background image

Spis treści

Przedmowa niemieckiego wydawcy.............................................................5
Droga szamana-poszukiwacza przygód.......................................................7
Dwie drogi szamanizmu............................................................................... ...7
Hawajski szamanizm.................................................................................. .....9
Boska moc........................................................................................... ..........11
Sieć życia.......................................................................................... .............13
Kulturowy wzór...................................................................................... .......13
Jak stać się szamanem............................................................................... ....14
Szamański światopogląd................................................................................16
Szaman jako uzdrawiacz.............................................................................. ..18
Szaman jako prorok.................................................................................. .....21
Szaman jako człowiek pracujący ze snami....................................................23
Współczesny szaman.....................................................................................27
Widzieć to wierzyć.................................................................................. .....29
Szamańskie doświadczanie............................................................................31
Poruszanie się między światami....................................................................43
Wygrywać z miłością................................................................................. ..45
Praktyczne zastosowanie siedmiu zasad........................................................58
Komunikacja z przyrodą............................................................................62
Żywotność natury.................................................................................... .......63
Szamańskie umiejętności...............................................................................64
Jak komunikujemy się z naturą......................................................................66
Zmienianie formy za pomocą duchowego stapiania 
się...........................................................................68
Zmienianie formy za pomocą projekcji astralnej ..........................................71
Potrzeba tylko trochę wysiłku........................................................................72
Na zakończenie coś szczególnego: technika AKUAKOKUA.......................73
Mistrzowska formuła sukcesu....................................................................74
Skuteczność......................................................................................... ..........76
Motywacja........................................................................................... ..........78
Świadomość.......................................................................................... .........84
Wolność............................................................................................. ............85
Sens................................................................................................ ................86
Odczucia............................................................................................ ............87
Stosunki............................................................................................ .............88
Władza.............................................................................................. ..............90
Wydajność........................................................................................... ..........92
Zaufanie............................................................................................ .............93
Koncentracja........................................................................................ ..........94
Opór................................................................................................ ...............96
Niezadowolenie...................................................................................... .......97
Zwątpienie.......................................................................................... ...........98
Obawy............................................................................................... ...........101
Stres............................................................................................... ..............102
Czynnik sprzężenia zwrotnego (feedbacku)................................................102
Huna i religia...................................................................................... ........103

background image

Wprowadzenie........................................................................................ .....103
Co to jest religia?................................................................................. ........105
Huna i inne religie................................................................................. ......110
Czy istnieje najlepsza religia?.....................................................................112
Reinkarnacja........................................................................................ ......114
Wprowadzenie........................................................................................ .....114
Rozsądne założenia.................................................................................. ...115
Reinkarnacja w Biblii............................................................................... ...118
Karma............................................................................................... ...........119
Reinkarnacja w hunie................................................................................ ...121
Dostrojenie do innych istnień......................................................................123
Duchy i opętanie.................................................................................... ....125
Wprowadzenie........................................................................................ .....125
Duchy w naszej kulturze..............................................................................126
Duchy i kod huny.................................................................................... .....128
Czy naprawdę nie istnieją „prawdziwe duchy”?..........................................134
Wykaz słów kodu..................................................................................... ....136
Tajemna wiedza o seksie............................................................................138
Wprowadzenie........................................................................................ .....138
Energia seksualna................................................................................... .....139
Poglądy huny........................................................................................ .......142
Seksualna sublimacja................................................................................ ...145
Z drugiej jednak strony................................................................................147
Seks jest miłością.................................................................................. .......149
O autorze........................................................................................... .........151
Literatura.......................................................................................... .........153

Przedmowa niemieckiego wydawcy

Wielkim zaszczytem jest dla mnie pisanie przedmowy do książki mojego autora i przyjaciela 
Serge'a Kahili Kinga.
Pierwszych pięć rozdziałów niniejszej książki ukazało się w postaci małych zeszytów. Jednakże
teksty te wydają mi się tak wartościowe, iż postanowiłem przedstawić je w wersji książkowej. 
Do opublikowanych już tekstów dołączone zostały cztery kolejne, w rezultacie czego powstała 
ta piękna książka, której każdy rozdział tworzy zamkniętą całość.
Serge Kahili King jest najbardziej poczytnym autorem na świecie, jeśli chodzi o literaturę 
huny. Jest wykształcony zarówno w dziedzinie zachodniej nauki (doktor psychologii), jak i w 
hawajskim szamanizmie. Serge „jest” kahuną, mistrzem w swoim fachu w praktyczno-
duchowej dziedzinie. Dawno temu istnieli kahuni wyspecjalizowani w budowie łodzi, łowieniu 
ryb, medycynie lub hula. Byłem nadzwyczaj szczęśliwy, gdy po długich poszukiwaniach, 
zarówno na polu systemów uzdrawiania, jak i tradycyjnej medycyny, znalazłem w hunie 
system wiedzy służący zrozumieniu ciała, duszy i ducha, który odpowiadał mojemu pragnieniu 
zjednoczenia elementów ludzkiej istoty.
Serge przekazał mi lekkość hawajskiego stylu życia, który odbija się w duchu aloha, czyli 
praktykowaniu miłości. Dzięki niemu zakochałem się w Wyspach Hawajskich, stylu życia 
Hawajczyków, hula i kolebce kultur. Zawsze wszystko to łagodnie wiodło mnie ku radości 
życia.
Szukałem uzdrowienia i wziąłem udział w jego seminariach, po czym zaprosiłem go do 
Niemiec. Jako wydawca poprosiłem Serge'a o pozwolenie na wydanie jego książki Szaman 
miejski. 
Byliśmy przyjaciółmi, mieszkaliśmy pod jednym dachem - nauczyciel i uczeń, autor i 
wydawca. To było jak dorastanie w rodzinie. Rodzina była dla Hawajczyków zawsze 
najważniejsza. Jeżeli struktura ta staje się chwiejna, wtedy ludzie wzajemnie sobie pomagają. 
Radość życia i łączność z przyrodą to dla Hawajczyków świętość. Nigdzie na świecie nie 
doświadczyłem tego tak bardzo jak na Hawajach: ruszająca się ziemia aktywnego wulkanu na 
Big Island; ocean, który czasami wznosi się w wysokich na dwadzieścia metrów falach i staje 
się miejscem medytacji znanych surferów; łagodny wiatr o temperaturze od 25 do 28 stopni; 
soczysta zieleń tropikalnej roślinności. Wszystko to bezpośrednio pozwala mi doświadczać 
faktu, iż zawsze jestem częścią natury.

background image

Wiedza huny może ponownie przywrócić nam kontakt z nami samymi i pozostałymi 
stworzeniami na Ziemi. Coraz bardziej pozbywamy się uczucia izolacji, z powodu którego 
cierpi tak wielu ludzi. Drogi Czytelniku, życzę Ci, aby koncepcje przedstawione w tej książce 
zapoczątkowały u Ciebie „przełom na drodze do uzdrowienia”.
AlfLiichow

Droga szamana-poszukiwacza przygód

Dwie drogi szamanizmu

Kiedy mówi się o szamanizmie, dobrze jest pamiętać, iż termin ten wywodzi się z tunguskiego 
słowa „szaman”. Ogólnie określa ono ludzi ze szczególnym nastawieniem do życia. Ludzie ci 
odgrywali i odgrywają w prawie wszystkich kulturach jedyną w swoim rodzaju rolę. W 
większości języków znajdują się określenia dla tego rodzaju ludzi, aby wyraźnie odróżnić ich 
od innych. Inni ludzie w obrębie tej samej społeczności mogliby pełnić tę samą funkcję lub 
wykonywać te same czynności, lecz nie posiadają tego samego punktu widzenia, ani też tych 
samych umiejętności. Ponieważ ani w języku angielskim, ani też w polskim nie ma określenia 
dla tego typu ludzi, używamy słowa „szaman”. Trzeba pamiętać, że to nie to samo co mag, 
czarnoksiężnik, wróżbita, kapłan, uzdrawiacz lub jasnowidz.
Mówiąc w dużym uproszczeniu: szaman używa odmiennych stanów świadomości w celu 
komunikowania się z siłami przyrody i kosmosu oraz w celu wpływania na nie dla dobra 
społeczeństwa. Aby móc wykonywać powyższe czynności zawsze i wszędzie pracuje nad 
wzmocnieniem swojej wewnętrznej mocy. Trzy główne cechy, które odróżniają szamana od 
reszty społeczeństwa to: używanie odmiennych stanów świadomości, wpływanie na zdarzenia 
dla dobra ogółu oraz wzmacnianie wewnętrznej siły.
Pośród wielu szamańskich tradycji istniej ą dwie najważniejsze drogi do osiągnięcia 
wewnętrznej mocy. Najbardziej znaną i najczęściej praktykowaną jest droga szamana-
wojownika. Kto nią kroczy, wyczuwa niebezpieczeństwa, rozwija czujność i ćwiczy surową 
samodyscyplinę, niszczy nieprzyjaciół, zdobywa sprzymierzeńców i sojuszników, praktykuje 
techniki przeżycia i walki. Kieruje się zasadą: podbijaj albo zostaniesz podbity. Tą ścieżką 
podąża większość indiańskich szamanów. Jest to dobra droga, ponieważ zamiar jest dobry. 
Szaman zawsze jest uzdrawiaczem
Na wyspach Pacyfiku w kulturze polinezyjskiej istnieje inna droga: ścieżka szamana-
poszukiwacza przygód. Chodzi tutaj o poszukiwanie przygody, rozwijanie czujnej 
świadomości, celowo ukierunkowanej samodyscypliny, tworzenie przyjaźni i jedności, praktykę 
przeżycia, badanie umiejętności. Szaman-poszukiwacz przygód kieruje się zasadą: kochaj i 
bądź kochany. Nie jest to lepsza droga, obie prowadzą do celu, jakim jest uzdrawianie. Obie w 
tym samym stopniu rozwijają osobowość. Jedynie sposób działania jest różny. Różnice te mogą
jednak wywoływać głębokie socjalne i osobiste skutki.
Dla szamana-wojownika najważniejsze jest bezbłędne działanie oraz przywiązywanie dużej 
wagi do rozwoju i utrzymania siły, by chronić siebie i innych przed nieprzyjaciółmi. Natomiast 
szaman-poszukiwacz przygód dąży do tego, by odpowiednio działać, tzn. by osiągać najlepsze 
możliwe w danej sytuacji rezultaty. Chodzi tu zwłaszcza o radość i stwarzanie pokoju. 
Doprowadzenie do takich właśnie efektów było celem działania ariori - grupy wędrujących 
śpiewaków i tancerzy ze stowarzyszonych wysp, jak również pierwotnych szamańskich 
zespołów hula z Hawajów.

Hawajski szamanizm

Ważne jest, aby odróżnić kahunę od szamana. Dzisiaj na Hawajach używa się słowa kahuna na
określenie kapłana, duchownego, czarnoksiężnika, jasnowidza, uzdrawiacza lub szamana. 
Jednak kahuna oznacza w zasadzie mistrza w określonej dziedzinie, np. w zdobywaniu 
duchowej siły, w nawigacji lub surfingu. Dlatego ważne jest uświadomienie sobie, iż kahuna 
sam w sobie nie jest szamanem. Jednak szaman może dążyć do tego, aby być kahuna.
Ważne jest również, aby wiedzieć, że hawajska religia i hawajski szamanizm nie są tym 
samym. Hawajska religia była surowym systemem, pełnym zakazów, ofiar i ceremonii, z 
kapłańską hierarchią na czele, którą nazywano kahu akua (ci, którzy służą bogom). 
Kapłaństwo było w hawajskim społeczeństwie wszechobecne i ściśle związane z polityką.

background image

W przeciwieństwie do kapłaństwa, w szamanizmie istniało bardzo mało struktur. Zakazy 
nazywają się po hawajsku kapu lub tabu i były stosowane tylko wtedy, gdy służyło to 
procesowi uzdrawiania. Szamani nie składali żadnych godnych wzmianki ofiar i ograniczali 
rytuały oraz ceremonie do minimum. Poza tym prawie niczym nie wyróżniali się w 
społeczeństwie. Trzeba było długo szukać, zanim znalazło się jednego z nich. Mieli również 
niewiele wspólnego z polityką. Chyba że dana sytuacja wymagała ich przewodnictwa. W takim 
przypadku stawali się raczej przywódcami aniżeli kapłanami.
Najważniejszą różnicą między kapłanem a szamanem jest sposób porozumiewania się z 
bogami i duchami: kapłan sprzyja bogom i duchom na odległość, natomiast szaman po prostu 
nawiązuje z nimi osobisty kontakt.
Szaman nie zajmuje się czarnoksięstwem, tzw. czarną magią. Ci, którzy to robili, nazywali się 
ana ana. Wszyscy Hawajczycy bali się ich i pogardzali nimi. Niestety, wyrażenie ana ana nie 
jest już znane i zostało zastąpione przez słowo kahuna. Dlatego też dzisiaj nawet wielu 
Hawajczyków, gdy mówi się o kahunie, automatycznie myśli o czarnoksiężniku.
Prawdziwi hawajscy szamani nazywani byli kupua, czasami także kalakupua. Słowa te 
odnoszą się do posiadania many - wewnętrznej, boskiej siły, oraz umiejętności swobodnego 
korzystania z niej, używania jej i wykorzystywania w jakimś celu. Szamani zwykle kształceni 
byli w zakonie albo gildii, która utrzymywana była przez konkretne rodziny. Najczęściej 
zaczynali jako uczniowie, następnie awansowali do stopnia odpowiadającego wędrownemu 
czeladnikowi, natomiast gdy udowodnili posiadanie dostatecznej wiedzy szamańskiej, wtedy 
zostawali kalana kalakupa, jako mistrzowie - szamani.
Hawajscy szamani posiadaj ą dwie cechy odróżniające ich od szamanów wywodzących się z 
innych kultur. Po pierwsze, nie stosują bębnów, żadnych instrumentów służących do wybijania 
rytmu, ani też śpiewu, by wprowadzić się w trans umożliwiający im podróż do wnętrza. W tym 
celu używają wyłącznie swojego ducha albo koncentrują swoją uwagę na dźwięku 
rozbijających się fal morskich, deszczu lub też obserwują chmury itp. Jednak przede 
wszystkim proces ten zachodzi na poziomie czysto duchowym. Instrumentów służących do 
wybijania rytmu oraz śpiewu używają jedynie po to, by wytworzyć w sobie lub innych ludziach
odmienny stan świadomości, nie zaś po to, aby doprowadzić przy tym do stanu transu. Drugą 
różnicą jest nieużywanie przez nich masek. Dotyczy to zresztą całej Polinezji.
W większości kultur, w których występowali szamani, włączając w to ludy europejskie, 
używano masek i kostiumów przedstawiających bogów lub zwierzęta, w celu wspierania 
połączenia z jakąś duchową istotą. Nie dotyczy to jednak Polinezji. Moje próby uzyskania na 
to uzasadnienia od hawajskich szamanów okazały się bezowocne. Gdy zapytałem ich, dlaczego 
nie używają masek i kostiumów, odpowiedzieli: „A dlaczego mielibyśmy to robić?” Z 
pewnością wyznają pogląd, iż wewnętrzne umiejętności wystarczają, aby stworzyć to 
połączenie, i dlatego też nie potrzebuj ą żadnego szczególnego okrycia lub ubrania. Z tego 
względu, dla osiągnięcia pożądanego celu cały polinezyjski obszar kulturowy całkowicie 
wyłączył maski.
Jedyny znany mi wyjątek to makini, pewien rodzaj nakrycia głowy w formie dyni, który jest 
raczej rytualnym hełmem, aniżeli prawdziwą maską. Cel używania makini nie jest zupełnie 
jasny. Niektóre źródła mówią, że makini noszone było przez kapłanów zakonu Ku w czasie 
poświęconym bogu Łono, natomiast inne przekazy podają, iż miało ono skrywać tożsamość 
członków tajemnej wojennej społeczności. W żadnym razie jednak makini nie było 
przeznaczone do duchowych przedstawień lub połączeń.

Boska moc

Centralną ideą w światopoglądzie hawajskich szamanów jest koncept many. Słowo to można 
przetłumaczyć jako wewnętrzną lub boską moc, albo też, czasami, jako energię. Dokładnie 
chodzi tutaj o energię kierowaną, a więc taką, która będzie wykorzystana, a nie tylko energię 
samą w sobie. Najbardziej znanym symbolem many na Hawajach jest błyskawica. Ze znakiem 
tym ma również związek znany symbol osoby uprawiającej surfing.
Pomimo wielorakich wskazówek we współczesnej literaturze, gdzie mana porównywana jest z 
chińską chi, japońską ki, hinduistyczną praną i orgonem Reicha, nie jest do nich podobna. Nie 
jest bowiem wyłącznie energią w sensie fizycznym lub bioenergetycznym. Na te rodzaje energii 

background image

Hawajczycy posiadają inne określenia. Mana jest czymś więcej. Słowo moc jest o wiele 
lepszym określeniem, oznacza bowiem efektywną energię. Dla hawajskich szamanów wszystko 
posiada manę. Jednakże niektóre rzeczy mają jej więcej aniżeli inne. Wynika to z ich natury 
albo z faktu, iż zostały nią naładowane.
Jeśli szaman wchodzi w kontakt z przyrodą, duchami lub innymi ludźmi, wtedy uwzględnia ich 
mana i pracuje z nią, używając własnej. Szaman nie próbuje jej kontrolować, ponieważ 
doprowadziłoby to do konfliktu i byłoby stratą jego własnej many. Zamiast stosować przemoc, 
stara się przekonać, i im więcej many posiada, tym bardziej jest przekonujący. Codziennym 
celem hawajskich szamanów jest wzmacnianie swojej many, aby być bardziej efektywnym we 
wszystkim, co się robi. Mówiąc w uproszczeniu: istnieją cztery rodzaje many, które szamani 
starają się wzmocnić w sobie samych albo u innych ludzi:
1.  Fizyczna, materialna mana, odpowiadająca temu, co mogłoby być interpretowane jako 
mana bioenergetyczna.
2.   Emocjonalna mana, która mogłaby być określana jako stan wewnętrznego napięcia.
3.  Mentalna mana, którą można byłoby opisać jako rodzaj wielkiego zaufania do siebie oraz 
wielkiej wiary w swoje siły.
4.  Duchowa mana, oznaczająca poczucie własnej godności i szacunek dla samego siebie oraz 
łączność i respekt przed tym, na czym koncentrujemy swój ą uwagę.

Sieć życia

Dla hawajskich szamanów prawie tak samo ważny jak mana jest koncept aka. Aka oznacza 
mniej więcej eteryczną materię. Tak jak wielu innych szamanów, kupua zakłada, że wszystko 
jest ze sobą powiązane. Połączenia te można postrzegać i wpływać na nie, jeśli zna się na to 
sposób. Oznacza to, że połączenia te są realne, a nie abstrakcyjne, oraz że można nadać im 
kształt za pomocą swojej świadomości. Dwa najczęściej używane przez hawajskich szamanów 
wyobrażenia to eteryczna sieć eteryczna pajęczyna.
W przypadku wyobrażenia pajęczyny szaman umiejscawia się jak pająk w centrum 
trójwymiarowej pajęczej sieci, która rozprzestrzenia się na cały wszechświat we wszystkich 
kierunkach. Podobnie jak pająk, również on może odbierać wszystkie wibracje występujące w 
pajęczynie. Może je ignorować lub poświęcić im uwagę, w zależności od swojej woli. Tak 
samo jak pająk, może biegać po pajęczynie bez zaplątania i uwikłania się w nią. Jako szaman 
może jednak zrobić coś, czego nie potrafi pająk: przesłać wibracje wzdłuż pajęczyny oraz 
dowolnie, odpowiednio do siły swojej many, świadomie wpływać na rzeczy we wszechświecie. 
W przypadku sieci szaman jest tkaczem i rybakiem, który może tkać sieci i zarzucać je, by 
łapać myśli i zdarzenia, symbolizowane przez ryby.

Kulturowy wzór

Wzorem dla hawajskich szamanów jest wielki bohater tej kultury: Maui. Znano go i kochano w 
całej Polinezji. Wyspa Maui, nazwana została imieniem tego wielkiego bohatera. Fakt, iż Maui 
był szamanem, potwierdzają przydomki, które mu nadano: na Hawajach nazywano go Maui 
Kupua, natomiast w zachodniej Polinezji - Maui Tiki Tiki. Obydwa imiona przetłumaczyć 
można jako Maui, człowiek dokonujący cudów, lub też: Maui magik. Do jego szamańskich 
praktyk, jak podaj ą legendy, należało np. zamienianie się w różne zwierzęta. Maui otrzymywał 
też pomoc z ich strony, odwiedzał niebiosa i wtajemniczony został w tajniki ognia i budowy 
aka, aby przekazać je dalej ludzkości. Poza tym badał świat podziemny. Prawie wszystkie 
historie o Maui kończą się tym, że szukał nowych przygód. Po prostu tak, dla zabawy. Maui 
czasami, jeśli było to konieczne, stawał do walki, we wszystkich legendach podkreślana jest 
jego nadzwyczajna siła, rozum, magiczne umiejętności, niezależność od zewnętrznych 
autorytetów, doprowadzająca do porozumienia wiedza oraz umiłowanie przygód.

Jak stać się szamanem

Na Hawajach do szamanizmu można dojść dwiema drogami. Kandydat na szamana dzięki 
naturalnemu dostępowi do wiedzy wchodzi w temat i uczy się poprzez doświadczenie albo też 
uczą go przyjaciele czy krewni. Druga droga to wybór dokonany przez członka gildii 
szamańskiej, który wtajemnicza w jej misteria na tyle, na ile jest się na to gotowym. Zwykle 
wyboru tego dokonuje starszy członek rodziny, co w pojęciu Hawajczyków oznacza, iż jest to 
ktoś z pokolenia rodziców lub dziadków. Wybierana jest osoba w wieku od siedmiu do 

background image

czternastu lat. Podstawę wyboru stanowią zainteresowania, umiejętności i potencjał, jakim 
dysponuje kandydat. Najważniejszymi czynnikami są: ogólny stan zdrowia, zręczność, 
zainteresowanie przyrodą oraz intuicyjne, podświadome zdolności. Dawniej na Hawajach 
zdolności jasnowidzenia rozpoznawane były często za pomocą dziecięcych zabaw, takich jak 
np. kohikohi-ku-palala. W zabawie tej chodzi o znalezienie przedmiotu schowanego w ziemi 
lub piasku. Jeżeli dane dziecko szczególnie dobrze daje sobie z tym radę, wtedy wybierane jest 
do treningu. W specjalnej chacie na plaży uczone jest sztuki kuhikuhi-pu 'one, pewnej formy 
geomancji, w której chodzi o coś, co można określić jako wyczuwanie promieniowania Ziemi. 
Mój ojciec również przeprowadzał ze mną i moim rodzeństwem najprzeróżniejsze 
doświadczenia-zabawy związane z telepatią i jasnowidzeniem.
W wieku siedmiu lat można już rozpoznać w dziecku potencjalnego szamana. W ciągu 
następnych pięciu lat ostrożnie sprawdza się je i powoli przygotowuje na to, aby zostało 
szamanem. Gdy wybrane dziecko ma już czternaście lat, staje się uczniem kahuny. Następnie 
zwykle upływa jeszcze od siedmiu do czternastu lat, zanim uczeń sam zostanie kahuną. 
Dawniej wszystko to odbywało się w rodzinie, gdzie pracę wymieniano na naukę. Dziś 
obowiązuje handel wymienny lub też płaci się pieniędzmi. Jeszcze jedna rzecz wygląda dzisiaj 
inaczej: bardziej zwraca się uwagę na skłonności lub uzdolnienia aniżeli na wiek, a formalny 
trening nie trwa już tak długo. Wiele rzeczy załatwia dzisiaj nowoczesne wychowanie i 
możliwości doświadczania czy eksperymentowania. Na przykład niewielu ludzi uświadamia 
sobie jak bardzo rozwinięta jest ich zdolność koncentrowania się w porównaniu z większością 
narodów, w których nie nastąpiła technologizacja. Można to już stwierdzić na podstawie naszej 
umiejętności czytania książek. Następne ważne czynniki to nadzwyczaj bogaty repertuar 
wewnętrznego języka obrazów oraz doświadczenia, które dzięki filmowi i telewizji stały się 
częścią składową współczesnego społeczeństwa. Ciągle należy podkreślać, jak wielkie 
znaczenie maj ą te czynniki dla potencjalnego szamana.
A ponieważ duża część pracy wykonana jest dzięki współczesnemu wychowaniu i komunikacji, 
człowiek z odpowiednimi skłonnościami 

może w stosunkowo krótkim czasie osiągnąć 

podstawowe szamańskie umiejętności. Najczęściej dłużej trwa zrozumienie światopoglądu.

Szamański światopogląd

W dzisiejszych czasach najbardziej rozpowszechniony jest pogląd, że świat jest miejscem 
niebezpiecznym. Wszędzie czyhają wypadki, choroby, śmierć, niepowodzenia, odmowa, 
tyrania i zniszczenie. Szaman-wojownik buduje swój świat na tym wyobrażeniu. Włącza w 
to jeszcze więcej niebezpieczeństw, poczynając od niewidzialnych mocy, takich jak złe i 
chaotyczne duchy. Stara się tak dalece wzmocnić swoją własną siłę, aby nie być 
zwyciężonym przez człowieka lub duchy, a także, by nieść pomoc innym i chronić ich 
przed niebezpieczeństwami tego świata. Dla szamana-wojownika ważny jest fakt, że choć 
świat jest niebezpieczny, on ma moc przezwyciężania tych niebezpieczeństw. Ten skok od 
bezsilności do mocy dla niektórych ludzi jest zbyt duży. Są to osoby, które nie tylko czują 
się bezsilne, lecz także boją się mocy.
Szaman-poszukiwacz przygód nie akceptuje zasady, jaką kieruj e się szaman-wojownik. 
Przyjmuje on do wiadomości, że wy stępuj ą niebezpieczeństwa na świecie, jednak nie 
wychodzi z założenia, że świat sam w sobie jest niebezpieczny. Wręcz przeciwnie - jest 
pełen podniet, emocji, pełen możliwości. Podstawowym założeniem szamana-
poszukiwacza przygód jest idea, iż sami kreujemy swój świat; każde niebezpieczeństwo, 
przyjemność i doświadczenie stworzone są przez nas. Szuka on mocy, by kreować i 
zmieniać doświadczenia oraz pomagać innym w czynieniu tego samego. Nawet Maui dał 
ludziom ogień, aby dzięki temu mogli gotować sobie jedzenie i widzieć świat nawet w 
nocy.
W społeczeństwie, w którym liczą się jedynie tzw. obiektywne doświadczenia, trudno jest 
stosować ten sposób widzenia świata, ponieważ dzięki temu zdobywamy absolutną władzę 
nad naszym własnym życiem, czego niektórzy bardzo się boją. Niewątpliwie jest to trudny 
sposób widzenia świata dla społeczeństwa, które zorientowane jest na obiektywność, 
równocześnie jednak bardzo korzystny dla człowieka, który zdolny jest go przyjąć. Z tego 

background image

punktu widzenia sami stwarzamy całe swoje dobro i zło.
Interesujące jest, iż jedynym słowem występującym w języku hawajskim, które określa zło, 
jest ino. W rzeczywistości oznacza ono szkodliwie. Korzenie tego słowa tkwią w 
określeniu zbyt mocno. W oryginalnym hawajskim języku nie istnieją żadne słowa 
określające złe duchy lub złe istoty. Wyrażenia najbliższe temu znaczeniu to szkodliwe 
myśli, szkodliwy duch. 
Obojętnie, jak wiele zła istnieje na tym świecie, jeszcze długo nie 
uczyni go ono całego złym. I nieważne, jak dużo występuje zła, zawsze można obrócić je 
w dobro, jeżeli w nie wierzymy.
Prawdopodobnie w dzisiejszym świecie trudniej jest reprezentować ideał szamana-
poszukiwacza przygód, który mówi o potędze wiary, aniżeli ideał szamana-wojownika 
będący potęgą siły. W obiektywnym i niebezpiecznym świecie łatwiej uznawana będzie siła
niż wiara. W takim świecie ludzie raczej będą bać się mocy myśli, aniżeli ją kultywować.
Szamani tak samo łatwo i naturalnie posługują się duchowymi umiejętnościami w celu 
komunikowania się i zmieniania rzeczywistości, jak łatwym i naturalnym jest dla nich 
używanie fizycznych zdolności do uprawiania sportu. W pewnych kulturach szaman może 
posługiwać się ceremoniami i rytuałami w czasie wykonywania swoich czynności, tylko 
wtedy gdy są one społecznie akceptowane. Jeśli jednak jest sam, wtedy z łatwością 
wślizguje się w szamańskie stany świadomości oraz wychodzi z nich. Dokładnie to 
odróżnia szamana od czarnoksiężnika. Czarnoksiężnik bowiem przekonany jest, że 
ceremonia i rytuał są istotną częścią jego sztuki, dla szamanów są one jedynie użyteczne.

Pojęcie szamańskie stany świadomości można opisać lepiej jako systemy wierzeń i 
zapatrywań. Poruszanie się w różnych systemach pozwala na manifestowanie się różnych 
możliwości. Każdy system wiary i zapatrywań daje określone ramy myślowe obejmujące zbiór 
zestawów myślowych dotyczących rzeczywistości. To, czego każdy może dokonać lub do 
czego jest zdolny w każdej dowolnej chwili, zależy od danego systemu zapatrywań i wierzeń, 
od ram myślowych lub punktu widzenia, z którymi pracuje jego duch.
Każdy z nas pochłonął i wyrzucił z siebie wiele stanów. Np. rodzice, którzy są również dziećmi 
swoich rodziców, albo nauczyciel, który równocześnie uczy się czegoś, naukowiec robiący 
zakupy lub tancerz będący również pisarzem. Szaman uznaje po prostu szersze spektrum 
stanów -systemów aniżeli większość ludzi. Jest on w stanie umyślnie poruszać się w nich tam i 
z powrotem. Szaman-poszukiwacz przygód używa po prostu innego systemu myślowego niż 
szaman-wojownik. Poza tym szaman posiada umiejętność, która na Hawajach znana jest jako 
mąka 'ike, co oznacza widzące oko, czyli uświadomienie sobie istnienia różnych systemów.

Szaman jako uzdrawiacz

Od mojego afrykańskiego mentora uczyłem się oddalenia od współczesnego, amerykańskiego, 
naukowego i obiektywnego punktu widzenia dotyczącego zdrowia i przyjęcia szamańskiego 
spojrzenia na ten temat. Nie było to dla mnie łatwe, pomimo że już od lat kształcony byłem w 
przeróżnych duchowych sztukach. Oczekiwano ode mnie, abym uznał, iż dobre zdrowie jest 
naszym naturalnym stanem, natomiast każdy rodzaj choroby pochodzi od złośliwego i 
zjadliwego ducha, który przeciwstawia się naturalnemu uzdrawianiu ciała. Zadaniem szamana 
jest wypędzenie tego złośliwego ducha.
Właściwy problem polegał na tym, że potrzebowałem dużo czasu, aby zrozumieć, czym jest 
ów złośliwy duch. Zrozumiałem w końcu, że jest to negatywna myśl lub wyobrażenie, w które 
wierzy chora osoba. Zadaniem szamana jest znalezienie sposobu na zmienienie tej idei. Nie jest 
to czysto psychosomatyczny sposób podejścia do choroby, ponieważ szamani wychodzą z 
założenia, że określone fizyczne stany ciała człowieka mogą wywołać takie choroby jak 
malaria lub cholera. Z drugiej jednak strony uważają oni także, iż nie każdy człowiek 
wystawiony na działanie tych samych czynników (w tych samych warunkach) zapada na daną 
chorobę. Szamani tłumaczą to tym, że każdy człowiek nosi w sobie innego ducha lub inne 
wyobrażenia. Wiedzą oni również, iż doprowadzenie do organizmu różnego rodzaju energii, 
np. w formie uczuć, ziół lub zachodniej medycyny może bardzo pomóc w zmienianiu owych 
negatywnych myśli albo wypędzaniu złośliwych duchów.
Niezależnie od rodzaju doprowadzonej energii traktowano ją jako dodatkowe narzędzie służące 

background image

osiągnięciu głównego celu. Szamani uważali, że uzdrawianie tylko za pomocą energii nie 
zawsze działa. Dokładnie rzecz ujmując, posługiwanie się tylko pracą nad ideami i 
wyobrażeniami również nie zawsze okazuje się skuteczne. Fakt ten tłumaczono mocą 
negatywnych idei, a nie błędem w koncepcie. Szamani często nawet ciężkie choroby skutecznie 
uzdrawiali za pomocą pewnego rodzaju hipnozy, nie dokonywali tego, stosując tradycyjną 
medycynę ani też za pomocą energii. Jakkolwiek nie byłyby one pomocne, to jednak u podstaw 
uzdrowienia leżały inne czynniki.
To właśnie szamańskie pojmowanie związku między zdrowiem a wyobrażeniami lub 
systemami zapatrywań albo wiary jest nie tylko ważne, lecz także trudne do pojęcia. Nie 
chodzi tutaj ani o pozytywne myślenie, jak się powszechnie sądzi, ani też o konwencjonalne 
leczenie. Chodzi o to, by zdać sobie sprawę, że wpływ ma to, w co człowiek wierzy, dla danej 
osoby to jest właśnie prawda. Dzięki zmianie tego, w co się wierzy, zmienia się również 
doświadczenia (rzeczywistość danej osoby).
Jedną z najważniejszych szamańskich umiejętności, jeśli chodzi o uzdrawianie, jest wpływanie 
na innych, takie zmienianie ich systemów wierzeń i przekonań, aby doprowadzić do 
pożądanych rezultatów. Czasem może to oznaczać, że szaman, by doprowadzić do 
uzdrowienia, usiłuje wpłynąć na wiarę danej osoby w moc jej szamańskiej energii albo też w 
moc określonego zioła, lekarstwa, jakiegoś rytuału lub też w jego własną moc uzdrawiania 
siebie. Jeżeli zmiana wierzenia lub zapatrywania będzie skuteczna, wtedy negatywna idea 
zostanie zneutralizowana i organizm będzie miał otwartą drogę do uzdrowienia się.
Oczywiście działa to również wtedy, gdy zastosujemy tę metodę w stosunku do samego siebie. 
W pewnym przypadku świadomie zmieniłem moje ramy myślowe i przeniosłem się w te, które 
miałem jako małe dziecko. Zrobiłem to kiedy doznałem silnego ataku astmy. Zmieniłem ramy 
myślowe i symptomy zniknęły w ciągu kilku minut. Innym razem leżałem w łóżku chory na 
grypę, zmieniłem moje ramy myślowe za pomocą wizualizacji, po czym symptomy zniknęły w 
przeciągu godziny. W tym przypadku można powiedzieć, iż moja świadomość uwierzyła w 
skuteczność wizualizacji, i dlatego pozwoliła na uzdrowienie organizmu. Nie muszę przy tym 
wcale wiedzieć, o jakie negatywne idee chodziło. Wszystko, co musiałem zrobić, to 
skoncentrować się z pozytywnym zamiarem na wiarygodnej idei. Innym razem obserwowałem 
w lustrze, jak na mojej wardze tworzą się pęcherzyki po tym, gdy stłumiłem moje uczucia. Gdy 
zmieniłem emocjonalne ramy, zobaczyłem jak pęcherzyki znikają.
Jeśli chodzi o uzdrowienie: zarówno szaman-wojownik, jak i szaman-poszukiwacz przygód, 
działają podobnie. Oznacza to, że bardziej zainteresowani są rezultatami, aniżeli metodami. 
Pomijając aspekty kulturowe, nie znalazłem żadnych istotnych różnic dotyczących rodzaju i 
sposobu doprowadzania do uzdrowienia.

