background image

ZAŁUSKI 

Ł

ukasz

  - 

filozof,  teolog,  ur.  w  1604  w  woj.  mińskim  na  Białorusi, 

zm. 20 VIII 1673 w Wilnie.

W 1620 wstąpił do zakonu jezuitów i w Wilnie odbył dwuletni nowicjat. 

W  Akademii  Wileńskiej  studiował  filozofię  (1625-1628)  i  teologię  (1629- 

1633).  Święcenia  kapłańskie  przyjął  w  1632  w  Wilnie.  W  1639  w  Akademii 

Wileńskiej  uzyskał  magisterium  sztuk  wyzwolonych  i  filozofii,  a  w  1652 

doktorat teologii. Tam wykładał filozofię (1637-1640) i teologię (1651-1654). 

Był  pierwszym  przełożonym  placówki  jezuickiej  w  Mińsku  na  Białorusi 

(1657/1658),  prefektem  studiów  w  Nieświeżu  (1658/1659),  prof.  teologii  w 

Braniewie (1659/1660) i teologii moralnej w Krożach (1660-1662).

Opublikował  pracę  Universa  philosophia  publice  asserta  in  Alma 

Academia Yilnensi Societatis Iesu (W1 1640). Wg K. Estreichera, wydał także 

Compendium totius philosophiae (W1 1640), zapewne jednak chodzi o ten sam 

druk.  Ponadto  wydał  traktat  o  Najświętszym  Sakramencie  De  sumptione 

Sacrae  Eucharistiae  sub  utraąue  specie  (W1  1637),  kazanie  o  św.  Teresie 

Wielkiej i kilka panegiryków. Jego wykłady z teologii pozostały w rpsie.

Universa philosophia [...] stanowi obszerny zbiór zagadnień na dysputę 

w  celu  uzyskania  magisterium  sztuk  wyzwolonych  i  filozofii  (posiada  aż  200 

stron, 257 par ). Dyspucie przewodniczył Z., a wybranych tez z tego zestawu 

bronił student Michał Mniszek z Kończyc Wielkich (na Śląsku Cieszyńskim?), 

który  później  studiował  w  Lowanium,  gdzie  w  czasie  studiów  zmarł.  W 

książce  nie  ma  wzmianki  o  Z.,  ale  jego  autorstwo  jest  od  dawna  znane 

bibliografom. Potwierdzają je jezuickie katalogi: Z. prowadził w latach 1637— 

1640  kurs  filozofii  w  Akademii  Wileńskiej,  a  dysputy  z  całości  filozofii 

prowadzono pod koniec trzeciego roku studiów.

We  Wstępie  do  I  części  dziełka,  tj.  do  Filozofii  praktycznej,  Z.  wyraża 

ogólne poglądy na temat filozofii i jej roli w życiu („Wiedzieć dużo jest rzeczą 

chwalebną. Jednakże wielkim uszczerbkiem dla chwały jest to, że wiedziałeś, 

iż  coś  należało  czynić,  i  mogłeś  to  wykonać,  a  nie  zrobiłeś.  Chcę,  byś  był 

filozofem,  a  nie  tylko  mędrcem,  ale  też  i  dobrym  człowiekiem”  -  tamże,  1). 

Filozofia  powinna  wpływać  na  życie  i  je  kształtować.  Jest  związana  z 

działaniem, z życiem, dlatego nazywa się filozofią praktyczną

Filozofia  praktyczna  dzieli  się  na  etykę  (indywidualną),  ekonomikę  i 

politykę.  Podstawowa  zasada  etyki  indywidualnej  (osobowej)  brzmi:

Załuski Łukasz 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

i

background image

„Rodzimy  się  ludźmi,  a  stajemy  się  dobrymi  dzięki  poznawaniu  cnoty  i 

ćwiczeniu się w niej”. Celem człowieka jest szczęście, którego wszyscy ludzie 

pragną.  Osiąga  się  je  przez  praktykowanie  cnót.  Przed  omawianiem  cnót  Z. 

rozprawia „o uczuciach ducha, które nazywa się pasjami”. Pasje to poruszenia 

pożądania  zmysłowego  w  następstwie  poznania  dobra  lub  zła,  połączone  z 

reakcją  ciała  (tamże,  par.  19).  Przyjął  11  rodzajów  „pasji”  -  6  w  dziedzinie 

pożądawczej  (in  concupiscibili):  miłość,  nienawiść,  pragnienie,  odraza 

(wstręt),  przyjemność  (delektacja),  smutek,  oraz  5  w  dziedzinie  gniewliwości 

(in irascibili): nadzieja, rozpacz, odwaga, strach i złość (tamże, par. 20). Pasje 

wywierają  wpływ  na  praktykowanie  cnót:  wspomagają  lub  utrudniają 

wykonywanie dobrych czynów. Cnota jest „sprawnością w działaniu na rzecz 

dobra”;  dzieli  się  na  intelektualną  i  moralną.  Z.  analizuje  następujące  cnoty: 

roztropność,  sprawiedliwość,  męstwo,  umiar.  Etyka  ta  jest  więc  aretologią, 

czyli nauką o cnotach.

W  obrębie  ekonomiki  Z.  omawia  m  in.  zagadnienie  wychowania  mło­

dzieży  oraz  rolę  dobrego  nauczyciela  i  wychowawcy  (tamże,  par.  61-62). 

Podkreśla,  że  od  właściwego  wychowania  w  młodości  zależą  w  dużej  mierze 

dalsze losy człowieka, dlatego nie wolno zaniedbać niczego w tym względzie. 

Niezwykle ważne jest to, jakiego wychowawcę mają dzieci. To, jakimi ludźmi 

jesteśmy,  zawdzięczamy  nauczycielom  i  wychowawcom.  Nikomu  nie  wolno 

zamykać dostępu do oświaty, chyba że przez swoją tępotę sam się jej pozbawi.

Z  zakresu  filozofii  spekulatywnej  poruszał  m.in.  następujące 

zagadnienia:  przedmiotem  materialnym  logiki  są  wszystkie  byty  realne  i 

myślne  (tamże,  par.  96);  byty  myślne  (entia  rationis)  mają  istnienie 

obiektywne,  ale tylko w umyśle; przedmiotem metafizyki jest byt realny jako 

taki,  a  bytem  jest  to,  co  nie  posiada  cech  sprzecznych  z  istnieniem.  Istnienie 

bytu nie różni się rzeczowo od istoty.

Z.  w  dużej  mierze  opierał  się  na  Arystotelesie  -  w  filozofii  praktycznej 

(etyce)  szczególnie  na  jego  Etyce  nikomachejskiej.  Poglądy  na  temat  państwa 

czerpał z Polityki, ale podejmował tylko niektóre zagadnienia, porządkując je i 

w wielu kwestiach śladem innych autorów odstępując od Filozofa, aktualizując 

je  i  przystosowując  do  współczesnych  sobie  tendencji.  W  zagadnieniach 

ekonomicznych  opierał  się  na  przypisywanej  wówczas  Arystotelesowi 

Ekonomice.  Filozofia  Z.  jest  więc  szeroko  rozumianym  nowożytnym

Załuski Łukasz 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

arystotelizmem chrześcijańskim o odcieniu suarezjańskim. Co do formy, jest to 

jednak  jeszcze  w  dużej  mierze  komentarz  do  poszczególnych  traktatów 

Arystotelesa,  będących  wówczas  przedmiotem  nauczania  zgodnie  z  jezuicką 

Ratio studiorum. Wyrażają to również tytuły części książki, np. Ex octo libris 

de  Physico  Auditu,  Ex  libris  de  Ortu  et  Interitu,  Ex  libris  de  Anima. 

Najobszerniej została omówiona ówczesna fizyka, czyli filozofia przyrody, a w 

niej dużo miejsca zajmuje psychologia jako nauka o duszy.

W  I  części  książki  znajduje  się  sporo  wypowiedzi  na  temat  postawy 

nazywanej współcześnie patriotyzmem. Ujawnia się on w zatroskaniu o sprawy 

kraju,  zwł.  w  dziedzinie  wychowania  młodego  pokolenia.  Książka  pozwala 

poznać  filozofię  wykładaną  w  Akademii  Wileńskiej  -  wiodącej  wówczas 

uczelni jezuickiej na terenach całej Rzeczypospolitej.

Estr  XXIV  235-236,  XXII  467;  R.  Plećkaitis,  Feodalizmo  laikotarpio 

filosofija Lietuvoje, W1 1975, 199, 201, 393, 488; Lietuvos filosofines minties 

istorijos  saltiniai,  W1  1980,  I  349-350;  L.  Grzebień,  Słownik  polskich 

teologów  katolickich,  Wwa  1983,  IV  525-526;  Encyklopedia  wiedzy  o 

jezuitach na ziemiach Polski i Litwy 1564-1995 (oprać. L. Grzebień), Kr 1996, 

780;  Akademijos  laurai,  W1  1997,  88,  191,  255;  R.  Darowski,  Łukasz  Z.  SJ 

(1604-1673) i jego filozofia, w: Oblicza filozofii XVII wieku, Lb 2008.

Roman Darowski

Załuski Łukasz

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

ZAMOYSKA  JADWIGA  (z  Działyńskich)  -  teoretyk  pedagogiki  katolickiej, 

ur. 4 VII1831 w Warszawie, zm. 4 XI 1923 w Kórniku (pochowana w krypcie 

Działyńskich w kościele w Kórniku).

Z.  wychowywała  się  w  arystokratycznej  rodzinie  -  jej  rodzicami  byli 

Celina  z  Zamoyskich  (córka  ordynata  Stanisława  i  Zofii  z  Czartoryskich)  i 

Tytus  Działyński.  Po  upadku  powstania  listopadowego  Działyńskim 

skonfiskowano  majątek  w  Kórniku  (odzyskany  po  wielu  procesach  w  1842). 

Edukacja  Z.  oparta  była  na  nauczaniu  domowym  (korzystano  ze  zbiorów 

Biblioteki  Kórnickiej)  oraz  podróżach  zagranicznych  (podczas  których 

konsultowano się z mistrzami różnych nauk i sztuk). Jej pierwszą nauczycielką 

była W. Żmichowska, kolejną Angielka A. Birt. Z. władała wieloma językami, 

w tym łaciną, uczyła się greki i języków orientalnych (perskiego, arab ), była 

członkiem paryskiego Tow. Azjatyckiego. W 1852 poślubiła W. Zamoyskiego; 

do  czasu  jego  śmierci  (1868)  uczestniczyła  w  jego  działalności  politycznej 

prowadzonej  w  środowisku  emigracji  paryskiej  (wokół  Hotelu  Lambert).  Po 

śmierci  młodszego  syna  Witolda  (1874)  znalazła  pomoc  duchową  u  księży 

oratorianów.  W  dyskusji  z  nimi,  nawiązując  do  benedyktyńskich  tradycji 

zakonnych oraz na bazie doświadczenia zgromadzonego podczas wizytowania 

zagranicznych  zakładów  oświatowych  tworzyła  swój  program  pracy 

wychowawczo-społecznej.  W  1882  założyła  w  Polsce  przeznaczoną  dla 

dziewcząt  i  kobiet  Szkołę  Pracy  Domowej,  zw.  Zakładem  Kórnickim, 

represjonowaną  przez  zaborców,  działającą  kolejno  w  Kórniku,  Lubowli, 

Brodach i od 1889 w Kuźnicach (Zakopane). Szkoła (funkcjonująca do 1942) 

miała 

na 

celu 

przygotowanie 

Polek 

do 

pełnienia 

obowiązków 

„chrześcijańskich, narodowych i domowych”. Zdobywane w niej umiejętności 

praktyczne,  sprawności  intelektualne  i  duchowe  miały  wspomóc  naród  w 

odzyskaniu wolności.

Prace  Z.:  O  miłości  ojczyzny  (Pz  1899,  Kr  1903

4

);  O  pracy  (Pz  1900, 

1938

2

,  Lb  2001);  O  wychowaniu  (Pz  1900;  nowe  wyd.  Pz  1937,  Lb  2002). 

Wydano  także:  Wspomnienia,  rps  oprać.  M.  Czapska  (Lo  1961);  Zapiski  z 

rekolekcji,  rps  oprać.  M.  Dębowska  (Lb  2004);  Myśli  wybrane,  wybór  W. 

Chałupka (Lb 2007).

Pozostawiła po sobie korespondencję, częściowo wydaną we Francji pt. 

Une grandę ame, une grandę oeuvre. La comtesse Hedwige Z. [...] (P 1930),

Zamoyska

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

częściowo  przechowywaną  w  rpsach,  m.in.  w  Bibliotece  Kórnickiej,  w 

Archiwum „Naszej Przeszłości” w Krakowie oraz w Bibliotece Czartoryskich 

w Krakowie. Była założycielką pisma „Kuźniczanka”.

P

rogram

 

pracy

 

wychówawczo

-

społecznej

Myśl  społeczna  Z.  powstawała 

w  kontekście  realiów  życia  poi.  narodu,  pozbawionego  przez  zaborców 

suwerenności.  Z.  budowała  program  pracy  wychowawczo-społecznej, 

podkreślający  konieczność  wyzbywania  się  narodowych  wad,  z  których  jako 

podstawowe  wymieniała  lenistwo  i  brak  dokładności.  W  tym  kontekście  za 

najważniejszą uznała naukę samej pracy.

Podkreślając  kluczową  rolę  pracy  w  rozwoju  (doskonaleniu)  człowieka, 

zwróciła uwagę, że nikt nie uczy metod i zasad jej wykonywania, właściwego 

ułożenia na tle realiów i celów działania ludzkiego. Uważała, że aby odmienić 

kształt  życia  społecznego,  należy  wnikliwie  zanalizować  podejście  człowieka 

do pracy. Podkreślała czynnik podmiotowy pracy i znaczenie codziennej pracy 

każdego  człowieka,  wykonywanej  małymi  krokami,  lecz  w  sposób  dokładny, 

systematyczny,  wytrwały  i  konsekwentny  („To  czego  Bóg  od  nas  żąda  pod 

względem  wielkości,  to  jest  czynić  w  sposób  wielki  rzeczy  małe”  -  Une 

grandę ame, une grandę oeuvre, 336). Była przekonana, że takiej pracy Polacy 

muszą  się  nauczyć  przez  odkrycie  jej  sensu.  Dlatego  miłość  do  Ojczyzny  to 

nade wszystko wyrwanie się z wad, które - zwielokrotnione w wielu osobach - 

uniemożliwiają właściwy rozwój narodu.

Wyróżniała 3 rodzaje pracy: ręczną (fizyczna, wykonywana przy dużym 

udziale sił cielesnych), umysłową (teoretyczna, intelektualna, dotycząca nauki) 

i  duchową  (moralna  i  religijna).  Taki  podział  posłużył  też  jako  wskazanie 

metody  pozwalającej na  właściwe  rozłożenie pracy  w  życiu indywidualnym i 

narodowym.  Podjęcie  systematycznego  trudu  pracy  w  życiu  indywidualnym 

decyduje o harmonijności ludzkich działań, jest szkołą charakteru, pozwalającą 

człowiekowi  na  spełnienie  najistotniejszych  celów  życia.  W  kontekście 

społecznym doświadczenie trudu każdej pracy jest czynnikiem doskonalącym 

naród i przyczyniającym się do porozumienia pomiędzy różnymi stanami.

Praca  fizyczna  zapewnia  bezpośredni  kontakt  ze  światem,  wyostrza 

realistyczne  spojrzenie,  tłumi  aprioryzm  i  marzycielstwo,  przyczynia  się  do 

zdrowia  psychicznego  i  duchowego,  przeciwdziała  niezaradności,  brakowi 

inicjatywy,  jest  wielką  pomocą  pedagogiczną,  uczącą  systematyczności,

Zamoyska

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

dokładności,  przeciwdziałającą  zarozumiałości  (gdyż  jej  efekty  są  wprost 

namacalne).

Praca umysłowa ma decydujący wpływ na wychowanie młodzieży. Jako 

nauka, kształcenie intelektualne mające na celu usprawnianie władz intelektu, 

daje  umiejętność  posługiwania  się  pojęciami  ogólnymi,  zdolność  do 

abstrakcyjnego  myślenia,  dokonywania  analogii,  syntez  i  analiz.  Decyduje  o 

zdolności do prawidłowego rozumowania i dyskusji, przeciwdziała bierności i 

niedojrzałości  umysłu.  Władze  umysłowe  nieużywane  (np.  po  zakończeniu 

nauki) z czasem tępieją (główną przyczyną tego jest lenistwo).

Praca  duchowa  jako  zaplanowane  i  systematyczne  rozwijanie  własnego 

życia  moralnego  i  religijnego  konieczna  jest  do  realizowania  obowiązków 

chrześcijańskich. Prowadzi ona do pełni człowieczeństwa, gdyż ukierunkowuje 

działania w perspektywie życia wiecznego jako ostatecznego celu człowieka.

O

stateczny

 

cel

 

życia

 

człowieka

 

a

 

wychowanie

W  świetle  ostatecznego 

celu  życia  człowieka  (ku  któremu  wiedzie  droga  poznania,  miłowania  i 

służenia  Bogu)  został  ujęty  przez  Z.  proces  wychowania,  określany  jako 

nadawanie  właściwego  kierunku  myślom,  woli  i  uczuciom  wychowanka. 

Źródłem wszelkich zasad moralnych i ostatecznym celem życia człowieka jest 

Bóg,  dlatego  najważniejszym  zadaniem  wychowawców  jest  kierowanie  życia 

wychowanków  zasadami  nauki  Chrystusa.  Kluczem  do  właściwego  ujęcia  i 

wyjaśnienia  zasad  wychowania  katolickiego  jest  katechizm,  jako  streszczenie 

prawd  wiary  zawartych  w  Piśmie  Świętym.  Z.  uważała,  że  to  z  wiary 

wypływają  podstawowe  zasady  wychowania,  dlatego  ich  wykład  oparła  na 

dwunastu  artykułach  Składu  Apostolskiego.  Prawa  rządzące  wychowaniem 

wyjaśniała  przez  poszczególne  przykazania  (dekalog,  przykazania  miłości, 

przykazania kościelne).

Jako  przeszkody  w  procesie  wychowania  wskazała  grzechy  (główne, 

przeciwko  Duchowi  Świętemu,  wołające  o  pomstę  do  nieba,  cudze).  W  tym 

kontekście  owocami  wychowania  są  cnoty  (roztropność,  sprawiedliwość, 

wstrzemięźliwość,  męstwo)  i  błogosławieństwa.  Wychowawca  powinien  być 

żywym wzorem tego, czego uczy, stąd proces wychowania musi rozpocząć od 

siebie.

Z.  akcentowała  znaczenie  czynnika  wolitywnego  w  wychowaniu,  a 

dopiero  później  wszechstronne  kształcenie  intelektu.  Odwoływanie  się  w

Zamoyska

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

wychowaniu  pierwszoplanowo  do  czynnika  intelektualnego  (co  przejawia  się 

np. w nieustannych tłumaczeniach i rozmowach) „daje rozumienie zasad, a nie 

uczy  wprowadzania  ich  w  czyn”,  co  skutkuje  moralną  chwiej  nością, 

niesamodzielnością i biernością osób (i całych społeczeństw) - wiedzą co mają 

czynić, a jednak tego nie czynią.

Z.  wyłożyła  spójną  teorię  wychowania  zbudowaną  na  zasadach  wiary 

katolickiej  i  akcentującą  znaczenie  czynnika  wolitywnego.  Na  szczególną 

uwagę zasługuje jej nowatorski program szkoły pracy, w tym ukazanie realnej 

potrzeby  i  znaczenia  -  dla  spełnienia  życia  indywidualnego,  rodzinnego  i 

narodowego - uczenia się pracy.

M. Zamoyska, Jak powstało dzieło ś.p. Jenerałów ej Z, Kórnik 1927; Ze 

spuścizny  Jenerałowej  Z.  Wspomnienia  zjazdu  Kuźniczanek  w  Warszawie  w 

dn. 22IV1927, Wwa 1927; M. Grodzicka, Jenerałowa Z, Pz [1935]; J. Ziółek, 

Jadwiga  Z.  (1831-1923),  Nasza  Przeszłość  70  (1988),  31-74;  tenże,  Zakład 

Kórnicki. Szkoła Domowej Pracy Kobiet w Kuźnicach do 1923 r., 43 (1995) z. 

2,  103-153;  K.  Czechowska,  Drogi  edukacji  generałowej  z  Działyńskich  Z., 

Pamiętnik  Biblioteki  Kórnickiej  (2001)  z.  25,  173-189;  M.  J.  Gondek, 

Jadwiga  Z.  i  jej  program  pracy  społecznej,  CzK  17  (2005),  241-255; 

Generałowa  Jadwiga  Z.  Życie  i  dzieło.  Materiały  z  konferencji  poświęconej 

Generałowej  Jadwidze  Z.  z  okazji  nadania  Jej  imienia  Liceum 

Ogółnokształcącemu w Kórniku, Kórnik 2005.

Maria Joanna Gondek

Zamoyska

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

ZASADY 

PIERWSZE 

(gr.  dp/cd  [archai],  ap/cd  £TucTnpoviKai  [archai 

epistemonikai],  dp/ai  dva7ró8siKToi  [archai  anapódeiktoi];  łac.  principia, 

principia  demonstrationis,  prima  principia  /indemonstrabilia/)  -  podstawowe 

prawa rządzące istnieniem realnych rzeczy, które odczytane przez intelekt stają 

się  zasadami  racjonalnego  poznawania,  wnioskowania,  działania  i 

wytwarzania; naczelne prawa logiczne.

N

azwa

 

pierwszych

 

zasad

poznaniu 

metafizycznym 

obok 

transcendentaliów wyróżniamy pierwsze prawa (zasady), rządzące bytowaniem 

rzeczy,  będące  podstawowym  narzędziem  procesu  poznawczego  człowieka, 

zachodzącego  w  różnych  dziedzinach  jego  działania.  Obok  nazwy  „pierwsze 

zasady”  używane  są  też  takie  jak  „metafizyczne  pierwsze  zasady”  (każdego 

bytu  i  poznania):  „najwyższe  zasady”,  „zasady  naczelne”,  „podstawowe 

zasady”, a także: „aksjomaty ogólne” (dignitates), „zasady rozumu” (principia 

rationis), „naczelne prawa logiczne”.

Mimo  że  nazwy  niektórych  p.  z.  (np.  tożsamości,  niesprzeczności, 

wyłączonego  środka,  celowości,  racji  bytu,  doskonałości),  z  którymi 

spotykamy się na terenie metafizyki i nazwy praw logicznych są takie same, to 

jednak  należy  wskazać  na  ich  odrębność,  i  to  nie  tylko  co  do  zakresu 

obowiązywalności,  ale  także  co  do  struktury  i  funkcji  (metafizyczne  p.  z.  są 

formułowane w formie sądów egzystencjalnych) (zob. S. Kamiński, Czym sąw 

filozofii i w logice tzw. p. z.?, 5, 14 n.). Pełnią one w poznaniu metafizycznym 

określoną  funkcję,  różną  od  tej,  jaką  mają  p.  z.  logiczne.  Odmienność  ta 

wynika  z  ich  natury:  są  wyrazem  porządku  racjonalnego  złożonego  w  realnie 

istniejących bytach. Fakt istnienia takiego porządku afirmowany jest w aktach 

poznawczych  człowieka  i  ujawniany  w  jego  rozumnej  działalności  oraz  w 

prawach odkrywanych w nauce.

H

istoria

 

pierwszych

 

zasad

Odwołując  się  do  historii  wyodrębnienia  p.  z., 

wskazuje się na Parmenidesa, Platona, a następnie Arystotelesa oraz filozofów 

średniowiecznych  (Rajmund  Lullus,  Tomasz  z  Akwinu,  Jan  Duns  Szkot), 

nowożytnych (F. Suarez, G. W. Leibniz, Ch. Wolff) i współczesnych (G. W. F. 

Hegel,  J.  Łukasiewicz),  którzy  sformułowali  poszczególne  zasady  i  nadali  im 

określoną  interpretację:  logiczną,  psychologiczną  lub  metafizyczną.  W  ten 

sposób zostały wyróżnione zasady: tożsamości, niesprzeczności, wyłączonego 

środka  oraz  racji  dostatecznej.  Problem  ich  pierwszeństwa  i  stosunku  do

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

innych  zasad  dowodzony  jest  na  podstawie  kryterium  historycznego, 

logicznego lub metafizycznego.

Odnośnie  kolejności  interpretacji  p.  z.,  spotykamy  ich  podwójną 

wykładnię:  metafizyczną i logiczną. Ponadto, p. z. w interpretacji

metafizycznej  są  charakterystyką  sposobu  bytowania  rzeczy,  zaś  w  logicznej 

wskazują  na  zasady  poznania,  prawa  wnioskowania  i  dowodzenia.  Utrwaliła 

się też liczba p. z., która - choć nie przez wszystkich filozofów akceptowana - 

sprowadza  się  do  czterech  w  interpretacji  logicznej  (tożsamości, 

niesprzeczności,  wyłączonego  środka,  racji  dostatecznej),  a  sześciu  w 

interpretacji  metafizycznej  (obok  wymieniony  czterech  ponadto:  zasada  racji 

bytu, celowości i doskonałości).

Wśród  filozofów  panują  różne  opinie  na  temat  hierarchii  i  porządku 

owych  zasad  (A.  Korcik,  O  tak  zwanych  naczelnych  prawach  rozumowania  i 

zależnościach między nimi, 185): jedni dowodzą np., że zasada niesprzeczności 

jest  negatywną  postacią  zasady  tożsamości  (tamże,  187),  inni,  że  zasada 

wyłączonego  środka  jest  postacią  zasady  niesprzeczności  czy  tożsamości  (S. 

Kamiński,  Czym  są  w  filozofii  i  w  logice  tzw.  p.  z.?,  12).  Od  czasów  Wolffa 

zasadę racji dostatecznej próbowano wywieść z zasady niesprzeczności (tamże, 

13).  Bezpośrednio  z  tym  wiąże  się  problem,  czy  p.  z.  są  wyprowadzalne  z 

jednej  naczelnej  zasady  (np.  tożsamości  lub  niesprzeczności),  czy  są  w  ogóle 

wyprowadzalne,  czy  jest  tylko  jedna  p.  z.,  czy  jest  ich  wiele?  Widoczna  jest 

także  tendencja  do  redukowania  wszystkich  zasad  do  jednej,  naczelnej:  albo 

niesprzeczności, albo tożsamości, albo wyłączonego środka, i wyprowadzanie 

z  niej  pozostałych.  Można  to  zauważyć  zarówno  w  logicznej,  jak  i 

metafizycznej  interpretacji  (zob.  Korcik,  O  tak  zwanych  naczelnych  prawach 

[...], 176).

Arystoteles  w  V  księdze  Metafizyki  wskazywał  na  prymat  zasady 

niesprzeczności i na różne sposoby jej uzasadnia. „W nowszej jednak filozofii 

-  zauważa  M.  A.  Krąpiec  -  od  czasów  Suareza  na  pierwszym  miejscu  stawia 

się zasadę tożsamości bytowej. I chociaż niektórzy logicy zasadę tę uważają za 

bezwartościowe i nic nie mówiące sformułowanie zasady (nie)sprzeczności, to 

jednak  wielu  filozofów  uznaje  tożsamość  za  pierwszą  i  naczelną  zasadę.  [...] 

między  innymi  T.  Zigliara,  D.  Mercier,  R.  Garrigou-Lagrange,  J.  Maritain, 

Yerardo, J. H. Nicolas. Istnieje jednak wielu myślicieli, którzy stoją na starym,

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

arystotelesowskim 

stanowisku 

absolutnego 

pierwszeństwa 

zasady 

(nie)sprzeczności.  Tu  należy  Z.  Gonzales,  C.  Sanseverino,  M.  Liberatore,  A. 

Stoki,  J.  Gredt,  a  zwłaszcza  G.  M.  Manser  [...]”  (Krąpiec  Dz  II  128).  S. 

Kamiński  zauważył,  że  niektórzy  neotomiści  zasadę  wyłączonego  środka 

traktują  jako  pryncypium  metafizyczne,  które  dzieli  się  „na  zasadę 

niesprzeczności  (coś  nie  może  zarazem  istnieć  i  nie  istnieć)  oraz  zasadę 

wyłączonego  środka  (coś  istnieje  lub  nie  istnieje)”  (S.  Kamiński,  Czym  są  w 

filozofii  i  w  logice  tzw.  p.  z.?,  12).  Akwinata  stał  na  stanowisku,  że  „pierwszą 

zasadą jest zasada niesprzeczności, która opiera się na pojęciu bytu i niebytu. A 

na tej zasadzie opierają się wszystkie inne zasady” (S. th, I-II, q. 92, a. 2).

I

nterpretacje

 

pierwszych

 

zasad

W  filozofii  parmenidejsko-platońskiej 

zasady  tożsamości  i  niesprzeczności  mają  interpretację  ontyczną,  tzn. 

charakteryzują sposób bytowania rzeczy, utożsamiony ze sposobem poznania, 

gdyż - jak powie Parmenides (Diels-Kranz 28 B 7) - byt jest tożsamy z myślą, 

jest  tym,  co  „jest  myślane”;  jest  też  tożsamy  z  ideą,  która  jest  niezłożona, 

niezmienna,  tożsama  z  sobą.  Nie  istnieje  tu  problem  logicznej  czy 

ontologicznej interpretacji p. z., gdyż płaszczyzna poznania jest utożsamiona z 

płaszczyzną  bytowania  rzeczy  (Platon,  Soph.,  230  A-D).  Tego  typu 

interpretacja  p.  z.  występuje  tam,  gdzie  ma  miejsce  niezłożeniowa  i 

tożsamościowa koncepcja bytu.

Autonomiczne  rozumienie  p.  z.  i  ich  odróżnienie  od  praw  logicznych 

pojawia  się  wraz  z  oddzieleniem  płaszczyzny  poznania  od  płaszczyzny 

bytowania rzeczy. Stało się to za sprawą Arystotelesa. W ten sposób doszło do 

odróżnienia porządku zasad od porządku przyczyn oraz porządku poznania od 

porządku  bytowania.  Zarzucenie  odrębności  tych  porządków  nastąpiło  w 

czasach  nowożytnych,  kiedy  to  całą  dziedzinę  zasad  związano  z  życiem 

racjonalnym i odcięto od bytu. Ideał budowania nauk oparty na modelu „morę 

geometrico”  pociągnął  za  sobą  konieczność  uporządkowania  praw  i  zasad 

przez  określenie  podstawowych  aksjomatów.  Takimi  aksjomatami  były 

„principia  demonstrationis”  i  one  zostały  wpierw  wykorzystane.  Tą  drogą 

poszli  np.  A.  Arnauld  i  P.  Nicole  -  autorzy  podręcznika  Logiąue  de  Port- 

Royal.  „Dopiero  teoria  wiedzy  naukowej  Leibniza  zapoczątkowała  koncepcję 

pierwszych  zasad  myślenia  jako  w  jakimś  sensie  naczelnych  w  logice.  Sam 

Leibniz  nie  zbudował  systemu  logiki  w  oparciu  o  omawiane  zasady.  Atoli

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

wyraźnie  wymieniwszy  -  chyba  pierwszy  w  dziejach  -  wszystkie  cztery 

zasady,  nadał  im  sens  nie  ontologiczny,  ale  zdecydowanie  teoriopoznawczy  i 

uczynił fundamentem racjonalistycznej epistemologii” (S. Kamiński, Czym są 

w filozofii i w logice tzw. p. z.?, 15). Tę interpretację przejął później Wolff, zaś 

w  XVIII  w.  H.  S.  Reimarus,  później  I.  Kant  i  in.  W  ten  sposób  p.  z.  będą 

spełniały rolę głównie epistemologiczną.

Zasady 

tożsamości, 

niesprzeczności 

oraz 

wyłączonego 

środka 

przedstawił Arystoteles w formie zasad logicznych i wskazał na ich praktyczne 

znaczenie,  natomiast  wartość  i  istotę  tych  zasad  związał  ze  strukturą  i  naturą 

bytu.  „Arystoteles  wprawdzie  sformułował  w  postaci  metalogicznej  zasady 

niesprzeczności  i  wyłączonego  środka  (ściślej  -  dwuwartościowości)  oraz 

podkreślał  ich  olbrzymią  wartość  praktyczną  (zwłaszcza  pierwszej)  w  sztuce 

prowadzenia  sporów  z przeciwnikami filozoficznymi, ale nic nie wskazywało 

na to, aby w swym wykładzie systemu logiki traktował je jako naczelne prawa 

lub  reguły  logiczne.  Walor  zasady  niesprzeczności  leży  według  Stagiryty 

przede wszystkim w dziedzinie ontologicznej, a wtórnie - w teoriopoznawczej. 

Dlatego  zasada  ta  odgrywa  podstawową  rolę  jako  filozoficzne  założenie 

zewnętrzne  logiki  (jak  i  wszystkich  nauk),  lecz  nie  stanowi  pierwszej 

przesłanki  systemu  praw,  względnie  reguł  logicznych.  Dlatego  właśnie  jest 

przedmiotem  filozofii  pierwszej”  (tamże,  14).  Stąd  zarówno  dla  Arystotelesa, 

podobnie  jak  później  dla  Tomasza  z  Akwinu  p.  z.  jako  „charakterystyki” 

porządku  (racjonalnego)  istnienia  bytu  są  przede  wszystkim  przedmiotem 

metafizyki  („de  primis  principiis  demonstrationis”  -  In  Metaphysicorum,  lib. 

III, lect. 2, oraz lib. XI, lect. 4). Nie znaczy to, że już wówczas oddzielano od 

siebie interpretację logiczną i metafizyczną tych zasad. Zdarzało się nawet, że 

upodobniano  w  pewnych  aspektach  przedmiot  logiki  i  metafizyki.  Stąd 

„filozoficzne podstawy logiki formalnej uważano za principia demonstrationis. 

Znamienne  jest  i  to  -  uważa  Kamiński  -  że  gdy  później  wprowadzono 

rozróżnienie  principium  complexum  i  incomplexum,  to  za  primum  principium 

incomplexum  uważano  pojęcie  bytu,  a  za  primum  principium  complexum  - 

zasadę niesprzeczności, która bazuje na rozróżnieniu bytu od niebytu (Czym są 

w filozofii i w logice tzw. p. z. ?, 15).

W

yodrębnienie

 

pierwszych

 

zasad

W  księdze  IV  Metafizyki  Arystoteles 

stwierdził: „do filozofa, czyli tego, kto rozważa o wszelkiej substancji, należy

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

również  badanie  zasad  dowodzenia  sylogistycznego”  {Met.,  1005  b  6-8). 

Zasady  bowiem,  podobnie  jak  substancja,  odnoszą  się  do  wszystkiego  co 

istnieje i tylko właściwie do tego, co istnieje („[...] ten, kto poznaje byty, o ile 

są  bytami,  musi  umieć  poznać  „najpewniejsze  [zasady]  odnoszące  się  do 

wszystkiego”  -  tamże,  10-11).  Taka  zasada  musi  być  oczywista  dla 

wszystkich,  niewyprowadzalna  z  innej  zasady.  Nie  może  być  hipotezą  i 

przypuszczeniem.  Nie  można  względem  niej  się  mylić  („Zasadą  zaś 

najpewniejszą ze wszystkich jest ta, co do której niepodobna być w błędzie, bo 

z  konieczności  taka  zasada  musi  być  zarówno  najbardziej  zrozumiała  (gdyż 

pomyłka zachodzi zawsze w tym, czego się nie zna), jak też musi być niczym 

nie  uwarunkowana.  Co  bowiem  jest  konieczne  do  poznawania  bytów,  to  już 

nie  podlega  niczemu  i  jako  konieczne  dla  poznania  czegokolwiek  musi  być 

uprzednio  poznane.  Oczywiste  zatem,  że  taka  zasada  jest  najpewniejsza  ze 

wszystkich”  (tamże,  13-19).  Zasadą  taką  jest  zasada  niesprzeczności,  którą 

Arystoteles sformułował w następujący sposób: „[...] niemożliwe by jedno i to 

samo  czemuś  jednemu  i  pod  tym  samym  względem  zarazem  przysługiwało  i 

nie przysługiwało” (tamże, 19-20). Nie jest to jednak zasada przyjęta a priori, 

jest  ona  poznawczym  ujęciem  (odczytaniem)  rzeczywistości  (bytu),  jest 

rozwinięciem pierwszego aktu poznawczego zwerbalizowanego w sądzie: „jest 

byt i tylko byt”; sąd ten pociąga za sobą równocześnie odrzucenie jego negacji 

„niebytu nie ma”. Itak, jak byt jest wyrazem realnej rzeczywistości, tak też jest 

podstawą prawdziwego poznania. Jeśli byt jest tym, na czym opiera się nasze 

poznanie,  to  również  poznawcze  ujęcie  bytu  w  zasadzie  tożsamości  będzie 

tym,  na  czym  osadza  się  proces  poznawania  (życie  racjonalne),  jednak 

poznanie to aktualizuje się w procesie oddzielaniu bytu od niebytu, co wyraża 

zasada  niesprzeczności,  która  jest  odczytaniem  natury  bytu  -  poznanej 

analogicznie do sposobu istnienia rzeczywistości (tamże, 1005 b).

Krąpiec  podkreśla,  że  p.  z.  fundują  nie  tylko  porządek  poznania,  ale  w 

ogóle  porządek  racjonalnego  istnienia  i  działania  bytu  („Gdyby  nie 

obowiązywała  zasada  (nie)sprzeczności,  to  dlaczego  człowiek  udający  się  do 

domu idzie tą właśnie drogą, a nie inną? I dlaczego raczej idzie, niż nie idzie? 

Dlaczego zwraca uwagę na to, by nie wpaść do rzeki lub dołu? Dlaczego raczej 

wybiera  dobro  (osobiste)  aniżeli  zło?”  -  Krąpiec,  Dz  II  126).  Tego  typu 

działanie  oparte  jest  na  odróżnianiu  bytu  od  niebytu,  a  więc  na  zasadzie

Zasady pierwsze 

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

niesprzeczności.  Zaprzeczenie  tego  jest  unicestwieniem  bytu,  działania, 

istnienia i poznania.

Odkrycie  podstaw  porządku  racjonalnego  uznał  Arystoteles  za  równie 

ważne  zadanie  metafizyki,  co  poznanie  bytu.  Nic  więc  dziwnego,  że  wiele 

uwagi  poświęcił  na  omówienie  zasady  niesprzeczności,  jej  interpretacji  oraz 

jej funkcji {Met. 1005 b). Podobnie jak byt-substancja wyraża naczelny sposób 

bytowania  konkretów,  tak  zasada  niesprzeczności  jest  wg  Arystotelesa 

pierwszym  i  naczelnym  aktem  istnienia  życia  poznawczego,  w  którym 

implicite  zawarte  są  wszelkie  inne  zasady,  odsłaniające  z  różnych  aspektów 

życie racjonalne. Chodzi tu zarówno o p. z. (tożsamości, wyłączonego środka 

czy racji bytu), jak i in. prawa.

Powstaje 

jednak 

pytanie, 

czy 

zasada 

niesprzeczności 

arystotelesowskiej 

interpretacji 

faktycznie 

funduje 

realizm 

„życia 

racjonalnego”,  a  więc  jego  egzystencjalny  czy  esencjalny  charakter? 

Arystotelesowski  byt  utożsamiany  z  formą  funduje  niesprzeczność  dotyczącą 

treściowej  (esencjalnej)  strony  bytu,  a  nie  egzystencjalnej.  Niesprzeczność 

dotyczy  w  głównej  mierze  aspektu  organizowania,  porządkowania  treści,  co 

stanowi krok na drodze do oderwania porządku racjonalnego od istnienia bytu i 

związania  go  wyłącznie  z  porządkiem  poznania.  W  ten  sposób  analogiczną 

jedność  zasad  istnienia  i  poznania  bytu  sprowadzono  do  jedności  zasady 

porządkowania,  organizowania  treści  istniejącego  bytu,  czyli  przeniesiono  z 

płaszczyzny  egzystencjalnej  na  esencjalną.  W  praktyce  więc  na  terenie 

arystotelesowskiej  metafizyki  ontologiczną  interpretację  p.  z.  przysłoniła 

interpretacja  logiczna.  Wypływa  to  stąd,  że  poznanie  zostało  związane  z 

elementem  formy,  zaś  wyrazem  porządku  racjonalnego  jest  zasada 

uporządkowania, uorganizowania układu treści w bycie.

Fakt  ten  można  wskazać  jako  przyczynę  esencjalizacji  poznania 

metafizycznego w filozofii Arystotelesa. W konsekwencji, w rozumieniu p. z. 

akcent  został  położony  na  ich  formalną  funkcję  jako  wyrazu  operacji 

poznawczych,  przez  co  charakteryzować  będą  naturę  poznania  i  systemów 

logicznych - mniej zaś bytowe stany rzeczy fundujące porządek racjonalny.

W  Tomaszowej  metafizyce,  na  podstawie  nowej  koncepcji  bytu 

metafizyczne  p.  z.  stały się  w pełni  wyrazem istnienia porządku  racjonalnego 

w rzeczach. Nie mają charakteru naczelnych zdań czy reguł, lecz są zasadami-

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

sądami,  w  których  afirmujemy  istnienie  porządku  racjonalnego  i  w  których 

spełnia się (aktualizuje) byt-poznanie.

P

ierwsze

 

zasady

 

a

 

transcendentalia

W  metafizyce  realistycznej  p.  z.  są 

ściśle  związane  z  transcendentaliami,  gdyż  są  poznawczym  ujęciem  treści 

transcendentaliów.  Tak  jak  poszczególne  transcendentalia  wyrażają  explicite 

to, co zawarte jest w naczelnym transcendentale byt, odsłaniając różne aspekty 

sposobu  istnienia  bytu  i  różne  aspekty  doświadczenia  metafizycznego. 

Podobnie  można  powiedzieć,  że  metafizyczne  p.  z.  wyrażają  explicite  to,  co 

wirtualnie zawarte jest w naczelnej zasadzie tożsamości o postaci „byt jest tym, 

co  jest”.  Pozwala  to  rozwiązać  problem  hierarchii  p.  z.  i  ich  zależności. 

Specyfiką p. z. w metafizyce realistycznej jest to, że są formułowane w postaci 

sądów  egzystencjalnych,  w  których  afirmuje  się  fakt  istnienia  porządku 

racjonalnego  w  bycie  i  porządek  ten  w  poznaniu  jest  aktualizowany 

(ujawniany).

P.  z.  są  wyodrębniane  w  toku  uwyraźniania  bytu,  równocześnie  z 

formowaniem  transcendentaliów  -  jako  ich  poznawcze  ujęcie.  Podobnie  jak 

poszczególne  transcendentalia  odsłaniają  powszechne  przedmiotowe  aspekty 

sposobu istnienia bytu, tak p. z. wskazują na powszechne i zarazem konieczne 

momenty  porządku  racjonalnego,  bez  których  nie  może  istnieć  ani  być 

realizowany byt-poznanie.

Arystoteles potraktował p. z. bardziej instrumentalnie, jako „narzędzia”, 

za  pomocą  których  dokonuje  się  poznanie  (bytu),  natomiast  dla  Akwinaty  są 

odczytaniem  przez  intelekt  sposobu  bytowania  rzeczy  i  wyrażeniem  go  w 

pierwszych  aktach  ludzkiego  poznania,  w  ramach  których  buduje  się 

racjonalne  życie  poznawcze  człowieka.  Ponadto,  arystotelesowskie  p.  z.  mają 

charakter  zasad  treściowych,  stąd  odsłaniają,  „jak”  realizuje  się  poznanie 

(porządek racjonalny), zaś w Tomaszowym ujęciu p. z. mają charakter zasad- 

sądów  i  ujawniają,  dlaczego  możliwy  jest  racjonalny  porządek  poznawczy. 

Wreszcie, liczba oraz hierarchia p. z. w filozofii Arystotelesa została ustalona 

poza metafizyką (bytem), zaś w filozofii Akwinaty, na skutek związania p. z. z 

transcendentaliami,  ich  liczba  i  hierarchia  wynika  z  liczby  i  hierarchii 

transcendentaliów.  Tak  jak  transcendentalia  są  pierwszymi  charakterystykami 

sposobu  istnienia  bytu,  tak  p.  z.  są  werbalizacją  inteligibilnej  zawartości 

transcendentaliów i odsłaniają podstawy życia racjonalnego w ogóle.

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

S

pecyfika

 

pierwszych

 

zasad

Podstawową  właściwością  determinującą 

naturę  p.  z.  w  metafizyce  jest  potraktowanie  ich  jako  pierwotnych  aktów 

poznawczych,  w  ramach  których  konstytuuje  się  byt-poznanie  i  aktualizuje 

życie  racjonalne  człowieka.  Zasady  te  nie  są  jednak  wyrazem 

samodeterminacji  podmiotu  poznania,  lecz  są  poznawczą  odpowiedzią  na 

rzeczywistość,  w  której  afirmujemy  jej  inteligibilność  przejawiającą  się  w 

tożsamości,  niesprzeczności,  odrębności,  poznawalności,  amabilności, 

doskonałości (zob. M. A. Krąpiec, Metafizyczne rozumienie rzeczywistości, 8).

