background image

Paul M. Sweezy

Istota kryzysów 

kapitalistycznych

Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

WARSZAWA 2008

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 2 –

http://skfm.dyktatura.info/

„Istota   kryzysów   kapitalistycznych”   stanowi 
rozdział VIII książki Paula M. Sweezy’ego z 1942 
roku   pt.   „Teoria   rozwoju   kapitalizmu”   („The 
Theory of Capitalist Development”).

Podstawa niniejszego wydania: Paul M. Sweezy, 
„Teoria   rozwoju   kapitalizmu.   Zasady 
marksistowskiej   ekonomii   politycznej”,   wyd.   V, 
Państwowe   Wydawnictwo   Naukowe,   Warszawa 
1965, ss. 207-228.

Tłumaczenie   z   języka   angielskiego:   Edward 
Lipiński.

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

Marks nigdy nie stracił z pola widzenia zagadnienia kryzysów. W  Manifeście, jednej ze swych 

wczesnych prac, mówił on o „kryzysach handlowych, które ponawiając się periodycznie coraz groźniej 
stawiają pod znakiem zapytania istnienie całego społeczeństwa burżuazyjnego”. Jedną zaś z ostatnich 
prac, opublikowanych jeszcze za jego życia,  Posłowie  do drugiego wydania  I tomu  Kapitału  (1873) 
zakończył następującą uwagą:

„Pełen sprzeczności ruch społeczeństwa kapitalistycznego najsilniej daje się odczuć praktycznemu 

burżua w kolejnych wahaniach periodycznego cyklu, który przebywa nowoczesny przemysł, a którego 
punktem szczytowym jest kryzys powszechny. Kryzys ten nadciąga znowu, chociaż znajduje się jeszcze 
w stadiach zaczątkowych, a jego powszechność i natężenie jego działania wbije dialektykę nawet do łbów 
szczęśliwców nowej, świętej Rzeszy prusko-niemieckiej

1

.

Co więcej, poprzez trzy tomy Kapitału i trzy tomy Teorii wartości dodatkowej wciąż przebija się 

problem   kryzysów.   Mimo   to   jednak   nigdzie   w   pismach   Marksa   nie   znajdujemy   pełnego   czy 
systematycznego ujęcia tego zagadnienia. Istnieją ku temu  poważne powody. Kryzysy są zjawiskiem 
niezwykle skomplikowanym. W mniejszym lub większym stopniu są one wynikiem działania bardzo 
różnorodnych sił ekonomicznych. Jak to wyraził Marks, „rzeczywisty kryzys może być wyjaśniony tylko 
rzeczywistym ruchem kapitalistycznej produkcji, konkurencji i kredytu”

2

. Przez „konkurencję” i „kredyt” 

rozumiał on całą strukturę organizacyjną rynków i mechanizm finansowy, który powoduje, że rzeczywista 
gospodarka  jest  o  wiele   bardziej   skomplikowana   niż  modele   analizowane   w  Kapitale.  Wyrażając  to 
inaczej,   kryzys   jako   złożone   konkretne   zjawisko   nie   mógł   być   wyczerpująco   zanalizowany   na   tym 
poziomie  abstrakcji,   do  którego  ogranicza  się  Kapitał.  Znajdujemy tam  natomiast   wszystkie  aspekty 
zagadnienia kryzysu, które wyłaniają się na wyższym poziomie abstrakcji. Występują one od czasu do 
czasu w toku analizy, choć z punktu widzenia wyczerpującego ujęcia problemu kryzysu nie zawsze w 
logicznym porządku. Można przypuszczać, że gdyby Marks zdążył zakończyć swą analizę konkurencji i 
kredytu, dałby nam na pewno pełną i systematyczną teorię kryzysów. Tak jednak, jak się stało, analiza 
kryzysów pozostała niezakończona.

W tych warunkach i ze względu na doniosłość zagadnienia dla praktyki było rzeczą naturalną, że 

następcy  Marksa   poświęcili   teorii   kryzysów   wiele   uwagi.   Z  jednej   strony  rozszerzyli   oni   pod   wielu 
względami   analizę   Marksa,   z   drugiej   –   wiedli   spory   co   do   rzeczywistej   treści   i   znaczenia   jego 
poświęconych   temu   tematowi   przyczynków.   Nie   można   więc   rozpatrywać   zagadnienia   kryzysów   w 
ramach ekonomii marksowskiej nie biorąc pod uwagę prac na ten temat późniejszych marksistów. Nie 
będziemy usiłowali wyczerpać przedmiotu; ograniczymy się do autorów najważniejszych, i to w tym 
stopniu, jaki okaże się pomocny dla pełnego i jasnego ujęcia wykładu.