Szaman jako prorok

Problem, który można nazwać „medialne fenomeny”, dla niektórych ludzi wychowanych we 
współczesnej zachodniej kulturze jest tak samo fascynujący, jak i przerażający, ponieważ 
uważany jest za ponadnaturalny, zabobonny i niebezpieczny. Oczywiście powodem jest brak 
wiedzy na ten temat.
Jeśli w ogóle uznaje się występowanie takich fenomenów, to typowe zachodnie podejście do 
tego zagadnienia polega na uznawaniu go jako zjawiska leżącego poza obszarem dostępu 
większości ludzi. A żeby posiąść medialne umiejętności, trzeba poddać się strasznej 
dyscyplinie, okultystycznym rytuałom i tajemniczym praktykom, być specjalnie wybranym 
przez jakieś bóstwo lub przyjść na świat z tym talentem. W rzeczywistości jednak, gdy ktoś 
wejdzie na szamańską ścieżkę, wtedy wszystkie te fenomeny traktuje jako część całego 
spektrum ludzkiego doświadczania. Zachodnie badania przeprowadzane nad mediami skłaniają 
się do dzielenia tych umiejętności na określone działy, takie jak: telepatia, jasnowidzenie, 
przepowiadanie itd. Moim zdaniem prawdziwe jest stwierdzenie, że choć szamani posiadają 
określenia na poszczególne umiejętności, to jednak podkreślają fakt, iż ważniejsze jest to, na co 
kierowana jest uwaga, a nie koncentrowanie się na wykorzystywanej w danym celu 
umiejętności. Odpowiednią metodą na zaszeregowanie szamańskich zdolności jest przyjrzenie 
się świadomości. Na co jest ona skierowana? Na przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, do 
wewnątrz czy na zewnątrz? Istnieje również szczególny stan pośredni, który po 

hawajsku 

background image

nazywa się maka 'ike. Z tego punktu szaman kieruje swoją świadomość.
Szamani posiadaj ą tak szeroki wachlarz medialnych środków wyrazu, iż tradycyjne 
zachodnie kategorie okazują się bezużyteczne. Weźmy np. chodzenie po ogniu. Można je 
zaklasyfikować do kategorii psychokinezy, jednak pojęcie to jest niewystarczające, aby 
określić wszystkie stany emocjonalne, w których chodzenie po ogniu jest możliwe.
Gdy na Tahiti praktykowałem chodzenie po ogniu i biegłem po żarzących się kamieniach 
lawy, wtedy nie wykorzystywałem hipnozy ani też dużej emocjonalnej motywacji lub 
jakiejś formy „pozytywnego programowania”, pomimo iż te trzy sposoby w określonej 
sytuacji mogłyby na niektórych ludzi działać. Przeniosłem się raczej w stan lub system o 
nazwie ho'okahi, co można przetłumaczyć jako „niemyśląca jedność z otoczeniem”. W tym 
stanie nie broniłem się przed ogniem, dlatego też bez oparzeń mogłem po nim biec. Ten 
sam stan wykorzystałem również w zupełnie innej sytuacji. Pewnego dnia mój przyjaciel 
zabłądził w lesie i zgubił przy okazji okulary. Udałem się w to miejsce, przeniosłem się w 
stan ho 'okahi i po upływie chwili zobaczyłem zgubiony przedmiot. Z pewnością nie była 
to forma psychokinezy.
Istnieją też inne szamańskie umiejętności, które nie mieszczą się w tradycyjnych 
zachodnich kategoriach, jak np. podróżowanie przez wewnętrzne światy celem 
doprowadzenia do zmian w świecie zewnętrznym, rozmawianie z roślinami, zwierzętami i 
kamieniami, uspokajanie wiatrów, doprowadzanie do opadów deszczu i tak dalej. 
Niewątpliwie włączenie szamanizmu do zachodniej świadomości może w znacznym 
stopniu przyczynić się do postępów w badaniach nad oddziaływaniem naszego ducha na 
otoczenie.
O głównej różnicy między spojrzeniem na świat szamana-wojownika i szamana-
poszukiwacza przygód wspomniałem na początku tych rozważań. Chodzi głównie o to, że 
pierwszy z nich jest wyczulony na niebezpieczeństwa, natomiast drugi na połączenia. 
Szaman-poszukiwacz przygód wykorzystuje wierzenia, w których nie występują wrogowie 
ani złe duchy, dlatego nie musi zajmować się nimi, chyba że z jakiegoś powodu wkracza w 
rzeczywistość innego człowieka, ale nawet wtedy nie musi ich się obawiać.
Oczywiście cały czas mówię o idealnym szamanie-poszukiwaczu przygód, ponieważ w 
praktyce musi on wojować z nieprzyjaciółmi i złymi duchami aż do momentu, gdy nauczy 
się całkowicie przenosić w rzeczywistość wolną od nich. Poza tym na wyższym medialnym 
poziomie nie ma żadnej różnicy między obiema tymi drogami.

Szaman jako człowiek pracujący ze snami

W przypadku szamanów słowo „śnić” musi być rozumiane bardzo aktywnie. Inaczej mówiąc, 
to co dla większości ludzi jest pasywnym doświadczeniem, dla szamana jest świadomym aktem 
kreowania. Poza tym szaman nie odróżnia specjalnie swojego wewnętrznego życia od 
zewnętrznego. Bardzo różnią się one między sobą, jednak są tak samo realne jak pomarańcza i 
jabłko. Pewnych antropologów, którzy próbowali doświadczenia szamanów wcisnąć w 
zachodni sposób myślenia, doprowadziło to do szeregu nieskończonych problemów.
Załóżmy np., że w afrykańskiej wiosce wraca z pracy w polu szaman (tak, szamani wykonują 
również zwykłe czynności) i opowiada mieszkańcom, iż z położonego w pobliżu świętego gaju 
przywołał go boekin, gdy on sadził maniok (I

stotny dla żywienia krzak dochodzący do trzech metrów 

wysokości; grube i ciężkie bulwy zastępują ziemniaki i dostarczają dużych ilości skrobi w tropikalnych krajach; 
należy do roślin wilczomleczowatych).

Zatrzymał się więc i dał mu trochę tytoniu. Boekin dziękując, 

powiedział mu, że w tym roku pora deszczowa przyjdzie tydzień wcześniej niż zwykle. 
Mieszkańcy wioski przyjmują to jako coś zwyczajnego, normalnego. Doświadczenie szamana 
potrafią zaakceptować jako realne, pomimo iż sami nie są w stanie zobaczyć lub usłyszeć 
owego ducha. Jednak zachodni antropolog, który np. właśnie w tym czasie znajdowałby się w 
wiosce, spędziłby bezsenne noce na przemyśleniach, czy szaman oszukał mieszkańców wioski, 
miał halucynację czy po prostu źle zinterpretował naturalne zdarzenie. Całej sprawy nie 
ułatwiłby nawet fakt, że deszcze rzeczywiście przyszłyby tydzień wcześniej niż zwykle miało to
miejsce. Właściwy problem antropologa polega na tym, że żadna z jego kategorii nie pasuje do 
tego doświadczenia. Według przekonań szamanów możliwe jest komunikowanie się z duchami. 

background image

Otrzymywane informacje są prawdziwe i skuteczne w sensie fizycznego przeżycia i dlatego 
ukin (duchy) też są rzeczywiste niezależnie od poglądów antropologów.
Szaman, dzięki kulturze, z której się wywodzi, i akceptacji mieszkańców wioski powołuje 
duchy do życia w codziennej rzeczywistości. Nie czyni ich to jednak mniej realnymi. Tak jak 
realne są Stany Zjednoczone powołane we śnie do życia przez ludzi, którzy w nich mieszkają. 
Ten sposób patrzenia na życie jest trudny do przekazania, ponieważ szaman traktuje wszystkie 
rzeczywistości jako subiektywne i tak też zaczynają je traktować współcześni naukowcy 
zajmujący się fizyką teoretyczną. Przy tym podejściu do sprawy pytanie, czy dane 
doświadczenie jest prawdziwe, czy też nie, pozbawione jest sensu, ponieważ odpowiedź tak lub 
nie zależy od punktu widzenia.
Najbardziej znane szamańskie umiejętności to wstępowanie do ziemi i schodzenie do świata 
podziemnego, a następnie używanie doświadczeń pochodzących z tych światów celem 
zmienienia czegoś w świecie zewnętrznym. Obojętnie, czy zmiany dotyczą jednego człowieka, 
społeczeństwa, czy też środowiska. Jeżeli chodzi o samo doświadczenie, najbliższy 
odpowiednik we współczesnej klasyfikacji doświadczeń to , jasny sen”, podczas którego śniąca 
osoba świadoma jest faktu, iż śni i może wpłynąć na zdarzenia we śnie. Inny bliski 
odpowiednik to proces „aktywnej imaginacji” lub „aktywnego snu na jawie”, szczególnie 
wtedy, gdy ktoś tak głęboko zanurza się w swój sen, iż dochodzi do wirtualnego stanu transu. 
Treść tej wewnętrznej podróży u szamana-wojownika i szamana-poszukiwacza przygód różni 
się tak samo jak ich metody doprowadzenia do tego stanu.
Ogólnie rzecz biorąc szamani-wojownicy skłaniają się do rozwiązywania konfliktów w 
wewnętrznych wymiarach za pomocą pewnego rodzaju bitwy, natomiast szamani-
poszukiwacze przygód chcą rozwiązywać swoje problemy bez walki. Zwróć przy tym uwagę 
na słowo skłaniają się. Jak już wspomniałem, bębny lub inne instrumenty służące do wybijania 
rytmu w tradycji szamanów-wojowników wydają się być ulubionymi środkami pomocniczymi 
w doprowadzaniu do stanu transu, jednak szamani obydwu dróg posługują się monotonnymi 
dźwiękami, punktem koncentracji, na którym skupiają wzrok lub „sensoryczną deprywacją” (

 

Eksperymentalne postępowanie, które polega na radykalnym ograniczeniu przez jakiś czas dopływu •wszelkich 
bodźców zewnętrznych - 
przyp. tłum.)

.

Do ulubionych metod szamanów-poszukiwaczy przygód, których sam się uczyłem, należy 
przenoszenie zmysłów na wewnętrzny punkt koncentracji. Trzeba wiedzieć, że szamański trans 
nie jest stanem pozbawionym świadomości, lecz stanem silnego skoncentrowania, ogromnej 
aktywności. Niezależnie od jego głębi, szaman zwykle cały czas świadomy jest tego, co dzieje 
się dookoła niego, w świecie zewnętrznym.

Skuteczność podróży (tzn. skuteczność dokonanych zmian w świecie zewnętrznym) obydwu 
szamanów prawie całkowicie zależy od absolutnego przekonania, iż osiągnięto coś ważnego w 
świecie wewnętrznym. Owo przekonanie jest największym dobrem szamana. Dopiero za jego 
pośrednictwem szaman przekonuje innych o tej prawdzie. Wspólna wiara w coś stwarza 
wspólną rzeczywistość.
Mniej znane są szamańskie podróże do środkowych światów ludzkiej przeszłości, 
teraźniejszość i przyszłości. Są to światy snów, w których symbole są rzeczywistością, 
nierozłącznie związane ze światem zewnętrznym i oddziałują z odpowiednimi symbolami w 
świecie zewnętrznym. Tematami tymi coraz częściej zajmują się współcześni terapeuci pod 
takimi hasłami jak „kreatywna wizualizacja” i „prowadzona imaginacja”.
Współcześni terapeuci doceniają skuteczność pracy z symbolami, jednak wątpię, aby wielu z 
nich wierzyło w rzeczywistość je zamieszkującą. Trochę szkoda, że tak się dzieje, ponieważ na 
wielu ludzi stosujących tę terapię rzeczywiście działa, przy czym decydującym czynnikiem jest 
właśnie wiara wywołana przez to postępowanie. Kierowana wizualizacja lub imaginacja będzie 
całkowicie bezskuteczna, jeżeli w podświadomości nie będziesz stymulował danego 
przekonania. O tym wie każdy szaman. Powodem, z jakiego metoda ta tak dobrze działa, jest 
fakt, iż stosowanie symboli (ze zwykłego punktu widzenia) najczęściej omija krytyczną, 
analityczną dzienną świadomość i łatwiej dociera do pozbawionej krytycyzmu 
podświadomości. Najbardziej skuteczna imaginacja musi być dopasowana do danej osoby, w 

background image

czym szamani są ekspertami.
Metoda posługiwania się wewnętrznymi światami środka, by wpływać na świat zewnętrzny, 
nie ogranicza się do terapii, lecz może być zastosowana w każdej dziedzinie: od wpływania na 
osobisty sukces do wpływania na pogodę. Bardzo interesujący wydaje mi się fakt, że 
najczęściej ten potężny pomocniczy środek stosowany jest w świecie interesu. 
Najprawdopodobniej dzieje się tak dlatego, że menedżerowie -podobnie jak szamani - z 
zaangażowaniem interesują się tym, co naprawdę daje pożądany efekt.

Współczesny szaman

Często mówię moim uczniom, że łatwo jest być szamanem w dzikim terenie, na pustkowiu. 
Dużo trudniej jest być szamanem w mieście, lecz właśnie tutaj najczęściej jest on potrzebny. 
Historycznie rzecz biorąc, szaman zawsze był częścią społeczności, w której żył i gdzie miał 
pozwolenie na działanie. Dzisiaj również doświadczamy tej wolności i również dzisiaj 
powinniśmy ją wykorzystać, będąc wśród społeczeństwa, a nie poza nim.
Świat potrzebuje szamanów, którzy potrafią poruszać się w dzisiejszym świecie, z jego 
kulturą, i pomagać w rozwiązywaniu dzisiejszych problemów. Wszędzie tam, gdzie panuje 
niezadowolenie i dysharmonia, szaman może odgrywać konstruktywną rolę. Jeśli potrzebne 
będą nowe idee w celu rozwiązywania ludzkich problemów lub przekraczania granic, obojętnie 
jakiego rodzaju, również wtedy szaman może użyć swoich szczególnych umiejętności w 
dziedzinie zdrowia, psychologii, technologii i ekologii. W jedynym w swoim rodzaju 
szamańskim punkcie widzenia oraz szamańskiej praktyce znajduje się miejsce dla rozwoju, 
przez co wzbogacają one całą ludzkość, równocześnie w dobry sposób przysługują się one 
Ziemi.
Pomimo że doktor Lawrence LeShan nie pisał o szamanach, rozdział ten chciałbym zamknąć 
idealnie pasującym cytatem pochodzącym z jego znakomitej książki pt: „Alternate Realities” 
(Alternatywne rzeczywistości):
Nasza wolność jest o wiele większa, aniżeli możemy to sobie wyobrazić. Możemy uczyć się 
przenoszenia z jednej rzeczywistości w drugą i wyszukiwania sobie takiej, która jest 
najbardziej zbliżona do naszych chwilowych potrzeb i celów. Możemy używać tego nowego 
punktu widzenia w celu powiększenia naszego jestestwa, kochania, szanowania i 
pielęgnowania siebie oraz innych. Czujcie się w naszym wszechświecie tak jak w domu i 
pomóżcie ratować nas i naszą planetę.

Widzieć to wierzyć

 Najtrudniejszą rzeczą dla większości uczniów szamanizmu jest zrozumienie światopoglądu 
szamanów. To spojrzenie na świat tak samo miesza dzisiaj w głowach moim uczniom, jak 
kiedyś wprowadziło mnie w zamieszanie, gdy wzrastałem. Gdy byłem jeszcze nastolatkiem i 
mieszkałem na farmie, mój ojciec tak samo mówił o zasiewach i zwierzętach otaczających nas 
jak wszyscy inni farmerzy w sąsiedztwie, lecz czasami rozmawiał z tym samym zbożem i tymi 
samymi zwierzętami, jakby wszystkie one były inteligentnymi istotami, które go rozumieją i 
odpowiedzą mu. Pomimo że nauczyłem się, jak to się robi, potrzebowałem dużo czasu, zanim 
naprawdę pojąłem, co zachodziło w czasie tej komunikacji. Były chwile, w których z trudem 
mogłem skoncentrować się na mojej pracy, ponieważ drzewa, kwiaty, żuki, skały i budynki 
dookoła mnie przeprowadzały między sobą tak wiele rozmów. Później nauczyłem się jakoś 
wyłączać i wychodzić z tego poziomu postrzegania, lecz sam nie wiedziałem, jak to robiłem.
M'Bala, mój szamański mentor w Afryce, gdzie spędziłem siedem lat, nauczył mnie, w jaki 
sposób, po wejściu w głęboki stan transu, stać się jednością ze zwierzętami zamieszkującymi 
dżunglę. Wyciągnąłem z tego wniosek, że trans jest środkiem niezbędnym do przeprowadzenia 
tej przemiany. Sądziłem tak do momentu, gdy zrozumiałem, iż to samo mógł zrobić za pomocą 
mrugania oczami, a więc bez wchodzenia w trans. Oczywiste stało się dla mnie, że trans był 
tylko środkiem pomocniczym, a nie powodem przeprowadzenia tego doświadczenia.
Mój hawajski wujek - kahuna Wana Kahili pokazał mi, w jaki sposób należy udawać się w 
podróże do wnętrza, które pełne było cudów i strachu, oraz jak dostrzegać znaki w chmurach, 
liściach i meblach. Nauczył mnie również, w jaki sposób być świadomym swojego stanu jawy 
oraz w jaki sposób nie dostrzegać omenów. Istnieją chwile, w których niedostrzeganie ich jest 
tak samo ważne, jak zdolność postrzegania ich w innych momentach.

background image

Mój ojciec, M'Bala i Wana Kahili niewiele czasu poświęcili na wyjaśnienie mi fenomenów, 
których mnie nauczyli. Wszyscy oni byli zdania, iż najlepszym nauczycielem będzie 
doświadczenie, natomiast intelektualne wyjaśnienia mogłyby jedynie przeszkadzać w tym 
procesie. Była to wprawdzie dobra metoda do wysadzenia mnie z postawy uparciucha i 
wsadzenia w moje ciało, ale ponieważ musiałem dać sobie radę z wątpliwościami i obawami 
pochodzącymi z nieszamańskiej kultury, w której w końcu również żyłem, spowolniło to 
wyraźnie mój proces uczenia się. Jako uczeń i nauczyciel odkryłem następującą rzecz: jeżeli 
zaspokoimy intelekt, wtedy zmniejszymy analityczne i emocjonalne bariery procesu nauczania 
oraz umożliwimy dużo szybsze akceptowanie przeżyć. Spędziłem wiele lat na analizowaniu 
moich prywatnych doświadczeń oraz przeżyć innych szamanów, aby naprawdę zrozumieć, co 
działo się wtedy, gdy robiliśmy to, co robiliśmy, abym dzięki temu mógł to przekazać dalej.
Wszystko zaczęło się od tego, iż Wana Kahili nauczył mnie, że istnieją cztery światy, poziomy 
lub klasy postrzegania, między którymi każdy człowiek spontanicznie porusza się tam i z 
powrotem. Zwykle dzieje się to podświadomie, natomiast szamani praktykują to świadomie. W 
przypadku owych czterech światów chodzi o ike papakahi, co dosłownie oznacza 
doświadczanie pierwszego poziomu; ike papalua -doświadczanie drugiego poziomu; ike 
papakolu - doświadczanie trzeciego poziomu 
oraz ike papaha - doświadczanie czwartego 
poziomu. 
Jego skromne wyjaśnienie brzmiało, iż poziomy te oznaczają różne światy, a 
mianowicie: świat normalny, świat ponadzmysłowy, świat snu oraz świat bytu. W celach 
nauczania określam je czasami jako świat obiektywny, subiektywny, symboliczny oraz 
holistyczny. Wana Kahili powiedział również, iż światy te znane są wszystkim ludziom, a nie 
tylko szamanom. Jedyna różnica polega na tym, że szamani posługują się nimi świadomie oraz 
w określonym celu. Niektórzy ludzie natomiast mieszają różne światy w myśli i mowie, co 
prowadzi do dużego zamieszania w ich życiu.
Moim celem stało się więc wtedy zapoznanie wielu ludzi w krótkim czasie z szamańskimi 
doświadczeniami. Pomimo pomocy przy starcie musiałem wypełnić wiele luk. To, o czym będę 
teraz mówił, jest zestawieniem wyników moich poszukiwań i badań.

Szamańskie doświadczanie

Co to znaczy, że pracujemy w szamański sposób? Rozmawiamy z przyrodą i duchami, 
zmieniamy pogodę, stwarzamy rzeczywistość, uzdrawiamy myśli i ciało, komunikujemy się z 
obcymi istotami*, wychodzimy z naszego ciała, podróżujemy przez inne wymiary, widzimy to, 
czego inni nie potrafią zobaczyć, płacimy podatki, myjemy swoje samochody i kupujemy 
warzywa. Czy istnieje delikatna linia łącząca te wszystkie czynności? Czy chodzi tutaj raczej o 
niezależne od siebie umiejętności?
Huna jest polinezyjską filozofią życia, której zostałem nauczony. W pierwszej podstawowej 
zasadzie huny znajdujemy bardzo pouczającą wskazówkę. Idea ta mówi: Świat jest taki, za 
jaki go uważasz. 
Ta sama idea wyrażona w bardziej popularny sposób brzmi: Sami stwarzamy 
sobie naszą rzeczywistość. 
Większość ludzi, wypowiadając to zdanie, w rzeczywistości go nie 
akceptuje, albo przynajmniej nie w pełni. Wierzą oni mianowicie, że oznacza jedynie, że 
wszystko, co im się przydarza, jest z ich winy. Do tego stwierdzenia dochodzą ludzie 
rozumiejący tę zasadę. Ograniczają się oni jednak do wyobrażenia, że każdy człowiek 
odpowiedzialny jest za swoje uczucia i przeżycia oraz że w momencie, gdy negatywne myśli 
zastąpi się pozytywnymi, zamiast negatywnych przyciągnięte zostaną pozytywne zdarzenia.
Dobre i to, lecz my, szamani posuwamy się dużo dalej. Nawet tak daleko, że mówimy: Za 
pośrednictwem naszych myśli nie tylko przyciągamy określone zdarzenia, stwarzamy nawet 
rzeczywistość. 
Na podstawie naszych założeń i przypuszczeń, nastawień i oczekiwań czynimy 
rzeczy możliwymi i niemożliwymi, rzeczywistymi lub nieprawdziwymi. Inaczej mówiąc: 
zmieniając nasze wzorce myślowe, możemy dokonywać rzeczy zwykłych i niezwykłych w tym 
samym fizycznym wymiarze, który dzielimy z innymi ludźmi. Powtarzam: nie tylko szamani to 
potrafią. Wyjątkowość pochodzi ze sposobu stosowania tej zasady i ze sposobu, w jaki 
zmieniamy przeżycia oraz jak możemy używać niezwykłych umiejętności w obrębie określonej 
rzeczywistości.
Zależne jest to od tego, w jakim stopniu możemy zmienić jakiś wzorzec myślenia lub 
wyobrażenia, albo też wzorzec nastawienia na inny. To naprawdę łatwe. Najtrudniej jednak 

background image

jest zaakceptować tę prostotę. Oznacza to bowiem zmienienie wyobrażenia o tym, czym jest 
rzeczywistość.
Model, który przedstawię, stworzyłem specjalnie w tym celu, aby współcześni szamani jasno i 
świadomie mogli odróżniać poziomy rzeczywistości lub wzorce myślowe. W społeczności 
lepiej obeznanej z szamanami, która szybciej zaakceptowałaby ten punkt widzenia, stworzenie 
tego modelu nie byłoby konieczne. W takim społeczeństwie zmiana z jednego poziomu 
rzeczywistości w drugi dokonałaby się bardziej intuicyjnie, ponieważ istnieje w nim mniej 
systemów wierzeń i przekonań pochodzących z innych systemów filozoficznych. Mówiąc o 
innych systemach filozoficznych mam na myśli zarówno inne religie, jak i inne światopoglądy. 
Dla zilustrowania tego podaję jeden przykład: Załóżmy, że współczesny antropolog znajduje 
się na pewnej wyspie na Pacyfiku i studiuje kulturę tubylców. Pewnego dnia powraca 
wioskowy szaman po pieleniu chwastów na swoim kawałku pola i opowiada mieszkańcom 
wioski, iż bogini Hina zstąpiła na tęczy, gdy on pracował,
1  ostrzegła go przed nadciągającym huraganem. Następnie zamieniła się w ptaka i odleciała. 
Szaman bez problemu zmienia poziom doświadczania od pielenia grządki do rozmowy z 
boginią. Mieszkańcy wioski akceptują to, ponieważ oczekują od szamana umiejętności 
czynienia obu tych rzeczy równolegle. Natomiast antropolog najprawdopodobniej uwięziony 
jest w systemie, który pozwala mu to zdarzenie traktować jedynie jako halucynację 
spowodowaną narkotykami, jako duchowy zamęt, zawrót głowy lub dramatyzowanie zupełnie 
normalnego 

zdarzenia. Nie może wyobrazić sobie, że szaman naprawdę, rozmawiał z 

duchem, ani nawet, że potrafiłby to zrobić.
Pamiętaj, że w każdy z tych światów możesz wkroczyć tylko troszeczkę, tak jakbyś 
zamoczył palec w wodzie, albo też wejść w niego całkowicie, tak jakbyś nurkował w 
głębinie oceanu. Przyjrzyjmy się więc pierwszemu światu:

IKE PAPAKAHI - świat obiektywny

Świat pierwszego poziomu odpowiada zwykłej, normalnej rzeczywistości, jak nazwałaby 
to większość ludzi pochodząca z tego społeczeństwa. Weźmy np. łąkę lub las. Czysto 
zmysłowe postrzeganie: kolory roślin, podłoża, nieba, zapach kwiatów, śpiew ptaków, 
odczucie na skórze powiewu lekkiego, łagodnego wiatru, zauważenie ruchu pary saren. 
Wszystko to zachodzi w systemie świata obiektywnego. Jeżeli przyjrzysz się łące z tego 
poziomu, wtedy całkiem jasne i oczywiste okaże się, że posiada ona określoną długość i 
szerokość, że rosną na niej określone gatunki drzew, jedne z nich mają szerokie liście i 
twarde drewno, inne są drzewami iglastymi, że tyle to a tyle zwierząt żyje w otoczeniu oraz 
że łąka ta do kogoś należy itd. Wszystko to oczywiście jest prawdą. Jednakże tylko na tym 
poziomie postrzegania, gdyż u jego podstawy leży pewne podstawowe założenie lub 
wyobrażenie, które tworzy ramy świata obiektywnego. Założenie to brzmi: WSZYSTKO 
JEST ODDZIELONE. Umożliwia ono bezpośrednie zmysłowe doświadczanie. Bazuje na 
nim współczesna fizyka i oczywiście wszystkie systemy filozoficzne.
Tym, co najczęściej sprawia kłopot ludziom wyrosłym w powyższym założeniu, jest 
uznanie go jedynie za założenie. Poziom ten jest tak oczywisty i jawny, iż wydaje się, że 
chodzi o jedyną możliwą rzeczywistość. Jednak leży to w naturze podstawowego 
założenia. Każde doświadczenie skłania się do zgadzania się z odpowiadającym mu 
oczekiwaniem. To tak, jakbyś założył różowe okulary, a następnie zapomniał, że je nosisz. 
Jeśli nigdy nie przypomnisz sobie, że możesz je zdjąć, wtedy zawsze będziesz przekonany, 
że świat może być tylko różowy. Zmiana nastąpi wtedy, gdy świadomie lub nieświadomie 
zauważysz, że istnieją także inne możliwości, np. gdy przypomnisz sobie, że kiedyś 
założyłeś okulary, lub gdy się zsuną, albo też gdy przyśni ci się inny świat, np. zielony. 
Wtedy może otworzysz się na przeżycie innego poziomu. Szamani, tak szybko, jak jest to 
tylko możliwe, uczą się, że świat obiektywny jest tylko jednym z możliwych punktów 
widzenia.
Wyobrażenie, iż wszystko jest od siebie oddzielone, skrywa w sobie wiele mocy i jest 
bardzo użyteczne. Umożliwiło ono podróże i odkrycia, rozwój nauki i przemysłu oraz 
wszystkich cudów współczesnej technologii. Użyte było również do usprawiedliwienia 

background image

niewolnictwa, rasizmu i wojny, zanieczyszczenia środowiska i rabunkowej eksploatacji 
zasobów naturalnych Ziemi. Powinniśmy zrozumieć, iż założenie samo w sobie nie jest ani 
dobre, ani złe. Zanim stanie się dobrym albo złym, muszą istnieć jeszcze inne założenia 
znajdujące się w zależności z systemami wartościowania. Mogą one obowiązywać na 
wszystkich poziomach rzeczywistości.
Jeżeli przyjrzymy się obiektywnie naszej łące, wtedy może być ona dobrym miejscem (jako 
miejsce z pokarmem dla różnych zwierząt) lub złym (ponieważ mogłaby być lepiej 
wykorzystana, np. do budowy domów lub jako pole uprawne). Tak więc chodzi o użycie 
lub nadużycie środowiska albo jego mieszkańców. Opiera się to na założeniu, iż wszystko 
jest od siebie oddzielone, jak również na osobistych systemach wartościowania.
Dwa dalsze założenia tego obiektywnego świata to: wszystko ma swój początek i koniec 
oraz wszystko ma s woj ą przyczynę. Rzeczy powstają z jakiejś przyczyny lub też 
egzystują na podstawie jakiegoś działania do momentu, gdy umrą lub przestaną 
egzystować. W systemie myślenia opartym na świecie obiektywnym chodzi właśnie o to. 
Dlatego też jest wiele kontrowersji dotyczących fizycznych przyczyn chorób oraz 
momentu, kiedy dana komórka lub grupa komórek staje się człowiekiem. Wydawane są 
wielkie sumy pieniędzy na określenie socjalnych przyczyn przestępstw lub na utrzymanie 
zabytków, ponieważ ich zniszczenie byłoby kulturalną stratą. Ludzie nakładają na siebie 
wszystkie możliwe emocjonalne i finansowe obciążenia, by odkryć jakiś szczególny uraz 
pochodzący z wczesnego dzieciństwa, który w obecnej chwili unieszczęśliwia ich, a także 
by przedłużyć życie fizycznego ciała. Te wszystkie działania mają sens, jeśli przyjrzymy 
się im w świetle poprzednio opisanego założenia, tzn. z punktu widzenia obiektywnego 
świata. Jednak z punktu widzenia innych światów nie mają absolutnie żadnego sensu.
Niektórzy ludzie oceniają świat obiektywny, uważają go za zły i starają się uciec od niego, 
uwłaczając mu i lekceważąc go. W szamańskim sposobie myślenia świat obiektywny jest 
tylko miejscem jednym z wielu, w których można działać. Celem szamana jest efektywne 
działanie w każdym ze światów. Dlatego też w swojej istotnej roli uzdrawiacza może 
akceptować założenia świata obiektywnego, by zapoznać się z takimi metodami 
uzdrawiania jak np. masaż, wróżenie z ręki, stosowanie ziół, medycyna konwencjonalna, 
operacje, ćwiczenia fizyczne lub terapia żywieniowa, albo też leczenie przeprowadzone za 
pomocą kolorów. Jednakże nie pozwala on ograniczać się założeniom leżącym u podstawy 
każdej z tych metod.
IKE PAPALUA - świat subiektywny
Załóżmy, że znowu znajdujesz się na tej samej łące, lecz tym razem jesteś świadom 
jedności przyrody. Dostrzegasz, jak pojedyncze elementy wzajemnie wspierają się w 
swoich rolach. Światło, cień, wiatr, woda, kamienie, ziemia, drzewa, ptaki, kwiaty, owady. 
Czujesz się częścią tych zależności, a nie jedynie obserwatorem. Może ogarnie cię uczucie 
spokoju, szczęścia, miłości lub podziwu. Możliwe, iż dostrzeżesz porę roku lub też 
przypomnisz sobie przeszłe pory, albo też ujrzysz te, które mają nadejść. Jeżeli jesteś 
szamanem lub jesteś wrażliwy na postrzeganie pozazmysłowe, wtedy może dokona się w 
tobie jeszcze większa duchowa przemiana i będziesz mógł postrzegać także aurę oraz pola 
energetyczne wszystkiego, co cię otacza, jak również współgranie tych sił. Możliwe, że 
będziesz mógł rozmawiać z roślinami, zwierzętami, kamieniami, wiatrem, słońcem, wodą 
oraz dzielić z nimi ich tajemnice i historie. W zależności od pochodzenia, zdobytego 
doświadczenia i umiejętności dostrzeżesz nawet duchy przyrody i będziesz mógł się z nimi 
porozumieć. Albo nawet z samym Aumakua, ponadduszą łąki. Stojąc tutaj, możesz nawet 
stać się świadkiem sceny sprzed stu lat, która rozegrała się, gdy obozowali tutaj Indianie po 
owocnym polowaniu, palili swoje fajki przy ognisku i dziękowali Wielkiemu Duchowi. 
Poczujesz może nawet, że jesteś lub byłeś jednym z nich.
Tego rodzaju doświadczanie w świecie subiektywnym możliwe jest dlatego, że opiera się 
na założeniu, iż wszystko połączone jest ze wszystkim i WSZYSTKO ŻYJE. Założenie to 
wspierane jest przez następne, które mówi, że wszystko jest częścią jednego obiegu, 

background image

znajduje się w stanie przejściowym i wszystkie energie przebiegają synchronicznie.
W ramach tego świata telepatia i jasnowidzenie są oczywistymi rzeczami i tak samo nie 
podlegają dyskusji jak sposób działania jakiegoś 

przełącznika w świecie obiektywnym. 

