background image

 

 

 
 
 
 
 

S

YTUACJA ŻYCIOWA DZIECI 

PRZEBYWAJĄCYCH W WARSZAWSKICH 

PLACÓWKACH OPIEKUŃCZO

-

WYCHOWAWCZYCH

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Fundacja Dzieci Niczyje 

2012

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 

 

Autorzy:  
Studenckie  Koło  Naukowe  Badań  Marketingowych  „Chi  Kwadrat”

Uniwersytet Warszawski.   
 
Współpraca:  
Dział badawczy Fundacji Dzieci Niczyje  

 

 

 

          Badania zrealizowano w ramach projektu Mario finansowanego przez Fundację OAK. 

 

 

 

 
 

Copyright © 2012 Fundacja Dzieci Niczyje 

 

Fundacja Dzieci Niczyje 

03-926 Warszawa, ul. Walecznych 59 

Tel. (22) 616 02 68; fdn@fdn.pl; www.fdn.pl

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

Spis treści 
 

 

 

 

1.  Wprowadzenie   

 

 

 

 

 

 

 

 

2.  Cel badań 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3.  Metoda badawcza 

 

 

 

 

 

 

 

 

4.  Podsumowanie  

 

 

 

 

 

 

 

 

5.  Warunki mieszkaniowe 

 

 

 

 

 

 

 

6.  Dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji   

 

 

 

 

6.1.  Dostęp do opieki zdrowotnej 

 

 

 

 

 

6.2.  Dostęp do edukacji 

 

 

 

 

 

 

 

7.  Zmiany miejsca zamieszkania 

 

 

 

 

 

 

12 

8.  Poczucie szczęścia i bezpieczeństwa 

 

 

 

 

 

14 

9.  Uczestnictwo w podejmowaniu decyzji   

 

 

 

 

18 

10.  Plany na przyszłość   

 

 

 

 

 

 

 

21 

11.  Wnioski   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

23 

 

 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

1.  Wprowadzenie 

Badanie  zostało  przeprowadzone  w  ramach  projektu  Mario.

 

Od  2008  roku  działania 

Programu  na  rzecz  dzieci  –  ofiar  handlu  i  dzieci  cudzoziemskich  bez  opieki

  prowadzonego 

przez  Fundację  Dzieci  Niczyje  poszerzyły  się  o  współpracę  z  wiodącymi  europejskimi 
organizacjami, które pracują w obszarze ochrony dzieci w ramach projektu Mario.  

Projekt  ten  ma  na  celu  wywieranie  wpływu  na  narodowe  i  europejskie  instytucje 

odpowiedzialne  za  podejmowanie  działań  zwalczających  handel  dziećmi  i  komercyjne 
wykorzystywanie dzieci. Długofalowym założeniem projektu jest zapewnienie dzieciom z grup 
ryzyka  lepszej  oferty  wsparcia  i  rehabilitacji,  w  większym  stopniu  odpowiadającej  na  ich 
potrzeby.  Działania  podejmowane  w  ramach  projektu  mają  wymiar  narodowy,  jak  również 
europejski.  Partnerami  w  projekcie  są:  ECPAT  Holandia,  Neglected  Children  Society  z 
Bułgarii, Fundacja Dzieci Niczyje, Save the Children z Albanii oraz oddziały organizacji Terre 
des Hommes – Child Relief w Albanii, Kosowie i na Węgrzech. 

Więcej informacji o projekcie znajduje się na stronie 

www.marioproject.org

 

 
2. Cel badań 

Celem  badań  było  poznanie  szeroko  pojętej  sytuacji  życiowej  wychowanków 

warszawskich  placówek  opiekuńczo-wychowawczych,  ze  szczególnym  naciskiem  na 
następujące kwestie: warunki mieszkaniowe, dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji, zmiany 
miejsca  zamieszkania,  poczucie  szczęścia  i  bezpieczeństwa,  uczestnictwo  w  podejmowaniu 
decyzji oraz plany na przyszłość.  

Wyniki badań posłużą do stworzenia adekwatnej do potrzeb dzieci oferty edukacyjnej 

i  pomocowej  dla  wychowanków  placówek  opiekuńczo-wychowawczych  oraz  oferty 
szkoleniowej dla pracowników placówek, przygotowywanej przez Fundację Dzieci Niczyje w 
ramach programu Mario na lata 2012–2014.  

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

3. Metoda badawcza 
 

Badanie  zostało  zrealizowane  na  przełomie  listopada  i  grudnia  2011  roku  wśród 

wychowanków czterech warszawskich placówek opiekuńczo-wychowawczych. Łącznie zostało 
przeprowadzonych  dwadzieścia  indywidualnych  wywiadów  pogłębionych  z  dziećmi  w  wieku 
13–16  lat  (jedenaście  z  dziewczętami  i  dziewięć  z  chłopcami).  Wszyscy  respondenci  byli 
narodowości polskiej i pochodzili z Warszawy lub jej okolic. W warszawskich placówkach nie 
mieszkają  dzieci  z  innych  miast  Polski,  ponieważ  obowiązuje  rejonizacja

1

.  W  ośrodkach 

przebywa niewiele dzieci cudzoziemskich. W przypadku badanych przez nas placówek, dzieci 
te  nie  znały  języka  polskiego  ani  angielskiego,  co  uniemożliwiło  przeprowadzenie  z  nimi 
wywiadów.  Placówki  nie  miały  możliwości  zapewnienia  do  takich  celów  pomocy  tłumacza. 
Badanie  zostało  przeprowadzone  przez  sześć  studentek  socjologii  Uniwersytetu 
Warszawskiego  z  koła  naukowego 

Chi  Kwadrat

,  które  uczestniczyły  w  szkoleniu 

przeprowadzonym  przez  pracowników  Fundacji  Dzieci  Niczyje  z  problematyki 
psychologicznych  aspektów  w  kontakcie  i  pracy  z  wychowankami  ośrodków  opiekuńczo-
wychowawczych. 

  

Tabela 1. Informacje o respondentach 

numer 
wywiadu  wiek dziecka 

P

łeć 

miejsce pobytu dziecka 

15 

dom dziecka 

16 

dom dziecka 

13 

dom dziecka 

13 

dom dziecka 

14 

dom dziecka 

14 

dom dziecka 

13 

dom dziecka 

13 

dom dziecka 

13 

dom dziecka 

10 

14 

dom dziecka 

11 

14 

P

ogotowie opiekuńcze 

12 

15 

dom dziecka 

13 

14 

dom dziecka 

14 

12 

dom dziecka 

15 

15 

dom dziecka 

16 

15 

P

ogotowie opiekuńcze 

17 

15 

dom dziecka 

18 

14 

dom dziecka 

19 

13 

P

ogotowie opiekuńcze 

20 

13 

P

ogotowie opiekuńcze 

                                                           

1

  Ustawa z dnia 9 września 2011 r. o wsparciu rodziny i systemie pieczy zastępczej.       

 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

4. Podsumowanie 
 

Wychowankowie  placówek  opiekuńczo-wychowawczych  to  specyficzna  grupa  dzieci, 

nierzadko narażona na przymusowe zmiany miejsca zamieszkania, które wiążą się ze zmianą 
otoczenia  –  szkoły,  znajomych,  przyjaciół.  Taka  sytuacja  nie  sprzyja  budowaniu  poczucia 
bezpieczeństwa  ani  trwałych  i  stabilnych  relacji.  Co  więcej,  decyzje  o  losach  dzieci 
podejmowane są bez ich udziału, a nawet wiedzy. 