1. Prosta produkcja towarowa i kryzysy

Dobrze wprowadzona i mniej lub więcej stała moneta, czyli środek cyrkulacji, stanowi konieczną 

cechę   społeczeństwa,   które   wyszło   z   fazy   dorywczej   wymiany   i   przeszło   do   stanu   regularnego 
zaspokajania potrzeb drogą prywatnej wymiany między indywidualnymi wytwórcami. Podczas gdy formą 
wymiany bezpośredniej jest T–T, towar za towar, to w warunkach rozwiniętej produkcji towarowej formą 
wymiany staje się T–P–T: towar na pieniądz i pieniądz na towar. Tak więc funkcja i zadanie pieniądza 
polega na rozszczepieniu aktu wymiany na dwie części, które ze swej istoty mogą być rozdzielone w 
czasie   i   przestrzeni.   W   historii   cywilizacji   wprowadzenie   pieniądza   oznaczało   wielki   krok   naprzód. 
Producent nie potrzebuje już poszukiwać kogoś, kto posiada to, czego on potrzebuje, a jednocześnie 
potrzebuje tego, co on właśnie posiada. Przez użycie pieniądza może sprzedać swój produkt, gdy jest 
gotowy i może kupić to, co mu jest potrzebne. W ten sposób zaoszczędza się wiele czasu i staje się 
możliwa prawdziwa specjalizacja, podstawa wzrostu wydajności pracy.

Wszystko   to   jest   powszechnie   znane.   Lecz,   być   może,   mniej   znany  jest   fakt,   że   organizacja 

produkcji za pomocą wymiany prywatnej w sposób wyżej wskazany przynosi z sobą możliwości kryzysu 
takiego rodzaju, jaki byłby nie do pomyślenia w gospodarce prostszej, gdzie praca jest zorganizowana, a 

1

 K. Marks: Kapitał, t. I, ss. 16-17.

2

 K. Marx: Theorien über den Mehrwert, t. II, cz. 2, s. 286.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 3 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

produkty są dzielone  pod kierunkiem jednej  władzy (np. w gospodarce rodziny patriarchalnej  lub w 
gospodarstwie pana feudalnego). Jeżeli bowiem producent A sprzedaje, a potem z jakiegoś powodu nie 
kupi nic od B, wówczas B, nie sprzedając A, nie może kupić od CC, nie sprzedając B, nie może kupić od 
D  itd. W ten sposób przerwanie procesu cyrkulacji, spowodowane oddzieleniem kupna od sprzedaży, 
może się rozszerzyć i objąć całą gospodarkę. Powstaje kryzys ze swymi znanymi następstwami: istnienie 
jednocześnie niesprzedanych towarów i nie zaspokojonych potrzeb. Każdy producent wytworzył więcej, 
niż   może   sprzedać.   Podczas   gdy  we   wcześniejszych   formach   społecznych   klęska   ekonomiczna   była 
synonimem niepożądanych braków, to tutaj po raz pierwszy spotykamy szczególną, cywilizowaną formę 
kryzysu ekonomicznego – kryzys nadprodukcji. Oczywiście byłoby absurdem twierdzić w tym wypadku, 
że przyczyna kryzysu leży w nadprodukcji; przeciwnie jest jasne, że nadprodukcja jest wynikiem kryzysu. 
W danym przykładzie „przyczyny” należy upatrywać w warunkach, które zmuszają producenta  A  do 
przerwania procesu wymieniania swych produktów na produkty innych. Jeżeli możemy wykryć dlaczego 
A sprzedał i nic nie kupił, wówczas odkryjemy przyczynę kryzysu, przynajmniej w przybliżeniu.

Otóż   faktycznie   nie   łatwo   wyobrazić   sobie   powody,   dla   których   w   społeczeństwie   prostej 

produkcji towarowej producenci mieliby postępować w sposób tak dezorganizujący. Naturalne klęski, 
wojny albo inne katastrofy mogą oczywiście przerwać cyrkulację przy prostej produkcji towarów, lecz 
wynikający   stąd   kryzys   ekonomiczny   cechowałoby   raczej   istnienie   ostrych   braków,   nie   zaś 
niesprzedanych nadwyżek towarów i pod tym względem prosta produkcja towarowa niewiele się różni od 
systemów   ekonomicznych   społeczeństw   bardziej   prymitywnych.   Opisany   wyżej   kryzys   można   by 
wyjaśnić   gromadzeniem   skarbów,   opartym   na   typowej   dla   skąpca   żądzy  złota,   a   wiemy  dobrze,   że 
gromadzenie skarbów jako cel sam w sobie jest znacznie bardziej powszechne w warunkach zbliżonych 
do prostej  produkcji  towarowej  niż  w społeczeństwach bardziej  rozwiniętych. Gromadzenie  skarbów 
odbywa się jednak zazwyczaj stopniowo i w ciągu długiego okresu czasu. Jeżeli jest ono kompensowane 
przez   odpowiedni   wzrost   całkowitej   podaży  towaru-pieniądza,   to   nie   wywrze   większego   wpływu  na 
gospodarkę; w wypadku przeciwnym może wywierać na cyrkulację, a więc i na produkcję wpływ trwale 
depresyjny. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby tezauryzacja mogła spowodować kryzys tak nagły i o 
charakterze   tak   ostrym,   jaki   często   spotykamy   w   świecie   współczesnym.   Uzasadniony   wydaje   się 
wniosek,   iż   wyjąwszy  zewnętrzne   czynniki,   jak   wojny  i   nieurodzaje,  kryzysy  przy  prostej   produkcji 
towarowej są raczej nieprawdopodobne albo najwyżej – przypadkowe.

Wniosek ten wypływa w istocie rzeczy z podstawowych warunków prostej produkcji towarowej. 

Obieg  T–P–T  zakłada   oczywiście   możliwość   kryzysów,   ale   jednocześnie   oznacza   produkcję   dla 
konsumpcji;   ponieważ   zaś   konsumpcja   jest   zasadniczo   procesem   ciągłym,   przeto   jest   mało 
prawdopodobne, aby możliwość ta stała się rzeczywistością.