Duchowa komunikacja ze wszystkim, co istnieje, jest możliwa, niezależnie od odległości, 
ponieważ wszystko jest ze wszystkim powiązane. Uczucia powstają na podstawie połączeń 
emfatycznych. Można widzieć i czuć aurę, ponieważ energia jest elementem łączącym. Można 
poznać przeszłe i przyszłe życia, ponieważ życie jest cyklem, a czas jest synchroniczny. Na 
tym poziomie śmierć jest tylko przejściem, częścią cyklu. W świecie obiektywnym śmierć jest 
rzeczą ostateczną.
Natomiast na poziomie subiektywnym wszystko jest prawdą. Jest tak samo prawdziwe jak 
wszystko na innych poziomach. Wielu ludzi, którzy przede wszystkim koncentrują się na 
poziomie obiektywnym, ma trudności z zaakceptowaniem fenomenów pozazmysłowych lub 
subiektywnych gałęzi wiedzy, jak np. astrologia, jako faktu. Natomiast tym, którzy w 
pierwszej kolejności koncentrują się na świecie subiektywnym, szczególnie trudno przychodzi 
opisanie przyjaciołom przeżyć, które zakorzenione są w świecie obiektywnym. Żaden ze 
światów nie ma sensu, jeżeli przyglądamy mu się z punktu widzenia innego świata. Jeśli 
jedynym, co przydarzyło ci się w życiu, były twoje narodziny i śmierć, wtedy występowanie 
poprzednich istnień jest bez sensu. Jeżeli gwiazdy odległe są od nas o miliardy kilometrów, 
wtedy ich wpływ na Ziemię jest absurdem. Jeśli natomiast z drugiej strony wszystko ze 
wszystkim jest połączone, wtedy wycinanie coraz to więcej drzew, by budować nowe miasta 
jest równoznaczne z samobójstwem. Jeżeli we wcześniejszym życiu byłeś innej rasy, obłudą 
byłoby, gdybyś jej teraz nienawidził. Szamańskim sposobem rozwiązania tego problemu jest 
siódma zasada huny: Skuteczność jest miarą rzeczywistości. Zamiast próbować odkryć, który z
punktów widzenia jest prawdziwy, szaman przyjmuje zawsze ten, który funkcjonuje i jest 
odpowiedni dla danego celu uzdrowienia.
Szamańskie metody uzdrawiania pochodzące z tego poziomu zawieraj ą telepatyczne sugestie i 
formy myślowe, akupunkturę lub akupresurę, wyrównywanie poziomu energii, przekazywanie 
jej i pobudzanie do przepływu za pomocą ręki lub kryształów czy też innych środków 
pomocniczych, albo też za pomocą specjalnych form lub wzorców energii.
IKE PAPAKOLU - świat symboliczny
Znajdujesz się znowu na łące. Tym razem puść wodze fantazji. Widzisz rozległość łąki 
symbolizującą twą własną otwartość, miłość i życie. Drzewa przedstawiają ci wewnętrzną siłę 
i najwyższe dążenia. Śpiew ptaków obiecuje radość, natomiast światło słoneczne jest dotykiem 
Boga. Jesteś przepełniony pięknem tego miejsca, jesteś tak poruszony, że od razu zaczynasz 
pisać poemat albo, w zależności od skłonności, malować obraz, aby utrwalić swój nastrój. 
Przenieś się teraz w ramy wychodzące z podstawowego założenia, iż WSZYSTKO JEST 
SYMBOLICZNE. Jako szaman możesz pójść dalej i szukać omenu w formacjach chmur, 
liściach lub locie ptaków. Możesz też odprawić rytuał, za pomocą którego pobłogosławisz 
łąkę, dzięki czemu stanie się jeszcze lepszym miejscem uzdrawiania dla ludzi, którzy w 
przyszłości ją odwiedzą. Typowo szamański sposób myślenia na tym poziomie wygląda 
następująco: jeśli wszystko jest symboliczne, wtedy rzeczywistość również jest snem. Jednym z 
aspektów szamańskich umiejętności jest wkraczanie w świat snów i zmienianie go. Ktoś 
mógłby zapytać: Czego symbolem jest to wszystko i czyj jest to sen? Na tym poziomie 
właściwym byłoby powiedzieć, że wszystko jest symbolem wszystkiego, przede wszystkim 
jednak dla istoty postrzegającej. Sen ten pochodzi od każdej istoty, ale przede wszystkim jest to 
twój sen. Inaczej mówiąc: na poziomie symbolicznym wszystkie doświadczenia są odbiciem 
twego Ja w twoim osobistym życiu, włączając w to wszystkie rzeczy i ludzi, 

którzy cię 

otaczają. Jeżeli chcesz zmienić swoje doświadczenia na tym poziomie, powinieneś zmienić 
symbole, interpretacją tych symboli lub siebie samych tak, aby zmieniło się to odbicie.
Drugie założenie na tym poziomie brzmi: wszystko jest częścią jakiegoś wzorca i znajduje 
się w związku z czymś innym. Wszystko ma takie znaczenie, jakie mu nadasz. Wielu 
badaczy i matematyków jest zakorzenionych na tym poziomie. Szukają znaczących doznań 
we wzorcach lub zależnościach występujących w pozornej strukturze wszechświata i 
często ignorują przy tym fakt, w jakim stopniu ich osobiste nastawienie wpływa na 

background image

znaczenie ich badań. Tak samo jak ignorują wszelkie obiektywne zastosowanie swoich 
badań. Dla szamanów lub innych ludzi, którzy kierują się symbolami, korzystną rzeczą jest 
widzenie, w jaki sposób określone wierzenia i przekonania odzwierciedlają się w ciele i 
doświadczeniach życiowych oraz jak łatwo można zmienić warunki i układy, jeżeli 
zmieniony zostanie wzorzec przekonania. Szamańskie metody uzdrawiania na tym 
poziomie wykorzystuj ą terapie bazujące na wierze, słowie i wizualizacji, włączając w to 
hipnozę, programowanie NLP, afirmacje, sterowaną imaginację, środki sugestii, pracę ze 
snami oraz użycie amuletów i talizmanów.
IKE PAPAHA - świat holistyczny
Tym razem nie stoisz na łące -jesteś łąką. Czujesz, jak światło słoneczne, dzięki 
chlorofilowi w liściach, zmienia się w pożyteczną energię i twoje korzenie ciągną 
substancje odżywcze z ziemi. Z radością oddajesz swój nektar pszczołom, które zbierają 
twoje pyłki kwiatowe i rozdzielają je między inne rośliny. Jako pszczole sprawia ci 
przyjemność wsysanie nektaru. Wiesz dokładnie, bez zastanawiania się nad tym, że częścią 
pyłku podzielisz się z roślinami, że zawsze będzie go pod dostatkiem, aby zanieść do ula. 
Czujesz, jak wibruje twoje gardło, gdy śpiewasz pieśń godową i podpierasz się swoim 
opierzonym ogonem na gałęzi sosny stojącej na skraju łąki. Jako sosna wiesz, iż w 
rzeczywistości nie tworzysz skraju łąki, lecz jesteś częścią tego, co czyni łąkę tym, czym 
jest.
Jest to tylko drobny przykład, jak wyglądają przeżycia na poziomie holistycznym. 
Podstawowe założenie na tym poziomie to: WSZYSTKO JEST JEDNYM. W praktyce 
oznacza to, że istnieje tylko jedna tożsamość. Najgłębszym przeżyciem na tym poziomie 
jest to, co nazywane jest kosmiczną świadomością. Jest to tylko próba opisania uczucia 
bycia jednością z wszechświatem, ponieważ tak naprawdę nie można tego opisać, gdyż 
słowa ludzkiego języka nie mogą wyrazić tego doświadczenia. Najbardziej powierzchowną 
częścią tego przeżycia jest świadomość, że się istnieje. Kartezjusz użył bardzo 
symbolicznego układu trzeciego poziomu, gdy sformułował poczucie bytu: Myślę, więc 
jestem. 
Subiektywna wersja brzmiałaby: Czuję, więc jestem, natomiast obiektywna: 
Odczuwam siebie za pomocą pięciu zmysłów, więc jestem. Na czwartym, holistycznym 
poziomie nie moglibyśmy wyrazić tego lepiej, niż zrobił to Popeye, który powiedział: 
Jestem, czym jestem, i to jest wszystko, czym jestem.
W świecie holistycznym nie istnieje żadna różnica między samym sobą a tym, z czym 
identyfikujemy się jako częścią swojego Ja. W takim stopniu działasz w świecie 
holistycznym, w jakim jesteś świadom tej identyfikacji. Natomiast w takim stopniu jesteś 
czynny na innych poziomach, w jakim świadom jesteś bycia czymś innym. Jeżeli z jednego 
świata wkraczasz w następny, wtedy stwierdzasz, że poczucie bycia oddzielonym, co jest 
pierwszoplanową i wyraźną cechą charakterystyczną świata obiektywnego, staje się coraz 
mniejsze. W świecie subiektywnym rosnące uczucie połączenia powoduje jeszcze mniejsze 
uczucie separacji. Jeszcze mniejsze jest ono w świecie symbolicznym, aczkolwiek każde 
odzwierciedlenie ciągle skrywa w sobie coś, co samo odzwierciedla. Dany człowiek może 
mieć holistyczną świadomość swojego Ja i równocześnie nieholistyczną świadomość tego, 
co nie jest jego jestestwem. Np. członek jakiegoś plemienia w Afryce Północnej może 
holistycznie identyfikować się ze swoim plemieniem, tzn. nie posiadać żadnej własnej 
tożsamości poza tą, że jest członkiem plemienia. Pomimo to może posiadać całkowicie 
obiektywne i wrogie uczucia separacji w stosunku do innego plemienia.
Mimo że holistyczna tożsamość jest naturalnym ludzkim doświadczeniem, ludzie zwykle 
rozszerzają swój ą tożsamość na osobiste własności, rodzinę, miasto i kraj, co wymaga 
nadzwyczajnych umiejętności, aby móc świadomie poruszać się w tym świecie. Np. 
aktorzy, których zawód rozwinął się z pewnej dawnej szamańskiej tradycji, najlepiej w 
dzisiejszych czasach praktykują tę umiejętność. W dawnych czasach - i w pewnym stopniu 
również obecnie - szamani mogli (i mogą) przyjmować tożsamość zwierząt, duchów 
przyrody i archetypów, które uważane były za bogów i boginie. Jeżeli znajdujesz się w tym 

background image

stanie identyfikacji, wtedy możesz przyjąć również właściwości i siłę tych istot. Tak samo 
jak dobry aktor, który z natury jest bojaźliwy i nieśmiały, może przekonująco grać rolę 
pewnego siebie bohatera, wtedy gdy rzeczywiście wejdzie w jego skórę. Podobnie szaman 
może w końcu tak dobrze grać daną rolę, iż ta rola go określi. Pochodzi to z dalszego 
założenia na tym poziomie, że wiedza doprowadza do istnienia. Jak sformułował to 
Emerson: Zabierz się do rzeczy, a będziesz miał do tego siłę. Na tym poziomie istnieją 
różne szamańskie sposoby uzdrawiania. Po pierwsze: channeling. W tej metodzie w 
większym lub mniejszym stopniu przejmuje się tożsamość potężniejszego uzdrawiacza 
albo staje się jednością z większą uzdrawiającą mocą, po czym uzdrawia się inną istotę. Po 
drugie: istnieje proces, który nazywam grokkowaniem lub prowadzącym obrazem, podczas 
którego identyfikujemy się z osobą, która ma być uzdrowiona, albo nawet stajemy się z nią 
jednością, a następnie uzdrawiamy się sami. Nie trzeba podkreślać, że w ostatnim 
przypadku trzeba mieć do samego siebie duże zaufanie, aby skutecznie przeprowadzić ten 
proces, w przeciwnym przypadku pod wpływem stanu uzdrawianej osoby wpada się w taki 
zamęt, iż opuszcza się poziom holistyczny, co prowadzi do tego, że nie można już 
efektywnie działać, albo zapomina się, kim się jest w rzeczywistości, i przejmuje się 
symptomy innej osoby bez możliwości uzdrowienia jej. Ludzie, którzy silnie współczują, 
bardzo często doznają tego doświadczenia. Wielu terapeutów ma problem ze swoimi 
klientami i pacjentami, polegający na tym, iż przejmują oni wszystkie choroby i problemy, 
które próbują uzdrowić. Dlatego też zawsze polecam moim uczniom, gdy uczę ich metod 
uzdrawiania na poziomie holistycznym, aby dopuszczali do maksymalnej identyfikacji 
wynoszącej 99%. Dzięki temu 1% szamana zawsze może wrócić do jądra jego tożsamości.

Poruszanie się między światami

Zmienianie wzorców myślenia albo poruszanie się z pełną świadomością między światami 
jest procesem subtelnym i delikatnym. Aby wyjaśnić, co się podczas niego dzieje, należy 
przyjrzeć się dokładniej, np. co się dzieje, gdy czytasz ten tekst. Możesz czytać słowa i 
przyjąć je do siebie. To wszystko jest różnymi aspektami różnych założeń i systemów. 
Jedyną rzeczą, którą za każdym razem zmieniasz, jest twoje własne postrzeganie. Robisz 
to umyślnie, by umożliwić sobie inne przeżycia, w zależności od tego, czy chcesz 
poświęcić się tematowi, czy też jedynie przejrzeć tę książkę. Zmieniasz koncentrację 
uwagi. Proces ten jest podobny, jeżeli poruszamy się między szamańskimi światami. 
Wszystko, co powinieneś zrobić, to zmienić to, na co kierujesz swoją uwagę, a następnie 
zmienić oczekiwanie związane z celem.
Największą przeszkodą tutaj, tak jak i w przypadku innych szamańskich praktyk, jest 
krytyczne analizowanie. Naprawdę trudno jest ćwiczyć się w telepatii, jeśli ciągle powtarza 
się, iż to jest jedna wielka głupota. Nie pomoże ci także wizualizacja, jeżeli ciągle będziesz 
zadawał sobie pytanie: „Czyja sam to sobie wmawiam? Czy to ja sam sobie wymyśliłem?” 
Również trudno jest zarobić dużo pieniędzy, jeśli uważa się siebie za uduchowionego, a 
równocześnie pieniądze jako przeciwieństwo uduchowienia. Dlatego też powinieneś 
ćwiczyć się w porzucaniu tych wszystkich wyobrażeń. Zmieniając jeden poziom na drugi, 
trenujesz równocześnie pozbywanie się każdej formy krytyki, którą być może przyniosłeś 
ze sobą. Jeżeli będziesz to naprawdę często trenować, wtedy wszystko przebiegnie 
automatycznie. Nadzwyczajną pomocą przy tym jest bezwarunkowe kochanie samego 
siebie i zaufanie do boskiej siły znajdującej się w nas samych. Rada ta obowiązuje również 
wtedy, jeśli nie jesteś szamanem.

Wygrywać z miłością

Rozsądny próbuje
dopasować się do rzeczywistości.
Nierozsądny próbuje
dopasować rzeczywistość do siebie.
Dlatego też postęp pochodzi od tego,
kto jest nierozsądny.

background image

George Bernard Shaw
 Czy człowiek zawsze musi myśleć i działać jak wojownik, aby otrzymać w życiu dobre 
rzeczy, takie jak zdrowie, szczęście i sukces? Jeżeli będzie postępował według 
konwencjonalnych zasad, wtedy wydaje się, że tak. „Walczymy” z chorobami za pomocą 
technologicznych „broni” lub leków. (Dlaczego nie sięgniemy po środki 
niekonwencjonalne?). W „walce płci” musimy planować strategie i techniki. (Dlaczego po 
prostu nie polepszymy naszej komunikacji?). W świecie interesu lub w sporcie musimy 
„zniszczyć” lub „zetrzeć” konkurentów lub inną drużynę. (Dlaczego nie możemy po prostu 
być lepsi niż oni?). Czy konieczne jest wybicie się na sam szczyt za wszelką cenę, czy też 
po prostu możemy dostać się tam, pozostając w zgodzi z naszymi zasadami? Wojownicza 
mentalność jest tak mocno zakorzeniona w naszej kulturze, że ma wpływ na prawie 
wszystkie sprawy i rzeczy i na sposób obchodzenia się z nimi. Czasami jest to tak silne, że 
zapominamy, iż istnieją jeszcze inne możliwości postępowania w życiu - drogi, które 
prawdopodobnie byłyby bardziej efektywne. Nie mam nic przeciwko wojownikom. Sam 
byłem jednym z nich - sierżantem w piechocie morskiej. Popieram jednak stanowisko, że 
żołnierz powinien bronić swojego kraju, lecz według mnie w życiu codziennym nie jest 
najlepszym przykładem do naśladowania.
Wygrywanie z miłością (WZM) opiera się na pradawnym poglądzie, który w różnych 
formach przetrwał przez stulecia. Znajduje się on w oczywistej sprzeczności z punktem 
widzenia wojownika, który opanował dzisiejszy świat. We współczesnym społeczeństwie 
wszędzie możesz znaleźć koncepty WZM. Są one pojedynczo porozrzucane, jednak często 
pośrodku jakiegoś głównego nurtu. A ponieważ nie chodzi tutaj o jakiś ogólnie panujący 
pogląd i nastawienie, to prawie nigdy nie są prezentowane w zorganizowany sposób, 
często mówimy tylko o krótkich przebłyskach inspiracji, które szybko przemijają do chwili, 
gdy wystąpią następnym razem. Przybliżę ci te koncepty tak, jak nauczyłem się ich na 
Hawajach - w postaci siedmiu zasad, które opierają się na określonym sposobie myślenia i 
które mają służyć jako wskazówki do działania. Zasady te zilustruję cytatami z dawnych i 
nowych źródeł. Wielu ludzi, włączając w to bogatych i sławnych, używało ich w 
przeszłości i jeszcze dzisiaj posługuje się nimi.

l zasada: Świat jest taki, za jaki go uważasz

Cały koncept WZM opiera się na przekonaniu, iż zręczne użycie rozumu jest niezmiernie 
skutecznym sposobem wpływania na nasze zachowanie. Przecież to nasze zachowanie 
ostatecznie określa doświadczanie świata. Gdy połączymy zachowanie z myśleniem, wtedy 
możemy odkryć duchowe wzorce, które kształtują nasze przyzwyczajenia. Za pomocą 
świadomego zmieniania sposobu myślenia możemy zmienić przyzwyczajenia. Wtedy nasz 
nowy wzorzec zachowania spowoduje nowe reakcje w otaczającym nas świecie. 
Wyobrażenie, że jesteśmy całkowicie oddzieleni od otaczającego nas świata, do którego 
należą inni ludzie, jest ciągle jeszcze szeroko rozpowszechnione.
„Jestem poruszony faktem, jak bardzo każdy człowiek w tej książce wierzy, że duchowe 
życie i życie tej republiki są nierozłączne”.
Bili Moyers
Bili Moyers powołuje się na znanych pisarzy, naukowców, akademików i innych, których 
pytał o zdanie na temat położenia i przyszłości Ameryki. (Źródło: A World of ideas, Bili 
Moyers).
„Nasze myśli czynią nas tym, czym jesteśmy. Nasze duchowe nastawienie jest »Iksem«, 
określającym nasz los”.
Dale Carnegie
W latach czterdziestych czasopismo Coronet przeprowadziło sondaż wśród osiągających 
sukcesy młodych menedżerów. Zadano pytanie, jaka książka najbardziej przyczyniła się do 
ich sukcesu. Na pierwszym miejscu znajdowała się Biblia, na drugim książka autorstwa 
Dale'a Carnegie Jak zdobywać przyjaciół. Dale Carnegie zawsze był zwolennikiem 
praktycznego stosowania różnych metod. Uczył, że jeśli zmienimy sposób myślenia, wtedy 

background image

możemy zmienić nasze życie. (Źródło: Nie martw się - żyj!, Dale Carnegie).
„Zmień pogląd na rzeczywistość, a zmienisz ją”

Fred Allen Wolf

Nie jest to żaden metafizyczny hokus-pokus, lecz naukowy koncept w zakresie fizyki 
kwantowej, a Fred Allen Wolf jest znanym i uznawanym fizykiem. Badał on również 
starożytne wyobrażenia o świecie, które są prawie identyczne z najnowszymi naukowymi 
teoriami. (Źródło: The Eagle 's Quest, Fred Allen Wolf).

2 zasada: Nie istnieją żadne granice

Współczesny ekologiczny koncept opiera się na wyobrażeniu, że wszystko jest ze 
wszystkim połączone oraz że nic nie można zmieniać w oddzieleniu od innych rzeczy. 
Cokolwiek robisz, wpłynie w jakiś sposób na coś innego, natomiast zmiany zachodzące 
dookoła ciebie wpłyną na ciebie samego. Coraz bardziej akceptowany jest fakt, że nie 
możemy wyciąć wszystkich drzew, w dalszym ciągu zatapiać śmieci w morzu lub 
zanieczyszczać powietrza bez wywołania poważnych konsekwencji dla biologicznego 
życia na Ziemi. Meteorolodzy kontynuują tę myśl, gdy zgodnie z teorią chaosu mówią, że 
ruch skrzydeł motyla może spowodować burzę w Górach Skalistych. Na bardziej 
osobistym poziomie przyzwyczajeni jesteśmy do tego, iż stan naszego środowiska i ciała 
ma wpływ na naszego ducha. Nie jesteśmy jednak zbytnio przyzwyczajeni do wyobrażenia, 
iż stan naszego ducha może wpływać na nasze ciało, a nawet na otoczenie. Wprawdzie 
granice i ograniczenia istnieją w naszym postrzeganiu świata, jednak niekoniecznie w 
naszym doświadczaniu.
„Duch wywiera największy wpływ na nasze ciało. Wolność i choroba zależne są od 
nawiązania kontaktu z naszą własną świadomością, doprowadzenia jej do równowagi i 
następnie przeniesienia tej harmonii na ciało”.
Deepak Chopra
Deepak Chopra jest zwolennikiem medycyny ajurwedycznej, która zajmuje się sposobem 
odżywiania, ćwiczeniami fizycznymi, masażami i ziołami, jednak cały czas podkreśla fakt, 
iż prawdziwe źródło dobrego zdrowia znajduje się poza ciałem i światem materialnym. 
(Źródło: Uzdrawiająca siła, Deepak Chopra).
„To, co ludzki duch może pojąć i w co uwierzyć, może także urzeczywistnić!”
Napoleon Hill
Napoleon Hill nie był marzycielem, lecz człowiekiem czynu. Jednym z jego 
najważniejszych czynów było badanie ludzi, którzy w jego czasach odnieśli największe 
sukcesy. Chciał dowiedzieć się, jakie czyny naprawdę prowadzą do sukcesu. Znaczącym 
czynnikiem, według niego, były nie czyny tych ludzi, lecz ich myśli. Jeżeli myśleli o 
ograniczeniach, wtedy byli ograniczeni. Jeśli natomiast wzbraniali się przed uznawaniem 
jakichkolwiek granic, wtedy mogli osiągnąć to, czego naprawdę pragnęli. (Źródło: Myśl i 
bogać się, 
Napoleon Hill).

3 zasada: Energia postępuje za uwagą

Czy zwróciłeś kiedyś uwagę, że im bardziej się czymś interesowałeś, tym szybciej 
stawałeś się aktywny? Kupiłeś książkę, która otrzymała dobre recenzje lub obejrzałeś film, 
który w najbardziej górnolotny sposób zachwalał twój przyjaciel, a może nawet zmieniłeś 
styl życia, aby przypodobać się nowej przyjaciółce. Wszystko, czym się interesujesz, ma 
tendencją przyciągania twojej emocjonalnej i fizycznej energii. Czy z drugiej strony 
zauważyłeś, iż sprawy, którymi przestałeś się interesować, stopniowo przenoszą się na 
dalszy plan razem z rzeczami, które w ogóle cię nie interesują? Im bardziej świadomie ktoś 
kieruje swoją uwagę na określone sprawy i nie odbiega od nich, tym więcej sukcesów 
odnosi. Nie czeka, aż coś przykuje jego uwagę; idzie do przodu i osiąga cel. Jeżeli 
nauczysz się świadomie koncentrować uwagę i tak długo, jak chcesz, kierować ją na coś, 
nauczysz się wtedy jednej z najbardziej skutecznych metod osiągania celu.
„Ciągle mamy możliwość wyboru, na czym chcemy się koncentrować - na sprawach 
ważnych lub mało istotnych, na dobru lub złu”.

background image

Joel Dimsdale
Joel Dimsdale przeprowadził wywiady z 19 osobami, które przeżyły nazistowskie obozy 
koncentracyjne i które zachowały przy tym relatywnie dobre zdrowie. Odkrył, że ich 
przekonania i nastawienia były podstawą skutecznej metody przeżycia. (Źródło: Who Gets 
Sick, 
Blair Justice).
„Odkryliśmy, iż systematyczne wywoływanie odprężających reakcji u naszych pacjentów 
stało się nadzwyczaj pożytecznym rozszerzeniem naszej tradycyjnej terapii. Pomaga im to 
odprężyć się, zasnąć bez środków nasennych, a w niektórych przypadkach nawet obniżyć 
ciśnienie krwi”.
Sydney Alexander
Sydney Alexander opowiada o prostej metodzie polegającej na mentalnym lub słownym 
wypowiadaniu jednego słowa lub całego zdania. Ten sposób postępowania zbadał Herbert 
Benson z Harvard Medical School. (Źródło: The Relcucation Response, Herbert Benson).
„Dla większości mew nie jest ważne latanie, lecz pokarm. Jednak ta mewa nie miała na 
myśli jedzenia, lecz latanie... Jonathan spędził wiele samotnych dni, wykonał setki niskich 
lotów, eksperymentował”.
Richard Bach
W tej pełnej wyrazu alegorii ludzkich możliwości najważniejszym tematem jest 
koncentracja i ćwiczenie, koncentracja i ćwiczenie. (Źródło: Mewa Jonathan, Richard 
Bach).
4 zasada: Teraz jest moment siły
Jeśli chcesz postępować trzeźwo i praktycznie, musisz przyznać, że ani przeszłość, ani 
przyszłość nie posiadają żadnej mocy, ponieważ nie możesz ich dotknąć, posmakować, 
poczuć, zobaczyć, powąchać ani też zareagować na nie. Praktycznie rzecz biorąc, 
przeszłość i przyszłość w ogóle nie istnieją. „Co proszę?” - zapytasz. „A co jest z tymi 
wszystkimi dobrymi i złymi rzeczami, które ukształtowały moje życie?! A co stało się z 
umiejętnościami, które nabyłem, i bólem, który znosiłem, i ze wszystkimi moimi 
przeżyciami? A co stanie się z tymi wszystkimi sprawami, które na mnie czekają i na które 
powinienem się przygotować? Jak można mówić, że to wszystko nie istniało i nie 
zaistnieje?” Tego nie powiedziałem. Mówię: Wszystko, co masz w tej chwili, to 
wspomnienia o tych rzeczach, umiejętnościach, bólu i doświadczeniach. W teraźniejszości 
reagujesz na te wspomnienia, a nie na samą przeszłość. W obecnym momencie istnieją 
tylko wspomnienia i tylko wobec nich możesz zmienić swój stosunek. Możesz zmienić 
myślenie o tych rzeczach i dzięki temu ich oddziaływanie na twoje życie. Jeżeli chodzi o 
przyszłość - nikt nie wie, ani najlepsze medium, ani też najlepszy komputer, co stanie się 
jutro czy pojutrze. Można wysnuwać logiczne wnioski lub intuicyjne hipotezy. Czasami 
prognozy zgadzają się, innym razem się mylimy, nigdy jednak nie da się przewidzieć 
zdarzeń dokładnie. Przynajmniej zgodnie z tym światopoglądem.
Wszystko zależy od indywidualnego zdania i użyteczności. Jeżeli uważasz, że przeszłości 
nie można zmienić i że panuje ona nad teraźniejszością, wtedy łatwo wejdziesz w rolę 
ofiary i nie podejmiesz żadnych działań. Jeśli jednak potraktujesz przeszłość jako coś 
minionego, wtedy będziesz mógł swobodnie przeprowadzić pożądane przez siebie zmiany. 
Z kolei, gdy przyszłość potraktujesz jako z góry określoną i niezmienną, nie będziesz miał 
bodźca do zmienienia czegokolwiek we własnym życiu. Jeżeli zaakceptujesz kombinację 
przeznaczenia i wolnej woli, wtedy zastosujesz swoją wolną wolę wszędzie tam, gdzie 
uważasz to za możliwe. Jednak w tych wszystkich sytuacjach, kiedy sądzisz, że nianie 
dysponujesz, wtedy jej nie użyjesz. Dopiero gdy potraktujesz przyszłość jak niezapisaną 
kartę, wtedy pozwolisz sobie na spróbowanie wszystkiego.
„To, co widzisz i jak to widzisz, stwarza stan, w którym się znajdujesz i za pośrednictwem 
tego sposób twego zachowania. Oprócz tego duże znaczenie ma to, co i jak myślisz o danej 
sytuacji”.
Anthony Robbins

background image

Anthony Robbins, cudowne dziecko, na nowo ukształtował swoje życie za pomocą 
mentalnych technik i osiągnął duży sukces. Nauczył także innych robienia tego samego. 
(Źródło: Bezgraniczna energia, Anthony Robbins).
„Jeśli ktoś wierzy, że można osiągnąć [sukces]..., wtedy dzieją się trzy cuda: 1. 
Aktywowane są komórki mózgowe, które szukają możliwości! 2. Pobudzane są do życia 
komórki mózgu rozwiązujące problemy. 3. Związki chemiczne, które pobudzają 
zdecydowanie, dostają się do strumienia krwi”.
Robert H. Schuller
Robert Schuller rozpoczął swoją działalność jako mówca na scenie objazdowego kina w 
Kalifornii i założył światową społeczność „pozytywnego myślenia”, którego obecna 
siedziba mieści się w milionowej wartości Crystal Cathedral w Gardenie. (Źródło: Sukces 
nie ma granic, 
Robert H. Schuller).
5 zasada: Miłość jest źródłem siły
Zasada ta formułowana jest również jako: „Kochać to być szczęśliwym z...”, tzn. że miłość 
jest radością z powodu czegoś lub uznawaniem czegoś, co uważa się za dobre. Do miłości 
należą aktywne stany wymagania, oczarowania, podekscytowania i namiętności, podobnie 
jak pasywne stany szczęścia, współczucia, przyjaźni, troszczenia się i miłosierdzia. 
Pasywna lub aktywna miłość prowadzi do czynów, które zmieniają lub wpływają na 
rzeczy, a to jest esencją mocy. Można powiedzieć, iż miłość jest zarówno energią 
elektryczną, jak i magnetyczną, która nas szuka i przyciąga. Jest siłą napędową, która 
sprawia, że rzeczy się dzieją, jest łagodną energią topiącą sprzeciw.
„[Oczarowanie] pomoże ci w przezwyciężeniu strachu, w osiąganiu sukcesów w świecie 
interesu, w zarabianiu pieniędzy oraz prowadzeniu szczęśliwszego i bogatszego życia w 
zdrowiu”.
Frank Bettger

Frank Bettger rozwinął oczarowanie dzięki temu, iż najpierw zdecydował się być 
oczarowanym, a następnie przymuszał się do działania z zachwytem aż do chwili, gdy 
naprawdę był oczarowany i osiągnął wielki sukces. (Źródło: Doświadcz ceny sprzedaży, Frank 
Bettger).
„Zdziwi cię, gdy usłyszysz, że ciężka praca uczyni cię bogatym lub zabezpieczy cię finansowo. 
Miłość do pieniądza jest kluczem do gromadzenia dobrobytu”.
Jeny Gillis
Jako osiągający sukcesy kierownik kursów, Jeny Gillis nauczył się, że pieniądze są 
przedłużeniem jego osobowości. Im bardziej jesteś serdeczny i czuły, tym więcej pieniędzy 
przyciągniesz do siebie. (Źródło: Moneylove, Jeny Gillis).
„Większość ludzi może motywować się przez dwa do trzech miesięcy. Inni nawet przez dwa 
lub trzy lata. Natomiast zwycięzca motywuje
się tak długo, aż zwycięży.
Art Williams
Gdy Art Williams zdecydował się, że osiągnięcie finansowego bezpieczeństwa dla siebie i 
rodziny jest możliwe, zmienił branżę na ubezpieczenia na życie i papiery wartościowe. Po 
siedmiu latach stał się niezależny finansowo. (Źródło: Common Sens, Art Williams).
„Rak, gruźlica, samobójstwo, wypadki, choroby psychiczne - na wszystkie [te choroby]... 
ludzkie społeczeństwo wywiera wyraźny wpływ. Natura posługuje się wieloma broniami, aby 
skrócić życie samotnych ludzi. Statystycznie rzecz biorąc, najczęściej wybiera w tym celu 
choroby serca”.
James Lynch
James Lynch na podstawie intensywnych badań mógł udowodnić, iż moc miłości w procesie 
uzdrawiania często była skuteczniejsza niż moc nauki. (Źródło: Mowa serca, James J. Lynch).
6 zasada: Cala moc pochodzi z wnętrza
Jedno z największych złudzeń współczesnego świata opiera się na twierdzeniu, że ludzie są 
bezsilnymi ofiarami zewnętrznych okoliczności, które ich przewyższają. Zbyt wielu ludzi 
przypisuje rodzicom, nauczycielom, obcym, układom lub społeczeństwu winę za rozwój ich 

background image

życia. Oczywiście nie możemy kontrolować zdarzeń i zachowania innych, jednak zawsze 
możemy kontrolować nasze reakcje na te rzeczy lub sprawy. Na tym polega nasza moc. Jeśli 
rozwiniemy tę moc, wtedy możemy wpływać na zdarzenia i sposoby zachowania, ewentualnie 
łagodzić ich skutki.
„Najbardziej wartościową rzeczą, którą możesz kiedykolwiek posiadać, jest obraz siebie 
samego jako zwycięzcy w wielkiej grze życia”.
Tom Hopkins
Tom Hopkins, który w wieku 27 lat zdobył swój pierwszy milion, podkreśla wkład 
„autoinstrukcji” lub mentalnych afirmacji w czasie dochodzenia do sukcesu. (Źródło: The 
Official Guide to Success, 
Tom Hopkins).
„Mentalne zdrowie... jest najważniejszą sprawą dla fizycznego zdrowia - najważniejszą 
charakterystyką przeżycia”.
Bernard S. Siegel

Bernard S. Siegel, profesor chirurgii klinicznej na Yale Medical School, jest 
zadeklarowanym zwolennikiem „pozytywnego nastawienia” i wizualizacji jako potężnych 
środków pomocniczych w procesie uzdrawiania. (Źródło: The Complete Guide to Your 
Emotions & Your Health, 
Emrika Padus).
„Z pewnością w świadomości przyczyny naszej krzywdy znajduje się uzdrawiająca 
wartość”.
Hans Selye
Hans Selye dokładnie badał przyczyny i skutki stresu. W swojej pracy ciągle podkreślał 
związek między ciałem i duchem w odniesieniu do stresu i zdrowia. (Źródło: Stres, moje 
życie, 
Hans Selye).
„Duch moduluje biochemiczne funkcje w komórkach wszystkich ważnych organów i 
tkanek w organizmie za pomocą autonomicznego systemu nerwowego”.
Ernest Lawrence Rossi
Wyczerpująco i z wieloma odniesieniami do wyników innych badań Ernest Lawrence Rossi
przedstawia, co wiemy na temat wzajemnego oddziaływania ciała i ducha, przy czym 
wspiera nowe koncepty terapeutycznej hipnozy. (Źródło: Psychobiologia uzdrawiania w 
relacji dusza - ciało, 
Ernest Lawrence Rossi).

7 zasada: Skuteczność jest miarą prawdziwości

Jaki naprawdę jest sukces człowieka, który wspiął się na szczyt kariery zawodowej, przy 
czym jednak zrujnował swoje zdrowie? Czy można nazwać człowiekiem sukcesu kobietę, 
która wprawdzie stworzyła szczęśliwą i zdrową rodzinę, jednak sama popadła w depresję i 
jest pusta w środku? Jeżeli wygrasz cały świat, jednak skrzywdzisz przy tym swoją duszę, 
czy będzie to prawdziwy sukces? Jeżeli prawdę mierzymy rezultatami, i jeśli nie istnieją 
żadne granice, wtedy mierzone przez nas wyniki muszą zawierać nie tylko stopień 
osiągnięcia celu, lecz także konsekwencje po jego osiągnięciu. Inaczej mówiąc: 
Powinniśmy uwzględnić osobiste, społeczne i środowiskowe aspekty każdego naszego 
starania, aby określić, na ile jesteśmy skuteczni. W duchu WZM (wygrywać z miłością) 
harmonia w tym zakresie jest ważniejsza aniżeli czysta równowaga. Dlatego też obojętnie, 
czy dążysz do bogactwa, poważania, intymności lub przyjaźni, zdrowia lub sprawności 
fizycznej, przynajmniej czasem zwracaj uwagę, czy twoje dążenia wpływają na ciebie, 
ludzi lub środowisko.
„Jakie są cechy charakterystyczne sukcesu? To: zdolność wydawania samodzielnego sądu, 
pracowitość i zdrowie. Najważniejsza jest jednak zdolność wydawania samodzielnego 
sądu”.
Lord Beaverbrook
Lord Beaverbrook pochodził z prostej rodziny i był zwykłym brytyjskim obywatelem, lecz 
gdy zastosował te trzy właściwości, wtedy stał się nadzwyczaj skuteczny w interesach, 
polityce i dyplomacji. Jego definicja zdolności wydawania samodzielnego sądu brzmiała: 
„Moc przyswajania sobie wiedzy i wykorzystywania jej”. (Źródło: The Three Keys To 
Success, 
Lord Beaverbrook).

background image

„Nigdy nie dojdziesz w życiu dalej niż tam, gdzie dociera wyobraźnia twego ducha”.
Frederick Eikenkoetter

Frederick Eikenkoetter, lepiej znany jako „Wielebny Ike”, wykorzystywał pozytywną siłę. 
ducha i z pozbawionego środków do życia weterana stał się prorokiem mającym miliony 
zwolenników, flotę, limuzyn i prawdziwy, pozłacany kościół.                                                
<
„Jeżeli człowiek stara się osiągnąć sukces w swojej pracy, tzn. chce osiągnąć pożądane przez 
siebie rezultaty, wtedy powinien doprowadzić swoje myśli do zgodności ze światem 
obiektywnym, który go otaczaj jeśli te dwie rzeczy nie są ze sobą zgodne, wtedy w praktyce nie 
osiągnie on sukcesu”.
Mao Tse-tung
Cytat ten pochodzi z odczytu, które wygłosił Mao Tse-tung w 1937 roku w prowincji Junan. 
W czasie tego przemówienia sprzeciwiał się tym, którzy zdawali się na doświadczanie bez 
myślenia, jak również tym, którzy popierali myślenie bez doświadczania. (Źródło: Mao Tse-
tung, 
Annę Freemantle).

