background image

R. Techman, Armia radziecka w gospodarce morskiej Pomorza 
Zachodniego w latach 1945-1956, Poznań 12003, s. 19-73. 
 

 

STACJONOWANIE WOJSK RADZIECKICH  

NA POMORZU ZACHODNIM 

W LATACH 1945-1956  

 

 
 

1. Polityczno-militarne aspekty podległości Polski ZSRR. 

 
 

a. Ogólne uwarunkowania polityczne. 

 
 

Począwszy  od  jesieni  1943  r.  toczyła  się  na  arenie  międzynarodowej 

decydująca  batalia  o  miejsce  Polski  w  powojennej  Europie.  W  wyniku  układów 
jałtańskiego i poczdamskiego, jak również ukształtowania się rzeczywistej sytuacji po 
wkroczeniu Armii Czerwonej na byłe tereny Rzeczypospolitej i ziemie poniemieckie, 
Polska  skazana  została  na  kuratelę  Związku  Radzieckiego,  który  w  swej  strategii 
bezpieczeństwa  oraz  ekspansji  ideologicznej  dążył  do  otoczenia  się  pierścieniem 
państw  sojuszniczych.  Warszawa  co  najwyżej  mogła  mniej  lub  bardziej  zmniejszać 
ucisk  tej  "opieki",  lecz  całkowicie  uwolnić  się  od  niej  nie  była  w  stanie  i  została 
włączona  w  ukształtowany  system  stalinowski.  Kreml  kierował  się  w  swych 
poczynaniach precyzyjnym planem przebudowy politycznej, społecznej i gospodarczej 
krajów na swej zachodniej granicy, wiedząc dobrze, iż przyniesie on nie gorsze wyniki 
zabezpieczenia wpływów, niż inkorporacja, która groziła oporem podporządkowanych 
społeczeństw i całkowitym naruszeniem współpracy z Zachodem

1

.  

 

Moskwa  w  sposób  faktyczny  decydowała  o  losach  Ziem  Odzyskanych, 

gwarantując granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej, bez której Rzeczypospolita po utracie 
kresów  wschodnich  byłaby  państwem  kadłubowym,  o  istotnie  ograniczonych 
możliwościach  rozwoju.  Uzyskanie  nabytków  na  zachodzie  i  północy  dawało 
możliwość  przyjęcia  ogromnej  liczby  przesiedleńców  z  terenów  zabużańskich, 
wyrzuconych  stamtąd  w  wyniku  radzieckiej  polityki  imperialnej,  gospodarczego 

                                                          

1

  W.  Borodziej,  Od  Poczdamu  do  Szklarskiej  Poręby.  Polska  w  stosunkach  międzynarodowych  1945-1947, 

Londyn 1990, s. 123-128; K. Kersten, Między wyzwoleniem a zniewoleniem. Polska 1944-1956, Londyn 1993, 
s.  17-18;  H.  Bartoszewicz,  Polityka  Związku  Sowieckiego  wobec  państw  Europy  Środkowo-Wschodniej  w 
latach  1944-1948,  Warszawa  1999,  s.  14-51;  J.  C.  Malinowski,  Istota  polityki  Rosji  w  Polsce  w  latach  1944-
1990, w: Spór o ocenę historii Polski powojennej (1944-1989) pod red. Władysława Ważniewskiego, Prace IH 
Wyższej Szkoły Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach, nr 21, Siedlce 1998,  s. 111-128 - ten ostatni najostrzejszy 
w swym tonie. 

background image

wykorzystania  długiego  wybrzeża  morskiego  i  arterii  odrzańskiej,  zintensyfikowania 
rolnictwa i rozbudowy wielu gałęzi przemysłu. W tych warunkach polscy komuniści, 
którzy utrzymywali władzę dzięki Stalinowi i jego Armii Czerwonej, ale także spora 
część  społeczeństwa  (silnym  jego  spoiwem  były  właśnie  zdobycze  terytorialne), 
przekonana  o  atrakcyjności  zasiedlania  nowych  terenów,  gotowi  byli  zaakceptować 
znaczne  ograniczenie  suwerenności  państwowej  za  cenę  ich  przyłączenia  do  Polski

2

Fakt  więc,  że  zachodnia  granica  wytyczona  została  na  linii  Odry  i  Nysy  Łużyckiej 
dzięki poparciu Kremla, a wbrew stanowisku amerykańsko-angielskiemu, dodatkowo 
wiązał Warszawę z Moskwą, podobnie jak zespalał ją rewizjonizm niemiecki

3

 

Kremlowscy  przywódcy  zdawali  sobie  doskonale  sprawę  z  ogromnego 

znaczenia dla Rzeczypospolitej obszarów na północy i zachodzie, dając wyraźnie do 
zrozumienia  w  rozmowach  z  polskimi  działaczami  partyjnymi  i  gospodarczymi  ile 
Polska im zawdzięcza. Codzienna praktyka związana z pobytem Armii Czerwonej na 
tych  terenach  czy  nie  do  końca  przekonywujące  zapisy  oficjalnych  układów  polsko-
radzieckich, niewątpliwie wpływały na niepewność wśród Polaków co do korzystnych 
postanowień  przyszłej  konferencji  pokojowej.  Istniejący  więc  stan  tymczasowości, 
wynikający najbardziej chyba z braku międzynarodowych ustaleń, przez kilka dekad 
zmuszał Warszawę do ciągłego zabiegania o poparcie jedynego gwaranta i wskazywał 
na  konsekwencje  ewentualnego  oporu.  Rozumiały  to  zarówno  elity  opozycyjne  w 
kraju jak i kręgi rządowe w Londynie - gen. Bór-Komorowski zauważał w 1951 r., że 
"po oderwaniu ziem wschodnich, a przyłączeniu ziem zachodnich - Rosja trzyma stale 
Polskę w szachu i w zależności od siebie
"

4

. Inne więc rozwiązania niż przejęcie władzy 

przez komunistów przy zastosowaniu różnych środków do przemocy i unicestwiania 
przeciwników włącznie (w krótszym bądź dłuższym okresie czasu wobec poważnej w 
pierwszych  latach  opozycji),  a  tym  samym  dominacja  radziecka  w  Polsce,  nie 
wchodziły właściwie w rachubę

5

 

Ziemie  zachodnie  i  północne  stanowiły  również  istotny  czynnik  w  walce  o 

narzucenie Rzeczypospolitej obcego jej ustroju. To dzięki "hasłu ich przyłączenia, a 
później  zagospodarowania  nowa  władza  -  mimo  obciążenia  zarzutem  agenturalności 
wobec obcego mocarstwa i rezygnacji na jego rzecz z blisko połowy terytorium kraju - 
zyskiwała  poważne  atuty  w  dążeniu  do  pozyskania  akceptacji  społeczeństwa.  Dla 

                                                          

2

 A. Makowski, Pomorze Zachodnie w polityce Związku Radzieckiego w 1945 r., Przegląd Zachodniopomorski, 

1992, z. 2, s. 54-56. 

3

 W. Borodziej, op.cit., s.  

4

 Podaję za: T. Wolsza, Rząd RP na obczyźnie wobec wydarzeń w kraju 1945-1950, Warszawa 1998, s. 104. 

5

  K.  Kersten,  op.cit.  s.  17-18;  A.  Makowski,  op.cit.,  s.  55;  S.  Łach,  Społeczno-gospodarcze  aspekty 

stacjonowania  Armii  Czerwonej  na  ziemiach  odzyskanych  po  II  wojnie  światowej,  w:  Władze  komunistyczne 
wobec  ziem  odzyskanych  po  II  wojnie  światowej.  Materiały  z  konferencji  pod  red.  S.  Łacha,  Słupsk  1997,  s. 
256. 

background image

wielu,  nawet  niechętnych  lewicy,  idea  kolonizacji  Zachodu  była  wystarczająco 
atrakcyjna, by twórczo włączyć się w nową rzeczywistość
"

6

 

Polityka radziecka nie do końca pozbawiona była dwulicowości wobec Polski, 

tego  "bękarta  Europy",  jak  kilka  lat  wcześniej  wyrażał  się  o  kraju  nad  Wisłą 
Wiaczesław  Mołotow.  Zapewnienia  Kremla  o  słuszności  polskich  roszczeń 
terytorialnych  nie  miały  tej  mocy  sprawczej,  by  stanowić  niezachwiane  gwarancje  i 
całkowicie  uspokoić  władze  i  społeczeństwo  Rzeczypospolitej

7

.  Wprawdzie 

przywódcy  radzieccy  nigdy  publicznie  nie  wypowiedzieli  się  przeciw  ograniczeniu 
Polsce nowych nabytków terytorialnych, ale Stalin rozgrywał przede wszystkim swoje 
interesy. Dążąc do przesunięcia granic państwa polskiego możliwie daleko na zachód, 
musiał  uwzględniać  fakt,  iż  linia  Odry  i  Nysy  Łużyckiej  stanowi  wobec  niejasnej 
przyszłości Niemiec co najmniej granicę radzieckiej strefy wpływów

8

. Była ona także 

ważnym  elementów  bitwy  o  kraj  nad  Łabą,  co  pokazały  śmielsze  wypowiedzi 
niemieckie z 1946 r. o tymczasowości granicy wschodniej tego państwa, które miały 
swe  podłoże  w  romowach  z  rosyjskimi  dostojnikami.  Ci  ostatni  bowiem  dawali 
interlokutorom  nadzieję  na  zmianę  dotychczasowego  stanu  rzeczy,  łudząc  się,  iż 
wybory  w  Niemczech  zdecydowanie  wygrają  komuniści,  a  tym  samym  Moskwa 
rozszerzy swe wpływy na zachód

9

. Ostatecznie pełna kontrola państwa niemieckiego 

okazała  się  fikcją,  stąd  też  podważanie  ustaleń  poczdamskich  po  mowie  Byrnesa  w 
Stuttgarcie,  zmusiło  Rosjan  do  jednoznacznych  wypowiedzi  za  linią  Odry  i  Nysy 
Łużyckiej

10

.  Celnie  skomentował  to  W.  Borodziej:  "Tak  jak  dla  Waszyngtonu  brak 

szans w Polsce przesądził o poparciu dla Niemców, tak dla Moskwy nad wyraz wątłe 
szanse  w  grze  o  całe  Niemcy  przesądziły  o  poparciu  dla  Polaków
"

11

.  Faktem  jest 

jednak,  iż  to  wyłącznie  dla  swoich  interesów  ZSRR  rozgrywał  kartę  polską  i 
niemiecką, w sposób instrumentalny traktując granicę między obu państwami. 
 

Dla  rządu  emigracyjnego  w  Londynie  i  liderów  stronnictw  politycznych  na 

obczyźnie,  najważniejszym  wyznacznikiem  sowietyzacji  Polski  była  okupacja  kraju 
przez  Armię  Czerwoną

12

.  Obecność  regularnych  formacji  zbrojnych  i  wojsk 

wewnętrznych  w  Polsce  oraz  w  innych  krajach  ościennych,  umożliwiała  Kremlowi 
realizację  polityki  podporządkowania  tego  regionu.  Nie  na  darmo  przecież  Stalin  w 
rozmowie  z  jugosłowiańskim  przywódcą  Milovanem  Djilasem  (kwiecień  1945  r.) 
twierdził: "Ta wojna jest inna od konfliktów przeszłości: na zajętym terenie zwycięzca 

                                                          

6

 A. Makowski, op.cit, s. 55. 

7

 Ibidem, s. 56. 

8

 W. Borodziej, op.cit, s. 277; H. Bartoszewicz, op.cit, s. 167. 

9

  W.  Borodziej,  op.cit.,  s.  301,  303;  A.  Skrzypek,  Strategia  Związku  Radzieckiego  podczas  "zimnej  wojny", 

Dzieje Najnowsze, 1997, nr 2, s. 7; H. Bartoszewicz, op.cit. s. 271-273. 

10

 W. Borodziej, op.cit, s. 283, 286, 290. 

11

 Ibidem, s. 307. 

12

 T. Wolsza, op.cit., s. 99-101. 

background image

ustanawia  swój  system  społeczny.  Każdy  wprowadza  swój  system  tam,  gdzie  dotrze 
jego armia. Nie może być inaczej
"

13

. Kontrola wojskowa znacznej części kontynentu 

europejskiego pozwalała Moskwie na bezpośrednie lub pośrednie przez uległe partie 
komunistyczne  rozstrzyganie  kwestii  terytorialnych,  ustalanie  składów  i  programów 
rządów  itd.  Niektóre  tylko  kwestie  ze  względu  na  zobowiązania  wobec  wielkich 
mocarstw  musiała  ona  w  pierwszych  powojennych  latach  konsultować  ze  Stanami 
Zjednoczonymi i Wielką Brytanią

14

.  

 

Bez  udziału  i  pomocy  radzieckich  wojsk  nie  mogło  więc  być  mowy  o 

powstaniu  i  utrwaleniu  się  komunistycznego  rządu  w  Polsce.  Wobec  braku  poparcia 
społecznego,  słabości  organizacyjnej  i  niewielkiego  doświadczenia,  rodzący  się 
system  musiał  zdawać  się  na  siły  zewnętrzne.  O  podstawowym  znaczeniu  swoich 
formacji  w  tym  procesie  otwarcie  mówił  sam  Stalin,  który  w  październiku  1944  r. 
oceniając sytuację na ziemiach polskich twierdził, że "Wy macie teraz taką siłę, że jeśli 
powiecie 2 razy 2 jest 16, to wasi przeciwnicy potwierdzą to
" oraz - odnosząc się do 
słabości  aparatu  partyjnego  -  "Jak  tak  patrzę  na  waszą  pracę,  to  -  gdyby  nie  było 
Czerwonej  Armii  -  to  przez  tydzień  was  nie  byłoby
"

15

.  Zbieżny  z  tymi  ocenami  był 

właściwie  pogląd  polskich  komunistów,  którzy  przyznawali  wprost,  że  radziecka 
obecność "z jednej strony paraliżuje, obezwładnia i dezorganizuje siły reakcyjne, a z 
drugiej  strony  ułatwia  organizowanie  się  sił  demokratycznych  i  podnosi  wśród 
proletariatu wiarę w swą przyszłość i w swe własne siły
"

16

 

Dominacja  ZSRR  była  więc  realizowana  przy  pomocy  siły  militarnej  oraz 

wewnętrznego  zaplecza  w  postaci  partii  komunistycznej,  która  posłusznie 
wykonywała  plany  Kremla.  Nieliczna  grupa  komunistów  polskich  dzięki 
"bagnetowemu  wsparciu"  miała  dogodne  warunki  do  przejęcia  władzy.  Wszelkie 
symptomy  zagrażające  narzuconemu  ustrojowi  były  tłumione  w  różny  sposób  w 
zależności od sytuacji: albo naciskami politycznymi, szantażem ekonomicznym czy w 
ostateczności  -  przemocą.  Moskwa  miała  przemożny  wpływ  na  politykę  zagraniczną 
Polski  i  jej  wewnętrzne  stosunki,  zapewniła  sobie  trwałe  oddziaływanie  na  kierunek 
rozwoju  ekonomicznego  poprzez  wymuszenie  korzystnych  umów  handlowych. 
Unifikacja  z  Kremlem  dokonywała  się  na  wielu  poziomach:  od  ideologicznego, 
politycznego  i  militarnego  po  gospodarczy  -  proces  sowietyzacji  był  powolny,  lecz 
trwały, i Polska stopniowo przekształcana była na wzór radziecki

17

                                                          

13

 Podaję za W. Borodziej, op.cit., s. 128. 

14

 H. Bartoszewicz, op.cit., s. 144. 

15

 Dokumenty do dziejów PRL zeszyt 2: Protokoły posiedzeń Biura Politycznego KC PPR 1944-1945, oprac. 

Aleksander Kochański, Warszawa 1992, s. 23-24: prot. nr 5 z posiedz. KC z 9.10.1944. 

16

 Ibidem, Aneks: "Wytyczne dla oceny sytuacji politycznej" do prot. z posiedz. BP KC PPR z 6.10.1945. 

17

 K.Kersten, Międzynarodowe uwarunkowania przemian ustrojowych w Polsce, w: 50 lat Polski na Pomorzu 

Zachodnim.  Polityka-Społeczeństwo-Kultura,  materiały  z  sesji  naukowej  pod  red.  K.  Kozłowskiego  i  E. 
Włodarczyka, Szczecin 1996, s. 10-14; M.Golon, Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce w latach 
1945-1956. Okupant w roli sojusznika, Czasy Nowożytne, 1999, t.6, s. 63. 

background image

 

b. Komendantury wojenne. 

 
 

W  związku  z  rozpoczęciem  działań  Armii  Czerwonej  na  ziemiach  starych 

Rzeczypospolitej  w  połowie  1944  r.  powstała  konieczność  uregulowania  stosunków 
między  polskimi  władzami  a  radzieckim  dowództwem  wojskowym.  Na  mocy 
porozumienia  zawartego  26  lipca  w  Moskwie,  Polski  Komitet  Wyzwolenia 
Narodowego w Lublinie przejął sprawy związane z tworzeniem terenowych organów 
administracyjnych,  jakkolwiek  bezpośrednią  gestię  nad  nimi  obejmował  dopiero 
wtedy, gdy właściwa im część terytorium Polski przestawała być strefą bezpośrednich 
operacji  wojennych

18

.  Dzień  później  zostało  zawarte  wymuszone  przez  Stalina 

porozumienie o granicach, newralgiczne dla strategii wobec Ziem Odzyskanych, które 
miały  przypaść  Polsce  w  charakterze  rekompensaty  za  przekazane  ZSRR  tereny 
wschodnie

19

.  

 

Struktura organizacyjna radzieckiego zarządu wojennego na wschód od Wisły, 

przeniesiona następnie na tereny poniemieckie, budowana była właściwie w oparciu o 
instrukcję  sztabu  1.  Frontu  Białoruskiego  z  23  sierpnia  1944  r.  (rozwiniętą  potem  w 
kolejnych  dokumentach),  która  stwierdzała,  że:  "W  celu  utrzymania  należytego 
porządku  w  strefie  działań  wojennych  na  wyzwolonych  terenach  Polski  -  w  każdym 
mieście  powiatowym  i  gminnym  ośrodku  administracyjnym,  w  większych 
miejscowościach (nie będących administracyjnym ośrodkiem powiatu czy gminy) oraz 
na większych i węzłowych stacjach kolejowych i szlakach wodnych, natychmiast po ich 
wyzwoleniu należy wyznaczyć komendanta wojskowego
"

20

. Oprócz zasad regulujących 

warunki  powstania  komendantur,  określała  ona  również  zakres  ich  praw  i 
obowiązków,  co  było  szczególnie  ważne  wobec  jednoczesnego  rozpoczynania 
czynności na dawnych terenach Rzeczypospolitej przez polskie władze. 
 

Ustalenia jałtańskie oraz bliska perspektywa objęcia terytorium Niemiec przez 

Armię Czerwoną w wyniku ofensywy styczniowej, spowodowały wydanie 20 lutego 
1945  r.  przez  Państwowy  Komitet  Obrony  ZSRR  (GOKO)  uchwały  mającej  istotne 
znaczenie  dla  ustalenia  zachodniej  granicy  Polski  i  ustanowienia  jej  władz  na  tym 
obszarze.  Stwierdzała  ona  mianowicie,  że  do  czasu  przyszłej  konferencji  pokojowej 
zarówno  Świnoujście  jak  i  Szczecin  oraz  tereny  na  wschód  od  rzeki  Odry  do  ujścia 

                                                          

18

 Dokumenty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich, t. VIII,  s. 155-157: Porozumienie między 

PKWN  i  rządem  ZSRR  o  stosunkach  między  radzieckim  wodzem  naczelnym  a  polską  administracją  po 
wkroczeniu wojsk radzieckich na terytorium Polski. 

19

 Ibidem, s. 158-159. 

20

  Instrukcja  Sztabu  1  Frontu  Białoruskiego  z  23  VIII  1944  r.  dla  radzieckich  komendantów  wojskowych  na 

wyzwolonych  terenach  Polski,  określająca  ich  prawa  i  obowiązki  (podpisana  przez  K.  Rokossowskiego  i 
K.F.Tielegina),  w:  Pomoc  Armii  Radzieckiej  dla  Polski  w  świetle  dokumentów  z  lat  1944-1945,  oprac.  F. 
Zbiniewicz, "Wojskowy Przegląd Historyczny", 1968, nr 1, s 358. 

background image

Nysy  (zachodniej)  należeć  miały  do  państwa  polskiego,  upoważniając  rząd 
warszawski do zaprowadzenia tam swojej administracji

21

. Ustalała zarazem głębokość 

strefy  przyfrontowej  (60-100  km),  gdzie  nadal  działałby  radziecki  zarząd  wojskowy. 
Do  niego  należała  ostateczna  decyzja  w  sprawach  poniemieckiego  majątku: 
wykorzystania  na  miejscu  dla  potrzeb  Armii  Czerwonej  przedsiębiorstw 
przemysłowych,  urządzeń  i  materiałów  czy  ich  demontażu  i  wywozu  na  terytorium 
ZSRR

22

 

W  ramach  każdego  ze  sztabów  frontowych  powstały  tzw.  Otdieły  po 

Rukowodstwu  Wojennymi  Komiendanturami  (czyli  Wydziały  ds.  Komendantur). 
Szefami  służb  komendanckich  1.  i  2.  Frontu  Białoruskiego,  które  swym  zasięgiem 
objęły  Pomorze  Zachodnie,  byli  gen.  gen.  K.F.  Tielegin  oraz  N.J.  Subbotin.  Pod 
względem operacyjnym komendanci terenowi (powiatowi) podlegali radzie wojennej 
danej  armii,  w  której  pasie  działania  się  znajdowali.  Ta  organizacyjna  konieczność 
stwarzała  jednak  poważne  trudności  związane  z  przesuwaniem  się  formacji  lub 
nowymi  zadaniami  bojowymi  -  zwłaszcza  właśnie  na  Pomorzu  Zachodnim,  gdzie 
prowadziły działania dwa wspomniane fronty i gdzie przegrupowania wojsk zmieniały 
podporządkowanie komendantur.  
 

26  lutego  1945  r.  Rada  Ministrów  RP  powołała  pełnomocników  Rządu 

Tymczasowego przy poszczególnych dowództwach: 1. Frontu Ukraińskiego (Dolny i 
Opolski Śląsk - ppłk E. Szyr), 2. Frontu Białoruskiego (Pomorze Zachodnie, Ziemia 
Lubuska - ppłk Leonard Borkowicz), 3. Frontu Białoruskiego (Warmia i Mazury - płk 
J.  Prawin)

23

.  Byli  oni  do  połowy  marca  1945  r.  jedynymi  przedstawicielami  władz 

polskich na tych terenach, a zakres ich obowiązków obejmował zaspokojenie potrzeb 
walczących  jednostek  i  regulowanie  stosunków  między  organami  cywilnymi  i 
wojskowymi.  Sposoby  realizacji  zadań  administracyjnych  i  gospodarczych 
pełnomocnicy uzgadniali bezpośrednio z radami wojennymi poszczególnych frontów, 
natomiast w terenie z komendanturami wojennymi. 
 

Władza  komendantów,  powoływanych  przez  sztaby  poszczególnych  frontów, 

oparta  była  na  konwencji  haskiej  oraz  na  regulaminie  praw  i  zwyczajów  wojny 
lądowej i zasad okupacji wojennej, uchwalonym 18 października 1907 r

24

. Komendant 

                                                          

21

 H. Bartoszewicz, op.cit., s. 123. 

22

 Dokumenty i materiały..., t. VIII, s. 397-399; H. Różański, Śladem wspomnień i dokumentów (1943-1948), 

Warszawa  1988,    s.  186  i  n.;  A.  Magierska,  Kształtowanie  się  zasad  przejmowania  przemysłu  Ziem 
Odzyskanych przez władze polskie, Przegląd Zachodni, 1987, nr 4, s. 112; H. Bartoszewicz, op.cit. s. 123. 

23

 A. Magierska, Ziemie zachodnie i północne w 1945 roku. Kształtowanie się podstaw polityki integracyjnej 

państwa polskiego, Warszawa 1978, s. 19; H. Rybicki, Powstanie i działalność władzy ludowej na zachodnich i 
północnych obszarach Polski 1945-1949, Poznań-Słupsk 1976, s. 29-30. 

24

  K.  Golczewski,  Porzucona  twierdza.  Szczecin  1944-1945,  Poznań  1967,  s.  155;  M.  Łach,  Status  prawny 

komendantur wojennych Armii Czerwonej na ziemiach zachodnich i północnych Polski w 1945 roku, w: Ziemie 
Odzyskane pod wojskową administracją radziecką po II wojnie światowej. Materiały z konferencji pod red. St. 
Łacha, Słupsk, 2000, s. 85 i n. 

background image

dowodził  jednostką  wojskową  względnie  zarządzał  wyodrębnionym  terenem,  na 
którym odpowiadał za dyscyplinę i porządek od momentu przejęcia tego obszaru po 
zakończeniu bezpośrednich działań bojowych. Zobowiązany był przede wszystkim do 
utrzymywania  bezpieczeństwa  dróg  komunikacyjnych,  linii  łączności,  do  zwalczania 
aktów  dywersji,  sabotażu  i  szpiegowstwa  czy  w  końcu  do  troski  o  wyżywienie 
przechodzących wojsk, organizowanie dlań zaopatrzenia i środków transportu

25

 

Prócz  zaspokajania  potrzeb  jednostek  na  zapleczu  frontu,  komendantury 

wojenne  spełniały  poważne  funkcje  w  stosunku  do  mieszkańców  zajętych  ziem.  W 
przypadku, gdy działała na tym terenie administracja cywilna, komendant wykonywał 
swe  czynności  w  porozumieniu  z  nią,  mając  gestię  zwierzchnią,  jeśli  natomiast  nie 
powstała  -  kierował  sam  sprawami  cywilnymi  do  czasu  ukonstytuowania  się 
odpowiednich  organów.  Z  obowiązków  tych  wynikała  niekiedy  potrzeba  tworzenia 
przez  siebie  lub  za  swoim  przyzwoleniem  tymczasowych  władz  administracyjnych, 
powoływanych spośród przedstawicieli ludności niemieckiej i polskiej. Komendantury 
stanowiły  także  po  przesunięciu  się  frontu  na  zachód  ośrodek  dyspozycji  zastanymi 
tutaj  dobrami:  przemysłowymi,  komunalnymi,  rolniczymi,  majątkiem  państwowym, 
samorządowym i zasobami prywatnymi ludności. 
 

Pierwsze  komendantury  wojenne  powstały  na  Pomorzu  Zachodnim  w 

początkach lutego 1945 r. w ramach 1. i 2. Frontu Białoruskiego

26

. W odróżnieniu od 

ziem dawnych Rzeczypospolitej funkcjonowały przez wiele tygodni jako jedyny organ 
zarządzający całością spraw podległego im terenu. Okres bowiem od zdobycia przez 
wojska  radzieckie  poszczególnych  miejscowości,  a  przybycia  doń  przedstawicieli 
polskiej  administracji  (co  nie  oznaczało  przecież  automatycznie  objęcia  władzy), 
wynosił  dla  regionu  zachodniopomorskiego  od  37  dni  (Kołobrzeg)  do  109  dni 
(Myślibórz)

27

 

Komendantury  wojenne  tworzono  właściwie  na  bazie  niemieckiej  struktury 

podziału  administracyjnego,  choć  był  on  dostosowywany  do  konkretnych  potrzeb. 
Powstawały  przede  wszystkim  w  ośrodkach  o  znaczeniu  strategiczno-gospodarczym 
oraz  w  większych  skupiskach  ludności  cywilnej.  Szczeblem  podstawowym  była 
obwodowa (powiatowa) komendantura wojenna, a teren danego powiatu dzielono na 
rejony  i  mianowano  w  nich  rejonowych  komendantów  wojennych.  Niekiedy 
komendantom  małych  miast  podlegała  najbliższa  okolica  jako  tzw.  podrejon,  w 
dużych  miastach  z  kolei,  takich  jak  Wrocław  i  Szczecin,  powstawały  komendantury 
dzielnicowe. Nie istniały w tym względzie sztywne założenia, rozwiązania wymuszała 
pożądana  sytuacja,  często  za  kryterium  utworzenia  komendantury  były  brane: 

                                                          

25

  Idem,  Rola  Armii  Radzieckiej  i  Wojska  Polskiego  w  odbudowie  podstaw  życia  społecznego  na  Pomorzu 

Zachodnim, Przegląd Zachodniopomorski, 1963, nr 5, s. 42. 

26

 Ibidem, s. 44. 

27

 A. Magierska, Kształtowanie się zasad przejmowania..., s. 114. 

background image

położenie obiektów gospodarczych, ich stan i wielkość

28

. Egzemplifikując: obwodowa 

komendantura radziecka z siedzibą w Gryficach podzieliła teren tego powiatu na kilka 
rejonów  obejmujących  po  kilkanaście  wsi,  zawiadywanych  przez  poszczególnych 
komendantów  wojennych.  W  porozumieniu  z  nią  władze  administracji  ogólnej  RP 
ustaliły zasięg terytorialny gmin w granicach pokrywających się możliwie z rejonami 
komendantur  wojennych,  dzięki  czemu  siedziby  polskich  urzędów  i  radzieckiego 
zarządu  znajdowały  się  przeważnie  w  jednej  miejscowości,  co  ułatwiało  wzajemną 
współpracę

29

.  Posłużmy  się  ponadto  innym  przykładem,  mianowicie  powiatem 

sławieńskim,  którym  zarządzało  czterech  rejonowych  komendantów  wojennych 
stacjonujących  w  Sławnie,  Darłowie,  Sianowie  oraz  Polanowie.  Dwaj  pierwsi  mieli 
podlegać majorowi gwardii ze Słupska, następny komendzie koszalińskiej, ostatni zaś 
był ponoć niezależny

30

 

Struktura organizacyjna obcych komendantur na Pomorzu Zachodnim nie była 

zapewne  odgórnie  narzucona  i  zunifikowana,  zależała  najprawdopodobniej  od 
aktualnych  potrzeb.  Komendant  miał  swoich  zastępców  odpowiedzialnych  za 
zagadnienia  polityczne,  za  problemy  związane  z  ludnością  cywilną  oraz  za  kwestie 
gospodarcze,  dotyczące  wykorzystania  zasobów  miejscowych  przez  stacjonujące 
formacje i oddziały trofiejne. Liczebności żołnierzy poszczególnych komendantur nie 
sposób  ustalić,  zapewne  liczyły  one  od  kilku  do  kilkunastu  osób,  co  zależało  od 
zakresu  spraw  do  załatwienia,  a  więc  na  przykład  znaczenia  militarnego  danej 
miejscowości, liczby zarządzanych w niej obiektów itp

31

 

Zorganizowaną  akcję  przejmowania  Ziem  Odzyskanych  od  władz  radzieckich 

zapoczątkowała uchwała Rady Ministrów z 14 marca 1945 r., dzieląca ten obszar na 
cztery  okręgi  administracyjne  z  wyznaczonymi  pełnomocnikami  rządu  polskiego:  I 
Śląsk Opolski - Aleksander Zawadzki, II - Dolny Śląsk - Stanisław Piaskowski, III - 
Pomorze  Zachodnie  -  początkowo  Aleksander  Kaczocha,  a  po  kilku  dniach  Leonard 
Borkowicz,  IV  -  Mazurski  -  Jerzy  Sztachelski,  którego  wkrótce  zastąpił  Jakub 
Prawin

32

 

Szczególną aktywność w dążeniu do unormowania sytuacji z Armią Czerwoną 

wykazywał  L.Borkowicz,  Pełnomocnik  Rządu  RP  na  Okręg  Pomorze  Zachodnie, 
który 6 marca 1945 r. został przyjęty po raz pierwszy przez marsz. G. Żukowa. Nieco 

                                                          

28

 K. Golczewski, Rola Armii Radzieckiej..., s. 45. Zdecydowana większość historyków jest  zgodna co do tego, 

iż  komendantury  tworzone  były  w  oparciu  o  istniejący  podział  administracyjny  -  inaczej  uważa  H.  Rybicki, 
op.cit., s. 26-27, który twierdzi, że "nie było wtedy ani czasu, ani potrzeby tworzenia takiej struktury". 

