background image

Wojciech Łysiak 

OBLICZA FOLKLORU - FOLKLOR POLITYCZNY 

Wkraczanie z aparatem  n a u k o w y m w jakąkolwiek dziedzinę 

rzeczywistości społecznej, w każdym  w y p a d k u jest  p e w n y m 
naruszeniem proporcji w niej  f u n k c j o n u j ą c y c h i prawideł jakimi 

się rządzi. Ingerencja taka w  p e w n y m  s t o p n i u  p o w o d u j e prze­
kształcenie tej rzeczywistości. Takjest między innymi z folklorem. 

Oto utarła się maniera  o m a w i a n i a  f o l k l o r ó w  „ w ł a ś c i w y c h " 

różnym  g r u p o m społecznym,  z a w o d o w y m i  w i e k o w y m .  M ó w i się 
przecież o folklorze grup przestępczych, o folklorze żołnierskim, 
marynarskim, górniczym, garncarskim, młynarskim (chociaż ten 
zwykle dotyczy treści o młynach i młynarzach, pomija się zaś 
w  o p r a c o w a n i a c h treści realizowane przez samych młynarzy), 
m ó w i się też o folklorze dzieci, młodzieży i dorosłych. W pracach 
podejmujących analizy takich właśnie  f o l k l o r ó w  k u r c z o w o trzy­
m a n o się jedynie  t y c h reguł, które w przekonaniu  a u t o r ó w 
„ w ł a ś c i w e " były  o d p o w i e d n i e j grupie. Pomijano na  o g ó ł fakt 
powszechnej obecności niektórych zjawisk folkloru  w e wszyst­
kich  w a r s t w a c h polskiego społeczeństwa.  M ó w i ę o  t y m dlatego, 
gdyż nie  w y o b r a ż a m sobie sytuacji  ( b o w i e m takiej nie  m a ) , by np. 
dzieciom  p o s ł u g u j ą c y m się podczas  z a b a w y wyliczankami, nie 
znane były szorstkie niekiedy kawały młodzieży starszej, by 
garncarze nie znali bajek znanych w  ś r o d o w i s k u  c h ł o p s k i m , 
a marynarzom linii oceanicznych obce były piosenki rezerwistów 

Wojska Polskiego. 

Każdy podział  p r z e j a w ó w folkloru  ( m o w a tu oczywiście o  j e g o 

w a r s t w i e słownej)  d o k o n y w a n y przy zastosowaniu kryterium 
z a w o d o w e g o lub  w i e k o w e g o jest podziałem sztucznym, najczęś­
ciej nie  o d d a j ą c y m  p r a w d z i w e g o obrazu folklorystycznej rzeczy­
wistości. Spostrzeżenie to dotyczy także kryterium tematycznego. 
Jednakże tutaj, zdaje się wyłaniać  p e w i e n precedens. Myślę 

b o w i e m o „folklorze  p o l i t y c z n y m " , tj. części folkloru reagującej 
i interpretującej bieżące wydarzenia polityczne, gospodarcze 
i społeczne, której obecności  d o tej pory jakby nie zauważano, 
p o m i j a n o , a przecież znakomita większość naszego społeczeńst­

w a , czy  t e g o chce, czy też nie, uczestniczyła i uczestniczy w  j e g o 
obiegu. Jest to w  m o i m przekonaniu folklor interspołeczny, 
f u n k c j o n u j ą c y z  r ó w n y m  p o w o d z e n i e m  w e wszystkich grupach 
w i e k o w y c h ,  z a w o d o w y c h i innych. 

„ F o l k l o r  p o l i t y c z n y " nie jest oczywiście zjawiskiem  n o w y m , 

w y k r e o w a n y m na gruncie wydarzeń zaistniałych po II  w o j n i e 
ś w i a t o w e j . Znany i uprawiany był znacznie wcześniej. Takim 
właśnie folklorem były przecież kąśliwe anegdoty o Francuzach 
z czasów kampanii napoleońskiej, kiedy  w o j s k a te dopuszczały 
się na ludności wiejskiej i miejskiej licznych  g w a ł t ó w i  n i e p r a w o ­
ści, a sam Napoleon uznawany był przez ludność wiejską za 
antychrysta. Jest przecież folklor komentarzem bieżącego życia \ 

jest  ż y w y m głosem teraźniejszości

2

 - jak pisali radzieccy uczeni. 

W takich właśnie kategoriach rozpatrywać należy cały  ó w 

folklor skierowany przeciw zaborcy pruskiemu w Wielkopolsce 
i na Śląsku.  O p o w i a d a n i a o starym Frycu, generałach  W r a n g l u 
i Deoflingerze nosiły piętno polityczne.  P o d o b n i e rzecz się miała 
z anegdotami o hakatystach, o pruskiej Komisji Likwidacyjnej, 
o rugach pruskich. Podobnie należy patrzeć na folklor zrodzony 

na gruncie strajków dzieci wrzesińskich, a wcześniej na  w p r o s t 
n i e p r a w d o p o d o b n y ładunek ironii, szyderstwa jaki  w y m i e r z o n y 
był w „Żelaznego kanclerza". Odpisy z satyrycznymi  u t w o r a m i 

dotyczącymi Otto Bismarcka krążyły  w ś r ó d młodzieży szkolnej, 
a ze szkół trafiały na wieś. 

W popularnej w  W i e l k o p o l s c e piosence  l u d o w e j z lat  o s i e m ­

dziesiątych XIX  w i e k u  w s p o m i n a n o : 

B i s m a r c k  n i e b o r a c z e k ,  B n i ń s k a  g o  n i e  c h c i a ł a 

Z a  t o  W i e l k o p o l s k a  o d p o k u t o w a ł a 
W i w a t  P o l s k a !  w i w a t  b a b a ! 
C o  n i e  c h c i a ł a  j u n k r a  s z w a b a ! 

W e d ł u g krążących po wsi ówczesnej wieści,  o w e j Bnińskiej 

(nie  w i a d o m o , o której  m o w a ) miał się oświadczyć  m ł o d y 

Bismarck, lecz dostał kosza. Z tego  p o w o d u  p o d o b n o mścił się 
później na całej Wielkopolsce. 

Gdy zmarł w roku 1  8 9 8 odżył folklor z nim związany  ( o d roku 

I  8 9 0  z a p o m n i a n o o Bismarcku w związku ze  z d y m i s j o n o w a n i e m 
kanclerza).  O p o w i a d a n o sobie  w ó w c z a s , że  o n , jako znany 
niedowiarek, nie wierząc w istnienie nieba, po. rozstaniu się 

z ziemią, pomaszerował  w p r o s t  d o piekła. Przybywszy  d o bramy 
nie zapukał, lecz  o t w o r z y ł ją i  w s u n ą ł swą łysą  g ł o w ę . Zauważył ją 
diabeł-furtian, a nie spostrzegłszy na niej trzech sterczących 
w ł o s ó w , pomylił ją z  o d w r o t n ą częścią ciała i na taki piekłu 
wyrządzony despekt, zawył  w r o g o , kopnął  g o i wyrzucił z piekła. 
Tak Bismarck zamieszkał na przedpieklu, gdzie w czasie codzien­
nego zamiatania bacznie rozgląda się za kupką czarciego łajna. 
Chce nim smarować  s w ą łysinę, w mniemaniu, iż to przyczyni się 
d o  p o n o w n e g o porostu  w ł o s ó w , w następstwie czego wpuszczą 
g o  d o piekła i przydzielą należne mu miejsce. Na przedpieklu jest 
p o d w ł a d n y m słynnego  k o w a l a Kurzawy z Kwieciszewa na Kuja­
w a c h , a zamiatając bruk, klnie siarczyście Verflucht. 

