Może właśnie to, że utwory te pisane były z myślą o konkretnych dzieciach i przy ich współudziale, ale miały służyć także zabawie opowiadających je dorosłych sprawiło, że są one atrakcyjne zarówno dla jednych jak i drugich.
Koncepcja tych utworów Jest różna. Raz jest to motyw snu, jak na przykład w obu Alicjach i do pewnego stopnia w Piotrusiu, innym razem ożywione zabawki z pokoju dziecinnego, to znowu żywe zwierzęta czy historie niby-prawdziwe z pradziejów ludzkości. Przenika Je wszystkie typowo angielskie umiłowanie prywatności i niezależności oraz duża doza ekscen-tryzmu. Na przykład każdy ze zwierzęcych bohaterów mieszka w swoim własnym domku z obowiązkowym kominkiem oraz frontowymi i kuchennymi drzwiami, bez względu na to czy Jest to skromna nora Kreta, podziemna kwatera Borsuka, zaniedbana dziupla Sowy, czy wspaniały pałac Ropucha. Zawsze przestrzegają godzin posiłków, nie zapominają o popołudniowej herbacie, wyruszają na pikniki z dobrze zaopatrzonymi koszykami i mają maniery prawdziwych gentlemanów, chyba że jak w Alicji wszystko ulega deformacji niby w krzywym zwierciadle.
Jest to najczęściej świat zupełnie męski, który przypomina swą atmosferą elitarne i nieco trącące myszką kluby angielskie, tak dobrze znane z lektury choćby powieści Dickensa. Tak jest np. u Grahame’a, gdzie postaci kobiece występują w minimalnym stopniu, a ich pojawienie się stanowi duże zagrożenie ustalonego biegu rzeczy i jest niemałym zaskoczeniem dla prowadzących beztroski, choć uporządkowany żywot męskich bohaterów. W Kubusiu Puchatku jedyną postacią rodzaju żeńskiego jest Kangurzyca i jej przybycie do Stumilowego Lasu niesie za sobą pewne ograniczenie swobody i konieczność rezygnacji z miłych dziwactw i przyzwyczajeń. W Piotrusiu pojawienie się małej Wedy pociąga za sobą wielkie zmiany w zamieszkujących Nibylandię chłopcach, którzy nie chcieli dorosnąć i w okrutnych piratach, których dziewczynka bierze pod pantofel. Także świat Carrolla, mimo że panoszą się tam różne dziwne Księżne i Królowe Jest światem zasadniczo męskim i dopiero Alicja narusza dziwny tryb życia starych kawalerów.
Ten męski świat ulega pewnym modyfikacjom w przekładach na Język polski ze względu na rodzaj niektórych rzeczowników występujących jako imiona własne. Na przykład Sowa z Kubusia Puchatka Jest w oryginale postacią rodzaju męskiego, nudziarzem i dziwakiem, przysłowiowym starym kawalerem. Stąd zupełnie inną wymowę ma w wersji angielskiej scena, gdy Kangurzyca robi porządki w jego zapuszczonym mieszkaniu, a on reaguje na to z oburzeniem, przeciwny takim przyziemnym i drobnomieszczańskim zwyczajom. Podobnie Wydra z O czym szumią wierzby, w oryginale przyjaciel, a w przekładzie przyjaciółka Szczura Wodnego, zmienia swój charakter ze względu na konieczną, bo narzuconą przez specyfikę Języka zmianę płci. W oryginale jest to prawdziwa męska przyjazn, w przekładzie relacja ta staje się nieco dwuznaczna. A Myszy--kolędnicy zamieniają się w Myszy-kolędniczki, co jest tym dziwniejsze, że wystawiają one sztukę, w której Jedna z Myszy zostaje porwana na galery w związku z czym jej ukochany wstępuje do klasztoru. W oryginale rzecz przedstawia się akurat odwrotnie. Dokładna analiza tego, w jakiej mierze zmiana rodzaju wpływa na zmianę sensu, zwłaszcza w poezji i utworach fantastycznych mogłaby być tematem ciekawego studium.