29

 Archiwum Państwowe w Szczecinie (dalej: APS), Urząd Wojewódzki Szczeciński (dalej:UWS), sygn. 1805, 

s. 479: spr. Wydz. Samorządowego z 13.06.1945. 

30

  Archiwum  Akt  Nowych  w  Warszawie  (dalej:  AAN),  Grupy  Operacyjne  Komitetu  Ekonomicznego  Rady 

Ministrów i Ministerstwa Przemysłu (dalej: GO KERM i MP), sygn. 184, s. 94: raport nr 4 z 15.06.1945. 

31

 A. Magierska, Kształtowanie się zasad przejmowania..., s. 114. 

32

 H. Rybicki, op.cit., s. 39; Cz. Osękowski, Społeczeństwo Polski zachodniej i północnej w latach 1945-1956. 

Procesy integracji i dezintegracji, Zielona Góra 1994, s. 34-35. 

background image

później ustalono pewne ramy współpracy i sposoby rozstrzygania spornych zagadnień 
w  drodze  bezpośrednich  kontaktów.  Komendanturom  polecono  dopuszczać 
administrację  polską  na  tereny,  które  miały  wejść  w  obręb  Rzeczypospolitej,  a  w 
wypadku  nieobecności  jej  przedstawicieli  przystąpić  do  organizowania  terenowej 
władzy  spośród  miejscowych  Polaków;  okazywać  utworzonym  organom  pomoc, 
przekazywać  im  sukcesywnie  poszczególne  działy  gospodarki  narodowej,  by  można 
było  zwłaszcza  sprawnie  przeprowadzić  siew  wiosenny  oraz  uruchomić  drobny  i 
średni przemysł

33

 

Porozumienia  polskich  pełnomocników  z  dowództwami  frontów  nie  zmieniły 

faktu,  iż  przez  kilka  miesięcy  nadrzędną  rolę  na  tych  terenach  spełniał  zarząd 
wojskowy, a kompetencje polskiej administracji były niewielkie, jeśli niekiedy tylko 
porządkowe. Trudności w zainstalowaniu się polskich grup operacyjnych i uznaniu ich 
prerogatyw miały miejsce w bardzo wielu miejscowościach Pomorza Zachodniego, by 
wymienić  tylko:  Kołobrzeg,  Miastko,  Słupsk,  Trzcianka,  których  komendanci  żądali 
od przybywających dokumentów od sztabów frontowych

34

. Dobrym przykładem była 

sytuacja  w  Szczecinku,  gdzie  radzieckie  władze  zajęły  gmach  obwodowego 
pełnomocnika  rządu,  eksmitując  polskich  urzędników

35

.  Utrudnienia  w  kontaktach  z 

administracją  wojskową  wynikały  po  części  z  braku  szczegółowych  instrukcji 
odgórnych dla rad wojennych frontów, które pozwoliłyby opracować rozporządzenia 
wykonawcze dla komendantur w terenie

36

 

Działalność  komendantów  wojennych  odegrała  poważną  rolę  w  tworzeniu 

wizerunku  Związku  Radzieckiego,  gdyż  ich  zachowanie  w  sposób  istotny  wpływało 
na  nastroje  lokalnych  społeczności.  Ponieważ  stanowiska  te  piastowali  bardzo  różni 
oficerowie,  o  odmiennym  niekiedy  spojrzeniu  na  Polskę,  przeto  ich  postawy  były  z 
natury  inne.  Nierzadkie  były  więc  wypadki  rażącej  samowoli  niektórych 
komendantów,  głównie  niższego  szczebla,  nie  uznających  polskich  władz,  którzy "
dalszym ciągu działają na własną rękę, korzystając z bezkarności, ponieważ tam, gdzie 
interwencja jest natychmiast potrzebna, komendant rejonowy albo w ogóle nie działa, 
albo  zbyt  opieszale
"

37

.  ...  "nie  posiadają  [oni]  żadnych  instrukcji  co  do  traktowania 

Polaków  przybywających  na  ten  teren.  Teren  ten  traktują  jako  strefę  okupacyjną 
radziecką, czynią poważne trudności w akcji gospodarczej
"

38

.  

                                                          

33

  AAN,  Ministerstwo  Administracji  Publicznej  (dalej:MAP),  sygn.  2423,  s.  1,  3-5;  L.  Borkowicz,  Od 

Białegostoku do Szczecina, w: Takie były początki. Zbiór wspomnień, Warszawa 1965, s. 785. 

34

 AAN, GO KERM i MP, sygn. 46, s. 64-94: wyciągi ze spr. pełn. pow. 

35

 S. Łach, op.cit., s. 257. 

36

 AAN, MAP, sygn. 2460, s. 102-103. 

37

 APS, UWS, sygn. 939, s. 11-21: spr. sytuac. Pełn. Rządu RP na OPZ za 06.1945; sygn. 1266, s. 8-9: pismo z 

6.07.1945 do J. Sobieszczańskiego. 

38

 AAN, Ministerstwo Informacji i Propagandy (dalej:MIP), sygn. 779, s. 75: pismo nacz. Urzędu Informacji i 

Propagandy w Gdańsku z 14.08.1945 do min. informacji i propagandy. 

background image

10 

 

Opinia  jednak,  że  radzieckie  komendantury  na  Pomorzu  Zachodnim  zawsze 

nieprzychylnie  ustosunkowywały  się  do  władz  polskich,  byłaby  nieprawdziwa. 
Stosunek  doń  komendantur  nie  był  jednolity,  wahał  się  w  gruncie  rzeczy  od  daleko 
idącej akceptacji poczynań i pomocy aż po całkowitą ich negację. Najczęściej zależało 
to od miejsca, czasu i osobowości komendanta, choć oceny jego działalności bywały 
subiektywne. Były więc miasta, w których obca administracja współdziałała z polską 
ludnością cywilną, tworząc różnego rodzaju organy pomocnicze - z czasem nabierały 
one coraz większych uprawnień aż do objęcia pełni władzy. Komendantury radzieckie 
pomogły  lub  współtworzyły  polskie  zarządy  miejskie  w  Barlinku,  Pełczycach, 
Gryficach,  Białogardzie,  Złocieńcu

39

.  Były  też  i  takie  miejscowości,  w  których  nie 

istniały możliwości współpracy wobec agresywnych posunięć radzieckich. 
 

Zakres uprawnień polskiej administracji Ziemiach Odzyskanych rozpatrywany 

był 28 maja 1945 r. na specjalnej konferencji w Warszawie z udziałem najwyższych 
władz partyjnych, rządowych i wojskowych Rzeczypospolitej, a ze strony radzieckiej - 
gen. S. Szatiłowa, szefa Misji Wojskowej ZSRR w Polsce. Zapadła wówczas decyzja 
o  przejęciu  władzy  cywilnej  w  ręce  pełnomocników  rządu  polskiego,  którym  odtąd 
miały podlegać sprawy bezpieczeństwa publicznego, opieki nad wszystkimi Polakami 
i  Niemcami,  natomiast  do  kompetencji  komendantur  należałaby  nadal  pełna  gestia 
wojskowa, a przede wszystkim kwestie związane z wyżywieniem i zakwaterowaniem 
jednostek  radzieckich  oraz  ich  służbą  zdrowia.  Niemieccy  burmistrzowie  otrzymali 
jedynie  głos  doradczy  w  sprawach  dotyczących  aprowizacji  i  wyznaczania  swoich 
rodaków do pracy

40

.  

 

Skutkiem  tej  konferencji  dla  Pomorza  Zachodniego  były  rozmowy  w 

początkach  czerwca  1945  r.  między  ppłk.  L.  Borkowiczem  a  marsz.  K. 
Rokossowskim.  Na  ich  podstawie  komendanci  wojenni  mieli  w  przeciągu  dziesięciu 
dni przekazać władzę przedstawicielom polskiej administracji (poza sprawami czysto 
wojskowymi),  Polacy  otrzymali  ponadto  pozwolenie  na  przejęcie  wszystkich 
magazynów  i  zapasów  aprowizacyjnych  nie  podlegających  kwatermistrzowstwu  2. 
Frontu Białoruskiego

41

. Z kolei na odprawie wszystkich komendantów wojennych "od 

Wisły do Odry", jaka miała miejsce w Bydgoszczy 12 czerwca 1945 r., uzyskali oni 
wykładnię  aktualnej  polityki  radzieckiej  co  do  działalności  na  terenie  miejsca 
stacjonowania.  Wyjaśniono  im,  że  jedynym  i  prawowitym  gospodarzem  są  władze 
polskie,  którym  powinni  okazywać  wszechstronną  pomoc  w  granicach  swoich 

                                                          

39

 K.Golczewski, Rola Armii Radzieckiej..., s. 53. 

40

  A.  Magierska,  Kształtowanie  się  zasad  przejmowania...,  s.  125;  Z.  Misztal,  Pomoc  Armii  Radzieckiej  w 

utworzeniu administracji polskiej na ziemiach zachodnich, Wojskowy Przegląd Historyczny 1985, z. 1-2, s. 153. 

41

 AAN, MAP, sygn. 2464, s. 6; K. Kersten, Przejęcie Pomorza Zachodniego przez administrację polską w 1945 

r., Szczecin, 1960, nr 8-9, s. 19. 

background image

11 

uprawnień

42

.  Decyzje  te  stanowiły  ważną  podstawę  faktycznego  obejmowania 

Pomorza  Zachodniego  przez  polską  administrację,  przyspieszyły  zarazem 
przekazywanie części przynajmniej poniemieckiego majątku

43

 

Likwidacja  większości  komendantur  radzieckich  na  Pomorzu  Zachodnim 

przypadła  na  lipiec  1945  r.  Moskwa  przesłała  władzom  polskim  w  końcu  pierwszej 
dekady tego miesiąca wykazy tych miejscowości, w których miały być one zniesione. 
Dla  interesującego  nas  okręgu  spisy  te  obejmowały  40  siedzib,  podczas  gdy  w 
mazurskim  -  6,  na  Dolnym  śląsku  -  57,  na  Śląsku  Opolskim  -  20,  w  województwie 
gdańskim - 17, w pomorskim - 9 i w poznańskim - 35

44

. Po tym okresie przez kilka lub 

kilkanaście  tygodni  pozostały  jeszcze  na  miejscu  najważniejsze  z  nich  z  punktu 
widzenia  wywozu  łupów  wojennych,  by  wskazać  na  Białogard,  Kołobrzeg,  Łebę, 
Stargard Szczeciński, Szczecinek. Podajmy gwoli dopełnienia, iż Gryfice komendant 
wojenny  opuścił  12  lipca  1945  r.,  Łebę  w  końcu  sierpnia,  1  września  przekazał  swą 
władzę w Białogardzie, a po następnych kilkunastu dniach w Darłowie

45

  

Zniesienie  komendantur  wojennych  przed  opuszczeniem  terenu  przez 

poszczególne  oddziały  radzieckie  ewentualnie  grupy  nadzorujące  demontaż  mienia 
poniemieckiego,  nie  rozwiązywało  do  końca  wszystkich  problemów  przed  polską 
administracją.  Po  części  nawet  przysporzyło  jej  nowych  kłopotów,  zabrakło  bowiem 
swego  rodzaju  organu  do  którego  można  było  się  odwołać  w  razie  konfliktu  z 
rozsianymi  w  terenie  jednostkami  regularnego  wojska  lub  pododdziałami 
gospodarczymi, które uznawały autorytet jedynie swego bezpośredniego dowództwa. 
Sytuacja  taka  nie  miała  zapewne  miejsca  we  wszystkich  obwodach  Pomorza 
Zachodniego, niemniej w kilku z nich po wyjeździe komendanta wypadki grabieży i 
przemocy znacznie się zwiększyły

46

.  

 

c. Struktura, charakter i liczebność wojsk radzieckich. 

 

 

Przez  pierwszych  kilka  miesięcy  po  wojnie  oddziały  radzieckie  przebywały 

praktycznie  w  każdym  mieście  i  w  wielu  wsiach  Pomorza  Zachodniego. 
Przetrzymywanie ogromnej liczby żołnierzy na tym terytorium przed demobilizacją i 
odesłaniem  do  kraju  miało  swe  ekonomiczne  uzasadnienie,  gdyż  Moskwa  tylko  w 
niewielkim stopniu partycypowała w kosztach ich utrzymania. 

                                                          

42

 APS, UWS, sygn. 939, s. 11-21: spr. sytuac. Pełn. Rządu RP na OPZ za 06.1945; ibidem, KW PPR, sygn. 

1038: spr. Pełn. Rządu RP na OPZ z 1.11.1945. 

43

 A. Magierska, Kształtowanie się zasad przejmowania..., s. 127-128. 

44

 H. Rybicki, op.cit., s. 29. 

45

 APS, UWS, sygn. 443, s. 171; sygn. 1266, s. 37-39: pismo z 15.09.1945; T. Białecki, J. Macholak, Źródła do 

dziejów Pomorza Zachodniego, t. 6: Bezpieczeństwo i porządek publiczny w latach 1945-1950, Szczecin 1995, s 
177; Cz. Osękowski, op. cit., s. 38. 

46

 APS, UWS, sygn. 517, s. 119: spr. sytuac. Pełn. Rządu RP na OPZ za 08.1945; sygn. 1266, s. 37-39: pismo z 

15.09.1945 dotyczące pow. białogardzkiego. 

background image

12 

 

Dnia  10  czerwca  1945  r.  dotychczasowy  2.  Front  Białoruski  został 

przekształcony w Północną Grupę Wojsk (PGW) Armii Czerwonej

47

, na czele której 

stanął  marsz.  Konstanty  Rokossowski.  Stworzył  on  silną  militarnie  formację 
wojskową  w  największym  terytorialnie  i  ludnościowo  kraju  uzależnionym  przez 
ZSRR,  która  dobrze  strzegła  interesów  politycznych,  militarnych  i  ekonomicznych 
Kremla.  Pierwsza  kwatera  PGW  mieściła  się  krótko  w  Bydgoszczy,  następna, 
najprawdopodobniej od początku lipca 1945 r. - w Legnicy

48

 

Decyzja o utworzeniu PGW spowodowała konieczność przegrupowania wojsk 

2.  Frontu  Białoruskiego,  które  rozciągnięte  były  wtedy  na  olbrzymim  terenie  (od 
północnego  Mazowsza  po  Meklemburgię),  by  rozmieścić  je  zgodnie  z  koncepcją 
wykorzystania poniemieckiej infrastruktury wojskowej i cywilnej. Był to bowiem czas 
krystalizowania się pewnych struktur terytorialnych nowej formacji i jej specyficznej 
roli eksploatatora zajętych obszarów. W wielu miejscowościach tworzone były tylko 
doraźne  i  niewielkie  placówki  gospodarcze,  które  po  przekazaniu  władzom  polskim 
obiektów  przemysłowych  i  wywiezieniu  mienia  uznanego  za  zdobyczne  ulegały 
likwidacji.  Konsekwencje  działań  tych  nielicznych  niekiedy  grup  żołnierskich, 
administrujących majątkiem ogromnej wartości, były jednak bardzo negatywne, gdyż 
poważnie zubożyły one potencjał ekonomiczny ich najbliższej okolicy. Nałożył się na 
to  proces  stopniowego  zwalniania  do  domów  starszych  roczników,  wywołując  przy 
tym  niezamierzoną  falę  tzw.  maruderstwa  żołnierzy,  którzy  grabili  i  mordowali  na 
terenach Polski północnej i zachodniej

49

 

Pierwszym  szefem  sztabu  K.  Rokossowskiego  był  gen.  płk  Aleksandr 

Nikołajewicz  Bogoliubow,  a  następnie  -  do  listopada  1949  r.,  gen.  lejt.  Paweł 
Michajłowicz  Kotow-Legońkow,  natomiast  intendentami,  czyli  głównymi 
kwatermistrzami (Zarząd Tyłów) - gen. lejt. Fieofan Łagunow, po nim zaś, od jesieni 
1947  r.,  gen.lejt.  N.  K.  Żyżyn.  Po  odejściu  K.  Rokossowskiego,  funkcje  dowódcy 
PGW pełnili w okresie październik 1949 - grudzień 1956 następujący oficerowie: gen. 
płk  K.P.  Trubnikow,  gen.  lejt.  A.I.  Radzijewski,  gen.  lejt.  M.P.  Konstantinow,  gen. 
armii K. N. Galicki, gen. płk. G.I. Chetagurow

50

 

PGW  przejęła  po  2.  Froncie  Białoruskim  oddziały  liniowe,  kadrę  dowódczą 

oraz aparat administracji wojskowej z siecią komendantur, z których większość uległa 
likwidacji  w  lipcu  1945  r.  W  najważniejszych  pod  względem  militarnym 

                                                          

47

 M. Golon, op.cit., s. 40; B. Potyrała, Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce i w województwie 

legnickim,  Szkice  Legnickie,  1994,  t.  16,  s.  117;  idem,  Status  i  rola  polityczna  Północnej  Grupy  Wojsk 
Radzieckich, Dolny Śląsk, 1996, nr 2, s. 148. 

48

 A. Chmielewska, Podstawy prawne stacjonowania wojsk sowieckich w Polsce, Rocznik Koszaliński, 1996, nr 

26, s. 157. 

49

 M. Golon, op. cit., s. 45-46. 

50

 B. Potyrała, Dowódcy Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej (Federacji Rosyjskiej), Szkice Legnickie, 

1996, t. 18, s. 88-106. 

background image

13 

miejscowościach  Pomorza  Zachodniego,  lub  tam,  gdzie  znajdowała  się  największa 
liczba  żołnierzy,  powstały  radzieckie  garnizony.  Zostały  utworzone  w  Białogardzie 
(gen.  mjr  Anisimow),  Bornem  Sulinowie,  Koszalinie,  Lęborku  (gen.  mjr  Krapotin), 
Słupsku,  Stargardzie  Szczecińskim,  Szczecinku,  a  także  w  Szczecinie  i  Świnoujściu 
nad którymi jednak gestii zwierzchniej nie sprawował sztab legnicki

51

 

Przez pierwsze lata po wojnie radzieckie wojska stacjonowały między Bugiem 

a  Odrą  zupełnie  bezprawnie,  gdyż  prawną  podstawę  ich  uformowania  nie  mógł 
stanowić  układ  o  przyjaźni  i  współpracy  Polski  i  ZSRR  z  21  kwietnia  1945  r.

52

Obecność  na  terytorium  Rzeczypospolitej  nie  była  bowiem  oparta  na 
międzynarodowych  normach  prawnych,  a  rząd  polski  nie  zawarł  z  Moskwą  żadnej 
umowy legalizującej ich pobyt. Jej projekt (odnoszący się również do sytuacji prawnej 
obywateli  radzieckich,  użytkowania  mienia,  kwestii  celnych),  opracowany  przez 
polski  MSZ,  otrzymał  25  marca  1948  r.  ambasador  ZSRR  Wiktor  Lebiediew,  ale 
Kreml zwlekał z rozwiązaniem problemu

53

.  

 

Dążenie  do  uregulowania  statusu  obcych  formacji  w  Rzeczypospolitej 

wykazywała  właściwie  li  tylko  Warszawa,  albowiem  dla  Moskwy  wszelka 
normalizacja  mogła  przynieść  jedynie  ograniczenie  istniejącego  stanu  rzeczy. 
Założenia 

sygnalizowanej 

umowy 

przewidywały 

bowiem 

konieczność 

zinwentaryzowania  wszystkich  obiektów  użytkowanych  przez  PGW,  a  w 
konsekwencji wnoszenie opłat czynszowych. Polska miałaby także prawo do usunięcia 
radzieckich garnizonów z obiektów niezbędnych dla gospodarki lub z innych ważnych 
powodów,  ściągania  świadczeń  i  podatków  na  podobieństwo  Wojska  Polskiego, 
ograniczenia  handlu  i  objęcia  żołnierzy  radzieckich  pełną  kontrolą  celną

54

.  Rzecz 

zrozumiała,  iż  gdyby  Rosjanie  zaakceptowali  takie  warunki,  to  straciliby  znaczną 
część  korzyści  wynikających  z  faktu  stacjonowania  swoich  wojsk  na  terytorium 
polskim. 
 

Układ Warszawski powstały w 1955 r. także nie zawierał żadnych ustaleń w tej 

sprawie,  choć  dla  Kremla  sam  fakt  jego  utworzenia  stanowił  formalne 
uprawomocnienie  faktu  przebywania  swoich  wojsk  w  państwach  sygnatariuszy, 
zwłaszcza,  że  konwencja  wojskowa  powoływała  na  wspólne  dowództwo  oficera 
radzieckiego

55

. Dopiero Październik 1956 r., kiedy uzewnętrzniła się ogromna presja 

społeczeństwa  na  normalizację  stosunków  ze  wschodnim  sąsiadem  we  wszelkich 
dziedzinach życia, ponownie wywołał ten problem. 

                                                          

51

 M. Golon, op.cit., s. 46-47. 

52

 B. Potyrała, Północna Grupa Wojsk...,  s. 117-118. 

53

 Archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie (dalej: AMSZ), Zespół 15, w. 17, t. 147: wykaz 

spraw wręczonych 25.03.1948 ambasadorowi ZSRR. 

54

  AAN,  Delegatura  Wojskowa  RP  przy  Północnej  Grupie  Wojsk  Armii  Radzieckiej  w  Legnicy  (dalej:  DW 

PGWAR), sygn. 34: spr. Delegatury 19.12.1947. 

55

 A. Chmielewska, op.cit., s. 158. 

background image

14 

 

18  listopada  1956  r.  podpisano  w  Moskwie  deklarację,  w  której  Polska  i 

Związek  Radziecki  stwierdzały  wolę  kontrolowania  liczebności  i  składu  radzieckich 
wojsk na terytorium polskim. Ów akt nie był przejawem dobrych chęci Kremla, lecz 
koniecznością  przed  jaką  stanął  on  w  związku  z  sytuacją  w  Polsce  po  wydarzeniach 
październikowych. W rezultacie postanowień deklaracji moskiewskiej została zawarta 
17 grudnia tego roku między obu rządami formalna umowa o statusie prawnym wojsk 
radzieckich  czasowo  stacjonujących  w  Polsce.  Stwarzała  ona  ogólną  podstawę  do 
rozstrzygania  najważniejszych  kwestii,  takich  jak:  liczebność,  dyslokacja, 
funkcjonowanie  i  logistyczne  zabezpieczenie  jednostek  PGW,  zagadnienia 
szczegółowe  zawierały  zaś  poźniejsze  porozumienia.  Polskie  próby  nowelizacji 
umowy  grudniowej  zakończyły  się  niepowodzeniem  i  obowiązywała  ona  faktycznie 
do dnia wycofania się ostatniego oddziału radzieckiego z Polski

56

.  

 

Precyzyjna odpowiedź na pytanie o roli militarnej PGW w ogólnych zadaniach 

sił zbrojnych ZSRR, wymagałaby dogłębnego poznania akt radzieckich do których na 
razie  nie  ma  dostępu.  Według  propagandowej  przykrywki  celem  działania  była 
ochrona  linii  komunikacyjnych  między  ZSRR  i  Niemcami.  Niektórzy  historycy 
uważali  z  kolei,  że  PGW  rozwijałaby  natarcie  po  przełamaniu  sił  przeciwnika  na 
Łabie, ewentualnie, gdyby to on dokonał wyłomu, miała przejść do przeciwnatarcia i 
zatrzymania  strony  atakującej.  Generalnie  biorąc  formacja  ta  spełniała  dwie 
podstawowe funkcje: strategiczną, stanowiąc przeciwwagę dla wojsk anglosaskich na 
Zachodzie  i  policyjną,  która  polegała  na  ochronie  systemu  socjalistycznego  w  tej 
części Europy Środkowo-Wschodniej

57

.  

 

Wojska  wchodzące  w  skład  Północnej  Grupy  Wojsk  miały  początkowo 

strukturę armijną (trzy armie ogólnowojskowe i jedna armia lotnicza), a po 1956 r. - 
dywizyjną.  W  momencie  tworzenia  w  jej  skład  weszły:  65  armia  gen.  płk.  Pawła 
Iwanowicza Batowa, 49 Armia gen. płk. Iwana Tichonowicza Griszyna, 70 Armia gen. 
płk.  Wasilija  Stiepanowicza  Popowa  i  4  Armia  lotnicza  gen.  płk.  Konstantyna 
Andrejewicza Wierszynina

58

.  

 

Nie znamy liczebności radzieckich wojsk, które po przejściu frontów pozostały 

lub przybyły na Pomorze Zachodnie; i co najwyżej można kusić się o bardzo ogólne 
szacunki. W okresie pierwszych miesięcy liczba ta nie jest chyba możliwa do ustalenia 
wobec  wielkich  przemieszczeń  jednostek  frontowych,  a  także  demobilizacji  kilku 
roczników żołnierzy. W samym na przykład Gryfinie stacjonowało ich w maju 1945 r. 
około  17000,  ale  wielkość  ta  szybko  malała,  w  powiecie  zaś  lęborskim  jeszcze  w 
styczniu roku następnego zgrupowania radzieckie liczyły 27 tysięcy, i tak mniej niż w 

                                                          

56

 Ibidem, s. 159-163. 

57

 B. Potyrała, Północna Grupa Wojsk..., s. 119; tenże, Status i rola polityczna..., s. 150; M. Golon, op.cit., s. 53; 

A. Chmielewska, op.cit., s. 157. 

58

 B. Potyrała, Dowódcy Północnej Grupy Wojsk..., s. 90-91; tenże, Status i rola polityczna..., s. 150. 

background image

15 

rejonie Szczecinka

59

. Przybliżone dane dla lat 1946-1949 określają liczbę radzieckich 

wojsk (z rodzinami i pracownikami cywilnymi) w całej Polsce na 300.000, co wydaje 
się  być  bliskie  rzeczywistości

60

.  Zapewne  nie  popełnimy  większego  błędu,  jeśli 

podamy,  iż  na  obszarze  Pomorza  Zachodniego  radzieckie  formacje,  mniej  liczne  niż 
na  Dolnym  Śląsku,  mogły  dysponować  jedną  trzecią  podanej  wielkości,  czyli  około 
100.000 osób. 
 

W  1945  r.  wojska  radzieckie  przebywały  we  wszystkich  powiatach 

województwa  szczecińskiego,  przy  czym  w  jego  południowej  części  większość 
jednostek uległa rozformowaniu w ciągu kilku miesięcy, pozostałe po przegrupowaniu 
usytuowały  się  na  północy  i  wybrzeżu.  Stacjonowały  one  zwłaszcza  w  miastach: 
Szczecin,  Świnoujście,  Trzebiatów,  Kołobrzeg,  Koszalin,  Białogard,  Wałcz  i  Chojna 
oraz  w  niektórych  poniemieckich  obiektach  wojskowych  nad  morzem  i  w  okolicach 
Szczecinka. Natomiast oddziały gospodarcze, które podlegały Legnicy, koncentrowały 
się  przeważnie  w  powiatach:  słupskim,  sławieńskim,  koszalińskim,  szczecineckim, 
miasteckim  i  łobeskim

61

.  Ustalenie  dokładnej  dyslokacji  oraz  charakterystyka 

poszczególnych  oddziałów  radzieckich  w  pierwszym  powojennym  okresie  nie  jest 
póki  co  możliwe.  "Ukrywały  się"  one  pod  numerami  poczty  polowej,  w  typowy 
sposób dla okresu wojennego; najczęściej nieznane są także nazwiska ich dowódców. 
Obce  jednostki  przeważnie  odcinały  się  od  reszty  miasta,  poprzez  choćby  budowę 
ogrodzenia i brak bliższych kontaktów z  miejscową społecznością. 
 

Z  nielicznie  danych  wynikałoby,  iż  sztab  43  Armii,  którą  dowodzili  w 

pierwszym  latach  po  wojnie  gen.  gen.  Timczenko  i  Lazarewicz,  stacjonował  w 
miejscowości  Radacz  pod  Szczecinkiem.  W  lipcu  1945  r.  operowała  pod 
Trzebiatowem  19  Armia,  a  kilka  miesięcy  potem  pojawiła  się  na  tym  terenie  27 
Dywizja Piechoty. W początkach 1946 r. przebywała w Chociwlu 5 Armia Pancerna, a 
nieco  później  w  Łobzie  1  Dywizja  Czołgów  gen.  Konowalowa.  Z  kolei  26  Dywizja 
Piechoty znajdowała się w rejonie Darłowa, zaś w pobliżu Ustki - Brygada Artylerii. 
To  tylko  przykłady  miejsc  stacjonowania,  gdyż  polskie  akta  nie  pozwalają  na  pełne 
ustalenie  siedzib  radzieckich  oddziałów.  By  uzmysłowić  skalę  trudności  problemu 
podamy jeszcze numery poczty polowej różnych jednostek na terenie poszczególnych 
powiatów  Pomorza  Zachodniego  -  koszalińskiego:  06970,  08617,  22745,  23916; 
łobeskiego:  22087,  11025,  61592;  miasteckiego:  14493,  14509,  14521,  22745; 
myśliborskiego:  25843;  nowogardzkiego:  08617;  sławieńskiego:  11025,  22745, 
61929;  szczecineckiego:  11025,  08617;  wolińskiego:  20989,  22963,  49290,  95193

62

                                                          

59

 Archiwum Państwowe w Gdańsku (dalej: APG), Urząd Wojewódzki Gdański (dalej: UWG), sygn. 71: spr. 

sytuac. star. lęborskiego za 01.1946. 