Obok  t e k s t ó w  p o w s t a ł y c h niejako samorodnie, niekiedy 

w obieg społeczny  w p r o w a d z a n e były tekstu autorskie, które 
w  w y n i k u szybkiej folkloryzacji ulegały takiemu przekształceniu, 
by w  w i e l u wariantach toczyć  s w ó j folklorystyczny byt. 

Myślę tu przede wszystkim o  t w ó r c z o ś c i literackiej księdza 

W o j c i e c h a Kozłowskiego z Wielkiego Sławska na Kujawach, 
którego satyryczne wiersze w okresie  „ K u l t u r k a m p f u " cieszyły się 

niebywałą popularnością, jak  w s p o m i n a j ą  ś w i a d k o w i e  t a m t y c h 

wydarzeń. Wiersz pt. Sen polityczny, który ukazał się w roku  1 8 9 0 

na łamach strzelińskiego  „ N a d g o p l a n i n a " szybko trafił na wieś 
kujawską i tam się rozprzestrzenił w licznych wariantach.  J e d e n 

z nich pt. Sen Kujawiaka, czyli przygoda w niebie przypomniał 
Jerzy  W o j c i e c h Szulczewski w  i n o w r o c ł a w s k i m  „ P i a ś c i e " , już po 
odzyskaniu  n i e p o d l e g ł o ś c i .

Nie sposób tu oczywiście  o m ó w i ć , czy  n a w e t wskazać na 

wszystkie przejawy  ó w c z e s n e g o folkloru politycznego, nie o to tu 
zresztą chodzi. Jest jednak rzeczą  p e w n ą , iż towarzyszył  o n 
społeczeństwu polskiemu na każdej  j e g o dziejowej drodze. Tak 
b o w i e m było podczas akcji  p l e b i s c y t o w y c h , tak było podczas 
p o w s t a ń śląskich i powstania Wielkopolskiego. Treści folklorys­

tyczne zrodziły się na gruncie  w o j n y polsko-radzieckiej 

1 9 1 9 / 1 9 2 0 roku. Związane były z wszystkimi prezydentami 
Dwudziestolecia, nie oszczędziły też Józefa Piłsudskiego. Szcze­
g ó l n e g o wyrazu nabrał folklor polityczny w przededniu i podczas 

II  w o j n y  ś w i a t o w e j . 

Nieustannie zmieniająca się rzeczywistość niesie codziennie 

pakiet wydarzeń, które w większym czy mniejszym stopniu 

zahaczają o  ś w i a d o m o ś ć jednostki,  s t o s o w n i e  d o jej  m o ż l i w o ś c i 
percepcyjnych. To właśnie  o w e wydarzenia i potrzeba  c h w i l i 
stymulują treści folklorystyczne. Tak było w przeszłości, tak jest 
i dzisiaj. Między innymi dlatego, by nie  g m a t w a ć zagadnienia, 
s w e refleksje będą przede wszystkim ilustrował  w y b r a n y m i 
faktami folklorystycznymi jakie pojawiły się po roku  1 9 4 4 . 

Cały  ó w folklor, który ze  w z g l ę d ó w praktycznych, jak i  p o d e ­

j m o w a n y c h przezeń treści, nazwałem  p o l i t y c z n y m , jest niezwykle 

r o z b u d o w a n y i rozległy, wręcz niemożliwy  d o  c a ł o ś c i o w e g o 
ogarnięcia  j a k i m k o l w i e k warsztatom  b a d a w c z y m .  S p o d kontroli, 
nie tylko folklorystycznej,  w y m y k a się  s w ą efemerycznością. Ale 
m i m o  t o jest ze wszech miar  g o d n y  u w a g i .  W ł a ś c i w y c h  m u 

t e k s t ó w nie będę  p r ó b o w a ł zaszeregować  d o znanych sys­
tematyk, nie będę rozstrzygał o ich przynależności  d o różnych 
g a t u n k ó w folkloru. 

M ó w i ą c o foklorze  p o l i t y c z n y m mam na myśli  u t w o r y nie tylko 

l u d o w e j proweniencji, lecz, jak już  w s p o m n i a ł e m , całokształt 
literackiej reakcji na codzienną rzeczywistość, która z założenia 

zorientowana jest na ustny obieg,  b o w i e m towarzyszy jej swoisty 
przymus  a n o n i m o w o ś c i . 

15 

background image

Zrozumiałą musi się  w y d a ć  w ą t p l i w o ś ć , czy cały  ó w material 

literacki mieści się w kategoriach folkloru. Czy np. piosenka 
p o w s t a ł a w więzieniu  w r o n e c k i m spełnia  w a r u n k i jakie przy­

sługują  u t w o r o m literatury  l u d o w e j , czy w  p o d o b n y sposób 

można  m ó w i ć o polskich  d o w c i p a c h i wyliczankach związanych 

z eksplozją w Czernobylu. Wydaje się, ze cały  ó w obszar sztuki 
s ł o w a , o którym piszę, funkcjonuje na zasadach  w ł a ś c i w y c h 
f o l k l o r o w i , dlatego będę obstawał przy  t a k i m rozumieniu społe­
cznej, nieprofesjonalnej i profesjonalnej  t w ó r c z o ś c i literackiej 
reagującej na bieżące wydarzenia życia politycznego, gospodar­
czego i społecznego. 

Oczywiście  t r u d n o poprzestać na takich apriorycznych roz­

strzygnięciach, skoro  w i a d o m o , iż granica między folklorem 
a  t w ó r c z o ś c i ą literacką profesjonalną w  w a r u n k a c h konspiracji, 
nadanej z góry  a n o n i m o w o ś c i , jest  n i e m o ż l i w a do  u c h w y c e n i a . 

Kwestie te niezwykle rzetelnie  o m a w i a ł  o n g i ś Jerzy  Ś w i ę c h 

w pracy Twórczość okupacyjna a folklor*. 

Ortodoksyjna folklorystyka, widząc tekst w postaci ustnej 

i  a n o n i m o w e j zadawala się w zupełności takim stanem, uznając 

g o za przedmiot  s w o i c h badań. W przypadku badania folkloru 
politycznego zaistniałego po roku  1 9 4 4 kwestie werbalności 
i  a n o n i m o w o ś c i nie mają większego znaczenia.  G o d n y m  u w a g i 
jest natomiast społeczna percepcja i aprobata  t y c h treści, jako 

jedyna  p r a w d z i w a , nieprzekłamana,  p o z b a w i o n a konkurencji. 

