Tragedii cz臋艣膰 druga
Akt pierwszy
Urocza okolica
Na kwiecistym trawniku le偶y Faust. Jest niespokojny i zm臋czony, pr贸buje zasn膮膰. W pobli偶u wida膰 zwiewne duchy. Ariel 艣piewa pie艣艅 przy d藕wi臋kach harf eolskich. Zach臋ca Elfy do ukojenia b贸lu w sercu cz艂owieka i oddalenia od niego wszelkich l臋k贸w i niepokoj贸w. Ch贸r przy艂膮cza si臋 do jego pie艣ni, nakazuj膮c cz艂owiekowi zapomnie膰 o przesz艂o艣ci i uwierzy膰 w nowy dzie艅. Wschodzi s艂o艅ce. Faust z zachwytem patrzy na otaczaj膮c膮 go przyrod臋, czuje, 偶e wst臋puj膮 w niego nowe si艂y.
Pa艂ac cesarski
W sali tronowej rada stanu oczekuje na nadej艣cie cesarza. Wchodzi czelad藕 cesarska, cesarz zasiada na tronie, a po jego prawej stronie staje astrolog. Cesarz wita si臋 z zebranymi i dopytuje o b艂azna. Junkier odpowiada, 偶e trefni艣 le偶y na schodach, lecz zbli偶a si臋 kto艣, kto chce zast膮pi膰 b艂azna. Przed w艂adc膮 staje Mefistofeles i kl臋ka przed tronem. Cesarz nakazuje mu zaj膮膰 miejsce b艂azna po jego lewicy. Decyzja ta wywo艂uje niezadowolenie ludzi, kt贸rzy obawiaj膮 si臋, 偶e zn贸w kto艣 b臋dzie z nich kpi艂. Cesarz wys艂uchuje swoich poddanych. Jako pierwszy przemawia kanclerz, kt贸ry wychwala sprawiedliwo艣膰 monarchy. W pa艅stwie panuje jednak bezprawie, winni unikaj膮 kary, a s臋dziowie s膮 przekupni. Nast臋pnie przemawia Naczelny W贸dz. M贸wi o buntuj膮cych si臋 偶o艂nierzach i licznych zbrodniach, wobec kt贸rych kr贸lowie nie podejmuj膮 偶adnych decyzji. Skarbnik opisuje bied臋 pa艅stwa, w kt贸rym ludzie troszcz膮 si臋 wy艂膮cznie o swoje interesy, zapominaj膮c nawet o bliskich s膮siadach. Skarb pa艅stwa jest pusty. Marsza艂ek 偶ali si臋, 偶e pomimo oszcz臋dno艣ci, zaczyna brakowa膰 r贸偶nych rzeczy, a wszystko dro偶eje z ka偶dym dniem. Maj膮tek pa艅stwa zosta艂 rozgrabiony przez wielkich pan贸w. Cesarz pyta Mefistofelesa - b艂azna, czy nie zna innych kl臋sk. Diabe艂 wyra偶a si臋 pochlebnie o rz膮dach w艂adcy. Radzi by brak pieni臋dzy w pa艅stwie pokry膰 wydobywaniem z艂ota z g贸rskich grot, dzi臋ki 鈥瀖ocy ducha oraz m臋偶a zdolnego naturze鈥. Kanclerz uznaje te s艂owa za blu藕niercze i zwodz膮ce biednych ludzi. Jest przekonany, 偶e problemom mog膮 zapobiec jedynie rycerze i 艣wi臋ci, kt贸rzy we wszystkich sprawach wspieraj膮 w艂adc臋. Cesarz jest znudzony nieustannym narzekaniem poddanych, chce, by kto艣 dostarczy艂 mu pieni臋dzy. Mefistofeles oznajmia mu, 偶e jest w stanie dostarczy膰 mu tyle z艂ota, ile b臋dzie chcia艂. Radzi, aby cesarz skorzysta艂 ze swego kr贸lewskiego prawa, kt贸re pozwala mu zabra膰 wszystko, co jest ukryte w ziemi poni偶ej g艂臋boko艣ci p艂uga. Doradcy cesarza podziwiaj膮 m膮dro艣膰 b艂azna, jedynie kanclerz jest przekonany, 偶e rady Mefistofelesa s膮 diabelskimi sid艂ami. Diabe艂 ka偶e, by zapytali astrologa o rad臋. Astrolog zaczyna m贸wi膰, a Mefistofeles podpowiada mu s艂owa. Astrolog przepowiada, 偶e wed艂ug planet ka偶d膮 pokus臋 i kaprys w艂adcy spe艂ni 鈥瀖膮偶, co wysokiej wiedzy posiad艂 stopnie, sam jeden zdolny zdzia艂a膰, czego nikt nie dopnie鈥. T艂um poddanych jest niezadowolony z przepowiedni. Mefistofeles o艣wiadcza, 偶e wie, gdzie le偶膮 z艂o偶a z艂ota, a ludzie zaczynaj膮 wierzy膰 w jego s艂owa. Cesarz rozkazuje mu wskaza膰 skarby, a je艣li zosta艂 ok艂amany wyda wyrok na b艂azna. Diabe艂 odpowiada, 偶e cesarz powinien sam wykopa膰 skarby, a to uczyni go wielkim w oczach ludu. W艂adca chce natychmiast wyruszy膰 na poszukiwania, lecz astrolog powstrzymuje go, radz膮c, by nieco pohamowa艂 swoje zap臋dy i zanim zacznie czyni膰 dobro, musi sam sta膰 si臋 dobrym. Cesarz nakazuje bawi膰 si臋 weso艂o poddanym, rozlega si臋 d藕wi臋k tr膮b i monarcha opuszcza sal臋.
D艂uga sala z bocznymi komnatami przyozdobiona i przystrojona na maskarad臋
Rozpoczyna si臋 bal karnawa艂owy. Herold zapowiada czas 艣wi臋ta i rado艣ci. Kpi z cesarza, kt贸ry wraz z koron膮 cesarsk膮, wyproszon膮 u papie偶a, przywi贸z艂 czapk臋 b艂azna. Patrzy na uczestnik贸w balu, kt贸rzy zaczynaj膮 ta艅czy膰 i 艂膮czy膰 si臋 w pary. Odzywa si臋 ch贸r ogrodniczek, kt贸re przy d藕wi臋kach mandolin, zachwalaj膮 swoj膮 prac臋. Herold podziwia kosze sztucznych kwiat贸w, dzi臋ki kt贸rym komnaty pa艂acowe zamieni艂y si臋 w ogr贸d. Ogrodniczki splataj膮 z kwiat贸w wie艅ce. S艂ycha膰 艣piew ogrodnika przy akompaniamencie teorban贸w, kt贸ry zachwala wyhodowane przez siebie owoce. Matka zach臋ca c贸rk臋, kt贸ra do tej pory nie wysz艂a za m膮偶, do zwr贸cenia na siebie uwagi zalotnik贸w. Pomi臋dzy pi臋kne dziewcz臋ta wchodz膮 rybacy i ptasznicy z sieciami, w臋dkami oraz innymi narz臋dziami. W t艂um biesiadnik贸w wkraczaj膮 drwale, szczyc膮c si臋 swoj膮 si艂膮. Pulcinella kpi z ich pracy, twierdz膮c, 偶e tylko m膮drzy gardz膮 prac膮. 呕ycie pr贸偶niak贸w jest beztroskie i radosne, nie przejmuj膮 si臋 s艂owami krytyki. Pijak zach臋ca zebranych do picia alkohol贸w. Herold zapowiada wyst臋py r贸偶nych poet贸w, kt贸rzy zaczynaj膮 m贸wi膰 jednocze艣nie, nie dopuszczaj膮c do wyst膮pienia innych. Jedynie satyrykowi udaje si臋 wypowiedzie膰 g艂o艣no kilka s艂贸w, prosz膮c, by pozwolono 艣piewa膰 poecie, kt贸rego nikt nie chce s艂ucha膰. Herold wywo艂uje greck膮 mitologi臋. Na scenie pojawiaj膮 si臋 Gracje, Parki i Furie. Gracje nawo艂uj膮 zebranych do tego, by przyj臋cie by艂o pe艂ne wdzi臋ku. Parki zaczynaj膮 prz膮艣膰 nic ludzkiego 偶ycia, natomiast Furie 艣piewaj膮 o nieporozumieniach mi臋dzy kochankami i ich niepokojach. Herold nakazuje im zej艣膰 ze sceny, aby ust膮pi艂y miejsca Trwodze, Nadziei, Roztropno艣ci. Pojawia si臋 r贸wnie偶 Zoilo-Tersytes, lecz Herold uderza go lask膮, kt贸ra zmienia zjaw臋 w 偶mij臋 i nietoperza. Nagle dostrzega czterokonny, wspania艂y w贸z, kt贸ry p臋dzi przez t艂um biesiadnik贸w, nie zak艂贸caj膮c jednak ich spokoju. Widok ten przera偶a m臋偶czyzn臋. Ch艂opiec-wo藕nica zatrzymuje w贸z przed Heroldem, m贸wi膮c, 偶e postacie na wozie s膮 alegoriami i powinien je rozpozna膰. Herold odpowiada, 偶e mo偶e ich opisa膰. W wo藕nicy widzi m艂odzie艅ca, kt贸ry w przysz艂o艣ci zostanie zalotnikiem i uwodzicielem. Nast臋pnie Herold opisuje m臋偶czyzn臋, siedz膮cego na tronie wozu. Postrzega go jako w艂adc臋 dobrego i wspania艂ego, dla kt贸rego wa偶niejsze jest sprawianie rado艣ci ni偶 bogactwa i szcz臋艣cie. Ch艂opiec-wo藕nica odpowiada, 偶e jest to Plutus, b贸g bogactwa, kt贸rego przyj艣cia oczekuje cesarz. On sam jest poezj膮, rozrzutno艣ci膮 鈥 poet膮, wodz膮cym rej na. Aby udowodni膰 swoj膮 moc za pomoc膮 prztykni臋cia palc贸w rozrzuca per艂y, z艂oto i klejnoty. Herold obserwuje t艂um, rzucaj膮cy si臋 na klejnoty, kt贸re nie daj膮 si臋 jednak pochwyci膰 鈥 w r臋kach ludzi p臋kaj膮 sznury pere艂. Ch艂opiec-wo藕nica stwierdza, 偶e Herold potrafi zapowiada膰 aktor贸w, lecz nie posiad艂 zdolno艣ci przenikania ludzi. Zwraca si臋 do Plutusa z pytaniami, czy dobrze mu s艂u偶y. Do tej pory doskonale powozi艂 ko艅mi, walczy艂 o zwyci臋stwo swego pana, stacza艂 dla niego zwyci臋skie boje i spl贸t艂 wieniec laurowy, kt贸ry zdobi skro艅 w艂adcy. Plutus chwali jego s艂u偶b臋, kt贸r膮 ceni bardzo wysoko. Kobiety dostrzegaj膮 siedz膮cego na wozie wychudzonego b艂azna. B艂azen przep臋dza je, m贸wi膮c, 偶e nazywa si臋 Sk膮pstwo i opowiada, 偶e wszystkie kobiety nie chc膮 ju偶 oszcz臋dza膰, maj膮 wi臋cej pragnie艅 ni偶 pieni臋dzy. Kobiety pr贸buj膮 dosi臋gn膮膰 straszyd艂a, lecz Herold uspokaja je. Pojawiaj膮 si臋 smoki, przed kt贸rymi uciekaj膮 sp艂oszeni ludzie. Plutus zsiada z wozu i na dany przez niego znak smoki znosz膮 z pojazdu skrzyni臋, wype艂nion膮 z艂otem i sk膮pstwem. Rozkazuje ch艂opcu odej艣膰, poniewa偶 wype艂ni艂 on ju偶 swoje zadanie. Ma teraz tworzy膰 sw贸j w艂asny 艣wiat w samotno艣ci, z dala od t艂umu, kt贸ry napiera na w贸z. Ch艂opiec dzi臋kuje mu za szcz臋艣cie, kt贸re otrzyma艂 od niego w darze i odchodzi, obiecuj膮c, 偶e wr贸ci na ka偶de 偶膮danie kr贸la. Plutus pokazuje skrzyni臋, w kt贸rej warzy z艂oto poch艂aniaj膮ce kosztowne brosze, kolce i koron臋. T艂um pr贸buje odebra膰 skrzyni臋, cho膰 Herold m贸wi, 偶e jest to jedynie 偶art, a klejnoty s膮 fa艂szywe. Plutus chwyta lask臋 Helorda i przep臋dza t艂um. Wok贸艂 skrzyni, siebie, Herolda i Sk膮pstwa rysuje magiczny kr膮g, kt贸ry ma przywr贸ci膰 porz膮dek. Sk膮pstwo zaczyna formowa膰 w d艂oniach z艂oto niczym glin臋, pragn膮c uwie艣膰 wszystkie kobiety. Herold chce go wygna膰, lecz Plutus powstrzymuje go.
