background image

POLSKA KINEMATOGRAFIA W ZARYSIE 

 

Wstęp 
 
W ciągu ostatnich dziesięciu lat polska kinematografia zmieniła się nie do poznania. Jeszcze 
pod koniec lat 80. była w całości państwowa. Filmy kręcono wyłącznie za państwowe 
pieniądze. Powstawały wyłącznie w państwowych firmach producenckich, czyli zespołach 
filmowych. Gotowe filmy też były państwowe, nie miały konkretnych właścicieli. 
Dystrybucją zajmowała się jedna państwowa firma. Filmy wyświetlano w państwowych 
kinach, bo tylko takie wówczas istniały.  
 
Dziś, w 2001 roku, 70% polskich filmów fabularnych powstaje w prywatnych firmach 
producenckich. Pieniądze przeznaczane z budżetu państwa na produkcję filmów są tak 
niewielkie, że starcza ich na realizację 3-4 filmów o skromnym budżecie. A rocznie, wraz z 
filmami telewizyjnymi, powstaje w Polsce 25-30 filmów.  
 
Na rynku działa ponad 30 dużych, liczących się prywatnych firm producenckich. Niektóre z 
nich mają już w swoim dorobku po 2-3 filmy, i to wysokobudżetowe. Mamy też kilka dużych 
firm dystrybucyjnych, które wprowadzają na nasze ekrany filmy zagraniczne niemal 
równocześnie z premierami w Paryżu czy Londynie.  
 
I wreszcie mamy kina, które zmieniają swoje oblicze. Nie tylko w dużych miastach powstają 
multipleksy. Wiele kin zostało wydzierżawionych lub jest związanych z dużymi firmami 
dystrybucyjnymi. Krótko mówiąc, działa normalny rynek filmowy.  

Rys historyczny 
 
Jak do tego doszło? Spróbujmy krótko przedstawić historię zmian w polskim kinie. Zaczęło 
się w lipcu 1987 roku, gdy Sejm uchwalił ustawę o kinematografii, która zlikwidowała 
monopol państwowy w produkcji filmów. Wtedy jednak "prywatnych" filmów nie miał kto 
produkować.  
 
Tylko jedna firma niepaństwowa - ITI, istniejąca od połowy lat 80., posiadała wówczas 
zezwolenie na częściową działalność związaną z filmem, a mianowicie na produkcję filmów 
informacyjnych i reklamowych. ITI realizowało filmy na zlecenie ministerstwa spraw 
zagranicznych. W większości były to foldery o urokach Polski. Własną produkcją ITI była 
rejestracja programów telewizyjnych, seriali. Dość powiedzieć, że firma utrzymywała się 
wówczas z... produkcji chipsów i napraw sprzętu elektronicznego.  
 
Filmy fabularne powstawały w ośmiu państwowych zespołach filmowych, którymi zarządzali 
znani reżyserzy, m.in. 

Janusz Morgenstern

Jerzy Kawalerowicz

Jerzy Hoffman

. Każdy z 

zespołów miał wieloletnią tradycję, i kilkadziesiąt filmów w swym dorobku. Każdy zespół 
dostawał pieniądze z budżetu na produkcję. Nieważne było, czy filmy przynoszą zysk, czy 
straty. Nikt nie rozliczał szefów zespołów, których filmy poniosły klęskę w kinach. Tak było 
do czasu, gdy w państwowej kasie były pieniądze na kręcenie filmów.  
 
Dramatyczna sytuacja gospodarcza kraju w końcu lat 80. odbiła się także na kinematografii. 
Aby ją uratować, trzeba było przeprowadzić radykalną reformę. Wymyślił ją Juliusz Burski, 
pierwszy Przewodniczący Komitetu Kinematografii, cieszący się zaufaniem środowiska 
filmowego. Poprzednio funkcję tę sprawowali urzędnicy mianowani przez władze. Burski 

background image

postanowił przekształcić państwową, odgórnie zarządzaną kinematografię, w mechanizm 
rządzący się prawami rynku. Miał powstać system, w którym wyraźnie rozdzielone zostałyby 
funkcje producenta, dystrybutora i "kiniarza", czyli sfery rozpowszechniania. Było to zgodne 
ze zmianami dokonywanymi w całej polskiej gospodarce. Pierwszy niekomunistyczny rząd, a 
ściślej minister finansów Leszek Balcerowicz, rozpoczął reformę, która miała wprowadzić w 
Polsce gospodarkę wolnorynkową. Kinematografia musiała nadążać za tymi zmianami.  
 
Niestety, Juliusz Burski nie zdążył wprowadzić reformy w życie. Zmarł nagle w 1990, po 
roku kierowania kinematografią. Zabrakło nawet aktów prawnych, które trwale zmieniłyby 
oblicze polskiej kinematografii.  
 
Dzieło Burskiego podjął nowy Przewodniczący Komitetu Kinematografii, Waldemar 
Dąbrowski. Zgodnie z pomysłem Burskiego, Dąbrowski wprowadził nowy system 
funkcjonowania polskiego kina, podobny do istniejących na Zachodzie. Zamiast finansować 
producentów (wówczas jeszcze w ogromnej przewadze państwowych), postanowiono 
państwowymi pieniędzmi z budżetu ministerstwa kultury dofinansowywać konkretne projekty 
filmowe. Nastąpiło zrównanie w prawach producentów państwowych i prywatnych. Czas był 
najwyższy, ponieważ już pojawiły się prywatne firmy producenckie. Ten system, z 
niewielkimi zmianami, funkcjonuje do dziś.  

System pakietowy 
 
Zarówno państwowi, jak i prywatni producenci, mogą ubiegać się o dofinansowanie swego 
projektu, i to na różnych etapach realizacji filmu: podczas pracy nad scenariuszem, w trakcie 
przygotowania produkcji, w trakcie realizacji zdjęć, wreszcie przy promocji gotowego już 
filmu.  
 
Ten, kto ubiega się o dofinansowanie, przedstawia tzw. pakiet. Składa się na niego kilka 
elementów: scenariusz filmu, jego reżyser, aktorzy, producent i dystrybutor. Pakiet oceniają 
eksperci pochodzący ze środowiska filmowego: reżyserzy, operatorzy, producenci, 
dziennikarze. W przypadku filmu fabularnego jest to dziewięć osób, w przypadku filmów 
dokumentalnych, animowanych i oświatowych - pięć. Ostateczną decyzję o dofinansowaniu 
(lub odmowie) podejmuje Przewodniczący Komitetu Kinematografii. Dofinansowanie ma 
charakter zwrotny, zwrot następuje z wpływów z rozpowszechniania.  