A n o n i m o w o ś ć podlega tu  t y m samym  o c e n o m ,  b o w i e m „autora 
nie ma w dziele folklorystycznym nie tylko dlatego, że nic o nim 
nie  w i e m y , ale i dlatego, ze  w y c h o d z i  o n poza poetykę folkloru, 
nie jest potrzebny z  p u n k t u widzenia struktury  d z i e ł a . "

5

 Dlatego, 

ze  „ t w ó r c z o ś ć  w o l n a  o d  t w ó r c y próbuje żyć  w ł a s n y m , samodziel­
n y m życiem. Twórczość  l u d o w a  j a k b y wierzy w  m o ż l i w o ś ć 
p o w t ó r z e n i a się zdarzeń przez samo ich  o p o w i a d a n i e . "

Zatem właśnie taki folklor wszedł  d o wszystkich niemal środo­

w i s k społecznych.  J a k o  j e d y n y z całego obszaru tematycznie 
przynależnego folklorystyce,  z a g w a r a n t o w a ł sobie powszechną, 
aczkolwiek efemeryczną obecność nie tylko na ulicy, pod strze­
chą, ale i w urzędniczych salonach. Znamiona tej twórczości, jak 

już  w s p o m n i a ł e m ,  a n o n i m o w o ś ć ,  w a r i a n t o w o ś ć ,  z u n i f o r m o w a -

ny styl oparty na stałych szablonach i  f o r m u ł a c h , oralność, 

s ł o w e m wszystko, co  m i m o iż nie zawsze sprecyzowane i mgliste, 
czasami zaś zupełnie  p o z b a w i o n e odniesień  d o folkloru jest dla 
o d b i o r c ó w przykładem  t w ó r c z o ś c i zorganizowanej po prostu na 

p o d s t a w a c h innych niż literatura  „ o f i c j a l n a " .  W s p o s o b i e kontak­

t o w a n i a się ze  s ł o w e m  „ k o n s p i r a c y j n y m " folkloru,  j e g o  p o c h o d -

n e f u n k c j o n u j ą jako model twórczości najbardziej  o d p o w i e d n i  d o 

agitacji w  w a r u n k a c h  g d y literatura  n a r o d o w a na skutek  w i a d o ­
m y c h ograniczeń przestała być sobą i nie znajduje społecznej 
akceptacji. 

Folklor polityczny, a raczej  j e g o szczególne, zakonspirowane 

w a r u n k i egzystencji  m i m o oczywistej  j a w n o ś c i całej masy reper­
t u a r o w e j , w rzeczywistości wydziedziczył  a u t o r ó w  t e k s t ó w z ich 
a u t o r s t w a . W takich to  w a r u n k a c h każdy autorski tekst puszczony 
w obieg, usamodzielnia się, stając się własnością publiczną. 

U t w o r y  r y m o w a n e , a to: wiersze, pieśni, ballady i drobne 

w i e r s z o w i d ł a , w  t y m kontekście zawsze przemawiały na korzyść 
w i a r y g o d n e g o świadka -  w y k o n a w c y ,  „ k t ó r y relacji o jakimś 
wydarzeniu nadawał  i n d y w i d u a l n y kształt  s ł o w n y , nasycił barwą 
s w e g o głosu, wyraził  s w ó j ból, radość, pragnienie zemsty. 
W sytuacji,  g d y autor został  ' u b e z w ł a s n o w o l n i o n y ' , czytelnik 
przejmował w jakiejś mierze kompetencje  a u t o r s k i e . "

Po roku  1 9 4 4 w  z m i e n i o n y c h  w a r u n k a c h  g e o p o l i t y c z n y c h 

folklor, o których  m o w a , trysnął taką lawiną form i treści, iż nikt 

p r a w d o p o d o b n i e nie  u c h w y c i ł całego jego obszaru. Folklorys­
tyczne widzenie  „ n o w e j " rzeczywistości zaczęło się jeszcze 
podczas działań  w o j e n n y c h . Z jednej strony folklor  ó w dotykał 

działań  f r o n t o w y c h i roli Armii Czerwonej, z drugiej zaś rodzących 
się na jej zapleczu przeobrażeń.  W t e d y właśnie,  w i o s n ą  1 9 4 5 roku 
dzieci na zniszczonych warszawskich ulicach śpiewały: 

Rozkwitały jabłonie i gruski, 
Uciekł Niemiec, wpierdolił się ruski... 

16 

Także  w i o s n ą  t e g o samego roku w Wielkopolsce w rytm znanej 

kolędy  ś p i e w a n o : 

D z i s i a j w  B e t l e j e m , 
d z i s i a j w  B e t l e j e m , 

w e s o ł a  n o w i n a , 
ż e  t r z y  b o m b o w c e , 
ż e  t r z y  b o m b o w c e 
l e c ą  d o  B e r l i n a . 

B e r l i n  s i ę  p a l i 
N i e m c y  p r z e g r a l i . 
H i t l e r  n a  d a c h u . 
P i e r d z i  z e  s t r a c h u , 

A  H i t l e r o w a 

P i e r d z i  j a k  k r o w a . 

W latach  1 9 4 5 - 1 9 4 7 w okolicach Lublina znana była niezwyk­

le  r o z b u d o w a n a fabularnie ballada, której przytoczę  t u tylko 

fragment: 

P ó j d ź c i e o  d z i a t k i ,  p ó j d ź c i e  w s z y s t k i e  r a z e m . 

Z a  L u b l i n ,  p o d  s t u p ,  n a  w z g ó r e k . 
T a m  p r z e d  S t a l i n a  k l ę k n i j c i e  o b r a z e m ,  p o  r u s k u  z m ó w c i e  p a c i o r e k . 

N a r ó d  n a s  n i e  c h c e ,  r a n k i i  w i e c z o r y  w e  I z a c h  t r w a m y i  t r w o d z e . 

W s z ę d z i e  n a  u s t a c h  A n d e r s y i  B o r y i  p e ł n o  A k o w c ó w  n a  d r o d z e . 

N i c  n i e  p o m a g a  N y s y  p r o p a g a n d a  n i  o d b u d o w a  W a r s z a w y , 

W s z ę d z i e  g r a s u j e  N S Z - b a n d a i  r z ą d  l o n d y ń s k i  p l u g a w y . 

P ó l  P o l s k i  t o b i e  n i e s i e m y w  d a r z e i  r e s z t ę ,  g d y  z e c h c e s z  t e g o . 

T y l k o  n a s  r a t u j  c z e r w o n y  c a r z e  o d  r z ą d u  r e a k c y j n e g o ! 

G d y  t a k w  n a j w i ę k s z e j  w s z y s c y  p o k o r z e  n o c  o d p r a w i a j ą  b ł a g a l n ą 
P ę d z i  r e a k c j a  l ą d e m i  m o r z e m  z g u b ę  i m  n i o s ą c  f a t a l n ą . 
N a g l e  s t r a s z l i w y  o b ł o k  p o w s t a j e  t a m  n a  g o ś c i ń c u  k u  m i a s t u 
I  w i d a ć  n a  n i m  p ę d z ą c ą  z g r a j ę ,  r e a k c j a  m a  h e r s z t ó w  d w u n a s t u . 

