background image

5. (Etno)krajobraz przed bitwą. O ludach i plemionach Azji Środkowej

„To więcej niż przypadek, że pojawienie się Uzbeków i Kazachów w Azji Środkowej zbiegło się w czasie z

wyzwoleniem  Rusi  z  tatarskiego  jarzma”  –  skonstatowało  dwóch  Anglików  piszących  o  historii  rosyjskiego
Turkiestanu

23

. Przypadek, nie przypadek. Nie przesadzajmy z tą meta龳ꧪzyką dziejów. Powiedzmy po prostu tak:

na  gruzach  Imperium  Mongolskiego  pojawiali  się  kolejni  sukcesorzy,  a  najsilniejszy  z  nich  –  Rosja  –  w

przyszłości opanował eurazjatycki step.

Do pierwszej wyprawy ruskiego oręża w stepy Azji Środkowej doszło zresztą jeszcze w epoce mongolsko-

tatarskiej. W 1389 r. chan Złotej Ordy Tochtamysz, wielki nieudacznik i niewdzięcznik, zmobilizował wielką

armię, w tym także kontyngenty moskiewskie, do nieudanej (jakżeby inaczej!) wyprawy za Syr-darię przeciw

swemu niedawnemu protektorowi – Tamerlanowi.

Ale  i  państwo  Tamerlana,  ostatnie  wielkie  osiągnięcie  świata  mongolskiego,  wkrótce  zniknie  ze  sceny

dziejów, a na jego miejsce wejdą nowi aktorzy.

* * *

Uzbecy  po  raz  pierwszy  pojawili  się  w  XV  w.  jako  konfederacja  92  koczowniczych  plemion  tureckich  i

sturczonych mongolskich, która zalała Chorezm. Pierwsze skrzypce grali w niej Mangyci, Kipczacy, Durmani,

Najmanowie i Kongraci. W wielu wypadkach były to te same plemiona, które wchodziły też w skład innych

konfederacji.  Konfederacją  uzbecką  dowodził  Abulchair-chan  (1428-1468).  Z  Chorezmu  wypędziła

koczowników epidemia dżumy. Potem widzimy tych proto-Uzbeków, jak harcują nad Syr-darią, najeżdżając

kolejne miasta i tworząc efemeryczne, koczownicze państwo, które nie przetrwa śmierci wodza.

Sama  nazwa  „Uzbek”  wzmiankowana  jest  wszakże  po  raz  pierwszy  już  w  XIV  w.  i  pochodzi,  zdaniem

niektórych  badaczy,  od  pierwszego  jakoby  muzułmańskiego  władcy  Złotej  Ordy,  Uzbek-chana  (1312-1340),

potomka Czyngis-chana w linii Dżocziego (niektórzy sądzili zaś, że słowo „Uzbek” znaczy po prostu „sam sobie

panem, bekiem”).

Według  drzew  genealogicznych  (szedżere) Kazachów zebranych  przez  etnografów  w  XIX  i  XX  w.  Uzbek-

chan, w trzydziestym szóstym pokoleniu potomek Noego, był także praojcem Kazachów. Kazachowie są blisko

spokrewnieni  z  Uzbekami.  I  jedni  i  drudzy  wchodzili  w  skład  tej  samej  konfederacji  92  plemion.  Ale  na

przełomie  1459/1460  r.  Kazachowie,  ponoć  jakieś  200  tysięcy  ludzi,  oddzielili  się  pod  wodzą  sułtanów

Dżanibeka i Gireja od Uzbeków i przekoczowali na północ, tworząc osobną konfederację. Scalili ją ostatecznie

w  jeden  organizm  Kasym-chan  (1511-1521),  jego  syn  Chakk-Nazar  (1538-1580)  i  Tawwakuł-chan  (1583-

1598),  eliminując  sukcesywnie  wszystkich  konkurentów.  W  XVI  w.  Kazachowie  zajęli  ostatecznie  rozległe

pastwiska od rzeki Jaik (Ural) na zachodzie po Irtysz na wschodzie, a na południu docierając aż nad brzegi

Syr-darii.

Dwaj ostatni chanowie z owej trójki demiurgów nawiązali też pierwsze kontakty dyplomatyczne z Księstwem

Moskiewskim. Ruskie latopisy po raz pierwszy wspominają o Kazachach w 1537 r. Na początku XVII w. ich

następcy  opanują  Taszkent,  Turkistan  i  inne  nadsyrdaryjskie  miasta,  na  które  apetyt  mieli  także  chanowie

bucharscy.

Pamięć o wspólnej przeszłości z Uzbekami żywa była wśród Kazachów z obwodu syrdaryjskiego jeszcze pod

koniec  XIX  w.  Wykaz  rodów  wywodzących  się  ze  starej  konfederacji  uzbeckiej  funkcjonował  też  wśród

Kazachów  koczujących  nad  Syr-darią  w  wersji  pisanej  sporządzonej  na  życzenie  emira  Buchary.  Z  tamtych

czasów wspólnej konfederacji pochodzą też rodowe znaki Kazachów – tamgi. Wyryte na mogiłach, wypalane na

trzodach,  koniach  i  wielbłądach,  by  wiadomo  było  do  kogo  należą,  zdobiły  także  ciała  przedstawicieli

niektórych rodów, wytatuowane na głowie, ramionach albo na brzuchu.

Mocno zmitologizowane odpryski walk „założycielskich” na ruinach ułusu czagatajskiego zachowały się w

podaniu o wojnie dwóch braci Mogula i Tatara. Kazachowie mieli być potomkami trzystu ludzi Mogula, którzy

uratowali się w bitwie z armią Tatara i wywędrowali w step. Owych trzystu ludzi stanowiło trzy sotnie. To

zapewne próba wytłumaczenia późniejszego procesu historycznego. Do końca XVI w. Kazachowie podzielili się

bowiem na trzy oddzielne jednostki: Wielką, Średnią i Małą Ordę (Żuz), które miały wydzielone tereny letnich i

zimowych koczowisk. Liczba trzy i triady odgrywają ogromną rolę w wyobraźni Kazachów. Trójka to pełnia,

liczba święta i doskonała. Armia musiała więc składać się z trzech skrzydeł. Stąd potem owe trzy żuzy. Podział
ten przetrwał po dziś dzień.

background image

ten przetrwał po dziś dzień.

W Młodszym Żuzie, który najwcześniej wszedł w styczność z państwem rosyjskim, starcy opowiadali z kolei

taką wersję legendy o początkach Kazachów: ruscy kniaziowie wysłali poselstwo do Nogajów (Tatarów). Było

w  nim  30  wojów  z  żonami.  Zaproponowali,  by  nogajscy  chanowie  też  dali  30  wojów  z  żonami  i  by  razem

osiedlić te dwie grupy. Z połączenia miało powstać nowe plemię, które położyłoby kres nieustannym wojnom

między  dwiema  stronami.  Chanowie  zgodzili  się,  ale  przechytrzyli  kniaziów,  wysyłając  30  niewolników  z

żonami.  Wśród  nich  było  dwóch  braci  –  Ałasza  i  Ałacz.  Którejś  nocy  bracia  zabili  ruskich  wojów  i  założyli

własne plemię. Stąd mieli się właśnie wziąć Kazachowie.

Kazak albo kazach znaczy dosłownie „zbieg”, „rabuś”, „włóczęga”. Rosjanie w ślad za Ojratami (Kałmukami)

zaczęli  nazywać  Kazachów  „Kirgizami”  albo  „Kazach-Kirgizami  (Kirgiz-Kajsakami)”  najprawdopodobniej  na

początku XVIII w. Niektórzy będą potem tłumaczyć sobie termin „Kirgiz-Kajsak” w ten sposób: kir – step, giz 

człowiek, kaj –  kto,  sak –  ostrożny.  Sami  Kazachowie  nazywają  siebie  „Kazachami”.  Niektórzy  Kazachowie

nazwę tę tłumaczą sobie tak: kaz – gęś, zag – wrona. To ptaki stepu. Jak Kazachowie.

Jeden  z  pupilków  carycy  Katarzyny,  pruski  botanik  Szymon  Piotr  Pallas  podaje  też  zasłyszaną  w  Forcie

Kałmykowa  wersję  (1769),  że  określenie  „Kirgiz-Kajsacy”  pochodzi  od  pewnego  Kirgiz-chana,  który  niegdyś

poprowadził  jakoby  przodków  Kazachów  do  walki  z  Nogajami  i  Dżungarami.  Ciekawsze  jest  jednak  to,  co

zasłyszał Pallas na temat samego pochodzenia Kazachów. Otóż mieli oni przybyć na step znad Eufratu, gdy

okazało  się,  że  ich  władca  Jezyd  (w  rzeczywistości  przeklinany  przez  szyitów  umajjadzki  kalif,  645-683)

ostrzył  sobie  zęby  na  tron  turecki  (sic!)  i  dybał  na  życie  dwóch  wnuków  Proroka  –  Hasana  i  Husajna.

„Etnogeneza” ta musiała powstać dość późno (zapewne był okres wojen osmańsko-safawidzkich) w szyickiej

Persji. Uznano tam – jak widać – Kazachów za wrogów sprawy Ludzi Domu Proroka. Czym mogli się narazić

Kazachowie  perskim  szyitom?  Chyba  porwaniami  do  niewoli  „heretyckich”  kupców  perskich  i

azerbejdżańskich,  którzy  potem  rozpowszechnili  tę  czarną  legendę  w  Astrachaniu  i  powtarzano  ją  dalej  w

stepach  nadkaspijskich.  Pruski  uczony  ocenia  wszelako  Kazachów  (chodzi  zapewne  o  Młodszy  Żuz)  jako
„dobrych muzułmanów”, choć zaznacza przy tym, że korzystali oni z wyroczni „pięciu klas magików

24

.