Agencje 
 
Cały system pakietowy związany jest z trzema agencjami, powołanymi po to, by kontrolować, 
jak są wydawane pieniądze na poszczególnych etapach produkcji filmu. Są to Agencje: 
Scenariuszowa, Produkcji Filmowej i Film Polski - Agencja Promocji (dawniej była to 
Agencja Dystrybucji Filmowej).  
 
Agencja Scenariuszowa współfinansuje okres przedprodukcyjny filmu: zakup praw 
autorskich, prace literackie, gromadzenie dokumentacji, tłumaczenie i powielanie 
scenariuszy, koszty związane z przygotowywaniem pakietu producenckiego i poszukiwaniem 
koproducenta. Pomaga indywidualnym scenarzystom składającym projekty bez pośrednictwa 
producenta, prowadzi bank scenariuszy. W ciągu 10 lat istnienia prywatni i państwowi 
producenci oraz indywidualni scenarzyści złożyli w agencji 1133 wnioski o dofinansowanie. 
Prawie połowa z nich (493) to projekty indywidualnych autorów, z którymi podpisano 178 
umów na zasadach zbliżonych do stypendiów. Z 640 projektów producenckich podpisano 488 
umów.  

background image

 
Agencja Produkcji Filmowej wniosła udział finansowy przy realizacji 159 filmów 
fabularnych, 236 dokumentalnych, 24 oświatowych i 30 animowanych.  
 
O dofinansowanie może się także ubiegać polski producent, który chce zrealizować 
koprodukcję z partnerami zagranicznymi. Udział strony polskiej nie może być w tym 
przedsięwzięciu mniejszy niż 10% całkowitych planowanych kosztów filmu. W przypadku 
ubiegania się o dotację, polski producent powinien zagwarantować w umowach 
koprodukcyjnych następujące warunki: jedna wersja filmu musi być wykonana w języku 
polskim, strona polska będzie współwłaścicielem oryginalnego negatywu filmu, strona polska 
będzie wymieniona w nocie "copyright" filmu.  
 
Film Polski - Agencja Promocji powstała w styczniu 2000 roku z połączenia Agencji 
Dystrybucji Filmowej, działającej w latach 1991-99 i Filmu Polskiego (istniejącego od 1964 
roku). Upowszechnia kulturę filmową w kraju i za granicą. W kraju, Agencja organizuje 
przeglądy i festiwale prezentujące dorobek polskich twórców, jak i kinematografii 
światowych. Wspiera promocję polskich filmów na krajowym rynku, opiekuje się kinami 
studyjnymi, wydaje branżowy miesięcznik "Kino" i inne wydawnictwa. Archiwizuje 
materiały promujące polskie filmy, m.in. kopie polskich filmów z tłumaczeniami na języki 
obce. Za granicą promuje polską kinematografię na festiwalach filmowych, współorganizuje 
przeglądy polskich filmów i wspiera naszych producentów w promocji zagranicznej ich 
filmów.  
 
Jak duże są pieniądze pochodzące z budżetu? Na początku lat 90. suma, jaką rozdzielał - za 
pośrednictwem trzech Agencji - przewodniczący Komitetu Kinematografii, była na tyle duża, 
aby pokryć 70% kosztów przeciętnego filmu. Przyznawane z budżetu środki jednak z roku na 
rok relatywnie malały, a równocześnie zaczęły drożeć koszty produkcji filmów. Przed 
Komitetem stanęło pytanie: czy dać dużo pieniędzy na kilka filmów, czy dawać mniej, ale na 
więcej filmów i w ten sposób utrzymać produkcję filmową na możliwie najwyższym 
ilościowo poziomie. Postawiono na to drugie rozwiązanie: produkować jak najwięcej. Udało 
się utrzymać poziom produkcji. Rocznie w Polsce powstaje około 20 filmów fabularnych 
(wraz z telewizyjnymi: 25-30), czyli tyle, ile w końcu lat 80. W kinematografii pozostali 
fachowcy, którzy pewnie by z niej odeszli, gdyby rocznie powstawało tylko 5-6 filmów.  
 
Przeciętny polski film kosztuje dziś 2,5-3 mln złotych. Komitet Kinematografii ustalił w 1998 
roku, że największa dotacja, jaką może otrzymać producent, wynosi 650 tys. złotych. W 
przypadku debiutu, kwota ta może być podwyższona o 10% i wynieść 715 tys. złotych. Dziś 
zatem dotacja z budżetu sięga 25 % kosztów filmu o średnim budżecie.  
 
A teraz przedstawmy środki, jakimi dysponuje przewodniczący Komitetu Kinematografii. W 
roku 1996 było to 13,9 mln złotych, w 1997 - 17,3 mln, w 1998 - 19,7 mln, w 1999 - 16,1 
mln. W roku 2000 z budżetu ministerstwa kultury przeznaczono na całą kinematografię 17 
mln złotych. Były to pieniądze na dofinansowanie filmów fabularnych, dokumentalnych, 
animowanych i etiud szkolnych. Na samą fabularną produkcję było to 13 mln. Oznacza to, że 
za państwowe pieniądze można by sfinansować produkcję zaledwie czterech filmów o 
średnim budżecie. Nic więc dziwnego, że w zestawieniu ludzi, którzy najwięcej znaczą w 
polskiej kinematografii, sporządzonym niedawno przez branżowy miesięcznik, 
przewodniczący Komitetu Kinematografii nie znalazł się w pierwszej piętnastce!  
 
Te państwowe środki wyglądają jeszcze mizerniej, jeśli zestawi się je z budżetami wielkich 

background image

produkcji polskiego kina ostatnich lat: "OGNIEM I MIECZEM" 

Jerzego Hoffmana

 

kosztowało 24 mln złotych (weszło na ekrany w 1999 roku), 

"PAN TADEUSZ"

 - 13 mln (też 

w roku 1999)

"W PUSTYNI I W PUSZCZY"

 - 18 mln (rok 2001)

"PRZEDWIOŚNIE"

 - 21 

mln (2001), a największy gigant polskiego kina - 

"QUO VADIS"

 - aż 68 mln złotych (2001). 

