background image

B R O N I S Ł A W   B O J U Ł K A

CZY  GO  ZNASZ?

NAUKI  O  BOGU

K R A K Ó W   1 9 3 3

background image

PRZEDMOWA.

Czy  znasz  Go  bliżej?  Imię  jego  wszyscy  wy­

mawiają;  bezbożnicy  nawet  samych  siebie  nazwać 

nie  mogli  bez  wzmianki  o  nim.

Od  wschodu  słońca  do  zachodu  cześć  mu  od­

dają  narody;  najszlachetniejsze  istoty  tęsknią  za 

nim,  a  potężne 

duchy 

anielskie 

w  radosnym 

zachwycie  zatapiają  się  w  jego  wiecznie  świeżej 

piękności.

Niestety  znajomość  Boga  nawet  u  ludzi  reli­

gijnych  i  skądinąd  wykształconych  nader  nikła.

Oprócz  naukowych  rozpraw  teologicznych  nie­

wiele  też  dzieł  znajdziesz 

nim,  zwłaszcza 

w  polskim  języku.  Pisma  wielbiące  wielkość  N.  P. 

Marji  stokroć  liczniejsze;  a  przecież  ona  sama  zwie 

się  służebnicą  Pańską  i  wszystko  zawdzięcza  Jedy­

nemu  Bogu.  Niczego  też  bardziej  nie  pragnie,  jak 

by  każdy  znał  i  miłował  tego,  co  był  i  jest  dla  niej 
wszystkiem.

Przyczynić  się  nieco 

do  lepszego  poznania 

Boga,  oto  cel  niniejszego  dziełka.

Przeznaczone  dla  szerszego  ogółu  nie  wszyst­

kim  jednak  prawdopodobnie  dogodzi:  jedni  może

background image

6

osądzą  je  za  długie,  inni  za  szczupłe,  tym  wyda 

się  niejedno  ciemne,  tamtym  wogółe  zbyt  popu­

larne.

Przedmiot  sam  rzeczywiście 

trudny,  by  go 

zawsze  przedstawić  przystępnie  i  zajmująco,  ale 

tak  ważny  i  piękny  w  sobie,  że  warto  zająć  się 

nim  bliżej.

Atoli  nawet  najwspanialsze  wywody  o  Bogu 

zawsze  zostaną  mową  niemowlęcia.  Któż  jak  Bóg?

background image

POZNAĆ  BOGA 

JEST  NASZEM  ZADANIEM

background image

Poznać  Boga  jest  naszem  zadaniem.

Życie  ludzkie  nieraz  bywa  porównywane  z  po­

dróżą:  czynią  to  nietylko  literaci;  pielgrzymowaniem 

nazywa  je  Pismo  św.  (2  Kor.  5,  6),  a  ścisła  nauka 

teologiczna  technicznie  określa  człowieka  w  czasie 

jego  pobytu  na  ziemi:  »homo  viator«.

Rzeczywiście  wszyscy  odbywamy  jedną  wspól­

ną  a  olbrzymią  podróż,  której  pierwsza  stacja 

nazywa  się  kolebką,  a  ostatnia  zdaje  się  być 

w  grobie.  Z  łona  matki  niemowlę  zaczyna  swój 

okres  pielgrzymowania  po  najrozmaitszych  dro­

gach  życia,  aż  znowu  zniknie  w  łonie  wspólnej 

matki-ziemi.

Setki  mil jonów  skończyło  już  tę  podróż:  krew­

ni  i  znajomi  odprowadzili  ich  uroczyście  na  miejsce 

spoczynku  i  zawrócili  do  swych  zajęć,  przygnębieni 

myślą:  kiedyś  i  z  nami  tak  się  skończy.  Inne  mi- 

ljony  istot  ludzkich  dopiero  zaczęły  ją  i  jeszcze 

może  nawet  sprawy  sobie  nie  zdają,  dokąd  dążą.

Myśmy  już  dość  dawno  rozpoczęli  tę  podróż 

i  —  niestety  —   aż  nazbyt  szybko  zbliżamy  się  do 

końcowej  stacji;  raz  po  raz  zegar  wybija  godziny,

background image

11

się  młodzian,  by  po  wszystkich  marzeniach  i  za­

wodach  młodości  przedwczesna,  nielitościwa  śmierć 

podcięła  go  w  kwiecie  wieku?

Czy  nato  trudzi  się  i  kłopocze  człowiek  do 

późnego  wieku,  by  ostatecznie  zakończyć  całą  swą 

kar j erę  między  czterema  deskami,  pod  stosem 

ziemi? 

;1

,  

i

On,  pan  świata,  twórca  kultury  miałby  stać  się 

wkońcu  tylko  wstrętnym  żerem  robactwa?

Czy  nato  umysł  jego  szukał  poznania  i  wie­

dzy,  nato  tylko  serce  goniło  za  szczęściem,  by 

zakosztowawszy  z  kielicha  słodyczy  i  goryczy, 

ostatecznie  zamknąć  oczy  na  wszystko  i  zakończyć 

zupełnem  bankructwem?

Czy  życie  ludzkie  tylko  dymem,  który  wiatr 

rozwiewa?  Czy  rodzaj  ludzki  rzeczywiście  tenże 

sam  los  czeka  co  owe  liście  na  drzewach,  które 

na  wiosnę  rozwijają  się  w  bujnej  zieleni,  rozko­

szują  się  w  słońcu,  tchną  świeżością,  aby  potem 

zżółknąć,  zwiędnąć  i  opaść  bezpowrotnie?

Bylibyśmy 

najnieszczęśliwsi 

ze 

wszystkich 

istot. 

Czarna  to  perspektywa,  rozpaczliwy  los. 

Możnaby  pozazdrościć  poniekąd  zwierzętom,  choć­

by  nawet  baranom.  Ich  życie  nie  jest  tak  wzniosłe 

jak  człowieka,  ale  przynajmniej  nie  wiedzą  nic 

o  śmierci,  więc  ich  nie  nęka  ten  nieponętny  kres, 

a  gdy  giną,  to  jeszcze  są  cennemi  dla  ludzi,  gdyż 

wszystko  z  nich  pożyteczne  i  skóra  i  mięso. 

A  człowieka  coprędzej  zakopują,  usuwają  z  oczu.

background image

12

Czy  końcem  pielgrzymowania  ziemskiego,  jakie 

niegdyś  radośnie  rozpoczynaliśmy,  będzie  tylko 

posępny,  zimny  grób?

Na  szczęście  nie  takie  rozpaczliwe  przeznacze­

nie  nasze,  nie  taką  czarną  przyszłość  nasza.

Już  od  wieków  filozofja  naucza,  że  jest  w  czło­

wieku  pierwiastek,  który  nie  ginie;  mianowicie 

jego  dusza  nieśmiertelna,  ta  istotna  część  składowa 

każdego  człowieka,  mocą  której  rozumuje  i  wolną 

wolą  włada,  owszem  mocą  której  wogóle  żyje 

i  rusza  się.  Niezniszczalną  jest  dusza,  którą  czło­

wiek  różni  się  zasadniczo  od  zwierząt,  a  człowiek 

żywy  różni  się  od  trupa,  t.  zn.  ciała,  jakie  właśnie 

dusza  opuściła  i  już  go  nie  ożywia.

Tego  naucza  sama  już  filozofja  a  potwierdza 

zgodne  przekonanie  ludów  od  najstarszych  czasów, 

we  wszystkich  krajach  i  stopniach  cywilizacji.

Nauka 

objawiona 

obdarzyła 

nas 

ponadto 

jeszcze  większą  prawdą.  Nietylko  bowiem  uroczy­

ście  i  w  najrozmaitszy  sposób  potwierdziła  ową 

prawdę, 

już 

samemu 

rozumowi 

dostępną, 

że 

w  chwili  śmierci  człowieka  nie  ginie  on  marnie 

cały  —   non  omnis  moriar  —   gdyż  najlepsza  część 

jego,  ta  właśnie,  dzięki  której  jest  rozumnym,  świa­

domym  swej  woli  człowiekiem,  dalej  żyje  nie­

śmiertelna,  choć  odłączona  od  ciała,  ale  prócz 

tego  zapewnia  nas,  że  kiedyś  dusza  znowu  połączy 

się  ze  swem  ciałem  i  człowiek  powstanie  z  mar­

background image

13

twych  do  nowego  życia,  by  już  nigdy  więcej  nie 

umierać.

Nie  dosyć  na  tem.  Prócz  tej  świetlanej  per­

spektywy,  że  istnienie  naszego  świadomego  »ja« 

nie  kończy  się  grobem,  ale  trwa  zwycięsko  po  ka­

tastrofie  życiowej,  owszem  że  nawet  to  czasowe 

rozdzielenie  duszy  i  ciała,  to  niszczycielskie  dzieło 

śmierci  zostanie  kiedyś  całkowicie  naprawionem 

przez  zmartwychwstanie  —   objawienie  Boże  poucza 

nas  o  wielkiej  i  wspanialej  treści,  jaka  ma  zapełnić 

owo  życie  bez  końca.

Treścią  ową  to  posiadanie  samego  Boga.  Cza­

sowo  tylko  przebywamy  na  świecie  i  opuszczamy 

go,  ale  nie  by  przekreślić  wszystko,  co  było  i  za­

kończyć  tułaczy  żywot  w  grobie. 

Opuścimy  ten 

świat,  aby  na  zawsze  posiąść  Tego,  czyjem  dziełem 

i  my  sami  jesteśmy  i  wszystko  cokolwiek  istnieje.

Pielgrzymujemy  tu  ale  do  Pana.  Postawił  nas 

Bóg  wśród  wspaniałych  dzieł  swoich;  abyśmy  po­

znali,  jak  wielkim  i  pięknym  jest  on  sam,  a  po­

znawszy,  rozmiłowali  się  w  nim.  Postawił  nas  nad 

dziełami  swemi,  by  nam  służyły  i  pomogły  dojść 

do  niego.  Dlatego  też  żadnemu  stworzeniu  nie  dał 

tej  mocy,  by  mogło  całkowicie  i  naprawdę  nasycić 

serce  ludzkie,  gdyż  stworzył  nas  dla  większych 

ideałów  —   dla  siebie  —   i  sam  jedyny  jest  osta­

tecznym  celem  naszym.

Celem  owym  jedynym  i  najwyższym,  do  któ­

rego  ma  zdążać  całe  życie  doczesne,  jest  więc

background image

14

nieskończone  Dobro  i  nieograniczone  Życie,  w  któ- 

rem  uczestniczyć  mamy  i  przez  to  odzwierciedlać 

niewysłowioną  doskonałość  Boga,  być  wymownem 

świadectwem  wielkości  jego. 

W ejść  całkowicie 

w  szczęście  Pana  wszechmocy,  żyć  wiecznie  tem 

samem,  co  on  życiem  —   oto  nadzieja  nasza,  gwiaz­

da  przewodnia  pielgrzymowania  ziemskiego. 

Nie 

zimny  grób  i  nie  martwota  czekają  nas  u  kresu 

doczesnej  podróży,  ale  pełnia  życia  i  szczęścia 

nigdy  nieustającego.

Stąd  i  Zbawiciel  nasz,  którego  całe  dzieło  służy 

jedynie  temu  ostatecznemu  celowi,  by  nas  do 

chwały  Bożej  doprowadzić,  z  uniesieniem  i  rados- 

nem  drganiem  serca  swego  mówił  w  chwili,  gdy 

szedł  właśnie  oddać  za  nas  swe  życie:  i

»W   domu  Ojca  mego  jest  mieszkań  wiele.  Gdy­

by  było  inaczej,  byłbym  wam  powiedział,  boć  idę 

wam  miejsce  przygotować.  Gdy  zaś  odejdę  i  przy­

gotuję  wam  miejsce,  znowu  przyjdę  i  wezmę  was 

do  siebie,  abyście  i  wy  tam  byli,  gdzie  ja  jestem«. 

(Jan  14,  2— 3).

Stąd  widać,  że  pierwszem  naszem  zadaniem  tu 

na  ziemi  jest  głębsze  poznanie  Boga.  Jakimże  jest 

ten,  co  ma  być  treścią  całej  błogosławionej  wiecz­

ności,  napełniać  umysły  i  serca  nasze?  Któż  to  jest 

ten  Bóg,  z  którym  mamy  żyć  na  wieki  w  bezpo- 

średniem,  przyjacielskiem  obcowaniu?  Oto  pytania 

jakie  powinny  zajmować  każdego  człowieka.

background image

15

Czy  nic  ciekawi  nas,  kim 'jest  On?  Ten,  co  bę­

dzie  dla  nas  wszystkiem? 

Gdybyśmy  mieli  żyć 

z  kimś  wspólnie  w  jednym  domu  i  to  jako  z  przy­

jacielem  aż  do  końca  życia,  jakżebyśmy  się  wypy­

tywali  o  niego,  pragnęli  zawczasu  poznać  jego 

przymioty,  skwapliwie  zasięgali  wiadomości  o  nim!

Dokładniejsze  poznanie  Boga  złagodziłoby  też 

niemiłą  bądź  co  bądź  perspektywą  śmierci. 

Żal 

opuszczać  ten  piękny  świat,  miłe  życie  doczesne. 

Czujemy  wstręt  do  rozłąki  duszy  od  ciała.  Otóż 

głębsza  a  żywa  znajomość  piękności  Boga  znacznie 

osłodziłaby  gorycz  rozłąki.  Może  nawet  poznawszy 

go  dobrze,  zapragnęlibyśmy  rychło  dostać  się  doń, 

podobnie  jak  niekiedy  jadący  koleją  niecierpliwie 

wyczekuje  końca  podróży,  bo  tam  na  ostatniej  sta­

cji  czekają  nań  ukochani;  wie,  że  w  chwili  przyby­

cia  wpadnie  w  ich  objęcia.

W   takich  podniosłych  uczuciach  żyli  święci,  jak 

św.  Paweł  i  św.  Ignacy  Antiocheński  i  św.  Ignacy 

z  Lojoli  i  św.  Filip  Neri  i  św.  Teresa  i  całe  zastępy 

największych  synów  i  córek  ludzkości.

Lecz  choćbyśmy  nie  doszli  do  tak  szczytnej 

doskonałości,  by  aż  tęsknić  za  rychłem  połącze­

niem  się  z  Bogiem,  to  przynajmniej  zmniejszyłby 

się  zrozumiały  zresztą  strach  przed  owym  niezna­

nym  zaświatem.  Wiedzielibyśmy,  kogo  tam  znaj­

dziemy.

Lecz  niezależnie  od  tego  jest  zresztą  dużo  in­

nych  niemniej  ważnych  powodów,  dla  których  ko­

background image

16

niecznem  jest  i  wysoce  warto  starać  się  o  możliwie 

doskonałe  poznanie  Boga.

Wszak  od  tego  poznania  zależy  cały  nasz  sto­

sunek  do  niego.  Jaka  idea  Boga,  taka  religja.  Bę 

dzie  ona  chwiejną,  bez  silnej,  niewzruszonej  pod­

stawy,  o  ile  się  nie  oprze  na  głębszem  poznaniu 

jego.  Owszem  może  zostanie  wypaczona  przez  nie­

potrzebne  praktyki 

zabobonne,  a  przynajmniej 

obarczy  swych  wyznawców  mnóstwem  drugorzęd­

nych  lub  zbytecznych  ciężarów.

Religja  głównie  polega  na  naszym  osobistym, 

wewnętrznym  stosunku  do  Boga,  Czyż  więc  on,  co 
jest  początkiem  i  celem  naszym,  on  jedyny  zosta­

nie  tylko  wielkim  Nieznajomym?

Nakłada  religja  na  nas  szereg  obowiązków,  nie­

raz  ciężkich  i  wymagających  bohaterskiego  prze­

zwyciężenia  się.  Wszak  na  ziemi  mamy  pokazać 

czy  chcemy  być  z  Nim,  czy  godni  jesteśmy  wiecz­

nego  współżycia  z  Bogiem,  uczestniczenia  w  jego 

szczęściu.  Owszem  musimy  stać  się  poniekąd  mo­

ralnie  podobni  do  niego,  jak  dzieci  do  ojca,  jeżeli 

chcemy  dostać  się  do  domu  jego. 

»Bądźcie  tedy 

doskonałymi,  jak  i  Ojciec  wasz  niebieski  doskona­

łym  jest«.  (Mt.  5,  48).

1 By  unormować  nasze  postępowanie  względem 

niego,  by  móc  wzorować  się  na  nim,  a  przede- 

wszystkiem,  by  mężnie  i  z  ochotą  spełnić  obo­

wiązki,  trzeba  go  dobrze  znać.  Czy  warto  się 

trudzić  dlań?  Czy  zasługuje  on  na  to,  by  dla  niego

background image

17

podjąć  tyle  ofiar?  Cóż  nas  do  tego  skłoni,  jeśli  nie 

głębsze  poznanie  samego  Boga?r  Ach,  gdyby  wie­

dziano  czem  jest  Bóg,  czem  jest  dla  stworzenia 

Stwórca,  toby  ludzkie  serca  bez  żadnej  innej  za­

chęty  wyrywały  się  ku  niemu!

Zresztą  najwiąkszem  przykazaniem,  streszcza- 

jącem  w  swej  wzniosłej  prostocie  wszystkie  inne 

obowiązki,  jest  miłość  Boga  ponad  wszystko.

»A   jeden  z  uczonych,  który  słyszał  ich  roz­

prawę. . .   zbliżył  się  i  zapytał  go:  które  przykazanie 

jest  wśród  wszystkich  pierwsze?  Jezus  zaś  odpo­

wiedział  mu:  Pierwsze  wśród  wszystkich  jest  przy­

kazanie: 

Słuchaj 

Izraelu,  Pan,  Bóg  nasz,  jest

Bogiem  jedynym;  będziesz 

tedy  miłował  Pana 

Boga  twego  z  całego  serca  twego  i  z  całej  duszy 

twojej  i  ze  wszystkiej  myśli  twojej  i  z  całej  siły 

twojej«.  (Mk.  12,  28— 30).

Przykazanie  wielkie,  wspaniałe  i  koniecznel 

Lecz  czy  wypełnienie  go  możliwem  jest  temu,  kto 

Boga  nie  zna  dobrze,  kto  ma  o  nim  tylko  mgliste 

albo  nawet  fałszywe  pojęcie,  tak  że  zamiast  mi­

łości  czuje  tylko  pewną  odrazę  do  Boga,  a  przy­

najmniej  jest  mu  on  obcym,  jakimś  dalekim  i  nie­

znanym,  wogóle  jest  czemś,  czem  bliżej  zajmować 

się  i  trudno  i  nie  warto.

Czyż  możliwem  jest  wtedy,  żeby  człowiek  mi­

łował  go  z  całej  duszy,  ponad  wszystko,  bez­

względnie?  Przykazanie  takie  bez  głębszej  i  ob

2

Czy  Go  znasz?

background image

18

szerniejszej  znajomości  Boga  będzie  wydawać  się 

bezpodstawnem,  jakiemś  dziwnie  śmiesznem. 

Czy 

ja  wiem,  kim  on  jest,  bym  go  kochał  z  całego  serca 

nadewszystko? 

Dlaczegóż  wzgląd  na  niego  ma 

przenikać  całe  nasze  życie,  być  najwyższą  normą 
postępowania?

Tak  więc  miłość  niemożliwa  jest  bez  poznania. 

Im  ono  będzie  głębsze,  tem  pewniejszą  i  silniejszą 

stanie  się  miłość.  Naodwrót  sama  miłość  nawet 

mała  pociąga  i  zmusza  do  dokładniejszego  zapo­

znania  się  z  tem,  co  się  miłuje.

Czy  może  kocha  drugiego  ten,  co  mało  albo 

nic  o  nim  wiedzieć  nie  pragnie,  niewiele  myśli  po­

święca  przyjacielowi?

Zapytajmy  się  pocichu  samych  siebie,  zapytaj­

my  też  i  innych:  czy  znasz  Boga?  Co  wiesz  o  nim? 

Gdyby  przyszło  mówić  o  handlu  czy  przemyśle, 

o  polityce  czy  kryzysie,  to  rozmowa  ciągnęłaby  się 

może  całemi  godzinami. 

Potrafiłbyś  dużo  powie­

dzieć  o  Bogu?  Czy  za  kilka  minut  nie  wyczerpał­

byś  wiadomości  o  nim?  Jesteś  dlań  dziwnie  obo­

jętny,  skoro  żadnej  ciekawości 

nie 

odczuwasz. 

A   warto  dowiedzieć  się,  kim  on  jest!

Modlisz  się  do  Ojca,  który  jest  w  niebiesiech; 

dobrze  to  —   ale  czy  wiesz,  kim  jest  on  i  jakim? 

Mówisz  doń:  »święć  się  imię  twoje«,  to  znaczy: 

niechaj  pozna  świat  wielkość  twą,  czem  ty,  Panie, 

jesteś  sam  w  sobie,  czem  jesteś  dla  n as.. .   Jeżeli 

na  ser jo  bierzemy  tę  prośbę,  a  nie  powtarzamy

background image

19

bezmyślnych  słów,  to  trzeba  zacząć  spełniać  ją 

w  nas  samych,  przez  staranie  się  o  głębsze  pozna­

nie  tego,  o  którym  śpiewamy:

Kto  Ciebie  Boże  raz  pojąć  może,

Ten  nic  nie  pragnie,  nie  szuka.

Dokładniejszego  więc  poznania  Boga  domaga 

się  przykazanie  miłości  jego  i  to  w  podwójny  spo­

sób:  albowiem  jak  sama  miłość  jest  niemożliwa 

bez  poznania,  gdyż  się  z  poznania  rodzi  i  na  niem 

opiera,  tak  znów  naodwrót,  wzmożona  głębszem 

poznaniem,  nie  zadawala  się  niem,  ale  ustawicznie 

pobudza  do  coraz  lepszego  wniknięcia  w  przedmiot 

umiłowania.  '

Wreszcie  i  sama  natura  ludzka  żąda  głębszego 

poznania  Boga.  Owszem  jest  ono  dla  niej  naj­

wyższą  chlubą.  ' Wrodzona 

każdemu 

ciekawość 

świadczy,  jak  umysł  ludzki  wogóle  żądny  jest 
poznania. 

Ileż  to  czasu  i  pracy  poświęcamy  dla 

zaznajomienia  się  z  tym  światem,  jaki  nas  otacza! 

Ile  wkłada  się  energji  w  naukę  fizyki  czy  chemji, 

botaniki  czy  zoologji,  geografji  czy  historji,  języ­

ków  obcych,  matematyki  i  tylu  innych  gałęzi 

wiedzy!

I  nic  dziwnego,  gdyż  treść  ich  bogata,  zajmu­

jąca,  a  człowiekowi  potrzebna.  Im  większy  umysł, 

tern  bardziej  odczuwa  głód  i  pragnienie  wiedzy.

A  ponieważ  nie  każdy  może  zdobyć  rozległe 

nawet  w  jednej  dziedzinie  —  gdyż

wiadomości

2

background image

20

o  zapoznaniu  się  zc  wszystkiemi  ani  mowy  niema 

—   dlatego  z  pewnym  podziwem  patrzymy  na  uczo­

nego,  co  życie  swe  poświęca  badaniu  przyrody  czy 

kultury  i  jest  znakomitym  znawcą  przynajmniej 
pod  jednym  względem,  w  jednym  zakresie.  Szuka­

my  też  przyczyn  rzeczy,  skąd  i  dlaczego  i  naco 

to  lub  owe  zjawisko,  dążymy  do  wytworzenia  sobie 

jakiegoś  poglądu  na  świat  i  całość  zagadnień 

życiowych.

Jest  to  chlubą  człowieka,  że  przez  nieocenioną 

władzę  rozumu  opanował  przyrodę,  stworzył  kul­
turę,  rozwija  wiedzę.

Nieograniczony  w  swych  pragnieniach  rozum 

dąży  do  prawdy,  do  przyswojenia  sobie  całej 

prawdy.

Otóż  właśnie  Bóg  jest  Prawdą  pierwszą  i  nie­

skończoną, 

prawdą, 

której 

biorą 

początek 

wszystkie 

inne 

prawdy,  jakiekolwiek  pociągają 

umysły  ludzkie.) Cały  ten  wspaniały  świat  to  jedna 

olbrzymia  księga,  napisana  przez  Autora  Boga. 

Jego  twórczy  rozum  obmyślił  wszystko,  co  zaj­

muje  ludzkość  przez  wieki.  Czyż  nie  warto  docie­
kać,  kim  on  jest,  poznać  tę  twórczą  myśl,  której 

dzieło  wykazuje  w  sobie  tyle  mądrości.

To  chluba  człowieka,  że  przenikając  świat  swym 

rozumem,  znajduje  w  nim  kogoś  większego,  że 

może  wznieść  się  ku  poznaniu  samego  twórcy 

wszechrzeczy.’  Ponadto  jeżeli  chlubą  być  może 

znajomość  z  wielkimi  ludźmi,  to  cóż  dopiero  za

background image

21

zaszczyt  poznać  najwyższy  Rozum  i  nieskończoną 

Prawdę?

Stąd  słusznie  rzekł  On  przez  swego  proroka 

Jeremiasza: 

»Tak  rzecze  Bóg:  niechaj  nie  chlubi

się  mędrzec  mądrością  swą,  i  niechaj  nie  chlubi  się 

dzielny  dzielnością  swą,  niechaj  nie  chlubi  się 

możny  zamożnością  swą.  Lecz  tern  niechaj  się 

chlubi,  kto  się  chlubić  chce,  że  zrozumiał  a  poznał 
mnie«.  (Jer.  9,  22—23)./

Tak!  Chlubnem  i  koniecznem  jest  dokładnie 

i  głęboko  poznać  tego,  do  którego  pielgrzymujemy, 

by  w  jego  życiu  uczestniczyć  na  wieki,  i  dlatego 

już  tu  zawiązujemy  z  nim  osobiste  stosunki  reli­

gijne,  a  miłować  go  mamy  z  całej  duszy.

background image

ROZUM MOŻE  GO  POZNAĆ ZE ŚWIATA

background image

Rozum  może  Go  poznać  ze  świata.

Trzeba  i  warto  poznać  gruntownie  tego,  co  jest 

naszym  Stwórcą  i  celem  ostatecznym,  treścią  wie­

kuistego  szczęścia,  Ale  czy  to  możliwem  dla  czło­

wieka?  Czy  Boga  widział  kto  kiedy?  Czy  można 

uchem  uchwycić  zdała  choćby  szmer  głosu  jego? 

Czy  można  go  odkryć  teleskopem  lub  wyśledzić 

pod  mikroskopem,  wymierzyć  lub  obliczyć  matema­

tycznie?

Zmysłami  dostrzec  Boga  jest  zupełnie  niemo­

żliwe,  gdyż  on  nie  jest  ani  kamieniem  ani  drzewem 

ani  słońcem  ani  gwiazdą,  wogóle  nie  jest  niczem 

materjalnem.

Możemy 

jednak  poznać  go  najszczytniejszą 

władzą  ludzkiej  natury:  rozumem. 

Rozumem  bo­

wiem  poznajemy  rzeczy,  których  zmysty  bezpo­

średnio  nie  spostrzegają.

I  tak  gdy  ujrzymy  zdała  pociąg,  to  zaraz  wie­

my,  że  nie  wyrósł  on  nagle  ze  ziemi,  ale  jest 

dziełem  techniki  ludzkiej,  choć  może  nigdy  nie 

widzieliśmy,  jak  ten  pociąg  robili;  wiemy  że  kie­

ruje  pociągiem  maszynista  i  t,  d. 

Podobnie  gdy

background image

26

usłyszymy  huczący  w  górze  samolot,  wiemy  z  ro­

zumu,  że  t ie  wypadł  on  deszczem  z  chmur,  ale 

sporządzony  misterną  sztuką 

umysłu 

ludzkiego 

i  kierowany  przez  człowieka,  szybuje  w  powietrzu 

tam,  dokąd  go  kieruje  pilot.

Tak  też  rozbiiek  morski,  gdy  dostanie  się  na 

nieznaną  wyspę  i  zobaczy  na  niej  światła  czy 

domki,  albo  choćby  kładkę  na  potoku  lub  ścieżynę 

w  lesie,  pewien  jest,  że  żyją  tam  ludzie.  Chociaż 

żywej  duszy  zmysłami  nie  spostrzega,  to  jednak 

z  dzieł  takich  wnosi  słusznie  o  ich  istnieniu.

Można  znać  wiele  rzeczy,  choć  ich  nikt  nigdy 

zmysłami  nie  mógł  stwierdzić.  Wiemy  przecież,  że 

nasi  znajomi  czy  sąsiedzi  czy  wogóle  ludzie,  z  któ­

rymi  obcujemy,  mają  rozum  i  wolę.  Mówimy  prze­
cież  o  jednym,  że  jest  bardzo  mądry,  o  innym,  że 

ma  kiepski  rozum;  o  tym  twierdzimy,  że  jest  szla­

chetny,  o  tamtym,  że  ma  złą  wolę.

Czy  kto  widział  kiedy  rozum?  Czy  ma  on  jaki 

kształt  lub  barwę,  czy  można  go  zmierzyć  jakim­

kolwiek  przyrządem?

Nikt  też  nie  dotknął  woli,  nie  słyszał  jej  głosu, 

nie  odkrył  jej  pod  mikroskopem.  A  jednak  wiemy 

dobrze  o  istnieniu  rozumu  i  woli  nietylko  w  nas 

samych  —   te  bowiem  są  nam  znane  ze  świadomości 

osobistej  —   ale  także  u  innych  ludzi,  gdyż  spo­

strzegamy  dzieła  ich  umysłu,  skutki  ich  dobrej  czy 

złej  woli,  a  ze  skutków  wnioskujemy  o  istnieniu 

i  rodzaju  przyczyny.

background image

27

Chociaż  więc  jakichś  czynników  bezpośrednio 

dostrzec  nie  jesteśmy  w  stanie,  to  jednak  pozna­

jemy  je  pośrednio  przez  ślady  ich  istnienia,  przez 

skutki  ich  działania.

Tern  właściwie  różnimy  się  od  nierozumnych 

zwierząt,  że  możemy  zajmować  się  nawet  tem,  co 

niedostępne  samym  zmysłom,  co  się  nie  da  widzieć 

ni  słyszeć  ni  skosztować,  ale  do  czego  możemy 

dojść  wspaniałą  władzą  rozumu,  sięgającego  poza 
ciasne  granice  zmysłów.

Pan  Bóg  nie  byłby  nawet  Bogiem,  gdyby  go 

można  było  ujrzeć  okiem  lub  namacać  ręką;  Bóg 

materjalny  jest  bardziej  niemożliwy,  niż  ciemne 

światło.

Lecz  choć  niedostępny  zmysłom  człowieka,  nie 

pozostawił  go  w  nieznajomości  o  sobie;  owszem  aby 

poznanie  Boga,  które  tak  jest  ważnem  dla  ludzi, 

było  dla  nich  także  iatwem  —  by  bez  nadzwyczaj­

nych  trudów  mogli  je  zdobyć  —   pewnem,  tak  by 

nie  mogli  wątpić  o  niem,  owszem  pełnem  przebo­

gatej  treści,  dał  się  poznać  ludziom  w  najrozma­

itszy  sposób.

Przedewszystkiem  dał  się  poznać  przez  różno­

rodne  a  wspaniałe  dzieła  swoje,  tak  że  kto  je  ro­

zumem  ogarnia  i  nad  niemi  się  zastanawia,  łatwo 

może  wznieść  się  z  nich  do  Boga.

Wskazuje  nań  tak  dziwny  porządek  w  świecie 

jak  i  nieporządek.

background image

28

Widzimy  przedziwny  porządek,  genjalną  myśl 

we  wszystkich  trzech  królestwach  świata  nieorga­

nicznego,  roślinnego  i  zwierzęcego.

I  tak  widzimy  w  świecie  nieorganicznym,  że 

pierwiastki  ciał  łączą  się  ze  sobą  w  pewnych  sta­

łych  stosunkach,  minerały  przybierają  określone 

formy  geometryczne,  zależnie  od  ściśle  oznaczonych 

warunków,  ciała  stałe  przechodzą  w  stan  płynny 

lub  lotny  gazowy  i  naodwrót,  wszystkiem  rządzą 

dokładne  prawa  mechaniki,  dające  ująć  się  w  ścisłe 

wzory  matematyczne.  Dzięki  istnieniu  tych  stałych 

a  ścisłych  praw  i  własności  możliwy  jest  rozwój 

techniki  i  przemysłu.  Coby  to  było  np.  gdyby  że­

lazo  nie  miało  swych  pewnych  własności,  ale  było 

z  natury  swej  nieobliczalne?  Czy  możnaby  jeździć 

koleją,  gdyby  ono  ni  stąd  ni  zowąd  stawało  się 

nagle  miękkiem,  bez  powodu?

Cały  ten  świat  nieżywotny  i  niemyślący  wy­

kazuje  w  sobie  dużo  rozumu.  Kto  bada  go,  zdu­

mionym  być  musi,  ile  w  nim  kryje  się  myśli.  Kilka 

obszernych  nauk  zajmuje  się  odkryciem,  formuło­

waniem  praw  fizycznych,  chemicznych,  astrono­

micznych  i  innych. 

Jest  ten  świat  jakby  wielką 

księgą  niesłychanie  mądrze  napisaną,  którą  ludz­
kość  od  wieków  czyta,  robi  z  niej  uczone  notatki 

i  streszczenia,  ale  jej  jeszcze  całkiem  nie  przestu- 

djowała.  Gdyby  w  tym  świecie  nie  było  myśli 

i  prawdy,  nie  mógłby  on  stać  się  przedmiotem 

nauki,  gdyż  nauka  zajmuje  się  prawdą.

background image

29

Tyle  w  nim  zgromadzonej  mądrości,  że  ludz­

kość  przez  ustawiczne  wnikanie  w  jego  tajniki,  co ­

raz  to  nowe  odkrywa  w  nim  tajemnice  prawdy 

i  wzbogaca  nią  swą  własną  mądrość.

Skąd  wzięła  się  w  nierozumnej  materji  ta 

olbrzymia,  zadziwiająca  mądrość,  skąd  to  misterne 

i  rozumne  ułożenie  sił?  Skąd  powstały  w  niej  owe 
tysiączne  prawa,  tworzące  zwarty  system,  nie­

zmienne  a  zręcznie  skombinowane?

Człowiek  nie  dał  ich  materji;  on  nawet  nie  zna 

ich  dobrze,  dopiero  je  odkrywa  mozolnie,  może  je 

użytkować,  lecz  zmienić  ani  usunąć  nie  może.

Czy  sama  materja  je  wymyśli  bez  rozumu? 

Żadną  miarą.  Myśl  mogła  być  najpierw  tylko  w  ja­

kimś  umyśle.  Najpierw  musi  autor  obmyśleć  treść 

książki  i  napisać  ją;  tak  tylko  może  ona  zawrzeć 

w  sobie  mniejszą  lub  większą  mądrość!

Genjalnie  pomyślana  maszyna 

wprawia  nas 

w  podziw;  ale  wpierw  musiała  ona  powstać  w  ge- 

njalnym  umyśle  wynalazcy  inżyniera.  Bez  twór­

czego  rozumu  niemożliwe  są  rozumne  twory.

Dlatego  olbrzymia  machina  świata  z  regularnem 

krążeniem  gwiazd  czy  planet,  z  harmonijnem  dzia­

łaniem  tysięcy  czynników  wskazuje,  że  istnieje  ja­

kaś  niesłychanie  mądra  Istota,  której  twórczy 

umysł  obmyślił  i  ustalił  wszystkie  prawa.

Atoli  nietylko  w  świecie  nieorganicznym  uderza 

nas  ta  wielka  ilość  mądrości;  tak  samo  w  świecie

background image

30

roślin  i  zwierząt  nie  mniejszą  podziwiamy,  owszem 

jeszcze  wspanialszą  myśl  twórczą.

Botanika  opisuje,  klasyfikuje  na  grupy  i  rodziny 

i  typy  cały  nieprzeliczony  zasób  roślin,  jakie  gęstą, 
bujną  szatą  pokrywają  i  zdobią  powierzchnię  ziemi. 

Ile  tam  wspaniałości  choćby  w  budowie  najprost­

szego  kwiata,  ile  myśli  we  wytwarzaniu  nasion 

i  rozsiewaniu  ich,  jaka  misterna  budowa  włókien 

zwyczajnej  jodły  czy  bodjaka! 

Jaka  rozmaitość 

form  i  kształtów  poszczególnych  drzew,  liści,  kwia­

tów  i  owoców!  Jak  mądrze  i  misternie  zbudowane 

są  np.  błonki  pomarańczy,  przechowujące  wonny 

sok  owocu!

Najgenjalniejszy  człowiek  tego  wszystkiego  ob- 

mysleć  nie  byłby  w  stanie,  on  jeszcze  dotychczas 

trudzi  się  nad  poznaniem  tego,  co  jest. 

Czy  to 

wszystko  przypadkiem  powstało?  Czy  zamieszanie 

chaosu  zrodziło  porządek?  Czy  z  bezmyślności 

wyłoniła  się  myśl?  Takie  misterne  a  stałe,  cudne 

utwory,  których  człowiek  z  całą  techniką  jeszcze 

naśladować  dobrze  nie  może,  wymagają  jakiegoś 

wielkiego  Artysty,  Wynalazcy,  który  rozkoszując 

się  pięknem  ł  prawdą,  tworzy  je  z  łatwością  i  na­

wet  z  jakąś  dziwnie  hojną  rozrzutnością.

Wszystkie  te  żywe  istoty,  rośliny  czy  zwierzęta, 

powstają  i  rozwijają  się  z  jednej  komórki.  Zajmuje 

się  tern  rozwojem  życia  biologja:  bada  czynniki

background image

31

i  warunki  jego.  Tyle  zaś  odkrywa  ciekawych  rze­

czy,  że  sama  jedna  może  zapełnić  życie  niejednego 

uczonego.  Śledzi  on  pod  mikroskopem  dziwne 

przemiany  w  żywej  materji,  niedostrzegalne  gołem 

okiem  ciałka  i  drobne  istotki,  których  mil jony  mogą 

łatwo  zmieścić  się  w  1  mm'.

Trudzą  się  też  ludzie,  by  naśladując  ptaka, 

opanować  przestworza  powietrzne;  lecz  nawet  naj­

wspanialszy  samolot  nigdy  nie  dorówna  prostej 

jaskółce.  Któż  to  wszystko  obmyślił?  Dobrze  — 

powie  ktoś  —   jaskółka  wylęgła  się  poprostu  z  jajka 

jaskółki.  Oczywiste!  Ale  skąd  się  wzięło  to  wszyst­

ko  razem?  Czy  samoloty  dlatego  tylko  nie  mogły 

powstać  bez 

genjalnego  umysłu  wynalazcy,  że 

trzeba  każdy  sporządzić  zosobna?  Więc  taki  sa­

molot,  któryby  rodził  inne  pobodne  sobie,  może 
kiedyś  powstanie  przypadkiem?

Mądre  słowo  ewolucji  może  zaćmić  oczy  nie­

krytycznym.  Była  niegdyś  moda  twierdzić,  że  czło­

wiek  pochodzi  od  małpy.  Nie  wytłumaczono  tylko 

nigdy,  skąd  w  tem  małpiem  pokoleniu  wziął  się 

rozum.  Dlaczego  dzisiaj  choć  jedna  małpa  lub  jej 

potomek  nie  wykształci  się  na  człowieka  cywilizo­

wanego?  Dlaczego  małpy  nie  zrobią  klatki  i  nie 

obwożą  tak  człowieka  po  małpich  jarmarkach,  jak 
człowiek  obwozi  małpy?

A   pozatem  zawsze  pozostaje 

pytanie, 

skąd 

wzięła  się  taka  małpa,  że  została  aż  praojcem 
naszym?

background image

32

Powiadają  niekiedy  z  miną  mądrego:  to  nie  od 

Boga  pochodzi  ten  świat  i  wszystkie  jego  dziwy, 

ale  to  zawsze  tak  było!  Skąd  wiesz,  że  zawsze  tak 

było?  Któż  to  żył  np.  przed  stu  mil jonami  lat 

i  powiedział  nam,  że  zawsze  tak  było? 

Zresztą, 

choćby  nawet  wszystkie  pozory  przemawiały  za 
tern,  że  świat  nie  miał  początku  —-  na  co  zresztą 

nauka  dzisiejsza  wcale  się  nie  godzi  —   to  zawsze 

pozostaje  nietkniętem  pytanie:  ale 

skądże  ten 

wiecznie  trwający  świat?  Skąd  te  przedziwnej 

sztuki,  twory?  Jeżeli  już  wiecznie  trwają,  to  tern 

dziwniejsze.  Jakaż  tego  przyczyna?  Gdyby  jakaś 

maszyna  pracowała  bezustanku  tysiące  tysięcy  lat, 

to  każdy  pytałby  się,  co  to  za  genjusz  wymyślił  ją. 
Samo  istnienie  od  wieków,  nawet  gdyby  je  można 

stwierdzić,  nie  tłumaczy  rzeczy,  lecz  odwrotnie  — 

stawia  większe  pytanie:  skąd  to  wszystko  i  dla­

czego ?

Gdyby  ktoś  pokazał  starą  książkę,  w  której 

byłoby  dużo  mądrych  rzeczy,  ładnie,  zajmująco 

przedstawionych,  a  zapytany,  kto  jest  autorem, 

odpowiedział,  że  ona  sama  przypadkiem  powstała, 

albo  że  ot  tak  poprostu  zawsze  b y ła ? ,,  ,

Cobyś  na  takie  kpiny  powiedział?

Myśl  zawarta  w  książce  musiała  wpierw  być 

w  jakimś  rozumie.  Świat  cały  jest  jedną  olbrzymią 

ciekawą  księgą,  w  której  pokolenia  ludzkie  czytają 

już  tysiące  lat  i  jeszcze  całej  nie  przeczytano. 

Każde  jej  słowo,  każda  istota,  z  których  właśnie

background image

33

składa  się  ten  wszechświat,  tyle  mieści  w  sobie 

treści,  że  wszystkiego  razem  zgłębić  niepodobna. 

I  ta  księga  powstała  bezmyślnie?

Napisał  ją  Bóg  —   najwyższy  umysł  twórczy  — 

abyśmy  czytając  i  podziwiając  jej  treść  i  formę, 

sami  wzrastali  w  mądrości,  przyswajali  sobie  tę 

prawdę,  którą  on  w  nią  włożył,  i  przez  to  doszli 

do  poznania  samegoż  Autora.

Jak  wielki  arkusz  roztoczył  błękit  nieba  zapi­

sany  miljonami  gwiazd.  To  jego  list,  w  którym  nam 

donosi  o  sobie.

Lecz  nietylko  z  porządku  i  piękności  świata 

łatwo  dochodzimy  rozumem  do  Boga,  poznajemy 

wielkiego  Twórcę,  który  mądrością  swą  wszystko 

ustanowił.

Co  dziwniejszem,  mówi  nam  o  Bogu  nawet  to, 

co  porządek  świata  psuje,  to,  co  być  nie  powinno: 

krzywdy  i  zło  wszelkiego  rodzaju. 

Często  ludzie 

dotknięci  niemi  mówią:  niema  Boga,  skoro  tak  źle 

się  dzieje!  Jak  to  być  może,  by  uczciwi  cierpieli 

niewinnie,  a  złym  dobrze  się  w iodło? 

Czy  Bóg 

widzi  i  pozwala  na  to,  by  zło  panoszyło  się  i  nę­

kało  nas?

Trudność  ta  wymaga  obszerniejszego  omówie­

nia,  dlatego  —   wytłumaczeniu  roli  zła  na  świecie 

poświęcimy  osobny  rozdział  (11).

Czy  Go  znasz?

background image

34

Obecnie  niech  nam  wystarczy  to  dziwne,  na 

pozór,  a  jednak  bezwzględnie  pewne  twierdzenie: 

jeżeli  jest  tyle  zla,  to  musi  być  Bóg.

Dobrzy  cierpią  prześladowanie,  a  przewrotni 

gwałtem  znęcają  się  nad  nimi;  jedni,  choć  uczciwi, 

żyją  nędznie  i  umierają  boleśnie,  a  przewrotni  cza­

sem  krzywdą  drugich,  wzbogaceni  spędzają  życie 

w  rozkoszy.  Tak  przynajmniej  wydaje  się.

Bolszewicy  zdzierają  skórę  z  biednego  ludu  i  ty­

siącami  rozstrzeliwują  niewinnych.  I  Pan  Bóg  jest?

Tak,  on  musi  być,  aby  ostatecznie  wymierzyć 

sprawiedliwość! 

Niesprawiedliwość  zawsze  trwać 

nie  może.  Jeżeli  nam  trudno  pojąć,  że  istnieje  choć 
do  czasu,  to  czyż  możliwem  jest,  by  ona  miała 

ostatnie  słowo,  by  los  dobrego  na  wieki  był  gorszy 

od  losu  gnębiciela  albo  przynajmniej  jednakim?