G r o ź n e  i c h  m i n y ,  s t r a s z n e  n a z w i s k a ,  d o l a r ó w  p e ł n e  i c h  d ł o n i e . 
S r e b r n y  i m  w ę ż y k  n a  c z a p c e  b ł y s k a i  o r z e ł w  k r ó l e w s k i e j  k o r o n i e . 

N i e  m o g ą  u c i e c  j a k  p e p e e r y ,  w s z y s c y  j a k  s z c z u r y w  p o t r z a s k u . 
R z u c a j ą  g w i a z d y ,  s o w i e c k i e  o r d e r y ,  p e ł n o  t a m  k r z y k u i  w r z a s k u . 

W t e m  p i e r w s z y  A k o w i e c z  s i e k i e r ą w  r ę k u  m k n i e  j a k  B ó g  z e m s t y  k u  R o l i , 

D r u g i  O s ó b k ę  w i e s z a  n a  s ę k u , a  t r z e c i z  W a n d z i ą  s w a w o l i . 
B ó r  R z y m o w s k i e m u  g a r d ł o  s z n u r e m  d ł a w i ,  B i e r u t a  t o p i w  s t r u m y k u , 
G o m u ł k a  j a k  w i e p r z  z r a n i o n y  k r w a w i ,  p e ł n o  t a m  w r z a s k u i  k r z y k u . . . 

Pieśni tego rodzaju,  p o w s z e c h n i e  w ó w c z a s znanych, było 

bardzo dużo. Wiele z niech skupiało się  w o k ó ł ukrywających się 
po lasach  o d d z i a ł ó w Armii Krajowej (np. pieśń My Akowcy, 

bandyci..., z roku  1 9 4 5 ) czy też  s k i e r o w a n y c h było w  n o w ą 
socjalistyczną rzeczywistość (np. Rota Pepeerowców,
 z roku 

1 9 4 6 ) . 

Folklor polityczny przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych 

o g n i s k o w a ł się przede wszystkim  w o k ó ł prześladowań społecz­
n y c h ,  w o k ó ł rodzącego się terroru politycznego oraz  w o k ó ł osoby 
Józefa Stalina. Trzeba dziś przyznać, że mało kto był  w ó w c z a s 
skłonny podzielić się  d o w c i p e m o generalissimusie, czy też 
o ówczesnej sytuacji w ZSRR. Z wielkiej liczby  k a w a ł ó w przyto­
czę tu takie, które pośrednio rzutowały na sytuację gospodarczą 
ówczesnej Polski. Oto z paczki papierosów  „ S p o r t " , a raczej 
z samego napisu  o d c z y t y w a n o : 

S t a l i n  p r o s i o  r e s z t ę  t ł u s z c z u , 

a znany był także wierszyk: 

M i ę s o i  s ł o n i n a 
p o j e c h a ł y  d o  S t a l i n a , 

a  s k ó r y i  f l a k i 
j e d z ą  P o l a k i . 

F u n k c j o n o w a ł a też w  o w y m czasie cała masa  d o w c i p ó w 

o Stalinie, których sens i poetyka wyrażane były w języku 
rosyjskim. Była  t o jedna z artystycznych  m e t o d  w y w o ł y w a n i a 
śmiechu. 

Z początkiem lat pięćdziesiątych, kiedy sytuacja społeczna 

w kraju  z d o m i n o w a n a była przez  o d p o w i e d n i e ,  w y s p e c j a l i z o w a ­
ne organy kontrolujące życie niemal każdego  o b y w a t e l a ,  p o ­
wstała piosenka, którą  ś p i e w a n o na melodię Nie dbam jaka 

spadnie kara: 

S o w i e t  b y ł  p r o k u r a t o r e m , 

V o l k s d o j c z  w y r o k  d a ł  s u r o w y , 
A  Ż y d  b r o n i ł  n a s z  h u m o r e m , 
O t i  c a ł y  s ą d  l u d o w y . 

background image

P a r a d o k s y  d o b r z e  z n a c i e . 

S ą  m ą d r o ś c i ą  s p o ł e c z e ń s t w a . 

J e ś l i  c h c e s z  b y ć  b e z p i e c z n y ,  b r a c i e . 
T o  u n i k a j  B e z p i e c z e ń s t w a . . . 

Z  t y c h samych  w z g l ę d ó w w  w r o n e c k i m więzieniu 

w roku 1  9 5 0 zrodziła się nieco humorystyczna, nieco dramatycz­

na pieśń, śpiewana na melodię Więc pijmy zdrowie, podchorążo­
wie: 

N i e c h  n i k t  n i e  p o w i e  b r a c i a  w i ę ź n i o w i e , 
ż e  n a m  w e  W r o n k a c h  t u  b y ł o  ź l e . 
L e p i e j  t u  m a m y  n i ź l i u  m a m y , 
N i k t z  n a s  n a  w o l n o ś ć  n i e  r w i e  s i ę . 

B o  n a  w o l n o ś c i  s a m e  p r z y k r o ś c i , 
L u d z i e  p r a c u j ą ,  p o t  k a p i e z  l i c . 

M y  t u t a j  d n i a m i w  g ó r ę  b r z u c h a m i , 

L e ż y m y ,  n i e  r o b i m y  n i c . 

N i e c h a j  f r a j e r y  r o b i ą  k a r i e r y . 
P r z o d u j ą w  p r a c y ,  f r a j e r o m  g r ó b . 
N a m  b e z  o b a w y  d a d z ą  c h l e b ,  k a w y . 
B u r a k i ,  b r u k i e w ,  z u p ę z  k r u p . 

W i ę c w  g ó r ę  m i s k i , w  r o z ś m i a n e  p y s k i . 
W l e w a j m y  k r y s z t a ł  t y c h  c z y s t y c h  w ó d . 
S z u m i z  d a l e k a  n a m  W a r t a  r z e k a , 

W i ę c  w o d y  t u t a j  m a m y  w b r ó d . 

L e c z  p r z y j d ą  c z a s y ,  ż e  t e  k u t a s y . 
C o  d z i s i a j  s t r z e g ą  w i ę z i e n n y c h  w r ó t , 
P r z y j d ą  n a s  z m i e n i ą ,  s i ą d ą w  w i ę z i e n i u 
I  b ę d ą  w t r a j a ć  z u p ę z  k r u p . 

A  z a m i a s t  m i s k i  w z n i e s i e m  k i e l i s z k i , 

B ę d z i e m y  p i ć  w ó d z i ę  m i a s t  k r y s z t a ł  w ó d . 

S z u m i z  d a l e k a  n a m  W a r t a  r z e k a . 

Ż e  n i e d a l e k i  j u ż  t e n  c u d . 

W  t y m samym roku w  M o k o t o w i e  ś p i e w a n o w nieco innej 

k o n w e n c j i : 

R a z w  c i e m n ą  n o c  d o  n i e b a  b r a m  p u k a ł a  c i c h o  d u s z a , 

O b u d z i ł  s i ę  P i o t r  ś w i ę t y  s a m i  w y j r z a ł  p r z e z  j u d a s z a . 

I  s i ę  z e  z g r o z y  z a t r z ą s ł  a ż  n a  w i d o k  j e j  o b l i c z a , 
B o  p o z n a ł w  n i e j  m i l u t k ą  t w a r z  R a d k i e w i c z a . 

