Pytania i odpowiedzi 157
badania człowieka, od człowieka, który nie tylko zamieszkuje świat, ale również się w tym świede s t a r zej e, który się z niego wycofuje inaczej niż przez opozycję — który się z niego wycofuje w bierności starzenia się (właśnie wycofanie się, a nie negacja, będąca formą sądu, jest może sensem śmierci) - istnieje inny sposób uzasadniania jednej myśli przez drugą: przechodzenie od idei do jej postaci super-latywnej, do emfazy. Nowa idea - bynajmniej nie zawarta w pierwszej - wypływa lub emanuje z nadmiaru (la suren-chere). Nową ideę uzasadnia się nie na podstawie pierwszej, ale przez jej sublimację. Całkiem konkretny przykład: w pewnym sensie świat rzeczywisty jest światem ustanawiającym się pozycjonalnie (qui se pose), jego sposobem bycia jest thesis. Ale ustanawiać się, zajmować pozycję, istnieć pozycjonalnie (se poser) w stopniu naprawdę najwyższym, czyż nie znaczy to - nie bawię się tu w grę słów - stawać się ex-pozycją, pozycją, która się ukazuje, która się afirmuje, przekształcając się w język? Przechodzimy tu od struktury ściśle ontologicznej do podmiotowości rozumianej jako świadomość wzywana przez byt. - Inny przykład: kiedy mówię: bierność polega na oddaniu, na doznawaniu ponad wszelką biernością bierności, nad którą nie można zapanować, dochodzę do rozszczepienia sobości. Nasza zachodnia „bierność” to recepty wność, po której następuje asumpcja1. Wrażenia godzą we mnie, ale mnie udaje się nad nimi zapanować, wziąć je na siebie i pojąć. Podmiot bierny to podmiot, który nie tworzy swoich treści. Owszem. Ale je przyjmuje. Staje się bardziej wydany, kiedy mówi; choć Wypowiedź (/e Dii) - słowa i zdania - wiele ukrywa, Mówienie (le Dire) jest otwarciem, nowym stopniem bierności. Przed mówieniem jestem ubrany w formę, jestem tam, gdzie kryje mnie mój byt. Mówić, znaczy zrywać ten kapsel formy i oddawać się. - Jak Pan widzi, mówię o emfazie jako o pewnej metodzie. Myślę, że znalazłem w niej via eminentiae. W każdym razie, w ten sposób przechodzę od odpowiedzialności do zastąpienia. Emfaza oznacza zarazem figurę retoryczną, nadmiar ekspresji, przesadę i sposób ukazywania się. Słowo jest bardzo dobre, podobnie jak słowo „hiperbola”: hiperbole są tam, gdzie pojęcia się przeobrażają. Opis tych przeobrażeń to także uprawianie fenomenologii. Przesada (Texasperatioń) jako metoda filozoficzna!
Tyle mógłbym powiedzieć w związku z pytaniem o metodę. Powiem Panu również, że nic więcej o tym nie umiem powiedzieć. Nie wierzę, że możliwa jest przezroczystość metody ani że możliwa jest przezroczysta filozofia. Ludzie, którzy całe życie zajmowali się metodologią, napisali o niej dużo książek zamiast innych, znacznie ciekawszych, jakie mogliby napisać. Tym gorzej dla tego chodzenia w słońcu bez cienia, jakim jest ponoć filozofia.
Oto refleksje, w których chciałem podtrzymać pogląd, że moja metoda jest jednak „analizą intencjonalną” i że język etyczny wydaje mi się bliższy językowi adekwatnemu, i że dla mnie etyka nie jest bynajmniej warstwą przykrywającą ontologię, ale tym, co jest w pewnym sensie bardziej ontologiczne niż ontologia, emfazą ontologii.
Jest to zarazem odpowiedź na jedno z zapisanych pytań, które odczytam: „W roku 1972 - a więc przed ukazaniem się Autrement qu’etre ou au-dela de 1’essence - profesor dr Th. de Boer napisał artykuł o Pańskim dziele pt. Trans-cendentalizm etyczny. Jeżeli warunek transcendentalny rozumieć nie jako fakt, ale jako uprzednią wartość — po holenderska voor-waarde - czy zgodzi się Pan z taką charakterystyką7” Cóż, absolutnie zgadzam się na taką formułę, jeżeli transcendentalny znaczy w pewien sposób uprzedni; tyle że etyka jest u mnie przed ontologią. Jest bardziej ontologiczna niż ontologia, bardziej wzniosła (sublime). Stąd zresztą nieporozumienie, rodzące pogląd, że znajduje się ona nad [ontologią], chociaż jest przed. Jest to zatem transcendentalizm, który zaczyna się od etyki.
PROF. DR J.G. BOMHOFF: Czy nie można powiedzieć, że doświadczenie moralne jest doświadczeniem Innego jako identycznego ze mną samym? Moim zdaniem, dość dobrze odpowiada to imperatywowi, przynajmniej biblijnemu: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”.
Zob. przypis tłumacza s. 64.