background image

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego 

w Warszawie

Wydział Nauk Historycznych i Społecznych

Marcin Aleksander  Wiśniarski

13 PUŁK UŁANÓW WILEŃSKICH w WOJNIE 

OBRONNEJ 1939 ROKU

Praca magisterska napisana pod 
kierunkiem  dr hab. Janusza Odziemkowskiego

Warszawa, 2006

background image

Pracę swoją poświęcam: 

źołnierzom 13 Pułku Ułanów Wileńskich 

i kontynuującemu Ich tradycje 

Kieleckiemu Szwadronowi Kawalerii 

im. 13 Pułku Ułanów Wileńskich

2

background image

Wykaz niektórych skrótów, stosowanych w mojej pracy.

AK – Armia Krajowa

CAW – Centralne Archiwum Wojskowe

ckm – ciężki karabin maszynowy

d-ca – dowódca

d-cy - dowódcy

DPZmot. – Dywizja Piechoty Zmotoryzowanej

kadm. - kontradmirał

KG AK – Komenda Główna Armii Krajowej

kal. - kaliber

kb ppanc. – karabin przeciwpancerny

kpr. - kapral

kpt. – kapitan

ks. - ksiądz

Leg. Pol. – Legiony Polskie

mjr - major

gen. – generał

gen. bryg. – generał brygady

plut. - plutonowy

płk. dypl. – pułkownik dyplomowany

ppłk. dypl. – podpułkownik dyplomowany

por. – porucznik

ppor. – podporucznik

PRL -  Polska Rzeczpospolita Ludowa

rkm. – ręczny karabin maszynowy

rtm. – rotmistrz

rtm. rez. – rotmistrz rezerwy

Rz. Kat. – Rzymsko Katolickie

UB – Urząd Bezpieczeństwa

st. wchm. – starszy wachmistrz

3

background image

Wstęp

Głównym   tematem   mojej   pracy   będzie   udział   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   w   Wojnie 

Obronnej 1939 roku. Przedstawię Pułk w szerszej perspektywie. W związku z tym opiszę 

historię jego powstania i tradycje, a także przygotowania do Wojny Obronnej 1939 roku oraz 

jego drogę bojową  w 1939 roku. Cezury czasowe mojego opracowania będą stanowiły daty: 

- 22   XII   1918   kiedy   to   powstały   oddziały   Samoobrony   Krajowej   Litwy   i   Białorusi 

przemianowane kilka dni później na 1 Pułk Ułanów Wileńskich, a następnie na 13 Pułk 

Ułanów Wileńskich, 

- 27 IX 1939 roku kiedy to zakopany został pułkowy sztandar. 

Przedmiot mojej pracy został dotychczas uwzględniony w niewielu publikacjach. Żadna z 

nich nie opisuje bezpośrednio interesującego mnie tematu. Dlatego też zmuszony będę do 

zebrania zawartych w wielu dziełach fragmentarycznych informacji. Zdaję sobie sprawę, że 

moja praca będzie tylko niewielkim wkładem w pełne odtworzenie dziejów tej formacji. Mam 

nadzieję,   że   w   późniejszym   okresie   będzie   mi   dane   szersze   opracowanie   tego   tematu. 

Szczególnie   mocno   podkreślę   w   swojej   pracy   udział   w   13   Pułku   ułanów   pochodzenia 

tatarskiego. Wyróżnię ich, ponieważ od dłuższego czasu interesuję się kulturą, dziejami i 

tradycją Tatarów w Polsce.

   W swojej pracy będę korzystał przede wszystkim z opracowań, gdyż  większość źródeł 

zaginęła bądź została zniszczona w czasie wojny.  Skorzystam przede wszystkim ze zbiorów 

Centralnej   Biblioteki   Wojskowej,   Biblioteki   Narodowej   i   Centralnego   Archiwum 

Wojskowego. 

Moim   zdaniem   najwartościowsze   ze   wszystkich   publikacji   będą   wspomnienia   płk.   dypl. 

Józefa Szostaka

1

. Uważam, że będą one stanowiły dla mnie cenny materiał badawczy   ze 

względu   na   to,   że   płk.   dypl.   Szostak   (ówcześnie   ppłk.)   był   w   okresie   Wojny   Obronnej 

dowódcą wspomnianej formacji. 

Z kolei pomocnym dla moich komentarzy opracowaniem będzie dzieło płk. Mariana 

Porwita

2

  W   swojej   książce   autor,   w   obszerny,   a   zarazem   przystępny   sposób   komentuje 

działania w czasie Wojny Obronnej. Wspomina także o walkach, w których brał udział 13 

Pułk Ułanów Wileńskich.  Dzieło to jest  tym bardziej wartościowe, że jego twórca osobiście 

uczestniczył w zmaganiach wojennych. W związku z tym miał możliwość oceny z szerszej 

perspektywy działania dowództwa polskiej armii. 

1

 J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989.

2

M. Porwit, Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku, cz. 1-3, Warszawa 1983.

4

background image

  Informacje   zawarte   w   innych   książkach   będą   stanowiły   przede   wszystkim 

uzupełnienie mojej pracy. Chciałbym wymienić tutaj kilka ważniejszych dla mnie pozycji, z 

których zamierzam skorzystać w swojej pracy:  Wrześniowa księga chwały kawalerii polskiej 

, Śladami szwadronów – o taktyce walki konnej kawalerii II Rzeczypospolitej,  Broń i barwa 

kawalerii polskiej XX wieku -  w opracowaniach tych autorzy opisują uzbrojenie i taktykę 

polskiej kawalerii oraz jej działania w okresie Wojny Obronnej 1939 roku; Armia „Prusy” 

1939- przedstawiono tam działania armii „Prusy” i w jej ramach 13 Pułk Ułanów Wileńskich

Armia i społeczeństwo II Rzeczpospolitej - omówiono  w niej stosunki społeczne i tradycję w 

polskiej   armii;  Tatarzy   Polscy   1918-1939:   życie   społeczno   kulturalne   i   religijne,   Jazda  

tatarska   II   Rzeczypospolitej.   Dzieje,   barwa   i   broń  –   omówiono   w   nich   rolę   Tatarów   w 

społeczeństwie polskim, a na tym  tle ich znaczenie w 13 Pułku Ułanów Wileńskich. Ich 

opisanie uznam w swojej pracy za priorytetowe gdyż stanowili oni nie tylko integralną część 

Pułku lecz jeden z jego najważniejszych składników. Bez ich obecności życie kulturalne w 13 

Pułku Ułanów Wileńskich byłoby znacznie uboższe. Te, a także inne pozycje szczegółowo 

wymienię w bibliografii.

Jeżeli chodzi o źródła, to  najważniejszymi  dla mnie dokumentami będą zachowane 

Akta Personalne dowódcy 13 Pułku Ułanów Wileńskich. Dzięki nim będę mógł szczegółowo 

opisać sylwetkę dowódcy 13 Pułku Ułanów Wileńskich. Nie sposób bowiem przedstawić 

formacji wojskowej bez opisu sylwetki jej dowódcy. Bez tego praca byłaby niepełna. 

W   niniejszym   opracowaniu   odniosę   się   nie   tylko   do   historii   13   Pułku   Ułanów 

Wileńskich   lecz   także   przedstawię   go   na   tle   całej   polskiej   armii.   Przede   wszystkim   zaś 

kawalerii. Uważam, że formacja ta była  w Wojnie Obronnej, mimo pewnych niedociągnięć 

takich jak zbyt słabe uzbrojenie w działka przeciwpancerne, wyposażona na tyle dobrze, żeby 

stawiać nieprzyjacielowi opór dłużej niż to miało faktycznie miejsce. To przede wszystkim 

błędy   niektórych   dowódców   armii   (w   szczególności   gen.   Stefana   Dąb   –   Biernackiego) 

sprawiły,  że szanse na powstrzymanie  Niemców malały.  Powyższą  tezę postaram się jak 

najrzetelniej przedstawić i udowodnić w tej pracy. W związku z tym ważne dla mnie będzie 

zagadnienie   zależności   dowództwa   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   najpierw   od   Wileńskiej 

Brygady Kawalerii, w której składzie Pułk się znajdował, a następnie od Armii „Prusy,” gdyż 

w jej ramach działała Wileńska Brygada Kawalerii. 

W swojej pracy przede wszystkim przeprowadzę analizę dostępnych mi materiałów, a 

następnie wyciągnę z nich wnioski. W ten sposób chciałbym przybliżyć czytelnikowi swój 

pogląd na historię 13 Pułku Ułanów Wileńskich. 

5

background image

Do swojej pracy dołączę także Aneks, w którym zamieszczę sylwetkę dowódcy, Ordre 

de   Bataille   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   oraz   Żurawiejki.   O   pierwszej   z   tych   pozycji 

wspomniałem już wcześniej. Omówię więc tylko dwie pozostałe. 

Ordre   de   Bataille   (fr.  rozkaz   bitewny,   w   skrócie   OdeB)   jest   schematem   organizacyjnym 

wojska   lub   danej   formacji.   W   pierwotnym   znaczeniu   termin   ten   odnosił   się   do   rozkazu 

dowódcy   o   ustawieniu   wojsk   przed   bitwą.   Z   czasem   rozszerzono   go     na   każdy   plan 

organizacji wojsk, również w warunkach pokojowych i używany jest w tym znaczeniu w 

piśmiennictwie wojskowym. Jego   angielskim synonimem jest  Order of Battle  (OOB). W 

przedstawieniu   powyższego   schematu   z   pewnością   najbardziej   przydatne   okażą   się 

następujące  opracowania: Kawaleria polska i bronie towarzyszące w kampanii wrześniowej 

1939   roku:   Ordre   de   Bataille   i   obsady   personalne  oraz  Kapelani   wrześniowi.   Służba 

duszpasterska   w   Wojsku   Polskim   w   1939   r.   Dokumenty,   relacje   opracowania  pod   red. 

Wiesława Jana Wysockiego. W pierwszej z nich przedstawiono obsadę personalną 13 Pułku 

Ułanów   Wileńskich,   a   w   drugiej   jego   kapelanów.   W   przypisach   do   tej   części   pracy 

przedstawię także daty śmierci niektórych dowódców Pułku.

Żurawiejki   to   rozpowszechnione   w   okresie   międzywojennym   przyśpiewki 

kawaleryjskie.  Te  dwuwierszowe  rymowanki  śpiewano na jedną  nutę,  dzięki czemu były 

łatwiejsze   do   zapamiętania.   Ze   względu   na   swoją   często   swawolną   treść,   śpiewane   były 

najczęściej   podczas   sowicie   zakrapianych   alkoholem   biesiad.   Obyczaj   ich   śpiewania 

rozpowszechnił rosyjski poeta Michał Lermontow (1814-1841). Następnie przejęli go polscy 

żołnierze   służący   w   carskiej   armii.   Ich   nazwa   pochodzi   od   żurawia,   który   symbolizuje 

wędrówkę   i   przemijanie.   Każda   formacja   kawaleryjska   miała   swój   własny   repertuar 

Żurawiejek

3

. W swojej pracy, przedstawię je w celu lepszego zapoznania czytelnika, z kulturą 

żołnierską   w   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich.   Z   pewnością,   najbardziej   pomocne   w 

przedstawieniu tych przyśpiewek okaże się opracowanie autorstwa Stanisława Radomyskiego 

pt. „Żurawiejki,” gdyż autor zebrał większość z nich. 

Chciałbym,  żeby moja  praca stanowiła  bodziec dla  dalszych  badań nad tradycją  i 

historią 13 Pułku Ułanów Wileńskich. W tym miejscu dziękuję: promotorowi tej pracy dr 

hab. Januszowi Odziemkowskiemu za konsultacje i rtm. Edwardowi Mazurowi za pomoc w 

uzupełnianiu tego opracowania. 

3

 J.S. Kopczewski, J. Flisak, Zabawny leksykon historyczny w 888 pytaniach i odpowiedziach, Warszawa 2004, 

s. 366-367.

6

background image

Rozdział 1. Tradycje Pułku

Historia 13 Pułku Ułanów Wileńskich zaczęła się  22 grudnia 1918 roku.

Wtedy   to   w   majątku   Pośpieszka   doszło   do   połączenia   wszystkich   oddziałów   konnych 

"Samoobrony  krajowej   Litwy  i  Białorusi"   znajdujących     się  w   pobliżu   Wilna.  Kilka  dni 

później zgrupowanie  to przyjęło  nazwę  - 1 Pułk  Ułanów  Wileńskich. Zorganizowano  go 

według   wzorów   rosyjskich.   Składał   się   on   wówczas   z:   dwóch   szwadronów   liniowych, 

oddziału   karabinów   maszynowych   oraz   oddziału   pionierów.   W   jego   skład   wchodziło   25 

oficerów, 160 ułanów i 4 karabiny maszynowe. Pułk stale się powiększał dzięki napływowi 

nowych   ochotników   i   mniejszych   oddziałów   z   dalszych   powiatów.   31   XII   1918   roku   w 

Wilnie rozbrojono Niemców. Władzę w tym mieście przejął dowódca Samoobrony. Był nim 

wyznaczony   przez   Naczelnego   Wodza   Józefa   Piłsudskiego   gen.   Władysław   Wejtko. 

Tymczasem  w  Pułku  został  zorganizowany  3  szwadron.   Na  dowódcę   Pułku  wyznaczono 

najstarszego oficera rtm. Władysława Dąbrowskiego. Kolejnymi dowódcami byli: por. Adam 

Zahorski   (dowódca   1   szwadronu),   por.   Olgierd   Oskierko   (dowódca   2   szwadronu),   por. 

Konstanty Drucki – Lubecki (dowódca 3 szwadronu), kpt. Bronisław Wąskowski (dowódca 

oddziału karabinów maszynowych), rtm. Mikołaj Michniewicz – Hetman (dowódca oddziału 

konnych pionierów). Wszyscy wyżej wymienieni wywodzili się z armii carskiej. Służyli zaś 

przeważnie w Korpusach Polskich w Rosji. Natomiast ułani to przede wszystkim ochotnicy w 

dużej części wywodzący się z rodzin inteligenckich. Posiadali oni zazwyczaj własne konie, a 

uzbrojenie,   umundurowanie   i   wyposażenie   było   różnorakie.   Częściowo   po   Rosjanach,   a 

częściowo odebrane Niemcom. Ponad to również i cywilne.

Już na początku swojego istnienia Pułk musiał się zmierzyć z kilkoma przeciwnikami. 

Pierwszym   z   nich   byli   Niemcy   próbujący   rozbrajać   mniejsze   polskie   oddziały.   Drugim 

podchodzący   pod   Wilno   sowieci,   a   trzecim   miejscowi   komuniści   dążący   do   opanowania 

Wilna. W jego obronie ułani po raz pierwszy starli się z bolszewikami pod Nową Wilejką. W 

wyniku   tej   bitwy   wycofali   się   do   miasta,   a   5   I   1919   roku   zmuszeni   zostali   do   jego 

opuszczenia   przez   przeważające   siły   wroga.   Odjeżdżający   z   miasta   gen.   Wejtko   został 

zatrzymany przez Niemców. Zmusili  oni generała  do podpisania aktu złożenia broni przez 

oddziały Samoobrony. Nie podporządkował się temu Pułk rtm. Władysława Dąbrowskiego. 

Rozpoczął   on   wraz   z   dołączonym   do   niego   oddziałem   piechoty   działania   partyzanckie 

przeciwko   bolszewikom.   6   I   1919   roku   oddziały   podporządkowane   rtm.   Władysławowi 

Dąbrowskiemu wyruszyły z Białej Waki do m. Jeziory gdzie została podpisana umowa z 

7

background image

Niemcami   o   czasowej   neutralności.   Kilka   dni   po   tym   wydarzeniu   brat   rtm.   Władysława 

Dąbrowskiego rtm. Jerzy Dąbrowski czasowo objął dowództwo nad Pułkiem. Powodem był 

wyjazd chorego brata do Warszawy. 

W tym czasie Pułk wraz z piechotą maszerował na południe, staczał potyczki, brał 

jeńców i zdobywał broń. 3 II 1919 roku dołączył do niego awansowany do stopnia majora 

Władysław  Dąbrowski  obejmując  dowództwo  całego oddziału liczącego  około 600 ludzi. 

Pułkiem zaś nadal dowodził jego brat zwany przez ułanów „Łupaszka” z powodu swoich 

wyłupiastych oczu. Tymczasem w Limanowie i Żabince w   bojach z Ukraińcami zdobyto 

duże   magazyny   sprzętu   wojennego.   W   okolicach   Brześcia   doszło   do   spotkania   ze 

szwadronami 2 Pułku Ułanów. Następnie doszło do walk Ułanów Wileńskich z Niemcami o 

to miasto. 

W marcu 1919 roku Pułk został zreorganizowany i włączony do regularnych jednostek 

Wojska Polskiego. Jako taki otrzymał nazwę – „Dywizjon Jazdy Wileńskiej”. Otrzymał On 

również 2 rosyjskie działa górskie. Odtąd w czterokonnych zaprzęgach stale towarzyszyły 

Pułkowi. Ponadto stanowiły one cenne wsparcie ogniowe. Poza tym w kwietniu 1919 roku 

częściowo rozwiązano kłopoty z umundurowaniem (spory odsetek ochotników nosił cywilne 

ubrania) gdyż Komitet Obrony Kresów przysłał komplet mundurów.

Ułani walczyli najpierw w Dywizji Podlaskiej, a następnie w Litewsko – Białoruskiej 

pod dowództwem gen. Stanisława Szeptyckiego. Pułk dokonał wypadu na Baranowicze. W 

jego wyniku miejscowość ta zostaje przezeń zdobyta, a następnie przez miesiąc osłaniana. 18 

V 1919 roku żołnierze skierowali się w stronę Lidy na odpoczynek. 

W   następnym   miesiącu   rozwiązano   oddział   konno   –   pieszy   mjr   Dąbrowskiego,   a 

Dywizjon Ułanów Wileńskich został przemianowany na 13 Pułk Ułanów.   Jego dowódcą 

został   mjr   Władysław   Dąbrowski.   Zastępcą   mianowano   jego   brata   Jerzego.   W   wyniku 

przyłączenia się do Pułku nowych ochotników, a także otrzymania koni, broni oraz sprzętu 

utworzono 4 szwadron oraz szwadron zapasowy. Wyruszają one ze swojego miejsca postoju 

w Grodnie. 

W lipcu 1919 roku Pułk uderzył na tyły oddziałów sowieckich pod Mołodecznem i 

tocząc dalsze boje osiągnął rzekę Berezynę. W grudniu 1919 roku po uzupełnieniach Pułk 

liczył  około   900  żołnierzy.  15  I  1920  roku  Pułk  został   przeniesiony  do  Wilna.  Tam  też 

dowództwo nad nim objął płk Eugeniusz Ślaski. Tylko 4 szwadron stacjonował na granicy 

polsko – litewskiej. Pozostali żołnierze stacjonowali w koszarach. Szkolono w nich rekrutów i 

młode konie. W kwietniu Pułk obsadził linię demarkacyjną z Litwą. 

8

background image

W   maju   1920   roku   Armia   Czerwona   ruszyła   do   ofensywy,   a   13     Pułk   Ułanów 

Wileńskich   został   przetransportowany   koleją   do   grupy   płk   Stanisława   Małachowskiego. 

Następnie wziął udział w ofensywie za Berezynę i Autę, a do 4 VII 1920 roku zajmował 

odcinek frontu w okolicach Dzisny. Dochodzi do zmiany dowódcy. Pułk otrzymuje pod swą 

pieczę   ppłk   Mścisław   Butkiewicz.   Tymczasem   pod   naporem   rozpoczętej   w   lipcu   drugiej 

ofensywy Armii Czerwonej Pułk zmuszony został do odwrotu w tylnej straży 1 Armii Wojska 

Polskiego. Pułk toczył walki na Niemnem, pod Sokółką oraz pod Janowcem gdzie w ciężkiej 

bitwie 25 VII 1920 roku walczył z korpusem konnym Gaja ponosząc ciężkie straty na skutek 

przewagi   nieprzyjaciela.   Datę   tej   bitwy   przyjęto   za   dzień   święta   Pułkowego.   Będący   w 

odwrocie   Pułk   toczy   boje   pod   Knyszynem,   Osowcem,   Tykocinem   oraz   nad   Narwią.   W 

następnym   miesiącu   Pułk   działa   na   tyłach   nieprzyjacielskiej   armii   pod   Wyszogrodem, 

Płockiem, Ciechanowcem, Ostrołękę i Kolnem. Od 16 VIII 1920 roku Pułk w całości podąża 

za   wycofującymi   się   oddziałami   wroga.   Następnie   staje   pod   Łomżą   na   kilkudniowy 

odpoczynek. Potem został przeniesiony transportem kolejowym na wschód gdzie od 28 IX 

1920 roku atakuje wycofujące się pod bitwie nad Niemnem oddziały sowieckie. 

Pułk   został włączony do Brygady Jazdy płk Stefana Strzemieńskiego i razem z nią 

wszedł w skład ośmiopułkowej grupy pościgowej płk Adama Nieniewskiego. W ramach tejże 

13 Pułk Ułanów Wileńskich wyruszył w stronę Mińska cały czas ścierając się z oddziałami 

nieprzyjaciela.   4   X   1920   roku   dochodzi   do   ciężkiej   i   przegranej   dla   Pułku   bitwy   pod 

Kojdanowem, a zaraz potem do walk o Mińsk. Następnie zgodnie z rozkazem Marszałka 

Józefa Klemensa Piłsudskiego ułani maszerują na północ celem dołączenia do 3 Dywizji 

Piechoty Legionów.   Na terenie Litwy Środkowej Pułk znalazł się 17 X 1920 roku, a w 

kolejnym dniu zostało podpisane zawieszenie broni z Rosją sowiecką. Pułk podporządkował 

się   rozkazom   gen.   Lucjana   Żeligowskiego.   Tenże   podjął   działania   przeciw   Litwie 

Kowieńskiej celem obrony polskich kresów, w ramach wojsk Litwy Środkowej.  W 13 Pułku 

Ułanów Wileńskich znajdowali się przede wszystkim ochotnicy z terenów Wileńszczyzny. Z 

tego też powodu toczyli boje o te ziemie. Ułani   wyspecjalizowali się w wypadach na tyły 

nieprzyjaciela.   Uderzając   w   tychże   nad  jezioro   Syrwinty   we  wsi   Jodale   zaskoczyli   sztab 

dywizji litewskiej. Następnie wzięli do niewoli jej dowódcę gen. Nastopka razem z kilkoma 

oficerami   i   żołnierzami.   Ponad   to   zdobyli   ważne   dokumenty   oraz   sprzęt   wojenny 

doprowadzając   tym   samym   do   upadku   zamierzone   przez   Litwinów   natarcie   na   Wilno. 