60

 A. Albert, Najnowsza historia Polski 1914-1993, t. II, Warszawa 1995, s. 153-154. 

61

 APS, UWS, sygn. 221, s. 25-34, 33-34; zob. J. Sarniak, Z problemów pobytu Armii Czerwonej na Pomorzu 

Zachodnim w pierwszych latach powojennych, Przegląd Zachodniopomorski, 2000, z. 1, s. 186-187. 

62

 APS, UWS, sygn. 1257, s. 39-47. 

background image

16 

Dotyczą  one  głównie  chyba  administracji  majątków  ziemskich,  a  powtarzalność 
numerów  w  poszczególnych  powiatach,  może  świadczyć  o  tym,  że  oddziały  miały 
swoje pododziały w kilku miejscach. 
 

PGW wykorzystywała infrastrukturę wojskową po armii niemieckiej, z reguły 

zachowując  charakter  danego  obiektu,  niekiedy  dokonywała  jego  modernizacji. 
Większość  z  baz  militarnych  była  niewielka,  duże  natomiast  składały  się  z 
kompleksów  koszarowo-mieszkalnych  oraz  magazynów  i  składów  paliw.  Według 
stanu z 1 sierpnia 1948 r. jednostki wojskowe Armii Radzieckiej zajmowały na terenie 
województwa  szczecińskiego  następujące  obiekty  nierolnicze:  Bagicz  (pow. 
kołobrzeski)  -  1200  ha,  gdzie  znajdowało  się  lotnisko,  koszary  i  hangary,  Borne-
Sulinowo  (pow.  wałecki)  -  10110  ha;  Warcisław  (pow.  gryficki)  -  1000  ha,  letnisko 
oficerskie;  Chojna  -  1100  ha,  lotnisko  wojskowe,  koszary,  hangary;  Jamno  (pow. 
koszaliński) - 600 ha, baza wodnopłatowców; Świnoujście - 2000 ha, baza marynarki 
wojennej

63

 

Dokładniejsza  charakterystyka  obiektów  wojskowych  zajmowanych  przez 

Rosjan  na  Pomorzu  Zachodnim  znana  jest  dopiero  z  ostatniego  okresu  przed 
opuszczeniem  przez  nich  Polski.  Stacjonowały  tu  poważne  siły  lądowe,  mianowicie 
dywizja  piechoty  znajdująca  się  w  Bornym-Sulinowie  (przekształcona  potem  na 
zmechanizowaną),  wspomagana  także  brygadą  rakiet  operacyjno-taktycznych  (pow. 
całego  kompleksu  18000  ha;  garnizon;  poligon;  ogromna  baza  paliw,  bocznica 
kolejowa).  Ważne  znaczenie  militarne  spełniał  również  pobliski  Szczecinek,  gdzie 
wojska  radzieckie  zajmowały  obszar  niemal  20  ha,  miały  garnizon,  bazę  paliwowo-
transportową,  bocznicę  kolejową,  artylerię  przeciwlotniczą.  Silne  liczebnie  oddziały 
lądowe  przebywały  z  początku  w  Białogardzie,  jakkolwiek  w  ostatnich  latach  przed 
wycofaniem  się  znajdowała  się  tu  brygada  desantowo-szturmowa  i  jednostka 
artylerii

64

.  

 

Lotnictwo 4 Armii lotniczej (od 1949 r. - 37 Armii lotniczej) rozlokowano na 

ośmiu  lotniskach  -  trzy  jednostki,  koncentrujące  swe  działania  głównie  nad  polskim 
wybrzeżem, znajdowały się na terenie województwa szczecińskiego. Obejmowały one 
lotniska  operacyjne  w  Kluczewie  pod  Stargardem  Szczecińskim  (pow.  1211  ha, 
garnizon,  bazy  naprawcza  oraz  paliw,  stacja  radiolokacyjna),  gdzie  stacjonowała 
dywizja  lotnicza  i  pułk  lotnictwa  myśliwskiego,  w  Chojnie  (pow.  495  ha,  garnizon, 
baza paliw, bocznica kolejowa) - był tu pułk lotnictwa myśliwskiego oraz w Bagiczu 
koło  Kołobrzegu  (pow.  601,5  ha,  garnizon,  baza  paliw,  bocznica  kolejowa),  które 

                                                          

63

 Ibidem, sygn. 5332, s. 119: wykaz obiektów nierolniczych zajmowanych przez jednostki radzieckie na terenie 

województwa szczecińskiego z 27.07.1948. 

64

  M.  Golon,  op.cit.,  s.  111-115;  C.  Skuza,  Pomorze  Zachodnie  a  zmiany  sojuszów  militarnych  III 

Rzeczypospolitej,  w:  Żołnierz  polski  na  Pomorzu  Zachodnim  X-XX  wiek.  Materiały  z  sesji  naukowej  z  10 
listopada 1999 r., pr. zbior. pod red. K.Kozłowskiego i A.Wojtaszaka, Szczecin 2001, s. 194 i n.; M.L.Krogulski, 
Okupacja w imię sojuszu. Armia Radziecka w Polsce 1944-1956, Warszawa 2000, s. 34-36. 

background image

17 

zajmowały  po  wojnie  bliżej  nieznane  co  do  wielkości  jednostki  lotnicza  i  artylerii 
morskiej, ostatnio zaś - pułk śmigłowców.  
 

Marynarka  Wojenna  ZSRR  dysponowała  w  Polsce  jedną  bazą-portem  w 

Świnoujściu,  gdzie  stacjonowała  brygada  kutrów  rakietowych  i  torpedowych, 
znajdowały  się  ogromne  składy  paliw  oraz  magazyny  żywności  i  amunicji,  szpital 
wojskowy. 
 

Sytuacje  konfliktowe  między  instytucjami  i  ludnością  cywilną,  a 

stacjonującymi na Pomorzu Zachodnim oddziałami radzieckimi i polskimi, wymusiły 
na Pełnomocniku Rządu RP - L.Borkowiczu podjęcie zdecydowanych kroków. Zdając 
sobie  sprawę,  że  władze  centralne  nie  mają  możliwości  szybkiego  reagowania, 
powołał  on  w  końcu  maja  1945  r.  w  ramach  administracji  wojewódzkiej  Biuro 
Łącznikowe.  Tej  specjalnej  komórce  powierzono  wyjaśnianie  nieporozumień  i 
zatargów,  nadużyć  i  przestępstw,  rozwiązywanie  i  załatwianie  wszelkich  kwestii 
wynikających  z  przebywania  w  okręgu  zachodniopomorskim  obcych  formacji 
zbrojnych

65

 

Ponieważ  konieczność  ukrócenia  samowoli  radzieckich  oddziałów  wymagała 

wsparcia  dowództwa  wojskowego  w  Legnicy,  przeto  lokalne  i  centralne  władze 
polskie nalegały od połowy 1945 r. na tworzenie przy urzędach wojewódzkich stałych 
przedstawicielstw Północnej Grupy Wojsk. Sprawa ta była poruszana m. in. podczas 
rozmów  Edwarda  Osóbki-Morawskiego  z  Konstantym  Rokossowskim  podczas 
konferencji w Poczdamie. 3 sierpnia 1945 r. polski premier wystosował do dowódcy 
PGW  telegram  z  prośbą  o  wyznaczenie  w  czasie  możliwie  najkrótszym  oficerów 
łącznikowych przy każdym z wojewodów, którzy mieli podejmować natychmiastowe 
interwencje  w  przypadkach  naruszenia  prawa  przez  czerwonoarmistów  oraz  walczyć 
ze wszystkimi przejawami maruderstwa

66

 

W  skład  przedstawicielstwa  szczecińskiego,  zorganizowanego  w  drugiej 

połowie  sierpnia  1945  r.

67

,  weszli:  szef  (mjr  N.A.  Tyrkin),  kilku  oficerów  oraz 

niewielki  pododdział  wojska  w  sile  do  plutonu.  Od  tego  czasu  wszystkie  skargi  i 
pretensje  rozpatrywane  były  najczęściej  razem  przez  Biuro  Łącznikowe  i  delegatów 
PGW.  W  gruncie  rzeczy  chodziło  o  stwierdzenie  faktów  i  zebranie  materiału 
dowodowego  w  celu  ewentualnej  interwencji  u  właściwego  dowódcy,  któremu 

                                                          

65

 APS, UWS, sygn. 4, s. 5; sygn. 5, s. 49; sygn. 8, s. 109, 117; sygn. 221, s. 3; R. Techman, Sprawozdanie z 

działalności Biura Łącznikowego wojewody szczecińskiego z władzami wojskowymi polskimi i radzieckimi w 
okresie  1945-1948,  Szczeciński  Informator  Archiwalny,  1993,  nr  8,  s.  152;  Źródła  do  dziejów  Pomorza 
Zachodniego, t. 10/11: Administracja polska a Armia Czerwona na Pomorzu Zachodnim w latach 1945-1948. 
Materiały  interwencyjne  Biura  Łącznika  Wojewody  Szczecińskiego  do  Władz  Wojskowych  Polskich  i 
Radzieckich  w  zbiorach  Archiwum  Państwowego  w  Szczecinie,  wstęp,  wybór  i  opracowanie  A.Wojtaszak, 
Szczecin 2001, s. 19 i n.; M.L.Krogulski, op.cit., s. 50-51. 

66

 APS, UWS, sygn. 1244, s. 3, 4: telegram z 3.08.1945 i szyfrówka z 18.08.1945; ibidem, sygn. 819, s. 133: 

uzup. z 5.10.1945 do okólnika nr 39 MAP z 14.09.1945 dot. maruderstwa. 

67

 Pierwszy przedstawiciel PGW mjr Szmalc zgłosił się do Urzędu Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Pomorze 

Zachodnie już 23.06.1945, ale pobyt jego miał charakter rozpoznawczy - R. Techman, op.cit., s. 162. 

background image

18 

podlegali  sprawcy,  względnie  -  po  uznaniu  przestępstwa  za  pewne  -  skierowania 
sprawy do prokuratora radzieckiego

68

. Współpraca obu organów nie zawsze układała 

się  najlepiej.  Gra  na  zwłokę,  zasłanianie  się  brakiem  kompetencji  i  odpowiednich 
pełnomocnictw,  ewentualnie  obietnice  bez  pokrycia,  to  typowe  postępowanie  strony 
radzieckiej  przy  rozpatrywaniu  wykroczeń  w  wyniku  których  uszczerbku  doznawała 
polska ludność cywilna bądź skarb państwa Rzeczypospolitej.  
 

Ze względu na zasięg terytorialny naszych zainteresowań, obejmujący powiaty 

nadmorskie,  musimy  dodać,  iż  w  połowie  września  1945  r.  została  utworzona  przy 
Urzędzie  Wojewódzkim  w  Gdańsku  komisja  w  składzie  czterech  przedstawicieli 
marsz.  K.  Rokossowskiego  (szef:  mjr  Dobrodomienko)  i  pięciu  pracowników 
gdańskiej administracji, która dysponowała zmotoryzowanym oddziałem wojskowym. 
Rozpoczął  także  działalność  specjalny  referat,  który  przyjmował  zażalenia  władz  i 
ludności,  w  razie  potrzeby  tłumaczył  je  na  język  rosyjski  i  przekazywał  do 
rozpatrzenia członkom komisji wyjeżdzającym w teren

69

.  

 

Instytucjonalne formy współdziałania władz polskich z radziecką administracją 

wojskową  w  zasadniczy  sposób  nie  zapobiegły  jednak  konfliktom,  jakie  przyniosła 
obecność  Armii  Czerwonej  na  Pomorzu  Zachodnim  oraz  na  Pomorzu  Gdańskim, 
jakkolwiek łagodziły ostrość ich występowania

70

.  

 

Na  szczeblu  centralnym  nie  było  wtedy  jednej  instytucji,  która 

monopolizowałaby w swych rękach całość poczynań związanych ze stacjonowaniem 
w Polsce obcych jednostek. Sytuacja uległa zmianie 12 grudnia 1946 r., kiedy został 
powołany  Delegat  Komitetu  Ekonomicznego  Rady  Ministrów  przy  Dowództwie 
Północnej  Grupy  Wojsk  Armii  Radzieckiej  w  Legnicy.  Zajmował  się  on  właściwie 
wszystkimi sprawami radzieckiej formacji, a w szczególności: użytkowania przez nią 
przedsiębiorstw przemysłowych, transportu, łączności, żeglugi śródlądowej i morskiej, 
majątków  ziemskich  i  gospodarstw  rolnych,  ogrodniczych,  sadowniczych,  leśnych  i 
rybnych,  dostaw  dlań  towarów,  energii  elektrycznej,  gazu  itp.,  realizacji  zawartych 
umów, zakwaterowania oddziałów itd.

71

. Delegaturę legnicką oraz szczecińskie Biuro 

Łącznikowe łączyła współpraca, lecz nie stosunek przełożonego do podległego. Z racji 
swych  kompetencji  i  rangi,  ta  pierwsza  rozpatrywała  skargi  z  całego  kraju, 

                                                          

68

 APS, UWS, sygn. 819, s. 155; M.L.Krogulski, op.cit., s. 50. 

69

 APG, UWG, sygn. 58, s. 164; sygn. 59, s. 151: spr. Wydz. Społeczno-Politycznego za 09.1945. 

70

  W  celu  szybszego  rozstrzygania  sporów  Rosjanie  powołali  w  1945  r.  również  przy  pozostałych 

pełnomocnikach okręgowych specjalnych delegatów - dla obszaru Warmii i Mazur funkcję tę pełnił mjr Jołkin, 
dla Śląska Opolskiego - gen. Ozimin, radzieccy przedstawiciele odkomenderowani dla tych zadań obecni byli 
także  przy  polskich  władzach  wojewódzkich  w:  Poznaniu,  Wrocławiu,  Bydgoszczy,  Katowicach,  Krakowie  i 
Białymstoku; zob. M.L.Krogulski, op.cit., s.49-50. 

71

 J. Tyszkiewicz, Działalność Delegatury Rządu Polskiego przy Północnej Grupie Wojsk Armii Radzieckiej na 

terenach Ziem Odzyskanych w latach 1947-1950.Zarys problematyki, Studia Zachodnie, 1999, nr 4, s. 171 i n.; 
W. Janowski, Delegatura Rządu RP-PRL przy Dowództwie PGW AR w Legnicy w l. 1946-1957. Przyczynek do 
dziejów stosunków polsko-radzieckich, Archiwista, 1992, nr 87, s. 36 i n. 

background image

19 

pośrednicząc w tych sprawach odnoszących się do Pomorza Zachodniego, które tam 
nieskutecznie rozwiązywane, wymagały interwencji z zewnątrz

72

 

Poza oddziałami Północnej Grupy Wojsk, na Pomorzu Zachodnim przebywały 

również  jednostki  innej  podległości,  których  obecność  poważnie  komplikowała 
sytuację.  Stacjonujące  tutaj  do  czerwca  1945  r.  wojska  marsz.  Żukowa  zostały  w 
zdecydowanej większości przerzucone za Odrę, gdzie powstała Sowiecka Wojskowa 
Administracja  Niemiec  (SWAG),  lecz  pewna,  niewielka  ich  część  pozostała  w 
granicach  Rzeczypospolitej.  Znajdowały  się  one  głównie  w  pasie  nadbrzeżnym, 
między  innymi  w  miejscowościach:  Gąskowo,  Pustary,  Budzistowo,  Bagicz  (pow. 
kołobrzeski); Chynowo, Ognica, Lisków (pow. woliński), Dziwnów (pow. kamieński), 
by nie uwypuklać zwłaszcza samego Świnoujścia, a także w powiecie szczecińskim ze 
Szczecinem  włącznie

73

.  Marsz.  Rokossowski  nie  był  władny  wydawać  wiążących 

decyzji  w  stosunku  do  formacji  lądowych,  lotniczych  i  marynarki  wojennej,  których 
dowództwa  mieściły  się  albo  w  Berlinie  albo  w  Moskwie.  Nie  obejmowały  ich 
właściwie  żadne  umowy,  które  zawarł  sztab  legnicki,  a  porozumiewanie  się  z  nimi 
było  jeśli  nie  niemożliwe,  to  poważnie  utrudnione.  Ta  anormalna  sytuacja,  choćby  z 
punktu  widzenia  prawa  międzynarodowego,  występująca  przede  wszystkim  w  ujściu 
Odry  i  Świny,  gdzie  istniały  radzieckie  bazy  transportowo-morskie,  była  swego 
rodzaju  pozostałością  z  wojennej  organizacji  frontów  i  dowództw,  których  granica 
przebiegała wzdłuż odrzańskiego szlaku wodnego

74

 

Problem podporządkowania wszystkich wojsk na terenie zachodniopomorskim 

jednemu dowództwu w Legnicy, stawiany był praktycznie od września 1945 r., kiedy 
zastępca dowódcy strefy okupacyjnej w Niemczech gen. płk Iwan Sierow zapewniał, 
że  tutejsza  administracja  wojenna  nie  sprzeciwi  się,  gdy  Warszawa  zwróci  się  o 
przekazanie marsz. Rokossowskiemu władzy wojskowej nad Szczecinem i tą częścią 
polskiego terytorium (pow. woliński ze Świnoujściem), którą Rzeczpospolita obejmie 
po ustaleniu szczegółowego przebiegu granicy z Niemcami

75

.  

 

Dla  polskich  władz,  a  zwłaszcza  szczecińskiego  samorządu  terytorialnego, 

zmiana  przynależności  wojskowej  miała  "zasadnicze  znaczenie  propagandowo-
polityczne,  jako  podkreślenie  wobec  Niemców  integralności  Szczecina  w  granicach 
Polski  i  zaakcentowanie  nierozerwalności  administracyjnej  Szczecina  z  terenem 
prawobrzeżnym województwa
"

76

. Inspirowany przezeń do działań polski MSZ zwrócił 

                                                          

72

  AAN,  DW  PGWAR,  sygn.4,  s.  120-121:  Instrukcja  dla  Delegata  KERM  przy  Dowództwie  PGWAR;  R. 

Techman, op.cit. s. 154. 

73

  APS,  UWS,  sygn.  1275:  pismo  woj.  L.  Borkowicza  z  25.10.1946  do  marsz.  K.  Rokossowskiego;  zob. 

M.L.Krogulski, op. cit. s. 39 i n. 

74

 Ibidem, sygn. 221, s. 32-33: spr. Biura Pełnomocnika. 

75

 AMSZ, Zespół 18, w. 27, t. 415, s. 3: notatka służbowa prezyd. P. Zaremby dla MSZ z 9.10.1945; ditto: AAN, 

MAP, sygn. 2391, s. 28; P. Zaremba, Dziennik wydarzeń i dokumenty historyczne (egz. w APS), t. 4, dz. 163, s. 
741. 

76

 AAN, Ministerstwo Żeglugi i Handlu Zagranicznego (dalej: MŻiHZ), sygn. 325, s. 19: notatka z 25.09.1945. 

background image

20 

się  notą  z  19.10.1945  r.  do  Ambasady  ZSRR  w  Warszawie,  w  której  stwierdzał 
konieczność  poddania  władzy  marsz.  Rokossowskiego  wszystkich  radzieckich 
oddziałów w Rzeczypospolitej "ze względu na jednolity tryb administracji i ustalone 
już  zasady  postępowania"

77

.  Po  kilku  dniach  zarząd  okupacyjny  w  Niemczech 

wypowiedział  się  nieoficjalnie,  że  tymczasowo  jeszcze  jednostki  rozlokowane  w 
powiatach szczecińskim i świnoujskim, podlegać będą nadal dowódcy SWAG

78

.  

 

W  początkach  lutego  1946  r.  wicepremier  Władysław  Gomułka  prosił  szefa 

Polskiej  Misji  Morskiej  w  Berlinie  płk.  Jakuba  Prawina,  by  przynajmniej 
zaproponował  on  marsz.  Żukowowi  ustanowienie  przy  władzach  wojewódzkich  w 
Szczecinie  specjalnych  pełnomocników,  którzy  w  jego  imieniu  załatwialiby  sporne 
zagadnienia. Rezultatem rozmowy Prawina był fakt, iż administracja berlińska odcięła 
się w ogóle od kierowania sprawami Szczecina, wskazując na jego podporządkowanie 
bezpośrednio  Moskwie

79

.  Kilka  miesięcy  później  resort  ziem  odzyskanych  ponowił 

wobec Ambasady ZSRR w Warszawie potrzebę rozciągnięcia kompetencji Legnicy na 
cały  obszar  Polski,  a  wojewoda  szczeciński  wskazywał  polskiej  służbie 
dyplomatycznej, że inna podległość oddziałów na wybrzeżu zachodniopomorskim, ten 
swoisty "relikt stanu okupacji", nadal powoduje "stałe konflikty i kolizje natury przede 
wszystkim gospodarczej
", proponując nawet - jako jeden z wariantów - wycofanie ich 
z Polski

80

.  

 

Konieczność  rozwiązania  tego  problemu  potwierdziły  wkrótce  incydenty 

graniczne  w  okolicy  Szczecina,  przy  likwidacji  których  nie  mógł  skutecznie  działać 
przedstawiciel  marsz.  Rokossowskiego  przy  administracji  wojewódzkiej,  gdyż  jego 
zarządzeń nie honorowali dowódcy oddziałów nie podporządkowanych PGW

81

. Temat 

ten  wrócił  podczas  rozmów  z  obcą  generalicją  w  Berlinie  w  styczniu  1948  r.,  ale 
właściwie  poza  ogólnymi  stwierdzeniami,  że  nie  ma  poważniejszych  różnic  zdań 
między  radzieckimi  formacjami  w  Niemczech  i  w  Polsce  oraz  potrzebą 
komunikowania  się  SWAG  i  PGW  w  sprawach  obszaru  szczecińsko-świnoujskiego, 
nic nie uzgodniono

82

 

O  ile  więc  dowództwo  PGW  w  pewnej  przynajmniej  części  podjęło  się 

uregulowania ze stroną polską zagadnień związanych z przebywaniem podległych mu 
oddziałów  na  terytorium  Rzeczypospolitej,  choćby  poprzez  istniejącego  w  Legnicy 
delegata  warszawskiego  rządu,  a  w  wielu  województwach  swoich  łączników,  o  tyle 

                                                          

77

 AMSZ, Zespół 7, w. 8, t. 60, s. 17: nota MSZ z 19.10.1945 do Ambasady ZSRR w Warszawie. 

78

 Ibidem, Zespół 18, w. 27, t. 415, s. 7: pismo P. Zaremby do L. Borkowicza z 27.10.1945. 

79

 AAN, Ministerstwo Ziem Odzyskanych (dalej: MZO), sygn. 73, s. 23-27: iskrówka z 5.02.1946 i pismo MZO 

z 9.02.1946 do J. Prawina oraz pismo L. Borkowicza do MZO; sygn. 61, s. 62-64: pisma Pol. Misji Wojskowej z 
25.02.1946 oraz L. Borkowicza z 26.02.1946; AMSZ, Zespół 6, w. 42, t. 671, s. 26-27: raport polit. PMW w 
Berlinie z 20.02.1946. 

80

 AMSZ, Zespół 6, w. 31, t. 482, s. 13: notatka z 7.11.1946; AAN, MZO, sygn. 61, s. 151-153. 

81

 AMSZ, Zespół 18, w. 27, t. 414, s. 2: pismo MSZ z 18.11.1947. 

82

 Ibidem, Zespół 6, w. 61, t. 808, s. 3-5: notatka z 17.01.1948. 

background image

21 

nadal  nie  było  trwałego  i  jednolitego  kontaktu  z  berlińską  administracją  wojskową. 
Podczas  konferencji  we  Frankfurcie  nad  Odrą  w  marcu  1949  r.,  która  właściwie 
poświęcona  była  tej  sprawie,  Polacy  uznali  za  niecelowe  rozwiązywanie  spornych 
zagadnień na drodze dyplomatycznej, naciskając na konieczność ustanowienia stałych 
przedstawicieli z siedzibą w Polsce, w dowolnie wybranej przez Rosjan miejscowości. 
Ci  ostatni  wyrazili  na  to  zgodę,  obiecali  również  wyznaczyć  do  czasu  ostatecznych 
rozstrzygnięć tymczasowych oficerów dla omawiania trudnych problemów

83

.  

 

Do  całej  kwestii  ustosunkował  się  również  marsz.  Rokossowski,  wyrażając 

pogląd, że "wszelkie oddziały i instytucje wojskowe znajdujące się na terenie państwa 
polskiego winny być podporządkowane jego dowództwu i że on pragnie ponosić za nie 
odpowiedzialność  wobec  władz  polskich
"

84

.  Deklarował  przedłożenie  tej  propozycji 

Moskwie, ale polski MSZ, którego wypowiedź ta mogła satysfakcjonować, gdyż była 
zapowiedzią  zakończenia  prowadzonych  od  kilku  lat  starań,  na  wszelki  wypadek 
polecił  Polskiej  Misji  Wojskowej  w  Berlinie  nadal  interweniować,  by  SWAG 
ustanowił stałych przedstawicieli

85

.  

 

Na  początku  drugiej  dekady  maja  1949  r.  radziecki  zarząd  wojskowy  w 

Niemczech  rozwiał  wszelkie  nadzieje,  oświadczając,  że  nie  może  wysłać 
przedstawicieli do Szczecina i Świnoujścia, ponieważ jego kompetencje nie rozciągają 
się  na  te  obszary

86

.  I  miał  właściwie  rację,  gdyż  główne  jednostki,  to  znaczy 

szczecińska  baza  przeładunkowa  i  świnoujska  baza  marynarki  wojennej  miały  swe 
dowództwa w Moskwie lub Leningradzie. W ten sposób upadła sprawa ustanowienia 
przedstawicieli  SWAG  na  terenie  Rzeczypospolitej,  a  zarazem  podporządkowania 
Legnicy wszystkich oddziałów radzieckich stacjonujących w Polsce, co dokonało się 
w okresie późniejszym. 

 

2. Gospodarcze aspekty stacjonowania wojsk radzieckich na Pomorzu 
Zachodnim. 

 

 

Polityczna akceptacja przez ZSRR polskich aspiracji terytorialnych na północy 

i  na  zachodzie  nie  była  wcale  tożsama  z  przekonaniem  o  konieczności  przekazania 
Rzeczypospolitej  potencjału  gospodarczego  nowych  terenów.  Cała  gospodarka  Ziem 
Odzyskanych  znajdowała  się  w  dyspozycji  radzieckiej,  a  wykorzystywano  ją  dla 
celów  wojennych  lub  traktowano  jako  mienie  zdobyczne.  21  lutego  1945  r. 
Państwowy Komitet Obrony wydał decyzję nr 7563 o powołaniu stałych komisji przy 

                                                          

83

 Ibidem, Zespół 10, w. 2, t. 21, s. 76-78: notatka służbowa z 16.03.1949. 

84

 Ibidem, s. 68-69: pismo Dep. IV MSZ do szefa PMW z 10.05.1949. 

85

 Ibidem. 

86

 Ibidem, s. 67: pismo J. Prawina z 17.05.1949 do MSZ; AAN, DW PGWAR, sygn. 47, s. 572: pismo MSZ z 

11.07.1949 do Delegata RP przy PGWAR. 

background image

22 

frontach i trybie wywozu urządzeń i materiałów z Niemiec i Polski. Powołani zostali 
przewodniczący  komisji,  którzy  kierowali  pracami  grona  specjalistów  od  demontażu 
(1 FB - 80 osób, 2 FB - 70 osób), głównie dużych obiektów przemysłowych

87

 

Z prawnego punktu widzenia kwesta ta znalazła uregulowanie w porozumieniu 

z  26  marca  1945  r.  zawartym  między  Rządem  Tymczasowym,  a  dowództwem 
radzieckim.  Jego  warunki  zmuszały  formalnie  Warszawę  do  pogodzenia  się  z  utratą 
poniemieckiego  mienia  przemysłowego,  odpowiedni  passus  tej  umowy  stwierdzał 
bowiem, że "Z uwagi na najwyższy stopień konieczności wojennej i wspólne interesy 
walki  z  hitlerowskimi  Niemcami  urządzenia  przedsiębiorstw  niemieckich  oraz  ich 
części mogą być wywożone do Związku Radzieckiego. Za przedsiębiorstwa niemieckie 
należy uważać wszystkie przedsiębiorstwa położone na terytoriach przechodzących od 
Niemiec  do  Polski  oraz  te  przedsiębiorstwa  położone  na  ziemiach  Polski  objętych  w 
1939  r.  jej  granicami  zachodnimi,  oswobodzonymi  przez  Armię  Czerwoną,  które 
zostały zbudowane lub zorganizowane przez Niemców w okresie okupacji, ale nie na 
bazie przedsiębiorstw polskich
"

88

 

Wytworzyła  się  właściwie  skomplikowana  sytuacja,  gdyż  Polska  miała  prawo 

wprowdzać  swą  administrację  po  linię  Odry  i  Nysy  Łużyckiej,  lecz  musiała 
uwzględniać specjalne uprawnienia Moskwy w strefie przyfrontowej do znajdujących 
się  tam  dóbr.  Dobytek  tych  ziem  mógł  być  uważany  za  polski  dopiero  po 
dobrowolnym  przekazaniu  przez  zarząd  wojskowy,  a  odpowiednie  decyzje 
podejmowały  rady  wojenne  poszczególnych  frontów.  Objęcie  przez  władze 
Rzeczypospolitej pozyskanych obszarów, dokonane między marcem a majem 1945 r., 
jeśli  pominąć  niektóre  enklawy  (Szczecin,  powiat  woliński  itp.),  nie  podważyło 
dominującej pozycji radzieckich komendantur oraz stanu posiadania Armii Czerwonej. 

 

a. Polityka radziecka wobec przemysłu zachodniopomorskiego. 

 
 

Przez kilka miesięcy, a często i dłużej, po zakończeniu wojny, Armia Czerwona 

przeprowadzała  na  szeroką  skalę  demontaż  i  wywóz  urządzeń  przemysłowych  oraz 
konfiskatę  aktywów  niemieckich  (gotowej  produkcji,  środków  transportowych  itp.). 
Nie  przypadkiem  więc  miasta  Pomorza  Zachodniego  były  przekazywane  polskiej 
administracji  po  wielu  tygodniach  od  wkroczenia  doń  obcych  jednostek.  Większe 
obiekty  demontowano  na  rozkaz  Państwowego  Komitetu  Obrony  ZSRR,  który 
niekiedy  komunikował  ten  fakt  Warszawie,  mniejsze  pustoszyły  rozmaite  jednostki 
wojskowe bez wiedzy władz polskich. 

