background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

1 | 

S t r o n a  

 

----    Rozdział 

Rozdział 

Rozdział 

Rozdział 

6

6

6

6

    ----    

 

Był  wirujący  strach  w  umyśle  Sary,  w  nim.  Falcon  przedarł  się  przez  glebę  i 

wzniósł  do  nieba.  Światło  zaatakowało  jego  wrażliwe  oczy  i  paliło  jego  skórę,  ale  to 
nie  miało  znaczenia.  Nic  nie  miało  znaczenia  poza  tym,  że  Sara  była  w 
niebezpieczeństwie.  W  jednej  chwili  był  połączony  umysł  do  umysłu  z  Sarą;  w 
następnej  mikrosekundzie  była  pustą  próżnią.  Miał  wieczność,  żeby  czuć  bezradne 
przerażenie, które mąciło w jego jelitach, pięść zaciskała się na jego sercu, jak imadło, 
pustka,  która  była  jego  światem,  teraz  nieznośna,  nieprawdopodobna,  bluźniercza  po 
poznaniu Sary. Falcon zmusił umysł do pracy, sięgając zawzięcie do tej pustej próżni, 
do jego prawdziwej duszy. Do jego życia. Do miłości. 

Sara. Sara, odpowiedz mi. Obudź się. Musisz się obudzić. Jestem już w drodze 

do  ciebie,  ale  musisz  się  ocknąć.  Otwórz  oczy  dla  mnie.  Utrzymywał  swój  głos 
spokojny, ale przymus był silny, potrzeba w nim surowa. Sara, musisz się obudzić. 

Głos był daleko, pochodzący z jej pulsującej głowy. Sara usłyszała swój własny 

jęk,  obcy  dźwięk.  Była  poobcierana  i  obolała  wszędzie.  Nie  chciała  być  posłuszna 
łagodnemu  poleceniu,  ale  była  tam  nuta,  której  nie  mogła  się  oprzeć.  Głos  przyniósł 
ś

wiadomości, a ze świadomością przyszedł ból. Jej serce zaczęło walić z przerażenia. 

Nie  miała  pojęcia,  jak  długo  była  nieprzytomna  we  wraku  ciężarówki,  ale 

mogła  poczuć  metal  przyciskający  jej  nogi  i  szkło  tnące  jej  ciało.  Była  uwięziona  w 
poskręcanym  metalu,  roztrzaskane  szkło  było  wszędzie  wokół  niej,  krew  spływała  z 
jej  twarzy.  Niechciała  się  ruszać,  nie,  gdy  usłyszała  poruszenie  blisko  niej.  Zacisnęła 
zamknięte oczy i zmusiła się do osunięcia z powrotem w nieświadomość. 

Ulga  spłynęła  na  Falcona,  przez  niego,  potrząsnęła  nim.  Na  chwilę  został 

zupełnie  nieruchomo,  prawie  spadają  z  nieba,  niemal  niezdolny  do  utrzymania 
wizerunku,  który  był  konieczny  do  pozostania  w  górze.  Jego  umysł  był  w  pełni 
połączony  z  Sarą,  ukryty  wewnątrz  niej,  czuł,  badał,  prawie  sparaliżowany  ze 
szczęścia.  Żyła.  Ona  wciąż  żyła!  Falcon  pracował  nad  kontrolowaniem  reakcji 
swojego ciała na czysty strach jej utraty, na niewiarygodną ulgę, wiedzę, że ona żyje. 
Utrzymał  dyscyplinę  zwalniając  tempo  jego  serca,  uspokajając  straszliwe  drżenie. 
Ż

yła, ale była uwięziona i rana. 

Sara,  piccola,  zrób  to,  o  co  proszę,  otwórz  oczy.  Utrzymując  łagodny  głos, 

Falcon  nie  dał  jej  żadnego  wyboru,  ukrywając  przymus  w  czystości  jego  tonu.  Czuł 
ból  przetaczający  się  przez  jej  ciało,  poczucie  klaustrofobii.  Była  zdezorientowana; 
łupało ją w głowie.

 

Teraz jego strach wrócił w pełni sił, choć trzymał go przed nią w 

ukryciu.  W  zamian,  został  uwięziony  w  jego  sercu,  najgłębiej  w  jego  duszy, 
przerażenie, jakiego nie doświadczył nigdy wcześniej. Poruszał się szybko, mknąc po 
niebie, tak prędko, jak to możliwe, obojętny na zakłócenia mocy, obojętny, że wszyscy 
starożytni  w  pobliżu  będą  wiedzieć,  że  pędzi  w  kierunku  gór.  Była  sama,  poraniona, 
uwięziona i tropiona. 

Oczy  Sary  podporządkowały  się  jego  miękkiemu  poleceniu.  Rozejrzała  się 

dookoła siebie na roztrzaskane szkło, poskręcany wrak. Sara nie była pewna czy nadal 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

2 | 

S t r o n a  

 

znajduje  się  wewnątrz  pojazdu.  Dłużej  nie  mogła  uznawać  tego  za  ciężarówkę. 
Wyglądało  to  tak,  jakby  była  uwięziona  w  rozbitym  akordeonie.  Słońce  opadało  za 
góry, cień rozchodził się po skalistym terenie. 

Usłyszała hałas, skrobanie czegoś naprzeciw, co znajdowało się na lewo od jej 

ciężarówki, a potem patrzyła na twarz kobiety. Wizja Sary była niewyraźna i zajęło jej 
kilka chwil, szybko mrugając, by doprowadzić kobietę do ostrości. Sara przypomniała 
sobie,  jak  się  znalazła  w  tej  trudnej  sytuacji  i  przestraszyła  się  na  myśl,  ile  czasu 
mogło minąć, jak blisko może być upiór. Spróbowała się poruszyć, aby spojrzeć obok 
kobiety. Kiedy się ruszyła, jej ciało krzyknęło w proteście, a grad bezpiecznego szkła 
spadł  wokół  niej.  Zginęły  jej  ciemne  okulary,  a  jej  oczy  piekły  tak,  że  nieustannie 
płakała. 

- Leż spokojnie – powiedziała kobieta, jej głos był kojący i delikatny. – Jestem 

lekarzem i muszę ocenić dotkliwość twoich obrażeń. – Nieznajoma zmarszczyła brwi, 
gdy lekko chwyciła nadgarstek Sary. 

Sara poczuła się bardzo zdezorientowana i mogła poczuć smak krwi w ustach. 

Podniesienie  głowy  było  zbyt  wielkim  wysiłkiem.  –  Nie  możesz  tu  zostać.  Coś  mnie 
goniło. Naprawdę, zostaw mnie tu; Nic mi nie będzie. Mam kilka stłuczeń, nic więcej, 
ale  ty  nie  jesteś  bezpieczna.  –  Jej  język  był  gruby  i  ciężki,  a  dźwięk  ją  zaszokował, 
cienki i słaby, jakby jej głos dochodził z daleka. – Nie jesteś bezpieczna – powtórzyła, 
zdeterminowana, aby została wysłuchana. 

Kobieta oglądała ją dokładnie, jakby wiedziała, co Sara myśli. Uśmiechnęła się 

uspokajająco.  –  Nazywam  się  Shea,  Shea  Dubrinsky.  Cokolwiek  cię  goni,  możesz 
sobie  z  tym  poradzić.  Mój  mąż  jest  w  pobliżu  i  w  razie  konieczności  nam  pomoże. 
Mam zamiar przejechać po tobie rękoma i sprawdzić twoje obrażenia. Gdybyś mogła 
zobaczyć swoją ciężarówkę, wiedziałabyś, jakim cudem jest to, że przeżyłaś. 

Sara czuła się rozpaczliwie. Shea Dubrinsky była piękną kobietą, z bladą skórą i 

włosami koloru czerwonego wina. Wyglądała bardzo irlandzko. Była spokojna, mimo 
okoliczności. Dopiero wtedy zarejestrowała nazwisko. – Dubrinsky? Czy twój mąż to 
Michaił? Przyjechałam odszukać Michaiła Dubrinsky. 

