background image

Duncan Hallas

Marksizm Trockiego

Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski)

WARSZAWA 2005

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 2 -

www.skfm-uw.w.pl

Niniejsze   wydanie   jest   skróconym   przekładem

książki   brytyjskiego   marksisty   Duncana   Hallasa

Trotsky’s Marxism (wyd. w Londynie, w 1979 r.),

dokonanym przez prof. Ludwika Hassa.

Po   raz   pierwszy  w   języku   polskim   tekst   został

wydany   w   formie   broszury   w   okresie   stanu

wojennego pod tytułem „Wkład Lwa Trockiego do

rozwoju teorii marksizmu i praktyki rewolucyjnego

ruchu robotniczego pierwszej połowy XX wieku”.

Niniejsze   wydanie   ma   za   podstawę   wydanie

broszurowe.

Korekta przekładu: Piotr Strębski.

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Rewolucja w kraju opóźnionego rozwoju kapitalistycznego

(teoria „permanentnej rewolucji”)

Do końca XIX wieku, póki ruch robotniczy na większą skalę rozwijał się głównie w państwach

przodujących w rozwoju technicznym i ekonomicznym, perspektywa rewolucji robotniczej (równoznacznej

z socjalistyczną) była jasna i w zasadzie jednoznaczna. Miała to być rewolucja, która obali, zniesie ustrój

kapitalistyczny. Dokonują zaś jej robotnicy, czy też przede wszystkim oni – oni też przejmą w swe ręce

władzę państwową i użyją jej dla stworzenia takiego społeczeństwa, które opierać się będzie na zasadzie:

każdy pracuje wedle swoich możliwości, otrzymuje zaś środki na utrzymanie według swojej pracy, tj.

proporcjonalnie   do   jej   wyników,   efektów.   Władza   państwowa,   demokratycznie   sprawowana   przez

robotników,   stosować   będzie   przymus   wobec   naruszających   lub   usiłujących   naruszyć   taki   porządek

społeczny, bądź też popełniających innego rodzaju przestępstwa, tzw. pospolite. W miarę upływu czasu te

nowe   warunki   bytu   społecznego   sprawią,   że   usiłowania   naruszenia   tego   porządku   będą   słabnąć   a   i

przestępczość   pospolita,   jako   że   jej   źródłem   są   krzywdzące   warunki   życiowe,   będzie   zanikała,   zaś

produkcja dóbr materialnych – zwiększała się. Zmiany te łącznie spowodują, że – z jednej strony – zanikać

będą represyjne funkcje aparatu państwowego, a więc – jak to określono w terminologii marksistowskiej –

nastąpi obumieranie państwa, a produkcja i podział jej części przeznaczonej na konsumpcję w rosnącym

stopniu opierać się będzie na zasadzie: każdy według swoich możliwości – każdemu według jego potrzeb.

W   ten   sposób   powstanie   społeczeństwo  komunistyczne,   społeczeństwo  bezpaństwowe.   Oczywistością

wówczas było, że taka rewolucja równocześnie, bądź w krótkich odstępach czasu wybuchnie – i zwycięży –

tam,   gdzie   robotników   jest   najwięcej,   i   gdzie   są   najlepiej   zorganizowani,   a   więc   w   najbardziej

ekonomicznie rozwiniętych państwach kapitalistycznych – w Europie Zachodniej i w Niemczech. Podobnie

przecież działo się podczas poprzedniej rewolucji europejskiej – była nią Wiosna Ludów w 1848 roku.

Dopiero z tych krajów – tak to sobie wyobrażano – rewolucja robotnicza przeniesie się prawie natychmiast

–  tak  jak w roku  1848  – do innych,  mniej  uprzemysłowionych. Taką kolejność  wydarzeń, mniej  czy

bardziej wyraźnie, widział m.in. również polski ruch robotniczy.

Przewidywania te wychodziły więc z założenia, że rewolucja początkowo zwycięży w krajach,

gdzie klasa robotnicza staje się coraz większą częścią społeczeństwa, jego większością, gdyż na skutek

postępu technicznego odsetek innych ludzi pracy – chłopów i drobnych rzemieślników – odpowiednio

maleje, przy czym proces koncentracji kapitału sprawia, że burżuazja staje się wprawdzie coraz bogatsza,

lecz równocześnie zmniejsza się również jej liczebność. W tak rozwijającym się społeczeństwie, w którym

robotnicy stają się coraz silniejszą jego większością, kwestia formy sprawowania władzy po rewolucji nie

wywoływała sporów w partiach robotniczych. Niemal milcząco uznawano, że będzie nią nadal demokracja

formalna, co najwyżej skorygowana na sposób, jaki pokazała Komuna Paryska 1871 r. Wobec tego, że

robotnicy,   jako   większość   społeczeństwa,   będą   wtedy   mieli   również   większość   w   organach

przedstawicielskich (parlament, rady miejskie, gminne, itp.) będą więc sprawowali niejako dyktaturę, toteż

ich władza – tak rozumowano – będzie dyktaturą proletariatu, a więc – czego nigdy dotąd w przeszłości nie

było – dyktaturą większości nad mniejszością. Ponieważ ówcześnie w każdym kraju istniała jedna tylko

partia   robotnicza   (socjalistyczna)   –   a   jeśli   nawet   było   ich   więcej,   to   programowo   głosiły   potrzebę

zjednoczenia   się,   jako   że   opierały   się   na   jednej   ideologii   –   nie   istniał   więc   problem   programowej,

„konstytucyjnej”   jednopartyjności,   czy   wielopartyjności.   Bo   przecież   większość   w   ciałach

przedstawicielskich   będą   mieli   robotnicy   –   a   więc   członkowie   i   sympatycy   jednej   partii   –   zaś

przedstawiciele innych klas i warstw, odpowiednio członkowie innych partii, będą w mniejszości. Kwestia

wielopartyjności robotniczej jeszcze nie mogła się wtedy pojawić, gdyż rywalizujący z socjalistycznymi

partiami robotniczymi anarchizm formalnie i oficjalnie partii nie tworzył i wręcz zaprzeczał potrzebie ich

istnienia,  zaś   żaden   inny   kierunek  polityczny   nie  prowadził  wtedy   systematycznej  działalności   wśród

robotników. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku pierwsze w tym kierunku kroki podjęła

rodząca się wtedy chrześcijańska demokracja, która do końca wieku nie stała się jednak poważniejszym

rywalem partii socjalistycznych.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 3 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Tymczasem w Rosji, kraju rządzonym jeszcze na sposób feudalny, burzliwie rozwijał się przemysł i

wraz z nim klasa robotnicza. Co więcej, rozwój ten doprowadził do technicznej i geograficznej koncentracji

przemysłu, wyższej nawet niż na Zachodzie. Wśród ogromnego morza ludności chłopskiej powstały więc

stosunkowo potężne ilościowo wyspy robotników, i to pracujących w wielkich zakładach przemysłowych,

co   niezmiernie   sprzyjało   kształtowaniu   się   bojowej   świadomości   robotniczej   i   formowaniu   się

rewolucyjnego ruchu robotniczego. Nie mógł on jednak biernie przyjąć perspektywy zachodnioeuropejskich

(włącznie z niemiecką) partii socjalistycznych, gdyż oznaczałoby to skazanie się na bierne wyczekiwanie na

zachodnią rewolucję i – tymczasem – ograniczenie się do walki o drobne ustępstwa ekonomiczne ze strony

pracodawców.   Takie   wnioski   rzeczywiście   wyciągnął   z   sytuacji   niewielki   odłam   rosyjskiego   ruchu

robotniczego – tzw. ekonomiści. Tymczasem robotnicy walczący nawet o owe drobne ustępstwa natykali

się nie tylko na opór ze strony właścicieli zakładów pracy, kapitalistów, lecz stawali twarzą w twarz z

aparatem   państwowym,   przede   wszystkim   z   policją   i   żandarmerią,   które   nie   tylko   w   toku  konfliktu

ekonomicznego   (strajku   itp.)   bezpośrednio   występowały   w   obronie   interesów   kapitalisty,   lecz

„profilaktycznie”   przeszkadzały   jakimkolwiek   próbom   organizowania   się   robotników.   Dobrowolne

zrzeszanie się dla obrony swoich interesów było bowiem zarazem sprzeczne z całym systemem ustrojowym

carskiej Rosji – państwa feudalnego absolutyzmu. Rosyjski ruch robotniczy znalazł się więc w położeniu,

które – jeśli chciał się rozwijać – zmuszało go do walki o obalenie istniejących porządków politycznych,

istniejących feudalnych stosunków władzy, do walki o swobody obywatelskie dla wszystkich mieszkańców

państwa w ogóle – a więc o to, co gdzie indziej wywalczyły już rewolucje burżuazyjne, dokonane przez

tzw. stan trzeci, czyli burżuazję i kierowane przez nią warstwy ludowe, i to w okresie zanim jeszcze

ukształtowała się odrębna klasa robotnicza i jej partia polityczna. Tego rodzaju swobody korzystne były dla

wszystkich   grup   społeczeństwa   –   za   wyjątkiem   panującej   warstwy   feudałów.   Robotnicy,   również

zainteresowani w takiej przemianie,  stanowili jednak niewielką  tylko część społeczeństwa. Jakże więc

mieliby tego dokonać sami tylko? Czy mogli do tego znaleźć sprzymierzeńców? Niektórym innym klasom i

warstwom także nie odpowiadał ustrój carskiego absolutyzmu. Lecz jedne z nich – jak burżuazja czy

inteligencja   –   przeważnie   nastawione   były   na   osiągnięcie   pomyślnych   dla   siebie   zmian   drogą

nierewolucyjną,   poprzez   kompromis   z   caratem,   inne   zaś   –   jak   chłopi   –   z   racji   swej   terytorialnej

dekoncentracji (rozproszenia) i niskiego stopnia świadomości społecznej nie były zdolne do samodzielnego

podjęcia walki rewolucyjnej o obalenie caratu.

Tymczasem   dojrzewał   wielki   rewolucyjny   kryzys   społeczny   i   polityczny   carskiej   Rosji.   Jego

wyraźną zapowiedzią był chaotyczny strajk w lipcu 1903 r. na południu państwa carów. Pokazał on, że

masowy strajk proletariatu przeradzający się w zbrojne powstanie będzie podstawową metodą walki w

nadciągającej   rewolucji   rosyjskiej   (wybuchła   też   już   w   1905   roku).   W   obliczu   tego   nieuchronnie

zbliżającego   się   przełomu,   rosyjski   ruch   robotniczy,   którego  organizacyjnym  wyrazem  była   Rosyjska

Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza Rosji (RSDPRR), starał się udzielić odpowiedzi na węzłowe dla

niego i całego społeczeństwa pytanie. Lecz właśnie na tle jej udzielenia wynikł w nim zasadniczy rozłam na

mienszewików i bolszewików, zaś rozwój wydarzeń w toku rewolucji 1905 r. rozłam ten jeszcze pogłębił.

W toku rewolucji obie frakcje RSDPRR zgodnie głosiły „doprowadzenie rewolucji do końca”. Zakładało to

obalenie   caratu   i   przejęcie   władzy   państwowej   przez   rewolucyjną   siłę   społeczną.   Lecz   przez   jaką?

Mienszewicy odpowiadali: przez burżuazyjną demokrację, bolszewicy – przez proletariat i chłopstwo.

Formuła mienszewicka była formalistycznym frazesem, bowiem termin „burżuazyjna demokracja”

nie wskazuje na żadną realnie istniejącą, konkretną i odczuwalną siłę społeczną. Jest to jedynie kategoria

pozahistoryczna, stworzona przez publicystów na podstawie redukcji i analogii – coś w rodzaju formuły

algebraicznej. Ponieważ rewolucja ma zostać doprowadzona do końca, a jest ona rewolucją burżuazyjną

(taką zaś we Francji u schyłku XVIII w. doprowadzili do końca demokratyczni rewolucjoniści, jakobini)

więc – jak z takiego rozumowania mienszewików wynikało – rewolucja rosyjska może władzę przekazać

tylko rewolucyjno-burżuazyjnej demokracji, tj. partii konstytucyjnych demokratów (kadetów). To proste,

wydawałoby   się,   rozwiązanie,   w   praktyce   okazywało   się   prawie  że   kwadraturą   koła.   Rozwój   siły   i

znaczenia socjalistycznej partii robotniczej stał się bowiem główną przeszkodą dla zwycięstwa rewolucji

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 4 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

burżuazyjnej, gdyż burżuazja z obawy przed tą partią dążyła do kompromisu z caratem. W tej sytuacji

mienszewicy dochodzili do wniosku, że partia ta powinna w Rosji odegrać rolę, której nie może podołać

„burżuazyjna  demokracja”,   tj.   nie   działać  jako   samodzielna  partia   proletariatu,  lecz  jako  rewolucyjna

agentura burżuazji, myśląca o zwycięstwie burżuazji. Jasne jest, że wstąpienie partii robotniczej na taką

drogę   skazałoby  ją   na   niemoc,   na   los   lewicy   liberalizmu.   Albowiem   społeczne   przyczyny   słabości

„burżuazyjnej demokracji”, ów jej strach przed siłą robotników są równocześnie źródłem siły i autorytetu

partii socjalistycznej. Żadnymi manewrami, w rodzaju wyrzeczenia się przez nią postulatów robotniczych,

nie daje się tchnąć w burżuazję ducha rewolucji. Pozostawałaby zatem konkluzja – mienszewicy bali się ją

sformułować   –   że   tylko   walka   klasowa   proletariatu,   który   swemu   rewolucyjnemu   kierownictwu

podporządkuje masy chłopskie, zdolna jest „doprowadzić rewolucję do końca”. Lecz mienszewicy byli

zdania,   iż   stosunki   społeczne   Rosji   nie   dojrzały   do   przemian   socjalistycznych,   wobec   czego   władza

proletariatu byłaby więc największym nieszczęściem.

Z kolei bolszewicy głosili, iż dla zwycięstwa rewolucji rosyjskiej konieczna jest wspólna walka

proletariatu i chłopstwa. Jednak taka koalicja, która zwyciężyłaby w rewolucji burżuazyjnej, byłaby niczym

innym, jak tylko rewolucyjno-demokratyczną dyktaturą proletariatu i chłopstwa. Zaś treścią jej działalności

– twierdzili – będzie demokratyzacja stosunków ekonomicznych i politycznych w granicach określonych

faktem prywatnej własności środków produkcji. Mówili więc o zasadniczej różnicy między socjalistyczną

dyktaturą   proletariatu   a   demokratyczną   –   tj.   burżuazyjno-demokratyczną   –   dyktaturą   proletariatu   i

chłopstwa. Ten zabieg logiczny, ściśle formalny, służył zamazaniu sprzeczności zachodzącej pomiędzy

niskim   poziomem   sił   wytwórczych   w   Rosji   i   ewentualnym  panowaniem   klasy   robotniczej.   Przewrót

socjalistyczny prowadziłby – argumentowali – do politycznego krachu partii socjalistycznej. Natomiast

przejęcie władzy przez koalicję robotników i chłopów stanowi jedyną alternatywę wobec władzy carskiej.

Możliwe to będzie, gdy proletariat świadom będzie tego, iż ustanowiona przez tę koalicję dyktatura ma

charakter demokratyczny. Krótko mówiąc, rozwiązanie to upatrywało wyjście ze sprzeczności pomiędzy

interesem klasowym proletariatu, tj. zniesieniem prywatnej własności środków produkcji i obiektywnymi

warunkami kraju (niski stopień rozwoju sił wytwórczych) w politycznym i społecznym samoograniczeniu

się proletariatu. Decydującą w tym rolę miała odegrać świadomość klasy robotniczej, iż rewolucja, w której

odgrywała   ona   czołową   rolę,   jest   rewolucją   burżuazyjną.   Tak   więc   wyjście   z   realnych   sprzeczności

bolszewicy   upatrywali   w   ascezie   klasowej,   której   źródłem   byłaby   nie   wiara   religijna,   lecz   schemat

„naukowy”.   Śmiało   można   było   założyć,   iż   taka   idylla   quasi-marksistowskiej   ascezy   rozpadłaby   się

natychmiast po ustanowieniu „demokratycznej dyktatury”. Bowiem proletariat, niezależnie od tego pod

jakim  sztandarem  doszedłby   do  władzy,   natychmiast   zetknie  się  z  problemem  bezrobocia.   I  niewiele

pomoże  mu   w   tym   przypadku  wyjaśnienie  różnicy   pomiędzy  dyktaturą  proletariatu   a   demokratyczną

robotniczo-chłopską. Znajdując się u władzy musi natychmiast w tej czy innej formie, w rodzaju robót

publicznych, zająć się zabezpieczeniem bezrobotnych na koszt państwa. To zaś natychmiast wzmaga walkę

gospodarczą, wywołuje falę strajkową itd. Kapitaliści reagują na to zamykaniem swoich zakładów pracy,

zaczynają głosić, iż demokratyczna dyktatura nie dotrzymuje swoich zobowiązań, gdyż wychodzi poza

reformy   demokratyczne   i   narusza   ich   własność   prywatną.   Zaś   rząd   robotniczo-chłopski   w   obliczu

zamkniętych fabryk okazuje się zmuszony otworzyć je i rozpocząć w nich produkcję na rachunek państwa.

W przeciwnym razie utraci poparcie robotników. Lecz postępując tak, otwiera drogę do socjalizmu i tym

samym przestaje być ową „demokratyczną dyktaturą”. Z kolei na drodze uspołecznienia środków produkcji

też niewiele osiągnąłby, gdyż wspomniany niski poziom rozwoju sił wytwórczych stanie na przeszkodzie

pełnemu  zaspokojeniu potrzeb  robotników.  W  ten  sposób  znów  pojawia się  owo  widmo  sprzeczności

nierozwiązalnych w skali kraju zacofanego gospodarczo.

Sprzeczności te rzeczywiście zaczęły się ujawniać w praktyce walki politycznej w toku rewolucji

1905 r., już w okresie wznoszenia się fali rewolucyjnej, między 22 stycznia (demonstracja petersburska

organizowana przez popa Gapona) a powszechnym strajkiem październikowym. Przemyślenia związane z

analizą bieżących wydarzeń doprowadziły wtedy Lwa Trockiego do wypracowania nowego poglądu na

charakter i perspektywę rozwoju rewolucji w Rosji. Doszedł on wtedy do wniosku, iż rewolucja rosyjska,

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 5 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

stawiająca   sobie   bezpośrednie   zadania   burżuazyjne   –   w   rodzaju   zapewnienia   wszystkim   swobód

obywatelskich i ustanowienia republiki, by nie zakończyć się przegraną, nie może ograniczyć się do tych

zadań. Spełnić zaś nawet ich tylko nie da się w żaden inny sposób, jak przez przejęcie władzy przez

proletariat.   Jeśli   zaś   on   właśnie   weźmie   ją   w   swe   ręce   –   wówczas   rewolucja   wyjdzie   poza   swoje

burżuazyjne ramy. Właśnie dla utrwalenia jej zwycięstwa, awangarda proletariacka musi już na samym

początku sprawowania władzy jak najmocniej wkroczyć, wtrącić się nie tylko w feudalne, lecz również w

burżuazyjne stosunki własności. Przez to zaś dojdzie do starcia między proletariatem i nie tylko tymi

wszystkimi partiami politycznymi burżuazji, którym na początku walki rewolucyjnej udzielał poparcia, lecz

również z szerokimi masami chłopstwa, dzięki którego pomocy doszedł do władzy. Owe konflikty, w jakie

popada rząd robotniczy państwa gospodarczo zacofanego, z przygniatającą większością ludności chłopskiej,

mogą zostać rozwiązane tylko w skali międzynarodowej, przez światową rewolucję proletariacką. Jeśli

więc   zwycięski   proletariat   Rosji   na   skutek   konieczności   historycznej   rozsadzi   ciasne   burżuazyjno-

demokratyczne ramy rewolucji rosyjskiej, to – z kolei – okaże się zmuszony przełamać również jej ramy

narodowo-państwowe,   tj.   będzie   musiał   świadomie  dążyć   do   tego,   żeby   rewolucję   rosyjską   uczynić

prologiem, wstępem do proletariackiej rewolucji światowej.

Koncepcja   ta,   po   raz   pierwszy   sformułowana   i   uzasadniona   przez   Trockiego   w   druku

w   1908   r.   na   łamach   „Przeglądu   Socjaldemokratycznego”   –   teoretycznego   organu   Socjaldemokracji

Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL), partii, na czele której stała Róża Luksemburg, została niebawem

nazwana teorią permanentnej rewolucji. Stanowiła ona pierwszy wyłom w powszechnie dotąd panujących

w partiach robotniczych poglądach na przebieg przyszłej rewolucji socjalistycznej. W szerszym bowiem

aspekcie teoretycznym teoria permanentnej rewolucji oznaczała, że proletariat również w kraju zacofanym

gospodarczo,   w   kraju   opóźnionym   w   rozwoju   kapitalizmu,   jeśli   zaistniały   już   w   nim   stosunki

kapitalistyczne,  może zrobić  pierwszy  krok  w  kierunku  obalenia  kapitalizmu  i budowy  społeczeństwa

socjalistycznego.   Uczynić   się   to   da   za   pomocą   rewolucji   proletariackiej   dokonanej   w   sojuszu   z

rewolucyjnym chłopstwem i na nim się opierającej. Jednak ów pierwszy krok ku socjalizmowi może zostać

utrwalony   tylko   wówczas,   kiedy   ta   rewolucja   proletariacka   rozszerzy   się   na   inne   państwa;   przede

wszystkim na jedno bądź więcej państw rozwiniętego kapitalizmu. Tylko one bowiem rozporządzają takim

społecznym bogactwem, jakiego wymaga budowa społeczeństwa socjalistycznego. W ten sposób zarazem

zachowała swoją wagę dawna teza o priorytetowej dla stworzenia ustroju socjalistycznego roli rewolucji w

rozwiniętych państwach kapitalistycznych.

Lenin, który w tych latach zwalczał rozmaite poglądy Trockiego, doszedł w 1915 roku do konkluzji

w jakimś stopniu zbieżnej z teorią permanentnej rewolucji, czy z jej niektórymi fragmentami. W artykule

opublikowanym w numerze 41 pisma „Socjał-Demokrat” (wydawanego za granicą przez bolszewików),

sformułował   nowatorską   w   stosunku   do   dotychczasowych   poglądów   partii   socjalistycznych   tezę:

„Nierównomierność rozwoju ekonomicznego i politycznego – oto bezwzględne prawo kapitalizmu. Stąd

wynika, że możliwe jest zwycięstwo socjalizmu początkowo w niewielu, lub nawet w jednym, z osobna

wziętym,   kraju   kapitalistycznym.   Zwycięski   proletariat   tego   kraju   po   wywłaszczeniu   kapitalistów   i

zorganizowaniu   u   siebie   produkcji   socjalistycznej,   przeciwstawiłby   się   pozostałemu   światu,   światu

kapitalistycznemu, pociągając na swą stronę klasy uciskane innych krajów, wzniecając w nich powstanie

przeciwko   kapitalistom,   występując   w   razie   konieczności   nawet   siłą   zbrojną   przeciwko   klasom

wyzyskującym i ich państwom” (W. Lenin, Dzieła, t. 21, s. 361). Niebawem dołączył do tych sformułowań

tezę o możliwości przerwania panowania kapitału w kraju będącym jego najsłabszym ogniwem, a więc

m.in. w Rosji.

W  konsekwencji  ta   ewolucja  poglądów   zaowocowała   wpierw  tezami  kwietniowymi  z  1917   r.

Lenina,   mówiącymi   już   nie   o   demokratycznej   dyktaturze   robotników   i   chłopów,   lecz   o   rewolucji

socjalistycznej,   czyli   o   dyktaturze   proletariatu,   jako   pilnym   zadaniu   klasy   robotniczej   Rosji   i   partii

bolszewików, zaś wkrótce potem – zjednoczeniem się Trockiego i popierającej go organizacji robotniczej z

tą partią.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 6 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Teorię  permanentnej  rewolucji  potwierdziła  rewolucja  rosyjska  1917  roku.   Nie   mogła  bowiem

zakończyć się ustanowieniem ustroju burżuazyjno-demokratycznego. Żeby zwyciężyć, musiała przekazać

władzę w ręce klasy robotniczej. Toteż ani zdobycie przez klasę robotniczą Rosji władzy w październiku

1917 r. w wyniku powstania zbrojnego nie było improwizacją, ani też nieco późniejsza nacjonalizacja

zakładów przemysłowych nie była – jak to niektórzy „myśliciele” usiłowali i usiłują dowieść – błędem

popełnionym przez rząd robotniczy. Jedno i drugie było bowiem dla klasy robotniczej koniecznością – jeśli

nie chciała nadal żyć w upadlających ją warunkach absolutyzmu caratu i jego zacofanej biurokratycznej

kliki.

Marksizm   i   oparty   na   nim   ruch   polityczny   są   w   swych   analizach   konkretne   –   cechuje   je

internacjonalizm i myślenie w kategoriach szerszych aniżeli jedno państwo, w kategoriach globalnych.

Dlatego teoria permanentnej  rewolucji,  aczkolwiek opierała się  na analizie społecznych i politycznych

stosunków rosyjskich i ówcześnie dotyczyła strategii i taktyki rosyjskiej partii oraz perspektyw rewolucji

rosyjskiej, stała się jeszcze przed wybuchem I wojny światowej w sierpniu 1914 roku przedmiotem walki

politycznej, która wykroczyła poza szeregi socjalistów rosyjskich, jako ważny element walki, toczącej się

wokół kwestii społecznego charakteru przyszłej rewolucji rosyjskiej; była ona żywo dyskutowana w kołach

lewicy ówczesnego ruchu robotniczego. Karol Kautsky, który wtedy jeszcze nie wycofał się całkowicie z

pozycji  tej  lewicy,   podzielał  poglądy  Trockiego.  Również  Franciszek  Mehring,   inny  wybitny  działacz

niemieckiego ruchu robotniczego i jego znany historyk, opowiadał się za punktem widzenia wyrażonym w

teorii  permanentnej  rewolucji. W  tym   kręgu  działaczy  i  teoretyków  rozumiano  też, iż  zachowuje ona

ważność   również   w   odniesieniu   do   tych   innych   krajów,  tkwiących   jeszcze   wprawdzie   w   stosunkach

półfeudalnych, bądź nawet feudalnych, w których powstała, bądź dopiero rodzi się i rozwija w zacofanym

otoczeniu nowożytna klasa robotnicza. Były to zarazem państwa przeważnie półkolonialne, ekonomicznie i

politycznie   całkowicie   uzależnione   od   mocarstw   imperialistycznych.   Toteż   dyskusja   wokół   teorii

permanentnej rewolucji ponownie rozgorzała wraz z wzniesieniem się po I wojnie światowej w koloniach i

krajach na wpół kolonialnych fali walki antykolonialnej i zarazem antyimperialistycznej. Pierwszą większą

sposobnością do wznowienia owej dyskusji stał się rozwój wydarzeń w Chinach w latach dwudziestych. W

analizie  tych  wydarzeń  i  wnioskach   w  sprawie  strategii  i  taktyki   proletariatu  tego  kraju  i  jego  partii

komunistycznej Trocki kierował się teorią permanentnej rewolucji.

