background image

DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI

 

do ko

ń

ca staro

Ŝ

ytno

ś

ci

 

 

ś

redniowiecze i odrodzenie

 

 

barok i o

ś

wiecenie

 

 

1815-1914

 

 

1914-1989

  

jak i z czego studiowa

ć

 filozofi

ę

 

 

moje wykłady

 

 

Wittgenstein

 

 

filozofowie i socjologowie nauki

 

ARYSTOTELES 

METAFIZYKA 

przeło

Ŝ

ył Kazimierz Le

ś

niak 

Ksi

ę

ga Lambda (XII) 

1. Ró

Ŝ

ne rodzaje substancji: zniszczalna zmysłowa, wieczna zmysłowa i nieruchoma 

(niezmysłowa)

Przedmiotem naszych docieka

ń

 jest substancja, bo zasady i przyczyny, których 

poszukujemy, nale

Ŝą

 do substancji. Je

Ŝ

eli bowiem 

ś

wiat jest jakby pewn

ą

 cało

ś

ci

ą

, to 

substancja jest jej pierwsz

ą

 cz

ęś

ci

ą

; a gdyby cało

ść

 tworzyła jak

ąś

 ci

ą

gło

ść

, to równie

Ŝ

 i 

wtedy substancja jest pierwsza, po niej dopiero nast

ę

puje jako

ść

, a nast

ę

pnie ilo

ść

. Te 

ostatnie jednak nie s

ą

 w ogóle bytem, lecz jego jako

ś

ciami i ruchami, bo w przeciwnym 

razie nawet nie-białe i nie-proste byłyby bytami; przyznajemy im jednak pewne istnienie 
w naszych s

ą

dach, gdy mówimy, 

Ŝ

e "jest nie-białe". Dalej, 

Ŝ

adna z kategorii poza 

substancj

ą

 nie istnieje oddzielnie. (...)

Istniej

ą

 trzy rodzaje substancji: jedna to zmysłowa, która si

ę

 dzieli na substancj

ę

 wieczn

ą

 

i substancj

ę

 zniszczaln

ą

; ta ostatnia jest uznawana przez wszystkich; nale

Ŝą

 tutaj na 

przykład ro

ś

liny i zwierz

ę

ta. Dla tej substancji zmysłowej trzeba przyj

ąć

 elementy, jeden 

lub wiele. Inna substancja jest nieruchoma i według pewnych filozofów jest zdolna do 
istnienia oddzielnego; jedni dziel

ą

 j

ą

 na dwie grupy, inni do jednej natury sprowadzaj

ą

 

Idee i twory matematyczne, a jeszcze inni uznaj

ą

 za substancj

ę

 tylko twory 

matematyczne. Substancje zmysłowe s

ą

 przedmiotem fizyki, bo podlegaj

ą

 ruchowi; 

natomiast substancja nieruchoma jest przedmiotem innej nauki, je

Ŝ

eli nie ma 

Ŝ

adnej 

wspólnej zasady z innymi rodzajami substancji.

Substancja zmysłowa podlega zmianom. Je

Ŝ

eli zmiana wychodzi z członów 

przeciwstawnych albo z członów po

ś

rednich, ale nie ze wszystkich rodzajów 

przeciwstawno

ś

ci (bo głos jest nie-biały), lecz tylko z przeciwie

ń

stw, wobec tego musi 

istnie

ć

 jaki

ś

 substrat, który zmienia si

ę

 w stan przeciwny, bo przeciwie

ń

stwa nie 

zmieniaj

ą

 si

ę

.

2. Zmiana implikuje form

ę

, brak i materi

ę

Dalej, istnieje co

ś

, co trwa, a przeciwie

ń

stwo tego nie trwa; istnieje zatem co

ś

 trzeciego 

poza przeciwie

ń

stwami, mianowicie materia. Otó

Ŝ

, poniewa

Ŝ

 istniej

ą

 cztery rodzaje 

zmian: według substancji, albo jako

ś

ci, albo ilo

ś

ci, albo miejsca, zmiana podług 

substancji jest po prostu powstawaniem i gini

ę

ciem, zmiana według ilo

ś

ci jest wzrostem i 

ubytkiem, zmiana przez pobudzenie jest zmian

ą

 jako

ś

ciow

ą

, a zmiana miejsc jest 

ruchem; zmiany b

ę

d

ą

 przechodzeniem od danego stanu do stanu przeciwnego pod 

wymienionymi wzgl

ę

dami; materia, która si

ę

 zmienia, musi by

ć

 zdolna do obydwu stanów 

przeciwnych. A skoro "byt" jest brany w dwóch znaczeniach, wszelka zmiana dokonuje 
si

ę

 od bytu potencjalnego do bytu aktualnego, na przykład od białego potencjalnie do 

białego aktualnie, i podobnie w przypadku wzrostu i ubytku. Z tego wynika, 

Ŝ

e nie tylko 

jaki

ś

 byt mo

Ŝ

e powsta

ć

 akcydentalnie z niebytu, lecz równie

Ŝ

 wszelkie rzeczy mog

ą

 

powstawa

ć

 z bytu, ale z bytu potencjalnego, a nie aktualnego. (...)

Strona 1 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Wszystko, co si

ę

 zmienia, ma jak

ąś

 materi

ę

, ale ró

Ŝ

n

ą

. I te w

ś

ród rzeczy wiecznych, 

które nie powstały, ale poruszaj

ą

 si

ę

 w przestrzeni, posiadaj

ą

 materi

ę

 - ale nie materi

ę

 do 

powstawania, lecz do ruchu z miejsca na miejsce. (...)

Istniej

ą

 zatem trzy przyczyny i trzy zasady: dwie tworz

ą

 par

ę

 przeciwie

ń

stw, z których 

jedno jest poj

ę

ciem i form

ą

, drugie jest brakiem, trzecie jest materi

ą

.

3. Nie powstaje ani materia, ani forma. Forma oddzielna w bytach naturalnych i 

wytworach sztucznych

Nast

ę

pnie trzeba zauwa

Ŝ

y

ć

Ŝ

e ani materia, ani forma nie powstaj

ą

 - a mam na my

ś

li 

ostatni

ą

 materi

ę

 i form

ę

. Wszystko bowiem, co si

ę

 zmienia, jest czym

ś

 i zmienia si

ę

 w 

co

ś

 przez co

ś

. To, dzi

ę

ki czemu zachodzi zmiana, jest bezpo

ś

rednim poruszycielem; to, 

co jest zmieniane, jest materi

ą

, a to, w co jest zmieniana [materia], jest form

ą

. Proces ten 

ci

ą

gn

ą

łby si

ę

 w niesko

ń

czono

ść

, gdyby nie tylko br

ą

z stawał si

ę

 okr

ą

gły, ale równie

Ŝ

 

okr

ą

gło

ść

 albo br

ą

z; dlatego nale

Ŝ

y si

ę

 zatrzyma

ć

.

Nast

ę

pnie trzeba pami

ę

ta

ć

Ŝ

e wszelka substancja powstaje z czego

ś

, co nosi jej nazw

ę

 

(zarówno przedmioty naturalne, jak i inne rzeczy zalicza si

ę

 do substancji). Rzeczy 

bowiem powstaj

ą

 albo przez sztuk

ę

, albo z natury, albo przez przypadek, albo 

samoczynnie. Sztuka jest zasad

ą

 ruchu w czym

ś

 innym ni

Ŝ

 w rzeczy w ruchu, a natura 

jest zasad

ą

 w samej tej rzeczy (bo człowiek rodzi człowieka), pozostałe przyczyny s

ą

 

brakiem tamtych dwóch.