Z 艂膮k zbli偶aj膮 si臋 fauny i satyry, kt贸re sk艂adaj膮 pok艂ony przed swoim Panem i wchodz膮 w kr膮g. Pierwsze zbli偶aj膮 si臋 fauny, przekonane, 偶e z 艂atwo艣ci膮 potrafi膮 pozyska膰 wzgl臋dy ka偶dej niewiasty. Za nimi kroczy Satyr, kpi膮cy ze wszystkich. Dalej biegnie gromadka gnom贸w, kt贸re wyszukuj膮 z艂贸偶 z艂ota i nazywaj膮 si臋 przyjaci贸艂mi ludzko艣ci. Nast臋pnie nadchodz膮 olbrzymy, nios膮ce pnie sosen w prawej d艂oni 鈥 stra偶, jakiej nie ma sam papie偶. Wok贸艂 Pana zaczynaj膮 ta艅czy膰 Nimfy, wychwalaj膮c jego dobro膰 i mi艂o艣膰, jak膮 darz膮 go wszystkie zwierz臋ta i ro艣liny. Deputacja Gnom贸w zwraca si臋 do wielkiego Pana, wskazuj膮c mu skarb w skrzyni Plautusa, kt贸ry od tej pory sprawi, 偶e w jego r臋kach znajdzie si臋 bogactwo ca艂ego 艣wiata. Plautus ka偶e Heroldowi, aby opisa艂 to, co za chwil臋 ujrzy, w swoim protokole, poniewa偶 wszyscy b臋d膮 zaprzecza膰 tym zdarzeniom. Herold ujmuje lask臋, kt贸r膮 trzyma w d艂oni Plautus i widzi, jak wielki Pan zostaje podprowadzony przez kar艂y do 藕r贸d艂a ognia. Wielki Pan z u艣miechem zadowolenia pochyla si臋 nad do艂em i broda wpada mu do ognia. Zaczynaj膮 p艂on膮膰 jego szaty, a t艂um masek stara si臋 ugasi膰 偶ar, lecz wszystkie gin膮 w p艂omieniach. T艂um zaczyna krzycze膰, 偶e to cesarz doznaje tych m膮k. Zaczyna p艂on膮膰 dekoracja sali. Plautus stwierdza, 偶e nadesz艂a chwila, w kt贸rej nale偶y udzieli膰 pomocy i dzi臋ki magicznym zakl臋ciom przywo艂uje burz臋.
Ogr贸d zamkowy
Przed Cesarzem, otoczonym dworzanami, kl臋cz膮 Faust i Mefistofeles, obaj skromnie odziani. Faust pyta w艂adc臋, czy przebacza mu kuglarskie sztuczki na balu. Cesarz jest zadowolony z przedstawienia, kt贸re wydawa艂o mu si臋 tak realne, i偶 uwierzy艂, 偶e Faust jest Plutonem, a on 鈥 ksi臋ciem duch贸w ognia. Mefistofeles twierdzi pochlebnie, 偶e ka偶dy 偶ywio艂 uznaje majestat cesarza i jest mu pos艂usznym. Na balu przekona艂 si臋, 偶e ogie艅 jest mu pos艂usznym, teraz mo偶e sprawdzi膰, czy ma podobn膮 w艂adz臋 nad morzami i ziemi膮. Cesarz dopytuje diab艂a, sk膮d przyby艂 i obiecuje mu wszelkie 艂aski. Nadchodzi Marsza艂ek, przynosz膮c dobre wie艣ci 鈥 wszystkie d艂ugi pa艅stwa zosta艂y sp艂acone. Po chwili zjawia si臋 Naczelny W贸dz z wiadomo艣ci膮, 偶e 偶o艂nierze otrzymali 偶o艂d i armia podpisa艂a now膮 ugod臋 z cesarzem. Za nim wchodzi Kanclerz, nios膮c dokument, podpisany przez cesarza, kt贸ry wart jest tysi膮c koron i ma pokrycie w dobrach zakopanych na ziemiach w艂adcy. Cesarz jest zaskoczony. Uwa偶a, 偶e kto艣 sfa艂szowa艂 jego podpis. Skarbnik przypomina mu, 偶e ubieg艂ej nocy, kiedy by艂 przebrany za Wielkiego Pana, Kanclerz wr臋czy艂 mu do podpisania akt, kt贸ry mia艂 zadowoli膰 wszystkich poddanych. Dzi臋ki temu monarcha zyska艂 mi艂o艣膰 ca艂ego narodu. S艂owa te nieco uspokajaj膮 Cesarza. Marsza艂ek wyja艣nia, 偶e papiery szybko obieg艂y ca艂y 艣wiat i za nie ka偶dy bank udziela po偶yczek. Szcz臋艣liwy lud wznosi wiwaty na cze艣膰 w艂adcy i ucztuje. Mefistofeles chwali czyn w艂adcy, wyja艣niaj膮c, 偶e czek jest por臋czniejszy ni偶 ci臋偶ka sakwa, a Faust potwierdza jego s艂owa. Cesarz wyra偶a sw膮 wdzi臋czno艣膰 dla przybysz贸w i czyni z nich kustoszy skarb贸w, gdy偶 wiedz膮, gdzie s膮 ukryte w ziemi skarby. Skarbnik odchodzi z Faustem. Cesarz rozdaje r贸偶ne dary swoim dworzanom. Pa藕 oznajmia, 偶e od tej pory zamierza 偶y膰 weso艂o w艣r贸d biesiad i ta艅c贸w. Inny dworzanin pragnie obdarowa膰 klejnotami sw膮 kochank臋. Szambelan postanawia od dzi艣 pi膰 jedynie najdro偶sze wina. Chor膮偶y chce wykupi膰 zad艂u偶ony zamek. Cesarz stwierdza, 偶e jego dworzanie nie zmienili si臋 wcale. Nadchodzi b艂azen i pyta, czy r贸wnie偶 zostanie obdarowany przez w艂adc臋. Nie wie jednak, jaki zrobi u偶ytek z papierowych pieni臋dzy. Cesarz daje mu pieni膮dze i odchodzi. B艂azen z trudem wierzy, 偶e w艂a艣nie otrzyma艂 pi臋膰 tysi臋cy koron. Dopytuje si臋 diab艂a, czy mo偶e za nie kupi膰 dom, byd艂o i pola. Mefistofeles potwierdza to. Zadowolony b艂azen stwierdza, 偶e za艣nie jako dziedzic pi臋knych w艂o艣ci i oddala si臋. Mefistofeles stwierdza, 偶e nikt ju偶 nie powinien w膮tpi膰 w m膮dro艣膰 b艂azna.
Ciemna galeria
Mefistofeles pyta Fausta, dlaczego prowadzi go do ciemnej galerii, uciekaj膮c przed dworskim nat艂okiem. Faust zarzuca mu, 偶e diabe艂 robi wszystko, byle nie dotrzyma膰 danego mu s艂owa. Czuje si臋 zm臋czony, poniewa偶 wszyscy prosz膮 go o co艣. Cesarz pragnie ujrze膰 Parysa i Helen臋, nale偶y wi臋c wype艂ni膰 jego wol臋. Chce by Mefistofeles zrealizowa艂 marzenie kr贸la. Diabe艂 jest niezadowolony. Twierdzi, 偶e zbyt wiele obiecali monarsze, gdy偶 pewne rzeczy pozostaj膮 poza jego diabelsk膮 moc膮. Faust nie s艂ucha j臋k贸w Mefistofelesa, przekonany, 偶e diabe艂 z 艂atwo艣ci膮 wskrzesi Helen臋. Okazuje si臋, 偶e Mefistofeles nie posiada w艂adzy nad 艣wiatem staro偶ytnym, kt贸rym rz膮dz膮 Matki 鈥 boginie tak straszne i obce 艣miertelnym, 偶e nawet mieszka艅cy piekie艂 dr偶膮 na d藕wi臋k ich imienia. Radzi, aby Faust sam wybra艂 si臋 do miejsca, w kt贸rym przebywaj膮 boginie, poniewa偶 jest to jedyny spos贸b na to, aby cesarz ujrza艂 Helen臋. Wiedzie tam droga prowadz膮ca przez bezkresn膮 pustk臋, w kt贸rej nie s艂ycha膰 w艂asnych krok贸w ani nie ma gdzie spocz膮膰. Wr臋cza Faustowi ma艂y kluczyk, kt贸ry w d艂oni uczonego zaczyna rosn膮膰, l艣ni i 艣wieci si臋. Kluczyk ma wskaza膰 mu drog臋 do Matek. Faust czuje moc i natchnienie, kt贸re pcha go ku wielkim dzie艂om. Mefistofeles wyja艣nia, 偶e kiedy odnajdzie 偶arz膮cy tr贸jn贸g to w jego blasku ujrzy boginie, kt贸re nie zobacz膮 go, poniewa偶 widz膮 jedynie cienie. Wtedy musi podej艣膰 i dotkn膮膰 kluczem tr贸jn贸g. B臋dzie m贸g艂 w贸wczas wr贸ci膰 na ziemi臋, a tr贸jn贸g ruszy za nim. Je艣li zdo艂a wyci膮gn膮膰 go na brzeg, b臋dzie m贸g艂 wywo艂a膰 z mrok贸w Helen臋 i Parysa. Faust, zgodnie z poleceniem diab艂a, zaczyna st膮pa膰 w miejscu i nagle zapada si臋. Mefistofeles zastanawia si臋, czy uczony zdo艂a powr贸ci膰 na ziemi臋.
