|4 _ CZAK RA I MKjpAUNLjlOPWCZNIK ĆWICZĘ N
z jego rąk przyjąłem inicjację w Monghyr (stan Bihar w Indiach), w 1973 roku. Nauczył mnie, oprócz wielu innych wartości, pokory, którą będę kultywował do końca mego życia. Był jwielkim technologiem tantrycznym, którego przykłady ćwiczeń jogi ni-dra znajdziecie w rozdziale 13.
Ten człowiek podarował mi najcenniejszy prezent, jaki człowiek może darować bliźniemu - bezwarunkowy szacunek. Za taki dar mogę się odwdzięczyć tylko jednym - szacunkiem do wszystkich odczuwających istot.
Piszę tę książkę w taki sam sposób, w jaki nauczam: dawkuję wiedzę stopniowo, biorąc pod uwagę różne punkty widzenia, w zależności od potrzeby i możliwości. Dzięki zachodniej edukacji rozkochałem się w możliwości tworzenia hipotez, natomiast mój indyjski trening pozwolił mi pojąć, że warto jest czasem poświęcić zrozumienie na rzecz doświadczenia i logikę na rzecz istnienia.
Patrząc na sposób mego życia, jestem człowiekiem Zachodu, jednak usposobienie mam typowo hinduskie. Jeśli chodzi o filozofię, stosuję się do wiedzy klasycznej szkoły Samkhya. Założył ją 500 lat przed narodzeniem Chrystusa ówczesny Budda, Kapila. Samkhya daje teoretyczne podstawy do praktykowania jogi i podobnie jak buddyzm, wspaniale uzupełnia nową religię Zachodu — naukę.
Teoria Samkhya i praktyka jogi są tak zgodne z pewnymi zachodnimi założeniami, że wspierają one socjobiologię i biochemiczny redukcjonizm. Socjobiologia to przekonanie, że ludzkie zachowanie jest wysoce uzależnione od uwarunkowań biologicznych. Natomiast biochemiczny redukcjonizm to doktryna ukazująca zmiany w neurotransmisyjnych płaszczyznach mózgu jako czynniki odpowiedzialne za różnorodność funkcji mózgu, a w związku z tym także stanów psychicznych i nastroju.
Zarówno socjobiologia, jak i redukcjonizm wydają się być podejściem prawdopodobnym i sensownym — nie kolidują z naukami Samkhya dotyczącymi mózgu i ciała, które według tej szkoły są
jedynie różnymi manifestacjami energii i nie dotyczą sedna istnienia, transcendentalnego „ja” lub Purusha.
Jesteśmy na początku kolejnego tysiąclecia, a także wieku. Taki okres zazwyczaj wiąże się z poważnymi zmianami społecznymi i politycznymi. Jak powiedział dr Swami Gitananda w latach pięćdziesiątych, „do tej pory to człowiek miał wiele problemów, teraz problemem jest on sam!”. Zygmunt Freud, Carl Jung czy Herman Hesse to tylko nieliczne osobistości, które przepowiedziały nadchodzący chaos społeczny i polityczny, właściwy dla wejścia w XXI wiek. Wielcy ideologowie, Heinrich Zimmer i Mircea Eliade oraz ich rodak, znawca mitologii, Joseph Campbell odeszli, zostawiając po sobie dziedzictwo zrozumienia i wskazówki na przyszłość.
Anglojęzyczne kraje w bardzo zdecydowany i radykalny sposób opowiedziały się za nowym maoizmem, „polityczną poprawnością”, swego rodzaju siarczanem, który niszczy kreatywność i sztukę. Kontrolowany przez różne społeczne mechanizmy, tak manipuluje poszczególnymi jednostkami, by całe społeczeństwo sprowadzić do wspólnego mianownika. I jaki jest wynik tworzenia takiej komuny? Pogoń za miernością! XXI wiek będzie smutny i pozbawiony koloru, jeśli indywidualizm, mistycyzm czy przyzwolenie na rozumne życie zostaną zakazane lub choćby społecznie nieakceptowane. Czy ludzkość to tylko zbiór jednostek społecznych i stado zwierząt, czy MY — potencjalnie i każdy z osobna — na drodze do gwiazd?
Szczerzę wierzę, że wysiłek, jaki włożyłem w napisanie tej książki, przyczyni się do zasiania w każdym z was ziarenka nowej wiedzy, które pielęgnowane wyda owoce w postaci nowego sposobu myślenia i pojmowania świata, nazwanego przez Aldousa Huxley’a „wieczną filozofią”.
Niech „wieczna filozofia” stanie się mostem do nowego porządku świata!
JONN MUMFORD ST. PAUL-MINNEAPOLIS, MN. USA