background image

budownictwo • technologie • architektura

Nr 2

(42)

/2008

Cena 9 zł

(w tym 7% VAT)

KWIECIEŃ  
– CZERWIEC 2008

background image

kwiecień – czerwiec 2008

background image

budownictwo • technologie • architektura

Potêga koloru

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Co z tego, że teraz  
w planach rządowych padają cy-
fry tysięcy kilometrów autostrad i 
dróg ekspresowych, które muszą 
powstać, jeżeli inwestorzy nie są 
gotowi do ogłaszania przetargów 
na te drogi – mówi Wojciech 
Malusi, prezes Zarządu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Dro-
gownictwa –

 

s. 36

ARCHITEKTURA

Zmieniam przestrzeń dla potrzeb życia....................................16
Twórcy architektury betonowej – „kompozytorzy”......................22
Nowoczesność.pogodzona z historią........................................26

BUDOWNICTWO

Stadion to nie tylko sport (2)..................................................32
Wykonawcy czekają..............................................................36
Drogi – jedna wielka niewiadoma............................................37
W systemie mieszanym.........................................................38
Pięć lat doświadczeń.............................................................40
Bolejny – dobry przykład trwałości dróg betonowych.................44
Wiedza konieczna.– Projektuj i Buduj......................................46

TECHNOLOGIE

Wykorzystanie betonu w budynkach energooszczędnych............50
Domieszki do betonu.
– kierunki rozwoju i problemy do rozwiązania...........................56
Prognoza produkcji cementów wieloskładnikowych 
z dużą ilością dodatków mineralnych.......................................60
Skały węglanowe jako cenne źródło kruszyw do betonu.............64

AKTUALNOŚCI

Czy grozi nam recesja?............................................................6
Budownictwo mieszkaniowe 
w obliczu dojrzewania rynku nieruchomości.............................10
Co dalej z rynkiem nieruchomości?..........................................14
Z miłości do chemii...............................................................54
Symbol prestiżu....................................................................70
Komentarz do tekstu Z. B. Kohutka.„Orka na ugorze” ...............72
XXVII Sympozjum Szkoleniowe SPBKD....................................72
Historie okołodomowe (1)......................................................75
Dni Betonu...........................................................................78

PREZENTACJE

ARCEN................................................................................59
BASF...................................................................................80
BOT ELEKTROWNIA OPOLE..................................................45
CEMET................................................................................63
CHRYSO..................................................................12,.13,.21
CONSOLIS.......................................................................2,.39
JMBH..................................................................................74
JUNJIN..............................................................................8,.9
MONIER..............................................................................25
REMEI.................................................................................49
ROPCZYCE...........................................................................61
SCHOMBURG..................................................................3,.73
SEMMELROCK.....................................................................15
SIKA.........................................................................28-31,.79

w  numerze

Przekonywanie władz 
lokalnych o zaletach 
nawierzchni betonowych 
zaczyna przynosić wymierne 
efekty, widoczne w różnych 
regionach Polski. W bieżą-
cym numerze kwartalnika 
kolejny dobry przykład 
gminnych dróg betonowych 
– 

s. 40

Uważam, że właśnie teraz zrów-
noważony rozwój jest możliwy, 
dzięki bardzo wyrafinowanej 
produkcji, gdzie postęp technicz-
ny i postęp materiałów, instala-
cji, urządzeń jest tak ogromny, 
że można sobie w tej chwili po-
zwolić na przykład na współżycie 
budynku z rośliną – mówi archi-
tekt Marek Budzyński –

 

s. 16

Cement to materiał bardzo 
uniwersalny, a przy tym, jeśli 
chodzi o przyswojenie różnych 
materiałów ubocznych ze 
środowiska, to jedyny z takimi 
możliwościami, o takim 
potencjale. To jest materiał, 
który warunkuje rozwój cywi-
lizacji. Budownictwo na tak 
dużą skalę nie będzie w stanie wynaleźć innego spoiwa – mówi 
dr hab. inż. Wiesława Nocuń-Wczelik, prof. Akademii Górniczo-
Hutniczej – 

s. 54

Skały węglanowe 
są cennym źródłem 
kruszyw do betonu. 
Obecnie wiemy, 
dlaczego kruszywo 
odgrywa tak ważną 
rolę w technologii 

betonu. Może ono wpływać na wiele bardzo korzystnych właści-
wości betonu, takich jak: wytrzymałość, skurcz, wodoszczelność 
i mrozoodporność, ale również wywoływać destrukcję betonu, np. 
związaną z korozją wewnętrzną kruszywa – 

s. 64

background image

budownictwo • technologie • architektura

Kolejna pseudozima już chyba definitywnie za nami. Para bocianów, którą widziałem kilkanaście dni 

temu koło Opola, oraz coraz śmielej buchające zielenią i kwieciem drzewa i krzewy to chyba niezbite dowody 
na to, że wiosna już nie odpuści. Przywołanie obrazów tegorocznej zimy pozwala łatwiej zinterpretować 
wyniki budownictwa. Absolutnie rekordowy luty, bardzo dobre – styczeń i marzec składają się na ogólnie 
dobry klimat koniunktury w naszej branży. Prawie 3,3 mln ton cementu sprzedanego w pierwszym kwartale 
2008 roku to o ponad 10 procent więcej niż w bardzo dobrym roku poprzednim i zdecydowanie najwięcej 
od początku polskich przemian. W tej sytuacji jeszcze bardziej prawdopodobną staje się nasza prognoza 
z końca ubiegłego roku, zakładająca, że w roku 2008 „konsumpcja” cementu na rynku krajowym może 
nawet przekroczyć 18 mln ton, a w roku 2012 osiągnąć wielkość zbliżoną do 23 mln ton. 

Skończył się pierwszy kwartał, a my dalej czekamy na ostateczne decyzje w sprawie limitów emisji 

CO

2

 na lata 2008-2012 i już jesteśmy straszeni tzw. okresem post-Kioto, czyli 2013-2020. Proponowane 

ograniczenia emisyjne mogą stać się poważną barierą rozwojową całej europejskiej gospodarki, ze szczególną 
mocą uderzając w gospodarki nowych członków UE. Nasza gospodarka oparta na węglu, z przestarzałym 
sektorem energetycznym, może znaleźć się w szczególnie nieciekawej sytuacji. Sektor cementowy, generalnie 
bardzo nowoczesny w całej Europie, a w szczególności w Polsce, może mieć spore problemy w sprostaniu 
konkurencji pochodzącej z krajów, które nie wchodzą w Europejski System Handlu Emisjami. A te rejony 
znajdują się bardzo blisko nas – zaczynają się na przykład bezpośrednio za naszą wschodnią granicą. 

W całym tym „zakręceniu” związanym z problemem emisji CO

2

 jak dzwonek ostrzegawczy brzmi tekst 

„Idzie zimno!” (Polityka nr 15/2008), który rzuca inne światło na całą sprawę. Przy okazji przypominam 
opublikowany u nas (BTA nr 2/2007) arcyciekawy tekst prof. A. Małeckiego inaczej identyfikujący przyczyny 
tzw. globalnego ocieplenia. Może rzeczywiście „pakujemy” ogromne pieniądze nie tam, gdzie należy?

Zbliżają się kolejne Targi Autostrada – Polska w Kielcach. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy 

na stoisko Stowarzyszenia Producentów Cementu. Cieszymy się, że nawierzchni betonowych powstaje 
coraz więcej, i to nie tylko na głównych ciągach komunikacyjnych, ale także na drogach lokalnych.

W tym numerze kwartalnika znajdą Państwo sporo informacji drogowych i niestety część z nich wygląda 

niepokojąco. Okazuje się, że firmy drogowe pracują na „pół gwizdka”, gdyż nie ma frontu robót z powodu zbyt małej 
liczby rozstrzygniętych przetargów. Dyrektor Wojciech Malusi z Izby Gospodarczej Budownictwa przewiduje kłopoty z 
finansowaniem i choć rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury uspokaja, że plany zostaną zrealizowane, zaczy-
nają wkradać się wątpliwości. Oby znów nie okazało się, że z czymś nie zdążymy, że budujemy drogo i wolno.

Ja głęboko wierzę, że nawierzchnie betonowe będą pojawiać się na kolejnych odcinkach autostrad 

i dróg ekspresowych, a w tym przekonaniu umacnia mnie ostatnia wizyta u naszych południowych 
sąsiadów. Jak miło pojechać już dziś z przejścia granicznego w Cieszynie do Frydka-Mistka nowym 
odcinkiem autostrady! I to jakim! Oczywiście betonowym – Czesi już dawno przekonali się o zaletach 
tych nawierzchni, analizując koszty budowy i eksploatacji różnych rodzajów dróg.

Jak zwykle, nie zawiodą się Państwo pokaźną porcją architektury. Wywiad z profesorem Markiem 

Budzyńskim, autorem wielu wybitnych dzieł, to prawdziwa uczta dla czytającego. Przemyślane spojrzenie 
na proces budowania, autentyczne, a nie hasłowe rozumienie istoty zrównoważonego rozwoju w działal-
ności człowieka to najlepsza rekomendacja do zapoznania się z opiniami Profesora.

Wśród tekstów technologicznych zwraca uwagę obszerne opracowanie dotyczące możliwości wy-

korzystywania kruszyw węglanowych w produkcji betonów. W sytuacji niedoborów kruszyw naprawdę 
warto pomyśleć o tym, często niedocenianym, źródle surowca.

W galerii ludzi nauki dzisiaj kobieta – Pani Profesor Wiesława Nocuń-Wczelik z Akademii Górniczo-Hutniczej. Warto 

poczytać, jak chemiczne pasje można realizować w technologii cementu, kochając przy tym góry i bursztyn.

Z satysfakcją relacjonujemy marcową galę „Dobry Beton”, kolejny już raz organizowaną przez Sto-

warzyszenie Producentów Betonu Towarowego. Od samego początku wspieramy tę inicjatywę, traktując 
ją jako ważny element walki o jakość betonu.

Póki co, odliczamy jeszcze miesiące do październikowych Dni Betonu, ale już dziś jesteśmy zbudowani 

ogromnym zainteresowaniem tą imprezą. To bardzo dobry sygnał, który utwierdza nas w przekonaniu co 
do celowości podejmowanych działań.

Zapraszam do lektury

Od Wydawcy

Budownictwo, Technologie, Architektura – kwartalnik
Cena: 
9 zł, w prenumeracie rocznej: 7 zł

Wydawca Stowarzyszenie Producentów Cementu,
ul. Lubelska 29, 30-003 Kraków

Rada Programowa Andrzej Balcerek, Luc Callebat, Dariusz Gawlak,.
Krzysztof Kocik, Rüdiger Kuhn, Andrzej Ptak

Redaktor naczelny Jan Deja

Zespół redakcyjny Paweł Fąk, Adam Karbowski, Piotr Kijowski,.
Dariusz Konieczny, Piotr Piestrzyński, Paweł Pięciak, .
Zbigniew Pilch

Fotoreporter Michał Braszczyński 
Korekta Katarzyna Standerska
Opracowanie graficzne Andrzej Jędrychowski, Artur Darłak

Adres redakcji Stowarzyszenie Producentów Cementu .
ul. Lubelska 29, 30-003 Kraków.
tel./fax (012) 423 33 45, 423 33 49.
e-mail: polcem@polskicement.pl

Reklama, kolportaż, prenumerata Adam Karbowski
tel. (012) 423 33 55, e-mail: wydawnictwo@polskicement.pl
DTP Vena Studio, tel./fax (041) 366 44 16.
e-mail: biuro@venastudio.pl.
Druk Drukarnia „Skleniarz”, www.skleniarz.com.pl 
Nakład 
8000 egz.

Okładka Droga krajowa nr 8, Polichno – Wolbórz.
fot. Piotr Kijowski

Za treść reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności.  
Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania zmian 
w materiałach zaakceptowanych do publikacji. 
Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca

background image

kwiecień – czerwiec 2008

sprzyjający klimat – w pierwszym i czwartym kwar-
tale praktycznie nie wystąpiły warunki zimowe, co 
umożliwiło nieprzerwane prace na budowach. Po 
drugie, poprawia się sytuacja finansowa krajowych 
firm i rośnie ich skłonność do inwestowania – dużą 
część inwestycji stanowią inwestycje o charakterze 
budowlano-remontowym, co kreuje popyt na tego 
typu usługi. I wreszcie po trzecie, napływ środków 
z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej, z któ-
rych finansowane są przede wszystkim inwestycje 
infrastrukturalne, w sposób znaczący poprawia ko-
niunkturę w budownictwie. 
Wymienione czynniki wzrostu w sektorze budow-
lanym będą oddziaływały w roku 2008, a tak-
że w latach późniejszych. IBnGR prognozuje, że 
w roku bieżącym wartość dodana w budownictwie 
powiększy się realnie o ponad 11 procent. W roku 
2008 i latach kolejnych dodatkowym motorem 
napędzającym koniunkturę w budownictwie będą 
przygotowania do organizacji w Polsce Euro 2012. 
Budowa stadionów wraz z ich zapleczem, drogami 
dojazdowymi, lotniskami i szlakami kolejowymi, 
a także rozbudowa bazy turystycznej skutkować 
będą przez najbliższe 4-5 lat wzmożonym zapo-
trzebowaniem na usługi firm budowlanych. 
Efektem dobrej koniunktury w budownictwie będzie 
dobra sytuacja w branżach zajmujących się pro-
dukcją materiałów budowlanych, w tym w branży 
cementowej. W pierwszym kwartale 2008 roku 
sprzedaż cementu w Polsce wyniosła ponad 3,2 
miliona ton, co oznacza wzrost o około 10 procent 
w porównaniu do tego samego okresu roku po-
przedniego. Po ubiegłorocznym bardzo wiosennym 
pierwszym kwartale wydawało się, że rekord sprze-
daży w pierwszych trzech miesiącach roku szybko 
nie zostanie pobity. Jednak tegoroczna zima także 
była wyjątkowo łagodna, co umożliwiło kontynuo-
wanie prac na budowach i jeszcze większą sprzedaż 
cementu. Wyniki pierwszego kwartału pozwalają 
przypuszczać, że w całym roku sprzedaż cementu 
wyniesie co najmniej 18 milionów ton. Według pro-
gnozy IBnGR, do roku 2011 możliwe jest zwiększe-
nie sprzedaży o kolejne 3 miliony ton.

Wydaje się jednak, że nie powinniśmy się obawiać 
przeniesienia recesji amerykańskiej (o ile do niej 
w ogóle dojdzie) na polską gospodarkę. W Polsce 
mamy bowiem obecnie solidne podstawy makroe-
konomiczne do utrzymania się względnie szybkie-
go wzrostu gospodarczego. Motorem tego wzrostu 
nie jest już eksport, co sprzyjałoby wrażliwości na 
bodźce zewnętrzne, ale popyt krajowy. Nie można 
oczywiście całkowicie ignorować powiązań polskiej 
gospodarki z gospodarką europejską i, pośrednio, 
amerykańską, ale związki te nie mają obecnie de-
cydującego wpływu na koniunkturę w Polsce.
Według danych GUS, w ubiegłym roku odnoto-
wano w Polsce najwyższe od dziesięciu lat tempo 
wzrostu PKB, które wyniosło 6,5 procent. W dużej 
mierze była to zasługa pierwszego kwartału, w któ-
rym wzrost PKB wyraźnie przekroczył 7 procent, 
ale w pozostałych kwartałach wzrost także był 
zadowalający. W roku 2008 nie powinniśmy spo-
dziewać się, że gospodarka poprawi wynik ubie-
głoroczny. W zgodnej opinii wielu ośrodków pro-
gnostycznych wzrost PKB będzie wyraźnie niższy 
– według IBnGR wyniesie on 5,4 procent. Trudno 
więc mówić o jakiejkolwiek recesji, a utrzymanie 
się wzrostu PKB na poziomie ponad 5-procento-
wym uznać wręcz można za dobry wynik. Szcze-
gólnie, że bazą odniesienia będzie przecież bardzo 
dobry rok 2007. 
W odróżnieniu od sytuacji w roku 2007, w roku 
bieżącym spodziewać się można rosnącego z kwar-
tału na kwartał tempa wzrostu PKB. W pierwszym 
kwartale wzrost, według prognozy IBnGR, wyniesie 
5,1 procent, a w kolejnych będzie przyspieszał, aż 
do 5,7 procent w czwartym kwartale. 
W roku 2007, zgodnie z oczekiwaniami, najszyb-
ciej rozwijającym się sektorem w polskiej gospo-
darce było budownictwo. Wzrost wartości dodanej 
w tym sektorze był nawet nieco wyższy od oczeki-
wań i wyniósł 15,6 procent. Na tak dobre wyniki 
sektora złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, 

a

k

t

u

a

l

n

o

ś

c

i

Czy grozi nam recesja?

Ostatnimi czasy coraz częściej pojawiają się głosy na temat 

możliwości wystąpienia w Polsce recesji lub co najmniej 

spowolnienia gospodarczego. Źródłem tych pesymistycznych 

prognoz nie jest wewnętrzna sytuacja naszej gospodarki, ale to co 

dzieje się w jej otoczeniu zewnętrznym. Chodzi przede wszystkim 

o niepokojące informacje płynące z gospodarki amerykańskiej 

– kryzys na rynku nieruchomości, poważne problemy instytucji 

finansowych, zagrożenie recesją. Negatywne impulsy z gospodarki 

amerykańskiej bardzo szybko przenoszą się do Europy, co najlepiej 

widoczne jest w reakcjach indeksów europejskich giełd (w tym 

także giełdy warszawskiej) na zmiany na giełdach amerykańskich. 

Powstaje jednak pytanie, czy także sfera realna gospodarki (a więc 

produkcja, konsumpcja, PKB) będzie tak gwałtownie reagowała 

na wyniki amerykańskiej gospodarki, jak dzieje się to w przypadku 

rynków kapitałowych?

fot. Michał Braszczyński

Marcin Peterlik

2005

0

1

2

3

4

5

6

7

8

2006

2007

2008

IV 2008

III 2008

II 2008

I 2008

3,5

6,1

6,4

5,4

5,7

5,6

5,3

5,1

Wykres 1. Tempo wzrostu PKB w latach 2005-2008 oraz 

kwartalne tempo wzrostu PKB w roku 2008 (w procentach)

Źródło: GUS (2005,2006), prognoza IBnGR (2007,2008)

background image

budownictwo • technologie • architektura

Kluczowe znaczenie dla wzrostu gospodarczego 
w roku 2007 miały wspomniane już rosnące dyna-
micznie inwestycje. Wzrost nakładów inwestycyj-
nych wyniósł w ubiegłym roku ponad 20 procent, 
a prognoza na rok 2008 zakłada wzrost na zbliżo-
nym poziomie. Inwestycje będą więc nadal jednym 
z najważniejszych motorów wzrostu polskiej go-
spodarki. Wraz z dynamicznym wzrostem spożycia 
indywidualnego, którego prognoza na rok 2008 
wynosi 5 procent, inwestycje decydują o tym, że 
popyt krajowy jest i pozostanie ważniejszym deter-
minantem wzrostu niż popyt zagraniczny.
Nie  oznacza  to  oczywiście,  że  eksporterzy  nie 
przyczyniają się do poprawy sytuacji w polskiej go-
spodarce. Według prognozy IBnGR, w roku 2008 
wzrost eksportu wyniesie nieco ponad 8 procent, 
a więc niemal tyle samo, co w roku poprzednim. 
Utrzymywanie wysokiego wolumenu eksportu, na-
wet w sytuacji szybko rosnącego popytu krajowego, 
jest ważne z wielu powodów. Po pierwsze, świad-
czy o utrzymującej się konkurencyjności polskich 
producentów – konkurowanie na rynku międzyna-
rodowym jest jej najlepszym praktycznym mier-
nikiem. Po drugie, uzyskanie trwałych pozycji na 
rynkach zagranicznych jest swoistym buforem bez-
pieczeństwa dla wielu krajowych przedsiębiorstw, 
dzięki któremu będą one mogły łatwiej przetrwać 
ewentualny okres dekoniunktury na rynku krajo-
wym. I wreszcie po trzecie, produkcja eksportowa 
ma swój realny wymierny wkład we wzrost gospo-
darczy, choć jak zostało już wspomniane, nie decy-
dujący, jak jeszcze przed kilku laty.
Dobra koniunktura w gospodarce znajduje swoje 
odzwierciedlenie w sytuacji na rynku pracy. Rok 
2007 był rekordowy pod względem skali poprawy 
sytuacji na rynku pracy – stopa bezrobocia zmniej-
szyła się w ciągu dwunastu miesięcy z 14,8 do 
11,4. Na tak znaczący spadek nie można już li-
czyć ani w roku 2008, ani w latach kolejnych, ale 
rok 2008 ma szansę także przejść do historii – po 
raz pierwszy od dziesięciu lat w miesiącach letnich 
bezrobocie powinno spaść do poziomu jednocyfro-
wego. Na koniec roku prognozowany przez IBnGR 
poziom bezrobocia wynosi 9,6 procent. 
Niskie bezrobocie ma paradoksalnie także nega-
tywne skutki dla naszej gospodarki. Chodzi przede 
wszystkim o brak chętnych do pracy w niektórych 
branżach lub o brak na rynku pracy osób o wy-
maganych kwalifikacjach. Problem ten boleśnie 
dotyka sektora budowlanego, w którym opóźnienia 
robót wynikają coraz częściej z niedoboru pracow-

ników. Od pewnego czasu około 70 procent firm 
budowlanych uznaje brak wykwalifikowanej ka-
dry za istotną barierę rozwoju. Problem ten może 
w przyszłości okazać się jeszcze bardziej istotny, 
szczególnie w ostatnich latach przygotowań do 
organizacji Euro 2012, kiedy pojawi się prawdo-
podobnie konieczność jednoczesnego wykańczania 
wielu rozpoczętych inwestycji, czy to dużych infra-
strukturalnych, czy też mniejszych, jak na przykład 
budowa hotelu.
W roku 2007 mieliśmy do czynienia ze znaczą-
cym wzrostem wynagrodzeń – płace w gospodarce 
wzrosły realnie o ponad 6 procent. W pierwszych 
miesiącach 2008 roku wzrost wynagrodzeń jesz-
cze przyspiesza. Ma to oczywiście swoje negatyw-
ne skutki, z których zdecydowanie na czoło wybija 
się inflacja. Znaczny wzrost wynagrodzeń powo-
duje szybki wzrost popytu, a to z kolei jest waż-
nym czynnikiem proinflacyjnym. Inflacji dodatkowo 
sprzyjają bijące rekordy ceny ropy na rynkach świa-
towych. W roku 2007 inflacja na koniec grudnia 
wyniosła 4 procent, a więc przekroczyła dopusz-
czalne pasmo wahań wokół celu inflacyjnego RPP 
(2,5 +/- 1 proc.). Według prognozy IBnGR, w roku 
bieżącym sytuacja nieco się poprawi, a inflacja na 
koniec roku wyniesie 3,5 procent. Niestety, wiąże 
się to z koniecznością zaostrzenia polityki monetar-
nej, które obserwujemy od połowy minionego roku. 
Seria podwyżek stóp procentowych kontynuowana 
jest także w bieżącym roku – na każdym z trzech 
pierwszych posiedzeń RPP podejmowała decyzję 
o podwyżce stóp – za każdym razem o 25 punk-
tów bazowych. Zaostrzenie polityki pieniężnej jest 
jednym z powodów, dla którego polska gospodarka 
nie będzie się w tym roku rozwijała tak szybko jak 
w poprzednim.

Marcin Peterlik

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową

2007

14

18
17
16
15

22
21
20
19

16,6

2008

18,0

2009

18,6

2010

19,2

2011 2012

20,5

21,0

Wykres 2. Prognoza 

sprzedaży cementu  

na rynku polskim w latach 

2007-2012 (miliony ton). 

Źródło: IBnGR

fot. Michał Braszczyński

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Czego oczekują klienci?

Na całym świecie podstawowy wymóg, jaki stawia 
się pompom do betonu, to bezawaryjność. Ale jed-
nocześnie klienci oczekują, że pompy, z którymi będą 
pracować, pozwolą im w możliwie najprostszy sposób 
zrealizować zlecenie. O łatwej obsłudze i uniwersal-
nych rozwiązaniach pisaliśmy w poprzednich nume-
rach kwartalnika. Tym razem chcemy odpowiedzieć 
na pytanie, jak działa serwis pomp firmy JUNJIN.

Serwis w 24 godziny

– Każdy, kto kupuje nową maszynę, liczy na to, 
że przez możliwie długi czas będzie ona pracowa-
ła dla niego bez żadnych problemów. My staramy 
się w tym pomagać od samego początku – mówi 
prezes JUNJIN Polska, Łukasz Żyła. – W tym celu 
uczestniczymy w rozruchu maszyny z jednoczes-
nym szkoleniem operatorów, którzy docelowo będą 
na naszej maszynie pracowali. Następnie w ciągu 
pierwszego roku klienci mogą wezwać nasz serwis 
w razie jakichkolwiek problemów – bez ponosze-
nia kosztów! Jeszcze raz chcę to podkreślić, że 
w pierwszym roku używania pompy serwis, czy-
li przeglądy i naprawy świadczymy bez żadnych 
opłat! A jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego 
klienta w ciągu 24 godzin! Dodatkowo gwarancja 
na nasze maszyny trwa 2 lata. Wszystko zapisuje-
my w umowie – wyjaśnia Łukasz Żyła.

Części na miejscu

– Dzięki temu, że Koreańczycy produkują nasze 
pompy w oparciu o standardy ISO, nie musimy 
się obawiać o jakość produktu – kontynuuje swo-
ją wypowiedz prezes JUNJIN Polska. – Te same 
standardy obowiązują w JUNJIN, jeżeli chodzi 
o zarządzanie. To daje pewność, że po wyprodu-
kowaniu i wprowadzeniu pompy na rynek nie za-
braknie do niej części zamiennych. Podobnie jak 
każdy przedstawiciel JUNJIN, jestem zobowiązany 
do posiadania sporej ilości części zamiennych. Nie 
jest to problem, bo Koreańczycy od początku dba-
ją o uniwersalność części. Mimo szerokiej gamy 
produktowej, z punktu widzenia serwisu i części 
zamiennych, możemy mówić o dwóch typach ma-
szyn. To daje nam ogromną przewagę nad kon-
kurencją – z dumą podkreśla prezes Żyła. – Jest 
jeszcze kolejny atut koreańskiej zapobiegliwości 

p

r

e

z

e

n

t

a

c

j

e

Koreański tygrys 

dba o klienta

JUNJIN Polska jest w fazie szybkiego rozwoju i podobnie jak inne 

marki pochodzące z Korei staje się rozpoznawalny i kojarzony 

z dobrą jakością za rozsądną cenę. Wizja rozwoju, pracowitość 

i brak kompleksów w stosunku do najlepszych sprawiają,  

że JUNJIN szybkimi krokami zdobywa nowe rynki.

fot. JUNJIN

Łukasz Żyła, prezez zarządu 

JUNJIN Polska Sp. z o.o.:

– Od 2005 roku sprzedali-

śmy w Europie ponad 400 

pomp do betonu

fot. JUNJIN

Pompa JXZ28-4.11 HP

fot. JUNJIN

Parametry techniczne  

pompy JXZ 32-5.16 HP:

Max. wyd.: 158 m

3

/h 

Max. ciśnienie: 72 bary 

Śr. cyl. rob.: 230 mm 

Skok cyl. rob.: 2100 mm 

Pompa główna: BOSCH 

-REXROTH A11V0 260 

Wysięg: liczba ramion: 5 

Typ wysięgu: Z 

Zasięg pionowy: 31,4 m 

Zasięg poziomy: 27,4 m 

Wys. rozkładania: 6,1 m 

Rozstaw podpór:  

– przednich: 6,3 m 

– tylnych: 5,8 m 

Typ podpór: X 

Rurociąg: stand., 125 mm 

Wąż końcowy: 4 m

background image

budownictwo • technologie • architektura

i praktyczności. Nasz serwis może funkcjonować 
„w locie” – to znaczy, że my dojeżdżamy do pompy 
z magazynem podstawowych części. Specjalnie na 
potrzeby „lotnego serwisu” stworzyliśmy auto-war-
sztat (co widać na zdjęciach).

Prawidłowe rozwiązania

Powyższe podejście do warunków gwarancji i ser-
wisu jest w obecnych czasach prawidłowym dzia-
łaniem na rzecz klienta. A satysfakcja i zadowole-
nie to najlepsza wizytówka firmy. Niemniej każdy 
zdaje sobie sprawę, że nie wystarczy być dobrym 
w tym co się robi. Trzeba się jeszcze rozwijać. Dla-
tego JUNJIN z uwagą słucha opinii użytkowników 
i pracuje nad nowymi rozwiązaniami. Najnowszym 
przykładem takiego myślenia jest nowa pompa JXZ 
32-5.16HP, którą koreański producent wprowadził 
niedawno na rynek. Ta nowoczesna maszyna o 
5-ramiennym 32-metrowym wysięgu to napraw-
dę świetne połączenie zgrabności, dużego zasięgu 
i ogromnej wydajności. 5-ramienny wysięg pozwa-
la dotrzeć w nawet najbardziej niedostępne miej-
sca. Jest to świetne rozwiązanie, które znakomicie 
sprawdzi się na polskich placach budów. Pierwsza 
tego typu maszyna już znalazła swego nabywcę 
w.USA.

Z konkurencją w tle

13 marca w Pruszkowie odbyła się prezentacja 
pompy JUNJIN JXZR42-5.16HP o zasięgu 42 
metry i 5-ramiennym maszcie typu ZR. Nie byłoby 
w tym pokazie nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że 
koreańska pompa pracowała obok pompy konku-
rencyjnej. Identyczne warunki otoczenia i beton 
o  podobnych  parametrach  sprawiły,  że  pompę 
JUNJIN można było ocenić na tle konkurencji. 
Sprawdzian się powiódł, a wszyscy zaproszeni go-
ście spędzili czas w miłej atmosferze grillowania, 
dyskutując i porównując parametry obu maszyn. 
Pokaz mógł odbyć się dzięki uprzejmości pana Da-
riusza Strębskiego, reprezentującego firmę POMP-
BET obsługującą pompowanie betonu na wielu 
stołecznych inwestycjach.

Nowi klienci

Nic tak nie potwierdza nawet najprawdziwszych 
słów jak żywy przykład. Dlatego warto wspomnieć, 
że JUNJIN Polska wprowadził do pracy kolejną 
pompę do betonu. 14 marca 2008 roku w obec-
ności klienta, serwisu oraz przedstawiciela firmy 
JUNJIN Polska został przeprowadzony rozruch 
pompy do betonu JXZ 28-4.11HP. Pompa będzie 
pracowała na terenie Dolnego Śląska. W trakcie 

rozruchu odbyło się szkolenie operatora, który za-
poznał się z nową maszyną i jej nieskomplikowa-
ną obsługą. Wszystkie elementy zostały dokładnie 
sprawdzone, po czym pompa wykonała pierwsze 
prace z betonem.

Adam Karbowski

Wnętrze auta serwisowego („Lotny serwis”) JUNJIN Polska

14 marca 2008 r. uruchomiono nową pompę do betonu JXZ 28-4.11 HP. Pompa będzie 

pracowała na terenie Dolnego Śląska. Szef serwisu – Józef Piszczek przeprowadza szkolenie 

operatora

fot. JUNJIN

fot. JUNJIN

fot. JUNJIN

fot. JUNJIN

W Pruszkowie, 13 marca 2008 r., odbyła się prezentacja pompy JUNJIN JXZR42-5.16 HP 

Po prawej auto serwisowe („Lotny serwis”) JUNJIN Polska

fot. JUNJIN

JUNJIN Polska sp. z o.o.

ul. Vetulaniego 1A, 31-224 Kraków

Tel.: 0 12 415 21 02, 0 784 00 95 00

Fax: 0 12 415 04 51

email: info@junjin.pl, www.junjin.pl

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

Zasoby mieszkaniowe – bardzo słabe statystyki

W Polsce istnieje ok. 13 mln mieszkań. Ponad 

8,7 mln z nich zbudowano w miastach, a nie-
spełna 4,3 mln mieszkań – na terenach wiej-
skich. 

Średnio na 1000 mieszkańców przypada 

obecnie w Polsce ok. 341 mieszkań. Dla po-

równania – średnia w Unii Europejskiej wynosi 
obecnie ok. 450 mieszkań przypadających na 
1000 mieszkańców, w Czechach wartość wskaź-
nika wynosi ok. 430 mieszkań na 1000 miesz-
kańców, a w takich krajach jak Francja, Hiszpa-
nia czy Portugalia – ponad 500. Niska wartość 
tego wskaźnika niesie informację z jednej strony 
o słabym stopniu rozwoju polskiego rynku miesz-
kaniowego, z drugiej strony może być oceniana 
jako potwierdzenie silnego potencjału wzrosto-
wego tego rynku.
Porównując przedstawioną liczbę istniejących 
mieszkań z liczbą samodzielnych gospodarstw 
domowych, uwzględniając posiadaczy mieszkań 
dążących do zmiany starszych mieszkań na now-
sze, mniejszych na większe, a także inwestorów 
szukających mieszkań w celach inwestycyjnych, 
szacujemy, że w Polsce 

brakuje co najmniej 1,5 

mln mieszkań. Wielkość ta daje obraz, jak duży 

i ciągle niezaspokojony jest w Polsce rynek, na 
którym działają firmy deweloperskie. 

Wzrost podaży mieszkań na rynku pierwotnym

Statystyki dotyczące liczby mieszkań oddanych 
do użytku w 2007 r. potwierdzają wyraźne oży-
wienie panujące w budownictwie mieszkanio-
wym. Zarejestrowano 133,8 tys. nowych miesz-
kań (o 16% więcej niż w 2006 r.) – najwięcej od 

Budownictwo mieszkaniowe w obliczu 

dojrzewania rynku nieruchomości

Wydarzenia zachodzące w ostatnich kilku latach na rynku 

nieruchomości w Polsce, szczególnie na rynku mieszkaniowym, 

były bardzo gwałtowne, w związku z czym trudno było przewidzieć 

dalszy rozwój sytuacji. Po okresie nienaturalnych zjawisk 

– krytycznie niskiej podaży mieszkań, następnie skokowego 

wzrostu popytu, zrównania cen na rynku wtórnym z cenami 

z rynku pierwotnego, obecnie mamy do czynienia z unormowaniem 

sytuacji, świadczącej o stopniowym dojrzewaniu rynku 

mieszkaniowego w Polsce.

fot. Michał Braszczyński

Podział inwestorski pierwotnego rynku mieszkaniowego, 2007

Źródło: Dział Badań i Analiz Emmerson na podstawie danych GUS

Inwestorzy

indywidualni

53%

Deweloperzy

35%

Pozostali

6%

Spółdzielnie

mieszkaniowe

6%

a

k

t

u

a

l

n

o

ś

c

i

background image

budownictwo • technologie • architektura

2003 r., kiedy to wchodziła w życie nowelizacja 
prawa budowlanego, wprowadzająca obowiąz-
kowe kontrole budów – co z kolei wpłynęło na 
sztuczny wzrost rejestrowanych wtedy miesz-
kań.
Obserwowany wzrost podaży jest wynikiem wzro-
stu aktywności budowlanej w ostatnich dwóch 
latach – deweloperzy, zachęceni rosnącymi ce-
nami mieszkań, zwiększyli skalę działalności i 
rozpoczęli  większą  liczbę  nowych  inwestycji. 
Mieszkania z tych projektów obecnie wchodzą 
na rynek, a w kolejnych miesiącach będzie ich 
coraz więcej. 
W strukturze mieszkań oddawanych do użytku 

w dalszym ciągu dominują jeszcze domy jedno-

rodzinne budowane przez inwestorów indywi-

dualnych (w 2007 r. co drugie nowe mieszkanie, 

które weszło na rynek). Już w przyszłym roku 
deweloperzy realizujący projekty wielomieszka-
niowe mogą mieć udział w strukturze nowych 
mieszkań zbliżony do inwestorów indywidual-
nych.
Deweloperzy i inwestorzy indywidualni budujący 
dla siebie domy jednorodzinne są obecnie domi-
nującymi grupami inwestorów, a w przyszłości 
ich udział jeszcze się zwiększy. Obecnie nawet 
spółdzielnie mieszkaniowe budują mieszkania 
na zasadach deweloperskich.

Przewidywania odnośnie dalszego rozwoju sytuacji

Liczba wydawanych pozwoleń budowlanych oraz 

rozpoczynanych budów sukcesywnie się zwięk-

sza od 2002 r., który był najgorszym okresem pod 

tym względem na przestrzeni ostatnich kilkunastu 
lat. 2007 r. był rekordowym zarówno pod wzglę-
dem pozwoleń, jak i rozpoczynanych inwestycji. 
Inwestorzy otrzymali aż 247,7 tys. pozwoleń na 
budowę mieszkań (wzrost o 47,1% w porówna-
niu  z 2006 r.)  oraz  rozpoczęli  budowę  185,1 
tys.  mieszkań  (wzrost  o 34,2%  w  porównaniu 
z 2006 r.).
Deweloperzy, mimo że uzyskali rekordową liczbę 
pozwoleń budowlanych, mogą nie przystąpić od 
razu do ich realizacji. Popyt na nowe mieszka-
nia przy obecnym bardzo wysokim poziomie cen 
zdecydowanie osłabł, a na rynek, jak już wspo-
mniano, wchodzi coraz więcej nowych mieszkań. 
Dodatkowo coraz trudniej znaleźć firmy budow-
lane do realizacji inwestycji mieszkaniowych. 
Większe firmy starają się przede wszystkim o 
większe kontrakty w sferze budownictwa infra-
strukturalnego.
Biorąc pod uwagę fakt, że przeciętny czas reali-
zacji inwestycji mieszkaniowej w budownictwie 
wielorodzinnym wynosi 2 lata (w budownictwie 
jednorodzinnym statystycznie jest on dłuższy), 
w najbliższych  latach  na  rynek  mieszkaniowy 
wchodzić  będzie  coraz  większa  liczba  nowych 
mieszkań. 

Prognozujemy, że liczba nowych miesz-

kań w 2008 r. ma szansę osiągnąć poziom ok. 

180 tys.

Ceny mieszkań

Korekta kilkudziesięcioprocentowych wzrostów cen 
mieszkań, które miały miejsce w okresie 2006 – I 
poł. 2007 r., musiała przyjść, i jej wystąpienie nie 
może być w naszej ocenie postrzegane jako kryzys 

rynkowy, lecz raczej jako naturalna faza cyklu roz-
woju rynku nieruchomości. Deweloperzy wstrzy-
mują się jak mogą z obniżkami cen – stosują za to 
szeroką gamę zachęt – w postaci promocji i bez-
płatnych dodatków. 
Należy jednak podkreślić, że spadek cen będzie 
miał charakter korekcyjny i w dłuższym czasie 
ceny będą nadal rosnąć (wyłączając mieszkania w 
wielkiej płycie oraz znajdujące się w gorszym sta-
nie i mało atrakcyjnej lokalizacji). 
Oceniamy ponadto, że w dobie większej podaży 
czynnik lokalizacji bardziej niż kiedykolwiek będzie 
miał kluczowe znaczenie.
Wyraźnymi sygnałami, świadczącymi o dojrzewa-
niu polskiego rynku mieszkaniowego, są w naszej 
ocenie takie zjawiska, jak:
–  ograniczanie nienaturalnie wysokich, kilkudzie-

sięcioprocentowych marż deweloperów

–  zanik popytu na mieszkania we wczesnym sta-

dium budowy

–  złagodzenie skokowych zmian cen rynkowych
–  spadek cen mieszkań starszych – szczególnie 

budowanych w technologii wielkiej płyty.

Oprócz  prawa  popytu  i  podaży  oraz  czynni-
ków o charakterze krótkookresowym sytuację 
na rynku budownictwa mieszkaniowego deter-
minują czynniki o charakterze strukturalnym: 
ok. 1,5-milionowy deficyt mieszkań w Polsce, 
relatywnie niski udział w strukturze zasobów 
mieszkaniowych  mieszkań  młodych  (jedynie 
co piąte polskie mieszkanie zostało wybudowa-
ne po 1990 r.), czy też trendy demograficzne 
(w wiek dorosły wkracza pokolenie tzw. wyżu 
demograficznego).  Biorąc  pod  uwagę  przed-
stawione powyżej czynniki, nie należy się spo-
dziewać gwałtownych zmian sytuacji na rynku 
mieszkaniowym, a obserwowane spowolnienie 
aktywności deweloperów ma jedynie charakter 
korekcyjny i w dłuższym okresie trend wzrosto-
wy jest niezagrożony.

Szymon Jungiewicz

Emmerson, Dział Badań i Analiz

Liczba mieszkań, których 

budowę rozpoczęto oraz 

na których budowę wydano 

pozwolenia (w tysiącach), 

2000-2007

Źródło: GUS

2000

2001

2002

2003

2004

2005

2006

2007

125,8

152,0

114,4

149,0

77,0 87,9

82,4 101,4

97,2

115,9

105,8

123,9

138,0

168,4

185,1

247,7

Rozpoczęte budowy

Pozwolenia budowlane

Średnie i mediany cen 

mieszkań na rynku pier-

wotnym w analizowanych 

miastach (zł/m

2

), luty 2008

Źródło: Emmerson, Dział 

Badań i Analiz

Warszawa Kraków

Łódź

Wrocław

Poznań

Gdańsk Katowice

8980

8350

8590

7510

6130

5820

8120

6980

8170

7610

7280

6595

6220 6270

Średnia

Mediana

background image

kwiecień – czerwiec 2008

p

r

e

z

e

n

t

a

c

j

e

Skurcz i rysy w betonie powstające podczas hydratacji cemen-
tu to problem, z którym zmierza się niemalże każdy technolog 
betonu. Kluczem do sukcesu jest zastosowanie zbrojenia rozpro-
szonego w postaci włókien syntetycznych.
Zbrojenie rozproszone w postaci włókien syntetycznych jest co-
raz częściej stosowane w budownictwie w elementach z beto-
nu, zaprawach i zaczynach cementowych. Utworzony kompozyt 
składa się z kruchej matrycy i rozciągliwego zbrojenia, którego 
podstawowym celem jest kontrolowanie powstawania i pro-
pagacji rys. Ograniczenie wszelkiego rodzaju zarysowania jest 
koniecznym warunkiem trwałości i bezpieczeństwa konstrukcji 
betonowych, a także warstw nawierzchni, okładzin i różnych 
elementów niekonstrukcyjnych.
Dodatek krótkich, przestrzennie zorientowanych włókien do be-
tonów, zapraw i zaczynów cementowych poprawia nie tylko ich 
właściwości użytkowe, a również w znacznej mierze ich włas-
ności mechaniczne. Materiały te, zwłaszcza w początkowym 
okresie dojrzewania charakteryzuje silnie alkaliczny charakter. 
Powyższe wskazuje, że stosowane do zbrojenia włókna muszą 
odznaczać się dużą odpornością na alkalia. Dodatkowo, aby 
mogły one pełnić rolę czynnika zbrojącego, powinny cechować 
się dobrymi właściwościami mechanicznymi. Szczególnie pożą-
daną cechą jest również tzw. smukłość, czyli stosunek długości 
włókna do jego średnicy. Im bardziej włókna są „smukłe”, tym 
efektywniej spełniają one rolę czynnika zbrojącego. 
Specjaliści CHRYSO, pamiętając o powyższych wytycznych, 
stworzyli produkt o nazwie 

CHRYSO®Fibre S50, który dzięki 

swoim unikalnym właściwościom rewelacyjnie spełnia rolę zbro-
jenia rozproszonego m.in. przy produkcji posadzek przemysło-
wych na podłożu gruntowym.
CHRYSO®Fibre S50 to włókna syntetyczne białej barwy o dłu-

gości 50 mm i średnicy 1 mm. Ich wpływ na właściwości me-
chaniczne szczególnie ujawnia się przez hamowanie powsta-
wania i rozwoju rys w betonie, jak również przez podwyższenie 
energii zniszczenia.
Stosowanie włókien 

CHRYSO®Fibre S50 pozwala uzyskać zna-

czący wzrost wytrzymałości na ścinanie i rozciąganie betonu, 
wzrost jego udarności i odporności zmęczeniowej.
Tradycyjny beton cementowy należy do materiałów kruchych, ta-
kich, których wytrzymałość na rozciąganie jest znacznie niższa od 
wytrzymałości na ściskanie. Wprowadzenie włókien 

CHRYSO® 

Fibre S50 powoduje bardzo korzystne zmiany właściwości użyt-

kowych betonu oraz zmiany jego zachowania pod obciążeniem.
Na etapie wiązania i twardnienia betonu działanie tych włókien 
polega na ograniczeniu powstawania odkształceń skurczowych, 
jakim podlega materiał oraz przenoszeniu części naprężeń wy-
wołanych przez te odkształcenia. W przypadku betonu bez 
włókien skurcz powoduje powstanie w jego strukturze licznych 
mikro- i makrodefektów w postaci rys czy pęknięć, co w konse-
kwencji prowadzi do destrukcji materiału.
Włókna 

CHRYSO®Fibre S50 często nie tylko eliminują spęka-

nia plastyczne, lecz również w przypadku ich stosowania wyroby 
wykazują dużą wytrzymałość resztkową, tzn. zdolność do prze-
noszenia obciążeń, gdy już uległa zniszczeniu betonowa matryca 
(obciążenie jest przenoszone jedynie przez włókna). 

Im większa jest zawartość włókien w betonie, tym wyższa jest 
jego wytrzymałość resztkowa.
Dodatkową zaletą stosowania włókien 

CHRYSO®Fibre S50 jest 

wyeliminowanie aspektu powstawania rdzawych wykwitów na 
powierzchni betonów, co ma miejsce w przypadku stosowania 
włókien stalowych. 
Włókna rozmieszczone są najczęściej w matrycy w sposób rów-
nomierny i przypadkowy w sensie położenia i kierunku, ponie-
waż na ogół trudno przewidzieć rozkład lokalnych naprężeń roz-
ciągających podczas użytkowania. 
W fibrobetonie, czyli betonie zbrojonym włóknami, liczba i za-
sięg defektów maleją. Syntetyczne włókna 

CHRYSO®Fibre S50 

umożliwiają przenoszenie większych obciążeń, a ewentualne 
zniszczenie betonu następuje później i przy większej wartości 
obciążeń niż w betonie bez dodatku włókien.
CHRYSO®Fibre S50 można łączyć z betonem przy dawce 

od 1 do 8 kg/m

3

. Zależy to od typu betonu, rodzaju cementu, 

sposobu mieszania itp. Dozowanie włókien może odbywać się 
bezpośrednio w betoniarni (mieszalniku) albo na placu budowy 
(w betonowozie). W pierwszym przypadku włókna dodawane 
są do suchych składników lub do zhomogenizowanej wstępnie 
mieszanki betonowej, przy czym konieczny jest do tego okres 
mieszania na sucho (około 30 sekund). Natomiast na budowie 
wsypywane do obracającego się zbiornika betonowozu, w któ-
rym dostarczona została mieszanka betonowa (czas mieszania 

Zastosowanie włókien 

CHRYSO®Fibre S50 

w budownictwie

Współczesny rynek konkurencji i trendy w pogoni  

za coraz to nowszymi technologiami sprawiają,  

że sięgamy po specjalne rozwiązania materiałowe, 

ponieważ cechy tradycyjnych materiałów budowlanych, 

wynikające z ich naturalnych właściwości,  

są ograniczone i niewystarczające. 