Jasno o艣wietlone sale
Cesarz i ksi膮偶臋ta czekaj膮 na przedstawienie. Szambelan ka偶e dworzanom pospieszy膰 si臋, gdy偶 w艂adca jest niecierpliwy. Mefistofeles wyja艣nia, 偶e Faust jest w drugiej komnacie i pracuje nad przywo艂aniem Heleny. Marsza艂ek rozkazuje jak najszybciej wype艂ni膰 wol臋 w艂adcy. Blondynka zwraca si臋 do diab艂a z pro艣b膮, by znalaz艂 lekarstwo na jej cer臋, kt贸ra latem pokrywa si臋 piegami. Mefistofeles radzi jej zagotowa膰 偶abi skrzek z j臋zykami ropuch i smarowa膰 si臋 otrzyman膮 mazi膮. Brunetka b艂aga, by pom贸g艂 jej wyleczy膰 odmro偶on膮 nog臋, kt贸ra przeszkadza jej w ta艅cach. Diabe艂 kopie j膮 w chor膮 nog臋 i przekonuje kobiet臋, 偶e dzi臋ki temu wyleczy艂 j膮. Zbli偶a si臋 jaka艣 dama ze skarg膮, 偶e jej ukochany nie zwraca na ni膮 uwagi, rozmawiaj膮c z inn膮. Mefistofeles m贸wi, aby narysowa艂a na m臋偶czy藕nie w臋glem kresk臋, a wtedy odwzajemni jej uczucia. Pa藕 偶ali si臋, 偶e jest zakochany, lecz nikt tego nie dostrzega. Diabe艂 nie wie ju偶, czyich skarg ma s艂ucha膰, doradza paziowi, by uwodzi艂 dojrza艂e kobiety. Napieraj膮cy t艂um sprawia, 偶e Mefistofeles marzy o powrocie Fausta. W mi臋dzyczasie w sali rycerskiej gromadzi si臋 dw贸r.
Sala rycerska
Do sali wchodzi cesarz. Herold zapowiada przyj艣cie duch贸w, rozlega si臋 d藕wi臋k tr膮b. Astrolog wst臋puje na proscenium. Mefistofeles, ukryty w budce suflera, podpowiada mu, co ma m贸wi膰. Pojawia si臋 gmach starej 艣wi膮tyni, kt贸r膮 krytykuje architekt, twierdz膮c, 偶e budowla w niczym nie przypomina antycznych. Z przeciwnej strony na proscenium wchodzi Faust. Ubrany jest w kap艂a艅skie szaty, za nim kroczy tr贸jn贸g. Faust zaczyna pali膰 kadzid艂o, by w dymie pojawili si臋 Helena i Parys. Faust przyzywa Matki, prosz膮c je o pomoc, dotyka magicznym kluczem czary, spowija go mg艂a. Powoli opary opadaj膮 i wy艂ania si臋 z nich pi臋kny m艂odzieniec. Na prz贸d sceny wychodzi Parys. Siedz膮ce damy zachwycaj膮 si臋 jego urod膮, m臋偶czy藕ni krytykuj膮 jego pochodzenie i prostactwo. Kobiety czuj膮 dziwn膮, odurzaj膮c膮 wo艅. Ukazuje si臋 Helena. Mefistofeles stwierdza, 偶e nie wzbudza ona w nim podziwu. Faust nie wierzy, 偶e Helena stoi na scenie. Jest oczarowany urod膮 kobiety, pragnie by膰 zawsze przy niej. U艣wiadamia sobie, 偶e posta膰 z lustra, kt贸ra niegdy艣 oczarowa艂a go w chacie czarownicy, by艂a jedynie md艂ym odbiciem Heleny. Damy krytykuj膮 zachowanie zjawy, m臋偶czy藕ni s膮 zachwyceni jej pi臋knem. Tymczasem Helena pochyla si臋 nad 艣pi膮cym Parysem i ca艂uje go. Po chwili odchodzi, a m艂odzieniec budzi si臋. Parys porywa dziewczyn臋 i ucieka z ni膮, Faust pr贸buje go zatrzyma膰. Uczony s膮dzi, 偶e ma w艂adz臋, poniewa偶 posiada magiczny klucz. Pragnie ocali膰 Helen臋, by zachowa膰 j膮 dla siebie. Rusza z kluczem na Parysa i uderza go. Zjawy znikaj膮, s艂ycha膰 eksplozj臋, Faust le偶y na pod艂odze. Mefistofeles wynosi m臋偶czyzn臋, zapadaj膮 ciemno艣ci.
Akt drugi
Wysoko sklepiony, w膮ski, gotycki pok贸j
W dawnej pracowni Fausta pojawia si臋 Mefistofeles. Na staro艣wieckim 艂贸偶ku le偶y nieprzytomny uczony. Diabe艂 jest zaskoczony, 偶e nic nie zmieni艂o si臋 w pomieszczeniu. Dostrzega pi贸rko, kt贸rym Faust podpisa艂 pakt i kropl臋 krwi. Na haku wisi stare futro, diabe艂 potrz膮sa nim i w powietrze wznosz膮 si臋 mole, 膰my i inne owady. Ch贸r owad贸w wita Mefistofelesa, kt贸ry zarzuca futro na siebie i zmienia si臋 w pryncypa艂a. Poci膮ga za dzwonek i po chwili otwieraj膮 si臋 drzwi. Korytarzem idzie Famulus, obudzony d藕wi臋kiem, od kt贸rego zadr偶a艂y mury i p臋k艂a posadzka. Zaskoczony widzi, 偶e drzwi do pracowni Fausta s膮 otwarte i stoi w nich jaki艣 olbrzym. Mefistofeles pyta go o doktora Wagnera, kt贸rego s艂awa przy膰mi艂a dokonania Fausta. Famulus odpowiada, 偶e mistrz Wagner nie mo偶e pogodzi膰 si臋 ze znikni臋ciem Fausta i wci膮偶 wierzy w jego powr贸t. Diabe艂 ka偶e zaprowadzi膰 si臋 do Wagnera, lecz Famulus wyja艣nia, 偶e doktor zakaza艂 przeszkadza膰 mu w do艣wiadczeniu, kt贸re przeprowadza od kilku miesi臋cy, po czym odchodzi. Korytarzem nadbiega Bakkalaureus. Widzi otwarte drzwi pracowni i przypomina sobie dzie艅, kiedy przed laty rozmawia艂 z doktorem Faustem i zaufa艂 jego radom, kt贸re p贸藕niej okaza艂y si臋 fa艂szywe i zwodnicze. W siedz膮cym Mefistofelesie rozpoznaje Fausta, staje przed nim jako zupe艂nie inny cz艂owiek, stwierdzaj膮c, 偶e doktor wcale si臋 nie zmieni艂. Diabe艂 wita go. Bakkalaureus zarzuca m臋偶czy藕nie, 偶e przed laty zadrwi艂 z niego. Mefistofeles odpowiada, 偶e dzi臋ki studiom mo偶e ju偶 naucza膰 innych i zdoby艂 odpowiednie do艣wiadczenie. Przyznaje, 偶e w贸wczas pope艂ni艂 b艂膮d. Ucze艅 odpowiada, 偶e uda艂o mu si臋 stworzy膰 艣wiat i jest szcz臋艣liwy kiedy pod膮偶a drog膮, kt贸r膮 wskazuje mu duch. Odchodzi.
Laboratorium
Przy ognisku siedzi Wagner. S艂yszy, 偶e kto艣 skrada si臋 do drzwi i po chwili do pracowni wchodzi Mefistofeles. Wagner wita go z trwog膮, prosz膮c, by nic nie m贸wi艂, poniewa偶 w艂a艣nie zamierza dokona膰 wielkiego dzie艂a. Zaciekawiony diabe艂 pyta go, co robi. Doktor odpowiada, 偶e w艂a艣nie tworzy cz艂owieka. Wyja艣nia, 偶e uda艂o mu si臋 zmiesza膰 r贸偶ne soki i w ten spos贸b skomponowa艂 cz艂owieczy mi膮偶sz, kt贸ry w艂a艣nie gotuje. Obserwuje kocio艂, z kt贸rego wydobywa si臋 艣wiat艂o艣膰. W fiolce pojawia si臋 Homunkulus, kt贸ry nazywa Wagnera ojczulkiem i prosi, by przytuli艂 go do serca. Potem zauwa偶a Mefistofelesa i dzi臋kuje mu, 偶e zjawi艂 si臋 we w艂a艣ciwej chwili. Wagner pragnie zapyta膰 wytworzony przez siebie tw贸r, czy prawd膮 jest, 偶e dusza i cia艂o pasuj膮 do siebie, lecz diabe艂 powstrzymuje go. Wskazuje Homunkulusowi boczne drzwi, rozkazuj膮c, aby tam pokaza艂 sw贸j dar. Drzwi otwieraj膮 si臋 i wida膰 Fausta le偶膮cego na 艂o偶u. Fiolka wymyka si臋 z r膮k Wagnera i unosi si臋 nad 艣pi膮cym uczonym, o艣wietlaj膮c go. Homunkulus dostrzega pi臋kny kraj i kilka niewiast m艂odych, w艣r贸d kt贸rych jedna wyr贸偶nia si臋 urod膮. Dziewczyna zanurza si臋 w wodzie i nagle pojawia si臋 przy niej 艂ab臋dzi ksi膮偶臋. Zdziwiony Mefistofeles twierdzi, 偶e on niczego nie widzi. Homunkulus odpowiada, 偶e diabe艂 pochodzi z p贸艂nocy i dobrze czuje si臋 jedynie w ciemno艣ciach. Ostrzega diab艂a, 偶e obudzenie Fausta ze snu mo偶e zako艅czy膰 si臋 jego 艣mierci膮, poniewa偶 nie m贸g艂by znie艣膰 innego widoku ni偶 ten, kt贸ry mu si臋 przy艣ni艂. Radzi zabra膰 doktora w podr贸偶 na po艂udniowy wsch贸d, by tam mogli uczestniczy膰 w Nocy Walpurgi. Spotkaj膮 tam tesalskie wied藕my, kt贸rych Mefistofeles szuka艂 przez ca艂e stulecie. Ka偶e zarzuci膰 na Fausta p艂aszcz, kt贸ry ju偶 raz przeni贸s艂 w inny 艣wiat, a sam b臋dzie im 艣wieci艂. Odzywa si臋 Wagner, pytaj膮c, co ma robi膰. Homunkulus m贸wi, 偶e doktor ma zosta膰 w domu i czyta膰 stare pergaminy, by dalej miesza膰 ze sob膮 sk艂adniki 偶ycia. Wagner ze smutkiem 偶egna si臋 ze swoim tworem, przekonany, 偶e ju偶 nigdy go nie ujrzy.