Z a w o ł a ł  z a r a z  d u s z e  t y c h ,  c o  b y l i w  M o k o t o w i e , 
W s k a z u j ą c  d r a n i a  p r o s i ł  i c h ,  n i e c h  k a ż d y  s i ę  w y p o w i e . 
A  d u s z e  w i d z ą c  z n a n y  r y j ,  w r z a s ł y  z g o d n y m  a k o r d e m , 
Ś w i ę t y  P i o t r u s i u  w e ź ż e  k i j ,  z w a l  n a  z b i t ą  m o r d ę . 

K r z y k n ę ł a  d u s z a w  c h w i l i  t e j ,  a ż  s i ę  z e  z ł o ś c i  w ś c i e k ł a , 
I  b ę d ą c  w i e r n a  d o l i  s w e j ,  p o l e c i a ł a  d o  p i e k ł a . 

A  t a m  p o z n a ł a w  d i a b l e  t y m ,  c o  w p u s z c z a ł  j ą  d o  n i e g o . 
Ż y d o w s k i  p y s k  p o d o b n y w  d y m  d o  J a c k a  R ó ż a ń s k i e g o . 

S t a n ą w s z y w  g ł ą b  n a t k n ę ł a  s i ę  n a  d y m i ą c e g o  d r a b a 
A w  d r a b i e  t y m  p o z n a ł a  z n ó w  g e n e r a ł a  O c h a b a . 
G d y  s i ę  p a t r z y ł a  n a  w i d o k  t e n ,  d r g n ę ł a w  n i e j  r z e w n a  n u t a , 

W  s t r a s z n y m  p i e c u ,  t o  n i e  s e n ,  z o b a c z y ł a  B i e r u t a . 

R a d o ś n i e  s w ó j  w y t ę ż a  w z r o k ,  r a d o ś ć  j e j  p i e r ś  r o z p i e r a , 
B o w  k a ż d y m  d i a b l e  m a  c o  k r o k z  К С  p e z e t p e e r a . 

T a k  s i ę  s p o t k a ł o  d r a n i ó w  s t u w  p i e k i e l n e j  r e s t a u r a c j i 

I  p i j ą c  s m o ł ę  t ę s k n i  d o  L u d o w e j  D e m o k r a c j i . 

Wielką popularnością folklorystyczną, cieszyli się w przeszłości 

i cieszą się nadal z niesłabnącą mocą liderzy organizacji politycz­
n y c h ,  m ę ż o w i e stanu, czy też szefowie resortów stopnia central­
nego. Charakterystyczne jest przy  t y m , że  " m o c "  s k u p i o n y c h 

w o k ó ł nich  t e k s t ó w nie ogranicza się  d o regionu postaciom  t y m 
w ł a ś c i w e g o , a znane są niemal wszędzie. 

Po roku 1952  p o j a w i ł o się takie  o t o humorystyczne  o p o w i a d a ­

nie, przy czym  w i e l u twierdziło, że polega  o n o na prawdzie: 
„Trzech  p a n ó w siedzi w więzieniu.  J e d e n pyta drugiego: Za co 
pan siedzi? Tamten: Za Gomułkę. Bo powiedziałem, że to zdrajca 
i sowiecki agent. Pierwszy: A kiedy pan  t o powiedział? Tamten: 

W roku 1 946. Po  c h w i l i tamten pyta pierwszego: A za co pan 
siedzi? Pierwszy: Też za Gomułkę. Bo powiedziałem, że to 

p r a w d z i w y Polak i  d o b r y patriota! Tamten: A kiedy pan to 
powiedział? Pierwszy: W roku 1952.  W o b e c czego obaj zapytali 

trzeciego: A pan może też siedzi za Gomułkę? Trzeci: Nie, ja to 
właśnie  G o m u ł k a " . 

O b o k tego  w y ś m i e w a n e były  „ n o w e " sytuacje,  „ n o w y " styl 

życia,  „ n o w e " wartości,  „ n o w e "  f o r m y grzecznościowe. Któż nie 
pamięta  o w e j absurdalnej  f o r m y  „ w y " , którą posługiwali się 

przeróżni funkcjonariusze. Jej nieszczęsny byt w ówczesnej 
polszczyźnie stał się po 1  9 5 6 roku przedmiotem licznych żartów: 

„ W czasie jakiejś kursokonferencji, gdzieś w malowniczej  n a d ­
morskiej okolicy,  d w o j e działaczy zapłonęło ku sobie  g w a ł t o w n ą 
namiętnością. Było  t o  p r a w d z i w e  c o u p d e foudre,  w i ę c bez  s ł o w a 
poszli  d o łóżka. W  c h w i l i , kiedy akt miłosny zbliżał się  d o zenitu, 
dziewczyna poczuła, że ma  k o c h a n k o w i coś niezwykle  w a ż n e g o 

d o  z a k o m u n i k o w a n i a .  W y d u k a ł a tedy: Towarzyszu, możecie nie 

uważać...". 

Obszar folklorystycznej rzeczywistości zataczał coraz szersze 

kręgi. Wkraczał folklor natychmiast w  n o w e dziedziny życia, 
w p i s y w a ł momentalnie w  n o w e dziedziny nauki, dotychczas 
nieznane, kiedy w rok  p o  w y c z y n i e Łajki, kosmiczny bezkres 
zaczęli podbijać również ludzie, w Krakowie  o p o w i a d a n o taki  o t o 
d o w c i p :  „ D w ó c h staruszków przechadza się  p ó ź n y m  w i e c z o r e m 
g ł ó w n ą arterią miasta. Patrzą na  g w i a z d y i gawędzą: A jednak, 
panie radco, ten Gagarin, nie ma co! Poleciał taki świat drogi 
i  w r ó c i ł ! Wielka sława, wielkie nazwisko: Kapitan Gagarin.... 
Racja, mecenasie, racja. Ale proszę pomyśleć, iluż tam sierżantów 
i  p o r u c z n i k ó w krąży bezimiennie!" 

Przypomnieć tu trzeba także, iż  t o właśnie  p o d koniec lat 

pięćdziesiątych zrodziła się seria  k a w a ł ó w , której bohaterami byli 
zawsze Polak i Rosjanin, a czasami dla  t o w a r z y s t w a  p r z y p i s y w a ­
no im Niemca lub Amerykanina. W następnej dekadzie  d o w c i p y 
osnute  w o k ó ł  t y c h trzech, zawsze przedstawicieli różnych nacji, 

w y k p i w a ł y każdą niemal ułomność sąsiadów zza miedzy, a  t y m 
samym  s t a n o w i ł y o polskiej megalomanii  n a r o d o w e j . 

Kiedy dobiegały  k o ń c a lata sześćdziesiąte, na fali wzrastają­

cych  n i e p o k o j ó w społecznych  p o j a w i ł o się wiele  t e k s t ó w interp­
retujących ten właśnie stan.  J e d n y m z nich była taka  o t o 
piosenka: 

J a d ą ,  j a d ą  w o z y . 

N a  g u m o w y c h  k ó ł k a c h , 

s i e d z i  n a  n i c h  J ó z e k , 
C i ą g n i e  g o  G o m u ł k a . 

