background image

Róża Luksemburg

Kwestia polska

na międzynarodowym 

kongresie w Londynie

Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

WARSZAWA 2010

background image

Róża Luksemburg – Kwestia polska na międzynarodowym kongresie w Londynie (1896 rok)

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 2 –

http://skfm.dyktatura.info/

Artykuł   Róży   Luksemburg   „Kwestia   polska   na 
międzynarodowym kongresie w Londynie” został 
napisany w 1896 roku i pierwotnie opublikowany 
w   numerze   14   pisma   „Critica   Sociale”,   organie 
socjalizmu naukowego włoskiej socjaldemokracji. 
Tłumaczenie tego tekstu ukazało się następnie w 
piśmie „Sprawa Robotnicza” nr 25, lipiec 1896.

Podstawa niniejszego wydania: Róża Luksemburg, 
„Wybór   pism”,   tom   1,   wyd.   Książka   i   Wiedza, 
Warszawa 1959.

background image

Róża Luksemburg – Kwestia polska na międzynarodowym kongresie w Londynie (1896 rok)

Przed   32   laty,   gdy   w   Londynie   odbywało   się   pierwsze   zgromadzenie   późniejszej 

Międzynarodówki, zainaugurowało ono swe obrady protestem przeciw ujarzmieniu Polski, która wtedy 
właśnie po raz trzeci daremnie walczyła o swą niepodległość. Za parę tygodni zgromadzi się również w 
Londynie   międzynarodowy   kongres   robotniczy,   któremu   przedłożona   będzie   rezolucja   na   korzyść 
niepodległości   Polski.   To   podobieństwo   okoliczności   nasuwa   mimo   woli   na   myśl   porównanie   obu 
momentów w życiu międzynarodowego proletariatu.

Wielka jest przestrzeń, którą proletariat międzynarodowy przebył w swym rozwoju przez te 32 

lata. Postęp uwidocznił się pod wszystkimi względami i niejedna strona w walce klasy robotniczej ma 
dziś   inny   zgoła   wygląd   niż   przed   laty   trzydziestu.   Główny   jednak   rys   całego   rozwoju   polega   na 
następującym:  S o c j a l i ś c i   s t a l i   s i ę   z   s e k t y   i d e o l o g ó w   w i e l k ą   p r a k t y c z n ą 
p a r t i ą . Wówczas tworzyli oni w każdym kraju zaledwie odosobnione grupy stojące poza politycznym 
życiem kraju, dziś stanowią w największych krajach cywilizowanych dominujący czynnik społecznego 
życia, we wszystkich zaś czynnik poważny, z którym panujące klasy, jako też i rządy na każdym kroku 
liczyć   się   muszą.   Wówczas   chodziło   zaledwie   o   ustanowienie   nowej   ewangelii,   dziś   chodzi   o   jak 
najodpowiedniejsze   celowi   ukształtowanie   walki   ogromnych   mas   ludowych,   przejętych   ewangelią 
socjalizmu.

Odpowiednio   zmienił   się   też   charakter   międzynarodowych   kongresów   robotniczych.   Za 

początków   Międzynarodówki   były  one   raczej   soborami   zgromadzającymi   się   dla   wygłoszenia   zasad 
podstawowych nowego ruchu, dziś są to przeważnie, a nawet wyłącznie, praktyczne obrady świadomego 
proletariatu w najbliższych kwestiach codziennej walki. Wszystkie zadania i cele są tu pociągane przed 
surowy   sąd   praktycznej   możliwości,   co   zaś   okazuje   się   przewyższającym   siły   proletariatu,   zostaje 
usunięte na bok bez względu na to, czy jest piękne i pociągające. To właśnie stanowi najważniejszą 
różnicę między tegorocznymi obradami w  H a l i   ś w .   M a r c i n a  a tymi, które miały miejsce przed 
32 laty, i z tego też punktu widzenia należy rozpatrywać rezolucje przedłożone kongresowi.

Rezolucja na korzyść odbudowania Polski, która się ukaże na londyńskim kongresie, brzmi, jak 

następuje:

„Zważywszy,
że   ujarzmienie   jednego   narodu   przez   drugi   może   być   pożyteczne   tylko   dla   despotów   i 

kapitalistów, dla proletariatu zaś obu krajów jest ono jednakowo szkodliwe;

że   szczególnie   rosyjski   carat   czerpie   swe   siły   wewnętrzne   i   swe   znaczenie   zewnętrzne   z 

ujarzmienia i podziału Polski, kongres oświadcza, iż niepodległość i autonomia Polski jest niezbędnym 
politycznym żądaniem zarówno w interesie polskiego proletariatu, jak i międzynarodowego ruchu”

1

.

