background image

 

 

http://www.wychmuz.pl 

Wychowanie Muzyczne  2  2011 

53

Recenzje – Kronika

Rafał Ciesielski

Gimnazjalne podręczniki do muzyki (2)

Artykuł  jest  drugą  częścią  analiz  podręczników  do  gimnazjum  muzykologa  ściśle 
związanego z powszechną edukacją muzyczną – Rafała Ciesielskiego. W tym numerze 
zamieszczamy uwagi dotyczące podręczników: Bliżej muzyki, Marii Przychodzińskiej 
i Barbary Smoleńskiej-Zielińskiej, wyd. WSiP, Warszawa 2009, oraz Muzyka. Podręcznik 
dla gimnazjum, Małgorzaty Rykowskiej i Zbigniewa Szałki, Wydawnictwo Pedagogicz-
ne OPERON, Gdynia 2009.

Maria Przychodzińska, 
Barbara Smoleńska-Zielińska, 
Bliżej muzyki, WSiP, Warszawa 2009

1.  Wybór, układ i treść zagadnień

Koncepcja podręcznika uwzględnia tra-

dycyjny  podział  dziejów  muzyki  na  epoki. 
Są  one  omawiane  według  stałej,  dwuczę-
ściowej  formuły:  przedstawienie  ogólnych 
zjawisk i cech danej epoki w perspektywie 
muzyki  europejskiej  oraz  wyodrębnienie 
zagadnień tyczących sytuacji i muzyki pol-
skiej (To, co dla nas najcenniejsze). W ramy 
poszczególnych  epok  wpisane  zostały  ich 
najważniejsze  motywy  (jako  podrozdzia-
ły). Dobór jest przemyślany i tworzy spójny 
układ, dając szkielet charakterystyki i moż-
liwość szybkiej orientacji w podstawowych 
rysach danego okresu. I tak np. Romantyzm 
obejmuje  następujące  motywy:  Duch  wol-
ności i napór uczuć – ojcowie romantyzmu; 
Muzyka – mową uczuć; Rodem warszawia-
nin, sercem Polak…; Ulubieńcy publiczności 
– F. Liszt, N. Paganini, Baśniowość i fanta-
styka – źródłem natchnienia; O romantycz-
nym  zespoleniu  sztuk;  Lud  –  współtwórcą 
sztuki  narodowej.  Warta  zaakcentowania 
jest  ponadto  trafność  i  czytelność  sformu-
łowań  zastosowanych  w  tytułach  podroz-
działów.

Na  poszczególne  zagadnienia  przezna-

czona  jest  spora  przestrzeń  pozwalająca 
na  ich  rzeczowe,  a  przy  tym  interesująco 
podane  omówienie.  Przejrzyście  scharak-
teryzowane  są  w  ten  sposób  np.:  muzyka 
w mitologii greckiej (s. 9–12), allegro sona-
towe (s. 91–92) czy pozamuzyczne inspiracje 
w  muzyce  (s.  139–144).  Taki  przekaz  niesie 
bogatą  treść,  uwzględnia  istotne  zjawiska 
i  procesy,  sytuuje  muzykę  w  rozmaitych 
kontekstach  kultury.  Jest  to  rzetelne,  bo-
gate  w  fakty  i  wątki  przedstawienie  zarysu 
dziejów  muzyki.  W  zwartej,  wiarygodnej 
merytorycznie  i  przystępnej  dla  gimnazja-
listy  formule  ujmuje  ono  istotę  rzeczy.  Po-
łączenie naturalności narracji z umiejętnym 
przekazem informacji sprawia, że podręcz-
nik  dobrze  się  czyta:  stanowi  on  po  prostu 
interesującą  lekturę.  Istotnymi  walorami 
podręcznika  są  także:  podjęcie  ważnych 
w  muzyce  kwestii  estetycznych,  stylistycz-
nych,  formalnych,  obyczajowych,  kulturo-
wych oraz wprowadzenie do muzyki kultur 
pozaeuropejskich  ukazujące  zróżnicowanie 
„muzyki świata”.