Istniej

ą

 trzy rodzaje substancji: materia, która jest "tym czym

ś

" w zjawisku (wszystkie 

bowiem rzeczy pozostaj

ą

ce w styczno

ś

ci, a nie w organicznej cało

ś

ci, s

ą

 materi

ą

 i 

substratem, na przykład ogie

ń

, ciało, głowa; bo rzeczy te s

ą

 materi

ą

). Dalej, natura, która 

jest "tym czym

ś

" albo stanem, wzgl

ę

dem którego dokonuje si

ę

 ruch; i, po trzecie, 

poszczególna substancja zło

Ŝ

ona z dwóch poprzednich, na przykład Sokrates albo 

Kallias. W pewnych przypadkach "to co

ś

" nie istnieje oddzielnie od substancji zło

Ŝ

onej, 

na przykład forma domu, je

Ŝ

eli przez form

ę

 domu nie rozumie si

ę

 sztuki budowania (nie 

istnieje powstawanie i gini

ę

cie dla form przedmiotów sztucznych, ale w inny sposób dom 

bez materii, zdrowie i to wszystko, co nale

Ŝ

y do sztuki, istnieje i nie istnieje); ale je

Ŝ

eli "to 

co

ś

" istnieje poza konkretn

ą

 rzecz

ą

, to tylko w przypadku rzeczy naturalnych. Dlatego to 

Platon słusznie twierdził, 

Ŝ

e istnieje tyle form, ile jest rodzajów naturalnych przedmiotów 

(je

Ŝ

eli istniej

ą

 formy poza tymi przedmiotami).

Przyczyny sprawcze istniej

ą

 wcze

ś

niej od swoich skutków, natomiast przyczyny formalne 

współistniej

ą

 ze swoimi skutkami. Gdy bowiem człowiek jest zdrów, wtedy i zdrowie 

istnieje, a kształt kuli spi

Ŝ

owej współistnieje z kul

ą

 spi

Ŝ

ow

ą

. Trzeba natomiast zbada

ć

czy pozostaj

ą

 nadal jakie

ś

 formy po rozło

Ŝ

eniu cało

ś

ci; w pewnych przypadkach nic nie 

stoi temu na przeszkodzie, przykładem tego mo

Ŝ

e by

ć

 dusza, nie cała wszak

Ŝ

e dusza, 

lecz tylko rozum, bo dla całej duszy jest to zapewne niemo

Ŝ

liwe. (...) 

5. Akt i potencja jako zasady wszystkich rzeczy

Skoro pewne byty istniej

ą

 oddzielnie, a inne nie, wobec tego pierwsze s

ą

 substancjami. 

Dlatego te

Ŝ

 wszystkie rzeczy maj

ą

 t

ę

 sam

ą

 przyczyn

ę

, bo bez substancji nie ma ani 

wła

ś

ciwo

ś

ci, ani ruchów. Dalej, przyczynami b

ę

d

ą

 zapewne dusza i ciało, albo rozum, 

po

Ŝą

danie i ciało.

Jeszcze w inny sposób rzeczy maj

ą

 te same zasady przez analogi

ę

; na przykład akt i 

potencja; ale te s

ą

 nie tylko ró

Ŝ

ne, ale stosuj

ą

 si

ę

 do ró

Ŝ

nych rzeczy na ró

Ŝ

ne sposoby. 

Bo ta sama rzecz w pewnych przypadkach istnieje raz aktualnie, to znowu potencjalnie, 
jak na przykład wino, albo ciało, albo człowiek. Równie

Ŝ

 i te zasady [tzn. akt i potencja] 

Strona 2 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

podpadaj

ą

 pod wymienione wy

Ŝ

ej przyczyny. Forma bowiem istnieje aktualnie, je

Ŝ

eli 

mo

Ŝ

e istnie

ć

 oddzielnie, a tak

Ŝ

e i cało

ść

 zło

Ŝ

ona z formy i materii oraz brak, na przykład 

ciemno

ść

 albo choroba; natomiast materia istnieje potencjalnie, bo jest ona tym, co mo

Ŝ

sta

ć

 si

ę

 jednym i drugim. Jednak rozró

Ŝ

nienie aktu i potencji stosuje si

ę

 w inny sposób 

do przypadków, w których materia przyczyny i skutku nie jest ta sama, a tak

Ŝ

e gdy forma 

w niektórych z tych przypadków nie jest ta sama, lecz ró

Ŝ

na; na przykład, przyczyn

ą

 

człowieka s

ą

 elementy, mianowicie ogie

ń

 i ziemia jako materia oraz wła

ś

ciwa forma, 

dalej, co

ś

 innego z zewn

ą

trz, tzn. ojciec i, obok tych przyczyn, Sło

ń

ce i jego ekliptyka, 

które nie s

ą

 ani materi

ą

, ani form

ą

, ani brakiem formy, ani nie nale

Ŝą

 do tego samego 

gatunku co człowiek, ale jednak s

ą

 przyczynami sprawczymi.

Dalej, trzeba na to zwróci

ć

 uwag

ę

Ŝ

e pewne przyczyny mog

ą

 by

ć

 wyra

Ŝ

one w terminach 

ogólnych, a inne nie. Najbli

Ŝ

szymi zasadami wszystkich rzeczy jest to, co najbli

Ŝ

sze w 

akcie danej rzeczy, i co

ś

 innego, co jest najbli

Ŝ

sze w potencji. Zatem ogólne przyczyny 

nie istniej

ą

. To bowiem, co jest zasad

ą

 jednostki, jest jednostkowe. Chocia

Ŝ

 bowiem 

człowiek jest zasad

ą

 człowieka w ogóle, to jednak nie ma człowieka w ogóle; ale Peleus 

jest zasad

ą

 Achillesa, twój ojciec twoj

ą

, a to okre

ś

lone tego okre

ś

lonego BA, i w ogóle 

jest zasad

ą

 BA w ogóle.

Dalej, je

Ŝ

eli przyczyny substancji s

ą

 przyczynami wszystkich rzeczy, to ró

Ŝ

ne rzeczy 

maj

ą

 ró

Ŝ

ne przyczyny i elementy, jak powiedzieli

ś

my wy

Ŝ

ej; przyczyny rzeczy 

nienale

Ŝą

cych do tego samego rodzaju, na przykład barw i d

ź

wi

ę

ków, substancji i ilo

ś

ci 

nie s

ą

 te same, chyba 

Ŝ

e przez analogi

ę

; tak samo przyczyny rzeczy nale

Ŝą

cych do tego 

samego gatunku s

ą

 ró

Ŝ

ne, nie gatunkowo, lecz w tym sensie, 

Ŝ

e przyczyny 

poszczególnych rzeczy s

ą

 ró

Ŝ

ne: twoja materia i twoja forma oraz przyczyna sprawcza 

s

ą

 ró

Ŝ

ne od moich, chocia

Ŝ

 w ogólnej definicji s

ą

 te same. Je

Ŝ

eli za

ś

 pytamy, jakie s

ą

 

zasady albo elementy substancji, stosunków i jako

ś

ci - czy s

ą

 te same, czy ró

Ŝ

ne - jasne, 

Ŝ

e gdy si

ę

 u

Ŝ

ywa nazw przyczyn w ró

Ŝ

nych znaczeniach, to s

ą

 one te same dla ka

Ŝ

dej 

rzeczy, ale gdy si

ę

 odró

Ŝ

nia znaczenia, przyczyny nie s

ą

 te same, lecz ró

Ŝ

ne, chyba 

Ŝ

e w 

znaczeniu tu podanym s

ą

 te same dla wszystkich rzeczy. Zasady s

ą

 te same b

ą

d

ź

 

analogiczne w tym sensie, 

Ŝ

e materia, forma, brak i przyczyna sprawcza s

ą

 wspólne 

wszystkim rzeczom; po drugie, przyczyny substancji mog

ą

 by

ć

 traktowane jako 

przyczyny wszystkich rzeczy w tym sensie, 

Ŝ

e gdy substancja zostanie zniszczona, gin

ą

 

równie

Ŝ

 wszystkie rzeczy; po trzecie, to, co jest pierwsze w entelechii, jest przyczyn

ą

 

wszystkich rzeczy. Natomiast w innym sensie pierwsze przyczyny s

ą

 ró

Ŝ

ne, mianowicie 

wszystkie przeciwie

ń

stwa, które ani nie s

ą

 rodzajami, ani nie s

ą

 wieloznaczne, a ponadto 

materie ró

Ŝ

nych rzeczy s

ą

 ró

Ŝ

ne. Ustalili

ś

my zatem, jakie s

ą

 zasady rzeczy zmysłowych 

oraz ich ilo

ść

; dalej, w jakim znaczeniu s

ą

 te same, a w jakim ró

Ŝ

ne.

