background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

1

Resocjalizacja

wobec tajemnicy zła

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

2

  Seria pod redakcją Krzysztofa Biela

▪   Resocjalizacja wobec tajemnicy zła, red. Krzysztof Biel i Mariusz 

Sztuka

▪ Krzysztof Biel, Przestępczość dziewcząt. Rodzaje i uwarunkowania

   Justyna Kusztal, System resocjalizacji młodzieży niedostosowanej 

społecznie w Polsce i w Niemczech

dylematy resocjalizacji

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

3

Resocjalizacja

wobec tajemnicy zła

Redakcja 

Krzysztof Biel i Mariusz Sztuka

Wydawnictwo WAM

Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna „Ignatianum”

Kraków 2010

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

4

Recenzenci

prof. zw. dr hab. Bronisław Urban

dr hab. Józef Bremer, prof. Ignatianum i UJ

© Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna

„Ignatianum”, 2010

31-501 Kraków, ul. Kopernika 26

Korekta

Justyna Rygiel

Projekt okładki

Joanna Panasiewicz

Opracowanie techniczne

Jacek Zaryczny

ISBN 978-83-7505-703-4 (WAM)

ISBN 978-83-7614-010-0 (Ignatianum)

WYDAWNICTWO WAM

ul. Kopernika 26 • 31-501 KRAKÓW

tel. 12 62 93 200 • fax 12 42 95 003

e-mail: wam@wydawnictwowam.pl

www.wydawnictwowam.pl

DZIAŁ HANDLOWY

tel. 12 62 93 254-256 • fax 12 430 32 10

e-mail: handel@wydawnictwowam.pl

KSIĘGARNIA INTERNETOWA

http://WydawnictwoWAM.pl

tel. 12 62 93 260, 12 62 93 446-447

faks 012 62 93 261

e.wydawnictwowam.pl

Drukarnia Wydawnictwa WAM • ul. Kopernika 26, 31-501 Kraków

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

5

Spis treści

 Wstęp  

7

Bogdan Banasiak
  Między kontestacją a rygoryzmem. Markiz de Sade –
 edukacja 

aporetyczna 11

Rafał Abramciów
  Jak możliwa jest moralność i skąd zło w naturze człowieka
 w 

świetle Kantowskich ustaleń fi lozofi cznych 39

Piotr Aszyk
  Bezdroża zła – szkic fi lozofi czny 57
Aleksander Posacki
  Powaga i tajemnica zła. „Mysterium iniquitatis” a demonologia 75
Mariusz Sztuka
  Los. Grzech. Tajemnica. Przysłonięty dyskurs resocjalizacji 87
Krystyna Ostrowska
  Warunki pozytywnej resocjalizacji 115
Krzysztof Biel
  Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła  

133

 Summary 

161

 Indeks 

osób 

165

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

6

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

7

Wstęp

Refleksja podejmowana na gruncie pedagogiki zorientowanej korek-
cyjnie nieuchronnie odnosi się do pytań podstawowych. Spośród in-
nych dziedzin wiedzy o  wychowaniu pedagogikę resocjalizacyjną wy-
różnia wszakże to, że  w  nieporównanie większym stopniu staje ona 
wobec pytania o  istotę zła społecznego. Dzieje się tak pomimo fak-
tu, iż idea resocjalizacji w  kształcie nadawanym przez blisko dwustu-
letnią tradycję intensywnego angażowania się w  rozwiązywanie spe-
cyficznych problemów społecznych zawiera niejako 

implicite gotową 

odpowiedź na pytanie o  miejsce zła i  perspektywę możliwego elimi-
nowania zła. Odpowiedź ta wywodzi się wprost z  oświeceniowej idei 
postępu, bez odwołania do której współczesna resocjalizacja zasadni-
czo nie da się pomyśleć. W  myśl tej tradycji zyskanie wiedzy o  zależ-
nościach przyczynowych wpisanych w  naturę społecznej organizacji 
oraz mechanizmach funkcjonowania człowieka równa się obietni-
cy stopniowego przezwyciężania zła także w  wymiarze stanowiącym 
przedmiot współczesnej praktyki resocjalizacyjnej, a  więc w  odnie-
sieniu do zjawisk przestępczości i  dewiacji. Ten w  istocie prometejski 
rys wpisuje wysiłki resocjalizacyjne w  szeroki nurt działań, których 
wspólnym fundamentem jest dążenie do racjonalizacji zła. 
  Obecność zjawiska przestępczości i  dewiacji jest odtąd wyzwa-
niem dla rozumu podobnie jak stały się nim niszczycielskie siły 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

8

Wstęp

przyrody, choroby czy niesprawiedliwe systemy społeczne. Urzeczy-
wistnienie nakreślonego w  ten sposób projektu nie mogło się wszak 
obyć bez zakwestionowania powszechnie podzielanych wcześniej za-
łożeń o  charakterze antropologicznym, których sens i  istotę oddawa-
ło pojęcie 

misterium iniquitatis (mysterion tes anomias). Myśl i  prak-

tyka resocjalizacyjna noszą na sobie wyraźne piętno podobnych 
rozstrzygnięć, otwierających drogę dla faktycznego przyrostu wiedzy 
o  wielorakich determinantach zachowań społeczno-patologicznych. 
Jednocześnie jednak, podobnie jak w  przypadku innych projektów 
emancypacyjnych o  rodowodzie oświeceniowym, postępowi idei ko-
rekcjonalizmu zdaje się towarzyszyć z  różną siłą artykułowany, lecz 
stale obecny niepokój, którego źródłem jest dostrzegana dyspropor-
cja między skalą postępu w  dziedzinie przekształcania świata natu-
ralnego a  rozmiarami zmian, jakie w  myśl optymistycznych założeń 
miały być udziałem pedagogicznie zorientowanych strategii rozwią-
zywania problemu zła społecznego w  jego rozmaitych przejawach. 
Ilekroć bowiem doświadczenie bezradności bierze górę nad optymi-
styczną wizją panpedagogizmu, tylekroć odzywa się echo owych wy-
obrażeń i  koncepcji, którym modernistyczna formacja intelektualna 
przypisała status zbędnej hipotezy. 
 Pytanie 

o  zło, w  jego wymiarze inteligentnym i  tajemniczym, 

stawia badaczy przed koniecznością zmierzenia się z  zagadnieniami 
natury aksjologicznej w  resocjalizacji. Przyjęcie konkretnej antro-
pologii filozoficznej wyznacza kierunek oddziaływań resocjalizacyj-
nych, których cele stanowią zarówno punkt wyjścia, jak i  możliwy 
do osiągnięcia skutek. Resocjalizacja może więc stawać się celem sa-
mym w  sobie. Wydaje się jednak, że  istnieje wyraźna potrzeba na-
kreślenia szerszego kontekstu aksjologicznego, który ze swej natury 
wykracza poza ramy konkretnych oddziaływań resocjalizacyjnych. 
Zło bowiem wymyka się rozumowym spekulacjom, nie daje się opi-
sać w  kategoriach przyczynowo-skutkowych i  pozostaje w  szerszym 
kontekście duchowym człowieka. Nie roszcząc sobie prawa do posia-
dania wiedzy koniecznej do proponowania skutecznej resocjalizacji, 
zastanawiamy się raczej nad postawieniem konkretnych pytań, które 
skierują resocjalizację w  stronę głębszej refleksji na poziomie przed-
założeniowym. Jak zwykle w  takich sytuacjach pedagogika resocja-
lizacyjna odsłania swój nieuchronnie multidyscyplinarny charakter: 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

9

Wstęp

kieruje pytania i  szuka odpowiedzi u  przedstawicieli refleksji filozo-
ficznej i  teorii psychologicznych. Wymóg szerokiego spojrzenia na 
problem zła uzasadnia też włączenie głosu teologów.
 Podejmowane 

w  prezentowanym minizbiorze zagadnienia sytuu-

ją się zatem w  nurcie refleksji dopuszczającej wielość języków i  stano-
wią próbę szerszego „ogarnięcia” problemu zła z  różnych perspektyw. 
Profesor Bogdan Banasiak skupia się na prezentacji dzieła Markiza 
de Sade jako swoistej koncepcji edukacyjnej. W  tym sensie liberty-
nizm francuskiego autora przedstawiony zostaje poprzez wydoby-
cie właściwego mu elementu pedagogizmu. Ten, choć w  swej treści 
jest zaprzeczeniem tradycyjnego spojrzenia na kształcenie i  wycho-
wanie  – afirmuje bowiem mroczne elementy ludzkiego „ja” – zawie-
ra też pewne intuicje, którym rzeczywisty kształt na gruncie teorii 
wychowania (antypedagogika) nada dopiero druga połowa dwudzie-
stego wieku. Doktor Rafał Abramciów koncentruje się na ustale-
niach Kantowskich na temat moralności i  zła w  naturze człowie-
ka i  płynących z  nich wnioskach dla sposobu radzenia sobie ze złem 
społecznym. Filozoficzno-etyczne analizy zawarte są również w  tek-
ście doktora Piotra Aszyka, który kreśli moralne horyzonty i  roz-
droża ludzkiego działania i  zastanawia się nad egzystencją człowie-
ka utkaną złem. Doktor habilitowany Aleksander Posacki wskazuje 
z  kolei i  na powagę i  tajemnicę zła z  punktu widzenia demonolo-
gii i  postuluje powrót do duchowości w  diagnozowaniu problemów 
człowieka. Doktor Mariusz Sztuka podejmuje natomiast obecny już 
w  poprzednich tekstach motyw nieobecności zła w  dyskursie no-
woczesnym, odwołując się bezpośrednio do doświadczeń pedagogiki 
resocjalizacyjnej. 
  Ostatnie dwa teksty stawiają pytanie o  możliwość pozytywnej re-
socjalizacji. Najpierw profesor Krystyna Ostrowska kreśli warunki 
pozytywnej resocjalizacji, wskazując na konieczność uwzględnienia 
kontekstu społecznego i  wymiaru duchowego człowieka w  projek-
towaniu oddziaływań resocjalizacyjnych. Następnie doktor Krzysz-
tof Biel wskazuje na obecność profesjonalnej ideologii w  resocjali-
zacji oraz na pozytywną rehabilitację opartą na mocnych stronach 
człowieka.
  Nie sposób pominąć w  tym miejscu pewnej istotnej okolicz-
ności, która jakkolwiek nie wpłynęła bezpośrednio na kształt 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

10

Wstęp

prezentowanego opracowania, to w  znacznym stopniu wyostrzy-
ła świadomość problemu zła i  jego tajemnicy. Publikacja rodziła się 
w  konkretnym kontekście sytuacyjnym, w  cieniu tragedii narodo-
wej, która wydarzyła się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku. 
Ogrom doświadczenia, które trudno zracjonalizować, każe nie-
uchronnie zwracać się ku pytaniom, które stanowiły punkt wyjścia 
niniejszego projektu.
 Publikacja 

z  pewnością nie wyczerpuje głębi zagadnienia zawar-

tego w  pojęciu 

misterium iniquitatis. Mamy jednak nadzieję, że  sta-

nie się przyczynkiem do refleksji  – a  być może również do tak bar-
dzo potrzebnej dyskusji  – na temat kontekstów resocjalizacji oraz jej 
celowości i  kształtu.

Krzysztof Biel

Mariusz Sztuka

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

11

Bogdan Banasiak

Między kontestacją a rygoryzmem. 
Markiz de Sade  – edukacja aporetyczna

 1

Oświecenie w  edukacji pokładało wyjątkową wiarę i  nadzieję. Usta-
lenia Locke’a (i w  ogóle tradycji brytyjskiej od Bacona po Hume’a), 
poddającego druzgocącej krytyce inneizm i w  ślad za Stagirytą i  śred-
niowieczną teologią gruntującego podstawową tezę empiryzmu: 

ta-

bula rasa, otworzyły szerokie perspektywy  – człowieka można lepić 
niczym masę plastyczną (Linguet, Vauvenargue, La  Mettrie,  Diderot, 
Sheridan, Helvétius)! A  Kartezjańska auto-deifikacja rozumu oraz 
krytycyzm humanizmu i  libertynizmu (od Vaniniego po Bayle’a) 
jeszcze te perspektywy poszerzyły. Gdy zaś intencje dobre, przy tym 
strategia i  taktyka racjonalne, to i  rezultaty muszą być budujące.
  Kiedyż wcześniej odbierano monopol edukacyjny szkołom przy-
klasztornym (de Caradeuc de La Chalotais)? Tyleż zresztą ze wzglę-
dów ideologicznych, ile merytorycznych, bo przecież należało meto-
dycznie ustalać programy, by wychować nie tyle światowca biegłego 
w  zasadach savoir-vivre’u (oraz zrębach retoryki, gramatyki łacińskiej 
i  podstawach Pisma  – odległe echo bodaj pierwszych pedagogicznych 
teoretyzacji: 

trivium i  quadrivium), ile światłego obywatela, zdolne-

go kształtować własny los, zresztą ku powodzeniu powszechnemu. 

1

  W  tekście tym wykorzystuję, modyfikuję i  rozwijam niektóre tezy postawione 

w  pracy 

Integralna potworność. Markiz de Sade  – filozofia libertynizmu, czyli konse-

kwencje „śmierci Boga”, Łódź-Wrocław 2006.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

12

Bogdan Banasiak

Kiedy wcześniej przygotowano tyle reform oświaty ( Daunou, Tal-
leyrand, Mirabeau, Condorcet, Le Peletier, Deleyre)? Kiedy wcześ-
niej rozprawiano tyle o  wychowaniu i  poświęcano mu największe 
dzieła epoki (Basedow, Voltaire, Rousseau)? Edukowali wszyscy i  na 
wszelkie sposoby: słowniki, encyklopedie, prasa, salony, biblioteki, 
upowszechnienie gatunku utopii oraz stworzenie nowego: powiastki 
filozoficznej…

1.

„Chodzi o  edukację”

W zasadzie także u  Sade’a można by się dopatrywać pisarstwa typu 
edukacyjnego, wielokrotnie bowiem nadaje on swym dzieło taki 
walor:
–  

jego bohaterowie posiłkują się językiem o  proweniencji peda-
gogicznej, określenia: „lekcje”, „liceum”, „wykłady”, „rozważa-
nia teore 

tyczne”, „wychowywanie”, „uczennica”, „nauczyciel”, 

„nauczy 

cielka”, „system wychowania”, „działalność wychowaw-

cza”, „zabiegi wychowawcze”, „system edukacji”, „porządek edu-
kacji” padają we wszystkich dziełach;

–  podobna frazeologia występuje nawet w  podtytule Stu dwudziestu 

dni Sodomy – Szkoła libertynizmu oraz w  epigrafie Filozofii w  bu-
duarze
:  Libertyńscy nauczyciele. Dialogi przeznaczone do edukacji 
młodych dziewcząt
;

–  edukacja zyskuje niekiedy walor instytucjonalny i  dzięki temu 

powszechny: „oświata publiczna” (Sade, 1997, s.  207) ma mieć 
charakter państwowy, edukować się będzie w  „domach wycho-
wawczych” (Sade, 2003a, s.  193, 195, 247-250) i w  „szkołach pub-
licznych”, w  których umieszczone dzieci staną się „dziećmi pań-
stwa” (Sade, 1998b, s.  241) bądź „dziećmi ojczyzny” (Sade, 1997, 
s.  224), by odebrać „wychowanie narodowe” (Sade, 1990, s.  649);

–  zresztą Sade, nastawiony bardziej radykalnie, uniwersalistycznie i, 

by tak rzec, profeministycznie niż Saint-Just, który oświatę pub-
liczną czyni dostępną wyłącznie dla chłopców, jej powszechność 
rozumie dosłownie, tj. nie wyłącza z  niej dziewcząt;

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

13

Między kontestacją a rygoryzmem

–  nauczanie zyskuje też ugruntowanie (

quasi-)naukowe: dokonują-

cy metodycznych wiwisekcji Rodin praktykuje „pedagogikę i  ana-
tomię” (Delon, 1995a, s.  11; Delon, 1995c, s.  1184), a  chemik 
 Almani prowadzi metodyczne doświadczenia; Sade to więc „uczo-
ny-empiryk”, który skrzętnie „zapisuje doświadczenia i  ekspery-
menty” (Ulicka, 1986, s.  147);

–  walor dydaktyczny ma też konstrukcja bądź powieściowych scen: 

lekcje udzielane przez libertynów młodzieży (

Sodoma) i  Justy-

nie (

Justyna i  La Nouvelle Justine), bądź dzieł: edukacja panien de 

Franval (

Eugenia de Franval) i  de Mistival (Filozofia w  buduarze

jest wręcz „inicjacją” (André, 1979, s.  97) „w antycznym sensie” 
(Belaval, 1976, s.  11);

–  walor tradycyjnie dydaktyczny mają podróże Aliny i  Valcoura oraz 

Leonory i  Sainville’a (

Aline et Valcour), a  także wędrówki Julietty 

i  Justyny (

La Nouvelle JustineHistoire de Juliette), Sade bowiem 

podkreśla, że  „wszystkie światłe umysły potwierdzą, iż ta niezbęd-
na wiedza [o człowieku] zdobywana jest nie inaczej, jak tylko przez 
doświadczenie niedoli i  podróżowanie” (Sade, 2003b, s.  350-351);

–  Markiz wreszcie 

expressis verbis formułuje deklaracje co do inten-

cji swych dzieł, mówiąc m.in.: „pouczyć i  przyczynić się do popra-
wy obyczajów  – oto jest jedyny sens tej opowieści” (Sade, 1971, 
s.  174), „chodzi o  edukację” (Sade, 1998a, s.  9).

  Szczególnie zaś należy podkreślić kompleksowy walor kształce-
nia, wręcz modelowo realizowany w  edukacji Eugenii de Mistival 
(

Filozofia w  buduarze). Oto libertyni prowadzą edukację w  sposób 

metodyczny, uwzględniający „przejście od teorii do praktyki”, co po-
zwoli „demonstrować to, o  czym będziemy rozprawiać”, a  nieod-
zownie „po praktyce powinna nastąpić teoria, to właściwy sposób 
na uczynienie z  niej uczennicy doskonałej” (Sade, 1998a, s.  44, 9, 
19, 110). Nauka musi być pełna, toteż należy „udzielić dokładnych 
lekcji” i  nauczyć „wszystkiego, co powinna wiedzieć panienka w  jej 
wieku” (Sade, 1998a, s.  86, 74), włącznie z  „lekcją anatomii” (Car-
ter, 1978, s.  219) i  „słownictwa” (Delon, 1998b, s.  25). Od teo-
rii do praktyki, czyli od „konferencji” z  córką (Sade, 1971, s.  179, 
184), wykładów wypleniających zasady moralne i  religijne, do ak-
tów kazirodztwa przechodzi też hrabia de Franval (

Eugenia de Fran-

val). Chwile orgiastycznych uniesień są natychmiast teoretyzowane 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

14

Bogdan Banasiak

(gł.  

Histoire de  Juliette), a  zaprawione refleksją libertyńskie opowie-

ści  – od razu praktycznie egzemplifikowane (gł. 

Sodoma).

  Optykę taką potwierdza też wydobycie jednej z  osiowych intencji 
pisarstwa Sade’a (ściśle zresztą w  duchu epoki): walki z  przesądami.

Skoro przesądy występują nieuchronnie, skoro więc z  koniecznością istnie-
je wychowanie […], przed filozofem staje takie oto zadanie: zwalczyć prze-
sądy (Han, V

Valla,1972, s.  113).

Toteż w  przekonaniu, że  wiedza pozwoli się przekonać o  „głupo-
cie […] odrażających dogmatów”, w  reakcji na „prostackie przesą-
dy” Markiz uznaje niekiedy, iż nawet ofierze „trzeba wyłożyć […] 
filozofię” (Sade, 2004, s.  288, 273). Już sama pasja demistyfikator-
ska  – libertyn nie zadowala się obiegowymi prawdami, lecz stawia 
krytyczne pytania o  wszelki autorytet, zasadę czy wartość  – stano-
wi dostateczną motywację dla edukacyjnych poczynań. A  ponieważ 
„libertyn posiada niespożytą energię perswazyjną” (Thomas, 1978, 
s.  90), to powieściowi bohaterowie:
–  pouczają, przekonują, formułują przepisy, kodeksy i  prawa, wy-

głaszają tyrady, włącznie z  krytycznym wykładem na temat edu-
kacji młodych dziewcząt: „nic w  świecie tak mnie nie zadzi-
wia, jak eduka 

cja moralna, jaką otrzymują młode dziewczęta” 

(Sade,  1998b, s.  234) i  uwagami o  edukacji młodych chłopców 
(Sade, 1986, s.  159);

–  wprost podejmują się roli dydaktyków: „sam będę jej wychowaw-

cą” (Sade, 1971, s.  178), „wezmę na siebie edukację” (Sade, 1998b, 
s.  185); określają program poczynań edukacyjnych: „oswoimy tę 
śliczną główkę z  wszelkimi zasadami najbardziej nieokiełznanej roz-
pusty, […] nasycimy ją naszą filozofią, wpoimy jej nasze pragnienia” 
(Sade, 1998a, s.  9); stawiają „zadania wychowawcze” (Carter, 1978, 
s.  218): posiadając „wystarczający zasób wiedzy filozoficznej, któ-
rej nam potrzeba dla twego wykształcenia”, „zajmijmy się wyłącznie 
edukacją tej drogiej dziewczyny” (Sade, 1998a, s.  14,  22);

–  

sami piszą dzieła mające oddziaływać pedagogicznie: Curval, 
de  Lernos (

Sodoma), Dolmancé postulują zezwolenie na „druko-

wanie najbardziej ateistycznych książek” i  chcą rozpisać „konkurs 
na dzieło, które by najlepiej mogło oświecić Europejczyków w  tym 
tak ważnym względzie” (Sade, 1997, s.  210), Belmor twierdzi, 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

15

Między kontestacją a rygoryzmem

że  należy „mnożyć, udostępniać, upowszechniać, ogłaszać pisma 
propagujące niedowiarstwo” (Sade, 1998b, s.  627), a  Sade wprost 
uzasadnia publikowanie dzieł libertyńskich i  niemoralnych (Sade, 
2003b, s.  358-359);

–  budują złożone metafizyczne systemy i  je wykładają, jak np.  pa-

pież, Saint-Fond (

Histoire de Juliette), niekiedy wiedzę wpajają tak-

że swym kompanom (Sade, 2004, s.  99);

–  pełnią rolę przewodników duchowych (mistrzów) dla młodszych 

wiekiem i  stażem libertynów: głównie Delbène, Clairwil, Noirceu-
il (

Histoire de Juliette), de Saint-Ange, Dolmancé (Filozofia w  bu-

duarze), a  do nauki garną się także sami uczniowie, m.in. Eugenia 
de Franval, Eugenia de Mistival, Julietta, Eufrozyna;

–  nadzorują funkcjonowanie zbiorowości (Sarmiento w  

Aline), orga-

nizują ją (Zamé w  

Aline) lub projektują (Dolmancé we Francuzach).

  Edukacyjny charakter ma też sam sposób pisania Markiza op-
arty na powtórzeniu: argumentów, dowodów, opowiadanych histo-
rii  itd.  – niczym w  procesie uczenia się na pamięć albo przy dąże-
niu do przekonania adwersarza do własnych poglądów. I  właśnie to 
„upodobanie do powtórzenia jest być może jednym z  przejawów po-
wołania pedagogicznego pisarza” (Didier, 1976, s.  198-199).
  Same zaś historie powieściowych bohaterów „stają się obszernymi 
cyklami edukacji, które można czytać jak 

Emila Rousseau i  podczas 

których Sade, podobnie jak Rousseau w  odniesieniu do Emila, skru-
pulatnie odnotowuje postępy uczniów, to, czego się nauczyli (my-
śleć, robić, przekraczać), co jeszcze zostaje im do nauczenia, niekiedy 
«niepowodzenia», a  zwłaszcza sukcesy, ale również ich mistrzów, wy-
próbowanych libertynów-filozofów, prawdziwe mówiące encyklope-
die myśli Oświecenia” (Tourné, 1972, s.  82).
 

Można by uznać, że  układ „nauczyciel  – uczeń”, wyznaczając pod-

stawową relację pomiędzy bohaterami dzieł Sade’a, jest u  niego pew-
ną stałą (Thomas, 1978, s.  92), toteż u  Markiza występuje nie tylko 
„instancja dydaktyczna” (Mengue, 1996, s.  17), lecz wręcz swego ro-
dzaju „fantazmat szkolny” (Didier, 1976, s.  196), „ obsesja  […] ta-
rantuli pedagogicznej” (Blanc, 1972, s.  305), „maniakalny dydak-
tyzm” (Hénaff, 1978, s.  67). W  najszerszym wymiarze dzieła Markiza 
„chodzi przecież o  społeczność edukacyjną, lub, ściślej rzecz ujmu-
jąc, o  społeczność-szkołę (a nawet o  społeczność-internat)” (Barthes, 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

16

Bogdan Banasiak

1996, s.  28). Pisarstwo to przeniknięte jest ideą metodycznego (dy-
daktycznego) ładu i  przynajmniej w  sensie niejako „formalnym” wy-
czerpuje zasadnicze znamiona literatury edukacyjnej.
  W sensie zaś ogólniejszym, jeśli Sade buduje encyklopedię bada-
nego przedmiotu (ewidencja, klasyfikacja, opis, analiza  – przy wręcz 
maniakalnym uporządkowaniu), a  więc ujmuje ją niejako w  duchu 
poznawczo-edukacyjnym (w „wieku światła” wiedza bowiem z  defi-
nicji przekłada się na jej upowszechnianie), to trudno nie dopatry-
wać się u  niego intencji pedagogicznych. Komentatorzy pism Sade’a 
wielokrotnie więc podkreślają ich edukacyjny charakter: Markiz 
„podziela tak typową dla Oświecenia wiarę w  pedagogię” (Rowiński, 
1984, s.  79), „wierzy w  edukację” (Matuszewski, 1997, s.  10), 

Euge-

nia de Franval oraz Filozofia w  buduarze „stanowią ostatnie pedago-
giczne utopie wieku, który tyle ich liczył” (Delon, 1995b, s.  14), 

So-

doma należy do ducha dydaktycznego (Neboit, 1972, s.  70), Justyna 
to 

roman d’apprentissage problématique, w  którym Sade buduje złożo-

ną „strategię retoryczną”, doświadczenia zaś bohaterki służą „zbudo-
waniu czytelnika” (Kehrès, 2001, s.  81 i  n, 13, 12), do tego samego 
rodzaju należy 

Julietta (Delon, 1998a, s.  1366), a  Markiz formułu-

je „zasady funkcjonowania pedagogiki libertynizmu” (Roger, 1976, 
s.  76), „pedagogiki filozoficznej” (Goulemot, 1983, s.  119), wręcz 
jej etapy: „od zera do boskości” (Garbouj, 1980, s.  221). I  nawet or-
gia to dlań nic innego, jak „psychoterapia grupowa” (Neboit, 1972, 
s.  90). W  sumie dzieło Sade’a należy do typu 

genre didactique (Men-

gue, 1996, s.  19).
  Wątpliwości może natomiast budzić to, że  uwagi Sade’a o  „wy-
chowaniu […] są niezliczone, a  zwłaszcza często sprzeczne, gdyż 
włożone zostają w  usta bardzo różnych postaci” (Favre, 1967, s.  5). 
W  kewstii edukacji nie mamy więc u  niego koherentnego zestawu 
przekonań. Czy zatem powieściowa pedagogika jest tylko chwytem 
retorycznym?

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

17

Między kontestacją a rygoryzmem

2.

Kontestacja, czyli anty-wychowanie

Już aspekt formalny każe przy tezie o  dydaktyzmie pisarstwa Marki-
za postawić znak zapytania. Między tradycyjną edukacją a  jej wersją 
Sadyczną występują bowiem różnice na tyle znaczące, że  mamy do 
czynienia z  dwoma radykalnie odmiennymi jej modelami, odmien-
ne są bowiem: przedmiot, obiekt, cel, charakter, przebieg oraz „prak-
tyki zawodowe”.
  1. Przedmiotem edukacji jest wiedza: powszechnie użytecz-
na i  służąca dobru ogółu (praktycyzacja teorii) lub przynajmniej  – 
w  wersji intelektualistycznej  – duchowemu doskonaleniu (wiedza 
dla wiedzy). Tymczasem przedmiot „wykładu” Sade’a stanowi wie-
dza szczególnego rodzaju, a  jej przedmiot wręcz budzi kontrowersje: 
libertynizm, czyli cielesność i  erotyzm. A  przy tym w  antropologii 
Sade’a cielesność i  seksualność nie stanowią marginesu, lecz właśnie 
poprzez tę sferę chce on widzieć i  definiować człowieka.
  Choć Oświecenie oświecało nader kompleksowo, bo i  ideo-
wo (w  duchu m.in. racjonalizmu i  naturalizmu), i  przedmioto-
wo (wielość gałęzi wiedzy), to pośród owych  – według 

Encyklope-

dii  – des  sciences, des arts et des métiers dla seksualności nie znalazło 
miejsca. Mimo iż pisano poradniki małżeńskie, uwzględniające też 
preferencje niekonwencjonalne (Venette i  de Lignac), oraz badano 
kwestię męskiego i  żeńskiego onanizmu (Tissot i  Bienville) (Skrzy-
pek, 1998, s.  7-11), to jednak przedmiot ów nie zyskał oficjalnego 
prawa obywatelstwa, a  zainteresowanie nim było raczej marginalne, 
z  akcentem na wymiar medyczno-patologiczny. Choć XVIII wiek 
dokonał pewnej rewindykacji namiętności, to jednak sprowadził ów 
aspekt do racjonalnego hedonizmu, gier towarzyskich (salony), li-
teratury pornograficznej i  mniej czy bardziej oficjalnej prostytucji 
(zresztą pod policyjnym nadzorem). Mimo istotnego złagodzenia ry-
gorów obyczajowych nie dokonała się oświatowa „rewolucja seksual-
na” i  nawet eksplozja libertynizmu (gł. w  okresie regencji) była tylko 
obyczajowym wybrykiem, zresztą rychło spacyfikowanym przez san-
kiulocką moralność rewolucyjną, a  potem rygoryzm rządów Pierw-
szego Konsula. Do tego należy dodać wielowiekową tradycję chrześ-
cijaństwa cielesność postponującego, a  seksualność sprowadzającego 

Resocjalizacja...2 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

18

Bogdan Banasiak

do prokreacji  – zdumiewającym paradoksem jest to, że  kultura za-
chodnia (w przeciwieństwie do hinduskiej, chińskiej, arabskiej, sta-
rożytnych Grecji i  Rzymu itd.) nie stworzyła podręcznika erotyzmu, 
i  gdy 

Kamasutra uczyła maksymalizacji rozkoszy, prawo kanoniczne 

za sodomię groziło śmiercią.
  Choć Sade stara się niekiedy „przedstawiać praktyki libertyń-
skie jako przedmiot wiedzy” (Pfersmann, 1983, s.  92), to ukazuje 
zwłaszcza coś, co wiedzy się wymyka, a  nawet jest sprzeczne z  jej isto-
tą  – jako ogólnie dezakceptowane, marginalizowane, uznawane za 
anormalne, wręcz za groźne. Toteż jeśli Markiz pisze swego rodzaju 
słownik czy podręcznik, to nie mamy do czynienia z  wiedzą (choć-
by nawet widzieć w  nim prekursora psychopatologii czy psychoana-
lizy), lecz z  „fantazmatem przybierającym maskę nauki w  dyskur-
sywnym wykładzie” (Frappier, 1991, s.  48) bądź ze sztuką, w  której 
„chodzi o  to, aby osiągnąć absolut libertynizmu”, a  „mistrzostwo, ja-
kiego poszukuje się na tej drodze, jest natury filozoficznej” (Barthes, 
1996, s.  29). Libertyn nie jest bowiem nauczycielem  – „libertyn jest 
wirtuozem” (Thomas, 1978, s.  90) i  myślicielem.
  2. Obiektem edukacji jest uczeń  – Inny. To ze względu na nie-
go zachodzi proces dydaktyczny, którego motywacją i  intencją jest 
oddziaływanie nań, a  jego pozycję podkreśla jeszcze, dyktowana za-
miarem zapewnienia temu oddziaływaniu skuteczności, relatywiza-
cja metod wychowawczych w  zależności od jego charakteru, możli-
wości i  poziomu. Sade natomiast w  odniesieniu do ludu ogranicza 
się do „pogardliwego paternalizmu” (Neboit, 1972, s.  114), „niena-
widzi społeczeństwa” (Paulhan, 1987b, s.  81), wręcz nim gardzi, bo 
to dlań „podły motłoch zwany ludem” (Sade, 1998b, s.  370). Toteż 
libertyn nie ma nawet intencji zwracania się do ofiary, wyraża tylko 
lekceważenie i  obojętność: „bożka demaskować więc będziemy tylko 
wobec naszych przyjaciół lub filozofów, którzy myślą tak samo jak 
my” (Sade, 2003c, s.  85), gdyż ofiary, zasypiające podczas „uczonej 
rozprawy”, „to idioci, […] to maszyny naszych rozkoszy, zbyt głupie, 
by cokolwiek odczuwać” (Sade, 1998b, s.  310). Wyniosły pan-liber-
tyn nie szuka uczniów, czeladników, kontynuatorów, w  gruncie rze-
czy koncentruje się na sobie, na własnych poglądach i  preferencjach, 
ofiara zaś  – wobec niekomunikowalności na linii Pan  – niewolnik  – 
nie ma dlań nawet statusu Innego.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

19

Między kontestacją a rygoryzmem

  Gdyby nawet przyjąć, że  oddziaływanie edukacyjne „nie doty-
czy  […] tego czy innego bohatera, lecz czytelnika” (Barthes, 1996, 
s.  29), to jednak Sade schizofreniczne sny opowiada dla własnej 
przyjemności, nie chodzi mu o  narzucenie ich czytelnikowi (Beau-
voir, 1955, s.  50), nie chce go przekonać ani wyedukować  – nad-
mierne powtarzanie jako typowo apedagogiczne może przecież tylko 
znudzić i  odstręczyć. Co najwyżej liczy na wspólnictwo: „zwracam 
się tylko do tych, którzy mogą mnie zrozumieć, a  ci czytać mnie 
mogą bezkarnie” (Sade, 1997, s.  215).
 3. 

O  ile proces dydaktyczny ma na celu nauczenie, przekazanie 

wiedzy, umiejętności i  doświadczeń oraz wychowanie, a  zatem cel 
ów ma walor powszechności, użyteczności i  funkcjonalności, o  tyle 
libertyn skupia się wyłącznie na własnej rozkoszy. Toteż nawet zabie-
gi edukacyjne mają dostarczać przyjemności jemu („rozkoszować się 
przyjemnością wychowywania”, Sade, 1998a, s.  9) bądź (niekiedy) 
także uczniom („moja uczennica, rozpalona lekcjami”, Sade, 1998b, 
s.  753). Dla Sade’a bowiem właśnie „rozprawy filozoficzne są afro-
dyzjakiem” (Beauvoir, 1955, s.  32; Hénaff, 1978, s.  80), „rozprawa 
jest przedmiotem erotycznym”, erogenne jest słowo, rozumowanie, 
system, maksyma (Barthes, 1996, s.  156-157). „Celem filozofii, czy-
li prawdziwego rozumowania jest przyjemność”, bo

filozofować to się n a d - r o z k o s z o w a ć.  […] Zwalczać przesądy to się 
nad-rozkoszować. […] Przesąd bierze się z  edukowania serca, czyli ze spe-
cyficznej wrażliwości. Serce determinowane jest przez sumienie, co ozna-
cza, że  częściowo mu ono zaprzecza. Filozofia jako destrukcja sumienia 
jest wyzwoleniem serca, a  zatem utworzeniem innego rodzaju wrażliwości 
czy też nowej przyjemności. Toteż ani na poziomie przesądów, ani na po-
ziomie rozumu nigdy nie porzucamy podwalin przyjemności (Han, Valla, 
1972, s.  114-115).

  Poza tym edukacja u  Sade’a w  ogóle pozbawiona jest aspek-
tu tradycyjnie skorelowanego z  wszelkim kształceniem, zwłaszcza 
w  Oświeceniu (mającym na względzie wychowanie światłego i  mo-
ralnego obywatela)  – aspektu moralnego.
  W sensie szczegółowym polega ona na deprawacji: „deprawo-
wanie mnie bawi” (Sade, 1995, s.  625), „pragnienie udzielenia 
temu dziecku pierwszych lekcji rozkoszy bierze górę nad wszystki-
mi innymi względami” (Sade, 1998a, s.  58). W  deprawacji libertyn 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

20

Bogdan Banasiak

dostrzega wręcz szczególną podnietę: „dla libertyńskiego umysłu nie 
ma przyjemności żywszej niż rozkosz pozyskiwania nowych wyznaw-
ców. Rozkoszujemy się zasadami, jakie wpajamy, schlebiamy tysią-
cu różnych uczuć, widząc, jak inni ulegają zepsuciu, które nas trawi” 
(Sade, 1998b, s.  225-226)  – oto prawdziwa „namiętność uwodze-
nia” (Thomas, 2002, s.  27). Toteż możliwości (i przyjemności) są 
tutaj ogromne, a  służą im trzy metody: rady, działania, pisma (Sade, 
1998b, s.  651). Nie chodzi zatem ani o  edukowanie następców, ani 
nawet o  mnożenie ofiar, lecz o  czyste szerzenie „zarazy” libertyni-
zmu, niszczenie przesądów racjonalnymi argumentami, co nie pole-
ga na „wciąganiu” w  rozpustę, lecz na wprawianiu się w  deprawacji 
dla osiągnięcia mistrzostwa: „mój libertynizm jest epidemią, powi-
nien zepsuć wszystko, co mnie otacza” (Sade, 1998b, s.  188).
 

W sensie zaś ogólnym dydaktyka Sade’a ma charakter immoralny: 

jego „moralność polega na mówieniu  c z a r n e   wszędzie tam, gdzie 
moralność oficjalna mówi  b i a ł e” (Alexandrian, 1997, s.  90). Wy-
daje się, że  intencją Markiza jest wręcz „stworzenie anty-społeczeń-
stwa. Tak samo należy stworzyć anty-religię, anty-moralność, przy-
wracając słowu «anty» jego podwójne greckie znaczenie:  p r z e c i w 
i   w   o b l i c z u”  (Didier, 1976, s.  195). Gdy więc XVIII wiek ma na 
względzie „edukację zdolną ukształtować obywatela społeczeństwa 
idealnego”, Sade przysposabia do udziału w  perwersyjnym, tajem-
nym stowarzyszeniu (André, 1979, s.  97). Jako że  głównym celem 
zabiegów w  

Filozofii w  buduarze jest „uwolnienie Eugenii od wszel-

kich społecznych cnót”, to edukacja „zbliża się bardziej do regresu 
niż do dojrzewania”, bo nie występuje w  niej nic, co powszechnie 
uchodzi za moralne, nie polega też ona na skorelowaniu indywidu-
alnych postaw z  wymogami ogólności  – chodzi w  niej o  osiągnię-
cie maksymalnej wolności w  danych okolicznościach (Carter, 1978, 
s.  219, 221).
  4. Edukacja jest metodycznie przebiegającym procesem, pole-
ga na porozumieniu i  zrozumieniu, ma charakter, by tak rzec, „po-
kojowy” (nawet kara ma funkcję dydaktyczną) i  względnie partner-
ski. U  Sade’a natomiast wielokrotnie „uczeń i  profesor stają twarzą 
w  twarz”, a  „profesor nigdy nie jest mediatorem pożądania” (Biou, 
1968, s.  108), lecz przeciwnie, jakakolwiek relacja typu edukacyjne-
go jest konfrontacją. Libertyn nie szuka zdolnych rozumieć i  dawać 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

21

Między kontestacją a rygoryzmem

posłuch uczniów, „nie troszczy się o  znalezienie bratnich dusz. Wład-
czy aż po despotyzm, w  swych partnerach pragnie służących, jeśli nie 
niewolników” (Thomas, 1994, s.  108). W  relację tę wkompono-
wane są przemoc i  zbrodnia, agresja zaś wymierzona jest nie tylko 
w  ofiary, z  definicji będące dla suwerena niczym, lecz także w  innych 
libertynów, a  ich śmierć stanowi wymóg konsekwencji w  postawie 
libertyna-kata oraz efekt niekonsekwencji libertyna-ofiary, którego 
gubi wahanie podyktowane wyrzutami sumienia (słabością).
  5. Edukacja ma zawsze charakter procesualny: jest nabywaniem 
i  gromadzeniem wiedzy, umiejętności, doświadczeń, dynamicznym 
procesem rozwojowym, a  jej przebieg polega na ewolucyjnej zmianie 
świadomości, charakteryzującej się zmianami jakościowymi. Choć 
wędrówki w  

JulietcieJustynie czy Alinie przynoszą wciąż nowe przy-

gody, a  więc niejako nowe „nauki”, to ponieważ podróż u  Sade’a ni-
czego nie uczy, gdyż jest tylko powtórzeniem, zamyka się na sobie, jak 
krąg (Didier, 1976, s.  190), nie ma tutaj nabywania i  kumulacji wie-
dzy, lecz figury powtórzeń. Powieściowa peregrynacja niczego „nie 
objawia, nie odmienia, nie rozwija, nie kształci, nie uszlachetnia, nie 
wzbogaca, niczego nie odzyskuje”, gdyż jest „powtarzaniem rozko-
szy” lub „powtarzaniem istoty, mianowicie istoty zbrodni” ( Barthes, 
1996, s.  160, 19). W  nieskończoność iterowane figury  – twierdze-
nia, wątki tematyczne, okoliczności i  miejsca  – sprawiają, że  „czas 
powieści, podobnie jak przestrzeń, jest bardzo swoiście więzienny; 
jest nie kończącym się powtórzeniem” (Didier, 1976, s.  190). Choć 
wiele dzieł Markiza wzorem powieści edukacyjnej zakłada ewolucję, 
to w  ich strukturze nie ma ciągłości, a  pojęcia czasu mają charakter 
abstrakcyjny. Ów czas powtórzenia „ostatecznie więc jest powtórze-
niem chwili” (Brochier, 1968, s.  173), a  zatem bezruchem.
  6. Nawet jeśli uznanie przez Sade’a buduaru, „idealnego labo-
ratorium” (Garbouj, 1980, s.  219), lub burdelu za uprzywilejowa-
ne miejsce filozofowania odsyła do tradycji Arystypa wykładającego 
podstawy hedonizmu w  domu publicznym, to jednak sama prak-
tyka jest u  niego przynajmniej dwuznaczna, jeśli nie wręcz parody-
styczna, bo:
a)  

ekstremalizując ujęcie przedmiotu (immoralizm), tj. erotyzm 
wiążąc z  przemocą i  zbrodnią oraz z  konsumpcją (w tym ludz-
kiego ciała  – kanibalizm  – i  wszelkich jego wydzielin, zwłaszcza 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

22

Bogdan Banasiak

odchodów), a  tym samym wprost naruszając wszelkie normy i  za-
sady (moralno-obyczajowe i  prawne), w  istocie Markiz wyklucza 
nauczanie, gdyż jego „nauki” stanowią nie tylko naruszenie do-
brego smaku czy obyczajów, lecz wręcz wkraczają w  obszar jurys-
dykcji, są nie tylko odpychające, ale wręcz podlegają karze;

b)  

nawet jeśli ofiary „poddawane są czasami kursom libertyni-
zmu”, są to „przeszkolenia techniczne […], a  nie kursy filozofii” 
( Barthes, 1996, s.  29), które mają uczynić z  obiektów, co najwy-
żej, sprawne narzędzia, tj. erotyczne gadżety;

c)  „przeszkolenie” bywa bezprzedmiotowe, bo opisane przez Marki-

za cielesne konfiguracje są często niewykonalne z  powodów anato-
micznych (akrobatyczna złożoność figur), fizjologicznych (wielość 
orgazmów i  wytrysków), biologicznych (potomstwo ze zwierzęta-
mi) czy technicznych (machiny tortur). Do realizacji owych „po-
zycji erotycznych” „potrzebne by było pozbawione stawów ciało 
wielokrotnego użytku” (Barthes, 1996, s.  140). Toteż należałoby 
raczej mówić o  „mimowolnej  – być może  – parodii” podręcznika 
wychowania seksualnego (Skrzypek, 1998, s.  13), o  „parodii szko-
ły” (Garbouj, 1980, s.  229).

  W dodatku w  dziele Sade’a występuje swego rodzaju ujęcie w  na-
wias rozpraw-pouczeń, gdy podczas zabiegów edukacyjnych Saint-
Ange zachęca Dolmancégo: „zerżnij nas porządnie, a  nie praw nam 
kazań” (Sade, 1998a, s.  156-157). Z  poziomu teoretycznej ogólnoś-
ci (jako że  jest on niewystarczający i  niepełny) następuje nagłe przej-
ście na poziom praktycznego konkretu, który dzięki swej bezpośred-
niości bierze górę nad intelektualizacją.

3.

Pozór edukacji

Sade również w  aspekcie merytorycznym podaje w  wątpliwość edu-
kację, pokazując nieedukowalność i  ofiary, i  libertyna, przechod-
niość figur: nauczyciel  – uczeń, a  wreszcie w  ogóle kwestionując jej 
możliwość oraz wykładając metafizyczne podstawy takiej optyki.
  1. Nauczanie ofiar z  definicji mija się z  celem, w  istocie bo-
wiem ofiara jest nieedukowalna, co wręcz spektakularnie potwierdza 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

23

Między kontestacją a rygoryzmem

Justyna. Choć całe jej życie to pasmo doświadczeń dowodzących sta-
łego powodzenia występku i  nieuchronności niedoli cnoty, to nie 
wyciąga ona z  nich żadnej nauki.

Cokolwiek się wydarza, Justyna się dziwi. Doświadczenie niczego jej nie 
uczy. Jej dusza pozostaje nieświadoma, jej ciało jeszcze bardziej nieświado-
me (Paulhan, 1987a, s.  43).

I choć libertyni w  jej obecności, a  nawet ze względu na nią wygłasza-
ją filozoficzne rozprawy, jeden zaś chce się wręcz podjąć jej edukacji: 
„widzę, że  masz pewien talent, chcę cię więc oświecić” (Sade, 1995, 
s.  579), to Justyna pozostaje głucha na oczywistość rad i  nauk, co 
dowodzi wręcz jej głupoty  – zdaniem Markiza „niewielu ludzi zwy-
kło myśleć” (Sade, 1997, s.  214). Justyna jest więc „prostaczką, a  jej 
głupocie odpowiada fizyczny opór” (Neboit, 1972, s.  74), „idiot-
ką, biedną głupią”, dotkniętą „debilizmem kreaturą” (Mandiargues, 
1977, s.  238), toteż nie ma możliwości intelektualnych ani siły, by 
dokonać transgresji. Jej edukacja

nie pozwala nigdy na opuszczenie jednej klasy i  przejście do drugiej: Justy-
na, niezależnie od życiowych nauczek, nigdy nie porzuca kondycji ofiary 
(Barthes, 1996, s.  29),

toteż jako istota „niereformowalna” stanowi figurę ofiary 

par excel-

lence. Sadyczna ofiara jest bowiem naiwna i  niejako z  zasady nie wy-
ciąga wniosków z  własnych doświadczeń (Didier, 1976, s.  120), nie 
ma ani umiejętności, ani możliwości przekraczania siebie. Kierując 
się uczuciem, a  nie rozumem, jest niepodatna na racjonalną argu-
mentację, bo nie jest w  stanie jej pojąć, a  słabość uniemożliwia jej za-
kwestionowanie siebie i  poza siebie wykroczenie. Co najwyżej stać ją 
na chwilowe uleganie naturze (pożądaniu) i  wówczas bardziej aktyw-
ny udział w  libertyńskich poczynaniach. Jedyną zaś bohaterką-ofia-
rą, która zmienia status, jest Julia  – jednak nie z  powodu udanego 
„wyedukowania”, lecz predyspozycji, zapowiadała ona bowiem „wy-
obraźnię, rozpustę, libertynizm” (Sade, 2004, s.  248).
 

Sadyczna „nierówność” nie oznacza jednak zwykłej odmowy prawa 

do edukacji jakiejś grupie społecznej, lecz stanowi wyraz przeświad-
czenia, że  niektórzy (słabi) są po prostu nieedukowalni, nie mamy tu 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

24

Bogdan Banasiak

więc do czynienia z  elitaryzmem społeczno-politycznym, lecz z  czy-
sto intelektualnym (bądź intelektualno-„predyspozycyjnym”).
  2. Co jednak bardziej zaskakujące, wątpliwości można mieć rów-
nież co do edukowalności libertynów. W  przeciwieństwie do powie-
ści edukacyjnej u  Sade’a nic nie posuwa się naprzód  – kolejne dzieła 
opisują te same ekscesy, choć różniące się w  szczegółach.
  Nauczanie Eugenii de Mistival odbywa się niemal natychmiasto-
wo  – w  ciągu kilku godzin z  niewinnego dziewczęcia staje się ona jed-
ną z  najbardziej spektakularnych libertynek: „jakież postępy poczyniła 
ta łajdaczka w  tak krótkim czasie!” (Sade, 1998a, s.  51), wręcz prze-
ścignęła w  okrucieństwie swych nauczycieli. Eugenia de  Franval już po 
kilku dniach nauk wykazywała takie obeznanie w  ich przedmiocie, że

pragnęła przyjmować hołdy jednocześnie w  tysiącu świątyń; oskarżała ima-
ginację swego kochanka o  opieszałość i  rozleniwienie (Sade, 1971, s.  183).

Z kolei Amelia u  progu dorosłości formułuje idee mogące stanowić 
zwieńczenie Sadycznego libertynizmu:

odkąd skończyłam piętnaście lat, moją głowę zaprząta jedna tylko myśl: 
chcę stać się ofiarą okrutnych namiętności libertynizmu […], dać okazję 
do zbrodni (Sade, 2003c, s.  271-272).

 Charakterystyczna 

w  tym względzie jest również sytuacja Julietty. 

Ona także szybko się uczy  – jej życie to „akumulacja wiedzy” (De-
lon, 1998a, s.  1364)  – co nauczyciele łatwo dostrzegają: „nie mam 
cię czego nauczyć” (Sade, 1998b, s.  1121). I  choć stale spotyka lu-
dzi perwersyjnych, uzurpujących sobie prawo do jej pouczania, to 
jednak „pod koniec Julietta jest taka sama, być może nieco bardziej 
zatwardziała” (Frappier, 1991, s.  102). W  sumie więc „Julietta się 
postarzała, to wszystko. Nie stała się ani mądrzejsza, ani bardziej li-
bertyńska, jak w  powieściach edukacyjnych” (Hénaff, 1978,  s.  26). 
W  literalnym sensie niczego się nie nauczyła (Le Brun, 1986, s.  291), 
raczej wiele się „oduczyła” (Thomas, 2002, s.  71-75).
  „Edukacja” Julietty ma charakter paradoksalny, bo nawet jeśli 
oczekuje ona od libertynów „nauk” („konieczne są mi twoje rady”, 
Sade, 1998b, s.  405), czyni to wyłącznie w  nadziei potwierdzenia 
własnych poglądów lub otrzymania filozoficznego sformułowania 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

25

Między kontestacją a rygoryzmem

doktryny, wręcz sama ich zachęca do wyrażania przekonań, jakby 
chciała zweryfikować, czy są w  stanie steoretyzować swe postawy. 
Niekiedy też Julietta włącza się w  uczoną rozprawę, z  pełnym zrozu-
mieniem dociekając i  zgłaszając wątpliwości. Noirceuil zaś, zdumio-
ny zaawansowaniem „uczennicy”, wprost dopatruje się „pewnej ana-
logii” między jej i  swoim „sposobem myślenia” (Sade, 1998b, s.  359). 
Julietta gotowa jest też oddawać się ekscesom tylko z  tymi, którzy do-
równują jej w  zepsuciu (moralnym) i  konsekwencji (intelektualnej).
  3. Poziom „wyedukowania” Julietty sprawia, że  bywa ona tyleż 
uczennicą, ile nauczycielką: „chciałabym udzielać rad, jakie otrzy-
małam, równie żywo odczuwam potrzebę bycia pouczaną, jak na-
uczania, i  równie gorąco pragnę mieć uczennicę, jak nauczycielkę”, 
w  efekcie zaś Noirceuil powierza swej podopiecznej edukację własnej 
córki Aleksandryny, Julietta występuje też w  roli przewodniczki mme 
de Borghèse. Ostatecznie jednak „nauczyciele” mogą być, co najwy-
żej, jej ofiarami, inni bowiem nie dorastają nawet do tej roli. Julietta 
jest niejako żywym zaprzeczeniem przekonania, że  uczeń przerósł mi-
strza, w  tym bowiem przypadku zawsze już go przerastał  – wystarczyło 
uwolnić potencjał jej libertynizmu. Toteż Julietta z  definicji jest 

maître 

de ses maîtres (Biou, 1968, s.  113). Wydaje się, iż także owa „przechod-
niość” ról świadczy o  ujęciu w  nawias tradycyjnego modelu edukacji.
  4. Sade zresztą wprost wyraża wątpliwość co do edukacji: „wycho-
wanie to daremny trud, nie zmienia niczego” (Sade, 1987, s.  123). 
Co więcej, to ona stanowi źródło błędów i  przesądów, „deprawuje”: 
„wychowanie niemal zawsze wprowadza nas w  błąd” (Sade, 1998b, 
s.  422), przede wszystkim dlatego że  kształtuje sumienie, ów „potwor-
ny owoc edukacji” (Klossowski, 1999a, s.  207), który „jest dziełem 
przesądów wpojonych przez wychowanie” (Sade, 1998b, s.  189). Tak-
że cnota, „słaby głos, dający się słyszeć tylko chwilę, to tylko głos wy-
chowania i  przesądu”, również uczucia rodzicielskie określone zostają 
jako efekt edukacji, nie zaś natury (Sade, 1998b, s.  304, 248), w  ogóle 
„świadomość «moralna» jest tylko rezultatem wychowania” (Klossow-
ski, 1999b, s.  217). Toteż 

Filozofia w  buduarze „proponuje tylko edu-

kację fizyczną i  intelektualną” (Delon, 1995b, s.  14), dzięki której filo-
zof  – bo „wychowanie młodzieży [należy] powierzyć filozofom” (Sade, 
1998b, s.  627)  – chroni „ucznia” przed przesądami religijnymi, moral-
nymi i  obyczajowymi, czyli przed wszelką edukacyjną deprawacją.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

26

Bogdan Banasiak

  Ta generalna kontestacja oddziaływań edukacyjnych ma istotne 
przesłanki w  metafizyce Sade’a. Uznaje on bowiem, że  wszelkie upo-
dobanie, nawet najbardziej osobliwe

zależy od naszej budowy, od organów, od sposobu, w  jaki ulegają one 
wpływom, i  nie jesteśmy w  stanie zmienić naszych upodobań, tak jak nie 
możemy zmienić kształtów naszych ciał (Sade, 2004, s.  121).