Coś  zamigotało  w  oczach    Shei  Dubrinsky  za  przyciemnianymi  okularami 

przeciwsłonecznymi.  Było  tam  współczucie,  ale  też  coś  jeszcze,  coś,  co  przyprawiło 
Sarę  o  dreszcze.  Ręce  lekarza  przesuwały  się  po  niej  bezosobowo,  ale  dokładnie  i 
delikatnie.  Sara  wiedziała,  że  ta  kobieta,  ten  lekarz,  była  jedną  z  nich.  Innych.  W  tej 
chwili  Shea  Dubrinsky  komunikowania  się  z  kimś  w  ten  sam  sposób,  w  jaki  Sara  z 
Falconem. Przestraszyło to Sarę prawie tak samo, jak spotkanie z upiorem. Nie mogła 
dostrzec różnicy między przyjacielem, a wrogiem. 

Falcon.  Sięgnęła  do  niego.  Potrzebowała  go.  Chciała  go  przy  sobie.  Wypadek 

tak  nią  wstrząsnął,  że  trudno  było  jasno  myśleć.  Jej  głowa  bolała  przerażająco  i  jej 
ciało  drżało,  trzęsło  się  poza  jej  zdolnością  do  kontrolowania  tego.  To  było 
upokarzające dla kogoś z natury tak silnego jak Sara. Ona jest jedną z nich. 

Jestem tu. Nie bój się. Nikt nie może cię skrzywdzić. Patrz bezpośrednio na nią, 

a ja zaobserwuje to, co ty widzisz. Było całkowite zaufanie w głosie Falcona i zalała ją 
fala otuchy, poczucie silnych ramionach zakradających się wokół niej, zagarniających 
ją bliżej, trzymających ją przy nim. Uczucie było bardzo realne i dawało jej zaufanie. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

3 | 

S t r o n a  

 

Rozmawia  z  kolejnym.  Mówi,  że  nazywa  się  Dubrinsky  i  jej  mąż  jest  blisko. 

Wiem, że z nim rozmawia. Woła go do nas. Powiedziała Sara z pełnym przekonaniem. 
Kobieta spojrzała spokojnie i profesjonalnie, ale Sara czuła, co się dzieje, wiedziała, że 
Shea  Dubrinsky  komunikowała  się  z  kimś  innymi  nawet,  jeśli  Sara  nie  mogła 
zobaczyć nikogo więcej. 

Sara sapnęła, gdy ręce kobiety dotykały obolałych miejsc. Starała się uśmiechać 

do  drugiej  kobiety.  –  Jestem  naprawdę  w  porządku,  pas  bezpieczeństwa  mnie 
uratował,  pomimo  że  zadaje  ból  jak  szalony.  Musisz  stąd  odejść.  –  Czuła  się  nieco 
rozpaczliwe poszukując oznak upiora. Sara próbowała się ruszyć i jęknęła, gdy każdy 
mięsień w jej ciele zaprotestował. W głowie jej tak łupało, że bolały ją nawet zęby. 

- Zostań przez chwilę bardzo cicho – Shea powiedziała miękko, przekonująco, a 

Sara  rozpoznała  niewielkie  "pchnięcie"  w  kierunku  posłuszeństwa.  Falcon  był  tam 
razem  z  nią,  dzieląc  jej  umysł,  więc  nie  bała  się  tak  bardzo  jak  mogła.  Wierzyła  w 
niego.  Wiedziała,  że  przybędzie,  że  nic  go  nie  powstrzyma  przed  dotarciem  do  jej 
boku.  –  Michaił  Dubrinsky  jest  bratem  mojego  męża.  Dlaczego  go  szukasz?  –  Shea 
mówiła od niechcenia, jakby odpowiedź nie miała znaczenia, ale po raz kolejny, było 
"pchnięcie" w kierunku prawdy. 

Sara  podjęła  próbę  podniesienia  ręki,  chcąc  usunąć  rozbite  szkło  ze  swoich 

włosów. Jej głowa bolała tak bardzo, że czuła mdłości. – Z jakiegoś powodu, przymus 
nie  działa  na  mnie  za  dobrze.  Jeśli  zamierzasz  go  używać,  musisz  użyć  go  z  dużo 
większą siłą. – Walczyła, aby utrzymać otwarte oczy. 

Sara! Skup się na niej. Skoncentruj się! Komenda Falcona była ostra. Wysłałem 

wezwanie przed sobą do moich ludzi, ostrzeżenie żeby cię znaleźli. Michaił miał braci, 
ale  musisz  zachować  czujność.  Muszę  spojrzeć  przez  twoje  oczy.  Musisz  zostać 
przytomna. 

Shea uśmiechnęła się do niej trochę smutno. – Znasz nas – powiedziała miękko. 

–  Jeśli  to  przypadek,  chcę  żebyś  trzymała  się  bardzo  spokojnie,  kiedy  będę  ci 
pomagać. Słońce szybko zachodzi. Jeśli jesteś ścigana przez marionetkę nieumarłego, 
wampir będzie w pobliżu i czeka na zachód słońca. Proszę zostań bardzo cicho, kiedy 
będę to robić. – Shea obserwowała twarz Sary, czekając na reakcję. 

Nastąpiło  poruszenie  za  Sheą,  obróciła  głowę  z  uśmiechem  pełnym  miłości.  – 

Jacques, znaleźliśmy tą, której szukaliśmy. Ma partnera życiowego. On obserwuje nas 
przez  jej  oczy.  Ona  jest  jedną  z  nas,  a  jednak  nie.  –  Z  uprzejmości  mówiła  głośno. 
Było bogactwo miłości w jej głosie, intymność, która szeptała o całkowitym oddaniu.

 

Odwróciła  się  z  powrotem  do  Sary.  –  Postaram  się  ułożyć  cię  wygodniej  i  Jacques 
będzie mógł wyjąć cię z ciężarówki, więc może opuścimy to miejsce i zapewnimy ci 
bezpieczeństwo. – Było pełne zaufanie w jej delikatnych tonach. 

Sara  chciała,  aby  to  straszne  łomotanie  w  jej  głowie  minęło.  Nie  mogła 

przesunąć  swoich  nóg;  szczątki  pogrzebały  ją  zapewne  jak  szkatułka.  Obecność 
Falcona w jej umyśle była jedyną rzeczą, która utrzymywała ją przed osunięciem się z 
powrotem  w  przyjemną  nieświadomość.  Starała  się  zachować  czujność,  obserwując 
każdy  ruch  Shei.  Nieznany  Jacques  nie  wchodził  w  jej  pole  widzenia,  ale  nie  czuła 
bezpośredniego zagrożenia. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

4 | 

S t r o n a  

 

Shea  Dubrinsky  była  pełna  wdzięku  i  pewności.  Nie  było  w  niej  ostrych 

krawędzi  i  wydawała  się  w  pełni  profesjonalna,  mimo  dziwacznego  sposobu  w  jaki 
leczyła Sarę. Sara faktycznie poczuła drugą kobietę w swoim wnętrzu, ciepło, energię 
płynącą  przez  jej  ciało,  aby  złagodzić  straszne  bóle,  naprawiając  od  wewnątrz.  Była 
zdumiona,  że  straszne  łupanie  w  jej  głowie  w  rzeczywistości  się  zmniejszyło. 
Nudności zniknęły. 

Shea pochyliła się, żeby rozpiąć pas bezpieczeństwa, który wgryzał się w klatkę 

piersiową  Sary.  –  Twoje  ciało  doznało  urazu  –  powiedziała.  –  Będą  rozległe  siniaki, 
ale  miałaś  dużo  szczęścia.  Kiedy  będziemy  bezpieczni,  mogę  sprawić,  że  będzie  ci  o 
wiele  wygodniej.  –  Przesunęła  się  z  przejścia,  aby  umożliwić  jej  partnerowi 
ż

yciowemu dostęp do wraku. 

Sara  stwierdziła,  że  gapi  się  na  człowieka  ze  szczególnie  piękną  twarzą.  Jego 

oczy,  gdy  zdjął  swoje  okulary  przeciwsłoneczne,  były  tak  stare,  jak  czas,  jak  gdyby 
widział  zbyt  wiele.  Wycierpiał  o  wiele  za  dużo.  Wepchnął  okulary  na  twarz  Sary, 
przynosząc  dozę  ulgi  jej  piekącym  oczom.  Shea  musnęła  rękę  Jacquesa  swoją, 
najlżejszy z gestów, ale był bardziej intymny niż cokolwiek, czego Sara kiedykolwiek 
była świadkiem. Mogła wyczuć ciszę w Falconie, mogła poczuć jak zbiera swoją siłę, 
której powinien potrzebować. 

- Trzymaj się bardzo spokojnie – Jacques ostrzegł cicho. Jego głos utrzymywał 

znajomą czystość, która zdawała się być częścią Karpackiego gatunku. 