* * *

Po odłączeniu się przodków dzisiejszych Kazachów plemiona uzbeckie zjednoczyły się ponownie pod wodzą

wnuka Abulchair-chana, Muhammada Szajbaniego (1451-1510). Zaczynał on swą karierę polityczną, grasując z

niewielkim  oddziałem  w  dolinie  Syr-darii  jako  mściciel  swego  ojca  zamordowanego  przez  kazachskich

sułtanów  –  Dżanibeka  i  Gireja,  tych  samych,  którzy  przekoczowali  z  częścią  konfedracji  protouzbeckiej  do

zachodniego Siedmiorzecza (Siemiriecza). W tradycji kazachskiej do sułtanów tych mieli przyłączyć się ludzie,

którzy nie mogli z kolei wybaczyć Abulchair-chanowi, że nie skazał na śmierć swego ulubionego wojownika za

zabójstwo cieszącego się powszechnym szacunkiem kadiego.

Przełomowym  momentem  w  karierze  koczowniczego  watażki  był  rok  1500,  kiedy  zgnuśniały  timurydzki

władca  sułtan  Ali  Mirza  poddał  bez  walki  Uzbekom  Samarkandę.  Zimą  1501  r.  wyzwanie  koczowniczym

najeźdźcom rzucił inny Timuryda – Babur, przyszły założyciel dynastii Wielkich Mogołów w Indiach, odbijając

z rąk Uzbeków Samarkandę. W kwietniu tego roku Babur spotkał się z Muhammadem Szajbanim w otwartej

bitwie  nad  rzeką  Zerawszan,  którą  sromotnie  przegrał.  W  sierpniu  pod  osłoną  nocy  razem  z  setką

najwierniejszych  wojowników  wymknął  się  z  Samarkandy  do  Taszkentu,  ale  i  stamtąd  wkrótce  musiał

uchodzić. Szajbani-chan, jak go teraz nazywano, opanował i Samarkandę, i Taszkent, i Bucharę, i Ferganę, a w

1505  r.  podbił  Chorezm.  Nie  dane  mu  jednak  było  długo  cieszyć  się  podbojami.  W  październiku  1510  r.  z

Chorasanu wkroczyła armia perska szacha Ismaila I, założyciela nowej, szyickiej dynastii Safawidów. Obydwaj

przywódcy spotkali się w Merwie nad Murgabem. Szajbanida dał się nabrać jak dziecko. Szach ze swoją armią

zamarkował wycofanie, a uzbecki chan bez dodatkowych posiłków ruszył za nim w pogoń. To była zasadzka.

Persowie zniszczyli most, Uzbecy nie mieli dokąd się wycofać, doszło do masakry.

Tę  klęskę  postanowił  wykorzystać  Babur,  ale  w  październiku  1512  r.  został  pobity  przez  następcę

Muhammada – Ubajdułłę-chana. Miesiąc później Babur połączył swe siły z Safawidami, ale i tym razem doznał

porażki pod Karszy. To zwycięstwo będzie mieć istotne reperkusje dla całego obszaru Azji Środkowej. Gdyby

Safawidom udało się podbić najważniejsze ośrodki miejskie regionu, byłaby ona z pewnością dziś szyicka, a tak

jest sunnicka. Ideologiczny kon㹡ﺲikt sunnickich Szajbanidów z szyickimi Safawidami sprawił także, że od XVI

w. wielowiekowe związki kulturowe, gospodarcze i polityczne Iranu z tym regionem gwałtownie osłabły.

Organizm  państwowy  stworzony  przez  Szajbanidów  był  słaby  i  stanowił  w  gruncie  rzeczy  luźny  związek

udzielnych księstw na czele których stali krewni chana. Państwo traktowano jako własność całego rodu chana.

Zewnętrznymi  atrybutami  władzy  chana  były  jedynie  monety  wybijane  z  jego  imieniem  i  chutba (piątkowe

kazanie  w  meczecie)  wysławiająca  imię  aktualnie  rządzącego  chana.  W  1539  r.  po  śmierci  Ubajdułły-chana

background image

Zewnętrznymi  atrybutami  władzy  chana  były  jedynie  monety  wybijane  z  jego  imieniem  i  chutba (piątkowe

kazanie  w  meczecie)  wysławiająca  imię  aktualnie  rządzącego  chana.  W  1539  r.  po  śmierci  Ubajdułły-chana

wybuchły walki o sukcesję. Dopiero w 1583 r. ziemie Szajbanidów udało się zjednoczyć Abdulle-chanowi, ale i

jego państwo trudno uznać za scentralizowane. Opierało się ono wyłącznie na jego autorytecie i sile, nie mając

trwałej bazy polityczno-gospodarczej ani administracji. Sferą prawną kierowało muzułmańskie duchowieństwo

wywodzące  się  z  ludności  podbitej.  Na  życie  polityczne  ogromny  wpływ  mieli  też  su龳ꧪccy  szejkowie,  z

początku,  co  prawda,  stojący  na  czele  ruchu  oporu  wobec  najeźdźców,  ale  z  czasem  przechodzący  na  ich

stronę.

W 1598 r. po śmierci Abdułły państwo rozpadło się. Syn Abdułły – Abdulmumin-chan rządził zaledwie pół

roku.  Na  separatystyczne  ciągoty  swoich  krewnych-wasali  zareagował  niesłychanym  okrucieństwem,  za  co

zapłacił  życiem.  Nie  zostawił  potomka  i  po  99  latach  dynastia  Szajbanidów  wygasła.  Uzbecka  arystokracja

rodowa na tron chana powołała przedstawicieli innej linii – astrachańskiej (Dżanidów).

Co zostawili po sobie Szajbanidzi? Przede wszystkim uzbeckich koczowników zamieniających pola podbitej

ludności na pastwiska. Nie, do ruiny rolnictwa nie doszło, koczowników było zbyt mało, ale ich ciągłe walki

wewnętrzne o władzę pogrążyły region w stagnacji gospodarczej.

Odnotujmy także, że usiłowali rywalizować z Moskowią Iwana Groźnego o wpływy w chanacie syberyjskim.

W 1572 r. wysłali do chanatu liczną misję duchownych muzułmańskich z zamiarem propagowania tam islamu,

co  mocno  nie  w  smak  było  Moskwie.  Wściekły  car  przeciągnął  na  swoją  stronę  kazachskiego  chana

Tawwakuła, który w 1588 r. zerwał sojusz z Abdułłą-chanem i zaczął najeżdżać Taszkent i okolice.

* * *

Na  początku  XVI  w.  słyszymy  też  po  raz  pierwszy  o  Kirgizach  (tych  „właściwych”  z  punktu  widzenia

dzisiejszej  nomenklatury).  Rosjanie  nazywali  ich  potem  Kara-Kirgizami  („Czarnymi  Kirgizami”)  albo

Dikokamiennymi  Kirgizami,  mianem  „Kirgizów”  zaś  określali  Kazachów.  Kazachowie  gardzili  Kirgizami,

uważając, że pochodzą od psów albo Kałmuków, co nie przeszkadzało im wszakże brać sobie kirgiskich żon).

Kirgizi zaś uważali Kazachów za swoich braci. Co za niewdzięczność!

Sami Kirgizi wywodzili swoją nazwę od słów kyrk kyz – 40 dziewic, które miały zostać zapłodnione pianą w

rzece i porodziły 40 synów i 40 córek, a potomstwo ich pożeniło się ze sobą, dając początek Kirgizom. Ot, taka

ludowa  etymologia.  Niektórzy  uczeni  twierdzą,  że  etnonim  „Kirgiz”  pochodzi  od  starotureckiego  kyrgu  

„czerwony”. Czerwone, właściwie rumiane, miały być lica Kirgizów albo gleba między Obem a Jenisejem, skąd

przyszli.

Plemiona kirgiskie dzieliły się na prawe i lewe „skrzydło”. W plemieniu Bugu zachowała się tradycja, że ów

podział na skrzydła pochodził od dwóch synów ojca Kirgizów, Kirgizbaja – Abla i Kabila (czyli Kaina). Odległe

echo tradycji koranicznej. Przykład islamizacji miejscowej genealogii.

Najliczniejszymi plemionami poza Bugu były: Sołto, Sarybagysz, Sajak, Bagysz, Czerik. W połowie XIX w.

liczebność  żadnego  z  nich  nie  przekraczała  20  tysięcy  jurt.  Nazwy  plemion  pochodziły  częściowo  ze  świata

przyrody,  a  często  również  od  imienia  przywódcy.  Albo...  Etnonim  „Czerik”  miał  ponoć  związek  z  chorobą

żołądka, na którą zachorował pierwszy wódz plemienia. Jednym słowem plemię „Wrzodziarzy” albo coś w tym
stylu

25

.

