38
dzi), nadawanym jednokierunkowo *• w swoiście zdemokratyzowanej sytuacji dialogowej o wyrazistym nacechowaniu socjologiczno-kulturowym (społeczność szlachecka z „sąsiedztwa” S7).
Autor szlacheckiej gawędy literackiej, która osiąga świadomość gatunkową w konkretnym momencie historycznym (po r. 1840), ewokując świat „kultury gawędowej” należący z zasady do przeszłości, nie może utożsamiać się z opowiadaczem i twórcą tekstu gawędowego. Trzeba posłużyć się pastiszem i oddać głos socjologicznie określonemu człowiekowi epoki minionej, który nawet, gdy będzie tak jak cześnik parnaw-ski przemawiać z pewnej perspektywy czasowej, mówić tylko może do odbiorcy sobie równemu. Operując kategoriami z zakresu teorii tekstu, można powiedzieć, że autor po tytule swego cyklu stawia dwukropek, przytaczając wypowiedź wprowadzonego gawędziarza. Takim przytoczeniem z „modalną ramą świata realnego” były gawędy nieliterackie. Do tego „świata”, tak samo jak i do świata literackiego gawędy, można aastosować stwierdzenie, iż: „Zawsze apeluje się tu do pojęć, spraw itd. znanych określonemu, choćby szerokiemu kolektywowi, do którego na-leły i narrator. A więc np. przybysz z innego środowiska, który zjawia się np. na wsi polskiej i opowiada — nie może tworzyć narracji ga-wędowej: on i słuchacz mają inny zasób pojęć, inny obyczaj, inną mentalność” *8.
Wskazane okoliczności sprawiają, że autor gawędy szlacheckiej pod-porządkowuje się swoistemu weryzmowi, analogicznemu do naiwnego encyklopedysty-erudyty czasów saskich w rodzaju Bene-który każdą wprowadzoną informację do No-zachowanymi przekazami, nie pesząc ■HHM|MMii^Vpi<B^odnością z empirią3®. Twórca Pamiątek Soplicy lip^iiiieiaemu „autorowi”, opowiadaczowi i bohaterowi w jed-:lNiiro»t. wypowiadać program pisarski z admiracją dla su-tywnych przeświadczeń naocznego świadka:
! I tego, że odbiorcą gawędy jest słuchacz rbborWĘf,w liście skierowanym do Wańkowicza dominantę „gawędowej. konwencji literackiej”: „Gawęda to taka konwencja literacka,
sytuację dialogu mówionego — tylko dialogu o tyle niezwykłego, że słuchacz milczy. Niemniej jest stale obecny. Są gatunki
w gawędzie nigdy. I do-oraz szeregi więzi łączących narratora ze a strukturze gawędy” (Karafka La Fontai-
ntfa, i 137).
m O kulturze „dworskich wspólnot sąsiedzkich” wyczerpująco pisze J. Kami o n 9 o w a, Zycie literackie w Polsce to pierwszej połowie XIX w. Studia, Warszawa 1970, >. 40 ! n.
B Karafka La Fontaine'a, B 137.
fl Por. 3. 3. Lipski, Przedmowa do: Nawe Ateny, wybór i oprać, tekstu M. i 3- 3. Lipscy, Warszawa 19M, s. 7 i n.
Niech każdy stary sumiennie pisze to, czego sam był świadkiem, niech pisze po swojemu rzeczy uważając z własnego, a nie uczonego stanowiska, a dopiero, jak będzie potrzeba, znajdzie się taki, którego Opatrzność wzbudzi, aby z tego wszystkiego pożyteczną ułożył historię (Król Stanisław, s. 329).
Oczywiście wierności wobec tej zasady twórczej musi dochować autor faktyczny, a nie nominalny, któremu Rzewuski pozwala rezygnować z postawy krytycznej. Seweryn Soplica, patron koniunkturalistów, w innej gawędzie manifestować będzie pogląd wręcz odmienny, a Rzewuski uwierzytelni go właśnie w gawędowym przytoczeniu:
[...] jakaż pewność, że ten, co je opowiada [dzieje], zachował czystą prawdę bez nadwątlenia jej ozdobami. Czy raz bywało, że z kilku naocznych nawet świadków jednego zdarzenia każdy je po swojemu opowie: jeden wspomina o okoliczności takiej, drugi o innej, która pierwszą zabija? — domyśl się wtedy, czyja prawda!
(Zamek kaniowski, s. 353).
Soplica, podporządkowując się zastanym strukturom społecznymł0, uwalnia się od obowiązku samodzielnego myślenia. Swój konformizm posuwa tak daleko, że wyraża zgodę na najbardziej arbitralnie wyznaczone zasady postępowania, widząc w nich, a nie w zmiennych realiach życia, odbicie „prawdziwej historii” narodowej:
[...] w prawach nie ma obłudy; z nich jak oliwa z wody na wierzch wychodzą obyczaje narodów i to jest właśnie prawdziwa historia (ibidem).
Być może, iż ów konserwatywny historyzm Soplicy — pokrewny zapatrywaniom Edmonda Burke’a i romantyków niemieckich41 — sygnalizuje również pośrednio zachowawcze poglądy autora nadrzędnego.
Autor gawędy nie może jednak zasadniczo wprost ingerować w tekst wprowadzonego opowiadacza, który w swej całości zawsze będzie bardziej pastiszem niż stylizacją. Autor gawęd szlacheckich typu Pamiątek Soplicy sytuuje się tylko jako podmiot czynności twórczych pastiszowego dzieła, nie ujawniając się w sposób stematyzowany na poziomie tekstu. Odbiorca wirtualny natomiast „atakowany” jest z pozycji tekstowych, gdyż czyha na niego ciasna, prymitywna matryca gawędowego odbiorcy 42. Taką bowiem perspektywę odbioru wyznacza podmiot i równocześnie „autor” gawędowego tekstu-przytoczenia.
O więzi społecznej w świecie przedstawionym i w sytuacji narracyjnej gawędy obszernie pisze Szweykowski (Powieści historyczne Henryka Rzewuski ego, s. 63 i n.) i Kościukiewicz (op. cit., s. 78 i n.). Por. również M. Wańkowicz, Gawęda, [w:] Prosto od krowy, Warszawa 1965, i w wersji wielokrotnie poszerzonej w: Karafka La Fontaine’a, passim).
41 Zob. T. K r o ń s k i, Hegel i jego filozofia dziejów, [w:] Rozważania wokół Hegla, Warszawa 1960, s. 112 i n. Ostatnio pisał przekonywająco o konsekwencjach konserwatyzmu Rzewuskiego W. Karpiński, przywołując poglądy Burke’a i de Maistre’a (Jakobin prawicy, „Twórczość”, 1973, nr 12, s. 54—68, oraz W kręgu myśli zaprzecznej, „Znak”, 1973, nr 233—234 (11—12), s. 1474—1488).
41 Relacje osobowe w gawędzie adekwatnie określa Bachórz w przywoływanej już książce (op. cit., s. 231 i n.): „Podobnie jak pomiędzy gawędowym autorem a narratorem istnieje określony dystans, tak i pomiędzy czytelnikiem kreo-