Rewolucja socjalistyczna w kraju półkolonialnym

Marksizm dziewiętnastowieczny niewiele uwagi udzielał koloniom i państwom półkolonialnym. Z

racji panujących w nich stosunków przedkapitalistycznych oraz braku liczniejszych zastępów robotniczych

w ogóle nie przewidywał możliwości wybuchu tam rewolucji, tym bardziej zaś rewolucji ukierunkowanej

na  przemiany  socjalistyczne.  Zresztą,  panował  w  kołach  socjalistycznych  pogląd,  iż  owe  kraje  muszą

wpierw przejść przez stadium kapitalizmu, by dojrzały do przemian socjalistycznych.

Życie   jednak   względnie   nieoczekiwanie   postawiło   na   porządku   dnia   sprawę   rewolucji

w   kraju   półkolonialnym,  jakim   były   ówczesne   Chiny.   Tu   bowiem   istniały,  zwłaszcza   w   regionach

nadmorskich, poważne enklawy kapitalistyczne z rodzimym proletariatem,  również przemysłowym.  W

lipcu 1921 roku została założona Komunistyczna Partia Chin (KPCh). W tym czasie przybrały też na sile

nastroje antyimperialistyczne wśród ludności miast portowych, w których zaczęła się organizować młoda,

lecz wybitnie bojowa klasa robotnicza. Nieliczna jeszcze i skupiająca prawie wyłącznie intelektualistów

partia   komunistyczna   zdołała  po   kilku  latach  swego   istnienia   zostać   faktycznym   kierownikiem   ruchu

robotniczego.

Kraj   był   wtedy   nieoficjalnie   podzielony   między   imperializmem   brytyjskim,   francuskim,

północnoamerykańskim i japońskim. Natomiast niemiecki i rosyjski, które poprzednio również odgrywały

sporą rolę, zostały wyeliminowane przez tamte jeszcze przed 1919 r. W pierwszym przypadku stanowiło to

konsekwencję   przegranej   wojny   światowej,   w   drugim   –   rewolucji.   Każde   z   tych   czterech   mocarstw

imperialistycznych miało własną strefę wpływów i popierało swego barona, „dowódcę wojskowego”, bądź

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 7 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

swój „rząd narodowy Chin”. Tak więc Wielka Brytania zaopatrywała w broń, pieniądze i doradców Wu

Pej-fu – najważniejszego dowódcę wojskowego w Chinach Środkowych, który zbrojnie opanował tereny

leżące nad rzeką Jangcy, podczas gdy Czang Co-lin, dowódca wojskowy Mandżurii, otrzymywał podobne

świadczenia   od   Japonii.   Pomniejsi   gangsterzy   wojskowi   –   każdy  związany   z   jednym   z   pozostałych

mocarstw imperialistycznych panowali w pozostałych częściach kraju.

Kanton i jego zaplecze były częściowo wyjątkiem od tej reguły, tu bowiem Sun-Jat-Sen, ojciec

chińskiego   nacjonalizmu,   dzięki   wysuniętemu   przez   siebie   programowi   niezależności   narodowej,

modernizacji gospodarki i reform społecznych zdobył sobie poparcie ludności. Jego partia Kuomintang,

była   do  roku   1922   grupą   dość  bezkształtną,   nie   rozporządzającą  większymi  wpływami   a   zależną  od

tolerancji tamtejszych „postępowych” dowódców wojskowych.

Przywódcy   Kuomintangu   zawarli   następnie   układ   z   rządem   Związku   Radzieckiego,   który

począwszy od 1924 r. zaczął przysyłać do Kantonu doradców i dostarczać broń. Dzięki temu Kuomintang

stał się scentralizowaną partią, która rozporządzała w miarę zdolną do walki armią. Ponadto, począwszy od

1922 r., kierownictwo Międzynarodówki Komunistycznej (MK) kierowało funkcjonariuszy aparatu KPCh

do Kuomintangu  w charakterze jego  „indywidualnych członków”.  Trzej u nich  weszli nawet  w  skład

kierownictwa tej partii. Taka polityka MK spotkała się ze sprzeciwem ze strony KPCh. W praktyce bowiem

partia komunistyczna okazała się przez takie postępowanie Międzynarodówki związana z Kuomintangiem i

odeń uzależniona.

Wczesnym  latem  1925  r.  wybuchła  w  Szanghaju  potężna  fala  strajkowa.  Zaczęło  się  od  walk

ekonomicznych. Jednak represje stacjonujących w mieście obcych oddziałów wojskowych – znaczną część

Szanghaju   zajmowały   eksterytorialne   koncesje   (settlements)   państw   imperialistycznych   z   własną

administracją,   sądownictwem,   zamorskimi   garnizonami   wojskowymi   –   oraz   policji   szybko   tę   akcję

robotniczą  upolityczniły.  Nastąpiła  reakcja  łańcuchowa  –  doszło do  wystąpień  robotniczych  w  innych

wielkich miastach Chin Środkowych i Południowych z Kantonem i Hongkongiem włącznie. Do roku 1927

przeżywał ten ruch masowy okresy przypływów i odpływów. W pewnych momentach dochodziło nawet do

sytuacji   dwuwładzy   –   kierowane   przez   KPCh   komitety   strajkowe   odgrywały   rolę   drugiego   rządu.

Równocześnie zaś w wielu ważnych prowincjach rozpoczęły się powstania chłopskie a rządy dowódców

wojskowych zaczęły się chwiać. W tej sytuacji Kuomintang korzystając z poparcia KPCh usiłował te rządy

zaatakować   i   obalić,   przejmując   władzę   i   nie   przeprowadzając   żadnych   rzeczywistych   przemian

społecznych. Korzystał przy tym do tego stopnia z poparcia Rządu Radzieckiego i MK, iż wiosną 1926 r.

został on nawet przyjęty do niej na prawach partii sympatyzującej!

Trocki   był   wtedy   jeszcze   członkiem   Biura   Politycznego   Rosyjskiej   Komunistycznej   Partii

(bolszewików), jakkolwiek już całkowicie pozbawionym możliwości wywierania bezpośredniego wpływu

na jej politykę. Już w kwietniu 1926 roku domagał się wycofania KPCh z Kuomintangu. Jego pierwsza

poważniejsza publiczna krytyka chińskiej polityki RKP(b) i MK ukazała się w druku we wrześniu tegoż

roku.

Twierdził w niej, iż „walka rewolucyjna w Chinach weszła od 1925 r. w nową fazę, którą cechuje

przede   wszystkim   czynny   udział   szerokich   warstw   proletariatu.   Równocześnie   zaś   chińska   burżuazja

handlowa  i ściśle  z  nią  związane  elementy  inteligencji politycznie  skręcają  na  prawo,  zajmują  wrogą

postawę wobec strajków, komunistów i Związku Radzieckiego. Jest oczywiste – wskazywał Trocki – iż w

świetle tego nowego faktu bezwarunkowo musi się postawić kwestię wprowadzenia korektury do stosunku

między KPCh i Kuomintangiem. Ruch na lewo mas robotników chińskich jest faktem równie bezspornym,

jak przesuwanie się na prawo chińskiej burżuazji. Wobec tego zaś, że Kuomintang opiera się zarówno na

politycznym, jak i organizacyjnym zjednoczeniu robotników i burżuazji, odśrodkowa siła walki klasowej

nieuchronnie go teraz musi rozerwać (...)

Udział KPCh w Kuomintangu – argumentował Trocki – był całkowicie słuszny w okresie, kiedy

KPCh nie była niczym innymi jak tylko towarzystwem propagandowym, które się jedynie przygotowywało

do przyszłej samodzielnej działalności politycznej, równocześnie jednak chciało brać udział w toczącej się

walce narodowowyzwoleńczej (...) Gwałtowne przebudzenie się proletariatu chińskiego, jego bojowość i

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 8 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

niezależne od innych grup społecznych organizowanie się – wszystko to są niezaprzeczalne gołe fakty. W

tej sytuacji zadaniem komunistów jest wywalczenie sobie kierowniczej roli w coraz bardziej stającej się

świadomą klasie robotniczej, oczywiście nie po to, żeby ją odciągnąć od walki narodowo-rewolucyjnej, lecz

przeciwnie –  żeby  zatroszczyć  się  o  to,  by  przejęła  na siebie  rolę  zdecydowanego bojownika  wraz z

aspiracją do politycznego kierownictwa masami chińskimi... Wiara w to, iż mądrym manewrowaniem, bądź

dobrymi radami zdobędzie się w ramach Kuomintangu poparcie drobnomieszczaństwa, to czystej wody

utopia. KPCh łatwiej zdoła wywrzeć bezpośredni, bądź pośredni wpływ na drobnomieszczaństwo miejskie i

wiejskie (czyli chłopstwo), im bardziej sama będzie silna, tj. w im większym stopniu pozyska sobie klasę

robotniczą. To zaś jest możliwe tylko wtedy, gdy będzie niezależną partią klasową, prowadzącą klasową

politykę” (Programm und Platform der linken Opposition.  Die wirkliche Lage in Russland. Dortmund

1976, Intartlit, s. 219).

Dla Stalina  i jego  zwolenników propozycje te były nie  do przyjęcia. Wszak  ich polityką było

popieranie   za   wszelką   cenę   Kuomintangu;   KPCh   powinna   była   wobec   tego   podporządkować   się

Kuomintangowi.   W   ten   sposób  Stalin   chciał   zabezpieczyć   dalsze   istnienie   w   Chinach   Południowych

wypróbowanego sojusznika Związku Radzieckiego, sojusznika, który na dalszą metę ewentualnie mógłby

przejąć władzę w całych Chinach (myślenie kategoriami państwowo-burżuazyjnymi).

Teoretycznym  uzasadnieniem  tej  polityki   była  nowa  wersja  tezy   o  demokratycznej  dyktaturze.

Chińska rewolucja – argumentowano tu, puszczając w zapomnienie całe doświadczenie rosyjskie – jest

rewolucją   burżuazyjną   i   z   tego   powodu   jej   celem   musi   być   ustanowienie   demokratycznej   dyktatury

proletariatu i chłopstwa. Żeby utrzymać niezbędny do tego celu blok robotniczo-chłopski, konieczne jest

ograniczenie   się   do   „postulatów   demokratycznych”.   Rewolucji   socjalistycznej   miano   nie   stawiać   na

porządek   dnia.   Uzasadnienie   tej   linii   politycznej   wymagało   jednak   przezwyciężenia   innego   rodzaju

trudności: Kuomintang – co było oczywiste – nie był partią chłopską. Zaradzono temu, dowodząc, że jest

on partią skupiającą w sobie blok czterech klas społecznych (burżuazji, drobnomieszczaństwa miejskiego,

robotników i chłopów).

„Co   to   w   ogóle   oznacza   –   pytał   Trocki   –   blok   czterech   klas?   Czy   kiedykolwiek   przedtem

spotkaliście w literaturze marksistowskiej to pojęcie? Jeśli burżuazja prowadzi za sobą pod burżuazyjnym

sztandarem masy uciskane i dzięki temu przywództwu zdobywa władzę państwową – to nie jest to żaden

blok, tylko dokonywany przez burżuazję polityczny wyzysk uciskanych mas”.  (A. Nove,  An Economic

History of the USSR, London 1965, Penguin, s. 206).

„W   rzeczywistości   –   dowodził   Trocki   –   burżuazja   skapituluje   przed   imperialistami.   Dlatego

Kuomintang nieuchronnie odegra reakcyjną rolę. Burżuazja chińska jest wystarczająco realistyczna i na

dodatek dostatecznie obeznana z międzynarodowym imperializmem, że rozumie, iż rzeczywiście poważna

walka z nim wymaga takiego porywu mas rewolucyjnych, który będzie zagrażał jej samej (...) Jeśli od

pierwszego   kroku   począwszy,   uczyliśmy   robotników   Rosji,   by   nie   wierzyli  w   gotowość   i   zdolność

liberalizmu do obalenia caratu, to powinniśmy to uczucie nieufności w nie mniejszym stopniu zaszczepić

również robotnikom chińskim. Nowa, całkowicie fałszywa teoria Stalina i Bucharina o «immanentnie»

rewolucyjnym nastawieniu burżuazji krajów-kolonii jest w swej wymowie przekładem mienszewizmu na

język polityki chińskiej...”  (L. Trotzki,  Die vierte Internationale und die USSR. Die Klassennatur des

Sowjetstaates. Prag 1933, ss. 18-19).

Następstwa   są   znane.   W  marcu  1926   r.,   Czang  Kaj-szek,   militarny   przywódca   Kuomintangu,

poprowadził   swoją   pierwszą   ofensywę   przeciwko   lewicy   w   Kantonie.   Pod   naciskiem   Związku

Radzieckiego   KPCh   poddała  się.   Kiedy   armia   Czanga  rozpoczęła   swoją   „Północną   Wyprawę”,   siły

regionalnych dowódców wojskowych zostały zniszczone falą powstań robotniczych i chłopskich.

KPCh,   ze   swej   strony,   wciąż   usiłowała   dochować   wierności   blokowi   i   przeszkodzić

„wybrykom”. Zanim w marcu 1927 r. Czang wkroczył do Szanghaju, tamtejszych dowódców wojskowych

już  pokonał   strajk   powszechny   i   kierowane   przez  KPCh  powstanie.   Czang   wydał  rozkaz  rozbrojenia

robotników   i   KPCh   nie   stawiała   temu   żadnego   oporu.   Następnie,   już   w   kwietniu,   została   ona

obezwładniona a przywódcy ruchu robotniczego straceni. Potem w Kuomintangu nastąpił rozłam, gdyż

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 9 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

przywódcy cywilni nie bez racji obawiali się, iż Czang chce zaprowadzić dyktaturę wojskową. Powołali

więc własny rząd w Wuhanie.

Komintern teraz domagał się, żeby KPCh poparła ów „lewicowy” rząd burżuazyjny w Wuhanie.

Ten   zaś   oddał   do   jej   dyspozycji   teki   ministrów   pracy   i   rolnictwa.   Przywódca   owego

„lewicowego”   reżymu   Wang   Czing-wej   jakiś   czas   wykorzystywał   komunistów,   następnie   zaś

przeprowadził przeciwko nim własną ofensywę. KPCh musiała zejść do podziemia i krok za krokiem

traciła  swoje  masowe  zaplecze  w  miastach.  Mimo   to,  przy  każdej  decydującej  konfrontacji  z  rządem

wuhańskim   –   posłuszna   wskazówkom   opanowanego   przez   duet   Stalin-Bucharin   kierownictwa

Międzynarodówki  Komunistycznej  –  wykorzystywała   swój  z  takim  wysiłkiem  uzyskany  autorytet,  by

przekonywać robotników, żeby nie stawiali żadnego oporu Kuomintangowi.

Następnie kierownictwo RKP(b) dokonało zwrotu. Bynajmniej nie dlatego, iż wyciągnęło dla siebie

jakąś naukę z doświadczeń chińskich, lecz w związku z walką o władzę wewnątrz partii. Rządzącej nią

grupie Stalina-Bucharina pilnie potrzebne było jakieś zwycięstwo w Chinach, by na XV Zjeździe Partii w

grudniu 1927 r. móc przeciwstawić się krytyce ze strony opozycji. Zresztą grupa ta podejmowała już kroki

zmierzające do usunięcia opozycji z partii. Dlatego KPCh po nakazanych jej wielokrotnych kapitulacjach

przed Kuomintangiem, teraz została zmuszona do przygotowania przeciwko niemu puczu.

Heinz Neuman, nowy emisariusz MK, pojechał do Kantonu i tam usiłował na początku grudnia

zainscenizować   przewrót.  KPCh   rozporządzała  jeszcze   poważnymi   siłami  w   podziemiu.   Pięć   tysięcy

komunistów, przeważnie robotników kantońskich wzięło udział w powstaniu. Wybuchło ono jednak bez

jakiegokolwiek politycznego przygotowania terenu, bez uprzedniej w tym kierunku agitacji. Szerokie masy

robotnicze w ogóle nie zostały do niego wciągnięte. Komuniści pozostali izolowani. Ta Komuna Katońska

trwała mniej więcej tyle, co paryskie powstanie Ludwika Augusta Blanqui’ego rozpoczęte 12 maja 1839 r.,

zaledwie kilka godzin. W obu przypadkach przyczyny tego były jednakowe. Pucz został podjęty, nie biorąc

w rachubę poziomu walki klasowej i świadomości klasy robotniczej. Toteż walczący robotnicy zostali teraz

zmasakrowani   jeszcze  bardziej,   aniżeli   w   marcu   tegoż   roku   w   Szanghaju.   KPCh   przestała   istnieć   w

Kantonie.

W   ten   sposób   doświadczenie   walki   robotniczej   ponownie   potwierdziło   słuszność   teorii

permanentnej   rewolucji,   tyle   tylko,  że   –   w   przeciwieństwie  do   Rosji   –   Chiny   dostarczyły   dowodów

negatywnych. Niestosowanie się do tej teorii doprowadziło w Chinach do klęski ruchu robotniczego. Tym

samym panowanie imperializmu zostało przedłużone.

Załóżmy   jednak,   że   KPCh   poszłaby  tą   samą   drogą,   co   bolszewicy   po   kwietniu  1917   r.   Czy

rzeczywiście   możliwa   była   rewolucja   proletariacka   w   kraju   tak   zacofanym,   jakim   były   Chiny   lat

dwudziestych? Trocki pozostawił tę kwestię otwartą.

„Pytanie odnośnie «niekapitalistycznych» dróg rozwoju Chin – pisał on – postawił w określonej

formie już Lenin. Dla niego, podobnie jak dla nas, było i jest truizmem, iż rewolucja chińska, pozostawiona

jej  własnym  siłom, tj. bez bezpośredniej pomocy  zwycięskiego  proletariatu  ZSRR  oraz pomocy klasy

robotniczej wszystkich krajów postępowych może się zakończyć tylko uzyskaniem szerokich możliwości

dla kapitalistycznego rozwoju kraju i pomyślniejszych warunków dla ruchu robotniczego (...) Lecz, po

pierwsze, nieuniknioność kapitalistycznej drogi rozwoju wcale nie została udowodniona; po drugie zaś – i

ten   argument   jest   dla   nas   nieporównanie   istotniejszy   –   burżuazyjne   zadania   można   w   różny   sposób

rozwiązać” (L. Trotsky, The Workers State, Thermidor and Bonapartism. Writings 1934-1935, New York

1971, s. 166-167).

Są   to   kwestie   o   kapitalnym   znaczeniu.   Bowiem   w   drugiej   połowie   naszego   wieku   jesteśmy

świadkami   wielu   rewolucji   na   terenach   mniej   czy   bardziej   ekonomicznie   zacofanych   –   na   Kubie,

w Zanzibarze (obecnie część Tanzanii), w krajach Półwyspu Indochińskiego, w Angoli. Z całą pewnością

nie były to żadne rewolucje proletariackie, lecz również nie były to rewolucje burżuazyjne, przynajmniej w

ich klasycznym kształcie.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 10 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Analiza stalinizmu

Marzenie o społeczeństwie bezklasowym i rzeczywiście wolnym jest bardzo stare. Toteż Marks

bynajmniej nie był pierwszym komunistą, lecz właśnie on oparł swój komunizm na zupełnie nowej idei.

Można ją zwięźle streścić w sposób następujący: nadzieje i marzenia najbardziej postępowych myślicieli

minionych   (przedprzemysłowych)   pokoleń   były   każdorazowo   utopijne   w   tym   znaczeniu,   że   były

niemożliwe do urzeczywistnienia. Przezwyciężenie społeczeństwa klasowego wyzysku i ucisku staje się

możliwe dopiero wtedy, gdy rozwój sił wytwórczych i wydajność pracy osiągają określony poziom.

Wraz z rozwojem kapitalizmu przemysłowego poziom ten został rzeczywiście osiągnięty. Można

już uniknąć społeczeństwa klasowego i jego zła pod warunkiem, że kapitalizm zostanie obalony. Teraz staje

się możliwe istnienie społeczeństwa bezklasowego, które opierać się będzie na względnym nadmiarze dóbr.

Kapitalizm   stworzył   ponadto   warstwę   proletariatu   przemysłowego,   który   może   takie   społeczeństwo

stworzyć.

Takie idee-poglądy były – przynajmniej do wybuchu I wojny światowej w 1914 r. – oczywistością

dla rewolucjonistów marksistowskiego rodowodu. Ale społeczeństwo, które wyrosło z rosyjskiej Rewolucji

Październikowej – więc z obalenia kapitalizmu – zarówno w swoim wcześniejszym stadium rozwoju, jak i

później, miało niewiele wspólnego z obrazem społeczeństwa socjalistycznego i państwa robotniczego, jak

je zarysował Marks w swojej pracy „Wojna domowa we Francji” i Lenin w „Państwie i rewolucji”. W kilka

lat po tej rewolucji wytworzyła się z niej niesłychana tyrania.

Ten rozwój wydarzeń stał się dla ruchu robotniczego nieszczęściem. Istnienie początkowo jednego,

obecnie zaś wielu państw, które nazywają siebie socjalistycznymi, w rzeczywistości zaś są odrażającą

karykaturą socjalizmu, stało się jednym z głównych czynników – może nawet najważniejszym – które

pozwoliły „zachodniemu” kapitalizmowi nadal pozostawać przy życiu.

Prawicowi   agitatorzy   i   propagandziści   twierdzą,   że   stalinizm  jest   nieuniknionym   następstwem

wywłaszczenia   klasy   kapitalistów.   Socjaldemokratyczna   propaganda   natomiast   nie   wychodzi   poza

twierdzenie,   iż   stalinizm   jest   nieuniknionym   następstwem   „bolszewickiego   centralizmu”,   Stalin   zaś,

rzekomo, naturalnym i jedynym legalnym następcą Lenina.

W   przeciwieństwie   do   jednych   i   drugich   Trocki   był   pierwszym   przywódcą   robotniczym   i

teoretykiem,   który,   posługując   się   metodę   materializmu   historycznego,   usiłował   szczegółowo

przeanalizować przebieg Rewolucji Październikowej i jej późniejsze zwyrodnienie w postaci stalinizmu.

Jeśli nawet w toku tej analizy popełnił takie czy inne przeoczenia, a nawet błędy – mimo to – stanowi ona

punkt wyjściowy dla wszystkich choćby nieco poważniejszych marksistowskich analiz stalinizmu.

Wojna domowa i komunizm

W   1920   r.,   pod   koniec   prawie   czteroletniej   wojny   domowej   w   polityce   gospodarczej   rządu

radzieckiego   dokonał   się   zwrot   o   180   stopni:   rząd   zamierzał   przejść   od   gospodarczego   systemu

„komunizmu wojennego” do tzw. „Nowej Polityki Ekonomicznej” (NEP). Komunizm wojenny polegał na

całkowitym  scentralizowaniu  wszystkich   sił  produkcyjnych  na  rzecz  produkcji  dyktowanej  potrzebami

toczącej   się   wojny.   Zarazem   za   pomocą   państwowych   skrajnych   środków   przymusu   „równomiernie”

dzielono między wszystkich głód i biedę. W ten sposób realizowano przynajmniej zasadę jakiejś równości

czy   sprawiedliwości   społecznej.   NEP   przewidywał   pewien   odwrót   od   tego   systemu   prymitywnego

komunizm ubóstwa w kierunku systemu „kapitalizmu państwowego”, jak to określił Lenin. Przygotowując

ów zwrot gospodarczy Lenin analizował społeczny rozwój Rosji.

„Proletariatem   –   stwierdził  Lenin   w  referacie  wygłoszonym  17  X   1921  r.   –   nazywamy   klasę

trudniącą   się   wytwarzaniem   dóbr   materialnych   w   przedsiębiorstwach   wielkiego   przemysłu

kapitalistycznego. Ponieważ wielki przemysł kapitalistyczny legł w gruzach, ponieważ fabryki i zakłady

przemysłowe   stanęły   –   proletariat   przestał   istnieć.   Niekiedy   zaliczano   go   formalnie   do   proletariatu

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 11 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

wielkoprzemysłowego ale faktycznie nie miał on więzów ekonomicznych z wielkim przemysłem”. (W. I.

Lenin, Dzieła, t. 33, s. 51).

Wojna światowa, a następnie wojna domowa zniszczyły przemysł rosyjski już poprzednio – w

porównaniu   z   zachodnim   –   nadzwyczaj   słaby.   Od   Rewolucji   Październikowej   do   zawartego

w marcu 1918 r. w Brześciu traktatu  pokojowego, rewolucyjna  Rosja  znajdowała  się  w stanie  wojny

z  Niemcami,  Austro-Węgrami   i   Turcją.   Ledwie   ta   wojna  się  zakończyła,   już  w  następnym  miesiącu

pierwsza   z  alianckich   armii   interwencyjnych,  japońska,   wylądowała   we   Władywostoku   i   natychmiast

wkroczyła na Syberię. Dopiero w listopadzie 1922 r. ostatecznie się stamtąd wycofała. W ciągu tych lat na

terytorium rewolucyjnej Republiki Rad dłużej bądź krócej znajdowały się oddziały wojskowe czternastu

rozmaitych armii zagranicznych (w tym również północnoamerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej). Obce

państwa   uzbrajały   „białych”   generałów   i   okazywały   im   pomoc.   W   szczytowym   momencie   zbrojnej

interwencji,   latem   1919   r.,   terytorium   pozostające   pod   władzą   Republiki   Rad   obejmowało   jedynie

europejskie tereny Rosji Centralnej oraz pojedyncze, stale zagrożone enklawy w pozostałych częściach

dawnego   państwa   rosyjskiego.   Latem  1920   r.,  kiedy  „białe  armie”  już  w  zasadzie   zostały  pokonane,

musiano jeszcze ćwierć wszystkich zapasów zboża posyłać Armii Zachodniej, która przeciwstawiała się

ofensywie wojsk polskich.

