Prelekcje Paryskie - Mickiewicz - wykład 8-11, Filologia


Adam Mickiewicz - wykłady

WYKŁAD VIII

W ósmym wykładzie Adam Mickiewicz zajął się kwestią przeszłości, teraźniejszości i przyszłości narodu. Na samym początku zaznaczył, że wszystkie te aspekty czasowe stykają się ze sobą, tzn. plemię słowiańskie walczy z teraźniejszością by zdobyć lepszą, szczęśliwszą przyszłość. Dotknął też sprawy mesjanizmu, który w jego pojęciu zakłada opór przeszłości, a także zdrady, które są protestami teraźniejszości przeciwko przyszłości. Mówił również o tzw. mesjanizmie fałszywym, udawanym, który jest koniecznym warunkiem do rozwoju nowej prawdy. Fałszywy mesjanizm według Mickiewicza jest wynikiem pracy ludzi mądrych i inteligentnych, którzy jednak szukają przyszłości w niewłaściwy, nieprawy sposób. Ci ludzie właśnie nieprawidłowo interpretują dzieła poetyckie i filozoficzne.

Następnie Mickiewicz decyduje się na interpretację „Nie-Boskiej Komedii” Zygmunta Krasińskiego, którą nazywa „najznakomitszym dziełem”. Poeta nie zamierza nazywać tego utworu dramatem fantastycznym ponieważ według niego rzeczywistość, świat widomy, jest względny, a dzieło, które porusza naszą duszę, przypomina nam dawne czasy, dawne życie jest utworem realnym. Zanim przejdzie do analizy pierwszej sceny dramatu, Mickiewicz poświęca kilka słów na wyjaśnienie czasu i miejsca, w którym dzieje się jego akcja. Tłumaczy, że Krasiński spróbował stworzyć dramat proroczy, opisać miejsca, wprowadzić postacie i opowiedzieć zdarzenia, które mają się dopiero kiedyś rozegrać. Według Mickiewicza, autor nie dodał żadnego szczegółu miejscowego, nie jesteśmy w stanie odróżnić cech narodowych, a mimo wszystko czytelnicy czują, że rzecz dzieje się w Polsce, czasy nie są zbyt odległe ponieważ postacie mówią ówczesnym językiem, mają nasze zwyczaje i przesądy. Jak możemy przeczytać: „wszystkie postacie dramatu w innej epoce, w innym kraju mogłyby złożyć się na społeczność uczciwą i znośną, ale wśród narodu przywalonego całym ciężarem bolesnej przyszłości, narodu, z którego łona ma zabłysnąć przyszłość, postacie te, skrępowane przesądami, ze swoim ciasnym sposobem widzenia i osądzania rzeczy, wyglądają jak karykatury”. Następnie Mickiewicz charakteryzuje postać męża jako bohatera, który nie potrafi żyć życiem pospolitym ponieważ próbuje przeniknąć tajniki boskie. Położenie tego bohatera wynika z położenia jego ojczyzny: Polska przedstawiona przez poetę nie jest Polską z tego świata, nie jest Polską geograficzną i historyczną. Według Mickiewicza jest to Polska niepodległa, poruszana uczuciami i pojęciami europejskimi, a główny bohater nie jest w stanie pogodzić swojej przeszłości z teraźniejszością jak ludzie, którym przyjdzie żyć w takiej, nowej Polsce, gdzie walki o wolność ustały, a jedyne co pozostało to smutne i bezcelowe życie. Po tym stwierdzeniu, poeta przechodzi do omówienia pierwszej sceny „Nie-Boskiej Komedii”. Mąż stara się rozwiązać zagadkę społeczno-religijną, wątpi we wszystkie swoje plany, czuje niedorzeczność swoich bezcelowych działań. Poznajemy go w chwili kiedy zamierza się ożenić, scena rozpoczyna się chórem niewidomych duchów - dobrych i złych. Aniołowie pragną go wesprzeć i wskazać drogę ku przyszłości w pełnieniu obowiązków a złe duchy kuszą go i sprowadzają na niewłaściwą drogę. Mickiewicz twierdzi, że bohater poślubia przeszłość - kobietę dobrą i pobożną, która nie może go zrozumieć. Po kilku latach małżeństwa żona przestaje być dla niego ważna, zaczyna marzyć o kochance, w końcu, zostawiając żonę, goni za widmem i gdy ma już runąć w przepaść - zostaje ocalony jako, że w tej samej chwili odbywają się chrzciny jego syna. Cytując Mickiewicza: „Przeszłość występuje tu w całym chłodzie i martwocie swych form, najpierw ślub, a teraz chrzciny dają nam jej żywy obraz”. Po tym, jak mąż zrozumiał swój błąd było już za późno - odnajduje żonę w szpitalu dla obłąkanych. Kobieta umiera, zostawiając dziecko, które zostaje określone mianem „ostatniej latorośli chorego, konającego społeczeństwa”.