Z  recenzenckiego  obowiązku  wskazać 

można drobne usterki: określenie „altowio-
linista”  (s.  102)  oraz  przypisanie  big-ban-
dom podziału na „grupy saksofonów, klar-
netów, trąbek i sekcję rytmiczną” (s. 205).

background image

54 

Wychowanie Muzyczne  2  2011  

http://www.wychmuz.pl

 

Recenzje – Kronika

2.  Definiowanie muzyki 

(implicite bądź explicite)

Autorki  nie  podejmują  w  osobnym  uję-

ciu  kwestii  pojmowania  i  statusu  muzyki. 
Motyw ten jest jednak w podręczniku obec-
ny:  w  omówieniach  poszczególnych  epok 
czy  stylów  oraz  w  towarzyszących  im  wy-
powiedziach wyodrębnionych w rubrykach 
Myśliciele o muzyce. Tego rodzaju uwzględ-
nienie  zagadnień  estetyczno-muzycznych 
może stanowić zaczyn ich szerszego podję-
cia na lekcji (np. w formie dyskusji).

Ze  sposobu  pisania  o  muzyce  implicite 

przebija  jej  traktowanie  w  wymiarze  arty-

stycznym. Muzyka jawi się tu jako dziedzina 
mająca swe liczne konteksty i uwarunkowa-
nia (psychologiczne, społeczne, kulturowe), 
ale  respektująca  wymogi  właściwe  sztuce 
(estetyczne,  formalno-konstrukcyjne).  Na-
turalna w podręcznikowej narracji i przez to 
niemal  niedostrzegalna  perspektywa  arty-
styczna explicite ujawnia się dopiero w mo-
mentach podjęcia omawiania muzyki, która 
tworzona jest w oparciu o kryteria pozaar-
tystyczne,  jako  „sztuka  popularna,  «towa-
ry»  produkcji  masowej”  (s.  156),  „muzyka 

łatwiej  piękna,  piosenka”  (s.  215),  będąca 
rezultatem  „zapotrzebowania  na  muzykę 
«lekką,  łatwą  i  przyjemną»”  (s.  216),  choć 
i  w  tej  kategorii  są  tacy,  „za  którymi  stoi 
prawdziwy  talent,  muzykalność,  nieprze-
ciętny  głos  i  wielka,  zdyscyplinowana  pra-
ca”  wzbogacona  wiedzą  i  doświadczeniem 
(s.  217).  Trudno  w  podręczniku,  w  odnie-
sieniu  do  tak  złożonych  kwestii,  oczekiwać 
jednoznacznych  rozstrzygnięć,  ale  już  sam 
tytuł podrozdziału (Muzyka łatwiej piękna) 
można  by  wykorzystać  jako  inspirację  do 
przeprowadzenia  na  lekcji  poważnej  este-
tycznomuzycznej debaty tyczącej kryteriów, 
statusu  i  form  funkcjonowania  muzyki  we 
współczesnej kulturze.

3.  Repertuar – dobór i sposób 

przedstawienia

Repertuar  zalecany  do  słuchania  obej-

muje  obszerny  i  reprezentatywny  dla  po-
szczególnych  okresów  i  twórców  dobór 
utworów  i  gatunków.  Proponowane  kom-
pozycje  nie  mają  tu  –  co,  niestety,  częste 
w  podręcznikach  –  charakteru  przypadko-
wych „ozdobników” dołączonych do tekstu, 
ale  umożliwiają  uczniowi  wgląd  w  istotę 
odnośnej  stylistyki  oraz  zapoznanie  się 
z  bogactwem  i  zróżnicowaniem  gatunków 
i  form  właściwych  dla  podejmowanych  za-
gadnień  (np.  w  przypadku  Beethovena  są 
to: część I Sonaty cis-moll i II Sonaty c-moll 
op. 13, pierwsze części symfonii: III Es-dur 
i V c-moll, część II VII Symfonii A-dur oraz 
Dla Elizy).