Przy  takim  rozumieniu  p.  z.  pryncypia  logiczne  (które  są  treściowym 

określeniem warunków 

poznania naukowego) traktowane są jako

uszczegółowienie  i  partykularyzacja  życia  racjonalnego  („prima  principia 

indemonstrabilia  sunt  substantia  scientiae”  -  S.  thI-II,  q.  94,  a.  2,  s.c.,  oraz 

II—II, q. 4, a. 1, resp ). P. z. w metafizyce są pryncypiami życia racjonalnego i 

wyrazem  porządku  inteligibilnego  przenikającego  wszelki  istniejący  byt. Stąd 

ich charakter koniecznościowy i transcendentalny, z czego wynika, że bez nich 

nie  tylko  niemożliwe  jest  życie  racjonalne,  ale  także  istnienie  bytu,  który  jest 

rzeczywistością racjonalną (poznawalną), tzn. pochodną w istnieniu i poznaniu 

od intelektu Absolutu.

Drugą właściwością determinującą naturę p. z. jest to, że mają charakter 

sądów, dzięki czemu 

zostaje zagwarantowany realizm 

poznania

metafizycznego.  Afirmuje  się  w  nich  racjonalność  w  różnych  aspektach: 

istnienia,  działania,  poznania,  przez  co  ustala  się  specyficzny  typ  poznania 

metafizycznego  jako  egzystencjalnie  nośnego,  a  wyrażającego  się  w 

oddzielaniu  bytu  od  niebytu,  czyli  wykluczającego  absurd  („Poznanie  bytu  i 

transcendentaliów,  uformowanie  oraz  uzasadnienie  porządku  racjonalnego 

wyrażającego  się  w  postaci  pierwszych  zasad:  tożsamości,  niesprzeczności, 

wyłączonego środka, racji bytu, celowości, daje metafizyce narzędzie analizy i 

»uzasadniania  uniesprzeczniającego«,  czyli  wyjaśniania  metafizycznego. 

Polega  ono  na  ukazywaniu  w  metafizyce  takiego  jedynego  koniecznego 

czynnika, który uniesprzecznia nam fakt dany do wyjaśnienia. Uniesprzeczniać 

znaczy  oddzielać  byt  od  niebytu”  -  M.  A.  Krąpiec,  Metafizyczne  rozumienie 

rzeczywistości, 8);

Trzecią  istotną  cechą  p.  z.  jest  ich  afirmacyjny  (a  nie  informacyjny) 

charakter  i  sformułowanie  w  języku  przedmiotowym  („Jan  jest  Janem”,  „Jan

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

8

background image

jest, nie-Jana nie ma”). Pociąga to za sobą mały stopień ich „uteoretycznienia”, 

tzn.  są  bardziej  „wskazujące”,  „oddzielające”  i  „zauważające”  niż określające 

czy  informujące;  równocześnie  będąc  zasadami-sądami,  stanowią  podstawę 

tworzenia pojęcia p. z. i pryncypiów logicznych czy teoriopoznawczych, które 

są  partykularyzacją  i  ujednoznacznieniem  tych  metafizycznych  pryncypiów. 

Każde  zaś  ich  ujednoznacznianie  i  uściślanie  jest  przekładaniem 

(tłumaczeniem)  tych  metafizycznych  pryncypiów  na  doraźne  potrzeby 

określonych  modeli  systemów  naukowych  (dedukcyjnych).  Na  przykładzie 

metafizycznej zasady tożsamości pokazuje Kamiński (Czym są w filozofii i w 

logice  tzw.  p.  z.,  21  n  ),  że  partycypują  w  niej:  tezy  ontologiczne,  postulaty 

teoriopoznawcze,  zasady  metodologiczne,  zasady  semiotyczne,  reguły 

wnioskowania,  prawa  logiczne  itd.  W  ten  sposób  ukazuje,  w  jaki  sposób  w 

poszczególnych  dziedzinach  życia  poznawczego  przybierają  określoną 

konkretyzację.

C. Prantl, Geschichte der Logik der Abendlande, I-IV, L 1855-1870, Hi 

1997; J. Łukasiewicz, O zasadzie sprzeczności u Arystotelesa, Kr 1910, Wwa 

1987;  L.  Fuetscher,  Die  ersten  Seins-  und  Denkprinzipien,  In  1930;  J.  B. 

Sullivan, An Examination of First Principles in Thought and Being in the Light 

of  Aristotle  and  Aąuinas,  Wa  1938  (mps  ArThe  Catholic  University  of 

America);  E.  Gilson,  L'etre  et  Tessence,  P  1948,  1962

2

  (Byt  i  istota,  Wwa 

1963,  2006

2

);  M.  A.  Krąpiec,  Egzystencjalizm  tomistyczny,  Znak  6  (1951), 

108-125;  P.  Hoenen,  La  theorie  du  jugement.  D’apres  St.  Thomas  dAąuin,  R 

1953;  A.  Korcik,  O  tak  zwanych  naczelnych  prawach  rozumowania  i 

zależnościach  między  nimi,  RF  5  (1955-1957)  z.  2,  183-191;  T.  Czeżowski, 

Odczyty  filozoficzne,  To  1958,  1969

2

;  J.  E.  Gurr,  The  Principle  of  Sujficient 

Reason in Some Scholastic Systems (1750 1900), Miw 1959; Krąpiec Dz II; T. 

Kwiatkowski, Prawo tożsamości u Arystotelesa, RF 9 (1961) z. 1, 133-136; S. 

Kamiński, Czym są w filozofii i w logice tzw. p. z. ?, RF 11 (1963) z. 1, 5-23; E. 

Harris, Method and Explanation in Metaphysics, w: 

The Naturę of

Philosophical  Inąuiry,  Wa  1967,  124-133;  T.  Rutkowski,  Czy  tzw.  p.  z. 

tomistycznej teorii bytu są naprawdę pierwsze?, SPCh 3 (1967) z. 2, 215-229; 

M.  D.  Jordan,  The  Intelligibility  of  the  World  and  Divine  Ideas  in  Aąuinas, 

RMet  38  (1984), 

17-32;  M.  A.  Krąpiec,  Metafizyczne  rozumienie

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

9

background image

rzeczywistości,  ZNKUL  29  (1986)  z.  1,  3-15;  Arystoteles,  Metafizyka  (tłum. 

M.  A.  Krapiec,  A.  Maryniarczyk),  I-II,  Lb  1996;  A.  Maryniarczyk,  P.  z. 

wyrazem  porządku  racjonalnego.  Interpretacja  metafizycznych  p.  z.,  w:  św. 

Tomasz z Akwinu, De veritate. O prawdzie (tłum. A. Białek), Lb 1999, 213­

225.

Andrzej Maryniarczyk

Zasady pierwsze 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

10

background image

ZAWIRSKI 

Z

ygmunt

  M

ichał

  - 

logik,  filozof  nauki,  ur.  29  IX  1882  w 

Berezowicy Małej k. Zbaraża, zm. 2 IV 1948 w Końskich.

Studia  w  zakresie  matematyki,  fizyki  i  filozofii  odbywał  na 

Uniwersytecie  Lwowskim  (1901-1906)  oraz  w  Berlinie  (1909)  i  Paryżu 

(1910).  Doktoryzował  się  w  1910  u  K.  Twardowskiego,  uprawiając  refleksję 

filozoficzną  w  ramach  paradygmatu  szkoły  lwowsko-warszawskiej.  W  1924 

habilitował  się  na  UJ  na  podstawie  rozprawy  Metoda  aksjomatyczna  a 

przyrodoznawstwo (KF 1 (1923), 508-545, 2 (1924), 1-58, 129-157). Od 1924 

wykładał  filozofię  na  Politechnice  Lwowskiej.  Od  1928  pracował  na 

uniwersytecie  w  Poznaniu  (Wszechnica  Piastowska),  gdzie  objął  Katedrę 

Teorii  i  Metodologii  Nauk.  Od  1937  pracował  na  UJ.  Od  1936  był  red. 

„Kwartalnika  Filozoficznego”.  W  czasie  II  wojny  światowej  brał  udział  w 

tajnym  nauczaniu  uniwersyteckim.  Po  wojnie  podjął  pracę  jako  prof. 

zwyczajny  filozofii  na  UJ,  został  członkiem  PZPR.  Od  1945  był 

przewodniczącym Krakowskiego Tow. Filozoficznego. Brał udział w siódmym 

i  ósmym  światowym  kongresie  filozofii;  na  dziewiąty  kongres  (Amsterdam 

1948) przygotował pisemne wystąpienie, nie zdążył go już jednak wygłosić.

Ważniejsze  prace  Z.:  Refleksje  filozoficzne  nad  teorią  względności  (PF 

23  (1920),  343-366);  Związek  zasady  przy  czynów  ości  i  zasady  względności 

(KF  2  (1924),  397-419);  Próby  aksjomatyzacji  fizyki  i  ich  znaczenie 

filozoficzne (PF 30 (1927), 289-290); Stosunek logiki do matematyki w świetle 

badań  współczesnych  (w:  Księga  pamiątkowa  ku  czci  prof.  W  Heinricha,  Kr 

1927,  171-206);  Wieczne  powroty  światów.  Badania  historyczno-krytyczne 

nad  doktryną  „wiecznego  powrotu”  (KF  5  (1927),  328-377,  421-446,  6 

(1928),  1-25);  Teoria  kwantów  a  zasadaprzyczynowości  (PF  33  (1930),  296- 

301);  W  sprawie  indeterminizmu  fizyki  kwantowej  (w:  Księga  pamiątkowa 

Polskiego  Towarzystwa  Filozoficznego  we  Lwowie,  Lw  1931,  456-483); 

Stosunek  logiki  wielowartościowej  do  rachunku  prawdopodobieństwa  (Pz 

1934); 

Uber 

das 

Yerhałtnis 

der 

mehrwertigen 

Logik 

zur 

Wahrscheinlichkeitsrechnung  (Studia  Philosophica  1  (1935),  407-442); 

L’evolution  de  la  notion  du  temps  (Kr  1936;  streszczenie  poi.  pt.  Rozwój 

pojęcia  czasu,  KF  12  (1936),  48-80,  90-121);  Geneza  i  rozwój  logiki 

intuicjonistycznej  (KF  16  (1939),  165-222);  O  współczesnych  kierunkach 

fiłozofii  (Kr  1947);  Uwagi  o  metodzie  nauk  przyrodniczych  (PF  44  (1948),

Zawirski

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

315-318).  Wydano  także:  Nauka  i  metafizyka  (FN  3  (1995)  z.  3,  104-135,  4 

(1996)  z.  1,  131-143);  O stosunku  metafizyki  do  nauk,  wyd. kryt. (z rpsu)  M. 

Sepioło (Wwa 2003).

Z.  podejmował  polemikę  z  dominującymi  kierunkami  filozoficznymi 

końca  XIX  w.  -  neokantyzmem  i  empiriokrytycyzmem.  Odnosił  się  także  do 

fenomenologii,  konwencjonalizmu,  głównie  jednak,  podobnie  jak  większość 

uczonych  szkoły  lwowsko-warszawskiej,  nawiązywał  do  idei  Koła 

Wiedeńskiego.  Oba  środowiska  uprawiały  nurt  filozofii  analitycznej,  a  także 

metodologiczny empiryzm. W obu doceniano logikę, stosowaną do formalnej 

rekonstrukcji  wyników  wiedzy  naukowej,  np.  teorii  przyrodniczych.  Ze 

względu  na  styl  prowadzonych  badań  i  zasadniczą  problematykę,  pozostającą 

w  związkach  z  naukami  ścisłymi,  nie  uznawano  spekulacji  metafizycznych. 

Niemniej  w  środowisku  lwowsko-warszawskim  tez  metafizyki  nie 

eliminowano  z  dyskursu  poznawczego  -  występowały  m.in.  w  charakterze 

założeń  teorii  naukowych.  Przy  podobieństwach  rzeczowych,  zachodziły 

również  istotne  różnice  między  nimi,  zwł.  w  odniesieniu  do  problematyki 

tradycyjnej  filozofii,  której  nie  traktowano  jako  pozbawionej  sensu.  Nie 

sprowadzano też przedmiotu filozofii do (logicznej) analizy języka (nauki). Nie 

aprobowano idei  fizykalizmu, ówcześnie  opracowywanej przez  O. Neuratha  i 

R. Carnapa. Język fizyki był wyróżniony jako forma budowania jedności nauki 

przez  redukowanie  do  niego  języka  pozostałych  dyscyplin  empirycznych. 

Zwracano  uwagę  na  odrębności  tego  typu  dyscyplin  od  fizyki,  co  znajduje 

wyraz w używanym w nich swoistym języku (np. język fizyki i psychologii). 

Różnice  występują  ponadto  w  typach  problematyki,  np.  kwestii  stosunku 

między  ciałem  i  umysłem  (mind-body).  Z.  nie  podzielał  zdania  Carnapa 

odnośnie  odróżnienia  materialnego  i  formalnego  trybu  wyrażeń.  Ten  drugi 

uważał za swoistą „ucieczkę od rzeczywistości”.

Z. ustosunkowywał się do zagadnień filozofii nauki wykraczających poza 

wyniki  badań  reprezentantów  logicznego  empiryzmu.  Naczelną  również  w 

popperyzmie  była  problematyka  sprawdzania  hipotez,  a  więc  konfirmacji, 

weryfikacji oraz falsyfikacji. Stanowisko Z. streszcza się w kilku punktach. W 

naukach  przyrodniczych  funkcjonuje  zarówno  indukcja,  jak  i  dedukcja. 

Pierwsza odgrywa rolę głównie w procedurach dochodzenia do hipotez, druga 

w  zabiegach  ich  testowania.  Wyniki  weryfikacji  i  falsyfikacji  nie  są

Zawirski

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

definitywne  ze  względu  na  całościowy  charakter  zabiegów  testowania. 

Negatywny  wynik  sprawdzającego  doświadczenia  (eksperymentu)  nie 

wskazuje  efektywnie  sfalsyfikowanego  elementu  sprawdzanej  teorii  lub 

hipotezy.  Zdające  sprawę  z  wyników  doświadczenia  zdania  protokolarne  lub 

bazowe  również  nie  legitymują  się  kwalifikacją  definitywności.  Nie  stanowią 

niewzruszonego fundamentu (fundamentum inconcussum, jak później przyjęło 

się  mówić)  w  empirycznym  rozstrzyganiu  hipotez,  a  to  ze  względu  na 

warunkujące  te  zdania  założenia  techniczne,  językowe  i  teoretyczne. 

Respektując  wyniki  semantyki  A.  Tarskiego,  iż  dysponując  definicją  prawdy, 

tym  samym  nie  dysponujemy  kryterium  prawdy,  Z.  był  świadom  złożoności 

kwestii prawdy notorycznej, z faktycznego osiągania prawdy w poznaniu.

Na  metodologiczną  złożoność  negatywnego  wyniku  testowania  hipotez 

wskazuje  kilka  okoliczności.  Występuje  ona  zwł.  w  przypadku,  gdy  na 

hipotezę  składa  się  kilka  zdań.  Zwykłe  zastosowanie  modus  tollendo  tollens 

nie  będzie  wtedy  efektywne.  Zgodnie  z  jednym  z  praw  de  Morgana 

zanegowana  koniunkcja  kilku  czynników  jest  równoważna  alternatywie 

stosownej  liczby  zanegowanych  składników.  Te  możliwości  są  w  praktyce 

badawczej dookreślane np. przez definicyjne zmiany znaczenia występujących 

w hipotezach terminów (np. w przypadku teorii światła po eksperymentach J. 

B.  L.  Foucaulta).  Współcześnie  wiadomo,  że  w  określonych  warunkach 

promieniowanie przejawia naturę korpuskulamą, w innych - falową. W ujęciu 

Z.  jest  też  uwzględnione  (za  P.  Duhemem)  proste  wyjaśnienie  niemożliwości 

eksperymentu  krzyżowego  (experimentum  crucis,  instantia  crucis).  W 

przypadku  nieefektywności  dokonywania  tego  rodzaju  cząstkowych  zmian 

testowanych teorii dochodzi w nauce do sytuacji rewolucyjnej. Rekonstrukcja 

zachodzących w nauce zmian, w tym także rewolucyjnych, nie jest u Z. do tego 

stopnia zaawansowana, jak w neopopperyzmie (Th. S. Kuhn, I. Lakatos).

Z. prowadził badania także w naukach formalnych, zwł. na gruncie logik 

nieklasycznych. W pracach z zakresu filozofii matematyki {Stosunek logiki do 

matematyki w świetle badań współczesnychStosunek logiki wielowartościowej 

do  rachunku  prawdopodobieństwa,  Geneza  i  rozwój  logiki  intuicjonistycznej

zmierzał  do  poinformowania  środowiska  filozoficznego  o  aktualnych 

osiągnięciach  w  tej  dziedzinie  i  do  skorelowania  tych  wyników  z  rezultatami 

prac  prowadzonych  w  Polsce.  Sam  zajmował  się  badaniami  nad  logikami

Zawirski

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

wielowartościowymi,  nad  ich  związkiem  z  teorią  prawdopodobieństwa  oraz 

nad  ich  zastosowaniami  do  fizykalnych  teorii  mikroświata.  Sugerując  się 

wynikami  E.  Posta  i  H.  Reichenbacha,  określał  związki  logiki 

wielowartościowej 

rachunkiem 

prawdopodobieństwa. 

Uzgodnienie 

trójwartościowej logiki z rachunkiem prawdopodobieństwa umożliwia, w jego 

przekonaniu,  jej  zastosowanie  w  mechanice  kwantowej.  W  tym  nurcie 

pozostają późniejsze prace P. Suppesa i P. Destouches-Fevrier.

Z.  sytuuje  się  wśród  tych  filozofów  okresu  międzywojennego,  którzy 

wykorzystywali  wyniki  nauk  formalnych  w  badaniach  nad  naukami  ścisłymi 

(J. Łukasiewicz, B. Bornstein, K. Ajdukiewicz, W. Wilkosz), w szczególności 

przywiązywali  wagę  do  logicznej  rekonstrukcji,  zwł.  aksjomatyzacji 

fragmentów fizyki {Próby aksjomatyzacji fizyki i ich znaczenie filozoficzne). Z 

wyników badań nad metalogicznymi własnościami systemów dedukcyjnych Z. 

uwzględniał  osiągnięcia  K.  Godła  nad  nierozstrzygalnością  bogatszych 

systemów, a więc takich, które są wykorzystywane w fizyce.

Dwie podstawowe teorie fizyki XX w. - teoria względności i mechanika 

kwantowa również stanowiły obiekt jego filozoficznych badań. W związku ze 

szczególną  teorią  względności  {Refleksje  filozoficzne  nad  teorią  względności) 

pozostaje  stanowisko  Z.  wobec  fenomenalizmu  oraz  teoriopoznawczego 

relatywizmu.  Opowiadał  się  za  umiarkowanym  realizmem.  W  stosunku  do 

kwestii indeterminizmu panuje w szkole stosunkowo jednolita postawa. Obok 

D.  Sztejnbarg  i  H.  Mehlberga,  Z.  zwracał  uwagę  {Teoria  kwantów  a  zasada 

przy czynów ości, W sprawie indeterminizmu fizyki kwantowej) na kluczową w 

tej  kwestii  zasadę  nieoznaczoności  W.  Heisenberga,  na  jej  doniosły  aspekt 

filozoficzny.  Sformułowanie  tej  zasady  sugerowało  na  gruncie  fizyki 

identycznościowe  związki  między  determinizmem,  przyczynowością  a 

schematem przewidywania.

Zakwestionowanie  możliwości  jednoznacznego  przewidywania  w 

mikroświecie, określonego tym schematem, uznano za rację odrzucenia w nim 

przyczynowości  i  determinizmu.  Z.  przyjął  stanowisko  J.  Metallmanna, 

zgodnie  z  którym  nie  należy  utożsamiać  determinizmu  przyczynowego  z 

ogólnie pojętym determinizmem. Dokonano uogólnienia pojęcia determinizmu, 

w  wyniku  czego  otrzymano  różne  typy  determinizmu,  w  tym  także

Zawirski

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

determinizm  przyczynowy,  co  pozwaliło  na  stosowne  sformułowanie 

fizykalnej zasady przy czyn owości.

Kolejny,  reprezentatywny  dla  szkoły  (Ajdukiewicz,  Mehlberg),  a  także 

dla Z. obszar badań dotyczył problematyki czasu. Spośród publikacji Z. z tego 

zakresu zasadnicze to: artykuł Wieczne powroty światów oraz, uważana za jego 

opus magnum, książka L ’evolution de la notion du temps (w konkursie im. E. 

Rignano  rozpisanym  we  wł.  czasopiśmie  „Scientia”  uzyskała  pierwszą 

nagrodę) - praca składa się z dwu części: pierwsza jest historyczna i obejmuje 

okres od Pitagorasa po czasy współczesne Z. Za istotne w rozwoju idei czasu 

uważał  koncepcje  Arystotelesa,  Augustyna,  Tomasza  z  Akwinu,  a  w  epoce 

nowożytnej  do  tej  rangi  zaliczał  koncepcje  I.  Newtona,  Kartezjusza,  B. 

Spinozy,  I.  Kanta,  H.  Bergsona  i  E.  Husserla.  Za  istotne  uważał 

relatywistyczne ujęcie czasu i kontrowersje, jakie w związku z tym toczyły się 

wokół  konwencjonalizmu  (Poincare  vs.  Enriąues).  Dla  rzeczowego 

uporządkowania  chronologicznie  przedstawionych  koncepcji  czasu  Z. 

odróżniał grupę problemów odniesionych do realności czasu (opozycja między 

realizmem  i  idealizmem)  oraz  grupę  zagadnień  genezy  idei  czasu:  opozycja 

między  stanowiskiem  głoszącym,  że  źródłem  idei  czasu  są  fakty  życia 

mentalnego  oraz  tezą  opozycyjną,  iż  źródło  takie  tkwi  w  faktach  świata 

fizycznego.  W  krytycznej  części  monografii,  przeanalizował  wybrane  aporie 

czasu,  rozpatrując  problemy,  które  ujawniła  analiza  historyczna.  Dotyczą  one 

założeń  podejmowanej  w  dziejach  problematyki  czasu,  poprawności 

rozumowań  oraz  stosowanej  terminologii.  Ustosunkował  się  do  kwestii 

wielości  idei  czasu  oraz  do  sposobów  konstruowania  kategorii  czasu,  jej 

struktury.  Wprawdzie  w  przypadku  Z.  trudno  mówić  o  wysunięciu  jakiejś 

koncepcji  czasu,  w  jego  analizach  napotykamy  natomiast  na  wiele  celnych 

uwag  dotyczących  ciągle  spornych  kwestii  we  współczesnych  studiach  nad 

czasem.

H.  Skolimowski,  Polish  Analytical  Philosophy,  Lo  1967;  S.  Kiczuk, 

Zygmunta Z. koncepcja logiki mechaniki kwantowej, RF 23 (1975) z. 3, 75-94; 

tenże, Zygmunta Z. koncepcja teorii fizykalnej na tle innych ująć, RF 24 (1976) 

z. 3, 37-50; S. Zamecki, Koncepcja nauki w szkole łwowsko-warszawskiej, Wr 

1977; J. Woleński, Filozoficzna szkoła Iwowsko-warszawska, Wwa 1985; S.

Zawirski

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

Borzym,  Filozofia  polska  1900  1950,  Wr  1991;  J.  J.  Jadacki  [i  in.],  Synteza 

filozoficzna Zygmunta Z. Czwórglos w 110 rocznicę urodzin, PF 2 (1993) z. 3, 

80-105;  I.  Szumilewicz-Lachman,  Zygmunt  Z.  His  Life  and  Work  with 

Selected Writings on Time, Logic and the Methodology of Science, Dor 1994; 

tenże,  Zygmunt  Z.  -  The  Notion  of  Time,  w:  Polish  Philosophers  of  Science 

and Naturę in the 20

th

 Century, A 2001, 37—46; M. Piesko, A. Brożek, Czas 

fizyki  i  czas  filozofii  w  „L’evolution  de  la  notion  du  temps”  Zygmunta  Z., 

Zagadnienia  Filozoficzne  w  Nauce  34  (2004),  102-131;  M.  Piesko,  Naukowa 

metafizyka Zygmunta Z., Kr 2004 (bibliogr ).

Zygmunt Hajduk

Zawirski

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

ZDROWY ROZSĄDEK (gr. vouę [nous], 

koivti

 8ó£a 

[koine doksa]; łac. sensus 

communis,  opinio  communis)  -  dyspozycja  poznawcza  pozwalająca  ująć 

rzeczywistość  w  jej  najbardziej  podstawowych  aspektach,  ujawniająca  się  w 

obrębie 

spontanicznego, 

przednaukowego 

poznania, 

umożliwiająca 

człowiekowi  normalny  rozwój  w  dziedzinie  poznania,  postępowania  oraz 

wytwarzania.

Zagadnienie 

z. 

r. 

ujmowano 

sposób 

opisowy 

oraz 

filozoficznokrytyczny.  Opisowo  problematykę  z.  r.  podejmowali  starożytni 

autorzy  traktatów  z  zakresu  retoryki  (np.  Cyceron,  Seneka,  Plutarch).  Dla 

Cycerona  z.  r.  był  powszechnym  sposobem  odczuwania,  nastrojem  tłumu,  z 

którym  mówca  powinien  się  liczyć,  jeśli  chce  być  słuchany;  lecz  był  to 

również zbiór samorzutnych sądów, właściwych z natury wszystkim ludziom - 

sądów  pozwalających  im  odróżniać  dobro  od  zła.  Sądy  te  zawdzięczają  swą 

prawdziwość temu, że są akceptowane przez całą ludzkość.

Filozoficzne  rozważania  nad  poznaniem  zdroworozsądkowym  sięgają 

czasów  Arystotelesa,  i  skupiają  się  na  rezultatach  uzyskanej  wiedzy. 

„Zasadami  dowodzenia  -  mówił  Arystoteles  -  nazywam  przekonania 

uznawane  powszechnie  (tctę  Kowćtę  SóĘaę  [tas  koinas  doksas]),  którymi  w 

dowodzeniu  wszyscy  się  posługują,  na  przykład,  że  jest  powszechnie 

konieczne,  iż  musi  się  stwierdzać  albo  zaprzeczać,  i  że  niemożliwe  zarazem 

być i nie być, jak też wszelkie inne zdania tego rodzaju” (Metafizyka, tłum. M. 

A.  Krąpiec,  A.  Maryniarczyk,  I-II,  Lb  1996,  996  b  27-31).  Każdy  dowód 

zakłada  oczywiste  zasady,  których  nie  da  się  już  dowodzić.  Te  dignitates  lub 

aksjomaty w sposób spontaniczny, naturalny i bezpośredni znane są wszystkim 

ludziom, stąd ich nazwa: lcowrii 8ó£ai [koinai dóksai], W Analitykach wtórych 

(99 b - 100 b) Stagiryta podejmował zagadnienie zasad nauk teoretycznych, a 

w  Etyce  nikomachejskiej  (1145  b  2-7;  por.  1172  b  35  -  1173  a  2)  i  Etyce 

eudemejskiej  (1216  b  26-35)  zasad  odnoszących  się  do  dziedziny 

postępowania.

Stoicy  w  ramach  swojej  logiki  mówili  o  powszechnych  pojęciach 

(

koivcu

 

swoich

 

[koinai  ennoiai])  lub  (za  epikurejczykami)  o  wrodzonych 

przedpojęciach.  Powstają  one  bądź  spontanicznie  i  bezpośrednio  jako  rezultat 

percepcji zmysłowej, bądź za pośrednictwem prostych aktów mentalnych.

Zdrowy rozsądek 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

Charakteryzują  się  oczywistością  uzyskanej  treści  i  leżą  u  podstaw  każdego 

rozumowania (zob. Reale III 345).

Euklides 

„wspólne 

pojęcia” 

utożsamił 

aksjomatami 

arystotelesowskim sensie, pojmując je jako absolutnie pewne zasady nauki. Są 

to  sądy  ujmujące  logiczne  relacje  między  pojęciami  przedmiotów 

geometrycznych.

Boecjusz wiązał communes animi conceptiones zarówno z aksjomatami 

dowodowymi,  jak  również  z  jedynie  prawdopodobnymi  zasadami  dialektyki 

(zob. J. Herbut, Wiedza zdroworozsądkowa, 96).

Scholastycy,  nawiązując  do  Arystotelesa,  problematykę  wiedzy 

zdroworozsądkowej związali z veritates per se notae: „[...] owe sądy, nazywane 

są  znanymi  z  samych  siebie,  które  poznajemy  natychmiast,  skoro  tylko 

pojmiemy  sens  tworzących  je  terminów;  takimi  są  właśnie,  według  słów 

Filozofa, pierwsze zasady dowodzenia, albowiem kiedy tylko pojmie się, co to 

całość,  a  co  część,  zaraz  poznaje,  że  każda  całość  jest  większa  od  swojej 

części”  (św.  Tomasz  z  Akwinu,  S.  th,  I,  q.  2,  a.  1).  Uzyskane  w  ten  sposób 

prawdy nie są funkcją „zmysłu wspólnego” (sensus communis), lecz intelektu. 

Zmysł  wspólny,  łącząc  w  przedmiotową  postać  różnorodne  dane  zmysłów 

zewnętrznych  i  dostrzegając  ich  aktywność,  jedynie  dostarcza  materiału 

intelektowi  (zob.  tamże,  q.  78,  a.  4),  intelekt  natomiast  w  swej  pierwotnej, 

zdroworozsądkowej funkcji stwierdza istnienie swego przedmiotu właściwego, 

odczytuje relacje wewnątrzbytowe i międzybytowe oraz wydaje sądy.

W  nowożytnym  dyskursie  filozoficznym  problematykę  poznania 

przeniesiono na płaszczyznę podmiotową. Poznanie zdroworozsądkowe, które 

w  swej  istocie  ma  charakter  spontaniczny,  stało  się  irracjonalne,  nabrało 

pejoratywnego  znaczenia.  Rozpatrywane  samo  w  sobie  nie  miało  żadnej 

wartości dla myślenia filozoficznego, stąd rozpowszechniło się przekonanie, że 

szkodzi  rzetelnej  refleksji  nad  światem.  W  uprawianiu  „naukowej”  filozofii 

programowo  wymagano  odcięcia  od  tego  typu  poznania,  a  refleksję 

filozoficzną rozpoczynano od poznania ukrytycznionego.

Kartezjusz,  ustanawiając przedmiotem  ludzkiego poznania idee jasne i 

wyraźne,  zapoczątkował  tendencję  pomijania  zasad  z.  r„  w  wyniku  czego 

doszedł  do  wielu  wniosków  sprzecznych  zarówno  ze  z.  r.,  jak  i  naukami 

ścisłymi.

Zdrowy rozsądek 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

Kant  przyznawał  z.  r.  funkcje  praktyczne.  Ma  on  zastosowanie  „gdy 

idzie  o  sądy,  które  w  doświadczeniu  znajdują  bezpośrednie  zastosowanie” 

(tenże,  Prolegomena,  tłum.  J.  Suchorzewska,  Wwa  1993,  Wstęp,  nr  260).  W 

metafizyce,  gdzie  „trzeba  wydawać  sądy  ogólne  na  podstawie  samych  tylko 

pojęć  [...],  zdrowy  rozsądek  [...]  nie  posiada  wcale  wyrobionego  osądu” 

(tamże).

Reakcją  na  wzmagające  się  zagrożenia  zdroworozsądkowych  podstaw 

wiedzy  ze  strony  filozoficznych  paradoksów  był  zainicjowany  w  XVIII  w. 

rozwój tzw. filozofii z. r. Jej zwolennicy swoje poglądy filozoficzne wywodzili 

z krytyki poglądów Kartezjusza oraz J. Locke’a, G. Berkeleya i D. Hume’a.

Th. Reid w pracach: An Inąuiry into the Humań Mind on the Principles 

of Common Sense (E 1764, 18 1 0

6

), oraz Essays on the Intellectual Powers of 

Man  (E  1785,  2000;  Rozważania  o  władzach  poznawczych  człowieka,  Wwa 

1975)  bronił  wiedzy  zdroworozsądkowej.  Uważał,  że  powodem  odrzucenia 

przez niektórych z. r. było przyjmowanie teorii, że poznawanie rzeczywistości 

jest  koniecznie  zapośredniczone  przez  „idee”  w  umyśle,  które  są 

reprezentatywnymi  substytutami  rzeczy  zewnętrznych.  W  konsekwencji 

„idee”,  tracąc przypisywany im charakter pełnej reprezentacji rzeczy, zyskały 

rangę jedynych przedmiotów, które poznajemy bezpośrednio.

Reid chciał rozerwać „zaklęty krąg”, w którym od czasów Kartezjusza 

filozofowie obracali się między cogito a idealizmem. W tym celu wypracował 

doktrynę „zdrowego rozsądku”, nadając temu określeniu znaczenie techniczne 

i  filozoficzne.  Z.  r.  jest  zbiorem  pierwotnych  instynktownych  sądów 

dotyczących podstawowych kwestii życiowych: istnienia świata zewnętrznego, 

rzeczywistych cech rzeczy, istnienia Boga, nieśmiertelności duszy itp. Zasady 

te  charakteryzują  się  następującymi  własnościami:  1)  ludzie  nie  zwracają  na 

nie uwagi, dopóki nie zostaną przez kogoś zakwestionowane; 2) uznawane są z 

większą siłą w poszczególnych przypadkach niż wówczas, gdy sformułowane 

są  ogólnie.  Podstawową  funkcją  z.  r.  jest  ochrona  przed  filozoficznymi 

spekulacjami.

Filozofia z. r. rozpowszechniła się w XIX w. we Francji, gdzie poglądy 

tej  szkoły  głosili:  P.  P.  Royer-Collard,  Th.  S.  Jouffroy  oraz  V.  Cousin,  który 

nadał  jej  status  filozofii  państwowej.  W  USA  Ch.  S.  Pierce  określając  swoją 

wersję  filozofii  z.  r.  jako  Critical  Common-sensism,  dopuszczał  zmianę

Zdrowy rozsądek 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

niektórych 

przekonań 

zdroworozsądkowych 

trakcie 

rozwoju 

cywilizacyjnego. Do Reida rozumienia z. r. nawiązywali w XX w. E. Husserl, 

K. R. Popper oraz filozofowie analityczni (G. E. Moore).

Podjęte  przez  Reida,  a  później  przez  Jouffroya  zagadnienie  z.  r. 

przyciągnęło  uwagę  filozofów  i  teologów  katolickich.  Z.  r.  miał  pomóc  w 

uprawianiu filozofii i stać się czynnikiem ukazującym prawdziwość i słuszność 

kierunków filozoficznych, tym bardziej, że starano się znaleźć u Arystotelesa i 

Tomasza  z  Akwinu  zdania  potwierdzające  jego  wagę.  Z.  r.  pojmowano  jako 

swego rodzaju zmysł prawdy, niezawodny, a zarazem niedający się uzasadnić; 

próbowano  uczynić  z  niego  podstawę  apologetyki  chrześcijańskiej  (np.  H.  F. 

de  Lamennais).  Zabiegi  te  budziły  wątpliwości  natury  metodologicznej, 

istniało  bowiem  niebezpieczeństwo,  że  irracjonalizm  stanie  się  podstawą 

usiłującego oprzeć się na nim chrystianizmu.

Neoscholastycy  przejęli  od  filozofów  średniowiecznych  koncepcję 

prawd  oczywistych,  a  od  myślicieli  nowożytnych  nazwę  „zdrowy  rozsądek”. 

Nazwa  ta,  w  ich  ujęciu,  oznaczała  intelektualne  uzdolnienie  do  poznania 

podstawowych  prawd.  Z.  r.  nie  jest  przejawem  działania  zmysłu  wspólnego 

(sensus  communis) czy odrębnej od intelektu władzy poznawczej, nie jest też 

typem poznania naiwnego czy chaotycznego.

Od  strony  podmiotowej  z.  r.  jest  dyspozycją  poznawczą,  pozwalającą 

ująć świat w jego najbardziej podstawowych aspektach. Dyspozycja ta ujawnia 

się  podczas  spontanicznego,  przednaukowego  poznania  realnie  istniejącej 

rzeczywistości.

Od  strony  przedmiotowej  sądy  zdroworozsądkowe  mają  podstawę  w 

realnie  istniejącej  rzeczywistości.  Chodzi  o  rzeczywistość  ujętą  w  aspekcie 

całościowym, tzn. taką, która niesie ze sobą bogactwo różnorodnych relacji. W 

aktach  poznania  zdroworozsądkowego  dany  jest  bezpośrednio  przedmiot 

właściwy  intelektu  -  byt.  Bezbłędność  ujęcia  zdroworozsądkowego  dotyczy 

tego, że „coś jest”, a nie tego, „jakie coś jest”. Jest tak dlatego, ponieważ byt 

jako istniejący jest przedmiotem właściwym zarówno zmysłów, jak i intelektu. 

Władza  nie  może  się  mylić  co  do  przedmiotu  właściwego  (oko  nie  może  się 

mylić, że coś widzi, błąd może dotyczyć jedynie rodzaju barwy). Analogicznie 

jest  ze  zmysłami  i  intelektem:  nie  mogą  się  mylić  co  do  stwierdzenia  faktu 

istnienia realnego bytu.

Zdrowy rozsądek 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

W poznaniu zdroworozsądkowym intelekt ludzki stwierdza istnienie bytu 

oraz odczytuje pierwsze zasady jako fundament rzeczywistości, a jednocześnie 

jako coś koniecznego dla samego siebie (zob. św. Tomasz z Akwinu, S. th., I, 

q.  82,  a.  2,  resp.).  „Treść  zasad  zdrowego  rozsądku  stanowi  sedno  ludzkiego 

życia  i  rzeczywistości  [...]”  (Krąpiec  Dz  II  44).  Chociaż  zasady  te  są  sądami 

przednaukowymi,  to  jednak  rozwiązują  w  sposób  zasadniczy  problemy,  z 

jakimi  styka  się  człowiek  na  każdym  etapie  swojego  życia.  Stanowią  także  w 

sposób  zalążkowy  i  niemetodyczny  rozwiązanie  tych  problemów,  które 

naukowo (w metodyczny sposób) rozwiązuje filozofia.

Rozróżnia  się  treść  samą  przez  się  oczywistą  oraz  przednaukowy  stan 

zasad  z.  r.  Drugi  aspekt  odnosi  się  do  wymiaru  powszechności,  podczas  gdy 

pierwszy stanowi o sile poznania zdroworozsądkowego. Przednaukowe prawdy 

zdobywa  się  od  razu,  dzięki  zwyczajnym  funkcjom  psychicznopoznawczym 

rozumu.

Dane z. r. występują w trzech porządkach (zob. tamże, 45-47): 1) sądy 

będące rezultatem intuicji zmysłowej, w akcie której dostrzega się elementarne 

prawidłowości  zachodzące  w świecie  rzeczy  (np.  całość jest  większa  od swej 

części,  ciała  żywe  różnią  się  od  nieżywych  itp.);  2)  sądy  będące  rezultatem 

intelektualnej  intuicji  podstawowych  relacji  dotyczących  bytu  oraz  poznania 

(np. każda rzecz jest sobą; to co jest, jest; nie może coś być i nie być; to co jest, 

ma  swój  cel  itd.);  3)  sądy  dotyczące  podstawowych  zagadnień 

światopoglądowych, obyczajowych oraz moralnych. Są one pochodne od zasad 

wcześniejszych.  Jako  przykład  wymienia  się  tu  sądy  dotyczące  przygodności 

ludzkiego bytowania, istnienia Boga oraz normy moralne (dobro należy czynić, 

a  zła  unikać  itp.).  Charakteryzują  się  one  następującymi  własnościami:  1)  są 

oczywiste;  2)  zaprzeczanie  im  jest  absurdalne;  3)  myślenie  zwalczające  te 

zasady faktycznie opiera się na nich; 4) są podstawą wszystkich praktycznych 

poczynań ludzi i organizacji życia społecznego.

J. Maritain, E. Gilson i M. A. Krąpiec podkreślają wagę z. r. na terenie 

filozofii realistycznej. Z. r. gwarantuje realizm w uprawianiu filozofii. Zakres 

z. r. i zakres filozofii pokrywają się co do przedmiotu dociekań. „Filozofia [...] 

badając  całą  rzeczywistość  [...]  zarówno  będącą  nami,  jak  i  nas  otaczającą, 

wyznacza  sobie  przez  to  szeroki  zakres  badań,  jak  zakres  danych  zdrowego 

rozsądku, które również ujmują całokształt rzeczywistości” (tamże, 50).

Zdrowy rozsądek 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

Podkreśla się związek uprawianej filozofii z realnie istniejącą rzeczywistością 

(zob. Krąpiec Dz XII (Lb 1982), 232). „Nie wynika stąd, że zdrowy rozsądek 

jest  filozofią,  wszelka  jednak  zdrowa  filozofia  z  góry  go  zakłada  i  ufa  mu, 

będąc  obowiązana  tylko  -  ilekroć  to  będzie  potrzebne  -  odwołać  się  od 

zdrowego  rozsądku  będącego  w  błędzie  do  zdrowego  rozsądku  bliższego 

prawdy” (E. Gilson, Realizm tomistyczny, 54).

Z.  r.  gwarantuje  obiektywizm  w  uprawianiu  filozofii,  gdyż  zawiera  w 

sobie  funkcję  weryfikacjonistyczną  -  chodzi  o  weryfikację  negatywnie 

rozumianą,  która  sprowadza  się  do  pokazania  „jak  nie  jest”:  porównując 

konkretne  wnioski  wynikające  z  analiz  filozoficznych,  sprawdza  się,  na  ile 

zgodne  są  z  podstawowymi  danymi  z.  r.  (zob.  św.  Tomasz  z  Akwinu,  In  De 

dmnis  nominibus,  c.  7,  lect.  1-2);  w  przypadku  niezgodności,  należy  uznać  je 

za nieprawdziwe. Tak rozumiana weryfikacja występuje w dwóch odmianach: 

wprost i nie wprost.

Weryfikacja  wprost  sprowadza  się  do  poznania,  jakiego  dokonujemy 

przez sądy egzystencjalne (np. gdy stwierdzamy, że ten oto Jan istnieje) i gdy 

poznajemy  to,  co  się  w  nas  świadomie  dzieje,  czyli  gdy  poznajemy  nasze 

wewnętrzne stany lub procesy egzystencjalne uświadomione.

Weryfikacja  nie  wprost  przybiera  postać  „[...]  nieliczenia  się  z 

wynikami  filozofii,  które  zwalczają  treść  zasad  zdrowego  rozsądku.  Tym  też 

tłumaczy  się  fakt,  że  jakkolwiek  było  bardzo  wielu  oryginalnych  filozofów 

usiłujących  na  swój  sposób  tłumaczyć  rzeczywistość,  to  jednak  takie 

tłumaczenia nie znalazły posłuchu poza ciasnym kręgiem swych zwolenników 

i nie odbiły się na trybie życia ogółu ludzi. Systemy i poglądy mijały, a dane 

zdrowego rozsądku nadal kierowały życiem ludzkim” (Krąpiec Dz II 52-53).

Maritain przypisywał z. r. funkcję fundamentu, stanowiącego podstawę 

dla  filozofii  ze  względu  na  oczywistość  swych  zasad,  które  umożliwiają 

dociekania  i  rozwiązania  filozoficzne.  Stąd  inteligencja  filozofa,  im  bardziej 

liczy się z treścią zasad z. r., tym jest silniejsza i bardziej realistyczna.

R. Garrigou-Lagrange, Le sens commun, la philosophie de l ’etre et le formules 

dogmatiąues,  P  1909,  1936

4

;  J.  Maritain,  Introduction  generale  a  la 

philosophie,  P  1939,  1994

31

;  Krąpiec  Dz  II;  G.  E.  Moore,  A  Defence  of 

Common Sense, w: tenże, Philosophical Papers, Lo 1959, 60-88; E. Gilson,

Zdrowy rozsądek 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

Realizm  tomistyczny  (oprać,  zbiorowe),  Wwa  1968;  A.  C.  Ewing,  Common 

Sense  Propositions,  Philosophy  48  (1973)  z.  186,  363-379;  T.  Hołówka, 

Myślenie potoczne, Wwa 1986; K. Campbell, Philosophy and Common Sense

Philosophy 63 (1988) z. 244, 161-174; S. Sarnowski, Berkeley. Z. r. i idealizm

Wwa  1988;  J.  Herburt,  Wiedza  zdroworozsądkowa,  SPCh  36  (2000)  z.  2,  95- 

106;  W.  Daszkiewicz,  Poznanie  zdroworozsądkowe  i  jego  funkcja  w  fdozofii 

realistycznej w ujęciu M. A. Krąpca, CzK 19 (2007), 243-263.