                                                          

87

 M. Golon, Majątki ziemskie na ziemiach odzyskanych pod radziecką administracją wojskową w latach 1945-

1950, w: Władze komunistyczne wobec ziem odzyskanych po II wojnie światowej. Materiały z konferencji pod 
red. S. Łacha, Słupsk 1997, s. 283. 

88

 AAN, MZO, sygn. 61, s. 13; A. Magierska, Kształtowanie się zasad przejmowania..., s. 119. 

background image

23 

 

Do  końca  lipca  1945  r.,  kiedy  przeprowadzono  główną  część  demontażu,  nie 

obowiązywały praktycznie żadne ograniczenia w rozmiarach całej akcji. Z tego okresu 
pochodzą najliczniejsze polskie meldunki z terenu Pomorza Zachodniego o grabieżach 
(zwłaszcza  z  Białogardu,  Bytowa,  Koszalina,  Sławna  czy  Słupska),  słane  do  władz 
wojewódzkich  z  prośbą  o  interwencję.  Strona  polska  nie  raz  występowała  do 
dowództwa 2. Frontu Białoruskiego o wydanie zarządzeń komendantom zakazujących 
demontażu  zakładów  bez  uprzednich  uzgodnień,  wstrzymania  się  z  podobnymi 
czynnościami  w  stosunku  do  obiektów  niezbędnych  dla  uruchomienia  życia 
gospodarczego, wydania upoważnień polskim reprezentantom władz w obwodach do 
sprawdzania pochodzenia urządzeń, by wykluczyć w ten sposób wywiezione z Polski 
przez Niemców w latach okupacji

89

 

Radzieccy komendanci między Wisłą a Odrą stali na stanowisku, że "wszystko 

co znajduje się na terytoriach zajętych na zachód od granicy polskiej z r. 1939 stanowi 
zdobycz wojenną i od nich tylko zależy co zostawić dla władz i ludności polskiej
"

90

, co 

było  zresztą  wykładnią  uchwały  GOKO  z  26  lutego  1945  r.  Oddziały  trofiejne  nie 
gardziły  niczym,  wywożono  więc:  maszyny  i  urządzenia  fabryk,  kable  i  instalacje 
elektryczne wyrywane spod tynków, tory kolejowe, szpitale z wyposażeniem, pościelą 
i bandażami, armaturę gazowo-sanitarną, meble itp. Idące na wschód transporty tego 
mienia, ekspediowane były zarekwirowanymi na podobnych zasadach samochodami, 
wagonami  kolejowymi,  promami  i  barkami;  w  tym  samym  kierunku  pędzono 
dziesiątkami kilometrów bydło i konie

91

 

W  zakresie  gospodarczym  Północna  Grupa  Wojsk  przejęła  właściwie  funkcje 

poszczególnych  frontów,  które  przed  nią  wywiozły  znaczną  część  majątku 
przemysłowego Ziem Odzyskanych. Na Pomorzu Zachodnim operowały co najmniej 
cztery  Oddziały  Zarządu  Zdobyczy  PGW  -  wiemy,  iż  jeden  miał  swą  siedzibę  w 
Koszalinie  (4  Oddział),  inny  w  Słupsku  (2  Oddział),  jeszcze  inny  w  Szczecinku. 
Według  danych,  którymi  dysponujemy,  w  lipcu  1945  r.  na  578  uruchomionych 
przedsiębiorstw  tego  obszaru  aż  49  procent  zatrzymywała  administracja  radziecka. 
Demontażowi  podlegały  głównie  przedsiębiorstwa  duże,  a  spośród  166  takich,  które 
zatrudniały powyżej 50 osób, Armia Czerwona wywiozła do tego czasu 61 (37,4%), 
natomiast z 2877 małych - 156 (5,4%)

92

.  

 

Na  konferencji  w  Poczdamie  28  lipca  1945  r.  Ławrentij  Beria  oświadczył 

delegacji  warszawskiej,  że  zakończono  demontaż  zakładów  przemysłowych  na 
terenach  podlegających  polskiej  administracji  za  wyjątkiem  102  obiektów.  Kilka  dni 

                                                          

89

 AAN, GO KERM i MP, sygn. 46, s. 3-8; sygn. 194, s. 3-72; sygn. 195, s. 123. 

90

 APS, UWS, sygn. 53, s. 169: pismo Tymczasowego Zarządu Państwowego z 4.05.1945. 

91

 B. Okoniewska, Z problematyki społecznej i gospodarczej Pomorza Środkowego w latach 1945-1950, Studia 

Bałtyckie, Historia, 1996, t. 2, s. 187. 

92

 A. Magierska, Przywrócić Polsce. Przemysł na Ziemiach Odzyskanych 1945-1946, Warszawa 1986, s. 209, 

211. 

background image

24 

wcześniej  została  wydana  uchwała  GOKO  nr  9534  zgodnie  z  którą  Polska  miała 
otrzymać  do  połowy  sierpnia  wszystkie  urządzenia  i  budynki  niemieckich 
przedsiębiorstw, nie ujęte we wcześniejszych postanowieniach tego organu

93

 

Sprawy gospodarcze między obu państwami regulowała jednak dopiero umowa 

zawarta  16  sierpnia  1945  r.  między  Tymczasowym  Rządem  Jedności  Narodowej  i 
rządem  Związku  Radzieckiego.  Moskwa  zrzekła  się  wszelkich  pretensji  do  mienia 
poniemieckiego na całym terytorium Polski, łącznie z tą częścią Niemiec, która weszła 
w skład Rzeczypospolitej. Akt ów oraz wcześniejsze decyzje poczdamskie, zgodnie z 
którymi  Warszawa  miała  otrzymać  15  %  wszystkich  dostaw  z  radzieckiej  strefy 
okupacyjnej  oraz  30%  dostaw  przysługujących  ZSRR  z  zachodnich  stref 
okupacyjnych,  likwidowały  z  prawnego  punktu  widzenia  stan  tymczasowości,  jaki 
trwał na Pomorzu Zachodnim od zakończenia zmagań militarnych.  
 

Faktem  jest  jednak,  że  realizacja  powyższych  ustaleń  znacznie  odbiegała  od 

zapisów postanowień. Na przykład sprawa wysokości reparacji wojennych wynikała w 
gruncie rzeczy od dobrej woli Moskwy, która nie udostępniała danych co do swego w 
nich udziału. Z kilkuset zakładów wywiezionych przez Rosjan z Niemiec, Polska nie 
otrzymała ani jednego, choć powinna była uzyskać około 90 fabryk

94

 
Tabela 1 

Stan przemysłu na Pomorzu Zachodnim  

(1.10.1945)1 

 
 

Branża 

Dane 

 z  

1.01. 
1945

 

 

Liczba zakładów 

według stanu na 1.10.1945 

 

 

 

Uruchomione 

do  

uruchomienia 

zniszczone 

zdemontowane 

zajęte przez 

AC 

I. Przemysł Centralny 

Elektrownie 

19 

17 

 

2  

(częściowo)2

 

Drzewne 

41 

16 

12 

Metalowe 

82 

21 

20 

27 

Materiałów 
Budowlanych 

47 

16 

13 

10 

Chemiczne 

32 

                                                          

93

 AMSZ, Zespół 7, w. 8, t. 60, s. 30-31. 

94

  R.  Sudziński,  Stalinizacja  polskiej  gospodarki  -  uwarunkowania  wewnętrzne  i  zewnętrzne  oraz 

przekształcenia strukturalne (1944-19550, Czasy Nowożytne, 1999, t. 6, s. 132. 

background image

25 

Tekstylne 

32 

10 

15 

Skórzane 

19 

Papiernie 

przetwórnie 
papiernicze 

21 

Cukrownie 

rafinerie 

Razem  

299 

35 

79 

58 

76 

53 

II. Przemysł Miejscowy 

Drzewne 

363 

92 

143 

79 

29 

20 

Metalowe 

175 

72 

68 

20 

Materiałów 
Budowlanych 

164 

83 

75 

Chemiczne 

41 

15 

21 

Różne 

12 

Razem 

755 

169 

313 

202 

38 

33 

Zestawienie nie obejmuje powiatów wolińskiego i szczecińskiego, które wtedy jeszcze nie zostały 

objęte przez polską administrację oraz przemysłu rolnego, spożywczego i tartaków.

 

W oryginale w uwagach, stąd ogólna liczba zakładów zdemontowanych 74, a nie 76.

 

Źródło: APS, KW PPR, sygn. 1038, s. 80. 
 
 

Pomimo  zapewnień  o  zakończeniu  demontażu  do  połowy  sierpnia  1945  r., 

PGW świadomie opóźniała przekazywanie obiektów przemysłowych. 12 października 
1945  r.  wojewoda  zachodniopomorski  Leonard  Borkowicz  prosił  Jakuba  Bermana, 
podsekretarza  stanu  w  Prezydium  Rady  Ministrów,  o  natychmiastową  interwencję  w 
sprawie  znormalizowania  stosunków  i  zapewnienia  bezpieczeństwa  oraz  wyjednania 
stanowczego  zakazu  wywozu  z  terenów  uzyskanych  urządzeń  fabrycznych,  różnego 
rodzaju maszyn, inwentarza żywego, materiałów budowlanych, opałowych, mebli oraz 
wszelkiego  rodzaju  przedmiotów  użyteczności  publicznej,  przewidując  w  niedługim 
czasie  całkowite  ogołocenie  Pomorza  Zachodniego.  Niewiele  mogli  mu  pomóc 
radzieccy  łącznicy  PGW  przy  władzach  wojewódzkich,  którzy  w  zdecydowanej 
większości  w  skrajny  sposób  bronili  interesów  swego  państwa,  niechętnie  uznając 
roszczenia  polskie.  Mieli  oni  specyficzne  podejście  do  polityki  demontażowej,  gdyż 
uważali,  iż  bez  względu  na  zawarte  umowy  między  Warszawą  a  Moskwą  mienie 
poniemieckie stanowi nadal własność radziecką jako zdobycz wojenna

95

                                                          

95

 APS, UWS, sygn. 1275: pismo L. Borkowicza z 22.12.1947 do Delegata Rządu RP przy PGW AR. 

background image

26 

 

Radziecki  demontaż  objął  na  Pomorzu  Zachodnim  w  pierwszym  rzędzie  te 

miasta,  w  których  najsilniej  rozwinął  się  przemysł,  ale  także  pojedyncze  obiekty 
gospodarcze  o  dużym  znaczeniu.  Ze  zrozumiałych  względów  szczególna  aktywność 
oddziałów  trofiejnych  dawała  się  odczuć  w  Szczecinie,  Koszalinie,  Słupsku  czy 
większych ośrodkach powiatowych. 
 

Na  podstawie  obustronnych  porozumień  polskich  przedstawicieli  i  GOKO  co 

do 76 przedsiębiorstw przemysłowych znajdujących się na terenie Szczecina (łącznie z 
portem), Rosjanie wydzielili 37 z nich, które podlegały rozbiórce i odesłaniu do Rosji, 
pozostałe mieli przekazać Polakom. Wywiezieniu uległ praktycznie przemysł portowy 
i  przyportowy,  maszynowy  i  chemiczny,  nie  do  pogardzenia  dla  zdobywców  były  i 
wagony  tramwajowe,  a  praktycznie  każdy  z  większych  zakładów  pracy  stracił  co 
najmniej część swych urządzeń i maszyn. 
 

Poza  Szczecinem,  do  największych  zakładów  zdemontowanych  na  Pomorzu 

Zachodnim  należała  fabryka  benzyny  syntetycznej  w  Policach  i  cementownia  w 
Lubiniu.  Rosjanie  wywieźli  poniemieckie  wyposażenie  fabryki  amunicji  w  Mostach 
(pow. Nowogard), transformatory i aparaturę prądotwórczą kilku elektrowni (m. in. w 
Białogardzie, Szczecinie i Świnoujściu), urządzenia i gotowe wyroby fabryk maszyn 
rolniczych  (Karlino,  Koszalin,  Słupsk),  fabryk  mebli  (np.  w  Goleniowie)

96

.  We 

wrześniu 1945 r. władze polskie przejęły pozbawioną aparatury jedną z największych 
fabryk  przetwórstwa  rybnego  -  C.  Waldmanna  w  Koszalinie,  którą  wcześniej  obce 
wojska wykorzystywały na suszarnię ziemniaków

97

. Stan ilościowy zdemontowanych i 

zajętych przez Armię Czerwoną zakładów przedstawia tabela nr 1. 
 

Jaka część majątku przemysłowego została ostatecznie wywieziona z Pomorza 

Zachodniego  nie  sposób  właściwie  ustalić,  ponieważ  nie  dysponujemy  dokładnymi 
wykazami  zabranego  stąd  mienia  i  szacunków  jego  wartości.  Na  pewne  wielkości 
wskazuje  tabela  nr  2,  dotyczącą  dla  porównania  kilku  okręgów  Ziem  Odzyskanych 
(bez Górnego Śląska, Śląska Opolskiego, terenu Wolnego Miasta Gdańska), która nie 
ujmuje jednak wszystkich zakładów (brak np. energetycznych, chemicznych).  
 
Tabela 2 

 

 

Liczba zdemontowanych zakładów przemysłowych w poszczególnych 

okręgach Ziem Odzyskanych 

 

 

                                                          

96

  AAN,  DW  PGWAR,  sygn.  34:  spr.  Delegata  z  16.12.1947;  APS,  Państwowy  Urząd  Repatriacyjny-Oddział 

Wojewódzki (dalej: PUR-OW), sygn. 156: pismo z 15.06.1945. 

97

  APS,  Okręgowy  Urząd  Likwidacyjny  (dalej:  OUL),  sygn.  309,  s.  31:  bilans  otwarcia;  tamże,  UWS,  sygn. 

1259, s. 103: pismo z 6.06.1945. 

background image

27 

Rodzaj 

Ilość zdemontowanych zakładów 

przemysłu 

Pomorze  
Zachodnie 

Szczecin  Dolny Śląsk 

bez Wrocławia 

Mazury 

Metalowo-przetwórczy 

68 

93 

25 

Spożywczy 

33 

18 

28 

39 

Tekstylny 

18 

24 

Papierniczy 

11 

24 

10 

Drzewny 

40 

22 

25 

Budowlany 

34 

31 

25 

Przedmiotów powszechnego użytku i 
użyteczności publicznej 

17 

18 

15 

Źródło: Tajne dokumenty Biura Politycznego PRL-ZSRR 1956-1970, Londyn 1998, s. 
81. 
 
 

Gdyby  przyjąć  za  prawdziwe  podane  w  niej  ustalenia,  to  na  Pomorzu 

Zachodnim  zdemontowano  i  wywieziono  221  zakładów  przemysłu  metalowo-
przetwórczego,  spożywczego,  tekstylnego,  papierniczego,  drzewnego,  budowlanego 
oraz  przedmiotów  powszechnego  użytku  i  użyteczności  publicznej,  z  czego  39 
przypadało na Szczecin. 
 

Radzieckie wyliczenia, mające niewiele wspólnego z rzetelnymi kalkulacjami, 

podawały, że Polska zyskała w wyniku zamiany ziem wschodnich na zachodnie około 
6  mld  dolarów,  gdyż  wartość  polskiego  mienia  pozostawionego  za  Bugiem  Moskwa 
szacowała  na  3,5  mld  dolarów,  a  otrzymanego  nad  Odrą  i  Bałtykiem  na  9,5  mld 
dolarów.  Wartość  majątku  niemieckiego  wywiezionego  z  ziem  północnych  i 
zachodnich w postaci fabryk, kolei, domów, maszyn i urządzeń, inwentarza martwego 
i  żywego  itp.  władze  ZSRR  liczyły  co  najwyżej  na  500  mln  dolarów,  co  było 
oczywiście sumą zaniżoną

98

 

Według  polskich  szacunków  z  przedwojennego  majątku  trwałego  Ziem 

Odzyskanych wynoszącego 56,9 mld złotych (10,6 mld dolarów) pozostało w 1945 r. 
37,4 mld złotych (7,1 mld dolarów), to jest 66 procent wartości

99

. Z terytorium tego 

zdemontowano  i  wywieziono  co  najmniej  1000  fabryk  i  zakładów  przemysłowych 
oraz wielką ilość urządzeń drobnych zakładów rzemieślniczych. Można zaryzykować 

                                                          

98

 W stronę Ody i Bałtyku. Wybór źródeł (1945-1950), t. 4: Od Poczdamu do Zgorzelca (1954-1950), Wrocław-

Warszawa  1991,  s.  46  -  dok.  z  16.08.1945;  A.  Korzon,  Niektóre  problemy  polsko-radzieckich  stosunków 
gospodarczych w latach 1945-1957, Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej, 1993, t. 28, s. 136-
137; S. Łach, op.cit, s. 263; R. Sudziński, op.cit, s. 131. 

99

  S.  Łach,  Stan  gospodarki  ziem  zachodnich  i  północnych  po  zakończeniu  II  wojny  światowej,  Rocznik 

Koszaliński, 1993, nr 23, s. 95. 

background image

28 

twierdzenie,  że  z  całości  strat  Ziem  Odzyskanych  niemal  połowa  przypadała  na 
radziecki demontaż, pozostała część odnosiła się do zniszczeń wojennych. 
 

Wartość  utraconego  na  rzecz  ZSRR  poniemieckiego  mienia  przemysłowego 

bywała  różnie  określana.  Według  słów  B.  Bieruta  (brał  on  jednak  pod  uwagę 
kalkulacje  wschodnich  sojuszników)  do  czasu  konferencji  poczdamskiej  Moskwa 
wywiozła  z  Ziem  Odzyskanych  urządzenia  i  sprzęt  na  sumę  500  mln  dolarów, 
natomiast  H.  Minc  podawał  w  końcu  sierpnia  1945  r.,  że  zgodnie  z  porozumieniem 
polsko-radzieckim  ZSRR  miał  prawo  wywieżć  z  tego  obszaru  25  procent  urządzeń 
przemysłowych,  które  stanowiły  6  procent  ogólnego  majątku  tych  ziem

100

.  Nowsze, 

bardziej wiarygodne badania podają, że wartość ta oceniana jest na około 1,5 - 2 mld 
dolarów, czyli kilkukrotnie więcej. Straty tej wielkości poważnie obniżyły znaczenie 
nowych  nabytków  na  północy  i  zachodzie  kraju  jako  rekompensaty  za  kresy 
wschodnie 

101

.  Nie  popełnimy  chyba  większego  błędu,  jeśli  przyjmiemy,  iż  na  samo 

Pomorze Zachodnie przypadła co najmniej jedna czwarta wymienionej kwoty. 
 

Z  ekonomicznego  punktu  widzenia  radziecki  demontaż  okazał  się 

przedsięwzięciem  chybionym  i  przyniósł  większe  straty  dla  przemysłu  polskiego 
aniżeli  korzyści  dla  gospodarki  radzieckiej.  Wywieziono  wiele  urządzeń  zużytych  i 
przestarzałych,  nie  nadających  się  do  długotrwałej  eksploatacji,  które  jednak 
pzostawione  na  miejscu  mogłyby  przez  jakiś  czas  być  z  pożytkiem  wykorzystane. 
Rozbiórka  i  przemieszczanie  wyposażenia  fabryk  były  prowadzone  pospiesznie  i 
prymitywnymi metodami, w wyniku czego wiele z niego nadawało się potem na złom. 
Obniżyła  się  także  wartość  opróżnionych  budynków,  które  dostosowane  były  często 
do  ustawionych  w  nich  urządzeń  i  przyjętej  technologii,  przez  co  później  koszt 
pełnego odtworzenia zakładów był znacznie wyższy

102

.  

 

Wojska  radzieckie  w  inny  jeszcze  sposób  niż  wywóz  mienia  zubożały  tereny 

ziem  północnych  i  zachodnich  Rzeczypospolitej.  Dla  swoich  potrzeb  eksploatowały 
mianowicie  liczne  przedsiębiorstwa  przemysłowe,  przede  wszystkim  aprowizacyjne. 
14  września  1945  r.  zawarta  została  umowa  między  kwatermistrzem  PGW  gen.  lejt. 
F.Łagunowem  a  wiceministrem  przemysłu  inż.  Henrykiem  Różańskim,  która 
regulowała ważne kwestie gospodarcze. Zgodnie z nią strona polska miała oddać do 
dyspozycji  Legnicy  w  bezpłatną  dzierżawę  (na  określony  czas)  niektóre  zakłady, 
głównie branży spożywczej i tekstylnej. Na Pomorzu Zachodnim w wykazie znalazło 
się  dziewiętnaście  zakładów,  w  tym:  pięć  mleczarni,  tyleż  samo  elewatorów 
zbożowych,  dwa  składy  nafty  (Koszalin  i  Szczecinek),  fabryki  spożywcze:  konserw 
owocowych i soków, a także lemoniady w Szczecinku, wódek i likierów w Jastrowie, 

                                                          

100

 S. Jankowski, Odbudowa i rozwój przemysłu polskiego w latach 1944-1949, Warszawa 1989, s. 116. 

101

 A. Korzon, op.cit., s. 135-136; Tajne dokumenty Biura Politycznego PRL-ZSRR 1956-1970, Londyn 1998, 

s. 84

.

 

102

 S. Jankowski, op.cit., s. 116-117. 

background image

29 

dwie  gorzelnie  w  powiatach  szczecineckim  i  gryfickim,  wytwórnia  wędlin  w 
Koszalinie,  szwalnia  w  Gryficach.  Za  zgodą  obu  stron  dopuszczalna  była  korekta 
liczby przekazanych zakładów - musiała być ona poważna, gdyż dysponujemy z tego 
okresu  innym  wykazem,  w  którym  przejęciu  przez  PGW  miało  podlegać  trzydzieści 
jeden  przedsiębiorstw  przemysłowych:  elewatorów  -  osiem,  mleczarni  -  siedem,  po 
trzy fabryki suszenia kartofli i gospodarstwa rybne (Darłowo, Kołobrzeg, Słupsk), po 
dwie  fabryki  konserw  (Darłowo,  Barcino),  warsztaty  i  młyny,  po  jednym  zakładzie 
rybnym  i  chłodni  (Darłowo)  oraz  fabryce  obuwia  i  garbarni  znajdujących  się  w 
Szczecinku

103

.  

 

Osobną  grupę  stanowiły  w  umowie  wrześniowej  zakłady  przemysłowe 

pozostające  w  rękach  polskich,  które  jednak  przerabiały  według  ustalonych,  niskich 
cen surowce dostarczane przez Rosjan. Czternaście z nich, zlokalizowanych w okręgu 
zachodniopomorskim, to młyny (sześć), po dwie garbarnie (Czaplinek i Trzebiatów), 
fabryki  sukna  (Jastrowie,  Okonek))  oraz  szwalnie  (Jastrowie,  Okonek),  fabryka 
obuwia (Czaplinek) i browar (Szczecinek)

104

.  

 

Jakkolwiek umowa wrześniowa 1945 r. stanowiła pewien krok ku normalizacji 

stosunków gospodarczych polsko-radzieckich na Pomorzu Zachodnim, to jednak z jej 
realizacją wystąpiły ogromne trudności. Ustalenia odbiegały bowiem w sposób rażący 
od  faktycznego  stanu  posiadania  obcych  oddziałów,  które  zawiadywały  kilkukrotnie 
większą liczbą zakładów przemysłowych niż powinny

105

. Według danych z 12 grudnia 

1947  r.  wojska  radzieckie  dysponowały  na  tym  terenie  jeszcze  143  obiektami 
przemysłowymi i warsztatami różnego rodzaju. Były to: młyny (wodne, elektryczne) - 
26, mleczarnie - 22, kuźnie -15, po 8 wiatraków i gorzelni, 6 zakładów stolarskich, po 
5  zakładów  ślusarskich,  kowalskich  i  piekarni,  po  4  fabryki  budowy  maszyn 
rolniczych,  tartaki,  zakłady  szewskie,  po  3  przedsiębiorstwa  budowlane,  magazyny  i 
składy paliw-smarów oraz samochodowe, po 2 pralnie, rzeźnie, krochmalnie i zakłady 
krawieckie,  po  1  zakładzie:  ogólno-przemysłowym,  przewozowym,  kołodziejskim, 
bednarskim, 

fryzjerskim, 

kamieniarskim, 

ogólno-maszynowym, 

dekarskim, 

blacharskim, gazownią, cegielnią, farbiarnią, fabryką broni i beczek

106

.  

 

Najwięcej  zakładów  znajdowało  się  w  powiecie  sławieńskim,  później  zaś  w: 

kołobrzeskim, gryfickim, słupskim, koszalińskim, białogardzkim i łobeskim, czyli na 
północy okręgu zachodniopomorskiego. Była to ogólna prawidłowość, ponieważ tutaj 
rozmieszczono  poważne  siły  wojskowe  i  gospodarcze  ZSRR.  W  zestawieniu  tym  na 
pewno  nie  ujęto  wszystkich  przedsiębiorstw,  zwłaszcza  przemysłu  rolnego,  którymi 

                                                          

103

 APS, UWS, sygn. 220, s. 3-11: spis przedsiębiorstw przemysłowych do objęcia przez PGW. 

104

 Ibidem - umowa - dwa załączniki do niej dotyczą zakładów zlokalizowanych na Pomorzu Zachodnim, trzeci, 

brakujący, być może obejmował zakłady z innych części Ziem Odzyskanych; zob. też: T. Machura, Przemysł na 
Pomorzu Zachodnim 1945-1949, Poznań-Słupsk 1974, s. 60; H. Różański, op.cit, s. 353-354. 

105

 APS, KW PPR, sygn. 1038, s. 47: spr. Pełn. Rządu RP na OPZ z 1.11.1945. 

106

 Ibidem, UWS, sygn. 220, s. 17-25: zestawienie przy piśmie z 12.12.1947. 

background image

30 

dysponowały zajęte przez Rosjan majątki ziemskie, a także tych z samego Szczecina - 
tutaj  oddziały  radzieckie  zajmowały  wtedy  najprawdopodobniej  18  przedsiębiorstw. 
Poza  nadodrzańskim  miastem  szczególna  koncentracja  zawłaszczonych  obiektów 
przemysłowych  i  rzemieślniczych  występowała  w  Koszalinie  (8),  Białogardzie, 
Bagiczu i Trzebiatowie (po 7), Resku (4) oraz w Słupsku (3)

107

 

Wiosną 1948 r. na terenie województwa szczecińskiego PGW posiadała jeszcze 

116 obiektów przemysłowych, których nie obejmowała umowa z 14 września 1945 r. 
o przedsiębiorstwach potrzebnych dla celów bytowych formacji

108

. Większość z nich, 

zlokalizowana  w  pasie  nadmorskich  powiatów,  była  zakładami  przetwórstwa 
żywności  produkującymi  na  potrzeby  pobliskich  jednostek.  Administracja  wojskowa 
zajmowała  także  wiele  zakładów  mechanicznych,  warsztatów  i  fabryk  maszyn 
rolniczych, które zapewniały jej remonty sprzętu wojskowego

109

.  

 

Poważna  akcja  zdawania  władzom  polskim  obiektów  na  Pomorzu  Zachodnim 

przypadła  na  1948  r.  Odczuł  to  szczególnie  Trzebiatów,  niewielkie  miasteczko  w 
powiecie gryfickim, gdzie znajdowała się duża jednostka podległa Legnicy. Zwróciła 
ona  fabryki  dachówek  oraz  konserw,  tartak,  młyn  elektryczny,  rzeźnię,  pralnię 
chemiczną i łaźnię

110

. Na jesieni tego roku zdane zostały władzom polskim radziecki 

ośrodek  rybacki  w  Darłowie  oraz  rzeźnie  w  Białogardzie,  Szczecinku,  Słupsku  i 
Koszalinie,  choć  nadal  częściowo  pracowały  na  rzecz  obcych  ugrupowań.  Mniejsza 
liczba eksploatowanych przez PGW zakładów wynikała nie tylko z rozformowywania 
oddziałów  i  zmniejszenia  się  liczby  żołnierzy,  lecz  zmiany  zasad  zaopatrywania  w 
żywność całej formacji, która coraz częściej sięgała po produkty polskiego rynku. 
 

W  wyniku  demontażu  połączonego  ze  zniszczeniami  wojennymi  i  radzieckiej 

polityki  eksploatacji  przedsiębiorstw,  potencjał  gospodarczy  Pomorza  Zachodniego 
znacznie się obniżył, a w niektórych jego rejonach nie tylko przemysł, ale i rzemiosło 
podupadły. Wpłynęło to na możliwości produkcyjne i osiedleńcze tej części Polski, z 
kolei  zastój  ekonomiczny  wielu  miejscowości  wymagał  wieloletnich  nakładów 
inwestycyjnych, by osiągnąć stan przedwojenny.  
 

b. Administracja wojskowa a transport zachodniopomorski. 

 
 

Ze  względów  militarnych  polski  transport,  a  przede  wszystkim  kolej 

państwowa,  został  podporządkowany  w  ostatnim  okresie  wojny  radzieckiej 
administracji  wojskowej.  Po  zakończeniu  działań  zbrojnych  Rosjanie  nadal 
utrzymywali dotychczasowe uprawnienia w dziedzinie komunikacji, co pozwalało im 

                                                          

107

 Ibidem. 

108

 AAN, DW PGWAR, sygn. 31: pismo woj. szczecińskiego z 15.04.1948. 

109

 Ibidem, sygn. 34: spr. za 29.02-1.05.1948. 

110

 Ibidem. 

background image

31 

nie  tylko  na  bezpłatne  korzystanie  z  przewozów,  ale  również  dysponowanie  całym 
majątkiem.  Sprzeciwiała  się  temu  strona  polska,  ale  jej  postulat  natychmiastowego 
wstrzymania  demontażu  urządzeń  kolejowych  na  wschód  od  Odry  oraz  przypisania 
tutejszym dyrekcjom kolejowym niemieckiego taboru z ich rejonu działania pozostał 
bez odpowiedzi

111

 

Sprawy  te  porządkowała  w  pewnej  mierze  podpisana  1  lipca  1945  r.  umowa 

polsko-radziecka,  która  przewidywała  przekazanie  Warszawie  w  ciągu  miesiąca 
zarządu  nad  kolejami  i  zlikwidowanie  instytucji  pełnomocników  Komisariatu 
Ludowego  Komunikacji  ZSRR  oraz  pełnomocników  Armii  Czerwonej,  jakkolwiek 
tworzyła  jednocześnie  stanowisko  przedstawiciela  Centralnego  Uprawlenija 
Wojennych  Soobszczenij  (CUPWOSO)  przy  Ministerstwie  Komunikacji.  Kreml 
zobowiązywał  się  do  natychmiastowego  zaprzestania  demontażu  warsztatów, 
parowozowni, środków łączności i sygnalizacji, natomiast sprawę taboru dla polskich 
kolei miała rozstrzygnąć oddzielna umowa

112

 

W  połowie  sierpnia  1945  r.  nastąpiło  formalne  przekazanie  polskich  kolei 

Ministerstwu Komunikacji, a dopiero 23 listopada tego roku ZSRR podpisał z TRJN 
umowę  regulującą  warunki  przewozów,  korzystania  z  taboru  kolejowego,  taryfy  i 
rozrachunki,  odpowiedzialność  za  tranzyt  z  ZSRR  do  radzieckiej  strefy  okupacyjnej 
Niemiec

113

. Nie uwalniała ona jednak całkowicie polskich kolei od radzieckiej kontroli 

i  ponoszenia  przez  Polskę  przynajmniej  części  kosztów  obcych  transportów 
tranzytowych. 
 