Tymczasem 27 X 1920 roku Pułk dokonał wypadu na miasteczko Pozelwa. W wyniku tegoż 

zostało ono zdobyte. Następnie ułani toczyli boje z przeważającymi siłami Litwinów dzięki 

czemu odciążyli inne polskie oddziały. W czasie względnego spokoju na froncie doszło do 

9

background image

utworzenia z 13 Pułku Ułanów Wileńskich i Pułku Ułanów Grodzieńskich brygady jazdy. 17 

XI 1920 roku brygada pod Giedrojciami przeszła na tyły Litwinów maszerując w kierunku 

Kiejdan. W tym czasie toczyła walki z nieprzyjacielską piechotą. Cztery dni później wróg 

zniszczył   tory   kolejowe   co   zmusiło   pułki   brygady   do   odwrotu   w   ciężkich   warunkach 

zbliżającej się zimy. Ponad to ułani byli atakowani przez grupy litewskich partyzantów. W 

starciach z Litwinami ułani zniszczyli mosty i zadali im ciężkie straty. W końcu 24 XI 1920 

roku Pułk osiągnął linię polskiej piechoty w okolicach miejscowości Święciany po tym jak 

nastąpiło zawieszenie broni. Mimo tego miał on przeciw sobie przez cały czas niemalże całą 

armię Litwy Kowieńskiej. 

Niemal przez cały rok 1921 ułani pełnili służbę na linii demarkacyjnej z Litwinami. 

Dopiero w dniu 13 IV 1922 roku zostali przetransportowani koleją do Głębokiego. Tam też 

pozostali   do   jesieni   tego   roku   ścierając   się   z   bolszewicką   dywersją   na   granicy   państwa. 

Nowym dowódcą Pułku mianowano ppłk Terencjusza O’Brien de Lacy. Jednakże w sierpniu 

tego roku zdał on dowództwo na ręce płk Tadeusza Brzozowskiego. Ostatecznie Pułk został 

przeniesiony do Nowej Wilejki   we wrześniu 1922 roku. Tam też znajdował się jego stały 

garnizon pokojowy. 

W okresie dwuletnich walk w 13 Pułku Ułanów Wileńskich poległo oraz zmarło z ran 

7   oficerów,   a   także   56   szeregowych.   Ponad   to   50   żołnierzy   (z   czego   10   pośmiertnie) 

otrzymało Krzyż Virtuti Militari V klasy. Krzyżem Walecznych odznaczono 179 (z czego 

dwukrotnie 6, a czterokrotnie 1 żołnierza). Natomiast Krzyż Zasługi otrzymało 53 żołnierzy 

13 Pułku Ułanów Wileńskich. 

W toczonych w ciągu tych lat walkach z Armią Czerwoną Pułk zdobył 6 dział, 40 km 

oraz   ponad   1000   jeńców.   Ponad   to   ułani   zdobyli   na   nieprzyjacielu   400   koni   i   mnóstwo 

cennego sprzętu wojennego. 

W kwietniu 1925 dowództwo w Pułku przejął płk Aleksander Kunicki. We wrześniu 

1927 roku pieczę nad nim przejął ppłk dypl. Adam Korytkowski, a od kwietnia 1930 ppłk 

Czesław  Chmielewski.  W  okresie  jego  dowodzenia  1  Szwadronowi  Pułku  nadano  nazwę 

Szwadron Ułanów Tatarskich. W ten sposób nawiązano do tradycji wszystkich oddziałów 

tatarskich służących w Wojsku Polskim. W szczególności zaś do ostatnio włączonego do 13 

Pułku Ułanów Wileńskich częściowo w 1920 roku rozwiązanego Pułku Jazdy Tatarskiej. W 

marcu 1937 roku dowodzenie przejął płk Kazimierz Żelisławski, który został w marcu 1939 

roku przeniesiony na inne stanowisko. W lipcu tegoż roku dowództwo objął ppłk dypl. Józef 

Szostak i dowodził nim do końca wojny obronnej we wrześniu 1939 roku.   

10

background image

1.1. Życie religijne Pułku

W   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   służyli   zarówno   katolicy   jak   i   prawosławni,   a   także 

wyznawcy religii mojżeszowej oraz muzułmanie. Szczególną rolę odgrywali ci ostatni. Od 

stycznia 1919 roku do 10 IX 1920 roku istniał Tatarski Pułk Ułanów im. Pułkownika Mustafy 

Achmatowicza. Wtedy to w Krośniewicach uległ on rozformowaniu i wraz ze szwadronem 

zapasowym   został   wcielony   do   13   Pułku   Ułanów.   Po   interwenci   u   Naczelnego   Wodza 

sformowano oddział pod nazwą Dywizjon Mahometański. W jego skład weszli oficerowie i 

ułani Tatarskiego Pułku wraz z żołnierzami z Kaukazu. Marszówka złożona z Tatarów w 

międzyczasie   odeszła   do   13   Pułku   Ułanów.     Ostatecznie   w   1936   roku   ustanowiono   1 

szwadron 13 Pułku Ułanów Wileńskich zwany szwadronem tatarskim w celu podtrzymania 

tradycji muzułmańskich w wojsku polskim.  

W   wojsku   polskim   II   Rzeczypospolitej   obowiązywała   zasada   poszanowania 

przekonań religijnych. Znalazło to odbicie m.in. w rocie przysięgi wojskowej osobnej dla: 

chrześcijan   wszystkich   obrządków,   niechrześcijan   oprócz   muzułmanów,   muzułmanów, 

ewangelicznych   chrześcijan   baptystów   i   sekt   pokrewnych,   bezwyznaniowców.     Miało   to 

szczególne znaczenie w 13 Pułku Ułanów Wileńskich gdzie jak już wcześniej zostało to 

podkreślone   służyli   żołnierze   różnych   wyznań.   Widoczne   to   było   w   codziennym   życiu 

żołnierzy tego Pułku. Ułani o godzinach wyznaczonych przez dowódcę jednostki  stawiali się 

na nabożeństwach oddzielnie dla swoich przekonań religijnych.  Przykładem może tu być 

następujący rozkaz: 

Nabożeństwo   dla   szeregowych   wyznania   Rz.   Kat.   w   dniu   16.bm.   odbędzie   się   w 

kościele parafialnym w N. Wilejce o godzinie 9.30. Zbiórka na placu mjr. Dąbrowskiego o  

godzinie 8.35. Pułk prowadzi do kościoła por. Kierszowski Bohdan. Całość garnizonu do  

kościoła prowadzi rtm. Cichowski Tadeusz. D-ca   szwadronu   gospodarczego   wyznaczy 

furmankę celem przywiezienia  ks. Malinowskiego z przystanku autobusowego koło przejazdu 

kolejowego   i   odwiezie   z   powrotem       po   nabożeństwie.   Nabożeństwo   dla   szeregowych  

wyznania prawosławnego odbędzie się w cerkwi parafialnej w N. Wilejce o godzinie 10-j. 

Zbiórka przy wartowni pułku o godzinie 9.00 skąd pod dwem st. wchm. Sawlewicza który  

jednocześnie będzie d-cą całości szeregowych wyznania prawosł. garnizonu – odmarsz na  

zbiórkę   przy   wartowni   85   pp.   Nabożeństwo   dla   szeregowych   wyznania   mojżeszowego 

odbędzie się w świetlicy 85 pp. o godzinie 10-tej. Zbiórka przy wartowni pułku o godzinie 

9.45 skąd pod dwem kpr. Żołnierowicza odmarsz na nabożeństwo do świetlicy 85 pp.

11

background image

              13 Pułk Ułanów Wileńskich,  Nowa Wilejka 1.I .1938r. , rozkaz dzienny nr 11

4

.  

Doniosłą rolę w wychowaniu żołnierzy spełniały lekcje religii. Przykładem tego może być 

następujący rozkaz: 

Dowódca szwadronu gospodarczego będzie wyznaczał furmankę w miesiącu lutym br. celem  

przywożenia ks. Araszkiewicza do Szkoły Rodziny Wojskowej w dniach: 3    14   i 24.II.38r.

Furmanka po księdza winna się stawić w wyznaczonym dniu przed plebanją parafij cywilnej 

w N. Wilejce o godzinie 7.30. Po ukończeniu lekcji nauki religii ta sama furmanka powinna 

odwieźć księdza z powrotem. Godzina przybycia furmanki przed Szkołę R.W. będzie podana 

każdorazowo przez księdza woźnicy.

                                                                                    dowódca Pułku Żelisławski Kazimierz

 13 Pułk Ułanów Wileńskich, Nowa Wilejka 21.I.1938, rozkaz dzienny nr 15 ”. 

5

  

Ważny był w tym rozkazie fakt szacunku dla kapłana, który wpajał żołnierzom najpiękniejsze 

cechy   polskiego   żołnierza   –   uczciwość,   wierność,   godność   i   prawość.   Do   tych   samych 

wartości odwoływali się także kapelani innych wyznań. Przypominali oni przede wszystkim 

tradycje tolerancji z czasów I Rzeczypospolitej. Podkreślali bohaterstwo żołnierzy swoich 

wyznań. 

Przepiękne były  tradycje  związane  ze świętami  religijnymi,  a przede wszystkim  z 

Bożym   Narodzeniem   i   Wielkanocą.   Na   szczególną   uwagę   zasługuje   tu   fakt,   że   przed 

rozpoczęciem   wieczerzy   wigilijnej   dzielono   się   opłatkiem   z   końmi.   Spotkanie   wigilijne 

kończyło   się   śpiewaniem   kolęd   do   późnych   godzin.   Równie   piękną   tradycją   było 

oddelegowywanie warty honorowej w Wielkim Tygodniu celem pełnienia straży przy Grobie 

Pańskim w kościele garnizonowym. 

Warte podkreślenia są także tradycje wyznań niechrześcijańskich, a przede wszystkim 

te które wiążą się z islamem. Religia ta   ma ścisłe powiązania z wielowiekową tradycją 

osadnictwa Tatarów na ziemiach polskich. Już w 1410 roku walczyli po stronie polsko – 

litewskiej w bitwie pod Grunwaldem. Dowodził nimi wówczas chan Dżelal ed-Din. Jeszcze w 

drugiej   połowie   XVI   wieku   potomkowie   Tatarów   osadzonych   przez   księcia   Witolda   na 

Litwie odprawiali raz w roku w meczetach modły za Jego duszę i nazywali Go podporą 

islamu.

 

W suplice z 1519 roku skierowanej do króla Zygmunta Starego czytamy o Wielkim Księciu 

Witoldzie: 

4

 CAW I .321.13.14

5

 Tamże, s. 37

12

background image

On nie kazał zapomnieć o Proroku (Muhammedzie), a my do świętych miejsc (islamu) oczy 

obracając, tak imię jego powtarzaliśmy jak naszych kalifów"

6

Tatarzy   mieli   więc   w   Polsce   długą   i   chwalebną   tradycję   wiernych   obrońców 

Rzeczpospolitej. Wyróżniali się oni   w 13 Pułku nie tylko swoim przywiązaniem do religii 

muzułmańskiej lecz także m.in. tym, że na proporczykach mundurowych w kolorze różowym 

jeszcze w środku znajdował się pozłacany metalowy półksiężyc z gwiazdą. Podobnie zresztą 

jak na płaszczach. Ponad to Tatarzy swoje proporczyki na lancach mieli jedwabne, a nie tak w 

pozostałej części 13 Pułku Ułanów Wileńskich bawełniane. Było to możliwe dzięki ofiarności 

społeczności tatarskiej, która swoim pobratymcom ufundowała takie proporczyki. Półksiężyc 

i gwiazda wyhaftowane były na nich złotych  szychem. Szwadron posiadał także buńczuk 

wykonany wedle wzoru używanych  niegdyś  przez chorągwie tatarskie w Rzeczpospolitej. 

Miał   on   duży   bardzo   okazały   pozłacany   grot.   Poniżej   tegoż   zostały   umieszczone   trzy 

stopniowo zwiększające się krążki z dzwoneczkami. Każdy z nich miał inną tonację. Do grotu 

przymocowane   były   frędzle.   Symbolizowały   one   dwa   rzędy   końskie.   Jeden   był   biało   – 

czerwony, a drugi zielony (kolor ten symbolizuje islam).

 Warte podkreślenia jest także to, że było to możliwe mimo iż w owym szwadronie w 

większości służyli Polacy, a nie Tatarzy. 

Przy okazji ważniejszych świąt islamskich Tatarzy dostawali przepustki na wyjazd do 

meczetu wileńskiego w celu umożliwienia im udziału w nabożeństwie. Było to możliwe gdyż 

Pułk stacjonował w pobliżu Wilna w miejscowości Nowa Wilejka. Po odbytych  modłach 

wiele rodzin tatarskich spraszało żołnierzy na świąteczne przyjęcia. Przy tej okazji dostawali 

oni skromne upominki. 

W  1938  r.  na  prośbę  władz   muzułmańskich  w  II  RP,   którą  poparło  Ministerstwo 

Wyznań   Religijnych   i   Oświecenia   Publicznego,   Ministerstwo   Spraw   Wojskowych 

postanowiło   mianować  w   13 Pułku  Ułanów  Wileńskich  kapelana  muzułmańskiego  celem 

opieki duchowej nad służącymi w nim Tatarami. Został nim Ali Ismaił Woronowicz pełniący 

dotychczas funkcję imama stołecznej gminy muzułmańskiej.  On to w tymże  roku przyjął 

przysięgę   od   poborowych   Tatarów.   Ludność   tatarska   z   wielką   sympatią   odnosiła   się   do 

swojego szwadronu. Warte odnotowania jest to, że 7 III 1937 r. doszło do spotkania delegacji 

Tatarów polskich z Korpusem oficerskim 13 Pułku Ułanów Wileńskich w restauracji Hotelu 

Georges'a w Wilnie. Na ręce jego dowódcy płk. Kazimierza Żelisławskiego zostało złożone 

podziękowanie. Było ono wyrazem wdzięczności za możliwość odbywania przez Tatarów 

polskich służby wojskowej w jednej jednostce. Dzięki temu urzeczywistniło się marzenie o 

6

 http://www.tatarzy.tkb.pl/ dn.

 

11 X 2006.

13

background image

kontynuowaniu dawnych tatarskich tradycji  wojskowych. W tym też roku podczas święta 

pułkowego 25 VII został wręczony l Szwadronowi Tatarskiemu buńczuk wykonany według 

wzorów   starotatarskich.     Ufundowała   go   cała   społeczność   tatarska.   Ponad   to   z 

poszczególnych gmin muzułmańskich przysyłano dary dla świetlicy szwadronowej. Wśród 

nich znajdowały się:  książki, czasopisma, gry towarzyskie oraz inne potrzebne dla rozwoju 

religijno   –   kulturalnego   rzeczy.   Ponad   to   szwadron   otrzymał   także   kilka   dywanów 

modlitewnych. 

Życie religijne Pułku było więc niezmiernie ważne dla zdrowego rozwoju duchowego 

i patriotycznego żołnierzy. Postawa ta szczególnie uwidoczniła się podczas wojny obronnej 

we wrześniu 1939 roku gdzie ułani 13 Pułku wiernie strzegli granic swej ziemskiej Ojczyzny 

walcząc z wielokrotnie silniejszym najeźdźcą. 

1.2.  Życie społeczno – kulturalne w 13  Pułku Ułanów Wileńskich

W II Rzeczpospolitej dbano nie tylko o rozwój moralny i patriotyczny żołnierzy lecz także 

rozwijano w nich umiejętności obywatelskie.   13 Pułk Ułanów Wileńskich nie stanowił tu 

wyjątku.  Żołnierz  nie miał  prawa brania  udziału w  wyborach  ponieważ armia  miała  być 

apolityczna.  Jedynym  jego wyborem miała  być Ojczyzna.  To Jej  miał  być wierny,  a nie 

jakiejkolwiek choćby i o najwspanialszych ideałach partii politycznej. Tym bardziej, że każde 

ugrupowanie polityczne miało inny program co w konsekwencji doprowadzało do sporów, 

których  wojsko chciało uniknąć. Można o tym  przeczytać  np. w książce  dr hab. Janusza 

Odziemkowskiego:  „Tłumaczono   potrzebę   apolityczności   wojska,   pokazując   negatywne 

skutki kłótni i sporów partyjnych.”

7

 

Nie   oznaczało   to   jednak   tego,   że   żołnierze   nie   mieli   się   angażować   społecznie   i 

kulturalnie. Celem wychowania obywatelskiego było takie ukształtowanie cech charakteru 

żołnierza, aby stanowił wzór honoru, godności osobistej, wierności złożonej przysiędze, a 

także,   aby   był   gotowy   do   poświęceń,   karny,   koleżeński,   rozumiejący   potrzeby   państwa, 

samodzielny,   uczciwy,   religijny   i   miłujący   pracę   społeczną.   Miał   być   więc   wzorem 

obywatela, bo przecież noszenie munduru jest zarówno zaszczytem jak i obowiązkiem wobec 

Ojczyzny.   Przykładem   tak  pojętego  obowiązku   może   być  także  działalność   charytatywna 

żołnierzy. Ułani 13 Pułku nie odbiegali tu od powszechnie przyjętej normy. W jednym z 

rozkazów dziennych czytamy: 

W dniu 1.II.br. o godz. 21-ej w sali K.P.W. – w Nowej Wilejce przy ul. Połockiej  

staraniem Rodziny Policyjnej i Policyjnego Klubu Sportowego zostanie urządzona zabawa 

7

 J. Odziemkowski, Armia i społeczeństwo II Rzeczpospolitej, Warszawa 1996, s. 35

14

background image

taneczna dochód z której przeznaczony jest na wdowy i sieroty po poległych policjantach. W 

powyższej zabawie Komendant Garnizonu zezwolił wziąć udział osobom wojskowym z tut. 

garnizonu.

13 Pułk Ułanów Wileńskich, Nowa Wilejka, dnia 27.I.1938 roku, rozkaz dzienny nr 20 

8

”.  

Na   powyższym   przykładzie   widzimy,   że   żołnierze   po   przez   tego   rodzaju   działalność 

charytatywną nie tylko pomagali jak o tym zostało tu wspomniane wdowom i sierotom po 

poległych policjantach lecz także szlifowali swoje obycie towarzyskie. 

Ważnym element życia żołnierskiego była także rozrywka. Miała ona swoje określone 

zadanie. Jej celem było nie tylko zapewnienie żołnierzom zasłużonego odpoczynku lecz także 

wypracowanie   pożądanych   społecznie   i   kulturowo   zachowań.   Wyraźnie   zostało   to 

podkreślone   w   książce     dr   hab.   Janusza   Odziemkowskiego,   który   w   tym   konkretnym 

przypadku  cytuje  w  niej  dokument  z   Centralnego  Archiwum  Wojskowego  (Pismo szefa 

Gabinetu Ministra S. Wojsk. ppłk. J. Becka do Związku Teatrów Ludowych z 29 V 1927 r., 

CAW, I.300.22.36): 

Cele teatru żołnierskiego są przede wszystkim wychowawcze. Ma on uczyć czystego i  

pięknego   języka,   poprawnego   wygłaszania,   estetyki   ruchów,   ma   zaznajamiać   żołnierza   z 

literaturą i kulturą narodu, a tym samym uświadamiać go patriotycznie, estetycznie oraz  

etycznie.   Dlatego   należy   w   teatrze   żołnierskim   kłaść   główny   nacisk   nie   na   samo 

przedstawienie, lecz na próby, które odbywać się mogą wobec audytorium; do współpracy 

należy przyciągnąć ogół żołnierski, choćby do małych ról […] tak, by o ile możliwości, każdy  

żołnierz czuł się nie tylko widzem, ale i współtwórcą przedstawienia.”

9

 Ponad to w jednym z  

dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego czytamy: „ Dnia 15.II br. o godzinie 20.15 

odbędzie   się   w   teatrze   Lutnia   dla   pp.   oficerów   i   podofic.   i   ich   rodzin   przedstawienie.  

Odegrana zostanie wesoła operetka Lekara p.t. Hrabia Luxemburg. Bilety w cenie od 15 gr.  

do   2   zł.   20   gr.   nabywać   można   w   Komendzie   Miasta   Wilno   do   dnia   15.II.   godz.   15.00  

pozostałe zaś w dniu przedstawienia w kasie teatru od godz. 19.00.

13 Pułk Ułanów Wileńskich, Nowa Wilejka 27.I.1938 roku, rozkaz dzienny nr 20. 

10

Sport, a szczególnie jazda konna był ważnym elementem życia ułanów 13 Pułku. Za 

przykład może posłużyć tekst jednego z dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego:

  „Dowódca Wileńskiej Brygady Kawalerii zapowiedział telefonicznie zawody konne  

zimowe na torze wyścigowym w Pospieszce w  terminie 17.bm. Zawody mają się składać z 

konkursu ofic. oraz gonitw narciarskich  włókiem za koniem i włókiem za jeźdźcem. 

8

 CAW I .321.13.14

9

 Tamże, s. 55

10

 CAW I.321.13.14

15

background image

rtm.   Tarnowski   Jan   przygotuje   oficerów   na   konkurs   hippiczny   i   w   dniu   15.   bm.  

zameldują kartę służbową nazwę konia lub nazwę konia i jeźdźca i w jakim rodzaju wyścigu  

chcą wziąć udział.

Dowódcy: szwadronu uł. Tat. 2 3 4 i CKM przygotują po 2 konie do wyścigu narc. 

narciarza   za   koniem   i   jeźdźcem   do   wyścigu   narciarzy   cywilnych   którym   trzeba   będzie  

dostarczyć   koni   i   jeźdźców   przedstawić   w   dniu   15   bm.   uprząż   włókową   wypożyczy   na  

zapotrzebowanie dowódców szwadronów ppor. Kisielewicz Marian

13 Pułk Ułanów Wileńskich, Nowa Wilejka 10.I.1938 roku, rozkaz dzienny nr 6.”

11

W   13-stym   Pułku   Ułanów   urządzano   także   zawody   szermiercze.   W   dokumencie 

Centralnego Archiwum Wojskowego czytamy: 

W   dniu   22.   bm.   o   godzinie   14-j   odbędą   się   zawody   szermiercze   na   szable   dla  

oficerów   tut.  garnizonu.   Do   zawodów  z   pułku   staną:  por.  Cieplak  Ignacy     ppor.   Cydzik  

Grzegorz ppor. Kitowski Władysław ppor. Kisielewicz Marian   ppor. Tyczyński Tadeusz i 

ppor. Szamota Andrzej.

  

dowódca pułku Żelisławski Kazimierz 

13 Pułk Ułanów Wileńskich Nowa Wilejka  dnia 21.I.1938 roku, rozkaz dzienny nr 15.”

12

Z powyższego fragmentu wynika jak ważne były tradycje w 13 Pułku Ułanów Wileńskich 

tradycje   związane   z   wychowaniem   fizycznym   żołnierzy.   Życie   społeczno   –   kulturalne   w 

Pułku   miało   znaczny   wpływ   na   rozwój   młodych   żołnierzy,   którzy   często   pochodzili   z 

rejonów wiejskich. Nie mieli więc możliwości wykształcenia. W wojsku zaś często mieli 

lepsze warunki życia i możność zdobycia tak przecież potrzebnej wiedzy. Ujęci zaś w karby 

wcześniej sobie nieznanej dyscypliny stawali się świetnymi żołnierzami, którzy z właściwym 

sobie uporem i oddaniem bronili swojego kraju.

