background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Rys biograficzny autora..............................................................................................................1

Streszczenie powieści..................................................................................................................4

Mała apokalipsa wobec sytuacji w Polsce...............................................................................13

Czas i miejsce akcji...................................................................................................................15

Bohaterowie..............................................................................................................................17

Obraz rzeczywistości PRL........................................................................................................23

Degradacja świata przedstawionego................................................................................................24

Sytuacja polityczna............................................................................................................................26

Społeczeństwo wobec systemu...........................................................................................................28

Zagadnienia moralne................................................................................................................29

Forma utworu...........................................................................................................................31

Kompozycja...............................................................................................................................31

Narracja............................................................................................................................................33

Język powieści...................................................................................................................................34

Warstwa symboli...............................................................................................................................35

Mała apokalipsa – wyjaśnienie tytułu......................................................................................36

Przypisy.....................................................................................................................................37

Rys biograficzny autora

      Tadeusz   Konwicki,   pisarz   i   reżyser   filmowy,   urodził   się   na   Wileńszczyźnie   w   Nowej 

Wilejce. W Wilnie ukończył tajne gimnazjum, a w latach 1944-45 walczył w partyzanckim 

oddziale Armii Krajowej na tych terenach. Jego zainteresowanie literaturą ujawniło się zaraz 

po wojnie: podjął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i pracę w 

redakcji „Odrodzenia” (1946-50; od 1947 r. w Warszawie) oraz „Nowej Kultury” (1950-58). 

W 1954 r. związał się z filmem jako scenarzysta i reżyser.

      W   1948   r.   powstała   pierwsza   powieść   Tadeusza   Konwickiego   –  Rojsty   –  książka   o 

charakterze wspomnieniowym i rozliczeniowym, nawiązująca do okresu walki partyzanckiej. 

Rys biograficzny autora     strona 1 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Została   ona   wydana   dopiero   w   1956   r.   Wcześniej   pisarz   publikował   utwory   podejmujące 

aktualne   zagadnienia   społeczne   i   polityczne:   proza   reportażowa  Przy   budowie   –  1950, 

powieść   polityczna  Władza.  Kolejnym   etapem   pracy   twórczej   było   opowiadanie 

psychologiczne Godzina smutku – 1954.

      Wielkie   piętno   na   psychice   Konwickiego   odcisnęła   wojna.   Kształcił   się   na   tajnych 

kompletach,  potem walczył  w szeregach  AK. Wydarzenia powojenne również wywarły na 

nim   ogromne   wrażenie.   Docierały   do   niego   wiadomości   o   bratobójczych   walkach, 

politycznych   rozgrywkach,   niesprawiedliwych   ocenach   minionych   lat   i   postaw   ludzi.   Te 

zagadnienia   stały   się   później   ważnym   motywem   jego   twórczości.   O   skażeniu   człowieka 

wojenną   rzeczywistością   można   przeczytać   w   powieści  Z   oblężonego   miasta  (1956).   Po 

latach wyrzutem wróci zgoda na powojenny stan rzeczy.  Tadeusz Konwicki był bowiem w 

gronie   zwolenników   ustroju   i   poetyki   socrealizmu.   Późniejsze   teksty   zdradzają   obsesyjne 

poczucie   winy,   świadomość   odpowiedzialności   Każdego,   a   zwłaszcza   ludzi   sztuki,   za 

kreowanie i wspieranie reżimu. W utworach pojawia się groteskowy obraz rzeczywistości z 

tendencją do wyolbrzymiania przejawów degradacji człowieczeństwa i bierności bohaterów 

wobec   wydarzeń.   Wiele   w   nich   symboli,   często   pojawia   się   poetyka   snu   i   skłonność   do 

rozrachunkowych   komentarzy.   Wyobcowany   bohater   nie   może   odnaleźć   w   takim   świecie 

własnego miejsca, ulega presjom, czuje się winny, a równocześnie nie może tego stanu rzeczy 

zmienić.   Wydaje   się,   że   taką   szansę   daje   tylko   śmierć.   Do   kręgu   utworów   poruszających 

wspomniane   problemy   można   zaliczyć   powieści:  Sennik   współczesny   –  1963, 

Wniebowstąpienie – 1967, Nic albo nic – 1971, Kompleks polski – 1977, Mała apokalipsa –  

1979.

   Konwicki chętnie wraca też do swojej Arkadii – krainy lat dziecinnych, czasu erotycznych 

inicjacji,   młodzieńczych   wzruszeń:  Dziura   w   niebie   –  1959,  Zwierzoczłekoupiór   –  1969, 

Kronika   wypadków   miłosnych   –  1974   (udana   ekranizacja   Andrzeja   Wajdy   z   rolą   samego 

autora).   Podsumowaniem   dotychczasowych   doświadczeń   życiowych   i   artystycznych   jest 

utrzymana   w   konwencji   dziennika   książka  Kalendarz   i   klepsydra   –  1976.   W   podobnej 

poetyce   –  wspomnieniowej  i  pamiętnikarskiej   –  utrzymany   jest  utwór  Wschody  i  zachody  

księżyca – 1982.

Rys biograficzny autora     strona 2 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

   Warto również skrótowo odnotować znaczący dorobek artystyczny Tadeusza Konwickiego 

w dziejach polskiego  kina:  Ostatni dzień lata –  1957,  Zaduszki –  1965,  Salto –  1970,  Jak  

daleko stąd, jak blisko – 1971 oraz scenariusze filmowe zebrane w tomie Ostatni dzień lata,  

wydanym w 1971 r. Wiele kontrowersji wzbudziły ekranizacje utworów – Czesława Miłosza 

Dolina Issy oraz Adama Mickiewicza Dziady (w wersji filmowej Lawa – 1988). W prozie i w 

filmach Konwicki chętnie powraca do kraju lat dziecinnych – bliskiej mu Wileńszczyzny.

      Autor  Małej  apokalipsy  był   nagradzany  i krytykowany  za  swoją twórczość.  Jego  proza 

budziła sprzeczne uczucia, bulwersowała, drażniła. Utwory o charakterze rozrachunkowym 

ukazywały   się   w   wydawnictwach   podziemnych,   tzw.   drugiego   obiegu   –   mogłoby   się 

wydawać,  że niskie nakłady i trudności w zdobywaniu  tych  książek  sprawią,  iż twórczość 

Konwickiego zejdzie na drugi plan. Tak się jednak nie stało mimo znamion aktualności, czy 

wręcz fragmentów o charakterze publicystycznym  i autobiograficznym,  proza ta ma cechy 

literatury uniwersalnej: przemawia językiem symboli i prowokuje do refleksji o charakterze 

ogólnym,   ponadczasowym.   PRL-owska   mroczna   rzeczywistość   jest   tu   przejawem 

totalitaryzmu   w   ogóle   i   uwikłania   człowieka   w   jego   mechanizm.   Stąd   zapewne   liczne 

przekłady  powieści   Konwickiego   na  języki   obce:   np.   angielski,   niemiecki,   włoski,   czeski, 

słowacki, rosyjski, bułgarski, rumuński, węgierski, litewski, fiński.

1

   Po zmianach ustrojowych w Polsce Konwicki nie zamilkł. Ukazały się kolejne jego utwory: 

Rzeka podziemna, podziemne ptaki – 1985, Bohiń – 1987. Twórczość autora Małej apokalipsy  

splata   w   sobie   refleksje   dotyczące   losów   byłych   żołnierzy   AK,   którzy   przeżyli   koszmar 

wojny,   a   teraz   egzystują   w   realiach   socjalistycznego   państwa   porusza   motywy   kresowe, 

zagadnienia rozrachunkowe. Poetyka snu miesza się z groteską,  ironią, satyrą.  Interesujące 

problemy,   dotyczące   kondycji   moralnej   człowieka,   jego   odpowiedzialności   za   los   narodu, 

autor   pokazuje   na   tle   obrazów   zniszczenia,   śmietnika,   chaosu   charakterystycznego   dla 

komunistycznego reżimu.

Rys biograficzny autora     strona 3 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Streszczenie powieści

   

Bohater utworu, literat, który od kilku lat niczego nie napisał, budzi się w mroczny, 

pochmurny poranek z przeczuciem nadchodzącej śmierci. Pierwsze słowa tekstu brzmią: Oto  

nadchodzi koniec świata. Oto nadciąga, zbliża się czy raczej przypełza mój własny koniec  

ś

wiata. Koniec mego osobistego świata. Ale zanim mój wszechświat rozpadnie się w gruzy,  

rozsypie na atomy, eksploduje w próżnię, czeka mnie jeszcze ostatni kilometr mojej Golgoty,  

ostatnie okrążenie w tym maratonie, ostatnich kilka szczebli w dół albo w górę po drabinie  

bezsensu.  (5).

2

  Myśl o czystym papierze w szafce prowokuje refleksję o różnych postawach 

pisarskich:  Można tę biel bezbronną zbrukać złą krwią, wściekłym jadem, cuchnącą flegmą  

lub  wysączyć  [na nią]  słodycz sztucznej zgody,  [...]  ckliwy syrop pochlebstwa  (5). To dwie 

możliwości rozważane przez bohatera-narratora u kresu życia. Widok z okna na Pałac Kultury 

(dawniej   Pałac   Kultury   i   Nauki   im.   Józefa   Stalina)   przypomina   realia   życia   narodu 

podporządkowanego   obcemu   reżimowi.   Budowla   ta   budziła   kiedyś   strach,   teraz,   choć 

zniszczona i rozpadająca się, przypomina o zniewoleniu. Bohater zapala na czczo papierosa i 

rozmyśla o śmierci, która stała się jego obsesją. Chciałby godnie odejść, zwrócić na siebie 

uwagę   innych,   całego   kosmosu.   Te   marzenia   konfrontuje   od   razu   z   brutalną 

samoświadomością: Jestem dwunogiem spłodzonym nieopodal Wisły [...] widziałem wojnę, to  

znaczy   straszny   amok   ssaków,   które   mordują   się   wzajemnie  (8).   Pisarz   dostrzega   swoją 

przeciętność, zwyczajność.

     Wokół roztaczają się obrazy zniszczenia, chaosu, degradacji, zepsucia. Objawia się to w 

kruszejących,   zaniedbanych   budynkach,   zapomnianych   śmietnikach.   Z   tym   stanem   rzeczy 

współgra   polska   rzeczywistość   społeczna   i   polityczna,   upadek   moralności   i   sztuki.   [...] 

truchlejący   ze   starości  [...]  nasz   warszawski   dom   z   epoki   późnego   stalinizmu,   z   ery  

dekadenckiego stalinizmu, z okresu spolszczonego i zeszmaconego stalinizmu.  [...]  Ostatnia  

wojna  zdruzgotała  niechcąco  i  przypadkowo  wielki  pałac kultury  europejskiej   moralności,  

estetyki   i   obyczaju.  [...]  To   miasto   jest   stolicą   narodu,   który   wyparowuje   w   nicość  (9). 

Koszmar wojny przesłoniła epoka stalinowska i obecny stan rzeczy – uzależnienie kraju od 

rosyjskiej   administracji,   podporządkowanie   się   większości   narodu   rządzącej   partii, 

Streszczenie powieści     strona 4 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

zniszczenie hierarchii wartości, pozwalającej odróżnić dobro od zła. Bohater czuje się mimo 

wszystko   wolny,  ale  samotny,  anonimowy,  ma  poczucie  zaprzepaszczenia swoich  ambicji. 

Być   może   kilkuletnia   przerwa   w   pisaniu   ma   związek   z   zerwaniem   z   ogólnie   przyjętymi 

zasadami   tworzenia   sztuki   na   użytek   władzy.   Tymczasem   ona   ma   się   dobrze,   strzeżona 

systemem tajnej i oficjalnej milicji, która nawet eskortuje pancerną chłodnię z żywnością dla 

partyjnych   notabli   (na   wystawach   sklepów   dla   zwykłych   śmiertelników   jest   natomiast 

kiełbasa z trocin, mięso sprzedaje się „na kartki” i skąpo wydziela wszystkie inne, potrzebne 

do życia, towary).

      Bohatera   odwiedzają   dwaj   znajomi   z   kręgów   opozycji   politycznej,   Hubert   i   Rysio.   Są 

odświętnie ubrani i prawdopodobnie przynoszą z sobą kłopoty:  każda ich wizyta oznaczała  

radykalne zmiany w moim życiu  (13).  Zazwyczaj  oczekiwali  podpisania jakiejś petycji  lub 

protestu, co z kolei prowadziło do przykrości i szykan ze strony władz. Na ekranie telewizora 

widać   kompanię   honorową   i   delegację   cywilów   oczekujących   na   lotnisku   na   jakiegoś 

szczególnego   gościa   –   później   okazuje   się,   że   przybywa   sekretarz   partii   sowieckiej,   zaś 

polscy   dostojnicy,   artyści   i   „naród”   składają   mu   hołdy.   Poczęstowani   alkoholem   goście 

wyjawiają cel wizyty. Otóż w imieniu jakiejś nieokreślonej zbiorowości informują bohatera, 

ż

e został wybrany do spełnienia szczególnej narodowej misji: ma pod koniec zjazdu partii 

dokonać samospalenia przed gmachem Komitetu Centralnego, by wstrząsnąć ludźmi w kraju i 

za granicą (uda się to dzięki nieustannemu filmowaniu przemówień i uroczystości). Jak się 

okazuje, wybór był starannie przemyślany – znany pisarz w podeszłym wieku, który wypalił 

się artystycznie, a przy tym nie reprezentuje najwyższej miary (naród wiele nie straci, a może 

zyskać odnowę moralną wywołaną wstrząsem). Wybrano szczególny moment, kiedy Polska 

ma   być   przyłączona   do   Związku   Radzieckiego,   zaś   społeczeństwo   straciło   instynkt 

samozachowawczy   i   pokornie   przystaje   na   decyzje   rządzących.   Zaskoczony   bohater   nie 

szczędzi jednak słów krytyki wobec opozycji, która również w gruncie rzeczy aprobuje taką 

sytuację,   oraz   pod   adresem   artystów   –  skołowali   tę  naszą   biedną   sztukę,   zadeptali   w  niej  

resztki sumienia  (21). Termin spalenia ustalono na godzinę ósmą wieczorem,  kiedy skończą  

się obrady zjazdu partii i delegaci z całego kraju wyjdą przed gmach  (21). Bohater został 

wybrany, ponieważ żyje obsesją śmierci. Hubertowi robi się słabo, ale mobilizuje siły, żeby 

Streszczenie powieści     strona 5 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

poinformować gospodarza domu, że pomysł spalenia nie jest żartem i udziela wskazówki, by 

o godzinie  jedenastej  stawił się w  mieszkaniu  przy ulicy Wiślanej  63, gdzie  będą  czekały 

Nadieżda   i   Halina   –   specjalistki  od   techniki   samospalenia  (24).   Tymczasem   przychodzi 

podchmielony   gość,  by   poinformować   o   wyłączeniu   wody   (pękła   rura).   Rysio   radzi,   by 

bohater oszczędzał najcelniejsze słowa na wieczór: Musisz tam krzyczeć z całych sil. Samymi  

złotymi   myślami.   Ludzie   to   zapiszą   i   przechowają   jak   wersety   Biblii.   Twoje   arcydzieło  

literackie (25). Przybyli starają się na wszelkie sposoby rozwiać wątpliwości czy warto i jakie 

skutki   może   odnieść   spektakl   samospalenia.   Tylko   on   może   odmienić   marne   życie 

przeciętnego   literata.   Bohater   przypomina   sobie   pierwsze   spotkanie   z   Rysiem,   który   w 

pijackim amoku usiłował zaspokoić swoje żądze w towarzystwie przypadkowej dziewczyny, 

zaś   efektem   jego   starań   było   pobrudzenie   kieszeni   płaszcza   towarzysza   owej   nocy.   Teraz 

pisarz   zastanawia   się,   kim   jest   Rysio:   [...]  pisze   amorficzną   prozę   bez   znaków  

przestankowych,   adiutantuje   Hubertowi   i   jest   czcigodną   postacią   świata   literackiego  (27). 

