520
Mzyka kuli ziemskiej.
żywe zajęcie. Na pieńmy rzut oka podobieństwo między morzem po-wictrznem a oceanem wodnym wydaje się dosyć wielkie, by wzbudzić w ludziach pragnienie nauczenia się lotu od ptaków, jak za niepamiętnych już czasów przejęto od ryb umiejętność pływania. Powietrze jest wszakzc <70 razy lżejsze od wody, trzebaby więc przy ciężkiej budowie mała ludzkiego nadać mu nietylko olbrzymie skrzydła sztuczne, ale i wprawić w ruch ogromne siły mięśniowe, by marzeniom o locie ludzkim odjąć piętno nieszczęsnego lotu ikarowego. Na! tern polu postąpiła już technika znacznie, chociaż bowiem zadanie kierowania balonami wciąż pozostaje nierozwiązane, żegluga powietrzna pomimo to osiągnęła już znaczny stopień wydoskona-^ lenia. O technicznem i naukowem znaczeniu wypraw' balonowych mówiliśmy już poprzednio, tu więc krótką jeszcze tylko damy wzmiankę o tak zwianych machinach do lotu. Wszelkie wysiłki człowieka, by się wznosić w powietrze i na wzór ptaków swobodnie w niem poruszać, byłyr mniej lub więcej chybione. Nieliczni tylko technicy i badacze w nowszych czasach, jak niedawno Lilienthal, zdołali za pomocą odpowiedniego przyrządu zlatywrać ze znacznych wysokości i przebiegać nawet w powietrzu przestrzenie do 200 metrów dochodzące. Próby takie, przy których wspomniany tu śmiały badacz śmierć poniósł, są to pierwsze zaledwie, niepewne kroki stawiane na tern polu. Ale i nauka teoretyczna zajęła się tą sprawrą, a zwłaszcza nowsze poszukiwania astronoma amerykańskiego Langleya doprowadziły do odkryć, odsłaniających nowe widoki na przyszłość. Dotychczas wyobrażano sobie wiatr jako jednostajny i poziomy prawie prąd powietrza, a pędzącą jego siłę stosowano nietylko do żeglowania, ale także do wprawiania w ruch wiatraków i innych aaachin pneumatycznych. Langley wszakże starannemi doświadczeniami przy pomocy nader lekkich i czułych wiatromierzy (anemometrów) wykazał, żc każdy ruch powietrza w kilkosekundowych zaledwie odstępach czasu ulega bardzo znacznej chwiejności, zkąrl szybkość wiatru, na pozór jednostajna, bezustannie powiększa się i zmniejsza wr rozległych granicach. Są to tak zwane pulsacje wiatru, których wprawdzie nie stwierdzamy przy zwykłych pomiarach jego szybkości, ale które pomimo to wywołują wciąż w powietrzu znaczne zagęszczenia i rozrzedzenia, wykonywać więc muszą przytem pewną pracę. Wewnętrzna ta praca wiatru, jak ją Langley nazywn, tłumaczy „lot żaglowy14 ptaków, które przy wietrze, nie poruszając skrzydłami, ani piórami, mogą bujać i latać w powietrzu, a niekiedy i z ziemi wr ten sposób zrywrają się w górę. Ciekawe wiec te doświadczenia Langleya, wsparte dowodami teoretycznemi, z zasad aerodynamiki czcrpanenii, okazać się mogą nader użyteczne i dla sprawy lotu sztucznego.
Dosięgliśmy tedy kresu rozważań naszych o objawach meteorologicznych, przebiegających w atmosferze ziemskiej, wyniósłszy ztąd świadomość, jak ściśle z dobrobytem człowieka jednoczy się i ta gałąź wiedzy przyrodniczej, tak szybko rozwijająca się za dni naszych..,