background image

 
 

 

 

11 

ZAMIAST WSTĘPU 

 
 
 

Iwona KORCZ 
Uniwersytet Zielonogórski 
 

BEZPIECZEŃSTWO ISTOTY LUDZKIEJ W KONTEKŚCIE PERSONALNYM 

I W NOWEJ DUCHOWEJ PERSPEKTYWIE 

 
 

„Harmonijny  rozwój  osoby  nie  doty-
czy  ani  samego  ducha,  ani  samego 
ciała,  ani  samej  indywidualności  czy 
też instynktu społecznego, ale doko-
nuje  się  we  wszystkich  dziedzinach 
rzeczywistości,  w  których  zajmuje 
miejsce człowiek.” 

 
I. Kontekst personalny bezpieczeństwa osoby ludzkiej 
Człowiek – podmiotem osobowym 
K. Wojtyła – Jan  Paweł  II  stoi twardo na stanowisku, iż „człowiek jest osobą 

z  «natury»”,  i  w  związku  z  tym  „przysługuje  mu  podmiotowość  właściwa  osobie”. 
Inaczej rzecz ujmując, jest on posiadaczem zdeterminowanej natury i jednocześnie 
osobą, czyli stanowi swoistą syntezę dwu struktur: „człowieka działającego” i tego, 
że „coś się dzieje w człowieku”. 

Dynamizm  wypływający  z  naszego  istnienia  napędza  dynamizm  charaktery-

styczny  dla działania.  Krótko mówiąc  – esse pociąga  za sobą operari, a ściślej  – 
działanie  idzie  za  byciem  (operari  sequitur  esse).  Człowieka  należy  rozpatrywać 
więc jako podmiot i sprawcę zarazem. 

Bazując na tradycji arystotelesowsko-tomistycznej, polski papież traktuje oso-

bę ludzką jako byt o strukturze materialno-duchowej, w którym nie da się oddzielić 
osoby od duchowości i odwrotnie. 

Posiłkując się językiem typowym dla personalizmu uprawianego przez Wojty-

łę, można skonstatować jego pojmowanie człowieka jako osoby  tak oto: samoist-
ność i podmiotowość osoby ludzkiej zasadza się na płaszczyźnie istnienia i płasz-
czyźnie  działania.  Sam  autor  „Osoby  i  czynu  oraz  innych  studiów  antropologicz-
nych” ujmuje to w sposób następujący: „Istnienie i działanie osoby podlegają zasa-
dzie metafizycznej analogii (analogii bytu), ale równocześnie też  przez nią  tłuma-
czą  się  i  wyodrębniają.  Osoba,  człowiek  jako  osoba,  to  jest  suppositum,  to  jest 
podmiot istnienia oraz działania – z tym jednak, że istnienie (esse) jemu właściwe 
jest osobowe, a nie tylko indywidualne w znaczeniu indywidualizacji natury. W ślad 
za tym i operari, przez które rozumiemy cały dynamizm człowieka – zarówno dzia-
łanie jak dzianie się, jakie w nim zachodzi – też jest osobowe”.

1

  

Idąc dalej w swej refleksji nad człowiekiem, Wojtyła konkluduje: osoba ludzka 

to  podmiot  świadomy  siebie,  realizujący  siebie  w  świadomym  działaniu,  określa-
nym  mianem  czynu,  do  tego świadomy  nie  tylko  swego  działania,  ale  i  faktu,  kto 
                                                           

1

 K. Wojtyła: Osoba i czyn oraz inne studia antropologiczne. Lublin 1994, s. 123 

background image

 
 

 

 

12 

działa. Posiada on świadomość własnego „ja”, a dzięki funkcji refleksyjnej świado-
mości również przeżywa siebie jako konkretny podmiot i tym samym bytuje w pełni 
podmiotowo. 

Należy  przy  tym  pamiętać,  iż  podmiotowość  człowieka  stanowi  strukturę 

otwartą, tzn. istota ludzka jako sprawca czynu jednocześnie spełnia siebie w świa-
domym  działaniu,  przy  czym  to  spełnianie  trzeba  rozpatrywać  w  odniesieniu  do:  
a)  transcendencji  (przez  samostanowienie,  będące  fundamentem  tworzenia  się 
osoby, można wytłumaczyć transcendencję człowieka czynu, czyli transcendencję 
prawdy,  wolności  i  intencjonalności), b) samostanowienia, poprzez które człowiek 
przeżywa to, że jest osobą i podmiotem urzeczywistniającym się jako istota wolna, 
i  c)  do  wspólnoty  (człowiek  działający  wspólnie  z  innymi  ujawnia  zupełnie  nowy 
wymiar  siebie  jako  osoby,  nazywany  „uczestnictwem”,  a  kultura  staje  się  specy-
ficznym  sposobem  istnienia  i  życia  człowieka,  dzięki  której  przedkłada  on  „być” 
ponad „mieć”). 

Zdaniem  papieża-Polaka,  w  odczycie  swojego  człowieczeństwa  zawsze  po-

winno się uwzględniać tak własny świat wewnętrzny, jak i wspólny obszar bytowa-
nia „z drugimi: «dla drugich»”. Każdy z nas, jako podmiot rozumny i zdolny do sa-
mostanowienia,  z  natury  rzeczy  dysponuje  możliwością  samookreślania  swoich 
celów.  Traktowanie  osoby  jak środka  wiodącego  do  celu  uznać  należy  za  niedo-
puszczalny błąd. 