Niezawisłość Polski  jako polityczne  żądanie jest tu dwojako uzasadniona:  po pierwsze, przez 

ogólną szkodliwość zaborów dla interesów proletariatu; po wtóre, przez osobliwe znaczenie ujarzmienia 
Polski dla caratu rosyjskiego, a więc, logicznie biorąc, niepodległości Polski dla jego upadku.

Zacznijmy od drugiego punktu.
Ani  swej   siły wewnętrznej,  ani   znaczenia  zewnętrznego  carat   rosyjski   nie  czerpie   z   podbicia 

Polski.   To   twierdzenie   rezolucji   jest   fałszywe   od  a  do  z.   Swoją   wewnętrzną   siłę   carat   czerpie   z 
w e w n ę t r z n y c h   stosunków społecznych  samej  Rosji.  Historyczne  podścielisko  wszechwładztwa 
rosyjskiego – to gospodarka naturalna oparta na archaicznej własności gminnej chłopów. Pozostałości tej 
zacofanej struktury społecznej, o ile się jeszcze przechowały w Rosji, w połączeniu z ugrupowaniem 
pozostałych czynników społecznych stanowią dziś podstawę caratu. Szlachtę przywiązuje on do siebie 
nieustannymi   darami   z   kieszeni   chłopstwa  opłacającego   podatki.   Ku  wygodzie   burżuazji   zewnętrzna 
polityka   jest   skierowana   na   uzyskanie   nowych   rynków   zbytu,   polityka   celna   wydaje   rosyjskich 
spożywców na łup fabrykantów; wreszcie i wewnętrzna działalność caratu stoi na usługach kapitalizmu: 
urządzanie   wystaw   przemysłowych,   budowa   syberyjskiej   drogi   żelaznej   itp.   –   wszystko   ma   na   oku 
interesy kapitalizmu. W ogóle burżuazja gra w wewnętrznej i zewnętrznej polityce caratu nieodpowiednio 
wielką   rolę,   której   by  przy  swej   słabości   liczebnej   nigdy  bez   caratu   grać   nie   mogła.   Taka   to   jest 
kombinacja czynników w społeczeństwie rosyjskim, z której carat czerpie swe siły wewnętrzne. Wlecze 

1

  Brzmienie   rezolucji   socjalpatriotycznej,   z   wyjątkiem   wyrazu   „i   autonomia”,   który  został   dodany  przez   socjalpatriotów 

później, wzięliśmy z „Vorwärtsu”. – Red. „Sprawy Robotniczej”.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 3 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Kwestia polska na międzynarodowym kongresie w Londynie (1896 rok)

on swe istnienie dlatego, że formy przeżyte jeszcze nie obumarły całkiem, a nowożytne stosunki klasowe 
jeszcze się nie dość wyraźnie skrystalizowały.

Zewnętrzną potęgę carat czerpie znowuż nie z podziału Polski, lecz z zewnętrznych osobliwości 

rosyjskiego państwa. Ogromna ludność tego ostatniego stawia na jego rozkazy olbrzymie finansowe i 
wojenne środki i czyni je potęgą pierwszego stopnia w Europie. Dzięki olbrzymim rozmiarom i swemu 
położeniu geograficznemu Rosja jest jednym z państw najbardziej zainteresowanych i odgrywających 
przeważną rolę w kwestii wschodniej; z drugiej strony jest sąsiadem angielskich posiadłości w Azji, przez 
co zdąża do nieuniknionego zatargu z Anglią. Zarówno w Europie, jak w Azji Rosja jest wmieszana w 
najważniejsze interesy potęg europejskich. Swą zewnętrzną potęgę specjalnie w XIX wieku carat czerpie 
z rozpoczętego w tym wieku szeregu rewolucyjnych walk klasowych, które włożyły nań rolę obrońcy 
reakcji w Europie.

Przede   wszystkim   jednak,   jeśli   chodzi   szczególnie   o   znaczenie   zewnętrzne   caratu   w   ciągu 

ostatnich   lat   dziesiątków,   to   czerpie   on   je   bynajmniej   nie   z   rozdziału   Polski,   lecz   wyłącznie   z 
a l z a c k o - l o t a r y ń s k i e g o   z a b o r u , który rozszczepił Europę na dwa wrogie obozy, zawiesił 
nad nią stałą grozę wojenną i rzucił Francję w objęcia Rosji.