Hubert   zaś,   po   brutalnych   przesłuchaniach   w   latach   sześćdziesiątych   podjął   nieskuteczną 

próbę   samobójczą   –  powiesił   się   swego   czasu   w   szafie  (27).   Są   to   więc   opozycjoniści   z 

przeszłością, nie zawsze chwalebną.

   Po wyjściu gości literata odwiedza wysłannik gazowni z zamiarem odcięcia gazu (już po raz 

trzeci). Radzi jednak  przemówić do ręki  kierownika. Gospodarza nie interesuje jednak takie 

załatwienie   sprawy,   bowiem   postanowił   przyjąć   wyrok.   Oddaje   nawet   staruszkowi   swój 

wełniany  płaszcz.  Już  w  samotności   rozważa  decyzję   o   spaleniu   się   –   czy  istotnie  będzie 

miała wpływ na sytuację w kraju?, czy naród obudzi się z niewoli? Tymczasem w telewizji 

pokazują uściski   i  pocałunki   obu  sekretarzy   na tle  dźwięków  Międzynarodówki,  która  jest 

teraz polskim hymnem narodowym.

   Zabrawszy z sobą dowód osobisty i przekonawszy się, że skrzynka na listy jest pusta, pisarz 

wychodzi na miasto pełne odświętnych dekoracji i haseł. Na estradzie pod Pałacem Kultury 

występują   ludowi   artyści,   zaś   wodzirej   śpiewa   po   rosyjsku  Krakowiak   wot   kak   ja!  (31). 

Zewsząd,   z   gigantofonów,   rozbrzmiewa   muzyka.   Literat   mija   po   drodze   swojego   sąsiada, 

dygnitarza,   który   mieszka   w   bloku,   podczas   gdy   inni   politycy   i   ministrowie   dorobili   się 

zamczystej   willi   w   rządowej   dzielnicy  (32).   Uwagę   bohatera   przykuwają   flagi,   w   których 

Streszczenie powieści     strona 6 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

stopniowo maleje obszar bieli, zaś powiększa się czerwień. W wielu znakach i detalach widać 

uzależnienie Polski od Związku Radzieckiego.

    Co pewien czas w książce pojawiają się dygresje na temat czasu. Hasła na transparentach 

głoszą,   że   jest   czterdziesta,   pięćdziesiąta   lub   sześćdziesiąta   rocznica   Polskiej 

Rzeczypospolitej Ludowej,  zaś w gazetach daty są nieczytelne, „rozgniecione”. Na domiar 

złego   nie   można   się   nawet   zorientować,   jaka   jest   pora   roku   –   w   ogólnym   bałaganie 

„zastrajkowała” natura (anomalie pogodowe, słońce, śnieg, grad, nagłe zmiany temperatury). 

Trudno   ustalić   aktualną   datę   w   oparciu   o   kalendarze,   bo   te   –   umieszczone   w   różnych 

miejscach   –   wskazują   wskazują   różne   dane.   Sukcesem   jest   kupienie   gazety,   czytelnicy 

korzystają jednak tylko z ogłoszeń, resztę wypełniają depesze i przemówienia, których nikt 

nie czyta.

     Podczas legitymowania bohatera przez milicję nadchodzi Kolka Nachałow (syn generała 

KGB, doradcy bezpieki w Szczecinie), który pytaniem po rosyjsku o numery służbowe płoszy 

młodych   stróżów   porządku.   Następnie   oferuje   „dobrą,   stalinowską”   cegłę   z   rozbieranej 

właśnie Huty „Warszawa” oraz prezerwatywy.  Po odejściu Kolki pisarz spotyka chłopca z 

prowincji recytującego znajome teksty. Jego wygląd wywołuje wspomnienia z okresu wojny 

– jest podobny do młodych konspiratorów z AK.

   W kolejce do kasy w barze mlecznym („Familijny”) bohater poznaje dawnego znajomego, 

brata Rysia, filozofa marksistę, który obecnie zajmuje się dokształcaniem docentów ze sfer 

rządowych.   Prowadzi   również   wykłady   „w   cenzurze”   na   temat   aluzji,   którą   należy 

odpowiednio   docenić,   bowiem   z   czasem   staje   się   dla   odbiorcy   ważniejsza   od   prawdy 

wyrażonej wprost. Przy okazji wyraża krytyczną opinię o Rysiu i opozycji – To są tacy sami  

aparatczycy   jak   państwowi.   Etatowi,   zrutynizowani,   dożywotni.   Reżym   się   do   nich  

przyzwyczaił, a oni do reżymu  (39). Zachęca przy tym, aby pisarz tworzył  dla cenzury,  bo 

jedynie   ona   docenia   zręczną   aluzję.   Brat   Rysia,   który   wcześniej   związany   był   ze 

ś

rodowiskiem   inteligencji   katolickiej,   uważa,   że   należy   uratować   się   biologicznie   wobec 

zalewu  łajna   ze   wschodu  (40).   Według   niego   Rosja   jako   kraj   o   chorym   systemie 

ekonomicznym i upadającej kulturze, zniszczona przez komunizm, jest dla nas nadzieją na 

Streszczenie powieści     strona 7 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

ocalenie i dlatego pokora wobec niej jest jak najbardziej na miejscu. Po wyjściu z baru pisarza 

legitymuje tajny agent.

   Podczas podróży zatłoczonym autobusem bohater rozmyśla o chaotycznej organizacji życia 

społecznego – nic normalnie nie funkcjonuje, wszystko się rozpada, magazyny są puste, za to 

działa sieć sklepów dolarowych,  ludzie nędznie  wegetuj,  gazety kłamią,  nastąpiło  znaczne 

skażenie   środowiska   naturalnego   itd.   Za   literatem   podąża   stale   Tadzio   Skórko,   chłopak   z 

prowincji, ze Starogardu, który z pamięci przytacza znane skądś zdania. Autobus psuje się, 

ale do ulicy Wiślanej jest już blisko. Po drodze widać zniszczone budynki i zdewastowane 

tereny zielone, tymczasem święto trwa nadal (skandowanie na przemian Polska, Polsza – 48, 

salut   armatni,   tłumy   manifestantów   z   transparentami   itp.).   Przekroczenie   ulicy   w 

niedozwolonym miejscu staje się pretekstem do kolejnej kontroli dokumentów pisarza.

   We wskazanym mieszkaniu na literata czeka już Halina, która zaopatruje go w odpowiednie 

broszury dotyczące techniki samospalenia. W telewizji nadal pokazują partyjne uroczystości. 

Znajomy   dygnitarz,   towarzysz   Kobiałka,   podarł   maszynopis   przemówienia   i   krzyknąwszy 

Towarzysze zdrajcy! Towarzyszki świnie!  (52) zaczął się rozbierać. Po wyłączeniu  fonii na 

ekranie ukazała się plansza z dwoma czerwonymi, całującymi się gołąbkami, z których jeden 

miał   biały   ogonek.   Bohater   wdał   się   w   rozmowę   z   mężczyzną   leżącym   na   łóżku   –   był 

więźniem   ze   względu   na   przynależność   AK.   Próbowano   go   złamać   i   skłonić   do   zeznań, 

straszono, że żona i córka nie żyją, ale to utwierdziło go w przekonaniu, że nie należy się 

poddawać. Jego wspomnienia przetłumaczono na trzynaście języków. Rozmowa ta umacnia 

bohatera w postanowieniu, że powinien się spalić.

     Halina informuje literata,  że  zmieniono miejsce  spalenia  – ma  ono nastąpić przed  Salą 

Kongresową,   gdzie   odbywa   się   zjazd,   następnie   wychodzi,   by   kupić   środek   łatwopalny. 

Bohater poznaje Nadieżde, której babcia była kochanką Lenina. Oboje przypadają sobie do 

serca. Próbę zbliżenia przerywa jednak telefon od Haliny, która pozostawia literatowi wybór 

koloru kanistra (niebieski). Zaopatrzony w rozpuszczalnik z Nowej Zelandii pisarz wyrusza 

na miasto. Spotyka Sachera, który kiedyś wyrzucił go z partii. Teraz jest mu za to wdzięczny. 

Dalszą   wędrówkę   urozmaicają   dość   szczególne   wydarzenia:   urywa   się   kawał   mostu 

Poniatowskiego, Tadzio Skórko opowiada o sobie i wraz z psem podąża za swoim idolem, 

Streszczenie powieści     strona 8 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Halina   dogania   literata   z   wiadomością,   że   Hubert   zasłabł,   razem   jadą   do   niego   do   kina 

„Wołga”, tam pod szyldem filmu radzieckiego odbywa się pokaz polskiego –  Transfuzja –  

odważnego  w swojej wymowie, którego  reżyserem  jest Władysław Bułat, hołubiony przez 

władzę.

     Bohater zastanawia się, co też mógłby zostawić w testamencie potomnym i dochodzi do 

wniosku,   że  oprócz   zwłok   dla   Akademii   Medycznej   będą   to   dwie   recepty:   na   łupież   i   na 

zaparcia (szczegółowo prezentuje skład leków) oraz przepis na powodzenie w grze karcianej  

„oko” (83) – ma jednak wątpliwości czy wypada doradzać oszustwo.

   W hallu kina były minister kultury podejmuje swoich gości z okazji otwarcia wystawy jego 

obrazów o motywach  erotycznych.  Wśród przybyłych  są dostojnicy,  którzy po odejściu ze 

stanowisk   oddali   się   pasjom   artystycznym.  Reżym   ma   już   własną   sztukę.   Jest  

samowystarczalny.   Sam   tworzy   rzeczywistość   i   sam   ją   odzwierciedla   w   sztuce  (85). 

Tymczasem Hubert oczekuje na lekarza. Udaje się sprowadzić pogotowie (dzięki ostrzeżeniu, 

ż

e  na widowni  siedzi  radziecki  attache).   Hubert   prosi  o  spotkanie  z Bułatem,  chwali  jego 

odwagę.   Z   sali   kinowej   dobiegają   mocne   słowa,   zapowiadające   rozliczenie   z   postaw   i 

sympatii politycznych.  Widzowie reagują brawami na tekst o „zgwałconej Polsce”. Hubert 

pogardliwie   przyjmuje   opory   literata   przed   spaleniem.   Zostaje   odwieziony   do   zwykłego 

szpitala. Klinika rządowa jest tylko dla wybranych. Bohater ogląda symboliczne zakończenie 

filmu Bułata: desperacki skok człowieka z parapetu i śmierć – z własnego wyboru. Reżyser 

przypomina   swoją   drogę   twórczą:   od   szkalowania   AK,   poprzez   kino   psychologiczne   do 

krytyki   elity   intelektualnej.   Doszedł   do   wniosku,   ze   cały   czas   realizował   „linię   partii”   i 

postanowił wyjechać do Ameryki Południowej. Wyłączenie prądu w kinie sprawia, że Halina, 

Tadzio   i   pies   poszukują   literata   w   ciemnościach.   Przed   wyjściem   podpity   malarz,   były 

minister, zaprasza bohatera na wypad pod Warszawę – „na dziewczynki”.

      Halina   kupuje   w   sklepie   walutowym   szwedzkie   zapałki.   Opowiada   bohaterowi   o 

Nadieżdzie i jej kilku mężach. On jednak przekonany jest, że był jej pierwszym mężczyzną. 

Gazeciarze rozrzucają dodatki nadzwyczajne „Trybuny Ludu”. Polskę ogłoszono Pierwszym  

Kandydatem do wstąpienia w  skład Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich!  (108). 

Wszędzie   pełno   agentów   Urzędu   Bezpieczeństwa,   manifestantów   i   transparentów. 

Streszczenie powieści     strona 9 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Zostawiwszy   u   szatniarza   kanister   i   pieska,   bohater   zamierza   posilić   się   w   restauracji 

„Paradyz”   (kiedyś   „Paradis”).   Zaproszony   przez   nieznajomego   na   rozmowę   zostaje 

zrewidowany   i   pobity   podczas   swoistego   przesłuchania,   orz   i   Zenek   opowiadają   mu   o 

tajemniczych   wizytach   w   jego   domu   (rewizje   upozorowane   na   włamania),   wstrzykują 

substancję   wzmagającą   ból,   która   ma   ułatwić   przesłuchanie.   Żorż   nazywa   pisarza 

opozycjonistą negatywnym  w przeciwieństwie do siebie, człowieka od praktycznych zadań. 