C i ą g n i j ,  c i ą g n i j  W ł a d z i u , 
N i e  ż a ł u j  p o j a z d u , 
M o ż e  d o j e d z i e m y  d o  V I  Z j a z d u . 

Po roku  1 9 7 0  d u ż y m  p o w o d z e n i e m cieszyły się  w i w a t y na 

cześć takich czy innych postaci życia politycznego. Było ich 
bardzo dużo i nie sposób tu wszystkich przytoczyć.  J e d e n z nich 
brzmiał: 

R a n o  s e r e k ,  w i e c z ó r  s e r e k . 
N i e c h  n a m  ż y j e  E d z i o  G i e r e k . 

Natomiast w roku  1 9 7 9 na gruncie niepokojącej społeczeńst­

w o sytuacji gospodarczej, totalnej beznadziejności oraz  e m i t o ­
w a n e g o  w ó w c z a s serialu telewizyjnego Korzenie
  p o j a w i ł się 
czterowiersz: 

S m u t n y  j e s t e ś ,  n o s  n a  k w i n t ę , 
C z u j e s z  s i ę  j a k  K u n t a  K i n t e , 
N i c  s i ę  n i e  m a r t w .  G i e r e k  z r o b i , 

Ż e  p o c z u j e s z  s i ę  j a k  T o b i . 

Folklorystyczna popularność Edwarda Gierka znalazła wyraz 

w innych jeszcze formach. Rezerwiści Wojska Polskiego opusz­
czający koszary w  k w i e t n i u  1 9 7 8 roku na  s w y c h  c e n t y m e t r o w y c h 
„ f a l a c h " mieli między innymi taki  d w u w i e r s z : 

C h o c i a ż  G i e r e k  c z ł o w i e k  w i e l k i . 

J u ż  n i e  z m i e n i  n a m  c y f e r k i . 

Z czerwca tego samego roku pochodzi prognostyczny  d w u ­

wiersz z okolic  M i ł o s ł a w i a w Wielkopolsce: 

N i e  m a  m a s ł a ,  a n i  s e r k a . 

W y r z u c i m y  p a n a  G i e r k a . 

O p o w i a d a n o też  w ó w c z a s o niezwykłych talentach poliglotycz-
nych Pani Stanisławy. Opinie te powstały na  k a n w i e jej rozlicz­

nych, acz  k r ó t k o t r w a ł y c h podróży zagranicznych.  M ó w i o n o , że 
na przykład znała cztery  s ł o w a w języku angielskim:  „ M e t r o , 
G o l d w y n , Meyer [i] aaaaa...". 

17 

background image

Szczególnego rozmachu nabrała folklorystyczna  t w ó r c z o ś ć po 

sierpniu  1 9 8 0 roku kiedy odżyły nadzieje społeczeństwa  p o l ­
skiego na zmianę  d o t y c h c z a s o w e j sytuacji. Nie sposób tu  o m ó ­
w i ć folklorystycznej reakcji na  o w y c h szesnaście bezpreceden­
s o w y c h miesięcy w dziejach Polski. Próby takie,  o w o c n e , aczkol­
wiek bezskuteczne  p o d e j m o w a ł niemal na bieżąco Czesław 

R o b o t y c k i .  J e g o Sztuka a vista

6

 posługująca się przykładami 

zebranymi podczas  s i e d e m n a s t o d n i o w e g o strajku w stoczni 
gdańskiej wyrażającymi  a n o n i m o w ą twórczość literacką tymi 
wydarzeniami inspirowaną, było pierwszą bodaj tego  t y p u próbą 
w polskiej etnologii.  A u t o r  d o w o d z i ł , iż tam, gdzie zawodzi logika 
ciasno  p o j m o w a n y c h analiz  e k o n o m i c z n y c h i socjologicznych, 
w i n n a  w k r o c z y ć analiza etnologiczna. 

Kolejną  w i e l k ą inspiracją foklorystyczną było  w p r o w a d z e n i e 

stanu  w o j e n n e g o .  J u z 13 grudnia 1981 roku napisy ze ścian 
krzyczały: 

W r a c a j  E d a  b ę d z i e m  k w i t a . 

L e p s z y  z ł o d z i e j  n i ż  b a n d y t a . 

Zdarzały się hasła bardziej ogólne, będące szeroką interpretacją 

zaistniałego stanu, w których wyrażała się ufność w moc symboli 

n a r o d o w y c h , ufność  w e własne siły: 

N i e  p o k o n a 

o r l a  W R O N a 

lub też: 

Ż e b y  P o l s k a w  s i ł ę  r o s ł a 
T r z e b a  w o d z a a  n i e  o s ł a . 

W  w a r u n k a c h naszej rzeczywistości sens pojęcia  „ f o l k l o r 

p o l i t y c z n y " można tylko odnieść  d o zjawisk  s t a n o w i ą c y c h jądro 
społecznych odczuć. Człowiek czy też grupa ludzi czytająca na 
ścianie  w y m a l o w a n y tekst: 

S i e k i e r a ,  m o t y k a . 
S m o k  w a w e l s k i , 
P r z e g r a  w o j n ę . 
G ł u p i  m a l a r z 

lub też: 

G e n e r a l e ,  m o ż e  h i s t o r i a  C i  w y b a c z y , 
a l e  j a  c i  p r z y p i e r d o l ę , 

G i e n e k 

wiedziała, że jest  o n ulotny i niestały, że istnieje jako jedyny, 
a zatem nie zależy  o d  w o l i  w y k o n a w c ó w . Oczywiście, co  w c a l e 

nie jest paradoksalne, wszelkiego rodzaju napisy na murach 

adresowane były nie do  w i a d o m e j postaci życia politycznego, 
wszak ta nie czytała tych  t e k s t ó w w miejscu ich nadania. Nie taka 
była intencja  a n o n i m o w e g o autora. Napisy tego rodzaju zorien­
t o w a n e były na rozładowanie ponurej atmosfery, na  p o p r a w ę 
samopoczucia i podkreślenia, że  d u c h w narodzie jeszcze żyje. 
Napisy tego rodzaju,  p o d o b n i e jak np. transparenty  k i b i c ó w 
s p o r t o w y c h , przeznaczone są zawsze dla  o d b i o r c ó w z tej samej 
strony barykady. 

Po  w p r o w a d z e n i u stanu  w o j e n n e g o ,  a n o n i m o w a  t w ó r c z o ś ć 

literacka  o ż y w i ł a się w  s t o p n i u dotąd  n i e n o t o w a n y m . Jej pełna 

dokumentacja sięgnęłaby  p r a w d o p o d o b n i e setek, a może tysięcy 
tekstów. By zobrazować skalę zjawiska, przytoczę kilka. W War­
szawie na melodię z  o k u p a c y j n y c h „zakazanych piosenek" śpie­
w a n o : 

E k s t r e m a  j u ż  ś p i ,  s z c z e k a j ą  g d z i e ś  p s y 
i  k o ń c z y  s i ę  w o l n a  s o b o t a . 

W y r u s z y ł  s z n u r  s u k ,  j a d ą c y c h  n a  ł ó w , 

K t o ś  d o  d r z w i  g w a ł t o w n i e  ł o m o t a . 

r e f . :  Z i e l o n a  w r o n a ,  d z i u b w  w ę ż y k  s z a m e r o w a n y 

K t o  n i e  d a  d r a p a k a . 
K t o  n i e  c h c e  z a k r a k a ć . 

