52 Te cudowne czasy: Stalin i Nadia, 1878-1932
Nieodmiennie też drwiono z Woroszyłowa za jego próżność i głupotę, chociaż był jednym z najbliższych sojuszników Stalina. Czołem, przyjacielu! - pisał do niego Stalin. - Szkoda, że nie ma Cię w Moskwie. Kiedy przyjeżdżasz?
Nikt nie kochał mundurów bardziej niż „próżny jak kobieta” Woro-szyłow. Ten proletariacki dandys, który w swojej przestronnej daczy nosił białe flanelowe koszule i białe spodenki do tenisa, był wesołym epikurejczykiem, „sympatycznym i skorym do żartów, miłośnikiem muzyki, bankietów i literatury”, lubiącym towarzystwo aktorów i pisarzy. Stalin usłyszał, że w chłodne letnie dni nosi szalik swojej żony: „Oczywiście, jest tak w sobie zakochany, że bardzo o siebie dba. Ha! Nawet się gimnastykuje!” - roześmiał się. „Notorycznie głupi” Woroszyłow bez przerwy popełniał jakieś gafy.
Ten metalowiec z Ługańska (przemianowanego na Woroszyłowgrad) podobnie jak wielu towarzyszy Stalina ledwie ukończył dwie klasy szkoły powszechnej. Członek partii od 1903 roku, w 1906 dzielił pokój ze Stalinem w Sztokholmie, ale zaprzyjaźnili się dopiero w Carycynie. Od tamtej pory Stalin wspierał tego „wodza naczelnego z tokarni” i w 1925 roku pomógł mu zostać ludowym komisarzem obrony. Woroszyłow z całej duszy nienawidził bardziej światłych umysłów wojskowych, w czym przejawiał się jego kompleks niższości, jedna z głównych cech charakterystycznych w otoczeniu Stalina. Od czasu, gdy dostarczał konno pocztę górnikom z Ługańska, więcej miał do czynienia z końmi niż z silnikami.
Choć mówiono, że przed swoim panem zachowywał się jak nędzny tchórz, flirtował z opozycją i potrafił postawić się Stalinowi, którego zawsze traktował jak starego kumpla. Był tylko trochę młodszy od Koby i nawet podczas terroru nazywał rzeczy po imieniu. Jasnowłosy, rumiany, z błyszczącymi oczami, odznaczał się łagodnym charakterem i niezrównaną odwagą. Ale pod tą anielską uprzejmością kryło się coś złowrogiego, zwłaszcza w wykroju ust, które zdradzały drażliwe usposobienie, mściwe okrucieństwo i zamiłowanie do drastycznych rozwiązań.1 Kiedy był o czymś przekonany, nie dopuszczał żadnych wątpliwości, wykonując rozkazy ze ślepym posłuszeństwem.
Pod względem kultu swojej osoby ustępował jedynie Stalinowi: nawet na Zachodzie powieściopisarz Denis Wheatley opublikował panegiryk zatytułowany Czerwony orzeł - „zdumiewającą historię chłopca z nizin, który pobił generałów trzech państw, a teraz jest marszałkiem Rosji”.21
Znasz Marapulcę - napisał Woroszyłow do Stalina w październiku 1930 roku. - Został skazany na pięć lat [...]. Chyba zgodzisz się ze mną, że został skazany słusznie. Przy innej okazji zwrócił się do Stalina w sprawie „półwariata”, którego znał od 1911 roku, a który przebywał w więzieniu. Czego od Ciebie chcę? Prawie niczego /.../ tylko żebyś wstrzymał egzekucję Minina i zdecydował, co z nim zrobić...