W porównaniu z Kazachami społeczność Kirgizów wydawała się być nieco bardziej demokratyczna. Tu nie

było  żadnej  „białej  kości”.  Na  czele  plemion  kirgiskich  stali  manapowie,  a  z  ich  grona  wybierano  bijów

(„sędziów”).  Manapem  zostawało  się  dzięki  zasługom,  ale  tytułu  się  nie  dziedziczyło.  Jak  wyjaśniał  nieco

zawile  jeden  z  manapów  obwodu  syrdaryjskiego:  „Manap  to  odpowiednik  rosyjskiego  kniazia.  Ani  jeden

manap nie pochodził od Czyngis-chana. Manapami zostali ci, którzy wyszli z ludu, wyróżniali się odwagą i

szczodrością i stawali na czele narodu w okresach bez władzy. W czasach nieprzyjacielskich ataków zbierali

cały naród i dowodzili nim ci, którzy pochodzili od innych manapów. Ich nie wybierali, ale jeśli by zaczęli
wybierać,  to  wybraliby  właśnie  ich.  Nie  ma  spisów  pochodzenia  rodowego  manapów”

26

.  Wedle  informacji

zebranych w plemieniu Sarybagysz („Żółty Łoś”) manapowie mieli się pojawić w XVIII w., a imię Manap miał

nosić jeden z bijów tego plemienia. Potem manap jako tytuł wodzowski miał się rozpowszechnić wśród innych

plemion.  Poza  tym  do  grona  kirgiskiej  elity  zaliczają  się  bajowie  („bogacze”),  batyrowie  („bohaterowie”),

aksakałowie  („starcy”)  i  przedstawiciele  duchowieństwa  muzułmańskiego  –  iszani,  muftowie  i  mułłowie

(moldo). Na dole drabiny społecznej znajdowały się różne kategorie pospólstwa nazywanego bukara, bajkusz

albo dżakir oraz niewolnicy.

Po utworzeniu w Kraju Turkiestańskim w 1867 r. obwodów siemirieczeńskiego i syrdaryjskiego podzielono

kirgiskich  koczowników  na  auły  i  gminy  (wołosti)  tak,  by  zmieszać  możliwie  jak  najbardziej  i  podzielić

najsilniejsze rody, podrywając przy tym władzę manapów. Nie do końca się to udało. W 1912 r. w pogrzebie

background image

najsilniejsze rody, podrywając przy tym władzę manapów. Nie do końca się to udało. W 1912 r. w pogrzebie

słynnego manapa Szabdana z plemienia Sarybagysz brało udział około 12 tysięcy ludzi. Na 10-dniową stypę

rozstawiono dla gości 1900 jurt.

Na północy terytoriów kirgiskich, gdzie warunki klimatycznie były zbliżone do tych w europejskiej części

Rosji i przez to atrakcyjniejsze dla osadnictwa rosyjskiego, Kirgizów nie zachęcano specjalnie do przechodzenia

na  osiadły  tryb  życia.  Co  innego  w  gęsto  zaludnionej  Kotlinie  Fergańskiej.  Tu  irygacyjny  typ  rolnictwa

wykluczał  w  zasadzie  osadnictwo  rosyjskie.  Do  lat  90.  XIX  w.  na  równinie  powstało  sporo  osad  kirgiskich.

Dawni  koczownicy  kulturowo  przejęli  wiele  cech  ludności  osiadłej,  narażając  się  tym  na  pogardę  Kirgizów
wiernych koczowniczemu stylowi życia

27

.

* * *

O Turkmenach wspominają po raz pierwszy autorzy arabscy w X w., nazywając tak bandy złożone z liczącej

ponad 20 plemion zachodniotureckiej konfederacji (il) Oguzów, części Karłuków, Chaladżów i innych plemion

tureckich,  a  także  sturczonych  grup  ludności  osiadłej  pochodzenia  irańskiego.  Mitycznym  protoplastą  tej

zbiorowości  miał  być  Oguz.  Cała  ta  zbieranina  miała  pozostać  na  prawym  brzegu  Syr-darii,  rezygnując  z

podjętej przez Seldżuków eskapady na Bliski Wschód, atakując za to miasta w irańskim Chorasanie od strony

pustyni Kara-Kum.

Pochodzenie nazwy nie jest do końca jasne. Bez wątpienia jest tam człon „Turk”. Ale co z końcówką -men?

Tłumaczono często, że „Turkmen” znaczy „podobny do Turka”. Dlaczego „podobny”? Perski historyk Raszid

ad-Din  wyjaśnia  na  początku  XIV  w.,  że  „zewnętrznie  pod  wpływem  wody  i  powietrza  coraz  bardziej
upodabniali  się  do  Tadżyków”  (czyli  ludności  irańskiej)

28

.  Krótko  mówiąc  ich  twarze  się  zmniejszyły,

powiększyły się za to oczy i nosy, a podbródki zrobiły się krótkie. Inni uważają, że słowo powstało z połaczenia

turk iman („wiara”),  byłby  to  zatem  „Turek  wierzący”,  czyli  Turek,  który  przyjął  islam.  Potwierdzałaby  tę

teorię wzmianka historyka ludów tureckich Szarafa Tahira Marwaziego z początku XII w. „Po tym jak Guzowie

[Oguzowie – J.R.] zaczęli sąsiadować z krajami islamu, część z nich sama przyjęła islam i zaczęła się nazywać

Turkmenami. Między nimi a tymi, którzy nie przyjęli islamu zaczęła panować wrogość (...) Muzułmanie wzięli
górę nad niewiernymi i wygnali ich z Chorezmu w stronę osad Pieczyngów

29

.

Dość  szybko  w  świecie  muzułmańskim  słowo  „Turkmen”  stało  się  synonimem  wojowniczości.  W  1040  r.

gaznewidzki sułtan Masud przed walką z Seldżukami o Merw narzekał, że „na widok dziesięciu Turkmenów
ucieka  pół  setki  naszych

30

.  Niecałe  dwa  stulecia  później  pogańskie  plemiona  turkmeńskie  służyły  w  armii

Chorezmszachów i wyróżniały się szczególnym okrucieństwem podczas najazdów na Persję. Nie jest jasne, czy

to już inne plemiona, czy wcześniejsza islamizacja okazała się tak efemeryczna i naskórkowa. Pewnie i jedno, i

drugie.

Bo tak naprawdę plemiona turkmeńskie, te, które znamy dziś, a przynajmniej niektóre z nich, jak Chyzr, Ali-

ili czy Tewedżi wyłaniają się znacznie później, w XIV w., w czasach Złotej Ordy. Takie przynajmniej można

odnieść  wrażenie,  studiując  turkmeńskie  genealogie  zebrane  w  XVII  w.  przez  chiwańskiego  chana  Abul-

Gaziego. Turkmeni tak mu dokuczyli, że zaczął zawzięcie badać ich historię. Można w niej także wyczytać, że

w XIV w. na terytoria turkmeńskie zaczął przenikać su龳ꧪzm i właściwie dopiero wtedy Turkmeni poznali islam,

któremu  su龳ꧪccy  mistycy  nadali  bardziej  ludowe  oblicze.  Su龳ꧪzm  mógł  także  mieć  niemały  udział  w

kształtowaniu się nowego podziału i hierarchii plemiennej.

Wszyscy Turkmeni zakaspijscy uważali potem za swoją świętą praojczyznę półwysep Mangyszłak (dziś płd.

wybrzeże kaspijskie Kazachstanu), a nazwę jego tłumaczyli jako „Tysiąc zimowych koczowisk” (Ming-kiszłak).

Tu pochowani byli najwięksi święci Turkmenów – iszan Irek-ata („Wielki Ojciec”) i iszan Sary-er.

Potem  przez  długie  wieki,  aż  do  rosyjskich  podbojów  plemiona  turkmeńskie  z  Azji  Centralnej  łączyły  się

czasem w konfederację, gdy szykował się jakiś większy najazd, innym razem walczyli między sobą, ale cały

czas  żyli  na  obrzeżach  państw,  służąc  tylko  nieraz  w  ich  armiach.  Sami  nie  tworzyli  zaś  żadnych  struktur
państwowych

31

.

Turkmeni  byli  –  jakby  to  dziś  powiedzieli  antropologowie  kultury  –  klasycznym  społeczeństwem

segmentarnym. Biz bibasz chałk bołamyz („jesteśmy narodem bez władcy”) – mówili o sobie, dodając: „u nas

wszyscy są równi, każdy może być królem”. Każde plemię ma co prawda swoją starszyznę – aksakałów („białe

brody”), których się szanuje do momentu, gdy się nie zaczynają za bardzo mądrzyć. Rosja i Persja będą potem

błędnie  zakładać,  że  przeciągając  starszyznę  na  swoją  stronę,  pohamują  grabieżcze  wyprawy  określonego

plemienia. Nie rozmawiali z upoważnionymi pełnomocnikami. Aksakałowie nie mieli tu nic do powiedzenia.

Napady dalej się powtarzały.

Turkmeni mieli nad sobą jednak wszechmocnego tyrana. Ów tyran to deb – prawo, obyczaj (od arabskiego

background image

Turkmeni mieli nad sobą jednak wszechmocnego tyrana. Ów tyran to deb – prawo, obyczaj (od arabskiego

adab – „moralność”). Prawo zwyczajowe, plemienne, ale nie muzułmańskie. Co najwyżej momentami udające

islamskie.  Podstawą  turkmeńskiego  ładu  społecznego  była  bowiem  solidarność  plemienna.  Każdy  Turkmen,

nawet  dziecko,  wiedział  do  jakiego  tajfe  i  tire  należy  i  z  dumą  potra龳ꧪł  opowiadać  o  potędze  i  liczebności

swojego  klanu.  To  była  broń  chroniąca  je  przed  samowolą  innych.  Jeśli  jakiś  członek  plemienia  został
obrażony, całe plemię domagało się zadośćuczynienia

32

.

Pierwsze  plemiona  turkmeńskie  z  Mangyszłaku  zwracały  się  do  Rosji  z  prośbą  o  przyjęcie  ich  pod  swoją

opiekę już w XVII w. i przez cały XVIII w. Carowie przychylali się łaskawie do tych próśb. W 1803 r. część

Turkmenów złożyła wiernopoddańczą przysięgę Aleksandrowi I w Orenburgu. Nawiązane zostały też kontakty

handlowe z rosyjskimi kupcami.

