Skończenie
98 zwłaszcza pod wpływem języka propagandy polityczno-ideologicz-nej, cechuje się szablo nowością, sztampowością, utartymi a wypranymi z wszelkiej treści formułami leksykalno-frazeologicznymi w rodzaju na bazie, po linii, na odcinku, sprostać potrzebom, wychodzić naprzeciw potrzebom (zapotrzebowaniu, inicjatywom, oczekiwaniom, pragnieniom itp.), wychodzić do ludzi (członków, obywateli itp.) z czymś, podejmować aktywne działania (kroki, inicjatywy itp.) itd. A drugi, prywatno-potoczny? Swego czasu Witold Doroszewski, pisząc o języku Warszawy okresu wojny, stwierdził, iż o terrorze niemieckim w Polsce i heroizmie polskiego ruchu oporu więcej niż tom studiów mów i fakt, że narzędzie śmierci w rękach niemieckich, pistolet automatyczny, ochrzczony został tak popularną w Warszawie lekceważącą nazwą rozpylacza. Podobnie o stosunku dzisiejszych Polaków do drętwej, szablonowej polszczyzny oficjalnej i jej pozajęzykowego zaplecza najlepiej świadczy jej nazwa mowa-trawa (ostatnio też mowa do chińskiego ludu przez lufcik), a także takie wyrazy nurtu prywatno-potocznego, jak nasiadówka «długie, nudne a niepotrzebne zebranie», oficjalka «nudna a nadęta oficjalna uroczystość#, papierkomania, sloganiarz, sztywniactwo, zamordyzm itp.
W sumie współczesna polszczyzna jawi się nam jako język
0 bogatym i subtelnie pod względem znaczeniowym wycieniowa-nym słownictwie oraz rozbudowanym profilu odmian środowis-kowo-zawodowych i funkcjonalno-stylistycznych, służących porozumiewaniu się w' najróżnorodniejszych sytuacjach współczesnego życia w Polsce. Kiedy jednak pytamy, jaka jest współczesna polszczyzna, mamy na myśli nic tylko to, jaki zasób środków językowych pozostaje do dyspozycji mówiących po polsku, lecz także to, jaki ci mówiący robią z tego bogactwa użytek. Innymi słowy, interesuje nas także przeciętna naszej codziennej praktyki językowej.
Nieraz się słyszy opinię, że po wojnie obniżył się poziom kultury
1 poprawności językowej w skali społecznej. Istotnie zbyt często słyszy się dzisiaj błędne formy w rodzaju zaczęlem (zamiast zacząłem), poszlem (zamiast poszedłem), umią (zamiast umieją), wziąść (zamiast wziąć), na stołówce (zamiast w stołówce) itp. Trzeba jednak pamiętać, że po wojnie krąg użytkowników ogólnopolskiego języka literackiego poszerzył się gwałtownie — o całe warstwy społeczne
i środowiska, które dawniej mówiły tylko gwarą. Trudno od takich 299 nowych użytkowników języka ogólnego wymagać nieskazitelnej polszczyzny - to przychodzi dopiero z czasem, w drugim lub trzecim pokoleniu. Bardziej już zasmuca zalew wulgarności i chamstwa językowego: w miejscach publicznych wciąż się słyszy ordynarne „seksualne"’ wyzwiska, a wyrazy takie, jak kurwa czy pierdolić (z wszelkimi możliwymi przedrostkami) stały się przygnębiającym akompaniamentem naszego codziennego obcowania językowego. Jest to jednak schorzenie raczej społeczno-obyczajowe jego źródła tkwią poza językiem, tam też zwrócić się musi terapia.
Bodaj najsmutniejsze są natomiast objawy wpływu sztywnej i drętwej polszczyzny oficjalnej na inne odmiany języka narodowego, w tym i na najważniejszą spośród nich — potoczną polszczyznę mówioną. Pod wpływem oficjalnego szablonu i sztampy stylistycznej z nieprzebranego bogactwa synonimiki naszego języka wybieramy najczęściej wyrazy modne (w dodatku nie zawsze poprawne), jak aktywny, konfrontacja, konstruktywny, operatywny, płaszczyzna, pogłębiać, poszerzać, szeroki, temat, teren, trend, wiodący «główny, przodujący#, zabezpieczyć «zapewnić, zagwarantować# itp. Prowadzi to do zubożenia naszych wypowiedzi, odbiera im wszelką indywidualną barwę, nadając piętno sztywnego schematyzmu.
Na szczęście ostatnie lata przyniosły w tym względzie widoczną poprawę. Nie wydaje się, byśmy wszyscy mieli w przyszłości mówić językiem dziennika telewizyjnego. Rosnący krytycyzm społeczeństwa w-obec mass mediów, głównego propagatora polszczyzny oficjalnej, osłabia jej wpływ'. Z drugiej strony narasta pozytywne oddziaływanie dobrych wzorów językowych. Przyczyniają się do tego coraz liczniejsze wydawnictwa niezależne, operujące na ogół językiem o wiele lepszym niż oficjalne mass media. W tym samym kierunku oddziałuje odrodzenie autorytetu literatury pięknej — za sprawą wielkich artystów polskiego słowa, często otoczonych międzynarodowym uznaniem, jak Czesław Miłosz. Wreszcie - co ze względu na zasięg i skalę zjawiska jest tu zapew ne czynnikiem najważniejszym — znakomitych wzorów' pięknej polszczyzny dostarcza w sw'ych homiliach i przemówieniach powszechnie słuchany i czytany polski papież — Jan Paweł II, charyzmatyczny mówca