Działając w pełni świadomie, człowiek przeżywa wartości moralne: dobro i zło 

jako swoje własne. Poprzez swoje czyny staje się dobrym lub złym w sensie mo-
ralnym.  Pamiętajmy,  moralność  pozostaje  ściśle  związana  z  osobą,  gdyż  w  niej 
tkwi umocowana swoimi korzeniami. W procesie stawania się człowiekiem moral-
nie  dobrym  lub  złym  najpełniej  uwidocznia  się  nasza  wolność  jako  właściwość 
osoby  powiązana  z  jego  wolą  dokonywania  wszelkich  wyborów  i  podejmowania 
wiążących decyzji. Z kolei wolność osoby, zależna od prawdy unaoczniającej się w 
sumieniu,  ma  swoją  solidną  podstawę  w  transcendentnej  godności  człowieka.  Ta 
ostatnia  znajduje  swój  wyraz  w  szczególnej  pozycji  osoby  ludzkiej  w  porządku 
moralnym, prawnym, społecznym, gospodarczym, kulturalnym czy politycznym. 

W  kontekście  powyższego  warto  kilka  słów  poświęcić  ludzkiej  praxis,  czyli 

pracy.  Dla  Jana  Pawła  II  praca  to  nie  tylko  konieczność,  lecz  coś  więcej  –  we-
wnętrzna  potrzeba,  szansa,  wręcz  przywilej  człowieka.  Jawi  się  ona  jako  jeden  z 
ważniejszych czynników  nadających sens naszemu istnieniu. To szkoła bycia so-
bą, bycia człowiekiem, służąca „urzeczywistnianiu się jego człowieczeństwa, speł-
nianiu  osobowego  powołania”,  ucząca  ludzi  współdziałania  w  duchu  jedności  i 
solidarności, pobudzająca do zdobywania wolności, nadziei i miłości. 

Bez wątpienia praca pomaga odkryć prawdę o człowieku, o sensie ludzkiego 

bytu, ukształtować właściwy szacunek do życia, zbudować prawidłowe relacje mię-
dzyludzkie i obronić wartości, w które się wierzy, a w szczególności wartości wyż-
sze  (duchowe),  bardziej  cenione  przez  człowieka  z  tego  powodu,  że  przybliżają 
nas ku obiektywnemu dobru. 

Po zapoznaniu się z pojmowaniem osoby przez Polaka Tysiąclecia (w kontek-

ście  jej  bezpieczeństwa:  wolność,  godność,  miłość,  odpowiedzialność,  praca), 
pragniemy zwrócić uwagę na rozumienie tejże kategorii pojęciowej przez wybitne-
go  polskiego  psychologa  –  K.  Obuchowskiego.  Zgodnie  z  jego  definicją:  „Osobą 

background image

 
 

 

 

13 

nazywamy jednostkę ludzką, która utrzymując dystans psychiczny  wobec potrzeb 
i pragnień, rozwija się, kierując się sensem swojego istnienia”.

2

 

O potrzebie sensu życia pisaliśmy już wielokrotnie. Tu postanowiliśmy wyarty-

kułować  spełnianie  potrzeby  dystansu  psychicznego  jako  warunku  wolności  psy-
chicznej,  a  co  za  tym  idzie  –  istotnego  gwaranta  bezpieczeństwa  człowieka  jako 
osoby. Wspomniany uprzednio Obuchowski określa tę świeżo odkrytą przez siebie 
potrzebę  jako  taką  właściwość  jednostki  ludzkiej,  „która  powoduje,  że  bez  utrzy-
mania dystansu wobec nabytych doświadczeń i wobec głównych problemów swo-
jego  życia  nie  może  ona  swobodnie  rozwijać  się,  panować  nad  swoimi  doświad-
czeniami,  a  więc  być  wolna  psychicznie”,

3

  przy  czym  wolność  ta  jest  rezultatem 

urealnienia swobody działań intencjonalnych. 

Potrzeba dystansu psychicznego stanowi też konstrukt ilustrujący bazalny wa-

runek  kształtowania  się  osobowości  jednostki  ludzkiej,  która  realizuje  tzw.  ekolo-
giczny sens życia, typowy dla wyłonionego w trakcie rewolucji podmiotów (dokona-
ła  się  ona  w  latach  60.  XX  w.)  „nowego  indywidualizmu”. Ten  rodzaj  indywiduali-
zmu,  w  przeciwieństwie  do  tradycyjnego,  nie  wyklucza  ani  współdziałania  w  ra-
mach grupy, ani działania na rzecz grupy. Opiera się na poczuciu osobistej odpo-
wiedzialności za losy świata. Włącza on w zakres koncepcji człowieka i jego sensu 
życia  również  koncepcję  środowiska,  w  którym  przyszłość  danej  osoby  będzie 
realizowana,  czyli  koncepcję  szeroko  rozumianej  sfery  ekologicznej,  co  wynika 
właśnie z poczucia wolności psychicznej. 

Szerzej o swym postrzeganiu człowieka jako podmiotu osobowego poznański 

uczony pisze w: „Człowieku intencjonalnym” (1993), „W poszukiwaniu właściwości 
człowieka” (1998) i „Od przedmiotu do podmiotu” (2000). 

 
Wykładnia papieskiego hasła: „wolność jest dla miłości” 
W perspektywę bezpieczeństwa człowieka i jego stanowienia o sobie wpisuje 

się  jak  najbardziej  problem  użycia  wolności,  który  pozostaje  w  ścisłym  związku 
z naszym myśleniem na temat dobra i zła. 

Ponieważ  możemy  używać  swojej  wolności  dobrze  lub  źle,  w  konsekwencji 

mamy do czynienia z dwoma potencjalnymi ścieżkami naszych działań. Jeżeli bo-
wiem  użyjemy  jej  dobrze,  sami  stajemy  się  dobrzy,  a  spełniane  przez  nas  dobro 
oddziaływuje  pozytywnie  i  konstruktywnie  na  otoczenie.  Natomiast  w  przypadku, 
gdy  użyjemy  jej  źle,  zło  zakorzeni  się  w  nas  na  dobre  i  rozpowszechni  na  ze-
wnętrzne środowisko, de facto niszcząc naszą wolność. 

Zatem  problem  użycia  wolności,  mający  wymiar  tak  indywidualny,  jak  i  zbio-

rowy, wymaga rozwiązań o charakterze zdecydowanie systemowym, i nie sposób 
go oddzielić od wymiaru etycznego, czyli dobra i zła moralnego. 