6. Konieczno

ść

 istnienia Pierwszego, Wiecznego Poruszyciela

Poniewa

Ŝ

 omawiali

ś

my trzy rodzaje substancji: dwa rodzaje fizycznej i jeden rodzaj 

nieruchomej, trzeba teraz pomówi

ć

 o tej ostatniej i wykaza

ć

Ŝ

e istnieje koniecznie pewna 

substancja wieczna i nieruchoma.

Substancje s

ą

 bowiem pierwszymi bytami i gdyby wszystkie były zniszczalne, to i 

wszystkie rzeczy byłyby zniszczalne. Ale jest niemo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby ruch albo powstał, albo 

przestał istnie

ć

 (był bowiem zawsze); tak samo czas. Nie mogłoby bowiem istnie

ć

 ani 

"przedtem", ani "potem", gdyby czas nie istniał. Tak

Ŝ

e i ruch jest tak ci

ą

gły, jak czas; 

gdy

Ŝ

 albo czas jest tym samym co ruch, albo jest atrybutem ruchu. Ale nie ma ruchu 

ci

ą

głego poza ruchem w miejscu i tylko ruch kołowy jest ruchem ci

ą

głym.

Gdyby jednak istniało co

ś

, co jest zdolne do poruszania rzeczy albo do oddziaływania na 

nie, ale aktualnie tego by nie czyniło, to nie musiałby istnie

ć

 ruch [wieczny], bo to, co 

posiada potencj

ę

, nie musi działa

ć

. Niczego te

Ŝ

 nie zyskamy, gdyby

ś

my nawet przyj

ę

li 

Strona 3 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

wieczne substancje, jak ci, co wierz

ą

 w Idee, je

Ŝ

eli nie b

ę

dzie w nich jakiej

ś

 zasady, 

która by mogła wywoła

ć

 zmian

ę

; ale nawet i ta nie wystarczy ani inna substancja poza 

Ideami, je

Ŝ

eli bowiem nie b

ę

dzie si

ę

 porusza

ć

 aktualnie, nie b

ę

dzie ruchu. Dalej nawet 

je

Ŝ

eli b

ę

dzie si

ę

 porusza

ć

 aktualnie, mo

Ŝ

e nie powsta

ć

 ruch, je

Ŝ

eli jej istota b

ę

dzie w 

potencji; bo nie ma ruchu wiecznego, skoro to, co jest w potencji, mo

Ŝ

e nie powsta

ć

Musi przeto istnie

ć

 zasada, której prawdziw

ą

 istot

ą

 jest akt. Substancje te zatem musz

ą

 

by

ć

 bez materii, bo musz

ą

 by

ć

 wieczne. Wobec tego musz

ą

 by

ć

 w akcie.

Powstaje jednak pewna trudno

ść

. Wydaje si

ę

 bowiem, 

Ŝ

e wszelki byt w akcie posiada 

potencj

ę

, ale nie wszystko, co posiada potencj

ę

, działa, tak 

Ŝ

e potencja jest 

wcze

ś

niejsza. A skoro tak, nic, co istnieje, nie musi istnie

ć

; jest bowiem mo

Ŝ

liwe, 

Ŝ

eby 

wszystko było zdolne do istnienia, a jeszcze nie istniało.

Je

Ŝ

eli nawet zgodzimy si

ę

 z teologami, którzy tworz

ą

 

ś

wiat z Nocy, albo z filozofami 

przyrody, którzy twierdz

ą

Ŝ

e "wszystko było razem", wyniknie ta sama niemo

Ŝ

liwo

ść

. Jak 

bowiem mo

Ŝ

e powsta

ć

 ruch, je

Ŝ

eli nie ma przyczyny sprawczej w akcie? Materiał sam 

si

ę

 nie poruszy - sztuka ciesielska musi na niego oddziała

ć

; ani menstruacja, ani ziemia 

nie wprawi

ą

 si

ę

 same w ruch, lecz nasiona musz

ą

 działa

ć

 na ziemi

ę

, a roztwór nasienny 

na menstruacj

ę

.

Z tego te

Ŝ

 wzgl

ę

du niektórzy przyjmuj

ą

 wieczny akt, na przykład Leukippos i Platon; 

twierdzili bowiem, 

Ŝ

e ruch jest wieczny. Ale dlaczego i jakiej natury jest ten ruch, nie 

mówili, ani te

Ŝ

, je

Ŝ

eli 

ś

wiat porusza si

ę

 w ten czy w inny sposób, nie podawali przyczyny 

tego. Nic bowiem nie porusza si

ę

 przypadkiem, lecz musi istnie

ć

 zawsze jaka

ś

 okre

ś

lona 

przyczyna; w rzeczywisto

ś

ci rzecz porusza si

ę

 w pewien sposób z natury, w inny sposób 

wskutek przemocy albo przez działanie rozumu, albo wskutek innej przyczyny. Dalej, jaki 
rodzaj ruchu jest pierwszy? Bo to stanowi wielk

ą

 ró

Ŝ

nic

ę

. Ale i Platon nie jest w stanie 

wyja

ś

ni

ć

 tego, co przyjmuje czasem jako zasad

ę

 ruchu, mianowicie tego, co si

ę

 samo 

porusza; bo, według jego teorii, dusza jest pó

ź

niejsza [od ruchu] i równoczesna z 

niebem. Uznanie potencji za wcze

ś

niejsz

ą

 od aktu jest w pewnym sensie słuszne, w 

innym nie; powiedzieli

ś

my ju

Ŝ

, w jakim znaczeniu. Ju

Ŝ

 Anaksagoras po

ś

wiadczył, 

Ŝ

e akt 

jest wcze

ś

niejszy (bo w jego systemie Rozum jest aktem), a wraz z nim Empedokles w 

swej doktrynie o Miło

ś

ci i Sporze, oraz ci, którzy twierdz

ą

Ŝ

e istnieje wieczny ruch, jak 

Leukippos. A wi

ę

c Chaos czy Noc nie istniały odwiecznie, lecz zawsze było to samo, czy 

to przechodz

ą

c przez cykliczne zmiany, czy podlegaj

ą

c jakiemu

ś

 innemu prawu, bo akt 

jest wcze

ś

niejszy od potencji. Je

Ŝ

eli wi

ę

c zachodz

ą

 stałe cykliczne zmiany, musi zawsze 

trwa

ć

 co

ś

, co działa w ten sam sposób. Z drugiej strony, je

Ŝ

eli ma istnie

ć

 powstawanie i 

gini

ę

cie, to powinna te

Ŝ

 istnie

ć

 jeszcze inna przyczyna wiecznie działaj

ą

ca raz w takim 

kierunku, to znowu w innym. Ta nowa przyczyna powinna wi

ę

c działa

ć

 w pewnym 

kierunku sama przez si

ę

, a w innym na mocy jakiej

ś

 innej rzeczy; a ta inna rzecz b

ę

dzie 

zatem albo trzeci

ą

 przyczyn

ą

, albo pierwsz

ą

 przyczyn

ą

. Działanie to musi by

ć

 jednak 

skutkiem tej pierwszej przyczyny. W przeciwnym razie przyczyna ta [tzn. pierwsza] 
musiałaby by

ć

 jeszcze przyczyn

ą

 ruchu drugiego czynnika i trzeciego. Dlatego lepiej jest 

powiedzie

ć

Ŝ

e to jest "pierwsza przyczyna", poniewa

Ŝ

 była przyczyn

ą

 wiecznej 

niezmienno

ś

ci, podczas gdy ta druga jest przyczyn

ą

 zmienno

ś

ci, a obydwie razem 

poł

ą

czone s

ą

 przyczyn

ą

 wiecznej zmienno

ś

ci.

W taki wi

ę

c sposób przebiegaj

ą

 te ruchy. Po co wi

ę

c szuka

ć

 innych zasad.