Praktyczne zastosowanie siedmiu zasad

Tak samo ważne, jak filozofia wygrywania, są pewne wskazówki odnośnie jej praktycznego 
zastosowania. Poniżej przedstawiam formułę, którą stosuję każdego ranka, aby przypomnieć 
sobie o tej filozofii, oczyścić ducha i jeszcze raz uzmysłowić sobie sens mojego życia, 
ustabilizować i zharmonizować moje uczucia oraz emocje, odprężyć ciało i naładować je do 
aktywnego działania w ciągu nadchodzącego dnia. Robię to tak, jakbym był moim własnym 
nauczycielem. W czasie bardzo pracowitych dni znajduję na to niewiele czasu, jednak gdy 
tylko mam go trochę więcej, wtedy zajmuję się tym dłużej. Mówię do siebie:
Bądź świadomy
Bądź gotowy Bądź skoncentrowany
Bądź tutaj
Bądź szczęśliwy
Bądź pewny
Bądź dobry
Świat odpowiada twoim myślom, a więc bądź świadom tego, w co wierzysz. (Bardzo ważne są 
przekonania odnośnie siebie samego, innych ludzi, środowiska. Jeżeli wiesz już, w co wierzysz, 
to znaczy, że nadszedł czas, by po prostu przypomnieć sobie o tym. Jeśli natomiast nie wiesz, 
wtedy najwyższa pora, aby zastanowić się nad tym i podjąć odpowiednie decyzje).
Nie istnieją żadne granice, a więc bądź gotowy na zmienienie swojego nastawienia. (Możesz 
zmienić swoje nastawienie do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, podobnie jak 
nastawienie do siebie samego, innych ludzi i świata. Nie ma żadnych przeszkód na tej drodze 
życia... są tylko różne warunki. Nie jesteś ograniczony warunkami, układami lub 
doświadczeniami - musisz jedynie dowiedzieć się, jak się z nimi obchodzić, aby osiągnąć to, 
czego pragniesz).
Energia postępuje za uwagą, a więc koncentruj się na tym, czego chcesz. (A nie na tym, czego 
nie chcesz. Pozytywna koncentracja na zaletach sukcesu podwyższa zarówno inspirację, ja i 
motywację. Ciągła negatywna koncentracja na możliwych katastrofach zmniejsza jedno i 
drugie).
Teraz jest moment siły, a więc bądź tutaj i zwiększaj swoją siłę. (Powiększaj siłę swego ducha 
i ciała. Moc ducha przybiera na sile, jeśli rozwijasz postrzeganie zmysłowe i umiejętność 
analizowania [widzieć 

świat składający się z części]. Zwiększasz siłę ciała za pomocą 

pradawnych sposobów odpowiedniego odżywiania, sportowych ćwiczeń, technik 
rozluźniania oraz technik oddechowych).
Miłość jest źródłem siły, a więc bądź szczęśliwy i doceniaj dobro. (Jeżeli nie jesteś 
szczęśliwy, spróbuj być. Ale jak tego dokonać, gdy dookoła dzieje się tyle strasznych 
rzeczy? Wspomniany już Frank Bettger stosował technikę: „Rób tak, jakby była to prawda, 
dopóki nie stanie się to prawdą”, i w jego przypadku to działało. Zdradzę ci prostą 
sztuczkę, która działa u mnie i u tysięcy ludzi, których kształciłem. Jest to pradawna 
technika nazywana: „Licz swoje błogosławieństwa”. Możesz to zrobić, jeśli będziesz 

background image

aktywnie poszukiwał wszystkich dobrych rzeczy i uznawał je. Do tego należą wszystkie 
dobre doświadczenia, które kiedykolwiek przeżyłeś, niezależnie od ich domniemanego 
znaczenia, wszystkie umiejętności, które kiedykolwiek nabyłeś. Nie zapominaj przy tym o 
chodzeniu, mówieniu i przyciąganiu, o tym wszystkim, co jest piękne i cudowne, co 
możesz odkryć w otoczeniu, o wszystkich dobrych czynach innych ludzi, które widzisz lub 
o których słyszysz, o tych wszystkich dobrych rzeczach, które chcesz przeżyć 
przyszłości. Nie proponuję jednak, abyś zachowywał się tak, jakby złe rzeczy w ogóle nie 
istniały, w końcu jest to praktyczna nauka. Lecz im bardziej napełniasz się świadomością 
dobra, tym łatwiej będzie ci obchodzić się ze złem).
Cała moc pochodzi z wnętrza, a więc bądź pewien i ufaj sobie samemu. (Nie możesz 
wierzyć, że inni zawsze będą robili to, co chcesz, ponieważ mają swoje własne priorytety i 
plany, które mogą zgadzać się z twoimi, albo też nie. Nie możesz ufać, że świat zawsze 
będzie taki, jak chcesz, ponieważ działa w nim tak dużo sił, że czasami zwracają się one w 
innym kierunku, aniżeli tego pragniesz. Jednak zawsze możesz być pewien, iż posiadasz 
moc zmieniania tego, co możesz zmienić, umiejętność dopasowania się, jeśli nie jesteś w 
stanie przeprowadzić zmian, oraz podnoszenia swoich umiejętności za pomocą nauki i 
ćwiczeń. Jeden z najlepszych plakatów, jaki kiedykolwiek widziałem, przedstawiał 
żeglarza na łodzi, a pod nim widniał podpis: „Wprawdzie nie możesz kontrolować wiatru, 
jednak zawsze możesz kierować żagiel odpowiednio do jego kierunku”. Jeśli odważysz się 
na to, wtedy możesz ufać, że również w tobie znajduje się droga do wielkiej mocy).
Skuteczność jest miarą prawdziwości, a więc bądź dobry w tym, co robisz, rób to, co 
uważasz za dobre, i oczekuj najlepszego. Niektórzy ludzie wierzą, że dobrą sprawą jest 
przygotować się na najgorsze, aby dzięki temu nie przeżywać przykrych rozczarowań, 
jednakże postawa ta skrywa dwa problemy. Po pierwsze: mimo wszystko przeżyjesz 
przykre rozczarowania, a po drugie tylko rzadko będziesz mile zaskoczony. Niektórzy 
ludzie unikają optymizmu, ponieważ boją się rozczarowań. Przyjrzyjmy się teraz dokładnie 
temu tematowi. Rozczarowanie to niewiara w pozytywny rozwój wypadków. W związku z 
tym ludzie ci nie planują sukcesu, ponieważ ich plany mogłyby nie zostać zrealizowane, a 
oni czuliby się wtedy źle. Tak bardzo boją się złego samopoczucia, że wolą nie czuć się 
dobrze. Nie pojmuję tej logiki. Sprawy czasami nie rozwijają się tak, jakbyśmy chcieli, ale 
czy to powód, by decydować się na złe samopoczucie? Jeżeli naprawdę chcesz wygrać, 
spróbuj za pomocą innych środków i zacznij jeszcze raz od początku. Pozwól mi 
zacytować samego siebie:
„Ludzie nie zawodzą. Plany zawodzą. Ludzie po prostu poddają się lub snują nowe plany”.

Komunikacja z przyrodą

Dawno temu na Hawajach ludzie znajdowali się bardzo blisko natury - w pewnym stopniu 
dotyczy to również współczesnych Hawajów. Oczywiście, nie jest to żadna niespodzianka. 
Plantatorzy taro (

Taro to roślina uprawiana w klimacie tropikalnym o liściach prawie dwumetrowej długości 

w kształcie tarczy, które spożywane są jako warzywa. Korzeń jest ważnym dostarczycielem skrobi.) 

musieli 

być dobrze obeznani ze źródłami świeżej wody, najlepszymi kamieniami na ich tarasy, 
cyklem wzrostu roślin i fazami księżyca. Rybacy musieli znać odpowiednie rośliny, aby 
sporządzać sieci i liny, przyzwyczajenia i sposoby zachowania ryb, które chcieli łapać, jak 
również właściwości pogody, wiatru i chmur. Rzemieślnicy potrzebowali gruntownej 
wiedzy o kamieniach i drewnie, zarówno w postaci narzędzi, jak i surowca, nad którym 
pracowali. Zielarze musieli być obeznani nie tylko z wyglądem i właściwościami setek 
roślin, lecz także z uzdrawiającymi właściwościami ryb, soli i gliny. Morscy podróżnicy 
musieli posiadać wiadomości o tajemnicach wiatru, fal, ptaków, 
Słońca, Księżyca i gwiazd. Jednak Hawajczycy znajdowali się jeszcze bliżej natury, niż 
wynika to z wiedzy i bezpośredniej bliskości. O wiele bardziej byli oni sąsiadami w żywej 
społeczności.

Żywotność natury

Dla Hawajczyka w dawnych czasach - niezależnie, czy był on szlachetnie urodzony, czy 

background image

też był prostym obywatelem - cała przyroda była żywą istotą: do niej należały oczywiście 
zwierzęta i rośliny, lecz również kamienie, góry, doliny, chmury, gwiazdy, wiatr, deszcz i 
wszystko inne. Wszystko to nie tylko było żywe, lecz miało świadomość jak każdy 
człowiek. Aby więc zachować dobre układy z danym elementem przyrody, należało 
traktować go z respektem, jak człowieka. Z doświadczenia ludzie ci wiedzieli, że w 
większości przypadków zupełnie wystarczało, gdy okazywało się sąsiadom odpowiedni 
szacunek, np. poprzez pozdrowienie rybaka lub krawca mieszkającego opodal, lub Słońca, 
które ogrzewa naszą skórę, albo też Księżyca oświetlającego nocą drogę. Poprzez 
podarowanie przyjaciółce kwiatka lub pozdrowienie wodospadu za jego piękno, poprzez 
piosenkę lub taniec dla starszych ludzi w grupie, albo też zrobienie czegoś szczególnego 
dla tych, których pomocy, przychylności lub opieki potrzebowali: podarowanie świni 
kahunie lapa 'au, który uzdrowił dziecko, koguta - człowiekowi, który pomógł przy 
budowie łodzi, wianka z kwiatów - kanu, które pomogło przy łowieniu ryb lub jagody 
ohelo-Pele, bogini wulkanu, aby ją uszczęśliwić.
Ten sposób myślenia nazywamy „animizmem”. Odnosi się on do wyobrażenia, iż wszystko 
„animizowane” jest przez duszę lub ducha, który może istnieć niezależnie od materialnej 
formy. W pewnym czasie było to głęboko zakorzenione, ogólnie znane spojrzenie na świat. 
W dzisiejszych czasach ciągle jeszcze znajdujemy ślady tego światopoglądu, gdy nadajemy 
nazwy łodziom, samochodom, Księżycowi lub górom. Nie ma to nic wspólnego z 
modleniem się do nich, stwarza jedynie świadomość duchowej obecności.
U Hawajczyków duch skłonny był do zachowywania określonej formy w czasie całej 
egzystencji, chyba że był szczególnie silnym duchem. Duchy skał pozostawały zwykle 
duchami skał, nawet gdy stały się inną skałą, duchy drzew pozostawały drzewami, 
natomiast ludzkie duchy zachowywały swoją ludzką postać. Jednak silny duch mógł 
posiadać umiejętność przyjmowania całego szeregu różnych form. Dlatego też Pele, bogini 
wulkanu, mogła przyjąć postać kobiety, starej lub młodej, podobnie jak formę stopionej 
lawy. Kamapua'a, duch świni, mógł przeobrazić się w rybę humuhumunukunukuapua 'a. 
Jednak pospolici Hawajczycy jedynie za pomocą pozdrowienia, małej ofiary lub modlitwy 
mogli komunikować się z duchami przyrody.

Szamańskie umiejętności

Pośród Hawajczyków niektórzy ludzie znajdowali się bliżej natury, aniżeli inni - tak blisko, 
iż mogli rozmawiać z żywiołami, roślinami i zwierzętami oraz tak dostroić się do nich, że 
świadomie przyjmowali formę danego zwierzęcia, rośliny lub żywiołu oraz przyjmowali 
ich właściwości, wiedzę i umiejętności. Niektórych z nich nazywano kupua. Słowo to mniej
więcej oznacza to samo co „szaman”. Dzięki swoim skłonnościom i ćwiczeniom stawali się 
uzdrawiaczami, którzy nie ograniczali się do fizycznych sposobów uzdrawiania. Mistrz 
hawajskich szamanów nazywa się kahuna kupua.
Najbardziej znanym hawajskim mistrzem szamańskim był „Maui Kupua”, co często 
tłumaczy się jako „Maui Półbóg”, „Maui Sztukmistrz”, „Maui Czarodziej” lub „Maui 
Czyniący Cuda”. Legenda o Maui opowiadana jest w całym rejonie Pacyfiku i, pomimo że 
istnieją różne miejscowe warianty, mieszkańcy wysp opowiadają sobie od setek lat w całej 
Polinezji praktycznie te same historie.
Jedna z nich opowiada, w jaki sposób Maui zdobył tajemnicę ognia od pewnych ptaków na 
wyspie Oahu. Dawno temu, mówi legenda, tylko łyski wiedziały, jak wskrzesić ogień. 
Pewnego dnia Maui był znudzony ciągłym jedzeniem surowego pokarmu, a więc zakradł 
się tam, gdzie żyły łyski i złapał jedną z nich. Chciał, aby zdradziła mu tajemnicę 
rozpalania ognia. Na początku ptak powiedział, iż tajemnica znajduje się w pewnej roślinie, 
później że w innej, jednak Maui był dostatecznie mądry i trzymał łyskę za szyję, gdy 
sprawdzał jej odpowiedzi. Wreszcie miał dosyć tych wszystkich nieprawdziwych 
odpowiedzi i bliski był ukręcenia ptakowi głowy. Wtedy ptak wyskrzeczał, iż tajemnica 
ognia znajduje się w drzewie o nazwie hau. Maui dał mu ostatnią szansę i udało się. Z 
radością rozniecił ogień za pomocą pocierania o siebie dwóch kawałków drzewa hau. 

background image

Jednak był tak zły na ptaka, który tak długo zwodził go fałszywymi odpowiedziami, że 
uderzył go w głowę rozpaloną głownią. Od tej chwili wszystkie łyski mają na głowie 
czerwony pasek piór.
W historii tej przedstawionych jest wiele interesujących rzeczy. Po pierwsze, że łyski żyją 
na bagnistych terenach, gdzie rośnie miękkie drzewo hau. Po drugie, hawajskie słowo 
określające łyskę brzmi alae i połączone jest ze słowami „czerwoność” oraz „wznosić się, 
wspinać”. Są to pojęcia przypominające ogień. Poza tym drzewo hau posiada kwiaty, które 
wieczorem, gdy zapala się ogień, stają się pomarańczowoczerwone. W tym wszystkim 
istotny jest dla nas fakt, iż szaman bezpośrednio komunikował się ze zwierzęciem, aby 
nauczyć się czegoś ważnego dla ludzkiej społeczności. Dzisiaj można by powiedzieć, że 
ludzie odkryli, jak jasnym płomieniem płonie drzewo hau trafione piorunem, natomiast 
łyski zostały włączone do tej historii, ponieważ żyły w okolicy oraz z powodu 
symbolicznego koloru piór. Jednakże szamani powiedzieliby, że Maui bezpośrednio 
komunikował się z ptakami, aby dowiedzieć się czegoś o działaniu pioruna na drzewo hau. 
W innych opowieściach Maui rozmawia z różnymi ptakami, rybami, nietoperzami, 
drzewami, z wodą, wiatrem i Słońcem po to, aby się czegoś od nich nauczyć, albo nakłonić 
je do robienia czegoś, czego pragnie.
Na Hawajach krąży jeszcze wiele innych historii o przydatnych oddziaływaniach między 
ludźmi i naturą. Do najczęściej spotykanych należą historie o sowach w roli strażników i 
pomocników. W opowieści pochodzącej z Oahu pewien człowiek wybierał jajka z gniazda 
sów. Był jednak tak wzruszony rozpaczliwym krzykiem sowiej matki, że pozostawił jajka 
w gnieździe. Z wdzięczności sowa przyrzekła pomagać mu w potrzebie. Pewnego dnia 
zaatakował go jeden ze starszych plemienia i tysiące sów przyleciały mu na pomoc, 
przepędzając nieprzyjaciela, Do dzisiaj istnieje dużo nazw miejsc w okolicy Waikiki 
przypominających o tym wielkim wydarzeniu. Mniej więcej tak samo ważne są w 
hawajskich legendach historie o rekinach, które broniły ludzi przed innymi rekinami, 
pomagały łowić ryby, ostrzegały o burzach na morzu i ratowały pływaków od utonięcia. 
Poza tym istnieją opowieści o ludzkich duchach, które zamieniały się w rekiny, aby 
pomagać swoim ludzkim rodzinom.

Jak komunikujemy się z naturą

Gdy zaakceptuje się już fakt, że tego typu komunikacja jest możliwa, wtedy oczywiście 
pojawia się ważne pytanie, jak w rzeczywistości ludzie mogą rozmawiać z przyrodą. Mało 
prawdopodobne wydaje się, aby łyski, sowy i rekiny rozumiały ludzki język. Również 
pojęcie przez człowieka ich mowy jest prawie niemożliwe. (A jak w ogóle mówią rekiny?). 
Moje szamańskie wykształcenie może rzucić nieco światła na temat szamańskich 
„rozmów” ze zwierzętami i innymi elementami przyrody.
Pomimo że w opowieściach mamy wrażenie, iż ludzie i zwierzęta pro wadzą normalną 
rozmowę, jednak w rzeczywistości komunikacja ta odbywa się raczej na poziomie 
telepatycznym. Po stronie człowieka jest to kombinacja zamiaru, imaginacji i może kilku 
słów celem wzmocnienia koncentracji.
Pewnego dnia stałem na werandzie naszego centrum Aloha International w Kilauea na 
Kauai (Hawaje) i obserwowałem dużą osę, która znajdowała się w pokoju i ciągle uderzała 
o szybę, ponieważ chciała wydostać się na wolność. Odezwałem się do osy, aby zwrócić na
siebie jej uwagę (albo skoncentrować swoją- rozstrzygnij sam), i w myślach narysowałem 
jasną drogę od miejsca, w którym się znajdowała i od tego miejsca łukiem, około trzech 
metrów dalej prowadzącą przez otwarte drzwi. Następnie powiedziałem jej, że jeśli będzie 
podążała tym śladem, wtedy wydostanie się na wolność. Nagle osa poleciała dokładnie rym 
torem, który nakreśliłem.
Innym razem brałem udział w wielkim zgromadzeniu w Minnesocie. Był to piknik na 
wolnym powietrzu, któremu zagrażał deszcz. Zapytano mnie, czy mógłbym coś zrobić, aby
zapobiec zniweczeniu piknikowego planu. Poprosiłem wtedy wiatr, aby powstrzymał 
burzę, dopóki nie skończymy pikniku. Wypowiedziałem w myśli słowa i stworzyłem 

background image

mentalny obraz tego, czego chciałem. Wiatr stał się dla mnie bardzo miły.
Niektórzy moi uczniowie mogli zbliżyć się na kilka metrów do dzikich zwierząt, natomiast 
inni bawili się z dzikimi delfinami w morzu. Przyjazny zamiar, pozytywna imaginacja i 
jasne mentalne sformułowanie umożliwiają połączenie. Oczywiście, ciągle jeszcze nie 
wiemy, co naprawdę dzieje się w chwili, gdy przyroda reaguje na taki rodzaj koncentracji. 
Jednak również dokładnie nie wiemy, co dzieje się, gdy przepuszczamy prąd przez 
przewodnik. Istnieje wiele teorii, jednak tak naprawdę wiemy tylko to, że elektryczność 
powstaje, gdy stworzymy odpowiednie warunki. W pierwszym przypadku zachowuje się 
ona odpowiednio do naszych działań. Możemy dowolnie teoretyzować, w rzeczywistości 
wiemy jednak tylko, że: jeżeli stworzymy odpowiednie warunki w naszym duchu, wtedy 
przyroda reaguje.
Moja rodzina, uczniowie i ja sam dokonywaliśmy tego z dobrym skutkiem tak często, że 
akceptujemy ten fakt i uważamy za naturalny, podobnie jak oddychanie. Dlatego też 
rozmawiamy z wiatrem, aby zmniejszyć turbulencje podczas lotu samolotem; rozmawiamy 
z deszczem, aby opuścił dany teren lub przybył na niego; rozmawiamy z wielorybami, 
delfinami albo żółwiami, aby wyszły na powierzchnię wody i ucieszyły nas swoją 
obecnością; rozmawiamy z naszymi roślinami, aby lepiej rosły, i naszymi samochodami, 
ażeby lepiej działały. Wszystko jest częścią natury i wszystko odpowiada.

Zmienianie formy za pomocą duchowego stapiania się

Do tej pory mówiliśmy jedynie o telepatycznej komunikacji. A jak wygląda zmienianie 
formy, które jest wielką częścią tradycyjnych słownych przekazów na całym świecie? 
Chodzi tylko o czystą fantazję czy też coś w tym jest? I co to ma wspólnego z 
„komunikowaniem się z naturą”?
Z doświadczenia i wykształcenia wiem, że ten fenomen jest realny, jednak trudny do 
opisania.
Pierwsi szamani poprzez obserwacje, eksperymenty i ćwiczenia odkryli i przekazali dalej 
następującą rzecz: jeżeli postępuje się tak, jakby się było czymś innym (np. słoniem, jakąś 
siłą natury, zwierzęciem lub rośliną), i jeśli jest się w stanie przenieść do tej czynności całe 
swoje ciało i ducha, wtedy dzieje się coś niezwykłego. Najpierw stwierdza się, że „wie się” 
pewne rzeczy, których nie nauczyło się za pomocą zwykłego doświadczenia.
Gdy np. ktoś gra rolę orła, dostrzega nagle rzeczy dotyczące jego przyzwyczajeń i 
sposobów zachowania, widzi również, jak wygląda Ziemia z wysokości 300 metrów. Gdy 
z kolei ktoś naśladuje byka lub rybę, wtedy widzi, gdzie znajdują się miejsca z najlepszym 
pokarmem oraz kiedy i w jakim kierunku należy dalej wędrować. Po drugie dostrzega, że 
gdy łagodnie „skieruje” wolę w pożądanym kierunku, z równoczesnym naśladowaniem 
odpowiedniej siły, zwierzęcia lub czegoś innego, wtedy istota ta pójdzie w tym kierunku. 
Dokonujący tego szaman stwierdza, że taki wpływ zawsze musi być zarówno łagodny, jak 
i pozytywny (z punktu widzenia istoty, na którą wywierano wpływ), aby w ogóle 
oddziaływał. Tak więc podczas tańca deszczu należy nakłonić chmury, aby przybyły nad 
dane miejsce i spuściły deszcz - nie można ich do tego zmuszać. W czasie myśliwskiego 
tańca należy przekonać dziką zwierzynę, aby przybyła w pobliże myśliwych - nie można jej 
do tego zmuszać.
Na Hawajach umiejętność tę nazywa się kulike, co w prostym tłumaczeniu brzmi: 
„dostrajanie się do podświadomych wzorców”. Kulike stosowane jest przez tych, którzy 
wiedzą, jak to się robi, podczas łowienia ryb, w gospodarce rolnej, przy pogodzie, 
przypływach i odpływach oraz rzekach lawy. Ich skuteczność, jak zresztą miało to za

wsze 

miejsce u wszystkich szamanów, zależy w dużej mierze od stopnia zjednoczenia się, siły 
przekonywania i woli istoty, na którą wywiera się wpływ. Jeżeli doświadczony praktyk bardzo 
zajęty jest graniem roli danego aspektu przyrody, wtedy postronnemu obserwatorowi może 
wydawać się, iż coraz bardziej przyjmuje on (lub ona) formę tego aspektu. Mężczyzna może 
obiektywnie wyglądać jak mężczyzna, lecz w rzeczywistości równocześnie jawić się jako 
zwierzę. Kobieta może jednoznacznie być kobietą i motylem. Przypomina to grę najlepszych 

background image

aktorów na scenie teatralnej lub na ekranie filmowym, jednak cel jest inny. Oznacza to, że 
prawdziwy mistrz tej sztuki potrafi tak bardzo się skoncentrować, że naprawdę zmienia swoją 
fizyczną formę i ze wszystkimi szczegółami staje się obiektem, na którym się koncentruje. 
Jednak w czasie moich podróży i przygód nigdy nie spotkałem się ze zmianą formy, którą 
można by wytłumaczyć jedynie za pomocą fizycznej transformacji. Z szamańskiego punktu 
widzenia teoretycznie jest to możliwe, jednak zdarza się nadzwyczaj rzadko, ponieważ nie 
służy żadnemu pożytecznemu celowi w pracy z naturą i nie jest łatwe do przeprowadzenia.
Moje pierwsze doświadczenie z kulike miało miejsce w zachodniej Afryce pod kierownictwem 
szamana Haussa. Pewnej nocy w chacie na północy Dahomeju (dzisiejszy Benin) wprowadził 
mnie on w bardzo głęboki trans i pomógł mi stopić mojego ducha z jednym z bardziej 
kooperatywnych leopardów. Resztę nocy spędziłem jako leopard, polowałem, jadłem, 
odpoczywałem, obserwowałem, czułem się wspaniale i wibrujące trzeźwy, ożywiony i pełen 
energii. Podczas tego doświadczenia nauczyłem się bardzo wielu rzeczy o leopardach i ich 
wielkiej sile. Chyba rzeczywiście część cech tego zwierzęcia musiała przejść na 
mnie, ponieważ wiele lat po moim powrocie z Afryki dużo ludzi mówiło mi, iż w pewien 
sposób przypominam leoparda.
Jedna z moich uczennic opowiedziała mi, że zrywała róże i kłuła się ich kolcami do momentu, 
gdy stopiła się z duchem róż. Później mogła je zrywać, nie wyrządzając sobie przy tym 
krzywdy, nawet gdy próbowała ukłuć się kolcem.

Zmienianie formy za pomocą projekcji astralnej

Przy następnym rodzaju zmieniania formy, którego używają szamani, można z odległości 
obserwować zdarzenia zachodzące w przyrodzie lub wpływać na zachowanie zwierząt, 
ptaków, ryb i innych istot. Umiejętność ta po hawajsku nazywa się ho 'okakaola („wysyłanie 
widzialnego ciała astralnego”). Na temat tego rodzaju zmieniania formy krąży wiele 
tradycyjnych legend. W tym przypadku powstaje widzialna forma myślowa, tzn. stworzony jest 
za pomocą myśli wzorzec energetyczny i ładowany za pomocą emocji lub zamiaru. Wzorzec 
energetyczny postępuje za wolą szamana i służy jako oko, ucho, głos i jako jego oddalone 
ciało. Fakt ten znany jest ludziom, którzy znają europejskie, indiańskie lub pochodzące z 
innego rejonu świata szamańskie przekazy, jednak wydaje się dziwny tym, którzy ograniczają 
się do naukowej tradycji Zachodu. Z drugiej jednak strony nawet dla osób obeznanych z 
telepatią i kulike jako jej poszerzoną formą, ho 'okakaola lub „projekcja astralna” może 
sprawiać wrażenie daleko przesadzonej sprawy. Jednak dla wielu milionów ludzi na całym 
świecie jest to coś bardzo realnego.
Stworzona i wysłana forma może być samym szamanem, jednak-dużo częściej jest to jakieś 
zwierzę lub ptak, szczególnie w przypadku komunikowania się z naturą. Jeszcze raz wrócę do 
moich doświadczeń 

z Afryki Zachodniej. W Dahomeju powszechnie wiedziano, iż jeden z 

prezydentów kraju, aby sprawdzić zachowanie się ludzi i stan państwa, zwykł był 
odwiedzać północne zakątki kraju pod postacią antylopy. Mój hawajski wujek często 
pokazywał mi się pod postacią ptaka, zwykle jako sowa. Posługiwał się tą samą formą 
celem komunikowania się z innymi zwierzętami. Rzadko w astralnej formie znajduje się 
dostateczna ilość energii, aby poruszyć coś materialnego. Zwykle wystarcza, żeby była ona 
słyszana lub/i widziana.

Potrzeba tylko trochę wysiłku

Wszyscy jesteśmy częścią życia Haumei (hawajski odpowiednik Gai), zarówno ludzie, jak 
i inne istoty, i ciągle wszyscy wpływamy na siebie, obojętnie czy jesteśmy tego faktu 
świadomi, czy też nie. Szamani twierdzą, że powinniśmy robić to świadomie i pozytywnie. 
W końcu przyroda komunikuje się z nami, a my komunikujemy się z przyrodą, Aby 
skutecznie komunikować się z naturą trzeba nauczyć się pozo-i stawania w pokoju z sobą. 
Nie wystarczy mówienie o telepatii, duchowym stapianiu się i projekcjach astralnych w 
celu uczenia się od natury i wpływania na nią, trzeba działać w skuteczny sposób. Jako 
ludzie nauczyliśmy się wyłączania wszystkich wrażeń zmysłowych, których nie lubimy, 
jednak przyroda jest bardzo, bardzo świadoma. Jeśli zbliżymy się do niej ze złością, 
strachem lub życzeniem kontrolowania jej, wtedy nie osiągniemy nic. Jeżeli jednak 

background image

przybliżymy się do przyrody z pokojowo nastawionym duchem i czułym sercem, wtedy 
techniki nie są takie ważne. Pewne hawajskie przysłowie pięknie wyraża uniwersalny
charakter miłości.
Hę manu ke aloha, 'a 'ole lala kau 'ole (Miłość jest jak ptak, nie ma
gałęzi, na której by nie siedziała).

Na zakończenie coś szczególnego: technika AKUAKOKUA

Technika ta opiera się na założeniu, że duchy przyrody żyją i mają żeńską płeć, posiadają 
świadomość, gotowe są przychodzić nam z pomocą w czynieniu dobra. Żywioły, 
reprezentujące je imiona i ich role pochodzą z hawajskiej tradycji szamańskiej. Zrób 
najpierw coś, aby pobudzić uwagę ducha (zapal świecę, napij się wody, wykonaj głęboki 
oddech itd.), następnie poproś ducha o wykonanie jakiegoś zadania, które ma związek z 
jego żywiołem lub rolą. Następnie podziękuj i z ufnością czekaj na spełnienie się prośby.

Żywioł                          Imię                     Rola
Ogień
                            Pele                      Zmienianie formy
Woda                            Hina                     Pożywienie
Wiatr                            Hi'iaka                 Posłanniczka
Kamień                         Haumea                Troszczenie się
Rośliny                         Laka                     Przyciąganie
Zwierzęta                      Kapo                    Ochrona
Ludzie                          Uli                       Urzeczywistnianie

Mistrzowska formuła sukcesu

Gdybyś potrafił dostatecznie kochać, wtedy byłbyś najszczęśliwszym, odnoszącym największe 
sukcesy człowiekiem na świecie.
Ernest Holmes
 Dlaczego podaję ci tutaj jeszcze jedną formułę na osiągnięcie sukcesu, gdy tak wielu ludzi 
zrobiło to przede mną? Najpierw wyobraź sobie przepis na tort czekoladowy. Jeśli chcesz 
zrobić taki tort, mieszasz mąkę, wodę, cukier, jajka, czekoladę i następnie wszystkie te 
składniki pieczesz. Voila, tort jest gotowy. Jednak między różnymi tortami dostrzegamy wielką 
różnicę!
Każdy autor podaje swój przepis (ewentualnie swoją własną formułę), która przekazywana jest 
przez pokolenia albo którą sformułował na podstawie własnego doświadczenia. Dlatego też za 
pomocą formuł możemy naśladować sukcesy innych, podobnie jak ma to miejsce z przepisami 
kulinarnymi. Dają nam one podstawę, na której możemy zbudować nasze własne kreatywne 
innowacje.
Poniżej znajdziesz przepis na wygrywanie z miłością. Opiera się on na badaniach setek 
autorów piszących o osiąganiu sukcesu, doświadczeniach setek ludzi, którzy osiągnęli sukces, i 
moich własnych przeżyciach oraz obserwacjach. Jest to przepis na osiąganie szczęścia w 
każdej dziedzinie, opis zachodzenia procesu sukcesu, niezależnie od tego, kto wygra, oraz czy 
dana osoba wie co robi, czy też nie. Pozostańmy przy naszym przykładzie. Chcę przedstawić ci 
podstawową receptę, z którą możesz zrobić wszystko, zmieniając jedynie czynniki składowe.
Żyjemy w społeczeństwie, w którym miliony ludzi, całkowicie biedne i nie wiedzące, jak można 
wyjść z tej sytuacji, pozbawione są dachu nad głową. Żyjemy w czasach, gdy medycyna 
donosi, iż 70 do 90 procent chorób ma podłoże psychosomatyczne. W naszym społeczeństwie 
jest wielu ludzi beznadziejnie chorych, ponieważ nie wiedzą, jak powinni zmienić swoje 
myślenie. Żyjemy w czasach, gdy przedsiębiorstwa padają, a gospodarka się chwieje. Ciągle 
zwiększa się liczba rozwodów, domowej przemocy i międzynarodowego napięcia. Bezsilność 
prowadząca do braku umiejętności i rozpaczy przybiera rozmiary epidemii.
Oczywiście istnieją rzeczy i zdarzenia, których nie możemy kontrolować, jednak zawsze 
możemy kontrolować nasze reakcje na nie. Im nasze reakcje są bardziej odpowiednie, tym 
większy mamy wpływ na sprawy i zdarzenia, nawet jeśli nie możemy ich kontrolować. Użyjmy 
teraz innego przykładu: jesteś kapitanem łodzi żaglowej, nie możesz jednak narzucić wiatrowi i 
falom swojej woli, jednak gdy jesteś zręcznym kapitanem, wtedy możesz tak skierować żagle i 
ster do wiatru oraz fal, że dopłyniesz do celu. Dlatego też logiczne wydaje się, że, jeżeli 

background image

będziesz posiadać jasną i prostą strategię w postępowaniu z układami, 

w których się 

znalazłeś, zawsze będziesz w stanie postępować z maksymalną skutecznością. Czy chcesz 
dowiedzieć się, jak wygląda mistrzowski przepis na sukces?
Oto on - w swojej krystalicznie czystej prostocie:
E = mc

2

 - r

Wzór ten jest ci znany, prawda? Związane jest to z faktem, że jakiś czas temu Albert 
Einstein wykorzystał część tej zależności do innego celu. Jednak w tym momencie wzór 
ten oznacza coś innego:                i
E oznacza skuteczność
m oznacza motywację
c

2

 oznacza dwie rzeczy: zaufanie i koncentrację

r   oznacza rezystancję (opór).
W związku powyższym formuła ta znaczy: „Skuteczność równa jest motywacji 
pomnożonej przez zaufanie i koncentrację oraz pomniejszonej o opór”. Mówiąc inaczej: 
możesz podnieść swoją skuteczność za pomocą zwiększenia motywacji, koncentracji i 
zaufania z równoczesnym pozbyciem się lub zmniejszeniem tego, co stoi ci na 
przeszkodzie. W tym rozdziale chodzi wyłącznie o wsparcie cię w tym działaniu.
Przyjrzyjmy się teraz bliżej poszczególnym elementom powyższego wzoru.

Skuteczność

Całe życie wędrowałem po Ziemi w poszukiwaniu tajemnicy skuteczności. „Przez całe 
moje życie”, ponieważ robiłem to jeszcze przed narodzinami. Mógłbyś teraz zapytać, jak 
mogłem czegoś szukać, gdy byłem jeszcze embrionem, niemowlęciem lub małym 
dzieckiem, które wędruje z rodzicami, jednak wszyscy (świadomie lub nieświadomie) już 
przed narodzeniem próbowaliśmy być bardziej skuteczni.
Jako jajo przemierzałeś ciało swej matki w poszukiwaniu miejsca, gdzie mógłbyś zostać 
zapłodniony. Jako plemnik płynąłeś skutecznie trudną drogą, aby zapłodnić jajo. Jako 
embrion tworzyłeś i pomnażałeś swoje komórki, by stać się skuteczną ludzką istotą. Jako 
niemowlę od razu zacząłeś przez większą część swego czasu uczyć się i przyswajać sobie 
wszystkie możliwe rzeczy, abyś mógł żyć, dorosnąć i być szczęśliwym. W naturze naszej 
istoty leży codzienne poszukiwanie sposobów na osiąganie większej skuteczności. 
Dokonujemy tego nie tylko za pomocą własnego doświadczenia, lecz również na podstawie
przeżyć innych.
Dawno temu, gdy byłem jeszcze bardzo młody, lecz już zdany na własne siły, świadomie 
szukałem tajemnicy skuteczności wśród wielu kultur, światopoglądów i mistrzów. Gdy 
przepłynąłem już prawie wszystkie morza i oceany, przeszedłem pustynie i wstąpiłem na 
szczyty gór, spotkałem wreszcie na szczycie wulkanicznej wyspy pewnego starego, 
mądrego Hawajczyka, który przybliżył mi tę tajemnicę w sposób, który mogłem zrozumieć 
i praktycznie zastosować w życiu.
Powiedział on: „Życie jest jak miska z wiśniami”. Jeszcze zanim zdążyłem się zdziwić, 
kontynuował swoją myśl. „Zaczynamy z pustą miską i napełniamy ją wiśniami, następnie 
jemy je, aż ponownie jest pusta. Później znowu napełniamy ją i tak dalej”. Puste naczynie 
oznacza dla nas głód doświadczania. Napełnianie go wiśniami to zbieranie doświadczeń. 
Jedzenie ich jest wykorzystywaniem naszych doświadczeń lub cieszeniem się nimi, miska 
zostaje opróżniona, po czym znowu jesteśmy żądni nowych doświadczeń. Skuteczność ma 
związek z umiejętnością napełniania naczynia, wykorzystywania wiśni i cieszenia się nimi. 
Im bardziej jesteśmy skuteczni, tzn. zręczniejsi, tym szybciej potrafimy napełnić miskę, 
tym lepsze wiśnie zbieramy i tym lepiej możemy je wykorzystać oraz cieszyć się nimi. 
Jednak czasami do naczynia 

podczas napełniania go dostają się gałązki, liście i 

zanieczyszczenia. Gdy jemy wiśnie, do miski ciągle wpadają pestki. Nawet wytrawnym 
zbieraczom wiśni, posiadającym bardzo wyczulony smak, zanieczyszczenia zbierające się w 
naczyniu z czasem ograniczą doświadczanie. Czasami trzeba wyczyścić miskę.
Nasza wędrówka w poszukiwaniu skuteczności zaczyna się od dnia, gdy „nasz” plemnik 

background image

zaczyna niebezpieczną wędrówkę i „nasze” jajo wybiera go spośród innych. Kontynuujemy ten 
proces, gdy DNA buduje nasze komórki i uporządkowuje wzrost, abyśmy mogli funkcjonować 
jako embrion i płód. Gdy znajdziemy się już na świecie, zaczynamy jak zwariowani gromadzić 
informacje, aby dowiedzieć się, jak można skutecznie działać w tym obcym, nowym świecie. 
Dorastając, wszyscy ciągle próbujemy odkryć, w jaki sposób można zapanować nad samym 
sobą, swymi układami i otoczeniem, albo nawet jak je udoskonalić.
Skuteczność jest uniwersalną, potężną, podświadomą siłą napędową. Jeśli dołączymy do niej 
świadome pożądanie, wtedy jeszcze bardziej zwiększymy jej moc. Jeśli dołączymy umiejętności 
pochodzące z nauki, doświadczenia i treningu, wtedy stanie się ona potencjalną siłą do 
uzyskiwania nieograniczonych rezultatów.

