Ks. Superior Bogdan Zapotoczny
Konferencja wygłoszona podczas dnia skupienia w listopadzie 2008 r.
Chcemy zatrzymać się dzisiaj nad tematem świętości, nad powołaniem do świętości. Powołaniem do świętości na mocy łaski chrztu świętego, to dzisiejszy temat. Jesteśmy w bliskości minionego dnia uroczystości Wszystkich Świętych. Pierwszego listopada wspominaliśmy tych wszystkich naszych braci i siostry, ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia, Księży Misjonarzy i świętych całego Kościoła, którzy cieszą się chwałą nieba. To powołanie do świętości jest dla nas zadaniem i powołaniem podstawowym. Na początku posłuchajmy słów pewnego świętego, pisze ten święty tak: “Między Ewangelią na piśmie a życiem świętych nie ma większej różnicy niż między melodią zapisaną w nutach a śpiewaną”. Autorem tych słów jest dobrze nam znany, św. Franciszek Salezy bp Genewy, który bardzo był zaprzyjaźniony ze św. Wincentym a Paulo. Ten święty Biskup wypowiadając te słowa mówiące o łączności Ewangelii na piśmie i życiem świętych, miał zapewne na myśli tych, którzy spełnili się w życiu i Kościół wyniósł ich na ołtarze jako świętych czy też błogosławionych. Te słowa św. Franciszka Salezego można odnieść do tych wszystkich, którzy są powołani do świętości i powinni świadomie do niej dążyć, a więc te słowa św. Franciszka Salezego stają się dla nas zadaniem do wypełnienia. Czyli mamy znać Ewangelię. Ewangelia, którą codziennie na Mszy św. słyszymy, którą czytamy, powinna nam być nie tylko znana, ale nasze życie ma być wypełnieniem Ewangelii. Mamy żyć Ewangelią, mamy wierzyć w Ewangelię, mamy tą Ewangelią dzielić się, na co dzień z innymi ludźmi, przede wszystkim ze współsiostrami, z ubogimi, których spotykamy, którym służymy.
W pierwszym rozdziale Konstytucji Dogmatycznej o Kościele - Lumen Gentium czytamy następujące słowa: „Wszyscy w Kościele, niezależnie od tego czy należą do hierarchii czy są przedmiotem funkcji pasterskiej powołani są do świętości”. Nie tylko Ojciec św., biskupi, kapłani, siostry zakonne, ale każdy wierny świecki jest powołany do świętości. Wielokrotnie pewnie na ten temat dużo słyszeliśmy, ale to jest ważne, żeby nie zapomnieć o tym naszym zadaniu, które wynika nie tylko z nauki Kościoła, ale z nauki samego Boga. „Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty”, mówi tak o tym powołaniu sam Bóg na kartach Starego Testamentu, czytamy o tym w Księdze Powtórzonego Prawa. A później Pan Jezus, mówiąc do swoich uczniów, do Apostołów, głosząc swoją naukę na Górze Błogosławieństw, wyjaśniając przykazania Boże, kończy wyjaśnianie piątego przykazania słowami: „Bądźcie doskonali jak Ojciec wasz niebieski jest doskonały”. Ta doskonałość to nic innego jak świętość. Św. Paweł mówi również o tym, że: “Wolą Bożą jest uświęcenie wasze”. My mamy się uświęcać od początku naszego życia, aż do ostatniej chwili. Dlatego mówimy o początku naszej świętości, która zaczyna się w momencie chrztu św. Przez chrzest staliśmy się dziećmi Bożymi i mamy nimi być przez całe nasze życie i później zasłużyć na królowanie z Bogiem w niebie. Jesteśmy poprzez ten sakrament pierwszy, najważniejszy uczestnikami powszechnego kapłaństwa Chrystusowego. Św. Piotr nazywa ochrzczonych, czytamy to w jego pierwszym liście: „Ochrzczeni to wybrane plemię, królewskie kapłaństwo, święty naród, lud Boga na własność Jemu przeznaczony”. I stąd płynie wniosek, tak jak już wspominaliśmy, że nie tylko hierarchia, biskupi
i kapłani, siostry zakonne, ale każdy chrześcijanin na mocy przynależności do kapłaństwa powszechnego, które wynika z chrztu św., obowiązani jesteśmy dążyć do świętości. Przypominamy sobie, że chrzest, to bardzo ważny sakrament w życiu człowieka, przez który wszystko się zaczyna. Tak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II w 1999 r. w czasie swojej kolejnej pielgrzymki do Wadowic. Powiedział wtedy na Rynku Wadowickim przed Bazyliką: „Tutaj wszystko się zaczęło, życie się zaczęło, wiara się zaczęła, powołanie i wszystko się zaczęło”. W czasie I pielgrzymki do Polski dał nam Jan Paweł II przykład, jak ważny jest chrzest w życiu człowieka. Wszedł do kościoła parafialnego w Wadowicach, w którym modlił się jako dziecko, jako młody chłopiec, później jako kapłan, biskup, kardynał i w końcu przybył jako papież. Po pozdrowieniu Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie Jan Paweł II udał się do chrzcielnicy i uklęknął przed chrzcielnicą, przed tym zdrojem Bożej łaski. Mamy w pamięci j obraz klęczącego Papieża przed chrzcielnicą: ręce położone na chrzcielnicy, głowa oparta o chrzcielnicę i wielka medytacja, wdzięczność Bogu za ten sakrament, sakrament odrodzenia. To jest ważne, abyśmy pamiętali, że sakrament chrztu św. jest sakramentem naszych ponownych narodzin z wody i z Ducha Świętego, że jest naszym uwolnieniem od zła, od grzechu pierworodnego, jesteśmy uwolnieni z wszelkiej nieprawości i obdarzeni wielkimi łaskami. Chrzest św. sprawia, że otrzymujemy nadprzyrodzone cnoty: wiarę, nadzieję i miłość. Otrzymujemy godność łaski uświęcającej, stajemy się dzieci Bożymi i w tej godności dzieci Bożych mamy nieustannie żyć każdego dnia. Święty Jan zapisał na kartach Ewangelii, że Nikodem dziwił się jak człowiek może narodzić się powtórnie. Wtedy Pan Jezus wyjaśnił mu, że trzeba się narodzić z wody i Ducha Świętego. Czyli chrzest jest początkiem i źródłem nowego życia, życia nadprzyrodzonego. W liście św. Pawła Apostoła do Rzymian czytamy: „Czy nie wiadomo wam, że wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to abyśmy i my wkroczyli w nowe życie”. Od chrztu św. mamy w sobie nowe życie, życie Bożej łaski, życie nadprzyrodzone. “Żyję ja, już nie ja, żyje we mnie Chrystus”. Dalej mówi św. Paweł: “To wiedzcie, że „dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany, po to byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu”. Te słowa św. Pawła o ukrzyżowaniu starego człowieka są ciągle aktualne.
My ciągle dużo trudzimy się w pracy duchowej nad sobą. Chociaż człowiek jest dzieckiem Bożym, czyni dziś zło, którego nie chce. Jesteśmy rzeczywiście dziećmi Bożymi, ale ciągle w nas jest walka dobra ze złem, różne pokusy i słabości uderzają w nas, ważne jest, aby nie dać się im zwieść, żeby prowadzić duchową walkę dobra, żeby dobro w nas zwyciężało, a nie zło. Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie swojego pontyfikatu ogłosił bardzo wielu świętych i błogosławionych również z naszych zgromadzeń, między innymi św. Franciszka Regis Cleta, św. Gabriela Perboyre, bł. Rozalię Rendu, bł. Fryderyka Ozanama i innych. Obecnie doczekaliśmy się łaski, że to, co zapoczątkował Jan Paweł II, przypieczętował swoim autorytetem i władzą apostolską papież Benedykt XVI. 24 maja 2008 r. byliśmy świadkami podniosłej uroczystości beatyfikacji siostry Marty Wieckiej, która jest nam bardzo bliska.
Siostra Marta Wiecka jest nam dana, jako przykład, że świętość nie jest zarezerwowana tylko dla wybranych, dla tych, którzy są może od nas zdolniejsi, którzy mają więcej talentów. Nie od tego to zależy. Pan Bóg wybiera i powołuje wszystkich do świętości. Bardzo ważne jest abyśmy ten
trud nad naszą świętością podjęli. Czy droga do świętości siostry Marty Wieckiej była łatwa? Siostry znają dobrze jej życiorys. Wiemy, że niewiele lat przeżyła na tym świecie. W Zgromadzeniu
tylko 12 lat. Nie w jednym miejscu, nie w jednym domu, ale w różnych domach, w posłudze chorym i cierpiącym, ubogim, w szpitalach, ale i też posługując w domu innym potrzebującym. Potrafiła uświadomić sobie, że ten dar świętości, dar bycia blisko Pana Boga, jest również darem dla niej danym i musi ten dar wykorzystać, musi osiągnąć tę świętość. Nie czyniła tego na pokaz, nie było to wymuszone, nie chciała pokazywać swojej świętości. Jest ona dla nas przykładem wielkiego uniżenia, wielkiej pokory, wielkiej służby. Osiągnęła świętość przede wszystkim przez zjednoczenie z Panem Bogiem na modlitwie. To była osoba rozmodlona, modląca się za ubogich chorych i i cierpiących, którym służyła, za swoje współsiostry za innych ludzi i za Kościół. W jej modlitwie wszyscy byli obecni. Wiedziała, że dzięki modlitwie może wiele uczynić, ale też przykładała się ofiarnie i z poświęceniem, z oddaniem, do pracy, do której była powołana, pracy pielęgniarskiej, gdy pielęgnowała chorych w różnych szpitalach, czy to we Lwowie, w Bochni, w Podhajcach i czy w końcu w Śniatynie. Tam się poświęcała z oddaniem i z narażeniem swojego życia. Wiemy, że zaraziła się tyfusem i zmarła, ponieważ miłość ją prowadziła, miłość ku Chrystusowi i ku bliźnim. To jest zadanie również dla nas.
I my mamy osiągnąć świętość poprzez wierność codziennym zadaniom, mimo, że to nie jest łatwe. Św. Paweł zachęca nas do tego i mówi: „Mając życie od ducha do ducha też się stosujmy”. Przypomina nam, że nasze życie chrześcijańskie jest życiem duchowym, czyli życiem ożywionym i kierowanym przez Ducha Świętego ku świętości i ku doskonaleniu miłości. Ważne jest to, byśmy mieli nabożeństwo do Ducha Świętego, który jest duszą Kościoła. On jest nam bardzo potrzebny w drodze naszej świętości. „Do Ducha też się stosujmy” - mówi św. Paweł. Mamy tego Ducha, bo odrodziliśmy się z wody i Ducha Świętego przy chrzcie świętym, do tego Ducha mamy się odnosić poprzez modlitwę. Belgijski kardynał Mercier, mówił: “Każdy z nas powinien znaleźć codziennie około kwadransa czasu, przyjść do kaplicy, aby zrobić sobie medytację, aby wejść w głąb swojego serca i poprosić Ducha Świętego, by napełnił go swoją łaską, żeby mu pomógł żyć po Bożemu, żeby go Duch Święty oświecał i prowadził”. Mamy namacalne dowody na to, że jeżeli poprosimy Ducha Świętego, to on rzeczywiście nas oświeca, podpowiada nam różne rozwiązania, daje nam różne natchnienia, co mamy czynić, a my jesteśmy tylko narzędziami Ducha Świętego w wypełnianiu woli Bożej w naszym życiu. Pamiętajmy o tym. Święty Augustyn mówił, abyśmy się dobrze nad swoim życiem zastanowili, jakimi jesteśmy wierzącymi, jakimi chrześcijanami. Pomimo, że jesteśmy osobami powołanymi do życia konsekrowanego, to pierwszym naszym powołaniem jest powołanie chrześcijańskie. Św. Augustyn mówił: „Niech każdy z was zastanowi się dobrze nad tym, kim jest chrześcijanin, że jest człowiekiem, to ma wspólne z innymi, że jest chrześcijaninem, to go odróżnia od wielu. Ważniejsze jest to, że jest chrześcijaninem niż człowiekiem, bo przez to, że jest chrześcijaninem wciąż odnawia się ku głębszemu poznaniu Boga, według obrazu Tego, który go stworzył”. Wiemy, że trzeba być człowiekiem. Jest takie powiedzenie, że „najpierw trzeba być człowiekiem”, to jest bardzo istotne, ważne stwierdzenie. Ale nie możemy zapomnieć o tym, że każdy z nas jest dzieckiem Bożym, że jest chrześcijaninem. Chrześcijaństwo, to, że należymy do Pana Boga, to że należymy do Chrystusa, zobowiązuje. Tak jak kiedyś mówiono o szlachectwie, że szlachectwo zobowiązuje. Była to wyższa sfera życia ludzkiego, to były wyższe stany, ten, kto był szlachcicem miał pewną renomę, właściwe postępowanie, właściwe maniery, niósł ze sobą bogactwo swojego ducha, swojej kultury. To musimy przenieść na sferę życia duchowego, na sferę życia chrześcijańskiego, na sferę życia w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia, czy Księży Misjonarzy.
Przeżywając dzisiejszy dzień skupienia i uświadamiając sobie, jak ważny jest chrzest w naszym życiu, chciejmy podziękować Panu Bogu za chrzest. My to czynimy w czasie Mszy Świętej niedzielnej, gdy jest pokropienie wodą święconą. Nawiązujemy do naszego chrztu, i odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne w czasie Wigilii Paschalnej, w Wielką Sobotę. Albo, gdy uczestniczymy w uroczystości Pierwszej Komunii Świętej, czy bierzmowania jest wtedy okazja, aby dziękować za chrzest. Ale dzisiaj skoro mówimy o powołaniu do świętości na mocy sakramentu chrztu świętego, to jest niejako obowiązek, żebyśmy podziękowali Panu Bogu za chrzest, od którego zaczęło się nasze życie z Bogiem, które zmierza ku wieczności. Jak to jest ładnie, że są osoby, które zamawiają Mszę Świętą dziękczynną za chrzest święty. To jest wielkie dla nas zobowiązanie, żeby umieć dziękować Panu Bogu, żeby tym pierwszym darem, jakim jest chrzest, cieszyć się i żeby umieć tak sobie prywatnie, osobiście obchodzić rocznicę swojego chrztu. Pewien ksiądz zaprosił na spotkanie kapłańskie kolegów swojego rocznika, nie było to związane z rocznicą święceń, ani z jakimś innym wydarzeniem, koledzy przyjechali i byli trochę zdziwieni, co to za okoliczność ich zgromadziła. I dopiero po przybyciu księży powiedział, że zaprosił ich na spotkanie z okazji kolejnej rocznicy swojego chrztu św. Koledzy byli mile zaskoczeni, że taka okoliczność ich zgromadziła. On mówił dalej, że chciałby razem z nimi odprawić Mszę św., być na skupieniu i spotkać się przy stole, żeby się cieszyć tym sakramentem chrztu, od którego wszystko się zaczęło. Dlatego też przypomnijmy sobie, kiedy jest rocznica naszego chrztu świętego i umiejmy tę rocznicę prywatnie obchodzić. Podziękujmy Panu Bogu na Mszy Św. za te ponowne narodziny, w tej intencji przyjmijmy Komunię św., żeby dobrze zdążać do świętości, do której jesteśmy powołani.
Kończymy to rozważanie o naszym powołaniu do świętości, jest to wielkie dla nas zadanie, ale możliwe do spełnienia, na nasze siły, na nasze możliwości. Mamy się wspinać ku świętości tak, jak to czynimy, gdy idziemy na wysoką górę. Kiedyś zaproszono mnie, żeby iść z klerykami na wysoką górę, a że rzadko chodzę, dlatego trochę się zmęczyłem, i odczułem, że trzeba chodzić częściej. Ale cóż znaczyło to zmęczenie wobec tego, co się zobaczyło na wysokim szczycie. Przed naszymi oczyma rozpostarł się piękny krajobraz, góry w śniegu, w pięknym słońcu. Gdy byliśmy niżej, było pochmurno, mgła. Dopiero, gdy dotarliśmy na szczyt, zobaczyliśmy piękne słońce, którego przedtem nie widzieliśmy, i wspaniałe widoki.
Dlatego podejmijmy ten trud i ten wysiłek naszej świętości, na co dzień, aby uzyskać świętość Boga, aby Go zobaczyć kiedyś w niebie. Amen.
Ks. Sup. Bogdan Zapotoczny
Rocznica objawienia Cudownego Medalika
Homilia wygloszona podczas Mszy św.
Przeżywamy dziś kolejną, już 178 rocznicę objawień Najświętszej Maryi Panny od Cudownego Medalika. Ta uroczystość dzisiejsza przenosi nas duchowo do kaplicy na rue du Bac, w Paryżu. To właśnie tam, w tej kaplicy nowicjuszka Katarzyna Labouré, Siostra Miłosierdzia otrzymała trzykrotnie łaskę widzenia Najświętszej Maryi Panny.
Pierwszy raz zobaczyła Najświętszą Maryję Pannę w przeddzień uroczystości św. Wincentego a Paulo, w nocy z 18/19 lipca 1830 roku. Drugie objawienie miało miejsce tak, jak wspominamy przed 178 laty. W opisie tego objawienia, w pismach Katarzyny Labouré, czytamy: „Było to w sobotę przed pierwszą niedzielą adwentu, o godz. 17.30, gdy zapadło milczenie po przeczytaniu pierwszej części tekstu rozmyślania”. I co się wtedy wydarzyło? Pewnie wszyscy dobrze to znamy, ale króciutko przypomnijmy. „Usłyszałam szelest, jaki wydaje poruszana jedwabna suknia, pochodzący od strony ambony, z miejsca, na którym zawieszony jest obraz św. Józefa. Gdy spojrzałam w tamtą stronę ujrzałam Najświętszą Dziewicę stojąca na wysokości obrazu św. Józefa, Jej postać była wyraźnie widoczna”. Święta Katarzyna Labouré kolejny raz otrzymała łaskę widzenia Najświętszej Maryi Panny. W pierwszym widzeniu była przygotowywana do misji, którą w tym momencie miała otrzymać. I rzeczywiście otrzymała tę misję. Najświętsza Maryja Panna objawiła się Katarzynie, rozmawiała z Nią i przekazała Jej zadanie - misję rozpowszechnienia Cudownego Medalika. Nazwa: „Cudowny Medalik” została później przypisana do tego medalika Matki Najświętszej, w związku z tym, że za wstawiennictwem Matki Bożej dokonywały się liczne cuda. I dlatego Cudowny Medalik, i dlatego Medalik święty. Znamy całą głębię teologiczną Cudownego Medalika. Wiemy, że Najświętsza Maryja Panna powiedziała, że pragnie poprzez swoje wstawiennictwo udzielać i wypraszać u swojego Syna wiele łask dla wszystkich, którzy do Niej będą się zwracać. Święta Katarzyna Labouré, opisując to wydarzenie mówiła o piękności Najświętszej Maryi Panny, że widząc Ją widziała wielki blask, mówiła o tym, że była uduchowiona tym spotkaniem, że była radosna i szczęśliwa. Najświętsza Maryja Panna tak pięknie wyglądała, bo cała jest piękna tak, jak śpiewamy „ Cała piękna jesteś Maryjo, a zmaza grzechu pierworodnego nie powstała w Tobie”. Śpiewaliśmy również „Błogosławiona jesteś Panno Maryjo, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Tobie od Pana”. Maryja jest pełna łaski, zachowana od zmazy grzechu pierworodnego i jakiegokolwiek innego. Jest Pośredniczką między Chrystusem a nami, między Bogiem a nami, chce nam wypraszać zdroje łask, chce abyśmy Jej pośrednictwa wzywali. Dlatego Najświętsza Maryja Panna sprawiła, że na awersie Cudownego Medalika, gdzie widzimy postać Najświętszej Dziewicy Niepokalanie Poczętej, pięknie przyozdobionej w białe szaty, biały welon, a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu, (na rewersie medalika widzimy te 12 gwiazd), Katarzyna zobaczyła ten napis modlitewny: „O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Opatrzność Boża przez Najświętszą Maryję Pannę tę modlitwę nam podała. Matka Najświętsza mówi, abyśmy tą modlitwą do Niej się zwracali, abyśmy dla siebie i innych łaski wypraszali i żebyśmy Maryję często prosili, aby nas broniła od złego, od grzechu.
Przeżywając dzisiejszą uroczystość Matki Bożej od Cudownego Medalika, dziękujmy gorą-
co za wybranie Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia i świętej Katarzyny Labouré do tej szczególnej misji głoszenia chwały Maryi Niepokalanej i rozdawania Cudownego Medalika. Dziękujmy również za to, że Księżom Misjonarzom Matka Najświętsza tę misję zleca i starajmy się to zadanie, które Maryja przekazała naszym wspólnotom wincentyńskim realizować jak najlepiej. Chciejmy sami pamiętać o tym, aby korzystać z Bożych łask, które Najświętsza Maryja Panna może nam wyprosić. Pamiętamy, że święta Katarzyna umieściła w opisie o widzeniu Najświętszej Maryi Panny, takie słowa: „po pewnej chwili na rękach Najświętszej Dziewicy dostrzegłam pierścienie ozdobione drogimi kamieniami i perłami różnej wielkości i kształtu. Wszystkie rzucały różnorakie promienie. Te promienie skierowane były ku dołowi, jaśniały takim blaskiem, że w ich świetle stały się
zupełnie niewidoczne stopy Dziewicy.” Te promienie łask, które spływają z pierścieni, które są na rękach Najświętszej Maryi Panny spływały na cały glob ziemski, na całą ludzkość i one tak ciągle spływają. Św. Katarzyna widziała, że niektóre promienie były bardzo jasne i przejrzyste, a niektóre ciemne. Zapytała Matkę Bożą, dlaczego niektóre promienie są ciemne. Najświętsza Maryja Panna odpowiedziała, że promienie ciemne symbolizują łaski, o które ludzie nie proszą, są to łaski niewykorzystane. Niektórzy ludzie nie proszą o potrzebne łaski. Ważne jest by prosić Najświętszą Maryję Pannę z ufnością, bo Ona może nam wyprosić potrzebne łaski i Boże błogosławieństwo. Zapominamy nieraz jak ważne jest nieustanne proszenie Boga w naszych intencjach, w intencjach innych, w intencjach tych, którzy prosili nas o modlitwę. Dlatego dzisiaj, gdy przeżywamy tę uroczystość, święto Matki Bożej od Cudownego Medalika chcemy sobie postanowić, że będziemy żyli w Bożej łasce, żeby być zawsze blisko Chrystusa i Jego Matki, i postanówmy sobie również, że będziemy apostołami Cudownego Medalika rozdając go, mówiąc o nim innym, i że będziemy wypraszać Boże łaski dla innych. To jest zadanie dla nas na dziś, na jutro i na dalsze dni, które Opatrzność Boża nam daje. Prośmy Najświętszą Maryję Pannę od Cudownego Medalika, aby pomogła nam być Jej apostołami. Amen.