W  podejściu  do  literatury  muzycznej 

autorki zdają się respektować zasadę, że za-
daniem podręcznika jest przede wszystkim 
ukierunkowanie  na  poznawanie  dziejów 
muzyki poprzez słuchowe obcowanie z kor-
pusem  reprezentatywnych  dzieł.  W  tym 
zakresie  podręcznik  stanowi  wiarygodny 
„przewodnik”  inicjujący  bliższe  zaznajo-
mienie  się  ze  światem  muzyki.  W  formule 
słuchania  muzyki  cenny  jest  założony  im-

background image

 

 

http://www.wychmuz.pl 

Wychowanie Muzyczne  2  2011 

55

Recenzje – Kronika

plicite  tryb  poznawania  utworów  w  całości 
lub jako wyodrębnionych przez kompozyto-
ra części. Nawet dzieła dłuższe (np. ballada 
Chopina, Noc na Łysej Górze Musorgskiego 
czy  Step  Noskowskiego)  lub  fragmenty  ob-
szernych  kompozycji  (np.  części  Symfonii 
fantastycznej  Berlioza)  proponowane  są  do 
słuchania w sposób, który nie burzy ich ele-
mentarnej integralności.

Godny  podkreślenia  jest  fakt,  że  utwo-

ry  proponowane  do  wykonywania  przez 
uczniów nie służą wyłącznie jako ilustracje 
toku  historycznego.  Ta  stosowana  w  pod-
ręcznikach  maniera  w  połączeniu  z  ubó-
stwem  utworów  do  słuchania  daje  zawsze 
fałszywy  obraz  muzycznej  przeszłości  i  za-
razem  sugeruje  równie  fałszywe  przekona-
nie, że dzieje muzyki zamknąć można nie-
malże w formule pieśni, piosenek, kanonów 
bądź  kilkunastotaktowych  opracowań  na 
zespoły  instrumentów  szkolnych.  W  oma-
wianym  podręczniku  zadania  wykonawcze 
dla uczniów obejmują niemal wyłącznie au-
tonomiczny repertuar wokalny.

Ciekawym sposobem traktowania litera-

tury muzycznej jest przywoływanie – zaraz 
po  omówieniu  odnośnej  epoki  –  dzieł  mu-
zycznych, które w przyszłości czerpać będą 
z motywów danej epoki. Racje tego zabiegu 
są zasadne i czytelne (ukazanie źródeł inspi-
racji,  trwałości  pewnych  wątków,  ciągłości 
tradycji  kulturowej  i  muzycznej),  jednakże 
w  konsekwentnie  chronologicznym  ukła-
dzie  podręcznika  i  z  perspektywy  ucznia 
mającego po raz pierwszy wgląd w tok histo-
ryczny muzyki ujęcie to wymaga od nauczy-
ciela każdorazowo wyraźnego skomentowa-
nia  i  wskazania  na  odmienność  konwencji 
stylistycznej  danej  epoki  i  dzieł  powstają-
cych nieraz znacznie później.

Wobec rzeczowego podejścia do literatu-

ry muzycznej za przeoczenia uznać można: 
brak propozycji wysłuchania któregoś z po-
lonezów  Chopina,  ograniczenie  repertuaru 

jazzowego do negro spirituals czy (żartobli-
we  –  ale  czy  dla  gimnazjalisty?)  dopisanie 
słów do tematu z Eroiki (s. 108).

4.  Sposób komentowania muzyki, 

język mówienia o muzyce

Tok  narracji  charakteryzuje  w  pierw-

szym  rzędzie  swoboda  i  potoczystość.  Nie 
ma tu prób kondensowania treści za wszel-
ką cenę, sprowadzania jej do syntetycznych 
i często niewiele już mówiących ogólników. 
Obszerniejsze  ujęcie  całości,  „szerszy  od-
dech” w omawianiu poszczególnych zagad-
nień  oraz  plastyczność  języka  pozwalają 
czytelnikowi zyskać pełną satysfakcję z lek-
tury.

Poszczególne  omówienia  uwzględniają 

jakości  właściwe  muzyce,  w  adekwatnym 
zakresie  odwołują  się  do  terminologii  mu-
zycznej.  Najistotniejsze  pojęcia  wyjaśnia-
ne  są  w  rzeczowy,  wyważony  i  przejrzysty 
sposób. Pozwala to postrzegać muzykę jako 
dziedzinę posiadającą własne reguły formal-
no-techniczne i sposoby wyrażania muzycz-
nej  treści.  Szeroko,  przystępnie  i  w  sposób 
respektujący  istotę  muzyki  podejmowane 
są  także  kwestie  relacji  muzyki  z  innymi 
dziedzinami  i  jej  sytuowanie  w  kontekście 
kulturowym.