-  On  ma  dzieci.  Idź  za  nim.  Jeśli  jesteś  taki  jak  Falcon,  musisz  iść  za  nim  i 

sprowadzić  dzieci  z  powrotem.  On  zabiera  je  do  wampira.  –  Falcon,  nic  mi  nie  jest. 
Musisz znaleźć dzieci i trzymać je z dala od wampira. 
Była na początku paniki, myśląc 
o wiele bardziej wyraźnie, teraz, gdy ból ustępował. 

Jacques  uchwycił  kolumnę  kierownicy  i  szarpnął,  wywierając  siłę  tak,  że 

wykrzywił  to  od  niej,  dając  jej  więcej  miejsca  na  oddychanie.  –  Upiór  nie  dotrze  do 
wampira. Michaił wstał i on powstrzyma marionetkę przed dotarciem do jego mistrza. 
– Było pełne zaufanie w miękkim głosie Jacquesa. – Twój partner życiowy musi być 
na jego drodze, być może jest już blisko nas. Wszyscy usłyszeli jego ostrzeżenie, choć 
jest nam nieznany. – Było to oświadczenie, ale Sara usłyszała w jego słowach pytanie. 

Patrzyła  jak  jego  ręce  odpychały  rozpadający  się  wrak  będący  wokół  jej  nóg 

tak, że mogła się ruszyć. Ulga była tak ogromna, że mogła poczuć łzy gromadzące się 
w jej oczach. Sara odwróciła głowę od wnikliwego spojrzenia nieznajomego. Od razu 
ciepło zalało jej umysł. 

Jestem  z  tobą,  Saro.  Czuję  twoje  obrażenia  i  twój  strach  o  dzieci,  ale  ten 

człowiek  cię  nie  okłamuje.  On  jest  bratem  Księcia.  Słyszałem  o  nim,  o  mężczyźnie, 
który  przetrwał  wiele  bólu  i  trudności,  który  został  pochowany  żywcem  przez 
fanatyków. Michaił nie zawiedzie ratując dzieci. 

Idź, nie martw się o mnie. Upewnij się czy dzieci są bezpieczne! 
Nie  znała  Księcia.  Znała  Falcona  i  ufała  mu.  Jeśli  dzieci  mogą  być  wyrwane 

wampirowi, on będzie tym, który to zrobi. I był bliżej, była tego pewna. Jego obecność 
była silniejsza i trzeba było niewiele wysiłku, aby się z nim porozumieć. 

- Zamierzam pomóc ci stąd wyjść – ostrzegł Jacques. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

5 | 

S t r o n a  

 

Sara  desperacko  chciała  być  wolna  od  wraku  swojej  ciężarówki,  ale  teraz,  w 

obliczu perspektywy faktycznego ruchu, to nie wydawało się najlepszym pomysłem. – 
Myślę,  że  właśnie  tu  będę  siedzieć  do  końca  mojego  życia,  jeśli  nie  masz  nic 
przeciwko – powiedziała. 

Ku  jej  zszokowaniu,  Jacques  uśmiechnął  się  do  niej,  błysnął  białymi  zębami, 

które  oświetlały  jego  spustoszone  oczy.  Była  to  ostatnia  rzecz,  której  by  się  po  nim 
spodziewała i stwierdziła, że odwzajemnia uśmiech. – Nie tak łatwo cię przestraszyć, 
prawda? – spytał cicho. Nie dał żadnego znaku, że światło dzienne rani jego oczy, ale 
mogła zobaczyć, że były czerwone i łzawiły. Znosił to ze stoickim spokojem. 

Sara  podniosła  trzęsącą  się  rękę  na  wysokość  oczu  i  obserwowała  jak  drży. 

Oboje  razem  zaśmiali  się  cicho.  –  Jestem  Sara  Marten.  Dziękuję  za  przybycie  mi  na 
ratunek. 

-  Nic  nie  moglibyśmy  zrobić,  gdyby  twój  partner  życiowy  nie  wypełnił  nieba 

swoją  deklaracją.  –  Białe  zęby  błysnęły  ponownie,  tym  razem  przypominając  jej 
wilka. – Jestem Jacques Dubrinsky; Shea jest moją partnerką życiową. 

Sara wiedziała, że obserwował ją uważnie, aby zobaczyć, jaki wpływ wywarły 

na  niej  jego  słowa.  Wiedziała,  że  Falcon  obserwował  Jacquesa  jej  oczami, 
przechwytując każdy niuans, rozmiary drugiego mężczyzny. A Jacques Dubrinsky był 
tego doskonale świadomy. 

- Mam zamiar podnieść cię stamtąd, Saro –  powiedział łagodnie. – Pozwól  mi 

pracować. Nigdy nie upuściłem Shei, więc nie musisz się martwić – drażnił się. 

Sara  odwróciła  głowę  żeby  spojrzeć  na  drugą  kobietę.  Podniosła  brwi.  –  Nie 

sądzę, żeby to było wiele otuchy. Ona jest znacznie mniejsza ode mnie. 

Shea uśmiechnęła się  do niej, szybkim, ujmującym uśmiechem, który objął jej 

całą twarz. – Och, myślę, że się podejmie tego zadania, Saro. 

Jacques nie dał jej więcej czasu na myślenie o tym. Podniósł ją z wraku i łatwo 

przeniósł  ją  na  płaskie  miejsce  w  wysokiej  trawie,  gdzie  jego  życiowa  partnerka 
pochyliła  się  nad  nią  troskliwie.  Ruch  pozbawił  Sarę  oddechu,  wysłał  ból  tnący  jej 
ciało.  Shea  starannie  oczyściła  szkło  z  Sary  włosów  i  odzieży.  –  Musisz  się 
spodziewać, że będziesz trochę rozchwiana. Powiedz swojemu partnerowi życiowemu, 
ż

e mamy zamiar zabrać cię do domu Michaiła. Będziesz tam bezpieczna, a Raven i ja 

możemy  się  tobą  opiekować,  podczas  gdy  Jacques  dołączy  do  ludzi  tropiących  te 
zaginione dzieci. 

Chcę żeby został blisko ciebie mężczyzna, dopóki jestem daleko. 
Sara  usłyszała  ukrytą  ironię  w  głosie  Falcona  i  zaśmiała  się  miękko.  Myśl  o 

innym  mężczyźnie  w  pobliżu  Sary  była  do  niego  kłopotliwa,  ale  musiał  wiedzieć,  że 
jest bezpieczna. 

Ulga Sary, że Falcon był blisko i szukał dzieci była ogromna. Ponownie mogła 

oddychać, lecz z niewyjaśnionych przyczyn, chciała płakać. 

Shea  uklęknęła  obok  niej,  wzięła  ją  za  rękę  i  spojrzała  jej  w  oczy.  –  To 

naturalna  reakcja,  Saro  –  rzekła  łagodnie.  –  Wszystko  już  w  porządku,  wszystko 
będzie dobrze. – Bez skrępowania używała głosu jako narzędzia do uspokojenia innej 
kobiety. – Nie jesteś sama; naprawdę możemy pomóc. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

6 | 

S t r o n a  

 

-  Falcon  mówił,  że  ten  wampir  jest  starożytny  i  bardzo  potężny  –  Sara 

wypowiedziała ostrzeżenie. Starała się uspokoić i kontrolować drżenie swojego ciała. 
To było upokarzające być tak słabym przed obcymi. 

Jacques  czujnie  zamachał  głową  dookoła,  jego  oczy  były  czarne  i  błyszczące, 

cała  jego  postawa  uległa  zmianie.  Nagle  spojrzał  groźnie.  –  Czy  ona  jest  w  stanie 
podróżować, Shea? 

Shea  wyprostowała  się  powoli  z  czujnym  spojrzeniem  na  jej  pięknej  twarzy. 

Nerwy zatrzepotały w żołądku Sary rozkwitając w strach na pełną skalę. – On tu jest, 
prawda?  Upiór?  –  Przygryzła  wargę  i  zrobiła  największy  wysiłek,  aby  dosięgnąć 
swoich  stóp.  –  Jeśli  on  jest  blisko  nas,  więc  są  i  dzieci.  On  nie  może  przekazać  ich 
wampirowi.  –  Ku  jej  przerażeniu,  udało  się  dostać  tylko  pod  jej  kolana  zanim  
ciemność zawirowała niepokojąco blisko. 