W tych latach ludność miejska uciekała na wieś, ci zaś, którzy pozostali, cierpieli głód. Ludność

Moskwy   zmniejszyła   się   prawie   o   połowę,   Piotrogrodu   –   więcej   niż   o   połowę.   Utrzymać

w ruchu zdołano tylko część przemysłu, ważną z punktu widzenia potrzeb wojskowych. Ale nawet i to

osiągano   kosztem  niczym  nie   ograniczonej  gospodarki   rabunkowej   środkami   produkcyjnymi;   zużycia

maszyn i narzędzi niczym nie równoważono.

W   takiej   sytuacji   proletariat   rosyjski   się   rozpadł.   Zresztą   i   przed   rewolucją   był   znikomą

mniejszością społeczeństwa przeważnie rolniczego.

Wszystkie   te   fakty   są   znane,   a   odpowiednie   liczby   łatwo   dostępne.   Można   je   znaleźć   np.

w pracy rzetelnego angielskiego historyka konserwatywnego E. H. Carra o rewolucji rosyjskiej (istnieje jej

przekład niemiecki). W 1921 r. produkcja przemysłowa Rosji Radzieckiej stanowiła około jednej ósmej

produkcji przemysłu państwa  rosyjskiego  w  1913  r.,  ostatnim  przedwojennym  roku, która  przecież w

porównaniu do produkcji Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych wyglądała dość żałośnie.

Proletariat więc jako taki „przestał istnieć”. Jakże więc rzecz się miała z proletariacką dyktaturą i

proletariatem jako klasą panującą?

Rewolucja   zdołała   przeżyć   jedynie  dzięki   olbrzymim  wysiłkom   rewolucyjnej  dyktatury,   której

zdolność   mobilizacyjna   przewyższyła   podobny   wysiłek   dyktatury   jakobińskiej   we   Francji

w 1793 r.  Lecz osiągnięto to  kosztem  spustoszenia  całej  gospodarki.  Zarazem zaś rewolucja  rosyjska

pozostała  odosobniona, izolowana.  W 1921 r.,  gdy  wreszcie na terytorium Republiki  Rad nie  stały –

z wyjątkiem Dalekiego Wschodu – obce wojska, a „białe armie” kontrrewolucji już zostały pokonane

i   zlikwidowane   (znaczna   część   ich   członków   udała   się   na   emigrację),   powojenna   fala   rewolucyjna

w Europie już opadła.

Społeczne   konsekwencje  tych   zjawisk,   zwłaszcza   ich   zbiegu,  były  niezmiernie   doniosłe.   Tzw.

komunizm   wojenny   lat   1918-1921   był   w   istocie   szczególnie   brutalną   i   brutalizującą   formą   rozwoju

gospodarki oblężonego kraju. Jej najważniejszymi cechami była przymusowa rekwizycja zboża u chłopów,

niczym nie ograniczona gospodarka rabunkowa zakładami przemysłowymi, powszechny obowiązek służby

wojskowej oraz w ogóle zarządzenia przymusowe we wszystkich prawie dziedzinach życia, mające jeden

cel – zwyciężyć w wojnie o przetrwanie.

Przed   rewolucją   system   wielkiej   własności   ziemskiej   stanowił   gwarancję,   że   większość

wyprodukowanego   zboża   trafi   do   miast.   Ubodzy   chłopi   i   dzierżawcy   część   swoich   zbiorów   musieli

oddawać   starej   klasie   panującej   –   wielkim   właścicielom   ziemskim,   bądź   będącemu   faktycznie   ich

własnością państwu – jako czynsz dzierżawny, odsetki od pożyczek i innych długów, podatki oraz inne

daniny. Ta zaś sprzedawała je miejskim kupcom zbożowym. Po załamaniu się starych porządków, ta droga

zboża do miast przestała istnieć. Chłopi produkowali teraz dla wyżywienia się lub wymiany na potrzebne

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 12 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

im towary. Ponieważ jednak przemysł w ogromnym stopniu był zrujnowany – prawie że nie było artykułów

przemysłowych,   które   można   byłoby   wymienić   u   chłopów   na   żywność.   Stąd   wzięły   się   w   latach

komunizmu wojennego obowiązkowe dostawy.

W kraju przeważnie chłopskim, jakim była ówczesna Rosja, rewolucja dlatego zdołała przeżyć, że

masy chłopskie popierały ją, raz czynnie, innym razem biernie. Po zakończeniu wojny domowej uznały

one, że już mało co mogą uzyskać od nowego porządku społecznego. Powstania w 1921 r. w Kronsztadzie i

Tambowie pokazały, iż chłopstwo, jak również pewna część resztek klasy robotniczej, występuje przeciwko

nowej władzy i reprezentowanemu przez nią systemowi gospodarczo-społecznemu.

Proklamowana w 1921 r. Nowa Polityka Ekonomiczna uwzględniała tę sytuację. Więc, po pierwsze,

w miejsce samowolnych rekwizycji artykułów spożywczych ustanowiono stały podatek od gospodarstw

chłopskich   płacony   zbożem,   gdyż   w   czasach   komunizmu   wojennego   pieniądze   do   tego   stopnia  się

zdewaluowały,   iż   stały   się   bezwartościowymi   papierkami.   Po   drugie,   umożliwiono   odrodzenie   się

prywatnego handlu i prywatnej drobnej produkcji towarowej. Natomiast przemysł kluczowy pozostał w

rękach państwa. Po trzecie, zaoferowano zagranicznemu kapitałowi założenie fabryk i prowadzenie tzw.

koncesji,  czyli  przekazanych   mu   zakładów,   w  których  mógłby  on   uprawiać  normalny  kapitalistyczny

wyzysk siły roboczej i osiągać zyski. W tej dziedzinie niewiele się jednak udało – kapitaliści okazali się

zbyt podejrzliwi. Po czwarte,  co było szczególnie ważne  –  wprowadzono  ścisłe przestrzeganie zasady

rentowności w całym prawie przemyśle upaństwowionym oraz surową politykę finansową i pieniężną,

której podstawą był pieniądz mający pokrycie w złocie. Miało to na celu zarówno ustabilizowanie emisji

banknotów, jak i narzucenie dyscypliny rynkowej przedsiębiorstwom upaństwowionym i prywatnym.

Środki,   jakie   zastosowano   w   latach   1921-1928   rzeczywiście   doprowadziły   do   ożywienia

gospodarczego   –   początkowo   dość   słabego,   później   szybkiego.   Toteż   w   latach   1926-1927   produkcja

przemysłowa osiągnęła poziom 1913 r., a w niektórych przypadkach nawet go przekroczyła. W sektorze

artykułów spożywczych wzrost produkcji był powolniejszy. Wprawdzie i tu zwiększała się ona, lecz chłopi,

już nie wyzyskiwani  – jak to się działo w 1913 r. – mogli większą, niż przed rewolucją, część swej

produkcji sami konsumować. Dlatego też w miastach było jeszcze bardzo mało artykułów spożywczych.

Wobec tego, iż ożywienie gospodarcze osiągnięto mechanizmami kapitalistycznymi, bądź quasi-

kapitalistycznymi, towarzyszyły temu odpowiednie zjawiska społeczne. Victor Serge doskonale opisał, jak

to   wygląd  miast,  w   których   rzekomo  panowali  rewolucjoniści,   coraz   bardziej   odbiegał  od   wszelkich

wyobrażeń o socjalizmie:

„Dokładnie   jak   w   czasach   kapitalistycznych   pieniądz   był   motorem   wszystkiego.   W   wielkich

miastach półtora miliona bezrobotnych otrzymywało zasiłki. Zasiłki, które nie wystarczały (...) Na naszych

oczach odradzały się dawne klasy społeczne. Na samym dole bezrobotni otrzymywali 24 ruble miesięcznie,

wysoko na górze np. inżynier-fachowiec w dziedzinie budowy maszyn otrzymywał 800 rubli miesięcznie, a

między nimi znajdował się funkcjonariusz partyjny z pensją 222 rubli miesięcznie, który jednak ponadto

otrzymywał bezpłatnie rozmaite świadczenia materialne. Rosła olbrzymia przepaść pomiędzy dobrobytem

nielicznych a nędzą tysięcy”. (V. Serge, From Lenin to Stalin, New York 1973, s. 39).

Po szczytowej depresji w 1921 r. klasa robotnicza ilościowo – pod wpływem NEP-u – przychodziła

do siebie. Nie powracała jednak do sił w sensie politycznym. Nie była w stanie naruszyć potęgi biurokratów,

nepmanów i kułaków. Główną rolę odgrywał w tym bicz masowego bezrobocia – w Rosji Radzieckiej

znacznie wówczas dotkliwszego, aniżeli w kapitalistycznych państwach Europy.

Państwo robotnicze z naroślami biurokratycznymi

Daleko już posunął się upadek klasy robotniczej, gdy pod koniec 1920 r. w RKP(b) rozwinęła się

tzw. dyskusja o związkach zawodowych. Powierzchownie sprawę traktując, wyglądało, iż kwestią sporną

był problem, czy robotnicy muszą się organizować w związki zawodowe, żeby się bronić przed własnym

państwem. Lecz właściwy przedmiot sporu był znacznie poważniejszy: czy państwo robotnicze 1918 roku

w ogóle jeszcze istnieje? Demokrację systemu radzieckiego w praktyce zburzyła już wojna domowa. Partia

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 13 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

„uwolniła się” od konieczności posiadania poparcia większości klasy robotniczej. Rady Delegatów stały się

już   tylko   kauczukowymi   stemplami   pieczętującymi   decyzje   partyjne.   A   partia   zastąpiła   demokrację

militaryzacją i polityką rekwizycji.

Opozycja Robotnicza w RKP(b), ze Szlapnikowem, Sapronowem i innymi na czele przeciwstawiała

się   takiemu   kierunkowi   rozwoju.   Domagała   się   „autonomii”   dla   związków  zawodowych,   potępiała

panowanie   partii   w   państwie   i   domagała   się   „kontroli   robotniczej   nad   produkcją”   (dawny   postulat

partyjny). Gdyby RKP(b) zrealizowała te żądania, istniejący system sprawowania władzy rozpadłby się.

Zarówno bowiem szczątki klasy robotniczej, jak i – w coraz większym stopniu – masy chłopskie – a

stanowiły one przygniatającą większość ludności – były teraz obojętnie, jeśli nie wrogo, nastawione do

bolszewików.   W   tych   okolicznościach   „demokracja”   z   całą   pewnością   musiałaby   doprowadzić   do

kontrrewolucji i prawicowej dyktatury burżuazyjnej.

Partia  była zmuszona  zająć miejsce zanikającej klasy  robotniczej,  zaś  wewnątrz partii  jej ciała

kierownicze musiały coraz częściej podejmować i realizować decyzje wbrew nastrojom zwiększającej się,

lecz niejednolitej, masy członkowskiej. RKP(b) liczyła wiosną 1918 r. ok. 115 tys. członków, w rok później

– 313 tys., zaś do lata 1921 r. liczba członków zwiększyła się do 650 tysięcy. Natomiast liczba aktywnych

członków-robotników coraz bardziej malała. Partia stała się więc komisarycznym zarządcą interesów klasy

robotniczej, która w ciągu nie dającego się z góry przewidzieć czasu nie była zdolna wziąć swych spraw we

własne ręce. Lecz i sama partia nie była w stanie odizolować się od tych potężnych sił społecznych, jakie

wyzwolił   społeczny  upadek,   niska   i   nadal  malejąca  wydajność   pracy  oraz   zacofanie   kulturalne.   Jako

komisaryczny zarządca partia czuła się zobowiązana odebrać masie członkowskiej kontrolę nad rozwojem

wydarzeń, gdyż również w postawach i mentalności tej zbiorowości dochodziło do głosu zacofanie Rosji i

upadek jej klasy robotniczej. Elementy rewolucyjne stosunkowo jeszcze najczęściej spotkać można było

wtedy w kierowniczych ogniwach partii.

Trocki wyjście z tego zaczarowanego koła widział przede wszystkim w dalszym, konsekwentnym i

bez jakichkolwiek ustępstw kroczeniu ową drogą „zastępowania” klasy robotniczej. Na X Zjeździe RKP(b)

w marcu 1921 r. powiedział on m.in. w związku z żądaniami Opozycji Robotniczej:

„Niezbędne   jest   poczucie,   że   tak   powiem,   rewolucyjnego,  historycznego   pierworództwa   partii,

której obowiązkiem jest utrzymać swą dyktaturę mimo przejściowych wahań żywiołu, mimo przejściowych

wahań nawet w środowisku robotników. To właśnie poczucie stanowi konieczną spójnię. Bez tego poczucia

partia   może   zginąć   nadaremnie   w   jednym   ze   zwrotnych   momentów,   a   jest   ich   wiele”   (X   Zjazd

Komunistycznej Partii [bolszewików] Rosji, marzec 1921. Stenogram, Warszawa, 1970, ss. 470-471).

Wychodząc z tego założenia i oceny – poprawnej zresztą i realistycznej – nastrojów robotniczych,

Trocki dowodził, że nie ma ani konieczności, ani uzasadnienia dla całkowitej niezależności związków

zawodowych.   Stałyby   się   bowiem   one   jedynie   zbiornikiem   niezadowolenia,   zamiast   być   narzędziem

partyjnego panowania w państwie robotniczym. W państwie tym – według jego rozumowania – utraciły

one „dawną podstawę swego istnienia, ekonomiczną walkę klasową”. Z tego – głosił – wynika wniosek, iż

powinny  zostać  włączone  do   mechanizmu  państwowego.   Później,   za  rządów  Stalina,   rzeczywiście   to

uczyniono, lecz w celu całkiem sprzecznym z tym, jaki przyświecał Trockiemu. Jego bowiem propozycja,

sformułowana  po   raz  pierwszy   pod   koniec   grudnia   1920   r.   w   broszurze   „Rola   i   zadania  związków

zawodowych”,   nie   sprowadzała   się   do   uczynienia   z   nich   dodatku   do   administracji   politycznej   i

gospodarczej  –   dodatku,   który  miałby  tylko   zmuszać  robotników  do  pracy.   Tak   właśnie,  oszczerczo,

interpretowali potem stanowisko Trockiego jego przeciwnicy, świadomie oszukańczo szermując zarzutem,

że   chciał  związki   zawodowe  „upaństwowić”.   W  rzeczywistości   zaś   występował  on   wtedy   przeciwko

tendencji   do   ograniczania   ich   sfery   działania   jedynie   do   bytowych   spraw   robotników   (nazywał   to

„radzieckim trade-unionizmem”) i za przekazaniem im pewnych uprawnień w dziedzinie produkcji, a więc

uprawnień dotąd wyłącznie przysługujących państwu. Jako teoretyk wskazywał, iż:

„...wzrost roli związków zawodowych w gospodarce oznacza tym samym również stopniowe (ich)

upaństwowienie. I jeśli stawiamy sobie zadanie – przyczyniać się do zwiększania roli tych związków w

produkcji – to tym samym przyczyniamy się do ich upaństwowienia” (X Zjazd..., s. 476).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 14 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Oto   na   czym   miało   polegać   owo   osławione   „upaństwowienie”   związków   zawodowych,   jakie

proponował   Trocki.   Natomiast   Lenin   widział   w   tej   propozycji   „przedwczesną   przesadę”.   Już

w ostatnich dniach grudnia 1920 r. w przemówieniu na VIII Zjeździe Rad i ponownie w styczniu 1921 r. w

artykule   „Raz   jeszcze   o   związkach   zawodowych,   o   chwili   bieżącej   oraz   o   błędach   Trockiego

i Bucharina” zaatakował on punkt widzenia Trockiego. Jego argumentacja w tej kwestii jest nader istotna,

gdyż z czasem stała się podstawą całego systemu poglądów Trockiego na Związek Radziecki. W swym

przemówieniu z 30 grudnia 1920 r. podkreślił:

„Tow. Trocki mówi o «państwie robotniczym». Darujcie, ale to abstrakcja. Kiedy w 1917 roku

pisaliśmy o państwie robotniczym, było to zrozumiałe; ale teraz, kiedy nam mówią: «Po co bronić, przed

kim bronić klasę robotniczą, przecież burżuazji nie ma, przecież państwo jest robotnicze» to tu popełnia się

jawny błąd. Punktem węzłowym tej argumentacji był pogląd, iż «nasze państwo jest w rzeczywistości nie

robotnicze, lecz robotniczo-chłopskie», w którym chłopi stanowią przygniatającą większość, na dodatek

zaś: «...to nie wszystko. Z naszego programu partyjnego widać (...), że nasze państwo jest robotnicze z

biurokratycznym wypaczeniem»” (W. I. Lenin, Dzieła, t. 32, ss. 6-7).

Państwo   robotnicze   z   biurokratycznymi   wypaczeniami   w   kraju   z   przygniatającą   większością

chłopską – taką rzeczywiście była Republika Rad w 1921 r. Nieco później, w czasach NEP-u, Trocki przejął

ową analizę na swój użytek i ją merytorycznie rozbudował. Stanowiła ona teoretyczną podstawę platformy

Lewicowej Opozycji z 1923 r. i Zjednoczonej Opozycji lat 1926-1927. W obu Trocki odgrywał kierowniczą

rolę. W tym miejscu nie zachodzi konieczność omówienia dziejów obu tych opozycji partyjnych, wystarczy

zrekapitulować ich najważniejsze punkty widzenia. Szersze ich omówienie znaleźć można w drugim tomie

– w wielu punktach dyskusyjnej – biografii Trockiego pióra I. Deutschera (The Prophet Unarmed, London

1959; przekład niemiecki – Trotzki der unbewaffnete Prophet, Stuttgart 1962).

Zarówno Lewicowa jak i Zjednoczona Opozycja walczyły o demokratyzację partii, okiełznanie jej

aparatu i o plan uprzemysłowienia, którego celem miało być poddanie naciskowi świeżo wzbogaconych – w

rezultacie polityki NEP-u – chłopów-średniaków (kułaków) i handlarzy, zwalczenie bezrobocia oraz takie

ekonomiczne   i   polityczne   umocnienie   klasy   robotniczej,   które   odbudowałoby   podstawy   demokracji

radzieckiej.

„Materialne  położenie   proletariatu  powinno   ulec  absolutnej   i  względnej  poprawie  (zwiększenie

liczby   zatrudnionych   robotników,   obniżenie   liczby   bezrobotnych,   poprawa   sytuacji   materialnej   klasy

pracującej, w szczególności zaś zwiększenie jej powierzchni mieszkaniowej do rozmiarów odpowiadających

wymogom sanitarnym”.

Tak brzmiały postulaty platformy opozycji.

„Chroniczne   pozostawanie   –   czytamy   w   tej   platformie   –   przemysłu,   jak   również   transportu,

elektryfikacji i budownictwa w tyle za wymogami i potrzebami ludności trzyma cały obieg gospodarczy

kraju niczym w imadle”.

Rozpatrywany w ramach jednego kraju – bez rachuby na rewolucyjny rozwój wydarzeń w innych

państwach – program opozycji był wewnętrznie sprzeczny: z jednej bowiem strony demokratyzacja partii

dałaby   organizacyjny   wyraz   niezadowoleniu   zarówno   chłopstwa,   jak   i   proletariatu;   z   drugiej   zaś   –

wzmożony   nacisk   państwowy   na   nowych   bogaczy   (przede   wszystkim   na   bogatych   chłopów)

spowodowałby   ożywienie,   czy   odrodzenie   się   tych   samych   sprzeczności,   jakie   istniały   w   czasach

komunizmu wojennego i doprowadziły do stłumienia opozycji najpierw poza partią, następnie w samej i do

dyktatury  aparatu   partyjnego.   Słuszność   programu  Opozycji   nigdy   nie   została   sprawdzona.  Opozycja

bowiem była, tak jak i gospodarka, trzymana „niczym w imadle”. Jej program stanowił wyzwanie dla

trzech   grup   społecznych   –   biurokratów,   nepmanów   i   kułaków   –   które   ciągnęły   z   NEP-u  korzyści.

Przesłanką sukcesu Opozycji było odrodzenie się samodzielności klasy robotniczej. Tylko ona bowiem

mogła poprzeć Opozycję. Lecz społeczne i gospodarcze warunki stworzone i utrzymywane przez NEP

sprawiły, że takie odrodzenie się było prawie że niepodobieństwem, chyba że rewolucja objęłaby inne

państwa.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 15 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Stalin, przywódca stającej się coraz bardziej zachowawczą warstwy funkcjonariuszy partyjnych i

państwowych, która faktycznie już kraj opanowała, odrzucił zarówno postulat planu uprzemysłowienia, jak

i żądanie demokratyzacji partii oraz społeczeństwa. Korzystał w tym z poparcia udzielonego mu przez

prawe skrzydło partii, przede wszystkim przez Bucharina i jego zwolenników.

Począwszy od 1925 r. grupa ta, która już w dużym stopniu opanowała partię, zaczęła już jawnie i

wyraźnie   wychwalać   „socjalizm   w   jednym   kraju”.   Było   to   równoznaczne   opowiedzeniu   się   za

zachowaniem   tego,   co   zostało   już   osiągnięte,   a   przeciwko   wszelkiego   rodzaju   nowym   przełomom

społecznym,   przeciwko   dalszemu   rewolucyjnemu   oczekiwaniu   oraz   przeciwko   czynnemu   wspieraniu

rewolucji   za   granicą.   Stalin   jeszcze   w   kwietniu   1925   r.   w   swej   broszurze   „Podstawy   leninizmu”

dotychczasowe powszechnie w RKP(b) uznawane punkty widzenia bolszewików zebrał i powtórzył. Pisał

więc w niej:

„Siły jednego określonego kraju mogą wystarczyć, żeby burżuazję obalić. Tego dowiodła historia

rewolucji francuskiej. Jednak dla ostatecznego zwycięstwa socjalizmu, dla zorganizowania socjalistycznej

produkcji nie wystarczają wysiłki jednego kraju, szczególnie kraju przeważnie rolniczego, jakim jest Rosja.

Żeby   to   osiągnąć,   do   procesu   rewolucyjnego   muszą   się   wspólnie   włączyć   proletariusze   rozmaitych

rozwiniętych krajów”.

Była   to   tylko   inaczej   sformułowana   wypowiedź   Lenina   na   temat   rzeczywistości  społecznej   i

gospodarczej.  Wyrażała pogląd  wyznawany przez  rosyjskich marksistów  wszystkich  kierunków.  Miała

jednak dla rządzącej grupy istotną wadę – podkreślała przejściowy charakter panującego systemu oraz

wskazywała   na   uzależnienie   dalszego   socjalistycznego   rozwoju   od   rewolucji   na   Zachodzie.   Toteż

niebawem swym hasłem o „socjalizmie w jednym kraju” ta warstwa ogłosiła swoją niezależność od ruchu

robotniczego. Po definitywnej klęsce opozycji partyjnej i po wygnaniu Trockiego ze Związku Radzieckiego,

w   lutym   1929   r.   syntetycznie   przedstawił   on   postępowanie,   za   pomocą   którego   panująca   warstwa

biurokracji „uwolniła się” od ruchu robotniczego.

Pokazał więc, jak po zdobyciu władzy przez klasę robotniczą, krok za krokiem usamodzielniająca

się warstwa biurokracji stopniowo oddzieliła się od środowiska robotniczego. Początkowo był to rozdział

ściśle i wyłącznie funkcjonalny, dopiero po pewnym czasie stał się on również, a nawet przede wszystkim,

rozdziałem społecznym. Ten drugi rozwinął się na podłożu stworzonym przez NEP. W miastach bowiem

ponownie pojawiło się i prosperowało drobnomieszczaństwo, zaś na wsi znów zaczął panoszyć się bogaty

chłop   (kułak).   Właśnie   dlatego  spore   odłamy   warstwy   biurokracji,   wynoszącej   się   teraz   ponad   masy

robotnicze  i w  ogóle  ludzi pracy, zbliżyły  się  do  warstw mieszczańskich i związały się z nimi siecią

przeróżnych niezbyt czystych  interesów,  jak również nowymi  więzami  rodzinnymi.  W rezultacie  same

zaczęły myśleć i postępować zachowawczo. Na tych właśnie odłamach biurokracji opierał się Stalin w

walce, jaką od 1923 r. prowadził z opozycją. One jednak – zdaniem Trockiego – chciały się posunąć

znacznie dalej na prawo aniżeli grupa skupiona wokół Stalina – grupa wówczas na ogół centrowa i nadająca

kierunek działalności partyjnej i państwowej (Where is the Soviet Republic going?, s. 47-48).

Toteż Trocki pod koniec 1927 r. pisał o kierowanej przez tę grupę RKP(b):

„W rzeczywistości cała polityka tej centralistycznej partii pędzona jest naprzód uderzeniami dwóch

batów – z lewicy i prawicy. Ta biurokratyczna partia pozbawiona w swej orientacji jakiegokolwiek stałego

podłoża  klasowego,   błąka  się   pomiędzy  dwoma  przeciwnymi  kierunkami,   starając   się  przemycić  plan

zmiany kursu politycznego, raz z orientacji czysto proletariackiej na tolerowanie drobnej burżuazji to znów

na odwrót. Nie jest to jednak stała linia działania, wprost przeciwnie, dokonywa się tego – graficznie

przedstawiając  –   w   ostrych   załamaniach  prostej,   tam   i   z  powrotem   (...)   Ani   na  chwilę   nie   możemy

przymykać oczu na fakt, że przejściowe wahania nie zmieniają absolutnie generalnego kursu politycznego,

który w najbliższej przyszłości spowodować musi przesunięcie się rządzącego obecnie centrum na prawo

(...) Kierunek i skutki polityki obecnych przywódców warunkują nie pojedyncze, obliczone na efekt gesty,

lecz całe otoczenie, jakie to kierownictwo (...) dookoła siebie zgromadziło (...) Biurokrata, wyzyskiwacz

pracy robotnika, administrator i kierownik przedsiębiorstwa przemysłowego, nowy kapitalista prywatny,

uprzywilejowana   inteligencja   wiejska   i   miejska   –   wszyscy   oni   zaczynają   pokazywać   robotnikowi

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 16 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

wzbogaconego chłopa-kułaka, jako wzór, wciąż przy tym powtarzając: przyjacielu, nie zapominaj, że dziś to

już nie rok 1918” (L. Trocki, Prawda o Rosji Sowieckiej. Warszawa 1929, ss. 21-22).

