background image

Wykład Brat Adam Urban

Drodzy Bracia i Siostry witam Was na dzisiejszym zebraniu. 
I w części pierwszej będziemy mieli wykład, tak jak Brat zapowiedział.
Temat   taki   mam:   pewna   fraza,   która   nam   się   zaraz   skojarzy   chyba   z   pewną   historią 

starotestamentową, bo na pewno wszyscy znamy bardzo dobrze wydarzenia opisane w Starym 
Testamencie.

A więc ta fraza, która będzie tytułem tematu dzisiaj to 

"Król lepszy niż Bóg"

Gdzie takie coś było w Starym Testamencie, 

że król był lepszy niż Bóg. Od razu nam się coś 
powinno skojarzyć. Do jakiej księgi powinienem 
teraz pójść? A nikt nie wie? (głos z sali – Do  
1 Samuelowej). Do pierwszej Samuelowej powi-
nienem pójść, to pójdę.

Skoro Brat Marek tam radzi mi szukać na-

tchnienia do mojego wykładu, to tak też zrobi-
my.

1 Samuelowa 8 rozdział będzie pod naszą 

rozwagą w dniu dzisiejszym. Tam mamy opisaną 
scenę kiedy to Żydzi domagali się króla zamiast 
Boga, który był ich królem do tej pory. Ten roz-
dział ósmy w antytypie rozgrywa się w całym 
Wieku   Ewangelii   przez   wszystkie   powstające 
różnego   rodzaju   grupy  chrześcijańskie,   w   któ-
rych zawsze następowało to samo. Po początko-
wym wiernym postępowaniu następowało wypa-
czanie i odrzucanie Boga a przyjmowanie na ich 
miejsce   jakiegoś   króla,   którymi   to   królami   w 
różnych   grupach   chrześcijańskich   w   Wieku 
Ewangelii byli wodzowie tychże właśnie grup .

Tak że ona się rozgrywa cały czas będziemy 

mieli okazję prześledzić jak dochodziło to tego 
za każdym razem w różnych ruchach Maluczkie-
go Stadka, które w Wieku Ewangelii miały miej-
sce.

Zacznijmy zatem od wersetu numer 1.
"A   gdy   się   Samuel   zestarzał,   ustanowił  

swoich synów sędziami nad Izraelem."

Stary Samuel tutaj pojawia się, ważne, że 

on nie był stary nie tylko Samuel, ale że był sta-
ry.

Stary Samuel to wybitni członkowie z Ma-

luczkiego Stadka w Wieku Ewangelii.

W   każdym   z   tych   rożnych   dwunastu   ru-

chów, które miały miejsce w Wieku Ewangelii, 
ci, którzy rozpoczynali ruchy Maluczkiego Stad-
ka.

Później te ruchy Maluczkiego Stadka były 

zamieniane w sekty wtedy kiedy właśnie zażąda-

li króla, zamiast tego króla, który był nad nimi 
czyli Boga. 

A więc tymże Samuelem będą od początku 

Wieku Ewangelii Apostołowie, będą Członkowie 
Gwiezdni na przestrzeni czasów oraz ich pomoc-
nicy czyli wszyscy Bracia zawsze z Maluczkiego 
Stadka. Tutaj bardziej zaszczyceni jak Apostoło-
wie natchnieniem czy też członkowie Gwiezdni 
oraz ich pomocnicy w ich roli, w ich funkcji za-
pewniania poprzez podawania specjalnych nauk 
Starszych dla Zborów na cały Wiek Ewangelii.

Ci   właśnie   Bracia   podali   instrukcje   odno-

śnie tego kto powinien jako z ramienia Bożego 
sprawować   pewnego   rodzaju   funkcje,   wyższe 
funkcje służebne w Ludzie Bożym.

Jakbyśmy zajrzeli do Dz. Ap.14:23 – a przy 

okazji wyborów, to wspominaliśmy niektóre te 
wersety, ale Dz. Ap. 14:23 pokazuje, to znany 
nam bardzo dobrze werset.

"A gdy im przez wyciągnięcie rąk, posta-

nowili   w   każdym   zborze   starszych   wśród   mo-
dłów   i   postów   poruczyli   ich   Panu,   któremu  
uwierzyli"

To   jest   fragment   kiedy   Samuel   a   więc   w 

tym   przypadku  Apostoł   podaje   informację   jak 
powinien Lud Boży być zorganizowany, kto w 
cudzysłowiu "powinien nimi rządzić", mówię w 
cudzysłowiu, bo ci słudzy to nie byli do rządze-
nia tylko do służenia, ale mówię w cudzysłowiu , 
żeby dać taką namiastkę pewnego rodzaju króla 
kto miałby być takim ich królem.

Gdybyśmy   zobaczyli   do  Dz.Ap.20:17,   to 

tam możemy zobaczyć  "A posławszy z Miletu  
do Efezu, wezwał starszych zboru."

Paweł nie miał okazji się z nimi  spotkać, 

więc wezwał ich tam do siebie i tam, gdy oni 
przybyli,   dał   im   wykład   między   innymi,   żeby 
pilnowali samych siebie i tak dalej i oraz całej 
trzody, jaką Pan Bóg im powierzył, to też była 
wykładnia tego.

Samuel , który pokazany akurat w Apostole 

1

background image

Pawle przekazuje im informację, instrukcje jak 
mają być zorganizowani tak, żeby to Bóg był ich 
Panem,   ich   królem,   tak   aby   nie   wprowadzali 
przypadkiem żadnych sług, którzy zajmą miejsce 
tego Boga, którzy będą dla nich wodzami, osta-
tecznym   punktem   odniesienia   a   Bóg   zejdzie   z 
tego powodu na dalszy plan.

Bo   ta   organizacja,   którą   Bóg   przewidział, 

ona cały czas Boga pozostawia jako króla i Pana, 
ponieważ   ci   słudzy,   którzy   są   tam   wybierani 
podlegają pewnym kryteriom; którykolwiek z ta-
kich   sług   przestawałby  spełniać   swoją  rolę,   to 
lud Boży powinien go natychmiast usuwać i ma 
to tego odpowiednie władze, ponieważ Zbór ma 
wybory  i   może   sobie   poprzez   wybory  natych-
miast doprowadzić do zmiany i nawet nie musi 
właściwie czekać do końca  danej  kadencji, do 
końca roku może usunąć każdego w dowolnej 
chwili, ale w najgorszym wypadku może nie wy-
brać go na kolejny rok, jeżeli będzie tak uważał. 

1 Tym 5:17  to także to, co Samuel powia-

dał, czyli Bracia z Maluczkiego Stadka podawali 
ludowi Bożemu odnośnie formy ich organizacji.

"Starszym, którzy dobrze swój urząd spra-

wują, (albo starszym, którzy dobrze przewodzą
należy oddawać podwójną cześć, zwłaszcza tym,  
którzy podjęli się zwiastowania Słowa i naucza-
nia."

To też cześć, ta podwójna cześć – może się 

to niektórym podoba jakieś wywyższenie, jakieś 
uznanie,   tutaj   nie   ma   żadnego   uznania   poza 
większym   szacunkiem,   z   podwójnym   szacun-
kiem, który się może niektórym należy za dobrą 
służbę   a   nie   jakaś  dodatkowa   funkcja,  wyższa 
funkcja od pozostałych starszych.

Tyt.1:5 to też pochodzi od tegoż Samuela:
"Pozostawiając cię na Krecie w tym celu,  

abyś porządkował to co pozostawało do zrobie-
nia i ustanowił po miastach starszych, jak Ci  
nakazałem"

Paweł w liście do Tytusa również mówi on, 

żeby te rzeczy odpowiednio mu przedstawiał i 
załatwił,   ustanowił,   ułożył   wedle   tego   jak   go 
Apostoł pouczył.

Jak. 5:14
"Choruje kto między wami? Niech przywo-

ła starszych zboru i niech się modlą nad nim,  
namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim."

To też jest rola, którą ci, których Bóg prze-

widział, powinni pełnić i oni są tymi, którzy mo-

gliby w jakiś sposób pomagać tym, którzy mają 
jeśli chodzi o choroby nie fizyczne, bo tutaj Bóg 
nikogo nie wyposażył, żeby leczył  po za tymi 
pierwszymi uczniami, którzy posiadali dary Du-
cha Świętego, tylko chodziło o różnego rodzaju 
duchowe choroby, które mogły by wynikać, jak 
zawsze wynikają one z niewłaściwego postępo-
wania danych osób – nie będę nad tym się roz-
wodził, ale choruje kto między wami (z powodu 
samowolnego grzeszenia przeciwko Boskim za-
sadom), jeżeli tak robi to sprowadzi na siebie du-
chową chorobę. Wobec tego któż inni, jak nie ci, 
których Bóg przewidział do nauczania, poucza-
nia, instruowania, ci którzy powinni mieć więk-
sze zrozumienie Prawdy mogą  takiemu komuś 
pomóc.

1 Piotr 5:1,2  na koniec moje listy, więcej 

nie będę czytał.

"Starszych   więc   wśród   was   napominam,  

jako również starszy i świadek cierpień Chry-
stusowych   oraz   współuczestnik   chwały,   która  
ma się objawić: " 

"Paście   trzodę   Bożą,   która   jest   między  

wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Boże-
mu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem,

Starszy napomina Starszych. Zobaczmy jak 

się Apostoł zrównuje się z braćmi starszymi, w 
tym przypadku mówi, że jako też sam starszy 
napominam innych starszych.

Za dni Apostołów ci starsi, którzy mieli być 

ustanowieni jako przedstawiciele Boga dla ludu 
Bożego, którzy mieli mu służyć – nie będziemy 
używać terminu rządzić, bo starsi nie mają pra-
wa rządzić nikt z ludu Bożego żaden sługa nie 
ma   rządzić.   Król   rządzi   poprzez   swoich   sług, 
których ludowi Bożemu dał.

Ci starsi byli za dni Apostołów dwojakiego 

rodzaju, byli zdolniejsi wśród nich i oni bardziej 
mieli rzeczywiście ten podwójny szacunek, bar-
dziej   prowadzili,   bardziej   byli   zorientowani   w 
tych tematach, ale to było cały czas ich służba, 
którą   wypełnili   lepiej,   skuteczniej,   no   bo   byli 
bardziej   rozwinięci,   czy   bardziej   utalentowani, 
czy bardziej poświęceni, oraz byli starsi, którzy 
byli mniej zdolni, mniej poświęceni, którzy nie 
tyle, że sami prowadzili to co zbór, w którym się 
znajdowali,   co   byli   poddani   pewnego   rodzaju, 
byli prowadzeni przez tych, którzy bardziej się 
orientowali. Nie była to jednak żadna nigdy róż-
nica w urzędzie, była to różnica praktyczna, któ-

2

background image

ra wynikała z faktu, że ktoś był bardziej poświę-
cony a ktoś był mniej poświęcony czyli duch po-
święcenia.

Druga różnica: talenty, które posiadali, nie-

którzy   mieli   większe   talenty,   niektórzy   mieli 
mniejsze talenty, to automatycznie pojawiała się 
pomiędzy nimi różnica praktyczna nie wynikają-
ca z jakieś innej funkcji, jaką mieli jedni a dru-
dzy nie.

No i punkt trzeci to sytuacje opatrznościo-

we, bo Bóg w ramach sytuacji opatrznościowych 
jednych używa więcej a drugich mniej. To zale-
ży od tych dwóch pierwszych czynników: ducha 
poświęcenia i talentów, jakie słudzy go posiada-
ją.

Innymi słowy Bóg patrzy na swoje dzieci, 

na swoich sług i patrzy, kto tej gorliwości, po-
święcenia, oddania dla Niego posiada, im więk-
szy  to   tym   lepiej   może   zrobić   z   niego   lepszy 
użytek, bo wiadomo, kto ma większego ducha 
poświęcenia, to automatycznie ma więcej ducha 
Pana – przynajmniej po pewnym czasie bycia w 
Prawdzie i rozwijana się, nawet jeżeli nie na po-
czątku,   jak   również   Bóg   patrzy   na   talenty   tej 
osoby, co on jako człowiek ma, bo Bóg najczę-
ściej cudów nie czyni. Nie daje nam talentów, 
których nie posiadamy, tylko gdy się poświęca-
my i jesteśmy bardzo gorliwi w służbie dla Nie-
go, to patrzy na to, co my mamy w naturalny 
sposób i więcej, wspomaga używanie przez nas 
tych naszych wrodzonych naturalnych talentów 
w kierunku służby dla Niego i wtedy odpowied-
nio do tego Swoje sytuacje opatrznościowe kie-
ruje. Więc nie był to podział miedzy starszymi 
związany   z   jakimkolwiek   urzędem.   Wszyscy 
byli z urzędowego punku widzenia równi, ale ci, 
którzy z tych trzech punktów widzenia: ducha 
poświęcenia,   talentów   i   sytuacji   opatrznościo-
wych byli na wyższym poziomie, to mieli auto-
matycznie wyższe uznanie od Pana i od współ-
braci, to rzeczą normalną, bo chociaż nikogo nie 
znamy według ciała to jednak według ducha po-
święcenia, według charakteru, według podobień-
stwa do Chrystusa znamy różnicę i Bóg takich 
różnic nie karze zacierać.