- Upiór szybko podejmie drogę do swego pana – sprostował Jacques. – Wampir 

prawdopodobnie  wezwał  upiora  do  siebie.  Nieumarły  wysyła  swoje  ostrzeżenia, 
wyzwanie dla każdego, kto ośmieli się ingerować w jego plany. 

Shea owinęła ramię wokół Sary, aby by uchronić ją przed upadkiem. – Jeszcze 

nie  próbuj  się  ruszać,  Saro.  Nie  jesteś  gotowa  żeby  stać.  –  Kobieta  obróciła  się  do 
swojego partnera życiowego. – Możemy ją przenieść, Jacques. Myślę, że najlepiej się 
pospieszyć. 

Oni wiedzą coś, czego ja nie wiem. Sara potarła swoją pękającą z  bólu głowę, 

sfrustrowana,  że  nie  była  w  stanie  zobaczyć  lub  usłyszeć,  co  zwiastuje 
niebezpieczeństwo. Coś jest nie tak. 

Od  razu  mogła  poczuć  otuchę  Falcona,  jego  silne  ramiona,  ciepło  płynące  do 

niej,  choć  był  wiele  mil  stąd.  Wampir  jest  uwięziony  w  swoim  legowisku,  ale  wysyła 
swoje sługi przez cały kraj, które cię szukają. Mężczyzna chce cię zabrać w bezpieczne 
miejsce.  

Naprawdę  chcesz,  żebym  z  nim  poszła?  Czuję  się  taka  bezradna,  Falcon.  Nie 

sądzę, bym mogła wywalczyć moje wyjście z papierowej torby. 

1

 

Tak. Saro, to jest najlepsze. Będę przy tobie w każdej chwili. 
Niebo stawało się ciemne, nie ponieważ słońce zachodziło, ale ponieważ wiatry 

się  wzmogły,  wirując  coraz  szybciej,  gromadząc  razem  kurz,  brud  i  rumowisko  w 
gigantycznej  masie.  Zgromadziły  się  roje  owadów,  całe  mnóstwo,  szum  ich  skrzydeł 
dorównywał  wiatrowi.  Dzieci  będą  bardzo  przestraszone.  Sara  wyciągnęła 
zapewnienie. 

Falcon  chciał  przygarnąć  ją  bliżej,  trzymać  ją  przy  sobie,  schronić  ją  przed 

walką,  biorąc  ją  w  bezpieczne  miejsce.  Wysłał  jej  ciepło,  miłość.  Znajdę  je,  Saro. 
Musisz zachować czujność, żebym mógł cię strzec, gdy jesteśmy oddzielnie.
 

Z  jakiegoś  powodu  słowa  Falcona  upokorzyły  ją.  Chciała  być  przy  jego  boku. 

Musiała być przy jego boku. 

Jacques Dubrinsky pochylił się do Sary. – Rozumiem, jak się czujesz. Nie lubię 

być z dala od Shei. Ona jest naukowcem, bardzo ważnym dla naszego ludu. – Spojrzał 
na swoją życiową partnerkę, gdy łatwo zebrał Sarę w swoje ramiona. Jego wypowiedź 

                                                            

1

  Zapewnie jakiś idiom lub popularny zwrot… 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

7 | 

S t r o n a  

 

była czuła, mieszanka dumy i szacunku. – Ona jest bardzo zdeterminowana, skupiona 
na  tym,  co  robi.  Odkryłem  pewien  dyskomfort.  –  Uśmiechnął  się  ponuro,  otwarcie 
dzieląc się swoim wyznaniem. 

-  Czekaj!  –  Sara  wiedziała,  że  brzmiała  na  spanikowaną.  –  W  ciężarówce  jest 

plecak,  nie  mogę  go  zostawić.  Nie  mogę.  –  Pamiętnik  Falcona  był  w  drewnianym 
pudełku. Nosiła go ze sobą wszędzie. Nie mogła go zostawić. 

Shea  zawahała  się,  jakby  miała  się  sprzeczać,  ale  uprzejmie  szperała  wokół 

wraku,  dopóki  triumfalnie  nie  pojawiła  się  z  plecakiem.  Sara  miała  rozpostarte 
ramiona i Shea jej go podała.  

Jacques  uniósł  brwi.  –  Czy  jesteś  już  gotowa?  Zamknij  oczy,  jeśli  szybkie 

podróżowanie ci przeszkadza. 

Zanim mogła zaprotestować, pomknął z nią przez przestrzeń, poruszając się tak 

szybko, że wszystko wokół niej rozmazywało się w smugi. Sara cieszyła się, że była z 
dala  od  wraku  jej  ciężarówki,  od  dzikiego  wiatru  i  rojów  owadów  zaciemniających 
niebo.  Powinna  się  bać,  ale  było  coś  uspokajającego  w  Jacquesie  i  Shei  Dubrinsky. 
Solidność. Niezawodność. 

Miała  wrażenie  dużego,  pełnego  zakamarków  domu  z  kolumnami  i 

panoramicznymi  balkonami.  Nie  miała  czasu,  aby  uzyskać  więcej  niż  szybkie 
spojrzenie zanim Jacques wkroczył do środka. Wnętrze było bogate z wypolerowanym 
drzewem i szerokimi otwartymi przestrzeniami. To wszystko było razem zmieszane – 
sztuka,  wazony,  piękne  gobeliny  i  piękne  meble.  Sara  znalazła  się  w  dużym  salonie, 
przyciśnięta do jednej z pluszowych kanap. Ciężkie zasłony były zaciągnięte, blokując 
całe światło, więc tylko delikatne świece oświetlały pokój, ulga dla oczu wrażliwych 
na słońce. 

Sara  oddała  Jacques’owi  okulary  przeciwsłoneczne  trzęsącą  się  ręką.  – 

Dziękuję ci. To bardzo troskliwe, że mi je pożyczyłeś. 

Uśmiechnął się do niej, jego zęby zalśniły biało, jego ciemne oczy ociepliły się. 

– Jestem bardzo troskliwym, miłym mężczyzną. 

Shea jęknęła i przewróciła oczami. – On myśli też, że jest uroczy. 
Druga  kobieta,  niska  z  długimi  czarnymi  włosami,  wsunęła  się  do  pokoju,  jej 

smukłe ramie otoczyło w pasie Jacquesa w łatwy, czuły sposób. – Ty musisz być Sara. 
Shea  i  Jacques  powiadomili  mnie  przed  czasem,  że  przyniosą  cię  do  mojego  domu. 
Witam. Zrobiłam dla ciebie herbatę. Jest ziołowa. Shea uważa, że twój żołądek będzie 
ją  tolerować.  –  Wskazała  na  piękną  filiżankę  leżącą  na  spodku  na  końcu  stołu.  – 
Jestem Raven, partnerka życiowa Michaiła. Shea powiedziała, że szukasz Michaiła. 

Sara spojrzała na herbatę, odchyliła się na poduszki i zamknęła oczy. Jej głowa 

pulsowała  boleśnie  i  znów  poczuła  mdłości.  Chciała  się  skulić  i  iść  spać.  Herbata  i 
rozmowy brzmiały przytłaczająco. Sara! Głos Falcona był silniejszy niż kiedykolwiek. 
Musisz  pozostać  skupiona,  dopóki  nie  będę  przy  twoim  boku,  aby  cię  chronić.  Nie 
znam  tych  obcych.  Uważam,  że  nie  mają  zamiaru  cię  skrzywdzić,  ale  nie  mogę  cię 
ochronić, gdy będziesz tego potrzebować, chyba że zachowasz czujność. 

Sara  starała  się  skupić.  –  Wampir  poluje  na  mnie  od  piętnastu  lat.  Zabił  całą 

moją rodzinę i ukradł dzieci o których wiedział, że jest to sprawa, która wiele dla mnie 
znaczy. Wszyscy jesteście w wielkim niebezpieczeństwie. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

8 | 

S t r o n a  

 

Brwi Jacquesa wystrzeliły w górę. – Umykałaś wampirowi przez piętnaście lat? 

– Było mnóstwo sceptycyzmu w jego głosie.  

Sara odwróciła głowę i spojrzała na Shee. – On nie jest taki uroczy, gdy jest się 

koło niego już jakiś czas, prawda? 

Shea  i  Raven  zwinęły  się  ze  śmiechu.  –  On  rozrasta  się  przy  tobie,  Saro  – 

zapewniła Shea. 