Ale  Turkmeni  byli  potem  nieznośnie  marudni  i  sprawiali  wiele  kłopotu.  Jak  już  się  przenieśli  na  stepy

nadwołżańskie czy astrachańskie, to wnet chcieli wracać do siebie, bo coś im nie pasowało, bo sobie nie radzili

z  wypasem  trzód  i  zadłużali  się  u  sąsiadów  albo  ich  grabili,  a  ci  im  się  czasem  odwzajemniali.  Najbardziej

nadawali się na wojsko stepowe, ale nie można było przecież cały czas urządzać wypraw zbrojnych, tylko po
to, żeby Turkmeni mogli się obłowić

33

.

Plemionom turkmeńskim daleko było do jedności. Przywożące regularnie z Chiwy sy龳ꧪlis plemię Jomudów

gotowe było wejść w układy z Rosją, byle tylko osłabić swoich rywali z plemienia Tekke. „Tekke to najdziksze

z  plemion  turkmeńskich,  nie  oszczędzi  nikogo.  Sprzedałoby  w  niewolę  nawet  samego  Proroka,  gdyby  tylko

wpadł w ich ręce” – pisze Vámbéry, dodając zaraz, że Jomudzi „to naród prostoduszny i gościnny”. To opinie,

jakie zasłyszał w Persji. Jomudzi żyli dalej od Persji, więc mieli lepszą opinię. Później sam się przekonał, że

oba plemiona zawierały ze sobą czasem sojusze, by wspólnie napadać na Persów.

Bo  Turkmeni  nagminnie  porywali  innych  muzułmanów.  To,  że  szyickich  Persów  –  wybaczyłby  im  każdy

mułła ze szlachetnej Buchary. Ale, że innych sunnitów – to już trudno było usprawiedliwić. Sami Turkmeni

rozkosznie  odpowiadali:  „Józef  syn  Jakuba  był  prorokiem,  a  i  jego  sprzedali  do  niewoli.  I  co?  Gorzej  mu
było?”

34

.

Turkmeni pozostawali cały czas niepoprawnymi koczownikami. Żadnego szacunku dla osiadłych „frajerów”.

Część  Jomudów  przechodziła  co  prawda  na  półosiadły  tryb  życia,  ale  nawet  wtedy  byli  nadal  nadętymi

snobami.  „Uderzyło  mnie,  jaki  wstręt  żywili  ci  koczownicy  do  wszystkiego,  co  się  nazywa  «domem»  albo

«rządem»” – opisuje swe wrażenia ze wsi Ak-Jakub na granicy Chiwy Vámbéry. „Mimo że żyją już od kilku

stuleci obok Uzbeków, nienawidzą ich tradycji i obyczajów, unikając jakichkolwiek kontaktów z nimi. Choć

łączy  ich  z  Uzbekami  pokrewieństwo  językowe,  to  Uzbek  w  ich  oczach  jest  tak  samo  obcy,  jak  dla  nas

Hotentot”.

Tabela 1.

Plemiona turkmeńskie w połowie XIX w. (według Arminiusa Vámbéry’ego)

Plemię

Liczba jurt w tys.

Rozmieszczenie

Czowdur

12

Tereny między Morzem Kaspijskim a Aralskim

Ersari

50-60

Lewy brzeg Amu-darii, od Czardżou do Balchu

Ali-ili

2-3

Andchoj

Kara

1,5

Tereny między Andchoj a Merwem

Salor

8

Marczach

Saryk

10-12

Nad Murgabem

Tekke

60

Merw i tereny na wschód od Tedżenu

Göklen

10-12

Perski Golestan, pogranicze rosyjsko-perskie

Jomudzi

40

Wybrzeże Morza Kaspijskiego, Chiwa

Żródło: A. Wamberi, Putieszestwije po Sriedniej Azii, Мoskwa 2003, s. 230-233.

Ale u Jomudów koczownictwo i osiadłość to czasem dwie strony tego samego medalu. W plemiennej sekcji

Karaczucha każdy lineaż dzielił się na koczowników (czomur) i osiadłych (czawra). Każdy namiot koczowników

miał swój „odpowiednik” u osiadłych. Czasem ojciec prowadził osiadły tryb życia, a synowie – koczowniczy,

albo na odwrót. Niekiedy jeden brat koczował, a drugi był osiadłym rolnikiem. Jak Kain i Abel. Wystarczyła

zresztą  strata  wielbłądów,  kłótnia,  śmierć  krewnych  albo  chęć  żeniaczki,  żeby  koczownik  osiadał,  a  osiadły

zostawał koczownikiem.

Lansowany  przez  heroldów  rosyjskiej  ekspansji  wizerunek  Turkmena  –  dzikiego  rabusia  i  prymitywnego

koczownika był więc mocno uproszczony.

background image

koczownika był więc mocno uproszczony.

Sami Turkmeni zresztą mieli swoje „czarne owce”. Nad rozlewiskami Atreku, na skraju pustyni koczowało

plemię Kem, które – wedle informacji Vámbéry’ego – „w niepamiętnych czasach” oddzieliło się od Jomudów i

uchodziło za notorycznych złodziei, których wszyscy wkoło nienawidzili.

Zupełne  przeciwieństwo  pracowitych  Göklenów  znad  Atreku,  całkiem  zdolnych  rolników.  Wedle

uczestników  rosyjskiej  wyprawy  „etnogra龳ꧪcznej”  (naprawdę  po  prostu  szpiegowskiej  z  pewnymi  ambicjami

naukowymi) Gökleni „prawie nie dawali odpocząć ziemi”, stosując zawzięcie płodozmian. Uprawiali pszenicę,

jęczmień, groch i bawełnę, hodowali jedwabniki, mieli też ogrody i niewielkie młyny. Narzędzia rolnicze sami
wyrabiali z żelaza, a zboże sprzedawali innym Turkmenom i w Persji

35

.

Nie takie to znowuż pustynne dzikusy, ci Turkmeni.

* * *

Spokrewnieni  z  Uzbekami,  Kazachami  i  Nogajami  Karakałpacy  (dosł.  „czarne  czapki”)  to  biedni

koczownicy. Tacy stepowi nieudacznicy. Mieli mało koni i prawie w ogóle nie mieli owiec.

Dzielili  się  na  wiele  plemion.  Najważniejsze  to:  Bajmakły,  Chandekli,  Terstamgały,  Aczamajły,  Kajczili-

Chitaj, Ingakły, Keneges, Tombojun, Saku, Ontör-turuk.

Przegnani wcześniej na zachód przez Dżungarów Karakałpacy już w 1742 r., nie mogąc wytrzymać ciągłych

najazdów ze strony sąsiadów, poprosili cara o przyjęcie ich w rosyjskie poddaństwo, co wzbudziło wściekłość

kazachskiego  chana  Średniego  Żuzu,  Abulchaira.  Rozwścieczony  napadł  na  nich  w  następnym  roku  i

Karakałpacy musieli się przenieść się w deltę Syr-darii.

W 1811 r. podbił ich ostatecznie chan Chiwy, przesiedlił w deltę Amu-darii i zaczął zdzierać niemiłosiernie

podatki. Buntowali się, wzniecali powstania, ale wszystko na nic. Chanowie Chiwy wszystkie po kolei tłumili.

W 1834 r. ormiański tłumacz (i szpieg) Turpajew pisał w swoim dzienniku: „Karakałpacy to spokojny naród.

Znajdują się w rozpaczliwym położeniu, gnębieni przez Chiwę. Całkiem niedawno chan chiwański wyznaczył

czterch  mężów  z  karakałpackiej  starszyzny  i  kazał  im  poderżnąć  gardło.  Karakałpacy  bardzo  się  cieszą  ze

zbliżania do Rosji, a w przypadku wojny zamierzają przekoczować w stronę Rosji” .

Po podboju przez Rosję chanatu chiwańskiego Karakałpacy rzeczywiście przenieśli się na prawy brzeg Amu-

darii  włączony  bezpośrednio  do  Rosji  jako  okręg  amudaryjski  (w  1887  r.  przyłączony  do  obwodu
syrdaryjskiego)

36

.

Karakałpacy  mieli  jednak  poczucie  własnej  wartości.  „Chlubią  się  tym,  że  mają  najpiękniejsze  kobiety  w

Turkiestanie” – podaje Vámbéry. Cóż z tego. „Ich samych uważają za największych idiotów” – dodaje jednak

zaraz węgierski podróżnik. Przesada. W stepie uchodzili także za najlepszych poetów i pieśniarzy. Słynęli ze

swoich żyrau, opowiadaczy eposów, poematów i pieśni historycznych, przywołujących legendarną przeszłość

przy akompaniamencie smyczkowego instrumentu, kobyzu, słowem takich „griotów” oraz baksy, „trubadurów”
wyśpiewujących pieśni i wiersze miłosne, i pobrzdękujących przy tym na dwustrunowej dutarze

37

.

Poza „ludźmi kultury” Karakałpacy posiadali też dość liczną arystokrację religijną – chodżów, których – jak

mało  precyzyjnie  podaje  Topogra౼a  orenburska  gubernatora  Piotra  Ryczkowa  z  1762  r.  –  uważano  za

„potomków albo uczniów Mahometa”. Dużej liczbie chodżów przypisuje Ryczkow wyższy stopień islamizacji i

wiedzy  religijnej  Karakałpaków  w  porównaniu  z  sąsiednimi  Kazachami.  Mając  więc  w  swych  szeregach

„mahometańskich uczonych i gramotnych ludzi”, byli zatem może nieudacznikami obrywającymi od innych,
ale nieudacznikami o wysmakowanej kulturze – powiedziałoby się „dworskiej” – i sporej wiedzy religijnej

38

.

