Media i terroryści. Czy zastraszą nas na intka
154
Dziennikarze bywają atakowani w najbardziej niespodxfo% nych miejscach i sytuacjach. W czasie zamieszek w listopady 2008 roku w stolicy Tajlandii, Bangkoku, prezenter antyrządow telewizji czytał wiadomości, kiedy zamachowcy zaatakowali p I natami budynek stacji ASTY W studiu padły strzały z karabinu. I Całe zdarzenie działo się na wizji. Dziennikarzowi udało tlę udać I Napastnicy chcieli najprawdopodobniej zniszczyć nadajniki opozycyjnej telewizji1. To była sytuacja niecodzienna, lecz wcale ni1, rzadko dziennikarze są nie tylko obserwatorami i sprawozda1 cami aktów przemocy, ale również jej ofiarami. „Zabójstwo jca skrajną formą cenzury" - ironizował George Bernard Shaw. Ni I szczęście dzisiaj dziennikarze wyjątkowo stają się ofiarami fe. I roru państwowego, choć w przeszłości różnie bywało. Legiśa I władza boi się mediów. Z pewnością nie bała się ich natonun ! IR A, baskijska ETA, Frakcja Czerwonej Armii, a obecnie nieba ■ się al Kaida, dlatego okazjonalnie wszystkie te organizacje nor- j dowały, szantażowały, uprowadzały dziennikarzy4. Są oni obitfc- ( tem ataków wszelkiego rodzaju, od zabójstwa, skrytobójstwa^ porwań, zamachów bombowych, egzekucji rejestrowanych a; wideo, a w najlepszym wypadku - wymuszania publikacji komunikatów terrorystów.
Niegdyś byty to zdarzenia wyjątkowo rzadkie, niestety mp# czesnie stają się coraz częstsze. Każdego miesiąca docierają wiato-; mości o zabitych ludziach pracujących w mediach. Terroryści rab chęć, motywy oraz możliwości zastraszania personelu mecf1 Daje im to rozgłos i wpływ, którego tak często szukają. Dztennfr rzy atakuje się po części dlatego, że są uznawani za element poli tycznego establishmentu, który terroryści chcą niszczyć.
Gary Bersten wspomina, jak dostał raport o śmierci dum-njkarzy w 2001 roku w Afganistanie. Jadącą w konwoju ori® samochodów grupę międzynarodowych korespondentów » trzymał oddział tałibów i rozstrzelał. Wśród zabitych znilaiśł dziennikarz włoski, hiszpański oraz afgański fotograf. Darów10
Zycie jedynie Ich fcierowcy, bowiem ukląkł n i j ii^ir ■■■■■■ ry s Koranu*.
ta dr
Redakcje wysybjące reporterów » korespondentów w nU bnptecsne rejony mają młkome możliwości pełnej ich ochrony Mogą wyposażać dziennikarzy niemal tak jak iołniei -» — w kamizelki ochronne, hełmy, maski garowe, ale celowe | d,/ brat przygotowane atak* "* dziennikarzy nie dają mac ier*y,tvm redakcjom ***"» właściwej ich obrony w terenie. Dziennikarze bywają obiektem planowanych x premedytacją ataków ,crr„ rystów. W regionach zagrożonych muszą polegać na własnym sprycie, osądzie i doświadczeniu. Zazwyczaj redakcje przyjmuia r ■■a«ŚC. aby nie ulegać żadnym naciskom i żądaniom terrorystów a wyjątek czynią jedynie w ścisłym uzgodnieniu z władzami oraz w stosownym momencie. Zwykle po prostu wycofują reporterów a niebezpiecznych krajów i miejsc, jednak młodzi dziennikarze włdx* zagrożenie jako szansę wyrobienia sobie nazwiska. zdobv-«=*■ sławy, pieniędzy, a często traktują je jako nieuniknione ryzyko zawodowe. Choć niekiedy reporterzy giną w rejonach konflik-ł6w- «° Przecież udają się tam dobrowolnie. Odważni dziennika r**. mimo gróźb, nadal informują i komentują.
Słynny jest przypadek uprowadzenia w styczniu 2002 roku w Pakistanie amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearia przez uzbrój0", Narodowego Ruchu Odzyskania Pak.stańsk.e,
Suwerenność Używając e-mailowego adresu kidnapperguv@ hoę^onz. wysłano do Stanów Zjednoczonych i maderTyatd *crt* zą<łaó. łącznie at uwolnieniem wszystkich pakistańskich terrorystów uwięzionych w bazie Guantanamo o rwa, zezwoleńłem na eksport do Pakistanu samolotów Przekaz porywaczy bn
A potem kolejnych, b^daie mógł pracować dołączono zdjęcia zakutego w kajdanki do Stówy kataaznikowc m. W ręku trzymał
nie •Prfnl naszych żądań, zabijemy tuk że żaden amerykański dziennik w Pak istanlc* Do e-mall Pearta z. prz
yaawiictwro SonU Dn^ y—o»rlra 2006. a_ 2Sa. *, °P*—*» łj k»° -ma. Mariann* Pesrl. w książce CWw
1n«i Ommm
3002.
PrttmUr wiadomości ostrzelany na wizji, www.gauu.pl. 28 faW40
I 2008.
* Szczegóły w- A Schmid. Graaf. Vtolencc as Commumcetlo1
I Ttrrorum and the Western News Media. Sagę, Bcrverly HUU, s. 42-53.