Musi  być  ktoś,  coby  wymierzył  sprawiedliwość; 

zacnych  i  szlachetnych  wynagrodził  za  ich  wier­

ność  w  dobrem,  niezłomną  nawet  w  ucisku,  a  prze­

wrotnym  też  oddał,  co  im  się  należy,  gdyż  na 

świecie  nieraz  nikt  ich  nie  mógł  dosięgnąć.

Spotyka  czasem  kara  już  tu  na  ziemi  i  cnota 

też  niekiedy  zbiera  pochwałę,  ale  tylko  częściowo, 

niedostatecznie,  niezawsze,  nie  u  wszystkich.  Raz 

jednak  musi  być  wyrównanie  między  losem  czło­

wieka  a  jego  wartością  moralną.

Dobro  i  zło  nie  mogą  mieć  równego  prawa  do 

istnienia.

background image

3b

Że  zaś  jest  taki  najwyższy  Sędzia,  który  osta­

tecznie  zrobi  porządek  w  niesprawiedliwych  czasem 

stosunkach  ludzkich,  świadczy  o  tem  także  samo 

sumienie,  które  u  każdego  w  cichości  pochwala 

dobre  uczynki,  a  gani  złe.

Wprawdzie  można  je  do  pewnego  stopnia  za­

głuszyć  przez  nałóg,  złość,  przewrotne  wpływy 

innych  lub  fałszywe  rozumowania,  ale  w  samot­

ności,  osobliwie  w  chwili  śmierci  zabiera  ono  głos 

nieproszone,  natrętne,  bezwzględne  i  nie  liczące  się 

z  żadnemi  ubocznemi  interesami.

Szczęśliwy  ten,  kto  zawczasu  słucha  tego  głosu 

sprawiedliwości  wewnętrznej, 

idzie  za  dobrem, 

a  unika  złego!

Tak,  bo  jest  ktoś  Najwyższy,  co  widzi  nawet 

najskrytsze  myśli  nasze;  przed  nim  trzeba  będzie 

zdać  rachunek  ze  wszystkich  czynów,  słów  i  myśli 

czy  uczuć  naszych.  Jest  Bóg,  choć  niewidzialny; 

przemawia  potężnie  głosem  wewnętrznym  sumienia 

i  jako  sprawiedliwy  sędzia  i  stróż  porządku  moral­

nego  prędzej  czy  później  zaprowadzi  ład.  Zło  nie 

może  być  równem  dobru.

3

*

background image

OBSZERNIEJSZA  I  ŁATWIEJSZA 

ZNAJOMOŚĆ  BOGA  Z  OBJAWIENIA

background image

Obszerniejsza  i  łatwiejsza  znajomość 

’  Boga  z  objawienia.

Niedostrzegalny  jest  Bóg  zmysłom  naszym, 

gdyż  nie  jest  on  i  nie  może  być  materjalny.  Atoli 

niebiosa  i  ziemia  pełne  dziwów  i  mądrości  opowia­

dają  wielkość  jego.  Świadczy  o  nim  przedziwny 

porządek  i  rozum,  przebijający  się  we  wszystkich 

tworach  i  w  ich  zespołach.  Niewyczerpalna  treść 

księgi  wszechświata  bogactwem  myśli  w  niej  za­

wartej  wskazuje,  że  wszystko  pochodzi  od  jakiejś 

niesłychanie  mądrej  a  potężnej  Istoty.

Świadczy  o  nim  i  ta  czasowa  niesprawiedliwość, 

jaka  oburza  człowieka  bezsilnego  wobec  niej:  musi 

być  sprawiedliwy  sędzia,  co  każdemu  odda  według 

uczynków.

Potwierdza  to  i  sumienie,  które  rozróżnia  mię­

dzy  dobrem  a  złem,  i  wie,  że  zło  nie  może  na 

zawsze  panoszyć  się,  lecz,  że  ostateczne  zwycięstwo 

należy  się  tylko  dobru.

Tak  więc  sam  rozum,  zastanawiając  się  nad 

tym  światem,  poznaje  z  całą  pewnością,  że  istnieje

background image

40

jakaś  wielka  Istota  i  to  duchowa,  bo  niesłychanie 

mądra,  a  potężna,  sprawiedliwa  i  dobra.  Z  dzieł 

genjalnego  Artysty  wznosimy  się  do  niego  samego.

Ale  jeszcze  inne  świadectwo  o  sobie  samym  dał 

nam  Bóg;  łatwiejsze,  pewniejsze  i  przynoszące  cał­
kiem  nowe  światło.
  Udzielił  nam  pewnych  przepięk­

nych  wiadomości  o  sobie  i  planach  swoich  przez 

nadprzyrodzone  objawienie.

Objawieniu  temu  zawdzięczamy  dużo  i  to  pod 

wielu  względami.  Gdybyśmy  tylko  rozumem  ze  sa­

mego  świata  mieli  czerpać  naszą  znajomość  Boga, 

to  w  rzeczywistości  niewielu,  dopiero  po  dłuższym 

czasie, 

i  niezawsze  bez  błędu  a  przynajmniej 

z  pewnemi  wątpliwościami  zdołałoby  zdobyć  lepsze 
poznanie  Boga.

Niewielu  —   gdyż  zdobycie  takiego  poznania 

wymaga  sporo  czasu  i  natężenia  umysłu  oraz  wy­

trwałości  w  szukaniu  prawdy,  a  więc  i  wielkiej 

żądzy  jej,  by  się  nie  zrazić  trudnościami,  jakie 

każdy  na  tej  drodze  napotyka.

Różne  bowiem  przeszkody  utrudniają  wielu 

ludziom  oddanie  się  samodzielnemu  poszukiwaniu 

i  osiągnięciu  głębszej  znajomości  Boga.  Jedni  nie 

mają  poprostu  zdrowia,  ni  sił,  ni  zdolności,  by 

oddać  się  badaniu  tajników  świata  i  wysiłkiem 

własnego  umysłu  wznosić  się  zeń  do  Boga.

Inni,  choć  zdrowi  i  zdolni,  są  zbyt  zajęci 

troskami  o  życic,  o  zdobycie  stanowiska,  o  wy­

chowanie  dzieci,  sprawami  społecznemi  czy  poli­

background image

41

tyką  i  dlatego  mało  czasu  albo  i  nic  zgoła  nie 

poświęciliby  szukaniu  Twórcy  w  naturze.

Poza  tem  wielu,  nawet  gdyby  mieli  warunki 

sprzyjające  temu,  nie  chciałoby  podjąć  się  tej 

pracy  napozór  mało  użytecznej,  a  wymagającej 

pewnego  przygotowania  umysłu  przez  wstępne 

nauki,  wzniesienie  go  ponad  rzeczy  widzialne.

Czyż  całe  masy 

robotników,  rzemieślników, 

kupców  i  t.  d.  są  w  stanie  oddać  się  szukaniu  Boga 
w  samym  świecie?  Niewielu  jest  takich  szczęśliw­

ców,  co  odebrawszy  dostateczne  w  tym  względzie 

wykształcenie,  mają  czas  i  siły  i  ochotę  do  filo­

zoficznych  dociekań  nad  istotą  samego  Boga.

Niewielu  więc  znalazłoby  go  własnem  szuka­

niem,  a  i  ci  nieliczni  zdobyliby  lepszą  znajomość 

Boga  dopiero  po  wielu  latach,  w  okresie  dojrza­

łego  wieku.  Tymczasem  jego  trzeba  znać  już 

w  zaraniu  życia,  bo  najpierw  on  zasługuje  na  to, 

a  powtóre  młodość,  spędzona  bez  znajomości  Boga, 

nadałaby  fałszywy  kierunek  życiu,  młodość  bez­

bożna,  gdy  właśnie  namiętności  są  najsilniejsze, 

tak  odwróciłaby  od  Boga,  że  człowiek  we  wieku 

późniejszym  aniby  nie  chciał  go  szukać.

Wreszcie  nawet  ci  nieliczni  wybrańcy,  którzy 

mieliby  i  czas  i  siły  i  ochotę  do  wytrwałego  szu­

kania  Boga  i  własnym  wysiłkiem  rozumu  już 
w  młodości,  mimo  różnych  trudności,  doszliby 

w  tym  względzie  do  lepszego  rezultatu,  jeszcze

background image

42

w  swem 

poznaniu 

Boga 

prawdopodobnie  nie 

ustrzegliby  się  wszelkiego  błędu.

Przecież  rozum  ludzki,  jakkolwiek  tworzy  za­

dziwiające  rzeczy  w  technice  i  odkrywa  w  naturze 

coraz  nowe  prawdy,  myli  się  jednak  często  nawet 

co  do  rzeczy  bliższych  nam  i  łatwiejszych,  bo 

podpadających  pod  zmysły.

Wyobraźnia  nieraz  sprowadza  go  na  bezdroża, 

namiętności  nie  pozwalają  mu  spokojnie  rozumo­

wać  i  sądzić  trafnie.

Stąd  niejeden  pomyliłby  się  w  swem  poznaniu 

Boga  tak,  jak  się  pomylili  poganie.  Wielu  z  nich 

szczerze  szukało  prawdy,  ale  że  człowiek  z  trud­

nością  wznosi  się  ponad  rzeczy  widzialne,  nie 

mogli  łatwo  pojąć,  że  Bóg  nie  jest  do  niczego 

podobnym,  co  tu  znamy  na  ziemi,  gdyż  nieskoń­

czenie  przewyższa  wszystkie  dzieła  swe.  Toteż  za­

miast  czcić  jedynego  prawdziwego  Boga,  odda­

wali  cześć  wspaniałemu  sklepieniu  niebios  z  iskrzą- 
cemi  się  gwiazdami,  kłaniali  się  wschodzącemu 

słońcu,  srebrzystemu  księżycowi  lub  innym  potęż­

nym  zjawiskom  natury,  jakie  uderzyły  ich  wy­

obraźnię.

Wielu  zresztą  zrażonych  tylu  trudnościami, 

zawiedzionych  w  poszukiwaniach  może  całkiem 

zaniedbałoby  szukać  Boga,  wystarczyłby  im  świat 

widzialny.  Zwątpiliby,  czy  można  rozumem  zna­

leźć  go,  zwłaszcza  gdyby  widzieli,  że  tylu  innych, 

co  uchodzą  za  mądrych  i  uczonych,  albo  wcale  oń

background image

43

nic  dba,  albo  jeżeli  uznają  Boga,  to  wytworzyli 

sobie  jednak 

nim 

najrozmaitsze  i  całkiem 

sprzeczne  pojęcia.

Tak  więc,  chociaż  człowiek  rozumem  swym 

może  napewno  osiągnąć  poznanie  Boga  ze  świata 

widzialnego,  to  jednak  w  konkretnych  warunkach 

niewielu  i  niełatwo  i  nie  bez  domieszki  błądów 
rzeczywiście  skorzystałoby  z  tego.

Dlatego  Bóg  w  mądrości  i  dobroci  swej  nie 

pozostawił  człowieka  jedynie  siłom  jego  własnego 

rozumu.

Głębsza  znajomość  Stwórcy  jest  przecież  ko­

nieczna  dla  człowieka,  ona  stanowi  podstawę  całej 

religji  i  źródło  szczęścia  wiecznego  a  nawet  do­

czesnego.  Jakżeż  Bóg,  który  roztacza  nad  czło­

wiekiem  taką  troskliwą  pieczę  i  nakreślił  mu  ta­

kie  wzniosłe  przeznaczenie,  mógłby  był  zostawić  go 

bezradnym  w  tak  trudnem  położeniu  i  nie  ułatwić 

mu  poznania  siebie?

Dlatego  już  w  samem  zaraniu  historji  ludz­

kości  ujawnił  się  nietylko  przez  dzieła  swe,  ale 

także  drogą  nadprzyrodzoną,  przez  to,  że  raczył 

bezpośrednio  przez  objawienie  pouczyć  ją  o  sobie 

i  swoich  względem  niej  planach.

W   ciągu  następnych  wieków  wybierał  sobie 

wielkich  mężów  —   patrjarchów  i  proroków  — 

i  przez  ich  usta  nauczał  narody.  Było  to  przy­

gotowanie  do  pełni  objawienia,  jakie  miał  przy­

nieść  Jezus  Chrystus.

background image

44

Sam  jednorodzony  Syn  Boży  przybrał  naszą 

naturę,  i  nie  przestając  być  Bogiem,  stał  się 

prawdziwym  człowiekiem,  i  jako  taki  widzialnie 

przebywał  na  ziemi  trzydzieści  trzy  lata.  Ten  Je­

zus,  Bóg-człowiek  w  jednej 

osobie,  znał  Boga 

najlepiej,  toteż  nauczył  nas  o  nim  tyle,  że  pozo­

stawieni  własnym  siłom,  nigdybyśmy  do  takiej 

znajomości  nie  doszli.

Naukę  zaś  ową  przekazał  założonej  przez  sie­

bie 

instytucji, 

mianowicie 

jednemu,  świętemu, 

powszechnemu  i  apostolskiemu  Kościołowi,  jaki 

według  przyrzeczenia  bożego  ma  trwać  do  końca 

świata  i  głosić  wszystkim  narodom,  kim  jest  Bóg, 

co  on  zrobił  dla  nas,  jakim  sposobem  dostać  się 

do  niego  i  być  szczęśliwymi  na  wieki.

Żeby  zaś  to  szczytne  posłannictwo  mógł  Ko­

ściół  spełnić  łatwiej  i  pewniej,  obdarzył  go  nie­

omylnością  w  przechowywaniu,  objaśnianiu  i  gło­

szeniu  nauki  objawionej.  On  nigdy  nie  może  sfał­

szować  nauki  o  Bogu,  ani  sprzeniewierzyć  się 

swemu  największemu  zadaniu  utrzymywania  i  sze­

rzenia  kultu  jedynego,  prawdziwego  Boga!

To  też  Bóg  sam  nadzwyczaj nemi  znakami,  cu­

dami,  które  wątpliwości  żadnej  nie  dopuszczały, 

stwierdził  tysiące  razy  i  do  dziś  stwierdza  praw­

dziwość  jego  nauczania.

W e  wzniosłej 

nauce 

Kościoła 

katolickiego 

można  zaczerpnąć  czystego  poznania  Pana  Boga, 

zaczerpnąć  obficie  jako  z  wiecznie  tryskającej  kry­

background image

45

nicy,  z  łatwością  i  zaraz  w  zaraniu  życia.  Naukę 

tę  rozwijały  i  tłumaczyły  w  swych  wiekopomnych 

dziełach  takie  umysły,  jak  św.  Augustyn  lub  św. 

Tomasz  z  Akwinu,  a  tysiące  męczenników  krwią 

swoją  stwierdziło  wiarę  w  takiego  Boga!

Wiara  ta  nietylko  nie  poniża  rozumu  ludz­

kiego,  ale  ułatwia  mu  poznanie  najwyższych  prawd, 

daje  niewzruszoną  pewność,  a  przedewszystkiem 

niepomiernie  rozszerza 

widnokrąg  jego  wiado­

mości.

Nietylko  dlatego  bowiem  Bóg  objawił  się  lu­

dziom  przez  proroków  i  Syna  swego  jednorodzo- 

nego  i  Apostołów,  aby  łatwiej  i  pewniej  wszyscy 

mogli  go  poznać.

Przez  objawienie  pouczył  nas  o  wielu  praw­

dach,  do  których  rozum  zostawiony  własnym  si­
łom  wogóle  nigdy  i  żadnym  sposobem,  nawet 

w  najlepszych  warunkach  dojść  nie  byłby  w  stanie.

Przez 

objawienie 

nadprzyrodzone, 

złożone 

w  Kościele  katolickim,  pouczył  nas  Bóg  o  tajem­

nicach  swego  życia  boskiego,  o  tern  że  On  jedyny 

żyje  jednak  w  trzech  osobach:  w  Ojcu  i  Synie 

i  Duchu  Św.  Poznać  tę  wielką  tajemnicę  ze  samego 

świata  było  bezwzględnie  niemożliwem.

Jak  przyjaciel  nie  każdemu  odsłania  tajemnice 

serca  swego,  ale  tylko  bliskim  sobie,  tak  Bóg  za­

szczycił  ludzkość,  udzielając  jej  wiadomości  o  w e­

wnętrznych  tajnikach  Bóstwa.

background image

■46

Wtajemniczył  nas  również  w  zamiary  swe 

względem  nas  i  to  takie,  że  jedynie  od  Boga 

mogliśmy  się  o  nich  dowiedzieć.

Objawił  nam  nadprzyrodzone  powołanie  i  prze­

znaczenie  nasze.  Mamy  posiadać  go  nietylko,  o  ile 

objawia  się  w  rzeczach  stworzonych.  Powołał  nas 

do  udziału  w  swoich  dobrach,  swem  własnem 

szczęściu,  jakiem  sam  jest  szczęśliwy,  do  uczestni­

czenia  w  samem  pełnem,  bezgranicznem,  boskiem 

Życiu  Trójcy  św.

Być  szczęśliwym  tern  samem  szczęściem  co  On! 

Jest  to  tak  wielka  i  niesłychana  rzecz,  że  bez 

osobnego  objawienia  bożego  nikomu  ani  na  myśl 

nie  przyszłoby,  że  coś  podobnego  nas  czekać  może.

»Ani  oko  nie  widziało,  ani  ucho  nie  słyszało, 

ani  w  serce  człowiecze  nie  wstąpiło,  co  nagotował 

Bóg  tym,  którzy  go  miłują.  Lecz  nam  Bóg  objawił 

przez  Ducha  swojego«  (1.  Kor.  2,  9— 10).

Objawił  nam  również  jak  dziwnemi  drogami 

prowadzi  nas  do  tego  błogosławionego  celu,  jaką 

troską  nas  otacza,  jak  w  jednorodzonym  Synu 

swym  Jezusie  Chrystusie  wyszedł  niejako  na­
przeciwko  ludzkości  pielgrzymującej  doń,  aby  ją 

prowadzić,  umacniać  i  zapewnić  dojście  do  nieba.

W   świetle  tego  objawienia  stały  się  jaśniej - 

szemi  i  pewniejszemi  nawet  te  prawdy,  które 

rozum  sam  ze  świata  zdobyć  mógł  o  Bogu.  Rozum 

i  wiara  więc  to  jakby  dwa  potężne  skrzydła,  by 

wznieść  się  ku  niemu.

background image

ISTOTA.  NIESKOŃCZENIE  DOSKONAŁA

background image

KSIĘGA 

ZAT^ł*«..

Istota  nieskończenie  doskonała.

Wszystko,  czego  sam  rozum  ze  świata  dowie­

dzieć  się  może  o  Bogu,  oraz  cały  zasób  wiado­

mości,  jakich  tenże  Bóg  udzielić  raczył  ludzkości 

przez  objawienie,  przechowuje  nieskazitelnie,  obja­

śnia  i  głosi  narodom  Kościół  katolicki.  W   tem  jest 

jego  szczytne  posłannictwo:  nauczać  wszystkie

pokolenia,  kim  jest  Bóg,  jakie  są  jego  względem 

nas  plany,  jak  posiąść  tego  Boga.

Otóż  według  tej  nauki  zasadnicze  pojęcie  Boga 

dałoby  się  streścić  przedewszystkiem  w  tem  twier­

dzeniu,  że  jest  on  Bytem  nieograniczonym  czyli 

Istotą  nieskończenie  doskonałą.

Spróbujmy  objaśnić  na  bliżej  znanych  nam 

rzeczach  i  porównaniach,  co  znaczy  to  krótkie 

i  napozór  zbyt  oderwane,  a  jednak  dużo  mówiące 

określenie.

Każdy  z  nas  posiada  pewną  siłę:  może  po- 

dźwignąć  i  unieść  50  lub  70  kg.,  jeżeli  jest  wiel­

kim  siłaczem,  to  i  2  lub  3  cetnary.

Jest  to  pewna  doskonałość,  cenią  więc  ją  lu­

dzie  i  popisują  się  siłą,  oklaskują  siłaczy  zapaśni-

Czy  Go  znasz?

4

background image

50

ków,  opłacają  wstęp  na  widowiska  atletyczne.  Ale 

doskonałość  to  ograniczona.

Jest  bowiem  najpierw  jednostronna;  nawet  naj­

większy  siłacz  może  mieć  słabe  zdolności  umy­

słowe,  nie  być  muzykiem,  ani  wogóle  żadnym  ar­

tystą,  nie  znać  medycyny  ni  praw.

Powtóre,  sama  w  sobie  siła  człowieka  małą  jest, 

gdy  się  ją  porówna  np.  ze  siłą  maszyny  parowej. 

Jakby  to  podziwiano  atletę,  co  z  łatwością  potrafił­

by  ciągnąć  długi  pociąg  ciężarowy!  Wyobraźmy 

sobie,  że  każdy  z  ludzi  żyjących  dziś  jest  jednak 

takim  siłaczem  i  że  siłę  tych  dwu  miljardów  siła­

czy  złożył  ktoś  w  jedno.  Jaka  to  olbrzymia  moc!

A   jednak  byłaby  bardzo  ograniczoną.  Czy  si­

łacz  taki  potrafiłby  zatrzymać  słońce  w  biegu 

albo  choćby  i  ziemię,  aby  się  nie  obracała  na­

około  osi?

Czy  nawet  tysiące  ich  mogłyby  kierować  ru­

chami  planet  lub  zmienić  położenie  gwiazd?  Bez­

silni  w  całej  swej  olbrzymiej  sile!  Dodajmy  do 

niej  całą  energję  materyj  wybuchowych,  co  roz­

sadzają  twarde  skały  i  rwą  żelazo,  zbierzmy 

w  jedno  całą  siłę  pary  wodnej,  która  posuwa 
wszystkie  maszyny,  jakiekolwiek  istnieją,  dołączmy 

energję  elektryczności  —   owszem,  pomnóżmy  tę 

zbiorową  siłę  mięśni,  już  i  tak  fantastyczną,  wraz 

z  całą  energją  kosmiczną  jeszcze  ze  sto,  tysiąc, 

mil jony  razy.. .   —   wyobraźnia  nasza  już  niezdolna

background image

51

do  przedstawienia  sobie  tej  potęgi.  A   jednak  ona 

ograniczona.

Czy  tak  potężnym  jest  Bóg?  On  ma  tę  siłę 

w  sobie,  bo  daje  ją  stworzeniu,  ale  cały  ten  ogrom 

w  porównaniu  z  potęgą  jego  słabszy,  niż  palec 

małego  dziecka  wobec  olbrzyma.  On  wszechmocny! 

Z  niepojętą  łatwością  zawiesił  w  przestworzach 

nieprzejrzane  zbiorowiska  światów-gwiazd  i  kieruje 

wszystkiem  bez  wysiłku.

Doskonałością  jest  rozum,  zdolność.  Każdy 

chciałby  go  mieć  jaknajwięcej.  Powiedzieć  komu, 
że  głupi,  to  czuje  się  ciężko  obrażonym.  I  rzeczy­

wiście  rozum  to  wielki  dar  Boży.  Tej  przedziwnej 

władzy  duszy  zawdzięczamy  dzisiejszą  kulturę.  On 

źródłem  wynalazków,  dzięki  niemu  mamy  koleje, 

okręty  i  samoloty,  fotograficzne  i  radjowe  aparaty; 
on  twórcą  tylu  nauk.

Rozum  ludzki  z  pomocą  fantazji  stwarza  dzieła 

literatury,  bez  niego  nie  mielibyśmy  ani  kina  ani 

teatru.  Jednem  słowem:  bez  rozumu  żylibyśmy 

jak  zwierzęta,  wilki  czy  barany.

A   jednak  jak  on  strasznie  ograniczony!
Weźmy  pod  uwagę  nawet  bardzo  zdolnych 

ludzi;  mamy  przecież  tęgich  lekarzy,  adwokatów, 

przyrodników,  historyków  i  literatów. 

A le  czy 

istnieje 

taki 

człowiek,  coby 

równocześnie  był 

genjalnym  inżynierem  i  wybitnym  lekarzem,  przy- 

tem  znał  nawylot  prawo  starożytne  i  współczesne, 

był  gruntownym  znawcą  fizyki  i  chemji  i  biolo-

4

*

background image

52

gji,  posiadał  dokładną  znajomość  historji  wszyst­
kich 

wieków  i  narodów, 

zwiedził 

kraje  jako 

pierwszorzędny  geograf  i  etnolog,  człowiek,  któ­

ryby  zarazem  był  mistrzem  w  grze  na  wszystkich 

instrumentach,  a  także  zdolnym  malarzem,  rzeź­

biarzem  i  literatem,  wydającym  wspaniałe  dzieła? 

Czy  istniał  kiedy  taki  człowiek?  Czy  nawet  wo- 

góle  możliwym  jest?

O,  jakby  go  cały  świat  podziwiał  i  uwielbiał? 

Czy  jednak  zdolności  jego  byłyby  nieograniczone? 

Wcale  nie.

Nawet  gdyby  takich  ludzi  było  tysiące  i  miljo- 

ny  i,  gdyby  wszystkie  ich  niepojęte  uzdolnienia 

zebrać  w  jednym  osobniku,  ta  przedziwna  istota 

jeszcze  byłaby  ograniczona.

Czy  takim  jest  Bóg?  W   tym  kierunku  może  iść 

myśl  nasza,  by  go  sobie  jako  tako  przedstawić,  ale 

nie  taki  on  jest,  gdyż  nawet  ów  niezwykły  genjusz, 

którego  mądrości  my  nawet  wyobrazić  sobie  nie 

potrafimy,  byłby  wprawdzie  wielce  doskonały,  atoli 

w  porównaniu  z  Bogiem  byłby  jeszcze  czemś  nie­

słychanie  małem.  Skromnie  odzwierciedlałby  odro­

binkę  doskonałości  jego.

Wielkii  jest  doskonałością  siła  woli;  podzi­

wiamy  nieustraszone  bohaterstwo,  przezwyciężające 

nadludzkie  przeszkody;  doskonałością  jest  szla­

chetność  i  prawość  charakteru,  lgniemy  do  przy­

jaciela  szczerego  i  wiernego.  Czemś  wzniosłem  jest 

miłosierdzie,  ta  cnota  szlachetnej  woli,  co  śpieszy

background image

53

z  pomocą  w  biedzie,  opiekuje  się  słabym  bezinte­

resownie.

Zbierzmy  razem  wszystkie  doskonałości  woli, 

jakie  ludzkość  kiedykolwiek  podziwiała.  Zbierzmy 

w  jedno  męstwo  żołnierzy,  umierających  na  polu 

bitew,  męstwo  męczenników,  nieugiętych  wśród 

tortur  i  katuszy,  aby  dać  świadectwo  prawdzie, 

wszelką  wierność  i  miłość,  jaka  kiedykolwiek 

istniała  między  przyjaciółmi,  małżonkami,  braćmi; 

miłość  matek  do  dzieci  i  dzieci  do  rodziców.

Dodajmy  cały  heroizm  tych  zakonnic,  co  oddały 

swe  życie  dla  pielęgnowania  chorych,  starców, 

trędowatych  —   i  wreszcie  wyobraźmy  sobie,  że 

wszystko  owo  męstwo,  wytrwałość,  szlachetność, 

wierność,  miłość  i  miłosierdzie,  oraz  inne  dosko­

nałości,  jakie  w  tysiącach  i  tysiącach  jednostek 

jaśniały,  posiada  całkowicie  jakaś  jedna  istota. 

Czy  miałaby  ona  nieskończoną  doskonałość?  W iel­
ką,  olbrzymią,  godną  wszelkiej  chwały,  podziwu 

i  miłości,  ale  jednak  jeszcze  skończoną.  Czy  ta­

kim  jest  nasz  Bóg?  Takim  ale  i  nie  takim,  gdyż 

to  wszystko  byłoby  dopiero  słabym  i  niedokład­
nym  obrazem  jego.

Wspomnieliśmy  dotychczas  głównie  o  takich 

doskonałościach,  które  w  większej  lub  mniejszej 

mierze  spotykamy  w  ludziach:  siła,  rozum,  zalety 

woli.  Ileż  to  dóbr  i  doskonałości  znajduje  się  poza 

człowiekiem!  Przejdźmy  w  myśli  choć  niektóre 

cenne  doskonałości  świata  nieżywotnego.

background image

54

Jakim  skarbem  jest  światło?  Cobyśmy  zrobili, 

gdyby  go  wcale  nie  było?  Wszelkie  życie  zamarło­

by  na  ziemi.  A   jaka  olbrzymia  szybkość  jego:  300 

tysięcy  km.  na  sekundę,  czyli  około  milj ona  razy 

większa,  niżeli  głosu.  W  jednej  sekundzie  prze­

biega  drogę  tak  długą,  jak  ośm  obwodów  kuli 

ziemskiej.

Ile  to  dziwów  jeszcze  nie  całkiem  zbadanych 

zawiera  się  w  elektryczności!  Jaka  potęga  gromu, 

jaka  szybkość  błyskawicy!  Komu  nie  imponuje 

majestat  morza,  wobec  którego  człowiek  tak  ma­

łym  się  czuje?  Kto  nie  podziwiał  olbrzymich  roz­

miarów  i  piękności  pasm  górskich,  jak  Alpy  czy 

Himalaje,  a  choćby  i  nasze  Tatry  czy  Karpaty?

Ile  bogactwa  kryje  się  we  wnętrzu  ziemi!  Prze­

cież  tysiące  i  tysiące  ludzi  trudni  się  wyłącznie 

tylko  ich  eksploatacją.  Wszystkie  one  posiadają 

w  sobie  dużo  zalet  i  wartości,  gdyż  inaczej  nie 

łożonoby  tyle  pracy,  by  je  posiąść!

Przejdźmy  do  świata  roślinnego.  Tu  nowe,  bo­

gate  królestwa  o  różnorodnych  cechach,  zaletach 

i  pięknościach,  otwierają  się  przed  okiem  badacza. 
Jaka  rozmaitość  gatunków,  form,  budowy;  ile 

czaru  w  łąkach,  ozdobionych  kwiatami,  ile  maje­

statu  w  olbrzymich  lasach  i  wdzięku  w  gaikach, 

ile  jednem  słowem  piękna  w  przyrodzie!  —

Cała  roi  się  od  przeróżnych  zwierząt;  zapeł­

niają  one  ziemię  i  wodę,  żyją  w  powietrzu  i  pod

background image

55

ziemią.  Każda  z  tych  istot  ma  swe  własności,  za­

lety,  doskonałości,  swe  życie.

A   wszystko  to  wymyślił  On  jeden,  wszech­

mocny  Pan  nasz,  Mądrość  i  Dobroć  odwieczna. 

Jego  twórcza  myśl  i  hojność  udzieliły  im  tych 

różnorodnych 

doskonałości, 

które 

on 

posiada 

w  stopniu  niesłychanie  wyższym,  bez  żadnego 

ograniczenia,  w  czystej,  nieskończonej  Doskona­

łości.

Wszystkie  przepiękne  twory  są  tylko  słabym 

odblaskiem,  owszem  już  nie  odblaskiem,  ale  raczej 

cieniem  tylko  jednej  nieskończonej  i  niepojętej 

wielkości  i  piękności,  jaką  jest  Bóg.

Słusznie  śpiewa  z  uniesieniem  Psalmista:

»Wysławiać  Cię  chcę,  Boże  mój,  Królu,

I  błogosławić  imię  twoje  na  wieki  wieków. 

Na  każdy  dzień  błogosławić  Cię  będę,

I  chwalić  imię  twe  na  wieki  wieków. 

Wielki  jest  Pan  i  chwalebny  bardzo,

A  wielkości  jego  niemasz  końca

(Ps.  144,  1— 3).

Wielkim  jest  Bóg  i  myśl  nasza  ogarnąć  go  nie 

zdolna. 

On 

posiada 

wszystkie 

doskonałości 

w  stopniu  najwyższym,  bez  ograniczenia.  Nie 

istnieją  na  świecie,  a  nawet  wyobrazić  sobie  nie­

podobna  takich  doskonałości,  którychby  w  Bogu 

nie  było.

background image

56

Gdybyśmy 

zebrali 

wszystkich 

najgenialniej­

szych  mędrców  świata,  owszem,  gdybyśmy  zgro­

madzili  wszystkie  duchy  anielskie  i  kazali  im 

myśleć  przez  lat  tysiące,  aby  wymyślili  jakąś 

doskonałość,  której  w  Bogu  niema,  to  wszyscy  po 

tysiącach  lat  wytężonego  poszukiwania  musieliby 

powiedzieć:

Cóż  jemu  dodać  można?  Większym  jest  Bóg, 

aniżeli  pomyśleć  stworzenie  może.  Któż  jak  Bóg?

Dlatego  Księga  Mądrości  (Syracha)  słusznie 

powiada  (r,  18,  2— 6):

Któż  zdoła  wypowiedzieć  dzieła  jego,

Kto  może  zbadać  wielkie  czyny  jego?
A   moc  wielkości  jego  kto  wysłowi,

Albo  kto  się  odważy  wypowiedzieć  miło-

[sierdzie  jego?

Pięknością  jego  zachwycają  się  przecież  bło­

gosławione  duchy  anielskie  od  początku  świata 

i  chociaż  go  widzą  twarzą  w  twarz,  takim,  jak 

jest,  to  przecież  wiedzą,  że  nigdy  nim  nasycić  się 

nie  będą  mogły,  owszem  nigdy  nie  wzniosą  się  do 

całkowitego,  wyczerpującego  pojęcia  Boga,  Któż 
jak  Bóg?  Czyż  dziwnem,  że  stworzenie  nie  może 

ogarnąć  umysłem  Istoty  nieskończenie  doskonałej, 

Bytu  nieograniczonego,  Dobra  najwyższego?

Bóg  jest  tak  niesłychanie  wielki  i  doskonały, 

że  nawet  sam  nic  lepszego  wymyśleć  nie  mógłby. 

Olbrzymia  jest  mądrość  boska,  która  z  taką  łatwo-

background image

57

£cią  utworzyła  ten  przedziwny  świat,  a  jednak, 

gdyby  ten  Pan  Bóg  przez  całe  wieki  myślał,  aby 

pojąć  coś  doskonalszego  od  siebie,  byłoby  to  dla 

Niego  zupełnie  niemożliwe.

W  kornem,  radosnem  uwielbieniu  szeptajmy 

z  natchnionym  autorem  Księgi  Mądrości  (r.  43, 

w.  29—35).

Wiele  będziemy  mówić,  a  ustaniemy  w  słowach;

A  wnioskiem  mów;  on  jest  wszystkiem.
Choć  go  wysławiamy,  cóż  zdołamy?

Bo  on  wszechmogący  nad  wszystkiemi  dziełami

[swemi.

Straszliwy  Pan  i  bardzo  wielki,

1  dziwna  moc  jego.

Wysławiajcie  Pana,  jak  najwięcej  możecie,

bo  jeszcze  przewyższy  i  dziwny  majestat  jego.

Błogosławiąc  Pana,  wywyższajcie  go,  ile  będzie-

[cie  mogli,

bo  większy  jest  nad  wszelką  chwałę.

Wywyższając  go,  napełniajcie  się  mocą;

Nie  ustawajcie,  bo  nie  ogarniecie.

Któż  go  ujrzy  i  wypowie?

A   kto  go  wychwali,  jako  jest  od  początku?

O  gdyby  ludzie  choć  w  części  zdawali  sobie 

sprawę,  kim  jest  Bóg,  jak  nieskończenie  dosko­

nale  jest  Dobro  jedyne!

Uganiają  się  za  różnemi  ponętami  tego  świata; 

jednych  pochłania  żądza  pieniędzy,  kłaniają  się

background image

58

złotemu  cielcowi;  inni  opanowani  zmysłowością, 

niezdolni  są  do  oderwania  się  od  rozkoszy  cie­

lesnych;  wielu  nęci  sława  i  wielkie  imię,  niektórzy 

owładnięci  walką  klas..  .

Porobili  sobie  bożki  i  fetysze  i  nadali  im  nowo­

czesne  imiona:  Postępu,  Wolności,  Równości.  Na­

zwy  te  rzeczywiście  przysługują  wielkim  dobrom; 

dużo  jest  na  tym  świecie  piękności  i  ideałów,  które 

zniewalają  i  przykuwają  umysły  i  serca  człowiecze. 

Lecz  czemże  są  nawet  największe  dobra  w  porów­

naniu  do  nieskończonego  Boga?

Wszystkie  zacieśniają  się  do  tej  nikłej  ziemi, 

co  jest  ziarenkiem  w  olbrzymich  wszechświatach. 

Wśród  tych  tysięcy  i  miljonów  gwiazd,  słońc  i  kon- 

stelacyj  cała  kula  ziemska  ze  wszystkimi  skarbami 

to  tylko  ziarnko  piasku  na  pustyni  Sahary,  to 

kropla  wody  w  oceanie,  pyłek  w  bezbrzeżnej  prze­

strzeni,  Tak  wykazuje  dziś  ścisła  nauka  astronomji. 

Przecież  największa  głębia  świata,  w  którą  sięga 

oko  uzbrojone  stucalowym  teleskopem  na  Mount 

Wilson  wynosi  140  miljonów  lat  świetlnych.

Obliczają  zaś,  że  przestrzeń,  zapełniona  materją, 

rozciąga  się  tysiąc  razy  dalej  poza  najdalszą 

widzialną  dziś  mgławicę,  czyli  że  światło,  pędzące 

z  zawrotną  szybkością  300  tys.  km.  na  sekundę, 

potrzebowałoby  dla  przebycia  tej  przestrzeni  sto 

tysięcy  miljonów  lat!  Przestrzeń  tę  wypełnia  około 

dwa  miljony  miljardów  mgławic  czyli  zbiorowisk 

gwiezdnych, 

a  każda 

taka  mgławica  zawiera

background image

59

miljony  i  miljony  gwiazd  lub  materji,  z  jakiej 

one  kiedyś  się  wytworzą.

Gdybyśmy  chcieli  tylko  przeliczyć  albo  nazwać 

po  imieniu  każdą  mgławicę  zosobna,  to  potrzeba 

byłoby  nam  kilkanaście  mil jonów  lat.  Astronom ja 

nie  zna  ich  jeszcze  dokładnie,  ogólnie  tylko  obli­

czają,  że  skoro  każda  mgławica  zawiera  lub  wy­

tworzy  kiedyś,  skromnie  licząc,  miljard  gwiazd, 

przeto  ilość  owych  słońc  we  wszechświecie  wyraża 

się  cyfrą  dwu  kwadryljonów,,  t.  j.  24  zer  po  2.

Taka  ilość  ziarn  piasku  rozłożona  na  powierz­

chni  całej  Polski  utworzyłaby  warstwę  grubą  na 

setki  metrów.  A   cała  nasza  kula  ziemska  jest 

ledwie  miljonową  cząstką  jednego  z  tych  ziarn! 

Czemże  ziemia  i  wszystkie  jej  wielkości  wobec 

Boga,  co  te  wszystkie  olbrzymie  światy  potęgą  swą 

wszechwładną  tworzy  i  utrzymuje?

Głupim  byłby  człowiek,  który,  mając  daną 

sobie  bibljotekę,  pełną  cennych  i  ciekawych  dzieł, 

otworzyłby  tylko  jedno  z  nich  i  wpatrzywszy  się 

w  jedną  stronicę,  owszem  utkwiwszy  wzrok  w  jedną 

literę,  nie  chciał  korzystać  z  całej  bibljoteki,  bo 

jedna  litera  mu  wystarcza.  Szaleniec!

Otóż  wszystkie  bogactwa,  piękności  i  doskona­

łości,  znajdujące  się  na  tym  świecie,  w  jego  króle­

stwie  nieorganicznem, 

roślinnem  i 

zwierzęcem, 

wszystkie  genjusze  ludzkie  i  cała  wspaniałość  kul­

tury,  wszystka  rozkosz,  jaką  człowiek  w  czemkol- 

wiek  znaleźć  zdoła,  owszem  cały  wszechświat

background image

60

gwiazd  i  nieznany  nam  bliżej,  lecz  przedziwnie 

piękny  i  rozmaity  świat  duchów  anielskich  —   choć 

to  wszystko  razem  taką  olbrzymią,  niewysłowioną 

przedstawia  wartość  —   jest  jednak  w  porównaniu 

z  niewyczerpalną  nigdy  treścią  bóstwa  coś  jakby 

nikła  litera,  przyrównana  do  olbrzymiej  bibljoteki

0  mil jonach  tomów  doborowych  dzieł.  Niema  w  tern 

najmniejszej  przesady,  gdyż  cokolwiek  pomyślimy, 

jest  marnością  w  porównaniu  z  Bogiem.

Czyż 

takiej 

Istocie 

nieskończenie 

wielkiej

1  pięknej  nie  warto  służyć,  oddać  się  jej  całko­

wicie  umysłem  i  sercem  całem,  przylgnąć  do  niej 

bez  zastrzeżeń,  dla  niej  żyć,  o  niej  śnić?

Jeżeli  szczytną  i  dobrą  jest  rzeczą  służyć 

ojczyźnie,  ludzkości,  nauce  i  tym  podobnym  idea­

łom,  to  o  ileż  więcej  Temu,  który  jest  Wszech­

wiedzą,  Dobrocią,  Nieskończonością  samą?

Kto  Ciebie,  Boże,  raz  pojąć  może,

Ten  nic  nie  pragnie,  nie  szuka.

background image

CAŁKOWICIE  POJEDYNCZY  CZYLI 

NIEZŁOŻONY

background image

Całkowicie  pojedynczy  czyli  niezłożony.

Bóg  jest  Istotą  nieskończenie  doskonałą,  czyli 

posiada  wszystkie  doskonałości,  przymioty,  zalety, 

wartości,  jakie  tylko  możliwe  są  i  to  w  stopniu 

najwyższym.  Niema  granic  jego  mądrość,  potęga, 

dobroć  i  szlachetność;  wszelkie  bogactwa,  piękność 

i  genjalność  znajdują  się  w  nim  w  takiej  bezmier­
nej  wielkości,  że  cały  wszechświat  ze  wszystkiemi 

swemi  skarbami  i  pięknościami  jest  ledwo  pyłkiem 

i  niczem,  gdy  go  porównamy  z  Bogiem.

Któż  jak  Bóg  —   Byt  nieograniczony?

Ale,  zapyta  kto,  jakże  to  może  on  posiadać 

wszystkie  doskonałości  bez  miary  i  granic?  Prze­

cież  dużo  jest  takich,  co  się  wzajemnie  wykluczają.

Miękką  jest  wata,  dlatego  też  niema  twardości 

granitu;  żywiołowa  jest  siła  ognia,  ale  brak  mu 

przeciwnych  własności,  jakie  posiada  woda;  piękne 

są  barwy,  lecz  co  jest  różowe  lub  błękitne,  nie 

może  równocześnie  być  tern  samem  czerwone,  nie 

jest  zielone;  wielką  posiada  siłę  para  wodna,  zato 

nie  ma  spoistości  zimnego  lodu.

background image

64

Czyż  takie  i  podobne  sprzeczne  doskonałości 

przypiszemy  jednemu  i  temu  samemu  Bogu?  Są  one 

powtóre  własnościami  materjalnemi.  Czyż  możli- 

wem  ich  istnienie  w  czystym  duchu?

Pan  Bóg  posiada  wszystkie  doskonałości  w  so­

bie,  a  więc  i  piękność  barw  czy  tonów,  odwagę 

lwa  i  łagodność  gołębia,  siłę  piorunu  i  miłość  przy­
jaciela,  mądrość  genjuszów  i  prostotę  dziecięcia, 

sprawiedliwość 

sędziego 

miłosierdzie 

matki, 

wdzięk  uroczej  młodości  i  powagę  starca.

Lecz  podczas  gdy  w  stworzeniu  są  one  ogra­

niczone, 

i  dlatego  wykluczają  się  wzajemnie, 

owszem  łączą  się  często  z  brakami,  w  Bogu  są  one 

czystą  doskonałością  i  bez  żadnych  ograniczeń. 

Powtóre,  wszystkie  te  niezliczone  doskonałości, 
z  których  każda  jest  w  nim  nieograniczona,  nie 

tworzą  w  nim  różnorakiego  zbioru  oddzielnych  od 

siebie  doskonałości  i  zalet,  ale  wszystkie  razem  są 

tylko  jedną,  niezlożoną,  pojedynczą i prostą  dosko­

nałością.

Ten  to  właśnie  przymiot  Istoty  bożej,  że  jest 

ona  niezłożoną  z  pojedyńczych  zalet,  ale  stanowi 

najściślejszą  jedność,  jedynej  nieograniczonej  do­

skonałości,  w  całkiem  nowem  świetle  stawia  nam 

przed  oczy  wielkość  Boga.