Wojciech Daszkiewicz

Zdrowy rozsądek 

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

ZDYBICKA 

Z

ofia

  J

ózefa

  - 

filozof,  twórca  koncepcji  filozofii  religii w  ramach 

lubelskiej szkoły filozoficznej, urszulanka SJK, ur. 5 VIII1928 w Kraśniku Lu­

belskim.

W  latach  1956-1961  odbyła  studia  na  Wydziale  Filozofii  Chrześcijań­

skiej KUL. Stopień doktora filozofii uzyskała w 1965, doktora habilitowanego 

w 1970. W 1966 została zatrudniona na Wydziale Filozofii KUL. W 1973 ob­

jęła  kierownictwo  nowo  utworzonej  Katedry  Filozofii  Religii.  Tytuł  naukowy 

prof.  zwyczajnego  nauk  humanistycznych  otrzymała  w  1988.  Przebywała  na 

stypendiach naukowych w Yale University (New Haven, USA), w The Catho- 

lic  University  of  America  w  Waszyngtonie,  w  Katolickim  Uniwersytecie  w 

Leuven.  Na  Wydziale  Filozofii  KUL  prowadziła  wykłady  z  zakresu  filozofii 

Boga i religii, metafizyki, antropologii, etyki. Była kierownikiem Sekcji Filo­

zofii  Teoretycznej  (1979-1984),  prodziekanem  Wydziału  Filozofii  Chrześci­

jańskiej  (1984-1986)  i  dziekanem  tego  wydziału  (w  latach  1986-1987  i  1990- 

1999), członkiem Zarządu Tow. Naukowego KUL,  Rady Naukowej Instytutu 

Jana Pawła II KUL, Komitetu Nauk Filozoficznych PAN (1987-1989), redak­

torem  działu  „Filozofia  religii”  w  Encyklopedii  katolickiej  (I-,  Lb  1973-),  jest 

członkiem  Komitetu  Naukowego  Powszechnej  encyklopedii  filozofii  (I-,  Lb 

2000-), 

Rady 

Naukowej 

serii 

wydawniczej 

„Biblioteka 

Filozofii 

Realistycznej”, Polskiego Tow. Filozoficznego, Tow. Naukowego KUL, Amer­

ican  Bibliographical  Institut,  Societas  Internationale  St.  Thomae  Aąuinatis, 

Pontificia Academia S. Thomae Aąuinatis, Polskiego Tow. Tomasza z Akwinu 

-  Oddział  Societa  Internazionale  Tommaso  d’Aquino  (członek  założyciel). 

Zorganizowała m.in. Światowy Kongres Filozofii Chrześcijańskiej w Lublinie 

na temat „Wolność we współczesnej kulturze” (20-25 VIII 1996). Uczestniczy­

ła w pracach Prymasowskiej Rady Społecznej (1986-1990) oraz w Komisjach 

Episkopatu  Polski  do  spraw  Kultury,  do  spraw  Nauki  Katolickiej,  Dialogu  z 

Niewierzącymi,  a  także  w  Komisji  „Iustitia  et  Pax”.  Była  konsultorem  Rady 

Naukowej Episkopatu Polski.

Dorobek  naukowy  Z.  obejmuje  ponad  300  pozycji,  w  tym  następujące 

dzieła: Partycypacja bytu. Próba wyjaśnienia relacji między światem a Bogiem 

(Lb 1972); Poznanie Boga w ujęciu Henri de Lubaca (Lb 1973); Człowiek i re- 

ligia. Zarys filozofii religii (Lb 1977, 1993

2

; nowe zmienione wyd. Lb 2006;

Zdybicka Zofia

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

i

background image

Person and Religion. An Introduction to the Philosophy of Religion, tłum. Th. 

Sandok, NY 1991); Religia i religioznawstwo (Lb 1988, 1992

2

); Otworzyć ser­

ce.  Apostolstwo  matki  Urszuli  Ledóchowskiej  (Wwa  2003;  Orsola  Ledóchow- 

ska. Santa dei tempi difficili e segno di speranza, CV 2004); Bóg czy sacrum? 

(Lb  2007).  Ważniejsze  artykuły:  Problem  doświadczenia  religijnego  (RF  25 

(1977)  z.  2,  5-23);  Drogi  afirmacji  Boga  (w:  W  kierunku  Boga,  Wwa  1982, 

108-166);  Filozofia  a  koncepcja  i  afirmacja  Boga  (RF  33-34  (1985-1986)  z. 

2,  15-40);  Dlaczego  religia?  Antropologiczne  podstawy  religii  (w:  Nauka

światopogląd,  religia,  Wwa  1989,  79-95);  Religia  a  kultura  (w:  Religia  w 

świecie  współczesnym.  Zarys  problematyki  religiologicznej,  Lb  2000,  167- 

183); Spełnienie się człowieka w religii (CzK 13 (2000), 19-33).

Badania naukowe Z. koncentrują się na filozoficznej problematyce Boga, 

zagadnieniach ateizmu, religii oraz związków religii z innymi dziedzinami kul­

tury. Wypracowała filozofię religii jako dziedzinę klasycznej metafizyki (filo­

zofii bytu).

K

oncepcja

 

filozofii

Z.  uprawia  refleksję  filozoficzną  w  ramach  filozofii 

bytu, czyli filozofii zmierzającej do poznania realnie istniejącej rzeczywistości 

i  do  jej  zrozumienia  polegającego  na  tzw.  ostatecznościowym  wyjaśnieniu. 

Wyjaśnienie to jest organizowane przez wiedzotwórcze pytanie: „dzięki czemu 

rzeczywistość istnieje i jest taka, jaka jest?” i polega na wskazaniu na ostatecz­

ne czynniki ontyczne tego, co wyjaśniane. Filozofię bytu cechuje swoisty histo- 

ryzm, polegający na uwzględnieniu kontekstu historyczno-filozoficznego roz­

ważanych problemów. Istotnym rysem refleksji filozoficznej Z. jest rozwinięty 

namysł metateoretyczny i epistemologiczno-metodologiczny.

F

ilozofia

  B

oga

Jako  pierwsza  pojawiła się w badaniach Z. problematyka 

Boga. Jej rozprawa doktorska poświęcona jest ontologicznym, epistemologicz- 

nym, metodologicznym i historycznym uwarunkowaniom teorii poznania Boga 

w ujęciu Henri de Lubaca. Problematyce poznania Boga w kulturze współcze­

snej poświęciła wiele artykułów.

W ujęciu Z., problematyka Boga pojawia się w trzech typach ludzkiego 

poznania:  w  poznaniu  spontanicznym,  filozoficznym  i  religijnym,  tzn.  przez 

wiarę. Z. odrzuca możliwość bezpośredniego - tzn. przez doświadczenie - uza­

sadnienia prawdziwości zdania o istnieniu Boga, chociaż podkreśla doświad-

Zdybicka Zofia 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

czalne podstawy poznania Boga. Akcentuje to, że przedmiotem rozważań z za­

kresu filozofii Boga i religii jest realnie, tj. obiektywnie, poza podmiotem po­

znającym  istniejący  osobowy  Bóg,  a  nie  sacrum  rozumiane  tylko  jako  treść 

ludzkiej świadomości czy korelat aktów intencyjnych człowieka.

Pierwszym sposobem poznania Boga jest poznanie naturalne, spontanicz­

ne,  przednaukowe,  przedfilozoficzne.  Człowiek  jako  istota  rozumna  poznaje 

otaczającą go rzeczywistość i swoją sytuację egzystencjalną. Na bazie tego po­

znania rodzi  się  w nim,  w drodze  spontanicznej refleksji,  myśl  o istocie odeń 

wyższej i doskonalszej, o Bogu, który stanowi źródło i cel jego życia. Sponta­

niczne  poznanie  Boga  jest  typem  poznania  pośredniego.  Jest  ono  dostępne 

człowiekowi  na  każdym  szczeblu  kultury.  Jest  z  pewnością  niedoskonałe,  ale 

ważne:  stanowi  najbardziej  fundamentalne  źródło  myśli  o  Bogu  i  podstawę 

wszelkiego  dalszego  poznawania  Boga  -  zarówno  w  religii,  jak  i  w  systema­

tycznej filozofii.

Drugi sposób ludzkiego poznania, w którym pojawia się problem Boga, 

to  filozofia.  Z.  wskazuje  na  metafizykę  (realistyczną  filozofię  bytu)  jako  na 

uprzywilejowany, najbardziej właściwy teren rozważania problemu Boga. Pro­

blem  Boga jest  wewnętrznym problemem  metafizyki, a  zdanie „Bóg  istnieje” 

jest odpowiedzią na pytanie „dlaczego byty istnieją, skoro istnieć nie muszą?” 

Teza o istnieniu Boga stanowi wyjaśnienie istnienia bytów: mnogich, zróżnico­

wanych,  niesamodzielnych,  złożonych  z  elementów  subontycznych.  Słynne 

„pięć dróg” św. Tomasza z Akwinu to właśnie, wg Z., klasyczne sformułowa­

nia  metafizycznych  dowodów  na  istnienie  Boga.  Drogi  te,  to  drogi  poznania 

bytu, ujętego w jego istotnych bytowych aktach: akcie istnienia, które się staje 

(„droga I”); akcie istnienia, które trwa i którego trwanie jest wielostronnie wa­

runkowane  („droga  II”);  akcie  istnienia,  które  jest  niekoniecznie  powiązane  z 

istotą  („droga  III”);  akcie  treściowych  doskonałości  przysługujących istnieją­

cym bytom w różnym stopniu („droga IV”); akcie działania bytów nierozum­

nych („droga V”).

Z.  analizowała  poznawczą  wartością  formalizacji  metafizycznych  argu­

mentów  za  istnieniem  Boga,  twierdząc,  że  chociaż  przyczyniają  się  one  do 

sprecyzowania formalnej struktury dowodów, to jednak nie są w stanie w pełni

Zdybicka Zofia 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

scharakteryzować  toku  metafizycznych  dowodów,  będących  metafizycznymi 

procedurami wyjaśniania różnych aspektów rzeczywistości.

Z.  krytycznie  ocenia  wartość  tzw.  dowodów  ontologicznych  czy  aprio­

rycznych na istnienie Boga. Wskazuje, że w dowodach tych dokonuje się nie­

uprawnione  przejście  od  istnienia  możliwego  do  istnienia  realnego.  Również 

nauka nie rozwiązuje problemu Boga, chociaż dostarcza materiału dla filozo­

ficznej refleksji prowadzącej do wniosku, że świat domaga się absolutnej przy­

czyny.

Określoną wartość przypisuje tzw. argumentom antropologicznym. Są to 

argumenty  oparte  na  ludzkim  doświadczeniu  przygodności,  a  zarazem  trans­

cendencji w stosunku do przyrody i do innych osób, oraz argumenty z pragnie­

nia szczęścia i przeżycia moralnego (momenty wolności i powinności). Zauwa­

ża jednak, że ściśle rzecz biorąc, argumenty te ujawniają otwartość bytu ludz­

kiego na Byt Transcendentny.

Jeśli chodzi o naturę Boga, to poznaje się ją, wg Z., pośrednio - na pod­

stawie poznawczego ujęcia bytów przygodnych. Filozoficzne poznanie natury 

Boga dokonuje się na trzech dopełniających się drogach: przyczynowania (ha- 

bitudo  principii),  analogii  transcendentalnej  (droga  przewyższania)  i  negacji 

ograniczeń przysługującym bytom niekoniecznym (droga negatywna). Bóg jest 

więc  pełnią  istnienia,  czystym  aktem,  absolutną  tożsamością,  bytem  prostym, 

niezmiennym,  wiecznym,  jedynym;  jest  najwyższym  intelektem  i  absolutną 

prawdą, najwyższym dobrem i miłością; jest duchem i osobowym Absolutem.

Wnikliwe  są  badania  Z.  nad  problemem  relacji  świat  -  Bóg,  nad  trans­

cendencją i  immanencją  Boga w  stosunku do  świata,  nad  partycypacją  bytów 

przygodnych  w  bycie  absolutnym.  Stawiając  tezę  o  najbardziej  wewnętrznej 

obecności Boga w świecie, Z. nie popadła w pułapkę panteizmu czy panente- 

izmu. Pokazała, że immanentny w stosunku do świata Bóg jest zarazem bytem 

absolutnie, a nie tylko względnie transcendentnym. Pokazała też, że doskona­

łość  Boga  nie  polega  na  tym,  że  będąc  doskonalszy  od  człowieka,  mimo 

wszystko podlega doskonaleniu, ale na tym, że jest pełnią, że doskonałości jego 

istnienia nic nie ogranicza. Bóg jest bytem transcendentnym w tym sensie, że 

posiada niepowtarzalny status ontyczny (ipsum esse subsistens) i jest absolut­

nie doskonały. Nie jest ani przyczyną materialną, ani formalną świata. Z kolei

Zdybicka Zofia

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

immanencja  Boga  w  stosunku  do  świata  polega  na  tym,  że  Bóg  dając  światu 

istnienie, jest tego świata przyczyną sprawczą; określając racjonalność (inteli- 

gibilność) świata, jest jego przyczyną wzorczą; będąc racją dynamizmu byto­

wego jest tego świata przyczyną celową.

Zło  zdaje  się  być  argumentem  przeciwko  istnieniu  Boga  -  najwyższego 

dobra. Przyjmując, w duchu realizmu, tzw. pry waty wną teorię zła (zła jako bra­

ku należnego dobra) Z. wskazuje, że Bóg nie jest przyczyną zła (zło, jako brak 

bytu, jest niesprawialne), ale jest, per accidens, przyczyną bytu, w którym mogą 

wystąpić braki. Jeśli zaś chodzi o zło moralne, to jego sprawcą jest stworzony 

byt osobowy. Ostatecznie jednak, wg Z., problem zła rozstrzyga religia, a nie 

filozofia.

Z  zagadnieniem  Boga  wiąże  się  problem  negacji  istnienia  Boga,  czyli 

problem ateizmu. Z. wskazuje na następujące przyczyny tego zjawiska: ontycz­

na i poznawcza transcendencja Boga; poznanie Boga, czy to dyskursywne, czy 

przez  wiarę,  jest  procesem  trudnym,  wymagającym  wysiłku  intelektualnego  i 

moralnego; istnienie zła; poczucie samowystarczalności człowieka, wzrastające 

wraz z rozwojem nauki i techniki; zamknięcie się umysłu ludzkiego w grani­

cach problematyki i metod nauk szczegółowych. Z. wskazuje, że negacja Boga 

w filozofii wiąże  się  z fundamentalnymi  zagadnieniami, takimi jak koncepcja 

bytu i poznania (immanentyzm ontologiczny i teoriopoznawczy, scjentyzm), a 

także  pojmowania  Boga  (depersonifikacja  i  detranscendentalizacja  Boga)  i 

człowieka (deifikacja człowieka) oraz religii (np. religia jako wynik nienormal­

nych warunków życia ludzkiego, błędne koncepcje religii). Z. rozgranicza róż­

ne typy ateizmu i zaznacza, że historia filozofii nie zna ateizmu w sensie udo­

wodnionego zdania o nieistnieniu Boga.

F

ilozofia

 

religii

Z. w następujący sposób charakteryzuje uprawianą przez 

siebie dyscyplinę: przedmiotem filozofii religii w punkcie wyjścia są empirycz­

nie dane fakty religijne; przedmiotem formalnym jest realność religii (to, że re­

ligia jest); celem przedmiotowym jest wskazanie ostatecznych czynników (tzw. 

czynników  uniesprzeczniających)  faktu  istnienia  religii.  Chodzi  o  odpowiedź 

na pytanie, dlaczego religia w ogóle istnieje, jakie są racje podmiotowe i przed­

miotowe  tego  zjawiska,  że  człowiek  czuje  się  odniesiony  do  kogoś  „poza”  i 

pragnie z nim się połączyć, widząc w nim najwyższą wartość dla własnego ży­

Zdybicka Zofia

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

cia. Metoda, którą posługuje się Z., jest analogiczna do metody innych dyscy­

plin filozoficznych: dla faktów religijnych danych w doświadczeniu, intelektu­

alnie ujętych w aspekcie istnienia, poszukuje ostatecznych racji ontycznych w 

wewnętrznej strukturze bytu i w koniecznych związkach międzybytowych.

Z. wskazuje na 3 etapy procedury klasycznej filozofii religii: 1) stwier­

dzenie - na podstawie zmysłowo-intelektualnego doświadczenia wewnętrznego 

i zewnętrznego - faktów religijnych, indywidualnych i społecznych, w postaci 

przekonań,  aktów  miłości  i  bojaźni,  dążenia  do  zjednoczenia,  modlitwy  czy 

ofiary; 2) uniwersalizacja i transcendentalizacja danych doświadczenia - cho­

dzi przy tym nie o indukcyjne uogólnienie, ale o uchwycenie, dzięki intuicji in­

telektualnej, w nagromadzonym materiale tego, co istotne i konieczne dla faktu 

religii (bez czego religia nie byłaby religią) oraz tego, co ogólne, co wspólne, 

co występuje we wszystkich religiach. W ten sposób dochodzi się do metafi­

zycznego ujęcia istoty religii jako bytu relacyjnego, jako realnej, osobowej i dy­

namicznej relacji  człowieka-osoby  do  osobowego  Absolutu,  od którego czło­

wiek jest zależny w istnieniu i działaniu, i który jest ostatecznym celem życia 

ludzkiego;  3)  wyjaśnienie  istnienia  religii,  polegające  na  wskazaniu  ostatecz­

nych, ontycznych czynników podmiotowych i przedmiotowych, stanowiących 

bytową rację religii. Te czynniki to osobowa struktura bytu ludzkiego, istnienie 

osobowego  Absolutu  i  zachodząca  między  człowiekiem  i  Absolutem  relacja 

partycypacji  transcendentalnej,  relacja  bytowo  wcześniejsza  w  stosunku  do 

osobowej relacji religijnej. Wyjaśnienie to jest metodologicznie zależne od me­

tafizyki ogólnej i antropologii filozoficznej, ale niezależne od teologii i szcze­

gółowych nauk o religii (zob. Człowiek i religia, Lb 2006, 132-138).

W zarysowanej przez Z. koncepcji filozofii religii zawarta jest sugestia, 

że filozofia religii ma być filozofią religii w ogóle, a nie tej lub innej religii, że 

we wszystkich religiach historycznych jest coś wspólnego, co stanowi istotę re­

ligii, a w filozofii religii chodzi o metafizyczną interpretację i wyjaśnienie każ­

dej religii.

Z. podaje następującą definicję religii: „Religia jest realną, osobową rela­

cją  (związkiem) człowieka  do osobowego Absolutu (Boga), którego człowiek 

uznaje za ostateczne źródło swego istnienia oraz Najwyższe Dobro, które nada­

je sens jego życiu. Związek ten wyraża się w całym życiu, któremu religia na­

Zdybicka Zofia 

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

daje kierunek, a szczególnie w działaniach religijnych (kult, modlitwa, ofiara), 

które mają charakter działań osobowych. Religia umieszcza całe życie człowie­

ka w perspektywie osobowej, nie rzeczowej. Człowiek żyje i działa w perspek­

tywie osobowego Boga, do którego przez całe życie zmierza” (tamże, 299).

Przedmiotem  religii  jest  transcendentny,  osobowy  byt,  będący  najwyż­

szym dobrem (wartością) dla człowieka. Podmiotem religii jest osoba ludzka, 

która wszystkimi swoimi władzami odpowiada na objawienie się transcendent­

nego przedmiotu. Sama religijna relacja między podmiotem i przedmiotem ma 

charakter  realnej  i  dynamicznej  relacji  osobowej  (świadomej  i  dobrowolnej), 

będącej czymś koniecznym w procesie pełnej realizacji, urzeczywistniania bytu 

ludzkiego. Dzięki czemu istnieje ta religijna relacja? Z. wskazuje na obiektyw­

ne, bytowe racje podmiotowe i przedmiotowe: bytowy status człowieka - bytu 

przygodnego, a zarazem osobowego, rozumiejącego rzeczywistość i otwartego 

na Transcendens, a także realne (niezależnie od ludzkiej świadomości) istnie­

nie  osobowego  Transcendensu  i  realna,  niezależna od  ludzkich  aktów, relacja 

bytowej partycypacji między światem i Bogiem. Bóg jawi się tu jako źródło ist­

nienia, transcendentny wzór oraz cel, czyli naczelne dobro poruszające osobo­

wy dynamizm człowieka i stanowiące o osobowym spełnieniu bytu ludzkiego.

Z. podkreśla, że chociaż formy religii są historycznie i kulturowo zmien­

ne, to jednak sam fakt religii jest czymś stałym, związanym z istnieniem czło­

wieka,  którego  struktura  bytowa  nie  podlega  uwarunkowaniom  historyczno- 

-kulturowym.

Religia jest rzeczywistością wieloaspektową. Jest złożonym faktem psy­

chicznym (poznawczo-emocjonalno-dążeniowym), przejawia się w specjalnym 

języku, w systemie głoszonych i uznawanych społecznie prawd religijnych, w 

określonym kulcie, w religijnie motywowanej moralności, w instytucjach i or­

ganizacjach religijnych. Religia jest centralnym dobrem kultury: poszerza źró­

dła  poznania,  pogłębia  rozumienie  świata  i  człowieka  (jego  przeznaczenie  i 

jego moralność),  przyczynia  się do  kształtowania  osobowego modelu kultury. 

Z. wskazuje także na zależność odwrotną: kultura oddziałuje na religię (kultu­

rowo  uwarunkowany  język  religijny,  styl  obrzędów  itd  ).  Przeprowadza  też 

analizy dotyczące relacji między religiąa moralnością, polityką, nauką, techni-

Zdybicka Zofia 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

kąi sztuką. Analizuje naturę świętości oraz problemy sekularyzacji i desakrali- 

zacji w kulturze współczesnej.

S. Janeczek, Filozofia na KUL-u. Nurty - osoby - idee, Lb 1998; M. A. 

Krąpiec, Religia w Zofii Józefy Z. filozoficznym wyjaśnianiu, RF 47 (1999) z. 2, 

5-11;  Księga  jubileuszowa  na  50-lecie  Wydziału  Filozofii  KUL,  Lb  2000;  P. 

Moskal,  Zofia  Józefa  Zdybicka  USJK,  w:  Polska  filozofia  powojenna,  Wwa 

2001, II 477-490; A. Maryniarczyk, M. A. Krąpiec, Lubelska szkoła filozoficz­

na, PEF VI 532-550; P. Moskal, Filozofia religii w lubelskiej szkole filozoficz­

nej,,  w:  Polacy  o  religii.  Od  myślenia  religijnego  do  filozofii,  Kr  2005,  243- 

252; R. Ptaszek, Filozofia religii Zofii J. Z, w: tamże, 253-268.

Piotr Moskal

Zdybicka Zofia

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

background image

ZDZIECHOWSKI 

M

arian

 

-  myśliciel,  krytyk  literacki,  filozof,  ur.  30  IV 

1861 w Nowosiółkach k. Mińska, zm. 5 X 1938 w Wilnie.

Po  ukończeniu  gimnazjum  w  Mińsku  rozpoczął  studia  slawistyczne  na 

Uniwersytecie  Petersburskim;  w  latach  1880-1883  kontynuował  je  w 

estońskim  Dorpacie  (Tartu).  Do  1886  uzupełniał  studia  na  uniwersytetach  w 

Genewie,  Grazu  i  Zagrzebiu.  W  1887  wydał  po  ros.  (pod  ps.  M.  Ursin) 

pierwszą  książkę  (iOczierki  iz  psichologii  slawienskogo  pliemieni,  Ptb  1887), 

której poi. wersja pt. Mesjaniści i słowianojile (Kr 1888) została przedstawiona 

jako  rozprawa  doktorska  na  UJ.  Na  tamtejszym  Wydziale  Filozoficznym 

wykładał  literaturę  porównawczą.  Na podstawie  I  tomu  studium Byron  i jego 

wiek (I-II, Kr 1894-1897) uzyskał habilitację, a po jej zatwierdzeniu - stopień 

docenta  prywatnego.  W  1905  został  prof.  zwyczajnym.  Zajmował  się  historią 

literatury  oraz  krytyką  literacką,  czego  wyrazem  jest  tom  Szkice  literackie 

(Wwa 1900).  Był  członkiem Akademii  Umiejętności (1903), prezesem Klubu 

Słowiańskiego  (1901-1912),  współpracował  z  miesięcznikiem  „Świat 

Słowiański”.

Wyrazem krytycznego zainteresowania Z. modernizmem religijnym była 

praca  „Pestis  perniciosissima”.  Rzecz  o  współczesnych  kierunkach  myśli 

katolickiej  (Wwa  1905).  Z  czasem  zainteresowania  historycznoliterackie 

ustąpiły  zagadnieniom  religijnym  i  filozoficznym, czego owocem  są  prace: U 

opoki  mesjanizmu  (Lw  1912);  Wizja  Krasińskiego  (Kr  1912)  oraz  wykłady 

uniwersyteckie pt. Pesymizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa (I-II, Kr 

1915,  Wwa  1993)  -  przez  badaczy  książka  ta  uznawana  jest  za  jego  opus 

magnum.  Owocem  studium  nad  dorobkiem  S.  Brzozowskiego  była  książka 

Gloryfikacja  pracy.  Myśli  z  pism  i  o  pismach  Stanisława  Brzozowskiego  (Kr 

1921).

Lata I wojny światowej spędził w Rakowie k. Mińska. W 1919 przeniósł 

się  do  Wilna,  gdzie  uczestniczył  w  reaktywowaniu  Uniwersytetu  Stefana 

Batorego,  pełniąc  funkcję  dziekana  Wydziału  Humanistycznego  (1921),  a  w 

latach  1925-1927  rektora.  W  1925  prowadził  na  Sorbonie  wykłady  na  temat 

ros. literatury i filozofii. Był członkiem Tow. Przyjaciół Nauk oraz w Związku 

Literatów.  Oddziaływał  na  młodzież  akademicką  skupioną  wokół  czasopism 

„Bunt  Młodych”  i  „Polityka”  oraz  na  wileński  dziennik  „Słowo”.  Ponadto 

wywarł  pewien  wpływ  na  Stów.  Katolickiej  Młodzieży  Akademickiej

Zdziechowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

„Odrodzenie”.  W  latach  30.  XX  w.  uniwersytety  Wilna,  Dorpatu  i  Szeged 

nadały  mu  doktoraty  honorowe.  W  okresie  wileńskim  Z.  zyskał  przydomek 

„sumienia narodu”.

Najważniejsze  prace  Z.  z  tzw.  okresu  wileńskiego:  Tragedia  Węgier  a 

polityka  polska  (Kr  1920);  Wpływy  rosyjskie  na  duszę  polską  (Kr  1920); 

Europa,  Rosja,  Azja.  Szkice  polityczno-literackie  (W1  1923);  Renesans  a 

rewolucja  (W1  1925);  Walka  o  duszę  młodzieży  (W1  1927);  Napoleon  III. 

Szkice z dziejów jego życia i pracy (Kr 1931); Chateaubriand i Napoleon (W1 

1932); Chateaubriand i Bourbonowie (W1 1934); Węgry i Polska na przełomie 

historii  (W1  1937).  Osobne  miejsce  zajmują  prace  poświęcone  zagrożeniu  ze 

strony  budującego  nowy  ład  wsch.  sąsiada:  Od  Petersburga  do  Leningradu 

(W1 1934); W obliczu końca (W1 193 7, 193 8

2

, Wwa 1999); Widmo przyszłości 

(W1 1939) - te ostatnie pozycje uważane są za poi. literaturę sowietologiczną 

okresu międzywojennego.

Bogaty  dorobek  intelektualny  Z.  obejmuje  historię  i  krytykę  literatury, 

filozofię  i  myśl  religijną  oraz  refleksję  polityczną.  W  jego  działalności 

naukowej  można  wyróżnić  3  fazy:  a)  literaturoznawczą  (do  1905);  b) 

filozoficzno-religijną  (kończy  się  z  wybuchem  I  wojny  światowej);  c) 

historiozoficzną (czas wojenny i okres wileński).

Działalność  naukową  rozpoczął  od  literatur  słowiańskich,  które  badał 

metodą porównawczą, zaczerpniętą od G. Brandesa. Od H. Taine’a zapożyczył 

metodę genetyczną, pozwalającą docierać do intencji twórcy, analizować jego 

psychikę, a poprzez nią - ducha narodu, z którego się wywodzi. Przyświecały 

mu  ideały  literaturoznawstwa  pozytywistycznego,  uprawianego  w  duchu  H. 

Th.  Buckle’a.  Niebawem  jednak  odszedł  od  nich  w  stronę  krytyki 

morał  i  stycznej,  czego  wyrazem  było  zajęcie  się  zjawiskiem  bajronizmu. 

Pozwoliło  mu  to  wejść  głębiej  w  literaturę  romantyczną,  zwł.  zach.,  w  której 

odnalazł bliski mu pierwiastek idealistyczny i w tym kontekście podjął analizę 

zjawisk literackich okresu modernizmu. W jego postawie badawczej nastąpiło 

przewartościowanie,  w  wyniku  którego  literaturoznawstwo  ustąpiło  miejsca 

filozofii  i  myśli  religijnej.  Zafascynował  się  zagadnieniem  pesymizmu  - 

szczególnie  w  wymiarze  metafizycznym,  którego  kwintesencją  okazało  się 

pytanie:  skąd zło? Za najpełniejszy wyraz pesymizmu w wymiarze

egzystencjalnym  uznał  myśl  A.  Schopenhauera.  Jednak,  nie  godząc  się  na

Zdziechowski

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

nihilistyczne  konsekwencje  jego  pesymizmu,  zwrócił  się  w  stronę  myśli 

religijnej,  a  ściślej  rzecz  ujmując  -  filozofii  wiary.  Najpierw  była  to  tradycja 

chrześcijańska, a następnie myśl ind.

Motywem  przewodnim  filozoficznej  refleksji  Z.  oraz  kluczem 

interpretacyjnym  jego  analiz  -  postaw  i  poglądów,  koncepcji  i  doktryn  jest 

pesymizm  w  rozmaitych  odmianach.  W  horyzoncie  pesymizmu  postrzegał 

filozofię  zach.  i  myśl  ros.,  a  także  chrześcijaństwo  (od  św.  Augustyna  aż  po 

współczesny  mu  ruch  modernistyczny),  któremu  wytykał  zapoznanie 

podstawowej prawdy religijnej, że „świat w złem leży” (1 J 5, 19).

Problem  zła  nurtował  go  przez  całe  życie,  czego  efektem  było 

zbudowanie  indywidualnej  samowiedzy  pesymistycznej,  która  uczyniła  go 

odpornym  na  rozmaite  złudzenia:  metodologiczne  (nauka  jest  w  stanie 

rozwiązać  wszystkie  problemy  ludzkiej  natury),  religijne  (rozum  ukorzy  się 

przed  autorytetem  i  przestanie  mnożyć  trudności  w  sprawach  wiary)  i 

społeczno-polityczne (ludzkość jest w stanie stworzyć doskonały ustrój, który 

zapewni jej świetlaną przyszłość).

Pochodną  postawy  pesymistycznej  jest  katastrofizm  Z.,  wyrażany  w 

rozmaitych  formach  -  od  wykładów  uniwersyteckich,  przez  publicystykę  o 

zabarwieniu  moralistycznym  i  działalność  wychowawczą.  Z.  stronił  od 

angażowania  się  w  politykę  bieżącą,  którą  niejednokrotnie  krytykował.  Jego 

katastrofizm  miał  charakter  cywilizacyjno-kulturowy  oraz  religijno-moralny  i 

aksjologiczny.  Był  przekonany,  że  to,  co  dzieje  się  w  Rosji  sowieckiej  i  w 

Niemczech  doprowadzi  wkrótce  do  katastrofy  na  wielką  skalę,  po  której 

Europa  utraci  tożsamość;  stanie  się  nie  tylko  innym  kontynentem  w  sensie 

geograficznym,  ale  także  cywilizacyjnym.  Katastrofa  ta  będzie  wynikiem 

współdziałania dwu form barbarzyństwa: 

zewnętrznego (rewolucja

bolszewicka,  komunizm)  oraz  wewnętrznego  (antyteizm,  materializm, 

nacjonalizm,  faszyzm).  Jego  diagnozy  niebawem  potwierdziła  II  wojna 

światowa  i  jej  następstwa.  Wobec  niemożności  teoretycznego  rozwiązania 

problemu  zła,  podejmował  indywidualną  walkę  z  jego  przejawami,  które 

dostrzegał w aktualnej sytuacji ideowej, a zwł. w polityce.

W  sytuacji  przewidywanego  „końca  historii”,  przyjął  perspektywę 

eschatologiczną,  wyrażającą  się  w  formule:  contra  spem  speramus  (żywimy 

nadzieję wbrew nadziei).

Zdziechowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

Kasandryczny  ton  i  podniosły  styl  jego  pism  i  wystąpień,  towarzysząca 

im  aura  wizjonera  i  proroka  zagłady  nie  zjednywały  mu  uznania  w  kręgach 

postępowej inteligencji międzywojennej, upojonej odzyskaną niepodległością i 

podatnej 

na 

hasła 

lewicowe. 

Konsekwentne 

opowiadanie 

się 

za 

monarchizmem,  a  przeciw  demokracji  dodatkowo  marginalizowało  jego  głos 

dochodzący ze wsch. rubieży Rzeczypospolitej. Mimo tego braku oddźwięku, 

Z.  zajmował  od  początku  stulecia  w  życiu  intelektualnym  Polski  ważną 

pozycję.  Korespondował  i  utrzymywał  osobiste  kontakty  z  ówczesną  elitą 

intelektualną Wschodu i Zachodu. Jako miłośnik literatury ros. znał osobiście: 

L.  N.  Tołstoja,  W.  S.  Sołowjowa,  B.  Cziczerina,  braci  E.  i  G.  Trubeckich,  S. 

Bułgakowa,  D.  S.  Mereżkowskiego,  M.  A.  Bierdiajewa,  T.  G.  Masaryka. 

Sympatyzując  z  modernizmem  religijnym,  utrzymywał  kontakty  z  M. 

Blondelem, L. Laberthonnierem, R. Euckenem, G. Tyrrellem, A. Fogazzaro, P. 

Desjardinsem, G. Sarrazinem, A. Loisy’m. Dzięki tym znajomościom i obfitej 

korespondencji  pełnił  rolę  pomostu  między  Wschodem  a  Zachodem, 

prezentując  własny  punkt  widzenia  na  wiele  zagadnień,  którego  jądrem  był 

pesymizm, traktowany przezeń jako „siła twórcza”. Optymistyczne tendencje, 

jakie  dominowały  w  kulturze  i  myśli  europejskiej  jego  czasów,  miały  się 

bowiem - paradoksalnie - okazać siłami destrukcji.

I. Burzacka, Ideał a rzeczywistość. O krytyce moralistycznej Mariana Z., 

Wwa  1982;  J.  Skoczyński,  Pesymizm  filozoficzny  Mariana  Z.,  Wr  1983;  J. 

Krasicki,  Eschatologia  i  mesjanizm.  Studium  światopoglądu  Mariana  Z.,  Wr 

1994;  J.  Skoczyński,  Wartość  pesymizmu.  Studia  i  szkice  o  Marianie  Z,  Kr 

1994; B. Białokozowicz, Marian Z. i Lew Tołstoj, Białystok 1995; Z. Opacki, 

W  kręgu  Polski,  Rosji  i  Słowiańszczyzny.  Myśl  i  działalność  społeczno- 

polityczna  Mariana  Z.  do  1914  roku,  Gd  1996;  S.  Mazurek,  Wątki 

katastroficzne  w  myśli  rosyjskiej  i  polskiej  1917-1950,  Wr  1997;  L.  Gawor, 

Katastrofizm  konsekwentny.  O  poglądach  Mariana  Z.  i  Stanisława  Ignacego 

Witkiewicza,  Lb  1998;  D.  Barbaszyński,  Między  racjonalizmem  a 

mistycyzmem.  Problem  przestrzeni  etycznej  w  poglądach  filozoficznych 

Mariana  Z.,  O  1999;  G.  Kotlarski,  Między  rusofilią  a  rusofobią.  Myśl 

historiozoficzna Mariana Z., w: Oblicza Wschodu w kulturze polskiej, Pz 1999, 

185-210; W. Wasilewski, Marian Z. wobec myśli rosyjskiej XIX i XX wieku,

Zdziechowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

Wwa  2005;  Z.  Opacki,  Między  uniwersalizmem  a  partykularyzmem.  Myśl  i 

działalność społeczno-polityczna Mariana Z. 1914 1938, Gd 2006.

Jan Skoczyński

Zdziechowski

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

ZŁO (gr. 

 

kcikóv

 

[to kakón], 

to

 

kcikó

 

[ta kaka], łac. malum) - brak należnego 

dobra w bytowaniu i działaniu.

Fakt  z.  wiąże  się  z  przygodnym  typem  bytowania  człowieka,  co 

realizuje  się  w  konieczności  śmierci,  cierpienia,  niepewności  ludzkiego  losu. 

Człowiek  -  pisze  F.  M.  Dostojewski  -  jest  tragiczny,  gdyż  znajduje  się 

nieustannie w kręgu złych źródeł, z których jest zmuszony pić; istnienie z. jest 

konieczne,  gdyby  bowiem  istniało  w  świecie  tylko  dobro,  to  nastąpiłoby 

ubóstwienie  świata  i  Bóg  okazałby  się  niepotrzebny.  Istnienie  z.  ukazuje 

przygodny,  niekonieczny  charakter  świata,  a  przez  to  konieczność  istnienia 

Boga,  natomiast  z.  moralne  jest  karykaturą  Boga  i  Jego  dzieł.  Człowiek 

czyniąc z. moralne staje się winny wobec Boga i całego stworzenia. Źródło z. 

widzi w nadużyciu osobistej wolności, która jest niezaprzeczalnym atrybutem 

człowieka.

R

eligijne

 

wyjaśnianie

 

zła

Historycznie  najpierwotniejszym  sposobem 

wyjaśniania  obecności  z.  w  życiu  człowieka  było  wyjaśnienie  religijne. 

Wszystkie religie starożytne jawią się jako czynniki uwalniające człowieka od 

z.  Religie  ludów  dorzecza  Eufratu  i  Tygrysu,  jak  i  Nilu,  uznają  z.  grzechu  i 

potrzebę wybawiania od niego. Ostateczne rozwiązanie z. upatrywano w życiu 

pozagrobowym.  Egipcjanin  żył  w  świadomości  śmierci,  po  której  będzie 

sądzony za swoje czyny - dobre i złe.

W  religii  perskiej  świat  przedstawia  się  jako  pomieszanie  dobra  ze  z., 

światłości z ciemnością, prawdy z fałszem, myśli z bezkształtna materią. Owo 

pomieszanie  występuje  we  wszelkich  strukturach,  na  szczycie  których  stoi 

Ormuzd, bóg światła i dobra, ale ma on swego antagonistę - Arymana - boga 

ciemności.  Między  dobrem  i  z.  -  Ormuzdem  i  Arymanem  -  trwa  walka  w 

kosmosie  oraz  w  człowieku.  Ostatecznie  zwycięży  dobro,  bo  z. oczyści  się w 

spalającym ogniu, by wszystko stało się dobrem.

W filozoficzno-religijnych systemach Indii szansą na uwolnienie się od 

z. jest reinkarnacja. Rodzaj następnego wcielenia zależy od jakości życia, które 

minęło. Wszystko co żyje - rośliny, zwierzęta, ludzie - to stan duszy mniej lub 

bardziej  oczyszczonej  od  z.  Ma  to  zapewnić  równowagę  i  spokój  w  obliczu 

nieszczęść  i  śmierci.  Wiara  w  reinkarnację  jest  związana  z  przekonaniem  o 

konieczności  kary  i  nagrody  w  życiu  pośmiertnym;  reinkarnacja  rządzi  się 

prawem  czynu  (karma).  Każdy  czyn  człowieka  pociąga  za  sobą  moralne

Zło

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

konsekwencje,  które  mają  oddźwięk  w  porządku  ontycznym.  Przyszłość  jest 

rządzona przez przeszłość.

Religia  chrześcijańska  -  zgodnie  z  ST  i  NT,  wskazuje  na  fakt  grzechu 

jako  na  z.  istotne.  Zaistniało  ono  pierwotnie  w  porządku  postępowania 

moralnego  wśród  aniołów,  którzy  w  momencie  decyzji  wyboru  Boga, 

widzianego  jasno  przez  anielskie  natury,  wybrali  siebie  (zachwycenia  własną 

doskonałością bytową), a nie Boga. Za poduszczeniem upadłego (złego) ducha, 

pierwszy człowiek okazał się także buntownikiem, ceniąc sobie wyżej własne 

decyzje  nad  otrzymane  Boże  przykazania  (grzech  pierworodny).  Odtąd  z. 

(grzech)  stało  się  naturalnym  dziedzictwem  natury  człowieka,  który 

rozpoznając  dobro,  jest  skłonny  do  wyboru  z.,  a  nie  dobra.  Aby  wybawić 

człowieka  od  z.,  Bóg  zstąpił  z  nieba  i  stał  się  człowiekiem.  Jezus  Chrystus 

przez swą ludzką śmierć i zmartwychwstanie uwolnił człowieka od grzechu w 

życiu wiecznym, pod warunkiem spełniania dobra w życiu doczesnym.

F

ilozoficzne

 

tłumaczenia

 

zła

W  europejskiej  myśli  filozoficznej  z. 

pojmowano  albo  jako  zjawisko  pozorne,  albo  jako  pozytywną  postać  bytu, 

implikującą  dualizm  bytowy  dobra  i  z.  Bardziej  zreflektowana  teoria 

wskazywała, że z. to brak należnego dobra w bytowaniu i działaniu.

Pojmowanie  z.  jako  pozór  pojawiło  się  już  w  myśl  Heraklita,  który  w 

powszechnej  walce  elementów  dostrzegał  także  walkę  dobra  i  z.  Walka  ta 

rozpływa się w powszechnym, wyższym prawie. A. Krokiewicz (.Heraklit, KF 

17  (1948),  1-15)  uważa,  że  Heraklitejski  Logos  (prawo  wyższe)  wyczerpuje 

się w świecie („Bóg Heraklita jest dniem i nocą, bojem i pokojem, dosytem i 

głodem,  jest  oddzielony  od  wszystkich  rzeczy  mądrością,  jest  immanentny  i 

równocześnie  transcendentny,  podobnie  jak  »sens«  zdania  tkwi  w  każdym  z 

jego słów i równocześnie istnieje poza nimi wszystkimi”).

W  szkole  stoickiej  dobro  i  z.  są  zależne  wyłącznie  od  człowieka,  ale 

człowiek  jest  przejawem  wszystko  ogarniającej  natury,  a  natura  jest  czymś 

ponad  dobrem  i  z.  Stoicyzm  głosił,  że  dobro  i  z.  są  czymś  pozornym  i  w  jej 

ramach nie mogą być rozpatrywane jako zagadnienia rzeczywiste.

W  myśli  Platona  i  neoplatonizmie  to  materia  jest  niebytem,  nieładem, 

chaosem, gdyż jako ostatnie ogniwo emanacji, sama z siebie jest niczym, jest 

kresem  procesu  emanacji.  W  neoplatońskiej  myśli  chrześcijańskiej  u 

Orygenesa materia jest następstwem z., które jest grzechem rozumnego ducha.

Zło

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

Orygenes był pierwszym myślicielem, który wskazał na grzech jako na źródło 

z. Materia miałaby być stworzona ze względu na z., jakie spowodowały duchy 

sprzeciwiające  się  Bogu.  Bóg,  będąc  sprawiedliwy,  ale  i  miłosierny,  nie 

pozostał nieczuły na dolę stworzenia i doprowadził duchy wcielone w materię 

do ostatecznego oswobodzenia się z praw materii, a tym samym do szczęścia.

W  filozofii  nowożytnej  dominowały  2  stanowiska  dotyczące  z.: 

koncepcje  G.  W.  Leibniza  oraz  A.  Schopenhauera.  Dla  Leibniza,  w  jego 

koncepcji  teodycei,  istniejący  świat  jest  najlepszy  ze  wszystkich  możliwych 

światów.  Ale  ten  świat,  jako  stworzony,  jest  ze  swej  natury  niedoskonały. 

Poczęcie  rzeczy  w  ideach  boskich  już  jest  spowodowaniem  podziału  i 

nierówności  rzeczy,  czyli  z.  W  tej  kwestii  Leibniz  powtórzył  tezę  Filona  z 

Aleksandrii o podziale - Aóyoę Tonsuę [Logos Tomeus] - jako źródle z. Jest to 

koncepcja metafizycznego z., za które Bóg nie może być odpowiedzialny, gdyż 

do natury różności należy nierówność, a przez to i z.

Konsekwentnym  filozofem  z.  jest  Schopenhauer,  utożsamiając  z.  z 

bytem.  Wychodząc  od  analizy  stworzeń  i  ich  działania,  szukał  ostatecznego 

uzasadnienia  dla  takiego  właśnie  świata  i  dostrzegał  go  w  jakiejś  kosmicznej 

ślepej woli, która przejawia się w najrozmaitszych postaciach i tworzy z., także 

w człowieku. Ta ślepa wola powoduje, że świat jest najgorszym tworem, jaki 

może istnieć. Gdyby była możliwość większego z., to świat przestałby istnieć. 

