background image

 

NIEUFNOŚĆ POMIĘDZY PŁCIAMI* 

Rozpoczynając  dzisiejszą  prelekcję  poświęconą  pewnym  problemom  w  relacjach  między 

płciami, muszę prosić, abyście państwo nie czuli się zawiedzeni. Zasadniczo bowiem nie będę się 

zajmować tym aspektem omawianego problemu, który ma największe znaczenie dla lekarza. Do-

piero  na  zakończenie  pokrótce  omówię  kwestię  terapii.  Znacznie  ważniejsze  jest  dla  mnie 

zwrócenie państwa uwagi na parę psychologicznych powodów nieufności pomiędzy płciami. 

Relacje pomiędzy mężczyznami i kobietami w dużej mierze przypominają relacje pomiędzy 

dziećmi  i  rodzicami,  a  podobieństwo  to  polega  na  tym,  że  wolimy  koncentrować  się  na  ich 

pozytywnych  aspektach.  Wolimy  przyjmować  założenie,  że  to  miłość  stanowi  coś,  co  jest  nam 

dane w sposób podstawowy, a wrogość przydarza się w sposób przypadkowy i można jej uniknąć. 

Choć znane nam są potoczne wyrażenia, takie jak „walka płci" albo „wrogość pomiędzy płciami", 

musimy  przyznać,  że  niewiele  one  znaczą.  Powodują,  że  zbytnio  skupiamy  się  na  związkach 

seksualnych  pomiędzy  mężczyznami  i  kobietami,  co  łatwo  może  doprowadzić  do  zbyt  jedno-

stronnego  podejścia  w  kwestii  relacji  pomiędzy  płciami.  Istotnie,  sięgając  do  licznych  opisów 

przypadków,  można  wyciągnąć  wniosek,  że  związki  miłosne  dość łatwo ulegają rozkładowi pod 

wpływem jawnej lub ukrytej wrogości. 

Z drugiej strony, mamy wielką skłonność do zrzucania odpowiedzialności za te trudności na 

indywidualny  zły  los,  na  niedopasowanie  partnerów  albo  na  przyczyny  natury  społecznej  lub 

ekonomicznej. 

Nasze  przypuszczenia  dotyczące  indywidualnych  przyczyn  kiepskich  relacji  pomiędzy 

mężczyznami i kobietami mogą być trafne. Niemniej, z powodu rozpowszechnienia lub inaczej - 

nagminnego  występowania  zaburzeń  w  relacjach  miłosnych,  musimy  zadać  pytanie,  czy 

zaburzenia spotykane w indywidualnych przypadkach nie mają jakiegoś wspólnego podłoża i czy 

nie  można  by  znaleźć  jakiegoś  wspólnego  mianownika  łączącego  przypadki  tak  często  i  łatwo 

pojawiającej się podejrzliwości pomiędzy płciami. 

Jest  niemal  niewykonalne  dokonanie  pełnego  przeglądu  tak  obszernego  zagadnienia  w 

ramach  krótkiego  wykładu.  Nie  wspomnę  więc  nawet  o  takich  czynnikach,  jak  pochodzenie  i 

wpływ takich społecznych instytucji, jak małżeństwo. Mam jedynie zamiar zająć się niektórymi  

* Odczytane 20 listopada 1930 roku w berlińsko-brandenburskiej filii Stowarzyszenia Medycznego Niemek, Das Misstrauen zwischen den 

Ge-schlechtern, „Die Arztin", VII, 1931, s. 5-12. Przedruk w wersji angielskiej za pozwoleniem spadkobierców Karen Horney.

 

 

background image

przypadkowo  wybranymi  czynnikami,  które  byłyby  psychologicznie  zrozumiałe  i  miałyby 

związek z przyczynami i następstwami istnienia wrogości i napięcia pomiędzy płciami. 

Chciałabym zacząć od bardzo banalnego stwierdzenia, że ta atmosfera podejrzliwości jest w 

dużej  mierze  zrozumiała  i  uzasadniona.  Najwyraźniej  nie  ma  ona  nic  wspólnego  z  konkretnym 

partnerem, a raczej z intensywnością afektów i trudnościami w ich opanowaniu. 

Wiemy albo niejasno zdajemy sobie sprawę z tego, że afekty te mogą prowadzić do ekstazy, 

do wyrzeczenia się siebie, co oznacza skok w to, co nieograniczone i niezmierzone. Może dlatego 

właśnie  prawdziwa  namiętność  jest  czymś  tak  rzadkim.  Bo  tak  jak  dobry  przedsiębiorca,  nie-

chętnie  stawiamy  wszystko  na  jedną  kartę.  Skłonni  jesteśmy  zachowywać  powściągliwość  i  w 

każdej  chwili  gotowi  jesteśmy  do  odwrotu.  Tak  czy  inaczej,  instynkt  samozachowawczy 

wywołuje  w  nas  naturalny  lęk  przed  zatraceniem  się  w  drugiej  osobie.  Dlatego  właśnie  to,  co 

dzieje się w przypadku miłości, dzieje się w przypadku wychowania i psychoanalizy: każdy myśli, 

ż

e wszystko o nich wie, ale rzadko jest tak naprawdę. Mamy skłonność nie dostrzegać, jak mało z 

siebie  dajemy,  ale  tym  wyraźniej  dostrzegamy  podobny  brak  u  partnera,  co  znajduje  wyraz  w 

myślach typu „tak naprawdę nigdy mnie nie kochałeś". Żona, która ma myśli samobójcze, bo mąż 

nie poświęca jej całego swego czasu i uwagi i nie obdarza jej całą swoją miłością, nie zauważy, 

jak wiele jej własnej wrogości, ukrytej mściwości i agresji znajduje wyraz w takim nastawieniu. 