-  Co?  –  Jacques  próbował  wyglądać  niewinnie.  –  Całkowitym  wyczynem  dla 

kogokolwiek  jest  umykanie  wampirowi  przez  piętnaście  lat,  nie  mówiąc  już  o 
człowieku. Całkowicie uzasadniona jest myśl, że zaszła pomyłka. I ja jestem uroczy. 

Raven potrząsnęła do niego głową. – Nie licz za bardzo na to, Jacques. Wiem z 

dobrego  źródła,  że  ochota  na  kopnięcie  cię  przychodzi  często.  I  ludzie  są  całkowicie 
zdolni  do  niezwykłych  rzeczy.  –  Zebrała  kilka  kawałków  szkła  z  ubrań  Sary.  –  To 
musi być dla ciebie przerażające. 

-  Początkowo  –  Sara  zgodziła  się  zmęczonym  głosem  –  ale  to  był  sposób  na 

ż

ycie.  Uciekając,  zawsze  zostając  przed  nim.  Nie  wiedziałam,  dlaczego  był  tak 

sfiksowany na moim punkcie. 

Shea  i  Raven  zapalały  aromatyczne  świece,  uwalniając  kojący  zapach,  który 

sączył  się  w  skórę  Sary,  trafiał  do  jej  płuc,  jej  ciała  i  zmniejszał  ból.  –  Sara  –  Shea 
powiedziała miękko. – Masz wstrząśnienie mózgu i kilka połamanych żeber. Złożyłam 
ż

ebra wcześniej, ale muszę popracować, aby upewnić się, że szybko się uzdrawiasz. 

Sara westchnęła cicho. Ona po prostu chciała spać. – Wampir przyjdzie, jeżeli 

się  dowie,  że  tu  jestem,  a  wy  wszyscy  będziecie  w  niebezpieczeństwie.  O  wiele 
bezpieczniej, jeśli zostanę w ruchu. 

- Michaił znajdzie wampira - powiedział Jacques z pełnym zaufaniem. 
Pozwól  kobiecie  żeby  cię  uzdrowiła,  Saro.  Słyszałem  plotki  innych.  Była 

ludzkim lekarzem zanim Jacques się o nią upomniał.  

Sara zmarszczył brwi, gdy spojrzała na Shee. – Falcon słyszał o tobie. Mówi, że 

byłaś lekarzem. 

-  Nadal  jestem  lekarzem  –  Shea  uspokoiła  delikatnie.  –  Dziękujemy  za 

ostrzeżenie  i  twoją  troskę  o  nas.  To  przynosi  zaufanie,  ale  mogę  cię  zapewnić,  że 
wampir nie będzie mógł nas tutaj skrzywdzić. Pozwól mi się tobą opiekować, dopóki 
nie przybędzie twój życiowy partner. – Jej ręce były bardzo delikatne, gdy przeniosła 
Sarę,  pozostawiając  mrowiące  ciepło.  –  Leczę  cię  jako  Karpatiański,  a  nie  ludzki 
lekarz, a to niespecjalnie się różni. Jest szybsze, bo leczę od wewnątrz. To nie będzie 
bolało, ale czuje się ciepło. 

Raven nadal usuwała szkło z odzieży Sary. – Jak poznałeś Falcona? On nie jest 

nam  znany.  –  Używała  miękkiego,  przyjaznego  głosu,  chcąc  uspokoić  Sarę,  aby 
przekonać  ją,  że  będzie  bezpieczna  w  ich  domu.  Również  chciała  wszelkich 
dostępnych  informacji,  które  mogą  zostać  przekazane  jej  własnemu  partnerowi 
ż

yciowemu. 

Sara oparła się na poduszki, palce zacisnęły się wokół paska jej plecaka. Mogła 

usłyszeć  wiatr,  bezwzględny,  ohydny  wiatr,  który  wył  i  jęczał,  krzyczał  i  szeptał.  W 
wietrze był głos. Nie mogła rozróżnić słów, ale poznała dźwięk. Deszcz smagał okna i 
dach,  uderzając  w  ściany,  jakby  domagał  się  wejścia.  Mroczne  cienie  przesuwały  się 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

9 | 

S t r o n a  

 

za  oknem  –  na  tyle  ciemne,  na  tyle  złe,  aby  poruszyć  ciężkie  zasłony.  Materiał  nie 
mógł  uniemożliwić  cieniom  dotarcie  do  pokoju.  Iskry  zaiskrzyły  i  zatrzeszczały, 
uderzając w coś, czego nie mogli zobaczyć. Wycie i jęki wzrosły, atakując ich uszy. 

-  Jacques.  –  Shea  wypowiedziała  imię  jako  talizman.  Wsunęła  swoją  rękę  w 

większą jej partnera życiowego, patrząc na niego z surową  miłością błyszczącą w jej 
oczach. 

Mężczyzna przyciągną swoją partnerkę życiową bliżej, delikatnie pocałował jej 

dłoń. – Zabezpieczenia wytrzymają. – Zmienił pozycję, przesuwając się w miejsce, w 
którym  jego  ciało  było  między  oknem,  a  pluszowym  krzesłem,  gdzie  siedział  Sara. 
Ruch był subtelny, ale Sara była jego bardzo świadoma. 

Brzmienie deszczu zmieniło się, stał się gradem czegoś cięższego uderzającego 

w  okna  i  obrzucającego  budowlę.  Raven  obróciła  twarz  w  stronę  kamiennego 
kominka.  Setki  błyszczących,  czarnych  ciał  spadały  z  komina,  lądując  z 
nieprzyjemnym  pluśnięciem  na  palenisku,  gdzie  jasne  płomienie  skoczyły  do  życia, 
paląc owady, gdy dotykały  kamieni. Szkodliwa woń wznosiła się z czarnym dymem. 
Szczególnie  duży  owad  popędził  prosto  w  kierunku  Sary,  jego  okrągłe  oczy  skupiły 
się na niej złowrogo. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

10 | 

S t r o n a  

 

----    Rozdział 

Rozdział 

Rozdział 

Rozdział 

7

7

7

7

    ----    

 

Falcon, w postaci sowy, wpatrywał się w ziemię daleko poniżej niego. Widział 

ciężarówkę upiora przez gęstą roślinność. Była pochylona pod kątem, jedna opona 
zwisała niebezpiecznie nad przepaścią. Druga sowa wysunęła się cicho z chmur, 
obojętna na paskudny wiatr albo zacinający deszcz. Falcon czuł spokój w swoim 
umyśle, a potem wybuch radości, triumfu, promieniującą dumę z jego ludzi. Znał to 
leniwe, pewne siebie szybowanie, pamiętał je dobrze. Michaił, syn Vladimira 
Dubrinsky, miał talent ojca. 

Falcon wzniósł się na wyższy krąg w kierunku drugiej sowy. Minęło wiele 

czasu, odkąd ostatnio rozmawiał z innym Karpatianinem. Radość, którą czuł, nawet ze 
zbliżającej się bitwy, była nie do opisania. Dzielił się nią z Sarą, jego partnerką 
ż

yciową, jego drugą połową. Zasłużyła by się dowiedzieć, co dla niego zrobiła; ona 

była tą, która pozwoliła mu poczuć emocje. Falcon udał się na ziemię, lądując zmienił 
się w swoją własną postać. 

Michaił wyglądał tak, jak jego ojciec przed nim. Ta sama moc przylgnęła do 

niego. Falcon skłonił się nisko, elegancko. Wyciągnął rękę, obejmując przedramię 
Michaiła w sposób starych wojowników. – Ofiaruję ci lojalność, Książę. Poznałbym 
cię wszędzie. Jesteś taki sam, jak twój ojciec. 

Przeszywające czarne oczy Michaiła ociepliły się. – Jesteś mi dobrze znany. 

Byłem wtedy młody. Nagle nam zaginąłeś, podobnie, jak wielu naszych największych 
wojowników. Jesteś Falcon i uważano, że twoja linia zostanie utracona, kiedy 
zniknąłeś. Jak to możliwe, że żyjesz, a jednak nic o tobie nie wiedzieliśmy? – Jego 
chwyt był silny, gdy odwzajemnił odwieczne pozdrowienie między wojownikami z 
ich gatunku. Jego głos był ciepły, nawet łagodny, mimo to nie zniknęła subtelna 
nagana dla Falcon. 