2. Prawo Saya

Ekonomiści klasyczni, nie czyniąc rozróżnienia między prostą produkcją towarową a produkcją 

kapitalistyczną, wykazali brak perspektywy historycznej. Teorie oparte na założeniu prostej produkcji 
towarowej   były   częstokroć   uogólniane   i   bezkrytycznie   stosowane   do   produkcji   kapitalistycznej. 
Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest zasada znana w literaturze ekonomicznej jako „prawo Saya”, 
nazwana tak od nazwiska francuskiego ucznia Adama Smitha, współczesnego Ricardowi, Jana Baptysty 
Saya

3

.

Według prawa Saya po sprzedaży następuje zawsze kupno za taką samą sumę; innymi słowy, w 

obiegu T–P–T nie może powstać przerwa, a więc również nie może być ani kryzysu, ani nadprodukcji. 
Zauważyliśmy   już,   że   w   warunkach   prostej   produkcji   towarowej   tego   rodzaju   przerwa   wydaje   się 
nieprawdopodobna; prawo Saya czyni z tego dogmat o niemożliwości kryzysu. Słuszna teza, że kryzysy i 
nadprodukcja   są   mało   prawdopodobne   przy   prostej   produkcji   towarowej,   staje   się   błędną   tezą   o 
niemożliwości   kryzysów   i   nadprodukcji   we   wszelkich   warunkach.   Przyjmując   prawo   Saya   niekiedy 

3

  Wątpliwy zaszczyt oryginalności – wątpliwy w każdym razie w tym wypadku – z trudem tylko można przypisać Sayowi, 

mimo iż omawiana zasada jest zazwyczaj wiązana z jego imieniem. Wydaje się, że jeśli idzie o klasyków, pierwszeństwo 
należy się Jamesowi Millowi, ojcu Johna Stuarta Milla.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 4 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

wyraźnie, niekiedy milcząco – ekonomiści klasyczni zamknęli sobie drogę do stworzenia teorii kryzysów; 
w rezultacie ich przyczynki na ten temat były fragmentaryczne, nie powiązane i o małej wartości.

Nikt tego nie rozumiał jaśniej niż Marks i dlatego nie jest niespodzianką, że poświęcił on wiele 

uwagi szczegółowej krytyce prawa Saya (w wersji Ricarda). Chciał usunąć wszelkie wątpliwości co do 
istoty formalnej możliwości kryzysów i nadprodukcji w społeczeństwie producentów towarów i w ten 
sposób oczyścić drogę dla dalszej analizy przyczyn kryzysów. Zadanie to zostało wykonane w rozdziale o 
kryzysach w Teoriach wartości dodatkowej

4

.

Ricardo w następujących słowach zaprzeczał możliwości ogólnej nadprodukcji:
„Nikt nie produkuje bez zamiaru konsumowania lub sprzedawania i nikt nigdy nie sprzedaje bez 

zamiaru nabycia jakiegoś innego towaru, który może być natychmiast zużytkowany przez nabywcę, albo 
też   może   przyczynić   się   do   przyszłej   produkcji.   Gdy   więc   ktoś   produkuje,   musi   stać   się   albo 
konsumentem   własnych   wyrobów,   albo   nabywcą   i   konsumentem   dóbr   wytwarzanych   przez   kogoś 
innego... Produkty nabywa się zawsze za produkty lub usługi; pieniądz jest jedynie środkiem, za którego 
pomocą odbywa się wymiana

5

.

Marks ośmiesza tego rodzaju rozumowanie: „Jest to dziecinny bełkot godny jakiegoś Saya, ale 

niegodny Ricarda

6

. W rzeczywistości nikt nie musi kupić dlatego tylko, że właśnie sprzedał; sprzedaże i 

zakupy są rozdzielone w czasie i przestrzeni.  Pieniądz jest czymś  więcej niż „środkiem,  za pomocą 
którego dokonuje się wymiany”; jest to środek, za pomocą którego wymiana rozszczepia się na dwie 
oddzielne i różne transakcje – sprzedaż i kupno. Jeżeli ktoś sprzedaje, lecz nie kupuje – powstaje kryzys i 
nadprodukcja. „Gdy mówimy, że prosta forma metamorfozy (tzn.  T–P–T) zawiera możliwość kryzysu, 
stwierdzamy jedynie, iż w samej tej formie tkwi możliwość rozerwania i rozdzielenia operacji, które się w 
istocie dopełniają

7

. Ricardo błędnie przedstawia nawet warunki prostej produkcji towarowej, chociaż 

sądzi najwidoczniej, że jego analiza stosuje się nie tylko do prostej produkcji towarowej, lecz również do 
kapitalizmu. Gdy powrócimy do rozważań nad kapitalizmem, zrozumiemy wszystkie konsekwencje, które 
wynikają z błędu Ricarda.

3. Kapitalizm i kryzysy

Forma cyrkulacji  T–P–T, charakterystyczna dla prostej produkcji towarowej, przekształca się w 

kapitalizmie w P–T–P’. Z punktu widzenia cyrkulacji jest to różnica podstawowa. Zbadajmy to bliżej.