Przypomnijmy w tym miejscu, w ukształtowanych dotąd wizjach dobra spotkać 

można  trzy  zasadnicze  jego  odmiany,  określające  charakter  ludzkiego  działania. 
Są to: I – dobro godziwe, II – dobro użyteczne, III – dobro przyjemne. Innymi sło-
wy, człowiek działając, wybiera zawsze jakiś rodzaj dobra, które staje się dla niego 
celem  owego  działania. W  bonum  honestium  cel  okazuje  się  być  zgodny  z  istotą 
przedmiotu działania (tzw. słuszność działania). Bonum utile przedkłada jako cel – 

                                                           

2

 K. Obuchowski: Galaktyka potrzeb. Psychologia dążeń ludzkich. Poznań 2000, s. 14 

3

 K. Obuchowski, op. cit., s. 330 

background image

 
 

 

 

14 

korzyść  czerpaną  przez  podmiot  działający.  Z  kolei  o  bonum  delectabile  można 
powiedzieć, iż tym celem jest maksymalizowanie przyjemności. 

Jak pamiętamy, wolność Arystotelesowska („Etyka nikomachejska”) to katego-

ria stricte etyczna, własność wolnej woli człowieka, urzeczywistniania drogą praw-
dy,  bez  tej  ostatniej  nie  ma  mowy  o  wolności.  Tak  więc  człowiek  realizuje  swoją 
wolność  w  prawdzie,  do  czego  są  mu  potrzebne  cztery  rodzaje  kompetencji  tele-
ologicznych,  a  mianowicie:  (1)  rozpoznawanie  prawdy,  (2)  rozumienie  prawdy, 
(3) akceptowanie prawdy, (4) respektowanie prawdy. Tym samym prawda staje się 
drogą,  życiem, sensem ludzkiej egzystencji. Generalnie ludziom w naturalny spo-
sób  powinno  zależeć  i  większości  zależy  na  prawdzie,  gdyż  jest  ona  potrzebna 
nam nie tylko do przetrwania, ale i pomyślnego rozwoju ludzkości oraz całej ziem-
skiej planety. 

W „Liście do młodych” (nr 13) Jan Paweł II pisze: „Wolność zawiera w sobie 

kryterium prawdy, dyscyplinę prawdy. Bez tego nie jest prawdziwą wolnością. Jest 
zakłamaniem wolności. Być prawdziwie wolnym – to znaczy: używać swej wolności 
dla tego, co jest prawdziwym dobrem. W dalszym ciągu więc być prawdziwie wol-
nym  –  to  znaczy:  być  człowiekiem  prawego  sumienia,  być  odpowiedzialnym,  być 
człowiekiem «dla drugich»”.

4

 

Z  tego  wynika,  że  tak  naprawdę  wolność  jest  prawdziwą  tylko  wtedy,  gdy 

spełnia się poprzez prawdę o dobru. Dobro zaś – według św. Tomasza z Akwinu 
(„Suma teologiczna”) – jest dobrem cnoty, a mamy ich cztery rodzaje (i to o zna-
czeniu  kardynalnym):  męstwo,  roztropność,  sprawiedliwość  i  wstrzemięźliwość. 
Najpełniejsze jednak urzeczywistnienie ludzka wolność znajduje w miłości, niekie-
dy  wspinając  się  na  wyżyny  heroicznego  oddania  własnego  życia  za  drugiego 
człowieka. 

„Wolność  jest  dla  miłości”

5

  –  głosił  niestrudzenie  polski  papież,  i  trudno  się 

z tym  stwierdzeniem  nie  zgodzić,  z  tym  że  –  co  wyraźnie  i  stanowczo  podkreśla 
autor „Pamięci i tożsamości” – nie da się jej oddzielić od odpowiedzialności etycz-
nej,  o  czym  niektórzy  liberałowie  umyślnie  czy  też  wręcz  z  celowym  rozmysłem 
zapominają.  Za  to  nie  zapomniał  o  niej  ongiś  W.  Churchill,  lansując  głośną  dziś 
tezę, w myśl której „Odpowiedzialność jest ceną wielkości”, uzupełnijmy – człowie-
ka. 

Przepiękny fragment o miłości zawiera I list św. Pawła do Koryntian. Czytamy 

w nim: „Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie  zazdrości, miłość nie jest 
chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi 
się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale raduje się z praw-
dy; wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko 
znosi”. Godzi się też przestudiować Wojtyłowską „Miłość i odpowiedzialność”.

6

 

Co  interesujące,  angielskie  słowo  „miłość”  (love),  wywodzące  się  od  staro-

germańskiego laof (w znaczeniu – miły i drogi), zbliżone jest brzmieniem do słowa 
„life”, czyli  życie. Na pewno miłość jest najpotężniejszą siłą,  zmieniającą  wrogość 
w przyjaźń, i jawi się nam współczesnym jako ostateczny duchowy cel życia. 

Warto przy tym wspomnieć, co ma do powiedzenia o miłości w pełni dojrzała 

psychologia poznawcza. Otóż, mimo iż na miłość składa się bardzo wiele elemen-
                                                           

4

 za: S. Chrobak: Koncepcja wychowania personalistycznego w nauczaniu Karola Wojtyły – Jana Pawła 

II. Warszawa 1999, s. 111 

5

 Jan Paweł II: Pamięć i tożsamość. Kraków 2005, s. 48 

6

 K. Wojtyła: Miłość i odpowiedzialność. Lublin 1986 

background image

 
 

 

 

15 

tów, m. in. pragnienie, zaufanie, tolerancja, troska, R. Sternberg w swej Trójczynni-
kowej  Teorii  Miłości  wyróżnia  trzy  główne  komponenty.  Są  nimi:  po  pierwsze  – 
intymność (odczucie bliskości i więzi), po drugie – namiętność (dążenie do fizycz-
nego zaspokojenia) i po trzecie – zaangażowanie (decyzja, by pokochać i następ-
nie  otrzymywać  miłość). W  rozwoju  miłości  nauka  zwykle  wyszczególnia  trzy  klu-
czowe etapy: namiętny, romantyczny i małżeński, przy czym ich kolejność nie zo-
stała jeszcze precyzyjnie zbadana.

