background image

Rozdział drugi 

 
 
     Tego  wieczoru,  po  powrocie  pana  Bingley'a  do  domu 
Darcy'ego  na  kolację,  jego  przyjaciel  spostrzegł  Ŝe  jego  druh 
pierwszy  raz  od  wyjazdu  z  Hertfordshire  jest  w  dobrym 
humorze.  Uznał  to  za  wskazówkę,  Ŝe  jego  własne 
przygnębienie równieŜ ustąpi w podobny sposób. Dotychczas 
uwaŜał,  Ŝe  jego  przywiązanie  do  panny  Elizabeth  minie  gdy 
tylko straci ją z oczu, ale stało się przeciwnie. Codziennie była 
w  jego  myślach  i  z  kaŜdym  dniem  coraz  bardziej  Ŝałował  jej 
braku  koneksji  i  niewychowanej  rodziny.  Niemniej,  jako  Ŝe 
był  męŜczyzną  wybrednym,  usilnie  próbował  o  niej 
zapomnieć i był pewien, Ŝe wreszcie mu się to uda. 
     Kiedy  panowie  zostali  sami  po  kolacji,  zaciekawiony 
Darcy zagaił: 
- Jesteś dziś w bardzo dobrym nastroju, Bingley. 
     Znając  obiekcje  Darcy'ego, Bingley zawahał  się  lekko czy 
wspomnieć  o  spotkaniu  z  panną  Bennet,  ale  w  końcu 
powiedział: 
-  Mam  ku  temu  powód.  Dziś  rano  natknąłem  się  na  pannę 
Bennet. Jest w mieście. 
    Darcy  był  zaskoczony.  Jego  pierwszą  myślą  było  pytanie, 
czy towarzyszy jej Elizabeth. 
-  Rozumiem  -  tylko  tyle  mógł  powiedzieć.  Źródło  szczęścia 
Bingley'a  nie  wróŜyło  wcale  podobnej  poprawy  nastroju  u 
niego  -  przynajmniej  tak  długo,  jak  długo  był  zdecydowany 
tłumić pragnienia swojego serca. 
-  Dziś  rano  złoŜyła  wizytę  moim  siostrom.  Oczekiwały  mnie 
lada chwila, ale jej o tym nie wspomniały. Wygląda na to, Ŝe 
zamiast tego wręcz wyprosiły ją z domu. - zamilkł na chwilę, 
po  czym  kontynuował  -  Zobaczyłem  ją  w  momencie  kiedy 
wychodziła. Planuję wstąpić do niej jutro. 

background image

- Czy uwaŜasz, Ŝe to rozsądne, Bingley? 
- Coraz mniej mnie to obchodzi. Nie jestem w stanie przestać 
o  niej  myśleć  od  dwóch  miesięcy,  chociaŜ  przez  ten  czas 
nawet jej nie widziałem. Mówiłeś, Ŝe zakochiwałem się wiele 
razy,  ale  moje  uczucia  nigdy  nie  były  tak  trwałe  i  nigdy  nie 
przetrwały  rozstania  z  ich  obiektem.  Nigdy  nie  czułem  nic 
podobnego  do  kobiety  i  zaczynam  myśleć,  Ŝe  jeśli  ona  nie 
odwzajemnia  moich  uczuć,  powinienem  próbować  je 
rozbudzić  zamiast  poddawać  się  na  starcie.  Nie  masz  pojęcia 
co czułem, widząc ją dzisiaj... 
     Darcy był pewien, Ŝe moŜe to sobie wyobrazić 
-  Byłem  szczęśliwy.  Nic  innego  się  nie  liczyło,  tylko  ona, 
stojąca przede mną. 
     Darcy był w stanie zrozumieć uczucia swojego przyjaciela. 
- Zrozumiałem, Ŝe chciałem porzucić swą szansę na szczęście 
ze  względów,  które  są  relatywnie  nieistotne.  Wierzę  Ŝe  jest 
moŜliwość  zyskania  wzajemności  mimo  twojego  gorącego 
przekonania  Ŝe  jest  przeciwnie,  i  muszę  spróbować.  Miałem 
nadzieję,  Ŝe  pójdziesz  do  niej  ze  mną.  Będziesz  miał  kolejną 
szansę, Ŝeby ją ocenić. 
     Chęć  Darcy'ego,  aby  się  zgodzić,  była  silna.  JuŜ  nawet 
szansa  zobaczenia  Elizabeth  była  tak  kusząca,  Ŝe  ledwo 
powstrzymywał  się  przed  natychmiastowym  wyraŜeniem 
zgody.  Jednak  rozwaŜył  sytuację  przyjaciela  i  własną. 
Dawanie  poŜywki  niewłaściwym  uczuciom  nie  było  dobrym 
pomysłem. 
-  Bingley,  nie  sądzę  Ŝeby  ponownie  spotkanie  się  z  nią  było 
mądre. Takie wydarzenie moŜe tylko pogorszyć sprawę. 
     Bingley uniósł rękę przerywając mowę Darcy'ego. 
-  Darcy,  jestem  zdecydowany  by  ją  jutro  odwiedzić. 
Zapowiedziałem  się  i  teraz  nie  mogę  cofnąć  słowa.  Miałem 
nadzieję Ŝe pójdziesz jutro ze mną i Ŝe jej obserwacja pozwoli 
ci  wydać  inny  osąd  na  temat  jej  uczuć.  Kiedy  ją  dziś 