Każde tworzywo posiada swoje zalety i wady, dlatego 

konieczne jest świadome łączenie ich w kompozyty 

– aby finalnie otrzymać najlepszy jakościowo produkt.

Rys. 1. Wytrzymałość resztkowa dla betonów o różnej zawartości włókien 

oraz wymagane wytrzymałości resztkowe dla wartości rozwartości szczeliny 

0,5 i 3,5 mm, (Beton/1,5 oznacza 1,5 kg włókien w m

3

 itd.)

background image

budownictwo • technologie • architektura

około 10 minut). Czas mieszania niezbędny do uzyskania 
jednorodnej mieszanki fibrobetonowej zależy od jej składu 
i właściwości oraz typu i ilości dozowanych włókien. 

Zalety stosowania CHRYSO®Fibre S50:

–  zmniejszenie kosztów produkcji oraz czasu potrzebnego 

na umiejscowienie siatki zbrojącej

–  ograniczenie powstawania mikrospękań skurczowych
–  podwyższenie odporności na ścieranie
–  ograniczenie sedymentacji
–  zwiększenie wytrzymałości na rozciąganie przy zginaniu
–  zwiększenie pracy zniszczenia i udarności
–  zwiększenie odporności na zmęczenie
–  zwiększenie mrozoodporności i odporności na działanie 

ognia

–  zmniejszenie nasiąkliwości/przesiąkliwości
–  łatwość i bezpieczeństwo w użyciu.

Technologia zbrojenia betonu syntetycznymi włóknami 

CHRYSO®Fibre S50 stosowana jest w budowie:

–  posadzek hal fabrycznych i magazynowych
–  miejskich dróg dojazdowych i terenów parkingowych
–  nowych nawierzchni autostrad oraz nadlewek remonto-

wanych autostrad

–  nawierzchni mostów
–  pasów startowych lotnisk i terenów dojazdowo-postojo-

wych samolotów

–  zbiorników wodnych
–  terenów wymagających stabilizacji skał (tunele, zapory, 

mosty, tereny autostrad itp.)

–  obiektów specjalnych (fundamenty pod maszyny, kon-

strukcje skarbców).

Prace nad wykorzystaniem cementowych kompozytów wie-
lofunkcyjnych wychodzą już poza fazę eksperymentalną 
i materiały takie jak 

CHRYSO®Fibre S50 znajdują coraz 

to szersze zastosowanie.  Oprócz typowych właściwości, 
mogą skupiać i niwelować naprężenia powstałe w tward-
niejącym betonie czy zaprawie budowlanej.
Przy projektowaniu receptur fibrobetonów z dodatkiem włó-
kien syntetycznych, takich jak 

CHRYSO®Fibre S50, należy 

zwrócić szczególną uwagę na zwiększoną wodożądność tych 
mieszanek i trudności w prawidłowym zagęszczeniu przy 
zwiększonej zawartości włókien. Zaleca się, aby negatywny 
efekt włókien na urabialność mieszanki betonowej był re-
kompensowany zwiększoną dawką domieszki uplastycznia-
jącej (CHRYSO® Plast), lub zastosowaniem superplastyfika-
tora o silnym działaniu upłynniającym (CHRYSO® Fluid).
Umiejętne wykorzystanie zalet włókien 

CHRYSO®Fibre S50 

pozwala na otrzymanie trwalszych fibrobetonów o znacznie 
polepszonych właściwościach w porównaniu do tradycyjnych 
betonów czy zapraw.
CHRYSO®Fibre S50 dostępne są w ofercie CHRYSO w workach 

o wadze 1kg i w paletach zawierających 25 pudełek, po 15kg 
każde. Do betonu z dodatkiem włókien 

CHRYSO®Fibre S50 

można stosować dowolne domieszki chemiczne firmy CHRYSO 
Polska Sp. z o.o., polepszając w ten sposób wybrane parametry 
świeżej mieszanki i stwardniałego betonu.
W przypadku jakichkolwiek problemów technologicznych 
do Państwa dyspozycji są zawsze gotowi, służący poradą 
i pomocą, doradcy techniczno-handlowi.

Michał Witkowski

Chryso Polska Sp. z o.o.

ul. Wiśniowa 40B/14

02-520 Warszawa

tel.(48 22) 542 42 45

fax.(48 22) 542 42 46-47

www.chryso.pl

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Jak wszyscy pamiętamy, rok 2005 był początkiem kariery kredytów 
hipotecznych. Wspólny interes banków i deweloperów, głównych bene-
ficjentów mieszkaniowej hossy, wymagał popularyzacji tego rodzaju kre-
dytów, a przede wszystkim rozpowszechnienia informacji, które zachęci-
łyby Polaków do ich zaciągania. Niestety interes zwietrzyły także media, 
dla których zysk z reklam emitowanych na zamówienie tych grup był 
okazją, na którą tylko czekały. Każdego dnia bombardowano nas infor-
macjami o błyskawicznie drożejących mieszkaniach, o krociach, jakie 
można na tym zarobić i że w ogóle głupi ten, kto nie kupuje. Jak by tego 
było mało, oliwy do ognia dolał ówczesny premier, obiecując pomoc w 
zdobyciu mało wówczas jeszcze modnych kredytów hipotecznych. No 
i zaczęło się. Naród ruszył na banki. Odnotowywany w tamtym czasie 
znaczny wzrost gospodarczy i powiązany z nim wzrost wynagrodzeń 
przed niejednym konsumentem roztoczył obraz świetlistej przyszłości, 
blokując zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy.  Zapominając o 
twardych zasadach ekonomii, nie zważając, że „kredyt” to synonim „dłu-
gu”, szary zjadacz chleba przyjmował na swe barki obciążenie finanso-
we znacznie przewyższające średnią z ostatnich lat. A wszystko za zgodą 
banków, które z dnia na dzień, rezygnując ze swych dotychczasowych 
zasad, rozpoczęły rozdawnictwo kredytowe, rozkładając należności na 
kilkadziesiąt lat bez wnikliwej analizy zdolności kredytowej konsumenta. 
Na szczęście przyszło opamiętanie. W gospodarczym układzie naczyń 
połączonych jedno z większych – to zza oceanu – pękło. Chciał czy nie 
chciał, fala ekonomicznego tąpnięcia doszła i do nas.
Pierwsi oprzytomnieli klienci deweloperów i banków zarazem. Przez tar-
czę medialnej hipnozy dotarło w końcu i do nich, że cena metra kwadra-
towego, przekroczywszy 10 tys., stała się w naszych warunkach czymś 
bardzo nienormalnym. O ile jeszcze 6 tys. za metr było poziomem po-
wszechnie akceptowalnym, o tyle jego podwojenie stało się dożywo-
ciem, swoistą kulą u nogi skutecznie ograniczającą radość z życia. Tę 
delikatną granicę między życiową koniecznością posiadania mieszkania 
a nienormalnością przegapili sami deweloperzy. Dalej windowali bez 
żadnych oporów ceny, podczas gdy grupa Polaków mogących sobie 
pozwolić na taki luksus topniała w oczach. Sami zresztą, wpadłszy w 
nakręcaną przez siebie spiralę cen, kupowali coraz to droższe działki, 
by już zawczasu blokować konkurencję. I wszystko grałoby i furczało, 
gdyby nie fakt, że hossa w wyniku przegrzania cen skończyła się parę lat 
wcześniej niż zakładano. 
Banki bardzo niechętnie ujawniają dziś 
liczbę niespłacanych kredytów. Ale tych 
jest coraz więcej. Jak się okazuje, Polacy 
w ciągu ostatnich lat nie tylko wpadli w 
wir kredytów hipotecznych, ale dodatkowo 
spora ich część żyje z kredytów konsumen-
ckich, a co gorsze coraz więcej z nas ich 
nie spłaca. I choć banki wciąż robią dobrą 
minę do złej gry, to najwyraźniej wyczuły 
już tendencję rynku, „ogłaszając” nowe za-
sady gry. Kredyty nie są już przyznawane 
tak chętnie, za to pojawiły się tzw. kredyty 
konsolidacyjne – „lek” na niewypłacalność 
zadłużonego kredytobiorcy. Lekarstwa mają 
jednak to do siebie, że te same jednym po-
magają, a innym szkodzą. Kredyt konsoli-

dacyjny to kredyt na spłatę wszystkich naszych kredytów, a nie na spłatę 
tylko kredytu mieszkaniowego. Jeśli się skusimy, trzeba będzie pożegnać 
się z ulgą odsetkową. 
No dobrze, co zatem niesie przyszłość? Wszelkie znaki na niebie i ziemi, 
tak sądzę, zapowiadają spadek cen. Rozkopane całe dzielnice naszych 
miast przypominają, że z każdym miesiącem przybywa setek mieszkań, 
przez co czas sprzedaży jednego lokum z 60 dni wydłużył się nawet 
dwukrotnie, a to skutecznie studzi deweloperów. Szczególnie tych mniej-
szych, którzy na zakup ziemi wzięli olbrzymie kredyty. Wizja upadku 
firmy przekona niejednego prezesa do „zejścia z ceny”. I nie dajmy się 
zwieść bajkom o dużych kosztach materiałów i robocizny. Od początku 
„wrzucano” je w cenę metra kwadratowego, przerzucając tym samym 
wszystko na konsumenta. Tymczasem w niektórych przypadkach na 1 
metrze kwadratowym deweloperzy wciąż zarabiają 40-50%, podczas 
gdy na Zachodzie marże nie przekraczają 10%. Jest więc z czego „scho-
dzić”, choć opór w tym temacie będzie oczywisty. Do czasu. Jeśli „ruszy” 
rynek wtórny, dotychczas blokowany pewnymi uwarunkowaniami, po-
grzebie niejedną firemkę deweloperską, która wypłynęła na fali niedaw-
nej hossy. Wiedzą o tym prezesi firm, wiemy i my. Więc spokojnie, czas 
gra na naszą korzyść. 
A tę potężną bombę, jaką jest rynek wtórny, zdetonować może już nie-
długo sama Rada Polityki Pieniężnej, która w trosce o silną złotówkę co 
rusz podnosi stopy procentowe, uderzając tym samym z siłą huraganu 
w i tak już napięte kredytami budżety domowe. Większa stopa procento-
wa to większe oprocentowanie kredytów, stąd już dziś każde pożyczone 
100 tys. złotych kredytu to powiększona o dodatkowe 100 zł comie-
sięczna rata spłaty. Gdy dodamy do tego koszty czynszu i „liczników”, 
w wielu przypadkach, szczególnie gdy raty wyliczono na tzw. styk, taka 
sytuacja spowoduje automatyczną niewypłacalność dłużnika banku. I to 
właśnie ta grupa kredytobiorców może jako pierwsza „rzucić” na rynek 
swoje mieszkania – dając tym samym początek bessy. Jeśli tego nie 
zrobią, zrobi za nich to bank, który chcąc odzyskać pieniądze, wystawi 
ich mieszkanie na sprzedaż. 
Skuteczną zaporą, która do tej pory hamowała rozwój tego scenariusza, 
był wprowadzony od 1 stycznia 2007 roku 19-procentowy podatek od 
dochodu ze sprzedaży nieruchomości. Wystarczyło jednak zameldować 
się na stałe w kupionym mieszkaniu, by po 12 miesiącach móc sprzedać 
je bez płacenia tego podatku (tzw. ulga meldunkowa). I tak też robiono, 
więc i ta zapora wydaje się dziś już powoli pękać. Bogatsi konsumenci, 
którzy kupowali po klika mieszkań na handel, z powodu owego podatku 
– nie mogąc zameldować się na stałe w kilku mieszkaniach – „wejdą” z 
nimi na rynek po pięciu latach, licząc od końca roku, w którym je kupili. 
Summa summarum wcześniej czy później rynek nieruchomości zaleją 
mieszkania, których „właściciele” zadłużali się z taką beztroską.
Mam pełną świadomość, że nakreślona prognoza wydarzeń nie musi 
się sprawdzić, za to jest bardzo prawdopodobna, bo reguły rynku są 
niezmienne od lat. Przed nami więc ciekawy czas. Rumieńców mej te-

zie dodaje odnotowany na początku roku 
„spadek” indeksu giełdowego, który z około 
półrocznym wyprzedzeniem pokazuje stan 
gospodarki. Wydaje się więc, że właśnie w 
tym czasie będziemy mieli pierwszą korektę 
na rynku nieruchomości. Dlatego gdybym 
miał sprzedać, sprzedawałbym już teraz. 
Jeśli miałbym kupować, wstrzymałbym 
się jeszcze parę miesięcy. Korekta będzie. 
Tylko nie ulegajmy medialnym zachętom i 
tworzonym na zamówienie banków i de-
weloperów histeriom. Pamiętajcie, że czas 
gra na naszą korzyść. Gdy ceny zaczną 
normalnieć, a z balkonów zwisać banery 
„Sprzedam” – będzie to sygnał do kupna. 

Paweł Fąk

Co dalej z rynkiem nieruchomości?

Czy obecny zastój w porównaniu z hossą z roku 2007 

to tylko chwilowa „zadyszka” rynku przed dalszym 

szybowaniem w górę, czy może wręcz przeciwnie, 

jesteśmy na szczycie, z którego jedyna droga wiedzie w 

dół? Według mnie ceny nieruchomości, w tym głównie 

mieszkań, będą malały.

a

k

t

u

a

l

n

o

ś

c

i

fot. P

iotr P

iestrzyński

background image

budownictwo • technologie • architektura

Sztuka kształtowania

przestrzeni.

Szlachetna kostka brukowa i płyty tarasowe.

www.semmelrock.pl

background image

kwiecień – czerwiec 2008

a

r

c

h

i

t

e

k

t

u

r

a

– Osoby niezajmujące się na co dzień architekturą 

bez trudu rozpoznają budynek Biblioteki Uniwersy-

tetu Warszawskiego, pańskiego autorstwa, ponie-

waż udało mu się wejść w obieg polskiej kultury, a 

nie tylko architektury, co się zdarza bardzo rzadko. 

Pan od lat jest propagatorem idei, które określa się 

jako zrównoważony rozwój. Kiedy i dlaczego stał 

się Pan zwolennikiem zrównoważonego rozwoju?

– Około 1966, 1967 robiliśmy w zespole architek-
tów opracowanie, które nazywało się „koncentracja 
liniowa” i miało definiować zasady urbanistycznego 
rozwoju. Doszliśmy do pojęcia tak zwanego cyklu 
energetycznego, gdzie chodziło głównie o cykl rów-
noważenia się produkcji i konsumpcji – taką no-
menklaturą się operowało. Dziś można powiedzieć, 
że jest to problem wytwarzania i zużywania.

– Na czym polega cykl energetyczny?

– Bardzo ogólna zasada powstała na podstawie 
badań prawie wszystkich dziedzin aktywności 
człowieka. Badaliśmy to w kategoriach dyna-
micznych. Nie wystarczy, aby cykl energetyczny 
był tylko zrównoważony, on powinien być rozwi-
jający się. Proces wytwarzania i proces zużywa-
nia powinny tworzyć taki układ, aby uzyskiwać 
coś dodatkowego, jakąś dodatkową wartość. W 
procesie produkcji powinno się wytworzyć więcej 
niż się przy niej zużywa, i z drugiej strony tego 
schematu – w procesie zużycia powinno się też 
uzyskać jakiś dodatkowy potencjał możliwości. 
W ten sposób cykl rozkręca się na podobieństwo 
spirali.  To  opracowanie  zbudowało  we  mnie 
światopogląd, który spokojnie można nazwać 

Zmieniam przestrzeń  

dla potrzeb życia

Uważam, że właśnie teraz zrównoważony rozwój jest możliwy, 

dzięki bardzo wyrafinowanej produkcji, gdzie postęp techniczny 

i postęp materiałów, instalacji, urządzeń jest tak ogromny, 

że można sobie w tej chwili pozwolić na przykład na współżycie 

budynku z rośliną – mówi architekt Marek Budzyński.

fot. Archiwum

background image

budownictwo • technologie • architektura

zrównoważonym rozwojem... Chociaż ja to, co 
robię, nazywam przekształcaniem przestrzeni 
dla potrzeb życia.

– Panowie pracowali nad tym opracowaniem 

w Polsce w latach 60., w systemie socjalistycz-

nym, prawdopodobnie inspiracje do tego typu 

przemyśleń przyszły z myśli zachodniej, czy tak?

– Nie można mówić, że tamten czas był rozdzielony 
pomiędzy system socjalistyczny i system zachodni. 
To był ten sam czas, tylko inaczej zarządzany. Prze-
cież socjalizm jest wymysłem niemieckim, Marksa. 
Oddziaływanie idei płynących stamtąd było duże, 
a każdy z nas dłużej lub krócej był na Zachodzie. 
Jeśli chodzi o przestrzeń, to pewną inspiracją dla 
naszych rozważań była idea miasta linearnego. 
Rzeczywiście, w takiej totalnej analizie miasto li-
nearne wychodzi jako coś najbardziej naturalnego 
i najbardziej ekonomicznego.

– Co to jest miasto linearne?

– Miasto linearne rozwija się w układzie pasma, 
w środku ma układ komunikacji i infrastruktury 
technicznej. Wzdłuż tego ciągnie się zrównoważo-
na tkanka miejska o niewielkiej szerokości, rzędu 
jednego kilometra, w związku z tym w tym pasie 
ma miejsce bardzo dobre oddziaływanie naturalnej 
przyrody na człowieka.

– Czy miasto linearne jest czymś lepszym niż 

rozbudowujące się miasto typu XIX-wiecznego?

– W ogóle nie można ich porównywać. Problem 
miasta linearnego powstał, gdy miasta zaczęły liczyć 
miliony mieszkańców. XIX wiek miastami koncen-
trycznymi się zatkał. W momencie kiedy przychodzą 
samochody, przemysł, miasto starego typu dusi się. 
Warunki życia w dziewiętnastowiecznym Londynie i 
innych miastach angielskich były wręcz śmiertelne. 
Anglicy jako pierwsi zaczęli tworzyć regulacje pró-
bujące łączyć cywilizację przemysłową z przyrodą.

– Czy miasto linearne ma jakieś wzorcowe od-

zwierciedlenie w rzeczywistości?

– Ono nie mogło powstać de facto. To jest ten sto-
pień skoncentrowania decyzji dotyczących działa-
nia człowieka w przestrzeni, że to jest wymuszenie 
– „musicie działać na tej linii”. Jak dotąd w histo-
rii ludzkości tego typu siły się nie pojawiły, nawet 
w socjalizmie, chociaż miasto linearne ma swoją 
socjalistyczną wersję. Wołgograd przez pewien 
czas był tak projektowany, na podstawie pomysłów 
hiszpańskich. Hiszpanie pierwsi to zdefiniowali 
na bazie tramwaju elektrycznego, który pojawił 
się jako sprawna szyna komunikacyjna. Wokół tej 
szyny można było koncentrować aktywność ludzi. 
Opracowanie, które robiliśmy, było nie tylko pro-
stym wzorcem geometrycznym, ale szczegółową 
analizą wszystkich funkcji miejskich w taki spo-
sób poukładanych, aby się wzajemnie wspierały, 
a nie oddziaływały na siebie negatywnie. Chodzi 
o tę dążność do tworzenia układów synergicznych, 
czyli wytwarzających większą energię niż suma 
energii części składowych.

– Czy przed tym okresem potężnego rozwoju cy-

wilizacyjnego i demograficznego, jeszcze 80-100 

lat temu albo w czasach jeszcze wcześniejszych, 

urbanistyka i architektura w sposób naturalny 

brały pod uwagę coś, co teraz jest nazywane 

postulatami ekologicznymi, a wtedy w ogóle nie 

było nazwane?

– Nie miały potrzeby tego robić świadomie. Jeżeli 
całkiem duże miasto w średniowieczu miało jeden 
kilometr średnicy, to oddziaływanie przyrody było 
pełne. Działalność człowieka w mieście nie była 
negatywna dla przyrody a była korzystna dla ludzi. 
Przyroda oddziaływała tak, jakbyśmy chodzili po le-
sie, a mieszkańcy czuli się bezpiecznie, to znaczy 
mogli wymieniać informacje, handlować i przede 
wszystkim uważać się za wspólnotę. Wszystkie 
wspólnoty tworzą układy synergiczne albo przynaj-
mniej ich celem jest tworzenie takich układów – tak 
żeby przyrastało znacznie więcej niż się wydatkuje.

– Jakie są przyczyny, że problem rozwoju zrów-

noważonego staje się coraz bardziej popularny, 

przynajmniej wśród specjalistów?

– Przyczyn jest kilka. Przede wszystkim rozwój de-
mograficzny i cywilizacyjny. Potrzeby ludzi i sposób 
ich załatwiania zaczynają być wewnętrznie nisz-
czące. Widać to zwłaszcza w miastach, w makro-
skalach społecznych. Aktywność człowieka jest 
nastawiona na zawłaszczenie, grabież i kumulo-
wanie przy sobie coraz większej ilości dóbr. Coraz 
więcej podmiotów ma chęć i przede wszystkim 
możliwości, aby to robić. Zagrożony jest niebywale 
delikatny system stworzony przez naturę czy Boga, 
czyli przestrzeń życia wokół Ziemi i delikatny In-
stynkt Współżycia człowieka z człowiekiem. Nie 
mam wątpliwości, że człowiek został stworzony do 
walki, ma instynkt dominacji i to jest naturalne, 
tylko że w tym momencie skala dominacji i skala 
zawłaszczenia warunków, które tworzyły życie, jest 
nieprawdopodobna.

– To są naczynia połączone, system ekonomiczny 

i system społeczny. 

– Cywilizacja straciła z oczu swój podstawowy cel, 
czyli człowieka jako jednostkę i grupę. W planowa-
niu urbanistycznym w ogóle nie znajdzie się poję-
cia „człowiek”, „osoba”. Nie ma czegoś takiego. 
Podobnie jak w ekonomii. Są miliony wskaźników, 
które nic nie znaczą. Takie pojęcie jak „zwiększony 
obrót przepływu pieniądza”. Co to dla mnie zna-
czy? Może to być katastrofa, a nie żadna korzyść. 
Obowiązujący neoliberalizm nie zauważa jednostki 
przy całym rzekomym nastawieniu na jednostkę.

– Jeżeli architekt chce brać pod uwagę idee 

zrównoważonego rozwoju i w swojej pracy brać na 

siebie obowiązek tworzenia więzi społecznych...

– Nie, to nie jest rola architekta. Zadanie tworzenia 
więzi społecznych ma władza lokalna i religie. To 
ma być nasza władza i ma tworzyć więzi. Taką rolę 
przypisywali sobie urbaniści w okresie moderni-
zmu, gdy problemy polityki zostały w dużym stop-
niu ukierunkowane w ręce profesjonalistów.

– Ale nieudana urbanistyka może bardzo prze-

szkadzać w tworzeniu więzi między ludźmi albo 

działać wręcz destrukcyjnie.

– Mówi pan „nieudana”. Ona nie jest „nieudana”, 
tylko jak najbardziej świadoma. W urbanistyce 
świadomie zaprzecza się budowaniu więzi spo-

Architekt 

Marek Budzyński 

urodził się w 1939 roku 

w Poznaniu. Studia 

architektoniczne ukończył 

w Warszawie w 1963 roku. 

Do klasyki polskiej archi-

tektury współczesnej weszły 

dwa potężne budynki jego 

autorstwa: Biblioteka 

Uniwersytetu Warszaw-

skiego (1991-1994) 

i Pałac Sprawiedliwości 

(siedziba Sądu Najwyższe-

go) na placu Krasińskich 

w Warszawie (1991-1999). 

Jest też autorem kościoła 

na Ursynowie (1980-1985) 

i budynku dydaktycznego 

Wydziału Prawa UW. 

Marek Budzyński był 

generalnym projektan-

tem Zespołu Osiedli 

Ursynów (1972-1980), 

potężnej eksperymentalnej 

inwestycji mieszkanio-

wej w Warszawie, oraz 

generalnym projektantem 

Zespołu Osiedli Młodych 

(1978-1983). 

W roku 2000 wygrał 

konkurs na projekt Świą-

tyni Opatrzności Bożej 

w Wilanowie, który został 

znakomicie przyjęty, ale 

nie został zrealizowany 

z przyczyn pozamerytorycz-

nych. Obecnie w trakcie 

budowy jest bardzo 

duża realizacja – Opera 

w Białymstoku. Marek 

Budzyński jest profesorem 

na Wydziale Architektury 

Politechniki Warszawskiej, 

kierownikiem Pracowni 

Projektowania Miejskiego. 

Ważniejsze prace naukowe: 

„Koncentracja liniowa” 

(1969), „Parcelacja grupo-

wa” (1985). Znaczną część 

swojej pracy teoretycznej 

oraz projektowej jako archi-

tekt poświęcił architekturze 

mieszkaniowej. Prowadzi 

na Ursynowie pracownię 

architektoniczną razem ze 

Zbigniewem Badowskim 

i Adamem Kowalewskim.

background image

kwiecień – czerwiec 2008

łecznych i konstruuje układy, w których jednostka 
jest całkowicie wyalienowana. Żaden socjalizm nie 
posuwał się do tego, co się dzieje w tej chwili, jeśli 
chodzi o alienację jednostki. W sensie tworzenia 
wspólnoty sytuacja jest dramatyczna, wystarczy 
przykład znanego Miasteczka Wilanów pod War-
szawą, które jest przedstawiane jako wspaniałe 
miejsce. W rzeczywistości jest to najgorszy rodzaj 
blokowiska, w którym nie powstało absolutnie nic 
poza bardzo przegęszczoną zabudową mieszkanio-
wą.

– Jest przekonanie, chyba dość powszechne 

w społeczeństwie, że w architekturze mieszkanio-

wej to, co powstało przed 1989 rokiem, w PRL, 

jest prawie na pewno złe, a to, co powstaje teraz, 

jest prawie na pewno dobre. 

– Tworzyłem prawie 30 lat w socjalizmie i pra-
wie 20 lat w nowej rzeczywistości. W jednym 
i drugim wypadku starałem się być, powtarzam, 
architektem biorącym udział w przekształcaniu 
przestrzeni dla potrzeb życia. Poziom techniczny 
wykonywanych budynków jest w tej chwili o kil-
ka długości lepszy. Socjalizm nie potrafił zrobić 
dobrej techniki, to jest śmieszne, bo cały system 
był rzekomo na to nakierowany. Nie potrafił zrobić 
dobrych materiałów, sprawnych urządzeń i działa-
jących elementów, które decydują, że budynek jest 

dobry. Druga sprawa to świadomość systemu, że 
budujemy przestrzeń dla ludzi i ona w socjalizmie 
była nieporównanie wyższa niż jest dzisiaj. Śmiem 
twierdzić, że w tej chwili władza, politycy i biznes 
nie mają pojęcia o właściwych warunkach życia 
człowieka, np. w mieście. Nie mają, bo nie jest 
im to do niczego potrzebne. Biznes jest w stanie 
sprzedać każdy budynek, najlepiej, jak jest ładnie 
pomalowany. Pojedynczy budynek jako taki może 
być jeszcze w porządku, ale w sensie tworzenia 
warunków dla pełnego życia, jest drobną cząstką 
większego systemu.

– W latach 70. był Pan głównym projektantem 

potężnego osiedla mieszkaniowego Ursynów 

Północny. Niektóre wątki należące do zrówno-

ważonego rozwoju udało się tam przeprowadzić. 

Ursynów jest bardzo dobrym miejscem do miesz-

kania, cieszy się teraz dużym zainteresowaniem 

w Warszawie.

– Programowanie i urbanistyczne rozwiązania Ur-
synowa były oparte na przemyśleniach zdobytych 
przy koncentracji liniowej i moim dwuletnim poby-
cie w Danii, którą uważam za absolutny wzorzec 
organizacji społecznej i wzorzec społeczeństwa 
obywatelskiego. Początek Ursynowa to lata 1971-
72, czyli początek próby humanizacji socjalizmu, 
jak się mówiło, oraz „korzystania z doświadczeń 
Zachodu”, czyli bardzo dobry okres do rozpoczyna-
nia różnych działań. W moim przekonaniu władza 
naprawdę miała intencje do tworzenia dobrej prze-
strzeni. Uzyskaliśmy przyzwolenie na stworzenie 
wzorca dobrego fragmentu miasta socjalistyczne-
go. Mankamentem było to, że mieliśmy to robić 
a priori, a dobre miasto musi powstawać w proce-
sie. Byłem doskonale świadomy, czym jest proces, 
ale system socjalistyczny był całkowicie antypro-
cesowy w tym sensie, że wszystko musiało być 
zaplanowane, a potem wykonane według planu, 
nawet klamki i okna. Socjalizm unifikował swoje 
produkty i swoje myśli. Planowanie odgórne było 
oczywistym błędem, bo należy planować i progra-
mować, ale nie do końca. Wyznaczać kierunki, 
osie, układać sieci, na których to wszystko ma się 
dziać. To jest możliwe w systemie demokratycz-
nym i, co najważniejsze, w rozproszonej, drobno-
ziarnistej aktywności gospodarczej. Tego socjalizm 
nie zapewniał, tak jak nie zapewnia współczesna 
organizacja państwowa, europejska czy światowa. 
Cywilizacja obecna jest tak samo przeciwna drob-
noziarnistości, a to jest moim zdaniem podstawa 
prawidłowego działania demokracji i rynku.

– Jak powstawał Ursynów? Normy regulujące 

relacje człowiek – środowisko w PRL były bardzo 

dobre, znacznie lepsze niż teraz, a rzeczywistość 

budowania bardzo słaba. 

– Musieliśmy wytworzyć strukturę, którą potem 
wykonywał jeden kombinat, zarządzać miała jedna 
spółdzielnia, czyli moce wykonawcze były całkowi-
cie scentralizowane. W tych całkowicie scentralizo-
wanych strukturach próbowaliśmy znaleźć wielość 
i bogactwo życia – zaprogramowane. To się da za-
programować tak, żeby funkcjonowało trochę po-
dobnie do miasta, które powstaje w procesie, ale 
pod warunkiem, że zostanie zbudowane dokładnie 
tak, jak zostało zaprojektowane. Cały układ han-

fot. Archiwum

background image

budownictwo • technologie • architektura

dlu, usług, pracy był planowany jako zrównowa-
żony i bardzo starannie analizowany. Szkoły miały 
być dostosowane do zmienności demograficznej, 
która występuje na tego typu osiedlach. No ale 
system był niewydolny, żeby tak złożoną strukturę 
zbudować. Zbudował bardzo skomplikowane bloki 
mieszkalne o podwyższonym standardzie w stosun-
ku do tego, co ówcześnie powstawało, i wysiadł, 
rozpadł się. Zamiast dwunastu szkół mamy chyba 
sześć. Proces realizacyjny był chaosem. Maszyna, 
jaką jest fabryka domów, wielkie prefabrykaty, one 
z natury rzeczy są sprzeczne z tą delikatnie wyhaf-
towaną strukturą programową, którą zrobiliśmy.

– Prefabrykacja w Polsce padła i się nie odrodziła, 

ale może być wydajnym systemem budowania, 

o czym świadczy przykład Skandynawii.

–  Nie  wiem,  jak  teraz  wygląda  prefabrykacja 
w Skandynawii. Prefabrykacja w sensie masowym 
na Zachodzie padła wcześniej niż u nas. W tej 
chwili tu i ówdzie pojawia się w budownictwie, 
i są wypadki, że się opłaca. Niemniej inne sposo-
by budowania są teraz bardzo sprawne i bardzo 
wydajne, chociaż jest pozornie większa trudność 
organizacyjna na samej budowie. W Polsce pre-
fabrykacja dlatego została zastosowana, żeby się 
wreszcie od tych „potwornych” rzemieślników ode-
rwać. Od murarzy i od prywatnych cegielni, które 
zostały celowo wykończone. Budowanie z cegieł 
było znacznie tańsze niż budowanie z prefabry-
katów, natomiast trzeba do tego używać facetów 
z umiejętnością układania cegieł. Jeżeli jest wielu 
facetów, to oni czują swoją siłę, prawa i mogą cze-
goś chcieć. Socjalizm dążył do tego, żeby wszyscy 
pracowali za półdarmo, ale to jest kolejne śmieszne 
podobieństwo do dzisiejszego systemu. Socjalizm 
dążył do pracy niewolniczej i dokładnie to samo 
robi w tej chwili neoliberalizm. Podobieństwo tych 
dwóch systemów jest dla mnie oszałamiające.

– Czy odwrót w stronę postaw związanych ze 

zrównoważonym rozwojem był związany z kryzy-

sem modernizmu jako sposobu organizowania 

przestrzeni dla człowieka?

–  Modernizm  był  dramatycznym  wydarzeniem 
w budownictwie, bo po pierwsze opierał się na 
typie uprzemysłowienia taśmowego, na produkcie 
powtarzalnym i człowieku stojącym przy taśmie, 
czyli na zunifikowanym człowieku i zunifikowanym 
produkcie. Właściwie u schyłku tego typu organi-
zacji produkowania specjalnie dla tego typu pro-
dukcji został wynaleziony modernizm. Od tego cza-
su produkcja szalenie się rozwinęła i daje ogromne 
szanse różnorodności. Uważam, że właśnie teraz 
zrównoważony rozwój jest możliwy dzięki bardzo 
wyrafinowanej produkcji, gdzie postęp techniczny 
i postęp materiałów, instalacji, urządzeń jest tak 
ogromny, że można sobie w tej chwili pozwolić na 
przykład na współżycie budynku z rośliną. Uważam 
to za jedną z najprostszych rzeczy do stosowania 
współcześnie, że po prostu wiążemy budynek z ro-
śliną i to jest początek ruchu zrównoważenia. To 
jest śmieszny początek, ale jest, i w skali jeden do 
jeden. Drugą rzeczą, na której oparł się modernizm, 
to problemy, które odkryli i uspołecznili higieniści, 
że człowiek potrzebuje słońca i wody. Tyle że hi-
gieniści proponowali miasta-ogrody, a modernizm 

uznał, że człowiek jest zunifikowany, potrzebuje 
małego pudełka, słońca przez okno i koniec. Teraz 
cały niebywale złożony problem miasta, które jest 
fantastycznym organizmem o niezmiernie specy-
ficznych relacjach między funkcjami, potrzebami, 
przestrzeniami, czyli całe bogactwo odpowiadające 
bogactwu osobowości człowieka, zostało zaprze-
czone. Człowiek został sprowadzony do uprosz-
czonych problemów higienicznych i zera relacji 
społecznych.

– Czy na podstawie jakiegoś jednego konkretnego 

projektu może Pan opisać próbę praktycznej reali-

zacji, konkretyzacji idei zrównoważonego rozwoju 

w architekturze?

– Jestem bezradny wobec takiego pytania, bo uwa-
żam, że problem zrównoważonego rozwoju nie leży 
w pojedynczym budynku, ale w naszym poczu-
ciu obywatelstwa Ziemi. Najważniejsze jest takie 
przekształcanie przestrzeni, aby rozwijać warunki 
podtrzymujące życie albo przynajmniej je podtrzy-
mywać. W Piśmie Świętym jest napisane, że trze-
ba czynić sobie ziemię poddaną, ale to nie znaczy, 
że mam ją zdominować, zniszczyć. W Polsce po 
1990 roku nie ma po co uprawiać urbanistyki, 
bo nic z tego nie wynika. Jeżeli ktoś chce to robić 
w kategoriach obywatelskich, to zostanie usunięty. 
Ta warstwa planowania przestrzeni jest zdomino-

fot. Archiwum

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

wana przez idee wielkiego biznesu, czyli zawłasz-
czenie i zagarnięcie. A właśnie w tej warstwie jest 
podstawowa część zabezpieczenia zrównoważo-
nego rozwoju. Ponieważ coś trzeba robić, a tu się 
nie da, to zgodnie z przekonaniami zacząłem robić 
architekturę. W tej chwili zajmuję się takim pro-
jektowaniem obiektów zupełnie normalnych, żeby 
lansować tę myśl współistnienia człowieka z czło-
wiekiem, rośliny z budowlą, natury z człowiekiem.

– Proszę jednak wyjaśnić „jak to się robi”, jak to 

się udało w Bibliotece Uniwersytetu Warszaw-

skiego, która jest najbardziej rozpoznawalnym 

budynkiem, jaki powstał w Polsce po przemianach 

1989 roku?

– Przede wszystkim BUW jest dzieckiem bardzo 
dobrego współdziałania państwa, miasta, uniwer-
sytetu, dyrekcji biblioteki, inwestora zastępczego, 
wykonawcy, architektów, by zbudować zdefinio-
waną Ideę Bibliotekarzy. BUW to dobry przykład 
równoważenia ducha i materii, to znaczy budynek 

ma tak skomponowaną przestrzeń, że ona ułatwia 
wejście w sferę ducha. To jest bardzo ważne, że 
nie tylko kościół jest tym miejscem, gdzie mamy 
go szukać, ale też inne przestrzenie. Uzyskuje się 
to korzystając z pewnych rozważań i rozwiązań, 
które płyną z przeszłości. Na przykład odkrywa-
my, że ludzie w określonych obiektach, kształtach 
i pewnych formach mogą odnaleźć w sobie pociąg 
do rzeczy wyższych.

– Na jakich zasadach oparł Pan projekt Biblioteki 

Uniwersyteckiej?

– Każdy budynek ma swoją powłokę zewnętrzną 
i wnętrze. W BUW powłoka zewnętrzna jest dosto-
sowana do otaczającej Natury i Kultury (Miasta). 
Wnętrze tworzy przestrzeń współżycia wokół idei 
poznania. Biblioteka jest założona na całkiem hi-
storycznych zasadach budowania przestrzeni wo-
kół osi. Oś, odkąd budowanie jest znane ludzkości, 
była powszechnie stosowana. W bibliotece główna 
oś wejściowa to klasyka rozwiązania świątynnego, 
każdego założenia, które ma uwznioślać i dać po-
czucie, że się wkracza do miejsca niezwykłego. Ta 
oś prowadzi nas do specjalnego, bardzo wysokiego 
i stosunkowo małego miejsca. Jest to oś pionowa 
w centralnym miejscu budynku. Oś pionowa łączy 
skarbiec biblioteki, czyli miejsce, gdzie jest sku-
mulowana najwspanialsza wiedza i energia, z nie-
skończonością, Bogiem i naturą. Proszę zauwa-
żyć, że w tym miejscu najchętniej siadają ludzie, 
zwłaszcza ci, którym duch jest potrzebny do życia 
i funkcjonowania. To jest ta wielka, wzniosła część 
biblioteki, szukanie miejsca niezwykłego. A z dru-
giej strony mamy zupełnie inny rodzaj przestrzeni, 
która jest kameralna, jak w miejskich uliczkach, 
gdzie stoją niekończące się regały z książkami 
i pan chodzi między tymi książkami. Jest pan sam 
na sam z książką, światłem, w takim miejscu, ja-
kim pan chce być. Czyli zestawiam taką pełną hie-
rarchiczność i prestiżowość przestrzeni z tą drugą 
skalą pojedynczego człowieka wobec książki. To 
wszystko jest w nas, bo każdy szuka rzeczy wznio-
słych, doskonałych, wspaniałych i każdy szuka 
odejścia w swoje zamknięte Ja i drobne rzeczy. To 
są typowe cechy człowieka i w obiekcie o charak-
terze publicznym obie te rzeczy powinny być.

– Jeżeli dobrze rozumiem, mówi Pan nie o włas-

nym widzimisię czy pomysłach nieograniczonej 

wyobraźni, ale o pewnych raczej niezmiennych 

cechach człowieka i regułach życia, które zostały 

kiedyś rozpoznane. Pan to przekłada na współ-

czesność, to się udaje i świetnie działa.

– Dokładnie tak.

– Jednocześnie są tysiące przykładów w architek-

turze, gdzie tych reguł się nie stosuje, nie zwraca 

się na nie uwagi albo celowo pomija, i przestrzeń 

nie działa. Czy straciliśmy rozeznanie reguł uła-

twiających dobre życie?

– My nie, ale cywilizacja, to znaczy te reguły, które 
teraz rządzą. Całe nieskończone bogactwo człowie-
czeństwa zostaje sprowadzone do jednowymiaro-
wego funkcjonowania.

– Dziękuję za rozmowę.

Paweł Pięciak

fot. Archiwum

background image

budownictwo • technologie • architektura

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Na tych, dla których odrzucenie starego porządku 
oznaczało upojenie nową techniką i funkcją – ci 
zafascynowani wytworami cywilizacji i technologii 
pozostali w kręgu oddziaływania ciągłego ekspe-
rymentu z żelbetem. I na tych – dla których obraz 
architektury przynależy wciąż do fikcyjnego obrazu 
sztuki, który został poddany przeobrażeniu wyni-
kającemu z możliwości nowych materii. „Kompo-
zytorzy” w odróżnieniu od „wynalazców” uznali, że 
architektura żyje wciąż mocą kreacji plastycznej 
sztuki poszukiwania piękna.

Należy uznać tezę, że wynalazek żelbetu pociąg-
nął za sobą odkrycie nowej przestrzeni architek-
tonicznej. „Kompozytorzy” w ślad za abstrakcją 
„Czarnego kwadratu na białym tle” Malewicza 
zaczęli poszukiwać nowego zapisu architektury 
– uniwersalnej formuły, która potrafiłaby przyjąć 
różnorodność nowych znaczeń i funkcji architek-
tonicznych. 
Punktem  odniesienia  dla  architektów  był  mo-
ment, kiedy odrzucono ornament jako element 
nieprzydatny  w  architekturze.  Pomysł  Adolfa 
Loosa, aby zrezygnować ze zdobienia budynku, 
nie był jednak pierwszym pomysłem na ukaza-
nie nowego znaczenia architektury – jej szcze-
rości
.i.logiki. W 1902 roku patent francuskiego 
inżyniera  François  Hennebique’a  na  materiał 
budowlany żelbet został natychmiast wykorzysta-
ny przez Augusta Perreta w kamienicy przy uli-
cy Franklina (1903) w Paryżu. Po raz pierwszy 
architektura została pokazana w swojej niejako 
pierwotnej postaci bez dodatkowej warstwy or-
namentu, zdobień, gzymsu, a nawet tynku. Wi-
doczna na elewacjach konstrukcja miała wskazać 
widzowi drogę dla niespotykanego dotąd wykorzy-
stania budulca architektonicznego. Zastosowany 
przez Perreta żelbet konstrukcji szkieletowej nie 
tylko pozwolił na nowatorskie potraktowanie prze-

Kolejne dziesięciolecia weryfikowały ekstremalne 
postawy i założenia, a jedność rewolucyjnych idei 
pozostała zapisana jedynie na kolejnych kartach 
kongresów modernistycznej architektury. Wśród 
twórców nadal słyszano zawołanie: „dziś z żelbe-
tem wszystko jest możliwe!”. Lecz również coraz 
częściej słyszano: „beton jest piękny!”. Okazało się, 
że czas nowo powstającej „betonowej architektu-
ry” nieubłaganie podzielił twórców na dwa obozy. 

a

r

c

h

i

t

e

k

t

u

r

a

Twórcy architektury 

betonowej – „kompozytorzy”

W dwudziestym wieku, jak nigdy dotąd, myśl ludzka przekroczyła 

granicę, za którą roztoczyło się rozległe pole dla wielkiego 

eksperymentu związanego z nową materią architektoniczną 

– żelbetem i stalą. Wynaleziono nowe formy, funkcje, konstrukcje 

i maszyny, mające ułatwić życie współcześnie żyjącym. Odkryto 

na nowo znaczenie terminów „dom” i „mieszkanie”, „praca” 

i „wypoczynek”. Architekci i konstruktorzy zasileni wizją miast 

i budowli, które dotychczas znajdowały się jedynie w szkicach 

wizjonerów, zaczęli je projektować i realizować. Jak się okazało, 

znaczenie i sens owego „totalnego” eksperymentu były tak  

istotne dla życia współczesnych, że nie było nikogo, kto by 

 podważał sens odbywającej się na oczach wszystkich przemiany  

w ludzkiej świadomości. Wagę czasów podkreśla fakt,  

że inżyniera i konstruktora uznano za twórcę równego artyście, 

a rodząca się awangarda stworzyła wizerunek architekta,  

po raz kolejny jednoczącego w swojej pracy: trwałość, użyteczność 

i piękno. Piękno w tym wypadku oznaczało novum – ekspresję 

– sposób wyrażenia siebie w formie architektonicznej, malarskiej, 

rzeźbiarskiej czy muzycznej. Potrzeba ekspresji (manifestacji) 

zastąpiła problem „starego piękna architektury” – rzeczy 

wyczerpanej bogactwem wieków ubiegłych i wciąż jeszcze 

niedookreślonej przez przewodników ruchu nowoczesnego.

fot. Archiwum

Tytuł i temat artykułu jest 

próbą interpretacji bon motu 

profesora Dariusza Kozłow-

skiego, zasłyszanego w rozmo-

wach kuluarowych w Katedrze 

Architektury Mieszkaniowej 

na Wydziale Architektury 

Politechniki Krakowskiej; 

chodzi o określenie ukazujące 

podział twórców architektury 

współczesnej na „kompozyto-

rów” i „wynalazców”. 

