VII - Teoria względności a problem rzeczywistości 125
Dla Bergsona ten „prawdziwy” czas Newtona jest pojęciową fikcją i abstrakcją, przeszkodą, która stoi na drodze naszego ujęcia oraz źródłowego sensu i treści rzeczywistości. Zapomina się jednak, że to, co zostało tu nazwane absolutną rzeczywistością, „duree reelle”, nie jest samo w sobie absolutne, lecz oznacza jedynie stanowisko świadomości przeciwstawione stanowisku matematyki i fizyki. W jednym przypadku usiłujemy osiągnąć jednolitą i ścisłą miarę dla wszelkich procesów obiektywnych, w drugim interesuje nas zachowanie samych tych procesów w ich czysto jakościowym charakterze, w ich konkretnej pełni i subiektywnej wewnętrzności (Innerlichkeif) oraz treściowości (Inhaltlichkeit). Da się zrozumieć znaczenie i konieczność obu tych punktów widzenia - żadne z nich nie wystarczy do zawarcia faktycznej całości bytu w idealistycznym sensie, jako „bytu dla nas”. Symbole, które matematyk i fizyk kładą u podstaw swego oglądu (Schau) tego, co zewnętrzne, zaś psycholog tego, co wewnętrzne, obaj muszą się nauczyć rozumieć jako symbole. Dopóki tak się nie stanie, nie zostanie osiągnięty prawdziwy filozoficzny obraz, obraz całości, ale tylko częściowe doświadczenie będzie hipo-stazowane w całość. Z punktu widzenie fizyki matematycznej, cała treść bezpośrednich jakości, nie tylko zróżnicowanie wrażeń, lecz także świadomości czasu i przestrzeni jest skazana na całkowitą zagładę; dla metafizycznego psychologa, przeciwnie, wszelka rzeczywistość jest zredukowana do tej bezpośredniości, podczas gdy wszelka zapośredniczona pojęciowa wiedza ma jedynie wartość arbitralnej konwencji stworzonej dla celów naszego działania. Oba poglądy prezentują w swej absolutności raczej tylko wypaczenia (Yerkummerungen) pełnej treści bytu (Seingehalt), to znaczy treści form poznania siebie (Ich) i świata. Podczas gdy matematyk i matematyczny fizyk stoją w niebezpieczeństwie zezwolenia na utożsamienie rzeczywistego świata ze światem jego miar, pogląd metafizyczny, w usiłowaniu ograniczenia matematyki do celów praktycznych gubi sens jej najczystszej i najgłębszej idealnej treści. Zamyka gwałtownie drzwi przed tym, co - według Platona - stanowi właściwy sens i właściwą wartość matematyki; ponieważ „przez studiowanie tych przedmiotów oczyszcza się pewien organ duszy i rozpłomienia się na nowo, jeżeli marnieć zaczął, i ślepnąć pod wpływem innych zajęć, a lepiej żeby się jeden organ ostał niż tysiąc oczu, bo tym jednym widzi się prawdę” 1. I pomiędzy tymi dwoma biegunami rozważania, które tutaj znajdujemy, ma miejsce różnorodność pojąć prawdy rozmaitych konkretnych nauk - a wraz z nimi ich pojęć czasu i przestrzeni. Historia, ustalając swą miarę czasu, nie może obyć się bez naukowych metod obiektywizacji: chronologia jest ugruntowana na astronomii, a poprzez nią na matematyce. Jednak czas historyka nigdy nie będzie identyczny z czasem matematyka czy fizyka, lecz posiada skontrastowaną do niego własną konkretną formę. W pojęciu czasu historycznego „obiektywna” treść poznania i „subiektywna” treść doświadczenia potocznego wchodzą ze sobą w nową specyficzną wzajemną relację. Z analogiczną relacją mamy do czynienia, kiedy przyjrzymy się estetycznemu znaczeniu i kształtowi form przestrzeni i czasu. Malarstwo zakłada obiektywne prawa perspektywy, architektura prawa statyki, jednak prawa te służą jedynie jako materiał, poza którym rodzi się jedność obrazu i architektonicznej formy przestrzennej, na podstawie źródłowych artystycznych praw formy. Także dla muzyki pita-gorejczycy poszukiwali i wymagali powiązania z czystą matematyką, z czystą liczbą, ale jedność podziałów rytmicznych melodii spoczywa na całkowicie odmiennych strukturalnych zasadach niż te, na których budujemy czas w sensie jedności obiektywnych fizycznych procesów przyrody. To, czym przestrzeń i czas naprawdę są w sensie filozoficznym, byłoby określone, gdyby udało nam się całkowicie zbadać to bogactwo intelektualnych niuansów znaczeniowych i upewnić się, co do leżącego u podstaw i przenikającego je prawa formy, któremu one podlegają i któremu są podporządkowane. Teoria względności nie może rościć pretensji do rozwiązania tego filozoficznego problemu; bowiem poprzez swą genezę i naukowe ukierunkowanie jest od początku ograniczona do określonych szczególnych motywów pojęć przestrzeni i czasu. Jako teoria fizyczna rozwija ona jedynie znaczenie, które przestrzeń i czas posiadają w systemie naszych empiryczno-fizykalnych pomiarów. W tym sensie, ostateczne rozstrzygnięcia co do niej należą wyłącznie do fizyki. Ona rozstrzygnie czy obraz świata przedstawiony przez teorię względności jest pewnie ugruntowany teoretycznie i czy znajduje pełne eksperymentalne potwierdzenie. Teoria poznania nie może antycypować jej decyzji na ten temat; ale nawet teraz może z wdzięcznością przyjąć nowe pobudzenie, który ta teoria dała ogólnej doktrynie zasad fizyki.
[Przyp. tłum.] Platon, Państwo, przeł. W. Witwicki, 527 E.