Klasyczna noc Walpurgi
Na Farsalskich Polach pojawia si臋 Erichto, kt贸ra 偶ali si臋, 偶e poeci przedstawiaj膮 j膮 jako z艂膮 i wstr臋tn膮. Podobnie jak przed laty przepowiada kl臋sk臋 Troi. Dostrzega na niebie dziwny meteor, w kt贸rym wyczuwa 偶ycie. Nie mog膮c zbli偶a膰 si臋 do 偶ywych istot, odchodzi. W powietrzu ukazuj膮 si臋 Faust, Mefistofeles i Homunkulus. Tw贸r cz艂owieczy dostrzega uciekaj膮c膮 wied藕m臋, lecz radzi diab艂u, by nie zwraca艂 na ni膮 uwagi. Ka偶e, by postawi艂 Fausta na ziemi, a wtedy m臋偶czyzna szybko odzyska 偶ycie, kt贸re bierze z ba艣ni. Faust budzi si臋 i pyta o Helen臋. Mefistofeles odchodzi do ognisk, przy kt贸rych siedz膮 czarownice, Homunkulus odp艂ywa ku nowym dziwom. Faust zostaje sam, rozmy艣laj膮c o Helenie. Czuje przyp艂yw energii, gdy偶 znalaz艂 si臋 na ziemi, po kt贸rej kiedy艣 st膮pa艂a upragniona przez niego kobieta. Nad g贸rnym Penejosem
Mefistofeles przemyka mi臋dzy ogniskami, obserwuj膮c Sfinksy i Gryfy. Obawia si臋 antycznych postaci, nad kt贸rymi nie ma w艂adzy. Odzywa si臋 do niego Gryf, kt贸ry s艂yszy, jak diabe艂 nazywa ich 鈥瀞tarymi grzybami鈥 i okazuje swoje niezadowolenie. Olbrzymie mr贸wki 偶al膮 si臋, 偶e r贸d Arimasp贸w odebra艂 im wszystkie z艂oto, kt贸re zebra艂y w jaskiniach. Aripasmy prosz膮, by w t臋 noc szale艅stw oszcz臋dzi膰 im zezna艅. Mefistofeles siada mi臋dzy Sfinksami, czuj膮c si臋 lepiej w ich towarzystwie. Gryfy chc膮 przep臋dzi膰 diab艂a, lecz ten odpowiada, 偶e jego pazury s膮 r贸wnie silne jak ich szpony. Sfinks pozwala mu zosta膰 w ich kr臋gu. W g贸rze s艂ycha膰 艣piew syren. Mefistofeles nie ulega jednak ich pie艣ni. Zbli偶a si臋 Faust, zachwycony tym, co widzi. Z rado艣ci膮 wita si臋 ze stworami i pyta Sfinksy, czy nie widzia艂y Heleny. One nie pami臋taj膮 jednak czas贸w, kiedy kobieta 偶y艂a i radz膮, aby porozmawia艂 o tym z Chironem, kt贸ry r贸wnie偶 pojawia si臋 na nocy duch贸w. Faust odchodzi, a zasmucony Mefistofeles dopytuje Sfinksa o skrzydlate stwory, z wrzaskiem unosz膮ce si臋 w powietrzu. Stw贸r wyja艣nia, 偶e to stymfalidy, kt贸rych nie mo偶e dosi臋gn膮膰 偶adna strza艂a. Za nimi pojawiaj膮 si臋 hydry. Sfinks ka偶e odej艣膰 diab艂u, zapewniaj膮c go, 偶e zawsze mo偶e je odnale藕膰, poniewa偶 od tysi膮ca lat czuwaj膮 u st贸p piramid, patrz膮c na r贸偶ne nieszcz臋艣cia i nic nie potrafi zniszczy膰 ich granitowych twarzy.
Nad dolnym Penejosem
W otoczeniu nimf i strumieni p艂ynie Penejos. Faust zbli偶a si臋 do niego, s艂ysz膮c w艣r贸d drzew d藕wi臋ki, kt贸re przypominaj膮 mu ludzk膮 skarg臋. Nimfy zach臋caj膮 go do odpoczynku. Faust nie wie, czy 艣ni, czy ogarniaj膮 go jakie艣 wspomnienia. Przypomina sobie, 偶e ju偶 raz by艂 tak szcz臋艣liwy. Przypomina sobie sen, w kt贸rym widzia艂 pi臋kn膮 kobiet臋 i 艂ab臋dzia. Nimfy s艂ysz膮 t臋tent kopyt ko艅skich, a Faust dostrzega pot臋偶nego je藕d藕ca, kt贸ry jedzie na 艣nie偶nobia艂ym koniu. Domy艣la si臋, 偶e ma przed sob膮 Chirona i zatrzymuje go. Je藕dziec nie mo偶e si臋 jednak偶e zatrzyma膰, wi臋c doktor wskakuje na rumaka. Faust zachwala zdolno艣ci Chirona, kt贸ry odpowiada, 偶e teraz swoj膮 sztuk臋 pozostawia babkom i klechom. Faust wypytuje go oto, kt贸ra z bohaterskich postaci, jakie bo偶ek spotka艂, wydaje mu si臋 najwi臋ksz膮. Chiron opowiada mu o Jazonie, Orfeuszu, Linceuszu. Faust podst臋pnie dopytuje go o najpi臋kniejsz膮 kobiet臋. Chiron m贸wi, 偶e najpi臋kniejsz膮 by艂a Helena, kt贸ra r贸wnie偶 jecha艂a na grzbiecie jego konia. Uczony wyznaje, 偶e zakocha艂 si臋 w kobiecie i pragnie dowiedzie膰 si臋, gdzie mo偶e j膮 znale藕膰. B贸g wyja艣nia, 偶e pom贸g艂 dziewczynie, kiedy ucieka艂a przed porywaczami. Faust jest przekonany, 偶e pot臋g膮 swej t臋sknoty zdo艂a przywr贸ci膰 do 偶ycia ukochan膮, poniewa偶 nie potrafi ju偶 bez niej istnie膰. Chiron chce zawie藕膰 go do c贸rki Eskulapa, Manto, kt贸ra mog艂aby wyleczy膰 m臋偶czyzn臋 z nieszcz臋艣liwej mi艂o艣ci, lecz doktor nie zgadza si臋 na to. Zatrzymuj膮 si臋 w miejscu, gdzie 鈥濭recja zmaga艂a si臋 z pot臋g膮 Romy鈥, w pobli偶u chaty Manto. Chiron budzi wieszczk臋 i przedstawia jej Fausta. M臋偶czy藕nie radzi, by nie traci艂 nadziei. Odje偶d偶a, a Manto prowadzi Fausta do podziemia, kt贸rym b臋dzie m贸g艂 doj艣膰 do Persefony.
Nad g贸rnym Penejosem
Nast臋puje trz臋sienie ziemi. Syreny przep臋dzaj膮 go艣ci, by wynie艣li si臋 nad jezioro, bowiem miejsce, w kt贸rym obecnie przebywaj膮 tchnie groz膮. Z g艂臋bi ziemi odzywa si臋 Seismos, kt贸ry pr贸buje przebi膰 si臋 na powierzchni臋. Sfinksy nie cofaj膮 si臋 przed niebezpiecze艅stwem. Podnosi si臋 ziemia i wy艂ania si臋 Seismos. B贸g jest przekonany, 偶e mia艂 wp艂yw na pi臋kno 艣wiata, kt贸ry stworzy艂 dzi臋ki wypchni臋ciu g贸r na powierzchni臋. Sfinksy odnosz膮 si臋 ironicznie do dzie艂a Seismosa, uwa偶aj膮c, 偶e nic nie ruszy ich z miejsca. Gryfy zach臋caj膮 mr贸wki do zbierania z艂ota, kt贸re mieni si臋 w szczelinach. Do przerabiania z艂ota przyst臋puj膮 Pigmejczycy i Daktyle. 呕urawie Ibikusa wzywaj膮 do wojny ze Skrzatem i wznosz膮 si臋 w powietrze. Mefistofeles stoi na r贸wninie. Jest niezadowolony z faktu, 偶e nie mo偶e okie艂zna膰 obcych duch贸w. Lamie ci膮gn膮 diab艂a za sob膮, kpi膮c z jego ko艣lawej nogi. Mefistofeles przystaje, przeklinaj膮c zjawy, kt贸re zaczynaj膮 kr膮偶y膰 wok贸艂 niego. Zbli偶a si臋 ku nim Empuza, prosz膮c, by przyj臋艂y j膮 do swego kr臋gu, lecz Lamie przep臋dzaj膮 j膮. Empuza, lamia z jednym o艣lim kopytem, wita si臋 z diab艂em, kt贸ry jest zaskoczony, 偶e nawet w miejscu, w kt贸rym spodziewa艂 si臋 wy艂膮cznie obcych, spotyka swych kuzyn贸w. Mefistofeles obejmuje naj艂adniejsz膮 z Lamii, przekonuj膮c si臋, 偶e trzyma w obj臋ciach such膮 miot艂臋. Chwyta drug膮, lecz ta ma psie uz臋bienie. Diabe艂 pr贸buje pochwyci膰 kolejn膮 zjaw臋, lecz ta zmienia si臋 w jaszczurk臋. Lamie zaczynaj膮 kr膮偶y膰 wok贸艂 niego, Mefistofeles otrz膮sa si臋, zawiedziony, 偶e uleg艂 z艂udzeniu. Zaczyna b艂膮dzi膰 w艣r贸d ska艂, zastanawiaj膮c si臋, gdzie jest. Ze szczytu ska艂y odzywa si臋 Oreada, ka偶膮c mu zmierza膰 ku g贸rze. Diabe艂 dostrzega Homunkulusa, kt贸ry stara si臋 wydoby膰 z fiolki. Postanowi艂 przy艂膮czy膰 si臋 do dw贸ch filozof贸w, kt贸rzy zainteresowali go rozmow膮 o naturze. Mefistofeles 偶egna si臋 z nim. Homunkulus podlatuje do Anaksagorasa i Talesa, kt贸rzy spieraj膮 si臋 o spos贸b, w jaki powsta艂y g贸ry. Tales obserwuje walk臋 偶urawi ze skrzatami, kt贸re uciekaj膮 przera偶one. Po d艂u偶szym milczeniu odzywa si臋 Anaksagoras, wzywaj膮c boginie: Lun臋, Dian臋 i Hekate. Nagle na niebosk艂onie pojawia si臋 tron bogini i niebo zaczyna p艂on膮膰. Przera偶ony filozof s膮dzi, 偶e p艂omie艅 zniszczy l膮dy i morza. Prosi boginie o przebaczenie, 偶e 艣mia艂 je wezwa膰 i upada na twarz. Tales upada r贸wnie偶. Homunkulus patrzy na grot臋 Pigmej贸w i podziwia si艂臋, kt贸ra zdo艂a艂a stworzy膰 to schronienie w ci膮gu jednej nocy. Tales uznaje, 偶e wszystko by艂o jedynie snem. Oddalaj膮 si臋, a z przeciwnej strony nadchodzi Mefistofeles. Narzeka, 偶e u Grek贸w nie mo偶e znale藕膰 rzeczy, kt贸re zna ze swojego piek艂a, lecz jest ciekawy czy oni rozniecaj膮 偶ar piekie艂 i m臋k臋. Driada m贸wi, 偶e diabe艂 u siebie jest m膮dry, a na obczy藕nie nie posiada swojej werwy i powinien tu czci膰 艣wi臋te d臋by. Mefistofeles dostrzega w niewielkiej jamie Forkijady, kt贸re go zaskakuj膮 swoim dziwacznym wygl膮dem. Wita si臋 z nimi i przedstawia jako ich daleki krewny. Dziwi si臋, 偶e do tej pory 偶aden poeta nie opiewa艂 w swych wierszach Forkijad i nigdy nie widzia艂 ich pos膮g贸w. Radzi, aby przenios艂y si臋 ze swego pustkowia. Zjawy jednak偶e nie godz膮 si臋 na to i diabe艂 po chwili opuszcza je.
