background image

Aby rozpocząć lekturę,

 kliknij na taki przycisk           ,

który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z  Portem Wydawniczym

LITERATURA.NET.PL

kliknij na logo poniżej.

background image
background image

ANTONI

PAWLAK

Zmarli

tak lubi¹

podró¿e

Oficyna Literacka

Kraków 1998

1

background image

Copyright by Oficyna Literacka, Kraków 1998

Redakcja Maria Kaniowa

Opracowanie graficzne Dmitrij Szewionkow-Kismie³ow

ISBN 83-7124-095-3

Wydanie I

Drukarnia Oficyny Literackiej

Kraków, ul. Soko³owskiego 19, tel. 411-73-65, fax 413-70-05

2

background image

„A ja
w czytelni ulic
trumny tom wertowa³em na nowo”

W³odzimierz Majakowski

3

background image

4

background image

Rozmowa z kobiet¹

jestem jak papier œcierny

chropawy
szorstki

spójrz: telefon jak w¹¿

prê¿y siê do skoku

telefon jest po to by powiedzieæ
tak - nie
przy jdê - nie przy jdê

nied³ugo - jutro

a nie po to by mówiæ
p³akaæ

wzdychaæ
wyznawaæ

jestem jak papier œcierny
nie do przytulania
nie do g³askania

spójrz: za twym oknem
latarnie uk³adaj¹ siê
w p³on¹cy bukiet
wiêc po co ci kwiaty

5

background image

pos³uchaj: miejsce kwiatów

jest na ³¹ce
kwiaty w wazonie maj¹ w sobie

coœ z pornografii dzieciêcej

jestem jak papier œcierny

nie do mruczenia
nie do wyznañ

spójrz: p³atki œniegu

jak pudle bia³e
³asz¹ siê do twoich stóp

wiêc po co ci moje pieszczoty

kanciaste

niezgrabne

jestem jak papier œcierny

na twych palcach
kropelek krwi
widzê kilka

6

background image

Jej ¿ycie jest naszym ¿yciem

nie wiem czy Louise Woodward zabi³a to niemowlê

czy bi³a je systematycznie dzieñ w dzieñ po g³owie
czy godzinami wstrz¹sa³a nim by uszkodziæ mózg

patrzê na jej pucu³owat¹ twarz

obserwujê jak przygryza zbyt pe³ne wargi

jak co chwila z obaw¹ rzuca okiem
na ³awê przysiêg³ych

kamera rejestruje ka¿de wahanie

skrupulatnie liczy ³zy

zmieniaj¹c je w najœwie¿sze wiadomoœci
dzienników telewizy jnych

ca³ego œwiata

kamera sprawia ¿e pulchna nastolatka
z prowincjonalnego miasteczka gdzieœ w Anglii
staje siê na naszych oczach
kole¿ank¹ Laury Palmer
niewolnicy Izaury
Alexis

ksiê¿nej Diany
i Michela Jacksona

7

background image

nagle zaciera siê granica miêdzy moim pokojem

a ekranem telewizora
i jestem Louise Woodward

z niepokojem spogl¹dam na ³awê przysiêg³ych

³ykam ³zy
i sam ju¿ nie wiem czy zabi³em to dziecko

8

background image

Dwoje pisarzy

z Raymonda Chandlera

Ka¿de twoje s³owo zatrzymujê

miêdzy kartkami pamiêci

ka¿de twoje s³owo jeszcze

siê przyda

ka¿de twoje s³owo obrócê na sw¹ obronê

w ksi¹¿ce któr¹ piszê od lat

ka¿de twoje s³owo ukradkiem
popijam ³ykiem whisky

a kiedy tych ³yków
zbierze siê na wielk¹ obojêtnoœæ
myœlê ¿e ty robisz to samo i ¿e
nasze ¿ycie nasze k³ótnie i pojednania
to tylko powieœæ grafomana

czasami wtedy p³aczê

9

background image

Cicha noc nad Berlinem

grudniowy zmrok powoli zapada³ nad Alt Moabit Strasse

w œwiat³ach latarñ kr¹¿y³y p³atki œniegu
zza niedomkniêtego okna starej kamienicy

