background image

”Androgynes, istoty ludzkie, mające podwojoną płeć, dwie głowy, cztery ręce i tyleż nóg. 
Bogowie, mówi Plato, utworzyli najpierw człowieka w postaci okrągłej z podwojoną płcią i 
ciałem. Ci dwaj ludzie tak ogromnej byli postaci, że przedsięwzięli walczyć z bogami. Jowisz 
rozgniewany miał ich zatracić, ale nie chcąc wyniszczać rodzaju ludzkiego, poprzestał na 
ich rozdzieleniu, aby ich osłabić i odebrać im śmiałość. Na Apollona zdano, żeby te dwie 
połowy urządził. 
Wielu utrzymuje rabinów, że Adam stworzony był z jednej strony mężczyzną, a z drugiej 
kobietą i że te dwa ciała bóg potem rozdzielił." 
Alojzy Osiński, "Słownik mitologiczny", Warszawa 1806.

"Psychologia zorientowana na proces traktuje płeć przede wszystkim jako subiektywne 
doświadczenie. Kiedy klienci odnoszą się do tego abstrakcyjnego terminu psychoterapeuta 
pracujący z procesem nie czyni żadnych założeń co do sposobu jego rozumienia. Prosi o 
dokładny, subiektywny, opis oparty na doświadczeniu jednostki. Wydaje się, że dla różnych 
osób płeć oznacza trochę co innego. Dla niektórych płeć to rodzaj energii, chwilowe lub 
długotrwałe nieokreślone doznanie cielesne lub nie związane z ciałem, dla innych płeć to 
styl działania, bycie w relacji, walka i polityka, seks, kwestia budowy ciała, wyglądu, 
anatomii, stroju, sposobu poruszania się, stylu myślenia, przeżywania uczuć, macierzyństwa 
itp. Doświadczenie płci może też zmieniać się z chwili na chwilę u tej samej osoby. W pracy 
z procesem to wstępne sformułowanie staje się punktem wyjścia do dalszego zagłębiania się 
w nieznane, odkrycia po co uwaga klienta koncentruje się na tym wymiarze doświadczenia i 
jakie istotne dla klienta informacje (często wykraczające poza zagadnienie tożsamości 
płciowej) stają się dzięki temu dostępne jego świadomości." 
Jane Dworkin (1995). 

Identyfikacja z płcią stanowi jeden z najważniejszych wymiarów budowania poczucia własnej 
tożsamości, należy także do podstawowych kryteriów identyfikowania jednostki przez 
społeczeństwo. Granice tożsamości płciowej są dla wielu osób bardzo mało elastyczne, a próby ich 
przekraczania spotykają się z silnym oporem i sztywnością postawy zarówno ze strony jednostki 
jak i społeczności. 

Praca z procesem uczy nas, by jak najpełniej identyfikować się z własną płcią, ale również by być 
od niej wolnym i móc świadomie utożsamiać się z płcią przeciwną. Przekraczanie barier tożsamości 
płciowej nie oznacza chęci wykazania, że nie ma różnic pomiędzy płciami, ale wspieranie idei, że 
potrzebujemy dostępu do tych części nas samych, które tradycyjnie stanowiły obszar 
zarezerwowany dla „płci przeciwnej”. Można wyróżnić trzy poziomy pracy z tożsamością płciową 
człowieka. 

Poziom indywidualny

Gdy zastanawiamy się nad sobą w kontekście bycia mężczyzną/kobietą możemy zmierzać w 
kierunku by stać się w pełni kobietą albo mężczyzną (w zależności od płci z jaką się 
identyfikujemy). 

Każdy czuje jakiś brak, ograniczenie w obrębie własnej płci. Coś ma, coś potrafi, czegoś 
doświadcza, ale też za czymś tęskni, czegoś szuka, ma nadzieję. Kobiety spełnione zawodowo, silne 
i energiczne tęsknią (czasami) za słabością, miękkością, poddaniem. I vice versa... Zazwyczaj 

background image

najpiękniejsze jest to, czego nie mamy, ponieważ właśnie tego brakuje by doświadczyć pełni. 
Dlatego pomagamy klientom przekraczać bariery tożsamości w obrębie własnej płci jak też - 
wychodzić poza własną płeć i integrować jakości, które przypisujemy płci przeciwnej