Polityczną konkluzją tej analizy sytuacji w Związku Radzieckim było stwierdzenie, iż zagraża mu

radziecki „termidor”. Odwołanie się do analogii z Rewolucją Francuską schyłku XVIII w. miało ułatwić

kręgom nieco szerszym niż wąska góra partyjna uzmysłowienie sobie w jakim kierunku zmierza rozwój

wydarzeń.   Bowiem  we  Francji  właśnie  9  termidora  (27  VII  1794)  „kierunek  umiarkowany”  obalił  w

Konwencie dyktaturę jakobińską. Przez ustanowienie w 1795 r. reżimu – na miarę epoki i nastrojów –

prawicowego, tj. Dyrektoriatu, ówczesna Rewolucja Francuska została definitywnie pokonana. Ten zaś – w

ostatecznym rachunku – torował drogę reakcji politycznej i społecznej i wreszcie dyktaturze Bonapartego

(1799).

Podobny   kierunek   rozwoju   –   aczkolwiek   z   istotnymi   różnicami   –   dostrzegał   Trocki

w Związku Radzieckim. Nowi władcy, jego zdaniem, przeważnie odgrywali w Rewolucji Październikowej

drugorzędne role, niektórzy byli nawet jej przeciwni.

„Obecnie –  pisał  – pełnią  oni funkcję «kamuflażu» dla  tych warstw społecznych  i ugrupowań

politycznych, które są wrogo usposobione do socjalizmu, lecz zbyt słabe, by dokonać kontrrewolucyjnego

przewrotu. Dlatego szukają pokojowego wstecznego biegu, który by je skierował na drogę prowadzącą do

społeczeństwa burżuazyjnego” (Where is the Soviet Republic going?, s. 50).

Bieg wydarzeń nie posunął się jednak jeszcze wtedy tak daleko, nie musiało też do tego dojść.

Państwo   robotnicze   zostało   wprawdzie   bardzo   osłabione,   lecz   jeszcze   nie   uległo   likwidacji.

O przyszłości decydować będzie przebieg walki pomiędzy żywymi siłami społecznymi. W walce tej będą

sukcesy i porażki, a jej wynik oraz czas jej trwania – uważał Trocki – zależeć będą od ogólnej sytuacji

światowej (jw., s. 51).

Zreasumujmy więc: w Związku Radzieckim stanęły twarzą w twarz trzy potężne siły. Jedną z nich

stanowiły  siły prawicowe,  jakimi  były elementy prokapitalistyczne, kułacy,  nepmani itp.  Spory sektor

aparatu   partyjnego   służył   im   głównie   do   maskowania   ich   dążeń.   Druga   siła   to   klasa   robotnicza,

reprezentowana przez rozbitą już opozycję. Trzecią – grupa skupiona wokół Stalina, wprawdzie trzymająca

w ręku wodze władzy, zmuszona jednak – żeby się u władzy utrzymać – wciąż balansować między prawicą

a   lewicą.   Siła   ta   bynajmniej   nie   była   częścią   „termidora”,   lecz   w   dużej   mierze   opierała   się   na

termidorianach. W latach 1923-1928 dokonała zwrotu na prawo, potem znów nastąpił jej zwrot na lewo

(industrializacja i kolektywizacja). W 1931 r. Trocki pisał:

„Kurs lat 1928-1931 – pomijając nieuniknione wahania i recydywy starych skłonności – był próbą

biurokracji przystosowania się do  proletariatu, jednak bez rezygnowania z zasadniczych podstaw swej

polityki i, co najważniejsze, ze swej wszechwładzy. Zygzakowaty kurs stalinizmu dowodzi, iż biurokracja

nie jest klasą, samodzielnym czynnikiem dziejowym, lecz właśnie siłą usługową, organem wykonawczym

klas społecznych. Jego lewicowe wahnięcie świadczy, że jak daleko by nie sięgał jego poprzedni przechył

na prawo – rozwinął się on na fundamencie dyktatury proletariatu” (Programm und Platform, s. 208).

Dlatego klasa robotnicza pozostała u władzy, względnie miała jeszcze możność wydrzeć ją dla

siebie bez głębokiego przewrotu.

„Uznanie obecnego państwa radzieckiego za państwo robotnicze – pisał Trocki – oznacza nie tylko

to, że burżuazja inaczej by władzy zdobyć nie mogła, jak przez powstanie zbrojne, lecz również i to, że

proletariat ZSRR nie utracił możności ponownego podporządkowania sobie biurokracji, wskrzeszenia partii

i oczyszczenia systemu dyktatury proletariatu – bez nowej rewolucji – metodami i drogami reformy” (jw., s.

219).

Kiedy Trocki pisał te słowa, materialna podstawa dla owych konstatacji już przestawała istnieć.

„Trójsiłowa” analiza była w latach 20-tych realistyczną – jakkolwiek tylko ograniczoną do danego czasu –

próbą poddania marksistowskiej analizie dokonującej się w ZSRR ewolucji stosunków. W latach 1924-1927

krajowe warstwy prokapitalistyczne rzeczywiście wywierały wpływ na prawicowe skrzydło partii. Wahania

rządzącej grupy stalinowskiej rzeczywiście wyglądały tak, jak je Trocki opisał. Lecz już w latach 1928-

1929 dokonała się zasadnicza zmiana.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 17 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

W 1928 r. NEP przeżywał swój ostatni kryzys. Nepmani i kułacy byli materialnie zainteresowani w

dalszym   utrzymaniu   NEP-u,   a   nawet   w   wywalczeniu   dalszych   ustępstw   dla   drobnomieszczaństwa

miejskiego i wiejskiego. Natomiast czołowi przedstawiciele biurokracji i ich niezliczeni zwolennicy na

niższych   szczeblach   biurokratycznej   hierarchii   nie   byli   tym   zainteresowani.   W   ich   interesie   leżało

przeszkodzenie demokratyzacji partii i społeczeństwa. Toteż ich sojusz z siłami nowej prawicy społecznej

oraz wewnątrzpartyjną prawicą Nikołaja Bucharina miał na celu jedynie zdławienie Lewicowej Opozycji i

przeszkodzenie w odzyskaniu przez robotników siły.

Kiedy zaś Lewicowa Opozycja została przez przemoc administracyjną a nawet fizyczną rozbita,

biurokracja natomiast stanęła w obliczu ofensywy kułaków – „strajku zbożowego” lat 1927-1928 – okazało

się, że materialną podstawą biurokracji nie jest własność prywatna, lecz własność znacjonalizowana oraz

aparat   państwowy.  Jedno   i   drugie  nie  pozostawało  w   ograniczonym  związku  z  NEP-em.   Biurokracja

musiała teraz zawzięcie bronić własnych interesów przed swoim wczorajszym sojusznikiem. Kułacy ukryli

prawie całe zboże przeznaczone na rynek – to, które chłopu pozostawało po pokryciu własnych potrzeb

konsumpcyjnych i gospodarczych. (Według najbardziej wiarygodnych szacunków jedna piąta wszystkich

gospodarstw chłopskich – a były to przeważnie gospodarstwa kułaków – dostarczała cztery piąte zboża

sprzedawanego   na   rynku).   Kiedy   usiłowali   podnieść   ceny   przez   gromadzenie   zapasów   zboża   i

niedostarczanie go na rynek, biurokracja sięgnęła po stare metody komunizmu wojennego: zaczęła zboże

rekwirować. Tym podkopała całą podstawę NEP-u. Teraz nie miała już żadnej drogi odwrotu. Musiała więc

uczynić kolejny krok: nawiązała do głoszonego przez opozycję planu industrializacji, a nawet przekroczyła

jego ramy. Przedsięwzięła – bez jakichkolwiek ograniczeń – przymusową kolektywizację rolnictwa oraz

„likwidację kułaków jako klasy”. Ogłosiła pierwszy plan pięcioletni.

Trocki traktował ten rozwój wydarzeń jako przejściowy zwrot biurokracji stalinowskiej na lewo,

jako   jej   próbę   przystosowania   się   do   nastrojów   proletariatu,   połączoną   z   ostatecznym

ubezwłasnowolnieniem go i całkowitym poddaniem samowoli władzy. Tym wielostronnym posunięciom

towarzyszyło pogorszenie się sytuacji materialnej robotników. Wprawdzie rosły płace, lecz jeszcze szybciej

ceny. Od 1929 r. przestano ogłaszać sensowne statystyki. Według ostatnich badań historyków radzieckich

płace realne spadły w 1932 r. do poziomu 88,6% stanu z 1928 r.

Zarazem plan pięcioletni zapoczątkował okres państwowego kierowania gospodarką w oparciu o

plan   centralny.   Cechy   charakterystyczne   tego   okresu,   to   szybki   rozwój   przemysłu,   przymusowa

kolektywizacja   rolnictwa,   likwidacja   resztek   praw   politycznych   i   związkowych   klasy   robotniczej,

stopniowe ograniczenie równości społecznej, napięcia społeczne i masowe stosowanie pracy przymusowej.

Rozpoczęła   się   osobista   dyktatura   Stalina,   jego   jedynowładztwo.   Zorganizował   on   system   terroru

policyjnego i niebawem zarządził systematyczne mordowanie przeważającej większości kadry partyjnej,

włącznie z własną frakcją z lat 20-tych. Wymordowano niezliczoną ilość obywateli radzieckich i wielu

zagranicznych komunistów. Stalinizm zmierzał do swego punktu szczytowego.

Nowy system stalinowski nie dopuszczał do ujawniania informacji o stanie faktycznym, w ich

miejsce rozpowszechniał kłamstwa, sfabrykowane przez własny samowolny aparat propagandowy. Trocki,

wysiedlony w 1929 r. ze Związku Radzieckiego, szpiegowany za granicą przez stalinowskie tajne służby,

które  w  rosnącym  stopniu  przecinały jego  kontakty  z  krajem,  dawał  się  jednak  mniej oszukiwać  tym

przeróżnym kłamstwom propagandowym, aniżeli większość ówczesnych komunistów. Do jesieni 1933 r.

pozostawał zwolennikiem strategii reformy stosunków w ZSRR.

Państwo robotnicze, termidor i bonapartyzm

W   październiku   1933   r.,   kiedy   uwidoczniła   się   katastrofa   Komunistycznej   Partii   Niemiec,

najpotężniejszej  w   świecie  kapitalistycznym  partii   komunistycznej  a   niezdolnej  stawić  realnego   oporu

hitleryzmowi, który w końcu stycznia doszedł do władzy – Trocki zrewidował swoje poglądy na strategię

kierowanej przez niego rosyjskiej i światowej Lewicowej Opozycji. Wyszedł z założenia, iż po klęsce partii

niemieckiej nie ma już w Międzynarodówce siły, która by mogła zmusić stalinowskie kierownictwo RKP

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 18 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

(b) do zmiany kursu społecznego i politycznego. Doszedł więc w dziedzinie międzynarodowej do wniosku,

iż dotychczasowe partie komunistyczne zostały do tego stopnia przeżarte przez stalinizm, iż nie dają się już

wyprostować, wobec czego uznał za konieczne dla rewolucyjnego ruchu robotniczego powołanie do życia

nowych partii i nowej – czwartej w kolejności – międzynarodówki. Zaś w sprawie taktyki opozycji w Rosji

wypowiedział się w sposób następujący:

„Po   doświadczeniu  ostatnich   lat   byłoby   dziecinadą  wierzyć,   iż   stalinowską   biurokrację  można

pozbawić władzy przy pomocy zjazdu partyjnego bądź zjazdu Rad. W istocie XII Zjazd (początek 1925 r.)

był ostatnim zjazdem partii bolszewickiej. Następne były już tylko biurokratycznymi paradami (...) Nie ma

już normalnych «konstytucyjnych dróg», które umożliwiłyby usunięcie rządzącej kliki. Tylko przemocą

można   zmusić   biurokrację,   by   przekazała   władzę   w   ręce   przedniej   straży   proletariatu”   (Die   vierte

Internationale, ss. 18-19).

Z   typową   dla   niego   uczciwością   Trocki   zrewidował   teraz   swe   poprzednie   „reformistyczne”

stanowisko. W 1935 r. przypomniał, jak grupa „Demokratycznego Centralizmu” (W. M. Smirnow, T. W.

Sapronow i inni – wpierw przez Stalina zesłani, potem uśmierceni) oświadczyła, że radziecki termidor jest

już  faktem   dokonanym.   Opóźnienie   industrializacji,   narastanie  warstwy   kułaków  i   nepmanów  (nowej

burżuazji), powiązania  pomiędzy  nimi  a biurokracją i  – ostatnio  – zwyrodnienie  partii  – wszystko to

posunęło się już tak daleko, że – stwierdzała ta opozycja – bez nowej rewolucji nie jest już więcej możliwy

powrót na drogę socjalistyczną. Proletariat utracił już władzę.

Natomiast zwolennicy Lewicowej Opozycji temu zaprzeczali. Kto – pytał Trocki – miał rację? Jego

własna konkluzja brzmiała:

„Termidor  Wielkiej  Rewolucji  Rosyjskiej nie  stoi  przed  nami,  lecz  jest już daleko  poza  nami.

Termidorianie mogliby dziś świętować może już dziesiątą rocznicę swego zwycięstwa” (jw., s. 132).

Oznaczało to, że termidor nastąpił ok. 1925 r. „Demokratyczni Centraliści” mieli więc w 1926 r.

rację? „I tak, i nie” – odpowiedział Trocki na to pytanie. Co się tyczy termidora, to mieli rację, jeśli zaś

chodzi   o   jego  następstwa   –   nie.   Obecny   reżim   w   Związku  Radzieckim   jest   systemem  „radzieckiego

bonapartyzmu” (w istocie swej – antyradzieckiego). Kontynuując ów wątek, pisał:

„W  swych  podstawach  społecznych  i  kierunku  rozwoju  gospodarki  pozostaje  ZSRR  państwem

robotniczym” (jw. s. 182).

Przeprowadzając   analogię   z   Rewolucją   Francuską   i   jej  termidorem,  wskazywał   na   to,   że  ani

termidorianie, ani Bonaparte nie reprezentowali linii powrotu do „ancien régime”, do feudalizmu, lecz

reakcję w stosunku do rewolucji burżuazyjnej. Zarazem Trocki widział „radziecki termidor” w zupełnie

innym świetle aniżeli Smirnow. „Proletariat utracił już władzę” – było jądrem wypowiedzi Smirnowa, którą

wówczas Trocki zacięcie zwalczał. Według niego bowiem partia, jakby nie była zbiurokratyzowana, nadal

jeszcze reprezentowała klasę robotniczą, gdyż – w przeciwieństwie do burżuazji – tylko za pośrednictwem

swych organizacji może ona zachować w swym ręku władzę. W 1924 r. oświadczył:

„Nikt   z  nas,   towarzysze,   nie   życzy   sobie   mieć,   ani  nie  może  mieć  racji  przeciwko   partii.   W

ostatecznym rachunku partia ma zawsze rację, gdyż jest jedynym historycznie ukształtowanym narzędziem

proletariatu służącym do rozwiązywania jego podstawowych problemów (...) Można mieć rację tylko z

partią i poprzez nią, gdyż historia nie wskazała żadnej innej drogi urzeczywistnienia tego, co jest słuszne.

Anglicy   mawiają:   «Słuszne,   czy   niesłuszne   –   ale   to   mój   kraj».   Z   ileż   większym   uzasadnieniem

historycznym możemy powiedzieć: «Słuszna, czy niesłuszna w poszczególnych sprawach konkretnych –

ale to jest moja partia»” (cyt. za I. Deutscher, Stalin.  Die Geschichte des modernen Russlands. Stuttgart

1951, s. 300).

Lecz tymczasem partia stała się narzędziem termidora, a następnie bonapartyzmu. Tak brzmiało

stanowisko Trockiego pod koniec 1933 r. Partia nie była już więcej narzędziem klasy robotniczej, a system

partyjny „tylko przemocą” mógłby zostać obalony. Skoro zaś robotnicy nie dysponują żadnym innym

narzędziem przydatnym do rozwiązania ich najważniejszych zadań i na dodatek zostali zatomizowani, tj.

rozczłonkowani i sterroryzowani – co więc mogło pozostać z państwa robotniczego? Inni – podchodząc do

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 19 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

zagadnienia formalnie – metafizycznie – gotowi byli powiedzieć: nic! Trocki natomiast, jako dialektyk,

problem ujmował inaczej:

„Społeczne   panowanie   klasy   (jej   dyktatura)   wyrażą   się   w   skrajnie   różnorodnych   formach

politycznych. Dowodzi tego cała historia burżuazji, od średniowiecza do współczesności. Doświadczenie

Związku   Radzieckiego   jest   już  na  tyle   wystarczające,  że  pozwala   rozciągnąć   to   prawo  socjologiczne

również   na   okres   dyktatury   proletariatu   (...)   Obecne   panowanie   Stalina   w   niczym   nie   przypomina

pierwszych lat władzy radzieckiej (...) Bezprawne objęcie władzy przez Stalina było tylko dlatego możliwe,

że   społeczną   treść   dyktatury   biurokracji   określiły   stosunki   produkcji,   które   stworzyła   proletariacka

rewolucja. W tym sensie w pełni jesteśmy uprawnieni powiedzieć, że dyktatura proletariatu znalazła swój,

zniekształcony wprawdzie, lecz niewątpliwy wyraz w dyktaturze biurokracji” (The Worker’s State, ss. 172-

173).

Do chwili zamordowania go w sierpniu 1940 roku, Trocki w sposób istotny nie zmienił swego

stanowiska. W swej pracy „Zdradzona rewolucja” (1936) analizę tę teoretycznie rozbudował i dodatkowo

uzasadnił  szczegółową i żywą argumentacją. W polemice z  niestalinowskimi przeciwnikami,  którzy w

Związku Radzieckim chcieli widzieć kraj kapitalizmu państwowego, wskazywał m.in. na to, że w tym

samym   czasie,   gdy   w   świecie   kapitalistycznym   panowała   głęboka   recesja,   w   ZSRR   dokonywał   się

nieprzerwany wzrost gospodarczy. Fakt ten Trocki przytaczał i eksponował jako dowód potwierdzający jego

twierdzenie, iż reżim stalinowski nie ma charakteru kapitalistycznego.

Prognoza

W „Programie przejściowym” z 1938 r. Trocki pisał:

„Związek Radziecki wyrósł z Rewolucji Październikowej jako państwo robotnicze. Upaństwowienie

środków produkcji, jako konieczna przesłanka socjalistycznego rozwoju, stworzyło możliwość szybkiego

wzrostu   sił   wytwórczych.   Lecz   w   jego   toku   aparat   państwa   robotniczego   uległ   całkowitemu

przekształceniu, z narzędzia  klasy robotniczej stał się  narzędziem  biurokratycznej  przemocy  nad klasą

robotniczą  i  im  więcej  mijało  czasu,  tym  bardziej  stawał  się  on narzędziem  sabotażu  gospodarczego.

Zbiurokratyzowanie zacofanego i izolowanego państwa robotniczego oraz przekształcenie się biurokracji

we wszechmocną uprzywilejowaną kastę jest – nie tylko teoretycznie, lecz i praktycznie – najbardziej

przekonywającym obaleniem teorii socjalizmu w jednym kraju.

Tak więc system rządzenia w Związku Radzieckim zawiera w sobie groźne sprzeczności, ale wciąż

jeszcze pozostaje systemem rządzenia zwyrodniałego państwa robotniczego. Taka jest diagnoza społeczna.

Prognoza polityczna ma charakter alternatywny: albo biurokracja, która w coraz większym stopniu staje się

organem światowej burżuazji w państwie robotniczym, usunie nowe stosunki własności i zepchnie kraj z

powrotem do kapitalizmu, albo też klasa robotnicza obali biurokrację i otworzy drogę do socjalizmu” (Der

Todeskampf des Kapitalismus und die Aufgaben der Vierten lnternationale, Irimw, s. 34).

Dlaczego   miałoby  się   tak   stać?   Wynika   to   z   poglądu   Trockiego   na   biurokrację,   jako   twór

nieustabilizowany i  politycznie  heterogeniczny.  Zawiera on  w sobie wszelkiego rodzaju kierunki – od

autentycznego bolszewizmu do najczystszej wody faszyzmu. Te różnorodne kierunki partyjne opierają się

na   żywych   siłach   społecznych,   w   tym   również   na   świadomych   ciągotach   kapitalistycznych,   które

reprezentuje przede wszystkim uprzywilejowana warstwa w kołchozach.

Ta warstwa społeczna była stosunkowo nieliczna w zestawieniu z siłą tendencji kapitalistycznej w

partii.   Znajdowała   jednak   szerokie   oparcie   również   w   drobnomieszczańskiej   tendencji   do   akumulacji

(nagromadzenia kapitału), do której biurokracja świadomie zachęca (jw., ss. 34-35). Wewnątrz biurokracji

nieustannie wzrastały siły prawicy.

„Faszystowskie i zwyczajnie kontrrewolucyjne elementy, których liczebność wciąż rośnie, wyrażają

z   coraz   bardziej   oczywistą   konsekwencją   interesy   światowego   imperializmu.   Owi  kandydaci   do   roli

kompradorów   myślą   nie   bezpodstawnie,   że   nowa   warstwa   przywódcza   może   zabezpieczyć   swoją

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 20 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

uprzywilejowaną pozycję tylko przez zrezygnowanie z nacjonalizacji środków produkcji, z kolektywizacji i

monopolu handlu zagranicznego w imię «zachodniej cywilizacji» tj. kapitalizmu (...)

Ponad tym systemem rosnących sprzeczności, które coraz bardziej burzą równowagę społeczną,

przy pomocy terrorystycznych metod utrzymuje się u władzy  termidoriańska oligarchia, która  obecnie

ogranicza się głównie do kliki Stalina (...)

Wymordowanie   pokolenia   starych   bolszewików   i   rewolucyjnych   przedstawicieli   średniego   i

młodego   pokolenia   jeszcze   bardziej   zachwiało   równowagę   polityczną   na   korzyść   prawego,

mieszczańskiego skrzydła biurokracji i jej krajowych sprzymierzeńców. Trzeba być przygotowanym na to,

że stąd, tj. ze strony prawicy, w następnym okresie będą podejmowane coraz bardziej zdecydowane próby

zrewidowania kształtu społecznego Związku Radzieckiego, a mianowicie przez zbliżenie do «zachodniej

cywilizacji», przede wszystkim w jej faszystowskiej formie” (jw., ss. 34-35).

Zasługuje na podkreślenie, że w czasach ludowo-frontowej polityki Stalina Trocki zwracał uwagę

na podobieństwa między stalinizmem i faszyzmem.

„Stalinizm   i   faszyzm,  mimo   głębokiej  różnicy   w   ich   podstawach   społecznych,   są   zjawiskami

symetrycznymi. W wielu swych rysach są zastraszająco do siebie podobne”.

W innym natomiast miejscu wskazywał, że źródłem siły stalinizmu jest zniechęcenie mas, dodając

do tego:

„...podobnie jak w państwach faszystowskich, od aparatu, których aparat stalinowski niczym się nie

różni,   chyba,   że   większą   jeszcze   wściekłością.   Wspólną   ich   cechą   jest   zburzenie   jakiejkolwiek

samodzielności organizacyjnej i zatomizowanie klasy robotniczej” (jw., s. 36).

Kwestią ważniejszą od tych podobieństw w technice rządzenia było dla Trockiego zagadnienie

restauracyjnych   (tj.   nastawionych   na   przywrócenie   stosunków   kapitalistycznych)   tendencji   w   obrębie

biurokracji. W swych publikacjach z drugiej połowy lat trzydziestych wprowadził na ten temat nowy wątek,

problem dziedziczności:

„Przywileje mają tylko połowę wartości, jeśli nie można ich przekazać w spadku dzieciom. Lecz

prawo dziedziczenia jest nieoddzielne od prawa własności. Nie wystarczy być dyrektorem trustu, trzeba być

jego współwłaścicielem” (L. Trotzki, Verratene Rewolution, Prag 1936, s. 247).

Argument ten miał dowodzić, że na biurokrację jest wywierany nacisk, by własne panowanie w

Związku   Radzieckim   oddała   na   rzecz   nierównoprawnego   partnerstwa   z   dowolnym   mocarstwem

imperialistycznym, stając się jego klasą, czy też warstwą kompradorską, tak jak narodowe mieszczaństwo w

krajach   kolonialnych   i   półkolonialnych.   Nadal   więc   Trocki  traktował   Związek   Radziecki   jako   „pełne

sprzeczności społeczeństwo, znajdujące się pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem”.

„W  ostatecznym  rachunku  kwestię  (czy  sprzeczności doprowadzą  do  socjalizmu,  czy  cofną  do

kapitalizmu) zarówno w skali krajowej jak i międzynarodowej rozstrzygnie walka żywych sił społecznych”

(jw., s. 248).

Strategia i taktyka ruchu robotniczego

Cel, jakim jest uformowanie prawdziwego międzynarodowego ruchu robotniczego, jest co najmniej

równie stary, jeśli nie starszy, aniżeli Manifest Komunistyczny z jego hasłem: „Proletariusze wszystkich

krajów,   łączcie   się”.   Utworzenie   w   1864   r.   Pierwszej   Międzynarodówki   i   w   1889   r.   Drugiej

Międzynarodówki – to konkretne kroki do osiągnięcia tego celu. Wraz z wybuchem w sierpniu 1914 r. I

wojny światowej załamała się Druga Międzynarodówka. Jej partie w głównych państwach walczących

porzuciły internacjonalizm i poparły „swoje” rządy – rządy cesarza niemieckiego i austriackiego, króla

angielskiego, burżuazyjny rząd Trzeciej Republiki Francuskiej. Nie da się tego wytłumaczyć zaskoczeniem,

jakie   przyniósł   rozwój   wydarzeń.   W   latach   przedwojennych   kongresy   Drugiej   Międzynarodówki

wskazywały,   że   imperializm   zagraża   pokojowi.   Wymagały   od   partii   robotniczych   niezależności   i

odrębności od „własnych” rządów, by m.in. dzięki temu były zdolne wykorzystać kryzys, jaki spowoduje

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 21 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

wojna, dla przyspieszenia upadku kapitalistycznego społeczeństwa klasowego. Tak sprawę stawiała m.in.

uchwała kongresu Drugiej Międzynarodówki w 1907 r. w Stuttgarcie.