Hala sportowa w Takamatsu 

Kenzō Tangego

background image

budownictwo • technologie • architektura

strzeni mieszkalnej, lecz również po latach został 
uznany za pierwszą manifestację: „pierwszej na 
świecie próby estetyzacji żelbetu”.
Czas okresu heroicznego, jaki dokonywał się wśród 
nowych znaczeń, wsparty był wielkimi ideami: 
funkcjonalizmem, ekspresjonizmem, puryzmem, 
neoplastycyzmem,  konstruktywizmem.  Każdy 
z kierunków powodował przewartościowanie kwe-
stii materii architektonicznej i stwarzał nowy język 
architektury. Adolf Loos, tworząc w Pradze żelbeto-
wy dom dla rodziny Müller (1928), po raz pierwszy 
wykorzystuje ideę przenikania się wszystkich kon-
dygnacji mieszkalnych. Teoria zwana Raumplanem.
jest uważana za „pierwsze odkrycie” przestrzeni 
modernistycznej, w której świadomie zastosowany 
żelbet stał się tworzywem i budulcem naturalnie 
wymuszającym nowy sposób myślenia o kształcie 
i tektonice obiektu. Żelbet, według twórcy, był ma-
teriałem idealnie zastępującym kamień, bez jego 
wad i ograniczeń. To dzięki niemu Loos mógł po 
raz pierwszy pokazać widzowi swobodną grę prze-
strzeni domu mieszkalnego.
W 1914 roku Max Berg kończy budowę we Wroc-
ławiu  Jahrhundredhalle,  które  jest  pierwszym 
z rzędu monolitycznym obiektem, zaświadczają-
cym o trwaniu symboliki i znaczenia terminu mo-
nument. Obok świadomego nawiązania twórcy do 
wielkich budowli starożytnego świata (Hala Stule-
cia miała stać się pomnikiem wielkości ówczesne-
go cesarstwa), zawarta w dziele Maksa Berga syn-
teza przestrzeni, funkcji i materiału dała podstawy 
dla sensu architektury: „Architektura, jak każda 
dziedzina sztuki, jest kształtowaniem materiału 
podług idei”. Kompozycja architektoniczna Jah-
rhundredhalle
 Maksa Berga posiada jeszcze inne 
istotne znaczenie – jest cezurą przejścia ze świata 
indywidualizmu w świat uniwersalizmu. Wydaje 
się, że poprzez nawiązanie do kopuły Panteonu 
jest domknięciem starego świata architektury, lecz 
w swojej koncepcji, łączącej w sklepieniu formy 
abstrakcyjne z wyczynem inżynierskim, zamieniła 
świat techniki w świat dynamiki – a więc prze-
strzeń doskonałej ekspresji, nadrzędnej idei całej 
architektury XX wieku.
Do innego nurtu należy następna ważna realizacja 
tego okresu – obserwatorium Einsteina w Poczda-
mie (1921). Budowla Ericha Mendelsohna jest 
zwieńczeniem jego okresu ekspresjonistycznego, i z 
samego założenia nie była tylko zwykłą pracownią 
fizyka, lecz miała stać się „pomnikiem, publicznym 
zilustrowaniem jego rewolucyjnej tezy”. Niespoty-
kana wcześniej w wyrazie forma mogła powstać 
tylko dzięki temu, że zastosowano specjalną kon-
strukcję, na którą nałożono warstwę betonu nada-
jącego, znany przez wszystkich, efekt plastyczny. 
Po zakończeniu budowy okazało się, że kształt 
architektury był na tyle oryginalny, wyrazisty i me-
taforyczny, że budynek uznano za przynależny do 
najbardziej twórczej fazy nowoczesnej architektury. 
Przez lata budowla Mendelsohna osiągnęła status 
wręcz ikoniczny, a jego siła formalna miała mieć 
wpływ na kolejne trendy stylistyczne, z których 
najważniejszy to nurt „organiczny” architektury. Za 
inny ważny przykład tego kierunku niech posłuży 
Goetheanum (1928) Rudolfa Steinera. Obiekt, wy-
budowany w szwajcarskim Dornach, stworzył wraz 
z.Einsteinturm nową jakość architektury betono-

wej. Oba po latach staną się wzorcem dla takich 
twórców, jak Eero Saarinen, Hans Scharoun czy 
Santiago Calatrava. 

Rok 1914 był również przełomowy ze względu na 
stworzenie podwalin pod nowy kształt przestrzeni 
mieszkalnej. Największy odkrywca betonu, Le Cor-
busier, ogłosił, że nowy język i nowe nazwy, meta-
fory, definicje powinny wywodzić się bezpośrednio 
ze zmian w technice. Tak należy rozumieć stworzo-
ny w tych latach system Dom-ino, który był jednym 
z pierwszych narzędzi generujących nowy kształt ar-
chitektoniczny, jak także był próbą przełożenia moż-
liwości nowego tworzywa. Parę lat później (1924) 
układ słupowo-płytowy przybrał kształt najbardziej 
uniwersalnej przestrzeni architektonicznej – pod jed-
noznacznie zdefiniowaną przez Le Corbusiera formu-
łą pięciu zasad architektury. Każde z pięciu punk-
tów porusza problem kompozycyjny, nie odwołując 
się bezpośrednio do systemu konstrukcyjnego czy 
technologii wykonania (oderwanie od terenu, wolna 
przestrzeń funkcjonalna, uniezależnienie elewacji od 
konstrukcji, wertykalizm otworów okiennych, ogród 
na dachu). Dlatego wszystkie przedwojenne domy 
Corbusiera bardziej cechuje dobitne ukazanie zasady 
przestrzeni niż manifestacja materii. Żelbet jest ukry-
ty pod bielą powierzchni ściany i stropu, ponieważ 
tworzywo architektury ma się wyzbyć jakiejkolwiek 
maniery stylistycznej – ma być jednością niewyróż-
niającą żadnego układu konstrukcyjnego czy funk-
cjonalnego. Brak tu, znanej z późniejszych realizacji, 
demonstracji natury betonowych faktur, ponieważ 
jest świadomym ukazaniem swobody i dowolności 
kształtowania „nowoczesnego” wnętrza – jako anty-
tezy sztywnych zasad „z przeszłości”. Niewidzialność 
betonu jest także zapowiedzią odrzucenia terminu 
„stylowy”, a jego konsekwencją jest kolejne odkrycie 
kompozycji elementarnej – form opartych na właści-
wej, mądrej i pięknej grze brył w świetle
.

W latach następnych, monolit betonu otworzył ko-
lejny rozdział dla tych, którzy poczuli znużenie poe-
tyką kąta prostego. Architekci odkryli nowe możli-
wości zawarte w żelbecie – zrozumieli sens użycia 
betonu monolitycznego wylewanego na mokro – in 
situ
. Monolit budynku po raz kolejny odkrył przed 

fot. Archiwum

Bazylika w Neviges  

Gottfrieda Böhma

background image

kwiecień – czerwiec 2008

widzem bogactwo świata ekspresji – oryginalnych 
form, których jednorodna struktura stworzona zo-
stała z jednorodnej materii. Architekci uznali, że 
dzięki żelbetowi ich praca koncepcyjna posiada moc 
bezpośredniego przełożenia na finalną rzecz archi-
tektoniczną. Konsekwencją tego była przemiana, 
jak dokonała się w latach 50. i 60. dwudziestego 
wieku – „przestrzeń przejrzysta” bauhausowskiego 
modernizmu ustąpiła estetyce „przestrzeni surowej” 
betonu rzeźbiarskiego. Nie bez znaczenia dla owej 
estetyki były zbudowane przez Le Corbusiera: Jed-
nostka Marsylska (1953) i klasztor w la Tourette 
(1957). Obie budowle były przełomem nie tylko w 
wytyczeniu drogi architekturze mieszkaniowej i sa-
kralnej, lecz może ponad wszystko otworzyły nową 
drogę potraktowania betonu w procesie budowania 
i znaczenia, jakie kryje w sobie termin béton brut.
Należy stwierdzić, że betonowy brutalizm w swo-
ich założeniach „ukazania prawdy o materiale” 

niewiele odbiegał od głównych idei modernizmu. 
Le Corbusier i późniejsi mistrzowie późnego mo-
dernizmu stworzyli obiekty, które poprzez tzw. 
szczerość  i  kształt  niewykończonego  materiału 
przeniosły widza w świat oryginalnej i czystej for-
my architektonicznej. Po raz pierwszy nobilitowano 
beton, mówiąc że jest „lanym kamieniem”, uznano 
jego szlachetność i podniesiono rangę stosując przy 
znaczących realizacjach obiektów publicznych. 
W tych latach oczom widza ukazały się budowle 
ustanawiające przełom w budowlach monolitycz-
nych: hala sportowa w Takamatsu Kenzō Tangego 
(1962-64), kościół Sainte-Bernadette du Banlay 
w Nevers Clauda Parenta i Paula Virillo (1966), 
Salt Institute w La Jolla Louisa Kahna (1966), koś-
ciół pielgrzymkowy w Neviges Gottfrieda Böhma 
(1968), kościół Świętej Rodziny w Wiedniu Fritza 
Wotruby (1974-76) czy najważniejsze dzieło Car-
la Scarpy – nekropolia rodziny Brion w San Vito 
di Altivole (1969-78). Wyrazistość betonu w tych 
dziełach była tak dobitna, że zaczęto mówić o jego 
poetyce, o wywoływanych przez beton emocjach, 
jego „lojalności” i „duszy”, o „zimnie” i „cieple” 
ściany betonowej; jego bogatej fakturze, „rysunku” 
szalunków, odbiciu światła i kolorze, barwie zasto-
sowanych dodatków, racjonalności wykorzystanej 
technologii i przemianie rozszalowanej szarej masy 
w dzieło sztuki. Dzięki prefabrykacji w dziełach 
Ricarda Bofilla beton uzyskał miano doskonałego 
„fałszerza” kamiennych elewacji – w innym przy-
padku, poprzez upodobnienie do ludzkiej skóry, 
uzyskał konotacje antropomorficzne.
Dzisiaj beton pozostał tym samym tworzywem, co 
przed laty. Betonowe domy szwajcarskich archi-
tektów z Tessyny, geometryczny minimalizm Tadao 
Ando, zdekomponowane obiekty w Weil-am-Rhein 
Zahy Hadid, organiczne mosty Santiago Calatravy 
wyznaczyły nowe nurty i kierunki w architekturze, 
i stają się odwołaniem dla widza i twórcy. Jednak 
należy pamiętać, że kiedyś były przede wszyst-
kim ideami-kompozycjami stworzonymi najpierw 
w umysłach architektów, później zaś w betonie. 
„Architektura jest czymś ponad użyteczność. Jest 
problemem plastycznym” pisał Le Corbusier w 
1923 roku. Dzięki temu wiemy, że beton stał się 
kolejnym narzędziem dla tworzenia nowego pięk-
na architektury.

Dziś materia architektoniczna przestała już być 
celem  eksperymentu  dla  twórcy  –  to  pozostaje 
w domenie inżynierii – twórca zazwyczaj ją zna 
i wykorzystuje ze świadomością w stosunku do sa-
mego dzieła. Dlatego materia może być w zasadzie 
taka sama w rozmaitych dziełach – można stworzyć 
wiele dzieł architektury z tego samego gatunku ka-
mienia, ze stali, z betonu o takim samym składzie. 
To twórca decyduje o końcowym kształcie budowli, 
dzieła. Dzieje się tak dlatego, że to właśnie twórcy 
„wymyślają” materiał dla swoich potrzeb – od po-
czątkowego kształtu idei, aż po końcowy kształt bu-
dowli. Wykorzystanie konkretnego budulca powinno 
być zgodne w stosunku do formy wyobrażonej – co 
potwierdzają wciąż słowa klasyka architektury Gott-
frieda Sempera: „Forma jest zależna od tworzywa, 
w którym się przejawia”. 

dr arch. inż. Marcin Charciarek

fot. Archiwum

fot. Archiwum

Le Corbusier – willa 

w Weissenhof

Rudolf Steiner  

– Goetheanum w Dornach

background image

budownictwo • technologie • architektura

– Od 2008 roku marki Braas 

oraz RuppCeramika identyfi-

kujemy z grupą Monier.

–  Tak,  w  firmie  nastąpiły 
zmiany właścicielskie. Grupa 
Monier  jest  wyłącznie  „da-
chówkową  firmą”.  Powstała 
na skutek odłączenia od kon-
cernu Lafarge dywizji zajmu-
jącej się produkcją dachówek 
i  systemów  dachowych.  To 
światowy lider w zakresie po-
kryć dachowych. Przez wiele 
lat działalności koncern zyskał 
ugruntowaną pozycję w wielu 
krajach  na  większości  kon-
tynentów.  Po  zmianie  właś-
ciciela i zmianie nazwy firmy 
nastąpiło uwypuklenie marki 
Braas, jako najlepiej rozpozna-
walnej marki dachówkowej w 
Polsce. Swoboda dysponowa-
nia marką, prezentowania jej 

jest większa pod skrzydłami Monier, gdyż zmieniła się strategia 
komunikacyjna w tym zakresie. Marka Monier również jest dla 
nas ważna. Jest bardzo popularną marką dachówkową na rynku 
amerykańskim i azjatyckim. 

– Co ta zmiana oznacza dla klientów szukających dobrych 

pokryć dachowych?

– Zmiana następuje w zakresie ukierunkowania się na produkt. 
Firma, która jest bardziej homogeniczna, może w większym 
stopniu skupić się na zaspokajaniu potrzeb klientów. Możemy 
to już obserwować. Focus jest przyłożony do rynku dachowego, 
do oczekiwań klientów, do technologii, produkcji pokryć dacho-
wych. Nie ma rozproszenia na inne obszary działania. W ra-
mach Lafarge wcale to źle nie działało, ale wiele czasu zajmo-
wała koordynacja i komunikacja między dywizjami. Teraz mamy 
ogromną szansę wygenerowania marki światowej, globalnej, co 
w przypadku marek europejskich w ostatnich latach rzadko się 
zdarza, zwłaszcza w budownictwie.

– Jak rynek zareagował na grupę Monier w Polsce?

– Najpierw tradycyjną czujnością. W pierwszym podejściu nie 
zmieniło się nic, a w drugim wiele, i to na lepsze. W zasadzie 
rynek zareagował pozytywnie. Nowe logo, ku naszej radości, jest 
bardzo dobrze przyjmowane. Za tym idą nowa filozofia i nowa 
kolorystyka. Zmiana na pewno wyszła nam na dobre.  

– Jaki był rok 2007 dla Braasa, a jaki będzie rok 2008 dla Monier?

– Rok 2007 był rekordowy jak dla całej branży produkcji mate-
riałów budowlanych. Wykonaliśmy ogromny wysiłek produkcyj-
ny. Niestety nie wszyscy dostawcy surowców byli przygotowani 
do takiego tempa pracy. Mieliśmy też problemy logistyczne, gdyż 

polskie drogi nie są przygotowane do tak dużej liczby tirów. Dla 
nas 2007 rok był powrotem do normalności po wojnie cenowej, 
która miała miejsce w 2005 roku. Ceny naszych produktów nie 
wzrosły aż tak bardzo, niektóre z nich są droższe, niektóre tań-
sze. W branży pokryć dachowych nie nastąpił aż tak duży boom 
cenowy, jak w przypadku materiałów ściennych.
Z kolei rok 2008 zaczął się bardzo dobrze z racji łagodnej zimy. 
Są też oznaki negatywne, związane z surowcami, schładzaniem 
– przynajmniej medialnym – obrotu nieruchomościami. Skutkuje 
to niepodejmowaniem przez inwestorów decyzji o staraniu się 
o pozwolenia na budowę. Czekają na spadek cen.
Po zakończeniu pierwszego kwartału mogę powiedzieć, że osiąg-
nęliśmy założone cele i wszystko idzie planowo.

– Czy ten pierwszy kwartał 2008 roku był lepszy niż ubiegło-

roczny?

– Tak, był wyraźnie lepszy. Drugi rok z rzędu mieliśmy ciepłą 
zimę i korzystali z tego wykonawcy. W zasadzie nawet w mroźne 
dni można pracować na dachu, o ile nie ma wiatru. Najgorzej 
jest wtedy, gdy pada deszcz, śnieg, jest lód i wiatr – takie wa-
runki pogodowe właściwie uniemożliwiają pracę. Warto jednak 
przypomnieć, że wykonawcy też mają swoją odporność. Od lat 
zima była dla nich okresem wypoczynku. Do zimowych waka-
cji byli przyzwyczajeni i oni, i ich rodziny. Teraz ta sytuacja się 
zmieniła. Inny problem to emigracja zarobkowa. Część wyko-
nawców – nie właścicieli firm, tylko pomocników – wyjechała 
na Zachód i przez pewien czas odczuwalne były braki kadrowe. 
Jednak po zmianie kursu funta opłacalność wyjazdów spadła. 
Wiele osób wróciło, a nawet pojawili się nowi pracownicy, którzy 
wcale nie chcą wyjeżdżać. Jeżeli chodzi o siłę roboczą, to sytua-
cja jest lepsza niż 1,5 roku temu. 

– W jakim kierunku ewoluuje rynek pokryć dachowych w Polsce?

– Bezwzględnie w stronę dachówki. Dwa czynniki mają tu zna-
czenie: ceny stali i zawodność „systemu metalowego”. Coraz 
więcej budynków wielorodzinnych krytych dachówką, a także 
powstające osiedla domów jednorodzinnych z takim właśnie po-
kryciem dachowym świadczą o rosnącej popularności dachówki. 
Decydują o tym zalety dachówki, takie jak: wysoka trwałość, 
estetyka, szerokość oferty, spełnianie przez nią różnorodnych 
parametrów, np. dźwiękoszczelności czy ognioodporności, ła-
twości dostępu do poddasza, możliwości przebudowy – ludzie 
zaczynają doceniać takie cechy. Dachówki zachowują się lepiej 
od innych pokryć dachowych nawet w przypadku trąb powietrz-
nych. Siła wiatru może spowodować wyssanie kilku, kilkunastu 
dachówek. Jeśli chodzi o pokrycia wieloformatowe, takie jak 
blacha, wiatr po prostu „ściąga kapelusz z głowy”. Oznacza to 
w najbardziej skrajnym przypadku zerwanie całego dachu z bu-
dynku. Poza tym nasze dachówki są inne niż te produkowane 
30 lat temu – to najwyższa światowa jakość.

– Dziękuję za rozmowę.

Piotr Piestrzyński

Rynek: kurs na dachówkę

– Rynek pokryć dachowych w Polsce ewoluuje bezwzględnie w stronę dachówki. Rośnie jej popularność. Decydują 

o tym zalety dachówki, takie jak: wysoka trwałość, estetyka, bogactwo oferty, spełnianie przez nią różnorodnych 

parametrów, np. dźwiękoszczelności czy ognioodporności, łatwości dostępu do poddasza, możliwości przebudowy 

– ludzie zaczynają doceniać takie cechy. Dachówki zachowują się lepiej od innych pokryć dachowych nawet  

w przypadku trąb powietrznych – mówi Wojciech Gątkiewicz, prezes zarządu Monier Sp. z o.o. Dachówki Braas  

i RuppCeramika od stycznia 2008 roku sprzedawane są pod szyldem Monier.

fot. Monier

p
r
e
z
e
n
t
a
c
j
e

background image

kwiecień – czerwiec 2008

a

r

c

h

i

t

e

k

t

u

r

a

I.

Rozbudowa lubelskiej biblioteki wojewódzkiej jest 
wzorcowym przykładem, jak w sposób odpowiedzialny 
projektować w bardzo wymagającym kontekście histo-
rycznym. Nowoczesny budynek, z rytmicznym rzędem 
zewnętrznych betonowych kolumn, powstał w ścisłym 
centrum Lublina, spacerem dwie minuty od granic 
Starego Miasta, w strefie ścisłej ochrony konserwa-
torskiej. Biblioteka im. Hieronima Łopacińskiego jest 
jedną z najbardziej zasłużonych placówek kulturalnych 
w mieście, o stuletniej tradycji, oraz największą polską 
książnicą po prawej stronie Wisły. Mieści się w dość 
kameralnym zabytkowym zespole kilku połączonych 
ze sobą historycznych budynków powstałych na prze-
strzeni aż trzystu lat. Realizacja nowego obiektu, który 
jest kolejną dobudową, tym razem XXI-wieczną, jest 
z jednej strony zdyscyplinowaną, przemyślaną i na 
nowo zinterpretowaną kontynuacją najważniejszych 
wątków wyprowadzonych z już istniejącej zabudowy, 

z drugiej strony jest całkowicie podporządkowana hi-
storycznemu otoczeniu biblioteki i jego wymaganiom 
określonym między innymi przez konserwatora zabyt-
ków. Działka, na której stoi biblioteka, bezpośrednio 
graniczy z zespołem dawnego klasztoru sióstr wizytek 
i gotyckim piętnastowiecznym kościołem ufundowa-
nym przez Władysława Jagiełłę, a z tyłu działki sąsia-
duje z siedemnastowiecznym pałacem rodziny Tarłów.

II.

Lublin nie jest miastem budownictwa monumental-
nego. Stojąc przed historycznym frontem biblioteki, 
instytucji sprawującej opiekę nad 400-tysięcznym 
księgozbiorem, obserwatora zaskakuje kameralny 
charakter zespołu budynków, w których mieści się 
ta ważna instytucja. Na jej siedzibę składają się dwie 
niewielkie siedemnastowieczne oficyny pozostałe po 
dawnym klasztorze pijarów, które w okresie między-
wojennym (1936-37) zostały zintegrowane ze sobą 
i połączone nowym masywnym budynkiem o wyso-
kości trzech kondygnacji. Następnie w latach czter-
dziestych do tego zespołu został dostawiony jeszcze 
wyższy, sześciokondygnacyjny magazyn książek. Do 
tak skomponowanego kompleksu budynków z różnych 
epok i o różnej stylistyce został dobudowany w latach 
2004-2007 nowy gmach projektowany przez wybit-
nego lubelskiego architekta Bolesława Stelmacha.

III.

Kameralny w gruncie rzeczy charakter dawnych za-
budowań oraz wymagania konserwatora zabytków 
sprawiły, że nowy gmach biblioteki przypomina górę 
lodową. Postronny obserwator nie zdaje sobie spra-
wy z tego, że aż trzy czwarte kubatury (1646 m kw.) 
ukryte jest pod ziemią, a tylko jedna czwarta (555 m 
kw.) wystaje ponad powierzchnię gruntu. Pod ziemią 
znajdują się dwie obszerne kondygnacje. W głębszej 
mieści się magazyn książek, a płytsza jest dostępna 
dla czytelników, znajduje się tam między innymi nowo-

Nowoczesność 

pogodzona z historią

Przedstawiamy realizację, która zdobyła drugą nagrodę  

w XI konkursie „Polski Cement w Architekturze”.

fot. Archiwum

fot. Archiwum

background image

budownictwo • technologie • architektura

nie (insolacja) i cisza. Zbyt silne nasłonecznienie jest 
zgubne dla książek, o czym wiedzą bibliotekarze, i 
co jest nie do końca rozwiązanym problemem nawet 
w tak sztandarowej inwestycji jak Biblioteka Naro-
dowa w Paryżu (cztery przeszklone wieże) autor-
stwa Dominika Perrault. Biblioteka Łopacińskiego w 
Lublinie posiada bogaty zbiór starych książek i wy-
dawnictw, które wymagają szczególnej ochrony przy 
czytaniu. Problem nasłonecznienia został rozwiąza-
ny przez system podwójnych żaluzji. Wewnętrzne 
ruchome żaluzje są rzeczą zrozumiałą, natomiast 
rolę żaluzji pełni też najbardziej charakterystyczny 
element budynku, zewnętrzna kolumnada jedenastu 
wysokich żelbetowych „żyletek”, która wydaje się na 
pierwszy rzut oka w ogóle nie służyć do tego celu. 
Tymczasem ograniczenie nadmiernej insolacji było 
jednym z powodów, nie jedynym, podjęcia właśnie 
takiej decyzji projektowej. Z kolei cisza, ważna rzecz 
w bibliotece, została zapewniona przez decyzję 
polegającą na szczelnym odseparowaniu szklane-
go pudełka budynku (od pobliskiej ruchliwej ulicy) 
pełną, monolityczną betonową ścianą, w której 
znalazły się tylko trzy wąskie szczeliny. Pozwalają 
one jedynie na pewien kontakt, wgląd i wpuszczenie 
niewielkiej ilości światła. Szklane pudełko nowego 
skrzydła biblioteki jest więc osłonięte i szczelnie izo-
lowane od frontu, za to odsłonięte od strony ogrodu. 
Z wnętrza budynku przez szklaną ścianę i betonową 
kolumnadę roztacza się widok na fragment ogrodu 
i zabudowania dawnego klasztoru wizytek. Patrząc 
z zewnątrz budynku na jego fasadę, widzimy zabu-
dowania klasztoru odbijające się w szklanej ścianie 
biblioteki. 

VI.

Spotyka się często deklaracje, składane przez ar-
chitektów, że największy wpływ na ich decyzje 
projektowe mają: określony zastany kontekst ur-
banistyczny oraz bezwzględny szacunek dla istnie-
jącej przestrzeni i charakteru zabudowy. Zapew-
nienia te mają walor ogólnego zaklęcia, które ma 
na celu zneutralizowanie przyszłej krytyki. Że takie 
deklaracje mają rzadko potwierdzenie w rzeczywi-
stości, można się przekonać, obserwując nowe in-
westycje, z których pewna liczba jest prowadzona 
w zabytkowych centrach miast i w historycznych 
zespołach urbanistycznych. Projekt rozbudowy bi-
blioteki wojewódzkiej w Lublinie jest pozytywnym 
przykładem takiej inwestycji, a w warunkach pol-
skich raczej wyjątkiem niż regułą.

Paweł Pięciak

czesna czytelnia internetowa. Problem dostępu świat-
ła pod ziemię został rozwiązany przez wybudowanie 
obszernej betonowej fosy. Część nadziemna budynku 
liczy cztery kondygnacje o niedużej powierzchni, około 
sto metrów kwadratowych każda. W części nadziem-
nej biblioteki mieści się między innymi wypożyczalnia 
książek oraz czytelnie i specjalistyczne pracownie.

IV.

Rozbudowa dokonana przez Bolesława Stelmacha 
kontynuuje ważne wątki, jakie są i dają się wyprowa-
dzić z charakteru istniejącej zabudowy oraz najbliż-
szego, zobowiązującego otoczenia. Jednym z wątków 
jest łatwo dostrzegalna masywność całego zespołu, 
masywność wzmocniona przez relację dość ciężkiego 
budynku przystawionego w okresie międzywojennym 
do dwóch drobnych w gruncie rzeczy dawnych oficyn 
poklasztornych. Poprzez zaprojektowanie portyku, 
charakterystycznego raczej dla architektury o am-
bicjach monumentalnych, nowy gmach wydaje się 
przede wszystkim poważny i dostojny. Jednocześnie 
jest to budynek naprawdę niewielki, tak samo jak 
stare gmachy biblioteczne oraz pobliskie: klasztor, 
kościół i pałac. Osiągnięty efekt, łączący zdawałoby 
się sprzeczne tendencje, można by nazwać, paradok-
salnie, kameralnym monumentalizmem. Drugi wątek 
to zaprojektowanie podcieni, które istnieją w starym 
gmachu i mają swoją kontynuację w nowym. Pod-
cień to element architektury otwartej, który zachęca 
do spotkania między ludźmi. To fragment agory-ryn-
ku. Podcień zaprasza, aby wejść do środka. Jest to 
skromny element architektury społecznie otwartej. W 
lubelskiej bibliotece podcień dodatkowo tworzy przej-
ście, łącznik między dwiema częściami dużego, ale 
całkowicie zniszczonego ogrodu. Jeśli w przyszłości 
ogrody zostaną odtworzone, a plac przed biblioteką 
zacznie pełnić rolę prawdziwej agory, wtedy rola pod-
cieni stanie się jasna, na razie jest jeszcze uśpiona.

V.

Biblioteka jako projektowy „temat do rozwiązania” 
wymaga – poza problemami występującymi przy 
projektowaniu każdego budynku – uwzględnienia 
pewnych rozwiązań charakterystycznych właśnie 
dla tej funkcji. Dwa ważne tematy to nasłonecznie-

fot. Archiwum

fot. Archiwum

fot. Archiwum

fot. Archiwum

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Od zawsze beton był cenionym przez architektów 
i projektantów materiałem, ze względu na prak-
tycznie nieograniczone możliwości kształtowania 
nawet bardzo skomplikowanych i wyrafinowanych 
kształtów konstrukcji. Coraz częściej elementy kon-
strukcyjne betonowe pozostają po rozformowaniu 
bez żadnego dodatkowego wykańczania. Wymaga-

nia tyczące się wizualnego odbioru obiektu wyko-
nanego z betonu są zatem coraz wyższe. Czy beton 
towarowy może więc być betonem architektonicz-
nym? Oczywiście że tak. Pewne jest natomiast to, 
że beton o podwyższonych wymaganiach estetycz-
nych musi kosztować znacznie więcej niż zwykły 
beton towarowy tej samej klasy wytrzymałościowej. 
W poniższym opracowaniu chciałbym przedstawić 
kilka praktycznych uwag dotyczących wykonywa-
nia i zastosowania betonów zwanych również ele-
wacyjnymi lub fasadowymi. Zamieszczono również 
kilka rad dla producenta, pomagających uniknąć 
nieporozumień i pretensji dotyczących wyglądu 
konstrukcji betonowej po rozdeskowaniu. 
Już z samą definicją „betonu architektonicznego” 
jest pewien problem, ponieważ mimo iż jest to 
określenie bardzo często spotykane nawet w do-
kumentacji projektowej, to nie ma żadnej normy 
określającej precyzyjnie, jakim wymaganiom taki 
beton ma sprostać i jak element z niego wykona-
ny powinien wyglądać. Ogólnie możemy napisać, 
że ma on gwarantować dotrzymanie wymogów 
wytrzymałościowych i trwałościowych przy rów-
noczesnym uzyskaniu estetycznych i trwałych ze-
wnętrznych powierzchni niewymagających grun-
towania, malowania czy tynkowania. Należy tu 
nadmienić, że autor projektu powinien dokładnie 
opisać, jakie funkcje dekoracyjne i artystyczne 
powinien spełniać beton i jaki ma mieć wygląd. 
Im precyzyjniejsza będzie definicja betonu, tym 
łatwiejsze będzie porównanie różnych ofert produ-
centów i łatwiejsza ocena wykonanych elementów. 
Najczęściej podawane przez specyfikujących wy-
magania można zawęzić do:
•  dopuszczalne jest występowanie tylko nieznacz-

nych plam i różnic w barwie betonu

•  powierzchnia powinna być całkowicie pozbawio-

na wykwitów

•  jednolita tonacja ubarwienia na całej powierzch-

ni

•  jednolita struktura porów oceniana wg wielko-

ści porów i ich rozmieszczenia. Jako rozsądne 
można tu podać wymaganie określające ilość 
dopuszczalnych porów powietrznych badanych 
na powierzchni min. 50x50 cm na 0,3% tej 
powierzchni. Pory o średnicy poniżej 1 mm nie 
powinny być brane pod uwagę, a największy do-
puszczalny wymiar porów nie powinien przekra-
czać 15 mm.

Ponieważ element betonowy jest zawsze częścią 
większej konstrukcji i ma się z nią komponować 
w całości, beton architektoniczny należy oceniać 
z odpowiedniej odległości, w zależności od wielko-
ści powierzchni i rodzaju budowli.
Ponieważ receptura betonu i wyprodukowanie mie-
szanki to w tym przypadku dopiero połowa sukcesu 
(druga jest w gestii wykonawcy robót), w każdym 
przypadku rekomenduje się przeprowadzenie tzw. 

p

r

e

z

e

n

t

a

c

j

e

Czy beton towarowy jest 

betonem architektonicznym?

Na postawione w tytule pytanie 90% ludzi mających jakikolwiek 

kontakt z produkcją betonu odpowie negatywnie. Okazuje się 

jednak, że wśród wykonawców konstrukcji i inwestorów jest wielu, 

dla których te określenia są praktycznie tożsame. Oczekują oni, że 

zamawiając beton towarowy odpowiedniej klasy, otrzymają produkt, 

który nie tylko będzie dobry technicznie, ale także estetyczny 

wizualnie. Rodzi to wiele nieporozumień na linii producent 

– odbiorca betonu, polegających głównie na „reklamacjach” 

dot. wyglądu elementu po rozformowaniu. Często zapomina 

się zupełnie o wpływie jakości wykonawstwa na końcowy efekt 

wizualny. 

Fot. 1. Zbliżenie słupa 

wykonanego z betonu 

architektonicznego

fot. Archiwum

background image

budownictwo • technologie • architektura

próbnego betonowania części elementu w repre-
zentatywnej wielkości, aby określić i doprecyzować 
wymagania możliwe do spełnienia przy zastoso-
waniu poszczególnych technologii. Część elementu 
wykonaną w czasie takiego próbnego betonowania 
warto zostawić jako tzw. próbkę rozjemczą na wy-
padek późniejszych wątpliwości i pretensji doty-
czących uzyskanych efektów.
Podstawowymi czynnikami wpływającymi na ja-
kość i ostateczny wygląd powierzchni betonu są: 
1. receptura betonu i powtarzalna jakość surow-

ców, z których jest wykonany

2. rodzaj i jakość deskowań oraz zastosowany pre-

parat antyadhezyjny

3. technologia układania, zagęszczania i pielęgna-

cji

4. wpływ czynników atmosferycznych w czasie be-

tonowania i później w czasie eksploatacji.

Jak widać, tylko pierwszy z tych punktów jest za-
leżny w pełni od producenta mieszanki betonowej. 
Szczególna dokładność i staranność musi być za-
pewniona na etapie produkcji mieszanki, ale także 
jej układania. Nie może być zatem tak, że beto-
niarnia jest w całości odpowiedzialna za końcowy 
uzyskany efekt.

1. Beton i jego składniki

Produkcja mieszanki betonowej powinna się odby-
wać na podstawie określonego składu – receptury 
betonu.
Ustalona receptura powinna gwarantować speł-
nienie wymagań dotyczących wytrzymałości oraz 
trwałości betonu, a także uzyskania odpowiedniej 

faktury powierzchni. Skład mieszanki powinien 
zapewniać dobrą urabialność, a przy układaniu 
i zagęszczaniu nie powinno następować zjawisko 
oddzielania się wody od betonu („bleeding”). Użyte 
do produkcji materiały powinny być wysokiej, a co 
ważniejsze stabilnej jakości, aby zapewnić jedno-
rodne dostawy mieszanki o takich samych para-
metrach.
•  cement – wskazane jest stosowanie cementów 

o wysokim stopniu przemiału; przy elementach 
dużych gabarytowo z dodatkami mineralnymi 
(np. CEM III). Trzeba przy produkcji betonu na 
jedną inwestycję koniecznie używać tego sa-
mego cementu z tej samej cementowni. Należy 
się liczyć z dużo większym zużyciem cementu 
w stosunku do zwykłego betonu tej samej kla-
sy wytrzymałościowej (nie mniej niż 300 kg 
cementu na 1 m

3

. Przy betonach barwionych 

strukturalnie barwnikami wskazane jest zastoso-
wanie cementu białego. 

•  Kruszywa – stosować kruszywa o małej nasiąkli-

wości, mrozoodporne, pozbawione zanieczysz-
czeń obcych oraz ziaren słabych i zwietrzałych. 
Wskazane jest stosowanie kruszyw naturalnie 
obtoczonych, czystych i dobrze wypłukanych. 
Przy projektowaniu receptury należy zwrócić 
uwagę na odpowiednio wysoką zawartość frak-
cji miałkich w mieszance (cement + dodatki 
sypkie + drobne frakcje kruszywa <0,25 mm). 
W przypadku gdy tej drobnej frakcji w kruszywie 
jest za mało, konieczne jest stosowanie dodat-
ków (mączki kamienne, żużel wielkopiecowy, 
popiół lotny) uzupełniających te braki. Dla kru-

Fot. 2. Słupy z betonu 

architektonicznego

fot. Archiwum

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

szywa o uziarnieniu do 16 mm zawartość drob-
nych frakcji powinna być większa od 500 kg/m

3

.

betonu. Maksymalny wymiar ziarna kruszywa 
nie powinien być większy niż 1/3 minimalnej 
odległości między prętami zbrojenia i nie więk-
szy niż 80% minimalnej grubości otuliny. Należy 
stosować kruszywa z jednego źródła, ogranicza-
jąc, na ile to możliwe, wahania zawartości drob-
nych frakcji w piaskach. 

•  Woda – jak dla innych betonów, z zastrzeże-

niem, że nie powinna być stosowana woda z sy-
stemów recyklingu. Ważne jest, by ilość wody 
odpowiednio  ograniczać  (w/c  =  max.  0,45; 
zawartość wody w 1 m

3

 betonu nie więcej niż 

170 l). 

•  Domieszki chemiczne:
a) plastyfikatory (grupa Plastiment BV) i superp-

lasyfikatory (grupa Sikament) oraz upłynniacze 
polimerowe (grupa Sika ViscoCrete), stosowa-
ne w celu uzyskania odpowiedniej konsystencji 
i urabialności mieszanki o stosunkowo niewiel-
kiej ilości wody. Ze względu na bardzo silne 
działanie upłynniające i długotrwałe utrzymy-
wanie konsystencji coraz częściej przy produkcji 
betonów architektonicznych znajdują zastoso-
wanie superplastyfikatory polimerowe (grupa 
Sika ViscoCrete)

b) domieszki opóźniające wiązanie – stosowane 

przy betonowaniu dużych gabarytowo elemen-
tów, dalekim dowozie i przy betonowaniu latem 
w bardzo wysokich temperaturach – Plastiment 
BVT99 lub Sika Retarder

c) domieszki  napowietrzające  –  używane  przy 

podwyższonych wymaganiach trwałościowych, 
szczególnie w elementach narażonych na cy-
kliczne zamrażanie i odmrażanie oraz działanie 
środków odladzających (grupa Sika LPS)

d) domieszka do betonów architektonicznych – Sika 

PerFin 300. SIKA jako pierwsza opracowała 
i wprowadziła na rynek polski specjalnie skon-

struowaną dla betonu architektonicznego do-
mieszkę znakomicie polepszającą wygląd i gład-
kość powierzchni betonowej po rozformowaniu. 
Efekt ten uzyskuje się m.in. dzięki ekstremalnie 
silnemu odpowietrzeniu mieszanki betonowej. 
Domieszka została już w Polsce przetestowana 
zarówno w produkcji prefabrykatów jak i w be-
tonie towarowym (patrz fotografie). 

e) barwniki – przy produkcji betonu architektonicz-

nego barwionego w całej objętości – grupa Sika 
ColorCim. Należy w takim przypadku uwzględ-
niać wpływ barwnika na konsystencję mieszanki 
(najczęściej jej pogorszenie i konieczność stoso-
wania większych dawek superplastyfikatorów). 

Konsystencję i urabialność mieszanki betonowej 
należy ustalać w zależności od przyjętej technolo-
gii zabudowy, wielkości i grubości elementu oraz 
stosowanego sprzętu do zagęszczania mieszanki. 
W trakcie zagęszczania mieszanki betonowej nale-
ży zwracać uwagę, aby beton nie ulegał segregacji. 
Najczęściej zakłada się do realizacji konsystencję 
S-3 (10 – 15 cm) lub S-4 (16 – 21 cm). Coraz 
częściej wykonuje się elementy o podwyższonych 
wymaganiach co do wyglądu z betonu samozagęsz-
czającego się (SCC). Należy tu jednak wspomnieć, 
że nie każdy beton SCC będzie betonem architek-
tonicznym o gładkiej, dekoracyjnej powierzchni po 
rozformowaniu. 

2. Deskowania i środki antyadhezyjne 

Oszalowanie  winno  nadać  betonowi  wymaga-
ną formę oraz musi wytrzymać ciśnienie betonu 
i drgania przenoszone przy zawibrowaniu betonu 
bez jakichkolwiek odkształceń. Beton architekto-
niczny powstaje jako lustrzane odbicie oszalowa-
nia. Wszelkie błędy powstałe w wyniku wyboru 
szalunku oraz brak staranności w jego wykonaniu 
uwidaczniają się na powierzchni betonu. 
Do najczęściej wykorzystywanych przy wykonywa-
niu betonów architektonicznych szalunków może-
my zaliczyć:
•  chłonne produkowane z drewna – zaletą stoso-

wania tych szalunków jest możliwość uzyskania 
powierzchni z małą ilością porów oraz uzyskanie 
faktury surowej deski (słoje)

•  mało chłonne (kartonowe) – typu „monotube” 

stosowane do wylewania słupów – możliwość 
uzyskania faktury z małą ilością porów

•  niechłonne z tworzyw sztucznych – stalowe wy-

kładane tworzywami, płyty laminowane – po-
wodują powstawanie większej ilości porów oraz 
możliwe różnice w ubarwieniu powierzchni be-
tonu

•  selektywnie przepuszczalne – wykładane od-

powiednimi  tkaninami,  które  odprowadzają 
z powierzchni betonu powietrze i wodę w czasie 
zagęszczania mieszanki. Są one z reguły sto-
sowane na ścianach pionowych, a do ich zalet 
możemy zaliczyć stałość barwy oraz prawie cał-
kowity brak porów.

Równie ważny obok wyboru odpowiedniego de-
skowania jest dobór środka antyadhezyjnego, któ-
ry będzie ułatwiał odprowadzenie porów powie-
trza ze strefy kontaktowej betonu z szalunkiem, 
a jednocześnie będzie ułatwiał uzyskanie gładkiej 
powierzchni po rozformowaniu i nie będzie po-
wodował jej przebarwień. Środek antyadhezyjny 

Fot. 3. Obudowa tunelu 

wylana w całości z betonu 

architektonicznego

Fot. 4. Prefabrykat z beto-

nu architektonicznego

fot. Archiwum

fot. Archiwum

background image

budownictwo • technologie • architektura

powinien być naniesiony w odpowiedni sposób 
– najlepiej natryskiem, aby uzyskać bardzo cien-
ką powłokę. Zbyt gruba powłoka środka antyprzy-
czepnego może spowodować efekt odwrotny do 
zamierzonego. Wskazane jest stosowanie prepa-
ratów sieciotwórczych, opartych na bazie parafin 
i wosków. 
W trakcie wykonywania deskowania z przeznacze-
niem dla betonu architektonicznego należy zwrócić 
dodatkowo uwagę na następujące aspekty:
a) stosowanie nowych chłonnych szalunków drew-

nianych wymaga sztucznego postarzenia po-
przez pomalowanie mleczkiem cementowym 
o w/c=0,8 – 1,0, po utwardzeniu mleczko na-
leży usunąć

b) jednoczesne zastosowanie starych i nowych 

szalunków jest niewskazane ze względu na brak 
możliwości uzyskania jednolitej barwy betonu

c) wykonane deskowania muszą być szczelne – wy-

konane z płyt szalunkowych wymagają doszczel-
nienia na złączach przy użyciu kitów, uszczelek 
gumowych lub pianki 

d) szalunki wykonane z drewna powinny być ściśle 

ułożone, zamocowane gwoździami wbitymi gę-
sto, aby zapobiec przemieszczaniu się desek

e)  wykonane  elementy  nie  powinny  posiadać 

ostrych krawędzi

f) jako wkładek dystansowych powinno się używać 

podkładek betonowych, których rozmieszczenie 
powinno być określone w projekcie 

g) ściągi szalunków powinny być rozmieszczone wg 

wzoru podanego w dokumentacji. Zamknięcie 
otworów technologicznych po ściągach nie po-
winno pogorszyć wyglądu estetycznego ściany.

3. Układanie, zagęszczanie i pielęgnacja

W każdym przypadku przed rozpoczęciem wykony-
wania betonu architektonicznego zaleca się wyko-
nanie próbnych betonowań celem określenia wpły-
wu warunków zabudowy na estetykę powierzchni. 
Jeżeli wykonawca robót nie posiada takiej wie-
dzy, należy go uświadomić w zakresie złożoności 
problemu wykonania betonów architektonicznych 
i ogromnej roli, jaką w uzyskaniu zadowalającego 
efektu odgrywa jakość wykonawstwa. Logistyka 
dostaw mieszanki powinna być tak ułożona, aby 
czas dowozu betonu był jak najkrótszy, a prze-
rwy między dojazdem kolejnych betonowozów nie 
były większe niż 15 min. Bardzo ważne jest, aby 
mieszanka dojeżdżała na budowę w powtarzalnej 
konsystencji – ewentualne różnice w upłynnieniu 
będą skutkowały różnicą w odcieniu wykonanych 
elementów.
Beton  do  deskowania  powinien  być  podawany 
w taki sposób, aby nie doprowadzić do jego segre-
gacji. Powinien być on zrzucany z jak najniższej 
wysokości (nieprzekraczającej 1,5 m.) Tam gdzie 
to konieczne, należy przewidzieć zastosowanie 
pomp do betonu lub pojemników z przewodami 
zsypowymi. Mieszankę należy rozkładać w szalun-
ku równomiernie, bez przerw. Grubość układanej 
na raz warstwy nie powinna przekraczać 50 cm, 
a  w  przypadku  konstrukcji  o  skomplikowanym 
kształcie 30 cm.
Mieszankę należy bardzo dokładnie zagęścić. Roz-
mieszczenie miejsc zanurzania buławy oraz czas 
wibracji zależy od urabialności mieszanki, średnicy 

buławy i siły wymuszającej. Stosowany czas wi-
bracji powinien być odpowiednio ustalony w czasie 
próbnego betonowania. 

4. Zabezpieczenie i pielęgnacja

Mieszankę betonową w czasie układania oraz po 
rozłożeniu należy zabezpieczyć przed opadami 
deszczu, przemrożeniem, wysuszeniem na skutek 
wysokiej temperatury, słońca lub wiatru. 
Pielęgnacja betonu architektonicznego polega na 
jego ochronie przed gwałtowną utratą wody. Moż-
na ją realizować na różne sposoby; najczęściej sto-
sowanymi są:
•  utrzymywanie elementów dłużej w deskowaniu
•  przykrycie odpowiednimi matami, które następ-

nie zwilżamy wodą (różnica temperatur między 
wodą a powierzchnią betonu nie może przekro-
czyć 15°C ze względu na możliwość wystąpienia 
rys termicznych).

Niezmiernie istotne jest, aby dla całej konstruk-
cji pielęgnację prowadzić w ten sam sposób i tak 
samo długo, aby uniknąć różnic spowodowanych 
nierównomierną pielęgnacją. 
Przytoczone w powyższym opracowaniu wymaga-
nia stanowią podstawowe kryteria, których spełnie-
nie daje szanse uzyskania dobrej jakości betonów 
fasadowych. Sama liczba tych wymagań świadczy 
o tym, że nie jest to zadanie łatwe. Jedynie część 
z tych kryteriów jest do wypełnienia w fabryce pro-
dukującej mieszankę betonową – reszta to zadanie 
wykonawcy konstrukcji. Duża trudność wykonania 
tego zadania powoduje, że beton architektoniczny 
musi zarówno w materiale jak i w wykonawstwie 
kosztować więcej niż zwykły beton towarowy okre-
ślonej klasy wytrzymałościowej. Muszą mieć tego 
świadomość zarówno inwestorzy planujący wyko-
nanie swoich obiektów z „surowego betonu” jak 
i wykonawcy, którzy ofertując dane zadanie muszą 
tę nadwyżkę kosztów uwzględniać. Niedopatrze-
nie tego powoduje w konsekwencji zamawianie 
zwykłego betonu towarowego, a następnie prze-
pychanki między wykonawcą, inwestorem a pro-
ducentem betonu, w sytuacji gdy efekt wizualny 
odbiega od zamierzonego.
SIKA Poland posiada duże doświadczenie, odpo-
wiednie domieszki chemiczne i zasób wiedzy po-
zwalający pomagać odbiorcom w projektowaniu, 
ustalaniu technologii produkcji i układania miesza-
nek betonowych o podwyższonych wymaganiach 
estetycznych po rozformowaniu. 

mgr inż. Robert Czołgosz

Key Account Manager RMC

Sika Poland Sp. z o.o.