Z mylnej przesłanki wypłynął mylny wniosek, jakoby niepodległość Polski mogła pozbawić carat 

jego wewnętrznej i zewnętrznej potęgi. Odbudowanie Polski mogłoby w takim tylko razie pociągnąć za 
sobą upadek wszechwładztwa w Rosji, gdyby usunęło wewnętrzne jego społeczne podpory: pozostałości 
starej   gospodarki   chłopskiej,   stosunek   caratu   do   szlachty   i   do   burżuazji.   To   zaś   jest   oczywistym 
nonsensem: z Polską, jak i bez Polski wszystkie te stosunki trwają jednakowo niezmiennie. Nadzieja na 
złamanie wszechwładztwa rosyjskiego za pomocą odbudowania Polski jest anachronizmem pozostałym z 
owych czasów, gdy zniweczenie caratu przez wewnętrzne siły społeczne samej Rosji było uważane za 
niemożliwe.   Ówczesna   Rosja,   będąca   krajem   gospodarki   naturalnej,   zdawała   się   być   pogrążona,   jak 
wszystkie takie kraje, w bezwzględnym społecznym bezruchu. Od szóstego lat dziesiątka jednak wstąpiła 
ona na drogę nowożytnego ekonomicznego rozwoju i ten to przyniósł ze sobą rozwiązanie kwestii.

Zmuszony do popierania kapitalistycznej gospodarki, carat podpiłowuje własnymi rękami drzewo, 

na którym siedzi.

Dzięki   fiskalnej   swej   gospodarce   niszczy   pozostałości   rolno-gminnych   stosunków,   przez   co 

niweczy   zarazem   grunt   chłopskich   konserwatywnych   poglądów.   Dalej,   dzięki   ograbianiu   chłopstwa 
podkopuje równocześnie własny swój fundament materialny, wyniszczając jednocześnie źródło, z którego 
okupywał sobie wierność szlachty. Wreszcie rujnuje w ten sposób głównego konsumenta towarów ze 
szkodą burżuazji, raniąc w ten sposób kieszeń tych, których kieszeniowym interesom poświęcał interesy 
ludowe,   czyniąc   sobie   z   tego   niejako   funkcję   specjalną.   Ciężki   aparat   biurokratyczny   z   czynnika 
służącego   gospodarce   mieszczańskiej   zamienia   się   w   jej   hamulec.   W   ostatecznym   rezultacie   carat 
przyspiesza wzrost przemysłowego proletariatu, owej potęgi społecznej, z którą przymierza zawrzeć nie 
może ani czynić jej ustępstw bez ofiarowania jej swej głowy.

Takie   są  sprzeczności   społeczne,   których  rozwiązaniem   musi   być  upadek  absolutyzmu.   Carat 

stacza się ku tej fatalnej  chwili  jak ciało po pochyłej płaszczyźnie.  Rozwój  kapitalizmu  jest tu ową 
pochyłą płaszczyzną, u stóp której czyhają na carat żelazne ramiona klasy robotniczej. Przyspieszyć ten 
proces może tylko walka polityczna proletariatu w całym państwie rosyjskim. Niepodległość Polski ma 
równie mało wspólnego z upadkiem caratu, jak podział Polski z podstawą jego egzystencji.

Przyjrzyjmy się teraz pierwszemu punktowi rezolucji:
„Ujarzmienie jednego narodu przez drugi – czytamy tu – może być korzystne tylko dla despotów i 

kapitalistów, dla proletariatu zaś obu narodów jest ono jednakowo szkodliwe.”

Na tej zasadzie niepodległość Polski ma się stać niezbędnym żądaniem proletariatu. Ten punkt 

rezolucji należy jednak do tego rodzaju wielkich prawd, które są zarazem w równej mierze wielkimi 
komunałami. Z podobnych komunałów nie da się absolutnie nic praktycznego wywnioskować. Jeżeli na 
zasadzie twierdzenia, że ujarzmienie jednego narodu przez drugi korzystne jest tylko dla despotów i 
kapitalistów, wyprowadzić wniosek, iż wszystkie zabory winny lub mogą być zniweczone w obrębie 
kapitalistycznego ustroju, otrzymamy absurd nie liczący się wcale z głównymi zasadami  istniejącego 
porządku.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 4 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Kwestia polska na międzynarodowym kongresie w Londynie (1896 rok)