background image

spostrzegłem,  byłem  pewien  Ŝe  zauwaŜyłem  w  jej  spojrzeniu 
tęsknotę. 
     Darcy  westchnął  cięŜko.  Wiedział,  Ŝe  powinien  unikać 
kaŜdej moŜliwości kontaktu a Elizabeth, ale czuł Ŝe powinien 
być  z  Bingley'em  podczas  jego  spotkania  z  panną  Bennet. 
Próbował przekonać samego siebie, Ŝe ten drugi argument nie 
jest pretekstem aby zignorować pierwszy. 
-  JeŜeli  jesteś  zdecydowany,  nie  mogę  pozwolić  Ŝebyś  szedł 
sam.  Nie  mam  Ŝadnych  planów  na  jutrzejszy  ranek.  Będę  ci 
towarzyszył. 
     Darcy  był  zaskoczony  słysząc  siebie  samego  wydającego 
zgodę  na  wizytę  w  tej  części  miasta,  ale  powiedział  sobie  Ŝe 
musi być tam dla Bingley'a - aby potwierdzić jego poprzednią 
opinię  Ŝe  panna  Bennet  go  nie  kocha  i  by  odwieść  go  od 
zawarcia  niestosownego  małŜeństwa.  Nie  mógł  jednak 
zaprzeczyć,  Ŝe  przodującą  jego  myślą  była  moŜliwość,  Ŝe 
Elizabeth moŜe tam być. Perspektywa ujrzenia jej jeszcze raz 
następnego  dnia  była  przytłaczająca  i  sprawiła,  Ŝe  nie  spał 
prawie całą noc. 
 
     Następnego  ranka  Darcy  kierował  kroki  do  domu 
Gardinerów  na  ulicy  Gracechurch  z  duŜą  dawką  niepokoju. 
MoŜliwość  ponownego  ujrzenia  Elizabeth  wpłynęła  na  niego 
bardziej niŜ się spodziewał i teraz musiał uzbroić się przeciw 
jej  urokowi.  Po  głowie  plątały  mu  się  teŜ  obiekcje  przeciw 
sąsiedztwu  w  jakim  się  znalazł  i  niemodnemu  kupcowi, 
którego towarzystwa teraz szukali. Kupcowi, który na dodatek 
był 

bratem 

pani 

Bennet. 