Dziwnem  to  i  trudnem  do  zrozumienia,  zbyt 

oderwanem  i  nieuchwytnem.  Dlatego  zobaczmy 

wpierw  na  szeregu  porównań,  jak  należy  przed­

stawić  sobie  tą  pojedyńczość  nieograniczonej  do­

background image

65

skonałości,  a  zrozumiemy,  o  ile  to  lepiej  posiadać 

wiele  zalet  w  jednej  niezłożonej  rzeczywistości, 
aniżeli  mieć  je  oddzielnie,  jakby  każdą  zosobna.

Jest  np.  dużo  maszyn  na  świecie:  maszyny  do 

pisania  i  szycia,  maszyny  kolejowe  i  silniki  samo­

lotów,  przyrządy  telegraficzne  i  gramofony,  przy­

rządy  tkackie  i  rad ja.

Każda  z  nich  ma  pewną  wartość,  swoją  uży­

teczność  i  swoje  zalety.

Ale  każda  z  nich  jest  ściśle  ograniczona.  Ma­

szyną  do  pisania  nie  można  telefonować,  parowo­

zem  kolejowym  niepodobna  uszyć  ubrania,  rad jo 

nie  posłuży  do  zapalenia  papierosa,  korkociągiem 

nie  może  dentysta  zębów  naprawiać,  ani  fortepia­
nem  strzelać.

Gdyby  atoli  istniała  taka  maszyna  wszech­

stronna,  co  sama  jedna  mogłaby  zrobić  to  wszyst­

ko?  Gdyby  równocześnie  nie  była  ona  zbyt  skom­

plikowana,  ale  możliwie  prostą?  Jak  wielką  byłaby 

jej  doskonałość  i  wartość!  Coby  to  był  za  genjusz, 

któryby  coś  podobnego  wynalazł?

Weźmy  inne  porównanie.  Dużo  jest  wybornych 

potraw  i  napojów,  ale  każda  z  nich  ma  swoje 

własności,  jakich  niema  w  innych:  chleb  nie  jest 
szynką  ani  kiełbasą,  jarzyny  nie  są  masłem,  wino 

nie  jest  kawą,  mleko  nie  posiada  zalet  likierów, 

smak  pomarańczy  inny  niż  gruszki,  miód  nie  za­

stąpi  soli  ni  pieprzu.

Czy  Go  znasz?

5

background image

66

Gdyby  możliwą  była  taka  potrawa,  co  wszystkie 

te  właściwości  zawierałaby  zgodnie  w  sobie  jednej, 

posiadała  wszystkie  możliwe  użyteczności  i  smaki 

i  rozkosze!  O  jakże  cenną  byłaby  ona,  i  jak  każdy 

pragnąłby  jej  skosztować!  Z  pewnością  doskonalszą 
byłaby  od  wszystkich  innych,  gdyż  zawierałaby 

w  sobie  jednej  wszystkie  ich  przymioty  razem.

Wznieśmy  się  z  rzeczy  zbyt  materjalnych  nieco 

wyżej.  Wielka  jest  piękność  muzyki  i  porywa  serca 

ludzie.  Różne  jednak  utwory  mają  każdy  właściwą 

sobie  piękność,  walec  nie  jest  krakowiakiem,  ko- 

łomyjka  nie  jest  marszem,  tęskne  nastrojowe  ka­
wałki  nie  są  tem,  czem  skoczne,  wesołe,  ani  też 

odwrotnie.  A   nawet  ten  sam  utwór  inną  będzie 

miał  piękność,  odegrany  na  skrzypcach,  inną  na 

fortepianie;  inaczej  działa  orkiestra  smyczkowa, 

niż  kapela  instrumentów  dętych.

Wyobraźmy  jednak  sobie,  że  piękność  wszyst­

kich  utworów  muzycznych,  granych  na  różnych 

instrumentach,  potrafił  ktoś  zawrzeć  w  jednym 

utworze!  Co  za  szalona  rozkosz  musiałaby  napełnić 

człowieka,  słuchającego  takiej  melodji,  w  której 

rzeczywiście  skupiłoby  się  wszystko  piękno,  jakie 
dawniej  było  rozłożone  i  rozprószone  po  tysiącach 

utworów!  A   gdyby  ktoś  jeszcze  ten  cały  idealny 

utwór  mógł  streścić  w  jednym  cudownym  akor­

dzie?  Niemożliwem  to,  ale  jak  wielką  byłaby  do­

skonałość  jego  piękności!

background image

67

Podobne  porównanie  możemy  wziąć  i  z  piśmien­

nictwa.  Dużo  jest  dzieł  literackich  i  o  tak  wielkich 

zaletach,  że  przez  szereg  wieków  tysiące  ludzi 

czyta  je  i  podziwia  i  czytać  ciągle  będzie;  ładne 

i  ciekawe  są  dramaty  czy  powieści  wybitnych  pi­

sarzy,  zajmujące  opisy  podróży,  cenne  dzieła  hi­

storyczne,  w  których  wiernie  i  żywo  jest  odtwo­

rzone  życie  odległej  przeszłości,  pouczające  dzieła

0  tajnikach  przyrody,  głębokie  myśli  mędrców

1  dociekania  filozofów.

Zapełniają  one  obszerne  bibljoteki  i  całe  życie 

ledwo  starczy,  by  część  ich  najlepszą  przeczytać.

Gdyby  jednak  ktoś  potrafił  rzeczywiście  całą 

tę  mądrość  i  piękno  zamknąć  w  jednej  książce? 

Gdyby  mógł  napisać  tak  głębokie,  a  jasne  i  zajmu­

jące  dzieło,  że  cała  prawda  i  piękność  wszystkich 

arcydzieł  znalazłaby  się  w  niem  samem?  Jakby 

wszyscy  przepadali  za  niem!  Wszystko  inne  rzucili­

by  w  kąt.

Ależ  to  wszystko  niemożliwe,  powie  kto.

Czyż  możliwa  np.  taka  maszyna,  któraby  poru­

szała  pociągi  i  okręty  i  samoloty,  służyła  do  dru­

kowania  książek  i  przędzenia  sukna,  odbierała  fale 

radjowe  i  gotowała  potrawy,  służyła  za  wszystkie 

razem  instrumenty  muzyczne  i  wyrzucała  pociski 

armatnie?

Czyż  możliwy  jest  taki  owoc,  któryby  miał 

pożywność  i  smak  jabłka  i  gruszki,  pomarańczy 

i  winogron,  poziomek  i  daktyli?

5

*

background image

68

Czy  możliwy  taki  utwór  muzyczny  czy  lite­

racki,  coby  niejako  skondensował  w  sobie  jednym 

doskonałość  i  piękność  wszystkich  innych,  tak  że 

sam  jeden  napełniłby  człowieka  taką  rozkoszą, 

jaką  odbierał  od  poszczególnych  cząstkami  tylko 

i  oddzielnie?

Oczywiste,  że  jest  to  zupełnie  niemożliwe, 

zwłaszcza  w  rzeczach  materjalnych.

Lecz  porównania  owe  służyły  jedynie  do  uprzy­

tomnienia  sobie,  że  im  więcej  jakaś  rzecz  posia­

dałaby  zalet  i  wartości,  wszelako  nie  rozdzielonych 

na  wiele,  ale  skupionych  w  jednej  niepodzielnej 

doskonałości,  tern  lepszą  byłaby  i  wspanialszą.

Otóż  takim  właśnie  jest  Pan  Bóg  nasz  i  to 

w  najwyższym  stopniu.  Nieograniczona  jest  jego 

wiedza,  wszechpotężna  siła,  nieskończona  dobroć, 

wobec  której  wszelka  dobroć  ziemska  zakrawa  na 

złośliwość,  najwznioślejsza  sprawiedliwość  i  bez­

przykładne  miłosierdzie,  intensywna  czynność  i  nie- 

zamącony  spokój,  —   ale  wszystkie  te  nieskończone 

przymioty  Istoty  Bożej  nie  są  czemś  rożnem  od 

siebie,  —   jak  w  człowieku  mądrość  nie  jest  tern 

samem,  co  siła  lub  dobroć  albo  wolność;  —   lecz 

wszystkie  razem  stanowią  jedną,  niezłożoną  i  poje- 

dyńczą  doskonałość.

Rozum  ludzki,  a  nawet  rozum  najwyższego 

Cheruba,  jest  za  słabym,  aby  tę  niepodzielną  do­

skonałość  o  nieskończonej  treści  wyrazić  w  jednej 

myśli,  oddać  w  jednem  pojęciu,  tak  jak  trudno

background image

69

wypowiedzieć  w  jednem  zdaniu  czy  słowie  do­

kładną  treść  dzieł  Sienkiewicza  lub  opisać  dzieje 

Rzymu.

Dlatego  rozważając  jedną  i  tą  samą  nieskoń­

czoną  i  niepodzielną  doskonałość  Boga,  ujmujemy 

ją  niejako  z  różnego  punktu  widzenia  i  przez  cały 

zespól  rozmaitych  pojąć  usiłujemy  nie  już  wyczer­

pać,  ale  choć  jako  tako  przedstawić  sobie  ten 

Ocean  bytu.

Nazywa  go  np.  sprawiedliwym,  o  ile  potępia 

i  karze  zło  i  podłość,  a  uznaje  i  wynagradza  po­

święcenie  i  szlachetność;  wiemy,  iż  jest  równo­

cześnie  czystem  miłosierdziem,  które  nie  opuszcza 

żadnego  grzesznika,  ale  łaską  swą  budzi  go  do 

poprawy  życia  i  przemienia  w  świętego,  choć  na  to 

zupełnie  nie  zasłużył.

Ponieważ  tyle  mądrości  i  piękna  podziwiamy 

w  dziełach  jego,  wnosimy,  jak  mądrym  Artystą 

musi  być  ten,  co  jest  twórcą  piękności.

A  gdy  sobie  uprzytomnimy  olbrzymie  rozmiary 

wszechświata  —   jakże  nie  mamy  nazwać  wszech­

mocnym  tego,  co  bez  wysiłku  jednym  aktem  woli 

wszystko  z  nicości  wyprowadził  i  w  bycie  zacho­

wuje?

Lecz  cała  la  mądrość,  dobroć,  piękność  i  po­

tęga  i  wszystkie  niezliczone  przymioty  owej  nie­

pojętej  Istoty,  choć  w  różnych  pojąciach  wyrażone, 

stanowią  jedną  niepodzielną  doskonałość,  i  to  nie 

tak,  jak  różnorodne  barwy  tęczy  składają  się  na

background image

70

jasny  promień  białego  światła  —  gdyż  przymioty 

Boże  nie  składają  się  na  jedną  rzeczywistość,  ale 

  niepodzielną,  prostą  doskonałością.

Owszem  ściślej  mówiąc,  Pan  Bóg  nietylko  po­

siada  nieskończoną  mądrość,  dobroć,  potęgę,  pięk­

ność  i  t.  d.  w  jednej  nierozdzielnej  doskonałości, 

lecz  raczej  jest  nieskończoną  mądrością,  samą  do­

brocią,  bezgraniczną  potęgą  i  niewypowiedzianą 

pięknością;  on  jest  czystą  sprawiedliwością  i  bez- 

względnem  miłosierdziem,  najwyższą  czynnością 

i  zupełnym  spokojem.

Istota  Boża  nie  tak  posiada  swoje  przymioty, 

jak  stworzenie,  np.  człowiek,  który  może  być  silny, 

mądry,  szlachetny,  piękny,  lecz  nie  jest  samą  siłą, 

mądrością,  szlachetnością,  pięknością,  tylko  posiada 

te  zalety  jako  coś  odrębnego  od  swej  osoby,  a  po­

nadto  jedna  nie  utożsamia  się  z  drugą,  siła  nie 

jest  szlachetnością,  piękność  odrębną  jest  od  mą­

drości.

Istota  Boża  natomiast  jest  cała  nierozdziełnie 

i  toisamościowo  swoją  nieograniczoną  potęgą,  nie­

pojętą  mądrością,  czystą  dobrocią,  samą  pięknością, 

niezmienną  wiecznością  i  ustawiczną  czynnością.

Ta  przedziwna  i  bezprzykładna  pojedyńczość 

czyli  niezłożoność  doskonałości  Boga  wynika  z  jego 

nieskończoności.

Ponieważ  Bóg  jest  czystym  bytem,  jest  niczem 

nieograniczoną  pełnią  istnienia  czyli  bezgraniczną 

doskonałością,  a  zatem  wszystkie  jego  przymioty

background image

71

są  równie  nieskończone,  dlatego  nie  mogą  być 

w  nim  oddzielnie,  jako  zbiór  własności  różnych 

od  siebie.  W  takim  bowiem  razie  wszystkie  byłyby 

skończone.  Każdy  bowiem  przymiot  tem  samem,  że 

nie  byłby  zarazem  innym  przymiotem,  każda  do­

skonałość  tem  samem,  że  nie  byłaby  tożsamościowo 

inną  doskonałością,  byłaby  w  sobie  ograniczoną, 

gdyż  brakowałoby  jej  właśnie  tego,  co  zawierałoby 

się  w  innej  odrębnej  od  niej  doskonałości.

Najwyższa  sprawiedliwość  nie  byłaby  dosko­

nałością  nieskończoną,  gdyby  nie  posiadała  w  sobie 

zarazem  tego,  co  zwiemy  miłosierdziem,  mądrość 

niewysłowiona  różna  od  miłości,  byłaby  ograni­

czoną  doskonałością,  gdyż  brakowałoby  jej  wszyst­

kiego  tego,  co  jest  miłością,  a  wieczność  różna  od 
potęgi  nieograniczonej  wogóle  nie  byłaby  wiecz­

nością.

Jednem  słowem,  istota,  złożona  z  części  czy 

choćby  różnych  przymiotów,  nie  może  być  na­

prawdę  i  ściśle  nieograniczenie  doskonałą,  gdyż 

każda  część,  tem  samem,  że  nie  jest  inną  częścią, 

jest  ograniczoną.  A   z  części  ograniczonych  nie­

ograniczonej  jedności  złożyć  niepodobna.

Jak  zaś  pojedyńczość  Istoty  Boga  wynika  z  je­

go  nieskończoności,  tak  też  naodwrót  oświetla  tę 

niepojętą  doskonałość.

Objaśnijmy  te  trudne  dociekania  porównaniem. 

Olbrzymia  jest  potęga  elektryczności,  rozmieszczo­

nej  we  wszechświecie;  straszną  też  siła  wszystkich

background image

72

dynamitów,  prochów  i  ekrazytów  oraz  tym  podob­

nych 

materyj 

wybuchowych, 

znajdujących 

się 

w  różnych  miejscach.

Gdyby  jednak  wszystka  energja  elektryczna 

zgromadziła  się  w  jednym  piorunie;  gdyby  całą 
siłę  wszystkich  środków  wybuchowych  zdołał  ktoś 

zamknąć  w  jednej  grudce  prochu;  czy  takie  ześrod- 

kowanie  i  skupienie  energji  w  jednem  nie  wykaza­

łoby  dobitniej  całej  jej  potęgi,  niż  obecnie,  gdy 

jest  rozdzielona,  rozprószona  we  wielości?

Tak  i  te  wszystkie  niewypowiedziane  doskona­

łości  Boże,  nieskończone,  bez  granic,  i  tak  już 

przechodzące  pojęcie  wszelkiego  rozumu  stworzo­

nego,  przedstawiają  się  jako  coś  niepojęcie  inten­

sywnego,  skoro  wiemy,  że  tyle  doskonałości  i  ener- 

gij  nieskończonych  jest  niejako  skupionych  i  ze- 

środkowanych  w  jednej  prostej  i  pojedyńczej  do­

skonałości  o  nieskończonej  treści.

O  przedziwne,  niewyczerpalne  bogactwo  treści 

niezłożonej  Istoty!  Olbrzymi  świat  z  całem  bogac­

twem  swych  niezliczonych  istot  i  zalet,  których 

ludzkość  dotychczas  nie  zliczyła,  nie  sklasyfiko­

wała,  wszystkie  misterne  twory,  jakie  zapełniają 

bezbrzeżne  przestrzenie  —  nawet  razem  wzięte  — 

zaledwie  trochę  pokazują  nam,  czem  jest  Pan!

Miljony  innych  cudowniejszych  i  piękniejszych 

światów  mogłyby  odkryć  nam  nowe  nieznane  wi­

doki  w  tę  niezgłębioną  głębię  treści  Istoty  jego. 

A  jeszcze  to  wszystko  w  porównaniu  z  jego  dosko­

background image

73

nałością  byłoby,  jak  jedna  litera  w  porównaniu 

z  całą  bibljoteką,  byłoby  lekkim  szmerem  wobec 

potężnego  grzmotu,  byłoby  jakby  kroplą  wody,  za­

czerpniętą  z  oceanu,  byłoby  czeinś,  co  jak  mówią 

Ojcowie  Kościoła,  więcej  nam  pokazuje,  czem  Bóg 

nie  jest,  aniżeli  czem  jest.

Taka  nieskończona  wielkość  niepojętej  dosko­

nałości  sama  przez  się  zasługuje  na  to,  by  oddać 
się  jej  całkowicie  i  niepodzielnie  całym  umysłem 

i  sercem.  Gonią  ludzie  za  różnemi  dobrami  i  lgną 

do  nich:  do  złota,  sławy,  miłości;  oddają  się 

w  służbę  wielkim  ideałom:  ojczyźnie,  wolności,

nauce;  —   a  oto  w  Bogu  można  znaleźć  wszystko, 

co  serce  pragnie;  owszem  »większym  jest  Bóg,  niż 

serce  nasze«  (1  Jan  3,  20).

On  jedyny  jest  nieskończonym,  a  wszechstron­

nym  Ideałem;  Ideałem,  który  równocześnie  jest  naj­

aktualniejszą  Rzeczywistością;  —   najidealniejsza 

Rzeczywistość  i  niesłychanie  realny  Ideał.  W   nim 
jedynym  są  niepodzielnie  wszelkie  dobra,  o  jakich 

kiedykolwiek  umysł  ludzki  zaledwie  mógł  marzyć; 

wszystkie 

skarby, 

piękności  i  doskonałości  we 

wszechświecie  materji  czy  duchów  to  tylko  słaby 

promyczek  tego  Słońca-gwiazdy.

Toteż  warok  nasz  ustawicznie  powinien  być 

utkwiony  w  tę  gwiazdę  przewodnią  naszego  istnie­

nia.  Bóg  sam  ma  zapełniać  całe  życie  nasze,  na­

dawać  mu  kierunek  ku  Sobie  jedynemu.  Jak  strzałka 

kompasu  zwraca  się  ku  biegunowi,  drga  niespo­

background image

74

kojna,  gdy  się  ją  odchyli,  tak  niespokojne  jest 

serce  nasze,  dopóki  nie  spocznie  w  nim.

Myśl  o  nim  ma  nadawać  jedność  życiu  naszemu, 

by  nie  zmarniało  bez  celu. 

Cała  różnorodność 

władz,  czynności,  uczuć  naszych,  skupiona  przez 

dążność  do  niego  w  jeden  potężny  akord,  będzie 

naśladowała  jego  różnorodną  doskonałość,  zawartą 

w  jednej  niepodzielnej  doskonałości.

Wszystkie  siły  i  czyny  nasze  mają  potężnie 

a  harmonijnie  zdążać  do  osiągnięcia  tego  najwyż­

szego  Ideału  rzeczywistego,  Boga,  przez  możliwie 

doskonałe  naśladowanie  go  i  połączenie  się  z  nim 

tu  i  w  wieczności.  Być  pięknym  obrazem  bożym, 

odzwierciedlać  w  sobie  jego  doskonałość  i  szczę­

ście  —   oto  chlubna  meta  życia  całego.

Na  wzór  nieskończonej  a  prostej  doskonałości 

jego,  wszystkie  władze  i  przymioty  nasze  powinny 

się  w  pełni  i  harmonijnie  rozwijać,  a  więc  ani  sam 

rozum  bez  charakteru,  ani  charakter  bez  wykształ­

cenia  rozumu,  ani  siły  ducha  bez  rozwoju  ciała, 

ani  rozwój  fizyczny  bez  postępu  duchowego.

Kontemplacja  i  czyn,  zapał  i  rozwaga,  odwaga 

i  roztropność,  stanowczość  i  ustępliwość!  Harmonij­

nie  i  wszechstronnie,  o  ile  to  możliwe,  rozwinięty 

człowiek  więcej  ma w sobie  podobieństwa Boga, ani­

żeli  genjalny,  lecz  jednostronny  rozwój  i  cząstkowy.

Gdyby  utalentowani  skądinąd  ludzie  mieli  przed 

oczyma  i  w  sercu  ten  wielki  ideał  upodobnienia  się

background image

75

do  Boga,  ustrzegliby  się  nieszczęsne/   jednostron­

ności  w  poglądach.

W   Bożej  niezłożoności  mają  wzór  niedoścignio­

ny  i  motyw  potężny  do  szczerego  szukania  całej 

prawdy  w  jednej  potężnej  treścią  syntezie,  bez  za­

ślepienia  umysłu  przez  przesądy  lub  wyłączne 

zaprzedanie  się  sekciarskie  czy  partyjne.  Ludzki 

jednostronny  sposób  myślenia  jest  wygodny  wpraw­

dzie,  lecz  zawsze  przeoczy  pewne  punkty  widzenia.

Wszystko  zaś  to wraz z całym światem ma służyć 

jedynie  do  tego  celu,  by,  zjednoczywszy  siły  w  jed­

nym  wysiłku,  jak  najpełniej  posiąść  tego,  w  któ­

rym  Jednym  Wszystko.

background image

ODWIECZNA  PEŁNIA  NIEZMIENNEGO 

ŻYCIA

background image

Odwieczna  pełnia  niezmiennego  życia.

Widzieliśmy,  jak  Istota  Boża  niezłożona  nie 

jest  wcale  zbiorem  różnych  przymiotów,  gdyż  wtedy 

Bóg,  jako  posiadający  wszystkie  doskonałości,  był­

by  najbardziej  złożony  a  przeto  niedoskonały,  ale 

jest  jedną  prostą  a  nieskończoną  doskonałością.

Różne  zaś  przymioty,  jak  mądrość,  potęga, 

wieczność,  niezmierzoność  są  jedynie  rożnem  okre­

śleniem  jednej  i  tej  samej  niepodzielnej  doskona­

łości  Bożej,  której  nadajemy  różne  nazwy,  odpo­

wiednio  do  stanowiska,  z  jakiego  nań  patrzymy.

Nasz  rozum  bowiem  skończony  rozbiera  od­

dzielnie  poszczególne  właściwości  Boga,  gdyż  ina­

czej  niezdolny  jest  do  ujęcia  tej  zbyt  bogatej  treści. 

Podobnie  jak  całą  piękność  jednolitego  światła 

słonecznego  dopiero  wtedy  lepiej  oceniamy,  gdy 
widzimy  je  rozczepione  w  różnorodnych  odcieniach 

barw  tęczy,  —   tak  niewymowną  doskonałość  Istoty 

Bożej  lepiej  poznajemy,  gdy  przez  różne  pojęcia 

przedstawiamy  ją  sobie  jako  dobroć,  miłosierdzie, 

sprawiedliwość,  życie,  niezmierzoność  i  t.  d.  W  na­

background image

80

stępnych  rozdziałach  objaśnimy  przeto  niektóre 

z  nich.

I  tak,  pojmując  Boga  pod  względem  trwania 

czyli  nieskończonego  istnienia,  mówimy  o  nim,  że 

jest  wieczny.

By  istnienie  było  wiecznem,  w  całem  tego  słowa 

znaczeniu,  musi  mieć  dwie  zasadnicze  właściwości: 

nie  mieć  początku  ni  końca,  być  całem  naraz.  Co 
to  znaczy?

Bóg  nie  ma  początku.  Cofnijmy  się  myślą w ową 

mglistą  przeszłość,  kiedy  jeszcze  nie  było  dzisiej­

szych  państw  ni  narodów,  nie  było  Polski  ani  Nie­

miec,  ale  nieznane  plemiona  zamieszkiwały  pokrytą 

lasami  część  ziemi,  którą  dziś  zowiemy  Europą;  na­

wet  wówczas  nie  miała  tej  nazwy.

Cofnijmy  się  jeszcze  dalej  w  owe  zamierzchłe 

czasy,  gdy  nawet  samej  Europy  nie  było,  ale  na 

miejscu,  gdzie  dziś  są  ludne  miasta,  wielkie  zabytki 

wiekowej  kultury,  rozlewało  swe  fale  olbrzymie 

morze.  —   Pan  Bóg  wówczas  był  jak  dziś.

Idźmy  myślą  jeszcze  dalej  wstecz  wieków, 

w  ową  przeszłość  minioną  już  od  miljonów  lat, 

kiedy  cała  nasza  ziemia  nie  miała  ani  zwierząt,  ani 

roślin,  owszem  nie  miała  ni  lądów,  ni  rzek,  nie 

miała  gór,  ni  oceanów,  wogóle  niczego  tego,  co 

dziś  widzimy  i  wydaje  się  nam  niespożytem,  lecz 

przedstawiała  tylko  jedną  niespokojną,  kłębiącą  się 

masę  ognistą,  z  której  miała  wytworzyć  się  ziemia.

background image

81

Pan  Bóg  wówczas  był  jak  dziś,  i  całe  te 

mil jony  lat,  porównane  z  jego  wiecznem  istnieniem 

bez  początku,  są  jakby  jedną  sekundą.

Cofnijmy  się  wysiłkiem  wyobraźni  i  rozumu 

w  ów  niezmiernie  daleki  już  okres,  kiedy  nie  było 

m  gwiazd,  ni  planet,  tylko  mgławica  kosmiczna 

z  nicości  powołana  przez  Stwórcę  do  bytu  —   czy 

dawno  był  on  sam?  Słowo  »dawno«  niema  tu  żad­
nego  zastosowania,  gdyż  Bóg  nigdy  nie  zaczynał 

swego  istnienia.  On  jest  bez  początku.

Jak  nie  ma  początku  tak  również  i  końca  mieć 

nie  będzie.

Słońce  nasze,  jak  utrzymuje  nauka,  wyziębnie 

kiedyś  i  stanie  się  ciemną,  zlodowaciałą  masą. 

Nietylko  słońce  ale  i  większe  odeń  gwiazdy  świe­
cić  przestaną  za  miljony  miljonów  wieków,  może 

nowe  słońce  i  systemy  światów,  jakie  dziś  zaledwie 

zaczynają  powstawać  w  kosmicznej  materji  zesta­

rzeją  się  i  pogasną...  ale  Bóg  się  nie  zestarzeje 

i  istnieć  będzie  jak  dziś.

I  wyobraźmy  sobie  znowu  tyle  miljonów  tysięcy 

wieków,  ile  jest  liści  i  szpilek  na  drzewach,  ile 

kropel  wody  w  jeziorach  i  morzach,  ile  atomów 

w  całej  kuli  ziemskiej  —   wyobraźnia  nasza  nie­

zdolna  jest  nawet  mglisto  przedstawić  sobie  tej  po­

twornej  liczby  —  ale  upłyną  one  kiedyś.. .   Przed­

stawmy  więc  sobie  dalej,  że  z  naszej  olbrzymiej 

kuli  ziemskiej  jakiś  anioł  co  miljon  lat  zabiera 

jeden  pyłek.  I  wraca  po  mil jonie  lat,  by  zabrać

6

Czy  Go  znasz?

background image

82

drugi  pyłek,  i  po  trzecim  miljonie  trzeci,  i  tyle 

razy  wraca,  aż  całą  ziemię  po  pyłku  zabierze.

Pomyślmy  nawet,  że  takich  okresów  bywa  ty­

siące  —   Bóg  się  wówczas  nie  zestarzeje  i  będzie 

jak  dziś.  Jak  olbrzymiem  jest  twe  istnienie,  Panie! 

Niespożyte  wielkości  ziemi  a  nawet  gwiazd  to 

istnienie  jętki  jednodniówki!

Tyś,  Panie,  na  początku  ziemię  ugruntował, 

I  dziełem  rąk  twoich  są  niebiosa.

One  poginą,  ale  ty  zostajesz;

I  wszystko  jako  szata  zwiotczeje,

I  jako  odzienie,  gdy  je  odmienisz,  odmienia

[się.

A le  Ty,  tenże  jesteś,  i  lata  twe  nie  ustaną.

(Ps.  102,  26-28). 

Pierwej  niżli  stanęły  góry 

I  ziemia  i  świat  był  stworzony,

Od  wieku  aż  do  wieku,  ty  jesteś,  Boże!

. .  .bo  tysiąc  lat  przed  oczyma  twemi,

Jak  dzień  wczorajszy,  który  minął,

I  jako  jedna  godzina  w  nocy.  (Ps.  90,  2-4).

My  śnimy,  że  to  są  lata  —   te  miljony  wieków 

istnienia  świata  —   lata  te  będą  poczytane  jako 

pajęczyna.

Takiego  istnienia  nie  ma  żadne  stworzenie.  Cho­

ciaż  bowiem  dusze  ludzkie  i  duchy  anielskie  z  na­

tury  swej  są  nieśmiertelne  i  dlatego  raz  stworzone 

na  wieki  istnieć  będą,  to  jednak  wszystkie  mają

background image

83

swój  początek  i  dlatego,  cofając  się  myślą  wstecz, 

możemy  dojść  do  owego  czasu,  kiedy  nietylko  nie 

było  jeszcze  żadnej  ziemi,  ani  słońca,  ani  gwiazd, 

ani  materji,  ani  duchów,  owszem  nie  było  żadnego 

czasu,  ale  był  tylko  Bóg,  sam  w  sobie  niezmienny, 

bez  początku,  sam  własną  mocą  nieskończonej 

Istoty  swej  istniejący  bez  początku  i  końca.

Wiecznym  więc  jest  Bóg,  gdyż  ze  siebie  samego 

tak  istnieje,  iż  nigdy  istnieć  nie  zaczął  i  końca 

mieć  nie  może.  Lecz  nawet  takie  potężne  istnienie, 

obejmujące  wszystkie  czasy,  —   które  my  w  po­

tocznej  mowie  nazywamy  wiecznem,  —   nie  jest 

jednak  wiecznem  w  tern  ścisłem  i  pełnem  znacze­

niu,  w  jakiem  Bóg  jest  wieczny,  ale  tylko  nie- 

ustannem  trwaniem,  a  więc  czasem  bez  początku 

i  końca.  Takie  trwanie  czasowe  składa  się  z  trzech 

części:  przeszłości,  teraźniejszości  i  przyszłości; 

jest  przeto  połączone  z  następstwem  zmian,  które 

są  miarą  czasu,  i  którym  wszystko  podlega,  co 

w  czasie  istnieje.

Tego  rodzaju  nieustanne  trwanie  —   choćby  naj­

dłuższe  —   jest  jeszcze  niedoskonałe,  bo  dla  istot 

żyjących  w  czasie  chwile  przeszłe  minęły  bezpo­
wrotnie,  a  przyszłych  jeszcze  nie  posiadają,  więc 

tylko  krótka  teraźniejszość  należy  do  nich.

Ale  zwróćmy  się  znowu  do  konkretnych  przy­

kładów,  by  objaśnić  twierdzenia  zbyt  oderwane.

6*

background image

84

Istnieliśmy  wczoraj,  przed  rokiem,  przed  10-ciu, 

przed  50-ciu  laty;  a l e   t o   w s z y s t k o   j u ż  

m i n ę ł o ,   tego  istnienia  obecnie  już  nie  mamy.

Przeżywaliśmy  w  tym  okresie  dużo  smutków 

i  radości,  myśleliśmy,  czuli,  działali,  ale  tego 

wszystkiego  już  niema,  zostało  jedynie  wspomnie­

nie  i  to  niektórych  tylko  przeżyć.  Istnieć  będziemy 

w  szczęśliwej  wieczności,  ale  tego  istnienia  jeszcze 

niema,  ono  dopiero  będzie.

Te  przyszłe  lata  napełnią  się  nową  treścią,  bę­

dziemy  myśleć,  kochać,  pracować,  radować  i  smucić 

się,  przeżywać  różne  stany  duszy  i  ciała,  ale  teraz 

tego  nie  przeżywamy.

Nasza  przeszłość  goni  niejako  naszą  przyszłość 

i  pochłania  ją  i  asymiluje  ją  doszczętnie,  jedno­

cześnie  przecina  się  z  nią  i  styka  nieustannie  tak, 

iż  to  przecięcie,  ta  granica  nigdy  nie  stoi,  tylko 

w  ciągłym  jest  ruchu.

I  ta  granica  przeszłości  i  przyszłości  jest  moją 

właściwą 

teraźniejszością, 

jest 

jedyną 

naszą 

rzeczywistością.

Istnienie  nasze  zatem  do  pewnego  stopnia  nie 

jest  tern,  co  jest,  jeno  raczej  tern,  czego  niema; 

jest  bowiem  tem,  co  było,  a  czego  już  niema,  jest 

tern,  co  dopiero  będzie,  a  czego  jeszcze  niema. 

Nasze  istnienie  czasowe  to  ciągła  zamiana  przy­

szłości  na  przeszłość,  przyczem  ani  przeszłość  ani 

przyszłość  nie  są  naprawdę  rzeczywiste, 

jeno

background image

«5

stykają  się  ciągle  z  rzeczywistością  na  swej  gra­

nicy,  płynącej  bezprzerwnie  w  dal.

Życie  nasze  to  różaniec  chwil,  z  których  jedne 

minęły  już  całkiem  bezpowrotnie,  a  drugich  jeszcze 

wcale  niema.

Człowiek  może  dużo  przeżyć  wielkich  myśli, 

potężnych  uczuć,  wstrząsających  scen  i  bohater­
skich  wysiłków,  może  to  wszystko  rozłożone  na 

długiej  taśmie  czasowego  istnienia  przesuwa  się 

jedno  po  drugiem  jak  w  taśmie  kina.

Gdyby  tak  można  było  wszystkie  myśli,  jakie 

zajmowały  nas  w  życiu  skupić  w  jednej  myśli, 

wszystkie  uczucia  zebrać  w  jednem  potężnem 

uczuciu,  wszystkie  przeżycia  rozłożone  na  lat 
kilkadziesiąt  przeżyć  w  jednej  chwili,  lecz  nie 

mijającej?  Jakie  to  byłoby  intensywne  życie!

Gdyby  wszystkie  radości,  jakie  rozpierały  nam 

serce  można  skupić  w  jednej  nieprzemijającej 

radości?  Potężną  byłaby  i  pewno  serce  nie  wy­

trzymałoby  jej.

Otóż  takiem  właśnie  jest  odwieczne  życie  Boże, 

—  pełnia  życia  posiadanego  naraz  całkowicie, 

niezmiennie.

W   ciągu  tych  niezliczonych  wieków,  w  ja­

kich  Bóg  istniał  i  istnieć  będzie,  niema  w  nim 

następstwa  zmian,  on  nie  przechodzi  z  przeszłości 

w  przyszłość.  Cały  ten  nieskończony  ogrom  mą­

drości  i  myśli  jego,  cała  olbrzymia  energja  miłości 

i  szczęścia,  która  potrafiłaby  wypełnić  niewyczer-

background image

86

palną  treścią  mil jony  mil jonów  wieków,  skonden­

sowane  są,  że  tak  powiem,  skupione  w  jednym 

momencie.  Ale  moment  ten  nie  taki,  jak  nasze 

chwile,  co  przychodzą  i  mijają,  to  chwila  nie­

ustanna  i  streszczająca  w  sobie  wartość  wieków 

bez  początku  i  końca.  To  jeden  akt  życia  tak 

silny  i  pełen  rzeczywistości,  jak gdyby  nań  skła­

dały 

się 

tysiączne  akty  najbujniejszego  życia, 

skupione  w  jedno.

Człowiek  rozwija  się  z  dziecka,  przechodzi 

okres  młodzieńczy,  przeżywa  siłę  wieku  i  wlecze 

się  w  starości,  lecz  życie,  jakiem  cieszył  się, 

mając  lat  20,  nie  jest  tern,  które  posiada  jako 
50  letni.  Tamto  minęło!  Nie  może  równocześnie 

być  kwitnącym  młodzieńcem  i  dostojnym  starcem, 

miłem  dzieckiem  i  dojrzałym  człowiekiem,  (idy 

jest  jednem,  jeszcze  nie  jest  drugiem;  gdy  drugie 

nadejdzie,  pierwsze  minęło!  Jakże  inaczej  u  wiecz­

nej  Istoty!

»Czy  byt  bezwzględny  może  być  bytem  czaso­

wym?  Gdyby  Pan  Bóg  miał  przeszłość  za  sobą 

taką,  jak  ma  np.  cały  wszechświat,  albo  taką,  jak 

ma  nasza  ziemia.. .   jużby  obecnie  nie  miał  całko­

witej  swej  rzeczywistości,  nie  miałby  bowiem  tej, 
co  była,  a  już  nie  jest.

Gdyby  Pan  Bóg  miał  przyszłość  przed  sobą, 

jak  mgławice  w  przestworzach  niebieskich,  jak 

młody  uczony  genjalny  —   nie  miałby  obecnie 

tego,  co  dopiero  będzie,  a  czego  jeszcze  niema.

background image

8?

Stąd  Pan  Bóg  nie  był  młody,  kiedy  żył  czło­

wiek  jaskiniowy;  nie  był  młody,  kiedy  się  okazało 

po  raz  pierwszy  życie  na  ziemi;  on  nie  był  młody, 

kiedy  wśród  prawichury  szalonej  spadł  pierwszy 

deszcz  na  gorącą  skorupę  ziemską,  ani  nawet 

wtedy,  kiedy  nasza  ziemia  była  dopiero  zarodkiem 

mgławicznym.

Co  więcej,  Pan  Bóg  nawet  na  początku  czasu 

samego  nie  był  młodym,  bo  młodym  wogóle  nigdy 

nie  był,  bo  młodym  nigdy  być  nie  mógł.

Tak  samo  Pan  Bóg  nie  bądzie  stary,  a  nawet 

ani  odrobinę  starszy,  niż  dzisiaj,  za  tysiąc  ani  za 

miljony  lat.  Chociaż  słońce  i  Syrjusz  i  Vega 

i  Orjon  świecić  przestaną,  chociaż  nowe  systemy 

światów  z  dzisiejszych  mgławic  powstałe  zesta­

rzeją  się  całkowicie,  Pan  Bóg  i  wtedy  nie  zacznie 

się  jeszcze  starzeć.«

Pan  Bóg  wogóle  nie  może  się  starzeć,  bo  życie 

jego  nieskończone,  a  więc  bez  następstwa  zmian, 

obejmuje  naraz  całą  ciągłość  swego  trwania.  On 

nie  ma  za  sobą  przeszłości  a  przed  sobą  przy­

szłości.

»Byt  bezwzględny  jest  Rzeczywistością  samą, 

jest  Rzeczywistością  pełną,  jest  Teraźniejszością 

samą  bez  przeszłości  i  przyszłości,  jest  Rzeczy­

wistością  wyłącznie  teraźniejszą,  jest  Teraźniejszo­

ścią  w  całej  pełni  rzeczywistą.

O  Panu  Bogu  nie  można  więc  powiedzieć,  że 

był,  kiedy  nasza  ziemia  tworzyła  pierwszą  sko­

background image

88

rupę  stałą,  że  był  za  czasów  Mojżesza  czy  Cezara, 

że  był  za  panowania  Chrobrego  lub  Sobieskiego, 

tak  jak  nie  można  o  nim  ściśle  powiedzieć,  że 

będzie  w  roku  3000  naszej  ery,  że  będzie  wtenczas, 

kiedy  na  słońcu  zapanuje  temperatura  lodu.

On  nie  był  ani  nie  będzie,  on  zawsze  jest;  on 

przed  czasami  wszystkiemi  jest,  ten  sam,  taki  sam, 

jak  obecnie  jest;  za  lat  tysiące,  za  lat  miljony, 

za  lat  kwadryljony  i  centyljony.. .   on  nic  będzie, 

jeno  jest.  Ani  młodszy  przed  wiekami,  ani  starszy 

w  dalekiej  przyszłości,  on  zawsze  jeden,  ten  sam, 

taki  sam,  on  wiecznie  jest  i  wiecznie  króluje.« 

Jego  przeszłość  nie  minęła,  jego  przyszłość  nie 

nadchodzi,  bo  on  posiada  w  niepojętej  Teraźniej­

szości  całą  naraz  pełnię  nieskończonego  Życia.  /

Wieczność  skupia  niepodzielnie  w  jednej  po­

tężnej  chwili  całe  wieki  złożone  w  jedno.  Wiecz­

ność  jest  nieskończonem  istnieniem  Boga,  dlatego 

pojedyńczem  czyli  niezłozonem  z  mnóstwa  nastę­

pujących  po  sobie  przeżyć.  Co  za  pełnia  życia 

odwiecznej,  nieustannej  teraźniejszości!

Gdybyśmy  skupili  w  jednym  człowieku  prze­

życia  wszystkich  ludzi  tak  różnorodne  i  pełne 

treści  i  gdyby  on  miał  je  wszystkie  przeżyć 

w  jednym  niepodzielnym  a  jednak  nieprzemija­

jącym  momencie  —   co  to  za  pełnia  życia  byłaby!

A   jednak  to  wszystko  byłoby  tylko  słabym 

obrazem  wieczności  Boga,  martwotą  bez  treści

background image

89

w  porównaniu  z  tym  olbrzymim  oceanem  Życia 

skupionego  w  jednym  niepodzielnym  a  zawsze 

tym  samym  trwającym  momencie.

By  jeszcze  lepiej  uwidocznić  tę  intensywność 

życia  wiecznego,  zbierzmy  w  jedno  całą  energję 

elektryczności,  potężne  ruchy  planet,  szybkość 

światła,  czynności  i  przeżycia  ludzi  i  wszystkich 

duchów,  olbrzymią  potęgą  żywiołów,  —   wyobraź­

my  sobie  ją  niejako  zgęszczoną  w  jednym  punkcie 

—  niesłychany  ogrom  tej  energji  porównany  z  nie­

skończoną  pełnią  życia  Bożego,  jaka  cała  naraz 

zawarta 

jest  w 

jednym  bezgranicznym  akcie, 

jeszcze  byłby  czemś  tak  słabem,  jak  ruch  listka 

na  drzewie  w  porównaniu  z  huraganem.

Taką  to  niewypowiedzianą  pełnię  życia  po­

siada  jedynie  Bóg,  sam  ze  siebie,  koniecznie.

Ponieważ  jest  Bytem  nieskończonym  i  niezło- 

żonym,  czystą  doskonałością  bez  ograniczeń,  jed­

nym  Aktem  wiecznie  trwającym,  dlatego  życie 

jego  nie  może  być  złożone  z  częściowych  przeżyć 

i  zmian,  nie  może  rozkładać  się  na  długie  nastę­

pujące  po  sobie  i  przemijające  okresy.

Życie  to  musi  całe  naraz  zawierać  się  w  jed­

nym  nigdy  nie  zaczętym,  nigdy  nie  kończącym  się 

Akcie,  bezgranicznym 

i  niepodzielnym; 

pełnia 

najrzeczywistszej  Teraźniejszości  skupia  w  sobie 

całą  intensywność  życia,  jakieby  zapełniło  prze­

szłość  bez  początku  i  przyszłość  bez  końca.

background image

90

Tobie,  Królowi  wieków  i  niezmiennemu  Twórcy 

dziel  wielkich  acz  zmiennych,  chwała  i  uniesienie 

radości!

Wielkość  Twego  niezmiennego  życia  przewyż­

sza  nasze  pojęcia,  i  dlatego  właśnie  chwała  Ci, 
Ojcu  i  Synowi  i  Duchowi  Św.,  jak  było  na  po­

czątku,  teraz  i  zawsze  i  na  wieki  wieków!

background image

WSZECHOBECNOŚĆ 

NIEZMIERZONEGO  DUCHA

background image

Wszechobecność  niezmierzonego  ducha.

Azali  nieba  i  ziemi  ja  nie  napełniam,  mówi 

Pan?  (Jer.  23-24.) 

Jak  wieczność  Boga  wyraża, 

że  jest  niezależny  od  czasu  i  zmian,  gdyż  życie 

jego,  nie  mające  początku  ni  końca,  nawet  nie 

składa  się  z  przeszłości,  teraźniejszości  i  przy­

szłości,  ale  całe  w  swej  przebogatej  treści  i  naraz 

bez  żadnego 

następstwa 

przeżyć  zawarte  jest 

w  jednem  nieskończonem  Teraz,  tak  znowu  nic- 

zmierzoność  Boga  oznacza  całkowitą  niezależność 

od  jakiejkolwiek  przestrzeni.

Niezmierzonym  jest  Bóg,  t.  zn.  jest  on  obecny 

nietylko  wszędzie  i  we  wszystkich  istniejących 

rzeczach,  ale  nawet  gdyby  stworzył  jeszcze  inne 

światy,  byłby  w  każdej  ich  cząsteczce  całą  swą 
istotą  obecny,  owszem  nawet  nieprzeliczona  ilość 

takich  światów  jeszcze  nie  mogłaby  stanowić  gra­

nicy  obecności  Bożej.

