XXX OBRAZ KONKURÓW
Nic też dziwnego, że w licznych listownikach i podręcznikach dobrego tonu z pierwszej połowy XVIII w. trudno było znaleźć chociażby nikły ślad czegoś w rodzaju listu oświadczynowego. Pierwsze podręczniki galanterii pojawiają się dopiero u schyłku epoki saskiej, pod wyraźnym wpływem francuskim5. Cudzoziemscy podróżnicy opisując swój pobyt na dworach polskiej magnaterii i szlachty XVIII w., ze zdumieniem zauważą brak tradycji salonowej rozmowy między młodą kobietą a mężczyzną6. Że nie była to sytuacja rzadka na ziemiańskim dworze czasów Fredry, zdaje się świadczyć następujący urywek Starej panny Kazimierza Bujnickiego, relacjonujący „rozmowę” młodej pary:
Zostawszy z nim sam na sam, chciała rozpocząć sentymentalną rozmowę, lecz ten rodzaj nie dość był jej znany. Dziewicza wstydliwość zamykała jej usta, prostota duszy nie umiała tkliwego uczucia ubierać w słowa maskujące jego żywość i dające-Ii tylko odgadywać prawdziwe każdego wyrazu znaczenia7.
Podobnie rysuje się w oczach Guda obraz Anieli i obraz konkurów. Nie jest to obraz, pod którym mógłby się podpisać amator dialogów miłosnych opartych na półsłówkach i dwuznacz-nikach, miłośnik sytuacji skomplikowanych, kształtowanych przez własną inwencję (a. II, ww. 117—120).
Gdy nie śmiem wyrzec, co z zapałem myślę,
Sto słów na jedno będę giął, powtarzał,
Nim mnie powoli do celu przybliży;
Bo myśl, jak woda — im ciaśniej, tym wyżćj.
Życic miejskiego fircyka i bawidamka może się na tym tle wydawać Gudowi o wiele bardziej atrakcyjne. „Luby stryjaszku! 1
wkrótce się ożenię” wykrzykuje żałośnie (a. I, w. 152), zamykając w tych słowach — obok uznania konieczności, żal za utraconą przeszłością.
Kawalerska wolność. Już zatem na początku komedii zarysowuj e się w niej konflikt. Staropolski obyczaj utrzymuje przeciwnika w postaci kawalerskiego buntu i żalu za wesołym dotychczasowym życiem. To jednak nie tylko żywot fircyka — to także swobodny żywot kawalera. Gucio broniący się przed małżeń-stwem z Anielą to nie tylko warszawski bawidamek skazany mocą ( rodzinnych układów na małżeństwo z gęsią. To także kawaler demonstrujący swoją obawę przed związkiem zamykającym bezpowrotnie młodzieńczy okres życia. Wprowadzając taki właśnie motyw komediowego konfliktu stawia Fredro swego bohatera w szeregu najbardziej chyba popularnych postaci ówczesnej literatury.
Ożeniłem się, wpadłem w niewolę Zostałem błaznem za Bożą Wolą*
— pisał anonimowy autor staropolskiej pieśni z XVII wieku. Wtórować mu będą całe pokolenia kawalerów, witających z obawą dyktowaną przez naturę i obyczaj konieczność zmiany stanu. Ich wyznania zanotuje z czasem również Oskar Kolberg przytaczając np. taką oto śpiewkę:
Nieraz sobie myślę o tern, że nie można się tak zostać; muszę jaką żonkę dostać, lecz cóż ze mną będzie potem?
Czy to Wenus — pewne rogi,
Czy Medea — ach, o bogi!
Słowem czy tak, czy siak biada, na cóż mi się żenić nada?1 2 3
Por. M. Klimowicz, Narodziny romansu listowego to literaturze polskiej XVIII wieku, «Pamiętnik Literacki» 1958, z. 4.
6 Por. H. Vautrin, Obserwator w Polsce [w:] Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców, Warszawa 1963, t. I, s. 784—789.
7 K. Bujnicki, Stara panna, Wilno 1855, s. 81.
Rkps Bibl. Czartoryskich, nr 783, a. 406. (Tekst został mi uprzejmie użyczony do wglądu przez dr Marię Rustachiewicz.)
•O. Kolberg, Działa wszystkie, Wrocław 1963, t. VI: Krakowskie, cz. II, s. 303.