Będzie  odczuwała  tylko  rozpacz  z  powodu  nadmiaru  swojej  „miłości",  jednocześnie  boleśnie 

odczuwając  i  wyraźnie  widząc  brak  miłości  u  swojego  partnera.  Nawet  Strindberg  [który  był 

mizoginistą],  broniąc  się,  nadmienił  przy  jakiejś  okazji,  że  nie  jest  wrogiem  kobiet,  ale  że  to 

kobiety go nienawidzą i dręczą. 

Nie  mamy  tu  w  żadnym  razie  do  czynienia  z  jakimiś  patologicznymi  zjawiskami.  W 

przypadkach  patologicznych  dostrzegamy  jedynie  zniekształcenie  i  przerysowanie  pewnych 

powszechnych  i  normalnych  zjawisk.  Każdy  będzie  skłonny  do  pewnego  stopnia  nie  zauważać 

własnych  agresywnych  odruchów,  jednocześnie  pod  naciskiem  swego  nieczystego  sumienia 

dokonując  ich  projekcji*  na  partnera.  Proces  ten  musi  z  konieczności  budzić  jawne  lub  ukryte 

wątpliwości  co  do  miłości,  wierności,  szczerości  i  życzliwości  partnera.  Dlatego  właśnie  wolę 

mówić  o  nieufności,  a  nie  o  nienawiści  pomiędzy  płciami;  bowiem  dzięki  posiadanemu  doświa-

dczeniu jest nam lepiej znane uczucie nieufności. 

Innym,  niemal  nieuniknionym  źródłem  rozczarowań  i  nieufności  w  naszym  normalnym 

ż

yciu  miłosnym  jest  to,  że  sama  intensywność  naszych  uczuć  miłosnych  wznieca  wszystkie 

głęboko  w  nas  drzemiące  najskrytsze  nadzieje  i  tęsknoty  za  szczęściem.  Wszystkie  nasze 

nieświadome pragnienia, wzajemnie sprzeczne i rozprzestrzeniające się bezgranicznie 

* Projekcja to obronny proces psychiczny rzutowania cech, impulsów i myśli podmiotu na przedmiot (przyp. 

tłum. pol.). 

background image

we wszystkich kierunkach, czekają tu na swoje spełnienie. Oczekujemy od partnera, aby był silny, 

a jednocześnie bezbronny, aby dominował nad nami i był nam powolny, aby był ascetyczny oraz 

zmysłowy.  Powinien  nas  gwałcić  i  być  czuły,  poświęcać  czas  wyłącznie  nam,  lecz  także  być 

głęboko  pochłonięty  pracą  twórczą.  Dopóki  wydaje  nam  się,  że  mógłby  on  naprawdę  spełnić 

wszystkie  te  oczekiwania,  mamy  tendencję  do  przeceniania  jego  wartości  jako  obiektu 

seksualnego.  Tę  zawyżoną  ocenę  traktujemy  jako  miarę  naszej  miłości,  tymczasem  wyraża  ona 

tak naprawdę jedynie miarę naszych oczekiwań. Sama natura naszych żądań czyni ich spełnienie 

niemożliwym. W tym tkwi przyczyna naszych rozczarowań, którym mniej lub bardziej skutecznie 

usiłujemy stawiać czoło. W sprzyjających okolicznościach nie musimy nawet uświadamiać sobie 

wielkiej  liczby  naszych  rozczarowań,  tak  jak  nie  byliśmy  również  świadomi  rozmiarów  naszych 

ukrytych  oczekiwań.  Jednak  pozostają  w  nas  jakieś  ślady  nieufności,  jak  u  dziecka,  które 

odkrywa, że ojciec nie jest jednak w stanie dać mu gwiazdki z nieba. 

Jak dotąd nasze rozważania z pewnością nie były ani szczególnie oryginalne, ani nie miały 

charakteru  specyficznie  psychoanalitycznego,  a  niejednokrotnie  kwestie  te  były  formułowane 

lepiej w przeszłości. Podejście analityczne rozpoczyna się wraz z postawieniem pytania: Jakie to 

szczególne  czynniki  w  ludzkim  rozwoju  prowadzą  do  rozbieżności  pomiędzy  oczekiwaniami  a 

możliwością  ich  spełnienia  i  co  powoduje,  że  mają  one  szczególne  znaczenie  w  konkretnych 

przypadkach? Zacznijmy od ogólnej refleksji. Pomiędzy rozwojem człowieka a zwierzęcia istnieje 

zasadnicza  różnica,  a  mianowicie  długi  okres  bezradności  i  uzależnienia  niemowlęcia.  Raj 

dzieciństwa najczęściej jest tylko iluzją, którą lubią łudzić się dorośli. Jednak dla dziecka ten raj 

zaludniony  jest  zbyt  wieloma  niebezpiecznymi  potworami.  Nieprzyjemne  doświadczenia  w 

kontaktach  z  płcią  przeciwną  wydają  się  nieuniknione.  Wystarczy  tylko  przywołać  zdolność 

dzieci, nawet bardzo małych, do ulegania namiętnym i instynktownym pragnieniom seksualnym, 

podobnym  do  odczuwanych  przez  dorosłych,  a  jednak  różnym  od  nich.  Dzieci  różnią  od 

dorosłych  cele  ich  popędów,  ale  przede  wszystkim  niewinna  szczerość  ich  żądań.  Trudno  im 

wyrażać swoje pragnienia w sposób bezpośredni, a gdy tak się dzieje, nie są traktowane poważnie. 