Zobaczmy  bliżej,  co  to  znaczy,  że  Bóg  jest 

wszędzie  obecny  i  niezmierzony.  Te  dwa  pojęcia 

nie  nakrywają  się,  choć  ściśle  ze  sobą  się  łączą, 

a  dobrze  zrozumiane,  wprowadzają  nas  w  głębsze

background image

94

poznanie 

nieskończonej 

doskonałości 

czystego 

Bytu.

Każda  rzecz  materialna  jest  przestrzenną  i  zaj­

muje  jakieś  miejsce.  Gdy  jestem  w  Krakowie, 

niema  mnie  w  Warszawie,  gdy  jestem  na  prze­

chadzce,  niema  mnie  w  domu,  owszem  gdy  siedzę 

w  jednym  kącie  pokoju,  to  niema  mnie  w  drugim.

Zajmuję  sobą  ściśle  ograniczone  miejsce,  i  gdy 

się  przenoszę  do  innego,  muszę  pierwsze  opuścić, 

i  tak  się  na  nowem  cały  znajduję,  że  niema  mnie 

nigdzie  indziej.

Jestem  całkowicie  związany  przestrzenią  z  in- 

nemi  bytami  świata  fizycznego.  Od  jednych  przed­
miotów  się  oddalam,  do  drugich  się  zbliżam,  wzglę­

dem  wszystkich  pozostaję  w  określonych  stosun­
kach  odległości  przestrzennej.

Jestem  ponadto  zależny  od  nich  pod  wielu 

względami,  podczas  gdy  one  często  nie  są  wcale 

zależne  ode  mnie.

Muszę  mieć  pod  nogami  jakieś  oparcie,  na 

którem  mógłbym  stanąć,  nie  mogę  puścić  się  pie­

chotą  na  morze  lub  bez  niczego  wznieść  się 

w  przestworza.  Nawet  nie  wszystkie  miejsca  są 

mi  dostępne.  Nie  mogę  np.  wybrać  się  na  wakacje 

na  Saturna  lub  gwiazdy  wielkiej  Niedźwiedzicy, 

nie  mogę  swobodnie  zaglądnąć  do  środka  ziemi 

lub  przejść  swobodnie  przez  olbrzymie  masy 
Himalajów.

background image

95

Nawet  w  tem  nikłem  miejscu,  które  chwilowo 

zajmuję,  jestem  w  ten  sposób,  że  głowa  moja  jest 

w  innem  miejscu  a  nogi  w  innem,  jeszcze  w  in- 

nem  serce  czy  wątroba.

I  gdy  zajmuję  jakieś  miejsce,  to  nic  innego 

materjalnego  równocześnie  w  niem  być  nie  może; 

wprawdzie  może  kto  stanąć  koło  mnie,  może  coś 

być  nade  mną  lub  pode  mną,  ale  nie  będzie  w  tem 

samem  ściśle  określonem  miejscu,  jakie  zajmują 

moje  członki,  chyba  że  mu  się  z  tego  miejsca 

usunę,  lecz  wtedy  znowu  mnie  nie  będzie  na  owem 

miejscu,  gdzie  on  jest.

Gdy  zaś  zmieniam  miejsce  i  przenoszę  się  do 

drugiego,  to  potrzeba  na  to  czasu.  Nie  mogę  np. 

zajechać  do  Ameryki  w  jednej  minucie;  chociaż 

zresztą  i  jedna  minuta  czy  nawet  sekunda  to 

także  już  cząsteczka  czasu.

Tak  jest  ze  wszystkiemi  bytami  materjalnemi. 

Nawet  światło,  chociaż  z  taką  zawrotną  szybko­

ścią  przebiega  300  tysięcy  km.  na  sekundę,  p o­

trzebuje  aż  8  minut,  by  dojść  od  słońca  do  ziemi, 

aż  cztery  i  pół  roku,  by  dotrzeć  do  nas  od  naj­

bliższej  gwiazdy  stałej.

U  Pana  Boga  tego  wszystkiego  niema.

On  jest  zarówno  w  Polsce  jak  w  Hiszpanji, 

Ameryce  czy  Azji,  on  jest  tak  u  nas,  jak  w  naj­

odleglejszej  gwieździe,  on  nie  jest  bliżej  Rzymu 

jak  Warszawy,  nie  jest  dalej  od  Wisły  jak  od 

Afryki  lub  bieguna  południowego,  jest  równie

background image

96

blisko  ziemi  jak  słońca,  u  nas  i  na  gwieździe  po­

larnej.

Co  więcej,  on  nie  jest  częścią  tu,  częścią  gdzie­

indziej,  nie  jest  jedną  częścią  na  księżycu,  inną 

na  ziemi  a  inną  na  słońcu,  on  jest  wszędzie  ten 

sam  i  cały.

Przepięknie  wyśpiewuje  Psalmista  (Ps.  138)  tę 

obecność  Boga,  przenikającego  wszystko:

Dokąd  mam  iść  przed  duchem  twoim, 

i  dokąd  uciekać  od  oblicza  twego?

Jeśli  wstąpię  do  nieba,  tameś  ty  jest; 

jeśli  wstąpię  do  piekła,  tameś  jest!

Jeśli  podniosę  skrzydła  moje  z  rana 

i  zamieszkam  na  krańcu  morza:

I  tam  mnie  doprowadzi  ręka  twoja, 

i  podeprze  mnie  twoja  prawica.

Jeśli  powiem:  podobnoć  ciemność  mnie  ukryje 

i  noc  światłem  mi  będzie  rozkosznem  — 

Nawet  ciemność  nie  jest  ciemną  dla  ciebie,

A   noc  jako  dzień  świeci: 

taka  ciemność,  jaka  światłość.

Tyś  bowiem  posiadł  wnętrze  moje, 

przyjąłeś  mnie  z  żywota  matki.

Wyznawać  cię  będę,  żeś  wielce  cudowny, 

i  dusza  moja  poznała  to  bardzo.

Bóg  sięga  wszędzie;  choćby  człowiek  poleciał 

na  krańce  mórz,  gdzie  według  wyobrażeń  staro­

żytnych 

świat 

się 

kończył, 

choćby  się  ukrył

background image

97

w  podziemiach,  w  całkowitej  ciemni,  lub  nawet 

udał  się  hen!  —   poza  granice  wszechświata  — 

zawsze  i  wszędzie  towarzyszyłby  mu  Bóg,  obecny 

całą  swą  istotą,  wszystkowiedzący,  wszechmocny.

Azali  się  skryje  człowiek  w  skrytościach,  a  ja 

go  nie  ujrzę?  mówi  Pan.  Azali  nieba  i  ziemi  ja 

nie  napełniam?  mówi  Pan  (Jer.  23-24).

Dlatego  też  nie  potrzebuje  on  opuszczać  nieba, 

aby  udać  się  na  ziemię,  ani  porzucać  ziemi,  aby 

przenieść  się  na  Marsa  czy  słońce.  On  jest  równie 

cały  w  każdej  gwieździe  jak  i  w  każdym  z  nas, 

on  jest  cały  w  kaźdem  drzewie  i  cały  w  każdej 

najmniejszej  tkance  ciała  naszego,  on  jest  cały 

i  ten  sam  w  największych  górach  i  najdrobniej­

szych  mikrobach.

Dziwnem  wydaje  się  takie  twierdzenie  i  nie  do 

uwierzenia.  A   jednak  jest  ono  pewnikiem  filozo­

ficznym  i  dogmatem  wiary  bezwzględnie  nieza­

przeczalnym;  gdyby  zresztą  Bóg  nie  był  wszędzie 

obecnym  całym  sobą,  ale  tylko  gdzieniegdzie,  lub 

częścią  tu,  częścią  gdzieindziej,  byłby  ograniczony, 

skończony,  brak  byłoby  mu  Doskonałości  nieskoń­
czonej.

Aby  jednak  dopomóc  umysłowi  naszemu  w  zro­

zumieniu  tej  doskonałości,  zostawił  nam  pewną  jej 

podobizną  nawet  w  niektórych  rzeczach  stworzo­
nych.

I  tak  wiemy,  że  gdy  kapela  gra  jakiś  utwór 

muzyczny,  jeden  i  ten  sam  głos  marsza  czy  walca

7

Czy  Go  znasz?

background image

98

rozlega  się  daleko  i  setki  ludzi  słuchać  go  może. 

Grają  tylko  jedną  melodję,  nie  zaś  dla  każdego 

słuchacza  osobno.  A   przecież  cała  brzmi  i  w  po­

bliżu  kapeli  i  o  dziesięć  metrów  dalej  i  dwadzie­

ścia.  Setki  uszu  ludzi  oddalonych  od  siebie  słyszą 
ją  i  w  każdym  jest  ta  sama  cała,  nie  tak,  by  jeden 

ton  był  w  tym  a  drugi  w  innym,  nie  tak,  by  starsi 

słyszeli  tylko  flety  a  dzieci  tylko  bęben.  Wszędzie 

brzmi  ta  sama  i  cała  melodja,  nie  częścią  tu,  a  czę­

ścią  gdzieindziej.

Jeżeli  możliwem  to  w  rzeczy  materjalncj,  jaką 

jest  głos  unoszący  się  na  drgających  falach  po­

wietrza,  to  czyż  niemożliwem  jest  czystemu,  naj­

doskonalszemu  Duchowi,  aby  jeden  i  ten  sam  a  ca­
ły  był  w  różnych  miejscach?

Przecież  i  prawda  jedna  i  ta  sama,  a  cała  znaj­

dować  się  może  we  wielu  umysłach  równocześnie; 

gdy  opowiem  tysiącowi  słuchaczy  jakieś  zdarzenie 

lub  przekonam  ich  o  pewnej  zasadzie,  to  każdy 

z  nich  usłyszy  to  samo  i  będzie  przekonany  o  tern 

samem,  a  jednak  nie  będzie  to  tysiąc  różnych 

historyj  czy  zasad,  ale  jedna  i  ta  sama  cała  we 
wszystkich  i  cała  w  każdym  zosobna.

Pan  Bóg  jest  w  całym  wszechświecie  i  cały 

w  każdej  najdrobniejszej  cząstce,  atoli  znowu  nie 

tak,  by  był  ograniczony  światem.  Jest  także  poza 
całym  wszechświatem,  chociaż  tenże  jest  tak  wielki, 

że  światło  potrzebuje  140  miljonów  lat,  by  pędząc 

z  szybkością  300  tysięcy  km.  na  sekundę,  dojść  do

background image

99

najdalszej  widzialnej  gwiazdy  i  chociaż  poza  tą 

dostrzegalną  przestrzenią  według  obliczeń  astrono­

mów  rozciąga  się  dalej  nieprzejrzana  przestrzeń, 

wypełniona  nieznanemi  nam  gwiazdami  i  mgławi­

cami.

I  tam  także  jest  Pan,  lecz  jeszcze  tem  wszyst- 

kiem  nieogarniony.  Mógłby  powołać  z  nicości  do 

istnienia  jeszcze  inne  zespoły  światów;  wówczas 

również  byłby  cały  obecnym  w  nich  i  cały  w  każ­

dej  ich  najdrobniejszej  cząstce,  a  jednak  nawet 

owa  niezliczona  ilość  przeróżnych  światów  nie 

mogłaby  stanowić  granicy  jego  obecności,  gdyż 

jest  on  niezmierzony.

Co  więcej  Pan  Bóg  nie  tak  jest  w  rzeczach, 

jakoby  tylko  był  obok  nich  blisko,  lecz  on  jest 

w  nich,  w  każdej  najskrytszej  odrobinie,  on  prze­

nika  nawskróś  nietylko  wszystkie  ciała,  lecz  rów­

nież 

wszystkich 

stworzonych 

przezeń 

duchów, 

i  bardziej  jest  nam  bliski  i  przytomny,  aniżeli 

my  sami  sobie.

Ale  jakże  się  to  dzieje,  zapyta  kto,  że  my 

tej  obecności  nie  spostrzegamy?

Wciąż  mi  Twe  dzieła  zastępują  drogę,

A   Ciebie,  Stwórco,  obaczyć  nie  mogę!

Warto  dokładniej  o  tem  pomówić.  Zaznaczmy 

najpierw,  że  wogóle  duch  tyle  tylko  spostrzec  się 

daje,  ile  sam  chce,  i  to  nigdy  przez  zmysły.

Może  wprawdzie  zapomocą  zjawy  materjalnej 

działać  także  na  zmysły,  ale  samego  ducha  w  jego

7

*

background image

100

własnej  istocie  można  poznać  jedynie  władzą  du­

chową  rozumu.

Przecież  i  naszych  myśli  czy  aktów  woli  nikt 

poznać  nie  może,  jak  tylko,  o  ile  sami  je  naze- 

wnątrz  czemś  ujawnimy;  ale  czy  kto  kiedy  widział 

wzrokiem  samą  myśl  lub  miłość  duchową?

Dlatego  dostrzec  zmysłami  Boga,  najwyższego 

ducha, 

jest  bardziej 

niemożliwe,  niż  spostrzec 

barwy  uchem  lub  rozróżnić  melodję  smakiem  czy 

dotykiem.

Wszechświat  niezmierzonego  Boga  poznajemy 

rozumem,  a  utwierdza  nas  w  tern objawienie.  Wsze­

lako  niektóre  dziwy  przyrody  i  techniki  pomagają 

nam  do  zrozumienia  tej  rzeczywistej  acz  niewi­

dzialnej  wszechobecności.

Nowoczesny 

wynalazek 

rad ja 

wyśmienicie

objaśnia,  jak  pewna  rzecz  może  być  wszędzie 

i  cała  obecną,  a  jednak  niespostrzeżoną  wskutek 

braku 

odpowiednich 

warunków 

czy 

uzdolnień 

u  tych,  którym  jest  obecna,  choć  jej  nie  przeczu­
wają  nawet.

Z  różnych  stacyj  nadawczych  rozchodzą  się 

w  powietrzu  elektryczne  fale  o  rożnem  napięciu 

i  długości  i  niosą  ze  sobą  dźwięki  koncertów, 

śpiewy  artystów,  odczyty,  rozmowy,  oklaski  w  tea­

trach.  Krzyżują  się  w  powietrzu  fale  z  Warszawy, 

Wiednia,  Berlina  i  tylu  innych  stacyj,  lecz  my 

sami  wcale  ich  nie  spostrzegamy.

background image

101

Dopiero  odpowiednio  zbudowanym  i  nastawio­

nym  aparatem  możemy  je  wydzielić,  uchwycić  te 

właśnie,  jakich  szukamy  i  zmusić  do  oddania  nam 

tych  głosów,  jakie  niosły  ze  sobą  setki  i  tysiące 

mil.  Słuchamy  opery,  odczytów.

Czy  fale  owe  przed  nastawieniem  aparatu  nie 

były  blisko  nas?  Tak,  ale  my  sami  nie  mieliśmy 

środka  do  połączenia  się  z  tym  światem  dźwięków.

Trzeba  było  utworzenia  jakby  osobnego  zmysłu, 

któryby  przerobił  owe  drgania  cząsteczek,  czy  inne 

zjawiska  niedostrzegalne,  na  przystępną  nam  rze­

czywistość,  sprawił,  by  nasza  świadomość  była  im 

obecną.

Bóg  jest  wszędzie  obecnym,  wiemy  o  tem  z  ro­

zumu  i  wiary.  Bezpośrednie  jednak  zetknięcie  się 

z  nim,  eksperymentalne  poznanie  go  wymaga 

w  nas  pewnych  warunków.

Spostrzegają  go  bezpośrednio  takim,  jakim  jest 

Sam  w  sobie  ci,  co  schodząc  z  tego  świata  w  łasce 

poświęcającej,  nie  mają  już  żadnej  przeszkody,  by 

ujrzeć  go  twarzą  w  twarz.

Nadprzyrodzone 

wzmocnienie  umysłu,  zwane 

światłem  chwały,  uzdalnia  ich  do  połączenia  się 

z  niewysłowioną  Pięknością.  To  doświadczalne, 

bezpośrednie  wnikniecie  w  Bóstwo,  stanowi  wła­

śnie  szczęście  wieczne,  dlatego  niedostępne  tu  na 

ziemi.

On  nie  jest  dalej  od  nas,  niż  od  świętych 

w  niebie,  ale  oni  cieszą  się  Bogiem,  który  na­

background image

102

pełnia  ich  świadomość,  którego  więc  poznają  bez­
pośrednio,  a  my  jedynie  skądinąd  wiemy,  że  jest 

i  w  nas  i  wszędzie.

Nam 

brak 

uzdolnienia 

do 

zetknięcia 

się 

z  Wszechobecnym.

Podobnie,  gdy  orkiestra  gra,  ta  sama  śliczna 

melodja  napełnia  i  salę  i  słuchaczy,  lecz  w  spo- 

seb  zgoła  odmienny.

Ściany  sali  zupełnie  nie  korzystają  choćby 

z  najpiękniejszej  muzyki,  gdyż  wogóle  nie  są  do 

tego  zdolne.

Dla  człowieka  całkiem  głuchego  też  pozostała­

by  nieznaną.

Ten  jedynie  rozkoszować  się  nią  może,  kto 

może  przyjąć  ją  do  swej  świadomości,  aktem 

życiowym  niejako  przylgnąć  do  niej.

Bóg  jest  obecny  w  każdym  atomie,  gdyż  On  to 

ciągłą  czynnością  swą  daje  mu  byt.  Gdyby  Bóg 

wycofał  się  ze  świata,  to  i  świat  przestałby  istnieć. 

On  jest  we  wszystkiem  czynnie  obecny:  im  więcej 

działa,  tern  bardziej  jest  obecny  i  rzecz  sama  do­

skonalszą  się  staje.

Stąd  Bóg  jest  pełniej  obecny  w  człowieku,  niż 

w  drzewie,  doskonalej  działa  w  Serafinie,  niż 

w  mrówce,  a  jednak  cały  wszędzie.  Tak  wykład 

profesora  jeden  i  ten  sam  doskonalej  jest  w  umy­

śle  zdolnym,  niż  słabym,  większe  przynosi  światło 

tamtemu,  niż  temu,  oczywiście  o  ile  wogóle  jest 

światłym  wykładem.

background image

103

Bóg  działa  we  wszysłkiem  czynnie  obecny. 

. .  .»Sam  daje  wszystkim  życie  i  oddech  i  wszystko. 

Z  jednego  też  wywiódł  wszystkie  plemiona  ludzi, 

aby  zamieszkali  całą  powierzchnię  ziemi,  i  oznaczył 

określone  czasy  i  kresy  ich  siedzib,  aby  szukali 

Boga,  czy  może  nie  znajdą  go  namacalnie,  skoro 

przecież  jest  On  niedaleko  od  każdego  z  nas. 

W  nim  bowiem  żyjemy  i  ruszamy  się  i  jesteśmy« 

(Dz.  Ap.  17,  25-27).

To  też  gdy  zobaczymy,  jak  bujna  roślinność 

rozwija  się  w  pełni  życia,  jak  coraz  to  nowe  ko­

mórki  tworzą  się  w  tkankach  pączków  i  liści 

i  owoców,  musimy  sobie  powiedzieć:  oto  tu  jest

i  On!  On  współpracuje  w  tworzeniu  się  każdej 

komórki;  owszem  ta  cała  przedziwna  działalność 

życiowa,  jaka  zachwyca  biologa  i  przykuwa  jego 
ciekawość,  gdy  przez  mikroskop  śledzi  misterne 

twory  życiowe,  byłaby  niemożliwa  bez  czynnej 

obecności  Tego,  który  jest  pierwszą  i  istotną  przy­

czyną  wszelkiego  bytu  i  rozwoju.

To  też  gdy  spojrzymy  na  którąkolwiek  rzecz, 

możemy  ją  uważać  jakby  za  kotarę,  za  którą  ukry­

wa  się  rzeczywiście  sam  Bóg;  nie  widzimy  go,  ale 

on  patrzy  zbliska  na  nas.

Jest  on  w  każdej  istocie  przez  potęgę  działa­

nia  swego;  ponieważ  atoli  Bóg  jest  pojedynczy 

i  każda  doskonałość  czy  działanie  jego  utożsamia 

się  przeto  z  całą  istotą  Boga,  dlatego  stwarzając 

czy  utrzymując  przy  istnieniu  każdą  rzecz,  jest

background image

104

w  niej  obecny  calem  swem  bóstwem,  całą  dosko­
nałością  swej  Samowiedzy  i  Miłości  i  wieczności.

My  możemy  być  ciałem  tylko  w  jednem  ściśle 

określonem  miejscu;  jedynie  myśl  nasza  zdolna 

ogarniać  całe  przestrzenie  i  do  pewnego  stopnia 

przenikać  inne  rzeczy,  choć  tylko  w  sposób  ideal­

ny;  myślą  mogę  przenieść  się  do  Ameryki  czy  na 

księżyc,  w  rzeczywistości  sam  jestem  związany 

z  tern  drobnem  miejscem,  jakie  w  danej  chwili 

zajmuję,  i  tutaj  jest  również  cała  moja  myśl,  choć 

ideowo  wybiega  poza  te  ciasne  granice.

U  Pana  Boga  inaczej:  tam  dokąd  sięga  jego 

nieskończona  Myśl,  tam  i  cala  jego  Istota  jest 

całkowicie  obecna,  bo  on  jest  tą  nieskończoną 

Myślą  o  nieograniczonej  treści.

Dlatego  nie  potrzebuje  ani  nie  może  przenosić 

się  myślą  z  jednej  rzeczy  do  drugiej,  ale  obej­

muje  je  czynnie  i  przenika  wszystkie  razem  naraz 

i  każdą  zosobna.

Całą  istotą  swą  czynny  w  każdej  roślinie,  on 

daje  obecnością  swą  piękność  kwiatom  i  wabi  przez 

nie  serca  nasze,  on  równocześnie  sprawia  te 

wszystkie  gigantyczne  przemiany  chemiko-fizyczne 

w  zbiorowiskach  gwiazd,  palących  się  słońcach.

Bóg,  jak  widzieliśmy,  jest  w  każdej  rzeczy, 

przenikając  ją  nawskróś,  jest  obok  i  poza  każdą 

z  nich  nieogarniony  niezmiernemi  światami,  lecz 

wszystkie  ogarniający  sobą.  Cały  świat  ze  wszyst- 

kiemi  istotami  jest  w  Bogu.  »’W   nim  bowiem  ży­

background image

105

jemy  i  ruszamy  się  i  jesteśmy«  (Dz.  Ap.  17,  28), 

Skoro  zresztą  napełnia  cały  wszechświat,  to  oczy­

wista  jesteśmy  w  Nim,  gdzież  bowiem  znaleźć 

miejsce,  w  któremby  Boga  nie  było?

Dokąd  mam  iść  przed  duchem  twoim, 

i  dokąd  uciekać  od  oblicza  twego?

Jeśli  wstąpię  do  nieba,  tameś  ty  jest, 

jeśli  wstąpię  do  piekła,  tameś  jest!

W  niebie  jako  Szczęście,  zalewające  potokiem 

radości 

duchy 

błogosławione, 

piekle 

jako 

Stwórca  utrzymujący  w  bycie  nawet  nienawidzą­

cych  go  i  oddający  każdemu  sprawiedliwie,  co 

który  dobrowolnie  wybrał.

Świat  cały  jest  w  Bogu  jako  w  Stwórcy  swym 

zawsze  czynnym.  Jest  on  w  Bogu  tak  jak  rzecz 

pomyślana  w  myślącym  o  niej.  Dzieła  boskie  nie 

są  tak  poza  Bogiem,  jak  np.  maszyna  istnieje  poza 

inżynierem,  który  ją  wymyślił  i  zbudował,  nie 

tak  jak  obraz  mistrza  poza  artystą,  który  go  wy­

malował,  nie  tak  jak  książka  istnieje  poza  swoim 

as torem.  Byłoby  to  naiwną  a  fałszywą  fantazją 

przestawiać  sobie  Boga,  jak  gdzieś  daleko  stwo­

rzył  światy  i  pchnął  je  w  przestworza  poza  siebie!

Świat  jest  tak  ciągle  w  Bogu  jak  genjalne 

pomysły  są  w  samej  żywej  duszy  wynalazcy,  jak 

rozległy  dramat  —   jeszcze  wcale  nie  napisany  — 

jest  w  wyobraźni  i  umyśle  poety,  który  go  tworzy. 

Przedstawmy  sobie  genjalnego  pisarza,  który 

obmyślił  i  aktualnie  ma  w  pamięci  całą  powieść

background image

106

czy  dramat,  i  o  każdym  ich  szczególe  myśli  naraz 

i  dokładnie,  tworząc  osoby  i  działania  ich  —   oto 

słabiutki  obraz  Pana  Boga,  tworzącego  wszech­

mocną  myślą  swą  przedziwne  światy  z  całym  dra­

matycznym  rozwojem  historji  ludzkiej.  »Albowiem 

z  niego  i  przezeń  i  w  nim  jest  wszystko.  Jemu 

chwała  na  wieki«  (Rzym.  11,  36).

Stąd  podobnie  jak  nasz  duch  większym  jest, 

aniżeli  twory  myśli  jego  i  dalej  sięga,  tak  jeszcze 

więcej  Bóg  przewyższa  nieskończenie  bezmierne 

światy,  jakie  ustawicznie  nosi  w  swej  twórczej 

Myśli.

Jak  nasz  duch  przenika  —  acz  niedoskonale  — 

myśl  swoją,  która  w  nim  jest,  podobnie,  tylko 

niesłychanie  doskonalej,  Bóg  przenika  całą  Istotą 

swą  najdrobniejsze  dzieła  myśli  swej,  a  zarazem 

sięga  poza  niezmierne  przestrzenie  wszechświata.

Lubią  niekiedy  panteiści  chlubić  się,  że  ich 

religijność  jest  wyższą  od  katolickiej. 

U  nich 

bóstwo  jest  w  świecie  —   jako  w  swem  istotnem 

przejawie,  —   można  je  odczuć  i  w  potężnych  zma­

ganiach  się  burzy  i  w  cichym  szmerze  boru,  ono 

uśmiecha  się  w  kwiatach  i  roztacza  swój  majestat 
w  górach  i  olbrzymich  oceanach.  Ono  jest  w  czło­

wieku,  jako  w  swym  wykwicie,  w  którym  samo 

przychodzi  do  świadomości,  jakby  zbudzone  z  wie­

kowego  snu  w  prabycie.  Ono  tak  bliskie,  świat 

jest  zewnętrzną  szatą  jego,  czemś  jednem  z  nim. 

A   chrześcijański  Bóg  —-  mówią  —  tak  daleko

background image

107

gdzieś  w  niebie,  tylko  czyha  na  to,  by  ukarać  za 

przestępstwo  swych  praw  i  nakazów!

Biedne  błądzące  istoty!  Nie  wiedzą,  że  nauka 

katolicka  nie  zna  takiego  Boga,  jakiego  je j  przy­

pisują. 

Wszystkie 

piękne 

strony, 

jakie 

nęcą 

umysł  ludzki  w  panteiźmie,  znajdują  się  w  stokroć 

wyższym  stopniu  w  idei  Boga  prawdziwego.  Nie­

skończenie  doskonały  Bóg  przenika  wszystko,  jest 

wszędzie  obecny  swą  czynną  potęgą,  twórczą  wie­

dzą,  całą  żywą  istotą.  On  jest  bliższy  każdemu 

stworzeniu,  aniżeli  którakolwiek  inna  istota.

W   bezinteresownej  miłości  daje  im  wszystko 

hojnie,  współpracuje  nad  ich  rozwojem  i  szczę­

ściem,  a  człowiekowi  pragnie  oddać  się  w  bezpo­

średnie  posiadanie,  aby  tenże  żył  z  Nim  razem  jak 

przyjaciel  z  przyjacielem,  przy  wspólnej  uczcie 

boskich  rozkoszy.

Atoli  Bóg  nie  jest  tym  światem,  nieskończenie 

nadeń  wyższy  i  piękniejszy,  utrzymuje  świat  w  by­

cie  przez  swą  zawsze  życzliwą  i  czynną,  życio­

dajną  obecność.

Świat  objawem  jest  mądrości  i  piękności  jego, 

lecz  nie  cząstką  Nieskończonego!

Bóg  jest  blisko  nas,  owszem  w  nas  samych 

jako  Istota  żywa  i  świadoma,  z  którą  możemy 

nawiązać  osobiste,  bliskie,  zażyłe  stosunki;  może­

my  doń  mówić  i  słucha  nas;  możemy  mu  skarżyć 

się  i  nie  jest  obojętny,  możemy  mu  bezwzględnie 

ufać,  gdyż  kocha  nas  każdego  zosobna,  jak  uko­

background image

108

chał  od  wieków,  kiedy  nas  jeszcze  nie  było; 

możemy  ufać  w  pomoc  jego,  gdyż  w  mocy  jego 

wszelkie  stworzenie.

Jak  słodką  powinna  być  świadomość,  że  ten 

największy  Przyjaciel,  dla  którego  drga  serce 

nasze,  jest  blisko  nas,  choć  ukryty;  widzi  i  zna 

wszelki  trud  i  pracę,  jakie  dla  niego  ponosimy, 

współdziała  z  nami  dla  naszego  dobra.

Pamięć  na  obecność  jego  to  źródło  i  potężny 

motyw  świętości. 

Zawstydzić  mógłby  pod  tym 

względem  niejednego  katolika,  taki  Rabindranath 

Tagore,  który  jak  sam  świadczy  w  swych  pamięt­

nikach,  za  treść  pism  swoich  obrał  radość  znale­

zienia  Nieskończonego  w  rzeczach  skończonych.

W   Ofierze  pieśni  (Gitan-jali  r.  4)  mówi:

»Życie  mojego  życial  Zawsze  będę  się  starał 

utrzymywać  czystem  me  ciało,  wiedząc,  że  twój 

żywy  dotyk  spoczywa  na  każdym  moim  członku.

Zawsze  będę  się  starał  trzymać  zdała  od  mych 

myśli  wszelki  fałsz,  bo  wiem,  że  Ty  jesteś  tą 

Prawdą,  która  roznieca  światło  rozumu  w  mej 

duszy.

Zawsze  będę  się  starał  usunąć  wszelką  złośli­

wość  z  mego  serca  i  utrzymywać  kwitnącą  miłość 

mą,  gdyż  wiem,  że  Ty  przebywasz  w  najskrytszej 

świątyni  mego  serca.

I  to  będzie  staraniem  mem:  Ciebie  objawiać

w  uczynkach  mych,  bo  wiem,  że  Twoja  potęga 

daje  mi  siłę  działania.«

background image

SAM0W1EDZA NIESKOŃCZONEJ  MYŚLI

background image

Samowiedza  nieskończonej  Myśli.

Zastanawiając  się  nad  wszech obecnością  nie­

zmierzonego  Boga,  widzieliśmy,  jak  on  całą  swą 

Istotą  przenika  wszystkie,  nawet  najdrobniejsze 

twory  w  tym  olbrzymim  wszechświecie.  Jest  on 

cały  obecny  w  każdym  atomie,  jest  wszędzie  całą 

swą  istotą,  potęgą,  wiedzą,

A   pochodzi  to  stąd,  że  wszystkie  stworzenia 

są  w  swym  Stwórcy,  jak  rzecz  pomyślana  w  my­

ślącym,  jak  obraz  we  wyobraźni,  jak  dramat 

w  umyśle  poety,  jak  genjalny  pomysł  w  duszy 

wynalazcy  —   tylko  doskonalej,  pełniej,  żywiej.

On  obejmuje  nas  swą  twórczą  myślą,  »w  nim 

żyjemy,  ruszamy  się  i  jesteśmy«  (Dz.  Ap,  17-28).

Pan  Bóg  jest  jedną  przepotężną  Myślą  o  nie­

skończonej  treści,  zawsze  czynnym  rozumem,  peł­

nym  wszelkiej  wiedzy.

Widzieliśmy  to  już  poprzednio  (w  r.  4);  obec­

nie  musimy  więcej  szczegółowo  przedstawić  trzy 

prawdy,  dotyczące  wszechwiedzy  boskiej  Myśli. 

Jest  ona  bezgranicznie  wielka  co  do  swego  przed­

miotu,  nieskończoną  pod  względem  intensywności

background image

112

samego  aktu  życiowego,  wreszcie  nie  czerpie  po­

znania 

skądinąd, 

lecz 

naodwrót  jest 

źródłem 

i  przyczyną  wszelkiej  prawdy.

O  wiedzy  i  mądrości  Bożej  mówi  często  Pismo 

święte:

Wszelka  mądrość  od  Pana  Boga  jest,

I  z  Nim  zawsze  była  i  jest  przed  wieki.

(Ekkles.  1,  1.)

Czy  ten,  który  osadził  ucho,  nie  usłyszy?

Lub  który  sformował  oko,  nie  widzi?

(Ps.  93,  9.)

Skoro  on  jest  twórcą  wszelkiego  rozumu  i  mą­

drości,  to  jakąż  sam  musi  posiadać  mądrość!

Porządek  w  świecie  fizycznym,  widoczny  dla 

każdego  umysłu  nieuprzedzonego  świadczy  o  nie­

zmiernej  mądrości  Tego,  co  ten  wszechświat  ob­
myślił.

Stąd  i  niektórzy  pogańscy  filozofowie  doszli 

samym  rozumem  do  przekonania,  że  istnieje  jakiś 
wielki  Umysł  twórczy.

On  jest  Panem,  w  którego  ręku  leżą  losy 

świata,  jakżeby  mógł  nim  kierować  bez  wiedzy 

obejmującej  wszystko?

On  jest  wszędzie  obecny,  jakżeż  cokolwiek 

mogłoby  się  ukryć  przed  nim?

On  ma  oddać  każdemu  według  zasługi;  nie 

może  narówni  traktować  przewrotnych  gnębicieli

background image

113

i  szlachetne  ofiary;  jakże  sądziłby  sprawiedliwie, 

nie  znając  uczynków  i  tajnych  myśli?

»Niemasz  żadnego  stworzenia,  któregoby  nie 

widział;  lecz  wszystko  jest  obnażone  i  odkryte 

oczom  jego«  (Żyd.  4,  13),  przed  którym  mamy 

zdać  rachunek.

Bóg  zresztą  jest  Bytem  nieskończonym,  posia­

dającym  w  swej  niepodzielnej  Istocie  wszelką 

możliwą  doskonałość;  on  musi  więc  koniecznie 

posiadać  i  tę  doskonałość,  jaką  jest  wiedza  i  mą­

drość,  musi  ją  posiadać  nieograniczoną.

A   ponieważ  w  Bogu  wszelkie  doskonałości 

nie  stanowią  zbiorowiska,  lecz  są  jedną,  nieroz- 

dzielną  doskonałością,  przeto  i  wiedza  boska  nie 

jest  czemś  dodanem  do  Istoty  Boga  —   jak  nasza 

wiedza  nie  jest  tern  samem  co  my  —   lecz  utożsa­

mia  się  z  całą  jego  Istotą:  Bóg  jest  wszechwiedzą.

0   Panu  Bogu  nie  mogę  ściśle  powiedzieć,  że 

ma  rozum,  jeno  raczej,  że  jest  rozumem.  Lecz  i  to 

powiedzenie  jest  jeszcze  zbytnio  ludzkiem  i  nie- 

dokładnem,  bo  my  przez  rozum  oznaczamy  zwykle 

samą  władzę  umysłowego  poznania.

Rozum  taki  raz  myśli,  drugi  raz  jest  nieczynny, 

raz  myśli  o  tern,  to  znowu  o  czem  innem;  myśl 

rozumu  nie  jest  samym  rozumem,  bo  mam  prze­

cież  tylko  jeden  rozum  a  mogę  mieć  dużo  różnych 

myśli;  rozum  ponadto  nie  jest  samą  prawdą,  lecz 

tylko  władzą  duszy  do  zdobycia  i  przyswojeiua

background image

114

Rozum  ludzki  i  wogóle  wszelki  rozum  stwo­

rzony  jest  bardzo  ograniczony:  choć  może  przy­

swoić  sobie  do  pewnego  stopnia  wszelką  prawdę,

0  ile  mu  zostanie  przedstawioną,  w  rzeczywistości 

poznaje  tylko  pewien  szczupły  zakres  prawd; 

przeszłość  jest  przed  nim  w  wielkiej  mierze  za­

kryta.  Kto  z  ludzi  wie  wszystko,  co  było  od  po­

czątku  świata?  Kto  zna  wszystkie  pojedyncze  wy­

padki  w  dziejach  narodów  i  jednostek;  kto  zna 

ich  przeszłe  myśli,  uczucia,  pragnienia,  czyny

1  cierpienia?

Nawet 

współczesna 

teraźniejszość 

otwiera 

przed  nami  tylko  cząstkę  swej  rzeczywistości; 

pomimo  tylu  ulepszeń  w  środkach  poznania,  po­

mimo 

olbrzymiego 

postępu 

wiedzy, 

zaledwie 

ogólnych 

zarysach 

obejmujemy  zagadnienia 

świata,  a  to,  co  w  szczegółach  jest  nam  znane, 

stanowi  tylko  nikłą  jego  cząsteczkę.

Już  zaś  przyszłość  prawie  całkiem  zakryła 

przed  oczami  naszemi.  Wprawdzie  możemy  czynić 

pewne  przypuszczenia  co  do  wypadków,  mających 

nastąpić  w  najbliższym  czasie,  wprawdzie  możemy 

dokładnie  obliczyć,  kiedy  będą  zaćmienia  słońca 

czy  księżyca,  —   ale  co  będzie  na  świecie  za  tysiąc 

lat?  Jaki  postęp  kultury,  jakie  stosunki  społeczne 

i  polityczne;  któż  o  tern  wie  coś  dokładnego  i  pew­
nego?

Wielu  my  znamy  ludzi  z  tych  dwu  miljardów, 

zamieszkujących  ziemię?

background image

115

Czy  znamy  dokładnie  losy  ich  życia?  Czy 

przenikamy  ich  serc  skrytości?

My  nawet  większych  liczb  jasno  pojąć,  a  tern 

mniej  wyobrazić  sobie  nie  potrafimy.  Czy  znam 

naprawdę  takie  liczby  jak  1018  (tryljon)  albo  1024 

(kwadryljon) ?  Jak  prędko  upłynie  np.  tryljon 

sekund?  Ponieważ  jeden  rok  zawiera  w  sobie 

31,536.000  sekund,  więc  tryljon  sekund  upłynie 

za  31.600  miljonów  lat  —   czyli  na  samo  przeli­

czenie  tej  liczby,  licząc  bezustannie  dniem  i  nocą, 

potrzebowałbym  prawie  16.000  miljonów  lat!  —  

Czy  więc  ja  rzeczywiście  zawsze  rozumiem,  co 

ono 

znaczy, 

ilekroć 

wymawiam 

to 

słowo: 

»tryljon«?

Czy  znamy  wszystkie  zwierzęta,  nie  ogólni­

kowo,  ale  każde  zosobna?  Czy  wiemy,  ile  jest 

ptaków  w  powietrzu,  ile  ryb  we  wodach,  ile  owa­

dów,  ile  mikrobów?

Czy  znamy  każdą  roślinę  w  tern  nieprzejrza- 

nem  królestwie  flory?

A   ile  jest  gwiazd,  jakie  ich  drogi  i  jaka  od­

ległość?  Jak  się  przedstawia  świat  duchów?  Czy 

znamy  zbliska  i  bezpośrednio  choć  jednego  Anioła?

Nikłą  jest  wiedza  ludzka,  choć  tak  się  nią 

współcześni  chlubić  lubią.  I  mogą  się  do  pewnego 

stopnia  chlubić,  bo  rozum  jest  czemś  niesłychanie 

cennem  i  daleko  sięga,  choć  tak  słaby.  Jego  jest 

dziełem  ten  wspaniały  rozwój  nauk  matematycz­

nych,  astronomicznych,  fizyko-chemicznych,  biolo­

8

background image

116

gicznych,  historycznych,  lingwistycznych.. .   o  cenie 

rozumu  mówią  mi  olbrzymie  instytuty  pracy  nau­

kowej:  obserwatorja,  laboratorja,  akademje;  o  niej 

świadczy  cała  literatura  światowa,  sztuka  i  kultura 

ludzka,  przekonywa  mię  o  niej  cała  technika  dzh 

siej sza  z  opanowaniem  ziemi,  wody  i  powietrza.

A le  to  wszystko  razem  jeszcze  prawie  niczem 

w  porównaniu  z  wszechwiedzą  Bożą. 

I  gdybym 

zebrał  w  jedno  mądrość  i  wiedzę  wszystkich  ludzi 

i  dodał  do  niej  mądrość  potężnych  anielskich 

umysłów  i  jeszcze  pomnożył  tę  całą  olbrzymią 

wiedzę  przez  tysiące  tysięcy,  byłaby  to  drobnostka 

w  porównaniu  z  wszechwiedzą  Bożą,  niby  słabe 

światełko  migającej  iskry,  porównane  z  oślepiaj ą- 
cem  słońcem.

Pan  Bóg  zna  wszystko,  co  jest  we  wszech- 

świecie;  gdzie  leży,  jakiemi  drogami  tam  się  do­

stało,  co  z  niem  stanie  się  w  przyszłości.  On  zna 

każdą  kropelkę  wody  i  całą  jej  historję  od  po­

czątku  świata.  On  wie,  gdzie  były  cząsteczki  tej 

kropelki  wody  przed  laty  stu,  w  zamierzchłej  sta­

rożytności. ..

On  wie,  kiedy  i  ile  razy  ta  odrobina  wody  wy­

parowała  pod  działaniem  słońca,  w  jakiej  chmurze 

i  nad  jakiemi  unosiła  się  krajami,  kiedy  i  gdzie 

opadała  na  ziemię  w  postaci  deszczu,  czy  rosy, 

czy  śniegu,  którędy  wędrowała  znowu  do  morza 

i  w  jakich  falach  się  tam  unosiła.

background image

117

On  zna  wszystkie  rośliny,  od  olbrzymich  drzew 

dziewiczych  lasów  aż  do  najmniejszej  trawki,  on 

zna  cały  rozwój  i  wzrost  każdej  z  nich,  znał  ją, 

gdy  była  jeszcze  w  zarodku,  wie  dokładnie,  jaki 

los  czeka  w  przyszłości  każdą  z  nich.

On  zna  szczegółowo  nietylko  te  rośliny,  które 

dziś  pokrywają  olbrzymią  powierzchnię  lądów,  ale 

również  i  wszystkie  owe  rośliny,  które  istniały 

w  minionych  wiekach  i  które  do  końca  róść  będą 

w  różnych  strefach.

Znanem  mu  jest  każde  poruszenie  zwierząt,  ja­

kie  kiedykolwiek  istniały  lub  istnieć  będą,  każde 

uderzenie  skrzydła  muchy  czy  brzęk  komara,  każde 

drgnięcie  liścia  na  drzewie,  powstawanie  i  rozwój 

pojedyńczych  komórek  w  niezliczonych  organi­
zmach  żyjących.

On  policzył  liczbę  gwiazd 

i  wszystkim  im  dał  imiona.

Wielki  Pan  nasz  i  wielka  moc  jego, 

a  mądrości  jego  niema  liczby.

(Ps.  146,  4-5.)

Każdy  nasz  włos  jest  mu  nawskróś  znany; 

znane  mu  jest  każde  ciałko  krwi  naszej,  znana 

każda  komórka  naszej  kory  mózgowej,  każda  dro­

bina  ciała  naszego,  znany  każdy  atom  ziemi  naszej, 

każdy  elektron  we  wszechświecie!

»Jak  łatwo  mi  to  powiedzieć!  lecz  czy  ja  zdaję 

sobie  choćby  w  przybliżeniu  sprawę  z  tego,  co  to 

znaczy?  —

background image

118

Według  możliwie  dokładnych  obliczeń  fizyków, 

znajduje  się  w  jednym  centymetrze  sześciennym 

(1  cm8)  wodoru  w  stanie  gazowym  około  55  tryljo- 

nów  atomów;  potrzebowałbym  zatem  na  samo  ich 

przeliczenie  przeszło  872.000  miljonów  lat!

A   ile  tryl jonów  atomów  będzie  w  1  cm8  ciała 

stałego!  Ile  dopiero  w  całej  naszej  ziemi,  której 

objętość  wynosi  przeszło  1080  kwadryljonów  cm.3!

A   czem  nasza  ziemia  wobec  całego  systemu 

słonecznego,  skoro  sam  promień  jego  dochodzi 

prawie  do  450  bil jonów  km!  Nie  koniec  na  tem. 

Nasz  system  polarny  to  tylko  mała  cząstka  wszech­

świata.  Najbliższy  system  gwiezdny  x  Centuri  od­

dalony  jest  od  nas  o  przeszło  4  tysiące  biljonów 

km.  Inne  olbrzymy  słoneczne  krążą  w  bezporów- 

nania  dalszych  przestworzach.  A   takich  systemów 

gwiazdowych  ma  być  podług  oszacowań  astronoma 

monachijskiego  Seeligera  około  50  miljonów.  Ile 

zatem  jest  atomów  we  wszechświecie!?  A   każdy 

atom  składa  się  jeszcze  z  elektronów!