7

 

Wracając ad rem, czyli do kwestii wolności, jeśli przestaje być ona związana z 

prawdą, co gorsze – uzależniając ją od siebie, wówczas należy, niestety, liczyć się 
ze  wzrostem  dynamiki  dewiacji  i  klasycznych  form  patologicznych,  wynikłych  z 
nadużycia  wolności,  pociągających  za  sobą  toksyczne  i  zgoła  destruktywne  na-
stępstwa moralne, nie wyłączając współczesnych form zniewolenia i funkcjonowa-
nia totalitaryzmów w nowoczesnym wydaniu. 

Nawołujemy więc do odpowiedzialnego użycia wolności, będącej koniecznym 

warunkiem moralności, prowadzącej w ostatecznym rozrachunku do miłości siebie 
samych,  innych  ludzi  i  całego  wszechświata,  a  wówczas  będzie  można  śmiało 
mówić o prawdziwej mądrości życiowej przedstawicieli gatunku ludzkiego, dla któ-
rych „życie staje się miłością”, a „miłość jest życiem”. 

To znamienne, jak ważne miejsce w rozważaniach Pielgrzyma z Polski zajmu-

je  idea  prawdy,  jej  poszukiwanie,  życie  nadzieją  na  prawdę,  wierność  prawdzie 
i realizacja wartości prawdy. Jeśli porównać doświadczenie agatologiczne (agaton 
–  z  j.  greckiego  –  dobro)  z  doświadczeniem  aksjologicznym  (aksjologia  –  nauka 
o wartościach), to  z całą  pewnością pierwsze  z  nich  dotyczy  „bycia  w świetle  do-
bra”, drugie zaś odnosi się do wydarzeń „w świetle tego, co wartościowe”. Agatolo-
giczne bywa nazywane doświadczeniem odsłaniającym, a aksjologiczne, cechują-
ce  się  przewagą  myślenia  preferującego  prawdę  nad  nieprawdą,  uchodzi  za  do-
świadczenie  poszukująco-projektujące.  Takie  podejście  prezentuje  J.  Tischner 
w „Myśleniu  według  wartości”,

8

  i  ma  rację  w  całej  rozciągłości  omawianej  tu  pro-

blematyki. 

„…człowieczeństwo  człowieka  wyłania  się  i  pozostaje  w  bezpośrednim  związku  

z wewnętrzną wolnością, do jakiej czuje się on zdolny”. 

 
II. Duchowość – nowa perspektywa bezpieczeństwa człowieka 

„Nie jesteśmy istotami ludzkimi, mającymi duchowe przeżycia, ale istotami duchowymi, 

doświadczającymi ludzkich przeżyć.” 

~T. de Chardin~ 

 
Wprowadzenie do tematu: duch, duchowość, wartości duchowe 

„Ten jest wielki, kto rozumie, że siły duchowe są silniejsze niż materialne.” 
~R. W. Emerson~ 
 

W  literaturze  przedmiotu  i  popularnonaukowej,  poświęconej  zagadnieniom 

duchowości  we  współczesnym  świecie,  coraz  częściej  spotkać  można  takie  oto 
wyrazy  i  zwroty,  zarówno  o  wydźwięku  pozytywnym,  jak  i  negatywnym,  czy  też 
problematycznym: 

 

                                                           

7

 J. Berryman, D. Hargreaves, K. Howells, E. M. Ockleford: Psychologia moje hobby. 2005, s. 128 

8

 J. Tischner: Myślenie według wartości. Kraków 2000, s. 486, 490 

background image

 
 

 

 

16 

potęga ducha  

 

 

 

zły stan ducha 

pogarda duchowa   

 

 

ludzie słabego ducha 

więź duchowa  

 

 

 

upadanie na duchu 

siły duchowe  

 

 

 

duchowe problemy 

wartości duchowe   

 

 

blokady duchowe 

doświadczenia duchowe    

 

niedorozwój duchowy 

istoty duchowe  

 

 

 

patologie duchowe 

inteligencja duchowa  

 

 

duchowa głupota 

rewolucja duchowa  

 

 

duchowe otępienie 

duchowa żywotność  

 

 

duchowe wyobcowanie 

rozwój duchowy    

 

 

duchowe rozterki 

duchowy doping    

 

 

duchowy dyskomfort 

duch człowieka, narodu, wszechświata  

kryzys duchowy 

podnoszenie na duchu  

 

 

niedorozwój duchowy 

wytwory ducha  

 

 

 

pustka/pustynia/próżnia duchowa 

praktyki duchowe    

 

 

ubóstwo duchowe 

uduchowienie człowieka    

 

stres duchowy 

odyseja duchowa    

 

 

duchowe dramaty 

ścieżki duchowego rozwoju  

 

niekompetencje duchowe 

duchowo inteligentny człowiek 

 

choroba duchowa 

przywódca duchowy 
„duch naszych czasów” 
typy duchowe 
duchowe wyzwania 
odnowa zdrowia duchowego 
 
W  związku  z  powyższym  słusznym  wydaje  się  zwięzłe  zdefiniowanie  rudy-

mentarnych pojęć i terminów, pozostających w ścisłym związku ze sferą duchową 
jednostki w życiu prywatnym i zawodowym. Mamy tu na myśli krótką analizę poj-
mowania „ducha”, „duchowości” i „wartości duchowych”. 