dobiega³o Stille Nacht heilige Nacht zdziwi³em siê

bo przez chwilê myœla³em ¿e jestem w Gdañsku

a tu nagle niemiecka kolêda i poczu³em siê jeszcze bardziej samotny
by³o coraz zimniej i da³em siê skusiæ neonowi knajpki naprzeciw

wiêzienia

przy barze zamówi³em whisky mit cola

powoli robi³o mi siê mi³o ciep³o i sympatycznie

w przygaszonych œwiat³ach w zapachu tytoniowego dymu

w smaku alkoholu

by³o prawie pusto ledwie kilka stolików zajêtych
tul¹ca siê para trzej robotnicy którzy wpadli w drodze do domu

kilku d³ugow³osych nagle k¹tem oka dostrzeg³em
starego mê¿czyznê w skórzanej kurtce i oficerkach
wrzucaj¹cego drobnicê fenigów do szafy graj¹cej
po chwili rozleg³ siê ryk wojskowego marsza starzec

wyprostowa³ siê

stukn¹³ obcasami wyci¹gn¹³ rêkê w hitlerowskim pozdrowieniu

i zacz¹³ coœ wykrzykiwaæ skromna znajomoœæ niemieckiego
pozwoli³a mi zrozumieæ tylko ¿e jest samotny nieszczêœliwy
i ¿e p³acze nad sw¹ m³odoœci¹ w SS

10

background image

d³ugow³osi ch³opcy przy stoliku w rogu ryknêli œmiechem

a mnie zrobi³o siê smutno najpierw pomyœla³em ¿e ¿al mi

tego starego cz³owieka

potem pomyœla³em czy i ja za ileœ tam lat bêdê p³aka³

wspominaj¹c m³odoœæ

bramy stoczni w kwiatach i Solidarnoœæ

potem pomyœla³em ¿e ten cz³owiek prawdopodobnie jest morderc¹
¿e ma na sumieniu rozstrzelanych zakatowanych i poni¿onych

na koniec dopi³em whisky i pomyœla³em ¿e nie jestem dobrym

Polakiem

skoro nie ma we mnie gniewu chêci zemsty i marzenia

sprawiedliwoœci dziejowej

zap³aci³em i po chwili grudniowy ch³ód ulicy

znów wdar³ siê pod moj¹ kurtkê

wiêzienie po drugiej stronie ulicy pogr¹¿a³o siê we œnie

11

background image

Nowy Port ¿yje przepowiedni¹

czternastoletnie dziewczyny w ci¹¿y

rozpychaj¹ ulice
nabrzmia³ymi piersiami

jednej z nich kilka dni temu

ukaza³a siê Matka Boska przepowiadaj¹c

wojnê œwiatow¹
œmieræ papie¿a

i koniec œwiata

po bramach kobiety

oczekuj¹ swych mê¿czyzn

z rozpalonego powietrza
wy³apuj¹ ostatnie doniesienia
o ruchach wojsk

i stanie zdrowia Jana Paw³a II

rozmawiaj¹ o dzieciach
i kiepskich zarobkach
wpatruj¹ siê w wylot ulicy
i zmiêt¹ gazetê

ze zdjêciem zmêczonego papie¿a

12

background image

Dar M³odzie¿y

wzywa³a mnie dziewczyna

z kolczykami w kszta³cie kotwic - mo¿esz
mi mówiæ Dar M³odzie¿y -

powiedzia³a

nachyli³em siê do jej ucha
- kiedy do mnie podchodzisz

czujê niepokój zasycha mi
w ustach i sztywnieje

jêzyk

to zreszt¹ jedyna
czêœæ cia³a która
zachowuje siê w ten sposób

13

background image

Dwie cytryny

Adamowi Michnikowi

by³a zima koniec lat siedemdziesi¹tych Warszawa

moje buty rozchlapuj¹ce b³oto
ulicy Marsza³kowskiej zaczyna³y powoli

przemakaæ gdy Adam krzykn¹³ - spójrz -

na przeciw szed³ ma³y

zasuszony staruszek w br¹zowym kapeluszu
i wytartej jesionce w jode³kê

w trzês¹cej siê rêce trzyma³ siatkê
z dwiema osieroconymi cytrynami

- nie poznajesz? to Kliszko

jeszcze parê lat temu budzi³ strach
jednym gestem wywy¿sza³
lub skazywa³ na nieistnienie