Ten ostatni film kosztował ponad 5 razy więcej niż wynoszą środki budżetowe na roczną 
produkcję filmów fabularnych! Jak z tego wynika, państwowe pieniądze znaczą dziś w 
kinematografii coraz mniej. Ale - z drugiej strony - bez udziału pieniędzy państwowych, choć 
skromnych, z całą pewnością nie powstałoby w ostatnich 10 latach wiele polskich filmów. 
Zwłaszcza tzw. filmów trudniejszych, artystycznych, niekomercyjnych.  

Telewizje 
 
Środki budżetowe są skromne, więc producenci filmowi szukają pieniędzy gdzie indziej. 
Najczęściej pukają do drzwi stacji telewizyjnych. Przede wszystkim - do publicznej Telewizji 
Polskiej. To największy producent filmowy pod względem pieniędzy zainwestowanych w 
produkcję. TVP dziś ma udział w 70-80% polskiej produkcji filmowej. Telewizja produkuje 
filmy poprzez Agencję Filmową TVP S.A., która 1 stycznia 2001 zastąpiła istniejącą 
wcześniej Telewizyjną Agencję Produkcji Teatralnej i Filmowej.  
 
Agencja Filmowa działa na wszystkich etapach powstawania filmu: od pomysłu poprzez 
kolejne fazy opracowania scenariusza, okres przygotowawczy, zdjęcia, postprodukcję, aż do 
przekazania gotowego już filmu do dystrybucji lub emisji w telewizji. Telewizja produkuje 
zarówno własne projekty filmowe, jak i te zgłaszane przez niezależnych producentów i studia 
filmowe.  
Agencja może wchodzić w koprodukcje z własnym wkładem finansowym lub rzeczowym, bo 
ma hale zdjęciowe i sprzęt.  
 
W tym roku Agencja Filmowa TVP S.A. przeznaczy na produkcję filmów fabularnych 80 mln 
złotych, a razem z serialami i telenowelami - prawie 95 mln. W roku 2000 na 29 filmów 
konkursowych Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, 20 było 
współprodukowanych przez Telewizję, a aż 11 było w 100% sfinansowanych przez TVP. W 
tym roku spośród 32 filmów pokazanych w Gdyni, TVP miała udział finansowy w produkcji 
11.  
 
Dla wielu młodych twórców TVP jest jedyną stacją telewizyjną, która daje szansę debiutu. Na 
15 debiutów powstałych w latach 1998-2000 aż 6 Telewizja wyprodukowała w 100%. 
Kolejnych 6 powstało z jej udziałem. W roku 2000 został w TVP zainicjowany cykl 
"Pokolenie 2000", umożliwiający start młodym filmowcom. Telewizja pokrywa w całości 
koszt wyprodukowania filmów w ramach tej inicjatywy. Dwa filmy, które powstały w ramach 
"Pokolenia 2000", zostały pokazane na ostatnim festiwalu w Gdyni. Były to "BELLISSIMA" 

Artura Urbańskiego

 i "INFERNO" Macieja Pieprzycy.  

 
Prywatne stacje telewizyjne, działające w Polsce od kilku lat, zgodnie z warunkami umowy 
licencyjnej, są zobowiązane do inwestowania w polską produkcję filmową. Najwięcej 
zainwestowała telewizja Canal+. To dziś największy prywatny inwestor w polskiej 
kinematografii, a drugi po Telewizji Polskiej producent filmowy w Polsce. Ta kodowana 
stacja telewizyjna rozpoczęła nadawanie programów w Polsce w marcu 1995 roku. Do 2001 
roku Canal+ brał udział finansowy w realizacji 35 filmów fabularnych i 8 
krótkometrażowych. Zainwestował w produkcję filmową w Polsce ponad 60 mln złotych. W 
samym 2001 roku było to ponad 20 mln. W czasie ostatniego Festiwalu Polskich Filmów 

background image

Fabularnych w Gdyni spośród 31 filmów zaprezentowanych w konkursie, dziesięć zostało 
wyprodukowanych przy współudziale finansowym Canal+. Firma była jednym ze 
współproducentów ostatniego film

Andrzeja Wajdy

 "PAN TADEUSZ" - udział Canal+ 

wynosił 2 mln dolarów.  
Obecnie Canal+ jest głównym współproducentem film

"PIANISTA"

 w reżyserii 

Romana 

Polańskiego

Budżet filmu wynosi 35 mln dolarów, a udział Canal+ wynosi 60%, czyli około 

21 mln dolarów.  
Prezes Canal+, Lew Rywin, został niedawno uznany przez prasę branżową za człowieka, 
który najmocniej decyduje o obliczu polskiego kina.  
 
HBO, jedna z największych na świecie płatnych telewizji, powstała prawie 30 lat temu w 
Stanach Zjednoczonych jako część koncernu Time Warner. W Polsce HBO rozpoczęła 
działalność w lipcu 1996. Dziś współpracuje z większością sieci telewizji kablowych.  
Do 2003 roku telewizja HBO zamierza zainwestować w Polsce w produkcję filmową co 
najmniej 10 mln dolarów. Telewizja HBO była współproducentem 13 polskich filmów. Były 
wśród nich m.in. filmy

Janusza Zaorskiego

 "SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO JORKU" z 1997 

roku, "BILLBOARD" Łukasza Zadrzyńskiego (1998), "OPERACJA SAMUM" 

Władysława 

Pasikowskiego

 (1999), 

"WEISER"

 

Wojciecha Marczewskiego

 (2001), "SEZON NA 

LESZCZA" 

Bogusława Lindy

 (2001). HBO była również koproducentem filmu dla dzieci 

"TRYUMF PANA KLEKSA" (2001) oraz "STACJI" Piotra Wereśniaka (2001). Za 
scenariusz tego ostatniego filmu Wereśniak otrzymał główną nagrodę w finale prestiżowego 
Międzynarodowego Konkursu Scenariuszowego o nagrodę Hartley-Merrill w 1999 roku. 
Telewizja HBO wzięła również udział finansowy w powstaniu "QUO VADIS" 

Jerzego 

Kawalerowicza

 (2001).  