Sens T–P–T jest całkowicie jasny. Z punktu widzenia wartości wymiennej T na początku i T na 

końcu są identyczne. Jednakże z punktu widzenia wartości użytkowej pierwsze T nie posiada dla swego 
producenta   żadnej   wartości   użytkowej   lub   tylko   niewielką,   podczas   gdy  drugie  T  jest   pożądane   ze 
względu na swą większą wartość użytkową. A zatem celem wymiany jest nabycie wartości użytkowej, nie 
zaś zwiększenie wartości wymiennej. To właśnie oznacza, że prosta produkcja towarowa jest produkcją 
dla   konsumpcji   i   to   właśnie   zarazem   wyjaśnia   nieprawdopodobieństwo   kryzysów   i   nadprodukcji   w 
warunkach prostej produkcji towarowej.

Zupełnie   inaczej   jest   z  P–T–P’,   tj.   z   formą   cyrkulacji   panującą   w   kapitalizmie.   Kapitalista, 

działając jako kapitalista

8

, rozpoczyna swą karierę z pieniądzem (P) w ilości wystarczającej do tego, by 

funkcjonował efektywnie jako kapitał; wrzuca on pieniądz do cyrkulacji płacąc nim za siłę roboczą i 
środki produkcji (T); ostatecznie, po zakończeniu procesu produkcji zjawia się ponownie na rynku z 
towarami, które przekształca z powrotem w pieniądz (P’).  P  na początku i  P’  na końcu reprezentują 
wartość wymienną. Żadne z nich nie posiada wartości użytkowej. Cała procedura nie miałaby więc sensu, 
gdyby nie było między P a P’ różnicy ilościowej, inaczej mówiąc, gdyby P’  P = ΔP nie było dodatnie. 
Jeśli idzie o kapitalistę „Obiektywna treść tej cyrkulacji – pomnażanie wartości – jest jego subiektywnym 

4

 K. Marx: Theorien über den Mehrwert, t. II, cz. 2, ss. 272-291.

5

 D. Ricardo: Zasady ekonomii politycznej i opodatkowania, PWN, Warszawa 1957, ss. 333-336.

6

 K. Marx: Theorien über den Mehrwert, t. II, cz. 2, s. 277.

7

 Tamże, ss. 280-281.

8

 Jest rzeczą ważną, aby nie mieszać kapitalisty jako kapitalisty z kapitalistą jako konsumentem. Na ogół, mówiąc o kapitaliście 

bez bliższej charakterystyki, mamy na myśli pierwszego.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 5 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

celem; jako  kapitalista, czyli jako kapitał uosobiony, obdarzony wolą i świadomością, działa on o tyle 
tylko,  o ile   wyłączną  pobudką jego operacyj   jest  przywłaszczanie  w  coraz   to  większych  rozmiarach 
bogactwa   abstrakcyjnego”

9

  Mamy   tu   nowy   element,   nie   istniejący   w   ogóle   w   prostej   produkcji 

towarowej.   Bowiem   chociaż   skąpiec   dzieli   z   kapitalistą   żądzę   abstrakcyjnego   bogactwa,   to   jednak 
wyciągając pieniądz z cyrkulacji żądzę tę zaspokaja; natomiast kapitalista stale wrzuca swój pieniądz z 
powrotem do cyrkulacji i w ten sposób zmienia charakter samego procesu cyrkulacji. To właśnie oznacza, 
że kapitalizm jest produkcją dla zysku i, jak zobaczymy, wyjaśnia to zarazem, dlaczego kapitalizm jest 
szczególnie narażony na kryzysy i nadprodukcję.

Zanim   rozpatrzymy   związek   między  P–T–P’  a   kryzysami,   zauważmy,   że   wraz   z   nadejściem 

produkcji   kapitalistycznej   forma   cyrkulacji  T–P–T  nie   znika   po   prostu   ani   też   nie   traci   wszelkiego 
znaczenia. W istocie, dla większości ludzi, dla robotników cyrkulacja w dalszym ciągu przybiera formę 
T–P–T  ze wszystkimi tego skutkami. Robotnik rozpoczyna od towaru – siły roboczej posiadającej dla 
niego na ogół nader ograniczoną wartość użytkową; przekształca swą siłę roboczą w pieniądz; wreszcie 
używa   pieniądza   do   nabycia   niezbędnych   środków   utrzymania.   Jest   to  T–P–T,   a   cel   polega   na 
zwiększeniu   wartości   użytkowej.  P–T–P’  jest   tak   samo   obce   robotnikowi,   jak   jest   obce   prostemu 
producentowi towarowemu. Dlatego też błędem jest przedstawiać, że robotnik jest opanowany motywem 
zysku lub   wyobrażać  sobie,  że  dzieli   on z   kapitalistą   żądzę   przywłaszczania   „coraz   więcej  i  więcej 
bogactwa abstrakcyjnego”. Motywem działania robotnika jest pragnienie wartości użytkowych a to, co ze 
strony robotników wydaje się „akumulacją” (poprzez kasy oszczędności, ubezpieczenia etc.) ma niewiele 
wspólnego z akumulacją kapitalisty. Wynika to raczej z tego, że robotnik musi się starać zapewnić sobie i 
swej rodzinie zaopatrzenie w wartości użytkowe na ten czas, gdy nie będzie już mógł sprzedawać swej 
siły roboczej

10

.