Ks. Roman Barabasz
Wspomnienie św. Katarzyny Labouré - homilia
Bardzo piękna i bogata jest modlitwa skierowana do Boga w dzisiejsze święto, kiedy wspominamy św. Katarzyna Labouré. Modlitwa ta łączy się z wczorajszym świętem objawienia Cudownego Medalika patronce dnia dzisiejszego. Wołaliśmy w tej modlitwie: Boże ty zaszczyciłeś św. Katarzynę rozmową z Matką Twojego Syna.
Kościół i liturgia umieszczając w modlitwie te słowa, ma na myśli niewątpliwie głębokie nabożeństwo świętej Katarzyny do Najświętszej Maryi Panny, jakie pielęgnowała od najmłodszych lat. Pamiętamy bardzo wymowną scenę, kiedy po smierci matki, dziewięcio letnia Katarzyna obejmuje figurę Matki Bożej, całuje ją i prosi, by zastąpiła jej matkę ziemską, by była dla niej osobiście matką. Poznajemy i podziwiamy to głębokie nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny ze słów, którymi opisała objawienie na rue du Bac w lipcu i listopadzie 1830 r. Jak wynika z relacji Katarzyny było to głębokie, intensywne obcowanie, głęboka rozmowa Katarzyny z Matką. Ta rozmowa była pełna wyjątkowej słodyczy, a zarazem głębokiej wiary. Druga część tej modlitwy brzmi: Nauczyłaś Ją w pokorze i radości służyć Bogu i ubogim. Służba ubogim przez całe życie Katarzyny, pełna była ewangelicznej wiary. Służyła ubogim z miłością, z uczuciem a również z pełnym zaangażowaniem. Zapewne głęboko w jej sercu musiał się wyryć sen, w którym widziała św. Wincetego, kiedy do niej powiedział: córko opieka nad chorymi jest dobrą rzeczą, uciekasz ode mnie, ale Bóg ma w stosunku do ciebie szczególne zamiary. Nie zapominaj o tym. Nie zapomniała. I gdy po niedługim czasie i wielkich trudnościach została córką św. Wincentego, całe swoje życie poświęciła służbie ubogim. Pamiętała też na słowa Pana Jezusa „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych toście mnie uczynili”. A i św. Wincenty mówił do swoich córek: macie być przedstawicielami dobroci Boga względem ubogich i chorych, służąc im ze słodyczą, z uczuciem, z mi-
łością, ponieważ oni są waszymi Panami. Jak to rozumieć? Człowiek biedny, obdarty bez pieniędzy jest moim Panem? Ale trzeba odkryć tajemnicę, że w tym biednym panu jest również Chrystus. I dlatego św. Wincenty miał prawo powiedzieć, że służycie Panu. Św. Katarzyna prowadziła głębokie życie religijne, bo bez tego życia jest nie możliwe, ażeby ona tak się poświęciła w Zgromadzeniu.
Jej biografowie mówią, że miała głęboką pobożność. Często z rodzinnego domu udawała się do pobliskiego kościoła, gdzie nie było Pana Jezusa w Najswiętszym Sakramencie, modliła się długo, klęcząc na posadce obok rodzinnej ławki. Modlitwa nadawała sens jej życiu. Ludzie patrząc na nią mówili: stracony czas. Dla Katarzyny nie był to czas stracony, właśnie na modlitwie czerpała ducha pogody i radości, ducha ubóstwa i ducha służenia ubogim. Pierwszą Komunię przyjęła, jak powiedziała jej rodzona siostra, jak wielka mistyczka. Swym umiłowaniem Eucharystii zasłużyła na pochwałę Matki Najświętszej w czasie objawienia, kiedy powiedziała do niej „ przychodź do stóp tego ołtarza”. To życie ukryte Katarzyny, ukryte w Chrystusie, objawiło się jawnie w charakterystycznych cnotach sióstr miłosierdzia: prostocie, pokorze, miłości do sióstr i ludzi ubogich. Trzeba powiedzieć, że zakorzeniona w Chrystusie, w pełni Jemu oddana, zasłużyła sobie nie tylko na miłość Chrystusa, ale również na to, że Maryja objawiła się jej, nie tykojako Niepokalana, ale jako Matka.
Chciałbym dodać fragment z najnowszego tłumaczenia pism św. Katarzyny, które tłumaczy ks. Waldemar Rakocy Rakocy, prof. KUL-u. (Przyjął chrzest 27 listopada1960 r, dlatego wyrażając wdzięczność za dar chrztu, postanowił na nowo odkryć św. Katarzynę.) Co pisze na temat portretu duchowego św. Katarzyny? „Patrząc na nią dostrzegało się kogoś uduchowionego, pozostającego w stałej obecności Boga, a również w obecności Matki Bożej, z którą była w stałym kontakcie. Mówiła mało i tylko wtedy, gdy było to konieczne, cechowały ją niezwykły rozsądek i wyśmienity osąd rzeczy. Umysł miała subtelny i przenikliwy, szybko orientowała się w nowej sytuacji i rzadko się myliła w ocenie ludzi i rzeczy. Jej współsiostry mogły się nieraz o tym przekonać. Umiała się też dowcipnie odciąć. Jej charakter, pomimo, że był poważny był raczej pogodny niż posępny, ale bez zbytniej przesady. Nigdy się nie śmiała głośno, nie podnosiła głosu, który pozwalał jej zachować umiarkowanie i spokój. Była dobra i miła względem wszystkich, a jednocześnie miała pewne preferencje swych sympatii, chociaż czyniła wszystko, aby nie okazywać tego na zewnątrz. W postępowaniu kierowała się prostota i roztropnością”. To tyle na temat portretu duchowego św. Kata- rzyny.
Chciałbym jeszcze zacytować na temat modlitwy św. Katarzyny. Zwracała się do Boga ze szczerością i prostotą, jak dziecko do swojego ojca. Pewna osoba, która narzekała, że nie umiała się modlić, otrzymała od niej takie pouczenie, ależ to bardzo łatwe, idę do kaplicy zwracam się do Boga, On mi odpowiada, gdyż wie, że jestem tam. Oczekuję tego, czego mi potrzeba, co On chce mi dać, z tego, co mi daje jestem zadowolona. Słuchać Boga, mównić z Nim, przed Nim się otworzyć, oto cała modlitwa. Proszę cię idź do kaplicy i zrób to samo.
Patrząc na całe życie świętej Katarzyny możemy powiedzieć, że miał Kościół rację, kiedy to 28 maja 1933 r. papież Pius XI zaliczył ją w poczet błogosławionych, a w roku 1947 papież Pius XII zaliczył ją w poczet świętych. Jest, więc orędowniczką przed Bogiem, orędowniczką całego Zgromadzenia. Razem z nią w dniu dzisiejszym patrzymy na Maryję z kulą ziemską w ręku, na Maryję
z wyciągniętymi rękami ku ziemi. Święta Katarzyna wpatrzona w wyciągnięte ręce Maryi ku ziemi, sama wyciągała ręce ku Chrystusowi a z Nim zjednoczona i zakorzeniona w Nim, wyciągała również swoje szarytkowskie ręce również ku ubogim.
Niech święta Katarzyna, wyjedna wszystkim siostrom i całej prowincji szczególną łaskę głębokiej wiary, zażyłości z Bogiem i radości ze służenia ubogim. Amen
Ks. Władysław Bomba
375 rocznica powstania Zgromadzenia - homilia
Gdyby św. Paweł stanął tutaj dzisiaj, inaczej zaczynałby ten list, który kierował do Kolosan. Powiedziałby: Siostry wybrane przez Boga, umiłowane. Pewnie w duchu św. Pawła wypowiadał się św. Wincenty na początku Zgromadzenia. Powiedział tak: nie ma nic piękniejszego nad duszę siostry miłosierdzia, którą Bóg obdarza swoim błogosławieństwem, aby gorliwie służyła ubogim i troszczyła się o własną doskonałość. Bóg obdarza swoim błogosławieństwem duszę siostry miłosierdzia. Przysłuchiwaliśmy się teraz powtarzanemu jak refren słowu: „błogosławieni”. Pewnie znów trzeba by powiedzieć: błogosławione siostry miłosierdzia. Błogosławione te wszystkie, które przez 375 lat w różnych miejscach i okolicznościach służyły Chrystusowi w ubogich. Błogosławione są również siostry, które dzisiaj służą Chrystusowi w Ubogich, ale też we wszystkich potrzebujących ludzkiego serca, ludzkich rąk, ludzkiego czasu. Błogosławione będą i te wszystkie, które przyjdą, bo myśląc o historii chcemy żyć teraźniejszością, ale chcemy również wybiegać myślą w przyszłość, żeby charyzmat Założycieli, tak jak przetrwał 375 lat, tak również trwał i urzeczywistniał się dzisiaj, żeby trwał, jak długo będzie trwać ludzkość, bo przecież to Pan Jezus powiedział: „Ubogich zawsze macie wśród was”. I dlatego zawsze są ludzie, którzy pomocy siostry miłosierdzia potrzebują. To, co św. Wincenty powiedział o duszy siostry miłosierdzia, co powiedział o wybraniu do służenia Chrystusowi w ubogich, pozostaje aktualne i dzisiaj, nawet i wtedy, jeżeli są siostry, które nie pracują bezpośrednio z ubogimi i dla ubogich, bo przecież wszystkie siostry niezależnie od swoich zajęć, niezależnie od sytuacji, w jakiej postawił je Bóg uczestniczą w chary- zmacie, uczestniczą w służeniu Chrystusowi w ubogich razem z tymi, które rzeczywiście taką posługę spełniają.
Myślę, ze nasze zwracanie uwagi na historię, ale też i na teraźniejszość, a zwłaszcza na przyszłość skłania nas, abyśmy razem z św. Wincentym podejmowali modlitwę. Modlił się tak: „Zbawicielu naszych dusz z twojej woli powstało to Zgromadzenie, pragnie ono być wśród ludzi znakiem Twojej miłości. Zapal w nas ducha miłości wzajemnej, aby nasze domy stały się znakiem świętości i miłości”. Ta modlitwa św. Wincentego tak, jak całe jego nauczanie, jak charyzmat sióstr miłosierdzia, pozostaje aktualna i dziś, i dlatego chcemy modlić się, by Bóg obdarzając nas błogosławieństwem, wspierając łaską, pozwalał nam żyć wzajemną miłością, bo ta wzajemna miłość, która rozwija się i kwitnie w domu, może potem promieniować na ubogich, może promieniować na tych wszystkich, których spotykamy na ulicach, których spotykamy w autobusie, czy tramwaju. Ta miłość wzajemna, która rozwija się i kwitnie w domu, staje się gwarancją, że służenie ubogim, że wychodzenie naprzeciw drugiemu człowiekowi będzie zawsze przesycone miłością. Teraz, gdy prze-
żywamy radosny Jubileusz Zgromadzenia, i gdy uczestniczymy w ofierze Jezusa Chrystusa, pragniemy powtarzać tę modlitwę, aby On, który przyniósł na świat miłość, nad którą nie ma większej, zapalał w nas ducha miłości wzajemnej.
Konferencja Ks. Dyrektora M. Stasiowskiego
Wigilia Niepokalanego Poczęcia NMP
Cześć Maryi!
Drogie Siostry!
Maryja jest ciągle tajemniczą, pełną uroku Postacią, ale też ciągle bardziej odsłaniającą się przed nami w miarę jak długo żyjemy, rozmyślamy, medytujemy i modlimy się. Im bardziej głębokie życie duchowe prowadzimy, tym bardziej prawdy wiary stają się nam bliższe. Osoba Jezusa, osoba Niepokalanej, osoby Założycieli z całą pewnością odkrywają przed nami coraz to nowe głębie, bogatsze pokłady znaczeń i sensu. Mam nadzieję, że taki postęp w naszym życiu ma miejsce.
Tym razem, w tegorocznym rozważaniu chciałbym, żebyśmy najpierw sobie uświadomili, że świat po grzechu pierworodnym jest z jednej strony w nie najlepszej sytuacji, ale z drugiej strony jest w sytuacji bardzo dobrej. Nie najlepszej, ponieważ pokazują się cały czas skutki grzechu pierworodnego w pojedynczych ludziach, w społecznościach, w relacjach, wszędzie. Benedykt XVI nie tak dawno poświęcił całe rozważanie tematowi grzechu pierworodnego i stwierdził, że jest to, co do skutków, taka brudna rzeka, która płynie w tej chwili przez świat, od grzechu pierworodnego do dnia dzisiejszego i do końca czasów będzie płynąć. Brudna rzeka. Taka jest kondycja człowieka. I dlatego tenże człowiek naznaczony słabościami popełnia osobiste przewinienia i grzeszy. Grzech ma także charakter szerszy, bo społeczny; strukturalny nawet. I jak się papież wyraził, ten grzech pierworodny zatruwa cały czas geografię historii człowieka. To jest dobrze powiedziane. To bardzo cenne sformułowanie. Tak właśnie jest. Wystarczy rozglądnąć się wokół i chyba nie mamy wątpliwości, że taka brudna rzeka płynie. Wojny, kataklizmy, zniszczenia, terroryzm, osobiste przewinie-nia, uzależnienia przeróżne, handel ludźmi, zwłaszcza dziećmi i kobietami, handel organami do przeszczepów, niszczenie życia na początku istnienia i na końcu i na każdym innym etapie, mniej czy bardziej świadomie i z premedytacją. I taką litanię można by długo ciągnąć, opisując tę brudną rzekę, która swój początek ma w grzechu pierworodnym.
Pascal powiedział nawet, że zło jest w jakimś sensie drugą naturą człowieka. Na tę pierwszą dobrą naturę nałożyło się zło i utworzyło jakby drugą naturę i wielu się temu poddało i świat w większości żyje tak jakby Boga nie było. Tego jesteśmy także świadomi. Papieskie rozważanie jest znakomite, przypomina nam to, co jest realnością, co jest rzeczywistością naszego życia. Ale w parze z tym natychmiast pojawia się w naszej aktualnej świadomości Dobra Nowina o zbawieniu. Łącznie z tym pierwszym nurtem, takim, który bierze się z grzechu pierworodnego, pojawia się jutrzenka zwiastująca zbawienie. Na horyzoncie człowieka zajaśniało wpierw to dobre obwieszczenie w proroctwach i obietnicach Starego Testamentu, następnie coraz bardziej dochodziło do pełni,
jak doskonale to wiemy, wreszcie to światło rozpaliło się w pełni w Niepokalanej ze względu na Boże macierzyństwo, a w Jezusie wybuchło z całą mocą i już nigdy nie zgaśnie. Dlatego szansa na zbawienie jest przed każdym człowiekiem i jest, to ta dobra strona tej sytuacji.
Mamy pewność odkupienia, które się dokonało w Jezusie i szansę na osobiste zbawienie z chwilą, gdy się do Niego, do Jezusa przyłączamy. I w tym świetle, na tym tle patrzymy dzisiaj po raz kolejny na Maryję Niepokalaną, którą zechciejmy na nowo uczynić przewodniczka na drogach swojego osobistego życia i powołania. Chciałbym dzisiaj zaproponować Siostrom, abyśmy to zrobili tym razem trochę inaczej, a mówię to, dlatego, że natknąłem się nie tak dawno na zachętę jeszcze papieża Pawła VI, czyli sprzed ładnych kilkudziesięciu lat, który w takim mało znanym dokumencie „Matka Pana” napisał, żeby na nowo przedstawiać Maryję, ale czynić to w odpowiedni sposób, streszczam tu Papieża Pawła VI: żeby obok drogi prawdy, tzn. spekulacji o charakterze biblijnym, historycznym, teologicznym, która jest właściwa dla uczonych, ale raczej na ogół niedostępna dla przeciętnego człowieka, podjąć też inną drogę - dostępną dla wszystkich, a jest to ( pewnie Siostry się domyślają) - droga piękna.
Zatem piękno, mówiąc językiem filozoficznym, jako kategoria ontyczna i personalna, czy też mówiąc bardziej po polsku - taki sposób rozważania prawdy, który sięga do samej istoty sprawy. Trzeba tu wspomnieć, że ta prawda jest zauważalna w człowieku, uosobiona, upersonifikowana. Jest to, więc również bardzo dobra droga. Papież Paweł VI zachęca, żeby nie tylko uprawiać mariologię w sposób bardzo spekulatywny, używając terminów biblijnych często bardzo fachowych i teologicznie bardzo precyzyjnych, ale czasem trudnych do zrozumienia, lecz żeby to robić również w sposób bardziej poetycki, literacki, dostępny dla przeciętnego człowieka. Piękno odkryte uszlachetnia, podnosi, pociąga ku górze. I w przypadku Matki Bożej to jest na przykład tak, że ten biblijny fachowy termin grecki „Keharitomene” ( to znaczy „Pełna łaski”, mówiąc po polsku), może być zastąpiony dla celów refleksji, dla modlitwy przez literacką, artystyczną formułę „Cała piękna” (po łacinie mówi się „Tota pulchra”). To jest to samo, gdy chodzi o istotę sprawy, natomiast język jest jak widać i słychać inny. Maryja bez skazy, Niepokalana. Tota pulchra, Cała piękna, Pełna łaski.
Spróbujmy w dzisiejszej refleksji pójść szlakiem terminów związanych z pięknem. Jednym się to spodoba, drugim może nie. Jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do mówienia o Maryi językiem bardzo teologicznym. Jesteśmy dość dobrze wykształceni, nie mamy z tym trudności. Jednak podejmijmy nowe doświadczenie idąc szlakiem języka estetyki, języka literatury, języka różnych dyscyplin artystycznych. Takie patrzenie na Niepokalaną to także wyraz bardzo pozytywnego patrzenia na tajemnicę Matki Bożej od strony Jej duchowego piękna, widocznego także zewnętrznie. Nawiasem mówiąc św. Katarzyna Laboure, gdy ją pytano o Matkę Bożą to powiedziała -jak pamiętamy, że Jej postać była tak niezwykle piękna, że nie potrafiłabym tego opisać. A inni różni wizjonerzy, którzy prosili rozmaitych artystów, żeby namalowali czy wyrzeźbili postać Maryi, to jak otrzymali już zamówione dzieło, to mówili, że jest to może i ładne, ale nie o taką Matkę Bożą chodzi. Ona jest o wiele bardziej piękna, niewyobrażalnie piękna! Ten obraz nie oddaje Jej piękna. Piękno zatem!
Przypominam sobie teraz relację jednego ze znanych ewangelizatorów, który opowiadał jak przed laty na jakimś spotkaniu modlitewnym odzyskała wzrok ośmioletnia dziewczynka, niewido-
ma od urodzenia. Zaczęła się wtedy rozglądać za mamą: „a która jest moja mama?”, „ Która jest moja mama?” Mama była gdzieś dalej w tłumie, bo one się tam rozdzieliły, ale córeczka dostrzegła, że ktoś wzruszony płacze i wyciąga ręce, ramiona otwarte, więc tam biegnie bez żadnych wątpliwości: „ ty jesteś moja mama, ale ty jesteś piękna”! Cały kościół zamarł a było tam blisko 15.000 ludzi na tym spotkaniu, przejęty tą sceną. Piękno pociąga. Piękno otwiera serce, otwiera umysł, otwiera ręce. Nie trzeba wiele rozumieć, a może nawet nie trzeba nic rozumieć.
Na tle tej brudnej rzeki słabości i grzechów, przeróżnych ludzkich zranień prawdziwych czy wydumanych, na tle tych wszystkich rozdarć prawdziwych czy takich jak człowiek je przeżywa po swojemu, subiektywnie, w całej tej dysharmonii osobistej widocznej w świecie, na tle pożądliwości, która się odzywa w ludziach i społecznościach, na tle faktycznych już przewinień i krzywd, Niepokalana jawi się jako wewnętrznie piękna, naznaczona harmonią, ładem, równowagą, bogactwem przymiotów ducha. A to widać również na zewnątrz. Cała piękna pod każdym względem. To jest to. Stąd w refleksji ludzi pojawiają się przeróżne porównania, które pomagają przybliżyć postać Maryi. Są to jakieś odniesienia do zjawisk przyrody, twórczości człowieka, zwłaszcza architektury i wiele innych. Dam trochę przykładów. A niezależnie od tego dodajmy swoje.
Weźmy pod uwagę na przykład piękno źródeł rzek czy strumieni. Nie wiem czy Siostry były na Baraniej Górze u źródeł Wisły. Źródeł bijących krystalicznie czystą wodą, wydających piękny szmer, gdy potoki płyną po skałach i to bardzo stromych. Wokół cisza. Odgłosy tylko naturalne. Ludzie przyjeżdżają tam rozmyślać, medytować, modlić się - to ich odsyła do osoby Jezusa, do osoby Maryi. Zmieniają swoje życie, poprawiają je. Może mamy swoje ulubione źródła rzek czy strumieni.