Godne   uwagi   jest,   że   ten   punkt   rezolucji   jest   prawie   jednobrzmiący  z   uzasadnieniem   znanej 

rezolucji   holenderskiej:   „Ponieważ   ujarzmienie   i   zwalczenie   jednego   narodu   przez   drugi   może   być 
korzystne tylko dla klas panujących”... proletariat powinien położyć koniec wojnom za pomocą strajku 
militarnego. Obie mianowicie rezolucje oparte są na naiwnej wierze, że wystarczy jakikolwiek fakt uznać 
za korzystny dla despotów i szkodliwy dla pracującego ludu, aby bezpośrednio być w stanie go usunąć. 
Podobieństwo zachodzi jeszcze dalej. Zło mające być usunięte w obydwóch rezolucjach jest w istocie 
swej tym samym: rezolucja holenderska chce za pomocą usunięcia wojny zapobiec przyszłym zaborom, 
rezolucja polska za pomocą zniesienia zaboru chce odwołać wojny przeszłe. W obydwóch wypadkach 
chodzi o to, aby proletariat usunął zjawisko tkwiące w samej istocie kapitalizmu – wojnę i zabory – bez 
usunięcia kapitalizmu, bo we własnych jego ramach.

Jeżeli przytoczony komunał nie jest w stanie uzasadnić powszechnego zniesienia zaborów, to tym 

mniej jest on zdolny uzasadnić zniesienie danego – polskiego – zaboru. Należy tu przede wszystkim 
wziąć pod uwagę konkretne warunki historyczne, aby móc cokolwiek w kwestii tej orzec. W tej jednak 
sprawie,   w   kwestii,   czy   proletariat   w   stanie   jest   wyswobodzić   Polskę   i   jakim   sposobem,   rezolucja 
zachowuje   głębokie   milczenie.   Pod   tym   względem   rezolucja   holenderska   stoi   nieskończenie   wyżej, 
proponuje   ona   środek   określony,   zmowę   wojskową,   która   pozwala   przynajmniej   spostrzec   od   razu 
utopijną stronę rezolucji. Polska rezolucja jest skromniejsza i zadowala się „żądaniem”, nie przeszkadza 
to jej jednak być równie utopijną, jak tamta.

W jakiż sposób ma proletariat zdobyć polskie państwo klasowe?
Wobec trzech rządów panujących nad Polską, wobec tego, że burżuazja Kongresówki liże stopy 

tronu petersburskiego, uważając każdą myśl o odbudowaniu Polski za przestępstwo i za zamach na swą 
kieszeń, wobec tego, że galicyjska wielka własność ziemska, w osobie rządu Badeniego, ochrania jedność 
monarchii austriackiej, czyli podział Polski; wobec tego wreszcie, że prusko-polski junkier głosuje za 
budżetem wojskowym, tj. za pomnożeniem bagnetów ochraniających zabór Polski – co może w położeniu 
takim   przedsięwziąć   proletariat?   Jeżeli   przedsięweźmie   powstanie,   zostanie   ono   krwawo   zgniecione. 
Jeżeli zaś nie zrobi żadnego powstania, to w ogóle nie może nic zrobić. Inaczej bowiem jak na drodze 
powstania orężnego niepodległość Polski oczywiście podjęta być nie może. Dobrowolnie wszakże żadne 
z tych państw nie wyrzecze się prowincji, którą od lat stu już włada. Powstanie zaś w danych warunkach 
nie   może   mieć   innego   skutku   jak   zdruzgotanie   proletariatu.   Czy   może   tu   jednak   proletariat 
międzynarodowy co pomóc? Ten ostatni mniej jeszcze może zdziałać aniżeli proletariat polski; może on 
najwyżej oświadczyć swą sympatię. Jeżeli jednak cała akcja na korzyść odbudowania Polski ograniczy się 
wyłącznie do pokojowych demonstracji, to państwa zaborcze mogą oczywiście w pokoju panować dalej 
nad Polską. Jeżeli więc międzynarodowy proletariat – jak tego chce rezolucja – uczyni z odbudowania 
Polski swoje żądanie polityczne, będzie to tylko wyjawieniem pobożnego życzenia. Jeżeli się czegoś 
„żąda”, to należy coś czynić w celu urzeczywistnienia przedmiotu żądania. Jeżeli jednak nic uczynić nie 
można, to gołosłowne „żądanie” może wstrząsnąć tylko powietrzem, nie zaś państwami panującymi nad 
Polską.