Podobnie  jest  w  porządku  moralnym,  gdyż  wszystkie  prawa  są  tylko 

negatywne, a ich przekroczenie koliduje z życiem indywidualnym i zbiorowym 

człowieka. Nie może zatem być gorszego porządku moralnego. Ale czym jest 

ta ślepa wola jako źródło z.? Schopenhauer przyjął Kantowskie pojęcie „rzeczy 

samej  w  sobie”,  która  jest  niepoznawalna,  nie  ma  więc  możliwości 

odizolowania bytu od z. Jedynie ucieczka w kontemplację pomaga przetrwać.

ramach 

filozofii 

realistycznej 

rozpoznawalność 

z. 

jest 

uwarunkowana rozumieniem poznania oraz bytu. Sposób naszego poznania nie 

jest  tym  samym  co  sposób  istnienia  rzeczy.  Poznanie  pojęciowe  jest  zawsze 

abstrakcyjne, selektywne w stosunku do sposobu istnienia rzeczy, a sama rzecz 

nie  bytuje  jednoznacznie  i  nie  jest  jednoznacznie  poznawana.  Skoro 

przedmiotem  intelektualnego  poznania  jest  byt  rozumiany  jako  coś 

istniejącego, to wszelkie treści poznawcze ujmowane w pojęciach są nam dane 

jako  jakiś  byt.  Dlatego  doświadczane  z.  również  pojmujemy  jako  jakiś  byt  -

Zło

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

jako coś, co podlega racjonalnemu wyjaśnieniu. Tymczasem z. nie jest bytem, 

lecz  dostrzeżonym  lub  doświadczonym  brakiem  czegoś  w  realnym  bycie. 

Dlatego  pojmując  z.  abstrakcyjnie,  szukamy  jego  bytowych  racji. 

Rzeczywistość  nie  jest  układem  bytów  jednoznacznych,  prostych, 

niezłożonych, lecz stanowi swoiste compositum różnych części. Zatem nie da 

się  bytu  złożonego  ująć  i  przedstawić  w  jednoznacznych  pojęciach.  Wszelkie 

jednoznaczne pojmowanie z. jest mylne, gdyż byt jest analogiczny. Dlatego z. 

ani  nie  jest  bytem  samym  w  sobie,  ani  nie  jest  czymś  pozornym,  lecz  jest 

czymś  rzeczywistym  w  rzeczywistym  bycie,  którego  części  składowe  są 

naznaczone brakiem czegoś, co jest temu bytowi należne.

Podstawą  rozpoznania  z.  jest  poznawalność  rzeczywistości  jako 

substancjalnej całości, złożonej z poszczególnych składników substancjalnych 

i  przypadłościowych  (akcydentalnych).  Znaczy  to,  że  poznajemy  byty  jako 

zdeterminowane  w  sobie  całości,  bytowo  jedne,  mimo  bytowego  złożenia. 

Poznając  je,  dostrzegamy  spontanicznie  całą  rzecz,  jej  naturę  (istotę- 

substancję)  wraz  z  jej  konstytutywnymi  składnikami  i  jej  właściwościami, 

chociaż  na  początku  to  poznanie  nie  jest  dokładne.  Trzeba  wielu  aktów 

poznawczych,  by  dokładniej  poznać  naturę  rzeczy  ujmowanej  w  aktach 

poznania.  Znaczy  to,  że  poznając  Adama,  pojmujemy  go  jako  człowieka 

złożonego  z  duszy  i  ciała  jako  części  konstytutywnych  oraz  z  części 

konsekutywnych,  wypływających  z  całości;  dostrzegamy  w  nim  elementy 

doskonalące  (rozumne,  szlachetność,  grzeczność,  harmonię  działania 

ludzkiego).  Na  tym  tle  możemy  dostrzec  z.,  jednak  nie  w  częściach 

konstytutywnych,  gdyż  brak  elementu  konstytutywnego  niszczy  byt.  Braki 

mogą  pojawić  się  w  częściach  integrujących  (jako  brak  ręki,  oka,  komórek, 

tkanek lub brak jakichś elementów doskonałości owych, jak głupota, chamstwo, 

kłamstwo,  brak  harmonii  należnej  w  działaniu  w  różnych  porządkach  danego 

bytu).  Z.  jawi  się  jako  brak  należnego  dobra  w  bytowaniu  i  działaniu  danego 

bytu.  Z.  jako  brak  nie  jest  więc  bytem,  zatem  nie  posiada  natury,  nie  jest 

poznawalne samo przez się. Z. - jako relatywny niebyt - przybiera postać bytu, 

rzeczy, ciągle się w poznaniu hipostazuje, potęgując trudności poznawcze. Z. 

jest zawsze zrelatywizowane do konkretnej natury bytowej, w której występuje 

jako rozpoznany brak należnego dobra.

Zło

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

P

rzejawy

 

zła

Jako brak należnego dla danego bytu dobra przejawy z. są 

tak  liczne,  jak  liczne  są  byty,  w  których  zachodzi  jakiś  brak  należnych 

składników. Czyniono próby (np. R. Verneaux, Problemes et mysteres du mat) 

jakiegoś  hierarchicznego  wyróżnienia  doświadczanego  z.,  przez  wskazanie  na 

postaci  z.:  z.  kosmiczne,  z.  śmierci,  z.  bólu,  z.  smutku,  z.  estetyczne,  z. 

logiczne,  z.  moralne.  Są  to  różne  formy  z.  zauważane  z  zewnątrz.  Głębsze 

rozumienie  z.  warunkowane  jest  rozumieniem  danego  bytu,  w  którym 

występują  braki  czynników  tworzących  doskonały  stan  bytowego  działania. 

Rozumienie  tych  braków  można  rozpoznać  nie  tylko  przez  analizę  natury 

danego  bytu,  ale  także  przez  uwzględnienie  relacji  danego  bytu  do  jego  idei 

wzorczej  w  Bogu,  co  suponuje  fakty  objawienia,  zwł.  w  przypadku  z. 

dotyczącego człowieka. Człowiek widzi dobro i je afirmuje, a jednak w swym 

działaniu  popełnia  z.,  co  suponuje  interwencję  jakiegoś  kusiciela,  którego 

Pismo Święte nazywa szatanem, upadłym aniołem, który w momencie decyzji 

wybrał nie Boga, lecz siebie jako ostateczny punkt odniesienia.

Wszystkie  postaci  i  przejawy  z.  sprowadzają  się  do  podmiotu 

bytowego, w którym pojawiły się braki należnych temu bytowi składników w 

aspekcie jego bytowania i działania. Owe braki mogą przybierać pozory form 

bytowych  (np.  choroby),  jednak  w  stosunku  do  bytowego  podmiotu  są  to 

realne braki harmonijnych układów części w stosunku do całości. Zatem skala 

z.  występującego  w  świecie  musi  być  zawsze  rozumiana  przez  właściwe 

struktury  bytowe  podmiotu.  W  przypadku  człowieka  jako  podmiotu  z., 

konieczne  staje  się  rozumienie  ludzkiego  bytu  w  perspektywie  życia 

wiecznego,  po  biologicznej  śmierci.  Uzyskane  rezultaty  poznawcze  nie  mogą 

do  końca  rozświetlić  zagadki  z.,  ze  względu  na  charakter  z.  jako  braku 

należytego  dobra,  a  więc  i  utraty  należnych  składników  bytowania.  Skoro 

wszelkie  ludzkie  poznanie  jest  poznawaniem  bytu,  to  brak  bytowości 

uniemożliwia wyjaśnienie poznania odwołującego się do wskazania czynników 

bytowych.

P

rzyczyny

 

zła

W  wyjaśnianiu  filozoficznym  przyczyny  z.  upatruje  się 

w  przypadkowym  oddziaływaniu.  Skoro  z.  istnieje  tylko  w  podmiocie  -  jako 

brak składników należnych podmiotowi, to jest to brak jakiejś postaci bytu, a 

przez to nie może posiadać właściwej sobie przyczyny. Przy realnej obecności 

z. jawi się jedyny możliwy sposób jego trwania w istniejącym już podmiocie,

Zło

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

czyli  jakby  w  przyczynie  materialnej.  Sposób  poznania  z.  wskazuje  na 

podmiot,  w  którym  występują  bytowe  braki.  Trzeba  najpierw  mieć  wizję  i 

rozumienie podmiotu, by móc określić obecność i charakter z. Z., jako bytujące 

istnieniem  nie  własnym,  lecz  istnieniem  podmiotu,  w  którym  ono  występuje, 

nie może być samo w sobie przedmiotem zabiegów poznawczych. Dlatego z. 

nie można zwalczać wprost, bez zwalczania w jakieś mierze podmiotu tego z. 

Usuwanie z. może dokonać się jedynie przez umacnianie podmiotu w dobru.

Sprawianie z. nie ma, w sensie ścisłym, przyczyny sprawczej, gdyż z. 

jest  brakiem  bytu,  jest  relatywnym  niebytem,  dlatego  nie  może  posiadać 

sprawstwa  we  właściwym  sensie,  a  tylko  w  sensie  ubocznym  (np.  wówczas 

gdy przyczyna sprawcza jest w swym bytowym działaniu ułomna, pozbawiona 

właściwej  mu  mocy  działania,  gdy  jest  „causa  definiens”  raczej  niż  „causa 

efficiens”), czyli jest przyczyną wybrakowaną w działaniu sprawczym.

Drugim  typem  sprawiania  z.  jest  przypadkowa  zbieżność  różnych 

czynników 

działających. 

Owe 

zbieżności 

mogą 

zachodzić 

najróżnorodniejszych  kategoriach  bytowych.  Z.  jako  realny  brak  należnej 

bytowości  nie  może  posiadać  właściwego  sobie  celu,  gdyż  celowość  jest 

zawsze  związana  z  realnym  bytem  i  jego  realnym  działaniem.  Negacja  i  brak 

należnego  bytu  nie  może  mieć  celu,  który  uzasadnia  realne  stany  bytowe.  Z. 

jako  brak  należnego  bytu  jest  irracjonalne.  Wszelkie  celowościowe 

tłumaczenia z. wynikają z łączeniem go z aspektami bytowymi, na których z. 

żeruje. Skoro z. nie niszczy całego bytu, to pozostaje zawsze realny podmiot z., 

a  w  realnym  podmiocie  jako  bytowaniu  są  zawsze  racje  celu,  które  można 

nałożyć także na z. zachodzące w tym podmiocie.

Z. jako z. jest dla człowieka ostatecznie niewytłumaczalne. Nie znaczy 

to, by człowiek nie mógł przezwyciężyć z., starając się o takie dobro, którego 

mu brakuje. Z. można przezwyciężać dobrem, m in. w postaci niepoddawaniu 

się  i  godzeniu  się  ze  z.,  zwł.  z.  moralnym,  które  jest  uznawane  za  naczelny 

przejaw z., osłabiający i niszczący dobre działania człowieka.

Oddziaływanie  z.  jako  tego,  co  samo  w  sobie  nie  istnieje,  nie  może 

dokonywać się samo przez się. A jednak z. się rozszerza i dla bytu, który jest 

dotknięty z., staje się groźne. Skoro z. istnieje w podmiocie i przez podmiot, to 

jest  przekazywalne  na  zewnątrz  podmiotu  tylko  pod  postaciami  bytu  i  w 

aspekcie  jakiegoś  dobra.  Usiłowanie  przenoszenia  z.  (błędnie  pojmowanego

Zło

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

jako  dobro)  powoduje  coraz  mocniejsze  jego  ukorzenienie  się  w  podmiocie  i 

uderza  w  sam  podmiot,  osłabiając  w  nim  zdolności  do  wykonywania  aktów 

dobrych. Jak długo jednak istnieje podmiot, tak długo jest on bytem-dobrem i 

nadaje  się  do  leczenia  od  zagrażającego  z.  Oddziaływanie  z.  jest  w  zasadzie 

jednokierunkowe  -  na  podmiot  i  przez  podmiot;  wszelkie  inne  sposoby 

oddziaływania  z.  są  wtórne  i  przypadkowe  i  podlegają  racjonalnym 

wyjaśnieniom  w  filozofii.  Mając  na  uwadze  człowieka  i  czyny  ludzkie 

spełniane  ze  świadomością  i  dobrowolnie,  pytamy:  czy  wolno  człowiekowi 

dokonywać takich czynów, które prowadzą do z. wokół, w drugim człowieku i 

w samym sobie? Struktura bytu, będącego przedmiotem ludzkich działań, jest 

sama  w  sobie  dobra,  wyznacza  przez  to  prawa  dla  ludzkiego  postępowania, 

dlatego nie wolno człowiekowi spełniać takich czynności, które okazują się z.

Skoro  z.  i  dobro  są  sobie  radykalnie  przeciwstawne  i  skoro  z.,  będąc 

brakiem  dobra,  powoduje  odrazę,  to  jedynym  sposobem  usuwania  z.  jest 

tworzenie  dobra  przez  akty  miłości.  Miłość,  pojęta  jako  przyporządkowanie 

woli do dobra, nawet gdy nie wypełnia luk spowodowanych z., to w porządku 

psychicznym  i  moralnym  daje  taką  obfitość  dobra,  że  samo  z.  mniej  boli  i 

łatwiej bywa przezwyciężane.

Jeśli  Bóg  sprawuje  opatrzność  nad  światem,  to  dlaczego  zauważamy 

tyle z ? Odpowiedzi dawane w filozofii płyną z interpretacji bytu, a z. nie jest 

samodzielnym stanem bytowym - nie jest bytem, lecz brakiem, uszczerbkiem; 

nie  ma  własnej  natury,  lecz  taką  naturę,  jaką  wyznacza  podmiot.  Niebędąc 

bytem, nie ma podstaw dla wyjaśniania - jest bezsensem bytu.

Jedynym  łącznikiem  w  tłumaczeniu  związków  między  bytami  a 

Bogiem  jest  byt,  a  nie  niebyt.  Zatem  nie  możemy  wiedzieć,  na  podstawie 

poznania  i  analizy  stanów  bytowych,  dlaczego  Bóg  dopuszcza  z.  w 

stworzonym przez siebie świecie.

A. Schopenhauer, Die Welt ais Wille und Vorstellung, I, L 1819, I-II, L 

1844

2

,  1879

5

  {Świat  jako  wola  i  przedstawienie,  I-II,  Wwa  1994-1995);  M. 

Zdziechowski,  Pesymizm,  romantyzm,  a  podstawy  chrześcijaństwa,  I-II,  Kr 

1915, Wwa 1993; E. Gilson, L 'esprit de laphilosophie medievale, I-II, P 1932, 

1948

2

  {Duch  filozofii  średniowiecznej,  Wwa  1958);  J.  Parker,  The  Idea  of 

Sahation  in  the  World’s  Religion,  Lo  1935;  R.  Jolivet,  Le  prohleme  du  mai

Zło

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

d’apres  Saint  Augustin,  P  1936;  G.  Mensching,  Gut  undBose  in  Glauben  der 

Yólker,  L  1941,  St  1950

2

;  Th.  Deman,  Le  mai  et  Dieu,  P  1943;  J.  Maritain, 

Saint  Thomas  d'Aquin  et  le  probleme  du  mai,  P  1945;  A.  D.  Sertillanges,  Le 

probleme  du  mai,  I-II,  P  1948-1951;  B.  D’Amore,  La  natura  del  małe, 

Sapienza  5  (1952),  358-380;  P.  T.  Geach,  GoodandEvil,  Analysis  17  (1956), 

32-42;  R.  Verneaux,  Problemes  et  mysteres  du  mai,  P  1956;  Religie  świata. 

Praca  zbiorowa,  Wwa  1957;  T.  Chodzidło,  Religie  ludów  pierwotnych,  Znak 

10  (1958),  939-954;  Ch.  Joumet,  Le  mai  Essai  theologiąue,  Bg  1961,  Saint- 

Maurice 1988

3

; Krąpiec Dz El; Krąpiec Dz V.

Mieczysław A. Krąpiec

Zło

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

8

background image

ZMYSŁY  (gr.  alaeńastę  [aistheseis],  łac.  sensus)  -  zespół  władz  (sprawności, 

czuć)  będących  bezpośrednim  źródłem  działań  duszy,  zapodmiotowanych  w 

organach  cielesnych  człowieka  (a  także  zwierzęcia),  których  celem  działania 

jest  obrona  życia  danego  organizmu  i  aktualizacja  jego  psychicznych  i 

fizycznych potencjalności.

Życie zmysłowopoznawcze przejawia się w percepcji, czyli postrzeganiu, 

w  którym  człowiek  przez  z.  styka  się  z  rzeczą.  Warunkiem  postrzegania  jest 

poznanie  zmysłowe  (czyli  czucie)  poszczególnych  z.  zewnętrznych,  które 

bezpośrednio  stykają  się  z  rzeczą  poznawaną,  oraz  z.  wewnętrznych,  które 

czynią to pośrednio.

Z

mysły

 

wewnętrzne

Tomasz  z  Akwinu  wskazał  na  konieczność  istnienia 

z. wewnętrznych: „Jeśli natura nie zna braków w jej koniecznych składnikach, 

to dusza sensytywna musi posiadać tyle czynności, ile ich jest potrzebnych dla 

zachowania  życia  zwierzęcia.  I  jeśli  którekolwiek  z  tych  czynności  nie  dadzą 

się sprowadzić do wspólnego źródła, wówczas muszą posiadać źródła-władze 

odrębne, albowiem władze są bezpośrednim źródłem czynności duszy” (S. th, 

I,  q.  78,  a.  4).  Zauważył,  że  konieczne  jest,  by  zwierzę  postrzegało  nie  tylko 

przedmioty  obecne,  ale  także  nieobecne,  gdyż  w  przeciwnym  razie  nie 

szukałoby  pokarmu  wówczas,  gdy  nie  jest  on  bezpośrednio  dostępny. 

Potrzebne  jest,  by  poznawało  rzeczy  użyteczne  i  szkodliwe  dla  swej  natury  i 

pamiętało  raz  poznane  przedmioty.  Tego  rodzaju  czynności  w  swych 

strukturach  są  do  siebie  niesprowadzalne,  wobec  tego  każda z  nich ma swoje 

odrębne  źródło-władzę,  z  której  wypływa  działanie.  Władzą,  która  umożliwia 

postrzeganie,  jest  z.  wspólny,  zaś  władzą,  która  zachowuje  poznane  obrazy, 

jest wyobraźnia; poznania rzeczy użytecznych czy szkodliwych dla zmysłowej 

natury  dokonuje  władza  oceny  zmysłowej,  czyli  instynkt,  pamięć  zaś 

odpoznaje rzeczy już raz poznane.

Z.  w s p ó l n y .   Doświadczenie  wskazuje,  że  nie  mamy  jakiegoś 

odizolowanego  poznania  zmysłowego.  Dokonuje  się  ono  w  ramach 

postrzegania  całościowego.  Wprawdzie  asocjacjoniści  głoszą,  że  nasze 

postrzeganie  składa  się  z  elementów  uprzednio  uchwyconych  w  zmysłowym 

poznaniu, jednak to, co spostrzegamy, to cały przedmiot, cała struktura, która z 

punktu widzenia funkcji poznawczej jest czymś pierwszym. Fakt postrzegania 

całego  przedmiotu  suponuje,  że  istnieje  jakiś  z.  -  różny  od  z.  zewnętrznych,

Zmysły

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

gdyż żaden z. zewnętrzny, zdeterminowany do czucia w zakresie określonych 

tylko  jakości  zmysłowych,  nie  może  sam  ogarnąć  całego  przedmiotu.  Jeśli 

żaden  ze  z.  nie  może  tego  dokonać  oddzielnie,  więc  wszystkie  razem  też  nie 

mogą  tego  dokonać.  Fakt  jednego  postrzegania  świadczy  zatem  o  tym,  iż 

wyszło  ono  z  jednego  źródła,  które  nazywamy  z.  wspólnym,  dlatego  że  w 

postrzeżeniu zbiegają się i syntetyzują wrażenia z. zewnętrznych.

Nie  znaczy  to,  że  z.  wspólny  jest  władzą  duchową.  On  również  jest  z. 

posiadającym  własny  organ.  Wnioskujemy  o  tym  na  podstawie  analizy 

przedmiotu  poznania  z.  wspólnego,  czyli  konkretnego  postrzeżonego  bytu. 

Postrzeżenia  nasze  są  konkretne,  odnoszą  się  do  konkretnej  materialnie 

istniejącej rzeczy. Konkretne ujęcie poznawcze rzeczy materialnej jest funkcją 

poznania czysto zmysłowego, a więc poznania w swej wewnętrznej strukturze 

uzależnionego od materii, czyli wypływającego z organu materialnego.

Z. wspólny tłumaczy poznanie jakości zmysłowych wspólnych, jakimi są 

np. ruch, wielkość, figura, trwanie, przestrzeń. Wszystkie te jakości zmysłowe 

schodzą  się  w  jakiś  sposób  w  ruchu.  Problem  poznania  jakości  wspólnych 

sprowadza  się  więc  do  poznania  ruchu.  Ruch  zaś,  zdaniem  Arystotelesa, 

poznajemy  przynajmniej  dwoma  z.:  wzrokiem  i  dotykiem.  Nie  znaczy  to,  by 

inne  z.  nie  brały  w  tym  udziału.  Poznanie  ruchu  za  pośrednictwem 

przynajmniej dwu z. zewnętrznych świadczy o tym, że percepcja tych wrażeń 

wspólnych dokonuje się właściwie tylko przez z. wewnętrzny wspólny. Tylko 

dzięki  niemu  dokonuje  się  skoordynowana  reakcja  na  jeden  przedmiot, 

oddziałujący  na  podmiot  poznający.  Funkcja  poznawcza  z.  wspólnego,  jaką 

jest  postrzeganie,  łączy  się  z  innymi  jego  funkcjami  swoistą  świadomością 

zmysłową.  Świadomość  zmysłowa  sprowadza  się  do  możliwości  poznania- 

doznania  przez  zwierzę  (czy  człowieka  na  poziomie  poznania  zmysłowego) 

konkretnych wrażeń zmysłowych, odbieranych za pomocą z. zewnętrznych. W 

wyniku tego istnieje możliwość uwagi zmysłowej, polegająca na dostosowaniu 

się do lepszej, ostrzejszej percepcji tych właśnie wrażeń.

W y o b r a ź n i a .  O istnieniu wyobraźni wiemy na podstawie jej funkcji. 

Wyobrażeń  nie  możemy  pojmować  jako  obrazów  rzeczy  -  takie  pojmowanie 

(hołdowali mu asocjacjoniści i idealiści) sprzeczne jest z naszą świadomością. 

Świadomość  nie  informuje  nas  o  tym,  że  w  spontanicznym  poznaniu 

poznajemy  obrazy  zawarte  w  naszej  świadomości,  lecz  że  oglądamy  treści

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

konkretnej  rzeczy.  Wyobrażenia  nie  są  więc  przedmiotem  naszego 

spontanicznego  poznania,  lecz  są  znakami-obrazami,  czyli  znakami 

formalnymi,  w  ramach  których  poznajemy  treść  rzeczy  nieobecnej  w  naszym 

postrzeganiu. Gdybyśmy poznawali wyobrażenia jako obrazy, a niejako treści 

konkretne  rzeczy  wyobrażonych,  wówczas  popadlibyśmy  w  idealizm  i 

agnostycyzm - nie mielibyśmy żadnej podstawy, by sądzić, że poznanym przez 

nas obrazom odpowiada jakaś rzeczywistość.

Fakt  istnienia  wyobrażeń  mówi  o  tym,  że  istnieje  z.,  czyli  władza 

poznawcza,  która  wytwarza  i  poznaje  w  ramach  wyprodukowanych  przez 

siebie  wyobrażeń.  Skoro  wyobrażenia  są  określoną  rzeczywistością,  aktem, 

którego  przedtem  nie  było,  wobec  tego  musi  istnieć  możność,  czyli  władza 

produkująca  te  akty-  Jeśli  do  natury  wyobrażeń  należy  reprezentowanie 

konkretnej  materialnej  treści  rzeczy,  wówczas  istnieje  zdwojenie:  treści 

reprezentatywnej oraz funkcji produkującej tę reprezentację, czyli zdwojenie z 

podmiotu i przedmiotu jako przedmiotu; istnieje zatem fakt poznania. Władza 

wytwarzająca wyobrażenia, poznaje rzeczywistość w ramach tych wyobrażeń. 

Zatem,  wyobraźnia  produkuje  wyobrażenia  i  równocześnie  w  ich  ramach 

poznaje  rzeczywistość  na  swój  sposób  zaprezentowaną.  Wyobraźnia  jest 

władzą organiczną, o czym niezbicie świadczy struktura jej aktów: wyobrażeń.

Wyobraźnia jest właściwością nie tylko człowieka - posiadają ją również 

zwierzęta; wnioskujemy to na podstawie analogii zachowania się zwierzęcia i 

człowieka  w  niektórych  przypadkach.  Człowiek  ma  świadomość  swoich 

wyobrażeń.  Mają  one  na  celu  zachowanie  wrażeń  poznawczych  rzeczy  już 

nieobecnej.  Dzięki  temu  można  poznawać  rzecz  podczas  jej  nieobecności. 

Również  fakt  pamięci  zmysłowej  suponuje  istnienie  wyobrażeń.  Zwierzęta 

posiadają pamięć zmysłową w stopniu wybitnym, z czego wynika, że posiadają 

także wyobraźnię.

P a m i ę ć   z m y s ł o w a .   W  procesie  postrzegania  możemy  reagować  nie 

tylko na  obecne przedmioty,  ale  także na  dawne, które  w  danej chwili na nas 

nie działają, ale działały wcześniej. Odpoznawanie przedmiotów poznanych w 

minionym  czasie  jest  pamięcią  zmysłową  w  sensie  właściwym.  Przedmiot 

uprzednio  poznany,  w  rzeczywistości  może  już  nie  istnieć,  jednak  może 

dokonać  się  jego  poznanie  w  ramach  wyobrażeń.  O  ile  bowiem  poznajemy 

treść  wyobrażeń  jako  już  dawniej  poznanych,  wówczas  poznajemy,  a

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

właściwie odpoznajemy czy rozpoznajemy przedmiot. Wynika stąd, że pamięć 

jest  silnie  związana  z  wyobrażeniami.  U  człowieka  pamięć  łączy  się  z 

przypominaniem (reminiscentia), przypominanie zaś polega na tym, że z jednej 

rzeczy  odpoznanej  przechodzimy  za  pomocą  porównań  (czyli  jakiegoś 

dyskursu)  do  następnej, której  nie pamiętamy. Przypominanie zawiera więc 2 

elementy: wyobrażenie i dyskurs, czyli konkretne rozumowanie, przechodzenie 

z  jednego  wyobrażenia  do  drugiego.  Dokonuje  się  to  przez  rozum,  który 

porównuje  wyobrażenia  jedne  z  drugimi  tak,  że  doprowadza  do  odpoznania 

rzeczy uprzednio poznanej. Właśnie na skutek wpływu rozumu przypominanie 

jest już funkcją czysto ludzką, nieznaną światu czysto zmysłowemu.

Z  punktu  widzenia  filozoficznego  pamięć  jest  władzą  posiadającą 

zdeterminowane  akty.  Aktem  pamięci  w  sensie  ścisłym  jest  poznanie  rzeczy 

jako już uprzednio poznanej. Stąd z pamięciąłączy się fakt ujęcia czasu. Ujęcie 

czasu może dokonać się także u zwierząt, o ile przez swój z. wspólny poznają 

ruch  ciągły,  któremu  zwierzę  podlega.  Poznając  ruch  ciągły,  zwierzę  może 

sobie  uformować  wyobrażenie  ruchu  ciągłego.  I  w  tym  wyobrażeniu  może 

pojąć  jakiś  fakt  jako  początek  lub  fazę  tego  ruchu,  fakt  zaś  drugi,  jako  fazę 

końcową  lub  kolejną  fazę  tego  ruchu.  Na  tym  tle  poznaje  pewne  rzeczy  jako 

minione,  czyli  o  ile  ta  rzecz  była  postrzeżona  w  jakiejś  fazie  ruchu  ciągłego, 

któremu  zwierzę  nieustannie  podlega.  Nie  ma  więc  tu  i  nie  jest  potrzebne 

ujęcie  czasu  jako  obiektywnej  miary  ruchu,  lecz  jest  ujęcie  ruchu  materialne, 

jako pewnej zmiany, jako ruchu ciągłego, któremu podlega podmiot poznający.

Poznanie w aspekcie przeszłości postuluje specjalną władzę także z tego 

względu,  że  istnieją  ludzie  posiadający  bardzo  dobrą  percepcję,  a  niemający 

dobrej  pamięci,  posiadający  żywą  wyobraźnię,  lecz  nie  pamiętający  faktów 

minionych. Pamięć jest funkcją zmysłową, gdyż pojęcia jako takie, a co za tym 

idzie  również  poznanie  intelektualne  nie  mieszczą  w  sobie  elementów 

czasowych, jako że oderwane są od konkretnego sposobu bytowania.

I n s t y n k t ,   c z y l i   w ł a d z a   o c e n y   z m y s ł o w e j .  Istnieje trudność w 

umiejscowieniu instynktu w obrębie psychologii. Tomasz z Akwinu, podobnie 

jak  wcześniejsi  autorzy  scholastyczni,  słusznie  uważał  instynkty  za  przejaw 

władzy poznawczej, posiadającej swój zdeterminowany przedmiot.

Oddzielną  kwestią  jest  analiza  instynktu  u  człowieka.  Jest  to  problem 

szczególnej wagi ze względu na to, że u człowieka instynkt jest na usługach

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

rozumu.  Zachodzi  tu  synteza  poznania  zmysłowego  z  intelektualnym.  Próba 

wyjaśnienia instynktów zaowocowała różnymi teoriami, m.in.: 

teoria

odruchów  (Kartezjusz,  J.  Loeb,  H.  Spencer,  R.  Minkiewicz,  I.  P.  Pawłów, 

behawioryści), teoria inteligencji (E. Bonnot de Condillac, Ch. R. Darwin, Ch. 

Richet,  J.  Marechal,  H.  Nussbaum),  teoria  ewolucjom  styczna  (J.  B.  de 

Lamarck,  H.  Bergson),  teoria  innatyzmu  (Maine  de  Biran,  B.  de  Haan,  D.  J. 

Mercier, J. Frobes, J. Lindworsky, Donat, Schneider, L. de Lossada), teoria P. 

Siwka.

Teorie te nie wyjaśniają zadawalająco specyfiki instynktu u człowieka i 

są  przeniknięte  redukcjonizmem.  Najbardziej  zbliżona  do  rzeczywistości  jest 

teoria  P.  Siwka,  aczkolwiek  zjawiska  instynktów  nie  tłumaczy  do  końca. 

Odwoływanie  się  do  wyobrażeń  czynności  jest  dowolne  -  skąd  bowiem  tego 

rodzaju  wyobrażenia  czy  idee  czynności  miałyby  powstać?  -  czy  byłyby  to 

wyobrażenia  odtwórcze?  -  nie,  bo  są  to  idee,  które  kierują czynnością mającą 

dopiero nastąpić. Wobec tego na gruncie tej teorii musielibyśmy przyjąć jakieś 

wyobrażenia wrodzone dla czynności, które mają dopiero nastąpić.

Filozoficzna  interpretacja  instynktu.  Czynności  instynktowne  występują 

w  życiu  zwierząt  w  ich  celowym  działaniu,  zwł.  na  tle  szczegółowej 

determinacji  działania  zwierzęcia  nakierowanego  na  jakiś  przedmiot.  Fakt 

celowości,  czyli  zdążania  do  zdeterminowanego  dobra,  nasunął  psychologom 

koncepcję  instynktów-popędów  jako  przejawów  funkcji  pożądawczej 

zwierzęcia. Stanowisko takie jest słuszne, gdyż wszelkie działanie dokonuje się 

pod  wpływem  czynników  emocjonalnych,  pożądanie  bowiem  rządzi 

bezpośrednio zewnętrznymi ruchami zwierzęcia.

Czy jednak samo pożądanie tłumaczy wszystko? Pożądanie - zarówno w 

formie  uczuciowej,  jak  i  wolitywnej  -  jest  dążeniem  do  czegoś  określonego 

przez poznanie. Zatem to poznanie leży u podstaw czynności instynktownych. 

Konieczność poznania w czynnościach instynktownych ukazuje się dobitnie na 

tle natury działającej, gdyż działanie jakiejś natury jest zgodne z nią samą, nie 

może się jej sprzeciwiać. Skoro natura zwierzęca jest naturą poznającą, zatem i 

działanie  poznającej  natury  musi  być  z  nią  zgodne,  czyli  musi  być  oparte  na 

poznaniu. Gdy zwrócimy uwagę na czynności instynktowne, to zauważymy, że 

wypełniają  one  wszelkie  warunki  czynności  specyficznie  zwierzęcej,  gdyż

Zmysły

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

przysługują tylko zwierzętom, wobec tego czynności te wypływają z jakiegoś 

zwierzęcego poznania.

Chodzi  o  to,  czy  czynności  instynktowne  oparte  na  poznaniu  dadzą  się 

sprowadzić  do  siebie,  czy  też  nie.  Jeśli  nie  dałyby  się  sprowadzić  do  siebie, 

wówczas musiałyby pochodzić z różnych źródeł poznawczych, jeśli natomiast 

w swym poznaniu są do siebie sprowadzalne, to wyłaniają się z jednego źródła 

poznania, z jednego z. poznawczego - z jakiegoś z. instynktu.

Jeśli  przypatrzymy  się  czynnościom  instynktownym  u  zwierząt,  to 

zauważymy  pewien  stały  aspekt  ich  wykonania:  zdążają  one  celowo  do  tego, 

co  dla  natury  zwierzęcia  (natury  jednostkowej  czy  też  gatunkowej)  jest 

najstosowniejsze  i  najlepsze.  Żadna  z  tych  czynności  nie  wychodziła 

zwierzęciu  na  szkodę  (najwyżej  istniało  podporządkowanie  dobra  jednostki 

dobru gatunku), wobec tego czynności te są stosowne dla natury wykonującego 

je zwierzęcia. Można zatem stwierdzić, że czynności instynktowne funkcjonują 

pod  kątem  konkretnej  użyteczności.  Jeśli  użyteczność  tę  dostrzegamy  jako 

rację  i  przedmiot  formalny  funkcji  instynktownych,  to  użyteczność 

sprowadzająca  do  siebie  wszystkie  instynktowne  czynności  świadczy,  że 

istnieje  jedno  tylko  źródło  poznawcze  przejawów  instynktownych,  jeden 

bowiem  przedmiot  gatunkuje  akty  i  możności.  Czynności  instynktowne, 

wypływające  z  poznania  konkretnej  użyteczności,  sprowadzają  się  zatem  do 

jednej  tylko  władzy  poznawczej,  której  przedmiotem  jest  poznanie  tej 

konkretnej użyteczności.

Tę szczegółową dyspozycję ujmującą stosunek użyteczności przedmiotu 

poznanego  do  podmiotu  poznającego  Tomasz  z  Akwinu  nazywał  sądem 

partykularnym  („Niektóre  zaś  działają  poprzez  sąd,  ale  nie  (o)sąd  wolny,  jak 

zwierzęta.  Osądza  bowiem  owca  dostrzegająca  wilka,  że  trzeba  od  niego 

uciekać i czyni to w następstwie (o)sądu naturalnego, ale nie wolnego, gdyż nie 

z  wyboru,  ale  z  naturalnego  instynktu  tak  sądzi,  i  podobnie  jest  z  każdym 

sądem zwierząt” - S. th., I, q. 83, a. 1, resp.).

W  jaki  sposób  zwierzę  poznaje  tę  użyteczność  przedmiotu  dla  swej 

natury? Odpowiedź kryje się w analizie poznania zmysłowego. Zwierzę przez 

swą władzę instynktu czyta we wrażeniu poznawczym to, czego inne z. nie są 

w  stanie  odczytać.  Instynkt  jako  władza  (z.)  poznawcza  suponuje  więc,  jak 

wszelkie inne z. wewnętrzne, istnienie wrażeń poznawczych pochodzących od

Zmysły

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

przedmiotu, którym może być zarówno własny organizm, jak i od przedmiotów 

postrzeganych za pomocą innych z. zewnętrznych.

Poznanie  instynktowne  jest  wybitnie  przyporządkowane  działaniu. 

Dlatego  Akwinata  poznanie  instynktu  (vis  aestimativa)  nazywał  źródłem 

doznań  i  czynności:  principium  actionis  vel  passionis  („Zmysł  oceny 

(aestimativa  vis)  nie  ujmuje  jednostki  o  ile  jest  ona  nam  dana  w  kontekście 

wspólnej  natury,  lecz  jedynie  jako  kres  działania  lub  doznawania,  jak  owca 

poznaje to oto jagnię nie jako jagnię, ale jako to, które trzeba nakarmić i tę oto 

roślinę o  ile  jest ona pokarmem. Stąd wszelkie inne jednostki, do których nie 

odnosi się działanie lub doznawanie nie są w ogóle ujmowane przez naturalny 

zmysł oceny” - In De anima, lib. II, lect. 13, n. 16). W działalności instynktów 

nie  znamy  jeszcze  wszystkich  bodźców,  które  determinują  naturę  do  takich 

właśnie instynktownych reakcji.

Tendencje  instynktowne  u  człowieka  nie  występują  w  formie  czystej, 

ponieważ działa w nim kontrola rozumu i woli. Rozum i wola są czynnikami 

kontrolnymi  dla  instynktów,  a  jednocześnie  pozytywnie  na  nie  wpływają, 

modyfikując  do  swych  potrzeb.  Wpływ  rozumu  i  woli  na  przejawy  działania 

instynktu różnicuje działanie instynktu u człowieka i zwierzęcia tak dalece, że 

instynkt u człowieka podległy kierownictwu rozumu nazwano w średniowieczu 

vis cogitativa, ratio particularis (rozum partykularny).

Zauważamy  3  grupy  specyficznie  ludzkich  przejawów  instynktu: 

seksualny,  racjonalny  i  socjalny.  Popęd  seksualny  u  człowieka,  prócz  wielu 

elementów  wspólnych  ze  zwierzętami,  ma  cechy  odrębne,  sprowadzające  się 

do  wstydu,  który  różnicuje  i  ubogaca  psychicznie  dosyć  proste  funkcje 

fizjologiczne.  Tomasz  z  Akwinu  określił  wstyd  jako  „lęk  przed 

zniesławieniem”. Wstyd jako pewien lęk miałby więc za przedmiot jakieś zło 

(psychiczne, a więc takie, które poznający uważa za zło) oraz związaną z tym 

tendencję uniknięcia go.

Inklinacje  racjonalne  człowieka  wskazują  na  to,  że  ludzkie  popędy 

wynikają  z  jego  natury  racjonalnej.  Rozwijają  się  w  trzech  wielkich 

dziedzinach racjonalnego życia człowieka: poznania prawdy, kochania dobra i 

tworzenia  piękna.  Prawda,  dobro  i  piękno  są  podstawowymi  przejawami 

racjonalnej  natury  człowieka,  który  skłonności  te  rozwija  w  zakresie  nauki, 

moralności i  sztuki (rzemiosło,  technika,  sztuki piękne). Te 3 dziedziny życia

Zmysły

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

są  treścią  kultury  człowieka.  Najwyższym  przejawem  i  syntezą  tych  dziedzin 

racjonalnego  życia  człowieka  jest  instynkt  religijny.  Człowiek  instynktownie 

czuje potrzebę rzeczywistego, konkretnego istnienia i doświadczania wartości 

prawdy, dobra i piękna, którym przyporządkowane jest całe życie człowieka.

Inklinacje  socjalne  występują  u  człowieka  podobnie  jak  u  niektórych 

zwierząt,  co  przejawia  się  w  instynkcie  życia  gromadnego,  który  jest 

niezależny od wszelkiego wychowania, tradycji czy osobistego doświadczenia. 

Instynkt  ten  objawia  się  w  formach  pewnej  sympatii,  naśladownictwa  i 

zabawy.

W  komentarzu  do  psychologii  Arystotelesa  analizuje  Akwinata  instynkt 

ludzki, wskazując jego różnicę z instynktem zwierzęcym: „To zaś, co nie jest 

poznawane zmysłem właściwym, jeśli jest czymś ogólnym, to ujmuje intelekt. 

Tak  jak  natychmiast,  gdy  widzę  kogoś  mówiącego  albo  poruszającego  się, 

ujmuję intelektem jego życie i mogę powiedzieć, iż widzę, że żyje. Jeśli ujmuję 

go  jako  jednostkę,  gdy  widzę  go  w  konkrecie,  to  ujmuję  tego  człowieka  i  to 

zwierzę, ale tego rodzaju ujęcie człowieka dokonuje się przez siłę postrzegania 

(vis  cogitativa),  którą  nazywamy  rozumem  szczegółowym,  dlatego  że  zbiera 

on  intencje  (wrażenia)  jednostkowe  podobnie  jak  rozum  uogólniający  zbiera 

(ujmuje)  racje  ogólne.  Owa  siła  jest  jednak  w  zmysłowej  części,  gdyż  siła 

zmysłowa w swych szczytowych momentach uczestniczy w sile intelektualnej 

człowieka,  u  którego  zmysł  jednoczy  się  z  intelektem.  W  nierozumnym 

zwierzęciu  dokonuje  się  ujęcie  jednostkowe  przez  naturalny  zmysł  oceny,  ale 

w różny sposób dokonuje się to w zmyśle (sile) spostrzegania (vis cogitativa) i 

zmyśle (sile) oceny (vis aestimativa). Zmysł postrzegania ujmuje jednostkę w 

aspekcie  wspólnej  natury.  A  to  się  realizuje,  o  ile  jest  zjednoczone  z  siłą 

intelektualną w tym samym podmiocie. Stąd poznaję tego oto człowieka, o ile 

jest  tym  oto  człowiekiem,  i  to  oto  drzewo,  o  ile  jest  tym  oto  drzewem. 

Zmysłowa siła osądu (vis aestimativa) nie ujmuje jednostki o ile jest ona pod 

wspólną  naturą,  lecz  jedynie  o  ile  jest  tworem  jakiegoś  działania  lub 

doznawania.  Stąd  inne  jednostki,  których  nie  dotyczy  działanie  lub 

doznawanie,  w  żaden  sposób  nie  są  ujmowane  przez  naturalny  zmysł  oceny 

(vis aestimativa)” (tamże, n. 14).

Akwinata  opisuje  rolę  vis  cogitativa  (rozumu  partykularnego), 

porównując go do z. instynktu (vis aestimativa) występującego u zwierząt.

Zmysły

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

8

background image

Uważa, że vis aestimativa stwierdza coś jako użyteczne w jakikolwiek sposób 

dla  natury  poznającego  podmiotu,  o  ile  ta  użyteczność  pobudza  do 

zdeterminowanego  celowego  działania  albo  o  ile  jest źródłem szczegółowych 

doznań.

U  człowieka  natomiast  rozum  partykularny  stwierdza  istnienie 

przedmiotu  szczegółowego,  konkretnego  (w  jakimkolwiek  sensie)  jako 

realizacji  ogółu  („cogitativa  apprehendit  individuum,  ut  existens  sub  natura 

communi”).  W  tym  szczegółowym  rozumie  człowieka  występuje  sąd,  czyli 

stwierdzenie, atoli sąd rozumu partykularnego jest inny aniżeli sądy innych z., 

inny też od sądu oceny u zwierząt. Akwinata wyjaśnia to następująco: „I to ma 

miejsce, o ile jednoczy się z siłą intelektualną w tym samym podmiocie. Stąd 

poznaje  tego  oto  człowieka,  o  ile  jest  człowiekiem  i  to  oto  drzewo,  o  ile  jest 

drzewem” (tamże, n. 16).

Co  może  oznaczać:  jednoczy  się  z  siłą  intelektualną  w  tym  samym 

podmiocie  (unire  intellectivae  in  eodem  subiecto)?  Bez  wątpienia  vis 

cogitativa, podobnie jak rozum, wypływa z jednego podmiotu: człowieka i (w 

sensie nieadekwatnym) jego duszy. Czy jednak fakt pochodzenia władz z tego 

samego  źródła  wyjaśnia  wszystko?  Nie,  ponieważ  także  władze  wegetatywne 

w człowieku wypływają z tego samego źródła co rozum, a nie są pod wpływem 

rozumu. A nawet z. w obrębie swoich funkcji są autonomiczne i nie otrzymują 

jakiejś  redundancji  intelektu.  Wobec  tego  nie  ma  powodu  do  twierdzenia,  by 

taka  redundancja  w  sensie  mechanicznym  czy  innym  zaistniała  w  przypadku 

rozumu  partykularnego.  Wobec  tego  „unire  intellectivae  in  eodem  subiecto” 

ma  inny  sens,  a  mianowicie  nie  o  tyle,  o  ile  działają  te  władze  blisko  siebie 

(aspekt  przyczyny  materialnej),  lecz  o  ile  rozum  partykularny  w  swych 

funkcjach poznawczych jest złączony z działaniem intelektu (aspekt przyczyny 

formalnej lub instrumentalnej).

