122 Mikrosocjologia jako dyscyplina społeczna
nościami definicyjnymi. Wysoka pozycja w strukturze socjometrycznej (a dokładniej rzecz ujmując - wysoki status) jest bowiem mierzona liczbą otrzymywanych wyborów socjometrycznych, a więc właśnie za pomocą liczby osób, które inicjują interakcje wobec danej jednostki.
Ostatnie z tej grupy twierdzeń, które mówi o tym, iż „uczucia przywódców grupy mają większe znaczenie w ustalaniu hierarchii społecznej niż uczucia członków grupy” (Homans, 1950, s. 181), należy potraktować jako zanadto zdroworozsądkowe, aby warto mu było poświęcić więcej uwagi.
Kolejna grupa (Homans, 1950, s. 243-255) zawiera siedem hipotez, które są właściwie powtórzeniem hipotezy wymienionej na początku analizy: Im częściej osoby wchodzą ze sobą w interakcje, tym większa będzie ich wzajemna sympatia (Homans, 1950, s. 111). W tej grupie twierdzenie to otrzymuje nieco inną postać ze względu na odmienność danych, na podstawie których zostało sformułowane. W pierwotnej postaci zależność ta sformułowana została na podstawie analizy danych pochodzących z badań Roethlisbergera i Dicksona. Następnie Homans, analizując dane Raymonda Firtha, odkrył, iż twierdzenie (1) zachowuje swą trafność jedynie wówczas, gdy nie istnieją głębokie różnice we władzy pomiędzy osobami. „W systemie rodziny Tikopia - pisze Turner - bracia przejawiali wobec siebie uczucie sympatii w rezultacie swych częstych wzajemnych interakcji głównie dlatego, że żaden z nich nie miał nad drugim władzy. Jednakże częste interakcje z ich ojcem, który miał nad nimi władzę, były napięte, ojciec bowiem przejawiał wobec nich chęć nawiązywania interakcji, a także dlatego, że zwykle wiązało się to z użyciem przez niego przymusu” (Turner J. H., 1985, s. 285).
Biorąc to pod uwagę, Homans proponuje zmodyfikowanie twierdzenia (1) i sformułowanie go w następującej postaci: Im częściej osoby wchodzą ze sobą w interakcje, przy założeniu, że żadna z tych osób nie inicjuje częściej niż pozostałe owych interakcji, tym większa będzie sympatia pomiędzy nimi i tym wyraźniejsze uczucie nieskrępowania w ich towarzystwie. Pojawia się jednak pytanie, co jest w istocie zmienną zależną w tych twierdzeniach, a co jest zmienną niezależną? Czy rzeczywiście częstotliwość interakcji wywołuje wzrost uczucia sympatii pomiędzy osobami, czy też może ludzie wchodzą ze sobą w częste interakcje, dlatego że się lubią? Być może jest tak, że obie te zmienne są zależne i zostały wywołane przez jakiś inny trzeci czynnik, który należałoby uznać za zmienną niezależną? Bez względu na to, jaką odpowiedź należałoby dać na powyższe pytania, błąd Homansa - popełniany zresztą często także przez innych badaczy - polega na tym, że sytuację tworzenia się grupy i pojawiania w niej określonych regularności uznał za tożsamą z sytuacją, w której grupa istnieje, ma swoją historię, mniej lub bardziej trwałe struktury itd.
Z drugiej jednak strony istnieją poszlaki, iż takie rozróżnienie nie było mu obce, skoro twierdził: „Nie interesuje nas struktura, lecz czynniki ją wytwarzające” (Homans, 1950, s. 282). Tymczasem wydaje się, że inne mechanizmy powodują wyłanianie się struktury, inne zaś rządzą strukturą już istniejącą. Być może jest tak, że stosunkowo duża częstotliwość interakcji w luźnym zbiorze jednostek powoduje pojawienie się, a następnie wzrost uczucia wzajemnej sympatii i dzięki temu interakcja staje się w pewnym jedynie stopniu czynnikiem strukturo twórczym. Gdy jednak mamy do