Ewentualne przyjęcie socjalpatriotycznej rezolucji przez międzynarodowy kongres miałoby jednak 

większą doniosłość, niżby się to na pierwszy rzut oka zdawać mogło. Przede wszystkim uczyniłoby ono 
wyłom w postanowieniach poprzednich kongresów, mianowicie w postanowieniach względem rezolucji 
holenderskiej o strajku wojskowym. Wobec zupełnie jednakowego rodzaju uzasadnienia i jednakowej w 
istocie treści przyjęcie socjalpatriotycznej rezolucji w zasadzie wprowadziłoby na powrót tylną furtką 
rezolucję   holenderską.   W   jaki   sposób   delegaci   polscy,   którzy   głosowali  p r z e c i w   rezolucji 
Nieuwenhuisa, obecnie zdobyli się na przedłożenie identycznej w istocie rezolucji – w to nie wchodzimy. 
Gorzej jednak byłoby, gdyby cały kongres wpadł w podobną sprzeczność z samym sobą.

Po wtóre, przyjęcie tej rezolucji miałoby szczególne znaczenie dla ruchu polskiego, znaczenie, o 

którym   się   zapewne   nie   śni   przyszłym   delegatom   na   kongres.   Od   trzech   mianowicie   lat   –   jak   to 
szczegółowo wykazałam w swoim artykule w  „ N e u e   Z e i t ” , nr 32 i 33

2

 – dają się spostrzegać w 

2

  Patrz artykuł „Nowe prądy w polskim ruchu socjalistycznym w Niemczech i Austrii”, „Neue Zeit”, nr 32 i 33, rocznik 

1895/96. Artykuł w przekładzie na język polski został umieszczony w zbiorku „Kwestia polska a ruch socjalistyczny”, Kraków 
1905. – Red.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 5 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Kwestia polska na międzynarodowym kongresie w Londynie (1896 rok)

ruchu polskim tendencje dążące do narzucenia polskim socjalistom programu odbudowania Polski, do 
oderwania ich w ten sposób od niemieckich, austriackich i rosyjskich towarzyszy i do połączenia ich w 
polską partię zorganizowaną na gruncie narodowym. Wobec utopijnego charakteru tego programu, wobec 
sprzeczności   między   tymże   a   wszelką   rzeczywistą   walką   polityczną,   promotorowie   tej   tendencji 
dotychczas   nie   byli   w   stanie   dać   jakiegokolwiek   wytrzymującego   krytykę   uzasadnienia   uplanowanej 
nacjonalistycznej  zmiany frontu. Z tego też  powodu postępowano sobie dotychczas dość ostrożnie  z 
wyjawieniem tych tendencji.

Podczas gdy partie polskie pod zaborem pruskim i austriackim dotychczas nie przyjęły do swych 

programów punktu o odbudowaniu Polski – przednia straż narodowego kierunku, londyńska grupa pod 
nazwą   „Związek   Zagr.   Soc.   Pol.”,   starała   się   wywołać   sympatię   do   nowego   kierunku   wśród 
zachodnioeuropejskich   partii   za   pomocą   specjalnej   gazetki   „Bulletin   Officiel”   i   niezliczonej   ilości 
artykułów.   „Socjalistyczna   Polska”,   „Polska   robotnicza”,   „Polska   demokratyczna”,   „Niepodległa 
republika polska” – wszystko to było wysławiane na przemian  w polskim,  niemieckim i francuskim 
języku.   W   ten   sposób   przygotowywano   przyjęcie   klasowego   państwa   polskiego   do   programu. 
Uwieńczeniem tego całego procesu ma być właśnie kongres londyński. Przede wszystkim przez przyjęcie 
na   nim   rezolucji   nacjonalistyczna   kontrabanda   będzie   wprowadzona   pod   międzynarodową   flagą. 
Międzynarodowy   proletariat   ma   własnymi   rękami   nakleić   czerwony   afisz   na   starą   budowlę 
nacjonalistyczną   i   wyświęcić   ją   na   przybytek   międzynarodowości.   Dalej,   sankcja   przedstawicieli 
międzynarodowego   proletariatu   ma   pokryć   brak   wszelkiego   naukowego   uzasadnienia   i   podnieść 
socjalpatriotyzm do wysokości dogmatu, którego krytyka następnie będzie straconym trudem. Wreszcie, 
taż sama sankcja ma ostatecznie ośmielić polskie partie do przyjęcia nacjonalistycznego programu i do 
zorganizowania się na podstawie narodowej.