zosta³a mu staroœæ
zniszczony p³aszcz zapomnienie
i dwie cytryny

id¹c dalej w rozwarte wrota ulicy
rozmawialiœmy o z³udnoœci w³adzy

samotnoœci strachu i œmierci
czyli o literaturze

14

background image

Lekcja historii: Gdañsk, 1970

dwa lata temu dowiedzia³em siê

¿e istniej¹ ¯ydzi ¿e Jêdrek
(siedzia³ dwie ³awki przede mn¹

i podrzuca³ œci¹gi z matmy) jest obcy

w tej klasie

w tej szkole
w tym mieœcie

w tym kraju

dziœ pod moim oknem

na lepkich resztkach œniegu

zaczai³ siê wielki owad
czo³gu

jak przy jdzie co do czego
egzamin z historii
mojego kraju
zdam celuj¹co

15

background image

Zamenhofa róg Anielewicza

to miasto zbudowano na cmentarzu

zmarli sk³adaj¹
wizyty w swoich dawnych domach

k³ad¹ d³onie

na futrynie drzwi

(choæ pró¿no ju¿ szukaæ mezuzy)
mówi¹: d³ugo

nas nie by³o

czasami pojawiaj¹ siê tu

tak¿e wycieczki

16

background image

* * *

jeszcze raz mi³oœæ

wkrada siê jak kotka
w moje zmêczenie

zmaganie siê z czasem

pogodzenie ze œmierci¹

kobieta

jej i moja radoœæ
niepokój

rozstania

jeszcze raz ¿ycie

uk³ada siê w bana³

17

background image

Papieros dla umar³ego

coœ mówi³ ale s³owa

nie przebija³y siê przez zawiesinê dymu
w knajpce o poranku

widzia³em tylko

¿e ju¿ nie ¿y je chocia¿ on

tego jeszcze nie wiedzia³

nagle szarpn¹³ mnie za rêkaw:
dlaczego umieraj¹ tylko profesorowie

politycy artyœci dlaczego

tylko ich ostatni oddech znaczy
strony gazet

a co z nasz¹ œmierci¹
kto jej poœwiêci chwilê uwagi

kto zmówi za nas ostatni¹ modlitwê

potem prosi³ o papierosa
wyci¹gn¹³em ku niemu
paczkê czerwonych gauloisesów

18

background image

Pani jest taka piêkna

kiedy zobaczy³em pani¹ w telewizorze

od razu wiedzia³em
¿e to jest to

pani jest piêkna m¹dra

i potrafi mówiæ

na ka¿dy temat

przesy³am pani srebrny pierœcionek
po matce i proszê przy jedŸ

wrzuæ w moje ¿ycie

kroplê œwiata

jest czwarta rano mo¿e
czwarta piêæ
zagracony pokój
i samotnoœæ

moja siostra têsknota
³udzi siê ¿e przy jdziesz w³aœnie dziœ

myœlê ¿e to nieprawda
chocia¿ i ja
mam prawo do szczêœcia

background image

na stacjê benzynow¹ podje¿d¿aj¹

pierwsze samochody
zziêbniêci kierowcy nie widz¹

samotnej figury w oknie

wracam do ³ó¿ka by

przewracaæ siê z boku na bok

20

background image

Do Piotra Bratkowskiego

list goñczy nadziei

Nie b¹dŸ zbyt pewien, czy nie jestem z tob¹”

Walt Whitman

nasze wiersze s¹ po to by je rozdaæ

wœród przy jació³ - powiedzia³eœ

to by³o dawno temu kiedy

noszenie znaczka Solidarnoœci nie by³o
powodem do wstydu a aktem

odwagi

to by³o dawno temu - Marcin Œwietlicki
nie by³ jeszcze poet¹ gra³
w okrêty pod ³awk¹ na lekcji matematyki

to by³o dawno - wypita wódka
nie by³a zapowiedzi¹
kaca a wielkiej przygody

czytywaliœmy m¹dre ksi¹¿ki
umawialiœmy siê z dziewczynami do kina

i z ch³opakami na wódkê

21

background image

s³uchaliœmy nowych p³yt i wydawa³o siê nam

¿e œwiat le¿y u naszych stóp

dziœ zasypiamy nad ksi¹¿k¹
a kac odbiera chêæ do ¿ycia

i tylko czasem budzi nas

w œrodku nocy têsknota której

nie potrafimy nazwaæ
i bol¹ nas plecy

jakby ros³y skrzyd³a

a to tylko sztywnieje kark
schylony nad biurkiem

lecz mo¿e nie wszystko stracone

niech goni ciê mój list goñczy
niech pêdzi pêdzony nadziej¹

pos³uchaj Piotrze spróbujmy raz jeszcze
wznieœæ w górê szklanki rozmowy
wzbiæ siê w niebo
oddaliæ miasto skacz¹ce do oczu
tytu³ami gazet miasto