Fot. 5. Prefabrykat z beto-

nu architektonicznego

fot. Archiwum

background image

kwiecień – czerwiec 2008

b

u

d

o

w

n

i

c

t

w

o

fot. Stadion F

rankfurt Managment GmbH

Jak w przypadku wszystkich polskich miast-or-
ganizatorów, władze liczą, że wielofunkcyjność 
i unikalny charakter stadionu zapewnią im wpływy 
do budżetu warte inwestycji. Miasta muszą liczyć 
na zyski z imprez pozasportowych, bo w tej chwili 
jedynie Poznań wydaje się mieć potencjał i pomysł 
na regularne zapełnianie swojego stadionu na me-
czach ligowych. Gdańsk nie ma nawet drużyny 
w pierwszej lidze. Podobnie Wrocław, gdzie po-
jawiły się problemy ze sprzedaniem choćby 500 
karnetów na mecze Śląska. Warszawa z najdroż-
szym stadionem może liczyć na co najwyżej kilka 
meczów reprezentacji w całym sezonie, bo Legia 
będzie mieć swój stadion i z przeprowadzką na 

drugą stronę Wisły jej nie spieszno. W takiej sytua-
cji prestiż i niewątpliwe zyski związane z organiza-
cją trzech meczów Euro 2012 to zdecydowanie za 
mało. Stadiony po imprezie powinny służyć jeszcze 
przynajmniej 20 lat.
Pierwszy obiekt funkcjonujący niezależnie od dzia-
łalności piłkarskiej już w Polsce mamy. Stadion 
Śląski – kiedyś „kocioł czarownic”, dziś według 
jego przeciwników – co najwyżej patelnia. Nieza-
daszony, przestarzały mimo kilkunastu lat moder-
nizacji. A jednak to tu zawitały w ostatnich latach 
gwiazdy formatu U2, Metalliki czy The Police. 
Jeszcze kilka lat temu na Grand Prix Europy w żuż-
lu stadion zapełniał się prawie w całości. To też 
jedyny obiekt, na którym można było zorganizować 
światowe spotkanie świadków Jehowy.
Społeczeństwo jest coraz bogatsze, a wraz z zasob-
nością naszych portfeli rośnie liczba wielkich wy-
darzeń. „Tort” jest więc coraz większy. I już wkrótce 
do obecnego monopolisty dołączy przynajmniej 
pięć innych dużych stadionów zdolnych gościć 
nie tylko gwiazdy estrady, ale też międzynarodo-
we imprezy konferencyjne czy wystawiennicze. Kto 
uszczknie największy kawałek dla siebie? 
Jak pokazuje doświadczenie Niemiec, organizacja 
mistrzostw nie musi oznaczać późniejszego sukce-
su dla stadionu. Bodaj najbardziej rozpoznawalny 
stadion Mundialu 2006 – Allianz Arena przynosi 
straty mimo przekształceń własnościowych. W dół 
ciągnie go między innymi największy w Europie 
parking na 10.000 samochodów, który mimo trzy-
krotnego podnoszenia cen wciąż generuje straty. 
Za to obiektem stawianym za wzór w wykorzysty-
waniu swoich możliwości jest LTU Arena w Düs-
seldorfie, czyli stadion, który przy organizacji Mi-
strzostw Świata najzwyczajniej pominięto.
Warto dodać, że piłkarski zespół Fortuna Düsseldorf 
gra tylko w trzeciej lidze, podczas gdy na Allianz 
Arena występują dwie drużyny gromadzące śred-
nio po 53.000 widzów. Paradoksalnie więc, biją-
cy rekordy ligowej frekwencji stadion w Poznaniu 
finansowo nie musi wcale radzić sobie lepiej niż 
warszawski „koszyk”, gdański „bursztyn” czy wroc-
ławski „lampion”, które najpewniej nie będą mogły 
liczyć na porównywalne zyski ze sportu. Jakie kon-
cepcje mają władze w różnych miastach Polski?

Warszawa – chocholi taniec

Stolica najdłużej ze wszystkich miast nie mogła się 
zdecydować w fundamentalnych kwestiach loka-

Stadion to nie tylko sport (2)

W przypadku inwestycji przed Euro 2012 należałoby raczej 

powiedzieć – sport to nie tylko stadion. Drogi, lotniska, hotele – to 

tylko część infrastruktury, jaka musi powstać przed mistrzostwami. 

Jednak o pierwszeństwie aren sportowych świadczą choćby 

działania Gdańska, który jest gotowy zrealizować projekt Areny 

Bałtyckiej kosztem modernizacji dróg. Mimo tych wyrzeczeń 

miasto i tak zaciąga zresztą kredyty, które mogą przetrwać dłużej 

niż sam stadion. Czy będzie warto?

Stadion Narodowy w Warszawie, JSK Architekci

Commerzbank Arena  

– konferencja na murawie 

background image

budownictwo • technologie • architektura

lizacji, wielkości, wyglądu i funkcji stadionu. Pro-
pozycje zmieniały się, później wracały, aby znów 
ustąpić miejsca innym.
W grudniu 2005 r. powstał plan budowy stadionu 
na 45.000 widzów, z pełnym zadaszeniem trybun 
i murawy oraz klimatyzacją. Obok miałoby stanąć 
gigantyczne centrum konferencyjne, zdolne przy-
jąć nawet 15.000 gości. Realizację inwestycji za-
mknął koszt – prawie 500 mln euro.
Powróciła więc forsowana po 2001 r. koncepcja 
Stadionu Narodowego na terenach Legii. Miałby 
mieścić 35.000 kibiców. Do rywalizacji o jego 
budowę stanęły trzy międzynarodowe konsorcja. 
Tymczasem kilka dni później ze swoją inicjatywą 
wyszło Ministerstwo Sportu, które zaproponowa-
ło, by nowy Stadion Narodowy mieścił aż 60.000 
kibiców. Następnie pojawiła się liczba 55.000, po 
niej 70.000, a w połowie 2007 wypłynęły nawet 
plotki o zwiększeniu pojemności o kolejne 10.000 
miejsc. Ostatecznie powrócił pomysł 55.000, któ-
ry jest realizowany.
Z bieżnią czy bez – oto jest pytanie. Poza sta-
dionem stricte piłkarskim, pojawiały się pomysły 
umieszczenia stałego toru lekkoatletycznego lub 
montażu rozsuwanych trybun, zmieniających usta-
wienie zależnie od dyscypliny sportu. Ostatecznie 
zwyciężyła idea typowo piłkarskiego obiektu, choć 
zawiera też element kompromisowy. Na nowym 
Stadionie Narodowym będzie można rozgrywać 
zawody lekkoatletyczne, jednak przy zmniejszonej 
do 30.000 pojemności.
Wiele wątpliwości przysporzyła też lokalizacja. 
Początkowo  mówiono  o  terenach  przy  Łazien-
kowskiej, później o działce, na której chwastami 
zarasta Stadion Dziesięciolecia. Kiedy stanęło na 
drugiej opcji, rozpoczęła się debata, czy nowy sta-
dion powinien stanąć w miejscu starego, czy może 
obok. Do swoich rozwiązań przekonywali najwięk-
si polscy architekci. Koncepcję budowy w niecce 
przygotował zespół Stefana Kuryłowicza, a wznie-
sienie stadionu obok – Wojciech Zabłocki. Jesienią 
2007 kwestia lokalizacji została upolityczniona – 
pierwszą popierało PO, drugą PiS. Wynik wyborów 
dał jednoznaczną odpowiedź – stadion powstanie 
na wałach starego.
Opracowaniem koncepcji zajęła się pracownia JSK, 
którą z końcem listopada 2007 wybrano do stwo-
rzenia projektu spośród ponad 20 znanych firm 
z całego świata. Polska filia niemieckiego biura ma 
na swoim koncie dopiero dwa duże projekty, jed-
nak jej niemieccy współpracownicy zaprojektowali 
przynajmniej kilkanaście najwyższej klasy aren pił-
karskich, w tym większość stadionów mistrzostw 
świata w Niemczech i RPA.
Swoją koncepcję wartego 1mld zł stadionu JSK 
zaprezentowało pierwszy raz z końcem stycznia. 
Efektem pracy 40 architektów jest wizja typowo 
piłkarskiego obiektu z dwupoziomowymi trybuna-
mi nadbudowanymi na istniejących wałach – bez 
konieczności wywożenia gruzów. Nowa murawa 
znajdzie się aż 9 m nad obecną, a pod nią po-
wstanie  dwupoziomowy  parking  na  1500  aut. 
Wyjątkowy jest system zadaszenia. Nad boiskiem 
powstało swoiste koło rowerowe z rozciągniętych 
promieniście lin. Po linach w razie potrzeby nad 
murawą zasuwa się membrana, na co dzień ukryta 
wzdłuż krawędzi stałego zadaszenia trybun. Sy-

stem ma swój pierwowzór w niemieckim Frankfur-
cie, gdzie kilka lat temu powstał bardzo zbliżony 
obiekt – Commerzbank Arena. Poza zadaszeniem 
ze stadionem w Warszawie łączy go pojemność 
i bliźniaczy układ trybun. Dziennikarze odkryli tak-
że, że kolejna „kopia” powstaje właśnie w Buka-
reszcie, a z zewnątrz bliźniakiem warszawskiego 
stadionu jest Green Point Stadium w Kapsztadzie. 
Wszystkie te obiekty to także dzieła JSK, do spółki 
z innym biurem – GMP.
Fasada warszawskiego stadionu zawiera jednak 
elementy charakterystyczne dla naszego kraju. Na-
śladuje wiklinowe sploty, a wraz z kształtem bryły 
wyraźnie nasuwa skojarzenie z koszem. Całości 
dopełnia nocne podświetlenie w biało-czerwonych 
barwach. Pomysł wzbudził poruszenie wśród wie-
lu architektów, którzy uznali związek z ludowym 
rzemiosłem i barwami za zbyt oczywisty i kiczo-
waty. Jednak w dobie powstawania stadionu-dyni 
(Johannesburg) czy stadionu-węża (Perth), zarzuty 
wobec warszawskiego obiektu wydają się przesa-
dzone. Idea wpisuje się w globalną tendencję na-
dawania stadionom unikalnej cechy, która ma być 
rozpoznawana nawet dla laika.
Nie wiadomo jeszcze, jakim materiałem zostanie 
pokryta fasada – w grę wchodzi półprzezroczy-
sta siatka. Jej użycie może oznaczać, że autorzy 
nie mają zamiaru ukrywać betonowej konstrukcji 
trybun. JSK i GMP są znane z surowych, jednak 
eleganckich konstrukcji. Stadiony w Berlinie, Bu-
kareszcie, Kolonii czy Düsseldorfie to najlepsze 
przykłady. Podobnie jest, znów, we Frankfurcie, 
gdzie Commerzbank Arena złożono z aż 19.000 
betonowych prefabrykatów. Beton stanowi 90% 
użytych materiałów i tylko miejscami jest osłonięty 
– ze względów praktycznych.
Ale nie tylko konstrukcja jest podobna – jej wyko-
rzystanie również. Prawie 900 miejsc przeznaczo-
no dla prasy, kolejne 900 dla najważniejszych go-
ści, a klienci biznesowi otrzymają do dyspozycji aż 
2000 miejsc w luksusowych lożach, które można 
będzie aranżować i wykorzystywać zależnie od za-
potrzebowania. Łącznie przewidziano 130.000 m

2

.

powierzchni użytkowych. Na niemieckim pierwo-
wzorze imprezy organizowane w tej strefie stadio-
nu to prawie 90% wszystkich wydarzeń. Oznacza 
to, że w ciągu roku odbywa się tam ok. 200 kon-
ferencji, bankietów i innych spotkań, podczas gdy 
liczba wielkich meczów i koncertów jest stosunko-

Stadion Narodowy w War-

szawie, JSK Architekci

background image

kwiecień – czerwiec 2008

wo niewielka – sięga 30. Tego samego należy się 
spodziewać w Warszawie, gdzie nie będzie rozgry-
wek klubowych.

Gdańsk – od początku z bursztynem

O nowym stadionie na światowym poziomie za-
częto w Gdańsku myśleć na długo zanim starania 
Polski o organizację Mistrzostw Europy ktokolwiek 
potraktował poważnie. Pierwszy konkurs na kon-
cepcję przebudowy stadionu przy ul. Traugutta 
rozstrzygnięto już w 2005 r. Inicjatywa miała po-
kazać, co można stworzyć w miejscu istniejącego 
obiektu. Plan zakładał budowę nowoczesnej areny 
piłkarskiej na ok. 30.000 widzów. Koszt, obserwu-
jąc porównywalne stadiony zachodnie, oszacowa-
no na 35 mln euro.
Na Zachód władze Gdańska sięgnęły w poszuki-
waniu twórców właściwego projektu, i już w lu-
tym 2006 pojawiła się wizja Areny Bałtyckiej. 
Pierwszy projekt wśród Polskich miast walczących 
o Euro, wykonany przez zagranicznych architek-
tów  –  niemiecką  pracownię  Rhode + Keller-
mann + Wawrowsky. Biuro ma już na swoim kon-
cie realizacje sportowe, m. in. stadiony mistrzostw 
świata w Gelsenkirchen i Hanowerze. Jednocześ-
nie gdańska koncepcja to jedyna, która w ciągu 
ostatnich dwóch lat się nie zmieniła. Stadion ma 
powstać w zupełnie nowym miejscu, na Letni-
cy. Ma mieścić nie zakładane wcześniej 30.000, 
a 44.000 kibiców, z podziałem na dwa pierścienie 
okalające boisko. Bryła, przywodząca na myśl ba-
warską Allianz Arenę, ma być w przeciwieństwie 
do pierwowzoru pokryta setkami płytek w róż-
nych odcieniach brązu, które podświetlone mają 
upodobnić budynek do bryły bursztynu. Zbliżony 
kształt mają przybrać sąsiednie budynki, m. in. ho-
tel. Cały kompleks zajmie 40 ha, a powierzchnia 
samego stadionu to 3,6 ha.
Niestety, dla Gdańska, z biegiem czasu zmieniały 
się koszty. W 2006 r. szacunki mówiły o 80 mln 
euro, ale jeszcze w tym samym roku pojawiła się 
liczba 660 mln zł. Upływ czasu i postępujący 
wzrost cen na rynku budowlanym doprowadziły 
do czarnych wizji, według których stadion miał-
by kosztować nawet 1,1 mld zł. Takiej inwestycji 

sportowej nie byłaby w stanie sfinansować nawet 
Warszawa, a co dopiero Gdańsk. Sytuację pogor-
szył jeszcze fakt, że Unia Europejska nie przyznała 
funduszy na stadiony mistrzostw.
Szczęśliwie te przewidywania się nie sprawdziły, 
również dzięki działaniom miasta, które zleciło „od-
chudzenie” projektu. W lutym tego roku ogłoszono, 
że Arena Bałtycka będzie kosztować ok. 554 mln 
zł. 122 mln już zarezerwował w budżecie Gdańsk, 
144 ma dołożyć rząd. Resztę miasto chce pozyskać 
poprzez długoterminowy kredyt (15-20 lat) i obliga-
cje przychodowe. Z ratunkiem może przyjść koncern 
Lotos, który rozważa inwestycję w Baltic Arenę.
Jednak niezależnie od postawy prywatnego inwe-
stora władze Gdańska konsekwentnie podkreślają, 
że miasto może zrealizować inwestycję bez prywat-
nego kapitału i nawet jeśli miałoby się na Pomorzu 
nie odbyć Euro 2012. Obiekt został wpisany do 
Wieloletniego Planu Inwestycyjnego z datą reali-
zacji do 2010 r. Choć czasu jeszcze nie brakuje, 
to jednak trudno przejść obojętnie obok faktu, że 
w miejscu przyszłego stadionu jeszcze niedawno 
dojrzewały warzywa, a porozumienie z zajmują-
cymi teren działkowcami podpisano dopiero kilka 
miesięcy temu. Budowa ma się rozpocząć na prze-
łomie lat 2008/2009 i skończyć dwa lata później.
Nad przyszłym efektywnym wykorzystaniem stadio-
nu pracuje firma Earnst&Young. Analizowano już 
możliwość instalacji zadaszenia murawy i systemu 
wysuwania boiska poza stadion. Do tej pory na 
świecie jest tylko kilka tego typu obiektów, i Arena 
Bałtycka nie będzie jednym z nich – okazało się, że 
bardzo droga inwestycja nie byłaby opłacalna.

Wrocław – od igloo do lampionu

Pierwotnie propozycją Wrocławia na Euro 2012 
był historyczny Stadion Olimpijski. Miasto odku-
piło go nawet od miejscowego AWF-u, by prze-
prowadzić niezbędną modernizację. Ta okazała się 
jednak niezwykle kłopotliwa, ponieważ korona sta-
dionu, pamiętająca Adolfa Hitlera, musiała zostać 
zachowana. Wrocław przedstawił więc koncepcję 
obudowania całości pokaźną kopułą z czterema 
półokrągłymi wejściami. Możliwości konfiguracji 
trybun były jednak bardzo skromne.

Stadion Arena Bałtycka 

(Baltic Arena) w Gdańsku

Wizualizacja Urząd Miejski w Gdańsk

u

background image

budownictwo • technologie • architektura

Dlatego już od 2006 r. z uwagą zaczęto przyglądać 
się działce na Maślicach. Na 21 ha byłoby miejsce 
na nowoczesny stadion i galerię handlową, a w do-
datku teren jest bardzo dobrze skomunikowany. Wła-
dze Wrocławia chciały zachęcić prywatnych inwesto-
rów, by ci wybudowali stadion, a w zamian czerpali 
zyski z centrum handlowego. Choć pojawiły się dwie 
propozycje od konsorcjów z dużym doświadczeniem, 
to jednak Wrocław sam zbuduje stadion, otrzymując 
tylko 25% dofinansowania od rządu.
Projekt przygotowuje firma JSK i, podobnie jak w 
przypadku Stadionu Narodowego, pojawiły się oskar-
żenia o plagiat. Tym razem stadion zaproponowa-
ny przez biuro okazał się łudząco podobny do hali 
widowiskowej budowanej we Francji. Autorzy obu 
koncepcji dopiero z prasy dowiedzieli się o podobień-
stwie i na wspólnym spotkaniu orzekli, że żadna ze 
stron nie ma wyłącznego prawa do użytej formy. W 
obu przypadkach wzorem był chiński lampion.
To właśnie ta eliptyczna forma zdobyła największe 
uznanie jury i jednogłośnie zwyciężyła w między-
narodowym konkursie, pokonując 14 biur, w tym 
te ze ścisłej światowej czołówki. Stadion pomieści 
44.000 kibiców i pochłonie 466 mln zł, z czego 
110 mln pokryje rząd. Projekt budowlany i wyko-
nawczy zostaną przekazane w połowie tego roku, 
a w listopadzie na teren budowy wjadą koparki. 
Do  tej  pory  wykonano  odwierty  geologiczne 
i wmurowano kamień węgielny, więc trudno na tak 
wczesnym etapie oceniać przyszłe funkcjonowanie 
stadionu. Nad tym jednak czuwa światowy gigant 
w doradztwie – firma Deloitte.

Poznań – krok po kroku

Modernizacja stadionu przy Bułgarskiej rozpoczęła 
się już w 2003 r. Pierwsze maszyny wjechały na 
teren stadionu w czerwcu, a celem było zamknię-
cie bryły stadionu czwartą trybuną, zdolną w przy-
szłości pomieścić zaplecze klubowe. Już po dzie-
więciu miesiącach pierwsi kibice mogli oglądać 
mecze „Kolejorza” w mieszczących 8000 widzów 
sektorach złożonych z betonowych prefabrykatów, 
wówczas jeszcze bez zadaszenia. W międzyczasie 
pojawiła się koncepcja przebudowy także pozosta-
łych trybun i dostosowania ich do tej najnowszej. 
Projekt jednak musiał ulec zmianie, ponieważ za-
planowane stalowo-cięgnowe zadaszenie okazało 
się niewykonalne. Po naniesieniu zmian, z końcem 
2005 r. zaczęła się instalacja 20 pylonów, między 
którymi pół roku później rozciągnięto membranę 
– taką, jak na Allianz Arena. W trybunie rzeczy-
wiście znalazło się miejsce dla niezbędnej infra-
struktury, w tym dla największego w kraju sklepu 
klubowego. Mimo to nawet laik może zauważyć jej 
wady – zwłaszcza utrudniającą oglądanie meczu 
konstrukcję narożników.
Kolejnym krokiem była wymiana słynnego poznań-
skiego „Kotła” – sektora fanatycznych kibiców. Usu-
nięcie nasypu i wzniesienie dwupoziomowej trybuny 
dla 7000 fanów zajęło nieco ponad rok. I tym razem 
w trakcie prac zmienił się pomysł na stadion. Ros-
nąca niezwykle szybko frekwencja skłoniła władze 
miasta do powiększenia planowanej pojemności z 
40 do prawie 50.000 miejsc. Z tego powodu wios-
ną 2008 rozpoczęły się prace nad budową trzeciego 
już poziomu nowego „Kotła”, który docelowo ma 
pomieścić nawet 14.000 widzów.

Ze względu na wyznaczone przez UEFA terminy, 
modernizacja dwóch trybun wzdłuż boiska musi 
przebiegać równocześnie i rozpocznie się w sierp-
niu. Na każdej z nich ma się znaleźć do 13.750 
miejsc. Po zakończeniu budowy przyjdzie czas na 
zadaszenie trzech nowych trybun.
Dokładna pojemność po zakończeniu rozbudowy to 
46.676 miejsc, a koszt ma się zamknąć w kwocie 
511 mln zł.
Najwięcej zysków w Poznaniu mają generować 
mecze Lecha. To właśnie dlatego wszyscy w stolicy 
Wielkopolski trzymają kciuki za awans reprezen-
tacji Polski do mundialu w RPA. Jeśli nasza ka-
dra awansuje, nie będzie trzeba zamykać stadionu 
wiosną 2010, ponieważ sezon zakończy się wcześ-
niej. A tylko wtedy można przeprowadzić instalację 
wartego prawie 200 mln zł stalowo-membranowe-
go przekrycia.
Projekt zadaszenia, podobnie jak trybun, zmieniał 
się kilkakrotnie. Ewolucja jest na tyle wyraźna, 
że na nowych wizualizacjach ukazujących końco-
wy efekt „IV trybuna” (dziś najnowocześniejsza) 
wygląda przy pozostałych jak wypadek przy pra-
cy. Paradoksalnie to właśnie ona będzie stanowić 
o wyjątkowości stadionu w Poznaniu. Gdyby udało 
się wszystkie trybuny rozbudować do wspólnego 
poziomu, obiekt wyglądałby jak kolejna „oponka”. 
Tymczasem asymetria nadaje mu niepowtarzalny 
charakter. Czy ten osobliwy urok okaże się szan-
są, czy jednak ciężarem dla Stadionu Miejskiego 
w Poznaniu? 
Czas pokaże. Podobnie można powiedzieć o wszyst-
kich polskich stadionach Euro 2012. W tej chwili 
to jedyny stadion, który jest już modernizowany, 
przyciąga tłumy niewidziane w Polsce od lat. Po-
zostałe są wciąż tylko wizjami, jednak współpraca 
z najlepszymi firmami konsultingowymi wyceniana 
na wiele milionów pokazuje, że władze starają się 
już wybiegać w przyszłość i szukają swoich szans.

Michał Karaś (stadiony.net)

Stadion miejski w Pozna-

niu, Modern Construction 

Systems

Stadion miejski  

we Wrocławiu, przekrój, 

JSK Architekci

background image

kwiecień – czerwiec 2008

– Jadąc na rozmowę z Panem, minąłem kilka realizowanych 

inwestycji drogowych. Droga na trasie Kielce – Warszawa wy-

dłuża się co najmniej o godzinę przez oczekiwanie na przejazd 

remontowanymi odcinkami dróg. Można z tego wnioskować, że 

wykonawcy dróg mają mnóstwo pracy?

– Niestety, nie ma ruchu w robotach drogowych. Korki tworzą 
się, gdyż drogi są nieprzejezdne. Według naszych danych nie ma 
przetargów na drogi i nie ma robót. My czekamy. W ubiegłym 
roku firmy drogowe wykorzystały zaledwie 40-50% mocy prze-
robowych. Po prostu nie ma robót.
Brak inwestycji i zleceń na rynku powoduje, że firmy dosłownie 
biją się o roboty. Powoduje to zaniżanie kosztów inwestycji i wy-
bieranie przez inwestorów ofert najtańszych. Zgodnie z zasadami 
powinny być wybierane oferty najkorzystniejsze we wszystkich 
aspektach. Powstała sytuacja powoduje obniżanie się rentowno-
ści firm. Uniemożliwia się przez to także ich rozwój. Stagnacja 
nie służy ani wykonawcom, ani rządowi. Przecież ktoś musi te 
zadania drogowe stojące przed naszym krajem wybudować.
Do tego dochodzi jeszcze zaangażowanie się strony rządowej 
w sprowadzanie wykonawców z Chin. Nie rozumiem tego. Niech 
rząd umożliwi nam dogadywanie się z potrzebnymi nam firmami 
i grupami pracowników chińskich. Czy mam rozumieć, że firmy 
chińskie dostaną bez przetargów zlecenia na wykonanie robót 
w Polsce? Co na to związki zawodowe? Nie wspomnę o sytuacji 
geopolitycznej.

– Skąd tak mała ilość zleceń na rynku?

– Inwestorzy, a przede wszystkim Generalna Dyrekcja Dróg Kra-
jowych i Autostrad, ogłosiła bardzo mało przetargów. Pod tym 
względem w miarę satysfakcjonujący dla wykonawców dróg był 
rok 2006. Ale wtedy zbieraliśmy pokłosie działań rządu SLD. 
Ilość przetargów z 2008 roku w stosunku do tych z 2006 jest 
mniejsza co najmniej o połowę. Mam dużo żalu do poprzed-
niej ekipy rządzącej, która moim zdaniem zmarnowała dwa lata 
pod względem przygotowania inwestycji. Co z tego, że teraz 
w planach rządowych padają cyfry tysięcy kilometrów autostrad 
i dróg ekspresowych, które muszą powstać, jeżeli inwestorzy nie 
są gotowi do ogłaszania przetargów na te drogi. To największy 
problem. Co z tego, że plany zostały wykonane i są akceptowa-
ne. Wiemy, że drogi są potrzebne, ale i tak nie ma wystarczają-
cych pieniędzy, by zrealizować wszystkie drogowe zamierzenia 
planowane do 2013 roku. Unia Europejska zabezpiecza tylko 
1/3 środków, czyli około 40 mld złotych. Skąd wziąć pozostałe 
2/3 środków? Musi je zapewnić rząd i dołożyć około 70-80 mld 
złotych.

– Czy realne jest wygospodarowanie takiej kwoty na drogi 

w Polsce do 2013 roku?

– Moim zdaniem nie. Zgodnie z obecnym stanem prawnym 
i możliwościami pozyskiwania środków na te cele nie jest to 
możliwe.  Można  łatwo  policzyć,  jaką  kwotą  dysponujemy. 
W ciągu sześciu lat będziemy mieć 15 mld zł z akcyzy pali-
wowej. Z opłaty paliwowej będzie pochodziło kolejne 6 mld zł. 
Fundusze ochrony środowiska przyniosą ok. 2 mld zł. Z emisji 
obligacji może pochodzić maksymalnie 2 mld zł. Pożyczki EBOR 
czy EBI lub innych instytucji finansowych to około 5 mld zł. 
Środki prywatne, czyli pieniądze koncesjonariuszy, którzy po-
winni zbudować 200 km autostrad, szacuję na 6 mld zł. Razem 
z pieniędzmi unijnymi daje to 76 mld zł, a potrzeba 120 mld 
zł. Skąd wziąć resztę? W krajach Unii na drogi przeznaczane 
jest nie mniej niż 1% PKB. W Polsce przeznaczamy na drogi 
ok. 0,35% PKB. Wystarczy zmienić te relacje. Ale póki co plan 
finansowy na realizację zadań drogowych do 2013 roku nie jest 
zabezpieczony.

– Ile czasu potrzeba, by nadrobić ten marazm przetargowy, 

z którym wykonawcy mają do czynienia?

– Tego się nie da nadrobić. Mogę powiedzieć, jaki będzie poślizg 
w realizacji przedkładanych planów drogowych. Myślę, że to co 
zamierzano zbudować do 2013 roku – dobrze będzie, jeżeli uda 
się zrealizować do 2015 roku. Ale będę mógł to potwierdzić do-
piero pod koniec 2008 roku, kiedy będę wiedział, ile przetargów 
zostanie przygotowanych na 2009 rok.

– Czy Pana zdaniem można jakoś te brakujące pieniądze 

pozyskać?

– Trzeba je wygospodarować. Budżet musi się stać bardziej 
proinwestycyjny. Tego nie zrobi sam minister infrastruktury. Nie 
da się tego zrobić bez przychylności Sejmu, Rady Ministrów, 
a w szczególności premiera. Drogownictwo musi być wysoko 
ustawione w hierarchii wydatków państwa. Moim zdaniem po-
trzebny jest pełnomocnik premiera do spraw dróg. Taka oso-
ba powinna mieć duże możliwości decyzyjne. Teraz o drogach 
mówią: minister rozwoju regionalnego, pełnomocnik ds. Euro 
2012, no i minister infrastruktury. Przybywa ośrodków decyzyj-
nych i odpowiedzialność się rozmywa.
Sprawa dróg zrobiła się problemem politycznym i, o dziwo, nikt 
nie chce jej rozwiązać. 

– Dziękuję za rozmowę.

Piotr Piestrzyński

Wykonawcy czekają

– Ilość przetargów na budowę dróg w 2008 roku  

jest co najmniej o połowę mniejsza od ilości  

przetargów ogłaszanych w 2006 roku. – Poprzednia 

ekipa rządowa zmarnowała dwa lata pod względem  

przygotowania inwestycji. Co z tego, że teraz  

w planach rządowych padają cyfry tysięcy kilometrów 

autostrad i dróg ekspresowych, które muszą powstać, 

jeżeli inwestorzy nie są gotowi do ogłaszania 

przetargów na te drogi – mówi Wojciech Malusi, 

prezes Zarządu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej 

Drogownictwa.

fot. P

iotr P

iestrzyński

b

u

d

o

w

n

i

c

t

w

o

background image

budownictwo • technologie • architektura

Polska jest rozkopana wzdłuż i wszerz. Po la-
tach zastoju wreszcie ruszyła budowa dróg.
Ogromna w tym zasługa naszego członko-
stwa w Unii Europejskiej. Kolejną poprzecz-
kę postawiła organizacja Euro 2012. 
– Realizujemy teraz w Polsce największy pro-
gram infrastrukturalny w Europie, na kwotę 
121 mld zł – powiedział podsekretarz stanu 
Zbigniew Rapciak podczas debaty na temat 
Rządowego Programu Budowy Dróg Krajo-
wych, 7 kwietnia br. w Warszawie. – Po raz 
pierwszy program budowy dróg jest programem 
rządowym. Cały rząd współpracuje przy jego 
realizacji, abyśmy do 2012 r. zbudowali ponad 
3000 km autostrad i dróg ekspresowych.
Do czerwca 2012 w Polsce ma powstać 900 
km autostrad oraz 2100 km dróg ekspreso-
wych. Jeden program budowy dróg wpisał się 
w drugi, a nawet miał wpłynąć na jego przy-
spieszenie. Jednak pojawiają się głosy, że in-
westycje drogowe idą za wolno.

Ministerstwo: 214 przetargów w 2008 roku 

Drogowcy zrzeszeni w Ogólnopolskiej Izbie Gospodarczej Drogowni-
ctwa narzekają na małą liczbę ogłaszanych przetargów w 2008 roku.
– Nie zgadzam się ze stanowiskiem o braku przetargów na roboty 
drogowe ogłaszane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Au-
tostrad. Przetargi są ogłaszane i będą sukcesywnie po zakończeniu 
procesu przygotowawczego, tj. po uzyskaniu wszystkich niezbędnych 
do realizacji decyzji administracyjnych: decyzji środowiskowej, de-
cyzji lokalizacyjnej, pozwolenia na budowę – ripostuje Teresa Jaku-
towicz, zastępca dyrektora Biura Informacji i Promocji Ministerstwa 
Infrastruktury. – Zamawiającym w przypadku realizacji projektów 
drogowych na sieci dróg krajowych jest Generalny Dyrektor Dróg 
Krajowych i Autostrad, będący samodzielnym organem administracji 
publicznej nadzorowanym przez ministra infrastruktury. W zakresie 
sprawowanego nadzoru resort monitoruje postęp realizacji progra-
mu, w tym zarówno procesu przygotowawczego jak i samej realizacji 
inwestycji drogowych. Natomiast nie ma wpływu na terminy uzyski-
wania niezbędnych do uruchomienia przetargu decyzji administracyj-
nych jak i sam proces prowadzenia postępowania przetargowego.
Zdaniem dyrektor Jakutowicz, w I kwartale 2008 roku podpisa-
no już dwie umowy na roboty budowlane („Budowa drogi S-3 
Szczecin – Gorzów Wlkp. w. Klucz – w. Pyrzyce”, „Budowa drogi 
S-8 odc. Konotopa – Powązkowska w W-wie”) i jedną umowę na 
nadzór realizacyjny. – Obecnie prowadzonych jest w GDDKiA pięć 
przetargów, które będą rozstrzygnięte w II kwartale br. Planuje się, 
że w całym 2008 roku ogłoszonych będzie około 214 przetargów 
na roboty, odnowy, nadzory i mniejsze zadania realizowane przez 
oddziały GDDKiA – tłumaczy dyrektor Teresa Jakutowicz.

Ministerstwo: pieniądze są 

Czy program budowy infrastruktury drogowej 
do 2012 roku ma zabezpieczone finansowanie? 
Zdaniem Ministerstwa Infrastruktury: tak.
Jak wyjaśnia dyrektor Teresa Jakutowicz, 
program opiewa na łączną kwotę 121 mld 
zł i obejmuje wydatki zapewniające rozwój 
sieci dróg krajowych w kwocie 104,7 mld zł 
(w tym dróg ekspresowych i autostrad). Wy-
datki na zadania inwestycyjne w programie, 
w podziale na poszczególne kategorie zbior-
cze, prezentują się następująco:
– autostrady – wydatki na kwotę 18,2 mld zł 
– drogi ekspresowe – wydatki na kwotę 46,9 

mld zł

– obwodnice – wydatki na kwotę 6,5 mld zł 
– wzmocnienia i przebudowy – wydatki na 

kwotę 4,8 mld zł 

– prace przygotowawcze oraz nadzory – wy-

datki na kwotę 8,86 mld zł. 

W programie określono również rezerwę progra-

mową w kwocie 17,7 mld zł, która może być wykorzystana w sytuacji 
wzrostu kosztów realizacji programu. W programie ujęto także pozy-
cję „Utrzymanie dróg”, w której zaplanowano wydatki na utrzymanie 
i zarządzanie drogami w latach 2008-2012 w kwocie 16,3 mld zł. 
– Przy założonej wielkości środków publicznych 121 mld zł, w tym 
113,3 mld zł z budżetu państwa i 7,7 mld zł z Krajowego Funduszu 
Drogowego („KFD”), możliwa będzie realizacja inwestycji drogowych o 
łącznych nakładach w wysokości 104,7 mld zł oraz zadań związanych 
z utrzymaniem sieci dróg krajowych w wysokości 16,3 mld zł. Finanso-
wanie tego programu oparte jest wyłącznie na środkach publiczno-bu-
dżetowych, w tym ok. 40 mld zł z budżetu Unii Europejskiej i środkach 
gromadzonych w KFD – tłumaczy dyrektor Teresa Jakutowicz. – Należy 
również wspomnieć, że niezależnie od programu kilka istotnych inwesty-
cji autostradowych, tam gdzie jest to ekonomicznie uzasadnione, będzie 
realizowanych w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego – dodaje.
– Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ma już za-
kontraktowane 14 mld zł do wypłaty w 2008 r., co stanowi 66% bu-
dżetu wynoszącego w tym roku 21 mld zł – poinformował podsekretarz 
stanu Zbigniew Rapciak. – W 2004 r. budżet GDDKiA wynosił ok. 3 
mld zł, w roku przyszłym będzie 10 razy większy – dodał wiceminister.

Betonowa Zgorzelec – Krzyżowa

Czy w planie budowy dróg i autostrad 2008-2012 przewidziana 
jest budowa odcinków o nawierzchni betonowej? Według dy-
rektor Teresy Jakutowicz, tylko w przypadku jednej inwestycji 
– „Budowy autostrady A-4 Zgorzelec – Krzyżowa”. 

Piotr Piestrzyński

W tekście wykorzystano materiały z www.mi.gov.pl

b
u
d
o
w
n
i
c
t
w
o

Drogi – jedna wielka niewiadoma

Nominacja Zbigniewa Rapciaka na stano-

wisko podsekretarza stanu w Ministerstwie 

Infrastruktury została bardzo dobrze przyjęta 

przez środowisko drogowe w Polsce

Jeden z członków byłego rządu Ukrainy zapytany przeze mnie w październiku 2007 r. o to, czy Ukraina zdąży 

z budową dróg do Euro 2012, długo zwlekał z odpowiedzią. W końcu z rozbrajającą szczerością odparł:  

– Jak kozak musi, to zrobi. 

A jak jest z budową dróg w Polsce, nie tylko w perspektywie Euro? Obecny resort infrastruktury odziedziczył 

program budowy dróg. Twierdzi, że jest on realizowany i ma na to pieniądze. – Nie ma wyjścia, to się uda  

– powiedział Zbigniew Rapciak, wiceminister infrastruktury, podsumowując 7 kwietnia dyskusję na temat 

realizacji programu budowy dróg do 2012 r. Zdaniem wykonawców dróg są opóźnienia w przygotowaniach 

przetargów, mogą być dwa lata poślizgu w realizacji programu i nie ma gwarancji na jego pełne finansowanie. 

Gdzie leży prawda? Na pewno będziemy wiedzieć za rok czy dwa. Teraz najwięcej jest niewiadomych.

fot. Ministerstwo Infrastruktury

background image

kwiecień – czerwiec 2008

b

u

d

o

w

n

i

c

t

w

o

– Jaka jest obecnie rola Generalnej Dyrekcji 

Dróg Krajowych i Autostrad?

– Rola GDDKiA w przeszłości jak i obecnie polega 
na rozwijaniu infrastruktury drogowej, dróg kra-
jowych, budowie autostrad, dróg ekspresowych 
i bieżącym utrzymaniu sieci dróg krajowych. GD-
DKiA to największy inwestor drogowy. Realizując 
swe zadania w zakresie budowy i modernizacji 
dróg krajowych i autostrad, korzysta ze środków 
europejskich, m.in. w ramach Funduszu Spójności 
i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. 
Sukces w wykorzystaniu dofinansowania z Unii 
Europejskiej jest uwarunkowany m.in. sprawnym 
wyłanianiem wykonawców robót budowlanych 
i nadzoru inwestorskiego. 

– W jakim systemie będą budowane drogi 

i autostrady? Czy partnerstwo publiczno-pry-

watne ma szansę w obecnych warunkach?

– Nie ma lepszych czy gorszych sposobów fi-
nansowania budowy dróg. Drogi będą budowa-
ne.w.systemie mieszanym. Najbardziej efek-
tywne zastosowanie mechanizmu PPP ma miejsce na odcinkach 
o największym natężeniu ruchu, co pozwala zapewnić przynajmniej 
częściowe samofinansowanie projektów i uniknąć dotacji ze środ-
ków publicznych. Podstawą realizacji projektu autostradowego jest 
podpisanie ze spółką, która wygrała przetarg, umowy na budowę 
i eksploatację autostrady oraz zorganizowanie finansowania projek-
tu, umożliwiającego jego zamknięcie finansowe. Zgodnie z Ustawą 
o autostradach płatnych i Krajowym Funduszu Drogowym, wybór 
spółki następuje w drodze przeprowadzanego przez GDDKiA po-
stępowania przetargowego. W chwili obecnej planuje się realiza-
cję w tym systemie trzech odcinków autostradowych: autostrady 
A1 Stryków – Pyrzowice (180,55 km), autostrady A2 Stryków 
– Konotopa (95,5), autostrady A2 Nowy Tomyśl – Świecko (105 
km). W budowie jest A1 Rusocin – Czerniewice, z czego w grudniu 
2007 roku został oddany 25-kilometrowy odcinek Rusocin – Swa-
rożyn (cały odcinek budowany przez GTC ma 91 km długości).
Realizacja inwestycji drogowych wymaga olbrzymich nakładów fi-
nansowych. Środki UE, środki budżetowe oraz inne państwowe źród-
ła finansowania – choć w skali dotąd niespotykanej – nie wystarczą 
na sfinansowanie wszystkich inwestycji. Pula środków państwowych 
powinna być uzupełniana przez środki prywatnych podmiotów. Part-
nerstwo publiczno-prywatne (PPP), czyli świadczenie usług pożytku 
publicznego przez podmioty prywatne, jest usankcjonowaną prawem 
formą współpracy przedsiębiorczości prywatnej z sektorem publicz-
nym na wszystkich szczeblach. Ten instrument rozwoju infrastruktury 
i świadczenia z jej pomocą usług powszechnego pożytku gospodar-
czego stanowi rozwiniętą formę inwestowania w sektor publiczny 
w większości krajów świata. Choć w Polsce dopiero zaczyna nabie-
rać znaczenia, to obecnie w tym systemie realizowanych bądź przy-
gotowywanych do realizacji jest osiem kontraktów. Warto zaznaczyć, 
że prowadzone przez GDDKiA przetargi w systemie PPP dotyczą jed-
nych z większych inwestycji w skali europejskiej.

– Co stanowi największą przeszkodę w realizacji planów budo-

wy dróg i autostrad?

– Dla GDDKiA najważniejszą rzeczą jest to, że program został wy-
znaczony na pięć najbliższych lat, a w jego ramach określono zada-

nia i przypisano im środki. Problemy, jakie po-
jawiały się w realizacji rządowych programów 
– równie ambitnych – w latach poprzednich 
wynikały głównie z tego, że na ich realizację 
nie przyznawano wystarczających środków. 
Mało tego – z roku na rok uchwalane budżety 
nigdy nie zapewniały niezbędnych środków na 
zadania już zatwierdzone do wykonania. Za-
wsze więc pojawiał się problem wstrzymywa-
nia zadań i rezygnacji z projektów. 
Obecny program jest trudny, ale możliwy do wy-
pełnienia, co wynika z trzech podstawowych prze-
słanek. Pierwszą oczywiście jest zakres rzeczowy 
określony na kilka lat do przodu, a więc mamy do 
czynienia z programem kilkuletnim, a nie z jedno-
rocznym budżetem. Druga wiąże się ze środkami 
finansowymi, które również określono na kilka lat 
do przodu, z wyznaczeniem ich wysokości na po-
szczególne lata. Dla nas jest to istotne, ponieważ 
możemy w tej chwili planować bardzo precyzyjnie 
wydatkowanie i podejmowanie pewnych działań. 
Trzecia sprawa polega na tym, że program jest już 

gotowy do uruchomienia, bo okazuje się, że nawet te niewystarczające 
środki, jakie mieliśmy do dyspozycji w latach poprzednich, pozwoli-
ły jednak przygotować projekty. Zatem ta liczba kilometrów, których 
budowy zamierzamy teraz rozpocząć – zaznaczam, że nie mówimy, 
ile kilometrów wybudujemy w każdym roku, ale o efekcie końcowym 
programu – nie wynika wyłącznie z planów, ale z sytuacji, w jakiej jeste-
śmy obecnie pod względem przygotowań. 
Spodziewamy się przeszkód, i na pewno nie będą one łatwe, ale jesz-
cze teraz mamy odpowiednio dużo czasu, by je pokonać. Podkreślę 
jednak, że GDDKiA jest odpowiedzialna za budowy, ale szereg decyzji 
zależy nie od niej. Uzależnieni jesteśmy od działań innych urzędów 
i ministerstw, np. środowiska czy też terenowych organów admini-
stracji rządowej. Od kontaktów na stykach tych administracji zależy 
więc powodzenie w budowie dróg. Rzeczywiście tam, gdzie są już 
napięte terminy, musimy podjąć ogromny wysiłek. Podam przykład 
autostrady A4 Rzeszów – granica państwa w Korczowej. Odcinek ten 
był przewidywany do realizacji po 2015 roku, ze względu na natęże-
nia ruchu, które nie kwalifikowały tej drogi do standardu autostrady. 
Na teraz byłaby wystarczająca modernizacja tej drogi krajowej. Jed-
nak w związku z EURO 2012 musimy ten odcinek przebudować. I 
tu faktycznie nie mamy decyzji lokalizacyjnej, nie ma wykupionych 
gruntów. Musieliśmy przyspieszyć formalne przygotowania tej inwe-
stycji. Mamy na to dwa lata. Sądzę, że jeśli przejdziemy procedury i 
uruchomimy budowę w 2009 roku, to przed mistrzostwami zdąży-
my ukończyć budowę tego odcinka autostrady. Również z powodu 
EURO 2012 weszło do realizacji kilka dróg, które nie były wcześniej 
brane pod uwagę w programie rządowym jako pierwsze w kolejno-
ści. Są to między innymi połączenia miast, w których planowane 
są rozgrywki, chodzi o S5 – drogę łączącą Poznań z Bydgoszczą i 
z autostradą A1 komunikującą z Gdańskiem, również S5 Poznań 
– Wrocław oraz północny przebieg S8 (od strony Łodzi), w przypadku 
którego opracowania związane z decyzjami środowiskowymi są w 
trakcie przygotowań, co oznacza, że czasu na ten projekt jest mało 
i działania administracji tym bardziej muszą sprawnie przebiec.

– Dziękuję za rozmowę

Adam Karbowski

W systemie mieszanym

– Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad stosuje wszystkie najnowocześniejsze technologie budowy dróg 

i popiera wszystkie nowoczesne rozwiązania stosowane w drogownictwie – tak Janusz Koper, dyrektor GDDKiA, 

odpowiada na pytanie, czy GDDKiA popiera alternatywne technologie budowy dróg, np. o nawierzchniach betonowych.

fot. P

AP/P

aweł K

ula

23 stycznia 2008 roku Janusz Koper,  

na wniosek ministra Cezarego Grabarczyka, 

został powołany przez premiera Donalda 

Tuska na stanowisko Generalnego Dyrekto-

ra Dróg Krajowych i Autostrad

background image

budownictwo • technologie • architektura

Budowa drogi to nie tylko beton i asfalt. Aby wybudować dro-
gę spełniającą wymogi unijne, trzeba spełnić wiele warunków. 
Wiąże się to nieodłącznie z robotami towarzyszącymi, w tym 
z odwodnieniem drogi. 
Przepust – obiekt wybudowany w formie zamkniętej obudowy kon-
strukcyjnej, służący do przepływu małych cieków wodnych pod 
nasypami korpusu drogowego lub dla ruchu kołowego, pieszego.
Rura – prefabrykowany betonowy element o równomiernej śred-
nicy otworu na całej długości wewnętrznej jego części cylin-
drycznej (…) [1].
Rura żelbetowa – rura, która ma konstrukcyjne zbrojenie w po-
staci jednego kosza zbrojeniowego lub kilku koszy zbrojenio-
wych, usytuowanych we właściwy sposób w celu przenoszenia 
naprężeń rozciągających w ściance rury [1].
Wymagania dla betonu:

Klasa środowiska lub klasa ekspozycji: w Katalogu Transprojektu w 
pkt 5.4 Ochrona przed korozją podana jest klasa ekspozycji 3, zgod-
nie z klasyfikacją warunków środowiskowych według ENV 1992-1-
1:EC-2 odpowiada to klasie ekspozycji XF – rozmrażanie/zamraża-
nie. Rury produkowane przez zakład w Ostrowie Wlkp. z założenia 
muszą spełnić wymagania dla klas XA – środowisk agresywnych. 
Dzięki podniesieniu klasy wytrzymałości betonu na ściskanie o dwie 
od wymaganej, możliwe i zgodne z wymogami Eurokodu 2 oraz PN 
– B – 03264:2002 jest stosowanie otuliny 35 mm zamiast 40 mm. 
Przy wspomnianej otulinie, zachowaniu wysokiej klasy wytrzymałości 
na ściskanie oraz niskiego współczynnika woda/cement; stosowaniu 
domieszki w postaci plastyfikatora o lekkim działaniu napowietrzają-
cym (beton posiada napowietrzenie min 4%) – rury przez nas produ-
kowane można stosować bez zastrzeżeń w klasie środowiska 3.