Wskazuje też na źródła tego stanu rzeczy:

To w  łonie matki kształtują się organy, które mają nas uczynić podatny-
mi na takie lub inne fantazje. Pierwsze spostrzeżone przedmioty, pierwsze 
usłyszane rozmowy nadają ostateczny wyraz osobowości. Tworzą się gusty 
i  nic na świecie nie jest w  stanie ich przezwyciężyć. Wychowanie to darem-
ny trud, nie zmienia niczego  – ten kto ma być zbrodniarzem, z  pewnoś-
cią nim zostanie, bez względu na to, jak dobre będzie wychowanie, które 
otrzyma. Drogę cnoty obierze niewątpliwie ten, kto z  usposobienia skła-
nia się ku dobru, nawet gdyby miało go brakować jego nauczycielom. Obaj 
postępują zgodnie z  wrodzonymi skłonnościami i  impulsami, otrzymany-
mi od natury (Sade, 1987, s.  123).

Wszelka więc skłonność „jest sprawą konstytucji człowieka, a  wia-
domo, że  niczym na nią wpłynąć nie możemy” (Sade, 1997, s.  228), 
przyszły zaś rozwój wiedzy pozwoli bliżej określić tę niewzruszoną 
korelację:

kiedy anatomia osiągnie poziom większej doskonałości, bez trudu wyka-
że związek między budową człowieka i  jego wrodzonymi upodobaniami 
(Sade, 1987, s.  124).

  Człowiek jest zatem bezsilny wobec własnych upodobań, skłon-
ności, szerzej, charakteru  – nie może wykroczyć poza (własną) natu-
rę. Równie bezsilna jest zatem edukacja, bo

stan natury nie jest wcale więcej wart niż stan cywilizacji. Gdyż także Na-
tura posiada swe prawa i  człowiek w  jej rękach stanowi postać ofiary. Nic, 
ani siła moralna, ani wychowanie nie uczynią z  człowieka kogoś innego, 
niż Natura zdecydowała dla niego (Châtelet, 1972, s.  24),

nie można się więc nauczyć hołdowania pożądaniu i  rozkoszy, uczy-
nienia z  nich celu życia. Edukacja i  przyzwyczajenie tylko

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

27

Między kontestacją a rygoryzmem

zwracają w  takim lub innym kierunku tę porcję wrażliwości otrzymanej 
z  rąk natury; a  egoizm… troska o  własne życie wspiera później wychowa-
nie i  przyzwyczajenie w  skłanianiu się ku takiemu czy innemu wyborowi 
(Sade, 2003c, s.  81).

Ale bez względu na intencje i  zabiegi „upodobanie […] już się nie 
zmienia”, nawet kara jest bezcelowa i  absurdalna (Sade, 2004, s.  286).
  „Edukacja” może więc polegać jedynie na uwolnieniu potencja-
łu tkwiącego w  „uczniu”, na wydobyciu i  precyzacji czegoś, co już 
w  nim tkwi  – wrodzonego libertynizmu. Libertynizm dla Markiza 
jest bowiem potencją oczekującą na aktualizację, gdyż wpisany jest 
w  konstytucję psychofizyczną niektórych, w  ścisłym tego słowa zna-
czeniu wyjątkowych. Libertynem człowiek się rodzi, to (pre)dyspo-
zycja wymagająca, co najwyżej, technicznego uzupełnienia (mistrzo-
stwo), steoretyzowania i  metodycznej praktyki.

Wyjaśnia to niemożność przekonania kogoś, kto nie jest już zdolny być 
kimś takim. […] Ani rozumowanie, ani przemoc nie mogą niczego zmie-
nić (Han,  Valla, 1972, s.  118).

4.

A(nty)-utopia

Niewątpliwie właśnie wiek XVIII, „epoka «oświeconych» zabobo-
nów” (Cioran, 1997, s.  71), był  – nim w  następnym stuleciu nastąpi 
jej eksplozja  – wiekiem utopii. Ten gatunek literacki okazał się szcze-
gólnie wygodny dla Oświecenia, które w  nadziei, iż rozum zdoła roz-
świetlić mroki przesądu, a  zuniwersalizowana edukacja pozwoli wy-
chować światłego obywatela aktywnego, pod egidą nauki kreowało 
nową, szczęśliwą wspólnotę, mnożąc wyobrażone podróże do nie-
znanych lądów, projekty idealnych miast, przepisy mające zapewnić 
szczęśliwość, rozliczne Arkadie, Bergerie, Robinsonady (Lacombe, 
1974, s.  164)

 2

, bo „w XVIII wieku krytyka i  utopia idą ręka w  rękę” 

(Paz, 1994, s.  59).

Po ten gatunek sięgały najwybitniejsze umysły wieku: Fénelon, Voltaire, 

Morelly, Mercier, Rousseau, Diderot, Dom Deschamps.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

28

Bogdan Banasiak

 Także 

u  Markiza można wskazać kilka wersji utopii: „biała uto-

pia”, arkadyjska wyspa Tamoé mędrca Zamé (

Aline et Valcour); 

„czarna utopia” (negatywna), antropofagiczne królestwo Butua 
okrut nego Bena Mâacoro (

Aline et Valcour); pantopia (antyutopia) 

uosabiana przez Brigandosa (

Aline et Valcour); wreszcie utopia za-

mknięcia, obejmująca wszelkie autarkiczne zbiorowości libertyńskie: 
zamki-fortece, klasztory, prywatne „burdele” oraz tajemne stowarzy-
szenia i  porozumienia libertyńskie (we wszystkich dziełach).
 Najciekawszą 

jednak 

i  najpełniejszą wizję „utopii” Sade kreśli 

w  tekście 

Francuzi, jeszcze jeden wysiłek, jeżeli chcecie stać się repub-

likanami, a w  jej ramach uchyla penalizację „bezbożnictwa, święto-
kradztwa, bluźnierstwa, ateizmu itd.”, wszelkie zaś występki  – „pro-
stytucję, cudzołóstwo, kazirodztwo, gwałt i  sodomię” (Sade, 1997, 
s.  211, 217)  – nie tylko uwalnia od groźby ostracyzmu i  kary, ale 
wręcz widzi w  nich wyznaczniki postępowania. W  ramach więc per-
spektywy „prostytucji wszystkich jestestw” uprawomocnia wszel-
kie zbrodnie i  wszelkie zboczenia, czyniąc je zasadą funkcjonowania 
„projektowanej” zbiorowości.
  W istocie zatem dla libertynów perspektywa utopii, tj. realizacji 
ziemskiej szczęśliwości, nie polegałaby na ustanowieniu bardziej hu-
manitarnych, racjonalnych czy sprawiedliwych norm i  praw (racjo-
nalność jest dla Sade’a ślepą uliczką prowadzącą jedynie ku bardziej 
rygorystycznemu traktowaniu ludzkiej podmiotowości), lecz na ich 
całkowitej destrukcji, nie na powołaniu lepszego, bardziej ludzkiego 
porządku, lecz na realizacji permanentnej rewolucji („jeszcze jeden 
wysiłek”), a  więc chaosu. Realizacja takiej utopii jest zaś tyle niemoż-
liwa, gdyż przyniosłaby apatyczną autodestrukcję w  skali uniwersal-
nej, ile niepożądana, gdyż tam, gdzie wszystko dopuszczalne, panuje 
wyłącznie nuda, bo usunięta zostaje możliwość transgresji.
  W gruncie rzeczy zatem Sade nie ma w  kwestii utopii żadnych 
złudzeń  – tak jak Morus przejrzał jej dwuznaczność (w przeciwień-
stwie do utopistów XIX i  XX wieku): „utopia jest wprawdzie nie-
odzowna, ale antycypowanej w  niej totalności nie da się nigdy zre-
alizować” (Picht, 1981, s.  202). Dzięki temu jego myśl posiada 
cechy „utopii krytycznej”, krytycznej nie tylko wobec aktualnej sy-
tuacji, ale też samokrytycznej, gdyż rozróżnia ona utopię i  rzeczy-
wistość (Picht, 1981, s.  202). I  właśnie ten metakrytyczny walor 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

29

Między kontestacją a rygoryzmem

myśli Sade’a sprawia, że  jego projekt przypomina 

Podróże Guliwera

„tę biblię człowieka bez złudzeń, kwintesencję wizji pozbawionych 
urojeń, utopię bez nadziei”, bo „swymi sarkazmami Swift oddurnił 
gatunek do tego stopnia, że  go unicestwił” (Cioran, 1997, s.  67). 
U  Markiza mamy więc do czynienia z  myślą, która wykazuje ab-
surdalność wszelkich rewolucyjnych i  utopijnych projektów społecz-
nych. W  istocie bowiem polityczne teksty Markiza jedynie symulu-
ją walor pozytywny, a  tymczasem podsuwają „utopię piekielną” albo 
„utopię 

à rebours” (Mucchielli, 1960, s.  92). Jego dzieło to zatem ra-

czej „pamflet w  pamflecie”, „mistyfikacja” (Lacan, 1989, s.  40) bądź 
„utopia bez utopii” (Lacombe, 1974, s.  149).
  Niezależnie jednak od tego, że  Sade nie respektuje istotnych for-
malnych czy technicznych wymogów projektów utopijnych, to kon-
testuje on coś znacznie ważniejszego, a  mianowicie oświeceniowe 
nadzieje co do samej możliwości zbudowania „szczęśliwej” przyszłej 
zbiorowości, gdyż nie ma u  niego troski o  szczęście innego; odrzu-
ca on perspektywę ściśle racjonalnego widzenia człowieka (i zbioro-
wości, tj. kształtowania jej i  zapewnienia jej szczęśliwości poprzez 
racjonalizację życia społecznego); wychodząc od fundamentalnej 
dlań tezy o  ludzkim 

isolisme (absolutnej samotności ludzkiej isto-

ty), w  ogóle nie zakłada możliwości stworzenia koherentnej ludz-
kiej wspólnoty. Toteż jego formuła „prostytucji wszystkich jestestw” 
jest krytycznym odwróceniem i  utopii, i  antyutopii, oraz ironicz-
no-sarkastyczną drwiną, a  więc swoistą a-utopią

 3

. Ostatecznie więc 

„utopia” Markiza jawi się jako projekt typu nietzscheańskiego: pozór 
i  parodia. Albo teatralizacja fantazmatu.

5.

Rygoryzm autoedukacji  – apatia

Choć zasadniczo Sade jawi się jako jawny kontestator oświecenio-
wych nadziei edukacyjnych, a  nawet w  ogóle kwestionuje możliwość 
oddziaływania dydaktycznego, to jednak sam formułuje zaskakują-
cy model rygorystycznego samokształtowania: ascezę apatii, będącą 

3

 Korzystam tutaj z  terminu zasugerowanego mi przez prof. Zbigniewa Hulla.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

30

Bogdan Banasiak

finalną fazą libertynizmu, w  której libertyn podejmuje wysiłek me-
todycznego przekraczania siebie jako jedynie trywialnej „wypadko-
wej” społecznych norm, ideologicznych nakazów i  naturalnych wy-
muszeń, w  której wyróżnić można kolejne etapy:
–  apatia moralna  – bierna: technika dezafektacji polegająca na stłu-

mieniu i  stopniowej eliminacji standardowych uczuć, tj. wrażliwo-
ści, wyrzutów sumienia i  przesądów moralnych, czyli „wszelkich 
uczuć metafizycznych” (Sade, 2003c, s.  151), przede wszystkim 
uczuć „miękkich” jako znamionujących słabość: współczucia, czu-
łości, delikatności, wdzięczności, dobroczynności i  humanitary-
zmu, a  zwłaszcza litości i  miłości; jest to odrzucenie „porządku ser-
ca”, znieczulenie się czy zahartowanie w  stosunku do innych;

–  apatia  moralna  – wrażliwość aktywna: samoopanowanie, czyli 

przeciwstawienie się spontanicznym porywom, choć zarazem re-
windykacja zmysłowości, tj. stymulowanie doznań ekscesywnych, 
a  nawet krańcowo ekscesywnych, lecz z  zachowaniem zimnej krwi; 
żadnych uczuć, poza przyjemnością, co owocuje polimorficznoś-
cią doznań;

–  asceza apatii: refleksyjna nieczułość, czyli zakwestionowanie zmy-

słowości i  kierowanie się wyłącznie rozumem; uczynienie namięt-
ności racjonalną: rozkosze smakowane w  nadmiarze nie mogą 
mącić spokoju, co więcej, podczas realizacji podlegają dogłębnej 
analizie, co doznania jeszcze bardziej potęguje; zerwanie wszelkich 
więzów z  Innym;

–  apatia metodyczna: eksperymentowanie na sobie, tj. stan, w  któ-

rym można „czynić wszystko i  wszystko znosić bez emocji”, bo 
„wszystko należy do porządku umysłu” (Sade, 2003c, s.  86, 78); 
zdyscyplinowanie psychofizyczne: libertyn nie działa już pod wpły-
wem emocji czy upodobań, w  tym rozkoszy, a  nawet odruchów fi-
zjologicznych  – to ekstaza umysłu i  swoisty „imperatyw katego-
ryczny”, tj. działanie wyłącznie w  imię zasad, wciąż „jeszcze jeden 
wysiłek”, niezależnie od tego, dokąd ta konsekwencja zaprowadzi;

–  apatia jako stan nagromadzenia energii, czyli swego rodzaju poten-

cjalność: libertyn może uczynić wszystko, ale nie musi czynić ni-
czego, wszelki czyn jest nieumotywowany (zewnętrzną sankcją czy 
naciskiem biologii)  – pełnia rozumowego samoopanowania; liber-
tyn staje się istotą suwerenną, bo uwalnia się spod dyktatu Natury, 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

31

Między kontestacją a rygoryzmem

która ustępuje miejsca „pochłaniającemu potworowi” (André, 
1979, s.  103), samosterownemu człowiekowi integralnemu;

–  wreszcie integralna potworność jako dezintegracja Ja, gdyż owo 

eksperymentowanie na sobie, stała transgresja własnego duchowe-
go i  fizycznego Ja, metodyczne sprawdzanie, dokąd można się po-
sunąć na drodze samowywłaszczenia, tj. zakwestionowania wszel-
kiego zakorzenienia, uchyla nawet lęk przed śmiercią, toteż kwestia 
życia lub śmierci staje się libertynowi obojętna.

  Jeśli zgodzić się, że  konstytutywne dla ludzkiej istoty jest pragnie-
nie obecności, intelektualno-emocjonalnego zakorzenienia, gwaran-
tującego poczucie bezpieczeństwa i  koherencję Ja, oraz osobniczego 
(i gatunkowego) przetrwania, czyli biologicznie rozumianego życia, 
to Sadyczny libertyn przekracza ów gatunkowy wyznacznik. „Z tego 
przejścia przez apatię ma się wyłonić, jak się wydaje, projekt nie-
skończonego opanowania, na śmierć” (Hénaff, 1978, s.  90). Liber-
tyn staje się więc, w  całym tego słowa znaczeniu, a-ludzki.
  Trudno nie dostrzec, że  Sadyczny projekt autotransgresywnej 
apatii to zekstemalizowany model samoedukacji, znany od czasów 
starożytnych mędrców (od Heraklita, Demokryta, Sokratesa i  Pla-
tona poprzez cyrenaików, cyników, szkołę megarejską po epikurej-
czyków i  stoików), restaurowany w  początkach naszej ery (m.in. Se-
neka, Epiktet, Plutarch), a  później podjęty m.in. przez Nietzschego, 
Foucaulta (troska o  siebie) i  Dąbrowskiego (dezintegracja pozytyw-
na). To więc realizacja sztuki życia, mająca na względzie  – poprzez 
wytrwałą pracę samowyrzeczenia, samoopanowania, samokształto-
wania itd.  – przekraczanie tego, kim się „jest”, i  tyle budowanie sie-
bie jako kogoś „innego”, ile poznawcze eksperymentowanie na so-
bie. To autokreacja  – wypracowywanie „stylu” własnej egzystencji 
i  rozstania ze światem. A  jako że  praktyka ta opiera się wyłącznie na 
hiperracjonalnych zasadach, to jawi się też jako wyjątkowo trudna 
i  rygorystyczna, godna wręcz rygoryzmu Kantowskiego imperatywu 
kategorycznego. Choć skala i  skrajność tej autarkicznej autostylizacji 
bodaj przekraczają ludzkie (warunki) możliwości.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

32

Bogdan Banasiak

6.

Markiz de Sade jako wychowawca

Dzieło Markiza to „powieść rapsodyczna (Sadyczna)” (Barthes, 1996, 
s.  151), „nie napisał [on] żadnej powieści «edukacyjnej»” (Hénaff, 
1978, s.  298). W  literalnym sensie Markizowi obca jest wszelka inten-
cja edukacyjna, pedagogiczna (Deleuze, 1994, s.  261) przede wszyst-
kim dlatego, że  „nie istnieje libertyńska edukacja” (Thomas, 2002, 
s.  74): libertynizm (perwersja i  zbrodnia) to wachlarz (nie)mo

e)możli wości, 

nie może on pretendować do rangi doktryny, a  więc stanowić pro-
gramu nauczania mającego podlegać uniwersalizacji. Walor „dydak-
tyczny” dzieła Sade’a wyczerpuje się na tym, że  stanowi ono „wielką 
księgę życia” (Roger, 1976, s.  72). Markiz nie napisał więc „podręczni-
ka libertynizmu”, postawił jednak kwestię ludzkiej cielesności i  eroty-
zmu, może wręcz odsłonił część ich prawdy, a  więc po prostu oświecał 
w  przedmiocie. Toteż „dla kogoś, kto, pytając o  człowieka, chce do-
trzeć do samych podstaw, lektura Sade’a nie tylko godna jest polece-
nia, ale w  najwyższym stopniu konieczna” (Bataille, 1994, s.  56).
 

Dlatego da się postawić tezę, iż Sade  – niczym moralista 

à   rebours  – 

tylko pokazał (nawet jeśli w  krzywym zwierciadle) cały, znajdują-
cy empiryczne (historyczne) potwierdzenie „monumentalny obraz 
ludzkich postaw” (Le Brun, 1986, s.  180). A  jego libertyni tym tyl-
ko różnią się od człowieka „normalnego”, że  czynią to samo, co on, 
nie odwołując się przy tym do uwznioślających i  usprawiedliwiają-
cych wyższych racji, w  istocie tylko skrywających płynącą z  transgre-
sji (perwersji, deprawacji, zbrodni itd.) przyjemność, lecz wprost… 
dla przyjemności. I  zapewne dlatego Sade jest dla człowieka „nor-
malnego” jawnym, wyjątkowo bolesnym i  oskarżycielskim wyrzu-
tem sumienia. I  zapewne dlatego jest dlań nie do przyjęcia.
  Czy jednak Sade posłużył się tylko organonem edukacyjnym jak 
pustą formą? Czy do zagadnienia edukacji jego rozważania nie odno-
szą się merytorycznie, pozostają wyłącznie na poziomie drwiny, sarka-
zmu, ironii i  kontestacji (jeden z  gospodarzy przerażającego klasztoru 
Marii Panny Leśnej mówi ze śmiechem: „Nie ma we  Francji domu, 
gdzie kształciłoby się dziewczęta lepiej niż tutaj”,  

Justyna,  s.  115)?

  Nawet jeśli przedmiot „nauk” Markiza, jego sposób obrazowa-
nia i  argumentowania, a  nawet język są kontrowersyjne, to jednak 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

33

Między kontestacją a rygoryzmem

w  jego dziele można dostrzec tak elementy krytyki wymierzonej 
w  tradycyjny model edukacji, jak szkicowe uwagi w  kontekście jej 
wersji alternatywnej.
  W dydaktycznym immoralizmie Sade’a nie chodzi wyłącznie 
o  proste odwrócenie porządku pedagogiki, zwykłe wyszydzenie umo-
ralniającego dydaktyzmu czy jego ironiczne podważenie, lecz raczej 
o  manifestację braku zaufania do edukacji i  jej prześmiewczą „dema-
skację” (Han, Valla, 1972, s.  113) poprzez (niekiedy może karyka-
turalne) pokazanie jej ograniczeń. Markiz ma więc na względzie tak 
krytykę samego kształtu tradycyjnego modelu wychowania (z jego au-
torytaryzmem, apodyktyzmem, paternalizmem, centralizmem, stan-
daryzacją, nieprzechodniością ról, w  tym nieomylnością nauczyciela 
itd.), jak i  jego podwalin, a  więc w  ogóle racjonalistycznego myślenia. 
Kwestionuje on bowiem oświeceniowy optymizm, a  przy tym kon-
wencjonalną moralność i  obyczajowość, i  co za tym idzie, pewien mo-
del człowieka. W  jego wizji człowieka nie określa 

ratio, lecz sfera biolo-

giczno-popędowa, a  Natura nie jest dlań bliźniaczą figurą „moralnego 
rozumu”, lecz raczej „krwiożerczą bestią”, która zawsze (z racji swej 
nieokiełznanej siły) będzie krzyżować racjonalne plany; dla jej poskro-
mienia nie wystarczy zaś klasyczny model wychowawczy, lecz potrzeb-
ny jest skrajny rygoryzm. Toteż asceza apatii wprost dowodzi, że  Mar-
kiz nie odrzuca edukacji, lecz kontestując jej oświeceniową (racjonalną 
i  ustandaryzowaną wersję), a  przy tym posuwając się w  tym znaczniej 
dalej niż Rousseau (opierający praktykę dydaktyczną na uczuciu, „na-
turze” i  schlebianiu indywidualności), wybiera jej model wyjątkowo 
radykalny. Zdaniem Sade’a formuła ściśle racjonalna w  ogóle zapo-
znaje „istotę” człowieka. W  dodatku zaś wiara w  potęgę rozumu wy-
musza budowanie zestandaryzowanych ram, w  jakie podlegający edu-
kacji mieliby zostać wtłoczeni, co wprost narusza ich indywidualność 
i  suwerenność. W  tym kontekście nie bez znaczenia jest fakt, że  oto 
w  wieku, który wydał tyle podszytych nadzieją utopii, Markiz jawi 
się jako jedyny myśliciel nie mający żadnych złudzeń co do możliwo-
ści zrealizowania optymistycznej wizji dobrego obywatela i  szczęśliwej 
wspólnoty. Był on bowiem najgłębiej przekonany, że  odwołanie do 
standardów racjonalności (uwspólnotowiona użyteczność) jest w  isto-
cie tyle chybione, ile represywne. Sade pokazuje zatem nieskuteczność, 
wręcz anachroniczność archaicznego modelu, który nie tylko nie jest 

Resocjalizacja...3 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

34

Bogdan Banasiak

w  stanie ucznia zmobilizować, zmotywować i  wydobyć jego potencja-
łu, lecz wręcz go oducza, zniechęca i  pacyfikuje jego indywidualność.
  Sadyczną „ideę wychowania w  rozpuście, czyli anty-wychowa-
nia” (Jean, 1989, s.  295) da się zatem widzieć w  kategoriach przy-
wracania człowiekowi jego niezbywalnej części, jaką jest cielesność 
i  seksualność, oraz prawa do swobodnej manifestacji podmiotowo-
ści i  jej kreowania. Do tego zaś niezbędna jest „metoda wychowa-
nia antymatczynego” (Klossowski, 1999a, s.  194), a  więc w  duchu 
indywidualizmu, autonomii, suwerenności i  krytycyzmu. O  dydak-
tyce w  dziele Markiza można więc mówić wyłącznie w  tej mierze, 
w  jakiej wynajduje on pedagogikę, która „uchyla wszelki autorytet” 
(Le Brun, 1989, s.  43), a  zatem z  założenia jest „zanarchizowana” 
i  „nomadyczna”, zważywszy zaś na nieuchronne aporie  – jest to tak-
że „edukacja antynomiczna” (André, 1979, s.  97).
  W sensie ogólnym w  myśli Sade’a łatwo doszukać się niejako 
antycypacji rozmaitych nowoczesnych krytyk postkartezjańskiego 
i  postoświeceniowego racjonalizmu, począwszy od Schopenhauera, 
Nietzschego, Freuda, szkoły frankfurckiej (rozum instrumentalny) 
i  poststrukturalizmu (od Bataille’a i  Klossowskiego po Foucaulta, 
Derridę i  Deleuze’a), a  skończywszy na antypsychiatrii i  komunita-
ryzmie („immanentne kontroświecenie” Taylora).
  W sensie zaś szczegółowym, nawet jeśli zgodzić się, że  niektóre z  su-
gestii Markiza są przerysowane (wobec czego społecznie nieakcepto-
walne i  niemożliwe do zrealizowania), to jednak trudno nie dostrzec 
w  nich pewnych analogii do tendencji charakterystycznych dla współ-
czesnych, krytyczno-reformatorskich nurtów pedagogiki

 4

, m.in. do:

–  systemu opiekuńczo-wychowawczego J. Korczaka: opartego na 

autonomii i  godności dziecka, zachęcie do samodzielności, pobu-
dzaniu aktywności społecznej, równouprawnieniu dziecka i  po-
ważnym traktowaniu jego spraw i  przeżyć, wychowaniu w  umiło-
waniu dobra, piękna i  wolności;

–  alternatywnej pedagogiki humanistycznej: z  podmiotowości  dziecka- 

 -człowieka czyniącej podstawową i  niepowtarzalną kategorię peda-
gogiczną, a  wychowanie uznającej za „spotkanie podmiotowe”;

4

 Tendencje te na polskim gruncie rozwijają głównie Z. Kwieciński, L. Witkow-

ski i T.  Szkudlarek.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

35

Między kontestacją a rygoryzmem

–  antypedagogiki (zainicjowanej przez A.S. Neilla

 5

 i  E. von Braun-

mühla, a  rozwijanej przez H. von Schoenebecka): odrzucającej 
„sterowanie” uczniem, a  za podstawę przyjmującej m.in. dobro-
wolność, samostanowienie, samoodpowiedzialność, wolność, rów-
ność i  przyjaźń, rolę zaś nauczyciela sprowadzającej do wpierające-
go i  wspomagającego „przewodnika”;

–  pedagogiki krytycznej bądź pedagogiki emancypacyjnej (rozwi-

janej m.in. przez H.A. Giroux, P. McLarena i  P. Freire’a): kwe-
stionującej założenia, działania i  wyniki ideologicznej edukacji 
instytucjonalnej oraz postulującej działania pedagogów na rzecz 
akceptacji różnic społecznych i  różnic poglądów, dialogu oraz ak-
tywności w  kierunku zmian społecznych w  duchu krytycyzmu 
i  kwestionowania oczywistości

 6

.

 Toteż 

w  myśl klasycznych formuł: 

disce, sed a  doctis oraz disce aut dis-

cede!, może zamiast Sade’a odrzucać i  potępiać, warto wyciągnąć z  jego 
nauk  – to prawda, radykalnych, niekonwencjonalnych i  obrazobur-
czych  – nowoczesną lekcję. Czyż nie na tym polega (światła) edukacja?

Bibliografia

Sade D.A.F. de (1971), 

Eugenia de Franval. Opowieść tragiczna, w: 

tegoż, 

Zbrodnie miłości, przeł. J. Łojek, Warszawa, s.  93-194.

Sade D.A.F. de (1986), 

Historiettes, contes et fabliaux, w: tegoż, 

Œuvres complètes, t.  2, Paris, s.  19-208.

Sade D.A.F. de (1987), 

Justyna, czyli nieszczęścia cnoty, przeł. 

M.  Bratuń, Łódź.

Sade D.A.F. de (1990), 

Aline et Valcour, ou le Roman philosophique

w: tegoż, 

Œuvres, t.  1, Paris, s.  385-1109.

Sade D.A.F. de (1995), 

La Nouvelle Justine, ou les Malheurs de la ver-

tu, w: tegoż, Œuvres, édition établie par Michel Delon, t.  2, Pa-
ris, s.  391-1110.

5

 Twórca szkoły „Summerhil” (1921 r.) z  postępowym, demokratycznym pro-

gramem nauczania: cechowało go zezwolenie uczniom na swobodę w  nauce, niesto-
sowanie obowiązku szkolnego oraz wspieranie rozwoju zależnie od indywidualnych 
chęci i  preferencji ucznia.

6

 Można by tu też wymienić  – przy wszelkich kontrowersjach klasyfikacyjnych  – 

rekonstrukcjonizm, postmodernizm i  globalizm.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

36

Bogdan Banasiak

Sade D.A.F. de (1997), 

Francuzi, jeszcze jeden wysiłek, jeżeli chce-

cie stać się republikanami, przeł. J. Lisowski, w: tegoż, Dzieła
t.  2:  

Pisma polityczne, przeł. B. Banasiak, J. Lisowski, K. Matu-

szewski, P. Pieniążek, Warszawa, s.  199-240.

Sade D.A.F. de (1998a), 

La Philosophie dans le boudoir, w: tegoż,  

Œuvres, t.  3, Paris, s.  3-178.

Sade D.A.F. de (1998b), 

Histoire de Juliette, ou les Prosperités du vice

w: tegoż, 

Œuvres, t.  3, Paris, s.  179-1262.

Sade D.A.F. de (2003a), 

Historia Zamé, przeł. K. Matuszewski, w:  te-

goż, 

Powiedzieć wszystko. Antologia, przeł. B. Banasiak, M.  Bra-

tuń, K. Matuszewski, P. Pieniążek, Kraków, s.  158-261.

Sade D.A.F. de (2003b), 

Rozważania na temat romansu, przeł. M.  Bra-

tuń, w: tegoż, 

Powiedzieć wszystko. Antologia, przeł. B.  Banasiak, 

M. Bratuń, K. Matuszewski, P. Pieniążek, Kraków, s.  333-359.

Sade D.A.F. de (2003c), 

Julietta. Powodzenie występku, przeł. B. Ba-

nasiak, K. Matuszewski, Kraków.

Sade D.A.F. de (2004), 

Sto dwadzieścia dni Sodomy, czyli Szkoła li-

bertynizmu, przeł. B. Banasiak, K. Matuszewski, Kraków.

Alexandrian (1997), 

Le marquis de Sade et la tragédie du plaisir

w:  tegoż, Les libérateurs de l’amour, Paris, s.  75-106.

André A. (1979), 

Sade et l’éthique de l’apathie, w: Mélanges Littéraires 

François Germain, Dijon, s.  95-104.

Barthes R. (1996), 

Sade, Fourier, Loyola, przeł. R. Lis, Warszawa.

Bataille G. (1994) 

Déposition de Georges Bataille, w: J.-J.  Pauvert, 

Nouveaux (et moins nouveaux) visages de la censure, suivi de   L’Affaire 
Sade. Compte-rendu exact du procès intenté par le Ministère Public 
aux Éditions Jean-Jacques Pauvert
, Paris, s.  53-59.

Beauvoir S. de (1955), 

Faut-il brûler Sade?, Paris, s.  9-82.

Belaval Y. (1976), 

Préface, w: Marquis de Sade, La philosophie dans 

le  boudoir, Paris, s.  7-34.

Biou J. (1968), 

Deux œuvre complémentaires: les „Liaison dangereuses” 

et „Juliette”, w: Le Marquis de Sade, Paris, s.  103-111.

Blanc H. (1972), 

Sur le statut du dialogue dans l’œuvre de Sade, „Dix-

huitième Siècle”, 

Mélanges, nr  4, s.  301-314.

Brochier J.-J. (1968), 

La circularité de l’espace, w: Le Marquis de  Sade

dz. cyt

., s.  171-184.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

37

Między kontestacją a rygoryzmem

Carter A. (1978), 

Sadeian Woman. An Exercise in Cultural History

London.

Châtelet N. (1972), 

Introduction, w: D.A.F. de Sade, Système 

de  l’agression. Textes politiques et philosophiques, chronologie, in-
troduction, choix de textes par N. Châtelet, Paris, s.  17-31.

Cioran E. (1997), 

Historia i  utopia, przeł. M. Bieńczyk, Warszawa.

Deleuze G. (1994), 

Prezentacja Sacher-Masocha, przeł. K. Matu-

szewski, „Literatura na Świecie”, nr  10, s.  258-274.

Delon M. (1995) [Delon 21], 

Préface, w: D.A.F. de Sade, Les infor-

tunes de la vertu, Paris, s.  5-13.

Delon M. (1995) [Delon 22], 

Préface, w: D.A.F. de Sade, Les Crimes 

de l’amour. Édition établie et annotée par É. le Grandic et présen-
tée par M.  Delon, Paris, s.  7-15.

Delon M. (1995) [Delon 26], 

Notice [do: Justine ou les malheurs 

de  la  vertu], w: D.A.F. de Sade, Œuvres, t.  2, Paris, s.  1180-1192.

Delon M. (1998) [Delon 34], 

Notice [do: Histoire de Juliette], 

w:  D.A.F. de Sade, 

Œuvres, t.  3, Paris, s.  1361-1384.

Delon M. (1998) [Delon 37], 

Le corps sadien, „Europe”, Sade. 

Le  Grand Guignol, listopad-grudzień, nr  835/836, s.  22-33.

Didier B. (1976), 

Sade. Une écriture du désir, Paris.

Favre P. (1967), 

Sade utopiste. Sexualité, Pouvoir et État dans le roman 

„Aline et Valcour”, préface de J. de Soto, Paris.

Frappier-Mazur L. (1991), 

Sade et l’écriture de l’orgie, Paris.

Garbouj B. (1980), 

L’infraction didactique. Notes sur „La Philosophie 

dans le boudoir”, „Dix-huitième Siècle”, Représentations de la vie 
sexuelle
, nr  12, s.  219-229.

Goulemot J.M. (1983), 

Beau marquis parlez-nous d’amour, w: Sade: 

écrire la crise, sous direction de M. Camus et Ph. Roger, Paris, 
s.  119-132.

Han J.-P., Valla J.-P. (1972), 

À propos du système philosophique de  Sade

„Europe”, 

Sade, październik, nr  522, s.  105-123.

Hénaff M. (1978), 

Sade. L’invention du corps libertin, Paris.

Jean R. (1989), 

Un portrait de Sade, Arles.

Klossowski P. (1999a), 

Sade mój bliźni, przeł. B. Banasiak, K. Matu-

szewski, Warszawa.

Klossowski P. (1999b), 

Integralna potworność, przeł. B. Banasiak, 

w:  tegoż, Sade mój bliźni, dz. cyt., s.  211-222.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

38

Bogdan Banasiak

Kehrès J.-M. (2001), 

Sade et la rhétorique de l’exemplarité, Paris.

Lacan J. (1989), 

Kanta Sadem, przeł. T.  Komendant, „Twórczość”, 

nr  8, s.  38-58.

Lacombe R.C. (1974), 

Sade et ses masques, Paris.

Le Brun A. (1986), 

Soudain un bloc d’abîme, Sade, Paris.

Le Brun A. (1989), 

Sade, aller et détours, Paris.

Matuszewski K. (1997) [Matuszewski 5], 

Pasja według Sade’a. 

Do  „Julietty” wstęp fantazmatyczny, w: D.A.F. de Sade, Julietta
przeł. B. Banasiak, K. Matuszewski, Warszawa, s.  7-22.

Mengue Ph. (1996), 

L’ordre sadien. Loi et narration dans la philoso-

phie de Sade, Paris.

Mucchielli R. (1960), 

Le Mythe de la cité idéale, Paris.

Neboit-Mombet J. (1972), 

Qui était le marquis de Sade?, Paris.

Paulhan J. (1987a), 

Le Marquis de Sade et sa complice ou Les Re-

vanches de la pudeur, préface de B. Noël, Paris.

Paz O. (1994), 

Un au-delà érotique: marquis de Sade, trad. de l’espa-

gnol par J.-C. Masson, Paris.

Pfersmann A. (1983), 

L’ironie romantique chez Sade, w: Sade: écrire 

la crise, dz. cyt., s.  85-98.

Pieyre de Mandiargues A. (1977), 

Préface à „Juliette”, „Obliques”, 

Sade, nr  12/13, s.  237-243.

Picht G. (1981), 

Odwaga utopii, przeł. K. Maurin, K. Michalski, 

K.  Wolicki, Warszawa.

Roger Ph. (1976), 

Sade. La philosophie dans le pressoir, Paris.

Rowiński C. (1984), 

Cienie wieku Oświecenia, w: tegoż, Przestrzeń 

logosu i  czas historii, Warszawa, s.  54-95.

Skrzypek M. (1998), 

Libertyński podręcznik wychowania seksualnego 

w  duchu absolutnego immoralizmu, w: D.A.F. de Sade, Filozofia 
w  buduarze
, przeł. M. Skrzypek, Kielce, s.  5-17.

Thomas Ch. (1978), 

Sade, l’œil de la lettre, Paris.

Thomas Ch. (1994), 

Sade, Paris.

Thomas Ch. (2002), 

Sade, la dissertation et l’orgie, Paris.

Tourné M. (1972), 

Pénélope et Circé ou les mythes de la femme dans 

l’œuvre de Sade, „Europe”, Sade, październik nr  522, s.  71-88.

Ulicka D. (1986), 

Zbrodnia markiza de Sade, „Miesięcznik  Literacki”, 

nr  7, s.  145-147.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

39

Rafał Abramciów

Jak możliwa jest moralność i  skąd 
zło w  naturze człowieka w  świetle 
Kantowskich  ustaleń filozoficznych

Każda poważna filozofia według Immanuela Kanta ma zwracać się 
zawsze ku podstawowym problemom człowieka. Centrum każdej 
filozofii powinien stanowić człowiek. W  interesie naszego własne-
go umysłu jest poznawanie tylko tego, co bezpośrednio wiąże się 
z  istotą człowieka. Filozofia Kanta jest filozofią podmiotu, zatem na-
wet poznawanie świata zewnętrznego musi rozpoczynać się od ana-
liz podmiotowych. Najważniejszą władzą występującą w  podmiocie 
jest umysł-rozum. To właśnie rozum skupia w  sobie wszelkie możli-
wości poznawcze człowieka, wyznacza mu również granice możliwo-
ści poznania. Te granice zostały określone przez Kanta w  jego pod-
stawowym dziele pt. 

Krytyka czystego rozumu i  ujęte zostały w  postaci 

trzech jakże sławnych pytań. Kant pisał tak:

Wszelki interes mojego rozumu, zarówno spekulatywnego, jak i  praktycz-
nego, skupia się w  następujących pytaniach:
1. Co mogę wiedzieć?
2. Co powinienem czynić?
3. Czego mogę się spodziewać? (Kant, 1986, s.  833).

  Dokładnym przedmiotem naszych rozważań będzie przede 
wszystkim Kantowskie rozumienie wolności i  moralności, a  więc od-
powiedź na pytanie drugie. Wolność i  moralność stanowią bowiem 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

40

Rafał Abramciów

fundamenty filozofii praktycznej Kanta, są niejako kamieniem wę-
gielnym jego filozofii moralnej. Sam Kant w  swoich pismach zmie-
niał i  uzupełniał formę rozumienia tych najważniejszych dla jego 
filozofii moralnej idei, aby dać jej ostateczny kształt w  swoim ostat-
nim wielkim dziele 

Metafizyka moralności.

  Karl Jaspers powiedział kiedyś, że  Kant uświadomił mu to, że

człowiek nie jest pochodną czegoś innego, lecz jest on bezpośrednio u  pod-
stawy wszystkich rzeczy. Uświadomienie sobie tego oznacza wolność czło-
wieka, która zatraca się w  każdej innej totalnej zależności jego bytu i  tylko 
w  tej jednej totalnej zależności osiąga w  całości samą siebie. Wszystkie za-
leżności od świata i  biologiczne procesy rozwojowe dotyczą niejako mate-
rii człowieka, a  nie jego samego (Jaspers, 1974, s.  49).

Niech wypowiedź Jaspersa wprowadzi nas w  istotę zagadnienia wol-
ności i  moralności w  ujęciu Immanuela Kanta.
 Pytanie 

o  to, czy wola człowieka jest wolna, nie należy do spraw, 

na które można by odpowiedzieć prostym „tak” lub „nie”. Pytanie 
można postawić z  bardzo wielu stanowisk i  wyraz „wolna” będzie 
miał za każdym razem zupełnie inne znaczenie. W  ogóle nie ist-
nieje jakieś jedno jedyne zagadnienie wolności woli, ale raczej cały 
szereg takich zagadnień. Istnieją co najmniej dwa odmienne punk-
ty widzenia, a  tym samym dwa sposoby postawienia zagadnienia. 
To, co zwykle ujmujemy jako zagadnienie wolności woli, jest pyta-
niem ontologicznym. Kto w  tym znaczeniu twierdzi: „wola człowie-
ka jest wolna”, dla tego wyraz „wolna” znaczy tyle, co stojąca poza 
prawem przyczynowości. Jeżeli wszystkim zewnętrznym wpływom 
ma człowiek siłę przeciwstawić się i  może rozstrzygnąć samodziel-
nie swój wybór, to pozostaje wolny. Wtedy każdy akt woli jest wol-
nym czynem naszej osobowości. Wola nasza jest jedyną przyczyną 
naszego postępku, a  sama nie ma innej przyczyny poza sobą. Każ-
dy jej akt jest w  tym znaczeniu jej bezwzględnym początkiem. Wola 
może być uwarunkowana przez pobudki i  popędy, ale w  ostatniej in-
stancji określona albo zdeterminowana może być tylko sama przez 
siebie jako taka. Ponieważ żaden czynnik zewnętrzny nie może po-
wodować wolą ani rozstrzygnięcie nie może być ostatecznie zdeter-
minowane przez żadne inne przyczyny, pogląd stawiający absolutną 
ontologiczną wolność woli nazywa się ideterminizmem. Zwolennicy 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

41

Jak możliwa jest moralność

tego kierunku opierają się przede wszystkim na takim fakcie psy-
chologicznym, że  przed każdym postanowieniem czynu jesteśmy 
przeświadczeni, iż będziemy mogli rozstrzygnąć inaczej, a  po do-
konaniu czynu możemy mieć pewność, że  mogliśmy rozstrzygnąć 
inaczej. Powołują się oni również na niemożność przewidzenia czy-
nów woli, a  wreszcie posługują się argumentem etycznym. Jeżeli bo-
wiem mamy być moralnie odpowiedzialni za nasze czyny, to żądanie 
to może być tylko wtedy uzasadnione, kiedy w  chwili dokonywania 
czynu byliśmy najzupełniej samodzielni i  wolni.
  Przeciw temu stanowisku przedstawiane są również nadzwyczaj 
ważne argumenty. Przede wszystkim twierdzi się, że  na każdy akt 
woli składają się także i  pewne uwarunkowania fizyczne, te zaś mu-
szą być w  taki czy inny sposób uwarunkowane przez poprzednie pro-
cesy fizyczne. Zresztą i  same zjawiska psychiczne podlegają prawu 
przyczynowości. Wreszcie bezprzyczynowe warunkowanie dla umy-
słu wyszkolonego naukowo jest po prostu nie do pomyślenia. Toteż 
wszelki czyn woli rozpatrywać należy jako proces, który zdetermino-
wany i  określony jest całkowicie przez to, co go poprzedziło. Takie 
bezwzględne zaprzeczenie woli nazywa się determinizmem. 
  W przedkantowskiej filozofii dominowały więc co najmniej dwa 
stanowiska w  kwestii wolności i  konieczności. Jedno opowiadało się 
za wolnym wyborem niepoddanym presji zewnętrznej konieczności, 
drugie głosiło absolutny determinizm. Były to więc skrajnie wyklu-
czające się stanowiska. Kant usiłował znaleźć jakieś rozwiązanie loku-
jące się między akceptacją zasady deterministycznej a  przekonaniem 
o  istnieniu wolnej woli. W  obydwu bowiem stanowiskach widział 
dostateczne racje rozumowe. Nie chodziło mu również o  prosty arbi-
traż. Formułując problem po swojemu, w  postaci pytania: jak moż-
liwa jest wolna wola?, zapoczątkowuje on jeden z  najciekawszych 
wątków w  filozofii niemieckiej, to jest problem (nazwijmy go) dia-
lektyki wolności i  konieczności. Filozof królewiecki poszukuje roz-
wiązania tej aporii drogą następującej argumentacji: wolność i  ko-
nieczność przyrodnicza „dają o  sobie znać” w  jednym i  tym samym 
akcie działania, ale w  „rozmaitych odniesieniach”. 
  Z jednej strony człowiek, będąc częścią przyrody, musi podpo-
rządkować się jej prawom, czyli musi być poddany działaniu przy-
czynowo-skutkowemu. Wszystkie ciała występujące w  przyrodzie 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

42

Rafał Abramciów

mają swoją przyczynę i  swój skutek. Możemy co najwyżej nie wie-
dzieć nic o  przyczynie bądź skutku danego zjawiska przyrodniczego, 
lecz każde zjawisko tę przyczynę mieć musi. Przyczynowość 

ex  ni-

hilo przysługuje jedynie światu pozazjawiskowemu. Człowiek jest 
w  przyrodzie tylko jednym z  wielu zjawisk, stąd też jego postępowa-
nie jest podporządkowane całkowicie prawom zewnętrznej koniecz-
ności. W  tym punkcie Kant przyznaje rację wyznawcom determini-
zmu. Twierdzi wyraźnie, że

czyny z  jednej strony wprawdzie podlegają prawu, które nie jest prawem 
przyrody, lecz prawem wolności, a  zatem stanowią postępowanie istot in-
teligibilnych, ale przecież także z  drugiej strony jako zdarzenia w  świecie 
zmysłów należą do zjawisk, z  tego względu również determinacje rozumu 
praktycznego będą mogły mieć miejsce tylko w  odniesieniu do świata zmy-
słów (1984b, s.  108).

Każde działanie człowieka jest więc z  taką samą dokładnością deter-
minowane, jak każde inne zjawisko przyrodnicze.
  Z drugiej jednak strony, człowiek, w  niczym nie naruszając że-
laznego łańcucha przyczynowości, jest wolny w  swoim działaniu. 
Jest to bowiem działanie równoległe do przyrodniczego poziomu 
przyczynowego.

Wśród przyczyn rzeczy jako zjawisk nie można napotkać na absolutnie ni-
czym nie uwarunkowaną determinację przyczynowości, przeto mogliby-
śmy obronić tylko myśl o  swobodnie działającej przyczynie, stosując tę 
myśl do istoty w  świecie zmysłów, o  ile z  drugiej strony uważa się tę istotę 
też za noumen  [myśl tę mogliśmy bronić], wykazując, że  nie popada się 
w  sprzeczność, gdy uważa się wszystkie swoje działania za fizycznie uwa-
runkowane, o  ile są one zjawiskami, a  mimo to uznaje się zarazem ich przy-
czynowość, o  ile działająca istota jest istotą inteligibilną, za fizycznie nie 
uwarunkowaną (tamże, s.  82).

  Wedle Kanta człowiek podlega więc determinacji przyrodniczej 
i  zarazem jej nie podlega. Człowiek bowiem jako istota inteligibilna 
działa również niejako po „tamtej” stronie konieczności przyrodni-
czej. Enigmatyczność myśli Kantowskiej zostaje nieco uchylona, gdy 
Kant powiada, że  ta inna strona konieczności przyrodniczej wynika 
z  unikatowej, specyficznej natury człowieka. Jest on bowiem nie tyl-
ko istotą empirycznie przyrodniczą, tzn. zjawiskiem (fenomenem), 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

43

Jak możliwa jest moralność

lecz także istotą inteligibilną, a  więc noumenem, „rzeczą samą w  so-
bie”. Tylko człowiek według Kanta przynależy do dwóch światów 
jednocześnie. W  tym drugim świecie, czy też jak kto woli w  innej 
płaszczyźnie rozważania jego istoty, człowiek nie musi podporządko-
wywać się ładowi istniejącemu w  przyrodzie, ale może przeciwstawić 
mu swój własny porządek: porządek idei, postulatów rozumu, racjo-
nalistycznie pojętej już konieczności. Te dwa światy, czy też te dwie 
płaszczyzny, na których Kant rozważa istotę człowieka, nie są jaki-
miś antyświatami czy wzajemnie się eliminującymi płaszczyznami. 
Istnieje pomiędzy nimi ścisły związek i  współdziałanie. Świat nou-
menalny, inteligibilny nie eliminuje zmysłowości, fenomenalności, 
wręcz przeciwnie  – noumenalny wymiar człowieka określa jego fe-
nomenalny charakter (zob. Bal, Kant i  Hegel, 1993). 
  Człowiek więc jako jedyna istota w  świecie jest w  stanie (dzię-
ki swojej naturze) ingerować w  świat zmysłowy, zmieniać go, a  na-
wet dyktować mu pewne prawa. Świat noumenalny czy inteligibilny 
w  człowieku to przede wszystkim jego pryncypium moralne. Tylko 
dzięki temu pryncypium człowiek rozszerza dodatkowo swoje po-
znanie poza granice tego świata, sięga tego, co dla rozumu teoretycz-
nego było niedostępne. Prawdy metafizyczne poznaje więc nie ro-
zum teoretyczny, lecz praktyczny, wedle postulatów woli i  działania. 
Kant pisał:

W pryncypium moralnym przedstawiliśmy prawo przyczynowości, które 
wynosi determinujący ją powód ponad wszelkie warunki świata zmysłów, 
a  więc nie tylko pomyśleliśmy wolę, o  ile poddaje się ona określaniu jako 
należąca do świata inteligibilnego, a  tym samym podmiot tej woli (czło-
wieka) jako należący do świata czystego intelektu, choć pod tym wzglę-
dem całkiem nam nieznany (jak to mogło się stać podług Krytyki czyste-
go rozumu spekulatywnego), lecz określiliśmy ją także pod względem jej 
przyczynowości za pośrednictwem prawa, które nie da się zaliczyć do żad-
nego prawa przyrody obowiązującego w  świecie zmysłów, rozszerzyliśmy 
więc nasze poznanie poza granice tego świata, które to uroszczenie Kry-
tyka czystego rozumu we wszelkiej przecież spekulacji uznała za próżne 
(Kant, 1984b, s.  85).

  Kant pragnie, poprzez zjednoczenie jakby występujących w  czło-
wieku dwóch natur, umiejscowić człowieka we właściwej dla jego po-
wołania sytuacji. Człowiek powinien w  swoich działaniach kierować 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

44

Rafał Abramciów

się przede wszystkim własną noumenalną „jakością”. Podejmując 
ważną dla siebie decyzję, nie powinien oglądać się na porządek ze-
wnętrzny (przyrodniczy), lecz iść za głosem swego prawa moralnego, 
bo  jedynie prawo moralne daje możliwość istnienia poza światem 
zjawiskowym. Możliwość przebywania w  „innym świecie” chro-
ni człowieka przed niebezpieczeństwem dopasowywania się do ota-
czającej rzeczywistości zewnętrznej. Nie można zadowalać się ist-
nieniem tylko i  wyłącznie zorientowanym na „zewnętrzność” tego 
świata. Życie w  świecie zewnętrznym nie jest pełnym życiem czło-
wieka. To, że  nie wystarczy mu przebywanie tylko „na zewnątrz” 
świata, świadczy o  istnieniu w  człowieku sumienia. Sumienie jest 
unikatową ludzką zdolnością do samokontroli. Mechanizm działa-
nia sumienia wymusza na człowieku orientowanie się na to, co „we-
wnętrzne” w  naszym życiu. Ponadto powoduje, że  człowiek przestaje 
bytować w  dwu światach jednocześnie, stając się istotą wewnętrznie 
zharmonizowaną.
  Wprowadzając do swojej teorii zróżnicowanie „dwóch światów”, 
dwu płaszczyzn bytu człowieka czy ściślej mówiąc dwoistości ludzkiej 
natury, Kant podkreśla między innymi to, że  człowiek jako istota ro-
zumna nie jest „z zewnątrz” determinowany i  poddawany działaniu 
okrutnej przyczynowości przyrodniczej. Przypomnijmy, że  determini-
ści tak właśnie twierdzili. Przeciwnie, mówi Kant, człowiek aktywnie 
oddziałuje na determinację zewnętrzną, przekształcając ją odpowied-
nio do koniecznych „ konstruktów” rozumu. Dotąd, dopóki rozum 
określa wolę, dopóty jest ona wolna, to jest niezależna od zewnętrz-
nej przyczynowości przyrodniczej. Dlaczego jednak to właśnie rozum 
praktyczny decyduje o  tym, że  możemy być wolni i  niezależni od przy-
czynowości zewnętrznej? Ponieważ jak pisał Kant:

Pojęcie czystej woli wypływa z  czystych praw praktycznych tak, jak świado-
mość czystego intelektu z  czystych zasad teoretycznych. Że  na tym tu po-
lega prawdziwe podporządkowywanie naszych pojęć oraz, że  to moralność 
naprzód odkrywa nam pojęcie wolności, a  tym samym rozum praktyczny 
naprzód przedstawia rozumowi spekulatywnemu wraz z  tym pojęciem naj-
bardziej nierozwiązywalny problem, aby przez nie wprawić rozum speku-
latywny w  największe zakłopotanie  – to wynika już z  następującego stanu 
rzeczy  – ponieważ przy pomocy pojęcia wolności niczego nie można wy-
jaśnić w  zjawiskach (tamże, s.  51).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

45

Jak możliwa jest moralność

  Kant zatem, poprzez analizę czystej woli, zakłada autonomię 
woli, ale tylko w  sferze praktycznego rozumu. Spór o  wolną wolę 
może rozgrywać się wyłącznie na płaszczyźnie moralnej. Tutaj wy-
daje się być ukryta istota zagadnienia wolnej woli. Najważniejszym 
zatem odkryciem Kanta jest twierdzenie, że  wolną wolę można po-
siadać jedynie dzięki moralności. (Nikt wcześniej w  historii filozofii 
nie rozpatrywał problemu wolnej woli w  tej perspektywie). Moral-
ność natomiast domaga się od człowieka działania. Działanie, a  nie 
myślenie staje się właściwym początkiem owej „nowej serii zdarzeń 
w  świecie”, czyli wolności. Kant, zdając sobie z  tego doskonale spra-
wę, poprzestaje jednakże, świadomie, wyłącznie na formalnej dekla-
racji wolności woli.  Ta formalna deklaracja wystarcza już jednak 
do tego, by człowiek pośród niebezpieczeństw swojego życia mógł 
orientować się na to, co w  jego życiu najważniejsze, czyli na czyn-
ne stawanie się wolnym i  moralnym. Dla Kanta formalna deklara-
cja wolności jest podstawą jego moralności. Ale późniejsi filozofowie 
(tacy jak na przykład Hegel), będący zdecydowanymi przeciwnikami 
formalizmu w  etyce, zarzucą Kantowi, że  główny wpływ, jaki wywar-
ła jego filozofia, polegał na tym, iż

rozbudziła ona wprawdzie świadomość tej absolutnej wewnętrzności, ale 
ze względu na swą abstrakcyjność (formalność) nie jest zdolna z  samej sie-
bie w  nic się rozwinąć i  nie może wytworzyć żadnych twierdzeń o  charak-
terze poznawczym ani praw moralnych (Hegel, 1990, s.  120).