1.3.  Sztandar i barwy Pułku 

Ziemiaństwo Wileńszczyzny, po wyzwoleniu tego miasta 19 kwietnia 1919 roku z rąk wojsk 

sowieckich, postanowiło ufundować 13 Pułkowi Ułanów sztandar. Wręczony on został przez 

delegację   Koła   Polek   Ziemi   Wileńskiej.   Na   uroczystość   tę   wydelegowano   zgodnie   z 

propozycją     przedstawicielek   Koła   Polek   Ziemi   Wileńskiej   pluton   ułanów   ze   szwadronu 

zapasowego z Grodna. Dowodził nimi porucznik Pożarski. Ponad to celem przyjęcia owego 

sztandaru   przybył   rtm   Jerzy   Dąbrowski.   Uroczystość   wręczenia   sztandaru   odbyła   się   w 

Katedrze wileńskiej. Wręczał go dowódca   I Dywizji Piechoty Legionów  Edward Śmigły - 

11

 CAW I.321.13.14

12

 CAW I.321.13.14

16

background image

Rydz.   Ponad   to   przy   jego   wręczaniu   obecni   byli   wysocy   rangą   przedstawiciele   władz 

wojskowych i cywilnych. „Matkami chrzestnymi” Pułku zostały delegatki Koła Polek Ziemi 

Wileńskiej – Maria Tyszkiewiczówna,   Helena Bohdanowiczówna oraz Jadwiga Rusiecka. 

Ponad to za opiekunkę Pułku można uznać wielce dlań zasłużoną panią Elżbietę Mikulicz – 

Radecką. 

Sztandar   miał   drzewce   pochodzące   z   autentycznej   kopii   husarskiej   znalezionej   w 

Giejłaszach.   Widoczny był na nim wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej, który został 

wykonany przez Ferdynanda Ruszczyca. 

Barwą pułku był kolor różowy (rose imperiale) nawiązujący do stacjonującego  w 

Wilnie pskowskiego pułku lejbdragonów gwardii (służyło w nim wielu Polaków). Proporczyk 

także miał barwę różową i wąski chabrowy pasek pośrodku. Otok rogatywki również był 

koloru różowego. 

1.4  Święto Pułkowe

Święto Pułkowe przypadało na dzień 25 lipca w rocznicę boju pod Janowem 25 lipca 1920 

roku w czasie wojny polsko-bolszewickiej. 13 Pułk Ułanów Wileńskich wsławił się wtedy 

bohaterską postawą w czasie walk z 15 Dywizją Kawalerii 3 Korpusu Konnego Gaja.  Innym 

uroczystym dniem był dzień 17 października. Była to pamiątka przejścia do znajdujących się 

na terenie Litwy Środkowej miejscowości Wormiany w dniu 17 X 1920 roku. Ważnym dniem 

w kalendarzu Pułkowym była również rocznica   śmierci mjr Władysława Dąbrowskiego – 

założyciela i pierwszego dowódcy tego Pułku. 

17

background image

Rozdział 2. Przygotowania do wojny obronnej

W rozdziale tym opiszę przygotowania polskiej kawalerii do Wojny Obronnej poczynając od 

uzbrojenia, a kończąc na taktyce walki konnej. Nie będę w nim osobno opisywał 13 Pułku 

Ułanów   Wileńskich   gdyż   uzbrojenie   czy   taktyka   były   w   formacjach   polskiej   kawalerii 

podobne. Opiszę w nim formacje kawalerii przede wszystkim na szczeblu brygady i pułku.  

2.1.  Uzbrojenie 

Standardowe uzbrojenie polskiego kawalerzysty składało się z:  

broni białej – szable i bagnety, 

broń drzewcowej – lance, 

broni palnej – karabinki i pistolety, 

uzbrojenia ochronnego – hełmy.

W kawalerii używano trzech typów szabel polskich i kilku typów zagranicznych. Do 

pierwszego z nich zalicza się szablę polską broni jezdnych wytwarzaną według wzoru z 1917 

roku. Szabla była produkowana zarówno w wersji oficerskiej jak i dla szeregowych. Dzieliła 

się na kilka podtypów. Różnice między nimi były niewielkie. 

Innym rodzajem tej broni była szabla polska wz. 21/21. Tak jak poprzednia miała ona 

dwie zasadnicze odmiany – oficerską i dla szeregowych. Pierwsza z nich miała masywną 

metalową   głownię   z   jednym   wklęsłym   szlifem   lub   trzy,   a   nawet   pięć   bruzd.   .   Ponad   to 

posiadała   stalową   czernioną   oprawę   rękojeści   oraz   dużą   różnorodność   głowni.   Broń   tę 

polerowano i niklowano. Na szablach tego typu z reguły znajdowały się patriotyczne hasła. Z 

reguły wygrawerowane na nich były słowa – „Honor i Ojczyzna” wraz z wizerunkiem orła 

państwowego.   Szable   te   produkowały   m.in.   wytwórnie   –   Borowskiego,   Manna, 

Gorzkowskiego, Januszkiewicza. 

W 1934 roku w Instytucie Technicznym Uzbrojenia w Warszawie opracowano nowy 

wzór   szabli   bojowej   dla   polskiej   kawalerii.   Jej   produkcja   została   powierzona   Hucie 

Ludwików w Kielcach. Model tej broni został oznaczony jako szabla wzór 34 (S. wz.34). Nie 

jest znana dokładna ich liczba. Według jednych ekspertów było  ich 10.000 co pozwalało 

jedynie na uzbrojenie w nią tylko niektórych pułków. Inni fachowcy uważają, że było ich dwa 

razy więcej dzięki czemu wyposażono w nią całą kawalerię pierwszego rzutu. Jeśli chodzi o 

formę tej szabli to wzorowano nią na tej, która była produkowana według wz. 21.  Ponad to 

18

background image

miała   ona   bardzo   dobre   własności   bojowe   przy   dużej   odporności.   Przykładem   tego   są 

wysokie wymagania, które musiała spełnić, aby zakwalifikować ją do użytku np. musiała 

pięciokrotnie   przeciąć   pręt   stalowy   o   średnicy   5   mm   na   podkładzie   ołowianym   bez 

uszkodzenia ostrza.

Szable   typu   zagranicznego   to:   szable   austriackie   wz.   1869   i   1904   i   rosyjskie   – 

posługiwała się nimi kawaleria Legionów. Poza tym Pułki Kawalerii Korpusów Wschodnich, 

a   potem   niektóre   pułki   powstałe   po   1918   roku   miały   do   dyspozycji   rosyjskie   szable 

dragońskie z przełomu lat 1908/09 oraz produkowane według wzoru z 1881 roku.

13

 

Pierwotnie na wyposażeniu kawalerii znajdowały się różne typy lanc – niemieckie, 

rosyjskie i francuskie oraz, przede wszystkim do celów szkoleniowych, polskie. Na przełomie 

lat dwudziestych i trzydziestych zatwierdzono ostatecznie dwie wersje bojowe., W niektórych 

pułkach,  głównie wielkopolskich,  używano  lanc niemieckich  wz. 1893, ale w  większości 

oddziałów największą popularnością cieszyły się lance francuskie wz.1913. Lanca ta była 

wykonana ze stalowej rurki. W jej górnej części znajdował się 130 mm grot., a całkowita 

długość wynosiła 2940 mm.  Pod grotem znajdował się proporczyk w barwach narodowych 

lub w barwach danego pułku. Lanca miała  w tylcu pętlę, w którą wkładano prawą stopę. Po 

środku zaś znajdował się temblak, w który wkładano prawą rękę. W ten sposób ułan trzymał 

broń w czasie przemieszczania się oddziału. 

Lanca   niemiecka   podobnie   jak   francuska   składała   się   z   rury   stalowej.   W 

przeciwieństwie jednak do niej była dłuższa o 280 mm. Inną różnicą w budowie było to, że 

poniżej czworograniastego stalowego grotu znajdowała się kula również wykonana ze stali. 

Miała   ona   za   zadanie   ograniczenie   penetracji   ostrza.   Uchwyt   tej   broni   opleciony   był 

parcianym sznurkiem.

W   okresie   Wojny   Obronnej   1939   roku   oddziały   kawalerii   używały   lanc   już 

sporadycznie.

14

W   1933   roku   uznano   walkę   w   szyku   pieszym   za   podstawowy   rodzaj   działań   tej 

formacji. W związku z tym  kawalerzysta posiadał także bagnet. W początkowym  okresie 

używano ich zagranicznych  wersji, później prym  wiodły polskie bagnety produkowane w 

fabrykach broni w Perku i koło Radomia. Kawalerzysta mający pełne oporządzenie bojowe 

umieszczał bagnet z lewej strony. Szablę zaś przy boku z prawej. 

Jeśli chodzi o broń palną to szeregowi byli  uzbrojeni w karabinki. Początkowo w 

formacjach ochotniczych kawalerii w czasie I Wojny Światowej używano karabinów obcych, 

13

 Zob. L. Kukawski, Broń i barwa kawalerii polskiej XX wieku, Wrocław 1974, s. 40-42.

14

 Zob. L. Kukawski, dz. cyt. ; http://www.1939.pl/ dn. 8 X 2006.

19

background image

a   więc   francuskich,   rosyjskich,   austriackich,   niemieckich   i   innych.   Tak   samo   było   w 

pierwszym okresie tworzenia się Wojska Polskiego. 

Potem ujednolicono uzbrojenie. Większość żołnierzy została wyposażona w polską 

odmianę karabinu typu niemieckiego kbk Mauser wz. 98. Jego niemiecka wersja to Mauser 

M1898.   Popularne   były   również   karabiny   typowo   rodzimej   produkcji.   W   zakładach   w 

Radomiu produkowano kbk wz. 29. 

Typ   niemiecki   należał   do   indywidualnych   broni   powtarzalnych.   Miał   zamek 

czterotaktowy,   ślizgowo-obrotowy.   Zasilano   go   ze   stałego,   dwurzędowego   magazynka 

pudełkowego   o   pojemności   pięciu   naboi.   Przyrządy   celownicze   składały   się   z   trójkątnej 

muszki i szczerbinki na suwaku skalowanej od 100 do 2000 metrów co 100 metrów. Broń 

była wyposażona w bagnet nożowy wz.22, wz.24, wz.25, wz.27, wz.28 lub wz.29.

Drugi rodzaj karabinu także był indywidualną bronią powtarzalną. Podobnie jak w 

wersji niemieckiej posiadał zamek czterotaktowy, ślizgowo-obrotowy. Zasilano go również 

ze stałego, dwurzędowego magazynka pudełkowego o pojemności pięciu naboi. Przyrządy 

celownicze składały się z trójkątnej muszki i szczerbinki na suwaku skalowanej od 100 do 

2000 metrów co 100 metrów. Broń była wyposażona w bagnet nożowy wz.29.

Ponad to oficerowie posiadali na wyposażeniu osobistym pistolety różnych typów. W 

okresie międzywojennym najpopularniejsze były pistolety typu Browning 7,65 mm i 9 mm 

wz. 1922, Mauzery kalibru 7,65 mm i produkowane w Radomiu pistolety typu Vis wz. 1935. 

Ten   ostatni   rodzaj   pistoletu   stanowił   w   okresie   Wojny   Obronnej   1939   roku   etatowe 

wyposażenie oficerów i funkcyjnych. 

W   okresie   międzywojennym   i   w   czasie   Wojny   Obronnej   1939   roku   w   kawalerii 

używano przede wszystkim hełmów typu francuskiego. Wzorowano się w tym na oddziałach 

armii Hallera, które używały ich w latach 1917-1919. Wyjątek stanowiły pułki 10 Brygady 

Kawalerii   Zmotoryzowanej   używające   hełmów   niemieckich   wz.   1916   z   okresu   I   Wojny 

Światowej   i   włączony   w   czasie   Wojny   Obronnej   1939   roku   do   Warszawskiej   Brygady 

Pancerno – Motorowej 1 Pułk Strzelców Konnych używający hełmów polskich wz. 1935.

15

Uzbrojenie   ogólne   w   pułkach   kawalerii   ewoluowało   jeszcze   w   1939   roku.   Przed 

czerwcem 1939 roku na wyposażeniu plutonu znajdowały się po 1 rkm i 1 kb ppanc (mógł on 

przebić płytę pancerną 15 mm czego dowiodły testy z 1935 roku), a na szczeblu pułku jeszcze 

12 obsług ckm, oraz 4 armaty ppanc. Armaty te w okresie Wojny Obronnej 1939 roku zadały 

nieprzyjacielowi znaczne straty ponieważ przebijały one pancerz do 25 mm  

15

 Zob. L. Kukawski, dz. cyt.

20

background image

Podsumowując pojedynczy pułk mógł więc wystawić do boju w szyku pieszym (nie 

uwzględniając koniowodnych, którzy pilnowali koni) 4 szwadrony liczące po 50-60 żołnierzy 

z 3 rkm i 3 kb panc. – łącznie 200 do 240 żołnierzy. Poza tym pułk mógł mieć do dyspozycji 

szwadron kolarzy liczący 30 żołnierzy z 1 rkm i być może z 1 kb ppanc. Cały pułk mógł więc 

wystawić do walki od 250 do 270 ułanów posiadających wsparcie 12 ckm oraz 4 działek 

ppanc.   kalibru   37   mm.   Tak   uzbrojony  oddział   był   zbyt   słaby  nawet   do   walki   z   jednym 

batalionem piechoty niemieckiej lub oddziałem równoznacznym  chociażby ze względu na 

przewagę   liczebną   nieprzyjaciela.   Należało   więc   jak   najszybciej   dostosować   możliwości 

działania kawalerii do ówczesnych pól bitewnych. W związku z tym w czerwcu 1939 roku 

gen.   dywizji   Kazimierz   Fabrycy   zgłosił   do   Generalnego   Inspektora   Sił   Zbrojnych   nowy 

projekt organizacji bojowej kawalerii polskiej. Projekt ten był jak na owe czasy niezwykle 

odważny.   Gen.   Kazimierz   Fabrycy   mając   świadomość,   że   polskie   brygady   kawaleryjskie 

(nawet czteropałkowe) są mało efektywne bojowo zaproponował likwidację mniej więcej ¼ 

ówczesnego stanu pułków kawalerii. Następnie zaś wzmocnienie ludźmi i końmi pozostałych 

27 pułków oraz redukcję brygad kawalerii do 10 celem utworzenia z nich dywizji lekkich 

poprzez dodanie do owych jednostek po jednym zmotoryzowanym pułku piechoty. Ponad to 

miano   również   wedle   zamierzeń   generała   powiększyć   trzy   bateryjne   dywizjony   artylerii 

lekkiej o dodatkową zmotoryzowaną baterię haubic oraz zmotoryzowanie przewidzianych w 

planie   mobilizacyjnym   batalionu   strzelców   i   wzmocnienie   oddziałów   rozpoznawczych. 

Projekt ów wpłynął do Głównego Inspektoratu sił zbrojnych w dniu 16 VI 1939 roku. Mimo, 

że był on znacznie spóźniony dowództwu udało się sporym  wysiłkiem wesprzeć brygady 

polskiej   kawalerii.   Dostały   one   wsparcie   pododdziałów   pancernych   i   pieszych,   a   także 

kolarzy i pionierów, łączności oraz artylerii przeciwlotniczej. Niektóre brygady otrzymały 

również wsparcie lotnictwa obserwacyjnego. Bez wsparcia piechoty pozostały Wileńska i 

Podlaska   Brygada   Kawalerii.   Interesująca   mnie   bezpośrednio   w   tej   pracy   brygada 

dysponowała   –   33   dywizjonem   pancernym,   7   szwadronami   pionierów,   3   szwadronami 

łączności,   szwadronem   kolarzy,   83   zmotoryzowaną   baterią   artylerii   przeciwlotniczej   oraz 

miała do dyspozycji służby i taborami. 

16

Kawaleria stanowiła poważną siłę bojową w walce z oddziałami nieprzyjaciela. Pułki 

ułanów i strzelców konnych uzbrojone w wysokiej klasy sprzęt przeciwpancerny nie byli dla 

czołgów niemieckich  łatwym  do pokonania przeciwnikiem.  Z  pewnością  jeszcze  większa 

liczba  działek  przeciwpancernych   i  dobre dowodzenie   mogło  przedłużyć  Wojnę  Obronną 

1939 roku. Świadczy o tym choćby fakt, że Finom przy pomocy owych działek udało się 

16

 Zob. J. Przemsza- Zieliński, Wrześniowa Księga Chwały Kawalerii Polskiej, Warszawa 1995, s. 19 -21. 

21

background image

zniszczyć   ponad   200   czołgów   sowieckich.   Dzięki   zaś   dobremu   dowodzeniu   zadali   oni 

znacznie silniejszej Armii Czerwonej na tyle poważne straty, że ta nie ważyła się zająć ich 

kraju. 

2.2.  Pododdziały specjalne w Kawalerii

Szwadrony łączności w brygadach dzieliły się na 3 plutony – pluton kwatery głównej, 

pluton telefoniczny, pluton radio i drużynę parkową. Miały one do dyspozycji trzy stacje N-1, 

a   także  jedną   stację   W-2.   Szwadron   łączności   mógł   więc   łącznie   wystawić   sześć   patroli 

telefonicznych mając do dyspozycji  również 36 km kabla. Każdy pułk kawalerii posiadał 

pluton łączności, który mógł pracować 4 patrolami telefonicznymi. Posiadały one łącznie 24 

km   kabla   i   3   radiostacje.   Jednakże   nie   we   wszystkich   pułkach.   Celem   usprawnienia 

działalności tych poddziałów w brygadach kawalerii wprowadzono etaty szefów łączności. 

Od 1937 roku otrzymali oni uprawnienia dowódcze. W następnym roku szwadrony te zostały 

odebrane   spod   kompetencji   Dowództwa   Wojsk   Łączności   podporządkowując   je 

Departamentowi   Kawalerii   Ministerstwa   Spraw   Wojskowych.   Warto   w   tym   przypadku 

nadmienić,   że   nie   posiadało   ono   żadnego   fachowego   organu   łączności   co   było   jedną   z 

przyczyn późniejszej klęski w okresie Wojny Obronnej 1939 roku. Ponad to szwadrony te 

musiały szkolić na własne potrzeby rezerwy podoficerów i szeregowych.  Mobilizowały się 

one  w   oparciu   o  stojący w  danej   miejscowości   pułk  kawalerii   bądź  rzadziej   o  dywizjon 

artylerii konnej. Barwy owych szwadronów były ujednolicone. Proporce i proporczyki  na 

kołnierzach były koloru czarno - błękitnego, a otoki na czapkach były w kolorze czarnym. 

Szwadrony pionierów wywodzą się z rozformowanych w czasie I Wojny Światowej 

szwadronów  technicznych.  Kawaleryjskie  wojska  saperskie   zwano   pionierami.   Zaczęto  je 

formować w 1922 roku. Szwadron pionierów dzielił się na drużyny i każdy pułk taką drużynę 

posiadał. Dowodził nią oficer broni i gazu. Dysponowała ona 6 łodziami pontonowymi T-35. 

Każda   brygada   posiadał   szwadrony,   które   w   czasie   wojny   miały   składać   się   z   czterech 

plutonów.   W   ich   skład   wchodziły:   plutony   –   saperów,   zaporowy   i   chemiczny   oraz 

przeprawowy.   Szwadron   miał   na   wyposażeniu   12   dwojaków   pontonowych,   które 

umożliwiały   budowę   4   promów   i   4   przystani.   Środki   przeprawowe   i   wybuchowe   były 

transportowane na wózkach dwukołowych i jucznych w liczbie 16 koni. W czasie wojny 

szwadron  pionierów  miał   liczyć  – 4  oficerów,  133 podoficerów  i  szeregowych  oraz  153 

konie.   Ponad   to   ujednolicono   barwy   owych   szwadronów.   Proporce   i   proporczyki   na 

kołnierzach miały barwę szkarłatno – czarną, a otoki na czapkach były szkarłatne.

22

background image

Celem szwadronów kolarzy było rozpoznanie działań nieprzyjaciela. Składały się one 

z trzech plutonów kolarzy (jeden pluton zwykle przypadał na Pułk). Pluton kolarzy dzielił się 

na 4 sekcje liczące 6 szeregowych. Trzy z nich uzbrojone były w rkm, a jedna w ckm. Pułki 

kawalerii   z   brygad   Wielkopolskiej   i   Pomorskiej   (wyjąwszy   18   Pułk   Ułanów)   posiadały 

szwadrony kolarzy. Były one mobilizowane przez wybrane pułki kawaleryjskie bądź przy 

wspólnym wysiłku kilku pułków. 

Każda   Brygada   posiadała   także   swój   szwadron   sztabowy   w   składzie   normalnego 

szwadronu liniowego. Pozostawał on w dyspozycji komendanta Kwatery Głównej brygady. 

Przez   niego   zaś   podlegał   szefowi   sztabu.   Często   celem   ochrony   sztabu   wcielano   do 

szwadronu sztabowego pluton ckm. Miał on własny odrębny etat i był mobilizowany także 

przez pułki kawalerii. 

Brygady kawalerii posiadały także baterię artylerii przeciwlotniczej. W ich składzie 

miało być 3 oficerów oraz 88 podoficerów i kanonierów. Baterie będące w składzie Brygad 

kawaleryjskich  zostały zmotoryzowane. Składały się one z dwóch plutonów (każdy miał 2 

działa przeciwlotnicze kal. 40 mm) oraz plutonu ckm na taczankach, które mimo tego iż jak 

na warunki Wojny Obronnej 1939 roku były przestarzałe to jednak dobrze się sprawowały ze 

względu na specyfikę walki z Niemcami.  Taczanka miała bowiem możliwość poruszania się 

w każdych warunkach terenowych czego nie można już powiedzieć o czołgu. Pluton ten miał 

na wyposażeniu 4 ckm. 

Zadanie szwadronów specjalnych miało doniosłe znaczenie w Wojnie Obronnej 1939 

roku. Dobrze działały szwadrony kolarzy czego przykładem może być zdobycie w 1939 roku 

kilku   czołgów   przez   szwadron   kolarzy   wchodzący   w   skład   Wielkopolskiej   Brygady 

Kawalerii. Niestety szwadrony łączności nie działały już tak dobrze, a przecież właśnie one 

stanowiły jeden z najważniejszych elementów działania każdej z Brygad Kawalerii.

17

2.3.  Koń kawaleryjski

W   okresie   powstawania   kawalerii   polskiej   XX   wieku,   który   przypadał   na   lata   I   Wojny 

Światowej w użyciu były konie wszelkich typów i ras z pełnym wyborem maści. Brany do 

nowo   powstającej   armii   koń   tylko   w   niewielkim   stopniu   musiał   spełniać   wymagania 

kwalifikujące go na konia wojskowego.  W związku z tym w wojsku były najróżniejsze rasy 

koni począwszy od drobnych azjatyckich koników po przez rasy szlachetne skończywszy na 

ciężkich zimnokrwistych koniach z Ameryki i Europy. 

17

 Zob. J. Przemsza- Zieliński,  

dz. cyt. 

, s. 397 – 399.

23

background image

Podobnie  było    w  czasie  pierwszych   lat    niepodległości.  Powodem  tego   był  brak 

odpowiednich ras wierzchowców na rynku krajowym. Wysiłki Komisji Remontowych mające 

na celu ujednolicenie ras koni w pułkach nie wiele w tym względnie dawały. Dopiero po 

kilku latach  zaczęła się odradzać polska hodowla, która dostarczała armii wysokiej jakości 

konie remontowe. W ten sposób w 1939 roku kawaleria posiadała bardzo wysokiej klasy 

konie, które ujednolicono maściami w poszczególnych pułkach. W tym okresie zakupiono dla 

armii wierzchowce w następujących typach: W1 W2 (wierzchowce), AK (artyleria konna), 

AL (artyleria lekka), ALO (artyleria lekka- obniżony), AC (artyleria ciężka), MC (mierzyny).