Albo co innego: rozkwitające pąki kwiatów albo drzew na wiosnę. Nie takie sztucznie wyhodowane kwiatki, które są zabarwione różnymi chemikaliami. Dla oka może i ładne, ale chodzi mi tu bardziej o to, co rośnie na łące pięknie i w sposób naturalny rozkwita, cieszy oko. Napełnia wzruszeniem. Jeśli człowiek myśli trochę nad tym, to stwierdzi, że jest to odblask jakiegoś piękna. Jakiego? Piękna Stwórcy, piękna Maryi. Coś „niepokalanego” jakby, pięknego, czystego, podniosłego.
Albo też urok gwiazd, czy nie? Jesteśmy na urlopie gdzieś w czystym miejscu (W Piwnicznej, Zebrzydowicach, Zakopanem, Rymanowie, Bystrej, Rabce, Ochotnicy, Moszczanach czy na Wschodzie czy też w wielu innych miejscach), niebo przejrzyste, gwiazdy rozsiane, których jest na naszej Drodze Mlecznej około 2, 5 miliarda. A takich Dróg Mlecznych jest parę miliardów, nie do policzenia. Urok rozgwieżdżonego nieba, do których to gwiazd Maryja jest często przyrównywana. Gdy myślimy o Maryi to szukamy jakiegoś odblasku w świecie, choćby właśnie w świecie gwiazd. A gdy myślimy o gwiazdach, to nas to odsyła do Maryi. Różnie to nasze odczuwanie działa. Prawdopodobnie w obie strony. Piękne, czyste niebo może być w tym wypadku także estetyczną ścieżką. Nie zatrzymujmy się tylko na niebie, że piękne. Zawsze to odsyła gdzieś dalej, do początku, właśnie do Maryi, do Jezusa, do Stwórcy!
Albo piękno domów, mieszkań czy pałaców. To częsty motyw w wielu litaniach w Kościele naszym zachodnim, jak i na wschodzie zwłaszcza w Kościele syryjskim. Dużo jest tam porównań Maryi do wspaniałych pałaców, domów, mieszkań - pięknych, czystych, dobrze skon-
struowanych, wygodnych, funkcjonalnych, ładnych też dla oka. Dlaczego nie?! Jesteśmy zresztą tu też w samym środku litanii loretańskiej, bo tam jest wezwanie „Domie złoty”. Wszystko to po to, żeby odkryć piękno Maryi. Cała piękna! Tota pulchra!
Co jeszcze możemy wziąć pod uwagę? Gwiazda Morza jest wyjątkowym tytułem - Stella Maris. Jeśli ktoś lubi morze to dla niego ten tytuł jest bliski. Cała estetyka morza, spacerowanie po wydmach, czy po nabrzeżu, czy po piachu plaży, wędrowanie bez końca o wschodzie słońca czy o zmierzchu, czy w nocy czy w dzień. Kiedy byłem w Gdańsku to siostry z miejscowego klasztoru miały śluby czasowe i chciały to zrobić w jakiś dzień z rana. Poprosiły mnie o celebrację Eucharystii, ale ja rano nie mogłem, bo miałem wykłady, od 8, dlatego tak trochę w żartach powiedziałem, że może o wschodzie słońca ( pomyślałem, że to nie przejdzie, bo to czerwiec, słońce wschodzi o 4 rano), a siostry mówią: „ tak, proszę księdza, może być o wschodzie słońca”. Na to ja, żeby je zniechęcić, odpowiadam: „może nad brzegiem morza, w Sobieszewie, na plaży”, a one: „dlaczego nie, możemy zrobić polową Mszę św. na plaży o wschodzie słońca”. I tak było. To było coś pięknego! Wschód słońca, plaża, dwadzieścia parę tych sióstr, tłumek turystów (bo okazało się, że też przyjechali na wschód słońca), dużo ludzi przyłączyło się do tej Eucharystii. Nogi stołu turystycznego - ołtarza- stały prawie w wodzie, bo tak blisko go postawiliśmy. Świece pod stołem, bo wiatr wiał dość silny. Słońce wschodziło powoli. My przy ołtarzu. Pięknie. Można i w taki sposób odkryć Maryję - Gwiazdę Morza.
Albo patrzmy w inne jeszcze zjawiska, w których kategoria piękna pokazuje się ze szczególną mocą. Mam tu na myśli porównania już osobowe, np. oblubienica, piękna, w szatach, wystrojona. To jest obraz starotestamentalny odnoszony też do Maryi w Nowym Testamencie i w Kościele. Jeżeli komuś odpowiada taki obraz, to on jest bardzo nośny- Maryja Piękna Oblubienica, w pięknych szatach. Mamy wyobraźnię, więc widzimy Ją. Dużo jest też takich przejmujących opisów piękna, które się nakładają na nasze myślenie o Maryi, o Jezusie, a związanych z relacjami międzyludzkimi. Mówiąc o przyjaźni, mówiąc o miłości- mamy w pamięci pełne głębi obrazy oddające piękno Trójcy świętej, piękno Jezusa, piękno Maryi. Mówimy oczywiście o szlachetnej, dojrzałej przyjaźni i miłości. Czy jest coś piękniejszego? Pytamy retorycznie. Przyjaźń, przyjaźń międzyludzka, szlachetna, dojrzała, sprawdzona, pewna przyjaźń. Albo miłość! To jest piękno i to piękno natychmiast odsyła do osoby Boga, do osoby Maryi.
Dużo też jest obrazów związanych z kolorami zwłaszcza z białym i złotym. To są kolory bardzo maryjne. Moglibyśmy długo wyliczać przejawy piękna. Można też dołożyć jakieś swoje. Piękno twarzy starego człowieka, wzruszające, przejmujące do łez. Człowiek, który przeżył kilkadziesiąt lat, naznaczony upływającym czasem, chorobami, które go dopadły, ale pełen wiary i ufności w Panu, do którego zmierza. I na tej twarzy to widać. Piękno twarzy starego człowieka. Albo piękno oseska, takiego malutkiego, dopiero co urodzonego, świeżutkiego, przed którym jeszcze życie teoretycznie długie, ( ale kto to wie). Moja bratowa jest pielęgniarką od dzieci. Pracuje już wiele lat. Te dzieci ciągle gdzieś tam są w jej szpitalu. Ona te dzieci kocha, całuje, tuli. Dzieci cieszą, dzieci są piękne, mówi.
Odkryć piękno w żywym człowieku, w relacjach międzyludzkich, to jest ścieżka piękna. Odkryć piękno jakiegoś spotkania na Kicarzu w Piwnicznej, czy na Klimczoku w Bystrej czy na
Zamkowej Górze w Rymanowie. Przyroda, człowiek, szlachetne więzy człowieka z człowiekiem, jako odbicie, refleks relacji w Trójcy św. Jako odblask Maryi również. Moglibyśmy tu bez końca wyliczać taką litanie, która by nam pokazała jak przy pomocy tych kategorii piękna dochodzimy do osoby Jezusa, Maryi i odwrotnie. Jezus i Maryja jakby nas prowokują do tego by szukać piękna na tej ziemi, szukać jakiś porównań i przybliżeń. Fiodor Dostojewski napisze „piękno zbawi świat”. Jan Paweł II nawet się do niego odwoływał. Napisał w swoim czasie List do Artystów. „Piękno zbawi świat” w szerokim sensie tego słowa. Możemy dodawać swoje przeżycia piękna, które nam pomagają w odkrywaniu Boga i Niepokalanej, a z drugiej strony tenże Jezus i Niepokalana inspirują nas do szukania tego piękna wokół siebie.
Ktoś odkryje takie piękno twórcze w przestrzeni, w stepach ukraińskich, rosyjskich czy na preriach amerykańskich. Nasze Bieszczady czy Mazury dają też taką próbkę. Albo czas trwający i upływający. Znam człowieka, dla którego jest to główny motyw życia religijnego - że czas jest piękny, że trzeba robić coś porządnego i równie pięknego w tym czasie. Albo cisza. Cisza, którą można estetycznie przeżywać, kontemplować, zapadać się w tę ciszę. W głąb siebie i w głąb rzeczywistości Boga i Niepokalanej. Można czytać książki i tam wyszukać dużo odniesień własnych i inspiracji, można kontemplować obrazy malarskie i rzeźby, można słuchać muzyki szlachetnej, głębokiej, dobrej.
Nie będę za bardzo podpowiadał Siostrom. Siostry mają intuicję kobiecą i wyobraźnię wystarczająco rozbudowaną, żeby to wiedzieć i odszukiwać takie doświadczenia w swoim życiu. Zatem medytujemy Niepokalaną przez kategorię piękna czy przez język piękna, który nas pewnie jeszcze bardziej do Maryi przybliża i prowadzi ostatecznie do Jezusa już teraz a kiedyś do ostatecznego spotkania w ojczyźnie niebieskiej. Piękno pociąga, mobilizuje, podnosi coraz bardziej.
Co zatem możemy tego wieczoru, za wzorem Maryi - Całej Pięknej, zabrać z tego miejsca, z naszej wspólnej modlitwy i refleksji? Proponuję cztery takie światełka, maleńkie, znane. Nie wymyślajmy niczego skomplikowanego. Rzeczy proste są najbardziej genialne, najbardziej potrzebne.
Dbajmy po pierwsze o piękno duszy. Piękno jest wewnątrz nas, trzeba zadbać o to piękno. Ono się potem będzie z nas wydobywać. A jak zadbać o piękno duszy? Przez dbałość o codzienne wybory, przede wszystkim. My codziennie wybieramy, możemy wybrać albo zło albo dobro. To jest podstawowy wybór. Jeśli źle wybierzemy- grzeszymy i obsuwamy się w brud, potem (mam nadzieję, że szukamy ocalenia) spowiadamy się i dźwigamy. Jeśli dobrze wybieramy- rośnie w nas coraz bardziej czystość, harmonia i piękno. Ceńmy te codzienne, maleńkie na ogół a czasami większe, wybory. Takie detaliczne, takie związane z rzeczywistością. Z szarą, zwyczajną, prostą godziną, która jest.
Po drugie dbajmy też o wzrost wewnętrznego ładu w nas. Wzrost harmonii wewnętrznej. A to jest związane z coraz bardziej głębokim wewnętrznym życiem duchowym. Mamy narzędzia w tej sprawie. Dla przykładu wspomnę dwa. Medytację naszą codzienną, która niech będzie jakościowo coraz lepsza. Wieczorny kwadrans szczerości niech będzie coraz bardziej dokładny i pogłębiony. Proste narzędzia, które nam daje do ręki nasza wspaniała reguła i wielowiekowe doświadczenie Kościoła - wtedy w nas narasta ład wewnętrzny, piękna harmonia.
Po trzecie, oczywiście, że dbajmy o piękno relacji. To jest coś niesłychanie istotnego. We Mszy św. celebrans czyta, myślę, że Siostry to z wrażliwością odbierają: „ Chroń nas od wszelkiego zamętu”. Codziennie na Eucharystii to słyszymy: „ chroń nas (czy ustrzeż nas) od wszelkiego zamętu”. W tym celu trzeba zadbać o słowa, o gesty, o całą rzeczywistość, którą nazywamy dialogiem z drugim człowiekiem, a w którym ma się pokazać szacunek dla drugiego, empatia, uprzedzająca miłość, elementarna kultura, grzeczność, cichy sposób mówienia, pełen dobroci, przygarnięcie ( nawet, gdy się mówi o trudnych sprawach nie ma żadnego powodu, aby podnosić głos) itd. Siostry to wszystko wiedzą, ja to tylko przypominam. Takie proste rzeczy.
A po czwarte - otaczajmy się pięknem! Otaczajmy się pięknem na tyle, na ile to jest możliwe. A dużo rzeczy jest w naszym zasięgu. Co możemy zrobić? Możemy zadbać o osobisty styl bycia i życia, o piękne rzeczy, prościutkie, skromniuchne, ale piękne. I nie gromadźmy mnóstwa rzeczy byle, jakich, ale pojedyncze i piękne. Jedną rzecz a piękną mieć koło siebie, na biurku czy na stole. Otaczać się, przebywać z pięknymi ludźmi, na poziomie. Oczywiście idziemy później w tę brudną rzekę - taka jest nasza misja.
Tak Bóg umiłował świat, że posłał Syna swego Jednorodzonego. My przyłączamy się do Jezusa i idziemy w ten świat, który jest, jaki jest. Nie obrażamy się na ten świat, ale idziemy do niego z orędziem Dobrej Nowiny. W domu, we wspólnocie nabieramy mocy, nasycamy się pięknem, żeby potem idąc tam zanieść to piękno, aby ta brudna rzeka - mówiąc jeszcze raz językiem Benedykta XVI - stawała się jednak trochę czystsza, coraz bardziej czysta i czysta, w miarę jak wszyscy to uczynimy i w coraz większym zakresie. I to możemy zaproponować światu. Piękno Niepokalanej, piękno Jezusa - oto, co naprawdę zbawi świat! Zajmujmy się więc Pięknem. Krzątajmy się wokół Piękna. Sami wówczas wypiękniejemy, a to pociągnie innych do Jezusa i do Maryi. Taka jest nasza misja na tym świecie. Róbmy, co możemy w tej sprawie. Niech piękno będzie nam bliskie. Kochajmy Piękno! Niech nam zależy na pięknie. Amen.
Ks. Sup. Bogdan Zapotoczny
Rekolekcje miesięczne grudzień 2008
Dzisiaj chcemy powiedzieć o modlitwie w życiu błogosławionej s. M. Wieckiej. Modlitwa w naszym życiu chrześcijańskim, to bardzo ważny temat. W drugim dzisiejszym czytaniu w Liście św. Pawła do Tesaloniczan usłyszeliśmy: „Zawsze radujcie się, nieustannie się módlcie”. Te słowa „nieustannie się módlcie” zachęcają nas do tego, byśmy na chwilę zatrzymali się nad tematem modlitwy w naszym życiu. Spojrzymy na modlitwę Chrystusa Pana, jako wielki na przykład modlitwy dla nas, spojrzymy na modlitwę Najświętszej Maryi Panny, na modlitwę świętych Założycieli no i przede wszystkim na modlitwę s. Marty Wieckiej, naszej nowej błogosławionej. Gdy czytamy Ewangelię, to na wielu jej stronach znajdujemy przykłady modlitwy Chrystusa Pana. Nie tylko św. Paweł w dzisiejszym czytaniu powiedział, abyśmy się nieustannie modlili, ale sam Chrystus Pan te słowa wypowiedział, zachęcił nas abyśmy nieustannie trwali na modlitwie. Jezus daje nam przykład
nieustannej, wytrwałej modlitwy. Możemy powiedzieć, że Jezus jest mężem modlitwy. Modli się nieustannie do swojego Ojca. Pamiętamy, że Chrystus Pan rozpoczął publiczną działalność od udania się na Pustynię Judzką. Tam przebywał przez 40 dni, modlił się przede wszystkim, pościł, pokutował i dopiero później po 40 dniach wystąpił, aby głosić Ewangelię królestwa Bożego. Słowa, które zwiastuje Pan Jezus po modlitwie na Pustyni Judzkiej to: „Bliskie jest królestwo Boże, nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Całe późniejsze życie Pana Jezusa na ziemi przepojone jest modlitwą. Wszelkie działanie bierze początek od modlitwy. Chrystus zanim powołał 12 Apostołów to również udał się na miejsce osobne. Wyszedł na wysoką górę i tam całą noc spędził na modlitwie do swojego Ojca. Gdy skończył swoją modlitwę zszedł z góry i idąc brzegiem Jeziora Galilejskiego powoływał poszczególnych uczniów, poszczególnych Apostołów. Wiemy, że Chrystus Pan uczy Apostołów modlitwy. Sami Apostołowie prosili Pana: „Panie naucz nas modlić się, jak Jan nauczył modlić się swoich uczniów”. Wtedy Chrystus Pan przekazał im i również nam tę wspaniałą modlitwę, jaką jest Modlitwa Pańska. Wy, zatem tak się módlcie mówi Jezus do Apostołów: “Ojcze nasz, któryś jest w niebie” …, znamy dobrze tę modlitwę. Jezus uczy modlitwy, ale przede wszystkim daje przykład modlitwy. Tak jak powiedzieliśmy modli się przed swoją działalnością publiczną, w czasie publicznej działalności, gdy głosi Ewangelie, gdy dokonuje znaków i cudów. Zobaczmy, gdy jest nad brzegiem Jeziora Galilejskiego wielkie rzesze słuchały cały dzień nauki Pana Jezusa i byli zmęczeni i głodni, uczniowie chcieli, aby Pan Jezus odesłał ich do domu, do pobliskiej miejscowości: „Panie pozwól im odejść, niech idą do najbliższej miejscowości i kupią sobie coś do jedzenia”. Wtedy Jezus powiedział do nich: „Wy dajcie im jeść”. Wiemy, ze uczniowie byli zakłopotani, mieli tylko 200 denarów, a to było za mało, aby zakupić żywność dla tylu ludzi. Wtedy Jezus dokonuje cudu rozmnożenia chleba i ryb, ale ten cud jest poprzedzony modlitwą. Jezus wznosi swoje oczy do Ojca Niebieskiego, bierze w ręce chleb i odmawia modlitwę błogosławieństwa, dokonuje następnie cudownego rozmnożenia chlebów i ryb. Jezus modli się również przed dokonaniem różnych cudów. Jak pamiętamy różni ludzie chorzy, cierpiący przychodzili do Niego. Między innymi człowiek głuchniemy przyszedł i prosił o uzdrowienie. Jezus nie tylko dotyka śliną i uczynionym błotem jego uszu, ale wypowiada do swojego Ojca modlitwę jakże krótką: „Effatha” - to znaczy: „Otwórz się”. Te słowa „Effatha”, to nie tylko prośba zewnętrzna, ale także wewnętrzna prośba do Ojca, aby uszy tego człowieka na nowo się otworzyły i aby rozwiązały się więzy języka. Tak się rzeczywiście stało. Wiemy również, że Chrystus Pan szczególnie modli się przed swoja męką. Udaje się do Ogrodu Oliwnego i tam modli się, aby wypełnił wolę Ojca Niebieskiego. Wiemy, że w Jezusie są dwie natury: boska i ludzka. Dzięki boskiej naturze Jezus nie musiałby się modlić do swojego Ojca, bo przecież z Ojcem stanowi jedno, ale dzięki tej naturze ludzkiej jest bliski nam jako człowiek i dlatego się modli. Dlatego jest dla nas przykładem, żebyśmy się nieustannie modlili, trwali na modlitwie. W Ogrodzie Oliwnym Jezus prosi: „Ojcze”, toczy się tak wielka walka w Nim, widzi wielkie zło, któremu będzie musiał przeciwstawić się poprzez swoje cierpienie, poprzez swoją mękę na krzyżu, poprzez śmierć, „Oddal ode mnie ten kielich, ale nie moja, ale twoja wola niech się stanie”. Jak wiemy, od razu zstępuje anioł z nieba, umacnia Pana Jezusa i Jezus wypowiada słowa „Nie moja, ale twoja wola niech się stanie, nie, jako ja chcę, ale jako Ty chcesz”. Widzimy, że na tej modlitwie Jezus poszukuje woli swojego Ojca. My też mamy, modląc się wypełniać wolę Bożą w naszym życiu. Można by jeszcze bardzo wiele mówić o modlitwie Jezusa. Ukazaliśmy najważniejsze etapy życia Jezusa, począwszy od działalności publicznej, ale Jezus Mo-
dli się od początku, gdy jest w rodzinie, w domu rodzinnym razem z Matką Najświętszą i ze świętym Józefem i również pielgrzymuje z Matką Najśw i św. Józefem do świątyni Jerozolimskiej. Spełnia nie tylko przepis prawa Starego Testamentu, że każdy chłopiec, który ukończy lat 13 ma udać się do Świątyni Jerozolimskiej, aby tam oddać cześć Bogu Jahwe. Pan Jezus nawet wcześniej, bo gdy ma lat 12 pielgrzymuje do świątyni ze swoją Matka i przybranym ojcem, aby tam modlić się do swojego Ojca. I ważne jest to, że w ostatnich chwilach swojego ziemskiego życia, umierając na krzyżu Jezus modli się. Jego modlitwa jest bardzo piękna. Wypowiada siedem znamiennych słów na krzyżu. Ostatnie słowo Jezusa - „Wykonało się”. Mówił jeszcze przed tym, w tych siedmiu słowach: „Pragnę”, “Ojcze w Twe ręce powierzam ducha mojego”. To są krótkie modlitwy tylko niektóre przez nas przypomniane, mówiące, że ważne jest posługiwanie się słowami w naszych modlitwach. Ale Chrystus Pan swoim przykładem i nauczaniem przestrzegał faryzeuszów, uczonych w Piśmie, swoich uczniów i nas, abyśmy na modlitwie nie ulegali wielomówstwu. Na początku Wielkiego Postu w Środę Popielcową jest czytany ten fragment Ewangelii, gdzie Chrystus Pan mówi: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi, jak poganie, bo oni myślą, ze przez wzgląd na swoje wielomówstwo będą wysłuchani”. A to nie jest prawda. Nie trzeba tak dużo mówić na modlitwie. Należy posługiwać się słowami zawartymi w formułach modlitewnych, ale też trzeba się modlić sercem, całym swoim umysłem, jak do tego nas zachęca Chrystus w przykazaniu miłości Boga. Pamiętamy to przykazanie: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej, ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego”. I to też trzeba odnieść do modlitwy, którą kierujemy do Ojca Niebieskiego. Trzeba zaangażować się w modlitwę i nie być na niej obecnym tylko ciałem, ale przede wszystkim trzeba być obecnym również duchem, duszą, umysłem sercem, myślą, aby uwielbić w ten sposób Pana Boga. Gdy analizujemy modlitwę Pana Jezusa opisaną na kartach Ewangelii, to widzimy, że jest tam dużo modlitwy uwielbienia Ojca Niebieskiego, jest dużo modlitwy dziękczynienia, ale jest też dużo modlitwy prośby. Jezus wstawiał się do swojego Ojca za wieloma osobami, za chorymi i cierpiącymi, za grzesznikami, za głodnymi i spragnionymi, ale też Jezus pozostawia nam wspaniały przykład modlitwy w Wieczerniku. Przed swoją męką, zanosi Modlitwę Arcykapłańską za przyszły Kościół. Modli się za Apostołów, ich następców i za wszystkich, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć w Boga, to jest również modlitwa, którą Jezus zanosił za nas. To jest dla nas ważne, abyśmy modląc się pamiętali o tym, aby unikać na modlitwie wielomówstwa, żebyśmy umieli ofiarować Panu Bogu swój czas, i byśmy nie chcieli liczyć czasu ofiarowanego Panu Bogu na modlitwie, najważniejsze żeby to była modlitwa serca, jak nam mówi o tym Chrystus Pan.