Darcy 

spodziewał 

się 

entuzjastycznego  powitania  tak  samo  jak  aluzji  i  zachęcania 
do  związku  z  Jane,  takich  samych  jakich  był  nienaumyślnym 
ś

wiadkiem w Hertfordshire. Jego duma buntowała się przeciw 

takim  powiązaniom  i  miał  nadzieję,  Ŝe  cokolwiek  przyniesie 
spotkanie  Bingley'a  z  panną  Bennet,  z  jego  strony  nie  będzie 

background image

to znajomość trwała. Kiedy drzwi się otworzyły, pan Bingley 
zapytał  o  pana  Gardinera,  poniewaŜ  nie  był  jeszcze 
zaznajomiony  z  głównym  mieszkańcem  domu.  Zostali 
zaprowadzeni  do  niewielkiego  gabinetu  i  zaanonsowani  panu 
Gardinerowi.  Panowie  dokonali  prezentacji,  a  potem  Bingley 
wyjaśnił cel swojej wizyty. 
-  Panie  Gardiner  -  zaczął  -  kiedy  byliśmy  w  Hertfordshire, 
poznaliśmy  pana  siostrzenicę.  Zaprzyjaźniła  się  z  moimi 
siostrami  i  spotkałem  ją  kiedy  wracała  z  wizyty  w  domu 
mojego  brata.  Obiecałem  dzisiaj  wstąpić  i  mam  nadzieję  ją 
odwiedzić po tym, jak zawarłem z panem znajomość. 
     Pan Gardiner spojrzał na niego uwaŜnie i powiedział: 
- Moja siostra, pani Bennet i moje dwie siostrzenice mówiły o 
panu, panie Bingley i o panu przyjacielu - dodał wskazując na 
Darcy'ego  -  Rozumiem,  Ŝe  ostatniej  jesieni  dość  nagle 
zdecydowali się panowie opuścić wieś. 
     To obudziło zainteresowanie Darcy'ego. Zrozumiał, Ŝe pan 
Garginer  musiał  wiedzieć  o  niespodziewanym  wyjeździe 
Bingley'a  z  sąsiedztwa  akurat  w  czasie,  kiedy  wszyscy 
spodziewali  się  zaręczyn.  Nie  było  wątpliwości,  Ŝe  to  pani 
Bennet  dała  mu  to  wyraźnie  do  zrozumienia.  Wiedza  ta 
zmuszała  teraz  pana  Garginera  to  subtelnego  wydobycia 
wyjaśnienia od pana Bingley'a. Pan Gardiner był niewątpliwie 
bardzo sprytny i chociaŜ Darcy w tej chwili nie zdawał sobie z 
tego  sprawy,  kupiec  zyskał  jego  szacunek.  Miało  to  duŜo 
wspólnego  z  faktem,  Ŝe  Darcy  równieŜ  kochał  się  w  młodej 
pannie  będącej  pod  jego  opieką.  Darcy  był  zadowolony, 
chociaŜ  zaskoczony,  Ŝe  mimo  wielkich  korzyści  jakie  panna 
Bennet odniosłaby z małŜeństwa z Bingley'em, jej wuj przede 
wszystkim próbował chronić ją przed nieszczerymi zalotami a 
nie  zachęcać  do  nich  w  nadziei  na  uzyskanie  bogatego 
krewnego,  nie  bacząc  na  to  ile  kosztowałoby  to  jego 
siostrzenicę. 

background image

     Bingley  nie  zareagował  na  komentarz  pana  Gardinera. 
Odpowiedział tylko: 
- Miałem coś do załatwienia w mieście i planowałem spędzić 
tu tylko kilka dni, ale reszta moich towarzyszy natychmiast do 
mnie dołączyła. Moja siostry chciały chyba wcześniej  zacząć 
przygotowania  do  sezonu.  Głęboko  Ŝałuję  utraty  znajomych, 
których  poznałem  w  Hertfordshire,  ale  byłem  szczęśliwy 
mogąc wczoraj odnowić moją przyjaźń z panną Bingley. 
     To wystarczyło panu Gardinerowi, przynajmniej na razie. 
- W takim razie dołączmy do pań. 
     Kiedy  tylko  wkroczyli  do  pokoju,  Darcy  zaczął  znów 
denerwować się moŜliwością spotkania Elizabeth. Był bardzo 
zawiedziony  gdy  po  wejściu  zobaczył  tylko  dwie  damy,  ale 
nie  tracił  nadziei,  Ŝe  Elizabeth  jest  gdzieś  w  domu.  Pan 
Gardiner przedstawił dŜentelmenów swojej Ŝonie, a następnie 
zostały wymienione zwyczajowe grzeczności z panną Bennet. 
Rumieniec  i  promienny  uśmiech  Jane  nie  uszły  uwadze 
Darcy'ego,  tak  samo  zresztą  jak  niespokojna  wymiana 
spojrzeń  między  Gardinerami  w  reakcji  na  spotkanie  ich 
siostrzenicy  i  pana  Bingleya.  Ten  ostatni  fakt  mógł  być 
oczywiście  wyjaśniony  naświetleniem  całej  sprawy  rodzinie 
przez panią Bennet. 
     Po  tym  jak  panowie  zajęli  miejsca,  Darcy  skupił  się  na 
zadaniu  oceny  uczuć  panny  siedzącej  przed  nim.  Wkrótce 
wszelkie  nadzieje  na  ujrzenie  Elizabeth  zgasły,  bo  w 
odpowiedzi na zapytanie Bingley'a panna Bennet oświadczyła, 
Ŝ