z którego wycieka krew chciwie
wch³aniana przez bruk

za nami miasto - przed nami œmieræ

22

background image

i w tylu miejscach jednoczeœnie

odpowiedzi których nie udzieli³y gazety
ziemia obiecana nam wszystkim

s³owa które znacz¹ co znacz¹

i zwiastowana dzwonkiem u drzwi
dobra nowina

i to koniec - jedyny mo¿liwy pocz¹tek

23

background image

Prolog

to nieprawda

¿e œmieræ jest podró¿¹
z której siê listów nie pisze

œmieræ jest jak powrót do kraju

pszeniczne pole

p³acz¹ca wierzba
kiczowata makatka

z cytatem w tle

background image

Dowcip

by³ stó³ wódka

i przy jaciel który zapyta³:
co najbardziej denerwuje

serbskiego snajpera - i nie czekaj¹c

na odpowiedŸ doda³

- boœniackie dziecko na huœtawce

to celny dowcip
celny

jak strza³

background image

Pow¹zki Travel

(list do Andrzeja Saramonowicza)

Dzia³acze Ligi Republikañskiej za¿¹dali

usuniêcia z cmentarza pow¹zkowskiego w Warszawie

grobów przywódców komunistycznych

Drogi Andrzeju przesy³am ci grabki

wiaderko
i ³opatkê

prawica

to nie tylko MYŒL
ale i CZYN

daj przyk³ad i sam przenieœ te truch³a
z cmentarza na œmietnik
historii

zmarli tak lubi¹ podró¿e

background image

Zmêczona ziemia

nie opowiadaj mi o s³owiañskiej duszy

polskoœci od pokoleñ i czystoœci rasy

przez tê ziemiê przez setki lat

w stukocie koñskich kopyt

i szumie g¹sienic
przewala³y siê obce wojska

pal¹c miasta i ognie przy drogach
a nasze przera¿one babki

rozk³ada³y przed nimi nogi

w nadziei na uratowanie dobytku i ¿ycia

przez tê ziemiê przez setki lat
przemieszcza³y siê tabory kupców

o dziwnym jêzyku i obyczajach
a nasze chciwe babki
rozk³ada³y przed nimi nogi by zdobyæ
chusteczkê bi¿uteriê pachnid³a

i tylko czasem przera¿ony ptak

zerwa³ siê z szuwarów do lotu
gdy kobiety z krzykiem rodzi³y dzieci
tak niepodobne do mê¿ów

27

background image

* * *

samochód zanurza³ siê w noc

znad asfaltu
unosi³a siê lekka mg³a

jakby wstawali umarli

28

background image

Vera Wollenberger czyta

swoj¹ teczkê w archiwach Stasi

Ewie Milewicz

jeszcze tylko lekkie muœniêcie brwi kredk¹

wydêcie ust rzut oka w lustro
ciep³y poca³unek na policzku mê¿a

(z uœmiechem powiedzia³: powodzenia)

i mo¿na iœæ na randkê z przeznaczeniem

na progu dawnego gmachu tajnej policji

ostatnie wahanie - czy rzeczywiœcie chcê czy powinnam
wiedzieæ to co tak skrzêtnie skrywano przede mn¹

czy udŸwignê swoj¹ tajn¹ przesz³oœæ
swoj¹ niejawn¹ mnie

po kilkunastu minutach by³o za póŸno
na wahania opas³e tomy akt

czekaj¹ na plastikowym stoliku
dr¿¹ca rêka odwracaj¹ca strony
kto by³ przy jacielem kto wrogiem
komu s³usznie ufa³a
kto jej zaufanie przelewa³ w donosy