Formalne podstawy stosowania 

prefabrykowanych segmentów przepustów drogowych

Ustawa z 16 kwietnia 2004 r. o wyrobach budowlanych (Dz. U. 
nr 921, poz. 881) w art. 5.1. podaje, kiedy wyrób budowlany 
nadaje się do wykonywania robót budowlanych, i tak:
•  Wyrób oznakowany CE – zgodność ze zharmonizowaną spe-

cyfikacją techniczną (norma PN – EN z załącznikiem ZA).

•  Wyrób oznakowany znakiem budowlanym – zgodność z Pol-

ską Normą lub Aprobatą Techniczną.

Jednocześnie w art. 10. ustawodawca dopuszcza stosowanie wy-
robów sporządzonych wg indywidualnej dokumentacji technicznej 
przygotowanej przez projektanta obiektu lub z nim uzgodnionej. 
Mamy wtedy wyroby tzw. jednostkowego stosowania. Zgodnie z tym, 
co podaje katalog Transprojektu – prefabrykowane przepusty dro-
gowe są wyrobem dopuszczonym do jednostkowego stosowania w 
obiekcie budowlanym. Wymaga to uzgodnienia z projektantem doku-
mentacji technicznej – w tym przypadku katalogu Transprojektu.
Rury żelbetowe produkowane w zakładzie w Ostrowie Wlkp. do-
puszczone do stosowania zgodnie z pierwszą możliwością (zgod-
ność z załącznikiem ZA normy PN – EN).
Przepusty rurowe zawarte w opracowaniu Transprojektu za-
projektowane zostały na obciążenie drogowe klasy A zgodnie .
z PN–S 10030 oraz obciążeniem pojazdu specjalnego STANAG, 
rury żelbetowe do wykopów otwartych produkowane w zakładzie 
produkcyjnym w Ostrowie Wlkp. przez firmę Consolis spełniają 
warunki wytrzymałościowe dla obciążenia drogowego klasy A.
Norma PN–EN 1916:2005 podaje zakres stosowania rur wy-
produkowanych zgodnie z podaną normą – mianowicie: „rury 
(…) przeznaczone są głównie do odprowadzania ścieków, wód 
opadowych i wody powierzchniowej, w sposób grawitacyjny lub 
sporadycznie pod niskim ciśnieniem, w rurociągach najczęściej 
podziemnych”. Nie wyklucza to możliwości zastosowania rur 
jako odwodnienia drogi. Rury produkowane w zakładzie w Ostro-
wie Wlkp. zgodnie z PN–EN 1916:2005 spełniają wymagania 
minimalne dla przepustów drogowych. Jednak decyzję o zasto-
sowaniu materiału do odwodnienia drogi podejmuje inwestor.

Przemysław Kaprzyk

Consolis Polska

Zakład Produkcyjny Ostrów Wielkopolski

Literatura:
1  PN – EN 1916:2005 Rury i kształtki z betonu niezbrojonego, beto-

nu zbrojonego włóknem stalowym i żelbetowe.

2  PN – B – 03264:2002 Konstrukcje betonowe, żelbetowe i sprężo-

ne. Obliczenia statyczne i projektowanie.

3  Przepusty drogowe. Przepusty drogowe z elementów prefabrykowa-

nych. Transprojekt Warszawa 2007 r.

4  Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o wyrobach budowlanych.
5  Projekt rur do wykopów otwartych zgodnie z PN – EN 1916:2005 

Poltebud, Wrocław, czerwiec 2007 r.

Parametr

Katalog 

– Transprojekt

PN – EN 1916:2005

Rury do wykopów otwartych

Consolis Polska 

– Zakład Ostrów Wlkp.

Klasa wytrzymałości na 

ściskanie

B40

Nie mniej niż 40 MPa

B50

C0/0

Nasiąkliwość betonu

bd.

max 6%

max 5%

Stosunek woda/cement

bd.

0,

0,

Klasa środowiska  

– ekspozycji

Klasa środowiska 3

XA

Komentarz poniżej

Przepusty rurowe – rury betonowe i żelbetowe 

– w budownictwie komunikacyjnym

W okresie boomu budowlanego w budownictwie 

komunikacyjnym związanym z budową sieci dróg, które 

połączą miasta-organizatorów Mistrzostw Europy 2012, 

w ciągu czterech lat powinno powstać 900 kilometrów 

autostrad oraz ok. 2200 kilometrów dróg ekspresowych 

i szybkiego ruchu.

fot. Consolis P

olsk

a

p
r
e
z
e
n
t
a
c
j
e

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

Stan istniejących dróg w okolicach Chełma przy-
czynił  się  do  poszukiwania  nowych  rozwiązań 
konstrukcyjnych związanych z budową trwałych 
nawierzchni drogowych. Niestety nawierzchnie 

żwirowe i bitumiczne nie sprawdzały się. Po kilku 
latach użytkowania stan techniczny tak wybudo-
wanych nawierzchni wymagał nowych nakładów 
inwestycyjnych na ich poprawę, co wiązało się 
z wysokimi kosztami dla władz samorządowych. 
Pierwszym odcinkiem wybudowanym w techno-
logii betonowej jest droga we wsi Huta w gminie 
Wojsławice. Urząd gminny ogłosił przetarg na wy-
konanie nawierzchni bitumicznej z możliwością bu-
dowy drogi w oparciu o technologię alternatywną. 
Przetarg wygrała firma Technobud z Chełma. Mimo 
iż pierwotnie projekt zakładał budowę nawierzchni 
asfaltowej, władze samorządowe przyjęły propozy-
cję wykonania nawierzchni z betonu cementowego. 
Kazimierz Zubiński, prezes Technobudu, przekonał 
władze Wojsławic, że wybudowanie drogi z na-
wierzchnią betonową przyniesie w przyszłości wy-
mierne korzyści, gdyż jak uważa „droga betonowa 
jest bezpieczna i służy długie lata, a na terenach 
tak ubogich nie można sobie pozwolić wydawać 
dużych funduszy na remonty już istniejących na-
wierzchni”. 
– Środki na budowę drogi pochodziły z zewnątrz, 
pojawiły się obawy, że wybrana przez samorząd 
technologia będzie droższa od sugerowanej we 
wnioskach o dotację, i ryzykowaliśmy, że dofinan-
sowanie zostanie odrzucone – mówi Stanisław 
Jasiuk, osoba odpowiedzialna za planowanie prze-
strzenne oraz inwestycje i zamówienia publiczne 
w gminie Wojsławice. – Poza tym nie wiedzieliśmy, 
jak społeczność lokalna zareaguje na taką inno-
wację. Ludzie bardzo się zdziwili i uznali, że coś 
robimy nie tak. Nikt nie znał tej technologii i nie 
był do niej przekonany. Ale wszystko wyszło bardzo 
dobrze. Droga była budowana za pomocą listwy 
wibracyjnej, na istniejącej podbudowie, wykona-

b

u

d

o

w

n

i

c

t

w

o

Stanisław Jasiuk – gmina 

Wojsławice

fot. P

iotr Kijowski

Pięć lat doświadczeń

Drogi betonowe coraz częściej są budowane na terenach gminnych. 

Technologia wykorzystywana na autostradach niemieckich, 

belgijskich czy polskich sprawdza się tam, gdzie ruch pojazdów 

jest mniejszy, a budżet przeznaczony na remonty i utrzymanie 

dróg jest niewielki. Przekonywanie władz lokalnych o zaletach 

nawierzchni betonowych zaczyna przynosić wymierne efekty, 

widoczne w różnych regionach Polski. Na łamach kwartalnika BTA 

przybliżę kolejny dobry przykład gminnych dróg betonowych.

fot. P

iotr Kijowski

Droga betonowa we wsi Majdan Ostrowski

background image

budownictwo • technologie • architektura

nej kilkanaście lat temu w czynie społecznym. Po 
pięciu latach użytkowania tego odcinka nie mamy 
żadnych problemów: nie pojawiają się koleiny, ani 
nie wypadają dziury po zimie. Kolejny fragment tej 
drogi został wykonany tradycyjnie, w technologii 
asfaltowej. Teraz jeszcze nic nie widać na asfal-
tówce, ale sądzę, że betonówka przetrzyma dużo 
więcej. W przyszłości planujemy budowę nowych 
odcinków opartych na technologii betonowej. Oczy-
wiście problemem są pieniądze, na które czekamy. 
Informacje dotyczące budowy dróg o nawierzchni 
z betonu cementowego zaczerpnięto z fachowej li-
teratury. Posłużył do tego między innymi Katalog 
Typowych Nawierzchni Sztywnych wydany przez 
Generalną Dyrekcję Dróg Publicznych i Autostrad 
w 2001 roku.
Prace budowlane wykonano w lipcu 2003 roku. 
Przygotowywanie terenu do budowy, między inny-
mi ustawianie deskowań, odbywało się w dzień. 
Z powodu wysokiej temperatury panującej w okre-
sie budowy układanie betonu odbywało się nocą. 
Umożliwiło to zmniejszenie ryzyka wystąpienia 
pęknięć podczas wiązania i twardnienia betonu, 
związanego ze zbyt szybkim wyparowywaniem 
wody ze świeżej mieszanki betonowej. Firma ma 
duże doświadczenie w produkcji betonu. Od lat 
dziewięćdziesiątych dysponuje węzłem betoniar-
skim i dostarcza beton na budowy okolicznych 
inwestycji. Do wykonania drogi wykorzystano be-
ton klasy B-35. Receptura została opracowana 
w oparciu o piasek płukany i kruszywo łamane 
granitowe o wymiarze ziaren do 20 mm. 
Przy budowie drogi zaangażowany był dział do-
radztwa technicznego Cementowni Chełm, który 
pobierał próbki betonu i badał ich wytrzymałość 
na ściskanie. Wyniki badań były bardzo dobre. 
Wytrzymałość na ściskanie próbek betonowych po 
7 dniach dojrzewania przekraczała 35 MPa. 
Po pozytywnie zakończonej inwestycji we wsi Huta 
wójt gminy Wojsławice postanowił wykonać kolej-

ny odcinek nawierzchni betonowej, we wsi Maj-
dan Ostrowski. Odcinek o długości ponad 500 
metrów zrealizowano w październiku 2003 roku. 
Przeprowadzono stabilizację cementem istniejącej 
podbudowy, a następnie wykonano nawierzchnię 
z betonu B-35. 
Na podkreślenie zasługuje fakt, że pierwotnie wła-
dze gminy zakładały położenie warstwy asfaltu na 
wykonanych nawierzchniach betonowych, lecz ze 
względu na dobrą ich jakość zrezygnowano z tego 
pomysłu. 
Jeszcze w 2003 roku rozpoczęto budowę drogi 
przy ulicy Wyrykowskiej we Włodawie. Budowę 
podzielono na dwa etapy. Pierwszy obejmował wy-
konanie odcinka o długości 140 metrów, który wy-
budowano w 2003 roku. Drugi zakładał budowę 
odcinka o długości 200 metrów. Został skończony 
w listopadzie 2004 roku. Jest to droga o szero-
kości 6 metrów, gdzie dwa samochody osobowe 

Prezes Kazimierz Zubiński 

(z lewej) i Marek Burakow-

ski – kierownik budowy 

na drodze betonowej 

w Wołkowianach

fot. P

iotr Kijowski

Droga betonowa łącząca 

Wołkowiany i Dębowy Las

fot. P

iotr Kijowski

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Ulica Parkowa – Chełm

mogą swobodnie się wyminąć. Odcinek o długości 
340 metrów budowano przez trzy miesiące. Za-
kres robót obejmował:
–  roboty ziemne
–  wykonanie podbudowy
–  wykonanie nawierzchni z betonu B-35.
Również w 2004 roku zbudowano drogę gminną 
wraz z podbudową, która stanowi dojazd do pól 
i gospodarstw w miejscowości Łowcza w gminie 
Sawin. Jest to odcinek o długości około 300 me-
trów. W następnym roku wójt gminy zlecił wyko-
nanie modernizacji drogi gminnej w miejscowości 
Sawin. Remontowana droga miała długość 250 
metrów. W ramach modernizacji ułożono podbu-
dowę wraz z nawierzchnią drogi. 
Zainteresowanie  nawierzchniami  betonowymi 
spowodowało,  że  w  2005  roku  wybudowano 
plac betonowy na stacji paliw przy ul. Lubelskiej 
w Chełmie. Na terenie o powierzchni 1236,00 m

2

..

została wykonana podbudowa z gruntu stabilizo-
wanego cementem, na którą następnie ułożono 
warstwę betonu B-35 o grubości 20 cm. 
W tym samym roku zostały wykonane trzy kolejne 
inwestycje. Pierwsza z nich to remont drogi dojaz-
dowej wraz z placem manewrowym w Leśniowi-
cach. Inwestycja ta obejmowała: wykonanie pod-
budowy, nawierzchni betonowej, a także chodnika 
oraz przepustów rurowych pod zjazdami.
Drugą inwestycją była budowa drogi gminnej o dłu-
gości 2,6 km na odcinku Wołkowiany – Dębowy 
Las. Zleceniodawcą była gmina Żmudź. Odcinek 
drogi został wykonany w bardzo trudnym terenie. 
Grunt, na którym powstała droga, to torfowisko. 
Dodatkowym utrudnieniem był zbiornik wodny, do 
którego prowadziła droga. W związku z tym, że 
była położona nisko w stosunku do lustra wody, 
w konsekwencji powodowało to, że teren ten był 
podmokły. Zakres prac, jaki wykonano podczas bu-
dowy drogi, obejmował:

–  roboty ziemne 
–  wykonanie warstwy odsączającej z piasku
–  wykonanie podbudowy z gruntu stabilizowanego 

cementem

–  wykonanie nawierzchni betonowej z betonu B-

35 wraz ze zjazdami z drogi

–  budowę przepustów rurowych.
Po  dwóch  latach  użytkowania  drogi  dojazd  do 
zbiornika wodnego nie stanowi żadnego problemu. 
Mimo zalania drogi w 2006 roku, nie została ona 
podmyta i nie stwierdzono żadnych uszkodzeń. 
Ostatnia inwestycja, o której mowa w niniejszym 
artykule, to przebudowa ul. Parkowej w Chełmie. 
Modernizacja tej ulicy ułatwiła dojazd do Miejskiej 
Hali Sportowej i stworzenie nowych miejsc parkin-
gowych wykorzystywanych podczas różnych im-
prez kulturalnych i sportowych. 
Inwestycja nie skupiała się tylko na przebudowie 
samej drogi, ale również wykonano chodniki beto-
nowe, nowe zjazdy do domów z kostki brukowej. 
Konstrukcja drogi wyglądała następująco:
–  warstwa odsączająca z piasku grubości 14 cm
–  podbudowa z gruntu stabilizowanego cemen-

tem

–  warstwa poślizgowa z geowłókniny
–  nawierzchnia z betonu B-40 grubości 17 cm.

W  ciągu  pięciu  lat  Technobud  wybudował 
24.000.m

2

  nawierzchni  betonowych.  W  prze-

liczeniu na drogę o szerokości 4 metrów daje to 
długość około 6 km. Przez ten okres zarówno sa-
morządowcy jak i mieszkańcy przekonali się do 
tego rodzaju nawierzchni, pomimo wcześniejszych 
obaw. W przyszłości planowane są kolejne inwe-
stycje wykonane w technologii betonowej. Obecnie 
trwają prace nad projektem dwóch dróg w gminie 
Żmudź, o długości około 2-3 km każdy. 

mgr inż. Grzegorz Kijowski

fot. P

iotr Kijowski

background image

budownictwo • technologie • architektura

background image

kwiecień – czerwiec 2008

terenie gminy Nidzica. Jak informuje Mariusz Mie-
rzejewski z PZD w Nidzicy, droga znajduje się w 
ciągu drogi powiatowej 1528N Witramowo – Łyna. 
Odcinek betonowy ma 820 metrów długości i pięć 
metrów szerokości. Według danych ewidencyjnych 
budowla pochodzi z 1935 roku (brak potwierdze-
nia w innych źródłach).
– To jedyny betonowy odcinek drogi na terenie na-
szego powiatu – tłumaczy Mariusz Mierzejewski. 
– Droga biegnie wzdłuż jeziora na terenach rekre-
acyjnych. Jej nawierzchnia, jak na swój wiek, jest 
w bardzo dobrym stanie. Po pojawieniu się ruchu 
ciężkiego (przewoźnicy drewna) pokazały się lekkie 
rozszerzenia między płytami w osi jezdni na krót-
kich odcinkach. Jezdnia jest ograniczona krawęż-
nikiem kamiennym – dodaje pan Mariusz.

pie

Czekamy na listy Czytelników

polcem@polskicement.pl

– Kilka tygodni temu przejeżdżałem drogą beto-
nową we wsi Bolejny, powiat nidzicki, 13 km na 
północ od Nidzicy, w moim województwie war-
mińsko-mazurskim. Wykonałem kilka fotografii tej 
drogi i przesyłam je, jako dobry przykład trwałości 
tego rodzaju jezdni. Droga o długości około 1 km 
przebiega przez całą uroczo położoną wieś. Zosta-
ła wybudowana w latach trzydziestych XX wieku i 
moim zdaniem jest w dobrym stanie technicznym 
– pisze Zdzisław Karpiński. – Główną wadą drogi 
są odczuwalne podczas jazdy dylatacje.
Drogą, którą jechał pan Zdzisław, zarządza Powia-
towy Zarząd Dróg w Nidzicy i znajduje się ona na 

Bolejny – dobry przykład 

trwałości dróg betonowych

Nasz czytelnik, Zdzisław Karpiński, przesłał 

zdjęcia drogi betonowej w miejscowości 

Bolejny. Mimo iż droga pochodzi z 1935 roku, 

jej nawierzchnia jest w bardzo dobrym stanie.

fot. Zdzisław K

arpiński

fot. Zdzisław K

arpiński

b

u

d

o

w

n

i

c

t

w

o

background image

budownictwo • technologie • architektura

BOT Elektrownia Opole SA 

wynajmie lub wydzierżawi 

obiekty oraz tereny przyległe 

do składowiska awaryjnego 

Groszowice.

O

biekt zlokalizowany jest

w Opolu-Grudzicach. Posiada do-

godny dojazd kołowy od ul. Strzele-

ckiej oraz kolejowy od szlaków

z kierunku: Gliwic, Kędzierzyna-Koźla 

i Wrocławia. Obiekt wyposażony jest 

w dwa zbiorniki o poj. V=2000 m

3

każdy, własną bocznicę, wszystkie 

niezbędne media (również sprężone 

powietrze), budynek administracyj-

no-socjalny itd.

I

stnieje możliwość wykorzystania 

na bazę sprzętową, warsztaty, a po 

adaptacji na terminal przeładunko-

wy itp.

S

zczegółowe informacje można 

uzyskać pod numerami telefonów:

077 423 50 55, 077 423 55 10,

na stronie internetowej:

www.elopole.bot.pl

oraz pod adresem e-mail:

malgorzata.grzesiak@elopole.bot.pl.

BOT Elektrownia Opole SA

46-021 Brzezie k. Opola

tel. +48 077 423 50 50

fax +48 077 423 50 12

elektrownia.opole@elopole.bot.pl

www.elopole.bot.pl

OGŁOSZENIE

background image

kwiecień – czerwiec 2008

b

u

d

o

w

n

i

c

t

w

o

Zacznijmy od definicji

Projektuj i Buduj (albo inaczej Zaprojektuj i Zbuduj) 
to, według definicji, system realizacji projektów, 
w którym w przeciwieństwie do systemu tradycyjnego 
mamy do czynienia z jednym podmiotem gospodar-
czym, który jednocześnie odpowiada za zaprojekto-
wanie oraz wykonanie zamierzonego dzieła. Podmiot 
ten nazywany jest zwyczajowo wykonawcą projektu 
typu Projektuj i Buduj lub też czasami generalnym 
wykonawcą. Najczęściej takim generalnym wyko-
nawcą (ze względu na skalę przedsięwzięcia) zostaje 
faktyczny (fizyczny) wykonawca robót budowlanych. 
W warunkach amerykańskich częsta jest praktyka, że 
generalnym wykonawcą w projekcie typu Projektuj i 
Buduj zostaje firma inżynieryjna lub architektoniczna, 
a więc taka, która zajmuje się albo projektowaniem, 
albo też nadzorowaniem przedsięwzięcia budowlane-
go, a nie jego fizycznym wykonaniem. 

Geneza i rys historyczny

Ten system realizacji projektów wywodzi się zasad-
niczo od tradycyjnego modelu generalnego wyko-
nawcy (ang. Master Builder) i który został stworzo-
ny i opisany, aby publiczny lub prywatny inwestor 
wyposażony w sporządzony wcześniej szczegółowy 
harmonogram i specyfikacje przedsięwzięcia mógł 
zrealizować  swoje  zamierzenie  budowlane  jak 
najniższym kosztem, przy zachowaniu konkuren-
cyjności ofert i zapewnieniu właściwego nadzoru 
nad realizacją. W swoim zamierzeniu system De-
sign and Build miał spowodować przede wszyst-
kim istotne oszczędności czasu realizacji projektu. 
Oszczędności miały zostać uzyskane poprzez elimi-
nację konfliktów na linii projektant – wykonawca, 
przy założeniu wspólnej odpowiedzialności dwóch 
niezależnych uczestników projektu (projektanta i 
wykonawcy). Koncepcja umieszczenia projektan-

ta i wykonawcy „pod wspólnym dachem” sięga 
jeszcze czasów renesansu. A jak wiemy z historii, 
to w tym właśnie czasie powstały najwspanialsze 
dzieła sztuki budowlanej, co dowodzi poniekąd 
słuszności tego typu rozwiązań. Inaczej rzecz się 
miała z projektami drogowymi. Przez wiele lat 
drogi były projektowane przez projektanta, a na-
stępnie wykonywane przez innego przedsiębiorcę 
(wykonawcę). Dopiero pierwsze próby ominięcia 
sztywnych przepisów prawnych przez niektórych 
inwestorów poprzez zastosowanie tzw. Specjalnych 
Projektów Eksperymentalnych (SEP-14) pozwoliły 
na wdrożenie innowacyjnej jak na owe czasy w 
drogownictwie metody nazwanej obecnie Design 
and Build. 
W trakcie realizacji kontraktów przy pomocy tej 
metody pojawiły się jej różne kombinacje i warian-
ty, takie jak: 
1. „Turnkey” – kontrakty „pod klucz”, gdzie inwe-

stor zachowywał u siebie nadzór, a wykonawca 
projektu przekazywał „klucze” do budynku po 
zakończeniu kontraktu 

2. „Bridgning” – kontrakty łączone, kiedy inwestor 

we własnym zakresie wykonywał część doku-
mentacji technicznej, np. koncepcję (z reguły do 
50% potrzebnej dokumentacji) 

3. Design/Build/Warranty i Design/Build/Maintain 

– kontrakty kombinowane z różnymi wariantami 
gwarancji lub obsługi użytkowanego obiektu

4. Prywatyzacja – czyli inaczej „nasze” koncesje 

– gdzie prywatny inwestor projektuje, buduje, a 
następnie obsługuje użytkowanie obiektu w za-
mian za określone stawki. 

W Polsce pierwsze projekty tego typu pojawiły się 
jeszcze w latach 90. Obecnie zaobserwować można 
zarówno w literaturze, jak i w dyskusjach zawodowych 
na różnych szczeblach, pewną zmienność poglądów 

Wiedza konieczna 

– Projektuj i Buduj

Marek Gosztyła

fot. Archiwum

fot. P

iotr P

iestrzyński

background image

budownictwo • technologie • architektura

na temat benefitów płynących z zastosowania tego 
typu projektów. Jako najnowsze zastosowanie w Pol-
sce można podać przykład mostu Północnego.

Cechy szczególne

Jak już zaznaczyłem powyżej, generalnie projekty 
typu D&B powinny zostać użyte wszędzie tam, gdzie 
inwestor ma szansę na uzyskanie realnych korzyści fi-
nansowych i czasowych, wynikających z rozpoczęcia 
procesu budowy obiektu, zanim jeszcze ostateczna 
wersja dokumentacji technicznej zostanie zakończo-
na i przekazana. W praktyce oznaczać to może bu-
dowę obiektu (np. drogi) bez kompletu wymaganych 
uzgodnień i zezwoleń.W praktyce polskiej taki tok po-
stępowania wydaje się niemożliwy do realizacji. Jak 
wykazały liczne projekty realizowane w Stanach Zjed-
noczonych, ryzyko to czasami bywa jednak opłacalne 
w obliczu możliwości zaoszczędzenia znacznych kwot 
poprzez wcześniejsze wykonanie prac i uruchomienie 
obiektu. Odpowiadając sobie na pytanie o zastosowa-
nie tej formuły, należy wziąć pod uwagę korzyści z tego 
typu rozwiązania. Podstawowa korzyść to oczywiście 
oszczędność czasu. Inne to po kolei:
•  jednostkowa odpowiedzialność za projekt
•  minimalizacja kosztów administracyjnych i kosz-

tów kontroli

•  redukcja lub nawet eliminacja kosztów zmian 

i roszczeń z powodu błędów i zaniedbań (szcze-
gólnie w dokumentacji technicznej)

•  maksymalizacja wykorzystania zasobów i możli-

wości wykonawcy

•  możliwość użycia nowych, innowacyjnych tech-

nologii przyspieszających i podnoszących jakość 
projektu

•  zmniejszenie kosztów pogwarancyjnych poprzez 

zastosowanie formuły kwoty zatrzymanej na 
czas gwarancji

•  możliwość przeprowadzenia przez inwestora 

dodatkowych  niezależnych  analiz,  ekspertyz 
i porównań

Tak więc podjęcie przez inwestora decyzji o zastoso-
waniu formuły Design and Build powinno zostać po-
przedzone analizą wyżej wymienionych czynników. 
Kiedy na wszystkie pytania (a nie tylko podstawowe 
– o czas) postawione do ww. problemów odpowiemy 
„tak”, to wtedy z całą odpowiedzialnością możemy 
(a nawet powinniśmy) przystąpić do przygotowania 
projektu w takiej właśnie formule. 

Inne warunki 

zastosowania formuły Design and Build

W metodologii amerykańskiej dla wykazania słusz-
ności obranej ścieżki realizacji kontraktu stworzono 
narzędzie w postaci listy sprawdzającej, nazwane 
Design Build Selector, w celu ułatwienia tego wyboru. 
Oto najważniejsze z warunków, które analizuje DBS:
•  projekt musi mieć jasno i precyzyjnie zdefinio-

wany zakres robót i warunki wykonania

•  projekt powinien być wolny od wad prawnych, 

takich jak brak dostępu do terenu, użycie mate-
riałów niebezpiecznych, brak uzgodnień środo-
wiskowych i społecznych, konflikty użytkowania 
i innych możliwych do przewidzenia uwarunko-
wań generujących problemy

•  projekt nie może generować konfliktów społecznych 

i politycznych (np. z władzami samorządowymi)

•  projekt powinien umożliwiać zastosowanie inno-

wacyjnych metod i rozwiązań wpływających na 
jakość i czas trwania

•  projekt wymaga wiedzy i doświadczenia, któ-

rych inwestor nie posiada w swoim zakresie

•  projekt powinien umożliwiać dokonywanie zmian 

w dokumentacji w celu uzyskania potencjalnych 
oszczędności finansowych.

Jak widać, kryteria zastosowania formuły D&B 
są dość ściśle określone. W warunkach polskich 
najtrudniejszym elementem jest kwestia formalna 
związana z pozwoleniami i uzgodnieniami. Niejed-
nokrotnie okazuje się bowiem, że inwestor nie tylko 
nie posiada kompletu tych materiałów, ale co gor-
sza nie ma nawet świadomości, że ich potrzebuje. 
Skomplikowanie polskiego ustawodawstwa, ciągłe 
nowelizacje i różnorodność interpretacji powoduje 
istotne utrudnienie w realizacji tych projektów.

Przygotowanie projektu 

„Innowacyjność” projektów Design and Build w sto-
sunku do systemu tradycyjnego leży też w procesie 
wyboru najkorzystniejszej oferty. Proces selekcji jest 
z reguły podzielony na dwie fazy. Najpierw rozsyłane 
jest tradycyjne zapytanie ofertowe. Na to pytanie po-
tencjalni wykonawcy odpowiadają, przesyłając jedy-
nie informacje ogólne o swoich kwalifikacjach tech-
nicznych i możliwościach wykonawczych. Najczęściej 
inwestor informuje oferentów o liczbie nadesłanych 
ofert oraz o liczbie firm dopuszczonych do dalszego 
etapu procesu. W fazie następnej wykonawcy są już 
zobligowani do przesłania oferty szczegółowej, op-
artej na wykonanej przez siebie i na własny koszt 
dokumentacji technicznej (np. dokumentację o stop-
niu złożoności projektu budowlanego). Firmy z tzw. 
krótkiej listy muszą w ofercie wykazać, w jaki sposób 
zamierzają projektować, wykonać i wdrożyć projekt. 
Inwestor wybiera firmę z najkorzystniejszą ofertą. Jak 
można łatwo zauważyć, nie ma tutaj zasadniczych 
różnic w stosunku do tradycyjnej oferty dwuetapowej 
z tzw. prekwalifikacjami. System ten jest w Polsce 
stosowany od lat w różnego typu projektach, z re-
guły tam, gdzie inwestorowi zależy na odrzuceniu w 
pierwszym etapie firm o niskich kwalifikacjach. Jed-
nakże w naszych realiach przy obowiązującej ustawie 
o zamówieniach publicznych i stuprocentowej wadze 
ceny oferty system ten powoduje możliwość zmowy 
wykonawców i ogromnego wzrostu kosztów oferty. 

Ramowy proces 

wdrożenia D&B w projektach drogowych

W naszym kraju wdrażanie projektów typu Design and 
Build na dużych projektach drogowych dopiero się roz-
poczyna. Wiodącym inwestorem w tej dziedzinie jest 
oczywiście Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Au-
tostrad. W skali mikro, elementy tego systemu zostały 
wykorzystane przy okazji projektów związanych z od-
nowami i wzmocnieniem nawierzchni oraz kompletny-
mi remontami dróg. Łatwość zastosowania tej metody 
w tego typu robotach polega na braku wymagania po-
zwolenia na budowę, co znakomicie przyspiesza cały 
proces i czyni go bardziej czytelnym. 
W literaturze amerykańskiej zastosowanie formuły 
Design and Build również odniesiono do różnego 
typu projektów drogowych. W trakcie doświadczeń 
realizacyjnych często okazywało się, że konieczne 
są pewne modyfikacje systemu w zależności od 
wielkości projektu. Powołane w 1993 roku spe-

background image

kwiecień – czerwiec 2008

cjalne stowarzyszenie, które zajmuje się rozwojem 
i krzewieniem wiedzy na temat tego typu projektów 
– Design and Build Institut of America (www.dbia.
org.) – wydało zalecenia do stosowania tej meto-
dy, i ciągle doskonali wiedzę na ten temat. I tak 
projekty infrastrukturalne zostały podzielone na 
projekty wielkie, średnie i małe. Dostrzeżono bo-
wiem istotne różnice w procesie wdrażania projek-
tów, uzależnione od skali przedsięwzięcia. Poniżej 
opiszę tylko tę część, dotyczącą dużych projektów, 
aby potem spróbować porównać ją z metodyką za-
proponowaną ostatnio przez GDDKiA. 
W przeszłości wielkie projekty autostradowe były 
realizowane w USA poprzez podzielenie na kilka 
mniejszych. Było to spowodowane przede wszystkim 
możliwościami finansowania i ograniczonymi zaso-
bami. W procesie rozwoju nowoczesnych narzędzi 
finansowych ułatwiających finansowanie wielkich 
projektów zauważono, że wykorzystanie innowacyj-
nej techniki Design and Build daje inwestorowi moż-
liwość wsparcia finansowania poprzez wykonawcę 
projektu oraz wykorzystanie zasobów technicznych 
i osobowych wykonawcy. Zauważono również, że 
zastosowanie różnych modyfikacji tej koncepcji, po-
legających na wcześniejszym przygotowaniu przez 
inwestora np. projektu wstępnego, praw do terenu, 
pozwoleń, uzgodnień środowiskowych i negocjacji z 
właścicielami sieci uzbrojenia podziemnego, znacz-
nie przyspiesza realizację projektu w tym systemie. 
Wyliczono na podstawie doświadczeń projektowych 
(w stanie Utah), że zastosowanie modyfikowanej me-
tody Design and Build może skrócić czas realizacji 
projektu z 10 lat do 4,5 roku!
Na podstawie wieloletniej praktyki wypracowane 
zostały w Stanach Zjednoczonych pewne dobre 
praktyki w przygotowaniu i realizacji wielkich pro-
jektów Design and Build (z reguły pow. 20 milio-
nów USD), których kilka pokrótce poniżej przed-
stawiam:
1. Prekwalifikacje – optymalna liczba firm dopusz-

czonych do II etapu (po wstępnej selekcji) po-
winna być nie większa niż 5. Proces prekwalifi-
kacyjny musi zostać perfekcyjnie przygotowany 
od strony prawnej w celu wyeliminowania prote-
stów i odwołań.

2. Wybór najkorzystniejszej oferty – ocena ofert 

powinna odbywać się na podstawie trzech naj-
ważniejszych kryteriów: referencji z poprzednich 
realizacji,  możliwości  technicznych  i  przed-
stawionego harmonogramu. Te trzy parametry 
muszą zostać uwzględnione przy rozpatrywaniu 
ceny oferty. Inwestor powinien zorganizować 
cykl spotkań z oferentami w celu upewnienia 
się co do dobrego zrozumienia przedmiotu i 
zakresu projektu przez oferentów. Po podjęciu 
decyzji dobrym zwyczajem jest zorganizowa-
nie spotkania z „przegranymi”, dla poinformo-
wania ich o przyczynie nieprzyjęcia ich oferty. 
Efektywność takiego toku postępowania została 
zbadana na 15 projektach drogowych (również 
w stanie Utah). Warunkiem tej efektywności jest 
jednakże dopasowanie procesu do specyfiki pro-
jektu oraz rzetelne poinformowanie oferentów 
we wcześniejszym zapytaniu ofertowym. 

3. Kontrola jakości – nakłada na wykonawcę wiel-

kiego projektu infrastrukturalnego obowiązek co-
dziennej, rzetelnej kontroli jakości, co nie zwalnia 

jednak inwestora od okresowego sprawdzania 
realizacji kontroli jakości. W ramach swojej dzia-
łalności w tej mierze inwestor powinien uzyskać 
lub zapewnić: uprawomocnione i ważne pozwo-
lenia organów decyzyjnych, przegląd i zatwier-
dzenie dokumentacji technicznej, okresowe testy 
sprawdzające w trakcie realizacji i akceptację ich 
wyników, końcowy odbiór projektu. 

4. Gwarancja  –  uzgodniona  przez  wykonawcę 

projektu i inwestora – powinna zwierać co naj-
mniej: zakres rzeczowy gwarancji, harmonogram 
i ograniczenia gwarancji, możliwości rozszerze-
nia gwarancji, ubezpieczenia i zabezpieczenia 
bankowe, wymagania materiałowe, wyposaże-
nie, kryteria realizacji robót gwarancyjnych, pro-
cedury rozwiązywania sporów i realizacji robót. 
Wymagania gwarancji muszą być przedstawione 
wykonawcy już w czasie zapytania ofertowego. 

W ubiegłym roku GDDKiA opracowała na potrzeby 
projektów drogowych pilotażowy program realizacji 
zadań w systemie D&B. Do projektu wybrano kilka 
dużych zadań na sieci dróg krajowych. Dla potrzeb 
selekcji konsultantów (firm inżynieryjnych nadzoru-
jących proces) opracowano metodę wyboru, która w 
zasadzie odpowiada przedstawionej powyżej meto-
dologii amerykańskiej. Istotną różnicę stanowi fakt, 
że są to pierwsze tego typu projekty drogowe na taką 
skalę w Polsce. Dodatkowym elementem będzie 
raport wiodącego konsultanta, zawierający ocenę 
przydatności rozwiązań D&B w realizacji programu 
autostradowego w Polsce. Konsultanci wybrani do 
realizacji zadań mają za zadanie opracowanie zasad 
( SIWZ) oraz Programu Funkcjonalno-Użytkowego 
koniecznego do wyboru faktycznego wykonawcy pro-
jektu Design and Build (czyli praktycznie całej fazy 
przygotowania projektu). W tym przypadku należy 
domniemywać, że tym faktycznym wykonawcą będą 
konsorcja firm wykonawczych i projektowych. W toku 
realizacji konsultant będzie odpowiedzialny za nadzór 
nad projektowaniem, a następnie realizacją robót. 
Całość programu przewidziano (łącznie z okresem 
gwarancji i rozliczenia) na co najmniej 72 miesiące. 
Tak więc dopiero za 6 lat dowiemy się, czy wywo-
dzący się z USA system budowy, wielokrotnie tam 
przetestowany, sprawdzi się w warunkach polskich.

Podsumowanie

Koniecznością chwili wydaje się pilne wprowadzenie 
w Polsce formuły Projektuj i Buduj w dużych i śred-
nich projektach drogowych. Nie tylko w GDDKiA, ale 
również u mniejszych inwestorów, takich jak urzędy 
marszałkowskie czy zarządy miast i gmin. Jakże więc 
istotne jest zwiększenie świadomości możliwości za-
stosowania tego typu rozwiązań w projektach drogo-
wych i infrastrukturalnych (co było zresztą głównym 
powodem powstania tego artykułu). Brak wiedzy na 
ten temat jest (nie tylko według autora) jedną z przy-
czyn złego stanu zaawansowania naszego kraju w wy-
korzystaniu środków unijnych. Mam nadzieję jednak, 
że „przyciśnięci do muru” przez unijny worek pienię-
dzy potrafimy sprostać wyzwaniom czasu (jak to już 
wielokrotnie w naszej przeszłości bywało), i szersze 
wdrożenie formuły Projektuj i Buduj w inwestycjach 
drogowych i infrastrukturalnych nastąpi szybciej niż za 
6 lat, kiedy to znane będą wyniki pilotażowego projek-
tu Generalnej Dyrekcji. Czego Państwu i sobie życzę.

Marek Gosztyła

background image

budownictwo • technologie • architektura

,VœœÀ

>Ü>ÞÃÊÃÌÀœ˜}

1 äÇÇÊ {xnÊ £ÓʠΣʠ±Ê  äÇÇÊ {xÇÊ nÎÊ ÇÇÊ ±Ê LˆÕÀœJÀi“iˆ°Vœ“°«

*’Þ˜˜iÊL>ÀܘˆŽˆÊ`œÊLi̜˜ÕÊÉʈµÕˆ`ʜ˜VÀiÌiʜœÕÀÃ

>ÀLÞʈÊÌiV…˜œœ}ˆiÊ`œÊLi̜˜Õ

4 Anzeigen_pol_dk.indd   4

10.03.2005   9:30:02 Uhr

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

Wprowadzenie

W większości przypadków budynki energooszczęd-
ne kojarzą się z obiektami, w których zastosowano 
bardzo grubą warstwę izolacji, świetne okna i no-
woczesny system ogrzewania. Jednak ta obiegowa 
opinia nie jest do końca prawdziwa. Oczywiście 
domy  o  znacznie  zwiększonej  grubości  izolacji 
będą miały mniejsze zapotrzebowanie na energię 
do ogrzewania, jednak sama izolacja to nie wszyst-
ko. Często konsekwencją stosowania bardzo grubej 
izolacji i okien o podwyższonej izolacyjności (przy 

okazji szczelnych) oraz zlekceważenia odpowiednio 
zaprojektowanego i wykonanego systemu wentyla-
cji jest brak komfortu cieplno-wilgotnościowego w 
pomieszczeniach czy wręcz „niezdrowa” atmosfe-
ra. Zwykle zapomina się o innych możliwościach 
zmniejszenia energochłonności obiektów, w tym 
przede wszystkim czynnikach architektonicznych, 
oraz wykorzystaniu pasywnego pozyskiwania ener-
gii do ogrzewania, np. promieniowania słoneczne-
go. Wykorzystanie energii słonecznej zwykle koja-
rzy się z przepływowymi kolektorami słonecznymi 
lub ogniwami fotowoltaicznymi. Rzadko kojarzo-
ne jest z wykorzystaniem betonowych ścian lub 
warstw monolitycznych w celu akumulacji ciepła 
pochodzącego z nasłonecznienia. Zresztą jest to 
po części niezrozumiałe, bo już chociażby w przy-
padku ogrzewania podłogowego wykorzystuje się 
to samo zjawisko akumulacji ciepła przez beton 
i wszyscy to doskonale wiedzą.
Przykładów energooszczędnych, prawidłowo za-
projektowanych obiektów betonowych jest wiele, 
jednak ciągle świadomość wykorzystania masy ter-
micznej w budynku jest niewielka. Wprowadzenie 
dyrektywy 2002/91/WE w sprawie charakterystyki 
energetycznej budynków (ang. EPBD), a właściwie 
znowelizowanych przepisów Prawa budowlanego 
narzucających od 2009 roku obowiązek certyfi-
kacji budynków pod względem energochłonności 
pozwoli  zapewne  poszerzyć  zakres  stosowania 
rozwiązań prowadzących do obniżenia zapotrzebo-
wania na ciepło przez budynki. Certyfikat energe-
tyczny jest pewnego rodzaju świadectwem kosztów 
eksploatacji, i podobnie jak to ma miejsce np. przy 
zakupie sprzętu AGD czy samochodu będziemy na 
to zwracać uwagę.

Energochłonność budynków

Energochłonność budynków określana jest na pod-
stawie wskaźników sezonowego zapotrzebowania 
na ciepło w odniesieniu do powierzchni (EA) lub 

t

e

c

h

n

o

l

o

g

i

e

Wykorzystanie betonu  

w budynkach energooszczędnych

Torre Verde (Zielona  

Wieża), efektywny energe-

tycznie dwunastokondyg-

nacyjny betonowy budynek 

mieszkalny (7200 m

2

), 

zbudowany w Lizbonie.

Monitoring pokazał, że 

emituje on około 24 ton 

CO

2

 rocznie mniej niż kon-

wencjonalny budynek tej 

samej wielkości. Słoneczny 

system cieplny dostarcza 

70% ciepła do ogrzania 

ciepłej wody na potrzeby 

zużycia domowego  

w budynku. (Dzięki uprzej-

mości Tirone Nunes, SA, 

Portugalia)

Dom miejski in situ 

w Brukseli.

(Dzięki uprzejmości 

architekta – Joël Claisse 

Architectures; foto – Jean-

Paul Legros, Belgia)

background image

budownictwo • technologie • architektura

kubatury (EV). Przyjmuje się, że budynki energoo-
szczędne to takie, dla których wartość wskaźnika 
EA nie przekracza poziomu 100 kWh/(m

2

rok). Jest 

to jednak wartość przeciętna, bo np. dla domów 
o dużej efektywności energetycznej (niskoenerge-
tycznych) EA<45 kWh/(m

2

rok), a w przypadku 

domów pasywnych jest to wartość jeszcze trzy-
krotnie  mniejsza.  Obecnie  wznoszone  domy  w 
Polsce wskaźnik ten mają na poziomie 120-140 
kWh/(m

2

rok).

Energochłonność budynków mieszkalnych zale-
ży od wielu czynników. Można wyróżnić czynniki 
pasywne, w tym: architektoniczne, konstrukcyjne, 
i aktywne: systemy grzewcze, rekuperacyjne, za-
rządzania wykorzystaniem energii w budynkach 
wielorodzinnych etc. Do czynników architektonicz-
nych przede wszystkim zaliczyć można:
− geometrię obiektu (zwartość bryły architekto-

nicznej wyrażona współczynnikiem kształtu bu-
dynku A/V, rozmieszczenie pomieszczeń)

− usytuowanie budynku względem stron świata, 

zacienienie, co ma zasadnicze znaczenie pod-
noszące efektywność wykorzystania rozwiązań 
wykorzystujących nasłonecznienie

− powierzchnię przegród przeźroczystych.
Czynniki konstrukcyjne to przede wszystkim:
− rodzaj i grubość warstw w przegrodzie, w tym 

zasadnicze znaczenie ma współczynnik przewo-
dzenia ciepła i grubość warstw użytych materia-
łów termoizolacyjnych

− wykorzystanie izolacji transparentnej i przegród 

kumulacyjnych, np. betonowych

− eliminacja lub znaczne ograniczenie występowa-

nia mostków termicznych

− zastosowanie  szyb  o  niskim  współczynniku 

przenikania ciepła (z szybami niskoemisyjnymi z 
warstwami refleksyjnymi, wypełnionych gazami 
szlachetnymi, np. argonem, etc).

Biorąc pod uwagę czynniki aktywne, należy mieć 
na uwadze systemy ogrzewania o dużej sprawno-
ści, wykorzystanie energii odnawialnej, np. kolek-
tory słoneczne, pompy ciepła, rekuperację ciepła 
w systemach wentylacji, czy wreszcie sprawne, 
prowadzone indywidualnie dla każdego mieszkania 
zarządzanie dystrybucją energii w domach wielo-
rodzinnych.
Zatem myśląc o budowie domu energooszczędne-
go, musimy uwzględnić znacznie więcej czynników 
niż tylko grubość warstw izolacji ścian i wybór ro-
dzaju kotła do ogrzewania.