Teraz przejdźmy do modlitwy św. Wincentego a Paulo. Wiemy, że nasz Założyciel Księży Misjonarzy i Sióstr Miłosierdzia stawiał nam za przykład Chrystusa Pana. Gdy mówił o wszystkich rzeczach, o naśladawaniu Chrystusa zawsze powtarzał: „Patrzcie na Chrystusa Pana”. Odnosił to również do modlitwy. Naśladował św. Wincenty Jezusa rozmodlonego i wiedział, że wszelka pomyślność w działaniu zależy nie tylko od umiejętności i tych ludzkich talentów, które otrzymujemy od Pana Boga, ale zależy przede wszystkim od modlitwy. Wszelkie działanie powodzenie w działaniu należy poprzedzić modlitwą. Św. Wincenty zanim szedł każdego dnia do służby ubogim, to tak jak to było w tradycji przez wiele lat i przez wiele wieków Zgromadzenia wcześnie rano wstawał, podobnie było i jest u Sióstr wcześnie rano wstają, po co? Po to, aby na modlitwie uprosić sobie błogosławieństwo dla pracy, dla chwały Bożej i służby ubogim. Św. Wincenty wiedział, że bez tego
nic nie będzie mógł uczynić i widział efekty tego zawierzenia Chrystusowi i zawsze nas zachęcał do tego byśmy nie przypisywali sobie jakiś sukcesów w naszej służbie ubogim, w naszym apostolstwie, byśmy to zawsze odnosili do do Boga, który jest początkiem i celem naszego działania. To wszystko dzięki Bożej łasce. I o tym również winniśmy pamiętać, mając w naszym życiu jakąś misję do spełnienia, jakiś apostolat, jakiś urząd, zadanie. Ważne jest to, byśmy na modlitwie to Panu Bogu, polecili, żebyśmy w modlitwie to wszystko Mu zawierzyli, żebyśmy o Jego pomoc w naszym działaniu poprosili. Przypominają mi się słowa Chrystusa Pana z Ewangelii św. Jana; „ Beze Mnie nic uczynić nie możecie”
I blogosławiona s. Marta Wiecka również jest dla nas wielkim wzorem modlitwy. Została ogłoszona błogosławioną, ale na tę chwałę ołtarzy pracowała przez całe swoje życie od wczesnego dzieciństwa aż do chwili swojej ofiarnej, bohaterskiej śmierci. Pamiętamy, że pochodziła z bardzo religijnej, pobożnej rodziny. Jej rodzice dawali przykład żywej wiary swoim dzieciom. Praktykowali wspólną modlitwę wieczorną, wspólny różaniec, dbali o to, aby uczęszczać na Mszę św. niedzielną i świąteczną, a nieraz i w ciągu tygodnia. Te przeżycia duchowe z domu rodzinnego błogosławiona s. Marta miała zapisane głęboko w pamięci i modliła się szczerze. Nawyk głębokiej, ufnej modlitwy wytworzył się u niej w czasie przygotowywania się do Pierwszej spowiedzi i Komunii św. Uderzyło Ją to, co ksiądz katecheta przygotowujący dzieci do pierwszej spowiedzi i Komunii św. powiedział o św. Janie Nepomucenie. Był to jeden ze świętych ukochanych przez s. Martę Wiecką. Jak wiemy miała wielkie nabożeństwo do Niego przez całe swoje życie, od wczesnego dzieciństwa aż do śmierci. To ona z koleżankami zadbała o ustawienie figury św. Jana Nepomucena w pobliżu jej domu rodzinnego, o odnowienie jej, bo jak wiemy ta figura była na strychu jej wuja Dionizego.
Mamy wielkie bogactwo modlitw s. Marty Wieckiej. Mamy nawet książeczkę zawierająca modlitwy, które ona odmawiała, i które sama napisała. Niech to będzie dla nas zadanie domowe z tego dnia skupienia, aby do tej książeczki nawiązać, aby do niej się odnieść, aby do niej zaglądnąć, by tam Jej modlitwy nie tylko sobie przeczytać, ale rozważyć, aby zobaczyć, jaka tam głębia Jej ducha, jaka wielka pokora, wielka prostota, wielkie zaufanie do Pana Boga. Ona wiedziała, że może działać tylko dzięki Bożej łasce.
I na koniec niech przemówi do nas św. Założyciel, św. Wincenty a Paulo, który mówi o modlitwie, może te teksty słyszeliśmy, ale niech one jeszcze raz w dzisiejszym dniu będą drogowskazem, jaka powinna być nasza modlitwa i jak powinniśmy ją przeżywać. Mówiąc do Sióstr Miłosierdzia św. Wincenty podkreślał, że modlitwa jest konieczna jak powietrze i woda. Mówi tak: „Modlitwa, moje Drogie Siostry jest tak konieczna dla duszy jak powietrze dla człowieka, jest ona również jak woda dla ryby, jeżeli chce się ją zachować przy życiu. Otóż jak ludzie nie mogą żyć bez powietrza i umierają, kiedy go zabraknie, podobnie i Siostra Miłosierdzia nie będzie żyć duchem łaski bez modlitwy. Jeżeli Siostrze zabraknie modlitwy nie grozi jej śmierć ciała, ale życie łaski będzie w niej powoli zamierać. Oto, dlaczego systematyczność w dziedzinie życia modlitwy powinna być dla was zagadnieniem o wielkim znaczeniu”. Zachęca nas tutaj św. Wincenty do systematycznej, wytrwałej modlitwy, do tego abyśmy nie ulegali pokusie, porzucenia modlitwy, pokusie zniechęcenia, jakiejś apatii, to nieraz może się zdarzyć w naszym życiu, ale trzeba ufać. Skuteczność modlitwy zależy od wiary i ufności. Przywołajmy tutaj św. S. Faustynę, to przecież Jej Pan Jezus powiedział i objawił,
że ci, którzy z ufnością zbliżają się do Bożego miłosierdzia, z ufnością się modlą, pokładają nadzieję w Bogu, otrzymują wiele łask. Jest to przecież i dla nas bardzo ważne. I o naszym powołaniu mówi również św. Wincenty, że ono uzależnione jest od modlitwy. “Zauważono także - mówi św. Wincenty, że dzięki modlitwie pozostaje się wiernym w powołaniu, „bo prawdą jest Moje Córki, że siostra miłosierdzia nie ma szans wytrwania w powołaniu, jeśli się nie modli. To zupełnie niemożliwe, by wówczas wytrwała, pozostanie wierna tylko przez pewien okres, lecz później świat ją pochłonie”. Modlitwa jak mówi św. Wincenty jest lustrem, w którym oglądamy naszą twarz. „Dodam jeszcze do tego, że modlitwa jest jak lustro, w którym dusza przypatruje się wszystkim swoim obowiązkom, a także całej swej brzydocie. W lustrze modlitwy dostrzega to, co czyni ją Bogu nie miłą, ogląda się w Bogu, a potem podejmuje starania, by się we wszystkim do Niego upodobnić. Modlitwa, to przestawanie duszy z Bogiem, wzajemne udzielanie się, podczas, którego Bóg przekazuje duszy to, co chce, by ona wiedziała, a także to, co ma czynić”. Widzimy, że modlitwa to nie tylko mówienie człowieka do Pana Boga, ale jak nam mówi św. Wincenty: to jest wzajemne udzielanie się. Bóg mówi do nas, objawia nam swoją wolę w czasie modlitwy, mówi, co mamy czynić. Najważniejsze jest to abyśmy wyostrzyli słuch nasz, nie tylko naszych uszu, ale naszego umysłu, naszej woli, naszego sumienia. Dalej mówi św. Wincenty: „Dusza zaś podczas tego przestawnia mówi Bogu o swej prośbie, jaką odkryła dzięki Jego światłu. Niezwykła doniosłość modlitwy powinna sprawić, że będziemy ja darzyć szacunkiem i przedkładać ponad wszystko”. Już na koniec powiedzmy, co jeszcze mówi św. Wincenty: „Dalejże oddajmy się wszyscy praktyce modlitwy, gdyż dzięki niej otrzymujemy wszystkie dobra, jeżeli trwamy w naszym powołaniu, to dzięki modlitwie, jeżeli osiągamy owoce w pracy to dzięki modlitwie, jeżeli nie upadamy w grzech , jeżeli trwamy w miłości, jeżeli jesteśmy zbawieni wszystko to dzięki Bogu i modlitwie. Jak Bóg nie odmawia niczego modlitwie, tak nie udziela prawie niczego bez niej Prośmy pokornie Boga, by pozwolił nam przyswoić sobie tę praktykę”. Oprócz zachęty św. Wincentego przytoczmy jeszcze na koniec słowa Chrystusa Pana: „Proście a otrzymacie, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworzą wam, bo każdy, kto prosi otrzymuje, kto szuka znajduje, a kołaczącemu otworzą”. Amen.
s. Bogumiła Bujak
Rok 2008 dobiega końca
Pozostało jeszcze tylko parę godzin. Zapisywana jest ostatnia karta rozdziału „Rok 2008”. Rozdział ten ma 366 kart. Kończący się rok skłania nas do refleksji nad przemijaniem wszystkiego, co ziemskie i materialne. Do spojrzenia z niedalekiej perspektywy na miniony czas, czas ofiarowany nam przez Pan Boga. Ten czas, to talent, dany nam, abyśmy wzrastali w wierze, nadziei i miłości, ubogacali otaczający nas świat dobrem. Ostatni dzień roku jest okazją, aby dostrzec ogrom Bożej łaski, dostrzec dobro dokonane przez Boga w nas, wokół nas i przez nas, aby za to dobro podziękować. Ale jest też okazją, aby uświadomić sobie nasze zaniedbania, niewykorzystane dary Boże i za to Boga przeprosić i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Jaki był ten rok? Trudno oceniać. Każdy ma swoje kryteria.
Dla świata. Jak co roku zmieniali się prezydenci poszczególnych państw, rządy, parlamenty.
Rodzili się nowi ludzie fizycznie i duchowo, ale także odchodzili do wieczności indywidualnie i zbiorowo wskutek prowadzonych walk, kataklizmów i klęsk żywiołowych: trzęsień ziemi, huraganów noszących różne imiona, powodzi. Zwiększała się liczba ludzi ubogich bez dachu nad głową i środków do życia. Wielu ludzi o wrażliwym sercu pospieszyło z pomocą potrzebującym. Inni w tym czasie bogacili się, żyli beztrosko i wygodnie. Wzmogły się prześladowania chrześcijan. Uczeni dokonali wielu znaczących wynalazków, pisarze napisali wiele książek. Sportowcy ustanowili nowe rekordy. ... I tak można by długo wymieniać.
Dla Kościoła. Był to rok, w którym byliśmy zaproszeni do stawania się uczniami Chrystusa. W połowie czasu był to rok Jubileuszowy świętego Pawła Apostoła. 2 mln 215 tys. wiernych uczestniczyło w audiencjach, liturgiach i modlitwach z Ojcem św. Papież, Benedykt XVI złożył w kwietniu wizytę w apostolską w USA, hasłem tej wizyty było: „Chrystus naszą Nadzieją!”. Papież wezwał amerykańskich katolików do odnowy swej wiary, a tamtejszy Kościół do przejrzystego i uczciwego świadectwa w kontekście rosnących zagrożeń sekularyzacji. W siedzibie ONZ Benedykt XVI apelował o sprawiedliwy, zrównoważony rozwój i poszanowanie praw każdej osoby ludzkiej. Była to ósma zagraniczna pielgrzymka Benedykta XVI. W Quebeku, w czerwcu obradował 49 Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny. Przebiegał on pod hasłem „Eucharystia Bożym darem dla życia świata”. We wrześniu Ojciec święty odwiedził Francję z okazji 150 rocznicy objawień Matki Bożej w Lourdes. Podróżował także do Australii do Sydney, gdzie była zgromadzona młodzież na XXIII Światowych Dniach Młodzieży. Hasłem tych dni było „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami". Głównym przesłaniem spotkania była duchowa odnowa chrześcijaństwa, społeczeństwa i Kościoła siłą Ducha Świętego, przestroga przed duchową pustynią, apel o nową erę, w której egoizm, chciwość, powierzchowność zastąpi solidarność i wzajemny szacunek. Do australijskiej metropolii przyjechało ok. 300 tys. młodych pielgrzymów z 177 krajów świata. Papieska wizyta w Australii przebiegała także pod znakiem ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego.
W październiku w Rzymie odbył się XVI Synod Biskupów. Jego tematem było "Słowo Boże w życiu i misji Kościoła". Synod rozpoczęła uroczysta Msza Święta w rzymskiej bazylice Świętego Pawła za Murami. W zgromadzeniu brało udział 253 hierarchów oraz zaproszeni przez Papieża delegaci innych wyznań chrześcijańskich na czele z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem I, oraz po raz pierwszy z przedstawicielem judaizmu, głównym rabinem Hajfy. Na ten Synod była zaproszona także nasza Matka Generalna, siostra Evelyne Franc.
Głównym celem Synodu jest przekonanie wiernych do czytania Biblii i do życia zgodnie z zawartą w niej nauką.
We Lwowie odbył się 22 listopada ingres nowego metropolity, abpa Mieczysława Mokrzyckiego do tamtejszej archikatedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
W podmoskiewskiej rezydencji w Peredełkino 5 grudnia zmarł w wieku 79 lat patriarcha Moskwy i całej Rusi, Aleksy II.
Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Tarcisio Bertone złożył wizyty w wielu krajach: na Kubie, Armenia/Azerbejdżan, na Ukrainie w związku z beatyfikacją naszej siostry, na Białorusi -
była to pierwsza wizyta oficjalna w tym kraju dostojnika watykańskiego tak wysokiego szczebla.
W marcu, wieku 88 lat zmarła w Rzymie Chiara Lubich, założycielka Ruchu Fokolari.
W Polsce zmienił się metropolita gdański abpa. Gocłowskiego zastąpił abp Sławoj Leszek Głódź. Abp Henryk Hoser - lekarz, kapłan, misjonarz - został 24 maja mianowany przez papieża biskupem warszawsko-praskim.
Po raz pierwszy 1 czerwca z inicjatywy metropolity warszawskiego abpa Kazimierza Nycza obchodzono Dzień Dziękczynienia Polski za wolność i Jana Pawła II.
Jak co roku odbyło się XII Ogólnopolskie Spotkanie Młodych nad Lednicą. Młodzież modliła się o przyjaźń i za przyjaciół, a o północy, przekraczając Bramę Rybę, deklarowała wybór ewangelicznej drogi życia.
Pod hasłem „Od Bałtyku po gór szczyty jesteśmy misjonarzami Jezusa” 8 czerwca w Krakowie odbył się VII Krajowy Kongres Misyjny Dzieci. W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia zgromadziło się blisko 10 tys. małych misjonarzy z całego kraju.
28 września, w Białymstoku został beatyfikowany ks. Michał Sopoćko - propagator kultu Miłosierdzia Bożego.
W październiku zmarł biskup sosnowiecki Adam Śmigielski
6 grudnia w Warszawie abp Kazimierz Nycz poświęcił „Okno życia", czyli miejsce, w którym matka może zostawić noworodka nie narażając jego życia, mieści się ono przy klasztorze sióstr franciszkanek Rodziny Maryi. Jest to drugie w kraju takie miejsce - od ponad dwóch lat "oknem życia" opiekują się siostry nazaretanki w Krakowie. Od 28 grudnia działa też „okno” w Częstochowie pod opieką sióstr służebniczek.
Dla Zgromadzenia. Był to rok wielkiej łaski. Rodzina Wincentyńska wzbogaciła się o dwie nowe błogosławione siostry miłosierdzia s. Józefinę Nikoli i s. Martę Wiecką. Siostra Józefina została beatyfikowana 3 lutego na Sardynii w Cagliari, a s. Marta 24 maja na Ukrainie we Lwowie. Był to także rok Konwentów Prowincjalnych, bardzo ważnych wydarzeń, które będą miały wpływ na przyszłość poszczególnych Prowincji i Zgromadzenia. Przełożeni Generalni złożyli wizyty w wielu Prowincjach, odwiedzili wiele wspólnot, ich obecność była umocnieniem dla sióstr. Dla naszych sióstr pracujących w krajach misyjnych był to czas bardzo trudnych doświadczeń spowodowanych sytuacją polityczną, społeczną, a także nie tolerancją religijną. Zmieniły się zarządy niektórych Prowincji.
Dla naszej Prowincji. Można powiedzieć, że najważniejszym wydarzeniem była beatyfikacja, naszej siostry Marty Wieckiej. To, ona otwiera listę błogosławionych polskich sióstr miłosierdzia. Większość działań w pierwszej połowie mijającego roku było podporządkowanych temu wydarzeniu. Tym wydarzeniem były uwarunkowane liczne wyjazdy s. Wizytatorki i Ojca Dyrektora na Ukrainę, do Lwowa, Kijowa i Śniatyna; spotkania z abp M. Mokrzyckim, wizytatorem wiceprowincji Cyryla i Metodego, Księżmi Misjonarzami pracującymi na Ukrainie, Merem Śniatyna, a także
wyjazd do Domu Macierzystego. W tym też celu przybyła po raz drugi do naszej Prowincji Asystentka Generalna siostra Margaret Barrett i Radna Generalna siostra Zofia Daniszczakowa. Utwo- rzono Komitet do spraw beatyfikacji z siedzibą we Lwowie. Do pracy w tym Komitecie została oddelegowana s. Maria Kolbusz, ks. Stanisław Chorągwicki i przedstawiciel kurii lwowskiej. Były prowadzone pertraktacje z Biurem Podróży Krakturs, miały miejsce liczne spotkania z panią Małgorzatą Rudowską - Bulką - prezesem tego Biura. W Polsce działały różne komisje powołane w jesieni ubiegłego roku. Wszystkie siostry seminarzystki wyjechały na staż apostolski do naszych domów na Ukrainę, aby w sposób czynny włączyć się w prace przygotowawcze do beatyfikacji. W związku z beatyfikacją odnowiono grób s. Marty Wieckiej, pan K. Kołpanowicz namalował obraz beatyfikacyjny, Lew i Andrzej Demianczukowie napisali ikony, nasze siostry ujawniły zdolności poetyckie układając teksty pieśni, wydano kilka książek, zamówiono puszki na komunikanty. Przygotowano „wyprawkę pamiątkową” dla pielgrzymów, zrobiono tysiące różańców zawierających w łączniku ziemię z grobu s. Marty, szaliki okolicznościowe, opracowano w różnych językach książki z liturgią na beatyfikację i dziękczynienie. Kilkakrotnie w naszym domu gościła ekipa telewizyjna, przygotowano programy dokumentalne o naszym Zgromadzeniu i s. Marcie Wieckiej. Siostry prezentowały siostrę Martę w telewizji Trwam i Radio Maryja. Rzeźbiarka Anna Praxmajer przygotowała projekt medalu upamiętniającego beatyfikację i wybito medal wg tego projektu. Młodzież Zgromadzenia przygotowała spektakl - poświęcony życiu i służbie s. Marty, a młodzież ze Stowarzyszenia JMV z Krzeszowic i Tenczynka „ Bądźmy uczniami Chrystusa razem z Siostrą Marta Wiecką”. Nasze siostry były zapraszane do wielu parafii, aby przybliżyć postać i życie s. Marty. Akcja informacyjna o siostrze Marcie Wieckiej objęła także Ukrainę.
Wszyscy jeszcze żywo pamiętamy te majowe dni tuż przed beatyfikacją i dzień beatyfikacji. Wcześniejszy wyjazd dekoratorek i zakrystianek, wyjazd sióstr tłumaczek, siostry Wizytatorki i Ojca Dyrektora. Wyjazd pielgrzymów z placu Matejki ośmioma autokarami, poprzedzony udziałem w uroczystej Eucharystii celebrowanej przez 11 kapłanów. I wreszcie upragniony, długo oczekiwany dzień 24 maja, dzień radości na ziemi i w niebie. Park Kultury im. Bohdana Chmielnickiego we Lwowie - dużo świeżej, wiosennej zieleni, naturalna dekoracja tego miejsca. Setki sióstr miłosierdzia z Polski i po dwie delegatki z Prowincji europejskich, Rada Generalna z Matką Generalną i Ojcem Generałem, Uroczystą Eucharystię, której przewodniczył papieski delegat, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej, kard.Tarcisio Bertone i moment ogłoszenia siostry Marty błogosławioną. I nazajutrz dziękczynienie w Śniatynie, święto Rodziny Wincentyńskiej i wymowne świadectwo dla mieszkańców Śniatyna. Myślę, że jeszcze długo będziemy wracać do tych wydarzeń.
Dziękczynienie za beatyfikację miało miejsce także w Polsce: w Sopocie w parafii misjonarskiej, w Szczodrowie, w Tarnowie w parafii św. Rodziny było połączone z jubileuszem 100-lecia parafii.
Błogosławioną Siostrę Martę ogłoszono drugą patronką parafii w Pucku. Opiekę nad parafią bł. Marta dzieli z św. Faustyną.