Różnica   między  postępowaniem   i   motywami   kapitalisty  i   robotnika   nie   ma,   rzecz   jasna,   nic 

wspólnego   z   „naturą   ludzką”.   Wynika   ona   z   różnicy   między  P–T–P’  a  T–P–T,   czyli   z   różnych 
obiektywnych warunków, w jakich każdy z nich się znajduje. Nie czyniąc tego rozróżnienia ekonomia 
ortodoksyjna   popełniała   często   jeden   z   dwóch   przeciwstawnych   sobie   wzajemnie   błędów:   zakładała 
niesłusznie bądź to, że w kapitalizmie  każdy  działa pod wpływem motywu zysku, bądź też, iż  każdy 
interesuje   się   jedynie   wartościami   użytkowymi,   a   więc   że   wszelkie   oszczędzanie   należy  ujmować   z 
punktu   widzenia   redystrybucji   dochodu   w   czasie.   Marks   podaje   dobry   przykład   niekonsekwencji, 
popełnianych   pod   tym   względem   przez   ekonomię   ortodoksyjną.   Cytuje   on   z   aprobatą   następujące 
twierdzenie Mac Cullocha: „Nienasycona żądza zysku,  auri sacra fames  (fatalny głód złota) cechuje 
zawsze kapitalistę”. Lecz Marks dodaje natychmiast: „Ten pogląd nie przeszkadza oczywiście temuż Mac 
Cullochowi i jego towarzyszom, ilekroć teoria nasuwa im kłopoty, np. przy traktowaniu zagadnienia 
nadprodukcji,   czynić   z   tego   samego   kapitalisty   dobrego   obywatela,   któremu   idzie   tylko   o  wartość 
użytkową
 i który z prawdziwie wilczym apetytem spogląda na buty, kapelusze, jaja, perkaliki i inne zgoła 
pospolite   odmiany   wartości   użytkowych”

11

  Uważne   rozpatrzenie   prostych,   lecz   zasadniczych   cech 

społeczeństwa kapitalistycznego ustrzeże nas przed tego rodzaju wykolejeniami.

Zanalizujemy teraz związek między P–T–P’ a zagadnieniem kryzysu. Widzieliśmy już, że uwaga 

kapitalisty   jest   skoncentrowana   na  ΔP;   dąży   on   do   tego,   aby  ΔP  była   możliwie   jak   największa. 
Oczywiście, sukcesu lub braku sukcesu nie mierzy absolutną wielkością ΔP, lecz raczej stosunkiem Δ

do wielkości swego początkowego kapitału lub, innymi słowy, wielkością ułamka

P

P

. Ponieważ ten 

9

 K. Marks: Kapitał, t. I, s. 162.

10

  Jeżeli ludność wzrasta, przy czym zwiększa się ilość grup młodszych, możliwe jest, że „akumulacja” robotników będzie 

wyrażać się w znacznych oszczędnościach netto. Należy temu wszakże przeciwstawić oszczędności ujemne tych, których 
dochody są poniżej poziomu utrzymania (bezrobotni, starcy etc.) i którzy w związku z tym zmuszeni są żyć z dobroczynności, 
pomocy itp. Jest rzeczą wątpliwą, czy oszczędności netto klasy robotniczej jako całości były kiedykolwiek w ciągu dłuższego 
okresu   czasu   rzeczywiście   dodatnie.   Można   więc   słusznie   mniemać,   że   założenie   stale   przyjmowane   przez   Marksa, 
mianowicie, iż robotnicy konsumują cały swój dochód, jest całkowicie usprawiedliwione zarówno ze względów teoretycznych, 
jak i z punktu widzenia praktyki.

11

 K. Marks: Kapitał, t. I, s. 162, przypis.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 6 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

ułamek nie jest oczywiście niczym innym jak stopą procentową, możemy powiedzieć, że kapitaliście idzie 
o maksymalne zwiększenie stopy zysku i że to ma bezpośrednio na celu lokując swój kapitał w produkcji.

Jeśli idzie o formalną możliwość kryzysu, nie ma różnicy między prostą produkcją towarową a 

kapitalizmem. Wszystko, co powiedzieliśmy przedtem analizując prostą produkcję towarową, stosuje się 
także i tutaj. Każda przerwa w procesie cyrkulacji, wszelkie odciągnięcie siły nabywczej z rynku może 
stać się początkiem skurczenia się procesu cyrkulacji, co pociągnie za sobą zjawisko nadprodukcji i 
szybko wpłynie na zmniejszenie samej produkcji. Lecz istnieje tu poważna różnica; a mianowicie, jeżeli 
poprzednio   trudno   było   ustalić,   co   może   być   powodem   tego   rodzaju   skurczenia   się,   to   obecnie 
przynajmniej   wiadomo,   że   jeśli   nastąpi   jakakolwiek   zmiana   ΔP,   kapitalista   natychmiast   rozważy 
ponownie korzyści z wrzucenia swego P do cyrkulacji. ΔP stanowi piętę Achillesową kapitalizmu, jakiej 
nie ma przy prostej produkcji towarowej.

Na razie rozpatrzymy dwa wypadki. Przede wszystkim, jeżeli ΔP  znika lub staje się ujemne – 

znika tym samym bodziec produkcji kapitalistycznej. Kapitaliści wycofają swoje kapitały, cyrkulacja się 
skurczy i rozpocznie się kryzys z towarzyszącą mu nadprodukcją. Ten wypadek jest zupełnie jasny; jest to 
jednak wypadek skrajny, który raczej nie zdarza się w praktyce. Prawda, że niekiedy w przeważającej 
części całej gospodarki zyski znikają, a nawet ustępują miejsca stratom. Lecz jest to słusznie uważane za 
rezultat  szczególnie ostrego kryzysu; mówiąc inaczej, jest to objaw depresji, który nie może służyć za 
okoliczność wyjaśniającą powstanie kryzysu.