Oficjalne przekazanie polskim władzom kolei na Pomorzu Zachodnim nastąpiło 

w  Bydgoszczy  20  sierpnia  1945  r.,  kiedy  podpisany  został  stosowny  protokół  przez 
płk. Tiszczenko i dyr. Tomasza Pietraszka. Faktycznie jednak wiele linii, na których 
odbywała się intensywna eksploatacja radziecka, było niedostępnych, by podać tylko 
odcinek Gryfino-Kostrzyn, Szczecin-Trzebież, Szczecin-Pasewalk itp

114

 

Wojska radzieckie zdjęły w Polsce 4615 km torów, wywiozły zapasy kolejowe 

ze wszystkich składów, różne urządzenia i maszyny, na łączną wartość około 2,5 mld 
złotych  (według  danych  z  1957  r.).  Na  obszarze  podległym  Dyrekcji  Polskich  Kolei 
Państwowych  w  Szczecinie  w  1945  r.  zostało  rozebranych  całkowicie  690  km  linii 
kolejowych, a na długości 350 km z linii dwutorowych wojska radzieckie zdjęły drugi 
tor

115

. Dla przykładu: tory kolejowe utraciły trasy Gryfice-Trzebiatów, Nowe Warpno-

Szczecin czy Kamień-Wysoka

116

 

                                                          

111

 H. Bartoszewicz, op.cit., s. 188. 

112

 Ibidem, s. 188-189. 

113

 Dokumenty i materiały..., t. 8, s. 465; H. Różański, op.cit., s. 305-309. 

114

 APS, UWS, sygn. 223, s. 15: pismo DOKP Szczecin z 25.09.1945 do MK. 

115

  AAN,  Urząd  Rady  Ministrów  (dalej:  URM),  sygn.  5/418:  spr.  z  akcji  odbudowy  i  zagospodarowania 

wybrzeża morskiego z 6.03.1946. 

116

 APS, UWS, sygn. 547, s. 19: spr. Pełn. Rządu RP na Obwód Kamień za 06.1945; sygn. 942, s. 67. 

background image

32 

 

Nie 

krępowana 

była 

właściwie 

niczym 

intensywna 

eksploatacja 

zachodniopomorskich kolei. Według polskich wyliczeń Warszawa powinna uzyskać z 
tytułu przewozów szczecińskiego węzła kolejowego (4 mln 400 tys. ton ładunków) dla 
Rosjan w okresie 1946-1954 około 70-80 mln rubli - strona radziecka obniżała tę sumę 
sześciokrotnie

117

 

c. Eksploatacja rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa śródlądowego. 

 
 

Wkraczająca na ziemie zachodnie i północne Armia Czerwona obsadziła kilka 

tysięcy  majątków  i  gospodarstw  rolnych,  których  łączna  powierzchnia  przekraczała 
milion  hektarów.  Była  to  dotkliwa  strata  dla  polskiego  rolnictwa  ze  względu  na 
pozbawienie  go  ogromnego  areału  upraw  oraz  gospodarczej  infrastruktury 
poszczególnych  obiektów.  Na  dodatek  wywieziono  z  tych  terenów  kilka  milionów 
sztuk  inwentarza  żywego,  przez  co  akcja  osadnictwa  musiała  napotykać  na  wielkie 
trudności. 
 

Radziecka  administracja  wojskowa  zajęła  na  Pomorzu  Zachodnim  zarówno 

duże posiadłości poniemieckie powyżej 100 ha, najcenniejsze pod względem wartości 
i  produktywności,  jak  i  mniejsze  gospodarstwa  rolne,  równie  silnie  eksploatowane. 
Była to bardzo poważna część wszystkich dobr ziemskich, którą Rosjanie zarządzali 
przy  pomocy  własnych  jednostek  gospodarczych  i  pozostałej  na  miejscu  ludności 
niemieckiej.  Pewną  liczbę  majątków  zajmowały  tzw.  "dzikie"  oddziały  ewentualnie 
grupy  zdemobilizowanych  żołnierzy  bez  dowództwa,  oczekujące  odtransportowania 
do swego kraju, o których istnieniu polskie władze dowiadywały się niekiedy dopiero 
podczas  ich  przejmowania.  Wtedy  też  najczęściej  poznawano  stan  faktyczny 
otrzymanych  gospodarstw,  gdyż  wcześniej  administracja  rolna  nie  miała  ani  dostępu 
ani  żadnego  wpływu  na  uprawę  ziemi  lub  prowadzoną  hodowlę.  Okazywało  się 
najczęściej,  iż  radziecka  eksploatacja  była  zupełnie  nieracjonalna  i  doprowadziła  do 
dewastacji zajętych obszarów i stojących na nich nieruchomości. 
 

Kampania żniwna w lecie 1945 r. była organizowana na Pomorzu Zachodnim 

przez polskie władze w porozumieniu z komendanturami wojennymi, a następnie od 1 
sierpnia na zmienionych zasadach ustalonych w lokalnej umowie Borkowicz-Licki

118

Po  ukończeniu  żniw  coraz  silniej  jawił  się  problem  ograniczenia  ogromnej 
powierzchni  obszarów  rolnych  zajmowanych  przez  Armię  Czerwoną,  wymagający 
odrębnego załatwienia, do którego dążyła zwłaszcza strona polska.  
 
Tabela 3 

                                                          

117

 Tajne dokumenty Biura Politycznego..., s. 44-46. 

118

 APS, KW PPR, sygn. 1038: spr. Pełn. Rządu RP na OPZ z 1.11.1945. 

background image

33 

 

Majątki rolne przekazane Północnej Grupie Wojsk Armii Radzieckiej w 

Legnicy 

 w latach 1945-1946 według zawartych umów 

 

 

Województwo 

Według umowy z 

8 X 1945 r. 

Według umowy z 

26 IV 1946 r. 

 

Liczba 

 

Obszar 

(ha) 

Liczba 

 

Obszar 

(ha) 

Łąki 

(ha) 

Pastwiska 

(ha) 

Dolnośląskie 

194 

39100 

291 

    63400    49250        26600 

Śląsko-dąbrowskie 

    8 

  2000 

  48 

     2400      5000          3000 

Poznańskie 

 19 

  3500 

  19 

     5000    55150            850 

Zachodniopomorskie 

201 

34600 

281 

   75000  150000        49500 

Gdańskie 

114 

28200 

219 

  45400    67000        12500 

Mazurskie 

  28 

  5400 

  23 

     7100    11000          2400 

Pomorskie 

  31 

     1700    19000          5000 

Białostockie 

-        400            150 

Razem 

564  112800 

912 

200000  356800 

100000 

Źródło: M. Golon, Majątki ziemskie..., s. 294. 
 

Pierwsze  regulacje  prawne  przyniosło  porozumienie  z  8  października  1945  r., 

zawarte  przez  Tymczasowy  Rząd  Jedności  Narodowej  (w  jego  imieniu  -  minister 
rolnictwa i reform rolnych S. Mikołajczyk) z dowództwem Północnej Grupy Wojsk w 
Legnicy  (kwatermistrz  F.N.Łagunow)  w  sprawie  nieodpłatnego  przekazania  części 
majątków  poniemieckich  na  ziemiach  zachodnich  i  północnych.  Przetarło  ono  szlak 
corocznym umowom z PGW, która otrzymywała każdorazowo w swoje użytkowanie 
stosowną ilość ziemi ornej, łąk i pastwisk.  
 

Rosjanie  zobowiązali  się  w  tej  pierwszej  do  zwrócenia  stronie  polskiej  1892 

gospodarstw  dotychczas  administrowanych,  pozostawiając  sobie  564  o  powierzchni 
112000  ha  (oraz  pewnej  liczby  inwentarza  żywego  i  martwego),  jakkolwiek  były  to 
liczby  zaniżone  w  stosunku  do  faktycznego  ich  stanu  posiadania,  o  czym  świadczy 
porównanie tabel nr 3 i nr 4

119

.  

 
Tabela 4 
 

Stan faktyczny radzieckiego posiadania  

                                                          

119

 Dokumenty i materiały..., t. 8, dok. 333, s. 622-624; APS, Wojewódzka Akcja Siewna (dalej: WAS), sygn. 

21; M. Golon, Majątki ziemskie..., s. 287. 

background image

34 

w rolnictwie zachodniopomorskim na tle innych województw  

(31.12.1945) 

 

Województwo 

Ilość majątków 

do przekazania 

Formalnie 

przejęto 

Faktycznie 

przejęto 

Pozostało do 

przejęcia 

Zachodniopomorskie 

   779 

   570 

   400 

   209 

Mazurskie 

1876 

1015 

   613 

   861 

Gdańskie 

   304 

   236 

   160 

    68 

Pomorskie 

   460 

   419 

   320 

    41 

Poznańskie 

  234 

   184 

   148 

    50 

Górny Śląsk 

  197 

  188 

  135 

      9 

Dolny Śląsk 

1882 

1332 

1332 

  550 

Razem 

5732 

3944 

3108 

1788 

Źródło: APS, UWS, sygn. 220, s. 65. 
 
 

Pod  względem  liczby  zajętych  majątków  okręg  zachodniopomorski  plasował 

się w końcu 1945 r. na trzecim miejscu, po dolnośląskim i mazurskim. Obce jednostki 
zajmowały wtedy jeszcze 209 dóbr ziemskich powyżej 100 ha z 1788 w całym kraju, 
czyli  niemal  dwanaście  procent.  Liczba  ta  odnosiła  się  do  naprawdę  dużych 
posiadłości  i  w  przeciwieństwie  do  pozostałych  części  Ziem  Odzyskanych  proces 
przechodzenia  ich  w  ręce  polskie  trwał  zdecydowanie  dłużej.  Często  też  mimo 
formalnego  przekazania  gospodarstwa  pozostawały  w  nim  dotychczasowe  oddziały 
lub  pozostawione  przez  nich  kilkuosobowe  posterunki,  ewentualnie  wchodziły  doń 
zupełnie nowe grupy żołnierzy

120

 

Co  najmniej  do  końca  1945  r.  Armia  Czerwona  pozostawała  największym 

posiadaczem ziemskim na Pomorzu Zachodnim. Według bowiem danych z początku 
listopada  tego  roku  zajmowała  na  ogólną  liczbę  1507  majątków  powyżej  100  ha 
(553785 ha) 654 z nich (czyli 43%) o obszarze 255515 ha (46%), a Wojsko Polskie 
409  (167366  ha),  natomiast  administracja  ziemska  334  (99404  ha),  pozostałą  część 
stanowiły majątki nie objęte (47 - 14100 ha) oraz zniszczone (58 - 17400 ha)

121

. PGW 

zatrzymywała tak dużą część ziemi zarówno ze względu na wywóz mienia rolniczego 
oraz  inwentarza  żywego,  jak  i  drenaż  wynikający  z  konieczności  wyżywienia 
oddziałów  stacjonujących  nie  tylko  na  tym  terenie.  Majątki,  które  one  opuszczały, 

                                                          

120

 APS, UWS, sygn. 220, s. 65: pismo min. rolnictwa i reform rolnych z 12.01.1946. 

121

 Ibidem, KW PPR, sygn. 1038, s. 69; zob. S. Łach, Rolnictwo na Pomorzu Zachodnim w latach 1945-1949, 

Słupsk 1985, s. 99, który podaje dane z lutego 1946, kiedy to Armia Czerwona utraciła przodującą pozycję, po 
przekazaniu przez nią części posiadanych majątków ziemskich na skutek zawartych umów. 

background image

35 

były niemal zawsze dokładnie ograbiane, przez co polscy osadnicy wchodząć do nich 
dysponowali nielicznie ocalałym dobytkiem. 
 

Druga  umowa  w  sprawie  użytkowania  nieruchomości  ziemskich  w 

Rzeczypospolitej,  dotycząca  przede  wszystkim  regionów  nowo  pozyskanych,  została 
zawarta 26 kwietnia 1946 r. przez gen. mjr. I.S.Timczenko i S. Mikołajczyka. Na jej 
podstawie  przyznano  administracji  radzieckiej  prawo  do  posiadania  912  majątków  o 
łącznej powierzchni 657 tys. ha, z czego 200 tys. ha miały zajmować grunty orne (tab. 
nr 1). Zgodnie z umową nadwyżka majątków ponad liczbę 912 i powierzchni ponad 
200  tys.  ha  gruntów  ornych  miała  być  do  1  czerwca  1946  r.  przekazana  władzom 
polskim.  Północna  Grupa  Wojsk  zobowiązała  się  do  utrzymania  w  dobrym  stanie 
wszystkich  budynków  i  obsiania  gruntów  w  przyznanych  majątkach  oraz 
pozostawienia w nich tylko niezbędnej liczby robotników niemieckich

122

 

W przypadku Pomorza Zachodniego i ta umowa nie została zrealizowana, gdyż 

w połowie 1946 r. Armia Czerwona zajmowała jeszcze 410 majątków rolnych (około 
130000 ha), czyli dwa razy więcej niż przewidywały ustalenia, co istotnie ograniczało 
możliwości polskiego osadnictwa

123

. Poza umową pozostawały w rękach radzieckich 

także mniejsze gospodarstwa w liczbie 2889 (36085 ha) oraz 15 jezior (4873 ha)

124

 

 

Pobyt  i  działalność  obcych  wojsk  na  Pomorzu  Zachodnim  odegrały  przede 

wszystkim negatywny wpływ na procesy osiedleńcze. Zdarzały się liczne przypadki, 
że oddziały wojskowe świadomie utrudniały napływ ludności, która po zubożeniu w 
czasie wojny szukała dla siebie szansy na nowych ziemiach. Przybycie tutaj polskich 
osadników  oznaczało  bowiem  perspektywę  ograniczenia  dotychczasowego  modelu 
życia,  który  wiązał  się  m.in.  z  utratą  przynoszących  dochody  obiektów  przemysłu 
rolnego  oraz  zatrudnionej  w  nich  darmowej  siły  roboczej.  W  wielu  mniejszych 
miejscowościach,  by  wymienić:  Ińsko,  Czaplinek,  Lubowo,  Nowogródek  Pomorski, 
Bełczna,  wojenne  władze  radzieckie  utrudniały  Polakom  uruchomienie  gospodarki 
rolnej

125

.  Obca  administracja  zabraniała  niekiedy  dokonywania  jakichkolwiek 

czynności  służbowych,  zmuszała  ludzi  do  pracy,  grożąc  opornym  wypędzeniem  z 
domostw,  zabierała  dobytek.  Najgorsza  sytuacja  panowała  zawsze  w  tych  wsiach, 
które  dzielili  między  siebie  osadnicy  polscy  i  radzieckie  "kołchozy"  -  tu 
bezkonfliktowa koogzystencja była praktycznie niemożliwa

126

.  

                                                          

122

 Tekst umowy: AAN, MAP, sygn, 27; APS, WAS, sygn. 21; M. Golon, Majątki ziemskie..., s. 293. 

123

 APS, UWS, sygn. 1275: pismo woj. szczecińskiego do marsz. K. Rokossowskiego z 25.10.1946. 

124

 Ibidem, sygn. 5332: pismo z 28.02.1947. 

125

 Ibidem, sygn. 1252, s. 3; sygn. 1243, s. 1-3: raport inspektora obwodów z 29.07.1945; sygn. 1274: pismo 

pow. biura rolnego w Szczecinku z 16.07.1945.  

126

  AAN,  URM,  sygn.  2/16,  s.  74,  76:  pismo  OUZ  z  27.07.1945;  APS,  UWS,  sygn.  896,  s.  91:  spr.  star. 

nowogardzkiego za 04.1946; sygn. 903, s. 5: spr. star. sławieńskiego 25.07-4.08.1945; sygn. 1259, s. 139: meld. 
z 6.09.1945; sygn. 1262, s. 20: prot. z 7.09.1945; sygn.1274: pismo pow. biura rol. ze Szczecinka z 16.07.1945. 

background image

36 

 

Klasycznym 

przykładem 

radzieckiego 

postępowania 

rolnictwie 

zachodniopomorskim był powiat łobeski, gdzie w połowie 1945 r. panowali zarządcy 
dużych  majątków  ziemskich.  Po  zlikwidowaniu  bowiem  komendantur  różnych 
szczebli  gospodarka  rolna  została  oddana  jedenastu  pododziałom  Armii  Czerwonej, 
którym  przydzielono  dosyć  znaczne  obszary.  Na  ich  czele  stali  najczęściej 
podoficerowie,  nie  zawsze  reprezentujący  odpowiedni  poziom  kultury.  Ponieważ 
sztaby  ich  dowództw  mieściły  się  z  reguły  daleko,  przeto  interwencja  u  władz 
przełożonych w razie zaistnienia incydentów była praktycznie niemożliwa. Ci lokalni 
kacykowie  czując  się  "udzielnymi  panami  na  swoim  terenie,  wtrącają  się  w  sprawy 
gminne, zmuszają osadników do robót na rzecz Armii Czerwonej, rekwirują im bydło, 
konie,  zabraniają  sprzętu  zboża  na  polach  osadników,  a  były  nawet  wypadki,  że 
zabraniają  osiedlać  się  we  wsi  zajętej  przez  nich.  Inicjatywa  do  tego  rodzaju 
postępowania pochodzi często, jak stwierdzono, ze strony Niemek, które współżyjąc z 
żołnierzami  Armii  Czerwonej,  buntują  ich  przeciw  osadnikom
"

127

.  W  łobeskiem 

ogromne  problemy  stwarzała  ponadto  cywilna  ludność  rosyjska,  skupiona  w  obozie 
przesiedleńczym w Węgorzynie, która najczęściej dopuszczała się gwałtów, kradzieży 
i rozbojów

128

 

Bodaj jeszcze gorszy przykład dawała radziecka obecność w rolnictwie powiatu 

sławieńskiego,  gdzie  w  połowie  sierpnia  1945  r.  na  175  gromad,  144  pozostawały 
jeszcze  w  obcej  administracji  rolno-gospodarczej.  Rosjanie  dysponowali  rzekomo 
70000 sztuk bydła, 18000 sztuk trzody chlewnej, ponad 10000 koni, ale stan ten stale 
się  zmniejszał,  gdyż  inwentarz  żywy  stopniowo  wywożono  koleją  lub  samochodami 
ewentualnie  pędzono  na  wschód.  Z  21  gorzelni  tylko  jedną  przejęli  Polacy,  z  84 
młynów  -  sześć,  z  25  piekarń  -  jedenaście,  z  20  mleczarń  -  jedną,  a  na  13  innych 
obiektów  przemysłu  rolnego  jeden  zakład  przetwórczy  soków  owocowych

129

  W 

wyniku marnotrawstwa olbrzymie zapasy zboża gniły na powietrzu, w magazynach i 
składach.  Baczny  obserwator  wydarzeń  zauważał,  że:  "Dewastacyjna  gospodarka  w 
całym  powiecie  i  w  każdej  dziedzinie  święci  swoje  sukcesy  pod  hasłem:  zniszczyć, 
zdeptać lub wywieźć
". Dochodziła do tego typowa arogancja naczelników kołchozów: 
"Polaki  wsie  eto  sukinsyny,  bandyty,  swolaczy  itp"

130

.  Sołtysom  wsi  zabraniano 

dostarczania  kontyngentów  żywnościowych  dla  władz  aprowizacyjnych,  a  ci  z  nich, 
którzy wykonywali polecenia polskiej administracji byli bici. Na porządku dziennym 
było  zawłaszczanie  osadnikom  pól  oraz  ich  plonów,  inwentarza,  przymuszanie  do 

                                                          

127

 APS, UWS, sygn. 443, s. 215: wyciągi ze spr. sytuac. za 08.1945; sygn. 1244, s. 2: spr. nacz. Bronisława 

Starczewskiego z 4.08.1945. 

128

 Ibidem, sygn. 443, s. 215: wyciągi ze spr. sytuac. za 08.1945. 

129

 AAN, URM, sygn. 2/16, s. 104: spr. z 22.08.1945. 

130

 Ibidem, s. 13, 96: raport z 4.08.1945. 

background image

37 

darmowych prac, aresztowania opierających się, zabranianie osiedlania się, gdyż tam 
"gdzie znajdują się oddziały sowieckie Polacy nie mają nic do gadania"

131

 

Poważne  przeszkody  w  uruchomieniu  polskiego  rolnictwa  na  Pomorzu 

Zachodnim stanowił wywóz do ZSRR ogromnych ilości maszyn rolniczych. Ich hałdy 
zalegały wiele dworców kolejowych, choćby Lęborka, Łeby, Szczecinka. Oglądała to 
napływająca  ludność,  pozbawiona  narzędzi  pracy,  co  wywoływało  u  niej  wielkie 
rozgoryczenie  i  nastroje  antyradzieckie

132

.  Niepokój  chłopów  wzbudzała  także 

propaganda uprawiana przez administratorów majątków rolnych, a niekiedy żołnierzy 
i oficerów, którzy straszyli nowo przybyłych osadników, że po wyborach nie będzie 
prywatnych  gospodarstw  tylko  kołchozy,  natomiast  Polska  stanie  się  kolejną, 
siedemnastą republiką Związku Radzieckiego

133

.  

 

Uciążliwą formą radzieckiej obecności na obszarze ówczesnego województwa 

szczecińskiego  były  poligony  wojskowe,  stałe  i  doraźne,  tworzone  w  pobliżu 
większych zgrupowań wojskowych. Jednostki odbywające na nich ćwiczenia bojowe 
wyrzucały  niekiedy  polskich  osadników  z  pól,  przeszkadzały  w  pracy  na  roli, 
niszczyły  grunty  uprawne.  Z  takim  przypadkami  spotykamy  się  między  innymi  w 
powiatach nowogardzkim, białogardzkim czy szczecineckim

134

 

W  pewnym  przybliżeniu  możliwa  jest  do  odtworzenia  organizacyjna  strona 

radzieckiej  eksploatacji  ziemi  zachodniopomorskiej.  Pełnomocnikiem  naczelnika 
Tyłów  PGW  na  obszar  Pomorza  Zachodniego  w  sprawach  rolnictwa  był  ppłk. 
Koszański, urzędujący najpierw w Szczecinku, a potem w Słupsku. Podlegały mu w 
1947  r.  oddziały  gospodarcze:  I.  ppłk.  Borowikowa,  którego  sztab  znajdował  się  w 
miejscowości  Czarne  (pow.  szczecinecki),  II.  ppłk.  Aduczajewa,  III.  mjr.  Dolinkina, 
IV  ppłk.  Fokina  z  siedzibą  w  Parzowie  (pow.  koszaliński),  V  kpt.  Paluchowicza  w 
Resku (pow. łobeski). 
 

W marcu 1947 r. I. Oddział ppłk. Borowikowa zajmował na terenie powiatów: 

szczecineckiego, miasteckiego, człuchowskiego i koszalińskiego 133 majątki oraz 180 
gospodarstw  rolnych  (pow.  użytków  rolnych:  40882  ha)  i  19  przedsiębiorstw 
przemysłowych (gorzelnie, mleczarnie, płatkarnie itp.). Zasięg działania w tym czasie 
Oddziału  II.  obejmował  powiaty:  sławieński,  słupski,  szczecinecki,  człuchowski  i 
miastecki,  natomiast  III.  -  tylko  słupski,  dla  obu  nie  mamy  z  tego  okresu  danych  o 
liczbie gospodarstw i zajmowanej przez nie powierzchni. Oddział IV. dysponował w 
powiatach:  białogardzkim,  koszalińskim  i  kołobrzeskim  94  majątkami  i  67 
gospodarstwami  (pow.  35480  ha)  oraz  2  mleczarniami.  V.  Oddział  zarządzał  75 

                                                          

131

 Ibidem, s. 13, 96, 105-111: raporty z 4.08 i 21.08.1945. 

132

 AAN, MIP, sygn. 779, s. 75: pismo nacz. Urzędu Informacji i Propagandy w Gdańsku z 14.08.1945; APS, 

UWS, sygn. 4054, s. 35: spr.  z 18.03.1946. 

133

 APS, UWS, sygn. 1051, s. 68-71. 

134

 Ibidem, sygn. 896, s. 105: spr. star. nowogardzkiego za 05.1946; sygn. 1275: pismo woj. L. Borkowicza z 

25.10.1946 do marsz. K. Rokossowskiego. 

background image

38 

majątkami  i  55  gospodarstwami  (30000  ha)  w  powiatach:  łobeskim,  gryfickim, 
nowogardzkim  i  kamieńskim.  Poza  wymienionymi  istniały  inne  ugrupowania,  które 
posiadały polską ziemię - ppłk Skrinnik (nr pp. 08744) z Białogardu dysponował 12 
majątkami  i  36  gospodarstwami  (5350  ha),  a  ppłk  Greczyszkin  z  Koszalina  (nr  pp 
231916) 5 majątkami i 52 gospodarstwami (2680 ha)

135

.  

 

Dobra  zajmowane  przez  radzieckich  dowódców  były  totalnie  dewastowane, 

jeśli  pominąć  wyjaławianie  ziemi  leżącej  odłogiem.  Na  opał  rozbierano  budynki 
gospodarcze,  wycinano  drzewa  nie  tylko  w  sadach,  ale  też  w  zabytkowych  parkach, 
gdzie ofiarą padały kilkusetletnie dęby, wyrąbywano okna, drzwi, podłogi

136

. Łamany 

był  niekiedy  monopol  państwa  polskiego  na  różnego  rodzaju  używki  -  znamy 
przypadek,  iż  obce  wojska  uprawiały  nielegalnie  tytoń  w  jednym  z  majątków  koło 
Szczecinka

137

 

Kolejne  porozumienia  odnoszące  się  do  stanu  posiadania  Północnej  Grupy 

Wojsk  w  rolnictwie  polskim  podpisano  najpierw  8  kwietnia  1947  r.,  a  następnie 
dodatkowo  jeszcze  9  września  tego  roku.  Zgodnie  z  nimi  wojska  radzieckie  miały 
dysponować 450 majątkami (pow. 160 000 ha łącznie z ziemią orną i łąkami), a więc 
liczbą o połowę mniejszą niż wyznaczała umowa z poprzedniego roku. Zdecydowana 
większość z nich, bo aż 292 majątki (niemal 65 procent), znajdowała się na Pomorzu 
Zachodnim.  Strona  polska  kładła  jednak  w  rozmowach  nacisk  na  zdawanie  w 
pierwszej  kolejności  gospodarstw  drobnych,  których  nie  ujmowały  wspomniane 
ustalenia  "jako  koniecznych  i  ściśle  związanych  z  polityką  obu  zaprzyjaźnionych 
krajów, dotyczącą zaludnienia i zagospodarowania Ziem Odzyskanych
"

138

 

Rok 1947 był przełomowy w przekazywaniu przez wojska radzieckie obszarów 

rolnych  na  Pomorzu  Zachodnim,  co  obrazuje  poniższa  statystyka.  Na  terenie 
województwa  szczecińskiego  użytkowały  one  w  początkach  stycznia  tego  roku  527 
majątków  (217009  ha),  z  tego  354  (153335  ha)  według  umowy  z  kwietnia 
poprzedniego roku, a 173 poza umową (63674 ha), oraz 2889 drobnych gospodarstw 
(36085  ha),  przy  czym  1337  zgodnie  z  umownymi  ustaleniami  (20987  ha),  a  1552 
bezprawnie  (15098  ha)

139

.  Choć  oddawanie  tych  ostatnich  posuwało  się  wolno,  to 

jednak  dokładnie  po  roku,  a  więc  na  początku  1948  r.  radziecki  stan  posiadania 
zmniejszył się do 227 majątków (106010 ha) i 280 drobnych gospodarstw (3205 ha), 
co w odniesieniu do ogólnej powierzchni oznaczało spadek o 8975 ha poniżej ustaleń 
umowy z 9 września 1947 r. Przekazanych zostały także piętnaście jezior

140

.  

                                                          

135

 Ibidem, sygn. 5332, 15, s. 27-28, 39-40: pisma z 13.03 i 5.04.1947, notatka służbowa z 22.04.1947. 

136

 Ibidem, s. 28: pismo z 5.04.1947. 

137

 AAN, DW PGWAR, sygn. 37, s. 116: pismo Delegata z 24.12.1949 do Urzędu Akcyzowego. 

138

 APS, UWS, sygn. 220, s. 83: konferencja w sztabie głównym PGW z 25.06.1947. 

139

 Ibidem, sygn. 5332: pismo z 14.04.1947. 

140

 Ibidem, sygn. 5338, s. 3: akta wykonania umowy z Armią Radziecką na rok 1948/1949. 

background image

39 

 

W  stosunku  do  ogółu  użytkowanego  areału  Pomorza  Zachodniego  radziecki 

udział  obniżył  się  w  porównywalnym  okresie  z  około  14  procent  do  6  procent. 
Wypadnie  dodać,  iż  według  stanu  z  1  września  1947  r.  wojska  radzieckie  nie 
podlegające  PGW  posiadały  tutaj  18  majątków  (4986  ha)  oraz  107  drobnych 
gospodarstw (1865 ha), ale miesiąc później ich obszar posiadania skurczył się do 1964 
ha po przekazaniu władzom polskim 12 majątków (4881 ha)

141

 

Inwentaryzacja obiektów rolnych należących do administracji wojskowej objęła 

również znajdujące się na ich terenie zakłady przemysłowe i warsztaty mechaniczno-
techniczne. Okazało się, iż w początkach maja 1948 r. na 148 takich jednostek aż 87 
znajdowało  się  w  województwie  szczecińskim,  60  we  wrocławskim,  a  tylko  1  w 
gdańskim. Spośród wspomnianych zakładów w okręgu zachodniopomorskim było: 45 
gorzelni, 15 młynów, 10 płatkarni, 5 tartaków, 4 suszarnie, 3 mleczarnie oraz po jednej 
cegielni,  olejarni,  piekarni,  fabryce  beczek  i  elewatorze.  Duża  liczba  gorzelni, 
stanowiąca więcej niż połowę zakładów w województwie szczecińskim i aż 90 procent 
wszystkich  zakładów  tej  branży,  daje  wiele  do  myślenia  o  znaczeniu  alkoholu  w 
działalności radzieckich władz wojskowych

142

 

W początkach marca 1948 r. odbyła się w siedzibie PGW w Legnicy narada, na 

której rozważany był problem czy gospodarstwa rolne nadal prowadzić we własnym 
zakresie  czy  przekazać  Polakom  pod  warunkiem  zaopatrywania  przez  nich  w 
ziemiopłody jednostek radzieckich. Dowódca formacji opowiedział się za wariantem 
drugim,  biorąc  pod  uwagę  niedostatek  sił  roboczych  wynikający  ze  znacznych 
redukcji zatrudnionych Niemców, inne natomiast stanowisko reprezentowała Moskwa, 
która  wprawdzie  nie  negowała  potrzeby  ograniczenia  posiadanej  liczby  obiektów 
rolnych, niemniej uważała za konieczne dalsze utrzymanie większości z nich

143

 

Według stanu na 1 kwietnia 1948 r. na Pomorzu Zachodnim było jeszcze 177 

majątków radzieckich o ogólnym obszarze 88004,2 hektarów, w tym: gruntów ornych 
67941,8  ha,  łąk  9682,91  ha,  pastwisk  7729,46  ha,  nieużytków  2228,73  ha  oraz  wód 
421,3  ha.  Największy  obszar  zajmowały  wojska  radzieckie  w  powiecie  słupskim 
(26068,5  ha),  następnie  koszalińskim  (10225  ha)  oraz  sławieńskim  (9987  ha)  i 
miasteckim (8637 ha), najmniejszy w chojeńskim (578 ha), złotowskim (600 ha) oraz 
wałeckim  (636  ha)

144

.  W  skali  całego  kraju  (119965  ha)  region  zachodniopomorski 

zdecydowanie przodował w wielkości obszaru zajmowanego przez majątki radzieckie 

                                                          

141

 Ibidem, sygn. 5332, s. 123: spr. za 10.1947. 

