40 (De)Konstrukcje kobiecości
miejsce i rola w społeczeństwie są ograniczone i nieodwracalne. Kobieta jest i zawsze była Inną. Zdaniem de Beauvoir, kobieta przegrała walkę, bo jedynie mężczyzna był zdolny do zaryzykowania własnym życiem w obronie bliskich sobie wartości. W paradoksalny zatem sposób Heglowski opis stosunków między panem a niewolnikiem trafniej oddaje stosunki między mężczyzną a kobietą niż między samymi mężczyznami, gdyż jakby z definicji dotyczy tkwiącej u podłoża tych stosunków nierówności.
Gotowy poświęcić życie, wciąż narażając je na ryzyko, mężczyzna stał się panem świata. Przekroczył swe gatunkowe uwarunkowania, stał się wynalazcą narzędzi, twórcą wartości. „Dlatego właśnie, że ludzkość kwestionuje swój byt - to znaczy wyżej stawia wartości, dla których żyje, niż samo życie - mężczyzna zajął wobec kobiety pozycję władcy” (jw., 114). Wtedy kobieta, bardziej biologicznie ograniczona, „przykuta macierzyństwem jak zwierzę do swego ciała”, nastawiona na powtarzanie życia, przynosząca je na świat i prawdopodobnie chroniąca je jako pierwsza opiekunka dzieci, stała się bytem zależnym. Została określona jako Inna/przedmiot i przyjęła tę pozycję. Jednak fakt, że przegrała jedną bitwę na starcie, nie oznacza, że musiała przegrać całą walkę. Innymi słowy, dlaczego ta sytuacja utrzymuje się od lat? Dlaczego kobiety nie wystąpiły przeciwko mężczyznom, nie zanegowały ich wyższości, by odzyskać własną podmiotowość? Dlaczego wciąż w naszych czasach akceptują rolę Innego? Przecież „żaden podmiot nie godzi się od razu i spontanicznie być nieistotnym. Inny, określając się jako Inny, bynajmniej nie określa Tożsamego: przeciwnie, Tożsamy, uznając się za Tożsamego, określa Innego. Aby jednak nie dokonała się zamiana ról, aby Inny nie stał się Tożsamym, trzeba by Inny podporządkował się owemu obcemu punktowi widzenia. Skąd u kobiety bierze się ta uległość?” (jw., 29).
De Beauvoir podkreśla, że relacja zależności kobiety od mężczyzny różni się od innych form ucisku i dlatego tak trudno ją zmienić. Jak bowiem przeciwstawić się komuś, kogo
wartości się akceptuje, od kogo jest się zależnym, kogo się potrzebuje i kto potrzebuje nas? Z jednej strony, kobiety zin-ternalizowały rolę Innego i znalazły się w całkowitej zależności od mężczyzn, ponadto rozproszone nie stworzyły własnych wartości, nie przeciwstawiły mężczyznom żadnego kontruniwersum. Co gorsza, często, czując się bardziej związane z mężczyznami niż z innymi kobietami, nie posiadają poczucia solidarności grupowej, niezbędnego do podjęcia walki, nie posiadają przeszłości, historii, religii, która byłaby im właściwa, niczego, na czym mogłyby zbudować opozycję. Rozpoznają się jako coś „nieistotnego”, które nigdy nie może stać się „istotnym” (jw., 30). Jednocześnie rola ta daje kobietom pewne przywileje, między innymi ekonomiczne, skąd bierze się jej względna akceptacja. Z drugiej strony, owa akceptacja, podobnie jak sama rola, została kobiecie narzucona przez język, religię, mity, biologię, filozofię, psychologię i inne narzędzia używane przez mężczyzn.
Mężczyźni bowiem bardzo szybko usankcjonowali swoją wyższość prawem, tworząc cały system społeczny, którego ceł stanowiło utrzymanie kobiet w pozycji Innych. Same kobiety zaakceptowały siebie jako Inne, ponieważ mężczyźni mieli władzę kontroli9 i skutecznie im tę rolę narzucili. W naszym święcie mężczyźni stworzyli zatem kobietę jako Inną, pozbawiając ją własnej podmiotowości i nie dopuszczając jej do tworzenia własnej, odrębnej kultury. Kim zatem jest kobieta?
KOBIETA JAKO INNA - OPIS SYTUACJI
Kształtowanie „kobiet”
„Co to jest kobieta?”, pyta de Beauvoir na początku książki, powołując się na lamenty niektórych znawców, że prawdziwa kobiecość zaginęła czy też została gdzieś zatracona. I dodaje, że skoro współcześnie nie ma kobiecości, to nigdy jej nie było. Można przypuszczać, że już w tym miejscu przeciwstawia ona różnorodność kobiet sztucznemu i ograniczające-