Mimo to wraz z wybuchem wojny partie tej międzynarodówki podporządkowały się kapitalistycznej

władzy   „swoich”   krajów.   Stanowiło   to   druzgocącą   klęskę   dla   ruchu   socjalistycznego,   co   skłoniło

Włodzimierza   Lenina   do   oświadczenia:   „Druga   Międzynarodówka   zmarła...   niech   żyje   Trzecia

Międzynarodówka!”. W pięć lat później rzeczywiście powstała Trzecia Międzynarodówka – w dniach 2-6

marca   1919   r.   zebrał   się   w   Moskwie   jej   kongres   założycielski,   I   Kongres   Międzynarodówki

Komunistycznej (Kominternu – jak brzmiała jego skrótowa nazwa). W pierwszych latach jej istnienia Lew

Trocki odgrywał w niej ważną rolę. Wraz z rozwojem w ZSRR stalinizmu, Międzynarodówka ta została

sprostytuowana, stając się narzędziem stalinizmu, służąc wyrodniejącemu państwu robotniczemu, państwu

stalinowskiemu.

Nikt energiczniej nie zwalczał tego upadku Międzynarodówki Komunistycznej, niż jej współtwórca,

Trocki. Wiele jego cennych artykułów o strategii i taktyce rewolucyjnych partii robotniczych, dotyczyło

Trzeciej Międzynarodówki, zarówno w latach jej rewolucyjnych wzlotów, jak i w późniejszych czasach jej

wyrodnienia.

„Odrzucając połowiczność, zakłamanie i tchórzostwo oficjalnych partii socjalistycznych, które się

już  przeżyły   –  pisał   Trocki  w  1919  r.   –  czujemy  się,  my,  zjednoczeni  w  Trzeciej  Międzynarodówce

komuniści, bezpośrednimi kontynuatorami bohaterskich wysiłków i męczeństwa długiego szeregu pokoleń

rewolucjonistów, od Babeufa po Karola Liebknechta i Różę Luksemburg.

Jeśli   Pierwsza   Międzynarodówka   przewidziała   przyszły   rozwój   i   jego   drogi,   jeśli   Druga

Międzynarodówka   skupiła   i   zorganizowała   miliony   proletariuszy,   to   Trzecia   Międzynarodówka   jest

Międzynarodówką jawnych akcji masowych, Międzynarodówką rewolucyjnego urzeczywistnienia dążeń

robotniczych, Międzynarodówką czynu” (Protokoll des 1. Weltkongress der Komintern  [Reed.] Erlangen

1972).

Trocki, gdy pisał te słowa – a znajdują się one w manifeście Międzynarodówki Komunistycznej –

miał 40 lat (urodził się w 1879 r.) i znajdował się u szczytu swego autorytetu i władzy. Jako ludowy

komisarz wojny we wstrząsanej wojną domową i walką z wojskami państw-interwentów Republice Rad,

był   obok   Lenina   powszechnie   uznawanym   rzecznikiem   światowego   ruchu   komunistycznego.   Jego

ówczesne poglądy pod żadnym względem nie były szczególne, odrębne. Zgodne były z ogólnym punktem

widzenia całego bolszewickiego kierownictwa. Oczywiście, w tej czy innej sprawie istniały różnice zdań,

stanowisk, lecz w sprawach zasadniczych panowała zgodność.

Mimo   to,   w   późniejszych   latach   właśnie   Trocki   stał   się   czołowym   reprezentantem   idei

„bohaterskiego” okresu Międzynarodówki Komunistycznej. Wydarzenia, których nie mogli przewidzieć ani

rewolucyjni przywódcy z 1919 r., ani też ich przeciwnicy, doprowadziły do tego, że liczba przedstawicieli

prawdziwej,   pierwotnej   tradycji   komunistycznej   zmniejszyła   się   do   garstki.   Wśród   nich   Trocki   był

niewątpliwie umysłem najwybitniejszym, najbardziej oryginalnym.

W  swych  publikacjach z późniejszych lat dwudziestych  oraz z  następnego dziesięciolecia stale

odwoływał   się   on   do   decyzji   pierwszych   czterech   kongresów   Kominternu,   gdy   poszukiwał   wzorów

prawdziwie   rewolucyjnej   polityki.   Przedstawimy   więc   dwie   decyzje   i   okoliczności   w   jakich   je

podejmowano.

Okres heroiczny (1919-1923)

W dniu 4 marca 1919 r. 35 delegatów głosowało na Kremlu – jeden wstrzymał się od głosu – za

utworzeniem  Trzeciej,  inaczej  mówiąc  –  Komunistycznej  Międzynarodówki.  Nie  było  to  jakiekolwiek

ważne ani reprezentatywne grono. Tylko 5 delegatów partii rosyjskiej (Bucharin, Cziczerin, Lenin, Trocki i

Zinowjew)  reprezentowało   partię,   która   była  rzeczywiście  masową   organizacją  rewolucyjną.   Stange  z

Norweskiej  Partii   Robotniczej  był   wprawdzie   również  delegatem  partii   masowej,  lecz  historia   potem

pokazała, iż nie była to żadna partia rewolucyjna. Eberlein, na odwrót, reprezentował nowoutworzoną

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 22 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Komunistyczną  Partię  Niemiec,  partię  rzeczywiście  rewolucyjną,  lecz  liczącą  wówczas  zaledwie  kilka

tysięcy członków. Większość pozostałych delegatów reprezentowała niewielkie grupy rewolucjonistów.

Dla większości uczestników kongresu było rzeczą oczywistą, że Międzynarodówka bez poważnego

masowego poparcia, i to w wielu krajach, byłaby absurdem. Zinowjew „załatwi” sprawę, twierdząc, iż

masowe poparcie właściwie już istnieje, zaś słabość większości reprezentowanych na kongresie organizacji

jest raczej kwestią przypadku.

„Mamy zwycięską rewolucję proletariacką w jednym wielkim kraju – mówił wtedy Zinowjew –

macie w Niemczech partię, która maszeruje do władzy i za kilka miesięcy utworzy rząd proletariacki. Czy

powinniśmy jeszcze zwlekać? Nikt tego nie zrozumie”  (J. Degras,  The Communist International 1919-

1943. London 1971, t. I, s. 16).

Nikt z delegatów nie wątpił, iż socjalistyczna rewolucja w Europie środkowej, przede wszystkim zaś

w Niemczech, jest sprawą realną, bezpośrednią możliwością. Eberlein powiedział wręcz:

„Jeśli oznaki nie oszukują nas, niemiecki proletariat stoi przed ostatnim, decydującym bojem. Jakby

nie było ciężko, widoki dla komunizmu są pomyślne” (jw., s. 6).

Lenin, najtrzeźwiejszy i najbardziej ze wszystkich rewolucjonistów przewidujący, oświadczył w

swym przemówieniu na otwarcie kongresu (2 marca):

„...międzynarodowa rewolucja światowa rozpoczęła się i we wszystkich państwach przybiera na

sile” (W. I. Lenin, Dzieła, t. 28).

Nie była to żadna fantazja. W listopadzie 1918 r., więc niecałe pół roku wcześniej, załamały się

Niemcy,   dotąd   najpotężniejsze   państwo   w   Europie.   Sześciu   „pełnomocników   ludowych”   –   trzej

socjaldemokraci i trzej niezależni socjaldemokraci – zajęło miejsce rządu cesarskiego. Rady Robotnicze i

żołnierskie powstały w  całym  kraju, a  miejscami  zastąpiły stare  władze państwowe.  Teraz  wpływowi

przywódcy  socjaldemokracji  użyli  wszystkich  swych  sił,  żeby starą  kapitalistyczną władzę państwową

przywrócić pod nowym „republikańskim” płaszczykiem. Dlatego też szczególnie ważne było stworzenie

Międzynarodówki z silnym, scentralizowanym kierownictwem, żeby walkę o radzieckie Niemcy poprzeć i

poprowadzić. Mimo krwawego stłumienia w styczniu 1919 r. powstania Związku Spartakusa i bestialskiego

zamordowania Róży Luksemburg, Karola Liebknechta i Leona Tyszki-Jogichesa, walka ta – wydawało się

– czyni postępy. Od stycznia do maja 1919 r., a nawet miejscami do połowy lata, w Niemczech toczyła się

krwawa wojna domowa.

W miesiąc po kongresie w Moskwie, w Bawarii proklamowano (13 IV 1919) Republikę Radziecką!

Drugie mocarstwo środkowoeuropejskie, państwo austro-węgierskie, rozpadło się już wcześniej, na

przełomie października i listopada 1918 r. Jego państwa-spadkobiercy przeżywały większe lub mniejsze

powstania rewolucyjne. W niemieckojęzycznej Austrii nie było żadnej innej efektywnej siły zbrojnej prócz

kierowanej   przez   socjaldemokratów   Obrony   Ludowej   (Volkswehr).   Na   Węgrzech   21   marca   1919   r.

proklamowana została Republika Rad. Wszystkie nowopowstałe państwa – Czechosłowacja, Jugosławia, a

także Polska – były wówczas jeszcze wysoce nieustabilizowane.

Socjaldemokratyczne kierownictwa odgrywały tu decydującą rolę. Większość z nich popierała teraz

kontrrewolucję w imię „demokracji”. Bardzo wielu nazywało się marksistami i internacjonalistami – kiedyś

rzeczywiście nimi byli... W 1914 r. skapitulowali przed klasą panującą własnego narodu. W brzemiennych

konsekwencjami czasach, bezpośrednio po zakończeniu I wojny światowej, owi socjaldemokraci stali się

główną podporą  kapitalizmu. Wykorzystywali w tym celu autorytet,  jaki w ciągu lat poprzedzających

wybuch   wojny   zdobyli   sobie   w   masach   dzięki   swej   opozycji   wobec   starych   porządków.   Teraz

wykorzystywali go i przy pomocy radykalnie brzmiącej frazeologii socjalistycznej przeszkodzili stworzeniu

władzy robotniczej.

Na   spotkaniu  niektórych   partii   socjaldemokratycznych   w   Bernie   w   Szwajcarii   (3-10   II   1919)

uczyniono  próbę  –   na  razie  nieudaną   –  wskrzeszenia  Drugiej  Międzynarodówki.  Okoliczność  ta   była

dodatkowym argumentem na rzecz powołania do życia Trzeciej Międzynarodówki, co Lenin postulował już

jesienią 1914 r. pisząc:

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 23 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

„II  Międzynarodówka  wypełniła  swoją  część  pożytecznej  pracy  przygotowawczej  w  dziedzinie

wstępnej organizacji mas proletariackich w ciągu długiego «pokojowego» okresu (...) ostatnich trzydziestu

lat XIX wieku i początku XX. Przed III Międzynarodówką stoi zadanie zorganizowania sił proletariatu do

rewolucyjnego   natarcia   na   rządy  kapitalistyczne,   do  wojny   domowej   przeciwko   burżuazji   wszystkich

krajów o zdobycie władzy politycznej, o zwycięstwo socjalizmu” (W. I. Lenin, Dzieła, t. 21, s. 28).

Trzecia   Międzynarodówka   opierała   się   na   dwóch   generalnych   zasadach:   na   rewolucyjnym

internacjonalizmie i na systemie władzy rad delegatów, jako formy władzy politycznej, za pośrednictwem

której robotnicy panować będą nad społeczeństwem.

Główna konkluzja I Kongresu Trzeciej Międzynarodówki brzmiała:

„W republikach starożytnej Grecji, w starożytnych miastach czy też wśród rozwiniętych narodów

przemysłowych   nowożytności,   demokracja   przybierała   rozmaite   formy   i   w   różnym   stopniu   bywała

urzeczywistniana. Byłoby więc głupotą wierzyć, iż najbardziej dogłębna w dziejach ludzkości rewolucja, w

której po raz pierwszy władza przechodzi z rąk wyzyskującej mniejszości do wyzyskiwanej większości,

może się dokonać w ramach mieszczańskiej demokracji parlamentarnej, bez dogłębnych w niej zmian, bez

stworzenia nowych form demokracji, nowych instytucji, w których znajdą wyraz nowe warunki, w jakich

demokracja będzie urzeczywistniana” (J. Degras, jw.‚ ss. 12-13).

Rady czy parlament? Po Rewolucji Październikowej (1917) bolszewicy rozwiązali nowowybraną

konstytuantę,   w   której   socjalrewolucyjna   partia   chłopska   („eserowcy”)   miała   większość.   Miejsce

Konstytuanty   zajęła   władza  Rad.   Po  Rewolucji  Listopadowej   (1918)   w   Niemczech   Niemiecka  Partia

Socjaldemokratyczna rozwiązała Rady Robotnicze i Rady Żołnierskie, w których sama miała większość, na

rzecz Zgromadzenia Narodowego, w którym nie rozporządzała jakąkolwiek większością głosów. W obu

przypadkach   kwestia  konstytucyjnych   form  panowania   była   w   istocie   kwestią   panowania  klasowego.

Bolszewicy   stworzyli   swoimi  działaniami   państwo  robotnicze,   niemieccy   socjaldemokraci   –   państwo

burżuazyjne, republikę weimarską.

Po   Komunie   Paryskiej   (1871)   Marks   pisał,   iż   formą   państwa   w   okresie   przechodzenia   od

kapitalizmu do  socjalizmu  może  być  jedynie  „rewolucyjna dyktatura  proletariatu”.  Socjaldemokraci w

praktyce   odrzucili   samą   istotę   marksistowskiej   teorii   państwa,   iż   wszystkie   państwa   są   państwami

klasowymi, że „neutralne” państwo klasowe istnieć nie może. Nie uznawali też więcej swej własnej dawnej

tezy o nieuniknioności rewolucji. Jej miejsce zajęła „pokojowa”, parlamentarna droga do socjalizmu, mimo

iż republika weimarska była tak samo wynikiem zbrojnego obalenia poprzedniego państwa, jak rosyjska

Republika Rad. Dotyczy to również państw-spadkobierców Austro-Węgier. Jeszcze większa przemiana,

rozbicie   kapitalizmu,   miałaby   natomiast   –   według   socjaldemokratów   –   zostać   osiągnięta   środkami

burżuazyjno-demokratycznego   aparatu   państwowego!   W   rzeczywistości   oznaczało   to   rezygnację   z

socjalizmu jako ostatecznego celu ruchu robotniczego.

W   swojej   „Platformie”   z   1919   r.   Trzecia   Międzynarodówka   raz   jeszcze   opowiedziała   się   za

marksistowskim stanowiskiem:

„Zwycięstwo klasy robotniczej polega na zniszczeniu władzy wroga i zorganizowaniu na jej miejsce

władzy robotniczej, na zburzeniu mieszczańskiego aparatu państwowego i zbudowaniu aparatu państwa

robotniczego” (jw., s. 19).

Socjalizm   urzeczywistniony   przez   parlament   jest   niemożliwością.   W   1917   r.   Lenin,

w „Państwie i rewolucji” aprobująco cytował wypowiedź Engelsa, iż powszechne prawo wyborcze jest

wskaźnikiem dojrzałości klasy robotniczej i dodawał:

„Niczym więcej być nie może i nie będzie w nowoczesnym państwie”.

Zaś wkrótce po Kongresie Międzynarodówki Komunistycznej pisał:

„Republika mieszczańska jest, i niczym innym być nie może, jak tylko aparatem ucisku ludzi pracy

przez kapitał, narzędziem dyktatury burżuazji, politycznym panowaniem kapitału”.

Natomiast   opierając   się   na   Radach   Delegatów   Robotniczych   robotnicza   republika   byłaby

rzeczywiście demokratyczna.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 24 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

„Najważniejsze we władzy radzieckiej polega na tym, że stałą i jedyną podstawą całej władzy

państwowej, całego aparatu państwowego są organizacje masowe klas dotąd przez kapitalistów uciskanych,

mianowicie robotników i chłopów, którzy nie wyzyskują cudzej pracy” (jw.)

Już   w   1919   r.   było   to   upiększaniem   rzeczywistej   sytuacji.   Odstępstwa   mogły   być   jednak

wytłumaczone  zacofaniem  kraju,  wciąż  jeszcze  dominującą  w  jego  życiu  wojną  domową   i  wojskową

interwencją innych państw.

Trocki   pozostał   do   śmierci   orędownikiem,   bez   najmniejszych   zastrzeżeń,   międzynarodowego

komunizmu. W sprawie demokracji mieszczańskiej zgadzał się w 1919 r. z Leninem i nigdy nie zmienił

swego   poglądu   w   tej   kwestii.   Całkowicie   akceptował   zasady   i   cele   nowej   Międzynarodówki   –

bezkompromisowy internacjonalizm, zdecydowane i ostateczne zerwanie ze zdrajcami z 1914 r., władzę

robotniczą   realizowaną   przez   Rady   Delegatów   Robotniczych,   obronę   Republiki   Radzieckiej   oraz

perspektywę zbliżającej się rewolucji w Europie Środkowej i Zachodniej. Bezpośrednie zadanie polegało na

stworzeniu organizacji masowych, żeby wszystko to zrealizować.

Centryści i ultralewicowcy

„Do Międzynarodówki Komunistycznej – pisał Lenin w lipcu 1920 r. w związku ze zbliżającym się

jej II Kongresem – coraz częściej zwracają się teraz partie i grupy, do niedawna jeszcze należące do II

Międzynarodówki, które chcą teraz wstąpić do III Międzynarodówki, lecz w rzeczywistości nie stały się

komunistycznymi   (...)   Komunistyczna   Międzynarodówka   staje   się   w   jakimś   stopniu   modą   (...)   W

określonych   okolicznościach   może   Międzynarodówce  Komunistycznej   zagrażać   niebezpieczeństwo  jej

rozwodnienia przez  chwiejne i  niezdecydowane grupy, które  jeszcze nie rozprawiły się z ideologią II

Międzynarodówki” (W. I. Lenin, Dzieła, t. 31, ss. 181-182).

Tak więc wypowiedziane przez Zinowjewa przed 16 miesiącami, na I Kongresie Międzynarodówki

Komunistycznej przypuszczenie, że w Europie istnieje autentycznie rewolucyjny ruch masowy sprawdziło

się.  We  wrześniu  1919 r.  na Zjeździe  Włoskiej Partii Socjalistycznej większość  delegatów, zgodnie z

zaleceniem jej Komitetu Wykonawczego, głosowała za wnioskiem, żeby partia ta zgłosiła swój akces do III

Międzynarodówki. Norweska Partia Robotnicza potwierdziła swoje w niej członkostwo, zaś partie Bułgarii,

Jugosławii  i   Rumunii   również   do   niej   wstąpiły.   Z   wyjątkiem  partii   rumuńskiej,   były   to   liczące   się

organizacje robotnicze. Partia norweska, opierająca się – podobnie jak Brytyjska Partia Pracy (Labour

Party)   –   przede   wszystkim  na   członkach   związków   zawodowych,   skupiała   w   swych   szeregach   całą

norweską   lewicę.   Bułgarscy   komuniści   mieli   od   początku   poparcie   przeważającej   większości   klasy

robotniczej. Komuniści jugosłowiańscy zdobyli w pierwszych – i jedynych – w nowym państwie wolnych

wyborach parlamentarnych 54 mandaty.

Socjalistyczna  Partia Francji (SFIO),  której liczba członków wzrosła  w latach 1918-1920 z 90

tysięcy   do   200   tysięcy,   ewoluowała   wtedy  na  lewo  i   zalecała  się   do   Moskwy.   Podobnie   przywódcy

niemieckiej Niezależnej Partii Socjaldemokratycznej (USPD), która szybko zwiększała się kosztem Partii

Socjaldemokratycznej. To samo działo się z lewicowymi socjaldemokratami w Szwecji, Czechosłowacji i z

mniejszymi partiami w wielu innych krajach. Nacisk dołów partyjnych i w ogóle środowisk robotniczych

zmuszał   je   do   składania   choćby   gołosłownych   oświadczeń,   w   których   aprobowały   one   Rewolucję

Październikową, nawet ją wychwalając, i do pertraktowania w sprawie przyjęcia do III Międzynarodówki.

Życzenia takich – raczej politycznie i społecznie umiarkowanych organizacji – przyłączenia się do III

Międzynarodówki stanowiły jednoznaczny  dowód,   że  uzyskała  ona  poparcie  zdecydowanej większości

klasowo uświadomionych robotników na całym świecie, i że stała się ważną siłą polityczną.

Jednak partie te nie były rewolucyjnymi organizacjami komunistycznymi i przypominały raczej

przedwojennych socjaldemokratów: rewolucyjność w słowach – reformizm w czynach. Ich  przywódcy

gotowi byli uciec się do wszelkiego rodzaju szykan, podstępów i oszustw, byle tylko utrzymać się na swych

stanowiskach  w   partii   i   rewolucyjny  kryzys  wykorzystać   w   sposób  reformistyczny.   Lenin,   w   swoich

artykułach z 1920 r. (patrz: Dzieła, t. 31) często dawał charakterystykę tych zjawisk.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 25 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Jednakże bez współpracy z masami członkowskimi tych partii nowa Międzynarodówka nie miała

żadnych możliwości wywierania doraźnego wpływu na rozwój wydarzeń w Europie. Ale nie miała też

żadnych   możliwości   wywierania   rewolucyjnego   czy   rewolucjonizującego   wpływu,   jeśli   masy   te   nie

odstępowały od swych centrystowskich przywódców. Niewiele od tego różniła się sytuacja w partiach

masowych, które już przystąpiły do III Międzynarodówki, np. Włoska Partia Socjalistyczna miała w swoim

przeważnie centrystowskim kierownictwie kilku niepoprawnych reformistów.

Walkę   z   centryzmem   utrudniały   silne   prądy   ultralewicowe   (dziś   powiedzielibyśmy   „skrajnie

goszystowskie”), jakie istniały w wielu organizacjach komunistycznych. Dołączały się jeszcze do tego

problemy związane z ważnymi lecz syndykalistycznie nastawionymi organizacjami zawodowymi, które

politycznie bliskie były III Międzynarodówce, lecz negowały konieczność powołania partii rewolucyjnej,

komunistycznej. Przekonać te poważne siły, stopić je w jedną całość było przedsięwzięciem trudnym i

skomplikowanym, wymagającym walki na wielu różnych frontach.

Uchwały w tej sprawie II Kongresu Międzynarodówki Komunistycznej (19 VII – 7 VIII 1920) były

w   tej   dziedzinie   niezwykle   istotne.   Należałoby   właściwie   powiedzieć,   iż   był   to   rzeczywisty  kongres

założycielski. Obradował zaś w dniach, gdy wojna polsko-radziecka dochodziła do punktu kulminacyjnego

a Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy. W Niemczech próbę ustanowienia dyktatury wojskowej –

pucz Kappa (13 III 1920) – zniweczyła masowa akcja klasy robotniczej. We Włoszech trwało zajmowanie

fabryk przez robotników. Toteż na kongresie tym panował nastrój rewolucyjnego optymizmu. Zinowjew,

przewodniczący Międzynarodówki Komunistycznej, oświadczył:

„Jestem najgłębiej przekonany, że drugi Kongres Kominternu jest poprzednikiem innego kongresu,

a mianowicie światowego kongresu republik radzieckich” (J. Degras, jw., s. 109).

Jeśli czegoś jeszcze brakowało – to jedynie prawdziwych komunistycznych partii masowych, które

mogłyby ruch poprowadzić do zwycięstwa. Na II Kongresie Trocki intensywnie zajmował się sprawą

utworzenia takich partii:

„Towarzysze! – powiedział w jednym ze swych wystąpień – Może się wydać dość dziwnym, iż w

trzy   ćwierci   wieku   po   ukazaniu   się  «Manifestu   Komunistycznego»  na   międzynarodowym   kongresie

komunistycznym może powstać pytanie: partia, czy żadna partia (...) Rzecz sama przez się zrozumiała,

jeślibyśmy mieli tu przed sobą pana Scheidemanna lub Kautsky’ego, bądź ich angielskich stronników, nie

potrzebowalibyśmy tych panów pouczać, że klasa robotnicza musi mieć swoją partię. Utworzyli oni dla

klasy   robotniczej   partię   i   postawili   tę   partię   na   usługi   klasy   mieszczańskiej,   społeczeństwa

kapitalistycznego (...)

Ponieważ wiem, że partia jest niezbędna, ponieważ nazbyt dobrze znam wartość partii, ponieważ

mam zarazem z jednej strony Scheidemanna, z drugiej zaś amerykańskiego, hiszpańskiego i francuskiego

syndykalistę,   który   nie   tylko   ma   ochotę   zwalczać   mieszczaństwo,   jak   ją   miał   i   Scheidemann,   lecz

rzeczywiście chcą mu łeb urwać, więc mówię: przedkładam nad dyskusję z Scheidemannem rozmówienie

się   z   takim   właśnie   towarzyszem   hiszpańskim,  amerykańskim   i   francuskim,   żeby   go   przekonać   o

niezbędności partii dla spełnienia przezeń jego misji dziejowej, zniszczenia mieszczaństwa (...)

Towarzysze, francuscy syndykaliści działają rewolucyjnie w związkach zawodowych i jeśli teraz

rozmawiam   np.   z   towarzyszem   Rosmerem,   znajdujemy   wspólny   język.   Francuscy   syndykaliści,   w

przeciwieństwie  do  tradycji  demokracji,  jej  kłamstw  i  złudzeń,  powiedzieli:  nie chcemy żadnej  partii,

chcemy proletariackich związków zawodowych a w nich rewolucyjną mniejszość z «action directe» (akcją

bezpośrednią),   z   akcjami   masowymi   (...)   Czym   jest   dla   naszych   przyjaciół   owa   mniejszość?   Jest   to

najlepsza część  francuskiej  klasy robotniczej, która ma  przejrzysty  program i organizację, w  której  te

zagadnienia dyskutuje i nie tylko dyskutuje, lecz podejmuje decyzje, ma organizację opartą na pewnej

dyscyplinie” (Protokoll des 2, Weltkongress der Komunistischen Internationale, [Reed.] Erlangen 1972, ss.