Nie powinniśmy oceniać siebie wzajemnie 

inaczej z punktu widzenia urodzenia, bogactwa 
czy   stanowiska   jakie   zajmujemy,   ale   powinni-
śmy siebie inaczej oceniać z punku widzenia po-
dobieństwa  do  Chrystusa,  jakie  posiadamy.  Im 

więcej   oddania   dla   Pana,   im   więcej 
podobieństwa   widzimy   Pańskiego   w   sobie 
wzajemnie,   tym   bardziej,   tym   odpowiednio   to 
tego   powinniśmy   siebie   wzajemnie   oceniać   i 
różnicować,   bo   Bóg   nas   różnicuje.   Bóg   nie 
patrzy   równo   na   wszystkich,   patrzy   na   równo 
tylko   z   punktu   widzenia   ciała   –   kobiety, 
mężczyzny, Greka, Anglika, Niemca czy Polaka 
to   z   pewnością,   natomiast   patrzy  na   charakter 
jaki   przejawiamy   oddanie   dla   Pana   i   On 
różnicuje, nie traktuje wszystkich tak samo i nie 
oczekuje tego od nas.

Dlatego też mówi o nas, czy jak czytaliśmy 

ten werset, kiedy mówi, że ci starsi, którzy do-
brze swój urząd sprawują, którzy dobrze prze-
wodzą – to pamiętajmy – przewodzą, nie rządzą, 
przewodzą, to znaczy pełnią w tym zborze służ-
bę, którą nadają jakby gdyby kierunek rozwoju 
zboru, bo zależnie jak oni służą, to taki jest zbór; 
rozwija lepiej lub gorzej, to wiadomo, że w za-
leżności od tego, jacy są słudzy w tym zborze, to 
ten zbór jest mocniejszy albo słabszy, bardziej 
czy też  mniej  utwierdzony,   bardziej   czy  mniej 
rozumiejący pewne rzeczy; no bo ci starsi na co 
dzień są tam obecni i usługują temu zborowi. I to 
było całkiem normalne zróżnicowanie pewnych 
braci według tego, według ich ducha poświęce-
nia,   talentów   i   ich   sytuacji   opatrznościowych 
było całkiem normalne, ale nigdy to się nie prze-
kładało powinno się to przekładać na zróżnico-
wanie funkcji, że ktoś ma funkcję wyższą i jest 
ważniejszy,   niż   ktoś   inny  dlatego,   że   jest   bar-
dziej poświęcony czy ma większe talenty, takie-
go czegoś Bóg nigdy nie przewidział. Niestety, 
zawsze   od   samego   początku   był   osoby,   które 
chciały mieć więcej niż Bóg dla nich przewidział 
jako ich sług.

Już   mamy   na   przykład   w   Nowym   Testa-

mencie 2 Tes. możemy przeczytać, że były oso-
by, które sięgały po rzeczy jakich Bóg sobie nie 
życzył – 2 Tes. 2:7.

"Albowiem  tajemna moc nieprawości już  

działa,  – tak pisał Paweł – tajemna dopóty, do-
póki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z  
pola." 

A potem się objawi i tak dalej, czyli już te 

procesy,   tendencje,   do   przejęcia   rzeczywistej 
władzy jaką  mamy teraz  w  świecie,  żeby rzą-
dzić, żeby dyrygować, żeby podporządkowywać 
sobie już działało to za czasów apostolskich i w 

3

background image

3 Liście Jana mamy taki ewidentny przykład, że 
tak   już   było   nawet   wtedy   kiedy   jeszcze 
Apostołowie byli tu na ziemi – 3 List Jana 9-11 
– nie ma tam rozdziałów tylko wersety podaję:

"Napisałem do zboru krótki list, lecz Dio-

trefes, który lubi odgrywać wśród nich kierow-
niczą rolę, nie uznaje nas." 

To jest właśnie to; lubi odgrywać kierowni-

czą rolę, lubi rządzić, lubi być słuchanym a jak 
nie, jak nie jest, to zaraz mu się to nie podoba, 
zaraz będzie karał.

"Dlatego, jeżeli przyjdę, przypomnę uczyn-

ki jego, że złośliwymi słowy nas obmawia (to też 
cecha, bo osoba taka produkuje fałszywe infor-
macje na temat innych, no bo chce innych obni-
żyć choćby na przykład nawet Apostoła w tym 
przypadku, żeby siebie wywindować to jest nor-
malna rzecz, ci którzy się pną się którym zależy 
na stanowisku, uznaniu, respekcie od innych to 
zawsze   mają   tam   jakiś   konkurentów   to   tego, 
przynajmniej w ich mniemaniu, bo ci Bracia na 
przykład nie sądzimy, że Apostoł tutaj konkuro-
wał   i   rywalizował   o   większe   względy   niż   ten 
Diotrefes, no ale ci, którzy są rządni władzy suk-
cesów, zaszczytów, uznania, i kierowniczej po-
zycji, to zawsze patrzą na wszystkich podejrzli-
wie, że oni chcą to samo, bo oceniają każdego 
według   siebie.   Niektórzy   na   wszelki   wypadek 
dołki kopią pod innymi, żeby przypadkiem nie 
mieli konkurentów w nich) i nie zadowalając się 
tym, nie tylko sam nie przyjmuje braci, lecz na-
wet   zabrania   to   czynić   tym,   którzy   chcą   ich  
przyjąć, i usuwa ich ze zboru."

Normalny klerykalizm w czystym wydaniu 

za dni Apostolskich – Diotrefes.

Także dalej pisze: "Umiłowany! Nie naśla-

duj tego, co złe, ale to, co dobre. Kto czyni do-
brze,   z   Boga   jest,   kto   czyni   źle,   nie   widział  
Boga." 
Tak to podsumował Apostoł w tym liście 
do Jana.

Te dwie grupy starszych, o których mówi-

my, to są ci dwaj synowie Samuela z naszego 
pierwszego wersetu. Gdy się Samuel zestarzał, 
jego bycie starym to znaczy, że on nie był w sta-
nie kontrolować swoich synów, ustanowił swych 
synów sędziami nad Izraelem.

Czyli dał zasady jacy powinni być słudzy 

ludu Bożego w poszczególnych zborach, Starsi i 
od razu mamy od samego początku – dwóch sy-
nów – to znaczy, że chociażby ten werset, który 

mówi,   że   ci   co   się   dobrze   sprawują,   są 
podwójnej   czci   godni,   podwójnego   szacunku, 
nie innego urzędu wyższego do tamtego, tylko 
większego   uznania   ,co   jest   całkiem   rzeczą 
normalną.

Nie ma nic niezwykłego w tym, żeby tych, 

którzy na to zasługują szanować więcej niż tych 
co na to nie zasługują, nawet jeśli mają tą samą 
rangę, nie wolno zrobić z tych, którzy zasługują 
na lepszy szacunek za swojego ducha poświęce-
nia czy talenty i sytuacje opatrznościowe. 

Nie wolno z nich robić sług wyższej rangi i 

dać im władzę, albo oni nie mogą sobie tej wła-
dzy sami sobie brać, najgorzej że gdy oni sami, 
bo jak siadają, to przynajmniej  im dali, to też 
błąd, ale branie samemu jest jeszcze gorsze.

Więc ci dwaj synowie Samuela to te dwie 

grupy starszych. Dopóki żył Jan – Apostoł mam 
na myśli – czyli nie było żadnej różnicy w urzę-
dzie między nimi. Byli sobie starsi – jeden syn 
Samuela, byli sobie starsi drudzy – drugi syn Sa-
muela i bracia miłowali jednych mniej drugich 
bardziej i było to zgodnie z Boską Wolą i zdro-
wym rozsądkiem jak najbardziej, ale gdy Jana 
zabrakło i zabrakło tego kto by zwracał uwagę, 
kto by pilnował jakby czystości tego przekazu 
Apostolskiego odnośnie jacy ci starsi mają być, 
to gdzieś około roku 115 naszej ery oczywiście 
pod kierunkiem człowieka o nazwisku Ignacy z 
Antiochi. Przy okazji legenda podaje, że Ignacy 
z Antiochi to było to dziecko, które Nasz Pan 
wziął i postawił przed nimi i powiedział, że jak 
sie nie staniecie jak dzieci, to nigdy nie wejdzie-
cie do Królestwa. Podobno, ale to jest tylko taka 
legenda, tak to mówię tylko dla ciekawości. Że 
podobno   właśnie   Ignacy   z   Antiochi   był   tym 
dzieckiem. To pewnie jako legenda jest niepraw-
dziwa, najczęściej one są nieprawdziwe, ale taka 
ciekawostka może być.

Więc właśnie pod kierunkiem tego Ignacego 

z  Antiochi,  kiedy  już  nie  był   dzieckiem kiedy 
dorósł i kiedy mu się zamarzyło jednak władza 
stanowisko to za jego służby wprowadzono róż-
nicę w urzędzie, różnicę w urzędzie, już nie tyl-
ko dodatkowe uznanie dla tych, którzy byli wię-
cej poświęceni i bardziej oddawali się w służbie 
dla   Pana,   już   nie   tylko   podwójny   szacunek   i 
uznawanie   u   Braci,   już   nie   pierwszy   między 
równymi, tylko inna wyższa funkcja.

Od tego momentu biskup, termin biskup bę-

4

background image

dzie określane,  używane tylko  i wyłącznie  dla 
tych, którzy byli tymi bardziej znaczącymi słu-
gami i oni już mieli funkcje rządzenia, biskup 
rządził a pozostali starsi już byli zwykłymi star-
szymi czyli  nie mogli rządzić, musieli słuchać 
biskupa czyli w ten sposób w ramach każdego 
zboru jeden starszy, może tam jakiś najbardziej 
wybitny stał się biskupem, podczas gdy reszta 
starszych, chociaż jak wiemy biblijnie rzecz bio-
rąc biskup i starszy to to jest jedno i to samo 
określenie my mówimy na naszych braci, że są 
starszymi nie używamy terminu biskup, bo nam 
się źle kojarzy, ale możemy dobrze mówić, że 
bracia starsi są biskupami bo jak by ich nie na-
zwać mają być w urzędzie takimi samymi, nie 
jeden wyższy drugi niższy.

Tak też się stało za Ignacego, czyli innymi 

słowy   powstał   urząd   starszego   ponad   innych 
starszych. Pierwszy początek odstępstwa w orga-
nizacji ludu Bożego.

Pierwsza oznaka klerykalizmu, bo ten star-

szy ponad innych starszych, wiadomo kto teraz 
będzie rządził, ci inni starsi będą patrzeć na nie-
go, już nie mówiąc o zborze, a zbór będzie jesz-
cze patrzył na innych starszych, potem jeszcze 
na niego, wobec tego już w ramach jednego zbo-
ru mamy już trzy poziomy: biskup, starsi, reszta 
braci. Już jest hierarchia trzypoziomowa, a jak 
wiemy, to nie koniec było, ponieważ w następ-
nym etapie tego złego kierunku, tego złego roz-
woju, to rozwinięcie wielostopniowej hierarchii, 
kleru wyższego, gdzie są różne poziomy, kleru 
niższego wyższego, gdzie na każdym tym pozio-
mie są dodatkowe jeszcze podpoziomy aż do pa-
pieża, za czym niestety tęsknią także niektórzy 
znający Prawdy parouzyjne i epifaniczne, którzy 
porównują organizację ludu Bożego do wojska 
w tym świecie. 

Mamy szeregowca i ten szeregowiec ma ge-

nerała nad sobą, ale zanim dojdzie do generała, 
to szeregowiec musi być posłuszny jeszcze bar-
dzo wielu rangom i nawet z tym generałem nie 
ma nic do czynienia i nic wspólnego, nie może 
być   posłuszny  generałowi   po   drodze   jakiś   ka-
pral, jakiś sierżant, jakiś podporucznik, jakiś ma-
jor i jakiś kapitan zapragnie posłuszeństwa dla 
siebie i on pójdzie w tamtą stronę, w tą stronę i 
generał może się po czasie dowiedzieć, że jego 
szeregowcy  nie   służą   tak,   jakby  generał   sobie 
tego chciał, różnego rodzaju poniżsi słudzy ma-

jąc   te   swoje   samolubne   pragnienia   skierowali 
jego zainteresowanie i uwagę gdzie indziej.