I  Pan  Bóg  zna  doskonale,  wyczerpująco,  prze­

nikliwie  nietylko  każdy  atom,  ale  i  każdy  elektron 

wszechświata  w  jego  wewnętrznej  istocie,  w  jego 

konkretnej 

jednostkowości  i  rzeczywistości,  jak 

i  wszystkie  jego  stosunki;  a  zna  nietylko  stan 

ich  dzisiejszy,  ale  zna  tak  samo  dokładnie  każdy 

z  tych  elektronów  z  czasów,  kiedy  to  z  nich  two­

rzyły  się  dopiero  pierwsze  zawiązki  Wielkiego 

Wozu,  Woźnicy,  Łabędzia.. .   zna  je  wszystkie  tak

background image

119

samo  z  owych  przyszłych  czasów,  kiedy  wspaniały 

Or jon  gasnąć  zacznie,  albo  kiedy  Kastor  i  Pollux 

lub  inne  podobne  gwiazdy  lodem  się  pokryją.

Co  za  nieprzejrzany  ogrom  i  bezmiar  wszech­

wiedzy  Bożej!«

Pan  Bóg  zna  dokładnie,  wyczerpująco  nawet 

najtajniejsze  myśli  człowieka,  jego  najskrytsze 
pragnienia.

»Wszystkie  drogi  człowiecze  są  jawne  przed 

Pan  jest,  który  waży  duchy!« 

[oczyma  jego;

(Przypow.  16,  2.)

»Albowiem  Panu  Bogu  pierwej  aniżeli  były 

wszystkie  rzeczy  znane  są; 

[stworzone,

także  i  po  dokończeniu  na  wszystko  patrzy«.

(Ekles.  23,  29.)

»Głębokości  i  serce  człowiecze  zbadał 

i  chytrze  plany  ich  rozumiał.

Albowiem  Pan  umie  wszystką  umiejętność 

i  v,7ejrzał  na  znak  wieku,

oznajmując  rzeczy,  które  przeszły  i  które 

ślady  tajemnic  odkrywając. 

[przyjść  mają, 

Nie  jest  mu  tajna  żadna  myśl 

i  żadna  mowa  nie  jest  przed  nim  skryta.

(Ekles.  24,  18-20.)

On  zna  dokładnie  tajniki  serc  i  umysłów 

wszystkich  ludzi  nietylko  obecnie  żyjących,  ale 

i  tych,  co  zaludniali  ziemię  w  przeszłych  wiekach;

background image

120

on  zna  tak  samo  każde  poruszenie,  drgnienie  i  wa­

hanie  serc  ludzkich,  tęsknoty  i  pragnienia,  żale 

i  skargi,  najskrytsze  myśli  i  zawikłane  uczucia 

wszystkich  ludzi,  jacy  kiedykolwiek  w  przyszłości 

istnieć  będą.

Każda  myśl  i  akt  woli  wszystkich  dobrych 

i  złych  duchów,  każdy  szczegół  ich  życia  przez 

nieprzejrzane  wieki  wieczności  widny  mu  jest  jak 

na  dłoni.

Jednem  słowem,  Bóg  wie  wszystko,  co  jest,  co 

było  kiedykolwiek,  co  będzie  przez  całą  wieczność. 

Nie  dowie  się  o  tern  dopiero  wówczas,  ale  od  wie­

ków  wie,  co  będzie  po  wszystkie  wieki.

Tu  dotykamy  cechy  właściwej  samemu  poznaniu 

boskiemu.

Nasz  umysł  może  wzbogacić  się  wiedzą  przez 

poszukiwanie  prawdy:  my  badamy  przyrodę,  roz- 

patrywamy  źródła  historyczne,  czytamy  pouczające 

książki,  lub  słuchamy  tych,  co  nam  udzielają 
swoich  wiadomości.

My  z  trudem  zdobywamy  prawdę,  zaznaja­

miamy  się  z  rzeczami  i  osobami,  które  istniały  lub 
istnieją  niezależnie  od  nas,  my  usiłujemy  niejako 

przenieść  prawdę  i  rzeczywistość,  która  jest  poza 

nami,  do  umysłu  naszego,  który  jej  nie  posiada 

sam  ze  siebie.  Prawda,  istniejąca  niezależnie  od  nas, 

staje  się  naszą,  o  ile  sobie  ją  zdołamy  przyswoić.

Pan  Bóg  nigdy  się  w  ten  sposób  o  niczem  nie 

dowiaduje.  Nie  dlatego  bowiem  poznaje,  że  te  lub

background image

121

owe  rzeczy  i  prawdy  istnieją,  ale  naodwrót  wszyst­

kie  rzeczy  są  takiemi,  jakiemi  są,  ponieważ  on  je 

poznaje.  Wiedza  jego  niczem  się  nie  wzbogaca,  ona 

jest  twórczą.  Ponieważ  on  od  wieków  myślał  o  nas 

jako  o  ludziach  żyjących  w  r.  1933,  dlatego  żyjemy 

dziś,  tacy  i  o  tyle,  jakich  nas  widział,  o  ile  nas 
obmyślał.

My  i  świat  cały  w  każdym  szczególe  jesteśmy 

całkowicie  dziełem  niezależnej  od  niczego,  twórczej 
myśli  jego.

Jak  autor  dramatu  tworzy  w  swym  umyśle 

osoby,  ich  akcję,  scenerję  i  dialogi,  a  nie  dowiaduje 

się  dopiero  z  książki,  jakie  charaktery,  co  i  jak 

działają,  lecz  naodwrót  wszystko  jest  takie,  jakie 

zrodziło  się  w  jego  twórczej  myśli,  podobnie  i  Bóg, 

—   tylko  w  stopniu  doskonalszym,  —   co  do  wszyst­

kich  szczegółów  wielkiego  dramatu  świata  wie 

zgóry,  co  będzie,  gdyż  mądrość  jego  jest  źródłem 
wszystkiego.

To  też  Pan  Bóg  wie,  jakie  kształty,  właści­

wości,  losy  miałby  inny  porządek  świata,  możliwy 

do  urzeczywistnienia,  lecz  nigdy  nie  urzeczy­
wistniony.

On  wie  dokładnie,  cobyśmy  zrobili  postawieni 

w  całkiem  innych  warunkach,  niż  te,  w  jakich 

obecnie  żyjemy;  on  wie  dobrze,  jakbyśmy  postę­

powali,  urodzeni  tysiąc  lat  temu  w  Chinach,  albo 

za  tysiąc  lat  w  Ameryce.

background image

122

On  zna  wyczerpująco  wszystkie  możliwe  kom­

binacje  ludzkich  czynności,  wpływów,  wolnych  po­

stanowień;  wie,  jak  wyglądałby  dziś  świat,  gdyby 

ci,  co  w  przeszłości  byli  źli,  żyli  przeciwnie  jako 

najlepsi,  a  naodwrót  wszyscy,  którzy  są  chlubą 

ludzkości,  byli  w  innych  warunkach  wyrzutkami 

społeczeństwa.

On  zna  dokładnie  wszystkie  bitwy  świata,  lepiej 

niż  wszyscy  naoczni  świadkowie  i  uczestnicy  razem 

wzięci,  zna  głębiej,  niż  wszyscy  uczeni  historycy 

kiedykolwiek  poznać  zdołają,  on  wie,  jakie  cier­

pienia  i  drgania  serc  rozrywały  duszę  żołnierską  — 
ale  zarazem  wie,  jak  i  gdzie  oni  żyliby,  coby  my­

śleli  i  czuli,  jakieby  losy  przeżywali,  gdyby  wogóle 

żadnej  wojny  nigdy  nie  było.  A   wie  to  z  taką  do­

kładnością,  owszem  z  większą  jeszcze,  niż  my 

znamy  nasze  własne  nazwisko  i  imię.

On  zna  wszystkie  akty  miłości,  jaką  pałałyby 

owe  duchy,  które  przez  grzech  własny  potępiły  się 

i  nienawidzą  go  na  zawsze,  —   zna  również  każdy 

jęk  rozpaczy,  jaki  wydobyłby  się  z  tych  dusz,  co 

mogły  się  potępić,  ale  w  rzeczywistości  żyły  święcie 

i  są  dziś  w  niebie  błogosławione.  On  zna  oprócz 

tego  niezmiernego,  rzeczywistego  świata,  tysiące 
i  miljony  innych  większych,  różnych  światów,  jakie 

możliwe  są,  ale  nigdy  inaczej  istnieć  nie  będą,  jak 

tylko  w  myśli  jego.

O  głębokości  bogactw,  mądrości  i  umiejętności 

Bożej:  jakże  są  niepojęte  sądy  jego  i  niedościgłe

background image

123

drogi  jego!  Bo  któż  poznał  myśl  Pańską?  albo  kto 

był  radcą  jego?  Albo  kto  mu  dał  pierwszy,  iżby  on 

mu  oddawać  miał?  Albowiem  z  niego  i  przez 

niego  i  w  nim  jest  wszystko!  Jemu  chwała  na  wieki.

(Rzym.  11,  33-36.)

Od  tysięcy  lat  ludzkość  cała  podziwia  ogrom 

treści,  która  kryje  się  w  tym  świecie.  Dziesiątki 

nauk  klasyfikują,  porządkują, badają zjawiska, wła­

ściwości,  prawa  przyrody;  ogrom  wszechświata  za­

prząta  astronomów,  misterność  budowy  istotek  ży­

jących  przykuwa  uczonych do mikroskopów, artyści, 

zachwyceni  pięknem,  odtwarzają  je  w  owych  arcy­

dziełach,  uczeni  spisują  grube  księgi  o  rozwoju 

historycznym,  o  przeżyciach  narodów  i  jednostek.

Jaki  niewyczerpalny  ogrom  treści;  a  przecież 

to  dopiero  skromna  cząsteczka  znanego  nam  świata!

Otóż  Pan  Bóg  nietylko  to  wszystko  zna,  ale 

z  łatwością  wymyślił;  jego  twórczość  jest  przy­

czyną  wszelkiej  rzeczywistości  i  prawdy;  on  znikąd 

nie  zapożycza  przedmiotu  swej  wiedzy.

Wszelka  mądrość  od  Pana  Boga  jest, 

i  z  nim  zawsze  była  i  jest  przed  wieki. 

Piasek  morski  i  krople  deszczowe 

i  dni  wieków  kto  policzył?

Mądrość  Bożą,  uprzedzającą  wszystko,  kto 

Jeden  jest  Mędrzec,  bardzo  straszny,  [zbadał? 

siedzący  na  stolicy  swej,  Pan.

background image

124

On  ją  stworzył  i  widział  i  rozliczył 

i  rozlał  ją  po  wszystkich  dziełach  swych.

(Ekkles.  1,  1-3.  8-10.)

Pan  Bóg  nie  wzbogaca  swej  wiedzy  poznawa­

niem  prawd  istniejących  poza  nim,  niezależnych 

od  niego.

Taka  prawda  jest  wręcz  niemożliwa,  gdyż  co­

kolwiek  istnieje,  czy  to  realne,  czy  tylko  idealne, 

jest  skutkiem  Myśli  Bożej.  On  sam  jest  Prawdą 

nieskończoną 

pierwszem 

źródłem 

wszelkiej 

prawdy.

Pan  Bóg  zna  nawskróś  samego  siebie  i  tern  sa­

mem  zna  całą  Prawdę.  Istota  Boża  jest  przecież 

nieskończona,  —   wszelkie  możliwe  doskonałości 

streszczone  w  jednej,  niepodzielnej  Rzeczywistości. 
Byt  nieograniczony  sam  jest  przedmiotem  Myśli 

Bożej  i  Myśl  ta  przenika  pełnię  Bytu  tak  dokładnie, 

że  się  całkowicie  utożsamia  z  całą  tą  Rzeczywi­
stością  niezmierzoną.

Słusznie  już  Arystoteles  (Met.  12,  9)  nazwał 

Pana  Boga  »Myślą,  która  sama  dla  siebie  jest 

treścią«.  Jeden  wiecznie  trwający  Akt  myśli  o  nie­

skończonej  treści  i  bezgranicznej  intensywności, 

wszechstronny  i  dokładny,  energiczny  i  bez  wysiłku.

Znając  nieskończoną  treść  swej  własnej  Boskiej 

Istoty,  zna  też  jasno  i  szczegółowo  wszystkie  mo­

żliwe  światy, 

przepiękne, 

ogromne, 

oryginalne 

w  swej  różnorodności,  bo  każdy  z  nich,  jako  utwór

background image

125

żywej  Myśli,  jest  cząstkowem  odbiciem,  jakby  tylko 

cieniem  niewypowiedzianej  Boskiej  doskonałości 

i  piękności.

Dlatego  zna  on  te  niezliczone  światy  najroz­

maitszych  możliwości  nie  w  ogólnikach,  typach 

i  schematach,  lecz  przenika  każdy  byt  zosobna 

z  wszystkiemi  jego  zmianami  i  stosunkami.

0   pełnio  treści  boskiej  Myśli!  Ty  jesteś  Rzeczy­

wistością  nieskończenie  świadomą,  ty  jesteś  samą 

Wszechwiedzą  rzeczywistą!  O  Myśli,  która  w  sobie 

samej  tyle  zawierasz  treści,  że  umysły  stworzone 

ani  mil jonowej  z  niej  nie  dosięgną  cząsteczki!

Ty  jesteś  samą  Prawdą  i  samą  Świadomością 

Prawdy,  pełną  Wszechsamowiedzą,  najaktualniej­

szą  i  odwieczną  Rzeczywistością  bezwzględnie 

wszechwiedną,  nawskróś  samowiedną!

1  kto  prócz  Boga  pojmie  naprawdę  tę  pełnię 

nieskończoną  rzeczywistości,  światła,  prawdy,  mą­

drości?

Wobec  niej  mąci  się  umysł  i  niemieją  słowa, 

bo  to  wielkość  w  ścisłem  znaczeniu  niepojęta, 

niedościgła,  niewysłowiona.

By  mieć  słabiutki  obraz  tego  Aktu  myśli  o  nie­

skończonej  treści  i  energji,  lub,  że  tak  powiem, 
napięcia,  wyobraźmy  sobie,  że  rozumy  wszystkich 

genjuszów  i  anielskich  duchów  zlały  się  w  jeden 

potężny  rozum;  wyobraźmy  sobie,  że  rozum  ten 

skupił  w  sobie  wszelką  prawdę,  wiedzę,  mądrość; 

przedstawmy  sobie  dalej,  że  rozum  ten  jest  czynny

background image

126

w  najwyższym  stopniu,  że  energja  myśli  tego  ol­

brzymiego  Umysłu  przewyższa  siłę  żywiołów,  szyb­

sza  niż  błyskawica,  potężniejsza  niż  ruchy  kos­

miczne;  owszem  pomyślmy,  że  ten  Umysł  pełen 

genjalnej  wiedzy,  że  ta  potężna  Myśl  o  niewypo­

wiedzianej  treści,  jeszcze  wzrosła  sto  razy,  tysiąc, 

miljon  m iljonów..,

A   gdy  z  wielkim  wysiłkiem  przedstawimy  sobie 

coś  podobnego,  powiedzmy  sobie,  że  w  tym  kie­

runku  może  iść  myśl  nasza,  by  choć  odrobinę 

uchwycić  z  wielkości  Boga,  lecz  nie  zapominajmy, 

że  ów  obraz  w  porównaniu  z  Boską  Wszechwiedną 

Myślą  jest  jakby  pyłek  wobec  gór,  kropla  wobec 

oceanu,  cień  wobec  słońca.

On,  odwieczna  Myśl,  zawsze  świeża  a  nie­

zmienna, 

o  nieskończonej 

treści 

i  najwyższej 

intensywności, 

Twórca  i  niewyczerpalne  Źródło 

wszelkiej  myśli  i  prawdy  i  wiedzy!

Jaki  podziw  należy  się  jemu,  jaka  uległość 

zrządzeniom  jego!  Jaka  wdzięczność,  że  nam  od­

słonił  rąbek  tej  przedziwnej  Rzeczywistości,  że  nas 

powołuje  do  życia  wiecznego,  w  którem  mamy 

bezpośrednio  zagłębiać  się  w  tem  morzu  Światła. 
Prawdy  i  Piękna!

background image

BEZGRANICZNA  MIŁOŚĆ  HOJNA

background image

Kw 

t -  

^  X \r

-r .

Bezgraniczna  miłość  hojna,

Wiemy  już,  że  Bóg,  jako  Byt  nieograniczony, 

posiada  w  najwyższym  stopniu  wszystkie  możliwe 

doskonałości,  wszelako  nie  jako  mnóstwo  oddziel­

nych  zalet,  lecz  w  jednej  prostej,  niezłożonej 

Rzeczywistości.

Stąd  jego  mądrość,  wszechmoc,  wieczność  i  nie- 

zmierzoność,  choć  wyrażone  w  różnych  pojęciach, 

stanowią  w  nim  jedną  i  tę  samą  nieskończoną 

Doskonałość;  on  cały  jest  samą  mądrością,  jedną 

wiecznością,  czystą  wszechmocą.

Ostatnio  zastanawialiśmy  się  nad  Bogiem,  po­

jętym  jako  odwieczna  Myśl  o  nieskończonej  Treści.

Otóż  ta  Myśl,  stanowiąca  samą  Istotę  Boga, 

wiecznie  czynna  i  niesłychanie  intensywna,  sama 

Prawda  i  Piękno  nieskończone,  jest  oczywiście 

godna  wszelkiej  miłości.

To  też  Bóg,  przenikając  głębie  swej  Istoty 

w  całej  pełni,  nie  może  nie  kochać  jej  ponad 

wszystko. 

»

Jest  w  nim  przeto  akt  miłości  niesłychanie 

potężny,  zawsze  czynny,  odwieczny  zachwyt  wobec 

Prawdy  i  Piękna.

Czy  Go  znasz?

9

background image

130

Żeby  lepiej  zrozumieć,  czem  jest  ta  miłość, 

jaki  jej  przedmiot  i  właściwości,  zwróćmy  się 

znowu  do  rzeczy  bliżej  nam  znanych.

Każdy  z  nas  ma  wolną  wolę;  jesteśmy  świa­

domi  jej  aktów:  upodobania,  pragnienia,  wahania, 

odrazy, 

bo jaźni, 

przedewszystkiem 

zaś 

znarny 

dobrze  ten  podstawowy  akt  woli,  jakim  jest  miłość.

Miłość  ta  u  nas,  jak  zresztą  i  cała  władza  woli, 

której  ona  jest  aktem,  łączy  się  z  wielu  niedo­

statkami,  brakami,  niedoskonałościami.

Można  chcieć  rzeczy  złych,  miłować  i  pragnąć 

dobrych,  lecz  mimo  to  ich  nie  posiadać,  można 

miłować  raz  to,  kiedyindziej  co  innego,  raz  wola 

jest  czynną,  to  znów  nie  działa,  waha  się,  zmienia, 

przedewszystkiem 

zależy 

od 

przeróżnych 

wpływów.

Niczego  takiego  nie  znajdziesz  w  Bogu,  On  nie 

może  chcieć  złego,  nie  może  nawet  pragnąć  rzeczy, 

którychby  jeszcze  nie  posiadał,  nie  może  raz  miło­

wać,  to  znowu  być  obojętnym,  biernym,  nie  zależy 

od  namów,  ponęt  zewnętrznych  i  tym  podobnych 

wpływów.

Wszystko  to  możliwe  jedynie  u  istot  skoń­

czonych.

Jakżeż  więc  mamy  pojąć  ową  dziwną  wolę 

i  miłość  Boga,  tak  różną  pod  każdym  względem 

od  naszych  aktów  miłości?

Dokładnego  obrazu  tu  na  ziemi  znaleźć  nie 

można.  Atoli  by  choć  zdaleka  zrozumieć,  czem

background image

131

jest  miłość,  jaką  sam  Bóg  pała,  przedstawmy 

sobie  przedewszystkiem  żywo  jakiś  możliwie  do­

skonały  akt  zachwytu  wobec  piękna.

Wyobraźmy  sobie  jakiegoś  genjusza  —   myśli­

ciela,  wynalazcę,  artystę  —   którego  umysł  żywy 

a  szeroki,  pełen  wiedzy  i  twórczej  oryginalności 

szukał  wielkiej  idei  —   i  oto  w  pewnym  szczęśli­

wym  momencie  nagle  stanęło  mu  w  umyśle  roz­

wiązanie  zagadnień,  które  go  pochłaniały,  błysnęła 

mu  genjalna  myśl,  streszczająca  całą  jego  wiedzę 

i  pragnienia,  skupiło  się  w  jednym  cudnym  obrazie 

całe  piękno,  które  przepełniło  jego  duszę.

Oczywista,  że  wobec  tej  wielkiej  myśli,  wola 

jego  nie  będzie  obojętna,  ale  z  całą  siłą  przylgnie 

do  niej,  radość  posiadanej  Prawdy,  odczutego 

Piękna  napełni  całą  jego  istotę.

Zachwytu  podobnego,  choćby  w  bardzo  skrom­

nej  mierze,  doznał  może  każdy  z  nas.  Nie  trwał 

on  długo  i  był  zresztą  ogromnie  ograniczony  co  do 

swej  treści  i  samego  napięcia  czyli  natężenia 

efektu.

Ale  przedstawmy  sobie  jakiś  umysł  niesłycha­

nie  wielki,  który  posiadałby  w  sobie  wszelką 

wiedzę  i  najwspanialsze  pomysły  a  potrafiłby  bez 

trudu  i  poprzednich  wysiłków  w  jednej  chwili 

uprzytomnić  sobie  całą  ich  piękność  w  harmonij­

nym  potężnym  akcie  myśli,  obejmującej  wszystko.

Umysł  ów  świadom  ogromnego  piękna,  zawar­

tego  w  bogactwie  swej  myśli,  ukochałby  całą  tę

9*

background image

132

prześliczną  treść,  przeżyłby  chwilę  zachwytu.  Taki 

akt 

rozkosznego 

zachwytu 

przedstawmy 

sobie 

żywo,  a  wskaże  on  nam  kierunek,  w  którym  ma 

iść  wysiłek  naszego  umysłu,  by  w  przybliżeniu 

pojąć,  czem  jest  miłość  Boga.

On,  Byt  nieograniczony,  —  sama  czysta  Dosko­

nałość,  która  w  jednej  niepodzielnej  Rzeczywi­

stości  zawiera  wszelką  możliwą  prawdę,  dobro 
i  piękno  —  w  jednym  wiecznie  trwającym  a  zawsze 

świeżym  Akcie  rozumu,  w  jednej  nieskończonej 

Myśli  wyraża 

całe  bezmierne  bogactwo 

swej 

boskiej  Istoty.

Wobec  tego  Oceanu 

bytu, 

dobra, 

prawdy 

i  piękna  najszlachetniejsza  Istota  nie  może  być 

zimną  i  obojętną,  ale  kocha  cały  ten  bezmiar 

dobra  i  piękna  bezwzględnie,  całkowicie.  Ta  miłość 

Boga,  której  przedmiotem  jest  przedewszystkiem 

sama 

nieskończona 

Doskonałość 

jego 

Boskiej 

Istoty,  jest  równie  nieskończona,  jak  sam  Bóg, 

owszem  jest  samym  Bogiem.  Stąd  św.  Jan  wyraził 

ścisłą  prawdę,  pisząc  kilkakrotnie:  »Bóg  jest  mi­

łością«  (1  J.  4,  8.  16).

Jak  bowiem  Bóg  jest  w  całej  swej  Istocie 

jedną  odwieczną  Myślą,  zawsze  świeżą  a  nie­

zmienną,  o  nieskończonej  treści  i  bezgranicznej 

sile,  tak  równocześnie  i  tożsamościowo  jest  jednym 

wszechpotężnym  Aktem  Miłości,  wiecznem  ukocha­

niem  wszystkiego,  co  się  w  tej  całej  Myśli  zawiera,

background image

133

jest 

nieskończonym 

zachwytem 

wobec 

Piękna 

i  Prawdy,  którą  jest  On  sami

Któż  zdoła  pojąć  ową  niewysłowioną  Miłość, 

równą  samemu  Bogu,  Miłość,  która  jest  samymże 

Bogiem?

Zbierzmy  w  jedno  wszystkie  najszczytniejsze 

akty  bohaterstwa,  wierności,  przyjaźni,  poświęce­

nia,  zachwyty  wynalazców  i  odkrywców,  radości 

artystów  wobec  piękna,  miłość  oblubieńców,  — 

przedstawmy  sobie, 

że  te  przeróżne  potężne 

uczucia  i  przeżycia  skupiły  się  u  jednej  istoty 

i  w  jednym  jej  akcie,  —   wyobraźmy  sobie,  że  ów 

akt  miłosnego  zachwytu  wzrósł  do  takiej  siły, 

jakby  połączył  w  sobie  całą  żywiołową  potęgę 

elektryczności  rozmieszczonej  we  wszechświecie, 

—  a  jeżeli  potrafimy  wysiłkiem  wyobraźni  i  ro­

zumu  przedstawić  to  sobie  żywo  i  z  przejęciem, 

będziemy  mieli  pewne  —   choć  jeszcze  za  słabe  — 

podobieństwo,  czem 

jest  nieskończony  w  swej 

intensywności  Akt,  jakim  Bóg  koniecznie  miłuje 

całe  Dobro  i  Pięknej  swej  Istoty.  —   U  wielu 

ludów  starożytnych  ogień  był  symbolem  Bóstwa. 

Nie  bez  słuszności.  Jak  bowiem  w  jednym  i  tym 

samym  ogniu  jest  światło  i  żar  gorąca,  podobnie 

w  jednej  i  tej  samej  Istocie  Bożej  jest  nieskoń­

czenie  doskonała  Myśl-Światło  Prawdy  a  zarazem 

równy  jej,  przenikający  ją  całą  żar  Miłości. 

O  Bogu  możemy  powiedzieć,  że  jest  on  zawsze 

czynną  Myślą  wszelkiej  Prawdy,  Myślą  rozmiło­

background image

134

waną  w  Piękności  nieskończonego  Bytu,  a  tem 

samem  jest  wiecznie  świeżym  Aktem  zachwytu, 

Miłością  tejże  nieograniczonej 

Prawdy,  Dobra 

i  Piękna.

Ta  miłość,  którą  Bóg  ogarnia  całą  swą  Istotą 

jest  źródłem  miłości  jego  względem  stworzeń.

Poznając  niezgłębione  bogactwa  bytu,  zawarte 

w  jego  jednej  lecz  nieskończonej  Doskonałości, 

Bóg  widzi,  że  doskonałość  tę  można  przedstawiać 

i  naśladować  w  niezliczonych  podobieństwach, 

z  których  każde  cząstkowo  i  zdaleka  odzwier­

ciedla  odrobinę  z  owej  bezmiernej  doskonałości, 

jaką  jest  on  sam. 

Przenikając  nawskróś  całą 

głębię  własnej  Prawdy  i  Dobra,  myśl  boska  widzi 

w  niej  wszystkie  możliwe  prawdy  i  dobra,  naj­

rozmaitsze  istoty,  zalety,  właściwości,  o  których 

jakby  w  promykach  jednego  olbrzymiego  słońca 

wyraża  się  cząsteczka  Piękna  jego.

Bóg  kocha  całe  Piękno  swej  niewyczerpalnej 

Myśli,  on  kocha  też  dlatego  owe  wszystkie,  nawet 

najdrobniejsze,  odblaski  i  podobieństwa  swej  do­

skonałości,  jakie  jego  twórcza  Myśl  ukształca 

i  tworzy  na  jej  wzór.

Im  więcej  w  którem  z  nich  odzwierciedla  się 

jego  doskonałość,  tem  więcej  kocha  owo  podo­

bieństwo.  Ilość  ich  jest  nieskończona.

Twórcza  mądrość  tego  wielkiego  Artysty  widzi 

miljony  i  miljony  najróżnorodniejszych  istot  i  naj­

oryginalniejszych  światów,  z  których  każdy,  jakby

background image

135

skromna  próbka,  wyraża  cząsteczkę  dziwów  z  nie­

wyczerpanych  bogactw  Bóstwa.

Choćby  Bóg  stworzył  jeszcze  inne  światy, 

większe  i  piękniejsze  od  obecnego,  to  jednak 

wszystkie  razem  zaledwie  odrobinę  wyraziłyby, 
czem  on  jest.

Nie  powołał  też  do  bytu  wszystkich  owych 

możliwych  światów,  lecz  wśród  niezmiernej  ich 

mnogości  wybrał  ten  jeden 

wszechświat, 

jaki 

istnieje  złożony  z  miljardów  gwiazd,  słońc,  planet, 

z  naszą  maleńką  ziemią  i  wszystkiemi  istotami, 

jakie  na  niej  żyją.  Stworzył  też  nieprzejrzane 

zastępy  czystych  duchów  i  w  ten  sposób  przez 

te  stworzenia  duchowe,  świat  materjalny  i  ludzi, 

złożonych  z  duszy  duchowej  i  ciała  materjalnego, 

objawił  nazewnątrz  cząsteczkę  swej  nieskończonej 

Doskonałości.

Natomiast  inne  rozliczne  światy,  jakie  mógł 

stworzyć  zamiast  obecnego,  postawił  w  czysto 

idealnym  stanie  możliwości.

Te  dzieła  myśli  swej  i  miłości  —   czy  to  ideal­

nie  możliwe,  czy  urzeczywistnione  przez  powołanie 

do  bytu  z  nicości  —   Bóg  kocha  więc  jako  od­

zwierciedlenia  cząstkowe  swej  własnej  doskona­

łości,  a  kocha  je  bezporównania  więcej,  niż  artysta 

swe  dzieło,  w  którem  ujawnił  twórczą  ideę  swego 

gcnjuszu,  kocha  silniej,  niż  najczulsza  matka 

dziecko,  owoc  żywota  swego.

background image

136

»Izali  może  zapomnieć niewiasta niemowlęcia swego, 

aby  się  nie  zlitowała  nad  synem  żywota  swego?

A   choćby  ona  zapomniała,  wszakże  ja  nie  zapomnę 

ciebie.« 

(Izaj.  49,  15.)

Bóg  kocha  stworzenie  tym  samym  aktem  mi­

łości,  którym  kocha  samego  siebie,  gdyż  niema 

w  nim,  ani  być  nie  może,  dwu  oddzielnych  i  róż­

nych  aktów;  on  nie  może  jedną  miłością  kochać 

siebie,  a  jakąś  drugą,  odrębną,  dzieła  swe.  Bóg 

cały  jest  jednym  niepodzielnym  aktem  Miłości.

Choć  jednak  kocha  wszystkie  swe  stworzenia 

tą  samą  odwieczną  i  nieskończoną  miłością,  nie 

kocha  ich  oczywiście  narówni  z  własną  Istotą  — 

gdyż  stawiać  nikłe  stworzenie  narówni  z  nieskoń- 

czonem  Dobrem  byłoby  potwornym  błędem  i  złem 

wręcz 

niemożliwem 

największej 

Mądrości 

i  Świętości,  —   nie  kocha  też  wszystkich  stworzeń 

w  równej  mierze,  ale  o  tyle  właśnie,  o  ile  każde 

z  nich  jest  mniej  lub  więcej  doskonałem  podobień­

stwem,  cząstkowo  naśladującem  jego  Doskonałość.

Dlatego  więcej  miłuje  istoty  doskonalsze,  mniej 

niższe:  więcej  kocha  aniołów,  niż  świat  materjalny, 

więcej  ludzi,  niż  zwierzęta.

Tutaj  właśnie  musimy  zwrócić  uwagę  na  jedną 

całkowitą  różnicę  między  miłością  Boga  względem 

stworzeń  a  naszą  miłością  osób  czy  rzeczy.

My  kochamy  pewne  osoby,  lubimy  te  lub  owe 

rzeczy,  ponieważ  albo  jakiś  obowiązek  nam  to

background image

137

przykazuje,  albo  też  ich  własne  zalety  pociągają 

nas.  Ponieważ  są  lub  przynajmniej  wydają  się 

nam  dobre,  lubimy  je; 

one  pobudzają  naszą 

miłość.

Wręcz  inaczej  u  Boga.  On  niczego  od  stwo­

rzeń  otrzymać  nie  może,  ni  pożytku,  ni  przyjem­

ności;  jego  miłość  nie  podlega  żadnym  wpływom 

ni  ponętom,  nie  pociąga  go  żadna  dobroć,  któraby 

istniała  niezależnie  od  niego.

Miłość  jego  jest  twórcza,  ona  jest  pierwszą 

przyczyną  wszelkiej  dobroci,  dzięki  której  stwo­

rzenie  dopiero  staje  się  wartościowe  i  miłe.

On  od 

wieków  umiłował  świat,  zanim  ten 

istniał.  Ponieważ  chciał,  by  stworzenie  było  dobre, 

dał  mu  istnienie  i  te  wszystkie  dary  i  zalety, 

dzięki  którym  ono  stało  się  pięknem  i  pociąga- 
jącem.

Rozmiłowany  w  Pięknie  swej  boskiej  Istoty, 

stworzył  ten  olbrzymi  wszechświat,  pełny  przeróż­

nych  istot,  ażeby  cała  ich  dobroć  i  piękność, 

wszystkie  właściwości  i  zalety,  jakiemi  je  hojnie 

obdarzył,  były  jednym  choć  słabym  odblaskiem, 

cząstkowem  naśladowaniem  jego  Dobroci.

Miłość  jego  jest  czystą  hojnością;  kocha  stwo­

rzenie,  więc  czyni  je  dobrem  i  czyni  mu  dobrze.

»Wszelki  datek  dobry  i  wszelki  dar  doskonały 

z  wysoka  jest,  zstępujący  od  Ojca  światłości, 

u  którego  niema  odmiany.« 

(Jak.  1,  17.)

background image

138

Dlatego,  kto  więcej  otrzymał,  nie  ma  wynosić 

się  ponad  innych,  lecz  uznać  się  bardziej  zależ­

nym  od  Boga  i  winnym  wdzięczności.

W   tej  bezinteresownej,  uprzedzającej  miłości 

ma  źródło  miłosierdzie,  nie  zrażające  się  nawet  złą 

wolą  stworzenia.  Przez  zły  użytek  wolnej  woli 

człowiek  może  odwrócić  się  od  swego  Stwórcy 

i  Pana,  może  zlekceważyć  przykazanie  jego,  prze­

nieść  jakieś  doczesne  dobro  i  nikłą  chwilową 

rozkosz  ponad  niego  samego.

Bóg  karze  każde  zboczenie  woli  od  porządku 

ustanowionego,  on  nie  może  pozwolić,  by  ten,  co 

lgnie  do  niego  i  czyni  dobrze  i  ten,  co  nim  gardzi 

i  popełnia  nieprawość,  byli  obaj  jednakowo  trak­

towani.  Sprawiedliwość  wymaga,  by  każdemu  od­
dano  według  zasługi.  Bóg  gniewa  się  na  grzeszni­

ków.  Nie  jakoby  unosił  się  namiętnością  na  wzór 

człowieka,  ale  oddaje  każdemu,  co  mu  się  należy, 

a  więc  dobrym  nagrodę,  złym  karę.  Grzesznik  sam 

dobrowolnie  staje  się  takim,  że  podpada  karze.

Choćby  jednak  człowiek  stał  się  najgorszym, 

Bóg  ciągle  jeszcze  kocha  go  jako  stworzenie  swe, 

utrzymuje  go  przy  życiu,  użycza  wielu  dóbr.  On 

każe  wschodzić  słońcu  swemu  nad  dobrymi i złymi, 

i  spuszcza  deszcz  na  sprawiedliwych  i  niesprawie­

dliwych«  (Mt.  5,  45).

Bóg  ustawicznem  działaniem  swem  utrzymuje 

w  istnieniu  rozum  i  wolę,  których  grzesznik  nad­

background image

139

używa  właśnie  do  złego;  cierpliwie  czeka  jego 

nawrócenia.

Nie  dosyć  na  tem,  Ponieważ  »nie  chce  śmierci 

niezbożnego,  ale  żeby  się  nawrócił  niezbożny  od 

drogi  swej,  a  żył«  (Ezech,  33,  11),  dlatego  przez 

najrozmaitsze  sposoby,  zewnętrzne  wpływy  i  we­

wnętrzne  oświecenia  i  poruszenia,  pobudza  grzesz­

nika,  aby  poznał  swój  błąd,  odwrócił  się  od  złego, 

a  wrócił  do  Boga.  Dobry  Pasterz  nie  zaniedbuje 

błądzącej  owieczki,  nie  chce  jej  straty,  ale  sam 

jej  poszukuje.

Miłość  Boga  ku  stworzeniu  swemu  nawet  złe­

mu,  nie  zraża  się  żadnym  grzechem  i  uporem, 

cierpliwie  kieruje  wszystkiem  ku  dobru  jego  i  sama 

jest  początkiem  i  przyczyną  wszelkich  nawróceń. 

»Miłujesz  bowiem  wszystko,  co  jest, 

i  nic  niemasz  w  nienawiści  z  tego,  coś  uczynił, 

boś  nic  nie  postanowił  ani  nie  uczynił,  mając 

w  nienawiści.

A   jakżeby  mogło  co  trwać,  gdybyś  był  nie 

chciał?

albo  co  mogło  być  zachowane, 

czegobyś  ty  nie  powołał  do  bytu?

Ty  jednak  przepuszczasz  wszystkim, 

gdyż 

Panie,  który  dusze  miłujesz! 

[twoi  są,

O,  jak  dobry  i  słodki  jest,  Panie,  duch  twój 

we  wszystkiem!

1  dlatego  też  tych,  którzy  błądzą,  umiaiko­

wanie  karzesz;

background image

140

a kiedy grzeszą, upominasz ich i mówisz do nich, 

aby  opuścili  nieprawość  i  wierzyli  w  Ciebie, 

o  Panie!« 

(Mądr.  11,  25.  12,  2.)

Łaskawa  życzliwość  Boga  dla  człowieka  jest 

wieczna  i  niezmienna;  on  kochał  Szawła,  kiedy 

tenże  był  jeszcze  zapalczywym  prześladowcą  K o­

ścioła  i  zrobił  go  św.  Pawłem,  światłem  Kościoła 

i  apostołem  narodów.

Byłoby  naiwnością  i  fałszem  przedstawiać  so­

bie,  że  grzesznik  pierwszy  zaczyna  swój  zwrot  ku 

dobremu,  lub  że  żalem  i  pokutą  skłania  dopiero 

Boga  do  litości,  podobnie  jak  w  stosunkach  ludz­

kich  błaga  się  obrażonego  o  przebaczenie.

Nie!  Bóg  zawsze  ten  sam  niezmienną  miłością 

ogarnia  swe  stworzenie  i  dlatego  nie  chce,  by  ono 

było  złem  czyli  pozostawało  w  stanie  grzechu.  On 

sam  odwraca  je  od  złego,  w  przeróżny  sposób 

wpływając  na  zmianę  jego  woli.  Gdy  grzesznik 

zgodzi  się  pójść  za  wezwaniem  łaski  Bożej,  ża­

łuje  za  grzechy  i  stara  się  zrzucić  ich  więzy,  Bóg 

dopełnia  tej  wewnętrznej  przemiany,  zwracając  mu 

utracone  dary  świętości.  Nie  Boga  zmienia  grzesz­

nik  przez  pokutę,  lecz  Bóg  jego  przemienia  ze 

złego  na  świętego.  Gdyby  on  pierwszy  nie  podał 

ręki  upadłemu,  pozostałby  w  nędzy  grzechu.

»Litościwy  i  miłosierny  jest  Pan 

cierpliwy  i  wielce  miłosierny!

background image

141

Słodki  jest  Pan  dla  wszystkich, 

a ulitowanie jego nad wszystkie uczynki jego 1«

(Ps.  144,  8-9)

Bóg  jest  miłością«  (1  J.  4,  8),  Odwiecznie 

czynny  Akt  Miłości  nieskończonego  Dobra  i  Pięk­

na,  przyczyna  wszelkiej  stworzonej  doskonałości; 

wierny  w  przyrzeczeniach  i  miłosierny,  bo  pragnąc 

zawsze  dobra  swych  stworzeń,  wyrywa  je  z  nędzy, 

w  jaką  wpadają  przez  złe  używanie  wolnej  woli.

background image

OJCOWSKA  OPATRZNOŚĆ  ZAWSZE 

CZYNNA

background image

Ojcowska  Opatrzność  zawsze  czynna.

Bóg  jest  samą  Wszechwiedzą  i  Miłością  ogar­

niającą  wszystko,  co  w  jakikolwiek  sposób  istnieje, 

więc  przedewszystkiem  nieskończoną  doskonałość 

swej  własnej  Istoty,  a  powtóre  wszystkie  możliwe 

naśladownictwa  stworzone,  odzwierciedlające  w  so­

bie  cząstkowo  jego  niewypowiedziane  Piękno,

Jako  Stwórca  i  Pan  wszechrzeczy  ma  on  pieczę 

nad  światem,  zachowuje  go  w  istnieniu  i  kieruje 

nim,  urządza  wszystko  tak,  by  każde  stworzenie 

mogło  osiągnąć  cel,  dla  którego  on  je  do  bytu 

powołał,  a  nic  nie  dzieje  się  ślepym  trafem,  bez 

wiedzy  i  woli  lub  dopuszczenia  Bożego,

To  ciągłe  staranie  się  o  dobro  stworzenia 

i  opieka  nad  niem  zwie  się  Opatrznością.

Ponieważ  jest  ona  tak  ważną  i  dotyczy  każ­

dego  szczegółu  naszego  życia,  przeto  Pismo  św„ 

często  mówi  nam  o  ojcowskiej  troskliwej  pieczy, 

jaką  Bóg  roztacza  nad  światem.

Bez  woli  Bożej  »jeden  wróbel  nie  upadnie  na 

ziemię«,  »wszystkie  nawet  włosy  na  głowie  naszej 

są  policzone«  (Mt.  10,  29-30)  i  żaden  nie  zginie;

10

Czy  Go  znasz?

background image

146

kruki  »nie  sieją  ani  żną,  ani  nie  mają  komory, 

ni  spichlerza  —   a  Bóg  je  żywi«,  lii je  polne  »nie 

przędą  ani  tkają  —   a  nawet  Salomon  w  całym 

przepychu  swym  nie  odziawał  się  jako  jedna 

z  nich«  (Łk.  12,  24.  27).

On  niebo  obłokami  okrywa 

i  deszcz  dla  ziemi  gotuje.

On  każe  róść  na  górach  trawie 

i  ziołom  dla  ludzkiej  potrzeby.

On  daje  bydłu  żywność  jego 

i  kurczętom,  kiedy  piszczą. 

(Ps.  146,  8-9)

On  uczynił  małego  i  wielkiego 

i  jednako  o  wszystkich  pieczę  ma.

(Mądr.  6,  8)

Jego  Mądrość  »dosięga  mocą  od  końca  aż  do 

końca  i  urządza  wszystko  łagodnie«  (Mądr.  8,  1).

tej 

opiece 

świadczą  wszystkie  zawarte 

Piśmie  św.  przykazania, 

obietnice, 

groźby, 

ostrzeżenia  i  upomnienia,  gdyż  do  tego  jedynie 

zmierzają,  by  nam  pomóc  do  osiągnięcia  ostatecz­

nego  celu,  wiekuistego  szczęścia  w  Bogu.

O  niej  pouczają  nas  dzieje  ludu  wybranego, 

który  miał  być  wzorem  i  przykładem,  jak  Bóg 

opatrznością  swą  czuwa  nad  losami  ludzkiemi, 

kieruje  historją  jednostek  i  narodów.

»Gdy  dzielił  Najwyższy  na  rody,  gdy  oddzielał 

syny  Adamowe,  założył  granice  narodów,  według 

liczby  synów  Izraelskich.  A   część  Pańską  lub  jego,

background image

147

Jakób  sznur  dziedzictwa  jego.  Nalazł  go  w  ziemi 

pustej,  na  miejscu  strachu  i  głębokiej  pustyni, 

obwiódł  go  i  uczył  i  strzegł  jako  źrenicy  oka  swego. 

Jako  orzeł  wywabiający  ku  lataniu  orlęta  swe 

i  nad  niemi  latający, 

rozszerzył  skrzydła  swoje, 

i  wziął  go  i  nosił  na  ramionach  swoich«.  (Deut.  32, 

8

-

11

) .

Żebyśmy  zaś  łatwiej  mogli  zrozumieć  jego 

ojcowską  nad  światem  opiekę,  zostawił  w  rzeczach 

stworzonych  dużo  podobieństw  tej  właśnie  dosko­

nałości  swojej.

Każda  bowiem  życzliwa  troska,  jaką  jedna 

istota  ma  o  drugiej,  jest  pewnym  słabym  odbla­

skiem  jego  Opatrzności.