  Przypomnijmy teraz zasadnicze elementy naszego wątku dia-
lektyki wolności i  zewnętrznej konieczności. Jak wykazaliśmy, 
Kant przedstawia pewne rozumienie idei wolności, która za sprawą 
Rousseau „obudziła” go z  „dogmatycznego snu”, i  pragnie za wszel-
ką cenę bronić fundamentalnej zasady wolności człowieka. Jednak 
z  drugiej strony musi być wierny wypracowanym przez siebie zasa-
dom systemowym idealizmu transcendentalnego. Aby więc nie po-
paść w  tradycyjny dualizm wolności i  konieczności, musi przekro-
czyć obszar teoriopoznawczy  – filozofię czystą  – i  przenieść się na 
tereny rozumu praktycznego. Kant stwierdza więc w  konkluzji swo-
jej „pierwszej krytyki”, że  filozoficzno-teoretyczne ujmowanie czło-
wieka nie jest jedynym sposobem przedstawiania problemu jego 
wolności. W  filozofii teoretycznej wolność człowieka pozostaje cały 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

46

Rafał Abramciów

czas czymś problematycznym, nie-realnym i  nieosiągalnym. Wol-
ność może być postulowana, wolność jest możliwa i  tylko tyle mo-
żemy w  tej filozofii stwierdzić. Dialektyka transcendentalna (istot-
ny rozdział 

Krytyki czystego rozumu) wyraża jedynie przypuszczenie, 

że  można by stworzyć swoisty pomost pomiędzy wolnością a  przy-
czynowością przyrodniczą. Pozytywne uzasadnienie i  zdefiniowanie 
wolności powinno jednak nastąpić dopiero na gruncie praktycznym. 
Mówiąc inaczej, rozwiązanie problemu wolności jest możliwie jedy-
nie w  sferze etycznej, a  nie w  sferze teoretycznych rozważań. W  sferze 
teoretycznej rozum, coraz bardziej oddalając się od rzeczywistości, 
wikła się we własne sprzeczności, staje przed murem nierozwiązy-
walnych zagadnień. Inaczej ma się rzecz z  postępowaniem, działa-
niem ludzkim. Praktyczna władza rozumu, wyzwalając się z  nawia-
su zmysłowości, wszystko sobie upraszcza. Moralność jawi się jako 
coś dokładnie określonego, jako coś, co wytycza kierunek poznania. 
W  sferze teoretycznej rozum spełnia tylko funkcje regulatywne, czyli 
nie tworzy poznania syntetycznego. Natomiast w  sferze praktycznej 
(etycznej) rozum ujawnia swe konstytutywne funkcje, tworzy kon-
struktywne poznanie. Przedmiotem poznania rozumu praktycznego 
są najwyższe wartości. Można również powiedzieć, że  rozum teore-
tyczny zna cenę wszystkiego, ale nie zna wartości niczego. W  tym też 
sensie rozum praktyczny jest pierwotny wobec rozumu teoretyczne-
go. Najpierw jest czyn, a  dopiero potem wiedza  – twierdzi Kant. To 
Kantowskie uszeregowanie „obydwu rozumów” ma też na celu okre-
ślenie roli i  zadań filozofii w  ogóle. Proklamacja priorytetu prak-
tycznego rozumu umożliwia uwolnienie filozofii od krępujących ją 
nawarstwień spekulatywnych i  otwiera przed nią drogę do najistot-
niejszych problemów życia ludzkiego.
  Zasadnicze zatem  wątki teorii etycznej Kanta zarysowują się już 
w  Krytyce czystego rozumu. Kant bowiem jako pierwszy w  historii fi-
lozofii wytyczył granicę pomiędzy poznaniem (syntezą  naoczności 
i  pojęć intelektu) a  wyjaśnianiem świata (nadawaniem mu sensu). 
W  sferze praktycznej człowiek nie teoretyzuje, lecz „projektuje sie-
bie w  świat”, „wnosi weń swój własny ludzki sens” i  nie jest mu 
w  niczym potrzebna obiektywno-przedmiotowa wiedza o  tym świe-
cie. Sfera praktyczna to przede wszystkim sfera wpływów dobra. By 
je rozpoznać, niepotrzebne jest wykształcenie, wystarczy intuicja 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

47

Jak możliwa jest moralność

i  dobra wola. Ponadto idee rozumu (idee transcendentalne), jak 
wspominaliśmy wcześniej, pełnią regulatywne funkcje, pozbawione 
są natomiast konstytutywnych możliwości, tzn. nie mogą rekonstru-
ować świata. Idee rozumu nie poszerzają naszej wiedzy, kierują tylko 
działalnością naszego rozumu, pobudzają aktywność ducha i  udzie-
lają mu wskazówek koniecznych do postępowania.
  W ideach rozumu „coś” jest myślane w  taki sposób (na przy-
kład Bóg, wolność), jak gdyby owo „coś” rzeczywiście istniało. Kant 
stwierdza, że  jest to konstrukcja fikcyjna, ale jednocześnie ze wszech 
miar pożądana. Tworzy bowiem konieczną maksymę rozumu i  stwa-
rza bodziec do działania. Tego rodzaju idea rozumu umożliwia same-
mu rozumowi organizowanie własnego świata i  nadawanie mu przez 
to sensu. Kant twierdzi nawet, że

rozum, jako władza praktyczna sam w  sobie, nie będąc ograniczonym wa-
runkami przyrody, jest zarazem upoważniony do rozszerzania porządku ce-
lów, a z  nim naszego własnego istnienia poza granice doświadczenia i  życia 
(Kant, 1986, s.  135).

  Poza tym idee rozumu są myślane wyłącznie problematycznie, 
to znaczy nie można ich dowieść, ale też nie można ich obalić. Taki 
ostateczny wniosek wyciąga Kant z  analizy transcendentalnej dia-
lektyki, dodając przy tym, że  określenie samej wolności może nastą-
pić dopiero na gruncie praktycznym. Problematyka „praktycznego 
rozumu” nie pojawia się zatem w  systemie Kanta jako część zupeł-
nie odrębna. Swoimi najistotniejszymi zagadnieniami i  problemami 
tkwi w  „rozumie teoretycznym”. Wolna wola natomiast stanowi po-
most pomiędzy tymi dwoma rozumami. Możliwość istnienia wolnej 
woli została więc przez Kanta dowiedziona. 
  Jak już powiedziano, zagadnienie moralności stanowi oś we-
wnętrzną wszystkich rozważań Kanta. Fakt ten w  sposób zasadniczy 
odróżnia go od pozostałych myślicieli filozofii nowożytnej. Central-
nym problemem dociekań Kanta nie były pytania w  rodzaju: jaka 
jest moralność i  jaka być powinna? Kant raczej zadaje sobie pytanie 
następujące: jak jest możliwa moralność?, to znaczy: co to jest moral-
ność jako specyficzna, odrębna dziedzina ludzkiego ducha, niespro-
wadzalna do czegokolwiek innego? 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

48

Rafał Abramciów

 Kant 

pisał:

Nie można by się też moralności gorzej przysłużyć jak chcąc ją wyprowa-
dzić z  przykładów. Albowiem każdy przykład, który ma mi ją przedstawiać, 
musi najpierw zostać oceniony według zasad moralności, czy też jest go-
dzien służyć za pierwotny przykład, tj. za wzór, nie może zaś bynajmniej 
dostarczyć z  góry jej pojęcia. Nawet Świętego z  Ewangelii musimy naj-
pierw porównać z  własnym ideałem moralnej doskonałości, zanim go za 
takiego uznamy (...). Naśladowanie wcale nie występuje w  dziedzinie mo-
ralności, a  przykłady służą tylko do zachęty, tj. wykluczają wszelką wąt-
pliwość co do wykonalności tego, co prawo nakazuje, unaoczniają to, co 
praktyczne prawidło ogólniej wyraża, nie mogą jednak nigdy upoważnić 
do pomijania ich prawdziwego pierwowzoru, leżącego w  rozumie, i  do kie-
rowania się przykładami (Kant, 1984a, s.  32). 

 Kant 

w  pełni wykorzystał wypracowaną przez siebie w  teoretycznej 

filozofii metodę krytyczną do uwolnienia i  oczyszczenia moralności 
od obcych jej istocie nawarstwień, powstałych w  trakcie historyczne-
go rozwoju ludzkości. Z  pełną, cechującą jego umysł skrupulatnoś-
cią postawił sobie zadanie konstytuowania autonomii moralności. 
W  tym celu podjął najpierw trud oczyszczenia przedpola, to znaczy za 
punkt wyjścia w  ustaleniu definicji moralności przyjął krytykę wszel-
kich postaci etycznego naturalizmu. Według Kanta największym błę-
dem etycznego naturalizmu jest rozpatrywanie moralności człowieka 
w  aspekcie psychologicznych wyobrażeń na temat jego natury.
  Poważna więc argumentacja leży u  podstaw Kantowskiego sprze-
ciwu wobec naturalizmu etycznego. Filozof dowodzi, że  jeśli człowiek 
opisywany jest tylko z  punktu widzenia jego postępków i  leżących 
u  ich podstaw pobudek, nie może być uznany za istotę prawdziwie 
moralną.

Jeśli zajmiemy się sprawą w  sposób czysto empiryczny i  obiektywistyczny, 
jeśli bliżej przypatrzymy się pragnieniom i  pomysłom ludzi, to nie trze-
ba być wrogiem cnoty, lecz po prostu beznamiętnym obserwatorem, by 
zwątpić w  to, czy rzeczywiście istnieje w  świecie prawdziwa cnota (Kant, 
1976,  s.  83). 

  W swojej antynaturalistycznej batalii Kant zmierza ku konkluzji, 
że  moralności nie można sprowadzać do tego, co rzeczywiście sty-
muluje codzienną praktykę życiową. Moralność, przeciwnie, musi 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

49

Jak możliwa jest moralność

wskazywać, wymagać, wymuszać od człowieka, by cnota stała się 
dlań obowiązkiem niezależnie od tego, jaki jest człowiek z  „natury”. 
Etyczność jest powinnością skierowaną ku człowiekowi. Jest drogo-
wskazem na drodze moralnego (można chyba powiedzieć: noume-
nalnego) rozwoju człowieka.

Taka całkiem odosobniona metafizyka moralności (etyczność), nie pomie-
szana z  żadną antropologią, z  żadną teologią, z  żadną fizyką, jest nie tylko 
niezbędnym podłożem wszelkiego teoretycznego, dokładnie określonego 
poznania obowiązków, ale zarazem wymogiem największej wagi dla rze-
czywistego wykonania ich przepisów. Albowiem przedstawienie obowiąz-
ku i  w  ogóle prawa moralnego, czyste i  nie zmieszane z  żadnym obcym 
dodatkiem bodźców empirycznych, wywiera na serce człowieka drogą sa-
mego rozumu daleko potężniejszy wpływ, aniżeli wszystkie inne pobudki, 
jakie można zebrać z  pola empirycznego (tamże, s.  87).

Powinność więc nie pomieszana z  żadnymi czynnikami empiryczny-
mi staje się centralną zasadą etyki Kantowskiej i  podobnie jak for-
muła kategorycznego imperatywu była koniecznym wnioskiem wy-
ciągniętym z  analizy rozumu praktycznego. Stanowi ona również 
warunek samoistności moralności.
 

Takie ujęcie moralności umożliwia Kantowi, bodajże po raz pierw-

szy w  historii myśli etycznej, w  miarę trafne sformułowanie specy-
fiki motywacji moralnej, niesprowadzalnej do „naturalnych” pobu-
dek. Moralność, stwierdza Kant, nie jest dana człowiekowi z  natury 
w  postaci przyrodzonych lub „wiecznych” pragnień. Dopiero dzięki 
moralności człowiek, jako istota z  „natury” przede wszystkim etycz-
na, uwalnia się od samego siebie, od swej psyche niezależnie od wro-
dzonych lub nabytych zdolności, a  nawet wbrew nim. Dzięki mo-
ralności człowiek może uczynić się istotą wolną. Powiedzmy nawet 
więcej, tylko dzięki moralności człowiek ma szansę być istotą wolną. 
Moralność to „wznoszenie” się człowieka. Pobudki moralne tkwiące 
w  człowieku mogą wynieść go ponad stan natury-przyrody. Jednak-
że w  tym miejscu pojawia się pewien problem. Pobudki naturalne są 
dane człowiekowi przez naturę, natomiast pobudek moralnych na-
tura nie gwarantuje. Kant, rozwiązując ten problem, zaznacza, że  po-
budki moralne powinien człowiek nabywać w  trakcie wychowania 
moralnego. Hasło wychowania moralnego uzyskało w  ten sposób 
w  kantyzmie kształt najpełniejszy w  ramach osiemnastowiecznego 

Resocjalizacja...4 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

50

Rafał Abramciów

horyzontu myślowego. Jak mogliśmy się już zorientować, ostrze kry-
tyki Kanta było zwrócone przede wszystkim przeciwko tak zwanym 
etykom naturalistycznym. Jego etyka natomiast była budowana na 
rozumowych zasadach, które najczęściej stały w  opozycji do natural-
nych właściwości człowieka (zob. Bal, Kant i  Hegel, 1993). 
  Wyniki krytyki etyki naturalistycznej przeprowadzonej przez 
Kanta odnoszą się również do tzw. psychologizmu, np.  Kartezjusza, 
i  etyki brytyjskiej szkoły zmysłu moralnego, np.  Hume’a. Co praw-
da i  Kartezjusz, i  Hume podjęli próbę odróżnienia moralności od ży-
wiołu „naturalnych” skłonności, niemniej ich sposób myślenia pozo-
stawał nadal w  granicach myślenia naturalistycznego. Według nich 
nie wszystkie uczucia i  skłonności człowieka mogą być zaliczone do 
sfery moralnej, stąd też nie wszystkie mogą być uznane za źródło 
prawdziwej cnoty. Albowiem porywy „natury” mogą prowadzić nie 
tylko na drogę dobra, lecz i  na drogę zła. Kant natomiast akceptu-
je motyw dobroci w  naturze ludzkiej, pod warunkiem wszakże, jak 
wykazaliśmy wcześniej, że  wyraża on nie skłonności psychiczne czło-
wieka, lecz wynika z  prawa moralnego i  dobrej woli.
 Przypomnijmy 

w  tym miejscu sławne już dzisiaj słowa Kanta roz-

poczynające pierwszy rozdział 

Uzasadnienia metafizyki moralności:

Nigdzie w  świecie, ani nawet w  ogóle poza jego obrębem, niepodobna so-
bie pomyśleć żadnej rzeczy, którą bez ograniczenia można by uważać za do-
brą, oprócz jedynie dobrej woli. Rozsądek, dowcip, władza sądzenia i  jak 
tam się mogą nazywać jeszcze talenty umysłu albo odwaga, stanowczość, 
stałość w  postanowieniu, jako przymioty temperamentu, są bez wątpie-
nia pod niejednym względem dobre i  pożądane, mogą jednak stać się nad-
zwyczaj złe i  szkodliwe, jeżeli nie jest dobrą wola, która ma z  tych darów 
przyrody robić użytek i  której właściwa istota zwie się przeto charakterem 
(Kant, 1984a, s.  11).

  Słowa Kanta z  

Uzasadnienia metafizyki moralności skierowane prze-

ciwko naturalistom, psychologistom czy też sentymentalistom negują 
bezpośredniość, spontaniczność, wrodzony charakter dobrej woli. Do-
brem dla Kanta może być wyłącznie to, co nie może obrócić się w  swe 
przeciwieństwo. Jedyną taką rzeczą występującą w  świecie według Kan-
ta może być sama dobra wola. Wszelkie inne rzeczy mają w  sobie to nie-
bezpieczeństwo, że  mogą stać się rzeczami działającymi na szkodę czło-
wieka. Z  jednej więc strony w  filozofii moralnej Kanta można znaleźć 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

51

Jak możliwa jest moralność

skuteczne rozwiązania problemów moralnych. Ale z  drugiej strony, jak 
twierdzą niektórzy filozofowie późniejsi, Kant, rozwiązując te problemy 
moralne, zdławił zmysłowość i  skłonność naturalną w  człowieku, uzna-
jąc je za szkodliwe na drodze moralnego rozwoju.
  Trudno się faktycznie zgodzić z  tym, że  natura człowieka jest tak 
bardzo niedoskonała i  tylko „przeszkadza” człowiekowi w  jego roz-
woju, że  nie ma w  niej nawet tego ziarenka dobra, które mogłoby 
być przyczyną moralnego „wznoszenia” się człowieka i że  człowiek 
wszystko musi zdobywać swoim własnym wysiłkiem. Spójrzmy jed-
nak na tę sprawę nieco inaczej. Myśli Kanta na pewno można przy-
pisać pewien rys rygorystyczny, ale pamiętajmy, że  dla niego uczucie 
zadowolenia z  tego, czym się jest z  „natury”, to nie wszystko. Czło-
wiek musi wznosić się ponad własny empiryczny byt. Kant nawołu-
je, aby w  człowieku wciąż poszukiwać tego, co „wywyższa go ponad 
niego samego”. W  tym właśnie humanistycznym kontekście nale-
ży interpretować Kantowskie rozumienie moralności jako sfery bez-
warunkowej powinności, jako sfery wyższych możliwości, w  której 
człowiek wznosi się ponad własną naturę. Powszechnie krytykowa-
ny rygoryzm Kanta wynika więc z  jego troski o  właściwe rozumie-
nie celów istoty człowieka. W  takim rozumieniu sprawy jest również 
sens Kantowskiego twierdzenia, że  moralność niestety nie jest pę-
dem spontanicznym (jak zapewne wszyscy byśmy sobie tego życzy-
li), lecz dobrowolnym podporządkowaniem się obowiązkowi. 
  Kant pisał tak: 

Obowiązek jest koniecznością czynu wypływającego z  poszanowania pra-
wa. Do pewnego przedmiotu jako skutku mojego zamierzonego czynu 
mogę mieć wprawdzie skłonność, nigdy nie mogę jednak mieć dla niego 
szacunku, a  to dlatego, że  jest on tylko skutkiem, a  nie czynnością woli. 
Również nie mogę mieć szacunku dla skłonności w  ogóle, tak dla włas-
nej jak dla cudzej (...). Tylko to, co łączy się z  moją wolą wyłącznie jako 
przyczyna, nigdy zaś jako skutek, co nie służy mej skłonności, ale ją prze-
zwycięża, przynajmniej przy dokonywaniu wyboru zupełnie ją wyłącza 
z  obrachunku, a  więc tylko prawo samo w  sobie może być przedmiotem 
szacunku, a  tym samym nakazem (tamże, s.  21).

Tak więc uproszczonej, optymistycznej wierze w  człowieka i  po leganiu 
jedynie na samym sobie Kant przeciwstawia postawę samokrytycy-
zmu, odmienną od dotychczasowych optymistycznych postaw.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

52

Rafał Abramciów

  Chcielibyśmy również przy tej okazji zaznaczyć, że  Kantowski 
szacunek jest jedynym uczuciem, które myśliciel obdarza zaufaniem 
i  dla którego znajduje miejsce w  swej filozofii moralności. Jest to 
specyficzne uczucie, które ma nam pomóc pokonać naszą miłość 
własną. Sam Kant określa je tak:

Atoli chociaż szacunek jest uczuciem, to nie jest on jednak uczuciem na-
bytym, lecz samodzielnie wywołanym przez pojęcie rozumowe, a  więc róż-
niącym się gatunkowo od wszystkich uczuć pierwszego rodzaju, dających 
się sprowadzić do skłonności lub bojaźni. Co bezpośrednio poznaję jako 
prawo określające moje postępowanie, to poznaję z  szacunkiem, który 
oznacza tylko świadomość podporządkowania mej woli prawu (...). Szacu-
nek jest właściwie przedstawieniem wartości, która ogranicza moją miłość 
własną (tamże, s.  22). 

  Nonkonformistyczny rygoryzm Kantowskiego systemu etyczne-
go był przez późniejszych filozofów podawany co najmniej w  wąt-
pliwość. Fryderyk Schiller (skądinąd sympatyk idei Kantowskich) 
określał Kanta mianem „Drakona” etycznego. Hegel pisał, że  „kryty-
ka Kantowskiego imperatywu nie przedstawia szczególnej trudności, 
gdyż jest on tak formalny i  abstrakcyjny jak przykazanie biblijne” 
(Hegel, 1960, s.  253). Ale dla odparcia krytyki Hegla możemy po-
służyć się takim oto przykładem. Istnieje przykazanie „nie kradnij”. 
Dajmy na to, że  ktoś chce ukraść kawałek chleba. Umiera z  głodu 
i  musi ukraść. Kant na pewno nie chce, aby ludzie umierali z  głodu, 
jeśli ten kawałek chleba ratuje im życie. Chce on jednak jasnego roz-
różnienia spraw. Jeśli ów kawałek chleba może uratować życie, niech 
ten, kto umiera, ukradnie go, ale niech swojego postępku nie sta-
wia za przykład moralnego postępowania. Oto na czym polega isto-
ta rzeczy. Moralność jest moralnością, a  złodziejstwo złodziejstwem. 
Czy można więc w  takim wypadku winić Kanta za zbyt formalny 
i  abstrakcyjny imperatyw? Czy nie chodzi mu jedynie o  to, żeby 
określenia formalne moralności były zawsze ścisłe?
  Niemniej sam Kant w  swojej ostatniej książce poświęconej mo-
ralności zmniejszał radykalność swoich najbardziej kontrowersyj-
nych sformułowań. W  

Krytyce praktycznego rozumu zdecydowanie 

przeciwstawia moralność (prawo moralne) szczęściu. Jak zauważa: 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

53

Jak możliwa jest moralność

Odróżnienie nauki o  szczęśliwości od nauki o  moralności, w  której to 
pierwszej cały fundament stanowią pryncypia empiryczne, w  drugiej nie 
stanowią one choćby najmniejszej domieszki, jest w  analityce czystego ro-
zumu praktycznego pierwszym i  najważniejszym należącym do niej zaję-
ciem (Kant, 1984b, s.  151).

  Z kolei w  wyniku długoletnich rozmyślań i  doświadczeń w  

Meta-

fizyce moralności godzi Kant moralność ze szczęściem. Tym punktem 
styczności między moralnością a  szczęściem ma być cnota, która jest 
nagrodą za życie zgodne z  prawem moralnym i  największym szczęś-
ciem osobistym człowieka. W  tym miejscu chcielibyśmy również za-
uważyć, że  Kant nigdy nie negował ludzkich aspiracji do szczęścia, 
nawet w  początkowym okresie tworzenia swojego systemu etyczne-
go. Jednak może zbyt ostro przeciwstawiał szczęście prawu moral-
nemu. Jedno jest pewne, w  swoich wczesnych rozważaniach etycz-
nych Kant nigdy nie zgodziłby się na to, by sprzyjanie własnemu 
lub cudzemu szczęściu uczynić zasadą moralną. Natomiast w  

Meta-

fizyce moralności pisał już o  tym, że  szczęście innych ludzi (nie włas-
ne oczywiście) jest celem i  obowiązkiem każdego człowieka. Można 
więc przyjąć, że  ostateczna definicja obowiązku człowieka w  końco-
wym systemie Kanta brzmi: „doskonałość własna i  szczęście innych”. 
Mamy się doskonalić, czyli rozwijać nasze zdolności osobowościo-
we, i  zarazem mamy postępować tak, byśmy byli powodem szczęścia 
naszych bliźnich. Charakter imperatywu kategorycznego przybiera 
nieco inny odcień. Staje się mniej „drakoński”.
  Z takiego ostatecznego rozumienia obowiązku wynikają jeszcze 
dwie bardzo ważne kwestie. Bliźni staje się celem samym w  sobie 
i  nie może być przez nikogo wykorzystywany jako środek wiodący 
do jakiegoś celu. Natomiast sam człowiek musi stawać się osobowoś-
cią. Być osobowością to znaczy odznaczać się wolnością i  niezależ-
nością od mechanizmu całej przyrody. Osobowość to coś więcej niż 
jednostka ludzka. Aby być osobowością, człowiek musi podjąć trud 
zdobywania samowiedzy. Każdy jest jednostką ludzką, ale nie każ-
dy jest osobowością. Jednostka ludzka, która jest obdarzona świa-
domością, musi tę świadomość przekształcić w  samowiedzę i  rea-
lizować ją w  działaniu. A  jak wszyscy wiemy z  doświadczenia, nie 
jest to rzecz łatwa do spełnienia. Być osobowością oznacza więc być 
człowiekiem wolnym i  zdolnym do realizacji własnej samowiedzy. 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

54

Rafał Abramciów

Kategoria wolności poprzez swoje konkretyzacje (obowiązek, impe-
ratyw kategoryczny, osobowość) zakreśla specyficzny krąg w  filozo-
fii Kanta, stając się jej fundamentalną wartością. Wolność jest więc 
największym „błogosławieństwem” człowieka. Jej istnienie (na tere-
nie rozumu praktycznego, jak to udowodnił Kant) daje człowiekowi 
szansę „wzniesienia” się ku światu inteligibilnemu. Bez niej nasze ży-
cie nie miałoby sensu. Bylibyśmy jedynie zniewoloną częścią mecha-
nicznej przyrody.
  Z tej sytuacji ogólnej człowieka wynika również kwestia przy-
czyn zła moralnego w  nim tkwiącego. Do tej pory analizowaliśmy 
bowiem „naturę” człowieka od jego lepszej strony. Kant przeciw-
stawia się popularnej w  swoich czasach teologicznej tezie, że  przy-
czyn zła moralnego należy dopatrywać się w  zmysłowości i  natural-
nych skłonnościach człowieka. Bierze je w  obronę nawet wówczas, 
gdy mogą stanąć na przeszkodzie w  wypełnianiu obowiązku. W  tym 
miejscu należy powiedzieć, że  Kant nigdy nie potępiał „natury” ludz-
kiej, wręcz przeciwnie, zawsze ją doceniał, nawet wtedy, gdy twier-
dził, że  człowiek z  „rosochatego drzewa” jest urobiony. Przyczyną 
zła moralnego nie są zmysłowość i  skłonności człowieka, przeciw-
nie, są mu one nawet „potrzebne” do moralnego działania. Mają 
one za zadanie pobudzać do działania, nie mogą jednak determino-
wać działań człowieka. Dopóki pobudzają człowieka do działania, 
a  nie determinują jego zachowania, są dobrem. Stają się natomiast 
złem, gdy decydują o  moralnym postępowaniu człowieka. Nie cho-
dzi więc Kantowi o  wyrugowanie w  ogóle zmysłowości i  skłonności 
z  duchowości moralnej człowieka (jak zarzucało mu wielu interpre-
tatorów), lecz jedynie o  jej ograniczenie. Ograniczenie to miało na 
celu wyzwolić w  człowieku pewne mechanizmy kontrolne, pozwala-
jące panować nad sferą zmysłowych odruchów. Dzięki istnieniu me-
chanizmów kontrolnych jesteśmy w  stanie brać na siebie odpowie-
dzialność za własne czyny. Kant aprobuje więc „naturę” człowieka 
taką, jaka ona jest, ale jednocześnie stawia człowiekowi wysokie wy-
magania. Wprawdzie jesteśmy z  „rosochatego” drzewa strugani, ale 
naszym obowiązkiem jest przekraczać swoją „rosochatość” i  wznosić 
się ponad własną naturę zmysłową. Wymagania, jakie Kant stawia 
człowiekowi, są więc bardzo duże (człowiek musi w  końcu osiągać 
swoje przeznaczenie), niemniej nie są niemożliwe do zrealizowania.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

55

Jak możliwa jest moralność

  Niemal we wszystkich dziedzinach filozofii Kant odegrał znaczą-
cą rolę. Wiele kierunków filozoficznych, na przykład fenomenolo-
gia, egzystencjalizm, neopozytywizm, neokantyzm, inspirowało się 
wynikami poznawczymi Kanta z  dziedziny epistemologii i  etyki. 
Uznano go za twórcę nowej ontologii, a w  dziedzinie moralności 
dostrzeżono przesłanki do budowania nowej, nietradycyjnej etyki. 
Do filozofii moralnej nawiązują ponadto takie filozofie, jak brytyj-
ski etyczny intuicjonizm czy etyka neoprotestancka. Wkład króle-
wieckiego filozofa w  rozwój etyki, jej wpływ na współczesny model 
moralności jest więcej niż niebagatelny.
  Współcześni interpretatorzy podkreślają, że  krytyczne nastawie-
nie Kantowskiego filozofowania odbiło się korzystnie szczególnie 
na jego rozważaniach etycznych. Co ciekawe, również krytyczne 
nastawienie późniejszych filozofów do filozofii Kanta wzbogaciło 
i  uzupełniło jego system etyczny. Jak wykazaliśmy, etyka przedkan-
towska pozostawała pod przemożnym wpływem naturalizmu filo-
zoficznego. Naturalizm zakładał rozumność przyrody, która rozwi-
ja się w  ewolucyjnym postępie społecznym. Natomiast pierwotna 
natura człowieka, stała i  niezmienna, stanowiła ostoję i  gwarancję 
rozumnego porządku. Takie naturalistyczne założenia nie mogły 
zadowolić Kanta, który w  sposób zdecydowany wystąpił przeciw-
ko tak rozumianej filozofii. Efektem tego wystąpienia było prze-
de wszystkim sformułowanie najgłębszej myśli tamtych (i naszych) 
czasów, głoszącej że: „człowiek jest nie tylko środkiem, ale i  ce-
lem”, co stanowiło ówcześnie istotny przełom w  refleksji na temat 
człowieka.

Bibliografia

Bal K., Kant I., Hegel G.W.F. (1993), 

Dwa szkice z  dziejów niemiec-

kiej myśli etycznej, Wrocław.

Hegel G.W.F. (1960), 

Zasady filozofii prawa, Warszawa.

Hegel G.W.F. (1990), 

Encyklopedia nauk filozoficznych, przeł. F. No-

wicki, Warszawa.

Jaspers K. (1974), 

Der philosophische Glaube, Monachium.

Kant I. (1976), 

Metafizyka moralności, Monachium.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

56

Rafał Abramciów

Kant I. (1984a), 

Uzasadnienie metafizyki moralności, przeł. M. War-

tenberg, Warszawa.

Kant I. (1984b), 

Krytyka praktycznego rozumu, przeł. J. Gałecki, 

Warszawa.

Kant I. (1986), 

Krytyka czystego rozumu, t.  2, przeł. R. Ingarden, 

Warszawa.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

57

Piotr Aszyk

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

1.

Wprowadzenie

Zło nie jest łatwym tematem dla filozoficznych analiz. Z  pewnoś-
cią lepiej prezentuje się ono w  mediach, jako temat powieści lub 
innych wytworów ludzkiej wyobraźni, jako że  zjawisko to budziło 
i  nadal budzi wiele emocji i  kontrowersji. Spoglądając w  głąb histo-
rii ludzkości, można odnieść wrażenie, że  zło zawsze towarzyszyło 
człowiekowi. Mitologiczne przekazy różnych kultur oraz zachowane 
antyczne utwory literackie świadczą o  tym, że  człowiek od najdaw-
niejszych czasów borykał się ze złem. Pisarze, zachęcając czytelników 
do głębszej refleksji nad ludzkim losem, szczególnie autorzy trage-
dii, wykorzystywali niezwykły magnetyzm skomplikowa nych sytuacji 
i  bezlitośnie konfrontowali ze złem bohaterów swych dzieł. Nie trzeba 
zresztą odwoływać się do wyobraźni twórców, aby ze złem się zetknąć, 
ponieważ samo życie dostarcza go aż nadto. Obserwowane dziś duże 
zainteresowanie tymi zagadnie niami i  częste, chociażby w  mediach, 
przywoływanie rozmai tych dramatycznych wydarzeń prowokuje, aby 
zająć się owym żywioło wym zagadnieniem, choć popularność prob-
lematyki niekoniecznie idzie w  parze z  grun towną znajomością tego 
mrocznego obszaru rzeczywistości ludzkiej.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

58

Piotr Aszyk

 

Dla osób zaangażowanych w  resocjalizację zło, zmaganie się z  jego 

bezsensem i  banałem jest codziennością. Praktyczna znajomość kwe-
stii związanych z  przestępczością potwierdza, że  „zło wyimaginowa-
ne jest romantyczne, barwne, zło rzeczywiste jest szare, monotonne, 
jałowe, nudne. Dobro wyimaginowane jest nudne, dobro rzeczywi-
ste jest zawsze nowe, cudowne, upajające” (Weil, 1991, s.  144). Zło 
ma wiele postaci i  wcieleń, dlatego w  ramach tego opracowania pod-
jęte zostaną niektóre tylko wątki dotyczące filozoficznej i  etycznej 
analizy zjawiska, któremu Paweł z  Tarsu w  jednym ze swych apostol-
skich listów nadał miano 

misterium iniquitatis (2 Tes 2, 7). Niniejszy 

szkic nawiązuje do moich wcześniejszych publikacji zawierających 
przemyślenia poświęcone etycznej analizie ludzkiego postępowania 
i  wykorzystuje częściowo przepracowane fragmenty z  monografii za-
tytułowanej 

Konflikty moralne a  etyka (Aszyk, 1998).

2.

Od metafizyki do etyki

Analizując problematykę zła zakorzenionego w  ludzkiej działalności, 
nie sposób uciec od pytań podstawowych. Bowiem zawsze ostatecz-
nie przychodzi człowiekowi zmierzyć się z  kwestiami fundamental-
nymi, dotyczącymi pochodzenia, natury i  charakteru zła. Zjawisko 
zła uobecnia się w  rozmaity sposób, czasem jest wynikiem działal-
ności człowieka (np.  działalność przestępcza), innym razem wyni-
ka z  czynników, których sprawstwo nie może być przypisane aktyw-
ności ludzkiej, choć jego negatywne konsekwencje mogą dotyczyć 
ogromnych populacji (np.  kataklizmy, epidemie). Filozofowie na 
przestrzeni stuleci wypracowali dwie zasadnicze teorie dotyczące na-
tury zła. Pierwsza z  nich traktuje zło jako kategorię pozytywną, ist-
niejącą równorzędnie z  dobrem, lecz jemu przeciwną. Druga kon-
cepcja zło postrzega jako kategorię negatywną, przyjmując, iż jest 
ono brakiem dobra. Uznanie za wiarygodną jednej z  prezentowanych 
koncepcji musi skutkować określonymi rozstrzygnięciami w  zakresie 
teorii etycznej, dla której zło może być trwałym elementem rzeczy-
wistości, biegunowo różnym wobec dobra, ale koniecznym i  akcep-
towanym, albo stanem swoistego „nieładu”, wymagającym naprawy 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

59

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

i  nieustannego podporządkowania wszystkiego dobru. Myślicie-
le opowiadający się za pierwszym, metafizycznym modelem, po-
czynając od starożytnych helleńskich filozofów, posługiwali się roz-
maicie rozumianym dualizmem dobra i  zła. Protagonistami takiej 
koncepcji byli między innymi Heraklit, Parmenides, Platon i  Filon 
Aleksandryjski. W  czasach nowożytnych kontynuatorem tego nur-
tu był G.W. Leibniz, a  za nim A. Schopenhauer. Ten ostatni po-
strzegał świat jako rzeczywistość dogłębnie złą, gdzie niemożliwe 
jest istnienie świata gorszego od tego, który istnieje (Schopenha uer, 
1994, s.  597). Za dualizmem opowiadali się także przedstawiciele 
rozmaitych ruchów religijnych, choćby manichejczycy lub katarzy 
(Aprile, 1994). Z  kolei intelektualiści traktujący zło jako brak dobra 
wywodzili się głównie z  nurtów chrześcijańskich, by wymienić tu 
 Augustyna  z  Hippony czy Tomasza z  Akwinu (Krąpiec, 1962, s.  42-
101). Klasyfikowanie zła jako kategorii negatywnej dotyczy dwóch 
aspektów rzeczywistości: gdy podmiotowi brak jakiejś doskonałości 
(np.  głuchota jest brakiem słuchu) oraz gdy ma miejsce jakiś rodzaj 
niedostosowania (np.  przerost pewnej części organizmu). Rozmaicie 
pojęte dobro jest tutaj wyznacznikiem ocen i  normą. Zatem brak lub 
nadmiar może powodować zło w  wymiarze fizycznym, zaś w  działa-
niu kierowanie się dobrem pozornym lub mniejszym może skutko-
wać złem moralnym (Ziemiański, 1995, s.  59-60). Wyjaśnić należy, 
iż etyka posługuje się pojęciem zła fizycznego w  sytuacjach, gdy trzeba 
na przykład amputować jakąś kończy nę w  celu ratowania życia czło-
wieka, zatem nieraz czynność taka bywa uzasadniona (Ślipko, 1995, 
s.  260). Natomiast zło moralne wpisujące się w  wolną i  rozumną ak-
tywność człowieka jest zawsze oceniane negatywnie i  stąd niedopusz-
czalne (Ślipko, 2004, s.  236). 
  W wymiarze moralnym należy przyjąć, iż człowiek, podejmując 
wszelkie decyzje, kieruje się dobrem. Nie zawsze to dobro właści-
wie rozpoznaje, czasem bywa, iż rozmaite uwarunkowania zaciem-
niają jego odkrycie, niemniej nikt posiadający pełnię władz umysło-
wych nie kieruje się nigdy złem. Niektórzy myśliciele opowiadają 
się co prawda za swoiście sformułowaną koncepcją etyczną, sytu-
ując w  jej centrum zasadę wyboru  m n i e j s z e g o   z ł a, a  idea ta 
zdaje się pasować do popularnych odruchów człowieka, szczególnie 
w  sytuacjach krytycznych (Mcormick, 1978, s.  40). Jednak uważna 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

60

Piotr Aszyk

analiza takiej decyzyjnej strategii pozwala łatwo wykazać, że  faktycz-
nie także w  dramatycznych okolicznościach człowiek próbuje wy-
brać to co najlepsze i  ograniczyć złe skutki. Zatem nie zło jest re-
gułą postępowania, lecz dobro. Idea podążania za  m n i e j s z y m 
z ł e m  jest sprzeczna z  imperatywem moralnym nakazującym reali-
zowanie dobra (Ślipko, 2004, s.  99). Pesymizm stojący za maksymą 
m n i e j s z e g o   z ł a prowokuje, żeby raczej odnaleźć pozytywne ob-
licze ludzkich czynów. Niezwykle tragicznie wygląda człowiek prze-
bywający wyłącznie na obszarze mniejszego lub większego zła, czyli 
czyniący ze zła przedmiot swych działań. Ponadto słabością tego ar-
gumentu jest wielokrotnie potwierdzony fakt, że  ci, którzy wybiera-
ją mniejsze zło, niezmiernie szybko zapominają, że  w  ogóle wybrali 
zło (Arendt, 1997, s.  12). Zwolennicy fatalizmu etycznego próbu-
ją narzucić ogółowi rzekomą konieczność posługiwania się złem, 
na tej podstawie usiłując usprawiedli wić naganne postępowanie lub 
potwierdzić własną nieskazitelność (Tischner, 1982, s.  394).  Mo-
ralny  triumf dobra i  jego twórcza rola w  życiu osoby ludzkiej  naka-
zują formułować koncepcje poszukujące tegoż właśnie dobra, które 
będzie inspirowało i  umacniało wysiłki w  przechodzeniu od dobrego 
ku lepszemu.

3.

Horyzont wartości moralnych

Zagadnienie dobra moralnego jest powiązane ze sferą wartości mo-
ralnych. Przynależą one do integralnej struktury rzeczywistości ludz-
kiej. Choć  nie można moralnych wartości dotknąć ani zobaczyć, 
wcielają się one w   postępowanie człowieka. Wyrzeczenie się ich lub 
usunięcie ze sfery życia, istnienia lub funkcjonowania groziłoby dra-
matycznym kryzysem, albo wręcz kresem człowieczeństwa. Prawdy 
moralne, które są w  ramach porządku logicznego elementem pier-
wotniejszym i  bardziej fundamentalnym od wszelkiej ludzkiej ak-
tywności, warunkują tworzenie dóbr i  wartości właściwych człowie-
kowi (Jarnuszkiewicz 1990, s.  208). Skoro dobro nie jest tylko celem 
i  kresem działania osoby, działanie nie rozpoczyna się od braku do-
bra. Dobro jest warunkiem możliwości wszelkich czynów, a  także 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

61

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

warunkiem możliwości pomnażania go i  uobecniania w  nowy spo-
sób. Zło moralne sprawia, że  człowiek doświadcza zagrożenia na głę-
bokim egzystencjalnym poziomie oraz przeżywa niepokój z  obawy 
przed utratą czegoś, co jest mu bardzo bliskie. Udział wartości mo-
ralnych w  procesie kształtowania człowieka, jego osobowego etosu 
oraz swego rodzaju wywindowania człowieka na szczyt człowieczeń-
stwa powoduje, że  stanowią one wyłącznie człowiekowi właściwe ka-
tegorie dobra, a  tym samym są cenione i  stawiane wyżej niż inne 
wartości. Należy zatem przyjąć, iż w  strukturze aksjologicznej rze-
czywistości ludzkiej wartościom moralnym przysługuje pierwszeń-
stwo przed dobrami innego typu.
  Wartości moralne należy odróżnić od potrzeb. Te ostatnie rozu-
miane są najczęściej jako

pewne braki w  sferze biologicznej lub psychicznej, których zaspokojenie 
jest warunkiem utrzymania przy życiu i  sprawnego biologicznego i  psy-
chicznego funkcjonowania jednostki (Gałdowa, 1995, s.  61).

Potrzebę cechuje to, że  „wygasa w  momencie zaspokojenia” (tam-
że, s.  75). Na tej samej zasadzie należy odróżnić wartości od celów, 
choć każda wartość może stać się celem działania, nie każdy cel jest 
wartością lub niesie wartość. Zrealizowanie celu jest punktem doj-
ścia, rzeczy wistością z  przeszłości, której skutki co najwyżej mogą 
być mniej lub bardziej trwałe. Wartość nawet zrealizowana pozosta-
je aktualna, będąc nieodłącznym tłem ludzkiej egzystencji. Nie moż-
na wartości moralnych mylić z  ideami  – choć zdarzają się idee bę-
dące nimi.

Wartości różnicuje ich materia, to moment domagania się będzie tym, co 
je ze sobą jednoczy (...). To właśnie domaganie się czyni niektóre idee war-
tościami. Idea trójkąta nie domaga się być (Filek, 1996, s.  65).

  Wartości moralne cechuje ich niezbędność w  życiu i  funkcjo-
nowaniu czło wieka, można się obejść bez uzdolnień muzycznych 
lub plastycz 

nych, które posiadają tylko niektórzy ludzie, nato-

miast brak poczucia sprawiedliwości jest poważną wadą albo wręcz 
upośledze niem. Dodajmy, iż wartości nie „zużywają się” w  wyni-
ku skonkrety zowa nia, nie wyczerpują się ani nie znikają w  czasie. 

Resocjalizacja...5 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

62

Piotr Aszyk

Nakaz zadośćuczy nienia prawdomówności pozostaje tak samo aktu-
alny przed i  po akcie wcielającym ją w  życie.

4.

Moralne przeobrażenia

Nieporozumieniem bywa traktowanie etyki w  kategoriach abstrak-
cyjnego arcydzieła, które się potem ignoruje z  milczącym politowa-
niem. Jej celem jest prawda i  umiejętność życia w  prawdzie, nawet 
gdy dotyka się ponurych stron ludzkiej egzystencji. W  problematykę 
zła zawsze wpisany jest jakiś rodzaj sprzeczności lub przewrotności, 
człowiek staje się zakładnikiem logiki natrafiającej na mur zdarzeń, 
które wychodzą poza zimną ocenę czy kalkulację. Zło człowieka ata-
kuje, próbuje go sobie podporządkować, a w  granicznych sytuacjach 
zniszczyć. Czasem jednak osoba staje się sprawczym instrumentem 
zła. Dokonuje aktów, które filozofia moralności ocenia negatywnie. 
  Zło może stać się trwałym elementem ludzkiej aktywności, 
przyjmując postać mniej lub bardziej trwałej negatywnej dyspozy-
cji. Rozwój osoby ludzkiej rozpoczyna się od pewnego  – nazwijmy 
to  – „pierwotnego” poziomu, z  którego zaczyna się gospodarowanie 
własnymi możliwo ściami, talentami, a  także wadami i  słabościami. 
Początkowo wartościowanie ma charakter czynności nieświadomej. 
Dziecko identyfikuje dobro z  przyjemnością, zaś zło z  przykrością 
jak głód czy chłód (Sujak, 1978, s.  108), by następnie przejść na 
bardziej subtelny poziom, poszuku jąc bezpieczeństwa i  akceptacji. 
Dokonuje się zatem proces rozwoju mający charakter nie tylko po-
znawczy, lecz także emocjonalny. Z  czasem dochodzi do świadomo-
ści istnienie obiektywnej hierarchii wartości, której autonomia nie 
budzi wątpliwości, co więcej, towarzyszy temu szansa wyjścia poza 
własne ograniczenia i  poznanie czysto zmysłowe (Gałdowa, dz. cyt., 
s.  37). Samo uświadomienie sobie tej rzeczywistości nie kończy spra-
wy, potrzeba jeszcze świadomej akceptacji oraz wewnętrznej zgody 
(internalizacji). Proces ten nie jest zazwyczaj jednorazowym aktem, 
lecz dokonuje się przez dłuższy okres, może nieraz trwać całe ży-
cie. Czasem człowiekowi, który posiada już hierarchię emocjonalną, 
trudno pogodzić się w  konkretnej sytuacji z  hierarchią intelektualną. 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

63

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

Pierwsza, nastawiona na potrzeby, ma po swojej stronie „całą ludzką 
spontaniczność” (Sujak, dz. cyt., s.  158), druga suche racjonalne ar-
gumenty oraz „poczucie winy, jakie niesie sprzeniewierzenie się wyż-
szym wartościom na rzecz niższych” (tamże).
  Sytuacja zmagania się ze złem obnaża wszelkie niespójności 
w  człowieku, trudności, na jakie napotyka, czynią przejrzystym spo-
sób, w  jaki organizuje on życie. W  tym kontekście wyraźnie widać, 
że  wartości wymagają niepohamowanego radykalizmu, jednak daje 
o  sobie znać „mroczna natura” człowieka, która sprowadza szczytne 
dążenia do przyziemnych potrzeb, interesów i  lęków. Na każdą de-
cyzję składają się rozmaite procesy psychiczne, stąd wszelkie formy 
nieuporządkowania w  tej sferze stanowią potencjalne zarzewie kon-
fliktów, także takich, w  które uwikłana jest moralność. Brak integra-
cji wewnętrznej, pomieszanie wartości i  mętne zasady postępowa-
nia sprawiają, że  człowiek czuje się zagubiony, niezdolny do podjęcia 
stawianych mu zadań. Życie przypomina wtedy grę na rozstrojonym 
instrumencie (Valles, 1996, s.  46)  – wydobywane dźwięki w  żaden 
sposób nie układają się w  harmonijną kompozycję. Co więcej, taki 
stan niezmiernie pochłania energię, „ponieważ jednostka zajmuje 
równocześnie sprzeczne stanowiska i  podejmuje wiele wysiłków, by 
sprzeczność tę ukryć” (Horney, 1994, s.  166). Psychologia zna cały 
szereg niedojrzałych sposobów uciekania od życiowych wyzwań. Jest 
to z  punktu widzenia rozwoju moralnego proces bardzo niebezpiecz-
ny, wymagający stale coraz mocniejszych środków (Manenti, 1995, 
s.  73). Rezultatem takiego procederu może być, w  skrajnych wypad-
kach, brak jakiegokolwiek zespołu afirmowanych wartości. Może 
to prowadzić do zjawisk patologicznych, w  tym do wytworzenia się 
swoistej „przestępczej mentalności”.
  Płytkie aspiracje znacznie osłabiają dążenia do scalania potencjału 
emocjonalnego z  hierarchią wartości (Sujak, dz. cyt., s.  159). W  po-
stępowaniu człowieka poważną rolę odgrywają nie tylko te elementy, 
ku którym świadomie i  deklaratywnie chce on podążać, ale również 
to wszystko, czego się podświadomie wypiera lub wystrzega. Przy-
kładowo: nieuświadomione lęki przed jakąś stratą lub trudnościa-
mi, obawa przed izolacją ze strony innych, interesowne nastawienie 
bądź pragmatyzm biorą górę nad zobowiązaniami moralnymi. Akty, 
które zaspokajają uczucia, potrzeby lub nałogi, są przyjmowane jako 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

64

Piotr Aszyk

najbardziej wartościowe. Owocuje to powszechnie piętnowanymi 
i  budzą cymi sprzeciw (czasem litość) wadami albo prymitywnym 
usposobie 

niem (oportunizmem, konformizmem lub hipokryzją). 

Przezwycięże nie niedojrzałych postaw daje realną szansę na realiza-
cję ukrytego we wnętrzu osoby ludzkiej potencjału. Często dopiero 
w  następstwie podjęcia konkretnych, stanowczych decyzji przycho-
dzi afektywne uznanie i  akceptacja dla wybranej wartości.

5.

Moralne rozdroża

Zazwyczaj człowiek porusza się na powierzchni swych przeżyć i  świa-
domości, z  dala od spraw istotnych. „Wewnętrzne życie zaludnio-
ne jest przez rozliczne nienasycone i  współzawodniczą ce siły. Nie 
może tam być próżni. Gdzie poskromione są zasady, tam zdoby-
wają władzę małostkowe pragnienia” (Heschel, 1991, s.  97). Osoba 
ludzka uobecnia się sobie samej na różne sposoby. Obraz ten powi-
nien być wolny od fałszu  – także w  aspekcie życia moralnego. Po-
zorny ład może okazać się złudzeniem. Niejednokrotnie zmaganie 
ze złem demaskuje prawdę o  człowie ku. Etyczna analiza wymaga lo-
gicznego uporządkowania rozmaitych komponentów składających 
się na konkretne działanie. Warto przede wszystkim wydobyć skład-
niki irracjonalne zaistniałej sytuacji, czyli emocje, powiąza nia, ko-
rzyści, lęki itd. Napór uczuć, zmieszanie nie odbierają działaniom 
człowieka cech rozumności i  wolności, choć mogą znacząco ogra-
niczyć te ludzkie władze. Bywa, iż strona afektywna może pomagać 
w  realizacji rozmaitych zadań, bywa odwrotnie  – przeszkadza. Za-
zwyczaj w  praktyce racjonalizuje się popełnione zło. Tłumaczy się je 
przed sobą lub innymi jako dobro. Przestępcy tłumaczą swe nagan-
ne postępowanie lojalnością wobec kogoś, chęcią pomocy, koleżeń-
stwem. W  ten sposób redukuje się wewnętrzny dystans między obra-
zem siebie jako osoby uczciwej a  przestępcą  – osobą, która popełniła 
zło (Kosewski, 1985, s.  48-49).
  Podwójna moralność nie mieści się w  człowieku, niszczy jego in-
tegralność i  twórcze zdolności życiowe. Prędzej czy później pojawi się 
bunt przeciwko półprawdom, pseudowartościom i  być może trudno 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

65

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

nieraz będzie uwierzyć, że  to właśnie konkretny podmiot sam jest 
twórcą takiego połowi cznego, fałszywego świata. Wyrzeczenie i  wy-
siłek mają tutaj bardzo ważny sens rozwojowy i  nie należy ich kla-
syfikować jako zjawisk szkodliwych. Nie oznacza to, że  trzeba odda-
wać się bez opamiętania sytuacjom trudnym, należy jednak stawiać 
im odważnie czoła, kiedy staną człowiekowi na drodze. Nie wolno 
też popadać w  inną skrajność, tj. chorobliwy perfekcjonizm szukają-
cy potwierdzenia dobroci czynów w  stawianiu coraz surowszych wy-
magań zamiast w poszukiwaniu moralnej prawdy.
  Moralna prawość niekoniecznie gwarantuje powodzenie podej-
mowanych przedsięwzięć i  nie jest zazwyczaj wyznacznikiem suk-
cesu. Niejednokrotnie potrzeby lub dobra ekonomiczne spychają 
moralność do miana uciążliwego balastu, którego najlepiej byłoby 
się pozbyć. Bywa, iż działania szlachetne traktuje się nie tyle jako 
nieskuteczne, ile jako nierozsądne. Tymczasem doraźne zyski rzad-
ko kompensują uszczerbki dotykające sfery osobowościowej. Kiedy 
w  dziedzinie postrzegania wartości panuje chaos, człowiek najczęś-
ciej błądzi. Porusza się co prawda z  nurtem swego życia, ale wyzuty 
z  norm moralnych nie może przekroczyć wąskich ilościowych ram 
zamkniętej pozaludzkiej (mechanicznej) struktury, aby dać tym sa-
mym wyraz swej niepowtarzalnej, rozumnej ekspresji.