Dzieci  mają  zróżnicowane  opinie  na  temat  swojego  pobytu  w  placówce.  Niektóre  z 

nich są zadowolone z warunków mieszkaniowych oraz z zapewnionej opieki, inne uważają, że 
nie spełniają one ich oczekiwań. Mogą wpływać na to różne czynniki, takie jak: wiek dziecka, 
rodzaj  placówki,  sytuacja  w  domu  rodzinnym  czy  powód,  dla  którego  dziecko  zostało 
umieszczone  w  placówce.  Wszystkie  dzieci  uczęszczają  do  szkół,  lecz  większość  z  nich  ma 
duże trudności w nauce, które można tłumaczyć nie tylko brakiem umiejętności, ale przede 
wszystkim brakiem motywacji lub warunków do nauki.  

Dzieci  raczej  dobrze  czują  się  w  towarzystwie  rówieśników  z  placówki.  Natomiast 

wychowawcy są przez dzieci oceniani różnie. Niektórzy wychowankowie wypowiadają się na 
ich temat bardzo ciepło, inni traktują ich z dużym dystansem. W wypowiedziach dzieci widać 
wyraźną tęsknotę za rodziną. Poczucie szczęścia kojarzy im się głównie z obecnością bliskich.  
 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

5. Warunki mieszkaniowe  
 

Prawie  wszystkie  dzieci,  które  wzięły  udział  w  badaniu,  dzielą  swój  pokój  z  innymi 

wychowankami.  Najczęściej  mieszkają  w  pokojach  od  dwu  do  czteroosobowych.  Tylko 
nieliczni respondenci deklarują, że mają własny pokój. Dzieci mają ograniczony wpływ na to, 
z  kim  mieszkają.  Decyzja  o  przydziale  pokoju  jest  podejmowana  bez  uwzględnienia  zdania 
dziecka  i  zazwyczaj  zależy  od  tego,  w  którym  pokoju  jest  wolne  miejsce.  Szczególnym 
przypadkiem  jest  sytuacja,  kiedy  w  domu  dziecka  przebywa  rodzeństwo.  Pracownicy 
placówki  starają  się  wtedy  umieścić  je  w  tym  samym  pokoju.  W  jednym  pokoju  mieszkają 
dzieci  w  różnym  wieku.  Zdarzało  się,  że  różnice  wieku  są  duże,  np.  pięciolatki  mieszkają 
razem z czternastolatkami.  

Dzieci opowiadają, że lubią swoich współlokatorów i są zadowolone z tego, że dzielą 

pokój z innymi osobami. Twierdzą, że dzięki temu, nie narzekają na nudę  – mogą ze sobą 
rozmawiać  o  każdej  porze,  bawić  się  i  wspólnie  sprzątać.  Niektóre  dzieci  wyrażają  jednak 
chęć  posiadania  własnego  pokoju.  Jeśli  jest  taka  możliwość,  to  opiekunowie  starają  się 
przenieść dziecko do innego pokoju.  

R: Ja chciałam się przenieść, bo sama chciałam mieszkać. Bo ja lubię ciszę, zwłaszcza wieczorem. 

B: A jak chciałaś być sama w pokoju, to kogo poprosiłaś o pomoc? 

R: Uzgodniłam to z moim wychowawcą prowadzącym. [w13] 

Pokoje  dzieci  mają  standardowe  wyposażenie.  Zazwyczaj  jest  to  biurko,  krzesło  i 

łóżko dla każdego dziecka (łóżka są najczęściej dwupiętrowe). Niektóre dzieci skarżą się na 
częste  przeprowadzki,  w  wyniku  których  mają  ograniczony  wpływ  na  wystrój  pokoju.  Gdy 
trafiają  do  placówki,  pokój  jest  już  przygotowany  do  użytku.  Narzekają,  że  zmiana 
czegokolwiek  w  pokoju  jest  bardzo  trudna  i  zależy  od  dobrej  woli  wychowawców  oraz 
możliwości  finansowych  ośrodka,  które  często  są  ograniczone.  Niektóre  dzieci  wspominają 
sytuacje, kiedy mogły zdecydować o kolorze ścian w pokoju. Działo się to jednak przy okazji 
remontów przeprowadzanych w całej placówce, a nie na prośbę dziecka.  

Mimo  że  dzieci  mają  niewielki  wpływ  na  wystrój  wnętrza  (wybór  koloru  ścian, 

zasłonek,  rodzaju  mebli),  to  mają  one  możliwość  zagospodarowania  przestrzeni  pokoju 
według  swoich  potrzeb –  mogą  wieszać  plakaty,  obrazki  i ozdoby  na  ścianach,  a  także,  za 
zgodą wychowawcy, mogą przemeblować swój pokój. Sprawia im to radość, ponieważ dzięki 
temu mogą stworzyć własną przestrzeń, w której dobrze się czują.  

Mogę robić przemeblowanie, co miesiąc robimy inne wystroje, bardzo fajnie jest. [w16] 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

To jest taka nasza twierdza, czy będziemy wieszać plakaty, czy na szafce coś namalujemy to nie 
ma znaczenia. 
[w4] 

Chociaż  zdania  dzieci  na  temat  pobytu  w  placówce  i  warunków  mieszkaniowych  są 

zróżnicowane,  to  wśród  naszych  respondentów  daje  się  jednak  zauważyć  pewną 
prawidłowość.  Młodsi  –  uczniowie  szkoły  podstawowej,  mówią,  że  w  domu  dziecka  jest 
ciepła  i  rodzinna  atmosfera.  Niektóre  dzieci  wychodzą  na  przepustki  i  spędzają  weekend  z 
rodziną. W ciągu tygodnia przebywają w domu dziecka, gdyż w placówce są lepsze warunki 
mieszkaniowe  niż  w  domu  rodzinnym.  Jeden  z  chłopców  stwierdził,  że  w  domu  dziecka 
niczego  mu  nie  brakuje.  Docenia  wyposażenie  placówki  w  różnego  rodzaju  sprzęty  oraz 
artykuły gospodarstwa domowego. 

Mamy  telewizor,  komputer,  mikrofalówki,  toster,  se  radzimy,  mamy  dużą  kuchnię  i  tam  jemy 
obiady, kolacje, śniadanie. 
[w8] 

W placówkach dzieci mają możliwość skorzystania z komputera, w świetlicy znajduje 

się duży telewizor do ogólnego użytku. W niektórych domach dziecka, podopieczni mają swój 
telewizor i komputer w pokoju, ale nie jest to regułą. 

Zdarzają  się  też  głosy  krytyki  pod  adresem  placówki.  Jedna  z  mieszkanek  domu 

dziecka narzeka na warunki w niej panujące, m.in. na zepsutą pralkę, przez co jest zmuszona 
do ręcznego prania ubrań.

 

Również dzieci przebywające w pogotowiu opiekuńczym negatywnie oceniają warunki 

mieszkaniowe. Zazwyczaj nie potrafią wskazać ulubionego miejsca w placówce, twierdzą, że 
są cały czas kontrolowane i że mają ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym. Dzieci nie 
mogą wychodzić poza teren placówki, nie mogą spotykać się ze znajomymi z zewnątrz, gdyż 
cały  dzień  przebywają  w  ośrodku  (lekcje  odbywają  się  nie  terenie  ośrodka).  Jedna  z 
dziewczynek opowiada jak bardzo źle się w nim czuje:  

To  jest  zamknięcie,  nie  życzę  nikomu  by  tu  był,  to  jest  odizolowanie,  nawet  jak  mamy  te 
przepustki, to jest więzienie. 
[w16] 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

6. Dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji 

 

 

6.1 Dostęp do opieki zdrowotnej 
W  większych  placówkach  zapewnione  są  dyżury  pielęgniarki.  Gdy  dziecko  źle  się 

czuje, zwraca się do wychowawcy, który w razie potrzeby idzie z dzieckiem do lekarza. Dzieci 
opowiadają także, że zdarzyło im się pójść samym do przychodni. Niektóre z nich chodzą do 
lekarza z bliskimi osobami: z mamą, tatą lub dziadkami. Placówka wyraża na to zgodę, jeżeli 
osoba dorosła nie ma ograniczonych praw rodzicielskich. 