 
W produkcję filmową inwestuje także polska prywatna telewizja Polsat. Zaczęła nadawanie 
poprzez satelitę w grudniu 1992 roku, w dwa lata później program był już emitowany ze stacji 
naziemnych. W trzy lata potem miała już większą oglądalność niż obydwa programy telewizji 
publicznej. Polsat ma licencyjny obowiązek sfinansowania jednego filmu fabularnego 
rocznie. Był m.in. współproducentem filmu "SARA" Macieja Ślesickiego (1997), który 
obejrzało w Polsce ponad 700 tys. widzów. W tym samym 1997 roku Polsat dołożył 
pieniądze do produkcji filmów "SZTOS" 

Olafa Lubaszenki

 oraz "PROSTYTUTKI" 

Eugeniusza Priwieziencewa. W 2000 roku wniósł wkład finansowy w powstanie filmu 
fabularnego i serialu "W PUSTYNI I W PUSZCZY" Gavina Hooda, a także "PIERWSZEGO 
MILIONA" Waldemara Dzikiego. Polsat zrealizował też w latach 90. międzynarodowe 
koprodukcje: macedoński film "POPRZEZ JEZIORO" (Preku ezeru, 1997) Antonia 
Mitricevskiego oraz węgierską "UCIECZKĘ" (Szokes, 1996) Livii Gyarmathy.  
 
Telewizja TVN, działająca na naszym rynku od kilku lat, w 2001 roku zainwestowała w dwa 
filmy komercyjne: "PIENIĄDZE TO NIE WSZYSTKO" 

Juliusza Machulskiego

 i "REICH" 

Władysława Pasikowskiego

 

 
Polska platforma cyfrowa Wizja TV rozpoczęła nadawanie we wrześniu 1998 roku. W ciągu 
pierwszego roku swego istnienia przeznaczyła na produkcję filmową 4 mln dolarów. Była 
współproducentem ośmiu polskich filmów, m.in. "PANA TADEUSZA" Andrzeja Wajdy 
(1999), "PRYMASA. TRZECH LAT Z TYSIĄCA" Teresy Kotlarczyk (2000), 
"ZAKOCHANYCH" Piotra Wereśniaka (2000), "OSTATNIEJ MISJI" Wojciecha Wójcika 
(2000), "ENDURO BOJZ" Piotra Starzaka (2000). Na ostatnim festiwalu polskich filmów 
fabularnych w Gdyni pokazano koprodukowane przez Wizję TV filmy "STACJA" Piotra 
Wereśniaka (2001) oraz "SEZON NA LESZCZA" Bogusława Lindy (2001).  

background image

Państwowe studia filmowe 
 
Przyjrzyjmy się teraz rynkowi producentów filmowych. W końcu lat 80. działało osiem 
państwowych zespołów filmowych. W zmieniających się warunkach prawno-gospodarczych, 
zmieniało się także ich usytuowanie. Przez pewien czas miały pozorną samodzielność, 
ponieważ były pod wspólną dyrekcją i miały wspólny bilans. Zespół, który nakręcił film 
cieszący się dużym powodzeniem w kinach, dostawał z podziału środków państwowych na 
produkcję tyle samo pieniędzy, ile zespół, który w tym samym czasie wyprodukował filmy, 
które okazały się wielką klapą. Zespoły "kasowe" zaczęły więc żądać niezależności 
finansowej. W końcu zespoły przekształciły się w studia filmowe nadzorowane przez Komitet 
Kinematografii. Ich dyrektorów mianuje i odwołuje Przewodniczący Komitetu 
Kinematografii, on też ocenia działalność finansową studia. Producenci państwowi mają 
własną osobowość prawną, własne budżety. I tak jak prywatni producenci, funkcjonują w 
opisanym wcześniej systemie pakietowym.  
 
W ciągu ostatnich kilku lat sytuacja finansowa kilku studiów pogorszyła się tak bardzo, że 
trzy są dziś w stanie likwidacji: "Profil" Bohdana Poręby, "Dom" 

Filipa Bajona

 i "Zodiak" 

Jerzego Hoffmana.  
 
Działa dziś pięć państwowych studiów: "Tor" 

Krzysztofa Zanussiego

"Perspektywa" 

Janusza 

Morgensterna

"Zebra" Juliusza Machulskiego, "Oko" Tadeusza Chmielewskiego i "Kadr" 

Jerzego Kawalerowicza

W tych studiach powstają 1-2 filmy rocznie. Niektóre z nich odnoszą 

duże sukcesy międzynarodowe, np. studio "Tor" było w latach 1992-94 koproducentem 
słynnej trylogii 

Krzysztofa Kieślowskiego

 "TRZY KOLORY". Zrealizowany przez 

Krzysztofa Zanussiego w 2000 roku film 

"ŻYCIE JAKO ŚMIERTELNA CHOROBA 

PRZENOSZONA DROGĄ PŁCIOWĄ"

 zdobył główną nagrodę na ostatnim festiwalu w 

Moskwie. Z kolei w studiu "Zebra" powstały m.in. cieszące się ogromną popularnością wśród 
widzów filmy Juliusza Machulskiego "KILER" (1997) i "KILER-ÓW 2-ÓCH" (1999). 
Pierwszy obejrzało w polskich kinach ponad 2 mln widzów, ten drugi - 1,2 mln.  
 
Te państwowe studia mają prawa do filmów wyprodukowanych u siebie przed 1989 rokiem. 
Sprzedaż tych filmów różnym telewizjom poprawia nieco sytuację finansową studiów. A nie 
jest ona wesoła, o czym najlepiej świadczy fakt, że Krzysztof Zanussi kręci swój nowy film 
prawie za darmo, dzięki przychylności oddanych pracowników, i we własnym domu!  

Producenci prywatni 
 
Po pięćdziesięciu latach przerwy - w roku 1989 - pojawił się znowu w Polsce niezależny 
producent filmowy. W 1989 działało w Polsce niespełna 10 prywatnych firm produkcyjnych 
(w tym 1 fundacja i kilka firm opartych na kapitale zagranicznym). W roku 2001 jest ich 
ponad 400.  
 
Firmy te zakładali kierownicy produkcji, reżyserzy, operatorzy i dźwiękowcy, wreszcie 
dziennikarze, literaci, krytycy i scenarzyści, którzy mieli wcześniej kontakt z telewizją i 
kinematografią.  
 