6.

Egzystencja utkana ze zła

W etyce sprawa relacji teorii do praktyki bywa źródłem licznych 
kontrowersji. Rozstrzygnięcia przyjęte w  tej mierze rzutują na kwe-
stię pojmowania zła moralnego i  jego odniesień do rzeczywistości 
ludzkiej. Trudnością pozostaje kwestia istnienia wartości i  zasad po-
stępowania, które często próbuje się zepchnąć do sfery uczuciowej, 
językowej lub kulturowej. Doświadczenie moralne wymyka się jed-
nak płytkiej (bliskiej empiryzmowi) analizie problemów i  stanowi 
o  wiele głębszą rzeczywistość niż tylko wypadkowa skuteczności sto-
sowania i  przestrzegania konkretnych reguł. Oblicza ludzkiej niepra-
wości przybierają rozmaite postaci, można je stopniować i  różnico-
wać (Biel, 2008, s.  298-307). W  różnych konstelacjach i  na różne 

Resocjalizacja...6 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

66

Piotr Aszyk

sposoby zło będzie próbowało stać się trwałym elementem życia. 
Człowiek może być sprawcą zła, może być także jego ofiarą, w  jed-
nym i w  drugim wypadku może stać się zakładnikiem zła, które bę-
dzie wypaczało jego egzystencję. W  przypadkach skrajnych może 
doświadczyć radykalnej bezsilności wobec zła, które bezwzględnie 
będzie próbowało egzekwować swoją dominację i  przewagę. 
  Niemal każdemu człowiekowi zdarzają się sytuacje kładące się 
cieniem na jego ludzkim losie, które należy skojarzyć ze słabością 
i  niemocą woli, kiedy brak dostatecznej motywacji, aby podążać za 
tym, co racjonalnie zostaje uznane za dobre. Zagadnienie to, dość 
modne w  kręgach filozofii anglosaskiej, znane było już starożytnym 
(Hołówka, 1997). Dostrzegali oni wyraźnie ów problem, świadczy 
o  tym chociażby słynna maksyma Owidiusza: 

video meliora probo-

que deteriora sequor (widzę rzeczy lepsze i  uznaję je, idę jednak za 
gorszymi)

 1

 czy Pawłowe: „łatwo przychodzi mi chcieć tego, co do-

bre, ale wykonać nie. Nie czynię dobra, którego chcę, ale zło, któ-
rego nie chcę” (Rz  7,18-19). Przychodzą momenty, kiedy podjęte 
działanie lub zaniechanie działania powoduje następstwa, których 
nie sposób zatrzymać, zaś machina zdarzeń zdaje się zmierzać do fa-
talnego końca (Ingarden, 1987, s.  95). Nieraz coś pozornie wartoś-
ciowego domaga się realizacji, coś, co karmi się ludzkimi słabościa-
mi. Chciałoby się na taką okoliczność „posiadać siłę do zwalczania 
własnych skłonności lub pożądań i  przeciwstawie nia się przynętom 
czy pokusom” (tamże, s.  121), lecz nie zawsze można znaleźć w  sobie 
potrzebną energię i  wtedy nie sposób się oprzeć pobudkom przeciw-
nym realizacji słusznego działania (tamże, s.  76). Widocz na niezgod-
ność między wolą a  rozumem  – dwoma aktywno ściami tego samego 
umysłu (Arendt, 1996, s.  61)  – stanowi źródło wyraźnego rozdar cia 
i  konfliktu wewnątrz osoby ludzkiej. W  takich przypad kach podno-
szony jest problem nieopanowania, braku samo kontroli, nieumoty-
wowanego odkładania koniecznych do spełnienia działań lub nie-
zdecydowania (Matthews, 1971, s.  162-165; Siek, 1986, s.  154). 

1

 Maksyma ta pochodzi z  

Przemian (VII,  20), są to słowa zakochanej Medei, któ-

ra przepełniona miłością do Jazona prowadzi wewnętrzną walką. Czy pomóc ukocha-
nemu  – czyli uczynić zło  – zdobyć złote runo, czy być lojalną wobec ojca? (por.  Owi-
diusz, 

Przemiany, przeł. B. Kiciński, Wrocław  1953, s.  121).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

67

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

  Człowiek dopuszczający się zła realizuje przez swe czyny cele, 
które naruszają porządek moralny, ale jednocześnie godzą w  samego 
sprawcę konkretnego działania. Z  perspektywy rozstrzygnięć etycz-
nych można wyraźnie dostrzec, iż złu towarzyszy „wielowektorowa 
dynamika”. Nieprawość jest nie tylko niebezpieczna dla potencjal-
nych ofiar, ku którym skierowane jest naganne postępowanie, ale 
także oddziałuje negatywnie na człowieka dokonującego czynu. „Bo 
to, co złe  – jak zauważył starożytny myśliciel  – samo siebie niszczy 
i  jeśli osiągnie swą pełnię, staje się nie do zniesienia” (Arystoteles, 
1982, s.  145). Zło wciąga i  ogranicza swych apostołów ( Tischner, 
1990, s.  218)

. Paradoksalnie godzi ono jednocześnie w  ofiarę i  spraw-

cę, choć każdego może dotknąć w  inny sposób. Człowiek przez swe 
złe czyny sieje wokół siebie spustoszenie, ale także wyjaławia same-
go siebie (Maritain, 1988, s.  213). W  barwny sposób ów stan rzeczy 
opisał Plutarch (

c. 50-120), który zauważył, że  

jak każdy idący na stracenie złoczyńca dźwiga sam swój krzyż na własnych 
barkach, tak zło wytwarza z  samego siebie narzędzia własnej kary; a  jest 
ono biegłym twórcą życia opłakanego, pełnego wstydu, lęku, strachu, cięż-
kich utrapień i  nieustannych niepokojów (1988, s.  95).

Zatem człowiek, popełniając zło, sam siebie karze i  upokarza. Malu-
jąc żałosny obraz własnej egzystencji, jest narzędziem własnej degra-
dacji i  despektu.

7.

Wobec zaistniałego zła

Problem złego postępowania zajmował już antycznych myślicieli. 
Sokrates (469-399 p.n.e.) utrzymywał, iż człowiek postępuje nie-
sprawiedliwie, gdy brak mu wiedzy (Platon, 1958, s.  98). Zatem 
w  pewnym sensie sprawca jest tylko niedoinformowanym podmio-
tem działania, który nie postąpiłby źle, gdyby miał świadomość do-
tyczącą skutków popełnionego aktu (Midgley, 1992, s.  20). Więcej 
podejrzeń wobec autorów złych czynów żywił Arystoteles (384-
322  p.n.e.), który twierdził, iż 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

68

Piotr Aszyk

niedorzeczne jest przypuszczenie, że  człowiek postępujący niesprawiedli-
wie nie chce być niesprawiedliwym lub że  ten, co prowadzi rozwiązły tryb 
życia, nie chce być rozwiązłym; jeśli zaś ktoś nie będąc nieświadomym wy-
konuje te czynności, skutkiem których staje się niesprawiedliwym, to staje 
się nim zgodnie ze swą wolą (tamże, s.  92).

Osoba ludzka, kształtując rzeczywistość zewnętrzną i  oddziałując na 
nią pozytywnie lub negatywnie, nie tylko wpływa na świat, ale po-
przez swe czyny tworzy siebie. Jest więc dla samej siebie zadaniem 
i  poniekąd celem.
  Człowiek nie jest w  stanie zwykłym aktem woli w  jednej chwili 
zmienić swego moralnego oblicza. Jego moralny charakter określają 
czyny, których dokonał.

Prawda, że  będąc niesprawiedliwym nie będzie mógł, skoro tylko zechce, 
przestać nim być i  stać się sprawiedliwym. Tak też wyzdrowieć nie może 
chory, chociaż  – co się zdarza  – chorował dobrowolnie, skutkiem rozwiązłe-
go życia i  nieposłuszeństwa wobec lekarzy (…) podobnie jak ktoś, kto rzu-
cił kamieniem, nie może go już wycofać, chociaż leżało w  jego mocy rzucić 
kamieniem (tamże, 1114A, s.  92-93).

Zmiana moralnego wizerunku jest procesem wymagającym czasu 
i  wysiłku. Zjawisko takie przypomina terapię medyczną, choć celem 
wysiłków jest w  tym wypadku uzdrowienie ludzkiego ducha.
  Doświadczenie zła wypacza do pewnego stopnia postrzeganie rze-
czywistości. W  sytuacjach doznania krzywdy lub niesprawiedliwo-
ści trudno jest oddzielić „zło”, które jest skutkiem czynności lub za-
niechania, od „złego” jako podmiotu działania (Kekes, 1990, s.  94). 
Odruchową reakcją na zło jest rewanż na sprawcy czynu, kolejne 
zło uczynione w  imię sprawiedliwości. Odwet, którego odzwiercied-
leniem prawnym jest znana od starożytności zasada talionu, naka-
zująca płacić okiem za oko, zębem za ząb (

Kodeks Hammurabiego 

195-203, 1996, s.  123). Należy jednak zapytać, czy w  takim wy-
padku lekarstwo nie jest gorsze od choroby. Albo zastanowić się, 
jaka winna być odpowiedź na zło. Rozpiętość potencjalnych reakcji 
może być bardzo duża: od przebaczenia, przez poszukiwanie pew-
nych form zadośćuczynienia, po chęć zemsty. Zagadnienie spraw-
stwa zła i  płynącej z  tego odpowiedzialności za popełnione czyny 
jest bez wątpienia ważne dla każdej teorii moralnej (Ślipko, 2004, 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

69

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

s.  419-434), ale również rzutuje na szereg kwestii związanych z  reso-
cjalizacją. Istotne jest również posłużenie się rozróżnieniem między 
działaniem sprawcy a  samym sprawcą, który mimo popełnienia zła 
lub czynów karalnych pozostaje nadal podmiotem moralnym z  przy-
sługującymi mu prawami. Bez tego rozróżnienia kara może stać się 
jedynie elementem ślepego odwetu. Zaś resocjalizacja niejednokrot-
nie towarzysząca karze  – dodatkową wyrafinowaną formą pomsty.
  Daleko posunięta demoralizacja i  uporczywe trwanie w  patologii 
może niewątpliwie pozbawić nadziei na zmianę życiowego usposo-
bienia konkretnej osoby, podważając zasadność wysiłków resocjali-
zacyjnych. Wszak człowiek jest istotą obdarzoną wolnością i  samo-
władnie może decydować o  swoim życiu, nawet gdy sposób, w  jaki to 
czyni, budzi powszechny sprzeciw lub bywa penalizowany. W  kon-
tekście przedstawionych rozważań wolność człowieka jawi się jako 
ukierunkowanie na realizację większego dobra lub na wyzwalanie się 
od zła. W  praktyce oba procesy winny iść w  parze. Niebezpiecznym 
pomieszaniem pojęć bywa mylenie wolności z  samowolą, która jest 
roszczeniem nieuwarunkowanej i  nieograniczonej wolności. Nadto 
wolność wyboru nie wyczerpuje całego zagadnienia, szczególnie gdy 
chodzi o  wewnętrzne uwikłanie człowieka w  zło. Wskazać trzeba na 
głębszy wymiar wolności, niewykluczający oczywiście tej, która jest 
zdolnością do określenia samemu, mocą własnej decyzji, kształtu po-
szczególnych aktów. Jest to tak zwana wolność fundamentalna. Wy-
nika ona z  prostego faktu, iż człowiek posiada taką wolność, w  imię 
której może się jej wyrzec, jest to „wolność wyrzeczenia się wolności” 
(Frankl, 1984, s.  270). Człowiek jest pierwotnie postawiony w  wol-
ności fundamentalnej, bowiem istnienie osoby nie jest tylko istnie-
niem otrzymanym, ale również aktualizowanym. Osoba podporząd-
kowana złu zaprzepaściła niejako swą wolność. Dowolność, moralna 
anarchia, choć kuszące, niosą niebezpieczeństwo utraty tego unikal-
nego azylu człowieczeństwa w  sobie samym.
  Osoba postępująca źle narusza porządek moralny. Jest zagro-
żeniem nie tylko dla innych, ale i  dla siebie. Sfera moralności nie 
jest hermetycznie zamkniętą i  odizolowaną od zewnętrznych wpły-
wów rzeczywistością, która niezmiennie porusza się utartymi szla-
kami bez względu na to, co się dzieje. Posiada ona wewnętrzne me-
chanizmy przystosowane do zabezpieczenia porządku moralnego, 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

70

Piotr Aszyk

kiedy zewnętrzne anomalie godzą w  jej założenia i  stabilne struktu-
ry. Możemy powiedzieć, iż istnieje swoisty „system obronny” chro-
niący podstawowe dobra człowieka przed zniszczeniem. Ów system, 
aby naprawdę spełniał swą rolę, musi być przede wszystkim skutecz-
ny. Często naiwne wyobrażenia o  moralności hamują ludzi przed 
odwołaniem się do właściwych instrumentów obrony przed złem, 
także w  kontekście czynności podejmowanych w  ramach resocjaliza-
cji. W  przypadku zaistnienia zła, szczególnie w  jego najbardziej dra-
stycznych formach, z  punktu widzenia etyki dopuszczalne jest zasto-
sowanie niezwykle radykalnych środków, aby zabezpieczyć wartości 
moralne, jeśli wyłącznie one mogą faktycznie uzdrowić niebezpiecz-
ną sytuację. Dlatego w  niektórych przypadkach konieczne jest zasto-
sowanie adekwatnych środków w  zależności od tego, przeciw jakim 
kategoriom dobra skierowane jest złe postępowanie.
  Zanim naganne działanie dotknie jakiejś konkretnej  wartości 
moralnej, sprzeciwia się pierwotniejszej w  porządku logicznym 
s p r a w i e d l i w o ś c i   jako zasadzie porządkującej oraz uprawnie-
niom z  niej wynikającym. Zasada ta nie stawia nikogo w  uprzywile-
jowanej pozycji, ale traktuje wszystkich jednakowo, ponadto zmusza 
do wzajemnego szanowania dóbr, analogicznie przysługują cych in-
nym podmiotom. Złe działanie, które jest zamachem na sprawiedli-
wość, uruchamia system zabezpieczeń umożliwiających ochronę za-
grożonego dobra. Tak więc prawa podmiotu, dopuszczającego się 
jakichś form agresji, w  ramach niebezpieczeństwa, jakie stwarza, zo-
stają ograniczone, albowiem ośmielił się on wtargnąć na obszar mu 
zakazany. Nie chodzi zatem w  moralnej interpre tacji zjawiska o  przy-
wileje „osoby niesprawiedliwej”, dla której zazwyczaj motorem dzia-
łania jest jakiś rodzaj przewagi; ale o  prawo do obrony, w  taki czy 
inny sposób, wyrównujące szanse strony poszkodowanej. Stan taki 
zmusza nieraz do zastosowania przymusu fizycznego, ograniczenia 
wolności lub nawet leczenia bez wymaganej zgody. Społeczeństwa 
winny posiadać do dyspozycji narzędzia, które służą ochronie dobra 
wspólnego. Programy resocjalizacji oparte na mądrych przesłankach, 
uwzględniające integralną wizję osoby ludzkiej, muszą stać u  pod-
staw takich społecznych strategii.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

71

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

8.

Zakończenie

Zło jest rzeczywistością niezwykle zawikłaną i  enigmatyczną. Nie 
sposób tej rzeczywistości ogarnąć w  jej złożoności i  uczynić całkowi-
cie zrozumiałą. Podobnie jak trudno sprawować całkowitą kontro-
lę nad złem, które „nieproszone” wdziera się w  przestrzeń ludzkiego 
życia. Zło występuje w  różnych postaciach i  gdy zaistnieje, stara się 
zdominować ludzką uwagę, zawłaszczyć świadomość człowieka do 
postrzegania wyłącznie tego, co negatywne, przesłaniając prawdziwy 
obraz świata. Jednakże triumf zła zdaje się być pozorny, skoro jest 
ono dynamizmem destrukcyjnym i  potrzebuje dobra, by w  ogóle za-
istnieć. Dobro stanowi zasadę życia człowieka. Każdy człowiek jest 
tajemnicą, życie ujawnia, cząstka po cząstce, kim i  jaki jest. W  opar-
ciu o  konkretne zachowania tworzymy sobie obraz kogoś. W  istocie 
człowiek postrzegany jako zły nie jest nigdy zły całkowicie. Uwikła-
ny w  zło, potrzebuje pomocy. Działania wpisanego w  funkcję czasu, 
które swym charakterem będzie przypominało leczenie, odwyk lub 
odtrucie, bowiem zło może zniewolić człowieka, uzależnić, zatruć 
jego egzystencję. 
  Sukcesy na polu resocjalizacji mogą mieć znamiona pyrrusowe-
go zwycięstwa okupionego olbrzymimi wysiłkiem. Często potrzeba 
dużej uważności i  zaangażowania, by doprowadzić do szczęśliwego 
końca proces wyzwalania ze zła, który zawsze ma osobowy i  indy-
widualny charakter. Resocjalizację należy potraktować jako próbę 
ocalenia człowieka pogrążonego w  słabości. Jednak resocjalizacja nie 
może być próbą budowania raju na ziemi, przyjęcie takich wznio-
słych acz utopijnych założeń przyniesie niewątpliwie rozczarowanie 
i  prowadzić będzie do nieuchronnej porażki. Obcując ze złem, będą-
cym przyczyną rozlicznych życiowych patologii i  dewiacji, potrzeba 
dużej roztropności i  specjalnych predyspozycji. Podejmując działa-
nia na rzecz osób, których życie jest naznaczone złem, należy pamię-
tać, iż zło nie jest definitywne ani nie jest nieograniczone. Spojrze-
nie z  perspektywy ostatecznych odniesień upewnia o  ostatecznym 
triumfie dobra nad złem, które powinno być punktem odniesienia 
wszelkiej aktywności człowieka.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

72

Piotr Aszyk

Bibliografia

Aprile N. (1994), 

Człowiek pomiędzy dobrem i  złem, przeł. A. No-

wak-Aprile, Warszawa.

Arendt H. (1996), 

Wola, Warszawa.

Arendt H. (1997), 

To nie ja, to system, „Gazeta Wyborcza”, 15-

16.02.1997, s.  12.

Arystoteles (1982), 

Etyka nikomachejska 1126A, przeł. D. Gromska, 

Warszawa.

Aszyk P. (1998), 

Konflikty moralne a  etyka, Kraków.

Biel K. (2008), 

Przestępczość dziewcząt. Rodzaje i  uwarunkowania

Kraków.

Filek J. (1996), 

Z  badań nad istotą wartości etycznych, Kraków.

Frankl V.E.  (1984), 

Homo patiens, przeł. R. Czernecki, J.Z. Jaro-

szewski, Warszawa.

Gałdowa A.  (1992), 

Powszechność i  wyjątek. Rozwój osobowości czło-

wieka dorosłego, Kraków.

Heschel A.J.  (1991), 

Wzorzec życia, „Znak”  437, nr  10.

Hołówka J. (red.) (1997) , 

Filozofia moralności. Postanowienie 

i  odpowiedzialność moralna, przeł. J. Nowotniak, W.J. Popowski, 
Warszawa.

Horney K. (1994), 

Nasze wewnętrzne konflikty. Konstruktywna teoria 

nerwic, przeł. A.  Gomola, Poznań.

Ingarden R.  (1987), 

Książeczka o  człowieku, Kraków.

Jarnuszkiewicz A. (1990), 

Miłość i  bycie. Studium z  metafizyki, Kraków.

Kekes J. (1990), 

Facing evil, New Jersey.

Kodeks Hammurabiego 195-203 (1996), przeł. M.  Stępień, Warszawa.
Kosewski M.  (1985), 

Ludzie w  sytuacjach pokusy i  upokorzenia

Warszawa.

Krąpiec M. (1962), 

Dlaczego zło?, Warszawa.

Manenti A. (1995), 

Powołanie, psychologia i  łaska, Kraków.

Maritain J. (1988), 

Pisma filozoficzne, przeł. J. Fenrychowa, Kraków.

Matthews G.  (1971), 

Weakness of will, w: A.G.N. Flew (red.), Weak-

ness of will, Bristol.

McCormick R. (1978), 

Ambiguity in Moral Choice, w: R. McCor-

mick, P. Ramsey (red.), 

Doing Evil to Achieve Good. Moral Choice 

in Conflict Situations, Chicago.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

73

Bezdroża zła – szkic filozoficzny

Midgley M. (1992), 

Wickedness. A  Philosophical Essay, London.

Owidiusz (1953), 

Przemiany, przeł. B. Kiciński, Wrocław.

Platon (1958), 

Protagoras 352C, przeł. W.  Witwicki, Warszawa.

Plutarch (1988), 

O  odwlekaniu kary przez bogów 9, w: Plutarch, Mo-

ralia (Wybór II), przeł. Z.  Abramowiczówna, Warszawa.

Schopenhauer A. (1994), 

Świat jako wola i  przedstawienie, t.  1, przeł. 

J. Garewicz, Warszawa.

Siek S. (1986), 

Formowanie osobowości, Warszawa.

Sujak E. (1978), 

Rozważania o  ludzkim rozwoju, Kraków.

Ślipko T.  (1995), 

Granice życia. Dylematy współczesnej bioetyki

Kraków.

Ślipko T.  (2004), 

Zarys etyki ogólnej, Kraków.

Tischner J. (1982), 

Między moralnym kompromisem a  utopią, w: te-

goż, 

Myślenie według wartości, Kraków.

Tischner J. (1990), 

Filozofia dramatu, Paris.

Valles C.G. (1996), 

Sztuka wyboru, przeł. J.  i  J.  Grzegorczykowie, 

Poznań.

Weil S. (1991), 

Wybór pism, przeł. C. Miłosz, Kraków.

Ziemiański S. (1995), 

Teologia naturalna. Filozoficzna problematyka 

Boga, Kraków.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

74

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

75

Aleksander Posacki

Powaga i tajemnica zła.
Mysterium iniquitatis a  demonologia

W drugiej połowie ubiegłego wieku szeroki rozgłos uzyskała tzw. te-
ologia „śmierci Boga” (F. Nietzsche), zapowiadająca po prostu znik-
nięcie Boga z  horyzontu człowieka, który zresztą także doczekał się 
swoistej „śmierci” (M. Foucault). Jako nieuniknionej konsekwencji 
takich rozważań nie mogło zabraknąć w  tej sytuacji teologii „śmierci 
szatana” (Haag, 1969). Do tej redukcji przyczynił się wydatnie de-
mitologizacyjny impuls Rudolfa Bultmanna (1969), zdaniem które-
go rzekomo wiara w  duchy i  demony musiała ustąpić pod wpływem 
poznania sił i  praw przyrody.
  Ten nurt ideologiczny, podszywający się pod teologię, dopro-
wadził w  rezultacie do pozbawienia szatana wszelkiej metafizycznej 
i  osobowej treści, czyniąc zeń zwykłe symboliczne wyobrażenie zła 
bądź wyraz sprzeciwu i  buntu człowieka wobec Boga i  Jego porząd-
ku. W  psychoanalizie z  „persony” stał się on „personifikacją”. Czym 
jest jednak symbol? Czy przeciwstawia się on rozumowi i  realizmowi?
  Problem demitologizacji, jako dekodowania mitu w  kluczu her-
meneutyki symbolizmu realistycznego (P. Ricoeur, K. Rahner), jest 
trudniejszy i  głębszy od prostych schematów pełnej intelektualnej 
przemocy (ale i  iluzji), czyli bezprawnej racjonalizacji mitu, nazy-
wanej  d e m i t o l o g i z a c j ą.  Prawdziwa hermeneutyka i  realizm 
symboliczny idą w  parze. Za racjonalizacją mitu jest jednak ukryty 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

76

Aleksander Posacki

i  samowystarczalny Mit Rozumu, korespondujący bliźniaczo z  sote-
riologicznym Mitem Poznania w  gnozie. W  gruncie rzeczy mamy do 
czynienia z  hermeneutyką w  duchu gnozy, jak to widać w  przypad-
ku ideologii psychoanalizy. Mit psychoanalizy pozornie wyjaśnia mit 
pierwotny  – jak pisał Leszek Kołakowski  – deformując w  rzeczywi-
stości inwersyjnie jego znaczenie.
  Sytuując się w  tym ideologicznym nurcie „religii gnozy” (Jo-
nas, 1994), gdzie wiara chrześcijańska nie odpowiada już rzekomo 
obiektywnej prawdzie, ale określonym podmiotowym zjawiskom 
psychicznym, podporządkowanym bliżej nieokreślonej „psycho-
logii głębi”, np.  mglistej „nieświadomości” w  wydaniu Carla Gu-
stava Junga (1993), Eugen Drewermann (1996)  – naiwny czciciel 
metodologicznych błędów Freuda i  Junga  – dochodzi do wniosku, 
że  „duchy diabelskie” to po prostu duchy ludzkie, czyli moce duszy, 
które lęk zepchnął w  otchłań podświadomości. Podobny błąd po-
wiela wielu ludzi Kościoła.

1.

Grzech pierworodny  – podwójna geneza zła

Nie chodzi jednak tylko o  szatana, choć nazywa się go „ojcem grze-
chu”. Chodzi o  sam grzech, który nie jest filozoficzną antywartoś-
cią, ale teologiczną prawdą objawioną, mającą jednak oparcie w  do-
świadczeniu źródłowym człowieka.
  Pradoświadczenie zła, jako doświadczenie źródłowe i  archety-
powe, jako powszechna praintuicja transkulturowa, wyrażone jest 
w  niezliczonych symbolach i  mitach. Jest to właściwa geneza chrześ-
cijańskiego dogmatu o  grzechu pierworodnym, ukazująca jego głę-
bię i  znaczenie. Doświadczenie i  jego symbolizacja i  konceptualiza-
cja (dwa różne języki) przychodzą później. Zanim doszło do słusznej 
dogmatyzacji zła, zaistniało jego doświadczenie, wyrażone językiem 
mitu i  symbolu, otwartych na interpretację tych, którzy mają po-
dobne doświadczenie. Tak dokonuje się inicjacyjny przekaz, właści-
we rozumienie tego wydarzenia.
  Tak można zrozumieć (hermeneutyczne 

verstehen) i  rozjaśnić 

(egzy stencjalne 

Verhellung  – K. Jaspers) owo pierwotne doświadczenie 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

77

Powaga i tajemnica zła

kontrinicjacji, mord założycielski bogobójstwa (Girard, 1991) prze-
chodzący w  podwójną idolatrię, będącą „błędem ontologicznym” 
(L.  Marion): samoubóstwienia (1) i  demonolatrii (2), których szczyt 
objawi Apokalipsa św. Jana (kult Bestii i  Antychrysta). Tu starodaw-
ny Wąż (Rdz 3) objawia swe oblicze Bestii (Ap 13) i  wyjawia wszyst-
kie swoje pożądania (pierwsza i  ostatnia księga Biblii tu się dopełnia-
ją). Wcześniej jednak żąda kultu od samego Jezusa (KKK 538). Tu 
ujawnia się paradygmat każdej fałszywej religii, przybierającej naj-
częściej formę magii, jako „manipulacji sacrum” (Introvigne, 2005). 
Także deformacja chrześcijaństwa odchodzącego od Chrystusa nie 
dokonuje się bez udziału Złego, jak ukazał to w  słynnej Legendzie 
o  Wielkim Inkwizytorze 
jej autor Fiodor Dostojewski (1978).
  Człowiek ulega pokusie zła „zastanego” (P. Ricoeur, L. Kołakow-
ski), sprzymierza się z  nim  – co rozwinie potem Augustyn (

pacta 

cum daemonibus).  Z e w n ę t r z n y   c h a r a k t e r   z ł a   s p r z ę g a 
s i ę   z   w o l n o ś c i ą   s t w o r z e n i a.  Pokusa przychodzi z  zewnątrz, 
ale człowiek jej ulega. Zło ma więc podwójną genezę. Tak jak moż-
na mówić o  podwójnej naturze zła  –  g r z e c h u   i   s z a t a n a,  gdzie 
związek tych dwóch postaci zła jest nierozerwalny, bez ryzyka de-
formacji i  redukcjonizmu rzeczywistości zła. Szczególnie modna jest 
dziś eliminacja postaci szatana, co pozbawia zło powagi i  sprzyja 
jego banalizacji, będąc kontynuacją naiwnego oświeceniowego op-
tymistycznego pelagianizmu (Kołakowski, 1988). Wcześniej można 
uznać filozofię  – za Lwem Szestowem  – za kontynuację grzechu pier-
worodnego (Wodziński, 1991).
  Zło „przychodzi z  zewnątrz” (S. Kierkegaard, P. Ricoeur), ale też 
jest generowane w  przestrzeni ludzkiej wolności, która ma „onto-
genetyczny” charakter (Tresmontant, 1973, s.  181-182), decydują-
cy o  życiu wiecznym. Mamy tu do czynienia z  podwójną wolnoś-
cią  – człowieka i  Węża, który w  tradycji teologicznej oznacza szatana. 
Kościół naucza, że  był on najpierw dobrym aniołem stworzonym 
przez Boga: 

Diabolus enim et alii daemones a  Deo quidem natura cre-

ati sunt boni, sed ipsi per se facti sunt mali  – „Diabeł bowiem i  inne 
złe duchy zostały stworzone przez Boga jako dobre z  natury, ale same 
uczyniły się złymi” (Sobór Laterański IV). Nieprzypadkowo „opę-
tanie” jest także pradoświadczeniem ludzkości (

Ur-Erlebniss  – Go-

odmann, 2006), co powraca dziś w  niektórych kultach UFO czy 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

78

Aleksander Posacki

nawet w  mglistych intuicjach Ericha von Daenikena (Posacki, 2007, 
s.  134-138). Reakcją na opętanie jest tylko egzorcyzm, ale o  tym 
jeszcze powiemy (Posacki, 2005).
 

Zło jest nie tylko zastane, ale i  poważne. Potwierdza to fenomeno-

logia tekstów bliblijnych (Ricoeur, 1986), ale też dogmat trydencki 
o  poduszczeniu Złego w  upadku człowieka (KKK, 398). Zwiedzio-
ny przez diabła chciał „być jak Bóg” (Rz 3, 23), ale „poza Bogiem 
i  przed Bogiem, a  nie według Boga”, jak to pięknie wyraził Mak-
sym Wyznawca, na którym wzorował się przenikliwy analityk zła  – 
Fiodor Dostojewski. Demaskował on „samotność ontologiczną” czy 
„egoizm metafizyczny” (J. Maritain), które zainicjował w  kosmosie 
i  historii szatan. Zamiast teofanii Dostojewski zainicjował „egofa-
nię” (E. Voegelin), w  którą wciągnął także człowieka  – ze wszystki-
mi tego ontologicznymi i  aksjologicznymi, duchowymi i  cielesnymi, 
psychicznymi i  parapsychicznymi konsekwencjami.
 

Chodzi nie tylko o  podwójne źródło grzechu, podwójną idolatrię, 

ale i o  podwójne źródło poznania/mocy, co w  kulturze europejskiej 
szczególnie unaocznił mit Fausta (Dorosz, 1989, s.  29). Wcześniej 
Ewa posłuchała Węża. „Zło pochodzi od Złego” (J.A.  Kłoczowski). 
Maryja, która jako druga Ewa posłucha Słowa, odsłania całe zło 
upadku Ewy, upadku pierwszych ludzi.
  Problem zła moralnego łączy się ściśle z  problemem  w o l n o ś c i 
(człowieka i  Węża), a  więc z  problemem antropologii nieredukcyj-
nej. Łączy się także z  filozoficznym problemem woluntaryzmu (Zły 
był pierwszym woluntarystą, jak twierdził J. Maritain). Zło pocho-
dzi więc z  obszaru  w o l n o ś c i   s t w o r z e n i a: szatana i  człowieka, 
pozostających w  przedziwnym i  tajemniczym związku. Wykluczo-
na jest właściwa gnozie „ontologizacja zła”. Zło nie jest „naturalną” 
częścią Boga, kosmosu czy człowieka. Nie jest też czymś przypadko-
wym, co podlega zwyczajnej korekcie; nie jest błędem technicznym, 
któremu może zaradzić jakaś optymistyczna „technologia socjalna” 
(Kołakowski, 1990, s.  256).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

79

Powaga i tajemnica zła

2.

Powaga i  tajemnica zła kwestionowana 
poprzez negację wolności

Od czasów Markiza de Sade, a  szczególnie nietzscheanizmu,  p o w a -
g a   i    t a j e m n i c a   z ł a   (B. Pascal, S. Kierkegaard, F. Dostojew-
ski, L. Szestow  – zob. G. Deleuze) potraktowana dogmatycznie 
jako resentyment została pomniejszona. Resentyment jako odkry-
cie Nietzschego jest jedną z  możliwości  i l u z j i   a k s j o l o g i c z -
n e j   i  nie może być generalizowany, co wykazał Max Scheler (1977). 
Podobnie jest z  korespondującym pojęciem  n e r w i c y,  w  kontek-
ście którego wybór dobra jest traktowany jako patogenny, a  pogo-
dzenie dobra i  zła jako wyraz holistycznej dojrzałości, która wypar-
ła świętość, opartą na radykalnym i  egzystencjalnym wyborze dobra 
(Dorosz, 2010, s.  86-97). W  tym kontekście Eric Neumann (1990), 
wierny uczeń Junga, mówi o  „nowej etyce”, opartej na integracji zła, 
a  nawet na pakcie z  diabłem (tamże, s.  75n). Trzeba stworzyć nowy 
język, aby zdemaskować te uproszczenia i  inwersje.
 Nietzsche 

i  Freud to „bogobójcy” (a nie tylko ojcobójcy w  wy-

miarze psychologiczno-kulturowym), czego materialistyczna optyka 
nie dostrzega. Nietzsche i  Jung  – prowadzą „rozwój” („samorealiza-
cję”) człowieka od bogobójstwa do autodeifikacji. Jest to droga od 
ateizmu do panteizmu (obydwie koncepcje w  historii były ze sobą 
ściśle powiązane, co widać u  Hegla i  Nietzschego). Drogi filozofii 
i  psychologii sprzymierzają się w  eliminacji teologii grzechu/zbawie-
nia. Droga filozofii i  tradycja ezoteryczna  – podobnie (H. Bławat-
ska, R. Steiner, C.G. Jung). Grzechu pierworodnego nie wyjaśnią te-
orie, które same reaktywują inicjacyjnie to pierwotne doświadczenie 
m o r d u   z a ł o ż y c i e l s k i e g o, zmieniając jego znaczenie, a  właś-
ciwie ukrywając jego pierwotną treść (Girard, dz. cyt).
 Bezprawna 

eliminacja 

p o w a g i   i    t a j e m n i c y   z ł a   rozpo-

czyna się od obalenia symboliki chrześcijańskiej czy generalnie  – 
epistemologii mitu (m i t   a d a m i c k i   według P. Ricoeura często 
inwersyjnie po gnostycku przedefiniowany), jako doświadczenia 
źródłowego, archetypowej anamnezy.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

80

Aleksander Posacki

  1. Przedefiniowanie „gnostyckie”, jako pseudohermeneutyczne 
(inwersja symboliczna  – materializacja duchowości jako np.  fizycz-
ne zło, oparte na braku wolności w  antropologii gnozy). Hermeneu-
tyka gnostycka  – obecna w  psychoanalizie, ale też u  Nietzschego, 
z  którego psychoanaliza korzysta  – odwraca inwersyjnie  p r o b l e m 
g r z e c h u   i    s z a t a n a   – jednocześnie. Jung  – w  duchu gnozy  – 
oskarża Boga (Jung, 1991). Hermeneutyka jest interpretacją, a  nie 
nauką, choć się pod nią podszywa i  chętnie z  nią współpracuje.
  2. Przedefiniowanie „empiryczne”, jako pseudonaukowe (część za 
całość  – inwersja semantyczna). Doświadczenie zastąpione ekspery-
mentem, który ukrywa redukcjonizm. Także tu wolność i  jej tajem-
nica musi być zakwestionowana, a  razem z  nią  – powaga i  tajemnica 
zła. Zło jest doświadczeniem tajemnicy zła. Odejście od epistemolo-
gii doświadczenia i  epistemologii tajemnicy czyni  p o w a g ę   i   t a -
j e m n i c ę   z ł a   jakby czymś niedostrzegalnym.
  3. Przedefiniowanie racjonalistyczne, jako pseudofilozoficzne, 
szczególnie za sprawą monizmu Spinozy i  idealizmu niemieckiego 
(z Heglem na czele), z  którego czerpała psychoanaliza. Freud i  Jung 
chcą połączyć ducha z  nauką, hermeneutykę z  eksperymentem. Jest 
to schemat teozoficzny, który podejmie New Age. Materializacja 
duchowości to w  istocie redukcjonizm ontologiczny (por.  Frankl, 
1984). Hegel dokonuje tego samego przez utożsamienie hermeneu-
tyki (ducha) z  racjonalizmem (rozumem), czego przykładem jest 
jego 

Fenomenologia ducha, którą Eric Voegelin (1992) zalicza do 

gnozy.

3.

Bezpodstawność krytyki demonologii

Współczesna krytyka demonologii wywodzi się ze strony nauk hu-
manistycznych, często przekraczających swoje kompetencje, kulty-
wujących nierzadko naiwny i  przestarzały, a  zarazem szkodliwy i  to-
talitarny, postoświeceniowy Mit Rozumu, który okazał się bardzo 
irracjonalny i  niebezpieczny. Należą do nich: psychiatria, psycho-
logia, teorie terapeutyczne, antropologia kulturowa, religioznaw-
stwo czy kulturoznawstwo. Wspólnym mianownikiem jest tu często 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

81

Powaga i tajemnica zła

ukryty naturalizm, monizm, optymizm poznawczy i  ontologiczny, 
a  nawet materializm (Posacki, 2005). Wszystkie te ideologie mają 
charakter ukrytych i  apriorycznych twierdzeń światopoglądowych, 
co trudno odkryć laikowi, nieznającemu się na filozofii czy meto-
dologii nauk. Jednocześnie sprzeciwiają się one chrześcijańskiej wizji 
świata, co jednak nie jest konieczne.
  Przykładowo teologia (czy demonologia jako część teologii) może 
współpracować z  psychologią, a  często się z  nią kłóci. Nierzadko owa 
kłótnia czy napięcie mają swoje uzasadnienie. Problem pojawia się 
wtedy, kiedy psychologia nie jest neutralna czy obiektywna. Kiedy 
nie spełnia kryteriów naukowości, stając się  p s e u d o p s y c h o l o -
g i ą   (Posacki, 2007). Teologia może bowiem współpracować z  na-
uką, ale nie z  pseudonauką. A  tą staje się każda nauka, która przekra-
cza swoje kompetencje. Psychologia nie może stać się religią, a  często 
tak się dzieje, co zdemaskował Paul Vitz (2002).
  Brak metody czy zła metoda daje przestrzeń dla nieuprawnio-
nych uogólnień czy symplifikacji. Prawdziwa nauka redukcyjnie 
ogranicza swoje kompetencje, zaś pseudonauka uzurpuje sobie pra-
wo do wszechwiedzy, a  czasami wszechmocy. Feruje wyroki na lewo 
i  prawo, w  aroganckim poczuciu pewności i  bezkarności. Rozjem-
cą jest w  tym przypadku filozofia i  metodologia nauk, która decydu-
je o  obiektywizmie czy neutralności (rzadko występującym w  czystej 
postaci) danej koncepcji naukowej. Neutralna nauka nie sprzeci-
wia się teologii czy chrześcijańskiej wizji świata. Po drugie, decydu-
je o  uwikłaniu światopoglądowym jakiejś koncepcji psychologicznej 
oraz opartej na niej teorii i  praktyki psychoterapeutycznej. Dotyczy 
to także psychiatrii. Wtedy można rozstrzygnąć, czy jakiś światopo-
gląd  – mniej lub bardziej ukryty  – koresponduje z  wizją chrześcijań-
ską lub się jej sprzeciwia. 
  Za danym światopoglądem stoi określona ontologia. O  ontologię 
tu bowiem chodzi. Jeśli odrzuci się ontologię, stojącą za epistemo-
logią  – np.  w  duchu kantyzmu  – to wtedy łatwo utożsamić wszelkie 
doświadczenie zła z  doświadczeniem obrazów zła, któremu z  góry 
(w  duchu fałszywego dogmatyzmu intelektualnego) przypisze się 
całkowity subiektywizm, a  przynajmniej immanentyzm. Na tej ba-
zie funkcjonuje Heglowski schemat (dogmat) eksterioryzacji-aliena-
cji i  Feurbachowski schemat (dogmat) projekcji, rozpropagowany 

Resocjalizacja...7 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

82

Aleksander Posacki

przez psychoanalizę (Z. Freud, C.G. Jung, E. Fromm). Dlatego eg-
zorcyzm (poza, 

ad extra) zastąpiono dogmatycznie, arbitralnie i  jed-

nostronnie terapią (do środka, 

ad intra).

  Przywołajmy tu nazwiska kilku najbardziej znanych i  cenionych 
w  świecie (także w  Polsce) egzorcystów, a  zarazem autorów książek: 
G. Amorth (1997), P. Ernetti (2003), M. La Grua (2002), R. Sal-
vucci (1998). Jak zauważa znany włoski demonolog Gabriele Nan-
ni, temat demonologii, a  więc i  egzorcyzmów, wywołuje dziś pewne 
zakłopotanie. Kierunek rozwoju kulturowego ostatnich dziesięciole-
ci był przeciwny. Mówiono o  „śmierci diabła” i  bezużyteczności eg-
zorcyzmów, a  nawet o  ich archaiczności, będącej nie do przyjęcia dla 
współczesnej mentalności człowieka wierzącego. 
  A jednak Kościół katolicki, w  duchu bezwzględnej wierności 
prawdzie Objawienia, choćby kosztem bycia postrzeganym przez 
wiernych i  przez świat jako przestarzały, stworzył trzy fundamen-
talne teksty: 

Kodeks Prawa Kanonicznego (KPK) (1983), nr  1172; 

Katechizm Kościoła Katolickiego (1992), nr  1673 i  De Exorcismis et 
Supplicationibus
 (DESQ) (1999), czyli nowy Rytuał egzorcyzmów
podpisany przez Jana Pawła II. Są to doktrynalne, prawne i  litur-
giczne podstawy egzorcyzmów. Są one ważne także dla aktualizacji 
i  wyjaśniania problemów demonologii (Nanni, 2007).

4.

Właściwe rozumienie i  znaczenie demonologii

Demonologia to „historia zła” (M. Eliade), to realne opisy rzeczy-
wistości obiektywnej (KKK 390), choć ujęte często na poziomie 
semantycznym w  kluczu „realizmu symbolicznego” (K. Rahner). 
Nie jest to więc historia obrazów zła (A. Nola) jako subiektywnego 
muzeum wyobraźni (A. Malreaux). 

Katechizm Kościoła Katolickie-

go  – źródłowy tekst dla autorytatywnego przywołania demonolo-
gii  – opisuje bowiem wyraźnie, iż Pismo Święte potwierdza zgubny 
wpływ tego, o  którym Jezus mówi, że  „od początku był on zabój-
cą” (J 8,  44), a  nawet usiłował odwrócić Jezusa od misji powierzonej 
Mu przez Ojca (por. Mt 4, 1-11). Stąd „Syn Boży objawił się po to, 
aby zniszczyć dzieła diabła” (1 J 3, 8). Wśród jego dzieł „najcięższe 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

83

Powaga i tajemnica zła

w  konsekwencjach było kłamliwe uwiedzenie, które doprowadziło 
człowieka do nieposłuszeństwa Bogu” (KKK 394). Od tego zdarze-
nia rozpoczyna się „grzech pierworodny”, który jest tajemnicą, ale 
bez tej tajemnicy wszystko byłoby jeszcze bardziej tajemnicze (B. Pa-
scal). Jest to „grzech, który przyniósł grzech” (Kierkegaard, 1996).
  Tak rozumiany „bunt metafizyczny” (Albert Camus, brw) jest 
czymś więcej niż zwykła patologia „resentymentu”, jak sądził Max 
Scheler, za Nietzschem (Scheler, dz. cyt.). To przejaw „zła radykal-
nego” (E. Kant), wymykającego się ludzkiej pojmowalności. Grzech 
to więcej niż zwykły błąd, a  szatan nie jest tylko projekcją ciemniej 
strony psychiki, jak głosi ideologia psychoanalizy, która jest współ-
czesnym mitem, próbującym bezprawnie, dogmatycznie i  niebez-
piecznie zamienić realistyczny Mit Upadku (Kołakowski, 1990). 
 

Pokusa Węża nie jest ludzką projekcją, ale „przychodzi z  zewnątrz” 

(Ricoeur, dz. cyt.). Choć Wąż jest rzeczywistością bardzo tajemni-
czą (Kierkegaard, dz. cyt.), tradycja chrześcijańska wiąże go z  posta-
cią szatana. Terminologicznie pojęcie Węża wiąże się (por.  Rdz 3) 
z  określeniem tych, co uprawiają magię. U  podłoża uprawiania magii 
i  czarów leży przymierze ze Złym. Kierkegaard ukazuje te odwieczne 
związki w  swoim dziele: zniewolenia demoniczne powiązane z  upra-
wianiem magii czy innych form okultyzmu. Nieprzypadkowo eg-
zorcyzm katolicki dotyczy nie tylko osób, ale i  rzeczy. Wbrew temu, 
co sugeruje niebezpiecznie J.K. Rowling, autorka 

Harry’ego Pottera, 

człowiek nie poradzi sobie z  tymi problemami mocą własnych sił czy 
poprzez czysto ludzkie umiejętności (Posacki, 2006).
  Nie chodzi jednak tylko o  szatana, choć nazywa się go „ojcem 
grzechu”. Chodzi o  sam grzech, który nie jest filozoficzną antywar-
tością, ale teologiczną prawdą objawioną, mającą jednak oparcie 
w  doświadczeniu źródłowym człowieka. Zanim doszło do słusznej 
d o g m a t y z a c j i   z ł a, zaistniało jego doświadczenie, wyrażone ję-
zykiem mitu i  symbolu, otwartych na  i n i c j a c y j n ą   i n t e r p r e -
t a c j ę   tych, którzy mają podobne doświadczenie. Grzech przejawia 
się wtórnie w  lęku czy rozpaczy (Kierkegaard, dz. cyt.). Grzech po-
woduje wtórnie  r o z d w o j e n i e   c z ł o w i e k a, czyli zniszczenie 
osoby i  wynikającą stąd destrukcję osobowości. Jej przyczyną może 
być też specyficzne oddziaływanie osobowego zła, co nierzadko 
bywa skutkiem opętania czy innych zniewoleń demonicznych, które 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

84

Aleksander Posacki

zwykle są następstwem grzechu. Matrycę podobnych  z n i e w o l e ń 
d u c h o w y c h,  a  nie tylko problemów psychologicznych, doskona-
le opisał Dostojewski (1977). Wtedy właśnie w  tradycji chrześcijań-
skiej stosuje się egzorcyzm, a  przynajmniej „modlitwę o  uwolnienie” 
(La Grua, 2002).
 W 

przypadku 

z n i e w o l e ń   d e m o n i c z n y c h szczególne zna-

czenie mają  g r z e c h y   d u c h o w e  (św. Tomasz), jak pycha czy 
bałwochwalstwo, które trzeba właściwie rozpoznać, gdyż ukrywają 
się często pod  p s y c h o l o g i c z n y m i   t e r m i n a m i  samowystar-
czalności, samoaktualizacji czy samorealizacji. W  taki sposób gnoza 
imituje psychologię (Posacki, 2007). Trzeba więc wrócić do ducho-
wości, aby właściwie  d i a g n o z o w a ć   problemy człowieka, co do-
tyczy psychologii, pedagogiki czy resocjalizacji. Trzeba powrócić do 
odwiecznej chrześcijańskiej tradycji  r o z e z n a n i a   d u c h ó w, od-
wołując się np.  do Ćwiczeń duchowych Ignacego Loyoli, który zakła-
da zakon Jezuitów, inspirowany mistyczną wizją dwóch sztandarów 
(Rahner, 1968). Istnieją jednak problemy graniczne czy doświadcze-
nia „z pogranicza”, które należy podjąć wspólnie, sięgając do osiąg-
nięć nauk humanistycznych, o  ile nie są one zideologizowane.

Bibliografia

Amorth G. (1997), 

Wyznania egzorcysty, Częstochowa. 

Bultmann R. (1969), 

Nuovo Testamento e mitologia, Brescia.

Camus A. (brw), 

Człowiek zbuntowany, Paris.

Deleuze G. (1993), 

Nietzsche i  filozofia, Warszawa.

Dorosz K. (2010), 

Bóg i  terror historii, Warszawa. 

Dorosz K. (1989)

, Maski Prometusza. Eseje konserwatywne, Londyn.

Dostojewski F. (1977), 

Biesy, Warszawa.

Dostojewski F. (1978), 

Bracia Karamazow, Warszawa.

Drewermann E. (1996), 

Chrześcijaństwo i  przemoc, Kraków. 

Ernetti P. (2003), 

Pouczenia złego ducha, Kraków.

Frankl V.E. (1984), 

Homo patiens, Warszawa. 

Girard R. (1991), 

Kozioł ofiarny, Łódź. 

Goodman F.D. (2006), 

Anneliese Michel und Ihre Daemonen, Stein 

am Rhein.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

85

Powaga i tajemnica zła

Haag H. (1969), 

Abschied vom Teufel, Einsiedeln. 

Introvigne M. (2005), 

Powrót magii, Kraków.

Jonas H. (1994), 

Religia gnozy, Kraków.

Jung C.G. (1993), 

Archetypy i  symbole, Warszawa.

Jung C.G. (1995), 

Odpowiedź Hiobowi, Warszawa. 

Kierkegaard S. (1996), 

Pojęcie lęku, Warszawa.

Kołakowski L. (1988), 

Jeśli Boga nie ma..., Kraków. 

Kołakowski L. (1990), 

Cywilizacja na ławie oskarżonych, Warszawa. 

La Grua M. (2002), 

Modlitwa o  uwolnienie, Kraków.

Nanni G. (2007), 

Palec Boży i  władza szatana. Egzorcyzm, Warszawa.

Neumann E. (1990), 

Depth Psychology and A  New Ethic, Boston.

Nietzsche F. (1996), 

Antychrześcijanin, Kraków. 

Posacki A. (2006), 

Harry Potter i  okultyzm, Radom. 

Posacki A. (2007), 

Psychologia i  New Age, Gdańsk. 

Posacki A. (2005), 

Egzorcyzmy,  Opętanie, demony, Radom.

Rahner H. (1968), 

Geneza i  duch pobożności ignacjańskiej, Kraków. 

Ricoeur P. (1986), 

Symbolika zła, Warszawa. 

Salvucci R. (1998), 

Podręcznik egzorcysty. Jasne słowa na temat ciem-

nej rzeczywistości, Kraków.

Scheler M. (1977), 

Resentyment a  moralność, Warszawa. 

Tresmontant C. (1973), 

Jezus naucza, Warszawa. 

Vitz P.C. (2002), 

Psychologia jako religia, Warszawa.

Voegelin E. (1992), 

Nowa nauka polityki, Warszawa. 

Wodziński C. (1991), 

Wiedza a  zbawienie. Studium myśli Lwa Sze-

stowa, Warszawa.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

86

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

87

Mariusz Sztuka

Los. Grzech. Tajemnica. 
Przysłonięty  dyskurs resocjalizacji

Kreśląc historyczny rozwój idei resocjalizacji, słusznie przyjmuje się 
jako punkt początkowy taki stan, w  którym postrzeganie społecz-
nego zła nosi na sobie wyraźne ślady odejścia od myślenia fatali-
stycznego. W  najnowszej monografii z  zakresu resocjalizacji (Urban 
i  Stanik, 2007, t.  1, s.  137) w  ten właśnie sposób określany jest ów 
„przedhistoryczny” etap kształtowania się późniejszych zasadniczych 
kategorii pojęciowych („społeczne niedostosowanie” czy „zaburzenia 
zachowania”): jako okres, gdy sposób pojmowania zła ufundowa-
ny był na swoiście fatalistycznym obrazie świata i  natury człowieka. 
  Być może na obecny kształt praktyk resocjalizacyjnych war-
to spojrzeć jako na element tej rzeczywistości, w  której  – jak pisze 
Anthony Giddens (2001, s.  150)  – „los i  przeznaczenie nie mają żad-
nej roli do odegrania”. 