Dzieci  kierowane  są  także  do  przychodni  na  obowiązkowe  badania  kontrolne  i 

szczepienia. Niektóre placówki korzystają z usług prywatnych lekarzy. 

Jest  bardzo  dobra  opieka  medyczna.  Jeśli  ząb  boli,  to  nie  chodzimy  do  jakiejś  pierwszej  lepszej 
kliniki, stomatologa pierwszego lepszego, tylko my mamy na przykład prywatne kliniki.
 [w4] 

Rozmówcy  wspominają,  że  czasem  wychowawcy  podejrzewają  ich  o  symulowanie 

choroby.  Jedna  z  dziewczynek  przywołuje  sytuację,  gdy  wychowawca  zbagatelizował  jej 
zwichniętą  kostkę.  Dopiero  kiedy  okazało  się,  że  nie  może  samodzielnie  się  poruszać, 
pojechał z nią do szpitala. 

 
6.2 Dostęp do edukacji 
Wszyscy  respondenci  to  uczniowie  szkół  podstawowych  lub  gimnazjalnych. 

Respondenci  z  domów  dziecka  uczęszczają  do  szkół  znajdujących  się  w  pobliżu  placówki, 
natomiast w pogotowiu opiekuńczym lekcje odbywają się na terenie placówki.  

Rozmówcy mają problemy z nauką. Siedmioro respondentów nie zdało do następnej 

klasy.  Nawet  jeśli  udaje  im  się  otrzymać  promocję,  bardzo  często  pod  koniec  semestru 
muszą  poprawiać  oceny  z  kilku  przedmiotów.  Jedna  z  rozmówczyń  miała  w  ostatnim 
semestrze aż siedem zagrożeń oceną niedostateczną. Co ciekawe, dzieci uważają, że jedno 
zagrożenie z przedmiotu nie świadczy o problemach w szkole: 

No z matematyki mam zagrożenie, ale ogólnie to nie mam trudności. [w14] 

Swoje złe wyniki w szkole respondenci tłumaczą brakiem sprzyjających warunków do 

nauki, kłótniami rodziców czy wagarowaniem. Niektórzy z nich przez kilka miesięcy w ogóle 
nie  chodzili  do  szkoły  lub  ukrywali  się  przez  kilka  dni  w  domach  znajomych.  Jedna  z 
respondentek nie zdała z czwartej do piątej klasy, ponieważ miała bardzo trudną sytuację w 
domu  –  rodzice  często  się  kłócili.  W  rezultacie  dziewczynka  co  trzy  miesiące  zmieniała 
miejsce zamieszkania oraz szkołę, co spowodowało duże zaległości w nauce. 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

10 

Respondenci  nie  wierzą  w  swoje  intelektualne  możliwości.  Nie  mają  ambitnych 

planów. Zależy im tylko na tym, aby zdać do następnej klasy. Uważają, że nie są w stanie 
uzyskać lepszych ocen.  

Jeden  z  chłopców  ożywił  się  przy  pytaniach  związanych  ze  szkołą.  Przyznał,  że 

chodzenie  do  szkoły  sprawia  mu  dużą  przyjemność,  jednak  nie  lubi  się  uczyć.  Zależy  mu 
tylko na tym, żeby przejść z klasy do klasy. Twierdzi, że nie ma dużych szans na otrzymanie 
dobrych stopni. Pamięta jednak o każdej dobrej ocenie, jaką udało mu się dostać i z chęcią o 
tym opowiada. 

Część  dzieci  przyznaje,  że  źle  zachowują  się  w  szkole,  przeszkadzają  na  lekcjach, 

wdają  się  w  konflikty  z  nauczycielami,  wagarują.  Szczególnie  dzieci  umieszczone  w 
pogotowiu opiekuńczym wykazują się niesubordynacją. Niektóre z nich mają sprawy karne w 
sądzie. 

Na podstawie wypowiedzi respondentów można wnioskować, że pracownicy placówek 

wspierają  dzieci  w  związku  z  ich  problemami  z  nauką.  Podopieczni  mają  wydzielony  czas, 
który przeznaczony jest na odrabianie lekcji. Do ośrodka przychodzą również wolontariusze, 
którzy  udzielają  korepetycji  z  różnych  przedmiotów.  Rozmówcy  wiele  razy  wspominają,  że 
zdarza  się  im  korzystać  z  ich  pomocy.  Zwracają  jednak  uwagę,  że  nie  zawsze  jest  ona 
skuteczna, czasem wydaje im się, że opanowali materiał, ale mimo to z klasówek otrzymują 
złe  oceny.  Może  to  być  związane  z  brakiem  umiejętności  skupienia  się  na  lekcji.  Jedna  z 
rozmówczyń, która ma trudności z matematyką, chodzi na dodatkowe zajęcia w szkole, ale 
pomoc  nie  jest  skuteczna.  Jej  zdaniem  w  klasie  jest  za  dużo  osób,  przez  co  nie  potrafi 
skoncentrować się na omawianych zagadnieniach. 

Szczególnie  często  dzieci  wskazują  na  trudności  w  nauce  języków  obcych.  Tylko 

niektóre chodzą na dodatkowe lekcje. W związku z obowiązującym systemem nauczania w 
Polsce, zajęcia te często okazują się niezbędne, a brak możliwości korzystania z nich można 
uznać za element dyskryminacyjny.  

Nie potrafię się tego nauczyć, tutaj mi pomagają, ale i tak tego nie rozumiem, to jest za trudne. 
[w16] 

Problemy w szkole mogą mieć kilka przyczyn. Przede wszystkim dzieci bardzo często 

zmieniają miejsce zamieszkania, co wiąże się ze zmianą szkoły, zaś zaaklimatyzowanie się w 
nowym środowisku często wymaga czasu. Jeden z rozmówców przez przeprowadzki zmieniał 
szkołę  czterokrotnie.  Inny  rozmówca  twierdzi,  że  nie  może  skoncentrować  się  na  nauce, 
ponieważ tęskni za dawną klasą i wychowawczynią, na której pomoc mógł zawsze liczyć. W 
obecnej  sytuacji  brakuje  mu  takiego  wsparcia.  Inny  powód  problemów  w  szkole  to  brak 
pomocy ze strony najbliższych. Rodzice rozmówców nie interesują się ich edukacją – jedna z 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

11 

dziewczynek zaczęła wagarować, ponieważ jej tata przestał się nią zajmować i nie zwracał 
na nią uwagi. 