Podobnie jak w innych dziedzinach gospodarki, firmy producenckie powstawały praktycznie 
bez kapitału. Na początku lat 90. polskie banki nie udzielały producentom kredytów, nie 
dawały poręczeń, nie otwierały linii kredytowych. Dopiero niezwykły rozwój rynku 
telewizyjnego sprawił, że prywatne firmy producenckie zaczęły także się rozwijać.  

background image

 
W 1989 roku w Polsce była tylko telewizja państwowa TVP z dwoma programami 
ogólnopolskimi, 7 lokalnymi i jednym satelitarnym (TVPolonia). Dziś, w roku 2001, mamy 
ponad 60 stacji telewizyjnych, w tym 6 o zasięgu krajowym, 6 nadawców zagranicznych 
nadających w języku polskim (6 stacji), 2 platformy cyfrowe oraz ponad 600 operatorów 
kablowych.  
 
W lutym 1993 roku zarejestrowano Stowarzyszenie Niezależnych Producentów Filmowych. 
Miało zrzeszać niepaństwowe firmy producenckie. Członków-założycieli było zaledwie 15. 
Dziś na rynku działa już ponad 400 niezależnych firm producenckich. Spośród nich ponad 
połowa to firmy liczące 3-5 osób. Ich roczne obroty nie przekraczają 1 mln złotych. Jedna 
trzecia to firmy średnie, zatrudniające 5-10 osób, a ich roczny obrót sięga 20 mln złotych. 
Firmy te inwestują we własne projekty, scenariusze, kręcą zdjęcia na własne ryzyko, piloty 
programów, itp.  
 
Około 15% prywatnych producentów to duże firmy zatrudniające powyżej 10 osób. Ich 
roczne obroty są wyższe niż 10 mln zł. Firmy te dysponują nowoczesną techniką zdjęciową i 
postprodukcyjną o wartości inwestycyjnej przekraczającej sumę 1 mln zł. W kilku 
przypadkach wyspecjalizowanych firm postprodukcyjnych wartość inwestycji technicznych 
dochodzi do 20 mln zł. Firmy te występują coraz częściej jako koproducenci różnych 
projektów, a nie jedynie jako ich wykonawcy.  
 
Filmy fabularne produkuje 30-35 prywatnych firm producenckich. Dla większości małych 
firm, rozmieszczonych poza stolicą, głównymi zleceniodawcami są lokalne stacje telewizyjne 
oraz nadawcy kablowi. Dla większości firm średnich i dużych, głównymi zleceniodawcami są 
ogólnopolskie stacje telewizyjne. Ze statystyk stacji telewizyjnych wynika, że tylko na 
potrzeby programów TVP i telewizji Polsat pracuje około 200 firm producenckich. 
Większość produkuje reklamówki, filmy okolicznościowe, czasem programy telewizyjne.  
 
Wspomniane 400 firm producenckich zatrudnia na stałe około 2000 osób i daje dodatkowo 
pracę grupie około 2500 dalszych współpracowników (autorzy, scenarzyści, reżyserzy, 
operatorzy, scenografowie, montażyści, kompozytorzy, aktorzy). Do tego dochodzi dalsza 
grupa około 1500 osób pomocniczych i pomocniczo-twórczych personelu technicznego 
(dźwiękowcy, charakteryzatorzy, oświetleniowcy, elektrycy, asystenci, specjaliści od grafiki 
komputerowej). W sumie, powstanie prywatnych producentów stworzyło na medialnym 
rynku prawie 7000 miejsc pracy.  
 
Od kilku lat średnie i duże firmy zaczęły inwestować we własne pomysły, zamawiają szkice 
literackie, nowele i scenariusze. Kilka firm podjęło współpracę z telewizjami innych krajów. 
Polscy producenci prywatni są stale obecni w programach europejskiego kanału kulturalnego 
ARTE, stacjach niemieckich, francuskich; coraz częściej filmy wyprodukowane przez 
niezależnych producentów polskich można obejrzeć w Wielkiej Brytanii, Australii, 
Skandynawii, Kanadzie, Japonii, Hiszpanii, Izraelu czy Ameryce Południowej.  
 
Wśród tych prywatnych firm najbardziej liczą się: "Heritage Films" Lwa Rywina, "Akson 
Studio" Michała Kwiecińskiego (producent "EGZEKUTORA" 

Filipa Zylbera

, 1999, "JAK 

NARKOTYK" Barbary Sass, 1999 i "KRONIK DOMOWYCH" 

Leszka Wosiewicza

, 1997)

"Apple Film Production" (wyprodukował "ZABIĆ SEKALA" Vladimira Michalka, 1998, 
"SEZON NA LESZCZA" Bogusława Lindy, 2000), "Pleograf" ("AJLAWJU" 

Marka 

Koterskiego

, 1999, 

"W PUSTYNI I W PUSZCZY"

 Gavina Hooda, 2001), "Skorpion Art 

background image

Film" Pawła Rakowskiego ("PESTKA" 

Krystyny Jandy

, 1995, "FUKS" Macieja 

Dutkiewicza, 1999, "EGOIŚCI" Mariusza Trelińskiego, 2000), "Filmcontract" Henryka 
Romanowskiego ("WOJACZEK" 

Lecha Majewskiego

, 1999 oraz "WROTA EUROPY" 

Jerzego Wójcika

, 1999), "Figaro" Kazimierza Rozwałki ("CZŁOWIEK Z...?" Konrada 

Szołajskiego, 1993, "HISTORIA KINA W POPIELAWACH" 

Jana Jakuba Kolskiego

, 1998).  