7. Natura Pierwszego Poruszyciela

Poniewa

Ŝ

 to, o czym mówili

ś

my, jest mo

Ŝ

liwe, a gdyby było inaczej, to 

ś

wiat powstałby z 

Nocy i "z wszystkiego razem" oraz z Nie-Bytu, wobec tego trudno

ś

ci te mo

Ŝ

na uzna

ć

 za 

pokonane. Istnieje zatem co

ś

, co si

ę

 porusza ruchem nieustannym, ruchem kołowym. To 

jest oczywiste nie tylko na mocy czystego rozumowania, lecz tak

Ŝ

e na podstawie 

Strona 4 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

obserwowanych faktów. A zatem Pierwsze Niebo [tzn. sfera gwiazd stałych] powinno by

ć

 

wieczne. Istnieje równie

Ŝ

 co

ś

, co je porusza, a poniewa

Ŝ

 to, co jest poruszane i porusza, 

zajmuje miejsce po

ś

rednie, istnieje przeto co

ś

, co b

ę

d

ą

c nieruchome, porusza, byt 

wieczny, substancja i akt. W ten sposób te

Ŝ

 poruszaj

ą

 przedmiot po

Ŝą

dania i przedmiot 

my

ś

li; poruszaj

ą

 nie b

ę

d

ą

c w ruchu. Pierwsze w

ś

ród przedmiotów po

Ŝą

dania i 

przedmiotów my

ś

li s

ą

 te same. Przedmiot po

Ŝą

dania bowiem jest pozornie dobry, a 

rzeczywi

ś

cie dobry jest pierwszy przedmiot rozumnego pragnienia. Po

Ŝą

damy pewnej 

rzeczy raczej dlatego, 

Ŝ

e wydaje nam si

ę

 dobra, a nie dlatego wydaje si

ę

 nam dobra, 

Ŝ

jej po

Ŝą

damy; my

ś

lenie jest punktem wyj

ś

cia. My

ś

l jest poruszana przez przedmiot my

ś

li, 

a jednym z dwóch szeregów przeciwie

ń

stw jest sam przez si

ę

 przedmiot my

ś

li; w nim za

ś

 

substancja jest pierwsza, a w niej to, co jest proste i istnieje aktualnie ("Jedno" i "Proste" 
nie s

ą

 zreszt

ą

 identyczne; "Jedno" oznacza miar

ę

 czego

ś

, natomiast "Proste" oznacza 

pewien stan rzeczy samej). Ale pi

ę

kno i to, co jest samo przez si

ę

 po

Ŝą

dane, znajduj

ą

 

si

ę

 w tym samym szeregu; a to, co jest pierwsze w tym szeregu, jest zawsze lepsze albo 

podobne do najlepszego.

To, 

Ŝ

e przyczyna celowa mo

Ŝ

e istnie

ć

 w

ś

ród bytów nieruchomych, wykazuje rozró

Ŝ

nienie 

ich znacze

ń

. Przyczyna celowa jest bytem, dla którego ona sama jest celem, a w drugim 

znaczeniu cel mo

Ŝ

e istnie

ć

 w

ś

ród bytów nieruchomych, ale nie w pierwszym znaczeniu. 

Przyczyna celowa w tym znaczeniu porusza si

ę

 wi

ę

c tak, jak przedmiot miło

ś

ci, a 

wszystkie inne rzeczy poruszaj

ą

 si

ę

, b

ę

d

ą

c poruszane. Otó

Ŝ

 je

Ŝ

eli si

ę

 co

ś

 porusza, mo

Ŝ

by

ć

 czym

ś

 innym ni

Ŝ

 jest. Je

Ŝ

eli wi

ę

c jego akt jest pierwsz

ą

 form

ą

 ruchu przestrzennego, 

wobec tego o tyle, o ile jest przedmiotem zmiany, pod tym wzgl

ę

dem mo

Ŝ

e by

ć

 inny, 

mianowicie według miejsca, je

Ŝ

eli nie mo

Ŝ

e według substancji. Skoro istnieje co

ś

 

poruszaj

ą

cego, samo b

ę

d

ą

c nieruchome i jest czystym aktem, nie mo

Ŝ

e w 

Ŝ

aden sposób 

inaczej si

ę

 zachowywa

ć

. Ruch przestrzenny bowiem jest pierwszym rodzajem zmiany, a 

ruch kołowy jest pierwszym rodzajem ruchu przestrzennego; wytwarza go za

ś

 Pierwszy 

Poruszyciel. Pierwszy Poruszyciel jest wi

ę

c bytem koniecznym; o ile jest bytem 

koniecznym, jego sposobem istnienia jest Dobro, i w tym sensie jest pierwsz

ą

 zasad

ą

"Konieczny" mianowicie ma nast

ę

puj

ą

ce znaczenie: to, co jest konieczne z przemocy, 

poniewa

Ŝ

 jest przeciwne naturalnemu pop

ę

dowi; to, bez czego dobro jest niemo

Ŝ

liwe; 

wreszcie, konieczne jest to, co nie mo

Ŝ

e by

ć

 inaczej, lecz mo

Ŝ

e istnie

ć

 tylko w jeden 

sposób.

Od takiej to zasady zale

Ŝ

ne jest niebo i cała natura. 

ś

ycie jej jest najwy

Ŝ

sz

ą

 

doskonało

ś

ci

ą

, jak

ą

 my si

ę

 cieszymy przez krótki tylko okres naszego 

Ŝ

ycia. Jej bowiem 

[

Ŝ

ycie] jest wieczne (co dla nas jest niemo

Ŝ

liwe), poniewa

Ŝ

 jej przyjemno

ś

ci

ą

 jest sam 

akt. Wskutek tego czuwanie, postrzeganie i my

ś

lenie s

ą

 najprzyjemniejsze, a nadzieje i 

wspomnienia s

ą

 przyjemne dzi

ę

ki nim. My

ś

lenie samo przez si

ę

 jest my

ś

leniem o tym, co 

jest najlepsze samo przez si

ę

, a to, co jest my

ś

leniem w pełnym znaczeniu, jest 

my

ś

leniem o tym, co jest najlepsze w pełnym znaczeniu. Rozum my

ś

li o samym sobie 

przez uczestniczenie w przedmiocie my

ś

li; staje si

ę

 bowiem przedmiotem my

ś

li 

wchodz

ą

c w kontakt ze swoim przedmiotem i my

ś

l

ą

c o nim, tak 

Ŝ

e my

ś

l i przedmiot my

ś

li 

s

ą

 tym samym. To bowiem, co jest zdolne do przyj

ę

cia przedmiotu my

ś

li, tzn. istoty, jest 

rozumem, a rozum jest w akcie, je

Ŝ

eli posiada ten przedmiot. Dlatego posiadanie raczej 

ni

Ŝ

 zdolno

ść

 do przyj

ę

cia jest boskim elementem, który rozum wydaje si

ę

 zawiera

ć

, a akt 

kontemplacji jest najprzyjemniejszy i najlepszy. Je

Ŝ

eli wi

ę

c Bóg znajduje si

ę

 zawsze w 

tym stanie szcz

ęś

liwo

ś

ci, w jakim my si

ę

 znajdujemy tylko czasem, jest to godne 

podziwu, a je

Ŝ

eli w wi

ę

kszym, to jest to jeszcze bardziej godne podziwu. Bóg znajduje 

si

ę

 w tym stanie szcz

ęś

liwo

ś

ci. 

ś

ycie równie

Ŝ

 przysługuje Bogu, bo 

Ŝ

ycie jest aktem 

rozumu, a Bóg jest samym aktem; ten samoistny akt jest 

Ŝ

yciem najlepszym i wiecznym. 

Mo

Ŝ

na wi

ę

c powiedzie

ć

Ŝ

e Bóg jest 

Ŝ

ywym bytem, wiecznym i najlepszym; przysługuje 

mu te

Ŝ

 wieczne i nieprzerwane trwanie; bo to wła

ś

nie jest Bóg.

Strona 5 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Ci, którzy wraz z pitagorejczykami i Speuzypposem s

ą

dz

ą

Ŝ

e najwy

Ŝ

sze pi

ę

kno i dobro 

nie wyst

ę

puje na pocz

ą

tku, gdy

Ŝ

 pocz

ą

tki zarówno ro

ś

lin, jak i zwierz

ą

t s

ą

 przyczynami, 

podczas gdy pi

ę

kno i doskonało

ść

 wyst

ę

puje w ich skutkach, s

ą

 w bł

ę

dzie. Nasienie 

bowiem pochodzi od innych osobników, wcze

ś

niejszych i doskonałych, a pierwsz

ą

 

rzecz

ą

 jest nie nasienie, lecz doskonały byt; mo

Ŝ

na na przykład powiedzie

ć

Ŝ

e przed 

nasieniem jest człowiek, ale nie człowiek, który pochodzi z nasienia, lecz inny, od którego 
pochodzi nasienie.