Konie typu TC (taborowego) znajdowały się w ewidencji Rejonowych Inspektoratów Koni. 

Do wojska wcielano je dopiero w momencie mobilizacji. 

Jakość   koni   kawaleryjskich   była   corocznie   sprawdzana   na   manewrach.   Natomiast 

konie oficerskie jeszcze dodatkowo na zawodach konnych o mistrzostwo Wojska Polskiego. 

Rozgrywano je na różnym szczeblu w kilku seriach. Zawody te były na wszechstronnym 

poziomie   konkursu   konia   wierzchowego   tzw.   Militari.   Wzbogacano   je   o   próby   władania 

bronią białą i palną. W ten sposób konie po przez zawody sportowe przygotowywane były to 

trudów służby na froncie.

18

2.4.  Szkolenie kawalerzystów

 Ważna w historii polskiej kawalerii  była uczelnia wojskowa w Grudziądzu nosząca nazwę 

Centrum Wyszkolenia  Kawalerii.  Kształcili  się w niej oficerowie  zawodowi i rezerwy w 

latach 1928 – 1939. 

W   dniu   15   sierpnia   1920   roku     Minister   Spraw   Wojskowych   utworzył   Centralną 

Szkołę Jazdy. Miała ona swą  siedzibę w Grudziądzu. Stało się to możliwe dzięki połączeniu 

istniejących   do   tej   pory     szkół   kawaleryjskich   (Szkoły   Oficerów   Jazdy   ze   Starej   Wsi, 

Przemyśla i Grudziądza oraz Centralnego Obozu dla Podoficerów Jazdy w Przemyślu). Na 

czele tej placówki stanął płk Stefan Kasprzycki de Castenedolo.  Jego zastępcą mianowano 

płk. Stefana Malinowskiego. Szkoła przynajmniej kilka razy zmieniała nazwę. W związku z 

tym od 10 kwietnia 1923 r. była to Centralna Szkoła Kawalerii (wtedy to w wojsku polskim 

zastąpioną nazwę Jazda na Kawaleria). Następnie od 11 listopada 1925 roku placówka ta stała 

się Obozem Szkolnym Kawalerii, by   ostatecznie 1 czerwca 1928 roku przekształcić się w 

Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Ponad to w 1924 roku Szwadron Szkolny Podchorążych 

przemianowano na Oficerską Szkołę Kawalerii.  Natomiast 1 czerwca 1928 roku stała się ona 

Szkołą Podchorążych Kawalerii. Na początku szkolenie odbywało się w ramach trzy i pół-, 

18

 Zob. L. Kukawski, Broń i barwa kawalerii polskiej XX wieku, Wrocław 1974, s. 44.

24

background image

dziewięcio- i dziesięciomiesięcznych kursów w Szwadronie Szkolnym Podchorążych. Poza 

tym w szkole  prowadzono także dwuletnie kursy doskonalące dla oficerów i podoficerów.

  Wypracowano tam tzw. polską szkołę jazdy opartą na naturalnym systemie włoskim. 

Obok wyszkolenia jeździeckiego usposabiano żołnierzy do działań bojowych i taktycznych. 

W szkole pracowali wybitni specjaliści tacy jak znany w latach 1935 – 1939 olimpijczyk 

Adam   Królikiewicz   będący   Szefem   Ekwitacji   i   troszczący   się   o   wyszkolenie   w   jeździe 

konnej. 

Oficerów   wyszkolonych   w   Centrum   Wyszkolenia   Kawalerii   przygotowywano   do 

najpoważniejszej   konkurencji   na   szczeblu   armii.   Były   to   zawody   o   Mistrzostwo   Konne 

Wojska. Sport konny poza kadrą Szkoły Jazdy Konnej uprawiali również oficerowie kadry 

Centrum Wyszkolenia Kawalerii, kursów i szkół podchorążych. Za przykład mogą służyć 

tutaj biegi myśliwskie ze sforą psów od 1937 roku.

Uczniowie Centrum Wyszkolenia  Kawalerii  dostali do   swojej  dyspozycji  kilkaset 

koni. Opiekę nad nimi zapewniał Szwadron Luzaków tj. szeregowych ułanów pełniących w 

Centrum Wyszkolenia Kawalerii służbę wojskową. 

Szkoła ta była największą tego typu wojskową jednostką szkoleniową w Europie. Na 

jej  terenie znajdowały się ujeżdżalnie, tory władania białą bronią i tory przeszkód. Poza tym 

w pobliżu znajdowały się place ćwiczeń , a największy z nich zwany "Saharą" miał strzelnicę 

do 300 m z 3 stanowiskami przy Lesie Rudnickim. Urządzono nim stały tor przeszkód (na 

przesiekach).   Wysoka   nadwiślańska   skarpa   pozwalała   na   stworzenie   bardzo   dobrych 

warunków do ćwiczeń zjazdów przez kawalerzystów. Natomiast odpowiednie przygotowanie 

strzeleckie zapewniały strzelnice bojowe i szkolno-bojowe na poligonie w Grupie.

Ułani mieli zapewnione bardzo dobre szkolenie, które procentowało później w okresie 

Wojny Obronnej 1939 roku. Kawalerzyści bowiem ze wszystkich jednostek wojska polskiego 

stawili najpierw Niemcom, a potem Armii Czerwonej najbardziej zacięty opór ze wszystkich 

jednostek   polskiej   armii.   Ostatnia   bitwa   Wojny   Obronnej   1939   roku   odbyła   się   przy 

znaczącym udziale polskich kawalerzystów. Po bitwie pod Kockiem dowództwo niemieckie 

oddało   honory   polskim   żołnierzom,   którzy   bronili   wówczas   przede   wszystkim   swojego 

honoru. Mimo, że od Wojny Obronnej do końca II wojny światowej kawaleria traciła na 

znaczeniu to jednak do końca stanowiła ona elitę polskiej armii i wzór do naśladowania dla 

przyszłych pokoleń.

25

background image

2.5. Taktyka walki konnej w Wojnie Obronnej 1939 roku

Kawaleria w armii polskiej w okresie międzywojennym stanowiła trzecią po piechocie 

i artylerii siłę bojową. Miała więc doniosłe znaczenie w Wojnie Obronnej 1939 roku. Wtedy 

to zaniechano tradycyjnych sposobów walki konnej gdzie nieprzyjaciele zwierali się ze sobą 

na odległość szabli czy też lancy. Tych ostatnich niektóre pułki kawalerii używały w dalszym 

ciągu. Jednak ich zdecydowana większość była pozostawiona w taborach. Lanca właściwie 

już nie służyła do walki, a np. do oznaczenia miejsca postoju dowódcy szwadronu, dywizjonu 

lub  pułku, postoju  koniowodnych,  punktu  amunicyjnego,  sanitarnego,   aprowizacyjnego,   a 

także do wytyczania na rzece brodu przez, który mogła przejechać kawaleria. 

W   czasie   walk   wrześniowych   miała   miejsce   jedyna   szarża   polskiej   kawalerii   na 

kawalerię niemiecką. Nieprzyjaciela atakował szwadron 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich. 

Miał on umożliwić wyjście w stronę południową Grupy Kawalerii gen. Władysława Andersa. 

Ostatecznie mniej sprawna i ruchliwa kawaleria niemiecka zmuszona została do odwrotu. 

 

W   okresie   Wojny   Obronnej   1939   roku   podstawowym   zadaniem   kawalerii   były 

działania osłonowe i opóźniające. Polska kawaleria była na bardzo wysokim poziomie jeżeli 

chodzi   zarówno   o   wolę   walki,   wyszkolenie   i   uzbrojenie.   Jednakże   Niemcy   mieli 

bezsprzecznie większą siłę ognia i byli  zmotoryzowani.  W starciu z bronią pancerną lub 

piechotą   zmotoryzowaną   kawaleria   nie   miała   żadnych   szans.   Przykładem   tego   może   być 

chociażby szarża pod Krojantami z dnia 1 IX 1939 roku kiedy to ułani uderzyli na II batalion 

zmot.   z   2   DPZmot.   Atak   na   zaskoczoną   jednostkę   nieprzyjaciela   (Niemcy   odpoczywali) 

początkowo wypadł bardzo dobrze. Ułani dopadłszy nieprzyjacielskich  żołnierzy cięli ich 

szablami   zmuszając   ich   początkowo   do   ucieczki.   W   końcu   jednak   panika   w   szeregach 

nieprzyjaciół   została   przezwyciężona.   Niemcy   uporządkowawszy   swe   szeregi   ostrzelali   z 

samochodów pancernych szwadron   (wchodził on w skład   18 Pułku Ułanów Pomorskich) 

gdy   jego   żołnierze   znaleźli   się   na   polanie.   Niemcy   ostrzeliwali   żołnierzy   także   celnym 

ogniem z granatników. Ostatecznie ułani z ciężkimi stratami musieli się wycofać. Mimo to 

zadanie zostało wykonane gdyż rozpoznano zgrupowanie nieprzyjaciela, który nie zdołał w 

tym   dniu   osiągnąć   przepraw   na   Czarnej   Wodzie.   Na   podstawie   tej   bitwy   niemiecka 

propaganda stworzyła mit o bezsensownych atakach ułanów na czołgi. Ów krzywdzący mit 

powielany był w PRL-u

19

. W 1939 roku szarże na niemieckie jednostki pancerne nie miała 

19

 Przykładem powielania takiego mitu w okresie PRL-u był film Andrzeja Wajdy z 1959 roku pt. „Lotna”, w 

którym zostało pokazane jak ułani bezsensownie szarżują na niemieckie czołgi.

26

background image

miejsca.   Ułani   w   przypadku   ostrzelania   przez   jednostkę   pancerną   nieprzyjaciela   np. 

odskakiwali w las – tak jak w przypadku bitwy pod Krojantami. Była to jedynie słuszna i 

możliwa rzecz w takiej sytuacji. 

Było co najmniej kilka powodów dla, których kawalerzyści nie szarżowali na czołgi. 

Po pierwsze sami Niemcy atakowali bardzo energicznie,  a w  szczególności  ich jednostki 

pancerne. Jednostki te jak na warunki Wojny Obronnej 1939 roku miały dużą siłę ognia. 

Dlatego też jakakolwiek szarża zakończyłaby się olbrzymimi  stratami po stronie polskiej. 

Ponad to kawaleria w walce z jednostką pancerną albo odskakiwała w tył lub w bok, albo 

podejmowała walkę pieszą. Wtedy to wykorzystywano dobre do obrony przeciwpancernej 

tereny   i   wystawiano   działka   i   karabiny   przeciwpancerne.   Używano   także   granatów.   W 

najgorszym   wypadku   przepuszczano   jednostki   pancerne   i   atakowano   piechotę   w   celu   jej 

odcięcia od czołgów. Ten sposób walki bardzo często przynosił bardzo poważne rezultaty. 

Ponad to polscy oficerowie byli w swoim zakresie dobrze wyszkoleni i nigdy nie zdobyliby 

się na tak nieodpowiedzialny manewr jakim była szarża na jednostki pancerne nieprzyjaciela. 

Szarżę   przeprowadzano   tylko   wtedy   gdy   nieprzyjaciel   był   nie   zorganizowany.   Ponad   to 

atakowano wówczas piechotę, a nie czołgi. Inną ważną przyczyną nie szarżowania na czołgi 

jest to, że ułani czuli respekt przed bronią pancerną nieprzyjaciela. Była więc ona niemożliwa 

z czysto psychologicznego punktu widzenia.  

Niemcy   skwapliwie   przemilczali   fakt,   że   zdarzały   się   sytuacje,   w   których   dobrze 

uzbrojona zmotoryzowana piechota musiała przed polską kawalerią uchodzić z pola bitwy. 

Przykładem może być szarża pod Wólką Węglową kiedy to 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich (z 

Grupą Operacyjną Kawalerii „gen. bryg. Romana Abrahama” pod dowództwem gen. bryg. 

Romana Abrahama) przerwał nieprzyjacielskie linie i ruszył na pomoc walczącej stolicy. 

W walkach z Armią Czerwoną kawaleria miała swoje dni chwały. Przykładem może 

być bitwa w miejscowości Husynna pod Hrubieszowem. Miała ona miejsce 25 (lub 26) IX 

1939   roku.   Polscy   kawalerzyści   mieli   założone   na   głowy   policyjne   blaszane   przyłbice. 

Sprawiło to na bolszewikach niesamowite wrażenie. Wtedy to szarża ok. 400 kawalerzystów 

dywizjonu   konnego   Policji   Państwowej   z   Warszawy   zmusiła   nieprzyjaciela   do   panicznej 

ucieczki i dopiero użycie broni pancernej zmusiło Polaków do poddania się.  

20

Kawaleria polska z pewnością była dobrze wyszkolona i tam gdzie było to możliwe 

zadawała   nieprzyjacielowi   poważne   straty.   Dobrze   wykorzystana   kawaleria   w   warunkach 

terenowych   ówczesnej   Rzeczpospolitej   była   bardzo   skuteczną   bronią.   Czołgi   czy   broń 

pancerna   poruszały   się   przede   wszystkim   po   drogach.   Kawaleria   zaś   mogła   operować 

20

 J. Kudelski, Śladami szwadronów o taktyce walki konnej kawalerii II Rzeczypospolitej 1919-1920 i 1939

Pruszków 1995, s. 64-69.

27

background image

praktycznie w każdym terenie. Walczyła ona z wielką odwagą, ale nigdy z fanatyzmem jaki 

zarzucała   ułanom   zarówno   propaganda   nazistowskich   Niemiec   jak   i   ZSRR.   Warte 

zapamiętania jest także to, że to właśnie kawalerzyści jako ostatni zdjęli mundur przechodząc 

do konspiracji. Znana jest przecież postać mjr Hubala, który po Wojnie Obronnej 1939 roku 

nie zdjął munduru lecz walczył bohatersko na czele 300 żołnierzy z Oddziału Wydzielonego 

Wojska Polskiego i zginął jak prawdziwy żołnierz z bronią w ręku w okolicach Anielina koło 

wsi   Studzianna.   Kawaleria   polska   zapisała   się   więc   piękną   kartą   w   walce   o   wolność 

Rzeczpospolitej. 

28

background image

Rozdział 3. Działania bojowe Pułku we wrześniu 1939 roku

Plany mobilizacyjne przewidywały użycie w razie wojny z Niemcami następujących 

armii: „Poznań” pod dowództwem gen. Tadeusza Kutrzeby, „Łódź” gen. Juliusza Rómmla, 

„Kraków”  gen. Antoniego  Szylinga  i „Karpaty” gen. Kazimierza  Fabrycego  – miały  one 

obsadzić   granicę   zachodnią,     północnej   granicy   Polski   miała   bronić   armia   „Modlin   pod 

dowództwem gen. Emila Przedrzymirskiego, stacjonująca na wschód od niej Samodzielnej 

Grupy Operacyjnej „Narew” gen. Czesława Młota – Fijałkowskiego oraz  armia „Pomorze” 

dowodzona przez gen. Władysława Bortnowskiego. Obroną Wybrzeża miał kierować kadm. 

Józef Unrug. 

Armię   „Prusy”   utworzono   latem   1939   roku   jako   odwód   Naczelnego   Wodza, 

koncentrującej się w rejonie Rawy Mazowieckiej i Końskich. Jej dowódcą został gen. Stefan 

Dąb-Biernacki, a szefem sztabu płk dypl. Tomasz Obertyński. Miała być ona formowana 

stopniowo   z   jednostek   mobilizowanych   dopiero   w   wypadku   bezpośredniego   zagrożenia 

wojennego. Z tego względu  do chwili rozpoczęcia działań wojennych nie osiągnęła pełnych 

stanów osobowych.  Ześrodkowano ją w dwóch grupach. Zadaniem  grupy północnej  było 

wspieranie Armii Łódź na głównym kierunku obronnym w rejonie Łodzi i Sieradza.  Grupa 

południowa miała stanowić rezerwę Armii Kraków i przygotowywać obronę linii środkowej 

Wisły.

W   ramach   północnego   zgrupowania   Armii   „Prusy”   działała   Wileńska   Brygada 

Kawalerii. Miejscem jej stacjonowania było Wilno. W obliczu  zagrożenia atakiem ze strony 

sił niemieckich   24 VIII 1939 roku nastąpiła alarmowa mobilizacja Brygady.   W jej skład 

wchodziły następujące jednostki: 

4 Pułk Ułanów Zaniemeńskich stacjonujący w Wilnie, 

13 Pułk Ułanów Wileńskich – miejsce jego postoju była Nowa Wilejka, 

23 Pułk Ułanów Grodzieńskich – jego żołnierzy rozlokowano w Postawach, 

3   Dywizjon   Artylerii   Konnej   im.   płk.   Włodzimierza   Potockiego   skoncentrowany   w 

Podbrodziu  pod  Wilnem, 

33 Dywizjon Pancerny, którego siedzibą było Grodno. 

Do wysłanej w pośpiechu na linię frontu Wileńskiej Brygady Kawalerii dołączył 4 

Pułk Ułanów Zaniemeńskich i 83 Bateria Motorowa Artylerii Przeciwlotniczej. Dodatkowo 

Brygada otrzymała do pomocy szwadron kolarzy. 

29

background image

W tym  samym  dniu co Wileńska Brygada  Kawalerii  dowódca 13 Pułku   Ułanów 

Wileńskich   otrzymał   rozkaz   mobilizacji   alarmowej.   W   swoich   wspomnieniach   dowódca 

Pułku ppłk. dypl. Józef Szostak odnosi się do faktu mobilizacji w  następujący sposób:

 „ Byłem na pewno jedynym oficerem Wileńskiej Brygady Kawalerii, którego wojna i  

mobilizacja nie zaskoczyły. Czekałem tylko na ten moment. Znałem przydział naszej brygady i 

jej miejsce koncentracji. Oczywiście zachowałem tę wiadomość wyłącznie dla siebie. Nic więc 

dziwnego, że gdy 24 sierpnia 1939 r. o godzinie 5 rano, zbudził mnie dzwonek przy naszych  

drzwiach frontowych, wiedziałem o co chodzi. Oficer inspekcyjny pułku podał mi depeszę  

zwykłą.   Otworzyłem   ją   natychmiast   i   przeczytałem:   <<zarządzam   mobilizację   alarmową,  

godz. A-godzina 6 dnia 24.08.1939 r.>>

21

 

Przebiegała ona prawie bez żadnych zakłóceń. Jedyny dysonans stanowił brak jednego 

juku amunicyjnego na pluton do ręcznego karabinu maszynowego. Ostatecznie 28 sierpnia 

1939 na stacji Bezdany rozpoczęto załadunek. Tak ów dzień wspomina dowódca Pułku: 

„Po   zakończeniu   mobilizacji   oczekiwałem   na   rozkaz   załadowania   pułku.   O   ile  

pamiętam załadunek odbył się na stacji Bezdany w dniu 28 lub 29 sierpnia. Załadunek i  

transport odbył się bez żadnych zakłóceń.” 

22

 

Warte   podkreślenia   jest   to,   że   spora   część   społeczeństwa   nie   pojmowała   grozy 

nadchodzącej sytuacji. Ppłk. dypl. Józef Szostak tak oto opisuje postawę rodzin żegnających 

się z żołnierzami:

 „W Bezdanach żegnały nas żony oficerów i podoficerów zawodowych, które jednak 

nie   wierzyły,   że   jedziemy   na   wojnę.   Słyszało   się   takie   powiedzenia,   że   powiozą   nas   nad 

granicę, postoimy tam i wrócimy.

23

 

Ułani przemieszczali  się z Bezdan przez  Lidę.  Zatrzymali  się w Skrzybowcach,  a 

stamtąd jechali dalej przez Warszawę i Łódź. Ostatecznie w nocy z 31 VIII / 1 IX 1939 roku 

zatrzymali się na niewielkiej stacji pod Zgierzem. Rano żołnierze znajdowali się w swoich 

kwaterach. 

Po zakończeniu mobilizacji  żołnierze   Wileńskiej   Brygady   Kawalerii   zostali 

skierowani w rejon Koluszek. Tam dodatkowo Brygadę wsparto  pododdziałami  specjalnymi 

w postaci szwadronu pionierów i łączności. Wileńska Brygada Kawalerii przygotowywała się 

do   walki   z   XVI   Korpusem   Pancernym   dowodzonym   przez   gen.   Ericha   Hoepnera 

wchodzącym w skład 10 Armii gen. Waltera von Richenau.

21

 J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989, s. 5

22

 Tamże, s. 5

23

 Tamże, s. 6

30

background image

Nad ranem 1 IX 1939 w ramach operacji Fall Weiss (Biały Plan) armia niemiecka 

przekroczyła granice z Rzeczpospolitą Polską.  O godzinie 4.30 nieprzyjaciel zbombardował 

Wieluń, a 15 minut później na placówkę Westerplatte padły pociski z pancernika Schleswig – 

Holstein.   Żołnierze   niemieccy   przekroczyli   granicę   na   północy,   zachodzie   i   południu. 

Samoloty wroga bombardowały nawet tak odległe od granicy miasto jak Grodno. Na Jej 

niekorzyść działał ponad to fakt, że armia niemiecka była znacznie silniejsza od polskiej. 

Żołnierzy nieprzyjaciela było 1 850 000. Dla porównania polska armia liczyła około miliona 

żołnierzy.   Przewaga   Niemców   była   więc   w   tym   względzie   prawie   dwukrotna.   Ponad   to 

nieprzyjaciel miał 2800 czołgów. Polacy tylko 600. Niemcy mieli więc ich ponad cztery razy 

więcej. Używali oni przede wszystkim czołgów lekkich i średnich, a Polacy tylko lekkich co 

stawiało   tych   pierwszych   w   lepszej   sytuacji   także   w   jakości   uzbrojenia   pancernego.     W 

doktrynie wojennej III Rzeszy zadaniem czołgów było rozbicie obrony przeciwnika. 

 Siła armii niemieckiej była także widoczne w liczbie 11.000 dział naprzeciw 4 500 

polskich.  Stanowiło  to  ponad  dwukrotnie   większą  siłę  bojową  nieprzyjaciela.   Największą 

jednak przewagę, bo aż pięciokrotną Niemcy mieli w lotnictwie liczącym 2 000 samolotów 

naprzeciw 400 polskich. Lotnictwo obok broni pancernej stanowiły najważniejszą broń w 

niemieckiej doktrynie wojennej. Ich celem było zniszczenie zgrupowań polskich wojsk. Ataki 

samolotów na węzły komunikacyjne utrudniały pełną mobilizację w polskiej armii. 

Dużym atutem Polaków w czasie Wojny Obronnej było znaczne zalesienie terenu. 

Oddziały pancerne wroga nie były bowiem w stanie walczyć w warunkach leśnych.   Dużą 

przeszkodą był także nie najlepszy stan dróg w Polsce. Przewaga ta była przez polskie wojsko 

wykorzystywana wielokrotnie. Jednakże nasze oddziały były zbyt słabo wyposażone w broń 

przeciwpancerną.   Na   niekorzyść   Polski   działały   także   czynniki   pogodowe.   Słoneczny 

wrzesień nie sprzyjał bowiem działaniom obronnym. Wszelkiego rodzaju przeszkody wodne 

traciły   swoje   znaczenie   strategiczne   gdyż   Niemcy   z   łatwością   przekraczali   brody.   W 

ostatecznym  rozrachunku przewaga nieprzyjaciela  była  więc bardzo poważna. Mimo tego 

Polacy potrafili stawić Niemcom ponad miesięczny opór, podczas gdy znacznie potężniejsza 

armia francuska broniła się niewiele dłużej od naszych żołnierzy.