Drugie ważne wydarzenie roku 2008, to Konwent Prowincjalny. Obradował od 30 czerwca do 3 lipca. Poprzedzony był rekolekcjami dla uczestniczek Konwentu. Dwa dni rekolekcji prowadził
zaproszony przez siostrę Wizytatorkę Dyrektor Generalny O. J. Alvarez. O. J. Alvarez wygłosił 6 konferencji ukierunkowanych na temat Konwentu: “Proroctwo i nadzieja - teraz i wszędzie”. W Konwencie uczestniczyło 86 sióstr. Prace były dobrze zaplanowane, obrady przebiegały sprawnie, dzięki pracy w grupach uczestniczki miały możliwość pełniejszego wypowiadania swoich myśli. Dobrym i ciekawym przekazem świadectw służby ubogim były prezentacje przygotowane przez wytypowane wcześniej wspólnoty. Owocem Konwentu Prowincjalnego jest wiele postanowień dotyczących przyszłości naszej Prowincji. Jednym z nich jest również zapoczątkowana rewizja dzieł, wycofywanie sióstr z kuchni seminaryjnych i reorganizacja niektórych domów.
W naszej Prowincji zmieniła się siostra na urzędzie Ekonomki Prowincjalnej, s. A. Hryciuk po 10 letniej służbie zastąpiła s. Sabina Zelek.
Zmieniła się także Sekretarka Prowincjalna. Urząd ten powierzono s. Monice Dłubacz
Co przyniósł rok 2008 dla Formacji: 5 serii rekolekcji dla sióstr: rekolekcje w Częstochowie z prowadzeniem indywidualnym (45), na Infirmerii (51), Częstochowa (64), Dom Prowincjalny (82), Krzeszowice “Vincentynum”(52), rekolekcje dla uczestniczek Konwentu Prowincjalnego (86)
4 Spotkania formacyjne dla młodych sióstr przed ślubami
2 spotkania formacyjne dla Sióstr Służebnych
Dwudniowe Skupienie dla srebrnych jubilatek w Piwnicznej
Rekolekcje miesięczne w Domu Prowincjalnym były ukierunkowane na duchowość Siostry Marty. Zaproszeni księża głosili okolicznościowe konferencje.
W październiku, w Nitrze na Słowacji odbyło się spotkanie Zarządów Prowincji krajów słowiańskich z o. J. Alvarezem i s. Ekonomką Ritą Ferri. Spotkanie było ciekawe i inspirujące do dalszej współpracy.
W listopadzie w ramach formacji ciągłej przeżyłyśmy sesję z s. E. Charpy. Uczestniczyły w niej siostry z wszystkich prowincji krajów słowiańskich, ogółem 196 sióstr. Było to wspaniałe duchowe przeżycie.
Dwie Siostry: s. J. Janiszewska i s. A. Dutka uczestniczyły w sesji Wincentyńskiej w Paryżu, (s. Monika Dłubacz służyła siostrom jako tłumaczka).
Zorganizowano kilka serii rekolekcji dla Młodzieży Maryjnej w Piwnicznej
Dla Służby. Nasza Prowincja włączyła się na szczeblu międzynarodowym w służbę młodym pielgrzymom przybywającym do Taize. Siostra Regina Duda miała radość służyć tam przez jeden miesiąc.
Zostałyśmy zaproszone do służby dzieciom w przedszkolu katolickim w Biegonicach. Posłano tam 2 siostry.
W Bałcie dla sióstr i potrzeb służby zakupiono i wyremontowano dom. Dołączyła do wspólnoty s. Maria Bylica.
Podjęto wstępne starania odnośnie utworzenia dzieła Marty Wieckiej w Śniatynie.
W ramach pomocy Kościołowi w Chinach przyjęłyśmy do naszego domu s. Katarzynę WU, siostrę ze Zgromadzenia Ducha Świętego Pocieszyciela, aby umożliwić jej naukę języka polskiego.
W budynku św. Wincentego udostępniono pomieszczenie dla krajowego Sekretariatu JMV. Poświęcenie pomieszczenia połączone ze spotkaniem Krajowej Rady JMV odbyło się 13 grudnia.
Jakie inne wydarzenia przyniósł nam rok 2008?
Poświęcenie odnowionej kaplicy 24 stycznia, dokonał tego ks. Bp. Józef Guzek.
W naszej kaplicy zawieszono ikonę przedstawiającą bł. Siostrę Martę. Bardzo ładnie harmonizuje ona z wystrojem kaplicy. Wprowadzono nabożeństwo, w czasie, którego przedstawiane są prośby i podziękowania za łaski otrzymane przez przyczynę bł. Siostry Marty. (30 dnia każdego miesiąca)
W drodze powrotnej z Nitry cała Rada odwiedziła siostry na Węgrzech. Utworzona tam została wspólnota młodszych sióstr. Odpowiedzialną za tę wspólnotę jest s. Katarzyna Czystowska.
Straciliśmy naszą tłumaczkę w Domu Macierzystym, bo s. Stanisława Krasucka została mianowana Służebną jednej ze wspólnot Domu Macierzystego.
Inne wydarzenia: Bractwo Więzienne z okazji 15-lecia istnienia przyznało naszej siostrze Janinie Czachor medal i dyplom za długoletnia posługę ewangelizacyjną dla więźniów.
W Zebrzydowicach otwarto szlak spacerowy im. Siostry Izabeli Łuszczkiewicz.
Capella Cracoviensis dała nam koncert: “Siedem słów Jezusa” i „Pawana dla zmarłej infantki.”
Klerycy we współpracy z naszymi siostrami wystawili misterium wielkopostne pt. „Wskrzeszenie Łazarza”.
Remonty jak każdego roku!
W Domu Prowincjalnym zrobiono remont pierwszego piętra - Sekretariatu, izby Zgromadzenia i dormitarzy, przygotowano salę dla Rady. Biuro Ojca Dyrektora, Asystentki i Sekretarki zmieniły swoją lokalizację.
Dokonano reorganizacji ogrodu przy Domu Prowincjalnym, ogród stał się terenem rekreacyjnym.
Na murze oddzielącym nasz teren od posesji Księży Misjonarzy umieszczono Drogę Krzyżową.
Zlikwidowano gospodarstwo przy w ogrodzie Domu Prowincjalnego, dostosowując się do przepisów miejskich.
Odwiedzili naszą Prowincję: Wspomniana wcześniej Asystentka Generalna s. M. Barrett, Radna Generalna, s. Z. Daniszczakowa, Dyrektor Generalny O. J. Alvarez, Międzynarodowa Przewodnicząca JMV Jasmine Cajust, s. Marie Renée Combourieu, aby kontynuować rozpoczęte w ubiegłym roku nauczanie języka francuskiego. Nasze Siostry: s. Katarzyna Brzezińska, s. Stanisława Krasucka, s. Anna Szablan i Siostry z Magadanu.
Gościliśmy różne grupy młodzieży z Polski i za granicy.
Świętowaliśmy: 1 jubileusz 80 - ciu lat powołania; 6 jubileuszy 70-ciu lat powołania; 6 jubileuszy 60-ciu lat powołania i 10 jubileuszy 50 lat powołania; 14 sióstr przeżywało w Piwnicznej
skupienie związane z 25- tą rocznicą powołania. Świętowaliśmy mały jubileusz 10 -cio lecia działalności Domu Dziecka św. Ludwiki prowadzonego przez Zgromadzenie.
Liczne były wizyty Przełożonych Prowincjalnych we wspólnotach lokalnych z różnych okazji. Siostra Wizytatorka odwiedziła wszystkie domy Prowincji
Do Domu Macierzystego do Centrum Misyjnego wyjechała s. Urszula Chudy.
Siostra Katarzyna Czystowska powróciła do Budapesztu, do Prowincji Węgierskiej, razem z nią pojechała s. Danuta Gabryś.
Do Prowincji powróciła po 7,5 letniej posłudze w sekretariacie Generalnym s. Monika Dłubacz i po 35 letniej posłudze w Prowincji Niemieckiej s. Monika Pedyna.
Zostało mianowanych 11 nowych Służebnych wspolnot: w Biegonicach, w Choczni, w Jaśle, w Krakowie przy ul. Stradomskiej, Kanoniczej, i św. Filipa, w Krzeszowicach, w Limanowej, w Przeworsku, w Rymanowie, w Zakopanym i jedna siostra pierwsza w urzędzie w Krakowie przy ul. Piłsudskiego 4 ( Dom te został przekształcony w aneks domu przy ul. Kanoniczej, bo nie ma w nim pełnej wspólnoty)
346 sióstr ponowiło Śluby święte w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego (31 marca); 5 sióstr złożyło Śluby święte po raz pierwszy; 6 sióstr seminarzystek zostało posłanych do służby Chrystusowi w Ubogich; 3 postulantki zostały przyjęte do Seminarium; 1 kandydatkę przyjęto do postulatu; 73 siostry dostały zmianę placówki lub służby.
Wiele sióstr podnosiło swoje kwalifikacje zawodowe, aby lepiej służyć. Bilans tych wysiłków można podsumować: 1 siostra ukończyła studia podyplomowe na AP, 1 siostra uzyskała magisterium z pielegniarstwa, a 5 licencjat, kilka sióstr w ramach podnoszenia kwalifikacji uczestniczyło w krótszych szkoleniach.
Aktualnie mamy 36 domów i trzy filie (aneksy) - Kąty, Bałta. Kr. przy ul. Piłsudskiego 4
Prowincja liczy 373 siostry, w tym: po ślubach - 347; juniorystek - 19; seminarzystek - 5; postulantka - 1; 3 - kandydatki na Ukrainie.
Misjonarek - 8; za granicą w innych prowincjach - 7 sióstr
W 2008 roku Pan odwołał po nagrodę do wieczności 4 sióstry.
Nie wymieniłam wszystkich wydarzeń. Było ich dużo, wszystkie w jakimś stopniu przyczyniały się do wzrostu duchowego Prowincji do ubogacenia każdej z nas.
A ile było indywidualnych spotkań z Panem na modlitwie i w Eucharystii, ile ubogich obsłużonych przez siostry, ile cichego i dyskretnego dobra? Ile prac służebnych podejmowanych w różnych urzędach bez rozgłosu? To tylko Panu Bogu wiadome. Za to wszystko składajmy wielkie dziękczynienie Bogu. Za to wszystko chwała Panu! Bo On jest Reżyserem i sprawcą wszelkiego
dobra. Dziękujmy także ludziom i za ludzi świadczących nam dobro.
Przed nami Nowy Rok 2009. Co nam przyniesie? Co Pan przygotował dla Zgromadzenia, Prowincji, każdej z nas? To jest zakryte przed nami.
Ale trochę wydarzeń znamy. Wiemy, że w maju będzie Konwent Generalny, że czeka nas jubileusz 150 lecia Prowincji Krakowskiej. Wiemy, które siostry będą obchodzić jubileusze powołania, zaplanowane zostały terminy i miejsca rekolekcji dla sióstr, spotkania formacyjne dla Służebnych i młodych sióstr, posiedzenia Rady Prowincji.
Nadchodzący Rok będzie na pewno czasem nowej łaski, czasem wezwania Pana do pójścia naprzód w wierności charyzmatowi, z otwartym sercem na potrzeby ubogich i współsióstr. “Miłość Chrystusa Ukrzyżowanego przynagla nas”, abyśmy były prorokami niosącymi nadzieję dla siebie i dla Ubogich, opuszczonych, pozbawionych środków do życia.
Dziękuję siostrze Wizytatorze za trud włożony w przygotowanie beatyfikacji s. Marty, za przygotowanie Konwentu Prowincjalnego i całokształt wysiłków podejmowanych w trosce o dobro każdej siostry, Prowincji i ubogich. Niech Pan, który zna ten wysiłek i jego cenę, hojnie za to wszystko wynagrodzi.
Życzę Siostrze Wizytatorce, aby ten nadchodzący Nowy Rok obfitował w Bożą łaskę, aby każdy jego dzień był naznaczony Bożym błogosławieństwem. Niech czas pokonwentowy zaowocuje głębią modlitwy i życia duchowego w każdej z nas, gorliwością, ofiarnością i dyspozycyjnością w służbie oraz jednością i miłością we wspólnotach. Błogosławiona Siostra Marta niech wstawia się za nami i pociąga swoją wiernością, gorliwością i bogactwem życia duchowego. Św. Ludwika pragnie, abyśmy przyoblekły się w Jezusa Chrystusa, a św. Paweł daje przykład, do czego zdolny jest człowiek, w którym żyje Chrystus. Dokładajmy, więc starań i pozwólmy żyć Chrystusowi w nas, aby mógł przez nas działać, kochać, służyć, przebaczać, zbawiać … Abyśmy tak jak tego chcą nasze Konstytucje, kontynułowały prawdziwą rewizję życia, ocenę dzieł apostolskich i pobudzały się do wierności Charyzmatowi.
Kościół poprzez temat roku duszpasterskiego wzywa nas, do otoczenia troską życia, każdego życia na wszystkich etapach, TO TAK BARDZO współgra z naszym charyzmatem i naszą służbą, wzywa nas także do troski o życie duchowe, o Boże życie w nas, bo tylko wtedy będziemy mogły odpowiadać na wezwania Pana i z radością wypełniać Jego wolę, Jego sprawy będą naszymi sprawami.
Niech Pan darzy Siostrę swoim światłem, daje mądrość i właściwe rozeznawanie spraw i problemów, odwagę w podejmowaniu decyzji i zadań. Niech strzeże i prowadzi we wszystkich dalekich i bliskich podróżach. Niech obdarzy Cię radością i pokojem. Niech sprawi by wszystkie siostry i wspólnoty były prorokami poprzez miłość, jedność i ducha służby. Niech za pośrednictwem błogosławionej Siostry Marty wzbudza liczne powołania do naszej Prowincji
Maryja, Jedyna Matka Zgromadzenia niech otacza Siostrę opieką, i usposabia do nasłuchiwania Ducha Świętego, który zaprasza do podejmowania nowych dróg, nowych wyzwań. Niech prowadzi drogą wierności łasce powołania, drogą ofiarnej służby Chrystusowi w Ubogich.
Niech rok 2009 odnajdzie nas wiernymi i szczęśliwymi w służbie sobie nawzajem i Ubogim.
Niech będzie Święty i błogosławiony dla Siostry Wizytatorki, Prowincji Zgromadzenia i każdej Siostry.
Niech Chrystus Błogosławi i wspiera swoją łaską wszystkie nasze wysiłki.
Szczęść Boże! Siostro Anno!
Notatki s. Marii Kolbusz
Śladami naszych sióstr na Wschodzie (2)
06. 07. 08 - niedziela
Z Brzuchowic wyjechałam o godz. 5.50. Zabrałam ks. Mariana i panią Lilę i pojechaliśmy przez Winniki w stronę Tarnopola. O godz. 8.15 wjechaliśmy do Trościańca i na rozwidleniu dróg stanęliśmy, by zapytać o dalszą drogę. Ks. Marian podszedł do jednego z domów, a w tym czasie podjechał czerwony fiat, a w nim rozpoznałam batiuszkę. Zatrzymał się przy naszym samochodzie i z zainteresowaniem nam się przyglądał. Ks. Marian opowiedział, o co nam chodzi i w tym momencie uśmiech zagościł na twarzy Otca Stefana - grekokatolika. Otóż znał odpowiedzi na nasze pytania i co więcej, mając jeszcze czas, zawrócił, aby pokazać nam grób NASZEJ SIOSTRY ZUZANNY MAREK. Z opowiadania Otca wynikło, że razem ze swoimi parafianami opiekują się grobem katolickiego księdza i naszej siostry, wyrywają chwasty, zapalają świeczki. Polski cmentarz znajduje się w lesie po innej stronie drogi niż greckokatolicki. Nieznającemu, czyli nam, bardzo trudno byłoby go odnaleźć. Weszliśmy w gęstwinę krzaków i drzew, stanęliśmy nad grobem księdza i wspólnie odmówiliśmy "Otcze nasz" i "Radujsja Marije", a potem odwróciliśmy się i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu zobaczyłam ogrodzony żelaznym płotkiem kawałek zarośniętego placu, na nim zniszczony krzyż bez poprzecznej belki i tabliczkę z bardzo wyraźnym napisem:....
Gdy przeczytałam "siostra miłosierdzia" to ogarnęło mnie wielkie wzruszenie. Otec widząc moje zmieszanie zapytał: "I jak tu nie wierzyć w Bożą Opatrzność" i ja przyznałam mu rację, bo nie był to zwykły zbieg okoliczności.
Następnie pojechaliśmy za Otcem do cerkwi, ale jak sam przyznał jest to nasz rymo-katolicki kościół, a on tylko w nim odprawia. W środku zachowała się jeszcze piękna ambona.
Powoli zbierali się ludzie, wśród nich dwie starsze panie, które opowiedziały nam bardzo ciekawe rzeczy o naszych siostrach. Otóż jedna z nich s. Anna? Leczyła chore dzieci. Jedna z tych pań wspominała, że będąc małą dziewczynką, wylała sobie na rękę wrzącą wodę. Mama zabrała ją i pobiegła do sióstr, s. Anna wyleczyła ją. Siostry miały duży folwark, gdzie pracowali ludzie, którym siostry płaciły. W domu była kapliczka. Po śmierci starego ks. Sylwestra, trumna z jego ciałem leżała właśnie u sióstr. Po wytłumaczeniu nam, gdzie znajdował się dom i sierociniec, pojechaliśmy zobaczyć te miejsca. Okazało się, że na miejscu folwarku jest wybudowany dom mieszkalny, a na miejscu sierocińca, są będące już w ruinie budynki kołchozowe. Natomiast wokół rosną piękne lipy,
które pamiętają tamte czasy. Kobieta mieszkająca obok dorzuciła jeszcze, że gdy rozebrano dom sióstr i sierociniec, ludzie zabierali sobie cegłę na budowę swoich budynków.
I tak opuściliśmy niezwykle gościnny Trościaniec i ruszyliśmy w dalszą drogę.
ZAŁOŹCE - dotarliśmy tu na 9-tą, gdy ks. Andrzej Malik proboszcz z Tarnopola prawie wychodził ze Mszą św. Okolica jest piękna. Dojeżdża się do kościoła wzdłuż kilku jezior. Kościół na niewielkim wzgórzu, obok dom sióstr - bardzo zniszczony bez możliwości nawet wejścia, gdyż wszystko pozabijane deskami. W kościele, po prawej stronie pod chórem, tablica upamiętniająca poświęcenie tego kościoła przez kard. Puzynę.
TARNOPO. Ruszamy do miasta, które było prawie w całości zbombardowane. Nie ma więc starego cmentarza, natomiast przy ul. Szpitalnej, odnajdujemy duży szpital. Wchodzimy. Strażnik czytający gazetę, nie zatrzymuje nas. Ksiądz robi zdjęcia i wychodzimy. Obchodząc szpital trafiliśmy na starą część budynku, przypominającą swym wyglądem kaplicę. To, co było widoczne to nowe drzwi i okna, ale do środka nie można było wejść.
SKAŁAT. Ponieważ nie było zbyt późno postanowiliśmy dotrzeć do Skałatu, gdzie nasze siostry pracowały w szpitalu. Ludzie pokazali nam, jak dotrzeć na miejsce, ponieważ tam nadal mieści się szpital. Jest to kilka parterowych budynków. Weszliśmy do kuchni i jak się po raz kolejny okazało, był to dobry wybór. Po pierwsze, to tutaj od zawsze była kuchnia, czyli jak za czasów naszych sióstr, a po drugie była tu niezwykle miła, operatywna i chętna do pomocy kobieta. Po wysłuchaniu nas, zaczęła działać tzn. dzwoniła do kobiet, które mogłyby coś pamiętać z opowiadań. Jedna z nich idąc do cerkwi spotkała się z nami. Ale niestety, jej wiadomości dotyczyły sióstr grekokatolickich, które doświadczyły prześladowań w czasach komunistycznych. Pokazała nam drogę na cmentarz, ale nie udało się nam odnaleźć grobów. Cmentarz jest ogromny, szukaliśmy szczególnie przy tzw. polskiej kapliczce, ale nie natrafiliśmy na żaden grób.
BRZEŻANy. Wjeżdżamy w małe miasteczko, pytamy o stary szpital. Okazuje się, że ludzie zwłaszcza młodzi, mają trudności z prawidłowym wskazaniem nam drogi. Po kilkuminutowym kluczeniu stajemy przed dużym szpitalem. Wygląd wskazuje, że jest to szpital pamiętajacy nasze siostry. Wchodzimy do środka, ale trochę z boku. Spotykamy bardzo życzliwe i szczerze zainteresowane panie/salowe/, które od razu prowadzą nas do głównego holu, gdzie po prawej stronie jest umieszczona tablica fundacyjna rodziny Potockich. Zupełnie niedawno została odsłonięta, ponieważ do tego czasu ludzie przezornie "zasłonili " ją deskami przed komunistami. Panie niewiele umieją opowiedzieć o siostrach. Pamiętają tylko, że pracowały tu monaszki. Bardzo chcą jednak pomóc, przypominają sobie, że niedawno szpital wydał książeczkę o początkach szpitala. Niestety każda z nich ma ją w domu. Namawiają jednak jedną, aby razem ze mną podjechała do domu i ją pokazała. Jedziemy, jestem niecierpliwa, bo mam nadzieję, że "coś" się dowiem, ale po pobieżnym przeglądnięciu okazuje się, że są to same pochwały czasów i ludzi komunizmu. Oj, wielki to zawód! Książeczka została nam ofiarowana, więc ks. Marian będzie miał ją w swoich zbiorach. Ale, abym tak do końca nie czuła się zawiedziona, już za chwilę miałam przeżyć wielką niespodziankę. Jedna z pań prowadzi nas przed główne wejście. Wprawdzie wcześniej widziałam tę figurę Matki Bożej, ale wydawała mi się ona zupełnie nowa, więc nie myślałam, że może stanowić niespodziankę. A tu okazuje się, że figura jest stara tylko odnowiona, u jej podstawy nasze wezwanie z Cudow-
nego Medalika i tabliczka informująca, że figura ta została na nowo umieszczona w tym miejscu przez dwie polskie rodziny w r.200.., które ją schowały w czasach komunistycznych u siebie i w ten sposób ocaliły przed zniszczeniem. Chciałam poznać kogoś z tych rodzin, ale niestety nikt już nie żyje. Teraz ludzie chorzy modlą się przed figurką. Pożegnaliśmy niezwykle życzliwe panie i pojechaliśmy jeszcze na cmentarz. Blisko polskiej kapliczki odnaleźliśmy kilka grobów księży, grobów sióstr nie odnaleźliśmy, nawet nie wiemy czy tam w ogóle były.