Z powy

Ŝ

szego wynika jasno, 

Ŝ

e istnieje substancja wieczna, nieruchoma, oddzielna od 

rzeczy zmysłowych. Zostało równie

Ŝ

 wykazane, 

Ŝ

e substancja ta nie mo

Ŝ

e mie

ć

 

Ŝ

adnej 

wielko

ś

ci, lecz jest bez cz

ęś

ci i niepodzielna. Podtrzymuje ruch w czasie niesko

ń

czonym, 

a to, co sko

ń

czone, nie posiada 

Ŝ

adnej mocy niesko

ń

czonej. Skoro za

ś

 ka

Ŝ

da wielko

ść

 

jest albo niesko

ń

czona, albo sko

ń

czona, substancja ta nie mo

Ŝ

e z powy

Ŝ

szej racji 

posiada

ć

 wielko

ś

ci sko

ń

czonej, ale tak

Ŝ

e i niesko

ń

czonej, bo w ogóle nie istnieje 

wielko

ść

 niesko

ń

czona. Wykazali

ś

my te

Ŝ

Ŝ

e substancja ta nie doznaje niczego i 

Ŝ

e jest 

niezmienna; wszystkie bowiem inne zmiany s

ą

 pó

ź

niejsze od zmiany miejsca. Jest przeto 

jasne, dlaczego rzeczy te zachowuj

ą

 si

ę

 w ten sposób.

8. Wieczne zasady ruchu 

Nie mo

Ŝ

emy jednak pomin

ąć

 milczeniem pytania, czy nale

Ŝ

y przyj

ąć

 jedn

ą

 tego rodzaju 

substancj

ę

, czy wi

ę

cej ni

Ŝ

 jedn

ą

; je

Ŝ

eli za

ś

 wi

ę

cej, to ile? Trzeba te

Ŝ

 wspomnie

ć

 o 

pogl

ą

dach innych filozofów: nie powiedzieli nic wa

Ŝ

nego ani w sposób jasny o ilo

ś

ci 

substancji. Tak

Ŝ

e bowiem teoria Idej nie zawiera 

Ŝ

adnego szczególnego pogl

ą

du na ten 

temat. Ci bowiem, co przyj

ę

li istnienie Idej twierdz

ą

Ŝ

e Idee s

ą

 liczbami, a "liczby" s

ą

 u 

nich b

ą

d

ź

 niesko

ń

czone, b

ą

d

ź

 ograniczone do dziesi

ę

ciu. Nie podali jednak 

Ŝ

adnego 

przekonuj

ą

cego dowodu, dlaczego uznaj

ą

 t

ę

 liczb

ę

. My natomiast musimy 

przedyskutowa

ć

 ten temat na podstawie tego, co

ś

my ju

Ŝ

 ustalili i okre

ś

lili. Pierwsza 

zasada albo byt pierwotny nie porusza si

ę

 ani sama przez si

ę

, ani akcydentalnie, ale 

powoduje pierwotny, wieczny i jeden ruch. Ale skoro to, co si

ę

 porusza, musi by

ć

 

poruszane przez co

ś

, a pierwszy poruszyciel musi by

ć

 ze swej istoty nieruchomy, za

ś

 

wieczny ruch musi by

ć

 powodowany przez co

ś

 wiecznego, a ruch prosty przez co

ś

 

prostego; i poniewa

Ŝ

 widzimy, 

Ŝ

e oprócz prostego ruchu przestrzennego 

ś

wiata, który, 

jak twierdzimy, powoduje pierwsza i nieruchoma substancja, istniej

ą

 inne ruchy 

przestrzenne, mianowicie ruchy planet, które s

ą

 wieczne (bo ciało, które si

ę

 porusza 

ruchem kołowym jest wieczne i niezdolne do spoczynku, co wykazane zostało w naszych 
traktatach fizycznych), ka

Ŝ

dy z tych ruchów musi by

ć

 równie

Ŝ

 wywoływany przez 

substancj

ę

 nieruchom

ą

 ze swej istoty i wieczn

ą

. Natura gwiazd jest wieczna, poniewa

Ŝ

 

jest pewnego rodzaju substancj

ą

 i poruszyciel jest wieczny i wcze

ś

niejszy od ciała 

poruszanego, a to, co jest wcze

ś

niejsze od substancji, musi by

ć

 substancj

ą

. Jasne wi

ę

c, 

Ŝ

e musz

ą

 istnie

ć

 substancje w tej samej ilo

ś

ci co i ruchy gwiazd, z natury swej wieczne i 

z istoty swej nieruchome, bez wielko

ś

ci, z wy

Ŝ

ej wspomnianej przyczyny.

Jest przeto jasne, 

Ŝ

e poruszyciele s

ą

 substancjami i 

Ŝ

e jeden z nich jest pierwszy, a inny 

drugi, według tego samego porz

ą

dku, którzy rz

ą

dz

ą

 ruchami przestrzennymi gwiazd. 

Jaka jest jednak ilo

ść

 ruchów? Powinni

ś

my rozpatrzy

ć

 teraz to zagadnienie z punktu 

widzenia jednej z nauk matematycznych najbardziej spokrewnionej z filozofi

ą

mianowicie astronomii; bo przedmiotem tej nauki jest substancja postrzegalna zmysłowo, 
ale wieczna, podczas gdy inne nauki matematyczne, jak na przykład arytmetyka i 
geometria, nie zajmuj

ą

 si

ę

 

Ŝ

adn

ą

 substancj

ą

. To, 

Ŝ

e ilo

ść

 ruchów jest wi

ę

ksza ni

Ŝ

 ilo

ść

 

ciał, jest oczywiste dla tych, którzy wi

ę

cej uwagi po

ś

wi

ę

cili tej sprawie; ka

Ŝ

da bowiem z 

planet porusza si

ę

 wi

ę

cej ni

Ŝ

 jednym ruchem. Ile jest tych ruchów, to - a

Ŝ

eby da

ć

 pewne 

wyobra

Ŝ

enie o przedmiocie - odwołamy si

ę

 do wypowiedzi pewnych matematyków, tak 

Ŝ

eby nasz umysł mógł uchwyci

ć

 okre

ś

lon

ą

 ich ilo

ść

. Co si

ę

 tyczy reszty, cz

ęś

ciowo 

musimy sami zbada

ć

, cz

ęś

ciowo dowiedzie

ć

 si

ę

 od innych badaczy, a je

Ŝ

eli si

ę

 zarysuje 

Strona 6 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

pewna ró

Ŝ

nica mi

ę

dzy pogl

ą

dami ludzi kompetentnych a naszymi, musimy oczywi

ś

cie 

uszanowa

ć

 pogl

ą

dy obydwu stanowisk, ale opowiedzie

ć

 si

ę

 za tymi, którzy lepiej wiedz

ą

.

Eudoksos umie

ś

cił ruch Sło

ń

ca i Ksi

ęŜ

yca w ka

Ŝ

dym oddzielnym przypadku w trzech 

sferach, z których pierwsza jest sfer

ą

 gwiazd stałych, druga porusza si

ę

 ruchem 

kołowym, biegn

ą

cym przez 

ś

rodek Zodiaku, trzecia porusza si

ę

 w kole nachylonym 

wzdłu

Ŝ

 szeroko

ś

ci Zodiaku; ale koło, w którym si

ę

 porusza Ksi

ęŜ

yc, jest nachylone pod 

wi

ę

kszym k

ą

tem ni

Ŝ

 to, w którym si

ę

 porusza Sło

ń

ce. Ruch planet wymaga w ka

Ŝ

dym 

przypadku czterech sfer; pierwsza i druga sfera s

ą

 tymi samymi, co pierwsza i druga 

Sło

ń

ca i Ksi

ęŜ

yca (bo sfera gwiazd stałych powoduje ruch wszystkich innych sfer, a 

sfera, która jest umieszczona pod sfer

ą

 gwiazd stałych i wykonuje swój ruch w kole 

przechodz

ą

cym przez 

ś

rodek Zodiaku, jest wspólna wszystkim planetom); trzecia sfera 

ka

Ŝ

dej planety ma swoje bieguny w kole przechodz

ą

cym przez 

ś

rodek Zodiaku, a ruch 

czwartej sfery przebiega w kole nachylonym w stosunku do równika trzeciej sfery; 
bieguny trzeciej sfery s

ą

 ró

Ŝ

ne dla ka

Ŝ

dej z innych planet, natomiast dla Wenus i 

Merkurego s

ą

 te same.