Każdy z bohaterów ma swoje małe przyzwyczajenia. Pełno tu dziwaków i ekscentryków, którzy często przypominają postaci z utworów Sterne’a. Dickensa. Thackerya. Conan Doyle’a czy Bernarda Shaw. Traktowani są oni z przymrużeniem oka. żartobliwą powagą, wielkim ciepłem i dobrodusznością, o której tak ciekawie pisze Kazimierz Wyka uważając ją za cechę powieści angielskiej1. Nie ma jednak na myśli rubasznej dobro-duszności charakterystycznej dla niektórych utworów literatury polskiej, ale wnikliwą znajomość człowieka i tolerancję dla Jego słabości i wad.
Jak najlepiej osuszyć się po kąpieli w kałuży własnych łez? Oczywiście ,.suchym” urywkiem z jakiegoś nudnego podręcznika historii. Ile pozostanie po odjęciu kości psu? Oczywiście cierpliwość psa, bo pies straci cierpliwość, a wówczas gdy odejdzie, cierpliwość musi pozostać. Gdzie najlepiej wykopać dół, aby złapać Słonia? Nie ulega wątpliwości, że tam, gdzie Słoń będzie stał na chwilę przed wpadnięciem, tylko o parę kroków dalej. Kiedy kapitan Hak bywa najbardziej złowrogi? Wtedy gdy jest bardzo uprzejmy, co stanowi najlepszy sprawdzian dobrego wychowania. Oto przykłady humoru i nonsensu z omawianych książek. Czyż nie wydają się na swój sposób logiczne? Nie zapominajmy, że u podstaw nonsensu leży często logiczne rozumowanie.
Ogromną zaletą tych książek Jest ich wielki artyzm. Każdy z autorów stworzył odrębny styl i jest to zawsze styl znakomity i Jedyny w swoim rodzaju. Intelektualny i stale eksperymentujący różnymi znaczeniami słów Carroll, którego dzisiaj niektórzy krytycy skłonni są uważać za prekursora Joyce’a: nieco sentymentalny, piszący pięknym poetyckim Językiem Barrie, którego proza przypomina czasami krótkie utwory Szaniawskiego; dość trudny i operujący wyszukaną retoryką Grahar.ie: bawiący się stale słowami Kipling, oraz bardzo prosty, naśladujący sposób wyrażania się dziecka, ale nie infantylny Milne. Wszyscy oni stworzyli trwałe wzorce, które później będą naśladować z różnym powodzeniem pisarze na całym świecie. Oczywiście styl są w stanie docenić w pełni dopiero dorośli, ale dobrze się dzieje, gdy dzieci od małego mogą obcować z twórczością o tak wysokim poziomie artystycznym, podświadomie kształcąc w ten sposób swój przyszły smak i wrażliwość literacką.
Nie ma w tych książkach dłużyzn, każda scena, a nierzadko każde zdanie i słowo ma swoje znaczenie dla całości utworu. Każdy rozdział stanowi jakby odrębną historię, a łączą Je oczywiście postaci bohaterów. Z konstrukcji utworów widać wyraźnie, że przeznaczone były do opowiadania, lub czytania tuż przed zaśnięciem.
Inaczej odbierają te książki dzieci, inaczej dorośli. Dzieci śledzą przede wszystkim przygody bohaterów i śmieją się z ich zabawnych perypetii. Są także w stanie docenić humor Językowy. Dzieci ucząc się Języka stale eksperymentują słowami, tworzą nowe wyrazy w analogii do innych, dobrze im już żnanych. i dziwi Je mnogość wyjątków wymykających się z ram dziecięcej, Jakże zresztą często słusznej logiki. Niektóre wvrazy sprawiają im szczególną trudność — w wieku najmłodszym sama wymowa, później ortografia — a gdy pokonają już te trudności są z tego bardzo dumne. Śmieszą Je zatem i dziwią różne przekręcenia wyrazów w książkach pisanych przecież przez „dorosłych”. Z pewną wyższością i politowaniem spoglą-
K. Wyka: Pan Płckiafck no łyiu>ach. W: S. Frycle. op. cit, *. 470—481.