Na ekranie telewizora artyści, m.in. Bułat, składają hołd obcemu przywódcy.

   Po „rozmowie” literat trafia do innego pomieszczenia, w którym towarzysz Kobiałka czeka 

na   odwiezienie   do   szpitala   psychiatrycznego.   Wyraża   nadzieję,   że   nastąpi   schyłek 

komunizmu.  Z tego   pomieszczenia pisarza  uwalnia Zenek   i zwraca  mu zabrane  wcześniej 

zapałki oraz prosi o autograf. Kobiałka zdradza, że również nie zna aktualnej daty. Takie dane 

posiadają tylko sam minister albo ścisłe kolegium (126), które ma dostęp do importowanego 

kalendarza   umieszczonego   w   potężnym   sejfie.   Z   nadzieją   oczekuje   na   pobyt   w   szpitalu 

psychiatrycznym, gdzie ma już wielu kolegów ze sfer rządowych. Po wyjściu z tego pokoju 

zatrzymuje   bohatera   „babcia   klozetowa”   –   Zosia   –   żądając   pieniędzy.   Jest   studentką 

archeologii na praktyce, dzięki której będzie zwolniona z egzaminu z propedeutyki filozofii. 

Nie ma wolnych stolików, więc literat przysiada się do Kolki Nachałowa, spędzającego czas 

w   towarzystwie   pulchnej   blondynki,   Gosi,   producentki   filmów,   m.in.  Transfuzji.  Kolka   i 

Gosia   odwiedzają   szefa   kuchni.   W   tym   czasie   do   bohatera   przysiada   się   Rysio   Szmidt 

proponując wódkę z kartofli importowanych (137), mówi o beznadziejnym stanie Huberta i z 

ochotą zabiera resztę bonów na mięso (arogancki kelner wycina sobie tylko jeden kupon za 

zamówione ragoűt).  Halina przedstawia pisarza uznanemu w kręgach podziemia literatowi, 

Cabanowi. Ten  przyjmuje wyniosły ton i zwalnia go z decyzji  o spaleniu. Bohater jednak 

unosi się dumą i chce sam zdecydować o własnej śmierci.

    Szef kuchni zabiera restauracyjnych gości do podziemnych pomieszczeń, gdzie z wielkim 

rozmachem przygotowano bankiet na cześć radzieckiego sekretarza. Mimo zakazów, trudno 

się oprzeć pokusie. Wygłodniały tłum narusza misternie ułożone, wykwintne dania i trunki, 

dewastuje   wnętrza.   Spotykają   się  dwaj   delegaci   wybrani   do   załatwienia  sprawy   sprzedaży 

województwa zielonogórskiego: docent Edward Szmidt (brat Rysia) i Niemiec doktor Hans 

Streszczenie powieści     strona 10 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Jürgen Gonsiorek. Edek wyjaśnia, że Rysio żyje z książeczki napisanej w czasach, gdy był 

partyjnym aktywistą. Teraz służy ona do indoktrynacji dzieci i zapewnia autorowi możliwość 

bezkarnego   angażowania   się   w   „opozycyjne”   akcje.   Rysio   również   pomawia   Edka   o 

dwulicowość:  codziennie   leży   krzyżem  [...]   /  zbiera   siły   do   następnych   łajdactw  (164). 

Perkusista z zespołu inwalidów mdleje, ale nikt nie stara się go ratować. Kolka Nachałow 

chce   podpalić  restaurację.   Rysio   bije  go   z wyrzutem,   że  jego   ojciec   sprowadził  do   Polski 

socjalizm. Literat wywołany z sali przez Zosię, odbiera psa i kanister od szatniarza-majora i 

wychodzi.   Przyszła   po   niego   Nadieżda,   która   oburza   się   jego   postawą   (włóczy   się   po 

knajpach, jest pijany). Zresztą niedługo nastąpi pora korzystania z lokalu przez Arabów.

      W   sklepie  spożywczym   ekspedientki   montują   nowy   herb:   małego   orła   wśród   wielkich 

snopów zboża. Bohater  i Nadieżda  wchodzą do  zniszczonego  budynku,  gdzie mieściła się 

niegdyś   redakcja   satyrycznego   pisma   „Szpilki”.   Okazuje  się,   że   oboje  śnili   ostatniej   nocy 

Antychrysta. Rozmawiają o zniewoleniu kraju, o śmierci i wspólnym spotkaniu. Ogarnia ich 

nagła namiętność, co wiąże się z opłatą – 10 tysięcy złotych – za zbliżenie miłosne w gmachu  

publicznym  (175).   Nadieżda   deklaruje   spalenie   się   z   bohaterem,   jednak   on   się   na   to   nie 

zgadza.

   Literat postanawia załatwić ostatnie sprawy. Demaskuje Tadzia jako agenta, który skierował 

go sprytnie na przesłuchanie u orzą, bije go. Tadzio wyznaje, że ma 33 lata (dalej narrator 

określa go jako czterdziestoletniego mężczyznę) i trafił do tajnych służb, bo tam doceniono 

jego   poezję.   Teraz   pisze   różne   wierszyki,   dzięki  którym   reżim   bada   reakcje   tłumu.   Mówi 

również, że właśnie się wycofał, co okazuje się kłamstwem.

      Zbuntowany   motorniczy   decyduje   się   podwieźć   pasażerów,   jednak   nie   może   spełnić 

obietnicy, bo wyłączają prąd. Wokół bohatera wszędzie są ruiny, awarie, otaczają go ludzie o 

wypaczonych   poglądach.   Zatrzymuje   się   karetka.   Kobiałka,   uszczęśliwiony   z   powodu 

uzyskania miejsca w szpitalu dla wariatów, chce się pożegnać z dawnym sąsiadem. Wznosi 

okrzyk: Niech żyje wolna, niezawisła Polska Republika Radziecka! (188). Pisarz udaje się do 

innego szpitala, by oddać hołd umierającemu Hubertowi i prosi lekarza, by odłączył aparaturę 

godzinę później niż planował, czyli  o ósmej (jest to wyznaczona pora spalenia przed Salą 

Kongresową). Chce, by śmierć ich obu nastąpiła w tej samej chwili.

Streszczenie powieści     strona 11 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

    Sacher planuje powierzyć bohaterowi manuskrypt, w którym zawarł swoje spostrzeżenia o 

totalitarnym   państwie,   partii   i   Bogu.   Kolejnymi   rozmówcami   literata   są   chuligani   z   tzw. 

partyzantki miejskiej. Ich zamiary ostudza gwałtowna propozycja literata, by razem z nim się 

podpalili. Napastnicy uciekają. Milicjant oferuje mu podwiezienie gazikiem (wiezie pijanego 

orzą) za opłatą pieniężną lub rzeczową. Bohater rezygnuje z okazji i kontynuuje wędrówkę 

pieszo w towarzystwie Tadzia i pieska Pikusia.

     Na terenie ogródków działkowych pali się ognisko, przy którym kobiety, związane przed 

laty z pisarzem, wspominają swoją młodość. On obawia się, że wyjdą na jaw jego sprawki. 

Łatwo   porzucał   jedną   dla   drugiej.   Lucyna,   Kasia,   Rysia,   Hania   przypominają   mu   jego 

młodość.   Jedna   z   nich   wyznaje,   że   nadal   go   kocha.   Literat   jednak   myśli   już   tylko   o 

Nadieżdzie,   którą   nazywa   Nadzieją.   Tadzio   Skórko,   zauroczony   Lucyną,   postanawia   nie 

wyjeżdżać do Starogardu.

      Kolka  Nachałow  wraz   z  podejrzanie  wyglądającym   księdzem  i  zgromadzonymi   ludźmi 

wybiera się na pielgrzymkę do Częstochowy, nie  po to, aby się modlić, ale by skorzystać z 

okazji i zrobić interes – mają tam rozbierać hutę.

      Ważnym   etapem   wędrówki   bohatera   są   odwiedziny   u   Jana   –   starszego,   schorowanego 

mężczyzny, który nadużywał alkoholu, ale zawsze był wielkim autorytetem wśród działaczy 

opozycji. Odbiera przyniesioną przez listonosza rentę („dla zasłużonych”), bowiem Jan nie 

chce   wyjść   z   łazienki.   Znajduje   go   w   wannie,   bardzo   osłabionego.   Nie   otrzymuje 

jednoznacznej rady, a tylko zapewnienie, że historia oceni jego czyny. Odnosi wrażenie, że 

plan spalenia zyskuje aprobatę mistrza. Dzwoni telefon – amerykański dziennikarz chce się 

dowiedzieć,   co   słychać   w   Warszawie.   Po   ogólnikowej   odpowiedzi   –  Małe   świąteczne  

zamieszki (224) – kolejny raz dzwoni telefon. Okazuje się, że był na podsłuchu, a rozmówca 

domaga się odpowiedzi, z jakim numerem nastąpiło połączenie i grozi wyłączeniem aparatu.

    Po wyjściu z mieszkania Jana bohater postanawia cegłą zabić Tadzia. Ten cytuje mu myśl 

Aramejczyka sprzed dwu tysięcy lat: „Miast zabijać na ofiarę jagnię, sąsiada albo swojego  

brata,   złóż   ofiarę   z   samego   siebie.”  (227)   i   powstrzymuje   literata   przed   zabójstwem. 

Spotykają   panią   Gosię,   która   postanowiła   udać   się   na   pielgrzymkę,   by   odkupić   w 

Częstochowie   swoje   grzechy   (została   „zbezczeszczona”).   Pisarz   wskazuje   jej   miejsce 

Streszczenie powieści     strona 12 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

spotkania pielgrzymów i prosi o modlitwę za jego duszę. Znowu nachodzą go wątpliwości i 

ż

al, że tak późno spotkał Nadieżdę. Wie jednak, że zmiana decyzji wywołałaby jej pogardę. 

Na   placu   Defilad,   wśród   tłumu,   zebrali   się   jego   znajomi.   Kamery   czekają   na   wyjście 

delegacji.   Marek,   zastępujący   aresztowaną   po   południu   Halinę,   robi   literatowi   zastrzyk 

przeciwbólowy.   Nadieżda   jeszcze   raz   deklaruje   chęć   pójścia   z   kochanym   człowiekiem   na 

ś

mierć.   Tymczasem   w   podniosłym   momencie   zasłabł   nagle   polski   sekretarz.   Rysio 

usprawiedliwia przed pisarzem napisanie książeczki, dzięki której cieszy się swoją wolnością. 

Bohater przypomina sobie słowa wiersza zmarłego przyjaciela, Antoniego S.:

Po mego życia trudach, jeśli

Na jakieś względy zasłużyłem,

Nie chcę, by moją trumnę nieśli

Ci właśnie, których nie znosiłem

(233)

     Następuje ostatnie pożegnanie z Nadieżdą, refleksja, że to ludzie stworzyli Boga, by ich 

uchronił,   i   bohater   odbywa   ostatni   odcinek   drogi   ku   platformie.  Ludzie,   dodajcie   mi   sił.  

Ludzie, dodajcie sił każdemu na świecie, kto o tej porze idzie ze mną na całopalenie. Ludzie,  

dodajcie sił. Ludzie... (235) – tymi słowami, kierowanymi przez pisarza do wszystkich ludzi, 

kończy się utwór.

Mała apokalipsa wobec sytuacji w Polsce

      Mała   apokalipsa  ukazała   się   w   1979   roku.   Warto   przybliżyć   czytelnikowi   fakty 

poprzedzające czas  publikacji   utworu   – wymienia  w swoim  artykule,   poświeconym  Małej  

apokalipsie, Piotr Żbikowski.

3

 Wśród nich akcentuje protesty studentów i inteligencji w 1968, 

krwawą   rozprawę   ze   strajkującymi   robotnikami   Wybrzeża   w   1970,   próbę   interwencji 

intelektualistów   w   sprawie   Polaków   mieszkających   na   terenach   Związku   Radzieckiego   w 

1973, nową falę strajków robotniczych w 1976 oraz powstanie Komitetu Obrony Robotników 

–   kolebki   utworzonych   w   1978   r.   Wolnych   Związków   Zawodowych,   a   następnie 

„Solidarności”.   Wielkie   znaczenie   dla   odnowy   duchowej   Polaków   i   przewartościowań   w 

dziedzinie   życia   społecznego   miała   pierwsza   pielgrzymka   do   Polski   papieża-Polaka   Jana 

Mała apokalipsa wobec sytuacji w Polsce     strona 13 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Pawła   II.   Wydarzenia   te   doprowadziły   ostatecznie   do   wzmocnienia   poczucia   odrębności 

narodowej i jawnej krytyki władz komunistycznych.

      Z   obawy   przed   mroczną   przyszłością,   zniszczeniem   wolności,   jeszcze   skuteczniejszym 

działaniem   milicji   i   cenzury,   zrodziła   się   wizja   kraju   zupełnie   opanowanego   przez   reżim 

podległy   obcemu   mocarstwu.   W  takiej   rzeczywistości   może   nastąpić   nie   tylko   degradacja 

wartości   materialnych,   ale   również   –   co   jest   o   wiele  groźniejsze  –   moralności   człowieka. 

Przedstawieni w utworze ludzie to odrażające kreatury. Nauczyli się oni korzystać z systemu, 

którego   najczęściej   nie   akceptują,   ale   mu   służą   swoją   pracą   i   talentem.   Tak   ukazana 

przyszłość jest przerażającym sennym koszmarem. W perspektywie prowadzi ona do totalnej 

zagłady  świata. Nikłym  promykiem  nadziei ma być  spalenie się bohatera.  Sam jednak nie 

wie,  czy  będzie to  odebrane  jako  gest  pomyleńca,  czy rzeczywiście wstrząśnie  sumieniem 

narodu i zwróci uwagę na to, do jakiego stopnia Polacy pozwolili się upodlić i zniewolić.