PODHAJCE. Kolejne niewytłumaczalne wydarzenie. Nie wiedzieliśmy, gdzie znajduje się szpital, w którym pracowała nasza błogosławiona s. Marta. Wjeżdżamy i zatrzymujemy się na rozwidleniu dróg nie wiedząc, w którą z nich skręcić. Rozglądam się i za plecami widzę dwa budynki i tak od niechcenia mówię "a może to jest szpital". Ksiądz na to: to zobaczmy, wracamy i ....rzeczywiście okazuje się, że to jest poszukiwane przez nas miejsce.!!! Ale o tym jeszcze nie wiemy. Wita nas trochę nieufny stróż, wypytuje i potwierdza - tak, tutaj był szpital!!! Chcemy go zobaczyć w środku, ale klucze ma dyrektor szkoły. Pan ofiarnie idzie poprosić w naszym imieniu o otworzenie nam budynku. Za chwilę wraca, a wraz z nim młody człowiek. Wita się serdecznie, wspomina przyjazd sióstr busem /s. Anna, s .Józefa, s....../ i rozpoczyna opowiadanie i oprowadzanie po starym szpitalu, w którym teraz swoje lokum znalazła szkoła, gdzie dzieci uczą się malować, robić cudne rzeczy ze skóry, gliny, kompozycje kwiatowe, ze słomy - zostałam nawet obdarowana "ludzikiem-grajkiem" - wykonanym tą techniką. Pan dyrektor pochwalił się wieloma nagrodami, dyplomami, jakie zdobywają każdego roku prace jego uczniów. Podziwiałam jego zapał i nie zrażanie się trudnościami, z jakimi boryka się on i jego szkoła, a zwłaszcza tym, że w zasadzie nie mają żadnej pomocy ze strony państwa. Pootwierał nam wszystkie sale, najlepiej orientował się, co do usytuowania sali operacyjnej, gdyż jak pamięta, ściany były wyłożone kafelkami, a u sufitu były duże haki podtrzymujące dodatkowe oświetlenie, tak potrzebne na sali operacyjnej. Opowiadał nam też o swoich planach dotyczących remontu budynku, tak bardzo chciałoby mu się pomóc. Gdy żegnaliśmy się, obiecał, że już w przyszłym roku na frontonie szkoły będzie płaskorzeźba głowy s. Marty- oczywiście serdecznie zaprasza do odwiedzenia tych stron.
Nasz pan stróż, nie chcąc być gorszym od pana dyrektora, już bez oporów pokazał nam drugą część szpitalnych pomieszczeń. I tutaj też widać układ szpitalnych sal, obecnie znajdują się tutaj biura. Oczywiście wszystkie te pomieszczenia wymagają kapitalnego remontu. Pan na pożegnanie długo machał nam ręką.
BURSZTYN. Po raz pierwszy zdarzyło mi się zatrzymać w tym miasteczku, a przecież ilekroć jechałam do Storożyńca, czy Śniatyna zawsze przez nie przejeżdżałam. Widząc znak "szpital" skręciłam, by po przejechaniu kilkuset metrów dojechać do budynku szpitala, który już od razu było wiadomo nie jest "naszym"szpitalem. Trudno uwierzyć, ale gdy ksiądz wysiadł z samochodu od razu "trafił" na mera miasta, którego dobrze znał z wizyt w kurii. I to on wskazał nam szukane przez nas miejsce. Pojechaliśmy i rzeczywiście znaleźliśmy budynek - ruinę. Miejsce przepiękne, wśród drzew, z dala od ludzi, cegła widać mocna, ale tynk odleciał, brakuje okien i szyb. Zaczęliśmy oglądanie, a tu wołanie od następnego stróża, kto my, skąd itp.? Ale, gdy przedstawiliśmy się zaczęły się opowieści, wspomnienia i oprowadzanie. Pan nie pamięta naszych sióstr, ale wie, że monaszki tu pracowały. Zaprowadził nas do kaplicy, której kształt od razu powiedział nam - tutaj była kaplica. Została ona podzielona sufitem, tak, że sklepienie zobaczyliśmy dopiero po wejściu na
1-sze piętro. Pytaliśmy o cmentarz, ale okazało się, że Niemcy wykopali stare groby i przenieśli w jedno miejsce niedaleko cerkwi. Pan przyznał się do polskich korzeni i tak w życzliwej atmosferze pożegnaliśmy się.
ROHATYN. Już pod wieczór dojechaliśmy do Rohatyna, równie często mijanego po drodze. Za każdym razem widziałam zniszczone budynki, a od niedawna próby ich naprawy. Ale po raz pierwszy weszłam do środka i ...obraz jaki zobaczyłam był przerażający. Widać, że było i nadal jest to miejsce libacji. Ściany "ozdobione" napisami, wszędzie butelki po napojach, pety, śmieci. Widać ślady pożaru - spalone belki sufitu, leżące w jednym z pomieszczeń. Chodziliśmy bardzo ostrożnie, bo podłoga uginała się pod nami. Rozpoznajemy też kaplicę po charakterystycznych kształtach, jest też zniszczona, zachowały się jedynie kafelki posadzki.
Następnie jedziemy na cmentarz. Pamiętam z opowiadań sióstr Prezentek, że znajdują się tam groby naszych sióstr, ale jak je odnaleźć? Wchodzimy i ja kieruję się od razu ku kapliczce, może gdzieś tam? Po drodze pytam starszego pana, ale on nie wie. Czas ucieka, musimy się już spieszyć, by ksiądz mógł odprawić Mszę św. we Lwowie. W duchu pytam się "siostry gdzie jesteście?". A potem "wzywam na pomoc " s. Martę i... podchodzę do grobu, przy którym siedzą trzy starsze panie. Pytam, czy nie wiedzą, gdzie leżą polskie siostry, a one razem wskazują mi w tym samym rzędzie, po ich prawej stronie, trzy żelazne krzyże nad trzema mogiłami. Prawie biegnę i widzę zadbane groby, świeżo posadzone kwiaty, dwa identyczne krzyże, trzeci inny i tabliczki, ale bez widocznych już podpisów, czas już zrobił swoje. Ale ja wierzę, że to groby naszych sióstr!!! Pomodliliśmy się z księdzem i w drogę.
Tak minęła nam niedziela 6 lipca. Przejechaliśmy w tym dniu ponad 600 km. Przez cały ten czas zastanawiałam się: dlaczego ja, dlaczego teraz? Jutro jedziemy dalej.
dcn.
Siostra Maria Stec
Chongqing
Chiny
Moje spotkanie z Chinami
Z radością podejmuje temat Chin odopwiadajac na zaproszenie Siostry Asysentki, Siotry Bogumiły, by napisać na temat swoich doswiadczeń w Chinach do Naszego Chleba.
Do pracy na Uniwersytecie w Chinach zostałam wysłana przez Prowincję w Los Altos Hills, USA, w której to Prowincji służę Ubogim już od 6 lat. Przez cały rok akademicki tj. od września 2007 do lipca 2008 pracowałam incognito jako wykładowca języka angielskiego w Uniwersytecie Nauk Scislych i Informatyki w Chongqing, Chiny. Pracowałam incognito gdyż w Chinach przedstawiciele Kościola Katolickiego są prześladowani i nie do pomyślenia jest by zatrudniać siostry zakonne czy księży na etacie w jakimkolwiek uniwersytecie.
Miasto Chongqing liczące okolo 33 milionow ludzi, jest położone w południowo-zachodnich Chinach. Jest to dynamicznie rozwijający się ośrodek przemysłowy o niewyobrażlnym zanieczyszczeniu środowiska naturalnego, oromnej ilości młodych ludzi, którzy codziennie rano podążają bez słów do szkoł i 13 uniwersytetów. Chonqing (co na język polski tłumaczy się “podwójna radość, szczęśliwość”) jest miastem pełnym kontrastów i różnic społecznych, pełnym bogactwa i skrajnego ubóstwa. Temu wszystkiemu przewodniczy i wszystko kontroluje komunistyczna partia Chin, która podkreśla jak doniosłą rolę odgrywa tu komunizm o właściwościach chinskich, co w moim rozumieniu należy czytać, jako komunizm szczególnie okrutny i ciągle, zastraszająco dobrze się mający. Młodzi ludzie, moi studenci są niezwykle inteligentni i pracowici, często bardzo zastraszeni, bezsilni i z braku sensu życia popełniają samobójstwa. Praca z nimi polegała często na tłumaczeniu gramatyki języka angielskiego...ale częściej na mówieniu w nieskonczoność o tym, że jest NADIEJA, MIŁOŚĆ, WIARA.
W przeszłości Chiny miały wiele nazw. Rzymianie nazywali je Serica. Od czasów Marco Polo przyjęla się nazwa Katy = Katay. Sami Chinczycy najchętniej nazywają swój kraj ZHONGGUO, czyli Państwo Środka.
Chiny (Chińska Republika Ludowa) to państwo w Azji obejmujące historyczne Chiny (bez Taiwanu) oraz Tybet (państwo nieprawnie zagarnięte przez Chiny) i inne ziemie w Azji Środkowej zamieszkane w sumie przez 56 grup etnicznych. To najludniejsze państwo świata o populacji przekraczającej 1, 3 miliarda ludzi fascynuje nieustannie. Pod względem powierzchni jest na 4 miejscu na świecie, a pod względem wielkości gospodarki PKB, nominalnie 3 po USA i Japonii. Władzę w tym kraju sprawuje od 1949 roku Komunistyczna Partia Chin. Po śmierci jej “wielkiego” wodza Mao Zedonga, w latach 80 -tych partia rozpoczęła reformy ekonomiczne, co dało największą migrację w historii świata: ze wsi do miast przeniosło się już prawie 200 milionow Chińczyków. Obecny ustrój Chin to komunizm o tzw. chińskich właściwościach, w praktyce oznacza to 50% warstwę bogatych związanych z partią komunistyczną i 50% warstwę Ubogich żyjących na krawędzi nędzy i rozpaczy.
Ale Chiny to jeden z najstarszych ośrodkow cywilizacyjnych świata, o odrębnej i bardzo bogatej tradycji muzycznej, teatralnej, literackiej, filozoficznej i historycznej, a także naukowej. Po zakończeniu morderczej rewolucji kulturowej, chińska kultura stopniowo się odradza, chociaż zdaniem wielu krytyków, szkody wyrządzone za rządów Mao Zedonga są zbyt wielkie, aby możliwe było jej pełne odrodzenie. Gospodarka oparta na wyzysku swoich obywateli i braku poszanowania środowiska naturalnego, w której główne profity są udziałem ludzi powiązanych z władzą komunistyczną. Dla przykładu: w Chinach jest 320 tys. osób, których średnio majątek wynosi 5 milionów
dolarów. 90% z nich należy do partii komunistycznej wychwalanej przez media. Telewizja Chińska nadaje programy na 50 kanałach. Wiekszość programów jest cenzurowana. Dostęp do wolnych mediow mają jedynie mieszkańcy Hong Kongu i Taiwanu. W Chinach kontynentalnych programy tych TV są bardo cenzurowane, a drażliwe tematy zastępowane reklamami lub blokowane całkowicie.
O Chinach tylko prawda jest ciekawa. W następnym liście napiszę szerzej o sytuacji Kościoła Katolickiego w tym kraju oraz na temat tragicznej sytuacji Tybetu, gdyż Tybetańczykom obiecałam mowić i pisać o ich cierpieniu wszędzie gdzie to tylko jest możliwe.
Pozdrawiam wszystkich czytelników Naszego Chleba,
Z modlitwą.
Siostra Maria Stec
Z listów S. Małgorzaty Słomki Magadan 21.10. 2008
Siostro Anno!
Chciałam wcześniej napisać, ale w związku z wizytacją Biskupa Klimowicza, miałyśmy "zagęszcony" czas. 2 dni temu odleciał od nas na Kamczatkę.Wszyscy się cieszą z tej wizyty, myślę, że sam Biskup też, powiedział nam na koniec wiele ciepłych słów, zobaczył różne aspekty służby w Parafii i mógł także poprostu włączyć się w nasze życie, bo był prawie 2 tygodnie. My miałyśmy z nim 2 spotkania u nas w domu, jedno dotyczące naszej służby Ubogim po domach i w Parafii, a drugie połączone z modlitwą i rozmową o życiu duchowym, była też kolacja z księżmi u nas... Wizytacja w Parafi dotyczyła wszystkich aspektów: liturgi, katechezy, Biskup poznał wszystkie matki i dzieci uchronione od aborcji, było spotkanie z Represjonowanymi, spotkanie z grupą modlitweną.W niedzielę na Mszy Św. były Chrzty: dorosłej Walerii i dwojga małych dzieci, Bierzmowanie 17 dorosłych osób i przyjęcie do wspólnoty Kościoła 4 osób. A na końcu poświęcenie witrarzy. Są bardzo piękne, zrobione tak, jakby malowane, ale wydaje mi się, że ten styl nie za bardzo przemawia do naszych ludzi. Jest za współczesny, i nie za bardzo pasuje do "katolicko- prawosławnego" wystroju wnętrza kościoła. Cała uroczystość była piękna, było dużo ludzi nie tylko naszych. Dostałyśmy pozwolenie na noszenie Komuni Św. do chorych, jeśli nie ma księży. Mamy teraz dużo pracy, zaczęliśmy jesienną serię alfy i dołączyliśmy do niej kurs św. Pawła dla tych, którzy przeszli już alfę (przyszło 25 osób) i kurs dla par małżeńskich. Wszystko odbywa się w jednym czasie wsoboty przez 12 tygodni. Siostra Marta zrobiła generałkę w zakrystii i z szatami liturgicznymi. O.Dawid "fuczał” jak borsuk, bo z tej okazji zaostrzyły się różnice mentalności i podejścia do porządku, a teraz jest zadowolony i o wszystko przychodzi pytać s.Martę. Ja zaczęłam niedzielną katechezę dla calej parafii, po Mszy św. objaśniam liturgię, a potem dla chętnych jest cykl z historii Kościoła. Jean poleciała wczoraj do Kijowa. Dzwoniłam do s. Barbary i Ona wyjedzie po Jean do Czerniowiec 24. W Kijowie na lotnisko wyjedzie po nią o. Pol i potem wsadzi do pociągu. Siostro Anno, O. Maikel prosił mnie bym poprosila w jego imieniu, o przyslanie nam 1000 Hosti. Nie można dostać ich w Rosji. Myslę, jakby dobrze opakować to dojdą.
Dołączam modlitwę i wrazy szacunku. s. Małgorzata SM
Magadan, 31.10.2008
Piszę w wigilię Wszystkich Świętych dołaczając do moich modlitw życzenia świętości na miarę pragnień Pana Jezusa dla Siostry i przez posługę Siostry. Siostro Anno, będziemy modlić się w tym roku na porządnie zaśnieżonych cmentarzach, a ja co roku myślę o naszych polskich Wszystkich Świętych, o tej szczególnej atmosferze na naszych Cmentarzach, o modlitwach które jakby w przyspieszonym tempie idą wraz z dymem świec ku niebu, o zapachu chryzantem szczególnie wieczorem, o ludziach milczących przy mogiłach, tego tak tu brakuje... nie wiem czy poświęcimy w tym roku groby na 13 kilometrze, tam bardzo zawiał śnieg, pewnie tylko pójdziemy na Marczykański. Dziękuję za paczkę, którą Siostry nam posłały, szczególnie za komunikanty. Proszę przekazać też Siostrze, która posłała bieliznę kielichową, że będziemy się modlić w jej intencjach w Kaplicy Męczenników. Udało się nam zrobić ten remont na dachu i ścianie zewnetrznej, i to bezpłatnie!!! Wszyscy mówią, że to chyba cud, że REO zrobiło nam ten remont. Dzień przed tym, jak miała przyjechać ta prywatna firma ze swoim sprzętem, przyjechała maszyna z REO i zrobili wszystko w jednym dzień. Ja wiem, że to zasługa O. Pio, bo jak tam byłam 6-ty i ostatni raz wzięłam ze sobą Jego obrazek z relikwiami, a Marta w domu modliła się w tym czasie. Jak rozmawiałam z Naczelnikiem wsunęłam obrazek pod półkę biurka z mojej strony. Co prawda Ojcu Pio też zeszło długo, bo 3 tygodnie na załatwienie tej sprawy, ale w domu nie przecieka i zaoszczędziłyśmy około 10 000 rubli.Teraz czyścimy kawałek ściany w pokoju s. Marty i Jean, trzeba je nasączyć płynem przeciwgrzbkowym, ale to już drobiazgi. Wczoraj w Moskwie zamordowano dwóch księży Jezuitow, jeden pracował w Uniwersytecie moskiewskim, miał rosyjskie obywatelstwo, drugi odpowiadał za powołania, był w moim wieku. Zamordowano ich ,w ich domu nożem, o 21 wieczorem. Jutro we Wszysttkich Świętych będzie ich pogrzeb. Do grona męczenników dołączą nowi-moskiewscy. Na zewnątrz cisza, nie ma o tym rzadnych wzmianek. S. Jean już w Śniatynie, pomaga s. Halinie w sadiku-to była Jej pierwsza służba w Zgromadzeniu. Pisała mi o tym i wydaje się, że jest zadowolona. Dziękuję, że zgodziła się Siostra na ten pomysł. O. Dawid zapowiedział O. Maiklu, że to Jego ostatni rok w Magadanie, że latem chce wrócić na stałe do Stanów. O. Maikel przeżywa to .... i już myśli szukać kogoś na Jego miejsce...w Polsce.Takie u nas nowości.
Pozdrawiamy serdecznie wszystkie Siostry Domu Prowincji.
Z modlitwą s. Małgorzata i s. Marta.
15.12.08
Kochana Siostro Wizytatorko,
Na zbliżające się święta Bożego Narodzenia życzę, aby „ Podnieść rączkę Boże Dziecię błogosław ojczyznę miłą .... błogosław całą moją Prowincję Krakowską i wszystkie Siostry i dzieła naszych ubogich…. U nas tak wiele się wydarzyło - beatyfikacja s. Wieckiej - nowy dom na Ukrainie, nowe postulantki nowe siostry, których jeszcze nie udało mi się spotkać osobiście, ale ducho-
wo modlę się, aby były wierne tej „wielkiej Miłości” i wielkiej przygodzie życiowej, którą jest służba ubogim. Tutaj teraz jest pora deszczowa połączona ze zmianami temperatur i mamy Centrum Zdrowia wypełnione po brzegi przez chore dzieci na malarię, na zapalenie płuc, biegunkę. Po wodę chodzą do źródła i myślę, że to deszcze zanieczyściły wodę, nie mają, w co się ubrać i mają liche lepianki, więc dużo osób jest chorych. Pracujemy od rana do wieczora z małą przerwą w południe. Często też wzywają nas w połowie nocy. Ten okres grypowy skończy się w połowie stycznia, więc jeszcze troszkę. Pomału też zaczynam myśleć o wypoczynku w przyszłym roku, więc to jest za kilka miesięcy!
Całuje was z całego serca i polecam się waszym modlitwom. s. Teresa Bełch SM
Z listu S. Romany Białowąs
“Narodził się Jezus Chrystus bądźmy weseli …”
Czcigodna Siostro Wizytatorko, Drogie Siostry Prowincji Krakowskiej.
Według naszego staropolskiego zwyczaju i potrzeby serca pragnę na te radosne święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok przesłać Wam najserdeczniejsze życzenia. Niech Pan Jezus z betlejemskiej stajenki obficie Wam błogosławi, szczególnie na marsz ku świętości według powziętych zaangażowań na Konwencie Prowincjalnym i według nowych Konstytucji. Życzę Wam stuprocentowych osiągnięć. Co daj Boże. Amen!
A na ten szczególny wieczór, spotkania rodzinnego około stołu wigilijnego, łamiąc się w duchu białym opłatkiem, ściskam każdą siostrę z osobna i wszystkie razem, śpiewając „Niepojęte dary dla nas daje dzisiaj z Nieba Ojciec łaskawy”
I oto miejsce i czas chwalenia i wielbienia Boga, Ojca wszelkiej dobroci za tak wiele łask szczególnie mi udzielonych, za już podeszły wiek życia, łaskę chrztu i potrójnego powołania, dzięki Ci Panie Boże. Za 3 dziesiątki posługi misyjnej, za zdrowie i zdrowy rozum, dzięki Ci Panie Boże, za ukochanych rodziców, którzy nas wychowali w wierze katolickiej i nauczyli nas kochać Boga, dzięki Ci Panie Boże. Za powołanie do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia, gdzie nauczyłam się kochać Jezusa w ubogich, za prawie 50 lat tej radości służenia, dzięki Ci Panie Boże, bądź uwielbiony na wieki. I jeżeli łaskawość Boga pozwoli doczekać przyszłego roku, będziemy dziękować i wielbić dobroć Boga razem za te wspaniałe dary na urlopie w Ojczyźnie.