Ich  powaga  odbierana  jest  czasami  jako  rezolutność,  może  też  być  w  ogóle  nie  dostrzegana  lub 

odrzucana.  Krótko  mówiąc,  dzieci  narażone  są  na  bolesne  i  upokarzające  doświadczenia  bycia 

odrzuconym,  zdradzanym  i  okłamywanym.  Mogą  również  być  zmuszone  do  ustąpienia  miejsca 

jednemu z rodziców lub rodzeństwu, a kiedy bawiąc się swoim ciałem, poszukują przyjemności, 

których odmawiają im dorośli, spotykają się z groźbami i zastraszeniem. Dziecko jest wobec tego 

wszystkiego  zasadniczo  bezbronne.  Nie  jest  w  stanie  w  żaden  sposób,  lub  tylko  w  bardzo 

znikomym  stopniu,  dać  upustu  swojej  wściekłości,  nie  potrafi  też  uporać  się  z  tym  doświad-

czeniem  poprzez  ogarnięcie  go  intelektem.  Zatem  dziecko  tłumi  w  sobie  gniew  i  agresję,  które 

przybierają  postać  wybujałych  fantazji,  z  rzadka  tylko  pojawiających  się  w  polu  świadomości  i 

background image

mających z punktu widzenia dorosłych wręcz zbrodniczy charakter, od zabierania siłą i kradzieży 

po  zabijanie,  palenie,  ćwiartowanie  i  duszenie.  Ponieważ  dziecko  niejasno  zdaje  sobie  sprawę  z 

tkwiących w nim destrukcyjnych sił, więc w myśl prawa odwetu czuje się podobnie zagrożone ze 

strony  dorosłych.  Oto  źródło  tych  dziecięcych  lęków,  od  których  żadne  dziecko  nie  jest  w  pełni 

wolne.  To  pozwala  nam  już  nieco  lepiej  zrozumieć  obawy  przed  uczuciem  miłości,  o  których 

wspomniałam wcześniej. Właśnie tutaj, w tej najbardziej irracjonalnej ze wszystkich sfer naszego 

doświadczenia,  ożywa  dawny  dziecięcy  lęk  przed  groźnym  ojcem  lub  matką,  i  w  sposób 

instynktowny  zajmujemy  stanowisko  obronne.  Innymi  słowy,  obawa  przed  miłością  zawsze 

będzie  połączona  z  obawą  przed  tym,  co  możemy  wyrządzić  drugiej  osobie  albo  co  ona  może 

wyrządzić nam. Na przykład na wyspach Aru żaden kochanek nigdy nie podaruje ukochanej pukla 

swoich włosów, gdyby się bowiem pokłócili, mogłaby ona go spalić, przez co jej partner zapadłby 

na jakąś chorobę. 

Chciałabym pokrótce omówić, jak konflikty okresu dziecięcego mogą w późniejszym życiu 

wpływać  na  stosunek  do  płci  przeciwnej.  Rozpatrzmy  na  zasadzie  przykładu  typową  sytuację. 

Mała  dziewczynka,  boleśnie  zraniona  z  powodu  jakiegoś  wielkiego  zawodu,  który  spotkał  ją  ze 

strony ojca, przekształci swoją wrodzoną, instynktowną chęć, aby otrzymywać od mężczyzny, w 

mściwe pragnienie, aby odbierać mu siłą. Zatem zostaje położona podwalina pod dalszy kierunek 

rozwoju, prowadzący prosto ku późniejszej postawie, zgodnie z którą kobieta kierować się będzie 

tylko jednym pragnieniem, a mianowicie, aby skrzywdzić mężczyznę, wykorzystać go i wyssać z 

niego ostatnie soki. Staje się wampirem. Przyjmijmy, że ma miejsce podobna przemiana od chęci 

otrzymywania  do  pragnienia  odbierania.  Przyjmijmy  następnie,  że  to  ostatnie  pragnienie  zostało 

wyparte  w  wyniku  lęku  spowodowanego  nieczystym  sumieniem.  Otrzymamy  wówczas 

podstawową konstelację do ukształtowania się pewnego typu kobiety, która nie potrafi nawiązać 

kontaktu z mężczyzną, gdyż obawia się, że każdy mężczyzna będzie ją podejrzewał o to, że coś od 

niego  chce.  W  rzeczywistości  oznacza  to,  że  obawia  się,  iż  może  on  odgadnąć  jej  wyparte 

pragnienia. Albo też, dokonując całkowitej projekcji swoich wypartych pragnień na każdego na-

potkanego mężczyznę, będzie sobie wyobrażać, że chce on ją jedynie wykorzystać, że pragnie od 

niej  tylko  seksualnego  zaspokojenia,  po  czym  porzuci  ją.  Albo  przypuśćmy,  że  reakcja 

upozorowana  wyrażająca  się  przesadną  skromnością  zamaskuje  wyparte  pragnienie  panowania. 