W  jaki  sposób  zatem  z.  w  swoich  funkcjach  może  być  połączony  z 

działaniem intelektu? Rozum całe swoje poznanie czerpie ze z., które również 

występują czynnie (w sensie przyczynowania narzędnego) w procesie poznania 

intelektualnego.  Jednak  w  fakcie  poznania  rozumu  partykularnego  zachodzi 

specjalnego  rodzaju  współdziałanie  rozumu  i  z.,  jeśli  bowiem  rozum 

partykularny  ujmuje  jednostkę  w  aspekcie  ogólnej  natury  (individuum  ut 

existens sub natura communi), to jest rzeczą jasną, że mamy tu równocześnie

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

9

background image

syntezę  poznania  zmysłowego  i  umysłowego.  Elementem  poznania 

zmysłowego  jest  „individuum”,  co  suponuje  poznanie  całego  szeregu  z. 

zewnętrznych,  funkcję  z.  wspólnego  i  wyobraźni.  Wszystko  to  jednak  mieści 

się w obrębie tego, co nazywamy „individuum”, które wybija się na pierwszy 

plan z racji swej treści jasno przedstawionej i łatwo odczytywalnej. To jednak, 

że rozum partykularny poznaje jasno jednostki, że je nawet swoiście grupuje i 

na  wzór  rozumu  uniwersalnego  przechodzi  od  analizy  jednej  jednostki  do 

drugiej, to wszystko zasłania ważniejszą funkcję rozumu partykularnego, która 

płynie już właściwie z intelektu i wyrażona jest w drugim członie Tomaszowej 

definicji: „ut existens sub natura communi”.

Mamy  tu  stwierdzenie  istnienia  tego  indywiduum,  lecz  nie  w 

jakimkolwiek  sensie,  lecz  o  ile  to  istnienie  aktualizuje  to  oto  indywiduum, 

będące realizacją natury ogólnej.

Zachodzi  więc  tu  przypadek  partycypacji,  o  której  czytamy  w  tekście 

Akwinaty:  „[...]  siła  zmysłowa  w  swoim  najwyższym  momencie  uczestniczy 

jakoś w sile poznawczej człowieka, w którym jednoczy się zmysł z intelektem” 

(tamże, n. 15). Połączenie z. z umysłem daje ciekawy przypadek partycypacji, 

zw. participatio per compositionem, gdzie określone funkcje intelektu łączą się 

z  funkcjami  z.  dla  wyprodukowania  jednego  skutku  individuum  existens  qua 

tale.

W  wyniku  tego,  że  człowiek  posługuje  się  tu  rozumem  i  z.,  poznanie 

rozumu partykularnego jest w swych funkcjach podobne do poznania rozumu 

uniwersalizującego ([rozum] nazywa się zaś partykularnym ze względu na to, 

że  przechodzi  od  jednej  [konkretnej]  rzeczy  do  drugiej  -  [...]  dicitur  autem 

ratio  particularis  secundum  quod  discurrit  ab  uno  in  aliud  -  In  Ethicorum 

Nicomacheum, lib. VI, lect. 9, n. 21).

Na  skutek  połączenia  funkcji  intelektu  ze  z.,  przejawy  instynktu 

ludzkiego  noszą  zawsze  na  sobie  piętno  rozumności.  Dlatego  co  do  swego 

przedmiotu  te  same  co  u  zwierząt  funkcje  instynktowne,  u  człowieka  będą 

nosiły  znamię  rozumności,  stąd  przy  popędach  seksualnych  powstaje  wstyd, 

przy  życiu  gromadnym  sympatia,  stąd  możliwość  specjalizowania  się 

człowieka w zakresie jednej z funkcji instynktownych.

Ogólna  charakterystyka  czucia  zmysłowego.  Czucie  polega  na  ujęciu 

jakiejś  jakości  materialnej.  W  czuciu zmysłowym  wyróżniamy 2  elementy: a)

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

10

background image

funkcję  czucia  zmysłowego  (sensatio);  b)  przedmiot  czucia  zmysłowego 

(sensatum).  Funkcja  czucia  jest  rodzajem  poznania,  a  nie  tylko  zjawiskiem 

czysto  mechanicznym,  które  samo  z  siebie  nie  może  dać  żadnego 

przedstawienia  rzeczy  (jak  utrzymywał  Kartezjusz).  Poznanie  zmysłowe 

przedstawia  się  nam  jako  swoista  intuicja,  czyli  jako  bezpośrednie  i  proste 

ujęcie poznawcze istniejącej tu oto rzeczywistości.

Wszelkie  poznanie  zmysłowe  dokonuje  się  całościowo,  strukturalnie; 

tylko  w  analizie  wyodrębnia  się  przedmioty  poszczególnych  z.  (np.  kolor  dla 

oka,  dźwięki  dla  słuchu),  aczkolwiek  w  funkcji  poznawczej  chłoniemy 

różnymi z. równocześnie całą rzeczywistość. Czucia odizolowane od siebie są 

czymś  nienaturalnym,  jednak  nauka,  analizując  z.,  aby  móc  je  poznać,  musi 

zajmować  się  wrażeniami  poszczególnych  z.;  sposób  naszego  poznania  jest 

jednak  różny  od  sposobu  istnienia wrażeń  zmysłowopoznawczych. W  kwestii 

przedmiotu poznania zmysłowego (sensatum) istnieją dwie teorie: jedna z nich 

uważa  jakości  poznawalne  zmysłowo  za  proste  i  niesprowadzalne  do  jakichś 

innych  danych,  druga  (asocjacjomstyczna)  uważa  je  za  kompleks  danych 

elementarnych.

Należy  zauważyć,  że  przedmioty  zmysłowego  czucia  jako  takie,  czyli 

jako  sensata,  są  czymś  prostym,  niezłożonym  (chociaż  z  fizycznego  punktu 

widzenia  możemy  je  rozkładać  na  jeszcze  prostsze  elementy).  Dlatego  że  są 

czymś  niezłożonym,  nie  można  ich  zdefiniować  ani  określić,  lecz  tylko 

doświadczyć 

intuicyjnym 

poznaniu. 

Niezłożoność 

jakości 

zmysłowopoznawczych nie wyklucza złożoności faktu poznania zmysłowego, 

w tym sensie, że są one w poznaniu nawzajem uwarunkowane.

Spostrzeżenia tego rodzaju pozwalają stwierdzić, że teza asocjacj oni stów 

dotycząca  fundamentalnych  elementów  wrażeniowych,  ze  złożenia  których 

powstaje  percepcja,  jest  tezą  zasadniczo  błędną.  Sensatum  istnieje  bowiem 

łącznie  z  wieloma  jakościami  materialnymi,  które  można  rozróżnić,  lecz  nie 

dzielić ani dodawać. Jednak każdy ze z. ma swój odrębny przedmiot poznania. 

Przedmiot  odrębny,  gatunkujący  dany  z.,  nosi  nazwę  przedmiotu  właściwego 

lub  przedmiotu  formalnego.  Prócz  przedmiotu  właściwego  (np.  dla  wzroku 

barwy,  dla  słuchu  dźwięki)  istnieją  też  przedmioty  tzw.  wspólne,  uchwytne 

wieloma  z.  naraz;  do  tego  rodzaju  przedmiotów  wspólnych  zaliczamy 

percepcję  ruchu  lokalnego,  przestrzeni,  trwania.  Percepcja  związana  jest  z

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

11

background image

działaniem  z.  wspólnego  i  z  tej  racji  jest  charakteryzowana  przy  poznaniu 

funkcji z. wewnętrznych.

F

unkcja

 

poznawcza

 

zmysłów

 

zewnętrznych

Arystoteles  wyróżnił  5  z. 

zewnętrznych:  wzrok,  słuch,  powonienie,  smak  i  dotyk.  Arystotelesowsko- 

tomistyczna  psychologia  z.  te  nazywa  z.  zewnętrznymi,  ponieważ  stykają  się 

one  bezpośrednio  z  przedmiotem  właściwym  ich  czucia,  którym  jest 

rzeczywistość  pozapodmiotowa.  Poznanie  z.  zewnętrznych  styka  nas 

bezpośrednio  z  rzeczą  istniejącą,  konkretną,  obecną.  Jako  poznanie  wyrasta 

ponad  zdolności  czystej  materii,  do  której  działania  nie  da  się  sprowadzić, 

mimo  usiłowań  myślicieli  kierunków  materialistycznych  w  starożytności,  w 

czasach nowożytnych i współczesnych.

Analiza  poznania  wykazuje,  że  łączenie  się  podmiotu  z  przedmiotem  w 

akcie poznania nie ma nic wspólnego z łączeniem cząstek materii ze sobą. W 

łączeniu  się  materialnym,  gdzie  występuje  jedność,  cząstki  materii  zatracają 

poprzednią formę i przyjmują własności bytu, z którym rzeczywiście łączą się, 

albo też  niszczą swój podmiot. Natomiast w łączeniu się poznawczym, mimo 

że  następuje  jedność  między  podmiotem  poznającym  i  przedmiotem 

poznanym,  to  przedmioty  zatrzymują  swoją  odrębność,  co  nie  mieści  się  w 

prawach materii.

W  akcie  poznania  podmiot  poznający  poznaje  rzecz  zewnętrzną  nie 

częściami, kolejno (iuxta positio, per partes), lecz równocześnie i całościowo. 

Taka funkcja przekracza siły materii, gdyż materia, złożona z części, łączy się 

przez  te  właśnie  części.  Gdyby  więc  materia  mogła  poznawać,  to  swoiste 

„materialne  poznanie”  dokonywałoby  się  przez  dokładanie  do  siebie  części 

materii, a nie mogłoby nastąpić równoczesne ujęcie tych części, gdyż złożona z 

części materia nie może sama równocześnie ogarnąć całości, część bowiem nie 

ma w sobie równocześnie całości. Tymczasem nasze poznanie jest całościowe 

tak  dalece,  że  percepcja  daje  całościowe,  schematyczne  obrazy,  w  których 

dopiero muszę wyodrębniać wrażenia poszczególnych z.

Gdyby  poznanie  było  istotnie  funkcją  materii,  niewytłumaczalny  byłby 

fakt  ciągłości  świadomości  w  życiu  zmysłowym  (pies  np.  pamięta  i  poznaje 

swego  pana,  ma  ciągłość  świadomości,  materia  zaś  nieustannie  zmienia  się  i 

przez to samo nieustannie zmieniałoby się principium zmysłowego poznania, i 

co za tym idzie, nie byłoby ciągłości świadomości).

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

12

background image

Istnieje  także  argument  a  fortiori:  jeśli  życia  wegetatywnego  nie  można 

wytłumaczyć  wyłącznie  siłami  materii,  to  tym  bardziej  siłami  życia 

sensytywnego. Zresztą nawet niektórzy naukowcy materialiści wyznają (np. E. 

H. Du Bois-Reymond), że nie wiedzą, jakie jest źródło poznania, w jaki sposób 

materia mogłaby dokonać poznania.

Mimo  niesprowadzalności  zmysłowego  poznania  wyłącznie  do  materii, 

nie  można  materii  wykluczyć  z  poznania.  Poznanie  zmysłowe  jest  funkcją 

organiczną,  w  której  istotny  udział  bierze  materia.  Dlatego  jak  nie  można 

przyznać  racji  materialistom,  którzy  poznanie  sprowadzają  do  sił  czystej 

materii,  jako  pierwotnego  źródła  bytu,  tak  też  nie  można  przyznać  racji  tym 

teoriom,  które  w  poznaniu  zmysłowym  nie  dostrzegają  roli  materii  jako 

rzeczywistego  współźródła  poznania,  lecz  zawężają  je  do  działania  duszy 

(Platon, PIotyn, neoplatonicy).

Analiza poznania  zmysłowego  zmusza nas  do  uznania, że bierze w nim 

udział  nie  tylko  dusza,  lecz  także  żywa  materia.  Funkcje  żywej  materii 

sprowadzają  się  nie  tylko  do  jakiegoś  niezbędnego  warunku,  lecz  do 

rzeczywistego  przyczynowania  poznania  (nie  w  sensie  adekwatnym,  lecz 

nieadekwatnym). Materia ożywiona wraz z duszą ożywiającą jest adekwatnym 

źródłem  zmysłowego  poznania,  a  każda  z  nich,  wzięta  oddzielne,  jest  tylko 

nieadekwatną przyczyną takiego poznania.

W zjednoczeniu się poznawczym podmiotu z przedmiotem, mimo ścisłej 

zależności,  żadna  ze  stron  nie  traci  swej  odrębności.  Przedmiot,  chociaż 

intencjonalnie  znajduje  się  w  poznającym,  nie  traci  swej  odrębności,  swej 

przedmiotowości.

Tego  rodzaju  fakty  są  zrozumiałe,  jeśli  uświadomimy  sobie  proces 

powstawania  wrażeń  poznawczych.  Otóż  z.  poznawczy  (który  składa  się  z 

organu  i  władzy  ożywiającej  ten  organ)  w  stosunku  do  przedmiotu  swego 

poznania  jest  bierny  w  tym  sensie,  że  nie  wytwarza  tego  przedmiotu,  lecz  go 

suponuje  jako  rzeczywiście  istniejący,  a  także  w  tym  sensie,  że  może  być 

zdeterminowany przez różne przedmioty poznania. Aby poznało ten właśnie, a 

nie  inny  przedmiot,  z.  ten  domaga  się  od  przedmiotu  zdeterminowania  do 

poznania  właśnie  jego.  Inicjatywa  poznania  wychodzi  więc  od  przedmiotu, 

który  działa  na  z.  i  determinuje  je  do  poznania siebie.  Przedmiot przez  swoje 

jakości materialne działa na organ poznający, powodując w tym organie

Zmysły

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

13

background image

podnietę fizjologiczną, czyli czynny stan elementów nerwowych. Nazwijmy to 

przemianą  organiczną.  Przemiana  organiczna  dokonana  w  żywym  zmyśle, 

którego  organ  jest  tylko  materialną  częścią,  powoduje  przemianę  psychiczną 

we  władzy.  Władza  i  organ  to  ten  sam  z.  poznający.  Przez  to,  że  przemiana 

dokonała  się  w  organie  jako  części  materialnej  tego  samego  z.,  dokonuje  się 

także przemiana formalna we władzy. Jedno bez drugiego jest nie do pojęcia. 

Jeśli  z.  jest  jeden,  lecz  złożony  z  dwu  elementów  (organu  i  władzy),  wobec 

tego  element  przemiany  organicznej  i  przemiany  formalnej,  psychicznej  jest 

także  elementem  jednym  o  dwu  obliczach:  materialnym  w  organie  i 

psychicznym  we  władzy.  Jest  to  zatem  jedna  przemiana  organiczno- 

psychiczna,  nosząca  nazwę  „wrażenia”  lub  „obrazu  wrażonego”  (species 

impressa).  Natura  wrażenia  polega  na  reprezentowaniu  przedmiotu,  który 

wrażenie  to  wywołuje  w  podmiocie  poznającym.  Samo  wrażenie  powstało  w 

wyniku  działania  rzeczy  poznającej.  Przedmiot  poznania  przez  swoje  jakości 

materialne działał czynnie na z. poznający. Jednak tego działania czynnego nie 

można nazwać wrażeniem obrazu poznawczego. Podmiot poznający wytwarza 

bowiem  wrażenie-obraz  zmysłowopoznawczy  sam  w  sobie,  pod  wpływem 

determinacji  przedmiotu.  Dzieje  się  tak  dlatego,  że  sensem  działania 

zmysłowego  jest  uchwycenie  na  swój  sposób  przedmiotu  poznawanego  oraz 

wytworzenie w sobie reprezentacji tego właśnie przedmiotu.

Aby  więc  z.  zewnętrzne mogły  spełniać swe  funkcje  poznawcze,  muszą 

od swego przedmiotu otrzymać podnietę, ponieważ z. poznawcze same z siebie 

nie  są  zdeterminowane  do  poznania  tego  czy  innego  przedmiotu.  Przed 

aktualnym poznaniem  danego  przedmiotu  są  w możności  do  poznania go. To 

zaś,  co  jest  w  możności  do  posiadania  danej  doskonałości,  ziszcza  swą 

możność przez byt, który tę doskonałość posiada. Z. zewnętrzne ziszczają więc 

swoją możność poznania takiego, a nie innego przedmiotu przez ten byt, który 

tę doskonałość (tzn. formę, której reprezentacja istnieje w zmyśle) posiada. A 

taki  jest  właśnie  przedmiot  zewnętrzny.  Poza  przedmiotem  zewnętrznym  nikt 

tej  doskonałości,  czyli  formy,  której  reprezentacja  istnieje  w  z.,  nie  posiada. 

Zatem tylko przedmiot zewnętrzny może zrealizować możność poznania przez 

oddziaływanie  na  sensorium  danego  z.,  przez  co  ten  przedmiot  determinuje 

dany z. tylko do poznania siebie, a nie rzeczy drugiej.

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

14

background image

Przedmioty  zewnętrzne  oddziałują  na  z.  poznawcze.  Oddziaływanie  to 

sprowadza się do wytworzenia przemian organicznych. Przemiany organiczne 

nie  wystarczają  jednak  do  wyjaśnienia  faktu  poznania  zmysłowego,  gdyż 

przemiany  organiczne  dokonujące  się  w  z.  poznawczym  pod  wpływem 

działania  przedmiotu  zewnętrznego  nie  są  porządku  psychicznego,  lecz 

materialnego,  a  przez  to  nie  są  formami  obiektywnymi,  lecz  podmiotowymi, 

tworzą  materialną  jedność  z  podmiotem  poznającym  i  nie  mają  zdwojenia, 

które  konstytuuje  poznanie.  Zatem,  prócz  przemiany  organicznej  porządku 

materialnego  istnieje  jeszcze  przemiana  psychiczna,  która  wraz  z  przemianą 

organiczną  tworzy  rzeczywisty  początek  poznania  i  zachowuje  swoją 

obiektywność, jeśli poznanie jest rzeczywiste.

Gdy  zwrócimy  uwagę  na  sposób,  w  jaki  poszczególne  z.  przyjmują 

wrażenia podniety fizycznej, to zauważymy różnicę między z. wzroku i słuchu 

a  resztą  z.  zewnętrznych.  Wzrok  i  słuch  są  w  przyjmowaniu  wrażeń  bardzo 

obiektywne,  ponieważ  w  działaniach  tych  z.  występuje  mniej  elementu 

osobistego, emocjonalnego; przedstawiają one rzeczywistość wierniej aniżeli te 

z., z poznawaniem których łączą się bardziej stany emocjonalne człowieka; ich 

czystość  poznania  uwarunkowana  jest  stanami  organicznymi  podmiotu 

poznającego w większym stopniu, aniżeli daje się to zauważyć przy poznaniu 

wzroku  i  słuchu.  Z  tego  powodu  wzrok  i  słuch  nazwano  z.  wyższymi,  a 

pozostałe  z.  -  z.  niższymi.  Wzrok  i  słuch  służą  bezpośrednio  wrażeniom 

estetycznym i dzięki nim dokonuje się intelektualny ogląd piękna.

Poznanie  zmysłowe  jest  poznaniem  bezpośrednim,  krańcującym  na 

rzeczy, przez to samo wykluczone j est tzw. medium quod oraz medium in quo, 

lecz  nie  medium  quo,  które  jest  racją  poznania  rzeczy.  Jedność  intencjonalna 

między podmiotem a przedmiotem w poznaniu z. zewnętrznych sprowadza się 

do  jedności  we  wspólnie  wytworzonym  przez  przedmiot  i  podmiot  wrażeniu, 

które  jest  reprezentacją  rzeczy.  Materialna  jedność  nie  jest  tu  konieczna,  lecz 

wystarcza jedność formalna, o ile przedmiot sam modyfikuje i wraża się w z. 

poznający.

Skoro  poznanie  z.  zewnętrznych  krańcuje  bezpośrednio  (w  sensie 

sprecyzowanym powyżej) na rzeczy, o ile ta wraża się we władzę poznawczą, 

nie zaś o ile ona sama jest w sobie czymś (nie materialnie, lecz formalnie), to 

wynika z tego, że w z. zewnętrznych nie formuje się wyobrażenie, czyli „obraz

Zmysły

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

15

background image

wyrażony”,  tak  jak to  ma miejsce  w  wyobraźni  czy  w intelekcie,  gdzie obraz 

intelektualnie  wyrażony  nazywa  się  pojęciem.  Teoretycy  szkoły  jezuickiej 

(Suarez,  Farges,  Vaissier,  Frobes)  utrzymywali  wprawdzie,  że  również  z. 

zewnętrzne mają swoje „wyrażone obrazy”, jednak podstawa tego twierdzenia 

jest fałszywa, gdyż poznanie nie jest czymś tranzytywnym, jak nauczali; poza 

tym  teoria  ta  nie  stoi  w  zgodzie  z  codziennym  doświadczeniem,  które 

wskazuje, że tak długo istnieje fakt poznania zmysłowego w z. zewnętrznych, 

jak długo zachodzi styczność z transsubiektywnym przedmiotem.

W.  Witwicki,  Psychologia,  I-II,  Lw  1926-1927,  1962-1963;  P.  Siwek, 

Psychologia  metaphysica,  R  1932,  1956

5

;  R.  Jolivet,  Psychologie,  Ly  1940, 

1963

7

;  R.  E.  Brennan,  Thomistic  Psychology.  A  Philosophic  Analysis  of 

the Naturę ofMan, NY 1941; A. Marc, Psychologie reflexive, I, Bru 1948; R. 

Brennan, General Psychology. A Siudy of Man Based on St. Thomas Aąuinas

NY  1952;  K.  Bernath,  Anima  forma  corporis.  Eine  Untersuchung  iiher  die 

ontologischen  Grundlagen  der  Anthropologie  des  Thomas  von  Aquin,  Bo 

1969;  J.  Barad,  Aąuinas  on  the  Role  of  Emotion  in  Morał  Judgment  and 

Activity,  Thom  55  (1991)  z.  3,  397-413;  Krąpiec  Dz  XX;  A.  Brungs, 

Metaphysik  der  Sinnlichkeit.  Das  System  der  Passiones  animae  bei  Thomas 

von Aąuin, HI 2002; K. Paczos, Zwierzę rozumne. Zagadnienia podstawowe z 

filozofii  niższych  warstw  duszy  ludzkiej.  Perspektywa  Arystotelesa  i  św. 

Tomasza z Akwinu, Gd 2004; M. Perkams, Sensory Metaphysics. The System of 

passions animae in Thomas Aąuinas, Zeitschrift fur philosophische Forschung 

58  (2004)  z.  1,  142-145;  M.  A.  Krąpiec,  Ja  człowiek,  Lb  2005  (zwł.  rozdz. 

Uczucia jako czynniki uintensywniające pożądanie, 274-282); M. A. Krąpiec [i 

in.],  Studia  i  komentarze,  w:  św.  Tomasz  z  Akwinu,  De  passionibus.  O 

uczuciach (tłum. A. Białek), Lb 2008, 201-345.

Mieczysław A. Krąpiec

Zmysły

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

16

background image

ZNAMIEROWSKI 

C

zesław

  - 

filozof,  prawnik,  teoretyk  prawa,  socjolog, 

etyk, tłumacz, ur. 8 V 1888 w Warszawie, zm. 26 IX 1967 w Poznaniu.

Ukończył  sześcioklasową  szkołę  realną  w  Warszawie  (1904).  W  celu 

kontynuowania  kształcenia, wyjechał do Rosji, gdzie zdał maturę filologiczną 

w  Jełatmie  (szkoły  w  Królestwie  Polskim  były  zamknięte  przez  carat  w 

związku  ze  strajkami  szkolnymi  w  1905).  Podjął  studia  filozoficzne  na 

uniwersytecie  w  Lipsku  (uczestniczył  w  wykładach  W.  Wundta).  W  latach 

1906-1907  studiował  filozofię  i  historię  na  uniwersytecie  w  Petersburgu.  W 

1907  wyjechał  ponownie  do  Lipska,  gdzie  studiował  filozofię,  matematykę  i 

fizykę. W 1909 studiował psychologię (na seminarium C. Stumpfa) w Berlinie, 

a  następnie  filozofię  w  Monachium  (u  H.  Comeliusa).  Doktoryzował  się  w 

1912 na uniwersytecie w Bazylei na podstawie rozprawy Der Wahrheitsbegriff 

im  Pragmatismus.  W  1912  powrócił  do  Warszawy,  gdzie  zajmował  się 

filozofią  religii.  Publikował  w  „Przeglądzie  Filozoficznym”,  w  którym 

pracował  także  jako  sekretarz.  Uczestniczył  w  pracach  Warszawskiego 

Instytutu  Filozoficznego  i  Tow.  Psychologicznego.  Rozpoczął  prace  nad 

przekładami  z  języka  ang.  i  niem.  prac  psychologicznych  oraz  etycznych.  W 

1919  z  inspiracji  A.  Peretiatkowieża  zainteresował  się  teorią  prawa  i  podjął 

studia  prawnicze  na  nowo  powstałym  Uniwersytecie  Poznańskim,  gdzie  w 

1922 obronił rozprawę doktorską z nauk prawnych (Psychologistyczna teoria 

prawa),  zawierającą  krytykę  koncepcji  prawa  L.  Petrażyckiego.  Od  1922 

wykładał  na  Uniwersytecie  Poznańskim,  został  zastępcą  prof.  i  kierownikiem 

Katedry  Filozofii  i  Teorii  Prawa  na  Wydziale  Prawno-Ekonomicznym,  której 

przewodził  do  emerytury  w  1960.  Habilitował  się  w  1924  na  podstawie 

rozprawy  Podstawowe  pojęcia  teorii  prawa  (I:  Układ  prawny  i  norma 

prawna).  W  1927  został  mianowany  prof.  nadzwyczajnym,  w  1934  uzyskał 

tytuł  prof.  zwyczajnego.  Podejmował  także  badania  socjologiczne;  prowadził 

dział  socjologiczny  poznańskiego  „Ruchu  Prawniczego,  Ekonomicznego  i 

Socjologicznego” (1926-1937), pisząc recenzje i artykuły z tej dziedziny.

Po  wybuchu  II  wojny  światowej,  poszukiwany  przez  gestapo,  ukrywał 

się  w  Warszawie,  a  następnie  na  Lubelszczyźnie  (w  pałacu  Zamojskich  w 

Kozłówce).  Pracował  wówczas  jako  nauczyciel.  W  1943  przeniósł  się  do 

Puław, gdzie kierował pracownią psychotechniczną w Instytucie Rolniczym.

Znamierowski 

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

W 1945 powrócił do Poznania na uniwersytet, gdzie kierował katedrą (od 

1950 ze zmienioną administracyjnie nazwą: Katedra Teorii Państwa i Prawa). 

Wykładał teorię państwa i prawa, etyczne i filozoficzne aspekty prawa, historię 

filozofii praktycznej i socjologię. Pracował także w Wyższej Szkole Handlowej 

w Łodzi i na UWr.

Publikował  m.in.  w  „Myśli  Współczesnej”,  „Państwie  i  Prawie”  (był 

członkiem  redakcji  w  latach  1946-1950),  „Przeglądzie  Socjologicznym”.  W 

1948  został  członkiem-korespondentem  PAU.  W  czasach  stalinowskich  nie 

publikował  własnych  prac,  podejmował  jedynie  pracę  translatorską.  Od  1952 

został członkiem redakcji serii „Biblioteka Klasyków Filozofii”. Koncentrował 

się na zagadnieniach etycznych. Był członkiem Poznańskiego Tow. Przyjaciół 

Nauk,  Warszawskiego Tow.  Naukowego,  Institut International de Philosophie 

du  Droit et de Sociologie Juridiąue, przewodniczył poznańskiemu oddziałowi 

Polskiego  Tow.  Filozoficznego.  Uzyskał  doktorat  h.c.  UAM  w  Poznaniu 

(1965).

Ważniejsze  prace  Z.:  Der  Wahrheitsbegriff  im  Pragmatismus  (Wwa 

1912); Podstawowe pojęcia prawa (I: Układ prawny i norma prawna, Pz 1924, 

1934

2

, II: Prolegomena do nauki o państwie, Wwa 1930, Pz 1948

3

); Realizm w 

teorii  prawa  (Pz  1925);  Elita  i  demokracja  (Pz  1928,  Wwa  1991

3

); 

Wiadomości  elementarne  o  państwie  (Wwa  1934,  Pz  1948

3

);  Oceny  i  normy 

(Wwa  1957);  Wina  i  odpowiedzialność  (Wwa  1957);  Zasady  i  kierunki  etyki 

(Wwa  1957);  O  małżeństwie  (Wwa  1958);  Rozważania  wstępne  do  nauki  o 

moralności i prawie (Wwa 1964, 1966

2

). Pośmiertnie wydano: Szkoła prawa. 

Rozważania o państwie (Wwa 198 8, 1999

2

); Ełita, ustrój i demokracja. Pisma 

wybrane (Wwa 2001).

Przełożył na język poi. m.in.: G. E. Moore, Zasady etyki (Wwa 1919); W. 

S. Jevons, Logika (Wwa 1921, 1922

2

); D. Hume, Traktat o naturze łudzkiej (I- 

II,  Kr  1951-1952,  1963

2

,  2005);  Th.  Hobbes,  Lewiatan  [...]  (Wwa  1954, 

2005);  tenże,  Ełementy  fiłozofii  (I-II,  Wwa  1956);  B.  Russell,  Wstęp  do 

fiłozofii  matematyki  (Wwa  1958,  2003);  F.  Bacon,  Eseje  (Wwa  1959);  J.  S. 

Mili,  System  logiki  dedukcyjnej  i  indukcyjnej  (I-II,  Wwa  1962);  B.  A.  G. 

Fuller, Historia filozofii (I-II, Wwa 1963-1967).

Z

ainteresowania

 

filozoficzne

W  twórczości  Z.  wyróżnia  się  takie 

dziedziny  badań,  jak:  filozoficzno-etyczna,  psychologiczna-socjologiczna,

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

prawna.  Jego  zainteresowania  filozoficzne  pojawiły  się  wcześnie,  wraz  z 

lekturą prac B. Spinozy i W. Wundta. Studiował niem. idealistyczną filozofię 

początku  XX  w.  Uznał,  że  „filozofia,  z  jej  naprawdę  naukową  dobudową 

logiczną,  musi  mieć  oparcie  o  jakąś  naukę,  która  bada  bezpośrednio 

rzeczywistość” {Przemówienie z okazji doktoratu honorowego, RuF 26 (1967) 

z.  1,  36).  To  stwierdzenie  pozwala  zrozumieć  przyczynę  podjęcia  przez  Z. 

badań  nad  innymi  dyscyplinami  (psychologia,  ekonomia,  socjologia), 

mającymi za przedmiot badań realne fakty. Ustosunkowując się krytycznie do 

idealizmu  i  spekulatywizmu  filozofii  niem.  po  I.  Kancie  i  G.  W.  F.  Heglu 

(uznawał  ją  za  dekadencką,  zwł.  w  zakresie  filozofii  prawa),  ulegał  pewnym 

wpływom  fenomenologii.  Silny  wpływ  wywarły  na  Z.  filozofia  uprawiana  w 

szkole 

lwowsko-warszawskiej, 

pragmatyzm 

filozofia 

analityczna. 

Polemizował  z  poglądem  traktującym  rzeczywistość  jako  zespół  zjawisk  czy 

zdarzeń  oderwanych  od  substancjalnego  podłoża.  Wszelkie  zdarzenia  są 

zmianami zachodzącymi w rzeczach. Dotyczy to zarówno zdarzeń jako zmian 

zachodzących  w  przedmiotach  fizykalnych,  jak  i  zjawisk  psychicznych  czy 

społecznych.  Co  do  redukcji  do  kategorii  rzeczy  innych  kategorii 

ontologicznych,  nie podtrzymywał redukcji zwł.  kategorii  stosunków.  Rzeczy 

określał  jako  całości  „mniej  lub  więcej  stałe,  podlegające  zmianom  ciągłym, 

wyodrębnione  przestrzennie  od  innych  rzeczy”  {Psychologistyczna  teoria 

prawa,  PF  25  (1922),  46).  Przyjmował  początkowo  szczególnego  rodzaju 

rzeczy,  tzw.  całości  organiczne  (np.  utwór  muzyczny,  normę  prawną),  jako 

pewne  skomplikowane  układy,  w  skład  których  wchodzą  rzeczy  fizykalne 

będące  korelatami  pewnych  treści  istotowych,  elementy  powiązane  relacjami 

podobieństwa czy tożsamości aktualizowane przez jeden akt - istotę rzeczy. Ta 

płaszczyzna  ujmowana  w  analizowanych  pojęciach  stanowi  źródło  „prawd 

prostych, intuicyjnie oczywistych” {Podstawowe pojęcia prawa, I 9).

Akcentował  konieczność  jasności  i  ścisłości,  precyzji  i jednoznaczności 

wypowiedzi  w  dyskursie  naukowym,  szczególnie  w  filozofii  i  w  naukach 

prawnych,  które  mogą  -  wg  niego  -  osiągnąć  precyzję  nauk  formalnych.  Nie 

akceptował  jednak  skrajnego  formalizmu  i  poglądu  sprowadzającego 

rozwiązanie  problemów  filozoficznych  do  analizy  językowej.  „Analiza  pojęć 

jest  tylko  fazą  przygotowawczą  badań  naukowych.  Wiedzę  naszą  wzbogacają

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

pozytywnie  dopiero  tezy:  twierdzenia  o  rzeczywistych  faktach”  (Oceny  i 

normy, 12).

B

adania

 

socjologiczne

Z.  podejmował  badania  nad  podstawowymi  dla 

nauk  społecznych  pojęciami,  jak  pojęcie  społeczności,  faktu  społecznego, 

przedmiotu  społecznego,  funkcji  społecznej.  Definicje  tych  pojęć  i  dokonane 

między nimi rozróżnienia pozwolą „w sposób zdecydowany usunąć cały szereg 

nieporozumień  i  sporów  wypełniających  rozważania  społeczne”  (O 

przedmiocie  i  fakcie  społecznym,  PF  24  (1921),  1).  Szczególnie  zajmował  się 

grupą społeczną, relacjami, które w grupie zachodzą, strukturą społeczną grupy 

i  jej  typologiami.  Rozróżnił  m.in.  grupy  naturalne  i  stanowione  (tetyczne). 

Grupa  społeczna  jest naturalna,  gdy  „związek  pomiędzy członkami  opiera się 

na  podstawie  (lub  podstawach)  kształtującej  się  samorzutnie”  (Wiadomości 

elementarne o państwie, Wwa 1934, 12).

Czynnikiem  wyznaczającym  trwałość  tych  grup  i  ich  strukturę  są 

uczucia,  jakie  żywią  członkowie  danej  grupy  wobec  siebie  oraz  prawdziwa 

albo  fałszywa  wiedza  tych  ludzi  o  rzeczywistości  społecznej,  w  której  żyją 

(przyjaciele).  Grupa  stanowiona  (tetyczna)  to  grupa,  w  której  istotnym 

czynnikiem wyznaczającym kształt stosunków społecznych są obowiązujące w 

tej  grupie  ustanowione, czyli tetyczne normy postępowania (np. w szachach). 

Możliwe  jest  stopniowanie  tetycznego  charakteru  grup  społecznych.  Obok 

grup wyłącznie stanowionych, w których obowiązujące normy sąjedynym czy 

najważniejszym  czynnikiem  wyznaczającym  stosunki  wewnętrzne  i  strukturę 

grupy,  wskazuje  się  grupy,  gdzie  te  normy  są  jednym  z  czynników 

wpływających  na  kształt  grupy.  Podstawą  powstawania  grup  stanowionych  są 

niekiedy grupy naturalne.

Z. wyróżniał grupę konwencjonalną (wśród grup stanowionych), w której 

obowiązują  normy  zw.  normami  konstrukcyjnymi,  przewidujące  możliwość 

podjęcia  przez  określonych  członków  tej  grupy  pewnych  czynności 

konwencjonalnych,  szczególnie  czynności  podejmowanych  w  imieniu  tej 

grupy  (parlament,  stowarzyszenie,  państwo).  Wyróżniał  grupy  celowe  i 

terytorialne, z których pierwsze istnieją ze względu na określony cel („zgodny, 

wspólny  cel  członków  tej  grupy”  -  tamże,  14),  a  w  drugich  zasadę 

przynależności wyznaczają ramy  przestrzenne. Odróżniał  zbiorowości  (zespół 

ludzi  pozostających  w  bliskości  przestrzennej i  jednocześnie wyodrębnionych

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

względnie  lub  bezwzględnie  od  innych)  od  społeczności  (zespół  osób 

wyodrębniony  i  rozpatrywany  wraz  z  relacjami  społecznymi  zachodzącymi 

pomiędzy nimi).

T

eoria

 

państwa

Analizując  grupy  społeczne,  szczególną  uwagę  zwracał 

na państwo jako grupę, w której występuje organizacja władcza o określonym 

statucie  organizacyjnym,  mająca  moc  społeczną  (zdolność  skutecznego 

oddziaływania  na  członków  grupy)  i  władczą  (narzucanie  swojej  woli)  oraz 

zbiorowość  podległa  (Szkoła  prawa,  Wwa  1999

2

,  76-77).  Państwo  jest 

instytucją  personalną,  obejmującą  swoiście  zorganizowany  zespół  ludzi, 

mającą  2  cele:  utrzymanie  porządku  w  zbiorowości  i  zapewnienie  jej 

bezpieczeństwa  wewnętrznego  oraz  zewnętrznego.  Ten  sam  zespół  ludzi, 

rozpatrywany  wraz  z  ogółem  relacji  społecznych,  nazywał  społecznością 

państwową.  Dokonywał  analiz  grupy  państwowej,  mocy  władczej  (jednostki 

lub zbiorowej), ciała wykonawczego, genezy państwa, siły, tytułów władania i 

postaw  władczych,  autorytetu,  ugody,  resortów  państwowych,  klasy,  kontroli 

działań państwowych, rodzaj ów ustrój ów, a szczególnie demokracji.

D

emokracja

Demokracja  to  wg  Z.  forma  ustroju,  w  którym  szerokie 

masy  ludności  są  uprawnione  bezpośrednio  do  udziału  w  działaniach 

władczych  bądź  mają  prawo  wybierania  reprezentantów,  którzy  biorą  udział 

bezpośrednio  w  takich  działaniach.  Ze  względu  na  zakres  udziału  w 

działaniach władczych, ustrój może być bardziej lub mniej demokratyczny. Z. 

nie  był  bezkrytycznym  entuzjastą  tak  pojmowanej  demokracji,  odrzucał 

również  szkodliwe  mity  demokratyzmu.  Samo  zaistnienie  tego  ustroju  nie 

przesądza  automatycznie,  że  władza  będzie  realizowana  dla  dobra  całej 

społeczności  państwowej.  Wprowadzenie  demokracji  jest  warunkiem 

sprzyjającym  rozwojowi  społeczności,  ale  nie  jest  to  warunek  konieczny  ani 

wystarczający.  Istnieją  słabości  i  braki  tego  ustroju,  których  eliminacja  może 

prowadzić  do  demokracji  dobrej.  W  warstwie  mitologizacji  demokracji 

wymieniał  pogląd  o  równości  wszystkich  ludzi,  ich  przyrodzonej  mądrości, 

nieomylności  całego  demosu  lub  jego  części.  Analizował  ograniczenia 

demokracji  formalnej.  Wskazywał,  że  również  w  niej  faktyczną  władzę 

sprawuje  pewna  elita,  co  jest  koniecznym  następstwem  powszechnie 

występującego zróżnicowania ludzi. Stąd każda demokracja w mniejszym lub 

większym stopniu jest oligarchią.

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

Z.  analizował  cechy  elity.  Wymieniał  rodzaje  elit  wg  walorów,  stanu 

posiadania,  pochodzenia,  koligacji,  funkcji,  zasług  i  godności.  Formułował 

warunki  demokratyzacji  społeczeństwa  związane  z  rodzajem  i  charakterem 

elity,  m.in.  by  stanowiły  elity  walorów  i  zasługi,  miały  walory  moralne  jako 

nadrzędne  i  cnoty  rycerskie,  których  istotą  jest  przeciwstawianie  się 

wszelkiemu złu, jakie spotyka społeczeństwo (jedyną niepasożytnicząjest - wg 

Z. - elita rycerska).

T

eoria

 

prawa

Dążył  do  oczyszczenia  języka  teorii  prawa  z  hipostaz 

przenikających z mowy potocznej, nazw i 

zagadnień pozornych

nieodnoszących  się  do  przedmiotów  istniejących  w  rzeczywistości.  Taki 

program badawczy nazywał realizmem {Realizm w teorii prawa, 3). Realizacja 

tego  programu  w  teorii  prawa,  a  więc  osiągnięcie  wyników  jasnych, 

powszechnie 

przyjętych 

trwałych 

wymaga 

„skrupulatnej 

analizy 

podstawowych 

pojęć, 

drogą 

oczyszczania 

ich 

mitologiczno- 

antropomorficznych  nawarstwień  i  ustalenia  prawd  najprostszych,  wiążących 

te  podstawowe  pojęcia.  Ostrożna  próba  budowania  na  tych  najprostszych 

przesłankach  wywodów  dedukcyjnych  -  to  już  krok  dalszy  badania, 

wymagający  wielkiej  czujności  krytycznej”  {Podstawowe  pojęcia  prawa,  I, 

VIII).

Analizował  podstawowe  dla  prawoznawstwa  pojęcie  normy  i  dokonał 

klasyfikacji  norm.  Norma  jest  zdaniem  pewnego  typu,  wypowiedzią 

wyrażającą pewną dyrektywę. Jest to zdanie nie tylko w sensie gramatycznym, 

ale  i  logicznym,  mającym  wartość  logiczną  prawdy  lub  fałszu.  Z  normy 

odczytuje  się,  jakie  cechy  ma  mieć  (powinien,  ma  prawo,  wolno  mu)  dany 

przedmiot  czy  stan  rzeczy.  Porównując  opis  z  przedmiotem,  ustala  się,  czy 

zachodzi  pomiędzy  nimi  zgodność.  Normą  jest  nie  sama  wypowiedź,  że  ktoś 

określony  indywidualnie  czy  rodzajowo  powinien  tak  a  tak  postąpić  w 

określonych  okolicznościach  (rdzeń  normy),  lecz  taka  wypowiedź,  która 

zawiera zwrot relatywizujący, czyli informację, wg kogo (czyich ocen czy aktu 

stanowienia)  tak  czy  inaczej  być  powinno.  Normą  jest  zatem  wypowiedź  o 

powinności uzasadnionej bądź związanej z jakąś oceną czy aktem stanowienia.

Odróżniał  normę  od  aktu  rozkazu.  Uzasadnienie  powinności  jest  dla 

normy  elementem  koniecznym.  W  związku  z  tym  wprowadzał  rozróżnienie 

normy  aksjologicznej  i  tetycznej  w  zależności  od  tego,  jaki  zwrot

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

relatywizujący  towarzyszy  rdzeniowi  normy  i  jaka  jest  interpretacja  terminu 

„powinien”.  Normą  aksjologiczną  jest  takie  zdanie,  w  którym  termin 

„powinien”  jest  interpretowany  aksjologicznie,  a  normą  tetyczną,  gdy  termin 

ten  ma  interpretację  tetyczną  (tamże,  31).  Wśród  norm  tetycznych  wyróżniał 

konstrukcyjne  i  niekonstrukcyjne  (imperatywne).  Znaczenie  aksjologiczne 

powinności  jest  wyrazem  jakiegoś  wartościowania,  znaczenie  tetyczne,  że 

rzecz  czy  czynność  należy  do  rodzaju  wyróżnionego  przez  akt  stanowienia 

normy.

T

eoria

 

ocen

Z.  podjął  rozważania  na  temat  ocen,  tzw.  teorię  ocen 

dających  uzasadnienie  dla  powinności  aksjologicznej.  Zdaniem  Z.,  ocena 

opiera się na przeżyciu przyjemności lub przykrości (w postaci wzruszenia czy 

dążenia),  wywołanym  przez  myśl  o  jakimś  aspekcie  danej  rzeczy.  Na 

podstawie  przeżycia  wartości  wydaje  się  sąd  o  jakości  rzeczy,  która  to 

przeżycie  wywołała.  Ocena  dotyczy  typu  wyglądu  (ocena  gatunkowa)  lub 

wyglądu  jednostkowego  (ocena  indywidualna).  Może  dotyczyć  relacji  tej 

rzeczy  do  innych  (jednostkowa).  Wyróżniał  typy  ocen  (kredytowa,  wtórna, 

globalna,  porównawcza,  egzystencjalna).  Oceny  poszczególnych  stanów 

rzeczy  dokonywane  z  wielu  dostrzeganych  aspektów  dają  podstawę  do 

sformułowania  oceny  globalnej.  Porównując  oceny  stanów  rzeczy 

przedstawionych czy doznanych, jeden z nich opatruje się oceną superlatywną.