Dlatego też nasz drugi wypadek dotyczy spadku  P  lub, aby użyć terminologii bardziej znanej, 

spadku stopy zysku. Jeśli zakładamy, że stopa zysku pozostaje zawsze dodatnia, tak że bodziec produkcji 
kapitalistycznej   nigdy  nie   znika   całkowicie,   to   czy  istnieją   podstawy  do   mniemania,   że   w   pewnym 
stadium kapitaliści mogą ograniczyć swą działalność tak silnie, że spowoduje to kryzys?  Odpowiedź 
brzmi niewątpliwie: tak. Jak to wyraził Marks, w kapitalizmie „sprawa polega nie tylko na zastąpieniu tej 
samej masy rzeczy, z których składa się kapitał, w tej samej skali lub (w wypadku akumulacji) w skali 
rozszerzonej, lecz na zastąpieniu wartości wyłożonego kapitału przy  normalnej  (gewöhnlichen) stopie 
zysku”

12

Normalnej stopy zysku nie należy ujmować jako wielkości ściśle określonej; wystarczy by był to 

określony rząd liczb np. 10 do 15% lub 4 do 6% – zależnie od okoliczności. Gdy stopa zysku spada 
poniżej zwykłego rzędu, kapitaliści zaczynają swą działalność ograniczać. Nie trudno wykryć, dlaczego 
się tak dzieje.

Sam   charakter   procesu   cyrkulacji   nieustannie   zmusza   każdego   indywidualnego   kapitalistę   do 

wyboru między dwoma alternatywnymi kierunkami działalności: albo musi on wrzucić z powrotem swój 
kapitał do cyrkulacji, albo musi go zatrzymać w formie pieniężnej. Prawda, że na daleką metę alternatywa 
ta nie istnieje; jeżeli chce on pozostać kapitalistą, prędzej lub później musi znowu kapitał zainwestować. 
Ale to nie oznacza, że musi go ponownie zainwestować natychmiast czy też w tej samej dziedzinie 
produkcji. Jest zasadą przyjętą powszechnie, iż gdy stopa zysku w jakiejś gałęzi produkcji spada poniżej 
normalnego poziomu, kapitaliści przenoszą kapitał z tej gałęzi do innej. Jeżeli jednak stopa zysku spada 
poniżej normalnego poziomu we wszystkich lub prawie wszystkich gałęziach produkcji jednocześnie, nic 
się nie zyska przez przeniesienie kapitału z jednej gałęzi do drugiej. W tym wypadku nic nie zmusza 
kapitalistów   do   ponawiania   inwestycji   w   warunkach,   które   uważają   za   niekorzystne;   mogą   odłożyć 
inwestowanie do czasu, gdy warunki znów się poprawią, czyli  gdy bądź to stopa zysku powróci do 
normalnego poziomu,  bądź  też  gdy pogodzą  się z  nową, niższą  stopą zysku. Tymczasem  zwłoka  w 
inwestowaniu przerwie proces cyrkulacji i spowoduje kryzys oraz nadprodukcję. Kryzys i następująca po 
nim depresja stanowią w istocie rzeczy część mechanizmu, za pomocą którego stopa zysku powraca 
całkowicie lub częściowo do poprzedniego poziomu.

Nie jest więc prawdą, że aby spowodować kryzys, stopa zysku musi zniknąć lub też musi stać się 

ujemna. Wystarcza spadek stopy zysku poniżej normalnego poziomu, spadek dostateczny, aby skłonić 
kapitalistów do trzymania kapitału w formie pieniężnej, w oczekiwaniu bardziej korzystnych warunków. 
W ten sposób przerwana zostaje ciągłość procesu cyrkulacji, a nadejście kryzysu przyśpieszone.

12

 K. Marx: Theorien über den Mehrwert, t. II, cz. 2, s. 265. Podkreślenie – P.M.S.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 7 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

Można by pomyśleć, że gdy stopa zysku stanie się anormalnie niska, kapitaliści, zamiast trzymać 

kapitał w pieniądzu, zwiększą konsumpcję osobistą. Gdyby tak się stało, zmieniłby się charakter popytu 
na towary, lecz nie naruszyłoby to jego całości i nie nastąpiłoby przerwanie procesu cyrkulacji. Lecz 
argumentując w ten sposób popełnia się ten właśnie błąd, przed którym Marks tak ostrzegał; oznacza to 
bowiem   przyjęcie   założenia,   że   kapitalista   traci   nagle   zainteresowanie   dla   akumulacji   i   staje   się 
„moralnym obywatelem, któremu zależy tylko na wartościach użytkowych”; jest to także równoznaczne z 
założeniem, że kapitalista w obliczu „ciężkich czasów” szuka wyrównania raczej w rozrzutności niż w 
bardziej prozaicznym, ale także bardziej realnym zaciskaniu pasa; słowem, oznacza to odrzucenie cechy 
dla kapitalizmu najbardziej istotnej – nieustannego dążenia do akumulacji kapitału. Marks krytykował 
tego   rodzaju   rozumowanie   w   następujących   słowach:   „Nie   należy  nigdy  zapominać,   że   w   wypadku 
produkcji kapitalistycznej nie idzie bezpośrednio o wartość użytkową, lecz o wartość wymienną, a w 
szczególności – o zwiększenie wartości dodatkowej. To jest siła napędowa produkcji kapitalistycznej, i 
śliczna to teoria, która, aby dowieść że sprzeczność produkcji kapitalistycznej nie istnieje, odrywa się od 
jej rzeczywistej  podstawy i czyni z niej system produkcji mającej  na celu bezpośrednią konsumpcję 
producentów

13

.