Mamy wówczas typ kobiety, która unika wymagania albo przyjmowania czegokolwiek od męża. 

Taka kobieta, z powodu powracania wypartych treści, będzie reagować depresją na niespełnienie 

jej  nie  wyrażonych,  a  często  nawet  nie  uświadomionych  pragnień.  W  ten  sposób  mimo  woli 

dostaje się z deszczu pod rynnę, podobnie zresztą jak jej partner, bowiem jej depresja da mu się 

we  znaki  o  wiele  silniej  niż  wyrażona  wprost  agresja.  Dość  często  wyparcie  agresji  wobec 

mężczyzny pozbawia kobietę całej jej energii witalnej. Czuje się wówczas bezradna i niezdolna do 

background image

radzenia sobie w życiu. Całą odpowiedzialność za swoją bezradność przerzuci na mężczyznę, nie 

dając  mu  ani  chwili  wytchnienia.  Oto  rodzaj  kobiety,  która  pod  pozorem  dziecięcej  bezradności 

potrafi zdominować swojego mężczyznę. 

Są  to  przykłady  ilustrujące,  jak  fundamentalny  stosunek  kobiet  wobec  mężczyzn  może 

zostać  zaburzony  przez  konflikty  okresu  dziecięcego.  Starając  się  nie  komplikować  sprawy, 

skupiłam  się  tylko  na  jednej  kwestii,  która  wydaje  mi  się  jednak  kluczowa  -  na  zaburzeniach  w 

rozwoju uczuć macierzyńskich. 

Przejdę  teraz  do  prześledzenia  pewnych  cech  psychologii  mężczyzn.  Nie  chcę  tu  badać 

rozwoju  indywidualnych  przypadków,  choć  mogłoby  być  bardzo  pouczające  zaobserwować  na 

przykład ze stanowiska analitycznego, jak nawet mężczyźni, którzy na poziomie świadomym mają 

bardzo  pozytywne  relacje  z  kobietami  i  mają  o  nich  bardzo  pochlebne  zdanie,  gdzieś  w  głębi 

duszy  żywią  wobec  nich  skrytą  nieufność  i  jak  ta  nieufność  wiąże  się  z  uczuciami  do  matki, 

których  doświadczali  w  przeszłości,  kiedy  kształtowała  się  ich  osobowość.  Skupię  się  raczej  na 

pewnych  typowych  postawach  mężczyzn  wobec  kobiet  i  na  tym,  jaki  przybierały  one  kształt  w 

różnych  epokach  historycznych  i  kulturach,  nie  tylko  w  odniesieniu  do  związków  natury 

seksualnej,  lecz  również,  a  nieraz  bardziej,  w  kontekście  nieseksualnym,  jak  na  przykład  w 

odniesieniu do ich ogólnej oceny kobiet. 

Przedstawmy  parę  dowolnie  dobranych  przykładów,  zaczynając  od  Adama  i  Ewy.  Kultura 

ż

ydowska,  jak  wynika  ze  Starego  Testamentu,  jest  jawnie  patriarchalna.  Fakt  ten  znajduje 

odzwierciedlenie  zarówno  w  ich  religii,  w  której  nie  ma  bogiń-matek,  jak  i  w  moralności  i 

obyczajach,  które  nadają  mężowi  prawo  do  rozwiązania  więzów  małżeńskich  przez  zwykły  akt 

porzucenia swojej żony. Tylko jeśli jesteśmy świadomi tego tła kulturowego, potrafimy dostrzec, 

jak dominacja męskiego pierwiastka wpłynęła na dwa wydarzenia w historii o Adamie i Ewie. Po 

pierwsze, kobieca zdolność do dawania życia jest tam częściowo zakwestionowana, a częściowo 

zdewaluowana: Ewa powstała z żebra Adama i nałożona została na nią klątwa, aby w bólach ro-

dziła  dzieci.  Po  drugie,  zinterpretowano  to,  że  skusiła  ona  Adama  do  zjedzenia  owocu  z  drzewa 

poznania, jako pokusę natury seksualnej, co uczyniło z niej kusicielkę seksualną, która sprowadza 

na  mężczyznę  nieszczęścia.  Uważam,  że  te  dwa  elementy,  jeden  płynący  z  niechęci,  a  drugi  z 

lęku,  od  najdawniejszych  czasów  aż  do  dzisiaj  szkodziły  stosunkom  pomiędzy  płciami. 