Podsumowanie

Podręcznik  w  pełnym  zakresie  realizu-

je  swoisty  program  bycia  „bliżej  muzyki”, 
jaki zawarty jest w jego tytule. Kompetentne 
ujęcie,  rzeczowość,  naturalność  i  przystęp-
ność  narracji,  szerokie  przedstawienie  re-
pertuaru  muzycznego,  poważne  traktowa-
nie  muzyki  –  to  jego  najważniejsze  zalety. 
Jeśli  pojmować  sens  istnienia  podręcznika 
do  muzyki  jako  swoistego  drogowskazu  na 
drodze do poznania muzyki, to podręcznik 
ten  z  pewnością  wskazuje  właściwy  kieru-
nek do tego celu.

background image

 

56 

Wychowanie Muzyczne  2  2011  

http://www.wychmuz.pl

 

Recenzje – Kronika

Małgorzata Rykowska, Zbigniew 
Szałko, Muzyka. Podręcznik 
dla gimnazjum, Wydawnictwo 
Pedagogiczne OPERON, Gdynia 2009

1.  Wybór, układ i treść zagadnień

Podręcznik  przedstawia  dzieje  muzyki 

w  tradycyjnym  porządku  epok.  Odnośne 
rozdziały  zawierają  krótkie,  ogólne  wpro-
wadzenia do poszczególnych epok, a następ-
nie  podejmują  zagadnienia  tyczące  muzyki 
i  kultury  muzycznej.  Po  każdym  rozdziale 
zamieszczono  odcinki  Zasady  muzyki.  Pod-
ręcznik  zamykają:  Śpiewnik  oraz  Tabele 
muzyczne  i  Słowniczek  muzyczny.  Ogólne 
założenie  takiej  struktury  podręcznika  jest 
bez  wątpienia  trafne.  Naturalność  logiki  tej 
struktury podważają jedynie Zasady muzyki, 
które sztucznie wplatane są w tok historycz-
ny oraz podejmują kwestie dość przypadko-
we i marginalne (np. przedtakt, taktowanie, 
skróty  pisowni  muzycznej),  niekiedy  nie-
czytelnie  je  wyjaśniając  (np.  „gama  to  skala 
z  określoną  co  do  wysokości  grupą  dźwię-
ków”, s. 18). Ewentualna powtórka z podstaw 
teorii muzyki mogłaby tworzyć osobny roz-
dział lub stanowić aneks.

Dobór  zagadnień  historycznych  jest 

spójny i reprezentatywny. Pozwala on uka-
zać  założenia,  specyfikę  i  najważniejsze 
motywy  estetyczne  kolejnych  epok.  Zagad-
nienia  przedstawione  są  w  sposób  wywa-
żony  zarówno  co  do  objętości,  jak  i  treści: 
przy niewielkich rozmiarach nie mają cech 
szkicu  czy  notatki,  a  wykazują  znamiona 
kompletności w uchwyceniu kwestii podsta-
wowych.  Niekiedy  brak  im  jedynie  jedno-
znaczności i precyzji sformułowań.

Uzupełnieniem tekstu głównego są Cie-

kawostki.  Pożyteczna  idea  pewnego  „oży-
wienia”  narracji  (nieco  „z  przymrużeniem 
oka”) w wielu miejscach została jednak po-
traktowana  opacznie,  gdy  treść  tyczy  kwe-
stii lub dzieł zasadniczych (niemających by-

najmniej  charakteru  „ciekawostek”):  mitu 
o bożku Panu, malarstwa dźwiękowego, Das 
Wohltemperierte Klavier, Kunst der Fuge czy 
nurtu wykonawstwa muzyki dawnej.