Możemy podsumować argumenty niniejszego rozdziału w sposób następujący: specyficzna forma 

kryzysu kapitalistycznego jest to przerwanie procesu cyrkulacji, spowodowane przez spadek stopy zysku 
poniżej jej zwykłego poziomu. Jest interesujące, jak również pouczające, że współczesna teoria cyklu 
gospodarczego doszła do wniosków, które choć pozornie nie związane, są jednak w istocie rzeczy nader 
podobne do stanowiska Marksa. Teoretycy współcześni  wychodzą z niższego szczebla  abstrakcji niż 
Marks: dla nich klasa kapitalistów dzieli się na dwie grupy – przedsiębiorców organizujących proces 
produkcji   i   kierujących   nim   oraz   kapitalistów   pieniężnych   dostarczających   funduszów   w   formie 
przynoszących procenty pożyczek, potrzebnych przedsiębiorcom do ich operacji. Przedsiębiorcy mogą 
również sami posiadać kapitał, lecz w tej mierze, w jakiej to ma miejsce, traktuje się ich tak, jak gdyby 
pożyczali   na   procent   samym   sobie.   Przy   tych   założeniach   przedsiębiorca   będzie   dopóty   uważał 
inwestowanie   kapitału   za   korzystne,   dopóki   stopa   zysku

14

  którą   otrzymuje,   jest   większa   niż   stopa 

procentowa, którą musi płacić. Jednakże gdy tylko stopa zysku spada poniżej stopy procentowej, znika 
pobudka   skłaniająca   przedsiębiorcę   do   inwestowania;   cyrkulacja   zostaje   przerwana,   rozpoczyna   się 
kryzys.

Jeżeli tak ujmujemy zagadnienie, okazuje się, że trudność polega na tym, iż stopa procentowa jest 

zbyt wysoka. W pewnym sensie odpowiada to prawdzie, lecz w rzeczywistości oznacza to, że kapitaliści 
zamiast   pożyczać   kapitał   przedsiębiorcom   według   niższej   stopy,   wolą   raczej   trzymać   go   w   formie 
pieniężnej. Mogą istnieć różne powody tej preferencji, ale teoretycy cyklu gospodarczego są na ogół 
zgodni, że najważniejsze jest przekonanie kapitalisty, iż niższa stopa procentowa nie będzie długo trwała, 
czyli inaczej, że niższe stopy są niezwykłe i anormalne, że więc z czysto finansowego punktu widzenia 
rozsądniej jest zawiesić działalność pożyczkową, aż popyt nie przywróci normalnego poziomu stopy albo 
nawet nie podniesie go wyżej

15

.

Oczywiście, gdy stopa procentowa nie podniesie się, jak oczekiwano, po upływie określonego 

czasu,   kapitaliści   mogą   pogodzić   się   z   nowym   i   niższym   poziomem   stopy  i   mogą   rozpocząć   znów 
pożyczanie na warunkach, które mogą przyjąć przedsiębiorcy.

Jeżeli teraz spróbujemy sformułować to stanowisko, abstrahując od oddzielenia kapitalistów od 

przedsiębiorców,   zobaczymy   od   razu,   że   niechęć   kapitalistów   pieniężnych   do   pożyczania 
przedsiębiorcom według stopy procentowej niższej od uważanej za normalną lub zwykłą, oznacza w 
istocie   rzeczy   to   samo   zjawisko,   co   niechęć   kapitalistów-przedsiębiorców,   których   Marks   nazywa 
kapitalistami   bez   kwalifikacji   do   inwestowania,   gdy  stopa   zysku   spada   poniżej   zwykłego   poziomu. 
Mówiąc ogólnie, istnieją dwa sposoby stwierdzenia, że klasa kapitalistów jako całość zmniejsza swą 

13

 Tamże, ss. 266-267.

14

  To, co tutaj nazywamy stopą zysku, jest nazywane zazwyczaj krańcową efektywnością lub produkcyjnością kapitału. Z 

przyjętego w niniejszych rozważaniach punktu widzenia różnice między tymi dwoma pojęciami nie są ważne.