Rozwiązania architektoniczne a energochłonność

Biorąc pod uwagę straty ciepła w budynku, nie 
możemy zapominać, że do każdego obiektu do-
ciera również strumień zysków cieplnych. W bu-
dynkach mieszkalnych zyski ciepła generowane są 
przede wszystkim przez różnego rodzaju urządze-
nia elektryczne, sprzęt AGD, spalanie paliw, np. 
gazu na potrzeby gotowania, podgrzewania wody 
etc. Sami również generujemy dość znaczne ilo-
ści ciepła, szczególnie podczas wysiłku fizycznego, 
które ogrzewa powietrze wewnątrz pomieszczeń, 
w których przebywamy (np. projektując chłodnie 
składowe uwzględnia się ilość pracowników i ich 
czas przebywania wewnątrz chłodni np. przy roz-
ładunku towaru). Duży udział w zyskach cieplnych 
ma również promieniowanie słoneczne docierają-

ce do pomieszczeń przede wszystkim przez okna, 
przeszklone drzwi i świetliki.
O wskaźniku wykorzystania energii słonecznej de-
cyduje wiele czynników, a wśród nich usytuowanie 
względem stron świata. Przemyślane usytuowanie 
budynku względem stron świata, przede wszystkim 
powierzchni przeszklonych i ewentualnych izolacji 
transparentnych pozwala zmniejszyć zapotrzebo-
wanie na energię do ogrzewania w nowoczesnych 
obiektach o kilka procent, a w budynkach pasyw-
nych nawet o 30%.
Zyski z nasłonecznienia są większe, jeśli wykorzy-
stamy masę termiczną materiałów konstrukcyjnych 
wykorzystanych do wzniesienia obiektu. Duża masa 
termiczna, a zatem zdolność kumulacji energii, jest 
związana zasadniczo z dwoma parametrami opisują-
cymi materiał, jego gęstością i ciepłem właściwym. 
Ilość ciepła, jaką może potencjalnie zakumulować 
przegroda, można opisać prostą zależnością

Q = V·ρ·c·∆T

gdzie:
V – objętość materiału w przegrodzie, m

3

ρ

 – gę-

stość materiału kg/m

3

; c –ciepło właściwe mate-

riału przegrody, J/(kg·K); T – różnica temperatur 
po obu stronach przegrody, K
Większość materiałów budowlanych posiada zbli-
żone wartości ciepła właściwego, natomiast znacz-
nie różnią się gęstością pozorną. Spośród typo-
wych materiałów budowlanych wykorzystywanych 
do wznoszenia murów największą gęstość pozorną 
ma beton. W celu zakumulowania możliwie dużych 
ilości ciepła należy stosować materiały ciężkie, np. 
silikaty, cegłę pełną czy świetnie nadający się do 
tego celu właśnie – beton. Przegroda betonowa 
lub posadzka w przypadku wyeksponowania jej 
na promieniowanie słoneczne będzie znakomitym 
akumulatorem ciepła. 
Szybkość nagrzewania, ale również wychładza-
nia przegrody będzie zależeć od współczynnika 
przewodzenia ciepła warstw. W przypadku ścian 
zewnętrznych dobrze izolowanych zasadniczym 
problemem jest ekspozycja warstwy muru na pro-
mieniowanie słoneczne.

Przepływy ciepła (energii) 

w budynku

Ciepło przyrasta przez 

promieniowanie słoneczne, 

zyski ciepła wewnętrzne 

z oświetlenia, ogrzewania, 

od mieszkańców i ich 

urządzeń.

Ciepło jest tracone przez 

nieszczelności, wentylację, 

promieniowanie przez okna 

i przenikanie przez ściany, 

okna i podłogi.

Ciepło jest magazynowane 

i oddawane przez masę 

termiczną budynku

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Wykorzystanie efektu akumulacji energii w cięż-
kich materiałach budowlanych można zrealizować 
w tym przypadku stosując różne rozwiązania. Przy-
kładem mogą być przegrody kolektorowo-akumu-
lacyjne z warstwą przeszklenia, pod którą bezpo-
średnio na ciężkim murze znajduje się warstwa 
absorbera. Warstwa ta przejmuje ciepło promienio-
wania słonecznego, które dalej przekazywane jest 
przez mur do pomieszczenia. Zastosowanie warstw 
refleksyjnych po wewnętrznej stronie szyb pozwala 
na znaczne obniżenie współczynnika przenikania 
ciepła przez taką przegrodę i ucieczki ciepła na ze-
wnątrz. Rozwiązaniem znajdującym coraz większe 

zainteresowanie są ściany akumulacyjne z izolacją 
transparentną, w której warstwa przezroczysta dla 
promieniowania słonecznego ma specjalną budo-
wę komórkową, w formie kanałów o niewielkiej 
średnicy, ograniczających przenoszenie ciepła na 
drodze konwekcji. Izolacyjność warstw transparen-
tnych jest stosunkowo duża i pozwala na ograni-
czenie strat ciepła przez przewodzenie na zewnątrz 
obiektu, a jednocześnie pozwala efektywnie wyko-
rzystać masę termiczną muru betonowego. Innym 
rozwiązaniem jest stosowanie paneli tzw. termo-
syfonowych, gdzie dzięki specjalnej konstrukcji 
ciepło transportowane jest do strefy kumulacyjnej 
– muru poprzez kanały skośne, i po oddaniu nad-
miaru ciepła do muru wracają innymi kanałami do 
strefy ogrzewania. Rozwiązanie to pozwala stoso-
wać tradycyjną dekoracyjną warstwę elewacyjną 
w postaci tynku strukturalnego jedynie z pewny-
mi obszarami transparentnymi, co ma szczególne 
znaczenie np. przy termorenowacji obiektów ist-
niejących o tradycyjnym charakterze, w niewielkim 
stopniu zaburzając wygląd elewacji.

Wykorzystanie masy termicznej betonu

Główną korzyścią energetyczną stosowania beto-
nu w budynkach jest jego wysoka masa termicz-
na, która może kompensować wahania tempera-
tury wewnątrz pomieszczeń. Może to eliminować 
lub znacznie ograniczyć konieczność stosowania 
dodatkowych systemów zarówno ogrzewania jak 
i klimatyzacji. Niesie to ze sobą bezpośrednie zy-
ski prowadzące do zmniejszenia zużycia energii w 
tego rodzaju obiektach o 2-15% w stosunku do 
analogicznych obiektów niewykorzystujących masy 
termicznej betonu. Oprócz kompensacji wahań 
temperatury obecność dużej masy termicznej po-
woduje również przesunięcie w czasie osiągnięcia 
maksymalnej temperatury pomieszczenia od na-
słonecznienia na godziny popołudniowe lub nawet 
wieczorne. Jest to szczególnie istotne w przypadku 
dużego nasłonecznienia, które prowadzić może do 
chwilowego przegrzewania pomieszczeń. Można 
zatem powiedzieć, że akumulacyjna przegroda be-
tonowa działa jak swego rodzaju stabilizator wa-
hań temperatury w pomieszczeniach.
Masa termiczna betonu najlepiej działa w budynkach 
o regularnym cyklu zmian temperatury, zwykle w cią-
gu dnia, np. w szkołach, biurach, gdzie występują 
znaczące szczytowe wewnętrzne przyrosty ciepła i 
zbiegają się ze szczytowymi przyrostami ciepła wy-
wołanymi przez nasłonecznienie. Efekt buforowy be-
tonu pomaga zmniejszyć i opóźnić nadejście szczy-
towych temperatur. Wieczorny spadek temperatury, 
kiedy budynek jest pusty, pozwala na wychłodzenie 
betonu, który nadmiar ciepła będzie oddawał do po-
mieszczeń. Obecność wewnętrznych wykończeń, np. 
ciepłego tynku, dywanu, w pewnym stopniu zmniej-
sza wykorzystanie masy termicznej, działając jako 
warstwa izolacyjna. Nie znaczy to więc, że budynek 
z ciężkimi materiałami budowlanymi automatycznie 
będzie miał wysoki poziom wykorzystania masy ter-
micznej. Efektywność wykorzystania masy termicz-
nej betonu zależy od wielu czynników, ale przede 
wszystkim od sposobu wyeksponowania powierzchni 
betonu na promieniowanie słoneczne. W klimatach, 
gdzie temperatury pozostają bardzo wysokie lub 
niskie przez długi czas, takie pasywne sposoby wy-

Wpływ masy termicznej na 

komfort cieplny  

(Z publikacji The Concrete 

Centre, Masa termiczna  

dla budownictwa mieszka-

niowego, Wielka Brytania)

Pasywne chłodzenie 

latem, magazynowanie 

i oddawanie zysków energii 

zimą (Dzięki uprzejmości 

Centrum Betonu, Wielka 

Brytania)

Dniem. W gorące dni okna są zamknięte, 

żeby trzymać gorące powietrze na zewnątrz, 

należy dostosować osłony, żeby zminima-

lizować nasłonecznienie. Masa termiczna 

chłodzi. Jeżeli temperatury są mniej 

ekstremalne, można otworzyć okna, w celu 

wentylacji.

Nocą. Jeżeli dzień był gorący, mieszkaniec 

otwiera okna, żeby zapewnić nocne chłodze-

nie masy termicznej.

10.00 do 17.00. Światło słoneczne wcho-

dzi przez południowe okna i uderza w masę 

termiczną. To ogrzewa powietrze i masę 

termiczną. W większość słonecznych dni, 

ciepło słoneczne może pomóc utrzymać 

komfort od przedpołudnia do późnego 

popołudnia.

17.00 do 23.00. Po zachodzie słońca, 

znaczna ilość ciepła została zmagazyno-

wana w masie termicznej. Teraz jest powoli 

oddawana, pomagając utrzymać komfortowe 

warunki wieczorem.

23.00 do 07.00. Mieszkaniec reguluje 

ogrzewanie, tak żeby potrzebne było tylko 

minimalne uzupełniające ogrzewanie. 

Dobra szczelność i izolacja minimalizują 

straty ciepła.

07.00 do 10.00. Wczesny ranek to najtrudniej-

szy czas, żeby utrzymać komfort przy pasywnym 

ogrzewaniu słonecznym. Masa termiczna zwykle 

oddała już większość nagromadzonego ciepła 

i mieszkaniec musi polegać na ogrzewaniu 

uzupełniającym. Jednakże, dobra szczelność 

i izolacja pomagają minimalizować tę potrzebę.

Masa termiczna latem

Masa termiczna zimą

background image

budownictwo • technologie • architektura

ogrzewania i klimatyzacji. Kolejny raz okazuje się, 
że nowe spojrzenie na tradycyjny materiał, jakim 
jest beton, stwarza nowe możliwości jego wykorzy-
stania. Zatem umiejętnie wykorzystany doskonale 
wszystkim znany beton jest materiałem, który po-
zwala dodatkowo obniżyć zużycie energii w budyn-
kach, a co za tym idzie emisję CO

2

 do atmosfery.

dr inż. Waldemar Pichór

Akademia Górniczo-Hutnicza

Wydział Inżynierii Materiałowej i Ceramiki

korzystywania masy termicznej są mniej skuteczne. 
Rozwiązaniem jest stosowanie dodatkowych syste-
mów aktywnych, np. ogrzewania podłogowego (lub 
chłodzenia wodnego) z systemem rur rozprowadzo-
nych w betonowej płycie. W tym przypadku energia 
jest przekazywana przez wodę w wężownicach lub 
powietrze w kanałach, a dzięki wysokiej przewod-
ności cieplnej betonu po pewnym czasie cała płyta 
stanowi element aktywny. Takie podejście jest rów-
nież użyteczne, jeżeli występują wysokie wewnętrzne 
zyski ciepła, na przykład w biurach zawierających 
dużą ilość sprzętu komputerowego.
Rozwinięciem idei zastosowania materiałów o dużej 
zdolności akumulacji ciepła jest modyfikacja mate-
riałów budowlanych (w tym przede wszystkim beto-
nu) poprzez dodatek materiałów fazowo-zmiennych 
(PCM). W czasie nagrzewania takiego materiału 
część ciepła pochłaniana jest na przemianę fazową, 
np. topienie, które to ciepło będzie oddawane w cza-
sie ochładzania. Do popularnych materiałów wyko-
rzystywanych w tym celu można zaliczyć wosk, para-
finę czy niektóre uwodnione sole, np. Na

2

SO

4

·

10H

2

O. 

Zwykle materiały te są zamknięte w formie kapsułek. 
Efekt przemiany fazowej występujący w temperatu-
rach 28-35°C jest dodatkowym czynnikiem zwięk-
szającym ilość energii zakumulowanej w materiale. 
Ciepło przemiany fazowej przebiegającej w czasie 
wychładzania muru dodatkowo zwiększa ilość energii 
uwalnianej w tym czasie do pomieszczenia. Modyfi-
kacja materiałami fazowo-zmiennymi jest szczególnie 
efektywna w przypadku betonów lekkich, które mają 
mniejszą masę termiczną

Podsumowanie

Dom energooszczędny to dom nowoczesny. Bio-
rąc pod uwagę wzrastające ceny nośników energii 
to również dom tani w eksploatacji. Efektywność 
energetyczna budynków jest zagadnieniem złożo-
nym i częste upraszczanie do grubej warstwy izola-
cji i nowoczesnego systemu ogrzewania jest niewy-
starczające. Wykorzystanie energii odnawialnej, a 
przede wszystkim promieniowania słonecznego jest 
na pewno kierunkiem przyszłościowym. Znakiem 
nowoczesności budynku może być wykorzystanie 
betonu jako akumulatora ciepła, regulującego wa-
hania temperatury wewnątrz pomieszczeń bez po-
trzeby zużywania dodatkowej energii na systemy 

Szkoła średnia Kvernhuset 

we Fredrikstad, Norwegia. 

Budynek efektywny ener-

getycznie, wykorzystujący 

prefabrykowane elementy 

betonowe do uzyskania 

oszczędności energe-

tycznych i cechujący się 

wieloma innymi zrówno-

ważonymi rozwiązaniami. 

(Dzięki uprzejmości foto-

grafa: Ter je Heen – Gmina 

Fredrikstad)

EDIFICIO ECOBOX, FUN-

DACIÓN METRÓPOLI dla 

zrównoważonej przyszłości, 

efektywny energetycznie 

betonowy budynek biurowy 

w Madrycie. (Dzięki uprzej-

mości architektów Vicente 

Olmedilli i Ángela de Diego, 

Hiszpania)

background image

kwiecień – czerwiec 2008

w

y

w

i

a

d

 

z

.

.

.

– Skąd Pani Profesor pochodzi?

– Pochodzę z Kielc i skończyłam tam dobrą szkołę, 
liceum imienia Żeromskiego, do którego chodziłam 
przez całe miasto, dosłownie, bo to było z jednego 
końca miasta na drugi, i w dodatku na piechotę. 
Interesowałam się chemią i zaczęłam się bawić 
w olimpiady chemiczne. W tych olimpiadach nie do-
szłam do takiego stopnia, żeby sobie coś dokładnie 
wybrać, ale zaczęłam się interesować tymi kierun-
kami chemicznymi, które mi się wydawały trochę 
bardziej ciekawe niż sama chemia uniwersytecka 
czy technologia chemiczna. Padło na ceramikę.

– Dlaczego wybrała Pani Akademię Górniczo-Hutniczą?

– Akademia to była uczelnia, gdzie ze starszego po-
kolenia w mojej rodzinie znałam jednego absolwenta. 
O akademii wiedziałam, że to jest dobra firma. W 
tej chwili trzecie pokolenie w mojej rodzinie to ab-
solwenci akademii. Byłam w roczniku wyżu demo-
graficznego, 1969 na 1970, więc kandydatów było 
wielu, ale się dostałam bez problemu (śmiech). Opie-
kunką mojego roku była pani docent Anna Derda-
cka-Grzymek, która była świeżym „importem”, to był 
jej pierwszy lub drugi rok po przejściu tutaj. Władze 
dziekańskie od razu ubrały ją w opiekuństwo, więc 
opiekowała się studentami jak mama, do niej zwra-
cali się ludzie, którzy mieli problemy w nauce albo 
problemy bytowe. Ja poszłam na materiały wiążące, 

biorąc pod uwagę możliwości znalezienia pracy w ro-
dzinnych stronach, ale trochę też idąc w ślady naszej 
opiekunki roku, która była specjalistką z długoletnią 
praktyką przemysłową w tej dziedzinie.

– Kończy Pani studia, to jest rok 1974, i zostaje 

Pani na uczelni. Dlaczego?

– [...] Pojawiła się możliwość zatrudnienia kilku osób 
w Zakładzie Materiałów Wiążących (na stanowiskach 
technicznych) – praca doświadczalna bardzo mi się 
spodobała w trakcie realizacji dyplomu pod opieką pana 
Marka Gawlickiego. Poza tym chciałam zostać w Krako-
wie, który bardzo polubiłam, no i ta bliskość gór…

– Jakie były główne tematy Pani zainteresowań 

naukowych?

– [...] Bardzo różne i zmienne na przestrzeni lat. Za-
czynałam od badań związanych z metodą profeso-
ra Grzymka (jest to metoda kompleksowa produkcji 
tlenku glinu i cementu z surowców nieboksytowych). 
Następnie zajmowałam się syntezą minerałów klin-
kierowych i badaniem ich hydratacji, w tym reak-
cjami zachodzącymi podczas autoklawizacji, jak 
również w obecności różnych dodatków i domieszek. 
Zawsze interesowałam się nowoczesnymi metodami 
instrumentalnymi i starałam się nawiązywać kontak-
ty z laboratoriami, upychać w nich też materiały z 
naszej branży. Szczególnie cenię sobie współpracę ze 
specjalistami zajmującymi się spektroskopią (NMR, 
XPS) czy zaawansowanymi technikami mikrosko-
powymi. Do dzisiaj pracuję eksperymentalnie – na 
kalorymetrze, za pomocą którego wykonałam tysiące 
pomiarów do wielu bardzo pożytecznych prac.

– Jest Pani na wydziale, jedynym w Polsce, i nie 

tylko w Polsce, gdzie się uczy klasycznej techno-

logii materiałów wiążących, spoiw, tego właściwie 

gdzie indziej nie ma. Na czym polega ta specyfika?

Z miłości do chemii

Cement to materiał bardzo uniwersalny, a przy tym, jeśli chodzi 

o przyswojenie różnych materiałów ubocznych ze środowiska, 

to jedyny z takimi możliwościami, o takim potencjale. To jest 

materiał, który warunkuje rozwój cywilizacji. Budownictwo na tak 

dużą skalę nie będzie w stanie wynaleźć innego spoiwa – mówi 

dr hab. inż. Wiesława Nocuń-Wczelik, prof. Akademii Górniczo-

Hutniczej – specjalistka spoiw mineralnych.

fot. Michał Braszczyński

background image

budownictwo • technologie • architektura

– U nas od razu uczy się technologii, i to jest do-
bre, dlatego że oprócz technologii dostaje się bar-
dzo szerokie tło podstawowe, naukę o materiałach, 
inżynierię materiałową, chemię krzemianów, me-
tody badań. Jest może pewien niedostatek chemii 
organicznej, co by się przydało, ale to jest do wy-
równania. W innych krajach takich przedmiotów 
osobno w ogóle się nie uczy, tylko się ludzi przy-
ucza. Nie ma gdzie indziej takich zajęć specjali-
stycznych, które by poszczególne etapy technolo-
giczne i zagadnienia materiałowe omawiały. U nas 
jest poza tym bardzo dobry program laboratoryjny 
poświęcony badaniom materiałów, i to metodami 
zarówno standardowymi jak i niestandardowymi, 
to jest system kiedyś wypracowany, potem modyfi-
kowany, i tego się trzymamy. To się sprawdza.

– Cement to materiał, którego w roku 1980 produ-

kowano na świecie 880 mln ton, a w tej chwili pro-

dukuje się ponad 2,5 mld tom. To ogromny wzrost, 

ale jaka będzie według Pani przyszłość cementu?

– Materiał jest bardzo uniwersalny, a przy tym, jeśli 
chodzi o przyswojenie różnych materiałów ubocznych 
ze środowiska, to jedyny z takimi możliwościami, o 
takim potencjale. To jest materiał, który warunkuje 
rozwój cywilizacji. Budownictwo na tak dużą skalę nie 
będzie w stanie wynaleźć innego spoiwa. Na pewno 
nastąpi specjalizacja, że do budownictwa wysokiego 
i bardzo specjalistycznego będą rozwijane betony wy-
sokowartościowe z chemią, dodatkami, rozproszonym 
zbrojeniem. Tam, gdzie to jest możliwe, będą stosowa-
ne geopolimery różnego rodzaju. Z jednej strony będą 
te nowe materiały, a z drugiej coraz bardziej istotny 
problem recyklingu, bo to, co się buduje, musi być kie-
dyś w jakiś sposób rozebrane i zagospodarowane. 

– Ostatnio pojawił się bardzo mocno problem 

emisji CO

2

, który dotyka cementownie. Jakie jest 

Pani zdanie na ten temat?

– Proces chemiczny związany z produkcją klinkieru 
jest taki a nie inny, w związku z tym nie ma możli-
wości redukcji emisji CO

2

 na przykład poprzez zmia-

nę technologii produkcji tego klinkieru. Klinkier musi 
być wyprodukowany i te 44 procent wagowych CO

2

.

w 100 gramach gramocząsteczce CaCO

3

 jest i to się 

nie zmieni. Na to nie mamy wpływu. Trzeba tylko 
ten klinkier po prostu oszczędzać. Czyli będzie to 
tendencja, chociażby z uwagi na ograniczenia emisji 
CO

2

, w kierunku cementów, które będą wykorzysty-

wać większą ilość dodatków mineralnych. Już poja-
wiają się zakłady, w których wypala się glinę, często 
jest to materiał nadkładowy, odpadowy, na  aktywny 
dodatek pucolanowy do cementu. 

– W jaki sposób na wydziale kształcicie młodych 

adeptów przemysłu cementowego?

– Najpierw dostają porcję ogólną wiedzy, pierwszy 
i drugi rok, w tym technologię ogólną ceramiki i moż-
liwość skorzystania z przedmiotów fakultatywnych 
(ale „zawodowych”). Potem mają technologię ma-
teriałów budowlanych, z laboratorium na poziomie 
dosyć generalnym, gdzie przechodzą właściwie przez 
wszystkie działy materiałów budowlanych, ceramiki 
i szkła. A to wszystko jest na podbudowie nauk o 
materiałach, inżynierii materiałowej, chemii, anali-
tyki. Metody badań są wmontowane w te wszystkie 
przedmioty, jako zajęcia laboratoryjne. Staramy się 

kształcić ludzi o otwartych głowach, bo popyt ze stro-
ny przemysłu cementowego na wszystkich absolwen-
tów to jest kwestia dopiero ostatnich lat. Jeszcze parę 
lat temu nie wszyscy absolwenci szli stricte do prze-
mysłu cementowego. No ale to mają być absolwenci, 
którzy o tych materiałach wiedzą, którzy np. w dziale 
doradztwa technicznego w firmie potrafią dużo o róż-
nych materiałach i ich zastosowaniach powiedzieć. 
Nie mają się skupić na jakimś jednym procesie tech-
nologicznym, bo tego się w razie potrzeby nauczą na 
miejscu. Czasem jak student pisze pracę, a tematy są 
bardzo różnorodne, to często jakieś hasło, część do-
świadczalna większa lub mniejsza jest pretekstem do 
tego, żeby zgromadzić dużo informacji i przygotować 
część teoretyczną. Nie zaszkodzi, gdy ktoś bada np. 
kinetykę hydratacji albo dobiera jakiś składnik do ce-
mentu, żeby przy okazji napisał o wszystkich cemen-
tach, o składnikach cementu w ujęciu normowym, 
żeby omówił mechanizm hydratacji i kształtowania 
właściwości pod wpływem tych wszystkich dodatko-
wych składników czy czynników zewnętrznych.

– Czy studenci teraz są, jak się często powtarza, 

gorsi niż kiedyś?

– Nie, tak samo się uczą, są roczniki lepsze i gorsze. 
Jest na pewno lepsza znajomość języków obcych. To 
się poprawiło zdecydowanie. Ważne, że oni poprzez 
wyjazdy zagraniczne i doskonalenie języków mają po-
tem lepsze możliwości startu. Ode mnie na semina-
riach dostają konkretne opracowania w językach ob-
cych do zreferowania, mają to przedstawić, sporządzić 
wykaz słówek dla kolegów i trochę się przy tym pomę-
czyć. Jak ktoś bardzo narzeka, to dostaje coś małego, 
a kto chce się wykazać – długi tekst. Widzę, że wiele 
osób rzeczywiście ma takie możliwości i spokojnie 
można je polecać, poradzą sobie też za granicą.

– Wiemy, że wolny czas spędza Pani raczej aktywnie.

– Spędzam aktywnie, tak, w górach. Na studiach zro-
biłam kurs przewodnika, zresztą teraz też wiele osób 
na studiach wykorzystuje czas bardzo pożytecznie 
(...). Z naszego wydziału jest parę osób, które takie 
kursy zrobiły, wiceszef TOPR-u zakopiańskiego też 
jest absolwentem naszego wydziału. Prowadziłam 
obozy, jeździłam dużo w góry, a teraz też dużo czasu 
spędzam w górach, dla zdrowia. Mam domek nieda-
leko od Krakowa, ale już w górach, skąd robię wy-
pady od Beskidu Sądeckiego po Babią Górę i Beskid 
Żywiecki. Raz w roku jeżdżę na narty w Alpy.

– I kolekcjonuje Pani bursztyn. Z jednej strony 

taki trywialny materiał jak beton, a z drugiej 

strony bursztyn.

– Bursztyn to nasza polska specyfika i mam sporą 
kolekcję różnych rzeczy bursztynowych. A beton 
jest naprawdę wyjątkowy.

– A zainteresowania literackie?

– Prawie wyłącznie czytam literaturę faktu i wspo-
mnienia, teraz skończyłam książkę Władysława 
Bartoszewskiego „Warto być przyzwoitym”, wcześ-
niej wspomnienia Stefanii Grodzieńskiej. Czytam 
troszeczkę literatury górskiej i przewodniki.

– Dziękujemy za rozmowę.

Jan Deja

Zbigniew Pilch

Wiesława Nocuń-Wczelik 

jest absolwentką Wydziału 

Inżynierii Materiałowej  

i Ceramiki AGH, sekcji 

materiałów wiążących 

i betonów. Dyplom magistra 

inżyniera chemika-cerami-

ka uzyskała w 1974 r. na 

podstawie pracy magi-

sterskiej pod tytułem 

„Stabilizacja b-ortokrze-

mianu wapniowego” pod 

kierunkiem doc. dr inż. 

Anny Derdackiej-Grzymek  

i podjęła pracę w Zakładzie 

Materiałów Wiążących  

i Betonów WIMiC AGH.  

W 1978 r. została pracow-

nikiem naukowo-dydak-

tycznym. 

W  1980 r. rozpoczęła 

badania nad hydratacją 

krzemianu trójwapniowego, 

w których wykazała m.in. 

bardzo istotny wpływ pyłu 

krzemionkowego na szyb-

kość uwadniania tej fazy 

i właściwości zaczynu.  

Wyniki te znalazły się  

w pracy doktorskiej obro-

nionej w 1984 r. Promoto-

rem był prof. dr hab. inż. 

Wiesław Kurdowski. 

W latach osiemdziesiątych 

odbyła staż w laboratoriach 

Oddziału Badawczego kon-

cernu Blue Circle Industries 

w Wielkiej Brytanii,  

a w latach dziewięćdzie-

siątych była stypendystką 

fundacji DAD w Centrum 

Polimerów Nieorganicznych 

w Berlinie i na Politechnice 

w Aachen. Przez wiele lat 

prowadziła badania nad 

syntezą uwodnionych krze-

mianów wapnia, jak również 

badania struktury i innych 

właściwości faz krzemia-

nowych, które zaowocowały 

rozprawą habilitacyjną pt. 

„Uwodnione krzemiany 

wapniowe”. W styczniu 

2000 r. uzyskała stopień 

doktora habilitowanego, 

a w lipcu 2003 r. została 

mianowana na stanowisko 

profesora nadzwyczajnego. 

Jest pracownikiem Katedry 

Technologii Materiałów 

Budowlanych Wydziału 

Inżynierii Materiałowej 

i Ceramiki Akademii Górni-

czo-Hutniczej w Krakowie, 

gdzie prowadzi wykłady  

i seminaria dla specjalizacji 

„materiały wiążące”. Wy-

promowała trzech doktorów 

i ponad 30 magistrów. Pra-

cowała przy realizacji wielu 

projektów badawczych. Jest 

specjalistką w dziedzinie 

kalorymetrii spoiw, autorką 

ponad 130 opracowań,  

w tym książki „Pył krze-

mionkowy – właściwości  

i zastosowanie w betonie”.

background image

kwiecień – czerwiec 2008

t

e

c

h

n

o

l

o

g

i

e

Rozwój domieszek upłynniających

Znaczenie domieszek w technologii betonu wciąż 
wzrasta – znaczenie domieszek w rozwoju beto-
nów nowej generacji (np. ultrawytrzymałych) uwa-
ża się obecnie za większe niż znaczenie cementu. 
Jednakże stosowanie domieszek wiąże się nadal 
z poważnymi problemami. Jednym z podstawo-
wych jest zbyt krótki czas działania typowych su-
perplastyfikatorów. Stopniowa utrata zdolności do 
upłynniania przez domieszki polimerowe wynika 
z trzech możliwych mechanizmów:
–  chemicznej degradacji (rozkładu) polimeru w al-

kalicznym środowisku zaczynu cementowego

–  otaczania polimeru, zaadsorbowanego na po-

wierzchni ziarna cementu, przez produkty hy-
dratacji cementu

–  zmian kształtu łańcucha polimeru, który adsor-

bując się na ziarnie cementu, dostosowuje się 
do położenia centrów aktywnych na powierzchni 
ziarna i w ten sposób traci częściowo lub nawet 
całkowicie możliwości działania upłynniającego.

Pierwszy z tych mechanizmów jest związany z odpor-
nością chemiczną domieszki i może być wyelimino-
wany przez odpowiedni dobór polimeru. Dwa pozo-
stałe mechanizmy są związane z adsorpcją domieszki 
na powierzchni ziaren cementu – jeśli następuje ona 
zbyt szybko, to upłynnienie mieszanki betonowej jest 
duże, ale krótkotrwałe. Jedno z najbardziej obiecują-
cych rozwiązań tego problemu jest owocem rozwoju 
nanotechnologii i polega na odpowiednim kształto-
waniu łańcucha polimeru na poziomie subcząstecz-
kowym. Do łańcucha głównego dołącza się długie 
łańcuchy boczne, uzyskując tzw. strukturę grzebie-
niową, która z dużą skutecznością zapobiega zbryla-
niu się ziaren cementu. Z kolei grupy karboksylowe w 
łańcuchu głównym modyfikuje się tak, aby utrudnić 
adsorpcję polimeru na ziarnie cementu. W zasado-
wym środowisku zaczynu cementowego dochodzi do 
reakcji hydrolizy, w wyniku której podstawnik bloku-
jący adsorpcję jest częściowo usuwany (rys. 1). W 
ten sposób część polimeru znajduje się zawsze w 
fazie ciekłej i ulega adsorpcji stopniowo, utrzymując 
ciekłość mieszanki przez długi okres, często znacznie 
przekraczający 120 minut. W 1992 roku opatento-
wano jako domieszkę upłynniającą preparat zawie-
rający difosfonian politlenku etylenu, który wykazuje 
skuteczne działanie upłynniające przez 8 godzin (!). 
Zastosowanie takiej domieszki jest jak na razie ogra-
niczone – także ze względów ekonomicznych. Wska-
zuje ona jednak kierunek, w którym będzie podążać 
inżynieria materiałów budowlanych w zakresie nowo-
czesnych modyfikatorów betonu.
Inna grupa problemów związanych ze stosowa-
niem domieszek objawia się zwykle przedwczes-
nym sztywnieniem mieszanki betonowej, a także 
zmiennością konsystencji w przypadku stosowania 
tej samej domieszki z różnymi cementami (zacho-
dzi tu analogia ze stosowaniem różnych domieszek 
i tego samego cementu). Problemy te określa się 
ogólnie jako niekompatybilność domieszki z ce-
mentem. Obecnie przyjmuje się, że skuteczność 
domieszek zależy w większym stopniu od rodzaju 
cementu niż od jego zawartości. Wagę problemu 
docenia się na szczeblu europejskim – w ramach 
5 Programu Ramowego w roku 2001 rozpoczęto 
szeroko zakrojony, wieloletni program badawczy 
w tym zakresie.
Problemy  związane  z  niekompatybilnością  do-
mieszki i cementu można podzielić na dwie grupy: 
powodowane zakłócaniem przez domieszkę hydra-
tacji cementu oraz związane z adsorpcją domie-
szek na ziarnach cementu.
Jednym z problemów zaliczanych do pierwszej 
z wyżej  wymienionych  grup  jest  przedwczesne 
sztywnienie mieszanki betonowej (fałszywe wiąza-
nie). Zjawisko to zaobserwowano np. przy stosowa-

Domieszki do betonu 

– kierunki rozwoju i problemy do rozwiązania

Rosnące wymagania ze strony użytkowników narzucają konieczność 

stałego ulepszania właściwości mieszanki betonowej i betonu 

stwardniałego. Obok doskonalenia betonów zwykłych, rozwijane 

są także inne rodzaje betonów, odpowiadające specyficznym 

wymaganiom, zależnym od przeznaczenia, sposobu dostawy 

(transportu), technologii wykonywania itp. Jednym z podstawowych 

elementów umożliwiających ten rozwój jest coraz szersze stosowanie 

domieszek, tzn. modyfikatorów dodawanych podczas wykonywania 

mieszanki betonowej w ilości nieprzekraczającej 5% masy 

cementu w betonie. Domieszki do betonu stanowią obecnie jedną 

z najszybciej rozwijających się grup materiałów budowlanych.

główny łańcuch polimeru

łańcuch boczne (zapewniające upłynnianie

mieszanki według mechanizmu sterycznego)

grupy karboksylowe o zdolności adsorpcji

na powierzchni cementu

podstawnik blokujący mozliwość

adsorpcji polimeru na ziarnie cementu

powierzchnia

ziarna cementu

OH–

OH–

OH–

OH–

OH–

OH–

Rys. 1. Mechanizm spowol-

nienia adsorpcji domieszki 

polimerowej na powierzchni 

ziaren cementu przez 

stopniową hydrolizę w zasa-

dowym środowisku zaczynu 

cementowego

background image

budownictwo • technologie • architektura

niu domieszek uplastyczniająco-napowietrzających 
zawierających kwas lignosulfonowy. Przyczyną jest 
absorbowanie przez kwas jonów wapnia i jonów 
wodorotlenowych z wody zarobowej. Zmniejszenie 
stężenia jonów powoduje, że powstające kryształy 
etryngitu są wyraźnie większe i w rezultacie gorzej 
upakowane niż przy wyższej alkaliczności zaczynu 
cementowego; nie blokują powierzchni nieprzere-
agowanych ziaren cementu i nie spowalniają wy-
starczająco jego hydratacji w początkowym okresie 
wiązania (rys. 2).
Problemy  związane  z  adsorpcją  domieszek  na 
powierzchni ziaren cementu mogą wynikać z róż-
nej zdolności niektórych domieszek do adsorpcji, 
w zależności od fazy dominującej na powierzchni 
ziarna. Np. kwas naftalenowo-sulfonowy i jego po-
chodne (sulfonowane naftaleniany) adsorbują się 
znacznie słabiej na alicie i belicie niż na C

3

A.i.C

4

AF..

W rezultacie efekt upłynnienia mieszanki może być 
wyraźnie zróżnicowany w przypadku różnych ro-
dzajów cementu. Z kolei polikarboksylany, stoso-
wane jako domieszki upłynniające nowej generacji, 
okazują się niekompatybilne z cementami o pod-
wyższonej zawartości rozpuszczalnych alkaliów. 
Przyczyną bardzo dużej efektywności tego rodzaju 
domieszek jest efekt steryczny, powodowany przez 
boczne łańcuchy tlenku polietylenu. Stwierdzono, 
że niektóre alkalia wchodzą w reakcje z grupami 
obecnymi w łańcuchach tlenku polietylenu, powo-
dując ich skrócenie i w rezultacie osłabienie efektu 
upłynnienia.
Niekompatybilność może dotyczyć nie tylko ce-
mentu, ale również dodatków pucolanowych. Wy-
kryto np., że polikarboksylany źle współdziałają 
z niektórymi rodzajami pyłu krzemionkowego, cze-
go efektem może być nadmierny skurcz plastyczny 
betonu.
Zagadnieniem stale obecnym w pracach badaw-
czych jest określenie optymalnego czasu dodania 
domieszki upłynniającej do mieszanki betonowej. 
Superplastyfikatory niektórych rodzajów, np. za-
wierające żywice akrylowe lub sulfoniany, powinny 
być dodawane nie wcześniej niż po 2 minutach od 
pierwszego kontaktu cementu z wodą; wprowa-
dzone do mieszanki betonowej zbyt szybko, tracą 
nawet 50% swoich właściwości upłynniających. 
Z kolei z prowadzonych obecnie badań wynika, że 
opóźnienie dodania domieszki z reguły poprawia 
właściwości reologiczne mieszanki betonowej. Op-
tymalne opóźnienie niektórzy badacze określają na 
10 min od dodania wody zarobowej. Mechanizm 
tego zjawiska nie jest jednak do końca jasny i bu-
dzi wciąż wiele wątpliwości, dlatego nie należy się 
spodziewać w najbliższym czasie sformułowania 
jednoznacznych zaleceń w tym zakresie.

Inne rodzaje domieszek

Rozwój domieszek jest w dużej mierze związany z 
rozwojem nowych odmian betonu i koniecznością 
dostosowywania tego materiału do zmieniających 
się potrzeb i rosnących wymagań. Można tu wy-
mienić na przykład samozagęszczalne mieszanki 
betonowe; postęp w tym zakresie jest związany 
z wprowadzaniem nowych rodzajów domieszek 
zwiększających więźliwość wody, nadających mie-
szance betonowej zwiększoną spoistość (rys. 3). 
Zastosowanie nowoczesnych domieszek upłyn-

niających i poprawiających spoistość mieszanki 
betonowej pozwoliło na wypracowanie koncepcji 
„betonu o zerowym koszcie energetycznym wy-
tworzenia” (ang. zero-energy concrete). Ta opty-
mistyczna nazwa oznacza wytwarzany w wytwórni 
prefabrykatów beton z rodzaju „autotechnologicz-
nych”, który jest układany, zagęszczany i pielęgno-
wany bez dostarczania energii z zewnątrz – wyłącz-
nie dzięki zawartości odpowiednich modyfikatorów 
(a zatem jest samopoziomowalny, samozagęsz-
czony i samopielęgnujący; tę ostatnią właściwość 
można uzyskać stosując w charakterze domieszek 
polimery wodorozpuszczalne, znacznie zwiększa-
jące zdolność mieszanki do zatrzymywania wody). 
Jak dotąd brak jednak potwierdzenia, że koncepcja 
ta została gdzieś całkowicie zrealizowana.
Rosnąca  świadomość  problemów  związanych 
z trwałością żelbetu powoduje duże zainteresowa-
nie inhibitorami korozji stali zbrojeniowej. Z ostat-
nio prowadzonych badań wynika, że szczególnie 
efektywne mogą okazać się inhibitory mieszane, 
zawierające kilka różnych składników wykazują-
cych  korzystne  efekty  synergiczne,  jakkolwiek 
szczegółowy mechanizm tych efektów pozostaje 
nie do końca rozpoznany (rys. 4).

Rys. 2. Przebieg wiązania 

typowej mieszanki 

betonowej oraz mieszanki 

modyfikowanej domieszką 

zawierającą kwas lignosul-

fonowy (wg Uchikawy)

Rys. 3. Mechanizm działa-

nia domieszki zwiększającej 

więźliwość wody

czas

typowa mieszanka

mieszanka modyfikowana

domieszką niekompatybilną

z cementem

koniec wiązania

początek wiązania

fałszywe wiązanie

sztywność mieszanki

ziarno cementu

granica faz

woda swobodna

woda związana

łańcuch wodorozpuszczalnego

polimeru (domieszka)

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Jednym ze sposobów obniżania kosztu materia-
łowego jest wykorzystywanie materiałów odpa-
dowych. Ciekawą propozycją jest zastosowanie 
melasy buraczanej – odpadu z przemysłu cukrow-
niczego – jako domieszki opóźniającej wiązanie 
i uplastyczniającej. Taka domieszka działa skutecz-
niej niż lignosulfonian (rys. 5); problemem może 
się jednak okazać podwyższona zawartość jonów 
chlorkowych w surowcu.

Ekologiczne aspekty 

stosowania domieszek do betonu

W wielu krajach z zastosowaniem domieszek wyko-
nuje się dziś ponad 80% betonu. Powstaje pytanie: 
czy domieszki, stosowane tak powszechnie, wywie-
rają znaczący wpływ na środowisko naturalne?
Domieszkę do betonu wprowadza się w ilości nie-
przekraczającej  5%  masy  cementu.  Biorąc  pod 
uwagę, że zawartość cementu w betonie zwykłym 
nie przekracza 20%, całkowita zawartość domieszki 
w betonie jest mniejsza niż 1%. Ponadto, po stward-
nieniu betonu związki chemiczne wchodzące w skład 
domieszki pozostają trwale wbudowane w strukturę 
stwardniałego zaczynu, zatem nie mają wpływu na 
środowisko; jak dotąd nie stwierdzono wydzielania 
z betonu zawartych w nim domieszek.
Wpływ domieszek na właściwości mieszanki beto-
nowej i stwardniałego betonu w wielu przypadkach 
prowadzi do skutków korzystnych dla środowiska. 

Przemysł betonowy na świecie zużywa rocznie ponad 
800 mln m

3

 wody. Stosowanie domieszek upłynniają-

cych pozwala na zmniejszenie ilości zużywanej wody 
zarobowej, co wobec ograniczonych i stale kurczących 
się zasobów tego surowca ma bezsprzecznie duże 
znaczenie proekologiczne. Poprawa konsystencji uzy-
skiwanych mieszanek betonowych, w tym zwłaszcza 
wprowadzenie mieszanek samozagęszczalnych, sa-
mopoziomowalnych itp., oznacza mniej uciążliwego 
dla ludzi i środowiska wibrowania (hałas, drgania). 
Dzięki domieszkom beton wykazuje większą trwałość, 
a zatem wymaga mniejszego obciążenia środowiska 
przy naprawach konstrukcji betonowych. Wreszcie, 
pozyskiwanie niektórych domieszek stanowi dogodny 
sposób zagospodarowania odpadów lub produktów 
ubocznych z różnych gałęzi przemysłu.

Podsumowanie

Domieszki do betonu stanowią jedną z najszybciej 
rozwijających się grup materiałów budowlanych, 
chociaż wiele zagadnień pozostaje wciąż nierozwią-
zanych. W XX wieku największa uzyskana wytrzy-
małość na ściskanie betonu wyniosła ≥600 MPa; 
w obecnym stuleciu można oczekiwać – w głównej 
mierze dzięki modyfikatorom – wyprodukowania 
betonu o wytrzymałości na ściskanie sięgającej 1 
GPa = 1000 MPa (za P.-C. Aitcinem). Można to 
uznać za zdecydowanie optymistyczną prognozę 
zarówno dla betonu jak i dla domieszek.

dr inż. Paweł Łukowski

Politechnika Warszawska

Wydział Inżynierii Lądowej

Przy opracowaniu artykułu wykorzystano między 
innymi informacje prezentowane w czasopismach 
„Cement and Concrete Research”, „Building and 
Environment”, „Construction and Building Ma-
terials” oraz w materiałach międzynarodowych 
konferencji CANMET/ACI „Superplasticizers and 
Other Chemical Admixtures in Concrete”.
Niniejszy artykuł powstał częściowo w ramach 
realizacji grantu statutowego Wydziału Inżynierii 
Lądowej Politechniki Warszawskiej

Rys. 4. Szybkość korozji 

stali zbrojeniowej wbudo-

wanej w beton przy zastoso-

waniu różnych inhibitorów 

korozji: A – bez domieszki; 

B – wodorotlenek sodu 

(1%); C – wodorotlenek 

sodu (1%) + cytrynian 

sodu (1%); D – wodorotle-

nek sodu (1%) + cytrynian 

sodu (1%) + cynian sodu 

(1%); E – wodorotlenek 

sodu (1%) + cytrynian 

sodu (1%) + cynian sodu 

(1%) + tlenek wapnia 

(0,5%). 

Na podstawie danych 

Saraswathy’ego

rodzaj domieszki

0

0,05

0,1

0,15

0,2

0,25

A

B

C

D

E

szybkość korozji, mm/rok

czas, min

zwykły beton

lignosulfonian wapnia 0,2%

lignosulfonian wapnia 0,4%

lignosulfonian wapnia 0,7%

melasa A 0,2%

melasa A 0,4%

melasa A 0,7%

melasa B 0,2%

melasa B 0,4%

melasa B 0,7%

melasa C 0,2%

melasa C 0,4%

melasa C 0,7%

0

200

400

600

800

1000

1200

1400

1600

Rys. 5. Opóźnienie wiąza-

nia mieszanki betonowej 

przez domieszki zawierają-

ce różne odmiany melasy 

buraczanej w porównaniu 

z tradycyjną domieszką 

opóźniającą oraz mieszanką 

niemodyfikowaną.

Na podstawie danych 

Jumadurdiyeva

background image

budownictwo • technologie • architektura

Firma ARCEN POLSKA powstaãa w 2005 roku bõdðc czõćcið grupy 
ARCEN  S.A.  z  siedzibð  w  Portugalii.  Gãównym  obszarem  dziaãania
naszej  firmy  jest  produkcja  i  montaē  mieszalników  przemysãowych
oraz  kompletnego  typoszeregu  wõzãów  betoniarskich,  jak  równieē
innych urzðdzeý zwiðzanych z przemysãem materiaãów budowlanych 
takich jak na przykãad systemy do recyklingu resztek ćwieēego betonu. 
Oferujemy  takēe  indywidualne  rozwiðzania  z  zakresu  automatyzacji 
przemysãowych procesów produkcyjnych.

Oprócz oferty katalogowej sãuēymy Paýstwu doradztwem w zakresie 
projektów zindywidualizowanych, które z pewnoćcið speãnið wszystkie 
wymagania odnoćnie wydajnoćci, jakoćci oraz technicznych rozwiðzaý
produkcyjnych.

Czynimy wszelkie starania aby oferowaç konkurencyjne rozwiðzania
bazujðce na produktach i usãugach najwyēszej jakoćci.

Naszð  misjð  jest  dostosowanie  siõ  do  indywidualnych  potrzeb 
i wymagaý naszych Klientów.

Z  poczðtkiem  2008  roku  zakoýczylićmy  I  etap  budowy  zakãadu
produkcyjnego, który zlokalizowany jest w Ēorach na poãudniu Polski. 
Nasz  zakãad  obejmuje  takēe  magazyn  czõćci  eksploatacyjnych  oraz 
zamiennych. Dysponujðc nowoczesnð bazð sprzõtowo – transportowð
zapewniamy 24 godzinny serwis na terenie caãego kraju.

Naszym celem jest osiðgniecie wiodðcej pozycji w naszym obszarze 
dziaãalnoćci zarówno w Polsce jak równieē w rejonie Europy Centralnej 
i Wschodniej.

Pracujemy  w  systemie  ISO  9001:2000,  który 
jest  gwarancjð  jakoćci  dla  naszych  partnerów 
handlowych.

ARCEN Polska Sp. z o.o.
ul. Wygoda 9, 44-240 Ēory
tel. +48 (32) 782 79 16, fax: +48 (32) 782 79 17

www.arcen.pl  •  biuro@arcen.pl

ARCEN S.A.

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

1. Wstęp

Działalność przemysłu cementowego w Polsce jest 
przykładem szczególnie dobrze realizowanej stra-
tegii zrównoważonego rozwoju. Produkcja cementu 
jest procesem bezodpadowym, wykorzystującym 
duże ilości materiałów odpadowych z innych gałęzi 
gospodarki, w tym odpadów niebezpiecznych przy 
granicznie niskich wartościach emisji SO

2

 i pyłów.

Z drugiej strony przewidywany w najbliższych latach 
duży wzrost produkcji cementów w Polsce musi 
uwzględniać dyrektywy unijne, które w ramach pro-
gramu zrównoważonego rozwoju gospodarki narzu-
cają ograniczenie emisji CO

2

, ustalając limity emisji 

tego gazu do atmosfery dla poszczególnych gałęzi 
przemysłu. Problem ten jest szczególnie istotny dla 
przemysłu cementowego, którego produkcja zwią-
zana jest z dużą emisją CO

2

 na jednostkę produktu. 