- Twój ojciec przewidział wiele w tych dniach, ciemny cień przyszłości naszego 

narodu. – Falcon odwrócił się w stronę tak niebezpiecznie chwiejącej się ciężarówki. 
Zaczął kroczyć w kierunku pojazdu, z Michaiłem w idealnej synchronizacji. Poruszali 
się razem prawie jak tancerze, płynne i wdzięcznie, pełni mocy i koordynacji. – 
Wezwał nas razem pewnej nocy, wielu z nas i poprosił na ochotników, abyśmy udali 
się do obcych krajów. Vlad nie kazał nam iść, ale był bardzo szanowany, a ci z nas, 
którzy zdecydowali się zrobić to, o co prosił, nigdy nie pomyśleli żeby odmówić. On 
wiedział, że zostaniesz Księciem. Wiedział, że staniesz w obliczu zagłady naszego 
gatunku. To było konieczne, abyś uwierzył we własne możliwości, a wszyscy nasi 
ludzie wierzyli w ciebie i nie opierali się na tych z nas, którzy byli starsi. Nie 
mogliśmy pozwolić sobie na podzielony lud. – Głos Falcona był łagodny, rzeczowy. 

Czarne oczy Michaiła przesunęły się po wykutej w granicie twarzy Falcona, 

szerokich ramiona, swobodna droga, którą przebył sam. – Być może rada byłaby mile 
widziana. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

11 | 

S t r o n a  

 

Nikły uśmiech dotknął wyrzeźbionych ust Falcona, napotykając ciepło w głębi 

jego oczu. – Być może nasi ludzie potrzebowali świeżego, nowego spojrzenia bez 
zamieszania, które było kiedyś. 

- Być może – Michaił mruknął cicho. 
Upiór wspiął się po ciężarówce i przeszedł wokół pojazdu, jak gdyby go 

badając. Nie spojrzał na dwóch Karpatiańskich mężczyzn ani nie potwierdził ich 
obecność w żaden inny sposób. Nagle oparł się plecami o ciężarówkę, kopał nogami w 
skalisty grunt i zaczął się naprężać. 

Niebo eksplodowało czarnymi owadami, tak wieloma, że powietrze wydawało 

się pojękiwać od ich ilości, sypiąc się z nieba z furią dorównywającą burzy. Wewnątrz 
ciężarówki dzieci zaczęły krzyczeć, gdy metal zapiszczał. Pojazd zsuwał się powoli, 
ale nieuchronnie na skraj urwiska. 

Falcon nałożył wybuch nadnaturalnej szybkości, złapał upiora za ramię i 

zakręcił nim z dala od ciężarówki. Powierzył Michaiłowi powstrzymanie dzieci przed 
podchodzeniem. Owady atakowały go, żądliły, gryzły, uderzały w jego ciało, tysiące z 
nich, wchodziły do jego oczu i nosa, i uszu. Falcon był zmuszony do rozpłynięcia się 
w parę, wyrzucając szybko barykadę wokół siebie, kiedy pojawiał się ponownie za 
upiorem. 

Stwór odwrócił się niezgrabnie, ciągnąc jedną nogę, gdy próbował zwrócić się 

przodem do Falcona. Jego oczy świeciły demoniczną czerwienią. Wydawało to dziwne 
odgłosy, gdzieś pomiędzy mruczeniem, a warczeniem. To zamachnęło się przy 
Falconie, z paznokciami ostrymi jak brzytwa, chybiając o cal. Falcon pozostał tuż 
poza zasięgiem, obserwując z bliska. Upiór był bezmyślną marionetką, która była 
wykorzystywana przez jego mistrza. Wampir musi wiedzieć, że Falcon był starożytny, 
z łatwością zdolny zniszczyć takie stworzenie, więc to mało sensowne, żeby potwór 
próbował z nim walczyć, ale to było dokładnie to, co upiór robił. Makabryczna 
marionetka chwyciła Falcona, macając, aby mieć swoje ręce zaciśnięte na szyi 
Falcona. 

Falcon łatwo złamał uchwyt, łamiąc grube kości i skręcając upiorowi kark. 

Pęknięcie było słyszalne, pomimo intensywności wiatru i głośnego klekotu owadów, 
gdy uderzył w ziemię. Upiór wydawał się przez chwilę żarzyć, oczy zaświeciły 
niesamowitą pomarańczą w ciemności, skóra liniała, jak gdyby istota była bardziej 
wężem niż człowiekiem. 

- Zabierz stąd dzieci – Falcon zawołał poważnie, cofając się od stworzenia. 

Ś

wiatło pochodzące z wnętrza upiora stawało się coraz jaśniejsze, wydzielając 

specyficzną poświatę. – To pułapka. 

Michaił rzucił dzieci na bezpieczny grunt. Trzy dziewczynki i czterech 

chłopców. Zeskoczył z drogi, gdy ciężarówka zachwiała się niepewnie, a następnie 
runęła za krawędź. Osłonił umysły dzieci, wiedząc, że były przerażone przez 
większość dnia. Najstarsze dziecko, chłopiec, nie mógł mieć więcej niż osiem lat. 
Michaił wyczuł, że każde z nich było wyjątkowe w jakiś sposób, każde z nich miało 
parapsychiczne zdolności. 

Owady padały z nieba, opadając wokół nich, tworząc grube, groteskowe stosy 

wijących się wróży. Mimo, że Michaił wzniósł barierę nad nimi i osłaniał ich umysły, 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

12 | 

S t r o n a  

 

dzieci wpatrywały się z szeroko otwartymi oczami w przerażeniu na pluskwy. Michaił 
usłyszał miękkie ostrzeżenie Falcona, spojrzał na upiora i natychmiast zmienił kształt, 
stając się długim, skrzydlatym stworzeniem, legendarnym smokiem. Korzystając ze 
swojego umysłu do kontroli nad dziećmi, zmusił je do wspięcia się na jego plecy. 
Przylgnęły do niego, ich ciała drżały, ale zaakceptowały, to co się działo, bez 
rzeczywistego zrozumienia. Michaił wzniósł się w powietrze, kładąc długi czerwono-
pomarańczowy płomień, spalając wszystkie ohydne chrząszcze i szarańczę w jego 
zasięgu. 

Przeniosę dzieci w bezpieczne miejsce. 
Leć już!

 

Falcon był zaniepokojony o Księcia, zaniepokojony o dzieci. Upiór 

zawirował, tworząc osobliwą wichurę, której ruch przypominał mini tornado. Wiatry 
były wściekłe, rozwiewając owady we wszystkich kierunkach, nawet zasysały je do 
nieba. Żar był na tyle jasny, że ranił wrażliwe oczy Falcona. We wszystkich moich 
wielowiekowych walkach z nieumarłymi i ich sługusami, jest to nowe zjawisko. 

Dla mnie również nowe. Michaił leciał szybko przez zanikające światło na 

niebie, walcząc z okrucieństwem wiatru i gęstą masą owadów atakujących ze 
wszystkich stron. Nieumarły jest rzeczywiście potężny, skoro stworzył takie 
spustoszenie, podczas gdy wciąż leży w swoim legowisku. On jest bez wątpienia 
starożytny.
 

Wysłałem wiadomość do twojego brata, aby poczekał z walką z nim, gdyż 

jestem pewien, że ten jest tak stary i tak doświadczony, jak ja. Mam nadzieję, że 
wysłucha Sarę. 

Michaił w ciele smoka westchnął. Też miał taką nadzieję. Natychmiast dotknął 

umysłu Jacquesa, przekazał co zaszło i ich wnioski. 

Falcon odsunął się ostrożnie od upiora, próbował ustawić między nimi dystans. 

Nieumarły ustawił przynętę z pułapką, odciągnął od nas Sarę za pomocą dzieci i 
upiora. Pójdzie za nią
. Którykolwiek kierunek wybrał Falcon, groteskowe stworzenie 
odwracało się z nim w doskonałym rytmie, dopasowując jego płynne ruchy, jak gdyby 
byli partnerami do tańca. Wynoś się stąd natychmiast, Michaił. Nie czekaj na mnie. To 
coś przyczepiło się do mnie jak cień. Śmiertelne i trudne zaklęcie do złamania. On jest 
bombą. Dostań się do Sary. 

Nie będę szczęśliwy, jeśli taki podły stwór cię zrani. Było ostrze humoru w 

miękkim głosie Michaiła. Ostrze zmartwienia. 