91-93).

To   stanowi   –   akcentował   Trocki   –   istotę   sprawy.   Z   jednej   strony   mamy   rewolucyjnych

syndykalistów, którzy negują potrzebę utworzenia partii, z drugiej – znajdują się centryści, dla których

partia jest rzeczą oczywistą. Mimo to syndykaliści są bliżsi partii robotniczej, aniżeli centryści. Brakuje im

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 26 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

jedynie „...inwentarza partii, jej zgromadzonego doświadczenia. Tak właśnie pojmuję naszą Partię, naszą

Międzynarodówkę”   (jw.,   s.   95).   Nie   może   ona   być   organizacją   głównie   propagandystyczną.   W

przemówieniu   na   posiedzeniu   Komitetu   Wykonawczego   Kominternu   (KWMK)   bronił   Trocki

Międzynarodówki przed holenderskim ultralewicowcem Gorterem, który ją oskarżył o to, że „biegnie w

tyle mas”.

„Co proponuje towarzysz Gorter? Czego chce? Propagandy! I to jest w istocie cała jego metoda.

Rewolucja więc nie zależy ani od potrzeby, ani od nędzy, ani też od stosunków gospodarczych, lecz od

masowej świadomości. Zaś masową świadomość kształtuje propaganda, przy czym propagandę pojmuje on

w sposób i na modłę bardzo idealistyczną”.

Gorter opowiadał się za strategią indywidualnego werbowania robotników za pomocą propagandy i

przy   tym,   tak   twierdził   Trocki,   nie   brał   pod   uwagę   właśnie   postępującego   dynamicznego   rozwoju

Międzynarodówki. Pragnął „niepokalanej Międzynarodówki wybrańców i niepokalanych” (L. Trotsky, The

First Five Years of the Communist International, New York, 1935, t. I, s. 141).

Obok   biernej,   propagandystycznej   odmiany   ultralewicowości,   istniała   we   wczesnym   okresie

Kominternu jeszcze inna. W 1921 r. rozwinął się w kierownictwie Komunistycznej Partii Niemiec kierunek

puczystowski.  W  marcu   tego  roku  kierownictwo  partyjne  usiłowało  rewolucję  sztucznie  przyspieszyć,

chciało brak rzeczywiście rewolucyjnego ruchu masowego zastąpić bojową partią. Jakkolwiek w niektórych

częściach   kraju   –   przede   wszystkim   w   Niemczech   Środkowych   –   istniało   coś   w   rodzaju   sytuacji

rewolucyjnej, to  w skali krajowej masy nie  były jeszcze  tak  daleko zaawansowane. Tak  zwana  akcja

marcowa zakończyła się ciężką klęską – i liczba członków tej partii spadła z 350 tys. do ok. 150 tys.

Taktykę Komunistycznej Partii Niemiec usprawiedliwiano „teorią ofensywy”. Teoria ta wychodziła

z założenia, iż rozpoczęła się epoka rozpadania się społeczeństwa kapitalistycznego, zaś burżuazja może

zostać obalona tylko przez ofensywę klasy robotniczej. Generalnie rzecz biorąc, Trocki uważał ten punkt

widzenia za słuszny:

„Lecz niektórzy domagają się wymiany tego teoretycznego kapitału na odpowiednią walutę i to

niskiej wartości nominalnej. Twierdzą, że owa ofensywa składa się z serii następujących jedna po drugiej

drobniejszych ofensyw”.

Taką interpretację „teorii ofensywy” osądził w przemówieniu wygłoszonym latem 1921 r.:

„Towarzysze,   często   nadużywa   się   porównania   między   walką   polityczną   klasy   robotniczej

a operacjami militarnymi. Lecz w danym przypadku możemy – z jednym tylko zastrzeżeniem – zastosować

je. W języku wojskowym też mamy nasze «dni marcowe», jeśli mówić będziemy po niemiecku, i nasze

«dni   wrześniowe»,   wyrażając   się   po   włosku   (Trocki   miał   tu   na   myśli   niezdolność   Włoskiej   Partii

Socjalistycznej do wykorzystania kryzysu rewolucyjnego we wrześniu 1920 r. – przyp. D. H.). Cóż więc

nastąpiło   po   częściowej   klęsce?  Istnieje  pewne   zamieszanie   w   aparacie  wojskowym,  potrzeba   chwili

wytchnienia, żeby znów stanąć na nogi i dojść do dokładniejszej oceny sił przeciwnika (...) Niekiedy staje

się   to   możliwe   dopiero   pod   warunkiem   dokonania  strategicznego   odwrotu   (...)   Żeby   to   poprawnie

zrozumieć, żeby  ten  odwrót  stał się częścią  składową jednolitego  planu strategicznego, potrzebne  jest

pewne doświadczenie. Lecz jeśli wszystko traktuje się abstrakcyjnie i wciąż nalega na to, by za wszelką

cenę maszerować naprzód, wychodząc z założenia, że każdą przeszkodę można przezwyciężyć jedynie

zwiększonym  wysiłkiem rewolucyjnej  woli, dokąd się  wtedy dojdzie? Weźmy jako przykład  marcowe

wydarzenia w Niemczech (1921 r.). Mówi się nam: sytuację można uratować tylko nową ofensywą (...) W

takich warunkach przeżyjemy tylko większą i niebezpieczniejszą klęskę. Nie, towarzysze, po takiej klęsce

musimy się cofnąć!” (jw., ss. 303-305).

Front jednolity

Latem 1921 r. kierownictwo Kominternu zgodnie doszło do wniosku, że konieczny jest ogólny

odwrót strategiczny. W czerwcu 1921 r. Trocki pisał w „Prawdzie”:

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 27 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

„W rozstrzygającym roku 1919 proletariat Europy niewątpliwie mógł zdobyć władzę państwową,

ponosząc całkiem niewielkie ofiary, gdyby na jego czele stała organizacja rzeczywiście rewolucyjna, która

potrafiłaby postawić mu wyraźne cele i konsekwentnie do nich dążyła. Lecz takiej organizacji zabrakło. W

ciągu ostatnich trzech lat robotnicy wiele walczyli i ponieśli wiele ofiar – mimo to władzy nie zdobyli. W

rezultacie masy robotnicze stały się ostrożniejsze, niż w latach 1919-1920” (jw., ss. 294-295).

Ta sama myśl znalazła się w tezach Międzynarodówki Komunistycznej o sytuacji światowej. Tezy

te, opracowane  przez Trockiego, uchwalił następnie III  Kongres  Kominternu (22  VI  – 12  VII  1921).

Wyrażały one pogląd:

„W ciągu roku, który dzieli II Kongres Kominternu od trzeciego, cały szereg robotniczych powstań i

walk zakończył się częściowymi klęskami (np. marsz Armii Czerwonej na Warszawę w sierpniu 1920 r.).

Pierwszy   okres   powojennego   ruchu  robotniczego,   jak  się   wydaje,   zakończył  się.   Okres   ten   cechował

żywiołowy   charakter   ataków   robotniczych   i   wyraźna  niejasność   ich   celów   oraz   metod,   jak   również

paniczny  strach,  w  jaki  owe  ataki  wpędzały  klasy  panujące.  Samoświadomość  burżuazji  jako  klasy  i

zewnętrzna stabilność jej organów państwowych w międzyczasie niewątpliwie umocniły się (...) Przywódcy

burżuazji są niewątpliwie dumni z siły swych aparatów państwowych i we wszystkich krajach przeszli

zarówno politycznie jak i ekonomicznie do ofensywy przeciwko robotnikom” (J. Degras, jw., s. 230).

Niebawem po kongresie Komitet Wykonawczy Kominternu zaczął wywierać nacisk na partie, by

punkt   ciężkości   swej   działalności   przesunęły   na   pracę   jednolitofrontową.   Wiosną   1922   r.   Trocki

podsumował   efekty   tej   działalności.   Zadaniem   partii   komunistycznej   –   powiedział   –   jest   kierowanie

rewolucją proletariacką. Lecz może to robić jedynie wówczas, gdy będzie się opierała na przeważającej

większości klasy robotniczej. Żeby uzyskać takie poparcie, musi ona być z kolei samodzielną organizacją,

mającą jasny program  i ścisłą dyscyplinę wewnętrzną. I  dlatego właśnie  musi ideologicznie zerwać  z

reformistami i centrystami.

Dopiero potem, gdy uzyska już pełną samodzielność i ideologiczną zwartość własnych szeregów,

partia komunistyczna będzie mogła walczyć o zdobycie wpływu na większość klasy robotniczej. Rzecz

jasna,   w  tej  fazie  poprzedzającej  rewolucję  nie  ustanie  życie  zbiorowe  klasy  robotniczej.  Konflikty  z

przemysłowcami, z burżuazją, z władzą państwową – obojętnie, która strona je sprowokuje – toczyć się

będą zwyczajnymi torami.

W toku tych konfliktów masy pracujące – według Trockiego – rozwiną w sobie zmysł konieczności

zachowania jedności w działaniu, czy będzie to jedność w przeciwstawieniu się atakom kapitalizmu, czy też

jedność w ofensywie przeciwko niemu. Każda partia, która przeciwstawiłaby się tej odczuwanej przez

robotników potrzebie jedności działania z całą pewnością – i słusznie – zostanie przez nich odrzucona.

„Odpowiednio więc – argumentował Trocki – front jednolity w żaden sposób nie jest, ani z racji

swej genezy, ani w swej istocie, kwestią wzajemnych stosunków pomiędzy frakcjami parlamentarnymi

partii   komunistycznej  i  socjalistycznej,  czy  też  pomiędzy  komitetami   centralnymi  obu  tych  partii  (...)

Problem frontu jednolitego – nawet gdy w danym okresie nieunikniony jest rozłam pomiędzy rozmaitymi

organizacjami  politycznymi,  które   się   powołują   na  klasę   robotniczą   –   wynika   z   niecierpiącej   zwłoki

konieczności zapewnienia sobie przez tę klasę możności frontu jednolitego w walce z kapitalizmem. Dla

tych,   którzy   tego   zadania   nie   rozumieją,   partia   jest   tylko   stowarzyszeniem   propagandystów   a   nie

organizacją walki masowej”.

Front   jednolity   zakłada   więc   gotowość   komunistów  w   określonych   granicach   i   specyficznych

zagadnieniach koordynować swoje akcje z działaniami organizacji reformistycznych „...póki one jeszcze

wyrażają wolę ważnych części walczącego proletariatu. (...)  Czyż  nie oddzieliliśmy się od nich? Tak.

Oddzieliliśmy się, gdyż nie mogliśmy się z nimi zgodzić w ważnych sprawach ruchu robotniczego. I mimo

to szukamy jedności z nimi? Tak. Zawsze tam, gdzie masy, które idą za nimi, są gotowe razem z masami,

które  idą  za  nami,  wspólnie  walczyć  i  gdzie  reformiści  zostają  zmuszeni  stać  się  mniej  czy  bardziej

czynnym narzędziem tych walk”.

Trocki   był   wyraźnie   świadom   tego,   że   jedność   działania   z   reformistami   nie   zawsze   i   nie

automatycznie zostanie osiągnięta. Wprost przeciwnie, często da się osiągnąć tylko częściowe uzgodnienia,

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 28 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

jeśli w ogóle będzie to możliwe. Lecz właśnie dlatego było konieczne, żeby walczący robotnicy uzyskali

możność przekonać się, że tam, gdzie nie osiąga się jedności działania, przyczyny „...tkwią nie w naszym

formalistycznym nieprzejednaniu, lecz w braku ducha walki u reformistów” (The First Five Years..., op.

cit., t. 2, ss. 91-95).

Czwarty   Kongres   Międzynarodówki   Komunistycznej   (5   XI   –   5   XII   1922)   był   ostatnim,

w którym Lenin brał udział i ostatnim, którego uchwały Trocki uważał w zasadzie za słuszne. Kongres

zajmował   się   głównie   zagadnieniem   frontu   jednolitego.   Dziesięć   lat   później   Trocki   w   zasadniczym

oświadczeniu ustosunkował się do dawnego Kominternu. Pisał, że Międzynarodowa Lewicowa Opozycja

jest kontynuatorem tradycji pierwszych czterech kongresów Międzynarodówki Komunistycznej. Jeśli nawet

wiele z jej uchwał straciło swoją aktualność i rozwój wydarzeń prześcignął je, mimo to wszystkie jej istotne

zasady (w sprawie imperializmu i państwa burżuazyjnego, demokracji i reformizmu, zagadnienia zdobycia

władzy i dyktatury proletariatu, stosunku do chłopstwa i narodów uciskanych, parlamentaryzmu, polityki

jednolitofrontowej)   jeszcze   po   upływie   dziesięciolecia   pozostają   „...najwyższym   wyrazem   strategii

proletariackiej w epoce powszechnego kryzysu kapitalizmu”.

Natomiast Lewicowa Opozycja odrzuca uchwały piątego i szóstego kongresu (1924 i 1928 r.) jako

„rewizjonistyczne” (Writings of Leon Trotsky 1932-1933, New York 1972, ss. 51-55).

W 1923 r. wystąpiła z jednej strony „trójka” (Stalin-Zinowjew-Kamieniew) z drugiej – Lewicowa

Opozycja.   Komintern   poniósł   wtedy  w   Europie   dwie   ciężkie   klęski.   W   lipcu   Komunistyczna   Partia

Bułgarii, mająca za sobą prawie całą klasę robotniczą, przyjęła postawę neutralną – czy, ściślej biorąc,

całkowicie bierną – wobec puczu prawicowego, skierowanego przeciwko rządom partii chłopskiej. Dopiero

po zniszczeniu systemu burżuazyjno-demokratycznego, ustanowieniu dyktatury i skutecznym zdławieniu

ruchu mas ludowych – dopiero wtedy (22 września) Komunistyczna Partia Bułgarii zorganizowała, i to bez

jakiegokolwiek   poważniejszego   przygotowania   politycznego,   pochopne   powstanie,   które   zostało

zmiażdżone. Potem nastąpił już okres okrutnego białego terroru.

Niemcy znajdowały się w tym czasie w stanie głębokiego kryzysu gospodarczego, społecznego i

politycznego, który został przyspieszony francuską okupacją Zagłębia Ruhry i zaostrzony astronomicznej

wielkości   inflacją,   która   pieniądz  uczyniła   dosłownie   bezwartościowym.   Jesienią   1923   r.   sytuacja   w

Niemczech   była   wręcz   rozpaczliwa,  panowała   nędza   a   perspektywy   były   bardziej   beznadziejne   niż

kiedykolwiek po 1923 r. Po utworzeniu w Saksonii rządu koalicyjnego komunistów i socjaldemokratów,

zaplanowano na październik zbrojne powstanie w całych Niemczech. Zostało ono jednak w ostatniej chwili

odwołane, o  czym wiadomość nie dotarła do Hamburga. Toteż w tym mieście wszczęto osamotnione

powstanie, po dwóch dniach zdławione.

Trocki doszedł do wniosku, iż przeoczono historyczną wręcz okazję. Od tego momentu politykę

Kominternu w coraz większym stopniu określała frakcja Stalina. Kierowała się przy tym nie potrzebami

międzynarodowej   walki   klasowej,   lecz,   w   pierwszym   okresie   –   interesami   frakcji   stalinowskiej   w

wewnętrznej   walce   w   KPZR,   w   następnym   zaś   okresie   –   interesami   zagranicznej   polityki   reżimu

stalinowskiego.

Po krótkim zwrocie lewicowym w 1924 r., Komintern do roku 1928 sterował na prawo, następnie,

w   latach   1928-1934   r.   uprawiał   politykę   ultralewicową   i   ostatecznie   przesunął   się   w   epoce   Frontu

Ludowego (1935-1939) daleko na prawo. Każdy z tych okresów Trocki starannie analizował i poddawał

krytyce.

Anglo-Radziecki Komitet Związkowy

W latach 20-ych (1925-1927) Komintern dokonał pierwszego zwrotu na prawo. Trocki szczegółowo

sformułował  swą  krytykę  tej  fazy  jego  polityki,  przede  wszystkim  w  odniesieniu  do  dwóch  ważnych

wydarzeń: chińskiej rewolucji lat 1925-1927, o czym była  już mowa, i  Anglo-Radzieckiego Komitetu

Związkowego. Ten ostatni powstał w 1925 r. z inicjatywy kierownictwa Kominternu. Był swego rodzaju

sojuszem pomiędzy centralą brytyjskich związków zawodowych (TUC) i centralą związków radzieckich

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 29 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

(WCSPS).  Sojusz ten nadawał  TUC-owi odcień rewolucyjności i  stwarzał mu osłonę przed  lewicową

krytyką ze strony jego dołów członkowskich. Został zaś stworzony tuż przed tym, nim długotrwały proces

radykalizacji brytyjskiego ruchu robotniczego osiągnął swój punkt szczytowy.

Istota   krytyki   Trockiego   dotyczyła   przede   wszystkim   tego,   iż   Komunistyczna   Partia

W.   Brytanii   –   zgodnie   z   polityką   Kominternu   –   wzmacniała   zaufanie   mas   do   lewicowo-

socjaldemokratycznej biurokracji (naczelnym hasłem Komunistycznej Partii W. Brytanii było wówczas:

„Cała władza – kierownictwu TUC!”). Ta natomiast – twierdził Trocki – w decydującej chwili z całą

pewnością zdradzi ruch. Sprawdziło się to niebawem w toku związkowego strajku powszechnego w maju

1926 r. (tak zresztą, jak w roku 1983 zdradziła ona walkę drukarzy i w roku 1984 – górników – przyp.

tłum.). Zamiast takiej taktyki – wskazywał Trocki – partia ta winna była samodzielnie organizować w

związkach zawodowych ruch opozycyjny w stosunku do kierownictwa TUC, wykorzystując możliwości,

jakie lewicowi funkcjonariusze związkowi stwarzali dla takiej właśnie akcji. Lecz w żadnym wypadku

partia   na   nich   nie   powinna  polegać.   Winna   ona   natomiast   z   całym   naciskiem   ostrzegać   walczących

związkowców   i   tak   ich   przygotowywać,   żeby   zdrada   związkowych   funkcjonariuszy   nie   załamała

związkowców, ani nawet ich nie zaskoczyła. Modelem tego rodzaju wewnątrzzwiązkowej opozycji był

„Minority   Movement”   („Ruch   Mniejszości”),   który   w   latach   poprzednich   został   zorganizowany  w

związkach zawodowych pod kierownictwem Partii i cieszył się sporą popularnością. Dzięki niemu szybko

zwiększyła   się   liczba  członków   Partii   i   wzrosły   jej  wpływy  w   klasie  robotniczej.   Natomiast   umizgi

radzieckiej   centrali   związkowej   do   lewicowej   biurokracji   związkowej   zakończyły   się   –   zgodnie   z

przewidywaniami Trockiego – katastrofą dla angielskiego ruchu robotniczego, Komunistycznej Partii W.

Brytanii i Kominternu. W strajku powszechnym 4-12 maja 1926 r., który szybko przyjął formy powstańcze,

„lewicowe” kierownictwo TUC przedwcześnie zatrąbiło do odwrotu, załamało strajk w jego szczytowym

momencie i w ten sposób doprowadziło ruch do klęski. A w konsekwencji – do długotrwałego panowania

w brytyjskim ruchu zawodowym jego prawicowego skrzydła. Zaś Partia Komunistyczna w krótkim czasie

skurczyła się liczebnie do nieznacznej sekty i do przeszłości przeszedł jej wpływ na ruch zawodowy.

Poleganie   na   „lewicowych”   funkcjonariuszach   jeszcze   po   dzień   dzisiejszy   pozostaje   cechą

odróżniającą   lewicowych   reformistów   od   komunistów.   Tak   więc   przeprowadzona   wówczas   przez

Trockiego krytyka nadal zachowuje dużą doniosłość i to nie tylko w W. Brytanii.

Taktyka „trzeciego okresu”

Obradujący latem 1928 r. VI Kongres Kominternu (17 VII – 1 IX 1928) wprowadził tego rodzaju

poprawki do obowiązującej w latach 1924-1928 prawicowej linii politycznej ruchu komunistycznego, iż

wkrótce   przekształciła   się   ona   w   swoje   przeciwieństwo.   Partiom   komunistycznym   narzucono   kurs

ultralewicowy o charakterze biurokratycznym, kurs nie liczący się z okolicznościami i uwarunkowaniami

danego  kraju.  Zgodnie  z  tą  nową linią,  świat   dzielił  się  na  „obóz  rewolucyjny”,  obejmujący ZSRR  i

proletariat innych krajów, kierowany przez „zbolszewizowane”, tj. w pełni podporządkowane stalinowskiej

ekipie Związku Radzieckiego, partie komunistyczne, oraz na „obóz kontrrewolucyjny”, składający się z

burżuazji, faszystów, „socjalfaszystowskiej” socjaldemokracji oraz  wszelkiego rodzaju wykluczonych  z

partii   komunistycznych  frakcji  opozycyjnych  wobec  ekipy  stalinowskiej.  W  istocie  zaś   ta   nowa  linia

odzwierciedlała wejście w życie w ZSRR pierwszego planu pięcioletniego oraz przeforsowanie kursu na

przymusową kolektywizację. Proklamowano przy tym tzw. „trzeci okres”, którego cechą miały być w

świecie  kapitalistycznym   (w  metropoliach   i   koloniach)   „przybierające  na  sile   walki  rewolucyjne”.   W

praktyce oznaczało to  zaś, że  w  czasie,  gdy faszyzm –  przede  wszystkim w  Niemczech –  stawał się

prawdziwym i narastającym niebezpieczeństwem, za głównego wroga uznano socjaldemokrację.

Tak więc X plenum Komitetu Wykonawczego Kominternu w połowie sierpnia 1929 r. oświadczyło,

iż w obliczu zaostrzenia się przeciwieństw imperialistycznych i walki klasowej, faszyzm w coraz większym

stopniu staje się naturalną formą panowania burżuazji. Stwierdzenie to – jako tako realistyczne – zostało

uzupełnione innym, głoszącym, iż w krajach w których istnieją silne partie socjaldemokratyczne, faszyzm

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 30 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

przyjmować będzie szczególny kształt „socjalfaszyzmu” i nim to właśnie będzie się burżuazja w rosnącym

stopniu   posługiwała,   jako   narzędziem   paraliżowania   mas   walczących   przeciwko   reżimowi   dyktatury

faszystowskiej. (J. Degras, op. cit., t. III, s. 44).

W tej sytuacji należało więc jakoby odrzucić dotychczasową formę polityki frontu jednolitego.

Więcej – nie mogło być już mowy o tym, żeby odpowiednią taktyką zmusić socjaldemokratyczne partie

masowe   i   pozostające   pod   ich   wpływem   związki   zawodowe   do   utworzenia   z   komunistami   frontu

jednolitego   przeciwko   faszyzmowi.   Jedne   i   drugie   bowiem   –   wedle   nowej   teorii   –   same   były

„socjalfaszyzmem”. Ba! Socjaldemokrację uznano na XI plenum Komitetu Wykonawczego Kominternu

(1931   r.)   za   „najaktywniejszy   czynnik   i   inicjatora   rozwoju   państwa   kapitalistycznego   w   kierunku

faszyzmu” (jw., s. 159). Nowe kierownictwo Komunistycznej Partii Polski, narzucone jej w połowie 1929 r.

przez   stalinowską   ekipę   Kominternu,   już   w   okresie   Centrolewu  (1929-1930)   pouczało   członków   i

sympatyków,   iż   największą  w   Polsce  przeszkodą   na   drodze  zwycięstwa   rewolucji  proletariackiej   jest

„niebezpieczeństwo kontrrewolucyjnej dywersji demokratycznej”, mając na myśli mało prawdopodobne

zwycięstwo Centrolewu.

Ta sprzeczna z faktycznym stanem rzeczy i całkowicie fałszywa ocena rzeczywistego charakteru

faszyzmu, jak również właściwości socjaldemokracji nieuchronnie prowadziła do fałszywej konkluzji, że

„silne partie demokratyczne” dają się pogodzić z „reżimem dyktatury faszystowskiej”. Twierdzono wręcz,

iż jedno i drugie istnieje równocześnie w Niemczech (już na długo przed dojściem Hitlera do władzy).

Toteż  kolejne,  XII   plenum  Komitetu  Wykonawczego  (1932)   twierdziło:  „W  Niemczech  rząd   Papena-

Schleichera przy pomocy Reichswehry, Stahlhelmu i nazistów stworzył faszystowską dyktaturę”. (jw., s.

22).

Trocki z coraz większym naciskiem i rozpaczą występował przeciwko tej rażącej głupocie. Od 1929

r. do katastrofy w 1933 r., jaką było przejęcie władzy przez partię hitlerowską, pisał on nieustannie artykuły

na temat kryzysu niemieckiego. Żaden marksista nie prześcignął go w tej kwestii przenikliwością i siłą

argumentacji. Centralnym wątkiem wszystkich jego na ten temat artykułów była konieczność tworzenia

„jednolitego frontu robotniczego przeciwko faszyzmowi”. Włożył ogromny wysiłek w to, by prześledzić

zjawiska   i   przeciwstawić   rozsądną   analizę   i   odpowiedź   zwyrodniałym   argumentom,   jakie   kapłani

stalinizmu rozpowszechniali, usiłując niewiarygodne uczynić wiarygodnym. Jego ówczesne publikacje, w

szczególności cykl artykułów „Deutschland, wohin?” („Niemcy, dokąd?”), rozprawiały się z mnóstwem

pseudomarksistowskich wywodów. Oto niektóre krótkie fragmenty tej polemiki:

„Obecnie   oficjalna   prasa   Kominternu   przedstawia   wyniki  wyborów   z   1930   r.   jako   ogromne

zwycięstwa   komunizmu,   które   stawia   na  porządku   dnia  hasła  «Radzieckich  Niemiec».   Biurokratyczni

optymiści nie chcą zrozumieć sensu stosunku sił, jaki ujawnił się w statystyce wyborczej. Wzrost głosów

komunistycznych traktują oni całkowicie niezależnie od rewolucyjnych zadań, jakie stawia sytuacja i od

trudności, które z tego wynikają.