142

  Archiwum  Państwowe  we  Wrocławiu  (dalej  APW),  Urząd  Wojewódzki  Wrocławski  (dalej:UWW),  sygn. 

VI/190, s. 123: inwentaryzacja obiektów rolnych pozostających w użytkowaniu Armii Radzieckiej; APS, UWS, 
sygn.  5337,  s.  9:  zestawienie  wg  stanu  na  1.05.1948  -  podaje  88  zakładów  przemysłowych  w  powyższych 
majątkach, dodając oprócz wymienionych wyżej jeszcze 1 - ogrodniczy. 

143

 AAN, MZO, sygn. 61, s. 342: pismo prof. H. Kasperowicza z 12.03.1948. 

144

 Ibidem, DW PGWAR, sygn. 37, s. 17: wykaz majątków państwowych w użytkowaniu AC. 

background image

40 

(ponad 71 procent); następne w kolejności województwo wrocławskie miało ich trzy i 
pół raza mniej (25551 ha).  
 
Tabela 5 

 

Majątki rolne zajęte przez Armię Radziecką  

 w latach 1947-1949 

 

Województwo

 

Według umowy z 

9 IX 1947

 

Przekazano na rok gospodarczy 

1948/1949 

 

Liczba  Obszar (ha) 

Liczba 

Obszar (ha) 

Wrocławskie 

140 

36850 

122 

21758 

Szczecińskie 

292 

118190 

177 

82950 

Śląsko-dąbrowskie 

760 

Poznańskie 

1250 

128 

Gdańskie 

700 

3350 

Pomorskie 

350 

192 

Mazurskie 

1900 

Razem 

450 

160000 

308 

108381 

Źródło: M. Golon...., s. 295. 
 
 

W  początkach  marca  1949  r.  z  dwudziestu  pięciu  powiatów  Pomorza 

Zachodniego  w  dwunastu,  czyli  niemalże  w  połowie  (bytowskim,  choszczeńskim, 
człuchowskim,  drawskim,  gryfińskim,  myśliborskim,  nowogardzkim,  pyrzyckim, 
stargardzkim,  wałeckim,  wolińskim  i  złotowskim)  ziemia  należała  tylko  i  wyłącznie 
do  polskich  osadników  lub  instytucji,  w  pozostałych  również  do  administracji 
radzieckiej.   Następne  porozumienie  polsko-radzieckie  z  7  września  1949  r.  (S. 
Tkaczow-N.K.Żyżyn)  wydzielało  w  poszczególnych  województwach  dla  PGW  na 
sezon 1949/1950 następującą liczbę majątków: w szczecińskim - 121 (pow. 71881 ha); 
wrocławskim  -  114  (18686  ha),  gdańskim  -  3  (1370  ha),  poznańskim  -  2  (155  ha), 
pomorskim - 1 (192 ha) i śląsko-dąbrowskim - 1(90 ha)

145

.  

 

We  wrześniu  1950  r.  zapadły  decyzje  polityczne  o  zaniechaniu  użytkowania 

obszarów  rolnych  przez  wojska  radzieckie  w  Polsce,  dzięki  czemu  przestały  one 
zarządzać  majątkami  ziemskimi  Pomorza  Zachodniego.  Wprawdzie  obca 
administracja  dysponowała  jeszcze  poligonami,  koszarami  i  przyległymi  do  nich 

                                                          

145

AAN, DW PGWAR, sygn. 70: projekt porozumienia; M. Golon, Majątki ziemskie..., s. 297. 

background image

41 

działkami,  ale  tereny  te  nie  miały  praktycznie  większego  znaczenia    dla  rolnictwa 
okręgu szczecińskiego. 
 

Skutki  stacjonowania  wojsk  radzieckich  na  terenach  wiejskich  i  eksploatacji 

przezeń  polskiej  ziemi  były  wielorakie  i  miały  negatywny  charakter  w  każdym 
właściwie  wymiarze  Przede  wszystkim  jednak  ekonomicznym,  gdyż  przyniosły 
wielkie  straty  finansowe  spowodowane  grabieżą  poniemieckiego  mienia  rolnego, 
dewastacją  licznych  dóbr  czy  niepłaceniem  podatku  gruntowego.  Zatrzymywanie  w 
rękach  radzieckich  przez  wiele  lat  dużych  połaci  ziemi  uprawnej,  łąk,  pastwisk, 
bezprzecznie  opóźniło  aktywizację  regionu  zachodniopomorskiego.  Nieracjonalnej 
gospodarce  ziemią  towarzyszył  wywóz  inwentarza  żywego  i  martwego,  przez  co 
polski  osadnik  miał  trudności  w  szybkim  zagospodarowaniu  przyznanych  areałów  i 
budynków.  Ludność  napływowa  doznała  ponadto  wielu  krzywd  ze  strony  obcych 
żołnierzy, wyzwalając albo potęgując u siebie nastroje antyradzieckie

146

 

Równie  niekorzystnie  zaznaczyła  się  w  powojennych  dziejach  Pomorza 

Zachodniego  radziecka  obecność  nad  jeziorami  śródlądowymi  i  przymorskimi  tego 
obszaru.  W  początkach  stycznia  1946  r.  na  ogólną  powierzchnię  60.000  ha 
wymienionych  akwenów  około  20.000  ha,  czyli  jedna  trzecia,  była  obsadzona  przez 
polskich  rybaków,  pozostałą  część  zajmowały  głównie  obce  oddziały  i  niektóre 
polskie  jednostki  wojskowe

147

.  Administracja  tymi  jeziorami,  należąca  do  Zarządów 

Okręgowych  Państwowych  Nieruchomości  Ziemskich  w  Szczecinie  i  Koszalinie, 
napotykała  na  poważne  trudności  wobec  nie  uznawania  władzy  urzędników 
Rzeczpospolitej.  Radziecka  eksploatacja  miała  charakter  iście  dewastacyjny  -  do 
połowów  używano  różnego  rodzaju  materiałów  wybuchowych  (petard,  min, 
granatów), a nawet strzelano z dział ze wzniesień czy zrzucano bomby z samolotów, w 
żadnym  stopniu  nie  przestrzegając  polskich  przepisów  o  ochronie  ryb.  Kilkukrotnie 
wydawane  zarządzenia  dowództwa  PGW  (ostatnie  z  21  października  1949  r.),  które 
miały przeciwdziałać tym praktykom, niewiele zmieniały, i problem rozwiązywał się 
dopiero wtedy, gdy najbliższą jeziorom okolicę opuszczały stacjonujące formacje. 
 

Z  kolei  dla  polskiego  leśnictwa  poważnym  zagadnieniem  w  okresie 

powojennym  było  radzieckie  kłusownictwo,  uprawiane  indywidualnie  lub  w  sposób 
zorganizowany.  Wojewoda  szczeciński  raportował  jeszcze  w  listopadzie  1947  r. 
Delegatowi  Rządu  RP  przy  PGW,  że  "Oficerowie  wyższych  stopni  zjeżdzają  w 
kilkanaście  osób  do  lasu,  przywożą  ze  sobą  oddziały  żołnierzy  (jako  nagonkę)  i, 
pomimo protestów służby leśnej, strzelają z broni kulowej, a nawet automatycznej do 
każdej  napotkanej  zwierzyny,  niszcząc  i  kalecząc  ją  nielitościwie
"

148

.  Największe 

                                                          

146

 M. Golon, Majątki ziemskie..., s. 299. 

147

  AAN,  MZO,  sygn.  891,  s.  165:  "Sprawa  osadnictwa  rybackiego  słodkowodnego  i  morskiego  na  Pomorzu 

Zachodnim" z 19.01.1946. 

148

 APS, UWS, sygn. 1275: interwencja woj. szczecińskiego u Delegata Rządu RP przy PGW z 18.11.1947. 

background image

42 

nasilenie kłusownictwa dawało się zauważyć w rejonach zakwaterowania jednostek, a 
zatem w powiatach wolińskim, gryfickim, koszalińskim, szczecineckim, sławieńskim, 
słupskim.  Złapani  na  gorącym  uczynku  byli  najczęściej  agresywni,  niektórzy 
tłumaczyli,  że  z  kartą  łowiecką  ZSRR  mają  prawo  polować  na  terenie 
Rzeczypospolitej gdzie im się podoba. Administracja leśna była najczęściej bezsilna, 
choć  na  przykład  w  początkach  listopada  1947  r.  w  wyniku  podjętej  wespół  z  MO 
akcji przeciwdziałania kłusownictwu zginął radziecki podpułkownik

149

 

Nie mniej naglącą do rozwiązania sprawą był samowolny wyrąb i zabór drzewa 

z  lasów  przez  radzieckich  żołnierzy  albo  na  własne  potrzeby,  albo  na  sprzedaż,  a 
szkody  z  tego  tytułu  sięgały  kilkunastu  milionów  złotych  rocznie.  Miały  miejsce 
niekiedy  akty  barbarzyństwa,  gdyż  przestepcy  by  maskować  kradzież  podpalali  cały 
las.   Dochody z łowiectwa oraz eksploatacji terenów zalesionych stanowiły poważną 
pozycję w budżecie państwowym, były więc uszczuplane o wspomnianą działalność, a 
brak  egzekutywy  w  stosunku  do  Rosjan  powodował  demoralizujący  przykład  dla 
ludności polskiej. Pod wpływem Delegatury Wojskowej RP w Legnicy wydany został 
przez  sztab  PGW  rozkaz  surowo  zabraniający  kłusownictwa,  który  dopuszczał 
polowania  jedynie  na  terenach  wydzierżawionych  od  władz  polskich  i  to  pod 
warunkiem przestrzegania obowiązującego prawa, ponadto radzieccy myśliwi musieli 
być  zrzeszeni  w  Polskim  Związku  Łowieckim

150

.  Te  organizacyjno-porządkowe 

posunięcia  przyniosły  pewną  poprawę  sytuacji,  lecz  fakty  nielegalnego  zabijania 
zwierzyny oraz zaboru mienia leśnego nadal się zdarzały. 
 

d. Zagadnienia komunalno-kwaterunkowe pobytu obcych wojsk. 
 

 

Dotychczasowa  literatura  przedmiotu  ujmuje  stan  zniszczeń  wojennych  miast 

zachodniopomorskich nie tyle po zakończeniu zmagań militarnych, ile po ich objęciu z 
rąk  radzieckich.  Ze  znanej  nam  statytyki  nie  sposób  wyłowić  danych  obrazujących 
rozmiar spustoszenia będącego dziełem Armii Czerwonej, choć jego skala mogła być 
zbliżona  do  dewastacji  spowodowanej  operacjami  wojskowymi.  W  mieszkaniach 
Niemcy  pozostawili  meble,  naczynia,  ubrania,  w  biurach  na  swoich  miejscach 
znajdowały się różnorakie maszyny, z kolei we wsiach zachodniopomorskich budynki 
były na ogół w dobrym stanie, a w oborach znajdował się inwentarz żywy

151

. Po latach 

Leonard  Borkowicz  wspominał,  iż  "jeszcze  w  marcu  1945  r.  podczas  mojej  podróży 

                                                          

149

  AAN,  DW  PGWAR,  sygn.  29,  s.  141-152:  pisma  z  3.06.1947  i  19.09.1948;  APS,  UWS,  220,  s.  209-229, 

245, 267, 269-275; sygn. 1275: interwencja woj. szczecińskiego u Delegata Rządu RP przy PGW z 18.11.1947. 

150

  AMSZ,  Zespół  10,  t.  21,  w.  2,  s.  62:  "Zestawienie  zagadnień  wynikających  z  faktu  przebywania  na 

terytorium Państwa Polskiego oddziałów PGW, nadających się do analogicznego uregulowania w odniesieniu do 
oddziałów  i  instytucji  przebywających  na  obszarze  Państwa  Polskiego,  a  podlegających  Wojskowemu 
Zarządowi Okupacyjnemu w Niemczech (Grupa marszałka Sokołowskiego)". 

151

 APS, UWS, sygn. 53, s. 169: pismo TZP na OPZ z 4.05.1945. 

background image

43 

inspekcyjnej  w  miasteczkach  napotykałem  nie  zniszczone  drukarnie,  gorzelnie, 
warsztaty samochodowe, fabryki mebli i wiele innych zakładów. Kiedy potem wróciłem 
jako  wojewoda  nic  już  z  tego  nie  było
"

152

.  Stopień  zniszczeń  Piły,  liczony  przed 

wejściem radzieckich wojsk na 50 procent, podniósł się na skutek grabieży i podpaleń 
do rzekomo 90 procent, co nie wydaje się wprawdzie prawdopodobne, ale wymownie 
świadczy  o  samym  problemie.  W  przypadku  Szczecina,  którego  zniszczenia 
szacowane  były  według  pierwszych  informacji  na  25  procent,  pożary  i  dewastacje 
podniosły ten współczynnik do 40 procent według jednych źródeł, a według innych - 
do  60  procent

153

.  Zagadnienie  to,  jedynie  sygnalizowane,  wymagałoby  bardzo 

gruntownych  badań  źródłowych,  by  dobrze  wyważyć  proporcje  między  stratami 
będącymi wynikiem wojny a dokonanymi przez czerwonoarmistów. 
 

Stacjonowanie  licznych  oddziałów  radzieckich  na  Pomorzu  Zachodnim 

przysparzało  wielu  kłopotów  polskim  władzom  samorządowym.  Obce  wojska 
zajmowały  często  najlepsze  dzielnice  miast,  ogradzały  zajmowany  obszar  i  tworzyły 
tzw.  wojenne  gorodki.  Ich  substancja  mieszkaniowa  nie  została  dostatecznie 
wykorzystana,  przez  co  niezagospodarowane  domy  niszczały,  nie  mogły  być  jednak 
zasiedlone  przez  Polaków,  którzy  nie  mieli  do  nich  dostępu.  Taka  sytuacja  istniała 
szczególnie  tam,  gdzie  powstały  duże  garnizony  wojskowe,  a  więc  w  Białogardzie, 
Szczecinie, Szczecinku czy Świnoujściu.  
 

W Białogardzie duża część nieruchomości komunalnych została zdewastowana 

przez  Rosjan,  zatrzymywali  oni  ponadto  przez  długi  czas  stadion  sportowy,  basen 
pływacki, obiekty szkolne. Latem 1945 r. administracja wojskowa wyrzuciła z lokali 
grupę  pracowników  tutejszego  węzła  kolejowego,  co  wywołało  interwencję  w 
Legnicy,  choć  nie  zażegnała  ona  napięć  na  tle  mieszkaniowym.  W  połowie  1947  r. 
około  20  procent  powierzchni  mieszkalnej  miasta  nadal  zajmowały  jednostki 
radzieckie,  potęgując  kłopoty  osiedleńcze,  a  w  połowie  lat  pięćdziesiątych  posiadały 
one jeszcze 70.  domów

154

.  

 

Garnizon radziecki w Szczecinku dysponował w końcu 1946 r. kilkoma ulicami 

i  co  najmniej  kilkudziesięcioma  domami  mieszkalnymi,  ponadto  budynkami 
użyteczności publicznej: szkołą, bankiem, urzędem starostwa, stadionem sportowym, 
pływalnią  oraz  przystanią  żeglarską  i  kajakową  nad  jeziorem,  które  zostało 
odgrodzone.  Dekadę  później,  na  fali  październikowych  zmian  1956  r.,  miejscowa 

                                                          

152

  Ibidem,  Zbiór  relacji  i  wspomnień,  sygn.  37:  J.  Mieczkowski,  Rozmowa  z  L.  Borkowiczem,  pierwszym 

wojewodą szczecińskim, 20.03.1986. 

153

 Ibidem, UWS, sygn. 53, s. 168-169, 181: pisma TZP na OPZ z 4.05 i 1.06.1945. 

154

 AAN, DW PGWAR, sygn. 202, s. 48; tamże, MZO, sygn. 61: telefonogram dyr. Okręg. Kolei Państwowych 

w Szczecinie z 22.07.1945; APS, UWS, sygn. 843, s. 80: spr. star. białogardzkiego za 07.1947; sygn. 946, s. 25-
157:  spr.  UWS  za  01.1947;  sygn.  1275:  pismo  woj.  L.  Borkowicza  z  25.10.1946;  T.  Białecki,  J.  Macholak, 
op.cit., s. 61. 

background image

44 

ludność  żądała  przyznania  lokali  niezamieszkanych  przez  Rosjan  w  ich  "gorodku", 
niszczejących z braku opieki

155

 

 

Ewakuacja rozformowanych oddziałów radzieckich z Pomorza Zachodniego w 

latach  1947-1950  umożliwiła  objęcie  przez  władze  polskie  wielu  zasiedlonych  przez 
nich  budynków  w  Białogardzie,  Kołobrzegu,  Szczecinie,  Koszalinie  czy  Słupsku

156

Ale okres opuszczania przez wojska miejsc zakwaterowania był zarazem szczególnym 
przykładem dewastacji otoczenia. Wyjeżdżające bowiem do Rosji jednostki zabierały 
umeblowanie  i  urządzenia  mieszkaniowe,  a  to  co  pozostawało  najczęściej  złośliwie 
niszczyły.  Co  charakterystyczne,  iż  oficerowie,  a  nie  zwykli  żołnierze,  pytani  przez 
polską  ludność  dlaczego  tak  postępują,  udzielali  nierzadko  odpowiedzi  "nie  nam  nie 
wam eto germanskoje
"

157

 

Poważny  problem,  prowadzący  do  zatargów,  stanowiła  kwestia  zobowiązań 

finasowych  za  kwaterunek.  Gminy  miejskie  dokonywały  wymiaru  podatku,  lecz 
dowódcy  PGW  uważali,  że  nie  są  zobowiązani  do  jego  płacenia  wobec 
obowiązywania  polskich  przepisów  z  1932  r.,  które  nakładały  na  miasta  bezpłatne 
kwaterowanie  wojska

158

.  Sprawy  czynszów  za  obiekty  zajmowane  przez  radzieckich 

wojskowych  nie  zostały  więc  faktycznie  uregulowane,  gdyż  na  przeszkodzie  stał 
przede wszystkim brak międzypaństwowej umowy komunalnej

159

.  

 

Znaczne  koszty  ponosiły  organy  samorządu  terytorialnego  w  zakresie 

wykonywania  różnego  rodzaju  świadczeń,  przede  wszystkim  z  tytułu  dostarczania 
wody,  gazu,  energi  elektrycznej.  Opłaty  te  miały  być  uiszczane  przez  tzw.  K.E.CZ. 
(Kwaterunkowo-Eksploatacyjna Czast - siedziby w Białogardzie, Koszalinie, Słupsku, 
Szczecinku)  lub  przez  jednostki  gospodarczo  samodzielne  w  oparciu  o  taryfy 
obowiązujące Wojsko Polskie 
 

PGW, która uzyskała w 1946 r. sztywne ceny za prąd elektryczny, domagała się 

ich  także  w  przypadku  wody,  tłumacząc  to  z  jednej  strony  faktem  niezmiennego 
preliminarza  swoich  kosztów,  z  drugiej  zaś  ciągłymi  zmianami  cen  przez  polskie 
zakłady  wodociągowo-kanalizacyjne.  Tezy  do  umowy  o  regulacji  należności  za 
świadczenia komunalne Legnica odrzuciła, komunikując Warszawie, że nie będzie w 
stanie  wziąć  na  siebie  zobowiązań  ponoszenia  jakichkolwiek  opłat  z  tytułu 
kwaterunku,  czynszu  i  podatku  dochodowego.  By  odwlec  w  nieskończoność  tę 

                                                          

155

 AAN, DW PGWAR, sygn. 202, s. 78: pismo PMRN w Szczecinku z 30.11.1956; APS, UWS, sygn. 1275: 

pismo woj. L. Borkowicza z 25.10.1946. 

156

 AAN, DW PGWAR, sygn. 34: spr. Delegata za 04. kw. 1947 i za okres 1.05-5.07.1948; sygn. 73: pismo płk. 

F. Staszewskiego z 2.09.1950. 

157

 APS, UWS, sygn. 861, s. 169: spr. star. drawskiego za 05.1946; T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 360-361. 

158

 AAN, DW PGWAR, sygn. 73, s. 3, 13: stenogram konferencji z 7.03.1950. 

159

 Ibidem, sygn. 37, s. 38: pismo Delegata z 8.06. 1948

.

 

background image

45 

sprawę,  została  ona  skierowana  do  uregulowania  na  drodze  odrębnej  umowy 
międzypaństwowej, która nie została podpisana

160

 

Radziecki dług za dostawy prądu dla wojska w regionie zachodniopomorskim 

w  latach  1945-1946  wynosił  najprawdopodobniej  27.927.113  zł,  lecz  większość  tej 
sumy  uległa  umorzeniu  z  braku  możliwości  ściągnięcia

161

.  Obce  oddziały  zużywały 

duże  ilości  polskiej  energii  -  w  1947  r.  okręg  szczeciński  przekazał  na  ich  potrzeby 
2.025.496  KWh,  mniej  wprawdzie  niż  dolnośląski,  ale  zdecydowanie  więcej  niż 
gdański,  mazurski,  poznański,  warszawski,  krakowski,  płocko-włocławski,  lubelski, 
pomorsko-bydgoski  i  białostocki  -  razem  wzięte

162

.  W  późniejszym  okresie  skala 

zadłużenia  z  tego  tytułu  jednak  malała,  gdyż  przynajmniej  niektóre  samorządy 
potrafiły  wyegzekwować  część  zaległości.  Ale  na  przykład  tylko  zarząd  portowy  w 
Szczecinie był winny tutejszemu zakładowi energetycznemu w 1950 r. osiemnaście i 
pół miliona zł, a  jednostka w Białogardzie - ponad 5 mln zł

163

 

Jeśli  wierzyć  niektórym  źródłom,  to  na  Pomorzu  Zachodnim  opłaty  za 

różnorakie  świadczenia  komunalne  na  rzecz  Rosjan  w  latach  1945-1947  miały 
wynosić około 40 mln zł, którą to kwotę administracja wojskowa podobno wyrównała, 
a  bieżące  sumy  uiszczała  regularnie

164

.

  Wydaje  się  to  jednak  mało  prawdopodobne, 

gdyż  wielu  zarządom  miejskim  nie  udało  się  ściągnąć  radzieckich  należności  mimo 
ich  dobrego  udokumentowania,  i  praktycznie  zostały  one  po  pewnym  czasie 
umorzone.  

 

3.Społeczne aspekty radzieckiej obecności na Pomorzu Zachodnim. 

 

a. Ogólne uwagi o postępowaniu wojsk radzieckich. 

 
 

Na  procesy  integracyjne,  a  zwłaszcza  stan  bezpieczeństwa  i  porządku 

publicznego  na  Pomorzu  Zachodnim,  ważny  wpływ  miało  zachowanie  się  tzw. 
maruderów  oraz  żołnierzy  i  oficerów  regularnych  jednostek  Armii  Czerwonej. 
Dostępne źródła przypisują im najcięższe przestępstwa kryminalne, czyli zabójstwa i 
gwałty,  oni  byli  również  sprawcami  wielkiej  liczby  rozbojów,  kradzieży  i  innych 
zachowań  chuligańskich.  Nie  dysponujemy  precyzyjną  statystyką  o  radzieckiej 
przestępczości,  ponieważ  zachowane  informacje  są  niedokładne  i  wycinkowe,  by 
można  było  przeprowadzić  rzetelną  analizę  problemu.  Najwięcej  przestępstw,  co 
skądinąd zrozumiałe, zostało dokonanych w 1945 r., gdy proces zasiedlania tych ziem 

                                                          

160

 Ibidem, MZO, sygn. 61: pismo z 17.05.1947. 

161

 Ibidem, sygn. 62: pismo z 27.02.1947. 

162

 Ibidem, DW PGWAR, sygn. 26: pismo Delegata z 10.05.1949. 

163

 Ibidem, sygn. 72, s. 428, 533: pisma z 6.02 i 18.04.1950. 

164

 APS, UWS, sygn. 221, s. 31. 

background image

46 

polskimi osadnikami nabierał rozmachu. Wtedy przecież niemal w każdym powiecie 
stacjonowały  jednostki  radzieckie,  których  żołnierze  w  różny  sposób  odreagowywali 
skutki,  jakie  wywarła  na  ich  psychice  wojna,  jeśli  nie  bieda  i  niska  kultura  domu 
rodzinnego.  Tylko  w  listopadzie  tego  roku  na  15  odnotowanych  zabójstw  ponad 
połowę  (8)  popełnili  czerwonoarmiści,  natomiast  spośród  202  najgroźniejszych 
przestępstw między lutym a grudniem 1946 r. 100 przypisano żołnierzom radzieckim, 
jeśli nie doliczyć im przeważającej części z 48 przypadków, których winowajców nie 
rozpoznano

165

 
Tabela 6 

 

Statystyka przestępstw  na terenie Pomorza Zachodniego 

(drugie półrocze 1946 r.) 

1946

 

Morderstwa 

Polacy    Rosjanie    Nieznani   Razem 

Kradzieże i rabunki

 

Polacy    Rosjanie    Nieznani   
Razem 

VII 

16 

14 

37 

 

 

 

353 

VIII1 

20 

  5 

29 

375 

41 

227 

643 

IX2 

11 

16 

36 

293 

28 

196 

617 

21 

  5 

31 

589 

30 

    9 

628 

XI 

  2 

20 

27 

576 

10 

419 

981 

XII 

  5 

  6 

17 

376 

22 

537 

922 

Ogółem 

75 

36 

66 

177 

2209 

131 

1388 

4144 

1 Obszar województwa szczecińskiego powiększony o 6 powiatów. 

2 Brak danych z trzech powiatów. 
Źródło: APS, UWS, sygn. 1206, s. 3-7; T. Białecki, J. Macholak, cyt. praca..., s. 216-
229. 
 
 

Podobne właściwie wnioski co do skali zjawiska nasuwają dokładniejsze liczby 

dla drugiego półrocza 1946 r. (tab. nr 6), gdy obywatele ZSRR nadal mieli znaczący 
udział w najpoważniejszych przestępstwach. Na pewno dokonali 36 morderstw na 177 
w  sumie,  czyli  jedną  piątą  wszystkich,  ale  z  całą  pewnością  wiele  z  66  morderstw, 
których  sprawcy  pozostali  nieznani,  należała  do  nich.  Według  ówczesnych  źródeł 
milicyjnych zabójstwa i napady rabunkowe w województwie szczecińskim popełniane 
były w 55 procentach przez żołnierzy lub osobników w mundurach radzieckich. Mimo 
wszystko stan bezpieczeństwa w stosunku do drugiego półrocza 1945 r. polepszył się, 

                                                          

165

 A. Makowski, op.cit., s. 70; APS, UWS, sygn. 1206, s. 3-7: analiza porównawcza przestępstw pomiędzy II 

półroczem 1945 a II półroczem 1946. 

background image

47 

co upatrywano w większym zdyscyplinowaniu obcych jednostek, usprawnieniu pracy 
polskich służb specjalnych i porządkowych oraz rozwinięciu działalności sądów

166

.  

 

Jednak  generalna  poprawa  stanu  bezpieczeństwa  ludności  na  Pomorzu 

Zachodnim nastąpiła dopiero w pierwszych miesiącach 1947 r. Wprawdzie jeszcze w 
lutym na 29 zabójstw Rosjanie dokonali co najmniej 6 (nierozpoznani 12) oraz 12 z 37 
napadów z bronią w ręku (nieznani 7), ale ich przestępczość miała wyraźną tendencję 
spadkową,  o  czym  zdecydowały  dwa  czynniki

167

.  Po  pierwsze  znaczne  zmniejszenie 

się  liczby  oddziałów  na  tym  obszarze  (istniały  powiaty  w  których  nie  stacjonowała 
żadna jednostka), po drugie zaś gruntowne zmiany w ich składzie osobowym, bowiem 
na miejsce zwolnionych do rezerwy i odesłanych do domów przybyli młodzi, bardziej 
zdyscyplinowani rekruci, intensywnie szkoleni, i z tego choćby powodu nie mający za 
wiele  czasu  na  samowolne  oddalenia

168

.  Konsekwencją  tego  stanu  rzeczy  była 

mniejsza liczba wybryków i naruszeń prawa, a co za tym lepsza opinia o Rosjanach 
wśród polskich osadników. 
 