T e n  b ę d z i e  i n t e r n o w a n y . 

G r u d n i o w y  w s t a ł  ś w i t . 
N i e  w i e d z i a ł  n i k t  n i c , 

M i l c z a ł y  j a k  g r ó b  t e l e f o n y , 

A w  r a d i u  w ó d z  s a m . 
O b w i e ś c i ł ,  ż e  s t a n  w o j e n n y  j e s t  w p r o w a d z o n y . 

O d  t e g o  p o r a n k a  c o d z i e n n e  ł a p a n k a 
S z a l a ł a w  b e z s i l n e j  w ś c i e k ł o ś c i . 

N a  p i a s k a c h w  S t u d z i a n k a c h , 

Z r o b i o n o  i n t e r n a t  d l a  c z ł o n k ó w  S o l i d a r n o ś c i . 
A  l o s ó w  p o r z ą d e k  w y ł a n i a  s i ę  n o w y . 

N o w e g o  n a m  t r z a  R o b e z p i e r a , 

B y  o b c i ą ł  t e  ł a p y ,  c o  w ł a d z ę  b r a ć  c h c i a ł y , 

T o  h a s ł o  n o w e g o  p r e m i e r a . 

N i e c h  i d ą  n a  s p a c e r e k ,  w i e c z o r e m  r o w e r e k , 

A l b i n a  z a ś  d u m a  r o z p i e r a . 
N i e c h  s i e d z i  e k s t r e m a . 

P o ż y t k u z  n i e j  n i e  m a . 

M y  P o l s k ę  z b u d u j e m  o d  z e r a . 

W  t y m samym czasie na Podhalu Górale na  „ s w o j s k ą  n u t ę " 
śpiewali: 

C h o ć b y ś  W o j t u ś  s t o  d e k r e t ó w  w y r y c h t o w o ł . 

G d y b y ś  w s z y ć k i c h  ś w a r n y c h  c h ł o p c ó w  h a r e s z t o w o l . 
S o l i d a r n o ś ć  n i e  z g i n i e , 
W  g ó r a l s k i e j  d z i e d z i n i e , 
N i e  t y  b ę d z i e s z  n a m  g ó r a l o m  h a r n a s i o w o ł . 

G i e w o n t o w e  o b u d z o n e  s t a n ą  w o j s k a . 
N a  c h o r ą g w i a c h  P a n i e n e c k a  C z ę s t o c h o w s k a 

P o r u s e n s t w e  w i a t e r 
D u j e  j u z  o d  T a t e r 

Ś l e b o d n a  s i e z  n i e w o l e  b u d z i  P o l s k a . 

Z  z i e m i  w ł o s k i e j  w r ó ć  d o  P o l s k i  n a s  H e t m a n i e , 

D o b r ą  r a d ą  d e j  O j c z y ź n i e  z r a t o w a n i e , 

Z a  T w o i m  p r z e w o d e m 
Z i ś c i  n a m  ś l e b o d e 

G o d n e  P a n i  J a s n o g ó r s k i e j  k r ó l o w a n i e . 

Zrozumiałym się zatem  w y d a ć musi, że  „ w y d a r z e n i e " i  t o 

„ w y d a r z e n i e " niepośledniej miary jest najefektywniejszą  f o r m ą 
kreatywną folkloru. To właśnie w sytuacjach bezprecedenso­
w y c h ,  d z i w n y c h i  g r o t e s k o w y c h , a czasem  p o w o d u j ą c y c h  c h w i l e 
refleksji rodzą się treści folklorystyczne. Zaprezentuję tu kilka 
takich wydarzeń, które doczekały się folkloryzacji. Przed  w y b o r a ­
mi  d o Rad  N a r o d o w y c h w  1 9 8 5 roku w Lublinie napisy na 
murach donosiły: 

K t o  g ł o s u j e  n a  P R O N , 

t e n  w o n , 
z a  D o n . 

W związku ze strajkami  m a j o w y m i  1 9 8 8  p o j a w i ł o się szereg 

haseł, w  t y m i takie: 

A  n a  d r z e w a c h  z a m i a s t  l i ś c i 

w i s i e ć  b ę d ą  k o m u n i ś c i . 

Podczas strajków studenckich w  1 9 8 8 roku: 

W i ę c e j  c h l e b a i  l e k ó w , 
m n i e j  Z O M O i  S B k ó w . 

N a s z ą  c e l ą  j e s t  d o b r o t y t 

A r m i a  R a d z i e c k a z  T o b ą  o d  d z i e c k a 

W związku z akcją wyprzedaży części sprzętu  w o j s k o w e g o  i n n y m 
działom gospodarki: 

S p r z e d a m  c z o ł g , 

W o j t e k . 

Obrady  " o k r ą g ł e g o  s t o ł u " poza  o g r o m n ą liczbą  k a w a ł ó w 

pozostawiły po sobie także taki  o t o fakt folklorystyczny: 

W a ł ę s a -  k o l a b o r a n t 

M i o d o w i c z -  d e z o d o r a n t , 

same zaś obrady, no i mebel w dobie izauryzac/i  w y k r e o w a n e j 
przez serial telewizyjny W kamiennym kręgu
 nazwane zostały 
" K a m i e n n y m  s t o ł e m " . 

O b o k wydarzeń politycznych, gospodarczych i społecznych, 

w folklorystycznej rzeczywistości ważne miejsce zajmują  p o ­
stacie tę rzeczywistość kształtujące.  W s p o m n i a ł e m  t u już  W ł a d y ­
sława Gomułkę, Józefa Stalina, Edwarda Gierka i  i n n y c h . W osta­
tnich latach w centrum folklorystycznej  u w a g i znaleźli się:  g e n . 
Jaruzelski, Jerzy Urban,  A l b i n Siwak i inni. 

18 

background image

Jeszcze w roku 1981  o p o w i a d a n o sobie taki  d o w c i p : „Breż­

niew, Jaruzelski i  W i n n e t o u pojechali na  p o l o w a n i e do  S t a n ó w . 

Rozbili obóz i weszli  d o lasu w poszukiwaniu zwierzyny. Jaruzel­

ski chodzi cały dzień, ale żadna zwierzyna  p o d lufę mu się nie 

nawinęła. Cały dzień zmarudził po lesie i w  k o ń c u  p o s t a n o w i ł 

w r ó c i ć  d o  o b o z u . Przy ognisku zastał  W i n n e t o u piekącego na 
rożnie mięsiwo. Zapytał, czy może się przysiąść.  W i n n e t o u jako 
w o j o w n i k  z a c h o w a ł milczenie i tylko skinął  g ł o w ą .  G ł o d n y 
i  w y c i e ń c z o n y  c a ł o d n i o w y m marszem generał, grzejąc dłonie 
przy  o g n i u , zapytał, czy może się poczęstować pieczystym. 
W i n n e t o u milcząc się zgodził. Jaruzelski, gdy już zabierał się  d o 

jedzenia, by zagaić  r o z m o w ę powiedział: Wiesz,  W i n e t o u , ja tego 

Breżniewa tak nie lubię! - To nie  j e d z ! " 

Po  p a m i ę t n y m wystąpieniu Jerzego Urbana na konferencji 

prasowej, kiedy ogłosił akcję  p o m o c y polskiego społeczeństwa 
dla  b e z d o m n y c h  N o w e g o  J o r k u  p o j a w i ł y się  d o w c i p y o  g o t o w o ­
ści zmiany  p r y w a t n e g o  M - 4 na  ś p i w ó r w tymże mieście. 