Możliwości ograniczenia emisji CO

2

 w przemyśle 

cementowym stwarza produkcja cementów z dużą 
ilością dodatków mineralnych, zastępujących w ce-
mencie energochłonny klinkier portlandzki. Czyn-
nik ten powinien wyznaczać w najbliższych latach 
rozwój produkcji cementów wieloskładnikowych w 
polskim przemyśle cementowym. 
Ważnym czynnikiem rozwoju cementów z dodat-
kami w Polsce jest wzrastająca świadomość od-
biorców bardzo dobrych właściwości użytkowych 
cementów wieloskładnikowych. Cementy te zosta-
ły sprawdzone w budownictwie jako bardzo dobre 
spoiwa wszechstronnie wykorzystywane w budow-
nictwie, w tym do produkcji betonów specjalnych 
nowych generacji. 

2. Prognoza produkcji 

cementów wieloskładnikowych

Oceniając możliwości rozwoju w najbliższych latach 
w kraju cementów wieloskładnikowych należy prze-
analizować czynniki, które mogą w decydującym 
stopniu zmienić asortyment produkcji w kierunku ce-
mentów o większym udziale dodatków mineralnych. 
Produkcja cementu w 2006 roku wyniosła 14,6 
mln ton i w porównaniu z rokiem 2005 wzrosła 
o około 23% (rys. 1). W 2007 roku zanotowano 
wzrost produkcji o 14%. Biorąc pod uwagę progno-
zy rozwoju gospodarczego można zakładać dalszy 

wzrost produkcji cementu w kraju w najbliższych 
latach. Warto zaznaczyć, że produkcja cementu 
w Polsce plasuje się na wysokim, siódmym miej-
scu wśród krajów CEMBUREAU. Zużycie cementu 
w Polsce w przeliczeniu na jednego mieszkańca 
jest jednakże jednym z najmniejszych z krajów 
CEMBUREAU i wynosi około 375 kg na osobę [w 
roku 2007 wielkość ta znacząco wzrosła osiągając 
poziom około 440 kg – przyp. red.]. 
Ważnym elementem analizy rozwoju produkcji ce-
mentu w kraju w najbliższych latach jest prognoza 
zmian asortymentu. Należy przewidywać wzrost 
produkcji  cementów  z  dodatkami  mineralnymi 
i obniżenie udziału klinkieru w produkowanych 
cementach. Produkcja cementów z dużą ilością 
dodatków będzie wymuszana koniecznością ogra-
niczenia emisji dwutlenku węgla na jednostkę pro-
duktu. Zwiększenie udziału w cemencie dodatków 
mineralnych pozwoli, poprzez zastąpienie części 
energochłonnego klinkieru portlandzkiego, na ogra-
niczenie emisji CO

2

..

Z danych zawartych na rysunkach 2 i 3 wynika, 
że udział produkcji cementu portlandzkiego CEM I 
w Polsce jest wyraźnie wyższy w porównaniu do 
produkcji cementu CEM I w krajach CEMBUREAU. 
Należy zaznaczyć, że udział cementów portlandz-
kich CEM I w Polsce praktycznie nie zmienia się od 
10 lat i wynosił 45-48%. Dane z roku 2007 wska-
zują na istotną zmianę w tym zakresie w kierunku 
wzrostu udziału produkcji cementów z dodatkami. 
Ograniczenie udziału klinkieru w produkowanych 
w Polsce cementach należy uwzględniać również 
poprzez rozwój cementów wieloskładnikowych, 
z większą ilością dodatków mineralnych (rys. 4). 
Od szeregu lat udział dodatków w procesie produk-
cji cementu w kraju nie zmienia się i wynosił ok. 
20%. W 2007 roku udział dodatków w cementach 
wzrósł do 22%. Zakładając wzrost tej wartości do 
30%, przy zmianie asortymentu produkcji cemen-
tów w kierunku ograniczenia wytarzania cementów 
bez dodatków mineralnych o 10%, ograniczenie 
emisji CO

2

 na jednostkę produktu w skali kraju 

wyniesie 90 kg/tonę klinkieru. Przy produkcji 16 
mln ton cementu emisja CO

2

 w skali kraju będzie 

niższa niż 1,3 miliona ton. 

Prognoza produkcji cementów wieloskładnikowych 

z dużą ilością dodatków mineralnych

1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2004 2005 2006 2007

16667

9000

11000

13000

15000

17000

19000

14617

11345

11010

11413

11853

15403

15096

12264

14807 14763

Produkcja cementu [tys. ton]

Rys. 1. Produkcja cementu 

w Polsce w latach 1997-

2007

t

e

c

h

n

o

l

o

g

i

e

background image

budownictwo • technologie • architektura

background image

kwiecień – czerwiec 2008

3. Dodatki mineralne 

do cementów wieloskładnikowych

Podana  analiza  rozwoju  produkcji  cementów 
wieloskładnikowych z dużą ilością dodatków mi-
neralnych musi również uwzględniać możliwości 
pozyskiwania tych dodatków do produkcji cemen-
tu. Zapotrzebowanie na dodatki mineralne do pro-
dukcji cementu będzie większe w 2012 roku, przy 
optymistycznym wariancie wzrostu produkcji ce-
mentu, o dodatkowe 3 mln ton.
Według normy PN-EN 197-1 przedmiotem wy-
korzystania w przemyśle cementowym mogą być 
jedynie  ściśle  zdefiniowane  składniki,  których 
właściwości i udział w cemencie są określone w 
normie. W Polsce do produkcji cementów wielo-
składnikowych stosuje się głównie żużel wielkopie-
cowy S i popiół lotny krzemionkowy V. 
Wykorzystanie w 2007 roku około 1,9 mln ton 
granulowanego żużla wielkopiecowego wiązało się 
już ze znacznym importem tego materiału. Rów-
nież coraz trudniejsze warunki pozyskiwania do-
tyczą popiołów krzemionkowych. W tym wypadku 
związane to jest z przechodzeniem w energetyce 
zawodowej na nowe technologie spalania i coraz 
wyższymi cenami tego materiału. 
Rozwiązaniem problemu może być rozszerzenie 
bazy dodatków mineralnych o nowe materiały. Na-
leży zakładać stosowanie na coraz szerszą skalę 
wapienia do produkcji cementów wieloskładniko-
wych. W Polsce wykorzystanie wapienia jako skład-
nika głównego cementu jest znikome. Materiał ten 
stosowany jest głównie jako składnik drugorzędny 
cementów oraz składnik główny cementów port-
landzkich wieloskładnikowych CEM II/B-M.
Argumentem do rozwoju produkcji cementów wa-
piennych może być skala produkcji tych cemen-
tów w krajach CEMBUREAU. Nie licząc cementów 
CEM II/M, do produkcji których stosowany jest 

wapień, w roku 2005 wyprodukowano 42,23% 
cementu portlandzkiego CEM II/LL. Warto podkre-
ślić, że skala produkcji tych cementów obejmuje 
również cementy o klasie wytrzymałości 52,5.
Interesujące możliwości rozszerzenia bazy popiołów 
lotnych jako składnika cementu stwarzają duże ilo-
ści popiołów lotnych wapniowych W, powstających 
ze spalania węgla brunatnego w kotłach pyłowych. 
Możliwości wykorzystania popiołów wapiennych 
W są w praktyce trudne do zrealizowania. Wyka-
zują dużą zmienność składu chemicznego i nie są 
stosowane obecnie w Polsce do produkcji cemen-
tu. W perspektywie, przy wzrastającym deficycie 
popiołów lotnych krzemionkowych V, można zakła-
dać wzrost zainteresowania w przemyśle cemento-
wym popiołami W. Problem niejednorodności tego 
surowca można rozwiązać poprzez selektywne po-
zyskiwanie i uzdatnianie popiołów. 
Z ubocznych produktów spalania węgla mogą być 
również wykorzystane do produkcji cementu po-
pioły z kotłów fluidalnych. Badania OMMB w Kra-
kowie wykazały, że popioły ze złoża dennego mogą 
stanowić składnik pucolanowo-hydrauliczny ce-
mentów. Wytwarzane jest około 0,5 mln ton rocz-
nie tego materiału, co może stanowić wartościowe 
uzupełnienie bazy dodatków do cementu.

Uwagi końcowe 

W  przedstawionej  publikacji  zasygnalizowano 
problemy produkcji cementów z dodatkami mine-
ralnymi w Polsce. Przeanalizowano czynniki wpły-
wające na stan produkcji cementów wieloskład-
nikowych z dużą ilością dodatków mineralnych 
podkreślając znaczenie ograniczenia emisji CO

2

.

w procesie ich produkcji. Zagadnienia te, bardzo 
istotne w strategii zrównoważonego rozwoju prze-
mysłu cementowego, są przedmiotem monografii 
pt. „Cementy wieloskładnikowe w budownictwie” 
autorstwa  Albina  Garbacika  i  Sławomira  Chą-
dzyńskiego. Publikacja ta, wydawana przez Sto-
warzyszenie Producentów Cementu, omawia ca-
łość zagadnień związanych z rodzajami cementów 
wieloskładnikowych, warunkami ich produkcji oraz 
właściwościami, ze szczególnym uwzględnieniem 
cech  użytkowych  wyznaczających  kierunki  ich 
aplikacji w budownictwie w Polsce.

dr inż. Albin Garbacik

dr inż. Sławomir Chądzyński

Instytut Szkła, Ceramiki, Materiałów 

Ogniotrwałych i Budowlanych w Warszawie,

Oddział Mineralnych Materiałów Budowlanych 

w Krakowie

1998 1999 2000 2001 2004 2005 2006 2007

20

25

30

35

40

45

50

55

45,37

44,80

38,90

42,80

39,10

43,56

48,20

46

Produkcja [%]

1994 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2005

20

25

30

35

40

45

50

55

32,1

31,6

29,6

35,7

34,2

33,8

46,0

36,7

Produkcja [%]

Rys. 2. Produkcja cementu CEM I w Polsce

Rys. 3. Produkcja cementu CEM I w krajach CEMBUREAU

1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2004 2005 2006 2007

22,21

10

12

14

16

18

20

22

24

20,12

20,32 19,80

20,75

20,13

15,59

16,94

19,00

10,77

12,02

Udział dodatków [%]

Rys. 4. Zużycie dodatków 

mineralnych do cementu  

w 2007 roku

background image

budownictwo • technologie • architektura

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Kruszywo stanowi w betonie ok. 80% masy wszyst-
kich składników. Rozwój produkcji cementu w danym 
kraju powoduje zwielokrotnienie zużycia kruszywa w 
stosunku do produkowanej ilości cementu. Przyjmu-
jąc, że produkcja cementu w kraju w ostatnim roku 
wynosiła blisko 17 mln ton, to zapotrzebowanie na 
kruszywo do betonu wyniosło ok. 80 mln ton.
Tradycyjnie kruszywa dzielimy na naturalne i ła-
mane. Te pierwsze to kruszywa krzemionkowe 
w postaci piasków i żwirów. Kruszywa łamane 
otrzymujemy poprzez rozdrobienie skał, głównie 
takich jak: granity, bazalty i skały węglanowe. Te 
ostatnie w latach siedemdziesiątych miały swój 
znaczny udział w produkcji kruszyw łamanych. 
Wynikało to głównie ze znacznego zapotrzebowa-
nia na kruszywa do prefabrykacji betonowej (m.in. 
Fabryki Domów).

t

e

c

h

n

o

l

o

g

i

e

Jak wiadomo, kruszywa granitowe i bazaltowe roz-
mieszczone są w Polsce nierównomiernie (głównie 
Dolny Śląsk i południowa Polska) [5]. Natomiast 
kruszywa węglanowe są rozmieszczone bardziej 
równomiernie w naszym kraju. Przedstawiono to 
na rysunku 1.
Najbardziej interesujące rejony występowania kru-
szyw węglanowych to rejon kielecki, krakowski, 
Dolny Śląsk, Piekar Śląskich, Częstochowy czy 
Bydgoszczy. [1, 5]
Skały węglanowe to przede wszystkim:
–  wapienie
–  dolomity
–  wapienie zdolomityzowane.
Powstały one w różnych erach i okresach geolo-
gicznych. Biorąc pod uwagę to kryterium, należy 
stwierdzić, że najlepsze właściwości posiadają kru-
szywa z okresu triasu i jury. Do bardzo istotnych 
właściwości wpływających na trwałość betonu za-
liczana jest odporność kruszyw na działanie alka-
liów. Z tego zakresu w Polsce prowadzono bardzo 
wiele badań. Można tutaj przytoczyć badania pani 
prof. B. Penkali z Politechniki Warszawskiej oraz 
prof. J. Piasty z Politechniki Kieleckiej. Swoimi ba-
daniami wykazali, kiedy takie zjawisko może wy-
stąpić w przypadku kruszyw węglanowych [1-4].
Dzisiaj opracowane są normy pozwalające na bar-
dzo precyzyjne określenie, czy dane kruszywo jest 
odporne na alkalia zawarte w cemencie CEM I. Po-
nadto nowa norma na cementy specjalne charakte-
ryzuje rodzaje cementów nisko-alkalicznych, które 
mogą być wykorzystywane do produkcji betonów, 
w których może być stosowane kruszywo podatne 
na działanie alkaliów.
W związku z deficytem kruszyw w Polsce w chwi-
li obecnej pilne staje się rozszerzenie w większym 
stopniu stosowania do betonu zwykłego kruszyw 
węglanowych. Wiadomym jest, że w związku z roz-
wojem budownictwa nastąpi w najbliższej przyszło-
ści znaczący wzrost produkcji cementu do 20÷22 
mln ton rocznie, zatem wzrośnie jeszcze bardziej 
zapotrzebowanie na kruszywa. Dlatego też pozy-
skiwanie kruszyw z istniejących kopalni jak i nowo 
otwieranych staje się pilnym wyzwaniem dla produ-
centów betonu. W niniejszym artykule postaramy 
się odpowiedzieć na niektóre pytania wzbudzające 
u projektantów konstrukcji betonowych wątpliwości 
co do stosowania kruszyw węglanowych do betonu. 
Zaprezentowane wyniki badań są efektem współ-
pracy Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie 
i CEMEX Polska, w wyniku której zrealizowana zo-
stała w 2007 roku praca magisterska [12].

Charakterystyka kruszyw 

węglanowych stosowanych do produkcji betonu

Podstawowym  składnikiem  skał  węglanowych 
wykorzystywanych do produkcji kruszyw do beto-
nu jest kalcyt, czyli węglan wapnia (MgCO

3

), lub 

Skały węglanowe jako cenne 

źródło kruszyw do betonu

Beton jest materiałem kompozytowym, którego podstawowymi 

składnikami są: kruszywo, cement i woda. Współcześnie beton 

otrzymywany jest z mieszanki podstawowych składników, jak również 

modyfikatorów wpływających na jego strukturę i mikrostrukturę. 

Dla modyfikacji jego właściwości stosowane są dodatki mineralne, 

domieszki chemiczne oraz włókna. Kruszywo jest jednym 

z podstawowych składników betonu. Już Witruwiusz w swoim 

dziele pt.: „O architekturze ksiąg dziesięć” pisał, że nie można 

otrzymać dobrego betonu bez odpowiedniej proporcji kruszywa 

do spoiwa. Wskazywał również, że w tym betonie kruszywo musi 

mieć odpowiednie uziarnienie i należy dobrać właściwy stosunek 

kruszywa grubego do drobnego (piasku). Obecnie wiemy, dlaczego 

kruszywo odgrywa tak ważną rolę w technologii betonu. Może ono 

wpływać na wiele bardzo korzystnych właściwości betonu, takich 

jak: wytrzymałość, skurcz, wodoszczelność i mrozoodporność, ale 

również wywoływać destrukcję betonu, np. związaną z korozją 

wewnętrzną kruszywa.

Czarnogłowy – Kłęby

Piechcin – Bielawy – Wapienno

Goślub – Ktery

Kreta

Mielnik

Kornica

Chełm

Rejowiec

Pilchowice

Raciborowice

Wojcieszów

Niwnice

Kłodzko

Opole

Stronie

Śląskie

Strzelce Op.

Kodrąb

Działoszyn

Wierzbica

Wieluń

Sulejów

Siewierz

Kielce

Wiek

Płaza

Goleszów

Rogoźnik

Pińczów

Stobiec

Olimpów

Płazów

Frampol

Potok

Stróża

Bukowa

Chęciny

Jaworznia

Ptasznik

Rudniki

Złoża surowców

dla przemysłu:

cementowego
wapienniczego

hutniczego

chemicznego
budowlanego
dla rolnictwa

Słowniowice

Rysunek 1. Występowanie 

skał węglanowych w Polsce 

[15]

background image

budownictwo • technologie • architektura

węglan podwójny – dolomit CaMg(CO

3

)

2

. Podsta-

wowe właściwości niektórych skał węglanowych 
przedstawiono w tabeli 1.
Z przedstawionych danych wynika, ze skały wę-
glanowe występujące w Polsce, a nadające się 
do produkcji kruszyw, zawierają kalcyt i dolomit. 
W przypadku kruszyw, w których dominuje kal-
cyt,  zawartość  dolomitu  wynosi  kilka  procent, 
a w przypadku skał dolomitowych zawartość dolo-
mitu jest powyżej 75%. Analizując takie wielkości 
jak wytrzymałość skały, można stwierdzić, że jest 
ona zróżnicowana i wynosi od 40 MPa do 100 
MPa, a w przypadku dolomitów znacznie więcej, 
bo nawet do 150 MPa. Nasiąkliwość i porowatość 
jest również zróżnicowana dla skał pochodzących 
z okresu dewońskiego, porowatość jak i nasiąkli-
wość zwykle nie przekraczają w nich 4%.
Porównanie wybranych właściwości kruszyw wę-
glanowych: wapień Morawica; dolomit Jaroszo-
wiec oraz żwir Borzęcin, granit Graniczna, bazalt 
Gracze, zestawiono w tabeli 2. Prezentowane wy-
niki badań kruszyw węglanowych pochodzą z ba-
dań własnych producentów [18].
Jak pokazano w tabeli 2, niektóre z właściwości 
kruszyw węglanowych (w tym przypadku – dolo-
mit z Jaroszowca oraz wapień z Morawicy) nie od-

biegają od poziomu reprezentowanego przez inne 
skały osadowe (np. żwiry), a w niektórych przy-
padkach są porównywalne do kruszyw łamanych, 
otrzymywanych ze skał magmowych, które z po-
wodzeniem stosowane są w budownictwie mo-
stowym i komunikacyjnym (granit, bazalt). Biorąc 
pod uwagę chociażby mrozoodporność, odporność 
na rozdrobnienie, reaktywność alkaliczną, można 
z pewnością zakwalifikować niektóre kruszywa ze 
skał węglanowych do materiałów wysokiej jako-
ści, które mogą być wykorzystywane do produkcji 
betonu. Pewne wątpliwości mniej doświadczony 
technolog może mieć, kiedy porównuje takie właś-
ciwości kruszyw węglanowych jak: nasiąkliwość, 

Rysunek 2. Kamieniołom 

dolomitu w Jaroszowcu koło 

Olkusza – CEMEX Polska

Miejsce występowania

Straty 

prażenia, 

[%]

Skład chemiczny, [%]

Porowatość 

[%]

Nasiąkli-

wość [%]

Ścieralność 

na tarczy 

Bohehgo

[cm]

Wytrzy-

małość na 

ściskanie 

[MPa]

Uwagi

SiO

2

Al

2

O

3

CaO

MgO

SO

3

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

Wapienie zbite:

Morawica k. Kielc

,

0,

,

0,

0,

,

,

0,

0

CaCO

  – 95%; CaMg(CO

)

 – 3%

Jaźwica k. Kielc

,

,0

0,

,

0,

ślady

,

0,

0,

CaCo

 – 97%; CaMg(CO

)

 – 5%

Dębska Wola k.Kielc

,

,

,0

brak

,

0,

0,0

CaMg

(CO

)

 – 45%

Górno k. Kielc

0,

0,

0

Kowala k. Kielc

,

,

,

,

,

0,

0,

Bielawy (Piechcin)  

k. Bydgoszczy

,0

,0

,0

0,

Czatkowice k.Krzeszowic

0,

,

0,

0,

0,

CaMg(CO

)

 – 8%

Strzelce Opolskie

0,÷,0

0,÷, ,0÷,0 0,÷,

ślady

,

,0

,0

Tarnów Opolski

0,÷,

0,÷, ,÷, 0,÷,

ślady

,

,0

0,

Wapień, Raciszyn  

k. Działoszyna

,

,

0,

,

0,

0,

,

0,

0,

Dolomity:

Korzecko k. Kielc

,

,

,0

-

,

brak

,

0,

0,

CaMg(CO

)

 – 76,9%

Laskowa k. Kielc

,0

,

0,

,

,

brak

,

0,

0,

0

CaMg(CO

)

 – 87,5%

Nielepice k. Krakowa

,

,

,0

0,

,

,

0,

0

Piekary Śląskie

,

,

,

0

R

O

 – 1,5%

Rędziny k. Wrocławia

,

,

0,

,0

0,

0,

,0

Podleśna k. Zawiercia

,

,

,

,

0,

,

0,

0,

0

Jaroszowiec k. Olkusza

,

0,

0,

,

,

0,0

,

,

CaMg(CO

)

 – 86%; CaCO

 – 11%

Tabela 1. Właściwości skał węglanowych stosowanych do produkcji kruszyw

Właściwość

Grys 

dolomitowy 

Jaroszowiec

Grys 

wapienny 

Morawica

Żwir 

naturalny 

Borzęcin

Grys 

granitowy 

Graniczna

Grys 

bazaltowy 

Gracze

Gęstość objętościowa [kg/dm

3

]

2,48

2,52

2,59

2,67

3,04

Nasiąkliwość masowa [%]

3,9

3,7

2,4

1,7

1,1

Zawartość ziaren niekształtnych [%]

9

8

11

6

2,6

Zawartość pyłów mineralnych [%]

2,7

0,8

0,3

0,2

1,0

Mrozoodporność – ubytek masy [%]

0,5

0,7

0,9

0,7

1,5

Reaktywność alkaliczno-krze-
mionkowa (ubytek masy) [%]

0,1

0,8

0,1

0,1

0,1

Odporność na rozdrabnianie; LA [%]

33

38

36

31

6,5

Tabela 2. Porównanie właś-

ciwości kruszyw węglano-

wych z innymi kruszywami

background image

kwiecień – czerwiec 2008

zawartość pyłów mineralnych i gęstość objętościo-
wą. Mimo pozornie niekorzystnych wartości tych 
parametrów, mogą one mieć jednak pozytywny 
wpływ na uzyskiwane właściwości betonu, w któ-
rym zastosowano kruszywo węglanowe. Kruszywa 
te mogą być stosowane nawet do produkcji beto-
nów o wysokiej wytrzymałości. [9]

Właściwości betonów 

zawierających kruszywa węglanowe

Jak  już  wcześniej  podano,  kruszywa  węglano-
we mogą być w pełni wykorzystane do betonów 
zwykłych, zastępując tradycyjne kruszywa krze-
mionkowe, ale również kruszywa łamane ze skał 
magmowych. O przydatności kruszywa do pro-
dukcji betonu decyduje szereg jego właściwości, 
które opisane są w literaturze przedmiotu [1, 13, 
14] oraz normach materiałowych [16, 17]. Jeżeli 
chodzi o kruszywa do betonu, to należy podkreślić, 
że w świetle polskich przepisów prawnych (Usta-
wa o wyrobach budowlanych z dnia 16 kwietnia 
2004 roku) i normalizacyjnych (Norma: PN-EN 
12620:2004 Kruszywa do betonu) są one trak-
towane jako wyrób budowlany i producent zobo-
wiązany jest do wprowadzenia Zakładowej Kontroli 
Produkcji w systemie oceny zgodności 4 lub 2+. 
Tak więc na producenta kruszywa nałożony jest 
obowiązek przeprowadzenia tzw. badań wstęp-
nych – badań typu oraz bieżącej kontroli jakości 
produkowanego kruszywa zgodnie z opracowanym 
systemem Zakładowej Kontroli Produkcji.
Przykładem powszechnego stosowania kruszyw 
węglanowych są USA i Kanada [6]. Spektakular-
nym przykładem zastosowania kruszywa węglano-
wego są prefabrykaty betonowe wykorzystane przy 
budowie tunelu pod kanałem La Manche (rysu-

nek 3). Skład i właściwości zastosowanej mieszan-
ki betonowej przedstawiono w tabeli 3. [10,11]
W Polsce od kilkudziesięciu lat z powodzeniem 
kruszywo węglanowe do produkcji betonów klas 
od C 20/25 do 35/45 stosuje Przedsiębiorstwo 
Elementów Budowlanych „BABERT” SA z Kielc, 
produkując między innymi elementy stropowe typu 
„filigran”, płyty dachowe, biegi schodowe czy też 
słupy betonowe. Innym przykładem są wyniki ba-
dań W. Piasty dotyczące możliwości otrzymywa-
nia betonów o wytrzymałościach powyżej 80 MPa 
[7,8]. Autor podaje, że na kruszywie dolomitowym 
właściwości wytrzymałościowe są porównywal-
ne do wytrzymałości betonów wykonywanych na 
kruszywie granitowym i bazaltowym. Betony wy-
konane na kruszywie węglanowym charakteryzują 
się dodatkowo zwiększoną odpornością na korozję 
siarczanową. Wynika to przede wszystkim z mo-
dyfikacji warstwy kontaktowej zaczyn-kruszywo 
oraz [9] powstającego karboglinianu wapniowego. 
[9] Natomiast niewielka ilości frakcji pylastej za-
wierającej węglany wapnia dodatkowo uszczelnia 
beton.

Warstwa kontaktowa zaczyn-kruszywo

w betonach z kruszywem węglanowym

Wiele  spośród  właściwości  betonu,  zarówno 
mechanicznych jak i trwałościowych, determi-
nowanych  jest  właściwościami  zastosowanych 
składników, jak również połączeniami pomiędzy 
poszczególnymi składnikami kompozytu betono-
wego. Warstwa kontaktowa pomiędzy kruszywem 
i zaczynem cementowym jest jednym z najbardziej 
newralgicznych obszarów w betonie. Najczęściej 
niszczenie betonu rozpoczyna się właśnie od war-
stwy kontaktowej. Model warstwy kontaktowej 
zaczyn-kruszywo zaprezentowany został między 
innymi przez Zimbelmana [19]. Według opisanego 
modelu, warstwa kontaktowa charakteryzuje się 
największą porowatością w całej objętości zaczy-
nu cementowego, czego oczywistym efektem jest 
niższa wytrzymałość w stosunku do matrycy. Wy-
stępujące w warstwie kontaktowej pory kapilarne 
wpływają na większą przepuszczalność betonu 
w tej strefie. 
W przypadku stosowania do betonu kruszyw wę-
glanowych  tworzy  się  w  warstwie  kontaktowej 
nowa  faza  monowęglanoglinianu  wapniowego 
(C

3

A·CaCO

3

·11H

2

O). [ ] Ilość karboglinianu wap-

niowego powstającego w warstwie kontaktowej za-
czyn-kruszywo maleje wraz z oddalaniem się od po-
wierzchni ziarna kruszywa. W rezultacie tej reakcji 
powstaje w betonie warstwa kontaktowa (zaczyn-
kruszywo) o bardziej zwartej mikrostrukturze, mniej-
szej porowatości i przepuszczalności, powoduje to 
większą wytrzymałość i przyczepność do kruszywa 
węglanowego oraz zwiększoną odporność na korozję 
siarczanową. Warstwę kontaktową zaczyn-kruszywo 
w betonie z kruszywem dolomitowym z kamienioło-
mu Jaroszowiec pokazano na rysunku 4 [12].

Wpływ pyłów węglanowych 

z kruszywa na właściwości betonów

Pyły mineralne pochodzące z kruszyw węglanowych 
to materiały o uziarnieniu do 0,063 mm o takim sa-
mym składzie mineralnym jak kruszywa. Z kruszyw 
węglanowych produkowane są tzw. mączki kamien-

Rysunek 3. Prefabrykaty 

betonowe z kruszywem 

węglanowym – kanał  

La Manche

Rodzaj składnika

Ilość składnika 

[kg/m

3

]

Cement.CEM.I.-.HSR

400

Piasek rzeczny 0 – 1 mm

325

Rozdrobniony wapień 0 ÷ 1 mm

340

Rozdrobniony wapień 3 ÷ 8 mm

250

Rozdrobniony wapień 5 ÷ 12,5 mm

1060

Superplastyfikator

5÷7

W/C

0,35÷0,32

Wytrzymałość projektowana (28 dni)

C 45/55

Wytrzymałość uzuskana (28 dni)

63.MPa

Tabela 3. Skład mieszanki 

betonowej – prefabrykaty  

w kanale La Manche

Rysunek 4. Strefa kontak-

towa, dobra przyczepność 

kruszywa dolomitowego  

do zaczynu

background image

budownictwo • technologie • architektura

ne (mączki wapienne) stosowane między innymi 
do produkcji cementów (CEM II/A-L; CEM II/A-LL; .
CEM II/B-L; CEM II/B-LL). Pyły mineralne w kruszy-
wach węglanowych odgrywają taką samą rolę w be-
tonie, jak mączka wapienna stosowana do produkcji 
cementu. Powodują one przede wszystkim poprawę 
urabialności mieszanki betonowej oraz wzrost szczel-
ności betonu na skutek zmniejszenia ilości porów ka-
pilarnych w zaczynie. Efektem tego jest zwiększenie 
szczelności betonu i jednoczesne ograniczenie ten-
dencji do powstawania mikrospękań, np. na skutek 
skurczu. Dane literaturowe potwierdzają, że wpro-
wadzenie do betonu pyłów wapiennych w ilości do 
10% masy kruszywa grubego powoduje korzystny 
efekt wzrostu wytrzymałości na ściskanie betonu. 
Obserwowany jest również wzrost współczynnika 
sprężystości betonów z kruszywem wapiennym, za-
wierającym do 5% pyłów wapiennych. [14]
Powszechnie przyjęło się traktować pyły wapienne 
jako obojętne względem zaczynu cementowego. 
Nie jest to prawdą. Podobne mechanizmy i re-
akcje jak opisane wyżej, zachodzące w warstwie 
kontaktowej zaczyn-kruszywo, przebiegają również 
pomiędzy pyłem wapiennym z kruszyw (zawiera-
jącym kalcyt) a fazami glinianowymi w zaczynie. 
Efektem jest powstanie fazy monowęglanoglinianu 
wapniowego, odpornego na korozję siarczanową, 
który powstając konsumuje podatne na korozję 
siarczanową fazy glinianowe. 

Potencjalna reaktywność 

alkaliczna kruszyw węglanowych

Jednym z czynników decydujących o trwałości 
betonu jest podatność kruszywa zastosowanego 
do betonu na reakcję z alkaliami pochodzącymi 
z cementu.  Większość  skał  węglanowych  (80-
90%) jest niereaktywna i nie powoduje ekspansji 
pod wpływem działania alkaliów. Zdarzają się jed-
nak złoża skał węglanowych, w których występują 
skały reaktywne. Większość negatywnych opinii na 
temat reaktywności alkalicznej kruszyw węglano-
wych powstała na skutek problemów, jakie wystą-
piły w Stanach Zjednoczonych, w latach 50. i 60. 
na skutek stosowania do betonu węglanowych kru-
szyw reaktywnych alkalicznie. [12; 14]
Kruszywa węglanowe opisywane w niniejszym ar-
tykule: dolomit z kamieniołomu Jaroszowiec oraz 
wapień z kamieniołomu Morawica – to kruszywa 
wykazujące zerowy stopień reaktywności alkalicz-
nej, co zostało potwierdzone badaniami własnymi 
producenta oraz badaniami w pracy. [12; 18]

Wodożądność kruszyw węglanowych

Kruszywa węglanowe charakteryzują się stosun-
kowo wysoką porowatością i wynikającą z niej na-
siąkliwością. W efekcie tego absorpcyjność wody 
przez kruszywa węglanowe jest prawie zawsze 
wyższa od absorpcyjności innych kruszyw stoso-
wanych do produkcji betonu. Opisywane w ar-
tykule grysy dolomitowe z Jaroszowca oraz grys 
wapienny z Morawicy (wysuszone do stałej masy) 
w czasie 5-10 minut osiągają stan pełnego nasy-
cenia wodą, po eksponowaniu ich w środowisku 
wilgotnym. [12] Rysunek 5 przedstawia absorpcję 
wody przez grys dolomitowy 8/16 mm, wysuszony 
wcześniej do stałej masy w temperaturze 105°C. 
Proces desorpcji wody jest wolniejszy. Opisywany 

grys dolomitowy frakcji 8/16 mm w ciągu 6 godzin 
traci około 85% wody, jaka może zdesorbować 
w ciągu 24 godzin w warunkach powietrzno-su-
chych. Grys wapienny z Morawicy frakcji 8/16 mm 
w tym samym czasie traci 60% wody. Na rysunku 
6 przedstawiono desorpcję wody z grysu dolomi-
towego 8/16 mm, nasyconego wcześniej wodą do 
stałej masy.
Opisane zjawisko absorpcji i desorpcji wody przez 
kruszywa węglanowe determinuje sposób podejścia 
do technologii produkcji betonów wykonywanych 
na tych kruszywach. Najlepsze efekty uzyskuje się 
przy stosowaniu do produkcji kruszyw węglano-
wych wcześniej nasączonych wodą. Dzięki temu 
unika się niekontrolowanego spadku konsystencji 
mieszanek z kruszywami węglanowymi. Ilość wody 
wprowadzanej do mieszanki betonowej powinna 
uwzględniać absorpcyjność kruszywa. Norma PN-
EN 206-1:2004 „Beton. Część 1: Wymagania, 
właściwości, produkcja i zgodność” uwzględnia 
fakt absorpcyjności kruszyw w swoich wytycznych. 
Rozgranicza i jednoznacznie definiuje: całkowitą 
zawartość wody wprowadzoną do mieszanki beto-
nowej oraz efektywną zawartość wody w mieszance 
betonowej. Całkowita zawartość wody wprowadzo-
na do mieszanki uwzględnia: wodę zaabsorbowa-
ną przez kruszywo, wodę znajdującą się na jego 
powierzchni oraz inne rodzaje wody wprowadzone 
do mieszanki, np. w formie domieszek chemicz-
nych  lub  zawiesin.  Zdecydowanie  ważniejsza 
z punktu widzenia technologii betonu jest efektyw-
na zawartość wody, którą uwzględnia się przy wy-
liczaniu stosunku W/C. Efektywna zawartość wody 
w mieszance betonowej nie obejmuje wody zaab-
sorbowanej przez kruszywo, w związku z powyż-
szym woda zaabsorbowana przez kruszywo nie po-
winna być wliczana do określania wskaźnika W/C..
Prezentowane w dalszej części artykułu wyniki ba-
dań uwzględniają takie podejście do projektowania 
składu betonu.
Zwiększona absorpcja wody przez kruszywa wę-
glanowe z jednej strony może stanowić problem 
dla producenta betonu, nieprzyzwyczajonego do 
takich  właściwości  kruszyw  (niekontrolowane 
spadki konsystencji, przy stosowaniu do produk-
cji suchych kruszyw węglanowych, szczególnie 

0

1

2

3

4

0

5

10

15

20

25

30

Czas [min]

Absorpcja [%]

Rysunek 5. Absorpcja wody 

przez grys dolomitowy  

8/16 mm

Rysunek 6. Desorpcja wody 

z grysu dolomitowego 

8/16 mm

100

80

60

40

20

0

0

2

4

6

8 10 12 14 16 18 20 22 24

Czas [h]

Desorpcja [%]

background image

kwiecień – czerwiec 2008

w okresie letnim), z drugiej zaś strony jest to duża 
zaleta z punktu widzenia uzyskiwanych właści-
wości betonu. Zaabsorbowana woda w kruszywie 
węglanowym stanowi swego rodzaju bufor, który 
może wspomagać pielęgnację „wewnętrzną” be-
tonu. Fakt ten jest o tyle korzystny, że przebiega 
on w całej objętości betonu (objętość kruszywa 
w betonie to około 70%). Migracja wody z kruszy-
wa węglanowego do zaczynu wspomaga proces 
hydratacji na powierzchni ziaren kruszywa i we-
wnątrz betonu, dzięki temu uzyskuje się większy 
stopień hydratyzowania ziaren cementu wewnątrz 
betonu oraz lepsze właściwości strefy kontaktowej 
zaczyn-kruszywo.

Porównanie właściwości betonów 

z kruszyw węglanowych i żwirowych

W celu porównania wybranych właściwości beto-
nów wykonanych z kruszyw węglanowych i kru-
szywa żwirowego sporządzono recepty mieszanek 
betonowych przedstawione w tabeli 4. Badania 
porównawcze wykonywano na mieszankach przy-
gotowanych z czterech różnych cementów i trzech 
rodzajów kruszyw. Do każdej z mieszanek wpro-
wadzono dodatek mineralny w postaci popiołu 

lotnego oraz domieszkę upłynniającą. Porównywa-
no konsystencję mieszanki betonowej i jej utratę 
w czasie, wytrzymałość na ściskanie betonu, wo-
doszczelność betonów, mrozoodporność zwykłą 
oraz nasiąkliwość. Założono klasę wytrzymałości 
na ściskanie na poziomie minimum C25/30 oraz 
założoną klasę konsystencji S3 zgodnie z PN-EN 
206-1..

Konsystencja mieszanki betonowej

Biorąc pod uwagę uzyskane wyniki badań, należy 
zauważyć, że nie stwierdzono znaczących różnic 
wynikających z zastosowania różnych rodzajów 
kruszyw w mieszankach betonowych. Powodem 
takiej sytuacji jest zastosowanie kruszyw węgla-
nowych nasyconych wcześniej wodą. Masa wody, 
którą nasycone zostały kruszywa, wynika z prze-
prowadzonych wcześniej badań absorpcji i desorp-
cji wody przez kruszywa węglanowe. 

Wytrzymałość na ściskanie betonów

Uzyskane wyniki wytrzymałości na ściskanie beto-
nów wykonanych na różnych kruszywach przedsta-
wiono w tabeli 5 oraz na rysunku 7. Uzyskane wyni-
ki wskazują, że wytrzymałość na ściskanie betonów 
zawierających kruszywa węglanowe jest z reguły 
wyższa niż wytrzymałość betonów wykonanych na 
kruszywach żwirowych, przy zachowaniu wskaźnika 
W/C na tym samym poziomie. Betony wykonane na 
cemencie CEM I 42,5R i kruszywach węglanowych 
charakteryzują się wyższą wytrzymałością na ści-
skanie (po 28 i 56 dniach) o około 15-20% w sto-
sunku do betonów wykonanych na tym samym ce-
mencie, ale na kruszywie żwirowym. We wczesnym 
okresie twardnienia (do 7 dni) betony wykonane 
na kruszywach węglanowych uzyskują wytrzyma-
łość na ściskanie wyższą w stosunku do betonów 
na żwirach, dochodzącą nawet do 30-40%. Przy 
zastosowaniu cementu CEM II/A-S 42,5R i kruszyw 
węglanowych uzyskane wytrzymałości na ściskanie 
(po 28 i 56 dniach) są wyższe, podobnie jak dla 
CEM I 42,5R, o około 15-20% w porównaniu do 
betonów na kruszywach żwirowych.
W miarę zwiększania ilości wprowadzonego dodat-
ku mineralnego do cementu, uzyskiwane wytrzy-
małości na ściskanie dla betonów z kruszywami 
węglanowymi są nadal większe od porównywa-
nych wytrzymałości betonów na kruszywie żwi-
rowym, z tym że różnica ta jest niższa. Pokazano 
to obrazowo na rysunku 7. Betony na cemencie 
CEM II/B-S 32,5R i kruszywie węglanowym mają 
wyższe wytrzymałości na ściskanie (po 28 i 56 
dniach) o około 5-10% w porównaniu do betonów 
na kruszywie żwirowym. W przypadku cementu 
CEM III/A 32,5N uzyskane różnice wytrzymałości 
na ściskanie są nieistotne i pomijalnie małe. Moż-
na to tłumaczyć zmniejszeniem ilości faz glinianko-
wych w cementach zawierających dodatki mineral-
ne i tym samym ograniczeniem powstawania fazy 
monowęglanoglinianu wapniowego na warstwie 
kontaktowej zaczyn-kruszywo oraz w objętości be-
tonu.
Wytrzymałości na ściskanie betonów zawierających 
kruszywa węglanowe w stosunku do betonów z kru-
szywem żwirowym potwierdzają pozytywny wpływ 
tych kruszyw na kształtowanie się warstwy kontakto-
wej zaczyn-kruszywo, czego efektem są uzyskane wy-

Wytrzymałość na ściskanie betonów [MPa]

Grys dolomitowy 

Jaroszowiec

Grys wapienny 

Morawica 

Żwir naturalny 

Borzęcin

CEM I 42,5R

po 2 dniach

20,0

22,0

15,0

po 7 dniach

31,5

35,0

27,5

po 28 dniach

42,5

45,0

37,5

po 56 dniach

50,0

50,0

43,5

CEM II/A-S 42,5R

po 2 dniach

15,5

15,0

12,5

po 7 dniach

28,5

28,5

23,5

po 28 dniach

44,0

41,5

37,0

po 56 dniach

49,5

47,5

43,0

CEM II/B-S 32,5R

po 2 dniach

6,5

9,5

8,0

po 7 dniach

16,5

18,5

16,0

po 28 dniach

31,0

33,0

30,5

po 56 dniach

37,5

39,5

35,5

CEM III/A 32,5NA

po 2 dniach

4,5

5,0

5,0

po 7 dniach

13,0

13,0

13,5

po 28 dniach

30,0

30,5

29,5

po 56 dniach

35,5

34,5

35,0

Składnik/Parametr

Recepta 1

Recepta 2

Recepta 3

Ilość [kg/m

3

] Ilość [kg/m

3

] Ilość [kg/m

3

]

Cement.

1)

270

270

270

Popiół lotny

90

90

90

Piasek 0-2 mm

700

780

800

Grys wapienny Morawica 4-16 mm

1050

-

-

Grys dolomitowy Jaroszowiec 4-10 mm

-

485

-

Grys dolomitowy Jaroszowiec 10-16 mm

-

485

-

Żwir Borzęcin 2-8 mm

-

-

485

Żwir Borzęcin 8-16 mm

-

-

485

Plastyfikator

2,43

2,43

2,43

Efektywna zawartość wody:

175

175

175

Całkowita zawartość wody:

209

206

187

W/C

0,66

0,66

0,66

W/S

0,49

0,49

0,49

W/(C + k*P) 

2)

0,58

0,58

0,58

1) Do badań stosowano 4 rodzaje cementów: CEM I 42,5R; CEM II/A-S 42,5R; CEM II/B-S 32,5R; CEM III/A 32,5N
2) Dla wszystkich cementów, do wyliczania W/C, przyjęto współczynnik k = 0,4

Tabela 4. Składy mieszanek 

betonowych użytych  

do badań porównawczych

Tabela 5. Wyniki badań 

wytrzymałości na ściskanie 

betonów

background image

budownictwo • technologie • architektura

trzymałości na ściskanie. Na uwagę zasługuje fakt, że 
całkowita zawartość wody wprowadzona do mieszanki 
betonowej w przypadku kruszyw węglanowych była 
o około 20 litrów większa niż to miało miejsce w przy-
padku mieszanki z kruszywem żwirowym. Ponieważ 
ta dodatkowa woda to woda zaabsorbowana przez 
kruszywo, a nie efektywna woda wykorzystywana przy 
szacowaniu W/C, nie miała ona negatywnego wpływu 
na uzyskane wytrzymałości na ściskanie.

Podsumowanie

Kruszywa węglanowe są materiałem doskonale na-
dającym się do produkcji betonów, często jednak 
materiałem niedocenianym w branży. Być może 
zrealizowane z powodzeniem projekty budowlane 
spowodują, że kruszywa te będą traktowane przez 
uczestników procesu budowlanego jako cenny ma-
teriał do produkcji betonu, a ich specyficzne właści-
wości będą należycie wykorzystane. CEMEX Polska 
w trakcie wielu realizacji na terenie Polski wykorzy-
stywał do produkcji betonu kruszywa ze skał wę-
glanowych: dolomit z kamieniołomu Jaroszowiec 
(należący do grupy CEMEX) oraz wapień z kamie-
niołomu Morawica. Spośród zrealizowanych z suk-
cesem inwestycji należy wymienić chociażby budo-
wę nowej fabryki DELL w Łodzi, na budowę której 
dostarczono ponad 15 tysięcy metrów sześciennych 
betonów. Z powodzeniem kruszywa węglanowe sto-
sowane były do produkcji betonów w budownictwie 
mieszkaniowym i budynkach użyteczności publicz-
nej: nowy budynek Wydziału Prawa Uniwersytetu 
Łódzkiego, osiedla mieszkaniowe „Ketlinga” oraz 
„U Scheiblera” w Łodzi – około 30 tysięcy metrów 
sześciennych betonu do klasy C30/37. Na rysun-
ku 8 pokazano betonowanie płyty fundamentowej 
o grubości 1,2 metra na kruszywie wapiennym.
Z wytwórni betonu CEMEX w Krakowie realizowano 
takie inwestycje jak: osiedle Europejskie; Serwe-
rownia ONET przy ul. Borzyńskiego; osiedle Pod 
Fortem; posadzka hali Mix-Electronics w Skawinie; 
płyta fundamentowa pod komin w EC Skawina; fun-
dament młyna kulowego o grubości 4 metrów w Ko-
palni Wapienia w Czatkowicach. W sumie około 27 
tysięcy metrów sześciennych betonu w klasach wy-
trzymałości na ściskanie C8/10 do C35/45.

prof. dr hab. inż. Jan Małolepszy 

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie 

Wydział Inżynierii Materiałowej i Ceramiki

Katedra Technologii Materiałów Budowlanych

mgr inż. Rafał Gajewski

CEMEX Polska Sp. z o.o.

