background image

Materiały dodatkowe do wykorzystania na ćwiczeniach                                       

dla grup zaocznych – Piotr Dariusz Zakrzewski 

 

 

  

 
1. Jacek M. przejeżdżając przez miejscowość P. prowadził  samochód z prędkością 90 km/h. 
Wyjeżdżając  spoza zakrętu minął budynek kościoła i zbliżał  się do oznakowanego na drodze 
przejścia dla pieszych. Około  10 metrów przed przejściem zauważył chłopca przebiegającego  
na oślep przez jezdnię z lewej na prawą stronę drogi.  Odruchowo skręcił w prawo i wjechał 
częściowo    na  pas  przydrożnej  zieleni.  Nie  hamował.  W tym  samym  momencie    chłopiec 
uderzył  w  lewy  bok  samochodu,  wybijając  szybę    w drzwiach  od  strony  kierowcy  oraz 
niszcząc  boczne  lusterko.    Odrzucony  na  bok  przez  pędzący  samochód  upadł  na  jezdnię.  
Chwilę później Jacek M. rozpoczął hamowanie i zatrzymał  się w odległości około 60 m za 
przejściem  dla    pieszych.  Chłopiec  wpadł  na  jadący  samochód  około    2  m  przed 
oznakowanym  przejściem  dla  pieszych.  Zaraz  po  uderzeniu    Jacek  M.  wezwał  Policję  oraz 
karetkę pogotowia, która  zabrała chłopca do szpitala. W wyniku zderzenia chłopiec  doznał 
wstrząśnienia  mózgu, złamania  lewej  nogi  oraz ogólnych potłuczeń ciała.  W  miejscowości  
P.  obowiązuje  ograniczenie  prędkości  do  70  km/h.  W trakcie    postępowania 
przygotowawczego  powołany  przez  prokuratora biegły    sądowy  stwierdził,  że  nawet  gdyby 
Jacek M. jechał  z prędkością 70 km/h, to i tak nie uniknąłby  potrącenia chłopca, ponieważ 
ten wtargnął nagle  na jezdnię tuż przed jadący samochód. 
 
 
2. Lucyna  W. pracowała  jako pielęgniarka w szpitalu w L.   Pewnego razu, w trakcie  nocnej 
zmiany,  akurat  gdy  jej  koleżanka    dzieliła  się  z nią  wrażeniami  z zagranicznej  wycieczki,  
otrzymała  od  lekarza  dyżurnego  Jana  C.  polecenie  podania  trzem    pacjentkom  lidokainy 
w kroplówce.  Zasłuchana  w opowieść    koleżanki,  Lucyna  W.  otworzyła  drzwiczki  stojącej 
w pokoju  pielęgniarek szafki i — nie patrząc w ogóle na półkę   — zdjęła z niej 3 jednakowe 
pojemniki.  Nie  rzuciwszy    nawet  okiem  na  napisy  znajdujące  się  na  pojemnikach,  płyn  
w nich zawarty podała pospiesznie w kroplówce pacjentkom,  chcąc jak najszybciej wrócić do 
koleżanki i usłyszeć  dalszy ciąg jej relacji. Po pewnym czasie, zmuszona znowu sięgnąć  do 
tej  samej  szafki,  Lucyna  W.  z przerażeniem  stwierdziła,    że  na  górnej  półce  pojemniki 
z lidokainą stoją  w komplecie, brak natomiast 3 pojemników z benzyną. Pielęgniarka  w lot 
pojęła  swą  omyłkę  i natychmiast  zaalarmowała    lekarza  dyżurnego.  Dzięki  temu  jedną 
z pacjentek  uratowano:    po  kilku  dniach  po  działaniu  benzyny  w jej  organizmie  nie  było  
śladu. 
Prokurator  wniósł  akt  oskarżenia  nie  tylko  przeciwko  Lucynie    W.,  ale  także  przeciwko 
lekarzowi  Janowi  C.,  ponieważ  w toku    śledztwa  ustalono,  że  ten  doświadczony  lekarz, 
poinformowany    przez  Lucynę  W.  o przyczynie  zaistniałej  sytuacji,  dopuścił    się  błędu 
terapeutycznego  (obrał  niewłaściwą    metodę  postępowania)  w stosunku  do  jednej  z dwu 
zmarłych    pacjentek.  Gdyby  postąpił  zgodnie  z zasadami  sztuki  lekarskiej,    pacjentka 
najprawdopodobniej by przeżyła. 
 