* * *

W  XVII  i  XVIII  w.  do  Kotliny  Fergańskiej  przenikały  plemiona  kazachskie  ze  Średniego  i  Starszego  Żuzu.

Wśród nich dominującą rolę odgrywało plemię Kipczak ze Średniego Żuzu, zajmujące wcześniej koczowiska

nad środkowym biegiem Syr-darii. Od niego całą grupę nazywać się będzie Kipczakami.

Część  tej  grupy  połączy  się  z  Kirgizami,  dając  początek  koczowniczej  grupie  Kirgiz-Kipczaków.  Pozostali

Kipczacy  z  trudem  zaś  mogli  znaleźć  dla  siebie  odpowiednie  koczowiska,  przechodząc  stopniowo  na

półkoczownictwo, a czasem koczując w pobliżu miast i kiszłaków (wiosek).

Vámbéry  określał  Kipczaków  mianem  „najstarszego  i  najbardziej  prymitywnego”  ze  wszystkich  ludów

tureckich, który wywarł wszakże istotny wpływ na sprawy Kokandu.

To drugie z pewnością było prawdą. W chanacie kokandzkim Kipczacy stanowili siłę, z którą każdy chan

musiał się liczyć. Od bucharskiego najazdu w 1845 r. zajmowali najważniejsze stanowiska w chanacie.

Do  czasu.  W  1852  r.  do  władzy  doszedł  Chudojar-chan  i  odsunął  od  władzy  niebezpiecznie  wpływowego

background image

Do  czasu.  W  1852  r.  do  władzy  doszedł  Chudojar-chan  i  odsunął  od  władzy  niebezpiecznie  wpływowego

regenta, Kipczaka Musułmankula razem z jego stronnikami. W wyniku okrutnych czystek życie straciło tysiące

Kipczaków.

Podnieśli głowę raz jeszcze, gdy ruchem oporu przeciw podbojom rosyjskim kierował syn Musułmankula –

Abdurrahman-Awtobaczi. I raz jeszcze Kipczacy ponieśli ciężkie straty.

Rosyjskie dane statystyczne z lat 80. XIX w. mówiły jeszcze o 70 tysiącach w Kotlinie Fergańskiej. Ale już

według powszechnego spisu ludności z 1897 r. miało ich tam żyć zaledwie 7,5 tysiąca. Skąd tak nagły spadek?

Najprawdopodobniej pierwsze dane pochodziły jeszcze sprzed rzezi Chudojar-chana, a te drugie jako kryterium

odrębności  uznawały  język,  którego  znajomość  zanikała  zapewne  wśród  Kipczaków  na  rzecz  uzbeckiego  i
kirgiskiego

39

.

* * *

Zamieszkujący brzegi Czircziku Kuramowie (w ludowej etymologii nazwę plemienia wywodzono od kuram

– „grodzona jurta z sitowia” albo kura – „zebrani”) byli outsiderami z wszystkich trzech Żuzów kazachskich,

których okoliczności zmusiły w XVIII w. do przejścia na osiadły tryby życia. Wtedy przyswajali sobie wiele

elementów kultury Sartów, ale nie zatracali przy tym wrażliwości na plemienną genealogię. Dzielili się na pięć

rodów: Dżalair, Teleu, Tama, Dżagalbajły i Tarakły. Inni uważali ich za odgałęzienie Dżungarów zasymilowane

z Uzbekami, a jeszcze inni za mieszankę Karakałpaków i chiwańskich Uzbeków.

Brudni, ogorzali, pojawiali się na wielbłądach obładowanych sitowiem, lucerną i ryżem, usiłując sprzedawać

te  produkty  na  bazarach  Taszkentu  i  Chodżentu.  Biedacy,  którzy  nie  uciekali  ze  swymi  trzodami  przed

Dżungarami, bo nie mieli trzód – opowiadano z politowaniem.

W 1868 r. Rosjanie doliczyli się 77 301 Kuramów. Na początku lat 20. XX w. było prawdopodobnie już tylko

około 50 tysięcy

40

.

* * *

Za Tadżyków  uważa  się  powszechnie  irańskich  autochtonów  Międzyrzecza.  Skąd  nazwa?  Ha,  tu  robi  się

ciekawie.  Bo  średnioperskie  tāzīk  oznacza  ni  mniej,  ni  więcej  tylko  „Araba”  (określenie  wzięło  się

prawdopodobnie od beduińskiego plemienia Tajji). Jest jednak proste wyjaśnienie tej sprzeczności. Pogańscy

Turcy z Azji Środkowej tak nazywali po prostu pierwotnie muzułmanów. Jasne, że w armii podbijającej pod

sztandarami islamu Marawannahr większość stanowili Arabowie, ale byli tam też irańscy konwertyci. W XI w.

za  panowania  Karachanidów,  pierwszej  muzułmańskiej  dynasti  świata  tureckiego  doszło  do  małej  rewolucji

semantycznej i sturczone określenie täžik odnosiło się już tylko do irańskiego muzułmanina z basenu Amu-darii

i Chorasanu. W XI-wiecznej Historii sułtana Masuda gaznawidzkiego dziejopisa Abul Fazla Bajhakiego Tadżycy

występują już jako ludzie „słabi i licho wyposażeni”, którym można zabrać konie. Autorzy perscy w XI, XII i

XIII w. rozciągną stopniowo ten termin na mieszkańców pozostałych rejonów Persji. W okresie ilchanidzkim i

timurydzkim  literacki  Tadżyk  był  urzędnikiem,  kupcem  bądź  chłopem  nienależącym  do  tureckiej  warstwy

rządzącej,  w  Persji  Safawidów  stał  się  zaś  subtelnym  „człowiekiem  pióra”,  jakże  różnym  od  prostego

„człowieka miecza” reprezentującego świat turecki. W państwie Timura Tadżykami nazywa się jednak również

już nieperską ludność irańską Azji Środkowej.

Jednocześnie jednak od epoki mongolskiej toruje sobie drogę określenie „Sart” (genealogia nie do końca jest

jasna)  w  odniesieniu  do  irańskich  muzułmanów  regionu,  stając  się  w  ten  sposób  synonimem  „Tadżyka”  (w

Chorezmie  używano  też  terminu  „Tat”).  Z  czasem  „Sart”  wygra  z  „Tadżykiem”.  Oba  terminy  przestają  być

etnonimami,  a  stają  się  „ekonimami”.  „Sartami”  będzie  odtąd  osiadła  ludność  oaz  i  miast,  gdzie  panowali
tureccy koczownicy, a „Tadżykami” staną się jedynie (irańscy) kupcy

41

.

* * *

Kałmucy (od mongolskiego chałmag – „zmieszany”) byli ludem zachodnio-mongolskim, a właściwie – jakby

sugerowała nazwa – zbieraniną różnych ludów, nazywanych także Dżungarami (od dżägün-ghar – „lewa ręka”,

jak mówiono o konfederacji 4 plemion ojrackich) albo Ojratami. Wedle niektórych nazwa „Ojrat” pochodziła z

kolei  od  połączenia  słów  oj  –  „las”  i  arad  –  „naród”,  co  wskazywałoby,  że  „owi  leśni  ludzie”  musieli

przywędrować  z  północy,  gdzie  były  lasy.  Rosjanie  nazywali  też  „Kałmukami”  ludy  ałtajskie,  które  z

Kałmukami się mieszały.

W połowie XVII w. lud ten utworzył chanat dżungarski, który opanował cały późniejszy Chiński Turkiestan i

parł dalej na zachód, wywołując prawdziwe przerażenie w eurazjatyckim stepie. Dżungarów powszechnie się

background image

parł dalej na zachód, wywołując prawdziwe przerażenie w eurazjatyckim stepie. Dżungarów powszechnie się

bano. Ten popłoch rodzić będzie poczucie bezsilności rekompensowane w folklorze. U Kazachów krążyła na

przykład legenda o siłaczu Dżassi-baju mieszkającym na górze i ciskającym z niej głazy na przejeżdżających

Kałmuków. Ten lęk nie przeszkadzał jednak Kazachom porywać Kałmukom kobiety na żony, mężczyzn i dzieci,

żeby  sprzedawać  ich  w  niewolę.  Kupowali  ich  też  Rosjanie  i  Kozacy.  Czasem  chrzcili.  Bezdzietne  rodziny

adoptowały kałmuckie dzieci, ale te nieraz uciekały z powrotem w step.

Kałmucy nie byli parweniuszami: mogli się śmiało powoływać na tradycje Czyngis-chana. Przynależność do

elitarnego  klubu  jego  spadkobierców  w  jakiejś  mierze  legitymizowała  ich  podboje.  Ale  był  jeden  zgrzyt:

Kałmucy  nie  byli  muzułmanami,  tylko  buddystami,  a  dokładniej  „żółtymi”  lamaistami  i  to  nawet  całkiem

gorliwymi. Pozostałości lamaistycznych klasztorów kałmuckich były zresztą perłami architektury w głuchym

kazachskim stepie. Rosyjski fort Semipałatyńsk powstał obok ruin jednego z nich, biorąc nazwę od „siedmiu

komnat” (siem pałat).