W systemie Kallipposa poło

Ŝ

enie sfer, tzn. porz

ą

dku ich odległo

ś

ci, było takie samo jak w 

systemie Eudoksosa; ale o ile Kallippos przyznawał tak jak i Eudoksos t

ę

 sam

ą

 ilo

ść

 sfer 

Jowiszowi i Saturnowi, s

ą

dził jednak, 

Ŝ

e trzeba doda

ć

 ponadto dwie sfery Sło

ń

cu i 

dodatkowo dwie sfery Ksi

ęŜ

ycowi, je

ś

li si

ę

 chce wytłumaczy

ć

 zaobserwowane zjawiska, 

a ponadto po jednej sferze ka

Ŝ

dej innej planecie.

Jest jednak rzecz

ą

 konieczn

ą

, je

Ŝ

eli wszystkie poł

ą

czone sfery maj

ą

 wyja

ś

nia

ć

 

obserwowane zjawiska, a

Ŝ

eby ka

Ŝ

da planeta miała inn

ą

 sfer

ę

 (o jedn

ą

 mniej ni

Ŝ

 dot

ą

si

ę

 im przyznawało), które by kr

ąŜ

yły w kierunku odwrotnym i sprowadzały do tej samej 

pozycji najdalsz

ą

 sfer

ę

 gwiazdy, która w ka

Ŝ

dym przypadku jest usytuowana poni

Ŝ

ej 

danej gwiazdy. Tylko w ten sposób wszystkie działaj

ą

ce siły mog

ą

 wywoływa

ć

 ruch 

planet. Poniewa

Ŝ

 sfer, w których si

ę

 poruszaj

ą

 same planety, jest osiem dla Saturna i 

Jowisza, a dwadzie

ś

cia pi

ęć

 dla pozostałych i skoro z tych sfer tylko te nie wymagaj

ą

 

ruchu w kierunku przeciwnym, w których porusza si

ę

 planeta najni

Ŝ

ej ze wszystkich 

usytuowana, wobec tego dla dwóch pierwszych planet b

ę

dzie sze

ść

 sfer poruszaj

ą

cych 

si

ę

 w kierunku odwrotnym i szesna

ś

cie dla czterech planet pozostałych. Ogółem sfer o 

ruchu prostym i o ruchu przeciwnym b

ę

dzie pi

ęć

dziesi

ą

t pi

ęć

. Ale je

Ŝ

eli si

ę

 nie doda 

Ksi

ęŜ

ycowi i Sło

ń

cu wspomnianych ruchów, pozostanie ogółem czterdzie

ś

ci siedem sfer.

Przyjmijmy wi

ę

c, 

Ŝ

e taka jest ilo

ść

 sfer; wobec tego b

ę

dzie równie

Ŝ

 rozs

ą

dnie przyj

ąć

Ŝ

tyle jest substancji nieruchomych i zasad. Dowód na to, 

Ŝ

e trzeba je koniecznie uzna

ć

zostawiam mocniejszym my

ś

licielom. Je

Ŝ

eli za

ś

 nie mo

Ŝ

e istnie

ć

 taki ruch przestrzenny, 

który by si

ę

 nie przyczyniał do ruchu gwiazdy, i je

Ŝ

eli ponadto ka

Ŝ

dy byt i ka

Ŝ

d

ą

 

substancj

ę

, która byłaby wolna od zmian i sama przez si

ę

 osi

ą

gaj

ą

ca dobro najwy

Ŝ

sze, 

nale

Ŝ

y uzna

ć

 za cel, to poza tymi naturalnymi, które wymienili

ś

my, nie istniałaby 

Ŝ

adna 

inna, lecz taka musiałaby by

ć

 ilo

ść

 substancji. Gdyby bowiem istniały inne substancje, 

mogłyby, jako przyczyna celowa ruchu, wywoływa

ć

 zmian

ę

; ale poza wymienionymi nie 

mo

Ŝ

e by

ć

 

Ŝ

adnych innych ruchów. To mo

Ŝ

na słusznie wywnioskowa

ć

 z liczby ciał 

niebieskich kr

ąŜą

cych po kołowych orbitach. Je

Ŝ

eli bowiem wszelki czynnik ruchu istnieje 

z natury ze wzgl

ę

du na przedmiot poruszany i ka

Ŝ

dy ruch nale

Ŝ

y do jakiego

ś

 przedmiotu 

poruszanego, wobec tego 

Ŝ

aden ruch nie mo

Ŝ

e istnie

ć

 ze wzgl

ę

du na samego siebie 

albo ze wzgl

ę

du na inny ruch, lecz wszelki ruch musi istnie

ć

 ze wzgl

ę

du na gwiazdy. 

Gdyby bowiem ruch istniał ze wzgl

ę

du na ruch, ten drugi istniałby równie

Ŝ

 ze wzgl

ę

du na 

co

ś

 innego; skoro jednak nie mo

Ŝ

na si

ę

 cofa

ć

 w niesko

ń

czono

ść

, kresem ka

Ŝ

dego ruchu 

b

ę

dzie jedno z boskich ciał poruszaj

ą

cych si

ę

 po niebie.

Oczywiste jest, 

Ŝ

e istnieje jedno tylko niebo. Gdyby bowiem istniały liczne nieba, tak jak 

liczni s

ą

 ludzie, wtedy zasada ruchu ka

Ŝ

dego nieba byłaby formalnie jedna, ale liczbowo 

Strona 7 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

byłyby liczne. To wszystko jednak, co jest liczbowo liczne, posiada materi

ę

; jedna i ta 

sama bowiem definicja, na przykład definicja człowieka, odnosi si

ę

 do wielu osób, 

podczas gdy Sokrates jest jeden. Jednak pierwsza istota nie ma materii; jest bowiem 
pełn

ą

 rzeczywisto

ś

ci

ą

 [czyli Entelechi

ą

]. A zatem Nieruchomy Pierwszy Poruszyciel jest 

jeden zarówno według definicji, jak i liczbowo; równie

Ŝ

 i to, co jest w wiecznym ruchu i 

ci

ą

głe, jest jedno. Zatem istnieje tylko jedno niebo.

Nasi przodkowie w odległych czasach przekazali potomno

ś

ci tradycj

ę

 w formie mitu, 

Ŝ

ciała te [tzn. gwiazdy] s

ą

 bogami i 

Ŝ

e bosko

ść

 otacza cał

ą

 natur

ę

. Reszt

ę

 tej tradycji 

uzupełniono pó

ź

niej w formie mitycznej dla przekonania tłumu oraz 

Ŝ

eby słu

Ŝ

yła prawom 

i wspólnym interesom. Twierdzili, 

Ŝ

e bogowie maj

ą

 kształt ludzki albo 

Ŝ

e s

ą

 podobni do 

innych istot 

Ŝ

ywych i dodawali inne jeszcze uzupełnienia podobne do wy

Ŝ

ej 

wspomnianych. Je

Ŝ

eli si

ę

 oddzieli pierwszy punkt od tych uzupełnie

ń

 i we

ź

mie si

ę

 pod 

uwag

ę

 t

ę

 ich my

ś

l, 

Ŝ

e pierwsze substancje s

ą

 bogami, mo

Ŝ

na by to uzna

ć

 za tradycj

ę

 

rzeczywi

ś

cie bosk

ą

 [tzn. inspirowan

ą

 przez bogów]. Podczas gdy wedle wszelkiego 

prawdopodobie

ń

stwa ka

Ŝ

da sztuka i filozofia rozwijały si

ę

 cz

ę

sto do granic mo

Ŝ

liwo

ś

ci i 

znowu upadały, te pogl

ą

dy jako pozostało

ść

 staro

Ŝ

ytnej m

ą

dro

ś

ci przetrwały a

Ŝ

 do 

naszych czasów. W takim tylko stopniu jest dla nas oczywisty pogl

ą

d naszych przodków i 

naszych poprzedników.

