pełną żołdu w poftttju służbowym, gdzie na stole będzie
leżał rewolwer z jednym nabojem w magazynku, .następnie poszliśmy do kasyna oficerskiego i czekaliśmy. Po pięciu minutach oczekiwania usły szeliśmy strzał. Po
dalszych pięciu minutach do pokoju służbowego poszedł najlepszy przyjaciel podchorążego i otworzył drzwi. Podchorąży zniknął. Wyłamał okno, umknął do portu i
uciekł motorówką.
— A strzał? — zapytałem, kiedy pułkownik umiłkł.
— Ach tak, strzał. Przy pomocy tego jedynego naboju podchorąży Thistiewaite rozbił zamek kasety i skradł całą jej zawartość. — Pułkownik wstał i położył serwetkę na stole. — Proszę mi wybaczyć, ale muszę teraz, jak to określaliśmy w Indiach, zlustrować stajnie — poszedł do hallu wejściowego i wszedł w drzwi z napisem „Męski”. Ponieważ długo nie wracał, chciałem pójść za nim, aby podeprzeć go moralnie, kiedy podszedł kelner.
— Pański przyjaciel prosił, aby pana przeprosić. Byl umówiony w swym klubie i prosi pana o uregulowanie rachunku.
— Sir Robert Fredcriks? — wykrzyknąłem w zdumieniu.
Teraz zdziwił się kelner.
— Mnie podał inne nazwisko. Thist!ew'orm albo Th i s tle hol m lub coś w tym rodzaju.
Rudyard Kipling przekręci się w grobie.
DECYZJA
Dwie kobiety przechodziły przez rozległą łąkę. a ponieważ dużo chodziły i poczuły się zmęczone, postanowiły odpocząć. Usiadły i na-' g!e zauważyły szarżującego na nie rozjuszonego byka. Podniosły się z trawy i zaczęły uciekać ile sił w nogach. Wreszcie jedna z kobiet tak się zmęczyła i zasapała, że z determinacją rzuciła się na ziemię, wołając do koleżanki:
— To ja już wolę mieć cielątko, niż dostać zawału serca.
Roma Ałter
Stałam na progu własnej sypialni, polna pretensji do samej siebie. Dziarskie podskakiwanie pupy Kuby nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem. Damy nic widziałam, ale bez trudu mogłobym zgadnąć. Gdyby mi się tylko chciało. Albo któraś z moich najserdeczniejszych przyjaciółek, albo jego koleżanka z pracy, albo jeszcze kto inny. Nie był wybredny.
Gdyby nie ten potworny ból zęba na pewno, nic byłabym lak lekkomyślna, żeby wTacae wcześniej do domu bez uprzedzenia. Jeśli nie można czegoś zwalczyć, trzeba się z tym pogodzić, a najlepiej polubić. I rzeczywiście — po pierwszym okrosie dzikiej furii, histerycznej zazdrości i napadów płaczu, chutliwość małżonka wzbudza we mnie swoiste rozrzewnienie i coś na kształt dumy. W końcu ten wspaniały samiec należy do mnie. I to właśnie JA — ani śliczna, ani zgrabna — mogę w każdej chwili korzystać z jego nadzwyczajnych talentów._
Cichy skowyt mojej chwilowej konkurentki przypomniał mi o własnej dolegliwości. Oboje nie zwróciliby uwagi nawet na dywizję artylerii, priemaszererwywu-Jącrj przez nasze gniazdko. Kubuś zawsze wkłada serce w kopulację i potrafi tym zarazić nawet najbardziej oziębią partnerkę. Byłam tego żywym dowodem.
Szafka z lekarstwami stała tuż przy łóżku. Jeżeli będę szybka i cicha, osiągnę upragniony Veramid i wycofam się, nie psując nikomu przyjemności. A co ważniejsze — sama nie będę zmuszona odgrywać roli rogatej żony. Moja tolerancja to moja sprawa. I Kubusia oczywiście.