3.  Krzysztof  K.  i  Maria  D.,  obywatel  Szwecji  pochodzenia    polskiego,  odbywali  podróż 
jachtem morskim. Wszyscy mieli  uprawnienia do sterowania tego typu jednostką. Gdy jacht 
znajdował    się  w  środkowej  części  Morza  Bałtyckiego  doszło    do  załamania  pogody. 
W pewnym  momencie  z uwagi  na  silny  wiatr    zachodni  Krzysztof  K.  zdecydował  się  na 

background image

Materiały dodatkowe do wykorzystania na ćwiczeniach                                       

dla grup zaocznych – Piotr Dariusz Zakrzewski 

 

 

  

zwinięcie  jednego    z żagli..  Manewr  okazał  się  fatalny    w skutkach  —  doszło  do  wywrotki 
jachtu. W trakcie tej  wywrotki Maria D. została uderzona przez  jeden z masztów  i doznała 
złamania ręki. Znajdowała się w szoku.  Skarżyła się także na ostre bóle w klatce piersiowej.  
Dzięki  posiadanym  kamizelkom  ratunkowym  załoga  jachtu  utrzymała    się  na  wodzie.  Po 
upływie pół godziny unoszących  się na wodzie Krzysztofa K., i  Marię D. zabrał  na pokład 
przepływający  obok  polski  prom.  Po  wstępnym    badaniu  stwierdzono  konieczność 
natychmiastowej  hospitalizacji    Marii  D.  Szok  spowodowany  wywrotką  doprowadził  do 
rozległego  zawału serca. Przewieziono ją helikopterem do szpitala w Gdyni.  Mimo wysiłku 
lekarzy Maria D. zmarła. 
Według  opini  biegłych  manewr  zwinięcia  żagla  w warunkach,    jakie  panowały  tuż  przed 
wypadkiem był rażącym  naruszeniem reguł sztuki żeglarskiej. Gdyby nie zwinięcie żagla jest 
bardzo wątpliwe czy by doszło do wywrotki. 
Oceń odpowiedzialność karną Krzysztofa K.   
 
 
4. 19 –  letni Tomasz H. nie lubił swojego kolegi Gerarda F. Sam dokładnie nie wiedział, co 
mu  w  nim  przeszkadzało:  że  był  przystojniejszy,  miał  bogatszych  rodziców,  był  bardziej 
lubiany. Kiedy tylko mógł wdawał się z nim w spór. Tak też było, gdy pewnego dnia Gerard 
F. potrącił go przez nieuwagę śpiesząc się do domu. Po krótkiej wymianie zdań Tomasz H. 
popchnął z całej siły Gerarda F na ścianę, tak że ten się od niej tylko odbił i upadł na ziemie. 
Potem nie mógł wstać (strasznie bolała go noga i nie mógł na niej stanąć). Dodatkowo z nosa 
popłynęła mu krew. Tomasz H. widząc to roześmiał się mówiąc: „jak sobie trochę posiedzisz, 
to ci to dobrze zrobi, ale uważaj nie pobrudź sobie koszulki” i odszedł.  

Gerarda  F.  znaleziono  po  dwóch  godzinach,  umierającego  na  skutek  upływu  krwi.    Nie 

udało się go odratować.  

Jak  wykazała  sekcja  zwłok,  Gerard  F  cierpiał  na  hemofilię  (brak  krzepliwości  krwi),  o 

której nie wiedzieli ani Tomasz H. Wskutek upadku noga była złamana. Natomiast, gdyby go 
znaleziono 15 minut wcześniej uratowano by mu życie. 

Miejsce, w którym Tomasz H pozostawił kolegę znajdowało się w dzielnicy mieszkalnej, 

tak, więc nie było wątpliwości, że ktoś go znajdzie przed nocą. Pogoda była słoneczna. 

Oceń odpowiedzialność Tomasza H. 