Przyjrzyjmy  się  temu  bliżej.  Lęk  mężczyzny  przed  kobietą  jest  głęboko  zakorzeniony  w  sferze 

seksualnej,  a  świadczy  o  tym  prosty  fakt,  iż  obawia  się  on  tylko  kobiety  atrakcyjnej  seksualnie, 

która choć silnie go pociąga, musi być trzymana w niewoli. Z drugiej strony, stare kobiety cieszą 

się dużym szacunkiem, nawet w kulturach, w których młoda kobieta budzi lęk i dlatego jest nie-

wolona.  W  niektórych  prymitywnych  kulturach  stara  kobieta  może  mieć  decydujący  głos,  jeśli 

chodzi  o  sprawy  plemienia;  wśród  narodów  azjatyckich  cieszy  się  ona  też  dużą  władzą  i 

background image

prestiżem.  Z  drugiej  strony,  w  prymitywnych  plemionach  kobieta  przez  cały  okres  seksualnej 

aktywności otaczana jest różnymi rodzajami tabu. Kobiety z plemienia Arunta potrafią za pomocą 

magii oddziaływać na męskie narządy płciowe. Jeśli zaśpiewają przed źdźbłem trawy, a następnie 

skierują je albo rzucą w kierunku mężczyzny, ten choruje albo traci genitalia. Kobiety kuszą go, 

doprowadzając  do  zguby.  W  pewnym  wschodnioafrykańskim  plemieniu  mąż  i  żona  nie  śpią 

razem,  oddech  kobiety  mógłby  bowiem  mężczyznę  osłabić.  Jeśli  kobieta  z  pewnego  połu-

dniowoafrykańskiego plemienia przekroczy nogę śpiącego mężczyzny, nie będzie on mógł biegać; 

stąd  wywodzi  się  zasada  zachowywania  wstrzemięźliwości  seksualnej  przez  dwa  do  pięciu  dni 

przed  polowaniem,  działaniami  wojennymi  lub  połowem  ryb.  Jeszcze  silniej  odczuwany  jest  lęk 

przed miesiączką, ciążą i porodem. W okresie miesiączki kobiety otacza wiele tabu - mężczyzna, 

który  dotknie  miesiączkującej  kobiety,  umrze.  U  podstaw  tego  wszystkiego  leży  jedna  główna 

myśl: kobieta to tajemnicze stworzenie, które komunikuje się z duchami, a zatem dysponuje ma-

gicznymi  mocami,  których  może  użyć,  aby  wyrządzić  krzywdę  mężczyźnie.  Musi  on  więc 

zabezpieczyć się przed jej mocami poprzez poddanie jej swojej woli. Dlatego w Bengalu plemię 

Miri  nie  pozwala  swoim  kobietom  jeść  mięsa  tygrysa,  aby  nie  stały  się  zbyt  silne.  Mężczyźni 

plemienia  Wata-wela  ze  wschodniej  Afryki  utrzymują  w  tajemnicy  przed  kobietami  umiejętność 

rozpalania  ognia,  aby  nie  zapanowały  one  nad  nimi.  Indianie  z  Kalifornii  odprawiają  ceremonie 

mające  na  celu  zapewnienie  uległości  kobiet;  jeden  z  mężczyzn  przebiera  się  za  diabła,  aby 

zastraszyć  kobiety.  Arabowie  z Mekki, aby nie dopuścić do zażyłości pomiędzy kobietami a ich 

panami, wykluczają je z uczestnictwa w obrzędach religijnych. Podobne obyczaje odnajdujemy w 

ś

redniowieczu  -  kultowi  Matki  Boskiej  towarzyszy  palenie  czarownic;  adoracja  „czystej" 

macierzyńskości,  całkowicie  wyzuta  z  elementów  seksualnych,  obok  okrutnej  eliminacji  kobiet 

pociągających  pod  względem  seksualnym.  Tu  znowu  można  doszukać  się  leżącego  u  podstaw 

takiego  działania  lęku,  albowiem  czarownica  jest  kimś,  kto  ma  konszachty  z  diabłem.  Obecnie, 

kiedy nasza agresja przybiera formy bardziej cywilizowane, palimy kobiety tylko w sposób sym-

boliczny,  czasem  z  nieukrywaną  wrogością,  a  czasem  z  pozorną  życzliwością.  Tak  czy  inaczej, 

„Żyd musi spłonąć"*. W życzliwych, potajemnych autodafe wypowiada się pod adresem kobiety 

wiele  komplementów,  szkoda  tylko,  że  w  swojej  naturalnej,  przez  Boga  stworzonej  postaci  nie 

dorównuje  ona  mężczyźnie.  Mobius  zwrócił  uwagę,  że  mózg  kobiety  waży  mniej  niż  mózg 

mężczyzny, ale to, co sugeruje owo stwierdzenie, niekoniecznie musi być wyrażane w sposób 

 

* Jest to cytat z dzieła Mądry Natan osiemnastowiecznego humanisty Gottholda Efraima Lessinga, rzecznika 

oświecenia i racjonalizmu. Wyrażenie to weszło do potocznego obiegu i oznaczało, że jeśli ktoś jest Żydem, to jest 
winny, choćby jego uczynki były prawe i wypływały z jak najlepszych intencji (przyp, tłumacza z wersji niem.). 