 
Producentem filmowym o największym dorobku w dziedzinie międzynarodowej współpracy 
jest "Heritage Films". Firmę założył w 1991 roku Lew Rywin, najsłynniejszy polski 
producent filmowy. Wcześniej Rywin był producentem wykonawczym przy kilkudziesięciu 
filmach pełnometrażowych i serialach telewizyjnych zrealizowanych we współpracy z 
producentami z Europy Zachodniej i Ameryki. Firma Rywina współpracowała ze Stevenem 
Spielbergiem przy realizacji w Polsce zdjęć do nagrodzonej Oscarem "LISTY 
SCHINDLERA" (1993). "Heritage Films" współpracowała ponadto przy realizacji m.in. 
"MAŁEJ APOKALIPSY" Costy-Gavrasa (1992), "TRIUMPH OF THE SPIRIT" (1989) 
Roberta Younga z Willemem Dafoe, "PROMINENT" (Eminent Domain, 1990) Johna Irvina. 
W Polsce, przy współudziale firmy Rywina, kręcone były zdjęcia do słynnych seriali 
amerykańskich "WICHRY WOJNY" (Winds of War, 1983) i jego kontynuacji - "WOJNA I 
PAMIĘĆ" (War and Remembrance, 1989) ."Heritage Films" wyprodukowała lub 
koprodukowała w sumie ponad dwadzieścia filmów. Na polskim rynku "Heritage Films" była 
producentem m.in. filmów Andrzeja Wajdy "PIERŚCIONEK Z ORŁEM W KORONIE" 
(1992), "WIELKI TYDZIEŃ" (1995), "PAN TADEUSZ" (1999). Była również producentem 
filmów "SARA" Macieja Ślesickiego (1997), "BANDYTA" Macieja Dejczera (1997), 
"ZŁOTO DEZERTERÓW" Janusza Majewskiego (1998). Ostatnio brała udział w produkcji 

"PIANISTY"

 

Romana Polańskiego

w tej chwili jest zaangażowana w produkcję "CZARNEJ 

PLAŻY" (La Plage Noire) Michela Piccoli.  
 
O sile i znaczeniu, jakie mają prywatni producenci na polskim rynku, świadczy to, że udało 
im się ustanowić nową nagrodę - "polskie Oscary". Są to Polskie Nagrody Filmowe - Orły. 
Odbyły się już trzy edycje tej nagrody. Jest to nagroda przyznawana przez środowisko 
filmowe. Głosuje około 600 zawodowych filmowców w kilkunastu kategoriach. Orły stały się 
swoistą konkurencją dla Lwów przyznawanych przez jury podczas corocznego Festiwalu 
Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.  
 
W ubiegłym roku Stowarzyszenie Niezależnych Producentów Filmowych uznało, że będzie 
mogło lepiej reprezentować interesy producentów jako izba gospodarcza. Zgodnie z 
obowiązującym prawem, projekty aktów prawnych będą teraz musiały być przedstawione 
Izbie do zaopiniowania. W listopadzie 2000 roku Stowarzyszenie zawiesiło działalność. W tej 
chwili trwa procedura rejestracji Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych.  
 
Tak jak wszędzie na świecie, w Polsce pojawiły się też filmy zrealizowane przez młodych 
ludzi za niewielkie pieniądze, które znajdują u przyjaciół czy jakichś zapaleńców. Jest to już 
zjawisko zauważalne, bo od 1998 roku na festiwalu w Gdyni odbywają się przeglądy kina 
"offowego", niezależnego, zwanego także "undergroundowym". W 2001 roku w konkursie i 
poza nim wyświetlono w Gdyni aż 16 filmów zrealizowanych częściowo lub całkowicie 
niezależnie. Niezależnie finansowo, czyli bez pieniędzy państwowych. Undergroundowi 
twórcy szukają sponsorów w wielkich korporacjach lub po znajomości.  
 
Twórcy niezależni twierdzą, że dziś w Polsce film można nakręcić już za 4 tys. złotych! Taki 
był budżet filmu "NIGDZIE" pokazywanego w Gdyni na przeglądzie offowym. A 
pełnometrażowy, niezależny film science-fiction "ARCHE" kosztował 300 tys. złotych. 

background image

Młodzi reżyserzy tworzą fundacje lub stowarzyszenia artystyczne, aby zebrać pieniądze na 
swoje filmy (np. "Łódź Kaliska").  

Wytwórnie 
 
Jeszcze dziesięć lat temu niemal w całej Europie znano wytwórnię filmową w Łodzi. Przez 50 
lat wytwórnia łódzka była "polskim Hollywood", kręcono tu nawet 20 filmów rocznie, 
zdarzało się, że jednocześnie powstawało 8 filmów. Niestety, na przełomie lat 80. i 90. 
wytwórnia wpadła w długi, ponieważ spadła liczba kręconych tu filmów. Próbowano ratować 
wytwórnię, wydzielając z niej poszczególne "podwytwórnie" świadczące np. usługi 
dźwiękowe. Stworzono holding spółek pod nazwą Łódzkie Centrum Filmowe, ale wytwórni 
nie udało się uratować. Dziś jest w stanie likwidacji. Pozostały hale zdjęciowe 
wykorzystywane przede wszystkim przez realizatorów reklamówek i teleturniejów.  
 
Tymczasem dwie inne polskie wytwórnie filmowe wciąż są obecne na rynku. Co więcej, od 
pewnego czasu występują też w roli producentów. 
Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie przez kilkadziesiąt lat była 
głównym producentem filmów dokumentalnych nagradzanych na międzynarodowych 
festiwalach. Równocześnie w halach wytwórni kręcono najwybitniejsze polskie filmy 
fabularne takich reżyserów, ja

Andrzej Wajda

Krzysztof Kieślowski

 czy 

Krzysztof Zanussi

W latach 90. Wytwórnia zaczęła inwestować w produkcję filmów fabularnych, wchodząc w 
koprodukcje z własnym udziałem finansowym lub aportem rzeczowym. W ostatnich latach w 
WFDiF powstawały rocznie 1-2 filmy fabularne, których producentem głównym była sama 
wytwórnia i 5-6 filmów, w których była koproducentem wnoszącym aport.  
Wśród filmów nakręconych przy udziale lub we współprodukcji wytwórni były: 
"WSZYSTKO, CO NAJWAŻNIEJSZE" 

Roberta Glińskiego

 (1992), "LATO MIŁOŚCI" 

Feliksa Falka

 (1994), "SŁONECZNY ZEGAR" 

Andrzeja Kondratiuka

 (1997), "HISTORIE 

MIŁOSNE" 

Jerzego Stuhra

 (1997), "PONIEDZIAŁEK" 

Witolda Adamka

 (1998), 

"OSTATNIA MISJA" Wojciecha Wójcika (1999).  
 
Wytwórnia dysponuje dwiema halami zdjęciowymi oraz kilkoma studiami telewizyjnymi. 
Specjaliści z Wytwórni w Warszawie na potrzeby filmu "LISTA SCHINDLERA" Spielberga 
wybudowali ogromne dekoracje, za które ich projektant Allan Starski otrzymał Oscara.  
 