Aby funkcjonować na Ziemi, musimy dokonać wyboru, określić granice swojej tożsamości. „To 
jestem ja, to nie jestem ja...” Ale nawet w granicach owej tożsamości nie ograniczamy się tylko i 
wyłącznie do repertuaru zachowań, odczuć, doświadczeń własnej płci, zawsze mamy coś czemu 
mówimy „ja” i uważamy za cechę płci przeciwnej. ”Lubię majsterkować zupełnie jak facet”. 
„Plotkuję z koleżankami z pracy jak kobieta” etc... Każda kobieta przyzna się do jakiś cech 
„męskich” i każdy mężczyzna odnajdzie w sobie coś z kobiety. A chcieliby więcej. Potrzebują 
więcej. Są ciekawi siebie nawzajem (który mężczyzna nie chciał choć przez chwilę uczestniczyć w 
babskim wieczorku i dowiedzieć się o czym one rozmawiają tylko ze sobą) zazdroszczą sobie 
nawzajem (często kobiety uważają, że męskie sprawy, są inne, ciekawe, fascynujące), podglądają... 

Coś, co zwraca naszą uwagę w płci przeciwnej (fascynuje, przeraża, podnieca) niesie informacje dla 
nas samych, jest brakującym puzzlem do pełnego obrazu tego kim jesteśmy. 

Poziom relacyjny

Związek z osobą płci przeciwnej często postrzegany jest jako spotkanie przeciwieństw. Akt 
seksualny w wielu tradycjach opisywany jest jako łączenie się dwóch połówek jednej całości. 
Kobieta i mężczyzna spotykają się i zaczynają mówić o sobie „my”. I to „my” zawiera zarówno 
elementy kobiece jak i elementy męskie. Nie jest jednak w pełni całością, bo ani kobieta nie jest 
idealną kobietą, ani mężczyzna nie jest idealnym mężczyzną. Razem więc nie stanowią idealnej 
pary. Ona zarzuca mu, że jest za bardzo albo zbyt mało męski, a on ma zastrzeżenia do jej 
kobiecości. 

Z punktu widzenia psychologii zorientowanej na proces para, podobnie jak jednostka, dąży do 
pełni. Brakujące jakości potrzebne są relacji jako całości. Gdy mąż zarzuca żonie, że nie dba 
należycie o dom – dbanie o dom jest jakością potrzebną związkowi jako całości, a na poziomie 
indywidualnym – żonie, by dopełniła swoją kobiecość i mężowi, by zintegrował „żeński” aspekt 
swojej natury. Z tego punktu widzenia nie ma jednej racji, wygranych i przegranych. 

Poziom społeczny

Na tym poziomie mówimy o rolach: kobiety i mężczyzny. Role są wyraźnie rozdzielone i 
określone. Każde społeczeństwo określa role kobiety i mężczyzny, wyznacza im sposób 
funkcjonowania. W rolach zawierają się wszystkie możliwe aspekty bycia kobietą i wszystkie 
możliwe aspekty bycia mężczyzną. Role ograniczają nas w dążeniu do pełni, zmuszając do 
wyborów (w grupie trzeba się określić: jesteś po tej, albo po przeciwnej stronie) ale jednocześnie 
dostarczają możliwości doświadczania pełni w obrębie danej roli. I warto tutaj zauważyć, że role są 
niezależne od jednostek, są też od jednostek potężniejsze. W ekstremalnych warunkach, gdy z 
jakiegoś powodu mężczyźni i kobiety zostaną od siebie oddzieleni i minie dostatecznie dużo czasu, 
w obrębie podgrup wyłonią się role męska i żeńska, do których zostają wybrane określone osoby, 
które muszą podjąć te role, wypełniać je w różnych aspektach życia. 

W świecie ryb znane jest zjawisko zmiany płci w zależności od okoliczności. Rolę samca pełni po 
prostu najsilniejsza i największa ryba w ławicy. Gdy w okolicy pojawi się ktoś większy, 

background image

dotychczasowy samiec nie walczy, ani nie ucieka ale… zmienia płeć, fizjologicznie staje się 
samicą. Zabiera mu to ok. 4 dni. Gdy w wyniku nieszczęśliwego wypadku zginie dotychczasowy 
samiec, jego rolę zajmuje największa ryba, często bywa tak, że jest to ten sam osobnik, który 
poprzednio ustąpił przybyszowi swego miejsca. 