Dzieci  nie  mają  też  wpływu  na  wybór  klasy.  Bardzo  często  są  kierowane  do  klasy 

ogólnej, integracyjnej albo do takiej, w której zostały jeszcze wolne miejsca. Zdarza się, że 
dzieci  chodzą  do  klasy,  która  jest  uznawana  za  najgorszą  w  szkole.  Jedna  z  dziewczynek 
wspomniała: 

W  szkole  są  profile  klas,  ale  nie  mogłam  sobie  wybrać  jaką  chciałam,  bo  przyszłam  do  domu 
dziecka 29.08 i musiałam zapisać się do tej klasy, gdzie jest najmniej osób – czyli do integracyjnej. 
[w4] 

Respondenci  nie  mają  dużego  wpływu  na  wybór  szkoły,  gdyż  wychowawcy  nie 

zgadzają  się  na  to,  aby  uczęszczali  oni  do  szkół  zlokalizowanych  w  dużej  odległości  od 
placówki.  Jednak  tylko  dla  części  badanych  wybór  klasy  i  szkoły  jest  ważny.  Większość 
odnosiła się do tego tak, jakby nie miało to dla nich znaczenia.  

R: Najpierw miałam iść na X (ulica gdzie mieści się gimnazjum), ale mówię, że nie chce mi się tam 
iść… i poszłam tutaj. 

B: A komu tak powiedziałaś, że nie chcesz? 

R: No wychowawcom, doradzali mi jeszcze. [w6] 

Niektóre dzieci uczęszczają na zajęcia dodatkowe. Oprócz lekcji wyrównawczych mają 

możliwość  uczestniczenia  w  zajęciach,  które  odpowiadają  ich  zainteresowaniom.  Chłopcy 
bardzo często wybierają sport, dziewczynki natomiast zajęcia z rysunku, tańca, jazdy konnej. 
Niektórym dzieciom brakuje motywacji do uczestnictwa w dodatkowych lekcjach, często też 
wolą spędzać czas w ośrodku, np. oglądając telewizję.  

 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

12 

7. Zmiany miejsca zamieszkania  
 

Losy respondentów mają dużo cech wspólnych. Najpierw dziecko zostaje oddane pod 

opiekę  jednego  z  rodziców  lub  innego  członka  rodziny.  Tak  dzieje  się  w  sytuacji  rozwodu 
rodziców,  którzy  „wymieniają”  się  wtedy  dzieckiem  między  sobą.  W  przypadku  rodzin 
wielodzietnych  część  dzieci  oddawana  jest  do  dziadków.  Zdarza  się  również,  że  dziecko 
przeprowadzało się kilkakrotnie razem z rodziną, w poszukiwaniu lepszych warunków.  

Następnie dzieci trafiają do pogotowia opiekuńczego. Jest to miejsce „przejściowe” – 

dzieci czekały tutaj często na rozprawę w sądzie, na to, jak rozwinie się ich sytuacja – czy 
wrócą do domu, czy zostaną umieszczone w domu dziecka. Pobyt w pogotowiu opiekuńczym 
trwa około sześciu miesięcy (choć zdarzały się przypadki, kiedy dziecko przebywało w takim 
miejscu  dłużej).  Placówki  są  osobne  dla  dziewcząt  i  osobne  dla  chłopców.  Bardzo  często 
dziecko  do  ostatniej  chwili  nie  jest  informowane  o  przeprowadzce  do  pogotowia 
opiekuńczego  (zarówno  w  przypadkach  interwencji  sądu,  jak  również  w  wyniku  decyzji 
rodziców). Żaden rozmówca nie wspomniał o rozmowie z rodzicami na ten temat.  

Po  pobycie  w  pogotowiu  dzieci  trafiają  do  domów  dziecka.  Zazwyczaj  mieszkają  już 

cały czas w jednej placówce, choć zdarzają się kolejne przeprowadzki. Czasami mają miejsce 
również przypadki rozdzielenia rodzeństwa do różnych placówek. Pobyty w domach dziecka 
mogą być także przerywane chwilowymi powrotami do domu rodzinnego. 

Później trafiłem do domu i przez dwa, trzy lata tam mieszkałem, później okazało się, że znowu są 
jakieś problemy. Trafiłem do ośrodka na Bonifacego i miałem przepustki do domu, i jeździłem do 
domu. Później okazało się, że muszę tu trafić. I też przez pierwszy rok miałem przepustki. Tylko, że 
teraz mama nie ma praw rodzicielskich. 
[w8]  

Dzieci  twierdzą,  że  bardzo  nie  lubią  przeprowadzek.  Nawet  jeśli  zostały  zabrane  z 

rodziny patologicznej, chcą do niej wrócić, idealizują to miejsce. Nie lubią zmieniać otoczenia, 
szkoły i znajomych.  

Inne podwórko, inne miejsce, inni koledzy, koleżanki, inni sąsiedzi... tak  dziwnie zmieniać ciągle, 
raz w tą, raz w tą... tak dziwnie… 
[w2] 

R: Dla mnie to [przeprowadzanie się] jest chyba gorsze niż dostanie jedynki na koniec roku.  

B: Męczące? 

R: Bardzo męczące. Trzeba się znowu pakować, zostawiać mniejszą ilość rzeczy, część wyrzucić, bo 
stare, itd. no i ogólnie nowe miejsce, no… ale do taty jak się przeprowadzę, to nie będzie to nowe 
miejsce, kiedyś już u niego mieszkałem. 
[w9] 

Dzieci trafiły do placówek z różnych powodów. Część respondentów pochodzi z rodzin 

patologicznych, w których rodzice bądź dalsza rodzina nie zapewniła im odpowiedniej opieki i  

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

13 

nie wywiązywała się ze swoich obowiązków. Wiele dzieci obarcza siebie winą za znalezienie 
się w domu dziecka, twierdząc, że trafiło do placówek z powodu opuszczania lekcji. 

No trochę przeginałem ze szkołą, u nas to większość osób, która tu jest, to przeginała ze szkołą. 
Dlatego mnie tu zabrali, ale u babci jest fajnie. 
[w14] 

Sąd kazał, bo nie chodziłam do szkoły, po prostu byłam niegrzeczna. Mój tata jest alkoholikiem, 
nie obchodziło go to. 
[w16] 

Niektórzy rozmówcy trafili do domu dziecka, ponieważ w domu rodzinnym nie ma dla 

nich  odpowiednich  warunków  socjalnych.  Często  są  to  dzieci  z  rodzin  wielodzietnych  (6–8 
dzieci), których mieszkania są zbyt małe (część dzieci mieszka w placówce, część w domu). 
Niektóre z dzieci przebywają w placówce od poniedziałku do piątku, a weekend spędzają z 
rodziną. 

Respondenci  często  bardzo  racjonalnie,  z  dystansem,  wypowiadają  się  o  swojej 

sytuacji. Twierdzą, że tak będzie im lepiej. Oczywiście tęsknią za domem, ale w placówce też 
czują się dobrze (są nieliczne głosy dzieci, które twierdzą, że w placówce jest im bardzo źle). 
Dzieci zdają się bardzo dorośle podchodzić do zaistniałej sytuacji – nie wiadomo na ile są to 
ich własne refleksje, a na ile zdania powtarzane za dorosłymi. 

Nie wiem. Dla mnie i tutaj, tam... ale wiem, że jakbym miała wracać do domu, to bym nie miała 
warunków. Bym na pewno rzuciła szkołę i zrobiła tak, jak moja siostra. 
[w6] 

W  trakcie  rozmów  pojawiły  się  dwa  przypadki  dzieci,  które  mogły  trafić  do  nowej 

rodziny.  Jeden  chłopiec  mógł  zamieszkać  z  rodziną  zastępczą,  jednak  jego  babcia  nie 
wyraziła  na  to  zgody.  Zapytany  o  ocenę  tej  decyzji,  odpowiedział,  że  był  wtedy  mały  i 
posłuchał się babci. Drugiego chłopca chciała zaadoptować rodzina z Włoch. On jednak nie 
chciał tam jechać i jak sam mówił, musiał długo negocjować z wychowawczynią, ale udało 
mu się pozostać w domu dziecka.  
 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

14 

8. Poczucie szczęścia i bezpieczeństwa  

 
Prawie  wszystkie  dzieci  przebywające  w  domach  dziecka  deklarują,  że  dobrze  czują 

się w obecnym miejscu zamieszkania. Jednocześnie pomimo nieraz trudnej sytuacji w domu 
rodzinnym, w ich wypowiedziach wyraźna jest tęsknota za rodzicami.  