W „Słowniku filozofii” J. Didier wyjaśnia co następuje: duch – to „zasada życia 

umysłowego, inteligencja. Pojęcie ducha jest precyzyjniejsze od duszy, która może 
oznaczać zarazem zasadę życia i myśli. Za to pojęcie «ducha» jest szersze niż to 
sugeruje zakres znaczeniowy terminu «świadomość» (…) Pojęcie ducha implikuje 
zdolność  do  refleksji  i  przynależy  do  metafizyki:  duch  leży  u  podstaw  wszelkiego 
odkrycia;  nie  jest  on  właściwością,  lecz  «aktem»,  którego  obecność  intuicyjnie 
odczuwamy za każdym razem, gdy uda nam się coś zrozumieć. 

Przeciwieństwem  «ducha»  jest  «materia».  Spirytualizm  jest  doktryną  głoszą-

cą, że materia sprowadza się w istocie do nieprzedstawialnej i posiadającej naturę 
duchową  formy  energii  (Leibniz).  Przeciwstawia  się  on  «materializmowi»,  według 
którego «duch jest najwyższym wytworem materii» (Lenin)”.

9

 

Nie sposób w tym miejscu nie odnieść się chociażby do Heglowskiego rozu-

mienia ducha, jako że jego filozofia na wskroś przesiąknięta jest idealizmem abso-
lutnym, czy Diltheyowskiego ujmowania ducha ludzkiego. 

G. W.  F.  Hegel  próbował  wyjaśnić  cały  byt  poprzez  pojęcie  ducha,  który  nie 

dość że wszystko stworzył, lecz i jest wszystkim. W „Fenomenologii ducha” trakto-

                                                           

9

 J. Didier: Słownik filozofii. Katowice 1993, s. 75 

background image

 
 

 

 

17 

wanej  jako  nauka  o  etapach  rozwoju  świadomości,  uczony  ukazuje  możliwość 
rozumowego poznania rzeczywistości, które dla niego jest poznaniem czysto meta-
fizycznym, czyli manifestacją ducha absolutnego w świadomości. 

Kontynuując jego tok rozumowania: duch jest tym, co rzeczywiste, a rzeczy-

wistość  to  nic  innego  jak  proces  rozwoju  duchowego,  obejmujący  trzy  fazy:

10

  

1)  duch  znajduje  się  w  stanie  „bycia  dla  siebie”  i  należy  go  wtedy  rozpatrywać  z 
pomocą logiki, 2) duch jest tu w fazie alienacji, inaczej mówiąc – „innego bytu” (tym 
stadium  samorozwoju  ducha  Hegel  zajmuje  się  w  filozofii  przyrody),  3)  duch  wy-
stępuje na etapie „bycia w sobie i dla siebie”. Tę ostatnią myśl filozof ów wyjaśnia 
w filozofii ducha, wyodrębniając w niej trzy postacie ducha: subiektywnego, obiek-
tywnego i absolutnego. 

Krótko mówiąc, w przekonaniu Hegla myśl, byt i prawda są po prostu tożsame 

z duchem świata, który kreuje rzeczy przez myślenie o nich. Tak więc, maksymal-
nie rzecz upraszczając, można powiedzieć, iż realne dla niego nie są rzeczy same 
w  sobie,  lecz  jedność  tego,  co  pomyślane  przez  ducha  świata.  Jest  to  Absolut 
(„Absolut  jest  duchem”),  którego  progres  Hegel  przedstawia  w  trzech  częściach 
swojego systemu (logika + filozofia przyrody + filozofia ducha), posiłkując się me-
todą dialektyczną: teza – antyteza – synteza. 

Z  kolei  W.  Dilthey,  przedstawiciel  filozofii  życia,  twierdzi,  że  „to,  co  jest  nam 

znane  od  wewnątrz,  czyli  istnieje  w  naszej  świadomości  i  jest  nią  samą,  to  «du-
chowa żywotność». Przejawia się ona (jako ekspresja) w świecie wytworów ducha, 
na który należy patrzeć z perspektywy historycznej”.

11

 

Na pytanie, jak można poznać ducha ludzkiego, tenże filozof odpowiada: „po-

przez interpretację i zrozumienie obiektywnych wytworów ducha, z którego wyszły”. 
Tym samym, jego zdaniem, jest to równocześnie odpowiedź na nurtujące pytanie 
o podstawy nauk o duchu, czyli nauk humanistycznych, pojmujących świat dziejów, 
kształtowany przez cele i wartości ludzkie. 

Według Websterowskiego słownika, duchem nazywa się ożywiającą, życiową 

siłę; to, co  w odróżnieniu  od materialnych elementów organizmu jest źródłem ży-
cia,  innymi  słowy  –  tchnieniem  życia.  Gwoli  przypomnienia,  pojęcie  „duchowy” 
(spirytualny)  pochodzi  od  łacińskiego  słowa  spiritus,  co  znaczy  w  dosłownym  tłu-
maczeniu – tchnienie. Radzimy  nie mylić  z czystym alkoholem, choć w tym przy-
padku godzi się zwrócić uwagę na przymiotnik „czysty”. 

Angielskie  słowo  spirited,  wywodzące  się  –  jak  łatwo  dostrzec  –  od  „spirit”, 

charakteryzuje  osobę  obdarzoną  radością  życia,  pełną  werwy,  ożywioną  i  szczę-
śliwą. We współczesnym rozumieniu owo tchnienie życia to zasoby życiowej ener-
gii, pokłady entuzjazmu i zaangażowania oraz stosowny poziom odwagi, połączo-
nej z rozwagą, i odpowiednia doza determinacji. 

Dla medyka – A. Brodziaka, kierującego Katedrą i Kliniką Chorób Wewnętrz-

nych  Śląskiej  AM,  na  ducha  człowieka  składa  się  „całość  zasobów  informacji  
o życiu pewnego człowieka”,

12

 gdyż duch pojmowany jako nośnik strumienia wyda-

rzeń (a nie jako wzór czy przepis na konkretny organizm ludzki), toczących się w 
ciągu całego życia jednostkowego, musi być rejestrowany w trakcie tegoż istnienia. 