Myśląc o kobiecości i męskości jako o dopełniających się rolach w polu, możemy podejmować 
próby przechodzenia z roli do roli i zdobywania różnorodnych doświadczeń. 

Pracowaliśmy z mężczyzna, który opowiedział nam, jak bardzo tęskni do pewnego rodzaju miłości, 
którą może dać tylko kobieta. Nigdy nie zaznał takiej miłości, szukał jej całe życie. Wchodził w 
wiele związków, zawsze miał nadzieję, że tym razem spotkał kogoś, z kim doświadczy tego, czego 
pragnie i za każdym razem spotykało go rozczarowanie. Miłość, o której marzył, i do której tęsknił 
jest całkowicie bezinteresowna, jest czystym dawaniem, nie stawia warunków, pozwala na 
wszystko i wszystko umożliwia. To miłość, która powoduje, że matka oddaje swojemu dziecku sen, 
a siostra miłosierdzia myje brudnego włóczęgę w przytułku z czułością i delikatnością anioła. 

Naszemu klientowi nie chodziło o to by trwać w takim stanie bez końca, ale, by ta jakość, owa 
szczególna miłość była elementem relacji, by czasami rozkwitała w dłoniach jego partnerki. 
Chciałby też sam umieć dawać ten rodzaj miłości, doświadczyć go, by móc się nim dzielić. 

Poprosiliśmy go, by pomyślał o jakości, o której opowiadał i pozwolił by poruszała jego ciałem tak 
długo, aż ruch się dopełni. Zaczął wolno podnosić ręce do góry i zamarł z wyprostowanymi 
ramionami. Zapytaliśmy go, co to za postać i co ona dla niego symbolizuje. Ze złością i bólem 
odparł, że jest to Chrystus, który oznacza dla niego ukrzyżowaną, martwą miłość. W życiu tego 
człowieka brakowało miłości, w jego świecie była ona martwa i przybita do krzyża. Był 
przekonany, że nic nie może na to poradzić. W trakcie pracy obronił miłość, przeciwstawił się 
temu, że jest martwa i wyraził cały swój ból i sprzeciw przeciw temu. Kolejnym etapem pracy 
będzie umożliwienie naszemu klientowi doświadczenie jakości, której szuka na zewnątrz, do której 
tęskni w nim samym i zastanowienie się, w jaki sposób może on wnosić ją do swego życia, a także 
wnosić ją wobec innych. 

Psychologia zorientowana na proces mówi o trzech podstawowych wymiarach rzeczywistości 
psychicznej i społecznej: uzgodnionej rzeczywistości, polu snu i miejscu śnienia. Poziomy te nie 
są sztywno rozdzielone, raczej przenikają się, współtworząc doświadczenie osoby. Zakłada się, że 
żaden z poziomów nie jest lepszy, czy bardziej prawdziwy od pozostałych. Możliwość 
doświadczania każdego z tych wymiarów przyczynia się do poszerzania świadomości i pełniejszego 
rozumienia, siebie, własnych problemów i emocji, doświadczeń innych osób, relacji i grup. 
Poruszanie się pomiędzy wymiarami jest kwestią stanu umysłu czy też kierowania uwagą. 

Każdy z wymiarów rzeczywistości jest jakby trochę innym światem i ma swoją bogatą 
charakterystykę. Obowiązują tam inne prawa fizyczne, psychologiczne i społeczne. Dla nas 
najbardziej interesujące będą różnice dotyczące pojęcia tożsamości, zwłaszcza w odniesieniu do 
tożsamości płciowej oraz konsekwencje przyjęcia takiego modelu dla pracy psychoterapeutycznej. 

Uzgodniona rzeczywistość to stan umysłu, w którym punktem odniesienia staje się to, co my 
myślimy, że inni (wszyscy) myślą, że jest prawdziwe, słuszne i normalne. W wymiarze uzgodnionej 
rzeczywistości osoby i inne obiekty pozostają całkowicie odrębne. Wszystkie mają przypisane 
określone właściwości, które oczywiście mogą się zmieniać, ale tylko w określonych granicach. 
Również kobiecości i męskości przypisuje się pewne w miarę stałe, charakterystycznej dla danej 
kultury właściwości, które każda osoba w zależności od identyfikacji płciowej przyjmuje jako 
własne, nierozerwalnie z nią związane, opisujące nie tyle płeć, co ją samą. To, co nie mieści się w 
ramach uzgodnionej rzeczywistości, albo jest traktowane jako patologia, albo w ogóle pomijane. 

background image

Oznacza to, że w codziennym doświadczeniu nie tylko większości osób, ale społeczności w ogóle, 
to, co wykracza poza uzgodnione albo w ogóle nie istnieje, albo nie powinno istnieć. 