 
 
 
 

background image

tak nieoględny. Przeciwnie, można podkreślać, że kobieta wcale nie jest gorsza, tylko inna, ale że 

niestety nie posiada ona lub posiada mniej tych ludzkich lub kulturowych cech, które tak wysoko 

ceni sobie mężczyzna. Mówi się, że jest głęboko zakorzeniona w sferze osobistej i emocjonalnej, 

co  jest  wspaniałe;  niestety  powoduje  to,  że  jest  ona  niezdolna  do  obiektywizmu  i  wymierzania 

sprawiedliwości,  a  zatem  nie  może  sprawować  funkcji  sądowniczych  i  rządowych  oraz 

duchowych. Mówi się, że jest w swoim żywiole tylko w sferze Erosa. Sprawy duchowe obce są jej 

najgłębszej  istocie  i  jest  na  bakier  z  trendami  kulturalnymi.  Jest  zatem,  jak  otwarcie  stwierdzają 

Azjaci,  istotą  niższej  kategorii.  Kobieta  może  być  pracowita  i  użyteczna,  jest  jednak  niestety 

niezdolna do wydajnej i niezależnie wykonywanej pracy. Przeszkodę na drodze jej prawdziwych 

osiągnięć  stanowią  godne  pożałowania,  krwawe  tragedie  menstruacji  i  porodu.  I  dlatego  każdy 

mężczyzna po cichu dziękuje swojemu Bogu, tak jak robi to w swych modlitwach pobożny Żyd, 

ż

e nie urodził się kobietą. 

Stosunek  mężczyzny  do  macierzyństwa  to  temat  obszerny  i  skomplikowany.  Na  ogół  nie 

dostrzega  się  żadnych  problemów  w  tej  kwestii.  Nawet  mizoginista  jest  najwyraźniej  skłonny 

szanować  kobietę  jako  matkę  i  pod  pewnymi  warunkami,  o  których  mowa  była  powyżej  w 

kontekście  kultu  Matki  Boskiej,  odnosić  się  z  czcią  do  jej  uczuć  macierzyńskich.  Aby  uzyskać 

jaśniejszy obraz sytuacji, musimy rozróżnić dwie postawy przyjmowane przez mężczyzn: ich po-

stawę  wobec  uczuć  macierzyńskich,  w  najczystszej  postaci  występujących  w  kulcie  Matki 

Boskiej,  oraz  postawę  wobec  samego  macierzyństwa,  takiego  jakie  odnajdujemy  w  symbolice 

pradawnych bogiń-matek. Mężczyźni zawsze będą aprobować uczucia macierzyńskie, znajdujące 

wyraz  w  niektórych  duchowych  przymiotach  kobiet,  a  zatem  wizerunek  życiodajnej, 

bezinteresownej  i  pełnej  poświęcenia  matki.  Postać  taka  stanowi  bowiem  idealne  ucieleśnienie 

kobiety, która mogłaby spełnić wszystkie jego tęsknoty i oczekiwania. W przypadku pradawnych 

bogiń-matek  mężczyzna  nie  czcił  uczuć  macierzyńskich  w  ich  wymiarze  duchowym,  a  raczej 

macierzyństwo  w  najbardziej  dosłownym  i  podstawowym  znaczeniu.  Boginie-matki  to  boginie 

związane z ziemią i jak ziemia płodne. Wydają na świat nowe życie i opiekują się nim. To właśnie 

ta kobieca moc tworzenia życia, ta fundamentalna siła natury napełniała mężczyznę podziwem. I 

właśnie tutaj biorą swój początek wszystkie problemy. Jest bowiem sprzeczne z ludzką naturą, aby 

bez  uczucia  urazy  doceniać  u  innych  umiejętności,  których  samemu  się  nie  posiada.  Dlatego 

znikomy udział mężczyzny w dziele tworzenia nowego życia stał się dla niego ogromną podnietą 

do samodzielnego tworzenia rzeczy nowych. Stworzył on wartości, z których słusznie może być 

dumny.  Państwo,  religia,  sztuka  i  nauka  to  zasadniczo  jego  dzieło,  a  cała  nasza  kultura  nosi  na 

sobie jego znamię. 

Jednak  tak  jak  dzieje  się  to  w  innych  dziedzinach,  również  tutaj  największe  nawet 

osiągnięcia  i  satysfakcja,  jeśli  powstają  w  wyniku  sublimacji,  nie  są  w  stanie  w  pełni 

background image

skompensować tego, czym nie zostaliśmy obdarzeni przez przyrodę. Stąd ewidentna pozostałość 

ogólnej  urazy  mężczyzn  wobec  kobiet.  Ta  uraza  znajduje  wyraz,  również  obecnie,  w 

wynikających  z  nieufności  manewrach  mężczyzn,  mających  na  celu  obronę  ich  sfer  działania 

przed  groźbą  wtargnięcia  w  nie  kobiet;  takie  podłoże  ma  też  ich  tendencja  do  pomniejszania 

wartości  ciąży  i  porodu  i  przypisywania  nadmiernego  znaczenia  męskiej  genitalności.  Taka 

postawa znajduje odzwierciedlenie nie tylko w teoriach naukowych, ale jest również brzemienna 

w  następstwa  w  przypadku  całości  stosunków  pomiędzy  płciami  i  ogólnie  rzecz  biorąc,  w 

przypadku  moralności  seksualnej.  Macierzyństwo,  szczególnie  pozamałżeńskie,  jest  zdecydo-

wanie  niewystarczająco  chronione  przez  prawo  -  jedynym  wyjątkiem  jest  tutaj  ostatnia  próba 

polepszenia tego stanu rzeczy w Rosji.*  Natomiast jest wiele sposobności, aby mogły być

 

spełniane męskie potrzeby seksualne. Dalsze konsekwencje tej męskiej orientacji to tendencja do 

nieodpowiedzialnego folgowania swoim zachciankom seksualnym oraz sprowadzanie kobiety do 

roli obiektu, mającego zaspokajać te czysto fizyczne potrzeby. 