9. Sposób istnienia boskiego Rozumu 

Natura boskiego Rozumu stwarza pewne problemy; wydaje si

ę

 wprawdzie najbardziej 

boski ze wszystkich rzeczy, które wydaj

ą

 si

ę

 boskie, ale gdy si

ę

 chce powiedzie

ć

, jaki ma 

by

ć

 sposób jego istnienia, powstaj

ą

 pewne trudno

ś

ci. Je

Ŝ

eli bowiem w ogóle nie my

ś

li o 

niczym, to co w nim jest wzniosłego? Podobny jest do 

ś

pi

ą

cego. A je

Ŝ

eli my

ś

li, ale jego 

my

ś

l jest zale

Ŝ

na od czego

ś

 innego (poniewa

Ŝ

 to, co jest jego istot

ą

, nie jest aktem 

my

ś

lenia, lecz potencj

ą

), to nie mo

Ŝ

e by

ć

 najlepsz

ą

 substancj

ą

, bo jego godno

ść

 polega 

na my

ś

leniu. Dalej, czy jego istot

ą

 jest zdolno

ść

 do my

ś

lenia, czy akt my

ś

lenia? O czym 

On my

ś

li? Czy my

ś

li o sobie samym, czy o czym

ś

 innym? A je

Ŝ

eli o czym

ś

 innym, to czy 

zawsze o tym samym, czy o czym

ś

 ró

Ŝ

nym? Czy to jest wa

Ŝ

ne, czy niewa

Ŝ

ne, 

Ŝ

e my

ś

li 

on o dobru czy o jakiej

ś

 przypadkowej rzeczy? I czy raczej nie byłoby absurdem, 

Ŝ

pewne rzeczy byłyby przedmiotem jego my

ś

li? Jasne wi

ę

c, 

Ŝ

e my

ś

li o tym, co jest w 

najwy

Ŝ

szym stopniu boskie i najwarto

ś

ciowsze, i nie zmienia si

ę

, bo zmiana byłaby 

zmian

ą

 na gorsze i byłaby ju

Ŝ

 ruchem. Wi

ę

c, po pierwsze, je

Ŝ

eli rozum boski nie jest 

aktem my

ś

lenia, lecz potencj

ą

, mo

Ŝ

na rozs

ą

dnie przypu

ś

ci

ć

Ŝ

e ci

ą

gło

ść

 my

ś

lenia jest 

dla

ń

 nu

Ŝą

ca. Po drugie, mo

Ŝ

e by

ć

 oczywi

ś

cie co

ś

 bardziej cennego od rozumu, 

mianowicie przedmiot my

ś

li. Wszak my

ś

lenie, działanie rozumu, przysługuje równie

Ŝ

 

temu, kto my

ś

li o najgorszych rzeczach, tak 

Ŝ

e gdyby nale

Ŝ

ało tego unika

ć

 (a nale

Ŝ

y, bo 

s

ą

 rzeczy, których lepiej nie ogl

ą

da

ć

 ni

Ŝ

 je ogl

ą

da

ć

), my

ś

lenie nie mo

Ŝ

e by

ć

 uznane za 

to, co jest najlepsze. Tak wi

ę

c boski rozum my

ś

li o sobie (skoro jest najznakomitsz

ą

 z 

rzeczy), a jego my

ś

lenie jest my

ś

leniem o my

ś

leniu. 

Ale oczywi

ś

cie wiedza, postrze

Ŝ

enie, mniemanie i my

ś

lenie maj

ą

 zawsze przedmiot 

Ŝ

ny od siebie, sob

ą

 zajmuj

ą

 si

ę

 tylko ubocznie. Dalej, je

Ŝ

eli czym innym jest my

ś

lenie i 

bycie przedmiotem my

ś

lenia, to ze wzgl

ę

du na które z nich dobro przysługuje my

ś

li? By

ć

 

bowiem aktem my

ś

lenia i by

ć

 przedmiotem my

ś

li to nie to samo. Odpowiadamy, 

Ŝ

e w 

pewnych przypadkach wiedza jest przedmiotem. W naukach wytwórczych wiedz

ą

 jest 

substancja i istota przedmiotu bez materii, a w naukach teoretycznych przedmiotem 
b

ę

dzie definicja i aktualne my

ś

lenie. Skoro wi

ę

c nie ma ró

Ŝ

nicy mi

ę

dzy przedmiotem 

my

ś

li a my

ś

l

ą

 w przypadku tworów niematerialnych, wobec tego my

ś

l boska i jej 

przedmiot b

ę

d

ą

 te same, tzn. b

ę

d

ą

 tworzy

ć

 jedno

ść

.

Pozostaje jeszcze pewna trudno

ść

, czy mianowicie przedmiot boskiej my

ś

li jest zło

Ŝ

ony, 

bo w takim razie my

ś

l zmieniałaby si

ę

 przechodz

ą

c od jednej cz

ęś

ci cało

ś

ci do innej. 

Strona 8 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Odpowiemy, 

Ŝ

e to wszystko, co nie ma materii, jest niepodzielne; tak jak my

ś

l ludzka 

albo raczej my

ś

l bytów zło

Ŝ

onych istnieje w pewnym okresie czasu (bo nie posiada 

swego dobra w tym czy w innym momencie, lecz jej najwy

Ŝ

sze dobro, b

ę

d

ą

ce czym

ś

 

Ŝ

nym od niej, osi

ą

gane jest w całym okresie czasu), tak my

ś

l boska my

ś

li sam

ą

 siebie 

przez cał

ą

 wieczno

ść

.

10. O istnieniu Dobra w 

ś

wiecie

Musimy teraz zbada

ć

, w który z dwóch sposobów natura 

ś

wiata posiada dobro i 

najwy

Ŝ

sze dobro: czy jako co

ś

 oddzielnego, co istnieje, samo przez si

ę

, czy jako 

porz

ą

dek cz

ęś

ci. Albo na obydwa sposoby jak w armii, bo dobro armii opiera si

ę

 zarówno 

na jej porz

ą

dku, jak i na jej dowódcy, i wi

ę

cej na tym drugim, bo nie on jest zale

Ŝ

ny od 

porz

ą

dku, lecz porz

ą

dek od niego. I wszystko jest jako

ś

 uporz

ą

dkowane, ale nie 

podobnie - zarówno ryby, jak i ptaki, i ro

ś

liny; a 

ś

wiat nie jest w takim stanie, 

Ŝ

e jeden byt 

nie pozostaje w 

Ŝ

adnym zwi

ą

zku z innymi, lecz s

ą

 powi

ą

zane wzajemnymi stosunkami; 

wszystko bowiem jest uporz

ą

dkowane dla jednego celu. W 

ś

wiecie jest tak jak w domu, 

gdzie ludzie wolni nie mog

ą

 dowolnie post

ę

powa

ć

 bez okre

ś

lonego celu, lecz wszystkie 

funkcje b

ą

d

ź

 wi

ę

ksza ich cz

ęść

 s

ą

 uregulowane, natomiast niewolnicy i zwierz

ę

ta 

niewiele si

ę

 przyczyniaj

ą

 do wspólnego dobra i najcz

ęś

ciej 

Ŝ

yj

ą

 bez okre

ś

lonego celu; 

taka jest bowiem zasada, która konstytuuje natur

ę

 ka

Ŝ

dego z nich. Rozumiem przez to 

na przykład, 

Ŝ

e wszystko musi w ko

ń

cu rozło

Ŝ

y

ć

 si

ę

 na elementy i 

Ŝ

e istniej

ą

 inne funkcje 

tego rodzaju, które si

ę

 przyczyniaj

ą

 dla dobra cało

ś

ci.