e Elizabeth cieszy się dobrym zdrowiem i przebywa obecnie 

w  Longbourn  razem  z  rodzicami  i  siostrami.  PrzeŜył  coś 
więcej  niŜ  rozczarowanie:  był  zasmucony.  Dopiero  wtedy 
zrozumiał,  Ŝe  prawie  nie  dopuszczał  moŜliwości,  Ŝe  moŜe  jej 
tu  nie  być.  Powiedział  sobie,  Ŝe  jego  przekonanie  wynikało 
tylko z wiedzy o wzajemnym przywiązaniu obu sióstr, ale tak 
naprawdę  było  ono  raczej  skutkiem  jego  pragnienia,  aby  ją 

background image

zobaczyć. Mimo wszystko zganił siebie za nie skonstatowanie, 
Ŝ

e gdyby Elizabeth rzeczywiście była w mieście odwiedziłaby 

siostry Bingley'a razem z panną Bennet. 
     Z  początku  Darcy  zachowywał  się  z  typową  dla  siebie 
rezerwą, mówiąc niewiele i koncentrując się na obserwowaniu 
panny  Bennet.  Ale  kiedy  Bingley  i  Jane  kontynuowali 
rozmowę  o  sąsiadach  Netherfield,  a  dziewczyna  wspomniała 
Ŝ

e  jej  przyjaciółka  panna  Lucas  wyszła  niedawno  za  pana 

Collinsa, Darcy został zmuszony ujawnić swoją wiedzę na ten 
temat  pochodzącą  od  jego  ciotki  i  patronki  pana  Collinsa, 
Lady Catherine DeBourg. 
     W  miarę  trwania  wizyty,  pan  Darcy  obserwował  uwaŜnie 
pannę  Bennet  i  zobaczył,  Ŝe  państwo  Gardiner  w  ten  sam 
sposób  patrzą  na  jego  przyjaciela.  Robili  to  samo  co  on  - 
próbowali  określić  uczucia  dŜentelmena,  podczas  gdy  on 
chciał  odkryć  uczucia  panny  Bennet.  Znaczyło  to  tyle,  Ŝe 
przynajmniej  Gardinerowie  uwaŜali,  Ŝe  Bingley  nie  jest 
obojętny Jane. 
     Przez  cały  czas  wizyty  Darcy  miał  nadzieję  Ŝe  znowu 
zostanie  wspomniane  imię  Elizabeth  i  usłyszy  więcej  wieści, 
ale nikt więcej o niej nie mówił. Rozmowa zeszła na mnogość 
rozrywek,  jakich  moŜe  dostarczyć  Londyn.  Wcześniejsze 
informacje,  Ŝe  panna  miewa  się  dobrze  i  przebywa  w 
Longbourn były dla niego zdecydowanie niewystarczające, ale 
czego  więcej  mógł  oczekiwać?  Te  rozwaŜania  prowadziły 
oczywiście to wyrzucania sobie własnej słabości. 
     Po skierowaniu uwagi na pannę Bennet Darcy zauwaŜył, Ŝe 
wydaje  się  bardzo  zadowolona  z  obecności  Bingley'a. 
Obserwował ją uwaŜnie, segregując jej spojrzenia, uśmiechy i 
rumieńce.  Była  zdecydowanie  przejęta.  Mówiąc  do  niego  nie 
miała tego błysku w oku, który zauwaŜył gdy kierowała słowa 
w  stronę  Bingley'a.  Mimo  to  wyraz  jej  twarzy  był  pogodny  i 
spokojny. Nie demonstrowała Ŝadnej z tych oznak, do których 