31

background image

3.1.  Walki pod Piotrkowem 

13 Pułk Ułanów Wileńskich wszedł w swój  pierwszy kontakt bojowy w południe 1 IX 

1939   roku   kiedy   to   bezskutecznie   ostrzelano   nieprzyjacielski   samolot.   W   nocy   dowódca 

Pułku otrzymał rozkaz przejścia do Moszczenicy i obsadzenia tamtejszego lasu celem jego 

obrony. Następnego dnia gen. Stefan Dąb – Biernacki wydał rozkaz wysłania rozpoznania w 

sile   półplutonu   na   Radomsko.   W   dokumentach   dotyczących   armii   odwodowej   „Prusy” 

możemy przeczytać następujący komentarz: 

2 września 1939 D-cy 13   p.uł. rozkazał wysłać rozpoznanie w sile półplutonu na  

Radomsko. Odległość od rejonu postoju pułku w lasach piotrkowskich do Radomska wynosi 

około 60 km. Wysłany patrol nie posiadał żadnych środków łączności. Gdy d-ca pułku zwrócił 

uwagę na ten zasadniczy brak, uniemożliwiający wykonanie zadania, gen. Dąb- Biernacki  

powiedział: <<Ułani są sprytni jakoś sobie poradzą>>

24

Dowódca Pułku wspomina, że zasięg pułkowych radiostacji wynosił 30 kilometrów. 

Tak całą tę sytuację komentuje ppłk. dypl. Józef Szostak: 

Tu   wyszły   na   jaw   nierealne   mrzonki   gen.   Dąb-Biernackiego.   Pisywał   artykuły   o 

działaniu   patroli,   jako   inspektor   armii,   gdy   podpułkownicy   poruszali   najpoważniejsze 

zagadnienia operacyjne. Tak się rozpoczęło niepotrzebne i bezcelowe trwonienie sił. Brygada 

straciła bez celu jeden szwadron.

25

 

Wspomnieć należy także o tym, że gen. Stefan Dąb – Biernacki rozrzucił swoją armię 

na znacznej przestrzeni nic tym faktem nie osiągnąwszy. Jak najbardziej zasadne jest tutaj 

zdanie ppłk. dypl. Szostaka, który zarzuca swojemu dowódcy popełnienie bardzo poważnych 

błędów. Jego rozkaz był zarówno niemożliwy do wykonania jak i niepotrzebnie eliminował 

na jakiś czas z walki cały szwadron. W ten sposób marnowano potencjał bojowy 13 Pułku 

Ułanów Wileńskich. Rozkaz należało dostosować do rzeczywistych możliwości Pułku, a nie 

liczyć na „spryt” ułanów.

Tymczasem ułani 13 Pułku obsadziwszy las pod Moszczenicami przez całą dobę nie 

mieli   kontaktu   z   oddziałami   niemieckimi.   Jedynie   nieprzyjacielski   lotnik   kierujący   się   w 

stronę Piotrkowa zrzucił na nich niewielki ładunek bomb. 

Wileńska   Brygada   Kawalerii   nie   posiadała   własnej   obrony   przeciwlotniczej   co   w 

czasie Wojny Obronnej zaowocowało bezkarnymi atakami bombowymi na znajdujące się w 

jej składzie pułki. 

24

 CAW, II/4/22

25

 J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989 , s. 7

32

background image

Ostatecznie 13 Pułk Ułanów Wileńskich został zmieniony na tym odcinku przez 29 

dywizję   piechoty.   Sam   zaś  skierował   się   w   stronę   lasów  Lubień   gdzie   razem   z  brygadą 

wszedł w skład Grupy Operacyjnej gen. bryg. Rudolfa Dreszera. Tam też ułani przez dwie 

noce szykowali się do pieszego natarcia na niemiecką jednostkę pancerną. Natarcie miało być 

prowadzone przy wsparciu piechoty. Ułani zdejmowali ostrogi i szykowali granaty ręczne. 

Jednakże   szturm   został   odwołany,   jedynie   wystawiony   na   czaty   3   szwadron

26

  zdobył 

niemiecki samochód pancerny. W niezaplanowanej potyczce ułani 13 Pułku,  przy wsparciu 

23   Pułku   Ułanów   zdobyli   jeden   i   zniszczyli   armatką   przeciwpancerną   drugi   samochód 

pancerny   nieprzyjaciela.   Ponieważ   lotnictwo   niemieckie   bombardowało   pobliską   wieś, 

dowódcy zmuszeni byli do stawienia się na odprawę w lesie. Tam dowiedzieli się o rozkazie 

przejścia   w   rejon   Sulejowa.   Straż   przednią   miał   stanowić   13   Pułk   Ułanów   Wileńskich. 

Wspomnieć   również   należy   o   tym,   że   4   IX   1939   roku   w   godzinach   rannych   północne 

zgrupowanie armii „Prusy” (13, 19 i 29 Dywizje Piechoty i Wileńska Brygada Kawalerii) 

zajmowała  pozycje   obok  Grupy Operacyjnej   „Piotrków”  będącej  lewym  skrzydłem   armii 

„Łódź”,   której   dowódcą   był     gen.   Juliusz   Rómmel.   Spodziewający   się   dalszego   marszu 

nieprzyjaciela   w   stronę   Piotrkowa   Trybunalskiego   gen.   Stefan   Dąb   –   Biernacki   wysunął 

propozycję   zwrotu   zaczepnego   z   Nadleśnictwa   Lubień   i   rejonu   na   północny   wschód   od 

miasta.   Niestety   dowódca   armii   „Prusy”   nie   docenił   sił   niemieckich.   Według   kalkulacji 

generała   na   szosie   piotrkowskiej   powinna   działać   jedna   dywizja   pancerna.   Tymczasem 

znajdował się tam cały XVI Korpus Pancerny.  Poruszał się on w kierunku miejscowości 

Borowa–Góra   na   zachód   od   Piotrkowa   Trybunalskiego.   Dowódca   armii   „Prusy”   nie 

wykluczał   również   tego,   że   nieprzyjaciel   może   wyjść   z   rejonu   Rozprzy   przez   Jeżów   w 

kierunku Bełchatowa. Taki manewr spowodowałby przejście Niemców na tyły armii „Łódź”. 

Dowódca armii „Prusy” nie znał jednak rzeczywistego położenia lewego skrzydła grupy gen. 

Wiktora Thommée, szczególnie zaś rozmieszczenia jego sił pod Rozprzą. Ostatecznie 4 IX 

1939 roku o godzinie 9.00 nadeszła z Warszawy odpowiedź dotycząca planu gen. Stefana 

Dęba – Biernackiego. Była ona negatywna gdyż sugerowane natarcie kolidowało z planami 

Naczelnego Wodza. Ponad to mogło ono odsłonić nieprzyjacielowi kierunek na Opoczno. 

Najważniejszym jednak argumentem dowództwa było to, że uderzenie, które wedle planu 

gen. Stefana Dąb-Biernackiego miało nastąpić w dzień nie dałoby rezultatu w starciu z bronią 

pancerną nieprzyjaciela. O tej sytuacji możemy przeczytać w dokumentach: 

26

 Jan Przemsza Zieliński w swojej publikacji pt. „Wrześniowa księga chwały kawalerii polskiej” wspomina o 

walkach 4 szwadronu z niemieckim podjazdem, a ppłk. dypl. Józef Szostak w swoich wspomnieniach wyraźnie 

mówi o sukcesie 3 szwadronu.

33

background image

Wileńska   Brygada   Kawalerii   –   W   nocy   z   5/6   września   po   odwołanym   wypadzie 

brygada wycofała się do rejonu Sulejowa, skąd został wysłany 23 pułk z baterią. Pułk miał  

uderzyć na Czernmo, ale dostał rozkaz powrotu do Sulejowa. W nocy z 6/7 września brygada 

miała się wycofać do Opoczna. Wyszły tylko 13 puł. i 4 puł. , a 23 puł. został na razie w  

rejonie Sulejowa i już do brygady nie dołączył. Według relacji dowódcy 13 puł. pozostanie 23  

pułk. było spowodowane przesadną troską o wypoczynek i pojenie koni. Z Opoczna brygada 

przeszła pod Radom 8/9 września, a później obsadziła przedmoście pod Maciejowicami”

27

Po 

raz kolejny okazało się, że generał Stefan Dąb – Biernacki nie umiał dostosować swoich 

zamiarów do rzeczywistych możliwości żołnierzy. Ponad to zawiodło także rozpoznanie gdyż 

czym innym jest uderzenie na jedną dywizję pancerną, a czym innym atak na cały korpus 

pancerny. 

  Warto wspomnieć, że 5 września ułani 13 pułku wspierali 19 Dywizję Piechoty w 

walkach pod Piotrkowem Trybunalskim, a następnie przeszedłszy do obrony lasów Lubień 

zniszczyli 7 czołgów nieprzyjaciela

28

. Wspomina o tym ppłk. dypl. Józef Szostak:

  „Jako   straż   przednia   brygady   zostałem   wzmocniony   dyonem   pancernym.   Lecz   to 

wzmocnienie okazało się zupełnie teoretyczne. Dowódca pancerniaków zameldował mi, że  

wobec braku w jego dywizjonie działek przeciwpancernych, jest bezbronny i udziału w walce  

z   niemiecką   bronią   pancerną   brać   nie   może.   Powiedziałem   mu,   zdaje   się,   coś   bardzo  

przykrego i odesłałem do tyłu. Sam ruszyłem z pułkiem w nakazanym kierunku. Gen. Dreszer 

jechał konno obok mnie. W pewnym momencie usłyszałem strzały na prawo od osi naszego  

marszu. Wysłałem patrol na rozpoznanie. Wysłałem patrol na rozpoznanie. Generał zaczął 

się bardzo denerwować, co już zaczęło zwracać uwagę oficerów. Z przykrością, ale byłem  

zmuszony poprosić go, aby trzymał na wodzy swoje nerwy, bo to ujemnie wpływa na moich  

podwładnych.  Strzały  okazały się  niegroźne. Patrol niemieckich  samochodów  pancernych  

natknął się na nasz szwadron pionierów, który samochody postrzelał i wziął jeńców”

29

 

Ze   wspomnieć   ppłk   możemy   wysnuć   następujące   wnioski.   Po   pierwsze   zdobycie 

samochodów   pancernych   nieprzyjaciela   było   z   pewnością   sporym   sukcesem.   Nie   należy 

jednak zapominać o braku tak podstawowego sprzętu w dywizjonie pancernym jak działka 

przeciwpancerne.   Równie   zgubnie   dla   ułanów   mogło   zakończyć   się   zachowanie   gen. 

Dreszera   gdyż   dowódca   nawet   w   czasie   największego   zagrożenia   powinien   opanować 

emocje. Tym bardziej, że powinien stanowić dla swoich żołnierzy autorytet. Nie mogła go 

27

 CAW, II/4/22

28

 Ppłk. Józef Szostak  wspomina o samochodach pancernych, por. J. Szostak, Moja służba niepodległej: 

wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989

29

 Tamże, s. 8

34

background image

jednak stanowić osoba, która niepotrzebnie daje upust swoim negatywnym emocjom. Jedynie 

przytomność umysłu dowódcy 13 Pułku Ułanów Wileńskich uratowała sytuację. Zwrócenie 

uwagi   gen.   Dreszerowi   było   bowiem   w   tym   wypadku   niezbędne   gdyż   mogło   ono 

spowodować rozprężenie wśród żołnierzy 13 Pułku Ułanów Wileńskich. 

Ostatecznie żołnierze nie mając kontaktu bojowego z nieprzyjacielem dotarli do Pilicy 

w rejon Sulejowa. Rzeka została obsadzona przez 13 i 23 Pułk Ułanów. Ten ostatni znajdował 

się na lewo od Pułku dowodzonego przez ppłk. Józefa Szostaka. Jednakże prawe skrzydło 

pozostało nie obsadzone co zmusiło dowódcę do ubezpieczania się przy pomocy własnych sił. 

W nocy zgodnie z otrzymanym z brygady rozkazem wyruszyli w kierunku Opoczna. Tam 

mieli otrzymać dalsze rozkazy. Ppłk. Józef Szostak przy pomocy sprawnie działającej na tym 

odcinku łączności telefonicznej powiadomił dowództwo 23 Pułku Ułanów o swoim odmarszu 

oraz   o   zwinięciu   połączeń   telefonicznych.   Wobec   zagrożenia   bombardowaniem   przez 

nieprzyjacielskie   samoloty   dowódca   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   nakazał     natychmiast 

zwinąć obronę i maszerować w nakazanym kierunku. Opoczno znajdowało się o 50 km od 

Pilicy. Ułani dotarli tam o świcie. Miasteczko znajdowało się w stanie częściowej ruiny i było 

opustoszałe. W tej sytuacji zostało ono ominięte, a Pułk skierował się w stronę pobliskiego 

lasku. W czasie odpoczynku żołnierzy nadleciały niemieckie samoloty. Grozę całej sytuacji 

doskonale oddaje w swoich wspomnieniach ppłk. dypl. Józef Szostak: 

W pewnym momencie gdy byliśmy już ukryci w lesie nadleciały samoloty niemieckie i 

zaczęły   krążyć   nad   lasem.   Adjutant   podał   mi   książeczkę   z   sylwetkami   samolotów,   na  

podstawie której stwierdziłem, że były to nurkowce - <<sztukasy>>. Krążyły nad nami, a ja  

odmawiałem   <<zdrowaśki>>.   Matka   Boska  Ostrobramska   zmiłowała   się   nad   wileńskimi  

ułanami…Gdyby   zaczęło   się   bombardowanie   zmasowanego   pułku   na   stosunkowo   małej 

przestrzeni,   pułk   zapewne   poniósłby   olbrzymie   straty.   Na   szczęście   po   paru   minutach  

samoloty odleciały, a ja odetchnąłem.”

30

 

Po   raz   kolejny   dawała   o   sobie   znać   miażdżąca   przewaga   nieprzyjacielskiego 

lotnictwa.   Niepokój   ppłk.   Szostaka   był   w   tym   względzie   jak   najbardziej   zasadny.   Atak 

lotniczy   na   dowodzony   przez   ppłk.   Szostaka   Pułk   z   pewnością   zakończyłby   się   dlań 

katastrofalnie.   Tym   bardziej,   że   jak   wspominałem   już   wcześniej   w   tym   rozdziale   ułani 

wileńscy nie mieli możliwości obrony przed bombardowaniami  Luftwaffe.   

Około   południa   dowódca   otrzymał   mapy   od   oficera   ze   sztabu   brygady.   Jednakże 

wciąż   nie   dostarczono   mu   ani   jednego   rozkazu.   Sytuację   uratował   fakt,   że   ów   oficer 

przyjechał samochodem. Dzięki temu ppłk. Szostak mógł mu polecić, aby zameldował w 

30

 Tamże, s. 8

35

background image

sztabie gdzie znajdują się ułani 13 Pułku i przywiózł rozkazy dotyczące dalszych działań 

oddziału.   Zostały   one   dostarczony   wieczorem.   Ułani   mieli   się   kierować   w   stronę   lasów 

Jedlińsk, na północ od Radomia. Wobec zagrożenia bombardowaniem żołnierze maszerowali 

nocą.   Jednakże   świt   zastał   ich   jeszcze   w   marszu.   Jedynie   przytomność   dowódcy   i   brak 

zaciętości nieprzyjacielskich pilotów zapobiegły katastrofie. W jego wspomnieniach czytamy: 

Pomaszerowaliśmy znów nocą, lecz świt zastał nas jeszcze w marszu. Zaczęła się działalność  

lotnictwa.   Rozrzuciłem   pułk   w   szyki   luźne,   co   obniżyło   znacznie   straty   podczas  

bombardowania, które zresztą nie miało gwałtownego charakteru.

31

 

Opisane powyżej wydarzenia z wojskowego punktu widzenia nie wyglądały najlepiej. 

Oczekiwanie na rozkaz było stanowczo zbyt długie, a mogłoby potrwać jeszcze przez jakiś 

czas   gdyby   oficer,   który   dostarczył   mapy   nie   przyjechał   samochodem.   W   czasie   działań 

wojennych bardzo ważna była dobra i zorganizowana łączność. W tym wypadku zawiodła 

jednak   nie   tyle   ona   co   dowództwo,   które   nie   dostarczyło   rozkazów   w   odpowiednim 

momencie. Na szczęście nieprzyjaciel nie wykorzystał nadarzającej się okazji. 

Pomimo całego okrucieństwa wojny w swoich wspomnieniach ppłk Szostak   umie 

dostrzec także zabawne sytuacje: 

„Mimo całej grozy wojny i wtedy bywają momenty humorystyczne. Podczas nalotu, gdy pułk 

był rozsypany w szykach luźnych, a szwadrony maszerowały polami po obu stronach drogi, ja 

osobiście z trębaczem jechałem przez wieś środkiem drogi. W pewnym momencie zobaczyłem 

osiodłanego konia stojącego obok <<sławojki>>/wiejski wychodeczek/ i lancę opartą o ten  

budyneczek.   Podjechałem   więc,   aby   się   przekonać,   kto   tam   jest?   Okazało   się,   że   tak 

skutecznie schował się przed bombardowaniami jeden z ułanów – rezerwista, ze szwadronu  

straży przedniej. Nie załatwiał się tylko tak chronił swoje ciało. Zawstydziłem go i kazałem  

natychmiast dogonić jego pluton.”

32

3.2.  Odwrót przez Wisłę

Oddziały Wileńskiej Brygada Kawalerii (bez 23 pułku ułanów i 2 baterii) przed świtem 9 IX 

1939   roku   osiągnęły   most   pod   Maciejowicami.   Dowódca   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich 

wspomina,   że:   „Brygada   otrzymała   rozkaz   od   armii   zorganizowania   przedmościa   na 

zachodnim brzegu Wisły pod Maciejowicami. Armia nie orientowała się, że stan brygady był  

31

 Tamże, s. 9

32

 Tamże, s. 9

36

background image

zmniejszony o jeden pułk. Podała więc zarys przedmościa jak na trzy pułki.

33

 W związku z 

tym obrona przedmościa była słabsza niż początkowo zakładano. Z uwagi na to osłabienie 

dowódca   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   na   odprawie   przed   wymarszem   zaproponował 

dostosowanie   zadania   do   obecnych,   zmniejszonych   możliwości   Brygady.   Dowódca   tejże 

zgodził się z sugestiami ppłk. Szostaka. 

Jednakże w marszu w porze nocnej  zmienił  on zdanie ściśle dostosowując  się do 

rozkazu   gen.   Rudolfa   Dreszera.   Rozkaz   został   przekazany   przez   rtm.   dypl.   Feliksa 

Bolechowskiego. Płk. dypl. Konstanty Drucki – Lubecki nakazał, aby wzmocniono obronę 

mostu na jego zachodnich flankach. Zadanie to miał wykonać – 2 szwadron wraz z 4 pułkiem 

ułanów. Ponad to dwie baterie 3 dywizjonu artylerii konnej ustawiły się na stanowiskach 

ogniowych. Żołnierze 13 Pułku Ułanów Wileńskich zajęli pozycje na północ od Ryczywołu.

 Na wschodni brzeg Wisły przeniesiono część sztabu, szwadron łączności i szwadron 

pionierów. Na temat obsady przedmościa  i o natarciu niemieckim  możemy  przeczytać  w 

jednym z dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego: 

Obsada przedmościa była raczej problematyczna, gdyż odcinek wynosił kilkanaście 

kilometrów, a siły brygady były słabe. Na lewym skrzydle zajął obronę 4 puł., na prawym 13  

puł. W dniu 9 września wyszło natarcie niemieckie na 4 puł., w wyniku którego pułk spłynął  

na 13 pułk a nieprzyjaciel doszedł do mostu niszcząc go częściowo […]

                                               Armia Odwodowa „Prusy” (1-10 września)”

34

Ponad   to   można   przeczytać   również   następujący   raport   o   przekroczeniu   Wisły   przez 

Niemców wraz z opisem późniejszego stanu tego dokumentu: 

Sztab ND. Dzisiaj rano nieprzyjac…przekroczył Wisłę 68 Maciejowice 61…broń pancerna i  

piechota. Proszę powiadomić gen. Rómmla.

                                                                                        Piskor generał.

                                                                                       Nadał Grop „Prusy”

Opis aktu: Rękopis pisany ołówkiem na papieże kanc. Papier zbutwiały, prawy górny róg  

ukruszony.

Brak daty.

                                           zgodność z oryginałem stwierdził szef CAW ppłk L. Lewandowski,

                                          podpisali mgr. I. Igielski, i mgr. D. Sułek

                                         W-wa 28.10.1961”  

35

33

 J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989, s.9

34

 CAW II/4/22

35

 CAW 701/W

37

background image

Jak wynika z powyższych dokumentów siły nieprzyjaciela były dość znaczne. W tej sytuacji 

obrona prowadzona przez Wileńską Brygadę Kawalerii nie trwała nawet godziny. Najpierw o 

godz. 11.00 most został zaatakowany przez kilka niemieckich czołgów. Zostały one odparte. 

Mimo tego sukcesu szwadron 4 pułku ułanów rozpoczął odwrót. W ostatecznym rozrachunku 

dowódca Wileńskiej Brygady Kawalerii nakazał swoim oddziałom wycofanie się za Wisłę. 

Na początku miała przez most wycofać się artyleria. W dalszej kolejności miały w stronę 

północną wycofać się obydwa pułki. Za nimi miał podążyć szwadron z przedmościa. Jego 

pierwotna   załoga   wycofała   się   na   wschodni   brzeg   Wisły.   Dowódca   13   Pułku   Ułanów 

Wileńskich rozkazał, żeby brodu szukać na północ od Maciejowic. Na prawy brzeg Wisły 

chciał   się   przedostać   ze   swoimi   żołnierzami   pod   osłoną   nocy.   Ostatecznie   ppłk.   Szostak 

zdołał zebrać swoich podkomendnych na drugim brzegu rzeki, ale bez dwóch szwadronów. 

Przeprawa zakończyła się niewielkimi stratami w sprzęcie - utonęły  armatka ppanc. i kuchnia 

polowa. 

Tymczasem 13 Pułk Ułanów Wileńskich bardzo szybko znalazł się aż przy ujściu 

Pilicy   (lewy   dopływ   Wisły).   W   skutek   bombardowania   uległ   rozproszeniu.   Jednakże 

większość Pułku zdołała przepłynąć przez Wisłę na południe od miejscowości Wilga. Ułani 

wraz z końmi przeprawili się wpław. Natomiast  broń i rzędy przetransportowano łodziami. 

W ten sposób 10 IX 1939 roku żołnierze 13 Pułku Ułanów Wileńskich znaleźli się na drugim 

brzegu Wisły. 

Odwrót   przez   Wisłę   wobec   przewagi   nieprzyjaciela   z   pewnością   musiał   nastąpić. 

Można go było jednak przeprowadzić z mniejszymi stratami po stronie własnej, a większymi 

po stronie niemieckiej. Całkowicie nie zrozumiały był brak dostosowania działań bojowych 

do   rzeczywistych   możliwości   Brygady.   Winić   za   to   należy   przede   wszystkim   płk. 