     Konwicki ukazuje zdeprawowane środowisko działaczy partyjnych z kręgu władzy, ale w 

ponurych   barwach   przedstawia   też   tzw.   opozycję   polityczną.   Tworzą   ją   ludzie   moralnie 

dwuznaczni, korzystający z pozornej wolności działania dzięki wcześniejszym zasługom na 

rzecz wzmacniania reżimu. Dziesięć lat po opublikowaniu  Małej apokalipsy  doszło w kraju 

do przewrotu i przejęcia władzy przez działaczy wywodzących się z kręgów „Solidarności”. 

Analiza kolejnych lat funkcjonowania państwa i władzy wskazuje, że – istotnie – po jednej i 

po drugiej  stronie (prawica  i postkomunistyczna lewica) są wyraźne  podobieństwa:  można 

dostrzec   prywatę,   nieudolność,   wewnętrzne   rozbicie,   groteskowe   spory   i   wzajemne 

pomówienia.   Wydaje   się,   że   niektórzy   przedstawiciele   kolejnych   rządów   i   parlamentów 

skupiają się na samej przyjemności sprawowania władzy, nie pamiętając, że ma ona służebną 

funkcję   wobec   narodu.   W   kontekście   tych   rozważań  powieściowe   wizje   Konwickiego  

przestają   być   antyutopią   i   nabierają   charakteru   politycznej,   empirycznie   sprawdzalnej  

prognozy. Okazuje się, że spojrzenie pisarza było bardziej przenikliwe i sięgało głębiej niż  

oceny   polityków,   socjologów,   działaczy   i   publicystów.   Nieoczekiwanie   doszło   bowiem   do  

tego, że fikcja literacka przeobraziła się niemal bez reszty w realną rzeczywistość.

4

      Na   tle   politycznych   i   obyczajowych   warunków   życia   społeczeństwa   autor   ukazał   los 

jednostki   –   wrażliwego   człowieka,   pisarza,   artysty,   który   ma   na   swoim   sumieniu   błędy 

Mała apokalipsa wobec sytuacji w Polsce     strona 14 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

młodości i grzech akceptacji niewoli, ale potrafi realnie ocenić aktualny stan rzeczy i gotów 

jest   ponieść   najwyższą   ofiarę,   by   podjąć   próbę   ocalenia   wolności   swojego   narodu.   Wiele 

elementów biografii  bohatera-narratora można bez trudu  skojarzyć  z  losami  autora  książki 

(por. rozdział Bohaterowie).

Czas i miejsce akcji

   Akcja Malej apokalipsy rozgrywa się w ciągu jednego dnia w Warszawie. Czas jej trwania 

nie został  jednak  precyzyjnie  określony.   Czytelnik  dowiaduje  się,  że jest rok  1979, potem 

pojawiają   się   inne   daty,   np.   1980,1999.   Czas   historyczny   wyznaczają   wymienione   na 

transparentach rocznice PRL: 35-, 40-, 50- lub 60-lecie. Fabuła jednak ujmuje elementy, które 

wypełniają jeden dzień – od rana do godziny 8 wieczorem (12-13 godzin), kiedy to bohater i 

narrator w jednej osobie podchodzi do platformy, na której ma się dokonać jego los. Czas jest 

tu   kategorią   nieścisłą,   rozmazaną,   wprowadzającą   atmosferę   niepewności,   rozdrażnienia, 

bohater dąży do ustalenia prawdziwej daty.

   Nie można dokonać takiego uściślenia w oparciu o obserwację zjawisk przyrody. Nastąpiło 

niezwykłe   przemieszanie   objawów   charakterystycznych   dla   lata,   jesieni   i   zimy.   Anomalie 

pogodowe są znakiem dezorganizacji świata, która wykroczyła poza sferę życia społeczeństw 

i zburzyła  nienaruszalny i niezniszczalny dotąd porządek  natury.  Wspomaga ona przy tym 

obraz otoczenia – zdewastowanych budynków i obszarów zielonych.

      Okazuje   się,   że   społeczeństwo   jest   celowo   wprowadzane   w   błąd,   zaś   dostęp   do 

prawdziwych   danych   ma   tylko   minister   bezpieczeństwa.   Zamieszanie   wprowadziły   akcje 

bicia rekordów produkcji lub próby ukrycia zaniedbań: przez lata a to prześcigano terminy, a  

to   zawalano.   Raz   goniono,   goniono   Zachód   i   przegoniono,   w  innym  momencie   goniono   i  

pozostano w tyle  (126). Doszło do tego, że zakłady pracy miały swoje odrębne kalendarze. 

Aktualnej daty nie można również poznać z gazet, bowiem informacje takie nie są czytelne: 

Od dawna daty w gazetach jakieś takie rozgniecione, jakby ktoś na litery obcasem nastąpił  

(33). Na pytania o czas nie można uzyskać odpowiedzi  nawet od milicjanta:  – A po co to  

panu? (34). W wielu miejscach publicznych znajdują się kalendarze, każdy z nich nosi jednak 

Czas i miejsce akcji     strona 15 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

inne oznaczenie roku. Niektóre mają wygląd świadczący o tym, że długo wiszą, można więc 

przypuszczać,   że   wskazują   rok   dawno   miniony,   nie   ma   jednak   co   do   tego   całkowitej 

pewności.

   Winą za ten stan rzeczy Halina obarcza komunistyczny system: Rozmydlili nawet pory roku  

(70).   Literat   analizuje   sytuację   w   znacznie   szerszych   wymiarach:  Martwimy   się   śmiercią  

narodów, a tymczasem cala galaktyka leci w otchłań nicości  (71);  Popieprzyły się ludziom  

daty oraz terminy we wszystkich blokach ustrojowych i militarnych  (72). Refleksje o czasie 

przyszłym   przyjmują   formę   symbolicznej   wieszczby:  Idą   dni   zimowe,   straszne,   czarne   i  

krótkie dni przemieszane z jeszcze czarniejszymi, długimi bez końca nocami (78).

   Zamieszanie dotyczące czasu prowadzi do błędnej oceny wieku postaci. Literatowi najpierw 

wydaje się, że Tadzio Skórko jest chłopcem, dopiero świadomość jego prawdziwej funkcji – 

agenta – pozwala dostrzec, że jest to dorosły mężczyzna. Tadzio stwierdza, że ma 33 lata, 

jednak   narrator   nazywa   go   dalej   czterdziestolatkiem.   Podobne   różnice   dotyczą   określenia 

wieku Nadieżdy i Haliny, a także kobiet przy ognisku.

     Czas skradziony i skrywany przez władzę, zamieszanie w porządku pór roku, używanie 

różnych dat w odniesieniu do tego samego dnia powodują, że czas historyczny, kalendarzowy 

ustępuje tu bardziej ogólnej, filozoficznej formule: chodzi o schyłek epoki totalitaryzmu, a 

przy tym  czas rozpadu struktur społecznych, upadku zasad moralnych,  a nawet zagrożenia 

zagładą   kosmiczną.   Wprawdzie   pojawia   się   stale   przywoływana   data   22   lipca,   kiedy   to 

spotykają   się   przywódcy   partii   komunistycznych   Polski   i   Związku   Radzieckiego,   jednak 

poczucie   niepewności   i   rozbicia   czasu,   wspomagane   powszechnymi   obrazami   chaosu   i 

brzydoty, wskazuje, że nie można ufać podawanym informacjom.

    Miejsce akcji – w przeciwieństwie do czasu – autor ukazuje z wielkim staraniem o detale. 

Bohater   spotyka   się   w   swoim   warszawskim   mieszkaniu   ze   znajomymi,   potem   odbywa 

wędrówkę po ulicach i placach Warszawy, by na koniec zbliżyć się do centralnie położonej 

budowli – Pałacu Kultury, gdzie ma dokonać aktu samospalenia. Analiza jego trasy w oparciu 

o plan miasta wskazuje, że zatacza  krąg, stopniowo zbliżając się do wyznaczonego miejsca. 

Odbywa swoistą ostatnią drogę, podczas której przygotowuje się do wieczornej manifestacji, 

a przy tym – spotykając się w różnych miejscach ze znajomymi – żegna ukochane miasto, 

Czas i miejsce akcji     strona 16 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

które   darzył   bezinteresownym   uczuciem.   Pałac   Kultury   traktuje   jako   swój   grobowiec. 

Wymienia   dawne   nazwy   miejsc,   które   zamieniono   zgodnie   z   duchem   czasu   (restauracja 

„Paradis” na „Paradyz”, kino „Skarpa” na „Wołga”). Przechowuje pamięć o mieście dawnym, 

jeszcze nie do końca zniewolonym.

      Przestrzeń   została   ukazana   w   rzeczywistych   wymiarach,   z   topograficzną   precyzją. 

Wyznaczają   ją   dwa   elementy:   płaszczyzna   terenu,   po   którym   porusza   się   literat   (ulice, 

ogrody, zaułki), oraz górująca nad okolicą wysoka bryła Pałacu Kultury – symbolu obcego 

panowania (kiedyś wprost wskazanego w nazwie: im. Józefa Stalina). Jest to więc centrum 

stolicy. Można uznać, że autor trzyma się tu zasady jedności miejsca. Jeśli bohater przekracza 

wyznaczony teren, to tylko w myślach, w uogólnionej refleksji prowadzącej niekiedy aż w 

przestrzeń kosmiczną.

      P.   Żbikowski   stwierdza:  miejscem   akcji   w  Małej   apokalipsie  jest   nie   tylko   określona  

przestrzeń geograficzna, ale także przestrzeń kulturowa i społeczna.  [...]  wraz z narratorem  

wędrujemy przez cały czas po mieście przyszłości, pozbawionym swej tożsamości historycznej  

i cywilizacyjnej.

5

  Człowiek został tu sprowadzony do przedmiotu zarządzania, pozbawiony 

wolności i odarty z moralności. Ciągle czyhają nań różne niebezpieczeństwa: odrywają się 

wielkie   kawały   tynku,   zapada   się   most   Poniatowskiego,   w   ruinach   grasują   chuligani,   na 

ulicach   kłębią   się   tłumy   manifestantów   (przeważnie   pijanych).   Perspektywa   przyszłości, 

przewidziana w wizji autora książki dla kraju, który ma stać się jedną z republik sowieckich, 

jest przerażająca i groźna.

Bohaterowie

      W  utworze pojawia się wiele postaci.  Są one mniej  lub bardziej szczegółowo   ukazane. 

Reprezentują różne opcje polityczne (reżim lub opozycję) i postawy moralne. Najczęściej są 

obciążone pewną przeszłością, która wraca wspomnieniem lub wyrzutem sumienia. Z reguły 

są niejednoznaczne w swoim postępowaniu, budzą sprzeczne uczucia. Niekiedy są sennymi 

rojeniami,   postaciami   wskrzeszonymi   w   retrospektywnej   wizji   głównego   bohatera   (np. 

kobiety  przy  ognisku).   Obok   postaci  określonych   przy  pomocy  imion  i   nazwisk   lub  tylko 

Bohaterowie     strona 17 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

imion   z   inicjałem   nazwiska,   przedstawionych   ze   wskazaniem   funkcji   zawodowych   i 

społecznych,   są   też   bohaterowie   zbiorowi,   anonimowi,   np.   manifestanci.   Szczególną   parą 

postaci są obaj sekretarze partyjni, ukazywani wyłącznie na ekranach telewizorów przez cały 

dzień   we   wszystkich   programach   i   tylko   na   moment   pojawiający   się   „na   żywo”   –   po 

zakończeniu obrad zjazdu, tuż przed wyznaczonym momentem spalenia się pisarza.

      Można   tu   wskazać   głównego   bohatera,   postaci   z   drugiego   planu   oraz   pojawiające   się 

jednorazowo   osoby   epizodyczne.   Dla   nich   pewne   tło   tworzą   postaci   zbiorowe.   W   takiej 

kolejności przystąpimy do ich prezentacji.

      Główny   bohater-narrator   jest  z   zawodu   pisarzem   w   starszym   wieku,   ale   od   dawna 

niczego nie napisał. Nie wspomniano w książce jak się nazywa – reprezentuje więc (o czym 

sam   kilkakrotnie   mówi)   przeciętnych   ludzi   żyjących   w   Polsce   opanowanej   przez 

komunistyczny   reżim.   Pochodzi   z  terenów   znajdujących   się   obecnie   pod   władzą  Związku 

Radzieckiego,   ale   czuje   się   przywiązany   do   miasta,   w   którym   żyje,   tzn.   do   Warszawy. 

Mieszka   w   centrum   i   codziennie   widuje   z   okna   Pałac   Kultury.   Owładnięty   jest   jakimś 

szczególnym pesymizmem, obsesją śmierci, skłonnością do rozpamiętywania swojego losu w 

aspekcie   sytuacji   całego   narodu,   jest   przy   tym   nałogowym   palaczem   o   skłonności   do 

nadużywania   alkoholu.   Jego   wyobraźnię   zaprząta   przewidywanie   skutków   poddania   się 

społeczeństwa   władzy   ulegającej   wpływom   sowieckim.   Został   skazany   na   egzystencję   w 

ś

wiecie pozbawionym  jednoznaczności, ma problemy z odnalezieniem się w nim, ale stale 

podejmuje wysiłek poszukiwania prawdy i sensu życia (próby ustalenia aktualnej daty, chęć 

rozwiania   wątpliwości   dotyczących   decyzji   o   spaleniu,   marzenie   o   przełamaniu 

ogólnonarodowej   bierności).   Starania   te   nie   przynoszą   jednak   efektów.   Przytłoczony 

otaczającym,   ukazanym   w   powszechnym   rozpadzie,   świecie   –   jest   raczej   antybohaterem 

pogrążonym   w   powszechnym   chaosie   i   absurdzie.   Przypomina   osaczonego   przez   warunki 

ż

ycia   bohatera  Procesu  F.   Kafki.

