narracji jako siatki, byłem w stanie uznać w pragmatyzmie.
To przyjemne poczucie pobratymstwazaczęło, jednak ulatniać, kiedy przeczytałem artykuł Eco zaj łowany Intentio lectoris1. W artykule tym bowiem, tu-pisanym mniej więcej w tym samym czasie co W^z/iodło Foucaulta, Eco proponuje rozróżnienie między intei-pretowaniem i użyciem tekstów. Jest to, oczywiście, rozróżnienie, na które my, pragmatyści, nie chcemy się zgodzić. Naszym zdaniem, cokolwiek z czymś robimy, zawsze tego czegoś używamy2. Interpretowanie czegoś, poznawanie czegoś, docieranie do istoty czegoś i tak dalej - są to wszystko jedynie różne deskiypcje jakiegoś procesu użycia tej rzeczy. Byłem więc skonsternowany, kiedy zdałem sobie sprawę, że Eco prawdopodobnie uznałby moje odczytanie Wahadła Foucaulta za użycie, a nie interpretację, oraz że nie ma on zbyt pochlebnego zdania o nieinterpretacyjnych użyciach tekstu. Z przykrością dowiedziałem się, że proponuje on rozróżnienie podobne do rozróżnienia E.D. Hirscha na znaczenie i oznaczanie - wchodzenie w tekst i odnoszenie tekstu do czegoś innego. Jest to rodzaj rozróżnienia, nad którym antyesencjaliści mego pokroju ubolewają - rozróżnienie między wnętrzem i zewnętrzem, między cechami nierelacyjnymi i relacyjnymi. Naszym zdaniem bowiem, nie istnieje coś takiego jak wewnętrzna, nierelacyjna własność.
Z tego względu skupię się w moich rozważaniach na poczynionym przez Eco rozróżnieniu użycie - inter-
retada-zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zmini-Jalizować jego znaczenie. Zacznę od przykładu zastopowania tego rozróżnienia przez samego Eco do celów polemicznych - w Intentio lectoris opowiada on, jak io Marie Bonaparte zepsuła swą własną analizę poe-giPoego. Eco mówi. że kiedy Bonaparte wykryła „ten sam wątek fabularny u podłoża wierszy Morel la, Ligeia [Eleonora, [...J odsłaniała intentio operis". Jednakże, pisze dalej Eco, „Niestety, w tę piękną analizę tekstową wplecione są uwagi biograficzne, które wiążą świadectwa tekstowe z pewnymi aspektami (znanymi ze źródeł pozatekstowych) prywatnego życia Poego”. Kiedy Bonaparte powołuje się na fakt biograficzny, zgodnie zktóiym Poe czuł chorobliwy pociąg do kobiet o „cmentarnej” urodzie, to, jak mówi Eco, „jest to użycie, a nie interpretacja tekstów”.
Moją pierwszą próbą rozmycia tego rozróżnienia będzie zwrócenie uwagi, że granica pomiędzy jednym tekstem a drugim nie jest aż tak wyraźna. Eco zdaje się sądzić, że Bonaparte miała prawo odczytać Morellę w świetle Ligei. Ale dlaczego? Tylko z tej przyczyny, że oba wiersze napisał ten sam człowiek? Czy nie ma w tym nielojalności wobec Morelli oraz ryzy-ka pomylenia intentio operis z intentio auctoris, które wnioskujemy ze zwyczaju pisania przez Poego pewnego rodzaju tekstów? Czy jest z mojej strony uczciwe odczytywać Wahadło Foucaulta w świetleć Theory of Semiotics i Semantics and the Philosophy of Language? Czy też powinienem, jeżeli chcę zinterpretować pierwszą z tych książek, spróbować wziąć w nawias moją wiedzę o tym, że została ona napisana przez autora pozostałych dwóch?
Jeżeli mam prawo powoływać się na wiedzę o autorstwie, co z następnym krokiem? Czy mam prawo dopuścić moją wiedzę o tym, jak to jest studiować Peircea - jak
107
Właściwy tekst wygłoszonych przez Eco Wykładów Tannera me został wcześniej udostępniony uczestnikom seminarium, lecz profesor zasugerował, byśmy się zapoznali z jego artykułem Intentio lectoris: the State of the art, „Differentia”, 2 (1988). s. 147-168.
Sympatyczną i zwięzłą wykładnię tego pragmatycznego pogb' du na interpretację daje J. Stout, What is the meanins óf a text?, „New Literary Histoiy”, 14 (1982), s. 1-12.