Konstantego   Druckiego   – Lubeckiego,  który mimo   iż  sam na  początku  popierał sugestie 

dowódcy 13 Pułku nazbyt ściśle dostosował się do rozkazu gen. Rudolfa Dreszera. Innym 

poważnym błędem było zbyt szybkie wycofanie się z zajmowanych pozycji. Tym bardziej, że 

przecież nieprzyjaciel w kontakcie bojowym poniósł relatywnie poważne straty. 

3.3.  Dalsze walki odwrotowe

Po przeprawie na drugą stronę Pilicy ppłk. Szostak miał zgodnie z rozkazem wyruszyć w 

stronę   Łaskarzewa.   Tam   stacjonował   dowódca   brygady   płk.   dypl.   Konstanty   Drucki   – 

Lubecki.   Dowódca   13   Pułku   nie   usłuchał   jednak   rozkazu   i   nakazał   swoim   oddziałom 

samodzielny   marsz   do   Garwolina.   Sam   udał   się   do   tej   miejscowości   wraz   ze   swoim 

adiutantem rtm. Janem Tarnowskim. Jednakże żołnierze cofający się w stronę tego miasta 

38

background image

rozproszyli  się i tak m.in. 4 szwadron  połączył  się z 4 Pułkiem  Ułanów  Zaniemeńskich. 

Ostatecznie do Garwolina dotarły: półtora szwadronu liniowego, większość szwadronu ckm 

oraz pluton łączności. Mając pod sobą tylko tylu podkomendnych dowódca nakazał marsz w 

stronę   Sokołowa   gdzie   miał   się   zorganizować   i   szukać   łączności   z   Maciejowicami.

36

  

większości   publikacji   zostało   to   przedstawione   w   sposób   wyżej   przeze   mnie   opisany. 

Jednakże w jednej z nich 

37

 autor opisuje to w inny sposób.

Marsz   w   stronę   Garwolina   i   decentralizacja   w   dowództwie   13   Pułku   Ułanów 

Wileńskich była poważnym błędem. Tym bardziej, że zgodnie z rozkazem dowódcy Brygady, 

w   której   skład   wchodził   13   Pułk   żołnierze   mieli   maszerować   w   stronę   Garwolina. 

Spowodowało   to   niepotrzebne   rozbicie   Pułku.   Zrozumiałym   jest   przecież   to,   że   część 

żołnierzy   postanowiła   być   wierna   dowódcy   swojej   Brygady.   Ppłk.   dypl.   Józef   Szostak 

powinien   szukać   przede   wszystkim   łączności   zarówno   ze   swoim   dowódcą   jak   i   z   resztą 

Wileńskiej Brygady Kawalerii. Spowodowało to poważne osłabienie zdolności bojowej Pułku 

i podważyło autorytet zarówno Jego dowódcy jak i dowódcy całej Brygady skoro nie był w 

stanie wymusić na swoim podkomendnym wykonania swojego rozkazu. 

12 września ułani 13 Pułku na szosie Dęblin – Garwolin stoczyli bój z niemieckim 

patrolem rozpoznawczym  Dywizji Pancernej „Kempf”.  Jeden z oficerów Pułku został lekko 

ranny.  Tak to starcie opisuje ppłk. dypl. Józef Szostak: 

Wyruszyłem więc na noc w nakazanym kierunku. W drodze usłyszałem dość bliskie 

wybuchy, podobne do wybuchów pocisków artyleryjskich. Okazało się, że Niemcy oddali kilka  

strzałów na drogę, którą miałem za chwilę maszerować. Były to strzały z moździerzy. Po paru 

minutach   posłyszeliśmy   szum   motorów   i   wkrótce   zamajaczyły   w   ciemnościach   sylwetki  

czołgów. Nie mieliśmy przyrządów do armatek do strzelania nocnego, a znajdowałem się na 

otwartej przestrzeni, to spowodowało, że nie rozpocząłem walki z czołgami, a rozminąłem się  

z nimi. Sukces był prawie niemożliwy, a straty, nawet jeśli nie krwawe, to mogło nastąpić 

rozproszenie pułku w nocy i trudności w zebraniu. Na świt dotarłem do lasu Sokół. Lecz nie 

było mowy o żadnej reorganizacji. Trzeba było ubezpieczyć się i nawiązać łączność z jakimś 

dowództwem.

Okazało się, że na szosie lubelskiej stoją czołgi niemieckie. Nie otrzymałem żadnego 

zadania, ani wytycznych, jak również nie znałem własnego położenia. Stałem więc w lasku 

ubezpieczony, zajmując front w kierunku szosy lubelskiej. Do mego lasu zaczęli napływać 

pojedynczo różni żołnierze, a nawet cywilne osoby. Nawet przyszedł jakiś urzędnik sądowy, 

który   prosił   mnie   aby   odebrać   i   pokwitować   700   złotych   rządowych   pieniędzy!   Kazałem 

36

 Ppłk. Józef Szostak napisał w swoich wspomnieniach o lesie Sokół.

37

 Por. J. Wróblewski, Armia Prusy, Warszawa 1986, s. 265.

39

background image

adjutantowi   potwierdzić   odbiór,   bo   pieniądze   były   potrzebne   na   żywienie   pułku,   wobec  

kompletnej dezorganizacji tyłów. 

Około południa wysłałem rozpoznanie na szosę. Wywiązała się strzelanina podczas,  

której   został   ranny   w   szyję   jeden   z   oficerów   szwadronu   łączności   brygady.   Podczas   tej  

strzelaniny dostałem meldunek, że Niemcy wychodzą na nasze tyły i na koniowodnych. Nie  

było   chwili   czasu   do   stracenia.   Rozkazałem   pozostawić   po   jednym   ułanie   na   6   koni,   a  

wolnych ludzi zebrałem osobiście i poprowadziłem do przeciwuderzenia. Niemcy uciekli.”

38

  Z   cytowanej   powyżej   relacji   wynika,   że   jedynie   przytomność   umysłu   i   osobista 

odwaga dowódcy uratowała 13 Pułk od niechybnej klęski. Pod uwagę należy tu wziąć także 

znaczne osłabienie 13 Pułku Ułanów Wileńskich oraz to, że nieprzyjaciel dysponował bronią 

pancerną. Nie mniej ważną od samej bitwy sprawą było dostarczenie 13 Pułkowi Ułanów 

środków   pieniężnych.   Dzięki   nim   mimo   nie   dostatecznie   dobrego   działania   jednostek 

zaopatrzeniowych   można   było   wyżywić   żołnierzy.   Zdanie   ppłk.   Szostaka   na   ten   temat 

wskazywało  także na to jak ważne są wyżej  wymienione jednostki. Zaopatrzenie było  w 

czasie działań wojennych  jedną z najważniejszych  rzeczy.   Z tego względu  złe działanie 

jednostek   tyłowych   mogło   zakończyć   się   nawet   klęską   13   Pułku   Ułanów.   Skrajnie 

niedożywieni żołnierze nie byliby bowiem w stanie dalej walczyć. 

Po bitwie ppłk. dypl. Szostak wysłał jednego z oficerów do Maciejowic. Wraz z nim 

miał wyruszyć patrol celem znalezienia łączności z polskimi oddziałami. Oficer wrócił po 

dwóch   godzinach   oznajmiwszy,   że   Maciejowice   są   opuszczone   przez   wojsko.   Ponad   to 

stwierdził on, że spotkani przez niego artylerzyści przekazali mu rozkaz zebrania się kawalerii 

w rejonie Włodawy. Tam dowództwo miał objąć gen. Władysław Anders. Ułani 13 Pułku 

znaleźli się w bardzo ciężkim położeniu. Ppłk. Szostak tak opisuje swoje odczucia: 

Byłem zupełnie zdezorientowany. Sumienie taktyczne brygadiera wpakowało mnie do 

tego   lasu   i   pozostawiło   bez   żadnego   zadania.   Zrozumiałem,   że   jestem   zupełnie   sam, 

pozostawiony   własnemu   losowi,   z   tą   niewielką   garścią   żołnierzy,   za   których   ponoszę  

odpowiedzialność. O jakichś działaniach partyzanckich nawet mi się nie śniło. Uważałem, że  

nawet w tym rozpaczliwym odwrocie, nie wolno mi się załamywać. Chciałem za wszelką cenę  

dołączyć do jakichś oddziałów aby walczyć.”

39

 

Z   powyższego   fragmentu   wspomnień   wynika,   że   ppłk.   dypl.   Szostak   pomimo 

ciężkiego położenia swoich podkomendnych nie załamał się lecz postanowił walczyć dalej 

tak   jak   na   oficera   przystało.   Dowódca   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   nie   myślał   także   o 

działaniach partyzanckich. Stanowiłyby one bowiem swego rodzaju przyznanie się do klęski. 

38

 

J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989.

 ,s.10

39

 J. Szostak, dz. cyt.,  s. 10-11

40

background image

W sytuacji zbliżania się niemieckich oddziałów pancernych i wobec braku łączności z 

dowództwem ppłk. Szostak zdecydował się na samodzielny marsz w stronę Włodawy. Chciał 

w ten sposób ominąć siły nieprzyjaciela i uchronić swój Pułk przed rozbiciem.   Ułani 13 

Pułku mieli więc od swojej wschodniej strony nieprzyjacielskie czołgi, a od zachodu Wisłę. 

W tej sytuacji żołnierze zaczekali do wieczora i ruszyli w kierunku południowym kierując się 

na   Ryki.   Następnie   w   nocy   przeszli   przez   szosę   lubelską   i   ruszyli   na   wschód.   Potem 

maszerowali bocznymi  drogami kierując się na północ od Łysobyków  i Kocka, w stronę 

Czemiernik,   Parczewa,   Sosnowicy   i   Włodawy.     W   czasie   przemarszu   ułani   niemal   bez 

przerwy   natrafiali   na   ślady   niemieckich   bombardowań.   Ponad   to   udało   im   się   spotkać 

pojedynczych żołnierzy z oddziałów gen. Władysława Andersa. Żołnierze maszerowali już 

kilka dni. Na jednym z postojów do 13 Pułku Ułanów Wileńskich dołączył szwadron pod 

dowództwem   por.   Lipkowskiego.   Wkrótce   odłączył   się   on   od   niego.   Jednakże   podczas 

dalszego marszu do idących w kierunku Włodawy żołnierzy przyłączył  się dywizjon rtm. 

Eugeniusza Parafianowicza z 4 Pułku Ułanów. W ten sposób wzmocniony 13 Pułk Ułanów 

Wileńskich, uzupełniwszy straty, dotarł 17 września 1939 roku do Włodawy. 

Ominięcie   nieprzyjacielskich   oddziałów   przez   ułanów   13   Pułku   było   z   pewnością 

poważnym   osiągnięciem   jego   dowódcy.   Tym   większym,   że   udało   się   go   wzmocnić 

dywizjonem rtm. Parafianowicza z 4 Pułku Ułanów. Brak kontaktu z nieprzyjacielem oraz 

wzmocnienie Pułku wspomnianym wyżej oddziałem nie tylko pozwoliło żołnierzom uniknąć 

strat lecz także wzmocnić siłę bojową Pułku. 

W   tym   czasie,   zgodnie   z   postanowieniami   paktu   Ribbentrop   –   Mołotow   wojska 

sowieckie przekroczyły granice Rzeczpospolitej łamiąc tym samym wcześniejsze umowy z 

rządem polskim.  

Opór oddziałom armii czerwonej stawiły te szwadrony 13 Pułku, które oddzieliły się 

od jego dowódcy w czasie marszu do Garwolina. Tak więc sowieci  starli się w boju ze 

szwadronem zbiorczym 13 Pułku Ułanów Wileńskich wchodzącym w skład 4 pułku, który z 

kolei wraz z resztkami Wileńskiej Brygady Kawalerii wszedł w skład zgrupowania płk dypl. 

Jerzego   Grobickiego.   Żołnierze   tych   jednostek   wraz   z   Grupą   Operacyjną   Kawalerii   pod 

dowództwem gen. Andersa usiłowali przebić się na Węgry. Ostatnią swoją bitwę żołnierze 

szwadronu   zbiorczego   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   stoczyli   w   rejonie   Leszczesnego   i 

Siedlisk.   Tam   dowodzony   przez   rtm.   Kazimierza   Nawrockiego   szwadron   uległ 

przeważającym siłom nieprzyjaciela. Płk. dypl. Konstanty Drucki – Lubecki raniony w bitwie 

trafił do niewoli. Rozbite przez nieprzyjaciela brygady: Wileńska, Wołyńska i Mazowiecka 

rozpoczęły odwrót w kierunku zachodnim. 

41

background image

Tymczasem 17 IX 1939 roku doszło do walki z Niemcami pod Włodawą. Żołnierze z 

13 Pułku Ułanów Wileńskich wraz z 32 Pułkiem Artylerii Lekkiej (z wyjątkiem 2 dywizjonu) 

pod   dowództwem   mjr   Władysława   Passendorfa   wspierali   41   Dywizję   Piechoty. 

Powstrzymywała ona szturmujące  oddziały nieprzyjaciela z 3 Dywizji Pancernej. Posuwali 

się oni w kierunku południowym wzdłuż szosy z Włodawy na Sawin. 

Ppłk. dypl. Józef Szostak zrelacjonował to w następujących słowach: 

Patrol   wysłany   do   Włodawy   stwierdził,   że   miasteczko   jest   opanowane   przez  

Niemców. Pod wieczór udało mi się wreszcie nawiązać kontakt z 41 rezerwową d.p. Zdaje mi  

się, że było to 17 września 1939 roku t.j. w dniu, kiedy wojska sowieckie wkroczyły do Polski.

Zameldowałem się w dowództwie dywizji i wreszcie otrzymałem rozkazy i zadania. Zadaniem 

moim   było   ubezpieczenie     zachodniego   skrzydła   obrony   41   d.p.,   nie   pamiętam   pod   jaką  

miejscowością.   Muszę   podkreślić,   że   41   rezerwowa   d.p.   zmobilizowana   ze   Szkoły 

Podchorążych   Piechoty   była   świetną   jednostką   bojową.   Nie   zdemoralizowała   jej   nasza 

klęska. Widziałem jej piękną dyscyplinę.”

40

   

Zdanie ppłk. dypl. Józefa Szostaka na temat dyscypliny w 41 dywizji piechoty zadaje 

kłam propagandzie sowieckiej o całkowitym rozbiciu polskiej armii. Wciąż bowiem mimo 

ciężkich strat zadanych przez Niemców były oddziały, które nie tylko stawały w gotowości 

do   boju   lecz   nawet   nie   załamywały   się   porażkami   zadanymi   wojskom   polskim   przez 

nieprzyjaciela. Można więc domniemywać, że gdyby sowieci nie weszli do Polski to wojna z 

Niemcami potrwałaby jeszcze przez dłuższy czas. Tym bardziej, że na wschodzie mieliśmy 

jeszcze oddziały, które nie miały kontaktu z nieprzyjacielem z zachodu. Z pewnością gotowe 

były one do zdecydowanego oporu przed idącymi w głąb Polski wojskami Wermachtu. W 

dywizjach wschodnich służyli żołnierze szczególnie wyczuleni na sprawę wolności Ojczyzny. 

Przecież w walkach o Kresy wykrwawiali się przede wszystkim mieszkańcy tych terenów. Z 

pewnością żywa była jeszcze pamięć bohaterstwa Orląt Lwowskich czy walk toczonych z 

bolszewikami w 1920 roku. Większość mieszkańców tych ziem miała świadomość, że muszą 

stać na straży ich jedności z Rzeczpospolitą. 

Po bitwie pod Włodawą ppłk. dypl. Józef Szostak otrzymał propozycję od dowódcy 

Mazowieckiej Brygady Kawalerii płk. dypl. Jana Karcza. Miał on ze swoimi żołnierzami 

dołączyć do tej Brygady. W relacji ppłk dypl. Józefa Szostaka czytamy: 

Płk.   dypl.   Karcz,   gdy   się   dowiedział,   że   przechodzi   przez   stanowiska   13   pułku  

ułanów,   przyszedł   do   mnie.   Porozmawialiśmy   parę   minut   serdecznie,   bo   takie   nocne 

przypadkowe spotkanie podczas wojny jest zawsze bardzo cenne. Na drugi dzień otrzymałem 

40

 J. Szostak, dz. cyt.., s. 11

42

background image

rozkaz   z   41   d.p.   abym   dołączył   z   pułkiem   do   Mazowieckiej   Brygady.    Byłem   bardzo 

zadowolony, że będę z ludźmi, których znałem od wielu lat i z którymi mnie wiele łączyło, bo 

dowódcy   pułków   Mazowieckiej   Brygady   i   ich   dowódca   byli   moimi   starymi   kolegami.   Za 

Chełmem maszerując w kierunku na Zamość dołączyłem do nich.”

41

Połączenie 13 Pułku Ułanów Wileńskich z Mazowiecką Brygadą Kawalerii pozwoliło 

żołnierzom   na   działanie   w   większym   związku   operacyjnym.   Ponad   to   również   zostało 

podniesione ich morale. Ułani tego Pułku od tej chwili działali według szerszego planu, a nie 

tylko   wedle   ustaleń   swojego   dowódcy.   Tym   samym   zwiększyła   się   również   skuteczność 

bojowa Pułku gdyż każda obrona bądź każdy atak na oddziały nieprzyjaciela rozkładał się 

równomiernie na cała Brygadę, a nie tylko na jeden konkretny Pułk. Ważne było także to, że 

poszczególni   dowódcy   bardzo   dobrze   się   znali.   Dzięki   temu   łatwiej   można   było   się 

porozumieć na szczeblu dowodzenia. Z pewnością też sprawniej wykonywane były rozkazy. 

Połączenie Pułku z Mazowiecką Brygadą Kawalerii było więc rzeczywistym przywróceniem 

jego siły bojowej. 

Przed   dołączeniem   do   Mazowieckiej   Brygady   Kawalerii   ppłk.   dypl.   Szostak 

dowiedział się o rozkazie odwrotu ku granicy rumuńskiej bądź węgierskiej. Obowiązkowo 

przekroczyć ją mieli oficerowie zawodowi, a oficerowie rezerwy i szeregowi mieli w tym 

względzie wolną rękę. Płk. dypl. Jan Karcz potwierdził go później ppłk dypl. Szostakowi. 

Tymczasem oddziały gen. Andersa maszerowały ku granicy z Węgrami.

Rozkaz przekroczenia granicy z Rumunią i Węgrami miał na celu ratowanie resztek 

polskiej armii, która w przyszłości będzie mogła walczyć z Niemcami u boku aliantów. Ta z 

pewnością     tragiczna   decyzja   pozwoliła   na   odtworzenie   polskiej   armii   i   rządu   czyli   na 

przetrwanie II Rzeczpospolitej. Polska bowiem w prawie międzynarodowym istniała nadal 

mimo utraty swojego terytorium.

23 IX 1939 roku podkomendni ppłk. Szostaka maszerowali w kierunku Suchowoli. 

Miejscowość   ta   znajdowała   się   między   Tomaszowem   Lubelskim,   a   Zamościem.   Niemcy 

ostrzelali   kolumnę   maszerujących   żołnierzy   dalekim   ogniem   artyleryjskim.   Ponad   to   we 

wspomnieniach ppłk. dypl. Szostaka czytamy: 

Pamiętam   radość   jednego   ułana,   który   dostał   odłamkiem   pocisku   w   daszek   od   hełmu.  

Podjechał do mnie i pokazał z radością swój uszkodzony hełm i chwalił go, że uratował mu 

życie.”

42

 

Ostatecznie  żołnierze  dowiedzieli się, że Niemcy zajęli  Suchowolę. Wieś ta miała 

spore znaczenie strategiczne ze względu na swoje położenie na trasie marszu żołnierzy 13 

41

 J. Szostak, dz. cyt.,  s. 11

42

 J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989, s. 11

43

background image

Pułku Ułanów Wileńskich. Jedynym wyjściem z tej sytuacji było wyparcie z niej oddziałów 

nieprzyjaciela. 

Do   ataku   na   Suchowolę   przygotowane   były   następujące   oddziały   Mazowieckiej 

Brygady   Kawalerii:   dowodzony   przez   ppłk.   Mariana   Skrzyneckiego   7   Pułk   Ułanów 

Lubelskich, 13 Pułk Ułanów Wileńskich pod komendą ppłk. dypl. Józefa Szostaka, a także 

dyon 1 Pułku Korpusu Ochrony Pogranicza „Rokitno”. 

Zadaniem   Mazowieckiej   Brygady   Kawalerii   było   otwarcie   drogi   przez   Suchowolę 

oddziałom piechoty Grupy Operacyjnej pod dowództwem gen. Jana Kruszewskiego. Miały 

one dostać się do Krasnobrodu, a następnie maszerować w kierunku Józefowa. 

Polacy ruszyli  do ataku. Na jego lewym skrzydle pomiędzy Suchowolą, a kolonią 

Suchowola walczyli żołnierze 2 Szwadronu 13 Pułku Ułanów Wileńskich pod dowództwem 

rtm.   Stanisława   Wyssogoty   Zakrzewskiego.   Dotarli   oni   na   wzgórze   znajdujące   się   pół 

kilometra   na   południe   od   obu   miejscowości   przy   drodze   na   Hutków.   Jednakże   wobec 

zagrożenia   tyłów   przez   oddziały   nieprzyjaciela   żołnierze   zostali   zmuszeni   do   odwrotu. 

Wycofali   się   oni   na   wzgórze   znajdujące   się   na   północ   od   Suchowoli.   W   bitwie   poległ 

dowódca szwadronu por. Andrzej  Szamota  – Prawdzic. Ponad to Tatarzy z 1 szwadronu 

utracili kontakt ze swoim Pułkiem i podobnie jak wcześniej pod Maciejowicami tak i w tej 

bitwie ponieśli poważne straty. W ostatecznym rozrachunku Polacy nie zdołali przebić się 

przez niemieckie oddziały, a Mazowiecka Brygada Kawalerii przestała istnieć jako zwarta 

jednostka.   Tak   ostatnią   bitwę   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   opisywał   w   swoich 

wspomnieniach ppłk. Szostak: 

„ Przed nami pojedyncze strzały. To Suchowola i tam walczy 7 pułk. Gdy się trochę  

więcej rozwidnia, padają pojedyncze strzały w naszym kierunku, zza zabudowań na lewo od  

osi   marszu.   Wysyłam   2   szwadron   rtm.   Zakrzewskiego   z   zadaniem   rozpoznania   jaka   siła  

znajduje się w majaczącej wsi i wyrzucenia Niemców. Rozwidnia się. Zaczyna się silny ogień  

skierowany na nas. Nadchodzi meldunek od ppłk. Skrzyneckiego, że dowodzony przez niego 7  

pułk ułanów walczy we wsi Suchowola, lecz opór jest silny i Niemców nie mogą wyrzucić. 

Niemcy,   którzy   nas   ostrzeliwują     flankują   natarcie   Skrzyneckiego.   Płk.   Karcz   nakazuje 

natarcie 13 pułku ułanów celem osłony skrzydła i tyłów 7 pułku ułanów. Rozsypuję więc mój  

pułk   w   tyralierę   i   ruszamy   do   natarcia.   Przygważdża   nas   do   ziemi   karabin   maszynowy  

umieszczony na wiatraku. Ogień artylerii i moździerzy wzmaga się. Są już ranni i zabici.  