Jestem starożytny. To coś mnie nie pokona. Chodzi mi tylko o bezpieczeństwo 

twoje i dzieci. I o opóźnienie w dotarciu do Sary. To była prawda. Falcon może i nie 
widział czegoś takiego wcześniej, ale miał najwyższe zaufanie do swoich własnych 
umiejętności. Już pracował nad usunięciem wiążącego przywiązania z jego 
komórkami. To było głębokie zacienienie, jak gdyby upiorowi udało się umieścić 
swoje cząsteczki w Falconie. Falcon próbował różnych metod, ale nie mógł znaleźć, 
gdzie powiązanie odcisnęło się w jego ciele. Upiór był rozżarzony do białości, kwitnął 
jak grzyb i emitował dziwny niski pomruk. Czas się kończył. 

Falcon przebiegł rękoma w dół ramion, przez klatkę piersiową. Od razu poczuł 

dziwne ciepło emanujące z jego piersi. Oczywiście. Wampir wyrył cztery długie 
bruzdy na jego klatce! Nieumarły zostawił zaklęcie na klatce piersiowej Falcona, ślad, 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

13 | 

S t r o n a  

 

ż

eby upiór go rozpoznał, żeby przylgnął do niego. Falcon natychmiast przekazał 

Księciu informacje, gdy szybko zaczął oddzielać się od potwornej bomby zegarowej. 

Buczenie było głośniejsze, tony mocno wzrosły, gdy owady klekotały z większą 

intensywnością. Pluskwy były w pewnego rodzaju amoku, latając we wszystkich 
kierunkach, roiły się, starając się wydrapać sobie drogę przez barierę, którą Falcon 
wzniósł wokół siebie. Nie miał czasu myśleć o jadowitych owadach; musiał zwrócić 
pełną uwagę na usuwanie ukrytego ocienienia w jego ciele. Odciski palców wampira 
zostały wyryte głęboko pod skórą Falcona. 

Falcon sunął szybko w kierunku wąwozu, ciągnąc upiora z dala od lasu. 

Ponieważ zakręcał w ten sposób że, prowadził marionetkę wampira za sobą na 
każdym kroku, badał swoje ciało od wewnątrz. Ominął te maleńkie ślady szpecące 
jego skórę, wciśnięte głęboko w okaleczenia, które już uzdrowił. Takie małe, takie 
ś

miertelne. Skoncentrował się na skrobaniu niemal niewidocznych znaków spod jego 

skóry. Ogromnego zdyscyplinowania wymagała praca, gdy się poruszał, używając 
tylko swojego umysł, prowadząc makabrycznego upiora prosto na krawędź urwiska. 
Płynął ponad pustą przestrzenią, kusząc niecną kreaturę, by zrobiła ostatni krok, który 
wysłałby to na skały poniżej. Wybuch, kiedy nadejdzie, może być umieszczony w 
głębi wąwozu. Falcon pracował szybko, wiedząc, że jeśli upiór był do niego 
przywiązany, nawet przez takie małe i niewidoczne nici, eksplozja może go zabić. 

Upiór był z nim teraz w powietrzu i Falcon zaczął powoli schodzić, prowadząc 

ohydną rzecz, gdzie nie może zrobić krzywdy, nawet jak nadal kontynuował szukanie 
każdego śladu w bruzdach na jego piersi. Wirujące gorące światło nagle zadrżało, 
ś

lizgało się, jakby wisiało tylko na kilka niepewnych nitkach. Buczenie było już w 

stanie wielkiego podekscytowania, bezlitosny, niesłabnący krzyk w jego głowie 
utrudniał myślenie. 

Falcon odciął się od hałasu, zwiększając swoją prędkość, wiedząc, że jest blisko 

od zrzucenia upiora, wiedząc, że jest blisko końca tej pracy. Wampir czekał na zachód 
słońca, trzymając Falcona z dala od Sary z pewnością tak, jak gdyby go uwięził. Upiór 
pulsował czerwono-pomarańczowy światłem przez rozżarzony do białości blask, 
akurat gdy Falcon złuszczył ostatni znak wampira. Marionetka zaczęła spadać, 
stopniowo zanikając, gdy Falcon wzniósł się szybko w kierunku zmąconych chmur. 

Falcon rozpłynął się w mgle, kiedy popędził z dala od piszczącej bomby. 

Eksplozja była monumentalna, siła, która wybuchła rozrzuciła części owadów we 
wszystkich kierunkach, wyżłobiła krater na zboczu wąwozu i postawiła zarośla w 
ogniu. Falcon natychmiast oblał płomienie deszczem, kierując ciężkie chmury nad 
stromy wąwóz, gdy odwrócił się w kierunku domu Michaiła, wybierając kierunki z 
umysłu Księcia. 

Kiedy Falcon nawiązał kontakt z Michaiłem, odnalazł go zaangażowanego w 

rozmowę z ludzkim mężczyzną, przestrzegając człowieka żeby chronił dzieci. 
Wiedział, że nie musi się martwić o dzieci; Michaił nigdy nie postawiłby ich w 
niebezpiecznej sytuacji. Sara, jestem w pewnej odległości, ale wkrótce do ciebie 
dołączę. 

Falcon! Sara wyprostowała się pomimo jej zawrotów głowy, patrząc z 

przerażeniem na ohydnego chrząszcza pędzącego przez podłogę w jej kierunku. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

14 | 

S t r o n a  

 

Gapiło się to wprost na nią, obserwując ją, znakując ją. I wiedziała, co to było. 
Właśnie gdy Falcon mógł użyć jej oczu, żeby zobaczyć, co się dzieje wokół niej, 
wampir używał chrząszcza. Twardy pancerz płonął, śmierdząc okropnie, ale to 
poruszało się nieomylnie w jej kierunku, wpatrzony w nią. On wie, gdzie jestem. 
Zabije wszystkich tych ludzi.
 Była przerażona, ale Sara nie mogłaby żyć z większą 
winą. Jeśli ten potwór chciał jej tak bardzo, być może rozwiązaniem było po prostu 
wyjść za drzwi i go znaleźć. 

Nie! Głos Falcona był silny, władczy. Zrobisz to, co ci powiem. Poinformuj 

mężczyznę, że ten wróg jest starożytny, najprawdopodobniej jest jednym z wojowników 
wysłanych przez ojca Michaiła, który zmienił się w wampira. Słońce jeszcze nie zaszło, 
mamy kilka minut. Mężczyzna musi wykorzystywać grę na zwłokę, dopóki nie dotrzemy 
do niego z pomocą. 

Jacques po prostu nadepnął na dużego owada, płomienie i wszystko razem, 

zgniatając rzecz pod jego stopą, dusząc płomienie. Sara odchrząknęła i spojrzał na 
Jacquesa ze smutkiem w oczach. – Tak mi przykro. Nie chciałem przyprowadzić do 
was wroga. On jest starożytny, Falcon mówi, że najprawdopodobniej jest to jeden z 
wojowników, wysłanych przez ojca Michaiła. 

Raven delikatnie palcami wygładziła z tyłu Sary włosy. Jacques przykucnął, 

więc był z Sarą na jednym poziomie. Jego wyraz twarzy był tak spokojny, jak zawsze. 
– Powiedz mi, co wiesz, Saro. Pomoże mi to w walce.  

Sara potrząsnęła głową, musiał stłumić jęk, gdy jej głowę zatętniła i 

zapulsowała z bólu. – Falcon powiedział, żeby opóźnić bitwę, aby poczekać na niego i 
na Michała. 

- Ulecz ją, Shea – Jacques polecił delikatnie. – Słońce jeszcze nie zaszło, a 

wampir jest uwięziony głęboko w ziemi. On wie, gdzie ona jest i przyjdzie do nas, ale 
zabezpieczenia go spowolnią. Mamy czas. Michaił będzie zaraz w drodze tutaj, a jej 
partner życiowy również przybędzie. Ten starożytny wróg jest potężny. 

Dzieci, Falcon. A co z dziećmi? Sara odkryła, że trudno myśleć, z groteskową 

pozostałością owada na nieskazitelnie błyszczącej drewnianej podłodze. 

Dzieci są bezpieczne, Saro. Nie martw się o nie. Michaił zabrał je do 

bezpiecznego domu. Mężczyzna, człowiek, który wie o nim i o naszych ludzi, ma tam 
ich strzec. Będą tam bezpieczne, podczas naszego polowania na wroga. 