Co u nas w Moutourwa? Powierzone nam posługi misyjne staramy się wypełniać jak najlepiej. Katechezy, animacje sanitarne, szycie, wyszywanie, AIC, centrum dla niedożywionych, mały internat dla dziewczyn z liceum …
W tym roku przeleciał przez Moutourwa „huragan” i wymiótł 3 siostry. Nasza Służebna jest chora i od marca leczy się w Belgii, jedna z młodych sióstr poszła na studia, trzeba było zastąpić je
innymi siostrami. Przyszły do Moutourwa 3 nowe siostry, jedna młoda siostra jest już od roku i ja jest nas 5 siostr.
Od października staramy się powolutku układać współpracę. Każda z nas ma dużo dobrej woli i chce, aby wspólnota wypełniła wole Bożą, służąc tam, gdzie ją wola Boża powołała, gdzie Zgromadzenie przydzieliło każdej z nas działkę na polu Bożej pracy.
Siostra Służebna, Kamerunka, s. Brygitte, pielęgniarka zajmuje się centrum dla dzieci niedożywionych, formacją animatorów i aptekarzy z wiosek oraz katechezą. Kobiety katolickie są razem z s. Agnieszką. S. Lilian i s. Luz Marina zajmują się internatem dla dziewczyn, młodzieżą, AIC, w sąsiednich parafiach. S. Romana? Koło zapasowe, albo „engin tout terrain”. Będę się zajmować ministrantami, katechezą pierwszego roku Katechumenatu i AIC w parafii podzielonej na 4 sektory. Wizyty po domach: starców, kalek, opuszczonych oraz od strony materialnej, SIDA (żywienie, ubrania, podróże w celu wykonania analiz ..)
W święto Św. Wincentego, 27 września świętowałyśmy Śluby Święte po raz pierwszy dwóch sióstr z dalekiej północy Kamerunu. Jedna i druga z Moutourwa. S. Janeta rodem z Moutourwa, a S. Elizabeth z Mindjil, ale pracowała u nas w naszej wspólnocie i teraz po Ślubach poszła do szkoły - liceum technicznego. Jest w Domu Prowincjalnym w Yaounde.
Po powrocie z uroczystości ślubnych świętowałyśmy św. Wincentego w Moutourwa z 67 ubogimi. Mszę św. i posiłek przygotowały Panie Miłosierdzia. Po Mszy św. spożywałyśmy obiad razem z ubogimi na otwartym polu. Na koniec Panie Miłosierdzia przygotowały małą niespodziankę dla każdego. Wszyscy wrócili do domu z małym upominkiem. Coś z ubrania, mydło, sól, zapałki, zeszyty, długopisy dla dzieci sierot, a nawet ciasteczka.
Mamy też na misji mały zwierzyniec: świnki 2 duże i 12 małych, kury, kaczki, przepiórki.
W tym roku, jak już wcześniej pisałam opady deszczu były niezłe. Spodziewamy się dobrych urodzajów, jeżeli szarańcza nie zje sadzonek milu. W naszym ogrodzie, jak na wielkość ogrodu miałyśmy dość dużo kukurydzy, orzeszków ziemnych, i „grochu ziemi” galadżi, Koperek i ogórki nie udały się.
Na koniec coś z życia duchowego. Jak co roku na Wielkanoc mamy dość dużą ilość chrztów i Pierwszych Komunii św. W tym roku było około 80 młodych i dorosłych oraz 20 dzieci do Pierwszej Komunii św.
Na nowym etapie przygotowania do sakramentów jest dużo kandydatów, ale ich przygotowanie i wytrwałość zadecydują czy otrzymają chrzest.
Panie Miłosierdzia oraz grupy młodzieżowe pomagają sobie wzajemnie w służeniu Ubogim. W dostarczaniu wody do picia w okresie suszy, drzewa na opał, poprawianiu zwalonych przez deszcz chatek a my im towarzyszymy i wspieramy finansowo, jeżeli zachodzi potrzeba.
Kończąc tych kilka wiadomości, przesyłam Wam Czcigodna Siostro Wizytatorko oraz Drogim Siostrom serdeczne pozdrowienia i zapewniam mocno i serdecznie o pamięci w modlitwach.
Specjalne pozdrowienia i podziękowanie za modlitwy Naszym Drogim Siostrom z Infirmerii.
Szczęść Boże! Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku 2009 życzy
Sr Romana Białowąs SM
Siostra Gertruda Walczysko (04.02.1933 - 26.10.2008)
Homilię wygłosił podczas Mszy św. Pogrzebowej
dnia 31.10. 2008 r. o. Dyrektor M. Stasiowski
Drogie Siostry, Drodzy Bracia!
Dzisiejsze teksty biblijne, które dobraliśmy na uroczystość pogrzebową, wypadającą w tej jesiennej porze, skłaniającej do refleksji, w przededniu Uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego - opisują nam życie człowieka wierzącego na tej ziemi.
Św. Paweł daje dwie ważne wskazówki dotyczące tego, z jakiego punktu widzenia patrzeć na to ludzkie życie. Po pierwsze, brutalna i twarda prawda: Niszczeje człowiek zewnętrzny. Nie mamy przecież, co do tego żadnych wątpliwości. Doświadczamy tego nie tylko na innych, którzy chorują i umierają, ale na sobie. Stwierdzamy, że czas ucieka i w związku z tym pojawiają się rozmaite zmiany w organizmie, w ciele, w psychice, w duchu. Niszczeje człowiek zewnętrzny. Na gruncie takiego faktu trzeba mocno stać. Człowiek wierzący nie buja w obłokach tylko chodzi twardo po ziemi. A twarde fakty w naszej sprawie to są właśnie takie: Niszczeje człowiek zewnętrzny. Nie będę szerzej tego rozwijał, bo nie trzeba nikogo do tej prawdy przekonywać. To czujemy, widzimy, słyszymy.
Ale jest i druga strona tego medalu: Wewnętrzny człowiek odnawia się z dnia na dzień. Ale to dotyczy tylko ludzi żywo wierzących, a szczególnie powinno dotyczyć nas powołanych. Wewnętrzny człowiek odnawia się z dnia na dzień. O ile, co do ciała idziemy ku schyłkowi, w stronę prochu tej ziemi, to co do ducha mamy się dźwigać w górę bez końca, bez ograniczeń, żeby przebić wreszcie bramę śmierci i dotrzeć do ojczyzny, która jest w niebie. A dlaczego jest to możliwe ? Dlatego, to druga ważna wskazówka z dzisiejszej pierwszej lektury, że wpatrujemy się nie w to, co widzialne, ale w to, co niewidzialne. Tam jest utkwiony nasz wewnętrzny wzrok. Nie tylko w to, co może być uchwycone zmysłami: wzrokiem czy dotykiem, ale wpatrujemy się w to, co niewidzialne, co jest poza zasłoną rzeczy, przedmiotów czy ciała.
A to wszystko z tego powodu, i tu już dzisiejsza Ewangelia, że Jezus obwieszcza nam prawdę najważniejszą z ważnych i najradośniejszą z radosnych: „ Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Nie ma większej prawdy, bardziej doniosłej, o większej wadze niż ta prawda: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Uruchamiajmy, więc wiarę w Jezusa, który jest zmartwychwstaniem i życiem, żebrząc o Jego łaskę w tej sprawie. To przecież z Jego łaski wierzymy żywo. A jeżeli tej łaski brakuje albo słabo o nią prosimy lub o nią nie dbamy to wiara zanika, bo jest czymś dynamicznym. Można ją nawet całkiem utracić tak jak powołanie i inne Boże dary!
Otóż, jeżeli wierzymy w Jezusa, który jest zmartwychwstaniem i życiem to wszystko wygląda inaczej. Niszczenie zewnętrznego ciała jest tylko środkiem, jest drogą do celu, wydarza się po
drodze. To nie jest ostatnie słowo Boga wobec człowieka. Ostatnim słowem Boga wobec człowieka jest właśnie to: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Ostatnie słowo Jezusa w sprawie czło-wieka brzmi „życie”, a nie „śmierć” czy też „cierpienie”.
Pytanie, które przy końcu tej perykopy pada jest skierowane zawsze i nieustannie do nas. Jest ciągle aktualne: „Wierzysz w to”? Tu się wszystko rozstrzyga. Marta mówi: „Tak Panie ja mocno wierzę”, nie tylko „wierzę”, ale „mocno wierzę”, że jesteś Mesjaszem, Synem Bożym, że jesteś zmartwychwstaniem i życiem. Jest to pytanie do nas nie tylko w czasie tego pogrzebu, ale w ogóle kluczowe pytanie życia, pytanie życiowo najistotniejsze: czy wierzysz w to? Zawłaszcza w sytuacji świata bardzo skomplikowanego, trudnego, nacechowanego także zbrodnią i przemocą. W różnych miejscach leje się krew, ludzie są męczeni za wiarę w różnych zakątkach świata, a chrześcijanie, zwłaszcza rzymscy katolicy w sposób szczególny. W takim kontekście to pytanie jeszcze bardziej mocno brzmi, czy wierzysz w to?
I po to gromadzimy się na tej Eucharystii, żeby w duchu wiary spotkać się z Jezusem obecnym w Słowie i w Sakramencie. Żeby temu Jezusowi, który jest zmartwychwstaniem i życiem polecać śp. Siostrę. Gertrudę, która przebyła swój ziemski odcinek życia. W różnych miejscach całej Prowincji, była znakiem jak każdy z nas, znakiem eschatologicznym królestwa Bożego, znakiem tegoż Jezusa Zmartwychwstałego. Człowiek powołany, człowiek konsekrowany jest w szczególności takim wyrazistym znakiem tego, co dalej, odsyła do innej rzeczywistości, do innego wymiaru życia. Do innego świata. Nie tutaj się kończy aktywność człowieka. I w tym świecie, który jest w dużym procencie naznaczony niewiarą ( katolików jest 17% - jesteśmy mniejszością na kuli ziemskiej) swoją wiarą w Zmartwychwstałego odsyłamy wszystkich do innego świata, do ojczyzny w niebie, do życia, które się nie kończy. Taka jest misja człowieka wierzącego i człowieka powołanego. Również Siostry Gertrudy, która zakończyła już swój wiek życia.
Do Zgromadzenia zgłosiła się w 1953 roku, 55 lat temu. Postulat odbyła tutaj w domu prowincjalnym, potem również formację w seminarium i posłanie do służby Chrystusowi w ubogich (w lipcu 1953 r.). Wszystkie te wydarzenia były w czasie bardzo zwarte, jak widać. Po kilka miesięcy postulat i seminarium. Śluby Święte po raz pierwszy złożyła 25marca 1958 r., czyli równo 50 lat temu. W Zgromadzeniu uzupełniała swe wykształcenie: między innymi szkołę średnią i dwuletnią szkolę pielęgniarską. A potem już służba. A służba miała miejsce przede wszystkim w tym domu, tutaj. Była tu 6-krotnie, w sumie 45 lat, w różnych urzędach, w różnych formach aktywności. Pomagała w ekonomacie, pracowała w Domu Helclów (przez 16 lat), w kancelarii parafialnej u bł. Anieli Salawy - 5 lat. Odwiedzała więźniów na Montelupich, posługiwała na furcie w Domu Misjonarzy przy ul. św. Filipa 19 przez 5 lat, a także na furcie tutaj w domu prowincjalnym. Była też dwukrotnie w Płazie w Zakładzie Specjalnym, w sumie 3,5 roku, następnie w Gorzowie jako katechetka 5 lat, a potem w różnych miejscach do pomocy czy jako zastępstwo w Tenczynku, w Gorzowie, w Żaganiu, w Rabce, i w Krakowie. Od 2005 roku przebywała już we wspólnocie na infirmerii, do końca swoich dni.
Patrzymy na Jej życie, na jej powołanie i dziękujemy Panu Bogu za to, co uczyniła w Zgromadzeniu w imię miłości do Boga i do ludzi. Polecamy ją miłosierdziu Bożemu,
a wspominając jej życie i powołanie w kontekście dzisiejszego Słowa, myślimy o sobie, wyciągamy
wnioski i uczymy się jeszcze piękniejszego życia w wierze, miłości i nadziei pokładanej w naszym Panu, który jest Zmartwychwstaniem i Życiem. Takie orędzie nieśmy wszędzie, gdzie pójdziemy. Amen.
S. Karolina Sobotkiewicz (14. 12. 1919 - 03. 12. 2008)
Homilię dnia 6 grudnia 2008 r. wygłosił o. Dyrektor M. Stasiowski:
Drogie Siostry! Drodzy Bracia!
Na naszej tegorocznej adwentowej dekoracji jest umieszczony między innymi zegar. Zegar, który idzie. Pokazuje upływający czas. Jesteśmy zanurzeni w czasie i w ciele, jak o tym znakomicie przypomniała nam pierwsza dzisiejsza lektura. Zatem dopóki jesteśmy w ciele, a jesteśmy w ciele i w czasie, jesteśmy pielgrzymami i to z daleka od Pana. Przybliżamy się do Niego w trakcie naszego życia. Ten zegar tyka, ale w pewnym momencie się zatrzyma. Dla Siostry Karoliny już się zatrzymał. Zatrzyma się dla każdego.
Na niektórych katedrach, np. na wieży Katedry Oliwskiej, umieszczony jest napis: una ex illis ultima - jedna z tych godzin, minut będzie ostatnią godziną czy minutą. Dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę każdego dnia, wiedząc, że mamy do dyspozycji trochę czasu na tej ziemi, z którym dobrze byłoby zrobić coś ważnego, pięknego i dobrego. Jesteśmy zanurzeni w czasie. Jesteśmy umieszczeni w ciele. Pielgrzymujemy z daleka od Pana, ale coraz bliżej Pana. To jest jedna z kluczowych prawd z zakresu chrześcijańskiej antropologii, czy chrześcijańskiej wizji człowieka.
Kiedy jak kiedy, ale w czasie pogrzebu dobrze jest tę prawdę w sobie odświeżyć, żeby się nie łudzić, iż jesteśmy tu zadomowieni, na tej ziemi i że mamy bardzo dużo czasu. To nie prawda! Mamy mało czasu! Czyli tyle ile trzeba. I nie mamy tu stałego miejsca, zmierzamy do celu. Ale póki te zegary nasze tykają, trzeba- jak Ewangelia dzisiaj nam to wyraziście uświadomiła - obumierać jak ziarno, czy jak Jezus w trakcie swojego życia, żeby wydać plon obfity.
Dlatego druga wielka prawda, którą przywołuje dzisiejsza liturgia słowa to ta, żeby nie wiązać się w sposób nieprzytomny z życiem tu na ziemi. Kto miłuje swoje życie, to je straci. Prawda może trudna, ale oczywista. Nie mamy czasu, żeby to szerzej roztrząsać. W każdym razie, mówiąc językiem biblijnym, kto nienawidzi swego życia na tym świecie, ten je dopiero zachowa na życie wieczne. Obumieranie w trakcie czasu, który mamy do dyspozycji, umieranie mądre na drogach wiary, na drogach powołania, w trakcie realizacji codziennych swoich zajęć i obowiązków, to jest sztuka życia chrześcijańskiego. Ewangelia to nam również dzisiaj przypomina.
Mając przed oczyma te dwie wielkie, ważne, fundamentalne prawdy, popatrzmy przez chwilę na życie s. Karoliny Sobotkiewicz: jak to ona poruszała się na tym pielgrzymim szlaku w ciele i w czasie i jak umierała. Co ten czas dla niej znaczył i co jej przyniósł?
Urodziła się niedaleko Podhajec (warto to podkreślić), czyli tam gdzie posługiwała w swoim czasie błogosławiona Siostra Marta, dokładnie w Panowicach, w 1919 r. Szmat czasu temu. Zaraz potem została ochrzczona. Tam również chodziła do szkoły podstawowej. A w Zgromadzeniu jej czas zaczął się mierzyć od 27 lutego 1938 roku, czyli równo 70 lat temu, kiedy to rozpoczęła postulat. Odbyła go we Lwowie w Domu św. Wincentego i następnie rozpoczęła formację w Seminarium w tymże 1938 roku. Rok później została posłana do służby Chrystusowi w Ubogich,
był to rok wybuchu II wojny światowej, żeby kilka lat później w 1943 r., w samym środku tej zawieruchy wojennej, złożyć Śluby św. po raz pierwszy.
W Zgromadzeniu była pielęgniarką. Placówki naznaczone jej posługą to: wpierw Dom Prowincjalny przez 2 lata, następnie szpital św. Łazarza przez 22 lata, a kolejne miejsce to Zakład im. Helclów - przez 27 lat. Mieszkała wtedy przy Warszawskiej 11. Kiedy zakończyła te posługi przeniosła się do Rabki na 12 lat, a w 2002 r. przybyła tu do Domu Prowincjalnego, gdzie przebywała prawie 6 lat i obumierała jak ziarno. Siostry ze wspólnoty infirmeryjnej wiedzą, jak to z bliska wyglądało - to dosłowne obumieranie dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, przez ostatnie lata. Wspólnota infirmeryjna otoczyła siostrę Karolinę niezwykle wielką troską i pieczołowitością.
I tak dobiegło końca to życie mierzone czasem na 89 lat, w powołaniu 70. Była obdarzona, jak Siostry wiedzą, dobrym, pięknym głosem. Robiła z tego sympatyczny użytek ku radości współsióstr i otoczenia.
Taka była Ona. Takie było Jej życie. Taka pielgrzymka przez tę ziemię i w Zgromadzeniu. Takie obumieranie! A my? Pielgrzymujemy w dalszym ciągu w czasie i w ciele. Obumieramy w służbie na drodze powołania. Adwentowy zegar naszego życia tyka. Idzie. Zadbajmy o minuty, są bezcenne. Próbujmy je napełniać dobrem, podejmować wszystko w imię Pana i zadbać o to, żeby konkrety naszego życia były żywym świadectwem naszej wiary i zaangażowania w Zgromadzeniu.
Świętej pamięci s. Karolina zakończyła swoją wędrówkę. Polecajmy ją miłosierdziu Bożemu, a sami nabieramy jeszcze większego, intensywniejszego, żywego pragnienia, aby nasze życie na drodze wiary i powołania również było takie ofiarne, spokojne, proste ku chwale Boga i pożytkowi ludzi.
Niech nam wszystkim Pan Bóg błogosławi. Amen
PAŹDZIERNIK 2008
1 października Posiedzenie Rady Prowincji
2 października Siostra Wizytatorka z Siostrą Ekonomką wyjechały do Jarosławia, Rzeszowa i Moszczan w sprawie Domu Pomocy Społecznej w Moszczach.
3 - 5 paźdź. Spotkanie formacyjne młodych sióstr, rozpoczynające cykl czterech spotkań poświęconych ślubowi posłuszeństwa. Oprócz wykładów Siostry miały zarezerwowany czas na modlitwę, refleksję osobistą i dzielenie się swoimi przemyśleniami.
5 października Wspólnota Domu Prowincjalnego przeżywa comiesięczny dzień skupienia.
6 października W ogrodzie Domu Prowincjalnego zostało zlikwidowane gospodarstwo.
7 października Siostra Wizytatorka wyjechała do Warszawy na spotkanie Wyższych Przełożonych Zakonów Zgromadzeń Żeńskich.
S. Ekonomka i s. Danuta Paluch udają się do Tarnowa do Wspólnoty przy ul. Robotniczej 4 w sprawach Zgromadzenia.
11 października Podczas Mszy św. o godz. 7.00 celebrowanej w kaplicy Domu Prowincjalnego siostra Anna Tłusty i cała wspólnota uwielbiała Boga za 50 lat powołania siostry Anny.
W kaplicy infirmeryjnej podczas Eucharystii celebrowanej o godzinie 10.30 siostra Stanisława Bazylska wraz z siostrami tamtejszej wspólnoty dziękowała za 60 lat powołania.
12 października W kaplicy Domu Prowincjalnego podczas uroczystej Eucharystii siostra Genowefa Gielata w otoczeniu rodziny i sióstr ze Wspólnoty dziękowała za 60 lat powołania i służby w Zgromadzeniu.
W Kaplicy infirmeryjnej sprawowana jest Eucharystia dziękczynna za 70 lat powołania siostry Karoliny (Annę) Sobotkiewicz. Wspólnota Infirmerii i przełożeni otaczają modlitwą s. Karolinę.
13 października Ksiądz Bogdan Zapotoczny, Superior wspólnoty Księży Misjonarzy przy ul. św. Filipa 19 celebrował Mszę św. w kaplicy Domu Prowincjalnego. Jest to pierwsza wizyta ks. Superiora w naszym Domu.
15 października Rada Prowincji wyjechała do Nitry na Słowację, gdzie spotkają się Rady Prowincji krajów Słowiańskich z Siostrą Zofia Daniscakową, Radną Generalną, O. Javierem Alvarezem, Dyrektorem Generalnym oraz siostra Ritą Ferri, Ekonomką Generalną.
18 października W Bazylice parafialnej św. Floriana była sprawowana dziękczynna Eucharystia za 60 lat powołania siostry Anny Jarosik. Siostra Anna (Pulina) przez długie lata służyła chorym, ubogim i samotnym mieszkającym na terenie parafii św. Floriana.
19 października Siostra Agnieszka Dutka, siostra Jolanta Janiszewska i Siostra Monika Dłubacz powróciły z Paryża, gdzie uczestniczyły w Sesji Wincentyńskiej.
20 października Rada Prowincji po zakończeniu spotkania w Nitrze, pojechała do Budapesztu, aby odwiedzić nasze siostry wspomagające swoją służbą Prowincję Węgierską.
21 października Członkowie Rady Prowincjalnej wrócili ze Słowacji po spotkaniu Rad Prowincji Słowiańskich i po wizycie w Budapeszcie.
23 października Podczas uroczystej Mszy św. celebrowanej w kaplicy Domu Prowincjalnego z udziałem ks. Proboszcza Jana Czyrka dziękowalismy Panu Bogu za 60 lat powołania Siostry Anny (Pauliny) Jarosik. Jubilatkę otaczamy modlitwą i życzymy jej wielu łask Bożych na dalsze lata realizacji powołania Siostry Miłosierdzia.