Motywacja

Motywacja jest siłą poruszającą nas w kierunku istnienia, robienia lub posiadania czegoś, albo 
ewentualnie nieistnienia, nierobienia lub nieposiadania niczego. Każde działanie, które 
wykonujemy świadomie lub podświadomie, zachodzi w wyniku reakcji na jakieś życzenie. 
Nasze serce uderza z chęci zamknięcia cyklu napięcia i odprężenia; ręka sięga po szklankę 
wody z potrzeby ugaszenia nieprzyjemnego uczucia pragnienia; duch stwarza fantazje z 
powodu chęci robienia czegoś innego, niż do tej pory robiliśmy. Życie jest ruchem, natomiast 
ruch powstaje w wyniku występowania różnych potrzeb.
Menedżerów zachęca się do motywowania swoich pracowników, natomiast od nauczycieli 
oczekuje się motywowania uczniów tak, jakby motywacja była czymś, co wlewa się w ludzi jak
benzynę do samochodu. Prawdą pozostaje jednak fakt, że każda motywacja ma wewnętrzną 
naturę, tzn. musi pochodzić z wnętrza. Tak naprawdę nikt inny nie może nas motywować. 
Postronna osoba może jedynie (i jest to już duże osiągnięcie dla zręcznego motywatora) 
stymulować naszą motywację i powiększać to, co istnieje już w danym człowieku lub grupie 
ludzi. Jeśli jesteś wewnętrznie motywowany do posiadania większej ilości pieniędzy, wtedy 
uzdolniony motywator może oprzeć się na tym i tak cię zainspirować, że zwiększysz sprzedaż 
swoich artykułów lub przyłączysz się do przedsiębiorstwa o wielopoziomowym marketingu. 
Jeśli jednak nie jesteś wewnętrznie motywowany do zarabiania większej ilości pieniędzy, wtedy 
ten sam motywator, niezależnie od tego, jaki jest zręczny, nie będzie mógł przekonać cię nawet 
do kiwnięcia palcem.
Najskuteczniejsza motywacja, poruszająca góry, zmieniająca społeczeństwo lub czyniąca cię 
zdrowym, bogatszym, szczęśliwszym i skuteczniejszym, wywodzi się zawsze z tego, że sam się 
pobudzasz i czymś inspirujesz. Im lepiej rozumiesz, co dokładnie cię motywuje, tym łatwiej 
sam możesz się motywować.
Podstawowa motywacja spowodowana jest chęcią poruszania się w kierunku przyjemności i 
oddalania od bólu. Wszystko, co robisz ze swoim ciałem lub duchem (z określonym zamiarem i 
celowo lub po prostu z przyzwyczajenia, świadomie lub nieświadomie), może być rozumiane 
jako poruszanie się w kierunku przyjemności i oddalanie od bólu: fizycznie, emocjonalnie albo 
mentalnie. Odprężenie daje przyjemność, dlatego też twoje ciało szuka spokoju, rozum 
rozproszenia, natomiast duch czasami samotności. Jednak określona ilość naprężenia zawiera 
w sobie również przyjemność, dlatego ciało szuka aktywności, umysł zajęcia, a duch szuka 
innych ludzi. Tak się dziwnie składa, że, aby pozbyć się bólu, możesz robić to samo. Ciało 
szuka spokoju, rozum rozproszenia i duch samotności z powodu nadmiaru napięcia, 
aktywności, sprzecznych interesów lub zbyt wielu ludzi. Z drugiej strony ból może być 
spowodowany za małą ilością aktywności, zbytnio rozproszoną uwagą lub zbytnią samotnością 
i izolacją. Jeśli rozumiesz tę myśl o przyjemności i bólu, wtedy będziesz wiedzieć, dlaczego 
robisz to, co robisz i dlaczego nie robisz innych rzeczy.
Może myślisz teraz, że czasami poruszasz się (lub ktoś inny, kogo znasz) w kierunku bólu i 
uciekasz od przyjemności, i zastanawiasz się, jak pasuje to do tego, co właśnie powiedziałem. 
Niektórzy ludzie decydują się na bolesny fizyczny trening, inni nie wychodzą ze związków,, w 
których są wykorzystywani, natomiast jeszcze inni sabotują samych siebie przy każdej 
nadarzającej się okazji. A dlaczego tak się dzieje?
Prowadzi nas to do innego poziomu motywacji: motywacji bazującej na miłości lub strachu. 
Dzięki temu, że dysponujemy wyobraźnią, nie jesteśmy ograniczeni do radosnych lub 

background image

bolesnych doświadczeń chwili obecnej. Posiadamy umiejętność przypominania sobie o radości 
lub smutku i potrafimy przewidywać je oraz wyobrażać sobie przeżywanie ich w przyszłości. 
Dlatego motywacja miłości jest popędem do ponownego stwarzania radosnego przeżycia z 
przeszłości lub wyobrażania sobie radosnego doświadczenia w bliskiej lub dalszej przyszłości. 
Oczywiście widzę różnicę między radosnym przeżywaniem miłości w chwili obecnej i 
motywacją miłości, która popycha nas do zachowywania się w określony sposób.
Podobnie motywacja strachu skłania nas do unikania bolesnego wspomnienia z przeszłości lub 
domniemanego bolesnego doświadczenia w bliskiej lub dalszej przyszłości. W określonej 
sytuacji najsilniejszym bodźcem jest zawsze ten, który wywołuje najsilniejsze uczucie lub 
uczucie, któremu przypisujemy największe znaczenie - i ostatecznie określa nasze 
postępowanie.
Jeśli więc ktoś decyduje się na bolesny fizyczny trening, wtedy może być to jego własne 
życzenie, ponieważ boi się bolesnego wspomnienia, np. o byciu grubym, lub dlatego że 
naprawdę lubi mieć zdrowe i sprawne fizycznie ciało (albo może to być kombinacja tych 
wszystkich możliwości). Osoba nie pozbywająca się układów, w których jest wykorzystywana, 
mogła zdecydować się na takie postępowanie, ponieważ bardziej boi się samotności lub też 
kocha wyimaginowany potencjał swojego partnera. Natomiast ktoś, kto wiecznie sabotuje 
siebie, może boi się wspomnienia krytyki osiąganych wyników, którą kiedyś przeżył, albo też 
obawia się wyobrażonych konsekwencji sukcesu lub może dąży do niego, aby zrobić komuś 
przyjemność, jednak tak naprawdę wolałby medytować na szczycie góry.
Strach i miłość wywołują zawsze dwie różne reakcje. Walka i ucieczka, jak może 
przypominasz sobie z wstępnych kursów psychologii, są reakcjami na strach. W każdej 
sytuacji, w której strach jest najważniejszą motywującą siłą, możesz zareagować chęcią 
ucieczki albo spróbować zmienić sytuację - zależnie od tego, jak czujesz się w danym 
momencie i do czego masz zwykle skłonności. Jeżeli biegnie za tobą rozwścieczony byk, wtedy 
najlepiej szybko zejdź mu z drogi, jednak gdybyś był Hulkiem lub Conanem Barbarzyńcą, 
wtedy może po prostu spróbowałbyś go pokonać.
Dwoma objawami miłości jest spokój i zabawa. Pozostańmy przy byku. Jeśli największą siłą 
napędową motywacji jest miłość (zakładając, że naprawdę lubisz zwierzęta), możesz zwierzę 
uspokoić i złagodzić jego postępowanie, aby je pogłaskać, gdybyś był torero albo starożytnym 
kreteńskim atletą, wtedy po prostu bawiłbyś się z bykiem, aż oboje bylibyście zmęczeni. 
Później dokładniej omówię jeszcze te dwa rodzaje reakcji na poszczególne sytuacje.
Miłość i strach są podstawowymi czynnikami wspierającymi przyjemność i ból. Wiesz już, iż 
motywacja różnych osób może być bardzo złożona. Dlaczego np. jemy? Właściwie dlatego, 
ponieważ jedzenie jest przyjemnością i nie sprawia bólu. Ponieważ lubimy pewne skutki 
działania jedzenia i/lub obawiamy się pewnych skutków niejedzenia. Jednak co motywuje nas 
do jedzenia. Motywacja może zależeć od danego człowieka i czasów, w których żyjemy. 
Czasami jadłem dlatego, że byłem głodny, znajdowałem się w miłym towarzystwie, chciałem 
coś spróbować lub być uprzejmy. To tylko kilka powodów. Doprowadza nas to do innego 
poziomu motywacji: uczuciowej potrzeby.
Dużo nauczyłem się o potrzebach uczuciowych podczas pracy nad pewnym gminnym 
projektem w Afryce Zachodniej. Zauważyłem wtedy, iż koncept ten odnosi się zarówno do 
pojedynczych osób, jak i grupy. Potrzeba uczuciowa jest to świadoma lub półświadoma 
motywacja chwili, która popycha do działania grupę ludzi lub danego człowieka. Nazywamy to 
potrzebą uczuciową w przeciwieństwie do potrzeby jawnej.
Przykład: Pewna afrykańska wioska, którą odwiedziłem, miała wiele jawnych potrzeb: 
potrzebowała lepszych urządzeń sanitarnych, więcej wody i lepszego pożywienia. Istniało 
jeszcze dużo innych potrzeb, które bez powodzenia próbował zaspokajać krajowy rząd i 
międzynarodowe organizacje dobroczynne. Pobudowano publiczne toalety, które były prawie 
nie używane, ponieważ ich nie chciano. Podłączono do studni nową pompę. Ludzie opuścili 
studnię, gdy pompa się rozleciała. Ignorowano lekcje o odżywianiu, ponieważ polecane nowe 
produkty spożywcze dziwnie smakowały i nie służyły żołądkom mieszkańców wioski.
Pomimo tej niewiele obiecującej przeszłości namówiłem starszych wioski do zwołania 
zgromadzenia, podczas którego zapytałem wszystkich obecnych, czy istnieje coś, co mogłoby 

background image

polepszyć sytuację w ich wiosce. Najpierw wszyscy byli zdziwieni, ponieważ nikt do tej pory 
nie pytał ich, co właściwie chcieliby mieć. Po kilkugodzinnej gorącej dyskusji powiedzieli mi, 
czego naprawdę im trzeba. Chodziło im o naprawienie chaty starszych wioski, ponieważ była 
zaniedbana i jej dotychczasowy stan był hańbą dla wioski. Jako przedstawiciel rządu mógłbym 
zdenerwować się i powiedzieć, iż naprawdę potrzebują czegoś ważniejszego. Ponieważ jednak 
byłem panem samego siebie, mogłem posłuchać ich uczuciowej potrzeby, która z uczuciowego 
punktu widzenia była rzeczywiście dla nich istotna.
W tym momencie skrócę tę historię. Pomogłem im zreperować chatę starszych wioski i 
postarałem się o to, aby byli dumni z posiadania odnowionej siedziby. W związku z tym 
większą cześć pracy wykonali sami i postarali się o większość potrzebnych materiałów. W 
czasie następnego zebrania wyrazili ochotę uporządkowania placu wioskowego, a więc 
zrobiliśmy to. Później dla wygody i prestiżu zbudowaliśmy rodzinną ubikację, założyliśmy 
ogród, aby sprzedać dodatkowe plony. Z pomocą wszystkich rodzin kupiliśmy nową pompę, 
żeby nawadniać ogród, polepszyliśmy sytuację żywieniową za pomocą wymieniania przepisów 
i powołaliśmy nawet do życia oficjalnie uznane towarzystwo kredytowe dzięki oparciu się na 
pieniądzach odkładanych na „czarną godzinę”, po czym rozwinęliśmy tę ideę. Koniec końców 
pomogłem mieszkańcom wioski w osiągnięciu tego, czego chciał dokonać rząd, a nawet jeszcze 
więcej dzięki temu, iż pracowałem nad tym, co ludzie ci uważali za potrzebne do zrobienia, 
zamiast koncentrować się na tym, co inni chcieli zrobić dla nich dobrego. Robili oni dokładnie 
te same rzeczy, tylko z innych powodów.
Uczuciowe potrzeby poszczególnych osób mogą bardzo różnić się od ich jawnych potrzeb, 
jednak gdy efektywnie zaspokoimy potrzeby uczuciowe, wtedy można zająć się również 
potrzebami jawnymi. Podczas mojej prywatnej praktyki jako doradca stwierdziłem, że dla 
większości ludzi wyobrażenie zdrowia jest pozbawioną znaczenia, abstrakcyjną rzeczą. Inaczej 
mówiąc: nie była to żadna motywacja do zmienienia przyzwyczajeń. Ludzie chudli, aby dobrze 
wyglądać lub żeby dane ubrania dobrze na nich pasowały; przestawali palić papierosy, aby 
ładniej pachnieć lub żeby wreszcie pozbyć się krytyki ze strony przyjaciół albo rodziny; brali 
udział w kursach samopomocy, ponieważ nie chcieli być bezsilni, ponieważ bali się bólu 
związanego z tradycyjną metodą leczenia lub dlatego, że choroba przeszkadzała im w zabawie 
albo pracy. Może znaleźć się człowiek, dla którego zdrowie jest uczuciową potrzebą, jednak ja 
nie spotkałem nikogo takiego. Jednak mimo wszystko ci, którym pomogłem, będą zdrowsi, 
ponieważ zaspokoili swoje uczuciowe potrzeby.
A ponieważ uczuciowe potrzeby nie uzewnętrzniają się zbytnio, możliwe, iż w ogóle nie 
wiemy, jak one wyglądają. Jednak im bardziej je sobie uświadamiamy, tym lepiej możemy je 
wykorzystywać do takiego zmienienia zachowania, by podnieść skuteczność działań. Poniżej 
przedstawiam listę z siedmioma typowymi potrzebami uczuciowymi, która może ci pomóc w 
ich rozpoznaniu:

Świadomość

(włącznie z ciekawością, chęcią poznawania                 
i tęsknotą za bezpieczeństwem)
Ciekawość to część naszego zwierzęcego dziedzictwa. Nawet krowy bywają ciekawe. W czasie 
nudnej jazdy autobusem na lotnisko pewien człowiek wziął swoją walizkę i otworzył ją. 
Zauważyłem, że ja i wszyscy  w autobusie obserwowali go tak, jakby jego czynności były 
najważniejszą rzeczą na świecie. Może to spowodować rozwiniecie potrzeby poklasku oraz 
poznawania nowości, a także miłość do podróżowania tylko po to, żeby zobaczyć, co jest za 
następnym wzniesieniem. Może znasz kogoś lub sam jesteś człowiekiem, który nie może zjeść 
śniadania bez czytania gazety, doczekać się następnej partii brydża, ponieważ chce usłyszeć, 
co dzieje się w sąsiedztwie, albo który o bohaterach serialu telewizyjnego mówi tak jak o 
członkach swojej rodziny, lub też przedkłada samochód albo samolot nad bujany fotel.
Pragnienie poznawania może mieć związek z zawodem lub hobby, jednak może również 
chodzić o zaawansowaną formę ciekawości. Wielu ludzi, podobnie jak ja sam, odczuwa 
uczuciową potrzebę dowiadywania się więcej o otaczającym ich świecie, niezależnie od tego, 
czy praktycznie wykorzystują tę wiedzę, czy też nie. Potrzebę tę odczuwa wielu badaczy, 

background image

podobnie jak ludzie, którzy dla zabawy czytają encyklopedie i leksykony. Patrząc z innego 
punktu widzenia, uczuciowa potrzeba bezpieczeństwa może doprowadzić do podnoszenia 
wiedzy o otaczającym świecie, w celu zapobieżenia nieprzyjemnym niespodziankom. Może to 
doprowadzić do paranoi, aleja znam pewną kobietę, która tak rozwinęła w sobie umiejętność 
precyzyjnej analizy osobowości, że z góry wiedziała, jak najlepiej postępować ze spotykanymi 
ludźmi.

Wolność

(włącznie z pędem badacza i potrzebą odprężenia,
bycia wolnym od przymusów, stawiania na swoim
przy podejmowaniu decyzji, poruszania się)
Uczuciowa potrzeba odprężenia znacznie różni się od jawnej potrzeby odprężenia. Znam ludzi, 
którzy wyglądają na całkowicie rozluźnionych, jednak tęsknią za odprężeniem. Z drugiej strony 
spotykam osoby, które są tak napięte jak membrana bębenka i zupełnie tego nie zauważają. i
Uczuciowa potrzeba uwolnienia się od przymusów może odnosić się oczywiście do fizycznych 
przymusów, np. u dorosłych w więzieniu lub dzieci w szkole. Są jednak i tacy, którzy czują się 
uwięzieni w małżeństwie, przyjaźniach, miejscu pracy lub z powodu reguł społecznych.
Uczuciowa potrzeba samodecydowania może stać się narodową sprawą w jakiejś kolonii lub 
kraju, który wbrew swojej woli połączony jest ekonomicznie lub politycznie z innym. Może 
również być to osobisty problem dla kogoś, kto czuje się finansowo lub emocjonalnie 
uzależniony od innej osoby.
Pragnienie zmiany miejsca zamieszkania lub zbadania czegoś może być ściśle powiązane z 
potrzebą rozszerzenia świadomości, jednak niekoniecznie musi tak być. Pewna kobieta 
siedziała spokojnie podczas dyskusji i duchowych ćwiczeń w czasie jednego z moich kursów w 
Anglii, po czym powiedziała do mnie: „Dziękuję panu, to jest dobry kurs, jednak wychodzę 
teraz, ponieważ moje ciało potrzebuje więcej ruchu”.
Dzięki podróżom do różnych części świata wiem, że istnieją ludzie odczuwający silną 
uczuciową potrzebę jechania po prostu drogą, wejścia na jakąś ścieżkę lub żeglowania po 
morzu, niezależnie od tego, czy dowiedzą się przy tym czegoś nowego, czy też nie.

Sens

(włącznie z poszukiwaniem sensu życia, przewodnictwa w życiu,
potrzebą usprawiedliwienia się przez służenie sprawie,
która jest większa niż samemu się jest)
Ta uczuciowa potrzeba jest tak powszechna, że powstało wiele legend i opowieści o ludziach 
podejmujących daleką wędrówkę w celu znalezienia mądrego, starego nauczyciela, który może 
wytłumaczyć im sens życia. Wszyscy medialnie uzdolnieni ludzie, prorocy, psychiatrzy i 
terapeuci zarabiają na życie, pomagając ludziom w odkryciu sensu i celu w zdarzeniach ich 
życia. (Niektórzy moi uczniowie uważają mnie za starego, jednak niezbyt mądrego, a to 
dlatego, że ciągle wyjaśniam im, że sami nadajemy znaczenie życiu i zdarzeniom w nim 
występującym i przez to stwarzamy sens naszego życia).
Uczuciową potrzebę przewodnictwa zaczynamy odczuwać wtedy, gdy jako dzieci próbujemy 
znaleźć sposoby na opanowanie otaczającego nas świata. To samo dzieje się przez resztę życia 
- nawet jeśli tylko dlatego chcemy poznać te zasady, aby je łamać. Ta określona potrzeba 
uczuciowa jest tak silna, iż corocznie miliony ludzi wydają miliony dolarów na książki 
kucharskie, podręczniki „zrób to sam”, różnego typu poradniki lub każdą możliwą do 
wyobrażenia literaturę, seminaria i warsztaty traktujące o samopomocy.
Gdyby nie istniała uczuciowa potrzeba służenia jakiejś dobrej sprawie, wtedy nastałyby złe 
czasy dla organizacji religijnych i dobroczynnych, partii, instytucji socjalnych i grup ochrony 
środowiska.

Odczucia

(włącznie z potrzebą odbierania miłych wrażeń,
takich jak np. piękny widok, sprawiających przyjemność
dźwięków, wspaniałego smaku, dotyku, seksu,
podniecenia, ruchu, tańca itd.)
Gdyby nie istniała sztuka lub muzyka, wtedy artysta nie miałby uczuciowej potrzeby 

background image

stworzenia czegoś. Nie istniałaby też uczuciowa potrzeba wielu ludzi cieszenia się jego 
tworem. Pomyśl tylko, ile trzeba motywacji, aby stworzyć i utrzymywać muzeum sztuki lub 
galerię, orkiestrę symfoniczną, koncerty rockowe, kino i przemysł rozrywkowy. Wielcy 
kucharze mogą tylko wtedy być wielcy, jeżeli istnieją ludzi pragnący podziwiać ich sztukę 
kulinarną. Wielkie restauracje muszą robić coś więcej, niż tylko serwować pożywne dania.
Inne potężne i dobroczynne doświadczenie to dotykanie i bycie dotykanym, jednak nie jest to 
zawsze potrzeba uczuciowa, poza ludźmi pochodzącymi z określonej kultury (jak ma to 
miejsce we włoskiej części mojej rodziny) oraz tymi, którym sprawia przyjemność taka cielesna 
interakcja (m.in. sporty kontaktowe, masaże i „przytulane” tańce).
Seks, we wszystkich swoich aspektach, dla większości ludzi jest oczywiście najważniejszym 
sensorycznym doświadczeniem, lecz gdy go nie ma, wtedy każde podniecenie jest lepsze, 
aniżeli brak jakiegokolwiek.
Podniecenie lub podekscytowanie staje się ważne dla ludzi, u których inne emocjonalne 
potrzeby są niezaspokojone lub wentyle są zamknięte. Wyjaśnia to uczuciową potrzebę 
oglądania i czytania horrorów i magnetyczną siłę przyciągania pochodzącą z pożarów, 
katastrof i niebezpiecznych dla życia rodzajów sportu.
Nie podlega dyskusji, że dla większości dzieci uczuciową potrzebą jest ruch, zwłaszcza dla 
mojej trzyletniej wnuczki. Wielu zwolenników ruchu realizuje się w tańcu - klasycznym, 
współczesnym lub aerobiku.

Stosunki

(włącznie z potrzebą bycia akceptowanym, uznawanym
lub poważanym przez innych, potrzebą przyjaźni i intymności
oraz tęsknotą za przynależnością do większej całości)
Poza oddychaniem i jedzeniem, moim zdaniem, następną podstawową uczuciową potrzebą 
człowieka jest akceptacja przez bliźnich, ludzi, których podziwiamy, lub którym podlegamy, 
albo też przez siebie samego. Ludzie potrzebę akceptacji przedkładaj ą nawet ponad seks. W 
wielu kulturach najgorszą karą jest wypędzenie, wyrzucenie, wygnanie, banicja lub 
odosobniony areszt. Z drugiej strony są malarze i rzeźbiarze, których zadowala sztuka dla 
sztuki, jednak aktorzy i komedianci potrzebują publiczności. Aktorzy boją się pustego teatru, 
jednak jeszcze bardziej obawiają się krytyki. Kabareciarze i artyści sceniczni mogą być opętani 
brakiem zainteresowania tylko jednego widza, mimo że inni nagradzają ich oszałamiającymi 
oklaskami. Gdy zaczynałem moją działalność mówcy, był to dla mnie problem, nad którym 
ciężko pracowałem. Jeśli wszystkie oczy nie były skierowane na mnie cały czas, wtedy 
myślałem, że nie jestem dobry. Aż wreszcie odkryłem (na szczęście dla mojego ego), iż ludzie 
słuchaj ą na różne sposoby. Dlatego też zacząłem czuć się doceniany, nawet jeżeli obecni 
odwracali wzrok, zamykali oczy albo kładli się na podłodze, co wyglądało tak, jakby zasnęli.
Kluczowe postacie z przemysłu i polityki wiedzą, że tytuł i publiczne uznanie często skutecznie 
zastępują ich prawdziwą wartość. Czczenie tych ludzi jest jednym z naszych najważniejszych 
społecznych rytuałów, ponieważ wśród czczonych i ich czcicieli szeroko rozpowszechniona jest 
uczuciowa potrzeba tego typu.
Przyjaźń jest silną potrzebą uczuciową i w jej imieniu zrobiono wiele wspaniałych i mniej 
godnych pochwały rzeczy. Z powodu wartości kulturalnych i wychowania wydaje się, że 
potrzeba intymności w jakimś stopniu obecnie silniejsza jest u kobiet niż u mężczyzn, lecz 
coraz bardziej popularne określenie „ruchu mężczyzn” pokazuje, iż mężczyźni wprawdzie 
odczuwają tę uczuciową potrzebę, jednak zręcznie ją ukrywają, aby być akceptowanymi przez 
innych mężczyzn i społeczeństwo. Dowodzi to faktu, że jedna potrzeba uczuciowa może 
przykryć inną zależnie od tego, która w danym momencie jest silniejsza. Niektórzy ludzie 
odczuwają uczuciową potrzebę transpersonalnego stosunku, połączenia się z większą całością, 
która, odpowiednio do indywidualnych tęsknot, może przejawiać się chęcią połączenia się z 
przyrodą, Ziemią lub Bogiem, którego dana osoba może rozumieć w różny sposób.

Władza

(włącznie z pragnieniem siły, umiejętności, zdolności, talentów, wpływu, pieniędzy i 
kontroli)
Pragnienie posiadania władzy w dowolnej formie jest absolutnie naturalną rzeczą. Bez niego 

background image

nigdy nie nauczylibyśmy się chodzić, mówić, wykonywać lub ulepszać milionów rzeczy, które 
uważamy za normalne części składowe życia, począwszy od prostych czynności, takich jak 
wypełnienie czeku albo prowadzenie samochodu, do bardzo złożonych potrzebnych np. przy 
wykonywaniu zawodu. Pęd do posiadania władzy zawarty jest jako podstawowa uczuciowa 
potrzeba we wszystkich rzeczach, które robimy.
Dla niektórych ludzi potrzeba ta jest tak silna, iż wychodzi poza ogólnie przyjęty wymiar. Nie 
tylko chcą podnosić krzesła, lecz również samochody. Nie są zadowoleni z bycia aktorem, chcą 
być reżyserem. Nie wystarczy im bycie szefem przedsiębiorstwa, chcą być prezydentem. Są 
tacy, którym nie wystarczy kontrolowanie własnego życia -chcą kierować życiem innych.
Pomimo że pęd do posiadania władzy może być spowodowany strachem lub pragnieniem 
akceptacji czy uznania przez innych, może się zdarzyć, iż jest on celem samym w sobie oraz 
chęcią doświadczania oszałamiającego uczucia sterowania losem. Odczuwać może to polityk, 
gracz, jak również menedżer, artysta, sportowiec, mistyk i wielu innych. Każda uczuciowa 
potrzeba może stać się obsesją, jednak jeśli ukrytą siłą napędową jest strach, wtedy 
przymuszające opętanie władzą może negatywnie wpłynąć na innych ludzi. Wiele razy stało się 
tak, iż ludzie bali się samej myśli o władzy. Nie tylko w każdy możliwy sposób starają się jej 
uniknąć, lecz również wymyślają tym, którzy przenieśli na innych odpowiedzialność za ich 
osobistą władzę, jak również tym, którzy ją przejęli.
Gdy tylko pojawi się temat władzy, wtedy zawsze znajdzie się ktoś, kto odczuwa uczuciową 
potrzebę zacytowania aforyzmu lorda Actona: „Władza korumpuje, a absolutna władza 
korumpuje absolutnie”. Stwierdzenie to służy wzmacnianiu strachu przed posiadaniem władzy, 
jednak jest ono zupełnie nieprawdziwe. Skorumpowanie pojawia się wtedy, gdy potęga 
połączona zostaje z jednym lub wieloma czynnikami „wielkiej izolacji”: strachem, nienawiścią 
lub obojętnością. Jeśli połączymy władzę z miłością, wtedy nie ma nic lepszego. Inny angielski 
cytat pochodzący od Edmunda Burke'a mówi: „Nie znam nic wyniosłego, co nie byłoby 
odmianą władzy i potęgi”.
Jedną z form władzy, którą większość ludzi we współczesnym społeczeństwie odbiera jako 
potrzebę uczuciową, są pieniądze. Dają nam one władzę kupowania towarów i usług, których 
sobie życzymy, oraz pozwalają w różny sposób wpływać na otaczający nas świat. Pomimo że 
ludzie mają wiele powodów do odczuwania potrzeby posiadania pieniędzy (bezpieczeństwo, 
bycie akceptowanym, wolność itd.), chcą je mieć z powodu dysponowania władzą samą w 
sobie, która rzekomo daje nam możliwość zaspokojenia innych potrzeb. Jest trochę racji w 
haśle na nalepce samochodowej: „Kto mówi, że szczęścia nie można kupić za pieniądze, po 
prostu nie wie, gdzie trzeba kupować”.

Wydajność

(włącznie z życzeniem osiągania celów, wygrywania rywalizacji,
pobijania rekordów, naprawiania krzywd, reperowania tego, co
nie działa, uzdrawiania innych i pomagania ludziom w byciu
bardziej efektywnymi)
Duże wrażenie zrobiła na mnie uczuciowa potrzeba osobistej lub odbieranej z zewnątrz 
wydajności, gdy odwiedziłem gigantyczne boisko piłkarskie Maracana w Rio de Janeiro 
mogące pomieścić 200 000 osób. To jeden z wielu podobnych stadionów, włączając w to 
stadion igrzysk olimpijskich i superbowl. Symbole te pokazują nam, jaka olbrzymia ilość 
czasu, energii i pieniędzy przeznaczana jest na świecie na wydarzenia sportowe. Potrzeba 
uczuciowa często jest tak samo silna (jeśli nie silniejsza) u ludzi obserwujących zawody, jak i u 
samych ich uczestników. Równie motywujące i fascynujące są takie nagrody jak Oscar, Emmy, 
Golden Globe i inne.
Wielu z nas posiada osobistą klasyfikację wydajności, do której jawnie nigdy się nie 
przyznamy, i która jednak tak samo silnie nas motywuje. Mimo wielu kontrowersji, na 
płaszczyźnie socjalnej dużo dobrego zrobili ludzie motywowani uczuciową potrzebą 
naprawiania krzywd, np. w takich organizacjach jak American Civil Liberties

 

Union, Amnesty 

International i Sierra Club. Bądźmy także wdzięczni setkom tysięcy ludzi (zarówno 
zawodowców, jak i amatorów) wyrażającym swoją potrzebę pomagania i uzdrawiania.
Jeśli do tej pory nie odnalazłeś swojej potrzeby uczuciowej, może' przedstawiona tutaj 

background image

klasyfikacja przynajmniej pomoże ci w dokładniejszym jej zdefiniowaniu.

Zaufanie

Zaufanie jest cudownym uczuciem pewności, że posiada się środki (czas, energię, umiejętności, 
siłę, pomoc itd.) do zrobienia tego, co chce się robić. Jest to również uczucie pewności, że coś, 
czego sobie życzysz, co ma się zdarzyć, naprawdę się urzeczywistni. Zaufanie może opierać się
na zewnętrznych i wewnętrznych podstawach. Pomimo że powiększenie obu tych zakresów 
podnosi ogólną skuteczność, to jednak wewnętrzna podstawa ma większy potencjał.
Zewnętrzne zaufanie odpowiada przekonaniu, że możesz polegać na istniejącym zachowaniu 
kogoś lub czegoś poza tobą. Ten rodzaj zaufania opiera się na wspomnieniach z przeszłości, 
doświadczeniach teraźniejszości i oczekiwaniach odnośnie przyszłości.
Na wszystko to duży wpływ ma wiara w autorytet czegoś, co znajduje się poza nami. Dlatego 
też wierzymy, że nastąpią pory roku, ponieważ zawsze, jak daleko sięgamy pamięcią, tak było. 
Poza tym rodzice, nauczyciele i autorzy czytanych przez nas książek ciągle powtarzali nam, że 
tak będzie. Obserwujemy, co dzieje się w tej chwili, i snujemy plany na resztę roku i dalej. 
Jeżeli jednak zdecydujemy się wierzyć w przepowiednie odnośnie końca świata, wtedy po 
prostu pozbędziemy się tej wiedzy oraz doświadczeń i będziemy po prostu czekać, aż koniec 
nastąpi, a my oraz jeszcze kilku innych, którzy ocaleli, zaczniemy wszystko od początku. 
Naturalnie tak, jak sobie tego życzymy. Głównym problemem związanym z zaufaniem do 
zewnętrznych rzeczy jest fakt, iż całkowicie zależne jest ono od zdarzeń, układów i decyzji, 
których nie możemy kontrolować i na które posiadamy jedynie ograniczony wpływ.
Zaufanie bazujące na wewnętrznych podstawach wywodzi się z twoich decyzji dotyczących 
ciebie samego. Są to przekonania o własnej wartości, talentach, umiejętnościach obchodzenia 
się ze zmianami oraz o źródle twojej mocy. Najlepszy sposób na powiększenie zaufania polega 
na podjęciu dwóch decyzji: po pierwsze trzeba zdecydować, że to, w co wierzysz, jest prawdą, 
a po drugie nie wolno wątpić w słuszność poprzednich decyzji. ; Zaufanie podnosi skuteczność 
w dwojaki sposób. Po pierwsze redukuje niekorzystny wpływ strachu na umiejętności i 
zdolności, po drugie pobudza uwagę na nadarzające się korzystne okazje. W tym momencie 
niektórzy mogliby zapytać: „A co się dzieje, gdy zbytnio sobie ufamy?” Nie sądzę, żeby 
istniało zbytnie zaufanie. To, co najczęściej jest tak nazywane, w rzeczywistości jest arogancją 
służącą maskowaniu obaw. Inni pytają: „Co dzieje się wtedy, gdy za dużo oczekujemy, a 
później jesteśmy rozczarowani?” Ten, kto jest rozczarowany, w rzeczywistości czuje się źle 
dlatego, że coś nie przebiegło tak, jakby sobie tego życzył. Oczywiście możesz oczekiwać, że 
nic się nie uda, po czym być mile rozczarowanym, jeśli zdarzy się coś dobrego. Jednak jest to 
kiepski sposób na życie i szybko można zacząć traktować nawet dobre rzeczy jako złe. Możesz 
także wyćwiczyć się w nieposiadaniu żadnych oczekiwań, jednak szybko doprowadzi cię to do 
braku jakichkolwiek piano w, celów lub zainteresowań. Coś takiego dobre jest dla jakiegoś 
Cygana albo mistyka, jednak nie dla ciebie lub dla mnie. Dla większości ludzi najlepszą rzeczą 
jest ciągłe posiadanie wielkich oczekiwań z jednoczesną akceptacją, że nie zawsze wszystko 
przebiega tak, jakbyśmy sobie życzyli. Jest to po prostu ryzyko życiowe, jedno z wielu, z 
którymi mamy do czynienia.

Koncentracja

Koncentracja porusza naszą fizyczną, emocjonalną i mentalną energię w danym kierunku tak 
długo, aby osiągnąć pożądane rezultaty. Im dłużej koncentrujemy się na czymś, tym lepszy 
uzyskujemy skutek. Bez dostatecznej koncentracji nie można odpowiednio długo pracować, 
aby wykonać dane zadanie: nie zachowasz na tyle długo swojego życzenia, aby przeprowadziło 
cię przez ciężki czas i nie będziesz dostatecznie długo myśleć, żeby rozwiązać jakiś problem 
lub rozwinąć nową ideę. To, co nazywamy brakiem koncentracji, jest szeregiem „krótkich 
wybuchów koncentracji” w odniesieniu do różnych rzeczy albo dłuższym koncentrowaniem się 
na innej rzeczy zamiast na tej, na której, naszym zdaniem lub według opinii innych, właściwie 
powinniśmy się koncentrować.
Gdy przychodzę do mojego biura, czasem czuję się naprawdę przytłoczony wszystkimi tymi 
rzeczami, które domagają się mojej uwagi. Kieruję ją wtedy raz na jedną rzecz, później na 
drugą, i w końcu nic nie mogę dobrze załatwić. Stosuję wtedy technikę, która pomaga w 
uaktywnieniu koncentracji. Układam wszystkie papiery na jeden stos i następnie wszystkie po 

background image

kolei opracowuję. Gdy moje dzieci dorastały, wspaniale koncentrowały się na grach lub 
programach telewizyjnych. Ja jednak czułem, że raczej powinny skierować uwagę na zadane 
lekcje lub domowe obowiązki. Jednak chcę być fair: moja żona np. wie już, śledząc moje 
reakcje na jej słowa, że jej nie słucham, wtedy gdy czytam książkę.
Koncentracja przychodzi nam łatwo lub z trudem, w zależności od tego, czy jest naturalna, czy 
też wymuszona. Z naturalną koncentracją mamy do czynienia wtedy, gdy bierzemy udział w 
czymś, co nas cieszy, interesuje lub co uważamy za ważne, tzn. jeśli zaspokaja to aktualną 
uczuciową potrzebę (czym chcesz być, co chcesz robić lub posiadać). Jeżeli jesteś zagorzałym 
kibicem sportowym, wtedy łatwo przychodzi ci koncentrowanie się na grze w czasie brania w 
niej udziału lub oglądania jej. Gdy twoim hobby jest hodowla zwierząt, wtedy bez trudności 
czytasz książkę lub słuchasz odczytu o pielęgnacji i trenowaniu koni.
Wymuszona koncentracja jest tym, czego musisz użyć, jeśli dane zajęcie nie cieszy, nie 
interesuje lub nie jest dla ciebie ważne, mimo to musisz je kontynuować. Wiele dzieci zalicza 
do tej kategorii prace domowe, natomiast wielu dorosłych robienie rozliczenia rocznego z 
urzędem podatkowym. Jednak dzięki temu, iż nic nie zostałoby zrobione bez jakiejkolwiek 
motywacji, za wymuszoną koncentracją, jeśli ma być ona skuteczna, musi stać obietnica lub 
oczekiwanie nagrody albo kary związanej z wykonywanym zadaniem. Nagroda (obietnica 
przyjemności, korzyści lub zaspokojenia jakiejś uczuciowej potrzeby) zasadniczo daje lepsze 
rezultaty niż strach przed karą. Polega to na tym, że ludzie robią jak najmniej w celu 
zmniejszenia kary, jednak naprawdę poświęcają się, by zwiększyć nagrodę. Jeżeli robisz coś 
tylko dlatego, ponieważ możesz być ukarany, wtedy najprawdopodobniej nie robisz tyle, na ile 
cię stać.
Załóżmy, że jesteś nastolatkiem i polecono ci uporządkować pokój, gdyż w przeciwnym razie 
nie dostaniesz kieszonkowego. Najprawdopodobniej ułożysz rzeczy na łóżku tak, aby pokój 
wyglądał na uporządkowany, zrzucisz ubrania na jeden stos, a śmieci wrzucisz do szafy. 
Jednak gdyby ci powiedziano, abyś uporządkował pokój, ponieważ sąsiedzi przyjdą w gościnę 
i przyprowadzą ze sobą miłego nastolatka przeciwnej płci, wtedy będziesz odkurzać, czyścić 
tak, że twój pokój będzie wyglądał jak z katalogu meblowego.
Dlatego też najlepiej koncentrujemy się wtedy, gdy radośnie, interesująco lub jako ważny 
przedstawimy sobie obiekt koncentracji, ewentualnie, gdy nagroda za wykonanie zadania 
powiększa stopień zaspokojenia potrzeby uczuciowej.