 

5.  Anna  W. udała się do stomatologa Małgorzaty S. w celu  usunięcia  zęba trzonowego. Po 
dokładnym  badaniu okazało  się, że konieczne  jest usunięcie dwóch sąsiadujących  ze sobą 
zębów. Aby oszczędzić Annie W. cierpień  związanych z nietypowymi objawami lękowymi 
towarzyszącymi    wizytom  u dentysty,  Małgorzata  S.  zaproponowała  usunięcie    obu  zębów 
podczas  jednego  zabiegu,  który  zamierzała    przeprowadzić  pod  narkozą.  Anna  W.  będąc 
znaną    hipochondryczką  sugerowała  dentystce,  że  ma  jakieś    „kłopoty  z sercem”.  Jednak 
Małgorzata  S.,  która    wielokrotnie  leczyła  wcześniej  Annę  W.,  zbagatelizowała    to 
oświadczenie i zaniechała konsultacji z internistą  przed zaaplikowaniem Annie W. narkozy. 
W trakcie  zabiegu  Anna  W.    zmarła  na  zawał  serca.  Ze  sporządzonej  po  śmierci    opinii 
biegłego lekarza sądowego wynika, że Anna W. miała  głęboko ukrytą wadę serca, której nie 
można    było  wykryć  podczas  rutynowego  badania  internistycznego.  Zatem    nawet  gdyby 

background image

Materiały dodatkowe do wykorzystania na ćwiczeniach                                       

dla grup zaocznych – Piotr Dariusz Zakrzewski 

 

 

  

internista  został  sprowadzony  przez  stomatologa  Małgorzatę    S.,  to  przeprowadzone  przez 
niego badania nie pozwoliłyby na wykrycie  wady serca. 
 
6.  Jarosław  T.  i Marta  H.  podróżowali  samochodem  z  Krakowa  do  Zakopanego.  Na  krętej 
i niebezpiecznej drodze  Jarosław T. prowadził swojego Forda z prędkością  130 km/h. Jechał 
fantazyjnie i brawurowo. Była to ich pierwsza  podróż i chciał zrobić jak najlepsze wrażenie  
na swojej dziewczynie. W pewnej chwili, wyprzedzając tuż przed  zakrętem wpadł w poślizg 
i uderzył  w przydrożne    drzewo.  Samochód  został  kompletnie  rozbity.  Marta  H.  oprócz  
ogólnych potłuczeń miała złamane obie nogi. Wezwana  karetka pogotowia przewiozła ją do 
pobliskiego szpitala w M.,  gdzie  lekarze ze względu  na  otwarty charakter złamania  lewego  
uda  przystąpili  niezwłocznie  do  operacji.  Operował  młody    i niedoświadczony  lekarz 
Mirosław  W.  W zdenerwowaniu  popełnił    podczas  operacji  kilka  błędów.  Rana  na  lewym 
udzie  zaczęła    ropieć,  kilka  godzin  później  widoczne  już  były    objawy  wysokiej  gorączki. 
Następnego  dnia  rano  podczas  obchodu    ordynator  oddziału  chirurgicznego  Maciej  K. 
stwierdził  wysoką    gorączkę.  W tym  czasie  rozpoczynał  się  już  proces    zapalny  w ranie 
pooperacyjnej,  którego  ordynator  nie  rozpoznał.    Na  sugestie  Mirosława  W.,  iż  należy 
natychmiast przewieźć  Martę H. do Kliniki AM w Krakowie odparł, że sam da sobie  radę 
z tym  przypadkiem.  Zapisał  chorej  jedynie  kilka  leków    obniżających  gorączkę.  Trzy  dni 
później Marta  H. była cały czas nieprzytomna. Zdezorientowany ordynator  dopiero wówczas 
zdecydował się  na przewiezienie  jej do  kliniki,  gdzie u chorej stwierdzono zakażenie krwi. 
Mimo  podjętych    natychmiast  działań  leczniczych  Marta  H.  zmarła  cztery    dni  później  na 
zakażenie  krwi.  W toku  postępowania    biegli  orzekli,  że  gdyby  stan  zapalny  został 
rozpoznany wcześniej,  to istniała możliwość uratowania chorej. 
Rozważ problem odpowiedzialności karnej Jarosława  T., Mirosława W. oraz Macieja K. 
 