Natomiast  dzieci  z  pogotowia  opiekuńczego  zgodnie  i  jednoznacznie  stwierdzają,  że 

nie  czują  się  w  placówce  najlepiej.  Narzekają  na  agresywny  sposób  komunikowania  się  ze 
sobą  mieszkańców  placówki  oraz  brak  możliwości  wychodzenia  na  zewnątrz.  Jeden  z 
chłopców, który zanim trafił do domu dziecka, przebywał właśnie w pogotowiu opowiada: 

Teraz  jest  dobrze,  gorzej  jest  w  pogotowiu,  tam  są  kraty,  zamknięcie,  nie  można  wychodzić  i 
ogólnie ludzie też tutaj (w pogotowiu opiekuńczym) nie są za  „mili” i nie jest tam przyjemnie, w 
takim  miejscu  nie  jest  przyjemnie,  zamknięcie  całą  dobę  w  jednym  miejscu  to  wystarczający 
powód, by tego nie lubić. 
[w15] 

Niektórym rozmówcom zdarzają się kilkudniowe ucieczki, ponieważ w placówce czują 

się odizolowani i chcą odwiedzić swoich dawnych przyjaciół.  

Respondentom nie jest łatwo mówić o poczuciu szczęścia. Z trudem przywołują dobre 

wspomnienia.  Nie  wiadomo  na  ile  jest  to  rzeczywiście  powiązane  z  brakiem  miłych 
momentów  w  życiu,  a  na  ile  z  niechęcią  do  dzielenia  się  tymi  wspomnieniami.  Dobre 
momenty kojarzą się dzieciom z różnego rodzaju wyjazdami (z rówieśnikami – kolonie, obozy 
albo  z  najbliższymi  –  wyjazdy  wakacyjne  z  rodzicami).  Nikt  z  rozmówców  nie  wskazał  na 
wspomnienia  związane  z  samą  placówką  (wyjazdy  z  mieszkańcami  tak,  ale  już  wydarzenia 
wewnątrz budynku – nie).  

Dzieci mają też kłopot z opisaniem szczęśliwej osoby. Część z nich twierdziła, że nie 

zna  nikogo  takiego,  bądź  nie  interesuje  się  tym,  czy  ktoś  jest  szczęśliwy,  czy  nie.  Jeśli  już 
wskazują na kogoś takiego, to często są to osoby posiadające rodzinę i dom. 

Szczęśliwa osoba to taka, która mieszka w domu rodzinnym. Nikt nią nie manipuluje, nie mówi, co 
ma robić, nie zakazuje wszystkiego, nie zabiera tego dzieciństwa całego. 
[w18] 

Nawet  jeśli  dzieci  wskazują  na  kogoś,  kto  jest  bogaty  i  sławny,  to  obok  tych 

atrybutów wymieniają szczęście rodzinne. 

R: No, nie wiem, nie znam takich osób. Tzn. mógłbym tysiąc piosenkarzy i piłkarzy wymieniać.  

B: A taki piłkarz jak sobie żyje?   

R: No dobrze, ma rodzinę, ma pieniądze, marzenia. [w8] 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

15 

Zdaniem dzieci osoby szczęśliwe to te, które mają rodzinę. To, co dla wielu dzieci jest 

codziennością  –  spędzanie  czasu  z  rodzicami  –  dla  wychowanków  placówek  opiekuńczo-
wychowawczych jest czymś wyjątkowym, czymś, co decyduje o szczęściu.  

Najważniejszymi  osobami  w  życiu  rozmówców  są  zazwyczaj  członkowie  ich  rodzin 

(każdy  z  rozmówców  wspomniał  kogoś  z  rodziny  –  jeśli  nie  rodziców,  to  rodzeństwo  bądź 
dziadków). Mówią tak nawet te z dzieci, których rodzice sami zadecydowali o umieszczeniu 
ich w placówce. To, że to właśnie rodzina jest dla nich najważniejsza, argumentują w bardzo 
prosty sposób. 

R: Najważniejsza chyba dla każdego jest mama.  

B: Dlaczego? 

R: No bo chyba urodziła mnie, wychowała mnie i ją kocham. [w11] 

Mama, bo jedną się ma mamę. [w14] 

Szczęście to dla dzieci również szerokie grono przyjaciół, brak problemów, spełnienie 

marzeń i osiągnięcie sukcesu (co wiąże się według nich z pieniędzmi i dobrą pracą). Część 
respondentów  uważa  się  za  osoby  szczęśliwe.  Niektórzy  czują  się  w  ten  sposób,  idąc  do 
szkoły bądź przebywając w niej. Jedna dziewczynka czuje się tak dzięki swojemu środowisku, 
ludziom, którzy ją otaczają. Dziewczynka, która uciekła z domu rodzinnego twierdzi, że jest 
szczęśliwa, ponieważ trafiła do placówki. Trzeba jednak zauważyć, że dziecko to, jako jedno 
z  nielicznych,  samo  zadecydowało  o  pobycie  w  placówce.  To  w  domu  rodzinnym  była 
nieszczęśliwa, placówka jest przeciwieństwem tego, co ją spotkało w domu. Dzieci wstydzą 
się przed rówieśnikami ze szkoły, że mieszkają w domu dziecka. Często ukrywają to bądź po 
prostu nie mówią o tym głośno (lub mówią jedynie zaufanym osobom). Jedna dziewczynka 
zdecydowała się na takie rozwiązanie po przykrych doświadczeniach w poprzedniej szkole.  

Zaczęli mówić, że jestem taka i taka, takie nie fajne słowa. Tak jakby mnie określali, jaki już mam 
charakter, a przecież mnie nie znali. 
[w4] 

 Prawie wszyscy rozmówcy twierdzą, że lubią swoich znajomych zarówno tych z domu 

dziecka,  jak  i  ze  szkoły.  Pojawiają  się  nieliczne  głosy  z  negatywnym  lub  ambiwalentnym 
stosunkiem  do  swoich  rówieśników.  Dzieci często  spotykają  się  ze znajomymi ze szkoły  po 
lekcjach (kino, spacer, łyżwy). Problem mają jedynie te dzieci, które powtarzały rok (czasami 
więcej niż raz). Wtedy różnica wieku powoduje gorsze relacje z osobami z klasy. 

Rozmówcy  przeważnie  bardzo  pozytywnie  wypowiadali  się  o  współmieszkańcach. 

Mówią,  że  są  jak  jedna  wielka  rodzina,  że  traktują  się  jak  rodzeństwo.  Potrafią  razem  się 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

16 

śmiać,  szczerze  porozmawiać,  ale  też  pokłócić.  Być  może  czynnikiem  spajającym  jest 
wspólnota losu. 

Tutaj wiele dzieci trafia z pogotowia opiekuńczego, ja jestem stamtąd, moja rodzina jest stamtąd, 
koledzy, my wszyscy stamtąd jesteśmy. 
[w8] 

Tak jak na kolonii, tylko, że wszyscy są ze sobą bardziej zżyci.  [w7] 

Jednak zdarzały się również mniej entuzjastyczne głosy: 

R: No wiadomo, trzymam się swojej grupy, ale nie mam jakiś bliskich znajomych. 