29

background image

na kolejnej stronie Vera Wollenberger

rozpozna³a drobne pismo mê¿a
przyszpilone do akt motyle zwierzeñ

pierwsza myœl - przejœæ nad tym do porz¹dku dziennego
zapomnieæ udawaæ ¿e siê nie czyta³o

na jednej szali z³amane zaufanie
na drugiej szali mi³oœæ wi¹¿¹c¹ przez lata

na jednej dzieci na drugiej gniew

lecz czy mo¿liwa jest mi³oœæ bez zaufania
- pomyœla³a id¹c przez Normannenstrasse

w ³zie jak w okruchu szk³a

za³amywa³ siê promieñ s³oñca

30

background image

Powoli wszyscy wracaj¹

kilka lat temu w Pary¿u piliœmy

najtañsze wina odprawiliœmy ostatnie
misterium rozmowy

to by³o nad ranem dwadzieœcia cztery godziny

po twoim nieudanym samobójstwie Antek - krzycza³eœ

w s³uchawkê - przy jedŸ umieram
(wtedy jeszcze nie umar³eœ)

a wiêc sta³o siê to nad ranem

kiedy zwalnia siê takt s³ów

filtrowanych winem i pierwszymi
promieniami s³oñca kiedy s³owa

wypowiadane s¹ wolniej

siedzia³eœ w oknie za którym budzi³ siê ze snu
budynek centrali komunistycznych zwi¹zków zawodowych
mówi³eœ ¿e je¿eli chce siê byæ sob¹ je¿eli
chce siê jeszcze kilka
strof napisaæ to trzeba byæ w Polsce
i nie wa¿ne czy to bêdzie £ódŸ Warszawa

czy Gdañsk - miasta by³ych mi³oœci
i by³ych przy jaŸni

31

background image

s³ucha³em tych s³ów

spija³em je z twoich warg jak resztki wina
z butelki i nie mia³em odwagi

powiedzieæ ¿e chcê tu zostaæ

mieæ za sob¹ Polskê innym zostawiæ sny
o jej zbawieniu zostawiæ kobiety ranki

i wieczory zanurzyæ siê w otch³añ obcego jêzyka
nie wiedz¹c co znacz¹ s³owa

wykrzykiwane przez kobietê w chwili
rozkoszy co znacz¹ s³owa wypowiadane
przez mê¿czyznê patrz¹cego z bólem

a potem sp³ynê³a na nas kotara snu

pachn¹cego winem i gauloisesami

pamiêtam jeszcze jak mnie odprowadzi³eœ
na lotnisko jak sta³eœ w rozpiêtym prochowcu

z kieliszkiem brandy w d³oni - samotny
mê¿czyzna boj¹cy siê powrotu - ja
wraca³em do kry jówki swoich strachów

kilka miesiêcy póŸniej Grzegorz zadzwoni³ z Pary¿a
i powiedzia³ ¿e nie ¿y jesz
pomyœla³em - ty skurwysynu
jednak wróci³eœ

32

background image

Meldunek o stanie wód

Wis³a podesz³a pod Wawel

by³ wieczór pali³o s³oñce
na siêgaj¹cych kolan workach z piaskiem siedzieli

ludzie patrz¹c w rzekê

by³o to coœ w rodzaju pikniku
w oczekiwaniu na katastrofê

lato 1997

33

background image

* * *

to lekkie pukanie w okno

to nie œmieræ jeszcze
to tylko ga³êzie drzew

brzêk naczyñ w kuchni
nag³y p³acz telefonu

w s¹siednim pokoju

niespokojne szepty ksi¹¿ek

poza tym cisza

œmierci nie ma” - ¿eby napisaæ
takie zdanie

trzeba byæ bardzo m³odym chocia¿

w jakimœ sensie to prawda
bo nie ma œmierci
jak ze œredniowiecznych rycin
w kapturze i z kos¹
œmieræ to m³oda dziewczyna
która idzie przez park
w zwiewnej sukience w grochy
beztrosko machaj¹c torebk¹