Kończąc swój wykład, Mickiewicz zauważa, że Krasiński nie stworzyłby takiego dramatu, gdyby nie był częścią narodu cierpiącego od wieków. Hrabia jest ostatnim przedstawicielem przeszłości. Wybiega on ku przyszłości, ale jest powołany do czynnej walki przeciw niej.

Wykład IX

W wykładzie dziewiątym Mickiewicz kontynuuje swoje rozważania na temat „Nie-boskiej Komedii”. Koncentruje się w nim na poszczególnych postaciach. O Hrabim mówi, że idzie on na poszukiwanie przyszłości ponieważ oparł się zgubnym namiętnościom dzięki modlitwom żony. Jednak znowu daje się uwieść szatanowi zamiast odmienić się wewnętrznie. Szatan zjawia mu się w postaci orła, który jest symbolem potęgi politycznej. Mąż widzi swą przyszłość, chce zostać wielkim na ziemi, szukać pociechy w poczuciu swojej potęgi, czuje, że będzie władać ludźmi. W imię przeszłości staje do walki z przyszłością. W chwili pożegnania orła, depcze żmiję, która jest dla niego symbolem buntu. Mickiewicz przywołuje także scenę narady Hrabiego, ojca chrzestnego i lekarza nad ślepym dzieckiem. Porównuje ją do sceny Szekspirowskiej, kiedy to Lady Makbet, po popełnieniu zbrodni jest w stanie obłąkania i pragnie obmyć ręce z krwi. Są jednak pewne różnice - lekarz u Szekspira domyśla się źródła choroby i wyznaje, że nie ma na nią lekarstwa. U Krasińskiego medycyna jest pojmowana jako tortura moralna. Podczas gdy ojciec pyta Boga czym jego syn zasłużył sobie na taki los, lekarz podziwia u dziecka siłę muskułów i nerwów oczu. Jedyną istotą, która okazuje poczucie moralne jest mamka, która modli się o przywrócenie wzroku dziecka, w zamian za oślepienie jej samej. Kobieta ta, wśród tego społeczeństwa zachowała jeszcze tradycyjne uczucia.

Kolejną analizowaną przez Mickiewicza postacią dramatu jest Żona. Według niego, jest to bohaterka przerysowana - kobieta pobożna, dobra, która ginie jako ofiara swojego fałszywego położenia. Zauważa też, że Bóg nie jest tak okrutny jak przedstawił go poeta. Odejmuje czasem ludziom siłę działania, ale zawsze zostawia zdolność podnoszenia się i doskonalenia. Następnie Mickiewicz koncentruje się na postaci Pankracego - człowieka rozumnego, ale bezuczuciowego. Już samo jego imię narzuca mu pewną brutalność jako, że oznacza siłę materialną, zewnętrzną. Pankracy natrafia na Hrabię, swojego przeciwnika, który ma za sobą tylko poparcie niewielkiej ilości chłopstwa. Pankracy, działając według zasad fałszywych, sam nie posiada wiary, jaką pragnąłby wpoić innym. Mimo wszystko, podziwia on Leonarda, w którym widzi przymioty, którymi sam się nie charakteryzuje. Mickiewicz wspomina także o amerykańskim filozofie romantycznym - Emersonie, który twierdził, że źródłem wszelakich czynności jest duch działający przez rozum lub uczucie wytwarzając filozofię i poezję. W hierarchii ważności stawia Emerson najniżej rozsądek, który staje się najpierw filozofią, potem poezją, a wreszcie mądrością. Po dywagacjach dotyczących amerykańskiego myśliciela, Mickiewicz powraca do rozważań na temat Hrabiego. Stwierdza, że Hrabia jest Polakiem, ale myśli, cierpi i działa pod wpływem poglądów cudzoziemskich. Broni on spraw szlachty i katolicyzmu, lecz oceniać te sprawy nauczył się z książek obcych. Inaczej pojmowali katolicyzm Polacy, których Hrabia przyzywa często jako swoich przodków. Polska powinna sięgać tylko do swoich tradycji, tylko do swojego, polskiego ducha.