Ogólnie  dobre  wrażenie,  jakie  robi  pod-

ręcznik  (w  zakresie  bogatej  treści,  doboru 
ikonografii, potoczystości narracji) podważa-
ją – liczne niestety – ułomności. Znaczną gru-
pę stanowią błędy rzeczowe: „vianella” (s. 38) 
zamiast  vilanella,  „Henryk  Schulz”  (s.  57) 
zamiast Heinrich Schütz (spolszczanie imion 
jako  zasadę  trzeba  odrzucić,  inaczej  będzie-
my  pisali  np.  Jerzy  Gershwin),  „styl  koncer-
tujący, który polegał na prezentowaniu przez 
instrumentalistów w czasie koncertu swoich 
umiejętności wykonawczych” (s. 59), „klasy-
cyzm wprowadził nową technikę kompono-
wania – homofonię” (s. 77), określenie formy 
II części cyklu sonatowego jako „pieśń” (s. 78) 
zamiast  „forma  pieśni”,  Elsner  jako  „jeden 
z  pierwszych  nauczycieli”  Chopina  (s.  84), 
„okres Młodej Polski jest również nazywany 
neoromantyzmem”  (s.  137),  zaliczenie  Kar-
łowicza do Młodej Polski (s. 138, 139), której 
przedstawicielem formalnie nie był, choć po-
zostawał jej bliski ideowo, określenie flamen-
co  jako  tańca  (s.  171),  „bandonion”  (s.  171) 
zamiast bandoneon.

Jest  też  kilka  niekonsekwencji:  stwier-

dzenie  niewystarczalności  rytmiki  modal-
nej  w  kontekście  rozwoju  polifonii  (s.  36) 
przy braku omówienia tej rytmiki; niepełne 
przedstawienie  formy  sonatowej  (s.  79):  za 
podaniem jej faz (nie: części) musi pójść in-
formacja o ich istocie i zarazem dramaturgii 
tej formy, inaczej z określeń tych nic nie wy-
nika;  w  odniesieniu  do  muzyki  konkretnej 
(s. 148) brak zasadniczej informacji o prze-
twarzaniu 

dźwięków 

zarejestrowanych 

w naturze; podawanie szeregu nazw stylów 
czy rodzajów współczesnej muzyki pop bez 
ich objaśnienia (s. 148–149).

Występuje  także  wiele  stwierdzeń,  które 

zwykle  zawierają  wprawdzie  źdźbło  praw-
dy, ale w proponowanym kształcie nie mogą 

background image

 

http://www.wychmuz.pl 

Wychowanie Muzyczne  2  2011 

57

Recenzje – Kronika

być  zaakceptowane:  twierdzenie,  że  najważ-
niejszą cechą notacji menzuralnej było to, że 
„ustalała  dokładnie  czas  trwania  poszcze-
gólnych  nut”  (s.  36);  „Palestrina  znany  był 
z  tego,  że  [...]  stosował  zapis  nutowy,  zwany 
nota  contra  notam  [...],  który  pozwalał  słu-
chaczowi  mieć  wrażenie,  że  słyszy  akordy” 
(s.  49);  „akompaniament  w  sonatach  stano-
wiły  instrumenty  basowe  (fagot,  klawesyn, 
organy)” (s. 60); „skomplikowane polifonicz-
ne dzieła barokowe ustąpiły wówczas miejsca 
utworom  [klasycznym]  o  ściśle  określonej 

budowie” (s. 76); informacja, że na przestrze-
ni wieku XIX zwiększyła się skala fortepianu 
„z 7 oktaw na początku wieku do 7¼ oktawy 
pod  koniec  wieku”  (s.  106);  twierdzenie,  że 
dzieła Wagnera są rzadko wykonywane, gdyż 
„stawiają wykonawcom specyficzne wymogi, 
np.  śpiewak  operowy  musiał  być  jednocze-
śnie dobrym aktorem” (s. 119), w arii Skuło-
by  „śpiewak  wydobywa  jeden  z  najniższych 
dźwięków – fis” (s. 117) itd. Ponadto pojawia-
ją się niedopatrzenia, np. z toku wywodu wy-
nika, że klawesyn istniał przed klawikordem 
(s. 41–42), mało poglądowa jest seria dodeka-
foniczna – z tercjami, kończąca się tonalnym 
skokiem kwinty czystej (s. 140).