6

  Wyrzucony   z   partii,   poddawany   przesłuchaniom   i 

rewidowany,   związał   się   z   opozycją.   Dostrzega   jednak   nadużycia   moralne   tej   grupy, 

krytykuje   nie   tylko   reżim,   ale   i   „swoich”,   a   także   siebie   samego.   Czytelnik   poznaje 

powiązania bohatera z osobami ze świata sztuki, z kręgów działaczy opozycyjnych oraz jego 

sympatie:   dawne   –   spotkanie   z   kobietami   przy   ognisku   i   aktualne   –   miłość  do   Nadieżdy. 

Bohaterowie     strona 18 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Zdolność pisarza do samokrytycznej, czasem podszytej autoironią, oceny wzbudza zaufanie 

czytelnika. Nie sposób się oprzeć wrażeniu, że wspomnienia bohatera, a także jego relacje z 

artystami i przeciwnikami ustroju są pogłosem prawdziwych przeżyć autora powieści.

     Postaci drugoplanowe stanowią liczną grupę. Można tu dostrzec zarówno przedstawicieli 

ś

wiatka   komunistów,   jak   i   opozycji.   Do   pierwszych   zalicza   się   „przyzwoity”   dygnitarz 

Kobiałka,  autor wielu nudnych przemówień, który w porę dostrzega moment, kiedy należy 

usunąć   się   z   życia   publicznego.   Wywołuje   publiczny   skandal   rozbierając   się   na   oczach 

milionów widzów podczas obrad zjazdu partii, w obecności sekretarza Komunistycznej Partii 

Związku   Radzieckiego.   Tym   sposobem   zapewnia   sobie   bezpieczeństwo   na   przyszłość   – 

uznany   za   człowieka   chorego   zostaje   odwieziony   do   szpitala   psychiatrycznego   (jest   to 

powszechny już zwyczaj odchodzenia dostojników państwowych  w stan spoczynku). Teraz 

jawnie przyznaje się on do sąsiada, pisarza o „niesłusznych” poglądach,  i formułuje swoje 

stanowisko polityczne świadczące o tym, że istotnie doznał pomieszania zmysłów.

      Interesującą   postacią   jest  Edward   Szmidt,  brat-bliźniak   opozycjonisty   Rysia,   filozof 

marksista. Jest dyrektorem studium dokształcania docentów (wyraża krytyczną opinię o stanie 

wiedzy   partyjnych   notabli),   prowadzi   wykłady   o   aluzji   dla   pracowników   urzędu   cenzury, 

reprezentuje rząd w sprawie sprzedaży województwa zielonogórskiego Niemcom. W opinii 

nienawidzącego go Rysia jest człowiekiem fałszywym,  który, leżąc krzyżem, nie modli się 

wcale w nabożnych intencjach, realizuje program partii z wielką gorliwością, buduje naukowe 

oparcie dla systemu.

      Sacher,  członek   Biura   Politycznego   na   emeryturze,   słynął   niegdyś   z   wielkiego 

zaangażowania  „w  sprawę”  – zmieniał nazwy ulic,  ferował  wyroki,  miał  władzę o  dużym 

zasięgu.   Obecnie   jest   nieporadnym,   zagubionym   starcem.   Nie   pamięta   nawet   czy   to   on 

wyrzucał literata z partii, czy odwrotnie. Zajmuje się pisaniem pamiętników, ale obawia się, 

ż

e   zostaną   zniszczone,   ponieważ   zawarł   w   nich   ocenę   totalitaryzmu.   Nie   pozwala   jednak 

pisarzowi na sprawdzenie ich zawartości, obawia się zapewne zdemaskowania jego „prawdy” 

o systemie.

   Tadzio Skórko – wzbudzający zaufanie chłopak z prowincji (przypomina młodzież z AK), 

który   ostatecznie   okazuje   się   czterdziestolatkiem,   jest   agentem   pilnującym   opozycyjnego 

Bohaterowie     strona 19 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

pisarza. Jego zawodowe środki to kłamstwo i zdrada. Jest dobrze przygotowany do pełnienia 

swojej  funkcji, zna wiele cytatów z prozy literata i zręcznie udaje przywiązanie do niego. 

Wciągnięto  go  do  pracy   na  rzecz reżimu w zamian   za możliwość realizowania twórczych 

pasji – jego wierszyki  mają służyć  celom propagandowym  i sondażowym  (badanie reakcji 

odbiorców).   Należy   więc   do   grona   sprzedawczyków,   zaspokaja   swoją   próżność   i   ambicję 

stając się wyrobnikiem systemu. Postanawia zostać w Warszawie, bo fascynuje go Lucyna, 

nie   przejmuje   się   natomiast   losem   żony   zostawionej   w   Starogardzie.   Nie   wiadomo,   które 

informacje o nim są prawdziwe, ponieważ łatwo i często posługuje się kłamstwem.

      Typowych   agentów   tzw.   bezpieki,   powołanych   do   inwigilowania   i   przesłuchiwania 

potencjalnych   wrogów   ustroju,   bohater   poznaje   w   podziemiach   restauracji   „Paradyz”. 

Pułkownik Żorż i jego pomocnik

     Zenek  przesłuchują literata stosując brutalne metody, powszechne w takich przypadkach. 

Korzystają   przy   tym   ze   zdobyczy   wiedzy   (zastrzyk   wzmagający   ból)   oraz   posługują   się 

przewrotną   demagogią   (siebie   i   partyjnych   sekretarzy   nazywają   „opozycjonistami 

pozytywnymi”).   Żorż   uwalnia   literata,   chociaż   odkrywa   jego   zamiary,   pozoruje   jednak 

„rzetelne” przesłuchanie z pobiciem. Jest to postać zagadkowa, budząca grozę, właściwie nie 

wiadomo,   jakie   są   jej   plany   i   zamiary.   Zenek   wiernie   wykonuje   rozkazy,   zna   się   na 

maltretowaniu przesłuchiwanego, potrafi skłonić do mówienia „prawdy”, jaką chce wydobyć. 

Prywatnie jednak okazuje literatowi sympatie, a nawet prosi o autograf.

      Wśród   działaczy  opozycji  na  plan   pierwszy   wysuwają   się  Rysio   i   Hubert,   którzy 

przybywają do bohatera, by oznajmić mu werdykt tajemniczego gremium. Zdecydowano o 

jego   śmierci,   więc   należy   go   odpowiednio   przygotować   i   przekonać   o   słuszności 

postanowienia.  Hubert,  który często angażował się w różne protesty i zbierał podpisy pod 

petycjami,   jest   już   człowiekiem   wypalonym,   o   słabym   zdrowiu   (kłopoty   po   brutalnych 

przesłuchaniach i nieudanej próbie samobójczej, chodzi o lasce, stracił oko). Bezkrytyczny 

wobec Bułata, podlizującego się zarówno reżimowi, jak i opozycji, oraz Rysia. Z łatwością 

szafuje życiem drugiego człowieka, sam jednak nie zdobywa się na taką ofiarę.

      Rysio   Szmidt  –   nieodłączny   towarzysz   Huberta   –   jest   człowiekiem   o   jeszcze   bardziej 

dwuznacznej   postawie.   Dzięki   napisanej   przed   laty   i   stale   wznawianej   proreżimowej 

Bohaterowie     strona 20 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

broszurce cieszy się swobodą działania w opozycji i dotąd otrzymuje tantiemy z kolejnych 

wydań.   Stara   się   zdobyć   uznanie   na   światowym   rynku   wydawniczym,   dlatego   uprawia 

literaturę   eksperymentalną,   „prozę   amorficzną”,   bez   znaków   przestankowych.   Nienawidzi 

swojego   brata-bliźniaka   i   stara   się   odżegnać   od   związków   z   nim   przywołując 

nieprawdopodobny argument – że nie pochodzą od tego samego ojca. Podobnie jak Hubert, 

Rysio nie potrafi jednoznacznie rozwiać wątpliwości literata – czemu ma służyć jego śmierć, 

co zmieni w życiu narodu. Uważał się za lepszego pisarza i bardziej aktywnego działacza niż 

bohater-narrator utworu.

    Władysław Bułat – reżyser filmowy – to karierowicz, który „przefarbował” się na użytek 

popularności u mas. Choć związany z ludźmi z opozycji, w gruncie rzeczy uważnie przygląda 

się   i   ocenia,   po   czyjej   stronie   należy   stanąć,   by   się   to   opłaciło   w   sensie   materialnym   i 

ambicjonalnym.   Cieszy   się   uznaniem   Huberta.   Uczestniczy   we   wzajemnym,   patetycznym 

komplementowaniu, jakim raczą się ludzie z opozycji, ale planuje wygodną ucieczkę – pod 

pozorem planów artystycznych zamierza wyjechać do Ameryki Południowej.

      Jan  jest   człowiekiem   starym,   schorowanym,   umierającym,   znanym   na   całym   świecie 

pisarzem,   mędrcem   i  autorytetem   moralnym.   Dawniej   używał   sporo   alkoholu,   a  także  był 

jakby  przewodnikiem  duchowym   opozycji.   Teraz,   samotny,   opuszczony,   zaniedbany przez 

towarzyszy,   dokonuje   żywota.   Chociaż   cieszy   się   nieposzlakowaną   opinią,   nie   jest 

człowiekiem bez skazy – otrzymuje wysoką emeryturę, co dowodzi, że był kiedyś przydatny 

władzy.   Obecnie   poddany   obserwacji   przez   służby   specjalne   (np.   telefon   na   podsłuchu), 

kontaktuje   się   z  ludźmi   spoza   bloku   komunistycznego.   Dyskretnie   podtrzymuje   literata   w 

postanowieniu o publicznym spaleniu się.

     Caban  to człowiek o wyniosłym  sposobie bycia,  uważający się za kogoś,  komu wolno 

rozstrzygać wątpliwości innych. Caban odgrywa dyktatora, człowieka zdecydowanego, który 

zawsze   wie   lepiej,   co   należy   zrobić.   Posługuje   się   metodami   charakterystycznymi   dla 

demagogów reżimu.

      Halina  realizuje  się  w  konkretnym   działaniu.  Niewiele  mówi,  przygotowuje  literata  do 

wieczornej manifestacji, kupuje rozpuszczalnik i zapałki (w tzw. „słusznej sprawie” gotowa 

zdobyć potrzebne rzeczy za łapówkę). Dyskretnie umalowana i taktowna nie narzuca się, ani 

Bohaterowie     strona 21 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

nie decyduje o wszystkim sama. Jako specjalistka „od techniki” przygotowuje wszystko w 

szczegółach. Ma nawet zastępcę na wypadek aresztowania.

     Nadieżda  – czerwonowłosa wnuczka kochanki Lenina odgrywa  wielką rolę w ostatnim 

dniu   życia   bohatera.   Przyjechała   do   Polski   z  mężem,   rosyjskim   dyplomatą.   Później   miała 

kilku mężów Polaków. Pełni funkcję kobiety-pokusy. Literat chciałby z nią spędzić więcej niż 

kilka godzin, waha się, czy wypełnić narzuconą mu misję. Przychodzi mu nawet do głowy 

myśl,   że   może   warto   ustąpić   nieco   ze   swojej   niezależności   i   ustabilizować   się   według 

powszechnego   modelu   życia.   Wie   jednak,   że   Nadieżda   nie   zaakceptowałaby   takiego 

kochanka. Została ona postawiona obok niego, by zagłuszać jego myślenie i wątpliwości, a 

tymczasem stała się źródłem wielkich rozterek. Sama dwukrotnie deklaruje, że podpali się 

razem z ukochanym. Czule go żegna przed wkroczeniem na platformę.

      Kolka   Nachałow,  syn   generała   KGB,   doradcy   Urzędu   Bezpieczeństwa   w   Szczecinie, 

postanowił zostać w Polsce i skorzystać z możliwości, jakie daje powszechny tu respekt dla 

Rosjanina. Zajmuje się robieniem dziwnych, nieuczciwych interesów. Stara się wykorzystać 

upadek   przemysłu,   zdobywa   materiały   pochodzące   z   rozbiórki   hut.   Pod   pretekstem 

pielgrzymki udaje się do Częstochowy, by zbić fortunę. Wykorzystuje również znajomość z 

zapobiegliwą panią Gosią, producentką filmów, handlarą i spekulantką.

      Grupę   postaci   drugoplanowych   uzupełniają  osoby   biorące   udział   w   epizodach 

pozwalających   w   pełni   dostrzec   i   ocenić   elementy   PRL-owskiej   rzeczywistości:   grupy 

biernych   manifestantów   wykrzykujących   pod   dyktando   odpowiednie   hasła   świadczące   o 

uzależnieniu Polski od Związku Radzieckiego (pod koniec dnia pijanych), bandy wyrostków 

grasujących   w   ruinach   i   okradających   przechodniów,   milicjanci   kontrolujący   dokumenty 

podejrzanie   wyglądających   przechodniów,   roznosicielki   mleka,   personel   restauracji,   baru, 

kierownik kina, szatniarz, motorniczy tramwaju itp.

      Ogólnie   biorąc,   społeczeństwo   polskie   charakteryzuje   się   wzajemną   podejrzliwością, 

egoizmem,   wygodnictwem,   skłonnością   do   bezkrytycznego   podporządkowania   władzy. 

Upadek moralny dotyka również sfery życia intymnego, wierności, lojalności wobec drugiego 

człowieka   (spotkanie   z   kobietami   przy   ognisku   ujawnia   postawę   bohatera,   a   także   ich 

samych,   pani   Gosia,   która   łatwo   ulega   przypadkowym   znajomym,   nagle   czuje   się 

Bohaterowie     strona 22 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

„zbezczeszczona”, Nadieżda odgrywa niewinną dziewczynę itp.). Elita artystyczna wysługuje 

się totalitarnej władzy za cenę pozornych sukcesów i większych dochodów, a przy tym stroi 

się w szaty opozycji i bezwstydnie kokietuje naród. W jej szeregi weszli dawni ministrowie i 

politycy,   którzy   z   doskonałym   wyczuciem   realizują   sztukę   o   niczym.   Nawet   cenzurę 

„oswojono” – aluzja jest sposobem na wyciszenie społecznych napięć. Jedynym bohaterem 

„w   porządku”   jest   pies   Pikuś,   niegdyś   należący   do   przyjaciół   literata,   teraz   wiernie 

postępujący za nowym panem, choć też nie zawsze gotowy do obrony. Społeczeństwo polskie 

składa się więc z ludzi o wypaczonym kręgosłupie moralnym, zniewolonych, bezmyślnych i 

interesownych, często ulegających nałogom.