Z  badań  prowadzonych  przez  Bachofena**  wiemy,  że  ten  stan  kulturowej  supremacji 

mężczyzn  nie  trwał  wiecznie,  ale  że  kobiety  zajmowały  kiedyś  centralną  pozycję  w  społe-

czeństwie.  Był  to  okres  tak  zwanego  matriarchatu,  kiedy  prawo  i  obyczaje  koncentrowały  się 

wokół  matki.  Wówczas,  jak  pokazał  to  Sofokles  w  Eumenidach,  to  matkobójstwo  stanowiło 

niewybaczalną  zbrodnię,  podczas  gdy  ojcobójstwo  traktowane  było  jako  stosunkowo  drobne 

przewinienie.  Dopiero  w  udokumentowanych  czasach  historycznych  mężczyźni  zaczęli  grać 

wiodącą  rolę  na  polu  polityki,  ekonomii  i  sądownictwa,  jak  również  w  dziedzinie  moralności 

seksualnej.  Wydaje  się,  że  obecnie  przechodzimy  okres  zmagań,  kiedy  kobiety  ponownie 

odważyły się walczyć o równouprawnienie. Jest to etap, którego długości nie jesteśmy jeszcze w 

stanie ocenić. 

Nie chcę być źle zrozumiana - nie sugeruję, że wszelkie nieszczęścia są wynikiem męskiej 

dominacji  i  że  wzajemne  stosunki  pomiędzy  płciami  polepszyłyby  się,  gdyby  przewagę  zdobyły 

kobiety. Musimy sobie jednak zadać pytanie, czy w ogóle walka o władzę pomiędzy płciami jest 

nieunikniona.  W  każdym  okresie  strona  silniejsza  będzie  tworzyć  ideologię  mającą  służyć 

utrzymaniu zdobytej pozycji i uczynieniu tej pozycji znośną dla strony słabszej. W ideologii takiej 

odmienność słabszych będzie interpretowana jako niższość i dowodzić się będzie, że te różnice są 

niezmienne, fundamentalne lub że wynikają z woli Boga. Funkcją takiej ideologii jest ukrywanie 

lub zaprzeczanie istnieniu jakiejkolwiek walki. Oto jedna z możliwych odpowiedzi na zadane 

   *

 Aluzja Karen Horney do rozwiązań przyjętych w Rosji Radzieckiej (przyp. tłum. pol.). 

** Johann Jakob Bachofen (1815-1887) - szwajcarski historyk prawa, etnolog - przedstawiciel ewolucjonizmu, 

badacz zagadnień kultury i jej rozwoju; był twórcą teorii matriarchatu, dowodził, że poprzedzał on patriarchat (przyp. 
tłum. pol.). 

 

background image

na  początku  pytanie,  dlaczego  tak  mało  jesteśmy  świadomi  faktu,  że  walka  pomiędzy  płciami 

istnieje. W interesie mężczyzn leży zaciemnianie tego faktu, a nacisk, jaki kładą na propagowane 

przez siebie ideologie, powoduje, że kobiety również akceptują te teorie. Podjęta przez nas próba 

rozwikłania  tych  racjonalizacji  i  zbadania,  jakie  to  fundamentalne  siły  leżą  u  podstaw  tych 

ideologii, stanowi zaledwie krok na drodze obranej przez Freuda. 

Wydaje mi się, że to, co do tej pory powiedziałam, daje jaśniejszy obraz przyczyn niechęci 

niż  przyczyn  lęku,  chciałabym  więc  pokrótce  omówić  ten  drugi  problem.  Przekonaliśmy  się,  że 

mężczyzna  lęka  się  kobiety  jako  istoty  seksualnej.  Jak  należy  to  rozumieć?  Najbardziej 

zrozumiały  aspekt  tego  lęku  można  dostrzec  w  plemieniu  Arunta.  Uważają  oni,  że  kobieta  ma 

magiczną  moc  oddziaływania  na  męskie  narządy  płciowe.  To  właśnie  w  analizie  określamy 

mianem  lęku  kastracyjnego.  Jest  to  lęk  o  źródłach  psychogennych,  który  wypływa  z  dawnego 

poczucia  winy  i  lęków  dziecięcych.  Jego  anatomiczno-psychologiczne  jądro  zasadza  się  na  tym, 

ż

e  podczas  stosunku  mężczyzna  musi  powierzyć  swoje  genitalia  ciału  kobiety,  że  obdarzają 

swoim  nasieniem  i  interpretuje  to  jako  zrzeczenie  się  na  rzecz  kobiety  siły  witalnej,  i  podobnie 

doświadcza ustania wzwodu po stosunku - jako dowodu na to, że został osłabiony przez kobietę. 