W większości kultur płeć jest cechą stałą i można być wyłącznie kobietą albo mężczyzną. Formy 
pośrednie lub trudności z identyfikacją z płcią traktowane są jako anomalie. W kulturze, która 
wymaga jasnego określenie się w kwestii tożsamości płciowej, dla wielu osób jedynie operacja 
chirurgiczna jest szansą na w miarę spójne uczestniczenie w życiu społecznym. 

Dobrze jest jednak pamiętać, że są i takie kultury, w których osoby fizycznie lub psychicznie 
obupłciowe uważane są za bliższe bogom, niemalże święte i jako takie pełnią bardzo ważne funkcje 
społeczne. Ich obupłciowość pozostaje jednak immanentną cechą ich tożsamości, podtrzymywanej 
zarówno przez społeczność jak i ich samych. 

Tak jak wszystkie doświadczenia, również płeć nie jest jedynie zagadnieniem biologicznym, 
społecznym czy nawet psychologicznym. Z punktu widzenia psychologii zorientowanej na proces 
kwestię płci należy także rozpatrywać w wymiarze snów i procesu śnienia. 

Na poziomie uzgodnionej rzeczywistości nie jest możliwe doświadczanie płci w oddzieleniu od 
wpływów społecznych. Doświadczenie płci jest tu kombinacją wielu czynników: cech fizycznych, 
oczekiwań rodziców, modelowania zachowań, działania sił społecznych kulturowych i etnicznych, 
wewnętrznych popędów i impulsów. Kiedy myślimy o naszych indywidualnych doświadczeniach 
jako mężczyzny lub kobiety, często nieświadomie popadamy w kulturowe definicje i uprzedzenia, 
które stały się częścią naszej psychiki. Warto więc określić, jakie postawy, zachowania, poglądy 
były w nas jako dziewczynkach i chłopcach świadomie i nieświadomie wspierane przez innych i 
zostały zaakceptowane przez nas samych. Następnie badać głębiej te obszary, w których nie udało 
nam się wypełnić tych oczekiwań. 

W wymiarze snu każda jednostka jest wyjątkowa w tym, jaka jest jako mężczyzna lub kobieta. Pole 
snu
 obejmuje sny, fantazje, wizje, niecodzienne doznania i obserwacje, przypadkowe zdarzenia, 
niektóre przekonania na temat innych osób lub grup, tego, co nam się przydarza, czego nie 
tworzymy, co pozostaje poza nasza kontrolą. Doznania z poziomu snów można w większości ująć 
w słowa, niemniej poziom snów operuje językiem symboli, postaci tzw. figur sennych, ról, 
pewnych bardziej ogólnych jakości i właściwości. Najczęściej daje się je sprowadzić do dwóch lub 
trzech najbardziej podstawowych jakości pozostających w dynamicznej relacji. 

Świat snów wydaje się pozostawać poza czasem i przestrzenią. Rzeczywistość snu, trochę jak 
mityczna kraina, znajduje się "za górami, za lasami", nieskończenie daleko, a jednocześnie bardzo 
blisko, "dawno, dawno temu" zanim zaczął się czas. W wymiarze snu obowiązują zatem zupełnie 
inne prawa niż w świecie uzgodnionej rzeczywistości. Aby tam się znaleźć, trzeba wykroczyć poza 
czas, trochę jak w karnawale. 