Uznając  pewien  stan  rzeczy  za  najlepszy,  uznaje  się,  że  byłoby  dobrze, 

gdyby  taki  stan  rzeczy  istniał  (ocena  egzystencjalna  -  indywidualna  lub 

ogólna). Tylko ten stan rzeczy, najlepszy z możliwych, zasługuje na aprobatę i 

uzasadnia powinność realizowania go {Oceny i normy, 226-227). Rozróżnienie 

norm tetycznych i aksjologicznych w ujęciu Z. to w gruncie rzeczy - zdaniem 

Z.  Ziembińskiego  -  problem  aksjologicznego  czy  tetycznego  uzasadniania 

obowiązywania  norm,  który  ma  znaczenie  w  poszukiwaniu  uzasadnień  dla 

norm  prawnych  i  jest  konieczną  podstawą  do  analiz  społecznego 

funkcjonowania prawa.

E

tyka

Z. zaproponował odejście od etyki tradycyjnej, do koncepcji etyki 

jako  zbioru  zasad  dobrego  współżycia  społecznego,  dyktowanych  przez 

życzliwość.  Zadaniem  etyki  tradycyjnej  było  formułowanie  wskazań  o 

słusznym czy należytym postępowaniu. Na podstawie analizy pojęć działania i 

słuszności, Z. wykazał problematyczność tej koncepcji etyki i doprowadził do

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

wyodrębnienia  z  etyki  autonomicznej  teorii  ocen  (protestował  przeciwko 

terminowi  „teoria  wartości”,  podobnie  jak  przeciwko  absolutyzacji  i 

obiektywizacji wartości).

Wg Z., etyka stanowi dział psychologii. Jest teorią przeżyć, na podstawie 

których formułuje się oceny, a nie teorią wypowiedzi wyrażających oceny. Po 

wyodrębnieniu z etyki teorii ocen, należy określić jej status metodologiczny i 

zadania. Etyka nie może być wyłącznie opisowa. Jeśli, rezygnując z roszczeń 

normodawczych,  zajęłaby  się  tylko  rejestrowaniem  norm  zbiorowości 

ludzkich, stałaby się etologią, działem etnografii. Jej zadaniem pozostaje zatem 

ustanawianie  wskazań,  wzorców,  obowiązujących  norm  postępowania  i  jako 

taka  odróżnia  się  od  nauk,  których  celem  jest  stwierdzenie  faktów  oraz 

związków  między  faktami.  Czy  jednak  miałaby  to  być  bezwzględna  etyka 

tradycyjna,  która  „broniła  swoich  praw  do  dyktowania  kategorycznych 

imperatywów,  norm  bezwarunkowych  i  niezrelatywizowanych  przez 

odwoływanie  się  do  normodawczej,  nieomylnej  intuicji  deontologicznej”  (S. 

Katafias,  Czesław  Z.  W  30-tą  rocznicę  śmierci,  545)?  Ma  to  być  -  wg  Z. 

etvka  względnie  (warunkowo)  normatywna,  formułująca  swoje  zadania  na 

wzór  nauk  stosowanych,  jako  zbiór  wskazań  poprawnie  zbudowanych, 

dotyczących  działania  należnego  z  uwagi  na  dany  cel  i  w  oparciu  o 

przyjmowany system ocen.

Z.  argumentował  przeciwko  aprioryzmowi  i  uniwersalizmowi  etyki. 

Etyka  nie  ma  być  jednak  prakseologią  czy  techniką  działania,  lecz  zbiorem 

wskazań co do czynienia lub nieczynienia czegoś ze względu na dobro innych 

ludzi. Troska o dobro innych jest przedmiotem życzliwości powszechnej. Etyk 

ma  tworzyć  normy,  kierując  się życzliwością  powszechną. To  uczucie  wobec 

każdej ludzkiej istoty jest miarą norm i zalecanych wzorów osobowych (w ten 

sposób  Z.  chciał  ominąć  trudności  etyk  intuicjonistycznych).  Z.  formułował 

opis  wymaganych  cech chroniących tego typu etykę przed subiektywizmem i 

relatywizmem.

Twórczość  Z.  ma  charakter  wielopłaszczyznowy:  teoretycznoprawny, 

filozoficzny, etyczny, socjologiczny, psychologiczny, logiczny.

Dorobek pisarski Z. został uznany za jedno z największych osiągnięć poi. 

humanistyki  XX  w.  Aprobatę  wzbudził  jego  „program  oczyszczenia  teorii 

prawa i innych nauk prawnych z pseudoproblemów i nawarstwiających się [...]

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

8

background image

sporów  werbalnych  poprzez  racjonalną  rekonstrukcję  aparatury  pojęciowej, 

wykrycie  pomieszań  kategorialnych,  hipostaz,  antropomorfizacji”  (Z. 

Ziembiński, Czesław Z. 1888 1967, 1019). Z mniejszą akceptacją spotkała się 

forma tego pisarstwa - pisał bez aparatury przypisów i bibliografii, był bowiem 

„programowo wrogiem, jak to nazywał «ekshibicjonizmu erudycyjnego», który 

za  prawdy  oczywiste  uznaje  tylko  prawdy  poparte  odpowiednią  liczbą 

banalnych przytoczeń” (tamże).

Doceniono  jego  pracę  translatorsko-komentatorską  klasycznych  prac 

filozoficznych  z  kręgu  ang.-  i  niemieckojęzycznego,  artystyczne  walory  jego 

„pięknej,  nieco  archaizowanej”  polszczyzny  oraz  etos  naukowca,  który  pracę 

naukową i dydaktyczną uważał za swój największy obowiązek nawet podczas 

lat wojny czy okresu administracyjnego zniewolenia nauki. Zauważony został 

jego udział w formowaniu środowiska uniwersyteckiego i cenionej poznańskiej 

szkoły prawa. Analiza jego wkładu w takie dziedziny nauki, jak psychologia, 

teoria i filozofia prawa, etyka, socjologia, wymaga odrębnych badań.

Z.  Ziembiński,  Normy  tetyczne  a  normy  aksjologiczne  w  koncepcji 

Czesława  Z,  SF  7  (1963)  z.  2,  88-112;  Z.  Perz,  U  podstaw  poglądów 

etycznych  Czesława  Z.,  SPCh  2  (1966)  z.  1,  135-164;  tenże,  Życzliwość 

powszechna według Czesława Z. a miłość bliźniego w ujęciu katolickim, RTK 

14 (1967) z. 3, 19-38; Z. Ziembiński, Czesław Z. 1888-1967, Państwo i Prawo 

22 (1967) z. 12, 1017-1021; T. Kotarbiński, Wspomnienie o Czesławie Z., RuF 

26  (1968)  z.  4,  295-297;  N.  Łubnicki,  Czesław  Z.  Sylwetka  uczonego  i 

myśliciela,  SF  12  (1968)  z.  2,  53-60;  Z.  Ziembiński,  Czesław  Z.  1888-1967, 

RuF 26 (1968) z. 4, 299-302; W. Patryas, Bibliografia prac Czesława Z., RuF 

28 (1970) z. 1-2, 15-23; S. Katafias, Ogólna teoria ocen Czesława Z. (1888

1967), Acta Universitatis Nicolai Copernici. Nauki Humanistyczno-Społeczne. 

Filozofia  (1979)  z.  103,  47-67;  S.  Dąbrowski,  Czesława  Z.  rozważania  o 

ocenie  (Uwagi  krytyczne),  SF  28  (1984)  z.  7,  59-78;  S.  Czepita,  Koncepcje 

teoretycznoprawne  Czesława  Z.,  Pz  1988;  W.  Misztal,  Norma  a  wartość  w 

koncepcji Czesława Z., Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio 

I:  Philosophia-Sociologia  16-17  (1991-1992)  z.  9,  121-129;  R.  Jadczak, 

Powstanie  filozofii  analitycznej  w  Polsce.  Noty  bibliograficzne,  To  1995,  93- 

95; S. Katafias, Czesław Z. W30-tą rocznicę śmierci, RuF 54 (1997) z. 4, 537-

Znamierowski 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

9

background image

551; J. Górnicka, Czesław Z, EdF 31 (2001), 234-242; K. Szafer, Czesław Z. i 

A. de Tocqueviłłe - dwa podejścia do ełity w demokracji, Colloąuia Communia 

(2002)  z.  2,  436-444;  M.  Marczewska-Rytko,  Demokracja  jako  ustrój 

możliwości.  Czesława  Z.  poszukiwanie  ideału  demokracji,  Przegląd 

Politologiczny  (2003)  z.  4,  63-72;  L.  Wroński,  Życzliwość  powszechna  i 

demokracja w ujęciu Czesława Z., w: Studia z filozofii polskiej, Biała Podlaska 

2006,  I  279-290;  K.  Kuźmicz,  Stosunek  Czesława  Z.  do  filozofii  Immanuela 

Kanta, Miscellanea Historico-Iuridica 5 (2007), 77-94.

Katarzyna Stępień

Znamierowski

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

10

background image

ZNANIECKI 

F

lorian

  W

itold

  - 

filozof,  socjolog,  humanista,  ur.  15  1  1882  w 

Świątnikach k. Włocławka, zm. 23 III 1958 w Chicago.

Pochodził  z  rodziny  ziemiańskiej,  początkowe  nauki  pobierał  w  domu. 

Gdy cała rodzina przeniosła się do Warszawy, tam kontynuował naukę w gim­

nazjum. Zapisał się na Wydział Filozoficzny Carskiego Uniwersytetu w War­

szawie, jednak w 1903 usunięto go z uczelni za udział w protestach studenc­

kich. Wówczas udał się do Szwajcarii, następnie do Francji, gdzie zaciągnął się 

do Legii Cudzoziemskiej. Po opuszczeniu jej szeregów imał się różnych zajęć, 

m.in. pracował jako sekretarz w Stów. Artystów Rosyjskich, handlarz starocia­

mi, a nawet występował w wędrownej trupie cyrkowo-teatralnej. Następnie w 

Szwajcarii  podjął  studia  na  Uniwersytecie  Genewskim  (1905-1907).  W  1907 

przeniósł  się  do  Zurychu,  gdzie  studiując,  jednocześnie  pracował  w  słynnym 

Polskim  Muzeum  Narodowym  w  Rapperswilu.  Po  roku  ponownie  wrócił  do 

Paryża,  gdzie  zamierzał  doktoryzować  się  na  podstawie  pracy  Idea  honoru  u 

szlachty francuskiej. Z powodu śmierci promotora (prof. F. Rauha) doktorat nie 

został  sfinalizowany.  W  Paryżu  słuchał  wykładów  m.in.  E.  Durkheima,  L. 

Levy-Bruhla oraz H. Bergsona, którego pracę L ’evolution creatrice niebawem 

przełożył na język poi. (Ewolucja twórcza, Wwa 1913). W 1909 wrócił do kra­

ju, w 1910 doktoryzował się na UJ na podstawie pracy Zagadnienie wartości w 

filozofii. Podjął pracę w nowo utworzonym Tow. Opieki nad Uchodźcami, był 

dyrektorem biura i redaktorem pisma „Wychodźca Polski”, wykładał filozofię 

na  Żeńskich  Kursach  Pedagogicznych.  W  1913  nawiązał  znajomość  z  W.  I. 

Thomasem  -  amer.  antropologiem  społecznym,  psychologiem  i  socjologiem, 

prowadzącym badania nad imigrantami w USA. Współpraca z Thomasem za­

owocowała wkrótce zaproszeniem Z. do USA. Od 1914 w Chicago słuchał wy­

kładów G. H. Meada. W 1919 wydał swą pierwszą amer. książkę Cultural Re- 

ality,  a  w  latach  1918-1920  ukazało  się  wielotomowe  wydanie  pracy,  która 

najbardziej przyczyniła się do popularności Z.: The Polish Peasant in Europę 

and  America  (razem  z  Thomasem).  W  1920,  po  powrocie  do  kraju,  otrzymał 

nominację  na stanowisko  prof.  nadzwyczajnego Uniwersytetu  Poznańskiego  i 

został kierownikiem utworzonej dla niego Katedry Socjologii i Filozofii Kultu­

ry, a w 1921 został mianowany prof. zwyczajnym tego uniwersytetu. W 1930 

założył pierwsze poi. czasopismo socjologiczne „Przegląd Socjologiczny”, któ­

rego był red. do wybuchu II wojny światowej. Z jego Seminarium Socjologicz­

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

nego (założonego zaraz po powrocie do kraju z USA) wyłonił się Polski Insty­

tut Socjologiczny. Z. wyjeżdżał na wykłady do USA (1931/1932 i 1932/1933). 

W 1939 wojna zaskoczyła go w drodze powrotnej do Polski (u wybrzeży Szko­

cji),  wobec  czego  wrócił  do  Ameryki.  W  1942  otrzymał  obywatelstwo  amer. 

Wykładał początkowo w New York, potem w Urbanie (U.) gdzie otrzymał sta­

nowisko  prof.  na  uniwersytecie  stanowym.  Tam  też  spędził  resztę  życia.  Był 

wieloletnim prezesem American Sociological Society.

Był twórcą oryginalnych i wpływowych na terenie socjologii koncepcji: 

kulturalizmu, współczynnika humanistycznego, metody autobiograficznej. Był 

także  jednym  z  pierwszych  (obok  K.  Mannheima  i  M.  Schelera)  inicjatorów 

socjologii wiedzy.

Główne prace Z.: Zagadnienie wartości w filozofii (Wwa 1910); Huma­

nizm  i  poznanie  (Wwa  1912);  The  Polish  Peasant  in  Europę  and  America  (z 

W.  I.  Thomasem,  I-V,  Bs  1918-1920;  Chłop  polski  w  Europie  i  Ameryce,  I- 

V, Wwa 1976); Cultural Reality (Ch 1919; Rzeczywistość kulturowa, w: tenże, 

Pisma  filozoficzne,  Wwa  1991,  II  459-928);  Upadek  cywilizacji  zachodniej. 

Szkic  z  pogranicza  filozofii  kultury  i  socjologii  (Pz  1921,  Wwa  1986);  Wstęp 

do  socjologii  (Pz  1922,  Wwa  1988);  The  Laws  of  Social  Psychology  (Wwa 

1925,  NY  1967;  Prawa  psychologii  społecznej,  Wwa  1991);  Socjologia  wy­

chowania  (I-II,  Wwa  1928-1930,  1973

2

;  jednotomowe  wyd.  Wwa  2001

3

); 

Miasto w świadomości jego obywateli (Pz 1931); Ludzie teraźniejsi a cywiliza­

cja przyszłości (Lw 1934, Wwa 2001

3

); The Method of Sociology (NY 1934,

1968)  ; Social Actions (NY 1936, 1967); The Social Role of the Man ofKnow- 

ledge  (NY  1940,  New  Brunswick  1986;  Społeczna  rola  uczonego,  w:  tenże, 

Społeczne role uczonych, Wwa 1984, 279-479); Cultural Sciences. Their Ori- 

gin and Development (Urbana 1952, New Brunswick 1980; Nauki o kulturze. 

Narodziny  i  rozwój,  Wwa  1971,  1992

2

);  Modern  Nationalities  (Urbana  1952; 

Współczesne  narody,  Wwa  1990);  Social  Groups  in  the  Modern  World  (w: 

Freedom and Control in Modern Society, NY 1954, rozdz. V; Społeczne role 

uczonych, Wwa 1984).

Prace Z. wydano pt.: On Humanistic Sociology. Selected Papers (Ch

1969)  ; Społeczne role uczonych. Pisma wybrane (Wwa 1984); Pisma filozo­

ficzne (I-II, Wwa 1987-1991,1: „Myśl i rzeczywistość” i inne pisma filozoficz­

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

ne\  II:  „Humanizm  i  poznanie”  i  inne  pisma  filozoficzne);  Education  and  So- 

cial Change (F 1998).

P

rzygotowanie

 

naukowe

Drogę  naukową  zaczynał  od  filozofii,  jednak 

jest znany przede wszystkim jako socjolog. Rozważania filozoficzne traktował 

jako  komplementarne  względem  naukowych  i  równoprawne  co  do  rangi. 

Przekonanie  Z.  o  koniecznym  związku  filozofii  z  socjologią  wynikało  z  jego 

krytycznej  oceny  tradycji  filozoficznych,  na  jakich  wspierała  się  znana  mu 

socjologia.  Jako  filozof  aprobował  i  zakładał  stanowisko  metodologiczne 

antynaturali  styczne  i  antypsychologistyczne,  antyfundamentali  styczne  w 

dziedzinie  epistemologii.  Był  twórcą  pluralistycznej  ontologii  bytu 

społecznego  (z  takimi  jej  osobliwościami,  jak  stopniowanie  istnienia),  toteż 

oryginalność jego najbardziej znanych koncepcji: 

współczynnika

humanistycznego,  koncepcji  działania  społecznego,  teorii  wartości  czy 

socjologii  wiedzy  wiele  traci,  gdy  odrywa  się  je  od  całości  wymiaru 

teoretycznego. Z. był aktywny na polu filozofii kultury, ale też systematykiem: 

tworzył własną ontologię, teorię poznania, teorię kultury, a także metodologię 

nauk społecznych.

Współtworzył  paradygmat  socjologii  humanistycznej,  przyjmując  także 

inspiracje  płynące  z  pozaeuropejskich  tradycji  intelektualnych  (pragmatyzm, 

interakcjonizm G. H. Meada), co w istotny sposób wpłynęło na światową re­

cepcję jego spuścizny. Dziełem, które przyniosło mu popularność w środowi­

skach socjologów na całym świecie, jest The Polish Peasant [...]. Szczególne 

znaczenie ma zawarta w nim Nota metodologiczna, w której naukę społeczną- 

socjologię (opartą na metodycznie prowadzonych badaniach, posiadającą okre­

śloną  koncepcję  procesu  społecznego  jako  całości,  nie  izolującą  faktów  spo­

łecznych, badającą zagadnienie zależności jednostki od społeczeństwa i zależ­

ności  społecznych  struktur  od  jednostki)  przeciwstawił  „socjologii  zdrowego 

rozsądku” („socjologii praktycznej”). W tekście tym zdefiniował wartość spo­

łeczną  jako  wszelki  przedmiot  posiadający  empiryczną  treść  oraz  znaczenie, 

wskutek  którego  jest  on  (lub  może  być)  obiektem  działalności.  Postawę  spo­

łeczną określił jako „proces indywidualnej świadomości, która urabia rzeczy­

wistą lub możliwą działalność jednostki w świecie społecznym” (Chłop polski 

w Europie i Ameryce, 54). Postawa jest związana z wartością społeczną, jest jej 

indywidualnym  odpowiednikiem.  Wartości  społeczne  istnieją  obiektywnie

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

dzięki intersubiektywnemu znaczeniu, które prowokuje podobne postawy spo­

łeczne. Toteż przedmiotem socjologii są: działania społeczne (podejmowane ze 

względu na wartości społeczne), stosunki społeczne, indywidua społeczne (po­

zycje, role społeczne), grupy społeczne, które tworzą systemy względnie izolo­

wane i dzięki temu dające się badać naukowo.

Tak określona tematyzacja głównych zagadnień socjologii, jej metodolo­

giczna  spójność,  horyzont  teoretyczny,  jaki  obejmuje,  powstały  jako  efekt 

przemyśleń na temat związków filozofii i socjologii. Wyrazem przekonań Z. w 

tej kwestii jest jego własny pogląd filozoficzny - kulturalizm.

K

ulturalizm

  - 

filozofia

 

nauk

 

kulturze

Z.  uważał,  że  główną 

przeszkodą  w  uprawianiu  nauk  społecznych  (nauk  o  kulturze)  jest  tradycja 

filozofii  poznania  i  wiedzy,  jaką  wyraża  fundamentalizm  epistemologiczny. 

Jego  zdaniem  daje  się  on  utrzymywać  jedynie  w  granicach  poznania 

przyrodniczego,  a  i  to  jedynie  za  cenę  coraz  większego  rozziewu  między 

wiedzą naukową a pryncypiami filozofii. Nauki społeczne zmuszają jednak do 

rewizji  zarówno  tradycji,  jak  i  założeń,  na  których  opiera  się  nowoczesna 

epistemologia,  szerzej  -  tradycja  nowożytnej  filozofii  podmiotu  i  wiedzy. 

Skoro  świadomość  teoretyczna  socjologii  uwikłana  jest  w  zagadnienia 

angażujące  problematyczne  rozstrzygnięcia  filozoficzne,  socjologię  można 

uprawiać dopiero na przygotowanym gruncie filozofii.

Kulturalizmem  nazywał  Z.  własną  filozofię  nauk  społecznych,  której 

sens pojmował w sposób charakterystyczny jeszcze dla filozofii XIX w.: nauki 

humanistyczne i społeczne wymagają filozoficznego uprawomocnienia. Odrzu­

cał Z. zarówno naturalizm, jak i idealizm jako poglądy dotyczące fundamentów 

bytowych rzeczywistości kulturowej, odrzucał też fundamentalizm epistemolo­

giczny  i  pozytywizm,  jako  epistemologiczne  przesłanki  stanowiska  kulturali- 

zmu.

Stanowisko Z. w tych kwestiach można zrekonstruować odwołując się do 

czterech zasadniczych koncepcji: 1) teorii „rzeczywistości konkretnej” - wyra­

żającej tezy o sposobie istnienia przedmiotu poznania nauk o kulturze; 2) kon­

cepcji  „współczynnika  humanistycznego”  -  ontologicznej  i  epistemologicznej 

tezy dotyczącej sposobu badania przedmiotu nauk o kulturze; 3) „teorii działa­

nia”, stanowiącej kulturalistyczną koncepcję podmiotowości; 4) koncepcję „so­

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

cjologii  wiedzy”,  będącej  teorią  społecznego  umocowania  systemów  wiedzy 

(w tym nauki).

Rzeczywistość  konkretna  to  rzeczywistość  charakteryzowana  przez  od­

wołanie się do doświadczenia pojmowanego jako kategoria ontologiczna, jako 

kategoria  wyrażająca  związek  doświadczenia  i działania.  Z. poszukiwał  teorii 

przedmiotu kulturowego rozumianego jako efekt twórczej aktywności człowie­

ka, a kulturę pojmował jako dziedzinę obiektywizacji tej aktywności. Rzeczy­

wistość konkretna to doświadczane w refleksji i działaniu podłoże, z którego w 

emergentny sposób wyłania się kultura jako to, co korelatywno-przedmiotowe. 

Jest więc ona ludzkim środowiskiem zarówno dla myśli, jak i dla działania. W 

tym tez sensie jest to pojecie analogiczne do Husserlowskiej kategorii Leben- 

swelt.  Jednak  przedmioty  kulturowe  jako  przedmioty  poznawania  i  działania 

określał Z. mianem „niekompletnych”, tj. niezdeterminowanych całkowicie w 

swym statusie egzystencjalnym, w swym sposobie istnienia. Bycie przedmio­

tem oznacza bycie w stawaniu się i w trwaniu zależnym od dziedziczonych w 

czasie ładów kultury (znaczeń i wartości), jakich istnienie wymusza koordyna­

cja  poznawania  i  działania.  Przedmiot  kulturowy  określa  więc  jego  podwójna 

dyspozycja: bycie przedmiotem działania i bycie elementem ładu kulturowego.

Osobliwość nauk o kulturze polega i na tym, że przedmioty poznania hu­

manistycznego  wcześniej  dane  są  jakimś  podmiotom  -  bądź  jako korelaty  ich 

świadomości, bądź jako wytwory ich praktycznej działalności. W tym znacze­

niu przedmioty takich nauk jak socjologia posiadają tzw. współczynnik huma­

nistyczny („Tę cechę zjawisk kulturowych, przedmiotów humanistycznego ba­

dania, tę ich zasadniczą właściwość, że jako przedmioty teoretycznej refleksji 

są one przedmiotami, komuś danymi w doświadczeniu, lub czyimiś świadomy­

mi  czynnościami,  nazwać  możemy  współczynnikiem  humanistycznym  tych 

zjawisk” - Wstąp do socjologii, Wwa 1988, 25). Cała rzeczywistość kulturowa 

objęta jest współczynnikiem humanistycznym, co oznacza, że wszystkie przed­

mioty realne muszą być odtwarzane z aktualności, gdyż wszystkie są korelata- 

mi  podmiotu.  Konsekwencją  tego jest  dyrektywa  metodologiczna, mówiąca  o 

tym, że humanista (socjolog) musi uwzględnić ten fakt, iż przedmioty jego ba­

dań  są  „zawsze  czyjeś,  nigdy  niczyje”.  Współczynnik  humanistyczny  można 

więc interpretować jako onto-epistemologiczny odpowiednik Diltheyowskiego 

„rozumienia” - „poznania już poznanego”.

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

Koncepcję  współczynnika  humanistycznego  można  pojmować  zarówno 

w  wykładni  ontologicznej,  jak  i  epistemologicznej  (metodologicznej).  Sens 

pierwszej  sprowadza  się  do  tezy  mówiącej  o  sposobie  istnienia  przedmiotów 

kulturowych: istnieją one o tyle, o ile są dane jakiejś świadomości, istnieją tyl­

ko jako korelaty świadomości. Sens wykładni drugiej wyraża dyrektywę meto­

dologiczną mówiącą o tym, jak należy badać przedmioty kulturowe, a miano­

wicie uwzględniając zależność sposobu poznawania przedmiotu od jego pod­

miotowych  ujęć  innej  niż  spełniająca  akt  poznawczy  świadomości.  Cała  rze­

czywistość  objęta  jest  współczynnikiem  humanistycznym,  co  oznacza,  że 

wszystkie przedmioty (kulturowe i przyrodnicze) są korektami podmiotu, choć 

w  przypadku  obiektów  naturalnych  współczynnik  ten  można  pominąć  -  nie 

wpływa on znacząco na charakterystyki przedmiotu.

Rzeczywistość konkretna pojmowana jest przez Z. procesualnie, dlatego 

jej przedmioty niejako „poruszają się” pomiędzy granicą absolutnej subiektyw­

ności a granicą absolutnej obiektywności. Obiektywność oznacza tu przynależ­

ność do maksymalnie wielu systemów przedmiotowych, ładów obiektywizują­

cych pewną treść empiryczną oraz możliwość bycia daną (możliwość doświad­

czania) przez maksymalnie wiele podmiotów. To dlatego przedmioty spełniają­

ce warunki obiektywności zakładane przez nauki przyrodnicze mogą być bada­

ne  bez  współczynnika  humanistycznego.  W  ich  przypadku  wolno  pominąć 

okoliczność, iż przedmioty realne wydobywane są z aktualności. Te zaś przed­

mioty, które oprócz treści empirycznej posiadają jeszcze kulturowe znaczenia i 

wartości  (właściwe  przedmioty  nauk  o  kulturze),  muszą  być  ujmowane  ze 

współczynnikiem humanistycznym, skoro procesy ich obiektywizacji zakłada­

ją,  że  muszą  być  one  przedmiotami  zarówno  doświadczenia,  refleksji,  jak  i 

działania.  „Wartość  tym  różni  się  od  rzeczy,  ze  posiada  zarówno  daną  treść, 

która  odróżnia  ją  jako  przedmiot  empiryczny  od  innych  przedmiotów,  jak  i 

znaczenie, przez które przywodzi na myśl inne przedmioty, z jakimi byłą czyn­

nie skojarzona w przeszłości; natomiast rzecz nie ma znaczenia, tylko treść, i 

reprezentuje  siebie  samą”  (Wartości  jako  przedmioty kulturowe,  w:  J. Szacki, 

Znaniecki,  243).  Współczynnik  humanistyczny  możemy  umieścić  zatem  na 

skali ciągłej, obejmującej dwie pary wektorów: subiektywizacji i obiektywiza­

cji oraz myśli i doświadczenia.

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

Z. teoria działania jest komplementarna względem koncepcji przedmiotu 

kulturowego, które stawia pytanie, w jaki sposób człowiek, jako byt skończo­

ny, odnosi się w czynnym, także twórczym działaniu do świata. Pojęcie działa­

nia umożliwia odniesienie człowieka wobec normatywnego i naturalnego po­

rządku odtwarzanego w „rzeczywistości konkretnej”. To przez działanie pod­

miot wprowadza wartości do świata naturalnego i uzyskuje samoświadomość. 

Każde działanie jest więc aksjonormatywne, tj. nakierowane na wartości. Dzia­

łanie wskazuje też na podmiotowy aspekt rzeczywistości konkretnej, jest kate­

gorią pozwalającą uznać obecność świadomości w świecie empirycznym.

Zasadnicze rozstrzygnięcia kulturalizmu stanowią także podstawę rozwa­

żań  dla  konkretnej  dziedziny,  jaką  jest  socjologia  wiedzy.  Człowiek,  w  myśl 

koncepcji Z., jako przedmiot poznania w naukach o kulturze (naukach społecz­

nych) posiada bowiem tę właściwość, że jest wyróżniony społecznie jako pod­

miot  (twórca,  nosiciel,  propagator)  wiedzy.  Teoria  rzeczywistości  konkretnej, 

teoria działania i koncepcja współczynnika humanistycznego pozwalają jednak 

na takie zakreślenie ram socjologii wiedzy, że nie może ona powracać w kole­

inę  nowożytnego  fundamentalizmu  epistemologicznego,  opartego  na  idei  mo- 

nosubiektywnej  podmiotowości.  Socjologia  wiedzy  Z.  nie  wysuwa  żadnych 

roszczeń epistemologicznych, i to dlatego, że zakłada filozofię kulturalizmu, a 

nie mimo niej. Socjologia wiedzy nie jest ani filozofią (epistemologią), ani hi­

storią nauki. W przeciwieństwie np. do Mannheima, uważał Z. socjologię wie­

dzy nie za rodzaj krytycznej metarefleksji nad poznaniem motywowanym so­

cjologiczną  wizją  człowieka,  ale  za  subdyscyplinę  socjologii  -  wiedzę  o  gru­

pach społecznych tworzonych przez ludzi, o ile wiedza wyróżnia ich miejsce w 

świecie  społecznym.  Ponieważ  z  tego  punktu  widzenia  najbardziej  wyrazistą 

rolą społeczną jest rola uczonego, to zrealizowany przez Z. projekt socjologii 

wiedzy dotyczy faktycznie społeczności uczonych.

Z.  wprowadził  socjologię  na  poi.  uniwersytety,  wychował  i  wykształcił 

wielu poi. socjologów - jego uczniami byli: J. Chałasiński, T. Szczurkiewicz, 

J. Szczepański, Z. Dulczewski. Należy do klasyków światowej socjologii. Jego 

dorobek  naukowy  jest  bogaty,  w  wielu  aspektach  twórczo  oddziałujący  na 

współczesnych, w wielu jeszcze niedoceniany bądź nieznany.

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

H. 

Znaniecka-Lopata, Florian Z. His Life, w: F. Znaniecki, Social Rela- 

tions  and  Social  Roles.  The  Unfinished  Systematic  Sociology,  San  Francisco 

1965,  XIII-XIX;  E.  Mokrzycki,  Założenia  socjologii  humanistycznej,  Wwa 

1971;  Florian  Z.  i  jego  rola  w  socjologii,  Pz  1975;  M. Pacholski,  Florian Z. 

Społeczna  dynamika  kultury,  Wwa  1977;  W.  Sitek,  Florian  Z.  a  marksizm, 

Wwa 1980; Z. Dulczewski, Florian Z. redaktor „ Wychodźcy Polskiego ”, Wwa 

1982;  S.  Burakowski,  Florian  Z.  jako  przedstawiciel  refleksji  cywilizacyjnej, 

Kultura  i  Społeczeństwo  28  (1984)  z.  2,  177-190;  Z.  Dulczewski,  Florian  Z. 

Życie i dzieło, Pz 1984; A Commemorative Book in Honor of Florian Z. in the 

Centenary ofHis Birth, Pz 1986; A. Flis, Ład społeczny versus podmiotowość. 

Rekonstrukcja koncepcji Floriana Z., Kultura i Społeczeństwo 30 (1986) z. 4, 

113-125; J. Szacki, Znaniecki, Wwa 1986; Pamięci Floriana Z., Kultura i Spo­

łeczeństwo 32 (1988) z. 3; E. Hałas, Znaczenia i wartości społeczne. O socjo­

logii Floriana Z, Lb 1991; The Contribution of Florian Z. to Sociological The- 

ory,  Mi  1993;  R.  Cichocki,  Socjologiczne  implikacje  filozofii  Floriana  Z,  Pz 

1995; M. Kuszyk, Teoretyczne podstawy socjologii wiedzy w koncepcji Floria­

na Z, w: Socjologia wiedzy i jej wrogowie, Lb 1995, 96-126; T. Abel, O Flo­

rianie Z. Wybór z dziennika (tłum. F. Hałas), Lb 1996; G. Godlewski, Lekcja 

kryzysu. Źródła kulturalizmu Floriana Z, Wwa 1997; M. Kuszyk, Floriana Z. 

koncepcja  rzeczywistości  konkretnej.  Przyczynek  do  nie-Husserlowskiej  teorii 

doświadczenia,  w:  Studia  z  polskiej  myśli  filozoficznej  1900  1939,  Lb  1997, 

39-46;  Teoria  socjologiczna  Floriana  Z.  a  wyzwania  XXI  wieku,  Lb  1999;  Z. 

Dulczewski,  O  Florianie  Z,  Pz  2000;  M.  Kuszyk-Bytniewska,  Rzeczywistość 

konkretna a działanie. Wartości i znaczenia w filozofii kultury Floriana Z., Lb 

2000 (mps ArUMCS); W. Sitek, Encyklopedia socjologii, Wwa 2002, IV 363- 

371;  E.  Hałas,  Klasyczna  socjologia  kulturowa.  Nowe  odczytanie  spuścizny 

Floriana  Z.,  w:  Klasyczna  socjologia  polska  i  jej  współczesna  recepcja,  To 

2006,  135-166;  W  kręgu  filozofii  Floriana  Z.,  w:  Studia  z  filozofii  polskiej, 

Bielsko-Biała  2006,  I  169-206;  M.  Kuszyk-Bytniewska,  Zagadnienia  teorio- 

poznawcze w socjologii, w: Epistemologia współcześnie, Kr 2007, 193-238.

Mariola Kuszyk-Bytniewska

Znaniecki

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

8

background image

ZYGMUNT  SYN  HINKONA  Z  PYZDR  -  filozof,  teolog,  prof. 

Uniwersytetu Krakowskiego, ur. ok. 1393, zm. w 1428.

Pochodził  z  Pyzdr  (woj.  poznańskie).  Jan  Długosz  podaje,  że  był 

proboszczem  kościoła  św.  Anny  w  Krakowie,  kanonikiem  kolegiaty  św. 

Floriana  oraz  sławnym  kaznodzieją,  głoszącym  kazania  w  języku  poi.  Studia 

na  Uniwersytecie  Krakowskim  rozpoczął  w  1411,  już  w  1412  został 

bakałarzem,  ale  dopiero  w  1417  magistrem artium.  Prawdopodobnie zaraz  po 

uzyskaniu  magisterium  sztuk  rozpoczął  studia  teologiczne  pod  kierunkiem 

Mikołaja  z  Pyzdr  oraz  Mikołaja  Kozłowskiego.  W  1423  został  wybrany  na 

rektora  Uniwersytetu  Krakowskiego  (był  już  wówczas  bakałarzem  teologii)  i 

rozpoczął wykłady „pro forma” z Biblii, do których przedstawił go Mikołaj z 

Pyzdr; do wykładów z Sentencji Piotra Lombarda został przedstawiony w 1426 

przez  Mikołaja  Kozłowskiego  -  prowadził  je  do  końca  życia.  W  1426  pełnił 

urząd  dziekana  Wydziału  Artium.  Przedwczesna  śmierć  sprawiła,  że  nie 

uzyskał  dalszych  stopni  naukowych  z  teologii  i  nie  dokończył  wykładów  z 

Sentencji.  Kontynuację  tych  wykładów  powierzono  Benedyktowi  Hessemu. 

Mowę żałobną na pogrzebie Z. wygłosił Mikołaj Tempelfeld z Brzegu.

W  swojej  bibliotece  Z.  posiadał  następujące  dzieła:  komentarz  do 

Sentencji  Piotra  Lombarda  autorstwa  Bonawentury  (rps  BJ  1253);  tekst 

Sentencji  (rps  BJ  1533);  Postilla  studentium  cum  glossa  (rps  BJ  1651,  lra- 

106rb);  Breve  compendium  Jakuba  z  Terano  (rps  BJ  1651,  107ra-161ra); 

Excerpta z Catholicon Jana Balbusa (rps BJ 1651, 161va-166r) oraz Excerpta z 

Reductorium morale Piotra Berchoriusa (rps BJ 1651, 167ra-240va).

Przypisuje  się  Z.  autorstwo  wykładów  wstępnych  do  ksiąg  I,  II  i  IV 

Sentencji  Piotra  Lombarda  (rps  BJ  325,  251-255  i  260-284),  a  następnie 

komentarz do I księgi Sentencji (Glossa marginalis et interlinearis in primum 

librum Sententiarum, rps BJ 1533, lr-267v).

W  rozumieniu  teologii  szedł  Z.  za  Tomaszem  z  Akwinu,  definiując 

teologię  jako  wyższego  rodzaju  wiedzę  spekulatywną,  która,  podobnie  jak 

metafizyka,  jest  mądrością.  Przy  pogłębianiu  wiary  pierwszeństwo  dawał 

jednak  nie  tej  teologii,  lecz  Pismu  Świętemu.  W  swoich  dziełach  odwoływał 

się  do  Arystotelesa,  św.  Augustyna,  Hilarego  z  Poitiers,  Boecjusza,  Jana  z 

Damaszku,  Pseudo-Dionizego,  Orygenesa,  Grzegorza  z  Nazjanzu,  Anzelma  z 

Canterbury, Tomasza z Akwinu, Gilberta z Poitiers, Piotra z Tarantazji,

Zygmunt z Pyzdr 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

Tomasza  ze  Strasburga,  cyt.  z  tych  autorów  przejmował  jednak  przeważnie  z 

drugiej ręki. Jego komentarz do Sentencji pochodzi głównie z dwóch źródeł: z 

komentarza  do  Sentencji  Piotra  z  Tarantazji  oraz  z  rozpowszechnionej  w 

środowisku  krakowskim  Communis  lectura  Pragensis,  skąd  odpisywał  duże 

frg. tekstu, łącznie z licznymi cyt. W poglądach teologiczno-filozoficznych był 

zwolennikiem swoistej orientacji augustyńsko-realistycznej w wydaniu Piotra z 

Tarantazji,  opierającej  się  na  doktrynie  Bonawentury  i  korzystającej  w 

pewnym  stopniu  z  rozwiązań  Boecjusza  (w  koncepcji  substancji)  -  orientacji 

różniącej się nieco od interpretacji augustyńskiej Tomasza ze Strasburga, którą 

w  Krakowie  reprezentowali  liczni  jej  zwolennicy.  W  teologii  moralnej 

pojawiła  się  u  Z.  augustyńska  teologia  miłości,  propagowana  m.in.  przez 

Konrada z Soltau w drugiej poł. XIV stulecia.

M.  Markowski,  Spis  osób  dopuszczonych  do  wykładów  i  do  katedry  na 

Wydziale Teologii Uniwersytetu Krakowskiego XV w., MHFS 4 (1965), 181— 

182;  tenże,  Z.  z  Pyzdr,  MHFS  5  (1965),  69-205;  tenże,  FPS  451^152;  L. 

Hajdukiewicz,  Z.  z  Pyzdr,  w:  Historia  nauki  polskiej,  Wr  1974,  VI  790-791; 

Słownik polskich teologów katolickich, Wwa 1982, IV 545-546; S. Wielgus, Z. 

z Pyzdr, w: tenże, Średniowieczna łacińskojęzyczna biblistyka polska, Lb 1992, 

63-64;  M.  Markowski,  Dzieje  Wydziału  Teologii  Uniwersytetu  Krakowskiego 

w latach 1397-1525, Kr 1996, 134-136.

Stanisław Wielgus

Zygmunt z Pyzdr 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

ŻÓŁTOWSKI 

A

dam

  - 

filozof,  działacz  polityczny,  ur  4.  XII  1881  we 

Lwowie, zm. 7 V 1958 w Londynie.

Był  synem  Stanisława  i  Marii  z  Sapiehów.  Po  ukończeniu  gimnazjum 

Marii  Magdaleny  w  Poznaniu,  od  1900  studiował  filozofię  w  Heidelbergu  i 

Monachium,  gdzie  w  1905  uzyskał  doktorat  z  zakresu  filozofii,  a  w  1910 

habilitację  na  podstawie  rozprawy  pt.  Metoda  Hegla  i  zasady  filozofii 

spekulatywnej na UJ; do 1914 pracował tam jako docent prywatny. W czasie I 

wojny światowej przebył na Wileńszczyźnie. Tam napisał rozprawę o filozofii

I.  Kanta.  Po  powstaniu  poi.  Ministerstwa  Spraw  Zagranicznych  objął  w  nim 

posadę; w 1919 został prof. filozofii na Uniwersytecie Poznańskim w Katedrze 

Historii Filozofii Nowożytnej. W 1921 uczestniczył w HI Powstaniu Śląskim, 

za  co  został  odznaczony  Krzyżem  Walecznych.  W  latach  1920-1921  był 

członkiem  Komisji  Plebiscytowej  na  Górnym  Śląsku,  zasiadał  jako  poseł  na 

Sejm  (1928-1930)  z  ramienia  Stronnictwa  Narodowego.  Jako  przeciwnik 

sanacji, w 1933 utracił zajmowaną katedrę. Osiadł w majątku żony Bołcienniki 

na  Wileńszczyźnie.  Był  członkiem  Poznańskiego  Tow.  Naukowego.  W  1937 

ogłosił  oryginalne  dzieło  pt.  Descartes,  które  uznano  za  jedno  z  najlepszych 

oprać, poświęconych Kartezjuszowi.

Po  klęsce  wrześniowej  1939  przedostał  się  do  Londynu,  gdzie  podjął 

działalność społeczną i kulturalną. Był współzałożycielem w 1940 Zrzeszenia 

Profesorów i Docentów Polskich Szkół Akademickich w Wielkiej Brytanii. Od 

1945 pełnił funkcję prezesa tej organizacji. Dzięki niej powstały: Polskie Tow. 

Naukowe na Obczyźnie i Polski Uniwersytet na Obczyźnie (Ż. zasiadał w jego 

senacie).  W  1940  był  współzałożycielem  i  dyrektorem  Polskiego  Ośrodka 

Naukowego  w  Londynie.  Zgromadził  bogatą  bibliotekę,  w  której  znalazło  się 

wiele  dzieł  poświęconych  kulturze  i  historii  Polski.  Korzystali  z  niej  poi. 

emigranci w Wielkiej Brytanii.

Był  jednym  z  założycieli  utworzonego  przez  emigrantów  poi.  w 

Londynie  Związku  Ziem  Płn.-Wsch.  Rzeczypospolitej;  uczestniczył  też  w 

działalności Związku Ziem Zachodnich Rzeczypospolitej, będąc wiceprezesem 

jego Rady Naczelnej, i w pracach Tymczasowej Rady Jedności Narodowej.

Zmarł tragicznie w wypadku drogowym.

Ważniejsze prace Ż.: Graf August Cieszkowski’s „Philosophie der Tat”. 

Die  Grundzuge  seiner  Lehre  und  der  Aufbau  seines  Systems  (Pz  1904);  O

Żółtowski Adam 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1

background image

podstawach  filozofii  Hegla  (Kr  1907);  Metoda  Hegla  i  zasady  filozofii 

spekulatywnej  (Kr  1910);  Filozofia  Kanta.  Jej  dogmaty,  złudzenia,  zdobycze 

(Pz  1923);  O  potrzebie  i  zadaniach  historii  filozofii  w  Polsce  (PF  30  (1927), 

342-343);  Descartes  (Pz  1937);  Germany,  Russia  and  Central  Europę  (Lo 

1942); Border of Europę. A Study of the Polish Eastern Provinces (Lo 1950); 

Zarys  historii  filozofii  (Lo  1952);  East  and  West  in  European  History  (Lo 

1954).

Wydał  obszerną  korespondencję  Z.  Krasińskiego  z  A.  Cieszkowskim 

(Listy Zygmunta Krasińskiego do Augusta Cieszkowskiego, I-II, Kr 1912) oraz 

z  D.  Potocką  (Listy  do  Delfiny  Potockiej,  [I-III],  Pz  1930-1938).  Zamierzał 

opracować  monografię  o  życiu  i  poglądach  Cieszkowskiego,  w  tym  celu 

zgromadził  obszerny  materiał  źródłowy,  który  nie  doczekał  się  ostatecznego 

uporządkowania i opracowania.