Literatura
1  J. Piasta, Kruszywa łamane do betonów zwykłych, 

Arkady, Warszawa 1974

2  B. Penkala, J. Piasta, „Cement, Wapno, Gips”, 1, 2, 

4/1970

3  J. Piasta, Praca doktorska, Politechnika Warszaw-

ska, 1971

4  J. Piasta, „Cement, Wapno, Gips”, 1972
5  A. Bolewski, W. Parachoniak, Petrografia, Wydawni-

ctwo Geologiczne, 1974

6  P.K. Mehta, Concrete – Structure, Properties and 

Materials, Prentice Hall, New Jersey 1983

7  W.  Piasta,  J.  Góra,  „Cement,  Wapno,  Beton”, 

3/2006

8  Z. Owsiak, J. Piasta, Z. Rusin, R. Krzywobłocka-Lau-

row, „Cement, Wapno, Gips”, 1/1980

9  J. Góra, W. Piasta, Wpływ kruszyw łamanych na 

właściwości wytrzymałościowe betonów wysokiej ja-
kości, – Konferencja „Dni Betonu”, Szczyrk 2004

10 M. Moranville-Regourd, P.K. Mehta, Symposium on 

Durability of Concrete, Nicea 1994 Ed. Kamol, K. 
Khayt, P.C. Aitcin

11 CJ. Kirkland, „Cement and Concrete Reasearch”, 

17/2002

12 Ł. Bogdanowski, Badania właściwości betonów na 

kruszywie węglanowym, praca magisterska, Akade-
mia Górniczo-Hutnicza 2007

13 A.M. Neville, Właściwości betonu, „Polski Cement”, 

Kraków 2000

14 J. Piasta, W. Piasta, Rola i znaczenie kruszywa w 

betonie, XVII Ogólnopolska Konferencja „Warsztat 
pracy projektanta konstrukcji”

15 L. Westfal, Skały węglanowe Polski, „Renowacje i 

Zabytki”, 3/2007

16 PN-EN 12620:2004 Kruszywa do betonu
17 PN-EN 206-1:2003 Beton. Część 1: Wymagania, 

właściwości, produkcja i zgodność

18 Badania kruszyw: dolomit Jaroszowiec; wapień Mora-

wica; żwir Borzęcin; bazalt Gracze; granit Graniczna 
– dane producentów

19 R. Zimbelmann, A contribution of the problem of 

cement-aggregate bond, Cement and Concrete Re-
search, Vol. 15,1985

0%

20%

20%

CEM I 42,5 R

0% dodatku

CEM II/A-S 42,5 R

~20% dodatku

CEM II/B-S 32,5 R

~30% dodatku

CEM III/A 32,5 N

~60% dodatku

DOLOMIT R28

DOLOMIT R56

WAPIEŃ R28

WAPIEŃ R56

Rysunek 7. Zapas wy-

trzymałości na ściskanie 

betonów na kruszywach 

węglanowych w stosunku 

do betonów na kruszywie 

żwirowym w zależności od 

rodzaju cementu

fot. Archiwum

Rysunek 8. Betonowanie 

płyty fundamentowej

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

W Polsce działa ponad 900 wytwórni betonu to-
warowego. Według szacunkowych danych w 2007 
roku wyprodukowały one 16,8 mln metrów sześ-
ciennych betonu towarowego. 60% z tego pocho-
dziło z firm będących członkami Stowarzyszenia 
Producentów Betonu Towarowego w Polsce. Właś-
nie SPBT od 2003 roku wyłania liderów betonu 
towarowego. 
W piątej, jubileuszowej edycji konkursu „Dobry 
Beton”, która odbyła się 6 marca 2008 roku we 
wnętrzach Pałacu Zamoyskiego, warszawskiej sie-
dziby Stowarzyszenia Architektów Polskich, wzięło 
udział kilkaset osób.
Jednym z partnerów wspierających kampanię „Do-
bry Beton” jest Stowarzyszenie Producentów Ce-
mentu, a patronem medialnym – kwartalnik „Bu-
downictwo, Technologie, Architektura”.

Rekomendacja także ze strony konkurentów

– To bardzo istotny moment dla naszego stowarzy-
szenia, gdyż mamy piątą galę Znaku Jakości „Do-
bry Beton” – mówił, witając gości, Witold Kozłow-
ski, prezes Stowarzyszenia Producentów Betonu 
Towarowego w Polsce.
Z okazji jubileuszu SPBT nagrodziło dyplomami 
członków kapituły Znaku Jakości „Dobry Beton” 
w składzie:  prof.  Lech  Czarnecki  (Politechnika 
Warszawska) – przewodniczący, prof. Jan Mało-
lepszy (Akademia Górniczo-Hutnicza), dr Jerzy 
Grochulski (prezes Stowarzyszenia Architektów 
Polskich), Ryszard Pazdan (prezes Atmoterm SA) 
i Andrzej  Balcerek  (przewodniczący  Stowarzy-
szenia Producentów Cementu). Przewodniczący 
kapituły przypomniał pokrótce, jak można zostać 
laureatem konkursu.
– Już 70 wytwórni betonu towarowego używa pie-
częci Znaku Jakości „Dobry Beton”. O jego prestiżu 
świadczy przede wszystkim to, że wytwórnia beto-
nu otrzymuje rekomendację do znaku nie tylko ze 
swojego grona, ale także ze strony konkurentów 

– tłumaczył prof. Lech Czarnecki. – Wszystkim lau-
reatom należą się wielkie gratulacje. Przed pięciu 
laty „Dobry Beton” był odpowiedzią na wyzwania 
stawiane przez nową normę europejską na beton. 
Dzisiejszej,  piątej  edycji,  towarzyszy  formalne 
wprowadzenie nowego europejskiego wymogu, 
adresowanego do obiektów budowlanych, a mia-
nowicie zapewnienia zrównoważonego rozwoju. 
Jestem przekonany, że „Dobry Beton” będzie wno-
sić istotny wkład w to wyzwanie cywilizacyjne. 

– Już 70 wytwórni betonu towarowego używa pieczęci Znaku 

Jakości „Dobry Beton”. O jego prestiżu świadczy przede wszystkim 

fakt, że wytwórnia betonu otrzymuje rekomendację do znaku 

nie tylko ze swojego grona, ale także ze strony konkurentów 

– tłumaczył prof. Lech Czarnecki, przewodniczący Kapituły Znaku 

Jakości podczas piątej – jubileuszowej gali, która 6 marca odbyła 

się w Warszawie.

a

k

t

u

a

l

n

o

ś

c

i

Symbol presti

żu

Certyfikaty Znaku Jakości „Dobry Beton” wręczali  

(od lewej): prof. Lech Czarnecki – przewodniczący kapituły 

oraz Witold Kozłowski – prezes Stowarzyszenia Producen-

tów Betonu Towarowego w Polsce

Uczestnicy gali (od lewej): Jan Deja – dyrektor biura 

Stowarzyszenia Producentów Cementu, Francesco Biasioli 

– sekretarz generalny ERMCO, prof. Lech Czarnecki

Na uroczystość wręczenia certyfikatów w Pałacu Zamoyskie-

go przybyło kilkaset osób

Specjalną nagrodę SPBT, 

za innowacyjność odebrał, 

w imieniu firmy Cemex Pol-

ska, Sławomir Dobrowolski

fot. SPBT

fot. SPBT

fot. SPBT

fot. SPBT

JD Trade to firma, która po 

raz pierwszy otrzymała cer-

tyfikat Znaku Jakości „Do-

bry Beton”. Dwie wytwórnie 

firmy – Warszawa-FSO  

i Wrocław-Siechnice 

– będą mogły legitymować 

się certyfikatem przez  

2 lata

fot. SPBT

background image

budownictwo • technologie • architektura

nia „superatmosfera” i „gotowość wszystkich do 
współdziałania”. Zawsze trzeba pamiętać, że po 
drugiej stronie są ludzie, którzy obsługują sprzęt. 
Przy tym projekcie było zaangażowanych około 
140 osób plus dostawcy. To armia ludzi i trzeba 
było skoordynować ich pracę. Udało się – mówił 
Sławomir Dobrowolski z Cemeksu, a na sali pa-
nowała kompletna cisza. – By przeprowadzić tę 
operację, przygotowania logistyczne rozpoczęliśmy 
cztery miesiące wcześniej. Rozważaliśmy wszyst-
kie możliwe scenariusze, sytuacje, które mogą nas 
spotkać podczas betonowania. Konsultowaliśmy 
je m.in. z prof. Andrzejem Ajdukiewiczem. W cza-
sie pracy mieliśmy upał, deszcz, burze, podmuchy 
o prędkości 98 km/h. W szóstym, ostatnim dniu 
pracy pojawiła się lekka mżawka. Zapewne na za-
mówienie do pielęgnacji betonu – żartował Sławo-
mir Dobrowolski. – Zawsze tak jest, że projektanci 
coś zaprojektują i mogą to być wyzwania dla wyko-
nawców. Wyzwania to nauka i gotowość stawania 
do kolejnych wyzwań. Jesteśmy w stanie podzielić 
się z innymi naszymi doświadczeniami. 

Piotr Piestrzyński

Informacje o Znaku Jakości „Dobry Beton” dostęp-
ne są na stronie www.spbt.pl

Laureatom „Dobrego Betonu” gratulował także 
Marek Kaproń, dyrektor Instytutu Techniki Budow-
lanej. – Gratuluję tej dobrej jakości betonu, która 
sprzyja dobrej jakości w budownictwie i w istotny 
sposób wpływa na bezpieczeństwo obiektów bu-
dowlanych – mówił.

Wyzwania to nauka

i gotowość stawania do kolejnych wyzwań

Podczas uroczystości specjalną nagrodę SPBT, za 
innowacyjność, odebrał w imieniu firmy Cemex 
Polska Sławomir Dobrowolski. SPBT przyznało 
nagrodę za operację betonowania płyty funda-
mentowej  nowego  bloku  energetycznego  Elek-
trowni Bełchatów [pisaliśmy o tym w kwartalni-
ku BTA nr 4/2007]. W pierwszej połowie maja 
2007 roku, w ciągu 138 godzin, wbudowano w 
fundament bloku energetycznego ponad 27 tysię-
cy metrów sześciennych betonu. – Przy tym pro-
jekcie zużyliśmy prawie 7 tysięcy ton cementu,  
ponad 50 tys. ton kruszyw i brało w nim udział 
400  cementowozów  –  to  wszystko  cyfry.  Jed-
nak po 138 godzinach pracy zadaliśmy pytania: 
jak to wszystko wyglądało? Ciekawe, że nikt nie 
wspomniał o sprzęcie, a powtarzały się stwierdze-

fot. P

iotr P

iestrzyński

Przedstawiciele nagrodzo-

nych wytwórni betonu to-

warowego wraz z członkami 

kapituły

1.. Bielsko-Biała – Wapiennica (Lafarge Kruszywa i Beton Sp. z o.o.)
2.  Bełchatów I „Mob K039” (Cemex Polska Sp. z o.o.)
3.  Bełchatów II „Mob K041” (Cemex Polska Sp. z o.o.)
4.  Brzeg (Górażdże Beton Sp. z o.o.)
5.. Bolesławiec – przy Szosie Zielonogórskiej (BT Topbeton Sp. z o.o.)
6.  Częstochowa – Sabinów (Górażdże Beton Sp. z o.o.)
7.  Legnica – przy Specjalnej Strefie Ekonomicznej (Dyckerhoff 

Beton Polska Sp. z o.o.)

8.  Leszno – Lasocice (BT Topbeton Sp. z o.o.)
9.  Oleśnica (RMC Beton Śląsk Sp. z o.o.)
10. Piła – Przedmieście Poznańskie (Lafarge Kruszywa i Beton 

Sp. z o.o.)

11. Piła – przy Obwodnicy Bydgoskiej (BT Topbeton Sp. z o.o.)
12. Poznań – Górczyn (Lafarge Kruszywa i Beton Sp. z o.o.)
13..Rzeszów – Głogów Małopolski (Dyckerhoff Beton Polska Sp. z o.o.)
14. Siechnice – Św. Katarzyna (AbeT – Pawlak Sp. j.)
15. Stargard Szcz. – teren Parku Przemysłowego (BT Topbeton 

Sp. z o.o.)

16. Swarożyn „Mob K043” (Cemex Polska Sp. z o.o.)
17. Warszawa – FSO (JD Trade Sp. z o.o.)
18. Wolin (BT Topbeton Sp. z o.o.)
19..Wrocław – Muchobór Wielki (Dyckerhoff Beton Polska Sp. z o.o.)
20. Wrocław – Siechnice (JD Trade Sp. z o.o.)
21..Zielona Góra – ul. Batorego (Lafarge Kruszywa i Beton Sp. z o.o.)

WYTWÓRNIE BETONU TOWAROWEGO – LAUREACI V EDYCJI ZNAKU JAKOŚCI „DOBRY BETON”

budownictwo • technologie • architektura

background image

kwiecień – czerwiec 2008

szansą na rozwój małych i średnich przedsię-
biorstw” – Małopolska Agencja Rozwoju Regio-
nalnego.

Ponadto firma KOBRA FORMEN POLSKA zapre-
zentowała zebranym najnowsze rozwiązania w za-
kresie form do produkcji elementów betonowych 
z betonu wibroprasowanego. Po prezentacji firma 
KOBRA FORMEN POLSKA zaprosiła uczestników 
sympozjum na uroczystą kolację z okazji jubileuszu 
10-lecia swojej działalności w Polsce.
W ramach części integracyjnej po raz pierwszy 
odbyły się Mistrzostwa Polski SPBKD w Slalomie 
Narciarskim. Impreza oraz rozgrzewający poczę-
stunek dla uczestników slalomu i kibiców była 
sponsorowana przez PeKaO Leasing Sp z o.o.
Triumfatorami I edycji Mistrzostw Polski SPBKD 
w Slalomie Narciarskim zostali:
Stanisław Barabaś – firma BARABAŚ – Lubin
Andrzej Wit Wojcieszek – SCHOMBURG POLSKA 
– Kutno
Zenon Tudziarz – TUGEB–POLBUD Milicz

dr inż. Grzegorz Łój

Wystąpienia i wykłady XXVII Sympozjum doty-
czyły zmian, które w ciągu ostatniego roku zaszły 
w technologii produkcji betonowej kostki brukowej 
oraz w wymaganiach dotyczących ochrony środo-
wiska, jakie stawiane są zakładom produkującym 
drobnowymiarowe elementy betonowe. Wygłoszo-
ne zostały wykłady:
–  „Wymagania  dla  kruszyw  stosowanych  przy 

produkcji kostki brukowej wg norm aktualnych 
i archiwalnych” – mgr inż. Marta Kiernia, Cen-
trum Technologii Budownictwa przy Politechnice 
Rzeszowskiej

–  „Trwałość nawierzchni z betonowych elementów 

brukowych w warunkach polskiej zimy” – dr inż. 
Grzegorz Łój, Katedra Technologii Materiałów 
Budowlanych AGH Kraków, specjalista ds. tech-
nologii SPBKD

–  „Informacja o zmianach w normach dla betono-

wych elementów brukowych w odniesieniu do 
dotychczasowych wymagań dla badań i systemu 
ZKP” – dr inż. Grzegorz Łój

–  „Fundusze  strukturalne  na  lata  2007-2013 

W dniach 3-5 marca 2008 roku w hotelu Kasprowy w Zakopanem 

odbyło się XXVII Sympozjum Szkoleniowe Stowarzyszenia 

Producentów Brukowej Kostki Drogowej oraz walne zebranie 

członków SPBKD.

a

k

t

u

a

l

n

o

ś

c

i

XXVII Sympozjum Szkoleniowe SPBKD

Gratuluję Autorowi wnikliwości analizy sytuacji oraz trafności oceny. 
Wnioski konkretnie pokazują słabości braku rynkowego usytuowa-
nia dokumentów normalizacyjnych dotyczących betonu. Podzielam 
smutek, a nawet zniechęcenie, które wyziera z omawianego tekstu. 
Rozdrobnienie i niestabilność stosunkowo wielu podmiotów gospo-
darczych jest faktem, który w zasadzie podcina skrzydła tym, którzy 
starają się opracowywać i wprowadzać nowe technologie. Duże pod-
mioty gospodarcze prowadzą prace rozwojowe raczej w zagranicz-
nych ośrodkach badawczych, z nikłym efektem edukacyjnym w kra-
ju. Cóż z tego, że możemy kupić gotowe mieszanki betonowe do 
wytworzenia betonu „plastycznego o ultrawysokiej  wytrzymałości”, 
gdy inżynierowie projektują tradycyjnie w zakresie liniowo-sprężyste-
go zachowania materiału. W popularnych stwierdzeniach, że „beton 
ma przyszłość”, jest zbyt wiele euforycznych oczekiwań; konfrontacja 
z dynamicznym rozwojem techniki i technologii w innych branżach 
pokazuje niewielką innowacyjność budownictwa betonowego.
Jeśli chodzi o legalne usytuowanie dokumentów normalizacyjnych 
dotyczących betonu, to ostatnio zaszły pewne zmiany. W rozporzą-
dzeniu [1] i uzgodnionym projekcie rozporządzenia [2] norma PN-
EN 206-1 została pośrednio powołana poprzez powołanie PN-B-
03264:2002/Ap1:2004. W tej właśnie poprawce do normy klasy 
betonu, oznaczone literą B, zostały przetłumaczone na klasy wytrzy-
małości betonu, oznaczone literą C, określone na podstawie  PN-EN 
206-1. Powołanie normy w rozporządzeniu ministra odpowiada jej 
wyznaczeniu do obligatoryjnego stosowania w danym zakresie. 
Jak stwierdza Autor, norma PN-EN 206-1 zawiera „najlepsze na 
dziś, kompleksowe rozwiązanie dla betonu”. Zgadzając się z tym 
stwierdzeniem, należy jednak zauważyć, że uzupełniający ją arkusz 

krajowy PN-B-06265:2004 już nie zasługuje na taką pozytywną 
kwalifikację. Wiadomo, jak powstawał ten arkusz normalizacyjny, 
znane są jego niedostatki, a przecież mógł być dokumentem śmiało 
wdrażającym normę CEN do krajowej praktyki. Porównanie z arku-
szami krajowymi z innych krajów europejskich, w tym z arkuszem 
krajowym z niewielkiego kraju sąsiedniego, jakim jest Litwa (LST 
1974:2005), pokazuje fragmentaryczność naszej normy uzupełnia-
jącej. Być może barierę rozpowszechnienia normy PN-EN 206-1 w 
kraju stanowi m.in. słabość tego arkusza krajowego? Aby spokojnie 
i skutecznie budować, współczesny przemysł betonowy potrzebu-
je lepszych krajowych dokumentów normalizacyjnych, a potencjał 
intelektualny środowiska całkowicie wystarcza, aby je szczegółowo 
opracować. Może środowisko powinno zintegrować wysiłki w tym 
zakresie, ale kto zaangażuje własny czas i pieniądze we wspólnej 
sprawie?

doc. dr hab. inż. Michał A. Glinicki

www.ippt.gov.pl/~mglinic

Dokumenty cytowane
1  Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 20 kwietnia 2007 r. w 

sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budow-
le hydrotechniczne i ich  usytuowanie, Dz. U. z 2007 r., nr 86, poz. 
5320

2  Projekt Rozporządzenia Ministra Budownictwa zmieniającego roz-

porządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny od-
powiadać budynki i ich usytuowanie, 19.11.2007, 

http://www.mb.gov.pl/article/rynek_budowlany_i_technika/akty_prawne/

projekty_aktow_prawnych/index.php/

Komentarz do tekstu Z. B. Kohutka 

„Orka na ugorze” (BTA, nr 1/2008)

Więcej na temat aktualnych szkoleń organizo-

wanych przez SPBKD można znaleźć na: 

www.kostka-brukowa.org.pl

background image

budownictwo • technologie • architektura

W ostatnich latach obserwuje się coraz więcej budowli, w których 
ilość betonu zabudowywanego w trakcie jednej zmiany roboczej 
często przekracza 400 m

3

. Takie sytuacje wiążą się z koniecznoś-

cią stosowania odpowiednio zaprojektowanej mieszanki betono-
wej i stosowania właściwie dobranych domieszek chemicznych. 
Firma SCHOMBURG Polska wprowadziła do swojej oferty do-
mieszkę uplastyczniającą o działaniu silnie opóźniającym wiązanie 
cementu. Domieszka REMITARD 20 oparta jest na bazie mody-
fikowanych lignosulfonianów oraz substancji wydłużających czas 
wiązania cementu. Przy dozowaniu domieszki na poziomie 0,6% 
w stosunku do masy spoiwa uzyskujemy redukcję wody zarobo-
wej o ok. 10% w stosunku do betonu wzorcowego, natomiast przy 
zachowaniu stałego stosunku wodno-cementowego możliwe jest 
wydłużenie czasu zachowania właściwości roboczych nawet do 90 
minut w warunkach letnich. Warto podkreślić ważną rolę odpo-
wiedniej kolejności dozowania domieszki do mieszanki betonowej. 
W przypadku domieszki opóźniającej ważne jest, aby przed jej za-
dozowaniem cement został zwilżony przez wodę zarobową, co po-
zwoli na reakcję C

3

A z gipsem, w wyniku czego glinian trójwapnio-

wy nie będzie adsorbował domieszki na swojej powierzchni. Taka 
kolejność umożliwia utrzymanie większej ilości aktywnej domieszki 
w roztworze, a tym samym intensyfikuje jej działanie. W przypadku 
betonowania elementów monolitycznych w warunkach letnich waż-
ną rzeczą jest, aby nie stosować cementu, który dopiero co przyje-
chał z cementowni i którego temperatura często przekracza 80°C. 
Taka sytuacja prowadzi do bardzo gwałtownej hydratacji spoiwa 
i skutkuje drastycznym skróceniem czasu zachowania właściwości 
roboczych mieszanki betonowej. W okresie letnim warto rozpatrzyć 
możliwość betonowania po zachodzie słońca, z uwagi na szybszy 
dojazd na budowę, szczególnie w miastach, i brak efektu nagrze-
wania się mieszanki od promieniowania słonecznego.
Domieszka REMITARD 20 znajduje zastosowanie przede wszystkim 
przy wykonywaniu budowli monolitycznych, np. płyt fundamentowych, 
pylonów mostowych, gdy wymagane jest zmniejszenie ilości wydzie-
lanego ciepła w początkowym okresie hydratacji cementu, szczególnie 
w czasie wysokich temperatur otoczenia, gdy normalny czas wiązania 
cementu jest skrócony. Domieszka doskonale sprawdza się przy wy-
maganym długim czasie transportu mieszanki betonowej oraz jako 
domieszka zapobiegająca powstawaniu wad w przerwach roboczych 
oraz przeciwdziałająca powstawaniu rys skurczowych.

Wykres 1 obrazuje zmiany konsystencji mieszanek betonowych 
przy identycznym stosunku wodno-cementowym z dwiema do-
mieszkami: pierwsza na bazie naftalenów, druga domieszka RE-
MITARD 20. Badania wykonano na cemencie CEM II B-S 32,5R 
w ilości 350 kg/m

3

. Domieszka na bazie naftalenów pomimo 

dwukrotnie wyższego dozowania nie zapewniła tak długiego 
i wysokiego rozpływu mieszanki, jak domieszka REMITARD 20. 
Z przygotowanych mieszanek zaformowane zostały próbki do 
badań wytrzymałościowych, wyniki przedstawione zostały na 
wykresie 2. Na wykresie widoczny jest silny efekt opóźnienia 
wiązania, objawiający się niskimi wytrzymałościami próbek 2-
dniowych z domieszką REMITARD 20. Jednocześnie po 7 i 28 
dniach obserwujemy znaczny przyrost wytrzymałości, sięgający 
10% względem próbek z domieszką na bazie naftalenów. Taka 
dynamika przyrostu wytrzymałości pozwala na zmniejszenie gra-
dientów temperatury wewnątrz masywów betonowych w pierw-
szym okresie hydratacji cementu i zapewnia uzyskanie wysokich 
wytrzymałości po normowym czasie dojrzewania betonu. 

Laboratorium Betonu

Dążąc do stałego podnoszenia jakości oraz oferty wykonywanych 
badań Laboratorium Betonu Schomburg Polska zostało wyposażone 
w nowoczesny aparat do badania głębokości penetracji betonu przez 
wodę pod ciśnieniem zgodnie z wymaganiami PN-EN 12390-8. 
Obecnie laboratorium wykonuje komplet badań mieszanki betono-
wej oraz betonu, łącznie z badaniem mrozoodporności i odporności 
na działanie środków odladzających. W ofercie znajdują się również 
pełne badania typu elementów prefabrykowanych, takich jak kost-
ka brukowa, krawężniki, obrzeża, płyty brukowe oraz płyty ażurowe 
zgodnie z obowiązującymi normami zharmonizowanymi. Laborato-
rium oferuje opracowywanie receptur mieszanek betonowych oraz ich 
optymalizacji. Dostęp do najnowszych rozwiązań z branży domieszek 
chemicznych do betonu pozwala nam na oferowanie nowoczesnych 
i ekonomicznych technologii. Zapraszamy do współpracy producen-
tów elementów wibroprasowanych oraz betonu towarowego.

mgr inż. Michał Oleksik

kierownik Laboratorium Betonu

Schomburg Polska Sp. z o.o.

ul. Sklęczowska 18a

99-300 Kutno

tel. 024 253 17 04

Czas pomiaru [min]

5

30

60

0

2

4

6

8

10

12

14

16

18

20

Opad stożka [cm]

Zmiana konsystencji w czasie

Naftalen 1,20%
Remitard 20 0,60%

Wiek próbek

2 dni

7 dni

28 dni

0,0

5,0

10,0

15,0

20,0

25,0

30,0

35,0

40,0

45,0

50,0

W

ytr

zymałość na ściskanie [MP

a]

Naftalen 1,20%
Remitard 20 0,60%

Wykres 1

Domieszka 

u

plastyczniająca 

REMI

TARD 20 (BV)

p
r
e
z
e
n
t
a
c
j
e

background image

kwiecień – czerwiec 2008

Na największym europejskim rynku pomp do betonu (Hiszpa-
nia) JMBH® zajmuje drugą pozycję co do wielkości sprzedaży. 
Oferowane przez nas pompy do betonu uchodzą za autopompy 
najbardziej przystosowane do warunków pracy na placach bu-
dowy. Pompy są proste, nieskomplikowanej konstrukcji, a ich 
wydajność jest bardzo wysoka. JMBH® cieszy się uznaniem 
i powiększa grono zadowolonych klientów, którzy mają alterna-
tywę na renomowane i znane od wielu lat produkty niemieckie. 
Wielu klientów powiększa i unowocześnia swój park maszynowy 
produktami JMBH®, zastępując i rezygnując z zakupu dotych-
czasowych marek.
JMBH® podobnie jak inni producenci zaopatruje się w podze-
społy (silniki, hydraulika, rury) u tych samych producentów. Ale 
cena naszych pomp jest mniej więcej o 20-25% niższa niż u po-
ważanych konkurentów z Zachodu. Dlatego z pewnością stwier-
dzamy, że według współzależności „cena-jakość” (a właśnie ona 
jest głównym kryterium przy wyborze sprzętu) nie ustępujemy 
nikomu.

Podstawowe kryteria pomp do betonu JMBH® 

–  brak nadmiernej elektroniki (bardzo ważne dla bezawaryjnej 

eksploatacji urządzeń w warunkach „polowych”)

–  prostota obsługi
–  pewność 
–  niski koszt materiałów eksploatacyjnych
–  wysoka wydajność
–  pompy stworzone z myślą nieutrudniania pracy operatorowi, 

wszystko pod ręką.

Nad każdym szczegółem projektowanej pompy czuwa kadra 
doświadczonych inżynierów, projektantów, konstruktorów wspo-
maganych praktyczną wiedzą wprawionych operatorów pom-
powania betonu. Pompy JMBH® posiadają system hydraulicz-
no-hydrauliczny o obiegu otwartym, który nie tylko sprawdza 
się przy podawaniu „ciężkich” betonów na bazie bazaltu czy 
kruszyw łamanych, ale pozwala normalnie pracować w sytuacji 
awarii elektrozaworów, co więcej, można pracować przy całko-
witym braku napięcia!

Przede wszystkim bezpieczeństwo konstrukcji

Priorytet JMBH® to bezpieczeństwo konstrukcji oraz całego ze-
stawu. 
Na bezpieczeństwie nie powinno się oszczędzać, dlatego:
–  Stosujemy lekką stal o najwyższych parametrach wytrzyma-

łościowych, twardą stal, ale z odpowiednim stopniem spręży-

stości, najdroższą szwedzką stal WELDOX, dzięki której uzy-
skujemy odpowiednio lekką i zarazem sztywną konstrukcje.

–  Wszystkie nasze pompy są wyposażone w podpory typu „X”, 

a najmniejsze (od 24 m do 33 m) w tylne podpory wysuwane 
na boki i opuszczane typu „T”.

Stabilność konstrukcji jest jedną z najważniejszych cech pomp 
do betonu JMBH®. Już najmniejszą pompą można bez żadnych 
obaw podawać beton we wszystkich kierunkach bez utraty sta-
bilności! Klient JMBH®, a przede wszystkim operator, doświad-
czony czy nie, czuje się bezpiecznie.
Podwozia dobieramy tak, aby spełniały normy dopuszczalnych 
nacisków na oś pojazdu. Co jest bardzo ważne dla trwałości 
zawieszeń i ogólnie zespołów jezdnych podwozi Naszych klien-
tów..

Jakość

Do produkcji pomp do betonu JMBH® są wykorzystywane pod-
zespoły i materiały pochodzące od renomowanych dostawców, 
które gwarantują jakość i długowieczność sprzętu, takich jak 
Hydromatic dla samych pomp, zawory Rexroth, chłodnice i ele-
menty hydrauliczne HYDAC, rozdzielacze Hawe Hydraulic, zdal-
ne sterowanie proporcjonalne HBC, i inne.
W Polsce JMBH® posiada bardzo dobrze zorganizowaną i prze-
de wszystkim doświadczoną sieć serwisową w kilku punktach 
na terenie kraju, tak aby w razie potrzeby błyskawicznie inter-
weniować. Dzięki wysokiej jakości stosowanych podzespołów do 
produkcji pomp, przemyślanej konstrukcji oraz odpowiedniego 
doboru części, działanie naszych punktów serwisowych skupia 
się przede wszystkim na okresowych przeglądach technicz-
nych, co nie zmienia faktu, iż pracują one pod dewizą: „Pompy 
JMBH® zawsze gotowe do pracy”.
Przy zakupie/zamówieniu pomp nie musimy rekomendować za-
kupu dodatkowych części zamiennych aby zapobiec przestojom 
w razie ewentualnych awarii. 

Klient nie musi się obawiać dłu-

gich terminów realizacji zamówień części zamiennych!.Nasze.

pompy są tak skonstruowane, że niemalże w każdym mieście 
można kupić odpowiednie podzespoły. Podzespoły te są typowe 
tzn. katalogowane przez producenta/wytwórcę, a jeżeli i to za-
wiedzie to zawsze będzie pod ręką możliwy kontakt z działem 
części zamiennych JMBH®, który wysyła potrzebne elementy 
kurierem prosto do klienta.
Ostatnio aktywnie omawia się temat pojawienia się na polskim 
rynku chińskiego wyposażenia do podawania mas betonowych. 
O tym, jakie ono jest, jak się wykaże, jaką reputację będzie 
mieć, mówić jeszcze za wcześnie. Kilku lat potrzeba, aby wiado-
mo było, na jaką część polskiego rynku będą w stanie pretendo-
wać chińscy producenci. Cena nie jest jedynym wyznacznikiem, 
jakim kieruje się nabywca. Potwierdzają to klienci JMBH®. 
JMBH® nie jest najtańszym producentem, ale czy szukając 
komfortu, zadowolenia z zakupu, niezawodności, trwałości, od-
powiedniego traktowania klienta, a co najważniejsze JAKOŚCI 
– pozwalamy sobie na pozorną oszczędność!?

p

r

e

z

e

n

t

a

c

j

e

Jakość, mobilność  

i bezpieczeństwo z Hiszpanii

JMBH® – młoda, dynamicznie rozwijająca się grupa 

kapitałowa produkująca autopompy do betonu. Jest 

to marka, która już rewolucjonizuje rynek sprzedaży 

autopomp do betonu w Europie.

Pablo Dustet, Country Manager

mob. +48 515087918

Tel +4858 690-74-73

Fax  +4858 690-79-94

e-mail: p.dustet@jmbh.eu

CMot Pablo Dustet

ul. Pomorska 20A

81-314 Gdynia, Polska-Poland

background image

budownictwo • technologie • architektura

z powodu dużego ciężaru takiej konstrukcji i możli-
wości przechylenia się jej w gruncie.
Kamień lub sztuczny kamień, czyli beton, nie wy-
magają w tym przypadku jakichś szczególnych za-
sad obchodzenia się z nimi. Ten pierwszy, jeśli nie 
ma warstw polerowanych, im mniej „poprawiany” 
przez nas, tym bardziej naturalny – w końcu cały 
w tym jego urok. Ten drugi wymaga standardowych 
zabiegów restauracyjnych przewidzianych dla be-
tonu, a w przypadku kontaktu z gruntem choćby 
symbolicznej izolacji w postaci papy, a od biedy 
przynajmniej podwójnie złożonej folii izolacyjnej. 

Co warto mieć w swym Edenie?

To oczywiście zależy od wielkości naszej działki 
i od gustów jej właściciela. By dać choćby zarys 
dostępnych możliwości, przedstawię Państwu kil-
ka obiektów małej architektury i innych „ozdob-
ników”, które, gdy pojawią się w ogrodzie, z pew-
nością cieszyć będą oko i pozwolą po całym dniu 
pracy poczuć się jak w prywatnym raju. 

Oczka wodne

Większość  ludzi,  choć  jesteśmy  stworzeniami 
przystosowanymi do poruszania się głównie po su-
chym lądzie, z niewyjaśnionych powodów, a mo-
że akurat oczywistych, bo przecież składamy się 

A  nie  trzeba  wiele.  W  większości  wypadków, 
szczególnie gdy nasza działka nie należy do naj-
większych, wystarczy to, co zostało z budowy. No, 
może ciut więcej, ale zamiast płacić za wywóz 
resztek materiałów budowlanych na wysypisko, 
może lepiej spojrzeć twórczym okiem na swój plac 
i popuścić wodze fantazji.

O czym mowa?

Ano o tym wszystkim, co kryje się pod definicją 
„mała architektura”. Należą do niej wszelkie obiek-
ty wznoszone celem zagospodarowania terenu. I to 
nie tylko te „wielkogabarytowe”, jak ogrodzenia, 
altany, śmietniki czy fontanny, ale również mniej-
sze, niekojarzone powszechnie z obiektami, czyli 
wodotryski, ławki, różnego rodzaju figurki, lampy, 
dzbany, kolumny czy drabinki.
.
Zanim zaczniemy...

... powinniśmy pamiętać, że materiał materiałowi 
nierówny. Rzecz jasna, szczególnie chodzi mi tu 
o odporność na czynniki zewnętrzne, jak deszcz, 
słońce, śnieg, temperatura. To oczywiście pociąga 
za sobą pewne ograniczenia i konieczność przemy-
ślanego zastępowania jednego materiału drugim. 
W sumie jednak przy odrobinie wiedzy i wyczucia 
możemy zrobić coś nie tylko cieszącego oko, ale 
i co równie ważne – coś  trwałego. 
O czym powinniśmy pamiętać? O podstawach. 
Czyli jeśli chcemy ozdobić naszą działkę czymś, co 
powstaje na bazie drewna, to najlepiej by  było ono 
już zaimpregnowane, i to raczej nie powierzchnio-
wo, ale ciśnieniowo, wgłębnie. Szczególnie gdy 
drewno będzie miało kontakt z gruntem. Ochroni 
je to przed wilgocią, grzybami i wszystkimi tymi 
„żyjątkami”, które chciałyby je skonsumować lub 
uwić sobie w nim przytulne mieszkanko. Osobi-
ście jednak uważam, że wkopywanie drewnianych 
elementów w ziemię to marnotrawstwo materiału 
i rozwiązanie na dosłownie parę lat. Jeśli więc mo-
żemy albo mamy do czynienia np. z drabinką pod 
ciężki winogron, najlepiej wtedy od razu przymoco-
wać drewno do stalowych elementów i dopiero te 
umieścić w ziemi. Lub, jeśli mocujemy np. słupki 
altany, gdzie obciążenia są już znaczne, powinni-
śmy wykonać najpierw fundament, który usztywni 
konstrukcję i odpowiednio ją dociąży, a dopiero 
w nim zagłębić stalowe kształtowniki.
Innym często stosowanym materiałem, z którego 
wykonuje się obiekty małej architektury, jest stal. 
Konserwacja  takich  elementów  sprowadza  się 
głównie do okresowego malowania ich emulsjami 
antykorozyjnymi. Jak już wspomniałem wcześniej, 
mocowanie takich elementów, szczególnie gdy są 
częścią większej konstrukcji, powinno odbywać 
się za pomocą betonowego fundamentu. Głównie 

I

b
i

b
l

i

o

t

e

k

a

 

i

n

w
e

s

t

o

r

a

 


 

c

z

ę

ś

ć

 

X

I

Historie okołodomowe (1)

W odpowiedzi na pytanie o marzenia, wielu z nas jednym tchem wymienia rodzinę, własny 

dom i ogródek. No właśnie – ogródek, niby na końcu, ale.... racja, po co nam wspaniały 

dom, skoro jego blask przyćmiewać będzie niezagospodarowane podwórko?

fot. Semmelrock

background image

kwiecień – czerwiec 2008

II

b

i

b

l

i

o

t

e

k

a

 

i

n

w

e

s

t

o

r

a

 

 

c

z

ę

ś

ć

 

X

I

głównie z wody, jako pierwsze w swym ogrodzie 
buduje oczko wodne. Niechybnie należy ono do 
obiektów małej architektury. Oczywiście są oczka 
i, że tak powiem, oczęta, ale my trzymajmy się 
tego, co powinno być, a nie co komu wychodzi. 
Do najefektowniejszych oczek należą te o beto-
nowych nieckach i brzegach wykończonych ka-
mieniem lub płytkami. Jeśli ma to być faktycznie 
ozdoba ogrodu, a nie „zlepek” owych pozostałych 
z budowy materiałów, to wykonanie takich oczek 
najlepiej zlecić specjalistycznej firmie, która zrobi 
to w oparciu o przygotowany przez siebie projekt. 
Powiedzenie „raz a dobrze” ma tu jak najbardziej 
zastosowanie. 
Gdybyśmy jednak poczuli nieprzepartą chęć zro-
bienia czegoś samemu, w końcu trzeba czymś się 
pochwalić przed rodziną, to zacznijmy od czegoś 
łatwego, niepozornego. Nasze oczko można bo-
wiem zbudować na bazie niecki z utwardzonego 
tworzywa sztucznego, dostępnej w każdym mar-
kecie ogrodniczym. Tu nie trzeba już żadnej filo-
zofii – kopiemy, wsadzamy nieckę w dziurę, po-
ziomujemy i napełniamy wodą. Dla niepoznaki, by 
nie było widać „plastikowych”  krawędzi, można 
obłożyć je kamieniami, płytami kamiennymi lub 

roślinami. Na dnie lub specjalnie wyprofilowanych 
w tym celu półkach, można umieścić jeszcze jakieś 
rośliny wodne, ale zachwyconych tym pomysłem 
odsyłam do znawców tematu lub jakiejś „mądrej 
książki”. Jeśli nie mamy pod ręką marketu, w koń-
cu każdy buduje się od nich jak najdalej, możemy 
nasze oczko uszczelnić folią PVC, zabezpieczając 
ją od strony gruntu przed przebiciem dodatkową 
włókniną. 
Wiem, że są czytelnicy, dla których folia i „plastik” 
w ogrodzie to swoisty gwałt na przyrodzie. W ta-
kim przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie 
budowa oczka na bazie zwykłej gliny, szczególnie 
gdy działka znajduje się na gruntach nieprzepusz-
czalnych. Takie oczko wymaga tylko dokładności 
i chęci, no i owej gliny. Nasza praca sprowadzi się 
tu do wykopania dołu, najlepiej o jak najmniej stro-
mych bokach, by nie obsuwały się „rozmiękczone” 
wodą. Na dnie i ściankach wykopu układamy oko-
ło 20-centymetrową warstwę gliny i starannie ją 
ubijamy, bacząc przy tym, by nie wysychała, bo 
powstające tak spękania przekreślą szczelność na-
szego oczka. Jeśli glina wysycha zbyt szybko, a nie 
możemy odłożyć pracy na czas dni pochmurnych, 
to skraplajmy ją co jakiś czas wodą. Na tak ubitej 
glinie „układamy” warstwę gruboziarnistego żwiru 
i także ubijamy – zabezpieczy to glinę przed wymy-
waniem. Gdyby w czasie kopania okazało się, że 
trafiliśmy na warstwę gliny, to mamy szczęście, bo 
znaczy to, że Matka Przyroda wykonała za nas po-
łowę roboty. Gliną musimy wyłożyć wówczas tylko 
ścianki dołu. I to wszystko. Pamiętajmy tylko, że w 
przypadku takiego oczka należy ostrożnie dobierać 
rośliny – ich korzenie mogą przebić się przez dno 
zbiornika i całą pracę będzie trzeba zaczynać pra-
wie od nowa.
Podsumowując, to w sumie każde oczko jest do-
bre, jeśli jest czyste. Organiczne pozostałości, jak 
stare rośliny lub liście spadające z drzew, powinny 
być więc usuwane na bieżąco, chyba że dodatko-
wą atrakcją mają być w nim glony, które bardzo 

fot. Bruk

-Bet

fot. Libet

background image

budownictwo • technologie • architektura

szybko skorzystają z takiego zaproszenia. Dlatego 
jeśli nie mamy na tyle dyscypliny, by utrzymać ocz-
ko w czystości, dajmy sobie spokój. Lepiej kupić 
wtedy kota – też ożywi ogród, a co ważniejsze ma 
wbudowaną funkcję automatycznego samoczysz-
czenia.
I jeszcze jedno. Jeśli zainstalujemy sobie w oczku 
jakieś filtry, dysze napowietrzające itp. Urządzenia, 
pamiętajmy, by zabrać je na zimę do domu. Je-
śli zostaną w oczku, a woda zamarznie, będziemy 
mogli mówić o tym sprzęcie w czasie przeszłym.

Altanki

W zależności od gustu i możliwości „gabarytowych” 
naszej działki możemy zaserwować sobie małą al-
tankę, którą wciśniemy w róg posesji, albo wielokąt-
ną, znacznych rozmiarów konstrukcję. Do najczęś-
ciej stosowanych rozwiązań należą te wykonywane 
w oparciu o drewniane słupy, zakotwione odpowied-
nio w betonie, o ściankach drewnianych pełnych 
lub ażurowych, czy też mieszanych. Rzadziej stoso-
wanym, ale bardzo efektownym rozwiązaniem jest 
konstrukcja z kutych prętów. Takiej sami już raczej 
nie wykonamy. Ale gdy stanie w naszym ogrodzie, 
a pnącza roślin okręciwszy się wokół jej elementów 
utworzą zielone ściany, wierzcie mi lub nie, widok 
będzie wart wyłożonych pieniędzy. 
Innym proponowanym przez studia projektowe 
rozwiązaniem jest altana całoroczna o otworach 
przeszklonych, trochę podobna do zimowych ogro-
dów. Wybór jest więc spory.
No cóż, znów się powtarzam, ale szczególnie w 
przypadku altany ważne jest zachowanie zasad 
z początku artykułu. Mocowanie prętów stalowych 
czy słupków drewnianych powinno być wykona-
ne z zachowaniem wszelkich prawideł. W prze-
ciwieństwie do innych „ozdobników” ogrodowych 
tu mamy do czynienia z konstrukcją, pod którą 
będziemy spędzać wiele upalnych dni, pod którą 
przebywać będą nasze dzieci. Mierzmy siły na za-
miary.

Grill i palenisko...

W zasadzie w większości przypadków, jeśli mamy 
już altanę, nie ma sensu zagracać sobie działki 
i stawiać wolno stojący, prawie dwumetrowy grill. 
Wystarczy, że wybierzemy coś z całej gamy grillów 
przenośnych – od tanich garnuszków żeliwnych po 
skomplikowane „kombajny do grillowania”. Jeśli 
jednak po prostu chcemy mieć grill „z prawdziwego 
zdarzenia”, to możemy zafundować sobie konkret-
ny, betonowy, z szerokim paleniskiem, solidnym 
rusztem, kominem zapewniającym nam odpowied-
ni ciąg, a nawet z miejscem na opał.  
Dla czytelników o tradycyjnym podejściu do sposobu 
biesiadowania w miejsce grilla zalecałbym stare do-
bre ognisko. Wbrew pozorom od wbicia pierwszej ło-
paty do upieczenia pierwszej kiełbaski na patyku nie 
minie nawet godzina. Wystarczy tylko wybrać stałe 
miejsce, najlepiej takie, by dym nie dusił opalającego 
się tuż za płotem sąsiada, i wykopać pod palenisko 
niewielkie wgłębienie, które wypełnimy żwirem. To 
bardzo ważne, bo woda deszczowa gromadzić się bę-
dzie wówczas poniżej poziomu spalania drewna, co 
bardzo ułatwia rozpalanie. Obszar paleniska otacza-
my następnie np. polnymi kamieniami, dostawiamy 
siedliska – całe bale lub pieńki – i możemy zaczynać 
biesiadę. Gdy po kilku spotkaniach ilość popiołu bę-
dzie tak duża, że uniemożliwi korzystanie z paleni-
ska, przełóżmy je do wiaderka i zanieśmy np. pod 
drzewka – taki nawóz dobrze im zrobi. Z pewnością 
będą też lepiej rosły jeśli nasz grill lub palenisko będą 
znajdowały się w bezpiecznej od nich odległości – ta-
kiej, by ogień nie opalał ich liści.
Żeby nie było za pięknie, muszę wspomnieć słowo 
o przepisach. Jeśli mieszkamy na wsi lub pod mia-
stem, mamy, że tak powiem, wolną rękę. W prze-
ciwnym razie lepiej wcześniej sprawdzić w urzędzie 
miasta, czy tam, gdzie mieszkamy, można rozpalać 
„otwarty” ogień. Niestety, lub „stety” w wielu mia-
stach taka przyjemność jest zakazana.

mgr inż. Paweł Fąk

ciąg dalszy w kolejnym numerze BTA

III

b
i

b
l

i

o

t

e

k

a

 

i

n

w
e

s

t

o

r

a

 


 

c

z

ę

ś

ć

 

X

I

fot. Bruk

-Bet

background image

kwiecień – czerwiec 2008

zgãoszenia:

PREZENTACJA FIRMY

(do 31 marca 2008 roku przyjõlićmy ponad 400 zgãoszeý)

pytania i zgãoszenia: adam.karbowski@polskicement.pl

w w w . d n i b e t o n u . p l

PARTNERZY DNI BETONU 2008

13-15 pađdziernika 2008

H o t e l   G o ã õ b i e w s k i   w   W i ć l e

background image

budownictwo • technologie • architektura

Sika Poland Sp. z o.o.
ul. Karczunkowska 89
02-871 Warszawa
Polska
Tel: +48 22 - 31 00 700
Fax: +48 22 - 31 00 800
www.sika.pl
sika.poland@pl.sika.com

DOBRY BETON
100 LAT DO
ŚWIADCZ

Advert_BUC_Precast_Polska.indd   1

24.01.2008   15:34:32

background image

0

kwiecień – czerwiec 2008

Adding  Value  to  Concrete

BASF Polska Sp. z o.o. 
jako uznany dostawca 
najnowszych technologii 
szczególnie poleca:

ZERO ENERGY SYSTEM
w prefabrykacji

TOTAL PERFORMANCE 
CONTROL
w betonie towarowym

RHEO FIT
w drobnowymiarowych 
elementach betonowych

RHEOMATRIX
inteligentna technologia dla 
idealnego składu betonu

Limits are our Challenge

BASF Polska Sp. z o.o.
Oddział Domieszek do Betonu
ul. Kazimierza Wielkiego 58
32-400 Myslenice
Tel.: +48 (012) 372 80 00
Fax: +48 (012) 372 80 10
www.basf-admixtures.pl 
domieszki@basf.com