Autorzy „Inteligencji duchowej” – D. Zohar (wykładowczyni Oksford University; 

ukończone studia: fizyka, psychologia, filozofia i teologia) i I. Marshall (psychiatra 
                                                           

10

 M. Vogt: Historia filozofii dla wszystkich. Warszawa 2004, s. 335-340 

11

 Ibidem, s. 368 

12

 A. Brodziak: Luka szczęścia. Kompletowanie sensu. Katowice 1999, s. 20 

background image

 
 

 

 

18 

i psychoterapeuta; poza medycyną studiował także psychologię i filozofię) definiują 
kolejne z zasygnalizowanych przez nas wcześniej pojęć następująco: „duchowość 
oznacza  kontakt  z  pewną  szerszą,  głębszą  i  bogatszą  całością,  umożliwiającą 
spojrzenie  z  nowej  perspektywy  na  naszą  ograniczoną  sytuację.  Duchowość  po-
zwala poczuć, że jest «coś poza» lub «coś jeszcze», co ukazuje inny sens i warto-
ści naszego obecnego położenia”.

13

 Tym „czymś jeszcze” może być np. rzeczywi-

stość społeczna ujmowana jako skomplikowana sieć znaczeń, świadomość ukrytej 
prawdy,  porządku  superukrytego  (pewnego  pola  zwyczaju),  bądź  odkrywanie 
wszechogarniającego poczucia pełni, że jesteśmy niezbywalną cząstką universum. 

Duchowość to bez wątpienia kontakt z całością, poczucie własnej integralno-

ści. Niekoniecznie musi się ona  wiązać automatycznie  z religijnością. Do najważ-
niejszych  cech  duchowości  zwykło  się  zaliczać  transcendencję.  Jednakże  propo-
nujemy pojmować ją w znaczeniu bardziej podstawowym, jako przekroczenie gra-
nic  własnej  wiedzy  i  doświadczenia,  pozwalające  poczuć  smak  nieskończoności 
i unikalności w każdym z nas i otaczającym nas świecie, a nie jak chcą teologowie, 
określający mianem „transcendentny” to, co wykracza poza świat materialny. 

Utrwalając prawdy oczywiste, sens życia ludzkiego można rozpatrywać nieja-

ko w dwóch płaszczyznach kontekstualnych:

14

 A – jako czystą możliwość rozwoju 

człowieka (sens transcendentalny), i B – jako pytanie i odpowiedź na rzeczywistą 
ludzką codzienność „tu i teraz” (sens egzystencjalny). 

Życie człowieka jest zatem realizacją  wielu możliwych sensów,  zaś nadrzęd-

nym  celem  naszego  życia  staje  się  uduchowienie  całego  człowieka,  rozumiane 
jako osiągnięcie wyższego stanu świadomości, czyli szczęścia. Posiadając właści-
wość  nadawania  sensu  swej  egzystencji,  a  także  znaczenia  otaczającej  go  rze-
czywistości,  człowiek  musi  jednocześnie  pamiętać,  iż  wymaga  to  wzniesienia  się 
ponad to, czemu nadaje się sens, czyli transcendencji.

15

 

H. Beazley (1998) z Uniwersytetu G. Waszyngtona określa duchowość nader 

lapidarnie, jako „nacechowany wiarą związek z transcendencją”, inaczej mówiąc – 
pełen wiary stosunek do wartości transcendentnych. 

Ponieważ  duchowość,  jak  wynika  z  danych  empirycznych,  pomaga  stać  się 

nie tylko lepszymi ludźmi, lecz także efektywniejszymi pracownikami, menedżerami 
i przywódcami, badacze zaczęli rozróżniać dwie fundamentalne formy duchowości: 
a) zewnętrzną (zazwyczaj związana z formalnymi wierzeniami i praktyką religijną), 
b) wewnętrzną (dotyczy przede wszystkim osobistych przekonań i uczuć, nie zaw-
sze wiążących się z konkretną religią), kładąc szczególny akcent na tę ostatnią. 

To właśnie duchowość wewnętrzna odnosi się w bezpośredni sposób do spo-

łecznego środowiska pracy, z uwagi na formowanie się właściwego poczucia sen-
su  pracy,  zrozumienie  znaczenia  powierzonych  obowiązków  i  celowości  wykony-
wanych zadań. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach uda się dowieść 
istnienia związku i ustalić wielkość korelacji dodatniej między dobrym samopoczu-
ciem  duchowym  w  obszarze  aktywności  zawodowej  a  najwyższą  sprawnością 
profesjonalną w pracy, tak pod względem umysłowym, jak i fizycznym. 

Na zakończenie wprowadzenia do tematu odniesiemy się jeszcze do wartości 

duchowych. Generalnie  wartości to  normy moralne i  wzorce  zachowania, to nasz 
wewnętrzny  kodeks  postępowania,  przyjęte  pryncypia,  zgodnie  z  którymi  żyjemy, 
                                                           

13

 D. Zohar, I. Marshall: Inteligencja duchowa. Poznań 2001, s. 29 

14

 W. Pasterniak: Rozjaśnić egzystencję. O dylematach i rozdrożach edukacji. Poznań 2001, s. 32 

15

 Ibidem, s. 40 

background image

 
 

 

 

19 

wyznaczone zasady, w oparciu o które dokonujemy wyborów i podejmujemy decy-
zje oraz radzimy sobie z trudnymi sytuacjami, dylematami i wyzwaniami. 

Od października 2000 r. do maja 2007 r. prowadziliśmy badania na Uniwersy-

tecie  Zielonogórskim.  Dotyczyły  one  posiadanego  przez  studentów  i  słuchaczy 
kodeksu  moralnego,  czyli  zasad  bazujących  na  trwałych  i  uniwersalnych  warto-
ściach.  Wzięło  w  nich  udział  647  osób,  w  tym  562  studentów  studiów  dziennych 
i zaocznych, rekrutujących się z Wydziału Zarządzania, Instytutu Politologii i Edu-
kacji Techniczno-Informatycznej, oraz 85 słuchaczy  Podyplomowych  Studiów  Do-
radztwa Zawodowego  i Przedsiębiorczości, jak również Bezpieczeństwa i Higieny 
Pracy. 