7.  35–letni  przedsiębiorca  Walerian  W.  miał  bardzo  bogatą    ciotkę,  której  był  jedynym 
spadkobiercą.  Interesy    nie  szły  mu  najlepiej,  a 60–letnia  ciotka  jak  na  złość    nie  umierała. 
Jego żona, 20–letnia piękna Teresa W.,  ciągle namawiała go, by w jakiś sposób pozbył  się 
ciotki.  „Załatw  ją”  —  mówiła  nieustannie,    nie  mogąc  się  już  doczekać  rozpoczęcia 
luksusowego    życia  za  pieniądze  ciotki.  Wreszcie  Walerian  W.  uległ    jaj  namowom  i 
postanowił  doprowadzić  do  śmierci  swej  krewnej.    Był  jednak  zbyt  ostrożny,  by  działać 
wprost.  Postanowił    wykorzystać  słabość  ciotki  do  koni.  Pojechał  do    swojego  dobrego 
przyjaciela  Narcyza  N.,  prowadzącego  hodowlę    koni  i zdradził  swój  plan:  podaruje  ciotce 
pięknego,  ale narowistego ogiera, a ten prędzej czy później ją  zrzuci, powodując jej śmierć. 
Narcyz  N.  w zamian  za    drobną  część  spadku  obiecał  dyskrecję  i pomoc.    Wybrał 
odpowiedniego  konia  —  Błyskawicę.  Ciotka  była    zachwycona  podarunkiem.  Odtąd  na 
codzienną przejażdżkę  dosiadała już tylko tego konia, choć spostrzegła po  pewnym czasie, 
że  Błyskawica  jest  bardzo  narowisty.  Po  kilku    miesiącach  ogier  zrzucił  w czasie  galopu 
starszą panią,  a ta upadając uderzyła głową o kamień i poniosła  śmierć. 
 
8.  Franciszek  K.  był  kierowcą  w firmie  transportowej    „Truckcar”  w  Z.  Firma  uzyskała 
bardzo dobry kontrakt na  dostarczenie dużej ilości towarów z miejscowości  Z. do portu w G. 
Z uwagi na posiadanie tylko czterech samochodów  ciężarowych, dyrektor firmy Jarosław B. 

background image

Materiały dodatkowe do wykorzystania na ćwiczeniach                                       

dla grup zaocznych – Piotr Dariusz Zakrzewski 

 

 

  

zaproponował    kierowcom  pracę  w godzinach  nadliczbowych,  oferując  bardzo    wysokie 
dodatkowe wynagrodzenie. Franciszek K. przystał na tę  propozycję i zobowiązał się do pracy 
po  12  godzin    dziennie  w czasie  realizacji  kontraktu.  Ciężarówka,    którą  użytkował 
Franciszek  K.,  była  starym  samochodem    marki  Volvo  F  12  zakupionym  przez  firmę 
transportową  „Truckcar”    na  wyprzedaży  od  jednego  z niemieckich  przedsiębiorstw.    Ze 
względu na nienajlepszy stan techniczny samochód ten ulegał  częstym awariom. Szczególnie 
dokuczliwe były kłopoty  z oświetleniem pojazdu, które wielokrotnie było naprawiane  przez 
Franciszka  K.  We  czwartek  późnym  popołudniem  po    załadowaniu  pojazdu  Franciszek  K. 
zauważył uszkodzenie  tylnego oświetlenia samochodu. Wykrytą awarię zgłosił  dyrektorowi 
firmy prosząc o przełożenie wyjazdu na  następny  dzień ze względu  na  fakt, iż sam  nie był 
w stanie  usunąć uszkodzenia. Dyrektor nie zgodził się na przełożenie  wyjazdu twierdząc, że 
jeśli towar nie zostanie dostarczony  we czwartek wieczorem do portu w G., to firma poniesie 
wielkie  straty.    Zagroził  również  Franciszkowi  K.,  że  jeśli  odmówi    wyjazdu,  to  zostanie 
zwolniony  z pracy.  Po  rozmowie  z dyrektorem    Franciszek  K.  wyruszył  w drogę.  Po 
zapadnięciu zmierzchu  został zatrzymany przez patrol policyjny z powodu braku oświetlenia  
tyłu pojazdu.  Zdarzenie  miało  miejsce  na autostradzie  i jeden  z policjantów ze względu  na 
bezpieczeństwo  nadjeżdżających    pojazdów  położył  na  jezdni  czerwone  światło  
ostrzegawcze  sygnalizujące,  że  na  poboczu  stoi  nieoświetlony    pojazd.  Policja  poleciła 
Franciszkowi  K.,  aby  pojechał  do    pobliskiego  miasteczka  i tam  naprawił  uszkodzone 
oświetlenie  lub — gdyby okazało się to niemożliwe — spędził  tam noc. Samochód policyjny 
miał jechać z tyłu i oświetlać pozbawioną świateł ciężarówkę. Samochód  policyjny stał przed 
pojazdem  Franciszka  K., dlatego też  zanim ciężarówka ruszyła,  jeden z policjantów  zabrał 
z jezdni  światło  ostrzegawcze.  W chwilę    później  na  wjeżdżającą  na  autostradę  ciężarówkę  
wpadł jadący z prędkością 110 km/h samochód  osobowy. W wyniku zderzenia kierowca tego 
pojazdu oraz pasażer  odnieśli śmiertelne obrażenia. Franciszek K. oraz  dwaj policjanci nie 
doznali żadnego uszczerbku. Dozwolona  prędkość na tej autostradzie wynosi 110 km/h. 
 