Skaliste zatoki Morza Egejskiego
Na rafach le偶膮 syreny, 艣piewaj膮c przy akompaniamencie fletni hymn do Luny. Z morskich otch艂ani wy艂aniaj膮 si臋 Nereidy i Trytony, zwabione 艣piewem syren. Po chwili odp艂ywaj膮. Na brzegu Tales prowadzi Homunkulusa do pieczary Nereusza, kt贸ry uwa偶any jest za doskona艂ego proroka. Starzec jest niezadowolony z niespodziewanej wizyty. Tales prosi, aby nie przep臋dza艂 ich, poniewa偶 Homunkulus szuka rady. Nereusz odpowiada, 偶e jego rady okazuj膮 si臋 zbyteczne. Wiele razy ostrzega艂 Parysa, by nie uwodzi艂 Heleny. Prorok ujrza艂 tak偶e zag艂ad臋 Troi, lecz jego przepowiednia zosta艂a potraktowana jako puste widziad艂o. R贸wnie偶 Ulissesowi wywr贸偶y艂 podst臋py Circe, ale ten nie skorzysta艂 z proroctwa. Tales wyja艣nia, 偶e Homunkulus pragnie istnie膰. Starzec odpowiada, 偶e ma wiele spraw do zrobienia 鈥 czeka na Dorydy i Gracje morza i nie chce, by kto艣 zak艂贸ca艂 jego ojcowsk膮 rado艣膰. Nakazuje im skorzystanie z rady Proteusza i odchodzi w stron臋 morza. Tales twierdzi, 偶e Proteusz udzieli im odpowiedzi, kt贸ra mo偶e okaza膰 si臋 myl膮ca. Postanawiaj膮 jednak i艣膰 do odmie艅ca. W tym samym czasie do Syren podp艂ywaj膮 ponownie Nereidy i Trytony. Pojawia si臋 Proteusz, pocz膮tkowo niedostrze偶ony przez Talesa i Homunkulusa. Tales radzi, aby tw贸r zacz膮艂 艣wieci膰, by w ten spos贸b zwabi膰 Proteusza, kt贸ry przybiera posta膰 olbrzymiego 偶贸艂wia. Filozof zas艂ania tw贸r cz艂owieczy, nakazuj膮c, aby odmieniec ukaza艂 si臋 im jako cz艂owiek. Proteusz spe艂nia wol臋 cz艂owieka, a ten pokazuje mu Homunkulusa. Odmieniec jest zaskoczony widokiem 艣wiec膮cego karlika. Tales wyja艣nia, 偶e Homunkulus pragnie zmieni膰 si臋 ca艂kowicie w cz艂owieka, poniewa偶 brak mu fizycznej t臋偶yzny. Proteusz odpowiada, 偶e tw贸r musi na razie poprzesta膰 na ma艂ym i stopniowo rozrasta膰 si臋. Odchodz膮 ku brzegowi morza, sk膮d rozp艂ywa si臋 s艂odki zapach. Z oddali na hipokampach i morskich smokach zbli偶aj膮 si臋 Telchinowie z wyspy Rodos, trzymaj膮c tr贸jz膮b Neptuna, powierzony im prze boga. Syreny 艣piewaj膮 pie艣艅 ku czci Luny. Telchinowie wychwalaj膮 w艂asn膮 prac臋, a Proteusz przeobra偶a si臋 w delfina, by na swym grzbiecie zanie艣膰 Homunkulusa w g艂膮b morza, by tam m贸g艂 rozpocz膮膰 proces przeobra偶ania si臋 w cz艂owieka. Syreny dostrzegaj膮 stado go艂臋bi, zas艂aniaj膮ce ksi臋偶yc. Do Talesa zbli偶a si臋 Nereusz. Z otch艂ani morskiej wy艂aniaj膮 si臋 Psylle i Marsy na bykach, ja艂owicach i trykach morskich, wiod膮c ze sob膮 najpi臋kniejsz膮 z bogi艅. Przed Nereuszem przep艂ywaj膮 na delfinach Dorydy, 艣piewaj膮ce hymn do bogini ksi臋偶yca. Na rydwanie z muszli zbli偶a si臋 Galatea i wita Nereusza. Starzec z 偶alem patrzy na znikaj膮ce zjawy, pragn膮c, by zabra艂y go ze sob膮. Tales cieszy si臋, 偶e 偶ycie powsta艂o z wody, co potwierdza jego przekonania. Nareusz w oddali dostrzega z艂ocisty blask 鈥 fiolka z Homunkulusem rozbi艂a si臋 o tron Galatei, 艂膮czy si臋 偶ywio艂 ognia z 偶ywio艂em wody, co symbolizuje za艣lubiny tworu ludzkiego z bogini膮. Syreny 艣piewaj膮 hymn ku czci wody. Akt trzeci
Przed pa艂acem Menelaosa w Sparcie
Helena, otoczona ch贸rem branek troja艅skich, nadchodzi z wybrze偶a, gdzie zosta艂a przyniesiona na okr臋cie dzi臋ki pomocy Eurosa i Posejdona z brzeg贸w frygijskich. Na jej powr贸t czeka kr贸l Menelaos. Kobieta z rado艣ci膮 wita dom, wybudowany przez jej ojca. Wspomina dzie艅, kiedy zosta艂a porwana przez Parysa ze 艣wi膮tyni Cythery. Po wielu prze偶yciach wr贸ci艂a z Menelaosem do ojczyzny i natychmiast zosta艂a wys艂ana przez m臋偶a do miasta. Zastanawia si臋, czy wr贸ci艂a tu jako kr贸lowa i 偶ona czy jako niewolnica. Ju偶 w drodze powrotnej jej ma艂偶onek nie spogl膮da艂 na ni膮 i nie odzywa艂 si臋 do niej. Przem贸wi艂 do niej dopiero na brzegu, nakazuj膮c by uda艂a si臋 do jego pa艂acu i zrobi艂a przegl膮d dziewek. Nast臋pnie mia艂a przygotowa膰 tr贸jn贸g, naczynia, kot艂y, czary, wod臋 czerpan膮 z najczystszych 藕r贸de艂 i n贸偶, lecz nie poinformowa艂 jej jakie zwierz臋 ma przygotowa膰 do z艂o偶enia w ofierze bogom Olimpu. Helena wchodzi po stopniach schod贸w do domu, nieco onie艣mielona. Po chwili Pantalis, przodownica Ch贸ru, dostrzega zbli偶aj膮c膮 si臋 kr贸low膮, na twarzy kt贸rej maluj膮 si臋 gniew i odraza. Kobieta odkry艂a w艂a艣nie, 偶e moce stygijskie zamkn臋艂y jej dost臋p do domu rodzinnego i musia艂a odej艣膰 od progu niczym odtr膮cony go艣膰. W pa艂acu by艂o pusto i przera偶aj膮co cicho, nikt jej nie powita艂. Przy ognisku ujrza艂a star膮 kobiet臋, kt贸rej chcia艂a wyda膰 odpowiednie dyspozycje, lecz posta膰 nie zareagowa艂a na jej s艂owa. Nagle podnios艂a r臋k臋, jakby chcia艂a przep臋dzi膰 kr贸low膮. Helena ruszy艂a ku schodom, lecz zjawa zast膮pi艂a jej drog臋, przera偶aj膮c swoim wygl膮dem. Na progu pojawia si臋 Forkiada, kt贸ra pyta branek, kim s膮 i dlaczego niepokoj膮 klucznic臋, wprowadzaj膮c do pa艂acu zam臋t. Helena odpowiada, 偶e jest kr贸low膮 i nakazuje s艂u偶膮cej wycofa膰 si臋. Forkiada oddaje w艂adz臋 kr贸lowej i prosi, aby chroni艂a j膮 przed brankami. Branki zaczynaj膮 spiera膰 si臋 ze straszyd艂em, lecz Helena ucisza je. Nie chce, aby w艣r贸d jej s艂u偶膮cych by艂a nienawi艣膰 i zawi艣膰. Prosi Forkiad臋, by przepowiedzia艂a jej przysz艂o艣膰. S艂u偶膮ca przypomina jej, 偶e zazna艂a ju偶 wiele szcz臋艣cia i po偶膮da艂o j膮 wielu m臋偶czyzn. Helena odpowiada, 偶e jedynie Patrokles wzbudzi艂 w niej uczucie mi艂o艣ci, lecz z woli ojca zosta艂a 偶on膮 Menelaosa. Osamotniona, da艂a si臋 uwie藕膰 Parysowi. Nie chce, by staruszka przypomina艂a jej minione chwile. Forkiada wyznaje jej, 偶e by艂a potajemnie kochana przez Achillesa. Helena mdlej膮c, osuwa si臋 w obj臋cia P贸艂ch贸ru. Ch贸r ka偶e zamilkn膮膰 klucznicy. Branki s膮 przera偶one, budz膮 kr贸low膮. Helena odczuwa ogromne zm臋czenie, ka偶e przygotowa膰 ofiar臋 dla bog贸w. Forkiada odpowiada, 偶e wszystko jest ju偶 przygotowane, nale偶y tylko wskaza膰 zwierz臋 ofiarne. Helena odpowiada, 偶e kr贸l nie wyznaczy艂 偶adnej ofiary. Przera偶ona klucznica m贸wi, 偶e Menelaos wyznaczy艂 na ofiar臋 swoj膮 偶on臋. Kr贸lowa m贸wi, 偶e przeczuwa艂a sw贸j los. Przestraszone branki dopytuj膮, jaki los je czeka. Klucznica odpowiada, 偶e r贸wnie偶 zostan膮 stracone. Klaszcze w r臋ce i w bramie pojawiaj膮 si臋 zamaskowane postacie, kt贸re wype艂niaj膮 jej rozkazy. Nakazuje przygotowa膰 im st贸艂 ofiarny. Odzywa si臋 Przodownica Ch贸ru, kt贸ra uwa偶a, 偶e jako najstarsza musi zamieni膰 kilka s艂贸w ze staruch膮. Pyta j膮, czy mo偶liwy jest ratunek dla Heleny i jej s艂u偶ek. Forkiada odpowiada, 偶e wszystko zale偶y od kr贸lowej. Helena nie boi si臋 艣mierci, lecz odczuwa b贸l. Prosi, aby klucznica wyjawi艂a jej spos贸b, w jaki mo偶e ocali膰 siebie i branki. Forkiada opowiada o ludzie, kt贸ry osiedli艂 si臋 na opuszczonym p艂askowy偶u i wybudowa艂 tam warowny gr贸d. Przewodzi im wielki pan, kt贸ry jest weso艂y i niezwykle wykszta艂cony. Mieszka w zamku, kt贸ry wznosi si臋 strzeli艣cie ku niebu, ma przestronny dziedziniec i tancerzy pi臋knych jak Parys. Helena, zniecierpliwiona opowie艣ci膮, dopytuje o mo偶liwo艣膰 ratunku. Fortiada odpowiada, 偶e wystarczy, i偶 powie 鈥瀟ak鈥, a zostanie otoczona zamczyskiem. Branki b艂agaj膮 kr贸low膮, by wym贸wi艂a konieczne do ochrony s艂owo, ona jednak nadal nie wierzy, 偶e jej m膮偶 m贸g艂by j膮 zabi膰. Fortiada przypomina jej dzie艅, w kt贸rym kr贸l zbezcze艣ci艂 zw艂oki brata Parysa. Teraz pragnie zabi膰 Helen臋, poniewa偶 nie potrafi dzieli膰 si臋 jej pi臋kno艣ci膮 z innymi. W oddali s艂ycha膰 d藕wi臋ki tr膮b. Klucznica wita kr贸la i twierdzi, 偶e nic ju偶 nie mo偶e pom贸c Helenie. Kr贸lowa m贸wi, 偶e dopiero teraz zrozumia艂a, 偶e starucha jest demonem z艂a i ka偶e jej ruszy膰 przodem. Podnosz膮 si臋 mg艂y, kt贸re zas艂aniaj膮 widok ch贸rowi. Branki unosz膮 si臋 w powietrzu, dostrzegaj膮c Hermesa. Zapada mrok, nie widz膮, gdzie si臋 znajduj膮 鈥 w krypcie czy na dziedzi艅cu, lecz to miejsce wzbudza ich przera偶enie. Dziedziniec zamkowy otoczony fantastycznymi budynkami 艣redniowiecza