Poniżej przedstawiamy hierarchię wartości duchowych, najczęściej wymienia-

nych przez naszych respondentów jako przez nich uznawane: 

1. Prawda   

 

 

11. Prawość/honor 

2. Uczciwość/szczerość    

12. Harmonia/szczęście 

3. Miłość/nadzieja   

 

13. Szacunek do życia i natury 

4. Pokój/piękno    

 

14. Odwaga 

5. Wolność  

 

 

15. Godność 

6. Równość  

 

 

16. Tolerancja 

7. Sprawiedliwość/wierność  

17. Zaufanie/otwartość 

8. Mądrość/rozsądek  

 

18. Współodczuwanie/wdzięczność 

9. Dobro/dobroczynność    

19. Wytrwałość/cierpliwość 

10. Odpowiedzialność/solidarność  20.Współpraca 
 
Trudno  oszacować  za  pomocą  kwestionariusza  samooceny,  w  jakim  stopniu 

wyszczególnione powyżej wartości są realizowane przez badanych w codziennym 
życiu. 

Jak  wynika  z  przedłożonego  rankingu,  nieprzypadkowo  na  czołowych  miej-

scach uplasowały się prawda i uczciwość – główne składowe inteligencji duchowej, 
które  można  uznać  za  żelazne  drogowskazy  prowadzące  nas  przez  całe  życie, 
konieczne tak do przeżycia, jak i optymalnego rozwoju człowieka. 

Jesteśmy też głęboko przekonani, iż myślenie i działanie według wartości, do 

którego  nawołuje  J.  Tischner,  wyprowadzi  nas  z  kryzysu,  który  sięgnął  samych 
podstaw naszego człowieczeństwa. 

 
A co z duszą ludzką? 
Co się tyczy duszy ludzkiej, w myśl wykładni artykułowanego słownika filozo-

ficznego, jest to „źródło życia, siedlisko myśli i uczuć. Te dwa znaczenia rozgrani-
czane są od czasów starożytnych: Hebrajczycy rozróżniali duszę organiczną i du-
szę myślącą. Rzymianie używali określeń animus i anima. Sprowadzenie drugiego 
sensu  do  pierwszego  cechuje  witalizm,  zredukowanie  pierwszego  do  drugiego 
charakteryzuje  spirytualizm  (Platon,  Leibniz,  Hegel).  O  związku  duszy  z  ciałem 
traktował  Kartezjusz.  Problem  nieśmiertelności  duszy  został  specjalnie  rozwinięty 
w Fedonie Platona”.

16

 

E.  Schuré  utrzymuje,  że  ludzka  dusza  to  klucz  do  wszechświata  (la  clef  de 

L’univers).  Posiada  ona  dwie  kardynalne  cechy:  1)  intencjonalność  (całe  życie 
duszy ma charakter intencjonalny – myśli, uczucia,  wola;  na intencjonalną aktyw-

                                                           

16

 J. Didier, op. cit., s. 76-77 

background image

 
 

 

 

20 

ność duszy wskazywali już Platon i Arystoteles), 2) zdolność do transcendowania, 
czyli uzmysłowienia sobie świata zewnętrznego. 

O ile pierwsza z nich opisuje zdolność duszy do kontaktowania się z otocze-

niem,  o  tyle  druga  umiejętność  uświadamia  sobie  ten  kontakt  i  w  zasadzie  jest 
bardziej  wewnętrzna  w  stosunku  do  pierwszej.  Nadto  cecha  intencjonalności  ulo-
kowana  jest  w  nieświadomych  obszarach  duszy,  przepełnionych  siłą  pożądania, 
zaś transcendowanie pozostaje powiązane z rejonem umysłu, stwarzającym moż-
liwość myślenia, rozpoznawania czy przypominania sobie. 

Już  R.  Steiner,  w  swych  wykładach  psychologicznych  z  1910  r.  (Anthropo-

sophie, Psychosophie, Pneumatophie), podkreślał dwoistość natury duszy: z jednej 
strony – duchowa czynność sądzenia, z drugiej – wewnętrzne przeżywanie miłości 
i nienawiści. 

Prawie 50. lat  później austriacki lekarz – K. König, kierujący Camphill Move-

ment  (80.  ośrodków  dla  osób  upośledzonych),  w  swej  książce  „Dusza  ludzka”, 
opublikowanej po raz pierwszy w 1959 r., wyodrębnia trzy rejony duszy. 

W nakreślonym przez niego szkicu geografii duszy dają się wydzielić:

17

 biegun 

górny – praca umysłu, sfera myśli, biegun dolny – nieświadomość, umiejscowienie 
woli,  i  wreszcie  trzeci  rejon  –  środkowy,  z  którego  wywodzą  się  ludzkie  uczucia. 
König  nazywa  te  rejony  po  swojemu:  pierwszy  jako  strefę  obserwującego  karła, 
drugi – sferą śpiącego olbrzyma, trzeci – sferą, w której dusza objawia swoją wła-
ściwą istotę. 

Współcześnie można sobie wyobrazić duszę jako „kanał łączący  zewnętrzną 

osobowość z wewnętrznym światem głębokiego znaczenia”. Trafniejszym określe-
niem  byłoby  nazwać  ją,  cytujemy  za  Zohar  i  Marshall:  „dialogiem  pomiędzy  we-
wnętrznym  a  zewnętrznym,  spontaniczną  wspólnotą  racjonalnego,  świadomego 
umysłu, z jej własnym środkiem oraz centrum wszelkiego istnienia”. 