W koprodukcje, zarówno przy filmach polskich, jak i przy przedsięwzięciach zagranicznych, 
wchodzi też działająca od blisko 50 lat Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Tu 
powstał co czwarty polski film zrealizowany po wojnie. WFF była na przykład 
koproducentem polsko-amerykańskiego filmu "NIEMCY" (1996) w reżyserii Zbigniewa 
Kamińskiego z Perem Oscarssonem w roli głównej. Miała też wkład finansowy w produkcji 
filmów "SZABLA OD KOMENDANTA" 

Jana Jakuba Kolskiego

 (1995), "GNIEW" Marcina 

P. Ziębińskiego (1997). Specjaliści z Wrocławia przygotowywali dekoracje i scenografie 
m.in. do filmu "MARION DU FAOUET - CHEF DE VOLEURS" dla francuskiej telewizji 
publicznej France 2 (1997).  
 
Poza wspomnianymi wytwórniami w Warszawie i Łodzi, jest również Wytwórnia Filmowa 
"Czołówka", specjalizująca się w filmach dokumentalnych oraz Wytwórnia Filmów 
Oświatowych i Programów Edukacyjnych w Łodzi. Mamy wytwórnie filmów rysunkowych: 
Studio Miniatur Filmowych w Warszawie, Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej i 
studio Filmów Animowanych w Krakowie. Wszystkie te studia i wytwórnie są nadzorowane 
przez Komitet Kinematografii.  

background image

Prywatni inwestorzy  
 
Od kilku lat produkcja polskich filmów jest wspomagana przez banki. Szlak przetarł Kredyt 
Bank S.A. Powstał w 1990 roku, jako jeden z pierwszych prywatnych banków w Polsce. 
Bank zaangażował się w produkcję filmu "OGNIEM I MIECZEM" 

Jerzego Hoffmana

 

(1999), udzielając producentowi ogromnego kredytu w wysokości 12 mln złotych. Włączył 
się także w promocję filmu. Ponieważ film obejrzało w kinach ok. 7 mln widzów, 
przedsięwzięcie okazało się dla Kredyt Banku sukcesem zarówno pod względem finansowym 
(kredyt został zwrócony w terminie), jak i promocyjnym. O Kredyt Banku głośno było 
bowiem w prasie, nazwa pojawiała się na billboardach, plakatach i w reklamach filmu. 
Przedstawiciele banku twierdzili, że powyżej 7% badanych rozpoznawało ich bank wśród 
ponad 100 działających na rynku, i uznali to za dobry wynik.  
 
W przypadku następnej superprodukcji, jaką był "PAN TADEUSZ" 

Andrzeja Wajdy

 (1999), 

Kredyt Bank był wyłącznym sponsorem promocji i dystrybucji filmu. Opłacił produkcję 
części plakatów i billboardów, zorganizował uroczyste premiery, sfinansował realizację 3 
reklam telewizyjnych. Pojawiła się płyta z muzyką 

Wojciecha Kilara

albu

Michała 

Żebrowskiego

 "ZAKOCHANY PAN TADEUSZ", sponsorowany przez Kredyt Bank. Były 

też nietypowe przedsięwzięcia, na przykład sponsorowanie sesji zdjęciowej Michała 
Żebrowskiego w jednym z czasopism. Nieoficjalnie mówiono, że na promocję "PANA 
TADEUSZA" Kredyt Bank przeznaczył 10 mln złotych.  
 
Przy realizacji 

"W PUSTYNI I W PUSZCZY"

 (2001) Kredyt Bank również był sponsorem 

promocji. A przy realizacji 

"PRZEDWIOŚNIA"

 Filipa Bajona (2001) udzielił producentom 

kredytu w wysokości 8,6 mln złotych. Przy produkcji największego filmu polskiego kina, 
"QUO VADIS" 

Jerzego Kawalerowicza

 (2001), Kredyt Bank wystąpił już w potrójnej roli: 

był sponsorem, udzielił kredytu w wysokości około 50% budżetu (ponad 35 mln zł) i wszedł 
w skład firmy powołanej specjalnie do wyprodukowania tego filmu. Stał się więc 
współproducentem i liczy nie tylko na zwrot kredytu z odsetkami, ale i na zyski.  
 
Stanisław Pacuk, prezes Kredyt Banku, znalazł się na drugim miejscu listy ludzi, którzy 
decydują o obliczu polskiego kina - przygotowanej przez branżową prasę.  
 
Ostatnio w roli kredytodawcy i współproducenta wystąpił inny polski bank, PKO BP. Wziął 
udział finansowy w produkcji filmu 

Jerzego Antczaka

 

"PRAGNIENIE MIŁOŚCI"

 

Fryderyku Chopinie

 

 
Nowością jest także to, że dystrybutorzy inwestują w produkcję filmową. Na początku lat 90. 
powstało na polskim rynku kilkanaście państwowych firm dystrybucyjnych podległych 
Centrali Dystrybucji Filmów. Były one równocześnie zarządcami kin na podległym im 
terenie. Nie miały jednak pieniędzy na sprowadzanie z Zachodu atrakcyjnych, a więc drogich 
filmów. Wkrótce na rynku powstało kilka dużych firm dystrybucyjnych, które były 
przedstawicielami amerykańskich dystrybutorów. Firmy takie, jak Syrena, ITI, Warner 
sprowadzały do Polski filmy Columbii, Paramountu i innych wielkich studiów 
amerykańskich. Ale na polskim rynku pojawili się też dystrybutorzy pokazujący filmy 
europejskie, np. Solopan czy Gutek Film. Ta ostatnia firma zajęła się też dystrybucją polskich 
filmów niekomercyjnych. Pojawiły się też firmy nie będące przedstawicielami amerykańskich 
studiów, jak np. Vision. Prywatni dystrybutorzy całkowicie wyparli z rynku państwowe firmy 
dystrybucyjne.  
 

background image

Dystrybutor filmu 

"QUO VADIS"

 Jerzego Kawalerowicza, firma "Syrena" zainwestowała w 

produkcję tego filmu milion dolarów, czyli ponad 4,5 mln zł. Wcześniej "Syrena" 
zainwestowała m.in. w produkcję filmu 