Przedewszystkiem  zaś  człowiek  w  swem  rozum- 

nem  i  celowem  działaniu,  zmierzaj ącem  do  dobra 

jednostek  czy  ogółu  jest  minjaturowym  obrazem 

działania  opatrzności.

Każdy  bowiem  człowiek,  jako  obdarzony  rozu­

mem  i  wolną  wolą,  może  układać  nawet  na  szeroką 

skalę  zakrojone  plany,  starać  się  o  dopięcie  pew­

nych  nawet  wielkich  celów  przez  należycie  dobrane 

i  wytrwałe 

stosowane 

środki,  może 

roztoczyć 

czynną  opiekę  nad  innemi  rzeczami  i  osobami,  aby 

je  doprowadzić  do  odpowiedniego  rozwoju,  osiąg­

nięcia  właściwego  im  celu.

Wie  ogrodnik,  co  znaczą  zabiegi  około  jarzyn 

czy  kwiatów,  by  wyrosły  znakomite,  niczem  nie

10*

background image

148

uszkodzone;  ojciec  czy  matka  rozumie,  co  znaczy 

staranie  o  wychowanie  dzieci,  pokierowanie  niemi 

tak,  by  wyrośli  na  wielkich  i  szczęśliwych  ludzi, 

wiemy,  co  znaczą  rządy  kraju,  zmierzające  do 

zaprowadzenia  i  utrzymania  powszechnego  dobro­

bytu.

Człowiek  stworzony  na  obraz  i  podobieństwo 

Boże,  obdarzony  władzą  wytyczania  celów  sobie 

i  innym,  wynajdywania  środków  do  ich  urzeczy­

wistnienia,  mianowany  panem  świata,  by  go  używał 

na  dobro  swoje  i  ogółu,  jest  tem  samem  odzwier­

ciedleniem  i  obrazem  Opatrzności  Bożej.  Przed­

stawmy  sobie  jakiegoś  idealnego  człowieka,  który 

z  wielką  mądrością  i  życzliwością  opiekuje  się 
pewnem  dziełem,  roztropnie  obmyśla,  jakby  je 

doprowadzić  do  stanu  doskonałego,  czujnie,  wy­

trwale,  stanowczo  a  łagodnie  urzeczywistnia  mą­

drze  obmyślane  plany,  —   usuńmy  myślą  wszelkie 

niedoskonałości,  jakie  z  natury  rzeczy  są  nie­

uniknione  w  kaźdem  stworzeniu,  choćby  naj ideal­

niej szem,  —   a  będziemy  mieć  drobny  obrazek 

i  podobieństwo  opieki  Boga  nad  wszechświatem.

Bóg,  jako  Stwórca,  ma  pieczę  o  dziele  swem. 

On  od  wieków  myśli  o  każdej  istocie  zosobna,  on 

obmyślał  jej  zalety,  rozwój,  losy;  on  każdemu  ze 

stworzeń  wyznacza  osobny  cel,  dostarcza  odpo­

wiednich  środków  do  jego  osiągnięcia,  on  układa 

nieprzejrzaną  mnogość  najróżnorodniejszych  istot, 

sił,  czynników  w  jedną  harmonijną  całość  świata,

background image

149

wzajemne  stosunki  każdego  z  każdym  i  z  całością, 

on  urządza  wszystko  tak,  aby  każde  stworzenie 

mogło  swój  cel  osiągnąć  —   słowem,  rządzi  całym 

światem  podług  swej  mądrości,  wszechmocy  i  do­

broci.  »Tyś  wszystko  pod  miarą  i  liczbą  i  wagą 

urządził!«  (Mądr.  11,  21).

Jak  los  gliny  całkowicie  zależy  od  garncarza, 

który  stosownie  do  swego  upodobania  uczynić 

z  niej  może  naczynie,  jakie  mu  się  podoba,  tak 

od  mądrości  Bożej,  kierującej  wszystkiem,  w  zupeł­

ności  jest  zawisłem,  jakie  człowiek  w  życiu  otrzyma 

zdolności,  stanowiska,  łaski,  losy.  (Zob.  Mądr.  Sy- 

racha  33,  13-14).

Owszem  jak  od  twórczego  umysłu  dramaturga 

zależy  ułożenie  dramatu,  cała  scenerja  i  dekoracja, 

ilość  i  rodzaj  działających  osób,  zawiązanie,  roz­

wój  i  wynik  akcji,  ogólny  plan  i  szczegółowe  roz­

winięcie,  tak  we  wielkim  dramacie  historji  ludzkiej 

i  poszczególnych  jednostek,  twórcza  myśl  Boża 

i  miłość  ku  stworzeniu  naznacza  jakie,  kiedy 

i  gdzie  mają  istnieć  i  działać,  określa  ich  losy 

i  zawiłemi  nieraz  drogami  prowadzi  do  celu, 

układając  wszystkie  szczegóły  w  jedną  przedziwną 

całość.

Nie  wyobrażajmy  sobie  jednak,  że  wskutek  tego 

zawisło  nad  nami  niezmienne,  nieubłagane  fatum!

Obawa  taka  wskazywałaby  na  zupełny  brak  zro­

zumienia,  czem  jest  Opatrzność  Boga.

background image

150

Po  pierwsze  całkiem  fałszywe  byłoby  przed­

stawianie  sobie,  że  Bóg  raz  gdzieś  przed  wiekami 

określił  owe  szczegóły  i  obecnie,  jakby  związany 

nieodmiennem  postanowieniem  raz  na  zawsze  po- 

wziętem,  wykonywa  ów  plan  z  bezwzględną  sztyw­

nością,  i  że  wszystko  jakby  mechanicznie  rozwija 

się  podług  żelaznej,  nieuniknionej  konieczności.

Pojęcie  takie  sprzeciwia  się  duchowości  i  wiecz­

ności  Boga.  Jego  myśl  i  miłość  wiecznie  czynne, 

on  dziś  układa  losy  świata.  Rozporządzenia  jego 

są  niezmienne,  atoli  nie  na  wzór  mechanicznych 

praw  działających  ślepo,  lecz  na  sposób  żywego 

ducha,  który  ogarniając  myślą  wszystkie  szczegóły, 

harmonijnie  łączy  stałość  zasad  z  całkowitą  wol­

nością.  Czy  może  nad  dzieckiem  ciąży  zgubne 

fatum,  dlatego,  że  kochający  je  ojciec  nie  zmienia 

kapryśnie  swoich  postanowień,  ale  z  niezmienną 

stałością  kieruje  niem  według  mądrze  obmyśla­

nych  planów?

Wieczność  nieskończonego  Ducha  (jak  ją  przed­

stawiliśmy  w  rodź.  6),  pełnia  życia  w  nieprzemi­

jającej  teraźniejszości,  zawsze  świeży  a  niezmienny 

Akt  twórczej  Myśli  i  Miłości,  od  której  wszystko 

zależy,  właśnie  uniemożliwia  jakikolwiek  fatalizm.

Powtóre  również  bezpodstawna  byłaby  obawa, 

że  wolna  wola  człowieka  nie  może  już  w  niczem 

wpłynąć  na  jego  losy,  skoro  wszystkie  szczegóły 

powodzenia  lub  niepowodzenia  zostały  określone 

przez  Opatrzność.  Podobne  obawy  znowu  wypły­

background image

151

wają  z  nieznajomości  Boga,  zapoznają,  czem  jest 

Pierwsza  Przyczyna  wszechrzeczy  i  jakie  jej  dzia­

łanie.

Bóg  wcale  nie  usuwa  współdziałania  stworzeń 

ani  nie  umniejsza  ich  inicjatywy,  gdyż  nato  uży­

czył  im  różnych  sił  i  skłonności,  aby  każde 

zosobna  i  wszystkie  razem  pracowały  nad  rozwo­

jem  własnym  i  całości  świata.

Wszak  jego  wszech obecność  jest  właśnie  dosko­

nałością,  która  każdemu  stworzeniu  daje  właściwy 

mu  byt,  rozwój  i  działanie.

Im  więcej  Bóg  działa  w  stworzeniach,  tern 

wyższe  one  są  i  doskonalsze,  tem  potężniejsze  ich 

własne  czynności, 

tem  większe  ich 

znaczenie 

we  wszechświecie.

On  sam  kształtuje  losy  jednostek  i  całego 

świata,  ale  urzeczywistnia  je  przez  czynny  współ­

udział  ich  samych,  on  działa  w  stworzeniach  i  przez 

stworzenia.

Szczególniej  ludzie,  jako  władnący  rozumem 

i  wolną  wolą,  mają  możność  i  obowiązek  przy­

czyniać  się  do  dobra  osobistego  i  powszechnego. 
Bóg  określa  losy  jednostek  i  narodów,  ale  też  one 

same  w  szerokiej  mierze  kują  swą  dobrą  czy 

złą  dolę.

Opatrzność  Boża  używa  do  przeprowadzenia 

swych  planów  nawet  złej  woli  ludzi,  którzy  o  nich 

wcale  nie  wiedzą,  a  postępowaniem  swem  raczej 

gotowi  są  je  zniweczyć.

background image

152

Tak  mściwi  bracia  sprzedali  Józefa  do  Egiptu, 

gdyż  Bóg  przeznaczał  go  na  rządcę  tego  kraju, 

dla  dobra  wielu.

»Wyście  o  mnie  źle  myśleli;  ale  Bóg  obrócił 

to  w  dobre,  aby  mię  wywyższył,  tak  jako  teraz 

widzicie,  ażeby  wiele  ludu  zachował«  (Rodź.  50, 

20].  Podobnie  Żydzi  z  nienawiści  skazali  Jezusa 

na  śmierć,  by  razem  z  nim  zniweczyć  i  dzieło  jego, 

atoli  właśnie  śmierć  jego  z  wyroków  Bożych  po­

trzebna  była  dla  zbawienia  świata.

Wszystkie  wolne  czyny  człowieka  nie  zdołają 

zepsuć  zamiarów  Bożych,  ale  raczej  służą  zawsze 

do  ich  spełnienia.  »Niema  mądrości,  niema  roz­

tropności,  niema  rady  przeciw  Panu.  Konia  gotują 

na  dzień  bitwy,  ale  Pan  daje  wybawienie«  (Przyp. 
21,  30).

A   nasze  przysłowia  zgodnie  twierdzą,  że  »Bóg 

dobrze  radzi  o  swojej  czeladzi«,  —   »Bez  Boga  ani 

do  proga«,  —   »Człowiek  strzela,  a  Pan  Bóg  kule 

nosi«.

Nie  od  rzeczy  będzie  przytoczyć  na  zakończe­

nie  dłuższy  ustęp  ze  znakomitego  dziełka  Boecju- 

sza  p.  t.  » 0   pociechach  filozofji«  (tłum.  ks.  Ta­

deusz  Jachimowski,  Poznań  1926).

Głęboko  i  jędrnie  tak  oto  mówi  o  Boskiej 

Opatrzności:

»Pochodzenie  wszystkich  rzeczy  i  cały  rozwój 

zmiennych  istot,  jak  niemniej  wszystko,  co  w  jaki­

kolwiek  sposób  podlega  zmianie,  zależy  w  swych

background image

153

przyczynach,  porządku  i  formach  od  niezmienności 

myśli  Bożej.

Ta  niezmienność,  będąc  zamkniona  w  granicach 

jednostajności,  ustanawia  wieloraki  sposób,  wedle 

którego  rzeczy  stawać  się  mają.

Otóż  ten  sposób  działania,  o  ile  go  dostrze­

gamy  w  samej  istocie  Bożej  myśli,  nazywa  się 

Opatrznością.

Skoro  się  odnosi  do  tego,  co  zmienia  i  roz­

rządza,  nosi  miano  przez  starożytnych  nadane  —  

wyroku.

Jak  jednak  bardzo  różnią  się  te  dwie  rzeczy 

między  sobą,  łatwo  dostrzec,  zważywszy  ich  naturę.

I  tak,  Opatrzność  jest  samymże  właśnie  Bożym 

rozumem,  przez  który  najwyższy  Władca  wszech­

rzeczy  rozrządza  wszystkiem,  —   natomiast  wyrok 

jest  samem  już  rozrządzeniem,  dotyczącem  rzeczy 

takowemu  podległych,  przez  który  Opatrzność  pla­
nowo  wszystko  szereguje.

Opatrzność  bowiem  zarówno  ogarnia  wszystko: 

bądź  rzeczy  różne,  bądź  nieskończone;  —   wyrok 

znów  dotyczy  rzeczy  poszczególnych,  określając 

miejsce,  kształt  i  czas,  —  tak,  że  rozwinięcie  tego 

doczesnego  porządku,  o  ile  jest  wzięte  pod  uwagę 

przewidywanie  tych  rzeczy  w  myśli  Bożej,  jest 

Opatrznością,  —   o  ile  znów  ma  się  na  uwadze 

porządek  i  następczość  czasu,  jest  wyrokiem.

Rzeczy  te,  jakkolwiek  różne,  przecież  jedne 

od  drugich  zależą,  albowiem  porządek  wyroku  za­

background image

154

leży  od  stałości  i  niezmienności  Opatrzności. 

Podobnie  bowiem  jak  artysta  urzeczywistnia  formę, 

którą  w  myśli  powziął  dla  przyszłego  swego  dzieła, 

i  stopniowo  w  określonym  czasie  dokonuje  tego, 

co  w  sposób  prosty  w  swej  wyobraźni  dostrzegł, 

tak  też  i  Bóg  przez  swoją  Opatrzność  rozrządza 

tern,  co  się  ma  stać,  w  sposób  szczególniejszy  i  bez 

odmiany;  dokonuje  jednak  tego  wszystkiego  w  wy­

rokach  swoich  w  wieloraki  sposób  i  w  kolejności 
czasu.

A   zatem  wyroki  Boże  się  spełniają,  czyto  przy 

pomocy  boskich  duchów,  będących  na  usługach 

Opatrzności,  czy  też  przez  dusze,  albo  przy  pomocy 
całej  natury,  jużto  przez  obroty  ciał  niebieskich, 

przez  moc  anielską,  przez  wieloraką  przebiegłość 

szatańską,  przez  działanie  niektórych  tylko  przy­

czyn,  lub  może  wszystkich  czynników,  splata  się 

przecież  cały  ten  szereg  wydarzeń.

Niewątpliwie  jasną  jest  tutaj  rzeczą,  że  Opatrz­

ność  jest  niewzruszoną  i  niezłoźoną  formą  urzeczy­

wistniających  się  wydarzeń,  —   sam  zaś  wyrok 

Boży 

przedstawia 

się 

jako 

zmienny 

związek 

i  doczesny  porządek  tego,  co  już  boska  jednoistość 

postanowiła.  Stąd  wynika,  że  wszystko,  co  wyro­

kom  podlega,  również  od  Opatrzności  jest  zawisłe, 

której  zresztą  i  samo  fatum  podpada.«

background image

ŚWIADCZY  O  NIEJ  NAWET  ZŁO 

NA  ŚWIECIE

background image

Świadczy  o  niej  nawet  zło  na  świecie.

Czy  zło,  panoszące  się  na  świecie,  świadczy 

o  ojcowskiej  Opatrzności  Boga?  Chyba  przeciwnie. 

Tyle  nieszczęść,  boleści,  klęsk,  tyle  niesprawiedli­

wości  i  krzywd,  wołających  o  pomstę  do  nieba! 

Czy  on  nie  wie  o  tem,  lub  nie  może,  albo  co 

gorsza,  nie  chce  temu  zaradzić?  W ięc  to  wszystko 

od  Boga  zależy  i  tak  źle  dzieje  się  na  świecie?

Oto  pytania  dręczące  nieraz  ludzi  dobrej  woli. 

A  jednak  stanowczo  twierdzimy,  że  różnorodne 

zło,  które  tak  boleśnie  dolega  właśnie  najlepszym, 

nietylko  nie  jest  dowodem  przeciw  Opatrzności, 

ale  owszem  potwierdza  ją  i  stawia  w  nowem,  wspa- 

nialszem  świetle.

Nie  chcemy  wcale  łudzić  się,  ani  przedstawiać 

sprawy  zbyt  różowo,  jakoby  zło  nie  było  wielkie; 

twarda  rzeczywistość  daje  zresztą  każdemu  moż­

ność  doświadczenia  go  na  sobie. 

^

Czyż  sam  Kościół  nie  nazywa  ziemi  padołem 

płaczu?

Łzy  w  kolebce  i  łzy  przy  trumnie,  a  od  jednej 

do  drugiej  ciężki  kawał  drogi  nieraz  łzami  zra­

background image

158

szany.  Krótko  boleją  malcy  nad  maleńkiemi  nie­

szczęściami,  ale  długo  i  głęboko  starsi  nad  wiel- 

kiemi;  płacze  dziewczynka  nad  rozbitą  lalką,  ale 

płacze  i  matka  nad  straconem  dzieckiem.  Atoli  nie 

tam  jeszcze  największa  bieda,  gdzie  łzy  płyną. 

Czarna  rozpacz  ogarnia  i  ściska  niejedno  serce 

ludzkie,  choć  oczy  suche  patrzą  na  zrujnowane 

nadzieje  życia.

Kwieciste  łąki  i  rozkoszne  ogrody  nie  przed­

stawiają  padołu  płaczu,  ale  mówią  o  nim  wyraźnie 

wszystkie  szpitale  i  lazarety,  domy  ubogich,  przy­

tułki  starców,  kalek,  trędowatych,  obłąkanych, 

zimne  i  wstrętne  suteryny  nędzy  materjalnej,  wię­

zienia  i  domy  poprawcze  zwichniętych  moralnie!

A   co  się  dzieje  w  czasach  powszechnych  klęsk, 

wojen,  głodów  i  zarazy?  Nawet  przy  kwitnącym 

dobrobycie,  ziemia  wygląda  jak  olbrzymie  pobo­

jowisko.

Około  90 000  umarło  wczoraj,  tyle  przeciętnie 

skona  dziś,  drugiej  tyle  tysięcy  jest  w  przededniu 

śmierci,  jutro  czeka  ich  konanie.  Do  każdego  zbliża 

się  nieubłagana  śmierć.

»Człowiek  urodzony  z  niewiasty,

żyjąc  czas  krótki,  napełnion jest wielu nędzami.
Wyrasta "jak  kwiat  i  więdnieje,

i  ucieka  jako  cień ...«  

(Job.  14,  1-2)

»Wielkie  utrapienie  dane  jest  ludziom, 

a  jarzmo  ciężkie  na  synów  Adamowych,

background image

159

od  dnia  wyjścia  z  żywota  matki  ich 

aż  do  dnia  pogrzebienia  w  matkę  wszystkich. 

Zapalczywość,  zawiść,  rozruch,  wątpliwość 

i  bo jaźń  śmierci,  gniew  trwały  i  sw ar,,. 

nadto  śmierć,  krew,  zwada  i  miecz, 

gwałty,  głód,  skruszenie  i  plagi.

(Ekkli.  40,  1.  4.  9.)

Jakże  najlepszy  Bóg  może  dręczyć  swe  stwo­

rzenia  takim  losem,  zsyłać  nędzę  na  najlepszych?

Istnieje  jeszcze  gorsze  zło  moralne.  Jak  może 

Bóg  pozwolić  na  tyle  przewrotności,  na  krzywdy 

i  niesprawiedliwość?

Oto  miljony  istot  ludzkich,  stworzonych  na 

obraz  i  podobieństwo  jego,  marniały  w  okrutnem 
niewolnictwie,  pozbawione  wszelkich  praw,  kato­

wane  i  zamęczane  na  śmierć,  służyły  do  wzboga­

cenia  się  swych  podłych  ciemiężycieli.

Jak  mógł  pozwolić,  by  ludzie  składali  swe 

własne  dzieci  na  ofiarę  obrzydliwym  bałwanom, 

by  je  żywcem  palili  dla  Molocha,  lub  by  z  pobudek 

religijnych  okrutnie  się  mordowali?

Jak  może  pozwolić,  by  występki  i  zbrodnie 

uchodziły  nieraz  bezkarnie,  złym  dobrze  się  powo­

dziło,  a  niewinni  od  nich  ciężko  cierpieli?  Panoszy 

się  i  rozkwita  nieprawość,  cnota  nietylko  że  pozba­

wiona  jest  nagrody,  ale  nawet  bywa  prześladowaną 

i  gwałtem  zdeptaną,  zamiast  zbrodni  ona  karę 

cierpil

background image

160

Przecież  to  wszystko,  jeśli  się  dzieje  pod  rzą­

dami  Boga,  wszechwiedzącego  i  wszechmocnego, 

a  zarazem  pragnącego  jedynie  dobra,  musi  każdego 

zadziwić  i  zarazem  do  uskarżeń  się  skłaniać,

A   jednak  to  wszystko  pozornie  tylko  niezgodne 

jest  z  Opatrznością;  w  rzeczywistości  jest  ona,  jak 

zobaczymy,  tern  dziwniejszą  i  wspanialszą.  Patrząc 

na  zło,  nie  trzeba  zapominać  o  niektórych  zasad­
niczych  prawdach.

Najpierw  należy  pamiętać,  że  ziemia  jest  miej­

scem  czasowego  pobytu  naszego  a  życie  doczesne 

jedynie  przygotowaniem  do  wiecznego.  Kto  je  poj­
muje  inaczej,  nie  rozwiąże  nigdy  jego  najtrudniej­

szych  zagadnień,  gdyż  od  początku  obiera  fałszywy 

punkt  wyjścia.

Powtóre,  Bóg  nigdy  nie  dopuściłby  zła,  gdyby 

w  swej  wszechmocnej  mądrości  nie  potrafił  wypro­

wadzić  z  niego  większego  dobra.  Przez  natych­

miastowe  usunięcie  wszelkiego  zła  równocześnie 

zniweczyłby  wiele  wielkich  doskonałości  w  całem 

swem  dziele.

Wreszcie  musimy  sobie  powiedzieć,  że  nawet 

gdybyśmy  nie  wiedzieli,  dlaczego  pozwala  na  takie 

lub  inne  zło,  to  jeszcze  nie  powinno  nas  to  zbytnio 

dziwić  ani  pobudzać  do  powątpiewania  o  jego 

ojcowskiej  Opatrzności.

Czyż  raczej  nie  jest  zgóry  pewnem,  że  my  na­

szym  słabym  rozumem,  ograniczonym  do  ciasnego 

widnokręgu  niezawsze  zdołamy  przeniknąć  plany

background image

161

nieskończonej  Mądrości? 

Nieletnie  dziecko  też 

nie  zna  i  nie  rozumie  myśli  swego  ojca;  czy  one 

dlatego  nie  są  mądre  i  dobre?  Czemże  nasz  rozum 

wobec  myśli  Bożej?

»Albowiem  myśli  moje  nie  są  myśli  wasze, 

ani  drogi  wasze  drogi  moje,  mówi  Pan,
Bo  jako  wzniesione  są  niebiosa  ponad  ziemię, 

tak  wyższe  są  drogi  moje  od  dróg  waszych, 

a  myśli  moje  od  myśli  waszych«  (Izaj.  55,  8-9),

Atoli,  by  nam  ułatwić  zdanie  się  na  jego 

Opatrzność,  dozwolił  nam  przez  światło  rozumu 

i  objawienia  wniknąć  nieco  w  tajemnice  swych 

dziwnych  nieraz,  ale  zawsze  ojcowskich,  rządów 

nad  światem  i  choć  w  części  zrozumieć,  dlaczego 

dopuścił  w  nim  tyle  rozdźwięku  i  zła,  dręczącego 

umysły  i  serca  nasze.

Zacznijmy  od  największej  trudności,  jak  mia­

nowicie  pogodzić  z  Opatrznością  Bożą  istnienie 

zła  moralnego  czyli  tylu  grzechów  i  przewrotności 

na  świecie.  Z  nich  pochodzą  także  w  wielkiej 

mierze  przeróżne  nieszczęścia  i  cierpienia  fizyczne.

Pan  Bóg  stworzył  człowieka  wolnym,  choć 

przewidział,  że  tej  wolności  woli  człowiek  nad­

użyje  do  złego.  Wolność  bowiem,  czyli  możność 

wyboru,  sama  przez  się  jest  czemś  dobrem.

Wprawdzie  niedoskonałość  lub  złość  ludzka 

częstokroć  korzysta  z  otrzymanego  dobra  wolności

Czy  Go  znasz? 

11

✓  

,

t  1  ^

 

1

background image

162

w  ten  sposób,  że  wybiera  i  popełnia  grzech,  lecz 

przyczyna  złego  nie  tkwi  w  Bogu,  ani  w  wolności, 

którą  nam  dał  i  zachowuje,  ale  w  nadużyciu  jej, 

czyli  w  zdrożnym  kierunku  woli  ludzkiej,  zwraca­
jącej  się  ku  złemu  zamiast  ku  dobremu.

Grzech  nie  może  być  Bogu  przypisany,  albo­

wiem  polega  on  właśnie  na  sprzeciwianiu  się  woli 

Bożej,  przekraczaniu  praw,  które  on  ustanowił 
i  nakazuje  zachowywać.

Gdyby  Pan  Bóg  chciał  grzech  wprost  uniemo­

żliwić,  to  albo  musiałby  odjąć  człowiekowi  wol­

ność,  albo  przynajmniej  tak  pokierować  losami  jego 

i  swoją  wszechpotężną  łaską  wpływać  na  jego 

wolny  wybór,  by  przynajmniej  praktycznie  czło­
wiek  nigdy  jej  nie  nadużył.

Samej  wolności  woli  Bóg  nie  odejmuje  czło­

wiekowi,  gdyż  na  to  właśnie  stworzył  go  istotą 

rozumną  i  wolną,  aby  Mu  służył  świadomie  i  do­

browolnie  a  nie  ze  ślepego  przymusu.

Doskonałość  bowiem,  jaka  zawiera  się  w  tej 

dobrowolnej  służbie,  choćby  jednego  człowieka, 

jest  stokroć  większa,  niż  gdyby  Bogu  wszyscy 

ludzie  z  przymusu  służyli.

On  chce  wszystkich  obdarzyć  wiecznem  szczę­

ściem,  lecz  jako  wolnych  obywateli  królestwa  nie­

bieskiego,  nie  zaś  jako  martwe,  bierne  kłody.

Bezwątpienia,  Pan  Bóg  mógłby  bez  pogwałce­

nia  wolnej  woli  człowieka  uchronić  go  zawsze  od 

grzechu,  ale  gdyby  miał  ścisły  obowiązek  tak  po-

background image

163

stępować,  to  byłby  zależnym  od  człowieka,  a  jest 

niedorzecznością,  by  Pierwsza  Przyczyna  zależała 

od 

jakiejkolwiek 

działalności 

swych  własnych 

stworzeń;  owszem  w  takim  porządku  rzeczy  roz­

dawnictwo  łask  Bożych  musiałoby  się  stosować  do 

woli  ludzi  tak  dalece,  że  im  więcejby  kto  był 

przewrotny,  tern  więcej  łask  musiałby  mu  Pan  Bóg 

dawać,  co  jest  drugą  wielką  niedorzecznością.

Nie  musi  więc  Bóg  zawsze  przeszkadzać  nad­

użyciu  wolnej  woli,  jak  również  nie  musi  za  nie 

natychmiast  karać.

On  nie  karze  zaraz  po  złym  uczynku,  bo  zawsze 

ma  człowieka  w  swojej  władzy,  lecz  co  się  wydaje 

bezkarnością,  jest  tylko  odwleczeniem  kary.  »Bóg 

nierychliwy  ale  sprawiedliwy«,  —   »Co  się  odwlecze, 

to  nie  uciecze«  mówią  przysłowia.  Że  złym  często­
kroć  dobrze  się  dzieje,  pochodzi  i  z  dobroci  Bożej, 

która  nawet  najgorszego  grzesznika  nie  opuszcza, 

ale  raczej  przyciąga  go  doczesnemi  dobrodziej­

stwami,  by  się  poprawił  —   a  także  ze  sprawie­

dliwości  jego,  która  domaga  się,  by  nawet  to 

szczupłe  dobro,  jakie  w  każdym  grzeszniku  się 

znajdzie,  nie  uszło  swej  zapłaty,  choćby  tylko 

w  życiu  doczesnem,  skoro  w  przyszłem  nie  mogą 

już  spodziewać  się  żadnej  nagrody.

Dlatego  bezkarność  doczesna  i  powodzenie 

złych  jest  właściwie  wielką  karą.  Oczywiście 

trzeba  pamiętać,  że  życie  doczesne  jest  jedynie 

przygotowaniem  do  wiecznego.

11*

background image

164

Wymierza  Bóg  niekiedy  sąd  doraźny  dla  prze­

strogi  innych  i  pokazania,  że  on  rządzi  światem, 

atoli  gdyby  każdy  grzech  natychmiast  karał,  to 

znowu  wolność  woli,  ten  niesłychanie  cenny  dar, 

byłaby  pod  pewnym  przymusem  i  ludzie  służyliby 

mu  z  niewolniczej  bo jaźni,  nie  z  wielkiej  szlachet­
nej  miłości  dobra.

'  

Bez  prześladowań,  ucisku  i  niesprawiedliwości 

ze  strony  złych  niemożliwe  też  byłyby  bohaterskie 

cnoty  męczenników,  nie  istniałyby  wielkie,  szla­

chetne  postacie  bojowników  za  dobrą  sprawę, 

którzy  wszystko  poświęcili,  byle  zostać  wiernymi 

prawdzie  i  słuszności.  Od  wytrwania  w  dobrem 

odstraszało  cierpienie  złączone  z  niem,  pociągała 

natomiast  do  złego  obietnica  rozkoszy,  drogo  trzeba 

było  okupić  wierność  Bogu,  który,  zdawało  się 

ponadto,  opuścił  swych  miłośników  i  wydał  ich 

bezbronnych  na  urągowisko  wrogów.  Bez  podob­

nych  trudności  nigdy  nie  zajaśniałaby  taką  chwałą 

ich  żywa  wiara,  niezłomna  nadzieja  i  miłość,  zwy­

ciężająca  wszelkie  przeszkody.

Podobne  znaczenie  mają  wszystkie  cierpienia 

fizyczne,  są  środkiem  do  większej  doskonałości. 

»Wiemy,  że  tym,  którzy  miłują  Boga,  wszystko 

dopomaga  ku  dobremu«  (Rzym.  8,  28).

Choroby,  nędza  i  inne  nieszczęścia  pochodzą 

często  z  winy  człowieka,  jako  następstwa  życia 

hulaszczego,  pijaństwa,  karciarstwa,  rozpusty  — 

są  zatem  słuszną  karą  za  grzechy.

background image

165

Pan  Bóg  postępuje  z  ludźmi  ponadto  jak  lekarz, 

który  właśnie  z  litości  ku  cierpiącemu  stosuje 

nieraz  przykre,  ale  skuteczne  środki. 

Niejeden 

człowiek  w  szczęściu  zapomina  o  Bogu  i  zaczyna 

brnąć  w  występki  —   gdy  łagodniejsze  napomnienia 

wewnętrzne  nie  skutkują,  wtedy  Pan  Bóg  uderza 

w  grzesznika  gromem  nieszczęścia  i  przez  nagłe 

straty  majątkowe,  niepowodzenia  w  rodzinie  lub 

inne  klęski  stara  się  go  opamiętać,  chce  bowiem 

zbawienia  jego.

Cierpienie  działa  jako  środek  poprawczy.

Uczy  również  odrywać  serce  od  rzeczy  przemi­

jających,  od  ziemi,  a  zwracać  je  ku  krainie  szczę­

ścia  trwałego,  ku  niebu.

Sprawiedliwi  mają  sposobność  odpokutowania 

tu  na  ziemi  swoich  dawnych  grzechów  oraz  pozy­

skania  obfitszych  zasług,  jeśli  z  budującą  cierpli­

wością  znoszą  zesłane  im  krzyże.

Pod  wpływem  cierpienia  powstają  i  dojrzewają 

heroiczne  cnoty: 

cierpliwości, 

męstwa, 

wielko­

duszności,  a  zwłaszcza  miłosierdzia  i  ofiarności.

Iluż  to  ludzi,  wzruszonych  widokiem  nędzy 

współbliźnich,  przeznacza  całe  swoje  majątki  na 

cele  dobroczynne!  Ileż  tysięcy  osób  poświęca  całe 

swe  życie  na  pielęgnowanie  chorych,  upośledzo­

nych,  opuszczonych!  Czyż  ten  heroizm  miłosier­

dzia  byłby  kiedy  znany,  gdyby  ludzkość  nie  cier­

piała?  Czy  szczytna  miłość  nieprzyjaciół  byłaby

background image

166

możliwą,  gdyby  jeden  drugiemu  nigdy  nie  do­

kuczył?

Kiedyś  w  niebie  najwięcej  będziemy  dziękować 

Bogu  za  to,  co  było  dla  nas  przykrem  na  ziemi! 

Czemże  są  cierpienia,  choćby  i  całego  życia,  wobec 

niekończącej  się  wiecznej  szczęśliwości?  Czy  nie 

warto  pocierpieć  jedną  minutę,  by  używać  całe 

życie?  A   przecież  nawet  sto  lat  porównane  z  wiecz­

nością  są  jedną  sekundą!

»Dlatego  nie  ustawamy.. .  albowiem  to,  które 

teraz  jest  prędziutko  przemijające  i  lekkie  nasze 

utrapienie,  sprawuje  w  nas  ogrom  wiecznej  chwały 
ponad  wszelką  miarę«  (2  Kor.  4,  17).

Pan  Bóg  nie  koniecznie  tego  najwięcej  miłuje, 

komu  najlżejsze  daje  życie,  różami  zasłane  drogi 

wyznacza,  ale  od  kogo  dużo  żąda  i  pomocy  udziela, 

by  w  osobistej  walce  z  trudnościami  zdobywał 

bohaterski  wieniec  chwały.

Wyobrażają  sobie  może  niektórzy,  że  byłoby  to 

oznaką  wielkiej  miłości,  gdyby  Pan  Bóg  dla  do­

brobytu 

człowieka 

stworzył 

świat  z  gotowemi 

miastami,  zaopatrzony  w  koleje  i  telegrafy,  z  do- 

skonałemi  drogami  i  mostami,  z  wybrednym  kom­

fortem  bogactwa,  bez  konieczności  zdobywania  po­

żywienia  i  ubrania,  bez  trudów  nad  rozwiązaniem 

zagadnień  naukowych,  społecznych,  ekonomicznych. 

Spokojnie  używałby  człowiek  obfitości  dóbr  —   ale 

też 

zarazem 

gnuśniałby  w  całkowitym 

zastoju 

duchowymi

background image

167

Przeciwnie  —   nieodzowna  potrzeba  zdobywania 

sobie  z  trudem  warunków  do  życia,  konieczność 

walki  z  niekorzystnemi  wpływami  przyrody,  znie­

wala  człowieka  do  ciągłej  czujności,  zapobiegli­

wości  i  pracy,  a  tak  przyczynia  się  do  postępu 

umysłowego,  do  odkryć  i  wynalazków,  które  są 

źródłem  dobrobytu  i  zapewniają  niezmierne  ko­

rzyści  materjalne  i  kulturalne.  Prawdziwa  mądrość, 

dobroć  i  wszechmoc  Boga  pokazuje  się  w  tern,  że 

zmusza  człowieka  i  daje  mu  siły,  by  własnym  za­

chodem,  samodzielnie  rozwijał  się  wszechstronnie, 

urzeczywistniał  na  ziemi  coraz  dogodniejsze  wa­

runki  dobrobytu,  a  przez  tę  pracę  i  walkę,  chlubną 

dla  jego  natury  rozumnej  i  wolnej,  zdobywał 

równocześnie  królestwo  wiecznego  szczęścia,  na­

grodę  bohaterskich  wysiłków.  Bez  cierpień  i  trudów 

i  walki  ze  złem  nie  rozwinęliby  się  wielcy  i  wolni 

obywatele  ojczyzny  niebieskiej.

Poco  jednak  cierpią  zwierzęta,  skoro  ich  cier­

pienie  nie  pochodzi  z  ich  winy,  ani  nie  jest  dla 

nich  bodźcem  do  ich  postępu  kulturalnego  lub 

moralnego,  ani  nie  może  być  nagrodzone  w  życiu 

przyszłem?  W   rozwiązaniu  tej  trudności  strzeżmy 

się  znowu  wyobraźni  niezgodnej  z  rzeczywistością.

Najpierw  cierpienia  zwierzęce  nie  są  ani  tak 

częste,  ani  tak  wielkie,  jakby  się  na  pierwszy  rzut 

oka  mogło  wydawać.  Zwierzęta  podlegają  cierpie­

niom  fizycznym  rzadziej  aniżeli  ludzie,  a  przede- 

wszystkiem  posiadając  mniej  rozwinięty  system

background image

168

nerwowy,  odczuwają  je  słabiej,  U  niższych  gatun­

ków  wrażliwość  na  ból  jest  nikła.  Przebity  szpilką 

owad  smacznie  zjada  podany  pokarm.

Nawet  przedśmiertne  boleści  wskutek  ran,  za­

danych  przez  zwierzęta  drapieżne,  są  u  nich  dale­

kie  od  męczarni.  Owady  i  węże  oszołamiają  swą 

ofiarę  jadowitem  ukłuciem  lub  ukąszeniem;  dra­

pieżne  ptaki  czynią  to  samo  przez  uderzenie 

dziobem  w  głowę  albo  wbicie  szponów  w  okolicę 

serca.  Lew  pozbawia  owcę  świadomości  potrzą­

sając  silnie  w  powietrzu,  tygrys  rzuca  się  na  szyję, 

by  jak  najprędzej  otworzyć  tętnicę.

Ponadto 

cierpienia 

moralne,  stokroć  nieraz 

gorsze  od  fizycznych,  zgoła  nie  mają  do  nich  przy­
stępu.

Bydło,  prowadzone  na  rzeź,  wcale  nie  przeżywa 

uczuć  skazańca,  wiedzionego  na  stracenie.  Zwierzę 

nic  nie  wie  o  tern,  co  mu  grozi  za  tydzień,  nie 

obawia  się  śmierci,  która  je  dopiero  kiedyś  spotka, 

ono  cierpi  jedynie  fizycznie  to,  co  mu  doraźnie 

dolega  i  słabiej  niż  delikatniejszy  organizm  ludzki.

Zwierzęciu  nie  dokucza  potwarz,  niewdzięcz­

ność,  zawiść,  zawiedziona  nadzieja,  obawa  o  dalszą 

przyszłość.

Koń  smagany  niesłusznie  batem,  nie  jest  tak 

nieszczęśliwy,  jak  niewolnik,  który  w  podobnym 

bólu  czuje  zarazem  krzywdę  i  poniżenie,  a  myślą 

obejmuje  całe  swe  smutne  położenie.

background image

169

Zresztą,  choćby 

jakieś 

cierpienie 

zwierzęce 

trwało  wyjątkowo  czas  dłuższy,  bywa  ono  zawsze 

sowicie  wynagrodzone  samem  życiem,  darem  tak 

cennym,  że  zwierzę,  uchodzące  w  naszych  oczach 

za  najnieszczęśliwsze,  pragnie  je  zachować  i  dla­

tego  broni  się  przed  śmiercią.

Stąd  też  nikt  nie  słyszał  o  samobójstwie  zwie­

rząt,  żyjących  nawet  w  najgorszych  warunkach. 

Widać  z  tego,  że  dobro  życia  nietylko  równoważy, 

ale  przewyższa  wszelkie  cierpienie  zwierzęce.

Cierpienia  zwierząt  wypływają  z  ich  istoty 

i  mają  na  celu  dobro  ich.  Skoro  nietylko  żyją,  ale 

i  czują,  obdarzone  poznaniem  i  samodzielnością 

ruchów,  mają  też  same  starać  się  o  siebie,  przeto 

muszą  podlegać  wrażeniom  przyjemnym  i  przykrym.

Bez  ponęty  nie  dążyłyby  do  tego,  co  jest  ko­

nieczne  do  ich  życia  i  zdrowia,  oraz  do  utrzymania 

ich  gatunku,  —   bez  odczuwania  pewnych  dolegli­

wości,  nie  unikałyby  rzeczy  szkodliwych,  ani  nie 

starałyby  się  im  zapobiec.

Z  tego  powodu  cierpienie  jest  zjawiskiem 

w  wysokim  stopniu  celowem,  prawdziwem  dobro­

dziejstwem  dla  zwierząt  i  ludzi.  Cóżby  się  stało 

ze  zwierzęciem,  gdyby  nie  odczuwało  głodu,  ni 

pragnienia,  ani  zimna,  ani  zmęczenia?  Nie  szukało­

by  pokarmu,  nie  chroniło  organizmu  przed  zamarz­

nięciem,  zginęłoby.

Chociaż  jedne  służą  za  pastwę  drugich,  w y­

chodzi  to  jednak  na  dobro  nawet  samych  ofiar.

background image

170

Zwyczajnie  bowiem  giną  głównie  słabsze,  nieudol­

nie jsze  do  obrony  czy  ucieczki,  a  w  ten  sposób 

jednostki  silniejsze  łatwiej  chronią  typ  od  zwyrod­

nienia.  Powtóre,  gdyby  nie  ginęły,  to  w  krótkim 

czasie  tyle  ich  namnożyłoby  się,  że  życie  ich  stało­
by  się  wogóle  niemożliwe,  nie  mówiąc  już  o  innych 

skutkach.  Gdyby  tak  szarańcza  nie  ginęła  masami, 

nie  ginęły  owady,  myszy,  węże?

Czyż  wogóle  nie  lepiej,  by  tysiące  zwierzęcych 

pokoleń  cieszyło  się  czasowem  życiem, w którem ich 

cierpienia  są  sowicie  wynagrodzone  wielu  przyjem­

nościami,  a  potem  ginęło  dla  pożytku  drugich,  niż 

gdyby  jedno  i  to  samo  pokolenie  miało  wieść 

długi  żywot,  wykluczając  przez  to  istnienie  wielu 
innych?

Przedewszystkiem  zaś  nie  przypisujmy  im  na­

szej  ludzkiej  psychologji,  naszych  tragedyj  życio­

wych  —   są  one  dla  nich  zgoła  nieznane.

Czuwa  Opatrzność  nad  zwierzętami  i  prowadzi 

je  do  celu,  dla  którego  je  stworzyła  i  hojnie  ob­

sypała  darami.  Nieliczne  cierpienia  znikają  wobec 

wielorakich  dóbr  złączonych  z  darem  życia  a  służą 

przeważnie  do  jego  utrzymania,  dla  dobra  jedno­

stek  lub  całego  gatunku.

ile  wogóle  zwierzęta  mają  świadomość 

szczęścia,  (nie  może  ona  być  taka,  jak  u  istot 

rozumnych),  są  one  znacznie  więcej  zadowolone  ze 

swego  losu,  aniżeli  ludzie.

background image

171

Ci  narażeni  są  na  cięższe  losy,  bo  i  odczucie 

mają  delikatniejsze  i  duchowo  dużo  cierpieć  mogą. 

Zato  życie  wieczne,  do  którego  ich  Bóg  przeznacza, 

nader  obficie  wynagrodzi  nawet  naj przykrzejsze 

przejścia  doczesne.

A  jeżeli  zostaną  potępieni?  Czy  wieczne  od­

rzucenie,  bez  możności  poprawy,  nie  jest  właśnie 

największem  złem,  którego  istnienie  wcale  nie  prze­

mawia  za  ojcowską  Opatrznością?  Dlaczegóż  Bóg, 

który  bez  pogwałcenia  wolnej  woli  mógłby  wszyst­

kich  doprowadzić  do  wiekuistego  szczęścia,  po­

zwala  na  wieczną  zgubę,  cierpienia  bez  końca? 

Jest  to  zarzut  podnoszony  ze  szczególnym  nacis­

kiem  w  naszych  czasach.

Brak  spokojnej  rozwagi,  uwzględniającej  wszyst­

kie  dane  tego  zagadnienia,  unoszenie  się  uczuciem 

a  zwłaszcza  nieokiełznana  wyobraźnia  wyolbrzy­

miają  trudność.  Nie  jest  ona  bynajmniej  taka,  żeby 
świadczyła  przeciw  Opatrzności.

Najpierw  dziwnem  już  jest,  że  ci  sami  ludzie, 

którzy  nieraz  gorszą  się,  że  niema  sprawiedliwości 

na  świecie  i  że  dobrzy  cierpią  ucisk  a  ich  prześla­

dowcy  opływają  w  dobra,  śmią  zarzucać  Bogu 

okrucieństwo,  skoro  sprawiedliwie  odda  każdemu, 

co  mu  się  należy.  Potępiają  go,  że  nie  karze, 

i  znowu  potępiają,  że  karze;  jest  to  niedorzeczna 

sprzeczność  oraz  niesprawiedliwość względem Boga.