Dla   nas   w   zborach   Epifanicznych   takim 

starszym ponad innych starszych jest już niestety 
urząd   Przewodniczącego   zboru,   który   teraz 
wśród Braci w Polsce jest dyskutowany mocno i 
przeżywają to różnego rodzaju Bracia; to dobrze, 
że rozważają,  na pewno część z nich zmądrzeje 
i odejdzie od tego klerykalnego sposobu organi-
zacji zboru.

Przewodniczący zboru,  który  w  ich  mnie-

maniu jest takim właśnie, jak zbór nie ma prze-
wodniczącego, to jest jak kura bez głowy, która 
biega i nie wie gdzie mam iść, biegnie tak na śle-
po, nie ma Przewodniczącego, który by pokazał 
zborowi to, to, tu róbmy, nie ma zarządcy, tak 
jakby Boga zabrakło, musi być przewodniczący, 
inaczej jesteśmy jak kura bez głowy, która biega 
i nie wie gdzie, na oślep. 

Wiec przechodzimy do wersetu nr.2
"Starszemu jego synowi było na imię Joel,  

a młodszemu zaś Abiasz. Byli oni sędziami w  
BeerSzebie." 

Starszy syn to już wypaczona wyższa hie-

rarchia, jaka w międzyczasie powstała, młodszy 
syn   to   już   wypaczona   niższa   hierarchia,   czyli 
niższy kler, jaki w między czasie powstał, czyli 
zauważmy: początkowo ci dwaj synowie przed-
stawiali starszych jakimi postanowił ich Bóg

I mieli być dwa rodzaje starszych: bardziej 

szanowani i mniej szanowani, zależnie od stop-
nia swojego ducha poświęcenia, talentu, sytuacji 
opatrznościowej, to było z dozwolenia Bożego 
pokazane od samego początku w dwóch synach 
Samuela i miał być koniec. Zresztą można po-
wiedzieć, gdyby Bóg chciał typ pokazać to na 
zwykłych   braci   mógł   powiedzieć,   a   zwykłych 
braci   macie   uważać   wszystkich   tak   samo?   No 
nie, dlaczego? Jeżeli widzisz brata czy siostrę, 
która jest bardzo poświęcona i służy bardzo tymi 
talentami, które ma dla Pana, no to Bóg sobie 
życzy,  żebyście taką osobę oceniali więcej  niż 
kogoś   kto   prawie   nic   dla   Pana   nie   robi,   ktoś 
kogo   interesuje   ten   świat   tak   samo   może   jak 
Prawda, może jeszcze bardziej niż świat, to by-
łoby  niewłaściwie,   gdybyście  taką  samą   ocenę 
mieli dla tego i dla tamtej. No, ale Bóg oczywi-
ście typów nie dawał dla zwykłych sług i poka-
zał, że to są różnice, które dostrzega, które On 
chce żeby były, ale nie mają być to różnice zwią-

5

background image

zane   z   jakimiś   wyższymi   funkcjami   podpo-
rządkowującymi jednych drugim.

Czyli początkowo ci dwaj synowie przed-

stawiali starszych, jakimi postanowił ich Bóg a 
później przedstawiają starszych jakimi wypaczył 
ich szatan, chcąc zniszczyć organizację ludu Bo-
żego. I wtedy już bardziej do nich pasują okre-
ślenia nie starsi tylko hierarchia i kler.

Wszystkie   ruchy   z   Maluczkiego   Stadka   z 

Wieku Ewangelii – było ich dwanaście jak wie-
my i zawsze powtarzały ten sam proces. Zanim 
poszczególne ruchy zostały zamienione w sekty, 
miały   tych   dwa   rodzaje   starszych,   jakie   Bóg 
przewidział już za dni Apostołów. Po ich zamia-
nie w sekty albo w trakcie zamiany na sekty, na-
stępował proces klerykalizacji.

Jedni starsi stawiali się wyższymi od innych 

jedni stawali się ważniejsi od innych jedni za-
czynali panować nad drugimi, ci niżsi mieli słu-
chać   wyższych,   bo   Bóg   podobno   sobie   życzy, 
żeby posłuszeństwo było okazywane przez po-
słuszeństwo   Jego   wyższym   sługom   –   według 
rangi. 

Czyli   zanim   szeregowy   okaże   posłuszeń-

stwo generałowi, tak jak wspominałem, musi po 
drodze okazać je kapralowi, sierżantowi, kapita-
nowi,   porucznikowi,   majorowi   i   tam   jakimś 
wyższym rangą jakie mogą być i to bez względu 
na to czy urzędnicy ci sami są wierni generałowi 
czy nie. Doszło do takiego czegoś. To jest całko-
wite wypaczenie, bo w ten sposób dana jednost-
ka   jest   niszczona   w   swoim   poświęceniu   dla 
Pana.

 Pan jest usuwany; zamiast ona rozważać co 

Pan ode mnie oczekuje i zgodnie z tym postępo-
wać, nawet gdyby miała błądzić i się mylić, to 
tylko odnosi się do Pana i próbuje postępować 
tak jak Pan sobie tego życzy, to on musi patrzeć 
na całe mnóstwo innych sług, którzy bez wzglę-
du na to co robią, oczekują posłuszeństwa, mówi 
się i wmawia się ludziom, że to jest zasada, którą 
Bóg ustanowił.

Ta zasada rzeczywiście obowiązuje w woj-

sku, w obecnym królestwie szatana tak jest w 
wojsku, ale nie została przez Boga ustanawiana 
dla organizacji ludu Bożego, chociaż trzeba od 
razu   dodać,   że   nawet   w   wojsku   w   królestwie 
szatana istnieje coś takiego, jak odmowa wyko-
nania rozkazu, który jest niezgodny z prawem i 
żołnierz ma prawo odmówić wykonania takiego 

rozkazu po czym sprawa jest badana, ale jeżeli w 
tym   przypadku   nawet   szatan   nie   doszedł   w 
swoim   królestwie   do   takiego   poziomu,   żeby 
żądać   bezwzględnego   posłuszeństwa;   nawet 
żołnierz w królestwie Szatana podległy różnego 
rodzaju   rangom,   ma   prawo   odmówić   rozkazu, 
który   jest   sprzeczny   z   prawem   w   jego 
domniemaniu   i   sprawa   będzie   zbadana,   jeżeli 
będzie   rzeczywiście,   że   był   on   sprzeczny   z 
prawem to żołnierz nie będzie ukarany. Ukarany 
będzie przełożony, który taki rozkaz mu wydał, 
jeszcze   wpływał   na   niego   swoją   wyższością, 
żeby on go wykonał.

Zjawisko to nie zakończyło się wraz z po-

wstaniem ostatniej dwunastej denominacji chrze-
ścijaństwa gdzieś tak pod koniec dziewiętnaste-
go wieku, ale trwa do dzisiaj, czego dowodem 
jest choćby towarzystwo Świadków Jehowy, któ-
re Boga usunęła a wprowadziło zarządców króla 
na jego miejsce, czy to ciało kierownicze tam w 
Brooklinie, czy też właśnie starszych w poszcze-
gólnych zborach, którzy nie są wybierani przez 
zbory tylko przyjeżdżają w teczce od sługi ob-
wodowego – chyba nie Nadarzyn w Polsce, w 
Nadarzynie każdemu, wyobraźmy sobie starsi w 
poszczególnych zborach po całej Polsce ustano-
wieni są w Nadarzynie przez osoby tam sprawu-
jące   kontrolną   pieczę,   oni   znowu   poddani   są 
tam, nie wiem może w Europie. Europa ma jesz-
cze jeden dział, ten Europejski może podlega nie 
wiem  Ameryce   od   razu   albo   może   jeszcze   po 
drodze komuś, trudno, nie znam tej organizacji, 
ale jest to właśnie dokładnie, zrobiło to samo To-
warzystwo,  chociaż oni już powstawali po cza-
sie   powstania   dwunastej   denominacji   chrześci-
jaństwa i ten proces działa zawsze, on grozi każ-
demu ruchowi prawdy, w tym grozi naszemu ru-
chowi, to jest stała tendencja szatana, żeby nisz-
czyć lud Boży, gdzie jest prawdziwie zorganizo-
wany według zasad, usunąć Boga a wprowadzić 
wodzów widzialnych, którzy będą chcieli własną 
wolę egzekwować od podwładnych im, oczywi-
ście mieniąc się być sługami najwyższego Boga.

Zgodnie   z   tym   wersetem   jak   czytaliśmy 

"Początkowo starsi ci byli nauczycielami prawdy 
sędziami w Berszebie."

Słowo  Berszeba  znaczy  studnia   przysięgi

studnia,   czyli   miejsce,   gdzie   jest   duży   zapas 
wody, prawdę się tam czerpie a przysięga to jest 
aluzja do przymierza potwierdzonego przysięgą 

6

background image

tego   przy Abrahamie,   który  jest   streszczeniem 
wszystkich   prawd   Wieku   Ewangelii,   bo   tam 
mamy kwintesencję tego wszystkiego, czyli sę-
dziowie w Berszebie, czyli ci którzy mieli służyć 
Prawdą jaką w Wieku Ewangelii Bóg chciał po-
dać dla swego ludu.

Przechodzimy do 3 wersetu 
"Lecz jego synowie nie chodzili jego dro-

gami, gonili raczej za zyskiem, brali datki i na-
ginali prawo."

Trzy rzeczy, odpadając od Prawdy i jej du-

cha, to już wtedy, kiedy dana sekta przestawała 
być czystym ruchem Maluczkiego Stadka i sta-
wała się powoli – przepraszam mówię dana sek-
ta – ale ruch bo on nie był jeszcze sektą, dany 
ruch   czystej   prawdy   zapoczątkowany   przez 
członka Maluczkiego Stadka takiego czy innego 
jakby się stopniowo przekształcał w sektę, w de-
nominacje chrześcijańską, to ci słudzy coraz bar-
dziej oddalali się od synów Samuela z początku 
a stawali tymi synami Samuela, jakimi byli póź-
niej,  bo na pewno pierwszego dnia urzędowania 
synowie Samula od razu nie byli, nie brali, tak 
zysku, nie brali datków, tych łapówek, nie nagi-
nali   prawa   za   zyskiem,   tylko   pierwszego   dnia 
poznawali swój urząd patrzyli gdzie tu jest oka-
zja, żeby się dobrze urządzić drugiego dnia też 
może oglądali trzeciego aż tam któregoś dnia za-
częli czerpać korzyści i egzekwować je dla sie-
bie, czyli, jak w miarę dany ruch Maluczkiego 
Stadka  oddalał się od Prawdy i jej  Ducha, od 
swoich   korzeni,   od   tego   członka   Maluczkiego 
Stadka, który go zapoczątkował, to ci różnego 
rodzaju słudzy początkowo właściwie zorganizo-
wani i oddania dla Pana, i dla sprawy i tak dalej, 
zaczęli się coraz bardziej interesować doczesny-
mi korzyściami, zyskiem – tak mamy tutaj. Pa-
trzyli za zyskiem, pieniądze, zaszczyty, stanowi-
sko, władza, wygody, zysk.