Wykład X

W wykładzie dziesiątym Mickiewicz przytacza w całości scenę spotkania Męża i Pankracego. Hrabia jest ostatnim obrońcą zniszczonego społeczeństwa, który stawia opór. Pankracy dziwi się, że spotyka jeszcze osobę, która zachowała wiarę w dawne tradycje i która się go nie boi. Chciałby go przeciągnąć na swoją stronę. Pankracy maluje przed swoim przeciwnikiem obraz szczęścia przyszłego świata. Mickiewicz porównuje dialog w dramacie do prawdziwych rozmów Księcia Czartoryskiego, Andrzeja Zamoyskiego i króla Stanisława Augusta, którzy niejednokrotnie rozprawiali o sprawach politycznych i społecznych z ambasadorami rosyjskimi, którzy byli pewnym rodzajem Pankracych. Autor „Nie-Boskiej Komedii” brał czynny udział w tych wydarzeniach i przeszłość odżywa w jego dramacie. Poeta stwierdza, że walka trwa od początku społeczeństw, a stronnictwa walczące zmieniają tylko kształt i hasła. Przywołuje poprzedników Cezara - Mariusza i Sullę, którego jego zdaniem, stara się naśladować Hrabia. Był to człowiek przywiązany do tradycji dawnego Rzymu, chciał przywrócić dawny porządek i w tym celu rozpoczął głośne w dziejach rzezie. Stłumiwszy opór, nie potrafił pokierować losami republiki. W końcu dowiódł swojej bezinteresowności oddając władzę w ręce senatu. Pankracy kojarzy się z postacią Mariusza, który czuje ułomność swoich idei i oddałby wszystko by zjednać sobie Hrabiego i uspokoić sumienie. Takie zestawienie dwóch idei, wcielonych w osoby wydaje się Mickiewiczowi oryginalnym i genialnym pomysłem. Twierdzi jednak, że prawdy nie ma żadnym z tych obozów dlatego też zwycięstwo nie może przynieść korzyści żadnej ze stron.