Ratuje sytuację bateria 1 dywizjonu artylerii konnej im. J. Bema. Jak podczas Powstania  

Listopadowego artyleria  gen. Bema, tak  nasza bateria wyjeżdża na otwarte stanowiska i 

ogniem   bezpośrednim   za   drugim   strzałem   rozwala   wiatrak.   Karabin   maszynowy   milknie, 

44

background image

ruszamy naprzód. Dochodzi do walki na bagnety, której Niemcy nie wytrzymują i zaczynają  

się cofać. Silny ogień artylerii hamuje nas. W pewnym momencie podają po linii, że Niemcy  

obchodzą nasze lewe skrzydło. Powstaje małe zamieszanie i próby cofania się. Lecz dobrze  

jest mieć donośny głos. Gdy mimo ognia, wstałem i krzyknąłem: „ułani wileńscy nie cofają  

się, naprzód”, wszystko ruszyło z powrotem i sytuacja została opanowana. Lecz niebawem 

nadjechał pod ogniem dowódca 7 pułku ułanów ppłk. Marian Skrzynecki. Oświadczył, że nie  

może przełamać oporu Niemców, lecz może wycofać się konno, byleby 13 pułk ułanów osłonił  

mu   tyły.   Płk.   Karcz,   chcąc   ratować   część   swoich   sił,   zezwolił   na   wycofanie   się   7  pułku  

ułanów.   Pozostałem   na   osłonie   i   wiedziałem,   że   to   już   nasz   koniec.   Straty   były   duże,   a  

wycofanie się będzie bardzo ciężkie. Leżeliśmy na czystym polu pod koncentrycznym ogniem  

artylerii i moździerzy. 7 pułk ułanów wycofał się. Wtedy płk. Karcz nakazał wycofanie 13  

pułku ułanów. Wycofanie się pod ogniem, w dzień, po czystym polu i pod górę było bardzo  

ciężkie. Las był w odległości około kilometra. Wydałem rozkaz  aby szwadrony wycofały się  

plutonami   do   lasu,   choć   wiedziałem,   że   poniesiemy   wielkie   straty,   lecz   pozostanie   kilka  

godzin   do   nocy   byłoby   jeszcze   gorsze.   Gdy   znaleźliśmy   się   w   lesie,   tj.   sztab   brygady   i 

dowództwo   13   pułku   ułanów,   zebrałem   około   15   ułanów.   Szwadrony   zdziesiątkowane 

wycofały się jak który mógł w inną część lasu. Z kotła niemieckiego nie przebiliśmy się.”

43

Bitwa   pod   Suchowolą   była   największym   wysiłkiem   bojowym   13   Pułku   Ułanów 

Wileńskich. Żołnierze prowadzili bohaterską walkę z przeważającymi siłami nieprzyjaciela. 

Przykładem   tego   było   starcie   się   oddziałów   polskich   z   niemieckimi   na   bagnety.  Niemcy 

zmuszeni zostali do odwrotu. Polacy będący w ciągłym odwrocie mieli w tym czasie okazję 

do otwartej walki z nieprzyjacielem, przed którym dotychczas się wycofywali. Mimo tego iż 

żołnierze polskich oddziałów górowali nad nieprzyjacielem zapałem do walki to zmuszeni 

zostali z w ostatecznym rozrachunku do odwrotu. Stało się tak przede wszystkim z powodu 

przewagi   nieprzyjaciela   w   sprzęcie.   Polacy   mimo   swojej   odwagi   nie   byli   w   stanie   jej 

zniweczyć. Mimo tego ułani 13 Pułku potrafili dzięki niezłomnej postawie swojego dowódcy 

zmusić nieprzyjaciela mimo jego przewagi ogniowej do odwrotu. Jednakże 7 Pułk Ułanów 

Lubelskich nie mógł przełamać oporu Niemców. To z pewnością przesądziło o klęsce. Nie 

należy także zapominać o 1 szwadronie. Tatarzy ponieśli w tej bitwie bardzo poważne straty. 

Warto także podkreślić, że w czasie Wojny Obronnej praktycznie nie zdarzały się wśród nich 

przypadki dezercji gdyż takie postępowanie było przez tą nację szczególnie potępiane. Służba 

w wojsku była dla Tatarów zaszczytem, a mężczyzna, który nie służył w armii był przez 

swoich   ziomków   traktowany   jako   osoba   gorszej   kategorii.   Dezercja   nie   mieściła   się   w 

43

 J. Szostak, dz. cyt.,  s. 12-13.

45

background image

umysłowości tych żołnierzy. Swoją ofiarną służbą w wojsku polskim Tatarzy dali swojego 

przywiązania do Rzeczpospolitej. Tym  samym  na tle innych mniejszości religijnych bądź 

narodowościowych odznaczali się bardzo pozytywnie. Najczęściej zdarzało się, że to właśnie 

żołnierze   pochodzący   z   innych   narodowości   jako   pierwsi   opuszczali   pole   bitwy.   Tatarzy 

stanowili tutaj niewątpliwie chlubny wyjątek. Ułani mieli do wyboru   złożenie broni lub 

odwrót małymi  grupkami  przez  lasy Ordynacji  Zamoyskiej.  Zdecydowali  się na tę drugą 

ewentualność. Do dowódcy Pułku zgłosił się por. Makaliński. Prosił o pozwolenie zebrania 

ochotników   i   przedostanie   się   konno   za   linie   nieprzyjacielskiej   armii.   Dowódca   wyraził 

zgodę, ponieważ w zaistniałej sytuacji poszczególni oficerowie musieli działać samodzielnie. 

Ppłk. dypl. Szostak naradzał się w leśniczówce z płk. Karczem co do dalszych działań. Razem 

z nimi w naradzie uczestniczyli również inni oficerowie i ułani. Było ich około 12. Otrzymali 

oni od Niemców propozycję poddania się. Spotkała się ona z odmową ze strony polskich 

żołnierzy. Ppłk. dypl. Szostak napisał o tym w swoich wspomnieniach:

 „W pewnym momencie wyszedł z lasu jakiś żołnierz z białą szmatą na kiju i zameldował, że w 

pobliżu stoi   placówka niemiecka, która go wysłała, aby namówić nas do poddania. Nie  

chcieliśmy z nim w ogóle gadać więc odszedł.”

44

Żołnierze mieli ominąć nieprzyjacielskie linie ku granicy z Węgrami. O marszu w jej 

stronę zdecydowano na wcześniej już wspomnianej naradzie. Prawdopodobnie również z tego 

względu ułani nie zdecydowali się na złożenie broni. 

W   grupie   mającej   wydostać   się   z   nieprzyjacielskiego   okrążenia   byli   następujący 

oficerowie: płk. Karcz, ppłk. dypl. Szostak, mjr. kontraktowy Jedigarow (był Gruzinem), rtm. 

dypl. Landowski, trębacz plut. Juchniewicz oraz inni podoficerowie i ułani. 

Przed wieczorem do rejonu lasu dotarły resztki polskiej piechoty. Dowodzili nią gen. 

Jan Kruszewski i  Franciszek Józef  Dindorf-Ankowicz wspomagani przez swoich oficerów 

sztabowych. Po rozmowie z nimi oficerowie Mazowieckiej Brygady Kawalerii zdecydowali 

się   na   pozostanie   na   miejscu   jeszcze   przez   jeden   dzień.   Celem   tej   decyzji   była   pomoc 

piechocie w przedostaniu się przez granicę z Węgrami. Zadanie to było tym łatwiejsze, że 

nieprzyjaciel opuścił Suchowolę po wycofaniu  się 7 Pułku Ułanów oraz Pułku Kawalerii 

Korpusu Ochrony Pogranicza. Miejscowość ta była niemal całkowicie zniszczona w wyniku 

działań wojennych. Dowódca 13 Pułku Ułanów Wileńskich wspominał: 

Wieś przedstawiała straszny obraz. Masa trupów ludzkich i końskich. Chałupy w znacznej  

części spalone razem z ludźmi. Widok na wpół spalonych ciał ludzkich był okropny.”

45

44

 J. Szostak, dz. cyt., s. 13.

45

 J. Szostak, dz. cyt., s.13

46

background image

Ppłk.   Szostak   w   powyższym   opisie   bardzo   dobrze   oddał   grozę   wojny.   Ludność 

cywilna poniosła w niej największe straty. Zniszczenie tej miejscowości źle oddziaływało na 

morale   żołnierzy   ponieważ   odbierało   im   chęć   walki   lub   zmuszało   do   odwetu   na 

nieprzyjacielu. Brak chęci do prowadzenia działań bojowych powodował, że nieprzyjaciel z 

łatwością   rozbijał   polskie   oddziały.     Chęć   odpłacenia   mu   za   krzywdy   odbierała   bardzo 

potrzebne   w   czasie   działań   wojennych   logiczne   myślenie.   Należało   więc   przygotować 

żołnierzy na wyżej opisaną ewentualność. 

25 IX polska piechota przystąpiła do natarcia. Żołnierze nie zdołali jednak przełamać 

nieprzyjacielskiej   obrony.   W   tej   sytuacji   żołnierze   zdecydowali   się   ruszyć   piechotą   w 

kierunku Zamościa. Następnie zaś mieli skręcić w kierunku Sandomierza. Spotkali oni płk. 

Tadeusza Komorowskiego. On również wraz grupą oficerów kierował się w stronę rzeki San i 

dalej   ku   granicy   z   Węgrami.   Oficerowie   zdecydowali,   że   będą   szli   osobno,   a   następnie 

spotkają się w oznaczonej wsi. Nigdy do tego nie doszło. 

Tymczasem Niemcy wycofywali się na zachód, a na ich miejsce wkraczali żołnierze 

Armii Czerwonej. Po kilku dniach marszu Polacy zorientowali się, że maszerują pomiędzy 

dwoma armiami. 

W   jednej   z   wsi   żołnierze   napotkali   kolumnę   taborową.   Wiozła   ona   amunicję   dla 

Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Jej dowódca nakazał zakopanie tejże, a konie i wozy miały 

być rozdane okolicznym gospodarzom. Zatrzymano jedynie dwa wozy przy pomocy których 

część   żołnierzy   z   rozbitych   oddziałów   dotarła   nad   San,   na   południe   od   Rozwadowa. 

Przedostanie się przez rzekę w mundurach było bardzo utrudnione z powodu znajdujących się 

w   jej   pobliżu   jednostek   niemieckich.   i   dokładnej   kontroli   na   opanowanych   przez 

nieprzyjaciela   mostach.   Nawet   gdyby   udało   się   w   jakiś   sposób   pojedynczym   osobom 

przekroczyć rzekę, to za Sanem teren zamieszkiwany był przez ludność ukraińską, w swojej 

większości wrogo nastawioną do Polaków. W tej sytuacji żołnierze zrezygnowali z marszu w 

stronę granicy i postanowili przedostać się małymi grupami bądź samodzielnie do Warszawy. 

W tym miejscu zakończyła się wojenna historia 13 Pułku Ułanów Wileńskich. 

W  okresie   Wojny Obronnej  1939  roku  nie   wykorzystano  dostatecznie  możliwości 

bojowych Pułku. Był on często wykorzystywany do zadań przerastających jego rzeczywiste 

możliwości. Przykładem tego były przede wszystkim działania Pułku w rejonie Piotrkowa 

Trybunalskiego,   a   także   Jego   odwrót   przez   Wisłę.   Pułk   brał   udział   przede   wszystkim   w 

potyczkach,   a   największe   straty   ponosił   przede   wszystkim   przy   nieprzyjacielskich 

bombardowaniach lotniczych i przy odwrocie przez Wisłę gdzie poległo wielu żołnierzy i 

stracono sporą ilość cennego sprzętu.  

47

background image

Dopiero bitwa pod Suchowolą pokazała jakie są prawdziwe możliwości tego Pułku. 

Ułani dowodzeni przez ppłk. dypl. Józefa Szostaka zrekompensowali swój brak udziału w 

poważniejszych bitwach, a pomimo klęski nie złożyli broni lecz najpierw próbowali po raz 

kolejny wydostać się z okrążenia, a następnie  przedostać się na Węgry. Dopiero po tych dwu 

nieudanych próbach Pułk ostatecznie zakończył swoją działalność. Jego dowódca nie poddał 

się Niemcom, a w późniejszym okresie wziął udział w Konspiracji. 

48

background image

Zakończenie

We   wstępie   stwierdziłem,   że   historia   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   nie   jest   jeszcze 

dostatecznie zbadana. W swojej pracy przede wszystkim uporządkowałem wiedzę na temat 

tego Pułku, a przede wszystkim o jego działaniach w czasie Wojny Obronnej 1939 roku. Jego 

historia nie byłaby pełna bez przedstawienia tradycji Pułku. Ważne miejsce w niej zajmowały 

zwyczaje mniejszości narodowych wchodzących w jego skład. Z nich zaś opisałem przede 

wszystkim Tatarów. Jednakże w Pułku tym służyli  także Żydzi, których  bogata kultura z 

pewnością urozmaicała życie służących w nim ułanów. Ludność wyznania mojżeszowego nie 

miała jednak osobnego szwadronu, a wiadomości na ich temat nie występują w publikacjach i 

źródłach tak często jak w przypadku Tatarów. Z tego też względu nie są oni dostatecznie 

opisani w mojej pracy. 

Do  barwnej   tradycji  13  Pułku   Ułanów  Wileńskich   nawiązywały   niektóre  oddziały 

Armii   Krajowej.   Kontynuowano   je   np.   w   wileńskiej   konspiracji   w   23   Brygadzie   Armii 

Krajowej.   Dowodził   nią   por.   Marian   Kisielewski,   a   następnie   por.   Witold   Kisiel   ps. 

„Światołdycz”.   Brygada   ta   walczyła   w   zgrupowaniu   „Jarema”   Ponad   to   poszczególne 

pododdziały  tego Pułku zostały odtworzone w 1944 r. w Okręgu Wileńskim AK. W takich 

ośrodkach jak -   dywizjon konny na terenie Puszczy Rudnickiej, szwadron konny przy 3. 

Brygadzie Wileńskiej AK, pluton konny przy 4. Brygadzie Wileńskiej AK oraz pluton konny 

na terenie Puszczy Kampinoskiej. 

Dziś tradycje tego Pułku kontynuuje 25 Warszawska Drużyna Kawalerii Harcerskiej 

im. 13 Pułku Ułanów Wileńskich, a także Kielecki Ochotniczy Szwadron Kawalerii im. 13 

Pułku Ułanów Wileńskich pod dowództwem rtm. Roberta Mazura. Jego historia rozpoczyna 

się   w   latach   osiemdziesiątych.   Wtedy   to   harcerze   zainteresowali   się   dziejami   13   Pułku 

Ułanów Wileńskich. Stworzony przez nich szwadron liczy dziś 19 jeźdźców i kilkudziesięciu 

sympatyków. Uświetniają oni swoją obecnością uroczystości patriotyczne.  Mają prawo jako 

jedna z nielicznych grup tego typu do oficjalnego prezentowania się w mundurach i barwach 

formacji, której tradycje kontynuują. Otrzymali je od działającego w Londynie Zrzeszenia 

Kół Pułkowych Kawalerii. Wyróżnieniem dla szwadronu były odwiedziny szefa wcześniej 

wymienionej organizacji. W dniu 11 XI 2006 roku szwadron ma oficjalnie otrzymać replikę 

sztandaru 13 Pułku Ułanów Wileńskich. Zakopany pod Medyką 27 IX 1939 roku przez ppor. 

Tadeusza   Batorowicza   i   plut.   W.   Turka   sztandar   nie   został   odnaleziony.   W   1979   roku 

potomek jednego z służących w Pułku żołnierzy odnalazł miejsce jego ukrycia lecz odkrył 

tam   jedynie   metalowy   element   drzewca   z   wygrawerowaną   na   nim   liczbą   13.   Na   replice 

49

background image

sztandaru mają pojawić się herby Wilna i Kielc wraz z napisem Bóg, Honor, Ojczyzna czego 

nie było w oryginale. Szwadron chce w ten sposób podkreślić swoje powiązania zarówno z 

Wilnem skąd wywodził się Pułk jak i z Kielcami gdzie powstała grupa kontynuująca jego 

tradycje. Historię sztandaru 13 Pułku Ułanów Wileńskich warto byłoby opisać w odrębnej 

publikacji.

46

 

13 Pułk Ułanów Wileńskich był związany ściśle z dziejami polskiej kawalerii, dlatego 

też niezbędne było opisanie go na tle całej tej formacji. Zostało to przeze mnie podkreślone 

w II rozdziale. 

Działania   wojenne   tego   Pułku   zostały   przeze   mnie   opisane   przede   wszystkim   na 

podstawie   publikacji   książkowych.   Większość   materiałów     źródłowych   dotyczy   przede 

wszystkim jego historii w czasie pokoju. 

W   przyszłych   badaniach   nad   13   Pułkiem   Ułanów   Wileńskich   ważne   będą   przede 

wszystkim   działania   tych   żołnierzy,   którzy   do   końca   pozostali   przy   dowódcy   Wileńskiej 

Brygady Kawalerii. Warto również byłoby dogłębnie zbadać przyczynę podziału tego Pułku 

po przejściu przez Wisłę 10 IX 1939 roku. 

Historia   13   Pułku   Ułanów   Wileńskich   nierozerwalnie   związana   jest   z   dziejami 

Wileńskiej Brygady Kawalerii, której należałoby poświęcić odrębną publikację. W swojej 

pracy nie tyle więc wyczerpałem temat co raczej nakreśliłem pole do dalszych badań nad 

historią Pułku.  

Ich kontynuacja przez wymienione w zakończeniu tej pracy organizacje pozwala na 

szersze zbadanie tego tematu przez grupę ludzi, którzy chcą poświęcić swój czas dziejom 13 

Pułku Ułanów Wileńskich. 

46

 http://www.wici.info/modules.php?name=News&file=article&sid=7996, dn. 11 X 2006.

50

background image

Aneks

Życiorys dowódcy 13-stego Pułku Ułanów Wileńskich płk. dypl. Józefa 

Szostaka

Józef Szostak przyszedł na świat 25 II 1897 r. w Józefowie, powiat błoński. Od 1908 roku 

uczęszczał do szkoły Ziemi Mazowieckiej w Warszawie. Następnie przeniósł się do szkoły 

handlowej im. Aleksandra Edwarda Rontalera. W 1915 roku otrzymał świadectwo maturalne. 

W sierpniu tegoż roku, po zajęciu Warszawy przez wojska niemieckie, wstąpił do 

Legionów. Pod koniec miesiąca wyruszył na front. Wraz z batalionem warszawskim został 

przydzielony do 1 Brygady Legionów Polskich, z przydziałem do 1 Pułku Ułanów Bieliny – 

Prażmowskiego (I szwadronu, II plutonu). Józef Szostak brał udział we wszystkich walkach 

toczonych przez ten szwadron. 7 VI 1916 roku został ranny pod Trojanówką. Po leczeniu w 

Krakowie   7   IX   1916   roku   powrócił   do   swojego   szwadronu.   W   lipcu   1917   roku   został 

internowany w Szczypiornie i przebywał tam do połowy listopada kiedy to staraniem rodziny 

został uwolniony. Za swoją niezłomną postawę, już w wolnej Polsce, w dniu 15 III 1929 roku 

otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi. W uzasadnieniu odznaczenia czytamy: 

„Jako st. ułan I. pułku ułanów Leg. Pol. odmówił złożenia przysięgi na wierność  

Mocarstwom Centralnym, za co został internowany w obozie jeńców Szczypiorno – Łomża. W  

obozie przebywał od lipca 1917 r. do listopada 1917 r. Podczas internowania w najcięższych  

warunkach   wykazał   niezłomność,   hart   ducha   żołnierskiego,   pełnię   uświadomienia 

obywatelskiego i solidarność koleżeńską.

                  szef sztabu Korpusu Ochrony Pogranicza ppłk. dyplomowany   Maruszewski”

47

 . 

Oprócz powyższego odznaczenia otrzymał on także 22 III 1929 roku Odznakę Pamiątkową 

Więźniów Ideowych.

Po   zwolnieniu   z   obozu   w   Szczypiornie   Józef   Szostak   przeniósł   się   do   majątku 

swojego ojca  w powiecie  błońskim. Następnie  wstąpił  do Szkoły Głównej  Gospodarstwa 

Wiejskiego w Warszawie. 

6   XI   1918   roku   porzucił   studia   i   wyjechał   do   Chełma.   Tam   wstąpił   do   1   Pułku 

Ułanów.  W grudniu 1918 roku otrzymał  stopień podporucznika  i  wyjechał  na front jako 

adiutant Pułku. 10 XII 1918 roku został ranny w bitwie pod Dołhobyczowem. Ciężką ranę 

głowy leczył w Lublinie i w Warszawie.  W marcu 1919 roku wrócił do Pułku i wziął udział 

47

 CAW AP 9138

51

background image

w wyprawie wileńskiej. W maju tego roku został odesłany do szwadronu zapasowego, a w 

październiku został odkomenderowany  do Oficerskiej Szkoły Jazdy w Starej Wsi. Podczas 

kursu został przeniesiony do 7 Pułku Ułanów, a 10 kwietnia 1920 roku ożenił się z Heleną 

Rarkman, z którą miał później dwóch synów. W kilka dni po tym wydarzeniu wyjechał na 

front.   Przebywał   tam  

 

wraz   z   żołnierzami   7   Pułku   Ułanów   do   końca   wojny.   Za   swoje 

bohaterstwo w bitwie pod Dołhobyczowem otrzymał Order Virtuti Militari. W uzasadnieniu 

wniosku o Jego nadanie czytamy:

  „Niezwykle odważny, energiczny i sumienny w pracy bojowej podpułkownik Józef 

Szostak Radziwiłłowicz służył zawsze żywym przykładem prawdziwego żołnierskiego mistrza i  

jest jednym z dowódców, którzy wychowują dobrego żołnierza przez światłe prowadzenie,  

zawsze   na   czele   oddziału.   Jako   żołnierz   1   szwadronu   1   Pułku   Ulanów   Leg.   Polskich  

odznaczał się świetną brawurą i odwagą osobistą idąc zawsze w pierwszych szeregach bez 

względu na niebezpieczeństwo wypełniając wzorowo każdy rozkaz dowódców. Stawia się do 

wojska polskiego jeden z pierwszych do Chełma, bierze wybitny udział w formowaniu 1 Pułku  

Szwoleżerów   jako   adjutant   i   wychodzi   z   pierwszym   szwadronem   na   front   galicyjski   do  

Dołhobyczowa w d. 1 /XII -18. W bitwie pod Dołhobyczowem 3 szwadr. 1 p. szwoleż.   d. 

10/XII -18   świetną swoją odwagą przyczynia się do zwycięstwa zagrzewając żołnierzy do 

boju  i  prowadząc  ich   osobiście.  Niezwykle  ruchliwy  jest   wszędzie   nosi   rozkazy  na  silnie  

ostrzeliwane pozycje, szarżuje i wbija na czele kilku szwoleżerów tyralierę nieprzyjacielskiej  

[…] i likwiduje w ten sposób żelazny pierścień jakim istny nieprzyjaciel otoczył szwadron w  

Dołhobyczowie. Odbija szarżę wraz z podp. Sokołowskim ostatni mizerny atak Ukraińców  

podczas, którego otrzymuje ciężką ranę w głowę pędząc na czele plutonu. Rezultatem bitwy 

było cofnięcie się Ukraińców o 5 kilometrów i pozostawienie 42 zabitych i 38 jeńców (w tem  

13 rannych) i 1 km w naszem ręku.   