Mając  duszę,  możemy  konstruować  nowy/e  świat/y,  ale  aby  ją  posiadać  po-

trzebna  jest  nam  świadomość.  Według  Brodziakowskiej  definicji  świadomości, 
o zdecydowanie  cybernetycznym  charakterze,  „fenomen  świadomości  polega  na 
wyobrażeniu sobie samego na tle wyobrażenia świata, przeżywanego poprzednio, 
percepowanego  aktualnie  wraz  z  przewidywaniami  swojego  losu  w  przyszłym 
«świecie»”. 

My  preferujemy  ujęcie  świadomości  w  duchu  fizyki  postkwantowej  (Post  Qu-

antum  Phsyics  –  w  skrócie  P.  Q.  Ph.),  zgodnie  z  którą  jest  ona  rezultatem 
postkwantowego  stanu  „nadprzewodzącego”,  płynu  „nadciekłego”.  Co  ciekawe, 
wszechświat na obecnym etapie swego rozwoju „nie złapał” jeszcze świadomości, 
choć  świadomość  ludzka  (i  jakichkolwiek  innych  istot  inteligentnych)  może  być 
niezłym zaczynem tejże właśnie świadomości. 

Czasami  znacznie łatwiej  przychodzi określić, czym jest „dusza  wszechświa-

ta”, niż zdefiniować duszę ludzką (nie należy mylić z duchem wszechświata, jego 
pochodną – „przepis na człowieka”). 

Dusza wszechświata to w istocie rzeczy zbiorowisko konceptów matematycz-

nych,  zdolne  do  kreacji  przez  wieki  całe  bezsensownych  światów.  Dopiero  poja-
wienie się świadomych ludzi czyni jeden z tych światów tworem zmierzającym do 
ponownego odrodzenia się i zbudowania nowego, sensownego, zmysłowego, ma-

                                                           

17

 K. König: Dusza ludzka. Warszawa 1995, s. 27 

background image

 
 

 

 

21 

terialnego wszechświata (ludzie biorą sprawy w swoje „twarde ręce”, gdyż w prze-
ciwnym razie grozi im zagłada). 

Funkcjonowanie  duszy  ludzkiej  zależne  jest  zatem  od  dwóch  zamiarów:  za-

miaru  określonego  człowieka  i  zamiaru  gospodarza  czasoprzestrzeni.

18

  Innymi 

słowy,  dusza  ta  stanowi  wynik  świadomego  przyłożenia  pewnego  zamiaru  z  po-
czątku  wobec  własnej  psychiki,  a  później  –  względem  ducha  pozostałego  po  na-
szej śmierci. Wypada więc powiedzieć, iż podstawowymi funkcjami duszy człowie-
ka są: możność łączności z konceptami generującymi możliwe wszechświaty oraz 
świadome i zarazem umiejętne wspisanie się do pamięci/historii wszechświata. 

Konkludując,  należy  postrzegać  duszę  jako  rezultat  interakcji  dwóch  równo-

prawnych  zamiarów:  istot  ludzkich  oraz  tzw.  Punktu  Alfa,  odpowiadającego  mo-
mentowi  Wielkiego  Wybuchu,  i  Punktu  Omega,  odpowiadającego  koncepcji  oso-
bowego Boga (patrz: D.P.T. F. J. Tiplera, współtwórcy Zasady Antropicznej; „Fizy-
ka nieśmiertelności” – 1994). 

Najnowsze  doniesienia  fizyków  dowodzą,  że  upatruje  się  siedliska  duszy 

w mikrotubulach, które pojawiły się w organizmach żywych najprawdopodobniej w 
epoce  kambryjskiej.  Można  je  przyrównywać  do  rodzaju  komputera  postkwanto-
wego,  przysłowiowego  Q-chipa,  zwiększającego  poziom  inteligencji  i  zdolności 
paranormalnych człowieka (chip ten ma być dostępny na rynku około 2012 r.). 

Zjawiska  kwantowe,  zachodzące  w  mikrotubulach,  jak  również  w  spiralach 

DNA (uwaga  – rodzaj transportera elementów  ze świata mentalnego  do „twardej” 
rzeczywistości;  jeśli  „odetniemy”  DNA  od  nadprzestrzeni  –  życie  zamiera),  łączą 
I poziom  implementacji,  czyli  czterowymiarową  czasoprzestrzeń  (ludzkość  aktual-
nie  znajduje się  na tym  poziomie!) z  przestrzenią konfiguratywną Hilberta,  zwaną 
nadprzestrzenią, która stanowi II poziom implementacji (tkwią w niej byty bezciele-
sne, cechujące się  inteligencją i  wolą). Nie  zapominajmy przy tym, iż pole marfo-
genetyczne, będące ponadosobniczym wzorcem pamięci – zwyczajem i siłą twór-
czej świadomości, to splot ponadczasoprzestrzennych fal, zaś mikrotubule neuro-
nów  manipulują  nie  tylko  falami  elektromagnetycznymi,  lecz  także  falami, których 
nie obowiązuje zasada Einsteina-Podolskiego-Rosena, czyli zasada lokalności. 

Interesującym  faktem  pozostaje  nieuznawanie  w  doktrynie  chrześcijańskiej 

istnienia  duszy  ludzkiej  –  podkreślmy  z  całą  mocą:  w  żadnej  formie  –  od  chwili 
śmierci  do  momentu  zmartwychwstania.  Jak  zatem  pojmować  sens  uroczystości 
pogrzebowych?  Znawcy  medycznej  biofizyki  postkwantowej  tłumaczą  działania 
duchownych  podczas  tychże  uroczystości  jako  skierowane  do  ducha  zmarłego 
człowieka  (ponoć  tkwi  on  w  stożku  przeszłym  czterowymiarowej  Einsteinowskiej 
czasoprzestrzeni),  potrzebującego  wsparcia,  by  związać  się  z  „wzorcem  na  czło-
wieka”, zlokalizowanym w nader subtelnym świecie ponad czterowymiarowym. 

 
 
 
 
 
 
 

 

                                                           

18

 A. Brodziak, op. cit., s. 71