Magdaleny Łazarkiewicz

 "BIAŁE MAŁŻEŃSTWO" 

(1992), Andrzeja Wajdy 

"PANNA NIKT"

 (1996), "SŁODKO-GORZKI" 

Władysława 

Pasikowskiego

 (1996). Firma dystrybucyjna "Vision" Włodzimierza Otulaka była 

producentem filmu Władysława Pasikowskiego "DEMONY WOJNY WG GOI" (1998), 
"AJLAWJU" 

Marka Koterskiego

 (1999), 

"PAN TADEUSZ"

 Andrzeja Wajdy (1999), "TO 

JA, ZŁODZIEJ" 

Jacka Bromskiego

 (2000), "PIERWSZY MILION" Waldemara Dzikiego 

(2000), 

"W PUSTYNI I W PUSZCZY"

 Gavina Hooda (2001)

"WIEDŹMIN"

 Marka 

Brodzkiego (2001). W produkcję inwestowała też firma dystrybucyjna ITI, np. przy 
"EGZEKUTORZE" 

Filipa Zylbera

 (1999), "MŁODYCH WILKACH 1/2" Jarosława 

Żamojdy (1997), "DŁUGU" 

Krzysztofa Krauze

 (1999), "OPERACJI KOZA" Konrada 

Szołajskiego (1999), "REICHU" 

Władysława Pasikowskiego

 (2001). Firma "Best Film" 

natomiast była jednym z producentów filmu "CHŁOPAKI NIE PŁACZĄ" 

Olafa Lubaszenki

 

(2000) oraz "PRYMAS. TRZY LATA Z TYSIĄCA" Teresy Kotlarczyk (2000).  
 
Przy okazji warto nadmienić, że w latach 80. było w Polsce ponad 2000 kin. Wiele z nich 
przestało istnieć. Dziś mamy około 800 kin i ta liczba od kilku lat nie zmniejsza się. W 
dużych miastach, ale nie tylko, powstają multipleksy za pieniądze zagranicznych inwestorów. 
W samej Warszawie w ciągu kilku ostatnich lat przybyło za sprawą multipleksów 
kilkadziesiąt sal kinowych.  
 
Zdarzało się też, że w produkcję filmów inwestowały firmy zupełnie niezwiązane z rynkiem 
filmowym. I tak firma fonograficzna Sony Music Entertainment Polska zainwestowała w 
filmy "TRYUMF PANA KLEKSA" Krzysztofa Gradowskiego (1999), "TO MY" Waldemara 
Szarka (2000) i 

"PRAGNIENIE MIŁOŚCI"

 Jerzego Antczaka (2002). A Okocimskie Zakłady 

Piwowarskie SA dołożyły pieniądze do budżetu "OGNIEM I MIECZEM" Jerzego Hoffmana 
(1999).  

Ustawa o kinematografii 
 
Od kilku lat w środowisku filmowców trwają spory na temat nowej ustawy o kinematografii. 
Wszyscy zgadzają się tylko co do jednego: stara, obowiązująca od 1987 roku ustawa (z 
drobnymi zmianami wprowadzonymi w ciągu ostatnich lat), nie przystaje do dzisiejszych 
realiów gospodarczych. Powstało kilka kolejnych wersji nowej ustawy. W końcu do Sejmu 
trafiły dwa konkurencyjne projekty.  
 
Pierwszy, zwany projektem społecznym, popierany przez kilku wybitnych polskich reżyserów 
(

Krzysztofa Zanussiego

Andrzeja Wajdę

Kazimierza Kutza

), zakłada utworzenie Urzędu 

Kinematografii, czyli centralnego urzędu administracji podległego ministrowi. Jego organem 
doradczo-nadzorującym byłaby Rada Kinematografii, w której zasiadaliby przedstawiciele 
producentów, twórców, dystrybutorów i "kiniarzy". Rada miałaby kontrolować 
wykorzystywanie środków z Funduszu Kinematografii. To nowy pomysł na finansowanie 
polskiego kina. Na ten państwowy Fundusz płynęłyby pieniądze z budżetu państwa, 
obowiązkowe odpisy od cen biletów, procent z wpływów stacji telewizyjnych, platform 
cyfrowych i telewizji kablowych oraz od obrotu filmami na wideo i DVD. Środki z Funduszu 
szłyby na produkcję, rozpowszechnianie i promocję polskich filmów, modernizację i remonty 
kin. Przeciwko temu projektowi zaprotestowali dystrybutorzy i "kiniarze" oraz 
przedstawiciele telewizyjnych stacji komercyjnych.  
 

background image

Drugi projekt, zwany rządowym, zakłada powołanie Fundacji Kinematografii Polskiej. 
Miałaby to być spółka skarbu państwa, nad którą nadzór sprawowałby premier. Wspierałaby 
produkcję i dystrybucję polskich filmów. Przejęłaby będący własnością skarbu państwa 
majątek, którym dziś dysponuje Przewodniczący Komitetu Kinematografii oraz jednostki 
utworzone na podstawie dotychczasowej ustawy (państwowe studia i wytwórnie). Na 
Fundację przeszłyby też prawa majątkowe do filmów nakręconych w dawnych państwowych 
zespołach filmowych. W Radzie Fundacji zasiadaliby przedstawiciele premiera oraz 
stowarzyszeń reprezentujących różne środowiska filmowe: producentów, dystrybutorów, 
reżyserów. Kasę Fundacji miałyby zasilić dochody z działalności gospodarczej: eksploatacji, 
dzierżawy, sprzedaży i prywatyzacji jej majątku oraz dotacje z budżetu państwa. 
Finansowanie kinematografii miałby zapewnić system zachęt dla prywatnych inwestycji w 
kinematografię. Przewidziano odpisy podatkowe dla firm inwestujących w produkcję 
polskich filmów. Obowiązki Przewodniczącego Komitetu Kinematografii przejąłby minister 
kultury. Państwowe studia filmowe i wytwórnie miałyby stać się oddziałami Fundacji.  
 
W poprzedniej kadencji Sejm nie zdążył uchwalić ustawy o kinematografii. Nowy, wyłoniony 
po wyborach we wrześniu 2001 roku, jeszcze się projektami ustawy nie zajmował.  
 

Mariusz Miodek 
publicysta kulturalny 
grudzień 2001