  Zło obecne pod postaciami cierpienia, choroby, bólu czy zbrodni 
jest w  świecie przednowoczesnym wynikiem działania tej instancji, 
której wyroków niepodobna rozpoznać ani przewidzieć. Człowiek 
staje bezradny wobec tego, co nieuniknione, a  czemu nie może spro-
stać poznawczo. Klucz do zrozumienia kierunku zdarzeń jest i  po-
zostanie niedostępny. W  rzeczywistości tej zło pojawia się w  sposób 
konieczny i  tajemniczy zarazem. Dwa momenty mogą okazać się 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

88

Mariusz Sztuka

kluczowe w  perspektywie dalszej analizy zjawiska współczesnej dzia-
łalności resocjalizacyjnej.
  Po pierwsze zło jako konsekwencja wyroków losu odsłania tu 
swój pierwotnie jednorodny charakter. Konkretnie chodzi o  to, 
że  w  obliczu ślepego fatum zsyłającego na świat nieszczęście tracą na 
ostrości oczywiste zdawałoby się dystynkcje pomiędzy zła doświad-
czaniem i  zła czynieniem, pomiędzy złem fizycznym i  złem moral-
nym. W  ostatecznym rozrachunku choroba, ból, niesprawiedliwość, 
nieprawość są odsłonami tej samej, obcej człowiekowi natury losu. 
Gdzie zatem jest miejsce dla ludzkiej wolności, dla podmiotu su-
werennej decyzji moralnej? Podejmując w  swych badaniach inte-
gralnokulturowych wątek 

fatum  jako źródła kary w  czasach anty-

cznych, Jarosław Utrat-Milecki (2006, s.  59) pisze:

(…) sam fakt pokarania przez los stawał się podstawą do poszukiwania 
źródła cierpienia w  naruszeniu norm sankcjonowanych przez bóstwo ładu. 
Jeśli więc ktoś poniósł porażkę na polowaniu, to rodziło się pytanie, jakie 
tabu naruszył, co wcześniej się wydarzyło, że  spotkało go takie nieszczęście. 
Te same wątpliwości mogły dotyczyć chorego czy ułomnego. Ich cierpie-
nie sugerowało istnienie jakiegoś, wprawdzie nieznanego, naruszenia ładu, 
które było źródłem doświadczanego przez nich losu. Ta kosmiczna nie-
uchronność rodziła niepokój, lęk. Naruszenie tabu to nie tylko fizyczne 
zdarzenia, złamanie zasad życia seksualnego, jedzenia, innych reguł spo-
łeczności. Towarzyszyła im, a  może i  wyprzedzała je w  człowieku trwoga 
o  popadnięcie w  chaos, czego konsekwencją miały stać się cierpienia i  wy-
kluczenie z  uczestnictwa w  porządku świata.

  Obraz ten przypisuje ludzkiemu działaniu cechy właściwe aktom 
podmiotu wolnego i  odpowiedzialnego: stają się one bowiem przed-
miotem imputacji, oskarżenia i  nagany, zgodnie z  tym, co według 
Paula Ricouera (1986, za: Mukoid, 1993, s.  129) stanowić ma kry-
teria odróżniania zła moralnego od zła fizycznego

 1

. W  istocie jednak 

myślenie o  złu jako rezultacie autonomicznej i  świadomej decyzji 
moralnej napotyka tu pewne wyraźne trudności, jawi się raczej jako 
efekt wtórnego nawarstwienia, swoistej racjonalizacji dokonywanej 
w  obliczu nieszczęścia niedającego się faktycznie uzasadnić działa-
niem suwerennego moralnie podmiotu. W  świecie Edypa i  Hioba 

1

 Rozróżnienia tego jako pierwszy dokonał Leibniz w  swej 

Teodycei (2001).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

89

Los. Grzech. Tajemnica

odnajdujemy bowiem całą problematyczność kwestii winy i  odpo-
wiedzialności za zło. Wskazuje na nią Maria Janion (1972, s.  33 n.), 
podnosząc obecny w  pismach Maxa Schelera paradoks „fatalizmu 
warunkowego”

 2

. Jego cechą znamienną jest to, że  „(…) pozostawia 

szczególną wolność wyboru, bo mówi:  J e ż e l i

 Ale jaka to wol-

ność!”. Przestrzeń wyboru co prawda istnieje, lecz żaden wybór nie 
daje szans na wydostanie się z  pułapki losu. W  imię takiej właśnie 
wolności Edyp dokonuje wyboru: 

pragnie swego losu uniknąć, czyni wszystko właśnie po to, by go odwró-
cić, by wymknąć się temu, czego dowiedział się od wyroczni. Im dalej chce 
od swego losu uciec, im więcej czyni, by go uchylić, tym głębiej się zapa-
da, tym bardziej brnie nieświadom wprost ku czyhającemu przeznaczeniu 
(tamże, s.  26).

Skoro więc warunkiem zaistnienia zła moralnego  – a w  konsekwen-
cji warunkiem wystąpienia winy i  odpowiedzialności  – jest wolny 
akt, to zbrodnia, jaką przedstawia historia Edypa, staje w  tym sa-
mym rzędzie, co każde nieszczęście o  charakterze naturalnym. Ża-
den z  trzech momentów składających się na zjawisko zła moralne-
go nie znajduje tu wystarczającego uzasadnienia. Lecz jednocześnie 
nie istnieje dla bohatera dramatu żadna racja, która może posłużyć 
za podstawę usprawiedliwienia (można powiedzieć, że  tym, co po-
zostaje z  wolności, jest brak szans na usprawiedliwienie), tak jak nie 
istnieje satysfakcjonująca odpowiedź na pytanie: „dlaczego Edyp?”. 
Wobec tego pytania stajemy równie bezradni, jak wobec pytania 
o  powód doświadczenia konkretnego zła fizycznego.
  Nieusuwalna niejednoznaczność kwestii odpowiedzialności 
i  winy w  świecie, któremu kształt nadaje los, wydobywa tragiczność 
jednostkowych i  zbiorowych historii uwikłanych w  zjawisko zła. Dla 
jego ukazania niezbędne staje się oddzielenie winy w  sensie moralnej 
odpowiedzialności od sytuacji, w  której człowiek staje się winny za 
sprawą  t r a g i c z n e g o   s p l ą t a n i a. Stąd o  bohaterze tragicznym 
mówi Scheler (1976, s.  91) jako o  tym, który „nie «zawinia» swej 
winy, lecz «popada» w  winę”, dodając, iż

2

 Źródłowy tekst rozprawy Schelera 

O  zjawisku tragiczności w  tłumaczeniu Ro-

mana Ingardena w: Arystoteles, Hume, Scheler (1976, s.  49-95).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

90

Mariusz Sztuka

ten słusznie używany zwrot oddaje pewien bardzo charakterystyczny mo-
ment „winy tragicznej”. To właśnie, że  „wina” niejako przychodzi do bo-
hatera, a  nie on do winy!

Przywoływane tu analizy Janion, w  których autorka rekonstruuje 
wywód Schelera na temat zjawiska tragiczności, pokazują, że  obec-
ność o w e j  t r a g i c z n e j   w i n y, z  jaką mamy do czynienia w  obra-
zie Edypa (i która ostatecznie sprawia, iż zło świata jawi się w  jej 
perspektywie jako całość niezróżnicowana), jest odmianą ogólnego 
zjawiska tragizmu, które aby mogło być tak nazwane, musi dotyczyć 
sytuacji zmagania się ze sobą sił, za którymi stoją równie cenne war-
tości

 3

. Tak więc tragizm dochodzi do głosu wówczas, gdy destruk-

cja wysokich wartości odbywa się za sprawą sił, które same wyrażają 
równe co do rangi aksjologicznej motywy. W  sposób szczególny tra-
gizm losu  – swoista ironia czy szyderstwo losu  – ujawnia się w  sytu-
acji kolizji zamierzonych i  realnych konsekwencji działań człowieka, 
gdy afirmowane dobro staje się przedmiotem unicestwienia w  wyni-
ku działań mających je ochronić.
  Pod pewnymi istotnymi względami idea chrześcijańska ujaw-
nia podobieństwo do antycznej koncepcji losu. Giddens (dz. cyt., 
s.  151) posuwa się nawet do stwierdzenia, że  idea boskiej opatrzno-
ści funkcjonowała w  epoce przednowoczesnej jako swoista odmia-
na koncepcji losu. Takie stanowisko znajduje uzasadnienie z  punktu 
widzenia późniejszych zmian, jakie nastąpią w  sposobie ujmowania 
problemu zła pod wpływem myśli oświeceniowej. Tym, co faktycz-
nie zbliża obydwie wizje, jest tu obecność pewnego rodzaju świado-
mości wyrażającej się w  uznaniu ograniczonych szans rozpoznania 
rzeczywistości zła. Różnice występują natomiast, gdy weźmie się pod 
uwagę charakter relacji łączących człowieka ze zjawiskiem zła. Tam, 
gdzie główną rolę odgrywa los, istotę zła lokalizuje się niejako „na 
zewnątrz”. W  tradycji chrześcijańskiej natomiast zło znajduje swo-
je źródło w  samym człowieku (por. Mroczkowski, 2000, s.  132 i  n). 
Tischner (2001, s.  30) ujmuje to w  następujący sposób:

3

 Sam Scheler (dz. cyt., s.  54) wyraża to następująco: „W najwłaściwszym sen-

sie tragicznym jest przeto, jeżeli ta sama siła, która pozwala pewnej rzeczy urzeczy-
wistnić jakąś wysoką wartość dodatnią (tejże rzeczy lub innej), staje się w  tymże sa-
mym działaniu przyczyną zniszczenia tej właśnie rzeczy jako podmiotu wartości”.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

91

Los. Grzech. Tajemnica

Zanim zło zamieni się w  czyn i  przejawi się jako destrukcja, „istnieje” 
w  człowieku pod postacią „pola uczestnictwa”; kradnie ten, kto już jest 
złodziejem, kłamie ten, kto już jest kłamcą.

Taki mniej więcej sens odnajdujemy w  katolickiej nauce o  grze-
chu pierworodnym, sens jeszcze wyraźniej zaakcentowany w  teolo-
gii protestanckiej. Czy w  tym miejscu nie następuje jednak zbliżenie 
obu tradycji interpretowania zła? Przyjęcie prawdy o  pierwotnym 
skażeniu natury oznaczać musi i  to, że  źródło nieprawości jest w  ja-
kimś sensie niezależne od aktu czynienia zła, czyn niegodny (a tak-
że doznawane cierpienie) ma swe zasadnicze źródło gdzie indziej niż 
w  świadomej intencji sprawcy zła. Podobnie jak w  tradycji antycznej, 
w  której doświadczenie winy nosi na sobie piętno tragiczności, które 
polegałoby na tym, że  – co pokazały przywołane analizy zjawiska tra-
giczności  – „wina przychodzi do człowieka”, i  jak w  przypadku Edy-
pa,, „czyha na niego na rozstajnych drogach” (Janion, dz. cyt., s.  34). 
Czy można zatem mówić o  jakiejś chrześcijańskiej postaci 

hamartii  – 

winy tragicznej? Samo podobieństwo skarg Edypa i  Hioba nie uza-
sadnia wystarczająco takiego poglądu (tamże, s.  18). Antyczny bo-
hater tragiczny w  jego konfrontacji z  nieodgadnionymi co do swych 
intencji siłami jest znacznie bardziej bezbronny od tego, komu towa-
rzyszy nadzieja zrodzona ze świadomości odkupieńczej ofiary Syna 
Człowieczego. W  niczym nie zmienia to zasadniczego faktu, iż zło  – 
czy to jako konsekwencja zaburzenia kosmicznego porządku świata, 
efekt działania tragicznego losu, czy też skutek zmazy grzechu pier-
worodnego  – manifestowało obecność tajemnicy, wskazywało tym 
samym na pewien kres poznania i  rozumienia rzeczywistości w  ogó-
le. W  aurze tej tajemnicy rozbrzmiewać będzie, w  tonie skargi wy-
powiadane, wspólne dla ofiar i  sprawców zła, pytanie: dlaczego ja?

 Przywołajmy 

w  tym miejscu myśl Stefana Kunowskiego, współ-

czesnego teoretyka wychowania. W  jego rozważaniach odnaleźć moż-
na przykład przenikania się koncepcji losu i  perspektywy religijnej. 
Autor 

Podstaw współczesnej pedagogiki kreśli model procesu wycho-

wania będącego wypadkową działania czterech dynamizmów: bio-
su, etosu, agosu i  losu (Kunowski, 2004, s.  171 n). Ostatni z  czyn-
ników: los wyznacza najbardziej ogólne ramy sytuacyjne, w  obrębie 
których zawiązują się rozmaite konstelacje wpływów wyposażenia 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

92

Mariusz Sztuka

biologicznego człowieka (bios), oddziaływania środowiska socjali-
zującego (etos) i  pracy wychowawczej (agos). Miejsce i  rola, jakie 
wyznacza Kunowski losowi wśród dynamizmów zjawiska wychowa-
nia, zdecydowanie odbiegają od wizji ukształtowanej w  epoce przed-
chrześcijańskiej. Nie mamy tu do czynienia z  siłą fatalną, losem  – 
absolutem, w  konfrontacji z  którym na pierwszy plan wysuwa się 
tragiczny wymiar ludzkiej wolności. Los współwyznacza jedynie  – 
wraz z  łaską i  wolnością  – drogę życiową człowieka (tamże, s.  176). 
Stąd też zadaniem pedagogiki staje się przygotowanie wychowanka 
do nieuchronnego spotkania z  losem.
  Momentem istotnym dla podejmowanej tu problematyki jest 
wszakże nie odmienność akcentów, lecz dostrzegalna w  dziele Ku-
nowskiego paralela z  antycznym rozumieniem losu, przejawiająca się 
w  uznaniu aktywnej obecności czynnika, który

(…) chociaż jest siłą niewymierną i  nie dającą się przewidzieć, decydująco 
wpływa swoimi ciosami lub uśmiechami fortuny na życie, rozwój i  wycho-
wanie każdego człowieka (tamże, s.  175).

Możliwe  – w  ramach określonej sytuacji losowej  – efekty wycho-
wawcze przedstawia model dwu zasadniczych „nurtów życiowych” 
(tamże, s.  178).
  Tym, co warte podkreślenia, jest fakt, że  ilustrując komplikacje 
drogi życiowej, charakterystyczne dla tzw. drugiego nurtu życiowe-
go, autor koncepcji sięga do wczesnego dorobku polskiej pedagogiki 
resocjalizacyjnej: artykułu Stanisława Jedlewskiego na temat spaczo-
nych ideałów wychowanków instytucji resocjalizacyjnej (Jedlewski, 
1959). I  pewnie nieprzypadkowy to wybór, zjawiska społecznego 
wykolejenia ukazać potrafią w  sposób wyjątkowo nieprzewidywalny 
charakter ludzkich losów. 
  Swoje odrębne miejsce na mapie refleksji o  wychowaniu peda-
gogika Stefana Kunowskiego zawdzięcza temu, że   w  okresie przed 
przełomem formacyjnym lat 90. podjęła wątki zasadniczo nieobec-
ne na gruncie oficjalnej, wyrastającej z  paradygmatu scjentystycz-
nego pedagogiki akademickiej. Odnosiło się to zarówno do sposo-
bu formułowania celów i  ideałów wychowania, jak i  – co pokazują 
analizy dotyczące kategorii losu  – do sposobu określania czynników 
istotnych dla rozumienia sytuacji wychowawczej. W  rzeczywistości 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

93

Los. Grzech. Tajemnica

koncepcje Kunowskiego lokalizują się w  opozycji do zespołu zało-
żeń, które po raz pierwszy w  sposób wyraźny wyartykułowane zo-
stały w  epoce Oświecenia, a  których późnym eksponentem była też 
uprawiana w  Polsce powojennej pedagogika akademicka, w  tym tak-
że pedagogika resocjalizacyjna.
  W projekcie nowoczesnym kwestia zła ulega bowiem zasadnicze-
mu przewartościowaniu. Punktem wyjścia i  podstawą dla nowoczes-
nego sposobu widzenia problemu staje się przekonanie o  możliwości 
zgłębienia i  wyjaśnienia porządku świata naturalnego. Przyczyni-
ły się do tego, rzecz jasna, odkrycia naukowe, głównie XVII-wiecz-
ne odkrycia Newtona. To pod ich wpływem rodzi się przekonanie, 
że  świat fizyczny daje się opisać i  wyjaśnić. Perspektywa rozpozna-
nia mechanizmów rządzących naturą jest też nieobojętna dla spo-
sobu definiowania przez człowieka jego miejsca w  świecie, a  tak-
że zdolności przewidywania i  wpływania na bieg zdarzeń. To, co do 
tej pory w  sferze doświadczenia świata przyrody stanowiło domenę 
nieodgadnionego losu i  przeznaczenia bądź też jawiło się jako sku-
tek pierwotnej zmazy, daje się wyjaśnić za sprawą właściwej każde-
mu, przyrodzonej zdolności racjonalnego myślenia. W  tym sensie 
ból i  cierpienie, jakie urzeczywistnia się poprzez działanie sił natural-
nych, traci w  wielu przypadkach swój tajemniczy charakter, a  co za 
tym idzie stwarza podstawę jego przezwyciężenia.
  Warto powrócić w  tym momencie do wcześniej rozważanego 
wątku zła, które w  doświadczeniu odkrywa swą jednorodność: pier-
wotne niezróżnicowanie na zło fizyczne i  moralne. Wydaje się, iż to 
właśnie pod wpływem oświeceniowej formacji intelektualnej wspo-
mniana dystynkcja nabiera istotnego znaczenia.

(…) świat jawił się oczom myślicieli racjonalistycznych jako podzielony 
na dwa obszary: z  jednej strony natura, której prawa i  zasady nareszcie 
zostały odkryte, dzięki czemu ruchy każdej cząstki w  przestrzeni dało się 
wyjaśnić za pomocą kilku prostych praw i  reguł wnioskowania, a z  dru-
giej strony obszar ludzkich zwyczajów i  instytucji, na którym wszystko 
wciąż zdawało się niezbadane i  nie do zbadania. Sprawy ludzkie jawiły się 
jako terytorium, na którym rządzi gra ślepego przypadku i  irracjonalnych 
sił, szczęścia i  pecha, kaprysów despotów i  awanturników, tudzież namięt-
ności ludu. Pozostawiało to drzwi otwarte dla wyjaśnień metafizycznych 
i  teologicznych, niepopartych żadnymi dowodami godnymi tego miana, 
przeprowadzanych metodami sytuującymi się na antypodach racjonalnych 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

94

Mariusz Sztuka

procedur  – pole do popisu dla bigotów i  szarlatanów, którzy łatwo mo-
gli namotać w  głowach swych ofiar i  niewolników (Berlin, 2002, s.  221).

Cytowany sir Isaiah Berlin scharakteryzował w  ten sposób intelektu-
alny klimat epoki, jaki towarzyszył narodzinom myśli Monteskiusza. 
Przy założeniu racjonalnego urządzenia świata zło, którego doświad-
czamy w  wyniku działania sił natury, daje się pomyśleć jako przed-
miot systematycznej i  przemyślanej eliminacji w  oparciu o  znajo-
mość praw rządzących przyrodą

 4

 

Co innego w  przypadku zła o  charakterze moralnym; aby zjawiska 

takie jak zbrodnia i  niesprawiedliwość pozbawić trwałych podstaw, 
należało w  pierwszym rzędzie stawić czoła tajemnicy wyrażonej czy 
to w  koncepcji nieprzeniknionego w  swej istocie losu, czy też w  prze-
konaniu o  wspólnej winie rodzaju ludzkiego: w  dogmacie o  grzechu 
pierworodnym. W  drugim przypadku będzie to więc postulat ze-
rwania owego niedającego się dowieść w  oparciu o  racjonalne prze-
słanki związku pomiędzy konkretnym aktem zła a  poprzedzającym 
je (by przywołać tu sformułowanie Tischnera) pierwotnym polem 
uczestnictwa w  złu. Tak więc na pierwszy plan wysuwa się sam zły 
czyn (Tischner, dz. cyt., s.  17), a  odpowiedzi na pytanie o  racje jego 
zaistnienia skłaniają ku pojęciu wolnej woli. Motyw wolnej woli, 
centralny motyw filozofii Oświecenia, staje się też zasadniczym ele-
mentem współtworzącym nowy kontekst dla podejmowania kwestii 
zła i  winy. Wystarczy wskazać choćby to, jak w  tej perspektywie traci 
na wyrazistości moment tragiczny tak silnie obecny, gdy w  grę wcho-

4

 W  jak wielkim stopniu uzależniać można powodzenie takiego zamierzenia od 

umiejętności odczytywania praw racjonalnie urządzonego świata przekonuje dobit-
nie postawa Rousseau, który w  reakcji na wiadomość o  kolosalnym trzęsieniu zie-
mi, jakie nawiedziło Lizbonę w  1755 r., dowodził  – w  odróżnieniu od Woltera kie-
rującego skargę wobec Stwórcy  – że  tragedia świadczy raczej o  ignorancji człowie-
ka, który wznosząc wielopiętrowe budowle, nie zważa na prawa natury, tym samym 
staje się odpowiedzialny za rozmiary zła wywołanego naturalną skądinąd przyczy-
ną (Rousseau, 1966, s.  522). Znaczenia, jakie osiemnastowieczna katastrofa miała 
na kształtowanie się nowoczesnego spojrzenia na problem zła, nie sposób przecenić. 
Wyostrzona świadomość różnicy pomiędzy złem naturalnym i  złem moralnym bie-
rze początek właśnie w  wydarzeniu lizbońskim. Jak za Susan Neiman podnosi Zyg-
munt Bauman (2008, s.  142), moment ten można wręcz uznać za faktyczne naro-
dziny nowoczesności.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

95

Los. Grzech. Tajemnica

dził czynnik fatum i  owa  t r a g i c z n a   k o n i e c z n o ś ć  uobecnia-
jąca się w  losie Edypa.
  Na założeniu antropologicznym, zgodnie z  którym człowiek jest 
jednostką racjonalną i  niezdeterminowaną w  swych wyborach mo-
ralnych, zasadza się klasyczny nurt refleksji kryminologicznej zapo-
czątkowanej w  XVIII wieku przez Cezarego Beccarię i  Jeremy’ego 
Benthama. To przynależna wszystkim ludziom w  równym stopniu 
zdolność dokonywania racjonalnych wyborów warunkuje możli-
wość wymierzenia sprawiedliwej (w znaczeniu proporcji w  stosun-
ku do rozmiarów wyrządzonego zła) kary. Za aktem czynienia zła 
nie stoi już żadna metafizyczna, niezależna od świadomości sprawcy 
siła. Tak wyrażone stanowisko znajduje dopełnienie w  podzielanym 
przez umysły oświeceniowe przekonaniu o  tym, że  człowiek rodzi się 
dobry lub moralnie neutralny.

Beccaria ostrzega przed mieszaniem pojęć przestępstwa i  grzechu. Ta laicy-
zacja pojęcia przestępstwa miała ogromne znaczenie, bo pojęcie grzechu, 
pociągając za sobą widmo piekła, sprawiło, że  bladła przy nim okropność 
najcięższych nawet kar ziemskich. Ścierając z  przestępstwa niepotrzeb-
ny nalot idei grzechu, Beccaria kierował też pojęcie kary na drogę czysto 
 świecką: miarą przestępstwa jest szkoda wyrządzona społeczności; odpo-
wiednio do tego racją kary powinien być pożytek, jaki z  niej ma społeczeń-
stwo (Szerer, 1981, s.  13).

Wyraźniej jeszcze element utylitarny eksponuje propozycja Bentha-
ma. Sytuacja decyzyjna człowieka obdarzonego autonomią moral-
ną  – a  więc na mocy ogólnego założenia także sytuacja przestępcy  – 
sprowadza się zasadniczo do wyboru pomiędzy tym, co powiększy, 
a  tym, co pomniejszy jego zysk, jakim jest odczucie przyjemności, 
szczęścia. Skądinąd racjonalna konstrukcja systemu prawnego win-
na zabezpieczać powiększanie sumy szczęścia przeżywanego przez 
jednostki tworzące społeczeństwo. Czyn niegodny domaga się za-
tem kary ze względu na dobro tych wszystkich członków społeczeń-
stwa, którzy w  przyszłości mogliby ponieść szkodę na skutek działa-
nia sprawcy zła, ten bowiem  – działając racjonalnie  – wybierze raczej 
postępowanie zgodne z  prawem niż obarczone konsekwencją cier-
pienia (kary) działanie nieprawe. 
  Zło, na którym  – zdaniem przedstawicieli Oświecenia  – nie cią-
ży już balast trwałego zakorzenienia w  dziejach i  które nie jest też 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

96

Mariusz Sztuka

efektem działania ślepego losu, staje się po prostu problemem do 
rozwiązania. Taki sposób widzenia zagadnienia otwiera niejako dro-
gę późniejszym projektom utrzymanym w  duchu pozytywistycz-
nym. Propozycja Benthama w  tej części, która odnosi się do organi-
zacji odbywania kary, dostarcza w  tym względzie przekonywujących 
dowodów. Chodzi o  jego pomysł więzienia doskonałego  – 

Panop-

ticonu, oryginalnej konstrukcji umożliwiającej skuteczną izolację 
skazańców w  ramach oddzielonego solidnymi murami organizmu 
architektonicznego (cele jednoosobowe) oraz  – co ważniejsze  – za-
pewniającej praktycznie nieograniczony i  sprawny dozór oraz kon-
trolę ze strony strażnika (poprzez umieszczenie cel na planie koła, 
w  którego centrum ulokowane jest stanowisko dozorcy)

 5

. Pomysł 

Benthama zawdzięcza swój przełomowy charakter nie tylko pionier-
skim rozwiązaniom na polu architektury penitencjarnej, lecz także  – 
a  może przede wszystkim  – konsekwencjom, jakie powodowały one 
w  dziedzinie oddziaływania na populację więzienną. Oto jak Michel 
 Foucault (1993, s.  241) oddaje charakter urządzenia panoptycznego:

Tu każdy, zamknięty w  celi jest na swoim miejscu: z  przodu obserwuje go 
nadzorca, z  boków natomiast ściany skutecznie uniemożliwiają mu kon-
takt z  kompanami. Widać go, ale on sam nie widzi; to przedmiot infor-
macji, a  nie podmiot komunikacji. Usytuowanie jego pokoju na wprost 
wieży centralnej ustawia go na osi widoczności, natomiast podziały pier-
ścienia, odseparowane cele, likwidują widzenie peryferyjne. Oto rękojmia 
ładu”. Niezależnie od tego, czy główną funkcją uwięzienia jest dyscyplino-
wanie czy korektura postaw przestępcy (różnice pomiędzy obydwoma ro-
dzajami działań mają w  tym względzie charakter drugorzędny), punktem 
wyjścia i  warunkiem skutecznych oddziaływań staje się pomijany dotych-
czas aspekt wiedzy o  adresacie wpływów. Dzieło Benthama można trakto-
wać jako paradygmatyczny wręcz przykład tego, jak kwestię zła da się spro-
wadzić do poziomu problemu technologicznego

 6

.

5

 Ksawery Potocki nadał konstrukcji Benthama polską nazwę: „wszystkowidz” 

(Radzinowicz, 1933

, s.  32).

6

 Krzysztof Krajewski (1994, s.  22) wskazał na obecność pewnej istotnej nie-

spójności, jaka może narzucać się interpretatorom myśli Benthama. Rzecz dotyczy 
podstawowego założenia antropologicznego mówiącego o  przestępcy jako osobie 
suwerennej w  swych wyborach moralnych. Założenie takie z  trudem daje się uzgod-
nić z  zawartą w  propozycjach autora 

Panopticonu wizją organizacji dyscyplinującej, 

a  więc w  znacznym stopniu nastawionej na przymusowe przekształcanie przestęp-
cy. Taka widoczna koncesja na rzecz deterministycznej wizji jednostki sugeruje, iż 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

97

Los. Grzech. Tajemnica

  Przy całym swym żarliwym i  szczerym zaangażowaniu w  tworze-
nie fundamentów społeczeństwa zdolnego wyzwalać się od postrze-
gania zła jako tajemnicy myśl oświeceniową cechują jednocześnie 
momenty, w  których dochodzi do głosu szczególne napięcie pomię-
dzy perspektywą postępu, na drogę którego wkroczyła ludzkość za 
sprawą rezygnacji z  irracjonalizmów, a  dotkliwą świadomością faktu, 
że  zjawisko zła moralnego to jednak coś większego i  głębszego, że  za-
wiera jakąś  – by tak to określić  – „metafizyczną siłę”, że  nie sposób 
zamknąć go w  kategorii „problemu do rozwiązania”. Patrząc z  dzi-
siejszej perspektywy, można powiedzieć, że   w  wątkach tych da się 
odczytać intuicje obecnego czasu. Wielce wymowny jest w  tym wy-
padku Wolter i  jego szczery wysiłek racjonalizacji zła, albowiem  – 
jak komentuje Bronisław Baczko (2002, s.  46)::

z wyjątkową, pełną udręki i  napięcia intensywnością stawia on naszemu 
światu kategoryczny wymóg rozumności, a  jednocześnie boleśnie i  pub-
licznie przeżywa chaos, w  jakim pogrąża go nieuchronność i  nieusuwal-
ny charakter zła.

W takim też kontekście Jerzy Jedlicki (2000, s.  29) nadaje rangę sym-
bolu truciźnie, którą zaszczuty i  skazany na śmierć Condorcet przyj-
muje niedługo po napisaniu 

Szkicu obrony postępu ducha ludzkiego.

  Podobne rozterki w  znacznie mniejszym stopniu dotykają repre-
zentantów podejścia pozytywistycznego. Punktem wyjścia dla opi-
sania wkładu, jaki pozytywizm wniósł do dotychczasowego spo-
sobu widzenia problemu zła, niech będzie podniesiony wcześniej 
aspekt różnicy pomiędzy cierpieniem fizycznym a  doświadczeniem 
zła moralnego. Wydaje się, że  postulat poznawczego opanowania na-
tury i  związana z  nim perspektywa stopniowego ograniczenia ska-
li tych nieszczęść, których źródłem jest nieznajomość porządku 

mamy tu do czynienia właśnie z  sygnałem tych przewartościowań, które w  rozwi-
niętej postaci dojdą do głosu w  koncepcjach filozofii pozytywnej. Pogląd powyższy 
odpowiada stanowisku Kołakowskiego, według którego „Jeremi Bentham przeniósł 
w  niezmienionej niemal postaci idee oświeceniowe w  następne stulecie, a  ogrom-
ny jego wpływ w  angielskiej myśli politycznej zdaje się przemawiać za przypusz-
czeniem, że  w  Anglii granica między kulturą oświeceniową i  kulturą industrialne-
go XIX stulecia była o  wiele mniej ostra aniżeli w  innych krajach” (Kołakowski, 
2003,  s.  87).

Resocjalizacja...8 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

98

Mariusz Sztuka

naturalnego, w  innym świetle postawiły też kwestię krzywd i  cier-
pień powodowanych przez człowieka. Zło moralne da się pomyśleć 
jako coś, z  czym można się mierzyć tylko w  tym stopniu, w  jakim 
uda się usunąć rozziew pomiędzy racjonalną naturą i  nieprzewidy-
walnym światem „spraw ludzkich”

 7

. Kluczem do takiego rozwiąza-

nia stało się przyjęcie zasady metodologicznej jedności wiedzy: czło-
wiek i  jego świat dostępny jest poznaniu na tych samych zasadach, 
które rządzą poznaniem przyrody. Niesprawiedliwość, ubóstwo, lecz 
także zbrodnia i  występek to obszary, których poznanie warunkowa-
ne jest odkryciem zależności przyczynowych, jak ma to miejsce w  na-
ukach przyrodniczych. W  ten sposób zarówno historia, jak i  dzieje 
indywidualnego życia pojedynczego człowieka, pozbawione elemen-
tów przypadkowości, mogą zostać wprzęgnięte w  proces stopnio-
wych i  powolnych być może, lecz radykalnych zmian, których istotę 
Zdzisław Krasnodębski streścił, używając określenia „równanie po-
stępu”. Chodzi tu o  postawienie

znaku równania między rozwojem wiedzy, zwiększaniem się wolności, 
doskonaleniem moralnym i  powiększaniem się szczęścia (Krasnodębski, 
1991, s.  9).

Na drodze realizacji takiego scenariusza należało jednak przezwycię-
żyć istotną przeszkodę w  postaci indeterministycznej wizji człowie-
ka. Twierdzenie, iż człowiek w  swym postępowaniu kieruje się wolną 
wolą oznacza bowiem, że  w  sferze ludzkich zachowań można liczyć 
się z  obecnością elementu dowolności i  przypadkowości, a  taki stan 
rzeczy uniemożliwia aplikację procedur metodologicznych wypraco-
wanych na gruncie przyrodoznawstwa. 
  Dlatego też tak jak Oświecenie uchyliło prawomocność inter-
pretacji opartych na grzechu pierworodnym i  losie w  imię projek-
tu ulepszania świata, tak myśl pozytywistyczna, z  podobnych po-
budek  – i  co ważniejsze, zasadniczo pozostając w  obrębie tej samej 
co Oświecenie formacji intelektualnej  – uchyliła prawomocność po-
sługiwania się argumentem wolnej woli w  wyjaśnianiu zjawisk zła 

7

 Zauważmy, w  jak odmiennej optyce stawia to przywołaną wcześniej tezę 

o  momencie oddzielenia zła naturalnego i  zła moralnego jako początku nowoczes-
ności (zob. przyp. 4).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

99

Los. Grzech. Tajemnica

społecznego, przypisując także i  jej status niepotrzebnej hipotezy. 
Można powiedzieć, że  wraz z  ukształtowaniem się scharakteryzowa-
nego powyżej w  olbrzymim skrócie kompleksu założeń co do możli-
wości modyfikowania świata i  wpływania na jego historię spełnione 
zostały także warunki dla ukształtowania się idei resocjalizacji, któ-
ra w  niezmienionej zasadniczo postaci przetrwała do dzisiaj, dopiero 
w  ostatnich dziesięcioleciach stając się przedmiotem bardziej grun-
townej weryfikacji. Idea ta była depozytariuszem optymistycznej wi-
zji postępu moralnego społeczeństw i  jednostek, rozpaliła „gorączkę 
penitencjarną” ostatnich dekad XIX wieku, towarzyszyła rozwojo-
wi koncepcji państwa opiekuńczego, w  obrębie której pełniła klu-
czową rolę, ciesząc się poparciem najbardziej wpływowych sił spo-
łecznych klasy średniej, doczekała się też swojego „złotego wieku” 
mniej więcej w  połowie ubiegłego stulecia. Z  punktu widzenia ideo-
wego rodowodu nie powinien zatem dziwić też fakt, iż  – jakkol-
wiek jest to specyfika naszej części Europy  – resocjalizacja znalazła 
swoje ucieleśnienie i  konkretne ramy koncepcyjne na gruncie nauk 
o  wychowaniu.

  Zanim jednak idea resocjalizacji pojawiła się w  swych nieśmia-
łych realizacjach dziewiętnastowiecznych (więzienia systemu pro-
gresywnego, amerykańskie reformatoria i  republiki młodzieżowe), 
zanim ujrzały światło dzienne dzieła reformatorów więzienia inspi-
rowanych myślą oświeceniową (Howard, Beccaria, Bentham), pew-
ne istotne fragmenty tego, co określamy mianem podejścia resocja-
lizacyjnego, odnaleźć można w  XVII wieku w  działalności „domów 
pracy”. Większość opracowań z  zakresu historii myśli penitencjarnej 
wymienia je jako wczesne prefiguracje późniejszych rozwiązań w  za-
kresie instytucjonalnej pracy korekcyjnej. Mowa o  założonym w  An-
glii domu pracy Bridewell, siedemnastowiecznych holenderskich 
domach pracy oraz podobnego typu placówkach włoskich powstają-
cych na przestrzeni XVIII wieku. Przedsięwzięcia te łączyły w  sobie 
cechy więzienia, przytułku, sierocińca i  domu starców. Powodem, 
dla którego warto je przywołać w  kontekście niniejszych rozwa-
żań, jest to, że  pokazują one przenikanie się elementów będących 
zapowiedzią przyszłego, modernistycznego podejścia do problemu 
naprawy przestępców z  charakterystycznymi cechami interpretacji 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

100

Mariusz Sztuka

przednowoczesnych. Gdyby chcieć określić jednym słowem różno-
rodność typów osobowych wśród podwładnych w  siedemnastowiecz-
nych domach pracy, należałoby użyć określenia „ubodzy”. Określe-
nie, którego pole znaczeniowe wyraźnie zawęża się na przestrzeni 
ostatnich stuleci, tak iż kojarzone jest dzisiaj niemal wyłącznie ze 
sferą ubóstwa ekonomicznego, wskazywało na cechę wspólną osób 
dotkniętych na różny sposób doświadczeniem zła. Złodzieje, żebra-
cy, włóczędzy, prostytutki, dzieci pozbawione opieki  – oni wszyscy 
za sprawą zrządzenia losu lub też na skutek pierwotnej winy mają 
udział w  rzeczywistości zła. Z  perspektywy środowiska amsterdam-
skiego czy florenckiego 

workhousu istotnie tracą na znaczeniu róż-

nice pomiędzy zła czynieniem i  zła doświadczaniem, podobnie jak 
traci na wyrazistości uwypuklona w  późniejszych projektach eman-
cypacyjnych dystynkcja pomiędzy nieszczęściem (kalectwo, choro-
ba, starcze cierpienie) i  złem moralnym (zbrodnia, nierząd); zło za-
chowuje tu jeszcze ów pierwotny, jednolity charakter

 8

. Czy na tej 

podstawie wolno nam sądzić, że  te wczesne przykłady rozwiązań pe-
nitencjarnych zawierają już w  sobie dostrzegalne elementy nowo-
czesnego stosunku do kwestii zła? Dotychczasowe (a także zawarte 
w  dalszej części tekstu) ustalenia nie dają raczej podstaw do jedno-
znacznej odpowiedzi na to pytanie. Jeśli bowiem przyjąć  – jak czy-
ni to Bauman  – że  integralnym elementem 

modernitas jest jasne od-

dzielenie zła naturalnego i  zła moralnego, to nie sposób traktować 
wspomnianych form organizacyjnych jako prefiguracji nowoczesne-
go podejścia do zjawiska zła społecznego. Odmienne rozstrzygnię-
cie staje się natomiast możliwe, gdy uwzględnimy tezę Baudrillarda 
o  epoce nowoczesnej jako tej, którą cechować ma stała tendencja do 
przedstawiania zła jako nieszczęścia. 
  W domach pracy wszelako  – i  na tym polega ich znaczenie i  miej-
sce w  dziejach praktyki penitencjarnej  – po raz pierwszy starano 
się realizować pomysł oddziaływania na umieszczonych, próbowa-
no świadomie kształtować ich przyszły los. Podjęto, innymi słowy, 

8

 Dalekie refleksy podobnego sposobu widzenia problemu odkryć można na 

wczesnych etapach kształtowania się polskiej myśli resocjalizacyjnej, by wspomnieć 
choćby Marię Grzegorzewską i  jej pierwszą definicję społecznego niedostosowania, 
tak pojemną znaczeniowo, że  obejmowała większość rodzajów niepełnosprawności, 
wśród nich także dzieci „zaniedbane moralnie”.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

101

Los. Grzech. Tajemnica

zadanie celowego przeobrażania ich natury, celowego ingerowania 
w  ten obszar rzeczywistości, któremu kształt nadało nieodgadnio-
ne w  swych wyrokach przeznaczenie i  równie niezgłębiona tajemni-
ca związku pomiędzy zmazą pierwotną a  karą doczesną. Nic dziw-
nego zatem, że  gdy wśród opuszczających dom pracy następowała 
zmiana moralna, przypisywano jej cudowny charakter. Znamienny 
jest fakt, że  pierwszy bodajże opis skutecznego oddziaływania reso-
cjalizacyjnego przedstawiał zdarzenia, które w  oczach współczesnych 
im zasługiwały na miano  c u d u. 

Miracula Sancti Raspini  Redovivi  – 

tak brzmiał tytuł wydanej w  1612 roku w  Amsterdamie anonimowej 
broszury opisującej przypadki poprawy, jaka nastąpić miała u  kilku-
nastu złodziei i  włóczęgów w  trakcie ich pobytu w  domu pracy (Ka-
linowski i  Pełka, 1996, s.  26). Gdy zło widziane jest głównie jako 
tajemnica, to także przezwyciężenie go na skutek racjonalnych wy-
siłków człowieka odbywa się na sposób cudowny.
  Grzech pierworodny i  los to nie jedyne instrumenty przed-
nowoczesnego arsenału pojęciowego, które  – w  intelektualnej atmo-
sferze modernistycznego projektu naprawy świata  – utraciły wcześ-
niejszą zdolność opisu i  tłumaczenia rzeczywistości społecznego zła. 
Dla sfery refleksji nad zjawiskami wykolejenia nieobojętne wydaje 
się i  to, że  na gruncie naturalistycznej koncepcji człowieka i  społe-
czeństwa zasadniczo brak miejsca dla zjawiska tragizmu, które  – jak 
pamiętamy  – w  czasach przednowoczesnych określało istotny aspekt 
ludzkiego uwikłania w  zło. Wypada raz jeszcze sięgnąć do przepro-
wadzonych przez Janion (dz. cyt., s.  23 i  nast.) rekonstrukcji myśli 
Schelera. Konieczność tragiczna, ta, którą obserwujemy w  historii 
Edypa, ustępuje innego rodzaju konieczności, tej mianowicie, któ-
ra tkwi w  porządku przyczynowym świata. Tam też należy skłaniać 
się w  poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o  podłoże zła. Jednak-
że tak czyniąc, wyklucza się tym samym sens tajemnicy, jaka spo-
wija każdą rzeczywistą sytuację tragiczną. Stanowisko oświecenio-
we, myśl pozytywistyczna w  zakresie, w  jakim czerpie z  jego założeń, 
cała późniejsza tradycja scjentystyczna wyznaczająca ramy poznania 
służącego rozwiązywaniu problemu społecznej dewiacji, wszystko to 
cechuje wrodzona niezdolność do wyrażania tragiczności ludzkiego 
losu. Należy dodać, że  ta sama niezdolność charakteryzowałaby no-
woczesne projekty emancypacyjne, gdyby poprzestały na  – jak miało 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

102

Mariusz Sztuka

to miejsce w  przypadku kryminologicznego klasycyzmu  – wyłącz-
nie indeterministycznym założeniu przyznającym człowiekowi ce-
chę nieskrępowanej niczym wolności w  wyborze zła. Rzecz bowiem 
w  tym, że  konieczność tragiczna sytuuje się ponad porządkiem natu-
ralnym, jak też ponad wolną wolą człowieka, „jest poza koniecznoś-
cią i  poza wolnością” (tamże, s.  24), należy do samej istoty człowieka. 
 Jeśli 

zaś  – jak chce Scheler  – zjawisko tragiczności zasadza się na 

kolizji pomiędzy racjami, za którymi każdorazowo stoją równie wy-
sokie wartości, to niezdolność pełnego wypowiedzenia tego konflik-
tu nie może nie mieć konsekwencji dla sposobu opisu i  wyjaśniania 
stanów rzeczy będących przedmiotem zainteresowania zorientowa-
nej korekcyjnie pedagogiki. Ostatecznie praktyka resocjalizacyjna 
należy do tych dziedzin społecznego zaangażowania pedagoga, gdzie 
dostrzega on wyraźniej dramatyczny wymiar indywidualnych losów, 
sprowadzający się do konfliktów takich jak ten choćby, gdy siła de-
strukcyjna, niosąca ból i  nieszczęście, zawiera jakże często ładunek 
wartości pozytywnej. To, o  czym mowa, wskazuje na pewien szerszy 
aspekt związany ze znaczeniem, jakie w  myśleniu oświeceniowym 
nadawano kategorii ładu. Z  punktu widzenia owego ładu będącego 
cechą racjonalnie urządzonego świata, z  perspektywy harmonii, któ-
rej wzorem jest natura, nie tylko zło (samo w  sobie będące wyzwa-
niem dla stabilnej harmonii świata), ale i  każda sprzeczność, jaka po-
jawia się także na poziomie intrapersonalnym, z  trudem mieścić się 
będzie w  przyjętym modelu rzeczywistości

 9

  Można powiedzieć, że  im bardziej strategie korekcyjne starały się 
czynić zadość wymogom paradygmatu scjentystycznego, tym więk-
sze brały na siebie ryzyko przeoczenia zasadniczego dla rozumienia 
człowieka i  jego sytuacji wymiaru tragiczności, który w  jakiś spo-
sób dochodzi do głosu pod postacią konfliktu i  destabilizacji. Przy-
kładów dostarczają doświadczenia nurtu resocjalizacji wywiedzio-
nej w  całości z  tradycji psychologii uczenia się, która to tradycja 

9

 Problem ten podejmuje Baczko (2009, s.  159-201), rozważając kwestię zła 

moralnego w  filozofii Jana Jakuba Rousseau. „W ładzie, jako stabilnej harmonii 
wiecznie odnawiającej się na skutek założonego stosunku części do całości, w  świe-
cie tak pojętym, oddanym w  użytek człowiekowi, nie było miejsca na sprzeczności 
wewnątrz natury ludzkiej ani na wprowadzanie irracjonalnych momentów do sto-
sunku człowieka ze światem” (tamże, s.  174).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

103

Los. Grzech. Tajemnica

w  sposób bodaj najbardziej konsekwentny rozwinęła naturalistyczny 
model człowieka. O  trudnościach, na jakie napotykała teoria reso-
cjalizacyjna przy próbach zbliżenia się do zjawiska tragiczności, po-
średnio świadczyć może to, w  jaki sposób traktowano niejednokrot-
nie pogląd o  rozwojowym walorze konfliktu. Przez długi czas był to 
motyw raczej niedostrzegany w  teoretycznych rozważaniach proble-
matyki niedostosowania społecznego, dewiacji i  przestępczości. Gdy 
zaś się pojawiał, bardzo często ujmowano brak równowagi jako jed-
noznaczny symptom społecznego niedostosowania jednostki. Swego 
czasu na tę jednostronność podejścia zwrócił uwagę Bronisław Ur-
ban (1989, s.  105), gdy kreśląc perspektywę wykorzystania w  obsza-
rze pedagogiki resocjalizacyjnej założeń nurtu kognitywnego w  psy-
chologii, stwierdzał, że  w  dotychczasowych opracowaniach

rola konfliktowości (tu rozumianej jako cecha sytuacji wychowawczej  – 
M.S.) jest nawet przesadnie wyolbrzymiana, widzi się w  niej jedynie nie-
korzystne konsekwencje dla społecznego rozwoju.

  Przezwyciężenie podobnego sposobu widzenia konfliktowości dla 
teorii resocjalizacji mogłoby oznaczać zwrot w  kierunku koncepcji 
ufundowanych na założeniach psychoanalizy; bez wątpienia rzeczy-
wistość konfliktu  – ów moment tragiczny  – znajduje tam możli-
wość wypowiedzenia. Historia Edypa na tym przecież gruncie zyska-
ła potwierdzenie swego uniwersalnego wymiaru. Jednakże podejście 
psychoanalityczne w  przestrzeni resocjalizacji nie mogło zadomowić 
się w  sposób trwały, oznaczałoby to konieczność rezygnacji z  rosz-
czeń do wypracowania strategii empirycznie weryfikowalnych. Te-
oria Freuda, której twierdzenia nie są w  stanie sprostać kryterium 
falsyfikowalności, choć pod interesującymi nas względami jest bliż-
sza doświadczeniu egzystencjalnemu, nie mogła też stanowić bazy 
dla nowoczesnego projektu resocjalizacji. Dziś wydaje się oczywi-
ste, że  warunki dla pełniejszego rozumienia niektórych ważnych dla 
rozwoju myśli resocjalizacyjnej doświadczeń stwarza dopiero pozy-
cja dystansu wobec założeń naturalistycznych związanych z  kategorią 
ładu. Widać to wyraźnie choćby na przykładzie lekcji, jaką instytu-
cjonalnej resocjalizacji udzieliły wspólnoty terapeutyczne odwołu-
jące się do programu Dwunastu Kroków. Dynamika zmiany oso-
bowej, z  jaką mamy tam do czynienia, zyskuje właściwe oświetlenie 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

104

Mariusz Sztuka

dopiero wówczas, gdy umieści się ją w  szerszej perspektywie poznaw-
czej. Ku takiemu wnioskowi skłaniają próby odczytania procesów 
resocjalizacyjnych w  oparciu o  teorię dezintegracji pozytywnej Ka-
zimierza Dąbrowskiego. Konflikt i  kryzys wewnętrzny jawi się tam 
jako kryterium i  podstawowy warunek rozwoju osobowego, a  więc 
i  tych zmian, które charakteryzować powinny indywidualny wy-
miar procesu resocjalizacji. Rozwojowy charakter konfliktu i  braku 
równowagi w  zakresie środowiska wewnętrznego widoczny jest tam, 
gdzie mamy do czynienia z  autentyczną przemianą. Jego kluczową 
rolę dostrzec można zarówno w  doświadczeniu powrotu do zdrowia 
jednostki uzależnionej, jak i w  pojedynczych losach ludzi, o  których 
powiemy, iż wbrew okolicznościom zewnętrznym i  uwarunkowa-
niom wewnętrznym zdołali powstrzymać i  przezwyciężyć postępu-
jący proces własnej degradacji moralnej (por. Cekiera i  Niewiadom-
ska, 1997). 
  Czy jednak rzetelna retrospektywa dokonań teorii resocjalizacji 
uzasadnia tezę, zgodnie z  którą okazują się one zupełnie ślepe na rze-
czywistość konfliktu? Wydaje się, że  byłaby to generalizacja zbyt da-
leko idąca. Czesław Czapów  – aby przywołać tylko przykład dorob-
ku „warszawskiej szkoły resocjalizacji”  – wyraźnie uznawał wartość 
wychowawczą konfliktu pomiędzy prospołecznymi i  antyspołecz-
nymi skłonnościami wychowanka. To pożądane napięcie w  obrębie 
układu postaw na gruncie jego koncepcji występowało jako efekt 
skutecznych oddziaływań wychowawcy, oddziaływań podejmowa-
nych w  nurcie postępowania ergotropowego. Stan wewnętrznego 
konfliktu u  wychowanka jest w  tym ujęciu punktem wyjścia dla pro-
cesu efektywnego uczenia się nowych ustosunkowań i  reakcji prze-
ciwstawnych wobec utrwalonych tendencji antyspołecznych. Cały 
zaś proces resocjalizacji

może być funkcją intelektualizacji konfliktu wewnętrznego, ale także 
kształtowania się motywacji pozwalającej wytrzymać napięcie poprzedza-
jące rozwiązanie konfliktu (Czapów, 1978, s.  135).

Ostatecznie jednak nie to, czy formułowane recepty uwzględniały 
lub też nie moment konfliktu-kryzysu, jest dla dokonywanych tu 
rekonstrukcji najistotniejsze. Rzecz w  tym, iż także wówczas, gdy 
element konfliktu staje się w  jakiś sposób uchwytny dla refleksji 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

105

Los. Grzech. Tajemnica

resocjalizacyjnej  – czy to w  jej wersji deterministycznej, czy nawet 
wówczas, gdy wychodzi ona poza schemat wyznaczony tradycją na-
turalistyczną  – konflikt ten i  tak pozbawiony będzie cech zjawiska 
tragicznego w  tej mierze, w  jakiej uzna się go za rozstrzygalny. 

 

Przedstawione dotychczas tezy zdają się uzasadniać przekonanie, 

iż kształtowanie się modernistycznej idei resocjalizacji jest efektem 
podejmowanych na przestrzeni ostatnich dwu stuleci i  przenikają-
cych się wzajemnie wysiłków myśli w  zakresie naturalizacji obrazu 
człowieka oraz racjonalizacji zła. W  takim też kontekście sytuuje się 
idea resocjalizacyjna jako integralny element programu nowoczesno-
ści, którego współczesną nam, wysoce zaawansowaną odmianę Gid-
dens (dz. cyt., s.  153) określa mianem „kolonizacji przyszłości”

 10

Konceptualizacja korekcyjnego podejścia wobec złoczyńcy dokony-
wana jest zatem w  scenerii świata „odczarowanego”. Jest to świat, 
w  którym grzech, fatum, tajemnica zaliczone zostają do tradycji 
mitu. Zakwestionowanie owego mitu, odejście od interpretacji od-
wołujących się do jego istnienia stanowi zasadniczy motyw prze-
mian właściwych epoce nowoczesnej, czemu w  sposób przekonywu-
jący dali wyraz Max Horkheimer i  Theodor W.  Adorno w  

Dialektyce 

Oświecenia (1994). Ten sam motyw w  inny nieco sposób przedstawił 
Charles Taylor (2001), gdy charakteryzując nowoczesność, zapropo-
nował określenie: „przesłonięcie transcendencji”.

  Współczesna resocjalizacja, będąc eksponentem zasadniczych ele-
mentów intelektualnej i  moralnej formacji nowoczesności, nie może 
być też wolna od koniecznej konfrontacji z  zarzutami wyrosłymi na 
gruncie krytycznej analizy dziedzictwa 

modernitas. Głównie dlatego, 

że  wśród argumentów, do których sięga się najczęściej, kwestionując 
jednoznacznie pozytywny wymiar idei postępu, odnajdujemy stały 

10

 Wszelkie racje przemawiają za tym, by wpływowe obecnie w  świecie zachod-

nim modele zarządzania ryzykiem powtórnej przestępczości definiować jako frag-
ment tej właśnie ogólnej strategii: „W środowiskach, z  których wyeliminowane zo-
stało pojęcie losu, wszelkie, nawet ściśle przystające do ustalonych wzorów, działa-
nie jest z  zasady «kalkulowane» w  kategoriach ryzyka” (tamże, s.  154). Nieco wię-
cej na temat modelu «what works» będącego przykładem referowanego podejścia 
zob.  w:  Stańdo-Kawecka (2010 [w druku]); Sztuka (2004, 2007, 2009).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

106

Mariusz Sztuka

wątek nieskutecznych wysiłków, jakie umysł oświecony podejmował 
i  podejmuje na rzecz racjonalizacji zła.

Z dzisiejszej perspektywy nowoczesne stawianie na ludzki rozum (…) bar-
dziej przypomina początek jakiejś długiej okrężnej drogi. Pod jej koniec 
powracamy bodaj tam, skąd wyruszyliśmy: do okropieństw nieobliczalne-
go, nieprzewidywalnego, atakującego na chybił trafił zła. Choć po długiej 
podróży jesteśmy mądrzejsi niż nasi przodkowie na jej początku, nie mamy 
już pewności, czy uda się znaleźć drogę omijającą podobne do naturalnych 
klęski żywiołowe (Bauman, dz. cyt

., s.  111).