Sara westchnęła gwałtownie. Inni nie widzieli tego, co ona? Że wampir 

przeniknął zabezpieczenia i odnalazł ją, że patrzył na nią oczyma jego sługi. Teraz 
dzieci, które chciała adoptować zostały wzięte przez całkowicie obcego. Kim jest ten 
człowiek? Skąd o nim wiesz, Falcon? Może powinieneś iść tam samemu. Oni muszą 
być tak przestraszeni. 

Michaił ufa temu mężczyźnie. Nazywa się Gary Jansen, jest przyjacielem 

naszych ludzi. On będzie opiekować się dziećmi, dopóki nie zniszczymy wampira. Nie 
możemy sobie pozwolić, aby przyciągnąć nieumarłego do nich po raz drugi. Michaił 
nie pozostawi ich przestraszonych. Jest zdolny do tego, aby pomóc im zaakceptować 
tych ludzi i ich nową sytuację. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

15 | 

S t r o n a  

 

Sara uniosła podbródek, starając się ignorować straszne łomotanie w głowie. – 

Czy znasz może niejakiego Gary'ego? Michaił bierze do niego dzieci. – Wiedziała, że 
brzmiała na niespokojną, ale nie mogła nic na to poradzić. 

Shea zaśmiała się cicho. – Gary jest geniuszem, człowiekiem bardzo 

zaangażowanym w swoją pracę. Przyleciał tu ze Stanów, aby pomóc mi z ważnym 
projektem, nad którym pracuję. – W czasie gdy mówiła, cichutko zasygnalizowała 
swojemu partnerowi życiowemu, żeby podniósł Sarę i przeniósł ją do jednej z 
podziemnych komór poniżej domu. – Żałuję, że mnie tam nie było, aby zobaczyć 
wyraz jego twarzy, gdy Michaił pojawił się w zajeździe z kilkoma przerażonymi 
dziećmi. Gary jest dobrym człowiekiem i bardzo oddany by pomóc nam odkryć, 
dlaczego nasze dzieci nie przeżywają, dlaczego rodzi się tak mało dziewczynek, ale 
nie mogę go sobie wyobrazić, jak próbuje zając się najmłodszymi całkiem sam. 

- Bawisz się tymi myślami zbyt wiele. – Śmiech Jacques był niski, przyjemny 

dźwięk w przeciwieństwie do głośnych, przerażających dźwięków poza domem. – Nie 
mogę się doczekać, aby powiedzieć ludziom, że jesteś zadowolona z jego nowej roli. 

- Ale, on się nimi zajmie. – Sara szukała otuchy nawet, gdy Jacques podniósł ją 

wysoko w swoich ramionach. 

Raven kiwnęła głową dobitnie. – Och, tak, nie ma potrzeby się martwić. Gary 

nigdy nie porzucić dzieci, a wszyscy Karpatianie są zobowiązani ochronić go, kiedy 
będzie tego potrzebował. Twoje dzieci będą bardzo bezpieczne, Saro. – Kiedy 
przechodzili przez dom, wskazała oprawiony obraz na ścianie. – To jest moja córka, 
Savannah. Gary ocalił jej życie. 

Sara spojrzała na obraz, gdy przechodzili. Młoda kobieta była piękna, ale 

wyglądała na tyle samo lat, co Raven. I patrzyła dziwnie znajomo. – Ona jest twoją 
córką? Wygląda na twój wiek. 

- Savannah ma partnera życiowego. – Raven dotknęła ramy w kochającym 

geście. – Gdy są małe, nasze dzieci wyglądają na bardzo młode, ale ich ciała rosną 
mniej więcej w takim samym tempie, jak ludzkie dzieci, przez pierwsze kilka lat. 
Dopiero, gdy nasi ludzie osiągają dojrzałość płciową, nasze tempo wzrostu maleje. Z 
tego powodu mamy problemy z rozmnażaniem. Rzadko się zdarza, że nasze kobiety 
mają owulację przez dobre sto lat po urodzeniu dziecka. Zdarza się, ale jest to 
rzadkością. Shea uważa, że jest to forma kontroli populacji, podobnie jak większość 
innych gatunków stworzyliśmy kontrolę. Ponieważ Karpatianie żyją tak długo, natura 
albo Bóg, jeśli wolisz, stworzyła zabezpieczenie. Savannah niedługo wróci do domu. 
Wróciliby natychmiast po ich związaniu, ale Gregori, jej partner życiowy, otrzymał 
wiadomość od jego zaginionej rodziny i pragnie spotkać się z nimi w pierwszej 
kolejności. – Głos Raven utrzymywał się na krawędzi ekscytacji. – Gregori jest tu 
potrzebny. Jest zastępcą Michaiła w dowodzeniu, bardzo potężny mężczyzna. I, 
oczywiście, stęskniłam się za Savannah. 

Sara zdała sobie nagle sprawę, że idą szybko przez korytarz. Paplanina Raven 

oderwała ją od bólu głowy i od niebezpieczeństwa, ale przede wszystkim od faktu, że 
stale poruszali się w dół, pod ziemię. Poczuła skok jej serca i natychmiast sięgnęła do 
Falcona. Umysł do umysłu. Od serca do serca. Możemy mieć dziecko tylko raz na sto 
lat.
 Powiedziała pierwszą rzecz, o której pomyślała, później była zażenowana, że 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczeni

umaczeni

umaczeni

umaczenie:

e:

e:

e:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

16 | 

S t r o n a  

 

wyszeptała sekretne marzenie, teraz tego żałowała. Pragnęła domu pełnego dzieci. Z 
miłością i śmiechem. Ze wszystkimi rzeczami, które straciła. Wszystkimi rzeczami, co 
zaakceptowała już dawno temu, których nigdy nie będzie mieć. 

Mamy siedmioro dzieci, Saro, siedmioro opuszczonych, półżywych z głodu, 

bardzo przerażonych dzieci. Będą nas potrzebować, aby uporządkować ich problemy, 
kochać je i pomagać im z ich nieoczekiwanymi darami. Trzy dziewczynki mogą lub nie 
mogą być partnerkami życiowymi dla Karpatianin w bolesnej potrzebie, ale wszystkie 
będą potrzebowały pokierowania. Będziemy mieć wiele dzieci do kochania w 
nadchodzących latach. Cokolwiek jest twoim marzeniem, jest również moim. Będziemy 
mieć dom i wypełnimy go dziećmi i śmiechem i miłością.

2

 

Znajdował się bliżej, był w drodze do niej. Sara otuliła się w jego cieple, w jego 

słowach. To jest mój dar dla ciebie. Mroczne marzenie, które może przyjąć. 
Wystarczy sięgnąć. 

- Gdzie mnie zabieracie? – Niepokój Sary był żenujący, ale wydawało się, że 

nie może utrzymać go pod kontrolą. Falcon musiał być w stanie ją znaleźć.  

Usłyszała zapewnienie w jego miękkim śmiechu. Nie ma miejsca, w które 

mogliby cię zabrać, gdzie nie mógłbym cię znaleźć. Jestem w tobie, tak jak ty jesteś we 
mnie, Saro. 

- To co czujesz jest normalne, Saro – powiedziała Raven cicho. – Partnerzy 

ż

yciowi nie mogą być oddzieleni od siebie i czuć się komfortowo. 

- I masz wstrząśnienie mózgu – przypomniała Shea. – Bierzemy cię tam, gdzie 

będziesz bezpieczna – zapewniła ponownie, spokojnie, cierpliwie. 

Korytarz wił się głęboko w ziemi. Jacques przeniósł Sarę przez coś, co 

wydawało się drzwiami w litej skale, do dużej, pięknej sali. Przyjemną niespodzianką 
dla Sary było to, że wyglądała jak sypialnia. Łóżko było duże i wygodne. Zwinęła się 
w momencie, w którym Jacques ją położył, zamykając oczy i chcąc po prostu iść spać. 
Czuła zresztą po kilku minutach, że odpoczynek może sprawić, iż poczuje się lepiej. 
Kołdra była gruby i kojąca, w nietypowe wzory. Sara zauważyła, że raz po raz śledzi 
symbole. 

Ś

wiece skoczyły do życia, migocząc i tańcząc, rzucając cienie na ścianach i 

napełniając pokój cudownym aromatem. Sara była ledwie świadoma uzdrawiającego 
dotyku Shei z całą precyzją chirurga. Sara mogła myśleć tylko o Falconie. Mogła tylko 
czekać na niego, głęboko pod ziemią, z nadzieją, że oni wszyscy są bezpieczni, dopóki 
on nie przybędzie. 

 

                                                            

2

 On jest naprawdę uroczy☺