Niedosyt  budzi  omówienie  jazzu:  zbyt 

ogólnikowe,  nieuwzględniające  specyfiki 
tej muzyki (s. 151–152), brak jest rozróżnie-
nia  muzyki  ludowej  i  stylizacji,  w  wyniku 
czego zespół Mazowsze „wykonuje muzykę 
ludową z różnych regionów Polski” (s. 167), 
a Czardasz V. Montiego jest przykładem wę-
gierskiej  muzyki  ludowej  (s.  170).  Brak  za-
sadniczych  rozróżnień  skutkuje  także  wy-
mienieniem  jednym  tchem  jako  zespołów 
folkowych:  Orkiestry  św.  Mikołaja,  Golec 
uOrkiestry i Kwartetu Jorgi (s. 175).

Znaczne  walory  edukacyjne  mają  roz-

maite  zestawienia  i  tabele.  W  podręczniku 
zamieszczono  kilkanaście  takich  „tabel”: 
obok  standardowych  i  poglądowych  (Po-
dział  nut  –  raczej:  wartości  rytmicznych, 
klasyfikacja  instrumentów  muzycznych)  są 
też takie, które przedstawiają kwestie drob-
ne  i  niewymagające  układu  tabelarycznego 
(Nuty  [!]  przedłużone  za  pomocą  kropki, 
Dwie nuty jednakowej wysokości łączące się 
w  jedną  całość  –  przy  czym  owa  wysokość 
nie  jest  pokazana,  gdyż  nuty  przedstawio-
ne  są  bez  pięciolinii)  lub  dość  kuriozalne 
w założeniu (Rozmieszczenie nut w taktach, 
s. 201). I tu autorzy nie ustrzegli się niezręcz-
ności lub przeoczeń: zestawienie pt. Oktawy 
na  klawiaturze  (s.  202)  nie  zawiera  nazw 
owych  oktaw,  tonacje  C-dur/a-moll  wpisa-
no  do  tonacji  krzyżykowych  i  bemolowych 
(tamże),  w  tabeli  Główne  elementy  dzieła 
muzycznego (s. 204) zabrakło artykulacji.

W  Słowniczku  muzycznym  wiele  po-

jęć  (np.  a  cappella,  aleatoryzm,  atonalność, 
cheironomia,  etniczna  muzyka  itd.)  wyja-
śnionych jest w sposób wieloznaczny, ogól-
nikowy, niepełny i zbyt uproszczony, co za-
mazuje ich istotę.

2.  Definiowanie muzyki 

(implicite bądź explicite)

Autorzy nie podejmują explicite rozważań 

tyczących pojmowania muzyki, jej natury czy 
istoty. O kwestiach tych wnioskować można 

background image

 

58 

Wychowanie Muzyczne  2  2011  

http://www.wychmuz.pl

 