Wykład XI

W wykładzie jedenastym Mickiewicz omawia ostatnią część „Nie-Boskiej Komedii”, kiedy to czytelnik oczekuje ostatecznej walki. W zamku widać chłopów, którzy przysięgli dzielić los swych panów, Hrabiego okrzyknięto naczelnym wodzem. Każe on wszystkim przysiąc posłuszeństwo. Wybucha jednak nienawiść starego społeczeństwa - wielcy panowie okazują zazdrość wobec wyróżnienia szlachcica, boją się o życie, wyznają mu swoje obawy i nadzieje. Poseł przynosi warunki ze strony Pankracego. Hrabiemu udaje się poskromić bunt, zmusza wszystkich do obrony zamku lub honorowej śmierci. Po podjęciu walki niemal wszyscy giną, Hrabia jako ostatni, wedle poety, przedstawiciel dawnej Polski przyzywa syna ponieważ chce go zobaczyć po raz ostatni. Tu poeta wprowadza czytelników ponownie w świat nadprzyrodzony. Orcio, obdarzony darem drugiego wzroku, schodzi do lochów zamkowych, widzi tam cienie dawnych pokoleń dręczonych przed swoich przodków. Wśród strasznych obrazów poznaje swojego ojca i przepowiada mu nieszczęsną przyszłość. Hrabia jednak znajduje w sobie siłę by wrócić do okopów. Jego syn zostaje trafiony kulą, umiera także wierny sługa Hrabiego, który ostatecznie traci wiarę i przeklina upór swego pana. Hrabia odrzuca wreszcie szablę i skacze w przepaść. Niedługo potem na scenie pojawia się Pankracy, któremu naczelnik oddziału opisuje koniec Henryka. Pankracy czyta listę jeńców, skazuje wszystkich na śmierć. Bohater upaja się myślą, że obdarzy świat szczęściem. W tym momencie dostrzega na chmurach znak, który jest widoczny tylko jemu, a w chwili gdy go rozpoznaje - pada martwy. Ostatecznie zdaje sobie sprawę, że był tylko narzędziem zniszczenia. Mickiewicz stwierdza, że „zakończenie dramatu jest tak wspaniałe, nie znam nic równego”. Dodaje, że cały poemat to słowa rozpaczy geniusza, który widzi całą wielkość i trudność zagadnień społecznych, ale niestety nie potrafi znaleźć żadnego rozwiązania. Mickiewicz ponownie odnosi się do mesjanizmu polskiego. Mówi: „w dramat [autor] wprowadził lud izraelski, lud słowiański, to jest chłopów, szlachtę, duchowieństwo, ale zarazem ujął fałszywie cechy wszystkich tych typów narodowych. Dopuścił się, można powiedzieć, występku narodowego, zniesławiając charakter Izraelitów: przedstawia lud izraelski jako czyhający jeno na sposobną chwilę, by zniszczyć szlachtę i chłopów, by dokończyć zagłady chrześcijaństwa”. Mickiewicz twierdzi, że naród powinien być rządzony z życzliwością i miłością. Uważa, iż dramat pełny jest głębokich rysów świadczących o poetyckim zmyśle proroczym autora. Porównuje jego dzieło do pamiętników księdza Kordeckiego, który to opuszczony przez wszystkich, musi zmagać się z własnymi żołnierzami, ale mimo tego jest spokojny ponieważ czuje w duszy głos Boga, któremu służy i przewiduje szczęśliwą przyszłość ojczyzny. Różnica polega na tym, że poemat Kordeckiego jest epopeją i apoteozą wiary.

Adam Mickiewicz kończy swój wykład słowami, przytaczanego już wcześniej, amerykańskiego filozofa - Emersona, który twierdził iż obowiązkiem każdego człowieka jest: „otworzyć duszę ekstazie i boskiemu światłu łaski, a jego życie powszednie winno być podniesione przez wpływ świata duchowego”. Mickiewicz kończy wywód mówiąc: „Jakąż odpowiedzialność wziąłby na siebie ten, kto by do tego ludu - który zachował nienaruszoną wiarę, wielkie tradycje narodowe oraz tak czyste i tak doskonałe poczucie ogólnoludzkie - kto by do tego ludu przemawiał, wystrzegając się wspomnieć o Bogu, religii i miłości!”



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Prelekcje paryskie - Mickiewicz- wykład 12-15, Filologia
lit. romantyzmu, Prelekcje paryskie, Prelekcje paryskie - cykl wykładów Adama Mickiewicza na temat l
Mickiewicz Prelekcje paryskie, Polonistyka
Kultura - wykład - 11.10.2011 W, Notatki filologia angielska
Kultura - wykład - 8.11.2011 W, Notatki filologia angielska
wyklad 11
WYKŁAD 11 SPS 2 regulatory 0
wyklad 11 toksyczno niemetali
BUD OG wykład 11 3 Geosyntetyki
Psychometria 2009, Wykład 11, Inwentarz MMPI
BUD OG wykład 11 1 Tworzywa sztuczne
Wyklad 11 2010
Wyklad 2 11
F II wyklad 11 30 04 12
chem wykład 11

więcej podobnych podstron