B: A masz tu jakieś fajne osoby? 

R: No to zależy od dnia, jak mają humor.  [w13] 

Najbardziej  negatywnie  o  kolegach  i  koleżankach  z  placówki  wypowiadają  się 

mieszkańcy pogotowia opiekuńczego. Jest to szczególna sytuacja, ponieważ dzieci uczą się w 
szkole mieszczącej się na terenie placówki. Mają problemy z utrzymaniem poprawnych relacji 
z innymi, źle się do siebie odnoszą, często krzyczą, nie akceptują się nawzajem i często sobie 
dokuczają.  Niektórym  dzieciom  trudno  jest  nawiązać  bliskie  stosunki  z  rówieśnikami.  Nie 
mają przyjaciół ani w miejscu zamieszkania, ani w szkole. Nie lubią swoich współlokatorów i 
twierdzą, że wolałyby mieszkać same.  

Relacje dzieci z opiekunami układają się różnie, ale nie są specjalnie zażyłe. Być może 

jest to reakcja obronna dzieci spowodowana częstymi przeprowadzkami i zmianą środowiska. 
Dzieci niewiele mówią o swoich wychowawcach, jednak mają do nich dość ciepły stosunek. 
W placówkach panuje zwyczaj zwracania się do opiekunów „ciociu” i „wujku”: 

Ciocia jest dla mnie ważna, mogę jej zaufać, bardzo dużo mi pomagała i w ogóle zwracam się do 
niej w trudnych sytuacjach. 
[w12] 

Dzieci  w  trudnych  momentach  proszą  o  pomoc  wychowawców.  Zdarza  się  to 

szczególnie w sytuacjach złego samopoczucia lub choroby.  Jednak niektórzy respondenci nie 
potrafią wskazać konkretnej sytuacji, w której uzyskali wsparcie od opiekunów. Wiele dzieci 
przyznawało, że ma swoich ulubionych wychowawców. Kilkoro dzieci deklaruje, że większym 
zaufaniem  darzą  psychologa,  ponieważ  potrafi  on  dochować  tajemnicy.  Wychowawcy 
natomiast  mogą  „wygadać”  i  „zrobić  aferę”.  Jedna  z  dziewczynek  wspomniała,  że  pomimo 
dobrych  relacji  z  opiekunami,  nie  ufa  im.  Twierdziła,  że  zdarzały  się  sytuacje,  w  których 
opiekunki nie dochowały powierzonej im tajemnicy.  

Z  ust  respondentów  padają  też  inne  negatywne  stwierdzenia  pod  adresem 

wychowawców.  Pojawiały  się  opinie,  że  nie  interesują  się  dziećmi  i  nie  przestrzegają  ich 
praw.  Respondenci  skarżą  się,  że  wychowawcy,  aby  przywołać  swoich  podopiecznych  do 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

17 

porządku straszą je osobą pani dyrektor. Dzieci twierdzą również, że wiele zależy od humoru 
wychowawców. 

B: A jak mają złe dni, to co się dzieje? 

R: To się na przykład na mnie wyżywają. Krzyczą z byle powodu. [w6] 

Szczególnie  negatywne  opinie  na  temat  wychowawców  występują  u  dzieci  z 

pogotowia  opiekuńczego.  Nie  czują  wsparcia  pracowników  placówki.  Dzieci  skarżą  się,  że 
wychowawcy źle odnoszą się do swoich podopiecznych: 

Drą się na przykład, czego to ja nie zrobiłam, a ktoś powinien inny to zrobić. [w20] 

Jedna  z  dziewczynek  stwierdziła,  że  w  pogotowiu  opiekuńczym  nie  ma  żadnego 

wsparcia i musi liczyć tylko na siebie: 

To miejsce jest chore, ludzie się czepiają o byle co, bo każdy chce być lepszy. Nie ma wsparcia od 
innych, trzeba liczyć na samego siebie, nikt inny ci nie pomoże. 
[w16] 

Należy pamiętać jednak, że dzieci doświadczają bardzo trudnych sytuacji, które mają 

wpływ na ich samopoczucie i obecną ocenę rzeczywistości.

 

Dzieci  z  trudnością  mówią  o  swoich  lękach.  Niektóre  z  nich  mają  obawy  związane  z 

bliskimi – martwią się o chorą babcię czy o to, że stracą rodziców. Inne czują lęk przed swoją 
rodziną. Te dzieci, które czekają na rozwiązanie spraw w sądzie, boją się ich negatywnego 
rozpatrzenia (dwoje dzieci chce wrócić do domu, jedna dziewczynka wręcz przeciwnie).  

 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

18 

9. Uczestnictwo w podejmowaniu decyzji 

 

Dla części wychowanków pytania o udział w podejmowaniu decyzji są niezrozumiałe. 

Niektóre  dzieci  reagują  zdziwieniem,  mają  kłopoty  z  udzieleniem  odpowiedzi.  W  wielu 
wypowiedziach  można  dostrzec  poczucie  bezradności  i  pogodzenie  się  ze  swoją  obecną 
sytuacją.  Wydaje  się,  że  niektóre  z  nich  nie  mają  świadomości  posiadania  jakichkolwiek 
praw.  

B: A jest tak czasem, że chciałabyś, żeby dorośli się pytali ciebie o zdanie, a tego nie robią? 

R: Może i bywa, ale… no już tak jest. 

B: A co to za sytuacje? 

R: (długa pauza). No jejku... ale... no...  znaczy... jak mam tak? Nie wiem. [w13] 

B: A czy ktoś Cię zapytał gdzie chciałbyś być? 

R: No nie. 

B: A chciałbyś, żeby Cię zapytali? 

R: No nie. To i tak nic nie zmieni, więc… [w5] 

Dla  części  badanych  możliwość  udziału  w  podejmowaniu  decyzji  jest  na  tyle 

abstrakcyjną  kwestią,  że  nie  są  oni  w  stanie  odnieść  jej  do  swojego  codziennego  życia. 
Jednak  po  dopytaniu  o  konkretne  wydarzenia,  wspominają  o  problemach  związanych  z 
nieuwzględnieniem ich zdania w wielu sytuacjach. 

Szczególnym  przypadkiem  jest  sytuacja  jednej  z  mieszkanek  domu  dziecka,  która 

otwarcie mówi o łamaniu jej praw w placówce. Inni rozmówcy częściej wspominają o swoich 
obowiązkach niż o przywilejach. Kwestią, na którą dzieci najbardziej chciałyby mieć wpływ, 
jest  decyzja  o  umieszczeniu  w  domu  dziecka.  Zdecydowana  większość  wychowanków  do 
ostatniej chwili nie wiedziała, że zostanie przeniesiona do placówki: 

(…) ja nawet nie wiedziałem, że się przeprowadzam. Dowiadywałem się dzień przed tym. [w8] 

Dzieci dowiadywały się często o tym przypadkowo, gdy zobaczyły swoje spakowane 

rzeczy, od dalszych znajomych. Nie miały nawet możliwości zaprotestować: 

Szłam z mojej siostry chłopakiem do Biedronki i on mi powiedział. Bo po szkole zawsze chodziłam 
na taką świetlicę TPT i wróciłam, patrzę, że jakaś torba leży. Otwieram ją i patrzę, że moje rzeczy. 
Pytam taty, tata powiedział, że to jego. A ja taka <<yhy>>, spoko i w ogóle. 
[w6] 

R: To w szkole jest. Kurator był i… nie wiem, jakiś facet, nie pamiętam. 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

19 

B: Wcześniej nic nie wiedzieliście? 