Opór

Każda zmiana prowadzi także do oporu przeciwko niej. Wydaje się, że to „prawo 
bezwładności” (przy którym ciało będące w spoczynku skłonne jest do przeciwstawiania się 
oporowi, natomiast ciało znajdujące się w ruchu ma tendencję do dalszego poruszania się, 
ewentualnie nie jest skłonne do poruszania się w innym kierunku) obowiązuje nie tylko w 
dziedzinie fizyki klasycznej, lecz także w fizycznym, emocjonalnym i mentalnym zachowaniu 
się.
Inaczej mówiąc: jesteśmy skłonni zachowywać istniejące przyzwyczajenia. Jest to wspaniała 
rzecz i nadzwyczaj pożyteczna, dopóki dane przyzwyczajenia przynoszą nam korzyść. Dobrze, 
że serce i płuca zachowują przyzwyczajenie uderzania i oddychania oraz że z dnia na dzień 
zwyczajowo zachowywana jest umiejętność mowy i inne zdolności. Jednak jeśli serce bije za 
szybko, a oddech jest zbyt płytki, nasza mowa wadliwa i umiejętności niewystarczające, wtedy 
potrzebna jest zmiana, choć może nie jest łatwo ją przeprowadzić. Gdybyśmy mogli znaleźć 
sposób na zmniejszenie oporu, wtedy łatwiej można by było dokonać zmiany (ruchu w 
kierunku większej skuteczności).
W życiu istnieją cztery czynniki zmniejszające szczęście, które blokują motywację, 
koncentrację i zaufanie: niezadowolenie, zwątpienie, strach i stres. Z każdego wyrazu wziąłem 
pierwszą literę i dlatego też mówię o NZSS. Czynniki te mogą wystąpić pojedynczo lub w 
kombinacjach.

Niezadowolenie

(włącznie ze złością, gniewem, poczuciem winy, smutkiem, troską i żałobą)
Niezadowolenie jest największą plagą współczesnego świata. Pojedynczej osobie przynosi ono 
prawdopodobnie więcej chorób niż każdy inny czynnik, natomiast społecznie niszczy ludzi, 

background image

miasta i narody. W kombinacji ze strachem w każdej dziedzinie życia wyrządza największe 
szkody, jakie można sobie wyobrazić.
W czasie seminariów uczestnicy często pytają mnie o korzyści płynące z niezadowolenia, 
ponieważ złe przyzwyczajenia muszą coś dawać, aby mogły dalej istnieć. Złość może 
motywować człowieka do wyrwania się z apatii i pomóc mu w przezwyciężeniu strachu. 
Gniew może dać wprawdzie błędne, jednak zadowalające poczucie mocy lub kontroli nad 
innymi. Poczucie winy może doprowadzić do zmiany naszego zachowania. Smutek czasami 
sprawia dziwną przyjemność, może być równocześnie gorzki i słodki. Troska może przerodzić 
się we współczucie, natomiast żałoba może być okazją do uczczenia ukochanego lub 
podziwianego człowieka, który zmarł. Nie mam problemu z korzyściami, do których, patrząc 
krótkowzrocznie, prowadzi niezadowolenie. Jednak długotrwałe niezadowolenie zawsze działa 
przeciwko najlepszym interesom jednostki i społeczeństwa, ponieważ w rzeczywistości jest to 
negowanie zadowolenia. Niepohamowana i niezdyscyplinowana złość prowadzi do niszczącej 
przemocy, gniew do choroby i/lub zemsty, poczucie winy do choroby i samozniszczenia, 
smutek do apatii, troska do rozpaczy, a żałoba do beznadziejności,
Może ci się zdawać, że lekarstwem na niezadowolenie jest zadowolenie, jednak dla większości 
ludzi jest to zbyt duży przeskok. W rzeczywistości skutecznym sposobem na niezadowolenie 
jest „przebaczenie”.

Zwątpienie

(włącznie z negatywnymi ocenami, krytyką i sceptycyzmem)
Zwątpienie jest zarazem naszym najlepszym przyjacielem i najgorszym wrogiem. Jest 
najlepszym przyjacielem, ponieważ skłania nas do ostrożnego postępowania, analizowania 
planów i stawiania pod znakiem zapytania zewnętrznych autorytetów. Lecz staje się 
najgorszym wrogiem, gdy ogranicza naszą uwagę do koncentrowania się na złych rzeczach, 
negowania pozytywnych zjawisk i przyzwyczaja do niedowierzania wewnętrznemu 
autorytetowi.
Pewna przypowieść mówi, że diabeł oprowadzał gościa po swoim muzeum w piekle. 
Przechodzili obok połyskujących okazów najlepszych broni „wielkiego wynalazcy”, których 
używał przeciwko dobru: chciwości, chytrości, zazdrości, nienawiści i wielu innych. Nagle 
gość zauważył małą, stojącą samotnie gablotkę, w której nie znajdowało się nic poza zużytym i 
zniszczonym klinem. Gdy gość zapytał o niego, wtedy diabeł zaśmiał się i odpowiedział: „A to, 
to jest moja najlepsza broń, ponieważ wiem, że zawsze mogę na nią liczyć, gdy inne zawiodą. 
To jest zwątpienie”.
Zwątpienie jest prawdziwym niszczycielem skuteczności, gdy stanie się nawykiem, gdy 
będziemy wszystko negatywnie oceniać i nie okażemy uznania pozytywnym stronom. Pod 
postacią krytyki może szybciej załamać motywację niż wszystko inne. Jedno z najbardziej 
nieszczęsnych nieporozumień współczesnego społeczeństwa polega na strasznym wyobrażeniu, 
że krytyka ulepsza ludzi. Dzieciom i dorosłym ciągle mówi się, co jest złego w ich zachowaniu, 
wyglądzie i myśleniu. Dlaczego Jaś nie umie czytać? Prawdopodobnie dlatego, ponieważ tak 
długo był krytykowany, że za wolno czyta, robiąc przy tym dużo błędów, że po prostu przestał 
próbować. Dlaczego Joasia ma niskie poczucie własnej wartości? Prawdopodobnie dlatego, iż 
rodzice, rodzeństwo, nauczyciele, szef i przyjaciele próbowali „pomóc” jej przez ciągłe 
mówienie, co w niej jest złego, po czym straciła dla siebie samej szacunek.
Teoria stojąca za praktyką podkreślania błędów lub zachowania nie zgadzającego się z 
regułami brzmi: Jeśli człowiek dowie się, że robi błędy, wtedy będzie motywowany do 
poprawienia się i robienia dobrze danej rzeczy. W praktyce funkcjonuje to raczej rzadko, 
ponieważ właściwe zachowanie prawie nie jest uznawane i chwalone. Jeżeli ktoś nie ma silnej 
wewnętrznej, uczuciowej potrzeby dokonania czegoś, wtedy ciągła krytyka i brak emocjonalnej 
nagrody rozproszy motywację. Jeśli ktoś wciąż słuchając gorzkiej krytyki, coś osiągnie, 
oznacza to, że dokonał tego pomimo tej krytyki, a nie dzięki niej. Zwątpienie w postaci krytyki 
przerywa koncentrację, utrudnia naukę, ponieważ powoduje strach przed popełnieniem błędów, 
a nie troskę o rozwijanie swoich umiejętności. Pewna moja uczennica z kursu na Kauai w 
wolnych chwilach uczyła się grać w tenisa. Przez pewien czas cierpliwie znosiła krytykowanie 
jej błędów przez nauczyciela, po czym, na podstawie tego, czego nauczyła się na kursie, 

background image

poprosiła go o chwalenie ją za to, co robiła dobrze. Zaskoczony nauczyciel na początku trochę 
niezdarnie spełniał jej prośbę, lecz gdy szybko zaczęła lepiej grać, wtedy prawie przestał ją 
krytykować i wzmacniał wszystko to, co dobrze robiła. W wyniku tego uczyła się szybciej niż 
wszyscy inni, którym do tej pory udzielał lekcji.
Oczywiście zwątpienie niszczy pewność siebie, a szczególnie samozwątpienie. Przypominam 
sobie słowa Arnolda Schwarzenegera, gdy walczył o tytuł Mistera Uniwersum. Powiedział, iż 
w czasie przygotowań i samych zawodów nie dopuszcza do siebie żadnej negatywnej myśli, 
ponieważ nawet najmniejsze zwątpienie mogłoby zniszczyć w nim wiarę we własne 
zwycięstwo.
Jak wszystko inne również zwątpienie ma swoje pozytywne strony. Dobrze jest dysponować 
zdolnością wydawania samodzielnego sądu i móc decydować, czy coś jest dobre, wartościowe, 
pożyteczne, czy też nie. Krytyczna analiza jest bardzo korzystnym atrybutem skuteczności, 
szczególnie w kombinacji z pozytywnym wzmacnianiem. Jednak najczęściej krytyczna analiza 
zamienia się w negatywne wzmacnianie. Zdrowy sceptycyzm jest konieczny w świecie, w 
którym wszelkiego rodzaju hochsztaplerzy oszukują nas w każdej dziedzinie ludzkiego 
działania. Lecz rodzaj sceptycyzmu wzbraniający się przed wzięciem pod uwagę każdego 
pożytecznego potencjału w ogóle nie jest zdrowy.

Obawy

(włącznie ze strachem, paniką i terrorem)

Obawy i strach odwracają naszą uwagę od czegoś, zamiast ją na to kierować. To one zawężają 
naszą świadomość, wolność, powstrzymują nas przed wykonywaniem różnych czynności, 
hamują nasze układy i stosunki, pozbawiają mocy i ograniczają skuteczność, redukują 
koncentrację przez odwracanie uwagi za pośrednictwem negatywnego oczekiwania, a także 
zmniejszaj ą pewność siebie.
Obawa (nie jej naturalna odmiana, która ostrzega nas przed bezpośrednim 
niebezpieczeństwem, lecz jej nienormalny rodzaj bazujący na wspomnieniach i fantazji) jest 
czymś, bez czego świetnie dalibyśmy sobie radę. Lekarstwem na obawę jest nadzieja, po prostu 
dobre, stare, pozytywne oczekiwanie. Ostatnimi czasy cała rzesza ludzi porzuciła nadzieję. 
Ludzie ci uważają, że zniekształca ona rzeczywistość i jest środkiem do oszukiwania słabych 
duchowo ludzi. Nadzieja była zawsze towarzyszką najpotężniejszych mężczyzn oraz kobiet i 
nikt beż niej nie osiągnął wielkości. Pomimo wszystkich niebezpieczeństw i złudzeń z nią 
związanych, nikt nie opisał lepiej jej praktycznego zastosowania jak Samuel Johnson: „Bez 
nadziei nie ma starania”.
Obawa zakorzeniona jest (podobnie jak nadzieja) we wspomnieniach i wyobraźni. W 
przypadku obawy wyciągamy z pamięci ból i niepowodzenie i wypromieniowujemy je do 
przodu w wyimaginowaną przyszłość. Przy nadziei postępujemy tak samo, jednak tym razem 
wybieramy przyjemność oraz sukces i wysyłamy je do innej wyobrażonej przyszłości. 
Korzystnie jest uzmysłowić sobie, że każda myśl o przyszłości jest tylko fantazją dopóki nie 
stanie się rzeczywistością w chwili obecnej, z naszą pomocą lub bez niej. W praktyce oznacza 
to, że ponieważ twoje myśli o przyszłości są tylko fantazją, możesz pozytywnie je kształtować.

Stres

(włącznie z każdą formą napięcia, która spowodowana jest emocjonalnym lub mentalnym 
stresem)
Pojęcie stresu poznaliśmy dzięki badaniom związanym z problemami zdrowotnymi, 
społecznymi, technicznymi oraz uczenia się. Podkreśla się przy tym nadmierny stres, ponieważ 
jedynym stanem pozbawionym stresu jest śmierć. Potrzebujemy stresu, aby żyć i rozwijać się, 
jednak jego nadmiar hamuje życie i wzrost.
Nadmiar stresu prowadzi do nadmiaru napięcia i pochodzi z nadmiernego oporu przeciwko 
ludziom, zdarzeniom i układom.

Czynnik sprzężenia zwrotnego (feedbacku)

Oczywiście między wszystkimi tymi czynnikami ciągle istnieje sprzężenie zwrotne, podobnie 
jak w matematyce. Mówiłem już, że skuteczność podnosi się, gdy zwiększymy motywację, 
pewność i koncentrację z równoczesnym zmniejszeniem oporu.
Dotyczy to również przypadku, gdy nasza skuteczność zmniejsza się na skutek zmniejszenia 

background image

motywacji, pewności i koncentracji z jednoczesnym powiększeniem oporu. Krótko mówiąc: 
zwycięstwa popychają do kolejnych zwycięstw i niwelują przeciwstawne czynniki. Jeżeli więc 
uznamy nasze zwycięstwa i sukcesy, niezależnie od ich wielkości, wtedy będziemy wspierali 
naszą umiejętność częstszego wygrywania.
Gdy rozpalamy motywację, wtedy zwiększamy pewność i koncentrację. Gdy powiększymy 
pewność, wtedy rośnie nasza koncentracja i motywacja. Natomiast jeśli rozwiniemy 
umiejętność koncentrowania się, wtedy powiększy się również motywacja i pewność. Gdy 
powiększamy te czynniki, wtedy NZSS są coraz słabsze.

Huna i religia

Wprowadzenie

Dawno temu (i dzisiaj wśród plemion żyjących poza współczesną cywilizacją) religia była 
centralnym punktem i podstawą społeczeństwa. Każdy aspekt życia przeniknięty był w jakiś 
sposób duchowymi siłami. Polowanie, uprawa roli, budowanie, rodzenie dzieci, ślub i śmierć 
były okazjami do religijnych rytuałów, a ludzie przez całe swoje życie włączeni byli do 
większej całości. Uznawali, iż we wszystkim zawarta jest esencja życia, i dlatego też wszystko 
było święte jako ucieleśnienie Najwyższego Boskiego Stwórcy. Nie istniała żadna granica 
między duchem a materią, gdyż materia zawiera ducha i została z niego ukształtowana. 
Hawajskie słowo określające materię - mea wyraźnie pokazuje ten związek. Me oznacza „z”, 
natomiast ea - „życie, oddech, duch, pył i ziemia”. Materia pochodzi od ducha i nawet ziemia 
oraz pył pełne są życia. Wszystko jest święte.
Słowo kahuna oznacza „kapłan”, lecz również „ekspert, fachowiec”. Pierwotnie wszyscy 
eksperci w dziedzinach ważnych dla dobrobytu społeczności byli kahunami. Istnieli kahuni 
budowniczowie, rybacy, myśliwi, cieśle i rzemieślnicy, jak również tacy, którzy specjalizowali 
się w medycynie, psychologii lub obchodzeniu się. z niewidzialnymi siłami. Miało to miejsce 
nie tylko na Hawajach, lecz we wszystkich częściach świata, nawet jeżeli eksperci ci byli znani 
tam pod innymi nazwami.
Stopniowo ludzie zaczęli zapominać o istotnej jedności wszystkich rzeczy i oddzielać to, co 
duchowe, od tego, co materialne, przy czym proces ten w różnych kulturach następował w 
różnym tempie. Duchowy świat stał się czymś odległym, miejscem „po tamtej stronie”, do 
którego wędrują ludzie po śmierci. Materialny świat w „tutaj i teraz” był od niego oddzielony, 
nawet jeśli w dalszym ciągu uznawano pewien związek między tymi światami. Gdy ktoś nie 
prowadził życia na ziemi według określonych reguł, wtedy oczywiście musiał liczyć się z 
pewnymi konsekwencjami po tamtej stronie. Jednak zaświaty wydawały się tak odległe i 
nierzeczywiste, iż zagrożenie to nie powodowało żadnych poważnych skutków, chyba że stało 
się na progu śmierci.
Stworzono też inne połączenia między światem duchowym i materialnym. Bóg lub bogowie 
stali mianowicie zawsze po stronie tych, którzy wzywali ich w czasie wojny, niezależnie od 
tego, czy chodziło o obronę, czy też o atak. A ponieważ modlitwy kierowane do nieosiągalnego 
nieba czasem były wysłuchane, czasami nie, potraktowano boskie wyroki jako niezgłębione. 
Doprowadziło to do sytuacji, iż określeni ludzie stali się ekspertami w tej dziedzinie i tylko oni 
posiadali umiejętność lub prawo rozmawiania z Bogiem. Przynajmniej tak uważali. Wszyscy 
inni ludzie pozostawili boskie sprawy właśnie im, mężczyznom lub kobietom, i czasem ich 
słuchali, innym razem nie. Religią posługiwano się w różny sposób. Jeśli ktoś dostrzegał 
płynące z niej korzyści, wtedy wierzył, jeśli nie, wtedy ignorował religię. Niekiedy w imię 
religii dokonywano rzeczy, które sprzeciwiały się jej ideałom.
Od czasu do czasu pojawiali się ludzie, którzy próbowali sprowadzić innych na właściwą 
drogę. Do nich należał Jezus, Budda, Konfucjusz, Lao-tse, Mahomet i wielu innych. Sposób 
rozprzestrzeniania się ich nauki był prawie zawsze taki sam: ciężki początek, później 
akceptacja przez nielicznych, następnie przyjęcie przez wielu ludzi i ostatecznie zniekształcenie 
przez masy. Pomimo że wszyscy mówili prawie to samo, zwolennicy jednej religii często 
uważali wyznawców innej za wrogów.
Czy religia naprawdę musi być taka skomplikowana? Jaki jest jej sens? Jaki jest jej stosunek do 
nauki, magii, badania medialnych fenomenów? Dlaczego w ogóle mamy się nią zajmować? 
Czy istnieje religia najlepsza? Odpowiedzmy na te pytania z punktu widzenia huny.

background image

Co to jest religia?

Religia definiowana jest ogólnie jako wiara w boską moc lub moce. Bóstwa muszą być czczone 
jako stwórcy lub panowie wszechświata. Oddawanie czci najczęściej ma związek z obrzędami, 
które mają cieszyć bóstwo i przeprowadzane są w nadziei otrzymania nagrody od razu lub w 
późniejszym czasie.
Mimo iż pogląd ten jest szeroko rozpowszechniony, stanowi jednak nadzwyczaj ograniczony 
koncept religii. Nic dziwnego, iż naukowo zorientowani lub duchowo świadomi ludzie nie chcą 
mieć z nią nic wspólnego, albo nawet ją odrzucają. Wydaje się, że takie pojmowanie religii nie 
ma nic wspólnego z codziennym życiem na naszej planecie i prawie nie odróżnia się od 
przekupstwa lub transakcji handlowej. Czy nie istnieje lepsza i bardziej sensowna forma 
religii?
Jeżeli chcemy zrozumieć skomplikowaną sprawę, wtedy korzystnie jest przyjrzeć się jej 
podstawom. Określenie religia pochodzi od łacińskiego słowa religare oznacza „przywrócić 
związek, przywiązać”. Już tutaj znajdujemy klucz do zrozumienia pojęcia religii. Nie można jej 
oddzielić od reszty życia, ponieważ wszystkie formy życia są ze sobą połączone. Są jednością. 
Naukowiec zajmujący się chemią lub fizyką atomową bada j eden aspekt boskiego stworzenia. 
Jeśli sądzi, że jego praca nie ma nic wspólnego z religią, jest w błędzie, podobnie jak fanatyk 
religijny, który odrzuca dokonania medycyny, twierdząc, iż nie jest to naturalne. Prawa natury 
są prawami Boga i nic we wszechświecie nie jest nienaturalne.
Hawajskie słowo oznaczające naukę i filozofię to akeakamai, i jego dosłowne tłumaczenie 
brzmi: „dążyć do wiedzy, mądrości”. Wiedzy nie dzieli się przy tym na kategorie i nie 
ogranicza do jakichś dziedzin. Cała wiedza jest częścią wiedzy uniwersalnej. W Księdze 
Przysłów wiedza mówi o sobie: „W pradawnych czasach Pan stworzył mnie pierwszą jako 
owoc swojego działania”. Nie istnieje żadna granica między religią i nauką poza tą, którą 
sztucznie stworzyli niewidomi na jedno oko ludzie.
Biorąc pod uwagę tę zależność, przyjrzymy się teraz kahuńskiemu słowu, które określa religię i 
oddawanie czci. Jest to jedno i to samo słowo. Brzmi ono ho 'omana i oznacza: „stwarzanie 
lub nadawanie boskiej mocy”. Chodzi tu o zbieranie lub wzmacnianie jej w formie siły 
życiowej. Możemy robić to za pomocą technik oddechowych, właściwego odżywiania lub 
technik mentalnych, albo też przez te wszystkie cudowne kanały boskiej energii przenikające 
każdą część wspaniałego materialnego wszechświata, np. zwierzęta, rośliny i kamienie. 
Chcemy podnieść poziom tej boskiej energii (tzn. naszą umiejętność postrzegania jej i 
wykorzystywania), aby dzięki temu dokonać zmian lub osiągnać wzrost. Jednak żyjemy w 
doskonale uporządkowanym świecie, którego działanie regulowane jest przez określone prawa. 
W związku z tym z żołędzia nigdy nie wyrośnie wiśnia, natomiast mieszając tlen i wodór, 
nigdy nie otrzymamy mleka. Nie doprowadzimy do wyrośnięcia odciętej kończyny tylko za 
pomocą modlitwy. Jednak gdy uznamy prawa natury i będziemy działać w harmonii z nimi, 
wtedy osiągniemy sukces we wszystkim, co robimy.
A jak nadajemy boską moc? Zależy to od tego, komu lub czemu ją przypisujemy. Inaczej 
mówiąc: to, co uważamy za pełne mocy, ma dla nas moc niezależnie od tego, czyją posiada, 
czy też nie. Niektórzy ludzie modlą się do pieniędzy, piękności lub kamiennych posągów. Przez 
swoją decyzję lub wiarę nadają przedmiotowi moc i następnie zachowują się tak, jakby był on 
źródłem siły, od którego można wyprosić pomoc, być ukaranym albo zniszczonym, jeśli myśli 
się w tym kierunku. Oczywistą sprawą jest, iż wiara wielu ludzi w wyższą istotę jest tylko 
gołosłownym oświadczeniem, gdy w rzeczywistości czczą oni dużo mniejsze rzeczy. Cała 
korzyść, jaką masz z czczenia (to znaczy nadawania mocy) czegoś mniejszego niż Bóg (lub jak 
inaczej nazywasz prawdziwe źródło mocy) spowodowana jest stworzonym przez ciebie efektem
placebo. Jeśli w ogóle chcesz coś czcić, możesz jako obiekt obrać sobie źródło całego bytu.
Ostatecznie więc religię można zdefiniować jako praktykę lub próbę połączenia albo 
zjednoczenia się z wyższą mocą.
To, co nazywamy magią, jest częścią tego samego uniwersalnego dążenia do zjednoczenia z 
mocą oraz bardziej efektywnego działania i życia przy jej udziale. Hawajczycy magię nazywają 
kalakupua. Wewnętrzne znaczenie tego określenia to „uwolnienie mocy”. W hunie związek 
magii i religii jest oczywisty. Nawet dzisiaj rytuały oficjalnych religii (np. katolicyzmu) w 

background image

innym wyznaniu mogłyby być nazwane magią. Również chóralny śpiew w wielu kościołach 
protestanckich nie jest mniej magiczny. Nie można oddzielać religii od magii, ponieważ jedno i 
drugie służy temu samemu celowi. Nawet nauka nie jest z tego wyłączona. Starożytni 
Babilończycy obliczyli tor obiegu planet z nadzwyczajną dokładnością, jednak poszczególne 
planety uznawali za bóstwa i wykorzystywali swoją wiedze, do astrologicznych celów. 
Współczesny naukowiec potraktowałby Majów jak zabobonnych dzikusów, lecz w ramach 
swojego magiczno-religijnego systemu stworzyli precyzyjny kalendarz świata, który dopiero 
niedawno ustąpił miejsca dokładniejszemu. Mógłbym przytoczyć tutaj niezliczone przykłady z 
Chin, Indii i innych części świata, jednak nie chodzi mi tylko o wskazanie, że z innego punktu 
widzenia magia jest nauką i technologią, a więc jedynie innym określeniem religii. Aby mogła 
funkcjonować, musi również poddać się prawom wszechświata.
Religia związana jest z jednością, natomiast jedna z najważniejszych rzeczy, których 
powinniśmy się nauczyć, to esencjonalna jedność wszystkiego. Oczywiście istnieje mnogość i 
indywidualność, ale istnieje również jednocząca zasada. Myślisz, że nie masz nic wspólnego z 
kamieniem, ale tak nie jest, i ty, i kamień podlegacie sile ciężkości. Gość z innego uniwersum, 
gdzie nie występuje siła ciążenia, zaklasyfikowałby cię do podgrupy jednego z podlegających 
sile ciężkości gatunków. Mógłby cię zaszeregować niżej od kamienia, ponieważ jesteś mniej 
stabilny. Oczywiście brzmi to absurdalnie, jednak nie jest bardziej absurdalne niż niektóre 
wymyślone przez nas systemy klasyfikacji. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do oddzielania od 
siebie rzeczy w określony sposób, że te sztuczne podziały traktujemy jako niepodważalne fakty,
choć pierwotnie miały one służyć jedynie lepszemu rozeznaniu w temacie.
Jeżeli takie przyporządkowania prowadzone są aż do logicznego ekstremum, wtedy 
otrzymujemy raczej dziwne wyniki, szczególnie w dziedzinie biologii. Bernardyny i chihuahua 
są prawdopodobnie tak blisko spokrewnione jak żaby i żółwie, węże i krokodyle, szczury i 
króliki, tygrysy i koty domowe. Grupy te posiadają pewne podobieństwa w budowie ciała i 
zachowaniu, jednak z punktu widzenia huny podział ten jest sztuczny. Czasami nawet w ogóle 
nie ma zastosowania. W Afryce żyje pewne płochliwe zwierzę, które mieszka w skałach. Ma 
prawie pół metra długości i wygląda jak szczur, lecz brakuje mu typowych dla gryzonia zębów.
Jednak jego palce przypominają palce słonia, na skutek czego przez bardzo poważnych 
naukowców zaliczany jest przede wszystkim do grupy gruboskórnych. W mikrokosmosie 
spotykamy roślinopodobne zwierzęta i zwierzętopodobne rośliny. Nazywa się je przypadkami 
granicznymi, jednak warto pamiętać, że to człowiek stworzył i nazwał te granice.
Istnieje jeszcze jedno cudowne stworzenie, australijski dziobak. Ma on brązową sierść, dziób 
podobny do kaczego, składa jaja, produkuje mleko, a jego nogi posiadaj ą błony pławne. Mówi 
się, że dziobak jest błędem natury, ale to nieprawda. To człowiek popełnia błąd, próbując 
wcisnąć przyrodę w świat swojej wyobraźni. W dziedzinie fizyki dotychczasowe klasyfikacje 
człowieka z dnia na dzień okazują się nieprawdziwe. Materia i energia coraz bardziej stają się 
pozbawionymi zastosowania kategoriami. Wydaje się na przykład, że elektron jest jednym i 
drugim. Dzisiejsza skłonność oddzielania religii od innych aspektów życia jest kolejną 
samowolną i błędną formą klasyfikacji, nawet jeśli z politycznego punktu widzenia może być 
bardzo sensowna. Z kolei dzielenie religii na różne kategorie jest całkowicie niepotrzebne i 
jeszcze bardziej samowolne. Podkreślam ten fakt, aby zwrócić uwagę, że z punktu widzenia 
wiedzy huny wszystkie systemy, kategorie i klasyfikacje stworzyli ludzie i najprawdopodobniej 
można by dokonać innych podziałów. Nie ma nic złego w klasyfikowaniu rzeczy, dopóki z 
praktycznych powodów jest to pożyteczne, lecz z punktu widzenia huny ważne jest, aby 
pamiętać, że to my stworzyliśmy te klasyfikacje i u podstawy wszystkich systemów leży 
jedność.
Ta esencjonalna jedność to Bóg. Oczywiście pod tym pojęciem nie wszyscy rozumieją to samo. 
W hunie Bóg i uniwersum (to, co było, jest i będzie) są jednym i tym samym. Twórcy 
wszystkich wielkich światowych religii zgodni są co do tego, jednak ich zwolennicy pogrążają 
się w klasyfikacjach i różnicach. W języku hawajskim ta wieczna, nieskończona obecność 
nazywa się Kumulipo, co najczęściej tłumaczone jest jako „źródło życia”, lecz może także 
oznaczać „wielką tajemnicę”. Jeszcze ważniejsze jest przy tym, że każda sylaba tego słowa 
odnosi się w jakiś sposób do , jedności”, co wskazuje, że zjednoczenie z tą wielką tajemnicą 

background image

jest godne pożądania i możliwe. Oczywiście nieprzypadkowo dwie sylaby, z których składa się 
słowo huna („tajemnica”) również oznaczają jedność.

Huna i inne religie

Podstawowa myśl w filozofii huny to ta, że każdy z nas stwarza własną rzeczywistość za 
pośrednictwem swojej wiary, postrzegania, działań, reakcji, myśli i uczuć. Wprawdzie nasza 
rzeczywistość nie jest stwarzana specjalnie dla nas jako wynik tych osobistych form wyrazu, 
jednak mimo to jesteśmy stwórcami, a właściwie współtwórcami tego uniwersum. W hunie 
uczymy się robić to świadomie. Myśl ta występuje również w innych systemach. Zawarta jest 
w każdej religii tego świata, jednak najczęściej wyłącznie w ich ezoterycznych aspektach. 
Niestety, nie jest ani ogólnie nauczana, ani też stosowana.
Ironicznie i dziwnie brzmi stwierdzenie, że przedstawiciele i wyznawcy religii, w której myśl ta 
występuje zupełnie jawnie, całkowicie ją ignorują. A oto kilka trafnych cytatów na ten temat:
„Zamiary swe przeprowadzisz, na drodze twej światło zabłyśnie” (Księga Hioba, 22,28).
„Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, 
że otrzymacie” (Ewangelia według św. Marka).
„A co człowiek sieje, to i żąć będzie” (List do Galatów, 6,7).
Budda powiedział: „Jeśli kierujesz swoje serce na coś, wtedy wszystko będzie dla ciebie 
możliwe”. Wypowiedź ta zgadza się z rozumieniem twórczej siły w pojęciu huny, iż 
otrzymujemy to, na czym się koncentrujemy.
Od mistrza zeń Taisena Deshimaru pochodzi następujący cytat: „Nasze nastawienie w tutaj i 
teraz wpływa na całe nasze otoczenie. Nasze słowa, postępowanie, postawa i ruchy wpływają 
na to, co dzieje się dookoła nas i w nas samych”.
Lao-tse mówi w Tao Te King: „Jeśli człowiek jest jednością ze swoim sukcesem, wtedy sukces 
jest gotowy być jednością z nim. Jeżeli natomiast człowiek stał się jednością z 
niepowodzeniem, wtedy jest ono gotowe stać się jednością z nim. Gdy się w to nie wierzy, 
wtedy nic się nie dzieje”.
W jednej sutrze jogi, pochodzącej od Patanjali, czytamy: „Gdy rozpoznamy istotę i cechy 
charakterystyczne żywiołów, wtedy osiągniemy panowanie nad nimi”.
Adin Steinsaltz w książce Essential Talmud pisze odnośnie swoich badań nad Sefer Yetsira, 
dawnym tekstem o kreatywnej magii pochodzącym z ezoterycznej tradycji Żydów: „W 
ezoterycznej literaturze Talmudu znajdujemy podstawową myśl, iż człowiek został stworzony 
na podobieństwo Boga oraz że samodzielnie może stwarzać rzeczy”.
Istnieje nawet przysłowie pochodzące z Talmudu, które brzmi: „Jeśli prawnie stworzeni 
chcieliby, mogliby stworzyć świat”.
Na zakończenie jeszcze jeden cytat, który Kenneth Cragg zamieścił w „The Wisdom of the 
Sufis” (Wiedza sufi): „Miłość - istota Stwórcy. Ukochany, miłość i piękno są jego trójcą, a 
jednak Jednym Stwórcą i Opiekunem... samym Bogiem.
Objawia się on w doskonałym pięknie. Pozwala świętym promieniować miłością”.

Czy istnieje najlepsza religia?

Pierwszą część tego wywodu zakończyłem stwierdzeniem, że nie ma najlepszej religii. 
Zdecydowałem się jednak trochę zmienić moją wypowiedź. W harmonii z zasadami huny nie 
będę umniejszał znaczenia ani polecał jakiejś religii, ponieważ wszystkie one są po prostu 
systemami, które stworzone zostały przez pewnych ludzi w pewnych czasach dla pewnych 
ludzi. Jednak jako religię polecałbym praktykowanie na co dzień miłości. Jak już kiedyś 
powiedzieli sufi: „Miłość jest istotą Boga”. Postępując za Jezusem, wszystkie najważniejsze 
przykazania odnoszą się do miłości, a jego nowe przykazanie brzmi: „Miłujcie się wzajemnie!” 
W jodze celem jest zjednoczenie z Najwyższym, przy czym zjednoczenie się jest innym słowem 
określającym miłość. Huna, owa „tajemna jedność”, radosna siła stwarzania, również jest 
miłością. Podsumujmy: Religia, nauka, magia i psychologia pochodzą z tej samej prawdy. 
Mogą okazać się prawdziwe jedynie na podstawie swej skuteczności w obrębie oddziaływania 
praw wszechświata. Aby rozpoznać to i zrozumieć, musimy zmienić sposób patrzenia i pojąć, 
że sposób, w jaki do tej pory podzieliliśmy świat, niekoniecznie jest jedyny i najlepszy. Religii 
nie praktykuje się przez uciekanie w przeszłość lub poddawanie się snom o przyszłości, ale 
poprzez bycie tutaj i teraz najlepszym, jakim w ogóle można być, oraz poprzez rozpoznawanie 

background image

we wszystkim działania wielkiej Siły Stwórcy. Jeśli naprawdę chcesz praktykować wybraną 
przez siebie religię, wtedy kochaj dobrze, namiętnie i radośnie.
Na zakończenie jeszcze dwa cytaty:
„Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (l list św. Jana, 4, 8).
„Bóg, co mocą mnie przepasuje* i nienaganną czyni moją drogę” (2 Księga Samuela, 22, 33).

Reinkarnacja

Wprowadzenie

Ponieważ różne kultury różnie traktują reinkarnację, najpierw chciałbym zdefiniować, co 
właściwie znaczy to słowo. Nie chodzi tutaj o to, że ludzie mogą ponownie urodzić się jako 
zwierzęta lub niższe formy życia, jak również nie o nieskończone cykle życia, które coraz 
bardziej wpychają nas w cierpienie. Zamiast tego chciałbym mówić o tym, iż ponownie 
rodzimy się jako ludzie zawsze z zamiarem osiągnięcia jakiegoś pozytywnego celu.
Pojęcie reinkarnacja oznacza właściwie „ponownie ucieleśnić się”. Jest to również rzeczywiste 
zewnętrzne znaczenie hawajskiego słowa określającego reinkarnację, które brzmi ho'o kino 
hou'ia. 
Postępując za tym konceptem reinkarnacji, po śmierci przestaje istnieć jedynie ciało 
fizyczne. Dusza (lub jeśli wolisz, duch, świadomość albo osobista tożsamość) żyje dalej, 
jednak na innym poziomie istnienia. Po dłuższej lub krótszej fazie przebywania „po tamtej 
stronie”, mniej więcej w czasie narodzin, dusza wstępuje w nowe ciało i odradza się jako 
człowiek.
Czy nie brzmi to wspaniale? Wszyscy chrześcijanie wierzą, że po śmierci idzie się do nieba 
albo do piekła, są i tacy - ci, którzy porzucili wszelką nadzieję - którzy twierdzą, że zgasną jak 
świeca. Nie wszyscy jednak tak rozumieją śmierć. Czasem ludzie pochodzący z zachodniej 
kultury zdziwieni są faktem, że większość ludzi na Ziemi nie tylko w przeszłości wierzyła w 
jakąś formę reinkarnacji, lecz że wierzy w nią dzisiaj. Jednak zanim odrzucimy tę ideę jako 
czysty zabobon, przyjrzyjmy się jej ze zdrowym ludzkim rozsądkiem.