Z czasem jednak zacznie przybywać Kałmuków muzułmanów. Już w XVII w. kałmucki książę (tajszy) Gałdan

stał się patronem islamu i kaszgarskich chodżów (tzw. „białogórskich”). Osiadła, muzułmańska cywilizacja oaz

Kaszgaru,  Turfanu,  Jarkendu  musiała  nęcić  koczowniczych  Kałmuków.  Nęcić  na  tyle,  że  ulegali  stopniowej

islamizacji. W XVIII w. musiała ona poczynić już znaczne postępy, skoro w połowie tego stulecia słyszymy o

dwóch braciach, „z rodu świętych i największych «seidów», potomkach kaszgarskich Kałmuków, którzy żyli w

tym  kraju  od  wielu  pokoleń  i  (…)  byli  duchowymi  pasterzami”.  Kałmucy  osiadali,  przyjmowali  islam  i

przenikali do chanatów środkowoazjatyckich, gdzie odtąd określani byli mianem kałmok albo sart-kałmak. Jak

relacjonował  w  1721  r.  jeden  z  rosyjskich  posłów,  chan  bucharski  na  nikim  tak  nie  polegał  jak  na  owych

Kałmokach właśnie. W latach 20. XIX w. na ziemiach Emiratu Buchary żyło już około 20 tys. Kałmuków. W

większości  służyli  w  armii  i  uprawiali  ziemię  koło  miasta.  Prawie  wszyscy  przyjęli  uzbeckie  obyczaje,

zapomnieli  już  swojego  języka  i  rozmawiali  ze  sobą  w  miejscowym  języku.  Wyróżniały  ich  tylko  bardziej

mongoloidalne rysy twarzy.

Skąd  aż  tylu?  W  1758  r.  Chińczycy  podbili  chanat  dżungarski,  urządzając  tam  prawdziwe  ludobójstwo

(ponad  milion  o龳ꧪar  „odkałmuczania”  kraju).  Wielu  ocalałych  Kałmuków  schroniło  się  właśnie  w  Azji

Środkowej. Wedle autorów Historii Badachszanu na przykład 9 tysięcy rodzin kaszgarskich Kałmuków i Sartów

udało się do Kokandu, a 3 tysiące przez Pamir do Badachszanu. Niektórzy ruszyli też w stronę Syberii. Sporo

ochrzczonych  Kałmuków  zamieszkało  w  rosyjskim  Semipałatyńsku.  Na  ich  miejsce  Chińczycy  sprowadzili

muzułmańskich Kazachów, Dunganów, Taranczów ze wschodu oraz mandżurskie plemiona Sibonów i Solonów
aż znad Amuru

42

.

* * *

To  oni  przynieśli  do  Azji  Centralnej  nową  religię:  islam.  Rok  712,  kampania  Kutajby.  Odtąd  datuje  się

arabska obecność w tej części świata. Obecność enklawowa. Zamknięte społeczności wojowników rozsiane po

odległych  garnizonach.  Ale  później  mieszały  się  z  miejscową  ludnością.  Do  całkowitego  „roztopienia  się”

jednak nie doszło. Dało o sobie znać beduińskie splendid isolation.

Na początku lat 20. XIX w., wedle ocen barona Mejendorfa, w Emiracie Buchary mieszkało około 50 tysięcy

Arabów. Zamieszkiwali okolice Buchary, Termezu i Karszy, gdzie handlowali karakułami. W latach 40. XIX w.

Arabowie  zamieszkiwali  już  głównie  północne  rejony  emiratu,  m.in.  okolice  Samarkandy,  gdzie  nadal

prowadzili w rozproszeniu koczownicze życie jak przed wiekami, z tą tylko różnicą, że namioty zamienili na

jurty.  Tylko  niewielka  ich  część  przeszła  na  osiadły  tryb  życia  i  zajęła  się  handlem.  Koczownicy  głównie

hodowali barany, które sprzedawali na targach emiratu. Rozmawiali ze sobą po arabsku, choć Arab z Hidżazu

już by ich pewnie nie zrozumiał. W latach 60. po arabsku już prawie nie mówili, a wszystkiego było ich –
wedle ocen Vámbéry’ego – około 60 tysięcy

43

.

* * *

Kiedy w Azji Środkowej pojawili się Żydzi, dokładnie nie wiadomo. Vámbéry podaje, że przybyli do Emiratu

Buchary na początku XVIII w. z perskich wówczas miast – Kazwinu i Merwu (Żydzi byli tam co najmniej od

wczesnego  średniowiecza)  i  że  było  ich  w  latach  60.  XIX  w.  około  10  tysięcy.  Sami  Żydzi  mówili,  że

przywędrowali do Buchary z Bagdadu przez Samarkandę. Jednak pewien trzeźwo myślący rabin z Samarkandy

na pytanie anglikańskiego pastora skąd pochodzą machnął ręką na te wszystkie „bajania” i zapewnił, że Żydzi

byli w mieście nie wcześniej niż w XVIII w., są Sefardyjczykami i pochodzą z plemion Ruben, Gad i w połowie

– Manasses. W Bucharze Żydzi mieli 3 ulice, byli wśród nich bogaci właściciele warsztatów, reszta zajmowała
się głównie barwieniem jedwabiu, niektórzy pokątnie wyrabiali alkohol i handlowali nim, sprzedając choćby

background image

się głównie barwieniem jedwabiu, niektórzy pokątnie wyrabiali alkohol i handlowali nim, sprzedając choćby

Kozakom z rosyjskich misji, za co mogła ich spotkać surowa kara. Żydzi tutejsi, choć przestrzegali wszystkich

przepisów Talmudu, w znakomitej większości nie potra龳ꧪli jednak czytać.

Bucharscy  Żydzi  przestali  być  tacy  „zapyziali”  dzięki  sefardyjskiemu,  hiszpańskojęzycznemu  rabinowi

Josefowi Mamonowi Marawiemu (według innych wersji Marobi albo Maghribi) z Algieru, który przybył pod

koniec  XVIII  w.  do  Buchary  bezpośrednio  z  żydowskiego  ośrodka  religijnego  w  palestyńskim  Safedzie,  żeby

zebrać nań pieniądze. Został, założył jesziwę, gdzie nauczał hebrajskiego i sprowadzał do niej z daleka książki.

Spodobało mu się, osiadł tam, zaczął nauczać, wydał swoje dwie córki i dwóch synów (wszyscy urodzili się już

w  Bucharze)  za  dzieci  miejscowych  notabli.  Odtąd  Buchara  stała  się  centrum  żydowskiej  nauki  w  Azji

Środkowej.

Człowieka tego (już w podeszłym wieku) spotkał podczas swojej misji baron Jegor Mejendorf w latach 20.

XIX w. Marawi „przybywszy do Buchary, zastał swoich współwyznawców w stanie głębokiej niewiedzy, tylko

nieliczni umieli czytać i mieli zaledwie dwa egzemplarze Pisma Świętego, a z niego tylko trzy pierwsze księgi

Pięcioksięgu” – wspomina baron. Założył szkołę i zamawiał książki z Rosji, Bagdadu i Konstantynopola. W tej
chwili wszyscy bucharscy Żydzi potra龳ꧪą czytać, pisać i studiują Talmud

44

.

Rabin ów stał się ważną postacią w żydowskiej, a potem izraelskiej historiogra龳ꧪi, ale jaka szkoda, że żaden z

historyków nie zajrzał do relacji Mejendorfa. Na warsztat brano tylko źródła późniejsze, czytano tylko ludzi,

którzy rabina nie spotkali już osobiście, a niektórzy nawet w ogóle nie byli w Bucharze, ale wiele o rabinie

słyszeli.

W  1827  r.  litewski  Żyd  Dawid  D’Beth  Hillel  po  drodze  z  Palestyny  do  Indii  spotkał  w  Bagdadzie  dwóch

uczniów  rabina  i  od  nich  zasłyszał  o  „afrykańskim  Izraelicie”,  który  sprowadził  książki  dla  swych

nieobeznanych ze sprawami wiary współwyznawców.

Joseph Wol裓ⷽ, anglikański misjonarz – przechrzta, dotarł do Buchary w 1832 r., kiedy Josef Mamon już nie

żył  (Wol裓ⷽ  podaje,  że  przybył  z  marokańskiego  Tetuanu  via  Jerozolima  i  Bagdad  i  żył  61  lat  w  Bucharze),

misjonarz rozmawiał więc tylko z jego synami, zięciem i uczniami. Uczniowie ponoć trochę sobie z mistrza

żartowali, że nie bardzo znał przepisy koszerności. Zięć z kolei, rzekomo „przekonany o prawdzie Ewangelii”, z

niesmakiem wspominał jak teść podarł wydany w Orenburgu Nowy Testament, dodając przy tym, że znał się

na matematyce, astronomii i był zagorzałym wolnomularzem! Szanowali go też ponoć miejscowi muzułmanie.

Mniej inteligentni – jakoby – synowie już tylko puszyli się, że są dziećmi wielkiego ojca, nie mówiąc poza tym

nic  ciekawego.  Sporo  w  tym  chyba  konfabulacji.  Wol裓ⷽ  musiał  się  trochę  poprzechwalać  swoimi  sukcesami

misyjnymi.

W latach 80. do Buchary zawitał polski Żyd Efraim Neumark i nasłuchał się od mieszkańców o „mądrym

człowieku  z  zachodu”,  który  „jako  pierwszy  pokazał  im  drogi  Tory”.  Wspominali  też  jak  rabin  wdał  się  z

kilkoma mężczyznami w dyskusję, czy można w szabat iść do łaźni.