Datki albo łapówki – awansowanie i fawo-

ryzowanie jednych kosztem drugich, przydziela-
nie pewnych przywilei za osobiste poparcie – ła-
pówka, to nie chodziło, żeby przyjąć łapówkę, 
poprzyj mnie, a ja ci otworzę drogę do sukce-
sów, do działania. Jak nie będziesz udzielał oso-
bistego poparcia, to ty go nie otrzymasz, otrzy-
ma  ten,  kto  będzie  popierał  – datek,  łapówka. 
Naginanie prawa to w antytypie wypaczanie nie-
pasującej   im   Prawdy,   w   taką   naukę,   w   taką 
"prawdę", która była bardziej miła dla ich "stare-

go  Adama",   która   bardziej   im   pasowała,   czyli 
wypaczanie niepasującej im Prawdy w bardziej 
pasujący im błąd na tym punkcie, czy na innym 
punkcie,   w   zależności,   zwykle   na   punkcie 
większej władzy, niż Bóg by sobie życzył. Żeby 
być ważniejszym, niż Bóg przewidział. Oczywi-
ście,  większa  skala  tego  zjawiska  zawsze  była 
gdzie?   W   większych   denominacjach,   w   więk-
szych grupach religijnych, bo gdzie jest masowy 
ruch, to wiadomo, poparcie duże, więc możliwo-
ści większej chwały i uznania są większe. No bo 
jeżeli ja jestem kimś wielkim w ruchu, który ma 
tysiąc członków, to chyba nie to samo być w ru-
chu, który ma sto tysięcy członków, prawda? To 
wtedy jestem znany już można powiedzieć w ca-
łym kraju i na świecie, może mnie w telewizji 
pokazują mnie nawet – prawda? – transmisja. A 
jeżeli   to   jest   mały   ruch,   no   to   odpowiednio 
mniej,   ale   wszędzie   jest,   wszędzie   znajdą   się 
chętni nawet w najmniejszych ruchach, żeby zy-
skiwać,   grać   pierwsze   skrzypce   i   być   najważ-
niejszymi i w ten sposób, w ten sposób jak to za-
znacza   werset   3-ci,   synowie   jego   nie   chodzili 
jego drogami, nie chodzili jego drogami.

4-ty   werset.   "Zebrali   się   wtedy   wszyscy 

starsi izraelscy." Przyszli do Samuela do Ramy. 
Ci starsi izraelscy, to ci lepsi Bracia, wodzowie 
ludu   Bożego,   oczywiście,   nie   poniżej   Malucz-
kiego Stadka, martwią się tą sytuacją, czyli zbie-
rają się i przedstawiają ja członkom Gwiezdnym. 
Swoją troską, swoim mówieniem to dochodzi do 
nich i oni o tym wiedzą. I spotykają się z nimi w 
ich   dobrze   rozwiniętych   charakterach.   Słowo 
"Rama" sugeruje "dobrze rozwinięty charakter
czyli przychodzą do Braci z Maluczkiego Stadka 
o  dobrze   rozwiniętych  charakterach,  w  swoich 
troskach, niepokojach w związku z tym, co ob-
serwują w poszczególnych ruchach chrześcijań-
skich, ruchach Maluczkiego Stadka, gdy te zapo-
minając swoich pierwszych dróg czystej Prawdy, 
zaczynają coraz bardziej popadać w błąd i ducha 
błędu,   schodzić   z   tych   właściwych   Pańskich 
dróg, stając się sektą a nie ruchem Prawdy. 

No i co mówią? Werset 5-ty: "Oto zestarza-

łeś się a synowie twoi nie chodzą twoimi droga-
mi, ustanów więc na nami króla, aby nas są-
dził, jak to jest u wszystkich ludów."
 Opowiada-
ją o tym złym postępowaniu kleru, w tych dwu-
nastu denominacjach, "nie chodzą twoimi dro-
gami
"  oraz   wskazują   na   niezdolność   Samuela, 

7

background image

by   utrzymać   ich   na   drogach   Prawdy   i 
Sprawiedliwości – "zestarzałeś się", tzn. że już 
nie   jesteś  taki   aktywny,   nie   masz   siły  działać, 
czyli w antytypie nie oznacza to, że ci bracia byli 
już starsi wiekiem, chodzi o to, że byli niezdolni 
do utrzymania tych sług, tych właściwych sług, 
jakich Bóg przewidział, na odpowiedniej drodze, 
w   odpowiednim   stanowisku.   Więc   oni   proszą 
tychże wodzów – Maluczkiego Stadka – o króla, 
któryby   potrafił   okiełznać   te   dwie   klasy   kleru 
oraz wpływach, by odpowiednio ich nauczać i 
zarządzać sprawami Pana, dokładnie jak to jest u 
innych   ludów,   wszystkich   ludów,   czyli   w 
starszych denominacjach. 

Te   denominacje   chrześcijańskie,   które   po-

wstawały po powstaniu Kościoła greko-katolick-
iego, powoływały się na kościół greko-katolicki 
jako   wzór.   Zobaczmy   jak   protestantyzm,   jakie 
czyste ruchy protestanckie, później jak się orga-
nizowały w kościoły, właśnie sekty, wprowadzali 
duchowieństwo   wzorem   swoich   poprzedników, 
wzorem kościoła greko-katolickiego. Natomiast 
kościół greko-katolicki gdy się kształtował, nie 
miał jeszcze się na coś powoływać, bo oni byli 
pierwszymi, którzy się kształtowali, to oni wska-
zywali na kościół żydowski – Kapłani, Lewici, 
Netynejczycy,   różna   hierarchia,   strojne   szaty, 
uznanie z tym związane, dziesięciny przynosili, 
więc tak, jak u wszystkich ludów. Nie Bóg, tylko 
tak, jak u wszystkich ludów, jeden z drugiego 
małpuje błąd i chce być tak samo zorganizowa-
nym.

6-ty werset. "Ale Samuelowi nie podobało  

się   to   –  (dosłownie:)  i   była   zła   ta   sprawa   w  
oczach Samuela,  
(no, to mu się nie podobało)
że mówili: daj nam króla, aby nas sądził i mo-
dlił  się   Samuela  do  Pana."
  No  to  Braciom  z 
Maluczkiego   Stadka   nie   podoba   się   ta   prośba, 
oczywiście   to   niekoniecznie   były   słowa,   oni 
przemawiali swoją troską, swoimi rozmowami, 
swoim dążeniem w tym kierunku, oni to obser-
wowali, Bracia z Maluczkiego Stadka nie byli 
zadowoleni, że sprawy rozwijają się w tym kie-
runku, że wodzowie tutaj powstają, czyli Bracia 
z Maluczkiego Stadka przeciwstawiali się temu. 
Odnoszą to do Pana, odnoszą to do Pana w swo-
ich pragnieniach, pamiętamy, w modlitwach to 
nie jest, niekoniecznie nawet wyrażona, prawda? 
Modlitwa, to są pragnienia wyrażone lub niewy-
rażone o dobre rzeczy. Więc ci wierni, pragnący 

czegoś innego, swoim stanem serca mówili do 
Boga   w   swoich   modlitwach,   że   są   zasmuceni 
tendencją   powstawania   wodzów   w   ruchach, 
które oni potworzyli, że te ruchy popadają w taki 
niekorzystny rozwój wydarzeń. 

Werset 7-my: "Ale Pan rzekła do Samuela:  

wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówią  
do Ciebie, gdyż nie Tobą wzgardzili, lecz Mną  
wzgardzili, bym nie był królem nad nimi."
  Jak 
Bóg   odpowiada?   Przez   Swego   Ducha,   Słowa, 
Opatrzność. Nie słowami. Poprzez Swojego Du-
cha, Słowo, Opatrzność, czyli rozwój wydarzeń, 
poprzez to, co mówi Słowo, poprzez Swego Du-
cha, oni po prostu, Bóg dawał im do zrozumie-
nia,   oni   dochodzili   do   wniosku   analizując   te 
sprawy, w swoim umyśle, a na innym mieli Du-
cha Bożego w swoim umyśle, no to ten Duch 
Boży dopowiada, rozważali to wszystko i wy-
chodzi na to, że tego się nie zatrzyma, że tak się 
musi stać, że trzeba spełnić ich prośby, ich pra-
gnienia i dać im tych wodzów, ponieważ nie ma 
z   Boskiego   punktu   widzenia,   nie   ma   lepszego 
nauczyciela, niż doświadczenie zła wynikające-
go z drogi, którą chce ktoś pójść. To jest tak, jak 
o wszystkich nauczycielach wiemy.

Jeżeli nie wierzysz, że ta droga jest zła, a ja 

Bóg, wiem, że jest zła, więc ci radzę, żebyś nie 
szedł, a jak się upierasz, to idź i doświadcz zła, 
jakie z tego tytułu to ci przyniesie. Nie ma lep-
szego nauczyciela. Więc rzeczywiście, Bóg wi-
dząc   ich   upór   mówi:   niech   doświadczą,   niech 
doświadczą tego zła idąc tą drogą, którą ja im 
nie radzę, czyli daje im przez Swoje Słowo, Du-
cha i Opatrzność, daje tym Braciom z Malucz-
kiego Stadka odczuć, że tak się musi stać, skoro 
oni tak bardzo nalegają. Jednocześnie daje im do 
zrozumienia, (oni znowu tak patrzą, niby to jest 
rozmowa, a to było w sercu, w umyśle tych Bra-
ci), żeby oni sobie tak analizowali, to oni docho-
dziliby tak do wniosku, to tak naprawdę my nie 
powinniśmy się czuć tak wzgardzeni i odrzuceni, 
to przecież oni Boga odrzucają, nie nas. No, ale 
ci którzy… no właśnie, wierni potrafią to odróż-
nić, tak jak małowierni, to jak przychodzimy do 
kogoś z czyjąś radą, i to jest mądra rada, oparta 
na przykład na Słowie Bożym, a ten ktoś to od-
rzuca. Dana osoba, jeżeli jest taka niewierna, jest 
niepoświęcona, to czuje urazę, odrzucił to, co ja 
mu mówiłem, ale on nie Ciebie odrzucił, odrzu-
cił Boga, bo mówiłeś coś, co jest punktu widze-

8

background image

nia  Boga, więc  ty zapomnij  o sobie,  o swoim 
żalu,  i ci  wierni,  a tutaj  mieli,  i  Bóg  im  tutaj 
właśnie daje do zrozumienia, oni wtedy rozwa-
żają,  oni  dochodzą  do wniosku  w  swoich  ser-
cach, że nie mają powodu czuć się odrzuceni, że 
tak naprawdę oni odrzucają Boga a nie ich.

Więc jest to dla nas również pociecha, gdy 

broniąc Prawdy spotykamy się z różnymi reak-
cjami Braci w formie niezadowolenia z powodu 
jej przedstawiania. Gdy się broni czasami Praw-
dy, gdy się mówi o Prawdzie, jaką być powinna, 
niektórzy wyrażają niezadowolenie z tego powo-
du, że ktoś broni Prawdy. Dziwna rzecz, niepoję-
ta dla mnie osobiście, na przykład podam kilka 
rzeczy,   z   którymi   spotkałem   się   osobiście,   w 
własnym doświadczeniu, nie wyczytane, no bo 
Br. Johnson nawet o tym nie pisał w tym artyku-
le,   z   którego   ja  korzystam,   ale   to   co   spotkało 
mnie osobiście: "Po co to mówisz i się narażasz,  
będziesz miał kłopoty.
" To jest najbardziej łagod-
na forma niezadowolenia, gdy się broni Prawdy. 
Albo:   "Wolimy   Twoje   inne   wykłady,   od   tych  
broniących   Prawdy.
"   Nie   lubią,   jak   się   broni 
Prawdy. "I tak bardziej lubimy tych, którzy wy-
paczają Prawdę od samej Prawdy.
" Nawet takie 
stwierdzenie.   No   i:   "Broniąc   Prawdy   możesz  
zgorszyć maluczkich.
" Czyli zauważmy, to są re-
akcje   niezadowolenia   z   tego   powodu,   że   ktoś 
broni Prawdy. Takie i podobne reakcje pokazują 
Bogu, że mówiący te słowa nie cenią Jego Praw-
dy ponad wszystko na świecie a tym samym nie 
cenią Jego.

Wolą święty spokój i miłą atmosferę choćby 

z błądzicielami od czystej Prawdy. Niesłychane, 
niezrozumiane dla mnie również. Widzą błąd – 
bo   też   widzą   błąd   –   i   nie   reagują,   nie   bronią 
Prawdy   sami.   Mało   tego,   że   sami   nie   bronią 
Prawdy,  to jeszcze  mają  za złe tym,  którzy ją 
bronią, że ją bronią. Na przykład dlatego, że taka 
obrona Prawdy w złym świetle stawia ich ulu-
bieńców. On widzi naruszenie pewnej Prawdy, 
ale broniąc tej Prawdy dotykasz jego czy jej ulu-
bieńca. Nie wolno dotykać jej czy jego ulubień-
ca, lepiej to zostawić, bo ulubieniec traci na tym. 
Więc jeżeli obrona Prawdy dotyka ich ulubień-
ców, to wolą, żeby nie bronić tej Prawdy. A ci 
ulubieńcy słowem lub czynem propagują jakąś 
formę błędu, ale to są ich ulubieni Bracia. A ich 
ulubieni Bracia są dla nich większa wartością niż 
Prawda Boga. Kolejna dziwna rzecz.

