255
BANKI
luka bardzo uderzająca, która nie pozostała na dłuższą metę niewypełniona jednak, lecz poczęła się wypełniać coraz to widoczniej, aż wypełniła się w zupełności, z nadmiarem nawet, ponieważ przebrzmiały dla państwa problem żyrowy zastąpił dużo bardziej złożony i dużo bardziej delikatny, a zarazem trudny problem, bo problem banknota.
Bez wydatnego, a mianowicie ustawodawczego współdziałania państwa mogły banki emisyjne, centralne, jak widzieliśmy, rozwinąć, a nawet ukoronować spadek, jaki po bankach żyrowych, gotowy całkiem, otrzymały. Ale nie mogą, jak się w dalszym ciągu przekonamy, rozwiązać istotnego problemu swego, problemu banknota, tak samo całkiem, jak nie mogłyby były, na własną rękę tylko, banki żyrowe swojego, żyrowego problemu rozwiązać.
A dzięki owemu współdziałaniu został problem żyrowy rozwiązany tak dalece, że, w przeciwieństwie do czynności żyrowej zawsze żywej, on już dziś nietylko dla państwa, dla jego polityki bankowej ale i dla społeczeństwa, dla jego zainteresowań i dążności zupełnie obumarł. Już dziś przeszedł do historji. I dlatego musi histo-rja banków tembardziej nim się zająć. Dlatego musiał go i ten krótki zarys historyczny uwzględnić dużo szerzej, niżby się to ze stanowiska zagadnień aktualnych zdawało wskazanem.
1. Banki depozytowe. Wspomniałem już, ze depozyt, który do pierwotnej czynności banków wekslarskich, do zamiany pieniędzy się przyłączył, był początkowo depozytem regularnym, ale że potem przekształcił się w nieregularny.
Na tern jednak ewolucja się nie skończyła. Depozyt nieregularny przyjmowany, znów początkowo, w celu przechowywania, przekształcił się w takiż depozyt celem użytkowania i stało się to, całkiem podobnie jak przy ewolucji poprzedniej, naprzód drogą prostych nadużyć, a następnie już drogą zwyczaju.
Nadużyć trudno było uniknąć. Campsor uświadamiał sobie, że pieniądze deponowane mógłby, przynajmniej w części, z zyskiem wypożyczać, a że deponenci, przy regularnym biegu interesów, wypożyczania, być może, wcaleby nie spostrzegli, a w każdym razie nie ponieśliby przez nie żadnej przecież szkody.
Zwyczaj wytworzył się zaś w ten sposób, że deponenci coraz to częściej jego rozumowaniu przyznawali rację i postępowanie jego aprobowali wreszcie tak ogólnie, że depozyt celem użytkowania stal się czynnością obustronnie uznaną, stał się już umową i to umową, w którą depozytarjusz-campsor zaczął wkładać interpretację najlepiej dogadzającą zamysłom jego, wybitnie praktyczną.
Nie wdając się w prawnicze rozważania, ponieważ byłyby one musiały go na tej drodze bezwzględnie powstrzymać, uwzględniał tylko prosty fakt, że depozyt nieregularny celem użytkowania daje mu, czy może dać mu zysk tak, jak daje go pożyczka, i zaczął wyciągać bez wahań wszelkich wniosek, niby to niewątpliwy, aksjomatyczny wniosek, że jest wręcz pożyczką. Że jest czynnością kredytową, dokładniej czynnością kredytową, dzięki której on, campsor, staje się dłużnikiem, czynnością zatem kredytową bierną.
Że dalej, o ile depozyt celem użytkowania — czyli, jak teraz już mówiono, celem wyzyskiwania — ma być wyzyskiwany świadomie, planowo, jest on czynnością bierną, domagającą się dopełnienia przez czynność, dzięki której depozytarjusz dłużnik stałby się wierzycielem, a więc przez czynność kredytową czynną.
Że wreszcie, jest on czynnością bierną, która czynność czynną, na jej podstawie zawartą, pod względem ilości, a nade-wszystko jakości, mianow icie pod względem krótko- albo długoterminowości od siebie uzależnia, jeżeli nie w ujęciu indywidual-ntm i cząstkowem, to jednak w ujęciu su-marycznem, w ujęciu totalnem. W ujęciu, które suponuje już nie jedną poszczególną operację bankową, tylko bank, i to teraz już bank kredytowy. A co zatem idzie, w ujęciu, które dąży do ustalenia nie jakiejś doraźnie, okolicznościowo narzucającej się reguły, tylko jakiegoś ogólnie obowiązującego prawa — „najwyższego prawa bankowego", jak je nazywamy dzisiaj — a odnoszącego się znowuż do banków kredytowych, tylko kredytowych. Ale banków par excellence. O nich właśnie myślimy, gdy mówimy o bankach, nie dorzucając do wyrazu tego nic już zgoła więcej. Jeżeli chcemy mówić o czemś innem, np. o bankach żyrowych czy bankach efektowych, po-