Siostra Ekonomka z s. Danuta Paluch pojechały do Żywca, Świętoszówki i Choczni w sprawach Zgromadzenia.
24 października Przeżywamy Zgromadzeniowy Dzień Pokuty. Jest to dzień postu i modlitwy różańcowej połączonej z całonocną adoracją Najświętszego Sakramentu.
Przyjechał ksiądz Sylwester Łącki, aby uzgodnić ostateczną wersję tekstów i zdjęcia do przygotowywanego albumu „ Błogosławiona Siostra Marta Wiecka”.
26 października Przełożeni i kilka sióstr pojechali do Dąbrowy Tarnowskiej, aby tam razem z Siostrami: Krystyną i Zdzisławą Jarosz podczas uroczystej Eucharystii dziękować za 50 lat powołania.
W Szpitalu im. J. Dietla, w Krakowie przy ul Skarbowej 1, zmarła s. Gertruda Walczysko, licząc 75 lat wieku i 55 lat powołania.
27 października W kaplicy Domu Prowincjalnego o godz. 17.00 ks. Władysław Jankowicz celebrował Eucharystię dziękczynna za 50 lat kapłaństwa. Otaczamy ks. W. Jankowicza modlitwą, składamy życzenia, wyrażając wdzięczność za zyczliwość i wieloletnią posługę Siostrom naszej Prowincji na urzędzie Dyrektora.
29 paździenika Siostra Iwona Piela pożegnała Wspólnotę Domu Prowincjalnego i wyjechała do Biegonic, aby tam podjąć służbę przedszkolakom w rozpoczynającym swoją działalność przedszkolu katolickim. Dziękujemy Siostrze Iwonie za dobro, którym ubogaciła naszą wspólnotę i życzymy jej Bożego błogosławieństwa na nowej placówce.
30 października Dzisiaj w kaplicy Domu Prowincjalnego o godzinie 16.30 miało miejsce pierwsze nabożeństwo dziękczyno-błagalne, podczas którego przedstawialiśmy podziękowania za łaski otrzymane za wstawiennictwem błogosławionej Siostry Marty a także prośby kierowane do Pana Boga przez pośrednictwo naszej błogosławionej Marty. W tych intencjach była sprawowana Euchary-
stia wg formularza o bł. Siostrze Marcie Wieckiej. Podobne nabożeństwa po
łączone ze Mszą św. będą miały miejsce 30 dnia każdego miesiąca.
31 października Dzień pogrzebu s. Gertrudy Walczysko. Mszę św. w intencji śp. S. Gertrudy koncelebrowało 6-ciu kapłanów: ks. Dyrektor, M. Stasiowski, ks. Prob. J. Czyrek, ks.Br. Tomczyk, ks. A. Skrzyniowski, ks. W. Jankowicz i ks. J. Kowalik. Licznie zebrane siostry odprowadziły ciało s. Gertrudy do grobowca Sióstr Miłosierdzia na cmentarzu Batowickim.
LISTOPAD 2008
3 listopada Siostra Olga Puchrowicz została posłana do służby Chrystusowi w Ubogich. Posłanie miało miejsce w Seminarium, gdzie na tę okoliczność licznie zgromadziły się siostry. Siostra Wizytatorka przekazała S. Oldze, że będzie należeć do wspólnoty w Przeworsku i tam służyć Ubogim.
Siostra Stanisława Krasucka, która służyła w Paryżu, jako tłumaczka, objęła urząd Służebnei jednej ze wspólnot Domu Macierzystego.
5 listopada Siostra Wizytatorka rozpoczęła wizytację regularną we wspólnocie w Rabce.
Siostra Asystentka udała się do Bobrka, aby uczestniczyć w spotkaniu dotyczącym zmiany systemu zatrudnienia pielęgniarek w tamtejszym DPS-ie. Pielęgniarki mają być zatrudniane przez Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej nadzorowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
8-9 listopada W Domu Prowincjalnym miało miejsce spotkanie formacyjne Sióstr Służebnych.
Młodzież Zgromadzenia przedstawiła spektakl o Aniołach dedykowany o. Dyrektorowi z okazji zbliżającego się Dnia Imienin. W okolicznościowym spotkaniu uczestniczyły siostry także z pobliskich Wspólnot i Siostry Służebne kończące swoje spotkanie formacyjne. W imieniu Wspólnoty Domu Prowincjalnego życzenia Ojcu Dyrektorowi Marcinowi złożyła s. Danuta Jagieła.
10 listopada Obradowała Rada Prowincji.
11 listopada Dzień Imienin O. Dyrektora. Otaczamy ks. Marcina modlitwą, a w sposób szczególny i uroczysty czyni to wspólnota infirmeryjna, która po Eucharystii, w Izbie Zgromadzenia zaprezentowała okolicznościowy program artystyczny.
Siostra Wizytatorka udała się do Bobrka w sprawach Zgromadzenia
Z Paryża przyjechała Siostra Elizabeth Charpy, która poprowadzi Sesję poświęconą św. Ludwice.
Siostra Aleksandra Tokarska pożegnała się ze Wspólnotą Domu Prowincjalnego oraz Siostrami z Infirmerii, którym służyła i odjechała do Krzeszowic, gdzie będzie służyć maluchom w Przedszkolu.
Przyjechał ks. Sylwester Łącki i pan Grzegorz Gałązka, fotograf, aby zrobić zdjęcia
ilustrujące aktualne nasze dzieła. Zdjęcia będą umieszczone w albumie „Błogosławwiona Siostra Marta Wiecka”.
12 listopada Siostra Wizytatorka pojechała z wizytą do wspólnot: w Krzeszowicach i Tenczynku.
Pan G. Gałązka zrobił zdjęcia: w Przedszkolu, w stołówce dla bezdomnych, w Zakładzie im. Helclów, w Domu Dziecka i świetlicy przy ul. Warszawskiej 11.
13 listopada Siostra Wizytatorka, O. Dyrektor i S. M. Dłubacz, Radna, udali się do Ochotnicy Dolnej z wizytą do Sióstr i na spotkanie z nowym ks. Proboszczem.
Przyjechały siostry ze Słowenii i Albanii. Siostry te będą uczestniczyć w Sesji prowadzonej przez s. E. Charpy w Częstochowie.
Do Wspólnoty Domu Prowincjalnego dołączyła s. Joanna Serafinowicz, która dotychczas była w Zakopanym. Aktualnie s. Joanna będzie służyć chorym siostrom w Infirmerii.
14 listopada W Częstochowie rozpoczęła się pierwsza Sesja nt. św. Ludwiki. Sesję przygotowała i prowadzi s. E. Charpy. Jako tłumaczki służą: s. Kazimiera Potok i s. Monika Dłubacz. W Sesji uczestniczą siostry trzech Prowincji Polskich, Prowincji Słowenii, Węgier i Regionu Albanii.
15 listopada Siostra Wizytatorka wyjechała z wizytą do sióstr w Bystrej i Żywcu.
16 listopada Kandydatka Marlena Pardykuła rozpoczyna formację w Postulacie.
Był to dzień rekolekcji miesięcznych. Ks. Superior B. Zapotoczny celebrował Mszę św., podczas, której wygłosił homilię, a po Mszy św. konferencję nt. „ Powołanie do świętości na mocy łaski chrztu świętego”. Po konferencji przed wystawionym Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie siostry kontynuowały refleksję osobistą.
17 listopada Siostra Wizytatorka z kilkoma siostrami uczestniczyła w pogrzebie Stefanii Fedurko, mamy siostry Anny. Pogrzeb odbył się w Laszkach.
Po pogrzebie siostra Wizytatorka pojechała z wizytą do wspólnoty Sióstr w Biegonicach.
Siostra Magdalena Likus pożegnała Wspólnotę Domu Prowincjalnego i przeszła do Wspólnoty przy ul. Św. Filipa 19, gdzie będzie służyć w kuchni Księży Misjonarzy.
18 listopada O. Dyrektor udał się do Częstochowy, aby służyć Siostrom uczestniczącym w Sesji.
S. Wizytatorka udała się z wizytą do wspólnot: w Piwnicznej i Limanowej.
19 listopada s. Wizytatorka poszła z wizytą do wspólnoty przy ul. Piekarskiej 8 w Krakowie.
20 listopada W Częstochowie zakończyla się pierwsza Sesja nt. św. Ludwiki de Marillac.
S. Wizytatorka i s. Ekonomka wyjechały do: Brzegu, Żmigrodu, Gorzowa Wlkp. Skwierzyny i Słubic w sprawach Zgromadzenia. Siostra Wizytatorka przyjmie Siostry Służebne w/w wspólnot na komunikację przed renowacją Ślubów św.
22 listopada W Domu Rekolekcyjnym w Częstochowie rozpoczyna się drugie wydanie Sesji nt. św. Ludwiki de Marillac. Oprócz Sióstr z trzech Prowincji Polskich w Sesji uczestniczą siostry ze Słowacji.
S. Teresa Bobak i s. Genowefa Golańska pojechały do Zakopanego. S. Teresa będzie służyć w kuchni tamtejszej wspólnocie sióstr, a s. Genowefa będzie czasowo pomagać w pracach domowych.
23 listopada Siostra Zofia Góras rozpoczęła posługę Służebnej w domu przy ul. św. Filipa 19, w Krakowie. S. Asystenka przedstawiła wspólnocie s. Zofię, jako nowa Służebną.
24 listopada S. Wizytatorka rozpoczęła wizytację regularną we Wspólnocie Sióstr w Gorzowie Wielkopolskim.
O. Dyrektor wraz z Radą Prowincji Polskiej Zgromadzenia Misji odleciał do Stanów Zjednoczonych. Celem wyjazdu jest spotkanie z Radami Prowincji Amerykańskich, aby omówić zagadnienia duszpasterskie.
25 i 26 list. S. Ekonomka uczestniczyła w spotkaniu ekonomek zakonnych z przedstawiciela-
mi Episkopatu. Spotkanie odbyło się w Warszawie.
26 listopada S. Wizytatorka wróciła z Gorzowa Wlkp.
Do wspólnoty Domu Prowincjalnego dołączyła s. Irena Wojtonis.
27 listopada Obchodzimy 178 rocznicę objawienia przez Matkę Bożą Cudownego Medalika. Mszę św. celebrował i okolicznościową homilię wygłosił ks. Sup. B. Zapotoczny. Po Mszy św. siostry otrzymały medaliki.
28 listopada We wspomnienie św. Katarzyny Labouré, Prowincja nasza powiększyła się o dwie siostry. Dwie postulantki: Paulina Paradowska i Dorota Szynal rozpoczęły formację w Seminarium. Eucharystię celebrował i homilię wygłosił ks. Roman Barabasz.
29 listopada Dzisiaj świętujemy 375 rocznicę powstania Zgromadzenia. Dziękujemy Panu Bogu za Zgromadzenie, za Założycieli, za wszystkie siostry miłosierdzia, za dobro, które Bóg uczynił przez Zgromadzenie. Eucharystię dziękczynną celebrował ks. Władysław Bomba, który wygłosił także okolicznościową homilię.
30 listopada W godzinach rannych z lotniska w Balicach odleciała do Paryża s. E. Charpy.
W Łętowni odbył się pogrzeb pani Wiktorii Romaniak, mamy naszych dwóch sióstr: Barbary i Małgorzaty. W tej smutnej uroczystości uczestniczyła s. Wizytatorka i około 50 sióstr z różnych wspólnot.
Siostra Danuta Jagieła, odpowiedzialna za formacje postulantek odwiozła Postulantkę Marlenę Pardykułę do wspólnoty w Żywcu. P. Marlena w tamtejszej wspólnocie będzie odbywać Postulat, wspomagając siostry w różnorakiej służbie.
GRUDZIEŃ 2008
1 grudnia Siostra Wizytatorka pojechała do Przeworska w celu przeprowadzenia wizytacji regularnej w tamtejszej Wspólnocie.
3 grudnia O. Dyrektor wrócił z U.S.A.
Do Domu Prowincjalnego przyjechała s. Maria Stec. Siostra Maria zostanie w Krakowie kilka dni, aby załatwić formalności związane z otrzymaniem wizy.
S. Wizytatorka wróciła z Przeworska
W Infirmerii zmarła s. Karolina Sobotkiewicz, mając 89 lat wieku i 70 lat powołania.
4 grudnia Posiedzenie Rady Prowincji. Tym razem Rada Prowincji obradowała w Krzeszowicach. Po zakończeniu obrad w kaplicy domowej tamtejszej Wspólnoty o. Dyrektor celebrował Mszę św. w intencji Siostry Służebnej i Radnej, s. Barbary, z okazji imienin. Po Mszy św. członkowie Rady uczestniczyli w okolicznościowej agapie.
5 grudnia Siostra Kazimiera Nowicka ze wspólnoty infirmeryjnej obchodziła Jubileusz 80 - ciu lat powołania do Zgromadzenia. Mszę św. dziękczynną celebrował o. Dyrektor razem z ks. Kapelanem. Cała wspólnota wraz z przełożonymi otoczyła czcigodną Jubilatkę modlitwą.
Wspólnota sióstr z Bałty wprowadziła się do swojego domu. Dom ten został zakupiony przez Zgromadzenie, następnie wyremontowany i dostosowany do potrzeb służby.
Wieczorem w naszej Wspólnocie złożył wizytę św. Mikołaj. Ten oczekiwany przez wszystkich Święty każdą siostrę obdarował miłym upominkiem. Z tej okazji była także rekreacja przygotowana przez Mikołajową ekipę.
6 grudnia Dzień pogrzebu s. Karoliny Sobotkiwicz. Mszę św. pogrzebową współcelebrowało 5-ciu księży: O. Dyrektor, M. Stasiowski, ks. Prob. J. Czyrek, ks. Sup. B. Zapotoczny, ks. Br. Tomczyk i ks. Wł. Jankowicz. Ciało śp. Siostry Karoliny zostało odprowadzone do grobowca Sióstr Miłosierdzia na cmentarzu w Batowicach.
S. Wizytatorka z s. Asystentką udały się z wizytą do wspólnoty sióstr w Zakopanym.
7 grudnia Kościółowi parafialnemu w Zakopanym na Olczy na mocy dekretu wydanego przez ks. Kardynała Dziwisza nadano tytuł: Sanktuarium Matki Bożej objawiającej Cudowny Medalik. Uroczystą Mszę św. celebrował ks. Kard. S. Dziwisz. W uroczystości uczestniczyło także wiele Sióstr Miłosierdzia.
W czasie nieszporów o. Dyrektor wygłosił konferencję z okazji uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Wieczorem, Wspólnota Domu Prowincjalnego złożyła Siostrze Służebnej, Marii Dłubacz życzenia imieninowe wraz z wyrazami wdzięczności za pełnioną posługę.
8 grudnia Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Siostra Katarzyna
Ciemięga złożyła Śluby św. po raz pierwszy. Uroczystość miała miejsce w kaplicy domowej Wspólnoty w Domu Pomocy Społecznej w Tarnowie. Uczestniczyli w niej Przełożeni, rodzina i zaproszone siostry.
W Zawadzie k/Tarnowa odbył się pogrzeb śp. Zofii Karwat, mamy s. Marii. W uroczystościach pogrzebowych wzięli udział Przełożeni, a także dużo sióstr z różnych wspólnot.
9 grudnia Ojciec Dyrektor rozpoczął wizytację we Wspólnocie w Tarnowie przy ul. Robotniczej 4.
S. Wizytatorka rozpoczęła wizytację regularną we wspólnocie przy ul. Kanoniczej 23 w Krakowie.
Przyjechała s. Jean Mary Willams z Magadanu. Siostra Jean aktualnie przebywa na Ukrainie w związku z przepisami wizowymi obowiązującymi w Rosji. Spełniając wymagania tychże przepisów musiała na tydzień opuścić Ukrainę i przyjechać do Polski.
11 grudnia Siostra Maria Dłubacz, Radna udała się do Ochotnicy Dolnej w celu przeprowadzenie wizytacji regularnej.
Siostra Asystentka przeprowadziła wizytację regularną we wspólnocie przy ul. Piłsudskiego 4, w Krakowie.
12 grudnia Rozpoczęło się spotkanie formacyjne młodych sióstr.
13 grudnia W Domu św. Wincentego poświęcono salę przeznaczoną na sekretariat JMV. Przy tej okazji odbyło się także spotkanie Krajowej Rady JMV.
S. Ekonomka, Radna pojechała do Moszczan, aby przeprowadzić wizytację regularną w tamtejszej wspólnocie.
14 grudnia Dzień rekolekcji miesięcznych. Mszę św. celebrował i homilię oraz konferencję wygłosił ks. Sup. B. Zapotoczny. Tematem rozważań była modlitwa.
17 grudnia S. Wizytatorka przeprowadziła wizytację regularną w Jaśle i Kątach
O. Dyrektor udał się do Zakopanego, a wraz z nim s. I. Wojtonis, która zastąpi s. G. Golańską. S. Genowefa wróciła do Krakowa z powodu złego stanu zdrowia.
18 grudnia O. Dyrektor rozpoczął wizytę duszpasterską we Wspólnocie w Zakopanym.
23 grudnia Dzień składania życzeń świątecznych ks. Kardynałowi i księżom Biskupom. U księdza Kard. Stanisława Dziwisza zebrali się: ks. Kard. F. Macharski, księża biskupi diecezji krakowskiej i siostry, reprezentujące różne zgromadzenia. W imieniu zebranych Sióstr życzenia złożyły siostry Sercanki.
24 grudnia W godzinach przedpołudniowych, w jadalni dla ubogich, Wieczerzę Wigilijną spożywają ubodzy bezdomni. Siostra Wizytatorka i O. Dyrektor złożyli życzenia świąteczne Ubogim zebranym na wigilijnym posiłku.
O godz. 15.00 Przełożeni złożyli życzenia świąteczne Siostrom w infirmerii, dzieląc się z nimi opłatkiem.
O godz. 16.30 Siostry Domu Prowincjalnego zebrały się w kaplicy, na modlitwę nieszporów. Po nieszporach przeszłyśmy do refektarza, gdzie Siostra Wizytatorka i Ojciec Dyrektor złożyli życzenia świąteczne zebranym Siostrom. Siostra Wizytatorka przekazała także życzenia od naszych misjonarek i sióstr pracujących za granicą. Następnie, dzieląc się opłatkiem złożyłyśmy sobie życzenia indywidualnie, po czym rozpoczęła się Wieczerza Wigilijna. Po spożyciu Wieczerzy śpiewałyśmy wspólnie kolędy.
O godz. 23.00 rozpoczęło się czuwanie modlitewne w kaplicy przed Panem Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramencie, w oczekiwaniu na Pasterkę. Uroczysta Pasterka rozpoczęła się o godz. 24.00. W radosnym i podniosłym nastroju witaliśmy Jezusa Nowonarodzonego Betlejemskiej stajni i przychodzącego w Eucharystii. Kaplicę wypełniły światła choinek i radosne melodie kolęd.
27-28 grudnia W Piwnicznej rozpoczęły się dni formacji dla Sióstr odpowiedzialnych za grupy Maryjne i duszpastersto powołań. Spotkanie zorganizowała s. M. Bolisęga. Na spotkanie zostali zaproszeni: S. Wizytatorka, o. Dyrektor i s. A. Dutka.
28 grudnia W tym roku jest to niedziela Najświętszej Rodziny z Nazaretu, ale nasze „Młodzianki” także świętują. Świętowanie naszych zgromadzeniowych Młodzianków przebiegało pod patronatem młodych świętych. Rozbrzmiewał refren „ dla mnie i dla ciebie święci orędują w niebie”.
31 grudnia O godzinie 17.00 zgromadziłyśmy się w kaplicy na nieszporach połączonych z nabożeństwem dziękczynno-błagalnym. Po kolacji przeszliśmy do izby rekolekcyjnej. Młodzież Zgromadzenia przedstawiła scenkę bożonarodzeniową. Był także Król czasu i pory roku. Następnie Siostra Asystentka podsumowała mijający rok i złożyła życzenia s. Wizytatorze i zebranym siostrom.
Od godziny 22.00 siostry miały możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu. W Nowy 2009 Rok wprowadziła nas Eucharystia celebrowana o godz. 24.00.
ZMIANY W PAŹDZIERNIKU, LISTOPADZIE I GRUDNIU 2008
Imię i nazwisko
|
Skąd
|
Dokąd
|
1. s. Bobak Teresa |
Kraków. Św. Filipa |
Zakopane |
2. s. Chmiel Anna |
Krzeszowice |
Tenczynek |
3. s. Góras Zofia |
Bystra |
Kraków, Św. Filipa |
4. s. Likus Magdalena |
Zakopane |
Kraków, Warszawska 8 |
|
|
|
5. s. Likus Magdalena |
Kraków, Warszawska 8 |
Kraków, Św. Filipa |
6. s. Piela Iwona |
Kraków, Warszawska 8 |
Biegonice |
7. s. Puchrowicz Olga |
Seminarium |
Przeworsk |
8. s. Sala Cecylia |
Kraków, Warszawska 11 |
Kr, W-ska 8, Infirmeria |
9. s. Serafinowicz Joanna |
Zakopane |
Kraków, Warszawska 8 |
10. s. Tatrzańska Antonina |
Kraków, Warszawska 11 |
Kr, W-ska 8, Infirmeria Infirmeria |
11. s. Tłusty Anna |
Kraków, Piłsudskiego |
Kraków, Warszawska 8 |
12. s. Tokarska Aleksandra |
Kraków, Warszawska 8 |
Krzeszowice |
13. s. Wiejaczka Beta |
Żywiec |
Tarnów, Krakowska 41 |
14. s Wielgusiak Dorota |
Moszczany |
Kraków, Piekarska 8 |
15. s. Wojtonis Irena |
Gorzów Wlkp |
Kraków, Warszawska 8 |
16. s. Wojtonis Irena |
Kraków, Warszawska 8 |
Zakopane |
41