Ale nie przejawiając niezadowolenia z gło-

szenia błędu, a powinni, każdy członek, każde 
dziecko Boże oddane Bogu i Jemu służące, po-
winno jakąś formę niezadowolenia okazać z fak-
tu głoszenia błędu, ale nie okazują. Nie okazując 
niezadowolenia z głoszenia błędu, albo przeja-
wiając niezadowolenie z faktu obrony Prawdy i 
jej zarządzeń przez kogokolwiek innego, okazu-
jemy   niezadowolenie   z   Boga   i   gardzimy   nim. 
Dokładnie w takim samym stopniu, jak nie obu-
rza nas fakt głoszenia błędu, bo to jest Pańska 
Prawda,   Jego   zarządzenia,   czyli   On   Sam.   Bo 
czymże jest Bóg, jak nie tym, co nam podaje i tą 
Prawdą, bo przecież ta Prawda ma nas przeobra-
zić, ma nas przekształcić, ona ma nas zbawić. A 
my koło tej Prawdy majstrujemy, wykręcamy, a 
widząc to nie reagujemy, a jeszcze mamy za złe 
tym, którzy tak czynią. 

Przeczytam fragment z tomu Brata Johnso-

na, 3-go, to ten, który lada miesiąc się ukaże, 
niebawem do nas dotrze. Już można sobie zapa-
miętać w tomie  3-cim,  str. 169, Brat  Johnson, 
gdy musiał bronić Prawdy przed Rutherfordem, 
a to prowadziło do wielkich niepokojów wśród 
ludu   Bożego,   napisał   następujące   słowa:   "Lud 
Boży ma pokojowe nastawienie i z własnej woli 
nie niszczy pokoju. On szuka pokoju i dąży do 
niego. Kłótliwość jest mu więc obca, jako no-
wym stworzeniom, i nie ma on nic z tworzeniem 
konfliktów. Chociaż jest pokojowy, nie jest po-
kojowy  za   każdą   cenę.   Przede   wszystkim   jest 
czysty a w celu zachowania czystości doktryny i 
życia, raczej zerwie pokój, niż zachowa go kosz-
tem zasad. Wszyscy jesteśmy oczywiście głębo-
ko zasmuceni brakiem pokoju wśród ludu Pana 
przez   ostatnie   22   lata   (czyli   jak   wiemy   pisał 
gdzieś po roku 30-tym). Chętnie utrzymywaliby-
śmy pokój, gdybyśmy mogli zrobić to w harmo-
nii z zasadami. Jest to jednak niemożliwe dla mi-
łujących   Prawdę,   którzy   widzą   wprowadzanie 
oczywistych i złych zmian w stosunku do "wiary 
raz świętym podanej", co czynią wodzowie To-
warzystwa, szczególnie J.F.R. (Rutherford). Nie 
możemy milczeć, gdy te rzeczy mają miejsce, bo 
w przeciwnym razie musielibyśmy zapomnieć o 
napomnieniu   tekstu   o   "bojowanie   o   wiarę   raz 
świętym podaną". Gorliwe walczenie o tę wiarę 
jest   obowiązkiem   i   wielkim   przywilejem   nie-
zbędnym dla chwały Pana, bezpieczeństwa świę-
tych, czystości wiary i wierności Sług Prawdy." 

9

background image

To   są   słowa   Brata   Johnsona,   gdy   podobna 
sytuacja miała miejsce za jego życia po śmierci 
Brata Russella. 

Najłagodniej o tych, którzy sami nie prote-

stują przeciwko wypaczeniu Prawdy, ale jeszcze 
mają jakieś zarzuty, jakieś zastrzeżenia odnośnie 
tych, którzy to czynią, to najłagodniej można o 
nich powiedzieć – co? – że nie przeszkadza im 
głoszenie   błędu.  To   jest   najłagodniejsza   forma 
ich opisania: nie przeszkadza im, że tu jest błąd, 
że   tu   się   błąd   głosi,   propaguje.  A  najmocniej 
można o nich powiedzieć, że im na tym zależy. 
Więc między tymi dwoma pewnie są pośrednie 
etapy. Ale nawet jeśli przyjmiemy, że im tylko 
nie przeszkadza głoszenie błędu, no to zapytaj-
my: dlaczego? Dlaczego nie przeszkadza Ci Bra-
cie,   Siostro   głoszenie   błędu,   który   widzisz   i 
wiesz,   że   to   jest   błąd,   przecież   znasz   na   tyle 
Prawdy, że widzisz, że to jest nie tak. Czym się 
w   takim   przypadku   różnimy   od   tych,   którzy 
chrześcijan, którzy wierzą w trójcę, nieśmiertel-
ną duszę? Wierzą w piekło i co? I też im to nie 
przeszkadza.   Tylu   chrześcijan   wierzy   w   mnó-
stwo różnych błędów i wcale im to nie przeszka-
dza. Czym my się różnimy, tylko tym, że nam 
nie przeszkadzają inne błędy niż im, ale zasada 
jest   taka   sama.   Nie   cenimy   Prawdy   ponad 
wszystko i tak to widzi Bóg. Jego dziecko nie 
ceni Prawdy ponad wszystko. Jaka potem będzie 
różnica, że jedno dziecko nie będzie protestowa-
ło przeciwko piekłu, spaczaniu charakteru Boga, 
inne  dziecko  nie  protestowało  przeciwko  no – 
klerykalizmowi, zmuszaniu ludu Bożego do słu-
chania wyższych rangą, karaniu tych, którzy bro-
nią Prawdę itd.? Nie ma żadnej  różnicy. Jakie 
błędy nam nie przeszkadzają, nie żadnego zna-
czenia.

I w tym wersecie Bóg mówi:  "Posłuchaj 

głosu ludu we wszystkim, co mówili." Przy du-
żym uporze ze strony swoich dzieci, Bóg niekie-
dy dla udzielenia im niezbędnej lekcji, tak jak 
mówiliśmy,   pozwala   iść   im   drogą,   żeby   tych 
złych rzeczy, które w wyniku tej drogi ich spo-
tkają, doświadczyli na własnej skórze. Mamy to 
bardzo   ładnie   napisane   w   Psalmie   106:15,   że 
Bóg upartym  pozwala  iść własną drogą,  ale… 
jest "ale". 106:15 Psalm: "Wtedy dał im, czego 
żądali,
 (tu jest mowa o Izraelu, który był na pu-
styni i ciągle chciał jeść inne rzeczy, niż te, które 
Bóg dla nich przewidywał) wtedy dał im, czego 

żądali  (no i tutaj przekład nowy wypacza sens 
drugiego   zdania,   przeczytam   ten   wypaczony 
sens), tyle, że aż chorowali z przesytu (no, to już 
wolna interpretacja tego tłumacza). Dosłownie i 
Kody   (przypominam   Braterstwu   o   moich 
Kodach), Kody pięknie podaja i Brat Johnson też 
tak   podaje:  Wtedy   dał   im,   czego   żądali,   lecz 
zesłał   suchoty   do   ich   duszy.
"   Suchoty   do   ich 
duszy albo pustkę do ich duszy. No bo taki jest 
efekt chodzenia własną drogą – pustka, suchoty 
do   duszy,   niszczenie   duchowego   życia   ludu 
Bożego.

Werset 8-my. Dalsza pociecha. "Zgodnie ze 

swoimi postępkami, jak postępowali ze mną od  
dnia, kiedy wyprowadziłem ich z Egiptu, aż do  
dnia dzisiejszego, porzucając mnie, aby służyć  
innym bogom, tak postępują także z tobą.
" Czyli 
dalsza pociecha dla nich, jest to, że postępowali 
z tymi prawdziwymi sługami Bożymi, z Malucz-
kim Stadkiem dokładnie tak samo, jak postępo-
wali z samym Bogiem, od chwili, gdy wyprowa-
dził ich z Egiptu, czyli od chwili, gdy wyprowa-
dził ich z Królestwa Szatana, od samego począt-
ku.

Werset 9. "Otóż teraz wysłuchaj ich głosu,  

ostrzeż ich jednak uroczyście i podaj do wiado-
mości   uprawnienia   króla,   które   będzie   miał,  
który będzie nad nimi królował.
" Gdy poszcze-
gólne ruchy Maluczkiego Stadka były bliskie za-
mieniania w sektę, Bóg znowu przez Swego Du-
cha, Słowo, Opatrzność – nie rozmową – dawał 
do zrozumienia Samuelowi, że powinien ustąpić. 
Że powinien ustąpić i pozwolić im na to, co w 
praktyce oznaczało, że przez Swego Ducha, Sło-
wo, Opatrzność Bóg pokazywał, że danego ru-
chu nie da się już uratować. Nie można go już 
dłużej utrzymać w czystości Prawdy. Musi być 
zamieniony na sektę, gdyż tendencje w tym kie-
runku są tak silne, że Bóg nie zamierza stanąć im 
na drodze. Niech idą i zobaczą gdzie dojdą, jeże-
li wolą mieć nad sobą innych wodzów niż Boga, 
niech tak się stanie.

Innymi słowy wierni widzieli, że nie mogą 

nic na to poradzić w zgodzie ze Słowem, Du-
chem i Opatrznością, gdyż Opatrzność kierowała 
tak biegiem tych wydarzeń, że widać było, że 
tego się nie zatrzyma, że tak musi się stać i tak 
się stawało. To nie oznaczało jednak, zauważmy, 
że Samuel nie miał protestować przeciwko temu. 
Słyszeliśmy co on mówi? "Ostrzeż ich jednak 

10

background image

uroczyście".   To   znaczy,   powiedz,   protestuj, 
wykaż   złe   konsekwencje   tego   czegoś.   To   nie 
znaczyło,   że   Samuel   miał   nie   protestować,   że 
miał ich nie zachęcać do zmiany zdania, a miał 
to zrobić przez opisanie niekorzyści z posiadania 
króla. 

I   znowu   zobaczmy   na   wspaniałą   postawę 

Boga, nawet gdy jest odrzucany i gdy ustępuje 
ze Swojej Woli na konto swego stworzenia, któ-
re uparło się iść drugą drogą, nie obraża się Bóg, 
tylko do samego końca próbuje nakłonić Swój 
lud, żeby raczej szedł Jego drogą. Nawet mówi: 
dobrze, zrób im tak, ale ich ostrzeż. Bóg mówi 
dobrze, nawet nie będę ich ostrzegał, no bo sam 
fakt, że nie chcą mnie słuchać, jest wystarczają-
cym powodem, żebym im dał to, co chcą, ale 
nie,   jeszcze   mówi   ostrzeż   ich,   uroczyście   ich 
ostrzeż.

No i od wersetu 10-go zaczynają się ostrze-

żenia. 10-ty i 11-ty przeczytamy od razu, bo tam 
nie ma treści za bardzo w 10-tym. "I powiedział 
Samuel wszystkie te słowa Pana ludowi, który  
domagał się od niego króla. I mówi: Takie bę-
dzie uprawnienie króla, który będzie nad wami  
królował:   będzie   zabierał   waszych   synów,   sa-
dzał na swoich wozach i rumakach, aby biegali  
przed jego wozem.
" Synowie, to są ci mocniejsi, 
wśród Braci no i wśród sióstr też. Tych mocniej-
szych,   tych   synów,   zaprzęgnie   do   służby   na 
rzecz swoich organizacji, wozów i urzędników, 
urzędników tej organizacji – rumaków, aby sze-
rzyli idee i żeby bronili tej organizacji – biegli 
przed   wozem.   Biegną   przed   wozem   i   bronią, 
propagują ideę tej organizacji, wielkości, takiego 
czy   innego   ruchu,   błogosławieństw,   jakie   Bóg 
temu   czy   innemu   ruchowi   daje,   wielkości   ko-
ścioła, zapanowania nad światem pół światem, 
nie wiem nad czymkolwiek jeszcze.

12,13. "Aby byli mu dowódcami nad tysią-

cami   i   dowódcami   nad   pięćdziesiątkami,   aby  
uprawiali jego role, sprzątali jego żniwo, spo-
rządzali oręż i przybory do obozów wojennych.  
Będzie zabierał wasz córki, aby sporządzały
 (tu 
mamy: wonne maści a powinno być)  wonności 
(czyli  słodkości, złe tłumaczenie), będzie zabie-
rał wasze córki aby sporządzały wonności 
(albo 
słodkości), aby gotowały i piekły."