9.  Włodzimierz  K.,  spożywając  obiad  w przydrożnym  zajeździe,    wypił  sześć  półlitrowych 
piw.  Odczekawszy  1,5  godziny    wsiadł  za  kierownicę  ciężarówki  z naczepą,    na  której 
znajdowała  się  cysterna  z benzyną  i wyruszył    w  drogę.  Podczas  zjeżdżania  ze  wzniesienia 
w miejscowości    G.  samochód  rozwinął  prędkość  80  km/h.  Ze    wzniesienia  widoczny  był 
znajdujący się w dole przystanek  autobusowy, na którym oczekiwało 5 osób.  Dojeżdżając do 
zakrętu,  za  którym  usytuowany  był    przystanek,  Włodzimierz  K.  pragnąc  zmniejszyć 
prędkość    nacisnął  hamulce.  Z przerażeniem  stwierdził  brak    jakiejkolwiek  reakcji  układu 
hamulcowego. Nie miał możliwości  hamowania silnikiem ze względu na zbyt małą odległość  
dzielącą go od przystanku. Zdążył jedynie włączyć  światła i sygnał dźwiękowy, dzięki czemu  
część  osób  oczekujących  na  przystanku  zdołała    uskoczyć  w  bok.  Ciężarówka  uderzyła 
w przystanek  potrącając cztery osoby. Trzy z nich zmarły  w wyniku odniesionych obrażeń. 
Badania techniczne pojazdu  wykazały, że na skutek wady materiałowej nastąpiło  rozerwanie 
przewodu  hamulcowego  i w konsekwencji  jego  całkowite    uszkodzenie.  Biegły  z  zakresu 
ruchu drogowego stwierdził,  iż nawet gdyby kierowca jechał z prędkością  dozwoloną na tym 
odcinku drogi, tj. 60 km/h, to przy tego rodzaju  uszkodzeniu układu hamulcowego i tak nie 

background image

Materiały dodatkowe do wykorzystania na ćwiczeniach                                       

dla grup zaocznych – Piotr Dariusz Zakrzewski 

 

 

  

zdołałby  uniknąć    kolizji.  Poza  przekroczeniem  prędkości  i  jazdą  w  stanie  nietrzeźwości 
biegły nie stwierdził naruszenia żadnych innych reguł bezpieczeństwa. 
 