Obraz rzeczywistości PRL

      Tłem  zdarzeń przedstawionych  w  Malej  apokalipsie  są  realia Polskiej  Rzeczypospolitej 

Ludowej,   a   więc   kraju   rządzonego   przez   partię   polityczną   o   orientacji   komunistycznej   – 

Polską   Zjednoczoną   Partię   Robotniczą.   Założenia   ustroju,   obowiązujące   sojusze 

międzynarodowe   z   państwami   o   podobnym   charakterze,   podporządkowanie   polityki 

interesom   Związku   Radzieckiego   wypaczyły   obraz   Polski   –   kraju   o   tradycjach 

niepodległościowych   i   chrześcijańskich   –   oraz   uformowały   ludzi   uwikłanych   w   system 

partyjny lub bezwolną masę roboczą. T. Konwicki ukazuje zniszczenia, jakich dokonało w 

psychice   Polaków   kilkadziesiąt   lat   totalitarnego   ustroju.   Przestał   obowiązywać   tradycyjnie 

uznawany system wartości, tolerowano, a nawet popierano, nieuczciwość, lenistwo, bałagan, 

przestępstwa itp. Pokazany w książce świat wypaczeń i nadużyć,  zupełnej dezorganizacji i 

chaosu, prowadzi wprost do oceny rzeczywistości PRL.

Degradacja świata przedstawionego

   Pisarz, główny bohater utworu, odbywa swoją ostatnią drogę ulicami Warszawy do miejsca, 

gdzie odbywają się obrady uroczystego, rocznicowego zjazdu partii z udziałem wyjątkowego 

gościa,   sekretarza   Komunistycznej   Partii   Związku   Radzieckiego.   Podczas   tego   spotkania 

Degradacja świata przedstawionego     strona 23 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Polska   ma   uzyskać   „zaszczytny*'   tytuł   Pierwszego   Kandydata   na   jedną   z   republik 

radzieckich. Jest to więc chwila ostateczna, by zaprotestować przeciwko dominacji obcego 

mocarstwa   i   bezwolnemu   podporządkowaniu   się   narodu   reżimowi.   Demonstracja   innego 

stanowiska,   chęć   zwrócenia   uwagi   społeczeństwa   na   krytyczny   moment   dziejów,   ma   się 

odbyć   poprzez   desperacki   akt   samospalenia   człowieka   znanego,   należącego   do   opozycji. 

Wybór bohatera pociąga za sobą jego  wątpliwości i szukanie uzasadnienia dla tej decyzji. 

Odwiedza on różne miejsca, znajomych,  spotyka się z ludźmi, z którymi łączyły go więzy 

emocjonalne lub interesy. Po drodze obserwuje domy, ulice, schody, mosty, ogrody, miejsca 

spotkań (bar, kino, restauracja) i za każdym razem dostrzega upadek oraz zniszczenie, czasem 

wręcz ruinę. Wokół straszą odrapane kamienice i kruszące się mury. Wielkim ryzykiem jest 

przejście pod Pałacem Kultury, z którego odpadają wielkie płaszczyzny tynku, oraz wejście 

na most, bo w każdej chwili może się załamać.

   Najwięcej uwagi bohater poświęca Pałacowi Kultury: to tylko wielki barak, postawiony na  

sztorc. Zżarty przez grzyb i pleśń stary szalet zapomniany na środkowoeuropejskim rozdrożu  

(6),  z   którego,   jak   zwykle   rano,   kiedy   wzrasta   temperatura,   odrywa   się   zmurszały   blok  

kamiennej okładziny i leci z hukiem na dół po szczerbatych żlebach budowli  (11). Pękające 

rury   wodociągowe   oraz   ograniczenia   w   korzystaniu   z   elektryczności   i   gazu,   brak   gazet   i 

dostępu   do   informacji   o   świecie   –   to   kolejne   przejawy   degradacji   warunków   życia 

społeczeństwa.   Wszędzie   można  dostrzec   obrazy   zniszczenia   i   brzydoty:  stare   domki,   jak  

ceglane larwy obłuskujące się permanentnie z kokonów tynku (32), krótki tunel o zasikanych  

ś

cianach (34), Kamienica z epoki stalinowskiej. Dokonywająca swego żywota. Przeznaczona  

na   rozbiórkę.   Zmęczona   wieloletnią   egzystencją.   Nigdy   nie   dopieszczona   remontem,   nie  

wyiskana z grzyba, zostawiona własnemu losowi, jak wszystkie domy naszych miast. Już tylko  

jedno piętro funkcjonuje. W pozostałych wybito szyby, wyłamano drzwi, obeszczano ściany  

(48) itp.

      Doszło   już   do   dewastacji   zakładów   przemysłowych.   Cwaniacy   sprzedają   materiały 

budowlane pochodzące z rozbiórki – por. rozmowę bohatera z Kolką Nachałowem:

   – Czyś ty zwariował? Na co mi cegła?

   – Na daczę albo na osabniak. Hutę ,, Warszawa” rozbierają. Można tanio kupić (35).

Degradacja świata przedstawionego     strona 24 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

      Rozgrabianie   i   wyprzedaż   majątku   narodowego   przybiera   niewyobrażalną   skalę   –   w 

planach jest odstąpienie województwa zielonogórskiego Niemcom.

    Do upadku doprowadzono także komunikację miejską. Przepełnione, niesprawne autobusy 

nie kursują według rozkładu jazdy,  nie można mieć pewności, czy w ogóle będzie można 

gdzieś dojechać. Jeszcze trudniej podróżować tramwajem (ograniczenia w dostawach energii 

elektrycznej). Awaryjne lądowanie przeżartego rdzą samolotu dowodzi, że lotnictwo również 

nie zapewnia pasażerom bezpieczeństwa. Nie można przeprawić się na drugą stronę Wisły – z  

mostu Poniatowskiego poszedł wielki kłąb kurzu i środkowe przęsło, niczym potężna winda,  

osunęło   się   majestatycznie   do   wody  (75).   Ostatni   przykład   wskazuje,   że   obraz   świata 

przedstawionego w Małej apokalipsie został wzmocniony efektami, które w istocie nie miały 

miejsca, ale w kontekście innych realiów są jak najbardziej prawdopodobne.

      W   sklepach   nie   można   kupić   podstawowych   artykułów,   potrzebnych   na   co   dzień,   jak 

zapałki, benzyna, żywność (trocinowa atrapa kiełbasy w witrynie sklepowej). Ekspedientki 

zajmują   się  dekoracją   okien   wystawowych   z  okazji   partyjnego   święta.   Na   zakup   benzyny 

trzeba   mieć   talony   –  A   poza   tym   oszukują.   Dolewają   wody  (56).  Bez   trudu   można   się 

zaopatrywać w sklepach walutowych, ale „kapitalistyczne pieniądze” mają tylko nieliczni.

      Degradacji   uległa   również   natura:  patrzyłem   w   stronę   Wisły   i   widziałem   sczerniałe  

wierzchołki   domów   na   Powiślu,   widziałem   trujący   zalew   rzeki,   plaże  Pragi   i  skołtunioną,  

pożółkłą   roślinność   Grochowa   oraz   Gocławka,   wielką   strzępiastą   łąkę,   która   się   nie  

poddawała. Karlejąc z wolna, co roku wdzierała się do zatłoczonego miasta  (109). O tym 

miejscu bohater mówi: kaleki pejzaż, brzydki [...] (109).

   W zaniedbanym mieście odbywa się jednak wielkie święto, więc na każdym kroku szarość i 

bałagan   okraszają   pochody   manifestantów   z   czerwonymi   chorągwiami.   Bankiet 

przygotowany   dla   sekretarzy   partyjnych   ma   się   odbyć   w   ukryciu,   w   zdewastowanych 

podziemiach   restauracji,   bogato   ozdobionych   zabytkowymi   przedmiotami,   kryształowymi 

ż

yrandolami,   cenną   zastawą   stołową.   Ten   estetyczny   zgrzyt   jeszcze   bardziej   wyraziście 

obnaża PRL-owską rzeczywistość. Uroczyste saluty armatnie dopełniają dzieła powszechnego 

zniszczenia: z okien wylatują szyby.

Degradacja świata przedstawionego     strona 25 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

   Zdeformowaniu uległa również prywatność ludzi ujawniona w obrazie wnętrz ich mieszkań, 

wypełnionych   starymi,   niepotrzebnymi   przedmiotami,   rozlatującymi   się   meblami, 

przysypanymi kurzem, a także wręcz zasypanymi gruzem (łazienka Jana). Społeczeństwo, dla 

którego normą jest brud, bezład, zniszczenie, nie potrafi zatroszczyć się o swój mały świat 

zacisza domowego – tu także wkracza rozkład i destrukcja.

Sytuacja polityczna

      Polska   znalazła   się  pod   rządami   władzy   komunistycznej   uległej   wobec   presji   Związku 

Radzieckiego. W sytuacji wielu niedostatków uderza rozmach świętowania kolejnego zjazdu 

partii oraz wypełniająca wszystkie programy telewizji bezustanna transmisja z uroczystości. 

Ulicami   ciągną   pochody   z   odpowiednimi   transparentami   i   flagami.   Dominuje   hasło: 

Zbudowaliśmy   socjalizm!  (m.in.   47)   i   kolor   czerwony.   Polskie   barwy   narodowe   zmieniły 

charakter. Z bieli pozostał zaledwie cienki pasek. Dominacja czerwieni łatwo kojarzy się z 

flagą rosyjską. Biały orzeł sprowadzony do małych rozmiarów ginie wśród dekoracji (okno 

wystawowe w sklepie), przy tym stracił koronę, a niekiedy (np. na Pałacu Kultury) warunki 

atmosferyczne   odmieniły   kolory   godła.   Awaryjna   plansza   w   telewizji   prezentuje   dwa 

czerwone gołąbki. Jeden z nich ma mały, biały, prawie niewidoczny, ogonek.

   W każdym miejscu publicznym i prywatnym mieszkaniu najważniejszym przedmiotem jest 

odbiornik telewizyjny, w którym, już z nawyku, wyłącza się dźwięk (ciągle podają podobne 

treści). Telewizja stanowi bardzo ważne narzędzie kształtowania społeczeństwa w karności 

wobec reżimu. Sączy „jedynie słuszne” poglądy i prezentuje „właściwe” postawy.

     Zjazd partii w okrągłą (nie wiadomo dokładnie którą) rocznicę PRL-u ma nadzwyczajne 

znaczenie – Polska uzyskuje „szansę” stania się jedną z radzieckich republik. Sekretarz KPZR 

jest  czczony  publicznie nie  tylko   przez  komunistycznych   przywódców  Polski,  ale również 

przez   przedstawicieli   różnych   środowisk,   m.in.   przez   ludzi   sztuki.   Formy   oddawania   mu 

hołdu wyraźnie wskazują na podporządkowanie Polski wschodniemu mocarstwu, np. polski 

sekretarz w przyklęku całuje brzeg szaty rosyjskiego przywódcy.

Sytuacja polityczna     strona 26 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

      Komunistyczny   reżim   jest   wspierany   przez   liczną   rzeszę   tajnych   i   mundurowych 

milicjantów,   którzy   stosują   brutalne   metody   przesłuchań   (bicie,   wstrzykiwanie   substancji 

wzmagającej uczucie bólu), włamują się do mieszkań i rewidują je, dokonując przy okazji 

kradzieży.   Podczas   państwowych   świąt   wielokrotnie   kontrolują   dokumenty   osób   nie 

angażujących się w pochody i prorządowe manifestacje.

      Zachowując   pozory   wolności   i   niezależności   kraj   jest   całkowicie   zdominowany   przez 

wpływy rosyjskie. Mało tego, ośrodki propagandy wmawiają narodowi, że on sarn pragnie 

przyłączenia do Związku Radzieckiego, że jest to nadzwyczajne, zaszczytne wyróżnienie.

    Polityce państwa podporządkowana jest sztuka, dzięki której można kształtować nie tylko 

estetyczne   gusty,   ale   i   poglądy   obywateli.   Niezależnych   artystów   spycha   się   na   margines 

ż

ycia   społecznego   i   utrudnia   publikację   ich   dzieł   (działa   cenzura),   zaś   wielkim   uznaniem 

otaczani   są  twórcy   posłuszni   obowiązującym   trendom,   rekrutujący   się   najczęściej   z  grona 

byłych polityków.

   System gospodarczy, w którym wszystko jest wspólne, czyli po prostu niczyje, doprowadził 

do upadku wszystkich dziedzin życia, przeobraził kraj w szarą, brudną, obskurną prowincję, 

gdzie spotkać można zaniedbane budynki, zrujnowane zakłady przemysłowe i zdewastowaną 

przyrodę. Taką rzeczywistość wypełniają obywatele całkowicie podporządkowani totalitarnej 

władzy.   Przedstawiciele   opozycji   nie   są   dopuszczani   do   głosu,   zresztą   ich   opór   nie   ma 

znaczenia, jest zbyt słaby, pozorny. Ogólnie rzecz biorąc, naród został w pełni zniewolony i 

zdemoralizowany.

Społeczeństwo wobec systemu

      Po   latach   komunistycznej   indoktrynacji   Polacy   nie   potrafią   samodzielnie   myśleć   i 

obiektywnie   ocenić   swojej   sytuacji.   Biorą   udział   w   realizowaniu   planów   produkcyjnych, 

wykrzykują   podpowiedziane   hasła   podczas   pochodów,   biernie   znoszą   niedostatki   i 

zaniedbania   w   życiu   gospodarczym   kraju,   nie   upominają   się   o   wolność   słowa   i   swobodę 

artystyczną.   Powszechny  marazm   i   bylejakość   wpłynęły   również   na  postawy   oraz   wygląd 

zewnętrzny obywateli, którzy stali się podobni do siebie w brzydocie i skłonności do zła. O  

Społeczeństwo wobec systemu     strona 27 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Boże,   gdzież   się   podziały   niegdysiejsze   fizjonomie   moich   rodaków.   Gdzież   ta   rozmaitość  

twarzy.  [...]  Oto   płyną   w   tę   i   w   tamtą   stronę   jakieś   przykre   pyski.   Źle,   niechlujne,  

napiętnowane dziedziczną i nieodwracalną brzydotą (105). Dalej następuje szczegółowy opis 

odpychającej   urody   „aparatczyków   państwowych”   o   opuchniętych   od   alkoholu   twarzach   i 

wyjaśnienie,   że   odrażające   polskie   społeczeństwo   to   potomkowie   partyjnych   działaczy   i 

agentów milicji.