Jeśli  d o w c i p y tyczące się obu  w s p o m n i a n y c h osób były, jakby 

powiedzieć, w  w y w a ż o n y m tonie,  t o te, których inspiracją był 

A l b i n Siwak,  j e g o  o s o b o w o ś ć , rozległość  j e g o przemyśleń i za­
dziwiająca elokwencja, atmosfery takiej już nie miały.  O p o w i a d a ­

no  b o w i e m , że „przychodzi  S i w a k  d o lekarza i  m ó w i : Panie 

doktorze mam migrenę. Panie Siwak,  c o mi pan tu  o p o w i a d a , na 
migrenę to przed  w o j n ą  c h o r o w a ł a arystokracja, a panu  t o  p o 
prostu  g ł o w a napierdala". 

W s p o m n i e ć tu jeszcze należy o wydarzeniach, które w  w i d o c z ­

ny sposób  w y z w a l a ł y  n o w e treści folklorystyczne w dniach 
ostatnich miesięcy. Najważniejszymi z nich były: referendum 
przeprowadzone jesienią  1 9 8 7 roku i reforma gospodarcza z  m o ­

zołem  w p r o w a d z a n a przez Rząd  Z b i g n i e w a Messnera, szczegól­

nie zaś jej tzw. II etap. Podobnie było z obradami  „ o k r ą g ł e g o 

s t o ł u " . Wydarzenia te zasługują na osobne folklorystyczne  o m ó ­
wienie. 

J a w i się też w folklorze politycznym swoista megalomania 

n a r o d o w a , ta sama, o której ongiś tak zajmująca pisał  J a n 
Stanisław Bystroń, aczkolwiek dzisiaj w zmienionej zupełnie 

sytuacji społecznej, inne są nieco punkty odniesienia, a i w parze 

z poczuciem wyższości idzie satyra wymierzona w to, co  w y ­
szydzenia godne: 

Z a  t y m  w i e l k i m  s t e p e m  p a ń s t w o  j e s t  o g r o m n e , 
ż ó ł t y  c z ł o w i e k  t a m  n a c h a l n i e  o s t r z y  k ł y , 
w  n o c  b e z s e n n ą  o n  u l e p i  w i e l k ą  b o m b ę , 
b y  c z e r w o n y m  n a  j e j  w i d o k  c i e k ł y  ł z y . 

N i e  o d d a m y  C h i n o m  Z w i ą z k u  R a d z i e c k i e g o , 
N i e  o d d a m y  C h i ń c z y k o w i  K r a j u  R a d . 

Z d r a s t w u j  W a n i a ,  j a k b y  d o s z ł o  c o  d o  c z e g o , 
m y  c z u w a m y ,  w y  m o ż e c i e  s p a ć . 

Z  G o r b a c z o w a  n i k t  n i e  z r o b i  j u ż  b a l o n a , 
T i c h o n o w i  n i k t  n i e  b ę d z i e w  o c z y  p l u ł . 
Z d r a s t w u j  L i t w o z  w a m i  p r z e c i e ż  j e s t  K o r o n a , 
C h i ń s k i c h  b a j e k  n i k t  n i e  b ę d z i e  w i ę c e j  p l ó t ł . 

N i k t  n i e  z r o b i z  M o s k w y  p ó l k a  r y ż o w e g o 
i  n a  K r e m l u  n i k t  n i e  b ę d z i e  s a k i  p i ł . 

W i ę c  R o s j a n i e  j u ż  n i e  u c z c i e  s i ę  c h i ń s k i e g o , 

j ę z y k  p o l s k i w  z u p e ł n o ś c i  s t a r c z y  w a m . 

W  t y m  k o n k r e t n y m przypadku  w a ż n a jest nie tylko sama 

technika retoryczna, ale przede wszystkim treść  o w y c h per­
swazyjnych  s f o r m u ł o w a ń ukrytych pod  p o w i e r z c h n i ą  o p i e k u ń ­
czego z pozoru tekstu, kierowana w rzeczywistości samym sobie. 

Tak  o t o w największym skrócie przedstawia się folklor politycz­

ny, czyli ta część folklorystycznej rzeczywistości, która najżywiej 
reaguje na codzienność. Niebagatelny, tematycznie niezwykle 
r o z b u d o w a n y , a jednak  i g n o r o w a n y , pomijany w publikacjach. 
Z całą jednak  p e w n o ś c i ą zasługuje na prezentowanie,  b o w i e m to 
on współcześnie  m ó w i najszerzej i najczytelniej o społecznych 
odczuciach, a i czas najwyższy  w y r w a ć się z zaklętego obszaru 
t e m a t ó w tabu. Skoro  w i ę c mamy  m ó w i ć o rzeczywistości, w  t y m 
o rzeczywistości folklorystycznej,  t o trzeba ją brać taką jaka jest. 

W y d a j e się, że właśnie te teksty  s ł o w n e w  n i e s k r ę p o w a n y m 
obiegu mają niezwykłą moc kształtowania nastrojów. Dlatego tak 

pilną potrzebą staje się dziś badanie nie tylko ogólnej retoryki 
kultury  m a s o w e j , ale  r ó w n i e ż szczegółowej retoryki folkloru 

współczesnego, który w  m a s o w y m obiegu posiada olbrzymie, 
wciąż jeszcze nie rozszyfrowane  d o końca  m o ż l i w o ś c i . 

PRZYPISY. 

1

  M .  A z a d o w s k i j , Besedy sobiratelja. O sobiranii i zapisywani/ ludowa i literatura chłopska. Materiały z ogólnopolskiej sesji 

pamiatnikow ustnogo tworczestwa, Irkuck  1 9 2 4 , s. 35. 

2

  J .  S o k o ł ó w , Czto takoje folklor,  M o s k w a 1935. 

3

 J.W. Szulczewski, Sen Kujawiaka, czyli przygoda w niebie, 

„Piast. Dodatek Niedzielny  O ś w i a t o w o - s p o ł e c z n y Dziennika 

K u j a w s k i e g o " , 9 lutego 1936, R.VI, nr 6, s. 6. 

4

  J .  Ś w i ę c h , Twórczość okupacyjna a folklor,  ( w : ) Literatura 

folklorystycznej 16-18.11.1973, Lublin 1977, s.  1 2 9 - 1 3 7 . 

5

 D.S. Lichaczow, Czas artystyczny w folklorze, „Literatura 

L u d o w a " ,  1 9 7 2 , R. XVI, nr 2, s.  4 0 . 

6

 Tamże, s. 40. 

7

  J .  Ś w i ę c h , op. cit., s.  1 3 3 - 1 3 4 . 

8

 Tekst ten publikujemy w niniejszym numerze. 

19