Recenzje – Kronika

zatem  jedynie  pośrednio.  Z  zastosowanego 
sposobu  opisywania  muzyki  wyłania  się  na 
ogół podejście traktujące muzykę jako dzie-
dzinę mającą wymiar artystyczny, opartą na 
solidnych podstawach konstrukcyjno-warsz-
tatowych  i  zarazem  integralnie  wpisaną 
w kulturę. O ile podejście to jest wystarcza-
jące w odniesieniu do przedstawionej w pod-
ręczniku muzycznej przeszłości, o tyle w cha-
rakterystyce współczesnej sytuacji w muzyce 
nie ma już (bo nie może mieć) zastosowania. 
Sam dobór tytułów podrozdziałów wskazuje, 
że  ogólna  refleksja  tycząca  sposobów  rozu-
mienia i funkcjonowania muzyki we współ-
czesnej kulturze byłaby nie tyle cennym uzu-
pełnieniem,  ile  niezwykle  przydatną  próbą 
ukazania  i  skomentowania  współczesnego 
zróżnicowania  dziedziny  muzyki.  Za  tytu-
łem:  Jazz  –  muzyka  rozrywkowa  i  artystycz-
na  nie  następuje  rozwinięcie  tego  dualizmu 
(inna  sprawa,  czy  jazz  byłby  dla  tej  kwestii 
dobrym  materiałem).  Kolejne  tytuły:  Muzy-
ka  filmowa,  Muzyka  komputerowa,  Muzyka 
rozrywkowa,  Muzyka  ludowa,  Muzyka  fol-
kowa, przywołujące pojęcia i rodzaje muzyki 
ze swej natury niejednoznaczne i podlegające 
różnym kryteriom formalnym, estetycznym, 
funkcjonalnym  czy  aksjologicznym,  wzma-
gają jeszcze ów niedosyt. Rzecz jest złożona, 
a  uogólnienia  zawsze  ryzykowne,  o  czym 
świadczyć może np. zdanie: „W tych cywili-
zacjach [Egiptu, Chin, Indii, Grecji, Rzymu] 
muzyka była wytworem myśli ludzkiej, a nie 
tylko  odruchem  serca,  jak  w  kulturach  pry-
mitywnych” (s. 9). Wydaje się jednak, że już 
samo  postawienie  wspomnianych  kwestii 
(choćby w formie pytania, tematu do dyskusji 
itp.) byłoby zasadne. Inaczej – bez komenta-
rza – muzyka elektroniczna stoi obok hip-ho-
pu, a aleatoryzm obok techno (s. 148–149).

3.  Repertuar muzyczny 

– dobór i sposób przedstawienia

Dobór  proponowanej  do  słuchania  li-

teratury  muzycznej  w  poszczególnych  epo-

kach  czy  rozdziałach  jest  bardzo  zróżni-
cowany:  jaskrawo  ubogi  w  odniesieniu  do 
średniowiecza  i  renesansu  (dziwi  np.  brak 
renesansowej  mszy,  utworów  Gomółki 
i  Wacława  z  Szamotuł),  znacznie  bogatszy 
w  kolejnych  epokach  (choć  i  tu  zaskakuje 
np. brak kompozycji Mozarta, romantycznej 
arii operowej, Debussy’ego, muzyki jazzowej 
czy umieszczenie piosenki Nie oczekuję dziś 
nikogo jako jedynego utworu z dorobku Lu-
tosławskiego).  Trudno  zatem  ocenić  zestaw 
literatury muzycznej jako w pełni reprezen-
tatywny.

Za  uzupełnienie  tego  braku  nie  można 

uznać piosenek umieszczanych po kolejnych 
rozdziałach:  Odys  po  starożytnej  Grecji, 
Bardzo  smutnej  piosenki  retro  po  starożyt-
nym  Rzymie,  Kasztanów  po  romantyzmie 
czy Remedium po impresjonizmie (jakie jest 
uzasadnienie  takiego  zabiegu?).  Podobnie 
proponowane uczniom do wykonania utwo-
ry  z  epoki  nie  mogą  dać  realnego  wglądu 
w  świat  brzmieniowy  średniowiecza,  rene-
sansu czy baroku i to z trzech przynajmniej 
powodów:  proponowanej  obsady  (dzwon-
ki,  flet,  keyboard,  fortepian,  gitara),  braku 
odniesienia  do  wersji  pod  tym  względem 
wiarygodnych, umiejętności wykonawczych 
uczniów.

Niezrozumiałe  są  pewne  propozycje: 

piosenka Nim przyjdzie wiosna w rozdziale 
Nowe i najnowsze gatunki muzyczne (gdzie 
mówi  się  o  muzyce  konkretnej,  aleatory-
zmie  i  muzyce  elektronicznej),  Summerti-
me w rozdziale Jazz (jako jedyny utwór, ale 
nie  jest  to  wszak  kompozycja  jazzowa)  czy 
wspomniane  przykłady  rzekomej  muzyki 
ludowej.  Podobnie  nieuzasadnione  są  (bę-
dące  manierą  wielu  podręczników)  propo-
zycje  słuchania  „fragmentów”  czy  „począt-
ków”  utworów:  takie  sugestie  znajdujemy 
na  s.  77,  79,  82,  112,  123,  141.  Zagadnienie 
polskich tańców ludowych omówione w ra-
mach  baroku  (s.  67–69)  z  wielu  względów 
lepiej umieścić w wieku XIX: podane przez 

background image

 

 

http://www.wychmuz.pl 

Wychowanie Muzyczne  2  2011 

59

Recenzje – Kronika

autorów  przykłady  muzyczne  pochodzą 
z tego właśnie okresu.

