251
nie argumenty (ogólnie znane), lecz zestawienie charakterów spierających się osób: statecznego i spokojnego profesora uniwersytetu (broniącego dualnego systemu mediów) oraz-* dynamicznego, wybuchowego, a chwilami wręcz niekulturalnego przedstawiciela medium komercyjnego. Można było odnieść wrażenie, że różnice między obiema osobowościami przy okazji odzwierciedlają różnice między mediami publicznymi i komercyjnymi.
Zamknięciem drugiego dnia konferencji był „Bal mediów”, zorganizowany w Bastionie Moritza — klubie zbudowanym przez samych studentów w fortyfikacjach odkrytych w czasie wznoszenia potężnego gmachu lipskiego uniwersytetu.
Sesje plenarne trzeciego dnia miały być przeznaczone na dyskusje na temat przyszłości mediów i komunikowania masowego oraz badań prasoznawczych, jednak zainteresowani zagadnieniami merytorycznymi czy metodologicznymi mogli być rozczarowani. Okazało się bowiem, że największe emocje rodzą się wokół nowo powstających organizacji badawczych. Na przykład, poranną sesję plenarną zorganizowało Europejskie Konsorcjum Badań Komunikacji (European Consortium for Communication Research), reprezentowane przez J. Servacsa, J-C. Burgelmana, C. Nordenstrenga i J. Zasurskiego. W debacie brali udział ponadto: C. Hamelink, M. Pares i Maicas i U. Kivikuru (nie przyjechali A. Sre-berny i D. McQuail). Sporo czasu poświęcono na rozróżnienie ECCR od ECN (European Communication Sciences NetWork), organizację powołaną w 1998 roku i finansowaną przez Komisję Europejską (program Socra-les). W kuluarach mówiono jeszcze o innych organizacjach, mających skupić europejskich badaczy komunikowania, jak np. o ECA (European Communication Association), stowarzyszeniu pragnącym skupić prasoznawców uniwersyteckich. Na tle powstających jak grzyby po deszczu nowych organizacji kondycja Stowarzyszenia Badaczy Mediów i Komunikowania (IAMCR) mogła wydać się niewesoła, zważywszy na przeważające opinie o konieczności zmian i przedefilowania roli Stowarzyszenia. Prowadzący debatę były przewodniczący IAMCR, Cees Hamelink, przedstawił trzy scenariusze możliwego rozwoju wypadków. Według pierwszego, pesymistycznego, „czarnego scenariusza”, zmniejsza się zainteresowanie badaniami komunikowania, uczelnie wypychają badaczy mediów na zewnątrz, do tego sami badacze nawet w Europie nie potrafią współpracować. Grozi nam mistyfikacja, mistycyzm i marginalizacja, więc konieczne jest powołanie struktury, jakiegoś „europejskiego instytutu komunikowania”, który mógłby koordynować badania i służyć wymianie doświadczeń. Większość dyskutantów była podobnego zdania, choć przeważały pytania, a nie odpowiedzi. Na tym tle odróżniał się Manuel Pares i Maicas, prezentujący optymizm godny przewodniczącego Stowarzyszenia. Twierdził, że za dużo czasu przeznacza się na czarne scenariusze, a siłą Stowarzyszenia, jak i przyszłej współpracy badaczy w Europie, powinno stać się zróżnicowanie i bogactwo doświadczeń.
Kolejna sesja konferencji (przypominająca poprzednią pod względem stopnia zinstytucjonalizowania problemów) nosiła tytuł „Europa a globalne społeczeństwo informacyjne (GIS)”. Zorganizowano ją we współpracy z Okrągłym Stołem McBridc’a, kontynuującym tematykę światowego ładu komunikowania — tym razem w kontekście wyzwań XXI wieku. We wstępie głos zabrali Wolfgang Klcinwachter (przewodniczący Komitetu Kierowniczego Okrągłego Stołu McBride’a na temat globalnej komunikacji) oraz Jorg Wenzcl (dyrektor Centrum Działań ws. Społeczeństwa Informacyjnego — ISAC — przy Komisji Europejskiej). Przedstawili perypetie związane z kształtowaniem się regulacji prawnych związanych z GIS w latach 1990. Zadaniem kolejnych uczestników dyskusji było omówienie różnych perspektyw rozpatrywania GIS: perspektywy administracji amerykańskiej (K. Rosę), perspektywy korporacji medialnych (Astra/SES, G. Busch), perspektywy obywatelskiej i organizacji pozarządowych (K. Nordenstreng), perspektywy UNESCO i organizacji międzyrządowych (B. Weyl). Dyskusja pokazała, że setki instytucji i komisji na całym święcie podejmuje próby opracowania globalnego podejścia do mediów w społeczeństwie informacyjnym. Mówił o tym między innymi M. Raboy, przewodniczący Grupy Roboczej Stowarzyszenia ds. Globalnej Polityki Mediów, przedstawiający stanowisko Stowarzyszenia. Dyskusja pokazała przy okazji, że dziesiątki instytucji to setki problemów, więc próby ujednolicenia tak złożonej i trudnej tematyki (o co dyskutantom