Natężenie  rozbojów  i  kradzieży  zawsze  rosło  w  momentach  demobilizacji 

poszczególnych  roczników,  gdyż  przed  powrotem  do  kraju  wielu  żołnierzy  chciało 
jeszcze  "poszaleć"  ewentualnie  zgromadzić  określone  dobra,  a  także  na  jesieni  i  w 
zimie, gdy szybko narastające ciemności ułatwiały ich dokonanie. W grudniu 1946 r. 
taka sytuacja wystąpiła w powiatach szczecineckim oraz koszalińskim, kiedy napady i 
włamania  dokonywane  przez  odjeżdżających  żołnierzy  poważnie  zakłóciły  stan 
bezpieczeństwa

169

. W sposób szczególny dawała o sobie wtedy znać ich niska kultura 

osobista, gdyż pustoszyli oni użytkowane przez siebie lokale, wyrywali drzwi, okna i 
podłogi, tłukły szyby, wywozili bądź rozbijali meble i piece, pozostawiając właściwie 
pomieszczenia  nie  nadające  się  do  zamieszkania.  Co  więcej:  takie  postępowanie 
zauważyć można nie tylko w miastach, ale i na wsi, gdzie rozbierano szopy, stodoły, 
zabudowania  gospodarcze,  przedstawiające  później  smutny  i  przykry  widok.  Była  to 
powszechna praktyka totalnej dewastacji mienia poniemieckiego, a nawet złośliwego 
podejścia, by nie dostało się ono w ręce polskie

170

 

Pewną prawidłowość można dostrzec z geografii wykrytych przestępstw, które 

miały  przede  wszystkim  miejsce  na  terenach  koncentracji  większych  oddziałów, 
zwłaszcza  w  powiatach  nadmorskich:  białogardzkim,  kołobrzeskim,  koszalińskim, 
sławieńskim,  słupskim,  ale  także  szczecińskim  i  szczecineckim.  Miejscami 
niebezpiecznymi  były  również  szlaki  komunikacyjne  leżące  w  pobliżu  ugrupowań 

                                                          

166

  APS,  UWS,  sygn.  1206,  s.  3-7:  analiza  porównawcza  przestępstw  pomiędzy  II  półroczem  1945  a  II 

półroczem 1946. 

167

 Ibidem, sygn. 946, s. 279-297: spr. ogólne woj. szczecińskiego za 02.1947. W maju 1947 na 17 wykrytych 

zabójstw 3 popełnili Rosjanie. 

168

 Ibidem, sygn. 128 c, s. 23-27 spr. ogólne woj. szczecińskiego za 01.1947. 

169

 Ibidem, sygn. 1231, s. 141-147: spr. KW MO za 12.1946; T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 151. 

170

 APS, UWS, sygn. 858, s. 8; sygn. 861, s. 99; sygn. 940, s. 41-42; sygn. 1210, s. 85; sygn. 1252, s. 112. 

background image

48 

wojskowych.  Poza  śmiertelnymi  wypadkami  spowodowanymi  przez  pijanych 
kierowców, nierzadkie były rozboje z bronią w ręku, odnotowane między innymi na 
szosach  Kołobrzeg-Charzyno,  Trzebiatów-Kołobrzeg,  Słupsk-Ustka,  Szczecin  Dąbie-
Gardna

171

. Starosta sławieński zauważał w listopadzie 1946 r. "Lęk przed spotkaniem 

na  swej  drodze  Rosjanina  powodowany  jest  dużym  nasileniem  różnego  rodzaju 
napadów  zorganizowanych,  jak  również  i  pojedynczych  wystąpień  poszczególnych 
Rosjan w stanie nietrzeźwym na drogach publicznych
"

172

.  

 

Niemal  do  historii  przeszły  zbrojne  wystąpienia  czerwonoarmistów  na  trasach 

kolejowych,  dokonywane  zwłaszcza  w  miesiącach  letnich  1945  r.  Pomijając  zabór 
mienia  na  dworcach  PKP,  jako  przestępstw  mniejszego  kalibru,  do  poważnych 
napadów  rabunkowych  dochodziło  między  stacjami  Gorzów-Kostrzyń,  Słupsk-
Sławno-Koszalin,  a  przede  wszystkim  Stargard  Szczeciński-Szczecin

173

.  Wskażmy 

tylko  na  głośne  wydarzenia  jakie  rozegrały  się  10  i  11  września  1945  r.  na 
Gumieńcach  w  Szczecinie,  przypominające  sceny  z  filmów  kowbojskich.  Personel 
stacyjny  został  sterroryzowany  i  rozpędzony,  doszło  do  strzelaniny,  jeden  z 
radzieckich napastników zginął, jednego z Polaków skopano na śmierć, pobito trzech 
kolejarzy,  a  dziewiętnastu  podróżnych  odniosło  obrażenia.  Obrabowani  zostali 
wszyscy  pasażerowie,  zabrano  ponadto  przesyłki  bagażowe  wywożąc  je 
samochodami

174

.  

 

Poważnym  problemem  społecznym  wynikającym  ze  stacjonowania  wojsk 

radzieckich  na  Ziemiach  Odzyskanych  były  fale  gwałtów  i  rozprzestrzenianie  się 
chorób  wenerycznych,  które  miały  wpływ  na  decyzje  wielu  kobiet,  by  powrócić  do 
dawnych  miejsc  zamieszkania.  Dowódcy  radzieckich  oddziałów  fakty  licznych 
zgwałceń  (niekiedy  drastycznych  w  obecności  męża,  ojca,  matki)  uzasadniali 
potrzebami seksualnymi swoich żołnierzy, twierdząc - jakby była to oczywistość - że 
"z braku Niemek - Polki powinny załatwiać ich potrzeby"

175

. Zarażenia kobiet kiłą czy 

rzeżączką  następowały  przede  wszystkim  właśnie  w  wyniku  gwałtów,  dużo  rzadziej 
podczas  aprobowanego  przez  nie  współżycia  seksualnego.  Nosicielami  groźnej 
choroby byli bardziej czerwonoarmiści z oddziałów rozlokowanych w pobliżu skupisk 
ludności  cywilnej  niźli  żołnierze  przejeżdżający  tylko  przez  te  tereny.  Kwestia  ta 

                                                          

171

 T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 151, 328, 353; APS, UWS, sygn. 865: spr. star. gryf. za 09.1946; sygn. 

1245, s. 33. 

172

 APS, UWS, sygn. 904, s. 185: spr. star. sławieńskiego za 11.1946. 

173

 T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 178; APS, UWS, sygn. 54, s. 3: pismo prezyd. Szczecina z 17.07.1945; 

sygn. 903, s. 17: spr. star. sławieńskiego za 10.1945. 

174

 APS, UWS, sygn. 1215, s. 233-235: telegram dyr. DOKP z 11.09.1945; T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 

233-235. 

175

 Podaję za S. Łach, Społeczno-gospodarcze..., s. 270-271; J. Śniadecki, Nieznane fakty z działalności Armii 

Czerwonej na Pomorzu Zachodnim w pierwszych latach powojennych, Rocznik Koszaliński, 1998, nr 28, s. 121. 

background image

49 

najlepiej znana jest dla Dolnego Śląska, natomiast na Pomorzu Zachodnim najwięcej 
relacji na ten temat pochodzi z powiatu złotowskiego

176

.  

  

W  okręgu  zachodniopomorskim  działały  także  obce  grupy  przestępcze 

ewentualnie mieszane radziecko-polskie, które trudniły się rozbojem. W ciągu 1946 r. 
zostały  między  innymi  zlikwidowane:  sześcioosobowa  banda  radziecka  w  powiecie 
gryfickim  i  podobna  w  Polanowie,  szajka  złożoną  z  sześciu  Polaków  i  czterech 
Rosjan,  dokonujących  napadów  w  powiecie  białogardzkim,  dwie  organizacje  na 
terenie miasta Szczecinka składające się z maruderów radzieckich, którzy utrzymywali 
się tylko z rabunku i kradzieży. W kwietniu 1947 r. organy policyjne unicestwiły na 
terenie  powiatu  sławieńskiego  bandę  w  skład  której  wchodził  rosyjski  dezerter, 
Ukrainiec i kilku osadników polskich

177

. To tylko kilka przykładów, świadczących o 

skali radzieckiej przestępczości, tym razem zorganizowanej. 
 

Z rąk radzieckich ginęli nie tylko osadnicy, lecz również funkcjonariusze służb 

porządkowych i specjalnych, albo podczas interwencji w obronie napadniętych, albo 
zupełnie  przypadkowo.  Znane  nam  przypadki  z  1946  r.  mówią  o  śmierci  dwóch 
oficerów  bezpieczeństwa  ze  Sławna  i  Drawska,  tyluż  milicjantów  ze  Szczecina,  a  z 
początków  następnego  roku  dwóch  milicjantów  w  miejscowościach  Krągi  (pow. 
szczecinecki)  oraz  Bartwice  (pow.  sławieński).  Warta  szerszego  odnotowania  jest 
sprawa samosądu w grudniu 1945 r. w Darłowie, kiedy to polski oficer powiatowego 
urzędu  bezpieczeństwa  zastrzelił  radzieckiego  sierżanta.  Zaalarmowany  o  tym  szef 
obcych  oddziałów  gospodarczych  odszukał  i  aresztował  winowajcę,  który  następnie 
został  śmiertelnie  pobity

178

.  Niekiedy  Rosjanie  próbowali  odbijać  z  więzień  lub 

aresztów  swoich  rodaków  (Szczecin,  Pełczyce)  ewentualnie  uwalniać  stamtąd 
przestępców niemieckich

179

.  

 

Pokuśmy  się  o  próbę  charakterystycznych  cech  radzieckiej  przestępczości.  W 

postępowaniu  żołnierskim  mieścił  się  zapewne  i  odruch  rewanżu  za  zniszczenia 
dokonane  przez  Niemcy  w  Rosji  i  przekonanie  o  naturalności  stosowania  zasady 
łupów  wojennych  wobec  pokonanego  i  bogatego  przeciwnika.  Głównym  jednak 
motywem  czerwonoarmisty  była  chęć  zysku,  zagarnięcia  mienia  polskiego  czy 
niemieckiego,  najczęściej  pod  wpływem  upojenia  alkoholowego.  Żądni  posiadania 
dóbr, będących w zasięgu ręki, których niejednokrotnie nigdy wcześniej nie widzieli, 

                                                          

176

 W. Mochocki, Społeczeństwo Śląska a Armia Czerwona w latach 1945-1947, Dolny Śląsk, 1996, nr 3, s. 39-

40. 

177

 APS, UWS, sygn. 865, s. 13-17: spr. Pełn. Rządu RP na Obwód Gryfice za 01.1946; sygn. 904, s. 69: spr. 

star. sławieńskiego za 02.1947; sygn. 946, s. 557-581: spr. ogólne woj. szczecińskiego za 04.1947; sygn. 1209, s. 
459: meld. specjalny KP MO w Białogardzie z 26.06.1946; sygn. 1231, s. 99-112: spr. KW MO za 10.1946; T. 
Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 145. 

178

 APS, UWS, sygn. 861, s. 203; sygn. 903, s. 51; sygn. 946, s. 279-287: spr. ogólne woj. szczecińskiego za 

02.1947; sygn. 1213, s. 121: informacja. KW MO z 9.03.1946. 

179

  Ibidem,  sygn.  904,  s.  51:  spr.  star.  sławieńskiego  za  02.1946;  sygn.  1213,  s.  171;  sygn.  1245,  s.  3;  T. 

Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 319. 

background image

50 

posuwali  się  do  użycia  broni,  niekiedy  bez  jakichkolwiek  skrupułów  mordując 
niewinne osoby. Chęć gromadzenia majątku i przyjemnego spędzania czasu w obcym 
kraju,  korzystania  z  uciech  doczesnych  wobec  łatwości  osiągania  alkoholu  i  kobiet, 
pchała  do  rozbojów  i  kradzieży,  gwałcenia  i  strzelania  do  tych,  którzy  stawali  na 
przeszkodzie bądź bronili swej czci lub dobytku.  
 

Ciekawie  przedstawia  się  w  źródłach  motywacja  działań  czerwonoarmistów, 

którzy na przykład w Gryfinie "spokojnie i flegmatycznie przyjeżdżają do rodzin, do 
osiedli, nawet samochodami i zabierają rzeczy mówiąc, że im potrzeba
"

180

. Nie inaczej 

było  w  miejscowościach  powiatu  gryfickiego:  "Bez  różnicy,  czy  to  w  dzień,  czy  w 
nocy, co im jest potrzebne, przychodzą i zabierają, a jak kto im stawi opór, wygrażają, 
że  zaraz  nas  wszystkich  wybiją,  i  nam  pokażą.  Nocami  zachodzą  do  gospodarzy, 
wybijają okna i przez okna wchodzą do mieszkań i robią, co im się podoba
"

181

. Sięgali 

więc jakby po swoje, mając za nic prawo do własności polskiego osadnika.  
 

Problem  czy  zachowaniem  przeciętnego  żołnierza  kierowały  jedynie  niskie 

pobudki  czy  może  wynikało  ono  z  zewnętrznych  inspiracji,  wydaje  się  wyjaśniać 
wiarygodny  uczestnik  tamtych  wydarzeń,  mówiąc:  "Ja  sam,  b.  czerwony  milicjant  i 
żołnierz radziecki, wiem i znam regulamin wojskowy, i wiem, że to nie jest dyrektywa 
Moskwy, tylko sami niezdyscyplinowani żołnierze, chcąc wygodnie żyć, pić, jeść i mieć 
kochanki, robią bezprawie na konto innego
"

182

 

Częste skargi płynące z terenu Pomorza Zachodniego na postępowanie nie tylko 

pojedynczych  czerwonoarmistów,  ale  i  całych  jednostek  wojskowych,  zmuszały 
polskie władze administracyjne do interwencji na najwyższych szczeblach. W połowie 
1945  r.  po  jednej  z  nich  dowódca  PGW  marsz.  K.  Rokossowski  przysłał  specjalną 
komisję  złożoną  z  wyższych  oficerów  z  gen.  Drebegniewem  na  czele.  Miała  ona  za 
zadanie  usunięcie  nadużyć  niektórych  komendantów  i  dowódców  oddziałów,  którzy 
nie  respektowali  postanowień  bydgoskich,  że  gospodarzami  na  tej  ziemi  są  Polacy. 
Komisja  wydała  szereg  zarządzeń  mających  na  celu  zapobieżenie  w  przyszłości 
samowoli  radzieckiej,  a  wkrótce  przybyły  tu  specjalne  oddziały  policji  wojskowej, 
czyli  właściwie  żandarmerii,  które  wyławiały  maruderów,  dopuszczających  się 
najczęściej  gwałtów  i  grabieży  na  ludności  cywilnej.  Innym  posunięciem  była 
ewakuacja  części  szpitali  z  tego  terenu  oraz  ściślejsza  kontrola  pozostałych,  by 
rekonwalescenci nie dokonywali po samowolnym oddaleniu się napadów na polskich 
osadników

183

.  

                                                          

180

 APS, UWS, sygn. 1266, s. 7: pismo Pełn. Rządu RP na Obwód Gryfino z 28.12.1945. 

181

 Ibidem, sygn. 1212, s. 131-132: meld. z 11.09.1946; T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 278. 

182

 APS, UWS, sygn. 1266, s. 7: pismo Pełn. Rządu RP na Obwód Gryfino z 28.12.1945. 

183

  Ibidem,  sygn.  939,  s.  83-93:  spr.  sytuac.  Pełn.  Rządu  RP  na  OPZ  za  07.  i  08.  1945;  ciekawe  uwagi  o 

interwencjach  polskich  -  zob.  J.  Sobieszczański,  Na  stanowisku  pełnomocnika  wojewody  szczecińskiego  do 
władz  wojskowych  polskich  i  radzieckich  na  Pomorze  Zachodnie  1945-1948  (fragment  pamiętnika),  Przegląd 
Zachodniopomorski, 1993, z. 2, s. 205-219; R. Techman, op.cit., s. 154. 

background image

51 

 

 Te  doraźne  działania  praktycznie  nie  mogły  zmienić  sytuacji,  aczkolwiek 

łagodziły najbardziej nabrzmiałe konflikty w stosunkach między obcymi wojskami a 
polskim  społeczeństwem.  Niecałe  dwa  lata  później,  na  wiosnę  1947  r.,  w  wyniku 
nacisków  Leonarda  Borkowicza,  przyjechał  na  Pomorze  Zachodnie  gen.  lejt. 
P.Legonkow-Kotow,  by  wyjaśnić  szczególnie  ostre  przypadki  nadużyć  popełnianych 
przez poszczególne formacje zbrojne. 
 

Wysocy  urzędnicy  radzieccy,  a  zapewne  i  najwyższe  kierownictwo  partii 

bolszewickiej, mieli na ogół bezkrytyczny stosunek do postępowania swojej armii na 
Pomorzu  Zachodnim.  Cena  krwi,  jaką  oddali  żołnierze  tego  państwa  w  walce  o 
zdobycie  tej  ziemi,  uzasadniała  ich  zdaniem  takie  zachowanie.  Stąd  też  działania 
polskiej administracji, która interweniowała w przypadkach rażącej samowoli wojska, 
były odbierane za niewłaściwe. Moskwa skwapliwie rejestrowała poglądy uważane w 
sposób  subiektywny  za  antyradzieckie,  nie  tylko  społeczeństwa  polskiego,  ale 
zwłaszcza  przedstawiecieli  władz  państwowych.  Z  Polski  szły  bowiem  meldunki 
między innymi do ministra spraw zagranicznych, że "Reakcjoniści prowadzą planową 
prowokacyjną  propagandę  przeciw  Armii  Czerwonej,  podważając  wszelkimi 
sposobami jej autorytet
". O ogromnym przeczuleniu na krytykę, a zarazem fałszywej 
wierze w nieskazitelną działalność swoich oddziałów, świadczyć może zaliczenie do 
wrogiego  obozu  wojewody  zachodniopomorskiego  L.Borkowicza.  Zarzuty  przeciw 
niemu sprowadzały się do tego, że przez podległy mu aparat gromadził i rozpatrywał 
skargi Polaków o negatywnych wyczynach żołnierzy radzieckich na terenie Pomorza 
Zachodniego,  kiedy  ich  postępowanie  nie  znajdowało  -  zdaniem  informatora  - 
potwierdzenia w prowadzonych śledztwach

184

.  

 

Interwencje u władz wojskowych radzieckich przeważnie nie odnosiły żadnego 

skutku,  ponieważ  żądały  one  dokładnego  wskazania  winowajców,  co  w  wielu 
wypadkach  nie  było  możliwe.  Na  ogół  dowódcy  jednostek  Armii  Czerwonej 
pobłażliwie  traktowali  swoich  rodaków,  uważając,  że  należy  się  wojakom 
rekompensujący  trudy  wojny  "popas".  Dopuszczający  się  wykroczeń  lub  nawet 
poważniejszych przestępstw, przekazywani im przez stronę polską, byli często od razu 
zwalniani  z  tymczasowego  aresztu,  jeśli  do  niego  w  ogóle  trafiali.  Podobnie  też 
postępowano  z  tzw.  maruderami,  którym  niejednokrotnie  udzielano  dłuższego 
schronienia  lub  nawet  utrudniano  ich  ujęcie.  Świadomość  bezkarności  potęgowała 
później rozboje

185

.  

 

Wykroczenia  i  przestępstwa  popełniane  przez  żołnierzy  i  oficerów  nie  były 

rozpatrywane  przez  polski  wymiar  sprawiedliwości,  lecz  prokuratury  radzieckie, 

                                                          

184

  Archiwum  Ministerstwa  Spraw  Zagranicznych  Federacji  Rosyjskiej  w  Moskwie  (dalej:  AMSZ  FR),  fond 

0122, opis 27, papka 196, dieło 13, s. 119: pismo I. Szikinc do A. Wyszyńskiego z 3 października 1945; AMSZ, 
Zespół 6, w. 31, t. 482, s. 13: wypowiedź radcy Ambasady ZSRR Jakowlewa z 11.1946. 

185

 APS, UWS, sygn. 941, s. 83-101: spr. sytuac. szefa Deleg. Urz. Pełn.  Rządu na OPZ za 12.1945. 

background image

52 

zlokalizowane  przy  garnizonach  PGW,  między  innymi  w  Białogardzie,  Pile, 
Szczecinie,  Szczecinku,  Świnoujściu,  Trzebiatowie,  którym  oddawani  byli  winni 
dokonanych niezgodnie z prawem czynów. Forowały one różne wyroki, choć trudno 
generalizować,  że  surowe,  dysponując  wątłą  podstawą  źródłową,  czasami  sięgały  po 
najwyższą karę pozbawiającą życia. Za zamordowanie dwóch osadników polskich w 
powiecie szczecineckim w listopadzie 1946 r. jeden z Rosjan został skazany na karę 
śmierci,  dwóch  otrzymało  po  10  lat  więzienia,  jeden  7  lat,  ostatni  zaś  4  lata 
pozbawienia  wolności.  W  innym  przypadku,  rozboju  z  bronią  w  ręku  i  kradzieży 
konia, sprawca miał odsiedzieć w więzieniu pięć lat, chociaż podobnie jak poprzednio 
nie  sposób  ustalić  czy  rzeczywiście  tak  długo  przebywał  w  celi

186

.  Niekiedy  wyroki 

radzieckich  prokuratur  nabierały  propagandowego  wydźwięku,  gdyż  kara  za 
najcięższe  przestępstwa  była  wykonywana  publicznie  na  oczach  społeczeństwa 
polskiego.  Wyroki  śmierci  na  oficerach  radzieckich,  którzy  dopuścili  się  zabójstw 
Polaków, oglądali na przykład mieszkańcy Trzebiatowa, Karlina i Koszalina

187

 

Szczególny  przypadek  specjalnego  sądownictwa,  chyba  jedyny  tego  rodzaju, 

wystąpił  w  Szczecinie,  gdzie  w  pierwszych  kilku  miesiącach  1946  r.  skala 
przestępczości  radzieckiej  i  polskiej  była  ogromna.  Dochodziło  do  regularnych  walk 
między  patrolami  milicyjnymi  i  grasującymi  w  ruinach  bandami.  Nierzadko  były  w 
użyciu ciężkie karabiny maszynowe, a służby porządkowe codziennie zbierały z ulic 
zabitych  ludzi.  Mieszkańcom  nadodrzańskiego  miasta  dawał  się  zwłaszcza  we  znaki 
batalion  karny  Armii  Czerwonej,  który  zdobył  się  nawet  na  ostrzelanie  z  broni 
automatycznej  budynku  Wojewódzkiego  Urzędu  Bezpieczeństwa  Publicznego.  By 
zaradzić sytuacji, na okres niecałych dwóch miesięcy między końcem marca i połową 
maja  tego  roku,  został  wprowadzony  właściwie  stan  wyjątkowy.  Na  ulice  wyszły  o 
zmroku  i  chodziły  do  rana  liczne,  kilkuosobowe  patrole,  składające  się  z  żołnierzy 
polskich  i  radzieckich,  funkcjonariuszy  MO  i  WUBP.  Na  gorącym  uczynku 
popełnienia  przestępstw  złapano  wówczas  12  czerwonoarmistów,  3  wojskowych 
polskich, 5 Niemców i 3 cywilów. We wszystkich tych przypadkach wydane zostały 
ponoć  przez  sądy  wojskowe  wyroki  śmierci,  które  zaraz  wykonano.  Cała  akcja 
przyniosła  pożądany  efekt,  gdyż  fala  przestępczości  od  tego  czasu  wyraźnie  się 
zmniejszyła, co potwierdzają również ówczesne raporty wicekonsula brytyjskiego

188

                                                          

186

 Ibidem, sygn. 1201, s. 461-462: wyjaśnienie KW MO w Szczecinie z 10.1947; sygn. 1231, s. 141-147: spr. 

KW MO za 12.1946. 

187

 Ibidem, sygn. 953, s. 127-131: spr. z inspekcji star. pow. gryfickiego z 8.10.1946; sygn. 1201, s. 451-452: 

wystąpienie  przedstawiciela  PGW  przy  UWS  z  03.1947;  sygn.  1209,  s.  479:  meld.  nadzw.  star.  pow. 
kołobrzeskiego z 1.07.1946. 

188

  Jan  Gorliński  -  wspomnienia  [byłego  z-cy  szefa  WUBP  w  Szczecinie],  s.  429-  mps  ze  zbiorów  prof.  A. 

Paczkowskiego;  J.  Tebinka,  R.Techman,  Raporty  brytyjskiego  wicekonsula  w  Szczecinie  Josepha  Waltersa  z 
1946  r.,  cz.  I,  Zapiski  Historyczne,  1997,  z.  1,  s.  91-92.  Spośród  tych  skazanych  aż  ośmiu  wywodziło  się  z 
batalionu  karnego,  powstała  więc  konieczność  wyprowadzenia  tego  pododdziału  z  miasta.  K.  Rokossowski 
zgodził się go ostatecznie przenieść do Lubina, do dawnych koszar kawalerii niemieckiej. 

background image

53 

 

Niski  poziom  bezpieczeństwa  na  Pomorzu  Zachodnim  w  pierwszych  latach 

powojennych  wynikał  m.  in.  ze  słabości  organizacyjnej  i  liczebnej  organów 
bezpieczeństwa,  które  w  wielu  wypadkach  nie  spełniały  swoich  zadań.  Przeważnie 
bardzo  niechętnie  podejmowały  akcje  przeciwdziałające  radzieckiemu  bezprawiu, 
zapewne  z  obawy  o  przekroczenie  swoich  kompetencji,  być  może  ze  strachu,  ale 
najpewniej z politycznych powodów. Dodajmy, iż doradcy radzieccy rozlokowani w 
terenowych  placówkach  polskich  urzędów  bezpieczeństwa  niekiedy  ograniczali 
możliwość przeciwdziałania fali bandytyzmu radzieckiego. Dobrą egzemplifikacją tej 
sytuacji były wydarzenia ze stycznia 1946 r. w powiecie lęborskim, kiedy to doszło do 
wspólnej  akcji  czerwonoarmistów  i  powiatowej  służby  bezpieczeństwa  przeciwko 
wiejskiej straży, która wcześniej w obronie przed rabusiami i gwałcicielami zastrzeliła 
czterech sołdatów

189

 

Powszechność  negatywnych  zachowań  Armii  Czerwonej  na  Pomorzu 

Zachodnim  w  pierwszych  latach  powojennych  musi  skłaniać  do  głębszej  refleksji. 
Były  to  bowiem  nie  tylko  wybryki  i  akty  samowoli  ze  strony  maruderów  lub 
niezdyscyplinowanych żołnierzy, ale także bardziej w końcu świadomych oficerów, a 
nawet dowódców oddziałów. Uratowany cudem polski milicjant, który interweniował 
podczas radzieckiego napadu, oceniał zdarzenie w następujący sposób: "Tu nie trzeba 
komentarzy.  Jeśli  oficer  gwałci  Niemkę,  jeśli  strzela  się  do  kobiety  i  postrzelonej 
ściąga buty z nóg, to co ma powiedzieć żołnierz prosty. Dziękuję opatrzności nie za to, 
że  żyję
  [przeżył  tylko  dlatego,  że  napastnik  pociągając  za  spust  nie  miał  już  naboi  - 
RT] tylko za to, że nie urodziłem się Sowietem"

190

 

 

b. Stosunek radzieckich żołnierzy i oficerów do ludności niemieckiej. 

 
 

Problemem,  który  rzutował  na  ogólny  wizerunek  Związku  Radzieckiego  w 

oczach polskich mieszkańców Pomorza Zachodniego, był stosunek obcego wojska do 
ludności  niemieckiej.  Rzecz  dotyczyła  właściwie  całego  obszaru,  najbardziej  jednak 
powiatów  nadmorskich,  gdzie  występowała  zdecydowana  przewaga  liczebna 
Niemców  nad  Polakami.  W  tych  właśnie  rejonach  liberalniejsze  traktowanie 
niemieckiej  społeczności  przez  Rosjan  mogło  być  po  części  zrozumiałe,  gdyż  to  na 
niej  opierała  się  w  początkowym  okresie  organizacja  życia  gospodarczego.  Władze 
wojskowe  kierowały  się  więc  własnym  interesem,  a  nie  pobudkami  humanitarnymi: 
niemiecka  siła  robocza  była  przecież  potrzebna  do  demontażu  urządzeń 
przemysłowych, uprawy roli i do innych prac na rzecz Armii Czerwonej. Z tego też 

                                                          

189

 APG, UWG, sygn. 71: spr. sytuac. star. lęborskiego za 01.1946; APS, UWS, sygn. 953, s. 95-113: spr. z insp. 

obwodu drawskiego z 13.08.1945. 

190

 APS, UWS, sygn. 1245, s. 25: prot. posterunku MO w Siemyślu z 25.01.1946. 

background image

54 

najczęściej powodu utrudniały one proces jej wysiedlania, broniły zaboru mienia, nie 
pozwalały na wykwaterowanie.  
 

Takiego  stanowiska  nie  rozumieli  jednak  (nie  mówiąc  o  jakiejkolwiek 

akceptacji) przyjeżdzający osadnicy, najczęściej ubodzy i bez środków na utrzymanie, 
którzy  liczyli  na  puste  i  dobrze  wyposażone  gospodarstwa,  a  napotykali  ludność 
chronioną  przez  Rosjan,  dysponującą  domami,  inwentarzem  żywym  itp.  Ubocznym 
efektem względnego uprzywilejowania ludności niemieckiej na niektórych obszarach 
stacjonowania wojsk radzieckich był lęk ludności polskiej o status tych ziem.  
 

Zagadnienie  relacji  między  obu  nacjami:  niemieckiej,  pokonanej  w  wojnie,  i 

zwycięskiej - radzieckiej, jest w swej istocie bardziej złożone niźli się na ogół sądzi. 
Dostrzec  bowiem  można  dwoistość  radzieckiego  postępowania:  z  jednej  strony 
dochodziło  do  gwałtów,  napadów  i  innych  form  represji  wobec  Niemców,  nie  byli 
więc oni oszczędzani i doznawali wszelkich upokorzeń, a nawet tracili życie, z drugiej 
natomiast strony dla własnych korzyści lub potrzeb jednostek wojskowych brani byli 
w opiekę, stanowiąc tanią siłę roboczą, służalczo podporządkowaną. 
 

Najczęściej  chęć  zagrabienia  mienia  pchała  prostych  żołnierzy  do  popełniania 

ciężkich  zbrodni  na  ludności  niemieckiej.  W  lutym  1946  r.  w  dwu  napadach 
rabunkowych  w  pobliżu  Szczecina  zginęło  ośmiu  Niemców,  natomiast  we  wrześniu 
tego roku w powiecie białogardzkim obrabowano i pozbawiono życia trzy Niemki

191

To tylko drobne przykłady z wielu morderstw dokonanych przez czerwonoarmistów, 
którzy  nie  oszczędzali  dzieci,  kobiet  w  ciąży  czy  starców.  Wobec  beznadziejności 
położenia i rozwiniętego instynktu samoobrony, tego rodzaju postępowanie radzieckie 
nie spotykało się z oporem niemieckim. 
 