background image

przyzwyczaiły go panny gdy chciały okazać swoją admirację. 
Rozmawiała  z  kaŜdym  w  pokoju  i  nie  skupiała  się  wyłącznie 
na Bingley'u. Nie schlebiała mu i nie zabiegała o jego uwagę. 
Była  uosobieniem  uprzejmości  i  grzeczności,  a  jednak  w  jej 
zachowaniu  było  coś  jeszcze,  czego  nie  dostrzegł  w 
przeszłości,  a  co  było  pokrewne  pragnieniu,  chociaŜ  ledwo 
dostrzegalne.  Stwierdził,  Ŝe  poczeka  z  osądem.  Pół  godzinna 
wizyta  była  za  krótka,  aby  poznać  serce  kobiety  tak  dobrze, 
Ŝ

eby móc obalić poprzednie przekonanie oparte na tygodniach 

znajomości.  Zaraz  po  podjęciu  decyzji  i  dokonaniu 
podsumowania  dzisiejszej  wizyty  pogratulował  sobie: 
przetrwał  całe  dziesięć  minut  bez  Elizabeth  wysuwającej  się 
na  pierwszy  plan  jego  myśli.  Przez  pozostałą  część  wizyty 
rozmawiał 

uprzejmie 

Gardinerami 

kontynuował 

obserwowanie  panny  Bennet,  nie  tylko  ze  względu  na 
przyjaciela,  ale  aby  odkryć  w  jej  wyglądzie  i  zachowaniu 
wszystkie podobieństwa do siostry. 
     W  czasie  gdy  Jane  i  Bingley  rozmawiali  głównie  między 
sobą,  Darcy  został  w  końcu  wybity  ze  swojej  małomówności 
przez  panią  domu.  Pani  Gardiner  zainicjowała  rozmowę 
pytając  o  jego  dom  w  Derbyshire  i  tłumacząc  jej  własne 
powiązania  z  okolicą,  w  której  jest  on  usytuowany.  Darcy 
uznał jej szczerość i ciepło za ujmujące i juŜ wkrótce Ŝywo z 
nią  gawędził  zapominając,  jak  bardzo  stoi  poniŜej  niego. 
Dowiedział  się  Ŝe  spędziła  wiele  lat  w  Lambton,  mówiła  teŜ 
ciepło  o  jego  rodzinnym  hrabstwie,  a  to  mogło  działać  tylko 
na  jej  korzyść.  Jej  mąŜ  szybko  dołączył  do  konwersacji  i 
Darcy  z  przyjemnością  zauwaŜył  Ŝe  jego  uwagi  były 
naznaczone  rozsądkiem  i  inteligencją  i  Ŝe  był  dobrze 
poinformowanym, elokwentnym męŜczyzną. Zrozumiał, Ŝe ci 
ludzie,  chociaŜ  niemodni,  byli  mili  i  godni  szacunku  i  był 
zaskoczony  tym,  Ŝe  cieszył  się  ich  towarzystwem.  ChociaŜ 
pan  Gardiner  pracował  w  handlu  jego  maniery  nie  były 

background image

grubiańskie  a  rozmowa  ciekawa.  Pani  Gardiner  wykazała 
dobre  wychowanie  i  posiadała  naturalną  elegancję,  która  być 
moŜe przewyŜszała przesadne wyrafinowanie dam do których 
towarzystwa przywykł. Dom, chociaŜ skromny był gustownie 
umeblowany i dobrze utrzymany. SłuŜący byli pełni szacunku 
i  uprzejmi  a  ich  wygląd  schludny.  Nigdzie  nie  mógł  znaleźć 
wady. 
     Jako Ŝe pani Gardiner i pan Darcy mieli wspólny przedmiot 
dyskusji,  zaczęli  rozmawiać  o  kilku  wspólnych  znajomych  w 
Lambton. 