Był  znawcą  idealizmu  niem.  i  jako  jeden  z  nielicznych  w  Polsce 

filozofów  rozwijał  doktrynę  neoheglizmu.  Jego  prace  miały  na  celu 

rehabilitację  filozofii  G.  W.  F.  Hegla  jako  doktryny  zapomnianej,  ale  jego 

zdaniem ciągle płodnej. Ż. chciał wykładać doktrynę tego myśliciela w sposób 

najbardziej  zbliżony  do  poi.  mentalności  i  kultury  umysłowej.  Za  najbardziej 

cenną 

uważał 

heglowską 

logikę, 

którą 

przeciwstawiał 

kierunkom 

scjentystycznym i neokantowskim.

Był  znawcą  i  propagatorem  filozofii  Cieszkowskiego.  Wzorując  się  na 

jego poglądach, krytykował heglowską filozofię dziejów, zarzucając jej, że ma 

charakter  nazbyt  teoretyczny,  nie  przejawia  zainteresować  przyszłością  oraz 

lekceważy rolę jednostek w rozwoju społeczeństw.

Nauka I. Kanta, zdaniem Ż., była jedną z najbardziej doniosłych doktryn, 

której  oryginalne  rozwiązania  -  zwł.  w  zakresie  teorii  poznania  - 

spowodowały rozwój filozofii w czasach późniejszych. Sceptycznie odnosił się 

do  neokantystów,  których  interpretacje  uważał  za  mniej  twórcze, 

przyczyniające się do zawężających interpretacji doktryny Kanta. Analogiczny 

pogląd wyrażał o filozofii Kartezjusz (uważał, że był prekursorem heglizmu) i 

jego późniejszych komentatorów.

W  okresie  dwudziestolecia  międzywojennego  Ż.  polemizował  z 

filozoficzną  szkołą  warszawską;  podejmował  dyskusje  z  J.  Łukasiewiczem, 

broniąc  rangi  systemów  metafizycznych  i  ich  znaczenia  w  poznaniu

Żółtowski Adam 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

filozoficznym; opowiadał się za pluralizmem filozoficznym, próbując wydobyć 

z wielu różnych systemów filozoficznych ich istotne cechy.

Pisząc  o  filozofii  jako  nauce,  stwierdzał,  że  dzieje  tej  dyscypliny  nie 

powinny  być  przedstawiane  w  sposób  hermetyczny,  zatracający  związek 

pomiędzy świadomością współczesnych ludzi a światopoglądami poprzednich 

pokoleń.  Podstawowym  zadaniem  historyka  filozofii  nie  jest  streszczenie 

doktryny  jakiegoś  filozofa,  lecz  zrozumienie  tej  doktryny.  Każda  dziedzina 

wiedzy  naukowej  -  także  filozofia  -  rozwija  się  m.in.  dlatego,  że  ma  swoją 

historię,  z  tego  względu  ważne  jest  również  to, aby  uprawiano  profesjonalnie 

historię  filozofii,  gdyż  od  jej  poziomu  zależeć  będzie  świadomość 

intelektualna, a także moralność przyszłych pokoleń.

Uniwersytet  Poznański  w  pierwszych  latach  swego  istnienia  /.../,  Pz 

1924, 477-478; Sp. Adam Ż, Rocznik Polskiego Towarzystwa Naukowego na 

Obczyźnie 8 (1957-1958), 15; Zgonprof Ż, Życie Warszawy (1958) z. 117, 4;

J.  Żółtowska,  Inne  czasy,  inni  ludzie,  Lo  1959,  1998;  Literatura  polska  na 

obczyźnie,  Lo  1965,  II  618;  Z.  Kuderowicz,  FPS  454-455;  P.  Grzegorczyk, 

Twórcy  i  badacze kultury  zmarli w  latach  1956-1967, Wwa 1986, I 129-130; 

S.  Leitgeber,  Ż.  Adam,  w:  Ziemianie  polscy  XX  wieku,  Wwa  1992,  172;  S. 

Borzym,  Panorama  polskiej  myśli  filozoficznej,  Wwa  1993;  S.  Swieżawski, 

Filozof  ducha  i  wolności.  O  Adamie  Ż,  w:  tenże,  Przebłyski  nadchodzącej 

epoki,  Wwa  1998,  262-275;  R.  Habielski,  Zycie  społeczne  i  kulturalne 

emigracji, Wwa 1999, 367.

Ryszard Polak

Żółtowski Adam 

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

ŻYCIE (gr. Coń [dzoe], pioę [bios]; łac. vita) - zespół działań immanentnych 

(wsobnych),  celowych,  podporządkowanych  rozwojowi  podmiotu,  który 

poprzez  akty  wyłaniane  ze  swego  wewnętrznego  źródła  aktualizuje  swoje 

dobro.

P

rzejawy

 

życiowe

Przejawy  życiowe,  które  odróżniają  istoty  żyjące  od 

nieżyjących,  można  sprowadzić  do  kilku  grup.  O.  Hertwig  {Allgemeine 

Biologie,  Je  1906

2

,  rozdz.  IV)  dzieli  przejawy  ż.  na  4  grupy:  1)  zdolność 

odżywiania się, a więc przyjmowania pokarmów, trawienia ich i wydzielania; 

organizm tworzy przy tym substancje, które zużytkowuje do wzrostu, budowy 

tkanek  itp.;  2)  zdolność  zmieniania  kształtów  i  wykonywania  ruchów;  3) 

pobudliwość,  czyli  zdolność  odpowiadania  w  rozmaity  sposób  na  określone 

podniety świata zewnętrznego; 4) rozmnażanie się.

Pierwszy z tych przejawów nosi nazwę przemiany materii oraz czynności 

twórczej  i  odnosi  się  do  całego  świata  organicznego.  Należą  tu  procesy 

przyswajania  z  zewnątrz  rozmaitych  składników  chemicznych,  zawierających 

w  sobie  dużą  ilość  energii  potencjalnej,  uwalnianej  przez  organizm  i 

zużytkowanej w pożądanym celu. Uwalnianie tej energii i przekształcanie jej w 

energię  aktualną,  czynną,  tłumaczy  ilościową  stronę  zagadnienia  ż.  i  jego 

przejawów.  Każdy  organizm  żywy  jest  złożonym  układem,  w  którym 

rozgrywają  się  zawiłe  procesy,  a  wynikiem  ich  jest  nie  tylko  utrzymanie 

danego  organizmu  przy  ż.,  ale  również  spotęgowanie  obecnego  stanu  przez 

wzrost organizmu i wytwarzanie zarodków nowego ż.

Do  zdobywania  pokarmu  służy  drugi  przejaw  ż.,  jakim  jest  poruszanie 

się,  zarówno  wówczas,  gdy  cały  organizm  ma  możliwość  zmiany  swego 

umiejscowienia,  jak  i  wtedy,  gdy  tylko  pewna  część  tego  organizmu  ulega 

przesunięciu w stosunku do całości.

Najbardziej  typowy  i  tłumaczący  wszystkie  zjawiska  ż.  jest  przejaw 

pobudliwości,  czyli  ruchu  od  wewnątrz  organizmu.  Odróżnia  ona  w 

największym  stopniu  przyrodę  żywą  od  martwej.  Zewnętrzna  strona 

pobudliwości  przedstawia  się  w  organizmach  jako  skomplikowany  proces 

fizykochemiczny,  który  -  zdaniem  Hertwiga  -  tym  różni  się  od  zjawisk 

martwych, że podnieta zewnętrzna trafia tu na substancję o złożonym systemie 

materialnym,  o  skomplikowanej  naturze  i  odpowiednio  do  tego  wywołuje

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

i

background image

swym  działaniem  szereg  procesów.  Zewnętrzny  proces  pobudliwości  można 

dokładnie śledzić i opisywać jego kolejne fazy.

Zjawisko rozmnażania się należy do najzawilszych procesów życiowych, 

które od strony fenomenologicznej również można śledzić i opisywać. Jednak 

opis jest tylko konstatacją faktów, a nie ich tłumaczeniem.

Fenomenologia ż. doprowadza badacza do stwierdzenia, że organizm jest 

skomplikowaną maszyną, ale tego, że maszyna ta nie jest dziełem przypadku, 

żaden  naukowiec,  liczący  się  z  odpowiedzialnością  naukową,  stwierdzić  nie 

może.  Również  niedocieczoną  zagadkę  stanowi  wybór  kierunku  rozwoju  tej 

maszyny, zwł. u organizmów wyższych.

C

elowość

 

dynamiczna

 

zjawisk

 

życiowych

Celowością  nazywamy  układ 

różnorodnych działań podporządkowanych czemuś jednemu. Można rozróżnić 

celowość  dynamiczną  i  statyczną.  Celowość  dynamiczna  objawia  się  w 

różnorakich  czynnościach.  Jeśli  czynności,  w  tym  wypadku  życiowe,  są  tak 

skonstruowane,  że  regularnie  zmierzają  do  tego  samego,  za  pomocą 

rozmaitych funkcji, spełnianych w różnych warunkach, są to czynności celowe.

Gdy chodzi o celowość dynamiczną istot żyjących, to obserwujemy ją we 

wszystkich  przejawach  życiowych.  Biorąc  pod  uwagę  np.  pierwszą  funkcję 

życiową,  jaką  jest  odżywianie  się,  widać  jak,  pomimo  ogromnego 

skomplikowania  komórek  uczestniczących  w  czynności  odżywiania,  są  one 

ukierunkowane  na  dostarczenie  organizmowi  energii  potencjalnej,  która 

następnie  przechodzi  w  aktualną.  Celem  odżywiania  jest  dobro  całego 

organizmu,  mimo  że  w  samych  funkcjach  odżywiania  się  nie  biorą  udziału 

wszystkie  komórki  organizmu.  Co  więcej,  poszczególnym  częściom 

organizmu,  które  nie  biorą  udziału  bezpośredniego  w  zdobywaniu  pokarmu  i 

jego trawieniu, organizm posyła nieraz więcej środków odżywczych, gdyż ma 

na celu odżywienie najważniejszych organów potrzebnych do ż. jednostki, np. 

serca,  mózgu.  Ta  sama  celowość  dynamiczna  ukazuje  się  także  w  procesie 

rozmnażania,  któremu  poświęcone  są  specjalne  organa,  mające  za  zadanie 

wyprodukowanie nasienia i przekazanie ż.

Celowość  dynamiczna  organizmów  żyjących  wskazuje,  że  czynności 

organizmu  zmierzają  do  jednego  celu,  a  mianowicie  do  zachowania  ż.  całej 

jednostki,  mimo  że  czynności  te  wypływają  z  różnych  organów.  Dzięki  temu 

są  one  podporządkowane  dobru  całości.  Celowość  dynamiczna  prowadzi  nas

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

2

background image

do poznania celowości statycznej, polegającej na układzie różnych elementów 

przyporządkowanych  jednemu  celowi:  zachowaniu  i  przekazaniu  ż.  całego 

bytu żyjącego.

A

naliza

 

filozoficzna

 

celowości

 

dynamicznej

Stwierdziwszy  istnienie 

funkcji życiowych, które różnią byty żyjące od nieżyjących oraz ich celowość 

dynamiczną, należy z kolei tę celowość uzasadnić, znajdując rację ich istnienia 

w nich lub poza nimi, w myśl obowiązującej racji bytu. Jakie jest uzasadnienie 

istnienia i celowości funkcji życiowych, które bezsprzecznie stwierdzamy? Na 

tak postawione pytanie padło wiele odpowiedzi. Oto niektóre z nich:

Mechanicyzm (za Kartezjuszem) uważa, że zaobserwowane na zewnątrz 

funkcje tzw. życiowe bez reszty sprowadzają się do czynności mechanicznych, 

rządzonych  prawami  mechaniki.  Zwierzę  bowiem  jest  tylko  maszyną,  której 

czynności  są  uwarunkowane  mniej  lub  bardziej  skomplikowaną  strukturą  tej 

maszyny.

Wielu  autorów  (G.  A.  Borelli,  F.  Hoffman,  P.  Chirac,  E.  H.  du  Bois- 

Reymond,  H.  Boerhaave  i  in.)  funkcje  życiowe  próbuje  uzasadnić 

czynnościami  i  reakcjami  fizykochemicznymi  wewnątrz  organizmu.  Złożone 

reakcje  chemiczne  tłumaczą,  wg  nich,  naturę  ż.  Materializm  dialektyczny 

problem ż. sprowadza, za F. Engelsem, do formy istnienia białka: „Całokształt 

współczesnej  wiedzy  o  białkach  w  błyskotliwy  sposób  potwierdza  znakomitą 

formułę  Engelsa”  (Anty-Duhring,  Wwa  1949

2

,  97).  „Życie  jest  to  sposób 

istnienia  ciał  białkowych,  a  sposób  ten  polega  w  istocie  na  ciągłym 

samoodnawianiu  się  chemicznych  składników  tych  ciał”  (cyt.  za:  A.  Oparin, 

Sukcesy  biologii  radzieckiej,  Myśl  Współczesna  (1940)  z.  46,  469).  A  zatem 

kwestia  ż.,  to  tylko  kwestia  zorganizowania  materii  w  substancje  białkowe, 

czylikwestia czystej struktury materii.

J.  Schultz  w  dziele  Maschinentheorie  des  Lebens  (Gó  1909,  L  1929

2

podaje  teorię  ż.  jako  funkcji  swoistej  „maszyny  życiowej”.  Zjawisko  ż. 

tłumaczy  specyficzną  strukturą  materii,  równie  pierwotną  i  podstawową,  jak 

pierwotna  i  podstawowa  jest  struktura  molekuł  i  atomów.  Struktura  ta  jest 

dwojaka:  funkcjonalna  i  metaempiryczna.  Funkcjonalną  można  zbadać  za 

pomocą mikroskopu, jako swoisty układ cząstek materii zorganizowanej w tym 

celu, by umożliwić funkcje życiowe. Struktura metaempiryczna, którą nazywa 

także  metastrukturą,  jest  dla  nas  w  swej  istocie  nieznana,  bowiem  nie

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

3

background image

uchwyciliśmy jej w doświadczeniach, ale musimy ją przyjąć jako hipotezę, aby 

racjonalnie wytłumaczyć strukturę funkcjonalną.

M. R. C. Verwom zamiast „maszyny życiowej” wprowadza tzw. materię 

biogeniczną (od: pioę [bios] - ż. i yevvav [gennan] - rodzić), która znajduje się 

w żywej protoplazmie; jest złożona, podobna do białka, i podlega nieustannym 

procesom  asocjacji  i  dysocjacji  (międzyatomowym),  dzięki  temu  otrzymuje 

siłę do ż.

Podane teorie są okryte u swych podstaw tajemnicą, a w konsekwencji są 

wyznaniem wiary i zagadnienia ż. w ogóle nie wyjaśniają.

Jaka  zatem  może  być  przyczyna  i  źródło  tych  zjawisk  i  funkcji 

życiowych? Przyczyn i źródeł ż. możemy szukać albo w samym ciele żyjącym, 

albo  poza  nim.  Weźmy  pod  uwagę  obie  możliwości,  zaczynając  od  analizy 

czynników zewnętrznych.

Przyczyną  ż.  mogłyby  być  jakieś  zewnętrzne  czynniki  bliższe  np. 

warunki  atmosferyczno-klimatyczne.  Hipoteza  ta  jest  jednak  niemożliwa, 

bowiem  zasadniczym  przejawem  ż.  jest  pobudliwość  płynąca  z  wnętrza 

organizmu.  Ruch  od  wewnątrz  jest  pierwszym  przejawem  ż.  Jeśli  zatem  ż. 

pochodzi  od  wewnątrz  organizmu,  to  nie  można  jego  źródeł  szukać  na 

zewnątrz,  ale  wewnątrz  organizmu.  Wobec  tego  trzeba  poddać  analizie  samą 

istotę  żyjącą  i  w  niej  znaleźć  źródło  ż.  Jako  pierwsza,  narzuca  się  do 

rozpatrzenia  natura  materii.  Czy  rzeczywiście  nie  udałoby  się  wytłumaczyć 

funkcji  życiowych  samą  tylko  strukturą  materii?  Może  materia  wysoko 

zorganizowana  jest  zdolna  sama  z  siebie  wyłonić  ż.,  a  przez  to  sama  tylko 

struktura materii byłaby wystarczającym wytłumaczeniem zjawisk życiowych? 

I wobec tego wszystkie teorie, czy to Schultza, czy Verworna, czy diamatu, czy 

materialistów  mechanicystycznych  w  zasadzie  miałyby  rację,  w  tym 

mianowicie,  że  między  materią  nieożywioną  a  żywą  nie  ma  jakichś  istotnych 

różnic,  nie  ma  obcych  materii  elementów.  Wszystkie  zaś  różnice  w  teoriach 

wymienionych kierunków byłyby tylko drugorzędne.

Należy  się  zatem  przyjrzeć  naturze  materii.  Czym  jest  organizacja 

materii?  Jest  bez  wątpienia  skomplikowanym,  niekiedy  olbrzymim, 

nagromadzeniem  sensownym  tych  samych  cząstek  materii,  które  wchodzą 

pomiędzy sobą  w  różne  związki, np. w białku aminokwasy. W cząstce białka 

są  one  związane  ze  sobą  w  długi  łańcuch,  złożony  z  kilkuset,  a  nieraz  kilku

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

4

background image

tysięcy aminokwasów. Cząsteczki aminokwasów nie są połączone w łańcuchu 

białkowym  przypadkowo,  lecz  tworzą  ściśle  określony,  charakterystyczny  dla 

danego  białka  układ.  Taka  budowa  białka  daje  możliwość  nieograniczonej 

liczby kombinacji aminokwasów.

Powstaje  więc  pytanie,  czy  organizacja  (np.  białka)  materii  zmienia 

naturę  podstawowych  cząstek  materii,  a  więc  atomów  i  cząstek  atomowych 

(elektronów, protonów, neutronów itd ), czy też nie zmienia ich? Czy inny jest 

np. wodór w ciele zorganizowanym, a inny poza nim? Wszyscy się zgadzają co 

do  tego,  że  struktura  elektronowa  pierwiastków  jest  taka  sama  w  materii 

nieożywionej,  jak  w  materii  żywej.  Jeśli  tak  faktycznie  jest,  to  sama 

organizacja  materii  niczego  nie  tłumaczy,  gdy  chodzi  o  wskazanie  źródła 

funkcji życiowych.

Skoro w materii zorganizowanej, nawet najwyżej, nie ma żadnych innych 

pierwiastków poza podstawowymi cząsteczkami materii, które są tylko inaczej 

zorganizowane,  to  samo  przeorganizowanie  tych  samych  podstawowych 

cząstek materii, które są identyczne w materii martwej i żywej, nie spowoduje 

powstania tego, czego tam nie ma, tj. ż. Jeśli bowiem w jakiejś rzeczy nie ma 

jakiejś cechy, to gromadzenie tych rzeczy w nieskończoność nie może wyłonić 

tego,  czego  tam  nie  ma.  Jeśli  np.  jakiś  człowiek  nie  zna  języka  gr.,  to 

nagromadzenie  milionów  takich  samych  ludzi  nie  wyłoni  znajomości  języka 

gr. Niebyt nie tworzy bytu, a nicość - czegoś. Aby ż. mogło powstać z samej 

tylko organizacji materii, musiałoby ono być jej właściwością.

Skoro zaś w materii martwej nie dostrzegamy śladów ż., to zjawisk ż. nie 

można  tłumaczyć  taką  strukturą,  która  w  gruncie  rzeczy  jest  tylko 

przeorganizowaniem podstawowych cząstek materii.

Jeśli  nawet  przypuścimy,  że  materia  w  ciele  żywym  jest  inna  aniżeli  w 

ciele martwym, to tego rodzaju „inność” albo będzie pochodziła z racji samej 

materii, albo z racji jakiegoś innego czynnika poza materią. Z samej materii nie 

może pochodzić, gdyż „to samo” nie może „siebie” zróżnicować. Materia sama 

nie może podzielić się na żywą i martwą, bowiem musiałaby być równocześnie 

i żywą, i martwą, co jest sprzeczne. Zatem podział na materię żywą i martwą 

musi pochodzić od jakiegoś czynnika różnego od materii, z tego zaś wynika, że 

również ż. nie sprowadza się do struktury homogenicznej materii.

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

5

background image

Poza tym ż. nie może być wynikiem wyłącznie organizacji materii, jeśli 

właśnie organizacja materii jest skutkiem ż. Coś nie może być równocześnie i 

przyczyną, i skutkiem siebie, bowiem równocześnie byłoby i nie było, co jest 

absurdem. Aby działać, trzeba najpierw być.

Tymczasem  obserwujemy  na  co  dzień,  że  to  nie  organizacja  materii 

tworzy  ż.,  lecz  jest  ona  jego  wynikiem.  Gdyby  ż.  było  tylko  skutkiem 

organizacji  materii,  to  nigdy  nie  mogłoby  stać  się  jej  przyczyną,  ponieważ 

skutek nie może być przyczyną swej przyczyny. Rzeczywistość pokazuje, że ż. 

organizuje sobie materię; wobec tego nie jest ono skutkiem organizacji materii.

Jeśli  zjawisk  ż.  i  jego  dynamicznej  celowości  nie  tłumaczą  czynniki 

natury  zewnętrznej  ani  czynnik  natury  wewnętrznej,  tzn.  sama  materia  i  jej 

struktura, a zjawiska życiowe są faktem, to musimy przyjąć, że ich przyczyna 

istnieje wewnątrz materii. Nie pochodzi ona z materii, lecz od jakiegoś źródła 

ż.,  które  nie  da  się  sprowadzić  do  materii,  chociaż  wraz  z  materią  istnieje,  tę 

materię  organizuje  i  jest  racją  wystarczającą  celowości  dynamicznej. 

Odrzucenie 

takiego 

pierwiastka 

życiowego 

jest 

równoważne 

ze 

zrezygnowaniem z szukania racjonalnej odpowiedzi na pytanie: czym jest fakt 

ż.?  Siłę  tę  nazywamy  „pierwiastkiem  życia”  albo  „duszą”  w  najszerszym 

sensie tego słowa.

Ten  pierwiastek  ż.  musi  być  tylko  jeden  -  niezależnie  od  tego,  w  jaki 

sposób  istota  żywa  byłaby  zorganizowana.  Celowość  bowiem  dynamiczna 

zjawisk  ż.,  zmierzająca  nieustannie  do  jednego  celu,  jakim  jest  zachowanie  i 

przekazanie  istnienia  istoty  żyjącej,  domaga  się  jednego  tylko  źródła  tych 

czynności.  Wielość  źródeł  odcisnęłaby  piętno  na  czynnościach  istoty  żyjącej, 

tym samym także na celowości, która utraciłaby cechę jedności.

Tego rodzaju pierwiastek ż. musi być wyższy niż siły fizykochemiczne, 

bowiem on właśnie tymi siłami kieruje, doprowadza do skutków wyższych, a 

mianowicie  do  dobra  całości.  Ów  pierwiastek  ż.  trwa  stale  w  organizmie 

żywym,  a  nie  tylko  przejściowo,  gdyż  celowość  dynamiczna  okazuje  się 

nieustannie  w  różnych  i  ciągłych  procesach  życiowych,  w  czasie  całego  ż. 

organizmu.

Istnieje wprawdzie teoria „żywej kolonii”, wg której organizm żywy jest 

zbiorem  indywidualnych,  luźnie  z  całością  złączonych  komórek;  zatem  musi 

istnieć tyle pierwiastków ż., ile spotykamy komórek. Twórcą takiej teorii był P.

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

6

background image

J. F. Turpin, a za nim poszli Th. Schwann, D. Cochin, F. Papillon i w Polsce do 

pewnego stopnia T. A. Bilikiewicz (Zagadnienie ż. 68).

Nie  trzeba  znać  wszystkich  sił  materii,  aby  móc  określić  to,  czego  ona 

nie może. Wystarczy najogólniejsze poznanie materii, by stwierdzić, że pewne 

skutki  przekraczają  jej  siły  i  materia  nie  może  ich  nigdy  wykonać.  Do  takich 

skutków należy ż., które rządzi się własnymi, a nie materialnymi prawami. W 

zjawiskach 

ż. 

obserwujemy 

celowość 

dynamiczną 

równoczesne 

podporządkowanie wszystkich części jednemu celowi. Tego zaś sama materia 

nie może dokonać. Ujęcie bowiem równoczesne środków i celu przekracza siły 

mechaniczne  materii,  które  działają  tylko  przez  styczność  swoich  części 

rozciągłych.  Zatem  materia,  żeby  mogła  wytłumaczyć  zjawisko  ż.,  musiałaby 

nie być materią, czyli nie działać przez swą rozciągłą ilość.

N

atura

 

pierwiastka

 

życiowego

Kwestia  istnienia  duszy  jako  pierwiastka 

życiowego organizmów żyjących domaga się ukazania jej natury i stosunku do 

organizmów żyjących. Czym jest dusza sama w sobie jako pierwiastek?

U  starożytnych  filozofów  gr.,  zwł.  hylozoistów,  spotkamy  się  z  teorią 

duszy,  którą  pojmowano  materialnie  i  wyobrażeniowo.  I  tak  Demokryt  z 

Abdery  i  Leucyp,  twórcy  starożytnego  materializmu,  uważali  duszę  za  jakieś 

ciało  ogniste;  Diogenes  z  Apollonii  sądził,  że  dusza  to  powietrze,  które 

człowiek  wydycha,  Heraklit,  że  ogień,  a  Empedokles,  że  zbiór  czterech 

elementów:  powietrza,  wody,  ziemi  i  ognia.  Ich  rozumienie  apxń  [arche]  - 

źródła ż. - było nacechowane wyobraźnią, od której nie potrafili się oderwać.

Wielu filozofów i biologów z XVIII i XIX w. przyjmowało tzw. witalizm 

(C. F. Wolff,  J. Muller, J. Liebig, A. von Humboldt oraz Maine de Biran i J. 

Śniadecki). W myśl zasad witalizmu nie można zjawisk ż. wytłumaczyć siłami 

czystej  materii,  nawet  najwyżej  zorganizowanej.  Wobec  tego  witaliści 

postulują istnienie jakiejś siły życiowej („vis vitalis”) różnej od materii. Czym 

ona jest? Jedni filozofowie uważali ją za siłę „przyciągania”, inni za jakąś „siłę 

organiczną”, jeszcze inni za „dążność do formowania się”.

Witalizm odżył w neowitalizmie jako reakcji na mechanicyzm ubiegłego 

stulecia. Jego charakterystyczną cechą było uznawanie celowości dynamicznej 

w  organizmach  żyjących.  Celowość  tę  tłumaczono  w  różny  sposób.  K.  C. 

Schneider  (Vitalismus,  L  1903,  413)  pojmował  duszę  jako  pewną  „ideę”;  N. 

Hartmann  -  jako  zespół  sił  wyższych  kierujących  organizmem;  siły  te  są

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

7

background image

niematerialne,  ponadindywidualne,  nieświadome;  H.  Driesch  -  jako  pewną 

doskonałość.

Kierunek,  zapoczątkowany  przez  Arystotelesa  i  rozwinięty  przez  św. 

Tomasza  z  Akwinu  podkreśla,  że  dusza  jako  źródło  ż.  stanowi  „formę 

substancjalną”  organizmu  żyjącego.  Jest  to  teoria  hylemorfizmu,  w  myśl 

którego  każde  ciało  materialne  składa  się  z  dwu  składników:  z  materii  jako 

czynnika 

potencjalnego, 

wspólnego 

wszystkim 

bytom 

zmysłowo 

dostrzegalnym,  oraz  z  czynnika  różnicującego  tę  materię,  nadającego  jej 

jedność  bytu.  Czynnikiem  tym  jest  tzw.  forma  substancjalna,  która  wraz  z 

materią tworzy byty realnie istniejące. Materia ich jest wspólna, jednak różnią 

się  one  zasadniczo  przez  tzw.  formę  substancjalną,  która  dzieli  materię 

pierwszą,  jak  wspólne  „podłoże”,  na  najrozmaitsze  nieskończone  jednostki 

bytów,  np.  na  wodór,  tlen  i  in.  pierwiastki  i  związki  chemiczne  oraz  na 

najrozmaitsze związki chemiczne organiczne i różne byty żyjące.

Byty  materialne  są  ze  sobą  spokrewnione  przez  materię  pierwszą;  zaś 

zróżnicowanie ich pochodzi od formy substancjalnej. Nie znaczy to jednak, by 

materia  pierwsza  i  forma  substancjalna,  które  razem  tworzą  konkretne 

materialne  rzeczy,  istniały  od  siebie  oddzielnie.  Niemożliwe  jest  bowiem,  a 

nawet sprzeczne, oddzielne, niezależne istnienie materii pierwszej od formy (i 

na odwrót - formy od materii pierwszej). One o tyle istnieją, o ile w połączeniu 

ze  sobą  tworzą  jeden  byt  rzeczywisty.  Istnienie  materii  pierwszej  i  formy 

substancjalnej  wykrywamy  w  analizie  konkretnego  bytu,  jako  jego  „części 

składowe”, które nigdy bez siebie nie istnieją i istnieć nie mogą. Ponieważ nie 

mają istnienia oddzielnego, nie mogą być zbadane eksperymentalnie; tylko na 

drodze  analizy  myślowej  dochodzimy  do  ich  ujęcia.  Istnienie  ich,  a  raczej 

współistnienie jest konieczne, jeśli rzeczywiście rzeczy się między sobą różnią 

i  jeśli  istnieją  przejścia  materii  żywej  w  materię  martwą  w  procesie 

dysymilacji, i materii martwej w żywą w procesie asymilacji.

Materia  i  forma  współistniejąc  ze  sobą,  mają  się  do  siebie  jak  możność 

do  aktu,  jak  czynnik  doskonalony  do  czynnika  doskonalącego.  Czynnikiem 

doskonalącym  jest  forma;  determinuje  ona  materię,  organizując  ją  od 

wewnątrz; nadaje jej treść i czyni z niej jeden byt. Dokonuje tego bezpośrednio 

przez  swe  wewnętrzne  złączenie  z  materią.  Dusza,  jako  pierwiastek  ż. 

organizmów  żywych,  jest  ich  formą  substancjalną,  czyli  czynnikiem

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

8

background image

organizującym  i  źródłem  działania;  jako  forma  substancjalna  organizuje 

materię, czyniąc ją sensowną i celową.

Uzasadnienie  podanego  rozumienia  natury  duszy  jako  pierwiastka  ż. 

można  przeprowadzić  na  drodze  analizy  czynności  życiowych.  Stwierdzamy, 

że  pierwiastek  ż.  w  organizmach  żywych  nadaje  funkcjom  tych  organizmów 

specyficzne piętno celowości dynamicznej.

Dusza  jest  źródłem  specyficznych  czynności  ustroju  żywego.  A 

ponieważ  czynności  organizmu  żywego  są  właściwie  manifestacją  istnienia 

(tak  bowiem  rzecz  działa,  jak  istnieje)  i  ponieważ  ich  istnienie  jest  jedno, 

stwierdzamy,  że  dusza,  objawiająca  się  w  czynnościach  specyficznych, 

równocześnie nadaje organizmowi istnienie właściwe tylko temu organizmowi. 

A  to  co  daje  materii  specyficzne  istnienie,  właściwe  tylko  dla  niej  -  jest  jej 

formą substancjalną.

Dusza  jest  formą  substancjalną  organizmu  żyjącego  i  jako  taka  wraz  z 

ożywionym  przez  siebie  organizmem  tworzy  jedność,  tworzy  jeden 

rzeczywisty  byt.  Poza  tym  organizmem  dusza  nie  może  istnieć  (wyjątek 

stanowi  dusza  człowieka).  Jeśli  zaś  dusza  jako  forma  substancjalna  istnieje 

wraz  z  całym  organizmem  i  z  nim  tworzy  jedność,  że  nie  może  jako  forma 

substancjalna  bez  niego  istnieć,  i  na  odwrót  -  organizm  bez  duszy  przestaje 

być żywym organizmem, to wynika z tego, że duszy nie można nigdy zbadać 

eksperymentalnie,  za  pomocą  narzędzi,  bowiem  nie  ma  ona  istnienia 

odrębnego  od  zorganizowanej  materii.  Dusza  jako  pierwiastek  ż.  z  materią 

istnieje, przez materię działa, w niej objawia się i wraz z jej rozpadem ginie, z 

wyjątkiem oczywiście duszy ludzkiej, która ma pewne czynności niezależne od 

materii i dlatego też ma istnienie od niej niezależne.

Do poznania natury duszy możemy dojść wykluczając różne możliwości. 

Stwierdzamy najpierw, że źródło ż. nie jest w organizmie żywym jakąś cechą 

przypadkową, która może być lub nie być. Słowem, nie jest przypadłością, lecz 

jest  źródłem  czynności  istotnych.  Wobec  tego  źródło  ż.  należy  do  porządku 

koniecznego,  czyli  substancjalnego.  Jest  w  jakimś  sensie  substancją,  czyli 

bytem,  który  może  sam  w  sobie  istnieć.  Nie  jest  jednak  substancją  pełną, 

niezależną,  albowiem  czynności  jej  dokonują  się  wraz  z  materią  i  przez 

materię. A jeśli działa z materią, to też i z nią istnieje. Nie jest samą materią,

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

9

background image

zatem jest formą substancjalną tej materii, wraz z którą spełnia swe czynności 

życiowe.

Gdy  chodzi  o  teorie  witalizmu,  to  są  one  tylko  połowicznym 

rozwiązaniem  zagadnienia.  Przyjęta  bowiem  przez  witalistów  „siła  witalna” 

albo jest materią, albo nie. Jeśli jest materią, to ich stanowisko sprowadza się 

do stanowiska czystych materialistów. Jeśli zaś nie jest materią i do materii się 

nie sprowadza, to w jaki sposób może powstać z materii? W jaki sposób z tak 

pojętą siłą witalną można uzgodnić prawo zachowania energii? W jaki sposób 

energia  wzrastałaby  nieustannie,  jeśli  miałaby  swe  źródło  w  tej  właśnie  sile 

witalnej?

Prawo  zachowania  energii  w  hylemorficznej  teorii  jest  zupełnie  poza 

problemem,  bowiem  dusza  nie  działa,  lecz  aktualizuje  ukryte  w  materii 

możności.

Teoria duszy jako formy substancjalnej jasno stawia przed nami problem 

bytowej  jedności  substancjalnej  ciała  żyjącego.  Każdy  organizm  żyjący  jest 

jeden, gdyż ma jedną formę substancjalną. Jedność ta, będąca tym samym, co 

byt (byt i jedność są równoważne), może mieć różne stopnie. W roślinach ma 

miejsce  słaba  jedność,  bowiem  roślina  nie  reaguje  całościowo  na  bodźce 

zewnętrzne,  lecz  tylko  partiami,  zwł.  tymi,  które  nastawione  są  na  działanie 

bodźca.

Większa jedność, a przez to doskonalszy sposób bytowania występuje u 

zwierząt, gdzie znajdujemy te przejawy jedności, których roślinom brakuje. W 

organizmie zwierzęcym jest jednak wiele części materialnych nienależących i 

nietworzących  jednego  bytu  (np.:  części  pokarmów,  różne  płyny).  Stąd 

organizm zwierzęcy łatwo może utracić swą jedność, chociażby przez podział 

materii; w konsekwencji może utracić swoje bytowanie. Jedność bytowa pełna 

występuje dopiero w duszy ludzkiej jako w sobie istniejącym duchu, w którym 

nie  ma  materii,  i  w  którym  poznanie  intelektualne  ogarnia  byt  i  jego 

potencjalne części.

W  związku  z  problemem  jedności  formy  substancjalnej  i  jedności  ż. 

powstaje  kwestia  tzw.  przeszczepów  tkanek  organizmów.  Rozróżniamy 

przeszczepienia 

autoplastyczne, 

homoplastyczne 

heteroplastyczne. 

Przeszczepienia  autoplastyczne  polegają  na  przeniesieniu  pewnych  tkanek 

danego  indywiduum  z  jednego  miejsca  w  drugie  (np.  tkanek  pochodzących  z

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1 0

background image

ręki w celu uformowania nosa); przeszczepień homoplastycznych dokonuje się 

w  obrębie  tego  samego  gatunku  (np.  z  człowieka  na  człowieka); 

przeszczepienia  heteroplastyczne  mają  miejsce  przy  przenoszeniu  tkanek  z 

jednego gatunku na drugi (np. z gruszki na wierzbę).

Czy w takim organizmie jest jeszcze jedność? Jeśli po zbadaniu funkcji 

życiowych  występuje  tam  celowość,  to  zachowana  jest  też  jedność.  W 

przypadku  przeszczepów  heteroplastycznych  często  jedności  tej  nie  ma; 

organizm żyjący tworzy pozorną jedność, gdyż w rzeczywistości na wspólnym 

podłożu istnieje więcej organizmów; jest tak zwł. w wypadku roślin, gdzie na 

jednym  pniu  drzewa  owocowego  wyrasta  wiele  przeszczepionych  gatunków 

drzew  owocowych,  np.  gruszek,  jabłek  itd.  Wówczas  mamy  właściwie  kilka 

różnych jedności (i bytów) zasadzonych na tym samym pniu, który również ma 

swoje  ż.  Wspólny  pień  jest  podłożem,  z  którego  czerpią  soki  wszystkie 

zasadzone na nim gatunki drzew.

W  przeszczepach  autoplastycznych  i  homoplastycznych  jest  zazwyczaj 

jedno ż. Tkanki przeszczepione, zachowując energię potencjalną ż., w dalszym 

ciągu czerpią tę energię na podstawie praw czysto mechanicznych od nowego 

organizmu  bądź  z  innego  miejsca  do  tego  samego  organizmu.  Tkanki 

przeszczepione  mogą  jednak  -  absolutnie  rzecz  biorąc  -  prowadzić  swe 

odrębne  ż.,  czy  to  pasożytując  na  tkance  starej,  czy  też  żyjąc  z  nią  w 

symbiozie.

N

atura

 

życia

 

w

 

ogólności

Pierwszym  objawem  ż.  jest  ruch,  czyli 

najogólniej  pojęta  zmiana.  Nie  każdy  jednak  ruch  ujawnia  ż.,  bowiem  ruchy 

mechaniczne,  przechodzące  z  podmiotu  na  podmiot,  zaczynają  się  w 

podmiocie jednym, a ujście znajdują w jakimś podmiocie drugim. I to jest ruch 

pojęty  w  sensie  właściwym,  który  może  być  albo  ruchem  obrotowym,  albo 

postępowym.  Cechą  charakterystyczną  ruchów  mechanicznych  jest  ich 

„przechodzenie” z podmiotu na podmiot. Nie znaczy to, by ruch pojmować w 

sensie kartezjańskim, jako siłę zewnętrzną wobec materii, rządzącą się swoimi 

prawami,  zwł.  prawem  bezwładności.  Ruch  pojęty  w  sensie  kartezjańsko- 

newtonowskim  jest właściwie  nie ruchem, czyli  zmianą,  ale stanem,  pewnym 

bytem.  Gdy  mówimy  o  „przechodzeniu”  ruchu  mechanicznego,  to  mamy  na 

myśli  wzbudzanie  przez  jedno  ciało  będące  w  ruchu,  ruchu  ciał  drugich  i  w 

tym sensie przekazywanie tego ruchu ciałom drugim. Dokonuje się to na mocy

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

11

background image

prawa akcji i reakcji, czyli tego, co nazywa się „actio et passio”. Między akcją 

i  doznaniem,  które  w  stosunku  do  siebie  są  korektywne,  istnieje  łączność  w 

postaci  ruchu  (motus).  Ruch  zatem  przedstawia  się  nam  jako  jeden  „sznur”  o 

dwu  końcach.  Koniec  pierwszy  (czyli  początek)  nazywamy  „akcją”  (actio)  - 

koniec drugi jest doznaniem (passio).

Ruch  tak  pojęty,  jest  czymś  przechodnim,  bowiem  wszystkie  ruchy 

mechaniczne  obdarzone  są  energią  materialną,  która  nie działa  na  siebie, lecz 

poza  sobą;  działa  na  podmioty,  w  których  pod  wpływem  „akcji”  powstaje 

„reakcja”,  czyli  dalszy  ciąg  ruchu  znajdującego  ujście  w  innym  podmiocie, 

aniżeli  ten,  w  którym  istniał  przedtem  w  formie  „akcji”.  Prawom  ruchu 

tranzytywnego  (przechodniego)  podlegają  czynności  mechaniczne,  świetlne, 

cieplne, elektryczne, magnetyczne it.

Drugi  rodzaj  ruchu  stanowi  dziedzina  tzw.  ruchu  wsobnego  (motus 

immanens). Ruchy wsobne, w przeciwieństwie do tzw. ruchów tranzytywnych, 

nie przechodzą z podmiotu na podmiot. Nie ma więc tu zdwojenia na podmiot i 

przedmiot  ruchu,  na  akcję  i  reakcję  dwu  różnych  ciał,  lecz  ten  sam  podmiot, 

który  jest  źródłem  ruchu,  jest  również  jego  kresem.  „[...]  ruch  wsobny  nie 

wychodzi  poza  podmiot,  lecz  w  nim  się  kończy.  Jeśli  ruchy  przechodnie, 

tranzytywne miały swe inne źródło i inne ujście, a przez to samo doskonaliły 

ciało,  w  którym  znajdowały  swe  ujście,  to  przeciwnie,  ruch wsobny,  kończąc 

się  w  tym  samym  podmiocie,  w  którym  się  zaczął,  doskonali  tylko  swój 

podmiot  („[...]  duplex  est  actio,  una,  quae  transit  in  exteriorem  materiam;  ut 

calefacere et secare; alia, quae manet in agente, ut intelligere, sentire et velle. 

Quarum  haec  est  differentia,  quia  prima  actio  non  est  perfectio  agentis  quod 

movet, sed ipsius moti; secunda autem actio est perfectio agentis” (S. th., I, q. 

18, a. 3).

W procesie np. odżywiania się zauważamy dwie fazy: a) przygotowania 

pokarmów  i  b)  ich  asymilacji  w  sensie  właściwym.  Faza  pierwsza  obfituje  w 

szereg ruchów tranzytywnych, powiązanych, sensownie skierowanych do celu 

(co świadczy o ich celowości). Ich celem jest asymilacja w sensie właściwym. 

Ponieważ  jednak  proces  odżywiania  (obfitujący  w  ruchy  tranzytywne) 

formalnie  skierowany  jest  na  odżywianie  komórki,  nabiera  cech  ruchu 

wsobnego od swego celu, któremu jest przyporządkowany; ruchy tranzytywne 

są tylko ogniwami jednego procesu pobierania pokarmu, który swe źródło ma

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

12

background image

w  komórce  żywej,  tam  też  ma  swe  ujście.  W  wyniku  tego  komórka  żyje, 

rozrasta się i dzieli, tworząc przez to nowe komórki, odwrotnie niż kryształy, 

które przy formowaniu się narastają jeden na drugim. W pierwszym wypadku 

mamy intussusceptio, w drugim - iuxtapositio.

W  czynnościach  wsobnych,  które  znamionują  i  charakteryzują  ż., 

zauważamy  również  pewne  stopnie  „wsobności”,  czyli  immanencji  tych 

czynności.

Niekiedy  immanencja  czynności  odnosi  się  do  samego  podmiotu  w 

sensie  specyficznym,  gatunkowym,  jak  np.  przy  rozmnażaniu  się.  Natura 

rozmnaża  się,  w  wyniku  czego  powstają  nowe  indywidua.  Ruch  i  czynność 

rozmnażania  zaczynają  się  od  różnych  podmiotów  indywidualnych  i  na 

indywidualnie  różnych  się  kończą,  niemniej  jednak  odbywają  się  w  obrębie 

tego  samego  podmiotu  gatunkowego  (np.  człowieka,  zwierzęcia  czy  rośliny), 

którego poszczególne podmioty indywidualne są częścią. Rozmnażanie się jest 

więc funkcją natury, a nie jednostki; wsobność obserwowana w czynnościach 

jednostki istnieje tylko ze względu na gatunek.

W  procesach  odżywiania  się,  wzrastania,  wsobność  dotyczy  -  ogólnie 

mówiąc  -  całości  podmiotu  indywidualnego,  który  jest  jeden,  a  nie  tylko 

poszczególnych  organów.  Dlatego  funkcje  przygotowawcze  odżywiania 

spełniane  są  przez  inne  organy  aniżeli  te,  które  pokarm  asymilują.  Proces 

odżywiania  się  jest  jednak  czynnością  wsobną  w  obrębie  tego  samego 

indywiduum.

Wsobność funkcji poznawczych zmysłowych jest jeszcze bardziej ścisła, 

bowiem wrażenia poznawcze są właściwe dla poszczególnych zmysłów, innym 

zmysłom  nieudzielalne  (np.  wrażenie  koloru  jest  tylko  immanentne  dla  oka; 

inne zmysły nie mogą poznać koloru).

Wreszcie  funkcje  intelektualne  okazują  najwyższą  immanencję,  są 

bowiem niematerialne, najbardziej doskonalące źródło swego działania.

Ż.  polega  więc  na  czynnościach  immanentnych.  Rozumowanie  (na 

kanwie analizy tekstów św. Tomasza) przebiega w dwu fazach: 1) stwierdzenie 

czynności immanentnych w organizmach żyj ących; 2) ich analiza.