Wracamy do 12-go. Tam mamy mowę, że 

będą mu dowódcami nad tysiącami i nad pięć-
dziesiątkami. Niektórych uczyni niższymi urzęd-

nikami,   niższymi   sługami,   niższa   ranga,   za-
uważmy, już Bóg mówił o tych rangach, że poro-
bią później wyższych, niższych sług – jedni będą 
nad tysiącami, dowódcami, jakiś sługa wyższy 
rangą, a inni będą nad pięćdziesiątkami – sługa 
niższy rangą. Tam jeszcze porobią sobie różnego 
rodzaju, całe poziomy tych sług, aby co robili? 
Aby uprawiali jego role. Rola to świat, to ludzie. 
Aby przygotowywali  ludzi  na słuchanie posel-
stwa tych wodzów. Następna praca. Przekonują 
o tym, jak oni są wielce, jacy poświęceni, jacy są 
oddani Panu, że trzeba właśnie ich słuchać, a jak 
się oni odezwą, to słuchajcie, to przecież Bóg 
przemówił. Będą uprawiać jego role, będą przy-
gotowywać ludzi, Braci, zwykłych tych Braci na 
to, żeby poselstwa wodzów słuchali z nabożną 
czcią. Nie ważyli się myśleć, a już protestować 
to w ogóle karygodne by było. 

"Aby sprzątali jego żniwo." Sprzątali albo 

zbierali jego żniwo, czyli żeby tych już, którzy 
dojrzeli po tej uprawie roli, tam ich przygotowu-
jesz, a jak już dojrzeją, ci, że będą przekonani, to 
po tej uprzedniej ich uprawie zbierzesz ich na 
rzecz organizacji, na rzecz interesu tej organiza-
cji. Zgromadzisz ich razem poprzez agitowanie. 
W   wykładach   można   agitować,   w   rozmowach 
prywatnych, można agitować zbory, domy i pro-
wadzić swoją kampanię pozyskując ich dla swo-
ich celów, dla budowania swojej pozycji. 

Co   jeszcze   będą   robić?   "Aby   sporządzali 

oręż", żeby przygotowywali materiały polemicz-
ne, czyli żeby występowali w obronie i prowa-
dzili spory z tymi, którzy ewentualnie mają od-
mienne   zdanie.   Będą   teraz   walczyć   za   swoich 
wodzów.   "I   będą   przygotowywali   przybory   do 
wozów wojennych.
" Te przybory do wozów wo-
jennych, to materiały w obronie organizacji. 

A w wersecie 13-tym jest mowa, co będzie 

z córkami. A tych słabszych, czyli córki, będą 
wykorzystywać do trzech rzeczy: tak 1-sza rzecz 
będzie: wonności, słodkości, smaczne pokarmy 
duchowe, to są te wonności, słodkości, oni będą 
przygotowywać takie różnego rodzaju smaczki, 
żeby też w kierunku organizacji ludzi pociągać. 
Będą one jeszcze gotowały, czyli będą przekony-
wały jeszcze bardziej konkretny pokarm do za-
spokojenia głodu, jak również będą piekły. Wy-
pieki, to pokarm duchowy wzmacniający, czyli 
chodzi o różnego rodzaju pokarm, czy to słodki, 
czy bardziej konkretny, czy bardziej skierowany 

11

background image

na wzmocnienie, będą wspierać tą całą strukturę. 
No bo będą wpięci w tą strukturę i będą służyć 
tym wszystkim wodzom. 

14-ty.   "Najlepsze   wasze   pola   i   winnice   i  

gaje oliwne zabierze i da swoim sługom." Wo-
dzowie   ci   zabiorą   duchowemu   Izraelowi   jego 
najlepsze pola. Co to są za najlepsze pola? Sfera 
służby   na   polu   Prawdy   –   zabiorą   wam.   Sferę 
służby na polu Prawdy, odbiorą wam przywileje 
służby. Winnice wam zabiorą. Winnica, to sfera 
tworzenia Prawdy. Nie będziecie mogli działać 
na rzecz tworzenia Prawdy. No. Bo jak wam za-
biorą pole, pole Prawdy, to jak będziecie mogli 
działać tam w tworzeniu Prawdy, to znaczy nie 
w tworzeniu Prawdy, żeby ją wymyślać, ale żeby 
o niej mówić, ją propagować. Gaje oliwne – sfe-
rę   tworzenia   łask,   rozwijania   charakteru.   I   to 
wszystko   dadzą   swoim   zwolennikom,   swoim 
stronnikom, swoim pupilom, swoim ulubieńcom.

Mamy tu dokładny opis niszczenia użytecz-

ności   ludu   Bożego   przez   wodzów,  którzy  bar-
dziej dbają o siebie, o swoją pozycję, niż o spra-
wę Prawdy i sprawiedliwości, co bardzo dobrze 
widać na przykładzie Brata Johnsona tępionego i 
pozbawionego wszystkiego przez Rutherforda, o 
czym   traktuje   Ijob   1   rozdział,   nie   tylko   1-szy 
cały, ale i na samym początku mamy w 2-gim i 
3-cim   wersecie   wprowadzenie.   Zajrzyjmy   tam 
na chwilę, żebyśmy zobaczyli to na przykładzie 
Brata Johnsona w praktyce. Czyli Ijob 1:2 i 3. 
Ijob, to Brat Johnson. Od końcówki roku 1916 
zaczęły się dziać z nim te rzeczy. Werset 2-gi: "
urodziło   mu   się   siedmiu   synów   i   trzy   córki.

Brat   Johnson  miał   siedem  synów   i   trzy  córki. 
Tych siedem synów, to są jego pomocnicy, któ-
rych   miał,   między  innymi   właśnie   Rutherford, 
Shern,   Hemery,   Sturgeon,   Ritchie,   Hoskins   i 
Hirsh, to są jego pomocnicy, oraz miał trzy cór-
ki, trzy władze, trzy zdolności: jako pisarza, jako 
mówcy i jako wykonawcy dla Boga. Mało tego, 
jak mówi werset 3-ci, Bóg powierzył jego opiece 
– co? Dobytek jego stanowiło: 7000 owiec, czyli 
cały lud Boży – 7000 owiec, 3000 wielbłądów – 
trzy istniejące wtedy korporacje po Bracie Rus-
sellu, miały być pod kierunkiem Brata Johnsona, 
no ale Rutherford to wszystko zabrał, 500 par 
wołów – instytuty i regulaminy, 500 oślic – lite-
ratura Prawdy, oraz służbę – wiele sług Prawdy. 
I   to   czyniło   Brata   Johnsona   głównym   Sługą 
Prawdy. Tak Bóg to przewidział na początku Ijo-

ba. Tak Brat Johnson miał tą pracę prowadzić. 
Ale z tego wszystkiego Rutherford i inni wodzo-
wie   stopniowo   zastępujący   w   Towarzystwie 
Boga chcieli go obedrzeć. I też to uczynili, udało 
się, Pan na to dozwolił. Pozwolił Towarzystwu 
odrzucić siebie i wziąć swoich wodzów i pójść w 
własną drogę. To nie znaczy, że jak Bóg na to 
pozwolił, to co, zniszczył Swój lud? Nie. Prze-
prowadził go przez bolesne doświadczenia, ale 
go oddzielił. Pozwolił im iść tamtą droga, a Bra-
ta Johnsona z tymi, którzy stali przy nim, którzy 
Prawdy chcieli się trzymać wyprowadził od tego 
ruchu. 

By to przywrócić to pole służby, te pola po-

zabierane, te winnice, te gaje oliwne Bratu John-
sonowi, oddzielił niewiernych od wiernych, Ma-
luczkie Stadko od Wielkiej Kompanii. Eliasza od 
Elizeusza, bo w Towarzystwie Prawda i jej za-
rządzenia przestały się liczyć. Stało się ono sek-
tą, w której rządzą wodzowie zamiast Boga. Mu-
siał   nastąpić   podział.   I   to   jest   kolejna   konse-
kwencja, przykra konsekwencja schodzenia, od-
prowadzenia od Boga i przyjmowanie sobie wo-
dzów. Wierni będą zawsze protestować, wszyscy 
się nigdy się na to nie zgodzą. A jeżeli będą pro-
testować, prędzej czy później nastąpi podział, bo 
nie wszyscy będą się chcieli poddać takiemu kie-
runkowi rozwoju wydarzeń, bo niektórzy rozu-
mieją Boską organizacje, Boską wolę inaczej. 

15-ty werset. "Z waszych plonów – dokład-

niej powinno być: z naszych ziaren – plony, to 
też  nasiona  ziarna,  ale  plony mogą  chyba  być 
także buraki cukrowe, tak? A to chodzi:  z wa-
szych nasion, ziaren i winnic będzie pobierać  
dziesięcinę i dawał ją swoim dworzanom i słu-
gom.
"

Wodzowie   będą   wymagać,   aby   lud   Boży 

oddawał swoje poświęcone prawa co do Słowa 
Bożego i co do nauk. W tych słowach są nasio-
na, to jest Słowo Boże, a nauki Słowa Bożego, to 
są te winnice. Wodzowie będą wymagać, żeby 
Bóg swoje poświęcone prawa co do Słowa Bo-
żego i nauk Słowa Bożego oddawał na korzyść 
sług   króla,   większych   lub   mniejszych   pupilów 
lub ulubieńców, sług króla, czyli by swoje zrozu-
mienie co do Słowa Bożego, co do nauk Słowa 
Bożego podporządkowywali różnym interpreta-
cjom   sług,   których   ten   król   będzie   miał,   tych 
swoich   pupilków,   którzy   będą   mówić   i   będą 
oczekiwać, że tak samo będą im posłuszni. Bo ty 

12

background image

zrezygnujesz ze swojego prawa jako poświecony 
przyjmowania   tylko   tego,   co   po   gruntownym 
zbadaniu   wydaje   ci   się   Prawdą,   jaką   Bóg 
przekazuje.

Niezwykły jest ten rozdział i ten opis tych 

szczegółów. 

16-ty.   "Najlepsze   wasze   sługi,   służebnice,  

najlepsze wasze bydło (no niestety nie bydło, tu 
przekład nowy już całkiem zrobił błąd, bo tam 
chodzi o młodzieńców. Nie wiem dlaczego mło-
dzieniec, człowiek z bydłem się im skojarzył, bo 
nawet   Biblia   gdańska   tłumaczy   młodzieńców). 
"Najlepsze wasze sługi i służebnice, najlepszych  
waszych młodzieńców i osły zabierze, i zatrudni  
w swojej gospodarce,  
(a dosłownie:)  i przezna-
czy do prac swoich.
"

Najlepsze wasze sługi i służebnice, najlep-

szych   waszych   młodzieńców   i   osły   zabierze   i  
przeznaczy do prac swoich.
 No, może tak być do 
prac swoich, czy też swojej roli, w swoim gospo-
darstwie, niech tak będzie. Czyli wodzowie we-
zmą Braci z Maluczkiego Stadka – sług z Wiel-
kiej Kompanii – służebnice, bo w Wieku Ewan-
gelii   wiemy,   że   byli,   czyli   równo   wszystkich 
będą brać, nie ma wyjątku, najlepszych badaczy 
Prawdy – tych młodzieńców, nie bydło, najlep-
szych badaczy Prawdy oraz ich nauki – osły i za-
przęgną do służby dla siebie. Okropni są ci wo-
dzowie.

17-ty. "Na wasze trzody nałoży dziesięcinę  

a wy będziecie mu za sługi." Zwykły lud Boży 
będą traktować jako poświęcony im a nie Bogu. 
Dziesięcina na trzody – jesteście nasi. Przypomi-
nają mi się dwaj synowie Ofni i Fines Helego, 
który dokładnie tak właśnie, te tematy się zazę-
biają. Można by było teraz fragmentami do tam-
tego wykładu powrócić, i mielibyśmy to samo, 
ale nie będę wracał, bo nie zdążę się z tym wy-
kładem wyrobić, ale pamiętamy, jak Ofni i Fines 
robili? Gdy ludzie przychodzili ze swoimi ofia-
rami, w postaci zwierząt – bo tam to było tak po-
kazane, to co Bogu oddajemy – najlepsze uczu-
cia, człowieczeństwo, to tam było w tych zwie-
rzętach. On przynosił, a ten Ofni i Fines, syno-
wie Helego patrzyli, jak była dobra sztuka mię-
sa, dobre zwierzę, to zabierał, a jak ten ofiarują-
cy   protestował   i   mówi:   pozwól,   że   najpierw 
Panu złożę w ofierze to moje zwierzę, a tam co z 
tego zostanie, to będzie dla ciebie. A on mówi: 
dawaj, a jak nie, to gwałtem wezmę i jeszcze coś 

ci zrobię. Okropne, to właśnie są ci sami. 