R:  Nie,  dopiero  w  tamtym  momencie.  Jezu!  To  jest  straszny  moment,  jak  nas  wzięli  do  pani 
pedagog, a tam jest kurator. 
[w8] 

 Pomimo że dzieci nie mają jasno sprecyzowanej opinii na ten temat, niemal każde z 

nich chciałoby zostać zapytane o zdanie przed zamieszkaniem w placówce. Odczuwają silną 
frustrację i bezradność związaną z zaistniałą sytuacją. 

To  nie  jest  taka  sytuacja,  żeby  pytać  o  to  dzieci,  ale  to  jest  po  prostu  straszne.  Ja  rozumiem, 
prawda jak naprawdę jest coś: rodzice zaginęli albo już tak piją, że… ale tak jak w tych czasach się 
większość dzieci zabiera, to już jest… Najgorsze, że nie ma jak tego zwalczać, no bo co? Za granicę 
pisać albo..? No nie da się, tak to już jest i będzie. 
[w17] 

Warto  jednak  dodać,  że  zdarzają  się  sporadyczne  przypadki,  w  których  inicjatywa 

umieszczenia  w  domu  dziecka  wyszła  od  samego  dziecka.  Trzynastoletnia  dziewczynka 
uciekła z domu, w którym była ofiarą przemocy fizycznej ze strony rodziców – alkoholików. 

 

Podczas sprawy w sądzie zapytana o to, gdzie chciałaby mieszkać, odpowiedziała, że 

w domu dziecka. Podobną historię opisał chłopiec, któremu nie podobało się w poprzednim 
domu  (prawdopodobnie  u  rodziny  zastępczej).  Podkreślał  on,  że  samodzielnie  podjął  taką 
decyzję i podjął odpowiednie kroki, żeby swój cel osiągnąć: 

podanie złożyłem 

[w17]. Należy 

jednak podkreślić, że takie sytuacje należały do rzadkości. Zazwyczaj dzieci dowiadują się o 
konieczności przeprowadzki do domu dziecka w przeddzień terminu ustalonego przez sąd. Co 
więcej, większość wychowanków nie potrafi wyjaśnić, kto podjął decyzję o umieszczeniu ich 
w placówce.  

 Nie mają oni także wpływu na to, kiedy będą mogli pojechać do domu rodzinnego. Tę 

decyzję podejmuje sąd lub dyrektor placówki. Niektóre dzieci skarżą się, że sąd i dyrekcja nie 
uwzględniają ich zdania: 

Co do kontaktu z rodziną, chciałabym mieć na to wpływ, że ja mówię, że chcę i nie muszę czekać 
na tą odpowiedź sądu i w ogóle, tylko od razu. 
[w10] 

 Część  dzieci  jest  zdania,  że  czasem  ich  potrzeby  się  bagatelizuje,  nie  bierze  pod 

uwagę.  Narzekają,  że  narzucono  im  pewne  zasady,  z  którymi  nie  mogą  w  żaden  sposób 
polemizować.  Jedna  z  dziewczynek  zapytana  o  sytuację,  w  której  chciałaby  mieć  większy 
wpływ na swoje życie, opowiada o potrzebie posiadania zwierzątka: 

Na  początku  powiedziano  mi,  że  można  mieć  zwierzaka,  później,  że  nie.  Niech  się  zdecydują,  a 
potem mówią. (…) w domu zawsze jest jakieś zwierzątko, można się do niego przytulić, a tutaj nie 
można mieć (…). Przecież bym o nie dbała. 
[w7] 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

20 

 Wiele dzieci skarży się na bardzo usystematyzowany harmonogram dnia. Część dzieci 

ma  skrupulatnie  wyznaczone  godziny  wstawania,  powrotu  ze  szkoły,  odrabiania  lekcji.  Ich 
plan dnia nie może być modyfikowany. Rytm dnia jednego chłopca wygląda następująco:  

Wstaję  o  6:30,  biorę  prysznic,  jem  śniadanie.  Do  szkoły  na  8:00,  wracam  po  ósmej  lub  siódmej 
lekcji.  Po  powrocie  jestem  zmęczony  i  idę  spać.  Od  16:00  do  19:00  wszystkie  dzieci  mają 
odrabianie. O 19:00 jest kolacja, po kolacji można zajmować się własnymi sprawami do 22:00, w 
weekend do 24:00, potem trzeba iść do łóżka. 
[w1] 

 Dzieciom  najbardziej  przeszkadza  jednak  to,  że  mimo  wcześniejszego  odrobienia 

pracy  domowej,  w  godzinach  popołudniowych  muszą  i  tak  siedzieć  w  pokoju,  i  nie  mają 
możliwości zająć się wtedy innymi sprawami: 

R: Nie raz chciałbym mieć więcej czasu.  

B: A da się tak zrobić, żebyś mógł odrobić wcześniej pracę domową i mieć z głowy? 

R: No mogę odrobić pracę domową wcześniej, tylko że i tak to by nic nie dało. I tak będę musiał w 
tych godzinach być w pokoju. 
[w5] 

 Należy  jednak  dodać,  że  taka  sytuacja  jest  uzależniona  od  zasad  panujących  w 

placówkach  i  w  związku  z  tym  dotyczy  tylko  niektórych  dzieci.  Część  respondentów 
opowiada,  że  sama  decyduje  o  tym,  co  robi  w  ciągu  dnia.  Z  większą  swobodą  mogą 
opuszczać dom dziecka czy wybierać czas, w którym chcą odrabiać lekcje: 

Wszystko mi odpowiada. Podoba mi się to, że nie ma do niczego przymusu – np. można jeść, kiedy 
się chce. Nie mam do niczego zastrzeżeń. Lubię przebywać w placówce, jest dużo swobody. Mogę 
przyprowadzać swoich znajomych, mogą tu nocować, ja też mogę nocować u innych. 
[w12] 

 Dzieci,  które  wcześniej  przebywały  w  pogotowiu  opiekuńczym  często  porównywały 

obecną sytuację z tym, jak były traktowane w poprzednim miejscu pobytu. To zestawienie 
stawiało  dom  dziecka  w  bardziej  pozytywnym  świetle.  Równie  powszechny  jest  jednak 
sprzeciw  wobec  sytuacji,  w  której  się  znajdują.  Często  punktem  odniesienia  jest  dom 
rodzinny,  w  którym  nikt  ich  nie  kontrolował  i  mogły  robić  wszystko,  co  chciały.  Jest  to 
prawdopodobnie jeden z powodów, dla którego tak trudno jest im się dostosować do norm, 
które obowiązują w domach dziecka.  

 W wypowiedziach części dzieci pojawia się frustracja i złość, które mogą być skutkiem 

braku poczucia posiadania wpływu na własne życie: 

Po  prostu  gorzej  być  nie  może,  jeszcze  żeby  wstawili  kraty  w  oknach,  tutaj  nic  nie  można, 
wcześniej  była  inna  pani  dyrektor,  która  rozumiała  dzieci.  (…)  Ona  teraz  co  byśmy  nie  zrobiły 
zawsze zwala na dzieci. 
[w18] 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

21 

10. Plany na przyszłość  

 

Z  wywiadów  wynika,  że  pomimo  bardzo  ograniczonej  sprawczości  dzieci,  są  one 

przeświadczone o tym, że ich przyszłe losy zależą prawie wyłącznie od nich samych.  