      Obraz   narodu   nieodwracalnie   zeszpeconego   pod   względem   wyglądu   i   moralności   jest 

według bohatera Małej apokalipsy wynikiem systemu. To właśnie on podzielił obywateli na 

tych,   którzy   są   u   steru   rządów   i   należą   do   PZPR   oraz   na   podporządkowany   im   tłum, 

pozbawiony   zdolności   do   samodzielnego   myślenia   i   wtłoczony   w   ramy   przeciętności, 

bezwolności   i   braku   wszelkich   aspiracji.   Dla   pierwszej   grupy   są   przewidziane   liczne 

przywileje   (dobrze   wyposażona   klinika   rządowa,   dostawy   żywności),   dla   drugiej   –   praca, 

posłuszeństwo   i   niedostatki   w   różnych   dziedzinach   życia.   Na   straży   tego   porządku   stoi, 

dopracowany w szczegółach, system kontroli narodu prowadzony przez tajne służby specjalne 

i   zwyczajnych   milicjantów.   W   szczególnych   okolicznościach   można   również   wykorzystać 

uzbrojoną armię.

    Mogłoby się wydawać, że zniewolenie narodu zaszło tak daleko, iż nie sposób tego dłużej 

tolerować. Naród jednak nie buntuje się przeciwko władzy i metodom działania agentów, nie 

protestuje przeciwko przyłączeniu kraju do sąsiedniego mocarstwa, jest ospały, bierny, wielu 

obywateli spędza życie w zamroczeniu alkoholowym.  Równie krytycznie ocenia Konwicki 

opozycję.   Zarówno   w   opinii   „swoich”,   jak   i   „aparatczyków”,   są   to   ludzie   o   podwójnej 

moralności, niezdolni do skutecznego działania, udający bohaterów narodowych, bojowników 

o wolność, zaś w rzeczywistości także uległych wobec reżimu.

   Perspektywa przyszłości narodu o takiej kondycji jest bardzo niepokojąca. Mało tego, zgoda 

na totalitaryzm w konsekwencji doprowadzi również do osłabienia państw kapitalistycznych i 

całkowitej – kosmicznej – klęski. Wizja przyszłej zagłady narodów prześladuje bohatera na 

moment   przed   aktem   samospalenia.   U   podstaw   tragedii   jest   lekceważenie   podstawowych 

wartości, upadek zasad moralnych, wypaczenie pojęcia człowieczeństwa.

Społeczeństwo wobec systemu     strona 28 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Zagadnienia moralne

   Konwicki analizuje stan polskiego społeczeństwa odwołując się do kategorii moralnych. Na 

poziomie   prostych,   codziennych   spraw   i   decyzji   wagi   państwowej   panuje   nieuczciwość, 

łapownictwo, skłonność do wykorzystywania swojej przewagi nad innymi. Żeby nie odcięto 

gazu,   należy  przemówić   do   ręki  (29)   odpowiedniemu   kierownikowi,   uzyskanie   paszportu 

umożliwi kumoterstwo (wspólny wyjazd „na dziewczynki”) z decydentem z ramienia partii, 

praktyka   w   szalecie   restauracyjnym   zwalnia   z   trudnego   egzaminu.   Powszechne   są 

kompromisy   w   sztuce,   ponieważ   taka   jest   cena   sukcesu.   Zespoły   muzyczne   świadomie 

zniekształcają grane utwory, żeby uniknąć płacenia tantiem. Chęć zysku pozwala pozorować 

zmianę   poglądów,   np.   Kolka   Nachałow   wraz   z   pielgrzymką   podąża   do   Częstochowy, 

korzystając   ze   zbiorowego   paszportu,   by   wzbogacić   się   na   rozbiórce   huty   im.   Bieruta, 

wielkim powodzeniem cieszy się pani Gosia, ponieważ ma odpowiednie kontakty, umie robić 

dobre  interesy  i  płaci  wyższe  stawki  niż inni  producenci  filmowi  –  nikt  nie  pyta   o  idee  i 

znaczenie społeczne filmów.

     Powszechnym zjawiskiem stało się wzajemne oczernianie – prym wiodą tu Rysio i jego 

brat. Obaj nawzajem pomawiają się o dwulicowość (Edzio leży krzyżem w kościele przed 

kolejnymi grzechami, które sobie zaplanował jako partyjny doktryner, zaś  Rysio korzysta z 

przywileju   wolności,   ponieważ   wcześniej   zasłużył   się   w   kształtowaniu   postaw 

prokomunistycznych.   Wiele   krytycyzmu   ujawnia   bohater   wobec   innych   postaci   i   siebie 

samego.  Największą winą Polaków jest według niego  obojętność, bierność wobec niewoli, 

brak jakiejkolwiek inicjatywy. Wielkim problemem jest powszechna deprawacja ludzi, którzy 

nie  odróżniają  dobra   od  zła,   przyzwalają  na  oszustwa,  kradzieże,  załatwianie  spraw  drogą 

kumoterstwa   i   łapownictwa.   Łatwo   usprawiedliwiają   swoje   słabości   i   winy   twierdząc,   że 

wyłącznie   takie   działanie   może   być   skuteczne.   Istotnie,   w   sytuacji   powszechnych 

niedostatków i nadużyć trudno zachować właściwą postawę – uznanie niektórych obywateli 

budzi zaopatrzenie sklepów raz w roku, z okazji partyjnego święta.

     Warto dodać, że partia nie zawładnęła umysłami ludzi do tego stopnia, by zgadzali się z 

głoszonymi   hasłami,   przyjmowali   za   prawdę   propagowane   idee.   Nikt   tak   naprawdę   nie 

Zagadnienia moralne     strona 29 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

utożsamia się z poglądami umieszczonymi na transparentach, ani szczerze, z własnej woli, nie 

uczestniczy   w   prorządowych   manifestacjach.   Jednak   niewielu   stara   się   im   przeciwstawić. 

Polacy   oglądają   telewizję   rezygnując   z   dźwięku,   ale   żyją   w   otoczeniu   włączonych 

odbiorników,   pozwalają   sobą   manipulować   przy   pomocy   środków   masowego   przekazu. 

Utalentowani artyści dają się wciągnąć w usługi dla reżimu, a nawet publicznie oddają hołd 

radzieckiemu sekretarzowi. Upadły więc wszelkie tradycyjne ideały, nie ma bezdyskusyjnych 

autorytetów, są natomiast tylko narzucone poglądy i wzorce zachowań. Naród nie jest już w 

stanie docenić tego niebezpieczeństwa, nie potrafi się mu przeciwstawić, a nawet nie próbuje, 

wiedząc,   że   protest   nie   przyniesie   oczekiwanych   efektów.   W   takiej   sytuacji   wstrząs   w 

uśpionych  sumieniach  ludzi może wywołać tylko  manifestacja o wyjątkowym  charakterze. 

Może  publiczne spalenie  się znanego  pisarza,   opozycjonisty,   w  kulminacyjnym   momencie 

partyjnego świętowania i narodowej niewoli ocali uśpione wartości moralne i wskrzesi wolę 

wolności. Do tego aktu został wybrany bohater o wojennej przeszłości w AK, człowiek, który 

zamilkł   jako   artysta,   nie   mogąc   korzystać   ze   swobody   twórczej,   ktoś,   kto   jeszcze   potrafi 

krytycznie oceniać otaczającą go rzeczywistość i ludzi. Sam jednak w ostatecznym momencie 

przeżywa wizję zagłady narodów na skalę ogólnoświatową, więc czy warto się poświęcać? To 

pytanie pozostaje bez odpowiedzi, jednak wydaje się, że nie ma już odwrotu. Bohater podąża 

w   stronę   platformy,   by   się   spalić.   Jeśli   nie   zdoła   ocalić   wolności   narodu,   to   być   może 

przywróci właściwe proporcje w pojmowaniu dobra i zła.

Forma utworu

      Powieści   Konwickiego   krążą   z   uporem   wokół   obrazów   sytuacji,   gdy   wielokulturowa  

przestrzeń rozpadła się jako forma rzeczywistości historycznej, a stała się odtąd tym bardziej  

zadaniem pamięci.

7

  Kryzys europejskiego pluralizmu jest dla Konwickiego zarazem groźbą  

klęski  (klęską?)  w   sferze   polskiej   pamięci   narodowej.   Gdy   Konwicki   opisuje   zagubienie  

jednostki,   jest   to   także   wypowiedź   o   zagubieniu   wspólnoty.

8

  Przytoczone   uwagi   Elżbiety 

Feliksiak   dotyczą   różnych   książek   Tadeusza   Konwickiego,   wśród   nich  Małej   apokalipsy.  

Warto zastanowić się nad formą utworu, który mieści w sobie doniosłe refleksje o uwikłaniu 

Forma utworu     strona 30 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

człowieka   w   sidła   totalitarnego   systemu,   podejmuje   problematykę   egzystencjalną   w 

odniesieniu do jednostki i losów całego narodu, podnosi kwestię moralnej odpowiedzialności 

ludzi za kształt rzeczywistości, w której żyją.

Kompozycja

      Utwór   przedstawia   kilkanaście   godzin   z   życia   głównego   bohatera   (jeden   dzień)   od 

przebudzenia i wizyty znajomych do momentu tuż przed realizacją przekazanego przez nich 

polecenia. Przez cały czas trwania akcji narasta napięcie wzmagane wątpliwościami pisarza 

co do słuszności decyzji o niezwykłej manifestacji. Spalenie się bohatera powinno wstrząsnąć 

narodem   i   skłonić   go   do   aktywnej   postawy   –   protestu   przeciwko   przyłączeniu   Polski   do 

Związku Radzieckiego. Od początku jest jasne, że pisarz, choć ma obawy, czy warto umierać, 

nie   przeciwstawi   się   narzuconej   mu   misji.   Odbywa   wędrówkę   po   mieście,   odwiedza 

znajomych i osoby, które mają go odpowiednio przygotować do zadania. Obserwacja różnych 

miejsc,   rozmowy   z   ludźmi   o   różnych   poglądach   są   pretekstem   do   przemyśleń   natury 

moralnej, politycznej, filozoficznej.

   Akcja utworu oplata się wokół głównego wątku: wędrówki pisarza. Można jednak bardziej 

dokładnie wyróżnić składniki akcji: 1) literat odbywa ostatnią drogę po znajomym mieście 

(miejsca,   wspomnienia   o   dawnej   Warszawie,   ludzie),   2)   pokonuje   w   myślach   drogę   od 

usłyszenia decyzji, o tym, że właśnie on ma się spalić, poprzez zmaganie się z sobą i refleksje 

nad   rozpadem   otaczającej   go   rzeczywistości   do  umocnienia  się w  przekonaniu,  że  nie  ma 

odwrotu   od   powziętego   zamiaru   i   3)   obserwuje   przebieg   partyjnego   święta   (transmisje 

telewizyjne, uliczne pochody, ujawniające skalę narodowego zniewolenia.

     Świat przedstawiony ujawnia rzeczywistość wykrzywioną, absurdalną, zdegradowaną do 

chaosu   i   nędznej   wegetacji   ludzi   (por.   rozdział  Czas   i   miejsce   akcji).  Rzecz   dzieje   się   w 

stolicy kraju, w środku miasta, którego centralnym  obiektem jest Pałac Kultury, przez cały 

czas pozostający w świadomości pisarza jako znak zniewolenia – upadku moralnego i ruiny 

Kompozycja     strona 31 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

materialnej   (budowla   rozsypuje   się)   oraz   miejsce   spalenia   (śmierci,   która   ma   odrodzić 

narodowego ducha).

     Kompozycja tekstu opiera się na zasadzie trzech jedności klasycznych, a więc w pewien 

sposób   odsyła   do  pojęć   związanych   z  tragedią   grecką,   takich   jak   nieuchronność  fatalnego 

losu, konieczność dokonania trudnego wyboru, perspektywa śmierci, zagadnienia o wielkim 

ciężarze moralnym. Czas zdarzeń obejmuje jeden dzień, miejsce to centrum miasta, zaś akcja 

–   wędrówka   bohatera   po   Warszawie,   która   siłą   rzeczy   narzuca   elementy   partyjnych 

uroczystości oraz skłania pisarza do refleksji – jest w zasadzie jednowątkowa. Jedność akcji  

budzić   może   największe   zastrzeżenia,   bo   choć   ogranicza   się   ona   w   zasadzie   do   jednego  

podstawowego wątku, [...] to jednak obejmuje także luźne na pozór sceny i wydarzenia oraz  

szeroko   nieraz   rozbudowane   epizody,   co   sprawia   początkowo   wrażenie   pewnej  

przypadkowości  kolejnych segmentów fabuły i dowolności w ich układzie, a nawet pewnej  

polifonii   fabularnej.   Wrażenie   to   wszakże   zaciera   się   i   ginie,   gdy   poddać   dokładniejszej  

analizie funkcję owych scen, wydarzeń i epizodów, przede wszystkim zaś funkcję i wymowę  

całodziennej wędrówki bohatera po stolicy.