W  1897  r.  do  Buchary  dotarł  zaś  z  Anglii  żydowski  księgarz  i  biblio龳ꧪl  Elkan  Adler.  Tam  rozmawiał  z

potomkami sefardyjskiego rabina i dowiedział się od nich, że wcześniej społeczność uważała się za perskich

Żydów,  a  przybysz  z  daleka  wyjaśnił  im,  że  są  potomkami  wygnańców  z  Hiszpanii  i  Portugalii  i  powinni

przyjąć ich liturgię.

Historia  ma  wszakże  swoją  puentę.  Wielce  pouczającą,  gdyż  okazuje  się,  że  tradycja  ustna  może  bardzo

poważnie wzbogacić źródła pisane, którym nie należy przesadnie ufać. W 1970 r. w Izraelu ukazała się Historia

Żydów z Buchary autorstwa Nissima Taggera, bucharskiego Żyda, folklorysty, ale nie akademickiego historyka.

Powołując się na relacje rodzinne wydobył na światło dzienne nieznaną stronę całej historii. Josef Mamon nie

był – jak się okazuje – jedynym „oświecicielem” odizolowanej od reszty żydostwa, dziwacznej wspólnoty. Był

jednym z dwóch. W tym czasie bowiem w Bucharze przebywał także jemeński rabin Zachariasz Maclijah. Obaj

rabini rywalizowali o wpływy w społeczności, tworząc grupy swoich uczniów i zwolenników. Wygrał Mamon.

Nie  dzięki  sile  argumentów,  ale...  lepszym  koligacjom  małżeńskim.  Mejendorf  rozmawiał  ze  zwycięzcą

rywalizacji  i  poznał  tylko  jego  wersję.  Wszyscy  kolejni  też  słyszeli  już  tylko  historię  zwycięzców  –  jak  to

przybysz z dalekiego Maghrebu „oświecił” odległą wspólnotę. A oni wcale nie byli aż tak nieoświeceni.

Duża  fala  uchodźców  przybyła  do  Azji  Centralnej  w  1840  r.  z  perskiego  Meszhedu,  uciekając  przed

prześladowaniami religijnymi. Rok pogromów: 1839 nie był zresztą przypadkowy. To rok nieudanej wyprawy

Rosji na Chiwę i I wojny afgańskiej. A wiadomo, że brytyjski wywiad korzystał z usług meszhedzkich Żydów

(choć nawrócony na prawosławie perski Żyd Mehdi Aga Rafaiłow szpiegował też wcześniej z powodzeniem dla

Rosji w Kaszmirze, Ladakhu, Tybecie i Chińskim Turkiestanie). Czyżby pogrom był rosyjską prowokacją? Kto

wie? Rosja podżegała przecież wówczas Persję do walki z Anglią. Pogromu dokonano dwa dni po odwrocie

armii  perskiej  spod  Heratu.  Może  to  tylko  frustracja  upokorzonych  żołnierzy  w  świętym  mieście  szyizmu.
Anglikański  misjonarz  Joseph  Wol裓ⷽ,  nota bene  żydowski  konwertyta  (jak  i  Vámbéry),  odwiedził  Meszhed  i

background image

Anglikański  misjonarz  Joseph  Wol裓ⷽ,  nota bene  żydowski  konwertyta  (jak  i  Vámbéry),  odwiedził  Meszhed  i

twierdził,  że  za  pogromami  stał  jeden  z  miejscowych  seidów,  który  zemścił  się  na  Żydach,  bo  nie  dali  mu

odpowiedniego  „podarku”.  Tak  się  złożyło,  że  jakaś  Żydówka  zabiła  psa  akurat  w  święto  Kurban  Bairam.

Zabiła go, by za radą pewnego „lekarza” oczyścić się w psiej krwi. Seid na wieść o tym jął podburzać szyicki

tłum zgromadzony w mauzoleum imama Rezy i tak się wszystko zaczęło. Żydów zmuszano do przyjmowania

islamu, a opornych i praktykujacych potajemnie wiarę ojców zabijano. Czy na seida nie czekało przypadkiem

za to sowite wynagrodzenie od jakiegoś rosyjskiego dyplomaty? Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było.

W Merwie Żydzi cieszyli się potem – jak pisze Wol裓ⷽ – większą wolnością niż w innych miastach Emiratu

Buchary. Uchodźcy z Meszhedu mogli dalej bez problemu praktykować swoją wiarę. Ale kiedy na początku lat

80.  Anglik  Edmund  O’Donovan  odwiedził  Merw,  mieszkało  tam  tylko  siedem  rodzin  żydowskich,  które

twierdziły, że żyją tam „od niepamiętnych czasów” i nie potra龳ꧪą podać miejsca, skąd tu przybyły. Zajmowali

się głównie wyrobem miejscowego alkoholu – araku.

W  Chiwie  –  wedle  kapitana  Murawjowa  –  mieli  z  kolei  żyć  Żydzi,  którzy  „już  dawno  przyjęli  wiarę

mahometańską

45

.

Emirat  Buchary?  W  przeddzień  rosyjskich  podbojów  bucharscy  Żydzi  zamieszkiwali  osobne  dzielnice

Buchary, Samarkandy, Karszy i Katta Kurganu, z których nie wolno było im się przenosić. Byli tu już dobrze

zakorzenieni, ale na każdym kroku poniżani. W życiu codziennym – przynajmniej według rosyjskich relacji –

musieli znosić wiele upokarzających ograniczeń: nie wolno im nosić turbanów i jedwabiu, ale powinni mieć za

to głowę koniecznie nakrytą jarmułką, nie mogli też jeździć po mieście konno, w związku z czym po deszczu

grzęźli po kolana w błocie. Ale to jeszcze nic. Każdy muzułmanin mógł na terenie miasta ich bezkarnie bić, a

poza granicami miejskimi – nawet zabić. Skazany Żyd mógł zaś uratować się przed karą konwersją na islam.

Wtedy  musiał  opuścić  swą  dzielnicę,  rozwieść  się  i  był  bacznie  obserwowany  pod  kątem  swej  gorliwości
religijnej. Nie mogł niczego zaniedbywać, bo za apostazję groziła mu śmierć

46

.

Los  takich  konwertytów  był  nie  do  pozazdroszczenia.  Nazywani  pogardliwie  czała,  czyli  dosłownie  po

tadżycku „ni to, ni tamto”, byli właśnie „ni tym, ni tamtym”, ni żydami, ni muzułmanami. Chodzili posłusznie

do meczetu, wypełniali wszystkie nakazy islamu, ale w głębi duszy pozostali żydami i potajemnie świętowali

szabat, za co przecież groziła im kara śmierci. Muzułmańscy sąsiedzi podejrzliwie i z pogardą ich podglądali.

Gardzili  nimi  także  Żydzi.  Czała zamieszkiwali  więc  osobne  dzielnice  i  zawierali  małżeństwa  tylko  między

sobą.  W  1840  r.  dołączyli  do  nich  perscy  dżedidzi  (dżedid-ul-islam  to  po  persku  „nowy  muzułmanin”)  z
Meszhedu i innych miast Persji

47

.

W gminach bucharskich Żydów panowała dwuwładza: nad prawami świeckimi i administracyjnymi czuwał

kalontar, nad religijnymi – mulloji kalon („główny rabin”). Kalontara wybierali dożywotnio (albo do odwołania)

wszyscy  dorośli  mężczyźni  w  gminie,  wybór  raty龳ꧪkował  kuszbegi (premier  Emiratu  Buchary),  a  zatwierdzał

sam emir osobnym reskryptem (jarłyg). Kalontar reprezentował wspólnotę przed władzami. Na jego barkach

spoczywało głównie ściąganie podatku (dżizja). Pomagało mu w tym dwóch ossagołów (po uzbecku ossagoł to

„biała  broda”)  także  wybieranych  przez  męską  społeczność  gminy.  Nad  sprawami  religijnymi,  rytuałem  i

sądownictwem czuwał zaś mulloji kalon. Był on także zwierzchnikiem i głównym nauczycielem jesziwy, a także

głównym rabinem centralnej synagogi. Poza tym w każdej dzielnicy istniał kobiecy (obieralny) urząd kajwoni.

Obowiązki?  Godzenie  sporów  między  kobietami,  organizacja  kobiecej  części  wesel  i  płaczek  podczas

pogrzebów,  a  także  instruowanie  panny  młodej  w  noc  poślubną.  Po  zwasalizowaniu  emiratu  przez  Rosję  i
ograniczeniu władzy emira, podupadło znaczenie kalontara, a wzrosła władza religijna głównego rabina

48

.

background image

Bucharscy Żydzi, 1878

Folklor  bucharskich  Żydów  wyrażał  przemożną  chęć  akceptacji  przez  muzułmańskie  otoczenie.  Zasługa  i

uznanie  tworzyły  nawet  pewien  mit  założycielski  wspólnoty.  Dawno,  dawno  temu  emirowi  Buchary

zachorowała  12-letnia  córeczka,  nikt  nie  mogł  jej  wyleczyć,  jakiś  dworzanin  poradził  posłać  po  Żyda,  ten

wyleczył ją, a emir z wdzięczności pozwolił jego współwyznawcom osiedlić się w Bucharze. W 1843 r. z kolei

niejaki  Mosze  Woziwoda  z  Samarkandy  ponoć  tak  głośno  pozdrowił  emira,  że  ten  mianował  go  żydowskim

starostą (kalontar) i zezwolił na budowę w mieście żydowskiej dzielnicy. Żydzi uwielbiali podkreślać, jak cenią

ich  okoliczni  Tadżycy  i  Uzbecy.  Z  drugiej  jednak  strony  lubili  udręczać  się  martyrologią.  Ojca  Mosze
Woziwody  –  jak  głosiła  inna  opowieść  –  poddano  okrutnym  torturom,  gdy  zwrócił  się  do  sądu,  by  pewien

background image

Woziwody  –  jak  głosiła  inna  opowieść  –  poddano  okrutnym  torturom,  gdy  zwrócił  się  do  sądu,  by  pewien

Tadżyk oddał mu dług.