Więc   tu   mamy   tak   samo   –   zły,   obłożyli 

dziesięciną, zwykły lud Boży traktują jako po-
świecony im, dla nich, "dla nas jesteście". I to 
Bóg   tak   jeszcze   przewidział.   Sprowadzając   go 
do pozycji własnych sług, którzy jako tacy po-
winni im okazywać bezwzględne posłuszeństwo. 
Bezwzględne posłuszeństwo – służycie na naszej 
roli, w naszym gospodarstwie, to my tu rozdzie-
lamy przywileje takie czy owakie, bo jak chce-
my, to wam damy, a jak chcemy, to wam zabie-
rzemy i co podskoczycie?

18-ty werset. "A jeśli kiedyś będziecie na-

rzekali   z   powodu   króla,   którego   sobie   obrali-
ście,   Pan   wtedy   wam   nie   odpowie.
"   Czyli   to 
wszystko, kiedy miało ich spotkać ze strony wo-
dzów, ale nawet wtedy, kiedy będą płakać, Bóg 
im nie odpowie, bo wtedy nim wzgardzili. 

19-ty. "Lud jednakże nie chciał słuchać gło-

sy   Samuela,   ale   powiedział:   nie   tak,   ale   król 
niech  będzie  nad  nami."  Protesty Maluczkiego 
Stadka   nie   przyniosły   rezultatu.   Nie   miłujący 
Boga i Jego Prawdy ponad wszystko nie zważają 
na Prawdę ani na to, co się do nich mówi, lecz 
uparcie, jak żaba do węża tak idzie, nie zważa, 
wąż potrafi tak zaczarować, że podobno płacz, 
ale idzie do niego na pożarcie, uparcie dążą do 
swego obranego celu, zastąpienia Boga wodza-
mi. Taka postawa przejawiała się zawsze wtedy, 
gdy początkowo czysty lud Maluczkiego Stadka 
stopniowo przestawał być już taki czysty i za-
czynał zmierzać w kierunku przekształcenia się 
w sektę. Wtedy Bóg był stopniowo – bo to się 
nie działo w ciągu jednego roku, to były lata jak 
wiemy, prawda? To były takie duże lata, że by-
wało że ci członkowie Maluczkiego Stadka jesz-
cze nawet za ich życia te tendencje już były i oni 
nawet widzieli to, a czasami oni umarli i tylko 
widzieli ich pomocnicy, że ten członek wierny 
zmarł, więc to albo było pod koniec życia tych 
Braci   z   Maluczkiego   Stadka   lub   zaraz   po   ich 
śmierci, kiedy oni już odeszli, ale ich pomocni-
cy, bo pamiętamy, że Samuel to nie tylko człon-
kowie Gwiezdni, ale także ich pomocnicy z Ma-
luczkiego Stadka, to następowało. A więc wtedy, 
kiedy Bóg był stopniowo zastępowany wodzami, 
aż do całkowitego usunięcia Boga z pozycji kró-
la w danej denominacji, a wprowadzenia na jego 
miejsce wodzów. 

Dowodem zakończenia tego procesu zawsze 

13

background image

był i zawsze jest stosunek do Prawdy w danym 
ruchu, a danej denominacji. Jeśli dany ruch jest 
jeszcze w miarę czysty, to co stawia na pierw-
szym miejscu? Prawdę i Boskie zasady. Mówie-
nie Prawdy jest tam tak cenne, że nawet jak ktoś 
mówi   bolesną   Prawdę,   jest   to   mile   widziane. 
Brat Russell, gdy mu mówiono bolesną Prawdę, 
nigdy nikogo nie karał. Lecz było wręcz prze-
ciwnie, cieszył się z tego, bo wiedział, że w ten 
sposób można oczyszczać to, co jest błędne. Je-
żeli ktoś mówi bolesną Prawdę, to tym bardziej 
trzeba jej wysłuchać, bo jeżeli ma rację, to jest 
coś do zrobienia. Jest coś do zrobienia. Jeżeli nie 
ma racji, to przynajmniej trzeba zbadać i wysłu-
chać a nie od razu go karać, żeby siedział cicho. 
Bo Prawda w ruchach jeszcze w miarę czystych 
ceniona jest jako wartość  najwyższa, bo może 
pomóc   w   zachowaniu   czystości   całego   ruchu. 
Tak było w Parouzji na przykład. Czyli nie ma 
tam karania za  mówienie  prawdy,  nie  ma  lep-
szych   i   gorszych   Braci,   nie   ma   wojewodów   i 
smrodów, nie  ma  kleru,  nie ma  laikatu,  każdy 
jest tylko i wyłącznie Bratem bez względu na to 
jaką   funkcję   przy   okazji   pełni   w   służbie   dla 
Pana. 

Jest to bardzo pięknie pokazane w służbie 

dla Brata Russella z 6-go tomu paruzyjnego, str. 
263, gdzie komentuje Galatów 6:6, który cyto-
wałem już w innym wykładzie, ale zacytuję tu 
teraz jeszcze, no bo pięknie pokazuje właściwą 
podstawę dla właściwych Sług Boga. Gal. 6:6 to 
mówi: "A niech udziela ten, który bywa naucza-
ny w słowie, temu, który go naucza, ze wszyst-
kich dóbr.
"

Zdawać by się mogło, że chodzi o to, żeby 

dzielić się majątkiem, ale to nie taka myśl. Brat 
Russell w tym tomie 6-tym, str. 263 wyjaśnia: 
Werset ten pozostając w zgodzie ze wszystkimi 
innymi dowodzi, że Bóg tak to zaplanował, aby 
nauczać swój lud poprzez wzajemne uczenie się 
jeden od drugiego. Zauważmy – jeden od drugie-
go.   Nie   mówi:   wy   ode   mnie,   bo   ja   członek 
gwiezdny, ja On Sługa na czasie, czy On Sługa 
wtedy,   bo   jest   tylko   jeden,   a   sług   na   czasie 
mamy wielu. Nawet najskromniejszy z Małego 
Stadka ma myśleć sam za siebie i w ten sposób 
ma rozwijać zarówno swoją wiarę jak i charak-
ter.   Niestety,   owa   tak   ważna   sprawa   jest   po-
wszechnie   zaniedbywana   przez   tych,   którzy 
wzywają   imienia   Chrystusowego.   No,   właśnie 

potem   się   kończy   królem   zamiast   Boga. 
Wodzem,   zamiast   Boga.   Powyższy   werset 
rozróżnia   nauczycieli   i   uczniów.   I   teraz 
zauważmy,   jak   to   pięknie   Brat   Russell   pisze: 
Uczniowie   jednak   mają   mieć   wolność   prze-
kazywania   i   oznajmiania   swoim   nauczycielom 
wszelkich   zagadnień,   jakie   zauważają   i   jaki 
zdają się mieć związek z omawianym tematem. 
A mają czynić to nie tak, jakby sami chcieliby 
być   nauczycielami,   lecz   tak,   jak   inteligentny 
student   zwraca   się   do   starszego   Brata   też 
studenta.   Uczniowie   nie   mają   być   maszynami, 
ani   obawiać   się   porozumiewania   –   można   też 
przetłumaczyć:   mówienia,   kontaktowania   się, 
nawiązywania   dialogu.   Angielskie   słowo   w 
bardzo   szerokim   znaczeniu.   Czyli   nie   powinni 
się   obawiać   porozumiewania,   mówienia, 
kontaktowania,   nawiązywania   dialogu.   Przez 
zadawanie pytań i zwracanie uwagi na to, co im 
się   wydaje   złym,   a   co   dobrym   zastosowaniem 
Pisma   Świętego,   biorą   oni   udział   w   pracy 
mającej   na   celu   utrzymania   Ciała   Chry-
stusowego   i   jego   nauk   w   czystości.   I   to   jest 
właśnie   czysty   ruch   Prawdy.   Przez   zadawanie 
pytań i zwracanie uwagi na to, co im się wydaje 
złym a dobrym zastosowaniem Pisma Świętego, 
biorą   oni   udział   w   pracy   mającej   na   celu   w 
utrzymaniu   Ciała   Chrystusa   i   jego   nauk   w 
czystości. Tak więc – ciąg dalszy cytatu – mają 
oni być krytykami, nawet w taki sposób mówi 
Brat   Russell.   Zamiast   być   zniechęcani   do 
takiego   postępowania,   zamiast   słyszeć,   że   nie 
wolno   im   krytykować   nauczyciela   czy 
kwestionować jego wyjaśnień, są oni zachęcani 
do   dialogu,   do   krytyki.   I   ci,   którzy   dbali   o 
czystość, jak Brat Russell mówił przychodźcie. 
A Bóg jak robi? Co Bóg mówi? Przychodźcie i 
rozpierajcie   się   ze   mną.   Tak?   Jeżeliby   nawet 
grzechy   wasze   były   jako   szarłat,   to   jak   śnieg 
zbieleją.   Jak   będziesz   miał   argumenty,   to 
przecież możesz nawet ze mną wygrać. Bo ja się 
nie   obrażę,   gdyby   Bóg   się   pomylił,   to   by   się 
przyznał do pomyłki. Chociaż Bóg się nie myli, 
ale   gdyby   się   pomylił.   To   gdyby   Mu   ktoś 
poszedł, Panie Boże, tu chyba się coś pomyliłeś, 
zagapiłeś, bo mówiłeś wcześniej tak, a teraz sam 
sobie   przeczysz.   O   tak   rzeczywiście, 
przepraszam, tak było. Ale na ogół to u Boga nie 
występuje.  Ale   On   ma   taka   postawę,   on   jest 
gotowy ustąpić i jak grzesznik się wytłumaczy, 

14

background image

to   grzesznika   uczyni   białego,   jak   śnieg, 
rzeczywiście,   źle   oceniłem,   nie   wziąłem 
wszystkiego   pod   uwagę,   a   Ty   mi   słusznie 
zwróciłeś uwagę na pewne rzeczy, których nie 
dostrzegłem, których nie zauważyłem. 

Jeśli proces usuwania Boga na konto wo-

dzów w danym ruchu dobiegł już do końca, dany 
ruch zachowuje się jak typowa sekta. Czyli co 
robi? Co się w typowej sekcie się dzieje? Trzeba 
uważać na to, co się mówi i do kogo się mówi. 
Bo się można narazić.

Prawda nie jest popularna, bo uderza w po-

stępowanie wodzów, którzy jako niewierni – bo 
inaczej gdyby byli wierni, to by byli od Boga, 
ale oni są od szatana – którzy jako niewierni nie 
trzymają się w stu procentach Prawdy i jej zasad, 
ale tworzą własne wizje, własne wersje prawdy. 
Czyli biorą te prawdy, które im pasują, a te, któ-
re   im   nie   pasują,   odpowiednio   wypaczają   lub 
przemilczają. Co jeszcze? Osoby mówiące Praw-
dę są karane w sektach, są karane i spychane na 
margines, a jeśli tylko to jest możliwe, bez naro-
bienia jakiegoś problemu jeszcze większego, są 
wyrzucane z danej społeczności. Rutherford tak 
długo   tolerował   Brata   Johnsona,   dopóki   mógł, 
kiedy uznał, że już dłużej nie będzie, a miał po-
parcie już na tyle silne, bo już powyrzucał kogo 
trzeba i swoich samych pupilków wziął do za-
rządu i wiedział, że już teraz może go wyrzucić i 
już mu nikt nic nie zrobi, bo już wszyscy ci, któ-
rzy tam, ci dyrektorzy w zarządzie, to są jego lu-
dzie. Można nareszcie tego Johnsona załatwić. 

I jeszcze kolejna rzecz w sekcie, niszczony 

jest   wpływ   tych,   którzy   mówią   Prawdę   przez 
odzieranie   z   dobrego   imienia   i   rozpuszczanie 
kłamliwych treści na ich temat. 

