CO TO WSZYSTKO ZNACZY?
uwadze tylko niektórych — rodzinę i przyjaciół, ludzi o których szczególnie się troszczy. Oczywiście o niektórych, w tym i o siebie, będzie miał większe staranie. Ale dostrzega też uzasadnienie tego, że powinien rozważać dobro i zło, jakie wynikną z jego działania dla wszystkich innych. Jeśli nie różni się od większości z nas, uważa, że inni powinni tak właśnie czynić w stosunku do niego, jeśli nawet nie są jego przyjaciółmi.
Jeśli nawet jest to słuszne, określa tylko z grubsza, w czym tkwi źródło moralności. Ale nie widać stąd, w jaki sposób uwzględniać powinniśmy interes innych, jak wiele powinno znaczyć ich dobro w porównaniu z dobrem własnym i naszych bliskich, o które szczególnie zabiegamy. Nie widać i tego choćby, jak dalece winno zależeć nam na mieszkańcach innych krajów w porównaniu z naszymi rodakami. Wśród ludzi uznających ogólną ideę moralności nie brak sporów o to, co konkretnie jest dobre, a co złe.
Na przykład: czy na każdym innym winno ci zależeć tak samo jak na sobie? Innymi słowy, czy powinieneś kochać bliźniego swego jak siebie samego (choćby nawet miał inny kolor skóry i mieszkał daleko)? Czy zawsze, gdy idziesz do kina, powinieneś rozważyć, czy nie bardziej przyłożyłbyś się do szczęścia ogółu, gdybyś pieniądze na bilet przeznaczył dla kogoś innego albo na fundusz walki z głodem?
Nieliczni są takimi altruistami, A gdyby już ktoś tak równo traktował siebie i innych, czułby się pewnie zobowiązany nikogo nic wyróżniać. O przyjaciół i krewnych nie powinien troszczyć się bardziej niż o obcych. Choćby niektórzy budzili w nim szczególne uczucia, całkowita licz interesowność wymagałaby, żeby ich nie faworyzował, gdyby na przykład musiał wybierać, czy ulżyć cierpieniom przyjaciela, czy kogoś obcego, albo czy zabrać dzieci do kina, czy ofiarować pieniądze na fundusz walki z głodem.
Wydaje się, żc rzadko kto sprostałby wymaganiu takiej bezinteresowności, a w podobnej świętości jest coś przerażającego. Wszelako pytanie, na ile bezinteresowni powinniśmy starać się być. jest doniosłą kwestią moralną. Jesteś konkretną osobą, ale też potrafisz zorientować się, że jesteś tylko jedną z wielu osób, wcale nie ważniejszą od innych, jeśli patrzeć na to od zewnątrz. Na ile powinieneś uwzględniać len punkt widzenia? Patrząc z zewnątrz, nie jesteś bez znaczenia w przeciwnym razie nic dostrzegałbyś żadnego uzasadnienia tego, aby inni liczyli się z tobą w swym działaniu. Ale z zewnątrz nie znaczysz aż tyle, ile znaczysz dla
75