10.  Cecylian  F  został  pogryziony  przez  własnego  psa.  Po  tygodniu  rany  na  nodze  zaczęły 
ropieć, pojawiły  się również wyraźne objawy zakażenia. Cecylian  F. udał się wieczorem do 
szpitala na tzw. „ostry dyżur”,  lecz pracująca tego dnia doktor Halina W. obchodziła swoje  
imieniny pijąc alkohol  z personelem szpitala. Nie dokonując   dokładnych oględzin odesłała 
Cecyliana  F.  do  domu,    polecając  mu,  aby  stawił  się  w rejonowej  przychodni    następnego 
dnia.  Gdy  nazajutrz  Cecylian  F.  udał  się  do    lekarza,  ten  oświadczył,  że  jego  stan  jest  tak 
ciężki,    iż  dla  ratowania  życia  niezbędna  jest  amputacja  nogi.    Cecylian  F.  został 
hospitalizowany, lecz nie wyraził zgody  na dokonanie tego zabiegu. Kilka dni później zmarł 
w wyniku  zakażenia krwi. Biegły z zakresu medycyny sądowej orzekł  po przeprowadzeniu 
sekcji  zwłok,  że  gdyby  doktor  Halina  W.    zbadała  Cecyliana  F.  i udzieliła  mu  pomocy 
lekarskiej, to  istniało wysokie prawdopodobieństwo graniczące z pewnością uratowania nogi 
Cecyliana F. oraz zapobieżenia tym samym jego śmierci. 
 
11.  Jacek  F.  nie  lubił  swojego  sąsiada.  Kiedy  ten  po  raz  kolejny  puszczał  w  swoim 
mieszkaniu muzykę na „cały regulator” nie wytrzymał nerwowo. Wybiegł z klatki ze swoim 
kijem do bejsbola i zaczął uderzać nim w samochód sąsiada. Wybił wszystkie szyby, pogniótł 
karoserię.  Zadając  ostatni  cios  zauważył,  iż  na  fotelu  kierowcy  siedzi  zakrwawiona, 
nieprzytomna  żona  sąsiada.  W  wyniku  uderzeń  i  poranienia  odłamkami  szkła  doznała  ona 
złamania szczęki i wielu ran ciętych twarzy. 
Oceń odpowiedzialność Jacka F.  
 
12.  Andrzej  H  wypił  sześć  piw  na  imieninach  u  kolegi  po  czym  wsiadał  do  samochodu  i 
wyruszył w drogę powrotną do domu. Spieszył się  bardzo, bo chciał  zdążyć  na  mecz, więc 
„pruł” 120km/h nie zważając na ograniczenia. Po 45 minutach jazdy zobaczył nagle po lewej 
stronie  jadącego  zygzakiem  rowerzystę.  Rozpoczął  hamowanie.  Nie  udało  mu  się  jednak 
uniknąć  potrącenia  rowerzysty  w  wyniku,  którego  doznał  on  (rowerzysta)  ciężkiego 
uszczerbku  na  zdrowiu.  Biegli  orzekli,  iż  gdyby  jechał  z  dozwolona  w  tym  miejscu 
prędkością zdążyłby zahamować. Oceń odpowiedzialność Andrzeja H.  
 
13.  Adam  J.  miał  dosyć  związku  ze  swoją  kochanką  i  dlatego  postanowił  go  zakończyć. 
Stwierdził,  że  kobieta  najlepiej  przyjmie  tę  wiadomość  znajdując  się  w  stanie  upojenia 
alkoholowego. Kupił więc dobry koniak i razem zasiedli do picia. Ku jego zdziwieniu kobieta 
nie przyjęła dobrze wiadomości o rozstaniu. Pobiegła do kuchni i wróciła z dużym rzeźnickim 
nożem grożąc mu, że jak ją rzuci to ona go zabije. Przerażony zachowaniem kochanki, która 
zbliżała się do niego z „szałem” w oczach i z nożem w ręku chwycił znajdujący się na stoliku 
delikatny dzbanuszek z XIX odziedziczony przez nią po przodkach i z całej siły uderzył ją w 
głowę.  Dzbanek  rozsypał  się  na  kawałki.  Zofia  W.,  która  ze  względu  na  ilość  wypitego 
alkoholu i tak „ledwo” trzymała się na nogach, pod wpływem uderzenia straciła równowagę i 
przewróciła się. Upadając uderzyła głową w żelazny kant pobliskiej półki. Pod wpływem tego 

background image

Materiały dodatkowe do wykorzystania na ćwiczeniach                                       

dla grup zaocznych – Piotr Dariusz Zakrzewski 

 

 

  

uderzenia doszło do pęknięcia czaszki a w konsekwencji śmierci. Sekcja zwłok wykazała, iż 
uderzenie w głowę dzbankiem spowodowało lekki wstrząs mózgu.  
Oceń odpowiedzialność Adama J. 
 