to lekkie pukanie w okno
to nie œmieræ jeszcze chocia¿

34

background image

jeœli wytê¿ysz wzrok zobaczysz

jak zbli¿a siê
tanecznym krokiem

jesieñ 1996

35

background image

Jeszcze nie jestem martwy

porzucona w pamiêci ulica

œpi spokojnie
tutaj nikt nie umiera

zmarli czuwaj¹ nad naszym

spokojnym snem

jeszcze nie jestem martwy

mogê siê jeszcze ofiarowaæ
jak wino i chleb

przysz³aœ w œrodku snu
przysiad³aœ na skraju ³ó¿ka

zlêkniona wyczekuj¹c œwitu

to jeszcze nie œwit
to tylko latarni œwiat³o
odbija siê od szyb

36

background image

* * *

niech dusza jego

zwi¹zana bêdzie

w wêze³ek ¿ycia

zmar³ego trudno poklepaæ po plecach

obj¹æ serdecznie powiedzieæ: poczekaj

Andrzej kawa³ek ciê odprowadzê
bo nie odprowadzamy do taksówki

a jednak

idziemy za nim le¿¹cym
jakbyœmy chcieli powiedzieæ: stary

nie bój siê
nie jesteœ sam

potem ju¿ tylko trzy salwy
piasku o trumnê

23 maja 1997

37

background image

Zapiski po wieczorze autorskim

1.

to prawda

wiersze pisze siê

dla siebie

ale czasami mi³o

kiedy zatrzymasz siê
nad którymœ z nich

zamyœlisz
uœmiechniesz

lub coœ w tym rodzaju

2.

nie rozumiem sieci pytañ
któr¹ zarzucacie na mnie
jakbyœcie chcieli mnie oswoiæ

tak naprawdê
nie wiem czym jest poezja
mo¿e tylko rozmow¹
z tob¹
(z ka¿dym tob¹)

38

background image

Pomiêdzy

jeszcze gdzieœ s¹ œpi¹c

kobiety zostawione samotnie
w pustyni poœcieli

jeszcze wysokonak³adowe tygodniki

podpowiadaj¹ mi jak byæ
piêkn¹ kobiet¹ i upiec ciasto

na stole przede mn¹ paruj¹ca fili¿anka czarnej kawy

i pude³ko gauloisesów zbli¿a siê wieczór

miasto p³onie pierwszymi ogniami okien
za œcian¹ Joe Cocker œpiewa pieœñ
têsknoty i samotnoœci

jestem sam

pomiêdzy narodzinami a œmierci¹
pomiêdzy zygot¹ a truch³em
³o¿yskiem a trumn¹
pomiêdzy jedn¹ a drug¹ nicoœci¹
jak œmiertelnie przera¿ony myœlnik
zawieszony w pustce

natrêtna myœl co by³o przed
co bêdzie po
kto wymyœli³ ko³o
kto alfabet
kto boga

39

background image

Spis wierszy

Rozmowa z kobiet¹ . . . . . . . . . . . . . . . . 5

Jej ¿ycie jest naszym ¿yciem . . . . . . . . . . . . 7

Dwoje pisarzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9
Cicha noc nad Berlinem . . . . . . . . . . . . . . 10

Nowy Port ¿y je przepowiedni¹ . . . . . . . . . . . 12
Dar M³odzie¿y . . . . . . . . . . . . . . . . . 13

Dwie cytryny . . . . . . . . . . . . . . . . . . 14
Lekcja historii; Gdañsk, 1970 . . . . . . . . . . . 15
Zamenhofa róg Anielewicza . . . . . . . . . . . . 16
* * * (jeszcze raz mi³oœæ) . . . . . . . . . . . . 17

Papieros dla umar³ego. . . . . . . . . . . . . . . 18

Pani jest taka piêkna . . . . . . . . . . . . . . . 19
Do Piotra Bratkowskiego list goñczy nadziei . . . . . . 21
Prolog . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24

Dowcip . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25

Pow¹zki Travel (list do Andrzeja Saramonowicza) . . . . 26
Zmêczona ziemia . . . . . . . . . . . . . . . . 27
* * * (samochód zanurza³ siê w noc) . . . . . . . . 28

Vera Wollenberger czyta swoj¹ teczkê w archiwach Stasi . 29
Powoli wszyscy wracaj¹. . . . . . . . . . . . . . 31
Meldunek o stanie wód . . . . . . . . . . . . . . 33
* * * (to lekkie pukanie w okno) . . . . . . . . . . 34

Jeszcze nie jestem martwy . . . . . . . . . . . . 36
* * * (zmar³ego trudno poklepaæ po plecach) . . . . . . 37

Zapiski po wieczorze autorskim. . . . . . . . . . . 38
Pomiêdzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 39

40


Document Outline