Rozsądne założenia

Na początku musimy otwarcie przyznać, że niemożliwe jest naukowe udowodnienie 
prawdziwości reinkarnacji, podobnie jak nie możemy zrobić tego w przypadku istnienia Boga. 
Dzieje się tak, ponieważ nauka nie dostarcza obiektywnych dowodów na subiektywne 
doświadczenia. Osobiste wspomnienia o dawno minionych zdarzeniach nie mogą udowodnić 
innym ludziom, iż reinkarnacja naprawdę istnieje, nawet jeżeli tak dobrze potwierdzona jest 
różnymi dokumentami. Nie mogą dokonać tego również medialne przesłania od zmarłych. 
Wiara nie może stanowić dowodu. Możemy natomiast przyjrzeć się różnym rzeczom w naszym 
świecie i przy pomocy zdrowego ludzkiego rozsądku dojść do wniosku, że reinkarnacja jest 
jednym z możliwych (o ile nie najbardziej prawdopodobnych) wyjaśnień, że jest się takim, a nie 
innym.
Jeśli dokładnie przyjrzymy się życiu, wtedy dostrzeżemy rzucającą się w oczy 
niesprawiedliwość panującą na świecie. Niektórzy są nadzwyczaj bogaci, inni bardzo biedni; 
jedni bardzo inteligentni, drudzy strasznie głupi; niektórzy robią wszystko dobrze, inni po 
prostu wszystko źle. Istnieją ludzie, którym ciągle przydarzają wypadki, i tacy, którym nic się 
nie przydarza. Losem jednych jest choroba i cierpienie, natomiast innych szczęście i zdrowie. 
Widzimy, jak niewinnym ludziom dzieje się krzywda, podczas gdy złoczyńcy uchodzą 
bezkarnie i nie muszą odpowiadać za swoje czyny. Jedni ludzie rodzą się na bogatych 
przedmieściach amerykańskich miast, inni w brudnych afrykańskich slumsach. Oczywiście 
powodem trwania tego stanu rzeczy mogą być własne przekonania, jednak jednostka nie może 
wybrać sobie miejsca narodzin i życia w czasie pierwszych lat.
Przywódcy określonych religii o światowym zasięgu mówią nam, iż powinniśmy w tym życiu 
dążyć do doskonałości albo po śmierci znosić wieczne męki ognia piekielnego. Jednak gdy 
porównamy siedemdziesiąt lub osiemdziesiąt lat z wiecznością, wtedy wydaje nam się, że jest 
to bardzo krótki czas na osiągnięcie doskonałości. Pamiętaj przy tym, że wieczność trwa dużo 
dłużej niż 1/4 miliarda lat, które podobno upłynęły od powstania Ziemi. A jak wygląda sprawa 
z tymi, którzy nie z własnej winy umarli młodo lub w kwiecie wieku? Przecież oni nawet 
jeszcze dobrze nie zaczęli życia. Pięć, dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat wobec wieczności? 

background image

Wieczności? Niedorzeczność tej doktryny doprowadziła wielu ateistów do wizji całkowitego 
wygaśnięcia. Na podstawie takiego poglądu obecne życie jest wszystkim, co posiadamy, i gdy 
minie, po prostu wszystko jest skończone. Nie istnieją duchy, życie po śmierci, nic, śmierć i 
koniec. Jednak idea ta wyrosła z czystej rozpaczy. Świat jest tak doskonale uporządkowany, iż 
bezsensownie jest poddawać się takim rozpaczliwym myślom.
Gdy obserwujemy naturę, dostrzegamy liczne przykłady ze świata roślin i zwierząt, które 
pokazują, że życie jest ciągłym cyklem umierania i odradzania. Przejdźmy do bardziej 
osobistego przykładu. Przyjrzyj się swojemu ciału. Niektóre komórki ciała (właściwie kilka 
miliardów) obumieraj ą w ciągu minuty i od razu zastępowane są nowymi. U innych proces ten 
trwa godziny, dni, tygodnie miesiące albo nawet lata. W ciągu siedmiu lat niektóre części 
twego ciała kilkakrotnie się odnawiają, przy czym inne robią to tylko raz. Można więc 
powiedzieć, że co siedem lat masz zupełnie nowe ciało, a mimo to pozostajesz tą samą 
jednostką świadomości. Załóżmy, że masz trzydzieści pięć lat, więc odrodziłeś się już pięć razy 
bez porzucania swojego ciała. Już tylko ten fakt jest obiektywnym dowodem, iż świadomość 
może przetrwać „śmierć” ciała.
Kolejny przykład: cykl zasypiania i budzenia się można potraktować jako pewną formę śmierci 
i ponownych narodzin. W niektórych kulturach sen określa się nawet mianem małej śmierci. 
Wszystko to jest tak normalne, że traktujemy te sprawy jako oczywiste, jednak zastanów się 
nad tym przez chwilę. Gdy zasypiasz, jesteś nieprzytomny (tzn. nie pamiętasz o niczym) albo 
masz dziwne przeżycia, nazywane snami. Nie można przy tym udowodnić, że sny są 
nieprawdziwe. Następnie budzisz się w ciele fizycznym. „Ty” je opuściłeś i „ty” do niego 
powracasz. W niektórych snach wyglądasz może jak ktoś inny albo czujesz się kimś innym. 
Prawdopodobnie twoja świadomość nie jest przywiązana do ciała, w którym się znajdujesz, 
czytając ten tekst.
Na zakończenie chciałbym przytoczyć jeszcze jeden przykład, który słyszałem od dr. Irvinga 
Oyle'a. Jako płód w ciele matki przypominasz raczej roślinę podwodną. Podróżujesz przez 
swój płynny świat i za pomocą łodygi (pępowina) jesteś połączony z łożyskiem, które 
zakorzenione jest w macicy. Aby urodzić się jako człowiek, najpierw musisz umrzeć jako 
roślina. Twój płynny świat znika, korzenie zostają wyrwane, łodyga odcięta i opuszczasz 
pewien świat, aby urodzić się jako zupełnie inna istota w zupełnie innym świecie. Jest to 
pewien rodzaj reinkarnacji.
Gdy przyjrzymy się osobistym doświadczeniom, wielkim różnicom w warunkach życia i czasie 
jego trwania, przetrwaniu świadomości podczas przemian fizycznego ciała i takim fenomenom 
jak sen, marzenia senne i narodziny, wtedy reinkarnacja wydaje się całkiem sensowną myślą.

Reinkarnacja w Biblii

Chrześcijan nauczono wierzyć, że reinkarnacja w jakiś sposób sprzeciwia się naukom 
zawartym w Biblii, pomimo że wyraźnie sprawa ma się inaczej. Prawdą jest, iż idea 
reinkarnacji od czasu do czasu negowana jest przez niektórych księży oraz że kilkaset lat po 
śmierci Jezusa zwołany został całkowicie nielegalny sobór biskupów (na który nie zaproszono 
papieża), aby „oficjalnie” odrzucić ideę reinkarnacji, pomimo że większość chrześcijan (m.in. 
wielu ważnych biskupów) wierzyła w nią. Na spotkaniu tym podjęto nawet próby skreślenia z 
Biblii wszystkich wskazówek odnoszących się do reinkarnacji, jednak nieskutecznie, jak 
pokazuj ą to poniższe cytaty.
W trzecim rozdziale Ewangelii według św. Jana donosi się o rozmowie Jezusa z Nikodemem. 
Gdy Jezus wyjaśnił: „Jeśli ktoś nie narodzi się na nowo, nie zobaczy Królestwa Bożego”, 
Nikodem zapytał go, jak człowiek może powrócić do łona swojej matki. W następnych 
zdaniach Jezus tłumaczy mu, że odradza się duch, a nie fizyczne ciało. Oczywiście można w 
tym momencie sprzeczać się, czy chodzi tutaj o reinkarnację, czy też o chrzest.
U Mateusza znajdujemy dwie wskazówki na temat reinkarnacji. W rozdziale 11, wiersze 14-
15, Jezus mówi: „A jeśli chcecie przyjąć, to on (Jan Chrzciciel) jest Eliaszem, który ma 
przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!” W rozdziale 17 apostołowie pytają Jezusa o Eliasza, 
który miał przyjść, na co Jezus odpowiada, że on już przyszedł, jednak nie został jeszcze 
rozpoznany. „Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu” (Mat. 17,13). 
Wydaje się, że jest to jednoznaczna wskazówka, jednak i wtedy istnieli ludzie, którzy nie mogli 

background image

zaakceptować tej myśli.
Chciałbym przytoczyć jeszcze jeden przykład. W dziewiątym rozdziale Ewangelii wg św. Jana 
uczniowie pytają Jezusa, czy niewidomy człowiek, który urodził się już z tym niedomaganiem, 
sam jest temu winien, czy też jest to kara za grzechy jego rodziców. Jezus tłumaczy, że 
człowiek ten nie zgrzeszył i jego kalectwo ma inny sens. Przy naszych rozważaniach ważny jest
fakt, że uczniowie Jezusa wychodzili z założenia, iż możliwe jest grzeszenie jeszcze przed 
wstąpieniem w obecne życie oraz że Jezus temu nie zaprzeczył. Mimo że nie zostało to 
powiedziane bezpośrednio, prawdopodobne jest, że mówili o reinkarnacji.

Karma

Sanskryckie słowo karma ściśle związane jest z reinkarnacją. Często jest błędnie utożsamiane z
reinkarnacją, jednak jego dosłowne tłumaczenie brzmi właściwie „czyn”, co można rozszerzyć 
do „akcji i reakcji”. Ludzie, którzy błędnie zrozumieli ideę reinkarnacji, myślą, że słowo to 
oznacza „wina”. Inaczej mówiąc: jeżeli w tym życiu zrobiliśmy coś złego, wtedy w następnym 
trzeba za to zapłacić (chyba że dokonamy tego w obecnym życiu). Natomiast jeśli w tym życiu 
zrobimy coś dobrego, wtedy w następnym będziemy za to wynagrodzeni. Jednak najczęściej 
podkreśla się karę i każde niepożądane zdarzenie w tym życiu traktowane jest jako efekt złej 
karmy z poprzedniego. To jeszcze nie wszystko. Wkrada się do tego elitarne nastawienie, iż 
ludzie, którym dobrze się powodzi, są bardziej dojrzali, ponieważ prawdopodobnie w 
poprzednim życiu zrobili wiele dobrego. Z drugiej strony pogardza się cierpiącymi, ponieważ 
ma być to kara za grzechy popełnione w poprzednim życiu. Jeszcze gorszy w tym wszystkim 
jest fakt, iż w konsekwencji powyższego mniemania ludzie wzbraniają się pomagać innym w 
potrzebie, gdyż „nie chcą mieszać się do karmy innego człowieka”.
Po pierwsze, należy stwierdzić, że karma nie ma nic wspólnego z winą, karą lub nagrodą. 
Słowo to opisuje po prostu bezosobowe działanie duchowo-fizycznego prawa akcji i reakcji. 
Jeżeli spacerujesz po stromej skale i spadniesz z niej, wtedy winna temu jest nie tylko siła 
ciężkości, lecz jest to także karma. Jeśli siejesz nasiona rzepy i później zbierasz rzepą, wtedy 
jest to karma. Jeżeli boisz się, a twoje ciało napręża się i w efekcie jest chore, gdyż próbuje się 
chronić, wtedy również jest to karma. Gdy jesteś miły i masz dużo przyjaciół, to jest karma. 
Jeżeli masz określone nastawienie do siebie i życia oraz odczuwasz jego skutki, wtedy także 
jest to karma. Nie ma żadnych „panów karmy”, którzy zarządzaj ą okresem między 
wcieleniami oraz rozdzielaj ą kary i nagrody. Symbolika ta, która obowiązywała w innej 
kulturze i czasie, dzisiaj tylko niepotrzebnie mąci nam w głowie. Jedyna rzecz, która przenosi 
się z życia na życie (poza świadomością) to wzorce myślowe, która rozwinęliśmy. Jeśli je 
zmienimy, wtedy zmienią się również procesy zachodzące w naszym ciele, nasze zewnętrzne 
działania, a przez to i karma.
Po drugie, niemożliwe jest określenie stopnia duchowego rozwoju człowieka na podstawie 
obecnych warunków życia. Może przecież zdarzyć się, że człowiek, który cierpi i nie ma 
szczęścia w życiu, po prostu jest bardzo starą duszą, która zdecydowała się na podjęcie 
wyzwania, którego inni by nie znieśli, jak np. człowiek z Biblii, który zdecydował się urodzić 
niewidomym, aby Jezus mógł na nim zademonstrować moc Boga. Nikt tak naprawdę nie wie, 
jaka jest karma innego człowieka.
Po trzecie, to egoizm nie pomóc innemu człowiekowi, dlatego że nie chce się mieszać do jego 
karmy. Znaczyłoby to, że nie tylko bez wątpienia wiemy, na czym polega jego karma, lecz 
także, że nasza pomoc nie jest jej częścią. Do karmy nie można się wmieszać, można ją tylko 
zmienić. Nie jesteś Bogiem, proponuję więc abyś wyszedł z założenia, że każdy napotkany 
człowiek jest częścią twojej karmy. Jeśli możesz mu pomóc duchowo lub materialnie, zrób to.

Reinkarnacja w hunie

W filozofii huny reinkarnacja traktowana jest jak normalna rzecz. Występują oczywiście 
pewne wyraźne różnice między poglądami kahu-nów a innymi rozpowszechnionymi poglądami. 
Opiszę teraz poglądy kahunów, różnice zauważysz sam.
Twoja dusza albo Wyższe Ja (po hawajsku 'aumakua) wybiera warunki narodzin razem z 
duszami twoich rodziców. Dusza posiada plan na obecne życie, jednak w ramach tego 
przedsięwzięcia istnieje prawdopodobnie dużo małych zamiarów i znajduje się wiele miejsca 
dla spontanicznych zmian i rozszerzeń. Prawdopodobnie już jako świadomy duch unosiłeś się 

background image

dookoła swych rodziców jeszcze przed narodzinami lub wstąpiłeś w ciało dopiero jakiś czas po 
narodzinach.
Jeśli zamierzasz pozbyć się jakichś wzorców lub głębiej przeżyć doświadczenia pochodzące z 
poprzedniego życia, wtedy urodzisz się w rodzinie, której członkowie w różny sposób już 
wcześniej byli z tobą związani. W ciągu życia spotkasz ludzi, z którymi już coś przeżyłeś w 
poprzednich istnieniach, jak również zawrzesz zupełnie nowe znajomości. Ogólnie można 
powiedzieć, że ci, z którymi jesteś mocno uczuciowo związany lub na których bardzo 
emocjonalnie reagujesz, są prawdopodobnie przyjaciółmi, wrogami lub krewnymi z 
poprzednich istnień.
W każdym momencie życia możesz zdecydować, w jaki sposób zinterpretujesz swoje 
przeżycia. Interpretacja rzeczywistości tworzy podstawę do przyszłych myśli i działań. W ten 
sposób kreujesz hana (hawajski ekwiwalent karmy) i pozbywasz się jej. Gdy zmienisz 
postrzeganie świata, wtedy zmienisz również swój los. Warunki, w jakich się urodziłeś, są 
konsekwencją postrzegania w poprzednich istnieniach. Sposób, w jaki rozwinie się twoje 
obecne życie, zależny jest od tego, jak je tutaj i teraz postrzegasz. Nie istnieje nic, co musiałbyś 
„spłacić” lub „przeżyć”. Gdy zmienisz interpretację rzeczywistości, wtedy zmieni się również 
sama rzeczywistość. Dlatego też negatywny stosunek z poprzedniego życia może stać się w 
tym istnieniu zarówno negatywny, jak i pozytywny. Wszystko zależy po prostu od tego, w jaki 
sposób reagujesz na zdarzenia dotyczące ciebie samego i innych.
W pewnym sensie siejesz nasiona na następne życie za pośrednictwem interpretowania 
obecnego życia i decyzji, które dzisiaj podejmujesz. Gdy umrzesz, wtedy wszystko nie zniknie 
nagle. Pozostaną przy tobie myśli. W ten sposób faza między śmiercią i ponownymi 
narodzinami będzie prawdopodobnie odpowiadała twoim oczekiwaniom, które masz odnośnie 
życia po śmierci. A ponieważ we wszechświecie wszystko można zmienić, Wyższe Ja da ci 
dostatecznie dużo możliwości do zmienienia postrzegania świata, nawet wtedy, gdy oczekujesz 
zupełnego zgaśnięcia, które na jakiś czas nastąpi. Sposób przeżywania tego stanu 
przejściowego i reakcja na mające nastąpić narodziny zależne są od twoich wzorców 
myślowych, prawdopodobnie będą się one bardzo różniły od myśli innych ludzi. Dlatego też 
nawet kompetentne media mogą przekazywać różne relacje na temat życia po śmierci. 
Wyjaśnia to również fakt, dlaczego jedni ludzie tak bardzo lubią życie, kiedy inni traktują je 
jako pewien rodzaj kary.
Według wierzeń kahunów wszystkie rzeczy dzieją się równocześnie i różne okresy przypominaj 
ą różne energetyczne długości fal, dusza nie musi kreować twego życia w logicznej kolejności. 
Dlatego możesz teraz z różnych powodów żyć w Polsce XXI wieku, następnie w feudalnej 
Japonii i jeszcze później w 28. stuleciu w Hondurasie. Wszystkie dyskusje na temat, jak długo 
przebywamy w okresie między dwoma fizycznymi istnieniami mają czysto hipotetyczną naturę, 
podobnie jak pytanie, czy to jest nasze ostatnie wcielenie, czy też nie. Jeśli dusza zdecyduje, że 
życie na Ziemi nie daje już możliwości rozwoju, wtedy nigdy już się nie odrodzisz 
(przynajmniej niejako człowiek na tej planecie). Jednak nie podejmowałbym takiej decyzji, 
dopóki znajduję się jeszcze w ciele. Kahuni nie traktuj ą ziemskiego życia jako więzienia, z 
którego trzeba się uwolnić, ani też jako szkoły, którą trzeba ukończyć. Trafniej można je 
określić jako pole rozwoju.
Jeśli chodzi o wspomnienia z poprzednich istnień, chciałbym powiedzieć, że człowiek 
przypomina sobie tylko te życia lub ich części, które mają związek z jego obecnym poglądem 
na życie. Jeżeli zmienisz wzorce myślowe, wtedy ma to wpływ na wspomnienia z innego 
istnienia. A ponieważ wszystko następuje jednocześnie i zdarzenia wywoływane są przez myśli,
nie możesz obwiniać poprzednich istnień za obecne warunki życia. W rzeczywistości tak samo 
wpływasz teraz na inne życia, jak one wpływają na ciebie.

Dostrojenie do innych istnień

Możesz oczywiście poszukać medium, które dostroi się dla ciebie do poprzednich istnień, 
jednak najpewniejsze poznanie przyjdzie zawsze z ciebie samego. Proponuj ę poszukanie 
terapeuty zajmującego się reinkarnacją, który pomoże ci w postrzeganiu poprzednich istnień, 
albo naucz się metody, którą sam będziesz mógł zastosować. Najprostsza metoda polega na 
zamknięciu oczu i zadaniu sobie pytania: „Jakie istnienia już przeżyłem?” lub „Jakie inne życia 

background image

mają coś wspólnego z tym problemem?” Obserwuj później po prostu obrazy i zwróć uwagę na 
słowa, które wyłonią się z twego wnętrza.
Budzenie wspomnień z poprzednich istnień ma m.in. następujące korzyści: poszerza 
świadomość, pozwala przezwyciężyć ograniczające wzorce myślowe, uczy większej tolerancji 
wobec siebie i innych, umożliwia wgląd w problemy i pozwala poznać nowe pomysły na ich 
rozwiązanie, umożliwia poznanie wskazówek, w jaki sposób można nauczyć się nowych 
umiejętności i rozwinąć nowe talenty.
Na zakończenie zacytuję Woltera tym wszystkim, którzy wolą jednak wierzyć w dzień Sądu 
Ostatecznego i tylko jedno życie oraz którym wydaje się, iż idea reinkarnacji jest zbyt 
fantastyczna, aby mogła być prawdziwa: „Urodzić się dwa razy nie jest większym cudem niż 
urodzić się raz”.

Duchy i opętanie

Wprowadzenie

Jest to raczej trudny rozdział, ponieważ zajmuje się formą egzystencji, na temat której istnieje 
dużo kontrowersji i nieporozumień. Niezależnie od tego, w co aktualnie wierzysz, 
prawdopodobnie część twoich przekonań zostanie zachwiana, gdy opiszę poglądy huny na 
temat świata duchów. Może jednak pobudzę cię również do dalszego zajęcia się tym tematem. 
Chciałbym zwrócić uwagę tym, którzy znają dzieła Maxa Freedoma Longa, że w książkach 
tych nie jest zawarte to głębokie zrozumienie tematu duchów, które Max Freedom Long zdobył 
później w życiu. Gdy pisał książki, znajdował się pod silnym wpływem zachodniego okultyzmu 
i oficjalnej wiary Hawajczyków. Przedstawię teraz głębszy wgląd w wiedzę kahunów.
Ultraracjonalni naukowcy, których poglądy ukształtowane są przez zachodni system nauczania 
oraz zewnętrzny obraz naszej kultury, od razu odrzucają myśl o istnieniu duchów. Na 
podstawie „faktu”, że do tej pory nie mogli ich w swoich laboratoriach zważyć, zmierzyć i 
rozebrać na czynniki pierwsze, twierdzą, iż duchy nie istnieją. Wpływ naukowców jest tak 
duży, że nawet kościół katolicki i ewangelicki tłumią wiarę, w kontakt z ludzkimi duchami. Te, 
które nie pochodzą od człowieka, mogą dokazywać, ile chcą, ale, na miłość boską, nie chcemy 
żadnych ludzi bez ciała.
Z drugiej strony faktem jest, że ludzie od niepamiętnych czasów wierzyli w duchy i w wielu 
częściach świata robią to do tej pory. Psycholodzy skłonni są w tym przypadku mówić o 
prymitywnych zabobonach lub duchowym zamieszaniu, jednak w końcu psychologia jest 
jeszcze młodą i niedoświadczoną nauką. Większość nie zawsze ma rację i fakt, iż większość 
ludzi na świecie wierzy w duchy, nie udowadnia jeszcze ich istnienia. Dlatego też dobrze jest 
zająć się tym tematem z pewnym sceptycyzmem.

Duchy w naszej kulturze

Napisałem wcześniej, że odrzucanie wiary w duchy wpojone zostało do zewnętrznego obrazu 
naszej kultury. Jednak warstwa ta jest bardzo cienka. Pod nią ukryta jest silna wiara w duchy, 
która czasami wychodzi na światło dzienne. Na przykład w Ameryce i Anglii prawie tradycją 
stały się domy, w których straszy. Filmy i książki o duchach w dalszym ciągu są bardzo 
popularne. Często również słyszy się dziwne historie o duchach pojawiających się po 
tragicznych zdarzeniach. Jednak prawie nikogo nie dziwi fakt, że człowiek, który sam był 
świadkiem takiego zdarzenia wzbrania się przed jawnym przyznaniem do wiary w duchy. 
Zawsze ryzykowałby wtedy wystawienie się na pośmiewisko, ponieważ oficjalnie uważa się, iż 
duchy nie istnieją. Gdyby jednak stwierdził, że wierzy w duchy, wtedy prawdopodobnie tysiące 
ludzi, którzy widzieli to samo, co on, wyśmiałyby go. Jest to po prostu trudne do przerwania 
błędne koło, ponieważ większość z tych osób czeka na potwierdzenie przez naukowców, którzy 
stali się półbogami naszych czasów.
Kolejny powód wykluczania istnienia duchów wiąże się ze strachem szerzonym przez kościoły 
(nie chodzi mi tutaj o jakieś konkretne wyznanie), iż wszystko, co ma do czynienia z duchami, 
od razu wchodzi w związek z diabłem. Nawet Jezus to odczuł, gdy został oskarżony o 
wypędzanie duchów przy pomocy diabła. W tamtych czasach strach przed kontaktowaniem się 
z „tamtym” światem był tak duży jak i dzisiaj. Jest to po prostu charakterystyczny dla ludzi 
strach przed czymś niezwykłym. To strach ludzi, którzy chcą mieć wszystko jasne i 

background image

uporządkowane, jednak tak naprawdę są bardzo niepewni. Jeśli otwarcie zajmowalibyśmy się 
tym tematem lub przyznali, że duchy istnieją, wtedy wstrząsnęlibyśmy starannie 
skonstruowanym światem, w który wiele osób wtula się jak w miłą i ciepłą kołdrę. Niektórzy 
ludzie do ostatniego tchu walczyliby przeciwko odebraniu im kołdry. Każda nauka, która nie 
pasuje do ustalonych rani, jest dla nich zagrożeniem, ponieważ każdy zamknięty w sobie 
system nie dopuszcza do siebie nowej wiedzy. Prawdopodobnie twoje wzorce myślowe nie są 
zbyt szczelne, w przeciwnym wypadku nie dotarłbyś do tej strony.
Rzadko zwraca się uwagę na to, jak dużą rolę odgrywają duchy w dziele, które tak mocno 
wpływa na naszą kulturę. Jest nim Nowy Testament. Często słyszymy, jak Jezus uzdrawiał 
chorych, jednak rzadko przypomina się nam, iż rozmawiał z duchami i wypędzał te złe z ludzi 
przez nie „opętanych”. Św. Mateusz wspomina o tym pięciokrotnie, na przykład wtedy, gdy 
Jezus daje swoim uczniom wyraźne wskazówki odnośnie wypędzania nieczystych duchów 
(Ewangelia wg św. Mateusza, 10, 1). Św. Marek wspomina o tym nawet dziesięć razy i wydaje 
się, iż zagadnienie to było dla niego dosyć ważne. Św. Łukasz mówi o tym również 
dziesięciokrotnie i nawet filozoficznie nastawiony św. Jan wspomina o tym dwa razy. 
Gdybyśmy zaakceptowali wszystko, co zostało napisane o Jezusie, wtedy nie moglibyśmy 
zignorować wielu wskazówek odnośnie duchów. Stary Testament także mówi o duchach, na 
przykład gdy Saul żąda od czarownicy z Endoru, aby zaklinała ducha Samuela (Pierwsza 
Księga Samuela, 28, 7-25). W Starym i Nowym Testamencie opisuje się pojawienie duchów, 
które w biały dzień obserwowali mężczyźni i kobiety. Interesująca jest wypowiedź Jezusa na 
temat tego, co dzieje się po śmierci: ,,Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się żenić, 
ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie” (Ewangelia wg św. Marka, 12, 25).
Tak się nieszczęśliwie składa, iż słowo „duch” zostało bardzo nadużyte. Nie tylko używane jest 
w formie rzeczownika, lecz także czasownika, przymiotnika i przysłówka i ma opisywać cały 
szereg zupełnie różnych fenomenów. Już w Biblii spotykamy się z Duchem Bożym, duchem 
ludzkim, duchami opiekuńczymi, duchami zmarłych, duchem prawdy, kłamstwa, owocami 
ducha i Duchem Świętym. Następnie znamy ducha w odniesieniu do energii i siły przebicia. 
Wrzucamy tak wiele pojęć do jednego garnka z napisem „duch”, iż nic dziwnego, że ludziom 
mąci się w głowie. W mowie codziennej: można przestraszyć się na śmierć, widząc ducha, lecz 
również być nadzwyczaj szczęśliwym, gdy duch dodaje nam skrzydeł. Tak się szczęśliwie 
składa, że za pomocą tajemnego języka huny możemy wprowadzić trochę porządku do tego 
chaosu.

Duchy i kod huny

W języku hawajskim istnieje od trzydziestu do czterdziestu słów odpowiadających polskiemu 
słowu „duch”, w zależności od tego, co chcemy opisać za pomocą danego wyrazu. Ogólne 
pojęcie oznaczające ducha to akua, niezależnie od tego, czy chodzi o dobrego, czy też złego 
ducha. Można mieć wtedy również na myśli coś niezwykłego lub jakieś wyobrażenie. Gdy 
jednak przyjrzymy się tajemnej mowie kahunów, wtedy dostrzegamy, że słowo to odnosi się 
konkretnie do naładowanej energetycznie formy myślowej, która skierowana jest na przeszłość 
lub przyszłość i czasami może być również dostrzegana oczami. W tajemnej mowie kahunów 
nie znajdujemy żadnej wskazówki odnośnie samodzielnie istniejących inteligentnych istot. 
Natomiast bardzo wyraźnie kod huny mówi, iż duchy powstają w podświadomości i również 
tam są dostrzegane.
Często używanym słowem na określenie ducha zmarłego człowieka jest wailua, co bywa 
błędnie tłumaczone jako „duch dwóch wód”, ponieważ zewnętrzne znaczenie wai to „woda”, 
natomiast lua to „dwa”. Jednak w mowie tajemnej wyraźnie dostrzegamy znaczenie w sensie 
silnie naładowanej energetycznie formy myślowej (wai to woda lub wszystko, co płynie jak 
woda, i dlatego jest symbolem many, siły życiowej; lua może oznaczać też „duplikat”, 
„podobieństwo”, „siłę” i „urodzić dużo dzieci”). Nie chodzi tu więc o ducha zmarłego 
człowieka, lecz o formę myślową, którą sami stwarzamy z naszego ciała i pola energetycznego. 
Powstaje ona za pośrednictwem wspomnień, telepatii lub silnie naładowanego pola 
emocjonalnego, które występuje dookoła jakiegoś przedmiotu lub miejsca, jednak jako forma 
nie może samodzielnie istnieć poza naszym jestestwem.
Innym słowem mającym podobne znaczenie jest lapu, co oznacza również „zaklinać, 

background image

zaczarować”. Według kodu la pu oznaczają pewien rodzaj pędu, latorośli (dla kahunów 
często symbolem formy myślowej jest pęd, nasiona lub dzieci ducha), która zgęstniała i 
utrwaliła się. Również tutaj nie znajdujemy żadnej wskazówki na temat istoty pochodzącej z 
innego wymiaru.
A jak wygląda sprawa z opętaniem przez „duchy nieczyste”? Zajmijmy się najpierw samym 
pojęciem opętania. W języku hawajskimi istnieją dwa słowa oznaczające opętanie: noho 
haka. Noho w zewnętrznej formie oznacza „osiedlić się”, co potocznie oznacza samodzielną 
istotę, która opanowała ciało. Jednak tajemna mowa odkrywa zupełnie inne znaczenie. 
Dowiadujemy się, iż „być opętanym” oznacza zachowywać się jak inny człowiek, ponieważ na 
skutek dziury w osobistej strukturze po prostu uwidaczniają się inne aspekty lub myśli tego 
samego 
człowieka. Powierzchowne znaczenie haka to platforma, na której coś może kucnąć 
lub usiąść, jednak wewnętrzne znaczenie pokrywa się z noho i również wskazuje na dziury w 
osobistej strukturze, jak również na wydostawanie się ukrywanych do tej pory aspektów 
osobowości. W związku z powyższym opętanie jest procesem, w którym wychodzą na światło 
dzienne ukryte części osobowości, zarówno dobre, jak i złe.
Przejdźmy teraz do „duchów nieczystych”, które mogą opętać człowieka. Hawajskie 
tłumaczenie biblijnego pojęcia brzmi 'uhane 'ino. Max Freedom Long używał słowa 'uhane, 
które właściwie oznacza „duch”, na określenie rozumu. Tłumaczenie na podstawie kodu brzmi 
natomiast „wewnętrzne (uhd) życie (ane)”. Słowo 'ino oznacza „zły” lub określa silny 
konflikt. Dlatego też 'uhane 'ino opisuje złe wewnętrzne życie lub stan silnego konfliktu 
wewnętrznego. Interesujące jest, że mądrzy Hawajczycy, którzy pomagali misjonarzom w 
tłumaczeniu Biblii, Ducha Świętego nazwali 'Uhane Hemolele. Tłumacząc to pojęcie za 
pomocą tajemnego kodu, otrzymujemy „wewnętrzne życie w totalnej swobodzie i wolności”.
Istnieją jeszcze dwa dalsze hawajskie słowa używane w związku z opętaniem przez złe duchy: 
nukumane'o oraz aumiha. Na podstawie kodu pierwsze pojęcie wskazuje na wybuch bardzo 
silnych podświadomych emocjonalnych kompleksów, przy których najczęściej chodzi o strach, 
nienawiść, złość i/lub instynktowne działanie. Aumiha opisuje wyrażanie nienawiści do samego 
siebie i ekstremalnie tłumione uczucia w obrębie odizolowanej osobowości. Nigdzie w tajemnej 
mowie kahunów nie znajdujemy żadnych wskazówek na temat tego, że człowiek może być 
opętany przez coś, co znajduje się poza jego istotą. Osobowości wychodzące na jaw w 
przypadku opętania zawsze są uosobionymi kompleksami, które stwarza podświadomość jako 
reakcję na wewnętrzny lub zewnętrzny bodziec. Nawet jeśli tak bardzo różnią się one od 
normalnej struktury osobowości danego człowieka, że zmieniają się nawet fale mózgowe i 
zwierzęta domowe zachowują się tak, jak wobec obcego człowieka, to jednak nawet wtedy 
osobowości te pochodzą zawsze z wnętrza danej osoby.
Gdy Jezus i jego uczniowie wypędzali złe duchy, usuwali złe kompleksy a nie diabła. Huna nie 
zna nawet odpowiedniego określenia na oznaczenie diabła, ponieważ jest on tylko produktem 
ludzkiego myślenia. Jezus potwierdził to wielokrotnie, gdy wyjaśniał, że sami stwarzamy sobie 
naszą rzeczywistość. Czytamy m.in.: „Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, 
ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym”. (Mat., 15, 11). W wersecie 19. kontynuuje: „Z 
serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, 
fałszywe świadectwa, przekleństwa”. Jezus podobnie jak huna nigdy nie twierdził, że ludzie 
popychani są do czynienia tego, co robią, przez diabła lub inne istoty.
Istnieje jeszcze jedna forma opętania, którą można uznać za dobrą, a przynajmniej 
nieszkodliwą. Formę tę znajdujemy u wielu ludzi, którzy nazywają siebie mediami. Po 
hawajsku brzmi to makani noho. Ma-kani oznacza wiatr lub dźwięk i w głębszym znaczeniu 
określa dźwięk albo głos pochodzący spoza obszaru jakiegoś ograniczenia. Może przy tym 
chodzić o granice materialnej rzeczywistości, jak również po prostu o ograniczenia 
świadomego Ja. Zatem medium odbiera telepatyczne przesianie od żywej lub zmarłej osoby, po 
czym podświadomość tworzy czasową strukturę osobowości, za pomocą której przekazywana 
jest wiadomość. Czasami medium użycza przesłaniu swojego głosu bez zmieniania 
osobowości. Jednak zdarza się, że jakaś dobra osobowość jest tylko inną częścią osobowości 
medium, nawet jeżeli dysponuje wiedzą niedostępną świadomemu Ja. Jednakże niezależnie od 
źródła informacji we wszystkich tych przypadkach nie chodzi o objęcie w posiadanie, lecz o 

background image

przetłumaczenie. Nie oznacza to jednak, że szczere medium udaje, iż jest kimś innym, ale że 
podświadomość tej jednostki znalazła jedyną w swoim rodzaju możliwość wyrażenia swojej 
własnej wiedzy lub pochodzącej od innego człowieka bez wchodzenia w umysł albo że jest 
bardzo wrażliwa na impulsy, których większość ludzi nie postrzega. Dużo hawajskich słów 
opisuje ducha żywego człowieka. Kino aka oznacza aurę lub czasami eterycznego sobowtóra 
albo też ciało astralne (kino = ciało, aka = cień) lub przezroczystą, świetlistą subtelną materię 
poziomu astralnego. Akalau wskazuje na rozszerzanie albo wysyłanie substancji astralnej do 
jakiegoś miejsca. Makuakeahu można podzielić na maku (częściowo ustalony), ake (kopiec, 
pokrycie) - opisuje formę myślową, która staje się widoczna za pośrednictwem intensywności 
życzenia. Kahoaka bardzo specyficznie opisuje widzialnego dla innych ducha żywego 
człowieka i w swoim wewnętrznym znaczeniu wskazuje na wysłanego astralnego sobowtóra. 
Według nauki huny taki sobowtór wysyłany jest zawsze wtedy, gdy myślimy o jakimś 
człowieku lub miejscu szczególnie intensywnie. Czy będzie on widziany, czy też nie, zależy od 
intensywności uczuć i wrażliwości innych ludzi.
Duchy zajmujące się wyrzucaniem przedmiotów z regałów i robieniem dużej ilości hałasu 
nazywamy „duchami hałaśliwymi”. Mimo że wielu ludzi fenomeny tego rodzaju przypisuje 
żywiołowym duchom lub traktuje jako przesłania pochodzące od zmarłych osób, większość 
parapsychologów twierdzi, że ta destruktywna energia pochodzi od jednego z obecnych żywych 
ludzi, który mocno tłumi swoje uczucia, często dotyczy to nastolatków w okresie dorastania. 
Znałem pewnego młodego człowieka, który nauczył się zginać łyżki za pomocą swojej 
duchowej energii. Pewnego dnia zdenerwował się czymś w pokoju stołowym i w kuchni 
wszystkie sztućce zaczęły się wyginać z przeraźliwym hałasem. W hunie duchy hałaśliwe 
nazywają się kakaola, co w zewnętrznym znaczeniu opisuje także ducha żyjącego człowieka. 
Wewnętrzne znaczenie słowa koka brzmi „wywijać rękami i nogami jak rozzłoszczone 
dziecko”.
Wielu ludzi łączy tablicę Ouija i czasem nawet wahadełko z duchami i zjawami. Niekiedy te 
proste instrumenty zrównywane są z samym diabłem. Świadczy to tylko o tym, jak bardzo 
zwykle inteligentni ludzie mogą stracić zdrowy rozsądek, gdy ich wzorce przekonań 
postawione są pod znakiem zapytania. Tablica Ouija jest tylko kawałkiem sprasowanego 
drewna naklejonym na zadrukowany papier i połączonym z plastikowym trójkątem oraz 
filcową podkładką. Wahadełko nie jest niczym innym jak ciężarkiem, który zawieszony jest na 
łańcuszku lub sznurku. Czy jest to szatan we własnej osobie? Również kahuni posiadali 
instrumenty służące przepowiadaniu, jednak ich nauka jednoznacznie mówi, iż jedyna istota, z 
którą komunikujemy się przy pomocy tych narzędzi, to podświadomość - ku. Widoczne jest to 
także w nazwie pewnej metody przepowiadania, która nazywa się kuhikuhipu 'upu 'one, co 
można przetłumaczyć jako „podświadome rzucanie siedmiu kupek piachu”. Jeżeli jednak ktoś 
używa danego instrumentu z zamiarem kontaktowania się z jakimś duchem, wtedy jego 
podświadomość może spełnić to życzenie i wyłoni na powierzchnię tłumioną do tej pory część 
osobowości lub emocjonalny kompleks, albo też umożliwi komunikację z inną możliwą jaźnią 
tej osoby.