15

 Trzymanie pieniędzy w oczekiwaniu na wyższą w przeszłości stopę procentową (lub inaczej – w oczekiwaniu na niższe kursy 

papierów wartościowych) nazywa Keynes preferencją płynności z motywów spekulacyjnych.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 8 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Paul M. Sweezy – Istota kryzysów kapitalistycznych (1942 rok)

działalność inwestycyjną, gdy stopa przychodu z kapitału spada poniżej pewnego poziomu, mniej lub 
więcej ustalonego w danym czasie i miejscu. Wyższość ujęcia Marksa polega na podkreślaniu, iż ten 
sposób   postępowania   wypływa   z   najbardziej   istotnych   cech   produkcji   kapitalistycznej,   nie   zaś   ze 
szczególnej   formy   organizacji   podaży   i   wykorzystywania   funduszów   kapitałowych.   Nie   ulega 
wątpliwości, że wyczerpująca analiza kryzysów jest możliwa tylko przy pełnym uwzględnieniu zjawisk 
rynku pieniężnego, stopy procentowej, kredytu etc. Usiłowaliśmy jedynie wykazać to, co współczesna 
teoria cyklu gospodarczego często pomija, a mianowicie, że nawet przy braku urządzeń instytucjonalnych, 
wywołujących zwyżkę na rynku pieniężnym i wzrost stopy procentowej, produkcja kapitalistyczna będzie 
podlegać kryzysom wywoływanym wahaniami stopy zysku. Najważniejszy wniosek, który możemy z 
powyższego   dowodu   wyprowadzić,   polega   na   tym,   że   żadne   machinacje   przy   pomocy   systemu 
monetarnego nie mogą usunąć kryzysów kapitalistycznych.

4. Dwa typy kryzysów

Jeżeli poprzednia analiza jest prawidłowa, wynika z niej, że przyczyny kryzysów należy szukać w 

dziedzinie sił wywierających wpływ na stopę zysku. Istotne znaczenie ma tu oczywiście prawo zniżkowej 
tendencji  stopy zysku. Wykazaliśmy w rozdziale  VI, że  proces  akumulacji  kapitału  pociąga za  sobą 
tendencję stopy zysku do obniżania się. Wydaje się rzeczą oczywistą, że jeżeli ta tendencja nie realizuje 
się  w   sposób  ciągły  i   stopniowy,  rezultatem   może   być   kryzys.   Ta  możliwość   będzie   rozpatrzona   w 
najbliższym rozdziale pod ogólnym nagłówkiem „Kryzysy związane ze zniżkową tendencją stopy zysku”. 
Należy sobie uświadomić, że zniżkowa tendencja stopy zysku została wyprowadzona przy założeniu, iż 
warunki prawa wartości były całkowicie spełnione

16

, innymi słowy, zakładano w toku całej analizy, że 

wszystkie towary są sprzedawane według ich wartości równowagi. Spadająca stopa zysku nie była więc 
symptomem braku równowagi w systemie wartości, chociaż gdyby miała prowadzić do kryzysu, stałaby 
się przyczyną tego rodzaju braku równowagi.

Jeżeli   teraz   odrzucimy   założenie,   że   wszystkie   towary   są   sprzedawane   według   wartości 

równowagi, wypłynie inne możliwe źródło spadku rentowności. Kapitaliści mogą nie mieć możliwości 
sprzedaży towarów według ich wartości. O tej możliwości dotychczas niemal nie wspominaliśmy, choć 
zawarta   jest   ona   w   teorii   wartości.   Sprawa   jest   jasna,   gdy  mówimy   o   pojedynczym   towarze;   jeżeli 
wyprodukowano go za wiele, cena rynkowa spada poniżej wartości, a zysk obniża się lub znika. Jeżeli 
dzieje się to jednocześnie w dostatecznie dużej ilości przemysłów, rezultatem jest ogólny spadek stopy 
zysku,   a   następnie   kryzys.   W   tym   wypadku   jednak   spadek   rentowności   jest   symptomem   braku 
równowagi,   spotęgowanego   przez   następujący   potem   kryzys.   Istotna   trudność   polega   na   realizacji 
wartości   ucieleśnionej   już,   w   sensie   fizycznym,   w   gotowych   towarach.   Tę   możliwość   rozważamy 
szczegółowo w rozdziale X, pod nagłówkiem Kryzysy realizacji.

Jest rzeczą ważną, by uchwycić różnicę między kryzysami związanymi ze zniżkową tendencją 

stopy zysku a kryzysami realizacji. Kapitalista sam raczej tej różnicy nie dostrzega; dla niego trudność 
polega zawsze na niedostatecznej rentowności, niezależnie od przyczyn tego zjawiska. Lecz z punktu 
widzenia analizy przyczynowej te dwa typy kryzysów przedstawiają zagadnienie odmienne. W jednym 
wypadku mamy do czynienia z ruchami stopy wartości dodatkowej oraz organicznego składu kapitału, 
przy   czym   system   wartości   pozostaje   nienaruszony;   w   drugim   –   mamy   do   czynienia   z   dotychczas 
nieokreślonymi dokładnie siłami, które prowadzą do powstania ogólnego braku efektywnego popytu na 
towary oczywiście nie w tym znaczeniu, że popyt jest niedostateczny, aby nabyć wszystkie oferowane 
towary, lecz że jest on niedostateczny, aby je kupić przy wystarczającej stopie zysku. Punktem wyjścia 
kryzysu   w   obydwu   wypadkach   jest   spadek   stopy  zysku;   jednakże   przyczyna   spadku   stopy  zysku   w 
pierwszym wypadku wymaga analizy zupełnie odmiennej od analizy przyczyny spadku stopy zysku w 
wypadku drugim.

16

  Operowanie kalkulacją ceny nie wymagałoby żadnych większych zmian we wnioskach otrzymanych na bazie kalkulacji 

wartości. Patrz wyżej s. 196 i nast.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 9 –

http://skfm.dyktatura.info/