Przodownica ch贸ru uspokaja branki, nakazuj膮c, aby zachowa艂y cisz臋. Helena wzywa jasnowidz膮c膮, by wysz艂a ku nim z zamku. Chce by膰 jak najszybciej zaprowadzon膮 do w艂adcy zamczyska, poniewa偶 pragnie ko艅ca tej b艂臋dnej w臋dr贸wki i chwili spoczynku. Przodownica ch贸ru informuje kr贸low膮, 偶e starucha znikn臋艂a we mgle, kt贸ra przenios艂a je go grodu. Dostrzegaj膮 s艂u偶b臋, przygotowuj膮c膮 wielkie przyj臋cie. Ch贸r z podziwem patrzy na gromad臋 pi臋knych pachol膮t, kt贸ra pojawia si臋 na dziedzi艅cu, nios膮c r贸偶ne kosztowne przedmioty, z kt贸rych buduj膮 tron przed Helen膮. Kr贸lowa zasiada na nim. Na szczycie schod贸w pojawia si臋 Faust, ubrany w rycerski str贸j 艣redniowieczny i wolnym krokiem zbli偶a si臋 do Heleny. Przodownica ch贸ru przygl膮da mu si臋 uwa偶nie, podziwiaj膮c godno艣膰 i niezwyk艂y urok. Faust podchodzi, wiod膮c za sob膮 cz艂owieka w wi臋zach. Odzywa si臋 do Heleny, prosz膮c, aby zamiast nale偶nych jej pok艂on贸w i pe艂nych czci powita艅, przyj臋艂a od niego wi臋藕nia, kt贸ry zapomnia艂 o swojej s艂u偶bie i odwi贸d艂 od niej r贸wnie偶 Fausta. Ukarany zosta艂 za to, 偶e nie poinformowa艂 swego pana o przybyciu kr贸lowej. Decyzji kobiety pozostawia, czy m臋偶czyzna zostanie skazany czy uwolniony. Helena postanawia najpierw przes艂ucha膰 winnego. Stra偶nik Lynceusz zapewnia j膮 o swoim oddaniu i opowiada, 偶e nagle pojawi艂a si臋 mg艂a, z kt贸rej wy艂oni艂a si臋 pi臋kna posta膰 kr贸lowej, a on 鈥 oczarowany 鈥 zapomnia艂 zad膮膰 w odpowiedniej chwili w r贸g. Helena jest przekonana, 偶e po raz kolejny niesie ze sob膮 z艂o i otumani艂a kolejne m臋skie serce. Zwraca wolno艣膰 stra偶nikowi. Faust powierza jej sw贸j dw贸r i tron. Pojawia si臋 Lynceusz ze skrzynk膮, za nim id膮 ludzie nios膮ce pozosta艂e skrzynki i sk艂adaj膮 zdobyczne 艂upy przed Helen膮. Faust nakazuje swym poddanym wybudowa膰 dla kr贸lowej wspania艂y gmach i uprzedza膰 ka偶dy jej krok, rozwijaj膮c przed ni膮 kwieciste dywany. Stra偶nik odchodzi, a Helena prosi Fausta, aby zasiad艂 na tronie obok niej. M臋偶czyzna kl臋ka przed ni膮 i sk艂ada ho艂d, ca艂uj膮c jej d艂o艅. Kr贸lowa okazuje swe wzgl臋dy Faustowi. Oboje zasiadaj膮 na tronie, kiedy na dziedziniec wchodzi Forkiada, ostrzegaj膮c ich, 偶e w艂a艣nie nadci膮gaj膮 wojska Menelaosa. Przepowiada 艣mier膰 Fausta i Heleny, kt贸ra zginie pod ofiarnym toporem. Faust jest przekonany, 偶e nic im nie grozi, a jego wojownicy obroni膮 zamek. W oddali s艂ycha膰 eksplozje z wie偶, muzyk臋 wojenn膮 i przemarsz pot臋偶nych wojsk. W艂adca nakazuje odp臋dzi膰 wojska Menelaosa od wr贸t zamku. Zst臋puje z tronu i natychmiast otaczaj膮 go ksi膮偶臋ta, kt贸rym wydaje rozkazy. Faust prosi Helen臋, aby jego pa艅stwo sta艂o si臋 r贸wnie偶 jej ojczyzn膮. Zasiada ponownie obok kr贸lowej, obiecuj膮c jej 偶ycie w szcz臋艣liwej, arkadyjskiej krainie. Cienisty gaj
Dooko艂a skalnych grot, w kt贸rych spoczywa u艣piony ch贸r, ci膮gnie si臋 cienisty gaj. Faust i Helena s膮 niewidzialni. Pojawia si臋 Forkiada, kt贸ra budzi branki, by zobaczy艂y cud, dzi臋ki kt贸remu znale藕li si臋 w innym miejscu. Dziewcz臋ta pytaj膮 jasnowidz膮cej, co si臋 sta艂o. Forkiada odpowiada, 偶e w ukrytych grotach i altanach znale藕li schronienie kochankowie 鈥 Faust i Helena. 呕yj膮 w odosobnieniu od 艣wiata, a jedyn膮 ich s艂u偶k膮 jest Forkiada. W grotach mieszcz膮 si臋 ogromne sale i dziedzi艅ce. Starucha odnalaz艂a tajemn膮 komnat臋, w kt贸rej zamieszkali kochankowie i ujrza艂a ma艂ego ch艂opca, syna Fausta i Heleny. Dziecko jest niezwykle kochane i rozpieszczane przez rodzic贸w. Pewnego dnia malec skaka艂 rado艣nie po jaskini i niespodziewanie znikn膮艂 w jakiej艣 szczelinie. Faust pociesza艂 zrozpaczon膮 ukochan膮, lecz po chwili ch艂opiec pojawi艂 si臋 przystrojony w bogate szaty.
Z jaskini rozleg艂 si臋 pi臋kny, melodyjny d藕wi臋k strun. Fortiada odchodzi w stron臋 ska艂. Pojawiaj膮 si臋 Helena, Faust i Euforion, ich syn. Kochankowie s膮 niezwykle szcz臋艣liwi, z rado艣ci膮 patrz膮 na malca. Eurofion prosi rodzic贸w, by pozwolili mu skaka膰, poniewa偶 jest to jego szcz臋艣ciem. Podbiega do branek z ch贸ru i zaczyna z nimi rado艣nie ta艅czy膰. Z gromady dziewcz膮t wyci膮ga jedn膮 i chce zmusi膰 j膮 do poca艂unku. Dziewczyna wyrywa mu si臋, wybucha p艂omieniem i wzlatuje w powietrze. Eurofion zaczyna skaka膰 po ska艂ach, wzbudzaj膮c przera偶enie rodzic贸w, kt贸rzy pr贸buj膮 go powstrzyma膰. Ch艂opiec zmienia si臋 w pi臋knego m艂odzie艅ca, pragnie zazna膰 szale艅stwa mi艂o艣ci. Wspina si臋 na szczyty ska艂, by widzie膰 ca艂y 艣wiat. W oddali dostrzega Grek贸w, walcz膮cych o wolno艣膰. Pragnie im pom贸c, by dzi臋ki temu zosta膰 bohaterem, rozwija skrzyd艂a i wznosi si臋 w g贸r臋. Po chwili upada u st贸p rodzic贸w, a jego cielesna pow艂oka znika. Aureola wznosi si臋 ku niebu jak kometa. Muzyka cichnie. Helena zwraca si臋 do Fausta, m贸wi膮c, 偶e stare przys艂owie sprawdzi艂o si臋 r贸wnie偶 na niej i pi臋kno艣膰 nigdy nie wi膮偶e si臋 na sta艂e ze szcz臋艣ciem. Z odej艣ciem syna zerwa艂a si臋 wi臋藕, 艂膮cz膮ca j膮 z 偶yciem i mi艂o艣ci膮. 呕egna m臋偶czyzn臋 i prosi, by Persefona zabra艂a tak偶e j膮. Obejmuje Fausta i po chwili znika jej cielesna pow艂oka, a w ramionach m臋drca pozostaje jej suknia i welon. Forkiada radzi, aby Faust mocno trzyma艂 szaty ukochanej, poniewa偶 uchroni j膮 to przed demonami. Suknia zamienia si臋 w ob艂oki, kt贸re unosz膮 m臋偶czyzn臋 i odlatuj膮 z nim. Starucha podnosi z ziemi sukni臋, p艂aszcz i lir臋 Euforiona. Pantalis wzywa branki do wej艣cia w g艂膮b Hadesu, by wiernie pod膮偶y艂y za swoj膮 kr贸low膮. Dziewcz臋ta chc膮 jednak pozosta膰 na 艂膮kach, wi臋c Pantalis, kt贸ra pragnie by膰 u boku Heleny, odchodzi. Kurtyna opada, a Forkiada, stoj膮ca na Proscenium, olbrzymieje i ukazuje si臋 jako Mefistofeles. Akt czwarty
W g贸rach
Nad szczytami g贸r pojawia si臋 ob艂ok i rozdwaja si臋. Wychodzi z niego Faust. Patrzy na odlatuj膮c膮 chmur臋, kt贸ra przybiera r贸偶ne kszta艂ty. Nadchodz膮 siedmiomilowe buty, z jednego z nich wysiada Mefistofeles. Diabe艂 m贸wi doktorowi, 偶e siedzi w miejscu, w kt贸rym niegdy艣 by艂o dno piek艂a. Faust odpowiada, 偶e Mefistofeles zn贸w zamierza szafowa膰 swoimi opowie艣ciami. Nie interesuje go opowie艣膰, w jaki spos贸b posta艂y g贸ry. Diabe艂 pyta go, czy nic ju偶 go nie cieszy, cho膰 zwiedzi艂 wszystkich kr贸lestw 艣wiata wspania艂o艣ci i nadal jest nienasycony. M臋偶czyzna odpowiada, 偶e ma ochot臋 na co艣 wielkiego, lecz Mefistofeles musi sam odgadn膮膰, co ma na my艣li. Diabe艂 odpowiada, 偶e na jego miejscu znalaz艂by dla siebie miejsce w jakiej艣 stolicy i cieszy艂by si臋 obserwowaniem 偶ycia. P贸藕niej zamieszka艂by na wspania艂ym dworze, gdzie 偶y艂by otoczony pi臋knymi kobietami. Faust nie chce tego. Czuje, 偶e na ziemi ma mo偶liwo艣膰 czynienia wielkich rzeczy, a jego my艣li nabieraj膮 mocy. Diabe艂 pyta go, czy chce s艂awy. M臋drzec chce w艂adzy i mienia, poniewa偶 wszystkim jest czyn a nie s艂awa. Jego wzrok pod膮偶a艂 przez bezkresy m贸rz, widzia艂 p臋d 偶ywio艂贸w, kt贸re chcia艂by zwyci臋偶y膰. Nakazuje diab艂u, aby oddzieli艂 morze od brzeg贸w i odepchn膮艂 wody w g艂膮b, poniewa偶 taki w艂a艣nie jest jego cel. W oddali s艂ycha膰 odg艂os b臋bn贸w i muzyki wojennej. Faust m贸wi, 偶e wojna razi s艂uch m膮drych, lecz Mefistofeles namawia go, by wykorzysta艂 t臋 sposobno艣膰 i uzyska艂 w艂adz臋, o kt贸rej marzy. Cesarz, kt贸remu niegdy艣 s艂u偶yli, spe艂niaj膮c jego kaprysy, znalaz艂 si臋 w opresji, nie po艣wi臋caj膮c si臋 panowaniu, lecz zabawie. Pod jego nieudolnymi rz膮dami kraj popad艂 w anarchi臋, ludzie zacz臋li walczy膰 mi臋dzy sob膮. W ko艅cu najmocniejszy klan uzna艂, 偶e w艂adc膮 zostanie ten, kto zaprowadzi pok贸j w pa艅stwie. Cesarz wyruszy艂, by uciszy膰 bunt poddanych. Faust i diabe艂 patrz膮 ze wzg贸rza na rozmieszczone w dolinie wojska. Mefistofeles stwierdza, 偶e cesarz przyj膮艂 dobre pozycje i dzi臋ki ich pomocy zwyci臋偶y. Za udzielone wsparcie m臋drzec otrzyma w lenno ogromne ziemie. Faust odpowiada, by diabe艂 wygra艂 bitw臋, lecz demon wyja艣nia, 偶e tym razem sam musi pokona膰 wojsko i mianuje go naczelnym wodzem, zapewniaj膮c, 偶e je艣li zda si臋 na decyzje sztabu, to pokona buntownik贸w. Na szczyt wchodz膮 trzej Gwa艂townicy: m艂ody Bitnik, dobrze uzbrojony Rabu艣 i stary Twardodzier偶. Obiecuj膮 Faustowi, 偶e wespr膮 jego dzia艂ania i wszyscy razem zst臋puj膮 ku dolinie
