„literaturze kresowej”, które w dużej mierze złożyły się_
zdaniem wielu — na tzw. polski charakter. Przypomnijmy jego szczególnie „mocny” i wielce ambiwalentny obraz z Dumy o Hetmanie Stefana Żeromskiego, gdzie Stanisław Żółkiewski, słysząc i widząc przed sobą przeważające siły tureckie, tak rozważa w myślach (ujmując przy tym rzecz w kategoriach „swojego” i „obcego”):
Nie ciebie się boję [...], o wrogu! Nie ciebie się boję, zewnętrzna ? potęgo, nawałności janczarska, co mię strasznymi chcesz ogarnąć skrzyć- I łami gdy zstępujesz nieprzejrzanym obłokiem na tę garsteczkę szlacheckiej krwi — gdy błyskasz włócznią setek tysięcy i Goliata wywie- I kasz miecz.
Dawidzie mój!...[...] Ciebie się nie tylko boję, lecz lękam, o wolna,
0 kresu nie znająca duszo polska!
Przed tobą drżę, ty niełacna, krnąbrna, sama siebie szaleństwem 1 chłoszcząca, ty samej siebie nie znana i nikomu nie wiadoma...
Widziałem cię w krwawych bitwach.
Gdyśmy się siekli w pałasze z Kozaki i wojewodą Michałem, pod a| Rewlem z Karolusem, pod Ibropcem z Moskiewskiego Tatary, u bram niezłomnego Połocka, pod tynami płonącymi Wielkich Łuk, we trzydzhjf tu nogajskich zagonach, w inflanckich i multańskich potrzebach, w kłu-szyńskich opłotkach i na wielkiej moskiewskiej drodze, gdyśmy w dziesięć tysięcy szli na kraj świata po Monomacha czapkę szafirową dla królew- * skicgo polskiej skroni dziecięcia ... Widziafem cię [...], gdy w Diabła Łańcuckiego kudłaty łeb przyszło cisnąć siekierą — >[-•-] gdy po ramię po kolana trzeba się było ubroczyć w rodzonej krwi... k Och, polskiego wyuzdania duchu, wrosły w serce, ojcowski, własny — a obcy, rodzimy — a wrogi!
Nie przed najeźdźcą drży moje serce, lecz przed wami, o sobiepany! Każdy z osobna wódz, każdy król. [...] Każdy zależy tylko od Boga
1 od swej woli. Z kim chce, z tym zawiera przymierze, z kim chce — 1 prowadzi wojnę, i gdzie chce — szuka ojczyzny. Diabeł Stadnicki i Lud- I wik Poniatowski zdobywają zamki i dwory, palą wsie i łupią miasta w ojczyźnie. Krzysztof Zborowski własne państwo Zborowskie zakłada, przeciwko Polsce zmawia się z Moskiewskim i Rakuszaninem. Samuel Zborowski praktykuje Kozaki przeciw ojczyźnie. [...] Lisowski w kilka tysięcy urwanego od szubienicy człowieka rozbije ogromne pułki jedyno- I władców Północy zdobędzie niezmierną krainę dla impostora Dymit- I ra i Maryny. Oleś Zborowski oświadczy, że Polski za ojczyznę mieć nie chce, jeśli król Zygmunt w jego sprawy, w jego zamki na moskiewskim budowane lodzie zechce zaglądać: Książę Koreckie we dwudziestu bit-
wach pogromi slotysięczne hordy na tym wołoskim palenisku, wiecznie krwią polską gaszonym.
A jeśli [...] przyjdzie wszystkiego odżałować, nieprzyjaciela odepchnąć stos, gole granice zastawić od nawały — wtedy nie lża!
Ze wszystkiej, z Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nie znajdziesz, nie wyściskasz z kolan, nie wystoisz u drzwi przemożnych, nie wypiszesz tysiącem listów, nie wyżebrzesz przez rumor uniwersałów — siedmiu tysięcy żołnierza![.„]
Jeśli nie skoczyć z tym zastępem sam na dwudziestu nieprzyjaciela, zarzucą w tył zniewagi — idąc na swą pijatykę — me główne imię, z niedbałą sarmacką pychą, z niewdzięczną polską fantazją, jako wylot kontusza. A jeśli skoczyć i przegrać, ukamieniują obłudnym szlochem mą pamięć, [...] w śmiechu swym bezrozumnym zagrzebią i przypną mi nad wiecznym mym hełmem kitę przekleństwa.^
Nowy „człowiek kresowy” — by odwołać się tylko do bohaterów Buczkowskiego czy Vincenza — będzie całkowicie i bezwzględnie różny, wykraczając daleko poza ambiwalencję zarysowaną przez Żeromskiego.
Wszystko wskazuje na to, że rozkwit, o jakim była mowa, nie oznacza bynajmniej zamknięcia całego wątku. Raczej — przeniesienie „literatury kresowej” i jej problematyki na inny poziom oraz nadanie innego — szerszego — znaczenia.
Myślę, że jest to niezwykle ważne, może najważniejsze, osiągnięcie współczesnej „literatury kresowej”. Choć — jak często bywa — zostało dokonane w sporze z nią, w polemice, jakby wbrew niej (casus Miłosza).
Literatura kresowa w żaden sposób nie może pomijać „literatury kresowej” (tj. literatury kresowej w znaczeniu wąskim), ale też nie ma prawa do niej się ograniczać. Nawet w planie tematycznym. Znajdziemy niemało przecież utworów, które posługują 75 S. Żeromski Duma o Hetmanie i inne opowiadania, oprać. S. Pigoń. Wars?a wa 1966, s. 120-123.
55