I jeszcze jeden fragment doskonale obrazujący klimat współczesnego 
nam doświadczenia destruktywności:

Pod koniec długiej (niezamierzenie) odkrywczej podróży, podjętej w  na-
dziei, że  uda się ludzkość umieścić w  bezpiecznej odległości od okrutnej, 
ponieważ bezdusznej i  bezwzględnej natury, znaleźliśmy się w  obliczu zła 
stworzonego przez człowieka, zła, które jest równie okrutne, bezduszne, 
bezwzględne, przypadkowe i  niemożliwe do przewidzenia (a tym bardziej 
do zdławienia w  zarodku) jak lizbońskie trzęsienie ziemi, pożar i  powódź” 
(tamże, s.  112).

 Formułowane 

w  podobnym duchu diagnozy nowoczesności moż-

na odnieść do idei resocjalizacji tym zasadniej, im bardziej dotkliwa 
jest świadomość niespełnionych oczekiwań, wiązanych w  ciągu ostat-
nich dwudziestu dekad z  pedagogicznie racjonalizowanymi wersjami 
społecznej inżynierii. Ku takim konstatacjom skłaniać mogą także 
spostrzeżenia Jeana Baudrillarda dotyczące sposobu obecności prze-
mocy we współczesnych społeczeństwach konsumpcyjnych: jest dziś 
ona, zdaniem francuskiego socjologa, zbliżona do późnonowoczes-
nego zjawiska konsumeryzmu w  tym sensie, że  agresji, podobnie jak 
i  konsumpcji nie sposób pojąć czy przewidzieć, zwraca się w  do-
wolnym kierunku, zwraca się ku komukolwiek ( Baudrillard, 2002, 
za:  Szlendak, 2004, s.  64). 
  Diagnozy Baudrillarda i  Baumana są symptomatyczne, wskazu-
ją na ten aspekt problemu zła, który ze względu na postać, w  ja-
kiej się ono uobecnia w  codziennym doświadczeniu, przywraca pra-
womocność akcentom dotychczas marginalizowanym w  ramach 
nowoczesnego dyskursu. Warto przy tym zauważyć, że  motyw zła 
obnażającego kruchość wywiedzionych z  idei postępu procedur 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

107

Los. Grzech. Tajemnica

poznawczej kontroli nad rzeczywistością to wspólny element trady-
cyjnie odmiennych światopoglądowo sposobów opisania współczes-
ności. Przykład przywołanych przed momentem autorów pokazuje, 
że  upomnienie się o  sens tajemnicy zła nie musi płynąć wyłącznie 
ze strony rzeczników transcendentnego wymiaru rzeczywistości, jak-
kolwiek u  nich tendencja do negowania zła jako 

misterium spotka-

ła się ze zdecydowaną reakcją najwcześniej

 11

. Całą problematyczność 

projektu modernistycznego w  interesującym nas aspekcie, od stro-
ny współczesnej myśli chrześcijańskiej, wypowiada hiszpański filo-
zof Felix Garcia Moriyon (1992, s.  150): 

Wstydzę się powiedzieć człowiekowi ubogiemu, który nie ma się gdzie 
schronić, że  w  przyszłym społeczeństwie nie będzie już biednych; wstydzę 
się powiedzieć matce, która straciła syna przejechanego przez samochód, 
że  nie będzie takich wypadków, kiedy rozwiążemy problem ruchu ulicz-
nego; wstydzę się powiedzieć niewidomemu, sparaliżowanemu czy pozba-
wionemu nadziei choremu na raka, że  postępy medycyny doprowadzą kie-
dyś do zwalczenia wszystkich chorób.

  O ile zatem jest prawdą, że  teoria resocjalizacyjna wyraża obecnie 
te same, zasadnicze cechy optymistycznego projektu nowoczesnego, 
to jednocześnie jej miejsce na mapie współczesności wyznacza też 
właściwe dzisiejszej świadomości doświadczenie granicy i  oporu, jaki 
rzeczywistość społeczna stawia przy próbach jej radykalnego prze-
obrażenia. Że  elementy te nie rozkładają się symetrycznie, świadczyć 
będzie chociażby to, iż doniesień o  miernym efekcie projektów ko-
rekcyjnych nie interpretuje się już w  pierwszym rzędzie jako rezul-
tatu błędnie obranej strategii metodycznej. Zło, z  którym mamy do 
czynienia za sprawą przestępczości, jeśli bywa jeszcze określane jako 
skandal moralny, nie jest już powodem skandalu intelektualnego, 
jak godziłoby się je określić jeszcze przed stu laty, podobnie jak nie-
skuteczna resocjalizacja coraz rzadziej postrzegana jest obecnie jako 
przykład źle rozwiązanego problemu.
  O powrocie marginalizowanego w  dyskursie nowoczesnym prob-
lemu zła jako tajemnicy wydaje się pośrednio świadczyć wyraźna 

11

 Wystarczy choćby wspomnieć reakcję instytucji Kościoła na próbę zakwestio-

nowania nauki o  grzechu pierworodnym w  

Emilu Rousseau. Stało się tak nawet po-

mimo obecnego w  tekście krytycznego odniesienia do idei ateizmu i  materializmu.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

108

Mariusz Sztuka

zmiana dominującego tonu teoretycznej debaty nad sposobami roz-
wiązywania problemów wykolejenia przestępczego. David Garland 
(2001, s. 15) zwraca w  tym względzie uwagę na dokonujący się od 
początku lat 70. zwrot w  kierunku rozstrzygnięć bazujących na roz-
maitych wariantach teorii kontroli społecznej. Dla podejmowanych 
tu wątków istotne jest, że  jeśli opisywany przez niego zwrot ma miej-
sce, to dzieje się to kosztem rezygnacji z  istotnych założeń antropo-
logicznych związanych z  oświeceniowym przekonaniem o  moralnie 
dodatnim charakterze natury człowieka. W  oparciu o  to przekona-
nie kształtowała się wizja złoczyńcy kreowana głównie z  perspek-
tywy niesprzyjających właściwemu rozwojowi moralnemu jednostki 
uwarunkowań sytuacyjnych; taka  – charakterystyczna dla myśle-
nia modernistycznego  – perspektywa oznaczała możliwość mody-
fikacji zarówno środowiska, jak i  psychobiologicznego wyposażenia 
przestępcy, otwierając tym samym drogę idei resocjalizacji. Rene-
sans teorii kontroli w  wyjaśnianiu zła społecznego wiązać się bę-
dzie z  nieuchronnym odsłonięciem problemu pierwotnie złej natu-
ry człowieka. Durkheimowski 

homo duplex  – człowiek rozdwojony, 

który na mocy konstytuującego go antagonizmu, aby zachowywać 
się godnie, musi zadać gwałt temu, co w  nim pierwotnie i  głębo-
ko zakorzenione (zmysły, instynkt, egoistyczne dyspozycje) – staje 
się dziś figurą towarzyszącą kryzysowi resocjalizacji w  jej utopijnym 
nieco, XIX-wiecznym wydaniu. Tym samym obecna praktyka ogra-
niczania przestępczości oparta na założeniach teorii kontroli spo-
łecznej, wskazując na mroczne jądro człowieczeństwa, rehabilituje 
w  jakimś sensie przednowoczesne wyobrażenia o  skażonej pierwot-
nie naturze człowieka. 
 Pozostając 

w  sferze założeń antropologicznych, należy wskazać na 

inną jeszcze, znamienną z  punktu widzenia problemu „powracają-
cego zła”, cechę przemian w  myśleniu o  korekturze osób przestęp-
czych. Resocjalizacja w  kształcie nadanym jej przez tradycję pozyty-
wistyczną uzależniała swój własny postęp od skuteczności procesu 
naturalizacji człowieka, co nie pozostawiało miejsca dla wolnej woli, 
której uznanie równa się dopuszczeniu elementu nieprzewidywalno-
ści i  przypadku. Dziś na gruncie refleksji resocjalizacyjnej, i  szerzej, 
w  dominujących nurtach kryminologii, taka deterministyczna kon-
cepcja człowieka poddawana jest zdecydowanej rewizji, co wiąże się 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

109

Los. Grzech. Tajemnica

z  przyjęciem perspektywy zorientowanej na model 

homo eligens   – 

człowieka wybierającego (Tyszkiewicz, 1997)

 12

. Ma to swoje oczywi-

ste konsekwencje dla kwestii odpowiedzialności i  kary, a  więc także 
relacji pomiędzy karą i  naprawą w  ramach planowanej strategii in-
stytucjonalnego reagowania. Dla obecnych rozważań bardziej istot-
ne jest wszakże to, że  upomnienie się o  autonomię moralną czło-
wieka otwiera pole tajemnicy. Będąc wyrazem odstępstwa od zasad 
konstytuujących nowoczesne myślenie, wskazuje na opór, jaki rze-
czywistość zła może stawiać wobec prób narzucenia jej reguł racjo-
nalnego porządku

 13

  W sugestywnej interpretacji obecnego stanu rozwiniętych spo-
łeczeństw Baudrillard pod innym jeszcze kątem naświetla fenomen 
„powracającej kwestii zła”. Charakterystyczny dla współczesnej epo-
ki, obsesyjny  – rzec by można  – pęd do kontrolowania żywiołowego 
rozwoju społecznego niesie groźbę swego rodzaju „przesterowania”. 
W  efekcie projekty prewencji obejmujące wszelkie możliwe formy 
ryzyka powodują uwalnianie się zła „endogennego” na podobień-
stwo zagrożeń, które pojawią się w  środowisku biologicznym, gdy 
zapanują w  nim sterylne warunki:

W sytuacji nadmiernego bezpieczeństwa ciało traci możliwość obrony. 
Służąca profilaktyce sterylność panująca dziś w  salach operacyjnych nie 
pozwala przeżyć żadnemu drobnoustrojowi, żadnej bakterii. Jednak właś-
nie w  tego rodzaju miejscach na naszych oczach powstają t a j e m n i c z e 
(podkr. M.S.), nietypowe i  wirusowe choroby. Wirusy bowiem zaczynają 
rozwijać się tam, gdzie spotykają wolne miejsce. W  świecie pozbawionym 
wszelkich infekcji, w  klinicznym świecie „idealnym”, dochodzi do niedo-
strzegalnego, acz nieubłaganego skażenia, wynikającego z  samej sterylności 
(Baudrillard, 2009, s.  70).

12

 W  podobnym duchu Lesław Pytka (2000, s.  187) przedstawia rozwój teorii 

resocjalizacyjnej, wskazując na przechodzenie od koncepcji zorientowanej wyłącz-
nie na konformizowanie odbiorcy wpływów do modelu podkreślającego wartość 
jego autonomii.

13

 Na marginesie konieczne wydaje się zwrócenie uwagi na aktualne niebezpie-

czeństwo, jakie skądinąd wiąże się z  pochopnym odrzuceniem 

en mass spuścizny 

„epoki rozumu”. Postawa taka wyraża się np.  w  nieuzasadnionych próbach pozba-
wienia prawomocności wszelkich strategii poznawczych utrzymanych w  paradyg-
macie nomotetycznym. Problemem tym, w  odniesieniu do teorii resocjalizacji, zaj-
muję się w  innym miejscu (por. Sztuka, 2009).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

110

Mariusz Sztuka

  W opisanych konsekwencjach pobrzmiewa echo znanego już 
motywu skutków redukowania kwestii zła do rangi problemu tech-
nologicznego. W  tym sensie Baudrillard powtarza wielokrotnie tezę 
o  charakterystycznym dla nowoczesności zaniku zdolności do wy-
powiadania zła lub też pomijaniu go w  procesie poznania. Gdzie in-
dziej wskazuje także na zgubną tendencję wyrażającą się w  sprowa-
dzaniu zła do nieszczęścia (Baudrillard, 2005, s.  115 n)  – raz jeszcze, 
w  odmienny nieco sposób, dochodzi do głosu dystynkcja między 
złem naturalnym a  złem moralnym, w  tym przypadku wykorzy-
stana do zasygnalizowania właściwej naszym czasom niemożności 
myślenia i  wypowiadania zła

 14

 (a właściwie: „Zła”, pisanego przez 

 Baudrillarda nieodmiennie wielką literą).
  Ta właśnie niezdolność, według francuskiego socjologa, zwiastuje 
niebezpieczeństwo: 

Każda struktura, która ruguje, wyrzuca, zażegnuje swe elementy negatyw-
ne, bierze na siebie ryzyko katastrofy, do jakiej może dojść na skutek cał-
kowitego odwrócenia, podobnie jak każde ciało biologiczne pozbywające 
się zarazków, bakcyli, pasożytów, wszystkich swych biologicznych wrogów, 
naraża się na ryzyko przerzutów i  procesu nowotworowego, innymi słowy 
na ryzyko zyskania pozytywności prowadzącej do zniszczenia własnych ko-
mórek, bądź też na iście wirusowe ryzyko pożarcia przez własne, bezczyn-
ne odtąd przeciwciała (Baudrillard, 2009, s.  119).

Nieprzewidywalne zło jako element doświadczenia współczesności 
nie powraca „pomimo” wdrażania wysoce zaawansowanych techno-
logicznie procedur przeciwdziałania zagrożeniom, wypracowanych 
w  oparciu o  meliorystyczne założenia oświeceniowego i  pozytywi-
stycznego myślenia. Przeciwnie, swoją postać zawdzięcza właśnie 
ambicjom poddania zjawisk społeczno-patologicznych kontroli:

Nic nie uchroni nas ponadto przed przewrotnymi skutkami, jakie wywo-
łują owe środki bezpieczeństwa, kontroli i  prewencji. Bowiem doskona-
le wiemy, do jakich niebezpiecznych skrajności doprowadzić może pro-
filaktyka prowadzona we wszelkich możliwych obszarach  – społecznym, 
medycznym, ekonomicznym czy politycznym. W  imię całkowitego 

14

 Nie inaczej jak właśnie w  ten sposób  – jako wyraz postępującej niezdolności 

do wypowiadania zła  – Baudrillard mógłby skomentować przeobrażenie „moralnie 
upadłych” w  „społecznie nieprzystosowanych”. 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

111

Los. Grzech. Tajemnica

bezpieczeństwa zaprowadzić można e n d e m i c z n y  terror, ulegając obse-
sji na punkcie kontroli częstokroć równie poważnej jak  e p i d e m i c z n e

 

zagrożenie katastrofą (tamże, s.  118). 

  Przestroga Baudrillarda zasługuje na szczególną uwagę w  kontek-
ście wspomnianych wcześniej globalnych przemian, jakim podlega 
obecnie podejście do kwestii przestępczości. Charakter owych prze-
obrażeń uwiarygodnia tezę o  epoce późnonowoczesnej jako czasie 
radykalizacji dotychczasowych, zasadniczych rysów nowoczesności. 
W  tym sensie wysokorozwinięte strategie kontroli przestępczości, 
angażujące najnowsze osiągnięcia technologiczne i  wsparte wiedzą 
wspólną dla tak różnych obszarów, jak finanse, ochrona środowi-
ska, bezpieczeństwo technologiczne (wszędzie tam mamy bowiem 
do czynienia z  podobnymi co do założeń procedurami zarządza-
nia ryzykiem), należałoby traktować jako zaawansowaną fazę proce-
su uwalniania się od tajemnicy i  losu. Tymczasem nie tylko drama-
tyczne doświadczenia minionego wieku, ale też codzienne potoczne 
doświadczenie pokazuje, jak rzeczywistość zła potrafi rozsadzać ra-
cjonalne i  uporządkowane struktury myślenia i  działania, niejedno-
krotnie czyniąc te ostatnie przeciwnymi wobec zamierzeń. Właśnie 
dlatego jesteśmy dziś skłonni mówić o  złu  – świadomi uchybienia 
wobec reguł nowoczesnego dyskursu  – i  wskazywać na jego „inte-
ligencję” (Baudrillard) czy „chytrość” (Witkowski, 2007)

 15

. Reso-

cjalizacja nosi na sobie owo będące śladem obecności „inteligentne-
go” zła znamię rozziewu pomiędzy celami i  efektami działań w  nie 
mniejszym stopniu niż inne nowoczesne projekty: rewolucja, prze-
mysł kulturalny, państwo narodowe. Zapoczątkowany w  latach 70. 
kryzys zaufania, jaki dotknął ideę oddziaływania korekcyjnego, 
unaocznił drzemiącą w  projekcie resocjalizacyjnym „heterotelię”

 16

 

( Janion, dz. cyt., s.  22): więzienia, które nie wychowują, a  produkują 
przestępców, wyrosłe z  troski o  godność i  rozwój osobowy  strategie, 

15

 Tekst Lecha Witkowskiego 

Chytrość zła: między deficytem i  uwiedzeniem wart 

jest w  tym miejscu przywołania jako przykład możliwości szczególnie interesującego 
podejmowania problematyki zła przez współczesną myśl pedagogiczną.

16

 W  tym znaczeniu pojęcie heterotelii jest odmienne niż w  pedagogice, gdzie  – 

szczególnie w  jej nurcie personalistycznym  – określa się w  ten sposób jedną z  dróg 
rozwoju osobowości (por. np. Kunowski, dz. cyt., s.  120).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

112

Mariusz Sztuka

które  – gdy są realizowane – godność tę poniewierają. Scheler w  tym 
miejscu widziałby cechy sytuacji tragicznej:

Gdzie bezpośrednio przeżywamy działalność, która, realizując wysoką war-
tość, równocześnie i w  tym samym akcie działania podkopuje warunek jej 
istnienia lub też innej z  nią związanej wartości, tam wrażenie tragiczności 
jest najpełniejsze i  najczystsze (Scheler, dz. cyt., s.  58).

  Może więc ceną, jaką przychodzi płacić teorii resocjalizacji za 
„odczarowane” myślenie o  złu społecznym, jest nie tylko niezdol-
ność wypowiedzenia prawdy o  człowieku uwikłanym w  zło, może 
jest nią też niemożność wypowiedzenia prawdy o  sobie samej. 

Bibliografia

Baczko B. (2009), 

Rousseau. Samotność i  wspólnota. Gdańsk.

Baudrillard J. (2002), 

The Consumer Society. Myths and Structures

London.

Baudrillard J. (2005), 

Pakt jasności. O  inteligencji Zła, Warszawa.

Baudrillard J. (2009), 

Przejrzystość Zła. Esej o  zjawiskach skrajnych

Warszawa. 

Bauman Z. (2008), 

Płynny lęk, Kraków.

Berlin I. (2002), 

Pod prąd. Eseje z  historii idei, Poznań.

Cekiera C., Niewiadomska I. (red.) (1997), 

Rozwój osoby w  Kazimie-

rza Dąbrowskiego teorii dezintegracji pozytywnej, Lublin.

Czapów C. (1978), 

Wychowanie resocjalizujące. Elementy metodyki 

i  diagnostyki, Warszawa.

Foucault M. (1993), 

Nadzorować i  karać. Narodziny więzienia, Warszawa. 

Garland D. (2002), 

The Culture of Control, Chicago.

Giddens A. (2001), 

Nowoczesność i  tożsamość. „Ja” i  społeczeństwo 

w  epoce późnej nowoczesności, Warszawa.

Horkheimer M., Adorno T.W. (1994), 

Dialektyka Oświecenia

Warszawa.

Janion M. (1972), 

Romantyzm, rewolucja, marksizm. Colloquia gdań-

skie, Gdańsk.

Jedlewski S. (1959), 

Spaczony ideał życiowy wychowanków zakładów 

zamkniętych, „Kwartalnik Pedagogiczny”, nr  2, s.  63-84.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

113

Los. Grzech. Tajemnica

Jedlicki J. (2000), 

Świat zwyrodniały. Lęki i  wyroki krytyków nowo-

czesności, Warszawa.

Kalinowski M., Pełka J. (1996), 

Zarys dziejów resocjalizacji nielet-

nich, Warszawa.

Kołakowski L. (2003), 

Filozofia pozytywistyczna. Od Hume’a do Koła 

Wiedeńskiego, Warszawa.

Krajewski K. (1994), 

Teorie kryminologiczne a  prawo karne, Warszawa. 

Krasnodębski Z. (1991), 

Upadek idei postępu, Warszawa.

Kunowski S. (2004), 

Podstawy współczesnej pedagogiki, Warszawa.

Leibniz G.W. (2001), 

Teodycea: o  dobroci Boga, wolności człowieka 

i  pochodzeniu zła, Warszawa. 

Moriyon Felix Garcia (1992), 

Zło a  postęp, „Communio”, nr  7, 

s.  146-152.

Mroczkowski I. (2000), 

Zło i  grzech. Studium filozoficzno-teologicz-

ne, Lublin.

Mukoid E.A. (1993), 

Filozofia zła: Nalbert, Marcel, Ricoeur, Kraków.

Nowak W.M. (2008), 

Spór o  nowoczesność w  poglądach Charlesa 

 Taylora  i  Alasdaira MacIntyre’aAnaliza krytyczna, Rzeszów.

Pytka L. (2000), 

Pedagogika resocjalizacyjna. Wybrane zagadnienia 

 teoretyczne, diagnostyczne i  metodyczne, Warszawa.

Rabinowicz L. (1933), 

Podstawy nauki o  więziennictwie, Warszawa.

Ricoeur P. (1986), 

Le mal, un défi à la philosophie et à la théologie

Genewa.

Rousseau J.J. (1966

), List do Woltera o  Opatrzności, w: tegoż, Umowa 

społeczna, Warszawa, s.  522-535.

Scheler M. (1976), 

O  zjawisku tragiczności, w: Arystoteles, D. Hume, 

M.  Scheler, 

O  tragedii i  tragiczności, Kraków, s.  49-95.

Stańdo-Kawecka B. (2010), 

O  koncepcji resocjalizacji w  polskiej lite-

raturze naukowej polemicznie, „Probacja”, nr  1, s.  108-124.

Stańdo-Kawecka B. [w druku], 

Ruch „What Works” i  ”nowa resocjali-

zacja”  – nowa perspektywa w  polityce karnej?

Szerer M. (1981), 

Kultura i  prawo, Warszawa.

Szlendak T.  (2004), 

Supermarketyzacja. Religia i  obyczaje seksualne 

młodzieży w  kulturze konsumpcyjnej, Wrocław.

Sztuka M. (2004), 

Kierunki zmian współczesnej instytucji penitencjar-

nej oraz ich uwarunkowania, w: F. Kozaczuk (red.), Resocjalizacja 
instytucjonalna
, Rzeszów, s.  43-53.

Resocjalizacja...9 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

114

Mariusz Sztuka

Sztuka M. (2007), 

Efektywność oddziaływań w  zorientowanym ko-

rekcyjnie modelu instytucji penitencjarnej. Doświadczenia amery-
kańskie
, „Czasopismo Prawa Karnego i  Nauk Penalnych”, nr  1, 
s.  313-326.

Sztuka M. (2009), 

Resocjalizacja i  dziedzictwo instrumentalnej racjo-

nalności, „Horyzonty Wychowania”, nr  8, s.  109-131.

Taylor C. (2001), 

Źródła podmiotowości, Warszawa. 

Tischner J. (2001), 

Spór o  istnienie człowieka, Kraków.

Tyszkiewicz L. (1997), 

Kryminogeneza w  ujęciu kryminologii huma-

nistycznej, Katowice.

Urban B. (1989), 

Założenia poznawczych teorii osobowości w  inter-

pretacji społecznego niedostosowania, „Rocznik Komisji Nauk Pe-
dagogicznych PAN”, t.  42, s.  103-118.

Urban B., Stanik J.M. (red.) (2007), 

Resocjalizacja, t.  1, Warszawa.

Utrat-Milecki J. (2006), 

Podstawy penologii. Teoria kary, Warszawa.

Witkowski L. (2007), 

Chytrość zła: między deficytem i  uwiedzeniem

w: tegoż, 

Edukacja wobec sporów o  (po)nowoczesność, t.  1, Warsza-

wa, s.  153-159.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

115

Krystyna Ostrowska

Warunki pozytywnej resocjalizacji

Przestępczość i  różne formy nieprzystosowania społecznego są nie-
wątpliwym złem, które dotyka jednostkę i  społeczeństwo. Oba te 
zjawiska powodują, że  osoby nimi dotknięte bardzo często wyrządza-
ją krzywdę innym, nierzadko też swoim bliskim, i  nie realizują swo-
ich zadań rozwojowych w  sferze psychicznej, społecznej i  duchowej.
  Raport Najwyższej Izby Kontroli podaje, że  prawie 60 pro-
cent pensjonariuszy zakładów poprawczych ponownie narusza pra-
wo, a  ich zachowanie na terenie zakładu oceniane jest jako bardziej 
brutalne niż dawniej. Orzeczenie sądu o  umieszczeniu nieletniego 
w  zakładzie poprawczym najczęściej poprzedza stosowanie innych 
środków wychowawczo-naprawczych, które również okazały się nie-
adekwatne do potrzeby zmiany stylu funkcjonowania danej osoby. 
Coraz częściej można usłyszeć zdanie, że  resocjalizacja jest fikcją, i  to 
zbyt kosztowną. Na tym samym stanowisku stoją przedstawiciele 
Najwyższej Izby Kontroli, którzy postulują

konieczność zmian w  systemie resocjalizacji, włącznie z  prawnymi. Naj-
ważniejsze powinny zmierzać w  kierunku zwiększenia skuteczności działań 
resocjalizacyjnych: usprawnienia indywidualnych programów resocjaliza-
cji, pełniejszej współpracy z  instytucjami, które mogłyby pomóc w  usa-
modzielnianiu się wychowanków, monitorowaniu ich losów po opuszcze-
niu zakładu.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

116

Krystyna Ostrowska

  Postuluje się także „wzmocnienie nadzoru pedagogicznego i  Mi-
nisterstwa Sprawiedliwości nad ośrodkami dla nieletnich” (

NIK o  za-

kładach poprawczych, pobranie 4.09.2009).
  Rozważania nad istotą zła są dobrą okazją do podjęcia dyskusji 
na temat teoretycznych podstaw resocjalizacji i  jej praktycznych za-
stosowań. Artykuł niniejszy traktuję jako zachętę do takiego właśnie 
ożywienia intelektualnego i  pragmatycznego.
  W dotychczasowych rozważaniach o  resocjalizacji najczęściej 
punktem wyjścia stawał się problem jakości i  form ponownej socja-
lizacji osoby, która została zakwalifikowana do jednej z  trzech grup: 
nieprzystosowanych społecznie, przestępców, dewiantów. Badacze, 
w  tym również ja osobiście, swoje rozważania, spełniając wymogi 
poprawności obowiązującego paradygmatu racjonalności i  spraw-
dzalności, prowadzą na obszarze wyznaczonym przez uprzednio zde-
finiowane pojęcie socjalizacji i  jej zaburzeń, przestępstwa i  przestęp-
cy, dewiacji, nieprzystosowania społecznego, zaburzeń osobowości. 
W  tych ramach prowadzi się analizy teoretyczne, projektuje bada-
nia i  interpretuje ich wyniki. Określa się rozmiary, nasilenie, formy 
oraz przyczyny zjawiska wymagającego korekcji z  punktu widzenia 
funkcjonowania społeczeństwa jako całości. Określa się te wszystkie 
czynniki indywidualne i  społeczne wynikające z  przyjętego modelu 
teoretycznego, które winny być uwzględnione w  procesie resocjali-
zacji, pomija się natomiast całkowicie aspekt duchowego funkcjono-
wania człowieka i  jego odniesienia do transcendencji.
  Tak więc obecnie ramy teoretycznego modelu relacji jednost-
ka  – społeczeństwo wyznaczają kierunek i  formy praktyki resocja-
lizacyjnej pedagogicznej i  psychologicznej. W  praktyce oznacza to, 
że  w  warunkach zamkniętych placówek resocjalizacyjnych dokonuje 
się repliki tej relacji na społeczność danej placówki i  oceny funkcjo-
nowania poszczególnych wychowanków w  odniesieniu do środowi-
ska społecznego wychowawców i  innych pensjonariuszy oraz per-
sonelu pomocniczo-administracyjnego. Nie może więc dziwić fakt, 
że  osoba uznana za zresocjalizowaną po wyjściu do swego środowiska 
społecznego powraca do dawnego stylu życia.
  Charakterystycznym rysem tego podejścia jest to, że   w  pla-
nie teore tyczno-badawczym i  praktycznych oddziaływań jednostka 
lub grupa postrzegana i  analizowana jest przez pryzmat „nasycenia” 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

117

Warunki pozytywnej resocjalizacji

nieprzystosowaniem społecznym, przestępczością, dewiacją, zabu-
rzeniami osobowości oraz przez dystans, jaki dzieli ją od tych, którzy 
uznani są za przystosowanych, żyjących w  zgodzie z  prawem, o  prze-
ciętnym, czyli normalnym sposobie zaspakajania potrzeb i  społecz-
nym funkcjonowaniu i o  zmianach zachodzących w  standardach 
i  wzorcach zachowań. Innymi słowy jednostka czy grupa postrzega-
na jest jedynie przez pryzmat zła. W  tym całościowym modelu bra-
kuje najważniejszego elementu, jakim jest to wszystko, co określa się 
jako dobro osoby ludzkiej i  dobro wspólnoty osób.
  Zmniejszenie lub zlikwidowanie dystansu wobec zła jest podsta-
wowym kryterium sukcesu resocjalizacyjnego, nie analizuje się, czy 
struktury zła zostały ograniczone dlatego, że  powstały struktury do-
bra, czy tylko dlatego, że  uniemożliwiono ich aktywność poprzez sy-
stem zewnętrznych rygorów.
  Ten sposób podejścia skutkuje, na obszarze nauki, z  jednej stro-
ny permanentnym poszukiwaniem, sprawdzaniem i  uzgadnianiem 
tego, co przeciętne, normalne, prowadzące do przystosowania 
z  punktu widzenia społeczeństwa, zaś z  drugiej  – do poszukiwania 
i  konstruowania coraz precyzyjniejszych instrumentów prognozo-
wania możliwości zmniejszenia dystansu lub całkowitego jego wy-
eliminowania dzięki stale udoskonalanym programom profilakty-
ki i  resocjalizacji, które mają stwarzać warunki uniemożliwiające 
popełnienie przestępstwa czy podejmowanie innych zachowań 
dewiacyjnych.  
  Całość skomplikowanych relacji, które człowiek rozwija w  cią-
gu swego życia, zamyka się w  modelu zawierającym dwa bieguny: 
jednostka i  społeczeństwo. Obserwowana dynamika procesów spo-
łecznych, ekonomicznych, politycznych, cywilizacyjnych ostatnich 
dziesiątek lat powoduje, że  wielu dostrzega potrzebę weryfikowania 
utrwalonych i  dotychczas akceptowanych form, zasad, norm i  gra-
nic ludzkiego przystosowania się do zewnętrznego środowiska. Część 
luminarzy nauki i  polityki ma wątpliwości dotyczące słuszności ist-
nienia stałych, niezmiennych wyznaczników zachowania. Wszystko 
wydaje im się krótkotrwałe, przemijające, ulotne i  ważne o  tyle, o  ile 
w  danym momencie przynosi zaspokojenie potrzeb, sukces. Powsta-
je pytanie, do jakich standardów ma się kogoś resocjalizować i  czy 
w  ogóle istnieje potrzeba resocjalizacji.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

118

Krystyna Ostrowska

  W dotychczasowej praktyce dla efektywnego programowania 
resocjalizacyjnego analizowano układy czynników wewnętrznych, 
biopsychicznych i  czynników zewnętrznych, społecznych i  eko-
nomicznych, w  których toczyła się historia życia przestępców czy 
nieprzystosowanych społecznie. U  podłoża modeli teoretycznych 
odkryć można także, aczkolwiek bardzo uproszczone, przyjęte zało-
żenia antropologiczne, szczególnie te, które odnoszą się do społecz-
nej natury człowieka. Jedni przyjmują, że  człowiek jest ze swej na-
tury istotą wrogo, egoistycznie i  agresywnie nastawioną do innych, 
którą trzeba dopiero ujarzmiać za pomocą odpowiedniego systemu 
środków uspołeczniających. Inni uważają, że  jest istotą całkowicie 
obojętną wobec innych ludzi i  świata, która dopiero w  drodze za-
chodzących procesów interakcyjnych uczy się „bycia z  innymi i  świa-
tem”. Przyjmuje się też, że  człowiek jest ze swej natury istotą społecz-
ną, nastawioną do innych pozytywnie, rozumiejącą, że  dzięki innym 
można urzeczywistnić cały swój ludzki potencjał, a  jeżeli tak się nie 
dzieje, to przeszkody leżą po stronie czynników zewnętrznych, unie-
możliwiających rozwój społecznego potencjału. 
  Programy resocjalizacyjne o  psychologicznym rodowodzie naj-
częściej posługują się eklektycznym modelem założeń antropologicz-
nych i  akcentują u  osób nieprzystosowanych społecznie, przestępców 
i  dewiantów zaburzenia w  funkcjonowaniu mechanizmów kontro-
li emocji i  zachowań, powielania wzorców społecznego funkcjono-
wania i  komunikowania się z  innymi, internalizacji norm i  wartości, 
niedojrzałość struktur „ja” (niskie poczucie własnej wartości, słaba 
odporność na stres i  frustrację, nierealistyczny obraz siebie i  świa-
ta oraz oczekiwań), głębsze analizy dotyczące struktur duchowych 
spotkać można rzadko, najczęściej odnoszą się one do ukazania roz-
woju pojęć religijnych i  praktyk nakazanych przez Kościoły. Do tych 
zaburzeń dostosowuje się metody i  formy postępowania wychowaw-
czo-resocjalizacyjnego nakierowanego na jednostkę lub grupę (Po-
spiszyl, 1998; Konopczyński, Ambrozik, 2009).
  Badania środowisk rodzinnych i  koleżeńskich osób będących 
w  orbicie zainteresowań wymiaru sprawiedliwości i  poddawanych 
resocjalizacji ukazują, że  wymienione wyżej zaburzenia, wyraża-
jące się w  innych formach i  nasileniu, występują również wśród 
członków środowisk społecznych, w  których oni żyją i  rozwijają 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

119

Warunki pozytywnej resocjalizacji

się. W  tych środowiskach istnieje akceptacja dla brutalności, nie-
poszanowania życia ludzkiego, nieuczciwości, pijaństwa, hazardu, 
swobody w  dziedzinie życia seksualnego. Jednak osoby te nie są 
poddawane procesowi resocjalizacji, gdyż nie znalazły się w  orbi-
cie zainteresowań wymiaru sprawiedliwości. Jest to pierwsza istot-
na przesłanka wyjaśniająca, dlaczego osoby wychodzące z  placówek 
resocjalizacyjnych w  krótkim czasie podejmują styl funkcjonowa-
nia naruszający normy prawne i  społeczne.  Występuje tu oddzia-
ływanie kontekstu społecznego nasyconego normami, wzorami 
zachowań, wartościami, a  także aspiracjami innymi niż te, które 
prowadzą do stawania się coraz bardziej człowiekiem, realizacji za-
dań rozwojowych i  społecznych.
  W placówkach wychowawczo-naprawczych resocjalizacji podda-
wane są jedynie wyselekcjonowane drogą procedur postępowania są-
dowego lub diagnostycznego jednostki, a  nie środowisko, w  którym 
ona żyje, a  które często jest kryminogenne.
  Jednostka, która była poddawana procesowi resocjalizacji, winna 
być tak wzmocniona w  swoich strukturach psychicznych, społecz-
nych i  duchowych, by była w  stanie przeciwstawić się naciskom śro-
dowiska, z  którego wyszła.
  Nie będzie żadnym uproszczeniem wskazanie, że  czynniki okre-
ślane mianem wewnętrznych przyczyn dewiacji, przestępczości, nie-
przystosowania społecznego, tkwiące w  konkretnej osobie i  wyra-
żające się w  jej sposobie społecznego funkcjonowania, są mniej lub 
bardziej wierną kalką tych samych czynników modelujących zacho-
wanie osób w  jej środowisku społecznym (rodzinie, szkole, grupie 
rówieśniczej, miejscu pracy). Oznacza to, że  nieprzystosowanie spo-
łeczne, przestępczość, różne formy dewiacji są w  swej istocie efek-
tem tzw. kontekstu społecznego, w  którym aktualnie realizuje się 
jednostkowa egzystencja. Sformułuję to radykalniej: za rozmiary, 
nasilenie, formy i  dynamikę nieprzystosowania społecznego, prze-
stępczości, nieliczenia się z  normami rozwojowymi, społecznymi 
„odpowiedzialne” są nie tylko pojedyncze jednostki, ale środowisko 
społeczne, w  którym dana jednostka żyje, czyli określony kontekst 
społeczny, jak również kontekst duchowy tej społeczności.
  Kurt Lewin (Hall, Lindzey, 1990), prekursor psychologii społecz-
nej, dowodził, że  zachowanie człowieka zachodzi w  tzw. przestrzeni 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

120

Krystyna Ostrowska

życiowej, na którą składa się dana jednostka i  całość środowiska 
zewnętrznego.
  Kontekst społeczny, mający istotne znaczenie dla funkcjonowa-
nia zgodnego z  prawem i  rozwojem dojrzałej osobowości, odnosi się 
do przestrzeni otaczającej człowieka, obejmującej ilość i  jakość rela-
cji interpersonalnych, wytwory ludzkiej działalności aktualne i  prze-
szłe, normy, zasady i  wzorce regulujące ludzką aktywność w  danej 
przestrzeni.  Można wyróżnić bliższe i  dalsze konteksty społeczne 
oddziaływujące na konkretne osoby. Mogą to być konteksty zacho-
dzące tu i  teraz, a  także konteksty historyczne, przeszłe, utrwalane 
w  różnych formach przekazu.
  O znaczeniu społecznego kontekstu, w  powiązaniu z  kontekstem 
duchowym (wartościami, celem i  sensem życia, relacją do Boga), dla 
rozwoju osoby ludzkiej w  jej człowieczeństwie wyraźnie mówi religia 
chrześcijańska, gdy na kartach Pisma świętego czytamy:

I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał drzewo 
figowe zasadzone w  swojej winnicy; przyszedł i  szukał na nim owoców, ale 
nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: «Oto już trzy lata, odkąd przychodzę 
i  szukam owocu na tym drzewie figowym, a  nie znajduję. Wytnij je: po co 
jeszcze ziemie wyjaławia?» Lecz on Mu odpowiedział: «Panie, jeszcze na ten 
rok je pozostaw, ja okopię je i  obłożę nawozem; może wyda owoc. A  jeśli 
nie, w  przyszłości możesz je wyciąć»” (Łk 13,6-9).

  Trzy ważne przesłanki płyną z  tego symbolicznego opisu. Pierw-
sza odnosi się do potrzeby cierpliwości wobec braku u  niektórych 
członków społeczeństwa oczekiwanych pozytywnych wskaźników 
stawania się coraz bardziej pełnym, zintegrowanym człowiekiem. 
Cierpliwość potrzebna jest przede wszystkim dlatego, że  rozwój po-
szczególnych osób przebiega w  różnym tempie i w  zależności od ze-
wnętrznych warunków może podlegać zaburzeniom, regresji, fiksa-
cji. Druga przesłanka wskazuje na potrzebę „okopania”, tzn. nowego 
odkrycia i  rozpoznania wewnętrznej struktury jednostki, ze szcze-
gólnym uwzględnieniem tego, co może powodować prawidłowy 
rozwój w  kierunku integracji wszystkich czterech wymiarów czło-
wieka: biologicznego, psychicznego, społecznego, duchowego. Trze-
cia przesłanka dotyczy potrzeby zmiany środowiska zewnętrznego 
pod kątem dostarczenia tych niezbędnych warunków, które pozwolą 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

121

Warunki pozytywnej resocjalizacji

odkrytym wcześniej pozytywnym czynnikom rozwojowym ujaw-
nić swoje właściwości, tempo i  dynamikę. Tymi właściwościami 
mogą być pewne uzdolnienia, np.  muzyczne, artystyczne, sporto-
we, manualne. Może to być niewłaściwe ukierunkowanie pozytyw-
nych właściwości sfery poznawczej czy emocjonalnej, np.  krytycz-
nego myślenia, które przerodziło się w  krytykanctwo; wrażliwości 
na cierpienie, która została ograniczona jedynie do wybranych osób, 
np.   z  niepełnosprawnością fizyczną; wytrzymałości fizycznej ujaw-
niającej się w  znoszeniu bólu fizycznego; perfekcjonizmu w  czynach 
o  znamionach przestępczych; nadwrażliwości emocjonalnej przybie-
rającej postać sentymentalizmu i  dominującego mechanizmu pozna-
wania rzeczywistości.
 Oddziaływanie 

w  kierunku zmian kontekstów społecznego i  du-

chowego, o  ile faktycznie zależy nam na każdym członku społeczeń-
stwa i  jego pełnym rozwoju, należy traktować z  największą rzetel-
nością i  starannością oraz z  uwzględnieniem wszystkich składowych 
tych rzeczywistości.
 Dlatego 

w  tym miejscu dokonamy analizy samego pojęcia kon-

tekstu społecznego, aby następnie wyodrębnić jego elementy skła-
dowe. Następnie dokonamy tego samego zabiegu w  odniesieniu do 
kontekstu duchowego.
  Pojęcie kontekstu społecznego w  naukach społecznych pojawiło 
się w  latach osiemdziesiątych XX wieku. Wyróżnia się wąskie i  sze-
rokie jego definiowanie. Do wąskiego rozumienia kontekstu spo-
łecznego zaliczyć można definicję, jaką posługują się psychologowie 
społeczni. Przyjmują oni, że  kontekst społeczny to swego rodza-
ju przestrzeń, w  której człowiek funkcjonuje w  danej sytuacji. Na 
tę przestrzeń składają się rzeczywista, symboliczna lub wyobrażona 
obecność innych wpływająca na funkcjonowanie poznawcze, emo-
cjonalne i  wykonawcze jednostki. Innymi składowymi są czynno-
ści i  interakcje między osobami występującymi w  danej sytuacji oraz 
cechy samej sytuacji, a  także normy i  oczekiwania, które rządzą za-
chowaniem w  danej sytuacji (Sherif, 1961). Natomiast psycholo-
gowie rozwojowi skłaniają się ku szerszemu rozumieniu kontekstu 
społecznego. Uważają, że  kontekst społeczny to tyle, co klimat, at-
mosfera środowiska, w  którym zachodzi rozwój jednostki, oraz ogól-
nie pojmowane środowisko społeczno-kulturowe, a  także wizerunek 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

122

Krystyna Ostrowska

społeczny, jaki ma dana osoba, oraz to, jak jest odbierana przez in-
nych (Obuchowska, 2000). Socjologowie traktują kontekst spo-
łeczny jeszcze szerzej. Jest to ogół czynników tworzących struktu-
rę społeczeństwa. A  więc warunki ekonomiczne, prawne, instytucje 
społeczne organizujące grupy i  powiązania jednostek, kultura mate-
rialna, duchowa  – wartości, normy, idee, wzory zachowań, sposoby 
komunikacji interpersonalnej werbalne i  niewerbalne. Innymi słowy 
kontekst społeczny to złożony układ czynników wzajemnie ze sobą 
powiązanych, odzwierciedlający jakość materialną, administracyjną, 
psychiczną i  kulturową danej społeczności ludzkiej.
  Kontekst duchowy odnosi się do tego wszystkiego, co tworzy rze-
czywistość religijno-moralną. Składa się na nią przede wszystkim na-
sycenie środowiska społecznego i  materialnego treściami religijnymi. 
Jest to liczba osób przejawiających autentyczne zaangażowanie reli-
gijne, posiadających rzetelną wiedzę religijną, w  codziennym życiu 
praktykujących kontakt z  Bogiem przez modlitwę, kierujących się 
w  działaniu, podejmowaniu decyzji, rozwiązywaniu konfliktów za-
sadami religii. Jest to także nasycenie środowiska symbolami religij-
nymi, budownictwem sakralnym i  treściami religijnymi w  komuni-
kacji interpersonalnej, społecznej, medialnej, w  sztuce i  literaturze. 
Jest to również poziom urzeczywistniania wartości ogólnoludzkich, 
poziom zainteresowania i  rozumienia celu i  sensu życia w  danej spo-
łeczności czy grupie.
  Zmiana społecznego funkcjonowania osoby uznanej za nieprzy-
stosowaną społecznie, dewianta, przestępcę w  świetle powyższych 
wywodów nie jest możliwa bez istotnych zmian w  kontekście spo-
łecznym i  duchowym, w  którym przychodzi jej żyć i  do którego przy-
należy z  racji czasu i  miejsca urodzenia. Szczególnie gdy uwzględni 
się wielość kontekstów ze względu na ich treść i  tworzące je elemen-
ty, w  których przebiega aktualnie egzystencja jednostki. Obecnie 
takimi kontekstami są: kontekst rodzinny, regionalny, koleżeński, 
szkolny, parafialny, stowarzyszeniowy, narodowy, globalizacyjny, cy-
berprzestrzeni.  Wszystkie one mogą i  wywierają nacisk, presję na 
konkretne osoby. Jednocześnie mogą stać się źródłem wewnętrznych 
konfliktów. Konflikty te mogą pojawiać się z  racji treści i  oczekiwań 
płynących z  różnych kontekstów, które często mają charakter wza-
jemnie się wykluczający, niespójny, konfrontacyjny i  ogólnie tworzą 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

123

Warunki pozytywnej resocjalizacji

przekaz o  charakterze chaosu, braku ładu, harmonii, porządku, a  na-
wet logiki. Szczególnie dotyczy to rozziewu norm zawartych w  pra-
wie stanowionym i  prawie naturalnym, dekalogu. A  także rozziewu 
pomiędzy deklaracjami słownymi a  urzeczywistnianiem obietnic, 
ideałów, planów, dążeń.
  W świetle powyższych rozważań należy przyjąć, że  o  możliwości 
zmian w  sposobie funkcjonowania jednostki decyduje wprawdzie jej 
własne zaangażowanie, które należy w  procesie wychowawczo-na-
prawczym rozbudzić i  stymulować, ale niemałą rolę odgrywają pro-
cesy interakcyjne zachodzące w  poszczególnych kontekstach i  po-
między nimi. Są one bowiem fundamentem, na którym jednostka 
buduje swój plan życia.
  Wiele dorosłych osób w  burzliwym okresie zmian społecznych, 
ekonomicznych, politycznych w  Polsce po 1989 r. wykazywała i  na-
dal wykazuje zagubienie, swoiste nieprzystosowanie społeczne i  psy-
chiczne, przejawia poczucie zagrożenia, niepewności. Brak interwen-
cji i  pomocy ze strony społeczności, w  której osoby te są zanurzone, 
skutkuje u  nich wycofaniem się z  aktywności zawodowej, biernością, 
obojętnością na sprawy społeczne, zamknięciem własnej przestrzeni 
życiowej, brakiem zaufania do siebie i  innych. 
  Skoro gwałtowność zachodzących procesów w  kontekście spo-
łecznym ma tak ujemne skutki dla osób dorosłych, często wcześniej 
ustabilizowanych w  swoich rolach społecznych, to o  ileż poważniej-
sze są te skutki dla dzieci i  młodzieży. Szczególnie dla tej ich części, 
która z  racji jakości najbliższego sobie kontekstu, jakim jest rodzi-
na, już wcześniej wykazywała trudności w  funkcjonowaniu społecz-
nym i w  rozwoju dojrzałej osobowości. Nie należy się więc dziwić, 
że  dzieci i  młodzież dziś częściej niż dawniej przejawiają zachowania 
agresywne, sięgają po środki psychoaktywne, alkohol czy podejmują 
inne zachowania autodestrukcyjne. Mogą występować, także częściej 
niż dawniej, niepowodzenia wychowawcze wobec dzieci i  młodzie-
ży przebywających w  placówkach resocjalizacyjnych czy wychowaw-
czych, mimo wysiłku pracującej tam kadry. Ma to też swoje uzasad-
nienie w  dynamice przemian zachodzących w  bliższych i  dalszych 
kontekstach społecznych oraz w  osłabianiu kontekstu duchowego.
  Ostatnie opracowanie Teodora Szymanowskiego (2009, [w dru-
ku]) dotyczące rozmiarów, tendencji i  nasilenia recydywy ukazuje rolę 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

124

Krystyna Ostrowska

szukania systemowych rozwiązań mających znaczenie dla resocjalizacji 
i  profilaktyki. Na pewno tych rozwiązań trzeba szukać w  całościowo 
ujętym kontekście społecznym, a  nie jedynie na drodze represji kar-
nej. Przede wszystkim należy przeanalizować cały proces „wyrzucania 
poza główny nurt życia społecznego” jednostek o  słabszej kondycji so-
cjokulturowej, ekonomicznej, intelektualnej, duchowej.
 Zmiany 

w  instytucjach i  grupach społecznych tworzących ogól-

ny kontekst społeczny mogą dokonać się dzięki konsekwentnie sty-
mulowanym, długofalowym procesom obejmującym w  zasadzie 
wszystkie elementy składowe (ekonomię, kulturę, tworzenie i  egze-
kwowanie prawa, jakość powiązań interpersonalnych). Istnieje kilka 
warunków decydujących o  możliwościach ukierunkowanych, celo-
wych zmian w  kontekście społecznym na rzecz ograniczenia nie-
przystosowania społecznego, przestępczości i  dewiacji (Rudniański, 
1982). Według mnie są to:
  1. Dbałość o  poziom społecznej świadomości dotyczącej współ-
odpowiedzialności za stawanie się coraz bardziej człowiekiem każde-
go z  jej członków.  Zakłada to znacznie większą niż aktualnie troskę 
o  dostarczenie społeczeństwu wiedzy o  warunkach rozwoju człowie-
ka we wszystkich jego wymiarach: fizycznym, psychicznym, społecz-
nym i  duchowym.
  2. Dbałość o  wysoki poziom świadomości całego społeczeństwa 
na temat tego, że  jego ważność, siła, rozwój, trwanie, spójność, bez-
pieczeństwo tkwi w  uznaniu wartości życia ludzkiego na każdym 
etapie jego rozwoju i  wspólnym tworzeniu możliwości dla bezpie-
czeństwa i  dążenia do szczęścia wszystkich jego członków. Oznacza 
to kształtowanie przez rodziców, wychowawców i  inne autorytety 
postawy uznającej, że  każda jednostka ludzka jest bardzo cenna, po-
dobnie jak ważny jest jej prawidłowy rozwój. A  także to, że  każdy 
wnosi swój jedyny i  niepowtarzalny wkład, jest wyzwaniem i  pomo-
cą dla innych w  danym okresie czasu i w  konkretnej przestrzeni.
  3. Dbałość o  poziom solidarności i  akceptowania oraz rozwijania 
różnych form pomocy dla tych członków społeczeństwa i  ich rodzin, 
którzy wykazują słabszą niż ogół kondycję biologiczną, psychiczną, 
społeczną, materialną i  duchową.
  4. Dbałość o  to, aby instytucje państwowe i  samorządowe uzna-
ły, że  dynamika szeroko pojętych procesów społecznych może 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

125

Warunki pozytywnej resocjalizacji

powodować u  niektórych członków społeczeństwa dezintegrację 
biologiczną, psychiczną, społeczną czy duchową. Oznacza to, że  po-
wołane do tego instytucje państwowe i  społeczne mają obowiązek 
nie tylko karać, ale i  pomagać. W  dotychczasowej praktyce najczęś-
ciej spycha się te osoby na obrzeża życia społecznego, zamyka w  in-
stytucjach resocjalizacyjnych, wychowawczych (zakładach popraw-
czych, więzieniach, domach dziecka, ośrodkach wychowawczych) 
i  uznaje, że np.  problem tzw. niepoprawnych przestępców, dewian-
tów jest rozwiązany. Z  punktu widzenia zarówno dobra społecznego, 
jak i  dobra jednostki jest to rozwiązanie nie tylko niewystarczające, 
ale wręcz szkodliwe.
  Spełnienie tych warunków wymaga wszechstronnej edukacji 
wszystkich warstw społecznych: dzieci, młodzieży, dorosłych, star-
szych, pracujących i  niepracujących, pełniących odpowiedzialne 
funkcje państwowe i  samorządowe, zaangażowanych w  organizacje 
społeczne i  pracujących w  instytucjach wymiaru sprawiedliwości.   
Problematyka procesów wykluczenia, marginalizowania, wyrzucania 
poza nawias życia społecznego członków danej społeczności powin-
na być obecna w  kształceniu ogólnokształcącym na wszystkich eta-
pach i w  kształceniu akademickim na wszystkich kierunkach. Takie 
podejście wynika w  naturalny sposób ze strategii nazywanej współ-
cześnie inwestycją w  kapitał ludzki. Jest to też stymulowana zmiana 
w  kontekście społecznym. Zmiana, która ma sprzyjać ograniczaniu 
liczby dewiantów, przestępców, nieprzystosowanych społecznie.
  Trudności ze zmianą kontekstu społecznego przynaglają do po-
szukiwania dodatkowego paradygmatu otwierającego zarówno dro-
gi badań naukowych, jak i  działań profilaktycznych i  naprawczych. 
Tym paradygmatem może być uznanie zdolności każdego człowie-
ka, na wszystkich etapach jego cyklu życiowego, do przekraczania 
barier zewnętrznych blokujących lub uniemożliwiających mu sta-
wanie się coraz bardziej człowiekiem i  coraz bardziej zintegrowa-
ną osobowością. W  języku polityki z  lat ostatnich oznacza to tyle, 
że  trzeba ułatwić człowiekowi podjęcie odpowiedzialności za swój 
osobowościowy i  człowieczy rozwój.  Jest to całkowita zmiana po-
dejścia od działań nakierowanych na „robienie czegoś z  daną oso-
bą, tego, o  czym jest przekonany odpowiedzialny za zmianę”, na po-
dejście wspomagające najpierw rozpoznanie celu i  sensu życia danej 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