Powtóre,  ci  wszyscy,  którzy  naiwnie  przypisują 

sobie  większe  miłosierdzie,  aniżeli  ma  sam  Bóg

background image

172

względem  swoich  stworzeń,  powinniby  wpierw 

dobrze  policzyć  się  z  własnem  sumieniem,  czy 

rzeczywiście  odpuścili  ze  serca  wszelkie  urazy 
bliźnim  swoim.

Nie  skarżmy  się,  że  Pan  Bóg  niedość  miło­

sierny,  bo  i  tak  trudno  nam  naśladować  go  w  tej 

właśnie  doskonałości;  musi  wciąż  napominać  nas, 

owszem  groźbami  zmuszać,  byśmy  chcieli  być  miło­
sierni  jak  On!

Po  trzecie,  nie  wyobrażajmy  sobie,  że  potępio­

nym  stała  się  jakakolwiek  krzywda.  Mieli  całe 

życie  do  wyboru  między  dobrem  i  złem,  przypo­
minano  im,  że  z  chwilą  śmierci  kończy  się  jedyny 

czas  próby.  Otrzymali  to,  co  obrali.

Przedewszystkiem  jednak  nie  wyobrażajmy  so­

bie,  że  ci,  którzy  dobrowolnie  wzgardzili  ofiarowa- 

nem  im  szczęściem,  są  jeszcze  w  gruncie  rzeczy 

poczciwymi  ludźmi,  garnącymi  się  do  Boga,  tylko 

niestety  po  niewczasie.  Nie  taki  jest  stan  duchowy 

potępieńców.  Gdyby  im  Bóg  posłał  Anioła  z  dobrą 

nowiną,  że  uzyskają  przebaczenie  pod  warunkiem, 

iż  z  żalem  za  przestępstwa  powiedzą:  »my  chcemy 

Boga«,  to  ani  jeden  z  nich  nie  zgodziłby  się  sko­

rzystać  z  tak  wspaniałomyślnego  miłosierdzia.

Do  wypaczenia  pojęć  w  tym  względzie  przy 

czyniły  się  może  i  niektóre  pobożne  pisma.  Opo­

wiadają  np.  jak  sam  szatan  pokazał  się  i  wyznał 

ze  smutkiem,  że,  gdyby  mógł  się  jeszcze  spodzie­

wać  przebaczenia,  to  zgodziłby  się  aż  do  sądnego

background image

173

dnia  piąć  do  nieba  po  słupie  najeżonym  brzyt­

wami!

Otóż  o  prawdziwości  podobnych  niby  to  obja­

wień  możemy  słusznie  wątpić.  Podstawą  naszych 

przekonań  religijnych  i  pojęć  o  życiu  pozagrobo- 
wem  jest  objawienie  Boże,  zawarte  w  podwój nem 

źródle  wiary,  Piśmie  św.  i  Tradycji,  a  nie  jakieś 

wynurzenia  złego  ducha!  Nawet  gdyby  był  rzeczy­

wiście  komu  wyznał  takie  pobożne  zamiary,  nale­

żałoby  im  niedowierzać,  gdyż  on  jest  ojcem  kłam­

stwa  i  zawsze  chce  ludzi  wprowadzić  w  błąd,  nie 

ma  zamiaru  prawić  nauk  rekolekcyjnych!  Potępieni 

nie  chcą  żadnej  pokuty.  Zacięci  w  złem,  pragną 

szczęścia,  ale  bynajmniej  nie  w  Bogu  ani  z  Bogiem. 

Nie  róbmy  z  nich  nieszczęśliwych  ofiar  o  szlachet­

nych  porywach.

Jeżeli  usuniemy  ludzkie  fałszywe  wymysły 

a  zachowamy  ścisłą  prawdę,  jaką  nam  rozum 
i  wiara  podaje,  jeżeli  ponadto  uwzględnimy  fakt, 

że  o  potępieniu  tej  lub  owej  konkretnej  osoby 

żadnej  pewności  nie  mamy,  to  i  trudności  prawie 

zupełnie  znikną.

Wkońcu  musimy  zauważyć,  że  nie  jest  to  ani 

zupełnie  potrzebne,  ani  nawet  możliwe,  abyśmy  cał­

kowicie  zgłębili  wszystkie  tajemnice  Opatrzności, 
gdyż  rozum  ludzki  jest  zbyt  ograniczony,  aby 

w  każdym  wypadku  mógł  ogarnąć  wszystkie  za­

miary  niepojętej  Mądrości  i  Miłości  Boga.

background image

174

Owszem,  skoro  świat  i  rządy  nad  nim  są  dzie­

łem  Bożem,  to  tern  samem  muszą  kryć  w  sobie  wiele 

tajemnic.

Niejedną  odsłonił  nam  obecnie,  inne  zachował 

dla  życia  przyszłego.  Trzeba  mu  zaufać.  Nieskoń­

czona  Miłość  wszechwiednej  Mądrości  napewno 

wszystko  urządziła  dobrze.

background image

NASZA MIŁOŚĆ NAJWYŻSZEGO DOBRA

background image

Nasza  miłość  najwyższego  Dobra,

Całe  nasze  życie  doczesne  jest  jedną  wielką 

podróżą  do  ostatecznego  celu,  do  Boga.  Nato  bo­

wiem  powołał  cały  świat  z  nicości  do  bytu  i  ob­

darzył  nas  rozumem  i  wolną  wolą,  abyśmy  już  tu 

na  ziemi  poznali  go  i  umiłowali  jako  najwyższe 

Dobro,  zapragnęli  wiecznego  z  nim  współżycia, 

a  tern  samem  przygotowali  się  doń  przez  postę­

powanie  godne  istot  powołanych  do  tak  wzniosłego 

przeznaczenia.  W   obecnym  więc  okresie  przygoto­

wania  do  wiecznej  szczęśliwości  mamy  nawiązać 

i  utrzymywać  osobiste,  bliskie  stosunki  z  Tym, 
który  jest  naszym  Stwórcą  i  Celem,  Dawcą  dóbr 

i  Szczęściem  samem.

Poznać  Boga  i  przylgnąć  doń  całą  duszą,  uło­

żyć  cale  nasze  działanie  odpowiednio  do  tego 

idealnego  powołania  —   oto  największy  obowiązek, 

najwyższa  doskonałość  na  ziemi  i  szczyt  szczęścia 

w  niebie.

»Pierwsze  wśród  wszystkich  jest  przykazanie: 

Słuchaj  Izraela,  Pan,  Bóg  nasz,  jest  Bogiem  jedy­

nym;  będziesz  tedy  miłował  Pana  Boga  twego

12

Czy  Go  znasz?

background image

178

z  całego  serca  twego  i  z  całej  duszy  twojej  i  ze 

wszystkiej  myśli  twojej  i  z  całej  siły  twojej«  (Mk. 

12,  29-30),

Wszystkie  poprzednie  rozważania  nad  nieskoń­

czoną  doskonałością  Boga  służyły  właśnie  do 
lepszego  poznania,  jak  bardzo  jest  on  godzien  naj­

wyższej  miłości.  Obecnie  zbierzemy  razem  waż­

niejsze  pobudki  tejże,  oraz  wyjaśnimy,  na  czem 

taka  miłość  polega  i  jak  się  objawia.

Otóż  podstawową  pobudką,  dla  której  mamy 

miłować  Boga  ponad  wszystko,  jest  on  sam,  czyli 

jego  nieskończona  doskonałość.  Causa  diligendi 
Deum,  Deus  est,  rzekł  słusznie  św.  Bernard.  — 

Jest  to  ogólne  prawo,  że  serce  nasze  tern  silniej 

lgnie  do  pewnych  osób  lub  rzeczy,  im  więcej  one 

mają  w  sobie  zalet,  wartości,  piękna.  Ich  wrodzona 

lub  nabyta  dobroć,  prawdziwa  lub  urojona,  jest 

przyczyną  i  źródłem  zadowolenia,  jakie  nam  spra­

wiają.

I  tak  widok  cudnej  przyrody  nie  dlatego  do­

piero  jest  czemś  dobrem,  że  nam  jest  przyjemny, 

ale  naodwrót  dlatego  się  nim  rozkoszujemy,  że  on 

w  sobie  jest  piękny  i  wspaniały.  Piękność  jego 

wywołuje  w  nas  upodobanie  w  nim.

Kochamy  przyjaciół  nie  dlatego,  że  są  nam  mili 

C 

i  pożyteczni,  lecz  ponieważ  dla  swej  osobistej 

.wartości  i  zalet  pociągają  nas.  Ich  doskonałość 

sprawia,  że  i  obcowanie  z  nimi  jest  cenne  i  przy­

jemne.  Tak  więc  wogóle  wartość  i  dobroć  we

background image

179

wnętrzna,  właściwa  danym  istotom,  jest  zasadniczą 

przyczyną,  dla  której  zasługują  na  miłość.

Toteż  Bóg,  jako  nieskończona  Doskonałość, 

najrzeczywistszy  Ideał  i  najidealniej sza  Rzeczy­

wistość,  Pełnia  Prawdy,  Dobra  i  Piękna,  jest  Istotą 

zewszechmiar  zasługującą  na  najwyższą  miłość. 

Przecież  on  jest  sam  w  sobie  tak  zachwycający,  że 
nawet  jego  bezgraniczna  mądrość  nic  piękniejszego 

ni  lepszego  wymyśleć  nie  może!

Nie  dlatego  więc  wyłącznie  mamy  kochać  Boga 

ponad  wszystko,  że  on  dla  nas  jest  dobry  i  dawcą 

wszelkich  dóbr,  ale  przedewszystkiem  dlatego,  że 

on  sam  w  sobie  jest  przedmiotem  godnym  naj­

większej  miłości.

Jak  żaden  umysł  stworzony  nawet  w  niebie  nie 

zdoła  całkowicie  pojąć  bezmiernej  wielkości  niepo­

jętego  Boga,  tak  również  wszelka  miłość,  jaką 

choćby  najdoskonalsze  stworzenie  ku  niemu  pałać 

może,  zawsze  będzie  mniejszą  od  tej,  na  jaką  on 

zasługuje.

Św.  Tomasz  z  Akwinu  stawia  sobie  pytanie,  czy 

Boga  można  miłować  całkowicie  (Sum.  theol.  2, 

2  q,  27  a.  5)  i  odpowiada,  że  to  słowo  »całkowicie* 

można  zrozumieć  w  trojaki  sposób:

Najpierw  może  się  ono  odnosić  do  rzeczy  umi­

łowanej  czyli  przedmiotu  miłości.  W  tern  znacze­

niu  trzeba  Boga  miłować  całkowicie,  ponieważ 

wszystko,  co  jest  w  Bogu,  powinien  człowiek 
miłować.

12

*

background image

180

Powtóre,  może  ono  dotyczyć  samego  miłującego 

i  tak  również  należy  Boga  miłować  całkowicie, 

ponieważ  człowiek  powinien  kochać  Boga  z  całej 

swej  siły  i  wszystko,  co  ma,  kierować  do  miłości 

Boga,  stosownie  do  przykazania:  Będziesz  miłował 

Pana  Boga  twego  z  całego  serca  twego  i  t.  d.

Wreszcie  może  się  ono  odnosić  do  porówna­

nia  między  miłującym  a  rzeczą  umiłowaną;  czyli 
całkowicie  miłuje  ten,  czyja  miłość  jest  tak  wielka, 

że  równą  jest  wartości  rzeczy  umiłowanej.  W  sto­

sunku  do  Boga  jest  to  już  zupełnie  niemożliwe 

Skoro  bowiem  wszystko  o  tyle  jest  godne  miłości,

0  ile  jest  dobre,  Bóg,  jako  Dobro  nieskończone, 

godzien  jest  nieskończonej  miłości.  Żadne  jednak 

stworzenie  nie  może  Boga  nieskończenie  kochać, 

ponieważ  siła  stworzenia  jest  zawsze  skończona.

»Większy  jest  Bóg,  niż  serce  nasze«,  powiedział 

św.  Jan  (1  J.  3,  20).

Wynika  to  ze  samej  niepojęcie  wielkiej  dosko­

nałości  Boga.  Miłość  rodzi  się  z  poznania  i  zależy 

od  niego.  Im  więcej  w  czemś  spostrzegamy  war­

tości  i  dobroci,  tern  wyżej  cenimy  je,  tem  bardziej 

przywiązujemy  się  doń.  Skoro  więc  Bóg  jest  taką 

niezgłębioną 

Pełnią 

wszelkiej 

Prawdy, 

Dobra

1  Piękna,  że  żaden  umysł  nie  może  pojąć  go  cał­

kowicie  czyli  wyczerpująco,  z  konieczności  i  sama 

wola  niezdolna  jest  umiłować  go  tak,  jak  w  rzeczy­

wistości  zasługuje.

background image

181

Najwięksi  Doktorzy  Kościoła  zgodnie  nauczają, 

że  rozważanie  przymiotów  Bożych  jest  najszczyt- 

niejszem  zajęciem  człowieka  i  najpewniejszym 

środkiem  do  rozpalenia  w  nas  wielkiej  jego  mi­

łości. 

Każdy  z  tych  przymiotów  jest  nowem, 

odrębnem  pojęciem  tej  samej  nierozdzielnej  dosko­

nałości,  stawia  ją  w  nowem  świetle,  a  tern  samem 

jest  nową,  odrębną  pobudką,  by  całem  sercem 

oddać  się  Temu,  którego  nigdy  dostatecznie  pojąć 

ni  ukochać  nie  zdołamy.

Drugą  przyczyną  miłości  Boga  ponad  wszystko, 

lub  raczej  całym  nowym  szeregiem  pobudek  do 

takiej  miłości,  są  jego  różnorodne  dobrodziejstwa. 

Rozważamy  w  nich  już  nie  wielkość  nieskończo­

nego  Dobra,  jakiem  jest  on  sam,  ale  dobroć  i  łaska­

wość  jego  dla  nas.

Od  niego  mamy  wszystko!  Sto  lat  temu  nie 

było  nas  wcale;  nikt  nawet  nie  myślał  wówczas 

o  nas.  Tylko  on  jeden  myślał  od  wieków  i  to 

o  wszystkich  szczegółach  osobistych,  o  każdym 

naszym  drobiazgu.

On  utrzymywał  w  istnieniu  owe  atomy,  które 

choć  wówczas  rozrzucone  w  różnych  miejscach, 

miały  kiedyś  wejść  w  skład  naszego  organizmu, 
służyć  nam  do  życia  i  rozwoju  ciała.

Nim  jeszcze  rodzice  o  tern  pomyśleli,  on  już 

zawczasu  gotował  w  lesie  drzewo  na  kołyskę,  słoń­

cem  i  deszczem  pielęgnował  je.  On  przygotował 

samych  rodziców  i  wlał  w  ich  serca  miłość,  by

background image

182

chcieli  zająć  się  slabem,  nieporadnem  niemowlęciem 

i  pielęgnować  je  troskliwie.

W   łonie  matki  kształtował  misterne  przyrządy 

zmysłów,  a  przedewszystkiem  sam  stworzył  duszę 

nieśmiertelną,  wyposażoną  w  bezcenne  władze  ro­

zumu  i  woli.

»On  nas  uczynił,  a  nie  my  sami  siebie«  (Ps. 

99,  3)  i  każda  matka  może  to  mówić  dzieciom 

swoim,  co  matka  Machabejska:  »Nie  wiem  jakoście 

się  w  żywocie  moim  ukazali,  bom  nie  ja  ducha 

i  duszę  wam  darowała  i  żywot  i  każdego  członki 
nie  samam  spoiła,  ale  Mwórca  świata,  który  spra­

wił  człowiecze  narodzenie«  (2  Mach.  7,  22-23). 

W   tworzeniu  się  ciała  działały  siły  i  prawa  orga­

niczne,  ale  on  w  nich  i  przez  nie  czynnie  współ­

pracował!

On  z  małego  niemowlęcia  uczynił  we  chrzcie 

św.  dziedzica  wielkiego  nieba  i  swoje  dziecko 

przybrane,  jako  królewiczowi  przydał  do  boku 

jednego  z  dworzan  swych,  potężnego  w  mądrości 

i  dobroci,  ślicznego  Anioła  Stróża.

»Uważajcie,  by  nie  pogardzić  żadnym  z  tych 

maluczkich,  albowiem  powiadam  wam,  ich  anioło­

wie  w  niebie  zawsze  patrzą  na  oblicze  Ojca  mego, 

który  jest  w  niebiesiech«  (Mt.  18,  10).

Aniołowie  wiedzą,  jak  bardzo  Bóg  ukochał  nas 

i  dlatego  z  wielką  miłością  spełniają  powierzoną 

im  pieczę  nad  nami.

background image

»Albowiem  Aniołom  swoim  rozkazał  o  tobie, 

aby  cię  strzegli  na  wszystkich  drogach  twoich.  Na 

ręku  będą  cię  nosić,  byś  snąć  nie  obraził  o  ka­

mień  nogi  twojej«  (Ps.  90,  11-12).

Kto  oceni  wielkie  dobrodziejstwo  wiary,  pou­

czającej  nas  o  podobnych  wspaniałych  prawdach? 

Kto  oceni  tę  łaskę,  że  narodził  się  w  Kościele  kato­
lickim,  ze  zacnej  rodziny,  otrzymał  dobre  wycho­

wanie,  ustrzegł  się  tylu  niebezpieczeństw?  Kto 

zliczy  tę  nieprzejrzaną  ilość  darów,  jakiemi  Bóg 

z  miłości  ku  stworzeniu  ciągle  i  hojnie  obsypuje 

każdego?  Wartość  ich  wzrasta  niepomiernie,  gdy 

zważymy  kto  kogo  i  jak  miłuje.  Oto  najwznio­

ślejsza  Istota,  przed  którą  w  zachwycie  uwielbienia 

chylą  się  kornie  potężne  duchy  anielskie,  kocha 

nędzne  robaczki  ziemskie,  ludzi,  którzy  niekiedy 

ledwie  mogą  ścierpieć  się  wzajemnie,  którzy  mu 

odpłacają  niewdzięcznością,  nadużywają  użyczo­

nych  im  darów  na  obrazę  jego.  Ukochał  Bóg  ludzi 

pierwszy  i  całkiem  bezinteresownie,  gdyż  wcale 

stworzenia  nie  potrzebuje,  zadarmo,  wiernie,  potęż­

nie,  każdego  zosobna;  a  miłość  tę  ustawicznie 
czynem  udowadnia.

Wszędzie  obecny  »sam  daje  wszystkim  życie 

i  oddech  i  wszystko«  (Dziej.  Ap.  17,  25),  współ­
działa  w  tworzeniu  się  każdej  komórki,  Twórca 

słodyczy 

miodu 

zapachu  barwnych  kwiatów 

i  piękności  muzyki,  ukryty  a  potężnie  pracujący 

w  każdej  istocie,  daje  jej  cały  byt  i  dobro  i  pięk-

background image

184

ność  tak,  że  przy  każdej  użytecznej  i  miłej  rzeczy 

powiedzieć  sobie  musimy:  oto  dar  Boży,  którym 

nas  chce  pociągnąć  do  Siebie!

Stworzył  ręce,  by  mogły  przyjąć  jego  dary 

i  ciągle  je  niemi  zapełnia,  dał  ducha  o  pragnie­

niach  nienasyconych,  gdyż  chce  go  nasycić  samym 

sobą.  Wszystko  nam  daje,  by  nam  dać  siebie!

Oto  trzeci  powód  lub  raczej  znów  cała  grupa 

pobudek,  aby  go  umiłować  bezwzględnie,  ponad 

wszystko.

Ten,  który  jest  sam  w  sobie  nieskończoną  do­

skonałością  godną  wszelkiej  miłości,  który  z  bez­

przykładną  hojnością  jest  Źródłem  i  Dawcą  wszel­
kich  dóbr  stworzonych,  postanowił  w  niepojętej 

miłości  ku  stworzeniu  dać  mu  także  samo  Dobro 

nieskończone.  Powołał  istoty  rozumne  do  uczest­

nictwa  w  swem  boskiem  życiu,  do  udziału  w  szczę­

ściu,  którem  jest  on  sam.  Zastanowimy  się  do­

kładniej  w  ostatnim  rozdziale  nad  tym  największym 

darem  Boga,  tak  wspaniałym,  że  nawet  on  sam  nie 

może  już  dać  nic  większego.

Może  nie  od  rzeczy  będzie  przytoczyć  wyjątek 

z  Rabindranath  Tagore:  Zbiórka  owoców,  pieśń  28.

»Raz  po  raz  przychodziłem  do  twej  bramy, 

z  wyciągniętemi  rękami  prosząc  o  więcej  i  jeszcze 

więcej.

Ty  dawałeś  i  dawałeś,  jużto  w  umiarkowanych 

dawkach,  jużto  w  nagłych  hojnościach.

background image

186

I  brałem  niektóre  dary,  inne,  zdaje  mi  się, 

porzuciłem 

na 

ziemię; 

niektóre 

znajdują 

się 

jeszcze  ciężkie  w  mych  rękach,  z  niejednych  zro­

biłem  poprostu  zabawki  i  popsułem  je,  gdy  mi  się 

sprzykrzyły.

Wkońcu  ruiny  z  darów  Twych  urosły  we  wielki 

stos  —  i  zakryły  mi  Cię,  a  ustawiczne  pragnienia 

i  wyczekiwania  znużyły  me  serce.

Oh,  zabierz,  zabierz  wszystko  —  tak  wołam 

obecnie  do  Ciebie!  Wytrąć  z  rąk  moich  żebraczych 

cały  ten  dobytek;  zgaś  światło  tego  natrętnego 

wędrowca.

Chwyć  mię  sam  za  ręce,  oderwij  mnie  od  tego 

ciągłego  gromadzenia  darów  Twych  i  przenieś 

w  czystą  nieskończoność  Twej  obecności  odkrytej, 

niezasłoniętej!«

Tak  mówi  człowiek,  który  znał  Boga  tylko  przy- 

rodzonem  światłem  rozumu,  bez  wspaniałości  od ­

krytych  przez  objawienie.

Lecz  jaką  powinna  być  ta  miłość  Boga,  do 

której  nas  woła  jego  niewysłowiona  Doskonałość, 

wzywają  otrzymane  od  jego  Dobroci  dary,  pobudza 

największy  Dar,  on  sam  jako  treść  i  źródło 

wiecznej  radości?

Zauważyć  należy,  że  miłość  Boga  nie  polega  na 

czczych  słowach  lub  tkliwych  uczuciach.  Jest  to 

wielką  pociechą  dla  tych  pobożnych  osób,  które 

się  trapią  i  skarżą,  że  nie  odczuwają  na  modlitwie 

żadnej  słodyczy,  owszem  muszą  walczyć  z  częstem

background image

186

roztargnieniem  i  pewnym  wstrętem,  Miłość  Boga 

objawia  się  przedewszystkiem  w  czynach,  w  peł­

nieniu  woli  jego,  w  ukształtowaniu  swego  postępo­

wania  i  całego  życia  według  norm  podanych  przez 

rozum  i  prawdy  objawione,

»Nie  każdy,  kto  mi  mówi:  Panie,  Panie!  wnij- 

dzie  do  królestwa  niebieskiego,  ale  ten,  kto  spełnia 

wolę  ojca  mego,  który  jest  w  niebiesiech 

(Mt.  7, 

21).  »Jeżeli  mnie  miłujecie,  przestrzegajcie  przy­

kazań  moich«  (Jan  14,  15).  »Kto  ma  przykazanie 

moje  i  pełni  je,  ten  jest  miłośnikiem  moim«,  »Kto 

mnie  nie  miłuje,  nauk  moich  nie  chowa«  (Jan  14, 

23.  24).  »Synaczkowie  moi,  nie  miłujmy  słowem 

ani  językiem,  ale  uczynkiem  i  prawdą«  (1  Jan, 

3,  18).

Jak  wszystkie  przykazania  dadzą  się  ostatecz­

nie  sprowadzić  do  jednego,  największego  przykaza­

nia  miłości  Boga  nade  wszystko,  tak  naodwrót  za­

chowanie  jego  wymaga  spełnienia  wszystkich  in­

nych,  Czyż  kocha  Boga  ten,  który  oddaje  się  roz­

puście,  ciężko  krzywdzi  bliźniego,  lub  w  inny 

sposób  przenosi  jakie  dobro  stworzone  ponad 

samego  Boga?

Atoli  choć  miłość  nie  polega  na  samych  sło­

wach  czy  uczuciach,  ale  raczej  na  czynnem  zasto­

sowaniu  się  do  woli  Bożej,  to  jednak  sam  afekt 

woli,  czyli  wewnętrzny  akt  miłości,  nie  jest  bynaj­

mniej  bez  znaczenia.  Pod  pewnym  względem  jest 

on 

najważniejszy, 

gdyż 

wszystkie 

zewnętrzne

background image

czyny  z  niego  dopiero  wypływają,  on  pobudza  do 

zachowania  przykazań  i  daje  siłę  do  przezwycię­

żenia  trudności  w  spełnieniu  woli  Bożej.

Wszystko  inne  o  tyle  ma  wartość,  o  ile  jest 

objawem  wewnętrznej  miłości,  jej  skutkiem  lub 

przynajmniej  środkiem  i  przygotowaniem  do  niej.

Z  dwu  ludzi  jednakowo  zachowujących  wszyst­

kie  przykazania,  jeden  może  być  bardziej  oddany 

Bogu,  potężniej  lgnąć  do  niego  wewnętrznie,  głę­

biej  i  bezwzględniej  ukochać  go  ponad  wszystko. 

Samo  częste  myślenie  o  Bogu,  wznoszenie  się  doń 

w  afektach  miłosnych,  jest  najwspanialszą  modlitwą 

wielkiej  wartości.  Nawet  rozrzewnienie  i  podobne 

uczucia,  towarzyszące  niekiedy  duchowym  aktom 

miłości,  nie  są  do  pogardzenia,  jako  środki  pomoc­

nicze,  potęgujące  miłość  wewnętrzną,  byleby  sobie 

nie  wyobrażać,  że  są  samą  miłością.

Stokroć  szczęśliwy  ten,  kto  zawczasu  poznał, 

kim  jest  Bóg  i  ukochał  go  całą  duszą!  Żyje  naj­

większym  Ideałem,  w  którym  niema  ułudy.  Spo­

kojny,  bo  znalazł  przedmiot,  mogący  zaspokoić  naj­

wybredniejsze  marzenia.  Sam  świat  widzialny  na­

biera  dlań  nowego  wdzięku,  gdy  w  nim  widzi 

dzieło  wszechobecnego  a  miłującego  Boga.  Pełen 

nadziei  spogląda  śmiało  w  przyszłość  ku  spełnieniu 
się  wielkich  obietnic.  Oto  samo  bezgraniczne  Dobro 

i  Piękno  ma  być  jego  udziałem  i  szczęściem  na 
zawsze!  »Jako  pragnie  jeleń  do  źródeł  wodnych, 

tak  pragnie  dusza moja  do Ciebie,  Boże!«  (Ps. 41, 2),

background image

ŻYCIE JEDYNEGO W  TRZECH OSOBACH

background image

Zycie  Jedynego  w  Trzech  Osobach.

Jeden  tylko 

jest  Bóg,  żywy  i  prawdziwy, 

Stwórca  i  Pan  nieba  i  ziemi,  wszechmocny,  wieczny, 

niezmierzony,  niepojęty  —   oto  podstawowy  dogmat 

wiary  katolickiej,  jako  też  zasadnicza  prawda, 

głoszona  w  całym  Starym  Zakonie: 

»Słuchaj,

Izraelu!  Jahwe,  Bóg  nasz,  Jahwe,  jedyny!«  (Deut.

6,  4).

Więcej  bogów  żadną  miarą  być  nie  może.  Mu­

sieliby  się  przecież  czemś  między  sobą  różnić, 

każdy  więc  z  nich  posiadałby  jakąś  doskonałość, 
którejby  drudzy  nie  mieli.

Ponieważ  zaś  prawdziwy  Bóg  jest  koniecznie 

Istotą  nieskończenie  doskonałą,  która  musi  posia­

dać  wszelkie  możliwe  doskonałości,  przeto  wszyscy 
owi  »bogowie«,  którymby  brakło  jakiejkolwiek  do­

skonałości,  nie  byliby  prawdziwymi  bogami.

Powtóre,  Bóg  jako  Istota,  nad  którą  dosko­

nalszej  wyobrazić  sobie  nie  można,  może  być  tylko 

jeden,  albowiem  gdyby  się  znalazł  drugi,  jemu 

równy,  to  pierwszy  tern  samem  nie  byłby  najdo 

skonalszą  Istotą.

background image

192

Dwa  byty  nieograniczone,  to  sprzeczność  bez­

względna,  niemożliwość  całkowita.  Toteż  nawet  po­

ganie  oddawali  wprawdzie  cześć  mnóstwu  bałwa­

nów,  ale  nigdy  nie  przedstawiali  sobie,  by  było 

wielu  nieskończenie  wielkich  bogów.

Lecz  oto  dziwna  tajemnica  wiary  chrześcijań­

skiej!  To  samo  objawienie  Boże,  które  z  takim  na­

ciskiem  twierdzi  zgodnie  z  rozumem,  że  jeden  je­

dyny  Bóg  istnieje,  i  inaczej  być  nie  może,  rów­

nocześnie  podaje  do  wierzenia  jako  prawdę  bez­

względnie  pewną,  że  w  tym  Bogu  jednym  co  do 

Istoty,  są  trzy  Osoby,  z  których  pierwsza  zwie  się 
Ojcem,  druga  Synem,  trzecia  Duchem  Św.  Jedyny 

w  naturze  jest  troisty  w  Osobach.

»Inna  jest  Osoba  Ojca,  inna  Syna,  inna  Ducha 

Św.,  atoli  jedno  jest  Bóstwo  Ojca  i  Syna  i  Du­

cha  Św.;  niestworzony  Ojciec,  niestworzony  Syn, 

niestworzony  Duch  Św.;  niezmierzony  Ojciec,  nie­

zmierzony  Syn,  niezmierzony  Duch  Św,;  wieczny 

Ojciec,  wieczny  Syn,  wieczny  Duch  Św.  A   jednak 

nie  trzech  jest  wiecznych,  ale  jeden  wieczny;  jak 

również  nie  trzech  jest  niestworzonych,  ani  trzech 

niezmierzonych,  lecz  jeden  niestworzony  i  jeden 

niezmierzony.  Równie  wszechmocny  Ojciec,  wszech­

mocny  Syn,  wszechmocny  Duch  Św.,  a  jednak  nie 

trzech  wszechmocnych,  ale  jeden  wszechmocny.  Tak 

Ojciec  Bogiem,  Syn  Bogiem,  Duch  Św.  Bogiem, 

a  jednak  nie  trzech  bogów,  lecz  jeden  jest  Bóg« 

(Symbol  zwany  Atanazjańskim).

background image

193

Osoby  te  nie  w  ten  sposób  posiadają  jedną 

naturę  boską,  by  każda  z  nich  miała  jedną  część 

i  dopiero  wszystkie  trzy  razem  składały  jednego 

Boga,  jest  on  bowiem  całkowicie  prostą,  niezłożoną 

Doskonałością,  Nieskończonością  niepodzielną.

Mowy  żadnej  nie  może  być  o  jakimkolwiek  po­

dziale  w  jednym,  najczystszym  i  wcale  niezłożo- 
nym  z  części  Duchu  Bożym.

Nie  mają  też  całej  i  jednej  natury  boskiej  po­

dobnie  jak  trzech  ludzi,  Piotr,  Paweł  i  Jan,  ma 

każdy  zosobna  całą  naturę  ludzką.

Ci  bowiem  mają  wprawdzie  taką  samą  naturę 

ludzką,  atoli  liczebnie  inną,  odrębną,  nie  tą  samą, 

czyli,  że  w  trzech  ludzkich  osobach  są  zarazem  trzy 

natury  ludzkie,  gatunkowo  takie  same,  liczebnie 

jednak  nie  te  same,  lecz  odrębne.

Natomiast  każda  z  trzech  Osób  Boskich  posiada 

całą,  jedną  i  zupełnie  tę  samą  Boską  istotę  i  na­

turę,  czyli  to  wszystko,  dzięki  czemu  Bóg  jest 

Bogiem;  Ojciec  jest  tą  samą  nieskończoną  Dosko­

nałością,  którą  Syn  i  Duch  Św.,  a  zatem  niema 

trzech  bogów,  lecz  tylko  jeden  Bóg:  Ojciec  i  Syn 

i  Duch  Św.

Są  zatem  te  trzy  Osoby  co  do  wszystkich  swych 

przymiotów  zupełnie  sobie  równe,  bo  cała  dosko­

nałość  jednej  jest  doskonałością  drugiej;  niema 

przeto  w  Trójcy  Św.  nic  większego  lub  mniejszego, 

nic  wcześniejszego  lub  późniejszego.

Czy  Co  znasz?

13

background image

19

*

Mówimy  o  pierwszej,  drugiej,  trzeciej  Osobie 

Trójcy  Św.,  ale  liczby  te  nie  oznaczają  żadnego 

pierwszeństwa  co  do  czasu  lub  godności;  wskazują 

one  tylko  porządek,  w  jakim  jedna  Osoba  od  dru­

giej  pochodzi  od  wieków  równa.

Trzy  Osoby  Boskie  różnią  się  od  siebie  tem, 

że  Ojciec  rodzi  od  wieków  Syna,  sam  zaś  nie  po­

chodzi  od  nikogo,  Syn  rodzi  się  z  samego  Ojca 
od  wieków,  a  Duch  Św.  pochodzi  od  Ojca  i  Syna, 

jako  z  jednego  początku  również  od  wieków.

Bóg  jest  płodny  wewnętrznie,  gdyż  niesłychana 

pełnia  życia  tego  Bytu  nieograniczonego  sprawia, 

że  musi  ona  z  koniecznością  niejako  przelać  się 

w  trzy  różne  Osoby,  posiadające  tę  samą  Dosko­

nałość  i  obfitość  życia.  Jakże  to  jest?  Postaramy 

się  rzecz  objaśnić,  o  ile  to  możliwe.

Wewnętrzne  życie  Boga  w  Trójcy  Św.  jedynego 

znane  nam  jest  tylko  z  objawienia  nadprzyrodzo­

nego  i  na  zawsze  pozostanie  tajemnicą,  której 

umysł  ludzki  całkowicie  przeniknąć  nie  zdoła.

Może  on  własnemi  siłami  poznać  ze  świata,  że 

jest  Bóg,  może  tą  drogą  dojść  do  pewnej  znajo­

mości,  jak  nieskończoną  jest  doskonałość  Boga,  ale 

że  on  jedyny  w  Istocie  jest  zarazem  i  to  koniecz­

nie,  troisty  w  Osobach,  że  pierwsza Osoba  od  nikogo 

nie  pochodzi,  a  druga  od  wieków  cała  rodzi  się 

z  pierwszej,  trzecia  zaś  pochodzi  od  pierwszej 

i  drugiej,  że  wszystkie  trzy  Osoby  mają  w  sobie 

tęż  samą  nieskończoność,  tęż  samą  wieczność,

background image

195

słowem  jedną  i  tę  samą  liczebnie  naturę  Bóstwa 

i  dlatego  nie  są  trzema  bogami,  lecz  jednym  je­

dynym  Bogiem  —   oto  jest  tajemnica,  której  rąbek 

nam  Bóg  sam  łaskawie  odsłonić  raczył,  ale  której 

nikt  z  ludzi  nie  był  w  stanie  się  domyśleć,  gdyż 

przewyższa  ona  siły  jakiegokolwiek  rozumu  stwo­
rzonego.

Sam  tylko  Bóg  o  niej  wiedział.  W   Starym  Za­

konie  powoli  przygotowywał  ludzkość  na  jej  obja­

wienie;  rozpoczęło  się  ono  przy  Wcieleniu  Syna 

Bożego.

Największa  wśród  wszystkich  córek  Adama, 

dzieweczka  z  rodu  Dawida,  pierwsza  usłyszała  od 

wysłannika  Bożego,  Anioła  Gabrjela,  te  wieko­

pomne  słowa:  »Bądź  pozdrowiona,  łaski  pełna,  Pan 

z  Tobą.  . . .  Nie  trwóż  się,  Marjo!  Albowiem  zna­

lazłaś  łaskę  u  Boga;  oto  poczniesz  w  łonie  i  po­

rodzisz  Syna,  którego  nazwiesz  imieniem  Jezus... 

Duch  Św.  zstąpi  na  Cię,  i  moc  Najwyższego  by 

obłok  Cię  ogarnie,  a  przeto  święta  Istota,  która 

się  z  Ciebie  narodzi,  będzie  Synem  Bożym«.  (Łuk. 

1,  31,  35).  Oto  krótko  naszkicowana  tajemnica, 

którą  codziennie  wyznajemy  w  Składzie  apostol­

skim:  »Wierzę  w  Boga  Ojca  wszechmogącego.. .  

i  w  Jezusa  Chrystusa,  Syna  jego  jedynego.. .  

wierzę  w  Ducha  Św.«  Objawienie  powtórzone  i  po­

twierdzone  u  Jordanu  przy  chrzcie  Chrystusowym, 

gdy  z  otwartych  niebiosów  Duch  Św,  pokazał  się 

w  postaci  gołębicy,  a  Ojciec  Przedwieczny  za-

13*

background image

196

świadczył:  »Ten  jest  Syn  mój  miły,  w  którym  mam 

upodobanie«  (Mt.  3,  17).

Jaśniej  potem  i  dobitniej  nauczał  nas  o  Trzech 

Osobach  jedynego  Boga  tenże  Syn  Boży,  który 

nie  przestając  być  Bogiem  stał  się  człowiekiem  dla 
naszego  zbawienia.

»Boga  nikt  nigdy  nie  widział;  jednorodzony 

Syn,  co  jest  na  łonie  Ojca,  on  sam  go  objawił' 

(Jan  1,  18).  »A   ja  prosić  będę  Ojca,  a  innego 

Pocieszyciela  da  wam .. .   Ducha  prawdy«  (Jan

14,  16).

»A   gdy  przyjdzie  Pocieszyciel,  którego  ja  wam 

poślę  od  Ojca,  —   on  Duch  prawdy,  który  od  Ojca 

pochodzi,  —   on  o  mnie  świadczyć  będzie«  (Jan

15,  26).

Przed  wniebowstąpieniem  swem  dał  jasny  roz­

kaz  Apostołom  i  ich  następcom:  »Dana  mi  jest

wszelka  władza  na  niebie  i  na  ziemi.  Idźcie  więc 

i  nauczajcie  wszystkie  narody,  chrzcząc  je  w  imię 

Ojca  i  Syna  i  Ducha  Św.«  (Mt.  28,  19),  w  których 

to  słowach  wyrażone  są  trzy  Osoby  a  jeden  Bóg.

W   imię  tej  nierozdzielnej  Trójcy  Św.  odra­

dzamy  się  we  chrzcie  do  życia  nadprzyrodzonego, 

ją  wyznajemy, 

ilekroć  się  żegnamy  krzyżem, 

mówiąc:  w  imię  Ojca  i  Syna  i  Ducha  Św.,  w  jej 

imieniu  udziela  nam  kapłan  rozgrzeszenia  w  sakra­

mencie  pokuty,  ku  jej  czci  składamy  ofiarę  eucha­

rystyczną,  a  gdy  dusza  ma  wreszcie  przenieść  się 

do  wieczności,  Kościół  błaga  o  miłosierdzie  Boże

background image

197

dla  niej:  »bo  chociaż  zgrzeszyła,  to  jednak  nie 

zaparła  się  Ojca  i  Syna  i  Ducha  Św.,  lecz  wierzyła 

i  wiernie  uwielbiała  Boga,  który  wszystko  stwo­

rzył«  (Módl.  przy  konających).

Tej  wzniosłej  prawdy  o  życiu  jedynego  Boga 

w  trzech  Osobach  rozum  ludzki,  jak  wspomnie­

liśmy,  ani  przed  objawieniem  nie  mógł  poznać 

własnemi  siłami,  ani  po  otrzymanem  już  obja­

wieniu  nie  potrafi  dowodami,  zaczerpniętemi  z  za­

kresu  wiedzy  ludzkiej,  uzasadnić  tego,  że  Bóg 

musi  być  troistym  w  Osobach,  nigdy  też  nie  wy­

każe  w  jaki  sposób  Bóg  może  być  jedyny  co  do 

natury  a  trójosobowy.

Rozum 

bowiem 

może 

poznać 

Boga 

tylko 

z  jego  dzieł,  a  Bóg  okazuje  się  w  dziełach  naze- 

wnątrz  zawsze  w  swej  jedności,  gdyż  samo  dzia­

łanie  i  wszystkie  dzieła  są  trzem  Boskim  Osobom 

wspólne.  Jedna  natura,  jedno  i  działanie.

Jest  przeto  prawda  Trójcy  św.  wyższa  nad 

rozum  ludzki,  atoli  nie  jest  przeciwna  rozumowi. 

Nie  zdoła  on  jej  zgłębić,  ale  też  nie  może  wy­

kazać  w  niej  jakiejkolwiek  sprzeczności.  Objawie­

nie  nie  uczy  przecież,  że  trzej  bogowie  są  jednym 

Bogiem,  ani  że  trzy  osoby  tworzą  jedną  osobę, 

ani  że  część  równa  się  całości,  coby  było  nie­

zgodne  z  rozumem,  lecz  głosi  tylko,  że  u  Boga 

jest  troistość  w  Osobach,  a  jedność  w  naturze 

Bóstwa,  co  wszystko  nie  sprzeciwia  się  żadnemu 

pewnikowi  rozumowemu.  Prawdy  o  Bogu  prze-

background image

198

wyższają  rozum  stworzony,  bo  Nieskończony  musi 

być  niepojętym  dla  skończonego,  atoli  żadną 

miarą  nie  sprzeciwiają  się  rozumowi,  bo  on  sam 

jest  dziełem  tego  Boga,  niepojętego  w  swej  wiel­

kości.

Nie  mogąc  sam  ze  siebie  ani  udowodnić 

istnienia  Trójcy  Św.  ani  wykazać,  że  jest  ono  nie­

możliwe,  rozum  może  jednak  do  pewnego  stopnia 

pojąć  prawdę,  jaką  mu  Bóg  przedłożył  przez 

objawienie,  a  przez  podobieństwa,  zaczerpnięte 

z  rzeczy  znanych,  uprzystępnić  sobie  i  niejako 
uzmysłowić  tę  wielką  tajemnicę  wewnętrznego 

życia  Bożego.

Dlatego  Ojcowie  Kościoła  i  teolodzy  oddawna 

uciekali  się  do  niektórych  porównań,  które  choć 

zawsze  niedostateczne,  to  jednak  przynajmniej 

nieco  pomagały,  by  choćby  zdaleka  uczynić  ją 

trochę  zrozumialszą.

Mówili  więc  o  wodzie,  która  wytryska  ze 

źródła,  płynie  w  rzece,  zlewa  się  do  jeziora;  jedna 

jest  woda,  a  jednak  jest  źródło,  jest  rzeka,  jest 

jezioro.  Źródło  nie  pochodzi  od  drugiego  źródła, 

rzeka  rodzi  się  ze  źródła,  ze  źródła  i  rzeki  po­

wstaje  jezioro.

Wskazywali  też  na  światło  słońca:  oto  z  niego 

rodzi  się  promień,  od  promienia  i  światła  pochodzi 

ciepło,  a  jednak  ani  światło  nie  jest  pierwej  przed 

promieniem,  ani  ciepło  nie  jest  późniejsze  od 

promienia  i  światła,  lecz  i  światło  i  promień  jego

background image

199

i  ich  wspólne  ciepło  są  razem  i  równocześnie. 

Podobieństwo  to  pomaga  nieco  do  zrozumienia,  iż 

przed  Synem  zrodzonym  nie  był  wcześniej  Ojciec 

rodzący,  ani  też  Duch  Św.  nie  był  późniejszy  od 

nich  obydwu.

Innym  obrazem  były  trzy  świece,  z  których 

pierwsza  zapaliła  światło  drugiej,  a  obie  razem 
udzieliły  trzeciej  tego  samego  płomienia. 

Ich 

wspólne  światło  oświeca  ten  sam  cały  pokój,  nie 

jedną  jego  część;  gdzie  sięga  światło  jednej  świecy, 

tam  świeci  również  nieoddzielnie  i  światło  drugiej 

oraz  trzeciej.

Nie  pominięto  i  gałązki  róży,  z  której  rodzi  się 

i  wykwita  śliczny  kwiat,  by  wydać  przepyszny 
zapach.

Trzeba  jednak  przyznać,  że  wszystkie  te  obrazy, 

zapożyczone  z  rzeczy  materjalnych,  są  bardzo  nie­

dokładne;  niektóre  niedość  wyrażają  jedność  na­

tury,  lub  nie  są  przydatne  do  uzmysłowienia 

równości  przymiotów  trzech  Osób  Boskich,  inne 

niedostatecznie  przedstawiają  ich  różnicę  i  po­

chodzenie.