Czy naprawdę nie istnieją „prawdziwe duchy”?

Jeśli pod pojęciem „prawdziwy duch” rozumiesz istotą pozbawioną fizycznego ciała, wtedy 
mogę cię. zapewnić, że takowe istnieją. Jednak w przeciwieństwie do duchów, które stwarzane 
są przez fizycznych ludzi, nie istniej ą w naszej fizycznej rzeczywistości i bez pomocy 
fizycznie wcielonego człowieka nie mogą wywierać widocznego wpływu na nasz poziom 
rzeczywistości. Czasami mogą nawet komunikować się z nami, lecz tylko na poziomie 
duchowym, ponieważ duch przenika wszystkie poziomy. Wszystkie materialne efekty, które 
wydaje się, że są wywołane przez duchy z tej „drugiej strony”, w rzeczywistości powodowane 
są podświadomym współdziałaniem kontaktującego człowieka, który przecież znajduje się w 
fizycznym świecie. Jednak takie efekty zdarzają, się raczej rzadko i najczęściej wszystkie 
fenomeny przypisywane duchom powodowane są fizycznym kompleksem, który uwalniany jest 
przez podświadomość.
Duchy istnieją więc na niematerialnym poziomie, ale gdzie? Oczywiście w niebie. Język 
hawajski nie zna słowa określającego piekło, mimo że istnieje niewiadomego pochodzenia 

background image

legenda mówiąca o podziemnym świecie o nazwie milu. Kahuni powiedzieliby, że zachodnia 
idea piekła jest tylko kolejnym produktem ludzkiego umysłu, którym człowiek sam się gnębi. 
Niebo opisane jest w języku hawajskim dwoma słowami: po \ lani. Po ma dużo znaczeń, 
jednak przede wszystkim w przeciwieństwie do ao, świata zmysłów, określa niefizyczną 
rzeczywistość. Lani zwykle tłumaczone jest jako niebo, co właściwie jest nieporozumieniem, 
ponieważ tak naprawdę oznacza „firmament” w sensie granicy między różnymi 
rzeczywistościami.
W związku z tym w historii stworzenia panuje pewne zamieszanie, ponieważ określonym 
słowom przypisano to samo znaczenie, pomimo że opisują zupełnie inne koncepty. Gdy po raz 
pierwszy wspomina się o niebie i ziemi, dniu i nocy, określa sieje jako po ao. Później 
zrównuje się pojęcie nieba z firmamentem, który dzieli „wodę” (różne rzeczywistości), przy 
czym 
właściwym hawajskim pojęciem byłoby w tym przypadku lani. Jeszcze później niebo 
określa się jako lewa (przestrzeń, w której poruszają się gwiazdy i planety), aouli (niebo nad 
nami) i jako po oraz lani. Podobnie jak słowo „duch”, również „niebo” zawiera wiele różnych 
znaczeń.
Siedzibą Wyższego Ja, 'aumakua, które twórczo wyraża się przez nas, jest po. Żyją tam 
również duchowe istoty, które nazywamy aniołami. Są one postaciami ludzkimi (gdyż raz 
posiadały już ludzkie ciało) lub innymi. Jedne i drugie mogą telepatycznie komunikować się z 
nami. Hebrajskie słowo określające anioła oznacza właściwie posłańca, natomiast hawajski 
ekwiwalent brzmi awaiku, co mogłoby być przetłumaczone jako „oficjalny zwiastun 
odpowiedzialny za otwarcie kanałów, przez które wpływa dobro do podświadomości”. Zwykle 
jednak tłumaczone jest po prostu jako „boski posłaniec”.
Nie istnieją źli aniołowie ani duchy, żaden diabeł lub demony, jak również żaden szatan 
pragnący skraść ludzkie dusze. Istnieje to, co reprezentuje słowo szatan (przeciwnik, kusiciel, 
krytyk, oskarżyciel, złośliwy i chytry kłamca), lecz nie ma czegoś takiego jak potężna 
samodzielna istota, która chce odciągnąć kogoś od Boga wbrew jego woli. Istnieje 
destruktywna telepatia występująca między żywymi ludźmi, jak również uosobione formy 
myślowe, którym nadawane są takie nazwy jak diabeł, demon lub szatan. Jednak nic nie może 
na ciebie wpływać, chyba że pozwolisz na to na jakimś poziomie świadomości*. 
Dysponujesz mocą odrzucenia każdej myśli, która przechodzi ci przez głowę i niewykonania 
jej. Stwarzasz sobie rzeczywistość, którą przeżywasz za pośrednictwem sposobu własnego 
myślenia.
Bóg jest dobry, Jego anioły też są dobre i świat, który stworzył, również jest dobry. Także ty, 
jako część Jego stworzenia, jesteś dobry. Wszystkie rodzaje zła są jedynie zniszczeniem tego 
dobra i tylko na tyle jest ono realne, na ile mu pozwalamy. Koncentruj się na dobru w twoim 
sercu i na świecie, a nigdy nie znajdziesz się pod wpływem „złych duchów”. Wręcz przeciwnie: 
im bardziej będziesz koncentrował się na dobru, tym lepszy będziesz miał kontakt z aniołami 
światła.

Wykaz słów kodu

Poniżej przedstawiam słowa ze słownika Pukui-Elbert, które mają coś wspólnego z „duchem”, 
jak również ich znaczenie według tego źródła.
'uhane                                    dusza, duch, zjawa
wailua                                    duch, zjawa, resztki zmarłej osoby
akua                                       bóg, bogini, duch, diabeł, wyobrażenie, bożek, życie, oddech, 
opary, gaz, powiew wiatru, duch
haili                                       duch, zjawa, rozpływać się, niewyraźnie, wspomnienie
hoaka                                     półksiężyc, łuk, jasność, duch, zjawa
kupu                                      wzrost, następstwo, duch, ponadnaturalna istota
makani                                   wiatr, powiew wiatru, zjawa, duch
mauli                                      życie, serce, zjawa, duch, fontanna
'ula                                        czerwony, święty, krew, zjawa, duch
'uhane hemolele                     duch święty
'uhane 'ino                             zły duch (złe myśli)
nukumane'o                           zły duch (ponure myśli)

background image

aumiha                                   zły duch
'ula lele                                  duch pozbawiony ciała
Kino wailua                            duch zmarłego człowieka
unihipili                                 duch zmarłego człowieka
'unihipili                                duch zmarłego człowieka
kino aka                                 duch żywego człowieka
kahoaka                                 duch żywego człowieka
makuakeahu                           duch żywego człowieka
kakaola                                  duch żywego człowieka
kaku'ai                                   karmić duchy zmarłych
'uhane hele                             wędrujący duch
'uhane kia'i                            duch opiekuńczy
kaha akua                              siedziba duchów
po'e ninau kupapa'u              poszukiwacz duchów opiekuńczych
noho                                       opętanie przez duchy
akua kihei pua                        być częściowo opętanym przez dobrego ducha
makani noho                          duch, który opanowuje człowieka i przemawia przez niego
lalo wawalo o ka hane hane    głosy duchów
pomaika ka po'e eha'a aha'a ka na'au                niech będą błogosławieni biedni duchem

Tajemna wiedza o seksie

Wprowadzenie

Wielu ludzi wierzy jeszcze, że seks był powodem wypędzenia Adama i Ewy z raju. Niektórzy 
traktują to dosłownie, inni pojmują raczej symbolicznie, jednak robią to pomimo faktu, że 
pierwszej parze w poprzednim rozdziale historii stworzenia wyraźnie polecono, iż powinni być 
płodni i pomnażać się. Poza tym w Biblii jednoznacznie wskazuje się, że powodem wygnania 
było nieposłuszeństwo a nie seksualne stosunki. Nie będziemy teraz zajmować się kulisami 
grzechu, lecz wystarczy w tym miejscu stwierdzić, iż seks nie był powodem wygnania 
pierwszych ludzi z raju.
We wszechświecie wy stępuj ą najprzeróżniejsze formy seksu, od łączenia się atomów aż do 
łączenia ducha z duchem. Wydaje się, że Stwórca tę dynamiczną polaryzację wymyślił sobie 
jako zaprawę murarską, która wszystko łączy, aby nie popadło w chaos. Seks jest tak bardzo 
częścią naturalnego porządku, że Hawajczycy nie mają nawet słowa na określenie go, pomimo 
że znali wiele słów na określenie samego aktu i jego skutków. Pewną analogią pochodzącą z 
zachodniej kultury byłoby pewnie pojęcie „bycie takim, jakim się jest”, które wymyślili 
filozofowie, aby opisać coś, co jest tak naturalne, iż nie nadano mu żadnej nazwy.
Seks często łączony jest z grzechem, jednak coś tak naturalnego i istotnego dla życia może być 
tak samo grzeszne lub przyczyną grzechu jak powietrze. Ludzie są jedyną przyczyną grzechu 
w tym sensie, iż mogą specjalnie komuś szkodzić. Grzech powstaje na skutek nadużywania 
naturalnych sił. Woda sama w sobie nie jest grzeszna, lecz gdy w niej kogoś utopisz, wtedy 
popełnisz grzech. Słowa nie są grzeszne, ale jeśli użyjesz ich w celu zniszczenia dobrego 
imienia innego człowieka, wtedy zgrzeszysz. Również seks nie jest grzechem, jednak tak jak 
wszystko może być nadużywany.
Idea dobra lub zła danej rzeczy w zależności od jej używania widoczna jest w jednym ze 
słówek rdzennych le'a, które po hawajsku oznacza orgazm. Słowo rdzenne to a'a i posiada 
podwójne znaczenie „śmiało i odważnie działać” oraz „nikczemnie działać”. Jeszcze bardziej 
widoczne jest to w słówku rdzennym la 'a, które występuje w wyrazie kola (seksualne 
podniecenie). La 'a oznacza „święty”, jak również „przeklęty, nieczysty”. Te przeciwstawne 
znaczenia wskazują na to, że liczy się zamiar, a nie akt sam w sobie.

Energia seksualna

W okultyzmie seks odgrywał zawsze ważną rolę. Okultyści byli świadomi faktu, że w chwili 
orgazmu wyzwalana jest szczególnie silna energia. W następstwie tego podejmowano wiele 
dziwnych prób wykorzystania tej energii w ramach magicznych praktyk. Wiele prymitywnych 
(i mniej prymitywnych) orgiastycznych rytuałów miało na celu gromadzenie ogromnej ilości 

background image

seksualnej energii celem przeprowadzenia określonych zamiarów lub ofiarowania jej bogom. 
Prawdopodobnie najbardziej przemyślne metody tego rodzaju używane są przez adeptów tantry 
(zwykle w ramach praktykowania buddyzmu lub jogi), którzy traktują seks jako integralną 
część swojej praktyki duchowej. Według nich seksualne zjednoczenie jest świętą ceremonią, 
natomiast kobieta ołtarzem. Starają się oni doprowadzić do przepływu orgiastycznej energii z 
genitaliów przez kręgosłup do szyszynki lub przysadki mózgowej. Wielu trenerów piłki nożnej 
i kapłanów ślubujących celibat, jak również praktykantów tantry, myli płyn nasienny 
mężczyzny z jego energią seksualną i wierzą oni, że znika ona wraz z wytryskiem.
Czy jednak istnieje w ogóle seksualna energia? Jeżeli tak, czym jest? Zygmunt Freud 
wprowadził koncept libido, psychoseksualnej energii, potraktował go jednak jako czysto 
teoretyczną konstrukcję. Uczeń Freuda Wilhelm Reich poważnie potraktował ten koncept i w 
tysiącach eksperymentów potwierdził istnienie tej energii. A ponieważ wielu jego pacjentów 
poza nerwicami miało także problemy seksualne, zbadał związek orgazmu z nerwicami i 
doszedł do wniosku, iż żaden z jego znerwicowanych pacjentów nie posiadał zadowalających 
orgazmów. Wreszcie badania te doprowadziły do odkrycia chronicznych naprężeń 
mięśniowych w rejonie brzucha, które występowały u wielu ludzi. Gdy usunięto te skurcze, 
wtedy pacjenci czuli pewien rodzaj płynącego w górę mrowienia. Później dowiedziano się, że 
ten „elektryczny prąd” był formą objawienia się siły życiowej, którą Reich nazwał „orgonem”, 
natomiast kahuni kinomana (siła ciała). Reich odkrył, że orgazm przypomina elektryczne 
rozładowanie i występuje zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Dowiedział się także, iż 
bezpośrednio po orgazmie przez organizm przepływają fale orgonu - many, które odczuwalne 
są jako ciepło lub mrowienie, jeśli ciało jest relatywnie wolne od blokad nerwicowych. 
Wrażliwy człowiek może odczuwać te fale już podczas podniecenia seksualnego.
Faktem jest, że w głębokich formach medytacji i podczas określonych duchowych działań 
odczuwalne są wrażenia podobne do orgazmu, pomimo iż nie są one wywoływane przez 
seksualne myśli lub stymulowanie genitaliów. Książki, w których opisane są ekstatyczne 
duchowe doświadczenia, zawsze przedstawiają wrażenia podobne do seksualnych i to nawet w 
przypadku najbardziej oddanych i wstrzemięźliwych świętych. Joga kundalini zawiera szereg 
ćwiczeń, za pomocą których można to osiągnąć. W czasie tych ćwiczeń wciąga się „siłę węża” 
od kości ogonowej do szczytu czaszki celem rozszerzenia świadomości, rozwinięcia 
ponadzmysłowych zdolności i doświadczenia duchowego zjednoczenia z Bogiem. Trudno jest 
sobie to wyobrazić, jednak gdy ta biologiczna energia wciągnięta zostanie do głowy, wtedy 
odczuwa się to jak orgazm między uszami. Uczucie to jest tak podobne do orgazmu, iż nie 
można zastąpić go żadnym innym pojęciem. Energię tę wciąga się do góry w stanie najgłębszej 
medytacji. Nawet niektórzy fizycy doświadczyli czegoś takiego, gdy znaleźli rozwiązanie 
trudnego problemu.
Cel tantrycznej metody duchowego seksu polega na utrzymaniu stymulacji bez doprowadzenia 
do płciowego orgazmu. Wierzy się, że w ten sposób powstaje nieprzerwany przepływ siły 
życiowej, która oczyszcza system psychofizyczny ze wszystkich zanieczyszczeń. Energia 
powstająca na skutek kontaktu płciowego między mężczyną i kobietą wciągana jest przez 
kręgosłup do głowy, gdzie służy otwieraniu psychiczno-duchowych centrów celem osiągnięcia 
oświecenia i rozwinięcia zdolności pozazmysłowych. Oczywiście potrzebna jest do tego 
nadzwyczajna dyscyplina. Niektórzy lekarze twierdzą, iż metoda ta szkodzi organizmowi z 
powodu trwałego zablokowania krwi w genitaliach, jednak nie zostało to potwierdzone.
Ponieważ w tej metodzie nasienie zrównane jest z siłą życiową, należy zapobiec ejakulacji. 
Jednak jeżeli dojdzie do wytrysku, wtedy ciało powinno ponownie nasienie przyjąć. W ten 
sposób powstała legenda, iż męscy tantrycy uczą się ponownego absorbowania nasienia przez 
mięśnie penisa. Ponieważ jest to niemożliwe, gdyż penis nie posiada mięśni, adept tantry trochę 
oszukuje robiąc coś, co jest prawie tak samo zadziwiające. Mianowicie uczy się kontrolowania 
mięśnia pęcherza, który znajduje się dookoła przewodu nasiennego, i wpuszcza nasienie do 
pęcherza, zanim wypłynie ono na zewnątrz. A ponieważ w czasie wytrysku mięsień ten zwykle 
się kurczy, wymaga to dużej ilości treningu i dyscypliny. Jak widać, kobiety w tantrze są 
uprzywilejowane.
Informacje te podaję w tym celu, by pokazać, jak ważną rolę dla niektórych ludzi odgrywa seks 

background image

w magii oraz w ramach duchowego wzrastania.

Poglądy huny

Ponownie zajmiemy się tajemną mową kahunów, aby dowiedzieć się, co mają do powiedzenia 
na temat seksu.
Jak już wspomniałem, hawajskie słowo określające seks to le 'a. Poza tym oznacza ono 
„szczęście i radość”, lecz także „jednoznacznie, doskonale, dokładnie, skutecznie”. Słówka 
rdzenne zdradzaj ą nam znaczenia „lecieć przez powietrze jak meteor”, „ogień” (symbol 
many), „pulsować z namiętności lub podniecenia”, „wysyłać miłość” oraz „działać odważnie 
lub nikczemnie, podle”. Pomijając słowo orgazm, otrzymujemy raczej dobry opis, w jaki 
sposób ofiarowujemy Wyższemu Ja miłość i manę celem osiągnięcia duchowej doskonałości. A 
ponieważ włączone jest do tego słowo „orgazm”, musimy przyznać, iż ma z tym jakiś związek 
seks albo przynajmniej może mieć.
Kola, jak już wspomniano, oznacza podniecenie seksualne. Słowo rdzenne zawiera takie 
znaczenia jak „spełnić, stać się, mieć, odnieść sukces”, „ciągnąć, przyciągnąć” 
(prawdopodobnie jest to wskazówka odnośnie siły przyciągania, którą mamy, gdy jesteśmy 
podnieceni seksualnie), „krew” (symbol many), „słońce” (Wyższe Ja) oraz „święty” albo 
„przeklęty, zanieczyszczony”. Seksualne podniecenie może być z powodzeniem 
wykorzystywane do nawiązania kontaktu z Wyższym Ja, jednak jak wspomniano, istnieje przy 
tym także niebezpieczeństwo nadużycia.
Inne słowo określające seksualne podniecenie to huahua 'i, co oznacza również „wykipieć, 
wybuchnąć, wypłynąć strumieniami”. Natomiast słówko rdzenne zawiera takie znaczenia jak 
„wschodzić, wylać się, nasiono, rezultat, słowo, mówić, zejść z właściwej drogi, przyłączyć się 
lub zjednoczyć”. Oczywiste jest, że chodzi tutaj o płynącą energię, która może być użyta w 
pozytywny i negatywny sposób do osiągnięcia jakiegoś celu.
Jeszcze bardziej uwidaczniają to trzy słowa oznaczające stosunek płciowy. Pi 'i oznacza 
„wspinać się, podnosić się, osobiście doświadczyć, wytryskiwać, przelewać się”. 'Ike znaczy 
nie tylko „znać w seksualny sposób”, lecz również „odebrać objawienie od bogów”. Ai to 
„zniszczyć lub rezerwać jak ogień, rządzić i cieszyć się przywilejami władcy oraz postrzegać 
swoją odpowiedzialność, żniwo, pożywienie, jasny, przejrzysty, zależny, uwolnić”. Wszystkie 
pojęcia mają coś wspólnego z przepływem energii, skutkami jej działania i mocą.
Jak widzimy, z punktu widzenia huny energia powstająca na skutek seksualnego podniecenia i 
orgazmu jest tą samą, którą można osiągnąć przez modlitwę, duchowe uzdrawianie lub 
stwarzanie form myślowych. Wszystko jest maną i seksualna stymulacja jest tylko jedną z 
wielu możliwości doprowadzenia do jej przepływu. Jeśli człowiek jest seksualnie podniecony, 
nawet tylko trochę, wtedy mana od razu zaczyna poruszać się do góry w jego ciele, chyba że 
zatrzymana jest przez jakąś dużą blokadę. Im ktoś jest bardziej podniecony, tym strumień 
many jest silniejszy, aż do osiągnięcia punktu szczytowego podczas orgazmu lub krótko po 
nim. Ten silny strumień many wielu okultystów próbuje wykorzystać do celów magicznych, 
natomiast medytujący ludzie do celów duchowych.
Orgiastyczna energia seksualna u statystycznego człowieka rozładowuje się jako miłość do 
partnera, fizyczny stan dobrego samopoczucia lub czasami jako odczucie płciowe. Natomiast 
osoba praktykująca magię seksualną rozładuje tę energię w przygotowaną wcześniej formę 
myślową, a tantryk wykorzysta do psychoduchowych celów. Może być to potężna metoda 
wykorzystywania energii życiowej, lecz ponieważ pierwotna stymulacja ma seksualną naturę, 
nadzwyczaj trudno jest użyć tej energii do innych celów niż seksualne. Jednakże każdy przy 
odpowiednim treningu może do pewnego stopnia się tego nauczyć.
Na podstawie znaczenia hawajskich słów określających seks możemy stwierdzić, że kahuni 
wiedzieli, w jaki sposób można praktycznie wykorzystywać energię seksualną lub seksualną 
manę poza zwykłym rozmnażaniem się i chęcią odczucia przyjemności. Ty również w różny 
sposób możesz wykorzystywać wiedzę kahunów, nie praktykując przy tym magii ani nie 
wyrzekając się niczego. Mana, siła życiowa, jest zawsze uzdrawiającą mocą niezależnie od 
źródła pochodzenia. Jeżeli zaraz po orgazmie jesteś na tyle przytomny duchowo, aby 
wyobrazić sobie, że orgiastyczna energia rozpływa się po całym twoim ciele, wtedy z 
pewnością odniesie to uzdrawiające skutki. Jeśli ci się to uda, wtedy odbierzesz wyraźne 

background image

fizyczne odczucia, które potwierdzą moje stwierdzenie. Energetycznemu rozładowaniu może 
także towarzyszyć silne uczucie miłości, które skierujesz na swojego partnera, aby dzięki temu 
przyczynić się do uzdrowienia go lub siebie albo też w formie dodatkowej porcji many służącej 
lepszemu samopoczuciu. Oczywiście bezpośrednio po orgazmie można w duchowy sposób 
przesłać manę do głowy celem pobudzenia duchowego obudzenia. Jednak stanie się to tylko 
wtedy, gdy będziesz wolny od blokad. Już sama próba może przyczynić się do usunięcia tych 
naprężeń.
Mówiąc, co można robić w czasie orgazmu ze swoją energią, wychodzę z założenia, że 
kochasz swego partnera. Atmosfera, w której odbywa się miłosny akt, ma wiele wspólnego ze 
skutkami działania many. Pamiętaj, że energia sama w sobie jest neutralna i programujemy ją 
za pomocą myśli, które występują w czasie jej powstawania. Jeśli są to egoistyczne, a nawet 
złe myśli, wtedy skutki działania many nie mogą być pozytywne ani dla nas samych, ani też dla 
partnera.

Seksualna sublimacja

Przy każdym pobudzeniu seksualnym wytwarzana jest nadwyżka many, niezależnie od tego, 
czy dzieje się to z partnerem, czy też nie, oraz czy stymulowanie to jest pożądane, czy też nie. 
Jeden z największych problemów ludzi, którzy chcą prowadzić wstrzemięźliwe życie, w czym 
przeszkadzaj ą im seksualne myśli i uczucia, polega na sposobie usunięcia tych obrazów i 
uczuć powstających w następstwie tej stymulacji.
Wiele powiedziano na temat, w jaki sposób można „przeobrazić” seksualną energię i 
stymulację. Propozycje sięgają od zażartych modlitw, w których zaklina się Boga, aby odsunął 
pokusę, aż do podejmowania nadmiernych psychicznych i fizycznych wysiłków. Jednak z 
następujących powodów najczęściej się to nie udaje. Słowne modlitwy i ćwiczenia intelektualne 
nie zmieniają nic w produkcji many, natomiast fizyczne wysiłki nie zmieniają nic odnośnie 
źródła stymulacji, ponieważ może ona mieć również naturę telepatyczną i emfatyczną. Co więc 
można na to poradzić? Poniżej przedstawiam kilka propozycji:
1.   Skieruj energię w inną stronę. Jeśli jesteś seksualnie podniecony w nieodpowiednim 
momencie, wtedy pamiętaj, że chodzi przy tym wyłącznie o energię. Wykorzystaj wyobraźnią, 
aby wciągnąć ją przez kręgosłup do głowy albo rozładować w powietrze jako prezent dla 
uniwersum; aby skierować ją do kogoś, kto potrzebuje uzdrowienia lub na jakiś cel, który 
chcesz osiągnąć. Pozytywne wykorzystanie energii powstałej na skutek fizycznej potrzeby 
odbierze moc seksualnym myślom i uczuciom. Ćwiczenie to należy kontynuować tak długo, 
dopóki istnieje niepożądana potrzeba.  Prawdopodobnie będziesz zaskoczony, jak szybko 
znikną niepożądane myśli.
2.  Niepożądana seksualna stymulacja może mieć telepatyczne (ktoś myśli w seksualny sposób 
o tobie, jednak najczęściej nie wie, iż na ciebie działa) lub emfatyczne powody (ktoś w pobliżu 
lub ktoś, kogo dobrze znasz, jest podniecony seksualnie, w związku z czym odczuwasz jego 
podniecenie). Niekoniecznie musisz znać powód. Zupełnie wystarczy, jeżeli wyobrazisz sobie, 
iż otacza cię białe światło (w hunie nazywane jest ono la'a kea}. Światło to może przybierać 
formę chmury, promienia słonecznego, aureoli lub każdą inną. Musi mu tylko towarzyszyć 
myśl, iż posiada moc neutralizowania wszystkich niepożądanych wpływów. Jeśli pobudzenie 
seksualne nie ma widocznego zewnętrznego powodu, wtedy metoda ta prowadzi do 
zadziwiająco szybkich pozytywnych rezultatów.
3. Pobudzenie seksualne może wystąpić również wtedy, gdy znajdujesz się w pobliżu 
człowieka posiadającego dynamiczną, charyzmatyczną osobowość lub wypełnionego silną 
energią, która w ogóle nie ma seksualnego charakteru. Dzieje się tak, ponieważ wielu ludzi 
przetwarza każdą silną pozytywną energię w uczucia seksualne. A ponieważ społeczeństwo nie 
uczy nas prawie niczego na temat wrażeń bioenergetycznych, większość przyjemnych uczuć 
automatycznie przyporządkowana jest seksualności. Możesz wybrać którąś z metod. Ciesz się 
po prostu tymi uczuciami! Niech twoje ciało odbiera wszystkie miłe wrażenia. Jednocześnie 
zauważ, że one nic nie znaczą, że są to po prostu uczucia, wrażenia i ruchy energii. W końcu 
możesz mieć uczucia, nie przeżywając ich w żaden sposób. Nigdy nie powinno się jednak zbyt 
mocno tłumić seksualnych myśli i życzeń. Powstała przy tym energia nie zniknie, lecz raczej 
podświadomość wykorzystają do tworzenia blokad lub kompleksów, które wcześniej lub 

background image

później zamanifestuj ą się jako nerwice.

Z drugiej jednak strony...

Zamiast szukać możliwości osłabienia seksualnych uczuć lub kierowania energii seksualnej do 
innych kanałów oczywiście można na tyle wzmocnić seksualne przeżycie, żeby przeobraziło 
ono normalne zjednoczenie mężczyzny i kobiety i stało się kontaktem z całym uniwersum. Seks 
powinien sprawiać przyjemność. Wiedzieli o tym również dawni Hawajczycy. Pewien półkrwi 
hawajski pracownik socjalny wyraził to w Nana I Ke Kutnu: „Jestem przekonany, że jeśli ktoś 
naprawdę czuje się Hawajczykiem, jeżeli do szpiku kości jest Hawajczykiem, wtedy cieszy się 
seksem w nieskrępowany i radosny sposób. Przeżywa się wtedy le 'a tak, jak robili to już nasi 
przodkowie. Jest to coś zupełnie naturalnego, wspaniałego i nadzwyczaj zadowalającego. I daje 
to po prostu bardzo dużo radości!”
Jednak aby seks był czymś naturalnym, zadowalającym i radosnym, trzeba uwolnić się od 
wszystkich idei i przekonań, które łączą seks ze strachem, poczuciem winy, tłumioną złością, 
poczuciem własnej wartości, określeniem tożsamości i wszystkimi innymi rzeczami 
ograniczającymi jego naturalne przeżywanie. Zachodnia kultura nauczyła nas, iż seksualne 
potrzeby i ich zaspokajanie są złe i niebezpieczne. Przedstawiciele takich poglądów na dowód 
prawdziwości swoich przekonań przytaczają przykłady seksualnych nadużyć, gwałtu i chorób 
przenoszonych drogą płciową, które dzisiaj znamy. Nie pojmuj ą jednak, że to właśnie 
tłumienie potrzeb seksualnych prowadzi do nadużyć, gwałtu i chorób. Dawni Hawajczycy 
udowodnili, że zdrowe i otwarte nastawienie do seksu, któremu towarzyszy lekka presja 
środowiska, prowadzi do odpowiedniego seksualnego zachowania i nie pozwala na 
powstawanie problemów, z którymi często mamy do czynienia w dzisiejszych czasach. Dawno 
temu na Hawajach związki małżeńskie z krewnymi nie były pochwalane (z wyjątkiem pewnych 
królewskich małżeństw), i dlatego też prawie się nie zdarzały. Przypadkowy seks bez 
prawdziwego uczuciowego związku i niewierność (zaniedbywanie małżonka w związku z 
innym partnerem) nie były mile widziane, i dlatego prawie ich nie było. Homoseksualizm był 
tolerowany, jednak zdarzał się rzadko. Sadomasochizm był nieznany i nie istniały choroby 
płciowe. Aż do kontaktu z zachodnią kulturą, która uważała seks za coś złego, nic z tych 
rzeczy nie było problemem. Zanim zachodnia kultura nie wpłynęła na życie Hawajczyków, nie 
znali oni żadnych praw lub tabu dotyczących seksu, ponieważ nie było takiej potrzeby.
Seksualne problemy powstają wtedy, gdy tłumi się energię seksualną, co najczęściej dzieje się z 
powodów, które nie mają nic wspólnego z seksem. Energia zostaje uwięziona w miednicy. W 
tej zależności ciekawy jest fakt, iż Hawajczycy używają tego samego słowa na określenie 
„narządów płciowych” i „choroby”, co jest kolejnym przykładem na stosowanie 
przeciwstawnych znaczeń. Ma 'i może oznaczać „być chciwym, zatrzymywać coś” lub też „o 
nadzwyczajnych uzdrawiających zdolnościach” (w sensie „szybko płynącej energii”). 
Wskazuje to na to, iż choroba powstaje wtedy, gdy tłumimy energię, natomiast zdrowie bierze 
się ze swobodnego jej przepływu.
A ponieważ poza mną wielu autorów opisało już metody usuwania emocjonalnych blokad i 
zakorzenionych wzorców myślowych, chciałbym w tym miejscu przedstawić tylko jedną 
technikę, za pomocą której możesz uwolnić energię seksualną i wzmocnić seksualne przeżycia. 
Gdy następnym razem będziesz uprawiać seks, po prostu rozluźnij wszystkie mięśnie, których 
nie wykorzystujesz do poruszania się, a szczególnie mięśnie w rejonie miednicy. W momencie 
orgazmu całkowicie rozluźnij te mięśnie. Samowolne drgania mięśni są w tym momencie tak 
samo naturalne jak to, co Hawajczycy nazywają konikoni lua i ka iwi hilo („wstrząsnąć do 
szpiku kości”). A ponieważ większość ludzi przyzwyczaiła się do naprężania, gdy zbliżają się 
do punktu szczytowego, technika ta prawdopodobnie wymaga pewnego treningu. Nie można 
przy tym opisać duchowych, fizycznych i emocjonalnych korzyści, po prostu trzeba je przeżyć.

Seks jest miłością

Czy myślałeś kiedyś o tym, aby kochać cały świat tak, jak kocha się partnera? Na określonym 
poziomie pojmowania seks jest czymś więcej niż tylko aktem płciowym. Przedstawia on 
wzajemny stosunek wszystkich fenomenów jako jin i jang, jako hu na.
Sposób doświadczenia tej najwyższej formy seksu polega na przeżyciu całego świata jak 
ukochanego partnera, dostrzeżeniu we wszystkim jego oczu, rozpoznaniu jego kształtów w 

background image

pagórkach, górach, dolinach, w całej przyrodzie, usłyszeniu jego głosu we wszystkich 
dźwiękach natury, szeptaniu wiatru, szmerze strumyków, huku fal i burzy, przemawianiu do 
wszystkich tak, jak do ukochanej osoby, odczuwaniu delikatnego dotyku jego ręki w powiewie 
wiatru, który przesuwa się po policzkach oraz cieple promieni słonecznych, które dotykają 
ubrania i skóry, dotykaniu wszystkich rzeczy tak, jakby było to ciało partnera. W ten sposób 
ciągle znajdujemy się w stanie seksualnego podniecenia, które czasami jest lekkie, natomiast 
innym razem może być silniejsze, gdy widzisz otaczający cię świat, słyszysz głosy pochodzące 
od niego oraz czujesz jego zapach, smak i dotyk. Im lepiej się tego nauczysz, tym dokładniej 
poznasz ukochaną osobę i to, czym tak naprawdę jest miłość. Le 'a opisuje przyjemność i 
radość pochodzącą z seksu, natomiast aloha to miłość, lecz także „dzielenie się radością”.
Rozdział ten chciałbym zakończyć cytatem z „The Seventh Level” (Siódmy poziom) 
pochodzącym od Williama Nicholsona: „Wystarczy, abyś po prostu cieszył się życiem. Seks 
zrobił z ciebie to, czym jesteś. Seks stwarza życie i jest mocą, która nas łączy. Tak długo 
jesteśmy sami, dopóki nie nauczymy się kochać całego świata”.

O autorze

Serge Kahili King jest adoptowanym wnuczkiem pewnego hawajskie-go kahuny, wychowanym 
w szamańskiej tradycji kupna. Już jako dziecko kształcony był w szamanizmie, najpierw przez 
ojca, później ciotkę i wujka z hawajskiej rodziny. Szamanizmu uczył się także od 
zachodnioafrykańskiego mistrza tej sztuki (haussa), gdzie wraz z rodziną przebywał przez 
siedem lat.
Serge King otrzymał tytuł doktora psychologii w California Coast University oraz magistra 
międzynarodowego menedżmentu w American Graduate School (Thunderbird) oraz stopień 
akademicki nauk o Azji w University of Colorado, gdzie został członkiem „Phi Beta Kappa”.
Od 1964 roku pracował w różnych zawodach. Zajmował się m.in. rozwojem społeczności, 
programami pomocy w dziedzinie zabezpieczenia medycznego i ochrony przed katastrofami, 
jak również zarządzaniem przedsiębiorstwami w pięciu afrykańskich krajach. Poza tym 
prowadził prywatną praktykę poradniczą, wykłady oraz działał na polu literackim. Serge King 
jest również głównym zarządzającym organizacją ALOHA INTERNATIONAL, która jest 
światową siecią ludzi praktykujących i rozpowszechniających filozofią huny i ducha aloha.
Serge King mieszka na hawajskiej wyspie Kauai razem ze swoją żoną, przyjaciółmi, 
komputerami i duchami przyrody.
Informacje o seminariach Serge'a Kinga otrzymać można pod adresem:
Verlag Alf Luchow
Postfachl751
D-79017 Freiburg, Niemcy Bezpośredni kontakt z Sergem Kingiem:
Aloha International
P.O. Box 665
Kilauea, HI 96754
USA
tel./fax: (001) 808-828-032
email: huna@aloha.net
wehsite: http://www.huna.org