9

   Utwór Mata apokalipsa określa się mianem powieści. Istotnie struktura utworu uprawnia do 

takiej klasyfikacji.  Warto jednak  zwrócić uwagę  na to,  iż podstawą  dzieła  jest  obserwacja 

realiów   życia   w   państwie   komunistycznym,   dopełniona   elementami   autobiograficznymi   i 

wsparta  żywiołem   literackim   (fikcyjni,  choć  ukazani  z  realizmem  bohaterowie  i  dialogi,   a 

także wyolbrzymione, ale prawdopodobne zdarzenia – styl świętowania, zawalenie się mostu 

itp.). Na uwagę zasługuje konstrukcja świata przedstawionego, zbudowanego z sennych wizji, 

wspomnień oraz obrazów. Bohater często koncentruje uwagę na jakimś detalu rzeczywistości 

ukazuje go jakby w filmowym zbliżeniu. W Małej apokalipsie świat został przedstawiony w 

sposób łączący z sobą metody literackie i filmowe.

Narracja

    Konwicki, zgodnie z przyjętą przez siebie konwencją i modelem uprawianej prozy, jest nie  

tylko osobowym autorem  Małej apokalipsy,  narratorem w tej powieści i jej bohaterem, ale 

Narracja     strona 32 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

również   wszechwładnym  i  arbitralnym  kreatorem  prezentowanego   w  niej   świata,  a  osobo-

wość   pisarza   stanowi   swoisty   filtr,   przez   który   przepuszczony   został   obraz   realnej  

rzeczywistości, tzn. sytuacji w Polsce po drugiej wojnie światowej.

10

      Narrator   wypowiada   się   w   1.   osobie   liczby   pojedynczej,   uczestniczy   w   rozmowach   i 

zdarzeniach,   prowadzi   opowieść   od   swojego   poranne   go   przebudzenia   do   momentu 

popełnienia samobójstwa. Po wejściu na platformę przed Pałacem Kultury jego wypowiedź 

(zwrot do odbiorców),  dramatycznie  się  urywa.  Kreuje on rzeczywistość według własnego 

pojmowania   obowiązków   wypływających   z   przynależności   narodowej,   historii,   tradycji   i 

zasad   moralnych   wpojonych   mu   w   dzieciństwie,   przypieczętowanych   postawą   aktywnego 

AK-owca w okresie młodości, a także według klucza ludzkich reakcji: lęku, poszukiwania 

sensu takiej śmierci, porównywania siebie do innych. Jest więc zarazem jednym  z wielu – 

człowiekiem przeciętnym, ale także kimś wyjątkowym, kto zachował zdolność oceny sytuacji 

i   gotów   jest   do   wielkiej   ofiary.   Nawarstwiają   się   tu   również   elementy   autobiograficzne: 

narrator-bohater   jest   pisarzem,   czuje   się   związany   z   opozycją,   wspomina   czasy   walki   w 

oddziale   AK,   wyraża   swoje   poglądy   o   sztuce   podporządkowanej   polityce   (por.   również 

rozdział Bohaterowie).

Język powieści

   Język jest podporządkowany kreacji bohatera-narratora i okolicznościom jego wędrówki w 

poszukiwaniu   sensu   manifestacji,   którą   mu   narzucono.   Tłem   rozmów   pisarza   z   różnymi 

osobami   jest   język   oficjalnej   propagandy:   hasła   popierające   ustrój   i   przypominające 

rocznicowy   charakter   uroczystości,   drętwe   przemówienia,   okrzyki   manifestantów,   wpływ 

języka   rosyjskiego,   np.   skandowanie   na   zmianę:  Polska,   Polsza.  Podobny   charakter   mają 

przewrotne, demagogiczne wypowiedzi funkcjonariusza tajnych służb, orzą (o pozytywnej i 

negatywnej opozycji), i Edka – marksisty prowadzącego wykłady o aluzji.

     Powieść ukazuje, jak powszechnie została zniszczona prawda. Przy pomocy języka reżim 

wprowadza   chaos   i   poczucie   niepewności,   np.   wielość   dat.   System   komunistyczny 

doprowadził do degradacji mowy – pustych obietnic, wpływania na postawy obywateli przy 

Język powieści     strona 33 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

pomocy   umieszczanych   w   wielu   miejscach   haseł   oraz   propagandy   w   środkach   masowego 

przekazu.

     Słowa zazwyczaj nie mają pokrycia w działaniu bohaterów, np. Bułat deklaruje się jako 

człowiek   od   wyrażania   opinii   opozycji,   a   niedługo   później   składa   hołd   rosyjskiemu 

sekretarzowi   jako   reprezentant   świata   sztuki.   Język   jest   więc   orężem   powszechnej 

dezorientacji,   służy   kłamstwu   i   demagogii,   kształtuje   postawy   ludzi   według   narzuconego 

przez partię schematu.

   Opozycjoniści również posługują się okaleczoną mową – stosują aluzje i niedopowiedzenia, 

a czasem wręcz celowo wprowadzają element przemilczenia i tajemnicy.  Ma to związek z 

nawykiem konspiracji, ale stwarza pułapkę mylnej interpretacji wypowiedzi przez odbiorcę.

      Narrator   posługuje   się   niekiedy   językiem   wulgarnym   (np.  obeszczane   ściany)  i   w   taki 

sposób   charakteryzuje   niektóre   osoby   –   np.   matka   zwraca   się   do   dziecka   w   wózku:  Śpij  

maleńki, śpij, bo dam kopa (76). Przedstawiciele elity artystycznej wyrażają się z dbałością o 

kulturę   języka,   jednak   treść   ich   wypowiedzi   jest   pusta,   nijaka,   bezbarwna   lub   po   prostu 

kłamliwa. Język odwzorowuje rozpad rzeczywistości, upadek zasad moralnych, niespójność 

poglądów i czynów. Zmieszanie wyrazów polskich z rosyjskimi, kulturalnych z wulgarnymi, 

tzw. nowomowa – prowadzą do obniżenia rangi języka jako ostoi bytu narodowego. Piękną 

polszczyznę literacką wyparła mowa potoczna.

     Poważne zagadnienia powieści nie wykluczają elementów dowcipu i groteski w warstwie 

językowej, np. dialog Nadzieżdy i bohatera pobrzmiewa tzw. czarnym humorem:

   – A ja pana zaraz uduszę i będę miała spokój.

   – Nie wolno mnie przed czasem udusić (61).

     Groteskowo brzmi zapis spadku pozostawionego potomnym: receptury leków na łupież i 

zaparcia   oraz   instrukcja,   jak   wygrać   w   „oko”.   Ów   „testament”   obrazuje   przy   okazji   stan 

posiadania   starszego   człowieka,   po   wielu   latach   aktywności   zawodowej,   w   państwie 

komunistycznym.

Język powieści     strona 34 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Warstwa symboli

      Na  plan   pierwszy  wysuwają   się  symbole   narodowe:   godło   państwa,   które   na  wystawie 

sklepowej   ginie   wśród   snopów   zboża,   zaś   na   Pałacu   Kultury   –   straciło   barwy   w 

niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Barwy narodowe coraz bardziej przypominają 

flagę rosyjską (pozostał zaledwie cienki pasek bieli), biały gołąbek zachował jedynie kolor 

ogonka, pozostałe części są czerwone. Przy każdej okazji symbole polskości ustępują znakom 

rosyjskim: Biały nasz orzeł trzyma się nieźle, bo od spodu wspiera go ogromna kula ziemska  

opleciona ciasno sierpem i miotem (11).

      P.   Żbikowski   zwraca   uwagę   również   na  symboliczny   charakter   wędrówki   bohatera:  to  

ostatnie   pożegnanie   z   ukochanym   miastem,   a   w   wymiarze   symbolicznym   –   również  

pożegnanie z Polską.

11

 Można też mówić o skojarzeniu z Golgotą – przecież pisarz ma zginąć 

z miłości do swojego narodu, za Polaków – żeby mogli się odrodzić i „zmartwychwstać” jako 

wolne   społeczeństwo.   Chodzi   tu   o   wędrówkę   w   poszukiwaniu   sensu   całopalnej   ofiary, 

dochodzenie do prawdy o kondycji narodu i odpowiedzialności za jego zniewolenie. Wśród 

symboli   wywiedzionych   z  Biblii  można   wskazać   wspomnianą   wędrówkę   (por.   Golgota), 

ofiarę całopalną (por. śmierć Chrystusa dla ocalenia ludzkości) oraz tytuł  przywołujący na 

myśl Apokalipsę św. Jana.

     Zniszczenia budynków są znakiem degradacji w skali o wiele większej (urywa się nagle 

część mostu zwykle traktowanego jako znak połączenia, zjednoczenia). Cały kraj – jak się 

należy spodziewać – wygląda tak samo. Zewnętrzne przejawy ruiny odsyłają do refleksji o 

zdeprawowaniu ludzi. Symboliczny wymiar ma również zdrowotna kondycja społeczeństwa: 

umiera   Hubert,   dogorywa   Jan,  w  kulminacyjnym   momencie  uroczystości  słabnie  sekretarz 

partii – następuje spadek formy po obu stronach politycznej bariery.  Tylko sekretarz partii 

radzieckiej, jak dotąd, czuje się świetnie i spokojnie odbiera hołdy różnych środowisk.

      Symboliczna   warstwa   tekstu   prowadzi   do   wniosku,   że   niewola   przybrała   już   rozmiary 

niewyobrażalnie wielkie, zaś naród zupełnie zatracił zdolność do obrony własnej tożsamości 

(akceptuje również zmianę polskiego godła i barw), nie czuje się odpowiedzialny za swój kraj 

i jego przyszłość.

Warstwa symboli     strona 35 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

      Znaczenie   symboliczne   ma   również   tytuł   powieści   (por.   uwagi   zawarte   w   kolejnym 

rozdziale).

Mała apokalipsa – wyjaśnienie tytułu

     Tytuł powieści T. Konwickiego odsyła do pojęcia gatunkowego „apokalipsa”. Wyraz ten 

pochodzi z języka greckiego i oznacza objawienie, odsłanianie; [...] Księga prorocza, bogata  

w   symbole,   stanowiące   przedmiot   licznych   egzegez

12

.  Pojęcie   to   najczęściej   kojarzy   się   z 

prorocką księgą Nowego Testamentu, której autorstwo przypisuje się św. Janowi Apostołowi 

(por.   również   nawiązujące   do   niej   drzeworyty   Albrechta   Durera),   ukazującą   czas   Sądu 

Ostatecznego,   zgładzenie   grzeszników.   Potocznie   termin   apokalipsa   bywa   używany   na 

określenie rozmiaru klęsk żywiołowych, zagłady, wyobrażenia o końcu świata.

    Tadeusz Konwicki zatytułował swoją powieść Mała apokalipsa. Określenie a p o k a l i p s a 

można rozpatrywać w dwu aspektach. Powieść ukazuje perspektywę upadku narodu i świata – 

wizję   zagłady   globalnej.   Odwołuje   się   do   doświadczeń   konkretnego   społeczeństwa   i 

totalitarnego systemu komunistycznego, który pogrąża ludzi w przepaść zła (sen Nadieżdy i 

pisarza o Antychryście), pokazuje zniszczenie hierarchii wartości normujących życie ludzkie 

w wymiarze indywidualnym i społecznym. Elementem tego uniwersalnego, ponadosobistego 

zagrożenia zagładą jest los jednostki. Bohater czuje się zmuszony do ofiary z własnego życia, 

ponieważ rozumie rangę narodowych problemów i sam również czuje się zdominowany przez 

reżim, a więc przeżywa swoją m a ł ą  apokalipsę, której kulminacją będzie próba przerwania 

łańcucha zła – ofiara mająca odrodzić prawdziwe wartości etyczne, odbudować prawdę.

     Według  Apokalipsy św. Jana  efektem zagłady będzie przyjście Chrystusa i ocalenie ludzi 

prawych,   dobrych,   szlachetnych.   W   komunizmie   Bóg   stał   się   jakimś   nieważnym   reliktem 

przeszłości, dlatego światu grozi totalny upadek (nie ma bowiem w świadomości ludzi żadnej 

instancji,   która   rozliczy,   ani   dekalogu   porządkującego   wzajemne   relacje   społeczne   i 

indywidualne poczucie tego, co dopuszczalne). Mała, osobista apokalipsa, zło panoszące się 

w   każdym,   biernym,   obojętnym,   nieodpowiedzialnym   obywatelu,   pomnożone   przez   liczbę 

osób, prowadzi do upadku w wymiarze uniwersalnym. Tytuł  jest oskarżeniem i przestrogą. 

Mała apokalipsa – wyjaśnienie tytułu     strona 36 / 37

background image

  Tadeusz Konwicki „Mała apokalipsa”

Nazywa   rzeczywistość   mocnym   słowem,   uzasadnionym   problematyką   utworu   i   złożonym 

obrazem   świata   przedstawionego.   Odwołuje   się   do   losów   bohatera-narratora,   ale   również 

ukazuje, jak bardzo zło może się rozprzestrzenić – na cały naród, a nawet kosmos.

Przypisy

1. Informacje   biograficzne   i   dane   o   twórczości   pochodzą   z:   A.   Zieniewicz,  Konwicki  

Tadeusz, w: Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, t. l, Warszawa 1985, s. 471-

472.

2. Wszystkie   cytaty   z   utworu   pochodzą   z   wydaniae:   T.   Konwicki,  Mała   apokalipsa.  

Warszawa 1996. Podane w nawiasach liczby oznaczają odpowiednie numery stron.

3. P. Żbikowski, Apokalipsa czy rozpad totalitarnego systemu?, w: Wśród starych i nowych  

lektur szkolnych, pod red. P. Żbikowskiego, Rzeszów 1994, s. 539-540.

4. Tamże, s. 540.

5. Tamże, s. 535.

6. Por. P. Czapliński, Tadeusz Konwicki, Poznań 1994, s. 150.

7. E. Feliksiak, Tadeusz Konwicki i Erica Pedretti: glosy zagrożonej pamięci, w: Budowanie  

w przestrzeni sporu, Warszawa 1989, s. 245.

8. Tamże, s. 248.

9. P. Żbikowski, dz. cyt., s. 517.

10. Tamże, s. 516.

11. Tamże, s. 518.

12. Por.  Apokalipsa,  w:  Słownik   terminów   literackich,  pod   red.   J.   Sławińskiego,   Wrocław 

1988, s. 36.

Przypisy     strona 37 / 37