To  też  najczęściej 

używanem  porównaniem 

i  najlepiej  objaśniającem  tę  tajemnicę  jest  we­

wnętrzne  życie  naszej  duszy  przez  akty  rozumu 

i  woli.  Słusznem  jest,  by  tutaj  przedewszystkiem 

szukać  podobieństwa  życia  Trójcy  Św.

Skoro  bowiem  Bóg  jest  taki  wielki  i  niepojęcie 

przewyższający  wszystkie  rzeczy  stworzone,  należy

background image

200

wogóle  w  celu  poznania  go  patrzeć  raczej  na  rzeczy 

duchowe,  niż  materjalne.

Duchowe  bowiem,  jako  z  natury  swej  wyższe 

i  doskonalsze,  są  lepszem  jego  podobieństwem, 

pełniej  nam  przedstawiają  jego  istotę  duchową. 

Duch  ludzki  dokładniej  go  wyraża  niż  materja.

Powtóre  on  sam  oświadczył,  że  wśród  stworzeń, 

bliżej  nam  znanych,  człowiek  jest  w  szczególny, 

osobliwy  sposób  obrazem  jego,  jako  posiadający 

nieśmiertelną 

duszę, 

wyposażoną 

duchowe 

władze  rozumu  i  woli.  »1  rzekł:  Uczyńmy  człowieka 

na  obraz  nasz  i  podobieństwo  nasze...  1  stworzył 

Bóg  człowieka  na  obraz  swój,  na  wyobrażenie 

Boże  stworzył  go«  (Rodź.  1,  26-27).

A   obraz  ten  posiada  tę  wielką  zaletę,  że  choć 

zmysłom  niedostępny,  jest  jednak  każdemu  dobrze 

znany,  każdy  bowiem  z  własnego,  bezpośredniego 

doświadczenia  doskonale  wie  i  rozumie,  co  znaczy 

myśleć  i  kochać.  Akty  rozumu  i  woli  są  nam  naj­

bliższe,  one  stanowią  przecież  główną  treść  naszej 

świadomości.

Otóż  usuńmy  z  nich  wszelką  niedoskonałość 

i  ograniczenie,  przedstawmy  sobie  jakąś  istotę, 

która  byłaby  czystym  rozumem,  pełnym  nieprze­

branej 

treści, 

zawsze 

czynnym, 

czyli 

jedną 

wiecznie  trwającą  Myślą  wszechwiedną  i  najorygi­

nalniejszą  w  swej 

twórczości,  czyli  czerpiącą 

wszystko 

ze 

samej 

siebie,  przedstawmy  sobie 

równocześnie  i  potężną  wolę,  zakochaną  w  tej

background image

201

przepięknej  Myśli  o  niezgłębionej  treści,  zawsze 
czynny  w  najwyższym  stopniu  napięcia  miłosny 

akt  zachwytu  wobec  tej 

całej 

rzeczywistości, 

a  będziemy  mieć  coś  nam  bliżej  znanego,  co  nam 

wskaże  kierunek,  w  którym  ma  iść  wysiłek  myśli 

naszej,  by  choć  odrobinę  pojąć  Boga  w  sposób 

mniej  oderwany.

Nasze  przeżycia  duchowe  poznania  i  miłości, 

ale  wyolbrzymione  i  wyidealizowane,  dadzą  nam 

konkretny  obrazek,  z  którego  najlepiej  możemy 

wznieść  się  do  Boga.

Mówiliśmy  szerzej  w  rodź.  8  i  9,  że  Bóg  jest 

właśnie  w  całej  swej  Istocie  jedną  niezmienną 

a  zawsze  świeżą  Myślą,  ogarniającą  swój  nieskoń­
czony  Byt  i  bezgranicznym  Aktem  Miłości  wobec 

tej  niewyczerpalnej  treści,  jest  Myślą  rozmiłowaną 

w  Piękności  swej  Istoty,  ale  tak,  że  cała  jego 

Istota,  i  Myśl  ogarniająca  ją  i  Miłość  i  jej  przed­

miot:  Prawda  i  Piękno  są  jedną  i  tą  samą  Rzeczy­

wistością  niepodzielną,  są  jedną  Pełnią  życia  nie­

skończonej  Doskonałości.

Taki  jest  Bóg,  pojęty  co  do  swej  boskiej  na­

tury;  ta  właśnie  nieskończona  Doskonałość  Myśli 

i  Miłości,  ogarniającej  całą  Prawdę  i  Dobro,  sta­

nowi  boską  Istotę  i  naturę,  czyli  to,  co  sprawia, 
że  Bóg  jest  Bogiem.

Jakże  więc  teraz  ta  jedyna  najwyższa  Dosko­

nałość  istnieje  jedna  i  ta  sama  w  trzech  Osobach 

Boskich  —  nie  w  jednej,  ani  w  dwu,  ani  w  czte-

background image

202

rech?  Otóż  jak  życie  duszy  naszej,  stworzonej  na 

obraz  i  podobieństwo  Boże,  pomogło  nam  lepiej 

pojąć,  czem  jest  sama  natura  Boska,  podobnie 

ułatwi  nam  też,  w  oświetleniu  wiary,  zrozumieć 

nieco  troistość  Osób  oraz  ich  wzajemny  stosunek 
do  siebie.

Pochodzenie  Osób  Boskich  w  łonie  jedynego 

Boga  ma  właśnie  swą  podstawę  we  wiecznej  czyn­

ności  rozumu  i  woli  tej  niepojęcie  wielkiej  Istoty; 

pełnia  Jej  duchowego  życia  sprawia  odwieczne 

rodzenie  się  Syna  od  Ojca  i  pochodzenie  Ducha 

Św.  od  obydwu.  Jak  więc  najpierw  pojąć  rodzenie 
w  Bogu?

Każdy  kto  posiada  jakąś  wiedzę  i  myśli 

o  treści  swego  umysłu,  tern  samem,  że  myśli, 

wytwarza  w  sobie  duchowy,  żywy  obraz  tego, 

o  czem  myśli,  czyli  wyraża  i  odtwarza  treść  tej 

myśli  w  pojęciu  czyli  idei,  jaka  się  rodzi  w  jego 

umyśle.

Tak  artysta  lub  wynalazca  w  genjalnej  intuicji 

wciela  we  wspaniałej  idei,  w  duchowym  obrazie 
pomysł  zrodzony  z  bogactwa  umysłu.

Tak  pojęcie,  w  którem  wyrażamy  sobie  samym 

to,  o  czem  myślimy,  jest  obrazem  rzeczy,  o  której 

myślimy,  jest  równocześnie  odtworzeniem  treści 

naszego  umysłu,  zostaje  w  samym  umyśle  myślą­

cym,  a  jednak  jest  czemś  rożnem  od  niego,  bo 

w  nim  i  z  niego  się  zrodziło.

background image

203

Umysł  wypowiedział  się  w  tem  słowie  we- 

wnętrznem,  wyraził  w  niem  to,  co  wiedział.

Otóż  coś  podobnego  dzieje  się  w  Bogu,  jak 

nas  poucza  samo  objawienie.  Nieskończoną  mocą 

swojego  poznania  obejmuje  Bóg  wszystko,  co  jest 

i  co  być  może,  przedewszystkiem  przenika  całą 

Prawdę  swego  nieskończonego  Bytu  i  poznając 
się  od  wieków,  odtwarza  w  jednem  wielkiem 

Pojęciu  samego  siebie,  rodzi  w  sobie  obraz  czyli 

odbicie  całej  swej  Istoty,  wypowiada  samego  sie­

bie  jednem  wewnętrznem  sobie  Słowem.

Słowo  to,  w  które  Bóg  wkłada  całą  treść  swej 

Myśli,  jest  Bogiem,  bo  zawiera  w  sobie  wszystko 

to,  co  stanowi  Istotę  Boską;  inaczej  nie  byłoby 
wiernym  obrazem,  wyrażającym  całą  pełnię  Bóstwa. 

Jest  Bogiem,  ale  jako  Słowo-Pojęcie,  w  którem 

Bóg  wypowiada  swą  nieskończoną  Doskonałość, 

i  jako  takie,  jest  rożnem  od  tego,  który  je  wy­

powiada.  Ten  żywy  obraz  wszelkiej  Prawdy,  który 

Bóg  przez  poznanie  samego  siebie  od  wieków  rodzi 

w  swym  rozumie,  jest  Synem  Bożym,  drugą  Osobą 

Trójcy  Św.,  Bóg  z  Boga,  Światłość  ze  Światłości, 

Bóg  prawdziwy  z  Boga  prawdziwego.

Mianowicie  Bóg,  o  ile  właśnie  wyraża  w  tym 

żywym  Obrazie,  zrodzonym  z  poznania  swej  Do­

skonałości  całą  treść  swego  Bóstwa,  jest  Bogiem 

Ojcem,  sam  zaś  żywy  Obraz,  w  którym  on  wyraża 

całą  Boską  doskonałość  jako  w  jednem  równem 

sobie,  nieskończonej  treści  Pojęciu,  jest  Synem.

background image

204

W e  wszystkiem  równy  Bogu,  bo  jest  »jasnością 

chwały  i  wyrażeniem  istności  jego«  (Żyd.  1,  3), 
jest  Bogiem  zrodzonym  z  Boga  i  dlatego  różnym 

od  Ojca  jako  Osoba.

»Na  początku  było  Słowo,  a  Słowo  było 

u  Boga,  a  Bogiem  było  Słowo«,  mówi  głęboko  św. 
Jan  (1,  1).

Było  Słowo  »na  początku«,  czyli  przed  wszyst­

kiem  stworzeniem,  jak  dawno  Bóg  jest  Bogiem. 

Było  Słowo  »u  Boga«,  czyli  »na  łonie  Ojca«  (Jan 

1,  18),  gdyż  od  wieków  tak  istniało  całe  w  nie­

skończonym  Bycie,  w  zawsze  czynnej  Myśli  Bożej, 

jak  w  naszym  umyśle  tkwią  obrazy  rzeczy,  ilekroć 
o  nich  myślimy.  U  nas  są  one  przemijającem  zja­

wiskiem,  Słowo  Boże  jest  odwiecznie  żywą  Rzeczy­

wistością.  »A   Bogiem  było  Słowo«,  to  znaczy,  że 

ów  żywy  Obraz  nieskończonej  Prawdy,  zrodzony 

w  Boskiem  poznaniu,  nie  jest  żadnem  stworzeniem, 

ograniczoną  istotą,  powołaną  do  bytu  z  nicości, 

ale  jest  tym  samym,  co  i  Ojciec,  nieskończonym 
Bytem.

Nazywa  się  Słowem,  ponieważ  rodzi  się  w  du- 

chowem  poznaniu  i  wyraża  w  sobie  całą  Istotę 

Boską,  czyli  jest  całe  jednem  żywem  Pojęciem, 

wiernym  Obrazem  tego,  który  go  w  swej  Myśli 

rodzi,  Ojca.  Zwie  się  Synem,  ponieważ  ma  tę  samą 

co  Ojciec  boską  naturę  jako  zrodzony  z  niego, 

lub  powiedzmy  lepiej,  ciągle  przezeń  rodzony.

background image

205

Należy  bowiem  pamiętać,  że  Bóg  jest  wieczny 

(zobacz  rozdz.  6),  czyli  nie  ma  początku  i  końca 

mieć  nie  może  i  wogóle  nie  ma  w  nim  żadnej 

przeszłości  ni  przyszłości,  lecz  tylko  jedna  nie­

ustanna  teraźniejszość,  w  której  posiada  całą 

naraz  pełnię  nieskończonego  życia.  Dlatego  i  ro­

dzenie  w  Bogu  nie  może  być  takiem  przemijającem 

zdarzeniem,  jak  u  ludzi.  Bóg  Ojciec  dziś  tak  samo 

rodzi  Syna,  jak  przed  mil jonami  lat  lub  kiedyś  po 

skończeniu  świata.

Ponieważ  Bóg  ciągle  tak  samo  poznaje  się 

w  jednym  nieustannym  akcie,  przeto  ciągle  wypo­

wiada  też  całą  treść  swego  poznania  w  tym  jed­

nym,  zawsze  świeżym  Obrazie.

Słusznie  podnosi  św.  Grzegorz  z  Nazjanzu 

(mowa  25),  że  nikt  nie  jest  tak  doskonale  Ojcem, 

jak  Bóg  Ojciec  i  nikt  też  nie  jest  tak  w  całej  pełni 

Synem,  jak  Syn  Boży.

Bóg  Ojciec  bowiem  jest  tak  jedynie  i  cały 

Ojcem,  że  nigdy  nie  był  synem,  całą  jego  właści­

wością  jest  być  Ojcem,  nigdy  nie  przestaje  rodzić, 

atoli  bez  udziału  matki,  daje  Synowi  całą  swą 

naturę  boską  i  całą  zachowuje  w  sobie,  nie  roz­

łączając  się  nigdy  ze  Synem.  —   Również  Syn 

całkowicie  jest  jedynym  Synem  i  jedynie  Synem, 
nie  był  i  być  nie  może  Ojcem.  Cała  jego  Osoba 

jest  czystem  Synostwem.

Musimy  teraz  zkolei  rozważyć,  jak  Duch  Św., 

trzecia  Osoba  Boska,  pochodzi  od  Ojca  i  Syna.

background image

206

Czy  może  podobnie  jak  druga  Osoba,  niejako 

wspólny  syn  obydwu?  Żadną  miarą!  Drugi  Syn 

w  Trójcy  Św.  jest  wogóle  niemożliwy,  jak  nie­

możliwy  jest  drugi  Ojciec,  jak  w  szczególności 

niemożliwe  jest,  by  Syn  Boży  był  Ojcem,  A   byłby 

nim  poniekąd,  gdyby  razem  z  Ojcem  rodził  Ducha 
Św.,  jako  wspólnego  Syna.  Wszystkie  podobne 

przypuszczenia  są  niezgodne  z  wiarą  i  sprzeczne 
z  rozumem.

Jeden  tylko  jest  Syn  Boży;  Bóg  wypowiada 

siebie  całego  w  swym  Jednorodzonym.  To  żywe 

Pojęcie,  w  którem  Ojciec  wyraża  całą  Doskona­

łość  Boskiej  Istoty,  wyczerpuje  w  zupełności  całą 

głębię  nieskończonego  Bytu.  W   tem  Słowie  wypo­

wiada  Bóg  całą  treść  swej  Myśli.

Atoli  Bóg  nietylko  przenika  poznaniem  całą 

swą  Istotę;  on  kocha  ją.  Bóg  jest  nieskończoną, 

wieczną  Myślą,  lecz  również  jest  cały  Miłością, 

zachwytem  woli  rozmiłowanej  w  tem  nieograni- 

czonem  Pięknie  wszelkiej  Prawdy  i  Dobra.

Otóż  coś  podobnego,  jak  w  rozumie  przy  po­

znawaniu,  dzieje  się  we  woli  przy  chceniu.  W  ro­
zumie,  myślącym  o  czemś,  powstaje  żywy  obraz 

rzeczy  poznanej,  we  woli  natomiast  powstaje  coś 

jakby  ciężar  czy  pęd,  porywający  wolę  ku  przed­

miotowi  umiłowania,  coś,  co  niejako  wiąże  duszę 

z  rzeczą  umiłowaną.

background image

207

Jeśli  kogoś  lub  coś  kochamy,  to  przedmiot 

miłości  poniekąd  wypełnia  duszę,  jest  w  niej  jako 

ukochany  w  kochającym.

Czy  Bóg  Ojciec  rodzi  Syna  z  obojętnością? 

Czy  Syn,  Bóg  prawdziwy  nie  jest  także  cały 

miłością?  Bóg  Ojciec  rodzi  Syna  z  nieskończoną 

miłością,  z  olbrzymim  zachwytem  wyraża  w  nim 

niepojętą  Piękność  Bóstwa.  Syn  zaś  —   we  wszyst- 

kiem  równy  Ojcu,  wyjąwszy  tego,  że  jest  Synem 

—   równą  miłości  pała  ku  Ojcu,  od  którego 

wszystko  otrzymuje.

Jak  w  poznaniu  Bożem  rodzi  się  Słowo,  wy­

rażające  całą  Piękność  Boską,  żywy  Obraz,  posia­

dający  w  sobie  nieskończoną  Doskonałość,  tak 

znów  w  miłości  Bożej,  we  wspólnym  zachwycie 

Ojca  i  Syna  jest  coś,  jakby  miłosne  Westchnienie, 

równe  im  we  wszystkiem.  To  trzecia  Osoba  Trójcy 

Św.,  Duch  Ojca  i  Syna,  Tchnienie  ich  miłości.

Jest  on  jakby  porywem  ekstatycznego  upodo­

bania  w  niewymownem  Pięknie  Bóstwa,  okrzykiem 

wspólnej  Radości.

0   słodka  pełnio  życia  Trójcy  Św.!  W   Tobie 

nieustanne,  wieczne  Tchnienie  miłości,  radosny 

podziw  jest  —   Osobą!

1  tutaj  nie  trzeba  sobie  wyobrażać,  jakoby 

najpierw  istniał  Ojciec  i  Syn,  a  dopiero  potem 

Duch  Św.,  co  byłoby  zupełnie  niezgodne  z  wiecz­

nością  Boga  należycie  pojętą.  Nie!

background image

208

W   tej  chwili  —   wiecznie  trwającej  —  Bóg 

Ojciec  z  niewymowną  miłością  rodzi  wieczny 

Obraz  nieskończonej  Piękności  i  dlatego  razem 

z  Nim  wkłada  niejako  całe  swe  szczęście  w  jedno, 

niegasnące  Westchnienie  tejże  miłości.

Ale  dosyć  już  tych  nieudolnych  słów.  Chwała 

Ci  i  uwielbienie,  wielki,  niepojęty  Boże  w  Trójcy 

Św.  jedyny!  Chwała  Ojcu  i  Synowi  i  Duchowi  Św., 

jak  było  na  początku,  teraz,  zawsze  i  na  wieki 

wieków!

background image

NASZE  W   TEM  BOSKIEM  ŻYCIU 

UCZESTNICTWO

background image

Nasze w tem  boskiem życiu uczestnictwo,

Dlaczegóż  to  Bóg  odsłonił  nam  tę  wspaniałą 

tajemnicę  życia  Jedynego  w  Trzech  Osobach, 

skoro  nawet  pouczeni  objawieniem,  nigdy  jej  do­

statecznie  pojąć  nie  możemy?  Czy  tylko  dlatego, 

by  nam  nałożyć  twardy  obowiązek  poddania  ro­

zumu  tajemniczej  prawdzie  przez  pokorny  akt 

wiary?

Takie  uzasadnienie  byłoby  bardzo  jednostronne 

i  nie  doceniałoby  wielkiego  daru  Bożego.

Najpierw  byłoby  fałszem  przedstawiać  sobie,  że 

wogóle  poddanie  rozumu  przez  wiarę  jest  jakiemś 

upokorzeniem  człowieka.

Czy  może  upokarza  to  kogo,  gdy  słucha  z  za­

jęciem  opowiadań  przyjaciela,  wracającego  z  da­

lekich  krajów,  dowiaduje  się  od  niego  o  różnych 

rzeczach  skądinąd  nieznanych,  wierzy  w  tem  sło­

wom  jego?  Czy  zwłaszcza  upokarza  to  kogo,  gdy 

mu  drugi  w  zaufaniu  zwierza  się  ze  swych  we­

wnętrznych,  tajemnych  myśli,  uczuć  i  przeżyć?

A   gdy  sam  Bóg  raczył  przez  nadprzyrodzone 

objawienie  wzbogacić  nasze  wiadomości,  pfzed-

background image

212

kładając  rozumewi  cały  szereg  prawd,  do  których 

umysł  ludzki  o  własnych  siłach  nigdy  nie  byłby 

doszedł,  gdy  opowiedział  nam  o  tajnikach  swego 

wewnętrznego  życia,  miałoby  to  być  upokorzeniem 

uwierzyć  jego  słowu,  skoro  on  jest  wszechwiedną 

Mądrością,  która  się  mylić  nie  może  i  nikogo 

mylić  nie  chce?  Czyż  duch  ludzki,  żądny  światła 

prawdy,  nie  powinien  całą  siłą  przylgnąć  do  za­

pewnień  Bożych  i  z  uniesieniem  radości  przyjąć 

podaną  mu  prawdę,  być  wdzięcznym  Bogu  za  to, 

że  otworzył  przed  nim  nowe,  nieznane  dotąd 

światy?

Jaki  zaszczyt  dla  człowieka,  że  przez  wiarę 

wnika  w  tajniki  Bóstwa  niedostępne  samemu  rozu­

mowi!  Objawienie  nie  poniżyło  człowieka,  ale 

wywyższyło,  wzbogaciło  jego  poznanie  nowemi, 
wspaniałemi  prawdami.

»Nie  nazywam  was  już  sługami«,  mówił  Jezus 

w  przededniu  swej  śmierci,  »bo  sługa  nie  wie,  co 

pan  jego  zamierza.  A le  nazwałem  was  przyja­

ciółmi,  gdyż  oznajmiłem  wam  wszystko,  co  usły­

szałem  od  Ojca  mego«  (Jan  15,  15).

Dlaczego  więc  objawił  nam  Bóg  tajemnicę 

Trójcy  Św,?  Czemu  chciał,  by  i  ta  prawda  była 

przedmiotem  naszej  wiary?

Przedewszystkiem  dlatego,  że  sama  Trójca  Św. 

jest  przedmiotem  naszej  nadziei  i  miłości.  Ponie­

waż  w  swej  bezprzykładnej  dobroci  postanowił 

Bóg  w  Trójcy  Św,  jedyny  dopuścić  ludzi  do

background image

213

udziału  w  swem  własnem,  wewnętrznem  boskiem 

życiu  i  szczęściu  i  kazał  nam  dążyć  do  tego  naj­

wyższego  celu  świadomie  i  dobrowolnie,  jak  przy­

stało  na  istoty  rozumne  i  wolne,  przeto  pouczył 

nas  przez  światło  wiary,  co  mamy  umiłować, 

czego  się  odeń  spodziewać  i  jak  dążyć  do  tego 

błogosławionego  celu.

Nieraz  już  wspominaliśmy  o  nim,  —   obecnie 

zastanowimy  się  bardziej  szczegółowo,  na  czem 

polega  to  życie  wieczne.

Jest  ono  uczestniczeniem  w  życiu  samej  Trójcy 

Św.  Lecz  cóż  to  znaczy  uczestniczyć  w  życiu  sa­

mego  Boga?

Zacznijmy  znowu  od  rzeczy  bliżej  nam  zna­

nych  i  zobaczmy,  na  czem  wogóle  życie  polega.

Oto  masz  przed  sobą  nasienie  jakiejś  rośliny, 

np.  ziarnko  grochu,  pszenicy,  żołądź,  lub  choćby 

ziarnko  maku.

Możnaby  sztucznie  z  papieru  zrobić  nasiona 

napozór  zupełnie  podobne  do  prawdziwych,  a  jed­

nak  jak  wielka  w  rzeczywistości  byłaby  różnica! 

Sztuczne,  wrzucone  do  wilgotnej  ziemi  zniszczeją; 

prawdziwe  zaczną  kiełkować  i  wzrastać,  z  małej 

żołędzi  wyrośnie  dąb,  ziarnko  pszenicy  wyda  wy­

sokie  źdźbło,  zakończone  kłosem.  W   najmniej szem 

ziarenku  maku  jest  jakaś  siła  żywotna,  jakiś  pęd 

i  działalność  wewnętrzna,  która  sprawia,  że  ono 

w  odpowiednich  warunkach  rozwija  się,  przyswaja 

sobie  pokarm  pobierany  ze  ziemi  i  powietrza,

background image

214

obraca  na  swój  pożytek  wpływy  wilgoci  i  słońca, 

rozmnaża  swe  komórki  i  tkanki,  rozszerza  własną 

czynnością  i  siłą  zbyt  ciasne  początkowo  granice 

swego  jestestwa,  jednem  słowem  od  wewnątrz 

wzbogaca  treść  własnej  istoty,  aż  osiągnie  tę  pełnię 

bytu,  jaka  jest  właściwa  poszczególnym  gatunkom, 

stanie  się  kwitnącą  rośliną,  i  wreszcie  wyda  mno­

gość  owoców  i  nasion,  obdarzonych  tą  samą  siłą 

życiową,  jaka  z  nikłego  ziarenka  wytwarza  wspa­

niałą  roślinę.

Wyższy  stopień  życia  posiadają  zwierzęta.  Ich 

organizm  także  przyswaja  sobie  pokarm  pobrany 

z  zewnątrz  i  rozwija  się  z  małego  zarodka,  aż 

osiągnie  stan  dojrzały,  ale  ponadto  ruszają  się  one 
same  i  przenoszą  się  z  miejsca  na  miejsce,  a  prze- 

dewszystkiem  mają  poznanie  i  czucie  zmysłowe, 
więc  cały  nowy  i  szerszy  światek  przeżyć.  Życie 

rośliny  sięga  tylko  tak  daleko,  jak  ona  sama; 

dalsze  otoczenie  —   o  ile  nie  wpływa  na  jej  wege­

tację  —   jest  dla  niej  obojętne.  Dla  drzew  czy 

krzewów  nie  istnieje  pieśń  słowików.  Życie  zwie­

rzęcia,  np.  psa,  posiada  większy  zakres.  On  widzi, 

słyszy,  węszy,  smakuje,  odbiera  cały  szereg  wra­

żeń, 

odczuwa 

przywiązanie, 

radość, 

znajduje 

wszędzie  dużo  podniet  i  przedmiotów  zaintereso­

wania,  wzbogaca  treść  swych  przeżyć  przez  to,  że 

niejako  wciąga  w  swą  zwierzęcą  świadomość 

wszystko,  co  mu  podpada  pod  zmysły;  słowem 

świat  jego  przeżyć  bezporównania  szerszy  i  bo­

background image

215

gatszy  niż  jakiejkolwiek  rośliny,  która  nic  nie 

widzi,  nic  nie  słyszy,  jest  jakby  odcięta  od  dal­

szego  otoczenia.

Najwyższy  atoli  stopień  życia  znajdujemy 

u  istot  rozumnych.

Człowiek  posiada  również  życie  wegetatywne, 

podobne  do  zwierzęcego,  ale  już  wytworniejsze; 

przez  zmysły  łączy  się  ze  światem  kształtów, 

barw  i  tonów,  przerabia  w  sobie  te  wrażenia 

i  wzbogaca  przez  nią  własną  duszę. 

Ponadto 

jednak  dzięki  wspaniałej  władzy  rozumu  i  woli 

otwiera  się  przed  nim  wielki  świat,  niedostępny 

dla  zwierząt.  Przez  poznanie  wchłania  on  niejako 

w  siebie  nietylko  bezpośrednie  otoczenie,  ale  sięga 

nawet  tam,  dokąd  wzrok  nie  sięga,  on  jest  świa­

dom  historji  odległych  wieków,  przeżywa  to,  co 

się  dzieje  na  szerokim  świecie  w  dziedzinie  wiedzy, 
wynalazków, 

kultury, 

polityki,  on 

opanowuje 

skarby  i  siły  przyrody,  w  swym  rozumie  skupia 

duchowo  cały  świat,  i  przez  tę  bogatą  treść,  za­

czerpniętą  z  zewnątrz,  ale  która  staje  się  jego 

własną,  czemś  jednem  z  nim,  rozszerza  on  swoją 

jaźń,  jego  duch  ogarnia  olbrzymi  zakres  rzeczy­

wistości.

Nawet  świat  kształtów  i  barw  i  tonów,  do­

stępny  dla  zwierząt,  jest  dlań  piękniejszym,  bo­

gatszym,  bardziej  zajmującym. 

On  spostrzega 

w  nim  piękno  i  umie  je  ocenić.  On  może  wznieść 

się  aż  do  poznania  ostatecznych  przyczyn  wszyst-

background image

216

kiego,  poznać  nieskończonego  Boga  i  umiłować 

Dobro  najwyższe.

Każde  atoli  życie  stworzenia,  choćby  najpo­

tężniejszego  ducha  anielskiego,  jest  ograniczone. 

Najpierw  cała  jego  siła  żywotna  i  władza  przy­

swajania  sobie  treści  życia  z  zewnątrz  jest  skoń­

czona;  następnie  i  przedmiot  sam,  którym  niejako 

wypełnia  swą  początkową  pustkę,  jest  również 

ograniczony,  bo  chociażby  kto  ogarnął  poznaniem 

i  miłością  cały  wszechświat  ze  wszystkiemi  szcze­

gółami,  to  i  ten  olbrzymi  zakres  przeżywanej 

przezeń  treści,  jest  skończony,  a  ponadto  dosko­

nałość  tych  rzeczy  jest  poza  nim.

Wreszcie  całe  to  życie,  ponieważ  pobiera  treść 

swą  skądinąd,  nie  posiada  jej  samo  ze  siebie,  lecz 

przyswaja  ją  sobie  z  zewnątrz,  jest  wprawdzie 
ciągiem  dążeniem  do  zdobycia  coraz  pełniejszego 

stanu  życia,  lecz  nigdy  nie  jest  pełnią  życia  wy­

starczającą  sobie.

Takiem  życiem  pełnem  i  całkowicie  samowy- 

starczalnem  jest,  jak  widzieliśmy  w  poprzednich 

rozdziałach,  jedynie  sam  Bóg,  Byt  nieograniczony, 

wiecznie  trwający  Akt  nieskończonego  poznania 
i  miłości,  który  nie  potrzebuje  dopiero  szukać 

gdzieindziej  Prawdy,  Dobra  i  Piękna,  ale  ma  to 

wszystko  sam  ze  siebie,  jest  jednem  Życiem  nie­

skończenie  doskonałem.  Bóg  jest  sam  ze  siebie 

Pełnią  Myśli  i  Miłości  ogarniającej  swój  nieogar­

niony  Byt  Prawdy,  Dobra  i  Piękna!  Oto  życie,

background image

217

mieć  Pełnię  Doskonałości  w  jednym  Akcie  i  od 

Siebie!

Otóż  do  uczestnictwa  w  tej  właśnie  Pełni 

Życia  powołał  także  i  nas;  innemi  słowy:  on  chce, 

by  jego  własne  Dobro  i  Piękno  wzbogaciło  treść 

życia  naszego.

W  jakiż  to  sposób?  Przecież  wszystko  uczest­

niczy  w  pewnym  stopniu  w  doskonałości  Bożej,

0  ile  jest  cząstkowem  naśladowaniem  Bytu?  Tak. 

Z  nieskończonych 

skarbów 

swej  Doskonałości, 

mądrości  i  potęgi  wszystkim  coś  udzielił  Bóg  i  to 

w  rozmaity  sposób.  Całe  ogromne  królestwo  istot 

żywych  i  nieżyjących,  rozumnych  i  nierozumnych, 

minerałów, 

roślin, 

zwierząt, 

ludzi 

aniołów, 

wszystkie  stopnie  i  odcienie  bytu,  najrozmaitsze 
jego  odmiany  i  nieprzeliczone  na  każdym  stopniu 

jednostki,  ich  właściwości,  zalety,  działanie  i  wza­
jemne  stosunki,  są  oczywiście  wielkiem,  choć  w  po­

równaniu  ze  samym  Bogiem,  jeszcze  dalekiem

1  słabem  naśladowaniem  i  odbiciem  dobroci  i  pięk­

ności  Stwórcy,  są  promyczkami  tego  światła,  które 

On  sam  ze  siebie  i  w  sobie  całe  naraz  posiada. 

Pan  Bóg  udziela  się  więc  stworzeniu  przez  ten 

akt  wszechmocy,  którym  powołuje  rzeczy  z  nicości 

do  bytu,  daje  właściwą  każdemu  rzeczywistość 

i  doskonałość.

Czy  jednak  udzielając  im  tych  rozlicznych 

dóbr,  które  stanowią  ich  własną  istotę,  ich  zalety, 

lub  służą  do  pełnego  rozwinięcia  i  urzeczywistnię-

background image

218

nia  ich  doskonałości,  daje  im  samego  Siebie?  Czy 

daje  im  się  tak,  jak  jest  sam  w  Sobie?

Nie!  Daje  im  jakąś  skończoną,  ograniczoną 

doskonałość,  daje  im  cząstkowy  byt,  który  jest 

pewnem  maleńkiem  naśladownictwem  Bytu  Bożego, 

daje  im  to,  co  stanowi  ich  samych,  nie  daje  im 

tego,  co  stanowi  jego  samego!

Wyposażył  człowieka  duchową  władzą  rozumu 

i  woli,  czyniąc  go  w  ten  sposób  obrazem  swoim; 

może  on  posiąść  rzeczy  stworzone,  owszem  może 

poznać  i  umiłować  Boga  czyli  posiąść  go,  o  ile 

się  objawia  w  dziełach  swych,  —   atoli  to  wszystko, 
co  jest  samym  Bogiem,  cała  Doskonałość  jego 

nieskończonej  Prawdy,  Dobra  i  Piękności,  która 

stanowi  jego  własną  Istotę,  samo  wewnętrzne 

życie  Boga  w  Trójcy  Św.  jedynego  jest  dla  stwo­

rzenia  z  natury  niedostępne. 

Zjednoczenie 

się 

z  Bogiem  przez  bezpośrednie  poznanie  go,  posia­

danie  go  takiego,  jakim  jest  w  sobie,  to  łaska,  nie- 

należąca  się  żadnemu  stworzeniu.

I  na  tern  właśnie  polega  cały  porządek  nad­

przyrodzony,  że  Bóg  dopuszcza  nas  do  udziału 

nietylko  w  darach  swych,  ale  sam  chce  być  owym 

Wielkim  Darem,  który  całkowicie  nasyci  nasz 

rozum  i  serce.

Treścią  wieczności  będzie  on,  ale  nietylko  jako 

odzwierciedlony  cząstkowo  w  stworzeniach  i  po­

znany  w  nich,  ale  Sam,  jak  jest,  bezpośrednio, 

przez  siebie  Samego!  Jego  własna  Pełnia  Życia

background image

219

będzie  bogatą  treścią  naszego  życia,  nieograni­

czona  Myśl  i  Miłość  połączy  się  bezpośrednio 

z  naszą,  świadomą  tego  połączenia,  myślą  i  miło­

ścią,  zaleje  całą  naszą  istotę  tym  samym  potęż­

nym  strumieniem  rozkoszy,  który  uszczęśliwia 

samego  Boga.

Z  niepojętej  mocy  poznania  i  miłości  wytryska 

właśnie  w  nieskończenie  wielkim  Bogu  jakby  ocean 

życia,  piękności  i  rozkoszy,  który,  niosąc  niejako 

ze  sobą  wszystkie  doskonałości  Bożej  Istoty,  prze­

lewa  je  bezustannie  z  Ojca  na  Syna,  by  przez 

miłosne  Tchnienie  —   Ducha  Św.  —   znowu  wrócić 

do  swego  pierwszego  początku.  W   tym  oceanie 

życia  niewymownie  intensywnego,  w  tej  pełni  roz­

koszy  mamy  się  całkowicie  zanurzyć.

Ten,  co  mieszka  w  światłości  nieprzystępnej, 

»wezwał  nas  ku  swojej  przedziwnej  światłości« 

(1  Piotr.  2,  9),  »Wiemy,  iż  gdy  się  ukaże,  podobni 

mu  będziemy,  bo  go  ujrzymy,  jako  jest«  (1  Jan 3, 2).

Teraz,  mówi  św.  Paweł,  poznajemy  Boga,  ja­

koby  we  mgle  jakiejś  i  przez  zasłonę,  lecz 

wówczas  w  niebie  twarzą  w  twarz,  z  zachwytem 

nigdy  nie  gasnącym  widzieć  będziemy  bezpośrednio, 

otwarcie  całą  piękność  jego!  Co  za  rozkosz!  Jeżeli 

stworzenia  tak  nas  nieraz  przykuwają  do  siebie  — 

nikłe  cienie  jego  piękności  —   cóż  będzie,  gdy  go 
ujrzymy  samego?

Zatopieni  w  jasności  światła  Bożego,  w  głębi­

nach  samego  Bóstwa,  ujrzymy  ze  słodkim  pory­

background image

220

wem  miłości  również  całe  pasmo  łask  i  dobro­

dziejstw,  któremi  nas  dobroć  Boska  uprzedziła; 
każdy  błogosławiony  pozna  cały  plan  zbawienia 

swego,  rozmaite  życia  koleje,  przez  które  Opatrz­

ność  tak  dziwnie  go  prowadziła  do  tego  szczęścia.

Owszem  historję  wieków  i  narodów,  tajniki 

wszechświata,  wszystko,  co  tylko  rozum  wiedzieć 

i  ogarnąć  pragnie,  ujrzy  on  jak  na  dłoni,  pojmie 

i  ogarnie  w  jednym  momencie  tak,  że  wszelka 

mądrość  i  umiejętność  uczonych,  którą  tu  z  trudem 

zdobywają,  jest  wobec  owego  światła  ciemnotą.

Widząc  go,  jakim  jest  On,  Dobro  i  Piękno  nie­

wymowne,  Źródło  wszelkiego  życia  i  czaru,  rozmi­

łujemy  się  w  nim  ze  wszystkich  sił,  z  wielką  siłą 

przylgniemy  do  niego,  nierozerwalnie  złączeni  bez­

pośrednio  z  Tym,  w  którym  jest  wszystko!

Cóż  może  być  nad  to  szczęście  rozkoszniej­

szego,  pożądańszego  nad  ten  los,  co  nad  tę  słodycz 

milszego ?

Żyć  z  Bogiem  i  w  Bogu,  posiadać  go  Samego 

i  należeć  doń  całkowicie,  miłować  niewysłowione 

Piękno  i  być  miłowanym  przez  Ukochanego  — 

o  wesele!  o  radości!  Mieć  pamięć  napełnioną  naj- 
weselszemi  myślami,  mieć  rozum  oświecony  naj- 

jaśniejszemi  promieniami  mądrości,  wolę  pałającą 

w  zachwycie  miłości,  zjednoczyć  się  z  Dobrem 

nieskończonem,  niem  się  nasycać!

Uczestniczenie  w  boskiem  życiu  Trójcy  Św. 

będzie  więc  przebóstwieniem  całej  naszej  natury.

background image

221

Jak  żelazo,  w  ogniu  rozpalone,  staje  się  doń  po- 

dobnem,  tak  dusza  przepojona  przenikającem  ją 

Bóstwem,  upodobni  się  do  niego,  stanie  się  jednem 

westchnieniem  szczęścia  w  objęciach  Ukochanego.

To  przebóstwienie  duszy  i  władz  jego,  rozumu 

i  woli,  udzieli  się  nawet  ciału.  Podległe  teraz  tylu 

nędzom,  chorobom  i  boleściom,  stanie  się  nieska- 

żonem,  niecierpiętliwem,  nieśmiertelnem;  obecnie 

ociężałe,  stanie  się  dziwnie  lekkiem  i  prędkiem, 

całkowicie  poddane  duchowi  będzie  mogło  z  szyb­

kością  myśli  przenosić  się,  dokąd  serce  zapragnie, 

żadnej  nie  dozna  zawady,  żadne  ściany  i  mury  go 

nie  zamkną  —   wszystko  przeniknie;  będzie  pełne 

chwały,  siły  i  piękności  na  wzór  uwielbionego  ciała 

samego  Chrystusa  Pana  po  zmartwychwstaniu.  Tam 

młodość  nigdy  się  nie  zestarzeje,  zdrowie  nie  po­

psuje,  radość  nie  umniejszy,  życie  nie  skończy. 

Życie  w  najmilszem  towarzystwie,  jakie  wymarzyć 

sobie  można.  Wszystko,  co  było  na  świecie  naj­

szlachetniejszego, 

najlepszego,  tam 

zbierze 

się 

w  jednej  Bożej  rodzinie,  ale  jeszcze  wyidealizo­

wane,  bez  jakichkolwiek  ziemskich  niedoskonałości, 

przebóstwione 

i  pełne 

szczęścia  w  posiadaniu 

Boga,  który  będzie  wszystkiem  we  wszystkich.

»Oto  przybytek  Boży  z  ludźmi,  i  będzie  miesz­

kał  z  nimi.  A   oni  będą  ludem  jego,  a  sam  Bóg 

z  nimi  będzie  Bogiem  ich.  I  otrze  Bóg  wszelką 

łzę  z  oczu  ich,  a  śmierci  dalej  nie  będzie,  ani

background image

222

smętku,  ani  krzyku,  ani  boleści  więcej  nie  będzie, 

iż  pierwsze  rzeczy  przeminęły«  (Objaw.  21,  3-4).

O  błogosławione  życie  wiekuistej  ojczyzny! 

Wolne  od  wszelkiego  zła,  obfituje  we  wszelkie 

dobro.  Lecz  ani  nieśmiertelność  uwielbionego  po 

zmartwychwstaniu  ciała,  ani  królowanie  duszy  nad 

całym  wszechświatem  i  rozkosze  stąd  czerpane, 

ani 

słodycze 

wspólnego 

pożycia  z  Aniołami 

i  Świętymi  i  samą  Najśw.  Panną  nie  stanowią 

istoty  życia  wiecznego.

Życie  wieczne  to  życie  samego  Boga,  przeni­

kającego  nas  swem  własnem  szczęściem,  to  życie 
nasze  w  Bogu,  bezpośrednio  poznanym  w  swej 

niewysłowionej  Piękności,  to  zetknięcie,  połącze­
nie  z  wewnętrznem  życiem  Boga  w  Trójcy  Św. 

jedynego.

Taki  jest  cel  najwyższy  naszej  doczesnej  piel­

grzymki.  Nato  stworzył  Bóg  ludzi  i  aniołów,  aby 

im  dać  samego  siebie.  Nato  wlał  w  nas  duszę 

rozumną  i  dał  nam  serce  szerokie,  które  całym 

światem  nasycić  się  nie  może,  a  ustawicznie 

pragnie  szczęścia  niezmiennego.  By  nam  wskazać 

ten  cel  i  umożliwić  jego  osiągnięcie,  Syn  Boży 
przybrał  naturę  ludzką  i  stał  się  człowiekiem.

Do  tego  zmierzało  całe  jego  życie,  prace,  mo­

dlitwy  i  ofiara  na  krzyżu.  Nato  założył  Kościół, 

ustanowił  Sakramenta  św.,  ku  temu  jedynemu  ce­

lowi  kieruje  Opatrzność  losy  świata.  Wszystkie 

łaski  i  dary  Boże  są  tylko  środkiem  do  tego,  by

background image

223

nas  uzdolnił  i  przygotował  do  posiadania  najwięk­

szego  Daru,  jakim  jest  On  sam!

Stokroć  szczęśliwy,  kto  zrozumiał  tę  prostą 

a  najważniejszą  prawdę,  że  obecnie  pielgrzymu­

jemy  do  Boga,  by  z  nim  żyć  na  wieki.  Stokroć 

szczęśliwy,  kto  choć  odrobinę  zrozumiał,  kim  jest 

Bóg,  jak  niesłychanie  wielkiem  i  pięknem  jest 

Dobro  nieskończone.  Nadzieja  wielkiej  przyszłości 

podnosi  serce.  Więc  niezadługo  —   za  lat  10... 

20,  może  najwyżej  50,  mam  »wnijść  w  wesele 

Pana  mego?«  Teraz  śmiertelny,  mam  żyć  na  wieki 

i  to  życiem  samego  Boga!  O  przyszłości!  —   Czemu 

o  tern  tak  mało  myślimy?  —   »Jako  pragnie  jeleń 

do  źródeł  wodnych,  tak  pragnie  dusza  moja  do 

Ciebie,  Boże.  Pragnie  dusza  moja  do  Boga,  moc­

nego,  żywego:  kiedyż  przyjdę  a  okażę  się  przed 

obliczem  Bożem?«  (Ps.  41,  2.  3).

background image

SPIS  RZECZY.

Sir.

Przedmowa............................................................ 

5

Poznać  Boga  jest  naszem  za d a n iem .................  

9

Rozum  może  Go  poznać  ze  ś w ia t a .................  

25

Obszerniejsza i  łatwiejsza znajomość  Boga z  obja­

wienia  ............................................................ 

39

Istota  nieskończenie  d o sk on a ła .......................... 

49

Całkowicie  pojedynczy  czyli  niezłożony  . . . .  

63

Odwieczna  pełnia  niezmiennego  życia  . . . .  

79

Wszechobecność  niezmierzonego  Ducha  .

.

.

 

93

Samowiedza  nieskończonej  M y ś l i ..........................111

Bezgraniczna  Miłość  hojna...................................... 129

Ojcowska  Opatrzność  zawsze  czynna...................... 145

Świadczy  o  niej  nawet  zło  na  świecie  . . . .   157

Nasza  miłość  Najwyższego  Dobra  .  . 

. . .   177

Zycie  Jedynego  w  Trzech  Osobach  . . . .  

191

Nasze  w  tern  boskiem  życiu  uczestnictwo  .  .  .  211