                                             Major Gustaw Orlicz Dreszer

                                             podpułkownik  Władysław Belina Prażmowski

                                             podpułkownik generał Edward Rydz Śmigły” 

48

  

Na wiosnę 1921 roku został przeniesiony   do 1 Pułku Szwoleżerów, a po krótkiej służbie 

został odkomenderowany do Szwadronu Przybocznego Naczelnego Wodza. W 1925 roku 

otrzymał przydział na Kurs Dowódców Szwadronów w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w 

Grudziądzu. Wrócił stamtąd w czerwcu 1926 roku do 1 Pułku Szwoleżerów. Służył w nim do 

1931 roku tj. do momentu wstąpienia do Wyższej Szkoły Wojskowej. Ukończył ją w 1933 

48

 CAW AP 9138

52

background image

roku po czym został wyznaczony  na szefa sztabu 2 Dywizji Kawalerii. W dniu 1 I 1934 roku 

został mianowany do stopnia podpułkownika. 

Od   Dowódcy   2   Dywizji   Kawalerii   otrzymał   następującą   opinię:

 

„ Ppułk. dypl. Szostak Józef

Oficera tego znam jeszcze z czasów służby legionowej, od r. 1915 obserwując go prawie bez 

przerwy   i   mając   go   kilkakrotnie   jako   bezpośredniego   podkomendnego   /dcę   szwadronu, 

adjutanta pułku i wreszcie  szefa sztabu/. Uważam go za jednego z najtęższych oficerów,  

jakich, zdarzyło mi się spotkać w naszej armji. Świetny oficer linjowy, zawołany gospodarz,  

mający służbę w małym palcu, rozumiejący doskonale duszę żołnierza i sam całą duszą w  

służbie rozkochany; nie stracił nic z tych cennych wartości w trakcie pobytu w W.S.W. Jako  

szef   pracuje   zawsze   z   dużem   poczuciem   rzeczywistości   i   ze   zrozumieniem   możliwości 

oddziałów. W pracy niezwykle akuratny i ścisły, bez śladu suchej pedantyczności. Wzorowo  

zorganizował służbę w sztabie mimo że z charakteru i skłonności nie jest sztabowcem, a  

urodzonym   dowódcą.   Oficer   twardej   ręki   i   bardzo   wymagający   w   służbie,   jest   przy   tem  

dobrym kolegą /w tym kierunku w miarę dojrzewania widzę u niego wyraźny postęp/, a poza  

służbą świetnie umiejącym się bawić, pełny humoru i temperamentu kompanem. Umysł lotny i  

bystry,   ale   podkreślam   umiejący   widzieć   swe   własne   braki,   czy   pomyłki,   pracuje   nad  

pogłębieniem nie tylko  swej wiedzy, ale i charakteru. Z natury porywczy i gwałtowny, z tego  

powodu w przeszłości dla podkomendnych czasami przykry, nauczył się i w tym kierunku  

panować nad sobą.

Wojskowo   wszechstronnie   wykształcony   i   uzdolniony,   ze   specjalnym   talentem  

taktycznym. Orjentuje się szybko rozumie w lot czego się od niego żąda, formułuje swoje i 

cudze myśli jasno i zwięźle.

Jako szef sztabu dywizji zdał egzamin podczas tegorocznych ćwiczeń doświadczalnych  

międzybrygadowych / z taborami pełnymi   zaopatrzenia w żywność i amunicję wojennem,  

ewakuacją   rannych   etc./,   przy   czem   nawet   w   ciężkich   sytuacjach   nie   tracił   spokoju.  

Przydatnym   potrafi   być   w   każdej   pracy   sztabowej,   ale   najlepiej   i   najwydatniej   umiałby 

pracować w dziale operacyjnym, podczas gdy użycie go np. w oddziele czwartym byłoby  

najmniej wskazane, jako sprzeczne z jego temperamentem i skłonnościami.

Niezwykle lojalny, 100% pewny w umiejętności utrzymania tajemnicy. W całem tego słowa 

znaczeniu WYBITNY.  

Dowódca Dywizji

Wieniawa Długoszowski

53

background image

generał brygady”

49

Jak   widać   z   powyższego   opisu   ppłk.   dypl.   Szostak   był   wysoko   ceniony   przez   swoich 

przełożonych.   Z   pewnością   dzięki   tego   typu   opiniom   awansował   coraz   wyżej   w   swojej 

karierze wojskowej. W 1935 roku został mianowany zastępcą w 1 Pułku Szwoleżerów. Rok 

później otrzymał Złoty Krzyż Zasługi. W uzasadnieniu wniosku o Jego nadanie czytamy: 

Ppłk dypl. Szostak położył poważne zasługi na polu organizacji i wyszkolenia kawalerii i  

ustalenia   doktryny   walki   tej   broni.   Poza   tym   w   wyniku   pracy   tego   wybitnego   oficera  

sztabowego w zakresie przygotowania obronnego Państwa przedstawia znacznie większy – 

niż wymagany normalnie od oficerów – dorobek.

Zasłużył w pełni na odznaczenie Złotym Krzyżem Zasługi

Szef Oddziału III Szt. Gł. 

 

Jaklicz

                                               

                              

Płk dypl.”

50

.

W lipcu 1939 roku objął dowództwo w 13 Pułku Ułanów Wileńskich i dowodził nim 

do końca Wojny Obronnej 1939 roku. W swoich powojennych wspomnieniach

51

 podkreślał, 

że   kawaleria   mimo   swego   wspaniałego   ducha   była   w   walce   z   Niemcami   formacją 

przestarzałą. Jako doświadczony   oficer potrafił dostrzec braki w polskiej armii i rozumiał 

potrzebę jej modernizacji. Zdawał sobie jednak sprawę z warunków, które nie pozwalały na 

lepsze   wyposażenie   kawalerii   bądź   na   zastąpienie   jej   w   większym   stopniu   oddziałami 

zmotoryzowanymi. W warunkach wojny z silniejszym od siebie przeciwnikiem starał się jak 

najlepiej dowodzić powierzonym jego dowództwu  13 Pułkiem Ułanów Wileńskich. Niestety 

jego wysiłki były często marnowane przez przełożonych. Jednakże i sam dowódca 13 Pułku 

Ułanów   Wileńskich   nie   ustrzegł   się   kontrowersyjnej   decyzji   rozdzielenia   Pułku   na   dwie 

części po przeprawie przez Wisłę, co osłabiło znacznie jego siłę bojową. Sytuacje te zostały 

opisane we wspomnieniach pułkownika w rozdziale pt. „Działania bojowe pułku we wrześniu  

1939 roku”. Pomimo wcześniejszego rozbicia swojego Pułku oraz braku kontaktu ze swoim 

bezpośrednim przełożonym potrafił go odtworzyć i dołączyć się do Mazowieckiej Brygady 

Kawalerii.   W   czasie   Wojny   Obronnej   przemierzając   wraz   ze   swoimi   żołnierzami   szlak 

bojowy od lasów Lubień pod Łodzią aż po bitwę pod Suchowolą mimo często tragicznych 

sytuacji   nie   poddawał   się     i   nadal   stawiał   zdecydowany   opór   przeważającym   siłom 

nieprzyjaciela., starając się wykorzystać każdą sprzyjającą sytuację. Jednocześnie cenił sobie 

życie swoich żołnierzy nie narażając ich na niepotrzebne straty. 

49

 CAW AP 9138

50

 CAW AP 9138

51

 J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989.

54

background image

Po klęsce wrześniowej, mimo początkowego załamania, przechodzi do konspiracji. Od 

1940 roku pod pseudonimem „Filip”

52

 działał w szeregach ZWZ – AK gdzie w późniejszym 

okresie   otrzymał   stopień   pułkownika   dyplomowanego.   Rok   później   został   oficerem   w 

Oddziale III (operacyjnym), a nieco później został szefem Oddziału III KG AK. W 1944 roku 

został mianowany  Szefem Operacji i  pierwszym zastępcą Szefa Sztabu KG AK. Przez okres 

pierwszych pięciu dni   Powstania Warszawskiego jego zadaniem była redakcja meldunków 

sytuacyjnych dowódcy AK.  Ppłk. Szostak ze szczególnym wzruszeniem wspomina dzień 17 

VIII   1944   roku   kiedy   to   został   odznaczony   Orderem   Virtuti   Militari   IV   Klasy.   W   jego 

wspomnieniach czytamy: 

Dzień 17 sierpnia jest dla mnie pamiętny. Spotkał mnie wielki zaszczyt. Otrzymałem z  

Londynu radiodepeszę, że Naczelny Wódz odznaczył mnie orderem Virtuti Militari klasy IV.  

Prócz mnie został również odznaczony płk. Radosław. Na drugi dzień otrzymał drugą depeszę  

z   powinszowankami   podpisaną   przez   wielu   generałów,   o   ile   pamiętam   to   Andersa,  

Głuchowskiego, Kopańskiego, Tatara i innych.”

53

  

Ppłk. dypl. Szostak otrzymał najwyższe odznaczenie państwowe nadawane w czasie 

wojny   za   „znakomitą   postawę   w   najcięższych   chwilach   walki   i   wybitną   współpracę   w  

dowodzeniu na szczeblu KG w okresie walk w Warszawie.”

54

 W dniu 4 IX 1944 roku został 

ranny  Szef Sztabu KG AK, którego obowiązki przejął ppłk. Szostak. Po upadku Powstania 

został wywieziony do obozu jenieckiego w Lamsdorf

55

. Następnie wraz z grupą 100 innych 

oficerów trafił do obozu jenieckiego w Woldenberg

56

. Około 20 I 1945 roku jeńcy zostali 

wobec zagrożenia sowieckiego ewakuowani przez Niemców. W nocy 29 I / 30 I znalazł się w 

majątku   Detz   skąd   uciekł   wraz   grupą   innych   oficerów.     Na   początku   1945   roku   został 

uwolniony przez oddziały Armii Czerwonej wraz z innymi żołnierzami .  W dniu 14 X 1950 

roku został aresztowany przez UB. W 1953 roku za działalność  AK został skazany na 6 lat 

więzienia i 8 lat pozbawienia praw publicznych. W 1955 roku został zwolniony z więzienia. 

W   1958   roku   został   zrehabilitowany   przez   Sąd   Najwyższy.     Do   1962   roku   pracował   w 

łódzkim Przedsiębiorstwie Instalacji Sanitarnych i Urządzeń Wodnych. W tym roku w wieku 

65 lat otrzymał  rentę cywilną mimo 30 letniej służby w Wojsku Polskim. Ponad to miał 

trudności z uzyskaniem dodatku za Order Virtuti Militari otrzymany w okresie Powstania 

Warszawskiego. Do końca życia nie mógł się pogodzić ze zniewoleniem swojej Ojczyzny. W 

52

 Pseudonim ten przyjął po swoim dziadku Filipie Antonim. Brał on udział w powstaniu styczniowym.

Por. J. Szostak, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939-1955, Warszawa 1989, s. 25

53

 Tamże, s. 51 - 52

54

 Tamże, s. 51

55

 Dziś Łambinowice

56

 Dziś Dobiegniewo.

55

background image

styczniu   1967   roku   w   Łodzi   napisał   wspomnienia   pt.   „Moja   służba   niepodległej. 

Wspomnienia 1939 – 1955 ”. Zapisał w nich niezwykle znamienne słowa: „Niestety schodząc 

z tego świata, nie widzę jasnej przyszłości Polski. Widzę Ją sprzedaną obcym, przez swoich,  

chyba   dla   zaspokojenia   rządzy   władzy,   bo   nie   wierzę,   aby   ludzie   stojący   dziś   u   szczytu, 

wierzyli w wartość utopijnej idei opartej na nierealnych podstawach.”

57

  Płk. dypl. Szostak 

zmarł w Łodzi w 1984 roku. 

Ordre de Bataille 13 Pułku Ułanów Wileńskich

58

Sztab Pułku

Dowódca Pułku 

ppłk. dypl. Józef Szostak;

Zastępca Dowódcy 

mjr Władysław  Wojtowicz;

Kwatermistrz  

rtm. Jan Tarnowski;

Oficer Ordynansowy

                       ppor. Mieczysław Bubień;

Oficer Broni i Gazowy 

ppor. rez. Zygmunt Maciejewski;

Dowódca Szwadronu Gospodarczego

por. rez. Jan Essel;

Młodszy Oficer Szwadronu 

Gospodarczego (nadetatowo)

ppor. rez. Konstanty  Czatyrko;

Wachmistrz Szef

wachm. Władysław Chruściński;

Oficer Żywnościowy

chor. Stanisław Mazur

59

 ;

Płatnik

            por. rez. kaw. Ryo;

Lekarz

                                   por. dr med. Stanisław Januszewski;

Lekarz Weterynarii

por. lek. wet. Markowski; 

Kapelan

ks. mjr Adolf Fedorowicz

II Kapelan

ks.  rtm. rez. Stefan Kiwiński 

Szef Kancelarii

st. wachm. Piotr Sadowski.

57

 Tamże, s. 132

58

 Zebrano na podstawie: 

Kapelani wrześniowi. Służba duszpasterska w Wojsku Polskim w 1939 r. Dokumenty, 

relacje opracowania pod red. Wiesława J. Wysockiego, Warszawa 2001, s. 544, 566 ;

 Kawaleria Polska i bronie 

towarzyszące w Kampanii Wrześniowej 1939 roku. Ordre de Bataille i obsady personalne,  zebrał i opracował Janusz 

Wielhorski, Londyn 1979, s. 25-26.

59

 Zamordowany w obozie jenieckim w ZSRR.

56

background image

1 Szwadron Tatarski

Dowódca Szwadronu 

rtm. Aleksander  Jeljaszewicz;

Dowódca I Plutonu

ppor. rez. Stanisław Żebrowski;

Dowódca II Plutonu

pchor. Tadeusz Łabuński;

Dowódca III Plutonu

ppor. Wieńczysław Barsegow.

Wachmistrz Szef

 st. wachm. Feliks Staszewski

Kapelan

 imam Ali Izmail Woronowicz.

2 Szwadron

Dowódca Szwadronu

rtm. Stanisław Zakrzewski – Wyssogota;

Dowódca I Plutonu

por. Włodzimierz Makaliński

60

; 

Dowódca II Plutonu

ppor. Bolesław Klincewicz;

Dowódca III Plutonu

ppor. Kazimierz Skup;

Podchorąży

pchor. Skarbek

Wachmistrz Szef

wachm. Jan Borejko.

3 Szwadron

Dowódca Szwadronu

rtm. Bolesław Sedivi;

Dowódca I Plutonu

ppor. rez. Zdzisław Miller; 

Dowódca II Plutonu

ppor. Janusz Chmielewski

61

;

Dowódca III Plutonu

ppor. rez. Wojciech Gumiński

62

;

Wachmistrz Szef

wachm. Jan Gładkowski.

4 Szwadron

Dowódca Szwadronu

rtm. Kazimierz Nawrocki; 

Dowódca I Plutonu

ppor. Zdzisław Batorowicz; 

Dowódca III Plutonu 

ppor. Roman Skarżyński;

Wachmistrz Szef

st. wachm. Antoni  Jankowiak. 

Szwadron CKM

60

 Zamordowany w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu.

61

 Zginął 10 IX 1939 roku  pod Magnuszewem. 

62

 Zginął 13 IX 1939 roku.

57

background image

Dowódca Szwadronu

rtm. Tadeusz  Cichowski;

Dowódca I Plutonu

ppor. Marian Kisielewicz

63

; 

Dowódca II Plutonu

ppor. rez. Michał Odyniec;

Dowódca III Plutonu 

ppor. rez. Wacław  Borejko; 

Wachmistrz Szef

st. wachm. Henryk Malinowski.

Pluton  Przeciwpancerny

Dowódca 

por. Andrzej Szamota - Prawdzic

64

.

Pluton Kolarzy

Dowódca 

por. Mieczysław Bubień.

Pluton Łączności

Dowódca 

por. Zygmunt Mikulski.

Żurawiejki

65

Zawsze dzielny i bojowy,

To trzynasty pułk różowy.

Chociaż otok ma różowy,

To jest jednak pułk bojowy.

Otok jego jest różowy,

Dawniej był to pułk bojowy.

A trzynasty choć różowy,

63

 Służył w szeregach Armii Krajowej, zginął w 1944 roku.

64

 Zginął 24 IX 1939 roku  pod Suchowolą. 

65

 

S. Radomyski, Żurawiejki, Pruszków 1995, s. 37-39.

58

background image

Jednak w boju jest morowy.

Wzrok ich dumny, mina pańska,

To trzynastka jest ułańska.

Wzrok sokoli, mina pańska,

To trzynastka jest ułańska.

A trzynasty to zasrańce,

Pod Wilejką gubią lance.

Swoich grabi, Żydów łupi,

Pułk trzynasty nie jest głupi.

A trzynastka Dąmbrowskiego,

Bije Żydów, coś strasznego.

A trzynasty pułk nie głupi,

Wrogów łupi, swoich łupi.

Ukraść kury, uciec w zboże,

To trzynasty tylko może.

Weneryczny i pijański,

To trzynasty pułk ułański.

Na łbie księżyc, wyżej gwiazda,

Sławna to Tatarska jazda.

Księżyc w czole, w d…gwiazda,

To Tatarska nasza jazda.

Z przodu księżyc, z tyłu gwiazda,

To Tatarska nasza jazda.

59

background image

Pół Tatarów, pół Polanów,

To trzynasty pułk ułanów.

A kto chłopom gwałci wdowy,

To trzynasty pułk morowy.

60

background image

Bibliografia

Źródła

Centralne Archiwum Wojskowe (CAW)

Akta personalne, CAW AP 9138.
Armia odwodowa „Prusy” II/4/22.
Armia „Prusy”, Sztab, II/16/4.
Meldunek o przekroczeniu Wisły przez npla, CAW 701/W.
Rozkazy dzienne 3.01. – 31.12. 1938, CAW I .321.13.14.

Opracowania

Aleksandrowicz Stanisław , Zarys historji 13-go Pułku Ułanów Wileńskich, Warszawa 1929.
Cydzik Grzegorz, Ułani, ułani, Warszawa 1983.
Głowacki Ludwik, Działania wojenne na Lubelszczyźnie w roku 1939, Lublin 1986.
Grzelak Czesław K. , Kresy w czerwieni: agresja Związku Sowieckiego na Polskę w 1939 
roku
, Warszawa 2001.
Jaworski Jacek, Jazda tatarska II Rzeczypospolitej. Dzieje, barwa i broń, Warszawa 1988.
Kopczewski Jan Stanisław, Flisak Jerzy, Zabawny leksykon historyczny w 888 pytaniach i 
odpowiedziach
, Warszawa 2004.
Kudelski Jerzy, Śladami szwadronów – o taktyce walki konnej kawalerii II Rzeczypospolitej 
1919 – 1920 i 1939,  
Pruszków 1995.
Kukawski Lesław, Broń i barwa kawalerii polskiej XX wieku, Wrocław 1974.
Kukawski Lesław, Oddziały kawalerii II Rzeczypospolitej, Grajewo 2004.
Miśkiewicz Ali, Tatarzy Polscy 1918-1939: życie społeczno kulturalne i religijne, Warszawa 
1990.
Odziemkowski Janusz,  Armia i społeczeństwo II Rzeczpospolitej, Warszawa 1996.
Porwit Marian, Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku, cz. 1-3, 
Warszawa 1983.
Przemsza – Zieliński Jan, Wrześniowa księga chwały kawalerii polskiej, Warszawa 1995.
Radomyski Stanisław, Żurawiejki, Pruszków 2005.
Smaczny Henryk, Księga kawalerii polskiej 1914 – 1947: rodowody, barwa, broń, Warszawa 
1989.
Szostak Józef, Moja służba niepodległej: wspomnienia 1939 – 1955, Warszawa 1989.
Wajler Anna, Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, Grudziądz 1996.
Wielhorski Janusz, Kawaleria polska i bronie towarzyszące w kampanii wrześniowej 1939 
roku: Ordre de Bataille i obsady personalne
, Londyn 1979.
Wróblewski Jan, Armia „Prusy” 1939, Warszawa 1986.
Kapelani wrześniowi. Służba duszpasterska w Wojsku Polskim w 1939 r. Dokumenty, relacje 
opracowania 
pod red. Wiesława Jana Wysockiego, Warszawa 2001.
Szlakiem oręża polskiego. Vademecum miejsc walk i budowli obronnych. T.1-w  granicach 
współczesnej Polski
 pod red. Wiesława Jana Wysockiego, Warszawa 2003.
http://www.tatarzy.tkb.pl/, dn. 11 X 2006.
http://www.1939.pl/, dn. 11 X 2006. 
http://www.wici.info/modules.php?name=News&file=article&sid=7996, dn. 11 X 2006.

61

background image

Spis treści

Wstęp

  

                                                                                                                                      

  ......................................................................................................................................

  

4  

Rozdział 1. Tradycje Pułku

  

                                                                                                     

  .....................................................................................................

  

7  

1.1. Życie religijne Pułku

  

                                                                                                  

  ..................................................................................................

  

11

  

1.2.  Życie społeczno – kulturalne w 13  Pułku Ułanów Wileńskich

  

                               

  ...............................

  

14

  

1.3.  Sztandar i barwy Pułku 

  

                                                                                            

  ............................................................................................

  

16

  

1.4  Święto Pułkowe

  

                                                                                                          

  ..........................................................................................................

  

17

  

                                                                                                                                               

  ...............................................................................................................................................

  

17

  

Rozdział 2. Przygotowania do wojny obronnej

  

                                                                    

  ....................................................................

  

18

  

2.1.  Uzbrojenie 

  

                                                                                                                

  ................................................................................................................

  

18

  

2.2.  Pododdziały specjalne w Kawalerii

  

                                                                          

  ..........................................................................

  

22

  

2.3.  Koń kawaleryjski

  

                                                                                                      

  ......................................................................................................

  

23

  

2.4.  Szkolenie kawalerzystów

  

                                                                                          

  ..........................................................................................

  

24

  

2.5. Taktyka walki konnej w Wojnie Obronnej 1939 roku

  

                                               

  ...............................................

  

26

  

Rozdział 3. Działania bojowe Pułku we wrześniu 1939 roku

  

                                               

  ...............................................

  

29

  

3.1.  Walki pod Piotrkowem 

  

                                                                                            

  ............................................................................................

  

32

  

3.2.  Odwrót przez Wisłę

  

                                                                                                  

  ..................................................................................................

  

36

  

3.3.  Dalsze walki odwrotowe

  

                                                                                           

  ...........................................................................................

  

38

  

Aneks

  

                                                                                                                                    

  ....................................................................................................................................

  

51

  

Życiorys dowódcy 13-stego Pułku Ułanów Wileńskich płk. dypl. Józefa Szostaka

  

        

  ........

  

51

  

Ordre de Bataille 13 Pułku Ułanów Wileńskich

  

                                                               

  ...............................................................

  

56

  

Żurawiejki

  

                                                                                                                         

  .........................................................................................................................

  

58

  

Bibliografia

  

                                                                                                                           

  ...........................................................................................................................

  

61

  

Spis treści

  

                                                                                                                              

  ..............................................................................................................................

  

62

  

62


Document Outline