Bucharskim  Żydom  –  podobnie  jak  ich  muzułmańskim  sąsiadom  –  obce  było  jednak  głębsze  poczucie

narodowej  czy  nawet  religijnej  wspólnoty.  Każda  grupa  identy龳ꧪkowała  się  raczej  ze  swoim  miastem,

wskazywała na odrębne miejsce pochodzenia i strasznie się puszyła swoją – jakoby – największą religijnością,

naigrywając  się  przy  tym  z  innych.  W  Bucharze,  Szachrisabzie  i  Katta  Kurganie  Żydów  z  Samarkandy  i

Taszkentu  nazywano  pogardliwie  „kiszłacznymi”,  czyli  –  daleko  nie  szukając  –  „wsiokami”.  Największymi

snobami  byli  mieszkańcy  „szlachetnej  Buchary”.  Splendor  muzułmańskiej  uczoności  udzielał  się  w  pełni  i

tutejszym  Żydom.  Ci  to  się  dopiero  nadymali!  O  małżeństwach  z  „wsiokami”  i  „łżeŻydami”  z  jakichś  tam
Taszkentów i innych dziur nie chcieli nawet słyszeć

49

.

* * *

Wreszcie Cyganie. Starcy opowiadali legendę: kiedyś żyli biedni ludzie i mieli dwójkę dzieci – syna Liu i

córkę Lu. Do kraju wtargnął najeźdźca, rodzice zabrali dzieci i uciekli, ale po drodze zgubili swoje potomstwo.

Syn i córka wyruszyli każde swoją drogą, by znaleźć rodziców, ale ich nie znaleźli. Tra龳ꧪli za to na siebie i, nie

poznawszy się, pobrali się. Kiedy prawda wyszła na jaw, przeklął ich mułła, a przekleństwo owe po dziś dzień

prześladuje ich potomków nazywanych odtąd Liuli. Tyle legenda.

Badacze za to głowią się nad genezą grupy. Jedni dopatrywali się związków między Liuli a koczowniczymi

Lurami  z  Iranu,  inni  uważali,  że  to  kasta  artystów  luri z  miasta  Al-Rur  w  Sindzie,  przesiedlona  na  tereny

kontrolowane  przez  perskich  Sasanidów  w  V  w.  n.e.  Liuli  mają  faktycznie  ciemniejszą  skórę,  podobnie  jak

niższe  kasty  indyjskie  pochodzenia  drawidyjskiego.  Ci  spod  Karszy  na  południu  dzisiejszego  Uzbekistanu

tatuowali  sobie  poza  tym  do  niedawna  czoła,  policzki  albo  dłonie,  co  w  Indiach  nie  należy  przecież  do

rzadkości.

Tylko dlaczego tajny język Liuli nazywa się arabcza (w uzbeckim „po arabsku”), a oni sami nazywają się

nieraz  „kuzynami  Arabów”?  Z  drugiej  strony  ów  tajny  język  swym  słownictwem  w  połowie  przypomina

tajemny  język  wędrownych  derwiszów  żebrzących  z  bractwa  kalandarijja  i  członków  cechu  opowiadaczy

historii. Może to właśnie miejscowe cechy ze swymi rytuałami i endogamią dały początek grupie? Na całym

Bliskim  i  Środkowym  Wschodzie  znany  był  przecież  na  przykład  „cygański”  cech  (Banu  sasan)  kuglarzy,

linoskoczków, połykaczy ognia, treserów dzikich zwierząt i kalek.

W latach 20. XIX w. baron Mejendorf podawał, że w Bucharze żyło około 2 tysięcy Cyganów, którzy głównie

wróżyli i handlowali końmi zgrupowani w taborach, „a kiedy bucharska policja była mniej surowa, ich kobiety

odkrywały twarze i handlowały swoim ciałem”. Pod koniec XVIII w. znakomita większość prostytutek to były

właśnie Cyganki, ale z kraju wygnał je wówczas pobożny emir. Trudno uwierzyć, by nie wróciły. Słynące z

urody Cyganki stawały się pewnie nieraz obiektem pożądania plemiennych watażków. I czasem dzięki temu

współtworzyły historię. Oto gdy emir Buchary Szach-Murad (1785-1800) oblegał oazę, już wydawało się, że

wróci jak niepyszny po nieudanej wyprawie. Nie mógł za żadne skarby zdobyć twierdzy strzegącej śluzy na

Murgabie, gdy wtem przybyli doń kupcy z tajnym pismem od naczelnika. Naczelnik poddawał twierdzę! Był

wściekły na perskiego rządcę Merwu Hadżiego Muhammeda Husejn-chana za niezrozumiałą pryncypialność.

Dowódca porwał bowiem wcześniej z Merwu do warowni piękną Cygankę i tam – jak podaje dziejopis Mir

Abdul-Kerim z Buchary – „oddawał się rozkoszom miłości”, a tu wnet przyszli urzędnicy rządcy z groźnymi

minami, odebrali mu ją, i nie patyczkując się, zawieźli z powrotem do miasta.

W Emiracie Buchary, zdaniem orientalisty i dyplomaty Nikołaja Chanykowa, istniały w połowie XIX w. aż

trzy grupy ludności podpadające pod kategorię „Cyganów”: dżugi, mjazjang, liuli. Etnografowie odnotowywali

później  też  grupy  typu  „cygańskiego”,  ale  inaczej  nazywane:  osiadli  mazang  z  obwodu  samarkandzkiego,

półosiadli  aga  i  tawoktarosz  z  Kotliny  Fergańskiej  zajmujący  się  wyrobem  drewnianych  sztućców,  wreszcie

koczujący po całym regionie beludżi, u których mężczyźni tresowali małpy, kozły i niedźwiedzie, a kobiety

żebrały i handlowały kosmetykami.

W 1879 r. jeden z rosyjskich pionierów badań nad środkowoazjatyckimi Cyganami Aleksander Wilkins pisał:

„Liuli nie posiadają niczego poza sobą, wszędzie są obcy”. Mówią o nich wtedy „dzieci natury”. Koczują i śpią

pod gołym niebem. Zimą wynajmują domy w kiszłakach mahallach. Na północy mężczyźni handlują końmi, z

końskiego  włosia  wyrabiają  siatki  do  kobiecych  parandży.  Czasem  hodują  charty  i  sprzedają  szczeniaki,

niektórzy wyrabiają sprzęty z drewna, bywa, że pośredniczą w handlu niewolnikami albo robią wódkę buzy.

Na południu imają się kowalstwa i jubilerstwa. Biżuterię sprzedają potem ich żony razem z perfumami, igłami i

nićmi. Niektóre kobiety przepowiadają przyszłość, znajdują ukryte przedmioty, nieraz puszczają krew. Czasem

szyją tiubietiejki i pasy. Znane są też, a może przede wszystkim, z żebrania i drobnych kradzieży. Taborami

zarządza starszyzna, aksakałowie. Władze chanatów wręczały im o龳ꧪcjalne pisma, a oni byli odpowiedzialni za

background image

szyją tiubietiejki i pasy. Znane są też, a może przede wszystkim, z żebrania i drobnych kradzieży. Taborami

zarządza starszyzna, aksakałowie. Władze chanatów wręczały im o龳ꧪcjalne pisma, a oni byli odpowiedzialni za

ściąganie podatków. Tuż przed I wojną światową, zdaniem duńskiego podróżnika Olufsena, Cyganie zajmowali

się  już  zazwyczaj  sprzedażą  pijawek,  handlem  obwoźnym  i  wróżeniem.  Mieszkali  głównie  w  płóciennych

namiotach nad brzegami rzek i jezior, jeśli nie koczowali tam już Uzbecy. Największe skupisko cygańskie było

wtedy w okolicach Samarkandy nad Zerawszanem.

Okoliczna ludność uważała Cyganów za niewiernych (ka౼r). Liuli rzeczywiście o龳ꧪcjalnie byli muzułmanami,

sunnitami,  przestrzegali  islamskich  rytuałów:  obrzezania,  obrzędów  pogrzebowych  i  ślubnych,  a  także

praktykowali  wielożeństwo,  zaś  kobiety  wychodziły  za  mąż  wieku  lat  12-15.  Ale  nie  nosiły  potem  zasłon  i

swobodnie  rozmawiały  z  mężczyznami,  rzecz  nie  do  pomyślenia  u  Sartów.  Zresztą,  co  to  za  muzułmanie!
Przyjdą Rosjanie, a oni będą się żegnać znakiem krzyża i prosić o jałmużnę słowami „Na Chrystusa”!

50

Tabela 2.

Liczebność Cyganów w Kraju Turkiestańskim, stan na 13 stycznia 1902 r.

Jednostka administracyjna

Liczba ludności

Emirat Buchary

ok. 3000

obwód siemirieczeński

ok. 100

miasto Taszkent

280

powiat taszkencki

37

——– czymkencki

2

——– aulieatyński

23

——– margelański

220

——– kokandzki

446

——– namangański

76

——– andiżański

50

——– oszański

14

ogólnie w Kraju Turkiestańskim

ok. 4268

Źródło: CGARU, Kancelarija gienerał-gubiernatora Kraja Turkiestanskiego, f. I-1, op. 4, d. 638.