Na   koniec,   przyjęcie   socjalpatriotycznej   rezolucji   stworzyłoby   doniosły   precedens   dla   ruchu 

socjalistycznego i w innych krajach. Co dla jednych dobre, to i dla drugich. Jeżeli państwowo-narodowe 
wyzwolenie Polski będzie podniesione do zadania politycznego międzynarodowego proletariatu, czemuż 
już   nie   państwowe   wyzwolenie   Czech,   Irlandii,   Alzacji-Lotaryngii?   Wszystkie   te   zadania   są   równie 
utopijne, a nie mniej sprawiedliwe jak wyzwolenie Polski. A raczej, jeżeli mówić specjalnie o zaborze 
alzacko-lotaryńskim,   to   wyzwolenie   go   byłoby   nieskończenie   ważniejsze   dla   międzynarodowego 
proletariatu, a zarazem daleko prawdopodobniejsze: poza Alzacją i Lotaryngią stoją 4 miliony francuskich 
bagnetów,   w   kwestiach   zaś   burżuazyjnych   zaborów   bagnety   daleko   więcej   ważą   niż   moralne 
manifestacje.   A  dalej,   jeśli   Polacy  pod   trzema   zaborami   zorganizują   się   na   gruncie   narodowym   dla 
państwowego   wyzwolenia   Polski,   czemuż   nie   miałyby  uczynić   tego   również   pozostałe   narodowości 
Austrii,   czemu   Alzatczycy   nie   mieliby   się   zorganizować   z   Francuzami   itd.   Słowem,   walkom   i 
organizacjom narodowym otwarto by wrota na oścież. W miejsce organizacji robotników względnie do 
warunków   państwowo-politycznych   uświęcono   by  zasadę   organizacji   podług   narodowości,   która   się 
często z pierwszą krzyżuje. Na miejsce programów politycznych odpowiadających interesom klasowym 
postawiono by programy narodowe. Na miejsce zwartej walki politycznej proletariatu w każdym państwie 
usankcjonowano by w zasadzie rozbicie tejże na szereg bezpłodnych walk narodowych.

W tym też leży największe znaczenie ewentualnego przyjęcia socjalpatriotycznej rezolucji. We 

wstępie powiedzieliśmy, że najważniejszy postęp ruchu proletariatu od czasów Międzynarodówki na tym 
polega,   że   stał   się   on   z   niedużej   grupy  sektantów   wielką   praktyczną   partią.   Jakiejż   to   okoliczności 
zawdzięcza mianowicie proletariat ten postęp? Jedynie tej, iż uświadomił sobie najgłówniejszą zasadę 
swej akcji: zasadę walki politycznej. Stara Międzynarodówka musiała się rozwiązać, aby ustąpić miejsca 
organizacji   partii   w   każdym   państwie   stosownie   do   jego   warunków   politycznych,   bez   różnicy 
narodowości robotników. Dopiero walka polityczna na takiej zasadzie oparta uczyniła klasę robotniczą 
wielką i potężną. Przeciw tej właśnie zasadzie podąża w prostym kierunku rezolucja socjalpatriotyczna. 
Przyjęcie   jej   przez   kongres   zaprzeczyłoby   32-letniemu   doświadczeniu   i   teoretycznemu   wyrobieniu 
proletariatu.

Rezolucja   socjalpatriotyczna   jest   bardzo   chytrze   sformułowana:   pod   formą   protestu   przeciw 

caratowi kryje ona w sobie protest przeciw zaborowi, żądanie bowiem niepodległości Polski skierowane 
jest   zarówno  przeciw   Austrii   i   Prusom,   jak   przeciw   Rosji;   pod   formą   interesów   międzynarodowych 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 6 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Kwestia polska na międzynarodowym kongresie w Londynie (1896 rok)

sankcjonuje ona tendencje nacjonalistyczne; pod formą mniej więcej  m o r a l n e j   m a n i f e s t a c j i 
dąży do zdobycia gwarancji praktycznego programu. Słabość jednak jej uzasadnienia jest jeszcze większa 
niż chytrość jej sformułowania: komunał o szkodliwości zaborów i absurd o znaczeniu Polski dla caratu – 
oto wszystko, co rezolucja ta dać potrafi.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 7 –

http://skfm.dyktatura.info/