Na przyl膮dku
W namiocie cesarskim spotykaj膮 si臋 Cesarz, Naczelny W贸dz i Trabanci. Naczelny W贸dz zapewnia w艂adc臋, 偶e ich plan jest dobry, aczkolwiek obawia si臋 o cofaj膮ce si臋 wojska. Rozstawienie 偶o艂nierzy zadowala Cesarza. Nadbiega wys艂any na zwiady cz艂owiek z wiadomo艣ci膮, 偶e wi臋kszo艣膰 buntownik贸w pragnie z艂o偶y膰 ho艂d kr贸lowi, lecz nie wszyscy chc膮 na to przysta膰 i dochodzi do wewn臋trznych spor贸w. Po chwili pojawia si臋 drugi wys艂annik. Przynosi wie艣ci, 偶e na pomoc powsta艅com nadci膮ga nowy cesarz, za kt贸rym pod膮偶yli inni. Informacja ta cieszy Cesarza, kt贸ry dopiero teraz odczuwa pot臋g臋 swej w艂adzy. Ucztuj膮c, odczuwa艂 potrzeb臋 niebezpiecze艅stwa i walki, pragn膮艂 s艂awy rycerskiej. Wysy艂a herold贸w z wyzwaniem do antycesarza. Nadchodzi Faust, ubrany w zbroj臋 i he艂m. Za nim id膮 trzej uzbrojeni Gwa艂townicy. M臋drzec staje przed w艂adc膮 i podaje si臋 za wys艂annika Nekromanty z Sabi艅skich G贸r, kt贸rego niegdy艣 Cesarz ocali艂. Nekromanta w ramach wdzi臋czno艣ci przesy艂a艂 rad臋, by w艂adca skorzysta艂 z pomocy ludzi, kt贸rzy zamieszkuj膮 g贸ry. Prosi, aby w艂adca nie nara偶a艂 swojej osoby. Wracaj膮 heroldowie z odpowiedzi膮 antycesarza, kt贸ry wykpi艂 wyzwanie Cesarza. Faust prosi, aby kr贸l wyda艂 rozkaz uderzenia na wojsko przeciwnika. Cesarz zrzeka si臋 komendy i oddaje kontrol臋 nad armi膮 Naczelnemu Wodzowi, kt贸ry zaczyna wydawa膰 rozkazy. Z g贸ry zst臋puje Mefistofeles. Dzi臋ki jego czarom wojska Cesarza staj膮 si臋 liczniejsze i powoli zaczynaj膮 gromi膰 nieprzyjaciela. Faust pokazuje w艂adcy znaki na niebie, zwiastuj膮ce jego zwyci臋stwo. Zdziwiony kr贸l widzi gryfa walcz膮cego z or艂em. Po chwili Cesarz widzi, 偶e jego hufiec przegrywa. Pojawiaj膮 si臋 dw! kruki Mefistofelesa, kt贸re przynosz膮 wie艣ci z pola walki. Cesarz zarzuca przybyszom, 偶e go oszukali sztuczkami, lecz diabe艂 nakazuje mu cierpliwo艣膰 i prosi, aby da艂 mu dow贸dztwo nad armi膮. Nadchodzi Naczelny W贸dz i widz膮c Cesarza w towarzystwie Fausta i Mefistofelesa, oddaje dow贸dztwo, nie wierz膮c w moc guse艂. W艂adca o艣wiadcza, 偶e diabe艂 nie jest godzien bu艂awy naczelnego wodza i rozkazuje, aby ocali艂 jego wojsko. Odchodzi z Naczelnym Wodzem, a rozgniewany Mefistofeles wysy艂a kruki, aby wezwa艂y do walki Undyny, rusa艂ki wodne. Na rozkaz rusa艂ek ze strumieni zaczyna wyp艂ywa膰 woda, kt贸ra zalewa przeciwnik贸w. Wojska Cesarza zwyci臋偶aj膮.
Namiot Antycesarza
W namiocie Antycesarza stoj膮 Rabu艣 i 艁apuchciwa, kt贸rzy pragn膮 zagarn膮膰 dla siebie jak najwi臋cej skarb贸w. Pr贸buj膮 unie艣膰 ci臋偶k膮 skrzyni臋, lecz wypada im z r膮k i otwiera si臋. Nadchodz膮 Trabanci cesarscy i pr贸buj膮 przep臋dzi膰 par臋, lecz Rabu艣 o艣wiadcza, 偶e nale偶膮 im si臋 艂upy wojenne. Trabanci odpowiadaj膮, 偶e 偶o艂nierze w艂adcy nie grabi膮 rzeczy wroga. Rabu艣 i 艁apuchciwa odchodz膮, czuj膮c, 偶e nie s膮 tu mile widzianymi go艣膰mi. Ukazuje si臋 Cesarz z czterema ksi膮偶臋tami. W艂adca jest zadowolony ze zwyci臋stwa, ogl膮da tron Antycesarza. Ka偶e rozg艂osi膰 po ca艂ym kraju wie艣膰 o pokonaniu wroga. Pierwszego ksi臋cia mianuje marsza艂kiem za to, 偶e rozstrzygaj膮cy b贸j przeprowadzi艂 m膮drze i odwa偶nie. Drugiego ksi臋cia mianuje Nadszambelanem i powierza mu piecz臋 nad 偶o艂nierzami, kt贸rzy 藕le s艂u偶膮 w艂adcy. Trzeciego ksi臋cia mianuje Stolnikiem, kt贸ry ma rz膮dzi膰 艂owami, folwarkiem i kurnikiem. Czwarty ksi膮偶臋 zostaje podniesiony do rangi Podczaszego, kt贸ry ma dba膰 o to, by na sto艂ach cesarskich nigdy nie zabrak艂o najlepszych win. Cesarz wzywa Arcybiskupa-Arcykancerza, by podpisa膰 odpowiednie dokumenty, nadaj膮ce ksi臋ciem okre艣lone tytu艂y i prowincje. Ksi膮偶臋ta oddalaj膮 si臋. Duchowny wyznaje w艂adcy, 偶e ma pewne obawy. Widzi, 偶e Cesarz pozostaje pod wp艂ywem szatana i je艣li papie偶 dowie si臋 o przymierzu z diab艂em mo偶e rzuci膰 na pa艅stwo kl膮tw臋. Radzi, aby Cesarz podarowa艂 Ko艣cio艂owi cz臋艣膰 ziem. W艂adca zgadza si臋 to uczyni膰, a Arcybiskup przygotowuje odpowiednie akta darowizny. Upomina si臋 jeszcze o wszystkie czynsze i daniny, sk艂adane z pozyskanej dla Ko艣cio艂a prowincji i odchodzi. Cesarz przeklina swoj膮 nieroztropno艣膰 i fakt, 偶e skorzysta艂 z pomocy gu艣larzy. Wraca Arcybiskup i m贸wi, 偶e Ko艣ci贸艂 powinien otrzyma膰 r贸wnie偶 dziesi臋ciny z ziemi, kt贸r膮 otrzyma艂 w darze Faust. Cesarz z irytacj膮 odpowiada, 偶e podarowa艂 m臋drcowi kraj, le偶膮cy na dnie morza, a kiedy zostaje sam stwierdza, 偶e w taki spos贸b szybko rozda艂by swoje ca艂e pa艅stwo.
Akt pi膮ty
Otwarta okolica
Okolic臋 przemierza W臋drowiec, kt贸ry dostrzega lipy i stoj膮c膮 w ich cieniu chat臋, z kt贸rej wychodzi Baucis. Prosi przybysza, by nie zak艂贸ca艂 snu jej m臋偶a. W臋drowiec dzi臋kuje jej za opiek臋, kt贸r膮 otoczy艂a go, kiedy by艂 m艂odzie艅cem. Pojawia si臋 m膮偶 staruszki, Filemon, kt贸rego przybysz wita rado艣nie. Filemon prosi 偶on臋, by nakry艂a st贸艂 w ogrodzie i zbli偶a si臋 do W臋drowca, kt贸ry stoi na brzegu morza. Pokazuje mu miejsce, w kt贸rym ton膮艂 i w kt贸rym za艂o偶ono pi臋kny ogr贸d. P贸藕niej zasiadaj膮 w ogrodzie z Baucis. Filemon namawia 偶on臋, by opowiedzia艂a go艣ciowi o cudzie, kt贸ry wydarzy艂 si臋 na brzegu morza, kiedy nagle powsta艂 na nim pa艂ac, kt贸rego budowie towarzyszy艂y ludzkie krzyki i 艣mier膰 wielu. Nowy w艂a艣ciciel ziemi, kt贸r膮 podarowa艂 mu cesarz, chce r贸wnie偶 odebra膰 skrawek, nale偶膮cy do staruszk贸w, obiecuj膮c im kilka staj 偶yznej gleby. Filemon wo艂a, by udali si臋 do kapliczki i pomodlili do Boga, wierz膮c, 偶e Stw贸rca nie opu艣ci ich w potrzebie.
Pa艂ac
Po rozleg艂ym wirydarzu przechadza si臋 Faust 鈥 m臋偶czyzna w podesz艂ym wieku. Stra偶nik Linceusz og艂asza przez tub臋, 偶e s艂o艅ce w艂a艣nie zasz艂o i ku portowi zbli偶a si臋 jaka艣 艂贸d藕. Rozlega si臋 d藕wi臋k dzwonka na wybrze偶u. Dzwonienie to dla Fausta jest z艂owieszcze i przypomina mu, 偶e nie sam rz膮dzi swoimi ziemiami, poniewa偶 ma艂y skrawek nale偶y do pary staruszk贸w. Chcia艂by odej艣膰 precz, gdy偶 ma艂a chatka jest jakby cierniem dla jego oczu. Do brzeg贸w podp艂ywa bogata 艂贸d藕, wy艂adowana egzotycznymi wytworami. Na jej pok艂adzie stoj膮 Mefistofeles i trzej Gwa艂townicy. Wysiadaj膮 i rozpoczyna si臋 wynoszenie 艂adunku na l膮d. Diabe艂 jest zadowolony z dar贸w, kt贸re przywi贸z艂 dla Fausta, lecz ten nie pozdrawia przybysz贸w, ani nie dzi臋kuje im. Gwa艂townicy 偶膮daj膮, aby 艂upy podzielono sprawiedliwie. Diabe艂 obiecuje im, 偶e Faust sprawiedliwie rozdzieli dary, poniewa偶 nie jest chciwym cz艂owiekiem. Dostrzega niezadowolenie m臋drca. Faust zwierza mu si臋 ze wstydem, 偶e pragnie usi膮艣膰 w cieniu lip, aby odpocz膮膰, nale偶y wi臋c wygna膰 starc贸w, kt贸rzy ograniczaj膮 mu w艂adz臋. Rozkazuje, aby Mefistofeles usun膮艂 staruszk贸w i podarowa艂 im pi臋kny folwark. Diabe艂 zapewnia go, 偶e porwie Filemona i Baucis i przeniesie ich we wskazane miejsce. Wzywa Gwa艂townik贸w i obiecuje im wspania艂膮 uczt臋, kt贸ra wynagrodzi im spos贸b, w jaki zostali powitani przez Fausta.
