klientów na rynku książki (pamiętając przy tym cały czas o specyfice biblioteki jako organizacji nie nastawionej na zysk) łatwo dostrzec, że nabywcy podejmując swoje decyzje znacznie częściej niż „przyjaznością" miejsca traktują jako kluczowe przesłanki o charakterze bardziej racjonalnym, takie jak bogata oferta tytułowa czy niska cena. Cenią również anonimowość.
Personalne, osobiste kontakty z bibliotekarzami nie stanowią, jak się wydaje, szczególnego magnesu przyciągającego do biblioteki. Wedle badań przeprowadzonych przez Fundację Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego zaledwie 1% respondentów pytanych „po co ludzie przychodzą do biblioteki?" odpowiedziało „ze względu na bibliotekarza, porozmawiać z bibliotekarzem". Ostatnie z wymienionych uwarunkowań w dużej mierze decyduje o sukcesie księgarni internetowych. Wspomniane powyżej preferencje klientów dotyczą zresztą znacznie szerszego spektrum zjawisk można je dostrzec także w upadku „sklepików za rogiem" i sukcesie hipermarketów.
Traci na znaczeniu również komponent odległości. Już w pierwszych latach nowego stulecia Jadwiga Kołodziejska (pisząc o bibliotekach powiatowych) przekonywała, że w' przeszłości „[...] główną przeszkodą ograniczającą zasięg korzystania z usług biblioteki była bariera przestrzenna. Dzisiaj barierę tę obala elektronika
Kluczowe znaczenie w omawianej dyskusji zajmują - silnie ze sobą związane -zagadnienia finansów bibliotecznych oraz wielkości i struktury kolekcji. Profesor Wojciechowski przyznaje, że małe biblioteki -ze względu na wielkość i charakter swoich zbiorów - są w stanie zaspokoić tylko niektóre potrzeby czytelników („podstawowe"). Potwierdza również, że wyznaczniki ekonomiczne świadczyłyby na rzecz większych placówek: „megabiblioteki są w utrzymaniu wyraźnie tańsze, niż odpowiadające im zespoły
NRUKR-DVDRKTVKR-PRRKTVKR
I
i
]
4
4
...........— —
i
bibliotek małych". Warto w tym momencie przypomnieć skróconą prezentację struktury kosztów funkcjonowania bibliotek publicznych, tak jak ją prezentował Lucjan Biliński: „We wszystkich typach bibliotek publicznych największe wydatki pochłaniają płace (około 70% budżetu), a następnie koszty utrzymania zajmowanych przez bibliotekę pomieszczeń (około 20% budżetu), natomiast na uzupełnienie zbiorów przyznawanych jest tylko około I0%". W dalszej części swojego wywodu cytow any autor dodaje, że w przypadku kłopotów' finansowych jedyny w ydatek, który może być redukowany (i placówki wykorzystują tę możliwość!) to właśnie pow iększanie kolekcji. Diagnoza taka łatwo prowadzi do wniosku, że możliwości małych placówek w’ zakresie stworzenia atrakcyjnej kolekcji przyciągającej użytkowników do biblioteki i zaspokajającej ich potrzeby są bardzo ograniczone.
Należy sądzić, że sprawa istnienia małych placówek publicznych dla polskiego bibliotekarstwa ma chyba dość szczególne znaczenie. Dla uzasadnienia takiego stwierdzenia warto
w
zapoznać się z wybranymi komponentami międzynarodowej statystyki bibliotecznej.