To, jak będzie wyglądała moja przyszłość, zależy wyłącznie ode mnie samej i od moich chęci. [w7] 

Po 18-tu latach mogę sam decydować o wszystkim. Do 18-tu lat jestem pod kontrolą kogokolwiek, 
ale po 18-tu mam usamodzielnienie, ale potem mogę pracować, nawet wcześniej pewnie zacznę, 
żeby zapewnić sobie przyszłość.  
[w9] 

 Dla  niektórych  dzieci  wpływ  na  ich  przyszłość  ma  rodzina  lub  wychowawczynie  z 

domu  dziecka.  Niektórych  dorosłych  traktują  instrumentalnie  –  jako  środek  do  osiągnięcia 
celu. 

Na przyszłość będzie miała wpływ babcia, zależy czy mi przepisze mieszkanie… [w1] 

Niektórzy  badani  kalkulują,  co  może  przynieść  im  zyski  w  dorosłym  życiu.  Czasem 

mają poczucie odpowiedzialności za rodzinę i uwzględniają ją w swoich planach: 

(…) No i rodzina, trzeba jakoś pomóc. [w14] 

Zdecydowana  większość  wychowanków  wie,  w  jakim  zawodzie  chce  pracować. 

Przyszła praca jest jedną z pierwszych rzeczy, na które badani zwracają uwagę. Wielu z nich 
ma już bardzo sprecyzowane plany zawodowe: 

Kręci  mnie  robienie  gier,  moje  trzy  brudnopisy  są  zapisane  moimi  własnymi  grami,  akurat  teraz 
czwarty  kończę  już  (…).  Ale  chyba  jednak  chciałbym  zostać  testerem  gier,  pisać  recenzje, 
sprawdzać itd… 
[w9] 

 Respondenci najczęściej wiedzą też, co należy zrobić, aby osiągnąć swój cel. Pomimo 

tego,  że  nie  radzą  sobie  najlepiej  z  nauką,  mają  jednak  świadomość,  że  samemu  należy 
zapracować na oczekiwane efekty.  

Żeby zostać biznesmenem trzeba chodzić na dodatkowy angielski, na kurs informatyczny  i trzeba 
jeszcze napisać dobrze test gimnazjalisty, zdać maturę i pójść na studia. 
[w1] 

Jestem lepszy z  w-fu,  staram  się  bardziej  z  w-fu, bo jak  chce się  zostać piłkarzem, to trzeba być 
lepszym z w-fu i nie mieć zagrożeń. 
[w14] 

 

Niektóre  dzieci  nie  potrafią  jednak  powiedzieć  nic  o  swojej  przyszłości.  Nie 

zastanawiają się nad nią, nie chcą o niej myśleć: 

R: Ja nie mam jeszcze żadnego zawodu na myśli. 

B: A jak myślisz co będziesz robił za 10 lat?  

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

22 

R: Pewnie będę w jakimś domu, lepszym. Może będę miał rodzinę, ale nie wiem. 

B: A będziesz pracował? Jaką chciałbyś mieć pracę? 

R: Ne wiem. [w5] 

 Dzieci  nie  są  jednomyślne  w  opisie  swojego  dorosłego  życia  rodzinnego. 

Zdecydowana  większość  sama  deklarowała,  że  chciałaby  mieć  rodzinę,  że  jest  to  ważne. 
Posiadanie małżonka i dzieci jest dla wielu wychowanków atrybutem normalności, czymś, co 
jest  wpisane  w  spokojne,  dorosłe  życie.  Bardzo  silnie  podkreślają  to  dziewczynki,  które 
mówią o tym, że będą zajmowały się domem i dziećmi: 

Będę wstawać rano, iść do pracy. Jeśli będę miała dzieci, to będę musiała je rano wyszykować i 
zaprowadzić  do  szkoły,  i  potem  do  pracy.  Wrócić  do  domu,  no  i  nie  wiem…  opiekować  się  nim. 
[w5] 

Rano wstawanie, budzenie dzieci, śniadanie im robienie, do przedszkola, do szkoły, do zerówki czy 
tam  czegoś,  zaprowadzanie,  samochodem,  wyjście  z  psem  na  dwór,  z  psami..  ze  sforą  psów, 
szczeniaków, później pójście do pracy, po południu wrócić, odebrać dzieci, zrobić obiad, ucałować 
męża,  że  wrócił  cały  i  zdrowy,  zrobić  kolację,  wykąpać  dzieci,  pocałować  je  na  dobranoc, 
przeczytać bajkę (…). 
[w2] 

 Część  dzieci  odkłada  założenie  rodziny  na  później.  Skupiają  one  swoją  uwagę  na 

innych aspektach życia, głównie na pracy i zarobkach. Twierdzą, że chciałyby mieć rodzinę, 
ale  dopiero  w  odpowiednim  czasie.  Ważne  dla  nich  jest  też  zapewnienie  odpowiednich 
warunków do życia dla swoich najbliższych: 

Nie planuję mieć rodziny, jakbym miała warunki, stałą pracę to może tak, ale na razie nie. [w15] 

 

background image

Sytuacja życiowa dzieci przebywających w warszawskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych 

 

© Fundacja Dzieci Niczyje 

 

23 

11. Wnioski 
 

Najbardziej  krzywdzące  w  stosunku  do  wychowanków  placówek  opiekuńczo-

wychowawczych,  wydają  się  brak  możliwości  zabrania  głosu  w  swojej  sprawie  i 
marginalizowanie  ich  potrzeb.  Kluczowe  decyzje  dotyczące  życia  dzieci  zapadają  bez  ich 
udziału, a czasem nawet bez ich wiedzy. Już sam fakt umieszczenia dzieci w placówce bez 
uprzedniej rozmowy ani konsultacji, świadczy o tym, że ich zdanie nie jest brane pod uwagę. 
Może  dlatego  podczas  wywiadów  respondenci  byli  zaskoczeni  pytaniami  o  ich  udział  w 
podejmowaniu decyzji. 

Analizując  wypowiedzi  dzieci  przebywających  w  domach  dziecka  oraz  tych  z 

pogotowia  opiekuńczego,  da  się  zaobserwować  pewne  różnice.  Z  relacji  dzieci 
przebywających  w  pogotowiu  opiekuńczym  można  wnioskować,  że  w  znacznie  mniejszym 
stopniu  akceptują  one  swoją  sytuację  i  miejsce  swojego  pobytu.  Może  to  skłaniać  ich  do 
podejmowania różnych ryzykownych zachowań, takich jak na przykład ucieczki z placówki.  

Warto  zauważyć, że z  powodu  relatywnie  częstego  przeprowadzania  się i  co  za tym 

idzie,  zmieniania  środowiska  przez  dzieci  z  placówek  opiekuńczo-wychowawczych,  pojawia 
się  problem  z  nawiązywaniem  przez  nie  trwałych  relacji  z  rówieśnikami  oraz  osobami 
dorosłymi.  Wiąże się  to z  brakiem posiadania  w swoim  otoczeniu  bliskich  osób,  na których 
wsparcie mogą liczyć w trudnych sytuacjach. Ma to z kolei wpływ na silne przeświadczenie 
panujące  wśród  dzieci,  że  tylko  od  nich  zależy  to,  jak  wyglądać  będzie  ich  dorosłe  życie. 
Zgodnie  ze  spostrzeżeniem  respondentów,  jednym  z  bardziej  znaczących  czynników 
decydujących  o  ich  przyszłości  jest  zdobyte  wykształcenie.  Z  przeprowadzonych  wywiadów 
wynika  jednak,  że  wychowankowie  warszawskich  placówek  opiekuńczo-wychowawczych 
mają duże trudności w nauce, dlatego istnieje obawa, że mogą mieć problemy z realizacją 
swoich planów (szczególnie zawodowych).