przez poszczególne grupy. Nie ma bowiem dla mnie wątpliwości, że mamy do czynienia z różnymi jej wersjami. Co więcej uważam, że wizji tych przybywa1. Dlatego tak ważne są kolejne dwa, zaproponowane przeze mnie założenia. Nieustane przeskoki pomiędzy podejściami emic i etic, są niezbędne nie tylko do przeprowadzenia właściwiej analizy (badacz musi w końcu zdystansować się także od danej społeczności, chociażby w celu wprowadzenia narzędzi teoretycznych; opis, chociażby najdokładniejszy nie jest analizą zjawiska), ale pozwala zachować równowagę i w pewnym stopniu także obiektywność. Umiejętne wykorzystanie swoistych zalet wypływających z postawy etic pozwala na nietracenie z oczu całościowego kontekstu badanych zjawisk, a także pozwala uniknąć zbyt dużego zaangażowania, jednym słowem pozwala badaczowi zachować tożsamość i uniknąć przesadnej fratemiacji z grupą. Co jednak najważniejsze, daje większe szanse na dopuszczenie wielogłosowości. W tym konkretnym przypadku, jakim jest przestrzeń leśna, uwypukla to, że badana definicja jest tylko jedną z wielu, i tym samym, dopuszcza inne definicje lasu w orbitę zainteresowania, jako te, które z jednej strony wpływają a z drugiej dopełniają, tę aktualnie studiowaną. Łączy się ona także z punktem trzecim, czyli relacjami wiedzy i władzy. Za dostrzeżeniem różnorodności wizji danej kategorii czy zjawiska powinna iść analiza ich siły oddziaływania czy wpływu dyskursu, który wywarzają. Nie wszystkie reprezentacje przestrzeni leśnej mają taki sam zasięg wpływu. Jest to w pewnym sensie naturalne. Jednak najważniejszej jest to, aby zbadać to czy wszystkie mają „prawo głosu” i czy nie są zagłuszane przez dominujący dyskurs. Warto wtedy, korzystając z narzędzi dostarczonych przez Michela Foucalta (Foucalt 1998; Foucalt 2002), zastanowić się nad tym jaka wiedza, daje danej grupie symboliczną (i nie tylko) przewagę nad reprezentacjami innych grup. Innymi słowy, jak wiedza przekłada się na władzę nad przestrzenią oraz jak wyglądał proces, który do tego doprowadził. Jest to o tyle ważne, że może „zdemaskować” to, czyja definicja przestrzeni, jest powszechnie używana i dominująca, oraz dlaczego i jak do tego doszło.
8
Chociaż określenia „przyrody alternatywne” czy „konkurencyjne” wydają mi się być w pewien sposób waloryzujące lub wskazujące na konfliktowość, która wcale nie musi się tu pojawiać, pewne jest to, że owe wizje pozostają w nieustannych interakcjach i wzajemnie na siebie oddziaływają (porównaj: Macnaghten, Urry 2005).