126

Krystyna Ostrowska

osoby w  tym momencie historycznym i w  tym kontekście społecz-
nym, a  następnie wspieranie na drodze do realizacji odkrytego celu, 
sensu i  wynikających z  nich zadań szczegółowych. Jest to też potrze-
ba znacznie szerszego i  głębszego wprowadzenia w  kontekst ducho-
wy, który ze swej natury winien przenikać wszystkie inne konteksty.
  Nie negując dotychczasowego dorobku badaczy poszukujących 
przyczyn nieprzystosowania, przestępczości, dewiacji, zarówno dzie-
ci, młodzieży, jak i  dorosłych, warto zwrócić uwagę na fakt, że  osoby 
te, podobnie jak niemający tych problemów, pragną i  dążą do takie-
go stylu życia, który odczuwać będą jako zapewniający osiągnięcie 
szczęścia. Nie wchodząc w  subtelne rozważania na temat szczęścia, 
można stwierdzić, że  szczęśliwy czuje się ten, kto może decydować 
o  sobie, o  swoich wyborach, może dysponować swoim czasem i  po-
siadanymi dobrami materialnymi i  psychofizycznymi, ma pozytyw-
ne relacje osobowe, pozytywną akceptację siebie, nie przeżywa lęku, 
osamotnienia, poniżenia, ma zaufanie do siebie i  innych, czuje się 
ważny i  potrzebny. Przedstawione wyżej rozważania o  przyczynach 
zaburzeń w  społecznym funkcjonowaniu wyraźnie ukazują, że  oso-
by te nie mogą odczuwać szczęścia. Tak więc pierwszym i  podsta-
wowym założeniem nowego podejścia w  pracy z  nimi powinno być 
przywracanie nadziei na bycie szczęśliwym i  przyczynianie się do 
szczęścia innych. Przed kilkoma laty pytałam z  troską i  niepokojem 
jedną z  osób o  bogatym doświadczeniu życiowym, która całe swo-
je dorosłe życie przepracowała w  systemie edukacji: „Co mam robić 
z  młodym człowiekiem, który jest agresywny, nie ma chęci do na-
uki, kłamie i  jest ogólnie zbuntowany?”. Otrzymałam wtedy bardzo 
krótką i  wymowną odpowiedź, która nie tylko była dla mnie wy-
zwaniem ówcześnie, ale pozostaje nim nadal w  rozważaniach na te-
mat działań naprawczych. A  brzmiała ona następująco: „Trzeba go 
pokochać”. Trzy bardzo znamienne słowa. Trzeba, czyli powinność, 
wymóg, to pierwszy warunek wszelkich relacji osoby dorosłej z  mło-
dym człowiekiem, przede wszystkim wtedy, gdy te relacje są trudne. 
Ta powinność nie odnosi się jednak do karania, wykluczania, uni-
kania, ale do pokochania. Pokochania tej konkretnej osoby, mimo 
tego wszystkiego, co jest trudne, bolesne, nieznośne, nieakceptowa-
ne. Wiele razy, wtedy i   w  kolejnych latach, zastanawiałam się, co 
znaczy pokochać dziecko, młodzieńca, dorosłego, który jest dla nas 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

127

Warunki pozytywnej resocjalizacji

źródłem cierpienia, lęku, niepewności, rozczarowań, braku satysfak-
cji. W  tym prostym sformułowaniu, udzielonej mi radzie zawarta 
jest także cała treść chrześcijańskiego przykazania miłości bliźniego.
  Aczkolwiek słowo „miłość” wypowiadane jest dzisiaj bardzo czę-
sto i  odmieniane na wiele sposobów, to jednak warto przybliżyć jego 
najgłębszy sens. Miłość jest specyficzną relacją, związkiem między 
ludźmi. Relacja ta, jak pisze Erich Fromm (1971), opiera się na po-
znaniu, trosce, odczuwaniu odpowiedzialności za tę osobę i  darze-
niu jej szacunkiem. W  przypadku realizacji powinności pokochania 
osób, które powierzone zostały naszemu oddziaływaniu korekcyjne-
mu, lub gdy z  własnej woli podejmujemy takie działanie, pierwszo-
planowym zadaniem jest wszechstronne i  dogłębne ich poznanie. 
Oznacza to tyle, że  przed podjęciem działań korekcyjnych potrzeb-
ny jest czas przeznaczony na poznanie danej osoby. Psychologowie 
skracają do minimum ten czas, stosując różnorodne testy, które ze 
swej definicji mają być próbką zachowania w  określonych warun-
kach. Jednakże psycholog, dokonując diagnozy, nie jest obligowa-
ny do pokochania swego klienta, natomiast wychowawca, nauczy-
ciel, rodzic  – tak. Dlatego psychologiczne badania testowe mogą być 
jednym z  warunków poznania, ale z  pewnością nie są wystarczające, 
trzeba takiej osobie dać możliwość ujawnienia jej pozytywnych i  ne-
gatywnych cech, emocji, a  także sprawności i  umiejętności. 
  Poznawanie drugiego człowieka to proces ciągły, w  relacjach wy-
chowawca  – wychowanek praktycznie niemający swego finału. Z  po-
znawaniem innej osoby ściśle wiąże się troska o  nią w  tym sensie, 
że  odkrywając pewne braki, słabości, wychowawca poszukuje odpo-
wiednich środków zaradczych, czyli powodowany troską o  integral-
ny rozwój danej osoby, obejmujący sferę biologiczną, psychiczną, spo-
łeczną i  duchową, przygotowuje odpowiedni program oddziaływań.  
Odczuwanie odpowiedzialności za osobę, którą się pokochało, ozna-
cza tyle, że  widzimy ją nie tylko w  perspektywie krótszego lub dłuższe-
go naszego z  nią kontaktu pedagogicznego, ale w  całym planie życio-
wym i  we wszystkich jego wymiarach. Odczuwana odpowiedzialność 
staje się dla wychowawcy źródłem inspiracji do poszukiwania no-
wych, skuteczniejszych form oddziaływania swoją osobowością, prze-
kazywaniem wiedzy, kształtowaniem umiejętności psychologicznych 
i  społecznych niezbędnych dla szczęśliwego życia. W  bezpośrednich 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

128

Krystyna Ostrowska

kontaktach z  wychowankiem, przy wspólnie realizowanych zada-
niach, następuje pełniejsze jego poznanie. Szacunek, jakim zaczynamy 
go darzyć, nie wynika tylko z  przyrodzonych praw osoby ludzkiej, ale 
jest wzmacniany dostrzeganym przez wychowawcę wysiłkiem, by co-
raz bardziej stawać się człowiekiem. Pokochać drugiego to znaczy tak-
że znaleźć odpowiednie formy werbalnej i  niewerbalnej komunikacji 
z  nim. Oznacza to tyle, że  poprzez gesty, symbole, język wychowawca 
sygnalizuje swoją troskę, szacunek, odpowiedzialność i  dążenie do co-
raz lepszego poznania danej osoby.
  W dotychczasowej praktyce najczęściej przygotowuje się progra-
my oddziaływania na osoby lub grupy zakwalifikowane do profi-
laktyki i  resocjalizacji oparte na mechanizmie uczenia się uznanych 
wzorców zachowań i  reagowania emocjonalnego. Przy czym pomi-
jane i  niedoceniane są programy stymulowania i  rozwijania krytycz-
nego i  ukierunkowanego na cel i  sens oraz wartość życia ludzkiego. 
Zmieniający się dynamicznie w  ostatnich czasach, dzięki globaliza-
cji i  rozwojowi informatyki i  elektroniki, kontekst społeczny, w  któ-
rym człowiek realizuje swoją egzystencję od urodzenia do śmierci, 
staje się, za sprawą naukowych paradygmatów, sprzyjający lub nie-
sprzyjający, utrudniający jego ludzki i  osobowościowy pełny rozwój. 
Zamiast być stymulującą, dostarczającą niezbędnych dla stawania się 
coraz bardziej człowiekiem twórczą „glebą”, kontekst społeczny od-
bierany jest coraz częściej jako zagrażający urzeczywistnieniu funda-
mentalnego dążenia do szczęścia. Skoro kontekst społeczny tworzą 
osoby, które z  racji wieku, płci, wykształcenia, stanu cywilnego, peł-
nionych ról i  funkcji tworzą różne konfiguracje grup wyznaczają-
cych układ struktur społecznych, to sami ludzie, ich obecność w  czy-
jejś przestrzeni życiowej może być postrzegana jako zagrożenie dla 
osobistego szczęścia. Osobami zagrażającymi mogą być dzieci, mło-
dzież, dorośli, starcy. Kontekst społeczny tworzą także uznawane 
i  urzeczywistniane wartości, normy, wzory zachowań oraz instytucje 
państwowe, społeczne, wyznaniowe, narodowe, komunikacji w  cy-
berprzestrzeni. Również te elementy społecznej rzeczywistości mogą 
być odbierane jako sprzyjające lub zagrażające przystosowaniu okre-
ślonemu w  kategoriach normalności socjalizacyjnej.
  Efektem patrzenia na jednostkę z  pozycji kierowanych pod jej 
adresem oczekiwań społecznych są najczęściej przeżywane przez nią 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

129

Warunki pozytywnej resocjalizacji

takie stany, jak: lęk, poczucie krzywdy, wywyższanie się nad innymi, 
poczucie niskiej wartości, poczucie winy, unikanie odpowiedzialno-
ści. Stany te wywołują określone zmiany w  sferze poznawczej, emo-
cjonalnej i  działaniowej człowieka.
  Poniższa tabela ukazuje ich różnorodność.

Tabela 1. Związek pomiędzy stanami psychicznymi a  działaniem 

Złożone stany 
psychiczne

Sfera poznawcza  – 
przekonania

Sfera emocjonalna  – 
emocje, uczucia

Działanie

lęk

nie można nikomu ufać, 
trzeba się bronić, nic 
nie można zrobić, są 
silniejsi, siła zwycięża  

przerażenie, wrogość, 
bezsilność, złość, brak 
zaufania do siebie

różne formy agresji, 
szukanie silnego 
protektora, obrońcy, 
zamykanie się w  wąskich 
grupach

poczucie krzywdy

silniejsi wykorzystują 
słabszych, 
dychotomiczny obraz 
świata: swoi  – obcy

pesymizm, brak zaufania 
do innych, smutek, 
przygnębienie, gniew, 
złość

szukanie okazji do 
odwetu, agresja 
w  różnych formach: 
jako wyrównanie 
krzywd, wymierzanie 
sprawiedliwości

wywyższanie się 
nad innymi

świat jest źle urządzony, 
nie liczą się z  moimi 
pomysłami, stała 
krytyka innych, to mnie 
nie dotyczy, pycha

pewność siebie, 
optymizm, zadowolenie, 
poczucie bycia 
niezrozumianym przez 
innych

nieprzestrzeganie reguł, 
zasad, kierowanie 
się własnymi 
normami i  zasadami, 
nieuznawanie 
autorytetów

poczucie niskiej 
wartości

jestem nikim, nic mi 
się nie udaje, po co 
właściwie żyję

brak poczucia sensu 
życia, smutek, 
bezradność, 
osamotnienie, bierność

poszukiwanie bliskości, 
akceptacji, poszukiwanie 
za wszelką cenę sukcesu, 
uznania

poczucie winy

zawsze będę przestępcą, 
osobą z  marginesu 
społecznego

lęk przed karą, 
drażliwość, smutek, 
przygnębienie, brak 
radości życia

stosowanie 
mechanizmów 
obronnych, wypieranie, 
neutralizacja, chęć 
zadośćuczynienia

unikanie 
odpowiedzialności

nic się nie stało, wszyscy 
tak postępują, czym 
właściwie jest to, o  co 
mnie oskarżają, mają 
pretensje

niepokój stosowanie 

różnych 

mechanizmów 
obronnych, ponownie 
zachowań tego typu 

  Opracowany przez J.D. Hawkinsa (1992), A. Kazdina (1996), 
L.  Kay (1996) i  uzupełniany przez pracującego z  osobami uzależnio-
nymi J.D. Coie (1996) kanon tzw. czynników ryzyka i  czynników 
chroniących zdrowie fizyczne, psychiczne, społeczne w  ostatnich 

Resocjalizacja...10 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

130

Krystyna Ostrowska

latach stał się popularnym kryterium diagnozowania tego, co na-
zwałam „nasyceniem” nieprzystosowaniem, przestępczością, dewia-
cją i  dystansem pomiędzy dwoma przeciwstawnymi grupami. Jed-
nakże może być także kryterium, na podstawie którego dokonuje 
się opartego na naukowych podstawach wykluczania, marginali-
zowania i  kierowania na społeczny boczny tor pewnych jednostek 
i  grup. Przypadek małej Róży, która po urodzeniu została zabrana 
rodzicom, jest tego egzemplifikacją. Uznano, że  istnieje tak wiele 
czynników ryzyka w  tej rodzinie, iż profilaktycznie należy pozbawić 
rodziców ich dziecka. Tym, na co chcę zwrócić uwagę i  co pragnę 
rozwinąć w  dalszej części moich wywodów, jest fakt, że  w  procesie 
podejmowania decyzji o  zabraniu dziecka nie pojawiły się przesłan-
ki dotyczące pozytywnych czynników tkwiących w  samym dziecku, 
tkwiących w  środowisku rodzinnym jako całości i w  poszczególnych 
jej członkach. Nie określono także, co w  tym konkretnym środowi-
sku trzeba zrobić, co wzmocnić, aby proces rozwoju dziecka w  wy-
miarze biologicznym, psychicznym, społecznym i  duchowym mógł 
się w  pełni urzeczywistnić. Innymi słowy użyty w  tytule artykułu 
termin „pozytywna resocjalizacja” czy „profilaktyka” odnoszę do wy-
mogu uwzględniania przesłanek antropologicznych (koncepcji czło-
wieka), socjologiczno-psychologicznych, tzn. kontekstu społecz-
nego, w  jakim funkcjonuje, i  kondycji psychofizycznej, kontekstu 
duchowego, tj. celu i  sensu ludzkiego życia, przeznaczenia do szczęś-
cia i  nieśmiertelności w  treściach oraz konkretnych oddziaływaniach 
programów naprawczych.

Bibliografia

Coie J.D., Ramey S.L., Watt N.F. (1996), 

Profilaktyka i  teoria ba-

dania. Ramy teoretyczne i  wybrane wytyczne narodowego programu 
badawczego
, „Nowiny Psychologiczne”, nr  2.

Fromm E. (1971), 

O  sztuce miłości, Warszawa. 

Hall C.S., Lindzey G. (1990), 

Teorie osobowości, Warszawa.

Hawkins J.D. (1992), 

Risk and protective factors for alcohol and other 

drug problems in adolescents and early implications for substance 
abuse prevention
, „Psychological Bulletin” 112, nr  1.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

131

Warunki pozytywnej resocjalizacji

Najwyższa Izba Kontroli (2009), 

Informacja o  wynikach kontroli funk-

cjonowania zakładów poprawczych i  schronisk dla nieletnich, De-
partament Nauki, Oświaty i  Dziedzictwa Narodowego, Warsza-
wa, http:/nik.gov.pl/news.php?cod=2562, pobranie 4.09.2009.

Kay L. (1996), 

Seks wśród nastolatków, „Medycyna po Dyplomie”  5, 

nr  2.

Kazdin A. (1996), 

Zdrowie psychiczne młodzieży w  okresie dorasta-

nia. Programy profilaktyczne i  lecznicze, „Nowiny Psychologicz-
ne”, nr  2.

Konopczyński M. i  Ambrozik W.  (2009), 

Współczesne kierunki 

zmian w  teorii i  praktyce resocjalizacyjnej, Warszawa.

Obuchowska I. (2000), 

Adolescencja, w: B. Harwas-Napierała, 

J.  Trem pała (red.), 

Psychologia rozwoju człowieka. Charakterystyka 

okresów rozwojowych, Warszawa, s.  163-201.

Pismo Święte Starego i  Nowego Testamentu (1988), Poznań-Warszawa.
Pospiszyl K. (1998), 

Resocjalizacja. Teoretyczne podstawy oraz przy-

kłady oddziaływań, Warszawa.

Rudniański J. (1982), 

Między Dobrem a  Złem, Warszawa.

Sherif M., Harvey O.J., White J., Hood W.  i  Sherif C. (1961), 

Inter-

group conflict and cooperation: The robber’s cave experiment, Nor-
man, OK.

Szymanowski T.  (2009), Recydywa w  Polsce, Warszawa [w druku].

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

132

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

133

Krzysztof Biel

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

Militia est vita hominis super terram (Bojowaniem jest żywot człowie-
ka na ziemi). Ta sentencja, włożona w  usta biblijnego Hioba, oddaje 
specyfikę zamierzeń i  działań człowieka na przestrzeni dziejów. Ży-
cie człowieka to walka o  godność, o  to, by nie zostać sprowadzonym 
do przedmiotu, o  lepsze jutro dla siebie i  innych, czasami po pro-
stu walka o  przetrwanie, o  przezwyciężenie cierpienia czy uniknięcie 
śmierci. Bojowanie człowieka ma miejsce zarówno w  nim samym, 
jak i w  jego otoczeniu: bliższym i  dalszym. Zmaganie się z  ogranicze-
niami wynikającymi z  biopsychicznej natury człowieka, konfronta-
cje na polu interakcji społecznych i  wreszcie duchowe rozterki spra-
wiają, że  życie ludzkie jest nie tylko „rozwiązywaniem kłopotów”, 
jak chciał Albert Cohen, ale uczestnictwem w  ścieraniu się dwóch 
przeciwstawnych sił czy tendencji, a  mianowicie dobra i  zła. 
 

Historia ludzkości potwierdza uwikłanie się człowieka w  zło i  jego 

nieustanne zmagania z  obecnością zła w  świecie. Jawi się ono jako re-
alne i  doświadczalne, jako „towarzysz”, który związał swoje istnienie 
z  człowiekiem i  nie zamierza pochopnie rezygnować z  tego związku. 
Ryszard Wiśniewski stwierdza, że

doświadczenie potoczne, zdrowy rozsądek, nie stwarza wątpliwości co 
do tego, że  zło jest dotkliwie realne. Świadectwem tego jest pasmo bó-
lów, cierpień fizycznych, nieszczęść i  niepokojów duchowych, których 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

134

Krzysztof Biel

doświadczamy, poczynając przynajmniej od szoku narodzin, znaczonego 
krzykiem, aż po śmierć, która jawi się jako bezduszna, destrukcyjna ko-
nieczność, z  pozoru słabowita (wyobrażana jako kościotrup z  kosą czy wy-
chudzony „jeździec apokalipsy”), a  jednak mocniejsza od wszystkiego, co 
żyje (Wiśniewski, 1999, s.  5).

  Zło przedstawia się człowiekowi nie tylko w  postaci fizyczno-psy-
chicznego cierpienia (zło fizyczne), ale również jako nadużywanie 
ludzkiej wolności, zdolność do krzywdzenia innych i  występowa-
nia przeciw porządkowi świata i  przeciw człowiekowi (zło moralne). 
Obie postacie zła obecne w  życiu człowieka powodują, że  może on 
stać się ofiarą zła lub jego autorem (sprawcą). Doświadczenie poka-
zuje, że  zło nie wyczerpuje się w  pojedynczym geście, lecz trwa i  prze-
nosi się z  człowieka na człowieka. Często raz wyrządzone, powodu-
je ciąg następstw i  tworzy swoisty łańcuch zła: zło popełnione rodzi 
cierpienie, a  cierpienie niewinnego człowieka domaga się ukarania 
winnego,  z ł o c z y ń c y   przez  nałożenie kary, która w  następstwie 
rodzi cierpienie. Paul Ricoeur tak pokazuje tę zależność: „W  swej 
relacyjnej  – dialogicznej  – strukturze zło popełnione przez jedne-
go znajduje swoją replikę w  złu zaznanym przez drugiego” ( Ricoeur, 
1992, s.  15). Ponadto zło, które trwa, ma już przeszłość, jest trady-
cją, a  nie tylko zdarzeniem. Człowiek może zapoczątkować zło, ale 
doświadcza go również jako w  pewien sposób uprzedniego,  z a s t a -
n e g o.  Przywołajmy jeszcze raz słowa Ricoeura (1986, s.  310):

Ustanowienie zła przez człowieka ma swoją odwrotną stronę, moment nie 
ustanowiony, który można odkryć w  aktach ludzkich ustanawiających zło. 
Ten nie ustanowiony moment odsyła sam przez się do czegoś innego niż 
człowiek, czegoś zobrazowanego w  figurze Węża.

  Realność zła, jego tragiczne skutki, widoczne zarówno w  życiu jed-
nostek, jak i  ogółu społeczeństwa, sprawiły, że  człowiek już od wieków 
szuka odpowiedzi na pytania: Czym jest zło? Skąd pochodzi zło? Dla-
czego człowiek czyni zło? Dociekania filozoficzne w  kwestii zła mają 
swoje odzwierciedlenie w  wysiłkach podejmowanych na rzecz ograni-
czenia jego wpływu na życie człowieka. Oświeceniowy optymizm co 
do możliwości człowieka w  jego dążeniu do szczęścia natrafił na po-
tężny mur oporu w  postaci powtarzających się klęsk, upadków i  zała-
mań, które dobitnie pokazują mu, że  jest istotą ograniczoną, i  to pod 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

135

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

każdym względem. Wartości uznawane za najbardziej podstawowe, 
jak wolność, równość, bezpieczeństwo, sprawiedliwość, prawa oso-
bowe i  prawa własności, nieustannie popadają we wzajemne konflik-
ty (Dymarski, 1999, s.  186). Skutkuje to wprowadzaniem podziałów 
między ludźmi na dobrych i  złych, normalnych i  dewiantów, przestęp-
ców i  konformistów. W  imię tych samych wartości, w  celu zaspokoje-
nia tych samych potrzeb ludzkich jedni starają się czynić dobro, pod-
czas gdy drudzy przekraczają różne granice zła. Przezwyciężenie zła 
okazuje się trudne, gdyż wymyka się ono władzy człowieka i  pozostaje 
wciąż nieodgadnionym 

misterium iniquitatis.

  Rozwój nauk humanistycznych (prawa, socjologii, psychologii, 
pedagogiki) znacznie przyczynił się do podjęcia walki ze złem moral-
nym. Nowa wiedza o  człowieku i  otaczającym go świecie,  optymizm 
co do możliwości wychowania człowieka, spowodowania zmiany 
w  strukturze jego osobowości dawały nadzieję na ograniczenie zła 
przejawiającego się szczególnie w  różnych formach zachowań prze-
stępczych. Przestępstwa to niepożądane społecznie zachowania czło-
wieka, dlatego konieczne jest ich wyeliminowanie, resocjalizacja 
człowieka, zmiana jego postaw i  nastawień społecznych, „wycho-
wanie” (oswojenie) zła, by nie szkodziło. Pedagogika resocjalizacyj-
na, korzystając z  dorobku innych dziedzin naukowych, dążyła do 
stworzenia spójnego i  skutecznego systemu naprawy przestępców, 
ograniczenia szkodliwości zła w  wymiarze jednostkowym i  społecz-
nym. Doskonalona przez ostatnie stulecia instytucja więzienia miała 
być skutecznym środkiem walki z  przestępczością, jednak jej funk-
cjonowanie obnażyło bezlitośnie nieskuteczność ludzkich wysiłków 
w  zmaganiu ze złem moralnym. Można powiedzieć, że  resocjaliza-
cja zła stała się w  gruncie rzeczy złą, bo nieskuteczną resocjalizacją, 
a  więc 

de facto brakiem resocjalizacji.

  Niepowodzenie zabiegów resocjalizacyjnych każe ponownie 
postawić pytanie nie tylko o  sensowność resocjalizacji, ale przede 
wszystkim o  zdolność człowieka do pokonania zła i  kierowania się 
wyłącznie dobrem. Powstaje więc pytanie, czy człowiek jest w  sta-
nie skutecznie uwolnić się od zła i  jego skutków. Czy możliwe jest 
całkowite wyeliminowanie zła moralnego? Wychodząc od rozwa-
żań filozoficznych i  rysujących horyzont dla teorii resocjalizacyj-
nej, podejmiemy próbę analizy krytycznej współczesnych koncepcji 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

136

Krzysztof Biel

resocjalizacji, by w  końcu przedstawić wnioski dla praktyki w  zakre-
sie ograniczania przestępczości.

1.

Czy ze złem trzeba walczyć?

Odpowiedź na tak postawione pytanie wydaje się oczywista. Sko-
ro zło jest szkodliwe, to należy je zwalczać. Pojawia się jednak prob-
lem ze zdefiniowaniem natury zła i  umiejscowieniem go w  struk-
turze człowieka lub poza nim, co ma kapitalne znaczenie w  ocenie 
odpowiedzialności człowieka za zło popełnione. W  historii filozofii 
spotyka się dwa odmienne podejścia do konieczności walki ze złem.
  Metafizyka, szczególnie w  jej nurcie chrześcijańskim, określa zło 
jako brak, niebyt. Nie może ono istnieć własnym istnieniem, ale tyl-
ko istnieniem podmiotu, dlatego też

nie można wprost zwalczać zła bez zwalczania w  jakiejś mierze samego pod-
miotu. Jeśli bowiem nie ma zła jako bytu, to jedynie jako byt istnieje pod-
miot. Stąd pozytywna walka ze złem jest przede wszystkim walką z  osłabio-
nym już podmiotem noszącym braki, zwane złem (Krąpiec, 1962,  s.  153).

Zdaniem Mieczysława Krąpca nie należy troszczyć się o  usuwanie 
zła, ale raczej trzeba starać się o  dobro. Twierdzi on, że  zło jako niebyt 
nie może być ani kultywowane, ani uzdrawiane, ani też zwalczane.

Można starać się tylko o  dobro. Tylko dobro może być przedmiotem po-
żądania, chcenia i  miłości. Tylko dobro, jako byt, gdy staje się przedmio-
tem dążenia, nie skrzywia wewnętrznie podmiotu doń dążącego. Jeśli na-
tomiast zło staje się celem walki, celem dążenia, może być ono ujęte tylko 
przez nienawiść: nienawiść, która nie ogranicza się do braków samych jako 
takich, gdyż braki jako takie nie istnieją, ale rozciąga się na podmiot, który 
w  walce ze złem jest zasadniczo zwalczany (tamże, s.  154).

  Skoro zło istnieje jedynie istnieniem podmiotu, zasadna wydaje 
się teoria niesprzeciwiania się złu, zgodnie z  którą można zło zwal-
czać przez leczenie podmiotu, tzn. przez dostarczanie podmiotowi 
obarczonemu złem tych dóbr, których nie posiada. Można walczyć 
jedynie o  dobro:

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

137

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

Tylko staranie się o  dobro i  byt nie wypacza samej psychiki podmiotu wal-
czącego i  jest jedynie skutecznym sposobem ograniczania zła. Jeśli bowiem 
zło jest brakiem dobra, to wypełnianie podmiotu jakimś dobrem jest lep-
sze aniżeli zwalczanie samego zła (tamże, s.  155).

  Filozofia nowożytna punktem wyjścia do rozważań na temat 
zła uczyniła naturę umysłu, świadomość. W  nurtach empirystycz-
nych wyeksponowany został motyw pojmowania dobra jako kore-
latu pragnienia, natomiast zła jako korelatu unikania. Wszystko, 
co wywołuje przykrość, wstręt, dezaprobatę, cierpienie, jest złem. 
Głębszych wyjaśnień szukano nie tyle w  metafizyce, ile w  antropo-
logii, czyli koncepcji natury ludzkiej, którą przeciwstawiano cywili-
zacji, jej urządzeniom, prawu, moralności (T. Hobbes, J. Rousseau). 
Zło lokalizowano nie w  naturze ludzkiej, ale w  ustroju społecznym 
i  ideologii. Nurt racjonalistyczny podkreślał natomiast prymat rozu-
mu: to rozum ostatecznie zmaga się ze złem. Metafizyczny „brak”, 
niedoskonałość bytu ustępuje miejsca pojęciu wady ludzkiej woli, 
wady umysłu (Kant). „Złem jest niesprawność człowieka w  okre-
śleniu obowiązku i  podporządkowaniu się woli obowiązkowi, po-
nieważ jego natura jest osłabiona” (Wiśniewski, dz. cyt., s.  9-10). 
Ta osłabiona natura człowieka przejawia się w  postaci stałej, zawsze 
obecnej i  można powiedzieć, nieusuwalnej możliwości odstępstwa 
od prawa moralnego (zło radykalne). Możliwość ta stanowi piętę 
achillesową człowieka, słaby punkt jego władz moralnych. W  opar-
ciu o  nią w  świecie może pojawić się konkretne zło, które przybie-
ra  najrozmaitsze formy, i  żadna instytucja, reguła lub sposób po-
stępowania nie jest w  stanie całkowicie uchronić człowieka od jego 
niebezpieczeństwa, chociaż istnieje nadzieja jego przezwyciężenia 
(Drwięga, 2009, s.  123).
  Filozoficzne spekulacje nowożytnych i  współczesnych myślicieli, 
mające na celu dotarcie do źródła zła i  ostateczne jego wyjaśnienie, 
okazały się nie do końca skuteczne. Zło pozostaje w  swej ostatecz-
nej podstawie czymś niezrozumiałym, niemożliwym do przeniknię-
cia z  punktu widzenia teoretycznego (P. Ricoeur). Od czasów Kan-
ta zło należy do dziedziny praktyki, jako coś, czego nie powinno 
być i  co musi być zwalczane przez działanie. Dobitnie wyraża to 
 Ricoeur (2007, s.  281): „Zło jest kategorią działania, nie zaś teorii, 
zło to coś, przeciwko czemu się walczy”. Skoro zło jest ostatecznie 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

138

Krzysztof Biel

niepoznawalne i  staje się kategorią działania, na pytanie: „Skąd zło?” 
należy odpowiedzieć, jak sprzeciwić się złu. Jest to zatem zadanie do 
wypełnienia, które nie kieruje się w  przeszłość, jak pewne postacie 
myślenia spekulatywnego, chcące uchwycić początki lub zasadę zła, 
lecz ku przyszłości (Drwięga, dz. cyt., s.  158). 
  Oświeceniowa wiara w  rozum i  postęp obiecywała przyszłym 
pokoleniom szczęście i  stan wolny od zła. Zgodnie z  założeniami 
Oświecenia zło nie ma w  historii trwałych podstaw, ponieważ dzieje 
nie zostały u  swych początków napiętnowane przez grzech pierwo-
rodny i  upadek pierwszych rodziców. Zerwanie z    fundacjonalizmem 
wprowadza w  myśleniu filozoficznym przesunięcie akcentów 
w    ś w i a t o  p o g l ą d a c h   o p a t r z n o ś c i o w y c h.  Jak  zauważa 
Anthony Giddens

opowiedzenie się za nieograniczonym rozumem nadało jedynie koncep-
cjom opatrznościowym inny kształt, ale ich nie zastąpiło. Jeden rodzaj 
pewności (prawo boskie) został zastąpiony przez inny (pewność naszych 
zmysłów i  obserwacji empirycznej), a  boska opatrzność została zastąpiona 
opatrznościowym postępem (2008, s.  34).

Usunięcie zła leży wyłącznie w  gestii człowieka i  polega na racjonal-
nym uporządkowaniu życia zarówno w  perspektywie jednostkowej, 
jak i  zbiorowej. Idea oświeconego rozumu doprowadziła jednak zło 
do tak monstrualnych rozmiarów i  form (totalitaryzm, obozy zagła-
dy), że  w  zasadzie należy mówić o  upadku tego oświeceniowego pro-
jektu walki ze złem.
  Wiek dwudziesty, w  którym człowiek stał się świadkiem wystę-
powania zła w  niespotykanych dotąd rozmiarach i  przejawach, rzucił 
mu kolejne wyzwanie dotyczące pojmowalności zła. Doświadczenia 
obozów śmierci wskazują, że  zło przekroczyło granicę ludzkiej poj-
mowalności i  stało się niemożliwe do usprawiedliwienia. Jean Nabert 
twierdzi, że  takie zło ma charakter metafizyczny, bo jest czymś więcej 
niż sprzeniewierzeniem się prawu (1978, s.  55, za: Drwięga, dz. cyt., 
s.  130-131). Współczesna refleksja nad złem nie może się obyć bez 
uwzględnienia totalitaryzmu i  tworzonych przez te systemy obozów 
zagłady. Wyraźnie widać tę perspektywę u  filozofów dialogu. Najbar-
dziej fundamentalną postacią zła w  życiu człowieka jest dla dialogików 
zło, które pojawia się w  przestrzeni interpersonalnej jako jej swoiste 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

139

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

wynaturzenie, zaburzenie jej immanentnej struktury. Zdaniem Józe-
fa Tischnera zło jest przez człowieka realnie doświadczane. Zło grozi 
i  kusi. Dlatego fenomen zła wyznaczony jest według niego przez kilka 
warunków. Pierwszym jest cierpienie związane zarówno ze złem doko-
nanym, jak i  złem grożącym. Zło grozi śmiercią, cierpieniem, wreszcie 
potępieniem. Drugim warunkiem jest iluzoryczne poczucie przyjem-
ności i  szczęścia, które zło obiecuje. Konstytutywny dla tego warun-
ku jest motyw złudzenia. Te dwa warunki odsłaniają dwa oblicza tego 
samego zła, które jednocześnie odpycha i  fascynuje. Trzecim wreszcie 
warunkiem jest obecność innego człowieka. Zło pojawia się zawsze 
w  przestrzeni międzyludzkiej. Jeśli zło grozi i  kusi, to musi być czymś 
więcej niż tylko zwykłym biernym zjawiskiem. Zło jest aktywne, co 
zakłada jego podmiotowość (Gadacz, 2005, s.  30). 
  Tischnera interesowało nie tylko to, jak się przejawia i  jak dzia-
ła zło. Zwrócił on również uwagę na sposoby przezwyciężania zła. 
Jeśli zło związane jest z  fatum, to dobro wiąże się z  łaską. Według 
 Tischnera człowiek jest istotą, która ponad wszystko potrzebuje łaski 
i  jest zdolna do jej przyjęcia. Łaska więc jest „lekarstwem na zło”, które 
przeniknęło w  głąb człowieka. Słowo „lekarstwo”, tak jak każde inne 
określenie łaski (objawienie, usprawiedliwienie), odsłania jednocześ-
nie samo rozumienie zła jako „choroby”, zaślepienia czy potępienia. 
„Dobro jest łaskawe, zło nie zna łaski” ( Tischner,  1998,  s.  220).

2.

Pomiędzy karą a  resocjalizacją

Filozofia nowożytna, przesiąknięta głębokim humanizmem, odzna-
czyła się mocno w  zakresie „naprawy” złoczyńców, osób dopuszcza-
jących się przekroczenia prawa. Dociekania filozoficzne na temat zła 
i  możliwości jego przezwyciężenia od czasów Oświecenia zaczęły się 
przekładać na nowe rozwiązania najpierw w  dziedzinie prawa, na-
stępnie otwierając możliwości rehabilitacji sprawców przestępstw. 
Traktowanie dewiantów i  przestępców weszło w  nową fazę, która 
doprowadziła do pojawienia się instytucji nowoczesnego więzienia 
jako głównej instancji w  walce ze złem. 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

140

Krzysztof Biel

  Oparta na Kantowskim przekonaniu o  wolnej woli człowieka 
i  filozoficznym indeterminizmie klasyczna koncepcja prawa karnego 
koncentrowała się na złym czynie, za który należy się nieuchronna 
i  sprawiedliwa odpłata. Ten

retrybutywny charakter kary jest uniwersalny i  nie liczy się z  żadnymi oko-
licznościami łagodzącymi wynikającymi z  uwarunkowań osobowościo-
wych i  środowiskowych, jakie można przypisać sprawcy czynu przestęp-
czego (Urban, 2007, s.  20).

Spoczywająca na sprawcy odpowiedzialność za popełnienie zabro-
nionego czynu czyniła go osobą złą, zasługującą na surową sankcję, 
która miała być swoistym „straszakiem” dla człowieka ze swej natu-
ry nastawionego na przyjemność i  kierującego się zasadą korzyści 
(J.  Bentham).
  Oświeceniowym myślicielom przyświecał podwójny cel: spra-
wiedliwa kara, a w  szczególności kara więzienia, miała na celu refor-
mę jednostki dokonującej przestępstw i  jednocześnie miała stać się 
narzędziem poprawy społeczeństwa. Więzienie miało uczynić z  le-
niwego biedaka jednostkę pracowitą i w  ten sposób zamienić defi-
cyt społeczny w  coś produktywnego. Poprzez zastosowanie racjonal-
nych i  naukowych zasad więzienie miało przywrócić społeczeństwu 
pożyteczne i  posłuszne jednostki. Było więc swoistym laboratorium, 
w  którym dokonywała się reforma jednostek, aby mógł być konty-
nuowany społeczny postęp  – główna idea oświeceniowa. Uwięzie-
nie stanowiło formę kary opartej na dokładnych kalkulacjach cza-
sowych. Ponadto kara wiązała się z  odsunięciem przestępców od 
zgubnego wpływu otoczenia. Umieszczenie złoczyńców w  instytu-
cjach penitencjarnych i  poddanie ich rygorom i  dyscyplinie pracy 
miało wpoić nawyki pracowitości i w  ten sposób zmienić krnąb-
rnych i  bezproduktywnych więźniów w  przestrzegających prawa 
i  pożytecznych obywateli (Matthews, 2009, s.  5-6). 
  Klasyczna koncepcja karania przejawiała wyraźne tendencje uty-
litarystyczne. Większy nacisk położony był na przydatność jednostki 
dla społeczeństwa niż na poprawę w  obrębie samego sprawcy. Spra-
wiedliwe karanie nie rozwiązywało problemu przestępczości, a  nada-
wało mu jedynie bardziej humanitarny wymiar. Obserwowany w  po-
łowie XIX wieku znaczny wzrost recydywizmu oraz rosnące koszty 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

141

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

utrzymania instytucji penitencjarnych wskazywały na konieczność 
reformy więziennictwa. Zamiast stworzyć stabilną grupę zreformo-
wanych przestępców, instytucja więzienia stworzyła, na co wskazu-
je Michel Foucault, stabilną populację przestępców i  recydywistów. 
Filozof prezentuje główne wady instytucji więzienia wymieniane 
przez krytyków: 1) więzienie nie zmniejsza wskaźnika przestępczo-
ści, 2)  uwięzienie produkuje recydywę, 3) więzienie nie potrafi za-
przestać produkcji przestępców, 4) więzienie umożliwia, co więcej, 
sprzyja organizowaniu środowisk przestępczych, 5) warunki stwarza-
ne wypuszczanym na wolność więźniom nieuchronnie skazują ich 
na recydywę, 6) więzienie fabrykuje przestępców pośrednio, wtrąca-
jąc w  nędzę rodzinę więźnia (1998, s.  259-262). Zdaniem Foucaulta 
krytyka oświeceniowej instytucji więzienia przebiegała w  dwu kie-
runkach: z  jednej strony uważano, że  więzienie w  niewystarczającym 
stopniu ma charakter korekcyjny, a  technika penitencjarna pozosta-
je w  nim w  stadium szczątkowym, natomiast z  drugiej strony twier-
dzono, że  próbując być instytucją korekcyjną, więzienie traciło od-
działywanie karne, a  przecież prawdziwą techniką penitencjarną jest 
rygor, przez co stanowiło podwójny ekonomiczny błąd: bezpośred-
nio ze względu na koszty organizacji oraz pośrednio ze względu na 
koszty przestępczości, której nie położyło kresu (tamże, s.  262-263). 
  Krytyka modelu człowieka jako jednostki wolnej i  racjonalnej 
najbardziej uwidoczniła się w  poglądach przedstawicieli nurtu po-
zytywistycznego, który traktował tezę o  istnieniu wolnej woli jako 
nienaukową metafizykę. Pozytywizm, dążący do naukowego wyjaś-
niania zjawisk w  oparciu o  metodologię nauk przyrodniczych, opie-
rał się na zasadzie determinizmu, co prowadziło do odebrania czło-
wiekowi odpowiedzialności za jego czyny oraz dawało możliwości 
i  szanse rehabilitacji. Jak zauważa Stephen Schafer:

determinizm sugeruje, że  wola człowieka  – o  ile wola w  ogóle istnieje  – 
nie motywuje ludzkich czynów oraz że  ludzkie zachowanie jest wynikiem 
czynników zewnętrznych (1976, s.  482).

Podobnie jak świat przyrody, gdzie wszelkie zdarzenia mają swoje 
określone przyczyny, tak i  zachowanie człowieka musi posiadać przy-
czyny, nad którymi nie ma on kontroli. Poszukiwanie przyczyn za-
chowań przestępczych, etiologia przestępczości stała się głównym 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

142

Krzysztof Biel

celem rozwijającej się kryminologii reprezentowanej już nie tyle 
przez prawników, co raczej przez lekarzy, psychologów, socjologów. 
Dla pozytywistów podstawowym środkiem zwalczania przestępczo-
ści stało się nie tyle karanie sprawców przestępstw, co walka z  przy-
czynami przestępczości poprzez celowe działania resocjalizacyjne.
  Pozytywistyczny nurt resocjalizacyjny koncentrował się na spraw-
cy przestępstw. Poszukiwanie przyczyn zachowań przestępczych szło 
w  dwu kierunkach. Identyfikowanie czynników odpowiedzialnych 
za generowanie zachowań przestępczych w  obrębie jednostki to nurt 
indywidualistyczny lub inaczej  p a r a d y g m a t   r o d z a j ó w   l u -
d z i, natomiast badanie czynników zewnętrznych, tkwiących w  oto-
czeniu jednostki to kierunek socjologiczny lub inaczej  p a r a d y g -
m a t   r o d z a j ó w   o t o c z e n i a (Błachut, Gaberle, Krajewski, 
1999, s.  46). Naukowe osiągnięcia w  zakresie etiologii przestępczo-
ści nie przekładały się jednak na efekty resocjalizacyjne w  postaci re-
dukcji rozmiarów przestępczości. Doskonalona przez ponad sto lat 
instytucja więzienia i  związana z  nią praktyka resocjalizacyjno-tera-
peutyczna zdawała się przegrywać walkę ze złoczyńcami w  zakresie 
radzenia sobie ze złem.
  W takiej optyce spór pomiędzy klasyczną koncepcją racjonal-
nej jednostki wybierającej między dobrem i  złem a  pozytywistycz-
ną wizją przestępcy jako jednostki zdeterminowanej do popełnia-
nia przestępstw nabrał nowego znaczenia. Kontrast między wolną 
wolą i  determinizmem jako dwoma odmiennymi źródłami zła, pesy-
mistyczna wizja natury człowieka maksymalizującego przyjemności 
i  unikającego cierpienia oraz optymistyczne podejście do możliwości 
zmiany zachowania przestępców, nacisk na karę lub resocjalizację to 
zagadnienia, z  którymi zmaga się współczesna kryminologia i  peda-
gogika resocjalizacyjna. 
  W latach 70. XX wieku w  Stanach Zjednoczonych nastąpił re-
nesans klasycznej koncepcji karania i  ograniczania przestępczo-
ści. Olbrzymie nakłady finansowe wyłożone przy wdrażaniu mode-
lu rehabilitacji przestępców poprzez zorganizowane oddziaływania 
resocjalizacyjne nie przekładały się na oczekiwane rezultaty. Ostra 
krytyka nurtu resocjalizacyjnego doprowadziła do rozwoju nurtu 
neoklasycznego i  powrotu do koncepcji kary sprawiedliwej i  retry-
butywnej. W  słynnym już artykule, opublikowanym w  roku 1974, 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

143

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

Robert Martinson stwierdza wyraźnie, że  w  dziedzinie resocjalizacji 
nic nie działa (

nothing works). W  konsekwencji nastąpiła wyraźna 

zmiana w  polityce kryminalnej. Wyrażała się ona przede wszystkim 
w  radykalnym odejściu od prewencji indywidualnej i  resocjalizacji. 
Renesans koncepcji wolnej woli (E. van den Haag) prowadził do 
pragmatycznego traktowania celowości kary pojmowanej na wzór 
J. Benthama. Oddziaływania wobec sprawców, mające na celu re-
dukcję przestępczości, polegały głównie na odstraszaniu (

deterrence

i  uniemożliwianiu (incapacitation) (MacKenzie, 2006, s.  3-4).
  Odstraszanie uwypukla uciążliwość kary. Wynika ono z  racjonal-
nej kalkulacji przestępcy co do kosztów kary, które są wyższe niż ko-
rzyści z  popełnienia przestępstwa. W  tej perspektywie kara jest tak 
odrażająca, że  ani ukarany przestępca (

specific deterrence), ani inni 

potencjalni sprawcy (

general deterrence) nie popełnią przestępstwa.

  Koncepcja uniemożliwiania polega natomiast na fizycznym unie-
możliwieniu popełniania przestępstw w  drodze wieloletniej izolacji 
więziennej sprawców uznanych za niebezpiecznych lub przez wyko-
nanie kary śmierci. Taka polityka spowodowała ciągły wzrost popu-
lacji więziennej, co z  kolei wymagało znacznych nakładów finanso-
wych. Nie do końca jasna stała się też kwestia efektywności koncepcji 
uniemożliwiania w  redukcji przestępczości. Prowadzone badania nie 
dają jednoznacznych rezultatów. W  związku z  tym zwolennicy kon-
cepcji uniemożliwiania zaczęli opowiadać się za bardziej selektywną 
strategią uniemożliwiania, która dotyczy jedynie wąskiej grupy prze-
stępców. Wykazano bowiem, że  relatywnie mała grupa sprawców jest 
odpowiedzialna za dużą liczbę przestępstw. Efekty w  postaci reduk-
cji przestępczości zwiększą się, gdy uda się zidentyfikować tzw. prze-
stępców zawodowych i  uniemożliwić im dokonywanie poważnych 
zbrodni. Celem koncepcji selektywnego uniemożliwiania jest więc 
identyfikacja przestępców, co do których istnieje uzasadniona pro-
gnoza, że  dokonają poważnych przestępstw w  przyszłości, oraz dłu-
gotrwałe ich uwięzienie (tamże, s.  44-45). 
  Koncepcja uniemożliwiania budzi obecnie wiele wątpliwości. 
Jedną z  nich jest fakt, że  masowa inkarceracja może osłabić funkcjo-
nowanie takich instytucji, jak rodzina, wspólnoty lokalne czy szko-
ły. Osłabienie więzi jednostki z  tymi instytucjami powoduje wzrost 
marginalizacji i w  konsekwencji prowadzi do wzrostu przemocy 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

144

Krzysztof Biel

i  przestępczości. Diana R. Rose i  Todd R. Clear (1998, s.  470-475) 
argumentują, że  przestępcy, nawet jeśli są zaangażowani w  działal-
ność kryminalną, stanowią istotne wsparcie dla wspólnoty lokalnej 
i  jej poszczególnych członków. Ich uwięzienie powoduje ogranicze-
nie źródeł utrzymania dla ich rodzin, które trudno przywrócić po 
wyjściu skazanego na wolność, gdyż często więzi ze społecznością lo-
kalną są osłabione, a  nieraz całkowicie zerwane. W  ten sposób inkar-
ceracja może mieć negatywne efekty na marginalizowane społecz-
ności, co prowadzi do pogłębienia się już istniejących problemów. 
Bezpośrednią konsekwencją strategii uniemożliwiania staje się więc 
wzrost dezorganizacji społecznej społeczności stanowiących margi-
nes społeczny.
  Kryminologia neoklasyczna, bazująca na założeniach efektywnej 
kontroli, szczególny nacisk kładzie na inkarcerację, nadzór oraz ku-
ratelę. Zasadnicza zmiana polega na odejściu od założeń tradycyjnej 
kryminologii, koncentrującej się na jednostce, w  kierunku global-
nego zarządzania niebezpiecznymi grupami. Prowadzi to do nowe-
go dyskursu koncentrującego się wokół prawdopodobieństwa i  sza-
cowania ryzyka w  miejsce klinicznej diagnozy i  szacowania potrzeb. 
Tak zwana sprawiedliwość aktuarialna korzysta z  technologii i  sta-
tystycznych kalkulacji w  celu poprawienia możliwości zarządzania 
grupami wysokiego ryzyka. Rehabilitacja i  reintegracja nie przedsta-
wiają już żadnej wartości. Takie podejście zyskało miano „nowej pe-
nologii”. Zwolennicy nowej penologii postrzegają przestępstwo jako 
normalność, a  za najlepszą reakcję uznają kontrolę ryzyka poprzez 
aktuarialną politykę i  technokratyczne formy wiedzy, generowane 
wewnętrznie przez system penalny. Więzienie jest traktowane jako 
magazyn, skład przestępców wykazujących wysoki stopień ryzyka 
popełniania przestępstw, a  ponieważ troska o  koszty zarządzania jest 
sprawą podstawową, więzienie jest zarezerwowane dla przestępców 
z  kategorii najwyższego ryzyka (Feeley, Simon, 1992).
  Przedstawione strategie walki ze złem moralnym przejawiającym 
się w  zachowaniach przestępczych wynikają z  przyjętego paradyg-
matu, który można określić mianem „profesjonalnej ideologii”. Jest 
to zestaw przekonań koncentrujących uwagę naukowców na pewnej 
konkretnej linii badań, a  pomijający zupełnie czy wręcz odrzucający 
badania empiryczne, które są sprzeczne z  tymi przekonaniami. Taka 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

145

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

sprzeczność istnieje wyraźnie między paradygmatem neoklasycznym 
a  pozytywistycznym, co jasno widać w  polityce kryminalnej i  peni-
tencjarnej. W  ostatnich dekadach przejawiała się ona w  formie ściera-
jących się podejść do możliwości resocjalizacji przestępców, widocz-
nych najwyraźniej na kontynencie amerykańskim. W  pierwszym 
przypadku chodzi o  nurt 

nothing works, natomiast w  drugim o  nurt 

what works. Profesjonalna ideologia nurtu nothing works opiera się 
na pięciu głównych zasadach: 1) w  resocjalizacji przestępców nic nie 
działa, 2) żadne działania w  wymiarze sprawiedliwości podejmowa-
ne przez państwo nie są w  stanie ograniczyć przestępczości, 3)  wię-
zienia nie mają żadnego wpływu na wskaźnik przestępczości i  po-
winno się w  nich umieszczać jedynie przestępców niebezpiecznych, 
4) angażowanie się w  nauki penalne nie jest potrzebne kryminolo-
gom, gdyż efektywna kontrola przestępców jest zadaniem państwa, 
5) przestępczość wynika z  czynników strukturalnych, a w  szczegól-
ności z  nierówności społecznej i  ekonomicznej  – rehabilitacja prze-
stępców nie jest w  stanie zmienić strukturalnych czynników generu-
jących przestępczość. 
  Takie podejście zostało uznane przez zwolenników nurtu 

what 

works za niszczące wiedzę (knowledge destruction), gdyż koncentruje 
się głównie na pokazaniu, że  nic nie działa, i  na prowadzeniu repre-
syjnej polityki kryminalnej.
 Nurt 

what works stoi na stanowisku, że  rehabilitacja przestępców 

jest możliwa, ale musi być oparta na solidnych podstawach nauko-
wych. Główne założenia tego nurtu to: 1) kryminologia naukowa sta-
nowi podstawę efektywnych interwencji korekcyjnych; teoria odgry-
wa ważną rolę w  rozumieniu etiologii przestępczości i  reagowaniu na 
główne czynniki ryzyka, 2) kryminologia naukowa powinna niszczyć 
wiedzę, która nie jest oparta na mocnych podstawach naukowych, 
dzięki temu można uniknąć stosowania oddziaływań nieefektywnych, 
3) kryminologia naukowa ma służyć konstrukcji wiedzy o  tym, co 
działa w  resocjalizacji, 4) kryminologia powinna tworzyć efektywne 
programy potrzebne do redukcji przestępczości, 5) kryminologia kon-
struktywna przyniesie więcej dobra i  korzyści w  świecie niż krymino-
logia destrukcyjna (Cullen, Gendreau, 2001, s.  325-333).
  Zastosowanie profesjonalnej ideologii w  traktowaniu prze-
stępców zdaje się wykluczać możliwość pogodzenia paradygmatu 

Resocjalizacja...11 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

146

Krzysztof Biel

klasycznej kryminologii z  kryminologią pozytywistyczną. Niemniej 
jednak i w  obrębie (neo)klasycznego podejścia w  polityce karania, 
pod wpływem nowych dyscyplin naukowych (fenomenologia filozo-
ficzna, psychologia behawiorystyczna czy humanistyczna), rozwijały 
się nurty, które nie rezygnowały całkowicie z  założeń pozytywistycz-
nych. Takim nurtem jest na przykład kryminologia humanistycz-
na. Nawiązuje ona do koncepcji sprawcy jako jednostki kierującej 
się wolnym wyborem (

homo eligens), jednak akcentuje równocześnie 

konieczność koncentracji na osobie sprawcy i  mechanizmach rzą-
dzących jego zachowaniem (miękki indeterminizm), co powoduje, 
że  w  gruncie rzeczy nurt ten bliższy jest pozytywizmowi niż paradyg-
matowi kryminologii klasycznej (Tyszkiewicz, 1991). 
  Podejście humanistyczne do penitencjarystyki i  do resocjaliza-
cji przestępców opiera się na przekonaniu, że  nie można osiągnąć 
sukcesu w  resocjalizacji bez przyjęcia podstawowej prawdy o  czło-
wieczeństwie jednostek, które znalazły się w  zasięgu wymiaru spra-
wiedliwości i  systemu penitencjarnego. Niezdolność do postrzegania 
przestępców jako istot ludzkich wzbudza różne wątpliwości natu-
ry etycznej co do projektu wymiaru sprawiedliwości oraz zagraża 
praktycznym próbom rehabilitacji przestępców i  przywrócenia ich 
do normalnego społeczeństwa. Kryminologia humanistyczna nie re-
dukuje możliwości ludzkich jedynie do zachowań z  przeszłości, lecz 
stara się umiejscowić zachowanie przestępców w  obszarze szerszego 
kontekstu społecznego. Zachowanie przestępcze, podobnie jak inne 
rodzaje doświadczeń ludzkich, ma miejsce w  obrębie wspólnego 
kontekstu społecznego, który nie jest redukowalny do jednego spe-
cyficznego lub ekskluzywnie określonego zestawu zachowań. Projekt 
kryminologii humanistycznej zakłada więc odrzucenie uprzedmio-
tawiających dynamik kontrolujących ludzkie zachowanie, których 
celem jest odebranie człowieczeństwa przestępcom jedynie na pod-
stawie faktu dokonania przez nich czynu zabronionego prawem (Po-
litzzi, Braswell, 2009, s.  6-7).
  Kryminologia humanistyczna w  podejściu do przestępców kła-
dzie bardzo mocny akcent na ich odpowiedzialność. Nie chodzi 
w  tym wypadku jedynie o  retrybutywny wymiar kary, a  więc o  od-
powiedzialność za popełniony czyn, ale bardziej o  konieczność bra-
nia przez sprawców przestępstw odpowiedzialności za ich proces 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

147

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

resocjalizacji. Postuluje odejście od kontrolnego modelu w  zarządza-
niu więźniami, który opiera się głównie na uległości skazanych wo-
bec zasad i  regulacji prawnych wspieranych przez system kar i  na-
gród, który prowadzi do bierności i  wyuczonej bezradności. Mark 
Halsey pisze:

Młodym ludziom w  więzieniu generalnie nie pozwala się na przejmowanie 
inicjatywy czy też branie w  znaczącym stopniu odpowiedzialności za ich 
własne życie. Raczej wszystko robi się dla nich i  za nich i  tylko rzadko kie-
dy razem z  nimi (i za ich zgodą). W  tym sensie skazanych uczy się raczej 
reagować niż działać, raczej odpowiadać niż inicjować. Uczy się ich raczej 
co mają myśleć niż traktować swoje myśli i  obawy jako naturalne i  zasad-
ne (2008, s.  1227).