Zagadnienie tożsamości staje się w wymiarze snu niezwykle interesujące, ponieważ przy 
zachowaniu ciągłości poczucia tożsamości możliwość identyfikacji pozostaje dużo bardziej płynna. 
Obiekty mogą niemalże dowolnie zmieniać właściwości. W snach, ktoś kto w uzgodnionej 
rzeczywistości jest mężczyzną, może bez trudu być kobietą, nie tylko w sensie psychicznym ale i 
fizycznym, zachowując przy tym poczucie, że nadal jest sobą. Rozszerzają się także możliwości 
zachowań w ramach własnej płci. Na przykład jako mężczyzna spokojnie można być w ciąży i 
urodzić dziecko i nikogo to nie dziwi. Również ktoś, kto w uzgodnionej rzeczywistości identyfikuje 
siebie jako kobietę, może we śnie być ojcem, Apollem, współżyć jako mężczyzna z kobietami lub 
innymi mężczyznami. Granice tożsamości są tu bardzo elastyczne, a konkretne jakości nie mogą 
być przypisane na stałe żadnym obiektom, choć na dany moment obiekty najczęściej posiadają 
jakieś określone właściwości. 

background image

Pracowaliśmy z osobą, która na poziomie uzgodnionej rzeczywistości była kobietą, wrażliwą, 
delikatną, cichą i nieśmiałą. Nie zawsze wiedziała, co robić i jak się zachowywać, by obronić 
siebie, swoją niezależność. Śniła sen, w którym jej syn przebył operację, która sprawiła, że stał się 
dużym, bardzo umięśnionym mężczyzną. Widziała jak z chwili na chwilę powiększały się jego 
mięśnie, tak bardzo, że gdy ruszył nogą pękła mu skóra. 

Osoba z która pracowaliśmy bała się mężczyzn, jednocześnie zazdroszcząc im siły fizycznej, 
zdolności do rywalizacji i "specyficznego pola", które potrafią wytworzyć wokół siebie niektórzy 
mężczyźni, które ich chroni, powoduje, że inni czują przed nimi respekt. Poprosiliśmy, żeby 
pomyślała o jakości, która tworzy owo tajemnicze pole, związanej z siłą i rywalizacją i pozwoliła 
jej zmieniać swoje ciało. Zamknęła oczy, uśmiechnęła się i zaczęła prostować. Z zadziwieniem 
obserwowaliśmy jak bardzo zmienia się wyraz jej twarzy i sylwetka. Nie była już cichą kobietą, na 
naszych oczach " stawała się mężczyzną", po niedługim czasie wstała i zaczęła przechadzać się po 
pokoju pewnym siebie krokiem. Powiedziała, że czuje się silna, podejmie walkę z każdym, kto 
stanie na jej drodze. 

Poziom śnienia obejmuje głębokie, subtelne doświadczenia, nieuwzględniane uczucia i wrażenia, 
które nie przekształciły się jeszcze w formę, która może nieść jakieś czytelne znaczenie. Wiemy o 
tych doświadczeniach na podstawie przeczuć, niejasnych doznań pozostających na granicy 
postrzegania zmysłowego. Doznania te są często pomijane jako niewyraźne, niezrozumiałe i przez 
to "mało znaczące". Ponieważ jest to poziom przed werbalny doświadczenia te bardzo trudno jest 
opisać przy pomocy słów. 

W miejscu śnienia, a więc z perspektywy tych bardzo podstawowych, nie redukowalnych doznań, 
nie ma podziału na to, co wewnętrzne i zewnętrzne. Trudno mówić tu o jednostkowej tożsamości. 
Są tylko podstawowe doznania, a granice są bardzo rozmyte. Jest to poziom niezróżnicowanej 
jedności i potencjalnej różnorodności. Z tej perspektywy kwestia podziałów nie istnieje, bo nie 
istnieją podziały. Poziom ten zawiera w sobie nieskończenie wiele możliwości identyfikacji. 

Wróćmy do naszej klientki. Zapytaliśmy ją, co jest istotą, esencją stanu, w którym się znajduje? 
Odpowiedziała, że podstawą jest niezwykła koncentracja materii, którą odczuwa. Poprosiliśmy by 
skupiła się na tym właśnie uczuciu koncentracji, była sama koncentracją, ani mężczyzną, ani 
kobietą, ale koncentracją. 

Usiadła na podłodze, zastygła w skupieniu. Poprosiliśmy, by z tego miejsca spojrzała na siebie taka, 
jaką jest na co dzień. Powiedziała, że widzi bezwładnie poruszającą się plazmę. Zapytana o radę dla 
siebie samej powiedziała, że nie powinna się "rozdrabniać", skupiać na słabościach, ale wyznaczyć 
sobie cel i zmierzać do niego nie rozglądając się na boki. 


Document Outline