15. Mariusz S. alkoholik na odwyku stwierdził , że już nie wytrzyma dłużej z tą abstynencją. 
Postanowił  „załatwić” sobie trochę dobrego trunku  i upić się  jak  należy. Przechodząc obok 
dużego sklepu monopolowego zauważył z zadowoleniem, ze znajduje się w nim tylko jeden 
starszy sprzedawca  i to przysypiający, więc wszedł do środka. Sięgając po pierwszą  butelkę 
koniaku,  zobaczył  nagle  ku  swojemu  zdumieniu  stojącą  obok  niego  i  wpatrzoną  w  niego  z 
przerażeniem  młodą  praktykantkę.    Nie  zdążyła  jeszcze  krzyknąć  kiedy    Mariusz  S. 
przyskoczył błyskawicznie do niej i zasłonił jej usta dłonią, wykręcając jej jednocześnie rękę i 
mówiąc  jej  półgłosem  do  ucha:  będziesz  siedziała  cicho,  i  pozwolisz  mi  zabrać  koniak,  bo 
inaczej najpierw Ci połamie rękę,  potem tak Cię zbije, że pożałujesz. Sprzedawczyni zaczęła 
się  jednak  wyrywać,  ale  on  trzymał  mocno  cały  czas  wykręcając  jej  rękę,  tak  że  w  końcu 
usłyszał „chrupnięcie”. Jednocześnie poczuł, że sprzedawczyni słania się i „wiotczeje”. Jak ją 
puścił  sprzedawczyni  osunęła  się  bezwładnie  na  ziemię.  Przestraszyła  się  i  zemdlała– 
stwierdził  z  satysfakcja,  zabrał  dwie  butelki  koniaku  wartości  200  zł  i  wyszedł.  Kobietę 
znalazł po 20 minutach starszy kolega. Wezwane pogotowie przyjechało i stwierdziło zgon. 
Biegli orzekli, iż sprzedawczyni miała wadę wrodzoną – zrośnięte przegrody nosowe. Dlatego 
w momencie, w którym Mirosław S. zasłonił jej usta ręką zaczęła się z braku powietrza dusić. 
Zmarła po 5 minutach od opuszczenia przez Mariusza sklepu. Ręka uległa złamaniu.  
Oceń odpowiedzialność Mariusz S 
 
16. Kiedy Przemysław G szedł korytarzem i  mijał salę, w której leżała teściowa ordynatora, 
spostrzegł,  że  jest  ona  podłączona  do  zwykłej  kroplówki  z  heparyną,  lekiem 
przeciwzakrzepowym  (stosowanym  u  starszych  ludzi  po  operacjach  w  celu  zwiększenia 
krzepliwości krwi by przyspieszyć gojenie ran).  
Gdy  Przemysław  G.  już  miał  udać  się  do  swoich  obowiązków,  na  oddział  przywieziono 
krwawiącego nastolatka, którego matka stojąc  na korytarzu  głośno wołała  „Błagam, on  ma 
hemofilię!”.  Stażysta  postanowił  wykorzystać  sytuację.  Pomyślał  „Świetnie,  to  będzie 
doskonała  wymówka.  Szef  będzie  dumny,  że  mu  wyświadczyłem  tę  przysługę”.    Wiedział 
doskonale,  że  brak  podawania  tego  typu  kroplówki  na  kilka  chwil  spowoduje  co  najwyżej 
niewydolność  wątroby  u  kobiety  na  2-3  tygodnie,  które  jednak  nie  zagraża  życiu.  Szybko 
wszedł do sali i odłączył kroplówkę teściowej Rafała N. po czym pobiegł do sali obok, gdzie 
podał  nastolatkowi  w  formie  zastrzyku  całą  skondensowaną  dawkę  heparyny.  Po  chwili 
krwawienie u nastolatka zmniejszyło się do tego stopnia, że sanitariusze byli w stanie zaszyć 
ranę  i  opatrzyć  chłopca.    Zgodnie  z  przewidywaniami  stażysty,  teściowa  dostała 
niewydolności wątroby i przebywała w szpitalu jeszcze 2 i pół tygodnia. 
 