Nie nale

Ŝ

y te

Ŝ

 zapomina

ć

 o tym, w jakim stopniu s

ą

 niemo

Ŝ

liwe i absurdalne 

konsekwencje pogl

ą

dów innych ni

Ŝ

 nasze, jakie s

ą

 pogl

ą

dy znakomitszych filozofów i 

jakie pogl

ą

dy stwarzaj

ą

 najmniej trudno

ś

ci. Wszyscy filozofowie wywodz

ą

 wszystko z 

przeciwie

ń

stw. Lecz wyrazy "wszystko" i "przeciwie

ń

stwa" nie s

ą

 wła

ś

ciwie u

Ŝ

yte; nie 

mówi

ą

 nam ci my

ś

liciele, w jaki sposób rzeczy, w których wyst

ę

puj

ą

 przeciwie

ń

stwa, 

powstaj

ą

 z przeciwie

ń

stw; wszak przeciwie

ń

stwa nie oddziałuj

ą

 na siebie. Według nas 

trudno

ść

 t

ę

 mo

Ŝ

na rozwi

ą

za

ć

 w sposób naturalny przez wprowadzenie trzeciego 

elementu [tzn. substratu]. My

ś

liciele ci za jedno z przeciwie

ń

stw uwa

Ŝ

aj

ą

 materi

ę

, tak jak 

ci, którzy nierówne przeciwstawiaj

ą

 równemu i wielo

ść

 jedno

ś

ci. Równie

Ŝ

 i t

ę

 doktryn

ę

 

mo

Ŝ

na odeprze

ć

 w ten sam sposób. Materia relatywnie nieokre

ś

lona nie jest 

przeciwie

ń

stwem niczego. Ponadto wszystko poza Jednym w 

ś

wietle pogl

ą

du, który 

krytykujemy, uczestniczy w złu; bo zło jest samo jednym z dwóch elementów. Inni znów 
filozofowie twierdz

ą

Ŝ

e ani dobro, ani zło nie s

ą

 zasadami, bo przecie

Ŝ

 we wszystkich 

rzeczach dobro jest w najwy

Ŝ

szym stopniu zasad

ą

. Wymienieni poprzednio filozofowie 

maj

ą

 racj

ę

 przyjmuj

ą

c Dobro jako zasad

ę

, ale jak Dobro jest zasad

ą

, tego niestety nie 

mówi

ą

 - czy jest przyczyn

ą

 celow

ą

, czy sprawcz

ą

, czy przyczyn

ą

 formaln

ą

.

Doktryna Empedoklesa jest równie

Ŝ

 niedorzeczna; Dobrem według niego jest Przyja

źń

ale ona jest zasad

ą

 zarówno jako przyczyna sprawcza (bo jednoczy elementy), jak i 

przyczyna materialna (bo jest cz

ęś

ci

ą

 mieszaniny). Nawet jednak przyjmuj

ą

c, i

Ŝ

 mogłoby 

si

ę

 zdarzy

ć

Ŝ

e ta sama rzecz byłaby zasad

ą

 zarówno jako materia, jak i przyczyna 

sprawcza, to jeszcze i tak byt obydwu nie byłby ten sam. Pod jakim wi

ę

c wzgl

ę

dem 

Przyja

źń

 jest zasad

ą

? Równie

Ŝ

 niedorzeczny jest pogl

ą

d, 

Ŝ

e Spór jest niezniszczalny, 

skoro według Empedoklesa natur

ą

 zła jest wła

ś

nie sam spór.

Anaksagoras uczynił Dobro zasad

ą

 sprawcz

ą

, bo jego "Rozum" porusza rzeczy. Ale on 

je porusza ze wzgl

ę

du na cel, który musi by

ć

 ode

ń

 ró

Ŝ

ny, a wi

ę

c co

ś

 innego, ni

Ŝ

 my 

twierdzimy. Według naszego bowiem pogl

ą

du sztuka lekarska jest w pewnym sensie 

zdrowiem. Jest tak

Ŝ

e niedorzeczno

ś

ci

ą

 nie przyj

ąć

 przeciwie

ń

stwa Dobra, tzn. Rozumu. 

Wszyscy jednak, którzy mówi

ą

 o przeciwie

ń

stwach, nie korzystaj

ą

 z nich, dopóki si

ę

 nie 

sformułuje na nowo ich teorii. Nikt te

Ŝ

 nie wyja

ś

nia, dlaczego pewne rzeczy s

ą

 

zniszczalne, a inne niezniszczalne. Wyprowadzaj

ą

 bowiem wszystko z tych samych 

Strona 9 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

zasad. Jeszcze inni wyprowadzaj

ą

 wszystko z Nie-Bytu; a jeszcze inni, a

Ŝ

eby unikn

ąć

 tej 

konieczno

ś

ci, sprowadzaj

ą

 wszystko do jedno

ś

ci. 

Równie

Ŝ

 i tego nikt nie wyja

ś

nia, dlaczego powstawanie jest wieczne i co jest przyczyn

ą

 

powstawania. A ci, którzy przyjmuj

ą

 dwie zasady [przeciwne], a powinni koniecznie 

przyj

ąć

 inn

ą

, wy

Ŝ

sz

ą

 zasad

ę

, a tak samo zwolennicy Idej powinni równie

Ŝ

 przyj

ąć

 zasad

ę

 

wy

Ŝ

sz

ą

 od Idei; dlaczego bowiem istniałoby lub istnieje uczestniczenie? Inni filozofowie 

musieli poda

ć

 jakie

ś

 przeciwie

ń

stwo m

ą

dro

ś

ci i najwy

Ŝ

szej wiedzy, my natomiast nie. Nie 

istnieje bowiem 

Ŝ

adne przeciwie

ń

stwo pierwszego Bytu; wszystkie bowiem 

przeciwie

ń

stwa maj

ą

 materi

ę

, a to, co ma materi

ę

, istnieje tylko potencjalnie; niewiedza 

za

ś

, b

ę

d

ą

ca przeciwie

ń

stwem wszelkiej wiedzy, prowadzi do przedmiotu przeciwnego 

przedmiotowi wiedzy; to natomiast, co jest pierwsze, nie ma przeciwie

ń

stwa.

Je

Ŝ

eli za

ś

 poza rzeczami zmysłowymi nic nie istnieje, nie b

ę

dzie ani pierwszej zasady, 

ani porz

ą

dku, ani powstawania, ani ciał niebieskich, lecz ka

Ŝ

da zasada b

ę

dzie miała 

przed sob

ą

 inn

ą

 zasad

ę

, tak jak u teologów i wszystkich filozofów przyrody. Je

Ŝ

eli 

natomiast maj

ą

 istnie

ć

 Idee albo Liczby, nie b

ę

d

ą

 one przyczynami niczego, a w ka

Ŝ

dym 

razie nie b

ę

d

ą

 przyczynami ruchu. Co wi

ę

cej, w jaki sposób mo

Ŝ

e powsta

ć

 z rzeczy 

nierozci

ą

głych rozci

ą

gło

ść

 i ci

ą

gło

ść

? Wszak liczba nie wytworzy ci

ą

gło

ś

ci ani jako 

poruszyciel, ani jako Forma. Ale znowu 

Ŝ

adna ze sprzeczno

ś

ci nie mo

Ŝ

e by

ć

 zarazem 

zasad

ą

 tego, co z istoty działa i wywołuje ruch; mo

Ŝ

e bowiem nie by

ć

; albo przynajmniej 

jego akt b

ę

dzie pó

ź

niejszy od potencji; w tym przypadku nie b

ę

dzie bytów wiecznych. Ale 

s

ą

. Jedn

ą

 wi

ę

c z tych przesłanek trzeba odrzuci

ć

. Powiedzieli

ś

my ju

Ŝ

, w jaki sposób. 

Dalej, na mocy czego liczby, albo dusza i ciało, albo w ogóle Forma i rzecz s

ą

 jedno

ś

ci

ą

o tym nie mówi nam nic 

Ŝ

aden zwolennik Idej; ani te

Ŝ

 nie mo

Ŝ

e nam powiedzie

ć

, chyba 

Ŝ

e b

ę

dzie twierdził tak jak i my, 

Ŝ

e jest tak na mocy przyczyny sprawczej. Ci za

ś

, którzy 

twierdz

ą

Ŝ

e liczba matematyczna jest pierwsza, i którzy przyjmuj

ą

 niesko

ń

czone 

nast

ę

pstwo istot i ró

Ŝ

nych zasad dla ka

Ŝ

dej istoty, z substancji 

ś

wiata czyni

ą

 szereg 

epizodów (bo jedna substancja nie ma wpływu na inn

ą

 substancj

ę

 przez swe istnienie 

czy nieistnienie) i podaj

ą

 wiele zasad. Ale 

ś

wiat nie chce by

ć

 

ź

le rz

ą

dzony.

Nie jest dobre wielowładztwo, niech rz

ą

dzi jeden.

Strona 10 z 10

Bez tytułu 1

2009-10-20