Miałam 

niedawno 

przyjemność 

spotkania 

innego 

dŜentelmena  z  tej  okolicy  kiedy  byłem  w  Hertfordshare. 
Deklarował  on  szczególną  znajomość  z  panem,  panie  Darcy. 
Nazywał się Wickham - zauwaŜyła pani Gardiner.. 
     Oblicze  Darcy'ego  nagle  się  zmieniło  i  chociaŜ  pani 
Gardiner  była  świadoma  tego co  Wickham  powiedział  o  jego 
stosunkach  w  Darcym,  była  ciekawa  co  ma  na  ten  temat  do 
powiedzenia 

człowiek 

siedzący 

przed 

nią. 

Dlatego 

kontynuowała: 
-  Uznałam  go  za  bardzo  miłego,  jest  powszechnie  lubiany  - 
była zdziwiona ostrą reakcją swojego rozmówcy kiedy dodała 
- Lizzy szczególnie go lubi. 
     Wyraz  jego  twarzy  wskazywał  na  zainteresowanie,  ale  teŜ 
na zakłopotanie, co ją zaintrygowało. 
     Darcy  zastanawiał  się  co  pani  Gardiner  miała  na  myśli 
mówiąc  "szczególnie  lubi".  Bardzo  chciał  zadać  pytania  aby 
dowiedzieć się więcej o wzajemnych stosunkach między jego 
ukochaną  a  najgorszym  wrogiem.  Ale  Ŝe  nie  mógł 
odpowiedzieć w sposób w jaki by chciał, stwierdził tylko: 
- Nie utrzymuję juŜ z panem Wickhamem Ŝadnych stosunków, 
Madame. 
     Pani Gardiner jednak nie chciała porzucić tematu. 

background image

-  Rozumiem,  Ŝe  jego  ojciec  był  rządcą  pana  ojca  i  Ŝe 
wychowywaliście się razem. 
     Darcy  szybko  zaczął  tracić  cierpliwość.  Nie  miał  w  tej 
chwili  ochoty  dostarczać  jej  wiadomości,  o  których  mogłaby 
potem  poplotkować  z  przyjaciółkami.  Ale  potem  dotarło  do 
niego,  Ŝe  być  moŜe  celem  jej  pytań  była  ochrona  Elizabeth. 
Stwierdziła,  Ŝe  Elizabeth  szczególnie  lubi  Wickhama.  MoŜe 
jej  przywiązanie  było  powaŜne.  MoŜe  pani  Gardiner  szukała 
tylko  informacji  na  temat  człowieka,  który  spodobał  się 
siostrzenicy.  Uznał  Ŝe  musi  zrobić  wszystko  aby  ujawnić 
przed  Elizabeth  prawdziwy  charakter  Wickhama,  a  jeśli    jej 
ciotka jest do tego drogą, niech tak będzie. 
-  Tak,  jego  ojciec  był  wspaniałym  człowiekiem.  Niestety 
George  Wickham  okazał  się  być  rozczarowaniem.  Nie  jest  to 
człowiek dobrego charakteru, Madame, i proszę aby poradziła 
pani swojej siostrzenicy ostroŜność. 
     Pani  Gardiner  wyglądała  na  zdziwioną,  ale  zrozumiała  Ŝe 
nie  dowie  się  nic  więcej  na  temat  charakteru  Wickhama  od 
swojego  towarzysza.  Zadumała  się  nad  stwierdzeniem 
Darcy'ego  i  uwierzyła  mu  bardziej  niŜ  Wickhamowi,  który 
mówił o nim dokładnie te same rzeczy. 
- Rozumiem - odpowiedziała - Nie miałam o tym pojęcia. 
     ZauwaŜywszy 

wcześniejszą 

reakcję 

Darcy'ego 

na 

wzmiankę  o  Elizabeth  pani  Gardiner  szukała  zmiany  tematu 
od pana Wickhama do Lizzy, aby zbadać jego reakcję. 
-  Obiecuję,  Ŝe  wspomnę  o  tym  co  pan  powiedział  Elizabeth, 
chociaŜ wątpię by była zaskoczona. 
     Pod  skrupulatnym  okiem  rozmówczyni  Darcy  nie  był  w 
stanie ukryć zainteresowania. Być moŜe Elizabeth wzięła pod 
uwagę jego słowa podczas ich tańca w Netherfield. 
-Więc  jest  juŜ  zaznajomiona  z  wadami  jego  charakteru?  - 
zapytał z nadzieją. 