17. Gdy następnego dnia Daniel W. naprawiał swój samochód w garażu, Milena O. zakradła 
się  i  –  gdy  Daniel  W.  był  pochylony  nad  pracującym  silnikiem  -  uderzyła  go  z  całej  siły 
ciężkim kluczem w głowę. Daniel W. padł zamroczony na podłogę, a zadowolona Milena O. 
myśląc, że uderzenie kluczem pozbawiło życia Daniela W. , zatrzasnęła drzwi do garażu i  – 

background image

Materiały dodatkowe do wykorzystania na ćwiczeniach                                       

dla grup zaocznych – Piotr Dariusz Zakrzewski 

 

 

  

jakby nigdy nic się nie stało – poszła do sklepu. Leżącego na podłodze Daniela W. znalazł po 
około godzinie jego przyjaciel i natychmiast wezwał pogotowie. Przyjaciel był zaniepokojony 
tym, że silnik w samochodzie pracuje, natomiast drzwi garażu są zamknięte. 
Daniela  W.  nie  udało  się  uratować,  Biegły  lekarz  sądowy  POM  po  przeprowadzeniu  sekcji 
zwłok  stwierdził,  że  śmieć  nastąpiła  na  skutek  zaczadzenia  się  spalinami.  Biegły  stwierdził 
również,  że  na  skutek  uderzenia  w  głowę  ciężkim  metalowym  przedmiotem,  Daniel  W. 
doznał  średniego  uszczerbku  na  zdrowiu.  Milenę  O.  poddano  obserwacji  w  zakładzie 
psychiatrycznym,  gdzie  stwierdzono,  iż  w  chwili  czynu  miała  ograniczoną  poczytalność 
związaną z zakłóceniami procesu decyzyjnego.  

Oceń odpowiedzialność karną Mileny O. 
 
18.  Pewnego  dnia  Marian  F.,  nie  dzieląc  się  tym  postanowieniem  z  żoną,  zdecydował  się 
przyspieszyć śmierć ciotki. Udał się do mieszkającego w pobliżu swego bliskiego przyjaciela, 
lekarza rodzinnego Ryszarda  K.,  i w zamian za  obietnicę przeprowadzenia kompleksowego 
remontu  jego  domku  letniskowego  poprosił  go  o  środek  spowalniający  akcję  serca,  nie 
ukrywając  przed  sąsiadem,  że  zamierza  podać  jego  śmiertelną  dawkę  cierpiącej  na  niskie 
ciśnienie  Kazimierze  T.  Ryszard  K.  po  krótkim  wahaniu  przystał  na  propozycję  i  obiecał 
dostarczyć sąsiadowi dawkę silnie działających beta – blokerów.  Marian  F.  tego  samego 
popołudnia  zastąpił  otrzymaną  substancją  przyjmowane  codziennie  przez  ciotkę  w  sporych 
ilościach  witaminy.  W  kilkanaście  minut  po  przyjęciu  ich  wieczornej  porcji  Kazimiera  T. 
straciła przytomność. Jej siostrzeniec przestraszył się jednak odpowiedzialności i pobiegł po 
pomoc  do  Ryszarda  K.  Ten  przybył  niezwłocznie  na  miejsce  i  wykonał  przez  pomyłkę 
zastrzyk  z  substancji  jeszcze  bardziej  obniżającej  ciśnienie  w  przekonaniu,  że  podaje 
adrenalinę,  w  tym  przypadku  środek  ratujący  życie.,  wzywając  jednocześnie  pogotowie. 
Jednak jeszcze przed przyjazdem karetki ofiara zmarła. 
 

Jak  stwierdzili  biegli,  przyczyną  zgonu  była  kumulacja  działania  pochodnych 

brokerów  i  podanego  przez  lekarza  środka  –  porcja  tabletek  spowodowałaby  samoistnie 
skutek,  jednak  podanie  przez  lekarza  dodatkowego  środka  śmierć  przyspieszył.  Uznali  oni 
nadto, że podanie adrenaliny byłoby prawidłowym sposobem na zniwelowanie wpływu beta – 
blokerów,