Partia Komunistyczna otrzymała 4,600 tys. głosów, podczas gdy w 1928 r. – 3,300 tys. Przyrost

1,300 tys. głosów jest z punktu widzenia «normalnej» mechaniki parlamentarnej niesłychanie duży, nawet

jeśli uwzględni się zwiększenie ogólnej liczby wyborców. Ale ten wzrost głosów całkowicie blednie wobec

skoku faszyzmu – z 800 tys. głosów na 6.400 tys.! Nie mniej istotne znaczenie dla oceny wyborów ma fakt,

iż socjaldemokracja,  mimo   znacznych strat,  utrzymała   trzon  swego  stanu  posiadania  i znów uzyskała

większą liczbę głosów robotniczych, niż Partia Komunistyczna. Jeśli zadać sobie pytanie, jaki to kompleks

uwarunkowań międzynarodowych i krajowych byłby zdolny z największą siłą pchnąć klasę robotniczą ku

komunizmowi, to nie dałoby się przytoczyć pomyślniejszych dla takiego zwrotu okoliczności, niż obecna

sytuacja w Niemczech: pętla planu Younga, rozpadnięcie się panujących grup, kryzys parlamentaryzmu i

przerażające   samozdemaskowanie   się   rządzącej   socjaldemokracji.   W   kontekście   tych   konkretnych

uwarunkowań historycznych specyficzna waga Komunistycznej Partii Niemiec w życiu kraju pozostaje –

mimo zdobycia 1,300 tys. nowych głosów – nieproporcjonalnie mała.

(...)   Lecz  najważniejszą  umiejętnością   partii   rzeczywiście   rewolucyjnej,  jest  zdolność  patrzenia

rzeczywistości w oczy (...)

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 31 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Żeby kryzys społeczny mógł się przerodzić w rewolucję proletariacką, konieczne jest – oprócz

innych okoliczności – by przeważająca część warstwy drobnomieszczańskiej stanęła po stronie proletariatu.

To daje mu możność przejąć rolę przywódcy narodu. Ostatnie wybory uzewnętrzniły – i na tym polega ich

ważne,   symptomatyczne   znaczenie   –   wprost   przeciwstawny   kierunek   rozwoju.   Pod   ciosami   kryzysu

drobnomieszczaństwo ciąży nie ku rewolucji proletariackiej, lecz ku skrajnie imperialistycznej reakcji i

pociąga za sobą znaczne odłamy proletariatu.

Gigantyczne   zwiększenie   się   wpływów   narodowego   socjalizmu   jest   wyrazem   dwóch   faktów:

ciężkiego kryzysu społecznego, który masy drobnomieszczańskie wyprowadza z równowagi oraz braku

partii   rewolucyjnej,   która   już   dzisiaj   byłaby   w   oczach   mas   ludowych   ich   uznanym   rewolucyjnym

przywódcą. Jeśli partia komunistyczna jest partią rewolucyjnej nadziei, to faszyzm, jako ruch masowy, jest

partią   kontrrewolucyjnej   rozpaczy.   Kiedy   rewolucyjna   nadzieja   ogarnie   całą   masę   proletariacką,   to

nieuchronnie   pociąga   za   sobą   na   drogę   rewolucji   znaczne   i   wciąż   narastające   warstwy

drobnomieszczaństwa.   Lecz   właśnie   wybory   powszechne   ujawniły   obraz   całkiem   przeciwny:

kontrrewolucyjna rozpacz z taką mocą ogarnęła masy drobnomieszczańskie, że pociągnęła za sobą znaczne

warstwy proletariatu (...)

Faszyzm stał się w Niemczech rzeczywistym niebezpieczeństwem; jest wyrazem zaostrzającej się

sytuacji bez wyjścia dla reżimu burżuazyjnego, konserwatywnej roli socjaldemokracji i ukrytej słabości

Partii Komunistycznej w walce przeciwko temu reżimowi. Kto temu przeczy – jest ślepcem lub gadułą”.

(Trotzki, Die Wendung der Komintern und die Lage in Deutschland, „Klassenkampf”, 1930, nr 3/4, ss. 10-

11).

„Żeby   sytuację  teraz  uratować   –   pisał   nieco  później  Trocki  –   byłoby  konieczne  wyciągnięcie

Komunistycznej Partii Niemiec z jej bezowocnego ultraradykalizmu. Lecz Komintern stosował taktykę

«biurokratycznego   ultymatyzmu»,   usiłował   klasę   robotniczą   «zgwałcić»,   gdy  nie   udawało  mu   się   jej

przekonać:  «jeśli  wy,  robotnicy  nie  uznajecie  kierownictwa   Thelmanna-Remmelego-Neumanna,  to  nie

pozwolimy wam utworzyć jednolitego frontu». Prawdziwa polityka jednolitofrontowa musiałaby natomiast

opierać się  na  aktywnych  ruchach  taktycznych,  które  wynikają  z  całkowicie obiektywnych  warunków

rozwoju proletariatu”. (Trotzki, jw., ss. 27-29).

„Za jednym zamachem zmobilizować większość niemieckiej klasy robotniczej do ofensywy – to

ciężkie zadanie. Po klęskach lat 1919, 1921, 1923, po awanturnictwie «trzeciego okresu», u robotników

niemieckich, którzy i bez tego spętani są przez potężne organizacje zachowawcze, ukształtowały się silne

zahamowania wewnętrzne. Jednak – z drugiej strony – owa organizacyjna stabilność robotników, która

dotąd   prawie  całkowicie   uniemożliwiała   faszystom   wdarcie   się   w   ich   szeregi,   stwarza   bardzo  duże

możliwości dla walk obronnych.

Nie   trzeba   zapominać,   że   polityka   jednolitofrontowa   jest   na   ogół   o   wiele   skuteczniejsza   w

przypadku defensywy, niż w akcji ofensywnej. Zachowawcze, czy bardziej zacofane warstwy proletariatu

łatwiej dają się wciągnąć do walki w obronie tego, co już mają, niż do walki o nowe zdobycze”. (Trotzki,

Was nun?, „Klassenkampf”, 1932, nr 3/4, ss. 44-45).

Stalinowcy puścili w ruch wszelkiego rodzaju fałszywą argumentację, najrozmaitsze paralogizmy,

żeby   problem   zaciemnić,   aby   to,   co   kiedyś   było   polityką   Kominternu,   napiętnować   teraz   jako

kontrrewolucyjny trockizm. Mówili na przykład, iż front jednolity można tworzyć tylko „od dołu”, a więc

należy wykluczyć jakiekolwiek porozumienie z socjaldemokratami. Poszczególni socjaldemokraci mogą

wprawdzie   brać   udział   w   „czerwonym   froncie   jednolitym”,   lecz   pod   warunkiem,   że   zaakceptują

kierownictwo w nim Komunistycznej Partii  Niemiec. Taką samą politykę jednolitofrontową prowadził

Komintern również w innych krajach.

Coraz   szerzej   krzewiono   też   fatalne   złudzenie,   znajdujące   pełny   wyraz   w   haśle:   „po   Hitlerze

przyjdzie kolej na nas”, tj. że najpierw zwycięży Hitler, lecz jego rządy szybko się załamią, potem zaś

zwycięży rewolucja komunistyczna. Trocki nieustannie podkreślał, że jest to odziana w radykalną retorykę

perspektywa bierności i niemocy. Wciąż  też powracał  do węzłowego zagadnienia – do kwestii frontu

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 32 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

jednolitego – demaskując przy tym wszelkie wprowadzające zamieszanie czepianie się każdego słowa.

Odrzucając na bok oszczerstwa, z całym naciskiem wyjaśniał swój punkt widzenia:

„Handlarz pędzi woły – pisał Trocki – do rzeźni. Podszedł do nich rzeźnik z nożem. «Zewrzyjmy

szeregi, weźmy tego kata na rogi» – zaproponował pewien wół. «Czym gorszy jest rzeźnik od handlarza,

który nas tu batem przypędził?» – odpowiedziały mu inne woły, które przeszły polityczne szkolenie w

Instytucie Manuilskiego. «Ależ będziemy mogli później rozprawić się również z handlarzami!» «Nie» –

odpowiedziały pryncypialne woły swemu doradcy – «z pozycji lewicowych ukrywasz wrogów, sam jesteś

społecznym rzeźnikiem!» I nie zgadzały się na zwarcie szeregów”. (L. Trotzki, Schriften über Deutschland,

Frankfurt 1971, s. 304).

Komunistyczna Partia Niemiec trzymała się swej, rozstrzygającej o jej losie i, niestety, również o

losie   niemieckiej   klasy   robotniczej,   linii   politycznej   wypracowanej   przez   stalinowskie   kierownictwo

Międzynarodówki Komunistycznej.

Owa   właściwa   „trzeciemu   okresowi”   –   według,   pożal   się   Boże,   teoretyków   stalinowskich   –

wznosząca   się   fala   masowych   walk   rewolucyjnych,   prowadziła  też   do   tego,  że  partie  komunistyczne

poszczególnych   krajów   ustawicznie   proklamowały   strajki   generalne,   we   wszystkim   dopatrywały   się

symptomów   rozpoczynającej   się   już   rewolucji.   Ponieważ   obiektywna   sytuacja   była   wręcz   odwrotna,

wszystkie partyjne prognozy nie sprawdzały się. Wyjście znaleziono w obciążeniu odpowiedzialnością za

wszystkie niepowodzenia socjaldemokracji i kierowanych przez nią związków zawodowych, co dodatkowo

uzasadniało   politykę   nie   zawierania   z   nimi   jednolitego   frontu.   Z   niektórymi   działaczami   tamtych

organizacji – przede wszystkim z działaczami niższego szczebla – niekiedy rozprawiano się metodami

bojówkarskimi. Pojedynczych zaś przywódców samych partii komunistycznych, którzy odważali się w tym,

czy w innym przypadku odstąpić od takiej linii, natychmiast wykluczano z partii pod zarzutem, iż są oni

agentami faszyzmu w klasie robotniczej. Efekty tego wszystkiego były wręcz opłakane. Wczoraj jeszcze

aktywni robotnicy, zrażeni brakiem jedności, bojówkarskimi metodami walki wewnątrz klasy robotniczej

(co   prawda   socjaldemokraci   pierwsi   odwołali   się   do   terroru   bojówkarskiego),   zdenerwowani

powtarzającymi   się  nieudanymi   strajkami  proklamowanymi   przez  kierownictwo  partii  komunistycznej,

tysiącami wycofywali się z życia politycznego, zwłaszcza z organizacji zawodowych. Działo się to w

miesiącach i latach, gdy wzmagała się ofensywa faszyzmu.

Front ludowy i rewolucja hiszpańska

Po zwycięstwie w Niemczech Hitlera, przywódcy Związku Radzieckiego zaczęli poszukiwać dla

siebie „bezpieczeństwa” w militarnym sojuszu z najważniejszymi wówczas mocarstwami zachodnimi –

Francją i Wielką Brytanią. Narzędziem ukierunkowanej na osiągnięcie tego celu dyplomacji Stalina stał się

Komintern. Do funkcji narzędzia tej dyplomacji był on stopniowo degradowany już wcześniej, lecz teraz ta

jego  rola   uwidoczniła  się  mocniej  niż  kiedykolwiek   dotąd.   Toteż  Komintern  znów  został  gwałtownie

przesunięty, tym razem z orientacji ultralewicowej na wyraźnie prawicową. Po 7-letniej przerwie zwołano

siódmy (i ostatni) Kongres Międzynarodówki Komunistycznej (obradował w dniach 25 VII – 20 VIII

1935), żeby  światowej opinii publicznej  wyjaśnić,  iż  rewolucje  nie stoją już  więcej  na  porządku dnia

stalinowskiego komunizmu. W ich miejsce postulowano teraz „zjednoczony front ludowy walki o pokój i

przeciwko podżeganiu do wojny”. Teraz zaczęto głosić, że „wszyscy zainteresowani w utrzymaniu pokoju

powinni zostać wciągnięci do wspólnego frontu” (J. Degras, op. cit., t. III, s. 375).

W   gronie   owych   „wszystkich   zainteresowanych   w   utrzymaniu   pokoju”   znajdowali   się   też

beneficjanci zwycięstwa odniesionego w I wojnie światowej, klasy panujące we Francji i Wielkiej Brytanii.

Ich przychylność usiłowała sobie pozyskać nowa linia Kominternu. „Obecnie sytuacja nie jest już taka jak

w 1914 r.” – oświadczył w maju 1936 r. Komitet Wykonawczy Międzynarodówki Komunistycznej.

„Obecnie – głosił on – nie tylko klasa robotnicza, chłopstwo i masy pracujące są zdecydowane

utrzymać pokój, lecz również uciskane kraje i słabe narody, których niepodległości zagraża wojna (...) W

obecnej fazie też wiele państw kapitalistycznych zabiega o utrzymanie pokoju. W ten sposób powstaje

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 33 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

możliwość   utworzenia   przeciwko   niebezpieczeństwu   wojny   imperialistycznej   szerokiego   frontu   klasy

robotniczej, mas pracujących i całych narodów” (jw., s. 390).

Taki „front”, rzecz zrozumiała i nieunikniona, służył tylko utrzymaniu dotychczasowej równowagi

imperialistycznej.   Dla   ukrycia   tej   oczywistości  z   dużym   rozmachem   wykorzystywano   reformistyczną

retorykę. Jakiś czas przynosiło to Kominternowi sukcesy. Szeroko rozpowszechnione w klasie robotniczej

pragnienie jedności początkowo dało partiom komunistycznym rzeczywiście spore zyski. W okresie od

początku 1934 r. do końca 1936 r. szeregi Komunistycznej Partii Francji zwiększyły się z 30 tys. osób do

150 tys., nie licząc 100 tys. członków Komunistycznego Związku Młodzieży Francji. Komunistyczna Partia

Hiszpanii, która u schyłku „trzeciego okresu” (1934) liczyła niecały tysiąc członków, zwiększyła ich liczbę

do lutego  1936 r.  do 36 tys.,  zaś  do  lipca  1937  r.  podniosła się ona do 117  tys. Nowych członków

uodporniono na krytykę z pozycji lewicowych, Komintern bowiem szerzył wśród nich wiarę, że trockiści są

dosłownie agentami faszyzmu.

W maju 1935 r. Francja i Związek Radziecki podpisały pakt o nieagresji. W lipcu tegoż roku

Komunistyczna   Partia   Francji   doprowadziła   do   porozumienia   z   partią   socjalistyczną   (SFIO)

i partią radykałów, trzonem francuskiej demokracji burżuazyjnej.

Występując   z   programem   reform   i   hasłem   „systemu   zbiorowego   bezpieczeństwa”

międzynarodowego, złożony z owych trzech partii „front ludowy” wygrał w kwietniu 1936 r. wybory do

Izby  Deputowanych.   Komunistyczna  Partia   Francji,  której   naczelnym  hasłem  wyborczym   była  „silna,

wolna i  szczęśliwa  Francja”, zdobyła 72 mandaty  i stała  się  niczym  nie zastąpioną częścią  składową

większości parlamentarnej rządu Leona Bluma, przywódcy SFIO i premiera gabinetu „frontu ludowego”.

Maurice   Thorez,   sekretarz   generalny   Komunistycznej   Partii   Francji,   mógł   teraz   z   dumą   oświadczyć:

„odważnie odwojowaliśmy u naszych wrogów to, co nam ukradli i nogami zdeptali. Przywróciliśmy sobie

«Marsyliankę» i sztandar trójkolorowy” (jw. s. 384).

Po wyborczym zwycięstwie lewicy nastąpiła potężna fala strajków i okupacji fabryk. W lipcu 1936

r.   brało   w   nich   udział   6   mln   robotników.   Teraz   wczorajsi   rzecznicy   „wznoszącej   się   fali   walk

rewolucyjnych” usiłowali ruch ten ograniczyć i zahamować oraz zakończyć go na podstawie ustępstw

osiągniętych  od  pracodawców  w „porozumieniu z Matignon”. Przewidywało  ono  40-godzinny tydzień

pracy i płatne urlopy. Zanim rok 1936 zdążył zakończyć się, Komunistyczna Partia Francji przesunęła się

jeszcze dalej na prawo aniżeli jej socjaldemokratyczni sojusznicy i zażądała rozszerzenia „frontu ludowego”

i   przekształcenia   go   w   „front   francuski”,   mianowicie   przez   włączenie   do   niego   prawicowych

antyniemieckich narodowych konserwatystów.

Wobec tego, że sojusz z Francją stał się punktem oparcia polityki zagranicznej Stalina, odpowiednio

więc Komunistyczna Partia Francji zaczęła odgrywać pionierską rolę w nowej orientacji stalinowskiego

ruchu   komunistycznego,   orientacji   szybko   przyjętej   przez   cały   Komintern.   Po   próbie   gen.   Franco

przechwycenia   władzy  w   Hiszpanii,   w   lipcu   1936   r.   wybuchła   tu   rewolucja.   Komunistyczna   Partia

Hiszpanii, będąca częścią składową rządzącego tym krajem „frontu ludowego”, który w lutym wyszedł

zwycięzcą   z   wyborów   parlamentarnych,   znalazła   się   teraz   w   obliczu   trudnego   a   odpowiedzialnego

„zadania”. Wszak na porządku dziennym stanęła tu teraz sprawa wiarygodności taktyki ludowo-frontowej

w skali co najmniej Europy. Chodziło o przedstawienie kołom burżuazyjnym przekonującego dowodu na

to, iż proklamowane przed rokiem przez VII Kongres Kominternu nowa taktyka, fronty ludowe, nie jest

pułapką   na   łatwowiernych   „burżujów”   –   jak   to   twierdziła   propaganda   prawicowych   ugrupowań

burżuazyjnych   –   lecz   szczerym   wyrazem   zmiany   orientacji   oraz   rezygnacji   z   kursu   na   rewolucję

proletariacką w państwach kapitalistycznych i ich koloniach oraz strefach wpływów. Toteż Komunistyczna

Partia Hiszpanii robiła wszystko co było w jej mocy, byle nie dopuścić do tego, żeby ruch mas ludowych

rozsadził   ramki   „demokracji”,   rozumianej   jako   demokracja   burżuazyjna.   Przy   pomocy   radzieckiej

dyplomacji   oraz,  oczywiście,   socjaldemokratów   zdołała   odnotować   w   tej   dziedzinie   sporo   sukcesów.

Redaktor naczelny dziennika partyjnego tak oto przedstawił politykę partii:

„Jest rzeczą całkowicie fałszywą twierdzić, jakoby obecny ruch robotniczy miał na celu, żeby po

wojnie domowej utworzyć dyktaturę proletariatu. (...) My, komuniści, z całym naciskiem odrzucamy takie

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 34 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

przypuszczenie. Kierujemy się wyłącznie intencją obrony Republiki” (cyt. za: F. Morrow, Revolution and

Countrrevolution in Spain, New York 1938, s. 34).

Zgodnie  z  tą  linią  polityczną,   Komunistyczna  Partia   Hiszpanii  wraz  ze  swoimi  burżuazyjnymi

sprzymierzeńcami z „frontu ludowego” przestawiała politykę rządu republikańskiego na tory coraz bardziej

prawicowe. Jednym z jej pierwszych posunięć w toku przeciągającej się wojny domowej było usunięcie z

koalicji rządowej partii POUM (Partia Robotnicza Zjednoczenia Marksistowskiego), partii znajdującej się

na lewo od komunistycznej, następnie uwięzienie i wymordowanie wielu jej przywódców i aktywistów.

Trocki ostro krytykował POUM, gdy ten przystąpił do „frontu ludowego”. Przepowiedział, jak to da on się

politycznie rozbroić, a zarazem będzie z lewej strony ubezpieczał zarówno partię komunistyczną, jak i

lewicowych przywódców partii socjalistycznej, po czym doprowadzi do własnej przymusowej zagłady.

Albowiem obrona porządków republikańskich, póki obejmuje również obronę prawa własności prywatnej,

musiała w sytuacji Republiki Hiszpańskiej, z jej żywiołowo zrewolucjonizowanymi masami, doprowadzić

do fali terroru skierowanego przeciwko autentycznej lewicy. To zaś, z kolei, torowało drogę zwycięstwu

jawnej kontrrewolucji reprezentowanej przez gen. Franco (por. T. Morrow, op. cit., s. 35).

Toteż Trocki w grudniu 1937 r. pisał:

„Proletariat hiszpański wykazał się pierwszorzędnymi zdolnościami bojowymi. Od pierwszego dnia

rewolucji swoją specyficzną wagą w gospodarce kraju, swoim poziomem politycznym i kulturalnym nie

tylko dorównywał proletariatowi rosyjskiemu z początku roku 1917, lecz znacznie przewyższał go.

Główną   przeszkodą   na   drodze   do   zwycięstwa   proletariatu   hiszpańskiego   były   jego   własne

organizacje.   Komenderująca   klika   stalinowców  składała   się,   stosownie   do   swoich   kontrrewolucyjnych

funkcji, z płatnych agentów, karierowiczów, elementów zdeklasowanych i wszelkich możliwych odpadków

społecznych.   Przedstawiciele   innych   organizacji   robotniczych   –   niedołężni   reformiści,   anarchistyczni

frazesowicze,   bezradni   centryści   z   POUM-u   –   mruczeli,   wzdychali,   wahali   się,   manewrowali,   a   w

ostatecznym rozrachunku przystosowywali się do stalinowców. Wynikiem tej ich pracy ręka w rękę było,

że obóz rewolucji społecznej – robotnicy i chłopi – podporządkował się burżuazji, czy raczej jej cieniowi, i

dał się ograbić ze swej istoty, swej duszy i swej krwi. Masom nie zabrakło bohaterstwa ani poszczególnym

rewolucjonistom odwagi. Lecz masy były pozostawione własnemu losowi, zaś rewolucjoniści izolowani,

bez   programu,   bez   planu   działania.   «Republikańscy»   dowódcy   wojskowi   bardziej   troszczyli   się   o

zdławienie rewolucji społecznej niż o zwycięstwo militarne. Toteż żołnierze stracili zaufanie do dowódców,

masy do rządu, chłopi zaczęli trzymać się na uboczu, robotnicy ulegli zmęczeniu, klęska następowała po

klęsce, rosła demoralizacja. Wszystko to nietrudno było przewidzieć już na początku wojny domowej. Front

ludowy przez to, że postawił sobie zadanie ocalić system kapitalistyczny, skazał siebie na klęskę militarną.

Stawiając bolszewizm nogami do góry, Stalin odegrał – osiągając w tym pełny sukces – rolę głównego

grabarza rewolucji” (L. Trotzki, Spanische Lehren, Berlin 1976, ss. 15-16).

Obecnie prawie nikt już nie usiłuje usprawiedliwiać stalinowskiej linii „trzeciego okresu”. Lecz z

„frontem ludowym” rzecz się ma całkowicie odmiennie. Jeśli uwzględni się różnice, uwarunkowane czasem

i miejscem, to eurokomunizm i kompromis historyczny okazuje się niczym innym niż nowym wydaniem

polityki ludowo-frontowej. Niektórzy spośród formalnie znajdujących się w nurcie eurokomunistycznym

daleko   na   lewo,  w   istocie   znów  powtarzają   te   same  błędy,   jakie   Trocki   zwalczał  w   okresie   Anglo-

Radzieckiego Komitetu Związkowego.

Centralne problemy międzywojennego ruchu komunistycznego nie są zatem jedynie ciekawostkami

historycznymi, nadal pozostają aktualne, posiadają bezpośrednio polityczne znaczenie. Toteż pisma Lwa

Trockiego dotyczące strategii i taktyki w tych ważnych zagadnieniach, pozostają prawdziwą skarbnicą

politycznej   wiedzy   proletariackiej.   Od   1923   r.   nikt   nie   przeprowadził   analiz,   które   by   swoją

dalekowzrocznością   i   przenikliwością   równać  się   mogły   z  analizami   Trockiego.   Dla   rewolucjonistów

proletariackich  są  one po  dzień  dzisiejszy  niezastąpionym  źródłem  wiedzy  o  strategii  i  taktyce  ruchu

robotniczego.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 35 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Partia i klasa

Już   w   uchwalonym   1   XI   1864   r.   tymczasowym   statucie   Międzynarodowego   Stowarzyszenia

Robotników, jak się oficjalnie nazywała założona 28 września tzw. Pierwsza Międzynarodówka, pierwsze

zdanie   głosiło,   że   „wyzwolenie   klasy   robotniczej   musi   być   dziełem   samej   klasy   robotniczej”.

Sformułowanie   to,   jak   i  cały  tymczasowy  statut,   wyszło  spod   pióra  Karola   Marksa.  Zarazem  jednak

myśliciel   ten   niejednokrotnie   podkreślał,   że   klasa  panująca   rozporządza   nie   tylko  materialnymi,   lecz

również „duchowymi środkami produkcji” i dlatego idee panujące w danej epoce są ideami klasy w tej

epoce panującej. Jeśli przyjąć za punkt wyjścia pierwsze z obu stwierdzeń, wówczas pozostawałoby tylko

spokojnie czekać na to, żeby klasa robotnicza wzięła swoją sprawę we własne ręce. Natomiast z drugiego

ustalenia nieuchronnie wynika, iż klasa robotnicza nigdy nie osiągnie świadomości własnych interesów,

która jest niezbędną przesłanką jej samowyzwolenia.

Z owej – wydawałoby się – sprzeczności obu przytoczonych praw społecznych właśnie wynika dla

klasy robotniczej niezbędność posiadania swej klasowej partii, obojętnie, jak ją nazwiemy – socjalistycznej

czy komunistycznej. Dlatego istota takiej partii i jej stosunek do mniej czy bardziej żywiołowego ruchu

robotniczego były dla ruchu socjalistycznego od pierwszej chwili jego istnienia zagadnieniem zasadniczym.

Przy   czym,   co   podkreślić   trzeba   wyraźnie,   nigdy   nie   stanowiło   to   zagadnienia   tylko   techniczno-

organizacyjnego. Zawsze bowiem spór na temat stosunku pomiędzy klasą a partią, a przez to spór w

sprawie istoty partii był równocześnie sporem o cele ruchu. W rozbieżnościach poglądów w sprawie form i

metod organizacyjnych partii socjalistycznej czy komunistycznej zawsze nieuchronnie wyrażały się również

różnice poglądów na cele tychże partii. Wszystkie konflikty Marksa z Proudhonem, Schapperem, Blanquim

i in. w sprawach organizacyjnych niezmiennie wynikały z różnic poglądów na istotę socjalizmu jako celu

ostatecznego klasy robotniczej i na środki, jakimi cel ten można osiągnąć.