Zdecydowana  większość  Niemców  na  Pomorzu  Zachodnim  wyrażała  pełny 

lojalizm  wobec  Armii  Czerwonej,  a  nawet  gotowość  współpracy  na  życzenie 
radzieckich  dowódców  przeciwko  Polakom,  co  zresztą  było  charakterystyczne  i  dla 
innych  regionów  Ziem  Odzyskanych.  Słusznie  bowiem  zauważał  W.  Mochocki,  że 
"postawy  ludności  kraju  podbitego  przejawiane  względem  wojsk  okupacyjnych 
cechowała logika zwyczajna czasom i warunkom każdego bodaj stanu wojennego. Siłą 
motoryczną  dla  takich  zachowań  był  ludzki  strach  -  z  psychologicznego  punktu 
widzenia stan uzasadniony - a ten w instynkcie samozachowawczym tysięcy Niemców 
wyzwalał konieczność stałej dyspozycyjności, która, w określonych sytuacjach, mogła 
uratować  życie.  W  szerszym  natomiast,  społecznym  wymiarze  rodziła  nadzieję  na 
stabilizację  niepewnego  bytu  -  zgodnie  z  obrazem  zbiorowych  mrzonek.  Wyroku 
historii,  który  wówczas  zapadł,  niemieccy  mieszkańcy  nie  umieli  jeszcze  wtedy  -  czy 
może nie chcieli - zrozumieć
"

192

                                                          

191

 Ibidem, sygn. 945, s. 47-49; sygn. 1213, s. 11 i 21. 

192

 W. Mochocki, op.cit., s. 42. 

background image

55 

 

Przychylność  radzieckich  oficerów  w  stosunku  do  podbitego  narodu, 

dyktowana  zwłaszcza  osobistymi  korzyściami,  szła  jednak  nierzadko  w  parze  z  ich 
niechętnym  nastawieniem  do  Polaków.  Wyraźnie  antypolską  postawę  wyrażał 
komendant  rejonowy  z  Gryfic  i  jego  podwładni,  stroniący  od  kontaktów  z 
przedstawicielami  rządu  Rzeczypospolitej,  którzy  "darzą  niejednokrotnie  większą 
sympatią  Niemców  aniżeli  Polaków,  co  z  kolei  prowadzi  do  tego,  że  ludność  polska, 
narażona  na  szykany  z  ich  strony,  nie  ustosunkowuje  się  odpowiednio  do  Armii 
Czerwonej w ogólności i wzdycha tylko do tego, by ostatni posterunek sowiecki opuścił 
powiat
"

193

. Starosta miastecki domagał się usunięcia ze swego obszaru kilku oficerów 

rosyjskich  ze  względu  na  popieranie  Niemców  i  wrogi  stosunek  do  Polaków

194

,  a 

podobne przypadki nie były wcale odosobnione. 
 

Warto więc może zastanowić się nad tym, co tak naprawdę myśleli o Polakach 

żołnierze radzieccy. Problem ten nazbyt jednostronnie prezentowany jest w źródłach, 
które  przytaczają  przede  wszystkim  negatywne  i  krytyczne  wypowiedzi,  będących 
najczęściej  pod  wpływem  alkoholu  czerwonoarmistów.  Do  rzadkości  nie  należały 
zatem określenia: "swoloczi, burzuji, wsiech ich piererezem"

195

 

Niemcy,  mając  wsparcie  Rosjan,  czuli  się  pewniej,  niektórzy  przechodzili  w 

swej  postawie  od  bierności  do  agresji  wobec  Polaków  oraz  wrogości  do 
Rzeczypospolitej.  O  ile  po  przejściu  frontu  sprawiali  wrażenie  -  jak  wspominał 
wojewoda Borkowicz - "przybitych do ziemi bagnetem sowieckim", to później w miarę 
jak  zacieśniała  się  nad  nimi  opieka  dotychczasowych  zwycięzców,  podnosili  głowę. 
Niechętni,  co  zrozumiałe,  napływającej  fali  osiedleńczej,  uchylali  się  od 
podporządkowania  polskim  przepisom  administracyjnym

196

.  Element  swego  rodzaju 

odwetu,  nieodłączny  tym  postawom,  był  zarówno  konsekwencją  zakorzenionych 
antagonizmów między obu nacjami, reakcją na totalną klęskę, jak i próbą "rozliczeń" 
krzywd  prawdziwych  bądź  urojonych,  związanych  z  polityczno-demograficznymi 
zmianami na tym obszarze w pierwszych powojennych latach

197

 

Komendanci  radzieccy  placówek  gospodarczych  nie  reagowali  na  ogół,  gdy 

niszczyli  oni  polskie  symbole  narodowe  i  obrażali  polskich  urzędników  lub  nawet 
ukrywali  członków  partii  narodowosocjalistycznej,  wywołując  tym  ogromne 
oburzenie

198

. Poruszenia polskich władz wywołała na przykład sytuacja w Szczecinie 

w  1945  r.,  kiedy  radziecka  administracja  pozwoliła  jeńcom  niemieckim  na  śpiewy 
wojenne  podczas  przemarszu  przez  miasto,  co  podtrzymywało  na  duchu  licznych 

                                                          

193

 APS, UWS, sygn. 1266, s. 8-9: pismo z 6.07.1945 do J. Sobieszczańskiego. 

194

 S. Łach, Społeczno-gospodarcze aspekty..., s. 258. 

195

 AAN, MIP, sygn. 779, s. 75: pismo nacz. Urzędu Informacji i Propagandy w Gdańsku z 14.08.1945. 

196

 A. Makowski, cyt. praca, s. 62-65; S; Łach, Społeczno-gospodarcze aspekty..., s. 273. 

197

 W. Mochocki, op.cit., s. 42-43. 

198

 T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 221. 

background image

56 

mieszkańców tej narodowości, i było "skuteczną wobec zagranicy propagandą"

199

. Na 

przykładzie  nadodrzańskiego  miasta,  można  również  wskazać  na  fakty  świadomego 
grania przez Rosjan na nastrojach niemieckich - łudzenia ich perspektywą pozostania 
Szczecina  w  ramach  Niemiec  ewentualnie  przekształcenia  go  w  wolne  miasto

200

Polityka forowania powodowała, iż ludność niemiecka, początkowo zachowująca się 
wyczekująco  i  służalczo  wobec  Polaków,  z  wolna  podnosiła  się  z  upadku,  usiłując 
"wygrywać obywateli radzieckich przeciwko władzom polskim"

201

 

c. Postawy polskich władz oraz ludności cywilnej wobec radzieckiej przemocy. 

 
 

Społeczeństwo zachodniopomorskie w różny sposób reagowało na przestępstwa 

radzieckie.  Poza  pisaniem  licznych  skarg  i  petycji  do  władz  nadrzędnych  i  tam 
szukaniem  pomocy  za  doznane  krzywdy,  nierzadkie  były  aktywniejsze  postawy.  Do 
nich zaliczyć należy wyjazdy z terenów zagrożonych, organizowanie samoobrony czy 
nawet  przypadki  odwetu,  przybierającego  niekiedy  postać  samosądu,  gdy 
sprawiedliwości urzędowej nie stało się zadość.  
 

Ucieczka  z  miejsc  szczególnego  zagęszczenia  radzieckich  wojsk  nie  była 

zjawiskiem odosobnionym, stanowiła niekiedy jedyny ratunek dla osadników. Napady 
na ludność wiejską, doznającej strat materialnych i poważnych obrażeń cielesnych, a 
nawet utratę życia, oddziaływały bardzo niekorzystnie na stabilizowanie się polskiego 
osadnictwa  w  okręgu  zachodniopomorskim.  Konsekwencją  obaw  osadników  o  swe 
mienie  i  zdrowie  były:  przenoszenie  się  do  innych  miejscowości  (poza  zasięg 
radzieckiej  obecności),  najczęściej  zaś  powroty  w  rodzinne  strony,  gdzie  opowiadali 
oni  o  tragicznych  warunkach  pracy,  niekiedy  przesadnie  je  wyolbrzymiając,  co 
powstrzymywało  dalszych  chętnych  do  osiedlania  się  na  Pomorzu  Zachodnim

202

Sytuacja taka występowała właściwie we wszystkich powiatach, ale ograniczymy się 
do podania kilku przykładów odnoszących się do połowy 1945 r.: w Pyrzycach z 600 
przybyłych rodzin wyjechało 150, w Sławnie z 70 rodzin osiedlonych aż 68 powróciło 
do swych domów, natomiast w Stargardzie Szczecińskim spośród 63 rodzin pozostało 
jedynie 9

203

.  

 

Powstawały  także  samorzutnie,  bez  inspiracji  z  zewnątrz,  straże  porządkowe, 

które ostrzegały mieszkańców wsi przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. By nie 
być  gołosłownym:  na  terenie  gmin  Ustronie  Morskie  i  Dygowo  w  powiecie 
kołobrzeskim  polscy  osadnicy  utworzyli  w  początkach  1946  r.  Wiejską  Służbę 

                                                          

199

 APS, UWS, sygn. 223, s. 19: pismo DOKP Szczecin z 25.09.1945; sygn. 1267, s. 5: pismo z 15.04.1946. 

200

 Ibidem, sygn. 1217, s. 23: pismo z 18.01.1946. 

201

 T. Białecki, J. Macholak, op.cit., s. 231. 

202

 Ibidem, s. 177-179, 214. 

203

 A. Makowski, op.cit., s. 71. 

background image

57 

Pomocniczą

204

.  Istnienie  zorganizowanych  struktur  samoobrony  we  wsiach  w  istoty 

sposób wpływało na ograniczenie skali przestępczości w ogóle, nie tylko radzieckiej. 
 

Ostrze  antyradzieckie  miały  także  różnorakie  formy  działania  na  Pomorzu 

Zachodnim 

podziemia 

poakowskiego 

ewentualnie 

innych 

organizacji 

niepodległościowych.  Łagodną  formą  walki  było  rozrzucanie  ulotek,  grożących 
śmiercią obcym komendantom, jak to miało miejsce w okolicach Nowego Czarnowa i 
Bani  w  powiecie  gryfińskim  w  początkach  sierpnia  1945  r

205

.  Z  politycznych  i 

ideologicznych  pobudek  rzadko  sięgano  po  rozwiązania  ostateczne:  na  terenie 
Białogardu  doszło  w  marcu  1947  r.  do  zabójstwa  oficera  Armii  Czerwonej  przez 
uczniów miejscowego gimnazjum

206

.  

 

Obecność obcych formacji na Pomorzu Zachodnim miała niewątpliwie wpływ 

na mniejsze możliwości działania polskich organizacji podziemnych. W grudniu 1946 
r.  w  pogoni  za  80  osobową  grupą  brały  udział  kompanie  zwiadowcza  i  strzelecka 
radzieckiej  27  DP,  o  pomoc  której  poprosił  polski  dowódca  komendy  WOP  w 
Trzebiatowie,  przybyli  także  funkcjonariusze  służby  bezpieczeństwa  i  pluton  szkoły 
oficerskiej  z  Gryfic.  Cała  akcja  zakończyła  się  fiaskiem,  niemniej  wskazuje  ona  na 
współdziałanie  polsko-radzieckich  formacji  w  zwalczaniu  niepodległościowego 
podziemia

207

.  

 

Postępowanie  wojsk  radzieckich  na  Pomorzu  Zachodnim  i  na  innych 

uzyskanych  przez  Polskę  obszarach,  nie  uszło  uwadze  centralnych  władz 
Rzeczypospolitej.  W  sierpniu  1945  r.  minister  informacji  i  propagandy  Stefan 
Matuszewski  wystąpił  do  premiera  z  wnioskiem,  by  ten  wysłał  do  Koszalina 
międzyministerialną komisję z udziałem przedstawicieli ambasady radzieckiej w celu 
dokonania  niezbędnego  przełomu  w  stosunkach  z  Armią  Czerwoną

208

Najprawdopodobniej  nigdy  tam  nie  dotarła,  choć  trudno  przypuszczać,  by  mogła 
zmienić  dotychczasowe  postępowanie  sołdatów.  Sytuacja  była  na  tyle  poważna,  iż 
zajęło się nią Biuro Polityczne KC PPR, które uchwałą z 6 września 1945 r. poleciło 
opracowanie  listu  do  Stalina  w  sprawach  politycznych  skutków  nowej  fali  wywózek 
ludności polskiej oraz przestępstw maruderów radzieckich. Kilka dni później powstał 
memoriał  tego  organu  kierowany  do  władz  na  Kremlu,  w  którym  wyraźnie  wiązano 
wzrost  nastrojów  antyradzieckich  w  Polsce  oraz  spadek  wpływów  tej  partii  z 
przestępstwami  dokonanymi  przez  jednostki  radzieckie.  Niepokój  kierownictwa  PPR 
był uzasadniony, gdyż "W pojęciu przeciętnego człowieka w Polsce Armia Czerwona 
jest odbiciem Związku Radzieckiego oraz idei socjalizmu. Jej postępowanie w Polsce, 

                                                          

204

 APS, UWS, sygn. 1098, s. 1: pismo z 15.01.1946. 

205

 Ibidem, sygn. 1200, s. 21: meld. KP MO w Gryfinie z 2.08.1945. 

206

 Ibidem, sygn. 843, s. 49: spr. star. białogardzkiego za 03.1947. 

207

 Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie (dalej: ASG), Pomorska Brygada WOP, sygn. II/165/13: meld. 

sytuac. z 3.06 i 5.12.1946; sygn. II/165/16: spr. okresowe roczne 4 Bałtyckiego Oddziału WOP za 1946. 

208

 A. Makowski, op.cit., s. 61-62. 

background image

58 

jej  stosunek  do  ludności  polskiej  jest  traktowany  jako  miernik  stosunku  Związku 
Radzieckiego  do  Polski  w  ogóle
"

209

.  Obawy  izolacji  w  społeczeństwie,  wynikające 

choćby  z  kreowania  nadal  pozytywnego  obrazu  ZSRR,  nakazywały  prosić 
przywódców  Kremla  o  wydanie  zakazu  zaboru  inwentarza  żywego  i  martwego, 
demontażu  obiektów  i  wywozu  wszelkiego  mienia,  przekazania  Polsce 
przedsiębiorstw przemysłowych i majątków rolnych, wycofania wszystkich tyłowych 
oddziałów  gospodarczych  i  zdobycznych,  przeprowadzenia  energicznej  walki  z 
maruderami

210

.  Wyraźnie  tu  rozróżniano  pozytywne  nastawienie  najwyższych 

czynników państwowych od codziennego postępowania wielu oddziałów, niemniej list 
ten,  który  nie  dotarł  do  adresata,  jest  właściwie  dobrym  przykładem  polskiej 
bezsilności.  
 

Ponieważ sytuacja nie uległa zmianie, przeto w styczniu 1946 r. sekretarz PPR 

Władysław Gomułka wystosował pismo do radzieckich marszałków: G. Żukowa i K. 
Rokossowskiego  oraz  ambasadora  ZSRR  W.  Lebiediewa,  w  którym  pisał  o  fali 
rozgoryczenia  i  niechęci  społeczeństwa  polskiego,  wskazując  na  rabunki,  grabieże 
utrudniające  Polsce  zagospodarowanie  nowo  uzyskanych  ziem  czy  proniemiecką 
politykę  niektórych  komendantów.  Powołując  się  na  przyjaźń  między  obu  narodami 
postulował  przede  wszystkim  usytuowanie  garnizonów  Armii  Czerwonej  tylko  w 
dużych  ośrodkach  i  to  na  obszarze  Ziem  Odzyskanych,  zastąpienie 
zdemoralizowanych  oddziałów  sprowadzonymi  z  głębi  Rosji,  stosowanie  surowych 
kar  wobec  żołnierzy  schwytanych  na  przestępstwie,  współdziałanie  w  ściganiu 
maruderów

211

.  Nie  znamy  oficjalnych  reakcji  ani  Kremla  ani  Legnicy  na  powyższe 

monity, które pozostały chyba bez echa, świadcząc jedynie o polskiej słabości wobec 
wschodniego sąsiada. 
 

Postępowanie Armii Czerwonej na Pomorzu Zachodnim stanowiło dla PPR nie 

lada  problem,  gdyż  nie  sprzyjało  budowaniu  autorytetu  władzy.  We  wspomnianym 
wcześniej piśmie Biura KC PPR do Stalina zawarta została uwaga, że "Wytwarzają się 
elementy sytuacji jak w kraju okupowanym. Za ten stan rzeczy płaci politycznie nasza 
partia.  Płaci  po  pierwsze  dlatego,  że  jesteśmy  faktycznie  jedyną  partią,  która 
przeciwdziała  antysowieckiej  propagandzie  reakcji  polskiej,  i  po  drugie  dlatego,  że 
partia  nasza  traktowana  jest  przez  społeczeństwo  jako  faktycznie  decydująca  o 
wszystkim w państwie polskim i w rządzie siła polityczna
"

212

 

W  warunkach  złego  stanu  bezpieczeństwa  spowodowanego  w  dużej  mierze 

radziecką przestępczością, akcja komunistycznych władz propagowania idei przyjaźni 

                                                          

209

  W  stronę  Odry  i  Bałtyku...,  t.  4,  s.  47,  dok.  nr  18:  Memoriał  Biura  Politycznego  KC  PPR  do  władz 

radzieckich z 11.09.1945. 

210

 Ibidem. 

211

  AAN,  MZO,  sygn.  60,  s.  69-70:  pismo  W.  Gomułki  z  10.01.1946;  A.  Makowski,  op.cit.,  s.  62;  S.  Łach, 

Społeczno-gospodarcze aspekty..., s. 277-278. 

212

 W stronę Odry i Bałtyku..., t. 4, s. 49, dok. nr 18. 

background image

59 

ze  Związkiem  Radzieckim  napotykała  na  poważne  trudności.  Współcześni 
opisywanym  wydarzeniom  funkcjonariusze  partii  oceniali  to  w  ten  sposób:  "Ludzi 
rozumiejących  istotę  sprawy  jest  nie  wiele,  natomiast  masy  operują  konkretnymi 
wypadkami nadużyć ze strony nieuświadomionych lub zbrodniczych elementów i na tej 
podstawie  formułują  swój  sąd  o  całokształcie  zagadnienia
"

213

.  Potwierdzali  tę  opinię 

inni,  formułując  myśl,  że:  "Społeczeństwo  na  ogół  rozumie  potrzebę  sojuszu  ze 
Związkiem  Radzieckim,  lecz  nie  rozumie  dlaczego  poszczególni  żołnierze, 
podoficerowie,  a  nawet  oficerowie  dokonują  kradzieży,  gwałtów  na  kobietach, 
napadów,  dlaczego  w  czasie  akcji  żniwnej  żołnierze  odbierali  polskim  osadnikom 
żniwiarki,  konie,  często  zabierali  zżęte  już  zboże....Bo  (słusznie,  czy  niesłusznie)  dla 
społeczeństwa jedynym miarodajnym bezpośrednim czynnikiem na którym opiera swój 
stosunek do Armii Czerwonej są fakty kradzieży, gwałtów i napadów
"

214

 

W podobnym tonie wypowiadały się władze administracyjne, dla których "tylko 

ludzie  stojący  na  pewnym  wysokim  stopniu  uświadomienia  politycznego  rozumieją 
naszą polską rację stanu i zdają sobie sprawę z tego, jaki winien być stosunek ludności 
do Armii Czerwonej, szerokie masy ludności polskiej kształtują swój stosunek do Armii 
Czerwonej nie na podłożu rozumowym, ale na podłożu uczuciowym
"

215

 

Przez  wiele  miesięcy  1945  r.  na  Pomorzu  Zachodnim,  podobnie  jak  i  na 

Dolnym  Śląsku,  pozytywne  odczucia  w  stosunku  do  stacjonujących  jednostek 
wojskowych  dotyczyły  nielicznych  grup  społecznych,  przeważały  natomiast 
zdecydowanie  negatywne.  W  następnym  roku  sytuacja  uległa  poprawie  tylko  tam, 
gdzie albo nie było już oddziałów albo pozostała ich znikoma liczba, przez co skala 
przestępczości malała, co w sposób pozytywny odbijało się na nastrojach ludności

216

Niekorzystne  relacje  między  częścią  polskiego  społeczeństwa  a  Armią  Czerwoną 
wypływały  być  może  i  stąd,  że  stacjonujące  jednostki,  zapewne  odpowiednio 
instruowane,  odgradzały  się  od  miejscowej  ludności,  nie  podejmowały  jakiejkolwiek 
współpracy,  by  o  bliższych  kontaktach  towarzyskich  nie  mówić.  Istniały  "tylko 
stosunki  oficjalne  o  pozorach  serdeczności
".  Ta  polsko-radziecka  izolacja  ujemnie 
wpływała  na  nastroje  społeczne,  tym  bardziej,  że  popychała  jakby  w  stronę 
zacieśniania  więzi  Rosjan  z  Niemcami,  którzy  wykorzystywali  to  do  uprawiania 
propagandy antypolskiej. Wojewoda szczeciński winę za tę sytuację zrzucał w dużej 
mierze na stronę polską. Odsuwanie się Polaków od Rosjan powodowało ponoć, iż ci 
ostatni "żywią żal do naszego społeczeństwa, że oto "polskie pany nami gardzą". Na 
podłożu  rozgoryczenia  miały  z  kolei  powstawać  przejawy  złośliwości  sołdatów 
wyrażające  się  w  dewastacji  mieszkań,  rabowaniu  mebli.  Zwracano  uwagę,  że 

                                                          

213

 AAN, MIP, sygn. 779, s. 75: pismo nacz. Urzędu Informacji i Propagandy w Gdańsku z 14.08.1945. 

214

 APS, UWS, sygn. 443, s. 215: wyciągi ze spr. sytuac. za 08.1945. 

215

 Ibidem, sygn. 946, s. 23-157: spr. ogólne woj. szczecińskiego za 01.1947. 

216

 W. Mochocki, op.cit., s. 32-34. 

background image

60 

przeciwdziałanie  temu  zjawisku  przez  działalność  towarzystw  polsko-radzieckich 
przyniosło do końca 1946 r. znikome rezultaty

217

.  

 

Stosunek ludności polskiej do Armii Czerwonej na Pomorzu Zachodnim nie był 

jednolity,  kształtował  się  odmiennie  w  miastach  i  na  wsi,  inaczej  też  w 
poszczególnych środowiskach, skąd się ona wywodziła. To zróżnicowanie powodował 
bagaż  życiowych  doświadczeń  oraz  skala  poczucia  zagrożenia.  Ludność  ta  przecież 
tworzyła  swoistą  mozaikę,  składającą  się  z  repatriantów  ze  wschodu  i  zachodu, 
przesiedleńców z głębi kraju, i w znacznej swej części albo zetknęła się z radzieckimi 
organami  represji  albo  o  nich  słyszała.  Mieszkańcy  miast  mogli  zdecydowanie 
bardziej  czuć  się  bezpieczni,  lepiej  chronieni  przez  znajdujące  się  tu  organy 
porządkowe,  niż  osadnicy  wiejscy,  zdani  właściwie  na  siebie,  niekiedy  zupełnie 
bezbronni,  narażeni  nie  tylko  ze  strony  stacjonujących  w  pobliżu  ich  miejscowości 
zgrupowań, lecz wałęsających się maruderów i przejeżdzających oddziałów

218

 

Gdyby  rzecz  rozpatrywać  według  podziału  geograficznego,  to  stosunek 

ludności  polskiej  do  Armii  Czerwonej  kształtował  się  niejednakowo  w 
poszczególnych powiatach Pomorza Zachodniego. Tam, gdzie obcych oddziałów było 
dużo  i  ich  żołnierze  gnębili  osadników  napadami  i  rozbojami,  tam  objawy  braku 
zaufania,  a  nawet  wrogości  wobec  wojsk  wschodniego  sąsiada  były  nagminne.  Jeśli 
natomiast  stacjonowały  na  danym  terenie  niewielkie  jednostki,  które  nie  dokuczały 
specjalnie mieszkańcom pobliskich miejscowości, a nawet niekiedy udzielały pomocy 
napływającym,  to  zyskiwały  przychylność  i  sympatię

219

.  Ale  pod  tym  względem 

występowała zmienność, wszystko więc zależało od miejsca i czasu, gdyż po okresach 
spokoju,  następowały  przypadki  nagannego  zachowania  się  sołdatów,  psujące 
ponownie poprawiający się wizerunek ZSRR.  
 

Szczegółowa  analiza  zachowań  obcych  wojsk  w  poszczególnych  powiatach 

Pomorza Zachodniego mija się właściwe z celem, choć można pokusić się o sygnalne 
uwagi  na  ten  temat.  Ustalenie,  jak  kształtowały  się  pod  tym  względem  nastroje 
Polaków,  dają  możliwość  sprawozdania  starostów,  które  zawierają  stosowny  pasus, 
wymagający jednak ostrożnych interpretacji wobec mało precyzyjnych sformułowań. 
W pierwszych miesiącach przeważały stwierdzenia o wzajemnych konfliktach, przez 
co  stosunek  polskich  osadników  do  Rosjan  był  "niechętny".  Potem  zaczynają  się 
pojawiać  określenia:  "obojętny",  "poprawny",  a  jeszcze  później  -  "zadowalający". 
 

Patrząc w dłuższym przekroju czasowym, można zaryzykować twierdzenie, iż 

do  bardziej  spokojnych  należały  powiaty  południowe  województwa  szczecińskiego: 
chojeński,  choszczeński,  gryficki,  pyrzycki,  a  także  kamieński  i  nowogardzki, 

                                                          

217

  APS,  UWS,  sygn.  128b,  s.  253:  spr.  woj.  szczecińskiego  za  10.1946;  sygn.  858,  s.  85:  spr.  star. 

człuchowskiego za 08.1947. 

218

 Ibidem, sygn. 128 c, s. 27: spr. ogólne woj. szczecińskiego za 01.1947. 

219

 Ibidem, sygn. 939, s. 11-21, 83-93: spr. sytuac. Pełn. Rządu RP na OPZ za 06. i  08.1945. 

background image

61 

jakkolwiek  i  one  nie  uniknęły  napadów  z  bronią  w  ręku  czy  zabójstw  dokonanych 
przez czerwonoarmistów. 
 

Inaczej  zgoła  było  przez  kilkanaście  powojennych  miesięcy  w  powiecie 

gryfickim,  a  zwłaszcza  w  jego  środkowej  i  północnej  części,  jak  również  w  pasie 
nadmorskim,  gdzie  stacjonowały  duże  oddziały  radzieckie,  które  utrudniały  prace 
organizacyjne  administracji  polskiej,  stosując  także  akty  terroru  w  stosunku  do 
ludności  polskiej.  Jeszcze  we  wrześniu  1946  r.  zanotowano  tu  6  zabójstw  i  8 
wypadków kradzieży i napadów rabunkowych. Wobec znacznej ich liczby odczuwana 
była  silna  presja  społeczna,  by  "zaprzyjaźniona"  armia  opuściła  cały  teren,  jej 
postępowanie  było  jedną  z  bardziej  zauważalnych  przyczyn  faktu  osiedlania  się 
ludności  polskiej  w  miastach,  a  nawet  opuszczania  zasiedlonych  wsi  i  powrotu  do 
Polski  centralnej.  Ogniskiem  największej  samowoli  był  Trzebiatów  i  jego  okolice, 
gdzie  jeszcze  w  1947  r.,  kiedy  ogólnie  sytuacja  w  powiecie  się  poprawiła  wobec 
rozformowania wielu jednostek, mieszkańcy "żyją pod strachem"

220

 

Jednym  z  najbardziej  zagrożonych  pod  względem  bezpieczeństwa  obywateli 

był  powiat  sławieński,  a  głównie  rejony  Darłowa.  Dysponujemy  szokującą  relacją  z 
początków  sierpnia  1945  r.,  której  obszerne  fragmenty  warto  zacytować.  "Garnizon 
sowiecki po opanowaniu zakładów przetwórczych w tym m. in. gorzelni trwa w stanie 
permanentnego  zamroczenia  alkoholowego
"..."Dalsze  groźne  następstwa  pijanej 
okupacji  to  brak  dyscypliny,  rozprężenie,  brak  subordynacji  wobec  własnych  i 
wyższych  dowódców,  a  co  za  tym  idzie  całkowite  ignorowanie  wszelkich 
rozkazów
"..."Meldunki  SOS  władz  polskich  powodują  wprawdzie  interwencje 
Dowództwa Sowieckiego, lecz skazane są i będą na kompletne fiasko dopóki gorzelnie 
będą  w  rękach  atamanów,  a  ekspedycja  karna  nie  ukróci  samowoli  kacyków
"..."Na 
zachodzie  bez  zmian  tzn
.:  polski  urzędnik  nie  może  wyjść  w  teren  -  aresztowania, 
zatargi, szykany; wyrzucany osadnik polski nie może objąć gospodarki
"..."W powiecie 
nie ma Armii Czerwonej, jest tylko pijany żołnierz i dowódca, którzy gwiżdżą sobie na 
Moskwę, bo jest daleko, i na wyższych przełożonych swoich, bo cóż mają do stracenia 
prócz  zamroczonej  głowy
"..."To  co  w  bohaterskim  zrywie  zdobył  bojowy  żołnierz 
sowiecki,  to  niszczy  i  zaprzepaszcza  bezmyślnie  lub  celowo,  sfaszyzowany 
komendant
"

221

.  

 

Nie  najlepsza  sytuacja  pod  względem  stosunków  obu  nacji  panowała  w 

pozostałych  powiatach  nadmorskich:  kołobrzeskim,  słupskim  i  lęborskim.  Rzecz 
interesująca, iż ta dezaprobata dla poczynań radzieckich dotyczyła wszystkich chyba 

                                                          

220

 AAN, MAP, sygn. 2463, s. 53: pismo Pełn. Rządu RP na Obwód Gryfice z 14.07.1945; APS, UWS, sygn. 

864-866: spr. star. gryfickiego; sygn. 953, s. 127-131: spr. z insp. z 8.10.1946. 

221

 AAN, URM, sygn. 2/16, s. 79: raport z 4.08.1945. 

background image

62 

Polaków "tak elementy o całkowicie zdemokratyzowanych pojęciach, jak również bez 
określonej przynależności partyjnej i politycznej
"

222

 

Na  całym  właściwie  obszarze  ziem  zachodnich  i  północnych  działania  wojsk 

radzieckich wykazywały ogromną zbieżność. Ich postępowanie w każdym z powiatów 
było  bardzo  zbliżone,  różnicować  mogły  je  co  najwyżej:  natężenie  w  czasie 
popełnianych przestępstw, masowość występowania czy drastyczność poszczególnych 
przypadków  itp.  Takie  rozumowanie  daje  się  odczytać  zwłaszcza  z  powszechnego 
sposobu zachowań żołnierzy i dowódców Armii Czerwonej, którzy kwitowali często 
skargi  składane  przez  polską  ludność  na  dokonywane  rekwizycje  i  grabieże:  "Nie 
darmo przelewaliśmy krew, lecz za to, by ziemia była polska, 
[jednak] to co na ziemi, 
musi być rosyjskie
"

223

 

                                                          

222

 APS, UWS, sygn. 903-904: spr. star. sławieńskiego. 

223

 Podaję za: B. Okoniewska, op.cit., s. 185.