W  kilku  przypadkach  błędnie  poda-

wane  są  tytuły  utworów:  wymieniane  jako 
dwie  kompozycje  Skriabina:  „III  symfonia 
C-dur,  Boski  poemat”  (s.  136),  to  w  rzeczy-
wistości  jeden  utwór:  III  Symfonia  c-moll 
„Boski poemat”, kompozycja Cage’a nosi ty-
tuł 4’33’’ (tacet) nie zaś Silence (s. 145), utwór 
Góreckiego  to  Symfonia  pieśni  żałosnych, 
nie „żałobnych” (s. 147). Niezrozumiałe jest 
też podanie tytułu kompozycji Musorgskie-
go Noc na Łysej Górze w brzmieniu Noc na 
Bald  Mountain  (s.  112).  Gdzie  indziej  pro-
ponowane  są  zaskakujące  transkrypcje: 
(Sonata  cis-moll  „Księżycowa”  Beethovena 
w „wersji na fortepian i orkiestrę” (s. 82), Ave 
Maria Schuberta „wersja z orkiestrą” (s. 97) 
czy Summertime w „wersji na orkiestrę i roz-
rywkowy zespół muzyczny” (s. 152). Nie do 
zaakceptowania jest także sam pomysł „har-
monizacji” Hajduckiego (s. 47).

4.  Sposób komentowania muzyki, 

język mówienia o muzyce

Tok  narracji  jest  rzeczowy,  sięgający  do 

terminologii  muzycznej,  podany  w  cieka-
wej i przystępnej formie. Koncentruje się na 
tendencjach,  procesach,  rodzajach  muzyki 
i gatunkach, w które dopiero – w osobnych 
notkach – wpisane zostały sylwetki i doko-
nania kompozytorów. Ujęcie takie pozwala 
niejako  snuć  pewną  opowieść  (o  dziejach 

muzyki),  nadaje  przekazowi  potoczystość 
i przejrzystość w przedstawianiu następstwa 
zjawisk.  Jest  to  cenne  w  przypadku  ujęcia, 
dla  którego  zasadniczy  pozostaje  tryb  hi-
storyczny. W trybie tym wyodrębnione zo-
stały  zagadnienia  ukazujące  sposoby  kon-
struowania muzyki, co w pewnym zakresie 
pozwala  uchwycić  jej  aspekty  formalno-
-techniczne  (niekiedy  jednak  niezręczności 
językowe  wypaczają  treści  merytoryczne). 
Autorzy nie ustrzegli się tu błędów: stwier-
dzenia  istnienia  w  starożytności  „uczelni 
muzycznych”  (s.  9);  traktowania  fidel  jako 
rzeczownika  rodzaju  męskiego  (s.  24)  za-
miast  żeńskiego;  w  tekście  Bogurodzicy: 
„Bożyszcze” zamiast „Bożycze” (s. 31), „wir-
tuozerski”  zamiast  wirtuozowski  (s.  172), 
objaśnienie cis, dis itd. jako „nazw podwyż-
szonych krzyżykiem o półton” (s. 203).

Podsumowanie

Charakterystyczną  cechą  podręcznika 

jest dobre rozplanowanie całości i uwzględ-
nienie  najistotniejszych  zagadnień  z  dzie-
jów muzyki. Muzyka jawi się tu jako ważny 
składnik  kultury,  a  zarazem  dziedzina  po-
siadająca własne oblicze. Z treścią omówień 
nie  koresponduje  jednak  dobór  odnośnej 
literatury muzycznej, która wymaga zasad-
niczego  uzupełnienia.  Niezbędna  byłaby 
także  gruntowna  korekta  merytoryczna 
i  językowa  (znaczna  ilość  błędów  podważa 
wiarygodność przekazu).