Nacisk na odpowiedzialność skazanych za ich zachowanie i  proces 
resocjalizacji ma na celu dostarczenie więźniom okazji do dokony-
wania odpowiedzialnych wyborów, przez co ma się dokonać interna-
lizacja prospołecznych norm i  nastawień. Przykładem może być pro-
ponowana strategia działania wobec skazanych zakłócających spokój 
w  więzieniach w  Szkocji. W  dokumencie zatytułowanym 

Opportu-

nity and Responsibility strategia ta wyrażona jest następująco:

Powinniśmy uważać przestępcę za osobę odpowiedzialną pomimo faktu, 
że  w  przeszłości wiele razy działała w  sposób nieodpowiedzialny. Powin-
niśmy docierać do więźnia w  sposób, który zachęci go do zaakceptowania 
odpowiedzialności za swoje czyny, dostarczając mu okazji do dokonywa-
nia odpowiedzialnych wyborów, do rozwoju osobistego i  samodoskonale-
nia (Scottish Prison Service, 1990, s.  30).

3.

Rehabilitacja resocjalizacji

Pozytywne nastawienie do możliwości resocjalizacji przestępców 
ma ciągle swoich zwolenników, którzy nie pogodzili się z  faktem, 
że  w  zakresie rehabilitacji osób wchodzących w  konflikt z  prawem 
nic nie da się zdziałać. Nie zrażając się tezą, że  nic nie działa, prze-
formułowali oni podstawowe pytanie będące źródłem krytyki reso-
cjalizacji. I  tak zamiast pytać  – „Co działa?”, stawiają pytanie: „Co 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

148

Krzysztof Biel

pomaga przestępcom zerwać z  przestępczością?”. Zwolennicy nurtu 
resocjalizacyjnego (rehabilitacyjnego) zwracają uwagę, że  zaprzesta-
nie działalności przestępczej nie przebiega linearnie, ale jest dyna-
micznym procesem reintegracji jednostki ze społeczeństwem. Nie 
może się opierać jedynie na podawaniu gotowych programów, ale 
wymaga większej znajomości samego procesu powstrzymania się od 
przestępczości (

desistance) w  szerszym kontekście ludzkich doświad-

czeń. Jak zauważa S. Farall:

większość badań sugeruje, że  zaprzestanie kariery przestępczej dokonuje 
się poza systemem sprawiedliwości. Znaczy to, że  tylko nieliczni przestęp-
cy zaprzestają popełniania przestępstw w  wyniku interwencji ze strony sy-
stemu sprawiedliwości lub jego reprezentantów (1995, s.  56).

Znaczny wskaźnik recydywizmu wskazuje, że  działania podejmowa-
ne systemowo przez instytucje penitencjarne raczej zakłócają proces 
rehabilitacji skazanych, między innymi przez oddzielanie skazanych 
od ich rodzin, blokowanie kariery zawodowej czy powiększanie ob-
szaru wrogości i  sprzeciwu.
  Wobec takich faktów istnieje konieczność stworzenia modelu re-
socjalizacji (rehabilitacji) przestępców opartego na wiedzy wyniesio-
nej z  obserwacji procesu reintegracji w  środowisku naturalnym, poza 
systemem sądowniczym i  penitencjarnym. Stąd duży nacisk kładzie 
się obecnie na konieczność uwzględnienia w  rehabilitacji przestęp-
ców perspektywy zaprzestawania przestępczości (

desistance-focused 

model). Konsekwencją takiego podejścia jest zmiana sposobu myśle-
nia i  działania wobec skazanych:

przedstawiciele instytucji penitencjarnych powinni postrzegać siebie nie 
tyle jako dostarczycieli zabiegów resocjalizacyjnych (co przynależy do eks-
pertów), co raczej jako pomocników w  procesie zaprzestawania kariery 
przestępczej (właściwego dla przestępców) (McNeill, 2006, s.  46).

  Kryminolodzy podkreślają wagę przywiązania do różnych in-
stytucji, jak małżeństwo, praca czy szkoła, w  procesie zaprzestawa-
nia kariery przestępczej. John H. Laub, Robert J. Sampson (2001, 
s.  49-53), wykorzystując teorię więzi społecznych, opisują ciągłość 
i  zmianę w  karierze przestępczej. Ich zdaniem zaprzestanie działal-
ności przestępczej jest wynikiem kombinacji zachowań i  wyborów 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

149

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

jednostki w  połączeniu z  kontekstem sytuacyjnym i  wpływami 
strukturalnymi związanymi z  ważnymi instytucjami. Jednostki for-
mują więzi z  różnymi instytucjami społecznymi. Gdy więzi się nasi-
lają, rośnie kapitał społeczny, który staje się pomocą w  rozwiązywa-
niu osobistych problemów. Wraz z  nasileniem się pozytywnych więzi 
społecznych i  ze wzrostem kapitału społecznego aktywność krymi-
nalna staje się bardziej kosztowna ze względu na ryzyko ich utraty. 
  Rozwijanie pozytywnych więzi społecznych przez przestępców 
opuszczających instytucje penitencjarne nie zawsze przynosi spo-
dziewane rezultaty. Często więzi te są przypadkowe i  nietrwałe. Wy-
nika to z  braku pozytywnego wewnętrznego nastawienia jednostki 
do życia społecznego i  korzyści płynących z  przestrzegania prawa. 
MacKenzie (dz. cyt., s.  337) twierdzi, że  najpierw potrzebna jest 
pozytywna zmiana w  obrębie jednostki, a  dopiero później możli-
we jest formowanie trwałych więzi społecznych. Aby wieść spokoj-
ne i  szczęśliwe życie rodzinne, utrzymać pracę, wychowywać dzie-
ci, a  także formować trwałe więzi z  innymi instytucjami, jednostka 
musi zmienić swój sposób rozumowania, stosunek do używek, anty-
społeczne nastawienie oraz nabyć umiejętność zdobywania i  utrzy-
mania pracy. Autorka wskazuje więc na konieczność transformacji 
kognitywnej przestępcy, tak aby był on zdolny do podjęcia nowego, 
zgodnego z  prawem życia.
  Starając się udzielić odpowiedzi na pytanie o  to, jakie działania 
resocjalizacyjne pomagają przestępcom w  zaprzestaniu działalności 
przestępczej, należy zwrócić uwagę na fakt, że  nie są oni skłonni do 
uznania potrzeby resocjalizacji czy rehabilitacji. Można powiedzieć, 
że  istnieje głęboka niechęć do wszelkiego rodzaju programów mają-
cych na celu rehabilitację. Sprawcy przestępstw objęci resocjalizacją 
chętniej mówią o  wychodzeniu na prostą, zmianie stylu życia, wy-
zdrowieniu lub wybawieniu, ale nie uznają potrzeby uczestniczenia 
w  programach rehabilitacyjnych, szczególnie o  podłożu psycholo-
gicznym. M. Kay Harris pisze:

Wielu ludzi obecnie lub w  przeszłości przebywających w  instytucjach peni-
tencjarnych przyjmuje perspektywę konieczności własnej zmiany, wzmoc-
nienia (

empowerment) czy zaprzestania działalności przestępczej. Ich na-

stawienie do rehabilitacji i  penitencjarnych programów resocjalizacyjnych 
jest jednak negatywne. Ogólnie rzecz biorąc, wstręt do takich programów 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

150

Krzysztof Biel

wiąże się z  przekonaniem, iż podejmują one działania lub zawierają prze-
pisy dla pasywnych odbiorców, których charakteryzuje się jako wykazują-
cych braki, nieudolnych, nie mających rozeznania, niegodnych zaufania, 
niebezpiecznych i  prawie zawsze pakujących się ponownie w  kłopoty. Cho-
ciaż skazani często wierzą, że  niektórzy pracownicy służby więziennej lub 
instytucje wspierające, a  także niektóre programy resocjalizacyjne mogą 
być pomocne, ich efektywność wynika raczej z  możliwości, jakie oferują 
w  celu wzmocnienia uczestników niż z  podejmowanych prób zmuszenia 
ich do zmiany. Większość twierdzi: „Nikt nie może cię zrehabilitować. Sam 
siebie rehabilitujesz” (2005, s.  317).

  Sukces procesu resocjalizacji zależy niewątpliwie od aktywnego 
uczestnictwa osób resocjalizowanych w  proponowanych zabiegach 
korekcyjnych i  rehabilitacyjnych. Resocjalizacja musi przedstawiać 
się skazanym jako sensowna i  dająca możliwości lepszego życia. 

4.

Współczesne modele rehabilitacji przestępców

Najbardziej popularny kierunek pracy resocjalizacyjnej z  przestęp-
cami można nazwać modelem ryzyka (

risk model). Polega on na wy-

krywaniu ryzyka i  zarządzaniu nim, przy czym główny nacisk kła-
dzie się na oszacowanie, w  jakim stopniu zachowanie ryzykowne 
przestępcy stanowi zagrożenie dla społeczności. Podejmowane dzia-
łania mające na celu minimalizację ryzyka powinny być jak najbar-
dziej opłacalne dla społeczności. Jednostki postrzegane są jako osoby 
zagrażające, potencjalnie szkodliwe i  niebezpieczne. Modelem, który 
najbardziej odzwierciedla założenia takiego podejścia w  rehabilita-
cji przestępców, jest 

Risk-Need-Responsivity Model opracowany przez 

naukowców kanadyjskich (Andrews i  Bonta, 2003). Dla wielu auto-
rów model RNR jest „najbardziej koherentnym podejściem w  reso-
cjalizacji przestępców obecnie dostępnym” (Gaes, Flanagan, Motiuk 
i  Stewart, 1999, s.  363). Jest to model mocno oparty na wynikach 
badań naukowych (

evidence based), co oznacza, że  jego skuteczność 

została udokumentowana wynikami badań eksperymentalnych pro-
wadzonych przy zachowaniu odpowiednich rygorów metodologicz-
nych (Stańdo-Kawecka, 2010, s.  114).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

151

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

 Zgodnie 

z  modelem RNR wszelkie interwencje korekcyjne po-

winny być ustrukturyzowane według trzech fundamentalnych zasad 
rehabilitacji: ryzyka, potrzeb i  reaktywności. Zgodnie z  zasadą ryzy-
ka resocjalizacja przestępców powinna być zorganizowana według 
poziomu ryzyka, jaki stanowią oni dla społeczeństwa. Im wyższy po-
ziom ryzyka, tym większa dawka i  intensywność podejmowanych 
zabiegów. Czynniki ryzyka obejmują cztery główne obszary: 1) czyn-
niki dyspozycyjne jak osobowość psychopatyczna lub antyspołecz-
na, zmienne kognitywne i  demograficzne, 2) czynniki związane z  hi-
storią życia (uprzednia przestępczość, hospitalizacja), 3) antecedensy 
przemocy, powiązania przestępcze, brak pozytywnego wsparcia spo-
łecznego, 4) czynniki kliniczne jak zaburzenia natury psychologicz-
nej, uzależnienia. Generalnie czynniki ryzyka dzieli się na dynamicz-
ne i  statyczne. Oddziaływania resocjalizacyjne mają być skierowane 
na dynamiczne czynniki ryzyka.
  Najbardziej znane założenie rehabilitacji wskazuje, że  najbardziej 
efektywnym i  etycznym podejściem do resocjalizacji przestępców jest 
działanie wymierzone w  dynamiczne czynniki ryzyka, które są przy-
czynowo związane z  powstawaniem zachowań przestępczych. Jest to 
zasada uwzględniania potrzeb. Zwolennicy modelu RNR definiują 
potrzeby jako osobiste braki, ale uważają, że  tylko niektóre z  nich są 
związane z  przestępczością. Wyraźnie rozróżniają dwa typy potrzeb: 
1)  kryminogenne (

criminogenic needs), które obejmują nastawie-

nia proprzestępcze, niektóre cechy osobowości antyspołecznej, słabą 
umiejętność radzenia sobie w  sytuacjach trudnych, proble my z  uzależ-
nieniem, wysoki stopień wrogości i  gniewu oraz przestępczy towarzy-
sze, 2) niekryminogenne (

noncriminogenic needs), np.  niskie poczucie 

własnej wartości, problemy psychiczne (depresja), których rozwiąza-
nie nie ma bezpośredniego wpływu na redukcję recydywizmu.
  Oddziaływania winny uwzględniać również zasadę reaktywności. 
Zgodnie z  nią indywidualna charakterystyka psychologiczna jednost-
ki decyduje o  sposobie, w  jaki reaguje ona na różne odmiany progra-
mów resocjalizacyjnych. Aby oddziaływania te były skuteczne, na-
leży dostosować programy do możliwości percepcyjnych jednostki, 
do jej poziomu dojrzałości intelektualnej i  do stopnia motywacji do 
zmiany. Autorzy rozróżniają reaktywność specyficzną i  ogólną. Spe-
cyficzna reaktywność odnosi się do indywidualnych cech przestępcy, 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

152

Krzysztof Biel

które powodują mniejsze lub większe zaangażowanie się w  proces re-
socjalizacji. Należą tu motywacja, niepokoje, umiejętności współży-
cia z  ludźmi. Ogólna reaktywność określa rolę poziomu podejmowa-
nych zabiegów w  dopasowaniu modalności zajęć i  zdolności uczenia 
się przestępcy

 1

.

  Model RNR był wielokrotnie testowany i  oparty jest na mocnych 
fundamentach badań empirycznych. Jego skuteczność w  zmniejsza-
niu recydywy jest powszechnie uznawana i  stanowi niezbity dowód 
przeciw krytyce nurtu rehabilitacji, wielokrotnie wyrażanej w  for-
mule: „Nic nie działa w  resocjalizacji”. Niemniej jednak w  ostatnich 
latach wielu klinicystów i  naukowców podważyło niektóre aspek-
ty modelu RNR, argumentując, że  koncentracja na redukowaniu 
dynamicznych czynników ryzyka jest koniecznym, lecz niewystar-
czającym warunkiem efektywnych interwencji korekcyjnych (Ward 
i  Stewart, 2003). Największy niepokój budzi obserwowane zawę-
żenie modelu RNR i  niezdolność do zaadoptowania bardziej kon-
struktywnego i  pozytywnego podejścia do resocjalizacji. Krytycy 
argumentują, iż konieczne jest poszerzenie zakresu interwencji ko-
rekcyjnych o  promocję takich wartości, jak ludzkie doświadczenia, 
aktywność ściśle związana z  dobrobytem oraz wyższym poziomem 
osobistej satysfakcji i  społecznego funkcjonowania.
  Uwagi krytyczne wobec modelu RNR pokazują, że: 1) motywo-
wanie przestępców poprzez koncentrację na eliminowaniu i  mody-
fikowaniu różnych dynamicznych czynników ryzyka jest niezwykle 
trudne. Jednostki pragną wiedzieć, jak mogą lepiej żyć, jakie są po-
zytywne efekty wycofania się z  działalności przestępczej; 2) model 
RNR ma tendencję do zaniedbywania lub świadomego umniejsza-
nia roli tożsamości i  osobistego zaangażowania jednostek w  proces 
zmiany. RNR bagatelizuje fakt, że  ważnym komponentem prowa-
dzenia życia zgodnego z  prawem jest postrzeganie siebie jako in-
nej osoby zdolnej do osiągnięcia wyznaczonych celów osobistych, 
3) model RNR operuje ograniczoną i  pasywną wizją ludzkiej na-
tury, 4) model RNR nie docenia związku i  decydującej roli rela-
cji terapeutycznej w  procesie terapeutycznym. Jakakolwiek trwała 

1

 Na gruncie polskim model RNR był prezentowany m.in. przez Barbarę Stań-

do-Kawecką (2010) czy Mariusza Sztukę (2009).

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

153

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

zmiana zależy od zdolności przestępcy do zaufania terapeucie, tak 
aby był on w  stanie zdobyć umiejętności przekazywane w  terapii. 
Oznacza to, że  niekryminogenne potrzeby, jak odczuwane cierpie-
nia czy niskie poczucie wartości, stanowią istotny cel interwencji kli-
nicznej, 5) model RNR jest z  gruntu modelem psychometrycznym. 
Stąd tendencja do zajmowania się czynnikami ryzyka i  umniejszania 
związku czynników kontekstualnych i  ekologicznych w  rehabilitacji 
przestępców, 6)  pomimo zasady reaktywności model RNR jest czę-
sto wprowadzany w  życie jako uniwersalny dla wszystkich kategorii 
przestępców i  niedostatecznie bierze pod uwagę specyficzne potrze-
by i  wartości jednostek (Ward, Maruna, 2007, s.  22-23).
  W odpowiedzi na krytykę modelu RNR zmieniono podejście 
do rehabilitacji przestępców. Alternatywą dla modelu ryzyka stało 
się podejście oparte na wzmacnianiu pozytywnych cech przestęp-
cy, którego przykładem może być Model Dobrego Życia (

Good  Lives 

 Model  – GLM). GLM jest pełną teorią rehabilitacji przestępców 
skupiającą się na promowaniu ważnych celów osobistych jednostek 
i  podejmującą jednocześnie próbę redukcji ryzyka i  zagrożenia wy-
stępowania przestępczości w  przyszłości. Jest to podejście oparte na 
mocnych stronach jednostki (

strength-based approach), które: 1) bie-

rze na poważnie osobiste preferencje i  wartości przestępcy. Wyko-
rzystuje pierwszorzędne wartości w  celu motywowania jednostek do 
podejmowania lepszego życia, 2) wyposaża przestępcę w  kompeten-
cje i  możliwości potrzebne do wprowadzenia w  życie planów opar-
tych na pierwszorzędnych wartościach.
  Rehabilitacja przestępców przy wykorzystaniu GLM opiera się na 
następujących założeniach (Ward, Maruna, dz. cyt., s.  112-120):
  Po pierwsze jako istoty ludzkie przestępcy dzielą te same skłon-
ności i  potrzeby co inni ludzie i  mają naturalne predyspozycje do 
osiągania wyznaczonych celów (pierwszorzędnych wartości ludz-
kich), jak np.  relacyjność, kreatywność, zdrowie fizyczne, doskona-
łość. Obok nich istnieją wartości instrumentalne lub drugorzędne, 
które dostarczają sposobów (środków) do realizacji wartości pierw-
szorzędnych. Twórcy GLM przyjmują, że  głównym powodem doko-
nywania przestępstw jest dążenie jednostki do zaspokojenia pierw-
szorzędnych wartości, niestety w  sposób destruktywny i  ostatecznie 
dla nich niesatysfakcjonujący. 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

154

Krzysztof Biel

  Po drugie rehabilitacja jest procesem, który ma związek z  różny-
mi rodzajami wartości, jak wartości rozsądkowe (co jest najlepsze dla 
jednostki), wartości etyczne (co jest najlepsze dla społeczności), war-
tości epistemiczne (jakie są najlepsze modele i  metody praktycznego 
działania). Rehabilitacja polega na pomaganiu przestępcom w  zro-
zumieniu, jak dążenie do osiągnięcia pozytywnych celów doprowa-
dziło ich do zachowania przestępczego, i  wyposażeniu ich w  środki 
potrzebne do zapewnienia sobie lepszego życia w  sposób satysfakcjo-
nujący i  akceptowany społecznie.
  Po trzecie działania korekcyjne powinny skupiać się na promocji 
podstawowych wartości jednostki oraz na redukcji ryzyka. Twórcy 
GLM utrzymują, że  w  pracy resocjalizacyjnej (rehabilitacyjnej) ist-
nieje bezpośrednia relacja między promowaniem wartości i  reduko-
waniem ryzyka. Twierdzą, że  koncentracja na specyficznych wartoś-
ciach i  celach automatycznie eliminuje lub modyfikuje dynamiczne 
czynniki ryzyka. Oznacza to, iż pomaganie jednostkom w  osiągnię-
ciu wartości przy użyciu nieprzestępczych metod i  środków może 
eliminować lub redukować potrzebę dokonywania przestępstw. 
 Autorzy podają trzy argumenty przemawiające za takim podejściem: 
1) dążenie do osiągnięcia pierwszorzędnych wartości ludzkich łączo-
ne jest z  etiologią przestępczości. Przestępcy posiadają takie same po-
trzeby i  taką samą naturę, jak wszyscy inni ludzie, dlatego aktywnie 
poszukują pierwszorzędnych wartości ludzkich w  swoim otoczeniu 
(np.  relacji, doświadczenia dominacji, poczucia przynależności, po-
czucia celu życia, autonomii). Czasami, np.  z  powodu braku włas-
nych umiejętności lub warunków zewnętrznych, dążenia te mogą 
prowadzić do zachowań antyspołecznych; 2) działania terapeutyczne 
promujące osiąganie pozytywnych celów pomagają jednocześnie uni-
kać celów niepożądanych. Dzieje się tak dlatego, że  stworzenie jed-
nostkom wewnętrznych i  zewnętrznych warunków koniecznych do 
zrealizowania planu dobrego życia zmodyfikuje jednocześnie ich po-
trzeby kryminogenne; 3) łatwiej jest motywować jednostki do zmia-
ny ich cech osobowości mających związek z  przestępczością poprzez 
koncentrację na dostrzegalnych korzyściach (wartości pierwszorzęd-
ne), jakie płyną z  ich nieprzestępczego stylu życia, oraz przez wypra-
cowanie bardziej odpowiednich środków (wartości drugorzędne) do 
osiągania tego, co stanowi dla nich wartość. W  ten sposób jednostki 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

155

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

nie będą musiały rezygnować z  dóbr, które są dla nich ważne, ale 
będą uczyć się, jak zdobywać je w  sposób społecznie akceptowany.
  W koncepcji GLM potrzeby kryminogenne są traktowane jako 
wewnętrzne i  zewnętrzne przeszkody, które blokują dostęp do pierw-
szorzędnych wartości ludzkich. Reakcje na te przeszkody są utrwala-
ne i  warunkowane w  ciągu życia człowieka. Oznacza to, że  jednostce 
brakuje zdolności do osiągania ważnych dóbr życiowych, a  ponad-
to jest często niezdolna do poważnej refleksji nad własnym życiem. 
Zwolennicy GLM wyliczają cztery główne typy trudności pojawiają-
cych się w  planie życiowym przestępców: 1) brak możliwości życio-
wych  – ważne pierwszorzędne wartości ludzkie są zaniedbane w  planie 
życiowym jednostki, 2) użycie niewłaściwych środków w  celu zdoby-
cia pożądanych wartości, 3) konflikty występujące w  planie życiowym 
jednostki  – dążenie do osiągnięcia jednej rzeczy zmniejsza szanse zdo-
bycia innej wartości, 4) brak kompetencji  – chodzi o  kompetencje we-
wnętrzne (wiedza, umiejętności społeczne) oraz możliwości zewnętrz-
ne związane z  brakiem wsparcia społecznego, brakiem możliwości 
środowiskowych (Whitehead, Ward, Collie, 2007, s.  581).
  Po czwarte w  procesie rehabilitacji nie wystarczy koncentracja na 
pojedynczych czynnikach ryzyka, ale konieczna jest holistyczna re-
konstrukcja „ja”. Poczucie własnej wartości i  znaczenia jednostki wy-
nika z  tego, co robi i  czym się zajmuje. Dla praktyki resocjalizacyjnej 
oznacza to, iż nie wystarczy po prostu wyposażyć jednostkę w  od-
powiednie umiejętności kontrolowania lub redukowania czynników 
ryzyka, konieczne jest stworzenie jej możliwości nabycia bardziej 
przystosowanej tożsamości, która da jej poczucie sensu i  spełnienia.
  Po piąte człowiek jest istotą złożoną z  różnych połączonych ze 
sobą i  zarazem do pewnego stopnia niezależnych systemów biolo-
gicznych, społecznych, kulturowych i  psychologicznych. Oznacza 
to, że  w  celu wyjaśnienia zachowania przestępczego konieczna jest 
kompleksowa, wielopoziomowa analiza, prowadzona z  różnych per-
spektyw teoretycznych. Szczególnie istotne jest podejście ekologicz-
ne, gdyż przestępczość wynika z  sieci relacji międzyludzkich z  ich lo-
kalnym otoczeniem, a  nie tylko z  psychopatologii jednostki.
  Po szóste pojęcie ryzyka traktowane jest wieloaspektowo, a  nie 
na sposób indywidualistyczny. Ryzyko rozpatrywane jest w  szer-
szym kontekście, dlatego plan radzenia sobie z  nim winien brać pod 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

156

Krzysztof Biel

uwagę styl życia jednostki oraz uwarunkowania społeczne. Ozna-
cza to, że  czynniki ryzyka zlokalizowane w  obrębie jednostki nabie-
rają znaczenia dopiero w  specyficznym kulturalnym i  sytuacyjnym 
kontekście.
  Wreszcie po siódme indywidualny plan resocjalizacji powinien 
brać pod uwagę mocne strony jednostki, jej pierwszorzędne warto-
ści oraz uwarunkowania społeczne i  powinien dokładnie określać, 
jakie kompetencje i  środki są potrzebne do osiągnięcia tych warto-
ści. Przestępca jest postrzegany jako jednostka autonomiczna, bio-
rąca czynny udział w  procesie decyzyjnym odnośnie do planu swo-
jego życia. To założenie jest zarazem normatywne i  pragmatyczne. 
Od strony normatywnej jednostka nie może być zmuszana do zmia-
ny charakteru lub zmiany tożsamości wbrew własnej woli. Nato-
miast od strony pragmatycznej oznacza to, iż zmiana dokonuje się 
tylko w  sytuacji, gdy jednostka jest zmotywowana do pracy nad sobą 
i  sama aktywnie uczestniczy w  procesie resocjalizacji. 
 

Opisane wyżej dominujące obecnie modele rehabilitacji więźniów 

można postrzegać na zasadzie kontrastu: przyjmując jeden, należy 
odrzucić drugi. Wydaje się jednak, że  nie jest to do końca konieczne. 
Model RNR, oparty na niezwykle bogatym materiale empirycznym, 
stanowi podstawę do szacowania ryzyka recydywy i  tym samym ot-
wiera drogę do proponowania efektywnych programów rehabilita-
cji. Natomiast model GLM, skupiający się na mocnych stronach 
jednostek, daje większe szanse pragmatycznego wzmocnienia skaza-
nych, które przejawia się w  zaspokajaniu pierwszorzędnych wartości 
w  sposób zgodny z  prawem.

5.

Podsumowanie

Zmaganie człowieka z  panoszącym się w  nim samym i w  świecie 
złem jest dalekie od szczęśliwego finału. Zło wyrażające się w  zacho-
waniach przestępczych budzi oczywiście największy oddźwięk spo-
łeczny i  potrzebę zdecydowanej reakcji. Podejmowane przez stulecia 
oddziaływania wobec przestępców, czy to odstraszające, czy mające 
znamiona resocjalizacji, utwierdzają w  przekonaniu, że  mimo coraz 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

157

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

lepszego poznawania mechanizmów rządzących światem i  człowie-
kiem, mimo doskonalenia narzędzi pomiarowych i  gromadzenia na-
ukowych danych zło istnieje ciągle jako pewna niewiadoma, jako 
tajemnica  – 

misterium iniquitatis. O  ile stosunkowo łatwo dotrzeć 

do władz naturalnych i  zrozumieć funkcjonowanie biologiczne czło-
wieka, o  tyle w  życiu społecznym proste mechanizmy przyczynowo-
-skutkowe są często zawodne. Łatwiej leczyć ciało niż ducha.
  Historia resocjalizacji obfituje w  liczne wzloty i  upadki. Spór kla-
sycznej koncepcji kryminologicznej z  podejściem pozytywistycznym 
przyczynia się ciągle do podejmowania nowych badań i  doskonale-
nia metod i  środków oddziaływań rehabilitacyjnych wobec przestęp-
ców. Odmienne rozwiązania wynikają ze stosowania innej profesjo-
nalnej ideologii, dzięki której realizuje się zarazem różną politykę 
kryminalną. Odmienność profesjonalnej ideologii sugeruje, że  sta-
wiane przed naukowcami i  praktykami cele również nie są zbież-
ne. W  takiej optyce przestępca może stać się obiektem politycznych 
przetargów, a  jego dobro osobiste schodzi na dalszy plan. Trzeba jed-
nak pamiętać, że  ideologia zawsze kieruje się półprawdami, na świat-
ło dzienne wysuwając jedynie to, co użyteczne dla jej zwolenników, 
a  ukrywając to, co może im szkodzić. Warto więc zapytać o  kierunek, 
z  którego wypływa owa ideologia, i o  to, czyje cele są realizowane.
  Ponadstuletnie działania mające na celu doskonalenie sztanda-
rowej instytucji resocjalizacji, a  mianowicie więzienia, wykazały, 
że  resocjalizacja może być nieskuteczna. Składa się na to wiele czyn-
ników: brak odpowiednich programów oddziaływań, brak przygoto-
wanej kadry, nieumiejętność wcielania w  życie dobrych programów, 
przepełnienie więzień itp. Można by powiedzieć, że  lepszy brak re-
socjalizacji niż resocjalizacja byle jaka, a  może nawet szkodliwa. Ko-
nieczne wydaje się dołożenie wszelkich starań, by resocjalizacja była 
oparta na mocnych podstawach naukowych i  wprowadzana w  życie 
z  największą troską, mającą na uwadze przede wszystkim dobro jed-
nostek resocjalizowanych. W  takiej optyce model RNR oraz model 
GLM wydają się spełniać stawiane wymagania. 
  Nie można jednak zapominać o  wymiarze duchowo-religijnym 
człowieka, który stanowi ważną wskazówkę dla działań resocjaliza-
cyjnych. Sobór Watykański II pokazuje, że  w  samym człowieku

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

158

Krzysztof Biel

wiele elementów zwalcza się nawzajem. Będąc bowiem stworzeniem do-
świadcza on z  jednej strony wielorakich doświadczeń, z  drugiej strony 
czuje się nieograniczony w  swoich pragnieniach i  powołany do wyższego 
życia. Przyciągany wielu ponętami, musi wciąż wybierać między nimi i  wy-
rzekać się niektórych. Co więcej, będąc słabym i  grzesznym, nierzadko czy-
ni to, czego nie chce, nie zaś to, co chciałby czynić. Stąd cierpi rozdarcie 
w  samym sobie (KDK 10).

To rozdarcie wskazuje, jak zauważają Ricoeur i  Tischner, że  zło przy-
chodzi do człowieka z  zewnątrz, jest obecne i  kusi oraz ma zdolność 
zakażania. Przezwyciężenie zła w  człowieku domaga się wejścia w  po-
rządek łaski, daru, tak by zło dobrem zwyciężać. Współczesna reso-
cjalizacja nie może więc pomijać rozważań o  złu w  jego wymiarze 
metafizycznym, akcentującym niedoskonałość i  ograniczoność świa-
ta i  człowieka. Człowieka nie można zwalczać, nie można złem uczyć 
go dobra, nie można go osłabiać, ale konieczne jest wzmacnianie za-
równo jego natury, jak i  ducha. Resocjalizacja pozytywna,  oparta na 
mocnych stronach jednostki, wpisuje się w  ten nurt najlepiej. Najle-
piej realizuje ewangeliczną zasadę: zło dobrem zwyciężaj.

Bibliografia

Andrews D.A., Bonta J. (2003), 

The Psychology of Criminal Conduct

Cincinnati, Ohio.

Błachut J., Gaberle A., Krajewski K. (1999), 

Kryminologia, Gdańsk.

Cullen F.T., Gendreau P. (2001), 

From Nothing Works to What Works: 

Changing Professional Ideology in the 21st Century, „The Prison 
Journal” 81, nr  3, s.  313-338.

Drwięga M. (2009), 

Człowiek między dobrem a  złem. Studia z  etyki 

współczesnej, Kraków.

Dymarski Z. (1999), 

Filozofia diabła Leszka Kołakowskiego, w: R.  Wiś-

niewski (red.), 

Studia z  dziejów filozofii zła, Toruń, s.  181-195.

Farrall S. (1995), 

Why Do People Stop Offending?, „Scottish Journal 

of  Criminal Justice Studies” 1, nr  1, s.  51-59.

Feeley M.M., Simon J. (1992), 

The New Penology: Notes On the 

Emerging Strategy of Corrections and its Implications, „Criminolo-
gy” 30, nr  4, s.  449-470.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

159

Zła resocjalizacja czy resocjalizacja zła

Foucault M. (1998), 

Nadzorować i  karać. Narodziny więzienia

Warszawa.

Gadacz T.  (2005), 

Problem zła w  filozofii Józefa Tischnera, „Hory-

zonty Wychowania” 4, nr  7, s.  21-40.

Gaes G.G., Flanagan T.J., Motiuk L.L., Stewart L. (1999), 

Adult 

Correctional Treatment, „Crime and Justice: A  Review of Re-
search”  26, s.  361-426.

Giddens A. (2008), 

Konsekwencje nowoczesności, Kraków.

Halsey M. (2008), 

Assembling Recidivism: The Promise and Contin-

gencies of Post-Release Life, „Journal of Criminal Law and Crimi-
nology” 97, nr  4, s.  1209-1260.

Harris M.K. (2005), 

In Search for Common Ground: The Importance 

of  Theoretical Orientations in Criminology and Criminal Justice
„Criminology and Public Policy” 4, nr  2, s.  311-328.

Krąpiec M. (1962), 

Dlaczego zło? Rozważania filozoficzne, Kraków.

Laub J.H., Sampson R.J. (2001), 

Understanding Desistance From 

Crime, „Crime and Justice: A  Review of Research” 28, s.  1-69.

MacKenzie D.L. (2006), 

What Works in Corrections. Reducing 

the  Criminal Activities of Offenders and Delinquents, Cambridge.

Martinson R. (1974), 

What Works? Question and Answers About 

 Prison  Reform, „Public Interest” 35, s.  22-54.

Matthews R. (2009), 

Doing Time. An Introduction to the Sociology 

of  Imprisonment, New York.

McNeill F. (2006), 

A  desistance Paradigm For Offender Management

„Criminology and Criminal Justice” 6, nr  1, s.  39-62.

Nabert J. (1978), 

Essai sur le mal, Paris.

Politzzi D., Braswell M. (2009), 

Introduction, w: D. Politzzi, M.  Bras-

well (red.), 

Transforming Corrections. Humanistic Approaches To Cor-

rections and Offender Treatment, Durham, North Carolina, s.  3-12.

Ricoeur P. (1986), 

Symbolika zła, Warszawa.

Ricoeur P. (1992), 

Zło. Wyzwanie rzucone filozofii i  teologii, Warszawa.

Ricouer P. (2007), 

Le scandale du mal, w: tegoż, Anthologie, Paris.

Rose D.R., Clear T.R. (1998), 

Incarceration, Social Capital, and 

Crime: Implications For Social Disorganization Theory, „Crimi-
nology” 36, nr  3, s.  441-479.

Schafer S. (1976), 

The Problem of Free Will in Criminology

„The    Journal of Criminal Law and Criminology”, 67, s.  481-485.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

160

Krzysztof Biel

Scottish Prison Service (1990), 

Opportunity and Responsibility: 

Develop ing New Approaches To the Management of the Long-Term 
Prison System in Scotland
, Edinburgh.

Sobór Watykański II, (1968) 

Konstytucja o  Kościele w  świecie współ-

czesnym „Gaudium et Spes”, Poznań.

Stańdo-Kawecka B. (2010), 

O  koncepcji resocjalizacji w  polskiej lite-

raturze naukowej polemicznie, „Probacja”, nr  1, s.  108-124.

Sztuka M. (2009), 

Resocjalizacja i  dziedzictwo instrumentalnej racjo-

nalności, „Horyzonty wychowania”, nr  8, s.  109-131.

Tischner J. (1998), 

Spór o  istnienie człowieka, Kraków.

Tyszkiewicz L. (1991), 

Od naturalizmu do humanizmu w  krymino-

logii, Katowice.

Urban B. (2007), 

Teoria resocjalizacji w  strukturze nauk społecznych

w: B. Urban, J.M. Stanik (red.), 

Resocjalizacja, t.  1, Warszawa, 

s.  17-31.

Ward T., Maruna S. (2007), 

Rehabilitation. Beyond the Risk  Paradigm

London-New York.

Ward T., Stewart C. (2003), 

Criminogenic Needs and Human Needs: 

A  Theoretical Model, „Psychology, Crime and Law” 9, nr  6, 
s.  125-143.

Whitehead P.T., Ward T., Collie R.M. (2007), 

Time for a  Change: 

Applying the Good Lives Model of Rehabilitation to a  High-Risk 
 Violent  Offender
, „International Journal of Offender Therapy and 
Comparative Criminology” 51, nr  5, s.  578-598.

Wiśniewski R. (1999), 

O  przedmiocie i  metodach filozofii zła, w: 

R.  Wiśniewski (red.), 

Studia z  dziejów filozofii zła, Toruń, s.  5-13.

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

161

Resocialization towards the mystery 
of  evil

Summary

Reflection undertaken on the grounds of pedagogy orientated to-
wards correction unavoidably refers to the fundamental questions. 
However, what sets resocialization pedagogy apart from other fields 
of knowledge of education is that it faces the question about the es-
sence of social evil to an incomparably larger degree. It happens de-
spite the fact that the idea of resocialization in the shape given dur-
ing almost two-hundred-year tradition of intensive engagement in 
solving specific social problems comprises as it were 

implicite ready 

answer to the question about the place of evil and the perspective of 
possible eliminating the evil. This answer derives directly from the 
Enlightenment idea of progress, without reference to which contem-
porary resocialization is essentially unthinkable. According to this 
tradition, gaining knowledge about causal relations being part of the 
nature of a social organization and the mechanisms of man func-
tioning amounts to the promise of gradual overcoming the evil also 
in the dimension constituting the subject of contemporary resocial-
ization practice, that is with reference to the phenomena of crime 
and deviation. This in fact Promethean trait places resocialization 
 efforts in the broad trend of activities whose common foundation is 
striving to the rationalization of evil.

Resocjalizacja...12 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

162

Summary

  The presence of the phenomenon of crime and deviation be-
comes from then on a challenge for the mind, the same way the 
devastating forces of nature, illnesses or unjust social systems be-
came one. The  realization of the project framed in this manner after 
all had to involve questioning the previously universally shared as-
sumptions of anthropological nature, whose sense and essence were 
conveyed by the concept of 

misterium iniquitatis (mysterion tes ano-

mias). Resocialization thought and practice bear a clear stamp of 
similar resolutions, opening the doors to the actual growth of the 
knowledge of  multiple determinants of socio-pathological behav-
iour. Simultaneously though, just like in the case of other emanci-
pation projects of Enlightenment origin, the progress of the idea of 
 correctionalism appears to be accompanied by more or less forceful-
ly articulated yet constantly present anxiety, whose source is a dis-
cernible disproportion between the scale of progress in the field of 
transforming the natural world and the scale of the changes which, 
according to the optimistic assumptions, were supposed to affect the 
pedagogically orientated strategies of solving the problem of social 
evil in its  various manifestations. Whenever the experience of help-
lessness gets the upper hand over the optimistic vision of panpeda-
gogism, every time such ideas and conceptions which were ascribed 
the status of unnecessary hypothesis by the modernist intellectual 
formation reverberate.
  The question about evil, in its intelligent and mysterious dimen-
sions, presents researchers with the necessity to stand up to the is-
sues of axiological nature in resocialization. Adopting a specific phil-
osophical anthropology sets the direction of resocialization influences 
whose aims constitute both the point of departure and a result possi-
ble to achieve. Therefore, resocialization can become an aim in itself. 
It appears though that there is a clear need to sketch a broader axio-
logical context, which by its nature goes beyond the frames of specific 
resocialization influences. For evil falls outside rational speculations, 
is impossible to depict in the cause and effect categories and remains 
in a  broader human spiritual context. Not claiming the right to pos-
sess the necessary knowledge to propose successful resocialization, we 
rather give some thought to posing specific questions which will di-
rect resocialization towards deeper reflection on the pre-assumption 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

163

Summary

level. As usual in such situations, resocialization pedagogy reveals its 
inevitably multidisciplinary character: it addresses questions and seeks 
answer among the representatives of philosophical reflection and psy-
chological theories. The requirement of a broad look at the problem 
of evil also justifies including the voice of theologians.
  The issues undertaken in the presented mini collection are there-
fore set in the current of reflection allowing for a multitude of lan-
guages and constitute an attempt to “grasp” the problem of evil more 
broadly from various perspectives. Prof. Bogdan Banasiak focuses on 
presenting the work of Marquis de Sade, as a distinctive education-
al concept. In this sense, the libertarianism of the French author is 
presented through an emphasis on the typical element of pedago-
gism. This, although in its content is in contradiction with a tradi-
tional look at education – affirms the dark elements of human “I”, 
also contains certain intuitions whose actual shape on the grounds 
of the theory of education (antipedagogy) will be given only in the 
second half of the 20

th

 century. Dr Rafał Abramciów concentrates 

on the Kantian findings on morality and evil in human nature as 
well as the conclusions drawn regarding the way of dealing with so-
cial evil. Philosophical and ethical analyses are also included in the 
text by dr Piotr Aszyk who depicts the moral horizons and cross-
roads of human activity and ponders over human existence inter-
woven with evil. Dr hab. Andrzej Posacki in turn indicates both the 
seriousness and mystery of evil from the point of view of demonolo-
gy and calls for the return to spirituality in diagnosing human prob-
lems. Dr Mariusz Sztuka undertakes the motif of the absence of evil 
in the modern discourse already present in the previous texts, refer-
ring directly to the experiences of resocialization pedagogy.
  The last two texts raise the question about the possibility of pos-
itive resocialization. To begin with, Prof. Krystyna Ostrowska de-
picts the conditions for positive resocialization, indicating the ne-
cessity to include the social context and spiritual dimension of man 
in planning resocialization influences. Then, dr Krzysztof Biel indi-
cates the presence of professional ideology in resocialization and in-
dicates positive rehabilitation based on human strengths.
  It is impossible not to mention here certain significant circum-
stance, which although did not influence the shape of the study 

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

164

Summary

presented directly, it heightened the awareness of evil and its mys-
tery to large extent. The publication was arising in the specific sit-
uational context, in the background of the national tragedy which 
took place near Smolensk on April 10

th

 2010. The enormousness 

of the experience, which is hard to rationalize, inevitably demands 
turning to the questions which constituted the point of departure 
for this project.
  The publication does certainly not exhaust the depth of the issue 
contained in the notion of 

misterium iniquitatis. Nevertheless, we do 

hope that it will contribute to reflection – and perhaps discussion 
needed so much – on the subject of the contexts of resocialization as 
well as its functionality and shape.

Krzysztof Biel

Mariusz Sztuka

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

165

A

bramciów R. 9, 39

Adorno T.W. 105, 112
Alexandrian 20, 36
Ambrozik W. 118, 131
Amorth G. 82, 84
Andre A. 13, 20, 31, 34, 36
Andrews D.A. 150, 158
Aprile N. 59, 72
Arendt H. 60, 66, 72
Arystoteles 67, 72, 89
Aszyk P. 9, 57, 58, 72
Augustyn z Hippony 59

B

acon F. 11

Baczko B. 97, 102, 112
Bal K. 43, 50, 55
Banasiak B. 9, 11
Barthes R. 15, 18, 19, 21, 22, 23, 32, 

36

Basedow K. A. von 12
Bataille G. 32, 34, 36
Baudrillard J. 100, 106, 109, 110, 112
Bauman Z. 94, 106, 112
Bayle P. 11
Beauvoir S. de 19, 36
Beccaria C. 95, 99
Belaval Y. 13, 36
Bentham J. 95-97, 99, 140, 143

Berlin I. 94, 112
Biel K. 9, 10, 65, 72, 133
Bienville J.-B. 17
Biou J. (1968), 20, 25, 36
Błachut J. 142, 158
Blanc H. 15, 36
Bławatska H. 79
Bonta J. 150, 158
Braswell M. 146, 159
Braunmuhl E.von 35
Brochier J.-J. 21, 36
Bultmann R. 75, 84

C

amus A. 83, 84

Carter A. 13, 14, 20, 37
Cekiera C. 104, 112
Chatelet N. 26, 37
Cioran E. 27, 29, 37
Clear T.R. 144, 159
Cohen A. 133
Coie J.D. 129, 130
Collie R.M. 155, 160
Condorcet J. 12, 97
Cullen F.T. 145, 158
Czapów C. 104, 112

D

aunou P.C.F. 12

Dąbrowski K. 31, 104

Indeks osób

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

166

Indeks osób

Deleuze G. 32, 34, 37, 79, 84
Deleyre A. 12
Delon M. 13, 16, 24, 25, 37
Demokryt 31
Deniken E. von 78
Derrida J. 34
Deschamps L.M. 27
Diderot D. 11, 27
Didier B. 15, 20, 21, 23, 37
Dorosz K. 78, 84
Dostojewski F. 77-79, 84
Drewermann E. 76, 84
Drwięga M. 137, 138, 158
Durkheim E. 108
Dymarski Z. 135, 158,

E

liade M. 82

Epiktet 31
Ernetti P. 82, 84

F

arrall S. 148, 158

Favre P. 16, 37
Feeley M.M. 144, 158
Fenelon F. 27
Feurbach L. 81
Filek J. 61, 72
Filon Aleksandryjski 59
Flanagan T.J. 150, 159
Foucault M. 31, 34, 75, 96, 112, 141, 

159

Frankl V.E. 69, 72, 80, 84
Frappier-Mazur L. 24, 37
Freire P. 35
Freud Z. 34, 76, 79, 80, 82, 103
Fromm E. 82, 127, 130

G

aberle A. 142, 158

Gadacz T. 139, 159
Gaes G.G. 150, 159
Gałdowa A. 61, 62, 72
Garbouj B. 16, 21, 22, 37
Garland D. 108, 112
Gendreau P. 145, 158
Giddens A. 87, 90, 105, 112, 138, 159
Girard R. 77, 79, 84
Giroux H.A. 35
Goodman F.D. 77, 84

Goulemot J.M. 16, 37
Grzegorzewska M. 100

H

aag E. van den 143

Haag H. 75, 85
Hall C.S. 119, 130
Halsey M. 147, 159
Hammurabi 68, 72
Han J.-P. 14, 19, 27, 33, 37
Harris M.K. 149, 159
Harvey O.J. 131
Hawkins J.D. 129, 130
Hegel G.W.F. 43, 45, 50, 52, 55, 79, 

80

Helvetius C.A. 11
Henaff M. 15, 19, 24, 31, 37
Heraklit 31, 59
Heschel A.J. 64, 72
Hobbes T. 133
Hołówka J. 66, 72 
Hood W. 131
Horkheimer M. 105, 112
Horney K. 63, 72
Howard J. 99
Hull Z. 29
Hume D. 11, 50, 89

I

ngarden R. 66, 72, 89

Introvigne M. 77, 85

J

anion M. 89-91, 101, 111, 112

Jarnuszkiewicz A. 60, 72
Jaspers K. 40, 55, 76
Jean R. 34, 37
Jedlewski S. 92, 112
Jedlicki J. 97, 113
Jonas H. 76, 85
Jung C.G. 76, 79, 80, 82, 85

K

alinowski M. 101, 113

Kant I. 39-56, 83, 137, 140
Kartezjusz 50
Kay L. 129, 131
Kazdin A. 129, 131
Kehres J.-M. 16, 38
Kekes J. 68, 72
Kierkegaard S. 77, 79, 83, 85

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

167

Indeks osób

Kłoczowski J.A. 78
Klossowski P. 25, 34, 37 
Kołakowski L. 76-78, 83, 85, 97, 113
Konopczyński M. 118, 131
Korczak J. 34
Kosewski M. 64, 72
Krajewski K. 96, 113, 142, 158
Krąpiec M. 59, 72, 136, 159
Krasnodębski Z. 98, 113
Kunowski S. 91-93, 111, 113
Kwieciński Z. 34

L

a Grua M. 82, 84, 85

La Mettrie J.O. de 11
Lacan J. 29, 38
Lacombe R.C. 27, 29, 38
Laub J.H. 148, 159
Le Brun A. 24, 32, 34, 48
Le Peletier L.-M. 12
Leibniz G.W. 59, 88, 113
Lewin K. 119
Lignac A. de 17
Lindzey G. 119, 130
Linguet S.-N.H. 11
Locke J. 11
Loyola I. 84

M

acKenzie D.L. 143, 149, 159

Maksym Wyznawca 78
Malreaux A. 82
Manenti A. 63, 72
Marion L. 77
Maritain J. 67, 72, 78
Martinson R. 143, 159
Maruna S. 152, 160
Matthews G. 66, 72
Matthews R. 140, 159
Matuszewski K. 16, 38
McCormick R. 59, 72
McLaren P. 35
McNeill F. 148, 159
Mengue P. 15, 16, 38
Mercier P. 27
Midgley M. 67, 73
Mirabeau H.G. de 12
Monteskiusz 94
Morelly E.-G. 27

Moriyon F.G. 107, 113
Morus T. 28
Motiuk L.L. 150, 159
Mroczkowski I. 90, 113
Mucchielli R. 29, 38
Mukoid E.A. 88, 113

N

abert J. 138, 159

Nanni G.82, 85
Neboit-Mombet J. 16, 18, 23, 38
Neill A.S. 35
Neiman S. 94
Neumann E. 79, 85
Newton I. 93
Nietzsche F. 31, 34, 75, 79, 80, 83, 85
Niewiadomska I. 104, 112
Nola A. 82
Nowak W.M. 113

O

buchowska I. 122, 131

Ostrowska K. 9, 115
Owidiusz 66, 73

P

armenides 59

Pascal B. 79, 83
Paulhan J. 18, 23, 38
Paweł z Tarsu 58, 66
Paz O. 27, 38
Pełka J. 101, 113
Pfersmann A. 18, 38 
Picht G. 28, 39
Pieyre de Mandiargues A. 23, 38
Platon 31, 59, 67, 73
Plutarch 31, 67, 73
Politzzi D. 146, 159
Posacki A. 9, 75, 78, 81, 83, 84
Pospiszyl K. 118, 131
Potocki K. 96
Pytka L. 109, 113

R

abinowicz L. 113

Rahner H. 75, 82, 84, 85
Ramey S.L. 130
Ricoeur P. 75, 77-79, 83, 85, 88, 134, 

137, 158, 159

Roger P. 16, 32, 38
Rose D.R. 144, 159

background image

zam: 865359, produkt: 274067, klient: 539823, www.gandalf.com.pl

168

Indeks osób

Rousseau J.J. 12, 15, 27, 33, 45, 94, 

102, 107, 113, 137

Rowiński C. 16, 38
Rowling J.K. 83
Rudniański J. 124, 131

S

ade D.A.F. de 9, 11-36, 79

Saint-Just L. de 12
Salvucci R. 82, 85
Sampson R.J. 148, 159
Schafer S. 141, 159
Scheler M. 79, 83, 85, 89, 90, 101, 102, 

112, 113

Schiller F. 52
Schoenebeck H. von 35
Schopenhauer A. 34, 59, 73
Seneka 31
Sheridan Z.M. 11
Sherif C. 121, 131
Sherif M. 131
Siek S. 66, 73
Simon J. 144, 158
Skrzypek M. 17, 22, 38
Sokrates 31, 67
Stańdo-Kawecka  B.  105,  113,  150, 

152, 160

Stanik J.M. 87, 114
Steiner R. 79
Stewart C. 152, 160
Stewart L. 150, 159
Sujak E. 62, 63, 73
Szerer M. 95, 113
Szestow L. 79
Szkudlarek T. 34
Szlendak T. 106, 113
Sztuka M. 9, 10, 87, 105, 109, 152
Szymanowski T. 123, 131

Ś

lipko T. 59, 60, 68, 73

T

alleyard-Perigord C.M. 12

Taylor C. 34, 105, 114
Thomas C. 14, 15, 18, 20, 21, 24, 32, 

38

Tischner J. 60, 67, 73, 90, 94, 114, 

139, 158, 160

Tissot J. 17
Tomasz z Akwinu 59, 84
Tourne M. 15, 38
Tresmontant C. 77, 85
Tyszkiewicz L. 106, 114, 146, 160

U

licka D. 13, 38

Urban B. 87, 103, 114, 140, 160
Utrat-Milecki J. 88, 114

V

alla J.-P. 14, 19, 27, 33, 37

Valles C.G. 63, 73
Vanini L. 11
Vauvenargues L. 11
Venette J. de 17
Vitz P.C. 81, 85
Voegelin E. 78, 80, 85
Voltaire F.-M.A. 12, 27, 94, 97

W

ard T. 152, 153, 155, 160

Watt N.F. 130
Weil S. 58, 73
White J. 131
Whitehead P.T. 155, 160
Wiśniewski R. 133, 134, 137, 160
Witkowski L. 34, 111, 114
Wodziński C. 77, 85

Z

iemiański S. 59, 73


Document Outline