136 Rozdział ósmy
We Francji i w krajach, które znajdowały się pod wpływem umysłowc-ści francuskiej, sprawy przyjęły inny obrót. Rozwój myśli erotycznej w okresie następującym po rozkwicie liryki dworskiej przebiegał tam mniej prosto. System konwencji pozostał w mocy, napełnił się jednak innym duchem. Tam, zanim jeszcze Vita nuova odnalazła wieczną harmonię uduchowionej namiętności,{2?omcm de la Rosę wlał nową treść w formę dworskiej Minne. Przez dobre dwa stulecia dzieło Wilhelma de Lorris i Jana Clopinela (lub Chopinela *) de Meun, rozpoczęte przed rokiem 1240, a ukończone przed 1280, nie tylko wywierało dominujący wpływ na formy miłości arystokratycznej, ale ponadto, dzięki swemu encyklopedycznemu bogactwu dygresji ze wszystkich możliwych dziedzin, stało się skarbem, z którego wykształceni laicy czerpali najżywotniejsze treści swego duchowego rozwoju. Trzeba tu mocno podkreślić, że w ten właśnie sposób warstwa panująca w całej tej epoce wtłaczała swą wiedzę o życiu i swą erudycję w ramy ars amandi. W żadnej innej epoce ideał kultury świeckiej nie był tak ściśle zespolony z miłością do kobiety, jak wtedy, od XII do XV stulecia. Wszystkie cnoty chrześcijańskie i społeczne, cała struktura form życiowych były poprzez Minne podporządkowane idei wiernej miłości. Światopogląd przepojony erotyką bądź to w swej starszej, czysto dworskiej formie, bądź w tej, którą ucieleśnia Roman de la Rosę, może być zestawiony na jednej płaszczyźnie z ówczesną scholastyką. Oba te zjawiska uzewnętrzniają właściwe duchowi średniowiecznemu wielkie dążenie do ujmowania wszelkich zjawisk życiowych z jednego punktu widzenia.
W barwnej różnorodności form uczucia miłosnego kondensują się wszelkie tęsknoty do pięknego życia. Jeżeli ktoś chciał znaleźć piękno w sławie i stanowisku, jeżeli chciał ozdobić swój żywot wspaniałością i godnością, krótko mówiąc, jeżeli szukał piękna żyda w zaspokojeniu ambicji — zawsze przypominano mu o próżności wszystkich tych spraw. Natomiast w miłości każdemu, kto nie pożegnał się jeszcze z wszelkim ziemskim szczęściom, jej celem i istotą wydawało się samo rozkoszowanie się pięknem. Tutaj nie trzeba było ozdabiać życia szlachetnymi formami dla zaznaczenia wysokiego stanu; tutaj mieszkało samo najgłębsze piękno i najwyższe szczęście, oczekując tylko, by przybrano je w styl i barwę. Wszyst-lio, co choć trocin; tchnęło pięknością, każdy kwiat, każdy dźwięk, mogło się nadać do zbudowania konwencji miłosnej.
Dążenie do ustylizowania miłości było czymś więcej niż tylko próżną zabaw/) To sama potęga namiętności pobudzała społeczeństwo późnego ,"<i ednlowleezn do przekształcenia żyda erotycznego w piękną grę o szla-• belnycb regułach. Ujęcie uczuć w trwałe formy było konieczne, jeśli nie cbciaiio popaść w surowe barbarzyństwo. W stanach niższych hamowanie i<>.■ wbplir.ci pozostawiono Kościołowi, który zadanie swe spełniał i dobrze,
i źle — tak jak może to czynić jakikolwiek Kościół. Dla arystokracji, która czuła się bardziej uniezależnioną od Kościoła, ponieważ posiadała jeszcze cząstkę kultury nie związanej z religią, hamulcem w rozwiązłości była sama uszlachetniona erotyka; literatura, moda i formy towarzyskie pełniły tam w życiu miłosnym funkcję normatywną.
W każdym razie stwarzały one przynajmniej piękne pozory i wyobrażano sobie, że wedle nich rzeczywiście układa się życie. W istocie jednak, nawet w stanach wyższych, życie miłosne było bardzo nieokrzesane. Obyczaje codzienne przenikał jaskrawy bezwstyd, który zatraciły epoki późniejsze. Książę burgundzki każe przygotować dla angielskiego poselstwa, na które oczekuje w Valenciennes, kąpielisko miejskie — „dla posłów i dla każdego, kto znajdzie się w orszaku, jak również zaopatrzyć kąpielisko we wszystko, co jest konieczne dla służby Wenerze, przy czym należy zatroskać się o zaspokojenie najgorętszych życzeń; a wszystko na koszt księcia”.2 Jego synowi, Karolowi Śmiałemu, wielu brało za złe skromność, jako że nie przystoi ona księciu.3 Pośród urządzeń mechanicznych, służących do zabawy na wypoczynkowym dworze w Hesdin, rachunki wymieniają „maszynę do oblewania przechodzących dołem dam”.4
Mimo to szorstkość nie oznacza zaprzeczenia ideału. Nie tylko uszlachetniona miłość, ale i rozwiązłość miała swój własny styl, i to nawet bardzo stary. Można go nazwać stylem epitalamicznym. Na polu wyobrażeń miłosnych zarówno społeczeństwo ogładzone, jak i społeczeństwo ze schyłku Średniowiecza dziedziczy bardzo wiele prastarych motywów; tutaj różne style erotyczne współzawodniczą ze sobą lub wzajemnie się przenikają. O wiele starsze korzenie od stylu miłości dworskiej i równie żywotne znaczenie, jak ona, miała tu prymitywna forma erotyki, która upiększa samo obcowanie seksualne.; forma, która, pozbawiona wprawdzie przez kulturę chrześcijańską swej godności kultowej jako świętego misterium, ciągle jednak utrzymywała się przy życiu.
Cały aparat epitalamiczny że swym bezwstydnym śmiechem i swą symboliką fąlliczną ukształtował kiedyś część świętych obrzędów weselnych. Zawieranie małżeństwa i uroczystość weselna były niegdyś nienoz-dzielne: było to jedno wielkie misterium, które osiągało swój szczyt w cielesnym zespoleniu się dwojga osób. Potem przyszedł Kościół, świętość i misterium zagarnął dla siebie i ograniczył je do uroczystego sakramentu małżeństwa; ceremonie towarzyszące misterium, pochód weselny, pieśni i radosną wrzawę pozostawił natomiast świeckiej uroczystości weselnej. Pozbawione swego charakteru sakralnego żyły One tam jednak dalej, i to dochodząc do jeszcze bardziej bezwstydnej rozwiązłości, a Kościół nie miał siły, by je przepędzić i z tamtych obyczajów. Etykalłósćiel-na nie mogła zagłuszyć gorących, pełnych życia okrzyków: Hymen, o Hymenaee! Żadne dążności purytańskie nie były w stanie usunąć z oby-