LXXVIII MICHELET
się z nim w ideowej interpretacji faktów. Zaczniemy od Wprowadzenia do historii powszechnej. Demokrata Mi-chelet pozytywnie oceniał wypadki przywdziewania cesarskiej purpury przez barbarzyńców jeszcze przed podbojem imperium; nazywał to wspaniałym aktem adaptacji narodów przez Rzym. Arystokrata Krasiński uważał tych wybrańców losu za uzurpatorów, a ich panowanie za oznakę upadku. Gibbonowski motyw zemsty podbitych ludów uzyskał w dziele Micheleta próbę wykładu gospodarczego w duchu pochwały rzemiosł i sztuk trzeciego stanu we Francji. Krasiński przyswoił sobie pomysł Gibbona, lecz nadał mu sens metafizyczny. Weźmy inny przykład: krzyż na arenie Koloseum. Michelet wyznaje, że ucałował z uszanowaniem ten znak nowej wiary. Krzyż w Koloseum nie był jednak dla niego, jak dla Krasińskiego, dowodem niezniszczalności chrześcijaństwa i potęgi Kościoła. Przeciwnie, to świadek zamarcia dawnej wiary świętych męczenników oraz symbol nowego ideału, którego poszukuje człowiek. Ołtarz utracił swe dostojeństwa, ludzkość powoli oddala się od niego; lecz historyk nie widzi nowego bóstwa.
Dzieło Micheleta, pełne ciekawych pomysłów kompara-tystycznych i wyposażone w erudycyjne noty i objaśnienia, dostarczyło Krasińskiemu wiele materiału historycznego. Oto niektóre charakterystyczne szczegóły. Pośród barbarzyńców, którzy spustoszyli imperium rzymskie, Michelet wymieniał również wojownika, co chlubił się, że trawa nie porośnie, kędy jego koń przejdzie. Michelet nazywał dziećmi Odyna straszliwych Franków, chciwych łupu i rozkochanych w bojach, którzy niecierpliwie spieszyli do Walhalli pić piwo w czaszkach swych wrogów. Za dwa bieguny świata uważał historyk Włochy i Skandynawię. Germania to Indie Europy. Przytoczywszy słowa barbarzyńcy, który na pytanie św. Olafa, w kogo wierzy, odpo-
wiedział: „Wierzę w siebie”, Michelet dodaje: „Stąd to więc pochodzi, że ów dumny geniusz zwykle tak rychło wpada w dziedzinie religii w mistycyzm, a w polityce w despotyzm”. Wodzowie skandynawskich drużyn zwą się „królami morza”.
Całkowity rozbrat między Micheletem i Krasińskim widzimy w zakresie paralel dziejowych, czyli w analogiach między przeszłością i współczesnością. Michelet na przykładzie miast etruskich w starożytności i gmin Gwelfów w średniowieczu pokazuje rozkwit twórczego przemysłu i dobrodziejstwa cywilizacji, której rzymskie legiony, a potem włoscy kondotierzy przeciwstawili niszczycielskie rzemiosło wojny, gwałtu i rabunku. Ów ideał miejskiej cywilizacji, jako dzieła pracowitych rąk i bystrych mózgów ludzi niższych stanów, był obcy Krasińskiemu. Nie cierpiał on Francji, jako wiecznie żywego ogniska niepokoju i społecznych zamieszek. Jego sympatią cieszyła się Anglia ze swymi feudalnymi tradycjami. Inaczej patrzył na tok dziejów postępowy historyk francuski:
Tak tedy na zachodnim krańcu naszego kontynentu odsłoniła się tajemnica, jakiej świat nie znał: bohaterstwo nie jest jeszcze wolnością. Narodem bohaterskim w Europie jest Anglia, narodem wolnym jest Francja. W Anglii, rządzonej przez żywioł germański i feudalny, triumfuje stare bohaterstwo barbarzyńskie, arystokracja, wolność na skutek przywileju. Wolność bez równości, wolność niesprawiedliwa i bezbożna, nie jest niczym innym jak tylko niespo-łecznością w łonie społeczeństwa. Francja pragnie wolności w równości, na czym właśnie polega geniusz społeczny. Wolność Francji jest sprawiedliwa i święta. Zasługuje ona na to, by stała się zarodem wolności świata i połączyła po raz pierwszy wszystkie narody w prawdziwej jedności rozumu i woli.
Weźmy inny przykład. Michelet wysławiał przewrót lipcowy 1830 roku we Francji jako ruch masowy, jako