20-ty werset. "I my chcemy być takimi, jak  

wszyscy ludy. Niech nas sądzi nasz król, niech  
nami przewodzi i niech on prowadzi nasze woj-
ny.
" Tak, jak mówiłem na początku, wtedy, kie-
dy oni prośbę swoja formowali. Sekty od trzeciej 
do   dwunastej,   czyli   po   tej   greko-katolickiej, 
chciały być jak kościoły greko-katolicki i rzym-
sko-katolicki, a te dwa pierwsze jak kościół ży-
dowski.   "Jak   wszystkie   ludy"   wierząc,   że   wo-
dzowie z Wielkiej Kompanii, bo w Wieku Ewan-
gelii byli tylko z Wielkiej Kompanii, że byli nie-
wierni, niewierni, niewierne Maluczkie Stadko. 
Pamiętajmy,   że   wódz   z   Wielkiej   Kompanii   to 
jest   wódz,   który   niekoniecznie   skończy   w 

wielkiej Kompanii. On w chwili, kiedy zakładał 
tą sektę to był w Wielkiej Kompanii. On właśnie 
za to, że chciał założyć sektę, a nie trwał wiernie 
przy   naukach   Maluczkiego   Stadka   stał   się 
utracjuszem   korony.  A  teraz   czy   on   uratował 
swoje   życie   i   został   członkiem   Wielkiej 
Kompanii   czy   poszedł   na   wtórą   śmierć,   to 
kwestia   dalszego   postępowania,   w   typie   nie 
mamy   to   pokazane,   w   chwili,   gdy   zakładali 
sektę,   to   był   początek   ich   odstępstwa,   za   ten 
początek odstępstwa tracili korony, a później to 
już   Bóg   tylko   wie,   co   się   z   nimi   się   działo, 
pewnie część wykaraskała się, że tak powiem, z 
tego stanu, a część niekoniecznie. A szczegółów 
nie   znamy   i   to   jest   Pańska   decyzja   w   tym 
temacie.   I   oni   wierzyli,   że   ci   wodzowie   z 
Wielkiej   Kompanii   będą   bardziej   praktyczni, 
bardziej skuteczni niż członkowie gwiezdni jako 
nauczyciele i wykonawcy. Niech sądzą, że będą 
także   lepsi   jako   wodzowie   i   walczący,   niech 
przewodzą i prowadzą wojny.

I ostatnie dwa wersety. "Samuel wysłuchał 

tych wszystkich słów ludu i przedstawił Panu.  
Pan  zaś do Samuela: usłuchaj ich głosu, usta-
nów im króla, więc Samuel do nich mówi: idź-
cie każdy do swego miasta.
" Znowu Maluczkie 
Stadko   w   modlitwie   niekoniecznie   wyrażonej 
słowem, także w pragnieniach swego serca, w 
myślach   swego   umysłu,   odnosząc   to   wszystko 
do Pana, a Pan przez Ducha, Słowo i Opatrzność 
daje im do zrozumienia, że przyjmuje wolę ludu, 
polecając przygotować utracjuszy koron na wo-
dzów – ustanów króla im.

Każdemu   kościołowi   każą   oni   pozostać 

przy jego prawdzie szafarskiej – idźcie do swego 
miasta,   w   oczekiwaniu   na   Opatrzność   Pana. 
Czyli rozwój wydarzeń sprawia, że tego procesu 
nie można już zatrzymać, a dany ruch obwaro-
wuje się na swoich pozycjach. Kiedyś tymi po-
zycjami były szafarskie doktryny, już na tym eta-
pie rozwoju danego ruchu, danej sekty już lekko 
wypaczone, bo pamiętajmy, że poszczególne ko-
ścioły chociaż zrodziły się z doktryn szafarskich, 
to jak zamieniały się w sektę, to nawet swoich 
doktryn   szafarskich,   od   których   zaczęły   swoje 
istnienie, nigdy nie zachowali w czystości. Tam 
zawsze   Wielka   Kompania   coś   pomajstrowała, 
nawet przy tej doktrynie szafarskiej, która była 
czystą piękną Prawdą ileś lat wcześniej, np. 50 
lat   wcześniej   albo   100   lat   wcześniej.   Już   nie 

15

background image

mówiąc o tym, że wszystkie inne błędy w nich 
utrzymali, no ale mieli jedną doktrynę szafarską 
i mieli przy niej stać, a oni najczęściej każdą z 
nich   i   tak   wypaczyli,   no   bo   to   zawsze   była 
Wielka Kompania, oni musieli majstrować przy 
wszystkim.

Więc zostając na swoich pozycjach idą do 

swego miasta, czyli przy szafarskich doktrynach 
na tym etapie lekko już zawsze wypaczonych, a 
teraz gdybyśmy to mielibyśmy przenieść na na-
sze czasy obwarowują się przy innych ważnych 
naukach danego ruchu, znowu lekko już, przy-
najmniej lekko już wypaczonych na tym etapie, 
bo   skoro   biorą   sobie   wodzów   zamiast   mieć 
Boga,   to   znaczy,   że   zbaczają   z   kursu.   Więc   i 
Prawda już nie jest taka czysta.

Trzy wnioski końcowe. 
1. O wiele lepiej o niebo lepiej jest mieć nad 

sobą tylko Boga, nawet gdybyśmy mieli czasami 
mieć, niedoskonale odczytywali Jego Wolę, niż 
uczynić sobie głowę z innego człowieka, z in-
nych ludzi. O wiele lepiej. Dlaczego? Bo ci inni 
ludzie   są   tak   samo   niedoskonali   jak   my   i   tak 
samo mogą źle odczytywać Boską Wolę. Więc 
lepiej niech to każdy robi na swój własny użytek 
i według własnego zrozumienia. Poza tym, każ-
dy ma jakieś swoje samolubne interesy. Jeżeli ja 
z   moimi   samolubnymi   interesami   będę,   stanę 
nad   kimś   innym   i   będę   mówił:   jestem   Sługą 
Boga dla ciebie, ty powinieneś mnie słuchać, bo 
jestem sługa Boga wyższym rangą. No ale mam 
przecież niedoskonałości, ja mam różne samo-
lubne interesy, bo z tego ja będę miał tendencję, 
żeby ciebie podporządkować sobie, jeszcze mó-
wiąc,  że  tak  Bóg  tego  oczekuje. Więc  dlatego 
Bóg przewidział: żaden sługa nie może stanąć 
nad innym jako jego przełożony. Bez względu na 
to, jakich sług by nie używał, najmniejsze dziec-
ko ma bezpośrednio podlegać samemu Bogu. A 
ci inni słudzy są tylko do pomocy, żeby podawać 
Prawdę, która on bierze, dziękuje i poszedł do 
siebie, oczywiście badając czy ta nauka jest od 
Boga czy ten sługa sam sobie wymyślił, a może 
szatan wykorzystuje  jego niedoskonałość  i coś 
mi tu podsadza. 

Izaj. 2:22 bardzo ładnie się odnosi do za-

wierzenia   człowiekowi.   Nowy   przekład   mówi 
tak – biblia warszawska: Dajcie sobie pokój z 
człowiekiem, który wart jest tyle, co tchnienie w 
jego nozdrzach,  bo za  co  można  go  uważać?" 

No,   mniej   więcej   dobre   tłumaczenie.   "Dajcie 
sobie spokój z człowiekiem, który wart jest tyle, 
co jego tchnienie w nozdrzach, bo za co można 
go   uważać?"   ale   Kody,   które   tłumaczą 
dosłownie,   mówią   tak:   "Zostawcie   człowieka, 
który ma oddech w nozdrzach jego, bo dlaczego 
miałby   być   poważany?"   Lepsze   tłumaczenie. 
Bardziej   dosadne,   powtórzę   Kody  raz   jeszcze. 
"Zostawcie   człowieka,   który   ma   oddech   w 
nozdrzach jego." To prawdopodobnie jest aluzja 
do śmiertelności jego i nicości tego człowieka. 
Więc zostawcie człowieka, który ma oddech z 
nozdrzach   jego,   bo   za   chwile   on   umrze.   Bo 
dlaczego miałby być poważany? Tak dosłownie 
jest   tam   powiedziane,   dlaczego   miałby   być 
poważany?

2.   Druga   uwaga   albo   wniosek   końcowy. 

Serce, wola, charakter każdego z nas są niezależ-
ne, a można je rozwinąć tylko i wyłącznie przez 
poświęcenie się Bogu i tylko przez poświecenie 
się Bogu. Jak ktoś się uzależni, podporządkuje 
się komuś innemu, prosta droga do zguby. Za-
wierzenie innemu człowiekowi, to prosta droga 
do katastrofy, nawet gdyby tym człowiekiem był 
Apostoł, nawet gdyby nim był członek gwiezd-
ny, już nie mówiąc o niższych sługach. Żadnemu 
Apostołowi   nie   należy  się   poddać.   Pamiętamy 
jak   Brat   Russell   "przeganiał   tą   siostrę",   która 
chciała się trzymać jego fraka i wejść do Króle-
stwa. Wybrała sobie członka gwiezdnego, dobry 
niby przewodnik, dobre światło. 

3.   Trzeci   punkt.   Organizacja   kościoła   jest 

taka sama, taka sama była dla starożytnego Izra-
ela, gdzie królem był Bóg i gdzie żadem czło-
wiek nie był nazywany panem. Oni nie mieli pa-
nów. Dopóki króla sobie nie wymyślili, nie mie-
li.  Ten   Samuel,   jako   sędzia   nie   był   wcale   dla 
nich   żadnym   panem,   oni   do  niego   mówili   jak 
równy z równym. A potem już padali, już klękali 
przed królem jak przyjeżdżał, a jak się odezwał. 
Gdzie żaden człowiek nie jest nazywany panem, 
nie jest nazywany przełożonym ani sługa wyż-
szej rangi, którego ci niżsi powinni słuchać. Jest 
tylko jeden Pan, a cała reszta to równi Bracia. 
Równi Bracia, słudzy tego jednego Pana. Gdy 
tylko   pojawią   się   jacyś   wyżsi   rangą,   żądający 
posłuszeństwa od reszty, zaczynają się problemy. 
Bo   choć   śpiąca   duchowa   większość   akceptuje 
niemal wszystko, i to dziwne, akceptuje niemal 
wszystko,   często   z  uwielbieniem  typowym  dla 

16

background image

słuchaczy "Radia Maryja",   mamy takich u nas 
symbolicznych słuchaczy, to niektórzy pomimo 
tego, że większość wszystko łyknie, protestują. 
Zawsze   będą   tacy,   którzy   będą   protestować, 
czego wynikiem prędzej czy później są podziały 
spowodowane próbami rządzenia ludem Bożym 
przez wodzów. Wystarczy spojrzeć na historię. 
Podczas   Wieku   Ewangelii   kościół   wschodni   i 
zachodni   na   pół   podzielony.   Potem   mamy 
katolicyzm   i   protestantyzm,   ogromny   podział. 
Potem każda z dwunastu głównych denominacji 
chrześcijaństwa. Potem mamy ruch Parouzyjny 
po   śmierci   Brata   Russella,   rozbity   na   pół,   na 
dwie   części   –  Towarzystwo   i   cała   reszta,   tzw. 
Opozycja wtedy jeszcze. A potem co? Opozycja 
dzieli   się   na   kolejne,   bo   ciągle   wodzowie, 
wodzowie   i   wodzowie.   Nie   liczy   się   Prawda, 
zasady   prawdy,   tylko   chęć   bycia   kimś,   chęć 
rządzenia. 

Nie wszyscy to łykną i całe szczęście, że nie 

wszyscy to łykają, więc musi dochodzić do po-
działu i tak jest aż do dzisiaj. I tak jest to do dzi-
siaj i wszystko wskazuje na to, że mamy w tej 
chwili sytuację bardzo podobną w naszym nawet 
ruchu. Podobno, że stoimy na progu czegoś ta-
kiego, bo na dłuższą metę przy tak różnym wi-

dzeniu Prawdy, trudno być jednym ruchem. Jed-
nym ruchem, jeżeli jedni widzą Prawdę o 100% 
inaczej   w   pewnych   kwestiach   oczywiście,   niż 
inni. 

Tyle   mojego   tematu   o  Królu   lepszym   niż 

Bóg. Rozumiemy teraz co to za król był lepszy 
niż Bóg, mam nadzieje, że ta lekcja była dla nas 
pomocna, mnie oczywiście tutaj zadziwia precy-
zja z jaką Bóg opisuje niekorzyści z posiadania 
króla, opis tego, co król wyrabiał będzie wobec 
ludu Bożego, jak również to, że to, co tu jest opi-
sane, możemy przeczytać w historii a jednocze-
śnie na własne oczy widzimy wokół siebie. Te 
tendencje cały czas istnieją, widzimy to także i 
w tej chwili, co z tego wyniknie, zobaczymy, tak 
jak tutaj Bóg do nas też przemawia w ten sposób 
– prawda? Przemawia: weźcie sobie króla, jak 
chcecie.   Weźcie   sobie   wodzów,   weźcie   sobie 
króla, zróbcie sobie co tam uważacie, ale do cze-
go to dojdzie, to oczywiście nie wiemy, bo nie 
można   być   prorokiem   na   przyszłość,  ale   sytu-
acja, warunki opisane w tym rozdziale widzimy 
na własne oczy także i u nas. Niech Pan te myśli 
nasze pobłogosławi dla korzyści nas wszystkich. 
Dziękuję.

17