Najprostsze  objawy  ż.,  jakie  spotykamy  w  przyrodzie,  sprowadzają  się 

do pobierania pokarmu, wzrastania, rodzenia i poznania, zarówno zmysłowego, 

jak i intelektualnego. We wszystkich tych czynnościach życiowych przejawiają

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

13

background image

się ruchy wsobne, czyli te, które wyłaniają się z tego samego podmiotu i w tym 

samym podmiocie znajdują ujście. I tak, ciała żyjące przemieniają w procesie 

asymilacji  pokarm  własną  czynnością  (pochodzącą  z  wnętrza  organizmu 

żyjącego  jako  ze  źródła)  w  swoją  substancję,  czyli  odżywiają  się,  a  przez  to 

samo źródło i kres tej czynności zamykają się w tym samym podmiocie.

Również  wzrastanie  organizmów  dokonuje  się  od  wewnątrz.  Tę  samą 

immanencję  obserwujemy  w  rozmnażaniu  się,  aczkolwiek  podmiotem 

immanentnego  działania  jest  gatunkowa  natura  jednostek  żyjących. 

Immanencją  w  najwyższym  stopniu  charakteryzują  się  procesy  poznawcze, 

mające swe źródło w podmiocie (nawet w sensie władzy poznawczej), w niej 

też  znajdują  swe  ujście.  Czynności  immanentne  są  właściwością  konieczną 

tylko istot żyjących. Właściwość konieczna wypływa z natury rzeczy, tylko tej 

rzeczy  przysługuje  i  wyróżnia  ją  od  innych.  Jest  zaś  właściwością  konieczną 

wtedy,  gdy  spełnia  następujące  warunki:  1)  znajduje  się  w  każdej  naturze 

analizowanej (w tym wypadku: żyjącej); 2) przysługuje tylko tej analizowanej 

(żyjącej)  naturze;  3)  zawsze  jest  z  nią  złączona.  „Quod  omni,  soli,  semper, 

habenti talem naturam convenit” (Porfiriusz, Isagoge).

Istnieją  też:  właściwości,  które  przysługują  wszystkim  naturom,  ale  nie 

tylko  im  wyłącznie;  właściwości,  które  przysługują  pewnym  naturom,  ale  nie 

zawsze i nie wszystkim (np. „być lekarzem” dla człowieka); właściwości, które 

przysługują  zawsze  pewnym  i  tylko  tym  naturom,  ale  nie  wszystkim  (np. 

posiadanie  poczucia  humoru  przez  człowieka).  Jeśli  zaś  jakaś  właściwość 

przysługuje  danej  naturze  zawsze,  i  tylko  tej  naturze  i  wszystkim  jej 

desygnatom,  wówczas  objawia  ona  wewnętrzną  strukturę  samej  natury  (np. 

rozumność wskazuje na naturę człowieka).

Ruch  immanentny,  czyli  wsobny,  jest  taką  właściwością,  która 

przysługuje  wszystkim  bytom  żyjącym  i  przysługuje  im  zawsze.  Do  ruchu 

wsobnego  sprowadzają  się  ostatecznie  wszystkie  różnice  zachodzące  między 

bytami  żyjącymi  i  nieżyjącymi.  Zarówno  ż.  roślinne,  zwierzęce,  jak  i 

intelektualne człowieka obdarzone jest ruchem wsobnym, który pojęty bardziej 

lub  mniej  ściśle  tłumaczy  wszystkie  różnice,  najpierw  wśród  samych  bytów 

żyjących,  a  następnie  jest  tym  czynnikiem,  który  wyodrębnia  byty  żyjące  od 

nieżyjących.  Aczkolwiek  jest  wiele  różnic  między  bytami  żyjącymi  i 

nieżyjącymi  (np.  organizacja  białka,  rozmnażanie  się  itd  ),  to  jednak  nie

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

1 4

background image

tłumaczą one  ostatecznie ż., nie są jego właściwościami, nie objawiają go. Ż. 

tłumaczy  i  objawia  tylko  celowość  dynamiczna,  swoisty  ruch  wsobny.  Zatem 

polega  ono  na  tym  właśnie  wsobnym  poruszaniu  się,  na  ruchu  od  wewnątrz, 

który również w wnętrzu znajduje ujście.

Rozróżnienie między bytami żyjącymi i nieżyjącymi również biologowie 

i fizjolodzy ostatecznie sprowadzają do pobudliwości komórki żyjącej, czyli do 

swoistego ruchu wsobnego.

Św.  Tomasz  z  Akwinu  podał  następujące  określenie  ż.:  polega  ono  na 

tym,  w  czym  po  raz  pierwszy  się  objawia  i  co  zarazem  jest  jego  ostatnim 

przebłyskiem.  A  ponieważ  po  raz  pierwszy i  ostatni  objawia  się ono  w ruchu 

wsobnym,  przeto  ten  stanowi  o  ż.  „[...]  distinguere  viventia  a  non  viventibus 

secundum  quod  animalia  dicuntur  vivere.  Hoc  autem  est  in  quo  primo 

manifestatur  vita,  et  in  quo  ultimo  remanet.  Primo  autem  dicimus  animal 

vivere, quando incipit ex se motum habere; et tamdiu iudicatur animal vivere, 

quamdiu talis motus in eo apparet; quando vero iam ex se non habet aliquem 

motum, sed movetur tantum ab alio tunc dicitur animal mortuum, per defectum 

vitae.  Ex  quo  patet  quod  illa  proprie  sunt  viventia,  quae  seipsa  secundum 

aliquam  speciem  motus  movent;  sive  accipiatur  motus  proprie,  sicut  motus 

dicitur  actus  imperfecti,  idest  existentis  in  potentia;  sive  motus  accipiatur 

communiter,  prout  motus  dicitur  actus  perfecti,  prout  intelligere  et  sentire 

dicitur  moveri  [...]”  („[...]  można  odróżnić  to,  co  żyje  od  tego,  co  nie  żyje 

według tego, co przyjmuje się u żyjących zwierząt. A tym jest to, co pierwotnie 

przejawia  się  jako  życie  i  zarazem  tym,  w  czym  na  ostatku  jeszcze  ono 

pozostaje.  Mówimy,  że  zwierzę  żyje,  gdy  zaczyna  wyłaniać  z  siebie  ruch  i 

sądzi  się,  że  żyje  jak  długo  taki  ruch  posiada.  A  gdy  już  dłużej  nie  wyłania 

takiego  ruchu  z  siebie,  lecz  jest  poruszane  jedynie  przez  coś  drugiego,  wtedy 

uznaje  się,  że  zwierzę  nie  żyje,  wskutek  utraty  życia.  Z  tego  widać,  że  we 

właściwym sensie to żyje, co samo siebie porusza, według jakiegoś ruchu, czy 

to ruchu, który właściwie nazywamy aktem tego, co niedoskonałe, czyli tego, 

co  w  możności  istnieje;  czy  także  jest  ruchem  to,  co  jest  aktem  tego,  co 

doskonałe  -  o  ile  poznawać  intelektualnie  i  czuć  zmysłowo  jest  też 

poruszeniem” -S. th., I, q. 18, a. 1, resp.).

W związku z problemem ż. powstaje także zagadnienie czasu wyłonienia 

się  duszy.  Na  ten  temat  istnieją  zasadniczo  dwie  sprzeczne  teorie,  sięgające

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

15

background image

czasów  starożytnych,  dyskutowane  żywo  w  średniowieczu  i  do  dziś 

nierozstrzygnięte.

Jedna  teoria  głosi,  że  dusza  powstaje  w  organizmie  wówczas,  gdy 

komórki i tkanki są już należycie ukształtowane. Wobec tego ż. w organizmach 

żyjących  przechodziłoby  pewne  fazy:  wegetatywną  u  roślin,  wegetatywną  i 

sensualną u zwierząt oraz wegetatywną, sensualną i rozumną u ludzi. Embrion 

człowieka,  dopóki  jeszcze  nie  miałby  ukształtowanych  należycie  organów, 

posiadałby  ż.  czysto  wegetatywne  i  nie  miałby  jeszcze  duszy  ludzkiej. 

Następnie  przychodziłaby  dusza  sensualna,  a  dopiero  gdy  organizm  byłby 

proporcjonalnie rozwinięty, przychodziłaby dusza ludzka. Takiej teorii można 

zarzucić,  iż  ignoruje  fakt  celowości  wewnętrznej  w  organizowaniu  się  ciała. 

Embrion  ludzki  od  pierwszej  komórki  rozwija  się  w  człowieku  od  wewnątrz, 

co  byłoby  niezrozumiałe,  gdyby  nie  było  w  nim  duszy  kierującej  tą 

wewnętrzną  pracą.  A  więc  od  momentu  poczęcia  jest  już  realny  człowiek. 

Każda  dusza,  nie  wyłączając  ludzkiej,  jest  obecna  od  pierwszej  chwili  ż. 

komórki.

Inny  problem  związany  z  naturą  ogólną  ż.  to  kwestia  stopnia  bytów 

żyjących.  Tradycyjnie  przyjmujemy  3  stopnie  ż.  wyróżnione  ze  względu  na 

doskonałość bytową żyjących bytów. Są to: ż. wegetatywne, ż. sensytywne, ż. 

intelektualne.  Podział  ten  ma  mocne  podstawy  w  analizie  celowości 

dynamicznej.  Rozpatrując  czynności  życiowe  jako  ruchy  wsobne,  widzimy 

trojaki,  zasadniczo  różny,  stopień  doskonałości  tych  czynności.  Czynności 

życiowe jako swoisty ruch wypływają z jakiegoś źródła, mają swoją strukturę, 

w  której  się  objawiają  na  zewnątrz,  i  dążą  do  pewnego  celu.  W  tych  trzech 

elementach składających się na czynność życiową zauważamy różnego rodzaju 

wsobność.  I  tak,  w  roślinach  jest  tylko  wsobne  źródło  czynności  życiowych, 

natomiast  ich  funkcjonowanie  i  struktura  są  zdeterminowane  naturą  danego 

bytu.  Cel  ich  działania  jest  również  zdeterminowany.  Rośliny,  zwierzęta  i 

ludzie w swym ż. wegetatywnym nie mogą dowolnie zmieniać form działania.

Na  etapie  ż.  zwierzęcego  istnieje  nie  tylko  wsobność  źródła,  z  którego 

czynności  sensytywne  wypływają,  ale  zmieniają  się  także  formy  działania  w 

zależności od potrzeby. W wyniku poznania przedmiotu zwierzę zmienia swe 

formy  działania;  w  działaniach  zwierząt  widzimy  plastyczność,  dlatego 

niektóre  ich  działania  można  wymusić  (tresura).  Sposób  wykonania  funkcji

Zycie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

16

background image

życiowych pochodzi już nie z samej budowy i natury zwierzęcia, lecz z form 

poznawczych.  Istnieje  możliwość  zmian  i  przystosowania  się  do  otoczenia. 

Zwierzę jednak nie zna celu swych funkcji życiowych. Cel jest poza nim.

W człowieku na poziomie ż. intelektualnego obserwujemy wsobność nie 

tylko  co  do  źródła  i  form  działania,  ale  także  co  do  celu  i  sensu  danego 

działania. Do tego celu może człowiek siebie determinować i pod kątem celu 

może kierunkować swe ż. Celem ż. człowieka i jego życiowych funkcji nie jest 

ostatecznie  on  sam,  lecz  będące  poza  nim  pełne  dobro,  z  którym  człowiek 

wiąże się ostatecznie.

Istnieje  jeszcze  ż.,  gdzie  cel  jest  wsobny  całkowicie;  celem  ż.  jest  sam 

byt żyjący - Bóg.

Stopień  ż.  objawia  się  także  w  przedmiocie  działania  bytów  żyjących. 

Przedmiotem  działania  roślin  jest  ich  organizm,  przedmiotem  działania 

zwierząt  jest  to,  co  zmysłami  można  uchwycić,  a  więc  różnego  rodzaju 

materia, przedmiotem działania człowieka (rozumu ludzkiego) jest wszelki byt, 

czy to materialny, czy niematerialny.

Ż.  jest  zasadniczo  trójstopniowe,  niesprowadzalne  do  siebie  w  tym 

sensie, że istnieje istotna różnica między tymi trzema stopniami. Każdy wyższy 

stopień ż. zawiera w sobie wyższy stopień bytu i niemożliwe jest automatyczne 

przejście ze stopnia niższego ż. do stopnia wyższego, gdyż stopnie niższe nie 

mają  w  sobie  racji  realizującej  „przejście”  do  istotnie  wyższych  form 

bytowania - sąnie-bytem w stosunku do bytu form wyższych istotnie.

P

owstawanie

 

życia

W  jaki  sposób  ż.  pojawiło  się  na  Ziemi?  Nowożytne 

hipotezy usiłujące rozwiązać to zagadnienie sprowadzają się do następujących 

teorii:

Hipoteza  panspermii  kosmicznej.  Nazwę  tę  wymyślił  Du  Bois- 

Reymond,  a  pierwszy  rozpowszechnił  H.  E.  Richter  (ok.  1865).  Wg  tego 

ostatniego,  istnieją  od  wieków  w  pyle  kosmicznym  unoszonym  w 

przestrzeniach międzygwiezdnych zarodki ż., które wraz z tym pyłem spadają 

na inne gwiazdy i planety, i trafiwszy na podatny grunt, rozwijają się w żyjące 

organizmy.  W  ten  sposób  ż.  dostało  się  na  Ziemię.  Hipotezę  Richtera  przyjął 

M.  W.  Meyer  (Weltschópfung,  St  1904),  W.  Thomson  (Lord  Kelvin),  H. 

Helmholtz i in., uzupełniając ją i modyfikując zależnie od swych potrzeb. I tak 

niektórzy  przyjmowali,  że  to  meteory  są  środkami  komunikacji  dla  zarodków

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

17

background image

ż;  inni,  że  samo  światło  swym  ciśnieniem  popędza  je  w  przestrzeń;  jeszcze 

inni, że jakaś siła odpychania itp.

Hipoteza  ż.  pierwotnego.  W  myśl  tej  hipotezy  ż.  jest  odwieczną 

właściwością  świata,  istniało  zawsze  wraz  ze  światem.  Jest  ono  nieustannym 

ruchem, a ruch był zawsze, przeto i ż. zawsze istniało. Ziemia, aczkolwiek była 

w stanie płynnym, tworzyła jedno wielkie ż. Na skutek obniżenia temperatury 

skorupy ziemskiej pewne części pierwotnego ż. Ziemi obumarły i w ten sposób 

powstały  ciała  i  materia  nieorganiczna.  Hipotezę  ż.  nieorganicznego 

przyjmował W. Th. Preyer (Naturwissenschaftliche Thalsachen undProbleme, 

B 1880), G. Th. Fechneri in.

Hipoteza  samorództwa.  Najbardziej  rozpowszechniona  obecnie  jest 

teoria  samorództwa,  którą  uważa  się  za  teorię  naukowego  światopoglądu 

przyrodniczego.  W  myśl  tej  teorii  ż.  miałoby  powstać  drogą  ewolucji  materii 

nieorganicznej.  Tę  tezę  podstawową  różni  autorzy  w  rozmaity  sposób 

modyfikują.  Zwolennikami  hipotezy  samorództwa  w  starożytności  byli 

Anaksymander, Anaksymenes, Ksenofanes, Anaksagoras, Leucyp i Demokryt, 

Epikur  oraz  Lukrecjusz.  Wśród  myślicieli  nowożytnych  hipotezę  tę 

podtrzymywali  J.  Lamarck  (Philosophie  zoologiąue,  I-II,  P  1809),  wielu 

zwolenników  ewolucjonizmu,  zwł.  E.  Haeckel  (Die  Lebenswunder,  St  1904), 

który wyraził ją w różnych naukowych terminach, jak np. „archogonia” (apxń - 

początek, źródło, zasada; yswav - rodzić; „autogonia”, „plasmogonia” Haeckel 

uważał,  że  fakt  samorództwa  miał  miejsce  tylko  w  zamierzchłych  czasach, 

kiedy powstawało ż. W myśl tej teorii pierwotna nieożywiona materia własną 

mocą wydała z siebie „archiplasson” (dpxń - początek, źródło, zasada; rcA,dcrcysiv 

[plassein] - robić), który się przekształcił w „bioplasson”, mający tendencje do 

utworzenia organizmu i pierwszej „monery”, będącej częścią protoplazmy, bez 

określonych  narządów  i  organów,  nawet  bez  jądra,  ale  żyjącą  ż. 

wegetatywnym,  a  nawet  sensytywnym.  Wydawało  się,  że  tę  skonstruowaną  a 

priori  hipotezę  poświadcza  eksperymentalny  dowód,  gdy  Ch.  W.  Thomson  i 

W. B. Carpenter wydobyli z Oceanu Atlantyckiego substancję przypominającą 

„monerę”  Haeckla,  nie  była  ona  jednak  monerą.  Substancję  tę Th.  H. Huxley 

nazwał na cześć Haeckla „Bathybius Haeckeli”.

Teoria samorództwa odżyła, gdy zaczęto przyjmować, że wirusy stoją na 

pograniczu  ż.  i  materii  nieżyjącej,  a  przez  to  dostarczają  argumentu  dla  tej

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

18

background image

teorii. K.  Kłósak  cytuje zdanie J.  Wilczyńskiego {Biologia ogólna, W1 1923, 

54-55):  „Teoria  samorództwa  wyparta  z  życia  codziennego  i  eksperymentu 

przez Pasteura, nie potwierdzona na głębinach oceanu i nie znajdująca również 

poparcia  w  próbach  naśladownictwa  organizmów  czy  też  syntetycznego 

otrzymania  żywej  substancji,  pozostaje  dla  wielu  uczonych  jedynie  jako 

postulat  logiczny,  niezbędny  dla  każdego  światopoglądu  naukowego  rozwoju 

wszechświata  i  powstaniu  życia”  (cyt.  za:  K.  Kłósak,  Myśl  katolicka  wobec 

teorii samorództwa, 1).

Wielu autorów przyjmuje tezę ż. wirusów, niemniej jednak wielu też (w 

Polsce  np.  S.  Skowron)  uważa,  że  ż.  ich  nie  jest  niewątpliwe,  że  trudno 

dostrzec  u  nich  asymilację  życiową  i  że  mamy  tu  do  czynienia  raczej  z 

kryształami  z  białka,  które  nie  różnią  się  niczym  od  innych  kryształów, 

należących niewątpliwie do materii nieożywionej.

Co  sądzić  o  tego  rodzaju  teoriach  i  hipotezach?  Hipoteza  panspermii 

kosmicznej  opiera  się  na  dowolnych  założeniach  wieczności  zarodków  ż., 

czego  w  żaden  sposób  nie  można  sprawdzić.  Nie  ma  ona  żadnego  oparcia  w 

doświadczeniu, bowiem na żadnym meteorze nie zauważono śladu ż. ani jego 

zarodków,  a  nade  wszystko  nie  zgadza  się  z  obecnym  stanem  nauk.  W  jaki 

bowiem  sposób  zarodek  ż.  mógł  przetrwać  najniższą  temperaturę  „zero 

absolutne” (-273,15°C) i brak tlenu w przestrzeniach międzyplanetarnych przez 

tak  długi  czas?  W  jaki  sposób  wytrzymałby,  gdyby  przemieszczał  się  na 

meteorach, temperaturę od ok. 4000 

0

 do 6000 °C w momencie, gdy te spadają 

w  atmosferę  ziemską  z  szybkością  ok.  60  km/sek.,  a  promieniowanie 

ultrafioletowe  niszczy  wszelkie  ż.?  Wreszcie,  skąd  w  przestrzeniach 

międzyplanetarnych wzięły się te zarodki? Jest to więc czysta hipoteza oparta 

na wyobraźni.

Hipoteza  ż.  prymitywnego  nie  zgadza  się  z  obecnym  stanem  badań 

naukowych. Z paleologii wiemy, że w erze archaicznej nie było żadnego ż. na 

Ziemi (z wyjątkiem ostatniej części ery prekambryjskiej). Nie jest ona zgodna 

także z biologią, która uczy o warunkach koniecznych ż. Temperatura ok. 200 

°C  niszczy  ż.  Poza  tym  woda  zupełnie  rozkłada  się  przy  temperaturze  ok.  + 

954  °C.  Tymczasem  wiadomo,  że  temperatura  formowania  się  Ziemi  była 

jeszcze wyższa, wobec tego nie mogło być tam wody. A zatem ż. również nie 

było.  Teoria  ta  opiera  się  na  fałszywym  założeniu  utożsamiającym  ruch

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

19

background image

mechaniczny z ruchem immanentnym, czyli ż. Twierdzenie zaś jakoby Ziemia 

była  przedtem  jednym  organizmem  żyjącym,  jest  twierdzeniem  całkowicie 

dowolnym, dlatego nie wymaga specjalnego kontrargumentu.

Teorii  samorództwa  nie  można  zwalczać  metodą  empiryczną.  Na  ten 

temat  pisze  słusznie  P.-M.  Perier  (La  transformisme,  P  1938):  „Pasteur 

udowodnił, że w żadnym wypadku nie zdołano wywołać samorództwa. To jest 

dużo, ale Pasteur nie dowiódł bynajmniej niemożliwości tego faktu” (cyt. za:

K.  Kłósak, Myśl katolicka wobec teorii samorództwa, 8-9). Wg Bergsona: „nie 

ma  żadnego  możliwego  sposobu,  by  na  drodze  eksperymentalnej  dowieść 

niemożliwości  jakiegoś  faktu”.  Przez  doświadczenie  stwierdza  się  tylko 

istnienie  lub  nieistnienie  danego  faktu.  Aby  wyjaśnić  możliwość  jakiegoś 

faktu, trzeba odwołać się do metafizyki.

A

n a t

,

izA 

teorii

 

samorództwa

Teorię  samorództwa  można  ująć  w  czystej 

formie i w formie złagodzonej.

Samorództwo w formie czystej, takiej jaką uznają współczesne kierunki 

przyrodnicze, głównie w środowiskach posługujących się metodą materializmu 

dialektycznego,  polega  na  tłumaczeniu  powstania  ż.  przez  materię  martwą. 

Proces  formowania  się  tego  ż.  przesunięty  jest  daleko  w  minione  wieki, 

rozciągnięty na bardzo długi czas. Czy taka teoria jest możliwa?

Należy  odrzucić  możliwość  takiej  koncepcji.  Dlaczego?  Ponieważ  taka 

hipoteza uderza w podstawowe prawa bytu i myślenia. Materia żyjąca istotnie 

różni  się  od  materii  nieżyjącej.  To,  co  ją  różni,  to  fakt  posiadania  ż„ 

polegającego  na  działaniu  immanentnym.  Istota  żyjąca  ma  w  sobie  działanie 

immanentne, podczas gdy materia nieżyjąca takich działań nie posiada. Ż. jako 

działanie immanentne jest zasadniczą doskonałością materii. Materia nieżyjąca 

kieruje  się  tylko  prawami  ruchów  tranzytywnych.  Nie  posiadając  ruchu 

wsobnego, 

od 

wewnątrz, 

nie 

ma 

sobie 

organizacji 

celowej 

przyporządkowanej  dobru  całości.  W  organizacji  materii  martwej  nie  ma 

równoczesnego ujęcia całości organizmu i jego części, co spotykamy w materii 

żyjącej,  gdzie  wszystkie  części  materii  równocześnie  mają  na  celu  dobro 

całości, a nie tylko swoich indywidualnych cząstek.

Jeżeli więc materia martwa sama z siebie nie posiada doskonałości ż. (co 

bezsprzecznie zasadniczo różnicuje materię żywą i martwą), jeśli nie posiada w 

sobie cech, które znamionują istnienie substancji jako pierwiastka ż., to sama z

Życie

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

20

background image

siebie  nie  może  dać  tego,  czego  nie  posiada.  Gdyby  materia  martwa 

przechodziła w materię żywą sama z siebie, wówczas dawałaby to, czego sama 

nie ma; wówczas nicość tworzyłaby coś, co jest absurdem, albo też nie byłoby 

substancjalnej  różnicy  między  materią  martwą  a  materią  żywą.  Ż.  nie  byłoby 

substancją różną od materii, jak to dowodziliśmy poprzednio, lecz byłoby tylko 

zjawiskiem materii, cechą przypadkową materii, co znowu jest sprzeczne, gdyż 

materia  mająca  w  sobie  zjawiska  i  fakty  ponadmaterialne  przestałaby  być 

materią.

Jest  zatem  absolutnie  niemożliwe,  by  materia  martwa,  nawet  przez 

najdłuższy  czas  w  najlepszych  warunkach,  mogła  sama  z  siebie,  wyzwolić  ż. 

Krótko  mówiąc:  jeśli  ż.  jest  substancjalnie  różne  od  materii  (co  znaczy,  jeśli 

zjawisk  ż.  nie  da  się  wytłumaczyć  tylko  organizacją  materii,  lecz  zmuszeni 

jesteśmy przyjąć źródło odrębne - substancję życiową), materia swoimi siłami 

absolutnie nie może wyłonić ż., bowiem powstałaby sprzeczność: to, co nie jest 

-  stawałoby  się  czymś.  Teoria  samorództwa  absolutnego  jest  zatem  czymś 

zupełnie  absurdalnym,  nieopartym  na  analizie  bytu  i  myśli,  lecz  sugerującym 

się danymi wyobrażeniowymi.

Gdy chodzi o teorię samorództwa w sensie szerszym, takim mianowicie, 

jaki przyjmował św. Augustyn czy scholastycy średniowieczni, to teoria ta nie 

zawiera  w  sobie  sprzeczności,  gdyż:  a)  scholastycy  przyjmowali  w  każdym 

powstawaniu ż. interwencję Boga jako przyczyny pierwszej; b) uciekali się do 

przyczyn  uniwersalnych,  które  swoją  mocą  mogą  dopełnić  niedoskonałe 

działanie  materii  martwej.  Tymi  przyczynami  uniwersalnymi  były  ciała 

niebieskie,  na  czele  ze  Słońcem.  W  myśl  fizyki  średniowiecznej  ciała 

niebieskie  uważano  za  twory  natury  wyższej,  doskonalszej,  zarówno  w 

bytowaniu,  jak  i  w  działaniu.  Dlatego  przyjmowanie  przez  scholastyków  (np. 

przez św. Tomasza z Akwinu) teorii samorództwa (por. m.in. In Sent., lib. II, d. 

24, q. I; De spiritualibus creaturis, a. 2, ad 8; In Metaphysicorum, lib. I, lect. 

7,  n.  1431-1432)  nie  ma  nic  wspólnego  ze  współczesną  teorią  samorództwa. 

Tylko powierzchowna analiza tekstów może nasunąć porównanie współczesnej 

teorii z teorią średniowieczną.

Podobnie teorię św. Augustyna tzw. rationes seminales nie należy łączyć 

ze  współczesną  teorią  samorództwa.  Św.  Augustyn  przyjmował,  że  Bóg  w 

pierwszej chwili stworzenia wraz z materią złączył tzw. rationes seminales, na

Życie

PEF — O Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

21

background image

skutek  czego  ż.  wyłoniło  się  samo  z  materii  obdarzonej  tymi  rationes 

seminales, gdy wystąpiły odpowiednie przez Boga przewidziane i ustanowione 

warunki.

Augustyńskie rationes seminales są stworzone przez Boga z intencją ich 

późniejszego  rozwoju,  a  więc  z  proporcjonalną  wewnętrzną  siłą.  Poza  tym 

wielu filozofów  uważa, że rationes seminales były obdarowane rzeczywistym 

ż., przewyższającym siły mechaniczne materii.

Wobec  tego  ani  tzw.  teoria  samorództwa  u  scholastyków,  ani 

Augustyńskie  rationes  seminales  nie  mają  nic  wspólnego  ze  współczesnymi 

teoriami samorództwa.

W  Polsce  Kłósak  zasugerowawszy  się,  jak  się  wydaje,  zewnętrznymi 

analogiami  istniejącymi  między  teorią  współczesnego  samorództwa  i 

scholastyczną  teorią  samorództwa,  w  pracy  Myśl  katolicka  wobec  teorii 

samorództwa stara się obalić argumenty filozoficzne skierowane przeciw teorii 

samorództwa. Teorię głoszoną przez Kłósaka można ująć następująco: materia 

nieożywiona  może  zawierać  w  sobie  ż.  potencjalnie.  Aktualizowanie  zaś  tej 

potencjalności  może  się  odbywać  normalnymi  siłami  materii  nieożywionej,  o 

ile  siły  te  są  narzędziem  woli  Boga,  nie  w  jakimś  specjalnym  sensie,  lecz 

ogólnym, takim jakim np. jest „jej ingerencja w chwili wytwarzania się danego 

związku chemicznego przy syntezie określonych pierwiastków” (tamże, 27).

Kłósak  słusznie  podkreśla  fakt  potencjalnego  istnienia  ż.  w  materii 

nieożywionej.  Formy  substancjalne  istot  żyjących  istnieją  wraz  z  materią  i  w 

materii.  Zatem  przed  aktualnym  zaistnieniem  były  całkowicie  zanurzone  w 

potencjalności  materii  martwej.  W  tym  sensie  zawsze  filozofia  racjonalna 

rozwiązywała  fakt  ż.  Chodzi  tu  jednak  o  czynnik  aktualny,  który  tę 

potencjalność ziszcza. Czy materia martwa może być czynnikiem ziszczającym 

swoją  potencjalność?  W  tym  miejscu  rozumowanie  Kłósaka  zawodzi,  gdyż 

opiera się na wyobrażeniowych przykładach, a nie na analizie natury.

Bez wątpienia istnieje różnica między materią żywą i martwą nie tylko w 

takim  sensie,  jaka  różnica  zachodzi  między  pierwiastkami  wchodzącymi  w 

skład  syntezy  chemicznej  a  związkiem  powstałym  z  tych  pierwiastków. 

Stykamy się tu prawdopodobnie z różnymi bytami, jednak byty te swoją naturę 

ujawniają  przez  to,  że  występuje  w  nich ten sam  rodzaj ruchów  -  są  to  ruchy 

przechodnie,  właściwe  tylko  naturze  nieożywionej.  Byty  żyjące  materialne

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

22

background image

objawiają  zasadniczo  różne  ruchy  -  również  wsobne,  niesprowadzalne  do 

ruchów  tranzytywnych,  a  przez  to  objawiają  jakąś  substancję,  wprawdzie 

porządku  materialnego,  ale  jednak  różnego  od  porządku  materii  martwej. 

Materia żywa, mająca w sobie ruchy wsobne i przez to samo substancję żyjącą, 

ma się do materii martwej, niemającej aktualnie tej substancji żywej, jak byt do 

niebytu.  Możność  bowiem  jest  nieposiadaniem  aktu,  jest  nie-aktem,  a  więc  i 

nie-bytem. A niebyt nie może być bytem, samoistnie stawać się bytem. Skoro 

w  jakimś  momencie  w  całej  materii  nie  było  jeszcze  ż.,  to  materia  martwa, 

aczkolwiek potencjalnie posiada w sobie ż., nie mogła sama z siebie wyzwolić 

ż., nawet w najdogodniejszych warunkach. Cała materia martwa w stosunku do 

ż. jako do aktu była nie-ż., nie-aktem, a więc niebytem (w tym sensie).

Czy  jednak  działanie  materii  nie  może  być  narzędziem  woli  Bożej,  tak 

jak  dłuto  jest  narzędziem  w  ręku  rzeźbiarza?  Nie,  ponieważ  przyczynowanie 

narzędne  nie  ma  na  celu  wytworzenie  nowego  substancjalnego  bytu,  jakim 

musiałaby być istota żyjąca (działanie nie dotyczy tylko wyprowadzenia formy 

z potencjalności materii, lecz dotyczy tego, co jest - bytu w całości). Działanie 

narzędne  odnosi  się  zawsze  do  modyfikacji  istniejącej  substancji.  Gdyby 

materia nieożywiona mogła stać się podmiotem narzędnego działania Boga, to 

ż. powstałoby nie w wyniku działania materii, lecz w wyniku działania Boga. 

Skutek bowiem zawsze przypisujemy czynnikowi głównemu, a nie narzędziu; 

z  drugiej  strony,  nie  byłoby  istotnej  różnicy  między  materią  żywą  i  materią 

martwą. Ż. byłoby akcydentalną formą istnienia materii martwej, co w świetle 

analizy funkcji życiowych jest nie do przyjęcia.

Dlaczego  jednak  przyczyna  narzędna  nie  może  sprawić  istnienia 

substancjalnego?  Z  tego  samego  powodu,  dla  którego  Bóg  nie  może 

posługiwać się narzędziem przy akcie stwarzania. Musimy zdać sobie sprawę z 

faktu, że nie ma jakiegoś wspólnego jednego istnienia dla całej przyrody, lecz 

każda  rzecz  ma  swoje,  nieudzielalne  nikomu  istnienie  substancjalne,  czyli 

substancje  między  sobą  przez  swoje  nieudzielalne  istnienie  różnią  się 

zasadniczo (substantiae sunt primo diversae).

Wobec  tego  istnienie  każdej  rzeczy  jest  uzasadnieniem  jej  bytowości. 

Istnienie jest pierwszym skutkiem i dopiero z rzeczywistego istnienia wszystko 

inne się wyzwala. Takie substancjalne istnienie każdej rzeczy jest pod pewnym 

względem  bezpośrednim  skutkiem  przyczynowania  Boga,  bez  żadnej

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

23

background image

przy czyn owości narzędnej. Bóg sam, jako przyczyna pierwsza, bezpośrednio 

daje  substancjalne  istnienie  każdej  rzeczy,  nie  ma  tu  miejsca  na 

przyczynowanie  narzędne.  Jeśli  rzecz  nie  ma  istnienia,  to  nie  ma  niczego,  a 

instrument  nie  może  działać  wokół  niczego.  Narzędzie  ma  sens  wtedy,  gdy 

modyfikuje  coś,  gdy  wprowadza  dyspozycje do  działania przyczyny  głównej. 

Dyspozycje  natomiast  muszą  się  przyjąć  w  czymś,  co  jest.  Jeśli  zaś  nie  ma 

istnienia,  to  nie  ma  miejsca  na  przyjęcie  się  dyspozycji  narzędzia  i  dlatego 

narzędzie nie może być użyte do wytworzenia istnienia substancjalnego.

Pojmowanie  materii  jako  rzeczywistego  podłoża  wspólnego  wszystkim 

bytom  materialnym  żyjącym  jest  tylko  jej  wyobrażeniowym  ujęciem.  Nie  ma 

materii  wspólnej.  Jest  tylko  materia  indywidualna,  istniejąca  oddzielnie  w 

każdej substancji. I w takich oddzielnie istniejących substancjach materialnych 

nie  istnieje  ż.  Wobec  tego  trzeba  najpierw  dać  istnienie,  a  dopiero  potem 

powstaje pod rzeczywistym istnieniem możność i forma. Możność w porządku 

bytowania  nie  wyprzedza  istnienia.  Jeśli  nie ma  istnienia w danym porządku, 

to nie ma w nim możności istnienia. A zatem najpierw musiało zaistnieć jakieś 

ż., by zaistniała możność ż. i jego różnych form pod aktualnym istnieniem ż. 

Uzasadniając akt przez możność, popełnia się zasadniczy błąd. Należy bowiem 

uzasadnić  możność  przez  akt;  nicość  nie  jest  przyczyną  czegoś.  Najpierw 

musiało zaistnieć ż. w ogóle, by zaistniała możność ż. Istnienie ż., jak w ogóle 

wszelkie  istnienie  substancjalne,  czyli  rzeczywiste  istnienie  bytu,  jest  pod 

pewnym  względem  bezpośrednim  skutkiem  działania  Boga,  nigdy  jednak 

skutkiem  materii  jako  narzędzia  Bożego.  Narzędzie  suponuje  byt,  czyli 

istnienie substancji, i to istnienie modyfikuje, sprawiając istnienie akcydentalne 

(np.  jak  uczy  teologia  o  natchnionym  pisaniu  Pisma  Świętego,  o  powstaniu 

łaski przez sakramenty itp.) lub w porządku przyrodzonym (w substancjalnym 

istnieniu  marmuru  rzeźbiarz  rzeźbi  formy  akcydentalne  posągu,  dając  im 

akcydentalne istnienie przez posługiwanie się narzędziem, dłutem).

Wobec  tego  należy  stwierdzić,  że  materia  martwa  sama  z  siebie 

absolutnie nie może wyłonić ż., gdyż jest ono substancjalnie wyższe, inne niż 

materia  martwa.  Materia  martwa  w  stosunku  do  materii  żywej  ma  się  jak 

niebyt  do  bytu.  A  nie  może  niebyt  dać  sobie  tego,  czego  nie  ma.  Materia 

martwa  nie może  być narzędziem produkcji istnienia (ż.) materii żywej, gdyż 

nie  można  posługiwać  się  narzędziem  przy  produkcji  istnienia  bytów

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

24

background image

substancjalnych,  które  są  zasadniczo  różne  i  do  siebie  niesprowadzalne  w 

istnieniu.

Wobec tego pierwotne powstanie ż. w ogóle domaga się bezpośredniego 

aktu  stwórczego  ze  strony  Boga,  gdyż  w  przeciwnym  wypadku  fakt  ż.  byłby 

pozbawiony  racji  dostatecznej,  co  jest  sprzeczne.  Boży  akt  stwórczy  ż.  musi 

być aktem adekwatnym, całkowicie wyjaśniającym zarówno fakt ż., jak i jego 

gatunek (w sensie filozoficznym, a nie przyrodniczym!), różnym od aktu Boga, 

który nieustannie dokonuje się w wypadkach tzw. concursus simultaneus, czyli 

w  wypadkach  wytwarzania  każdego  nowego  skutku,  w  którym  istnienie 

ostatecznie  pochodzi  od  Boga  jako  od  przyczyny  pierwszej,  aczkolwiek 

konkretna  natura  tego  istnienia  pochodzi  od  przyczyn  drugich.  Ten  rodzaj 

działalności  Boga  leży  na  normalnej  drodze  działania  praw  natury  i  jest 

nieustannie dostrzegany.

Tłumaczenie  powstania  ż.  w  ogóle  przez  specjalną  Bożą  ingerencję  jest 

jedynym racjonalnym wyjaśnianiem czegoś przez coś, co jest. Uciekanie się do 

samorództwa  nie  jest  naukową  hipotezą  dopełniającą  światopogląd 

przyrodniczy,  lecz  w  gruncie  rzeczy  jest  absurdem,  gdyż  byt  usiłuje  się 

uzasadnić  niebytem,  coś,  co  jest,  przez  coś,  czego  nie  ma.  Fakt  powstawania 

takich hipotez tłumaczyć można tylko wyobrażeniowymi danymi, które umysł 

tylko porządkuje, a nie uzasadnia, czyli przeniesieniem metod matematycznego 

poznania dotyczącego struktury materii na poznanie natury bytu istniejącego.

Z  chwilą  powstania  ż.  na  Ziemi  mogło  się  ono  dalej  rozwijać  wg 

przyrodniczych  praw  rozmnażania  i  rozwoju.  Wówczas  bowiem  istota  żyjąca 

jest  racją  dostateczną  powstawania  nowych  indywiduów  do  niej  podobnych, 

jednak  z  punktu  widzenia  metafizycznego  nie  jest  ona  racją  dostateczną, 

adekwatną;  domaga  się  zawsze,  jak  w  każdym  powstawaniu  nowego  bytu, 

działania  Boga  jako  przyczyny  pierwszej,  udzielającej  ostatecznie  istnienia 

rzeczom. Tego aspektu szczególnie nie podkreślamy, gdyż jest to nieodzowny 

warunek  rzeczy  w  ogóle.  Uciekanie  się  do  przyczyny  pierwszej  przy  analizie 

działania przyczyn drugich jest mieszaniem porządków.

Rozwój  ż.  po  jego  stworzeniu  przez  Boga  mógł  rozwijać  się  wg  praw 

ewolucji,  jednakże  w  zakresie  stałych  gatunków,  rozumianych  nie  w  sensie 

przyrodniczym,  lecz  filozoficznym.  Nie  wiemy,  jaki  jest  zakres  gatunku  w 

sensie  filozoficznym.  Możemy  o  nim  cokolwiek  powiedzieć  tylko  na

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

25

background image

podstawie  przejawów  jego  działalności.  Zakres  gatunku  w  sensie 

filozoficznym będzie dominował tam, gdzie czynności bytu będą sprowadzalne 

do  siebie.  W  takim  ujęciu  gatunek  w  sensie  filozoficznym  na  pewno  (co 

najmniej)  będzie  obejmował  ż.  wegetatywne,  sensytywne  i  rozumowe.  W 

obrębie  tych  obszarów  czynności  istotne  bytów  żyjących  są  prawdopodobnie 

do  siebie  sprowadzalne.  Różnice  ich  są  -  tego  nie  wiemy  na  pewno  -  tylko 

przypadłościowe.  W  obrębie  ż.  wegetatywnego  zauważamy  wszędzie 

odżywianie,  wzrastanie  i  rozmnażanie;  w  obszarze  ż.  sensytywnego 

dostrzegamy  poznanie  i  popędy  zmysłowe,  które  konstytuują  „zwierzęcość”; 

na  płaszczyźnie  ż.  rozumowego  -  działanie rozumu  i  rozumnego  popędu, zw. 

wolą, które konstytuują człowieka.

W obrębie każdego z tych trzech obszarów filozoficznych jest możliwe, 

by istniała ewolucja w przyrodzie. Przejście natomiast drogą czystej ewolucji z 

jednego  obszaru  do  drugiego  jest  absolutnie  niemożliwe,  między  dziedzinami 

tymi  bowiem  istnieje  istotna  różnica  -  wyższe  stopnie  ż.  posiadają  cechy 

substancjalne  nowe,  których  niższe  nie  posiadają.  Ż.  wegetatywne  nie  ma 

poznania zmysłowego, a zmysłowe nie posiada poznania rozumowego, wobec 

tego  ma  się  do  stopnia  wyższego  jak  niebyt  do  bytu,  dlatego  samo  z  siebie 

drogą  ewolucji  nie  może  przejść  w  stadium  ż.  wyższego,  gdyż  wówczas 

nastąpiłoby  realizowanie  absurdu,  iż  coś,  co  nie  jest,  daje  sobie  to,  dzięki 

czemu jest.

J. B. P. A. Lamarck, Philosophie zoologiąue [...], I-II, P 1809, Bru 1983; 

W.  Preyer,  Naturwissenschaftliche  Thatsachen  und  Probleme,  B  1880;  K.  C. 

Schneider, Yitalismus. Elementare Lebensfimktionen, L 1903; E. Haeckel, Die 

Lebenswunder,  St  1904;  M.  W.  Meyer,  Weltschópfung,  St  1904,  1924

70

;  S. 

Adamski,  Substancjalność  i  nieśmiertelność  duszy  ludzkiej,  Wwa  1905;  J. 

Schultz,  Maschinent-Theorie  des  Lebens,  Gó  1909,  L  1929

2

;  M.  Grabmann, 

Die  Idee  des  Lebens  in  der  Theologie  des  hl.  Thomas  von  Aquin,  Pa  1922;  J. 

Wilczyński,  Biologia  ogólna,  W1  1923;  T.  Bilikiewicz,  Zagadnienie  ż.  W 

świetle  psychologii  porównawczej,  Kr  1928;  P.  Siwek,  Psychologia 

metaphysica, R 1932, 1965

7

; tenże, Wędrówka dusz, Wwa 1937; P.-M. Perier, 

La  transformisme,  P  1938;  K.  Kłósak,  Myśl  katolicka  wobec  teorii 

samorództwa, Kr 1948; A. Marc, Psychologie reflexive, I-II, Bru 1948-1949;

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

26

background image

Th. Ballauff, Die Wissenschaft von Leben, I, Fr 1954; A. E. Wingell, „Vivere 

viventibus  est  esse ” in  Aristotle and  St.  Thomas,  The Modem  Schoolman  38 

(1961),  85-120;  L.  B.  Geiger,  La  vie,  acte  essential  de  l’dme,  Tesse,  acte  de 

Tessence d’apres Albert le Grand, w: Etudes d’histoire litteraire et doctrinale

Mo 1962, 49-116; J. M. Rist, Eros und Psyche. Studies in Plato, Plotinus and 

Origen, Tor 1964; Arystoteles, O duszy (tłum. P. Siwek), Wwa 1972, 1988

2

; S. 

W. Slaga, Próba uściślenia Tomaszów ego określenia istoty ż., SPCh 10 (1974) 

z.  2,  67-99;  P.  Hadot  [i  in  ],  HWP  V  52-103;  P.  Lenartowicz,  Elementy 

filozofii  zjawiska  biologicznego,  Kr  1986;  św.  Augustyn,  Wyznania  (tłum.  Z. 

Kubiak), Kr 1994, księga VII; Krąpiec Dz XX; H. Bergson, Materia i pamięć. 

Esej o stosunku ciała do ducha (tłum. R. J. Weksler-Waszkinel), Kr 2006.

Mieczysław Albert Krąpiec;

Życie

PEF — © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu

27