Chociaż następująca idea nie została jeszcze dokładnie zbadana, jest wysoce prawdopodobne, że 

zgodnie  z  danymi  analitycznymi  i  etnologicznymi  stosunek  do  matki  jest  silniej  i  bardziej 

bezpośrednio  związany  ze  strachem  przed  śmiercią  niż  stosunek  do  ojca.  Nauczyliśmy  się  rozu-

mieć  tęsknotę  za  śmiercią  jako  tęsknotę  za  ponownym  zjednoczeniem  z  matką.  W  afrykańskich 

bajkach  to  kobieta  sprawia,  że  na  świecie  pojawia  się  śmierć.  Wielkie  boginie-matki  również 

sprowadzały śmierć i zniszczenie. To tak jakbyśmy byli opętani ideą, że ten, kto obdarza życiem, 

ma  również  zdolność  do  odbierania  go.  Jest  jeszcze  trzeci  aspekt  męskiej  obawy  przed  kobietą, 

który trudniej zrozumieć i udowodnić, ale który można pokazać, obserwując pewne powtarzające 

się  zjawiska  w  świecie  zwierzęcym.  Widzimy,  że  samiec  jest  dość  często  wyposażony  w  pewne 

specyficzne  stymulanty  służące  zwabieniu  do  siebie  samicy  albo  w  pewne  specyficzne 

mechanizmy  umożliwiające  mu  przytrzymanie  jej  podczas  aktu  seksualnego.  Taki  stan  rzeczy 

byłby  trudny  do  zrozumienia,  gdyby  samica  zwierzęcia  odznaczała  się  równie  silnymi  lub 

rozbudowanymi jak u samca potrzebami natury seksualnej. W rzeczy samej obserwacja wykazuje, 

ż

e po zapłodnieniu samica w sposób bezwarunkowy odrzuca samca. Chociaż odnosząc przykłady 

zaczerpnięte  ze  świata  zwierząt  do  istot  ludzkich  trzeba  zachować  maksymalną  ostrożność,  w 

kontekście  naszych  rozważań  dopuszczalne  jest  postawienie  następującego  pytania:  Czy  to 

możliwe,  że  pod  względem  seksualnym  mężczyzna  jest  bardziej  zależny  od  kobiety  niż  ona  od 

niego, ponieważ u kobiet część energii seksualnej związana jest z procesem rozrodczym? Czy to 

możliwe więc, aby w żywotnym interesie mężczyzn leżało utrzymywanie kobiet w zależności od 

siebie?  To  tyle  na  temat  czynników,  które  zdają  się  leżeć  u  źródeł  wielkiej  walki  o  władzę 

background image

pomiędzy  mężczyznami  i  kobietami,  przynajmniej  z  punktu  widzenia  ich  psychogennego 

charakteru i o tyle, o ile dotyczą one mężczyzn. 

Temu  wielowymiarowemu  zjawisku  zwanemu  miłością  udaje  się  przerzucać  mosty  od 

samotności  na  tym  brzegu  do  samotności  na  tamtym  brzegu.  Te  mosty  mogą  być  niezwykle 

piękne,  ale  rzadko  kiedy  trwają  całą  wieczność  i  często  nie  są  w  stanie  bez  zarwania  się  unieść 

zbyt wielkiego ciężaru. Oto jeszcze inna odpowiedź na postawione na początku pytanie, dlaczego 

w stosunkach pomiędzy płciami wyraźniej dostrzegamy miłość niż nienawiść - jest tak dlatego, że 

jedność  płci  daje  nam  największe  możliwości  osiągnięcia  szczęścia.  Mamy  w  związku  z  tym 

naturalną  skłonność  do  niedostrzegania,  jak  potężne  są  destrukcyjne  siły,  które  nieustannie 

próbują zniszczyć nasze szanse na szczęście. 

Można  by  na  zakończenie  postawić  pytanie,  w  jaki  sposób  wiedza  psychoanalityczna 

mogłaby  przyczynić  się  do  zmniejszenia  nieufności  pomiędzy  płciami.  Nie  ma  na  to 

jednoznacznej  odpowiedzi.  Obawa  przed  siłą  afektów  oraz  trudność  w  panowaniu  nad  nimi  w 

relacji miłosnej, wynikający stąd konflikt pomiędzy uległością a instynktem samozachowawczym, 

pomiędzy Ja a Ty, jest najzupełniej zrozumiałym, nieuniknionym i w pewnym sensie normalnym 

zjawiskiem. To samo w zasadzie odnosi się do naszej skłonności do nieufności, która wypływa z 

nie  rozstrzygniętych  konfliktów  dziecięcych.  Te  konflikty  okresu  dziecięcego  mogą  jednak 

znacznie różnić się stopniem nasilenia i pozostawiają po sobie różnego rodzaju, mniej lub bardziej 

głębokie  ślady.  Psychoanaliza  może  nie  tylko  w  indywidualnych  przypadkach  pomóc  w 

polepszeniu  relacji  z  przeciwną  płcią,  ale  może  też  starać  się  polepszyć  psychologiczne  uwa-

runkowania  dzieciństwa  i  zapobiec  pojawieniu  się  nadmiernych  konfliktów.  Z  tym  oczywiście 

wiążemy  swoje  nadzieje  na  przyszłość.  W  tej  doniosłej  walce  o  władzę  analiza  może  spełnić 

ważną rolę poprzez ujawnienie prawdziwych pobudek tych zmagań. Tego rodzaju ujawnienie nie 

zlikwiduje samych motywów, ale może przyczynić się do prowadzenia tej walki w sposób jawny 

zamiast przenoszenia jej na kwestie poboczne.