P贸藕na noc
Na baszcie zamkowej stoi stra偶nik Linceusz. Dostrzega po偶ar, kt贸ry niszczy chatk臋 staruszk贸w, kapliczk臋 i lipy. Faust spogl膮da z tarasu na morze. S艂yszy skarg臋 stra偶nika i sam odczuwa niesprawiedliwo艣膰 po艣piesznie wykonanego przez diab艂a rozkazu. Nie 偶a艂uje, 偶e lipowy las sp艂on膮艂, gdy偶 wkr贸tce w tym miejscu powstanie wie偶a. Swoje wyrzuty sumienia chce uciszy膰 wyja艣nieniem, 偶e b臋dzie m贸g艂 z niej patrze膰 na dom, do kt贸rego przeni贸s艂 starc贸w, kt贸rzy zapewne b臋d膮 mu wdzi臋czni za okazan膮 im trosk臋. Na dole Gwa艂townicy opowiadaj膮 Mefistofelesowi o tym, 偶e musieli wywarzy膰 drzwi chaty staruszk贸w, kt贸rzy zmarli z przera偶enia, a m臋偶czyzn臋, kt贸ry rzuci艂 si臋 im na pomoc, musieli zabi膰. Podczas zamieszania rozsypa艂 si臋 偶ar z ogniska, od kt贸rego zacz臋艂a p艂on膮膰 chata. Faust krzyczy, 偶e nie chcia艂 rabunku, lecz zamiany. Przeklina niepoczytalny czyn Gwa艂townik贸w. P贸藕niej obserwuje dogasaj膮c膮 艂un臋 po偶aru, 偶a艂uj膮c, 偶e zbyt pochopnie wyda艂 rozkazy, kt贸re zosta艂y zbyt szybko wype艂nione. W oddali dostrzega skradaj膮ce si臋 cienie.
P贸艂noc
Wchodz膮 cztery szare Niewiasty: Brak, Wina, Troska i Bieda. Staj膮 przed zamkni臋tymi drzwiami do pa艂acu Fausta i aby dosta膰 si臋 do 艣rodka zmieniaj膮 si臋 w cienie. Nie mog膮 jednak przedosta膰 si臋 do pa艂acu i jedynie Trosce udaje si臋 przenikn膮膰 przez dziurk臋 od klucza. Pozosta艂e cienie odchodz膮, zapowiadaj膮c nadej艣cie ich brata, Zgonu. W pa艂acu Faust zastanawia si臋 nad czterema cieniami, kt贸re widzia艂. Zauwa偶y艂, 偶e p贸藕niej odesz艂y tylko trzy. S艂ysza艂 fragmenty ich rozmowy i ostatnie s艂owo, kt贸re zabrzmia艂o dla niego z艂owieszczo. Zaczyna rozwa偶a膰 swoje post臋powanie i u艣wiadamia sobie, 偶e by艂 cz艂owiekiem dop贸ki nie si臋gn膮艂 do czarnej magii i zakl臋膰. Dzi艣 obawia si臋 wszystkiego, wsz臋dzie widzi jakie艣 strachy, kt贸rych obecno艣膰 sta艂a si臋 dla niego powszednio艣ci膮. S艂yszy skrzypni臋cie drzwi, lecz nikt nie wchodzi do pomieszczenia. Przera偶ony pyta, czy kto艣 jest w pokoju. Odzywa si臋 do niego Troska, kt贸r膮 pr贸buje przep臋dzi膰. Troska wyja艣nia mu, 偶e pod膮偶a jego 艣ladem od wielu dni, nigdy przez niego niezauwa偶ona. Faust odpowiada, 偶e przez ca艂e 偶ycie stara艂 si臋 chwyta膰 ka偶d膮 rozkosz, ka偶dy niedosyt mija艂 w p臋dzie, a je艣li co艣 wymyka艂o mu si臋 z r膮k, to puszcza艂 to precz. Ca艂y czas czego艣 po偶膮da艂 i otrzymywa艂 to. Znalaz艂 szcz臋艣cie i trud, lecz nigdy nie zazna艂 spokoju. Troska wyjawia mu, 偶e kogo pochwyci, ten ma wra偶enie, i偶 鈥瀋a艂y 艣wiat jest mu ju偶 na nic鈥. Faust nie chce jej s艂ucha膰, ka偶e jej odej艣膰 precz. Obwinia j膮 i jej towarzyszki za to, 偶e wprowadzaj膮 zam臋t w ludzkie 偶ycie. Uzna艂 pot臋g臋 demon贸w i duch贸w, lecz nigdy nie uzna mocy Troski. Troska m贸wi, 偶e ludzie przez ca艂e 偶ycie s膮 艣lepi i kar膮 dla Fausta b臋dzie to, i偶 do ko艅ca 偶ycia pozostanie 艣lepym. Dmucha w twarz m臋drca, a on traci wzrok. Faust postanawia urzeczywistni膰 to, o czym pomy艣la艂 i wzywa swych pacho艂k贸w. Ka偶e przekopa膰 im wytyczon膮 powierzchni臋, obiecuj膮c najwy偶sz膮 nagrod臋 za prac臋.
Wielki dziedziniec pa艂acowy
Pojawia si臋 Mefistofeles i przyzywa do siebie Lemury. Faust wychodzi z pa艂acu, ws艂uchuj膮c si臋 w odg艂os 艂opat. Nakazuje diab艂u, by zwo艂a艂 jak najwi臋cej ludzi do kopania grobli. Mefistofeles jest przekonany, 偶e chodzi tu bardziej o wykopanie grobu. M臋drzec pragnie osuszy膰 bagno, aby zyska膰 w ten spos贸b 偶yzn膮 ziemi臋, kt贸r膮 odda艂by milionom, zasiedlaj膮c szybko tereny. Chce ujrze膰 wolnych ludzi, by wreszcie powiedzie膰: 鈥瀋hwilo trwaj!鈥. Przeczuwa nadchodz膮ce szcz臋艣cie. Nagle s艂abnie i upada na r臋ce Lemur贸w, kt贸re k艂ad膮 go na ziemi. Mefistofeles jest przekonany, 偶e Faust chce zatrzyma膰 ostatni膮, pust膮 i najgorsz膮 ze swych chwil, lecz pokonany zosta艂 przez up艂yw czasu.
Z艂o偶enie do grobu
Mefistofeles patrzy na cia艂o Fausta, kt贸rego duch chcia艂by jak najszybciej opu艣ci膰 ziemi臋. Postanawia pokaza膰 mu spisany przed laty pakt, lecz obawia si臋, 偶e ludzie znaj膮 zbyt wiele sztuczek, za pomoc膮 kt贸rych z 艂atwo艣ci膮 mog膮 odebra膰 diab艂u obiecan膮 mu dusz臋. Przyzywa pomocnik贸w 鈥 najstarsze diab艂y. Z lewej strony otwiera si臋 straszliwa czelu艣膰 piekielna. Diabe艂 widzi w niej skaza艅c贸w, kt贸rzy pr贸buj膮 wydosta膰 si臋 na powierzchni臋, str膮cani w otch艂a艅 przez olbrzymi膮 paszcz臋 hieny. Obiecuje diab艂om now膮 dusz臋, kt贸r膮 nied艂ugo b臋d膮 mogli porwa膰 do piek艂a. Z g贸ry s艂ycha膰 g艂osy Hufc贸w Anielskich, nawo艂uj膮ce anio艂y do rozgrzeszania winnych. Mefistofeles przezornie ka偶e diab艂om czuwa膰 przy grobie Fausta. Pojawia si臋 ch贸r anio艂贸w, sypi膮cych kwiaty, przed kt贸rymi chowaj膮 si臋 diab艂y. Mefistofeles patrzy na uciekaj膮ce demony, wyra藕nie zawstydzony, lecz z uporem stoi na swoim miejscu. Nagle zaczyna op臋dza膰 si臋 przed spadaj膮cymi p艂atkami, kt贸re przylegaj膮 do niego niczym smo艂a z siark膮. Anio艂owie odpychaj膮 diab艂a od grobu i zajmuj膮 ca艂e miejsce. Mefistofeles przeklina ich, zarzucaj膮c, 偶e sami korzystaj膮 z czarnoksi臋skich metod i zwodz膮 kobiety oraz m臋偶czyzn. Anio艂owie unosz膮 si臋 w g贸r臋, zabieraj膮c ze sob膮 nie艣mierteln膮 dusz臋 Fausta. Diabe艂 czuje si臋 oszukany i okradziony z duszy, kt贸ra zosta艂a mu zaprzedana. Nie wie, gdzie ma szuka膰 sprawiedliwo艣ci i zaczyna rozumie膰, 偶e zas艂u偶y艂 na to, co go spotka艂o.
G贸ry i przepa艣ci
W艣r贸d przepa艣ci wida膰 rozmieszczonych na zboczach anachoret贸w. Pater Ecstaticus, wznosz膮c si臋 i opadaj膮c, prosi, by z nico艣ci zrodzi艂 si臋 mi艂o艣ci rdze艅. Pater Profundus prosi Boga, aby uciszy艂 my艣l i roz艣wieci艂 mi艂o艣ci膮 serca mrok. Pater Seraphicus dostrzega zbli偶aj膮cy si臋 ch贸r zbawionych ch艂opi膮t, kt贸rych przygarnia do siebie. Anio艂owie nios膮 dusz臋 Fausta, kt贸ra zosta艂a wyrwana z艂ym si艂om, poniewa偶 鈥濳to wiecznie d膮偶膮c, trudzi si臋, tego wybawi膰 mo偶em鈥. Zbawieniu m臋drca pomog艂a r贸wnie偶 mi艂o艣膰, kt贸r膮 odczu艂 w 偶yciu. Doctor Marianus dostrzega kilka niewiast, zmierzaj膮cych ku g贸rze. Z zachwytem patrzy na Matk臋 Bosk膮, prosz膮c, aby przyj臋艂a dar mi艂o艣ci. Mater Gloriosa unosi si臋, a za ni膮 pod膮偶a ch贸r pokutnic. Magna Peccatrix prosi o przebaczenie dla duszy, zaklinaj膮c na mi艂o艣膰, kt贸ra obmy艂a 艂zami stopy Naj艣wi臋tszego Syna. Mulier Samaritana prosi o przebaczenie dla duszy w imi臋 zdroju, z kt贸rego pi艂 wod臋 Zbawiciel. Maria Aegyptiaca prosi o przebaczenie dla duszy w imi臋 miejsca, w kt贸rym zosta艂 z艂o偶ony Pan. Una Poenitentium, zwana r贸wnie偶 Ma艂gorzat膮, prosi, aby Matka Boska pochyli艂a si臋 nad szcz臋艣liwym spe艂nieniem jej sn贸w. Jedna z Pokutnic, zwana Ma艂gorzat膮, m贸wi, 偶e nowa dusza jeszcze nie ockn臋艂a si臋 i dopiero uwalnia si臋 z ziemskich wi臋z贸w, przemieniaj膮c si臋 w pi臋knego m艂odzie艅ca. Prosi, by Matka Boska pozwoli艂a mu wej艣膰 w nowy 艣wiat. Mater Gloriosa przyzywa do siebie dusz臋 Fausta i nakazuje mu si臋 wznie艣膰 ku wy偶szym sferom.