Po śmierci Marksa w 1883 r. i Engelsa w 12 lat później nastały czasy umasowienia się w Europie

partii socjalistycznych. W Rosji carskiej stosunkowo wcześnie, gdyż już w latach 90-tych XIX w. wynikł

zasadniczy   spór   odnośnie   istoty   i   struktury  partii,   jaką   należy   stworzyć.   Z   czasem,   w   pierwszym

dziesięcioleciu XX w., rozwinął się on w podstawowy konflikt w rosyjskim ruchu robotniczym, w ostrą

walkę pomiędzy bolszewikami i mienszewikami.

Najwcześniejsze poglądy Trockiego na istotę partii rewolucyjnej były w zasadzie takie same, jak te,

które później określano jako „leninowskie”. Poglądy te przedstawił w druku już w 1901 r., więc zanim

poznał   Lenina   (zob.  T.   Deutscher,  The   Prophet   Armed,   London   1954,   s.   45).  Został   też   jednym   z

pierwszych zwolenników grupy „Iskry”. Toteż na II zjeździe rosyjskiej partii socjaldemokratycznej w 1903

r.   w   Londynie   występował   jako   zwolennik   organizacji   ściśle   scentralizowanej.   „Nasze   metody

organizacyjne – powiedział na nim – (...) wyrażają zorganizowaną nieufność partii wobec jej wszystkich

sekcji, tj. wyrażają kontrolę nad miejscowymi, regionalnymi, narodowymi i innymi sekcjami” (Second

Congress of the Russian Social-Democratic Labour Party, London, New York, brw, s. 204).

Jednak szybko zdecydowanie zdystansował się od tego punktu widzenia. Kiedy więc na tymże

zjeździe doszło do rozłamu w partii, opowiedział się po stronie mienszewików. W ciągu najbliższego roku

Trocki stał się wręcz wybitnym krytykiem bolszewickiego centralizmu partyjnego. W 1904 r. w artykule

„Nasze  zadania   polityczne”  nawet   opisał,  jakie  widzi  następstwa   leninowskiej  metody  organizacyjnej:

„Wpierw   partia   zostanie   zastąpiona   przez   organizację   partyjną,   następnie   organizacja   partyjna   przez

komitet centralny, ostatecznie zaś komitet centralny przez «dyktatora»”.

Trocki,   podobnie   jak   Róża   Luksemburg,   żywił   nieufność   do   „konserwatyzmu   partyjnego”   i

ustawicznie podkreślał pierwszoplanową rolę żywiołowej aktywności klasy robotniczej. W „Wynikach i

perspektywach” pisał:

„Konserwatyzm europejskich partii socjalistycznych – a przede wszystkim niemieckiej – przybiera

na sile w tym samym tempie, w jakim masy, na które owe partie wywierają wpływ, zwiększają zdolność

działania   swoich   organizacji   i   siłę   swej   dyscypliny   partyjnej.   Właśnie   dlatego   możliwe   jest,   iż

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 36 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

socjaldemokracja stanie się przeszkodą na drodze do jakiegoś otwartego starcia pomiędzy robotnikami a

burżuazją”.

Był przekonany, iż żywiołowy przypływ rewolucji na bok odsunie konserwatyzm partyjny. Pod

wrażeniem doświadczeń rewolucyjnych 1905 r. pisał o ruchu mas, iż „uśmierci on rutynę partyjną i zburzy

konserwatyzm partii”. W ten sposób zadanie partii zostało w koncepcji ówczesnej Trockiego ograniczone

do propagandy. Partia nie jest w tym ujęciu „strażą przednią klasy robotniczej”.

W tej dziedzinie obawy Trockiego nie były nieuzasadnione. Zarówno w 1905 r. jak i w roku 1917

bolszewicy przejawili pewien konserwatyzm. Na Zachodzie konserwatyzm partii socjaldemokratycznych

miał  nieporównanie  wyraźniejszą podstawę  materialną  – przywileje  arystokracji  robotniczej.  Tu też  w

latach 1918-1919 odegrał rolę zdecydowanie kontrrewolucyjną.

Jakkolwiek Trocki – jak już wspomniano – na II Zjeździe (1903) poparł w ostatecznym rachunku

mienszewików, jednak w latach następnych nie był z nimi organizacyjnie związany. Chadzał własnymi

drogami, poza obu frakcjami, co mu jednak nie przeszkodziło odegrać wybitnej roli w rewolucji 1905 r.

Bowiem   przynależność   frakcyjna   w   tym   przypadku   nie   miała   znaczenia.   Doświadczenia   rewolucji

niewątpliwie   umocniły   go   w   przeświadczeniu,   iż   dla   zwycięstwa   rewolucji   wystarczy   żywiołowa

aktywność mas, zaś partia może na nią oddziaływać niekiedy wręcz hamująco.

Zarówno w okresie porewolucyjnej reakcji, jak i w następnym, zapoczątkowanym w 1912 r., gdy

klasa   robotnicza   powracała  do   sił,   kontynuował  swoją   krytykę   „bolszewickiego   zastępowania”   klasy.

Wystąpienia Trockiego na rzecz zjednoczenia wszystkich frakcji i nurtów rosyjskiej socjaldemokracji w

istocie   były   skierowane   przeciwko   bolszewikom.   Kiedy   zaś   po   1920   r.   w   partii   rosyjskiej   (teraz

komunistycznej) zaczęło się szerzyć niebezpieczeństwo już rzeczywistego „zastępowania klasy” Trocki

przez dłuższy czas nie był tak konsekwentny, jak niegdyś, w krytyce tego zjawiska. Chyba nie w ostatnim

rzędzie dlatego, iż miał jeszcze w pamięci błędy, jakich się poprzednio dopuścił w tej dziedzinie.

Rozwój wydarzeń uwidocznił bowiem błędność w tej sprawie stanowiska Trockiego od 1904 r.

począwszy po początek roku 1917. Sam zresztą potem pisał, że z całą pewnością stwierdzić można, iż bez

Lenina rewolucja nie zwyciężyłaby. Zaś momentem decydującym dla jej zwycięstwa był nie tyle powrót

Lenina do Rosji w kwietniu 1917 r. i jego tezy kwietniowe, lecz istnienie partii bolszewickiej, którą on i

jego towarzysze zbudowali w latach poprzednich. Zarazem – na co zwrócić trzeba uwagę, w 1917 r.

konserwatyzm niektórych przywódców bolszewickich, wzmocniony – co również trzeba zaznaczyć – teorią

„demokratycznej   dyktatury   robotników   i   chłopów”,   przy   której   Lenin   długo   upierał   się,   omal   nie

przeszkodził przejęciu władzy przez bolszewików. Lecz, z kolei, w tymże 1917 r. autorytet, jakim Lenin się

cieszył u towarzyszy partyjnych oraz zdecydowanie, jakie przejawił m.in. w zerwaniu z orientacją na ową

„demokratyczną   dyktaturę   robotników   i   chłopów”,   wywarły   decydujący   wpływ   na   umocnienie   się

rewolucji. Jednak bez partii, mimo jej wszystkich słabych stron, przejęcie władzy przez klasę robotniczą w

ogóle nie stanęłoby na porządku dziennym.

Żywiołowe akcje masowe wprawdzie mogą obalić reżym autorytarny, wydarzyło się to wszak w

lutym   1917   r.   w   Rosji,   w   listopadzie   1918   r.   w   Niemczech   i   niektórych   krajach   monarchii   austro-

węgierskiej, czy w grudniu 1978 r. w Iranie. Jeśli jednak robotnicy chcą przejąć w swoje ręce władzę i

utrzymać ją, niezbędna im jest do tego partia typu leninowskiego. Do takiego wniosku Trocki doszedł

definitywnie już w początkach 1917 r. Dlatego po przyjeździe do Rosji wstąpił do partii bolszewickiej.

Tego   punktu   widzenia   już   do   końca   życia   nie   zmienił.   Wprost   przeciwnie,   zdecydowanie

i konsekwentnie bronił go. W styczniu 1932 r., więc już wydalony ze Związku Radzieckiego, odrzucił

twierdzenie   „interesy   klasy   robotniczej   mają   pierwszeństwo   przed   interesami   partii”,   co   następująco

uzasadnił:

„Klasa w sobie jest tylko materiałem do wykorzystania. Samodzielna rola proletariatu zaczyna się

wtedy,   gdy   z   klasy   społecznej   w   sobie   staje   się   klasą   polityczną   dla   siebie.   Dokonuje   się   to   za

pośrednictwem partii. Ona jest tym historycznym organem, za pośrednictwem którego klasa dochodzi do

samoświadomości. Powiedzieć «klasa stoi ponad partią» oznacza twierdzić: «prymitywna klasa znajduje się

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 37 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

na wyższym poziomie aniżeli klasa nabywająca świadomość». Jest to nie tylko fałszywe, lecz reakcyjne”

(„Co teraz?”).

Udowodnienie tego twierdzenia napotyka na pewne, ewidentne trudności. Wszak historia pokazała,

że ów „historyczny organ”, za pośrednictwem którego klasa robotnicza miała dojść do świadomości, może

zwyrodnieć.   Wynika   więc   zagadnienie   –   w   jaki   sposób   można   organizację   partyjną   uchronić   przed

zwyrodnieniem?

Trocki  świadom był istnienia i wagi tego problemu. Wszak  w  1914 r. przeżył rozpad  Drugiej

Międzynarodówki, w latach 1918-1919 jawnie kontrrewolucyjną rolę socjaldemokracji, wreszcie rozwój

stalinizmu. Toteż w dalszym ciągu przytoczonych już rozważań pisał:

„Droga   klasy   robotniczej   do   samoświadomości,   tj.   ukształtowanie   partii   rewolucyjnej,   która

poprowadzi  za sobą proletariat  jest procesem zawiłym  i pełnym sprzeczności. Klasa nie  jest jednolitą

całością. Jej rozmaite części składowe dochodzą do świadomości rozmaitymi drogami i w niejednakowym

czasie. Burżuazja aktywnie uczestniczy w tym procesie. Stwarza w obrębie klasy robotniczej swoje organy

bądź posługuje się istniejącymi, przeciwstawiając określone warstwy robotników innym ich warstwom.

Wśród proletariatu równocześnie działają rozmaite partie. Podczas większej części swej drogi dziejowej

pozostaje on politycznie rozbity. W określonych okresach wynika z tego problem jednolitego frontu. Staje

on z nadzwyczajną ostrością.  Partia  –  kiedy  prowadzi  słuszną politykę  – wyraża historyczne interesy

proletariatu. Jej zadanie polega na tym, żeby zdobyć dla swojej polityki większość proletariatu. Tylko

wtedy bowiem możliwy jest socjalistyczny przełom. Partia komunistyczna nie może w żaden inny sposób

spełnić   swej   misji   dziejowej,   jak   tylko   przez   pełne   i   bezwarunkowe   zachowanie   swej   politycznej   i

organizacyjnej niezależności od innych partii i organizacji istniejących w łonie klasy robotniczej i poza nią.

Naruszenie   tego   zasadniczego   wymogu  każdej   polityki   marksistowskiej   jest   najcięższą   ze   wszystkich

zbrodni popełnianych w stosunku do interesów proletariatu jako klasy. (...) Jednak proletariat nie szkolnymi

schodami dochodzi do rewolucyjnej samoświadomości, lecz poprzez walkę klasową, która nie znosi żadnej

przerwy.   Jednolity   front   jest   potrzebny   proletariatowi   do   walki.   W  jednakowym   stopniu   dotyczy   to

ekonomicznych konfliktów cząstkowych w poszczególnym zakładzie pracy, jak i tego rodzaju «narodowej»

walki   politycznej,   jak   obrona   przed   faszyzmem   itp.   Taktyka  jednolitofrontowa   nie   jest   więc   czymś

przypadkowym   czy   sztucznym,   nie   jest   jakimś   chytrym   manewrem,   lecz   całkowicie   wyrasta   z

obiektywnych warunków rozwojowych proletariatu”.

Trocki   nie   zrobił   tu   żadnego   ponadczasowego   uogólnienia,   lecz   dał   jasną   analizę   rozwoju

dziejowego.   Partie   Drugiej   Międzynarodówki   (tj.   socjaldemokraci)  stworzyły   w   przeszłości   „własne”

twierdze, punkty umocnione i ośrodki demokracji robotniczej, zatem samodzielne organizacje robotnicze.

Idącemu swoim rewolucyjnym szlakiem proletariatowi potrzebne były takie „punkty oparcia demokracji

robotniczej wewnątrz państwa burżuazyjnego”.

Na stworzenie takich twierdz robotniczych była nastawiona praca Drugiej Międzynarodówki w

owej epoce, kiedy spełniała jeszcze misję postępową.

W takim właśnie sensie stanowiły partie Drugiej Międzynarodówki owo narzędzie historyczne klasy

robotniczej. W miarę upływu czasu partie te zaczęły od wewnątrz gnić, i to w miarę jak przystosowywały

się do społeczeństw, w których działały. Taki rozwój miał oczywiście swoje źródła zarówno materialne, jak

i ideologiczne. Partie socjaldemokratyczne – poza nielicznymi wyjątkami, jak bolszewicy, partia serbska,

bułgarscy cieśniacy czy SDKPiL – 4-go  sierpnia  1914  r. skapitulowały przed własną burżuazją, bądź

przyjęły postawę chwiejną, „centrystyczną” (np. partia włoska, skandynawskie, czy północnoamerykańska).

Z tych kapitulacji i spowodowanych przez nie rozłamów, z wznoszącej się, a od 1916 r. już powszechnie

odczuwanej fali opozycji robotniczej przeciwko wojnie, wreszcie z rewolucji 1917 r. i 1918 r. powstała

Międzynarodówka   Komunistyczna   (Trzecia   Międzynarodówka),   ta   „bezpośrednia   kontynuacja

bohaterskich wysiłków długiego łańcucha rewolucyjnych pokoleń, od Babeufa do Karola Liebknechta i

Róży Luksemburg” (Trotsky, Manifesto of the Communist International to the workers of the world, w:

tenże, The First Five Years of the Communist International, New York 1945, t. I, s. 29).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 38 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Ona to stała się teraz owym „historycznym organem, za pośrednictwem którego klasa dochodzi do

samoświadomości”. Partie Międzynarodówki Komunistycznej popełniły, zwłaszcza począwszy od 1923 r.,

wiele grubych błędów politycznych (Trocki nie był zresztą ślepy również na ich wcześniejsze pomyłki), w

coraz większym stopniu prowadząc pod przewodnictwem Stalina i jego sprawującej władzę w ZSRR ekipy,

politykę oportunistyczną, bądź sekciarską. Mimo to owe partie, wraz ze wszystkimi swoimi wadami, były

rzeczywistością. Rzeczywistością, która miała za sobą poparcie, bądź sympatie milionów na całym świecie.

Ich błędy rzeczywiste świadczyły właśnie o tym, wydawać się to może paradoksem, że Międzynarodówka

Komunistyczna stała się prawdziwą organizacją masową. Trocki nie podzielał prostackiego poglądu, iż

wielkie partie tej Międzynarodówki nie są niczym innym, jak tylko narzędziem stalinowskiej biurokracji

Związku Radzieckiego. Problem polegał raczej na tym, żeby korygować ich błędy, aniżeli negować ich

charakter robotniczy: „Oblicze Partii Komunistycznej! Trzeba ją pouczać, musi się ją przekonać” („Co

teraz?”).

Demokracja w partii

Wewnątrzpartyjna   demokracja   była   w   tej   sytuacji   koniecznością   życiową.   Trocki   pisał

w 1931 r.:

„Wychowujcie kadrę i wyjaśniajcie jej rewolucyjną drogę partii. W tej walce wszyscy członkowie

partii   nabiorą   dużego   zaufania   do   słuszności   polityki   partyjnej   i   rewolucyjnej   wiarygodności   jej

kierownictwa.   Tylko   to,   uzyskane   w   toku   ideologicznych   sporów,  przeświadczenie   ogółu   członków

pozwala   kierownictwu   poprowadzić   w   określonej   chwili   całą   partię   do   walki.   I   jedynie   głęboko
zakorzenione zaufanie samej partii do słuszności swej polityki wzbudza w masach robotniczych zaufanie do
partii.   Sztuczne,   z   zewnątrz   narzucone,   podziały   wewnątrzpartyjne,   brak   swobodnej   i   rzetelnej   walki
ideologicznej (...)  –  oto, co obecnie paraliżuje Komunistyczną Partię Hiszpanii” (Trotsky,  The Spanish

Revolution 1931-39, New York 1975, s. 81).

To,   co  Trocki  napisał   w   danym  przypadku   odnośnie  KP  Hiszpanii,   dotyczy  wszystkich   partii

robotniczych. Lecz problem nie był jednak tak prosty, jak w powyższym cytacie został przedstawiony. Tuż

po wysiedleniu go ze Związku Radzieckiego (1929) Trocki sformułował najważniejsze problemy, jakie –

jego  zdaniem  –   stoją  w  Europie  przed   zwolennikami  Lewicowej  Opozycji.  Wymienił  tu  stosunek  do

omawianego już w naszym tekście Anglo-Radzieckiego Komitetu Związkowego, do rewolucji chińskiej i

do zagadnienia „socjalizmu w jednym kraju”. Nie wymienił natomiast reżymu wewnątrzpartyjnego.

„Niektórzy towarzysze – pisał w 1929 r. – mogą się zdziwić, że niczego nie powiedziałem na temat

życia  wewnątrzpartyjnego.  Nie  uczyniłem   tego   przez  przeoczenie,  lecz  świadomie.   Życie  wewnętrzne

każdej partii nie jest czymś niezależnym, czymś unoszącym się w powietrzu. W stosunku do polityki

partyjnej jest to wielkość zależna. Najrozmaitsze elementy sympatyzują z walką przeciwko stalinowskiemu

biurokratyzmowi (...)

Dla   marksistów   demokracja   w   partii,   podobnie   jak   i   w   państwie,   nie   jest   jakąś   abstrakcją.

Demokracja   jest   zawsze   zależna   od   walki   żywych   sił.   Elementy   oportunistyczne   błędnie   pojmują

rewolucyjny   centralizm   jako   biurokratyzm.   Rzecz   oczywista,   ludzie   tacy   nie   mogą   być   naszymi

towarzyszami walki” (Writings of Leon Trotsky 1929, New York 1975, s. 81).

Jeśli   prześledzi   się   pisma   Trockiego   powstałe   po   1917   r.,   to   można   w   nich   znaleźć   wiele

wypowiedzi,   które   wychwalają   zalety   demokracji   wewnątrzpartyjnej   i   potępiają   posunięcia

„administracyjne”,   lecz   zarazem   również   wiele   takich,   w   których   opowiada   się   za   „czystkami”   i

wykluczeniami z partii. Lecz w żadnym przypadku nie wolno takich cytatów wyrywać z ich kontekstu

sytuacyjnego.   Wyjaśnienie  owych  wydawałoby  się  sprzeczności  czy  niekonsekwencji  jest  następujące:

stosunek pomiędzy centralizmem a demokracją wewnątrzpartyjną nie zawiera w sobie – zdaniem Trockiego

–   żadnych   wartości   odwiecznych.   Zawsze   był   zagadnieniem   politycznej   treści   w   określonych,

zmieniających się okolicznościach. Pod koniec 1932 r. pisał:

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 39 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

„Zasada   demokracji   wewnątrzpartyjnej  bynajmniej  nie  jest   zasadą  otwartych  drzwi.   Lewicowa

Opozycja nigdy nie domagała się od stalinowców, żeby przekształcili partię w mechaniczną sumę frakcji,

grup, sekt i jednostek. Oskarżamy centralną biurokrację o to, że prowadzi politykę z gruntu fałszywą, że na

skutek tej fałszywej polityki popadła w sprzeczność z najlepszymi odłamami proletariatu, i że sprzeczności

takie usiłuje rozwiązać przez zniszczenie demokracji wewnątrzpartyjnej” (Writings of Leon Trotsky 1932-

33, New York 1972, s. 56).

Z   czysto   formalnego  punktu   widzenia   to   stanowisko  Trockiego   można   uznać   za   wewnętrznie

sprzeczne.   Rozwiązanie   sprzeczności   tkwi   w   dynamice   rozwoju   partii.   Partia   nawet   może   ilościowo

rozwijać się, jednak nie będzie więcej mogła poszerzać swoich wpływów wśród mas, jeśli nie będzie się

odbywało wzajemne na siebie oddziaływanie partii i coraz szerszych mas robotników. Dlatego właśnie

niezbędna jest demokracja wewnątrzpartyjna.  Ona,  i tylko ona,  stwarza  możliwość  skupienia w  partii

doświadczenia klasy. Tak dzieje się nawet wtedy, gdy ich skoncentrowanie nie jest możliwe, gdy na skutek

obiektywnych okoliczności jest wykluczone poszerzenie wpływu partii. Również i w takiej sytuacji partia

musi pozostawać otwartą na nagromadzone doświadczenia klasy, żeby w ogóle mogła wykorzystać szanse,

jakie od czasu do czasu wydarzają się.

Dlatego w każdej chwili partia musi być na tyle wobec klasy otwarta, elastyczna i wyrozumiała, na

ile   jest   to   w   ogóle   możliwe   bez   szkody   dla   rewolucyjnej   integralności   partii.   Jest   to   nader   ważne

zastrzeżenie.   Bowiem   w   niesprzyjających   okolicznościach   więzi   pomiędzy   partią   a   warstwami

postępowych robotników mogą słabnąć, zaś problem „frakcji, grup i sekt” na tyle może przybrać na sile, iż

stanie się przeszkodą dla rozwoju demokracji wewnątrzpartyjnej, jak ją pojmował Trocki. Dla niego była

bowiem tym mechanizmem, za pomocą którego partia utrzymuje kontakt z coraz większymi sektorami

klasy robotniczej, uczy się od nich i równocześnie osiąga uznanie przez nie jej prawa do przewodzenia

klasie robotniczej.

Żeby nieco skonkretyzować te zapewne nader abstrakcyjnie brzmiące wywody, posłuchajmy jak

Trocki w pierwszym tomie „Historii rewolucji rosyjskiej”  opisał izolację Lenina po lutym 1917  r. od

większości kierownictwa partyjnego:

„Lenin   znalazł   (w   kwietniu   1917   r.)   przeciwko   starym   bolszewikom   oparcie   w   innej,   już

zahartowanej,   lecz  świeższej  i   bardziej  z  masami   związanej  warstwie   partyjnej.   W  rewolucji  lutowej

robotnicy   bolszewiccy   odegrali,   jak   wiemy,   rolę   decydującą.   Traktowali   jako   rzecz   samą   przez   się

zrozumiałą, że władzę musi przejąć ta klasa, która wywalczyła zwycięstwo (...) Prawie wszędzie można

było  znaleźć  lewicowych   bolszewików,  których  oskarżano  o   maksymalizm,   nawet   o  anarchizm.  Tym

rewolucyjnym   robotnikom  brakowało   tylko  teoretycznych   argumentów   dla  obrony   swej  pozycji.   Byli

natomiast gotowi na pierwsze wyraźne wezwanie odpowiedzieć aprobatą.

Na tą warstwę robotników, która nabyła świadomość polityczną w toku wzniesienia się fali walk

klasowych w latach 1912-1914, orientował się Lenin”.

Partia masowa, a nie sekta, niezmiennie znajduje się pod naciskiem potężnych sił społecznych,

zwłaszcza w sytuacjach rewolucyjnych. Te siły dochodzą do głosu, oczywiście, również wewnątrz partii.

Skomplikowany stosunek pomiędzy kierownictwem, rozmaitymi warstwami aktywu i robotnikami, którzy

wywierają nań wpływ, i na których zarazem tenże aktyw wywiera wpływ, znajduje wyraz w politycznej

walce w samej partii. Jeśli zdusi się ją środkami administracyjnymi, wówczas partia nie zdoła dokonać

owych drobnych korektur swego kursu, które są niezbędne i nieuniknione we wciąż zmieniających się

warunkach walki klasowej, żeby partia utrzymywała swe ukierunkowanie na swój cel długofalowy.

Kierownictwo partyjne, które przecież samo uformowało się w następstwie selekcji, jaka dokonała

się w toku poprzednich walk, staje w określonym momencie wobec nieuchronnego zadania: określić kiedy

– na skutek niesprzyjających okoliczności zewnętrznych – zachodzi sytuacja, iż należy utrzymać zwartość

szeregów, żeby uchronić trzon organizacji przed rozpłynięciem się. Natomiast, gdy sytuacja zewnętrzna jest

pomyślna,  kierownictwo  to   musi  rozumieć,  że  drzwi   organizacji  trzeba  otworzyć  przed  postępowymi

robotnikami, z partii i spoza niej. W ten sposób można przezwyciężyć konserwatyzm partyjny i partia staje

się zdolna do reagowania na nowe wydarzenia.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 40 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Duncan Hallas – Marksizm Trockiego (1979 rok)

Przedstawiona koncepcja wyznacza kierownictwu partyjnemu bardzo określoną funkcję. Zresztą

Trocki sformułował jeszcze w 1938 r. punkt widzenia, iż historyczny kryzys ludzkości daje się sprowadzić

do   kryzysu   rewolucyjnego   kierownictwa.   Wynika   stąd,   że   aktyw   partyjny   organicznie   wyrasta   z

doświadczeń nabytych przez partię w toku walki klasowej i zarazem dzięki tymże doświadczeniom. Aktyw

ten musi po pierwsze uosabiać tradycję i doświadczenia przeszłości (od Babeufa do Liebknechta), jak

również owe lekcje strategii i taktyki proletariatu, które w ciągu wielu lat i w różnych krajach zostały

sprawdzone. Składa się to raczej na wiedzę teoretyczną, której Trocki nigdy nie lekceważył. A stanowi ona
przesłankę wprawdzie niezbędną dla owocnego przewodzenia partii i klasie, lecz jeszcze nie wystarczającą.

Dla przewodzenia potrzebne jest bowiem ponadto doświadczenie nabyte przez partię w toku jej własnej

działalności   oraz   ulegające   nieustannie   zmianie   stosunki   z   rozmaitymi   sektorami   klasy   robotniczej.

Stanowiło ono niezbędny czynnik dodatkowy, który rozwijać się może tylko w toku praktyki partyjno-

politycznej.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 41 -

www.skfm-uw.w.pl