background image

- Stwierdziłam tylko, Ŝe nie będzie zaskoczona tym, Ŝe mówi 
pan o nim źle. 
    To  dało  Darcy'emu  temat  to  rozmyślań.  Poczuł  ulgę  kiedy 
minęło  pół  godziny  i  po  kilku  minutach  uznał,  Ŝe  naleŜy 
przypomnieć przyjacielowi, Ŝe powinni juŜ iść. Tak więc dwaj 
panowie  wyszli  z  obietnicą  złoŜenia  wizyty  w  ciągu 
następnych dni. 
Bingley miał dobry nastrój i z wielkim entuzjazmem mówił o 
swoich nadziejach na następną wizytę. 
- Pójdziesz ze mną następnym razem, prawda, Darcy? 
     Wiedząc,  Ŝe  Elizabeth  nie  będzie  obecna,  Darcy  był 
zdecydowany  towarzyszyć  przyjacielowi  ponownie  i  dalej 
obserwować pannę Bennet. 
Po  otrzymaniu  zadawalającej  odpowiedzi  Bingley  zaczął 
błagać  przyjaciela  o  wydanie  opinii  na  temat  wizyty.  Darcy 
wyjasnił,  Ŝe  nie  moŜe  wydać  sądu  bez  dalszego  śledzenia 
zachowania rzeczonej panny. 
     Tego  popołudnia  Darcy  z  siostrą  byli  zaproszeni  na  obiad 
w  Grosvenor  Square.  Po  posiłku,  kiedy  Georgiana  grała  na 
pianoforte  i  Bingley  rozmawiał  ze  swoim  szwagrem,  panna 
Bingley wykorzystała okazję, by zagadnąć Darcy'ego. 
- Muszę panu powiedzieć, kto mnie wczoraj odwiedził. 
-  Panna  Bennet  -  odpowiedział  Darcy,  torpedując  jej  próbę 
stworzenia  spiskowej  zaŜyłości  której  istnienie  sobie 
wyobraziła  jako  rezultat  podobieństwa  ich  opinii  co  do 
niedopasowania panny Bennet i Bingley'a. 
- Skąd pan wiedział? - była zaskoczona. 
- Bingley spotkał ją kiedy wychodziła z domu. Przeszedł się z 
nią kiedy szła na spotkanie z ciotką i odwiedził ją tego ranka. 
Panna Bingley była wyraźnie zaskoczony. 
- Och nie - powiedziała niespokojnie, unosząc dłoń do piersi - 
co za niefortunne zdarzenie. 
- Poszedłem z nim - dodał Darcy. 

background image

-  Dzięki  Bogu  -  powiedziała z  widoczną  ulgą  -  Zakładam,  Ŝe 
potem ponownie pan o niej z nim rozmawiał. 
- Tak, rozmawialiśmy. 
- Więc więcej się z nią nie zobaczy? 
- Przeciwnie, wybieramy się do niej za kilka dni. 
-  Do  domu  jej  ciotki  i  wuja,  niedaleko  Cheapside?  -  zapytała 
panna Bingley, wyraźnie oburzona, Ŝe Darcy zezwala jej bratu 
na kontynuowanie takiej znajomości. 
- Tak. 
-  Proszę  mi  powiedzieć, co  pan o  nich  myśli?  Mam  nadzieję, 
Ŝ

e są bardziej wyrafinowani niŜ ich krewni w Meryton. 

- Byli bardzo uprzejmi. 
-  Doprawdy?  Jestem  zaskoczona.  A  czy  panna  Bennet  miała 
jakieś wieści o pana Elizie? 
-  Panna  Bennet  zapewniła  nas,  Ŝe  cała  jej  rodzina  miewa  się 
dobrze  -  powiedział  spokojnie  -  ale  jestem  pewien,  Ŝe  juŜ  to 
pani wiedziała z jej wczorajszej wizyty. 
Następnie  wziął  do  ręki  ksiąŜkę  w  celu  zapobieŜenia  dalszej 
rozmowie.